Dziecko Królowej Pokoju

Strona używa plików cookies które zapisują się w pamięci komputera. Zapisywanie plików cookies można zablokować w ustawieniach przeglądarki. Dowiedz się o tych plikach http://wszystkoociasteczkach.pl

Jan Paweł II i dzieci

Posted by Dzieckonmp w dniu 24 Kwiecień 2014


Opublikowany w Jan Paweł II | Otagowane: | Komentarzy: 10 »

Rozmowa miłosiernego Boga z siostrą Faustyną

Posted by Dzieckonmp w dniu 23 Kwiecień 2014


- Jezus: Duszo, widzę cię tak bardzo cierpiącą, widzę, że nie masz siły nawet mówić ze Mną. Oto Ja sam będę mówił do ciebie, duszo. Chociażby cierpienia twoje były (86) największe, to nie trać spokoju ducha ani się poddawaj zniechęceniu. Jednak powiedz Mi, dziecię Moje, kto się odważył zranić twoje serce? Powiedz Mi o wszystkim, powiedz Mi o wszystkim, bądź szczera w postępowaniu ze Mną, odsłoń Mi wszystkie rany swego serca, Ja je uleczę, a cierpienie twoje stanie się źródłem uświęcenia twego.

- Dusza: Panie, tak wielkie i rozmaite są moje cierpienia, a wobec ich długotrwałości ogarnia mnie już zniechęcenie.

- Jezus: Dziecię Moje, zniechęcać się nie można; wiem, że Mi ufasz bez granic, wiem, że znasz Moją dobroć i miłosierdzie – więc może pomówimy w szczegółach o wszystkim, co ci najwięcej na sercu leży.

- Dusza: Tak dużo mam różnych rzeczy, że nie wiem, o czym wpierw mówić, jak to wszystko wypowiedzieć.

- Jezus: Mów do Mnie po prostu, jak przyjaciel z przyjacielem. No, powiedz Mi, dziecię Moje, co cię wstrzymuje na drodze świętości?

- Dusza: Brak zdrowia wstrzymuje mnie na drodze świętości, nie mogę spełniać obowiązków, ot, jestem takim popychlem. Nie mogę się umartwiać, pościć surowo, jak czynili święci; (87) to znów nie dowierzają, że jestem chora, i przyłącza się do fizycznego cierpienia – moralne, i wiele z tego wypływa upokorzeń. Widzisz, Jezu, jak tu zostać świętą?

- Jezus: Dziecię, prawda, to wszystko jest cierpieniem, ale innej drogi nie ma do nieba, prócz drogi krzyżowej. Ja sam przeszedłem ją pierwszy. Wiedz o tym, że jest to najkrótsza i najpewniejsza droga.

- Dusza: Panie, znowu nowa przeszkoda i trudność na drodze świętości; dlatego, że jestem Ci wierna, prześladują mnie i wiele z tego powodu zadają mi cierpień.

- Jezus: Wiedz o tym, że dlatego, że nie jesteś z tego świata, świat cię ma w nienawiści. Mnie on wpierw prześladował; to prześladowanie jest znakiem, że wiernie idziesz Moimi śladami.

- Dusza: Panie, znowu mnie zniechęca [to], że mnie nie rozumieją ani przełożeni, ani spowiednik w moich wewnętrznych cierpieniach. Ciemności zamroczyły umysł mój, i jak tu postępować naprzód? Tak mnie jakoś to wszystko zniechęca i myślę, że to nie dla mnie wyżyny świętości.

- Jezus: Oto, Moje dziecię, tym razem dużoś Mi powiedziała. Wiem o tym, że jest to wielkie cierpienie być (88) niezrozumianą i to jeszcze przez tych, których się kocha i przed którymi nasza szczerość jest wielka, ale niech ci wystarczy to, że Ja cię rozumiem we wszystkich biedach i nędzach twoich. Cieszy Mnie twoja głęboka wiara, jaką masz mimo wszystko dla zastępców Moich, ale wiedz o tym, że ludzie duszy całkowicie nie zrozumieją, bo jest to nad ich możność; dlatego Ja sam zostałem na ziemi, aby twe serce zbolałe pocieszyć i krzepić twą duszę, abyś nie ustała w drodze. Mówisz, że ciemności wielkie zasłaniają ci umysł, a więc czemuż nie przychodzisz w tych chwilach do Mnie, który jestem światłością i mogę w jednej chwili wlać w duszę twoją tyle światła i zrozumienia świętości, że w żadnych księgach nie wyczytasz tego, żaden spowiednik nie jest zdolny tak pouczyć i oświecić duszy. Wiedz jeszcze, że te ciemności, na które się żalisz, wpierw przeszedłem dla ciebie w Ogrodzie Oliwnym. Dusza Moja była ściśniona śmiertelnym smutkiem i tobie daję cząstkę tych cierpień, dla Mojej szczególnej miłości ku tobie i dla wysokiego stopnia świętości, jaki ci (89) przeznaczam w niebie. Dusza cierpiąca jest najbliżej Mego serca.

- Dusza: Ale jeszcze jedno, Panie: co robić, jeśli jestem odepchnięta i odrzucona od ludzi, a szczególnie od tych, na których miałam prawo liczyć, i to w chwilach największej potrzeby?

- Jezus: Dziecię Moje, zrób sobie postanowienie, aby nigdy nie opierać się na ludziach. Wiele dokażesz, jeżeli zdasz się całkowicie na Moją wolę i powiesz: nie jako ja chcę, ale jako jest wola Twoja, o Boże, niech mi się stanie. Wiedz, że te słowa, wypowiedziane z głębi serca, w jednej chwili wynoszą duszę na szczyty świętości. W takiej duszy mam szczególne upodobanie, taka dusza oddaje Mi wielką chwałę, taka dusza napełnia niebo wonią swej cnoty; ale wiedz, że tę siłę, którą masz w sobie do znoszenia cierpień, musisz zawdzięczać częstej Komunii świętej, a więc przychodź często do tego źródła miłosierdzia i czerp naczyniem ufności, cokolwiek ci potrzeba.

- Dusza: Dzięki Ci, Panie, za Twoją dobroć niepojętą, żeś raczył zostać z nami na tym wygnaniu i mieszkasz z nami jako Bóg miłosierdzia (90), i siejesz wokoło siebie blask swej litości i dobroci, a w świetle Twych promieni miłosierdzia poznałam, jak bardzo mnie miłujesz.

Wstawię jeszcze radę ks.dr. Sopoćki – spowiednika Faustyny

Rada ks. dr Sopoćki.

Bez pokory nie możemy się podobać Bogu. Ćwicz się w trzecim stopniu pokory, to jest nie tylko się nie tłumaczyć i uniewinniać, jak nam coś zarzucają, ale cieszyć się z upokorzenia.

Jeżeli te rzeczy, które mi mówisz, prawdziwie od Boga pochodzą, to przygotuj duszę swoją na wielkie cierpienia. Spotkasz się z nieuznaniem, z prześladowaniem, będą na ciebie patrzeć jak na histeryczkę, dziwaczkę, ale Bóg łaski swojej nie poskąpi. Prawdziwe dzieła Boże zawsze napotykają na trudności i nacechowane są cierpieniem. Jeżeli Bóg będzie chciał coś przeprowadzić, czy wcześniej, czy później przeprowadzi, pomimo trudności przeprowadzi, a ty tymczasem uzbrój się w wielką cierpliwość.

Źródło: faustyna.pl

Opublikowany w Kościół, Objawienia | Otagowane: , , | Komentarzy: 69 »

Ojciec Pio i kary kościelne

Posted by Dzieckonmp w dniu 22 Kwiecień 2014


Kodeks Prawa Kanonicznego z 1917 roku poświęcił karom kościelnym dużo więcej miejsca, niż obecny. Między innymi przewidywał możliwość  nałożenia kary bez przeprowadzania procesu (ex informata conscientia). Dzięki temu nie musiano Ojcu Pio przedstawiać żadnych zarzutów ani przeprowadzać postępowania sądowego. O podjętych krokach Watykan informował kurię generalną kapucynów, a przełożeni zakonni przekazywali decyzję zainteresowanemu.

Wizytatorzy z Watykanu nie znajdowali podstaw do ukarania Stygmatyka z San Giovanni Rotondo. Nadzwyczajna pobożność i znaki męki Chrystusa na ciele mogły ich drażnić, ale nie podlegały kanonom kodeksu prawa. Co najwyżej sugerowano potrzebę przebadania i ewentualnie leczenia zakonnika. Poza nielicznymi wyjątkami (o czym pisałem w poprzednim odcinku) nie kwestionowano jego pokory i świętości życia. Natomiast prawdziwie twardym orzechem do zgryzienia było to fanatyczne uwielbienie, jakim tłum otaczał zakonnika. Dlatego też kroki dyscyplinarne podejmowane wobec Ojca Pio tłumaczono koniecznością opanowania niezdrowej atmosfery, egzaltacji i szerzenia się zabobonów.

 

W 1922 r. Święte Oficjum po raz pierwszy zaleciło, by Ojciec Pio nie odprawiał mszy świętej o stałej porze, nie błogosławił ludzi, nie pokazywał stygmatów i nie odpisywał na listy. Zabroniono mu kontaktów z dotychczasowym spowiednikiem i kierownikiem duchowym, ojcem Benedyktem. Polecono też władzom zakonnym, by przeniosły Ojca Pio do innego klasztoru, oddalonego od San Giovanni Rotondo, najlepiej w północnych Włoszech.

 

Powyższych poleceń nie wykonano. Co prawda w rozporządzeniu nie było kategorycznych nakazów, a raczej zalecenia, jednak takiego pisma, podpisanego przez samego papieża, na pewno nie można było lekceważyć. Tymczasem kapucyni z San Giovanni Rotondo zastosowali się tylko do jednego punktu – ojciec Benedykt zmienił klasztor i do końca życia nie spotkał się już z Ojcem Pio. Można się było spodziewać, że kolejne pisma z Watykanu będą miały ostrzejszą formę.

 

Biografowie zużyli morze atramentu, aby usprawiedliwić niesubordynację zakonników. Najczęściej przytacza się opinię, że kapucyni ulegli wzburzonym mieszkańcom San Giovanni Rotondo, którzy domagali się, by Ojciec Pio nadal odprawiał poranną mszę i udzielał błogosławieństwa zebranym. Oczywiście stygmaty od samego początku były skrywane przed oczami tłumów pod wełnianymi rękawiczkami, a Ojciec Pio pokazywał je bardzo niechętnie i tylko na wyraźne polecenie przełożonych. Ale już pocałowanie w rękę Świętego, czy to po spowiedzi, czy w czasie, gdy przechodził wśród tłumów, było największym pragnieniem pielgrzymów i nikt nie zamierzał im tego zabraniać. Łamano też zakaz korespondencji, bo Ojciec Pio dostał pozwolenie od gwardiana a nawet samego prowincjała na pisanie listów do niektórych osób “w drodze wyjątku i w ścisłym sekrecie”.

 

Prawdziwym zarzewiem konfliktu na linii San Giovanni Rotondo – Watykan, i to na wiele lat, stał się nakaz przeniesienia Ojca Pio do innego klasztoru. W połowie 1923 roku dostarczono oficjalne pismo (tzw. obediencję)  nakazujące przeprowadzkę Ojca Pio do Ankony. Zakonnik powtarzał, że gotów jest wyjechać „choćby zaraz, w środku nocy, jeśli tylko taka jest wola przełożonych”, ale nie było to proste. Klasztor od dłuższego czasu dzień i noc był pilnowany przez uzbrojone straże mieszkańców, którzy postanowili bronić „swojego Świętego”. Gdy tylko w pobliżu pojawiała się jakakolwiek nieznana osoba, zwłaszcza w sutannie, wszczynano alarm. Zdarzało się, że uzbrojone bojówki wyważały bramę i wkraczały do klasztoru, by zrewidować podejrzanych gości. W 1924 roku burmistrz powiedział wprost wizytatorowi z Rzymu: „Jeśli przeniesiecie Ojca Pio, kilka kościołów pójdzie z dymem i kilka głów spadnie, w tym głowa biskupa Manfredonii”. 

 

Mieszkańcy San Giovanni Rotondo nie tylko kochali Ojca Pio i uznawali za świętego. Wiedzieli, że zawdzięczają mu wszystko – żyli z wynajmowania pokoi, zakładania hoteli i restauracji dla pielgrzymów, organizowania transportu, produkcji pamiątek (pierwsze obrazki Stygmatyka pojawiły się w sprzedaży już w 1919 r.). Przyklasztorny biznes był solą w oku dla wielu. Biskupi w pasterskich listach, a księża w niedzielnych kazaniach zakazywali „pielgrzymek do Ojca Pio”. Ekonom parafii San Giovanni Rotondo, ks. kanonik Palladino, mówił z ambony, że „kapucyni to żarłoki i oszuści. Zrobili w klasztorze burdel. Gdybym mógł, spaliłbym ich klasztor razem z tym całym Ojcem Pio”. A biskup Gagliardi, ordynariusz diecezji, stawiał sprawę jasno: „Albo odejdzie Ojciec Pio, albo ja”. Przeszedł na emeryturę w 1929 r.

 

Władze kościelne i zakonne bały się przenosin Ojca Pio i próbowały zrzucić odpowiedzialność na administrację państwową. Jednak mimo dobrych stosunków między faszystowskim reżimem a Kościołem, lokalne władze odmówiły spełnienia tej prośby. Co więcej, członkowie milicji faszystowskiej (“czarne koszule”) stanowili trzon bojówek broniących klasztoru a głównym organizatorem obrony był burmistrz Francesco Morcaldi – członek partii faszystowskiej, cieszący się poparciem władz regionalnych i centralnych.

 

“Obediencja” nie została wykonana, ku oburzeniu jednych, a satysfakcji drugich. Ojciec Luigi d’Avelino, zastępca prowincjała, który osobiście zdecydował o wstrzymaniu przeniesienia, został za karę wydalony z prowincji i zakazano mu pełnienia jakichkolwiek funkcji kierowniczych w zakonie. Trzech innych zakonników z San Giovanni Rotondo przeniesiono do różnych klasztorów. Ojciec Pio pozostał.

 

Wydawało się, że sprawa przycichła i nawet Święte Oficjum odpuściło. Jego sekretarz, kardynał Merry de Val, zdecydował o odłożeniu przeniesienia Ojca Pio do czasu, aż władze świeckie będą w stanie zagwarantować bezpieczeństwo tej operacji. Żeby jednak nie pomyślano, że Kościół zapomniał o problemie, Święte Oficjum wydawało w miarę regularnie komunikaty odnoszące się do wydarzeń w San Giovanni Rotondo.

 

W 1923 roku ogłoszono, że “fakty przypisywane Ojcu Pio nie mają charakteru nadprzyrodzonego”. W rok później ostrzeżono wiernych, by nie kontaktowali się z Ojcem Pio w żaden sposób, ani bezpośrednio, ani listownie. Na indeksie umieszczono książki szerzące kult Ojca Pio, które w tym czasie się pojawiły. Wyłączono klasztor w San Giovanni Rotondo spod jurysdykcji prowincjała i podporządkowano go bezpośrednio generałowi zakonu. Zlikwidowano przyklasztorne “niższe seminarium”, w którym Ojciec Pio był spowiednikiem a przez pewien czas nawet dyrektorem.

 

Równocześnie trwała wojna na donosy i kompromitujące oskarżenia,  którą prowadził z jednej strony biskup Gagliardi wraz z niektórymi księżmi z diecezji, a z drugiej – zwolennicy Ojca Pio pod wodzą burmistrza Morcaldiego i Emanuela Brunatto, zaufanego “syna duchowego” Ojca Pio. Sam Brunatto zasługuje, by poświęcić mu oddzielny odcinek naszej serii, gdyż walka, jaką przez lata prowadził w obronie czci Stygmatyka, była bezpardonowa i przyniosła wiele ofiar.

 
 

W końcu cierpliwość hierarchów została wyczerpana. 23 maja 1931 roku Stolica Apostolska wydała dekret, w którym zakazywano Ojcu Pio wykonywania posługi kapłańskiej z wyjątkiem odprawiania mszy świętej „prywatnie”, tzn. w kaplicy klasztornej, przy zamkniętych drzwiach i z udziałem tylko jednego ministranta. Była to zatem, zgodnie z kanonem 2279 Kodeksu Prawa Kanonicznego, jedna z najpoważniejszych kar, jaką Kościół mógł nałożyć na kapłana – tzw. suspenda częściowa.

 

Dekret dotarł do klasztoru San Giovanni Rotondo 9 czerwca wieczorem. Dwa dni później Ojciec Pio odprawiał już mszę w wewnętrznej kaplicy. Jego zwolennicy rozpoczęli szeroką akcję mającą na celu odwołanie decyzji. Dotarli do najwyższych władz państwowych i kościelnych. Wspomniany już Emanuel Brunatto zagroził opublikowaniem książki, w której umieścił materiały kompromitujące biskupów i kardynałów (w tym najbliższych współpracowników papieża). Książka pt. “Antychryst w Kościele” ukazała się w Paryżu w pierwszych miesiącach 1933 roku. W lipcu tego samego roku Święte Oficjum, w akcie łaski z okazji Roku Jubileuszowego, odwołało zakaz odprawiania przez Ojca Pio mszy w kościele. Prawo spowiadania przywrócono mu w marcu 1934 roku.

 

Mówiąc o karach nakładanych na Ojca Pio należy jeszcze wspomnieć o całym szeregu drobnych, ale niezwykle uciążliwych ograniczeń, jakim poddawany był Stygmatyk aż do ostatnich dni swego życia. Nie były to kary w sensie ścisłym, bo nie przewidywał ich żaden kodeks. Raczej chodziło o zwykłe złośliwości, podejrzenia, dokuczliwe uwagi, które miały utrudnić mu życie. A wszystko w myśl zasady, że upokorzyć zakonnika nigdy nie zaszkodzi – jeśli jest kłamcą i oszustem, należy mu się taka kara, jeśli zaś okaże się niewinnym – powinien przyjąć wszystko w milczeniu, jako Boże doświadczenie i pomoc w osiągnięciu świętości…  

 

W tego rodzaju prześladowaniach przodowali już nie kardynałowie czy biskupi, ale zakonni współbracia Świętego. Gwardian klasztoru, o. Rosario, zakazał braciom udzielania jakiejkolwiek pomocy Ojcu Pio, a nawet podtrzymywania go w czasie wchodzenia po schodach (Ojciec Pio miał już wtedy ponad siedemdziesiąt lat). Za zgodą wyższych władz zakonnych zainstalowano pod łóżkiem Świętego podsłuch, podobnie jak w rozmównicy, gdzie spotykał się z kobietami, które od lat wiernie mu służyły i które uważał za swe “najbliższe córki duchowe” (prawdopodobnie podsłuch zainstalowano także w konfesjonale). Nakazano mu odprawiać mszę świętą nie dłużej niż 30-35 minut (“wzorem innych pobożnych kapłanów”), a na spowiedź jednej osoby przeznaczać maksymalnie 3 minuty. Wreszcie konfesjonał otoczono dwoma kratami, co wierni uznali za symbol uwięzienia (chodziło o to, by tłum nie stał zbyt blisko i nie przyglądał się spowiedziom innych osób). Ojciec Rosario miał też zwyczaj zakładania drążków i łańcuchów na ławki, w których siedziały najbardziej wierne “pobożne kobiety”, żeby przez cały czas nabożeństwa nie mogły ruszyć się z miejsca…

Źródło: glosojcapio.pl

Opublikowany w Kościół | Otagowane: | Komentarzy: 44 »

Cud uzdrowienia w Pompejach

Posted by Dzieckonmp w dniu 22 Kwiecień 2014


sparaliżowana od 11 lat, zostaje uzdrowiona podczas modlitwy w Sanktuarium w Pompejach.

Rosa Benigno Michelina, 74 lata :

“poczułam pieczenie w całym ciele i intensywny zapach kwiatów”. POMPEJE. Dla wierzących to jest “znak”.

Matka Boża nie dokonuje cudów, tylko wtedy, gdy podróżuje się aż do Lourdes, Fatimy, czy Medjugorje. Wiara rzeczywiście uzdrowiła Michelin`ę Comegna, 74 lata, kilka kilometrów od domu, podczas przyjmowania Komunii św w Pompejach, podczas mszy niedzielnej 23 marca, w Sanktuarium poświęconemu Błogosławionej Dziewicy Różańca Świętego. Michelina, która mieszka w Castellammare di Stabia, dotknięta była paraliżem ramienia i prawej nogi, od 11 lat, od kiedy 04 kwietnia dostała wylewu, podczas przygotowywania posiłku dla swoich najdroższych. Matka 5 synów i babcia 12 wnucząt, już wtedy walczyła z rakiem piersi, na który była już raz operowana. Po wylewie, który unieruchomił ją w łóżku na 3 lata, była operowana kolejne 4 razy. Poddawana była kolejnym chemio- i radioterapiom. Męka, którą wielu zna, która upokarza i wycieńcza. “Ale ja zawsze prosiłam Matkę Bożą,żeby mi zwróciła zdolność chodzenia – opowiada Miechelina – przy 5 synach, to mąż pomagał mi we wszystkim. Musiał prowadzać mnie także do łazienki, a ja bardzo się wstydziłam.” Teraz Michelina chodzi i porusza się po domu w pełni sprawnie. Pozostało jej chore serce i płuco spalone przez radioterapię. Wraz z mężem Giovanni Passaro, z którym są w małżeństwie od 55 lat, są teraz szczęśliwi i poruszeni. Monsignor Giuseppe Adamo, wikariusz Sanktuarium maryjnego, potwierdza, że jest świadkiem opowiadania kobiety. W każdym razie dodaje: “wiem, że będzie wystawiona dokumentacja medyczna, aby poświadczyć to, co się wydarzyło, my zrobimy konieczne kontrole” Wszystko wydarzyło się na mszy o godz. 10, odprawianej przez ojca Adamo. Pani Comegna, stanęła w kolejce do przyjęcia Komunii. ” Przyjęłam Eucharystię i kiedy trzymałam ją jeszcze w ustach, zaczęłam odczuwać silne pieczenie, które postępowało od stóp, przez nogi w górę przez całe ciało, jednocześnie czułam silną woń kwiatów – wyjaśnia kobieta. Odczuwałam wszystko tak silnie, że byłam przerażona. Zapomniałam, że byłam w kościele ponieważ pieczenie, które odczuwałam kazało mi myśleć, że się palę i rozglądałam się przekonana ,że zaraz zobaczę moje ubranie w płomieniach.” “Zdjęłam szalik,, płaszcz, było mi gorąco i byłam cała zlana potem – kontynuuje kobieta – mój mąż myślał,że się rozchorowuję. Powiedziałam mu,że czuję wielką radość i wielką chęć chodzenia.” Mąż opowiada: “Podniosła się i żwawym krokiem przeszła przez nawę. Bałem się, że może upaść, ale ona szła naprzód i nie było widać śladu po paraliżu po wylewie.” Michelina, delikatnie wskazuje na kulę, unosi ją uzdrowioną ręką i mówi: “Teraz do Pompei, chcę iść pieszo.” Małżeństwo Passaro, zlecili już odlew w srebrze, małego ramienia i nogi, które to zostawią w Bazylice w Pompejach, na znak otrzymanej łaski uzdrowienia.

Arcubiskup Caputo :

“TU dochodzi do wielu cudownych wydarzeń. Teraz czas na medycynę , aby dała naukowy dowód tego, co zaszło.”

POMPEJE. Biuro komunikacji społecznej Sanktuarium Błogosławionej Dziewicy Różańca Świętego wydało monsignore Tommaso Caputo, arcybiskupowi Pompei, ostrożne oświadczenie na wieść o nagłym uzdrowieniu Micheliny Comegna. “Zważywszy,że pani Michelina Comegna stwierdza, że doznała poprawy stanu zdrowia, za co dziękuje Bogu i Maryi Dziewicy, biuro przyznaje, że zostaną przeprowadzone dogłębne badania naukowe, przed wiążącym ustosunkowaniem się. Od momentu ufundowania Sanktuarium, wiele cudownych wydarzeń zaszło tu za wstawiennictwem Dziewicy z Pompei i błogosławionego Bartolo Longo. Zadaniem medycyny jest stwierdzić i udokumentować to naukowo.” Zaiste, także główny wikariusz sanktuarium, Giuseppe Adamo, który osobiście towarzyszył temu fenomenowi, jest ostrożny i twierdzi;” Cudów za wstawiennictwem Matki Bożej wysłuchałem wiele w konfesjonale, ale też nie wszyscy wracają z potwierdzeniem medycznym, także dlatego, że choremu, trudno jest poddać się nowym badaniom i wizytom w szpitalach, po to aby uzyskać świadectwo medyczne. Wolą żyć w radości z uzdrowienia i zapomnieć o bólu.”

Tłumaczyła: Justyna

Źródło: http://62.75.141.31/ar1/pompei-guarigione/index.html

Opublikowany w Cuda, Uzdrowienia | Otagowane: , , | Komentarzy: 68 »

Zmartwychwstanie Pańskie wg widzeń bł. Anny Katarzyny Emmerich

Posted by Dzieckonmp w dniu 20 Kwiecień 2014


Nadeszła wreszcie chwila tak uroczysta dla całego świata, chwila zmartwychwstania Zbawiciela. Ujrzałam najświętszą duszę Jezusa, unoszącą się nad grotą między dwoma Aniołami z hufców wojowniczych, otoczoną zastępem zjawisk świetlanych. Przeniknąwszy skałę, spuściła się dusza na święte zwłoki i pochyliwszy się niejako nad nimi, stopiła się z nimi w jedną całość.

W tej chwili widać było przez przykrycia, że członki się poruszają, a oto z boku, z pośród całunów, ukazało się jasne, żywe ciało Pana, z duszą i z Bóstwem złączone; zdawało się, że wychodzi z rany boku prawego, co przywiodło mi na myśl Ewę, powstałą z boku Adama. Wszystko dokoła otoczone było blaskiem.
W tym samym czasie miałam widzenie, jakoby z głębokości gdzieś z pod grobu wychylił się ogromny smok z ludzką twarzą. Miotając na wszystkie strony wężowatym ogonem, zwrócił zjadliwie swą paszczę ku Panu a zmartwychwstały Odkupiciel stanął mu na głowę i cienkim, białym drzewcem chorągiewki, którą trzymał w ręce, uderzył go trzykroć po ogonie. Potwór za każdym uderzeniem kurczył się coraz bardziej i niknął w oczach tak, że wnet tylko głowę było mu widać, a i ta wkrótce zapadła się w ziemię i tylko dojrzeć było można jego twarz ludzką. Podobnego węża widziałam czyhającego w zasadzce przy poczęciu Jezusa. Naturą swą przypominał mi ten potwór owego węża w Raju i sadzę, że to widzenie odnosi się do słów obietnicy: Nasienie niewiasty zetrze głowę węża.”
Całość zdawała mi się być tylko znakiem widzialnym tryumfu nad śmiercią; w chwili bowiem tego widzenia zniknął mi z oczu grób Jezusa, a widziałam tylko Pana, depczącego głowę smoka.
Teraz znowu ujrzałam Zbawiciela w chwale świetlistej, jak przeniknąwszy skaliste sklepienie, uniósł się ponad grotę. Ziemia zadrżała w posadach, a równocześnie spłynął z nieba na grób, jak błyskawica Anioł w postaci wojownika, odwalił kamień na prawą stronę i usiadł na nim. Wstrząśnięcie ziemi było tak silne, że aż kagańce zachwiały się, migocąc żywym płomieniem. Strażnicy, ogłuszeni, padli na ziemię, zesztywnieni, i pokurczeni, leżeli jak martwi. Kassius widział wprawdzie blask wkoło świętego grobu, widział, jak Anioł odwalił kamień i usiadł na nim, ale nie widział samego zmartwychwstałego Zbawiciela. Oprzytomniawszy szybko, przystąpił do grobu i dotknął rękami próżnych już całunów, potem pozostał jeszcze chwilę w pobliżu, pragnąc gorąco być świadkiem jakiego nowego, cudownego zjawiska. W tej samej chwili, gdy ziemia zadrżała i Anioł spuścił się z nieba pojawił się już Jezus Matce Swojej Najświętszej obok Kalwarii. Piękny był nad wyraz i majestatyczny, a blask bił od Niego. Okrywała Go na kształt szerokiego płaszcza suknia fałdzista, koloru blado niebieskiego, połyskująca podobnie jak dym w świetle słonecznym; gdy szedł, powiewały za Nim fałdy sukni w powietrzu. Na rękach i nogach znać było błyszcząco rany tak rozwarto, że np. w rany u rąk można było włożyć palec. Brzegi ran biegły liniami na kształt trzech równoramiennych trójkątów, zbiegających się wierzchołkami w jednym punkcie środkowym. Od środka rąk biegły ku palcom promienie. Tak stanął Jezus przed Swą Matką, otoczony duszami praojców; te ostatnie oddały pokłon Najśw. Pannie, a Jezus mówił coś do Niej o widzeniu powtórnym i pokazał Jej Swe rany. Maryja pochyliła się ku ziemi, by ucałować stopy Jego, a wtedy Jezus ujął Ją za rękę, podniósł Ją i zaraz zniknął. Święte niewiasty znajdowały się właśnie, gdy Jezus zmartwychwstał, w pobliżu furtki Nikodema. Nie zauważyły znaków cudownych, jakie się przy tym działy, jak również nie wiedziały wcale o tym, że postawiono straż przy grobie, bo przez cały szabat wczorajszy siedziały zamknięte w wieczerniku. Pragnęły gorąco oddać najświętszemu Ciału ostatnią przysługę, polać je wodą nardową i olejkami, obsypać kwiatami i ziołami, a to tym bardziej, że dotychczas nic na ten cel nie ofiarowały, bo wszystkie maści i wonności, użyte przy pogrzebie, zakupił Nikodem; teraz więc postanowiły złożyć w ofierze najświętszemu Ciału swego Pana i Mistrza, co tylko mogły dostać najkosztowniejszego. Największą ilość zakupiły Salome i Magdalena. Ta Salome nie była to matka Jana, lecz pewna bogata niewiasta z Jerozolimy, krewna świętego Józefa. ? Zajęte spełnieniem tego przedsięwzięcia, nie pomyślały niewiasty o kamieniu, którym przywalony był grób. Teraz dopiero, gdy zbliżały się do grobu, przyszło im to na myśl, więc z troską pytały się jedna drugiej: ?Kto nam odwali kamień z przede drzwi?” Umyśliły wreszcie złożyć tymczasem wonności przed grobem na kamień i czekać, aż przyjdzie który z uczniów, by im grób pomógł otworzyć. Tak sobie rzecz ułożywszy, zwróciły się ku ogrodowi. Kamień grobowy, jak wspomniałam, odwalony był od drzwi na prawą stronę, tak, że łatwo można było otworzyć drzwi, obecnie przymknięte. (Przymknął je prawdopodobnie Kassius). Chusty, w które owinięte było Najśw. Ciało, leżały na grobie w takim porządku: Wielki całun leżał tak jak przedtem, ale zmięty, zapadły, bo nie było w nim nic, tylko zioła. Opaska, którą przy krępowane były całuny, leżała skręcona, jakby tylko zsunięta wzdłuż przedniej krawędzi grobu. Chusta zaś, w którą Maryja owinęła była Jezusowi głowę, leżała osobno na prawo w głowach grobu, zupełnie tak, jakby dopiero co okrywała głowę, tylko, że zasłona twarzy była odwinięta. Gdy niewiasty zbliżywszy się, ujrzały światła i żołnierzy, leżących w koło, zatrwożone, nie wchodząc do ogrodu, zboczyły nieco ku Golgocie. Magdalena tylko, zapominając o wszelkim niebezpieczeństwie, pospieszyła do ogrodu, a za nią w pewnym oddaleniu poszła powoli Salome; inne niewiasty pozostały poza murem. Magdalena, natknąwszy się na strażników, cofnęła się w pierwszej chwili trwożnie ku Salome, lecz wnet nabrawszy otuchy, weszła wraz z nią do groty, mijając leżących żołnierzy. Kamień znalazły odwalony, a drzwi od grobu przymknięte. Salome zatrzymała się przy wejściu, a Magdalena w trwodze wielkiej podbiegła do grobu, otworzyła jedną połowę drzwi i zajrzała do środka. Blask uderzył jej oczy, ujrzała, że całuny są próżne, rozrzucone, a po prawej stronie siedzi u grobu Anioł. Osłupiała na ten widok, pędem wybiegła z groty, uciekła przez furtkę z ogrodu i nie zatrzymując się, pospieszyła do wieczernika, by oznajmić Apostołom o tym, co zaszło. Salome, w strachu wielkim, wybiegła za nią przed ogród i oznajmiła czekającym niewiastom, jak się rzecz ma; te przestraszone i ucieszone równocześnie, wciąż jeszcze wahały się wejść do ogrodu. Wtem wybiegł z ogrodu i Kassius, spiesząc do Piłata, by donieść mu o tym, co zaszło; mijając niewiasty, oznajmił im w krótkich słowach to samo, co już słyszały od Salome, i zaraz poszedł spiesznie do miasta przez bramę, którą wyprowadzono Jezusa. Zachęcone jego słowy, odważyły się wreszcie niewiasty wejść do ogrodu. Wszedłszy lękliwie do groty, ujrzały przy grobie świętym dwóch Aniołów, w białych, świetlistych szatach kapłańskich. Strwożone, skupiły się w gromadkę i ukrywszy twarze w dłoniach, pochyliły głowy, nie śmiejąc się ruszyć. Wtem jeden z Aniołów tak przemówił do nich: ?Nie lękajcie się i nie tutaj szukajcie Ukrzyżowanego! Żyw jest, zmartwychwstał i nie masz Go w grobach umarłych. Oto próżne miejsce po Nim. Oznajmijcie uczniom, coście widziały i słyszały! Jezus uprzedzi ich do Galilei. Niech przypomną sobie, co powiedział im w Galilei: ?Syn człowieczy musi być wydany w ręce grzeszników i ukrzyżowany, ale trzeciego dnia zmartwychwstanie.” Drżąc z trwogi, uczuły jednak niewiasty radość w sercu; oglądnąwszy grób i całuny, odeszły z płaczem ku bramie, przez którą niedawno poszedł Kassius. Szły powoli, nie ochłonąwszy jeszcze ze strachu, a co chwilę zatrzymywały się i rozglądały w koło, czy nie ujrzą gdzie przypadkiem Pana i czy nie powraca Magdalena. Magdalena, jak mówiliśmy, pobiegła prosto do wieczernika i zadyszana z pośpiechu, zapukała mocno do drzwi. Uczniowie, zebrani w sali, częścią spoczywali jeszcze na łożach pod ścianami, częścią wstali już i rozmawiali ze sobą. Na pukanie Magdaleny otworzyli Piotr i Jan drzwi, a ta, nie wchodząc nawet, zawołała: ?Wzięto Pana z grobu, nie wiemy dokąd!” To rzekłszy, pobiegła zaraz spiesznie z powrotem do ogrodu. Piotr i Jan wybrali się zaraz za nią; Jan szedł prędzej i wnet pozostawił Piotra w tyle. Przemoczona nocną rosą, wbiegła Magdalena na powrót do ogrodu. Płaszcz opadł jej z głowy na barki, długie włosy rozwiązały się i opadały falą na plecy. Nie mając nikogo przy sobie, nie odważyła się Magdalena wejść zaraz do groty; zatrzymawszy się więc na skraju u wejścia, schyliła się, zaglądnęła do groty przez niżej położone drzwi, by ujrzeć grób; opadające bujne włosy odgarnęła i przytrzymała rękoma. Zaglądając tak ciekawie, ujrzała dwóch Aniołów w białych szatach kapłańskich, siedzących u wezgłowia i w nogach grobu. Równocześnie doszły jej uszu słowa: ?Niewiasto, dlaczego płaczesz?” ? Zawołała więc żałośnie: Wzięto Pana mego; nie wiedzieć, dokąd.” A widząc, że w grobie leżą tylko próżne całuny, rozglądnęła się w koło, jak gdyby spodziewała się ujrzeć gdzie Jezusa. Jakieś nieokreślone przeczucie mówiło jej, że Pan jest gdzieś blisko, a nie zbiło ją z tropu nawet zjawienie się Aniołów. Nie zastanawiając się prawie nad tym, że to Aniołowie mówią do niej, myśl jej zajęta była wyłącznie tym jednym zagadnieniem: ?Niema tu Jezusa! Gdzież jest Jezus?” Odszedłszy nieco od grobowca, zaczęła błądzić w koło, jak ktoś, co szuka trwożnie zgubionego przedmiotu. Bujne włosy rozsypały się jej po plecach na obie strony, więc usunąwszy je na prawo, ujęła w obie ręce, przygładziła trochę, odrzuciła w tył i znowu zaczęła się rozglądać. Wtem o dziesięć może kroków na wschód od grobowca, w miejscu, gdzie ogród podnosi się ku murom, ujrzała w mroku wysoką, białą postać, stojącą wśród zarośli za drzewem palmowym. Podbiegła w tę stronę i znowu usłyszała słowa: ?Niewiasto, czego płaczesz? kogo szukasz?” Magdalena myślała, że to ogrodnik, bo rzeczywiście postać ta trzymała łopatę w ręku, a na głowie miała płaski kapelusz, podobny do używanej tu kory, przywiązanej nad czołem dla ochrony od słońca, zupełnie tak, jak przedstawił mi się ogrodnik w przypowieści, którą Jezus opowiadał niewiastom w Betanii tuż przed Swą męką. Postać, zjawiająca się Magdalenie, nie była świetlistą, lecz podobną zupełnie do zwyczajnego człowieka, jakby przedstawiał się o zmierzchu, ubrany w białą suknię. Na zapytanie, kogo szuka, zawołała Magdalena natychmiast: ?Panie, jeśliś ty Go wziął, to powiedz, gdzieś Go podział? a ja Go zabiorę.” I znowu zaczęła się rozglądać, czy nie ujrzy gdzie Pana w pobliżu. Wtedy Jezus ? On to był bowiem ? rzekł zwykłym, znanym jej głosem: ?Mario!” ? Magdalena, poznawszy Pana po głosie, zapomniała o ukrzyżowaniu, śmierci i pogrzebie, upadła przed Nim na kolana i wyciągnąwszy ręce ku Jego stopom, zawołała, jak zwykła była Go dawniej nazywać: Rabboni (Mistrzu)!” Jezus powstrzymał ją jednak, wyciągnąwszy rękę przed Siebie, i rzekł: ?Nie dotykaj się Mnie! Nie wstąpiłem jeszcze do Ojca Mego. Wracaj do Mych braci i powiedz im te słowa: ?Idę do Ojca Mego i Ojca waszego, do Boga Mego i Boga waszego!” Po tych słowach znikł Jezus w jednej chwili z przed oczu Magdaleny. ? Otrzymałam objaśnienie, dlaczego Jezus zabronił Magdalenie dotykać się Go, ale już nie potrafię tego dokładnie powiedzieć; zdaje mi się, dlatego, że Magdalena z taką gwałtownością rzuciła się do uściśnięcia stóp Jego, z tym uczuciem, jakoby żył jeszcze, jak przedtem, i jakoby nić się nie zmieniło. Słowa Jezusa: ?Nie wstąpiłem jeszcze do Ojca Mego” oznaczały, jak się dowiedziałam, że jeszcze po zmartwychwstaniu nie stawił się przed Swym Ojcem niebieskim i nie podziękował Mu za zwycięstwo nad śmiercią i odkupienie ludzkości. Chciał przez to niejako powiedzieć Jezus Magdalenie, że pierwsze radości Bogu się należą, że więc i ona powinna się najpierw zastanowić i podziękować Bogu za dopełnienie tajemnicy odkupienia i zwycięstwo nad śmiercią. Gdy Jezus zniknął, podniosła się Magdalena i niepewna, sen li to był, czy jawa, pobiegła jeszcze raz do grobu. Widząc próżne całuny i aniołów, doszła wreszcie do przekonania, że rzeczywiście Jezus zmartwychwstał cudownie, więc pospieszyła do swych towarzyszek. Jezus pojawił się Magdalenie mniej więcej o godzinie pół do trzeciej. Zaledwie Magdalena się oddaliła, poszedł do ogrodu najpierw Jan, a za nim po chwili Piotr. Jan zatrzymał się u wejścia do groty, schylił się i zaglądnąwszy do środka, ujrzał, że drzwi grobu są w połowie otwarte, a całuny leżą próżne. Piotr, śmielszy, wszedł bez wahania do groty i zbliżył się do grobu, czym zachęcony Jan, odważył się także wejść do środka. Zaglądnąwszy do grobu, ujrzeli, że całuny leżą na środku zwinięte, wraz z ziołami, i owinięte opaską tak, jak zwykle kobiety składały chusty na schowanie. Chusta z twarzy leżała osobno na prawo przy ścianie, zwinięta także. Widząc to, uwierzyli zaraz obaj, że Jezus zmartwychwstał, równocześnie zrozumieli jasno odnośne słowa Jezusa i przepowiednie Pisma św., które przedtem brali tylko powierzchownie. Piotr zabrał całuny z grobu pod płaszcz, po czym opuścili obaj ogród furtką Nikodema i puścili się z powrotem do wieczernika. Jan znowu szedł prędzej, wyprzedzając Piotra. Dwaj aniołowie, którzy przez cały czas spoczywania Jezusa w grobie odbywali przy Nim jakby straż świętą, pozostali jeszcze i po zmartwychwstaniu; widziały ich niewiasty, a byli jeszcze i wtenczas, gdy obaj Apostołowie przyszli do grobu. Zdaje mi się jednak, że Piotr ich nie widział. Słyszałam, jak później Jan mówił do uczniów z Emaus, że będąc przy grobie, widział anioła. W ewangelii nie wspominał jednak o tym, pewnie z pokory, by nie dać poznać, że widział więcej, niż Piotr. Długi czas minął, nim strażnicy, leżący na ziemi bez przytomności, przyszli do siebie. Zerwali się z ziemi, strwożeni bardzo, nie umiejąc sobie zdać sprawy z tego, co zaszło. Zaraz też zabrali włócznie i płonące kagańce, ustawione dotychczas u wejścia dla oświetlenia groty, i powlekli się lękliwie do miasta przez bramę, którą wyprowadzono Jezusa. Magdalena, wybiegłszy z ogrodu, napotkała niewiasty i opowiedziała im o zjawieniu się Pana, po czym zaraz pobiegła do miasta przez pobliską bramę, niewiasty zaś zawróciły znowu ku ogrodowi. Nie doszły jednak jeszcze na miejsce, gdy pojawił się im Jezus w długiej, białej szacie, okrywającej Mu zupełnie ręce. ? Bądźcie pozdrowione, ? rzekł im, a one, drżąc, upadły, Mu do nóg. Jezus wyrzekł kilka słów, wskazał ręką w jakąś stronę i znikł. Uradowane niewiasty pospieszyły przez bramę betlejemską na Syjon, by podzielić się radosną wieścią z uczniami, zebranymi w wieczerniku. Ci nie chcieli z początku dać wiary ani im, ani Magdalenie, uważając ich opowiadania za urojenie bujnej ich wyobraźni i nie dali się przekonać aż do powrotu Piotra i Jana. Jan i Piotr ? ten ostatni skupiony bardzo i zamyślony nad dziwnymi wypadkami ? spotkali, wracając do wieczernika, Jakuba Młodszego i Tadeusza, którzy wybrali się za nimi do grobu; i im w pobliżu wieczernika pojawił się Pan, co wielce wstrząsnęło ich umysły. Piotrowi musiał także w drodze pojawić się Jezus, bo widziałam, jak nagle odmalowało się na jego twarzy wielkie wzruszenie. Jan pewnie tego nie zauważył.
Źródło: malirycerze.koszalin.opoka.org.pl

Opublikowany w Objawienia | Otagowane: | Komentarzy: 84 »

Chrystus Zmartwychwstał

Posted by Dzieckonmp w dniu 19 Kwiecień 2014


Wszystkim czytelnikom i kibicom tego bloga, życzę by moc Wielkanocy pokonała wszelkie zwątpienia i wszelki grzech.Niech nadchodzące Święta Wielkanocne będą przepełnione Błogosławieństwami dla każdego z Was, dla Waszych rodzin i znajomych.
Życzę trwania w dobrej myśli i pełnej nadziei. Nie pozwólcie by strach zniszczył nadzieję, a przerażenie by zniszczyło miłość. Życzę  Wam tej Miłości i Świętości. Niech przenajświętsze Rany Pana naszego Jezusa Chrystusa będą dla Ciebie najmilszym schronieniem.Niech Bóg wszystkim Wam Błogosławi. Radujmy sie bo Chrystus Zmartwychwstał . Alleluja.
 
zmartwychwstał
.
.

Opublikowany w Kościół | Otagowane: | Komentarzy: 44 »

Orędzie Paschalne

Posted by Dzieckonmp w dniu 19 Kwiecień 2014


Pięknie wyśpiewane orędzie paschalne. Kochani nie chcę dyskusji w komentarzach na temat Neokatechumenatu, tu chodzi o  bardzo ważne dzisiejsze orędzie paschalne.

EXULTET

K. Niech się cieszą zastępy aniołów w niebie.
Niech się cieszy zgromadzenie niebieskie,
a hymn pochwalny niech przywita tryumf Pana Zmartwychwstałego!
Niech się cieszy ziemia zanurzona w nowym świetle.

WSPANIAŁY BLASK KRÓLA ZWYCIĘŻYŁ CIEMNOŚCI,
CIEMNOŚCI TEGO ŚWIATA! (x2)

K. Niech się cieszy Matka Kościół,
jaśniejąca blaskiem niezmiernej chwały swojego Pana.
W tym zaś miejscu niech zabrzmi jednogłośny
śpiew ludu radującego się świętem.

K. Pan z wami.
W. I Z DUCHEM TWOIM.
K. W górę serca.
W. WZNOSIMY JE DO PANA.
K. Dzięki składamy Panu, Bogu naszemu!
W. GODNE TO I SPRAWIEDLIWE (x2)

K. Zaprawdę godne to i sprawiedliwe
wyrażać śpiewem uniesienie ducha
i wysławiać Ojca Wszechmogącego
oraz Jego Syna Jezusa Chrystusa, naszego Pana.
On to spłacił za nas dług Adama
Przedwiecznemu Ojcu,
a krwią swoja przelana z miłości
zmazał skazujący wyrok starodawnej winy.

Oto Święto Paschy, gdy zabija się Baranka.
Oto właśnie ta noc, gdy uwolniłeś naszych ojców z niewoli egipskiej.
Oto właśnie ta noc, która nas wyrywa z ciemności zła
Oto właśnie ta noc, w której On zwyciężył ciemności grzechu!

W.TO JEST TA NOC, W KTÓREJ CHRYSTUS SKRUSZYŁ
WIĘZY ŚMIERCI I Z OTCHŁANI POWRACA ZWYCIĘSKI! (x2)

K. O jak przedziwna wyrozumiałość Twej darmowej łaski,
jak niepojęta czułość Twej miłości:
by wyzwolić niewolnika, poświęciłeś Syna!
Bez grzechu Adama Chrystus by nas nie odkupił!

W. SZCZĘŚLIWA WINA, SKORO JA ZGŁADZIŁ
TAK WIELKI ODKUPICIEL, SZCZĘŚLIWA WINA! (x2)

K. O nocy, zaiste błogosławiona,
któraś poznała godzinę zmartwychwstania Chrystusa!
O nocy, zaiste błogosławiona,
któraś ograbiła Egipcjan, by wzbogacić Izraela!
O nocy, która zło zwyciężasz, obmywasz winy!
O nocy, naprawdę chwalebna,
która łączysz człowieka z jego Bogiem!

W.TO JEST TA NOC, W KTÓREJ CHRYSTUS SKRUSZYŁ
WIĘZY ŚMIERCI I Z OTCHŁANI POWRACA ZWYCIĘSKI! (x2)

K. W tę noc pełna łaski przyjmij Ojcze Święty ofiarę pochwalna,
która Kościół Tobie składa rekami Twoich sług,
w uroczystej liturgii paschalnej świecy,
znaku nowego światła.

Prosimy Cię, o Panie, aby ta świeca
ofiarowana na cześć Twojego Imienia rozbłysła światłem.
Niech się wzniesie do Ciebie jako woń przyjemna,
niechaj się złączy z gwiazdami nieba.
Niech ja znajdzie zapalona gwiazda poranna,
ta gwiazda, która nie zna zachodu.
Chrystus, Twój Syn, powstały z martwych,
jaśnieje swoim pogodnym światłem!

W. AMEN, AMEN, AMEN (x2)

Opublikowany w Kościół | Otagowane: , | Komentarzy: 28 »

Droga Krzyżowa z bł. Janem Pawłem II

Posted by Dzieckonmp w dniu 18 Kwiecień 2014


.

cz.2

 

Opublikowany w Jan Paweł II, Kościół | Otagowane: | Komentarzy: 31 »

Życzenia dla Kapłanów

Posted by Dzieckonmp w dniu 17 Kwiecień 2014


Drodzy Kapłani!!!!

„ Kapłan jest tym, kto mimo upływającego czasu nie przestaje promieniować młodością ducha, jakby zarażając nią osoby, które spotyka na swojej drodze.” Tymi słowami  – w Wielki Czwartek- zwrócił się do Was w specjalnym liście Jan Paweł II.

Dzisiaj, kiedy nie ma Go wśród nas, słowa te nabierają wyjątkowej mocy i ponadczasowości. Z całego serca my, ludzie, dziękujemy Wam – kapłanom za Waszą obecność na naszej trudnej drodze odnajdywania istoty życia. Żadne słowa nie są w stanie wyrazić jak wielką, często niedostrzegalną wartość mają Wasze modlitwy i starania, słowa i gesty.

W tym szczególnym Dniu, w tej szczególnej chwili, w której, przed (dwoma tysiącami) 2000 lat, Chrystus ustanowił Sakrament Kapłaństwa i Eucharystii – przyjmijcie serdeczne życzenia byście zawsze byli kapłanami Serca Jezusowego. Dziękujemy za waszą obecność, głoszone Słowo Boże i modlitwę. Przepraszamy za niezrozumienie posługi i brak cierpliwości wyrażany w łatwych osądach.

kwiaty4

 

 

Opublikowany w Kościół | Otagowane: , | Komentarzy: 51 »

Arcybiskup Dublina Diarmuid Martin chce aby uznano związki tej samej płci

Posted by Dzieckonmp w dniu 17 Kwiecień 2014


Irlandzki hierarcha kwestionuje stanowisko Kościoła w kwestii związków homoseksualnych!

 

martinKolejny zachodni hierarcha odpada w swoim nauczaniu od jedności z Kościołem. Arcybiskup Dublina Diarmuid Martin zasugerował, by uznać prawnie związki partnerski osób tej samej płci.

W ten sposób hierarcha włączył się w debatę nad „małżeństwami homoseksualnymi”. Jego zdaniem zamiast dyskutować na ich temat można by wprowadzić do systemu prawnego homozwiązków, co miałoby być lepszym rozwiązaniem niż małżeństwa gejowskie. – Sądzę, że są lepsze sposoby zagwarantowania gejom i lesbijkom prawnej ochrony ich uprawnień, niż małżeństwo. To może być rejestracja cywilna – podkreślił arcybiskup. – Mogą istnieć inne sposoby, na których geje celebrują swój związek, swoją miłość do siebie, ale to nie jest małżeństwo – podkreślił arcybiskup.

A problem z jego wypowiedzią jest taki, że jest ona sprzeczna z jasnym nauczaniem Kościoła, który jednoznacznie zakazuje katolikom opowiadanie się za jakąkolwiek próbą wprowadzania do systemu prawnego związków osób tej samej płci. „W wypadku prawnego zalegalizowania związków homoseksualnych bądź zrównania prawnego związków homoseksualnych i małżeństw wraz z przyznaniem im praw, które są właściwe temu ostatniemu, konieczne jest przeciwstawienie się w sposób jasny i wyrazisty. Należy wstrzymać się od jakiejkolwiek formalnej współpracy w promowaniu i wprowadzaniu w życie praw tak wyraźnie niesprawiedliwych, a także, jeśli to możliwe, od działania na poziomie wykonawczym. W tej materii każdy może odwołać się do prawa odmowy posłuszeństwa z pobudek sumienia” – podkreśla Kongregacja Nauki Wiary.

„Jeśli wszyscy wierni mają obowiązek przeciwstawienia się zalegalizowaniu prawnemu związków homoseksualnych, to politycy katoliccy zoobowiązani są do tego w sposób szczególny, na płaszczyźnie im właściwej. Wobec projektów ustaw sprzyjających związkom homoseksualnym trzeba mieć na uwadze następujące wskazania etyczne. W przypadku gdy po raz pierwszy zostaje przedłożony Zgromadzeniu ustawodawczemu projekt prawa przychylny zalegalizowaniu związków homoseksualnych, parlamentarzysta katolicki ma obowiązek moralny wyrazić jasno i publicznie swój sprzeciw i głosować przeciw projektowi ustawy. Oddanie głosu na rzecz tekstu ustawy tak szkodliwej dla dobra wspólnego społeczności jest czynem poważnie niemoralnym” – uzupełniają autorzy „Uwag dotyczących projektów legalizacji związków między osobami tej samej płci”.

Niewierność pasterza nauczaniu Kościoła zszokowała irlandzkich katolików i obrońców rodziny. – Wypowiedzi arcybiskupa są niepokojące – podkreśla Anthony Murphy, szef organizacji Catholics United for the Faith Ireland. – Szkoda, że arcybiskup nie wykorzystał wywiadu do promowania nauczania Kościoła na temat życia w czystości – mówił Murphy. – Nic dziwnego, że jest tak wiele zamieszanie wokół tych kwestii wśród świeckich, jeśli Pasterze nie mają odwagi, by głosić prawdę – dodał.

Przypomnę że arcybiskupowi temu według miejsca podlega wizjonerka Maria Bożego Miłosierdzia.

Na stronie internetowej Archidiecezji Dublińskiej umieszczono komunikat Arcybiskupa Diarmuida Martina, orzekający, że wizje popularnej także w Polsce wizjonerki, nie powinny być promowane!

W oświadczeniu czytamy, że do Archidiecezji Dublińskiej napływały liczne prośby o wypowiedź Arcybiskupa w sprawie autentyczności rzekomych wizji i komunikatów otrzymanych przez osobę, która nazywa siebie “Maria Miłosierdzia Bożego” i która najprawdopodobniej mieszka na terenie Archidiecezji Dublińskiej.

Arcybiskup Diarmuid Martin pragnie przypomnieć, że te wiadomości i domniemane wizje nie mają zgody kościelnej, a wiele jej tekstów stoi w sprzeczności z teologią katolicką.

Komunikaty te nie powinny być promowane lub wykorzystywane w ramach katolickich stowarzyszeń kościelnych.

Źródlo: fronda.pl

Opublikowany w Nasz smutny czas, Warto wiedzieć, Z prasy, Znaki czasu | Otagowane: , , | Komentarzy: 97 »

Pierwszy Różaniec – piękne świadectwo nawrócenia

Posted by Dzieckonmp w dniu 16 Kwiecień 2014


Publikowałem wiele pięknych świadectw nawrócenia na tym blogu. Dziś kolejne bardzo młodego chłopaka, polecam wysłuchać do końca.

Opublikowany w Orędzia Ostrzeżenie, Świadectwa | Otagowane: | Komentarzy: 65 »

Jan Paweł II – papież końca czasów

Posted by Dzieckonmp w dniu 15 Kwiecień 2014


Matka Boża o Janie Pawle II. (z komentarzy Leszka)

Te wszystkie podróże apostolskie nieodżałowanego Papieża Jana Pawła II są wpisane w wydarzenia/znaki Końca Czasów, bowiem powiedziane zostało przez Pana Jezusa, że Jego Ewangelia o królestwie będzie głoszona po całej ziemi, na świadectwo wszystkim narodom. I wtedy dopiero nadejdzie koniec” (Mt 24,14) i “najpierw/przedtem musi być głoszona Ewangelia wszystkim narodom” (Mk 13,10). I w tym kontekście trzeba odczytywać misję, posługę i Osobę danego nam przez miłosierdzie Głowy Kościoła, Pana Jezusa (Ef 1,22-23a; Kol 1,18a) właśnie na nasze czasy, bo Pismo musi się wypełnić. Jest tak, jak się mówi: “odpowiedni/właściwy człowiek na te czasy”.
Że tak rzeczy się mają, świadczy o tym Matka Boża w swych Orędziach do Jej umiłowanych synów, Kapłanów:
1. …Kościół, Moje umiłowane Dziecko, wychodzi już z ciężkiej próby, bo bitwa pomiędzy Moim przeciwnikiem a Mną osiągnęła szczyt. Szatan usiłował wśliznąć się do Kościoła, zagrażając nawet Skale, na której jest On zbudowany, ale mu w tym przeszkodziłam.
Właśnie wtedy gdy szatan sądził, że już zwyciężył – po przyjęciu przez Boga ofiary Pawła VI i Jana Pawła I – otrzymałam od Boga dla dobra Kościoła Papieża, którego przygotowałam i ukształtowałam. On poświęcił się Mojemu Niepokalanemu Sercu i uroczyście powierzył Mi Kościół, którego jestem Matką i Królową.
Przez osobę i dzieło Ojca Świętego Jana Pawła II rozsiewam Moje wielkie światło. Będzie się ono powiększać, w miarę jak ciemność coraz bardziej będzie wszystko ogarniać… (167, 1.01.1979)
2. …Patrzcie na wielkie światło, dane przez Moje Niepokalane Serce Kościołowi. Jest nim pierwszy z Moich umiłowanych synów, Papież Jan Paweł II. To światło będzie stawało się coraz intensywniejsze, w miarę jak walka będzie się zaostrzać… (207, 2.09.1980)
3. …Ten Papież est wierny powołaniu otrzymanemu w chwili objęcia katedry Piotrowej. Jest wierny Jezusowi Chrystusowi, którego głosi słowem i świadectwem życia. Dzięki temu niesione przez niego wszędzie światło jest samym Światłem Ewangelii.
Trwajcie wszyscy w jedności z nim, świadcząc życiem o Moim Synu Jezusie i głosząc wiernie prawdę Jego Ewangelii. Papieża często otacza wielka pustka. Odczuwa samotność. Jego słowa – to słowa proroka, lecz jakże często padają na ogromną pustynię.
Stańcie się potężnym echem jego słów, które powinny być coraz bardziej rozpowszechniane, słuchane i wprowadzane w życie. Póki to światło jeszcze świeci (por. J 5,35), kroczcie wszyscy bezpiecznie szlakiem wyznaczonym przez wielki blask, ponieważ wkrótce ciemność nad światem i w Kościele może stać się jeszcze gęstsza… (245, 13.05.1982)
4. …Dziś obchodzicie uroczystość Świętych Apostołów Piotra i Pawła – w tym poświęconym Mi Roku Maryjnym.
Jako Mama, bolejąca i zatroskana, zapraszam was wszystkich do spojrzenia dziś na następcę Piotra, Papieża Jana Pawła II. To jest Mój Papież. To jest Papież ukształtowany przeze Mnie w największych głębinach Mojego Niepokalanego Serca. To jest Papież Mojego wielkiego światła w tych czasach największej ciemności.
Wiarą Piotra oświetla on ziemię i utrzymuje cały Kościół w Prawdzie. Jako nowy Piotr Papież ponownie potwierdza dziś pełnię wiary w Chrystusa, Syna Bożego. Jako nowy Paweł przemierza wszystkie regiony świata, by odważnie głosić Jezusową Ewangelię zbawienia (Mt 24,14). … Serce Papieża krwawi dziś z powodu Biskupa Świętego Kościoła Bożego, który przez samowolne konsekrowanie biskupów – podjęte niezgodnie z jego wolą – otwiera w Kościele katolickim bolesną schizmę.
Lecz to dopiero początek. Dziś bowiem wielu Biskupów nie trwa już w jedności z Papieżem i idzie drogą sprzeciwu wobec jego wskazań. Ten podział jest większy i bardziej niebezpieczny – choć jeszcze niewidoczny. Wywołuje on cierpienie i krwawienie Mojego Serca Mamy oraz sprawia, że Mój Papież prawie chwieje się pod ciężarem zbyt ciężkiego krzyża… (385, 29.06.1988)

5. …Dziś oznajmiam wam, że jest to Papież Mojej tajemnicy – Papież, o którym mówiły dzieci otrzymujące objawienia, Papież Mojej miłości i Mojego bólu. Z bardzo wielką odwagą i nadludzką siłą idzie on we wszystkie strony świata – nie zważając na zmęczenie i liczne zagrożenia – aby cały świat utwierdzić w wierze i wypełnić w ten sposób swą apostolską posługę Następcy Piotra, Wikariusza Chrystusa, powszechnego Pasterza Świętego Kościoła Katolickiego, zbudowanego na skale przez Mojego Syna Jezusa.
W tych czasach wielkiej ciemności Papież daje wszystkim światłość Chrystusa. Ze stanowczością utwierdza Kościół w prawdziwej wierze w tych czasach wielkiego odstępstwa. Zaprasza do kroczenia drogą miłości i pokoju w tych czasach przemocy, nienawiści, niezgody i wojny.
Moje Niepokalane Serce jest zranione, widząc jak wokół niego rozszerza się pustka i obojętność, pełna pychy opozycja wobec jego nauczania, kontestacja ze strony niektórych Moich biednych synów Biskupów, Kapłanów, osób duchownych i wiernych. Z tego powodu Mój Kościół jest dziś dotknięty głębokim podziałem, zagrożony utratą wiary, przeszyty niewiernością, która staje się coraz większa.
Kiedy Papież wypełni zadanie powierzone mu przez Jezusa i kiedy Ja zstąpię z Nieba, aby przyjąć jego ofiarę, wszystkich was ogarnie gęsta ciemność odstępstwa, które stanie się wtedy powszechne… (449, 13.05.1991)

6. …Wiele razy wam ogłaszałam, że zbliża się Koniec Czasów i przyjście Jezusa w chwale. Pragnę wam dziś pomóc w zrozumieniu znaków opisanych w Bożym Piśmie, które wskazują na wielką bliskość Jego chwalebnego powrotu. Znaki te – jasno ukazane w Ewangeliach, Listach św. Piotra i Pawła – realizują się w obecnych latach. … Trzeci znak (z 5-ciu znaków o których Matka Boża mówi w tym Orędziu zatytuł. ‘Koniec Czasów’ – dop. mój) to krwawe prześladowanie tych, którzy pozostaną wierni Jezusowi oraz Jego Ewangelii i będą niewzruszenie trwać w prawdziwej wierze. Ewangelia będzie jednak głoszona we wszystkich częściach świata.
Pomyślcie, najmilsi synowie, o wielkich prześladowaniach, którym poddany jest Kościół, oraz o apostolskiej gorliwości ostatnich Papieży – przede wszystkim Mojego Papieża Jana Pawła II, głoszącego Ewangelię wszystkim narodom ziemi. «Wtedy wydadzą was na udrękę i będą was zabijać, i będziecie w nienawiści u wszystkich narodów, z powodu mego imienia. Wówczas wielu zachwieje się w wierze; będą się wzajemnie wydawać i jedni drugich nienawidzić (…). A ta Ewangelia o królestwie będzie głoszona po całej ziemi, na świadectwo wszystkim narodom. I wtedy nadejdzie koniec»…
(485, 31.12.1992)

7. …Odczujcie głęboki ból Mego Niepokalanego Serca na widok niezgody, która weszła głęboko do samego serca Kościoła z powodu braku posłuszeństwa i sprzeciwu Biskupów i Kapłanów wobec Papieża. On został ustanowiony przez Jezusa opoką Kościoła i nieomylnym stróżem Prawdy.
Ten Papież jest największym darem, jakiego udzieliło wam Moje Niepokalane Serce na czas oczyszczenia i wielkiego ucisku. Znaczna część Mojego orędzia i tajemnicy – ujawnionej przeze Mnie w Fatimie trojgu dzieciom, którym się ukazałam – dotyczy właśnie osoby i misji Papieża Jana Pawła II.
Jakże wielkie jest jego cierpienie! Często jest on jakby przygnieciony ciężarem krzyża, który stał się tak bardzo ciężki. … Jakże wielki jest ból Papieża na widok ludzkości tak zagrożonej nieświadomym kroczeniem po drodze własnego zniszczenia. Jak bardzo krwawi jego serce na widok podziału, jaki zakorzenił się w Kościele; na widok utraty wiary, która staje się coraz powszechniejsza. Naucza się błędów i szerzy je, pomimo odwagi i siły, z jaką on idzie, by utwierdzać wszystkich w wierności Chrystusowi i Ewangelii we wszystkich częściach świata.
Jego encykliki są prawdziwymi pochodniami światła, zstępującymi z Nieba w głębokiej ciemności spowijającej świat… (545, 13.05.1995)

 

Opublikowany w Jan Paweł II | Otagowane: | Komentarzy: 74 »

Tajemniczy czarny pierścień na niebie w Angli

Posted by Dzieckonmp w dniu 15 Kwiecień 2014


pierścień

Eksperci pogodowi nie potrafią wyjaśnić czym jest czarny pierścień który pojawił się na niebie nad brytyjskim niebem w piątek po południu na południe od Birmingham.

16-latek grał w tenisa z matką, i kiedy popatrzył w niebo  ujrzał tajemniczy czarny pierścień. Szybko, wziął telefon i  sfotografował dziwne zjawisko. Do tej pory nikt nie może wyjaśnić pochodzenia dziwnego zjawiska, zgodnie z doniesieniami Daily Mail.

Źródło: http://www.dailymail.co.uk/news/article-2604240/What-Black-Ring-Leamington-Spa-Mysterious-object-sky-captured-girl-16-iPhone.html

Opublikowany w Ciekawe, Znaki czasu | Otagowane: | Komentarzy: 15 »

Jan Paweł II z pielgrzmkami w Polsce

Posted by Dzieckonmp w dniu 13 Kwiecień 2014


Zakopane 1997r. ” Na początku Mszy św. nastąpił historyczny moment, który potem komentowano w całej Polsce i z podziwem patrzono na Podhalan. Delegacja górali złożyła Janowi Pawłowi II hołd – wzruszające i głębokie ślubowanie. – Przed pielgrzymką zastanawialiśmy się, jak uczcić Ojca Świętego – mówi Adam Bachleda-Curuś, inicjator hołdu. – Nad tekstem pracowaliśmy przez miesiąc w pięć osób, wśród nich moja żona – mówi Bachleda-Curuś. – Na Mszy św., kiedy czytałem słowa hołdu, w pewnym momencie spostrzegłem, że po policzku Papieża spływa łza. A wręcz usłyszałem cichy szloch. Głos mi się załamał. Nie mogłem czytać dalej. Na szczęście w tym momencie ciszę przerwały oklaski. Dzięki temu doszedłem do końca – wspomina Adam Bachleda-Curuś. “
” To był chyba największy dar, jaki Podhalanie mogli ofiarować Ojcu Świętemu – dar serca górali. Jan Paweł II powiedział wtedy: “Dziękuję za ten wymowny hołd Podhalan, zawsze wiernych Kościołowi i ojczyźnie. Na was zawsze można liczyć”. – Do Ojca Świętego podchodzili przedstawiciele rodów góralskich: trzy pokolenia, nasze dzieci i nasi ojcowie, by ucałować pierścień – wspomina Adam Bachleda-Curuś. “

Osobiście byłem tan na tym spotkaniu z papieżem. Przyjechałem dzień wcześniej i nockę spędziłem śpiąc pod skocznią z prawej strony na trawie. Obudziłem sie rano a tu w koło mnie tłumy ludzi.

.

 

Opublikowany w Jan Paweł II | Otagowane: | Komentarzy: 163 »

Dziury w Ziemi w Kazachstanie

Posted by Dzieckonmp w dniu 13 Kwiecień 2014


120 domy zostały wymienione jako zagrożone, a 480 osób zostało ewakuowanych po szeregu dziur w Ziemi które powstały w mieście Ridder w Kazachstanie  07 kwietnia 2014.

dziura4

Matka z dzieckiem uciekła w ostatniej sekundzie zanim  dom spadł do ogromnej dziury, która powstała na podwórku. Mówi że oglądała telewizję, i słyszała jakby ktoś zaczął głośno pukać i światło zaczęło migać. Otworzyła drzwi i zobaczyła ogromny dół, który pojawił się w ziemi. Pobiegłam z powrotem do domu i chwyciłam mojego syna i uciekałam jak najszybciej na zewnątrz.  Chwilę później cały dom zniknął połknięty przez otwór. Nie mogę uwierzyć, że straciłam wszystko. Dokumenty zabawki syna i cały dorobek życia.

Opublikowany w Dziwny jest ten świat, Zmiany na Ziemi | Otagowane: | Komentarzy: 16 »

Niedziela Palmowa

Posted by Dzieckonmp w dniu 13 Kwiecień 2014


.

Opublikowany w Kościół | Otagowane: | Komentarzy: 14 »

Jan Paweł II – największy święty Kościoła

Posted by Dzieckonmp w dniu 12 Kwiecień 2014


Kochani już 27 kwietnia za 15 dni Kanonizacja jednego z największych świętych ostatnich 2000 lat Giganta Kościoła – Jana Pawła II. Razem z Wami doświadczamy miłości bł. Jana Pawła II. Ponieważ nauczanie Jana Pawła II jest tak ogromne, postanowiłem przynajmniej przez 2 tygodnie codziennie wstawiać wątek związany z naszym papieżem. Chcę aby w tych wszystkich komentarzach pod wątkami znalazł się spontaniczny zbiór najważniejszych słów naszego papieża, zbiór wszelkich relacji filmowych, a wszystkie te wpisy znajdą się w zakładce “Jan Paweł II”. Każdy wpis będzie trochę ukierunkowany. Będzie np. Jan Paweł II w Polsce i wtedy wyszukujemy wszystko co dotyczyło pielgrzymek do Polski, – ważne słowa, relacje filmowe, ciekawostki jak również dzielenie się wrażeniami z osobistego udziału na nabożeństwie z Jane,m Pawłem II. Kolejnymi wątkami będą pielgrzymki do innych krajów, Światowe dni młodzieży, umieranie Jana Pawła II, itp. 

Niech każdy ma możliwość podzielić się z innymi wdzięcznością za świętość Jana Pawła II, której doświadczyliśmy. Zachęcamy do dzielenia się świadectwami, do pisania komentarzy przybliżających nauczanie. Można też wyłącznie napisać prośbę o wstawiennictwo bł. Jana Pawła II, bez dodawania indywidualnego świadectwa (bo są sprawy, które powinny pozostać w sercu). Komentarze są publiczne niech służą wszystkim ludziom na świecie.

Zachęćmy do wspólnej modlitwy za wstawiennictwem bł. Jana Pawła II.

Tym razem starajmy się pokazać w komentarzach, ludzi którzy zachwycili się nauczaniem Jana Pawła a zachwyt ten sprawił że tworzyli piosenki, pisali książki, produkowali filmy o życiu Jana Pawła II, jak też ludzi którzy pod natchnieniem postawy Jana Pawła II wybierali swoje powołanie życiowe. 

Poniżej o Janie Pawle II nie artyści ale sama Królowa Pokoju

Matka Boża o Janie Pawle II

    Matka Boża poprzez widzących okazywała swoją szczególną troskę i miłość do Ojca Świętego Jana Pawła II.

     Zdarzały się sytuacje kiedy uśmiechała się gdy widziała jego portret. Na naszej stronie są już umieszczone wypowiedzi Jana Pawła II na temat Medziugorja. Chcielibyśmy przedstawić teraz wypowiedzi Matki Bożej na temat papieża. Większość słów Maryi pochodzi z początku objawień, z 1982 r., ale istnieją również orędzia z roku 1994 i 2005. Poniżej przedstawiamy Jej orędzia odnoszące się do Jego Świątobliwości Jana Pawła II.

      W drugim roku objawień w Medziugorju, na podstawie przekazu wizjonerów, 13 maja 1982 r., w rocznicę zamachu na Ojca świętego, Matka Boża powiedziała: “Jego wrogowie próbowali go zabić, ale ja go ochroniłam“. Po zamachu kardynał Sodano przypomniał, iż Jego Świątobliwość był przekonany, że to “Matczyna ręka prowadziła tor kuli”. Istotnie, pocisk wystrzelony przez zawodowca w niewytłumaczalny sposób ominął życiowe organy Ojca Świętego, który powiedział później: “Jedna ręka strzelała inna prowadziła kulę.” 26 czerwca 1982, poprzez wizjonerów, Matka Boża przekazała w orędziu następujące słowa dla Papieża: “Niech będzie uważany za ojca wszystkich ludzi, a nie tylko chrześcijan. Niech niestrudzenie i odważnie głosi orędzie pokoju i miłości wśród ludzi.

      16 września 1982 r., Matka Boża, poprzez Jelenę Vasilj, która wewnętrznie słyszy Jej głos tj. mentalnie, wyraźnie mówi na temat papieża: “Bóg dał mu pozwolenie na pokonanie szatana“.

     Matka Boża oczekiwała od Jana Pawła II, szerzenia orędzia pokoju, co można przeczytać w orędziu kierowanym także do Jeleny Vasilij, mającej odmienny charyzmat od tych, którzy widzą Matkę Bożą:

Pragnę też powierzyć papieżowi to słowo, z którym przybyłam do Medziugorja – Pokój. Niech papież niesie pokój na wszystkie kontynenty świata. Niech swymi słowami oraz swym nauczaniem jednoczy chrześcijan. Niech także to przesłanie, które dzięki modlitwie otrzymał od Boga, zanosi przede wszystkim do ludzi młodych. Bóg będzie wówczas dla niego natchnieniem.

     I rzeczywiście tak było. Jan Paweł II, głosił orędzie pokoju i miłości, jeżdżąc po całym globie, jednocząc ludzi różnych wyznań religijnych. Papież w szczególny sposób upodobał sobie także ludzi młodych i to właśnie on 31 marca 1985 ustanowił Międzynarodowy Dzień Młodzieży. Wielokrotne przemówienia Ojca świętego do młodzieży, świadczą o tym, że pokładał on nadzieję w młodym pokoleniu. Z biegiem lat papież coraz bardziej podupadał na zdrowiu. Powodem jego dolegliwości był także wcześniejszy zamach dokonany prze Ali Agcę. Wielokrotnie trafiał on do polikliniki Gemelii w Rzymie, za sprawą usilnej namowy sekretarza Dziwisza i swojego osobistego lekarza Renato Buzzonettiego. Każdy dzień przynosił mu wiele cierpienia, w którym jednoczył się z Jezusem Chrystusem. Pod sam koniec 1993 r., a także w roku 1994 miały miejsce następujące wydarzenia:

11 – 12 listopada 1993 – papież przebywał w poliklinice Gemelli (zwichnięty staw barkowy)

23 stycznia 1994 – papież przewodniczy Światowemu Dniu Modlitwy o Pokój na Bałkanach

29 kwietnia – 27 maja 1994 – pobyt w poliklinice Gemelli (28 kwietnia papież łamie kość udową)

25 sierpnia 1994 r. Matka Boża mówi o cierpieniu papieża i o tym, iż modli się o jego wizytę przekazując następujące orędzie:

Drogie dzieci! Dziś łączę się z wami w sposób szczególny prosząc o dar obecności mojego umiłowanego Syna w waszej ojczyźnie. Módlcie się dziatki o zdrowie dla mojego najdroższego syna, który cierpi, a którego wybrałam na te czasy. Modlę się i wstawiam u mojego Syna Jezusa Chrystusa, aby urzeczywistniły się marzenia, jakie mieli wasi ojcowie. Módlcie się, dziatki, w szczególny sposób, gdyż szatan jest silny i chce zniszczyć nadzieję w waszych sercach. Błogosławię was. Dziękuję, że odpowiedzieliście na moje wezwanie.

      8 września 1994 – papież modli się o pokój w Sarajewie. W owym dniu miał być z pielgrzymką w obleganym przez Serbów mieście, ale wizyta została odwołana – z powodów bezpieczeństwa. Natomiast kilka dni później 10 – 11 września 1994 – Papież jedzie z pielgrzymką do Chorwacji.

     W święto Bożego Miłosierdzia w sobotę 2 kwietnia 2005 roku papież umiera w Watykanie. W tym samym dniu rankiem 2 kwietnia, ma miejsce objawienie Matki Bożej w Medziugorju, wizjonerce Mirjanie Dragicević – Soldo. Matka Boża ukazuje się jej każdego 2 dnia miesiąca. Wierni zgromadzeni przy wizjonerce podczas objawienia modlą się za Ojca Świętego, wiedząc, że znajduje się on między życiem, a śmiercią. Po objawieniu Mirjana powiedziała, że zadała pytanie Matce Bożej o Papieża, ale Królowa Pokoju nie odpowiedziała. Przekazała natomiast następujące orędzie: “W tym czasie proszę was, abyście odnowili Kościół” Na pytanie Mirjany: “Czy my będziemy do tego zdolni?”, Matka Boża odpowiedziała: “Drogie dzieci, ja będę zawsze z wami. Moi apostołowie, będę zawsze z wami i będę wam pomagała. Najpierw odnówcie samych siebie i wasze rodziny, a wtedy wszystko będzie łatwiejsze.” Wieczorem o godz. 21.37 papież Jan Paweł II oddaje swoją duszę Bogu wypowiadając tuż przed śmiercią słowa: “Pozwólcie odejść mi do domu Ojca”

     Parę godzin po śmierci papieża Ivan Dragičević przebywający w Stanach Zjednoczonych Ameryki, miał swoje codzienne objawienie. Tym razem jednak, podczas objawienia, gdy Iwan przedstawiał prośby Matce Bożej, po Jej lewej stronie ukazał się Ojciec Święty Jan Paweł II. Ivan przekazał, że papież był młody, radosny i śmiał się. Był ubrany na biało i miał na sobie złotą kapę. Matka Boża powiedziała wówczas: “To jest mój syn, on jest ze mną.” Nasz Ojciec święty był drugim człowiekiem, o którym Matka Boża z Medziugorja zapewniła, że jest w niebie. Pierwszym był Ojciec Slavko Brabarić, o którym w dzień po jego śmierci 25 listopada 2000 Matka Boża powiedziała: “Raduję się z wami i pragnę wam powiedzieć, że wasz brat Slavko narodził się w niebie i oręduje za wami

Źródło: medjugorje.org.pl

Opublikowany w Jan Paweł II | Otagowane: | Komentarzy: 77 »

Czy płacz Ikon na Ukrainie oznacza że nadchodzą kataklizmy?

Posted by Dzieckonmp w dniu 12 Kwiecień 2014


Bożenka przetłumaczyła treść z filmu wideo. Jest tam problem z dokładnym przetłumaczeniem nazw miast w których Ikony płaczą. Poniżej tłumaczenie a pod nim wideo. Serdeczne Bóg zapłać dla Bożenki.

W rejonie Rosji i Ukrainy w marcu wzmocniły się konflikty. W klimacie kryzysu, przemocy i śmierci w wielu świątyniach w Rosji zaczęły płakać obrazy. Wydaje się że jest to krew. Eksperci studiują tą czerwoną ciecz. Ale nie jest to krew, mówi się o niezidentyfikowanej cieczy. Mówią, ze taka ciecz nie istnieje na ziemi. Telewizja TB3 zaprezentowała te wiadomości, które zszokowały Ukrainę i Rosję. “ W kościołach Rosji i Ukrainy, coś dzieje się z Ikonami. Kiedy coś takiego się zdarza następnie przychodzą kataklizmy. Tak dla przykładu zdarzyło się przed rewolucją 1917 roku” Czy te łzy obrazów świętych są ostrzeżeniem, że coś strasznego stanie się na Ukrainie? Na tle wydarzeń z roku 1917, podczas rewolucji rosyjskiej, Obrazy świętych w kościołach także płakały. W roku 2014, płaczą one nieznaną cieczą. Ciecz ta nie jest podobna do żadnej innej nam znanej. Uwaga, ta ciecz nie jest czymś, co znamy i nie została jeszcze przestudiowana. Nie zidentyfikowano jeszcze, co zawierają te krople.

Pierwszy Obraz, który płakał zauważono w Kum. Później następne 6 w Prisora, Rostów nad Donem, Nowokuźnieck, Odessa, Równem oraz w katedrze Stefana, gdzie księża pokazują cudowne łzy.

Proboszczowie obchodzą się delikatnie z tą cieczą z obrazów i podczas mszy pokazują je wiernym.

Urzędnicy badają cuda. To wszystko dzieje się w tym samym czasie, kiedy kryzys i ekstremalna przemoc objęła Ukrainę.

 

W tym miejscu Tatiana Swan zrobiła zdjcie figury, która ukazała się na murze bloku, przy ulicy gdzie zdarzyło się najwięcej konfrontacji. Interpretacja, tego zdjęcia to: śmierć. A płacz świętych obrazów oznacza nadzieje.

“ Obrazy powiadamiają nas o zmianie, mamy nadzieję pozytywnej. Oby tak było, I musimy być tego świadomi.

“ Obrazy nie płaczą w jakimkolwiek momencie czasowym. Kiedy płaczą ma to wielkie znaczenie.”

W przeszłości łzy ostrzegały o wielkich zmianach. Przepowiedziały one rewolucję rosyjską i upadek ZSRR.

“Teraz dwukrotnie, raz przed rewolucją 1917 roku i drugim razem zadarzyło się to w 1990, kilka miesicy przed upadkiem Związku radzieckiego.

Opublikowany w Apokalipsa, Cuda, Film, Nasz smutny czas, Znaki czasu | Otagowane: , , | Komentarzy: 49 »

Będą mówić, że byłem żonaty. Powiedzą, że byłem po prostu prorokiem.

Posted by Dzieckonmp w dniu 11 Kwiecień 2014


Takie orędzie otrzymaliśmy 20.09.2012, o godz. 15:16

Jestem waszym Mistycznym Oblubieńcem i jako taki będę nadal cierpiał, aby zbawić dusze.

Moja szczerze umiłowana córko, przyszła pora na kłamstwa o Mnie, aby rozpowszechniły się po całym świecie.

Jak już wam wcześniej mówiłem, będą wymyślać kłamstwa i fałszować fakty dotyczące Mnie, Jezusa Chrystusa, aby zaprzeczyć Mojej Boskości.

Moja Boskość jest wszechmogąca.

Przyszedłem w ciele i upokorzyłem się w taki sposób jakiego ludzie się nie spodziewali.

Nie przyszedłem w ubiorze króla.

Nie krzyczałem ani nie przechwalałem się jak król, aby inni padali do Moich Stóp.

Nie wymagałem aby Mi służono.

Ale przyszedłem, aby służyć.

Przyszedłem błagać o wasze zbawienie. Aby to zrobić musiałem upokorzyć się, stając się człowiekiem, biednym człowiekiem, ze skromnym pochodzeniem.

Chociaż przyszedłem jako człowiek, nie oznaczało to, że Moja Boskość doznała uszczerbku w jakikolwiek sposób. Urodziłem się bez grzechu. Niemożliwe było, abym grzeszył. Mógłbym mieć takie same pragnienia jak człowiek w ciele, ale nigdy nie popełniłem grzechu, gdyż tak być nie mogło. Byłem czysty umysłem, ciałem i duchem.

Byłem podobny do człowieka pod tak wieloma względami. Ale zmartwychwstałem.

Kłamstwa, które się pojawią, gdy  będą oni zaprzeczać Prawdzie Mojego istnienia poprzez szereg nieprawd, zaczną zalewać ziemię. 

Będą twierdzić, że Moje Ciało może być jeszcze znalezione. Będą mówić, że byłem żonaty. Powiedzą, że byłem po prostu prorokiem.

Następnie będą starali się udowodnić, po raz kolejny, że byłem heretykiem. Że bluźniłem przeciwko Bogu. Będą wyśmiewać Moje Słowa teraz przekazywane światu, a następnie odrzucą Mnie.

Zrobią to z dwóch powodów. Pierwszym jest zbezczeszczenie Mojej Boskości i przedstawienie Mnie jako zwykłego człowieka. Drugim jest wywołanie wątpliwości, co do Mojej Roli jako Mesjasza.

Jak bardzo obrażają Moje Imię.

Jak bardzo zwodzą Moich wyznawców.

Nie słuchajcie kłamstw.

Nie słuchajcie, gdy próbują was przekonać, że Bóg nie stworzył wszechświata.

Ponieważ całe to rozpraszanie was ma osłabić waszą wiarę i ukraść wasze dusze.

Zatkajcie uszy na takie niegodziwości. Zamknijcie oczy na nieprawdę, gdyż każdy wysiłek zostanie podjęty, aby przekonać was, że nie jestem Mesjaszem, Zbawicielem i Odkupicielem ludzkości.

Jakże są ślepi.

Jak niewiele się nauczyli.

Wasz Jezus

************

Dzisiaj na onecie ukazał się taki oto artykuł

****************

Wyblakły skrawek papirusu, znany jako “Ewangelia żony Jezusa”, którego odkrycie przez uczoną z Harvard Divinity School wywołało w 2012 roku istną burzę, został poddany testom przez badaczy. Ci zaś doszli do wniosku, że manuskrypt najprawdopodobniej nie wyszedł spod ręki oszusta.
papirus

Niewielki fragment materiału piśmienniczego potraktowano początkowo z wielkim niedowierzaniem, z powodu zapisanego na nim zdania nieznajdującego potwierdzenia w żadnej z Ewangelii: “Jezus rzekł do nich: moja żona (…)”. Jakby na potwierdzenie tez głoszonych przez niektórych, z papirusu odczytano jeszcze słowa: “ona może stać się moim uczniem”, obietnicę, która podgrzała debatę dotyczącą ewentualności święceń kapłańskich dla kobiet.

Fragment papirusu został teraz przebadany przez autorytety w dziedzinie elektrotechniki, chemii i biologii z Uniwersytetów Columbia i Harvarda oraz z Massachusetts Institute of Technology (MIT), którzy potwierdzili, że materiał przypomina inne papirusy datowane na okres od IV do IX stulecia (badacze z University of Arizona, którzy początkowo uznali, że tekst pochodzi sprzed narodzin Jezusa, odwołali swoje wioski jako nieuzasadnione).

Wyniki właśnie wykonanych analiz nie rozstrzygają, czy Jezus miał żonę bądź uczniów płci żeńskiej. Udało się stwierdzić tylko tyle, że papirus prawdopodobnie jest strzępkiem bardzo starego rękopisu, a nie falsyfikatem. Karen L. King, historyk z Harvard Divinity School, której manuskrypt zawdzięcza swoje imię i sławę, również zaznacza, że nie należy postrzegać jej odkrycia jako potwierdzenia dla tezy o małżeństwie Jezusa. Zapiski z papirusu świadczą co najwyżej o tym, że w pierwszych wiekach chrześcijaństwa żywo dyskutowano na temat związków między celibatem, seksem, małżeństwa i stanem duchownym.

– Bardzo poważnie potraktowałam zastrzeżenia, jakie budziła autentyczność papirusu wśród tak wielu ludzi – powiedziała King w niedawno udzielonym wywiadzie. W tej chwili uczona ma już mocne podstawy, by wierzyć w to, że materiał pochodzi sprzed wielu stuleci. – Wszystko na to wskazuje i nawet jeśli nie mamy 100-procentowej pewności, to historia nie jest przestrzenią, w której 100-procentowa pewność jest czymś często spotykanym – zauważyła historyk.

Nowe dane raczej nie przekonają badaczy i blogerów utrzymujących od początku, że tekst jest owocem dość niechlujnie wykonanego fałszerstwa mającego wpłynąć na toczące się wśród duchownych debaty. Czasopismo “Harvard Theological Review”, które właśnie opublikowało na swojej stronie internetowej długo oczekujący na naukową recenzję artykuł King, zamieściło również krytykę pióra Leo Depuydta, profesora egiptologii z Brown University, w której uczony stwierdza, że papirus jest w tak oczywisty sposób podrobiony jakby ktoś “przygotował go do skeczu Monty Pythona”.

King z wielką pompą zaprezentowała swoje odkrycie na konferencji w Rzymie we wrześniu 2012 roku, jednak spotkała się z ostrą krytyką. Wyrzucano jej, że treść manuskryptu jest wyjątkowo kontrowersyjna, charakter pisma niechlujny, gramatyka pełna błędów, a samo pochodzenie papirusu podejrzane, jako że właściciel przedmiotu zażyczył sobie anonimowości, zaś atrament, jakim zapisano tekst, nie został przetestowany. Watykańska prasa również odmówiła papirusowi wiarygodności. Badacze Ewangelii uznali, że test odnosi się do “oblubienicy Chrystusa”, którą jest Kościół – zdaniem King taka interpretacja prastarego zapisu jest w pełni uzasadniona.

Bardzo rzadko wykonuje się analizę papirusu o tak niewielkich rozmiarach – cztery na osiem centymetrów – ponieważ przebadanie materiału i użytego przez autora atramentu grozi uszkodzeniem rękopisu, zauważają papirolodzy. Autentyczność i czas powstania innych manuskryptów ustalali zazwyczaj paleografowie na podstawie analizy charakteru pisma.

“Ewangelia żony Jezusa” została przebadana na Uniwersytecie Columbia z użyciem mikro-spektroskopii Ramana pozwalającej ustalić chemiczny skład atramentu. James T. Yardley, profesor elektrotechniki, poświadczył, że czarny barwnik użyty do sporządzenia tekstu “doskonale odpowiada atramentowi zastosowanemu w 35-40 innych rękopisach, które przeanalizowaliśmy”. (…)

Profesor chemii z Center for Materials Science and Engineering, działającego w ramach MIT, Timothy M. Swager wraz z dwoma studentami skorzystali ze spektroskopii w podczerwieni, by ustalić, czy użyty do sporządzenia tekstu atrament nie wykazuje zmiennych właściwości i nie budzi innego typu podejrzeń. – Chcieliśmy się przekonać, czy nie stoi za tym jakiś oszust – powiedział Swager w wywiadzie. – I nie znaleźliśmy nic, co by na to wskazywało. Sfałszowanie takiego materiału byłoby skrajnie trudnym zadaniem, a właściwie niemożliwością.

Z drugiej strony Depuydt, egiptolog z Brown University, uznał samą analizę papirusu za absurdalną, ponieważ manuskryptu “nie należało nawet sprawdzać”. Profesor opowiedział, jak podważył wiarygodność odkrycia już na podstawie fotografii prasowej słynnego papirusu: tekst zawierał “poważne błędy gramatyczne”, zaś kolejne słowa do złudzenia przypominały Ewangelię Tomasza, tekst z początków chrześcijaństwa znaleziony w 1945 roku w egipskim Nag Hammadi, co raczej nie mogło być prostym zbiegiem okoliczności. Fałszerz mógł bez trudu pozyskać czarny atrament węglowy, łącząc sadzę z oliwą. – Każdy student po pierwszym semestrze nauki koptyjskiego potrafi zrobić pióro z trzciny i napisać parę linijek tekstu – zauważa Depuydt.

Inni uczeni są jednak zdania, że współcześnie sporządzony atrament węglowy zostałby bez trudu wykryty przez ich narzędzia badawcze. Zaś sama King określiła mianem “wielkiego rozczarowania” fakt, że dotąd jej okrycie służyło tylko dyskusji na temat rzekomego fałszerstwa, zamiast dać początek historycznej debacie.

Źródło: onet.pl

Opublikowany w Orędzia Ostrzeżenie, Z prasy, Znaki czasu | Otagowane: , | Komentarzy: 46 »

Meteoryt spadł w Tunezji

Posted by Dzieckonmp w dniu 11 Kwiecień 2014


meteor

w Tunezji spadł meteoryt powodując silne zjawisko akustyczne (wybuch) który pzreraził  ludność, głównie na południu kraju.

Na razie naukowcy nie ustalili, gdzie nastąpił wybuch i gdzie są resztki meteorytu, ale śledztwo jest w toku. Według wszelkiego prawdopodobieństwa, krater powstały przez uderzenie znajduje się w obszarze pustyni.

Jest to kolejny  upadek meteorytu z serii jaką zauważono w krótkim czasie na całym świecie. Upadki te w ostatnim czasie są  coraz częstsze.
meteo

Opublikowany w Znaki czasu | Otagowane: | Komentarzy: 38 »

 
Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Join 301 other followers