Zatrzymujemy się po 30 latach i pytamy co wywalczyliśmy? Czy nadal jesteśmy solidarni?
Polecam zobaczyć film jaki z trudem wyemitowała TVP2
“Bez święta”
“Bogaćcie się”
“Duch”
“Mniejszości”
“Poza systemem”
Posted by Dzieckonmp w dniu 31/08/2010
Zatrzymujemy się po 30 latach i pytamy co wywalczyliśmy? Czy nadal jesteśmy solidarni?
Polecam zobaczyć film jaki z trudem wyemitowała TVP2
“Bez święta”
“Bogaćcie się”
“Duch”
“Mniejszości”
“Poza systemem”
Opublikowany w Patriotyzm, Polityka, Warto wiedzieć, Świat innymi oczami | Otagowane: 30 rocznica podpisania porozumień sierpniowych, Bogaccie się, Co z tą Polską, Duch narodu, Solidaroność | Komentarzy: 8 »
Posted by Dzieckonmp w dniu 30/08/2010
To będzie bardzo trudny rok dla Kościoła w Polsce. A od decyzji, jakie będą podejmowane (lub nie) może zależeć przyszłość katolicyzmu w naszym kraju.
Czas „świętego spokoju” (czasem mam wrażenie, że najważniejszego polskiego świętego) dobiegł już końca. Hołubione przez lata moralne status quo należy już do przeszłości, a zasada, by nie zmierzać do zderzenia z hierarchią kościelną, też już nie obowiązuje. Teraz przyszedł czas na – na razie jeszcze ostrożną i prowadzoną flankami – politykę zderzenia z Kościołem i jego nauczaniem, a także pozbawiania tej instytucji autorytetu. Tak, by już nikt i nic nie przeszkadzał partii rządzącej w sprawowaniu niepodzielnej władzy.
Ten mechanizm został już zresztą przetestowany na Lechu Kaczyńskim i PiS-ie. A przyznawał to w styczniu 2010 roku Janusz Palikot, który jest obecnie główną bronią PO w walce z każdą niezależną od niej instytucją: „…my na trwałe zniszczyliśmy zagrożenie populizmem, trwale uszkodziliśmy liderów PiS-u i całą formację, która jest już niezdolna do zwycięstwa. Nikogo już nie uwiodą, bo są fundamentalnie ośmieszeni. (…) Moim celem było ich ośmieszyć, wyszydzić, skompromitować, sprowadzić do niskiego parteru, doprowadzić do sytuacji, że oni nie są wielkimi przywódcami i nie mogą uwieść narodu” – mówił Palikot 13 stycznia 2010 roku w wywiadzie dla dziennika „Polska. The Times”. A teraz te same metody, które zastosował wobec PiS-u, wyraźnie zaczął stosować wobec Kościoła.
Koniec status quo
I niestety nie jest to przesada. Od kilku tygodni (za każdym razem, gdy Kościół powie coś, co nie spodoba się PO, prezydentowi czy rządowi) ataki te przybierają na sile, trwa bowiem festiwal podważania niepodważalnych (tak twierdzili choćby Donald Tusk czy Jarosław Gowin, gdy Marek Jurek chciał zmienić konstytucję, by lepiej chroniła ona życie ludzkie) dotąd ustaleń prawnych dotyczących sprzeciwu (umiarkowanego trzeba przyznać) wobec zabijania nienarodzonych.
Palikot otwarcie wzywa już swoich wyznawców do zmiany nie tylko ustawy o planowaniu rodziny, ale także wprowadzenia w Polsce zgody na zabijanie schorowanych staruszków. „Na moje zlecenie Homo Homini przeprowadziło rozległe badanie, na próbie ok. 1700 osób, na temat różnych spraw dotyczących kwestii światopoglądowych. Będę zamieszczał niektóre wyniki przez kilka kolejnych dni. Na pytanie, czy ustawa aborcyjna powinna być zliberalizowana były następujące odpowiedzi: zdecydowanie tak – 31,9, raczej tak – 30,1. To oznacza, że nieprawdziwa jest, od lat powtarzana teza, że kompromisu z lat 90-tych nie należy ruszać. Wręcz przeciwnie. A zatem ludzie Ruchu – do boju!!!” – wzywa na swojej stronie Palikot. A dalej uzupełnia: „We wspomnianym już tu badaniu HH na pytanie o to, czy eutanazja powinna być dopuszczalna, aż 46 proc. Polaków odpowiada tak lub raczej tak!! To przełom, to o kilka procent więcej niż nie, lub raczej nie. W tej najbardziej, wydawało by się, trudnej rzeczy, ludzie bardziej niż politycy rozumieją nieszczęście życia za wszelka cenę, w imię efektów medycyny! Brawo Polacy!!!!!”.
A wtórują mu (i to jest istotna zmiana) media, w których nagle zabrakło wyznawców „świętego kompromisu”, i które otwarcie już wypowiadają się za jak najszybszym pełnym zalegalizowaniem w Polsce zabijania nie tylko nienarodzonych, ale także chorych i upośledzonych. Polacy, tu nie przeceniałbym wyników badań zleconych przez Palikota, nie są może do tego jeszcze gotowi, ale… wytrwała praca mediów, a także brak znaczącej odpowiedzi Kościoła, zrobią swoje. I wreszcie nadejdzie taki czas, gdy politycy dostrzegą zmianę słupków i zmienią prawo… Katoliccy intelektualiści, politycy, a także niektórzy (oby nieliczni) duchowni poprą ich zaś w imię „kompromisu”, „dialogu” czy niechęci do eskalowania debaty!
Ośmieszyć hierarchię
Ataki na Kościół mają jednak jeszcze jeden istotny powód. Otóż chodzi w nich o to, by skutecznie pozbawić znaczenia i autorytetu ostatniej instytucji, która jest zdolna przeciwstawić się totalnym (w sensie przejmowania władzy) zakusom partii rządzącej. W czasie ostatnich wyborów, a także po katastrofie smoleńskiej, PO zorientowało się, że wykreowany przez jej liderów (a także usłużne media, które – tak jak dziś “Newsweek” – przyczepią się już nie tylko do ciemnej strony Kościoła, ale nawet do spowiedzi, wykorzystując do tego frustracje byłych księży) podział na katolicyzm łagiewnicki i toruński już nie wystarcza, bowiem nawet hierarchowie przedstawiani jako łagiewniccy nie chcą chodzić na krótkiej smyczy władzy. I potrafią niezwykle mocno sprzeciwić się jej pomysłom.
Potem było jeszcze gorzej. Mimo że PO, choćby ustami rzecznika rządu, jasno sugerowała, jak powinni zachować się hierarchowie, to oni nie tylko nie podjęli tych sugestii, ale wręcz zaapelowali o „godne upamiętnienie ofiar”, co w istocie oznacza sprzeciw (jawny) wobec polityki niepamięci prowadzonej przez Platformę Obywatelską. Na taki jawny sprzeciw zaś władza zgodzić się nie chce. I dlatego rozpoczęła ostry atak na niezależną instytucję, jaką jest Kościół. Symbolicznym jest fakt, że rzecznik rządu czy wicemarszałek Sejmu zabrali się za recenzowanie prac biskupów diecezjalnych. – To przykre i smutne, że nie doczekaliśmy się ze strony Kościoła, aby zajął w sprawie krzyża przed Pałacem Prezydenckim odpowiedzialną postawę – bo czekaliśmy dzisiaj wszyscy na ten głos, na głos ze spotkania biskupów – i to była ostatnia szansa, żeby Kościół w tej sprawie zajął jakąś odpowiedzialną postawę – mówił Paweł Graś. A dziennikarze i publicyści używali sobie jeszcze mocniej.
Na tej atmosferze próbują też ugrać swoje politycy SLD. – Powstał w końcu klimat na to, by zmarginalizować rolę Kościoła w państwie – oceniał w „Polsce The Times” jeden z polityków lewicy. – Napieralski zdecydował się na ostry zwrot z powodu sporu, jaki powstał w związku z krzyżem przed Pałacem Prezydenckim – zdradzał gazecie jeden z bliskich współpracowników lidera SLD. – Nigdy nie było tak sprzyjających warunków na ostateczne rozwiązanie sprawy rozdziału Kościoła od państwa – dodał. A w takiej atmosferze PO, aby zachować część swojego lewicowego i centrolewicowego elektoratu, będzie musiała także wyraźnie skłonić się w lewo. I zwalczać (rękoma Palikota, ale również Joanny Muchy czy innych posłów, a także chętnych do tego mediów) Kościół, tak by nie dać się wyprzedzić SLD. Efektem zaś może być nie tylko zniszczenie autorytetu ostatniej mającej w Polsce znaczenie instytucji, ale również wyraźne przesunięcie światopoglądowe opinii publicznej.
Zakrywanie nieróbstwa
A zanim do tego dojdzie (a jeśli nic w tej sprawie nie zrobimy to dojdzie raczej wcześniej niż później) Platforma będzie miała świetną zasłonę dymną dla własnego nieróbstwa. Dzięki debacie o zabijaniu nienarodzonych i starców, eutanazji, in vitro czy rozdziale Kościoła i państwa (a będzie ona niewątpliwie gorąca) – będzie można odwrócić uwagę od kolejnych podwyżek podatków, od fatalnego stanu budżetu państwa (do którego w wywiadzie dla „Newsweeka” przyznawał się w imieniu rządu premier Waldemar Pawlak), od braku jakichkolwiek pomysłów na reformy, niszczenia życia intelektualnego przez wprowadzanie VAT-u na książki, czy wreszcie od lenistwa tej ekipy.
Komentatorzy bowiem zamiast zająć się realnymi problemami Polski, chętnie kupią tematy światopoglądowe. I zamiast dyskusji o realnej modernizacji naszego kraju (czyli na przykład budowie autostrad, kolejach, przejrzystym i sprzyjającym rodzinom i przedsiębiorstwom modelu podatkowym) będziemy mieć dyskusję o tym, czy lekarz może zabijać staruszków, i czy biskupi nie za bardzo wypowiadają się na tematy polityczne… (co, z nie wiadomych powodów, uchodzi za temat nowoczesny).
Nowy ruch polityczny Palikota (jak niechętnie przyznaje „Gazeta Wyborcza”, nie mogący liczyć na wejście do parlamentu) to jednak także wspaniała okazja, by stworzyć pozory pluralizmu politycznego w Polsce. Ta lewicowa przybudówka PO (takie Stronnictwo Demokratyczne czy ZSL z czasów PRL) może zagospodarować część wyborców SLD, czy niezdecydowanych lewicowców, nie tracąc przy tym centrystów czy nawet łagodnych centroprawicowców… A dzięki temu skutecznie, na wiele lat, przejąć władzę. I nadal nic nie robić, ciesząc się poparciem lewicowo-liberalnego establishmentu medialnego.
Gdyby było inaczej, gdyby Palikot rzeczywiście chciał utworzyć nową partię, osłabiając Platformę, to już dawno byłby poza tym ugrupowaniem. A odchodziłby w glorii oszusta (właśnie odkrytego), albo pantoflarza. W każdym razie poślizgnąłby się w wannie na mydle – jak ładnie określał model rozstawania się Donalda Tuska ze swoimi współpracownikami Piotr Zaremba. Jeśli tak nie jest, to oznacza to, że pomysł ruchu obrońców Palikota jest akceptowany, a być może nawet wymyślony przez premiera i szefostwo partii.
Bronić Kościoła i moralności
Autentyczne intencje Tuska, Schetyny, Komorowskiego i Palikota (niezależnie od różnic między nimi) nie mają – i trzeba mieć tego świadomość – znaczenia. Jeśli bowiem nawet chodzi im tylko o zbudowanie lewicowej przybudówki, i takie osłabienie Kościoła, tak by nie przeszkadzał on (głównie zresztą na poziomie proboszczów) w wygrywaniu wyborów, to ich działania będą miały konkretne skutki. Zaufanie społeczne do Kościoła zostanie osłabione, tematy światopoglądowe zostaną bardzo mocno wprowadzone do debaty publicznej, co prędzej czy później skończy się powolną akceptacją nowych pomysłów przez opinię publiczną (a przynajmniej opatrzeniem się i osłuchaniem tych tematów).
Dlatego konieczna jest zdecydowana odpowiedź Kościoła (nie tylko instytucjonalnego, ale także wiernych) na te pomysły i zakusy. Aby do niej doszło trzeba jednak zrozumieć, że dzieje się coś rzeczywiście ważnego. A w istocie powiedzmy sobie szczerze: rozpoczęła się decydująca walka o przyszłość Polski, o to, czy będzie ona wierna swojemu powołaniu, broniąca życia, czy też nie. I w tej walce nie osobiste deklaracje polityków są ważne, ale to, co robią. Nie jest istotne, czy Komorowski (ale także Kaczyński, czy ktokolwiek inny) uznaje się za katolika. Ważne jest to, czy jego działania szkodzą czy też nie Kościołowi i moralności publicznej. Jeśli szkodzą (lub szkodziły) to trzeba to otwarcie mówić. I pokazywać. Dość już uciekania od trudnych tematów, w imię nieszkodzenia ulubionej (każdy może sobie wybrać swoją) partii politycznej.
Ale poza odwagą (i jednością) w prezentowaniu tematów trudnych, egzekwowaniem (choćby przez przypominanie o tym, kto ma prawo przystępować do komunii świętej) katolickiego stanowiska od polityków mieniących się katolikami, konieczna jest także formacja intelektualna. Znajomość bioetyki czy moralności katolickiej jest bowiem wśród Polaków minimalna, a choćby pobieżne przedstawienie argumentów Kościoła przeciw in vitro czy eutanazji zazwyczaj wystarcza, by pokazać spójność i racjonalność postawy katolickiej. Niestety, takiej formacji na poziomie parafii, szkoły, diecezji wciąż brakuje. I nawet księża często nie wiedzą, dlaczego stanowisko Kościoła jest właśnie takie. Jeszcze gorzej sprawa wygląda wśród świeckich. Niezbędne wydaje się także utworzenie silnej i zdecydowanej Ligi Katolickiej (można ją nazwać także Ligą przeciwko Zniesławianiu Katolików) w Polsce, która nie tylko monitorowałaby wypowiedzi na temat Kościoła, ale również przygotowywałaby raporty, a gdy trzeba – wytaczała procesy nadgorliwym wrogom Kościoła.
Co na to Fronda?
I właśnie jako środowisko chcemy się w te działania włączyć. Nie w przestrzeni politycznej, ale metapolitycznej i kulturowej, która wydaje się nam o wiele istotniejsza niż czysta polityka. I dlatego od października rusza – prowadzona wraz z Braćmi Kapucynami – w wielu miastach Polski (szczegóły wkrótce) Kuźnia Wiary, czyli formacyjne spotkania pokazujące, dlaczego katolicy mają rację w kwestiach bioetycznych i moralnych. Połączone one będą z seminariami i możliwością dyskusji. Jesteśmy otwarci na propozycje innych miejsc, w których takie (lub weekendowe – skondensowane) spotkania mogłyby się odbywać. Mamy nadzieję, że na miarę naszych skromnych możliwości uda nam się pokazać racjonalność bioetyki katolickiej, a także pomóc w formacji choćby nielicznych Polaków.
Zobowiązujemy się także do stałego monitorowania mediów i wypowiedzi politycznych, tak by wyszukiwać wypowiedzi czy zachowania, których nie da się zaakceptować i odpuścić. To wszystko oczywiście można uznać za niewiele znaczące. Ale od czegoś trzeba zacząć, sprzeciwiając się procesom, których nie akceptujemy.
Źródło: Fronda.pl
Opublikowany w Kościół, Polityka, Prześladowanie Chrześcijan, Warto wiedzieć, Z prasy | Otagowane: Palikot walczy z Kosciołem, PO niszczy Kosciół | Komentarzy: 39 »
Posted by Dzieckonmp w dniu 29/08/2010
W związku z informacją podaną przez niektóre media, identyfikującą trzecią osobę, która 10 kwietnia 2010r. znajdowała się w wieży kontroli lotów lotniska Smoleńsk-Siewiernyj, cała sprawa Katynia 2010 r. staje się jeszcze bardziej bulwersująca. Okazuje się, że chodzi o rosyjskiego pułkownika K. , zastępcę dowódcy Jednostki Wojskowej w Twerze. Niestety nie wiadomo, co K. robił w wieży kontroli lotów w czasie katastrofy 10.04.2010r. Moim zdaniem jeśli doniesienia medialne są prawdziwe, to stanowią podstawy ku temu, aby zastępcę dowódcy jednostki wojskowej w Twerze potraktować jako podejrzanego o współudział w spowodowaniu katastrofy samolotu Rzeczypospolitej Polski w dniu 10.04.2010 r., w wyniku której zginął Prezydent R.P. oraz 95 pozostałych uczestników tragicznego lotu. Dlatego Prokuratura Wojskowa R.P. ma podstawy, aby wydać międzynarodowy list gończy i żądać przekazania do dyspozycji organów ścigania R.P. pułkownika K.
Uzasadnienie
1. Obecność wysokiej rangi oficera jednostki bojowej Rosji w wieży kontroli lotów na smoleńskim lotnisku w czasie podejścia do lądowania polskiego samolotu z Prezydentem RP na pokładzie stanowi wystarczającą poszlakę do wysnucia podejrzeń, że pułkownik K. mógł kierować operacją służb specjalnych Rosji celowego doprowadzenia do katastrofy lotniczej w dniu 10.04.2010r .
2. Ucieczka z wieży kontroli lotów pułkownika K. natychmiast po rozbiciu się polskiego samolotu stanowi już nie poszlakę, lecz dowód , że ma on coś na sumieniu, bo gdyby przebywał tam legalnie i niczego złego nie zrobił, to nie miałby powodów do ucieczki.
3. Ważna jest konfrontacja twarzy tego pułkownika ze świadkiem, który (jak doniosły niektóre media) stwierdził, że… “tajemniczy jegomość, który w pośpiechu opuścił wieżę kontroli lotów twierdził ponoć, że samolot szczęśliwie wylądował”.
4. Z uwagi na fakt, że władze rosyjskie w dniu 10.04.2010 roku podały sfałszowany o kilkanaście minut czas katastrofy, zachodzi poważne podejrzenie, że to opóźnienie podania do publicznej wiadomości momentu zaistnienia tragedii było potrzebne Rosji aby wycofać z okolic tragedii wojskowych, wyszkolonych w zakresie dywersji w czasie pokoju.
5. Odmowa wydania Polsce czarnych skrzynek, a następnie przekazanie Prokuraturze pierwszej wersji nagrań, skróconych o kilkanaście sekund, stanowi następną poszlakę do podejrzeń, że to nie był nieszczęśliwy wypadek, lecz misternie wykonana operacja dywersyjna wojskowych z Federacji Rosyjskiej.
6. Początkowa odmowa Rosji wpuszczenia na teren katastrofy polskich archeologów, przy równoczesnej penetracji ciał ofiar, laptopów, telefonów komórkowych i szczątków samolotu przez rosyjskie służby specjalne, oraz prymitywne kradzieże dokonane przez żołnierzy rosyjskich stanowią dowody, do czego są zdolni dowódcy jednostek bojowych i specjalnych Federacji Rosyjskiej oraz ich podwładni.
7. Zwlekanie z wydaniem Polsce szczątków samolotu i świadome wystawienie tych szczątków na skutki działań atmosferycznych stanowi dowód złej woli strony rosyjskiej w sprawie doprowadzenia do wykrycia prawdziwych przyczyn katastrofy.
8. Najprawdopodobniej radar w Smoleńsku był niedokładny, za co odpowiada M.A.K.
9. Czas działa na korzyść Rosji, która tak jak przez wiele lat nie chciała się przyznać do zbrodni w Katyniu, tak teraz robi wszystko, aby zatrzeć ślady nowej zbrodni pod Smoleńskiem, która już ZYSKAŁA MIANO KATYNIA 2010 ROKU.
Generał de Gaulle powiedział do narodu francuskiego znamienne słowa: “KTO NIE CHCE WYCIĄGAĆ WNIOSKÓW Z HISTORII, CZĘSTOKROĆ PEŁNEJ ŁEZ I KRWI, TEN JEST PRZEZ NIĄ SAMĄ ZMUSZANY DO PRZEŻYWANIA JEJ POWTÓRKI”. Warto przypomnieć z naszej historii, że Rosjanie przez wiele lat nie przyznawali się do zbrodni w Katyniu sprzed 70 lat i to powinno być dla nas wystarczającą lekcją ograniczonego zaufania do Rosji.
Przesłuchiwanie pułkownika K. w Rosji będzie miało podobną wartość jak “historyczne ekspertyzy” radzieckich naukowców, którzy dowodzili, że…” zbrodni ludobójstwa polskich oficerów w Katyniu dokonali Niemcy .”…
Pułkownika K. należy przesłuchać w Polsce, a nie w Rosji.
Rajmund Pollak
Żródło: prokapitalizm.pl
Opublikowany w Patriotyzm, Polityka, Warto wiedzieć, Z prasy | Otagowane: Katastrofa samolotu prezydenckiego, Zamach na Prezydenta Polski 2010 | Komentarzy: 8 »
Posted by Dzieckonmp w dniu 27/08/2010
Mój Anioł Stróż obudził mnie w nocy. W duchu zostałem przeniesiony do Kaplicy Jasnogórskiej, w której było jasne biało-czerwone światło. Wokoło było dużo Aniołów, którzy mieli pochylone głowy. W kaplicy widziałem klęczących przed Cudownym Obrazem królów Polski z dynastii Piastów i Jagiellonów (św. Kazimierz Jagiellończyk). Klęczał również król Jan Kazimierz. Po drugiej stronie klęczeli polscy święci i błogosławieni (min. Św. Maksymiliana Kolbe). Przed samym ołtarzem klęczeli: św. Wojciech, św. Stanisław, Św. Stanisław Kostka, św. Andrzej Bobola. Z tyłu za nimi klęczeli słudzy Boży: kard. Wyszyński i Jan Paweł II.
Pośrodku kaplicy widziałem św. Jadwigę, św. S Faustynę, św. Edytę Stein i wiele innych osób, wśród których rozpoznałem Wandę Malczewską, Rozalię Celakównę oraz o. Augustyna Kordeckiego
W pewnym momencie otworzyło się niebo nad kaplicą i zauważyłem świetlisty Tron, a na nim zasiadającego Pana Jezusa jakby na obłokach. Za Tronem był świetlisty krzyż, na którym był widoczny biały orzeł w koronie. Cała kaplica była przepełniona majestatem Bożym.
W pewnym momencie Tron otoczyło czterech Aniołów. Pierwszy z nich trzymał miecz, drugi naczynie, trzeci koronę a czwarty berło. W pewnym momencie przed moimi oczami ukazała się Polska od gór aż do morza – nie umiem tego opisać, ale wyglądało to tak, jakby mapa przewinęła się przede mną. Dwóch innych Aniołów ukazało się ponad kaplicą. Jeden z nich miał kadzidło a drugi dzwonek. Ten drugi to Anioł Ave.
W jednej chwili dym z kadzidła oraz światłość rozstąpiły się i zauważyłem Matkę Najświętszą w królewskim płaszczu klęczącą przed Tronem. Aniołowie i wszyscy obecni w kaplicy pochylili nisko swoje głowy i słyszałem jak mówili:
ANIOŁOWIE, ŚWIĘCI I BŁOGOSLAWIENI: Bądź uwielbiony Jezu Chryste, Królu Królów i Panie Panów. Niech uwielbione będzie Twoje Imię i błogosławiony niech będzie Twój Majestat. Tobie chwała na wieki wieków.
Witaj, Królowo polskiej korony. Bądź pozdrowiona Pani Jasnogórska, Retmanko i Obrończyni tej ziemi, która jest Twoją własnością. Niech w pełni zapanuje Królestwo Twoje i Twojego Syna w tym narodzie, który cierpi i błaga o wysłuchanie modlitw, aby cały lud stał się godny obietnic Chrystusa Pana – Władcy i Króla wszystkich narodów.
Nastała cisza w kaplicy i teraz zauważyłem jak Matka Boża, która miała smutne oblicze, trzymając w rękach koronę, złożyła ją u stóp Tronu. W pełni majestatu i pokory, złożyła ręce do modlitwy, podniosła oczy w stronę Swojego Syna i powiedziała:
MATKA BOŻA: Synu Mój umiłowany, spójrz na modlitwy Twojego ludu, który nie zawsze był wierny Twoim przykazaniom. Wejrzyj na oddanie i ofiarowanie tych, którzy z taką odwagą i męstwem walczyli w obronie wiary, krzyża i Kościoła przez poprzednie pokolenia. Wspomnij na przelaną krew w obronie Bożej sprawy, dla honoru i za ich ojczyznę, którą wybrałeś, aby dawała świadectwo innym narodom.
Wszyscy obecni odpowiedzieli: Błagamy Cię Jezus Chryste, Panie i Królu narodów.
Synu Mój, Królowa narodu Polskiego, Twoja i ich Matka błaga Cię dzisiaj, abyś wysłuchał ich modlitw. Wiem, że nie zawsze byli wierni. Lecz Ty sprawiłeś, abym była ich Królową, Hetmanką i Przewodniczką. Tyle razy zezwoliłeś, abym zwyciężała w tym narodzie, abym stała się znakiem, który zatrzymał nieprzyjaciół Kościoła.
Wszyscy obecni odpowiedzieli: Błagamy Cię Jezus Chryste, Panie i Królu narodów.
Mój Panie, Ty sam powiedziałeś, że Polskę szczególnie umiłowałeś. Spójrz na ich tęsknotę. Spójrz na dziedzictwo, wspomnij na te wszystkie błogosławieństwa i łaski, które im udzieliłeś za Moim wstawiennictwem. Nie odrzucaj ich – chociaż ranią Twoje Serce. Nie pozwól, aby ten naród miał zginąć przez niewierność zdrajców.
Wszyscy obecni odpowiedzieli: Błagamy Cię Jezus Chryste, Panie i Królu narodów.
W imieniu tych, którzy trwają na modlitwie, którzy walczą o prawdę, błagam Cię nie odrzucaj ich sprzed Twojego Oblicza, ale wysłuchaj tej wiernej garstki, która nadal trwa przy Tobie, przy Twoim Prawie i przy Twoim Kościele.
Wszyscy obecni odpowiedzieli: Błagamy Cię Jezus Chryste, Panie i Królu narodów.
Wiem, że zagniewane jest Twoje Oblicze z powodu ich grzechów i upartości. Ja ich pokochałam za wierność i oddanie tych, którzy wiernie walczyli przy Moim boku, dlatego błagam Cię za nimi wszystkimi, abyś pokonał wrogów, bo przecież bez Ciebie nic uczynić nie mogą. Stań w obronie uciemiężonych, prześladowanych i biednych.
Wszyscy obecni odpowiedzieli: Błagamy Cię Jezus Chryste, Panie i Królu narodów.
Mój kochany Synu, nie pozwól, aby ten czas próby miał ich zupełnie przygnieść. Okaż sprawiedliwość, ale uratuj to, co uczynili dla Twojej Obrony i dla Mojego nabożeństwa przez te wszystkie stulecia. Niechaj ich wysiłki nie pójdą na marne. Ty wywyższasz pokornych i sprawiedliwie traktujesz Twoich wrogów.
Wszyscy obecni odpowiedzieli: Błagamy Cię Jezus Chryste, Panie i Królu narodów.
Jezu, Synu Boga i Mój Synu, wysłuchaj modlitwy tego, którego powołałeś z tego narodu, aby był Twoim następcą, który tak często ofiarował Mi ten naród i wolał: „Powiedz Synowi”. Tak teraz proszę Cię, wysłuchaj Mojej modlitwy za ten naród. Dzisiaj proszę Cię, wspomóż ich Twoim duchem. Spraw, aby mieli siłę i odwagę przeciwstawić się złu. Ochraniaj ich przed niebezpieczeństwami tego czasu. Napełnij ich Twoją mocą, aby mogli przyjąć także Twoje królowanie i wzywać Cię jako swojego Króla.
Wszyscy obecni odpowiedzieli: Błagamy Cię Jezus Chryste, Panie i Królu narodów.
Pomóż im przejść z Ewangelią i jej świadectwem w sercu w przyszłość, w którą zaproszą Ciebie, Księcia Pokoju. Doświadczaj ich, jak tego domaga się Twoja Sprawiedliwość, ale bądź miłosierny ze względu na modlitwy i ofiary.
Wszyscy obecni odpowiedzieli: Błagamy Cię Jezus Chryste, Panie i Królu narodów.
Tylko Ty, Mój Synu, możesz sprawić, aby te serca i sumienia były zdrowe. Aby niosły w sobie całe dziedzictwo prawd i wartości, równocześnie dziedzictwo trudów i ofiar. Spraw, aby byli odważni i rozważni i zdawali sobie sprawę z odpowiedzialności, która nad nimi spoczywa.
Wszyscy obecni odpowiedzieli: Błagamy Cię Jezus Chryste, Panie i Królu narodów.
Daj siłę Kościołowi, aby jak w poprzednich latach dawał siłę narodowi, aby wierni mieli w nim oparcie i znaleźli szacunek dla ich modlitw i ofiar. Nie pozwól, aby Kościół w Moim Królestwie ulegał pokusie władzy, lecz aby stał w służbie ojczyźnie i narodowi.
Wszyscy obecni odpowiedzieli: Błagamy Cię Jezus Chryste, Panie i Królu narodów.
Proszę Cię, wzbudź w polskim narodzie „proroka” na wzór tych proroków, których posyłałeś do narodu wybranego. Napełnij go mądrością, Twoim duchem, Twoją mocą. Daj mu Mądrość słowa i umiejętność poznania, aby poprowadził ten naród do zwycięstwa wraz z Moim Niepokalanym matczynym Sercem. Aby Twój duch, który będzie dla niego światłem i przewodnikiem pokonał wrogów Kościoła i narodu.
Twoja jest Chwała, Moc i potęga.
Wszyscy obecni odpowiedzieli: Błagamy Cię Jezus Chryste, Panie i Królu narodów.
Proszę Cię za nimi Mój Synu, bo wiem, że słabi są. Dzisiaj chcę wzruszyć Twoje Serce, abyś wysłuchał modlitwy Twojego Ludu.
Po tych słowach nadal trwała cisza. Aniołowie uklękli. Pan Jezus podniósł rękę do błogosławieństwa i powiedział.
PAN JEZUS: Matko Moja najmilsza, wiesz, że Polskę umiłowałem sobie bardzo, lecz postawiłem warunek, aby pozostała Mi wierna. Wiesz także, Moja kochana Matko, że nigdy nie odmówię Twoim modlitwom, lecz rzeczywistość domaga się sprawiedliwości, ponieważ ten naród zdradza Mnie, a co bardzo Mnie smuci, odchodzi również od Ciebie. Zdradzają swoją wiarę, swoje przywiązanie do tradycji, ponieważ ulegli pokusie. Ustanawiają prawa, które nie są Moimi prawami. Dałem im możliwość wyboru drogi wolności, ale jej nie wykorzystali, dlatego wpadli w niewolę Zachodu. Jeśli dalej uparci będą, popadną ponownie w niewolę Wschodu. Prawdziwą wolność uzyskają w urzeczywistnieniu Mojego Królestwa i Moich praw.
Aby mogli się opamiętać, doświadczą Mojej sprawiedliwości i poślę Moich Aniołów, którzy poprzez siły natury, będą przypominać im o Moim zagniewanym Obliczu. W Sprawiedliwości Mojej będę im boleśnie przypominać o Ślubowaniu Narodu, które złożyli tutaj na tym wzgórzu wobec Ciebie, Najukochańsza Matko, gdzie wtedy wzywali Twojej pomocy i miłosierdzia w walce o dochowanie wierności „Bogu, Krzyżowi, Ewangelii i Kościołowi”. Wiem doskonale, że Ty ich nigdy zawiodłaś.
Wiedz jednak Moja Matko, że Twoja prośba i Twoje wstawiennictwo za nimi są dla Mnie synowskim zobowiązaniem wobec Twoich modlitw i modlitw tych, którzy przez pokolenia dali świadectwo prawdziwego oddania. WYSŁUCHAM TWOJEJ MODLITWY. TOBIE ODDAŁEM PIECZĘ NAD TYM NARODEM. WEZMĘ Z MOJEGO I DAM TOBIE. LECZ MUSZĄ UPAŚĆ NA KOLANA I PROSIĆ O PRZEBACZENIE. POWIEDZ IM, ŻE POTRZEBA JEST NARODOWEJ MODLITWY WYNAGRADZAJĄCEJ – NIE TYLKO MOJEMU SERCU, LECZ TWOJEMU NIEPOKALANEMU SERCU. POWIEDZ IM, ABY ZJEDNOCZYLI SIĘ NA MODLITWIE, ABY CI, KTÓRZY MOGĄ OFIAROWALI SIĘ ZA WOLNOŚĆ I MOJE KRÓLOWANIE W ICH NARODZIE. TERAZ STALI SIĘ SŁABI I BEZ MOJEJ INTERWENCJI NIE POKONAJĄ ZALEWU ZŁA, KTÓRE PRZYCHODZI ZE WSCHODU I ZACHODU.
PATRZĄC NA TWOJE ZATROSKANIE, MATKO, NA GARSTKĘ DUSZ OFIARNYCH, WYSŁUCHAM MODLITW I POŚLĘ IM PRZEWODNIKA NA MIARĘ CZASU – LECZ MUSZĄ POZOSTAĆ WIERNI.
W tym momencie Aniołowie podnieśli głowy. Tron zniknął, a z świetlistego krzyża wyszły promienie miłosierdzia, które „połączyły się” z biało czerwonym światłem w kaplicy. Nad Cudownym Obrazem ukazał się napis: „Zmartwychwstanie” a pod nim: „Pokuta” i „Zadośćuczynienie.
Wszyscy obecni zawołali: Jezu Miłosierny, wychwalamy Twoją Sprawiedliwość i tym bardziej zwracamy się do Twojego Miłosierdzia: Nie karz tego narodu jak za czasów Sodomy i Gomory, lecz okaż Swoją litość, jak to uczyniłeś dla niniwy.[1]
GŁOS: JEŚLI UCZYNIĄ TO, O CO MOJA MATKA ICH PROSI, PRZEBACZĘ IM I WYWYŻSZĘ DLA MOJEJ CHWAŁY.
Opublikowany w Objawienia, Świat innymi oczami | Otagowane: objawienie, Oto czynię wszystko nowe, Oto człowiek, Wizja | Komentarzy: 24 »
Posted by Dzieckonmp w dniu 26/08/2010
W Ojców wierze daj wytrwanie, Maryjo!
(z pieśni ‘Z dawna Polski tyś Królową’)
Eminencjo Księże Kardynale!
Księże Prymasie!
Księże Arcybiskupie-Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski!
Bracia w Biskupstwie!
Ojcowie Paulini wraz z o. Generałem !
Bracia Kapłani!
Bracia i Siostry, czciciele Matki Bożej Częstochowskiej!
Drodzy Telewidzowie i Radiosłuchacze!
W Ojców wierze daj wytrwanie, Maryjo
Wierni Ojców wierze przyszliśmy na Jasną Górę. Przed oblicze Jasnogórskiej Pani. Do tego sławnego Sanktuarium, gdzie bije serce Narodu w Sercu Matki. Dziś uroczystość Najświętszej Maryi Panny Częstochowskiej. Wspominamy błogosławionego ojca Honorata Koźmińskiego, czciciela Maryi .To on wraz z ojcem Euzebiuszem Rejmanem, jasnogórskim przeorem, na początku ubiegłego wieku, w epoce niewoli narodowej, zabiegał w Stolicy Apostolskiej o ustanowienie tego święta. Uczynił to w 1904 roku święty papież Pius X. A kiedy Polska powstała by żyć, wolna i niepodległa, Ojciec Święty Pius XI, w 1931 roku postanowił, aby uroczystość Najświętszej Maryi Panny Częstochowskiej była obchodzona w całej naszej ojczyźnie. W przyszłym roku będziemy obchodzić osiemdziesiąta rocznicę tego znamiennego aktu, który zwieńczył wielowiekowy kult Wizerunku Czarnej Madonny.
Jasna Góra. Tu doznaje czci ta, “której obraz widać w każdej chacie / I w kościele i w sklepiku, i w pysznej komnacie (…)W którą wierzy nawet taki, który w nic nie wierzy” – pisał przed laty Jan Lechoń, w wierszu Matka Boska Częstochowska).
W którą wierzy nawet taki, który w nic nie wierzy!
I. “Wielka człowieczeństwa Boskiego Matko i Panno”
Bracia i siostry! Umiłowani w Panu!
Ileż pokoleń szło ku tym klasztornym murom, ku kaplicy Cudownego Obrazu od której bije blask Tej, która światu przyniosła zbawienie: “światło na oświecenie pogan i chwałę ludu Twego, Izraela” (Łk 2,29-32). “Zesłał Bóg Syna swego, zrodzonego z niewiasty, zrodzonego pod Prawem, aby wykupił tych, którzy podlegali Prawu, abyśmy mogli otrzymać przybrane synostwo” – przypomniał w drugim czytaniu święty Paweł Apostoł.
Jasna Góra. Najsławniejsze z polskich sanktuariów maryjnych. Tak wiele ich na polskiej ziemi! Niczym paciorki różańca obejmują jej przestrzeń uświęconą modlitwą, życiem i pracą pokoleń. Tak wiele ich w różnych miejscach Europy, Ameryki Południowej i Północnej, w najdalszych zakątkach świata – wszędzie tam, gdzie żyje Kościół, który głosi chwałę Matki wierzących, światła naszej nadziei w drodze ku Niebu.
“Któż bowiem niż Maryja – to słowa Ojca świętego Benedykta XVI (z encykliki Spes Salvi )- mógłby być gwiazdą nadziei dla nas – Ona, która przez swoje “tak” otwarła Bogu samemu drzwi naszego świata stała się umiłowanym dzieckiem Boga.
Przez łaskę, jaką obdarzył Bóg Maryję, przez tajemnicę Jej Niepokalanego Poczęcia, przez to, że przyjęła dar – Bożego Syna, przez swoją postawą wiary, przez godzinę krzyża, kiedy miecz boleści przeniknął Jej serce, przez uczestnictwo w narodzinach Kościoła.
Niedawno obchodziliśmy święto Matki Bożej Wniebowziętej. Wniebowzięta Matka Chrystusa, wskazuje, że przez ziemię idziemy ku niebu, ku “zmartwychwstaniu życia” (J 5,29). To w “Maryi Wniebowziętej Kościół już osiąga doskonałość, dzięki której istnieje święty i nieskalany (por Ef 5, 27; Lumen Gentium 65).
“Przyjmijcie naukę i stańcie się mądrzy, pouczeń mych nie odrzucajcie! Błogosławiony ten, kto mnie słucha…” (Prz 8, 21) – Mszy świętej dzisiejszego dnia towarzyszą słowa Księgi Przysłów, które liturgia odnosi do Bogurodzicy – Stolicy Mądrości.
Tyle krajów i narodów obrało Ją za swoją królową. Także naród polski. Pamiętne śluby króla Jana Kazimierza w Katedrze Lwowskiej: “Dziś dzieci naszego narodu dziękują za Jej obecność. Wraz z Nią jest obecny Jej Syn – Jezus Chrystus.
Ewangelia dzisiejszego dnia przywołuje pierwszy znak mocy Jej Syna. Uczta weselna w Kanie Galilejskiej. Cud przemiany wody w wino. To stamtąd biegną słowa Maryi, jakże często powtarzane: “Zróbcie wszystko cokolwiek wam powie” (J 2,5). Tak mówiła do sług uczty weselnej. Tak mówi do pokoleń chrześcijan: Zaufajcie Jezusowi, otwórzcie swoje serca na Jego słowa. Niech On stanie się dla was Drogą i Prawdą, i Życiem” (J 14,6).
Bądźcie pozdrowieni uczestnicy dzisiejszej liturgii. Wy wszyscy spod znaku Polski pielgrzymującej. Utrudzeni pielgrzymi, młodzi i obarczeni starszym wiekiem.Kapłani i alumni! Siostry zakonne! Śpiewaliście na pielgrzymkowym szlaku; “Ciebie, Matko, miłujemy / Od Bałtyku, aż do Tatr /.Twą nadzieją dziś żyjemy / W złej godzinie obroń nas /
To pielgrzymowanie ku Matce to wasze credo,wasza wiara. Bracia i Siostry, rozłożone na etapy marszu. Wypowiadane wobec własnego serca, sumienia, współpielgrzymów, spotykanych w drodze rodaków, wobec ojczyzny. Takie credo wypowiadacie również wy wszyscy, coście tu przybyli – z różnych stron ojczyzny – na święto naszej Matki. Także telewidzowie i radiosłuchacze uczestniczący duchowo w naszym eucharystycznym modlitewnym zgromadzeniu. Z dala od Ojczyzny. W Irlandii, Angli, w Skandynawii, Kanadzie, Stanach Zjednoczonych. nawet pod kołem podbiegunowym. Wyznaje swoje credo Polska pielgrzymująca.
Są tacy, którzy chcieliby o niej zapomnieć, nie zauważyć jej, przemilczeć.
Ale są przecież i tacy, dla których spotkanie wędrujących drogami ojczyzny pątników staje się duchowym przeżyciem, znakiem wspólnoty, refleksji, może dotyczącej tego najważniejszego pytania: o sens naszego wędrowanie – przez życie, o sens naszej drogi życiowej…
To wasze dążenie ku Matce wpisuje się w drogę wielu pokoleń, które tu szły, w najtrudniejszym czasie. Wspomnę sierpień 1944, Powstanie Warszawskie. Nawet wtedy, oczywiście w sposób ograniczony, wyruszyła ze Stolicy pielgrzymka na Jasną Górę. Wczoraj przyszła pielgrzymka z Sieradza. 400 lat pielgrzymuje Sieradz. Cztery wieki!
Tu zawsze byliśmy wolni. Przed oblicze Czarnej Madonny, przynosiliśmy nasze sprawy: te w wymiarze Kościoła, Państwa, Narodu. To stąd rozlegał się głos Pasterzy Kościoła w Polsce. Także w godzinie zagrożeń dla Narodu, jego wolności i chrześcijańskiej tożsamości.
II. “Godnymi się stańcie najdroższego daru wolności ….”
Niedawno obchodziliśmy 90 rocznicę Bitwy Warszawskiej – Cudu nad Wisłą, dziejowego wydarzenia, w którym – patrząc na nie oczyma wiary – dostrzec można wstawienniczą obecność Maryi.
Od Jasnej Góry rozległ się wtedy przejmujący głos Biskupów polskich. Prośba o “broń pokoju, jakim jest modlitwa(…)o szturm modłów do Boga za Polskę” Biskupi pisali do obywateli ojczyzny: “Poświęcajcie dla niej wszystkie partyjne zawiści, wszelką żądzę panowania jedni nad drugimi, wszelkie jątrzenia i wszelkie jadowite kwasy, wżerające się w jej duszę i w jej organizm. We wspólnej jej miłości i we wspólnej jej potrzebie jednoczcie się”
“Godnymi się stańcie najdroższego daru wolności….” czy to przesłanie dawno pomarłych Pasterzy Kościoła Polskiego nie jest wciąż aktualne? Przesłanie kardynałów: Edmunda Dalbora, Aleksandra Kakowskiego, świętego arcybiskupa lwowskiego Józefa Bilczewskiego, księcia biskupa krakowskiego Adama Stefana Sapiehy, arcybiskupa lwowskiego obrządku ormiańskiego Józefa Teodorowicza, biskupów Mariana Fulmana i Henryka Przeździeckiego. Czy nie brzmi w nim ten sam ton niepokoju nad zapaścią polskiego ducha, nad nędzą jałowych sporów i partyjnych zawiści, który słyszycie dziś z ust prawych ludzi, ludzi sumienia. Czy nie brzmi w nich również ten sam ton nadziei i wiary, że można to wszystko odrzucić, że ład serca i troska o sprawy ojczyzny może stać się dominantą życia polskiej wspólnoty?
Sierpień 1920 roku. Wróg, który “łączy okrucieństwo i żądzę niszczenia z nienawiścią wszelakiej kultury, szczególniej zaś chrześcijaństwa i Kościoła” (z listu biskupów polskich)
Bracia i siostry! Drodzy Telewidzowie i Radiosłuchacze!
Jeszcze jeden motyw. Jasna Góra w latach komunistycznego zniewolenia. Kiedy odebrano nam wolność, próbowano nam odebrać dusze, zmienić wektory polskiego myślenia.
Rozmaitymi sposobami, zwykle podłymi i przebiegłymi, próbowano rozbić jedność Kościoła, uderzyć w pasterzy, rozproszyć poddane ich pieczy stado, wydać je na pastwę wilkom.
Dzielono więc Episkopat na gołębie i jastrzębie. Tak jak dziś dzieli się na liberałów i tradycjonalistów.
Szukał Kościół w Polsce wspomożenia u Matki, która nas zna. Wspomożycielki Wiernych. Pocieszycielki strapionych. “Zwycięstwo jeśli przyjdzie – przyjdzie przez Maryję” – zapowiadał Prymas August Hlond. Podtrzymywał to przekonanie Sługa Boży Stefan Kardynał Wyszyński. Prymas Zawierzenia i Maryjnych dróg, które przeorały Polskę na milenijnym szlaku. Trwa i promieniuje wielkie dziedzictwo tego Sługi Bożego, i w Kościele, i w Narodzie po dziś, czciciela Maryi, interrexa, nieustraszonego obrońcę praw Boga i Narodu.
Szedł drogami Maryi Kardynał Karol Wojtyła. Mówił już jako papież “Czuwam – to znaczy czuję się odpowiedzialny za to wielkie wspólne dziedzictwo, któremu na imię Polska.
Ta odpowiedzialność dalej trwa, dalej obowiązuje. Także tych rodaków, szczególnie młodych, co tak masowo z ojczyzny wyjeżdżają, Sentencja rzymska brzmi: Ubi bene, ibi patrie – gdzie mi się dobrze powodzi, tam jest moja ojczyzna. Przekreśla ta sentencja wartość ojczyzny. Ojczyzny, która tworzą ziemia i groby, pamięć i miłość, znaki tożsamości i wspólnoty. Wiedzą o tym dobrze emigranci z dawnych lat, zesłańcy i wygnańcy.
III. “Nie trzeba kłaniać się okolicznościom”
Umiłowani!
Coraz więcej historycznych źródeł rozświetla drogę Kościoła w latach minionych, których byliśmy świadkami, w latach PRL-u. I w tych ostatnich dwudziestu lat przemian ustrojowych. Kościół jak Chrystusowa łódź, jest miotany burzami wciąż stają przed nim nowe zadania i wyzwania.
“Nie trzeba kłaniać się okolicznościom, a Prawdom kazać, by stały za drzwiami” – przypominał niegdyś Cyprian Kamil Norwid.
Nie kłaniał się Kościół polski okolicznościom, nie uprawiał strategii przetrwania za wszelka cenę. Kiedy cezar na ołtarzu Pańskim próbował usiąść, rozległo się zdecydowane: non possumus Prymasa Tysiąclecia. Był świadom słów Zbawiciela: “Jeżeli Mnie prześladowali, to i was będą prześladować” (J 15, 20).
Gdy przed 20 laty podejmowałem posługę Biskupa Polowego w Wojsku Polskim oswajałem się ze strachem i obawami, że Polsce grozi fundamentalizm religijny, ksenofobia, nacjonalizm, trwanie w historycznej euforii i papieskich pielgrzymkach. Okoliczności czasu sprawiły, że kościół w Polsce oprócz swych zbawczych zadań musiał podjąć nowa rolę depozytariusza i obrońcy praw narodu. Mówił za tych którym głos odebrano albo ich głos był programowo lekceważony.
W ostatnich latach wiele medialnej uwagi poświęca się temu, co było marginesem w skali całego polskiego Kościoła – uwikłaniu w relacje z komunistycznymi strukturami przemocy części duchownych. A przecież Kościół, jako jedyna wspólnota, dokonał lustracji. Lustracji duchownych. O tym się już zapomniało lub nie chce się pamiętać.
Opiszcie więc – ludzie pióra i kamery zarejestrujcie- współczesnym generacjom fenomen budowy kościołów w PRL-u, często bez pozwolenia. Diecezja przemyska, której przewodził wtedy ks. bp Ignacy Tokarczuk, jest tego niezwykłym przykładem. Przedstawcie fenomen dni kultury chrześcijańskiej. Stały się odpowiedzią na brak wolności mediów, na nieobecność w nich utworów niosących religijne przesłanie. Pokażcie jak funkcjonował Kościół katakumbowy w Ludowym Wojsku Polskim, z którego przestrzeni usunięto Chrystusa. Pokarzcie jak były zamknięte bramy koszar, bramy więzień a nawet drzwi szpitali przed kapłanami przed ich posługą, przed Chrystusem. Kiedy religie i krzyże usunięto ze szkół.
Sporządźcie statystykę grzywien, kolegiów, wymierzanych kapłanom, finansowych domiarów, odmów na różnorodne przedłożenia kierowane do władz. Na przykład W Sandomierskim jest Suchedniów i tam jest ks. infuat prałat Wójcik. Dziewięc razy więziony i 17 razy sądzony.
Szedł Kościół w Polsce trudnymi drogami tamtych czasów, wspierając się na mocy Bożej (1 Kor 1, 18), na przesłaniu nadziei, którym emanowało to miejsce, w którym tak mocno odczuwa się obecność Matki Pana, skąd nauczali wybitni Pasterze.
Pozwólcie, Bracia i Siostry, że podzielę się z wami dziś odległym wspomnieniem – sprzed prawie 43 lat. Dzień 20 października 1967 roku. Sala Rycerska w klasztorze jasnogórskim wypełniona grupą około 200 kleryków. Jeszcze kilka dni temu byliśmy żołnierzami Ludowego Wojska Polskiego, w batalionach kleryckich w Bartoszycach w Brzegu nad Odrą w pod Jukach koło Szczecina. Przechodziliśmy swoisty kurs antyewangelii w wydaniu oficerów politycznych, który miał nas odciągnąć od Boga, zgasić nasze powołanie. Kiedy klerycka służba wojskowa dobiegła końca, przybyliśmy tu, do Domu Matki. Wszedł do Sali Rycerskiej kardynał Wyszyński z ks. prałatem Padaczem. Jeden z nas meldował o zakończonej służbie: “Melduje Eminencjo o zakończonej służbie i powrocie do seminariów. Ks. Prymas nawiązał do sceny przebicia boku Chrystusa włócznią żołnierzy. Włócznia żołnierza otworzyła bok Bożego Miłosierdzia. Miles Christi. “Weź udział w trudach i przeciwnościach jako dobry żołnierz Chrystusa Jezusa” (2 Tm 2,3).
Ponad 3 tys. alumnów – żołnierzy powołano do zasadniczej służby w wojsku w latach 60-tych i 70-tych.Szliśmy pod przewodem- Kardynała Wyszyńskiego jako młodzi alumni i młodzi księża. My pasterze, Biskupi Diecezjalni nie przychodzimy znikąd. Przychodzimy z konkretnych rodzin, w większości z wiejskich, rolniczych rodzin. Taka była rzeczywistość lat 50-tych,60-tych,70-tych.Z rodzin ciężkiej pracy i modlitwy. Gdy nasi rodacy wybrali drogi prostsze, a niektórzy tzw. “awangardę narodu” – partię, my szliśmy do seminarium. A w Seminarium, w trakcie studiów – do wojska, jakby. Wśród Biskupów – tutaj na szczycie, wokół ołtarza – są byli żołnierze – alumni. Wymienię niektórych z nich: Arcybiskup Wojciech Zięba – Metropolita Warmiński. Biskup Piotr Libera – Biskup Płocki. Biskup Stefan Regmunt – Biskup Zielonogórsko-Gorzowski. Biskup Kazimierz Ryczan – Biskup Kielecki. Biskup Krzysztof Nitkiewicz – Biskup Sandomierski. Biskup Henryk Tomasik – Biskup Radomski. Biskup Jan Tyrawa-Biskup Bydgoski i mówiący te słowa – Metropolita Gdański i Jego Biskup pomocniczy Ryszard Kasyna ale nie sposób wszystkich wymienić.
Można powiedzieć po latach: błogosławiona wina tamtego systemu, która nas utwierdziła w wyborze kapłańskiej drogi, także przydała się tym, którzy po latach, kiedy otworzyły się przed Chrystusem drzwi koszar, zaciągnęli się na kapelańską służbę.
Jednym z takich kleryków-żołnierzy był nowy polski błogosławiony, ks. Jerzy Popiełuszko. Męczennik za wiarę. Ofiara bestialskiej zbrodni. Drugi obok błogosławionego księdza Władysława Findysza, polski kapłan – męczennik komunizmu, wyniesiony na ołtarze.
Męczennik lat 60-tych,skatowany w więzieniu w Rzeszowie. Należeli do tego kapłańskiego pokolenia, którego osobowość kształtowało nauczanie i postawa Prymasa Tysiąclecia. Poniósł do tronu Króla Wieków, do tronu Maryi, ofiarę życia wielu swych współbraci-kapłanów. Aż po tych ostatnich, skrytobójczo zamordowanych przez wciąż nieznanych sprawców, nie w czasach Nerona, w 1989 roku – w roku okrągłego stołu, zamordowanych księży Suchowolca, Niedzielaka, Zycha. Kiedy wydawało się, że kończy się czas, gdy traktowano nas jak swoiste katolickie getto – pozbawiane należnych praw, spychane na margines, inwigilowanych. Byliśmy trzecią może nawet czwartą kategorią, ale zawsze była też pierwsza kategoria obywateli “awangardy narodu”, “nieomylnej”, szermująca hasłami tolerancji, neutralności światopoglądowej, standardów europejskich.
Po raz pierwszy tu, przed obliczem Matki Bożej Częstochowskiej, wznosimy naszą wstawienniczą modlitwę do tego nowego Błogosławionego ks. Jerzego. Niech oręduje za nami w niebieskiej ojczyźnie, niech wspomaga ludzi Solidarności, z którymi tak bardzo był związany. Który jest ich duchowym patronem.
IV. Wielka lekcja Krzyża
Umiłowani!
Już ponad dwadzieścia lat Kościół polski towarzyszy Narodowi żyjącemu w politycznej wolności. Nie musi już podejmować wielu dawnych zadań. Są ku temu osobne instytucje, osobne struktury – elementy nawy państwowej, demokratycznej. Są też struktury państwa: Prezydent, Sejm, Senat, Trybunały, Rzecznik Praw Obywatelskich, Praw Dziecka, Praw konsumenckich i tylu innych.
Jest Konstytucja gwarantująca Kościołowi należne prawa, jest konkordat ze Stolicą Apostolska, religia wróciła do szkół – w początkach sierpnia minęła 20 rocznica – kapelani do szpitali i domów opieki, przywrócono Ordynariat Polowy WP. To tylko niektóre elementy “normalności”. Niektóre – Ksiądz Prymas wie o tym najlepiej – osiągnięte zostały z wielkim trudem, po przebyciu długiej drogi.
Kościół, “filar i podpora prawdy” (1 Tm 3,15), wypełnia swoje powołanie, przekazuje wiernym Prawo Boże jako drogę ich życia, karmi Słowem i Eucharystią, prowadzi drogami zbawienia …
Taką drogą idzie Kościół, niosąc w nasze czasy – naznaczone znamieniem praktycznego zeświedczenia swoistą redukcją swoistą redukcją potrzeb natury duchowej – swoje swoje zbawcze przesłanie. Niesie je drogami świata, który uświęca, przemienia, reaguje na jego potrzeby, także ocenia – miarą sumienia, duchowego rozeznania, moralnych zasad.
“Bądźmy świadkami Miłości”. Takim hasłem zamykamy pięcioletni cykl pastoralnej aktywności skoncentrowany na myśli przewodniej: “Kościół niosący Ewangelię nadziei”. Pragniemy w naszych wspólnotach inicjować i dynamizować życie Ewangelią, odczytywać skarbnicę naszej wiary, budować więzy ludzkiej wspólnoty i solidarności, korzystać jak najobficiej z Eucharystii, która jest doskonałą szkołą “Bożej miłości”, uczyć się dawania świadectwa o Chrystusie.”.
Uzewnętrzniła się miłość chrześcijańska w tym roku w czasie powodzi, huraganów, kataklizmów i nieszczęść. Przynosimy dzis do Pani Jasnogórskiej wolontariuszy, pracowników struktur Caritas, wielkiej rzeszy ludzi dobrej woli i ofiarnych serc, strażaków i żołnierzy.
Znakiem tej modlitewnej solidarności stało się to doświadczenie, jakiego nie przeżyliśmy dotąd jako naród – tragedia smoleńska.
Bracia i siostry!
Ileż polskich serc jest wciąż nią poruszonych! Ileż wciąż ta tragedia niesie pytań, wątpliwości – znacie je dobrze. Wielu z was było uczestnikami tamtych dni bólu i żałoby. Stało pośród olbrzymiej rzeszy Polaków, aby oddać ostatni Lechowi Kaczyńskiemu, Prezydentowi Najjaśniejszej Rzeczypospolitej i Jego żonie, Marii. Odprowadzało na drogę wieczności tych, co zginęli w narodowej pielgrzymce do Katynia, wyrosłej z obowiązku pamięci o ofiarach Kainowej zbrodni. Objawiła się wtedy, w dniach żałoby, wielka godność i jedność. W wielu sercach obudziło się przekonanie, że ta tragedia stanie się swoistym dzwonem na trwogę. Wiele odmieni w polskim życiu publicznym, usunie z niego język agresji, potwarzy, kalumnii… Do dziś nie padło słowo przepraszam wobec tragicznie zmarłego Prezydenta z którego szydzono i kpiono, upokarzano i pogardzano. Czy dlatego, że kochał Polskę, chciał, aby zajęła miejsce godne wśród narodów Europy, pozostała wierna swojej chrześcijańskiej tożsamości?
Ale może jeszcze nie wszystko stracone? Prośmy Maryję, przewodniczkę ludzkich dróg, niech skruszy chłód wielu serc, wciąż nieprzyjaznych, niechętnych, wciąż w swoisty sposób zazdrosnych o ludzką pamięć i szacunek wyrażany osobie tragicznie zmarłego Prezydenta. Rada Biskupów Diecezjalnych wczoraj opublikowała komunikat który ojciec przed rozpoczęciem mszy św. przeczytał, ale nawiąże jeszcze skrótowo do tego komunikatu.
“W dniach żałoby przed Pałacem Prezydenckim harcerze postawili drewniany krzyż.. Znak pamięci, wyraz pragnienia, że smoleńska tragedia i jej ofiary zostaną upamiętnione.
I to tam, w Warszawie, mieście, które w dniach Powstania przeszło wielką lekcje krzyża. I to tam, na Krakowskim Przedmieściu, ulicy krzyży. Dźwiga swój krzyż Chrystus sprzed Bazyliki Świętego Krzyża. Wspiera się o Chrystusowy krzyż król Zygmunt III Waza z kolumny na placu Zamkowym. Doznały te krzyże upokorzenia w dniach wojny, zrzucone przez najeźdźcę na bruk. Zostały podniesione i wywyższone przez Naród, miłujący swojego Zbawiciela. Głoszą dalej pokoleniom warszawian, tam, na Trakcie Królewskim, lekcje krzyża – znaku największej miłości, która nikogo nie wyklucza, nikogo nie stawia poza nawias. Dlatego w wystosowanym komunikacie szukaliśmy wyjścia z tej sytuacji, w trosce o cześć Krzyża, jego godność, jego świętość zagrożoną ze strony tzw. obrońców tolerancji. Jest w tym apelu mowa o potrzebie wzniesienia pomnika ofiar smoleńskiej tragedii, godnego ich ofiary, ich służby dla Polski.
Nie należy przecież Pasterzy Kościoła czynić odpowiedzialnymi za wyjście z tej sytuacji. Nie należy biskupów brać za parawan a krzyża za zakładnika. Trzeba posłuchać głosu Narodu, serca Narodu, i sumienia Narodu. Słowa te adresowane są do konkretnych ludzi i ugrupowań politycznych” Bo w ich rękach leży klucz do właściwego rozwiązania, do podjęcia decyzji, na którą czekają obywatele Ojczyzny. Decyzji, której źródłem winien być obowiązek pamięci o tych, którzy wyprzedzili nas w drodze do wieczności. Decyzji, której źródłem winna być Polska jutra. Niech wie, niech pamięta, jakich Synów i Córki miała, jaką tragedię Polska przeżyła wiosną 2010 roku i jaką przeżywa po dziś dzień.
Bracia i siostry!
Z niepokojem patrzymy na sytuację duchową Polski. Na brak porozumienia, na powrót wraca dawny język politycznego dyskursu. W życiu politycznym dochodzi do głosu arogancja jednostronność pewność siebie. Wiele mediów straciło obiektywizm, poszło na służbę manipulacji, jednostronnej propagandy. Na kanwie żądań, aby krzyż spod Pałacu Prezydenckiego zniknął definitywnie z tzw. przestrzeni publicznej, pojawiały się, artykułowane przez lewicę, postulaty, aby zmienić relacje między państwem a Kościołem. Postulują rozwiązania, któreśmy już niegdyś przerabiali. Powrót do relacji Kościół – państwo, jaka obowiązywała w epoce stalinizmu i świetlanych lat PRL-u.
Nie warto polskiej atmosfery zatruwać na nowo językiem walki klas. Z kim?Nasze pokolenie zna już ten język.
Trzeba nam nowego języka: wiarygodności, spójności miedzy obietnicami a praktyką życia. Skuteczności służby dla ojczyzny nie zmierzy się słupkami sondaży opinii publicznej. Odkładaniem obietnic. Projektami ustaw, których wprowadzenie naruszy ład sumień, zaneguje nauczanie Kościoła. In vitro nie jest palącym zagadnieniem dnia. Warszawa, miasto w którego bruki wsiąkło 200tysięcy powstańczej, przelanej dla świętej sprawy wolności, nie powinno być widownią wrzaskliwych parad promujących moralny indyferentyzm.
Palącym problemem dnia jest troska o rodzinę. Walka z patologią społeczną, dewastacją sumień, swoistym kłanianiem się okolicznościom – w różnych wymiarach naszego życia. Oficjalne dane statystyczne mówią , że w roku 2050 będzie nas o 6 milionów mniej. Czyli będziemy społeczeństwem emerytów. Umiłowani w Panu!
Idzie nowych ludzi plemię jakich dotąd nie widziano. Kardynał Stefan Wyszyński często powtarzał tę frazę autorstwa Eugeniusza Małaczewskiego.
Niech przychodzą, niech zajmują miejsce w strukturach życia narodu, w środowisku polskiej pracy… Ci, którzy nie kłaniają się okolicznościom, nie zostawiają prawd za drzwiami.
Ludzie ugruntowanych zasad. Ludzie, co nie wyznają przykazań parzystych, a nieparzyste odsuwają na bok. Wciąż ich za mało w polskim życiu, gospodarce, mediach, biznesie, szkolnictwie.
Polecamy ich Tobie, Matko!
Bądźmy świadkami miłości. Tej największej, której źródłem jest Bóg, która płynie z ramion krzyża rozpiętego nad Polską od Giewontu, po krzyże, trzy krzyże co stanęły w pobliżu Stoczni Gdańskiej.
“Pan mnie stworzył, swe arcydzieło, jako początek swej mocy, od dawna, od wieków jestem stworzona, od początku nim ziemia powstała” (Prz, 8, 22)
Matko Boża z Wieczernika.
W Duchu świętym rozmodlona,
Spraw, niech w Polsce zło zanika
I przemiana się dokona.
Niech przemiana się dokona!
Amen.
Opublikowany w Kościół, Patriotyzm | Otagowane: Leszek Głódź, Matka Boża Częstochowska | Komentarzy: 4 »
Posted by Dzieckonmp w dniu 26/08/2010
Zdaje się, że wiedza o prawdziwym filmie z amerykańskiego satelity szpiegowskiego, na którym wprost widać, jak potężny wybuch wprost rozrywa kadłub polskiego Tu-154M na strzępy (jest to seria zdjęć, a nie pojedyncza klatka), jak i o tym, że film ten jest już w Warszawie – zatacza coraz szersze kręgi…
Gene Poteat
Czy wiedzą Państwo Czytelnicy, kto to jest Gene Poteat? Gene, zwany Dżinem lub Ziemniakiem – to był i jest nie byle kto. I nadal pełni nie byle jaką funkcję – jest prezesem Zrzeszenia Byłych Oficerów Wywiadu. Oczywiście, amerykańskiego wywiadu – wywiadu USA. Nadto jest Dyrektorem Grupy Badań Strategicznych Zrzeszenia Wojny Elektronicznej. A to ważna organizacja… A kim był? Naprawdę nie byle kim. Był wieloletnim wysokim oficerem CIA. Doszedł do funkcji zastępcy dyrektora CIA do spraw nowych technologii. Był Dyrektorem wykonawczym Rady ds. Badania i Rozwoju Wywiadu, zarządzał globalną siecią tzw. czytników rozpoznawczych CIA. Z jego nazwiskiem wiąże się też prace konstrukcyjne i wprowadzenie do służby ultranowoczesnych bezzałogowych samolotów szpiegowskich typu U-2 i SR-71. I tak dalej…
Jednym słowem – Gene Poteat to prawdziwa “ szycha” wywiadu USA – i w do datku top-klasy ekspert techniczny. I jak to bywa w tym zawodzie, oficjalnie na emeryturze. A faktycznie nadal należy do osób zdolnych wywierać znaczący wpływ na wiele spraw. Gene Poteat należy też do najwyższej klasy ekspertów światowych, którzy oficjalnie wypowiedzieli się na temat „katastrofy” Tu- 154M Prezydenta Polski Lecha Kaczyńskiego. To zacne i wybitne grono. Z tegoż grona ekspertów wspomnijmy choćby profesora Marka Strasenburg-Kleciaka, profesora Uniwersytetu Bundeswehry w Monachium, czy doktora Hansa Kogel’a. Ci ostatni, obaj niemieccy supereksperci od nawigacji satelitarnej – jednoznacznie stwierdzili, że samolot Lecha Kaczyńskiego podchodził do lądowania sterowany przez pilota automatycznego, który jednakże działał w oparciu o sfałszowane dane z satelity nawigacyjnego, sfałszowane przy pomocy urządzenia zwanego MEACON (Mekon – w polskim skrócie). Jak stwierdzili ci eksperci – nauka nie zna innego wytłumaczenia, dlaczego samolot leci torem prawidłowego tunelu powietrznego dochodzenia do pasa startowego – tylko 30 metrów niżej niż powinien…
Oczywiście – każdy człowiek zapoznany z faktami i poprawnie myślący, może zadawać zadziwiająco wiele jak najbardziej poprawnych pytań związanych z “katastrofą” w dniu 10 kwietnia 2010 roku. Na przykład – co to za dwa wybuchy słyszeli świadkowie na płycie lotniska? Czy przejeżdżający w pobliżu montażysta TVP? A może to silniki wybuchły? Ale w takim wypadku – dlaczego obudowa jednego z silników widocznych na zdjęciach z miejsca katastrofy jest cała? Akurat ta jedna jest doskonale widoczna, a i druga niewiele uszkodzona? To co w takim razie wybuchło – bo po eksplozji silnika odrzutowego pozostają po nim strzępy?
Albo – dlaczego wszystko leży „do góry nogami” ? Czy – dlaczego nie ma ani jednego, choćby średnich rozmiarów, szczątka kadłuba samolotu – cały kadłub jest “rozwalony” w przysłowiowy drobny mak? Albo – dlaczego wypowiedzi top-klasy światowych ekspertów ignoruje i udaje, że ich nie ma – tzw. “polska” prokuratura? Która nawet nie chce rozpatrywać hipotezy, że miał miejsce zamach z użyciem urządzenia typu Mekon? Itp, itd… I wcale nie są to wymądrzałki dyletantów, tylko jak najbardziej poprawne i zasadne pytania… Nawet udany zamach na głowę państwa w postaci wypadku lotniczego przy pomocy Me ko nu już miał miejsce. Oficjalnie przyznali to byli oficerowie spec-służb RPA, że właśnie w taki sposób “załatwili” w 1983 roku komunistycznego prezydenta Mozambiku, gdy jego samolot podchodził do lądowania w Pretorii. A potem, oficjalnie, rząd RPA “zwalał winę” na błąd pilota… I tylko władze ZSRR wówczas dosłownie “szalały”, że miał miejsce zamach, sprowokowanie katastrofy przy pomocy sfałszowanych danych z satelity nawigacyjnego przy pomocy urządzenia zwanego Mekonem… Już sama ta analogia z historii wskazuje, że taką ewentualność “polska” prokuratura powinna rozpatrywać – ale właśnie odnośnie takiej hipotezy jest ona jak małpka, która zakrywa sobie oczka i zatyka uszy – i woła: nie widzę, nie słyszę, nie ma mnie!
Wypowiedź dla “Charleston Mercury” Ale Gene Poteat zrobił coś wyjątkowego. Na temat “katastrofy” w dniu 10 kwietnia napisał oficjalny artykuł, opublikowany przez “Charleston Mercury” w dniu 16 czerwca br. Nie tylko wy raził w nim swoją opinię, ale także poddał miażdżącej krytyce obecną politykę USA wobec Pol ski. Ten tekst ma tak duże zna cze nie, że warto po prostu przytoczyć go w obszernych fragmentach. A oto one:
“(…) O tym, co się stało, wie każdy zdrowo myślący człowiek. „Mając w pamięci masakrę w Lesie Katyńskim, zachowanie innych państw odpowiedzialnych za podobne ludobójstwa, historię KGB pełną zabójstw, eksterminacji, morderstw i zamachów na jej przeciwników, krytyków i ludzi niewygodnych Kremlowi, nie możemy się dziwić, że Polacy – i nie tylko oni – dostrzegają w katastrofie robotę Rosjan. Pamiętamy ludobójstwo w latach 30., gdy Sowieci zagłodzili prawie 20 mln Ukraińców, oraz wymordowanie milionów obywateli ZSRR przez sowiecką władzę. Co znaczy kolejna setka w katastrofie, która umożliwiła pozbycie się tych nieznośnych Polaków, mających czelność domagać się w Smoleńsku prawdy o masakrze z czasów II wojny światowej? To była także zapłata za wstąpienie Polski do NATO. Wielu z nas, ludzi wywiadu, dobrze pamięta sowiecką praktykę manipulowania sygnałami nawigacyjnymi, aby zwabić na terytorium ZSRR i zestrzelić tam – za „pogwałcenie świętej sowieckiej przestrzeni powietrznej” – amerykańskie samoloty wojskowe. Sowietom nie zadrżała ręka, gdy zniszczyli w ten sposób koreańskiego Boeinga 747, mimo iż wiedzieli, że na pokładzie znajduje się kilkuset pasażerów. (…) ”
W „katastrofie” polskiego samolotu zginęła elita polityków i urzędników, którzy dążyli do ujawnienia akt dawnej służby bezpieczeństwa oraz dokumentów dotyczących byłych i obecnych współpracowników polskich i sowieckich/rosyjskich spec służb. Teraz, gdy elity tej zabrakło, w najwyższych władzach RP nie ma nikogo, kto mógłby kontynuować ten wysiłek. Tego właśnie chciał Putin. Premier Tusk jest słabym, łatwym do manipulacji człowiekiem, który nienawidził zabitego prezydenta. Rosja nie mają teraz na miejscu swoją marionetkę, której nie będzie już przeszkadzał silny antykomunistyczny prezydent. Doskonale zorientowany politycznie Kreml dostrzegł, że USA postanowiły się przed nim płaszczyć (tzw. reset, wycofanie się z obiecanej Czechom i Polakom budowy tarczy antyrakietowej, nasze przyzwolenie na działania Rosji w Gruzji i na Ukrainie, nasze błagania, by nie pomagali Iranowi, itd.) – i odebrał to jako zgodę na to, co zrobili Rosjanie przy „katastrofie” polskiego samolotu. Doszli do wniosku, że nie powiemy ani słowa – i faktycznie nie powiedzieliśmy.
(…)
“To znaczy, że nasze oburzenie i zaniepokojenie w związku z polskim „wypadkiem” będzie musiało być równie puste i bezzębne jak rosyjskie śledztwo” mające wyjaśnić przyczyny katastrofy. Polacy postrzegają to jako drugą Jałtę, jako kolejny przypadek sprzedaży Polski Rosjanom; obamiści mogą myśleć, że to wszystko ucichnie – ale Polska i inne kraje Europy Środkowej wiedzą lepiej. Dla nich to niewyobrażalna zdrada.”
Z powyższego tekstu pominąłem pewne fragmenty – jak np. cytowane przez Gene’go Poteat’ a wypowiedzi eksperta mającego dostęp do rosyjskiego „śledztwa”. Natomiast jest faktem, że Gene zawsze pisze słowa „wypadek” i rosyjskie „śledztwo” – właśnie tak – w cudzysłowie!
Tyle wypowiedzi top-klasy fachowca wywiadu USA. Dobitna – nieprawdaż?
Kto wiedział – i w co kto gra?
Oczywiście – i persona klasy Gene Poteat’a wie, że nie może powiedzieć wszystkiego. Na przykład – o znacznie bardziej “globalistycznym” zakresie odpowiedzialności. We wspomnianym zestrzeleniu koreańskiego Boeinga zginąć amerykański kongresmen, akurat nieustępliwy szef komisji śledczej badającej nadmierne wydatki konsorcjum banków FED na tzw. koszty własne. A kto mógł bardzo nie lubić Lecha Kaczyńskiego, i w jakiej sprawie nigdy nie zmienił On swoich poglądów, o tym „Kurier Codzienny” pisał uprzednio… Również Rosjanie mogli być nie tyle głównymi „zleceniodawcami” zamachu, lecz jedynie „wspólnikami” w zbrodni – to też możliwa hipoteza…
Co się ty czy Rosji i Putina – to przebieg śledztwa” (piszmy to słowo w nawiasach – tak jak imć pan Poteat) jest niesłychanie dziwny. Poprawna analiza nie zna tu innego określenia, jak „gra na czas”. Jest zupełnie tak, jakby Putin nie był do końca pewien, czy rozwój wypadków przyniesie przewagę „Tuskowi i Komorowskiemu” (chociaż ci ostatni to też tylko chłopcy na posyłki byłej „polskiej” komunistycznej razwiedki, czyli osławionej Informacji Wojskowej PRL-u) – czy też może jednak Jarosławowi Kaczyńskiemu? Nawet w tej chwili Rosjanie mogą po prostu ogłosić, że znaleźli dowody na fakt, że „wypadek” (znowu właściwym jest pisać w cudzysłowie, jak elementarnie słusznie robi to cytowany amerykański ekspert) – był w rzeczywistości zamachem… I pogrążając „liderów PO” (czytaj: męty z IW), zrobią „buzi-buzi” z PiS-em… Twarze Tuska i Komorowskiego jakby w ostatnich dniach bardzo poszarzały…
Zdaje się, że wiedza o prawdziwym filmie z amerykańskiego satelity szpiegowskiego, na którym wprost widać, jak potężny wybuch wprost rozrywa kadłub polskiego Tu-154M na strzępy (jest to seria zdjęć, a nie pojedyncza klatka), jak i o tym, że film ten jest już w Warszawie – zatacza coraz szersze kręgi. Być może dlatego Tusk, jakby czując niebezpieczeństwo, zaczyna twardszy kurs wobec Rosjan… Tak często bywa wśród wspólników zbrodni – gdy już wiadomo, że dokonano zbrodni, jeden szykuje się do zwalenia winy na drugiego. I vi-ce-versa.
Ale jedno nie ulega wątpliwości. Bombę izowolumetryczną jak i urządzenie blokujące stery samolotu i po otwarciu klap podwozia uniemożliwiające mu wzbicie się do góry – można było zainstalować tylko w Warszawie!
W tym aspekcie wydaje się, że nasz (tfu!) prezydent-elekt jest znacznie ważniejszą postacią niż myślimy. W każdym razie, musi się on cieszyć bardzo dużym zaufaniem elit dawnej Informacji Wojskowej. I być dopuszczonym do bardzo „elitarnych” tajemnic. Ponieważ internet odegrał ogromną rolę w zdemaskowaniu tego zamachu, przypomnijmy znamienny fakt. W roku 2009 wiosną Bronisław Komorowski udzielał wywiadu dziennikarzowi RFM. Nagranego i sfilmowanego w studio tej rozgłośni. Wywiad imć pana Marszałka Sejmu dotyczył, najogólniej, jego komentarzy na temat współpracy rządu Tuska z prezydentem Lechem Kaczyńskim. Konkretnie rozmawiano o zablokowanej przez Tuska nominacji Anny Fotygi na ambasadora przy ONZ oraz o odmowie powołania przez Lecha Kaczyńskiego szeregu ambasadorów nominowanych przez Radusia Sikorskiego (nie mylić z generałem Sikorskim – myląca zbieżność nazwisk!). Na koniec, gdy dziennikarz pytał o dalsze perspektywy takiej „współpracy” z prezydentem, marszałka Komorowskiego zebrało na szczerość, bo rzekł do słownie tak:
„No nie, nie pretenduję do roli wieszcza, czy roli proroka, ale wie pan… Przyjdą wybory prezydenckie, albo prezydent będzie gdzieś leciał – i to się wszystko zmieni…”
I wyraźnie nie mówił o mianowaniu jakiegoś pojedynczego ambasadora, tylko o tym, że „wszystko się zmieni”. Albo po wyborach już nie będzie Lecha Kaczyńskiego jako prezydenta, albo i ta „całościowa zmiana” nastąpi po jakimś locie prezydenckim samolotem! Aby odsłuchać czy obejrzeć ten wywiad, wystarczy wprowadzić na przeglądarce internetowej hasło: „Czyżby Komorowski coś wiedział”.
Pierwsze kuszenie węża
W rajskim ogrodzie, w pierwszym kuszeniu w dziejach świata, wąż starodawny namawiał prarodziców rodzaju ludzkiego, by sięgnęli ręką po owoce z drzewa samostanowienia o dobru i złu. „Będziecie jako bogowie” – obiecywał szatan. W kolejności wyliczając: Ewa, potem Adam, dali się nabrać. I poznali, że są „nadzy”, czy li nędzni i nic nie warci. Dzisiaj zbrodniarze często uważają, że są wszechmocni. Że posiedli władzę nad mediami i umysłami. I że mogą sobie robić, co chcą. A to bardzo duży błąd – bo Wszechmogący jest tylko Pan Bóg. A jak bywa z obiecankami złotych gór w wykonaniu nijakiego Lucyfera, Adam i Ewa dobitnie się przekonali.
Dzisiaj hańbą nieporównywalną z niczym okrywają się organizacje Polonii opanowane przez mętów z komunistycznej razwiedki i ubecji. Petycję o powołanie komisji Kongresu USA ds „wypadku” w dniu 10 kwietnia 2010 roku składa kongresman King z Nowego Yorku, petycję wspiera 50 tysięcy podpisów – też z Nowego Yorku. W Chicago ani śladu akcji w tym temacie – za to mamy wystawę starych samochodów. Czyli to, czym się obecnie przywódca Polonii zajmuje… Dokładnie ta sama osoba, która wystąpiła do władz USA z oficjalną inicjatywą zawarcia „nowej umowy emerytalnej”… Cóż, zdaje się KPA i PNA, wobec zbrodni zabójstwa Prezydenta Polski i ultralojalnego sojusznika USA, dokładnie tak jak „polska” prokuratura, udaje małpkę, która zakrywa sobie oczy i zatyka uszy – krzycząc „Nie widzę, nie słyszę, nie ma mnie” .
W tej sytuacji pozwolę sobie na trzy cytaty biblijne:
Pierwszy z Księgi Mądrości: „Wszystko, co szeptane w ukryciu, będzie ogłaszane z murów miasta.” Drugi – z księgi proroka Daniela: “ Mene, tekel, fares – pisała niewidzialna ręka na ścianie sali balowej pałacu babilońskiego króla.” (Dojdźcie sami, płatni zdrajcy i zbrodniczo obojętni, co słowa te znaczą.) I trzeci, z wypowiedzi Pana Jezusa na temat Sądu Ostatecznego:” Idźcie precz w ogień wieczny, zgotowany diabłu i jego aniołom. Zaprawdę powiadam wam – nie znam was, którzy dopuszczaliście się nieprawości. Bo nie każdy, kto mi mówi „Panie, Panie” – wejdzie do Królestwa Niebieskiego. Lecz tylko ten, kto czyni wolę Ojca mego, Który Jest w Niebie.
I ostatni cytat, z katechizmu. Grzechy wołające o pomstę do Nieba: 1. Umyślne zabójstwo… 2. Okradanie ubogich, wdów i sierot… 3. Zatrzymywanie zapłaty pracownikom… 4. Grzechy nieczyste przeciwko naturze… 5. Używanie lub rozpowszechnianie narkotyków. (Ta ostatnia pozycja dodana do listy przez Benedykta XVI.) Na miejscu pierwszym jest jednak: UMYŚLNE ZABÓJSTWO.
Filip Z. Konopiński
Artykuł ukazał się w polonijnym magazynie “Kurier Chicago” z 6-12 sierpnia 2010 roku.
Opublikowany w Patriotyzm, Polityka, Warto wiedzieć | Otagowane: Katastrofa samolotu prezydenckiego | Komentarzy: 5 »
Posted by Dzieckonmp w dniu 25/08/2010
„Drogie dzieci! Również dziś z wielką radością pragnę was ponownie wezwać: módlcie się, módlcie się, módlcie się. Niech ten czas będzie dla was czasem osobistej modlitwy. W ciągu dnia znajdźcie miejsce, gdzie w skupieniu będziecie z radością się modlić. Kocham wam i wszystkich błogosławię. Dziękuję wam, że odpowiedzieliście na moje wezwanie.”
Opublikowany w Orędzia | Otagowane: Orędzie, Orędzie z Medjugorje | Komentarzy: 2 »
Posted by Dzieckonmp w dniu 25/08/2010
Komentarz wstawiony na blogu przez Jowramj
Około dwa miesiące temu Polsko-Polonijna Gazeta Internetowa “ Kworum” zamieściła artykuł Rafała Klimuszki “ Komu bije dzwon” – znany i czytelnikom “Kuriera Codziennego”. Ponieważ tekst miał i swoją stronę kontrowersyjną, którą czytelnicy nazwali “obroną Putina” – wywołał dość znaczącą dyskusję.
Przypomnijmy, że wspomniany tekst dotyczył “ katastrofy” na lotnisku w Smoleńsku. Autor wprost wyśmiał ataki na polskich pilotów, uzasadniał (prawidłowo) tezę o zamachu przy użyciu bomby izowolumetrycznej (zwanej też termobaryczną) i akcentował kwestię o konieczności do ga da nia się z Ro sją w spra wach energetycznych. Jak również, że polityka polska nie może być prowadzona przez jawnych zdrajców polskich interesów i tych ostatnich, czy li Partię Oszustów (w skrócie PO) – trzeba po prostu odrzucić w wyborach… Wszystko bardzo słusznie.
We wspomnianej dyskusji – komentarzach dopisanych przez internautów do artykułu – wyróżnił się jeden głos. Z powodu ważności sprawy, przytoczmy ten wpis w całości:
Relacja zamieszczona przez dziennikarza “ Faktu”
“ – Cały czas jestem jeszcze w szoku i nie mogę dojść do siebie – relacjonuje nam osoba z załogi polskiego Jaka-40, który lądował w Smoleńsku tuż przed maszyną z prezydencką delegacją. Nasz rozmówca był już przesłuchany przez polską prokuraturę.
Opowiedział śledczym, co widział i słyszał na lotnisku w Smoleńsku.
Prawo zakazuje mu ujawniania swoich zeznań, bo śledztwo trwa, ale zdecydował się opowiedzieć o tym “ Faktowi” , bo nie może pogodzić się ze zrzucaniem winy na załogę Tu-polewa.
- Ludzie muszą dowiedzieć się, jak to tam wyglądało. Bo te raz tylko wciąż słyszę, że winni są tylko polscy piloci. A tu, na lotnisku, z obsługą tego lotu, też działy się dziwne rzeczy, które trzeba wyjaśnić – tłumaczy nasz rozmówca.
- Po wylądowaniu część z nas stanęła przy pasie lotniska i czekała na Tu-polewa – opowiada świadek. – Piloci wrócili do samolotu i przez radio rozmawiali z załogą prezydenckiej maszyny. Oni wiedzieli od nas, że jest mgła i bardzo złe warunki, ale nie byli spanikowani – wspomina.
- Po kilkunastu minutach usłyszeliśmy dźwięk nadlatującego Tu-154. Początkowo był całkowicie normalny, silnik pracował spokojnie. W pewnej chwili dobiegł nas jednak huk silnika, taki jak przy starcie, więc wiedzieliśmy od razu, że dzieje się coś złego. Po chwili usłyszeliśmy odgłos dwóch eksplozji, po nich jakieś głuche trzaski. I zapadła cisza. Byliśmy przerażeni, bo zdaliśmy sobie sprawę, że doszło do katastrofy.
- Członkowie załogi Jaka ruszyli do stojących przy płycie Rosjan z obsługi lotniska. Krzyczeliśmy do nich, że jest katastrofa, machaliśmy rękami, pokazywaliśmy, by tam natychmiast jechali, że samolot się rozbił! Żeby nas zabrali, bo może trzeba ratować rannych, pomóc w ewakuacji – opowiada świadek.
- Rosjanie jakby niczego nie rozumieli. Dopiero gdy na nich nakrzyczeliśmy, wsiedli do samochodów i ruszyli w stronę, gdzie rozbił się samolot. Ale po chwili zawracali, bo było tam coś zagrodzone. Musieli jechać inną stroną. Gdy nas mijali, pytaliśmy, czy coś wiedzą, co z Tupolewem? Jeden z nich przez otwarte drzwi auta rzucił nam: “ Odlecieli” . Nic z tego nie rozumieliśmy.
Gdy auta rosyjskiej obsługi w końcu odjechały, z wieży wybiegł kontroler, głośno przeklinając. Krzyczał, że będzie miał straszne kłopoty, wielkie problemy. Łapał się za głowę, zakrywał rękami twarz, biegał w kółko i powtarzał, co z nim będzie, że takie straszne kłopoty będzie miał – opowiada nam członek załogi Jaka.
Kontrolera dobrze zapamiętał, bo wyglądał na bardzo starego człowieka.”
Inni świadkowie
Wiemy, że prokuratura wojskowa w Polsce oficjalnie prowadząca śledztwo w sprawie “ katastrofy” w dniu 10 kwie tnia 2010 roku, przesłuchała wszystkich Polaków obecnych owego feralnego ranka na płycie lotniska Smoleńsk-Siewiernyj. Po czym wszyscy musieli podpisywać, że zostali poinformowani, iż pod groźbą odpowiedzialności karnej, nie wolno im ujawniać – co zeznawali. I panowie prokuratorzy kładli na to wielki nacisk…
A to ciekawa sprawa – nieprawdaż? Jednakże powolutku to i owo wycie ka z tych “ tajemnic” . I nawet pozwala na rekonstrukcję wydarzeń, przynajmniej częściową.
Co wie my “ na teraz” ? O tóż Jak40 przy wiózł do Smoleńska grupę dziennikarzy, którzy pierwotnie mieli lecieć razem z prezydentem i kilka innych osób. Łącznie 36 osób (moi informatorzy-świadkowie zastrzegają, że mogli się w rachunku o osobę czy dwie pomylić.) Czekały na nich dwa busiki. Część wsiadła do jednego z nich i odjechała – reszta czekała na przylot prezydenckiej “ tutki” .
Wśród osób oczekujących prezydenta było też dwóch agentów BOR-u. Jeden z nich był kierowcą prezydenckiej limuzyny, oczekującej na Lecha Kaczyńskiego. Drugi pomocniczym mechanikiem i wartownikiem. Już ten fakt wywołał pewne zdziwienie dziennikarzy zaznajomionych z procedurami BOR-u. Powinno być ich bo wiem trzech. Przed każdym “wsiąściem” Prezydenta do Jego limo, auto głowy państwa sprawdza bo wiem trzech agentów: kierowca, mechanik (który zagląda m.in. pod podwozie i sprawdza ustalone podzespoły, czy nic nie jest uszkodzone) oraz pirotechnik.
Ten pirotechnik, mający opinię znakomitego fachowca, Krzysztof P, zwany “ Pikusiem” też tam był, ale wsiadł do wspomninego busika i odjechał do Katynia. Wywołało to konsternację dwójki pozostałych agentów, zauważoną przez dziennikarzy.
Dalszy przebieg wydarzeń jest zgodny z przedstawionym powyżej. Powyższe zeznanie jest tym cenniejsze, że zostało oficjalnie opublikowane. Wszyscy świadkowie zgodnie podają, że słyszeli dwa wybuchy, w bardzo krótkim czasie jeden po drugim – po czym jakiś potworny trzask, serię cichszych trzasków – i zapadła zaskakująca cisza… Eksplozje były jakby “ przytłumione” , druga głośniejsza – ale słyszalne wyraźnie i z całą pewnością były to dwa wybuchy. To też świadkowie podkreślają, że w porównaniu z wybuchami znanymi z filmów, te wybuchy były jak by “ cichsze” , “ nie zbyt głośne dwa wybuchy” (cytaty dosłowne z zeznań świadków). Bo dokładnie tak wybucha bomba izowolumetryczna, w charakterystycznym “ dwutakcie” (czyli dwa wybuchy) – dźwięk jest autentycznie cichszy niż przy wybuchu bomby konwencjonalnej, tyle że zniszczenia większe! Słyszalne trzaski to najpierw rozrywany w strzępy kadłub samolotu, a potem (następne cichsze trzaski) – gałęzie drzew i krzaków łamane przez odłamki kadłuba i części samolotu… Wszyscy świadkowie podkreślają też człowieka w podeszłym wieku, który wybiegł z “wieży kontrolnej” (typowej wieży kontroli lotów na tym lotnisku w ogóle nie ma) i z objawami rozpaczy zakrywał sobie twarz i uderzał się ręka mi po głowie. Mówił też, że napewno zaraz zostanie aresztowany.
Czego świadek z załogi Jaka-40 nie wspomina
Dwóch agentów BOR-u obecnych na płycie lotniska szybko wymieniło miedzy sobą jakieś uwagi – i obaj szybko (bardzo szybko) pobiegli w stronę nadlatującego Tu-154M, gdzie zapadła głucha cisza… Stojący w pobliżu zdążyli tylko usłyszeć, że mówili: “ …Prezydent!… W klapie marynarki ma identyfikator GPS…
Masz czytnik? Mam. Biegiem na – przód!” Rzeczywiście, Lech Kaczyński miał zamieszczony w swojej marynarce “naprowadzacz” sygnału satelitarnego GPS (na wypadek gdyby został porwany). Ci agenci, o wyglądzie młodych, wysportowanych mężczyzn, byli też prawdopodobnie pierwszymi osobami, które dotarły na miejsce katastrofy. Rosjanie rzeczywiście po dłuższej chwili – ładnych kilka, jeśli nie kilkanaście minut – wsiedli do swoich samochodów. Ale po kolejnych kilku minutach wrócili, bo okazało się, że w kierunku wschodnim nie ma wyjazdu z lotniska. I musieli jechać “ na około” ! Widząc co się dzieje, w stronę katastrofy pobiegł też przynajmniej jeden dziennikarz z
dużym aparatem fotograficznym. Rzeczywiście – podają wszyscy świadkowie – wszyscy obecni na płycie lotniska, w tym piloci Jaka, prosili Rosjan, że by ich zabrali ze sobą – bo chcieli pomóc w akcji ratowniczej. Świadkowie zgodnie podkreślają też, że Rosjanie z obsługi lotniska byli kompletnie zaskoczeni powstałą sytuacją. “Sprawiali wrażenie, jakby kompletnie zdurnieli” …
Na miejscu katastrofy
Szczątki samolotu były rozrzucone na ogromnej powierzchni. Również szczątki kabiny i ogona samolotu były w nienaturalnie dużej odległości od siebie. Były to dwa jedyne większe fragmenty, jakie ocalały, prócz odepchniętych i siłą wybuchu odwróconych do góry nogami skrzydeł. Kadłub dosłownie “wyparował” . Koła samolotu były zabrudzone
błotem – ale tylko w jednym miejscu. Co znaczyło, że bomba eksplodowała w momencie uderzenia podwozia w ziemię (zapalnik wstrząsowy), a symetryczny charakter “ubłocenia” kół wskazywał, że pilot mjr Arkadiusz Protasiuk zdołał jednak “ posadzić” maszynę… To charakterystyczne ubłocenie kół, podobnie jak i wypchnięte
ciśnieniem wybuchu nity skrzydeł – widać wyraźnie na zdjęciach z miejsca katastrofy! Siła wybuchu oderwała też stateczniki (małe skrzydełka) z ogona samolotu. Oczywiście – jezeli ktoś lubi bajki, może sobie wierzyć w “opowieści TVN” , jak to uderzenie w drzewko oderwało skrzydło samolotu i “ pilot stracił sterowność” (a samolot odwrócił się na grzbiet). I to oderwało skrzydło samolotu o tak mocnej konstrukcji jak Tu-154M! (Po zosta je tu jeszcze pytanie, co z drugim skrzydłem – samo się oderwało? Bo mu było smutno?) Tylko ciekawe, czemu na tych “ odczytanych” taśmach z czarnej skrzynki nie ma nic o oderwanym skrzydle, ani że samolot odwrócił się do góry nogami? (Niestety, to odwrócenie “do góry nogami” szczątków samolotu nastąpiło dopiero wskutek ogromnej siły wybuchu tego typu bomby. Ale widać, Rosjanie fałszujący czarne skrzynki, nie wiedzieli, co wcześniej “ogłosiły” ubeckie telewizornie w Polsce. A fe! Taki brak koordynacji!? A może polscy piloci, w ramach swoich błędów, nie zauważyli, że lecą bez skrzydła? I że wcześniej ścięli drzewko? I że lecą do góry nogami? I dlatego w ogóle tego nie skomentowali??? Na tych odczytanych z trzymiesięcznym opóźnieniem taśmach? Ha, ha, ha… – jak pisze red.dr. R. Klimuszko.)
Problem polega na tym, że ogromna powierzchnia rozrzuconych szczątków samolotu sama w sobie stanowi mocny dowód na wybuch bomby izowolumetrycznej (termobarycznej – jak kto woli nazywać). Jak i wspominany wcześniej kompletny brak kadłuba rozerwanego na drobne strzępy – tylko ten typ bomby jest w stanie to spowodować…
Ale w dniu 10 kwietnia roku pamiętnego, wracając do naszych dwóch agentów BOR-u. Nadbiegając od strony lotniska minęli szczątki samolotu “od dzioba”. Salonik Prezydenta RP znajdował się w tylnej, “ogonowej” części samolotu. Dobiegając przez cały obszar porozrzucanych szczątków, ciało Preydenta RP, po wspomnianym identyfikatorze emitującym sygnał GPS znaleźli bez trudu. W tle mignął jakiś zbliżający się Rosjanin kręcący filmik swoim telefonem komórkowym – nadciągał od strony “ogona” samolotu, czyli od wschodu (BOR-owcy nadbiegli od zachodu), i jakiś starszy pan spacerowicz. Agenci BOR, odnalazłszy prezydenta, zakryli jego doczesne szczątki swoimi marynarkami. I stanęli po obu stronach w pozycji warty honorowej. Rosjanie, którzy wkrótce nadciągnęli, zaczęli szydzić z głowy państwa polskiego, i chcięli koniecznie obejrzeć zwłoki Lecha Kaczyńskiego. Wówczas agenci BOR-u zaczęli do nich krzyczeć, aby się nie zbliżali (“ Paszli won!” ) i w końcu byli zmuszeni oddać strzały ostrzegawcze w powietrze. Na filmie nakręconym przez Rosjanina widać wyraźnie m.in. spoza szczątek ogona samolotu rękę w białęj koszuli oddającą strzały z pistoletu.
Ekipa Rosjan z lotniska została wkrótce odwołana (“ mamy nowe rozkazy” ) z bezpośredniego miejsca katastrofy. Te nowe rozkazy obejmowały prawdopodobnie zabezpieczenie “wejść na teren” i również konfiskatę wszystkich aparatów fotograficznych i kamer dziennikarzy, którzy zdążyli na miejsce dotrzeć. Dwaj agenci BOR-u opuścili swoje posterunki warty honorowej przy zwłokach Prezydenta RP dopiero na rozkaz drogą radiową, i to chyba samego dowódcy BOR, gen. bryg. Mariana Janickiego. (Wcześniej innych rozkazów nie chcieli prawdopodobnie słuchać. W każdym razie tkwili tam, przy zwłokach Lecha Kaczyńskiego bardzo długo – co znowu zgodnie potwierdzają świadkowie.)
Co wydarzyło się potem
Wieść gminna niesie, że wspomniani dwaj agenci BOR za raz po powrocie do Warszawy zostali zawieszeni w obowiązkach za “nieautoryzowane użycie broni służbowej” !!! Tyle wiadomo. Do dziś już są pewno obaj “ przeniesieni gdzieś daleko” albo wyrzuceni ze służby… O ile przypadkiem nie zeszli z te go świata, w sposób nieco przyśpieszony.
A obu tych żołnierzy należałoby z miejsca awansować i odznaczyć!!! Czy kiedykolwiek poznamy ich imiona i nazwiska?
Natomiast w pierwszych dniach maja 2010 roku wspomniany czołowy pirotechnik BOR-u Krzysztof P. (zwany “ Pikuś” ), został obsypany nagrodami. Przyznano mu tytuł “ Pirotechnika roku” , awansowano na wyższy stopień wojskowy i przyznano bardzo wysoką nagrodę pieniężną! Jedno było tylko nie jasne – za co nagle te wszystkie nagrody?
Jedno jednakże nie wymaga komentarza. Tylko pirotechnik, który wiedział, co wybuchnie w kadłubie prezydenckiego samolotu (bo sam tę bombę skonstruował i tam umieścił), mógł się bać oczekiwać na płycie lotniska Smoleńsk-Siewiernyj. Bo gdyby jednak piloci Tu-154M jakimś cudem “ dociągnęli” do pasa startowego i ta bomba wybuchła by w momencie uderzenia kół o beton tegoż pasa – z oczekujących osób, podobnie jak i z Jaka, też nic by nie zo stało… czy to w końcu nie było bezpieczniej i pewniej odjechać do Katynia?
Parada Oszustów
“Polska” prokuratura prowadząca śledztwo nie usta je w wysiłkach.
Odnotujmy fakty. Prokuraci jak dotąd nie zainteresowali się faktami w rodzaju:
1. Dlaczego portal internetowy Wyb-gazety podał informację o katastrofie i o tym, że wszyscy zginęli na
dwie minuty przed katastrofą, kiedy prezydencki Tu-polew jeszcze leciał?
2. Dlaczego wszelkie działania w Warszawie – np. natychmiastowe włamania do biur, sejfów, prywatnych
mieszkań, poległych ministrów z Kancelarii Prezydenta RP, miały w oczywisty sposób charakter wcześniej
przygotowany i zaplanowany?
3. Dlaczego Rosjanie badali szczątki samolotu na obecność tradycyjnych materiałów wybuchowych, a
nie bomby, jak ją nazywają Rosjanie, termobarycznej? A analiza spektrofotometryczna (metoda z wyboru do analizy
śladowych szczątków substancji, które taką bombę tworzą, i które zawsze pozostają na szczątkach rozerwanej powierzchni – w tym wypadku wewnętrznej powierzchni kadłuba samolotu)
- z pewnością przyniosłaby tutaj rozstrzygający dowód. A przecież tradycyjna bomba nigdy nie rozerwie kadłuba w taki sposób, to mógł zrobić tylko ten jeden typ bomby!
4. Dlaczego wszyscy świadkowie słyszeli wyraźne dwa wybuchy, których rzekomo wg Rosjan nie było?
5. No i najważniejsze – dlaczego “polska” prokuratura nie wystąpi do władz USA o zdjęcia satelitarne z momentu “ katastrofy” ?
Ale gdyby kto myślał, że “polska” prokuratura sabotuje śledztwo – jest w “błędzie” ! Bo wniosek o pomoc do władz USA będzie! A mianowicie, żeby Amerykanie pomogli ustalić, czy mgła pod Smoleńskiem była naturalna, czy sztuczna! (Ha, ha, ha…) Swoją drogą, wystarczy spojrzeć na radar satelitarny z dnia 10 kwietnia – by było oczywiste, że to było zjawisko naturalne! Pokazuje to dobitnie nawet Weather Channel – w dniu 10 kwietnia nad wschodnią i centralną Białorusią tworzył się rozległy, mglisty niż!
Można też zapytać, dlaczego prokuratura w Polsce nie przesłucha choćby szefa BOR-u, wspomnianego generała brygady Mariana Janickiego? Bo przeciążna “wieży kontrolnej” lotniska Smoleńsk-Siewiernyj powinien być jako asysta dla Rosjan również polski kontroler lotów! Tak stanowi prawo międzynarodowe, a konkretnie konwencja lotów samolotów o statucie HEAD (od “ głowa państwa” ). I zawsze uprzednio, tak że dwa dni wcześ niej, gdy lądował premier Tusk – taki polski asystent we wspomnianej “ wieży” był! I jeżeli kogoś, to właśnie gen. Janickiego trzeba by z miejsca zawiesić w obowiązkach za niezgodne z prawem zabezpieczenie lotu Prezydenta RP, a nie agentów BOR-u obecnych wówczas na lotnisku!
Jeszcze dziwniejszy jest lot samolotu Ił-76, który podchodził do lądowania o godzinie 8.35 czasu polskiego i zawrócił. Ten Ił-76 – podstawowy typ rosyjskiego wojskowego transportowca, wiózł z Moskwy agentów rosyjskiej Federalnej Służby Bezpieczeństwa do zabezpieczenia wizyty Lecha Kaczyńskiego. Tyle, że polski Tu-154M miał planowo lądować o godzinie 8.15! (Samolot Prezydenta RP wystartował w Warszawie z półgodzinnym opóźnieniem.) Czyżby Rosjanie, w ramach okazywania lekceważenia, zaplanowali spóźnienie swoich “ochroniarzy” ? A może wcale się nie spieszyli, bo i tak wiedzieli, że polski samolot wcale do celu nie doleci?
Jest jeszcze ciekawsza, niestety dość fragmentaryczna, informacja od świadków obecnych wówczas na płycie lotniska, którzy próbowali rozmawiać z owym kontrolerem lotów, który z objawami rozpaczy biegał tam i z powrotem. Otóż ten starszy człowiek był przekonany, że rozbił się rosyjski samolot, a polski prezydent kilka minut wcześniej odleciał! Zupełnie tak, jakby to załoga Ił-76 symulowała, że jest prezydenckim samolotem! A to już naprawdę bardzo dziwne! Nieprawdaż?!
Jedno jest pewne
Jeżeli ktoś przyczyni się do wyjaśnienia tej “ katastrofy” to chyba tylko zespół parlamentarny powołany przez
PiS. My, Polonia, powinniśmy okazać temu zespołowi wszelkie wsparcie.
Świadomie mówię “ My, Polonia” – bo na organizacje Polonii typu ZNP, czy KPA, dawno doszczętnie opanowane przez uboli i razwiedkę – nie ma co liczyć. Ale to nie zmienia faktu, że bestialstwo (równe tylko bezsensowi) tego nowego katyńskiego mordu – stanowi wyzwanie dla każdego z nas.
I też proszę Państwa Czytelników o jedno: Gdy ktoś wam wmawia, że pilot wojskowy, major, żali się : “ Jak nie wyląduję, to mnie zabije” – w takie bzdury to nie wierzcie! Bo oficer to oficer, a nie histeryzująca panienka. Ryzyko wczesnej śmierci, tak jak i podejmowanie decyzji i odpowiedzialność za nie – stanowią wyznaczniki psychologiczne
tego zawodu. Kiedy w końcu te obłąkane kanalie przestaną znieważać poległych polskich oficerów? A i Lech Kaczyński był sympatycznym, ciepłym emocjonalnie człowiekiem – i postępowanie po świńsku wobec kogokolwiek, a tym bardziej wobec własnego pilota – to na pewno nie On!
Opublikowany w Patriotyzm, Polityka, Warto wiedzieć | Otagowane: Katastrofa samolotu prezydenckiego | Komentarzy: 15 »
Posted by Dzieckonmp w dniu 24/08/2010
„Panie Boże, jeśli jesteś, zbaw duszę moją, jeśli ją mam”. Wypowiedź JE abpa Józefa Życińskiego dla TVN-24 była do tej modlitwy francuskiego żołnierza z epoki francuskiej rewolucji bardzo podobna. Ale chyba nie można inaczej w sytuacji, gdy Ekscelencja z jednej strony nie chce narazić się Salonowi i razwiedce, ale z drugiej – nie może otwarcie potępić katolickiego proletariatu, którzy hasło obrony krzyża potraktowali nie jako rodzaj efektownej przenośni, tylko dosłownie. W rezultacie ciska gromy na tych, co to „nadużywają krzyża” bo występują „przeciwko Chrystusowi” – ale na podobnie krytyczne słowa wobec „młodych, wykształconych, z dużych miast”, których przy pomocy facebooka „skrzyknął”, podobnież sam z siebie, 22-letni kucharczyk z bufetu przy Akademii Sztuk Pięknych, Dominik Taras, żeby „napiętą atmosferę” wokół krzyża „rozładowali śmiechem” – już się nie odważył. Owszem, skrytykował tych, którzy z krzyża robią „happening”, ale najwyraźniej miał na myśli tych, co to się przy obronie krzyża „pogubili”. No bo jakże inaczej, kiedy „zabawa”, jaką, kosztem tych, co to niby się „pogubili”, urządzili sobie „młodzi, wykształceni, z wielkich miast”, tak bardzo spodobała się żydowskiej gazecie dla Polaków? Warto zatem rzucić okiem na jednych i drugich. Wśród tych, co to się „pogubili” był nie tylko ksiądz Stanisław Małkowski, przyjaciel księdza Jerzego Popiełuszki, podobnie jak i on przewidziany do „uciszenia” przez gang „człowieka honoru” generała Czesława Kiszczaka, ale również fizyk atomowy, prof. Mirosław Dakowski. To są m.in. te „mochery” (pisownia oryginalna z plakatu „młodych wykształconych”), których „zabijali śmiechem” wyglądający na alfonchów dżentelmeni z tombakowymi łańcuchami na byczych karczychach, wyzwolone z majtek panienki i zabździani „pyfkiem” obrońcy laickiego charakteru państwa, słowem – „młodzi, wykształceni”. Przesiąknięta fałszem i krętactwami perora Jego Ekscelencji stanowi znakomicie ilustruje zaawansowanie operacji, jaka razwiedka, zapewne w łączności i intensywnym dialogu z jej europejskimi kolaborantami przeprowadza na polskim Kościele.
Wspominałem w poprzednich komentarzach, że niezależnie od oficjalnie wypowiadanych słów potępienia, przedłużaniem groteskowej wojny krzyżowej w Polsce, tak naprawdę wszyscy są zainteresowani. Jarosław Kaczyński – bo niezależnie od roli, jaką obrona krzyża pełni w forsowaniu przezeń kultu swego brata – liczy on, wraz z całym PiS-em, że sentymenty, jakie niedawna katastrofa smoleńska i dzisiejsza wojna krzyżowa budzą w części społeczeństwa, wytworzą siłę nośną, która wepchnie PiS nie tylko do samorządów, ale w przyszłym roku – również do Sejmu. Platforma Obywatelska – bo eskalacja wojny krzyżowej pozwala jej ocalać w oczach swoich zwolenników resztki wizerunku promotora nowoczesności w sytuacji widocznej już gołym okiem katastrofy finansów państwa i zastoju gospodarki, będących skutkiem rabunkowej eksploatacji kraju i zasobów obywateli przez pasożytującą na państwie bandę zdemoralizowanych tajniaków. Sojusz Lewicy Demokratycznej – bo przedłużanie i eskalacja wojny krzyżowej stwarza mu szansę uwiedzenia „młodych, wykształconych” półgłówków skleconą ad hoc ideologią zapateryzmu i powiększenia w ten sposób podstawowej wyborczej bazy, tworzonej przez stare, ubeckie dynastie, których początki giną w mrokach niemieckiej okupacji. I przede wszystkim – razwiedce, która pod różnymi wcieleniami, od 65 lat toczy tę samą wojnę.
W Polsce bowiem, po rozgromieniu przez sowieciarzy Armii Krajowej, trwa polityczna wojna między razwiedką, jej konfidentami i gotowymi na wszystko ambicjonerami z jednej i Kościołem katolickim z drugiej strony. Transformacja ustrojowa w zasadzie niczego tu nie zmieniła, bo pojawiły się wprawdzie partie polityczne, ale po pierwsze – to efemerydy, a po drugie – w części zostały wykreowane – jak np. Unia Demokratyczna, czy obecnie – Platforma Obywatelska – przez razwiedkę i zdalnie przez nią kierowane. W tej sytuacji jedyną siłą rzeczywiście autonomiczną i cieszącą się w społeczeństwie politycznym wpływem jest Kościół katolicki, którego niekwestionowanym przywódcą i zarazem przywódcą niekomunistycznej części społeczeństwa był prymas Stefan Wyszyński. Warto zwrócić uwagę, że prymas Wyszyński nigdy nie dał się zwabić na żaden modny „katolicyzm salonowy”, doskonale zdając sobie sprawę z tego, że siła Kościoła i jego własna pozycja polityczna wobec komuny zależy od zaufania katolickiego proletariatu. I kiedy zapytano go kiedyś o powody rezerwy wobec tzw. intelektualistów, odpowiedział, że o ile to możliwe, stara się naśladować Pana Jezusa. No a Pan Jezus, wiadomo – obcował z rybakami i celnikami a jak ognia unikał spoufalania się z faryzeuszami – ówczesnymi odpowiednikami dzisiejszych intelektualistów.
To właśnie dlatego środowiska żydowsko-agenturalne, które na etapie „opozycji demokratycznej” poszły na współpracę z Kościołem, po dogadaniu się z razwiedką podczas „okrągłego stołu”, natychmiast zmieniły front, czego ilustracją było rozpętanie przez „Głos Cadyka” walki „z państwem wyznaniowym” i „ajatollahami”. Ta kampania przyniosła rezultaty w postaci przesadnego lęku przed oskarżeniem o polityczne zaangażowanie, którym środowiska żydowsko-agenturalne nieustannie Kościół szantażują oraz podziale duchowieństwa na partię nieubłaganego postępu oraz „ciemnogród”. W jakim stopniu do tego pęknięcia przyczyniło się zaangażowanie części hierarchii i księży we współpracę z komunistyczną Służbą Bezpieczeństwa – trudno to ocenić, ale nie można wykluczyć, że właśnie ten czynnik mógł mieć charakter decydujący, zwłaszcza, że istnieją poważne poszlaki, iż werbunek duchowieństwa przez razwiedkę wcale nie zakończył się z rozpoczęciem transformacji ustrojowej i że Wojskowe Służby Informacyjne zdążyły zwerbować sobie w tym środowisku agenturę, która już żadnej lustracji nie musi się obawiać. Ta okoliczność rzuca snop światła na przyczyny, dla których JE abp Józef Życiński, „bez swojej wiedzy i zgody” TW „Filozof”, tak się dzisiaj miota między Scyllą powinności względem jednego, a Charybdą zobowiązań wobec drugiego pana. Na tę sytuację nakłada się presja ze strony sił kierujących Eurosojuzem na „neutralność światopoglądową państwa”, która w praktyce oznacza postępujące rugowanie nie tylko Kościoła, ale przede wszystkim – chrześcijaństwa z terenu publicznego, a zwłaszcza – etyki chrześcijańskiej, jako podstawy systemu prawnego państwa, który odtąd ma opierać się na demokratycznej etyce sytuacyjnej: dobre jest to, co aktualna większość uzna za dobre. Stan docelowy najlepiej scharakteryzował francuski prezydent Mikołaj Sarkozy w swojej wizji Kościoła w „laickiej republice”. Jeśli Kościół wyrzeknie się wszelkich pretensji do przywództwa moralnego (a więc m.in. forsowania etyki chrześcijańskiej jako podstawy systemu prawnego) i pozwoli przekształcić się w rodzaj pozarządowej organizacji socjalno-charytatywnej lub koncern przemysłu rozrywkowego, to nie tylko będzie tolerowany, ale może nawet korzystać z państwowego wsparcia finansowego.
Z tego punktu widzenia sytuacja w Polsce przedstawia jeszcze wiele do życzenia, toteż nie ulega najmniejszej wątpliwości, że tubylczej razwiedce zostały powierzone odpowiednie w tym względzie zadania. Są one tym łatwiejsze, że w ciągu ostatnich 20 lat Kościół w znacznym stopniu uzależnił się od finansowego wsparcia ze strony państwa oraz Unii Europejskiej, co czyni go podatnym na rozmaite szantaże. I w tym momencie, za sprawą pragnienia Jarosława Kaczyńskiego, by swego brata otoczyć legendą na podobieństwo tej, jaką masoneria i kamaryla wykreowała wokół Józefa Piłsudskiego, razwiedka – poprzez oświadczenie Bronisława Komorowskiego w wywiadzie dla „Głosu Cadyka” z 12 lipca – sprowokowała groteskową wojnę krzyżową, która Kościół czyni zakładnikiem tego kultu oraz elementem owej siły nośnej, na którą liczy PiS. Oczywiście nie to jest zasadniczym celem razwiedki. Celem tym jest podcięcie korzeni politycznej siły Kościoła, nie tylko poprzez oddzielenie kościelnych salonowców od kościelnego proletariatu, ale przede wszystkim – poprzez doprowadzenie do zwalczania kościelnego proletariatu rękoma kościelnych salonowców. Właśnie się okazało, że przynajmniej na Jego Ekscelencję można liczyć.
Stanisław Michalkiewicz
Opublikowany w Polityka, Warto wiedzieć | Otagowane: Krzyż pod Pałacem Prezydenckim, Michałkiewicz, Życiński | Komentarzy: 7 »
Posted by Dzieckonmp w dniu 23/08/2010
Opublikowany w Polityka | Otagowane: pilujcie portfeli, PO, Tusk | Komentarzy: 9 »
Posted by Dzieckonmp w dniu 22/08/2010
Jeśli Pan domu nie zbuduje, na próżno trudzą się ci, którzy go budują. Znamy to zdanie z Biblii. Stąd wszelka ludzka inicjatywa nie oparta na Bogu jest daremna. Dlatego też nasze polityczne zaangażowanie skutkuje wciąż pewną jałowością. O to jałowe działanie Narodu Polskiego, bardzo zabiegają siły wrogie Polsce. Wszelkie próby faktycznego zjednoczenia polaków do wywalczenia wolności, od czasów wojny były skutecznie storpedowane. Jedna z nielicznych większych propolskich partii LPR została „zjedzona” przez PIS. Wszelkie inne pozostałe inicjatywy (konwent św. Katarzyny itp.) były rozbijane przez agentów.
DLATEGO TRZEBA ZACZĄĆ INACZEJ! Mamy katolickich i patriotycznych polityków poza Sejmem. Oni (mogą) napiszą prosty, paropunktowy program dla Polski, gdzie pierwszym punktem będzie Intronizacja Chrystusa Króla w Polsce. To będzie prosty i jasny przekaz dla Narodu, bo tego chce Jezus i tego chcemy my świadomi rzeczywistości katolicy.
JEDNOCZENIE WOKÓŁ PROGRAMU MA SENS, BO INACZEJ SIĘ POKŁÓCIMY! Intronizacji ma dokonać władza kościelna (Episkopat) i władza świecka. W obecnym stanie oba te gremia nie dokonają tego. To wymusi na nich TYLKO zorganizowany Naród (choć interwencja Boża jest prawdopodobna i to byłaby nadzwyczajna łaska Nieba). Nam świeckim pozostaje – wymienić te pseudoelity polityczne, które tylko żerują na zdrowym ciele Narodu. Partia (czy ruch, stowarzyszenie itp.) katolicko-narodowa jest wręcz niezbędna do tego celu. Możemy ją stworzyć! W każdej miejscowości są grupy patriotów mniej lub więcej zorganizowanych. Te grupy muszą poprzeć program Intronizacji i zaangażować się w nagłośnienie tej oddolnej inicjatywy. Takie działania nie będą nagłaśniane przez wszelkie media, więc tu musimy zadbać o rozpowszechnienie. Tworzenie nowej organizacji będzie niestety zwalczane przez POPIS – bo one dążą tylko do dwupartyjności i każdorazowego mydlenia oczu wyborcom. Niestety – głosowania pokazują, że tylko 1/3 posłów PIS głosuje dobrze! Stąd podejrzewam, że nie będzie wsparcia przez jedyne polskie Radio Maryja, które na tym polu jest „omotane” przez PIS (każdy resztę sobie dośpiewa). Pozostaje nam Internet i… może jakaś zapowiadana telewizja społeczna. Do przyszłorocznych wyborów parlamentarnych, z Bożą pomocą jesteśmy w stanie to zorganizować.
DLATEGO PROSZĘ I WZYWAM: sz.p. Gertrudę Szumską – Dom Ojczysty, prof. Jerzego Roberta Nowaka – Ruch Przełomu Narodowego, prof. Ryszarda Kozłowskiego –Przymierze Narodu Polskiego, Jana Łopuszańskiego –Porozumienie Polskie, prof. Rafała Brodę, prof. Mieczysława Rybę
– BY SIĘ ZESZLI I TYCH PARĘ PUNKTÓW UŁOŻYLI. Nazwa ruchu (partia źle się kojarzy), funkcje, to sprawa dalsza. Tak ja to widzę. Dyskutujmy.
Aleks
ps. artykuł jest zamieszczony: piotrnatanek.pl; jeśli ktoś z czytających zna adresy do w/w – proszę o przesłanie tekstu
Opublikowany w Apel, Patriotyzm, Polityka | Otagowane: Partia Intronizacji, prawica Polska, wybory parlamentarne | Komentarzy: 16 »
Posted by Dzieckonmp w dniu 20/08/2010
Ojcze Święty, wiemy, że jesteś bardzo zajęty, ale wiemy też że nie odmawiasz ludziom którzy zwracają się do Ciebie z prośbą. Kochany Ojcze Święty prosimy Cię o Modlitwę i Apostolskie Błogosławieństwo dla narodu polskiego w intencji doprowadzenia do aktu intronizacji Jezusa Chrystusa na Króla Polski.
Zapraszamy wszystkich do osobistego wysyłania do Ojca Świętego Papieża Benedykta XVI osobistej prośby tradycyjnym listem pocztowym. Przykładowy wzór prośby z adresem:
Miejscowość…data
Imię i Nazwisko
Dokładny adres
JEGO ŚWIĘTOBLIWOŚĆ
PAPIEŻ BENEDYKT XVI
Kochany Ojcze Święty proszę Cię o Modlitwę i Apostolskie Błogosławieństwo dla narodu polskiego w intencji doprowadzenia do aktu intronizacji Jezusa Chrystusa na Króla Polski.
W 1938 roku, słudze Bożej Rozalii Celakównej Jezus Chrystus objawił: „Za grzechy i zbrodnie popełniane przez ludność na całym świecie ześle Pan Bóg straszne kary. Sprawiedliwość Boża nie może znieść dłużej tych występków. Ostoją się tylko te państwa, w których będzie Chrystus królował. Jeżeli chcecie ratować świat, trzeba przeprowadzić Intronizację we wszystkich państwach i narodach na całym świecie. Tu i jedynie tu jest ratunek. Które państwa i narody jej nie przyjmą i nie poddadzą się pod panowanie słodkiej Miłości Jezusowej, zginą bezpowrotnie z powierzchni ziemi i już nigdy nie powstaną.
(…) Polska nie zginie, o ile przyjmie Chrystusa za Króla w całym tego słowa znaczeniu; jeżeli się podporządkuje pod Prawo Boże, pod Prawo Jego Miłości; inaczej, moje dziecko, nic nie ostoi się.
Tylko te państwa nie zginą, które będą oddane Jezusowemu Sercu przez Intronizację, które Go uznają swym Królem i Panem. (…) Trzeba wszystko uczynić, by Intronizacja była przeprowadzona, jest to ostatni wysiłek Miłości Jezusowej na te ostatnie czasy.
Intronizacja w Polsce musi być przeprowadzona.
Państwa oddane pod panowanie Chrystusa i Jego Boskiemu Sercu dojdą do szczytu potęgi i będzie już Jedna Owczarnia i Jeden Pasterz.”
Ojcze Święty, wiem, że jesteś bardzo zajęty, ale wiem też że nie odmawiasz ludziom którzy zwracają się do Ciebie z prośbą.
Czytelny podpis
ADRES
JEGO ŚWIĘTOBLIWOŚĆ PAPIEŻ BENEDYKT XVI
Segreteria di Stato
Sectione Polacca
Palazzo Apostolico Vaticano
00120 Città dèl Vaticano
postmaster(at)vatican.va
Apel ze strony Mieczysławy Echochrystusakrola.net
Opublikowany w Apel, Kościół, Patriotyzm | Otagowane: Apel, Intronizacja Chrystusa Króla Polski | Komentarzy: 80 »
Posted by Dzieckonmp w dniu 19/08/2010
Ksiądz Stanisław Małkowski dla Prokapitalizm.pl…
- Katastrofa smoleńska to zbrodnia z zimną krwią, planowana przez wiele miesięcy.
- Bronisław Komorowski popełnił świętokradztwo, a niektórzy duchowni są żyrantami zbrodni
- W sprawie bitwy o krzyż hierarchia kościelna nie stanęła na wysokości zadania
- Spór o krzyż ma nie tylko wymiar polityczny, ale również cywilizacyjny i duchowy
Obejrzyj wywiad jakiego ks. Stanisław Małkowski udzielił naszemu portalowi 15 sierpnia 2010 roku…
Rozmawiał Paweł Sztąberek
(P.S. Przepraszamy za nienajlepszą jakość zamieszczonego materiału)
Wywiad z ks. Stanisławem Małkowskim – wersja tekstowa…
Prokap: Czy mógłby ksiądz odnieść się do wczorajszej akcji pod krzyżem, podczas której wynoszono spod krzyża obrońców, czy ksiądz również był tam wtedy obecny?
Ks. Małkowski: Nie, wtedy nie byłem, to było nad ranem może o czwartej godzinie. Ja byłem obecny przy modlitwach i przy krzyżu wieczorem od 21:00 do 22:00.
Prokap: A czy zna ksiądz jakieś relacje z tej akcji?
Ks.M.: Tak, policja obrońców po prostu wyniosła, a następnie sprzątnięto i wyrzucono na śmieci wszystko to, co tam było, poza samym krzyżem. Nawet z krzyża zdjęto i wyrzucono biało-czerwoną szarfę, usunięto sprzed krzyża krzyże, krzyżyki, różańce, fotografie ofiar katastrofy smoleńskiej, znicze…
Prokap: Wyrzucono to na śmietnik?
Ks.M.: Tak. Ci sami co zabili tych ludzi, teraz niszczą pamięć o nich.
Prokap: Czy przewiduje ksiądz dalszy ciąg wydarzeń, czym się ta cała historia może zakończyć?
Ks.M.: Zakończy się to tym, że ta strona będzie musiała ustąpić i że krzyż tam będzie. Jeżeli nie ten krzyż w sensie materialnym to inny, a jeżeli nie krzyż to jakiś znak pamięci z krzyżem, a jaki znak pamięci to powinien być ogłoszony konkurs plastyczny. Trzeba do tego podejść poważnie, trzeba to uzgodnić zarówno z rodzinami ofiar jak i z tymi, którzy się modlili.
Prokap: Czy uważa ksiądz, że strona rządowa, prezydencka ugnie się czy też nastąpi jakieś przewartościowanie?
Ks.M: Przewartościowanie? Nie sądzę. To są ludzie tak cyniczni i okrutni, że nie nastąpi. Jestem absolutnie przekonany, że jest to zbrodnia z zimną krwią wykonana, planowana w szczegółach przez kilka miesięcy wcześniej, wykonana przy współudziale służb rosyjskich i jakichś istotnych czynników na Zachodzie. W normalnym kraju byliby osądzeni i dostaliby najwyższy wyrok. Mam tu na myśli Tuska, Komorowskiego, Arabskiego, Bogdana Klicha i szereg ich wspólników. Proces powinien to wykazać, ale kto ten proces w Polsce przeprowadzi? Wiemy jakie są sądy, jaka jest prokuratura, wiemy kto Polską rządzi, wiemy jaki jest stan świadomości większej części społeczeństwa.
Prokap: Prezydent Komorowski inaugurował prezydenturę mszą świętą, zapewne przyjął Komunię, podczas ślubowania powiedział „Tak mi dopomóż Bóg!”…
Ks.M.: To jest fałszywe, to jest gra, to jest świętokradztwo nie tylko ze względu na zbrodnię „drugiego Katynia” ale również dlatego, że popiera publicznie in vitro, przegłosował ustawę antyrodzinną przeciwko przemocy w rodzinie i ją podpisał. Szereg jego decyzji stawia go w sytuacji nie tylko grzechu ciężkiego, ale wręcz ekskomuniki. W prawie kanonicznym rozróżnia się excommunicatio latae sententiae i excommunicatio ferendae sententiae. Ferendae sententiae to jest ekskomunika, która obowiązuje od momentu jej ogłoszenia, a latae sententiae to ekskomunika, która wynika z samego faktu, że ktoś jakieś przestępstwo popełnił i czy to będzie ogłoszone czy nie, ten człowiek jest w stanie ekskomuniki.
Prokap: Ale są przecież kapłani, którzy udzielają tego sakramentu…
Ks.M.: Mają udział w grzechu ciężkim, potwierdzają sytuacje fałszywą i są żyrantami zbrodni.
Prokap: Czy nie czuł się ksiądz osamotniony jako osoba duchowna? Z tego co mi wiadomo na całą Warszawę był ksiądz jedynym księdzem występującym w obronie krzyża.
Ks.M.: Nie byłem jedynym księdzem. Spotykałem młodych księży, którzy okazywali solidarność i wspólnotę z modlącymi się, i wydaje mi się, że też z chęcią prowadzili modlitwy. Był młody ksiądz, który pięknie prowadził drogę krzyżową, był też inny młody ksiądz, który przede mną prowadził modlitwy. Nie pokazują się tam proboszczowie i księża, którzy mają jakąś rangę w diecezji, ale przypuszczam, że w jakiś sposób niektórzy z nich są solidarni. Być może wyrażają to nawet wobec abpa Nycza po to, żeby go powstrzymać przed ciężkim błędem, który by popełnił, gdyby pod osłoną policji, on osobiście, czy poprzez księży działających na jego polecenie, wyniósł stamtąd krzyż i przeniósł do kościoła św. Anny.
Prokap: Czy zdaniem księdza hierarchia kościelna stanęła w tym konkretnym przypadku na wysokości zadania?
Ks.M.: Nie, hierarchia nie stanęła na wysokości zadania. Tutaj się toczy bój o Polskę, tutaj chodzi nie tylko o to, żeby uczcić pamięć zabitych w katastrofie smoleńskiej, którą słusznie trzeba nazwać „zbrodnią drugiego Katynia”. Chodzi także o polską tożsamość, o polską kulturę, o polskiego ducha i jest to powtórka tego, co działo się w sierpniu roku 1920.
Prokap: Czy dla księdza ten cały spór poza kontekstem politycznym, który też bez wątpienia ma tutaj miejsce, ma jeszcze jakiś inny wymiar… powiedzmy cywilizacyjny?
Ks.M.: Cywilizacyjny, duchowy, moralny, co zresztą bardzo się ujawnia w tym, jak się zachowują przeciwnicy krzyża i w zachowaniu tych, którzy przy krzyżu się modlą. Przeciwnicy zachowują się w sposób bluźnierczy, brutalny, z niezwykłym natężeniem agresji. Organizator kilka dni temu powiedział, że on do siły się nie odwołuje, ale niewykluczone, że inni siły użyją po to żeby krzyż zabrać i przenieść do św. Anny. Kiedy wczoraj wieczorem zanosiło się na przeniesienie krzyża i zgromadziła się ogromna rzesza tych bluźnierców czy wręcz satanistów, obrońcy krzyża czuli się fizycznie zagrożeni, bo przeciwnicy zapowiedzieli przeniesienie krzyża siłą. Gdyby policja dopuściła do przełamania barierek przez tamtą stronę, gdyby agresorzy po przełamaniu barierek rzucili się w stronę krzyża, stratowaliby kilkanaście osób, które przy tym krzyżu stały i mogłyby być ofiary śmiertelne tak jak w Duisburgu, choć i tak trudno porównać sytuację tamtą z tą. Policja zachowała się w tym wypadku racjonalnie. Chociaż zwykle policjanci opowiadali się po stronie nam przeciwnej, w tym wypadku rozdzielili te obie grupy, z jednej strony grupę modlących się, z drugiej grupę agresorów.
Prokap: Ksiądz tam był, widział reakcje ludzkie, czy może ksiądz powiedzieć, że cywilizacja życia i dobra zwycięży?
Ks.M.: Oczywiście, że zwycięży, bo po jej stronie stoi Bóg…
Prokap: Użył ksiądz sformułowania „to jest wojna”…
Ks.M.: Wojna światów, wojna cywilizacji, bitwa o Polskę. Ujawniają się siły zła, które się nieraz w wymiarze satanistycznym odwołują do złych duchów, niektórzy przeciwnicy krzyża mówią zaklęcia do złych duchów. My sięgamy po taką broń jaką mamy. Przytoczę może jeszcze słowa, które ksiądz Antonii Szlagowski powiedział w kazaniu podczas pogrzebu ks. Ignacego Skorupki w kościele garnizonowym w Warszawie: „Ważą się losy Polski, losy Europy się ważą. Czy Polską będzie? Czy Europa będzie?” gdyż „bój to z pogaństwem nowożytnym, bój to z szatanem samym”. Uważam, że te słowa są zdumiewająco aktualne w tej sytuacji, w jakiej jesteśmy, z tą tylko różnicą, że wtedy hierarchia Kościoła stała murem po stronie Polski, Polaków i obrońców krzyża, polskiej tożsamości, przeciwko hordom pogańskim i bolszewickim. W tej chwili hierarchia zachowuje się chwiejnie, niektórzy wręcz popierają władzę reprezentującą antycywilizację, antykulturę.
Prokap: Dziękuję za wywiad.
Źródło:www.prokapitalizm.pl
Opublikowany w Patriotyzm, Polityka, Warto wiedzieć, Świat innymi oczami | Otagowane: Katastrofa samolotu prezydenckiego, Komorowski, Smolensk, Tusk, Zamach na Prezydenta Polski 2010 | Komentarzy: 20 »
Posted by Dzieckonmp w dniu 18/08/2010
I pomyśleć, że to dopiero początek piekła, które będzie się działo…Wystarczy zobaczyć ile uwagi poświęcane jest w mediach sprawie krzyża. To żałosne, odwraca się uwagę od znacznie poważniejszych problemów. A ludzie wolą godzinami wypatrywać nowości na tvn24 czy innych opłacanych przez polityków stacjach. Zobacz koniecznie i przestań wierzyć TVN tylko sam zadbaj o swoja wiedzę.
Opublikowany w Warto wiedzieć, Świat innymi oczami | Otagowane: Alex Jones, Lit, NWO, Szczepionki | Zostaw Komentarz »
Posted by Dzieckonmp w dniu 18/08/2010
W Warszawie powinien stanąć pomnik narodowy, bo katastrofa smoleńska była narodową tragedią. Zasłanianie się tabliczką jest oszukiwaniem samego siebie – mówi abp Sławoj Leszek Głódź.
W wielu miejscach Polski upamiętniono w różny sposób poszczególne ofiary katastrofy smoleńskiej. Jednak w Warszawie powinien stanąć pomnik narodowy, upamiętniający narodową tragedię, jaką była katastrofa w Smoleńsku 10 kwietnia 2010 roku – uważa abp Sławoj Leszek Głódź.
Jego zdaniem nie ma godniejszego miejsca dla takiego pomnika niż Krakowskie Przedmieście. – Z miejscem przed pałacem były związane myśli i uczucia pół miliona osób, które fizycznie były tu po katastrofie, a także milionów ludzi złączonych z nimi duchowo. Nie trzeba zasłaniać czy przesuwać pomnika księcia Józefa Poniatowskiego, by poza metalowym ogrodzeniem znaleźć odpowiednią przestrzeń – mówi metropolita gdański.
Jego zdaniem w chwili obecnej ruch ws. budowy pomnika należy do prezydenta Bronisława Komorowskiego. – Nie można się zasłaniać Kancelarią Prezydenta – dodaje.
Hierarcha zaznacza, że tablica wmurowana w Pałac Prezydencki nie jest wystarczającym upamiętnieniem ofiar katastrofy. – Zasłanianie się tabliczką jest oszukiwaniem samego siebie. Na dodatek bardziej niż ofiary upamiętniła ona tych, którzy stali przy krzyżu. Trzeba uciekać od pokusy niechęci budowania etosu prezydenta Lecha Kaczyńskiego i uwzględnić to, że należy on do łańcucha wielkich prezydentów, który rozpoczęli Gabriel Narutowicz i Ignacy Mościcki. Wielkość obecnego prezydenta buduje się na wielkości poprzedników, a nie odwrotnie, gdy zacierając ślady poprzednika, chce się windować siebie. Nam wszystkim zależy na autorytecie prezydenta, na majestacie Najjaśniejszej Rzeczypospolitej, by był on godnie reprezentowany. To, co się teraz dzieje, prowadzi do dewaluacji wielkich pojęć, do dewaluacji orędzia prezydenta, które miało być wielkie, dewaluacji zdarzeń i ludzi. To, co dzieje się obecnie, jest nie do przyjęcia. Należy szukać nowego języka i nowych działań. Gołym okiem widać rozziew między władzą a społeczeństwem – zaznacza Głódź.
Jego zdaniem do rozwiązania konfliktu wokół krzyża potrzebna jest deklaracja ws. budowy pomnika. – Musi być gwarancja, że powstanie pomnik, a takiej gwarancji nie da sołtys spod Duczek – tłumaczy.
Źródło: fronda.pl
Dzięki Bogu, nareszcie hierarcha, który pasterzuje narodowi a nie pasie sam siebie. Czy to znak, że Kościół zaczyna się wypowiadać i być z nami?
Opublikowany w Kościół, Patriotyzm, Warto wiedzieć | Otagowane: Głódź, katastrofa narodowa, Krzyż pod Pałacem Prezydenckim | Komentarzy: 3 »
Posted by Dzieckonmp w dniu 15/08/2010
Z powodu protestu okolicznych mieszkańców odwołano uroczyste odsłonięcie mogiły 22 żołnierzy Armii Czerwonej na Polakówej Górce w Ossowie przez Bronisława Komorowskiego. Na mogile ktoś namalował czerwone gwiazdy. Mieszkańcy skandowali “hańba”, “to akt pogardy dla Polaków”.
Uroczystość odsłonięcia mogiły była planowana na 15 sierpnia po południu. Jednak sekretarz generalny Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa dr Andrzej Krzysztof Kunert zdecydował, że odbędzie się ona w innym terminie, którego jeszcze nie określił.
Przeciwko uroczystemu odsłonięciu mogiły protestowało kilkudziesięciu mieszkańców Ossowa, Zielonki i innych okolicznych miejscowości, a także przyjezdni z woj. pomorskiego. Skandowali “hańba”, “to akt pogardy dla Polaków”. Na mogile ktoś namalował czerwone gwiazdy.
Protestujący mówili natomiast, że mogiła, to ‘pomnik dla tych, którzy walczyli przeciw Polakom”. Podkreślali, że tutaj ginęli “nasi ojcowie i dziadowie”. Pytali: Czy mamy stawiać pomnik najeźdźcom?”.
Zdaniem krakowskiej organizacji kombatanckiej, upamiętnienie Czerwonoarmistów poległych w Bitwie Warszawskiej jest posunięciem “równie skandalicznym, jak haniebnym”. Zażądali wyciągnięcia konsekwencji “w stosunku do osób i instytucji, które odpowiadają za ten pomysł i jego realizację”.
Opublikowany w Patriotyzm, Polityka, Warto wiedzieć | Otagowane: Akt pogardy dla Polaków, Bitwa pod Warszawą w 1920, Ossowa | Komentarzy: 13 »
Posted by Dzieckonmp w dniu 13/08/2010
Dzieją się tez w świecie bardzo miłe rzeczy . Aż się ze wzruszeniem czyta. Niestety w Polsce taki urząd państwowy jak zwiazek piłki nie mógłby tego zrobić ze względu na świeckość państwa narzucaną przez nie Polaków rządzących Polską.
Hiszpańska Federacja Piłki Nożnej ofiarowała zdobyty na ostatnim mundialu puchar Matce Boskiej z Guadalupe. To wotum wdzięczności za tytuł mistrza świata.
Hiszpańska Federacja Piłki Nożnej zdecydowała się ofiarować puchar mistrza świata Matce Boskiej z Gudalupe. Podczas uroczystej ceremonii prezes Federacji, Angel Maria Villar, przekazał trofeum ks. Diego Monroy. Jest to spełnienie obietnicy, jaką złożył Pani z Guadalupe podczas swojej ostatniej wizyty w Meksyku.
- Za każdym razem kiedy podróżuję do Meksyku, niemogę nie przyjść do bazyliki. Kiedy byłem tu ostatnio podpisać umowę dotyczącą meczu w Meksyku, poprosiłem tylko o jedno – żebyśmy zostali mistrzami świata – przyznaje Villar.
W homilii ks. Monroy podkreślił korzyści, jakie przynosi społeczeństwu sport. Zaproponował także, by sport stał się narzędziem do kształtowania duchowej siły. – Wysiłek jest ważny nie tylko ze względu na zwycięstwo, ale kształtuje także duchowość – mówił.
- Jesteśmy bardzo szczęśliwi, że Hiszpańska Federacja Piłki Nożnej wypełniła swoją obietnicę uczynioną Matce Bożej z Guadalupe, Matce nas wszystkich. Ona sama, kiedy ukazała się prostemu Juan Diego, powiedziała, że jest jego matką, co nas wszystkich czyni jej dziećmi – kontynuował.
To nie jedyny dowód wdzięczności za tytuł mistrza świata, jaki hiszpańska drużyna okazuje Bogu. Wcześniej, Andreas Iniesta oraz jego kolega z drużyny, Sergio Busquets, zapowiedzieli, że wybiorą się na pielgrzymkę do Santiago de Compostela aby podziękować za wygrany mundial.
Źródło: fronda.pl
Opublikowany w Warto wiedzieć | Otagowane: Gwadelupe, Puchar świata w piłce nożnej | Komentarzy: 5 »
Posted by Dzieckonmp w dniu 12/08/2010
Dnia 12 sierpnia 2010 r. Podjeżdża furgonetka.
Wyskakują robotnicy i kryją się za niebieską szmatą, żeby nikt nie podpatrzył co tam robią. Pracują wiertarki, szlifierki, polerki. Szmata znika. Pojawia się błyskawicznie biało czerwona materia zakrywająca to coś. Nagle ktoś ustawia mikrofon, pojawia się kilku żołnierzy z kompanii reprezentacyjnej. Gra trąbka. Przedstawiciel prawie rozrywa flagę państwową chcąc szybko doprowadzić do końca ceremonię .
Nie ma żadnych zaproszonych gości, rodzin ofiar, prezydenta, premiera, posłów, senatorów.
TVN ogłasza upamiętniono uroczyście ofiary katastrofy smoleńskiej umieszczając tablicę na Pałacu, gdzie nikt nie będzie miał dostępu.
A teraz kogo za kilka dni znów uczci Komorowski. Otóż 14 sierpnia Bronisław Komorowski odsłowni pod Ossowem pomnik ku czci poległym bolszewikom w wojnie 1920 roku. Będzie to gustowny obelisk. Na grobie tych, którzy burzyli kościoły, mordowali i torturowali księży i jeńców oraz szydzili z naszej wiary, stanie w neutralnej światopoglądowo przestrzeni publicznej monumentalny krzyż wśród wyłaniających się z ziemi 22 stalowych bagnetów.
Tak Komorowski uczci 90-tą rocznicę „Cudu nad Wisłą”. W miejscu Bitwy Warszawskiej i w jej rocznicę postawią pomnik bolszewikom. Nawet nie mam słów, żeby to skomentować. I tak żołnierze „bohaterskiej armii” Tuchaczewskiego, obdzierający wziętych do niewoli polskich oficerów żywcem ze skóry, zostaną uczczeni w Ossowie, niedaleko naszej stolicy pięknym niekontrowersyjnym pomnikiem.I jeszcze tak sobie mysle ze hitlerowcom tez nalezy sie pomnik, przeciez tylu ich w Polsce zginelo… A przyszli w tym samym celu co Ruscy… Sami kufa “przyjaciele” dookola… Pewnie Szczuka z Wojewódzkim i Blumsztajnem rozpoczną czuwanie pod krzyżem wzniesionym bezbożnym bolszewikom
Wszystkich pieniaczy którzy nie wierzą że tak jest odsyłam do ich ulubionych piśmideł jaką jest Wyborcza. Dla was pieniacze jest to podobno poważne źródło wiedzy więc czytajcie , link tutaj http://warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,34880,8206970,Pod_Warszawa_bedzie_pomnik_zolnierzy_bolszewickich.html
urywek z ksiązki
Piotr Zychowicz
„Zapomniani polscy jeńcy 1920 roku”
„Oprawcy na ogół rozrąbywali schwytanych szablami: puszczali ich w pole i urządzali “polowanie na ludzi”. Czasami nabijali oficerów na pal lub, gdy było nieco więcej czasu, stosowali wymyślne tortury. Raport z 8 czerwca 1920 roku spod wsi Zamosze i Zawidno, gdzie walczył 32. Pułk Piechoty: “Po odparciu wroga i przywróceniu starych pozycji znaleziono [jeńców] z rozprutymi brzuchami, powyrywanymi wnętrznościami, porąbanymi czaszkami, pokłutymi pachwinami, poprzestrzeliwanych kulami dum-dum. (…) Mózg porąbany leżał obok trupa”.
„Porucznik Pasternacki zginął, gdy dostał się do niewoli pod Śniadowem. Przed egzekucją bolszewicy obcięli mu język, uszy i nos. Podobne opisy przypominają to, co bolszewicy robili na frontach rosyjskiej wojny domowej. Okaleczanie genitaliów, ściąganie “rękawiczek” (zdzieranie skóry z dłoni po uprzednim oblaniu ich wrzątkiem), wbijanie gwoździ w ramiona w miejscu pagonów. (…)”
„Ogniomistrz Włodzimierz Garbowiak, który powrócił z sowieckiej niewoli w październiku 1920 roku, zeznawał: “[Z grupy jeńców] wywołali por. Grabowskiego. (…) zapytali się »ej, ty oficer?«. Na co por. Grabowski odpowiedział, że jest studentem (…) Komisarz wydał rozkaz skinieniem głowy, poczem dwaj kozacy stający z tyłu z obnażonymi szablami poczęli rąbać go. Po pierwszym uderzeniu szablami głowa została rozpołowiona na dwie części i po upływie kilku sekund por. Grabowskiego [po]rąbali na drobne części”. Tak zginęli niemal wszyscy oficerowie i podoficerowie oddziału ogniomistrza Garbowiaka. (…)”
Opublikowany w Patriotyzm, Polityka, Prześladowanie Chrześcijan, Szatan, Warto wiedzieć, Świat innymi oczami | Otagowane: Czy komorowski jest prezydentem Polski, Pomnik w ossowie, Tablica na pałacu prezydenckim | Komentarzy: 30 »
Posted by Dzieckonmp w dniu 11/08/2010
Znów media będą opluwać tego biskupa
Rok temu Abp Dzięga tak mówił
Czasy się zmieniły, mówią. To znaczy co się zmieniło? Czy człowiek nie ma już prawa do Boga, do swojego Stwórcy i Zbawcy? Nie ma już prawa? Bardzo się boją Boga siły ciemności, skoro krzyż jest znów zaatakowany, a może im się wydaje, że już się nie muszą bać, że Bóg jest pokonany już w człowieku i można uderzyć także w jego znak, w krzyż? Chciałoby się przypomnieć tylko, że już nie żyją ci, którzy głosili, że Bóg umarł. Bóg dalej prowadzi swoje dzieło na ziemi. Już od dawna nie żyją ci, co chcieli tworzyć siłą społeczeństwo bez Boga. Już ich wielokrotnie wskazano jako odpowiedzialnych za zbrodnie i cierpienia, a ich dzisiejsi towarzysze z uporem chcą kontynuować ich dzieło. My wiemy, że to bojaźń Boża jest początkiem mądrości, aby tę mądrość rozpoznać, trzeba znać Bożą drogę – to także początek mądrości. Dlatego dziękujemy Wam, Ludzie Radia Maryja, za nauczanie papieskie, za przybliżanie nauczania Jana Pawła II i Benedykta XVI, za katechezy, za modlitwy, za transmisje, za inspiracje, za te wszystkie materiały, których taki ogrom przenika dzień po dniu do ludzkich umysłów i do serc, bo w ten sposób prawda o tej Bożej mądrości znowu dociera do człowieka i ta szansa budowania z Bogiem znowu może być przez nas podejmowana.
Dzisiaj patrzymy na to z perspektywy kolejnej walki o prawo do krzyża. Czyżby Trybunał Praw Człowieka zmienił się w Trybunał Ograniczania Sumień? Przecież to jest Boża kompetencja – prawo sumienia – nie ingerujcie w ten obszar, wycofajcie się lepiej, póki czas. O krzyż Bóg już tyle razy się upominał. O krzyż Bóg już tyle razy się upominał także w naszym pokoleniu, i jeszcze się upomni, i w Warszawie też się upomni.
Wczoraj powiedział
Jeżeli krzyż stanął spontanicznie w czasie modlitwy, został otoczony modlitwą, ku modlitwie gromadzi, to ten krzyż staje się święty – powiedział abp Andrzej Dzięga podczas Mszy św. 10 sierpnia w Sanktuarium na os. Słonecznym w Szczecinie.
Metropolita szczecińsko-kamieński sprawował Eucharystię w intencji prezydenta Lecha Kaczyńskiego i wszystkich ofiar katastrofy pod Smoleńskiem, a także w intencji ochrony Krzyża Smoleńskiego w Warszawie oraz umocnienia ducha narodu polskiego.
- Polacy pokolenie po pokoleniu przy krzyżu uczyli się być razem, uczyli się rozpoznawać wzajemnie, uczyli się akceptować – mówił arcybiskup. Podkreślił, że pomimo wad, słabości, grzechów Polacy przy krzyżu uczyli się sobie przebaczać, podawać sobie ręce. Dodał, że z krzyża wyrosła jedna z najpiękniejszych zasad etyki społecznej, mówiąca, że piękne i szlachetne jest działanie dla dobra publicznego. – To, co jest dla własnej korzyści, często ze szkodą drugiego człowieka, ze szkodą wspólnoty, nawet jeśli będzie skuteczne dla tego człowieka, to z racji na krzywdę innych nigdy nie będzie zaakceptowane, zawsze budzi wewnętrzny sprzeciw – powiedział hierarcha. – To jest jedna z tych zasad ewangelicznych, które wrosły w naszą ojczyznę, nasze dzieje. To nie jest tylko religijna zasada, to jest zasada społeczna, kulturowa i wręcz polityczna.
Odnosząc się bezpośrednio do kwestii krzyża przed Pałacem Prezydenckim w Warszawie arcybiskup powiedział, że decydować o krzyżu może “tylko ten, kto ten krzyż ufundował, postawił i kto go przyjął duchowo, kto go przytulił modlitwą”. – A ten krzyż w Warszawie został przez naród otoczony, przytulony, przemodlony, bo przyjechali tam ludzie z całej Polski – mówił abp Dzięga. – To nie jest ani moja decyzja, ani twoja, ani nikogo ze Szczecina, ale krzyż ma prawo tam stać. Czy musi stać? To nie my decydujemy, nie dzisiaj, nie tutaj, ale ma prawo tam stać – podkreślał.
Arcybiskup prosił też o modlitwę, zapewniając, że sam trwa w codziennej modlitwie “nie tylko po to, żeby ten krzyż tam został”. – Ja najbardziej w modlitwie Boga przepraszam za tych, którzy tam bluźnią – powiedział. – Oni sobie sprawy nie zdają, jaką odpowiedzialność na siebie zaciągają. Proszę Boga, żeby im przebaczył. Bo kto przeciwko krzyżowi świadomie rękę podnosi, wcześniej czy później będzie musiał się z tego rozliczyć – dodał.
Arcybiskup podziękował też wiernym, którzy w poniedziałek zgromadzili się w parafii św. Rodziny na wieczornym czuwaniu w intencji duchowej ochrony i wsparcia dla wszystkich, którzy trwają w modlitwie przy krzyżu w Warszawie na placu przed Pałacem Prezydenckim.
Zapytany przez dziennikarzy Wybiórczej metropolita warszawski poproszony o komentarz do kazania abp Dzięgi powiedział
==========================================================
Opublikowany w Kościół, Patriotyzm, Prześladowanie Chrześcijan | Otagowane: Dzięga, Krzyż pod Pałacem Prezydenckim | Komentarzy: 30 »