Dziecko Królowej Pokoju

Tylko Pokój

Największy atak na Mój Kościół od czasu Mojej Śmierci na Krzyżu

Posted by Dzieckonmp w dniu 30/10/2011


Przypominam że są to proroctwa dotyczące zbliżającego się wydarzenia które zostało nazwane „Ostrzeżeniem” . Proroctwa te otrzymała wizjonerka z Europy, który  otrzymuje przesłania  od 9 listopada 2010 do teraz. Proroctwa dotyczą globalnych wydarzeń,miedzy innymi  zmian klimatycznych, przewrotów politycznych, kryzysu bankowego i wzrostu władzy antychrysta. Jedna z pilnych wiadomości  odnosi się do zdarzenia mistycznego, które odbędzie się w świecie wkrótce. Wydarzenie opisane przez Jezusa Chrystusa jako ostrzeżenie, oświetlenie sumienia  jako akt miłosierdzia. Wydarzenie to będzie doświadczane przez każdego człowieka na świecie w wieku powyżej 7 lat.  To będzie bardzo silny akt, i nikt nie będzie mógł go zignorować.  Każdy uświadomi sobie że Bóg istnieje i każdy pozna swoje grzechy, które ukażą się w oczach Boga.  Ludzie, w tym ateiści wreszcie zrozumieją, że Bóg istnieje.Ten dar będzie zachęcać ludzi do ponownej oceny swojego życia i prosić Boga o przebaczenie. Osobiście nie ponoszę odpowiedzialności za treść przekazów i oczekuje że w odpowiednim czasie Kościół wypowie się co do ich prawdziwości.

Ze względu na uchylenie kanonu 1399 i 2318 dawnego Kodeksu Prawa Kanonicznego przez Papieża Pawła VI w roku 1966 (AAS 58/16) nie ma już zakazu publikowania nowych objawień, wizji, proroctw, cudów itp. Nie obowiązuje już odtąd zakaz ich rozpowszechniania bez imprimatur Kościoła.

Orędzie nr.235 z serii Ostrzeżenie.

 

Otrzymano piątek, 28 październik 2011, godz.23.30

Moja droga, ukochana Córko, wierność Mojego Kościoła wobec Mnie, jego ukochanego Zbawiciela, zostanie wkrótce wypróbowana aż do granic jego wytrzymałości. Mój Kościół został uśpiony i w swym śnie nie przygotował się na nadejście antychrysta. On i jego podopieczni wpełzli już w każdą szczelinę kościołów Mojego Ojca na całym świecie.

 

Kościół katolicki jest pierwszym celem dla antychrysta, który nie zatrzyma się dopóki nie odwróci głów przynajmniej połowy Mojego Kościoła na tej ziemi. Moi kardynałowie, biskupi i kapłani są tak nieprzygotowani, że nie zauważają subtelnych zmian zachodzących w ich własnych szeregach. To nie potrwa długo, zanim podział wewnątrz Mojego Kościoła stanie się naprawdę widoczny.

Jest to największy atak na Mój Kościół od czasu Mojej Śmierci na Krzyżu. Moi słabi, ukochani słudzy. Wielu z nich jest niewinnymi pionkami na łasce ciemnej mocy, która uważa, by się nie ujawnić.

Proszę wszystkie Moje sługi, aby modlili się mocno dla wytrzymania odrazy, która nadchodzi. Muszą modlić się do Mnie w następujący sposób:

 „O Mój Ukochany Jezu, odwołuję się do Twojej Ochrony i proszę o Twoje Miłosierdzie dla ratowania moich braci i sióstr wewnątrz Twojego Kościoła, aby nie stali się ofiarami antychrysta. Udziel mi łask i chroń mnie zbroją Twojej Mocy, abym wytrwał wobec złych czynów, które mogą być popełniane w Twoim Świętym Imieniu. Błagam o Twoje Miłosierdzie i ślubuję moją wierność w każdej chwili dla Twojego Świętego Imienia”

Powstańcie Moi wyświęceni słudzy wobec tego zła i bestii, z której ust wyjdą plugastwa i kłamstwa.

Uważajcie na zmiany w sposobie konsekracji Mojego Ciała i Krwi. Jeżeli słowa zmienią się tak, że będą zaprzeczać istnieniu Mojego Ciała w Świętej Eucharystii, wtedy musicie bronić Mojej Boskiej Obietnicy: Kto spożywa Moje Ciało i pije Moją Krew, będzie miał Życie Wieczne.

Bądźcie odważni Moi wyświeceni słudzy. Módlcie się o siłę, której będziecie potrzebować, gdy wasza wiara i posłuszeństwo wypróbowane będą aż do granic wytrzymałości.

Kocham was i ochraniam przez cały czas. Z Mojej Świętej Ochrony skorzystają tylko ci z was, którzy są łagodnego serca i pokornej duszy.

Módlcie się za wszystkie Moje wyświęcone sługi wszędzie, żeby nie odrzucili Światła Prawdy na rzecz ducha ciemności, który ma się pojawić w Moim Kościele.

Wasz Zbawiciel i Obrońca

Jezus Chrystus

Tłumaczył: Chrisgi

 

Odpowiedzi: 235 to “Największy atak na Mój Kościół od czasu Mojej Śmierci na Krzyżu”

  1. Trele powiedział/a

    profanacja mszy w Polsce ! http://wyborcza.pl/1,75248,10557401,Teatr_musi_bluznic.html – zostanie wystawiony spektakl ktory bedzie msza w teatrze odprawiana przez aktorow reż artur żmijewski

    • lecslo powiedział/a

      Bez Kapłana to będzie tylko pusta formuła. Pozostaje tylko zgorszenie…

      • puszka powiedział/a

        http://czerwonykiel.blogspot.com/2011/10/don-stanislao-rzecznikiem-po.html

        Don Stanislao rzecznikiem PO?

        Kardynał Dziwisz jako zaufany sekretarz Jana Pawła II poznał większość wpływowych polityków na świecie; decydował, kto może zbliżyć się do papieża, a kto nie, znał sekrety Karola Wojtyły. Nawet po śmierci Ojca Świętego zachował jego zapiski, które papież w testamencie nakazał spalić, a każda taka kartka papieru to wiedza, władza, atut. Ogromne wpływy księdza Dziwisza w Watykanie nie były tajemnicą, ale najlepiej obrazuje je obrazek z kardynałem Josefem Ratzingerem, który – jak relacjonował to niemiecki dziennik “Die Welt” – powiedział, że papież jest w złym stanie i należy się za niego modlić.
        Dziwisz następnie relacjonował dziennikarzom, że kardynał tłumaczył się ze łzami w oczach, że to nie był wywiad; że to była rozmowa z przygodnie napotkanym znajomym dziennikarzem i że powiedział jedynie, iż “jeśli papież jest chory, to trzeba się za niego modlić”. A więc tłumaczący się Ratzinger, pierwszy książę Kościoła, prefekt Kongregacji Doktryny Wiary, i ks. Dziwisz, który – można było odnieść wrażenie – przyjmuje tłumaczenie i wysyła o tym informację do mediów… Zresztą kiedy kard. Ratzinger jako papież Benedykt XVI mówił o szybkim wszczęciu procesu beatyfikacyjnego Jana Pawła II, ksiądz Dziwisz mówił przeciwnie, o potrzebie zachowania wszelkich procedur. Nota bene wydaje się, że im dłużej ciągnąłby się proces, tym dłużej obecny metropolita krakowski wpuszczany byłby do medialnego krwioobiegu jako świadek życia papieża Polaka, który do końca trzymał go za rękę…

    • Piotrp powiedział/a

      Wygląda na to, że Artur Żmijewski chyba za bardzo wczuł się w rolę kapłana w pewnym serialu ‘o.Mateusz’. Szok, zgorszenie ale i grzech. Można to jakoś zatrzymać?
      ‘Panie Boże wybacz im (tym ludziom), bo nie wiedzą co czynią ‘ ten cytat najbardziej pasuje do tej sromotnej sytuacji.

  2. benka powiedział/a

    Ze strony Krzysztofa z Łodzi ,jeżeli jest ktoś zainteresowany – podaję informacje:

    Zapraszamy na wyjazd z Warszawy do Grzechyni na Święto Chrystusa Króla.
    Autokar wyjedzie z Pl.Bankowego dnia 19 listopada 2011 w godż.rannych.
    Nocleg na miejscu. Powrót 20 listopada ok.godż.23.
    Zapisy do dnia 9.XI. – u Ani – 501017075
    Ania MIchalska

  3. alba powiedział/a

    Wklejam wpis Atrydy, który jest potwierdzeniem Słów Pana Jezusa na http://www.echoChrystusaKrola.org X 2011, że współżyć można w małżeństwie jedynie dla poczęcia nowego życia. Polecam zwłaszcza niedowiarkom tej strony.

    atryda powiedział/a
    30/10/2011 @ 1:00 am

    1

    0

    Rate This

    Proszę oto fragment z Poematu Boga-Człowieka M. Valtorcie, który to jest zapisem życia Jezusa ukazanego autorce w formie objawień i co na temat współżycia małżonków mówi Jezus?
    Proszę to porównać z tekstami na stronie pani M. Kordas, moim zdaniem są myśl w obu jest identyczna.
    Fragment niżej zamieszczony wzięty został z;
    http://www.objawienia.pl/valtorta/valt/v-02-090.html

    Gdzie Jezus naucza;
    „…A ponadto… O, powiedzcie, szczególnie wy, mężczyźni: kto z was nigdy nie kosztował tego chleba z popiołu i odpadków, którym jest zadowolenie zmysłowe? Czy istnieje tylko taki nierząd, który popycha na godzinę w ramiona kurtyzany? Czyż nie jest rozpustą również profanacja małżeństwa z małżonką? Profanacją – zalegalizowanym grzechem, polegającym na wzajemnym zaspokajaniu zmysłów i unikaniu wypływających z tego konsekwencji. Małżeństwo znaczy przekazywanie życia, a akt oznacza i ma być płodnością. Z wykluczeniem jej staje się niemoralnością. Nie można czynić z małżeńskiej komnaty domu publicznego, a ona staje się nim, jeśli plami ją pożądliwość i jeśli nie uświęca jej macierzyństwo.
    Ziemia nie odrzuca nasion. Ona je przyjmuje i czyni z nich rośliny. Nasienie nie opuszcza gleby, gdy zostało w niej złożone, lecz tworzy korzeń i zakorzenia się w niej, aby wzrastać i utworzyć kłos. Roślina rodzi się z zaślubin ziemi z nasieniem. Mężczyzna jest nasieniem, kobieta – to ziemia, kłosem jest dziecko. Odrzucać powstanie kłosa i tracić siłę na grzech to wina, to nierząd popełniany w łożu małżeńskim, ale nie różniący się w niczym od innego, a nawet cięższy przez nieposłuszeństwo nakazowi, mówiącemu: “Bądźcie jednym ciałem i rozmnażajcie się przez wasze dzieci.”
    Widzicie więc, o kobiety dobrowolnie bezpłodne, małżonki legalne i uczciwe – ale nie w oczach Bożych, lecz w oczach świata – że możecie być jak prostytutki i jak one popełniać nieczystość, choć jesteście cały czas z waszym jedynym mężem. Szukacie bowiem nie macierzyństwa, lecz przyjemności – i to zbyt często.
    Nie zastanawiacie się, że przyjemność jest trucizną. Wchłaniana z jakichkolwiek ust ona zaraża, wysusza ogniem, który – sądząc że się nasyci – kieruje się poza małżeństwo i pożera, coraz to bardziej nienasycony. Pozostawia cierpki smak popiołu na języku. Daje niesmak, obrzydzenie i pogardę dla samego siebie i towarzysza przyjemności. Gdy bowiem sumienie się budzi – a budzi się między dwoma gorączkami – może zrodzić tylko pogardę do samego siebie, że się upodliło bardziej niż zwierzę. …”

    Naprawdę strona pani M.Kordas przekazuje prawdziwe słowo Jezusa Chrystusa, być może na poziomie edycji czy też ataków nieprzyjaciela mogą pojawiać się pewne problemy ale moim zdaniem gdyby właśnie ich nie było w tedy należałoby się zastanawiać czemu zło tego nie atakuje?

    • krzysztofn powiedział/a

      Na wzór zależności małżeńskiej
      1 Czyż nie jest wam wiadomo, bracia – mówię przecież do tych, co Prawo znają – że Prawo ma moc nad człowiekiem, dopóki on żyje? 2 Podobnie też i kobieta zamężna, na mocy Prawa, związana jest ze swoim mężem, jak długo on żyje. Gdy jednak mąż umrze, traci nad nią moc prawo męża. 3 Dlatego to uchodzić będzie za cudzołożną, jeśli za życia swego męża współżyje z innym mężczyzną. Jeśli jednak umrze jej mąż, wolna jest od tego prawa, tak iż nie jest cudzołożną, współżyjąc z innym mężczyzną.
      4 Tak i wy, bracia moi, dzięki ciału Chrystusa umarliście dla Prawa, by złączyć się z innym – z Tym, który powstał z martwych, byśmy zaczęli przynosić owoc Bogu. 5 Jak długo bowiem wiedliśmy życie cielesne, grzeszne namiętności [pobudzane] przez Prawo działały w naszych członkach, by owoc przynosić śmierci. 6 Teraz zaś straciło moc nad nami Prawo, gdy umarliśmy temu, co trzymało nas w jarzmie, tak, że możemy pełnić służbę w nowym duchu, a nie według przestarzałej litery.

      • alba powiedział/a

        Domyślnie, chodzi tu o współżycie akceptujące prokreację.. Jednak to jest interpretowane na opak, na swoją własna korzyść, aby usprawiedliwić grzech, który jest następstwem niepohamowanej żądzy. I to jest nadużycie Pisma Świętego. Dlaczego nie wklejacie innych fragmentów , gdzie np jest mowa ,że kto żyje wg ciała jako plon zbierze zagładę, czy tam gdzie mowa o pohamowanych pożądliwościach. Nie traktujcie Pisma Św. instrumentalnie.

        • Anastazja powiedział/a

          Bardzo sprawnie, Alba idzie Ci to domyślanie. Za wiele się domyślasz, za mało czytasz Biblię

          • Anastazja powiedział/a

            A pohamowana żądza to ograniczenie się do własnej żony, przykazań i praw naturalnych. Mimo, że promuje się różne odmiany seksów, są piękniejsze kobiety do wzięcia od ręki, zawsze dyspozycyjne….Niepohamowana rządza to zdrada a jak kocham własnego męża nie zdradzam go. I daję mu siebie.

    • Mirpap powiedział/a

      Nie zgadzam się, w żadnym miejscu Pisma Św. nie ma, iż sex jest grzechem. Dla mnie Słowo Boże jest podstawą o nie prywatne objawienie, już to świadczy o fałszu. Moi drodzy, jest cała księga Pisma Św. mówiąca o miłości małżonków, a jest nią Pieśń nad Pieśniami. Bóg gani cudzołóstwo, antykoncepcje, i zboczenia sodomskie.
      Biblia nigdzie nie mówi, że jedynym celem seksu jest zapłodnienie. Jestem w posiadaniu ciekawego artykułu na ten temat
      niestety posiada aż 6 stron, trochę za dużo na blog.

      • alba powiedział/a

        Może dlatego nie jest tak jednoznacznie to powiedziane, że ludzkość zainfekowana grzechem Adam odrzuciłaby to, prawie wszystkie małżeństwa by się rozpadły i wszyscy czyniąc to świadomie poszliby na potępienie. Przedtem Pan Jezus mówił w Ew. Św. Jana tam gdzie w nagłówku jest Sąd Ducha Świętego (w domyśle Ostrzeżenie, czy Prześwietlenie Sumień)’Jeszcze wiele mam wam do powiedzenia, ale teraz [jeszcze] znieść nie możecie. Gdy przyjdzie Duch Prawdy, doprowadzi was do całej prawdy” J15,11 oraz “On zaś gdy przyjdzie, przekona świat o grzechu” J15,8. Nic dziwnego ,że dopiero przy końcu czasów takie rzeczy nam Duch Święty przez wizjonerów odkrywa, bo inaczej cały świat poszedłby na zatracenie.

        • Mirpap powiedział/a

          Grzech w człowieku pojawia się w momencie, gdy nie jest zachowana hierarchia wartości, najpierw Bóg potem reszta.
          Jeśli ktoś uczyni swoim bożkiem sex to oczywiście to będzie grzechem. Normalną drogą do świętości, którą dał nam Ojciec Niebieski jest życie w małżeństwie, przecież jest to sakrament, taki jak kapłaństwo, tak samo ma jednoczyć małżonków z Bogiem jak właśnie kapłaństwo. Wypełnienie doskonałego życia małżeńskiego jest równe świętości.

          • Mirpap powiedział/a

            Jeszcze jedno dodam, Czy mogą być to “Słowa Boże”, toż to Bóg stworzył człowieka wraz z jego seksualnością.
            Wygląda mi to na robotę anioła, a jakiego sami się domyślcie.

        • Anastazja powiedział/a

          Albo, Pan Bóg nie ukrywa przed nami grzechu, już bez demagogii. Powiedział w Ewangeliach, że niczego przed nami nie ukrywa. Więc BYŁOBY JASNO POWIEDZIANE

      • Przewidywator powiedział/a

        Niektórzy cenią Kordas wyżej niż Biblie.

        • lecslo powiedział/a

          Niektórzy cenią sobie bardziej zaspokajanie własnej chcicy niż fakt bycia świątynią Ducha Świętego. Notabene podobny sposób postrzegania spraw seksualności jest u Marii Valtorty a ona z MK ma niewiele wspólnego.

          • Mirpap powiedział/a

            Ciekawie również wypowiedział się na ten temat ojciec Pio, najkrótszą i najszybszą ,i najcięższą drogą do świętości jest życie w małżeństwie.Cytuję z pamięci, z podkreśleniem najcięższej.

        • Anastazja powiedział/a

          @Przewidywator: Szkoda słów, Kolego, nie do przekonania. Niechby sobie żyli jak chcą, żeby nie mącili w głowach innym. Nie rozumieją, ze mąż dysponuje ciałem żony i żona męża, czyli są małżonkowie dla siebie, żeby dawać z siebie całkowita ofiarę w zgodzie z natura człowieka i wolą bożą. Że miłość małżeńska jest potrzebna by to wyrazić i by uśmierzać pożądanie wzajemne. I cóż z tego, że się nie współżyje z małżonkiem a bodźce ze świata są takie że powodują grzeszne myśli? Że brak zaspokojenia w ramionach małżonka powoduje u niejednego z idealistów pewnie grzechy samotnicze? Pomińmy milczeniem. Bohatersko można się podnieść i katować się dalej jakby nie dość było tego trudu jaki i tak co dzień nas spotyka. pewnie, jeśli sobie ktoś tak radzi to w porządku ale nie róbmy z tego normy, bo nią nie jest. Zdrowo myślący człowiek który chce realizacji popędu bierze sobie żonę, zakłada rodzinę, pracuje na nią, jest otwarty na życie i odpowiedzialny za nie. Po prostu. Jak się naczyta wcześniej Harleqinów to i takie zaciemnienie może się przydarzyć.

        • lucek powiedział/a

          Czy Elzbieta nie splodzila jana Chrzciciela w swojej starosci ???
          Dlaczego chcecie ograniczyc Boga ???
          Chcecie zrozumiec Boga ????
          tylko WIARA I UFNOSC i MILOSC … z czego najwieksza jest MILOSC > AMEN

          • alba powiedział/a

            Tu miała miejsce specjalna interwencja Boża. Anioł oznajmił Zachariaszowi, że jego modlitwy zostały wysłuchane i to dało mandat do zbliżenia się do bezpłodnej i starej .żony, podobnie było z Abrahamem i niemłoda Sarą, gdzie dziwiła się ,że w starości ma doznawać rozkoszy, gdy Bóg powiedział jej, że za rok będzie miała syna. Nie mylcie zwykłej sytuacji z nadzwyczajną.

          • Anastazja powiedział/a

            Jasne. To anioł powinien zorganizować jakieś zapylenie czy coś bo w końcu była bezpłodna.

      • Anastazja powiedział/a

        Daj linka, Mirpap, może to uchroni jeszcze jakieś proste duszyczki przed zboczeniem nadgorliwości.

        • Mirpap powiedział/a

          Niestety nie ma tego na internecie.

          • Anastazja powiedział/a

            Długie rzeczy tu wklejają. Nie będzie tak strasznie, a zbuduje kogoś może. Tutaj będzie to zajmowało mniej miejsca niż w druku; jak masz wersje elektroniczna , wklej.

      • lucek powiedział/a

        Elzbieta poczela Jana Chrzciciela w swojej starosci. Nie probujcie wlozyc Pana Boga w ramy. JEST PRZECIEZ BOGIEM . Nie musimy wszystkiego rozumiec . BOG JEST TAJEMNICA . Dlatego potrzebujemy dogmatu WIARY. Wszystkie ludzkie rozumy razem wziete nie beda mogly objac POTEGI BOGA . czasem ujawnia nam RABECZEK . swojej BOSKOSCI . Ale gdybysmy wiedzieli wiecej nasze serca moglyby nie wytrzymac . Wiemy tyle ile jest nam potrzebne,. Wiecej wiedza ci ktorzy studiowali na Teologii . WAZNE JEST NASZE OTWARTE SERCA NA PANA BOGA I BLIZNIEGO . MARYJA BYLA PROSTA NIEWIASTA … Maryjo naucz nas pokory . Jezu uczyn serca nasze wedlug SERCA TWEGO .
        AMEN>

        • Anastazja powiedział/a

          Elżbieta według Pani MIECZYSŁAWY NIE MIAŁABY PRAWA WSPÓŁŻYĆ Z MĘŻEM.

          • lecslo powiedział/a

            Według pani mieczysławy nie miała by prawa gdyby nie chciała mieć dziecka. Tylko o to tu chodzi.

          • lecslo powiedział/a

            Mądre słowa z wyjątkiem “patelni” “wibracji” i “energii” poza tym – pełna zgoda.

          • Anastazja powiedział/a

            TO BYŁ ŻART !!!!
            Przecież widać, że to kant!!!!
            To tak na marginesie. jak się wierzy w MK to i tyara gas może być. Patelnia jest najlepsza.

          • Promyczek Nadziei powiedział/a

            Miałam juz na dziś nic nie pisać, ale zapytam wprost- kto to jest ta pani, bo ja doczytałam, że świecka egzorcystka (czyli szamaństwo), coś tam z energią itp- nie moje i nie zalecane przez Kosciół rewiry. jeśli tak – proszę admina o wywalenie tego!

          • lecslo powiedział/a

            Potrafię odróżniać żart i ironię od powagi ale również chciałem pokazać że i z takiego bagienka można wyciągnąć coś dobrego.

            Wracając do żartu to kolejność użycia patelni jest taka jest taka:

            Energia + Patelnia = Wibracja Przecież to czysta fizyka można to nawet do wzoru podstawić… A efekty na powyższym filmie są widoczne…

            Popieram też Promyczka można usunąć te wpisy bo się offtop zrobi.

          • Anastazja powiedział/a

            @Promyczku, to jest tak głupie, że aż śmieszne. Miałam nadzieję, że po słowach “ludzie puknijcie się z głowę, najlepiej ciężką patelnią aby dobrze zabrzmiało”, każdy będzie się śmiał do łez. Przeliczyłam się. To jest Promyczku oszustka, ale tak ewidentna, że nie przyszło mi do głowy, że ktoś może w to uwierzyć….Przepraszam, Adminie, jak możesz wywal, zanim to kogoś uszkodzi.

        • Promyczek Nadziei powiedział/a

          Anastazjo kochana na Boga!
          Było “wspaniała wizjonerka” wziać w cudzysłów. Już mnie nastraszyłąś, że “Zdrowaśkę” za Ciebie odmówiłam ;)

    • lecslo powiedział/a

      Dla mnie to jest dość proste. Owocem “współżycia” małżonków powinno być nowe życie. Jeśli małżonkowie “współżyją” tylko dla własnej przyjemności z nastawieniem aby tego życia nie było np. tylko w dni niepłodne czy zabezpieczając się w sposób “mechaniczny” to jest to sprzeczne z przeznaczeniem aktu małżeńskiego i nie sadzę żeby Bóg w tym uczestniczył. Uważam że jest to wykroczeniem przeciw Bogu. To że się chce to nie znaczy że się powinno. Wszystko zależy tu od dobrowolnej ofiary i wyrzeczenia się niekwestionowanej przyjemności jeśli nie ma otwarcia na nowe życie.

      Stosujemy z żoną wstrzemięźliwość już ponad rok jesteśmy młodym małżeństwem i mamy się świetnie, więc można.

      Nie wiem Mirpap co jest takiego w “pieśni nad pieśniami” co przemawiało by za Twoją tezą. Mówi o Miłości oblubieńca i oblubienicy. Jaka miłość być powinna z kolei mówi św. Paweł w Pierwszym liście do Koryntian wszyscy przecież to znamy. Są tam między innymi słowa w wersie piątym:

      “nie dopuszcza się bezwstydu, nie szuka swego”

      • alba powiedział/a

        @Lecslo. Bóg zapłać Lecslo. Podbudowałeś mnie swoim świadectwem. Myślałam, że już nie ma na świecie młodych, czystych małżeństw. Jednak są i pewnie nie tak mało. Uczcie się od młodych jako kochać Boga, małżonka i być czystym. Lecz w tym cały jest ambaras, żeby dwoje chciało naraz. (być posłusznym woli Bożej). Życzę odwagi i ufności w pomoc Bożą tym , którzy mają wyrzuty sumienia. I tak niedługo dowiemy się całej prawdy.

        • lucek powiedział/a

          A co ze Sw. Elzbieta ???
          Poczela w poznej starosci ….

          • serafin powiedział/a

            Zachariaszowi Anioł zapowiedział, że Elżbieta ma urodzic mu syna.
            Jeśli, ktoś nie chce miec dzieci to jest brak zaufania do Boga.

          • lecslo powiedział/a

            Widocznie starali się o dziecko (nie mogli – Bóg pomógł). Co innego jest starać się aby dziecko było a co innego starać się żeby go nie było to chyba jasne jest. Nadmieniam do tego co napisałem trochę wyżej że mamy z żoną dwumiesięczną córeczkę.

      • Zorrro powiedział/a

        Pełna zgoda. Miłość w tym fizyczna (Pieśn nad pieśniami) opisana jest po to by człowiek radował się pełnią a z tego rodzi sie owoc (dzieci). Pamiętajmy jednak, że tak nie miało być, byliśmy stworzeni doskonali ale poprzez zanurzeni się w ciała zwierzęce podlegamy prawu śmierci. Dlatego jest powiedziane (i przypominane), że jedynie małżeńska miłość w tym fizyczna, jest dopuszczona przez Boga. Pozostała, nawet jeśli jest “małżeńska” ale pomija akt powołania życia świadomie (np dni niepłodne) jest już podejrzana i staje się furtką dla rozwoju zmysłowości. Dlatego winniśmy jej unikać. Nie jest to często możliwe od razu, ale opierając się na łasce (modlitwie) w tej sprawie (do/od Boga) można krok po kroku rezygnować z cielsnosci na rzecz miłości transcendentnej małżonków. Wszak ostatecznie ciała pójdą “do piachu” a zostaniemy uposażeni w nowe, nieśmiertelne a w nich o praktykach seksualnych mowy być nie może. Dlatego uczmy się rezygnacji z miłości szczególnie jedynie fizycznej, nie potępiając tych co z tym mają jeszcze trudności…

      • Mirpap powiedział/a

        Cyt. Rodzaju 2:24 Dlatego to mężczyzna opuszcza ojca swego i matkę swoją i łączy się ze swą żoną tak ściśle, że stają się jednym ciałem*. 25 Chociaż mężczyzna i jego żona byli nadzy, nie odczuwali wobec siebie wstydu.
        A i Chrystus wypowiedział się w tej sprawie.

        • alba powiedział/a

          Jakże niektórzy próbują zagłuszyć głos własnego sumienia i na wszelkie sposoby usprawiedliwić swoje czyny . Nie traktujcie Pisma Św. dla usprawiedliwienia grzechów, przypominam jeszcze raz Słowa Jezusa do Valtorty;

          “Małżeństwo znaczy przekazywanie życia, a akt oznacza i ma być płodnością. Z wykluczeniem jej staje się niemoralnością. Nie można czynić z małżeńskiej komnaty domu publicznego, a ona staje się nim, jeśli plami ją pożądliwość i jeśli nie uświęca jej macierzyństwo”.

          Koniec dyskusji. Kropka.

          • Anastazja powiedział/a

            Fragment ADHORTACJI APOSTOLSKIEJ FAMILIARIS CONSORTIO:

            Jeżeli natomiast małżonkowie, stosując się do okresów niepłodności, szanują nierozerwalny związek znaczenia jednoczącego i rozrodczego płciowości ludzkiej, postępują jako „słudzy” zamysłu Bożego i „korzystają” z płciowości zgodnie z pierwotnym dynamizmem obdarowania „całkowitego”, bez manipulacji i zniekształceń90.

            W świetle samego doświadczenia tylu par małżeńskich, a także danych, których dostarczają różne gałęzie ludzkiej wiedzy, refleksja teologiczna winna uchwycić, a następnie, zgodnie ze swoim powołaniem, uwydatnić różnicę antropologiczną a zarazem moralną, jaka istnieje pomiędzy środkami antykoncepcyjnymi, a odwołaniem się do rytmów okresowych: chodzi tu o różnicę znacznie większą i głębszą niż się zazwyczaj uważa, która w ostatecznej analizie dotyczy dwóch, nie dających się z sobą pogodzić, koncepcji osoby i płciowości ludzkiej. Wybór rytmu naturalnego bowiem, pociąga za sobą akceptację cyklu osoby, to jest kobiety, a co za tym idzie, akceptację dialogu, wzajemnego poszanowania, wspólnej odpowiedzialności, panowania nad sobą. Przyjęcie cyklu i dialogu oznacza następnie uznanie charakteru duchowego i cielesnego zarazem komunii małżeńskiej, jak również przeżywanie miłości osobowej w wierności, jakiej ona wymaga.

            W tym kontekście para małżeńska doświadcza, że ich wspólnota małżeńska ubogaca się takimi wartościami, jak czułość i serdeczność, które są czynnikami głęboko ożywiającymi płciowość ludzką również w jej wymiarze fizycznym. W ten sposób płciowość zostaje uszanowana i rozwinięta w jej wymiarze prawdziwie i w pełni ludzkim, nie jest natomiast „używana” jako „przedmiot”, który burząc jedność osobową duszy i ciała, uderza w samo dzieło stwórcze Boga w najgłębszym powiązaniu natury i osoby.

            Koniec dyskusji. Kropka.

      • lenka powiedział/a

        Lecslo. jest takie powiedzenie, że wstrzemięźliwość jest najpewniejszą formą antykoncepcji. I wiesz, to wcale nie jest głupie.
        Tak jak współżycie w dniach niepłodnych może być grzechem, jeśli czyni się to TYLKO dla przyjemności, a nie dla budowania więzi współmałżonków, co jest oprócz prokreacji drugim celem świętego współżycia, tak samo podejmowanie wstrzemięźliwości w celu uniknięcia poczęcia dziecka jest wg mnie grzechem, bo jest bardzo twardym i konkretnym zamknięciem się na wolę Bożą i swoje powołanie
        Ze współżycia w dni niepłodne może począć się dziecko, ze wstrzemięźliwości nie.

        Dlatego przede wszystkim trzeba zrewidować swoje sumienie dlaczego podjęliśmy wstrzemięźliwość:
        1. Bo uznaję, że seksualność jest brudna,a może nie umiem jej godnie przeżywać?
        2. Bo NIE CHCĘ mieć dzieci?
        3. Bo chcę uświęcić swoje ciało? Tylko pytanie, czy tego chce PAN, czy jest to twoje widzimisię?

        • lenka powiedział/a

          Oczywiście w trzecim pytaniu chodziło mi uświęcenie poprzez wstrzemięźliwość w małżeństwie, czyli wybór własnej drogi bez wsłuchiwania się wolę Bożą.

          Św. Franciszek Salezy w Filotei porównywał współżycie małżonków do spożywania posiłków. Uznawał, ze chwalebne jest spożywanie posilku dla podtrzymania życia, ale też że spożywanie posiłku dla podtrzymywania kontaktów czy rozmowy ze współbiesiadnikami wcale nie jest niegodne. Dla mnie poza tymi wszystkimi mądrymi opisami, ten jest najprostszy i najbardziej zrozumiały.

        • lecslo powiedział/a

          Wszystko się zgadza dodam tylko że budowanie więzi współmałżonków może odbywać się również przez wstrzemięźliwość.

          1. Uważam że seksualność jest skalana od momentu grzechu pierworodnego, a uświęca ją godne jej przeżywanie w małżeństwie w Miłości (zgodne z wolą Bożą)

          2. Mam dwumiesięczną córeczkę którą urodziła moja żona. Jej poczęcie nie było dziełem przypadku czy niekoniecznie chcianego dodatku do przyjemności lecz otwarcia się na wolę Bożą ( Bóg wcale nie musiał obdarzać nas potomstwem)

          3. Ciało swe uświęcam “spalając się” dla innych w Chrystusie a wstrzemięźliwość jest formą ujarzmiania ciała.

          Opis św. Franciszka Salezego akurat do mnie osobiście nie trafia a wstrzemięźliwość czy jej brak to indywidualna sprawa każdego z nas. Wiem że w przypadku mojego małżeństwa wstrzemięźliwość jest pomocna, Ty rób jak Ci podpowiada serce.

          • lenka powiedział/a

            No właśnie, to indywidualna sprawa każdego z nas i naszego małżeństwa. Czasem wstrzemięźliwość może być terapią i to niekoniecznie duchową a psychiczną. Ale wobec tego co tu napisałeś dziwię się, że przekonujesz wszystkich o grzeszności współżycia w dni niepłodne, bo jak sam zgodziłeś się ze mną wszystko zależy od intencji. Czy to takie przekomarzanie z Twojej strony?

            Kilka miesięcy temu miałam tu rozmowę na ten temat z 3pm. Ile argumentów wymieniliśmy, a okazało się, że tak naprawdę chodziło nam o to samo.

            Jeśli odkrywasz z żoną, że droga którą wybraliście jest zgodna z zamysłem Bożym, to chwała wam za to. Ale nie narzucaj jej innym, dodając jeszcze, że ta inna jest grzeszna, bo nie jest. I wiem o tym nie dlatego, ze tak mi podpowiada serce. My z mężem nie żyjemy w rozumianej przez ciebie wstrzemięźliwości (za wyjątkiem okresów, kiedy ze względu na ryzyko poczęcia niepełnosprawnego dziecka musieliśmy z siebie zrezygnować na długi czas), a mimo to moje życie nie jest pozbawione działania Ducha św.

            I jeszcze dodam, że mam dwóch synów, którzy byli planowani, nie byli dziełem przypadku, a teraz spodziewam się trzeciego dziecka – tego dziecka akurat bardzo konkretnie zapragnął Bóg i dał co najmniej kilka znaków na potwierdzenie swojej woli, więc nie potrafiliśmy na to wezwanie nie odpowiedzieć.

            PS. Szczerze mówiąc chciałam ci tu jeszcze coś napisać, bo przeanalizowałam Twoje wypowiedzi i jest jedno zdanie, które może wiele tłumaczyć. Ale… zostawię to dla siebie, bo mogłoby to być zbyt wielkim obnażeniem.

    • Radosław powiedział/a

      U Valtorty jeszcze tak Jezus wypowiada się o małżeństwie:

      Zwróćcie się do Pana, waszego Boga. On stworzył małżeństwo, aby mąż i żona nie byli sami i aby się kochali, tworząc na zawsze jedno nierozdzielne ciało, bo zostało połączone. On wam dał Sakrament, aby na wasz związek zstąpiło Jego błogosławieństwo i abyście dzięki Mnie posiadali to, co jest dla was konieczne w nowym życiu współmałżonków i współstworzycieli. Żeby móc się zwracać do Niego z twarzą i duszą bez lęku, bądźcie uczciwe, dobre, pełne szacunku, wierne. [Bądźcie] prawdziwymi towarzyszkami małżonka, a nie tylko zwykłymi gospodyniami jego domu lub jeszcze gorzej: obcymi, których przypadek połączył pod tym samym dachem, jak przypadek łączy wędrowców w jednej gospodzie.

      Teraz zbyt często się to zdarza. Mąż nie wypełnia swych obowiązków? Źle postępuje. To jednak nie usprawiedliwia sposobu postępowania zbyt wielu małżonek. Jeszcze mniej usprawiedliwione jesteście wtedy, gdy dobremu towarzyszowi nie potraficie oddać dobra za dobro i miłości za miłość.

      Nie chcę się nawet zatrzymywać przy przypadkach waszych zbyt częstych niewierności cielesnych. Nie różnią was one od nierządnic. Obciąża was zaś [dodatkowo jeszcze] ta okoliczność, że popełniacie występek obłudnie i kalacie rodzinny ołtarz, wokół którego znajdują się anielskie dusze waszych niewinnych dzieci. Mówię o waszej duchowej niewierności przymierzu miłości, zawartemu pod przysięgą przed Moim ołtarzem.

      Otóż Ja powiedziałem: „Kto patrzy na kobietę pragnąc jej, popełnia w swym sercu cudzołóstwo”. Powiedziałem: „Kto oddala małżonkę z pismem rozwodowym, naraża ją na cudzołóstwo” [por. Mt 5,32]. Ale teraz, kiedy zbyt wiele kobiet jest obcych dla mężów, mówię: „Te, które nie kochają swego towarzysza swoją duszą, duchem i ciałem, popychają go do cudzołóstwa. I jeśli zapytam go o przyczynę jego grzechu, uczynię to także wobec tej, która go nie popełniła, lecz była jego przyczyną.” Prawo Boga trzeba umieć rozumieć w całej rozciągłości i w całej głębi. Trzeba umieć żyć nim w pełnej prawdzie.

      http://www.objawienia.pl/valtorta/valt/v-04-168.html

      • Anastazja powiedział/a

        Czyli małżonka ma być dostępna dla męża a nie odrzucać Go, ma Go przygarniać a nie ćwiczyć w zbędnej wstrzemięźliwości. Może być, że małżonek jest święty i podoła wymaganiom nadgorliwej żony, ale częściej wepchnie go w ramiona innej, która da mu to, czego zona odmawia.

        • cox powiedział/a

          Oczywiście, że tak może się zdażyć, dlatego też oboje muszą być dojrzali!

        • alba powiedział/a

          Powtarzam:
          wszystkie akty nawet małżeńskie nie służące powstawaniu życia są grzechem. Przestrzegajcie Moich słów. Amen. Jezus Sprawiedliwy”.

          Rozumiem męża bo i tak zrezygnowaliśmy już z wielu rzeczy, rozumiem że chce zbliżeń nawet tak rzadkich. Ja jednak jestem rozdarta bo nie chcę grzeszyć, ale czy nie będzie też grzechem gdy ja będę dążyć do świętości a męża pozostawię w tyle i wiem że wtedy w myślach będzie grzeszył a i do czynu w końcu też może dojść………?
          Bardzo proszę o jakąś radę jak mam postępować….. zwłaszcza że księża nie chcą spowiadać z tego, bo mówią że to nie jest grzech. Przed chwilą nawet było kazanie w “Radiu Maryja” o celibacie i o życiu w małżeństwie. Bardzo proszę o pomoc…..

          Pan Jezus:

          ” Dzieci Moje patrzcie na przyrodę.
          - jest czas rodzenia i czas umierania;
          - jest czas rozkwitania i czas zamykania życia;
          - jest czas błogosławiony i jest czas wychowywania potomstwa;
          - jest czas na kształcenie umysłów i kształtowania serc;
          - jest czas na pielęgnowanie serc, dusz i ciał dla obojga małżonków
          według woli Bożej.

          Zobaczcie ludzie, jak dużo grzechów uległoby zagładzie i świat byłby o wiele lepszy. Mogłaby kwitnąć miłość Boża i ludzka na kanwie Bożej. Zamiast tych haniebnych biznesów wprowadzilibyście inne pożyteczne biznesy i przemysł.
          Nie padnie na was żadna trwoga, jeśli idziecie według wskazań Boga.
          Módlcie się o życie w czystości przedmałżeńskiej i małżeńskiej, bo ciało ludzkie nie może być maltretowane a niestety podczas takich ciągłych aktów seksualnych ciało odczuwa ataki na sobie no i oczywiście w pewnym wieku upomina się o rehabilitację. To nie jest zgodne z wolą Boga i niestety zawsze przyjdzie na was trwoga – wcześniej czy później, płacz i lament.

          Jezus Lekarz dusz i ciał”.

          http://www.echoChrystusaKrola.org dzienniczek 10.2011

          • Anastazja powiedział/a

            Nieprawda. jak chcesz mnie przekonać to proszę o konkretne fragmenty Pisma Świętego a nie przekazy P. Mieczysławy, w które nie wierzę.

          • KRYSTYNA powiedział/a

            KONSEKWENCJE I NAJWIĘKSZY GRZECH TO ABORCJA – 50 MILIONÓW NIEWINIĄTEK CO ROKU GINIE BO ZOSTAŁY POCZĘTE NIE Z MIŁOŚCI TYLKO Z POŻĄDLIWOŚCI ! ! !

          • Anastazja powiedział/a

            To ja mam nie kochać męża dlatego, że są matki morderczynie. Bez przesady.

        • lecslo powiedział/a

          Anastazjo

          Nadgorliwość? Zbędna wstrzemięźliwość ? Nie ma czegoś takiego u człowieka który dąży do świętości lub zakłada włosienicę w celu pokuty.

          Mówisz że gwarancją utrzymania przy sobie mężczyzny jest odpowiednie dawkowanie tego czy tamtego a ja powiem – jakże biedna taka miłość.
          Zapytaj Boga w swym sercu jak być powinno w Twoim małżeństwie nikt do niczego nie zmusza i ja także nie chcę bo i mnie nikt nie zmuszał.
          Popieram to co napisał Cox powyżej o dojrzałości. Mogę jedynie podzielić się tym co sam przeżyłem a miałem problemy z własną płciowością lecz to Duch ma ujarzmić ciało a nie odwrotnie…

          Sporo zgorszenia ma miejsce na nauczkach gdzie między innymi zapewnia się przyszłych małżonków że można sobie używać do woli w czasie ciąży aż do ostatniego trymestru… Ciekawe co na to Nieskończenie Święty Bóg….

          • Anastazja powiedział/a

            Ale mnie nikt nie zmusza! Kocham męża i lubię jak mnie przytula. Nie tylko dla poczęcia dzieci, po prostu. Bo mnie kocha.Musi być jeszcze jakiś powód? Nie może mi okazać czułości ot tak, po prostu? jak się dziecko pojawia, to je przyjmuję, i moja miłość do męża wcale nie jest biedna. Nie boję się o jego wierność ani o swoją. Jak wyjeżdża na wiele miesięcy żyję zupełnie wstrzemięźliwie więc wiem jak to się robi. Tęsknotę za mężem zamieniam na paciorki różańca za jego szczęśliwy powrót i skupiam się na wychowaniu dzieci. Nie potrzeba mi nic poza tym. Nie marzę o nikim innym, nawet moje potrzeby jakby się usypiały z tej okazji, zamierają. Ale jak jesteśmy razem to ciągnie do niego, uwodzą jego ręce, uśmiech, gesty, ciepłe ramiona. Nie rozumiem dlaczego miałoby być grzechem spoczywanie w jego ramionach nie tylko dla poczęcia dziecka. Może i kiedyś tak będzie jak będziemy aniołami. Ale jesteśmy kobietą i mężczyzną i jedno dąży ku drugiemu. Nie zamykamy się na dzieci.
            Nie ma mowy o dawkowaniu tego czy tamtego, źle mnie zrozumiałeś, to jest właśnie kwestia miłości a nie dawkowania, o “oddawanie powinności mężowi, żeby przez niewstrzemięźliwość naszą nie kusił nas szatan” (1 List do Kor).
            Jedno wiem, i potwierdzasz moje przypuszczenia. Ci ludzie, którzy uważają że czysty, zgodny z nauka Kościoła stosunek małżeński jest grzeszny jeśli nie ma na celu zapłodnienia, prawdopodobnie są bardzo poranieni w tej sferze. Dlatego seks i płciowość człowieka kojarzy im się z czymś nieczystym, obrzydliwym i jedynie sensownym przy poczęciu nowego życia. Otóż tak nie jest. Dzieci raz się rodzą a raz nie, nie wolno unikać poczęcia w ogóle. Nie do każdego kwiatu jabłoni przyleci pszczoła która zapyli kwiat, a mimo to jest dobry.
            Nie można patrzeć na seks przez pryzmat tego, że bardzo wiele nieporządku wkradło się we mnie z tego powodu. Że chciałbym to wykreślić z życia jakby tego nie było, zapanuję nad seksem całkowicie. To jest zadanie dla kapłanów i zakonników. A nie dla małżonków. Po to wchodzi się w małżeństwo że chce się kosztować tej miłości nie 2 razy w życiu czy 6 czy 10 nawet….Nigdzie nie ma w Biblii powiedziane, ze tylko wtedy gdy się chce mieć dziecko. Nie planuję dziecka za każdym razem gdy jestem z mężem. Wiem, ze nie dam rady teraz powstrzymuję się od stosunku. Co w tym nieczystego. Nie szukam też własnej przyjemności. Co tu nieczystego…

          • Beata powiedział/a

            Anastazjo…..papa mi się uśmiecha, kiedy Cię czytam:)…ech………

          • Anastazja powiedział/a

            Dziękuję i tez ślę Ci uśmiech na dobranoc :-)

          • lecslo powiedział/a

            No to rzeczywiście źle Cię zrozumiałem ale takie myślenie przejawia wiele kobiet w imię którego pozwalają swoim mężom na różne zboczenia w sypialni.

            Sugerujesz że nie przytulam swojej żony i nie okazuje jej czułości. Tak nie jest. Mówisz ze żyjesz wstrzemięźliwie jak Twój mąż wyjeżdża, tylko że to przecież jest absolutne minimum. Wstrzemięźliwość to rezygnowanie z czegoś co masz na wyciągnięcie ręki w danej chwili a nie przymusowy okres karencji. Nie mówię że nie jest to wyrzeczenie lecz niewspółmierne.

            Chwała Ci za to (a raczej dziękuj Bogu) że nie jesteś “poraniona w tej sferze” chociaż u kobiet to występuje nieco rzadziej niż u mężczyzn i śmiem twierdzić ze większość tych ostatnich jest w tej sferze poraniona bardziej lub mniej w dzisiejszej dobie golizny na wyciągnięcie reki.

            Współżycie seksualne ma sens tylko wtedy gdy jest nastawienie na nowe życie tak uważam i uważałem tak odkąd pamiętam. Reszta to zbytek i to zbytek który rozpala coś co nie może zostać nasycone. To jest mój osobisty imperatyw w tej dziedzinie i nikomu go nie narzucam nie pozwolę też nikomu go zmienić (bo to imperatyw :) ). Pokazuję tylko że tak można żyć.

            A pełny cytat z 1 Kor brzmi:

            “Mąż niech oddaje powinność żonie, podobnie też żona mężowi. Żona nie rozporządza własnym ciałem, lecz jej mąż; podobnie też i mąż nie rozporządza własnym ciałem, ale żona. Nie unikajcie jedno drugiego, chyba że na pewien czas, za obopólną zgodą, by oddać się modlitwie; potem znów wróćcie do siebie, aby – wskutek niewstrzemięźliwości waszej – nie kusił was szatan.” (1 Kor 7, 3-5)

            “aby w skutek niewstrzemięźliwości waszej” a nie w skutek wstrzemięźliwości…

            Nie unikamy jedno drugiego, przytulamy się, kochamy, śpimy razem (to wszystko za obopólną zgodą) i czekamy na powiew Ducha Świętego bo to tylko On powinien być natchnieniem ku powstaniu nowego życia. Oprócz tego są jeszcze względy społeczno – ekonomiczne tzn. warunki mieszkalne i finansowe które również bierzemy pod uwagę jednak dzieci są najważniejsze i Bóg daje warunki materialne jeśli jest taka jego Wola i jest prośba ze strony człowieka, to pięknie opisał w swoim świadectwie “DzieckoNMP” bodajże dwa tematy wstecz.

            Poza tym każdy ma swoje sumienie swój specyficzny bagaż doświadczeń niech każdy rozsądzi według własnego sumienia. Dziękuję za konkretną i szczerą wymianę myśli Anastazjo.

          • Milamber powiedział/a

            @ Anastazja powiedział/a
            30/10/2011 @ 10:17 pm “…”

            Anastazjo, dziś czytając w postach temat dot. współżycia w małżeństwie, powiem, iż na początku sporo mi namieszało.
            Czytając wypowiedzi kilku osób, byłem skołowany – od skrajnie “ascetycznych białych małżeństw” po “normalne” jak “Pan Bóg przykazał” w zdroworozsądkowym rozumieniu jakie Ty prezentujesz.
            Stąd też utożsamiam swój pogląd z Twoimi słowami – i pragnę zauważyć, iż ten dialog w postach naprawdę wprowadza sporo zamieszania!

            Dlatego też jako facet i kroczący po “wyboistej drodze życia” w pełni zgadzam się z Tobą! :)
            Choć co prawda jestem na etapie “poszukiwania” Tej jedynej, to przykład jaki dałaś, w pełni jest transparentny.
            Serdecznie pozdrawiam i dziękuję za ciekawe słowa jakie piszesz!

          • Anastazja powiedział/a

            @ Milamber: to dużo szczęścia i powodzenia, niech Ci się trafi wspaniała kochająca kobieta!
            taka “do tańca i do różańca” :-)

    • Jarek powiedział/a

      Twój wpis zainspirował mnie do przypomnienia sobie nauk przedślubnych (a to już minęło ponad 5 lat) oraz książek, które czytałem w okresie narzeczeństwa.

      Myślę, że odnośnie etyki życia małżeńskiego, należy oprzeć się na nauczaniu Kościoła a nie na jakichkolwiek prywatnych objawieniach. Życie małżeńskie i rodzinne jest zbyt cenne i zbyt święte, by wystawiać je na wpływy doktryn i idei, które nie mają błogosławieństwa Ojca Świętego. Ryzyko jest zbyt duże wobec wielkiego dobra, jakie stanowi rodzina. A Kościół naucza tutaj precyzyjnie, że akt małzeński powinien wyrazać wzajemną miłość i być zawsze otwarty na życie. Dlatego wykluczone jest współżycie poza małżeństwem, antykoncepcja oraz w sposób oczywisty stosunki homoseksualne.

      Odrębną sprawą jest jednak rytm naturalny płodności małżonków, który nie jest dziełem przypadku, ale został zaplanowany przez Boga. Rozpoznawanie tego rytmu i dostosowanie się do niego jest dobre. Chodzi tutaj zarówno o okresowe powstrzymywanie się od starania o poczęcie (przy czym oboje małżonków pozostaje cały czas otwartych na życie – gdyby Bóg chciał, aby się rozpoczęło), jak również w czasie starania o zajście w ciąże. Metody naturalne bardzo pomagają też zajść w ciążę – niektórzy ludzie doświadczają trudności w poczęciu, ponieważ nigdy nie zadali sobie trudu, by zrozumieć “jak to działa”.

      Zdecydowana większość ludzi wybiera niestety zmysłowość, przez co mogą grzeszyć w małżeństwie sięgając np. po pigułki albo prezerwatywy. W pierwszym przypadku może dochodzić też do aborcji chemicznej. Ale z drugiej strony czy nie jest także przesadą, niezgodną z nauczaniem kościoła, aby zupełnie powstrzymywać się od współżycia (jeśli nie ma ku temu waznych przesłanek) oraz współżyć bez świadomości szans na poczęcie dziecka danego dnia?

      Przez wykluczenie współżycia może cierpieć miłość małżeńska, która jest bardzo ściśle związana z płciowością. Mówię tutaj o sytuacji, gdy nie ma ważnych, obiektywnych przeciwwskazań (np. zdrowotnych, gdy kobieta obiektywnie nie powinna zajść w ciążę). W ostatniej sytuacji powstaje inna wątpliwość: jeśli małzeństwo współżyje nie zwracając uwagi na rytm płodności, to akt powstania nowego życia jest czymś przypadkowym. Wydaje się, że najbardziej piękna i godna sytuacja jest wtedy, gdy małżonkowie w sposób świadomy starają się o poczecie nowego życia. O tak zrodzonym człowieku można powiedzieć, że był chciany i kochany od samego początku, zanim nastąpiło zapłodnienie. Dla porównania w sytuacji, gdy żona któregoś dnia po prostu dowiaduje się, że “jestem w ciąży”, to – pomimo braku grzechu – jednak nie jest chyba tak pięknie.

      Myślę, że ostatecznie każde małżeństwo musi się tutaj wykazać wielkodusznością (ile dzieci przyjąć) i wrażliwym sumieniem. Od obowiązku korzystania z głosu sumienia nikt nie może zostać zwolniony, chociaż może niektórym się wydawać, że tak by było prościej. Dostać gotową prostą receptę na seks w małżeństwie. Być może ze względu na wielkość daru nie jest to możliwe.

      • Anastazja powiedział/a

        Oczywiście, podpisuję się wszystkimi kończynami pod tym mądrym wpisem.

        • Anastazja powiedział/a

          Jedna uwaga – dziecko jest darem bożym. Nie zawsze się je przewidzi mimo biegłości w metodach naturalnych. Ale odkąd wiedziałam że jestem w ciąży oprócz zwyczajnego zaskoczenia, czasem lęku o reakcję np. teściowej, to byłam bardzo ciekawa jakie będzie i kochałam je od pierwszej chwili.

      • Anastazja powiedział/a

        Chce przez to powiedzieć, że matka nie ma prawa traktować ciąży, której nie zaplanuje, jako “nie tak pięknej”, za bardzo ludzie chcieliby wszystko mieć poustawiane po swojemu. Tak się nie da. Jak pojawia się dziecko mam je przyjąć, choć może to być trudne w niektórych sytuacjach. Ale zapominamy co dzień padać na kolana i prosić Boga o pomoc, nie traktujemy Go jako dawcę wszystkiego co nam potrzebne, to i mamy potem argumenty, że nie ma warunków i takie tam. warunki się znajdą, trzeba prosić i ufać. A każda ciąża jest nowym człowiekiem, wszechświatem osobnych przeżyć, uczuć, wrażeń, przepaścią bożej łaski której człowiek nie zrozumie. Ma ją przyjąć. I już.
        A nie unikać współmałżonka i cieszyć się, że nie mam nie planowanych dzieci, och, jaka jestem święta. Kochać i brać odpowiedzialność za życie, decydować czy dam radę czy nie, ale kochać męża, przecież mam być dla niego bezwarunkowym darem.

        • Mróweczka powiedział/a

          Nie wiem dlaczego takie minusy. Prawdę piszesz i tyle. Nie każde dziecko jest zaplanowane, ale zostaje poczęte z woli Boga, więc powinno być kochane. Gdyby na świecie były tylko planowane dzieci, to pewnie wielu z nas by nie było. A wstrzemięźliwość małżonkowie mogą podjąć tylko ZA OBOPÓLNĄ ZGODĄ. Nie może być tak, że ja pomyślę, że nie chcemy więcej dzieci, to nie dopuszczę męża do współżycia. Przecież może go to doprowadzić do grzechu i to ciężkiego – i kto wtedy będzie za ten grzech odpowiadał – ja czy on?
          Kobiety w różnym wieku zachodzą w ciążę i nie zawsze kończy się na drugim czy trzecim dziecku. Czy to źle, że Pan Bóg pomyśli za nas, tam gdzie skończyły się nasze plany?

      • lucek powiedział/a

        Swieta Elzbieta poczela w poznej starosci…
        Modlmy sie do Ducha swietego o Dary . A wszystkie problemy potrafimy rozwiazac zgodnie z Wola Boza.
        Kroluj nam Chryste !!!

        • Patriota powiedział/a

          Przepraszam, że wyraże swoje skromne zdanie na temat małżeństwa choć doświadczenia nie mam żadnego :)
          Jeśli się kogoś kocha to tą miłość chce się drugiej osobie okazać. Najpiękniejszą formą daru od siebie jest współżycie gdy kobieta i mężczyzna stają się jednym. Owocem tego pięknego stworzonego przez Pana Boga aktu jest dziecko lecz nie zawsze tak jest to zależy od Pana Boga. Jesli ktoś choć trochę zna sie na fizjologii człowieka to wie, że prawdziwy cudem jest każde poczeto dziecko.
          Nie wolno nam tego aktu miłości odzielić od prokreacji ale i prokracji oddzielić od miłości.
          Mężczyzna nie może być tylko i wyłącznie dawcą nasienia a kobieta inkubatorem. Jeśli tylko i wyłącznie o poczęcie dziecka by chodziło to po co nam małżeństwo? Są banki nasienia więc po cóż nam współżyć z mężem wszak a nuż poczujemy przyjemność i zgrzeszymy. :) Jak dla mnie to jest purytańskie za bardzo.

          Dzięki pani Kordas nawróciłam się ale nie mogę się zgodzić na tak bardzo przedmiotowe traktowanie małżenstwa – przeciez to sakrament.
          Owszem jest wiele nadużyć w sferze seksualnej małżeństw ale w tą tak delikatną materię nie wolno wchodzić z butami. Moim skromnym zdaniem ten akuratnie przekaz nie pochodzi od Pana Jezusa bo brakuje w niej podstawowej rzeczy – Miłości! Ale to tylko moje skromne zdanie bo moze mam złe wyobrażenie o małżeństwie.

          • Anastazja powiedział/a

            Tak jest. Gdzie jest miejsce w takim rozumieniu aktu małżeńskiego na intymność i miłość dwojga małżonków. Stają się tylko przedmiotami tak jak i w drugiej skrajności, kiedy nie umieją opanować żądzy i przez to grzeszą zbytnim wyuzdaniem czy zdradą. Już nie przesadzajmy.

    • Nicram powiedział/a

      O ile dobrze pamiętam, to objawienia Marii Valtorty zostały potępione przez kardynała Ratzingera, który obecnie jest Papieżem.

      • atryda powiedział/a

        To źle pamiętasz, nic takiego nie miało miejsca, a jeśli dalej tak k. uważasz to proszę o źródło tego potępienia.
        Sprawa wygląda tak, że Papież czasu powstawania Poematu Boga-Człowieka Pius XII
        po przeczytaniu tych dzieł nie dał imprimatur ale powiedział, że takowe jest nie potrzebne bo jeśli ktoś to przeczyta, będzie wiedział z czym ma do czynienia.

        Proszę mi powiedzieć jak można nazwać kogoś, kto nie czytał czegoś, a stara się o tym dyskutować?

        • lucek powiedział/a

          Jesli potepil … prosze o Zrodlo…

        • Mirpap powiedział/a

          AKTUALNA SYTUACJA «POEMATU» VALTORTY
          W 1985 roku kardynał Ratzinger, prefekt Kongregacji Doktryny Wiary, zwrócił się listownie do kardynała Siri, arcybiskupa Genui, “potwierdzając słuszność potępienia dzieła Marii Valtorty i uważając za niepożądane jego rozpowszechnianie dla uniknięcia szkód, jakie dzieło to mogłoby wywołać u prostych ludzi.”
          W roku 1992 sekretarz Konferencji Episkopatu Włoch Dionigi Tettamanzi zażądał oficjalnie od wydawcy włoskiego, aby na pierwszej stronie dzieła określono wyraźnie, iż “wizje i dyktanda, jakie są zapisane, nie mogą być uznane za mające pochodzenie nadprzyrodzone, lecz powinny być uważane za formę literacką, jaką autorka posłużyła się dla opowiedzenia po swojemu o życiu Jezusa.”
          Zadałem sobie trud i znalazłem : http://voxdomini.com.pl/sw/sw5.html

          • Radosław powiedział/a

            Jak już cytujesz paragraf to najlepiej cały…

            “Można by próbować usprawiedliwiać tę rezerwę chęcią uniknięcia niebezpieczeństwa utożsamiania – przez niektóre osoby – dzieł M. Valtorty z samą Ewangelią. Ta postawa rezerwy nie przestaje jednak stanowić prawdziwego konfliktu sumienia dla czytelnika, który wie, że Valtorta stale kładzie nacisk na nadprzyrodzony charakter swego przesłania. Ona nie jest autorem, lecz jedynie przekazicielką. Możemy nawet powiedzieć, że dzieło przekracza w sposób oczywisty możliwości jej kobiecej inteligencji, nie posiadającej wykształcenia teologicznego, a w szczególności – biblijnego, czego sama daje dowody.”

          • Radosław powiedział/a

            OPINIA PAPIEŻA
            Wszystko, co można powiedzieć o pięknie i głębi zawartości pism Marii Valtorty streszcza się ostatecznie w zdaniu wypowiedzianym przez Wikariusza Chrystusowego Kościoła – Ojca Świętego Piusa XII. Jak podało „Osservatore Romano” 26 lutego 1948, w czasie audiencji specjalnej udzielonej ojcom Andrea M. Cecchin, Corrado Berti i Romualdo M. Migliorini, teologom z Zakonu Serwitów Najświętszej Maryi Panny, opiekunom Marii Valtorty, starającym się o publikację jej dzieła i proszącym najwyższy autorytet Kościoła o opinię w tej sprawie, powiedział: «Opublikujcie to dzieło takie jakie jest. Nie ma potrzeby wydawać opinii o jego pochodzeniu. Kto przeczyta, ten zrozumie…»

            http://voxdomini.com.pl/sw/sw5.html

          • lecslo powiedział/a

            Dzięki Radosławie szlachetny.

            Każdy powinien to przeczytać ta książka ma nadprzyrodzony przekaz między wierszami który trafia do serca i uczy miłości, ubogaca, wyciska łzy. Jest piękna.

            Kto przeczyta ten zrozumie – nihil obstat :)

          • Totus Tuus powiedział/a

            Nigdy nie płakałem czytając książkę. Podczas czytania Poematu Boga-Człowieka płakałem kilka razy.

      • alba powiedział/a

        PAPIEŻ BENEDYKT XVI WYPOWIADA SIĘ O PRYWATNYCH OBJAWIENIACH

        Przypominamy, że sprawę odróżniania objawień prywatnych od jedynego Objawienia publicznego poruszył Benedykt XVI w swej niedawno ogłoszonej posynodalnej adhortacji apostolskiej Verbum Domini. Czytamy tam:

        „Synod zalecił «pomaganie wiernym we właściwym rozróżnianiu słowa Bożego i objawień prywatnych», których rolą „nie jest (…) „uzupełnianie” ostatecznego Objawienia Chrystusa, lecz pomaganie w pełniejszym przeżywaniu go w jakiejś epoce historycznej”. Wartość objawień prywatnych różni się zasadniczo od jedynego Objawienia publicznego: to ostatnie wymaga naszej wiary; w nim bowiem ludzkimi słowami i za pośrednictwem żywej wspólnoty Kościoła przemawia do nas sam Bóg. Kryterium prawdziwości objawienia prywatnego jest jego ukierunkowanie ku samemu Chrystusowi. Jeśli oddala nas ono od Niego, z pewnością nie pochodzi od Ducha Świętego, który jest naszym przewodnikiem po Ewangelii, a nie poza nią. Objawienie prywatne wspomaga wiarę i jest wiarygodne właśnie przez to, że odsyła do jedynego Objawienia publicznego. Stąd kościelna aprobata objawienia prywatnego zasadniczo mówi, że dane przesłanie nie zawiera treści sprzecznych z wiarą i dobrymi obyczajami; wolno je ogłosić, a wierni mogą przyjąć je w roztropny sposób. Objawienie prywatne może wnieść nowe aspekty, przyczynić się do powstania nowych form pobożności lub do pogłębienia już istniejących. Może mieć ono pewien charakter prorocki (por. 1 Tes 5, 19-21) i skutecznie pomagać w lepszym rozumieniu i przeżywaniu Ewangelii w obecnej epoce; dlatego nie należy go lekceważyć. Jest to pomoc, którą otrzymujemy, ale nie mamy obowiązku z niej korzystać. W każdym razie musi ono być pokarmem dla wiary, nadziei i miłości, które są dla każdego niezmienną drogą zbawienia”.
        Benedykt XVI, papież

    • Patriota powiedział/a

      Hmm hmm hmm aż nie wiem co powiedzieć. Zawsze mi sie wydawało, że współżycie w małżeństwie ma być wyrazem miłości małżonków do siebie czego owocem może być ale nie musi dziecko – to zależy od Boga bo kto choć znikome pojęcie ma o fizjonomii człowieka to wie jak małe są szanse zajścia w ciąże po jednym stosunku.
      Jeśli kocham swojego współmałżonka to chce mu okazać miłość – a współżycie jest wspaniałym aktem stawania się jednym.
      Czy nie jest egoistycznym i okrutnym traktowanie współmałżonka jako dawcy nasienia a żony jako inkubatora a nie jako mojej drugiej połówki – tej przeznaczonej mi przez Boga?
      Dlaczego ludzie tak wszystko potrafią skomplikować.
      Dziękuje teraz to nie wiem czy się nadaje na żonę i czy chce nią zostać.

    • Przewidywator powiedział/a

      Zbawiciel wyzywa mężatki mężatki od prostytutek.Uśmiałem się do łez.Najlepiej to jakby nie dawał nam seksualności, tylko bociany przynosiły by dzieci.Wtedy nie było problemu.

    • Kier powiedział/a

      w ubiegłym roku brałam udział w rekolekcjach tematem których była miłość, w tym w szczególności
      miłość małżeńska, prowadzący ksiądz zobrazował to tak: w miłości małżeńskiej ważne na równi są trzy ołtarze:
      1- ołtarz w kościele
      2-ołtarz rodzinny stół
      3-ołtarz łoże małżeńskie;
      a kolejność nie przypadkowa, jeżeli dwa pierwsze nie są świętymi wspólnymi dla małżonków ołtarzami,
      trzeci nim nie będzie
      - każdy niech rozważy sam

  4. Dawid powiedział/a

    Popatrzcie na orędzie z Medjugorie http://www.medjugorje.ws/pl/ tam nigdzie Maryja nie mówi o ostrzeżeniu dlaczego?

    • Zorrro powiedział/a

      ależ mówi i to dużo wcześniej, przekazując dziesięć tajemnic sześciorgu widzących. Mowa w nich jest między innymi o nadchodzących wydarzeniach, ich zwiastunach i znakach!!! Proszę się cofnąć i przeczytać wszystkie ważniejsze orędzia adresowane do wszystkich ludzi (np.te z 25 każdego miesiąca), oraz wywiady które udzielała wspomniana szóstka widzących, co do pewnej charakterystyki wstępnej 10 tajemnic. Będą one ujawniane własnie ze względu na kolejne etapy w tym ostrzeżenia (mały duchowy sąd duszy), znaku na Niebie kończącym czas Miłosierdzia i (wskutek, niestety odrzucenia przez zbyt wielu łasku powrotu do PRAWDY) czas oczyszczania – karania żywiołami (Akita, Fatima, Garabandal i wiele innych) – ogień z Nieba (meteoryt w Atlantyku, skutkiem tego fale zalewające kontynenty, obudzone wulkany gigantyczne huragany, trujący pył w powietrzu a przez to 3 dni ciemności…ocaleje 1/4 ludzkości… a może mniej???

  5. Przewidywator powiedział/a

    Kolejne fałszywe orędzia.Każde orędzia w których są podawane jakieś modlitwy są fałszywe.Demony chcą odciągnąć w ten sposób ludzi od tych prawdziwych, uznanych przez kościół modlitw. Żywy Płomień,Kordas,teraz te orędzia wszystko to szatańska manipulacja.Ludzie obudźcie się nim będzie za późno!Wiem że większość z was nie za bardzo posługuje się mózgiem, ale wykorzystajcie go jak możecie najlepiej..

    • alba powiedział/a

      Szatańskiej manipulacji dokonują ci, którzy poważają autentyczność Bożych przekazów, tu już mi zaczyna zalatywać sektą jehowitów.

      • krzysztofn powiedział/a

        ODPOWIEDZI W SPRAWACH DONIOSŁYCH
        SPRAWY ŚWIĘTEJ SPOŁECZNOŚCI
        Małżeństwo
        1 Co do spraw, o których pisaliście, to dobrze jest człowiekowi nie łączyć się z kobietą. 2 Ze względu jednak na niebezpieczeństwo rozpusty niech każdy ma swoją żonę, a każda swojego męża. 3 Mąż niech oddaje powinność żonie, podobnie też żona mężowi. 4 Żona nie rozporządza własnym ciałem, lecz jej mąż; podobnie też i mąż nie rozporządza własnym ciałem, ale żona. 5 Nie unikajcie jedno drugiego, chyba że na pewien czas, za obopólną zgodą, by oddać się modlitwie; potem znów wróćcie do siebie, aby – wskutek niewstrzemięźliwości waszej – nie kusił was szatan. 6 To, co mówię, pochodzi z wyrozumiałości, a nie z nakazu.

      • Przewidywator powiedział/a

        Demony mają z ciebie i wielu tutaj niezły ubaw.Jesteście strasznie naiwni i łatwowierni.Tam tą takie brednie popisane,a wy w nie wierzycie.Ale już niedługo ma tu być niby jakiś opiekun duchowy i mam nadzieję że on wam przemówi do rozumu.Chociaż jesteście chyba już tak skołowani, że nawet sam Papież by was nie przekonał.

        • alba powiedział/a

          Oby to nie był wilk w owczej skórze. Takimi jest wielu teologów, przed którymi przestrzega także ks. Natanek. Strzeżmy się, aby nas nie zwiedziono.

          • benka powiedział/a

            @Alba
            To nie była konieczna wypowiedź.

          • Przewidywator powiedział/a

            Ciebie już zwiedziono głupia kobieto.Myśl trochę.

          • alba powiedział/a

            @Przewidywator . Licz się bracie ze słowami, bo to nie pierwsza kalumnia pod naszym adresem. Jesteś na blogu katolickim, a nie pod budką z piwem. . Jak na” gorliwego i światłego ” katolika zbyt łatwo operujesz nieparlamentarnymi słowami. To wiele mówi o Tobie. Veto obrażaniu nas.

          • Przewidywator powiedział/a

            Jakie nieparlamentarne słowa?Naiwniactwo czy głupota to nieparlamentarne słowa? Przecież o głupich i naiwnych to nawet w Biblii pisze.Ja nazywam rzeczy po imieniu, a nie bawię się w politycznego poprawczaka.

        • Ewa powiedział/a

          Przewidywatorze, dziś masz wyjątkowo trudny dzień. Przecież w ten sposób nikogo nie przekonasz do swoich racji. Chyba, że ci nie zależy na racjach ale na prowokowaniu i podszczypywaniu. Czym bardzo zadawalasz tego, który lubi manipulować ludźmi. Każdy może mieć własne zdanie co do różnych sytuacji i osób i to zdanie zwerbalizować. Trzeba jednak to zrobić bez zacietrzewienia i z szacunkiem dla adwersarza. Bo jeśli argumentem jest “ty jesteś głupia” – to kontrargumentem może być “to ty jesteś głupi”. Jedno i drugie nie posunie sprawy ani odrobinę. Ileż modlitwy straconej w tym czasie. A jedno jest pewne – niezależnie od prawdziwości czy też nieprawdziwości przekazów – mamy się dużo modlić, bo znaki wokół nas są zatrważające.

    • lecslo powiedział/a

      Dzięki nieliczna osobo posługująca się mózgiem lecz ufam bardziej swemu sercu i wierze niż Twemu “szkiełku i oku”.

    • cox powiedział/a

      @Przewidywator- To, że gdzieś w jakimś orędziu jest podana jakaś modlitwa ma świadczyć o jego nieprawdziwości? Człowieku- nie przesadzaj!!! W takim razie należałoby odrzucić Objawienia przekazane Św. s. Faustynie bo tam też przekazane były modlitwy, tak samo należałoby postąpić z Fatimą i wieloma innymi Objawieniami!

      • Przewidywator powiedział/a

        Ludzie ale tam podawano by się modlić modlitwami już znanymi,nie wymyślano jakiś nowych, a siostra Faustyna jest uznana za świętą – to co innego niż jakiś anonimowy wizjoner.Widać że myślenie nie jest waszym atutem.

        • atryda powiedział/a

          A koledze bardzo dobrze wychodzi obrażanie innych, zapytam się, w jakich to tekstach można się tego nauczyć.

          Otóż modlitwa jest to osobista rozmowa stworzenia ze swym Bogiem i w zakresie spraw osobistych, jak i spraw swych bliskich, może nie znaleźć odpowiedniej modlitwy, bo jej może jeszcze nie być lub zabraknie czasu by ją odnaleźć w gąszczu tych uznanych przez Kościół.
          Inna sprawa z modlitwą, kiedy popełniamy jakiś błąd logiczny w modlitwie to i tak nasza modlitwa przechodzi przez działanie Ducha Świętego i to on przedstawia ją Bogu oczyszczając z błędów, bo wiadome jest, że żadna modlitwa ni może być zła, co najwyżej może nie mieć siły, jakiej byśmy pragnęli by miała.
          Innym sposobem na wzmocnienie działania naszej modlitwy, warto byśmy za pośredniczkę w naszych modlitwach brali Matkę Pana naszego Jezusa Maryję, która to oczyszcza i pomnaża nasze prośby i sama oręduje przed swym Synem w naszych sprawach.
          Należy jeszcze dodać to, by w swych modlitwach dodawać by były one zgodne z wolą Boga, a nie naszą.
          Inna sprawa to pewien etap, jakim jest dochodzenie do pewnego stylu modlitwy może być nazwany etapem formacyjnym, który nigdy się nie kończy i trwa do momentu naszej śmierci, a potem sprawiedliwy sąd Pana Jezusa i czas na owoce tego, co uzbieraliśmy.

        • Promyczek Nadziei powiedział/a

          Jakie znane modlitwy? Przewidywatorze, przeczytaj dwa razy zanim puścisz głupotę w obieg.

          Koronka była pierwszy raz podyktowana Faustynie, nie była wcześniej znana!
          Obraz do namalowania Jezusa Miłosiernego Pan Jezus – Faustyna pierwszy raz o tym usłyszała.
          Dziś Krąg Miłosierdzia odmawia codziennie modlitwę z akapłanów podyktowaną swego czasu mało znanej zakonnicy (te modlitwy zaczerpnięto z jej dzienniczka)
          A modlitwa Anioła w fatimie to nie z przekazów przypadkiem wzięta?

          Widocznie zbyt młody jesteś i nie pamiętasz, ja mam niewiele ponad 40 ale pamietam jak zawiesiłam obraz Króla Wszechświata ale też i obraz Jezusa Miłosiernego – obydwa otrzymane dzięki Alaude zanim zostały uznane przez Kościół.
          I zapewniam Cię, że swego czasu Św. Faustyna była uznawana za chorą psychicznie obłąkaną a jej kult był zakazany. Podobnie było z Ojcem Pio, dziś świętym Ojcem Pio.

          Nawet jeśli brak ci tu łaski wiary to nie brak ci na pewno ignorancji co do pewnych wydarzeń historycznych.
          Jedyną na pewno znaną modlitwą zapisaną na kartach Biblii jest Ojcze Nasz. Reszta oparta na Piśmie Świętym.
          Nawet Zdrowaś Maryjo (pozdrowienie św. Elżbiety) a inna reszta musi się zgadzać z Pismem Św.

          • Przewidywator powiedział/a

            Przecież pisze że Faustyna to co innego niż jakiś tam niepewny anonimowy wizjoner, który zapewne świętym uznany nie będzie.Cóż może i rzeczywiście w Fatimie weszła w obieg nowa modlitwa, ale Fatima jest uznana przez kościół ponieważ działy się tam różne cuda widziane przez tysiące osób, a o internetowych wizjonerach nie wiemy niemal nic.Nawet nie wiadomo czy sami sobie nie wymyślają tych modlitw.

          • Promyczek Nadziei powiedział/a

            Jak to Faustyna to co innego?
            Faustyna też na początku była anonimowa, jej orędzia i modlitwy były odrzucane a ona “od czci i wiary posądzana”. Czy ty myślisz, że od razu po 1 dniu wszystko zatwierdzili, wydrukowali na 2 dzień, jak modlitwę usłyszała i w kosciołach nauczali? O święta naiwnosci!!!
            Właśnie dzięki ludziom, którzy modlili się tymi modlitwami a potem do Boga za wstawiennictwem siostry Faustyny, bo uwierzyli, zaczęto badać jej kult. A dziś mamy czasy, że nie o kult “Marii z Europy” od orędzi idzie ale o zbawcze modlitwy.
            A co do Ostrzeżenia- błogosławiona mistyczka (błogosławiona a wieć przez Kosciół jak św. fautyna uznana) tęż o tym pisze:

            Więcej wiary a mniej numerologii i dat i nauki

            O Ostrzeżeniu Błogosławiona Elżbieta Canori Mora (1774-1825), Rzym: mocmodlitwy1.republika.pl/czasy_ostateczne.html (dopisać www)

        • cox powiedział/a

          Gdyby nie Jan Paweł II nie byłaby nawet błogosławioną, , a niektórzy księża nawet mówili, że im kaktus na głowie wyrośnie jeśli Faustyna będzie kiedyś świętą, a jej orędzia uznane! To upór naszego papieża spowodował, że jej orędzia są rozpowszechnione na całym świecie!

  6. voyu powiedział/a

    Chciałbym aby i na tej stronie Królowa Pokoju były wklejane także orędzia z Ontario :) może ktoś da radę tak uczynić co Wy na to?

  7. krzysztofn powiedział/a

    SPRAWY ŚWIĘTEJ SPOŁECZNOŚCI
    Małżeństwo
    1 Co do spraw, o których pisaliście, to dobrze jest człowiekowi nie łączyć się z kobietą. 2 Ze względu jednak na niebezpieczeństwo rozpusty niech każdy ma swoją żonę, a każda swojego męża. 3 Mąż niech oddaje powinność żonie, podobnie też żona mężowi. 4 Żona nie rozporządza własnym ciałem, lecz jej mąż; podobnie też i mąż nie rozporządza własnym ciałem, ale żona. 5 Nie unikajcie jedno drugiego, chyba że na pewien czas, za obopólną zgodą, by oddać się modlitwie; potem znów wróćcie do siebie, aby – wskutek niewstrzemięźliwości waszej – nie kusił was szatan. 6 To, co mówię, pochodzi z wyrozumiałości, a nie z nakazu.
    7 Pragnąłbym, aby wszyscy byli jak i ja, lecz każdy otrzymuje własny dar od Boga: jeden taki, a drugi taki. 8 Tym zaś, którzy nie wstąpili w związki małżeńskie, oraz tym, którzy już owdowieli, mówię: dobrze będzie, jeśli pozostaną jak i ja. 9 Lecz jeśli nie potrafiliby zapanować nad sobą, niech wstępują w związki małżeńskie! Lepiej jest bowiem żyć w małżeństwie, niż płonąć. 10 Tym zaś, którzy trwają w związkach małżeńskich, nakazuję nie ja, lecz Pan: Żona niech nie odchodzi od swego męża! 11 Gdyby zaś odeszła, niech pozostanie samotną albo niech się pojedna ze swym mężem. Mąż również niech nie oddala żony. 12 Pozostałym zaś mówię ja, nie Pan: Jeśli któryś z braci ma żonę niewierzącą i ta chce razem z nim mieszkać, niech jej nie oddala! 13 Podobnie jeśli jakaś żona ma niewierzącego męża i ten chce razem z nią mieszkać, niech się z nim nie rozstaje! 14 Uświęca się bowiem mąż niewierzący dzięki swej żonie, podobnie jak świętość osiągnie niewierząca żona przez “brata”. W przeciwnym wypadku dzieci wasze byłyby nieczyste, teraz zaś są święte. 15 Lecz jeśliby strona niewierząca chciała odejść, niech odejdzie! Nie jest skrępowany ani “brat”, ani “siostra” w tym wypadku. Albowiem do życia w pokoju powołał nas Bóg. 16 A skądże zresztą możesz wiedzieć, żono, że zbawisz twego męża? Albo czy jesteś pewien, mężu, że zbawisz twoją żonę?

    • Mirpap powiedział/a

      Pięknie że to znalazłeś, dopowiem od siebie, jeśli by mąż zgrzeszył przez żonę, wina spada również na nią.
      W małżeństwie często występują grzechy wspólne, szczególnie w sferze seksualnej.

      • krzysztofn powiedział/a

        Dla mnie najważniejsze jest Pismo Święte .
        Do orędzi podchodzę z rezerwą .

        • Radosław powiedział/a

          Z tego co kojarzę sam mówiłeś, że otrzymujesz jakieś przekazy… czy podchodzisz do nich z rezerwą?

          • krzysztofn powiedział/a

            Radosław , w kilku orędziach jest informacja iż niebawem padnie system finansowy . W orędziach przekazanych na tej stronie Pan Jezus powiedział
            - nie pozwolę na upadek systemu finansowego .
            Więc które orędzia są prawdziwe ?
            Tak mam przekazy , jeden z nich jest taki
            - Orędzia które czytasz są częściowo
            fałszywe .
            Czytaj codziennie Pismo Święte , proś Ducha Świętego o dar rozeznania ,
            Szczęść Boże

        • Patriota powiedział/a

          Dlaczego ktoś dał Krzysztofowi minusa za to, że uważa Pismo Świete za najważniejsze a do orędzi podchodzi z rezerwą? Co w tym złego? Ja tu raczej widzę mądrość.
          Bezsensu się niektórzy tutaj zachowują.

          • Beata powiedział/a

            a po co dajecie sobie te plusy i minusy? wczoraj sie pytałam, ale nikt mi nie odpowiedział…

          • Patriota powiedział/a

            A bo ja wiem :) Minus się daje jeśli nie zgadasz się z powyższą wypowiedzią lub Ci się nie podoba np. wulgarny język. Czasem sie zdaża, że ktoś leci “po bandzie” i w swej złośliwości daje wszystkim :) A plus esli się z tą wypowiedzią zgadzasz a nie koniecznie masz cos więcej do dodania.
            Taka mini sonda. A czy ma ona jakiś głębszy sens to chyba nie :)

          • Beata powiedział/a

            aha, dzięki……..

  8. atryda powiedział/a

    W innym wątku napisałem, że dam przykład fałszywego objawienia, może stanie się to początkiem dyskusji w której zdefiniujemy, które objawienia można na pewne nazwać jako fałszywe.
    Te objawienia zawierają elementy, które budzą wątpliwości, co do wiary w świetle nauczania KK.

    http://www.bertha-dudde.pl/page2.php
    http://www.genesibiblica.eu/pol.html
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Ellen_G._White

    Co do fałszywych proroków, to, jeśli każda władza pochodzi od Boga i jest otrzymywana za Jego wolą, to każde działanie, które wynika z tej władzy musi być zgodne z Prawem Bożym i jeśli tak się dzieje mamy do czynienia z działaniem w Imię Boga i taki władca może być nazwany prorokiem Boga, bo działa i mówi w imię Jego, zaś, kiedy władza działa przeciwko Jego prawu i przeciwko miłości może być nazwany, jako fałszywy prorok.
    I przez to możemy nazwać, Obamę, Tuska, czy przywódców UE czy ONZ można traktować jako fałszywych proroków, bo jawnie prowadzą politykę przeciwko Bogu, człowiekowi, naturze, mówiąc jedno robiąc drugie

    • Mróweczka powiedział/a

      A po co dodawać linki do orędzi, które budzą wątpliwości. To niepotrzebne sianie zamętu. Lepiej pomodlić się o Światło Ducha Świętego, bo inaczej trudno jest dokonać rozeznania co prawdziwe, a co fałszywe.

      • atryda powiedział/a

        Daje to jako przykład, co jest naprawdę problematyczne, odnosząc to do tego, co jest tematem tego bloogu.
        Zauważyłem, że szereg tekstów mówiących o przyszłości świata jest w duchowości protestanckiej gdzie jest pomijana rola lub też jest atakowana Maryja Matka Zbawiciela Jezusa Chrystusa, gdzie całe zło, za które ludzkość ma ponieść karę jest za przyczyną KK, a całym kłębowiskiem „ohydztwa” w tamtych przekazach jest Rzym, a dokładniej Watykan z Papieżem na czele.

        Mając w sobie pewność i osłaniając się modlitwą nie jest nic straszne.
        Co do linków jak można dyskutować o czymś, czego się nie zna?
        Inna sprawa to czy warto w to wchodzić, kiedy nie jest się pewnym swej wiary lub też przez pychę, mając złą ocenę swej wiary, mierzyć się z czymś trudnym, ale z kolei w świetle ww. przykładów oskarżanie tych orędzi, jak i innych orędzi (znanych czytelnikom tego miejsca sieci) jest niezasadne.

        Bo na przykład zarzuty o gromadzeniu zapasów i posiadanie gromnic w domu, cóż to za zarzut, jaki to stanowi problem w zbawieniu, przecież samo to nie stanowi grzechu?
        Należy np. rozróżnić, że co jest gromadzeniem zapasów dla Polaka jest zupełnie, czym innym dla Amerykanina dysponującego większymi środkami i który może „uzbroić” się w takie dobra i poświęcić na to tyle czasu, że już na modlitwę i formację nie starczy. Czy czasem pewna forma zaradności i zapobiegliwości ma być krytykowana i ma stanowić o prawdach wiary?
        Fakt, że źle rozumiana taka zapobiegliwość może prowadzić do błędów osoby tak czyniącej, ale to przecież nie zmienia tego, że ona to czyni nie przez orędzie, ale dla tego, że jej wiara jest jeszcze słaba.

        Co do gromnic, soli, oleju, czy wody święconej dla pobożnego Polaka nie jest niczym nadzwyczajnym posiadanie takich rzeczy w domu i samo ich posiadanie jest z natury dobre, inaczej sprawa może wyglądać na Zachodzie Europy i jest właściwe by przez orędzia zwrócić uwagę na to by te rzeczy były pod ręką w razie potrzeby.

        Co do poleceń Nieba by ludzie czynili zapasy lub jakieś uczynki względem swego życia to historia Noego niech będzie przykładem, że Bóg poucza daje rady w trosce o dobro swego stworzenia.

        A więc w orędziach należy szukać błędów fundamentalnych a nie „głupstw”, więc co pisze Św. Jan o antychryście i jemu podobnych, otóż głównym celem ich prorokowania będzie czy raczej już jest kontestowanie boskości Jezusa, twierdzenie, że prawdziwie nie zmartwychwstał a śmierć Jego nie odkupiła naszych win, że człowiek sam dla siebie może być bogiem, o tym, że Bóg nie jest Trójosobowy jak też ubliżanie czci i podważanie świętości Matki Pana, należy też patrzeć na próby niszczenia świętości, jedności i misji Kościoła Świętego.

        Jezus daje nam przez Siebie siłę chodzenia po wężach i deptania skorpionów, a my się mamy bać jakiś tekstów i to w grupie :) , zbyteczna bojaźń, zbyteczna delikatność.
        Z ukłonami

  9. Malaga powiedział/a

    Proszę Was o modlitwę żeby jutrzejsza rozmowa (która jest bardzo ważna dla mnie) przebiegła pomyślnie i żeby wszystko skonczylo się dobrze.

  10. Annah. powiedział/a

    Stanisław Michalkiewicz relacjonując na miejscu ostatnie wydarzenia w NY wyraża obawy co do intencji organizatorów protestu.

  11. h2o powiedział/a

    Woda – Wielka Tajemnica

  12. Paweł powiedział/a

    Chiny mają ratować Europę przed większym kryzysem , ale czy bezinteresownie ? czy to wrażliwi ludzie ? Lata propagandy Czerwonego Mao zrobiły swoje. Oto ich przykład wrażliwości. Zaznaczam dla ludzi o mocnych nerwach. W wyszukiw. gog. wkleić com/watch?v=FMhzoY9Tklo . Czy naród w którym zabija się 35 tyś . dzieci przez aborcje może być dobry, czy naród w którym bogaci starsi panowie na potencje spożywają zupki z płodów może być dobry ? Czy spełni się przepowiednia królowej Saby – o tym że żółta rasa zaleje Europę.

    • Paweł powiedział/a

      35 tyś dziennie .

    • Paweł powiedział/a

      wpisać razem : http: ( oraz ) //konflikty.wp.pl/kat,1020361,title,35-tysiecy-aborcji-dziennie-robia-to-nawet-w-8-miesiacu,wid,13929039,wiadomosc.html?ticaid=1d4ab

    • Krąg Miłosierdzia 2 powiedział/a

      Paweł Europa ma nóż na gardle, więc muszą szukać pieniędzy wszędzie nawet poza strefą Unii. Zresztą myślę (proszę mnie odrazu wyprowadzić z błędu), że po za Chinami nie widzę alternatywy.

      • atryda powiedział/a

        Gdyby władzy zależało na prawdę na ratowaniu Europy przed krachem gospodarczym, to by zaczęli na prawdę wprowadzać działania, które by temu służyły.
        Obecne działania są tymi samymi, które miały miejsce dwa lata temu i wcześniej, efektem tego jest jeszcze większe zadłużenie, mniej miejsc pracy, słabsze rolnictwo, silniejszy system korporacyjno-bankowy.
        Osobiście uważam, że jest to pompowanie chorego systemu tak by jego upadek był tak wielki, by oznaczało to armgedon dla obecnego świata.
        Np. gdyby dopuszczono do bankructwa Portugalii w tedy, kiedy ona miała problem finansowe to sprawa była by bolesna, ale pewnie dotyczyła by tylko jakiegoś fragmentu gospodarki a wraz z odwlekaniem tego, co jest nieuchronne spowodowano lub raczej pewne siły wyreżyserowały przyszły totalny upadek gospodarczy świata zachodniego, to tak jak z budowaniem wałów przeciwpowodziowych im większa woda tym większy wał aż w pewnym momencie zabraknie sprzętu, materiałów, umiejętności, ludzi czy chęci i cała dotychczasowy ogrom wody sieje śmierć i zniszczenie.
        Włączenie Chin w tą grę jest pewnie elementem tej reżyserii, bo osobiście obywatele nie mają narzędzi by móc kontrolować swe elyty ;) , nawet chińskiego mało, kto zna.

  13. młody powiedział/a

    “Bramy piekielne go nie przemogą”.

  14. tomy powiedział/a

    Arcybiskup metropolita katowicki od 29 października 2011. http://pl.wikipedia.org/wiki/Wiktor_Skworc

    ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

    http://zmianynaziemi.pl/wideo/rosyjski-naukowiec-ostrzega-wielkim-trzesieniem-ziemi-w-usa

    O broni geofizycznej mówil prezydent Iranu , prezydent Wenezueli i sekretarz obrony USA z 1997 roku – Willam Cohen
    cyt. : ” Bardzo poważna deklaracja, która wiele osób pozostawiła bez złudzeń padła w 1997 r. Właśnie wtedy William Cohen – ówczesny sekretarz obrony powiedział, że niektóre państwa mogą uskuteczniać prace nad systemem umożliwiającym wywoływanie trzęsień ziemi oraz innych kataklizmów, a także anomalii pogodowych. – “Inni włączają się nawet w prace nad odmianą eko-terroryzmu, który pozwala na modyfikację klimatu, inicjację trzęsień ziemi czy powodowanie erupcji wulkanów poprzez zdalne uruchomienie fal elektromagnetycznych”
    W objawieniu Św Jana czytamy też, że ci którzy działają na niekorzyść ludzi i ziemi w taki sam sposób w jaki szkodzą sami będą zniszczeni…

  15. Promyczek Nadziei powiedział/a

    Małe przemyślenie
    @Mirpap napisał, że się cieszy, że mamy 1 wirtualną polską parafię. A ja mówię STOP.
    TO HEREZJA!!!
    Potem ludzi, których łączy wiara i modlitwa łatwo uznać za sektę. Wirtualna polska parafia, wirtualna spowiedź, wirtualna Msza Św. i co jeszcze? Wirtualna Komunia itd.? Odcięcie się od realu a sekta to nic innego jak odcinać się (sekta od secare)

    Powstała grupa modlitewna i tyle. Jest ksiądz teolog, który w razie potrzeby będzie wyjaśniać problemy i spory natury teologicznej. Tylko i aż tyle. Każdy ma swoją parafię, swoje realne życie, swoich proboszczów itd., itp.
    Głos teologa jest nam potrzebny, ale internetowe koło modlitewne a parafia internetowa to dwie różne rzeczy. Modlitwa wspólna, wymienianie się muzyką religijną, filmami czy lekturą nie jest ani zakazane ani sekciarskie, a wręcz wskazane.

    A jak ktoś chce, to niech zakłada blog z nawą pierwsza parafia netowa i bierze na siebie taką heretycką odpowiedzialność.

    Internetowe koło modlitewne a parafia internetowa – to dwie różne rzeczy!
    To tyle i miłej niedzieli wszystkim

    • Malaga powiedział/a

      Masz rację.

    • Piotrp powiedział/a

      Dziękuję za to oddzielenie określeń. Bez tego wyjaśnienia, powstawały by nieporozumienia – w efekcie różne nieprawdziwe i oczerniające opinie o tym blogu. Co jest wiadome, to każda jednostka interpretuje jedno określenie bardzo odmiennie więc dlatego to sprostowanie było bardzo istotne.

    • benka powiedział/a

      Masz Promyczku rację.
      Ja ,może nie słusznie ,ale przyjęłam to określenie jako lekką drwinę.
      Jeżeli nie miałeś – Mirpap- takiej intencji , to Cie przepraszam, ale tak to przyjęłam ,ze smutkiem.

    • Mirpap powiedział/a

      Oczywiście zgadzam się z tobą, to była przenośnia .

  16. róża powiedział/a

    Dzisiejsze kazanie ks. Piotra Natanka wiele wyjaśnia ,również dla nas polaków.

  17. przypadek powiedział/a

    nowe plany depopulacji

    Posted by Marucha w dniu 2011-10-22 (sobota)

    Niedługo do układów klimatyzacji w samochodach trafi nowe chłodziwo o symbolu HFO-1234yf, 2,3,3,3-tetrafluoropropan czyli fluorowany węglowodór. Ma ono zastąpić wycofywany z rynku R 134a, jako że ten ostatni został uznany za gaz cieplarniany, a jak wiadomo gazy cieplarniane powodują ocieplenie klimatu, co stanowi nowy dogmat wiary NWO.

    Nowe chłodziwo ma 300-krotnie mniejsze możliwości tworzenia efektu cieplarnianego i to jest jego jedyna, wątpliwa zaleta.

    Jednocześnie jednak ma dwie spore wady: po pierwsze, pod wpływem wysokiej temperatury przekształca się w śmietelną truciznę, fluorowodór, a po drugie jest horrendalnie drogie.

    Fluorowodór wydzielający się przy silnym podgrzaniu HFO-1234yf bezbolesnie przenika przez skórę, a nawet przez strój ochronny. Zresztą fluorowodór swobodnie trawi szkło, więc cóż to dla niego skóra . W niewielkim stężeniu jest rakotwórczy, w większym powoduje niegojące się rany, a poza tym obniża poziom wapnia w organizmie zakłócając pracę serca. W dodatku pierwsze objawy zatrucia pojawiają się z opóźnieniem, kiedy na ratunek jest już za późno.

    Przy kolizji samochodu, jeżeli dochodzi do rozszczelnienia klimatyzacji i chłodziwo wypływa na gorące podzespoły pod maską auta, które rozgrzewają się nawet do 700 stopni C., chłodziwo się zapala i zacznie wydzielać fluorowodór.
    Przeprowadzono w Niemczech próby laboratoryjne, do których użyto świńskich łów z ubojni. Łby poddano działaniu gazu trzykrotnie co 5 minut przez 10 sekund. Łącznie na ten cel użyto 10 gram fluorowodoru. Po 30 minutach od eksperymentu skóra zrobiła się ciemniszara, co oznacza,że trucizna przeniknęła przez grubą świńską skórę i zareagowała z tkankami znajdującymi się pod nią.

    Natomiast w układzie klimatyzacyjnym jest około 600 gram fluorowodoru.

    Niemiecki Federalny Instytut ds.Badania Materiałów (BAM) przeprowadził próbęz nowym chłodziwem. Podczas próby silnie żrący i toksyczny fluorowodór przeniknął z komory silnika przez układ wentylacyjny do kabiny uszkadzając nawet szyby!

    Obecnie tzw.”nabicie klimy” kosztuje 100-150 zł, przy nowym chłodziwie będzie kosztowac osiem razy drożej, czyli około 800-1200 zł. A nowe chłodziwo nie stanieje z czasem, bo monopol na jego produkcję mają tylko dwie firmy: Honeywell i DuPont. Firmy owe właśnie budują w Chinach fabrykę nowego chłodziwa. Produkcja powinna rozpocząc się jeszcze w tym roku.

    Nowe chłodziwo chce stosować Subaru; Mercedes i Suzuki jeszcze zwlekają z decyzją.

    A przecież już kilka lat temu opracowano technologię chłodziwa z dwutlenku węgla: gazu niegroźnego, taniego, bezpiecznego dla środowiska.

    W charakterze aneksu podaję informacje o fluorowodorze:
    Fluorowodór jest toksyczny, a zatrucie nim może być fatalne w skutkach po spożyciu lub absorpcji przez skórę. Oparzenia fluorowodorem wymagają niezwłocznego leczenia i uwagi od razu, gdy zostaną zauważone. Oparzenia kwasem fluorowodorowym nie są podobne do oparzeń innymi kwasami. Jednorazowe skutki oparzeń zależą od stężenia roztworu kwasu. Efekt oparzenia kwasem 50% jest natychmiast widoczny, stężenia 20-50% roztworu skutkują objawami po jednej do ośmiu godzin. Stężenie niższe niż 20% skutkuje widocznymi objawami w ciągu 24 godzin od czasu oparzenia.

    Fluorowodór może oddziaływać na ciało przez wdychanie, połknięcie, kontakt ze skórą. Po spożyciu, lub oparzeniu skóry lub oczu najważniejszym objawem jest obniżenie zawartości wapnia w osoczu krwi i wytrącanie nierozpuszczalnego w wodzie fluorku wapnia CaF2, co może skutkować silnym bólem, zmianami metabolizmu i śmiercią.

    Nie zdecydowałam się w charakterze ilustracji dać zdjęć poparzeń fluorowodorem, bo są zbyt drastyczne. To jest działanie broni chemicznej.

    A zauważmy, że zgodnie z dyrektywą UE do 2017 roku chłodziwo R 134a ma zostać wycofane , a wszystkie urządzenia chłodzące mają przejść na nowe chłodziwo, fluorowodór.

    Czyżby plany depopulacji ludzkości spełniają się zbyt wolno i planuje się przyśpieszenie holocaustu?

    Sigma
    http://www.niepoprawni.pl/

  18. tomy powiedział/a

    U Mieczysławy można przeczytać tekst z czym trudno się nie nie zgodzić bez zastrzeżeń, gdyż wystarczy siedząc przeczytać o tym w internecie, lub wyjść z domu, gdyż nieposłuszeństwo Bogu Najwyższemu stało się grzechem głównym, najczęściej popełnianym i prawdą jest, że to grzech najgorszym, który tworzy inne: zabójstwa, morderstwa, zachłanność, egoizm.

    A oto pełna treść:
    “Panie Jezu ludzie mówią, że nie długo grozi nam III wojna światowa.
    Pan Jezus: ” Trzecia wojna światowa przed wami, ale zawsze mówię: jeżeli nie będę KROLEM WASZYM z założoną oficjalnie koroną chwały jaśniejącą złotem na moją najświętszą głowę przez władze kościelne i świeckie jeżeli oni postawili swoją pychę w Moim miejscu to będzie bardzo, bardzo źle na świecie, bo pycha i nieposłuszeństwo BOGU NAJWYŻSZEMU jest ciężkim i najgorszym grzechem, który tworzy inne: zabójstwa, morderstwa, zachłanność, egoizm. Najbardziej BOGU jest miły człowiek w którym panuje skrucha i pokora dzięki którym ten człowiek wydaje owoce w postaci przebaczenia, litości. Otwiera się jego sumienie i serce na bliźniego po przez działającą miłość. JEZUS WOŁAJĄCY O RATUNEK”

    Panie Jezu: pytają Ciebie czy możemy klęczeć podczas mszy świętej przez cały czas.
    Pan Jezus:Pisz córko – Msza św. jest bezkrwawą ofiarą na ołtarzu waszym, który widzicie. Jest to duchowo przeżywana Męka MOJA, którą znosiłem za was, aby was zbawić. Od momentu pocałowania ołtarza przez kapłana już Mnie maltretują, krępują ręce łańcuchami abym nie uciekł. Oprawcy przeklinali na mnie, wyzywali i złorzeczyli, byli pijani, mieli obiecane wiele nagród. Szedłem sam bo inni uciekli, to znaczy, że Ja dźwigałem grzechy wszystkich i tych co uciekli. To była moja męka a wam powiedzieli, że to jest uczta. Wiecie jak wygląda uczta w waszym wydaniu, w waszym świecie: śmiech, zabawa, z muzyką radosną, pod wpływem alkoholu. Moja Męka to ból jakiego nikt nigdy nie przeżywał, to ponad sześć godzin bólu fizycznego i duchowego. Na Moim ciele nie było miejsca bez uderzeń. Ból psychiczny jest gorszy, bo wyzwiska, przekleństwa , dotyk brudnych rąk należących do pijanych oprawców, plucie w twarz i popychanie, to było najgorsze. Do tego znałem przecież ich serca i grzechy, tych wszystkich ludzi. Następne trzy godziny to było konanie, patrząc na zachowanie tych wszystkich ludzi, tego nigdy nie zrozumiecie. Ale chciałbym aby ci co nie umieją poznać znaczenia mego bólu: aby wyobrazili sobie swego syna, czy ojca, czy męża, w takiej roli, to wtedy bardziej wczują się w atmosferę i zrozumieją znaczenie. Niech sobie wyobrażą członka swojej rodziny , jak zachowaliby się w danym momencie, a na pewno życzyliby sobie aby wszyscy im współczuli i wtedy nie nazywaliby nigdy tego czasu ucztą. A TERAZ SAMI OCEŃCIE- CZY NALEŻY KLĘCZEĆ PRZED ZBAWICIELEM W DZIĘKCZYNIENIU, CZY STAĆ? JAK ONI CI OPRAWCY W ZGORSZENIU.

  19. benka powiedział/a

    Jeszcze w sprawie pomocy duszpasterskiej na tym blogu.
    Jest ona w tej chwili BARDZO POTRZEBNA.
    Z dwóch powodów:
    1 – Abyśmy my wszyscy , tu piszący utrzymali pewną dyscyplinę wypowiedzi tak podwzględem / ewentualnych/
    obraźliwych zwrotów ,jak i ewangelicznej podstawy naszych wypowiedzi.
    2- Aby była również kontrola wypowiedzi tych , którzy atakują wypowiedzi tzw. gorliwych, twierdząc ,że wszystko wiedzą
    i teologicznie są ” cool”.
    Nie każdy z nas jest po liturgice , jak tu niektórzy wykorzystują ten argument z zabarwieniem przykrej wyższości.
    Szczególnie trochę starsi / jak ja/ pamiętają jeszcze modlitwy w czasie Mszy.Św. po łacinie.
    W czasie “Sanctus , Sanctus … ” zawsze klęczałam , i teraz stać nie będę ………..
    Dlaczego mam teraz stać ? Co się zmieniło w sposobie uwielbienia Boga ?
    Stoimy jak barany , a całe niebo klęczy …
    W czasie ” Agnus Dei …..” /Baranku Boży…./ tez klęczę , i nie bedę stać ….
    Wychowanie w wierze dali mi również rodzice . Mój ojciec w grobie by sie przewrócił ,gdybym to zrobiła.
    Może mnie za oszewkę nawet biskup podnosić,,,,,,
    W czasie błogosławieństwa też klęczę , bo sam Chrystus błogosławi ,komu szkodzę jeżeli klęczę ?
    Dzisiaj kapłan nawet nie powie : ” pochylcie głowy” kiedy błogosławi na stojąco .
    Rzadko kto klęka , przechodząc przez środek kościoła , przed ołtarzem , – bo tam nie ma Chrystusa .
    No nie ma !!!!!! Bo został wyrzucony w boczną nawę , więc po co klękać.?
    Szkoda ,że te zmiany “wyszły nam bokiem”
    TAK WIERZĘ , TAK ŻYJĘ.
    Znam kilka młodych osób po teologii – świeckie osoby.
    Nie daje sie rozmawiać , jedyne co słyszych to – zamknij się po ja jestem po teologii.
    Z Bogiem.

    • Promyczek Nadziei powiedział/a

      Dzięki Benka :)

      Księdzem po teologii jest niewstydzący się swego nazwiska i zwalczający anonimowość ks. Jacek Bałemba SDB. Liturgię zna aż nadto, co dzień ją praktykuje i Papieża nazywa pierwszym Liturgiem Kościoła. Wierność papieżowi a nie jakiemuś szeregowemu kapłanowi.

      Imiennie pod swoim nazwiskiem pisze wyraźnie, że na Komunię należy klękać i nie tylko. Naucza zgodnie z linią papieską i pisze, że wyraźnie w Kościele jest sytuacja, gdzie nie każdego księdza należy słuchać, ale za wszystkich należy się modlić.

      Ksiądz codziennie sprawujący Mszę Św., nauczający, głoszący kazania na Jasnej Górze, nie jest ekskomunikowany ani suspendowany.
      To on mi będzie wyrocznią (opiera się na nauczaniu Ojca Świętego a nie własnym widzimisię) a nie ktoś po kursie liturgiki.
      Kocham każdego kapłana i modlę się za każdego, ale różnice widzę.
      Zapytajcie o Nergala ks. A.B. i bp Meringa –dwie odmienne opinie.
      Tak samo z liturgiką.

      Papież nam wzorem i nauka Pisma Świętego
      A mój kierownik duchowy powtarza za Pismem Św. słowa Pana Jezusa: „Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom” (Mt 11,25)

      Wolę słuchać prostaczków (naszych przodków i naszych serc) jak współczesnych liturgików, którzy człowieka nad Boga stawiają

      • lucek powiedział/a

        Dziekuje Benka.
        dziekuje Promyczku.
        Podpisuje sie pod waszymi wypowiedziami.
        Kroluj nam Chryste !!!

    • Promyczek Nadziei powiedział/a

      http://novushiacynthus.blogspot.com/2011/10/symptomy.html

      Niepokojące symptomy

      Serce wierzące cieszy się z każdego przejawu czci i kultu Eucharystii. Każdy szczegół jest tutaj ważny!
      Tam, gdzie zdrowieje kult Jezusa Chrystusa utajonego w Najświętszym Sakramencie, tam szatan się wścieka. Już niejednokrotnie stwierdziłem to naocznie.
      Kilka dni temu zakupiłem i umieściłem przy Tabernaculum w naszej domowej kaplicy wieczną lampkę. Od kilku dni, z braku ministrantów, na wieczornym nabożeństwie różańcowym coram Sanctissimo w naszym dolnym kościele ubieram się w komżę i podaję kapłanowi trybularz i kadzidło, a na zakończenie welon do błogosławieństwa, dzwonię gongiem na błogosławieństwo. Nie ma znaczenia, że się niektórzy dziwią, że to robi ksiądz, bo przecież „to powinni robić ministranci”. Ważne, że Pan Jezus jest uczczony. Nie trzeba było długo czekać na reakcję szatana. Dzisiaj po nabożeństwie chciał spalić zakrystię. Żebyście Państwo widzieli – ogień, cała zakrystia pełna dymu i prochu. Zbieżność okoliczności.
      Takie reakcje szatana są ubocznie potwierdzeniem niezwykłej ważności dbania o najmniejsze szczegóły kultu Jezusa Chrystusa utajonego w Eucharystii.
      Pamiętamy? „Nie ma niebezpieczeństwa przesady w trosce o tę tajemnicę, gdyż «w tym Sakramencie zawiera się cała tajemnica naszego zbawienia»” (Jan Paweł II, Ecclesia de Eucharistia, 61).
      Symptomy niepokojące:
      * likwidowanie na tablicach przy kancelariach parafialnych i na pieczątkach parafialnych określenia parafii: „rzymskokatolicka”,
      * niechęć do postawienia Krzyża w centralnym miejscu ołtarza,
      * nieugięcie kolan przed Panem Jezusem utajonym w Najświętszym Sakramencie,
      * niechętne reakcje i uszczypliwe komentarze na troskę o szczegóły kultu Eucharystii,
      * demon pośpiechu i „sprawności” w przebiegu liturgii.

      Ateizm jest grzechem. Ateizm jest uleczalny.
      Coś na ten temat będzie w niedzielnym kazaniu.

      • lecslo powiedział/a

        Należało by tu dodać “przenoszenie” tabernakulum z centrum na bok i umieszczanie fotela w centrum.

    • Mirpap powiedział/a

      Ludzie! Toczymy boje o zewnętrzną stronę misy, a ważne jest wnętrze. Dajcie już spokój.

      • benka powiedział/a

        @Mirpap

        Nie poczytuj mi kolejnego mojego wpisu jako złośliwość.
        Jestem daleka od takiego uczucia,
        To jest raczej żal ,o to że , w niektórych sprawach , gwałcone są postawy i zwyczaje , do tej pory uznawane za dobre , zdrowe i bogobojne.
        Dzisiaj jest w modzie powiedzenie ” pobożność ludowa”. Tych klękających tak się określa.
        Jest to jawne szyderstwo ,bez względu na to , czy to mówi osoba duchowna ,czy świecka.
        Nie zastanawiasz się , od czego sie to wywodzi ?
        Kiedyś , na taki zarzut , na stronie o.o. Jezuitów odpowiedziałam prowadzącemu , że to dzięki tej wyśmiewanej
        pobożności ludowej , ostała się wiara w naszej ojczyźnie ,i kościół , w którym on posługuje.
        Nie dostałam odpowiedzi.
        Nie można dać spokoju, tam gdzie chodzi o naszą wiarę i uwielbienie Tego ,który Jest , o Boga.
        Powyższy wpis ,który przyłoczony jest u Promyczka , to wypowiedź kapłana , ks. Jacka Bałęmby ,salezjanina.
        Czy nie zauwazasz co sie dzieje ?
        piszesz : ” Toczymy boje o zewnętrzną stronę misy, a ważne jest wnętrze ”
        Ze względu na taki pogląd , wyprowadza się krzyże ,zdejmuje obrazy ,zasłania krzyże , i mówi się ,że to są zewnętrzne sprawy , a ważne jest ” w Serduszku”.
        Bo to jest właśnie ta “nowoczesność “,która prowadzi do “nowopogaństwa”.
        Pan Bóg nie jest nowoczesny ,nigdy taki nie był ,nie jest i nie będzie.
        Jest niezmienny ,i taki sam . To człowiek głupieje . To ziemia się kręci , Krzyż stoi tam gdzie stał .
        Nie znam Twojej profesji i głębokości Twojej wiary. Nie mam prawa do oceny Ciebie.
        Wypowiadam się dlatego ,że mam takie ustabilizowane ” czerwone światełko “,które mi się zapala.
        Jak do tej pory nie zawiodło.
        Z Bogiem.

        • Mirpap powiedział/a

          Tak na nasze pocieszenie, spory nasze mogą cieszyć, czy to nie życie Kościołem, jego sprawami, to świadczy o żywiej wierze i żywym sercu. Chwała Panu.

        • cox powiedział/a

          Niektórzy ludzie nie powiedzieliby nic nawet wtedy jeśliby Tabernakulum z Panem Jezusem wogóle wyniesiono ze Świątyń!!!

      • lecslo powiedział/a

        Zauważ że to nie my zmieniamy zewnętrzną stronę misy lecz walczymy o zachowanie jej wyglądu. Poza tym skoro już takiego użyłeś porównania, to wygląd naczynia jest bardzo ważny i mówi o jego przeznaczeniu.

  20. Promyczek Nadziei powiedział/a

    mój koment w spamie ale sens taki: dzięki Benka :)

    Pierwszym liturgiem jest sam Papież (uczy o tym ks. Jacek na swoim blogu)
    Ksiądz a nie ktoś jakiś takiś, codziennie odprawiający Mzę Św. i kursy liturgiki mający za sobą w teorii a codzienne w praktyce.
    Pisze o tym na swojej stronie, głosi kazania z Jasnej Góry, mówi aby Pana Jezusa przyjmowac na kolanach.
    A my prostaczkowie cieszmy się, że nam objawiono te rzeczy i słuchamy Tradycji, wiary przodków i serc kochających Boga a nie podążamy za modą.
    Zbyt wielu liturgów zamiast patrzeć na Papieża.
    weźmy przykłąd tkaiego jednego “artytę” co to drzeć Biblię potrafi. Kapłani a różnie go oeniają. Ważne, jak ocenia to papież i ci co papieżowi są posłuszni.

  21. Promyczek Nadziei powiedział/a

    Orędzia, które tłumaczy Kayo, są piękne. Dzisiejsze wbiłam w translator. Cudowne i prawdziwe. Mówi o fałszywych prorokach, którzy namawiają do gromadzenia zapasów, tak jakby Bóg nie mógł się o nas zatroszczyć, gdy swego czasu zsyłał mannę z nieba. Bóg mówi, że i szatan potrafi namawiać do postu, modlitwy, ale nie a w nim miłości i pokoju.

    Czekam z niecierpliwością na kolejne tłumaczenie a brednie o zapałkach poświęconych ii konkretnej ilości tego czy tamtego, zakupach towarów szybkopsujących się aby je gromadzić w oparciu o ludzkie myślenie a nie Boże możliwości omijam szerokim łukiem.
    Po przeczytaniu tego orędzia każdy w swej duszy podejmie decyzję, co słuchać a czego nie.

    Pamiętacie jak wam opisałam historię jak pewna pani przywołała „ducha swego taty” wyjawił jej tajemnice które tylko ona znała i mu wierzyła. On nawet aby ją przekonać zgodził się by Mszę Św. za niego zamówiła (no bo to kiedyś a nie teraz, niechby i rano ale nie teraz). A jak ta się zgodziła ale tchnięta Duchem Św. chciała teraz odmówić z „tatusiem” Różąneic Święty z Jego dusze to w ułamku sekundy wyszło szydło z worka jak usłyszał Ale Maria!
    http://jabezinaction.blogspot.com/

    • marzena powiedział/a

      to ciekawe bo o przygotowaniu zapalek poswieconych wody swiec olej poswiecony jako przygotowanie na trzy dni ciemnosci mowila stygmayczka Zofia Nosko…a w Ksiazeczce Matki Bozej Przygotowujaca na koniec czasow tez jest o zapasach no i w Oredziach Ostrzezenie i w Zywym Plomieniu…wiec ?Pozdr

  22. Mirpap powiedział/a

    Do Anastazji, właśnie przeczytałem, a pewnie powtórzyłem, list Ojca Św.J.P.2 do kapłanów. Nie zgadzam się z tym co pisałaś na blogu,w temacie”Homilia Ojca Świętego Jana Pawła II o przyjmowaniu Komunii świętej” zostało to wyjęte z kontekstu. Doklejam resztę o nadzwyczajnych szafarzach. A wszystkich zachęcam
    do jego przeczytania. Jest tam mowa między innymi, o 3 postaciach pod jakimi występuje Chrystus podczas eucharystii, tj Słowo Boże, Celebrans-Przewodniczący, oraz Lud Boży. Jak znajdę moje stare notatki to może pociągnę
    temat, na razie za mało pamiętam.

    Dotykanie Świętych Postaci, podejmowanie ich własnymi rękami jest przywilejem tych, którzy mają święcenia, co wskazuje na czynny udział w szafarstwie Eucharystii. Wiadomo, że Kościół może dać takie uprawnienie pewnym osobom poza Kapłanami i Diakonami, czy to akolitom spełniającym swoją posługę, zwłaszcza, gdy przygotowują się do święceń Kapłańskich, czy innym osobom świeckim, gdy zachodzi po temu prawdziwa potrzeba, ale zawsze po odpowiednim przygotowaniu.

    Oczywiście są parafie, gdzie potrzeba szafarzy nadzwyczajnych wynika z lenistwa proboszczów, ale nie róbmy z wyjątku reguły.

    • Radosław powiedział/a

      Tylko wyświęcony kapłan ma prawo trzymać w rękach Ciało Chrystusa. Żadna inna osoba nie jest tego godna.

      • marzena powiedział/a

        Tak ..Mowi o tym Katarzyna Szymon w Oredziach jest tez nagranie…Osoba swiecka nawet jak ma przygotowanie(MASONSKIE bo to ich cel) nie ma swiecen kaplanskich! I taka osoba grzeszy jak i osoba przyjmujaca Komunie z rak szafarza

        • Radosław powiedział/a

          Zajrzałem do orędzi Katarzyny Szymon i znalazłem taki fragment:

          “Niektórzy kapłani uczą dzieci przyj­mować Komunię świętą na stojąco. A Pan Jezus mówi: „Dzieci, upa­dajcie przede Mną na kolana, zawsze zginajcie kolana, Moje dzie­ci. Gdy kapłan mówi: „Będziecie stać do Komunii świętej – dziecko musi być posłuszne kapłanowi. To dziecko nie jest winne, tylko ka­płan. To kapłan zawinił, że nie uczy poszanowania dla Pana Jezusa. Każdy, kto jest zdrowy, ma upadać na kolana przed Panem Jezusem (w Komunii św.). Kapłani będą odpowiadać przed Panem Jezusem i bar­dzo będą cierpieć, gdy tego nie będą uczyć. Tylko chorzy mogą przyj­mować Komunię świętą na stojąco, a ciężko chorzy nawet na leżąco… Moje dzieci, jeżeli ludzkość się nie nawróci, przyjdzie straszna nędza na świat, przyjdzie wielka kara. Macie zaprzestać pijaństwa, przekleń­stwa, rozwodów i mordowania dzieci nienarodzonych. Ma być miłość i wiara…”

        • Radosław powiedział/a

          21.06.86 r.

          „Ja, Królowa Nieba i ziemi przyszłam wam powiedzieć, żebyście się upokorzyli i opamiętali, bo ciężka chmura zawisła nad światem. Dlaczego ludzie Mnie nie chcą słuchać? Czuwajcie Moje dzieci, bo Syna Mego już nie mogę uprosić. Wielkie rzeczy się dziać będą, ale wy gromadźcie się z wiarą i módlcie się, odmawiajcie róża­niec święty, Pod Twoją Obronę, Komunię świętą przyjmujcie na kola­nach. Każdy powinien klękać na kolanach przed Moim Synem. Kiedy przyjmujecie na stojąco Ciało Mego Syna, On bardzo cierpi i smuci się, że tak jest wzgardzony. Cokolwiek by wam nie mówiono i jak nie tłumaczono, zawsze będzie to wzgarda. Bo gdy człowiek już pojął ten Majestat, a później odwraca się od Niego, grzeszy. Wierne sługi, dla­czego tak przydzielacie Ciało Mego Syna wiernym? Niektórzy kapłani są nieposłuszni i na nich spadnie wielki krzyż i zapłaczą bardzo… Moje dzieci, ratuję was jeszcze. Wszystko wam pobłogosławiłam, pola, wodę, żywność. Możecie spokojnie spożywać, nie zatrujecie się, ale przed każdym posiłkiem pomódlcie się i po jedzeniu też trzeba dzięko­wać i modlić się. Czuwajcie zawsze przy Moim Synu i bądźcie zawsze w łasce uświęcającej. Komunię świętą przyjmujcie wszyscy, ale tylko raz dziennie, a nie dwa razy. Kapłani mogą przyjąć tyle razy, ile Mszy świętych odprawiają. Tylko w Boże Narodzenie, Boże Ciało, przy oka­zji chrztu dziecka, pierwszej Komunii i niektóre inne uroczystości, któ­re kapłani zapowiedzą, wolno przyjąć drugi raz Komunię, ale podczas Mszy świętej… Sakramenty święte przyjmujcie z trzygodzinnym po­stem, nie z jedną godziną. 3 godziny – nie umrzecie. Nie pracujcie w Niedziele i święta. Ratujcie się wszyscy, póki macie czas…”

    • Radosław powiedział/a

      Co do funkcji szafarzy nadzwyczajnych:

      Na posiedzeniu plenarnym 20.02.1987 r. Papieska Komisja do spraw Autentycznej Interpretacji Kodeksu Prawa Kanonicznego 8 w swej odpowiedzi wyjaśniła niektóre nieodpowiednie interpretacje związane z funkcją nadzwyczajnego szafarza Komunii Świętej.

      Wątpliwość przedstawiona Komisji została sformułowana w następujący sposób: 9 .

      Odpowiedź była negatywna ; tzn. zawsze, gdy są w kościele szafarze zwyczajni – diakoni lub kapłani -, którzy nie mają jakiejś przeszkody, szafarze nadzwyczajni nie mogą wykonywać swojej zastępczej funkcji, bez względu na to, w jaki sposób zostali do tej funkcji wyznaczeni, czy to na sposób stały, jak to jest w przypadku akolitów, czy też ad hoc zgodnie z kan. 230 § 3. Jak z tej odpowiedzi wynika, funkcja szafarza nadzwyczajnego jest zawsze zastępcza w stosunku do szafarzy zwyczajnych i nigdy nie należy jej nadużywać.

      http://www.szafarze.archpoznan.org.pl/Sobczak.htm

      • Radosław powiedział/a

        Zamiast “9″ powinno być pytanie “czy nadzwyczajny szafarz Komunii Świętej, wyznaczony do tej funkcji zgodnie z kan. 910 § 2 i 230 § 3, może wykonywać swoją funkcję nawet wówczas, gdy są obecni w kościele, chociaż nie uczestniczą w celebracji Mszy Świętej, szafarze zwyczajni, którzy nie mają jakiejkolwiek przeszkody”

    • Radosław powiedział/a

      W sposób konkretny te nadużycia mogą mieć miejsce, gdy:

      - Szafarz nadzwyczajny udziela Komunii Świętej przy każdej okazji, razem z szafarzem zwyczajnym, nawet wówczas, gdy niewielka liczba komunikujących nie jest odpowiednim motywem takiego zachowania.

      - Szafarz nadzwyczajny udziela Komunii Świętej w obecności innych kapłanów, którzy nie koncelebrują, ale którzy mogliby jej udzielać.

      - Szafarz nadzwyczajny, w momencie Komunii Świętej udziela jej sobie i innym wiernym, a szafarz zwyczajny i ewentualni koncelebransi pozostają nieaktywni.

      Mając na uwadze te nadużycia, które motywowały Kongregację do spraw Sakramentów, oraz autentyczną Odpowiedź Papieskiej Komisji, hiszpański nuncjusz podkreślał, że nie wolno nadzwyczajnemu szafarzowi udzielać Komunii Świętej, ani sobie samemu, ani innym, jeżeli są obecni szafarze zwyczajni, uczestniczący lub nie w celebracji eucharystycznej, jeśli tylko nie mają jakichś poważnych przeszkód albo jest duża liczba komunikujących.

      http://www.szafarze.archpoznan.org.pl/Sobczak.htm

      • Radosław powiedział/a

        “Szafarz nadzwyczajny udziela Komunii Świętej przy każdej okazji, razem z szafarzem zwyczajnym” – to nadużycie jest powszechną praktyką, a nie wyjątkiem od reguły.

        • Mirpap powiedział/a

          A gdy parafia ma jednego Ks.? A tak jest na wsiach.

          • Radosław powiedział/a

            “niewielka liczba komunikujących nie jest odpowiednim motywem takiego zachowania”

          • Promyczek Nadziei powiedział/a

            Jak parafia ma na wsi jednego księdza to nie ma na Mszy Świętej setek ludzi na Mszy Sw.
            Wieś to nie dzielnica dużego miasta i to w dzień świąt, gdy prawie wszyscy idą do kościoła bo wypada! bo taka tradycja, bo wtedy wszyscy sobie o kościele przypominają.

          • Mirpap powiedział/a

            Kierownikiem szafarza jest proboszcz i od niego wszystko zależy. Myślę iż właśnie na wsiach jest to konkretna pomoc dla proboszcza, gdy wchodzi w grę kilka mszy w niedzielę. Moi drodzy wszystko widzicie na czarno, może to być skutkiem
            życia wyłącznie orędziami, Pan Jezus nie przyniósł nam ducha strachu lecz Miłości. Polecam dzisiejszy psalm 131.

          • benka powiedział/a

            @Mirpap
            Nie wydaje mi sie aby na wsiach było teraz wiecej ludzi niz 100lat temu.
            Wtedy jakoś kapłan dawał sobie radę ,i nie chorował z powodu nadmiaru komunii
            i ilości wiernych .

            • atryda powiedział/a

              Dawniej na wsi jak i w mieście nie było tv i wszyscy mieli więcej czasu i wartościowali się innym ideami praca, patriotyzm, współczucie, można by dodać jeszcze parę innych spraw.

          • Beata powiedział/a

            wtedy co najwyżej msza św. będzie trwała dłużej o tyle, ile czasu potrzeba na Komunię św.
            A i raczej na wsiach są 2, góra 3 msze w niedzielę, czasem tylko jedna….ale to nie ma znaczenia.

          • marzena powiedział/a

            Nie ma wyjatkow w tej kwesti szafarz nie moze dotykac Komunii Sw..gdyby tak mialo byc to Jezus w Pismie Sw.powiedzialby to…Bog jest obrazany bo to sa odstepstwa…gdyby tak moglo byc to teoretycznie kazdy czlowiek moglby przejsc przygotowanie i zostac szafarzem! Czlowiek swiecki nie jest do tego upowazniony i nie ma wytlumaczenia jesli nie ma ksiedza to Zostaje Komunia Duchowa albo aniolowie podaja Komunie(przyklad Katarzyna Szymon)

        • puszka powiedział/a

          na wsiach jeżeli ksiądz nie daje rady pojechac np.do chorych ,to niech przyjmują Komunię Św.- Duchowo-
          jest tak samo ważna.
          a tak -zasłoniają się “szafami” ,a sami siedzą przed telewizornią.

    • Anastazja powiedział/a

      Mirpap, ja pisałam o uszanowaniu Boga przyjmując Komunię Świętą na kolanach. Osobiście uważam że każda modernistyczna zmiana liturgii po Soborze Watykańskim II za wyjątkiem sprawowania Mszy Świętej w językach narodowych były kroczkami do upadku jaki obserwujemy teraz. To ustawiczna praca nad pozbawieniem Mszy Świętej SACRUM. No i udało się, skoro się sprzeczamy w jednym Kościele czy można uklęknąć przed Bogiem czy się nie powinno, by nie “burzyć porządku”.

      • Radosław powiedział/a

        Jeśli aniołowie padają na twarz przed Bogiem to i człowiek może klęczeć…

      • Mirpap powiedział/a

        A minie się wydaje iż to jest wyjście do ludzi, przed soborem nikt nic nie rozumiał, a teraz wierni się angażują, owszem
        nie zawsze dobrze to wychodzi, lecz czy” Chrystus nie przyszedł do ludzi”

        • Radosław powiedział/a

          Przed soborem klęczeli, teraz mogą stać. To jest wyjście do ludzi?

          • Mirpap powiedział/a

            Daj spokój to nie chodzi o gesty zewnętrzne, owszem podkreślają szacunek i piękno, ale o wnętrze człowieka w tym rozumienie ofiary. Przed soborem byśmy tak nie dyskutowali, gdyż nie mielibyśmy o czym, wiedza nasza ograniczała by się do pieśni ,jasełek, różańca. Oczywiście przejaskrawiłem, ale oto chodzi.

          • Radosław powiedział/a

            “Człowiek nigdy nie jest tak wielki jak wtedy, gdy klęczy przed Bogiem” Bł. Jan XXIII

            Sobór Trydencki, a zaraz po nim św. Papież Pius V w dekrecie Quo primum (1570), dotyczącym Mszału Rzymskiego, powołując się na wierność Tradycji Apostolskiej swoich poprzedników, nakazał zachować raz ,,na zawsze” ów święty zwyczaj udzielania Komunii św. wiernym wyłącznie z rąk kapłana do ust przyjmującego w postawie klęczącej. Z tych samych względów wykluczył jakikolwiek udział kobiet w służbie ołtarza. ,”Jeżeli ktokolwiek mimo to ośmieliłby się spróbować działania sprzecznego z naszym powyższym rozkazem wydanym raz na zawsze, niech będzie mu wiadomo, że narazi się na gniew Wszechmogącego Boga i świętych Apostołów Piotra i Pawła” (tamże). Znany ze swego nadprzyrodzonego kultu do Najświętszego Ciała i Krwi, Papież św. Pius X († 1920), przeciwstawiając się ówczesnym modernistom, w swoim Wielkim Katechizmie ponownie przypomniał i potwierdził ten czcigodny, starożytny i niezmienny zwyczaj liturgiczny Kościoła: “Kiedy otrzymuje się Komunię, należy klękać, głowę lekko opuścić, oczy skromnie zwrócić w stronę św. Hostii. Usta należy odpowiednio otworzyć, język lekko wychylić z ust, opierając na dolnej wardze. Jeżeli Hostia przyklei się do podniebienia, należy odkleić Ją językiem, a nie palcami”.

            http://www.p-w-n.de/Godnakomunia.htm

          • Anastazja powiedział/a

            Widzisz, Miprap, jest tak, że nasze ciało bardzo współgra z tym, co dzieje się w duszy. Radość objawia się na twarzy i nie da się tego pomylić z czymś innym. Ból psychiczny, stres, zmęczenie psychiczne – to wszystko odbija się w ciele człowieka, nawet skrajnie w postaci choroby psychosomatycznej. W tym i gesty nie są bez znaczenia. Jak ktoś uderzy mnie w policzek czuję upokorzenie, na twarzy mam rumieńce a w oczach pojawiają się łzy. Każdy stan ducha odzwierciedla się w ciele. Dlatego szacunek do Boga nie podlega innym regułom. Żeby zachować szacunek we wnętrzu trzeba go wspierać postawą ciała. Jeśli postawa ciała jest lekceważąca to i stosunek wewnętrzny się zmienia. Dlatego tak ważne jest by paść przed Bogiem na kolana. To jest Jedyna Osoba która powinna od nas otrzymać taki gest. Cieszę się, że Jesteś za.

          • Radosław powiedział/a

            Jan Paweł II zaraz po objęciu pontyfikatu w wielu osobistych rozmowach nie ukrywał swego zaniepokojenia i oburzenia z powodu tych niszczących wiarę nadużyć. Odpowiadając na pytanie dr W. Półtawskiej: Ojcze Święty, jak powinniśmy przyjmować Komunię św.: na stojąco czy na klęcząco, powiedział bez wahania: „Tylko na klęcząco!” Jeszcze dobitniej potwierdzał to w różnych dokumentach. Widząc straszliwy upadek wiary oraz puste i sprofanowane kościoły na Zachodzie, już na początku swego pontyfikatu podejmuje działania, aby przeciwdziałać (przynajmniej na Wschodzie Europy) dalszemu niszczeniu Kościoła i ateizacji narodów na skutek szerzenia tych błędów. Wiedział, że kryzys kultu równa się kryzysowi człowieka.

            (…)

            Polscy biskupi, zawsze posłuszni papieżom, nigdy nie pozwolili w tysiącletniej Tradycji polskiego chrześcijaństwa udzielać Komunii św. stojącym, siedzącym, do ręki i z rąk „szafarzy” świeckich. Po raz pierwszy ta haniebna praktyka pojawiła się w Polsce w latach osiemdziesiątych (głównie we wspólnotach neokatechumenalnych, a później w Odnowie w Duchu Świętym i im podobnych, które na Zachodzie okazały się koniem trojańskim w Kościele).
            Szokujący jest fakt, że od samego początku niektórzy biskupi i kapłani w Polsce mieli odwagę samowolnie odstąpić od tej Uchwały. Okłamywano przy tym wiernych, że tak chce Papież i Sobór. Ten jawny akt nieposłuszeństwa Janowi Pawłowi II i jego wszystkim poprzednikom jest do dzisiaj kontynuowany przez wielu duchownych. Godzi to w najwyższym stopniu w autorytet Soboru, a nade wszystko w Najwyższy Urząd Nauczycielski Kościoła jakim jest Namiestnik Chrystusowy. Łatwo można zauważyć, jak diabelski i przewrotny jest argument stosowany przez niektórych kapłanów, zarzucających wiernym, słusznie odmawiającym przyjęcia Komunii św. na stojąco, na rękę i od „szafarzy” świeckich, że są nieposłuszni Kościołowi i Papieżowi (!) Potwierdzają się tu słowa św. Papieża Piusa X potępiającego podobne fałszerstwa i nadużycia modernistów: “Wszelkie nowatorstwo opiera się na bezczelności i pysze, a nowoczesność jest syntezą wszelkich herezji” (enc. Pascendi Dominici Gregis 8 IX 1907 r.).

            http://www.p-w-n.de/Godnakomunia.htm

          • Mirpap powiedział/a

            Czasami za dużo gadam, szkoda że nie można od razu cofnąć komentarza.

          • Mirpap powiedział/a

            Znowu nie tu mi wskoczył komentarz.

        • Anastazja powiedział/a

          Nie Mirpapie, to pozbawianie Boga Jego boskich atrybutów w oczach wiernych. Nie jesteśmy ani mądrzejsi ani głupsi od poprzednich pokoleń. Tylko mamy trochę więcej zabawek. Ale nic poza tym się nie zmieniło w nas, by tak odzierać Mszę Świętą z jej świętości. Skoro to bez różnicy to dlaczego tak się z tym walczy by można było uklęknąć? To walka o dusze Mirpapie.

          • Mirpap powiedział/a

            Powiem tak, prawo, w tym prawo kościelne działa bardzo powoli, ja jestem za klęczeniem i jak to wprowadzą ucieszy mnie to. Jak się doczekamy soboru 3 to by poszło szybciej.

          • Anastazja powiedział/a

            Poza tym efekty tego wychodzenia do ludzi są bardzo widoczne: masowe wystąpienia z Kościoła, różne afery w Kościele , nasilające się akty znieważania Komunii Świętej, brak powołań zakonnych i kapłańskich, laicyzacja krajów, w których te reformy były przeprowadzane bardziej niż w tych, które te zmiany przeprowadzały wolniej. To są efekty tego wychodzenia do ludzi właśnie. To tak, jakbym zaczęła radośnie zdradzać mojego męża z innymi bo w tym środowisku w którym przyszło mi żyć jest taki zwyczaj, to ja muszę wyjść do ludzi i przyjąć ich zwyczaje…Tak to można porównać.

          • Mirpap powiedział/a

            Te efekty to głównie usta bestii, czyli mas media, przez które działa szatan i w małym stopniu dotykają one sedna, są to głownie działania z zewnątrz. Owszem zgodnie z Apokalipsą wejdzie szatan do świątyni, lecz myślę iż rolą Kościoła
            ciągłe oczyszczanie, lecz ewangelizacja, walka o dusze. Pan o resztę się zatroszczy.

          • Mirpap powiedział/a

            Nie możemy się zamykać

          • Patriota powiedział/a

            Jeśli chodzi o Sobór Watykański II to wklejam interesujące fragmenty. Cikawa estem co o tym myślicie.
            KL 54. Zgodnie z art. 36 niniejszej Konstytucji można pozwolić we Mszach odprawianych z udziałem wiernych na stosowanie języka ojczystego w odpowiednim zakresie, zwłaszcza w czytaniach i “modlitwie powszechnej”, oraz jeżeli warunki miejscowe tego wymagają, w tych także częściach, które należą do wiernych.

            Należy jednak dbać o to, aby wierni umieli wspólnie odmawiać lub śpiewać stałe teksty mszalne, dla nich przeznaczone, także w języku łacińskim.

            Jeżeliby jednak okazało się gdzieś potrzebne szersze zastosowanie języka ojczystego we Mszy świętej, należy zachować postanowienie art. 40 niniejszej Konstytucji.
            KL 40. Ponieważ jednak w różnych miejscach i okolicznościach nagli potrzeba głębszego dostosowania liturgii, to zaś powiększa trudności, wobec tego:

            1) Kompetentna kościelna władza terytorialna, o której mowa w art. 22, §2, niech dokładnie i roztropnie rozważy, co w tej dziedzinie można przyjąć do kultu Bożego z tradycji i ducha poszczególnych narodów. Przystosowania, które się uzna za pożyteczne lub konieczne, należy przedłożyć Stolicy Apostolskiej, a po uzyskaniu jej zgody wprowadzić.

            2) Aby dostosowanie odbyło się z należytą przezornością, Stolica Apostolska w razie potrzeby udzieli tejże kościelnej władzy terytorialnej uprawnienia do pozwalania na potrzebne próby w odpowiednich do tego grupach przez określony czas oraz kierowania nimi.

            3) Ponieważ przystosowanie praw liturgicznych jest często połączone ze szczególnymi trudnościami, zwłaszcza na misjach, przeto do ustanawiania tych praw powinni dopomagać znawcy danej dziedziny.

          • Mirpap powiedział/a

            Nie czuję się znawcą, ale skojarzyło mi się, iż dowolność wyglądu liturgii zależy też od kultury kraju w którym się odprawia, są nienaruszalne fragmenty , ale i akcenty kulturowe. To prawdopodobnie zależy od episkopatu.

          • Anastazja powiedział/a

            Różnice zależne od innego kręgu kulturowego i mentalności wyglądają mniej więcej tak. U nas się śpiewa stojąc spokojnie, czarni tańczą, klaszczą i podskakują. U nas na czarno ubiera się na pogrzeb a u czarnych i na biało. W Japonii Matka Boża ma rysy japońskie, w Afryce to Czarna Madonna z rysami charakterystycznymi dla ludności tego kontynentu… Ale liturgia zawsze była ta sama.

          • Mirpap powiedział/a

            Tą swoją odzywkę chciałem wykasować. Czasami palnę coś bez zastanowienia,

        • benka powiedział/a

          @Mirpap
          To wyjście ” do ludzi” to było postawienie ich w miejscu Boga.
          Kiedyś , nawet niektóre zwroty , które ty używasz ,nie przyszły by pośredniemu katolikowi do głowy . Nie dlatego ,że był głupi . Dlatego ,że miał poczucie SACRUM.
          Dlatego ,że wiedział ,że to kapłan składa ofiarę w naszym imieniu.
          Dlatego i szacunek do kapłana był inny.
          W książeczkach do nabożeństwa ,były modlitwy mszalne.
          Nie myśl ,że zmiany liturgiczne wprowadziły jakieś “cuda”.
          To teraz dzieją sie na niektórych Mszach “cuda” wołające o interwencje Bożą ,bo
          człowiek chyba już nie jest w stanie zatrzymać się sam.
          Nie ma też komu to zatrzymać .
          Wierni ,zdemokratyzowali się ,to znaczy zgłupieli ,a godność kapłana została podeptana,i brakuje im odwagi.

      • Beata powiedział/a

        Kiedy przystępowałam do 1 Komunii św, uczyli mnie klękać podczas Komunii, i tak mam do dzisiaj. Uczyli mnie również zakrywania twarzy dłońmi aby uwielbić Pana Jezusa i porozmawiać z Nim, pomodlić się….i to tez mam do dzisiaj.

        • cox powiedział/a

          Mnie też uczono przyjmowania Komunii Św. na klęcząco Ksiądz (niestety już nieżyjący) który przygotowywał mnie do I Komunii Św. tłumaczył, że to sam Bóg przychodzi do naszych serc i dlatego też powinniśmy Go przyjmować do swoich serc tylko i wyłącznie w postawie klęczącej! Poza tym uważam, że ci, którzy przyjmują Pana Jezusa na stojąco uważają się niejako za równych Bogu!

    • benka powiedział/a

      Magdalena widziała Pana po Zmartwychwstaniu. Widziała Go jak żywego, i słyszała Jego głos.
      Nie dziwię sie Jej ,że rzuciła sie z radością aby objąć nogi Mistrza .
      Ale Pan Jezus powiedział Jej : MAGDALENO ..NIE DOTYKAJ MNIE……
      Natomiast Niewiernemu Tomaszowi / jeszcze wtedy niewiernemu/ , SAM CHRYSTUS ZEZWOLIŁ ,ABY WŁOŻYŁ
      PALCE W JEGO BOK.
      Resztę dopowiedz sobie sam !!!!!!
      Z Bogiem

  23. Promyczek Nadziei powiedział/a

    Błogosławiona, a więc uznana przez Kościół pisze o Ostrzeżeniu!

    Jeszcze jakieś wątpliwości dla niedowiarków?
    Błogosławiona Elżbieta Canori Mora (1774-1825), Rzym

    http://www.mocmodlitwy1.republika.pl/czasy_ostateczne.html

    Krzyż na Niebie – ostatnim ostrzeżeniem. Kosmiczna katastrofa. Trzy dni ciemności. Ostatnie żniwo demonów. Klęska szatana. Wskrzeszenie ziemi

    „Najpierw na niebie zobaczycie wielki złocisty Krzyż. Wszyscy i na całym świecie usłyszycie wielki grzmot, powstanie wicher jako trąba morska, wszystko zmiatać będzie, co stanie na jego drodze. Ziemia nagle zacznie drżeć, początkowo z przerwami, potem bezustannie kolebać się będzie. Gwiazdy będą zmieniały swój kierunek szybko i zupełnie inaczej niż zawsze, widok nieba się zmieni, zginie Duży Wóz, Mały Wóz, wszystko będzie się od siebie oddalać, niebo stanie się inne, nieprzyjemne. Między wami pojawią się tej nocy ci, co już dawno pomarli. Wszystko zacznie płonąć. Także powietrze i woda. Miłosierdzia dostąpią jedynie ci, którzy mają Boga w sercu. Będą też przebiegać ulicami wytoczone z Piekieł wozy, naładowane demonami i złymi duchami. One to czynić będą wielkie spustoszenie, zgiełk, hałas, jęk i płacz. Domy wasze będą się rozpadały jak domki z kart. W tej strasznej godzinie szatani będą sobie śmiało poczynać, porywać będą dusze tych, co to Boga się wyrzekli i szerzyli na świecie niewiarę; tych, co z serc Ludu Bożego Krzyż i wiarę wyrywali. A tej nocy ciemnej niech drżą matki morderczynie, te, co mordowały dzieci poczęte. Wielkiej grozy coraz więcej będzie. Morza j oceany wystąpią ze swoich brzegów i będą iść na ląd w postaci wielkiej, stojącej ściany. Potem wszystko obejmie pierścień, który błyskawicznie będzie się rozszerzał z minuty na minutę. Będzie stawał się ogniem huraganowym, tak że obejmie całą kulę ziemską. Wszystko zacznie płonąć, woda mórz i oceanów wrzeć będzie i płonąć jak nafta. Jeśli te dni ciemności nie będą od ludzkości odwrócone, wszystko, co żyje na ziemi, w tych dniach ciemności zginie. Laski Miłosierdzia dostąpiąjedynie ci, co Boga mają w sercu, żyją według świętych Bożych Przykazań, mają silną wiarę w Trójcę Przenajświętszą, w Niepokalaną Dziewicę Maryję. Tylko oni mogą przetrwać i przez modlitwę, i ofiarę swego cierpienia przetrwają

    • Radosław powiedział/a

      Jezus do Vassuli o Ostrzeżeniu

      O, Dniu Sądu, w którym Mój Syn zabłyśnie w górze, na Niebiosach! Błogosławiony, kto wierzy w Moje Słowo, kto wierzy, że ten Dzień nie jest jedynie symbolicznym słowem dla jego uszu! Błogosławiony, kto nie przeklina tego, co pochodzi od Ducha, ani tego nie ośmiesza, kiedy Mój Duch zapowiada „Ogień”, który wkrótce przyjdzie na grzeszników. Ileż jeszcze mam dokonać cudów, aby was zadowolić i usłyszeć od was: „Przykro mi, że grzeszyłem”. Pozwólcie Mi usłyszeć te słowa:

      „Moja dusza pragnie Boga, lecz mój język doprowadził mnie do grzechu. Teraz jednak moje serce zostało oświecone i ogień tli się w nim, odkąd mnie nawiedziłeś.

      Ty, który jesteś najpiękniejszy pośród wszystkich ludzi i wszystkich aniołów, doskonale piękny i zdumiewający wdziękiem, odziany w blade szafiry, niechaj Twe płomienie uświęcą wszystkich, którzy się do Ciebie zbliżają.

      Obmyj mnie z mojej winy i niech Twe Święte Oblicze zabłyśnie nade mną. Oczyść mnie z grzechu i otwórz moje ucho, aby słyszało i pojęło Twe Pieśni, które nam śpiewasz. Amen.”

      A na to Ja odpowiem:

      „Nigdy cię nie zawiodę, Moje dziecko. Przyjdź do Mnie i odpocznij we Mnie.

      Czyś nie zrozumiało, że Ja jestem Ogniem, Ogniem trawiącym wszystko, czego dotykam? Kogo pochwycę, ten chwieje się w płomieniach Boskiej Miłości.

      Czyż nie zapowiedziałem Mojego Ognia w Pismach? Czy o nim nie mówiłem kilka razy w tej Pieśni?

      Choć twój grzeszny duch będzie usychał z lęku i z nieznośnego cierpienia, kiedy Mnie rozpozna, choć [duszę] ogarnie przerażenie na widok siebie nagiej i rozkładającej się z powodu grzechu i przestępstwa – bo nie podążała za Moim Prawem Miłości – Ja roztoczę Mój zapach i twoja dusza w Mojej Obecności rozraduje się z tego, że Ja, jej Stwórca i Bóg, ją nawiedzam.

      Kiedy nadejdzie ten dzień na ciebie – dzień, który nazywam „Dniem Pana” – wtedy spadną łuski zakrywające ci oczy i ujrzysz swe prawdziwe ja. Mój ogień strawi cię całkowicie, ku twemu przerażeniu. Niech cię jednak nie dławi lęk, bądź radosny. Jak inaczej mógłbyś ujrzeć siebie u Mojego boku? Wszelkie pozostające złe skłonności zostaną uwięzione. To oczyszczenie jest dla przemienienia twej duszy, aby się nie wałęsała tu i tam bez celu, lecz żeby przyszła do Mnie, twego Boskiego Oblubieńca.

      http://www.objawienia.pl/vassula/vas/Z_107.htm

      • Radosław powiedział/a

        Proszę zauważyć “Czyż nie zapowiedziałem Mojego Ognia w Pismach” – Ogień oczyczający jest zapowiedziany w Piśmie Świętym.

      • Radosław powiedział/a

        Proszę zauważyć: “Czyż nie zapowiedziałem Mojego Ognia w Pismach” – Ogień oczyczający jest zapowiedziany w Piśmie Świętym.

    • Anastazja powiedział/a

      Promyczku, to jest tak pisane, jak gdyby to Ostrzeżenie miało być też i wielką katastrofą. W której przeżyją jedynie wierni Bogu. Może to nie jest chronologiczne tylko wielki skrót, bo skoro ma być jeszcze Antychryst po Ostrzeżeniu…jeszcze Wielki Cud….
      Widzę że te sprawy to wielka tajemnica nadal, bo nie są precyzyjne te objawienia w sensie szczegółów…jak czytaliśmy, trzeba żyć tak, jakby to miał być ostatni dzień życia…

      • Promyczek Nadziei powiedział/a

        Wg mnie, ale mogę się mylić, bo dokładnie nie wiem, jednak opieram się na książce Iwana Nowotnego i na innych, to ten opis zawiera oczyszczenie od obecnych kataklizmów (po znakach poznajemy, że się zbliża wielkie Wydarzenie) przez Miłosierne Ostrzeżenie do następnych tragicznych i katastrofalnych trzech dni ciemności i po nich powstania Nowego Świata.

        No na dziś wystarczy, naprodukowałam się jak szalona dziś, ale myślę, że w słusznej sprawie

    • Beata powiedział/a

      to chyba raczej o 3 dniach ciemności?……………Ostrzeżenie nie ma być takie…..drastyczne….z tego co czytałam i zrozumiałam, ma byc inaczej…

  24. tomy powiedział/a

    Piszcie petycje :http://dl.dropbox.com/u/2346872/Goczynski-list-Gliwice.rtf -”Goczyński siedzi za te publikacje: http://www.bgoczynski.wordpress.com – “Kolejna rozmowa z uwięzionym dziennikarzem Bogdanem Goczyńskim, tym razem dzwoni z zakładu karnego w TarnowskichGórach, dokąd go przeniesiono z Warszawy. Goczyński ledwo żyje, wyraźnie -”wymiar sprawiedliwości” nie przejmuje się tym, że w każdej chwili może nastąpić kolaps i jego zwłoki zostaną wyniesione na bruk! http://youtu.be/rue7gIi5MJA

  25. adrian powiedział/a

    Nie wstydźmy się Różańca

    O Krucjacie Różańcowej za Ojczyznę mówi się mało. Nawet pośród katolików a co więcej duchownych wydaje się czasem, że temat ten traktowany jest ze wstydliwym zakłopotaniem, połączonym z niewiarą, by w ten sposób można cokolwiek zmienić. Owszem, czasem ktoś przypomni o podobnej inicjatywie na Węgrzech, gdzie 2 miliony Węgrów, 10% społeczeństwa podjęło trud codziennej modlitwy w intencji swej ojczyzny. Na efekty nie trzeba było długo czekać, już rok po osiągnięciu tej liczby, sytuacja polityczna diametralnie się odwróciła a dziś nasi “bratankowie” mają władze, których im w skrytości serca zazdrościmy. Jeśli zatem modlitwa sprawiła cuda na Węgrzech, dlaczego nie byłoby to możliwe u nas, gdzie katolików jest znacznie więcej, zwłaszcza, że historia uczy, iż Węgry to nie jedyny przypadek potężnej mocy modlitwy różańcowej.

    Różaniec, jako duchowa broń przeciwko złu, ma bardzo długą i bogatą historię. Na przełomie XII i XIII wieku, we Francji pojawiła się sekta znana pod nazwą albigensów, która wyrządzać zaczęła spustoszenie w umysłach katolików świeckich. Nauki albigensów, będące połączeniem manicheizmu i gnostycyzmu, zachęcały do samobójstwa czy też wyniszczania swego zdrowia, gdyż wierzyli oni, że ciało jest siedliskiem zła a dusza musi zostać jak najszybciej wyzwolona z materialnej uwięzi. Albigensi zalecali też całkowite wyrzeczenie się dóbr materialnych, zakazywali małżeństwa i posiadania potomstwa (był to wg nich największy grzech). Ideałem był człowiek, który wyrzekł się nie tylko dóbr materialnych, ale nawet jedzenia i picia, co oczywiście prowadziło gp do śmierci, ale umrzeć w ten sposób katarzy uważali za największe poświęcenie i nazywali takiego człowieka męczennikiem.

    Jednak jak pokazuje historia, Opatrzność w trudnych i kryzysowych chwilach wzbudza także wielkich świętych i tak się stało wówczas.
    W 1214 roku święty Dominik otrzymał z rąk Matki Bożej różaniec, jako broń do walki z herezją albigensów. Po włączeniu jej do praktyki kaznodziejskiej Dominik zaczął odnosić wielkie sukcesy w walce z herezją, co wcześniej nie udawało się ani jemu, ani innym kaznodziejom. Jednak po śmierci Dominika, różaniec, jako modlitwa, został niemal od razu zapomniany na przeszło 250 lat. Dopiero w 1476 na skutek mistycznych przeżyć dominikanina Alana de la Roche, modlitwa ta zaczęła być propagowana i rozpowszechniana w chrześcijańskim świecie. Najwyższy był na to czas, bo już wkrótce miała znów odegrać niezwykłą rolę.

    Kiedy w XVI wieku Europa stanęła przed niebezpieczeństwem podboju muzułmańskiego, Papież Pius V (także dominikanin) wezwał wszystkich katolików do modlitwy różańcowej. 7 października 1571 w okolicach Lepanto spotkały się ze sobą flota turecka i chrześcijańska. Był wrzesień 1571 r., kiedy do Europy dotarła wieść, że armada turecka opuściła porty Konstantynopola. Zorganizowana przez Piusa V flota Świętej Ligi wypłynęła naprzeciw przeważającym liczebnie okrętom nieprzyjaciela. Ważyły się losy – nie tylko Europy, ale i chrześcijańskiej wiary. Na greckich wodach w tej jednej z największych morskich bitew, spotkało się aż 500 jednostek (212 chrześcijańskich i 286 tureckich). Wiatr początkowo sprzyjał Turkom, ale nieoczekiwanie zmienił swój kierunek i bitwa dość wyrównanych sił skończyła się niespodziewanym triumfem Świętej Ligii. Turcy ze swych 286 okretów stracili niemal 200, podczas gdy Liga tylko 12.

    “Non virtus, non arma, non duces, sed Mariae Rosiae victores nos fecit” – “Nie odwaga, nie broń, nie dowódcy, ale Maria różańcowa dała nam zwycięstwo” – napisali później Wenecjanie na ścianie zbudowanej w swym mieście kaplicy dziękczynnej. Na pamiątkę tego zwycięstwa Papież ustanowił 7 października świętem Matki Bożej Różańcowej.

    Kolejnym ważnym wydarzeniem z historii Różańca, są oczywiście objawienia fatimskie. To w tej maleńkiej portugalskiej wiosce, w przededniu pojawienia się w Europie dwóch największych totalitaryzmów, które przyniosły śmierć milionom istnień, padło wezwanie do modlitwy różańcowej, mogącej uratować świat. Portugalia, która jako pierwsza te orędzia przyjęła nie zaznała ani komunizmu, ani hitlerowskiej okupacji, bezpiecznie przechodząc przez tragiczny czas II wojny światowej. Także ostateczne zwycięstwo nad komunizmem dokonało się przy wydatnym współudziale najbardziej różańcowego papieża, wielkiego orędownika Fatimy – Jana Pawła II, a o skutkach jego zawierzenia Matce Bożej pisałem już tu kiedyś w osobnym artykule o tajemniczej eksplozji w Siewieromorsku.

    Zanim jednak do tego doszło o sile Krucjaty Różańcowej przekonali się Austriacy. Po II wojnie światowej ich kraj został podzielony na cztery strefy okupacyjne należące do USA, Francji, Wlk.Brytanii i Sowieckiej Rosji. Nikt nie przypuszczał, że ZSRS kiedykolwiek wypuści tak cenną zdobycz, zwłaszcza że sowiecka strefa była najbogatsza, a “perłą w koronie” był Wiedeń. W wyzwolenie spod jarzma komunistów wierzył jednak ksiądz Petrus Pavlicek, który podczas pielgrzymki do sanktuarium maryjnego w Mariazell usłyszał wewnętrzny głos mówiący “Czyńcie, co wam mówię, a będzie wam dany pokój”. Krucjata zaczyna swą działalność w Wiedniu w 1947 r., zaś w dwa lata później zostaje oficjalnie zatwierdzona przez Austriacką Konferencję Biskupów. Wspólnota stawia sobie trzy cele: będzie się modlić i pokutować w imieniu tych wszystkich, którzy zapomnieli o Bogu, będzie błagać niebo o pokój na świecie, będzie prosić o wolność dla Austrii. Za kilka lat miało się okazać, iż nawet “ten rodzaj duchów”, jaki związał się z “błędami Rosji”, jest wobec takiej modlitwy bezradny.

    W 1955 roku po ośmiu latach popularyzacji Krucjaty, liczba zaangażowanych w tą modlitwę osób osiągnęła pół miliona czyli… dokładnie 10% populacji, zatem tyle samo, ile w przypadku Węgier. To był moment przełomowy, cierpliwość i wytrwałość zostały nagrodzone, wymodlonym cudem. Austriacka delegacja, która w kwietniu 1955 r. wyjechała do Moskwy, nieoczekiwanie wraca z dokumentem gwarantującym Austrii wolność! Wzruszony kanclerz federalny Raab ogłasza narodowi: “Chcę podziękować przede wszystkim Bogu”. Nawet najwyżsi dostojnicy państwowi przypisują zmianę w polityce Rosji nie swoim zasługom, lecz Bogu i Jego Matce.

    Nie bójmy się zatem Różańca, nie wstydźmy się tej pięknej i potężnej modlitwy, nie lękajmy się jej trudów. Jeśli tyle razy w historii okazała się ona skutecznym sposobem wypraszania łask, także w skali narodowej, czy wręcz cywilizacyjnej, nie inaczej będzie w Polsce. Nie oczekujmy, że wszystko za nas zrobią biskupi. W Austrii też nie od razu Episkopat poparł Krucjatę, musiała ona najpierw przejść próbę czasu, ukazać duchownym, czy jest prawdziwą intencją, czy “słomianym zapałem”. Nie oskarżajmy zatem naszych hierarchów o bezczynność ale bierzmy w ręce paciorki różańca i włączajmy się w Krucjatę. Może przyjdzie nam czekać 8 lat, może krócej, ale jeśli znajdą się 4 miliony katolików, każdego dnia proszący o łaski dla swej Ojczyzny, Niebo nie pozostanie obojętne.

    http://konservat.pl/index.php?sp=art&art=1460&path=arty2011#nc

  26. annamaria powiedział/a

    Witam!

    Wszystkim , którzy chcą poznać zdanie Kościoła Katolickiego na temat małżeństwa / seksualność , odpowiedzialność itp. / odsyłam do zapoznania się
    z treścią ” Athortacji Apostolskiej o zadaniach rodziny chrześcijańskiej w świecie współczesnym Familiaris Consortio ” Jana Pawła II z 22 listopada 1981 roku.

    http://www.opoka.org.pl/biblioteka/W/WP/jan_pawel_ii/adhortacje/familiaris.html#m2

    Na podstawie tego dokumentu prowadzone są Nauki Przedmałżańskie.
    Z panem Bogiem

    • Patriota powiedział/a

      A wiesz właśnie jestem w trakcie czytania :)

    • Anastazja powiedział/a

      Cytat z tego dokumentu który powinien zakończyć dyskusję o małżeńskich stosunkach:

      Jeżeli natomiast małżonkowie, stosując się do okresów niepłodności, szanują nierozerwalny związek znaczenia jednoczącego i rozrodczego płciowości ludzkiej, postępują jako „słudzy” zamysłu Bożego i „korzystają” z płciowości zgodnie z pierwotnym dynamizmem obdarowania „całkowitego”, bez manipulacji i zniekształceń90.

      W świetle samego doświadczenia tylu par małżeńskich, a także danych, których dostarczają różne gałęzie ludzkiej wiedzy, refleksja teologiczna winna uchwycić, a następnie, zgodnie ze swoim powołaniem, uwydatnić różnicę antropologiczną a zarazem moralną, jaka istnieje pomiędzy środkami antykoncepcyjnymi, a odwołaniem się do rytmów okresowych: chodzi tu o różnicę znacznie większą i głębszą niż się zazwyczaj uważa, która w ostatecznej analizie dotyczy dwóch, nie dających się z sobą pogodzić, koncepcji osoby i płciowości ludzkiej. Wybór rytmu naturalnego bowiem, pociąga za sobą akceptację cyklu osoby, to jest kobiety, a co za tym idzie, akceptację dialogu, wzajemnego poszanowania, wspólnej odpowiedzialności, panowania nad sobą. Przyjęcie cyklu i dialogu oznacza następnie uznanie charakteru duchowego i cielesnego zarazem komunii małżeńskiej, jak również przeżywanie miłości osobowej w wierności, jakiej ona wymaga.

      W tym kontekście para małżeńska doświadcza, że ich wspólnota małżeńska ubogaca się takimi wartościami, jak czułość i serdeczność, które są czynnikami głęboko ożywiającymi płciowość ludzką również w jej wymiarze fizycznym. W ten sposób płciowość zostaje uszanowana i rozwinięta w jej wymiarze prawdziwie i w pełni ludzkim, nie jest natomiast „używana” jako „przedmiot”, który burząc jedność osobową duszy i ciała, uderza w samo dzieło stwórcze Boga w najgłębszym powiązaniu natury i osoby.

    • KRYSTYNA powiedział/a

      NA SPOTKANIACH PRZEDMAŁŻEŃSKICH DOWIEDZIAŁAM SIĘ, ŻE WE WSPÓŻCIU WSZYSTKIE CHWYTY DOZWOLONE.CZY TO POPRAWNA ,BOŻA NAUKA ?

      • Anastazja powiedział/a

        Absolutnie nie. Współżycie zgodne z naturą (wytrysk w pochwie),
        nie wolno używać środków antykoncepcyjnych
        nie wolno unikać dzieci w ogóle – nastawienie na akceptację nowego życia
        no i coś co byśmy nazwali kultura współżycia – ma być wyrazem oddania i miłości czyli nie może być miejsca na przemoc

        Nie ma pojęcia co by było na tyle ważne, by tu wspomnieć…

        • Anastazja powiedział/a

          Osobiście już tez kiedyś wspominałam, że moim zdaniem akcesoria są też plugastwem, wg mnie niezgodne z naturą, skoro już o tym wszystkim mowa.

        • marzena powiedział/a

          W Zywym Plomieniu bylo ze milosc francuska (W tym oralna) jest obrzydliwioscia w oczach Bozych…

  27. jowram powiedział/a

    Lekarz polski – obywatel

    I w gwiazdę ludów wierzę wśród zawiei –
    Przeciw nadziei!

    (Maria Konopnicka, 1887)

    Czym jest inteligencja polska XXI wieku, kim są tworzący jej oficjalną czołówkę intelektualiści – to pytanie kołacze się nieustannie po głowach pogrobowców I i II Rzeczypospolitej. Czy wysiłek najeźdźców i okupantów, którzy za cel zasadniczy postawili sobie wyniszczenie i wykorzenienie tej warstwy społecznej, był tak skuteczny, że jeszcze dzisiaj, w 20 lat po tym, jak Armia Czerwona opuściła nasze terytorium, naród polski na próżno rozgląda się w poszukiwaniu sukcesorów tej warstwy społecznej, która tak chlubną rolę zapisała w odzyskaniu i budowaniu Niepodległej?

    Czy to możliwe, żeby z tej pięknej tradycji pozostało tylko to, co mamy dzisiaj: oddziały inteligenckich najemników, rozglądających się jedynie za dodatkowym zarobkiem, który by umożliwił im żyć na stopie, jaką uważają za godną ich aspiracji? Czyżby ogromny wzrost liczby studentów szkół wyższych produkować miał jedynie wielosettysięczne szeregi sfrustrowanych niedouczonych absolwentów, marzących jedynie o urządzeniu się gdzieś na Wyspach Brytyjskich, Ameryce, Kanadzie, Francji czy w innym kraju uchodzącym za odpowiedni do zrobienia finansowej kariery?

    Ruch Obywatelski na rzecz Jednomandatowych Okręgów Wyborczych od lat zwraca uwagę, na podstawową wadę ustrojową III RP, jaką jest korupcjogenna, naruszająca podstawowe prawa obywatelskie, powszechnie niezrozumiała i zniechęcająca do udziału w wyborach procedura wyborcza w wyborach do Izby Ustawodawczej. Uparcie przypominamy, że w tych wspomnianych, najważniejszych krajach tzw. Zachodu, parlamenty wybierane są zupełnie inaczej, że tam kandydować może każdy, że nie ma tych wszystkich komisji wyborczych, które potajemnie liczą głosy, że zasada wyboru jest równie prosta, jak proste jest publiczne liczenie głosów, a rezultatem tych wyborów są stabilne rządy, powstające na oczach wszystkich, bez partyjnych krętactw i przepychanek.

    Cała ta elementarna wiedza o wyborach w UK czy USA została przed oczami polskich inteligentów starannie ukryta, a podręczniki politologii i innych nauk społecznych, przez dziesięciolecia karmiły studentów naszych uczelni kłamstwem i dezinformacją. I, niestety, nadal to robią, ponieważ ten błąd ustrojowy, który rujnuje nasze państwo i życie polityczne, jest wygodny dla ludzi, którzy prawem kaduka przypisali sobie prawo decydowania i rozstrzygania o wszystkich sprawach ustrojowych, w tym przede wszystkim o zasadach, na jakich obywatele mają ich dopuszczać do sprawowania urzędów publicznych.

    I nie przeszkadza nic, że kolejne sondaże opinii publicznej pokazują, że większość Polaków nie życzy sobie takiego systemu wyborów, że chętnie widzieli by procedury, jakie od ponad 200 lat obowiązują gdzieś tam, na drugim końcu Europy i za Oceanem i nie przeszkadza nawet to, że zebrano prawie milion podpisów pod wnioskiem o przeprowadzenie referendum w tej sprawie… Nie ma popularnych publicystów, nie ma dziennikarzy telewizyjnych i radiowych, nie ma wybitnych analityków politycznych, nie ma profesorów prawa konstytucyjneego, politologii i socjologii, którzy na ten błąd ustrojowy zwracali by uwagę, polska inteligencja od tej sprawy odwraca się tyłem lub bokiem, sugerując, ze ma ważniejsze sprawy na głowie.

    Próby dotarcia do uznanych środowisk akademickich, do związków zawodowych, praktycznie do wszystkich organizacji politycznych i społecznych, jakie swoją pozycję zawdzięczają dobrym stosunkom z establishmentem politycznym nie przynoszą pozytywnego rezultatu. To, co oficjalnie przejęło spuściznę po wielkim Ruchu „Solidarność”, zapomniało, że „Solidarność” to był przede wszystkim ruch reformatorski, którego zasadniczym celem było przywrócenie podmiotowości obywatelowi, a nie wyszarpywanie kolejnych ochłapów z publicznej kasy.

    W tym naszym wieloletnim pukaniu do inteligenckich polskich głów spotkała nas miła niespodzianka: 16 grudnia 2000 zostaliśmy zaproszeni na posiedzenie Zarządu Krajowego Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy, który podjął uchwałę domagającą się wprowadzenia w Polsce JOW do Sejmu. Od tej pory, przez całe dziesięciolecie, lekarze polscy zrzeszeni w OZZL towarzyszą nam i wspierają przy wszystkich podejmowanych akcjach, uczestniczą w manifestacjach, konferencjach i zjazdach. 19 października 2011 zostałem zaproszony na uroczystość XX Lat OZZL.

    Przedstawiając historię Związku jego szef, dr Krzysztof Bukiel, wielokrotnie podkreślał ich zaangażowanie w tę wielką sprawę ustrojową, przypominał o wspólnych akcjach, zapewniał, że lekarze są świadomi wagi sprawy i nie zamierzają się wycofać. Krzysztof Bukiel i Sekretarz Generalny Związku dr Ryszard Kijak przygotowali piękną, prawie tysiącstronicowa kronikę OZZL pod tytułem „Dzieje i nadzieje Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy” z mottem „Kropla drąży skałę, nie przez swoją siłę, ale przez wytrwałość”. W tej książce, opisującej dwie dekady ich walki nie zabrakło miejsca dla Ruchu JOW.

    R-Kijak-K-Bukiel.jpg

    Siedząc na Sali i słuchając tych wszystkich budzących nadzieję wypowiedzi szukałem odpowiedzi na pytanie: dlaczego lekarze? Dlaczego nie nauczyciele, nie prawnicy, nie historycy, nie politolodzy i socjolodzy? Komuna wypracowała stereotyp lekarza: przekupnego, pazernego łapówkarza, któremu nie powinno się ufać i którego należy kontrolować na każdym kroku. Do umocnienia tego stereotypu przyczynili się politycy III RP. „Pokaż lekarzu, co masz w garażu!” – wykrzykiwał z trybuny sejmowej marszałek Sejmu, a do szpitali i gabinetów lekarskich wkraczali chłopcy w kominiarkach demonstrując, w świetle telewizyjnych kamer, jak bardzo nieprzekupna jest władza, jak bardzo zdemoralizowane środowisko lekarskie. Jakich więc przywilejów i intrat poszukiwać mogą tysiące lekarzy w OZZL, angażując się w sprawę, która do dzisiaj pozostaje tabu i przed którą zamknięte są wszelkie salony, nie tylko polityczne, ale telewizyjne i dziennikarskie?

    Krzysztof Bukiel i Ryszard Kijak, kiedy zadaję im to pytanie, uśmiechają się tylko nieśmiało i dają do zrozumienia, że pytanie jest głupie, że sprawa jest oczywista i nie ma o czym mówić.

    I słuchając ich przypomina mi się inna uroczystość, w której miałem zaszczyt uczestniczyć kilka miesięcy temu na Wzgórzach Wuleckich we Lwowie. Zamordowano tam, strzałem w tył głowy, 40 profesorów Uniwersytetu Jana Kazimierza i Politechniki Lwowskiej. Wśród nich, dziwnym i trudnym do zrozumienia trafem, 14 nazwisk, a więc 35%, to profesorowie medycyny:

    * Antoni Cieszyński, chirurg,
    * Władysław Dobrzaniecki, chirurg,
    * Jan Greg, internista (zamordowany razem z żoną),
    * Jerzy Grzędzielski, okulista,
    * Edward Hamerski, prof. weterynarii,
    * Henryk Hilarowicz, chirurg,
    * Witold Nowicki, anatomopatolog i jego syn, także lekarz,
    * Jerzy Nowicki,
    * Tadeusz Ostrowski, chirurg (zamordowany razem z żoną),
    * Stanisław Progulski, pediatra (zamordowany razem z synem),
    * Roman Rencki, internista,
    * Stanisław Ruff, chirurg (zamordowany razem z żoną i synem),
    * Włodzimierz Sieradzki, profesor medycyny sądowej,
    * Adam Sołowij, ginekolog (zamordowany razem z wnukiem),
    * Tadeusz Boy-Żeleński, lekarz, poeta, tłumacz i pisarz.

    Prawie przy każdym z tych nazwisk znajdziemy adnotację: obrońca Lwowa 1918. A na środku Cmentarza Orląt znajdujemy grób generała profesora Ludwika Rydygiera, chirurga sławy światowej, organizatora i dowódcy służby medycznej obrony Lwowa.

    Czyżby, jakimś tajemniczym i cudownym zrządzeniem losu, ten gen patriotyczny i obywatelski – tępiony i wykorzeniany przez 70 lat – przetrwał właśnie w środowisku lekarzy? A jeśli tak, to może, któregoś dnia, obudzi się i odżyje w innych środowiskach: nauczycieli, profesorów, pisarzy i publicystów, prawników i historyków? Contra spem spero.

    Jerzy Przystawa

    • Jakub Krzeminski powiedział/a

      Chodzi o tym ze wszelki dyktatorski, antyludzki a szatanski rezym zawsze najwiecej wsciekle walczy przeciwko nastepnym trzem kategoriom ludzie:

      1. Kaplani.
      2. Nauczyciele.
      3. Lekarze.

      Czyli ci, od kogo zalezy duchowe a fizyczne zdrowie spoleczenstwa. Dyskredytowac tych czlonkow spoleczenstwa o bardzo waznej role jest rowniez najpierwszym zadaniem nienawisnikow Polski a Polakow. Jesli ktos oznajomil sie z trescia dwoch szatanskich ksieg XX w. – Kurs historii WKP(b) Stalina a Mein Kampf Hitlera – natychmiast mozna zwrocic uwage na miejsca w tych antyludzkich a antychrystusowych dzielach co do ochrony zdrowia (raczej niszczenia zdrowia). Faszyst Putin i okupacyjny lokaj Tusk wdrazyli wszyscy plany a marzenia Hitlera co do “medycznej pomocy” dla tzw. “niepelnocennych ras” wg Hitlera, majacej celem niszczenie owych narodow.
      Wlasnie dlatego becnosc patriotow w kaplanskich, pedagogicznych oraz lekarskich srodowiskach jest wcale naturalna a sugierujaca nadzieje.
      Z kims z takich jestem nawet znajomym a czesto ich widzie – naprz. gdy patrze do lusterka :)

  28. Kier powiedział/a

    W małżeństwie najważniejszy jest Bóg

    • Anastazja powiedział/a

      Jakie to prawdziwe!!!!
      Co za mądry Człowiek!

    • Jakub Krzeminski powiedział/a

      O! To jest ksiadz dosc madry… W trakcie rozwazan do takich wnioskow wprowadza ze zastanowic sie warto nie na jedna chwile – chociaz, jak sie nieco wydaje z pierwszego spojrzenia, nic takiego szczegolnego ani mowi…
      Porzadne kazanie, zdumiewajace
      Dzieki za wspanialy link.

  29. Marian powiedział/a

    Dziś poprosiłem na spowiedzi żeby proboszcz zaznajomił się z tą stronką . Powiedziałem , że wiele dobrych i gorących katolików dyskutuje i modli się :) . Wreszcie się dowie o ostrzeżeniu . Z Bogiem

  30. Promyczek Nadziei powiedział/a

    Znowu kapłan popiera Palikota :(

    Powieszenie tego krzyża, ukradkiem, z księdzem Popiełuszką w tle, nie było fortunne – powiedział ksiądz Adam Boniecki w rozmowie z Piotrem Najsztubem dla tygodnika “Wprost”. – I trzeba zrozumieć – jeśli się jest katolikiem – że nie na walce o krzyż w Sejmie polega piękno Ewangelii

    http://wiadomosci.onet.pl/kraj/ks-boniecki-dyskusja-ktora-wznawia-palikot-jest-po,1,4894595,wiadomosc.html

    • benka powiedział/a

      Znajdźcie jakiś kontakt do x.Bonieckiego. Tam trzeba pisać i protestować.
      Nie wolno nam milczeć.
      To nie może być tak ,że mówi co chce. Ten ksiądz powoduje ,że inni kapłani przez niego cierpią.
      Tego się słuchać nie daje. To jest jakby adwokat złego.
      Boże , znajdź go ,bo on już drogę zagubił. Jeszcze za sobą wlecze innych.

      • lucek powiedział/a

        Tak . Protest jest jak najbardziej wskazany.
        Ale dlaczego Kaplani milcza ???
        czy nie powinni glosno zaprotestowac ???
        Kroluj nam Chryste !!!

      • Annah. powiedział/a

        Dziękuję Benka, to jeden z nielicznych głosów rozwagi.Też tak rozumiem postawę chrześcijanina, MODLITWA I PRACA muszą iść w parze, inaczej nie uda się przeforsować pozytywnych zmian.Pisanie protestów i monitów jest jednym z przejawów działania, ale są i inne rodzaje aktywności gdzie nie może nas zbraknąć i każdy piszący tutaj powinien siebie zapytać czy zachowuje właściwe proporcje 50 na 50.

  31. galluss powiedział/a

    Rząd NIE ZALEGALIZOWAŁ Marszu Niepodległości 11.11.11

    http://marszniepodleglosci.nowyekran.pl/post/34522,rzad-nie-zalegalizuje-marszu-niepodleglosci

  32. Annah. powiedział/a

    Polskie drogi Viktora Orbána
    http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20111031&typ=my&id=my15.txt

  33. Rycerz-Niepokalanej-1604 powiedział/a

    Od kiedy w Kosciele Katolickim w litanii do wszystkich swietych wystepuje Abraham,Eliasz i Mojzesz,to katoliccy swieci – podam to znajomemu Zydowi-ale sie zdziwi. Jestescie wszyscy opetani przez demona ktory podaje zie z Pana Jezusa-myli dogmaty,nie zna Ewangelii – ludzie – uciekajcie stad od tego demona,prawda,jeszcze tak bardzo od Golgoty nie udalo mu sie zdominowac hierarchow Kosciola Katolickiego i masonerii – poczytajcie sobie Henryka Pajaka “Nowotwory Watykanu” i “Lekajcie sie”,to Wam ,drodzi wierni Panu Jezusowi otworzy oczy.Jak daleko Demon zdominowal KK.te ksiazki oparte sa na faktach z artykulow z gazet i wypowiedzi .Obudzcie sie i uciekajcie stad-od Demona,ktory kaze sie do siebie modlic a jednoczesnie mowi,ze otacza opieka- chyba iluzja szatanska?

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

 
Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Join 175 other followers