Dziecko Królowej Pokoju

Tylko Pokój

Archiwum z Październik 2010

500 dni na spełnienie obietnic

Posted by Dzieckonmp w dniu 29/10/2010

W TRAKCIE KAMPANII WYBORCZEJ DONALD TUSK I BRONISŁAW KOMOROWSKI PROSILI O 500 DNI NA SPEŁNIENIE OBIETNIC

BRONISŁAW KOMOROWSKI SPRAWUJE URZĄD PREZYDENTA OD

06-08-2010

SPEŁNIONE OBIETNICE

0

POZOSTAŁY CZAS NA SPEŁNIENIE OBIETNIC

415 DNI

Przypominamy co Bronisław Komorowski i Donald Tusk obiecali Polakom:

1. Nie dla podwyżki podatków (W debacie prezydenckiej Bronisław Komorowski zapewniał, że „Podwyżka podatków to najgorsze rozwiązanie”.)

2.Podwyżki dla wojskowych (to dlatego, że uratowaliśmy wzrost gospodarczy możemy przeprowadzać podwyżki dla nauczycieli, możemy zagwarantować powrót do 50% zniżki dla studentów, to dlatego możemy gwarantować także podwyżki dla emerytów i dla wojskowych.(30.06.2010 Debata)

3.Podwyżki dla emerytów.(

To dlatego, że uratowaliśmy wzrost gospodarczy możemy przeprowadzać podwyżki dla nauczycieli, możemy zagwarantować powrót do 50% zniżki dla studentów, to dlatego możemy gwarantować także podwyżki dla emerytów i dla wojskowych.(30.06.2010 Debata)

4.Wiek emerytalny bez zmian(nie ma potrzeby podnoszenia wieku (emerytalnego), można stworzyć możliwość wyboru, na przykład łącznie z wyższą emeryturą.(debata prezydencka, 27.06.2010))

5. 30% podwyżka dla nauczycieli w skali 3 lat od września 2010.(To nasz rząd podwyżki nauczycielom przeprowadził i to będzie więcej niż 30%. Proszę to przyjąć do wiadomości, bo myśmy podwyższyli w tym roku będzie w skali rządów Platformy Obywatelskiej 30% we wrześniu a w następnym roku podwyższymy jeszcze bardziej, bo chcemy wyrównać właśnie szanse pomiędzy zawodami. Nauczyciele byli zawodem gorzej opłacanym i będą lepiej.(30.06.2010 Debata)

6.Okręgi jednomandatowe. (Będę proponował, aby zacząć to od samorządu. Wydaje mi się, że doświadczenie wszystkich ugrupowań politycznych, które przecież w skali kraju mają wójtów, burmistrzów, prezydentów, powinno skłonić te partie do tego, aby też zdecydować się na wybory radnych nie na zasadzie konkurencji list partyjnych, ale na zasadzie konkurencji człowiek-człowiek.(TVN 24 Koszalin, 1.07.2010)

7.Zakontraktowanie 1000 km dróg w 500 dni.(Zrobimy wiele, zbudujemy naprawdę wiele. To będzie rozpoczęcie budowy już na wszystkich odcinkach przewidywanych, planowanych autostrad w Polsce, to będą kontrakty podpisane na następne (TVN 24, Włocławek, 25.06.2010)

8. 50% zniżki dla studentów na przejazdy. (Chcę przekazać informację, chcę powiedzieć głośno w imieniu tych, którzy dziś rządzą w Polsce, że studenci, także ci, którzy często z Sosnowca, z Zagłębia, ze Śląska jadą na uczelnie w różnych miastach Polski, będą korzystali z 50-procentowej zniżki.(TVN 24 wiec wyborczy studentów, 29.06.2010)

9.Obniżenie deficytu.(Dzisiaj mamy ponownie wzrost gospodarczy. Obroniliśmy Polskę przed zagrożeniem zewnętrznym kryzysu europejskiego i obronimy do końca, rozwiniemy. No i będziemy próbowali znaleźć sposób na obniżenie deficytu również.(30.06.2010 Debata)

10.Reforma systemu emerytalnego służb mundurowych.

a) Nie ma reformy dla tych co już pracują, Ci co są w wojsku albo byli w wojsku muszą mieć pełne prawo do dotychczasowego systemu

b) Ten system może być zmieniany ze względu na profesjonalizację sił zbrojnych, ale tylko i wyłącznie na tych zasadach, że nowo wstępujący do służby akceptują nowe reguły

c) Nie może być innego systemu dla policji i wojska

(27.06.2010 Debata)

11.Coroczną waloryzację rent i emerytur.(My to robimy co roku i w przyszłym roku tak samo będzie i w tym roku też. (30.06.2010 Debata)

12.Zwalczanie biurokratycznych barier.(Musimy uzdrowić finanse publiczne, zwalczać biurokratyczne bariery i rozwijać „Polskę cyfrową”. (16.06.2010 wiec w Krakowie / PAP)

13.Przyśpieszenie cyfryzacji Polski.(Rozwijanie Polski cyfrowej / internet dla każdego. (…) pójście naprzód w kwestiach Polski cyfrowej, Polski nowoczesnej, Polski, gdzie będzie internet dla każdego obywatela, także na wsi polskiej (…) (25.06.2010 wiec we Włocławku / PAP)

14. Utrzymanie bezpłatnej opieki zdrowotnej.(Jest art. 68 Konstytucji Polski, który mówi w sposób wyraźny i jednoznaczny, że Polakowi, obywatelowi Polski, należy się leczenie za darmo, za pieniądze publiczne. Ja tego zmienić nie chcę na pewno. (30.06.2010 Debata)

15. Powołanie Rady Zdrowia Publicznego.(Jeśli zostanę wybrany na prezydenta, to chciałem zapowiedzieć powołanie Rady Zdrowia Publicznego, do której zapraszam pana prezesa Kaczyńskiego i pana Napieralskiego, żebyśmy w końcu przeszli od fazy gadania wyborczego do fazy przyspieszania procesów modernizacji. (TVN 24 Płock, 23.06.2010)

16.Likwidację abonamentu RTV.(Propozycja likwidację abonamentu jest cały czas aktualna. Trzeba szukać innych rozwiązań dla finansowania misji i mediów publicznych. (12.06.2010 efakt.pl)

17. Możliwość renegocjacji umowy gazowej z Rosją. (Trzeba równolegle prowadzić negocjacje z dostawcami gazu klasycznego i jednocześnie budować szansę na pozyskanie gazu łupkowego. Jak się okaże, że jest jedno i drugie, to musimy zrobić to, co zrobili Niemcy – mieć możliwość renegocjowania umowy ze stroną rosyjską albo będziemy mieli szansę jej nie podpisywania. Natomiast sprawą zasadniczą jest oprócz tego no powiedziałbym zadbanie o to, aby perspektywy gazu łupkowego były jasne z punktu widzenia polskich korzyści finansowych.(27.06.2010 Debata)

18. Utworzenie Forum Środowisk Wiejskich. (jeżeli wygram wybory prezydenckie, chciałbym bardzo powołać takie forum reprezentujące różne instytucje, organizacje zajmujące się problematyką wiejską – Forum Środowisk Wiejskich przy prezydencie Polski.(Spotkanie Krajowego Zjazdu Kółek i Organizacji Rolniczych w Warszawie, 29.06.2010)

19.Zadbać o zyski z gazu łupkowego. (Nasz rząd, jeżeli się okaże, że jest gaz w tych złożach łupków, i to wystarczające ilości, na pewno zadba o to, aby, będąc właścicielem tych złóż, bo takie jest polskie prawo, sprzedaż zgody na eksploatację obwarować wystarczającymi przepisami i decyzjami, które by dawały naszemu budżetowi duże zyski.(27.06.2010 Debata)

20. Ograniczenie liczby posłów i senatorów.(Należy ograniczyć liczbę senatorów, można też rozważyć ograniczenie liczby posłów, ale tak, aby nie utracić reprezentatywności demokratycznego Sejmu. (17.06.2010 www.se.pl)

21. Utrzymanie wzrostu gospodarczego. (Po to jest potrzebna zgoda polityczna, po to jest potrzebne pogłębienie zmian w Polsce aby rozwinąć jeszcze bardziej wzrost gospodarczy, bo tylko w ten sposób zapewnimy sobie nie tylko zmniejszanie deficytu ale również zapewnimy sobie większą ilość pieniędzy w budżecie. (30.06.2010 Debata)

22.Wycofanie wojska z Afganistanu do 2012.(Konkluzją tej dyskusji jest mój wniosek do rządu o opracowanie stanowiska dla głowy państwa na listopadowy szczyt NATO w Lizbonie i przygotowanie narodowej strategii wyjścia z Afganistanu najpóźniej do 2012 roku.(TVN 24 po posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa Narodowego, 24.06.2010)

23.Rozmowa z Miedwiediewem o Smoleńsku.(Miedwiedwiew, przyjął moje wstępne zaproszenie, które powinno być potwierdzone po wyborach przez każdego prezydenta bez względu na to, kto nim zostanie w Polsce, przyjął zaproszenie do kraju, co jest bezprecedensowym, jakby od dłuższego czasu oczekiwanym wydarzeniem, to będzie odpowiednie miejsce do rozmawiania także o katastrofie smoleńskiej, ale warto by rozmawiać z Rosjanami także o perspektywie dalszej, która powstaje po przełamaniu kłamstwa katyńskiego, po spotkaniu dwóch premierów, Polski i Rosji, nad grobami żołnierzy zamordowanych w Katyniu.(27.06.2010 Debata)

24.Zmiany w systemie emerytalnym.(Jest potrzebna zmiana w systemie emerytalnym, ale my proponujemy zmianę na zasadzie wyboru, że ktoś może dłużej pracować, ale nie musi. Musi dokonać wyboru, czy chce dłużej pracować i mieć wyższą emeryturę, czy też krócej pracować i niższą emeryturę.(30.06.2010 Debata)

25.Parytety 35% a jesli Sejm tak ustali to i 50%. (Będę namawiał swoje środowisko polityczne, by przyjąć 35-proc. parytet, a jeśli Sejm uchwali 50 proc., to jako prezydent też taką ustawę podpiszę. Można uczciwie powiedzieć, że rolą prezydenta jest wspieranie i wyrównywanie szans. Wszyscy czujemy, że ten szklany sufit ogranicza kobiety i usiłujemy wspólnymi siłami ten sufit stłuc.(TVN 24 na Kongresie Kobiet, 18.06.2010)

26.Legalne in vitro finansowane z budżetu państwa.(…), nie wolno zakazać stosowania metody in vitro, jeśli ktoś ma zastrzeżenie natury etyczno-religijnej, ale nie wolno innym zabierać tej nadziei. (Debata prezydencka, 27.06.2010)

27.Wykonanie budżetu na poziomie 1,95% na wojsko w tym roku.(W tej chwili rozmawiałem w ramach moich obecnych już obowiązków z ministrem obrony, w tym roku będzie wykonany budżet na poziomie 1,95%.(27.06.2010 Debata)

28.Nie będzie zmian w strukturze Lasów Państwowych.(Gdyby ktokolwiek słyszał o tym, że mnie się pomawia o chęć prywatyzowania lasów, proszę o telefon. (…) Słyszałem już nawet modlitwy o to, by lasy pozostały własnością państwa polskiego. I tak sobie myślałem: czy warto modlić się o coś, co jest oczywistością. Ale zawsze to nie zaszkodzi, bo oczywiście bywają i modlitwy intencjonalne, bywają i kłamstwa intencjonalne. (…) Jako żywo nigdy nie byłem, nie jestem, nie będę zwolennikiem prywatyzacji lasów. (TVN 24 Krajowy Zjazd Leśników w Jabłonnie, 16.06.2010)

29.Nie będzie likwidacji KRUS i niekorzystnych dla rolników zmian.(Nie znam ani jednego polityka, który by mówił, że należy zlikwidować KRUS, ale czym innym jest ocena jakości funkcjonowania KRUS w obecnym kształcie. (TVN 24 spotkanie krajowego zjazdu Kółek i Organizacji Rolniczych w Warszawie, 30 czerwca)

30.Utzrymanie wieku emerytalnego i pozostawienie wyboru.(Nie ma potrzeby podnoszenia wieku, można stworzyć możliwość wyboru, na przykład łącznie z wyższą emeryturą, nic na siłę, poprzez dobry przykład i podanie dobrych rozwiązań do wyboru.(27.06.2010 Debata)

31.Poprawa sytuacji rolników w perspektywie finansowej od 2014 roku.(Zbliżanie się do wysokości dopłat które mają rolnicy francuscy czy niemieccy.(Debata 30.06.2010)

32.Zabieganie by UE miała Wspólną Politykę Zagraniczną. (Trzeba także zapewnić to, że Unia będzie miała wspólną politykę zagraniczną.(30.06.2010 Debata)

33.Pozostawienie odrębnego systemu rolniczego KRUS po wyeliminowaniu patologii.(Proszę państwa, nie znam ani jednego polityka, który by chciał zlikwidować KRUS, natomiast KRUS jest rzeczywiście narzędziem, miło mi słyszeć że się pan ze mną zgadza, ja z panem się również w tej sprawie chętnie zgodzę, że KRUS należy jednak poprawiać w dobrą stronę, to znaczy eliminując mechanizmy łatwego uzyskiwania korzystniejszych rozwiązań przez osoby nieuprawnione, na przykład spoza obszaru… zawodów wiejskich czy gospodarki rolnej. To samo dotyczy problemu ludzi najzamożniejszych, często mających po kilkaset hektarów ziemi, po kilkadziesiąt tysięcy dopłat europejskich i korzystających z KRUSu. Trzeba KRUS adresować do tej uboższej części wsi, bo to jest absolutnie sprawiedliwe i konieczne z punktu widzenia łagodnego przechodzenia przez wieś polską przez konieczny okres zmian, zmian na lepsze.(30.06.2010 Debata)

34.Zabieganie o korzystne rozwiązanie dla fabryki Fiata w Polsce.(Mogę pana zapewnić, że będę zachęcał rząd polski do prowadzenia negocjacji, które w moim przekonaniu prowadzić do podtrzymania decyzji włoskiej, nie tylko produkcji dotychczasowych modeli samochodów, bo przecież o to idzie, ale również w ramach chyba 26 modeli, które mają być w tym koncernie wdrażane, także nowych projektów w Polsce, w Tychach.(30.06.2010 Debata)

35.Umocnienie Polski w Unii/Pojednanie z Rosją/Liderowanie w Europie Wschodniej.(Dla mnie to jest członkowstwo w Unii Europejskiej, umocnienie pozycji Polski w Unii, to jest Trójką Weimarski, współpraca z Niemcami, Francją, bo to jest ta sama oś geopolityczna w Europie, to jest pojednanie i pogłębienie procesu pojednania także z Rosją, o ile się to uda, ale i z Ukraińcami i postawienie sprawy polskiego jakby interesu rozumianego jako liderowanie tej części Europy, czyli temu regionowi.(30.06.2010 Debata)

36.unikanie wetowania ustaw/skupienie się na wypracowaniu kompromisu z parlamentem i rządem.(program Wizja Polski)

37.Stworzenie systemu preferencyjnych kredytów na odbudowę zniszczonych przez powódź terenów.(Komorowski zapewnił w piątek podczas wizyty na dotkniętych powodzią terenach w Kaniowie k. Bielska-Białej (Śląskie), że podjęte działania pomocowe będą wszechstronne i idące dalej niż po powodzi w 1997 roku. Komorowski zapowiedział m.in. stworzenie systemu preferencyjnych kredytów na odbudowę zniszczonych przez wodę obiektów.(PAP 21.05.2010)

38.Umowa z Rosją o wymianie młodzieży, o współpracy kulturalnej, o pogłębieniu współpracy gospodarczej.(Atmosferę po Smoleńsku trzeba umocnić, iść w kierunku przyszłości relacji z Rosją. Mam na myśli tutaj umowę o wymianie młodzieży, o współpracy kulturalnej, o pogłębieniu współpracy gospodarczej, bo mało kto sobie zdaje sprawę z tego, że w ostatnich latach udało się trzykrotnie zwiększyć wymianę handlową z Rosją.(27.06.2010 Debata)

Opublikowany w Polityka, Warto wiedzieć | Otagowane: , , , , , , , | Komentarzy: 17 »

MOCNY SENSACYJNY FILM W HOLENDERSKIEJ TV O SMOLENSKU!

Posted by Dzieckonmp w dniu 27/10/2010

Wiekszosc filmu po ANGIELSKU i POLSKU!

PS.rozpowszechniajcie to-na swoich blogach,w internecie, swoich kontach Youtube itp.

Cala Europa wiedział co się dzieje w Polsce tylko nie Polacy…
Tak będzie jak długo to komunistyczne figury będą u władzy,spadkobiercy i potomkowie szmalcowników i dziadostwa z sb,ub,milicji zdrajców narodu Polskiego!

Ten film powinien być przetłumaczony i szeroko rozpowszechniony w internecie tak, żeby zobaczyło go jak najwięcej ludzi. W internecie, bo nie ma szans na to, by pokazała go polska telewizja. To przedziwne, ale to prawda, zważywszy na to, ze w polskiej telewizji pokazano inny film, rosyjski, pokazujący wersje rosyjską.

Wymowne w tym filmie jest nadmienienie o tych, którzy nie przybyli na ten pogrzeb przywódcach państw Europy.
Gdy jeden z dysydentów rosyjskich powiedział, ze Prezydent Lech Kaczyński był niewygodny nie tylko dla Kremla, ale i dla Zachodu, bo prowadził politykę samodzielna, służąca niezawisłej, niepodległej Polsce.
Lemingom polecam zwrócenie uwagi na fakt, ze w Rosji nie ma wolnych mediów, to co tam się dzieje to głównie zasługa takich jak wy obecnie, tam już nie dało się tych błędów odwrócić, cześć tych lemingów wciąż żyje karmiona ta sama “melodyjka medialna” i każe tańczyć wypranym mozgom chocholi taniec. Dokąd wy zmierzacie?

cz.1

cz.2

cz.3

cz.4

cz.5

Opublikowany w Patriotyzm, Polityka, Warto wiedzieć | Otagowane: , , | Komentarzy: 24 »

Prawdziwa rewolucja – Ścieżka do wolności.

Posted by Dzieckonmp w dniu 27/10/2010

Aby uczynić świat miejscem szczęśliwym trzeba zmienić
swoje serce, a nie cały świat.

Za dużo komputera, a za mało spacerów, codziennego uśmiechu.
Trwajcie w życiu w równowadze, aby nie doszło do depresji i nerwicy.
Czy pamiętacie jeszcze opowieść “Jak powstały buty”?

“Pewien król narzekał, że chodząc boso w swoim królestwie skalista ziemia rani mu stopy. Nakazał aby całe królestwo pokryto skórą wołową. Błazen śmiał się z tego pomysłu. Powiedział: Królu! Wytnij tylko dwa kawałki skóry do ochrony swoich stóp!”

Aby uczynić świat miejscem szczęśliwym trzeba zmienić swoje serce, a nie cały świat.

Czasy, które nadchodzą to wielki egzamin. Niech każdy z Was zajmie się sobą. W przeciwnym razie będzie oblany. Powtórki nie będzie.

“Bóg natchnął serca wybranych ludzi, aby wykonali jego zamysł”

Komentarz Antymaterialnego na jednym z blogów.

—————————————————————————————-

Krótki film przedstawiający pewną amerykańską rodzinę, która w proteście przeciwko genetycznie modyfikowanej i chemicznej żywności zalewającej rynek spożywczy zamieniła swój malutki miejski dom z kawałkiem trawnika w prawdziwą organiczną farmę produkującą rocznie prawie 3 tony zdrowego jedzenia. Państwo Dervaes w swojej posiadłości o powierzchni 20 na 40 metrów spożytkowali każdy centymetr kwadratowy ogrodu, zainwestowali też w ogniwa fotowoltaiczne i inne urządzenia zmniejszające zużycie energii, dzięki czemu niemal całkowicie uniezależnili się od świata zewnętrznego. “W naszym społeczeństwie samodzielna uprawa żywności stała się jednym z najbardziej radykalnych działań. Jest to jedyny skuteczny sposób na protest, który obali potęgi korporacyjne. Podczas pracy w harmonii z naturą, robimy rzecz najbardziej konieczną by zmienić świat… …zmieniamy samych siebie!”

cz.2


Opublikowany w Warto wiedzieć, Świat innymi oczami | Otagowane: , , , | Komentarzy: 7 »

Pobito kapłana !

Posted by Dzieckonmp w dniu 26/10/2010

Ksiądz Ksawery Wilczyński jest jedynym kapłanem badającym i popularyzującym kwestie Królowania w Polsce Najświętszej Maryi Panny, a zgromadzona przez niego wiedza, ma moc przewartościowania wielu zdarzeń i dotychczasowych autorytetów.

ks. Ksawery Wilczyński celebrujący Mszę św. trydencką, badający kwestie zwalczania kultu NMP Wniebowziętej Królowej Polski. W swoich dociekaniach dotarł do wielu zgoła sensacyjnych faktów. Uprzejmie proszę o modlitwę w intencji tego kapłana.

W minioną sobotę, tj. 23 października, ok. godz. 22.00. przed drzwiami
kościoła nieznani sprawcy ciężko pobili ks. Ksawerego Wilczyńskiego,
proboszcza parafii w Koszutach Małych (pow. słupecki, woj.
wielkopolskie). Ksiądz obecnie przebywa w szpitalu.

Ksiądz Ksawery Wilczyński jest jedynym kapłanem badającym i
popularyzującym kwestie Królowania w Polsce Najświętszej Maryi Panny, a zgromadzona przez niego wiedza, szczególnie ta dotycząca współczesnej historii Polski i Kościoła, ma moc przewartościowania wielu zdarzeń i dotychczasowych autorytetów.

Proszę o zainteresowanie się tą sprawą blogowiczów.

Tutaj relacja z miejscowego portalu

Opublikowany w Kościół, Polityka | Otagowane: , , | Komentarzy: 5 »

NIE CHCE SIĘ WIERZYĆ !

Posted by Dzieckonmp w dniu 26/10/2010

NIE CHCE SIĘ WIERZYĆ ! GENERAŁ DWIGHT D. EISENHOWER MIAŁ RACJĘ,
WYDAJĄC ROZKAZ WYKONANIA JAK NAJWIĘKSZEJ ILOŚCI FILMÓW I ZDJĘĆ

HOLOKAUST MIAŁ MIEJSCE DOKŁADNIE TAK JAK GO NAZIŚCI ZAPLANOWALI PRAWIE
60 LAT TEMU…

Faktem historycznym, który warto pamiętać, jest to, że po odnalezieniu
ofiar obozów koncentracyjnych Naczelny Dowodzący Sił Alianckich,
Generał DWIGHT D. EISENHOWER, rozkazał wykonać jak najwięcej zdjęć
oraz przymusowo zabrać niemiecką ludność okolicznych miast do obozów
koncentracyjnych, aby zobaczyli ten HORROR, a w niektórych przypadkach
nakazał im nawet grzebanie zmarłych.

A powód takiego postępowania? Wyjaśnił go w następujący sposób: ”Żeby
zebrać jak najwięcej dowodów, filmów, zeznań świadków, ponieważ
nadejdzie dzień, kiedy jakiś sk…..syn powie, że to się nigdy nie
wydarzyło.”

‘WSZYSTKO, CO JEST POTRZEBNE, ABY ZŁO MOGŁO SIĘ WYDRZAĆ, TO ABY
PRZYZWOICI LUDZIE NIE REAGOWALI’. (Edmund Burke)

W OSTATNIM CZASIE W WIELKIEJ BRYTANII USUNIĘTO Z PROGRAMÓW SZKOLNYCH
HOLOKAUST, PONIEWAŻ OBRAŻAŁ ON ‘WIARĘ SPOŁECZNOŚCI ISLAMSKIEJ’, ŻE
HOLOKAUST NIGDY NIE MIAŁ MIEJSCA. TAK, W WIELKIEJ BRYTANII.

JEST TO ONIEŚMIELAJĄCY ZNAK, ZWIĄZANY Z OBAWAMI DOTYKAJĄCYMI CAŁY
ŚWIAT, A PAŃSTWA PODDAJĄ SIĘ MU ZBYT ŁATWO. OD KOŃCA II WOJNY
ŚWIATOWEJ MINĘŁO PONAD 60 LAT.

TEN EMAIL ROZESŁANY JEST JAKO PRZYPOMNIENIE DLA CAŁEJ LUDZKOŚCI, KU
PAMIĘCI 6 MILIONÓW ŻYDOW, 20 MILIONÓW ROSJAN, 10 MILIONÓW CHRZEŚCIJAN,
KSIĘŻY, ZAMORDOWANYCH, ZABITYCH, ZGWAŁCONYCH, SPALONYCH, UPOKORZONYCH,
KIEDY W MIĘDZYCZASIE NIEMCY I ROSJA MIAŁY INNE PRIORYTETY....

OBECNIE, BARDZIEJ NIŻ KIEDYKOLWIEK, PAŃSTWA TAKIE JAK MIĘDZY INNYMI
IRAN, DEKLARUJĄ, ŻE ‘HOLOKAUST JEST MITEM’. WŁAŚNIE OBECNIE
PRZYPOMINANIE ŚWIATU, ABY NIGDY, NIGDY NIE ZAPOMNIAŁ JEST IMPERATYWEM.
CELEM TEGO EMAILA JEST TO, ABY CO NAJMNIEJ 40.000.000 LUDZI NA CAŁYM
ŚWIECIE MOGŁO POWIEDZIEĆ, ŻE GO CZYTAŁO.

BĄDŹ OGNIWEM W TYM ‘ŚWIATOWYM ŁAŃCUCHU EMAILOWYM’ I POMÓŻ W
ROZSYŁANIU GO NA CAŁY ŚWIAT. PROSIMY, PRZETŁUMACZ GO JEŚLI BĘDZIE TO
KONIECZNE!!!!

NIE KASUJ GO..... WYSŁANIE GO DALEJ ZAJMIE CI TYLKO 1 MINUTĘ TWOJEGO CZASU.
Żródło: Echo Chrystusa Króla

Opublikowany w Polityka, Szatan, Warto wiedzieć | Otagowane: , | Komentarzy: 12 »

Orędzie z 25 pażdziernika 2010 r.

Posted by Dzieckonmp w dniu 26/10/2010

„Drogie dzieci! Niech ten czas będzie dla was czasem modlitwy. Moje wezwanie,  pragnie być dla was kochane dzieci, wezwaniem, abyście się zdecydowali iść drogą nawrócenia, dlatego módlcie się i proście o wstawiennictwo Wszystkich Świętych. Niech oni będą dla was przykładem i bodźcem i radością ku życiu wiecznemu. Dziękuję wam, że odpowiedzieliście na moje wezwanie”.

Opublikowany w Medziugorje, Orędzia | Otagowane: , | Zostaw Komentarz »

Cud w Terespolu: Matka Boża płacze wonnymi łzami

Posted by Dzieckonmp w dniu 25/10/2010

Z kopii ikony Matki Bożej Szybko Spełniającej Prośby płynie wonny olej. W każdą niedzielę w cerkwi w Terespolu przed obrazem tłumnie modlą się wierni. To pierwsze od ponad 70 lat nadprzyrodzone zjawisko nad Bugiem.

W niedzielę 10 października do cerkwi w Terespolu, gdzie znajduje się płacząca ikona przyjechał abp Abel, ordynariusz diecezji lubelsko–chełmskiej. Mówił o szczególnym błogosławieństwie dla ziemi południowego Podlasia. Ale wszystko zaczęło się dużo wcześniej w domu państwa Popławskich z Terespola. 16-letni Łukasz Popławski zobaczył jak z oczu Matki Bożej spływają łzy. Ikonę przywiózł gimnazjaliście proboszcz parafii prawosławnej, ks. Jarosław Łoś.

– Łukasz chciał reprodukcję słynnej z cudownych uzdrowień ikony ze świętej góry Atos. Kupiłem ją w Łucku – opowiada ks. Jarosław Łoś. – Chłopiec od najmłodszych lat jest związany z cerkwią. Był na warsztatach wykonywania ikon i sam próbuje ikonopisania – zauważa duchowny.

Chłopak o łzach na ikonie powiadomił proboszcza. Krople wonnej oleistej substancji płynęły intensywnie z oczu Madonny i z jednej z trzech jej gwiazd (na ikonach na czole i na ramionach Bogurodzicy przedstawiane są trzy złote gwiazdy, symbole Świętej Trójcy – przyp. red).

Wiadomość o cudzie szybko rozeszła się po Terespolu i okolicy. Do domu państwa Popławskich zaczęli przychodzić pielgrzymi, aby się modlić. – Nie ogłaszaliśmy żadnego cudu. Zapadła jednak decyzja, aby przenieść ikonę do cerkwi – informuje Andrzej Boublej, rzecznik Prawosławnej Diecezji Lubelsko-Chełmskiej. Ikona Matki Bożej “Szybko Spełniającej Prośby” została przeniesiona do terespolskiej cerkwi w przeddzień święta parafialnego.

W niedzielę 10 października w terespolskiej cerkwi pw. św. ap. Ewangelisty Jana Teologa nabożeństwu przewodniczył arcybiskup Abel, ordynariusz diecezji lubelsko–chełmskiej. W homilii powiedział, że cudowne objawienie łaski Bożej poprzez ikonę Bogurodzicy “Szybko Spełniającej Prośby” jest szczególnym błogosławieństwem doświadczonej w minionym stuleciu ziemi południowego Podlasia.

Przypomniał akcje przesiedleńcze i burzenie świątyń prawosławnych w dawnych latach.
Boublej przyznaje, że w świątyni wonny olej mniej wycieka z ikony. Ale namaszczane są nim czoła wiernych przychodzących na modlitwy.

Cerkiew doceniła pierwsze od ponad 70 lat nadprzyrodzone zjawisko nad Bugiem. Na początku listopada terespolskim objawieniem zajmie się Synod Cerkwi Prawosławnej w Warszawie.
– Starsi ludzie podchodzą do tego objawienia z bezgraniczną wiarą, a młodsi i średni wiekiem sceptycznie czekają na ocenę zdarzenia przez biskupów – mówi Janusz Turecki, z Terespola.

Ks. prot. Jarosław Łoś i rodzina Łukasza są zaskoczeni i przerażeni rozgłosem całej sprawy. – Tu najważniejsza jest sfera sacrum – z przejęciem przypomina proboszcz obawiając się, aby sensacja nie przyćmiła nadzwyczajnego zdarzenia metafizycznego. Podobnie uważa rodzina szesnastolatka, która nie pozwala na kontakt z chłopcem.

Do przygranicznego Terespola nad Bugiem ciągną setki pielgrzymów z całego kraju. Jedni wierzą, że uzdrowi ich olej płynący z kopii ikony Matki Bożej Spełniającej Prośby. Inni chcą podziękować za cud.

Niedzielne popołudnie w Terespolu. Pod odnowioną niedawno cerkwią parkują samochody z rejestracjami całej Polski. Podjeżdżają też autokary. Wysiadają z nich prawosławni pielgrzymi z Hajnówki – łącznie 130 osób pod opieką trzech księży: Jana, Dymitra i Marka.

– Liczę, ze otrzymam więcej siły od Pana Boga do życia i pracy – mówi Tamara Osip, pracownica poczty w Hajnówce. A Nadzieja Szpakowicz z Białowieży dodaje: Będę się modlić o zdrowie i pomyślność rodziny.

Pan Stanisław Krajewski z Warszawy z trudem przepcha wózek inwalidzki przez wąskie drzwi świątyni. Mija 70-letnią Jadwigę Łukaszuk z Terespola. Kobieta przyszła tu, by “podziękować za cud”. – Najpierw po modlitwach przez ikoną poczuł się lepiej mój sąsiad, pan Ryszard. Potem po ostatnim namaszczeniu mi też poprawiło się zdrowie – opowiada Jadwiga Łukaszuk.

Jej znajoma, pani Luba dziwi się niedowiarkom. – Gospodyni domu, w którym najpierw wisiała ikona, miała kubeczek do połowy napełniony jej łzami. Miały dziwną konsystencję, oleistą. Ludziska złośliwie gadali, że to olej czy sok. Ale gdyby nie było prawdziwe objawienie, to batiuszka by nie przyjął ikony do cerkwi – mówi Luba.

W niedzielę Luba do cerkwi nie weszła. Nie było łatwo dostać się do szczelnie zapełnionego wnętrza. Na wieczornym akatyście (prawosławny hymn liturgiczny) przed ikoną Matki Bożej “Szybko Spełniającej Prośby” przesuwały się tłumy wiernych z całej Polski. Śpiewał chór, paliły się setki świec. W towarzystwie kilkunastu duchownych przed ikoną modlił się prawosławny arcybiskup Abel, ordynariusz diecezji lubelsko-chełmskiej.

– W Terespolu pojawiło się święte mirro. Wierzymy, że Matka Boska będzie spełniać prośby, słyszy modlitwy i zanosi je do Jezusa Chrystusa – mówił prawosławny ksiądz z Zabłocia.

W trakcie nabożeństwa jeden z księży co jakiś czas delikatnie ściera z obrazu złocistą substancję, całuje pakiecik i odkłada na ozdobnym płótnie. Wonnym olejkiem zostaną namaszczone czoła wielu wiernych.

Ikona, która płacze

Kopię ikony Matki Bożej Spełniającej Prośby 16-letniemu Łukaszowi Popławskiemu z Terespola przywiózł z Łucka znajomy ksiądz. Gdy gimnazjalista zauważył, że po ikonie spływają oleiste łzy, powiadomił o tym miejscowego proboszcza. Wiadomość o cudzie rozeszła się błyskawicznie. Do domu Popławskich zaczęli schodzić się pielgrzymi. Wtedy ikona została przeniesiona do miejscowej cerkwi. Na początku listopada objawieniem zajmie się Synod Cerkwi Prawosławnej w Warszawie.

Źródło: Dziennik Wschodni

Opublikowany w Cuda, Religia, Warto wiedzieć, Świat innymi oczami | Otagowane: , , | Komentarzy: 25 »

PLATFORMIE GROŻONO Z KOMPUTERA… RADNEGO PO

Posted by Dzieckonmp w dniu 25/10/2010

Przed sobotnią konwencją przedwyborczą Platformy Obywatelskiej w Krośnie Odrzańskim na forum lokalnej gazety pojawił się wpis, że jest okazja, aby „ich wszystkich się pozbyć”. Dzięki numerowi IP policjanci trafili do mieszkania, z którego kierowano groźbę. Zajmuje je Adam Przybysz – radny… Platformy Obywatelskiej!

Krosno Odrzańskie to niewielkie miasteczko na Ziemi Lubuskiej blisko granicy z Niemcami. Na sobotnie popołudnie w  restauracji „Wodnik” zaplanowano konwencję przedwyborczą Platformy Obywatelskiej. Zaproszono władze wojewódzkie partii, lubuskich parlamentarzystów PO, a swój przyjazd zapowiedział wicemarszałek Sejmu Stefan Niesiołowski. Impreza miała być z wielką pompą. Poświęcony jej był nawet jeden z wątków na internetowym forum najpopularniejszego dziennika w regionie, czyli „Gazety Lubuskiej”.

Adam Przybysz (w golfie) obok D.Tuska,

-  Były tam różne wpisy. Z reguły sympatyków Platformy Obywatelskiej. Pod koniec tygodnia, chyba w piątek, ktoś jednak napisał, że będzie okazja ich wszystkich pozbyć za jednym zamachem – opowiada Niezależnej.pl mieszkaniec Krosna Odrzańskiego.

Informacja o groźbie dotarła do współpracowników posła PO Marka Cebuli. Natychmiast zrobili tzw. screena i powiadomili miejscową  policję. Ci sprawę potraktowali bardzo poważnie. Tym bardziej, że było to tuż po tragicznych wydarzeniach w Łodzi, gdzie uzbrojony szaleniec zabił jedną osobę, a drugą ciężko ranił.

- Natychmiast sprawdziliśmy restaurację „Wodnik”. Pirotechnicy szukali ewentualnych ładunków wybuchowych. Nic nie znaleźli– relacjonuje młodszy aspirant Norbert Marczenia, rzecznik krośnieńskiej policji.

Równocześnie szukano autora wpisu. Cały czas bowiem nie było wiadomo, czy to realna groźba, czy kretyński żart. Dzięki numerowi IP udało się bardzo szybko. Doprowadził on do jednego z prywatnych mieszkań w Krośnie Odrzańskim. Sensacja wybuchła, gdy wyszło na jaw, że jednym z lokatorów jest Adam Przybysz, radny… Platformy Obywatelskiej.

- W tym mieszkaniu zabezpieczyliśmy dwa komputery. Stacjonarny i laptopa – dodaje młodszy aspirant Marczenia.

Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że do autorstwa wpisu-groźby przyznał się ojciec radnego. Sprawą zszokowany jest poseł Cebula.

- Przecież to my powiadomiliśmy policję. Nie mieliśmy pojęcia, że doprowadzi to do osób związanych z Platformą Obywatelską. Z tego, co jednak wiem, ojciec Adama Przybysza nie jest członkiem naszej partii – mówi Niezależnej.pl lider Platformy Obywatelskiej w Krośnie Odrzańskim, który o wyniku poszukiwań żartownisia dowiedział się od dziennikarzy. I o to ma największy żal do Adama Przybysza. – Był przecież na sobotniej konwencji, była cała niedziela, a on ani słowem nie wspomniał, że są jakieś problemy. Dopiero dzisiaj to ja zadzwoniłem do niego i dowiedziałem się szczegółów.

Z Adamem Przybyszem udało nam się przez chwilę porozmawiać. Mężczyzna był bardzo zdenerwowany i zapewniał, że to nie on jest autorem wpisu na forum „Gazety Lubuskiej”.

- Przepraszam za to, co się stało. Przepraszam za mojego ojca. Nie wiem, dlaczego to zrobił. Nie zdążyliśmy jeszcze na ten temat porozmawiać– tłumaczy radny Platformy Obywatelskiej.

Grzegorz Broński
www.niezalezna.pl

Opublikowany w Polityka | Otagowane: , , | Komentarzy: 3 »

Najpiękniejsze serce

Posted by Dzieckonmp w dniu 25/10/2010

Pewien młodzieniec chwalił się że ma najpiękniejsze serce w dolinie.
Chwalił się nim na rynku i zebrał się ogromny tłum by je podziwiać bowiem było w swym kształcie perfekcyjne.
Nie miało żadnej skazy, było przepiękne, gładkie i błyszczące. Biło bardzo żywo.

Chłopak krzyczał na cały głos że nikt nie ma piękniejszego serca od niego i wszyscy mu potakiwali bowiem jego serce było idealne.

Jednak w pewnym momencie jakiś strzec z tłumu krzyknął:
- Dlaczego twierdzisz że twoje serce jest najpiękniejsze skoro moje jest o wiele piękniejsze od twojego.

Młodzieniec bardzo się zdziwił słysząc te słowa a potem spojrzał na serce starca i się zaśmiał.
Serce starca biło bardzo żywo, być może nawet żywiej od serca młodzieńca, ale było to serce poorane rozlicznymi bruzdami, serce w którym było wiele brakujących kawałków.
Wiele tez w nim było kawałków które do tegoż serca nie pasowały.
Było to serce brzydkie które w żaden sposób nie mogło się równać z nieskazitelnym sercem młodzieńca.

Chłopak zapytał się dlaczego starzec uważa że jego serce jest piękniejsze skoro wszyscy widzą, że nie jest ono nawet w części tak piękne jak jego własne serce.
Wtedy starzec rzekł, że w życiu nie zamieniłby tego serca na serce młodzieńca.
Powiedział też aby młodzieniec spojrzał na jego serce i wskazując na blizny rzekł.
- Widzisz te blizny i brakujące kawałki. Nie ma ich tu dlatego, że ofiarowałem je z miłości dla wielu osób a niesie to ryzyko bo często się zdarza, że sami ofiarowujemy uczucie dla innych , ale oni nie dają nam nic w zamian. Stąd te blizny bo choć dałem im cześć swojego serca, oni nie dali mi nic.
Jeśli natomiast spojrzysz uważnie dostrzeżesz, że wiele kawałków do mojego serca niezupełnie pasuje. Są to kawałki serca innych, które oni mi ofiarowali i które znalazły stałe miejsce w moim sercu.
Dlatego moje serce jest piękniejsze od twojego. Natomiast te bruzdy, które widzisz zrobili ludzie nieczuli, ludzie, którzy mnie zranili.

Wtedy młodzieniec spojrzał na starca, zrozumiał i zapłakał.
Potem wziął kawałek swojego przepięknego serca i ofiarował go starcowi, a starzec zrobił to samo.
Padli sobie w ramiona i rozpłakali się po czym odeszli razem w wielkiej przyjaźni.
Młodzieniec włożył część serca starca do swojego serca w miejsce brakującego kawałka który dał starcowi. Ten nowy kawałek pasował tam, choć nie idealnie, co zmąciło doskonałą harmonię serca młodzieńca.
Nigdy jednak wcześniej serce młodzieńca nie było tak piękne jak w tym momencie i młodzieniec dopiero teraz to zrozumiał

***

Pracuj tak, jakbyś nigdy nie potrzebował pieniędzy,
tańcz tak jakby nikt na ciebie nie patrzył
i zawsze kochaj tak jakbyś nigdy wcześniej nie kochał

/ Bruno Ferrero /

Opublikowany w Opowiadania | Otagowane: , | Komentarzy: 4 »

Człowiek, który widział Boga!

Posted by Dzieckonmp w dniu 24/10/2010

Andre Frossard, uznany dziennikarz i pisarz, jako wytrawny ateista nie wierzył w Boga. To, co wpłynęło na jego szok i przemianę oraz wiarę w Boga było wyjątkowym darem namacalnego poznania Stwórcy, którym to sam Bóg go obdarował.

Każdy powinien zapoznać się z poniższym jego testamentem i opisem Boga przedstawionym w tym tu opracowaniu na podstawie głosnej jego książki pod tytułem (z tłumaczenia angielskiego):  p.t. „ Bóg istnieje poznałem Go”(w polskim “Istnieje inny swiat”), a ktorej trudno dostępne dzisiaj egzemplarze osiągają na rynku angielskim cenę nawet $600. za egzemplarz.

- artykuł redakcji pisma „Miłujcie się”,

„Istnieje inny świat

W momencie kiedy stanął w obecności Najświętszego Sakramentu i został dotknięty promieniującym światłem radości życia i miłości tajemnicy Boga w Trójcy Jedynego, wtedy stało się dla niego oczywiste, że tylko w Kościele katolickim jest całą prawdą, którą Bóg objawił ludzkości…

Andre Frossard (ur. 14 stycznia 1915, zm. 2 lutego 1995), dziennikarz, pisarz i filozof, był przyjacielem Jana Pawła II, członkiem Akademii Francuskiej, a od 1962 r. redaktorem naczelnym Le Figaro Magazine, jednego z najbardziej opiniotwórczych tygodników europejskich. Należał do najsłynniejszych i najbardziej wpływowych pisarzy i dziennikarzy w Europie. W czerwcu 1935 r. doświadczył gwałtownego nawrócenia, stając się w jednym momencie z zagorzałego ateisty żarliwym katolikiem i niezwykle skutecznym apologetą chrześcijaństwa.

W okowach idiotycznego ateizmu

A. Frossard od dzieciństwa był wychowywany w atmosferze ateistycznej ideologii zwalczającej wszelkie przejawy religijności, a szczególnie Kościół katolicki. Jego ojciec, Ludwik Oskar Frossard, był znanym francuskim politykiem i ateistą. To właśnie on w 1920 r. założył Francuską Partię Komunistyczną i został jej pierwszym sekretarzem. Matka Andrego była niepraktykującą protestantką, a jego babka Żydówką. Młody Frossard uważał Kościół katolicki za ostoję ciemnoty i zacofania. Od trzynastego roku życia czytał dzieła Woltera i Rousseau, a jego serce i umysł przesiąkał zawarty w nich jad kłamstwa i wrogości do Kościoła katolickiego oraz chrześcijaństwa.

“Ateizm przybiera wiele form” – pisał A. Frossard. “Jest ateizm filozoficzny, który wcielając Boga w przyrodę, odmawia Mu odrębnej osobowości i umieszcza wszystkie rzeczy w zasięgu ludzkiej inteligencji; nic nie jest Bogiem, wszystko jest boskie.

Ten ateizm prowadzi do pan-teizmu pod postacią jakiejś ideologii.

Ateizm naukowy odrzuca hipotezę Boga, jako nieodpowiednią w badaniach, i usiłuje wyjaśnić istnienie świata tylko poprzez właściwości materii, nie pytając, skąd ona sama pochodzi.

Jeszcze bardziej radykalny ateizm marksistowski nie tylko neguje Boga, ale posłałby Go na urlop, nawet gdyby istniał. Jego natrętna obecność przeszkadzałaby w wolnej grze woli człowieka.

Istnieje również ateizm najbardziej rozpowszechniony, który dobrze znam – to ateizm idiotyczny. Taki był mój ateizm. Ateizm idiotyczny nie stawia sobie pytań. Uważa za naturalne przebywanie człowieka na ognistej kuli pokrytej cienką warstwą suchego błota i obracającej się wokół swojej osi z prędkością ponaddźwiękową dookoła Słońca – czegoś w rodzaju bomby wodorowej, unoszonej przez miliardy lampionów (gwiazd) o zagadkowym pochodzeniu i nieznanym przeznaczeniu”.

Tajemnica nawrócenia

W 1935 r. dwudziestoletni Andre Frossard pracował w Paryżu jako początkujący dziennikarz. Chociaż był ateistą, to jednak zaprzyjaźnił się z praktykującym katolikiem Andrzejem Villeminem, który bezskutecznie starał się doprowadzić go do wiary w Boga. Ósmego czerwca 1935 r. Villemin zaprosił Frossarda na obiad. Pojechali do centrum Paryża rozklekotanym samochodem. Zatrzymali się na rue d’Ulm przed małym kościołem, w którym trwała nieustająca adoracja Najświętszego Sakramentu. Villemin poprosił Frossarda, aby na niego poczekał kilka minut, ponieważ ma ważną sprawę do załatwienia w kościele. Po pewnym czasie zniecierpliwiony czekaniem Frossard wszedł do kościoła. Stanął z tyłu i patrząc na klęczących ludzi, bezskutecznie próbował odnaleźć swojego przyjaciela.

Kiedy spojrzał na główny ołtarz, jego uwagę przykuł wystawiony Najświętszy Sakrament. Nie wiedział, co to jest, gdyż po raz pierwszy w życiu widział monstrancję z Najświętszym Sakramentem.

Nagle, w sposób niewytłumaczalny i całkowicie niezależny od niego, Frossard czuje, że w jego wnętrze wnika jakaś tajemnicza moc, która uwalnia go od duchowej ślepoty spowodowanej przez ateizm i umożliwia mu doświadczenie istnienia innego świata, bardziej rzeczywistego aniżeli ten, który poznajemy naszymi zmysłami.

“Przede wszystkim zostają mi dane słowa duchowego życia – pisze Frossard – (…) słyszę je jakby wypowiadane obok mnie cichym głosem przez osobę, która widzi, czego ja jeszcze – nie widzę”.

Po usłyszeniu tych słów Frossard zostaje ogarnięty nadprzyrodzoną rzeczywistością, promieniującą wprost od Najświętszego Sakramentu.

“Jest to niezniszczalny kryształ o nieskończonej przejrzystości – próbuje opisać to doświadczenie A. Frossard – jasności prawie nie do zniesienia lekko niebieskiego światła (jeden stopień więcej byłby mnie uśmiercił). To jest inny świat o takim blasku i realności, że nasz świat wydaje się przy nim podobny do rozwiewających się cieni sennych marzeń. Tę nową rzeczywistość i prawdę widzę z ciemnego brzegu, na którym stoję. To jest ład we wszechświecie, a na jego szczycie jest Oczywistość Boga. która jest Obecnością i Osobą. Jeszcze przed sekundą zaprzeczałem Jej istnienia. Chrześcijanie nazywają ją »naszym Ojcem«.

Doświadczam Jej łagodnej dobroci i łaskawości, której nie jest w stanie dorównać żadna inna. Łagodność ta jest zdolna przemienić każde ludzkie serce – również takie, które jest twardsze od najtwardszego kamienia. Temu wtargnięciu rzeczywistości Boga towarzyszy radość, która jest entuzjazmem uratowanego od śmierci, w samą porę wydobytego z oceanu rozbitka.

Dopiero teraz uświadamiam sobie, w jakim błocie byłem pogrążony, i dziwię się, jak mogłem tam żyć i oddychać.

Jednocześnie zostałem obdarowany nową rodziną, a jest nią Kościół katolicki. Jego zadaniem jest prowadzenie mnie tam, dokąd muszę iść, gdyż pozostaje mi do przebycia jeszcze kawał drogi (…). Kościół jest wspólnotą; w niej obecny jest Jedyny, którego imienia nigdy więcej nie będę mógł napisać bez trwogi, że zranię Jego miłość.

Stoję przed Nim jak dziecko, któremu przypadło w udziale szczęście otrzymania przebaczenia” (Istnieje inny świat, s. 39-40).

Przy swoim nawróceniu Frossard odkrył, że Kościół katolicki długo przedtem sformułował to, co zostało mu objawione w inny sposób. Pisze:

“To była dla mnie osobliwa sytuacja, dająca się porównać z tą, gdyby Krzysztofowi Kolumbowi powracającemu z Ameryki starzy kartografowie królowej Izabeli (którzy nigdy nie opuścili swoich pracowni) objaśniali jego odkrycia z najdrobniejszymi szczegółami, podając dokładnie położenie wsi i plantacji” (tamże. s. 144).

Tylko Bóg istnieje, a wszystko inne jest jedynie hipotezą

A. Frossard wielokrotnie opisywał swoje doświadczenie spotkania z nadprzyrodzoną rzeczywistością, gdyż miał świadomość, jak bardzo ubogi i nieporadny jest w tym względzie ludzki język. Warto zapoznać się z innym opisem jego nawrócenia, w którym zostały uwydatnione inne aspekty tego nadzwyczajnego doświadczenia. W książce Bóg i ludzkie pytania czytamy: “Wszedłem do kaplicy jako ateista, a w kilka minut później wyszedłem z niej jako chrześcijanin – i byłem świadkiem swojego własnego nawrócenia, pełen zdumienia, które ciągle trwa”.

Frossard podkreśla, że to doświadczenie nie było jakimś odkryciem intelektualnym, ale miało charakter doświadczenia fizycznego i prawie laboratoryjnego: “Byłem (…) ateistą, kiedy przechodziłem przez drzwi kaplicy, i pozostawałem nim nadal w jej wnętrzu. Obecni tam ludzie, widziani pod światło, rzucali tylko cienie, między którymi nie mogłem odróżnić swojego przyjaciela, i coś w rodzaju słońca promieniowało w głębi kaplicy. Nie wiedziałem, że był to Najświętszy Sakrament.

Nie doznałem nigdy zmartwień miłosnych ani niepokoju, ani ciekawości. Religia była starą chimerą, a chrześcijanie gatunkiem opóźnionym na drodze historycznej ewolucji. (…) Jeszcze dzisiaj widzę tego dwudziestoletniego chłopca, którym wtedy byłem. Nie zapomniałem jego osłupienia, kiedy nagle wyłaniał się przed nim z głębi tej skromnej kaplicy świat, inny świat – o blasku nie do zniesienia, o szalonej spoistości, którego światło objawiało i jednocześnie zakrywało obecność Boga, tego samego Boga, o którym jeszcze przed chwilą przysięgałby, że istnieje tylko w ludzkiej wyobraźni.

Jednocześnie spływała na niego fala słodyczy zmieszanej z radością – o mocy, która może skruszyć serce i której wspomnienie nigdy nie zaniknie, nawet w najgorszych chwilach życia, niejednokrotnie przenikniętych lękiem i nieszczęściem.

Odtąd nie stawia sobie innego zadania, jak tylko świadczyć o tej słodyczy i o tej rozdzierającej czystości Boga, który mu pokazał owego dnia przez kontrast, z jakiego błota został ulepiony… Owym światłem, którego nie ujrzałem cielesnymi oczyma, nie było to, jakie nas oświeca lub powoduje opalanie. To było światło duchowe, tzn. światło pouczające – jakby żar prawdy. Odwróciło ono definitywnie porządek rzeczy.

Od chwili kiedy je ujrzałem, mógłbym powiedzieć, że dla mnie tylko Bóg istnieje, a wszystko inne jest jedynie hipotezą(…). Podkreślam: to było obiektywne doświadczenie, prawie z dziedziny fizyki, i nie mam nic cenniejszego do przekazania, jak tylko to: poza tym światem, który nas otacza i którego cząstką jesteśmy, odsłania się inna rzeczywistość, nieskończenie bardziej konkretna niż ta, w której na ogół pokładamy ufność. Jest ona ostateczną rzeczywistością, wobec której nie ma już pytań” (ss. 21-24).

Od momentu nawrócenia dla A. Frossarda pierwszym, najważniejszym i najbardziej naglącym zadaniem w życiu było uwielbienie Boga za Jego miłość i miłosierdzie. Był pewny, że na ziemi istnieje tylko jedna rzeczywista nadzieja, a daje nam ją wyłącznie Jezus Chrystus – i dlatego trzeba o niej mówić wszystkim ludziom.

Jak to jest możliwe?

“Jak to jest możliwe – pytał się sam siebie A. Frossard – że młody człowiek, wychowany w atmosferze ateistycznych przesądów nieprzyjaznych Bogu, chrześcijaństwu i Kościołowi, mógł w jednym momencie stać się żarliwym katolikiem?

Bezmyślnie wszedł do kościoła, w którym wystawiony był Najświętszy Sakrament, a – kiedy z niego wychodził, przepełniony był niesamowitą radością z odnalezienia prawdy o istnieniu Boga i entuzjazmem do dzielenia się z całym światem tym niesamowitym odkryciem. To było doświadczenie realnej obecności tajemnicy Boga, który jest jeden w trzech Osobach, jedynym źródłem istnienia całej rzeczywistości, utrzymującym wszechświat w harmonii istnienia, udzielającym ludziom zdolności myślenia i odczuwania piękna”.

Andre Frossard podkreśla, że nie był to sen czy jakieś urojenie, lecz obiektywne doświadczenie bez udziału wyobraźni, bez wytwarzania sobie obrazów.

Po wielu latach napisał: “Radość przeszła nade mną jak fala światła z nieprzepartą, a zarazem delikatną siłą (…). Towarzyszyłem swojemu własnemu nawróceniu ze zdziwieniem, które jeszcze trwa”. To zdziwienie trwało aż do ostatnich chwil jego ziemskiego życia.

Wyjątkowość natychmiastowego nawrócenia A. Frossarda wynikała również z faktu, że w ogóle nie znał on nauki Kościoła katolickiego; był całkowitym ignorantem w tej dziedzinie. W momencie kiedy stanął w obecności Najświętszego Sakramentu i został dotknięty promieniującym światłem radości życia i miłości tajemnicy Boga w Trójcy Jedynego, wtedy stało się dla niego oczywiste, że tylko w Kościele katolickim jest cała prawda, którą Bóg objawił ludzkości.

Po tym nadzwyczajnym doświadczeniu Frossard wiedział, że istnieje inny świat, którego nie możemy poznać naszymi zmysłami, że jest jeden Bóg w Trzech Osobach, że katolicki Kościół jest instytucją boską, a my mamy wolność wyboru i możemy przyjąć lub odrzucić zbawienie, które ofiarowuje nam Bóg.

“W tym dniu stałem się katolikiem od stóp do głów, katolikiem ponad wszelką wątpliwość – a nie protestantem ani muzułmaninem, ani żydem” – pisze A. Frossard. “Byłem tak mocno zaskoczony, widząc siebie przy wyjściu z kościoła katolikiem, jakbym był zaskoczony, znajdując siebie przy wyjściu z ogrodu zoologicznego, żyrafą.

Żadna instytucja nie była mi bardziej obca niż Kościół katolicki, mógłbym nawet powiedzieć: żadna bardziej niesympatyczna (…). Była dla mnie tak daleka jak Księżyc lub Mars. Wolter nie powiedział mi o niej nic dobrego, a od mego trzynastego roku życia nie czytałem prawie nic innego prócz Woltera i Rousseau. Nagle zostałem oddany Kościołowi, przekazany i powierzony jak nowej rodzinie, z poleceniem podjęcia dalszego ciągu życia na jego rachunek” (Istnieje inny świat, ss. 18-19). Po nawróceniu dla Frossarda cała otaczająca rzeczywistość, wszystkie wydarzenia oraz ludzie byli sposobem przemawiania i objawiania się Boga.

Po nawróceniu

Po wyjściu z kościoła, pamiętnego 8 czerwca 1935 r., A. Frossard spotkał Villemina i z wielkim przejęciem opowiedział mu o niezwykłym doświadczeniu, które przed chwilą przeżył. Rozradowany Villemin długo się nie zastanawiał i natychmiast zawiózł go do Anity i Stanisława Fumetów, w których domu spotykała się na modlitwie grupa młodych ludzi świeżo nawróconych na katolicyzm, w większości żydowskiego pochodzenia.

Wszyscy oni w pewnym okresie swojego życia odkryli, że chrześcijaństwo to nie jest jakiś system idei czy moralności, ale Osoba zmartwychwstałego Jezusa Chrystusa, który żyje i działa w swoim Kościele. Wszyscy ci konwertyci odkryli Jezusa Chrystusa i osobiście się z Nim spotkali, doświadczyli Jego miłości tak, jak uczniowie z Emaus (por. Łk 24. 13-31).

W czasie wspólnych spotkań mówili tylko o Chrystusie, gdyż każdy inny temat wydawał się im nudny i bez znaczenia. W lecie udawali się razem na dzień skupienia do sanktuarium w La Salette, gdzie w 1846 r. objawiła się płacząca Matka Boża.

Po swoim nawróceniu Frossard dalej pracował jako dziennikarz, ale mało go już interesował świat. “Cud trwał miesiąc” – pisał. “Każdego ranka odnajdywałem z zachwytem to samo światło, przy którym bladło światło dnia. To samo, nigdy nie zapomniane, doświadczenie łagodnej dobroci, porządkujące całą moją teologiczną wiedzę” (Istnieje inny świat, ss. 39-40). Doświadczenie intensywności Bożego światła z upływem czasu stawało się coraz mniejsze, aż do całkowitego wygaśnięcia, ale Andre nie został osamotniony. Został obdarowany prawdą w inny sposób: znalazłszy Boga – miał Go nieustannie poznawać na drodze wiary.

Po przyjęciu chrztu Frossard znajdował się w szczęśliwym stanie dziecięcej niewinności. A. Fumet została jego chrzestną matką. Łaska nawrócenia oraz sakramentu chrztu sprawiły, że stał się duchowo dzieckiem, którym – jak wyznał – nigdy przedtem nie był.

Dokładnie tak, jak powiedział Jezus: “Jeśli się nie odmienicie i nie staniecie jak dzieci, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego” (Mt 18, 3). Zdolność zachwytu i podziwu należy do istotnych cech bycia duchowo dzieckiem. Dla A. Frossarda stało się oczywiste, że nie znajdzie się Boga, jeżeli z góry wyklucza się istnienie niewyrażalnego piękna, które tylko duchem jesteśmy w stanie odkryć i duchem tylko możemy go doświadczyć.

Ojciec Andrego dopiero po pewnym czasie pogodził się z faktem, że jego syn stał się katolikiem i zaproponował mu prowadzenie rubryki w jego najnowszej gazecie.

Frossard szukał swego miejsca w życiu i drogi powołania. Po krótkim pobycie w klasztorze Trapistów w Citeaux stwierdził, że nie ma powołania do tego zakonu.

1.09.1936 r. Andre rozpoczął zawodową służbę w marynarce wojennej. Został mianowany sekretarzem i przydzielono go do pracy w urzędzie ministerstwa marynarki wojennej w Paryżu. Prowadził życie mnicha w świecie. Każdego dnia wcześnie rano uczestniczył we Mszy św. w kościele św. Magdaleny. W ministerstwie w wolnych chwilach odmawiał brewiarz dla świeckich. W południe przez godzinę adorował Najświętszy Sakrament u św. Rocha, a później szedł na obiad do małej restauracji. Po południu, podczas przerwy w pracy, odmawiał różaniec, który zawsze wydawał mu się zbyt krótki. Po godzinach służbowych czytał Pismo św. oraz dzieła św. Teresy z Avila.

Ten młody człowiek każdego dnia sześć godzin spędzał na modlitwie, a resztę swego wolnego czasu poświęcał na duchową lekturę. Sprawy związane z Bogiem, z życiem duchowym stały się jego naturalnym żywiołem. “Czy ryba skarży się, że połyka za dużo wody?” – tak odpowiadał wszystkim, którzy mówili mu, że przesadza z modlitwą.

Po wybuchu drugiej wojny światowej Frossard został powołany do służby na statku pocztowym “Cuba”, który pływał pomiędzy Marsylią a Antylami. Po kapitulacji Francji, w styczniu 1941 r., wrócił z Porte-de-France do Marsylii. Dzięki protekcji swojego ojca znalazł pracę na stanowisku dyrektora filii przedsiębiorstwa transportowego w Lyonie. Zaangażował się również w ruch oporu przeciwko hitlerowskim Niemcom.

W tym samym czasie spotkał w Lyonie dziewczynę, którą pokochał i poślubił. W niespełna rok po swoim ślubie, w 1943 r., kiedy jego pierworodne dziecko miało trzy miesiące, Frossard został aresztowany przez gestapo za działalność konspiracyjną i osadzony w niemieckim więzieniu Fort Montluc. Podczas koszmarnych miesięcy spędzonych za kratami zrozumiał, że duchowej wolności nikt nie może człowiekowi odebrać. Jako jeden z nielicznych więźniów przeżył. Został zwolniony wiosną 1945 r.

Istnieje Prawda i ta Prawda jest Osobą

Kiedy pamiętnego czerwca 1935 r. A. Frossard przypadkowo wszedł do kaplicy, był beztroskim młodzieńcem i pewnym siebie marksistą-ateistą. Nie miał metafizycznych niepokojów i miłosnych niepowodzeń. W jednym momencie nastąpiło jego całkowite duchowe przeobrażenie. Pisał, że doświadczył radości “uratowanego od śmierci, właśnie w samą porę wyłowionego rozbitka”.

Patrząc na Najświętszy Sakrament, doświadczył obecności osobowego Boga, którego istnieniu zaprzeczał jeszcze przed sekundą. Światło oślepiającej czystości i miłości Boga odsłoniło całą jego nędzę. Dopiero wtedy uświadomił sobie, w jakim błocie grzechów oraz bezwstydnej i zarozumiałej ignorancji był pogrążony. Dziwił się, jak mógł w takim stanie żyć i oddychać. W świetle tajemniczego Bożego światła promieniującego z Eucharystii mógł zobaczyć całą swoją nędzę i ze szczerą skruchą powierzyć się Bożemu Miłosierdziu. Zrozumiał, że ze wszystkich darów Boga największym i najbardziej zdumiewającym jest Jego miłosierna miłość ogarniająca wszystkich ludzi, a szczególnie największych grzeszników.

O tym niezwykłym doświadczeniu istnienia innego świata oraz swojego nawrócenia A. Frossard milczał do 1969 r. Dopiero po trzydziestu czterech latach intensywnej pracy, kiedy już był sławnym dziennikarzem i pisarzem, odważył się po raz pierwszy opisać swoje nawrócenie w książce Dieu existe, je I ‘ai rencontre (Bóg istnieje, spotkałem Go). Miał słuszne przekonanie, że dzięki zdobytemu autorytetowi opis jego nawrócenia nie zostanie odebrany jako przeżycie jakiegoś szaleńca.

I tak się rzeczywiście stało: książka Dieu existe, je l’ai rencontre w krótkim czasie stała się światowym bestsellerem. Po jej przeczytaniu kard. Wojtyła spotkał się z autorem i od tego czasu stali się z Andre Frossardem bliskimi przyjaciółmi. Na początku swojego pontyfikatu Jan Paweł II poprosił Andrego Frossarda. aby przeprowadził z nim wywiad. Był to pierwszy w historii wywiad z papieżem. W ten sposób powstała książka N’ayez pas peur (Nie lękajcie się!), drugi światowy, bestseller.

Po opublikowaniu książki “Bóg istnieje, spotkałem Go” Frossard napisał dzieła o istnieniu życia pozagrobowego: II y a a un autre monde, oraz o istnieniu diabła: 36 preuves que le diable existe (36 dowodów na istnienie diabła).

“Co mogę zrobić, skoro Bóg istnieje, skoro chrześcijaństwo jest prawdziwe, skoro jest życie pozagrobowe?” – mówił w wywiadzie z V. Messorim. - ”Co mogę tutaj zrobić, skoro istnieje Prawda i ta Prawda jest Osobą, która chce być poznaną, która nas kocha i która nazywa się Jezus Chrystus? Nie mówię tego na podstawie hipotez, w sposób wyrozumowany, na podstawie tego, co słyszałem, iż mówiono. Mówię o tym z doświadczenia. Widziałem.

Nie wiem, dlaczego wybrano właśnie mnie, abym był świadkiem naocznym tego, co się ukrywa za powierzchownością świata. Wiem tylko, że mam obowiązek świadczenia. Jestem skazany na mówienie, jestem przynaglany z łagodnością, ale uporczywie potrzebą recytowania lekcji, jakiej Bóg mi udzielił w owym wstrząsającym spotkaniu, latem 1935 roku, w nieznanej kaplicy w centrum Paryża.

Kiedy się “wie, że Bóg istnieje, że Jezus jest jego Synem, że jesteśmy oczekiwani po śmierci, że na tej ziemi nigdy nie będzie innej nadziei poza Ewangelią; kiedy się to wie, trzeba o tym mówić. Zrobiłem to i w dalszym ciągu będę to robił, aż do chwili, kiedy pójdę kontemplować na zawsze to, co było mi dane zobaczyć podczas owych minut, kiedy czas został dla mnie zatrzymany” (Pytania o chrześcijaństwo).

Andre Frossard świadczył z odwagą o swoim doświadczeniu Boga aż do śmierci 2.02.1995 r. Od tamtej chwili na zawsze wszedł w rzeczywistość, której istnienia wcześniej doświadczył, a o której czytamy w Piśmie św.: “Ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, ani serce człowieka nie zdołało pojąć, jak wielkie rzeczy przygotował Bóg tym. którzy Go miłują” (1 Kor 2, 9).”.

Autor: ks. Mieczysław Piotrowski TChr, ze strony  pisma „Miłujcie się”.

Źródło: wiara.us

Opublikowany w Nawrócenia, Warto wiedzieć, Świadectwa, Świat innymi oczami | Otagowane: , , | Komentarzy: 7 »

23 październik 2010

Posted by Dzieckonmp w dniu 23/10/2010

MATKA BOŻA: W Imię Ojca i Syna i Ducha Świętego. Człowiecze, przekaż Moim dzieciom Moje słowa.

Moje kochane dzieci, pozdrawiam was dzisiejszego wieczoru i posyłam wam wszystkim błogosławieństwo Mojego Niepokalanego Serca, w którym znajdziecie pewne schronienie. Pochylcie wasze głowy i przyjmijcie błogosławieństwo Boga Trójjedynego, które wam dzisiaj przekazuję w Imię + Ojca + i Syna + i Ducha Świętego.

Moje drogie ziemskie dzieci, przychodzę do was, aby umocnić waszą wiarę i miłość do Świętej Matki Kościoła. Kościół – to znaczy także wy – przechodzi oczyszczenie, osamotnienie i próbę wierności. Ojciec Niebieski upominał, że przyjdzie ten trudny czas poprzez Objawienie dane całemu Kościołowi w Listach , poprzez znaki Mojego przyjścia do was; przez usta swoich wybranych synów i córek. Jednak, jak widać, te ostrzeżenia, nie zostały przez wielu poważnie potraktowane. Wielu Hierarchów uległo pokusie liberalizmu, władzy i sekularyzacji. Ich zaniedbania doprowadziły do tego, że Kościół zaczął się od wewnątrz dzielić. Tego jesteście świadkami także i teraz, gdyż widać jak nie ma jedności pomiędzy biskupami, zatraciła się kolegialność biskupów z Moim umiłowanym Wikariuszem – Biskupem Rzymu. Kościół przestał nawet mówić o Moim Boskim Synu i Jego Królestwie jednym głosem. Wielu Pasterzy Kościoła troszczy się o to, co na zewnątrz, a nie widzą, że wnętrze Kościoła jest puste. A przecież wołanie Mojego Boskiego Syna do Kościoła jest nadal aktualne: „Kto ma uszy, niechaj posłyszy, co mówi Duch do Kościołów.

Święta Matka Kościół czerpie swoje życie, swoją godność i wartość z Osoby Mojego Boskiego Syna. Powinna rozumieć, że – za Moim przykładem – jest posłuszną i pokorną służebnicą Pańską. Taka jest istota Kościoła i temu powinni być wierni wszyscy kapłani. Jeśli Mój Boski Syn nie zajmie ponownie centralnego miejsca w Kościele, to nikt nie naprawi żadnym programem duszpasterskim zaistniałą sytuację. Kapłani muszą zdawać sobie sprawę, że w każdej sytuacji kryzysu, braku wiary, wszyscy członkowie Kościoła muszą odwoływać się do Mojego Boskiego Syna. Walka przeciwko Bogu to walka przeciwko Kościołowi. Nieostrożność a nawet zdrada doprowadziły do braku czujności i dlatego szatan wdarł się do wnętrza Kościoła. Niektórzy teologowie zatracili sens misji Kościoła, zrównali ją do innych religii, twierdząc, że Bóg wszędzie może dokonać zbawienia. Stąd też tak wiele Moich dzieci uległo hasłom: „Jesus – Tak, Kościół – Nie”. W ten sposób, Moje kochane dzieci, nie zbudujecie Królestwa Mojego Boskiego Syna. Musicie pamiętać, Moje kochane dzieci, że Królestwo Boże to nie tylko doczesność, lecz nosi w sobie prawdziwe Imię – to Imię JEZUS, przed którym zgina się każde kolano! Mój Syn pragnie objawić swoje Królestwo w Kościele , w poszczególnych duszach i narodach

Kochane dzieci, przebiegłość szatana polega na tym, że w swojej ideologii, którą zaszczepił w umysły wielu, pozwala mówić o Kościele, „toleruje” jego obecność w świecie, ale „nie pozwala” mówić w imieniu Kościoła i w Imieniu Mojego Boskiego Syna. Szatan z całą zaciekłością atakuje kapłanów i kapłaństwo. Przedostał się do klasztorów, seminariów, uniwersytetów. Wie dobrze, że Kościół ma słowa życia wiecznego, ma klucz do ratowania i zbawienia, dlatego jego plan przeciwko Kościołowi polega właśnie na zniszczeniu go od wewnątrz. Bez kapłanów Kościół nie mógłby spełniać swojej Misji w głoszeniu Ewangelii i ponawiać każdego dnia Ofiarę Ciała i Krwi, która Mój Boski Syn ofiarował za zbawienie świata.

Wiecie jednak dobrze, drogie dzieci, że słabości i niedoskonałości a nawet zdrady członków Kościoła, nie zniszczą tego wszystkiego, czym Bóg napełnił Kościół przez nieustanne działanie Ducha Świętego. Kościół Mojego Boskiego Syna zawsze wychodził zwycięsko z prób i prześladowań. Tak będzie i tym razem, lecz to doświadczenie jest zapowiedzią nadchodzącej Sprawiedliwości. Nowy Adwent jest czasem oczekiwania i przygotowania. I właśnie w tym czasie nowego Adwentu Kościół ma być szczególnym świadkiem Eucharystii i pokuty.

Trwajcie przy Kościele. Jeśli Chrystus jest wyrzucany z Kościoła, to wy przynoście Go w waszych sercach i dawajcie świadectwo waszej wiary. Ten sam Chrystus, który zaprasza do Eucharystii, powtarza te słowa: ”nawracajcie się”. Świętość kapłanów i całego Kościoła leży w rękach każdego z was. Ja nie opuszczę Kościoła i Moich dzieci. Starajcie się o coraz większą doskonałość, aby dać prawdziwe świadectwo. To jest właśnie Moje wezwanie do was. Tak jak stałam pod krzyżem Mojego Boskiego Syna, tak jestem przy sercu Kościoła w czasie jego biczowania, krzyżowania i osamotnienia. To jest znak, że jestem z Moimi dziećmi na pustyni wspierana łaską Ducha Świętego. Trwajcie wraz ze Mną na modlitwie, a doznacie pocieszenia i sprawiedliwości oraz nagrodę za waszą wytrwałość.

Kochane dzieci, rozważajcie Moje słowa. Przyjmijcie błogosławieństwo Mojego Niepokalanego Serca w Imię Ojca i Syna i Ducha Świętego. Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.

 

Człowiek

Opublikowany w Objawienia | Komentarzy: 6 »

Jak zginął ks. Jerzy Popiełuszko ?

Posted by Dzieckonmp w dniu 22/10/2010

Długie łapy SB o zacieraniu śladów zbrodni dokonanej na ks. Jerzym Popiełuszko i kolejnych skrytobójczych zbrodniach SB

Twarz ks. Popiełuszki była tak zmasakrowana tak, że trudno było Go rozpoznać. Relacja ks. Grzegorza Kalwarczyka odtwarza przerażające szczegóły. Między innymi ks. Kalwarczyk przytacza fragment wypowiedzi lekarza: “Stwierdził, że w swojej praktyce lekarskiej nigdy nie dokonywał sekcji zwłok, które wewnętrznie byłyby tak uszkodzone, jak było to w przypadku wnętrza ciała Księdza Jerzego”
I jeszcze jeden nieujawniony w czasie zeznań lekarza przeprowadzającego autopsję fakt, że podczas tortur wyrwano Księdzu Jerzemu język.

Bardzo ciekawy film rzucający światło na role Chrostowskiego w zabójstwie Księdza Popiełuszki. Wszędzie znajdzie się Judasz ! Jeśli wam się nie chce czytać to przynajmniej obejrzyjcie ten film.

Od 22 lat w dziwnych okolicznościach giną ludzie, którzy próbują dociec prawdy o zamordowaniu księdza Jerzego Popiełuszki. Kto i dlaczego sabotuje śledztwo w sprawie “zbrodni stulecia”?

“Przestań gadać, albo skończysz w Wiśle jak twój brat” – te słowa wielokrotnie słyszał w słuchawce telefonu Józef Popiełuszko – brat księdza Jerzego. To właśnie on swoimi zeznaniami pomagał śledczym IPN-u w wyjaśnieniu prawdy o zbrodni na kapelanie “Solidarności”. Szantażyści domagali się od niego i jego najbliższych, aby nie rozmawiali z prokuratorami, niczego nie pamiętali i nie mówili na temat księdza. Kilkakrotnie grozili im śmiercią.

Józef Popiełuszko był nieustraszony w dążeniu do ustalenia prawdy o śmierci brata. Za swoją wytrwałość zapłacił wielką tragedią. W 1996 r. w białostockim szpitalu zmarła jego żona – Jadwiga Popiełuszko. W akcie zgonu, jako przyczynę śmierci wpisano lakoniczną formułę: “Zatrucie alkoholem metylowym” . To zdumiewająca przyczyna, bowiem pani Popiełuszko znana była jako osoba niepijąca. Zadziwia również zawartość alkoholu w jej krwi, przekraczająca o wiele dawkę śmiertelną. Mimo próśb rodziny, nie udało się wykonać sekcji zwłok, która wskazałaby prawdziwą przyczynę zgonu. Na jej rękach zauważyłem malutkie ślady po igłach, w okolicach żył. Wskazywały one, że ktoś wstrzyknął tej pani do żył truciznę w formie stężonego alkoholu – opowiada “Polskiemu Radiu” pragnący zachować anonimowość lekarz z białostockiego szpitala, który jako jeden z pierwszych oglądał ciało zmarłej. – Potem przełożony naciskał mnie, abym nikomu o tym nie wspominał i jak najszybciej zapomniał o sprawie.

Zastraszanie Józefa Popiełuszki i tajemnicza śmierć jego małżonki to zaledwie jeden z wielu tragicznych epizodów brutalnej gry służb specjalnych PRL-u. Jej celem od początku jest zamknięcie ust wszystkim osobom, które mogłyby podważyć oficjalną wersję zbrodni na księdzu Jerzym Popiełuszce. Gra zaczęła się w kilka dni po męczeńskiej śmierci „kapelana Solidarności” i nieprzerwanie trwa do dziś. “Polskie Radio” odtworzyło kulisy jednej z największych mistyfikacji ostatnich lat.

Jako ministrant w rodzinnej parafii Suchowola

Sekrety płetwonurka
Oficjalna wersja śledztwa dotycząca odnalezienia zmasakrowanych zwłok księdza jest kłamstwem. To Krzysztof Mańko – płetwonurek z Wrocławia – już 26 października 1984 roku, w godzinach popołudniowych, jako pierwszy odnalazł w Wiśle i wyłowił ciało księdza Popiełuszki. To, co działo się kilka godzin później, wiadomo dzięki zeznaniom osób obecnych w tym dniu na tamie. Zwłoki zostały ponownie wyłowione przez płetwonurków, a następnie zaczepione do pontonu i holowane w ten sposób do brzegu. Tam, gdzie znajdowała się chwilowa baza płetwonurków i ekipy poszukiwawczej, podjechał samochód marki “Nysa” i do niego zostały załadowane zwłoki – czytamy w protokole przesłuchania Andrzeja Czerwińskiego – włocławskiego płetwonurka. Dzięki m.in. tym zeznaniom, prokuratorzy IPN ustalili, że człowiekiem, który pierwszy wydobył zwłoki księdza był Krzysztof Mańko.
Krewni płetwonurka, do których dotarliśmy, opowiadają, że po tym wydarzeniu Mańko czegoś panicznie się bał. Nie chciał z nikim rozmawiać, zamknął się w sobie, a w końcu wyszedł z domu i więcej nie wrócił. Otrzymał paszport i 1 listopada 1984 roku wyjechał z Polski. Dziś mieszka i pracuje w Grecji. Po 2000 roku udało mu się skutecznie uniknąć spotkania ze śledczymi Instytutu Pamięci Narodowej. Ten człowiek posiada wiedzę, która może się okazać kluczowa do odtworzenia przebiegu zbrodni – mówią prokuratorzy którzy prowadzili śledztwo w sprawie zamordowania kapłana. – Tylko ten płetwonurek mógłby pomóc w ustaleniu co działo się z ciałem księdza przed jego ostatecznym wydobyciem z Wisły w dniu 30 października. Sam Mańko do dziś milczy i nie chce wracać do Polski.
Dzięki zeznaniom pracowników włocławskiej tamy, śledczy IPN-u odkryli, że po 26 października przeprowadzona została pierwsza sekcja zwłok kapłana. Tymczasem z zeznań włocławskich prokuratorów, którzy w 1984 r. prowadzili sprawę, wynika, że sekcję tą wykonał anatomopatolog ze Szpitala Wojewódzkiego w Bydgoszczy. Żadna przesłuchiwana osoba nie była jednak w stanie przypomnieć sobie jego nazwiska. W szpitalnym archiwum nie zachował się protokół tej sekcji (choć prawo nakazuje trzymać takie dokumenty przez 20 lat)
Równie tajemnicze są okoliczności śmierci Tadeusza Kowalskiego*. Kowalski – rybak z włocławskiej spółdzielni “Certa” – miał zwyczaj wieczorami kłusować po Wiśle. Towarzyszyli mu w tym kolega i szwagier. 25 października 1984 r., ok. godz. 22.00, Kowalski i jego dwaj towarzysze widzieli jak tajemniczy mężczyźni wrzucają do zalewu ciało księdza Popiełuszki. Byli tak blisko, że zwłoki kapłana omal nie wpadły do ich łódki. Trzej mężczyźni obiecali sobie milczenie. Bali się o swoje życie. To, co widzieli, powtórzyli dopiero prokuratorom IPN.
Kilka tygodni po złożeniu zeznań, Kowalski trafił do szpitala, gdzie po kilku dniach umarł. W akcie zgonu, jako przyczynę wpisano “zatrucie alkoholem metylowym”. To zdumiewające, bo tak samo określono powód śmierci Jadwigi Popiełuszkowej. Biorąc pod uwagę datę śmierci, rodzaj choroby i okres pobytu w szpitalu, należałoby przyjąć, że Kowalski zatruł się alkoholem podczas hospitalizacji. Znajomi pamiętają go jako człowieka cieszącego się udanym życiem rodzinnym, szczęśliwego, zdrowego. Czy to możliwe, aby szczęśliwy mężczyzna po 50tce popełnił samobójstwo, upijając się zatrutym alkoholem? Wyjaśnienie tej sprawy może być bardzo trudne, bo sekcji zwłok Kowalskiego nie przeprowadzono, choć jego rodzina starała się o to.

Cień KGB
Cień szansy na wyjaśnienie prawdy o zbrodni miał Andrzej Grabiński – w okresie PRL-u znany obrońca opozycjonistów, podczas “procesu toruńskiego” oskarżyciel posiłkowy reprezentujący rodzinę Popiełuszków. Grabiński – świetnie wykształcony prawnik – od początku dostrzegał rażące błędy w postępowaniu sądowym, które nie doprowadziło do wyjaśnienia prawdy. Mecenas – niezadowolony z tego, że sąd nie wykrył prawdziwych inicjatorów zbrodni – zapowiedział apelację. Gdyby do tego doszło, sąd wyższej instancji musiałby ponownie przeprowadzić cały proces. To zaś mogło zniweczyć cały plan wielkiej mistyfikacji.
Kilka dni przed upływem terminu złożenia apelacji, w domu na Saskiej Kępie należącym do rodziny Grabińskich wybuchła bomba, w wyniku czego zginęła 25-letnia Małgorzata Grabińska. W trakcie śledztwa okazało się, że właściciel domu nie był słynnym mecenasem, a zbieżność ich nazwisk była przypadkowa. Do dziś nie ustalono czy była to próba zastraszenia czy zamordowania adwokata. Szanse na wyjaśnienie tej sprawy są znikome, bo po 1989 r. zaginęły materiały z tego śledztwa.
30 listopada 1984 roku w Białobrzegach – niewielkiej miejscowości przy trasie Kraków – Warszawa wydarzył się tajemniczy wypadek drogowy. Ok. godz. 20. w jadącego od strony Krakowa fiata uderzył rozpędzony Jelcz. Na miejscu zginęli dwaj pasażerowie fiata i ich kierowca.
Milicjanci ograniczyli się tylko do tego, by wpisać w protokole, że podróżujący fiatem nie mieli żadnych szans, a kierowca ciężarówki uciekł z miejsca wypadku. Nie wszczęto żadnego dochodzenia, by wyjaśnić okoliczności wypadku, nie podjęto również jakiejkolwiek próby odnalezienia ciężarówki, ani zidentyfikowania jej kierowcy. Nie przesłuchano żadnych świadków zderzenia, choć tragiczne zderzenie dobrze widziało kilku okolicznych mieszkańców.
“O tym wypadku dowiedziałem się dzień wcześniej, wieczorem, jeszcze zanim się wydarzył” – opowiada Stefan Bratkowski – pisarz i dawny działacz opozycji. “Byłem tylko ciekaw jaką przyczynę wymyślą. Kiedy prasa podała, że był to wypadek samochodowy, nie miałem żadnych wątpliwości, że było to sfingowane morderstwo”. O mającym wydarzyć się wypadku, Bratkowskiego poinformował jego przyjaciel – nieżyjący już warszawski prawnik Bogumił Studziński. Szef ochrony gen. Jaruzelskiego – płk Artur Gotówko mówił w 1991 r.: “Tam, w Białobrzegach, ofiarom nie dano żadnych szans. Wiem jak to się robi.” Prokuratorzy IPN, którzy podjęli ten wątek, szybko odkryli, że ciężarówka staranowała fiata dokładnie według metod uczonych na specjalnych kursach NKWD, a potem KGB i GRU.
W wypadku w Białobrzegach zginęli dwaj oficerowie MSW – płk Stanisław Trafalski i major Wiesław Piątek. Wracali z południa Polski, gdzie przez kilka poprzednich tygodni badali wcześniejszą działalność i powiązania Grzegorza Piotrowskiego, Leszka Pękali i Waldemara Chmielewskiego. Ze wszystkich czynności sporządzali szczegółowe raporty i notatki, które wieźli w bagażniku fiata. Dokumentacji tej nigdy nie odnaleziono. Nie ma o nich również żadnej wzmianki w protokołach powypadkowych. Zachowały się natomiast niektóre ich notatki sporządzane podczas pracy w Krakowie i Tarnowie i pozostawione w tamtejszych aktach operacyjnych. Przez przypadek nie zostały zniszczone w latach 1989-1990, dzięki czemu potem przejął je IPN. Notatki te dotyczą działalności Grzegorza Piotrowskiego wymierzonej w Kościół i księży. Pozwalają poznać istotne szczegóły z życia głównego mordercy kapelana “Solidarności”.

Wakacje z agentem
Kim naprawdę był Grzegorz Piotrowski? Aby odpowiedzieć na to pytanie, trzeba cofnąć się do pamiętnego lata 1982 r., kiedy kapitan SB wyjechał na wakacje do Bułgarii. Jak wynika z zachowanych w IPN notatek (sporządzonych przez Trafalskiego i Piątka na podstawie relacji świadków i SB-ków znających Piotrowskiego), na granicy rumuńsko – bułgarskiej spotkał się na krótko z oficerem KGB, który przedstawił się pseudonimem Stanisław i nawiązał z nim współpracę. W trakcie “procesu toruńskiego” opowiadał o tym Adam Pietruszka, lecz sąd nie uwierzył w jego zeznania.
W IPN zachował się dokument “Wyjazdy i przyjazdy za lata 1971 – 1989 pracowników IV Departamentu”. Wynika z nich, że urzędnicy IV Departamentu MSW regularnie wyjeżdżali na spotkania z przedstawicielami V Zarządu Głównego KGB (zarząd ten odpowiedzialny był za zwalczanie dywersji i walkę ideologiczną). Spotkania te odbywały się w Moskwie i Czechosłowacji. Udział w nich brał m.in. Piotrowski. Potwierdzają to szczegółowe raporty z przebiegu tych spotkań. Co istotne – nie zachowały się żadne notatki Piotrowskiego z innych jego spotkań z KGB – nawet z feralnego spotkania w 1982 r. Jeśli ustalenia Trafalskiego i Piątka są prawdziwe – oznacza to, że Piotrowski kontaktował się z KGB bez wiedzy swoich zwierzchników, co z kolei znaczy, że rosyjskie służby specjalne miały swojego tajnego agenta w najbliższym otoczeniu gen. Kiszczaka. W tej sytuacji Kiszczak, który zdecydował, że zabójcy księdza trafią na długie lata do więzienia, wyznaczając do realizacji zbrodni Piotrowskiego, eliminował w swoim otoczeniu wtyczkę obcego wywiadu.

Ks. Jerzy Popiełuszko przy sutannie znaczek orła w koronie.

Haki na Kiszczaka
Jak wynika z archiwalnych dokumentów MSW zgromadzonych podczas śledztwa lubelskiego IPN, jeszcze w 1984 r. podjęte zostały 3 operacje “Teresa”, “Trawa” i “Robot”. Ich celem była inwigilacja skazanych i ich rodzin oraz uniemożliwienie im ujawnienia nawet rąbka prawdy o zbrodni. Osobą nadzorującą tą zakrojoną na szeroką skalę inwigilację był Stanisław Ciosek – wówczas minister ds. związków zawodowych, po transformacji ambasador RP w Moskwie, do listopada 2005 r. główny doradca ds. zagranicznych Aleksandra Kwaśniewskiego. W IPN zachowały się raporty Cioska dla najważniejszych przywódców PRL-u, w których minister szczegółowo informuje o zachowaniu skazanych w celach.
Z ustaleń śledztwa IPN-u wynika, że Chmielewskiego, Pękalę i Piotrowskiego odwiedzał w więzieniach zastępca Kiszczaka – gen. Zbigniew Pudysz. To właśnie on na przemian groził i obiecywał esbekom, że resort o nich nie zapomni, a za odegranie do końca trudnej roli w zbrodni, każdy z nich otrzyma nagrodę. Tak się też stało. Trzej esbecy zostali objęci wszystkimi amnestiami dla więźniów politycznych pod koniec lat 80. Dzięki temu każdy z nich odsiedział mniej niż jedną trzecią kary (Chmielewski 4 lata z 14, Pękala 4,5 roku z 15 lat). Dodatkowo wszyscy bardzo często wychodzili na przepustki. Natomiast okres pobytu w więzieniu, wszystkim czterem esbekom skazanym w Toruniu zaliczono do stażu pracy, dzięki czemu dziś mogą za ten okres pobierać resortowe emerytury. To zdumiewająca koincydencja, bowiem nigdy wcześniej, ani później nie zdarzyło się, aby komukolwiek pobyt w więzieniu zaliczono do stażu pracy. Decyzję o tym aprobował osobiście w 1990 r. gen. Czesław Kiszczak. Wszystkie te szokujące informacje odkryli prokuratorzy IPN.

Ks. Jerzy Popiełuszko (drugi z prawej) w jednostce wojskowej w Bartoszycach

Spośród wszystkich skazanych, największa nagroda miała przypaść Grzegorzowi Piotrowskiemu. Zachowanie Piotrowskiego wskazuje, że początkowo także on wierzył w resortowe obietnice. Złudzenia stracił dopiero w 1989 r. po kolejnej rozmowie z Pudyszem, kiedy zorientował się, że jego wiedza staje się niebezpieczna dla niego samego. Podczas kolejnej przepustki napisał gruby na kilkadziesiąt stron raport z działań SB przeciwko księdzu Popiełuszce. Za pośrednictwem żony – Janiny Pietrzak – kilka kopii tego raportu zdeponował u najbliższych znajomych. “Najprawdopodobniej wyjaśnienie kpt. G. Piotrowskiego zawierało rzeczywistą wersję zdarzeń związanych z osobą księdza Jerzego” – czytamy w notatce IPN z lutego 2004 r. Jak ustalili śledczy IPN-u, za pośrednictwem Pudysza, Piotrowski miał w 1989 r. przekazać Kiszczakowi wiadomość, że jeśli zginie – raport ujrzy światło dzienne. Jedna z kopii tego raportu dotarła również do mieszkania Pietruszków. To znikło – powiedziała Róża Pietruszka do syna. Dialog ten zarejestrowały urządzenia podsłuchowe założone w ich mieszkaniu w ramach operacji “Teresa”. Taśmy z nagraniami przejęli prokuratorzy IPN.

Zadusić śledztwo
W czerwcu 1990 roku śledztwo w sprawie “zbrodni stulecia” podjął lubelski prokurator Andrzej Witkowski – wówczas i dziś jeden z najlepszych w kraju prokuratorów od spraw zabójstw. W rok później, po żmudnym śledztwie, zamierzał postawić zarzuty gen. Czesławowi Kiszczakowi. Nie zdążył gdyż sprawę odebrał mu minister sprawiedliwości Wiesław Chrzanowski. Chrzanowski – w latach 70. tajny współpracownik SB o pseudonimie “Zuwak”, w roku 1986 przewerbowany przez Departament I MSW (wywiad zagraniczny) – do dziś nie chce się wypowiadać na temat tej decyzji i osób, które go do niej skłoniły. Prokuratorzy IPN ustalili, że na ministra naciskał w tej sprawie Mieczysław Wachowski – sekretarz stanu w kancelarii Lecha Wałęsy oraz generałowie Kiszczak i Jaruzelski. Próbowaliśmy porozmawiać o tym z Mieczysławem Wachowskim, jednak nie wyraził zgody na spotkanie.
W wyjaśnieniu prawdy nie pomogła również powołana w 1990 r. sejmowa komisja do spraw zbadania zbrodni MSW. Komisji przewodniczył Jan Maria Rokita – dziś jeden z liderów Platformy Obywatelskiej. To właśnie do niego zgłosiła się Róża Pietruszka z dokumentami na temat sprawy księdza Jerzego. Rokita w sposób wulgarny zbył żonę pułkownika, a dokumentów nie przyjął.

Nieznana prawda o śmierci ks. Jerzego Popiełuszki

Wiele wskazuje na to, że przed morderstwem kapłana przez pięć dni więziono i torturowano na terenie bazy wojsk sowieckich koło Kazunia. W latach 90. oraz 2003-2004 śledztwo prowadził prokurator z Lublina Andrzej Witkowski. Dwukrotnie odsuwano go od sprawy, zazwyczaj wtedy, gdy udawało mu się zebrać nowy materiał dowodowy. Obecnie śledztwo jest nadal prowadzone przez prokuratorów IPN.
Jednak to Witkowskiemu udało się ustalić wiele nowych faktów, dotyczących przebiegu zdarzeń, w wyniku których doszło do śmierci księdza. W sposób fundamentalny podważają one całą dotychczasową wiedzę na temat zamordowania ks. Jerzego. Oficjalna wersja jego śmierci była wersją skonstruowaną przez aparat władzy w PRL, a ściślej jego zbrojne ramię, czyli Ministerstwo Spraw Wewnętrznych.

Elektryzował tłumy
Na scenie politycznej PRL ks. Jerzy Popiełuszko pojawił się w latach 1981-1982 jako duszpasterz aktywnie wspierający strajkujących robotników Solidarności. Jego kazania podczas mszy za ojczyznę elektryzowały tłumy. W krótkim czasie kościół św. Stanisława na Żoliborzu stał się mekką patriotyzmu. Na celowniku SB ks. Popiełuszko znalazł się we wrześniu 1982 r., gdy Wydział IV Stołecznego Urzędu Spraw Wewnętrznych (SUSW) w Warszawie zaczął prowadzić sprawę o krypt. „Popiel”. Początkowe efekty działań SB okazały się mizerne, bo nie udawało się zdobyć żadnych ważnych informacji. Tymczasem kazania ks. Jerzego coraz mocniej ukazywały obłudę i zakłamanie komunistycznego systemu.
W lipcu 1983 r. jedno z nich zrelacjonowano Wojciechowi Jaruzelskiemu. Zazwyczaj opanowany generał wpadł w furię. Natychmiast wezwał do siebie szefa MSW gen. Czesława Kiszczaka i oznajmił mu wprost: „Zrób coś z nim, niech przestanie szczekać” (te słowa są udokumentowane w aktach sprawy „Trawa”, znajdujących się obecnie w zasobach IPN). Kiszczak potraktował wypowiedź przełożonego jako polecenie służbowe. Na naradzie w MSW z udziałem m.in. generałów Zenona Płatka i Władysława Ciastonia poinformowany o małej efektywności dotychczasowych działań w sprawie „Popiel” polecił opracowanie planu operacyjnego „dotarcia” do otoczenia ks. Jerzego. Zebrani uznali także, że istnieje konieczność podjęcia wobec księdza wspomagających działań dezintegracyjnych, licząc na jego ewentualne nerwowe załamanie. Od tego momentu wszelkie operacje dotyczące osoby Popiełuszki znalazły się pod bezpośrednim nadzorem gen. Kiszczaka.

Zwerbować i wysłać do Watykanu
Wedle dokumentów archiwalnych z zasobów IPN, które odnalazł zespół kierowany przez prokuratora Witkowskiego, formalnie sprawę działań wobec księdza przejęła od SUSW w Warszawie grupa kpt. Grzegorza Piotrowskiego z Wydziału VI Departamentu IV MSW, odpowiadającego za dezinformację i dezintegrację w Kościele. Poza nękaniem księdza przez podrzucenie mu nielegalnej literatury i amunicji do prywatnego mieszkania znacznie ważniejsze było ulokowanie informatora w bezpośrednim otoczeniu kapłana. W lutym 1984 r. funkcjonariuszom SB udało się zarejestrować jako „Desperata” osobistego kierowcę Popiełuszki – Waldemara Chrostowskiego. „Desperat” mógł dostarczać SB świeżych informacji o działalności księdza oraz pomóc w realizacji strategicznego planu, jakim był werbunek kapłana. Pomysł zwerbowania ks. Popiełuszki – jako informatora SB – pojawił się wiosną 1984 r. Gen. Kiszczak, w przeszłości szef wywiadu wojskowego, był przekonany, że zwerbowanie księdza zneutralizuje go, a być może uda się też jego osobę wykorzystać w rozgrywkach z opozycją. Latem 1984 r. w trakcie spotkań z przedstawicielami Episkopatu Polski gen. Kiszczak uznał, że inną koncepcją rozwiązania problemu ks. Jerzego, która mogłaby zostać zaakceptowana zarówno przez stronę rządową, jak i przez episkopat, było wysłanie go za granicę. Przy czym Kiszczak sądził, że optymalnym rozwiązaniem byłoby połączenie werbunku z równoczesnym wysłaniem ks. Jerzego na studia do Rzymu.

Pogrzeb Księdza Jerzego Popiełuszki. Trumna przykryta biało-czerwoną polską flagą narodową.

Wysłanie zwerbowanego uprzednio księdza do Watykanu przyniosłoby gen. Kiszczakowi ogromny sukces. Służby specjalne PRL umieściłyby agenta w najważniejszym wówczas miejscu dla wszystkich komunistycznych wywiadów – w samym centrum Kościoła katolickiego. I nieważne byłyby jego rzeczywiste możliwości operacyjne w Rzymie i to, czy Popiełuszko miałby rzeczywisty dostęp do Jana Pawła II lub do jego najbliższego otoczenia. Ważne było przede wszystkim to, że taki sukces operacyjny na pewno wzmacniałby pozycje polskich służb w komunistycznym bloku. KGB pomimo podejmowania usilnych starań nie posiadało wartościowej agentury w Watykanie. Czesław Kiszczak mógłby więc się pochwalić swym sukcesem przed towarzyszami radzieckim, co niewątpliwie umacniałoby jego pozycję na Kremlu. Pamiętać trzeba, że szef MSW rywalizował z nadzorującym aparat bezpieki z ramienia Biura Politycznego KC PZPR gen. Jerzym Milewskim, którego pozycja na Kremlu nadal wydawała się mocna.

Początkowo nie było planu zabicia księdza
Te wszystkie aspekty były niesłychanie ważne dla Kiszczaka. Niezależnie od działań SB zmierzających do wypracowania „pozycji werbunkowej” szef MSW postanowił sam zainspirować możliwość wysłania księdza do Rzymu. W jednej z rozmów z arcybiskupem warszawskim Bronisławem Dąbrowskim Kiszczak wyszedł z „niezobowiązującym” pomysłem wysłania ks. Popiełuszki do Rzymu, przedstawiając to jako najlepsze rozwiązania problemu niepokornego kapłana. Zasugerował też, że taki ruch ze strony Kościoła na pewno polepszyłby atmosferę w relacjach rząd – episkopat. Abp Dąbrowski przedstawił pomysł prymasowi Józefowi Glempowi, który nie zaakceptował go, ale i nie odrzucił. Jednak z biegiem czasu prymas sam zaczął rozważać takie posunięcie. Efektem subtelnej inspiracji gen. Kiszczaka było to, że jesienią 1984 r. zarówno abp Dąbrowski, jak i prymas Glemp zaczęli skłaniać się ku decyzji o wysłaniu ks. Jerzego do Rzymu. Wyrażony przez Popiełuszkę opór w przeprowadzonych z nim przez hierarchów rozmowach na ten temat, a przede wszystkim złożona przez księdza deklaracja pozostania ze swoją „owczarnią”, w relacjach kościelnych mogły być jedynie potwierdzeniem, że rzeczywiście należy go wysłać za granicę. Polski Kościół zakładał raczej bierny opór niż otwarte demonstrowanie politycznego sprzeciwu wobec rządzącego w PRL reżimu.
Z powyższego biegu zdarzeń wynika, że polskie MSW nie przyjęło planu zabicia księdza. Zamierzało jedynie zwerbować go i wysłać do Rzymu. Oczywiście, kierownictwo MSW zdawało sobie sprawę z tego, że zwerbowanie Popiełuszki może być niezwykle trudne. Wiedział to gen. Kiszczak, stąd dopuszczał w planowanych działaniach werbunkowych sytuację, w której ksiądz zostanie doprowadzony do stanu „bliskości śmierci”, ale mimo wszystko zachowa życie. Fakt ten został potwierdzony w zeznaniach funkcjonariuszy byłego Departamentu IV już na początku lat 90., gdy po raz pierwszy podjęto śledztwo.

Sprawa priorytetowa
Zbliżał się październik 1984 r. Realizująca pierwszoplanowe zadania operacyjne grupa kpt. Grzegorza Piotrowskiego była coraz bardziej zdeterminowana. Hart ducha i odwaga ks. Jerzego zadziwiły esbeków. Nie potrafili zrozumieć źródła jego nadprzyrodzonej siły. Zbliżały się urodziny ministra Kiszczaka (19 października) i kpt. Piotrowski wiedział doskonale, że sfinalizowanie werbunku kapłana byłoby znakomitym prezentem dla szefa MSW. Jego przełożony gen. Płatek, zapisał wówczas w swoim służbowym kalendarzu (odnalezionym później przez prokuratora Witkowskiego): „nadchodzi 19, a oni chcą”. Sprawa ks. Popiełuszki była priorytetowa. Przy tym Piotrowski i jego ludzie nie zdawali sobie sprawy, że szef MSW nakazał już kilka tygodni wcześniej inwigilowanie całego zespołu przez grupy operacyjne Wojskowej Służby Wewnętrznej (WSW). Gen. Kiszczak już od dawna bowiem nie ufał kpt. Piotrowskiemu, podejrzewając go o konsultowanie działań operacyjnych z KGB. Piotrowski spotykał się z przedstawicielami KGB w Bułgarii i we Lwowie. Dla gen. Kiszczaka szczególnie podejrzane były kontakty kapitana z gen. Michajłowem, rezydentem KGB w Warszawie, odpowiedzialnym za sowieckie działania w Polsce. Piotrowski co prawda wiedział od swojego kolegi Kościuka z Biura Techniki MSW, że jest śledzony, jednak nie bardzo chciał dać wiarę tym informacjom (notabene Kościuka niebawem aresztowano i skazano za ujawnienie tajemnicy państwowej).

Ks. Popiełuszko od początku 1982 r. odprawiał Msze św. za Ojczyznę w kościele św. Stanisława Kostki w Warszawie

Ostatnia msza i porwanie
Kiedy nadszedł 19 października 1984 r., grupa kpt. Piotrowskiego wiedziała, że ksiądz zamierza pojechać do Torunia, gdzie odprawi mszę w intencji ojczyzny w kościele Braci Męczenników Polskich. W ostatniej chwili Jacka Lipińskiego, kierowcę Popiełuszki, zamienił „Desperat” (Waldemar Chrostowski), który bardzo chciał jechać razem z księdzem. Od momentu wyjazdu z Warszawy kpt. Piotrowski był informowany o miejscu znajdowania się księdza i na bieżąco kontaktował się z dyrektorem Departamentu IV gen. Zenonem Płatkiem, który z kolei o sytuacji informował ministra Kiszczaka. Gdy wieczorem ks. Jerzy odprawiał mszę w toruńskim kościele, kpt. Piotrowski z kompanami siedzieli w stojącym w pobliżu kościoła służbowym fiacie 125p, czekając na podróż powrotną kapłana do Warszawy. Decyzja o rozpoczęciu akcji została wydana Piotrowskiemu przez gen. Płatka. Kilkadziesiąt metrów od kościoła, w którym ks. Jerzy odprawiał swoją ostatnią mszę, znajdowały się samochody z ubranymi po cywilnemu żołnierzami WSW, prowadzącymi inwigilację grupy kpt. Piotrowskiego. Fakt ten na początku lat 90. potwierdził jeden z szefów WSI prokuratorowi Witkowskiemu, udostępniając dzienniki prowadzonych przez WSW inwigilacji. Gdy ks. Jerzy po zakończeniu mszy wsiadł do swojego volkswagena golfa, za którego kierownicą siedział „Desperat”, miał realną szansę uciec czyhającym na niego esbekom. Tak się jednak nie stało. Na trasie z Torunia do Warszawy, w okolicy Górska, volkswagen księdza mimo jego sprzeciwu zatrzymał się przed jadącym za nim fiatem 125p Piotrowskiego. Kapitan i jego koledzy wepchnęli ks. Jerzego do bagażnika swojego samochodu. Tymczasem „Desperat” z założonymi kajdankami wsiadł do środka, lokując się obok kierowcy. Po drodze podczas jazdy udało mu się, nie ponosząc żadnych obrażeń, rzekomo wyskoczyć z pędzącego auta. Jak później ustalił prok. Witkowski, kajdanki były spiłowane i umożliwiały wyzwolenie się z nich, zaś uszkodzona w trakcie skoku z samochodu poła marynarki została odcięta ostrym narzędziem. Sam skok z samochodu po przeprowadzeniu wizji lokalnej przez prokuratora Witkowskiego okazał się niewykonalny przy prędkości wskazanej na procesie toruńskim przez „Desperata”. Kaskader biorący udział w rekonstrukcji zdarzeń złamał rękę i odniósł poważne potłuczenia.

„Operacyjne” niepowodzenie
Tymczasem auto esbeków z szamocącym się w bagażniku księdzem jechało dalej. Pierwszy postój zaplanowano w ruinach zamku toruńskiego, gdzie w trakcie śledztwa odnaleziono różaniec kapłana. Jednak ten ważny dowód ukryto w śledztwie. W trakcie postoju oprawcy rozpoczęli „zmiękczanie” księdza za pomocą pałki. Następny dłuższy postój zaplanowano w jednym ze starych bunkrów wojskowych w rejonie Kazunia. Tutaj ludzie Piotrowskiego kontynuowali działania, jeszcze bardziej brutalnie. Nad ranem półprzytomnego księdza przejęła inna grupa operacyjna. Kpt. Piotrowski ze swoimi kompanami wracał do Warszawy wściekły z powodu „operacyjnego” niepowodzenia i pełen obaw co do dalszych losów przedsięwzięcia. Tymczasem ksiądz znalazł się w rękach innego zespołu. Czy była to jakaś grupa z kontrwywiadu lub wywiadu wojskowego, czy była to inna grupa operacyjna MSW? Poszlaki uzyskane w śledztwie wskazują na „wojskowych”, którzy na prośbę gen. Kiszczaka śledzili wszelkie działania grupy kpt. Piotrowskiego od momentu mszy w kościele toruńskim.
Grupa kpt. Grzegorza Piotrowskiego uprowadziła ks. Popiełuszkę wieczorem 19 października 1984 r. w okolicy Górska na trasie Toruń – Warszawa. Wepchnęli kapłana do bagażnika swojego fiata 125p i pojechali w kierunku Torunia.
Podczas dwóch postojów – w ruinach zamku toruńskiego i następnie w starym bunkrze wojskowym w okolicy Kazunia – rozpoczęli brutalne „zmiękczanie” księdza za pomocą pałki. Nad ranem skatowanego, półprzytomnego Popiełuszkę przejęła inna grupa. Poszlaki uzyskane w śledztwie wskazują na „wojskowych” (służby wywiadu lub kontrwywiadu), którzy na prośbę gen. Czesława Kiszczaka śledzili wszelkie działania grupy kpt. Piotrowskiego od momentu mszy w kościele toruńskim.

Kiedy ksiądz zakończył życie?

Jak wyglądały losy księdza w następnych dniach i kto dalej się nim „zajmował”? Na pewno kontynuowano brutalny proces werbunku, nie stroniąc od bicia i grożenia śmiercią. Poszlaki wskazują także, że w dniach 20-25 października ksiądz mógł przebywać na terenie jednej z sowieckich jednostek w rejonie Kazunia, gdzie znajdowała się m.in. ekspozytura KGB. W tym czasie kilkadziesiąt tysięcy ludzi resortu przeczesywało okoliczne tereny, mając do dyspozycji wszelkie środki, jakimi dysponowało wówczas Ministerstwo Spraw Wewnętrznych. Trwały akcje poszukiwawcze o krypt. „Przeszukanie” i „Sutanna”. Komunikaty radiowe i telewizyjne informowały o zaginięciu księdza, tak jakby władza zupełnie nie wiedziała, co się stało. 20 października organy ścigania szukały sprawców porwania, gdy tymczasem poruszali się oni w gmachu MSW przy ul. Rakowieckiej. Był to pierwszy element kłamstwa ze strony MSW i gen. Kiszczaka.

Jak wyglądała styczność księdza z radzieckimi towarzyszami z KGB, tego nie wiemy i prawdopodobnie już się nie dowiemy. Odnalezione ciało księdza jednoznacznie wskazywało, że był on fizycznie maltretowany znacznie dłużej, niż mógłby to robić Grzegorz Piotrowski ze swoimi kompanami. Dotychczasowe ustalenia wskazują, że 25 października 1984 r. ks. jeszcze żył. W tym właśnie dniu u lekarza leczącego kapłana pojawiło się dwu osobników z MSW z zapytaniem, jakie leki brał ksiądz i jakie dawki, sugerując zarazem, że wszystko jest z nim w porządku. Przerażona pani doktor udzieliła niezbędnych informacji tajemniczym osobnikom.

Kiedy więc ksiądz zakończył życie? Wiele poszlak wskazuje, że miało to miejsce 25 października 1984 r. Wątpliwości mogą dotyczyć jedynie godziny zgonu. Prof. André Horve z jednego z uniwersytetów paryskich sugeruje również datę po 25 października 1984 r., opierając swój pogląd na podstawie oględzin zdjęć zwłok ks. Popiełuszki, jakie zdobył „Paris Match”. Prof. Horve wskazuje jednocześnie na wiele innych obrażeń księdza, których nie podano w oficjalnych komunikatach. Krótko mówiąc, jego opinia kwestionuje ustalenia prof. Marii Byrdy, która prowadziła oględziny medyczne zwłok księdza.

Gen. Kiszczak: „Dziś musi się znaleźć”

26 października ludzie gen. Kiszczaka lokalizują zwłoki w Wiśle po raz pierwszy. Fakt ten potwierdza zeznanie jednego z prokuratorów, któremu wydano polecenie wyjazdu i przeprowadzenia czynności na miejscu zdarzenia. Wówczas zwłoki księdza zostały wydobyte z wody i poddane oględzinom przez medyka, czego nie ujawniono na procesie toruńskim, następnie z powrotem wrzucone do Wisły. Szef Biura Śledczego MSW płk Zbigniew Pudysz konsultuje sprawę publicznego ujawnienia zwłok księdza i dalszych szczegółów związanych z kierunkiem śledztwa.

30 października gen. Kiszczak przylatuje helikopterem na tamę we Włocławku wraz ze swoim orszakiem i buńczucznie oznajmia zebranym ekipom poszukiwawczym: „Dziś musi się znaleźć”. Do akcji ruszają płetwonurkowie, którzy mają ujawnić i wydobyć zwłoki. Lokalizacja i wydobycie ciała księdza 30 października 1984 r. są również scenariuszem w detalach skonstruowanym przez MSW. Wystarczy wspomnieć, że inna ekipa nurków ujawniła zwłoki księdza w wodzie, a inna je wydobyła. Jeszcze przez wiele lat biorący udział w akcji płetwonurkowie będą poddawani naciskom ludzi gen. Kiszczaka. Nawet po 1989 r. wielu z nich będzie się bało złożyć zeznania przed prokuratorem prowadzącym śledztwo, obawiając się o swoje życie. Wersję odnalezienia zwłok księdza uzupełnia fakt, że ani Piotrowski, ani jego koledzy nie byli w stanie na procesie toruńskim precyzyjnie określić miejsca ich porzucenia.

Źródło: poznajmy-prawde.blog.onet.pl

Leszek Pietrzak

Opublikowany w Patriotyzm, Polityka, Prześladowanie Chrześcijan, Warto wiedzieć | Otagowane: , , , | Komentarzy: 14 »

Fizyk, Prof. M.Dakowski w sprawie katastrofy smoleńskiej

Posted by Dzieckonmp w dniu 21/10/2010

SMOLEŃSK 2010.

Warszawa, 2010-10-3

Prokurator Generalny
Andrzej Seremet
Prokuratura Generalna
ul. Barska 28/30
02-316 Warszawa


Sprawa:
Katastrofa przy lądowaniu samolotu Tu 154 M na lotnisku Siewiernyj
dn. 10 kwietnia 2010 r.

Zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa

Realizując społeczny obowiązek zawiadomienia organów ścigania o popełnieniu przestępstwa ściganego z urzędu zawarty w art. 304 § l k.p.k. oraz realizując obowiązek prawny zawarty w art. 240 § l k.k. który stanowi:

„Kto, mając wiarygodną wiadomość o karalnym przygotowaniu albo usiłowaniu lub dokonaniu czynu zabronionego określonego w art. 118, 118a, 120-124, 127, 128, 130, 134, 140, 148, 163, 166, 189, 189a § 1, art. 252 lub przestępstwa o charakterze terrorystycznym, nie zawiadamia niezwłocznie organu powołanego do ścigania przestępstw podlega karze pozbawienia wolności do lat 3”

informuję, że

  1. jako profesor zwyczajny fizyki, zajmujący się zawodowo oraz jako dydaktyk dynamiką ruchu i prawami zachowania (pędu, momentu pędu itp.), a także wytrzymałością materiałów, wykonałem i posiadam obliczenia wskazujące, że przyspieszenia przy zetknięciu się z ziemią czy drzewami kadłuba samolotu wynosiły od 0,4 do 4 g (g – przyspieszenie ziemskie), co czyni skrajnie nieprawdopodobnym, przy ujawnionym sposobie zetknięcia kadłuba z przeszkodami, zejście śmiertelne wszystkich osób na pokładzie w trakcie i na skutek hamowania. Niemożliwe też było, przy ewentualnej utracie kawałka skrzydła znanej wielkości na wysokości paru metrów, wykonanie przez płatowiec pół-beczki nad gruntem.
  2. Kadłub, traktowany w obliczeniach jako rura, głównie z duralu wzmocniona żebrami, musiał przy ślizganiu się po zagajniku pozostać w całości, lub rozpaść się na dwie, najwyżej trzy części. Rozpad jego na dziesiątki tysięcy części jest sprzeczny ze znaną z mechaniki wytrzymałością materiału kadłuba. Wskazuje to na pewność, iż rozpad kadłuba nastąpił z innych przyczyn, łatwych do jednoznacznego znalezienia.
  3. Wykonane obliczenia, na podstawie ujawnionych zapisów ścieżki dźwiękowej z czarnej skrzynki, wskazują na różne, wahające się i zmienne prędkości płatowca w powietrzu (przykładowo np. 59 km/h lub 158 km/h; jest to sprzeczne z zasadą zachowania pędu), przy katalogowej minimalnej możliwej prędkości Tu 154 w stabilnym locie rzędu 270 km/h. To jest jednoznaczny, pewny dowód, iż osoby czy firma przekazująca stronie polskiej te zapisy, fałszowała oryginalne zapisy skrzynki.

Prawa fizyki, jak i prawa logiki, obowiązują bezwzględnie. Nie da się ich zmienić, bo są to prawa natury; stoją one ponad „prawami” geo-polityki czy socjologii.

Proponuję Prokuraturze udział mój i znanych mi specjalistów z mechaniki i dynamiki ruchu oraz elektroniki i informatyki (w dziedzinie trajektorii 3D) w części merytorycznej śledztwa smoleńskiego. Strona polityczna nas nie interesuje.

Mirosław Dakowski
profesor zw. fizyki, dr hab.

Źródło; salon24.pl

Opublikowany w Polityka | Otagowane: , , , , , , , , , , , , , | Komentarzy: 16 »

Kandydat na radnego Jaworzna przeklina na wizji od 1 min. 20 sek. Materiał CTV Jaworzno

Posted by Dzieckonmp w dniu 20/10/2010

Młodzieżówka PO tak wytrwale biorąca udział w dyskusjach na forach internetowych używająca języka nienawiści, o czym już był wpis niedługo po tragicznym wydarzeniu pod Smoleńskiem , wystartowała szerokim frontem do wyborów samorządowych. Przecież w nagrodę za siedzenie przy komputerze należą się im stanowiska we władzach. Przedstawiam wam jednego z następców Tuska młodego platformiaka który startuje do samorządu w Jaworznie. Młody, wykształcony, za najwyższe dobro uznający politykę miłości.Te przekleństwa to mu się tylko wymsknęły.

A potem w miastach gdzie tacy wykształciuchy rządzą tak się dzieje.

A biegnijcie i głosujcie sobie dalej na Waltz w Warszawie. Wybierajcie sobie PO i całą tą młodzieżówkę.  Mam już dość takiego kraju gdzie ludzie popierają niesprawiedliwość. Ja wyjeżdżam na Białoruś.

To nie są sceny z Białorusi, Korei Północnej czy Chin – to skrzyżowanie Alei Jerozolimskich i Marszałkowskiej w centrum Warszawy. Ta wstrząsająca relacja to Polska w pigułce gdzie gdy starsze małżeństwo wycina 4 brzózki w lesie to sąd ich skazuje i komornik zajmuje rentę ale gdy Sobiesiak, kumpel Tuska wycina cały las bez zezwolenia to włos mu z głowy nie spada. Jeśli Polacy nie rozpędzą szybko tej bandy to w każdej chwili mogą być tak potraktowani jak ten sprzedawca truskawek.

 

A ten film powstał po obejrzeniu tej bandyckiej
pacyfikacji biednego sprzedawcy truskawek. Brawo zweinsteinJRB za trafne skojarzenia.


Opublikowany w Polityka | Otagowane: | Komentarzy: 17 »

A.Ścios: “19 PAŹDZIERNIKA”

Posted by Dzieckonmp w dniu 20/10/2010

Przed 26 laty oprawcy z SB porwali i po kilku dniach tortur bestialsko zamordowali księdza Jerzego. Przed kilkoma godzinami bandyta zamordował Marka Rosiaka – asystenta posła PiS i ciężko ranił Pawła Kowalskiego, szefa biura poselskiego. 19 października powraca w polską historię datą naznaczoną tym samym piętnem.
Te morderstwa zrodziła nienawiść. Nienawiść do ludzi i wyznawanych przez nich wartości, do wiary i siły przekraczającej miarę nędznych postaci. Ona kazała porwać, torturować i zabić księdza. Ona kierowała bandytą strzelającym do bezbronnych ludzi. Za jej przyczyną zginął polski Prezydent i dziesiątki towarzyszących mu osób. Ta sama – tchórzliwa, zdradziecka nienawiść. Jedyna broń kanalii. Jak wówczas, tak i dziś zbrodnię poprzedziła kampania, w której nie cofnięto się przed żadną podłością, nie zrezygnowano z żadnych środków – byle wykazać fałszywy obraz człowieka, partii, środowisk. Wiemy, kto i dlaczego odpowiada za tę kampanię – sprzed 26 i sprzed kilku lat. Ci którzy ją rozpętali i nadal prowadzą, chcieli tych śmierci. Cokolwiek nie powiedzą – chcieli śmierci księdza Jerzego, śmierci zabitych w Smoleńsku, śmierci dzisiejszej ofiary. Czy zwą się esbekami, politykami czy dziennikarzami – świadomie wybrali nienawiść, jako drogę prowadzącą do nikąd.

Nie łudźmy się, że dzisiejsze wydarzenia zmienią cokolwiek w polskim krajobrazie. Przeciwnie – spirala nienawiści będzie się nakręcała jeszcze szybciej, bo ludzie napędzający ten mechanizm są dziś coraz bliżsi osiągnięcia celów i nie muszą już ukrywać się za parawanem politycznych patronów. Bezpośrednim celem ich działań jest śmierć Jarosława Kaczyńskiego i delegalizacja partii opozycyjnej. To, co wydarzyło się 19 października stanowi zaledwie zapowiedź, nie kulminację wojny. Będą kolejne ofiary, akty nienawiści i zemsty. Pora zrozumieć, że wyrzeczenie się agresji przez środowisko Platformy lub rezygnacja z języka nienawiści nie jest i nigdy nie będzie możliwe. Musiałoby bowiem doprowadzić do unicestwienia tej grupy, do jej rzeczywistej samolikwidacji, poprzez pozbawienie jedynego, stałego fundamentu na jakim opierają się dzisiejsze rządy. Nie jest również możliwe, by ludzie ci dobrowolnie oddali władzę, wiedząc o czekającej ich odpowiedzialności. Muszą zatem się spieszyć. Przed pięcioma miesiącami w tekście „ŚWIĘTY JERZY ZE SMOLEŃSKA” napisałem słowa, które dziś chciałbym przypomnieć:
„26 lat po tamtej zbrodni czuję coraz mocniej, jak dzisiejsze doświadczenie tragedii smoleńskiej stanowi kontynuację tamtego kłamstwa i tamtej wizji świata, skazującej na śmierć księdza Jerzego. Jak wówczas, tak i dziś nienawiść wyznaczyła drogę – do tamy we Włocławku i do smoleńskiej pułapki.
Analogie sięgają jeszcze głębiej, gdy dostrzegamy metodę, jaką zakłamuje się rzeczywistość. Ta sama zbrodnicza dialektyka nakazywała widzieć w kapłanie „politykiera” współwinnego swojej śmierci, jak w ofiarach smoleńskiej tragedii nakazuje postrzegać szaleńców gotowych do aktu samobójstwa. W tej samej retoryce były kłamstwa o „motywach politycznych” stojących za męczeństwem księdza Jerzego, jak dzisiejsze oskarżenia o „rusofobię”, „upór” i „obsesyjną nieufność”, mające zdeterminować przebieg katastrofy. [...] Przed 26 laty głosem tchórzów i zdrajców obwieszczono Polakom „konieczność szukania porozumienia” z mordercami księdza, podmieniając katów na rzeczników ofiar. Tym samy głosem mówi się dziś o „pojednaniu” z putinowską Rosją i każe wyrażać wdzięczność odwiecznym ciemiężycielom. To decyzją samozwańczych „reprezentantów narodu” i szemranych „autorytetów” zarządzono „historyczny kompromis”, mordując przedtem ludzi nazbyt nieugiętych, których głos mógł zmącić plany garstki miernot. Dziś, gdy zginęli najlepsi reprezentanci narodu, te same postaci gardłują o „pojednaniu” głosząc, że „kość niezgody w relacjach Warszawy i Moskwy zostanie pochowana razem z prezydentem Kaczyńskim”. Identycznie, – jak przed 26 laty buduje się koncepcję kłamstwa o przyczynach tragicznych zdarzeń; zaciera ślady, nęka niepokornych, zamyka usta świadkom prawdy. Na tej samej zasadzie utrwala się fałszywe wyobrażenia, i mocą medialnego przekazu wznosi konstrukcję cynicznej obłudy. Jak wówczas, tak dziś, za cenę marnych przywilejów i doraźnych korzyści ci sami ludzie i ich środowiska stają się zakładnikami zbrodni. Powstały z niej układ i zmowa milczenia mają na zawsze zamknąć drogę do wyjaśnienia prawdy, stając się „kamieniem węgielnym”, na którym zostanie zbudowane nowe przymierze katów i ofiar. Zawsze uważałem, że III RP, która zaczęła się nad grobem księdza Jerzego skończy się wówczas, gdy tajemnica śmierci kapłana zostanie ujawniona. To ona stanowiła gwarancję bezkarności komunistycznych oprawców, z niej uczyniono depozyt wiedzy, łączący ludzi bezpieki, Kościoła i opozycji. W państwie przez nich stworzonym, śmierć kapłana miała stać się użytecznym, niewyjaśnionym „mitem”, dławiącym dążenia narodu pod fałszywym nakazem „pojednania”. Z tej perspektywy mogłoby się wydawać, że tragedia smoleńska przygniecie nas podwójnym ciężarem zbrodni, spod której już nigdy nie zdołamy powstać. Groza tego zdarzenia, jego wymiar moralny, polityczny i historyczny miały raz na zawsze zniszczyć marzenia o wolności, przeciąć ostatnią nić narodowych więzi.
Dziś wiem, że zamysły sprawców nie mogą się ziścić. Te sprzed 26 laty i te sprzed kilku tygodni. Wiem, bo ksiądz Jerzy pozostawił nam przedziwne i trudne przesłanie. Tak trudne, że niezrozumiałe, aż do dnia wielkiej tragedii.

Podczas mszy za Ojczyznę 27 maja 1984 roku wygłosił kazanie, którego treść doprowadziła do wściekłości władców PRL-u. Powiedział wówczas: „W dużej mierze sami jesteśmy winni naszemu zniewoleniu, gdy ze strachu albo dla wygodnictwa akceptujemy zło, a nawet głosujemy na mechanizm jego działania. Jeżeli z wygodnictwa czy lęku poprzemy mechanizm działania zła, nie mamy wtedy prawa tego zła piętnować, bo my sami stajemy się jego twórcami i pomagamy je zalegalizować”. Trudno o mocniejszy akt oskarżenia. Za Polskę 2010, za zło, które na chwilę zatryumfowało w Smoleńsku. Jednak prawdziwa świętość nigdy nie przynosi świadomości winy, nie dając również daru nadziei. 10 kwietnia przypomniałem te słowa Kapłana z Żoliborza: „Przezwyciężamy lęk, gdy godzimy się na cierpienie lub utratę czegoś w imię wyższych wartości. Jeżeli prawda będzie dla nas taką wartością, dla której warto cierpieć, warto ponosić ryzyko, to wtedy przezwyciężymy lęk, który jest bezpośrednią przyczyną naszego zniewolenia. Chrystus wielokrotnie przypominał swoim uczniom: “Nie bójcie się. Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, a nic więcej uczynić nie mogą”.
Jestem przekonany, że fakt, iż Polacy nie ulegli grozie smoleńskiej pułapki, nie zerwali kruchej wspólnoty narodu zawdzięczamy księdzu Jerzemu. Wbrew zamysłom zła – wówczas, gdy w prezydenckim samolocie miał zginąć naród, Bóg sprawił, że naród się narodził.
Mógł się narodzić, odnaleźć i uwierzyć, bo towarzyszyła nam ostatnia modlitwa księdza Jerzego. Ta, z 19 października 1984 r. wypowiedziana w ostatniej homilii w kościele p.w. Świętych Polskich Braci Męczenników w Bydgoszczy, zakończona słowami: „Módlmy się, byśmy byli wolni od lęku, zastraszenia, ale przede wszystkim od żądzy odwetu i przemocy”. Nie wiem, jak wielu z nas potrafiłobym powtórzyć takie słowa. Wymagają świętości, która nie jest kategorią polityczną i siły wykraczającej poza doczesność. Wiem natomiast, że nie wolno dziś poprzestać na intelektualnej refleksji i werbalnym sprzeciwie wobec nienawiści. Przesłanie księdza Jerzego nie wiedzie ku zgodzie kata z ofiarą, nie ma nic wspólnego z relatywizacją zła. Wolność od lęku i zastraszenia wymaga konsekwentnych i realnych działań, a brak żądzy odwetu nie oznacza ślepoty i zapomnienia win. Prezydent Lech Kaczyński w swoim nie wygłoszonym przemówieniu katyńskim miał powiedzieć: „Nie da się budować trwałych relacji na kłamstwie. Kłamstwo dzieli ludzi i narody. Przynosi nienawiść i złość. Dlatego potrzeba nam prawdy. Racje nie są rozłożone równo, rację mają Ci, którzy walczą o wolność. My, chrześcijanie wiemy o tym dobrze: prawda, nawet najboleśniejsza, wyzwala. Łączy. Przynosi sprawiedliwość. Pokazuje drogę do pojednania.”

Nie wolno ludzi szerzących świadomie nienawiść, jak i tych, którzy ze strachu bądź wyrachowania nie odważyli się ich potępić nazywać politykami czy dziennikarzami. Zasługują na pogardę i są tak samo winni hańby 19 października, jak ci, którzy wprost nawoływali do „dożynania watah”. Każdy, kto nie zrozumiał logiki tragedii smoleńskiej, kto niczego nie pojął z retoryki ostatnich miesięcy i nadal bredzi o „winie dwóch stron” lub z talentem hipokryty dzieli nieistniejącą odpowiedzialność – stoi po stronie łódzkiego bandyty, mordującego w imię nienawiści. Taka postawa nie ma nic wspólnego z „wyborem politycznym”. Jest hańbiącym niewolnictwem, przyjętym w imię nieludzkiej „poprawności” nakazującej nie odróżniać dobra od zła. Nawet dziś ludzie ci mają czelność pouczać nas o prawie do przeżywania tajemnicy śmierci i jak 10 kwietnia głoszą swoje pokrętne, sofistyczne poglądy.
Trzeba tym ludziom twardo uzmysłowić, że każdy następny dzień, w którym milcząco akceptują zło rozplenione w Polsce czyni ich odpowiedzialnymi za przyszłe wydarzenia, czyni z nich wspólników w dziele nienawiści.
Konieczny będzie sprzeciw i gniew, których nie potrafiliśmy okazać, gdy żył nasz Prezydent, gdy mieliśmy wokół ludzi na miarę wolnej Polski. Nie okazaliśmy go wcześniej, gdy Książę Poetów wykrzyczał nam, że „naród dostał w pysk, napluto na niego, na wszystkie jego marzenia.” Milczeliśmy tak długo, aż wina za smoleńską tragedię naznaczyła nas wszystkich, dających przyzwolenie na zatarcie granic dobra i zła. Czy będziemy milczeć dalej?

za Aleksander Ścios – Bez Dekretu

Źródło: konservat.pl

Polityka miłości w skrócie ( zrobić badania i ogłosić wariatem )


Opublikowany w Patriotyzm, Polityka | Otagowane: , , , , , , | Komentarzy: 11 »

Polityk Platformy zgwałcił 13- latkę

Posted by Dzieckonmp w dniu 20/10/2010

Słupski oddział Platformy Obywatelskiej skierował wniosek o usunięcie z partii jednego ze swoich członków Piotra Z. Mężczyzna w tym tygodniu został aresztowany. Jest podejrzewany przez prokuraturę, że gwałcił i molestował… 13-letnią córkę sąsiadów.

Piotr Z. to radny PO w Smołdzinie (woj. pomorskie). O podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez niego poinformowali rodzice 13-letniej dziewczynki. Podejrzenia okazały się na tyle poważne, że policja postanowiła zatrzymać mężczyznę w areszcie na dwa miesiące.

Źródło: fakt.pl

Opublikowany w Polityka | Otagowane: , | Komentarzy: 4 »

Stało się! Rozwiązanie siłowe wchodzi w życie. Co mamy robić?

Posted by Dzieckonmp w dniu 19/10/2010

Opublikowany w Patriotyzm, Polityka | Otagowane: | Komentarzy: 7 »

Chciał zabić Kaczyńskiego w biurze PiS – jedną osobę zabił, drugiej poderżnął gardło

Posted by Dzieckonmp w dniu 19/10/2010

Dramatyczne wydarzenia w łódzkim biurze PiS. Jedna osoba nie żyje, a jedna jest ciężko ranna po ataku szaleńca. Postrzelony mężczyzna zmarł, drugi z zaatakowanych został ugodzony nożem. Walczy o życie. // “Chciałem zabić Kaczyńskiego, tylko za małą broń mam. Jestem przeciwko PiS-owi” – mówił 62-letni napastnik, który wtargnął do łódzkiego ba PiS. Jego wypowiedź zarejestrował “Express Ilustrowany”.

“Jestem przeciwko PiS-owi i chciałem go zamordować” – mówił policjantom starszy mężczyzna. Potem dodał, że to koniec jego oświadczenia.

Według relacji świadków, mężczyzna podczas strzelaniny miał wykrzykiwać, że chce “zabić Kaczyńskiego” i “nienawidzi PiS”.

Z wstępnych ustaleń policji wynika, że 62-latek, który we wtorek wtargnął do biura
PiS zabijając jedną osobę i raniąc ciężko drugą, przebywał w Łodzi
od czterech dni – powiedział PAP rzecznik komendanta głównego policji Mariusz Sokołowski. Jak dodał, jedną z rozważanych przez policjantów hipotez jest taka, że mógł w tym czasie przygotowywać się do ataku.

“Policjanci ustalili też, że zatrzymany 62-latek nie był wcześniej notowany. W tej chwili wyjaśniamy jakie były motywy jego działania” – powiedział.

Nienawiść produkowana przez polityków Platformy Obywatelskiej wspieranej przez posłuszne jej media już dawno osiągnęła masę krytyczną. Przecież nie tak dawno czołowy polityk tej partii kilkukrotnie mówił o zabiciu Jarosława Kaczyńskiego, wręcz życzył sobie by nie lubiany polityk nie dożył nowego roku.
czy ktoś na to zareagował? W normalnym kraju takie wystąpienie równałoby się smierci cywilnej. W Polsce opętany żądzą krwi Palikot stał się dzięki temu jeszcze większą gwiazdą medialną, budując na nienawiści nowy ruch polityczny.

Gdzie dziś są ci wszyscy szmatławi dziennikarze, oskarżający bez ustanku partię Kaczyńskiego o podjudzanie społeczeństwa o rozpętywanie wojny tylko przez sam fak swego istnienia? Czy zaszyli się w swych łazienkach i próbują zmywać krew z rąk? Czy szukają u swych mocodawców odpowiedniej linii przedstawiania faktów? Gdzie jest Palikot? Gdzie jest Tusk – co dziś powiecie Polakom szubrawcy?

konservat.pl

Zobacz zatrzymanie desperata:

Opublikowany w Polityka | Otagowane: , , | Komentarzy: 24 »

“Rząd USA zbankrutował”

Posted by Dzieckonmp w dniu 19/10/2010

Nie tylko quasi-państwowe spółki, jak Fannie Mae i Freddie Mac, są bankrutami, twierdzi Eric Sprott, szef Sprott Asset Management.

- Rzeczywistość jest taka, że rząd USA zbankrutował – powiedział Sprott. – Jeśli wziąć wszystkie nie mające finansowania należności, ich kwota sięgnie 60-100 bln  USD, to widać, że nie ma sposobu, aby zostały zapłacone – dodał.

Co się zatem stanie?

//  

- Będą musieli nie uznać niektórych zobowiązań, tak jak robią to inne rządy – powiedział jeden z najbardziej znanych kanadyjskich inwestorów.

Sprott nie wierzy, że polityka monetarna może pomóc w obecnej sytuacji.

- Historia uczy, że nie powinniśmy ufać rządowi, dlaczego więc mamy wierzyć pieniądzom, które jak twierdzi rząd, są coś warte, kiedy historia rządów to jedna po drugiej wielka złamana obietnica – twierdzi Sprott.

Jego zdaniem, w obecnej sytuacji najatrakcyjniejszą inwestycją są aktywa, które mogą być wykorzystane jako środki wymiany, czyli  złoto,  srebro i inne metale szlachetne.

- To jest kategoria, jaka według mnie jest najlepsza pod względem “trzymania wartości” – powiedział Sprott.

Źródło:http://www.pb.pl

Opublikowany w Polityka | Otagowane: , | Komentarzy: 15 »

List do przeciwników Boga

Posted by Dzieckonmp w dniu 19/10/2010

Moje dziecko,

Możesz mnie nie znać, ale Ja wiem o Tobie wszystko (Psalm 139.1)
Wiem kiedy siedzisz i kiedy wstajesz (Psalm 139.2)
Znam wszystkie Twoje drogi (Psalm 139.3)
Nawet wszystkie włosy na Twojej głowie są policzone (Mateusz 10.29-31)
Ponieważ zostałeś stworzony na mój obraz (Rodzaju 1.27)
We mnie żyjesz, poruszasz się i jesteś (Dzieje Apostolskie 17.28)
Bo jesteś moim potomstwem (Dzieje Apostolskie 17.28)
Znałem Cię zanim zostałeś poczęty (Jeremiasz 1.4-5)
Wybrałem Ciebie gdy planowałem stworzenie (Efezjan 1.11-12)
Nie byłeś pomyłką (Psalm 139.15)
Wszystkie Twoje dni są zapisane w mojej księdze (Psalm 139.16)
Określiłem dokładny czas Twojego urodzenia i miejsce zamieszkania (Dzieje Apostolskie 17.26)
Jesteś cudownie stworzony (Psalm 139.14)
Ukształtowałem Cię w łonie Twojej matki (Psalm 139.13)
I byłem pomocny w dniu twoich narodzin (Psalm 71.6)
Jestem fałszywie przedstawiany przez tych, którzy mnie nie znają (Jan 8.41-44)
Nie jestem odległy i gniewny, jestem pełnią miłości (1 Jana 4.16)
I całym sercem pragnę Cię tą miłością obdarzyć (1 Jana 3.1)
Po prostu dlatego, że jesteś moim dzieckiem, a Ja – Twoim Ojcem (1 Jana 3.1)
Daję Ci więcej niż Twój ziemski ojciec mógłby Ci zapewnić (Mateusz 7.11)
Bo jestem Ojcem doskonałym (Mateusz 5.48)
Wszelkie dobro, jakie otrzymujesz, pochodzi z mojej ręki (Jakub 1.17)
Zaopatruję cię i zaspokajam wszystkie Twoje potrzeby (Mateusz 6,31-33)
Moim planem jest dać ci dobrą przyszłość (Jeremiasz 29,11)
Ponieważ kocham Cię miłością wieczną i nieskończoną (Jeremiasz 31.3)
Moich myśli o Tobie jest więcej niż ziaren piasku na brzegu morza… (Psalm 139.17-18)
I cieszę się Tobą, śpiewając z radości (Sofoniasz 3.17)
Nigdy nie przestanę czynić Ci dobra (Jeremiasz 32.40)
Gdyż jesteś moją drogocenną własnością (Wyjścia 19.5)
Z całego serca i z całej duszy chcę, byś mieszkał bezpiecznie (Jeremiasz 32.41)
I pokazać Ci rzeczy wielkie i wspaniałe (Jeremiasz 33.3)
Jeśli będziesz mnie szukał z całego serca, znajdziesz mnie (Powtórzonego Prawa 4.29)
Rozkoszuj się mną, a dam Ci to, czego pragnie Twoje serce (Psalm 37.4)
Bo to Ja daję Ci takie pragnienia (Filipian 2.13)
Jestem w stanie dać ci o wiele więcej, niż możesz sobie wyobrazić (Efezjan 3.20)
To we mnie znajdziesz największe wsparcie i zachętę (2 Tesaloniczan 2.16-17)
Jestem też Ojcem, który pociesza Cię we wszelkich twoich smutkach (2 Koryntian 1.3-4)
Kiedy jesteś załamany, jestem blisko Ciebie (Psalm 34.18)
Tak jak pasterz niosący owieczkę, trzymam Cię blisko mojego serca (Izajasz 40.11)
Pewnego dnia otrę wszystkie łzy z Twoich oczu (Objawienie 21.3-4)
I uwolnię od wszelkiego bólu, który znosiłeś na ziemi (Objawienie 21.3-4)
Jestem Twoim Ojcem i kocham Cię dokładnie tak, jak kocham mojego syna, Jezusa (Jan 17.23)
Bo w Jezusie objawiłem moją miłość do Ciebie (Jan 17.26)
On jest wiernym odbiciem mnie samego (Hebrajczyków 1.3)
Przyszedł by udowodnić, że jestem z Tobą, nie przeciwko Tobie (Rzymian 8.31)
By powiedzieć Ci, że nie liczę Twoich grzechów (2 Koryntian 5;18-19)
Jezus umarł żebyśmy – Ty i ja – mogli zostać pojednani (2 Koryntian 5.18-19)
Jego śmierć była najwyższym wyrazem mojej miłości do Ciebie (1 Jana 4.10)
Oddałem wszystko co kochałem, by zdobyć Twoją miłość (Rzymian 8.31-32)
Jeśli przyjmiesz dar mojego syna Jezusa, przyjmiesz mnie samego (1 Jana 2.23)
I nic już nigdy nie oddzieli Cię od mojej miłości (Rzymian 8.38-39)
Przyjdź do mnie, a wyprawię największą ucztę, jaką niebo kiedykolwie widziało (Łukasz 15.7)
Zawsze byłem Ojcem i zawsze Nim będę (Efezjan 3.14-15)
Ale czy Ty “chcesz być moim dzieckiem?” (Jan 1.12-13)
Czekam na Ciebie (Łukasz 15.11-32)
Kocham Cię, Twój Ojciec
Bóg Wszechmogący

WASZE CIERPIENIE NIM NIE BĘDZIE, JEŚLI ZROZUMIECIE, O CO W TYM WSZYSTKIM CHODZI


za: http://www.katolickie.media.pl

Opublikowany w Kościół, Warto wiedzieć, Z prasy | Otagowane: | Komentarzy: 4 »

 
Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Join 175 other followers