PO przy władzy – pilnujmy POrtfeli!
Posted by Dzieckonmp w dniu 23/08/2010
W ostatnich wpisach pozwoliłem sobie odnieść się do ważnych spraw związanych z szeroko rozumianą polityką historyczną. Sprawy te są ważne, zainteresowanych do tych wpisów odsyłam, ale wszystkie te wywoływane przez PO spory i dyskusje maja odwracać naszą uwagę od zagadnień ekonomicznych z którymi rząd Tuska sobie po prostu nie radzi. Wracam więc dziś do zagadnień gospodarczych.
Czy ktoś pamięta jeszcze jeden ze sztandarowych pomysłów programowych PO czyli wprowadzenie podatków CIT, PIT i VAT w równych kwotach 15%? W takim gąszczu informacji zapewne umknęło to obserwatorom sceny politycznej. Ten postulat zgłaszała PO w czasie kampanii wyborczej w 2005 r. Zdaje się, że chyba jedynie red. Rafał Ziemkiewicz, jak zawsze baczny obserwator wszelkich podatkach operacji obdzierania społeczeństwa ze skóry (czytaj podatników z pieniędzy), w swoim felietonie „3 x 15 = 1. czyli syndrom Mawrodego” zwrócił uwagę na ten fakt Politycznej Obłudy obecnego rządu (czytaj tutaj).
W tym samym czasie i przez następne lata PO (wraz z sojusznikami w mediach) oskarżało Prawo i Sprawiedliwość o populizm i socjalizm (najdelikatniejsze z określeń jakie się nam przypisuje). Tymczasem to za rządów Prawa i Sprawiedliwości udało się przeprowadzić znaczącą obniżkę składek na ZUS (co obniżyło w zasadniczy sposób koszty pracy) i przygotować obniżkę podatków PIT i CIT. Działania te uratowały polską gospodarkę przed skutkami globalnego kryzysu sprawiając, że nasze gospodarka znacząco spowolniła (gdyby rząd PO szybciej reagował spowolniłaby mniej), a nie pogrążyła się w recesji jak reszta kontynentu (słynna zielona wyspa).
Niestety z tych lekcji PO nie wyciągnęło nauki. Zamiast porządkować finanse publiczne od początku swoich rządów PO skutecznie i konsekwentnie coraz bardziej nas zadłuża (deficyt w 2008 r. odziedziczony po budżecie PiS 16 mln zł, a zakładany w tym roku 54 mld). Jedynym zaś sposobem na łatanie coraz bardziej dziurawego budżetu Platforma widzi w podwyższaniu podatków! To dość oryginalny sposób jak na podobno liberalną gospodarczo partię. Brutalna prawda jest taka, że PO ma tyle wspólnego z liberalizmem gospodarczym co krzesło elektryczne z meblem do wygodnego siedzenia, a komisja Palikota z przyjaznym państwem.
Wysokie podatki są wrogiem dla gospodarki. Szczególnie dotkliwy jest podatek VAT ponieważ w znaczący sposób wpływa na konkurencyjność naszych produktów. Nie przez przypadek Niemcy (wówczas kanclerz Schroeder) wywierali na Polskę presję w czasie negocjacji akcesyjnych do Unii Europejskiej (na szczęście wówczas czesiowo nieskuteczną), aby stawki VAT były u nas jeszcze wyższe i aby jak najmniej produktów objętych było stawką obniżoną. Najwyraźniej to co się nie udało wówczas kanclerzowi Schroederowi udało się kanclerz Merkel ponieważ właśnie VAT idzie w Polsce w górę! Niemieccy przedsiębiorcy powinny się zrzucić w ramach wdzięczności dla premiera Tuska nie tylko na nagrodę Karola Wielkiego, ale na najnowszy model mercedesa bo to przysłowiowy ostatnio pan Pikuś w zestawieniu z zyskami jakie dzięki temu osiągną kosztem naszych przedsiębiorców. Żeby nie być gołosłowny przypomnę, że w Niemczech po obniżkach obowiązują dwie stawki VAT podstawowa na poziomie 19% i obniżona 7%. Tymczasem wyższą od Polski stawkę podstawową podatku VAT będą mieli na 27 państw Unii jedynie (Duńczycy i Szwedzi 25%)!
Pilnując krzyża trzymajmy się więc bacznie za kieszenie bo nawet na Jasnej Górze podczas pielgrzymki zdarza się, że ktoś (najczęściej zawodowi złodziej, a nie pielgrzymi) wykorzystuje panujący tłok żeby sięgnąć do naszego portfela. Tym razem taktykę taką przyjął rząd Donalda Tuska kierując naszą uwagę na wydarzenie pod Pałacem Prezydenckim czy pod Ossowem samemu zaś skrupulatnie zabierając się za opróżnianie naszych kieszeni POdatkami.
Zbigniew Girzyński


gość powiedział/a
Aaron Russo – Ostateczny Cel
Kier powiedział/a
http://gwiazdowski.blogbank.pl/2010/08/09/pobudka-pod-krzyzem/
http://www.bankier.pl/wiadomosc/Zmiany-w-podatku-od-towarow-i-uslug-konsekwencje-dla-przedsiebiorcy-2196122.html
krolowapokoju powiedział/a
A tu TVN CNBC: VAT może wzrosnąć do 25 proc.
http://podatki.onet.pl/tvn-cnbc-vat-moze-wzrosnac-do-25-proc,19925,3536962,1,agencyjne-detal
Mariusz powiedział/a
Polityczna Obłuda – rewelacyjna nazwa. Proponuję rozgłaszać wszystkim.
Niestety w sytuacji kiedy podwyżka podatków spowoduje zapaść gospodarczą, jedynym wyjściem dla PO będzie kolejne podwyższanie podatków. Oni naprawdę zamierzają zlikwidować nasz kraj z powierzchni ziemi.!
Annah powiedział/a
E-blokuj Agorę
Jerzy, Obywatelskie nieposłuszeństwo: Powstała wtyczka do Firefoxa blokująca serwisy należące do koncernu Agora. Większość Polaków zdaje sobie sprawę, że gazeta, która powstała w 1989 r. i która od wielu lat opluwa polską historię, polskich patriotów i polski interes narodowy, chce w Polsce zainstalować nowy porządek w którym osoby pokroju Urbana, Kiszczaka, Jaruzelskiego, Pieronka, Tuska , Komorowskiego, Bartoszewskiego, Wajdy są bohaterami pozytywnymi a bracia Kaczyńscy, Macierewicz, Walentynowicz, ojciec Rydzyk, Radio Maryja, polski katolicyzm, powstanie warszawskie i inne patriotyczne wydarzenia to sprawy o których należy natychmiast zapomnieć.
Nie ma sensu tracić czas i energię na polemikę z tymi kłamstwami i manipulacjami. Jedną z najlepszych metod walki jest bojkot wszystkich serwisów wydawanych przez tą firmę. Doskonale do tego nadaje się wtyczka do Firefoxa blokująca jej witryny. Ten dodatek chroni nas przed wejściami na strony Agory gdy jesteśmy tam kierowani bez naszej wiedzy i zgody przez linki i przekierowania. Wtyczka ta stanowi dodatkowe zabezpieczenie komputera bo nigdy nie wiadomo co oni robią z „ciasteczkami” instalowanymi na naszych komputerach. Technologia „ciasteczek” umożliwia śledzenie poczynań, internauty, jego zwyczajów, itp. Wtyczkę do Firefoxa można pobrać tutaj: Bojkot GW 0,6 (działa z Firefox od 3,0 do 3,6)
Wyroby tego koncernu są groźne dla umysłów Polaków jak wirusy i trojany dla komputerów więc dla własnej ochrony trzeba stosować podobne metody. Link do wtyczki, wykaz serwisów i ilustracja video.
ze strony:
http://grypa666.wordpress.com/
Annah powiedział/a
tutaj znajdziecie link do instalacji:
http://www.obnie.info/Joomla/index.php?option=com_content&view=article&id=1417:firefox-agora-blokada&catid=69:metody&Itemid=69
jowramj powiedział/a
Taktyka – oszustwo
Minęły wybory prezydenckie. Zbliżają się jesienne wybory do samorządów terytorialnych, a po nich wybory do parlamentu RP. Magdalenkowy układ „kanciastego stołu” – przeformowany [po uprzednich uzgodnieniach i akceptacji przez „filantropa” G. Sorosa]obecnie na PO, PiS i SLD z przybudówkami – będzie oczywiście wyłaził ze skóry aby nic nim nie zachwiało.
Powrócą do gry te same fałszywe zwodnicze argumenty – no i gloryfikacja PiS.
Znowu koronnym argumentem zwolenników utrzymania obecnego katastrofalnego dla Narodu Polskiego i Polski kursu będzie powtarzana mantra „pozostali kandydaci, inne ugrupowania nie mają szans”. Inni o mentalności kundla będą do tego dodawać „biorąc pod uwagę stan umysłów”.
No i będą doradzać – dla ukrycia swego skundlenia – że trzeba było zastosować inną taktykę tzn.: przemilczać niewygodną prawdę w okresie wyborów, niewygodną prawdę podawać po wyborach, pisać pomiędzy wierszami [licząc na domysł – a każdy w takim przypadku i przy tym mętliku domyśli się czegoś innego], to te inne osoby i te inne ugrupowania może jakieś szanse by miały.
Do tego wszystkiego te osoby dobrotliwie dorzucają [i dorzucą], że one w tym układzie nie widzą innego wyjścia i trzeba poprzeć PiS – bo ponoć są poważne za tym przesłanki, aczkolwiek trudno się ich doszukać przy podaniu całej prawdy komu faktycznie to całe towarzystwo – wespół z innymi biesiadnikami u Kiszczaka i towarzyszami Sorosa – służyło i służy. Po przegranych wyborach [w ramach tej ich „taktyki” z „troską” będą pytać „co robić TERAZ, bo za rok będzie znowu to samo?”
Oczywistym jest, że za rok i w następnych latach będzie to samo, jeżeli kolejny raz ulegniemy tej stosowanej od lat taktyce, no i będziemy ulegać namowom ludzi skundlonych.
A teraz co robić.
· Nie ma wyjścia trzeba z całą mocą głosić prawdę i odbrązawiać to całe towarzystwo i to szczególnie w okresie wyborów. W okresie wyborów wzrasta zainteresowanie takimi sprawami i wówczas trzeba prać z całej siły - a nie potem, bo potem to nogi .... Prawda musi być powtarzana, przypominana.
· To musi iść metodą kropla drąży skałę. Po osiągnięciu masy krytycznej rusza lawina. To jest proces i na to potrzebny jest czas. Gdyby tak nie było to nikt by tak zajadle nie zwalczał tych pierwszych śmiałków. Kundle oczywiście są odmiennego zdania i będą mówić o taktyce etc. - zamiast włączyć się do łańcucha przekazu informacji. Dla kundla nigdy nie jest dobra pora do przekazywania prawdy. Nie jest taktyką przemilczanie prawdy - jest to OSZUSTWO!
· W większości ludzie są dobrej woli - jednakże wyciągają błędne wnioski z tej prostej przyczyny, że na "wejściu" otrzymują fałszywą informację lub cząstkową informację prawdziwą, ale tak dobraną aby posługując się zasadami logicznego myślenia dojść do z góry założonych [przez manipulatorów] błędnych wniosków.
· Z faktu, że ja nie widzę rozwiązania w żaden sposób nie wynika, że inni rozwiązań nie widzą, albo ich nie znajdą – więc dostarczaj dalej innym prawdę.
· Dotychczasowe zachowania przypominają grzybiarza, który wybrawszy się do lasu na grzyby i widząc same muchomory nazbierał tych zielonych, bo trzeba było przecież coś wybrać, a do tego ładniej wyglądały od tych czerwonych. Dla innego ładniejsze i sympatyczniejsze były te czerwone.
· Nie można wystawiać „jakiegoś tam” kandydata – czy ugrupowania typu jakaś zbieranina wg etykietek – jeśli to ma rozpocząć proces na poważnie i nie skończyć się tak jak to wszystko obecnie ma miejsce.
· Stworzenie klarownej alternatywy osadzonej w zdrowym katolicyzmie spowoduje głębokie zachwianie dotychczasowym układem i otworzy drogę do normalnej Polski. Tego się właśnie boją najbardziej ludzie dotychczasowego układu.
I na koniec uwaga natury ogólnej.
Przegrał ten, który zwątpił w sens działania już na samym starcie, a zarażanie innych tym zwątpieniem jest szkodnictwem najwyższego gatunku.
Czytaj więc i przekaż to innym:
„UNIJNY MATRIX – CO, SKĄD i JAK POBRAĆ”
http://www.propolonia.pl/blog-read.php?bid=142&pid=2669
chyba, że Ty chcesz być niewolnikiem i aby taki sam los spotkał Twoje dzieci, wnuki.
Boguchwała, A.D. 24 sierpnia 2010 r. – mgr inż. Józef Bizoń
= = = = = = = =
Czytaj też:
Jeżeli Radio Maryja i Nasz Dziennik nie wiedziały kogo i co popierają, to teraz już wiedzą!
http://www.propolonia.pl/blog-read.php?bid=142&pid=2693
Nie będziesz miał cudzych bogów przede Mną
http://www.propolonia.pl/blog-read.php?bid=142&pid=2792
Niebezpieczny precedens do walki z Krzyżem
http://www.propolonia.pl/blog-read.php?bid=142&pid=2798
Pomnikowanie czas zacząć!
http://www.propolonia.pl/blog-read.php?bid=142&pid=2805
= = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = =
Opublikowano na: http://www.propolonia.pl/blog-read.php?bid=142&pid=2816
jowramj powiedział/a
Re: DOWODY ZBRODNI – tragedia smoleńska
Postby ANALITYK » Fri Aug 20, 2010 9:40 pm
cdn
http://www.kuriercodziennychicago.com/Z … 0dalej.pdf
i tresc aby nie zaginela
14 KURIER
KURIER CHICAGO
30 lipca – sierpnia 2010 r.
Filip Z.Konopiński
ZEZNANIA, “PIKUŚ” I CO DALEJ?
Około dwa miesiące temu Polsko-Polonijna Gazeta Internetowa “ Kworum” zamieściła artykuł Rafała Klimuszki “ Komu bije dzwon” – znany i czytelnikom “Kuriera Codziennego”. Ponieważ tekst miał i swoją stronę kontrowersyjną, którą czytelnicy nazwali “obroną Putina” – wywołał dość znaczącą dyskusję.
Przypomnijmy, że wspomniany tekst dotyczył “ katastrofy” na lotnisku w Smoleńsku. Autor wprost wyśmiał ataki na polskich pilotów, uzasadniał (prawidłowo) tezę o zamachu przy użyciu bomby izowolumetrycznej (zwanej też termobaryczną) i akcentował kwestię o konieczności do ga da nia się z Ro sją w spra wach energetycznych. Jak również, że polityka polska nie może być prowadzona przez jawnych zdrajców polskich interesów i tych ostatnich, czy li Partię Oszustów (wskrócie PO) – trzeba po prostu odrzucić w wyborach… Wszystko bardzo słusznie.
We wspomnianej dyskusji – komentarzach dopisanych przez internautów do artykułu – wyróżnił się jeden głos. Z powodu ważności sprawy, przytoczmy ten wpis w całości:
Relacja zamieszczona przez dziennikarza “ Faktu”
“ – Cały czas jestem jeszcze w szoku i nie mogę dojść do siebie – relacjonuje nam osoba z załogi polskiego Jaka-40, który lądował w Smoleńsku tuż przed maszyną z prezydencką delegacją. Nasz rozmówca był już przesłuchany przez polską prokuraturę.
Opowiedział śledczym, co widział i słyszał na lotnisku w Smoleńsku.
Prawo zakazuje mu ujawniania swoich zeznań, bo śledztwo trwa, ale zdecydował się opowiedzieć o tym “ Faktowi” , bo nie może pogodzić się ze zrzucaniem winy na załogę Tu-polewa.
- Ludzie muszą dowiedzieć się, jak to tam wyglądało. Bo te raz tylko wciąż słyszę, że winni są tylko polscy piloci. A tu, na lotnisku, z obsługą tego lotu, też działy się dziwne rzeczy, które trzeba wyjaśnić – tłumaczy nasz rozmówca.
- Po wylądowaniu część z nas stanęła przy pasie lotniska i czekala na Tu-polewa – opowiada świadek. – Piloci wrócili do samolotu i przez radio rozmawiali z załogą prezydenckiej maszyny. Oni wiedzieli od nas, że jest mgła i bardzo złe warunki, ale nie byli spanikowani – wspomina.
- Po kilkunastu minutach usłyszeliśmy dźwięk nadlatującego Tu-154. Początkowo był całkowicie normalny, silnik pracował spokojnie. W pewnej chwili dobiegł nas jednak huk silnika, taki jak przy starcie, więc wiedzieliśmy od razu, że dzieje się coś złego. Po chwili usłyszeliśmy odgłos dwóch eksplozji, po nich jakieś głuche trzaski. I zapadła cisza. Byliśmy przerażeni, bo zdaliśmy sobie sprawę, że doszło do katastrofy.
- Członkowie załogi Jaka ruszyli do stojących przy płycie Rosjan z obsługi lotniska. Krzyczeliśmy do nich, że jest katastrofa, machaliśmy rękami, pokazywaliśmy, by tam natychmiast jechali, że samolot się rozbił! Żeby nas zabrali, bo może trzeba ratować rannych, pomóc w ewakuacji – opowiada świadek.
- Rosjanie jakby niczego nie rozumieli. Dopiero gdy na nich nakrzyczeliśmy, wsiedli do samochodów i ruszyli w stronę, gdzie rozbił się samolot. Ale po chwili zawracali, bo było tam coś zagrodzone. Musieli jechać inną stroną. Gdy nas mijali, pytaliśmy, czy coś wiedzą, co z Tupolewem? Jeden z nich przez otwarte drzwi auta rzucił nam: “ Odlecieli” . Nic z tego nie rozumieliśmy.
Gdy auta rosyjskiej obsługi w końcu odjechały, z wieży wybiegł kontroler, głośno przeklinając. Krzyczał, że będzie miał straszne kłopoty, wielkie problemy. Łapał się za głowę, zakrywał rękami twarz, biegał w kółko i powtarzał, co z nim będzie, że takie straszne kłopoty będzie miał – opowiada nam członek załogi Jaka.
Kontrolera dobrze zapamiętał, bo wygladał na bardzo starego człowieka.”
Inni świadkowie
Wiemy, że prokuratura wojskowa w Polsce oficjalnie prowadząca śledztwo w sprawie “ katastrofy” w dniu 10 kwie tnia 2010 roku, przesłuchała wszystkich Polaków obecnych owego feralnego ranka na płycie lotniska Smoleńsk-Siewiernyj. Po czym wszyscy musieli podpisywać, że zostali poinformowani, iż pod groźbą odpowiedzialności karnej, nie wolno im ujawniać – co zeznawali. I panowie prokuratorzy kładli na to wielki nacisk…
A to ciekawa sprawa – nieprawdaż? Jednakże powolutku to i owo wycie ka z tych “ tajemnic” . I nawet pozwala na rekonstrukcję wydarzeń, przynajmniej częściową.
Co wie my “ na teraz” ? O tóż Jak40 przy wiózł do Smoleńska grupę dziennikarzy, którzy pierwotnie mieli lecieć razem z prezydentem i kilka innych osób. Łącznie 36 osób (moi informatorzy-świadkowie zastrzegają, że mogli się w rachunku o osobę czy dwie pomylić.) Czekały na nich dwa busiki. Część wsiadła do jednego z nich i odjechała – reszta czekała na przylot prezydenckiej “ tutki” .
Wśród osób oczekujących prezydenta było też dwóch agentów BOR-u. Jeden z nich był kierowcą prezydenckiej limuzyny, oczekującej na Lecha Kaczyńskiego. Drugi pomocniczym mechanikiem i wartownikiem. Już ten fakt wywołał pewne zdziwienie dziennikarzy zaznajomionych z procedurami BOR-u. Powinno być ich bo wiem trzech. Przed każdym “wsiąściem” Prezydenta do Jego limo, auto głowy państwa sprawdza bo wiem trzech agentów: kierowca, mechanik (który zagląda m.in. pod podwozie i sprawdza ustalone podzespoły, czy nic nie jest uszkodzone) oraz pirotechnik.
Ten pirotechnik, mający opinię znakomitego fachowca, Krzysztof P, zwany “ Pikusiem” też tam był, ale wsiadł do wspomninego busika i odjechał do Katynia. Wywołało to konsternację dwójki pozostałych agentów, zauważoną przez dziennikarzy.
Dalszy przebieg wydarzeń jest zgodny z przedstawionym powyżej. Powyższe zeznanie jest tym cenniejsze, że zostało oficjalnie opublikowane. Wszyscy świadkowie zgodnie podają, że słyszeli dwa wybuchy, w bardzo krótkim czasie jeden po drugim – po czym jakiś potworny trzask, serię cichszych trzasków – i zapadła zaskakująca cisza… Eksplozje były jakby “ przytłumione” , druga głośniejsza – ale słyszalne wyraźnie i z całą pewnością były to dwa wybuchy. To też świadkowie podkreślają, że w porównaniu z wybuchami znanymi z filmów, te wybuchy były jak by “ cichsze” , “ nie zbyt głośne dwa wybuchy” (cytaty dosłowne z zeznań świadków). Bo dokładnie tak wybucha bomba izowolumetryczna, w charakterystycznym “ dwutakcie” (czyli dwa wybuchy) – dźwięk jest autentycznie cichszy niż przy wybuchu bomby konwencjonalnej, tyle że zniszczenia większe! Słyszalne trzaski to najpierw rozrywany w strzępy kadłub samolotu, a potem (następne cichsze trzaski) – gałęzie drzew i krzaków łamane przez odłamki kadłuba i części samolotu… Wszyscy świadkowie podkreślają też człowieka w podeszłym wieku, który wybiegł z “wieży kontrolnej” (typowej wieży kontroli lotów na tym lotnisku w ogóle nie ma) i z objawami rozpaczy zakrywał sobie twarz i uderzał się ręka mi po głowie. Mówił też, że napewno zaraz zostanie aresztowany.
Czego świadek z załogi Jaka-40 nie wspomina
Dwóch agentów BOR-u obecnych na płycie lotniska szybko wymieniło miedzy sobą jakieś uwagi – i obaj szybko (bardzo szybko) pobiegli w stronę nadlatującego Tu-154M, gdzie zapadła głucha cisza… Stojący w pobliżu zdążyli tylko usłyszeć, że mówili: “ …Prezydent!… W klapie marynarki ma identyfikator GPS…
Masz czytnik? Mam. Biegiem na – przód!” Rzeczywiście, Lech Kaczyński miał zamieszczony w swojej marynarce “naprowadzacz” sygnału satelitarnego GPS (na wypadek gdyby został porwany). Ci agenci, o wyglądzie młodych, wysportowanych mężczyzn, byli też prawdopodobnie pierwszymi osobami, które dotarły na miejsce katastrofy. Rosjanie rzeczywiście po dłuższej chwili – ładnych kilka, jeśli nie kilkanaście minut – wsiedli do swoich samochodów. Ale po kolejnych kilku minutach wrócili, bo okazało się, że w kierunku wschodnim nie ma wyjazdu z lotniska. I musieli jechać “ na około” ! Widząc co się dzieje, w stronę katastrofy pobiegł też przynajmniej jeden dziennikarz z
dużym aparatem fotograficznym. Rzeczywiście – podają wszyscy świadkowie – wszyscy obecni na płycie lotniska, w tym piloci Jaka, prosili Rosjan, że by ich zabrali ze sobą – bo chcieli pomóc w akcji ratowniczej. Świadkowie zgodnie podkreślają też, że Rosjanie z obsługi lotniska byli kompletnie zaskoczeni powstałą sytuacją. “Sprawiali wrażenie, jakby kompletnie zdurnieli” …
Na miejscu katastrofy
Szczątki samolotu były rozrzucone na ogromnej powierzchni. Również szczątki kabiny i ogona samolotu były w nienaturalnie dużej odległości od siebie. Były to dwa jedyne większe fragmenty, jakie ocalały, prócz odepchniętych i siłą wybuchu odwróconych do góry nogami skrzydeł. Kadłub dosłownie “wyparował” . Koła samolotu były zabrudzone
błotem – ale tylko w jednym miejscu. Co znaczyło, że bomba eksplodowała w momencie uderzenia podwozia w ziemię (zapalnik wstrząsowy), a symetryczny charakter “ubłocenia” kół wskazywał, że pilot mjr Arkadiusz Protasiuk zdołał jednak “ posadzić” maszynę… To charakterystyczne ubłocenie kół, podobnie jak i wypchnięte
ciśnieniem wybuchu nity skrzydeł – widać wyraźnie na zdjęciach z miejsca katastrofy! Siła wybuchu oderwała też stateczniki (małe skrzydełka) z ogona samolotu. Oczywiście – jezeli ktoś lubi bajki, może sobie wierzyć w “opowieści TVN” , jak to uderzenie w drzewko oderwało skrzydło samolotu i “ pilot stracił sterowność” (a samolot odwrócił się na grzbiet). I to oderwało skrzydło samolotu o tak mocnej konstrukcji jak Tu-154M! (Po zosta je tu jeszcze pytanie, co z drugim skrzydłem – samo się oderwało? Bo mu było smutno?) Tylko ciekawe, czemu na tych “ odczytanych” taśmach z czarnej skrzynki nie ma nic o oderwanym skrzydle, ani że samolot odwrócił się do góry nogami? (Niestety, to odwrócenie “do góry nogami” szczątków samolotu nastąpiło dopiero wskutek ogromnej siły wybuchu tego typu bomby. Ale widać, Rosjanie fałszujący czarne skrzynki, nie wiedzieli, co wcześniej “ogłosiły” ubeckie telewizornie w Polsce. A fe! Taki brak koordynacji!? A może polscy piloci, w ramach swoich błędów, nie zauważyli, że lecą bez skrzydła? I że wcześniej ścięli drzewko? I że lecą do góry nogami? I dlatego w ogóle tego nie skomentowali??? Na tych odczytanych z trzymiesięcznym opóźnieniem taśmach? Ha, ha, ha… – jak pisze red.dr. R. Klimuszko.)
Problem polega na tym, że ogromna powierzchnia rozrzuconych szczątków samolotu sama w sobie stanowi mocny dowód na wybuch bomby izowolumetrycznej (termobarycznej – jak kto woli nazywać). Jak i wspominany wcześniej kompletny brak kadłuba rozerwanego na drobne strzępy – tylko ten typ bomby jest w stanie to spowodować…
Ale w dniu 10 kwietnia roku pamiętnego, wracając do naszych dwóch agentów BOR-u. Nadbiegając od strony lotniska minęli szczątki samolotu “od dzioba”. Salonik Prezydenta RP znajdował się w tylnej, “ogonowej” części samolotu. Dobiegając przez cały obszar porozrzucanych szczątków, ciało Preydenta RP, po wspomnianym identyfikatorze emitującym sygnał GPS znaleźli bez trudu. W tle mignął jakiś zbliżający się Rosjanin kręcący filmik swoim telefonem komórkowym – nadciągał od strony “ogona” samolotu, czyli od wschodu (BOR-owcy nadbiegli od zachodu), i jakiś starszy pan spacerowicz. Agenci BOR, odnalazłszy prezydenta, zakryli jego doczesne szczątki swoimi marynarkami. I stanęli po obu stronach w pozycji warty honorowej. Rosjanie, którzy wkrótce nadciągnęli, zaczęli szydzić z głowy państwa polskiego, i chcięli koniecznie obejrzeć zwłoki Lecha Kaczyńskiego. Wówczas agenci BOR-u zaczęli do nich krzyczeć, aby się nie zbliżali (“ Paszli won!” ) i w końcu byli zmuszeni oddać strzały ostrzegawcze w powietrze. Na filmie nakręconym przez Rosjanina widać wyraźnie m.in. spoza szczątek ogona samolotu rękę w białęj koszuli oddającą strzały z pistoletu.
Ekipa Rosjan z lotniska została wkrótce odwołana (“ mamy nowe rozkazy” ) z bezpośredniego miejsca katastrofy. Te nowe rozkazy obejmowały prawdopodobnie zabezpieczenie “wejść na teren” i również konfiskatę wszystkich aparatów fotograficznych i kamer dziennikarzy, którzy zdążyli na miejsce dotrzeć. Dwaj agenci BOR-u opuścili swoje posterunki warty honorowej przy zwłokach Prezydenta RP dopiero na rozkaz drogą radiową, i to chyba samego dowódcy BOR, gen. bryg. Mariana Janickiego. (Wcześniej innych rozkazów nie chcieli prawdpodobnie słuchać. W każdym razie tkwili tam, przy zwłokach Lecha Kaczyńskiego bardzo długo – co znowu zgodnie potwierdzają świadkowie.)
Co wydarzyło się potem
Wieść gminna niesie, że wspomniani dwaj agenci BOR za raz po powrocie do Warszawy zostali zawieszeni w obowiązkach za “nieautoryzowane użycie broni służbowej” !!! Tyle wiadomo. Do dziś już są pewno obaj “ przeniesieni gdzieś daleko” albo wyrzuceni ze służby… O ile przypadkiem nie zeszli z te go świata, w sposób nieco przyśpieszony.
A obu tych żołnierzy należałoby z miejsca awansować i odznaczyć!!! Czy kiedykolwiek poznamy ich imiona i nazwiska?
Natomiast w pierwszych dniach maja 2010 roku wspomniany czołowy pirotechnik BOR-u Krzysztof P. (zwany “ Pikuś” ), został obsypany nagrodami. Przyznano mu tytuł “ Pirotechnika roku” , awansowano na wyższy stopień wojskowy i przyznano bardzo wysoką nagrodę pieniężną! Jedno było tylko nie jasne – za co nagle te wszystkie nagrody?
Jedno jednakże nie wymaga komentarza. Tylko pirotechnik, który wiedział, co wybuchnie w kadłubie prezydenckiego samolotu (bo sam tę bombę skonstruował i tam umieścił), mógł się bać oczekiwać na płycie lotniska Smoleńsk-Siewiernyj. Bo gdyby jednak piloci Tu-154M jakimś cudem “ dociągnęli” do pasa startowego i ta bomba wybuchła by w momencie uderzenia kół o beton tegoż pasa – z oczekujących osób, podobnie jak i z Jaka, też nic by nie zo stało… czy to w końcu nie było bezpieczniej i pewniej odjechać do Katynia?
Parada Oszustów
“Polska” prokuratura prowadząca śledztwo nie usta je w wysiłkach.
Odnotujmy fakty. Prokuraci jak dotąd nie zainteresowali się faktami w rodzaju:
1. Dlaczego portal internetowy Wyb-gazety podał informację o katastrofie i o tym, że wszyscy zginęli na
dwie minuty przed katastrofą, kiedy prezydencki Tu-polew jeszcze leciał?
2. Dlaczego wszelkie działania w Warszawie – np. natychmiastowe włamania do biur, sejfów, prywatnych
mieszkań, poległych ministrów z Kancelarii Prezydenta RP, miały w oczywisty sposób charakter wcześniej
przygotowany i zaplanowany?
3. Dlaczego Rosjanie badali szczątki samolotu na obecność tradycyjnych materiałów wybuchowych, a
nie bomby, jak ją nazywają Rosjanie, termobarycznej? A analiza spektrofotometryczna (metoda z wyboru do analizy
śladowych szczątków substancji, które taką bombę tworzą, i które zawsze pozostają na szczątkach rozerwanej powierzchni – w tym wypadku wewnętrznej powierzchni kadłuba samolotu)
- z pewnością przyniosłaby tutaj rozstrzygający dowód. A przecież tradycyjna bomba nigdy nie rozerwie kadłuba w taki sposób, to mógł zrobić tylko ten jeden typ bomby!
4. Dlaczego wszyscy świadkowie słyszeli wyraźne dwa wybuchy, których rzekomo wg Rosjan nie było?
5. No i najważniejsze – dlaczego “polska” prokuratura nie wystąpi do władz USA o zdjęcia satelitarne z momentu “ katastrofy” ?
Ale gdyby kto myślał, że “polska” prokuratura sabotuje śledztwo – jest w “błędzie” ! Bo wniosek o pomoc do władz USA będzie! A mianowicie, żeby Amerykanie pomogli ustalić, czy mgła pod Smoleńskiem była naturalna, czy sztuczna! (Ha, ha, ha…) Swoją drogą, wystarczy spojrzeć na radar satelitarny z dnia 10 kwietnia – by było oczywiste, że to było zjawisko naturalne! Pokazuje to dobitnie nawet Weather Channel – w dniu 10 kwietnia nad wschodnią i centralną Białorusią tworzył się rozległy, mglisty niż!
Można też zapytać, dlaczego prokuratura w Polsce nie przesłucha choćby szefa BOR-u, wspomnianego generała brygady Mariana Janickiego? Bo przecieżna “wieży kontrolnej” lotniska Smoleńsk-Siewiernyj powinien być jako asysta dla Rosjan również polski kontroler lotów! Tak stanowi prawo międzynarodowe, a konkretnie konwencja lotów samolotów o statucie HEAD (od “ głowa państwa” ). I zawsze uprzednio, tak że dwa dni wcześ niej, gdy lądował premier Tusk – taki polski asystent we wspomnianej “ wieży” był! I jeżeli kogoś, to właśnie gen. Janickiego trzeba by z miejsca zawiesić w obowiązkach za niezgodne z prawem zabezpieczenie lotu Prezydenta RP, a nie agentów BOR-u obecnych wówczas na lotnisku!
Jeszcze dziwniejszy jest lot samolotu Ił-76, który podchodził do lądowania o godzinie 8.35 czasu polskiego i zawrócił. Ten Ił-76 – podstawowy typ rosyjskiego wojskowego transportowca, wiózł z Moskwy agentów rosyjskiej Federalnej Służby Bezpieczeństwa do zabezpieczenia wizyty Lecha Kaczyńskiego. Tyle, że polski Tu-154M miał planowo lądować o godzinie 8.15! (Samolot Prezydenta RP wystartował w Warszawie z półgodzinnym opóźnieniem.) Czyżby Rosjanie, w ramach okazywania lekceważenia, zaplanowali spóźnienie swoich “ochroniarzy” ? A może wcale się nie spieszyli, bo i tak wiedzieli, że polski samolot wcale do celu nie doleci?
Jest jeszcze ciekawsza, niestety dość fragmentaryczna, informacja od świadków obecnych wówczas na płycie lotniska, którzy próbowali rozmawiać z owym kontrolerem lotów, który z objawa mi rozpaczy biegał tam i z powrotem. Otóż ten starszy człowiek był przekonany, że rozbił się rosyjski samolot, a polski prezydent kilka minut wcześniej odleciał! Zupełnie tak, jakby to załoga Ił-76 symulowała, że jest prezydenckim samolotem! A to już naprawdę bardzo dziwne! Nieprawdaż?!
Jedno jest pewne
Jeżeli ktoś przyczyni się do wyjaśnienia tej “ katastrofy” to chyba tylko zespół parlamentarny powołany przez
PiS. My, Polonia, powinniśmy okazać temu zespołowi wszelkie wsparcie.
Świadomie mówię “ My, Polonia” – bo na organizacje Polonii typu ZNP, czy KPA, dawno doszczętnie opanowane przez uboli i razwiedkę – nie ma co liczyć. Ale to nie zmienia faktu, że bestialstwo (równe tylko bezsensowi) tego nowego katyńskiego mordu – stanowi wyzwanie dla każdego z nas.
I też proszę Państwa Czytelników o jedno: Gdy ktoś wam wmawia, że pilot wojskowy, major, żali się : “ Jak nie wyląduję, to mnie zabije” – w takie bzdury to nie wierzcie! Bo oficer to oficer, a nie histeryzująca panienka. Ryzyko wczesnej śmierci, tak jak i po dejmowanie decyzji i odpowiedzialność za nie – stanowią wyznaczniki psychologiczne
tego zawodu. Kiedy w końcu te obłąkane kanalie przestaną znieważać poległych polskich oficerów? A i Lech Kaczyński był sympatycznym, ciepłym emocjonalnie człowiekiem – i postępowanie po świńsku wobec kogokolwiek, a tym bardziej wobec własnego pilota – to na pewno nie On!
aleks powiedział/a
Ciągle widzimy przyczyny (ta część Polaków którzy nie ulegli manipulacji) i doświadczamy skutków (takich fatalnych wyborów przez tą zmanipulowaną niestety większość). Pytanie do rozumiejących – co robić? Dopóki będzie rządzić POPIS, to niestety niczego nie osiągniemy. MUSIMY sami się zorganizować politycznie. Padła już propozycja -PARTIA INTRONIZACJI. Jest to jakaś propozycja na zorganizowanie się politycznie NARODU POLSKIEGO. Czy ci wymienieni, lub inni prawi działacze, zechcą jeszcze cokolwiek robić? Nie możemy liczyć na żadne media, a tylko na internet (dopóki nie wyłączą). Czy jeszcze jest w Polsce KTOŚ Z JAJAMI, by powiedzieć – BASTA!!! Toż takie bicie piany (dyskusje czasem niepotrzebne), jest tylko na rękę tym wszystkim ukrytym wrogom naszej ojczyzny!