Dziecko Królowej Pokoju

Tylko Pokój

Ciekawe komentarze czytelników

Posted by Dzieckonmp w dniu 21/02/2012


napisała Passiflora

Wysłany 21.02.2012 o 12:59 am | W odpowiedzi na alba.

Panie Adminie, ponownie poczułam sie wywołana do tablicy i to z Pana powodu, troche rozczarował mnie Pan ost. wpisem….a własciwie dwoma. Przykro, bo zawsze byłam wrecz Panem oczarowana.

Jezeli mnie Pan nie ocenzuruje oczywiscie, bo jak wiadomo, od wczoraj przeciez jestem wykluczona z KK przez Pana Marka za herezje, coz, nie narzekam, jestem w zacnym gronie, moze poznam kiedys osobiscie ks. Natanka.

Do reszty gromadki sie nie odnosze, juz od wielu miesiecy uznaje zasade, ze gdy do jakiejs konwersacji wlacza sie pewne osoby, daje sobie spokoj, bo poprostu nie moj cyrk nie moje małpy. Dzis robie wyjatek.

@Dzieckonmp, W ktorym miejscu ktores z nas pisało o składaniu slubów czystosci malzenskiej?

Chyba nas zle zrozumieliscie. To nie o sluby czystosci chodziło.
Nikt nie neguje potrzeby wspolzycia w malzenstwie ani tez przyjemnosci z niego wynikajacej. Nikt nie wskazuje tez momentów w jakich owe wspolzycie miloby sie odbywac. Uwage zwraca sie, iz nie nalezy traktowac naturalnego planowania rodziny jako systemu w którym każdy akt współżycia płciowego lub abstynencji staje się elementem pomysłowego planu uniknięcia normalnej i naturalnej konsekwencji zjednoczenia małżonków, jakim jest poczęcie.

Prosze nie wkładac nam słów w usta.

Zarzucacie mi, ze nie powinnam sie odzywac bo nie wstapiłam jeszcze w zwiazek malzenski, ale pewnie w przyszlosci tak sie stanie. I nie nazywam sie swietą, jak mi tu zarzucono. Nature mam grzeszna jak inni i trudnosci z wypełnianiem Woli Bozej, i wiem, bo w koncu z rodziny wyrosłam, ile rodzina napotyka trudnosci. Ale to nie zmienia faktu, iz juz teraz chce aby moje malzenstwo zbudowane zostało na solidnych fundamentach, chce rozumiec cudze bledy i sie ich wystrzegac w przyszlosci. Czyli uzywac rozumu, bo niektorzy mi zarzucali ze własnie bezrozumne małzenstwo chce stworzyc.

Moje poprzednie wpisy rzeczywiscie byly swoista prowokacja, zaprawiona o ironie, jezeli kogos uraziłam przepraszam.
Owa prowokacja wynikla z 2dniowych barwnych opowiesci Pań o ich szczesliwym pozyciu malzenskim. Idac tropem, iz slowotokiem wszystko mozna ubarwic, chciałam sie dowiedziec, a raczej wskazac na pewna hipokryzje i dlatego ogołociłam Wasze słabosci.
Nie neguje, ze Bog wszystkim małzenstwom błogosławi, wiem, ze od róznych ludzi Bog róznie wymaga, a tym ktorym wiecej dał, od tych wiecej żąda. Nie neguje ze jestescie szczesliwi w malzenstwie, ciesze sie ze jestescie, ale liczcie sie, ze za swoje słowa trzeba brac odpowiedzialnosc jezeli juz wystawiacie sie na swiecznik, bo sa ludzie ktorzy moga brac Was za przykład. Zreszta pochwała samych siebie z wlasnych ust brzmi mało wiarygodnie, ponadto czlowiek skromny nigdy nie uczyni z siebie przykładu dla innych.

Z waszych wypowiedzi juz kilkodniowych, mam wrazenie kochani, ze gdybym spytała sie Was o rade, jak powinno wygladac małzenstwo w oczach Bozych, odpowiedzielibyscie: Własnie tak jak nasze…

Panie Adminie piszesz: “Może choć trochę dobrego przykładu tu zobaczą”
Bardzo dziekuje za taki przykład

Dziekuje Bogu za katachetów i ludzi jakich postawił na mojej drodze, ktorzy nie swoja osobe lecz osobe Boga stawiali na pierwszym miejscu. I ktorzy skutecznie zasiali w mym sercu wizje Bozego katolickiego małzenstwa i oszczedzili mi podobnych rad.

I nie ze ja sie mądrze bo znam przepis na małzenstwo. I tu nie chodzi jakie ja bede miała to małzenstwo, jak juz mowiłam grzeszna i słaba jestem i nie wiem na ile uda mi zyc według tego “przepisu”, tu chodzi do jakiego ideału stale mam w tym małzenstwie dazyc. Tu tkwi sedno

U Boga nie ma czegos takiego jak kalendarzyk czy kontrola płodnosci. Oczywiscie Kosciół dopuszcza te metode jak juz pisałam wczesniej, jako dyspense w wyjatkowych sytuacjach typu bieda lub ciezka choroba. Swoja droga jak wczesniej pisałam te slowa miałam mysl, ze pewnie zaraz wszyscy stwierdza, ze sa ubodzy, miałam troche racji prawda?
Bieda jest zagrożeniem i hańbą tylko dla tych, którzy chcą być bogaci, a przeciez wiemy, ze bogatemu jakze ciezko jest wejsc do Królestwa Niebieskiego…

Ludzie, z pomoca niektorych kapłanów niestety, z NPR zrobili pod sloganem wstrzemiezliwosci sposób na unikniecie poczecia.
Metode na 100%. Ale metode czego? metode na planowanie rodziny, kontrole narodzin. W wikipedii po wpisaniu hasła antykoncepcja wyskakuje to samo. Dodam, ze WHO zalicza naturalne metody do antykoncepcji.

Katolickie malzenstwa zaszly zbyt daleko w niewłasciwym stosowaniu NPR.
Metoda ktora miała byc okresowym rozwiazaniem krytycznych sytuacji stała sie stylem zycia. Dlaczego metoda ta zachwalana jest równiez zamoznym małzonkom? Dochodzi do tego, ze narzeczeni planuja dzien slubu wg cyklu tak by nie zajsc w ciaze w nocy poslubnej.

Czy to nie jest niszczenie stwórczych zamiarów Boga?

Mamy czasy osateczne, Idzie ostrzezenie, chaos, przesladowanie. Chetnie wierzycie, ze Bog nad wszystkim panuje, On nas nie opuści. Bo to w koncu On kazdy wlos na naszej glowie ma policzony, On potrafi zmieniac bieg gwiazd i planet, krzyzuje plany wielkim tego swiata. Ale dzieci? Dziecmi zajmijmy sie sami, wykorzystajmy naturalne metody planowania rodziny. Jednak to planowanie koncentruje sie nad tym jak nie miec rodziny. Nie mam racji? A niekiedy prowadzi do obsesyjnego pragnienia unkniecia ciazy, co wiaze sie z utraty wiary w Boza Opatrznosc.

Padały tutaj argumenty, ze Bog i tak nam pomaga mimo iz nie poddajemy sie Jego Woli. Przeciez musimy zapewnic dzieciom wykształcenie.
To, ze Bog nie zapewnia wszystkim rodzinom wyskiego standardu materialnego, nie znaczy ze ich opuszcza. To Niebo, a nie bezpieczenstwo, jest celem jaki maja osiagnac dzieci ktore Bog zsyła rodzicom.

Czy ja mowie, ze kazda rodzina ma miec gromadke dzieci? To zalezy od Boga. kazda rodzina powinna miec tyle dzieci ile Bog chce im dac. Jednak ich nie maja…Dlaczego katolicy maja dzis tak mało dzieci? Czy to jest Wola Boza?
Stosowanie NPR przez tzw poboznych katolikow jest jednym z glownych powodów kryzysu w Kosciele.

Zarzucaliscie mi, ze “moja” wizja małzenstwa jest bezrozumna. Uwazacie, ze zwazajac na okolicznosci nalezy zaplanowac rodzine.Bo przeciez lepiej jak 2 dzieci dobrze odzywione, ubrane i wyksztalcone niz gdy liczna rodzina cierpi na ubóstwo. Nie chcecie miec “nierozwaznych ciaz”
Jak patrzylibyscie na brzemienna Maryje z Józefem szukajacych od domu do domu kąta dla siebie? Jak patrzycie na wielodzietne rodziny, z których jest tak wiele powołan kapłanskich?

Mowicie, ze zabraniam Wam przyjemnosci z mezem, a dobrze kobiety wiemy, ze najwieksze pragnienie zjednoczenia z mezczyzna kobieta ma podczas dni płodnych. nie mam racji?

Był jeszcze jeden zarzut, o brak patriotyzmu. Ze zabraniam wam sie mnozyc, alez ja was Kochani do tego zachecam. Kiedys katolicyzm kojarzony był z wielodzietnoscia.
I spytam sie o Wasz patriotyzm. Ile Wy macie dzieci? I dlaczego tyle?

Powołam sie na cytat z ksiazki “Cykl w małżeństwie i moralność chrześcijańska”o. Orville Griese: “Małżeństwa chrześcijańskie muszą być świadome, jak wyjątkową, opatrznościową łaską jest zdolność wzbudzenia nowego życia, zapewniająca małżonkom głębsze, bardziej trwałe zjednoczenie, dostarczająca im środków do osobistego uświęcenia, przyczyniającą się do wzrostu liczebnego i siły zarówno Kościoła jak i państwa. Sam fakt, że przyszłość rysuje się niepewnie lub obawa, że dzieci mogą być słabowite czy chore nie jest powodem do zastępowania ufności należnej Bogu wiarą w kalkulację biologiczną opartą na okresach płodności”.

I jeszcze jedno, nie wiem skad ta dziwna nagonka na moje poglady, ktorych sama sobie nie wymysliłam. Przeszlo mi przez mysl, ze ja tu gadam o NPR, a Wy moze tymczasem stosujecie sztuczna antykoncepcje… stad bym rozumiała to oparzenie. Jak tak to przepraszam, rzeczywiscie musiało zabolec. A moje przemyslenia w takim razie na nic sie zdaja.

I nie wysmiewajcie mnie do kaktusów i babc zelaznych dziewic, gdy wasz rozum moich pogladów poprostu pojac nie moze. Wiem, ze czasy mamy gloryfikujace seks i szydzace z wstrzemiezliwosci, ale nie mylcie czystosci z oziebloscia. A poddawanie w watpliwosc mojej mlodosci, jest zastanawiajace, czy to juz ze mna cos nie tak, czy to wy gdzies popełniliscie blad.

Jeszcze jeden cytat jednego z moich mistrzów, Arcybiskupa F.J Sheena:

“Główna idea kontroli narodzin jest nielogiczna. Jest to gloryfikacja środków przy jednoczesnym lekceważeniu celu; zgodnie z nią, przyjemność będąca środkiem prokreacji jest dobra, lecz dzieci same w sobie dobre nie są. Innymi słowy, zgodnie z powyższym tokiem myślenia, filozofia kontroli narodzin pragnie umieścić nas w świecie, w którym drzewa zawsze by kwitły lecz nigdy nie dawałyby owoców, w świecie pełnym znaków drogowych prowadzących donikąd. W świecie tym każde drzewo byłoby nieurodzajnym drzewem figowym, ściągając przez to na siebie klątwę Boga.”

Nie mierzcie swoja miara prosze, mierzcie Boza miara.
I nie, nie jestem sama, jest nas wiecej. Slyszeliscie, ze idzie Nowe…..?
https://fbcdn-sphotos-a.akamaihd.net/hphotos-ak-ash4/s720x720/419229_10151283452780109_208920785108_22768470_726349911_n.jpg

Brawa dla tych co dotrwali do konca:) Shalom:)

Teraz wstawię mój komentarz (a nawet dwa bo o tylu była mowa) który spowodował wywołanie do tablicy admina przez  czytelniczkę Passiflore.

1.Napisał Dzieckonmp 20/02/2012 @ 9:13 am

Widzę że działa z różnych stron sa wycelowane we mnie. Każdy by chciał żeby tylko jego słuszna linia była prezentowana. Ja nic nie promuje tylko poddaję pod dyskusję dla mnie kontrowersyjnego księdza. Wcale nie ma regularności bo przez ponad 2 lata było tylko 3 wpisy według mnie stanowczo za mało. Ludzie żyją w rodzinach lub poza rodzinami i interesuje ich ta dziedzina . Często nie wiedzą jak należy żyć , postępować. Może choć trochę dobrego przykładu od innych tu zobaczą.

2. Napisał Dzieckonmp 20/02/2012 @ 6:04 pm

Ewa-Barbara piszesz “Dlatego nie mozna atakowac Alby@ za jej zdrowe podejscie do tak wspanialego daru,jakim jest czystość”

Słusznie piszesz ale problem polega na tym że wszystkie małżeństwa nie mogą podjąć ślubu czystości bo wyginiemy jak dinozaury. Małżeństwo jest zawierane z myślą o zrodzeniu najlepiej dużo dzieci żeby pokolenie wciąż istniało ( Minimum 3-4 dzieci powinny być). Nie może tak być aby masowo małżeństwa ślubowały czystość. Jest to zrozumiałe ale tylko dla małego procenta. Dlatego nie widzę sensu apelowanie na blogu o to aby małżonkowie składali śluby czystości. Zresztą do tego trzeba też mieć powołanie a nigdy nie jest tak ze wszyscy sa powołani do czystego małżeństwa. Jeszcze jedno jeśli “alba” ze swoim mężem ślubowała czystość to fajnie by było jakby nam o tym pięknie opisała, o tym jak Bóg w ich związku działa a nie domagała się od nas wszystkich tego samego. To domaganie się nie wygląda na działanie dobrego ducha.

Wydaje mi się że nie mam co odpowiadać gdyż ja ani nie krytykowałem postawy Passiflory a wręcz mi imponuje, ani nie odnosiłem się do tych tematów o których Passiflora pisze.

Odpowiedzi: 92 to “Ciekawe komentarze czytelników”

  1. alba powiedział/a

    Ewa-Barbara piszesz “Dlatego nie mozna atakowac Alby@ za jej zdrowe podejscie do tak wspanialego daru,jakim jest czystość”

    Admin’ “Słusznie piszesz ale problem polega na tym że wszystkie małżeństwa nie mogą podjąć ślubu czystości bo wyginiemy jak dinozaury.”

    Żle mnie zrozumiałes Adminie, oto moja wczorajsza odpowiedź.
    alba powiedział/a
    20/02/2012 @ 7:40 pm

    3

    4

    Rate This

    Mili ludzie, chyba żeśmy się nie zrozumieli. Pisząc o czystości małżeńskiej, zawsze miałam na myśli współżycie małżonków z otwarciem na prokreację i rodzenie dzieci i to jak najwięcej. Nie popieram natomiast zbliżenia tylko i wyłącznie dla samych rozkoszy cielesnej , dotyczy to zwłaszcza tych, których czas na rodzenie dzieci już minął, albo tych którzy nie planują więcej potomstwa. Tacy powinni postawić tamę swoim seks zachciankom i odzwyczajać się , oczywiście przy pomocy Łaski Bożej. Z początku sprawa jest dość trudna jak z każdym uzależnieniem, ale można to ujarzmić. Prawdopodobnie natychmiast mija, gdy się składa dozgonny ślub wstrzemięźliwości seksualnej.
    Nie myślcie o tym co ludzkie, ale o tym co Boże” . Wszystko można usprawiedliwić, ale sumienie nie będzie dawało spokoju, bo ci co są świadomi Woli Bożej , a ja odrzucą otrzymają większą chłostę i nie pomoże ani mąż ani żona ani ksiądz.. Kiedyś było normą, że mąż miał szlaban po okresie rozrodczym żony , ale nie było rozwodów, a teraz kobity lękają się o swoje małżeństwa, a i księża szkoleni są, żeby zachęcać małżonków do seksualnej aktywności, za radą o. Knotza zatańczyć przed mężem w koronkowej bieliźnie, urozmaicić współżycie w łazience bo to rzekomo cementuje małżeństwo i chłopy maja dobrze, nie muszą tak często korzystać z agencji towarzyskiej. Dla nich to żyć nie umierać. Chociaż wiem , że są mężczyźni pragnący żyć w czystości, ale żony się ,o zgrozo. nie zgadzają i muszą z nimi grzeszyć Ci to dopiero maja wyrzuty sumienia.

    • Agnes powiedział/a

      Jestem z Toba, Alba. Przeciez caly czas chodzilo o czystosc intencji w pozyciu malzenskim, o nasze nastawienie do poczecia dziecka, abysmy nie bluznily w modlitwach typu: “Boze, obym nie zaszla w ciaze”, ale bysmy umialy w pokorze i poddaniu Woli Bozej powiedziec: “Niech bedzie Boze jak TY chcesz, a nie jak ja chce”. Chodzi o to, aby pozyciem malzenskim nie sterowala pozadliwosc ciala i hormony, a gleboka wzajemna milosc malzonkow. I jest to sprawa tylko i jedynie pomiedzy tymi dwojga ludzmi. Wystawianie tak osobistych i intymnych chwil dla widoku osob postronnych (czy to w postaci zdjec czy tylko opowiadan czy podtekstow) w jakis sposob obnaza takie malzenstwo i moga nawet niechcacy stac sie zgorszeniem dla maluczkich. Nie trzeba przeciez uzywac wulgarnego i dosadnego jezyka, aby zdeprawowac innych.

      To jest blog dla wszystkich i nawet dziecko moze tu trafic szukajac BOGA, przeczyta ktores z Oredzi, bedzie chcialo poznac opinie innych ludzi, zajrzy do komentarzy…. a tam nie dosc, ze nie na temat, to jeszcze z tak roznej beczki.

      • aga powiedział/a

        … Chodzi o to, aby pozyciem malzenskim nie sterowala pozadliwosc ciala i hormony, a gleboka wzajemna milosc malzonkow…
        Agnes ty naprawdę w tym opowiadaniu Marka nie dostrzegasz miłości? bo ja widzę więcej tej wzajemnej miłości, zrozumienia i jedności małżeńskiej, niż gorszącej pożadliwości co ma niby deprawować i jeszcze coś ktoś napisał o zgniliźnie itp. użył nieprzyjemnych epitetów. Wasza wyobraźnia pracuje widać na najwyższych obrotach, widząc więcej niż jest napisane. Ja widzę udane na każdej istotnej płaszczyźnie małżeństwo, Bożymi łaskami obdarowane. A jak według was powinno wyglądać normalne małżeństwo? że siedzą obok siebie jak w kościele i mówią ‘siostro’ ‘bracie’?
        Alba we wcześniejszych postach napisała, że kobiety trzęsą się ze strachu że je chłop zostawi jak one odmówią, to mnie dopiero zbulwersowało, bo to znaczy że co? że nieważny jest sakrament[NIEROZERWALNY] a ma się tylko liczyć co kobieta sobie ubzdura? poczytajcie Glorię polo jak doszła do przykazania ‘nie cudzołóż’ w swoim małym sądzie, każda osoba która sugeruje bądź uczestniczy w podziale małżonków, popełnia cudzołóstwo. Zastanówcie się panie, dusze nadgorliwe są narażone na sprzeczne z przykazaniami postępowanie, a tak na koniec jeden wniosek, mój własny, jak może wzrasatać w miłości mąż i żona, zadręczając się wzajemnym odtrąceniem? trzeba być zimnym jak głaz, by móc tak funkcjonować

    • bonawentura powiedział/a

      Albo, też jestem z tobą i powiem, że w dzisiejszej dobie życia ponad 90% małżeństw na świecie, żyje w grzechu nieczystości (wielu nieświadomych i wprowadzonych w błąd), a to z powodu błędów, które są rozsiewane między innymi i w kościele.Sama jestem przykładem, iż spowiadając się jestem źle rozumiana i pouczana w tej kwestii, a sumienie mówi mi zupełnie co innego, dlatego słucham SUMIENIA i mam pokój w sercu, bo chcę i pragnę podobać się Bogu, a nie kapłanom, koleżankom i ludziom.Rozumiem, że tylko małżeństwo otwarte na nowe życie, za każdym razem, gdy dochodzi do aktu współżycia jest zgodne z Wolą Boga, a ON sam decyduje, czy nowe życie ma się począć, czy nie.Żyjąc w dzisiejszym świecie wystarczy popatrzeć wokół i dać sobie odpowiedź, czy żyjemy zgodnie z prawem Bożym w tej dziedzinie- skąd niż demograficzny, skąd starzejące się całe społeczeństwa?Mam pięcioro dzieci, a ostatnie urodziłam w wieku podeszłym i zastanawiam się, czy na sądzie Pan nie będzie rozczarowany, że tylko tyle dałam mu duszyczek, bo kiedyś też słuchałam i przestrzegałam kalendarzyka i NRP.

      • Żona powiedział/a

        1. “ponad 90% małżeństw żyje w grzechu nieczystości”. Hm, a skąd masz takie dane, prowadziłaś badania naukowe? wiesz choćby co to jest próbka statystyczna?
        2. “żyją w grzechu, wielu nieświadomych”. Mnie uczono, że grzech to świadome i dobrowolne przekroczenie przykazań. Z akcentem na świadome i dobrowolne. Z jakiegoś innego kościoła jesteś?
        3. no my mamy tylko czworo, ale i tak chyba nie jesteśmy winni niżowi demograficznemu

  2. aga powiedział/a

    Ojojoj….teraz to już tama puściła i końca ‘dyskusji’ nie będzie….:)

  3. Jarek powiedział/a

    Ale nudy. Nie mogę się oprzeć wrażeniu, że tak wiele osób jest owładniętych myślą o seksie. Bo dobry, więc trzeba promować albo zły, więc trzeba nawoływać do wstrzemięźliwości. I dyskusje, dyskusje, dyskusje.

    Jak daleko to jest od Jezusowego “tak, tak”, “nie, “nie”.

    Małżeństwo to “prasakrament”. Ono było od początku w zamyśle Bożym. A tu kombinacje do n-tej potęgi, jak jest dobrze, jak jest źle. Kto święty, kto grzesznik, itp…

    Mnie się wydaje, że za mało tu dobrze uformowanych sumień i za mało zdrowego rozsądku, a za dużo teoretyzowania.

    Jeśli się mylę i niesłusznie tylko sądzę, to przepraszam.

    • Kamil powiedział/a

      @Jarku zgadzam się z Tobą, Pozwólcie, że zacytuję Mateusza
      (Mat. 7:3–5): A czemu widzisz źdźbło w oku brata swego, a belki w oku swoim nie dostrzegasz? Albo jak powiesz bratu swemu: Pozwól, że wyjmę źdźbło z oka twego, a oto belka jest w oku twoim? Obłudniku, wyjmij najpierw belkę z oka swego, a wtedy przejrzysz, aby wyjąć źdźbło z oka brata swego.

      „Oddajcie… Cezarowi to, co należy do Cezara, a Bogu to, co należy do Boga” (Mateusz 22:21)

      Tak więc proponuję aby sprawy pożycia małżeńskiego pozostawić małżeństwom. Sami będą się rozliczać przed Bogiem i nikt z nas nie ma prawa osądzać drugiego człowieka. Zastanawiam się kiedy do was to dotrze, aby na tym blogu namawiać jedynie do wspólnej modlitwy a wszystko inne pozostawić na dalszym planie.

      • Anastazja powiedział/a

        Za mało jest mówienia o tym jak Ewangelię wcielać praktycznie w życie. O życiu trzeba mówić w świetle Ewangelii i rozstrzygać wg niej życiowe dylematy.
        Ewangelia bez życia jest jak bycie katolikiem tylko w niedzielę. Nie istnieje.

        • Kamil powiedział/a

          Pozwolisz, że znów zacytuję Mateusza.

          Mt 19,3-12

          3 Podeszli wówczas do Niego faryzeusze. Wystawiając Go na próbę, zapytali: “Czy wolno mężowi oddalić swoją żonę z jakiegoś powodu?” 4 On w odpowiedzi zapytał: “Czy nie czytaliście, że Stwórca od początku stworzył ich jako mężczyznę i kobietę? 5 Powiedział też: “Z tej racji opuści mężczyzna ojca i matkę i złączy się ze swoją żoną. I będą oboje jednym ciałem”. 6 Tak nie są już dwoje, lecz jedno ciało. Co zatem Bóg złączył, tego niech człowiek nie rozdziela”. 7 Zapytali Go: “Dlaczego więc Mojżesz polecił dać dokument rozwodowy i oddalić ją?” 8 Odpowiedział im: “Ze względu na zatwardziałość waszego serca pozwolił wam Mojżesz oddalać wasze żony, lecz na początku tak nie było. 9 Oświadczam wam zatem: kto oddali swoją żonę – nie w przypadku cudzołożnego związku – i poślubi inną, ten dopuszcza się cudzołóstwa”. 10 Na to odezwali się Jego uczniowie: “Jeśli tak ma się sprawa z mężem i żoną, to nie warto się żenić”. 11 On im odpowiedział: “Nie wszyscy pojmują tę naukę, lecz którym jest dane. 12 Są bowiem bezżenni, bo tak już z łona matki się urodzili; i są bezżenni, gdyż przez ludzi bezżennymi się stali; i są bezżenni, ponieważ ze względu na królestwo niebieskie sami siebie bezżennymi uczynili. Kto może pojąć, niech pojmie”.

          Ewangelizacja ma polegać na nauczaniu Jezusa a nie wymyślaniu własnych dogmatów. Więc nie zasłaniajcie się Ewangelizacją. Należy się zastanowić jak pomóc rozbitym małżeństwom, smutnym rodziną na tym ma polegać ewangelizacja a nie na wytykaniu błędów innym ludziom. Jak pamiętamy z historii władcy zasłaniali się ewangelizacją świata.

          Wybaczcie, że to napiszę ale w ten sposób postępujecie jak faryzeusze z ewangelii Jana. Zacytuję!
          J 8,1-11

          1 Jezus udał się na Górę Oliwną. 2 Rano znowu przybył na teren świątyni i cały lud zaczął się zbierać przy Nim. On usiadł i uczył ich. 3 Wtedy uczeni i faryzeusze przyprowadzili jakąś kobietę, przyłapaną na cudzołóstwie. Postawili ją pośrodku 4 i powiedzieli Mu: “Nauczycielu, ta kobieta została przyłapana na występku cudzołóstwa. 5 W Prawie Mojżesz kazał nam takie kamienować. A Ty co powiesz?” 6 Mówili to dla poddania Go próbie, by mieć coś do oskarżenia Go. Na to Jezus pochyliwszy się rysował palcem po ziemi. 7 Gdy nie przestawali Go pytać, wyprostował się i rzekł im: “Kto z was bez grzechu, niech pierwszy rzuci w nią kamieniem”. 8 I znowu pochyliwszy się, rysował po ziemi. 9 Gdy oni to usłyszeli, zaczęli jeden po drugim odchodzić, zaczynając od starszych. Został sam i ta kobieta, stojąca pośrodku. 10 Jezus wyprostował się i zapytał ją: “Kobieto, gdzie są? Żaden nie wydał na ciebie wyroku?” 11 Odpowiedziała: “Żaden, Panie”. Jezus rzekł: “I ja na ciebie wyroku nie wydaję. Idź, a odtąd już nie grzesz”.

          Tak więc nie patrzmy na błędy i grzechy innych, ale starajmy się samemu ich nie czynić.

          • Jarek powiedział/a

            Chyba nie zostałem do końca zrozumiany. A może własnie zostałem dobrze zrozumiany, skoro mi “przyminusowali”.

            Chodziło mi o to, że ludzie żyjący blisko Boga w swoim rozumie i sumieniu rozpoznają, co jest dobre, a co złe. Zwłaszcza dotyczy to małżeństwa, które jest najbardziej naturalnym, pierwotnym powołaniem człowieka.

            W pewnych kwestiach nie da się wskazać dokłądnie, dokąd jest dobrze, a gdzie jest grzech. Żaden przepis i żadne prawo nie są bowiem w stanie uwzględnić takich okoliczności, jak intencja. Jeśli oboje małżonków katolickich współżyje mając tę tylko czystą intencję miłości – do Boga, do siebie samego i siebie nawzajem oraz do nowego człowieka, który może się począć – a sumienie im niczego nie wyrzuca, to gdzie tu może być jakikolwiek grzech? Mówię tu o sumieniu uformowanym u osoby, która zna nauczanie Kościoła.

            Z drugiej strony nawet, jeśli ktoś przestrzega wszystkich przepisów i złożył ślub czystości, a dokonuje uchybień w miłości bliźniego, to na co mu ta jego ofiara z płciowości? Mnie się wydaje mało albo nawet całkiem bezwartościowa, jeśli nie jest motywowana miłością.

          • Anastazja powiedział/a

            Podpisuję się pod tymi słowami. Masz rację.

          • Anastazja powiedział/a

            Moje potwierdzenie dotyczy wpisu Jarka. Co do Kamilu Twojej wypowiedzi, właśnie o to tu chodzi by więcej nie grzeszyć. powiedz mi jak ma błądzący zauważyć że błądzi jak nikt nie będzie chciał mu tego wytłumaczyć??
            To nie faryzeizm, tylko to co pięknie opisała Agnes poniżej.

          • Kamil powiedział/a

            @Anastazja.
            Czyż Bóg nie dał nam wolnej woli i sumienia, czy Bóg nie pokazał wyraźnie gdzie są granice grzechu. Jeżeli małżeństwo jest katolickie i pobierało nauki tego kościoła to wie co według naszej wiary jest grzechem. Należy upominać tak jak nauczał nas Jezus. I tu znów Mateusz(18, 15-20):

            Jezus powiedział do swoich uczniów: “Gdy brat twój zgrzeszy przeciw tobie, idź i upomnij go w cztery oczy.
            Jeśli cię usłucha, pozyskasz swego brata. Jeśli zaś nie usłucha, weź z sobą jeszcze jednego albo dwóch, żeby na słowie dwóch albo trzech świadków oparła się cała sprawa.
            Jeśli i tych nie usłucha, donieś Kościołowi! A jeśli nawet Kościoła nie usłucha, niech ci będzie jak poganin i celnik!
            Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, cokolwiek zwiążecie na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążecie na ziemi, będzie rozwiązane w niebie.
            Dalej, zaprawdę, powiadam wam: Jeśli dwóch z was na ziemi zgodnie o coś prosić będzie, to wszystko otrzymają od mojego Ojca, który jest w niebie. Bo gdzie są dwaj albo trzej zebrani w imię moje, tam jestem pośród nich”.

            Tak więc zanim zaczniecie rozliczać się na forum, blogu czy w inny miejscu internetu. Spróbujcie porozmawiać w cztery oczy. Komu z nas starczy siły i wiary aby upomnieć drugiego człowieka? Czy na pewno nasze życie jest na tyle godne i dobre, że mamy prawo upominać drugiego człowieka. Czy może lepiej zacząć od samego siebie. Ja nie mógł bym upominać małżeństwa jak mają żyć.

            W Piśmie Świętym miłość nie jest zakazana, a wręcz jest nakazana. Każdy ma swoje racje i każdy widzi to co chce wiedzieć. Ale tylko Bóg ma prawo nas sądzić.

          • Beata powiedział/a

            Kamil……….a jeżeli małżeństwo się dopiero co nawróciło? albo tylko jeden z małżonków?
            wtedy może byc problem……..
            i warto rozmawiac na tekie tematy, bo są ważne.
            Ja dotąd nie znałam nauki Kościoła w takim sensie, tzn. nie odczytywałam nauki płynącej z Kościoła jako przesłania DLA MNIE, ale ogólnie………..a i nawet nie to…………

            jestem osobą 3 lata temu nawróconą, mimo wychowania katolickiego Bóg był poza moim zasięgiem i rozumowym, i takim osobistym i jakimkolwiek……….kiedys, gdy myślałam o Bogu był w moim wyobrażeniu surowy, grożący, lepiej z było z Nim nie zadzierać, karzący, brodaty, niedostępny.
            Jak kiedyś przeczytałam gdzies, że można mówić do Niego “tatuś”,to był dla mnie spory szok, ale chciałam tak, bo wyobrażałam sobie, że to musi być cudowne uczucie mieć Boga za Tatusia. Uczyłam się długo wymawiać to słowo, najpierw samo słowo…..potem rozsmakowywałam się powolutku w znaczeniu tego słowa w odniesieniu do “mojego brodatego Boga”, aż nauczyłam sie, (a pewnie i dużo łask dostałam do tego potrzebnych), wymawiać to słowo z rozkoszą odczuwania bycia kochana córką….Dosłownie, klękałam i głośno albo szeptem wymawiałam słowo “tatuś”…… a potem pokochałam Go sercem.
            Dzisiaj jak o Nim myślę, to w moim sercu dzieje się coś dziwnego. Jak opowiadam komuś o moim Bogu, to aby to zobrazować, mówię, że jest to uczucie podobne do rozlewającego sie żółtka w na wpół ugotowanym jajku :) . Tak śmiesznie, ale mam takie porównanie, łatwiej jest mi nawet dzieciom o Bogu mówic używając takich porównań………i mnie samej to rozumiec.
            Kiedy myślę o moim Bogu, serce mi sie rozlewa jak to żółtko :)

            Więc jak z Ojcem miałam tyle “roboty”………co z resztą?………..już nie wspomnę o nauce Kościoła. Do niedawna Kościół był dla mnie li tylko budynkiem………..nie zdawałam sobie sprawy, że Kościół to Chrystus, a my Jego członki……….
            W ubiegłym roku przeczytałam Pismo św., jak czegoś nie rozumiałam, leciałam do konfesjonału, ależ marudziłam i wyzywałam na niektórych “bohaterów”, na wiele rzeczy nie miałam zgody, np. posiadanie wielu żon……………no jak to……..to znowu konfesjonał i tam mi ksiądz tłumaczył……

            Pewnie, że Bóg dał nam wolną wolę, ale co z tego?
            to część prawdy………moje dzieci sa małe, najmłodszy ma 7 lat, średni 12, ………..one też mają wolną wole, ale ktoś musi im pokazać, że to tak, a to nie……tamto mozna, a tego absolutnie nie wolno………..
            Najstarszy ma lat prawie 18…..
            I mnie musiał to ktoś pokazać………..i pewnie jeszcze nie jeden raz będe potrzebowała takiej pomocy………..mimo, że mam 39 lat :)
            Bo jak mam uczyć moje dzieci kiedy sama wiem niewiele?

            Na tym blogu (Adminie, całus dla Ciebie) dowiedziałam się czym i kim jest Kościół…………..ale już konkretnie, dowiedziałam się w jaki sposób czerpać naukę i wcielać ją w życie, praktycznie a nie ględzeniem………..
            To jest mój cudowny owoc…………

          • bas powiedział/a

            Jarek masz słuszność. Kamil napisał też pięknie i przejrzyście na ten temat podpierając się Pismem Sw. – i tego się trzymajmy!

          • Kamil powiedział/a

            @Beata #Kamil……….a jeżeli małżeństwo się dopiero co nawróciło? albo tylko jeden z małżonków?
            wtedy może byc problem……..
            i warto rozmawiac na tekie tematy, bo są ważne.
            Ja dotąd nie znałam nauki Kościoła w takim sensie, tzn. nie odczytywałam nauki płynącej z Kościoła jako przesłania DLA MNIE, ale ogólnie………..a i nawet nie to…………#

            Beato dobrze wiesz, że to nie problem. Trzeba tylko prosić Boga, ty masz wątpliwości i chcesz wiedzieć jak najwięcej. Więc proś Boga. Dla wielu ludzi jest to nie pojęte, mówią: “Tyle razy proszę Boga i nic!” Wtedy pytam “A o co prosisz?” “O nowy dom, samochód, dobrą pracę, żeby była lekka i żebym duuuuuuuuużo zarabiał”. Jest to ten sam schemat dla każdej napotkanej osoby. A przecież Bóg daje nam to o co prosimy w momencie kiedy tego potrzebujemy, nigdy wcześniej nigdy później.
            Trzy anegdoty z mojego życia odnośnie proszenia Boga:
            1. Wiele razy zdawałem prawo jazdy. Za kolejnym już prawie płakałem, a nie należę do osób, które się rozczulają. Pytałem się Boga i modliłem, byłem wręcz zawiedziony i rozczarowany. W końcu zdałem upragnione prawo jazdy, po trzech latach, egzaminów też kilka było. Trzy miesiące później poznałem dziewczynę, dziś mija trzeci rok od kiedy się poznaliśmy i jesteśmy ze sobą. Gdybym zdał wcześniej nie poznałbym jej, a dziś przy niej jestem najszczęśliwszym człowiekiem,
            2. Miałem wątpliwości odnośnie Harrego Pottera. Prosiłem Boga o znak, który mi wyjaśni czy powinienem czytać tą książkę. A miałem do niej sentyment bo dzięki tej książce zacząłem czytać. Kościół jej zakazywał ja chciałem czytać. Nie wiedziałem co robić, prosiłem Boga o pomoc. Los chciał, że pojechał do swoich rodziców na weekend. W niedziele w kościele, a jest to mała parafia, był u nich ksiądz egzorcysta. Od razu z nim zacząłem rozmawiać i rozwiał wszystkie moje wątpliwości.
            3. Na ten blog trafiłem, w momencie kiedy nienawiść w moim sercu była tak ogromna, że przysłaniała wszystko to co piękne. Nie mogłem bardziej nienawidzić tych, którzy krzywdzili i krzywdzą moją ojczyznę. Dziś wiem, że sprawiedliwość leży w kwestii Boga i mogą go jedynie prosić o szybką reakcję. Przestałem nienawidzić i jestem o wiele szczęśliwszym człowiekiem. Jest mi smutno ale do nienawiści bardzo ale to bardzo daleko.

            Do czego zmierzam Beato, proś Boga a na twoje drodze pojawi się człowiek – lub anioł w postaci człowieka, który rozwieje wszystkie twoje wątpliwości. Pytaj Boga a dostaniesz odpowiedzi, dostaniesz je jak Bóg uzna, że najwyższy czas być się dowiedziała. Nigdy wcześniej nigdy później. Któż lepiej wie co dla nas dobre jeżeli nie sam Bóg.

          • Beata powiedział/a

            Kamilu, jesteś mądrym chłopakiem, bardzo fajnie mi sie czyta Twoje posty….
            No własnie……..zależy o co prosimy………
            jak trafiłam na Odnowę w Duchu św, nasz ksiądz, który się nami opiekował i głosił kazania, powiedział, że nie dostajemy tego od Boga o co prosimy, bo się źle modlimy.
            Od tamtej pory, rok już minął, prosze Boga o Jego Świętego Ducha, aby kochał mnie taką jaka jestem, grzeszną i nędzną, proszę o to aby mnie nie opuszczał i abym ja nigdy nie chciała odejśc od Niego, o cichośc, cierpliwość i pokorę, dar mądrości i serce pełne miłości. Codziennie rano proszę o wszystko to, czego potrzeba mnie i mojej rodzinie, o łaskę nawrócenia i dar gorącej wiary, o światło Ducha Św. abym rozpoznała Bożą wole wobec mnie i abym rozpoznała co konkretnie moge dla Boga zrobic każdego dnia, w czym mogę Mu pomóc………….a z ziemskich spraw proszę abyśmy mogli wrócic do Polski i tam zamieszkać………….jesli taka Jego wola.

            Dziękuję Kamilu za to, że jestes, że się modlisz o kochasz Pana.

            Mój syn mana imię Kamil…..18-tkę w tym roku będzie miał.

          • Anastazja powiedział/a

            @ Kami: chciałabym upominać w 4 oczy ale jest to blog, znamy się tylko z nicków, i jest to miejsce spotkań wielu ludzi i myśli jednocześnie, Więc tutaj nie da się upomnieć w 4 oczy.
            Myślę, że jeśli publicznie szerzą się błędy należy je publicznie też pokazywać i nazywać błędami. Mój sposób wypowiedzi jest dostosowany do możliwości jakie mam w danej chwili.
            Piękne fragmenty Pisma Świętego rzeczywiście do zastosowania w codziennym życiu.

          • Kamil powiedział/a

            @Beato dziękuję za miłe słowa. Pamiętaj aby koncentrować swoją uwagę na tym co najważniejsze. Prosisz Boga o wiele rzeczy w zamian oddajesz mu modlitwę. Czy według Ciebie ta modlitwa jest warta tych wszystkich próśb? Ludzie chodzą do kościoła i narzekają, że Bóg ich nie słucha i są nieszczęśliwi. Czy z modlitwą nie jest tak jak ze słowem “dziękuje”. Im częściej je mówisz tym więcej otrzymujesz. Jeżeli chcemy tylko dostawać a nie umiemy dziękować to Bóg nie da tego o co prosimy. Moja rada abyś skoncentrowała się na tym co jest dla Ciebie najważniejsze.
            Ja w chwili obecnej mówię nowennę pompejską o zdrowie mojego kolegi z dzieciństwa. Chłopak ma raka i ma zaledwie 20 lat. Chcę aby wyzdrowiał, więc tego różańca nie łącze z żadną inną prośbą. Próbuje za to dodatkowo mówić Koronkę za ojczyznę, za rodzinę, za siebie ale zawsze jedna intencja do całej Koronki. Tak więc nie w ilości spełnionych próśb leży nasza nagroda ale w ilości modlitwy za jedną prośbę. Pragnę całym sercem aby mój kolega wyzdrowiał i to w tej chwili jest dla mnie najważniejsze o to proszę Boga o nic więcej.

            Znów zacytuję tym razem Łukasza (11,9-13)
            9 I Ja wam powiadam: Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam. 10 Każdy bowiem, kto prosi, otrzymuje; kto szuka, znajduje; a kołaczącemu otworzą. 11 Jeżeli którego z was, ojców, syn poprosi o chleb, czy poda mu kamień? Albo o rybę, czy zamiast ryby poda mu węża? 12 Lub też gdy prosi o jajko, czy poda mu skorpiona? 13 Jeśli więc wy, choć źli jesteście, umiecie dawać dobre dary swoim dzieciom, o ileż bardziej Ojciec z nieba da Ducha Świętego tym, którzy Go proszą”.

          • Kamil powiedział/a

            @Anastazjo po części się zgadzam, ale nie róbcie tego w taki sposób. “Ci co robią tak i tak do grzeszą” Należy się zastanowić czego Bóg od nas wymaga. Bóg każe nam kochać i miłować innych. Małżeństwo jest tym rodzajem miłości, który ma być najpiękniejszy i to małżonkowie mają czerpać przyjemność z małżeństwa. Nie wydaje mi się aby Bóg zabraniał nam pożycia lub nakazywał abyśmy się kochali tylko w celu prokreacji. Miłość ma być wielka, piękna a przyjemność z niej płynąca ma nam uświadamiać, że mąż i żona tworzą jedno ciało. Nie tylko w przenośni ale również w dosłownym znaczeniu “albowiem” tworzą dziecko. Dobrze wiemy, że Bóg ma moc tworzenia a małżeństwo jest tylko narzędziem w jego rękach. I tylko od Boga zależy czy dziecko zostanie poczęte. Tak więc rozmawiajmy ale nie wytykajmy sobie wzajemnych błędów i grzechów, nie bądźmy jak obłudnicy. Znów zacytuję Mateusza

            Oni lubią w synagogach i na rogach ulic wystawać i modlić się, żeby się ludziom pokazać. Zaprawdę powiadam wam: otrzymali już swoją nagrodę. Ty zaś gdy chcesz się modlić, wejdź do swej izdebki, zamknij drzwi i módl się do Ojca twego, który jest w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie. (Mt, 6,1-6.16-18)

          • Anastazja powiedział/a

            @Kamilu, zgadzam się z Tobą i znam siebie na tyle, że wiem, że umiem być kąśliwa.
            Jeśli w jakimkolwiek momencie zachowuję się jak faryzeusz przepraszam. Nie widze tego ale samego siebie najtrudniej ocenić, więc przepraszam każdego, kto poczuł się osobiście dotknięty. Nie chce wytykać, tylko napominać, skoro wiem co jest złe. A mój temperamecik czasami zaszaleje.

      • wizzgaa powiedział/a

        Masz rację Kamil , małżeństwa będą rozliczane za swoją metodę na pożycie . Uważam jednak , że gdyby w zamyśle Boga było nieustające “przymnażanie” potomstwa w małżeństwie to kobieta byłaby przez 100% czasu gotowa do przyjęcia tego “daru” a TAK NIE JEST ” . Już to pozwala sądzić ,że mamy jednak prawo wyboru / momentu poczęcia / i decydowania ,w jakich warunkach podejmiemy tę odpowiedzialność.

      • bas powiedział/a

        Otóż to! Trafnie powiedziane!

      • Kamil powiedział/a

        Admin proszę o skasowanie tych 2 postów. Nie w tym miejscu wstawiłem.

  4. Anastazja powiedział/a

    Odpowiedź Passiflory odnosi się do bardzo wielu wypowiedzi, wcale jej nie dotyczących, które sobie przypisała.
    Tylko raz ktoś o niej wspomniał jako o osobie która zdecydowanie opowiadała się przeciwko nat. met. planowania rodziny. Stąd nieporozumienie, Passiflora odpowiada na zarzuty, których jej nikt nie postawił.
    jak się komuś będzie chciało wracać do źródeł cały temat jest pod wpisem “Słudzy Pana. Kapłani…..” i tam wszystko jest jasne.

    Trzeba po prostu uważnie czytać Passifloro.

  5. Agnes powiedział/a

    Kochani! Tu przeciez nikt nikomu nic nie narzuca i do niczego nie zmusza. Jezeli ktos przytacza tu Slowa Jezusa, Maryi, Boga czy nauczania Swietych odnosnie pozycia malzenskiego, to nie dlatego, zeby wytknac komus jego grzechy czy bledy, a samemu sie oglosic swietym, bo to nieprawda. Wszyscy jestesmy ludzmi ze slabosciami i wczesniej czy pozniej ulegamy takiej czy innej pokusie. Rzecz w tym, aby miec dobra wole i chec podazania za Boza Wola. Dokladniejsze Objawienia z Nieba sa nie po to, aby pognebic czlowieka, ale aby mu pomoc lepiej zrozumiec co w Oczach BOGA jest grzechem i pomoc mu w dazeniu do osobistej swietosci. Sa dla nas blogoslawienstwem, abysmy mogli wykorzystac dany nam czas na ziemi na oczyszczenie swojej duszy ze wszystkiego co nie jest Boze. Jesli teraz nie wierzymy w cos lub jest nam trudno to strawic, to i tak staniemy przed taka sama Prawda w chwili Ostrzezenia lub naszej smierci. Wtedy bol i zal bedzie wiekszy, bo zobaczymy jak obrazalismy i ranilismy TEGO, Ktory Swoje Zycie oddal, aby uratowac nas od wiecznego potepienia.

    Pomaganie innym w zrozumieniu Bozej Woli czy jakichs nauk nie jest wyciaganiem zdzbla z oka. Byc moze osoba pomagajaca w ten sposob jest Szawlem, ktory stal sie Pawlem lub Magdalena, ktorej BOG przebaczyl tak wiele, ze pokochala GO tak mocno, iz teraz chce, aby i inni doswiadczyli tego samego. Dopiero, gdy dazymy do swietosci i doskonalosci dostrzegamy krok po kroku jak bardzo jestesmy grzeszni i jak bardzo sie mylilismy w ocenie swojej osoby. I dopiero wtedy odkrywamy jak bardzo BOG nas kocha pomimo takiej nedzy i ubostwa. Gdyby w Swoim Nieskonczonym Milosierdziu nie schylal sie codziennie nad czlowiekiem dajac mu liczne Laski i okazje do czynienia dobra, to sami z siebie nic nie moglibysmy uczynic.

  6. Passiflora powiedział/a

    O tak, Adminie teraz widze swoj blad i nierzetelnosc, rzeczywiscie nie zaakcentowałam na jakie pytania konkretnie oczekuje od Pana odpowiedzi. Nie zmienia to faktu, ze to Pana słowa pobudziły mnie do pisania i wiadomosc pierwotnie zaadresowana byla wlasnie dla Pana, w dalszej czesci jednak, tresc kierowana jest do innych forumowiczów.

    Uraziłam Pana, serdecznie przepraszam, tak czesto bywa, ze najbardziej obrywa osoba stojaca posrodku.
    Jestem na tym blogu prawie od poczatku i bardzo duzo tutaj sie nauczyłam. Wchodzi tu wielu moich znajomych, choc wiekszosc nie czyta komentarzy. Zawsze ceniłam Pana slowa na forum, zazwyczaj ograniczajac sie do postawienia plusa gdyz raczej nie uwazałam, ze miałabym cos jeszcze wiecej do dodania. Jak juz kiedys pisałam, trzeba byc slepym by nie zauwazyc ze ten blog ma misje do spełnienia. I chocby popełnial Pan bledy, bo kazdy jest czlowiekiem, zawsze bede bronic tego bloga i Pana.

    Te konkretne słowa wzbudziły moja reakcje w Pana wypowiedziach i na nie oczekiwałam odpowiedzi:
    “Ludzie żyją w rodzinach lub poza rodzinami i interesuje ich ta dziedzina . Często nie wiedzą jak należy żyć , postępować. Może choć trochę dobrego przykładu od innych tu zobaczą.” (o czyj przykład Panu chodzi?) oraz “Dlatego nie widzę sensu apelowanie na blogu o to aby małżonkowie składali śluby czystości.? (W ktorym momencie apelowane bylo o skladanie slubów czystosci?)

    Jednak tak sobie mysle, ze ogolnie tresc mojej wypowiedzi jest rowniez skierowana do Pana, gdyz o ile w innych przypadkach potrafi Pan ostro reagowac, o tyle, odnosnie ostatnich dni zauwazyłam, ze subtelnie przechyla Pan sie w strone owych “pewnych” ludzi, dlatego pozwala mi to rozumiec ze i ich poglady sa dla Pana bliskie. Dlatego gdy mowi Pan o dobrym przykladzie dla mlodych ludzi, rozumiem, ze owy przyklad Pan wskazał.
    A moze jest Pan tylko arbitrem w tej sprawie? Skoro tak, to nalezałoby tylko arbitraz stosowac takze przy okazji innych watków.

    Juz po raz drugi trafiam na glowną, choc o to nie prosilam, teraz juz nie wiem czy jest to powod do dumy…..

    BTW, nie bardzo mnie boli, ze zostałam obsmiana przez osoby ktore uznaja publikowane tu Oredzia za herezje, oraz uznajace objaiwienia w Medugorje za falszywe, a to w Medugorje m.in. ukształtowano moje poglady na omawiane wyzej tematy. Oraz osobe, ktora zdaje sie jakis czas temu, w gronie Promyczka siała tu zamet mnogoscia swoich nicków, nie pamietam slowa chociazby przepraszam dla naszej wspolnoty tutaj, moze sie myle…

    Ze swojej strony przepraszam, ze odwracam uwage od modlitwy i innych wazniejszych spraw i watkow na forum.

    Shalom :)

    • Anastazja powiedział/a

      Passifloro. jak widzisz nawet najtwardsze słowa piszę pod jednym nickiem. I nie zmieniłam go chociaż mnie tu potępiono niegdyś. Czy to nie mówi samo za siebie?
      Jeśli wypowiadam się w swoim imieniu zawsze podpisuję się własnym nickiem. czy tego naprawdę nie widać?
      gdyby było inaczej i bałabym się konfrontacji wróciłabym w innym wcieleniu a tak nie jest.

    • Dzieckonmp powiedział/a

      Będzie oburzenie ale stwierdzam że między innymi Ty dajesz dobry przykład. To odpowiedź na Twoje pytanie “(o czyj przykład Panu chodzi?”
      Co do apelowania o śluby czystości to było do alby.

  7. Marek powiedział/a

    Najpierw chciałem odnieść się do świadectwa Beatki na temat jej stosunku do objawień. Bardzo mnie zaciekawiło to co napisałaś potwierdzając moją opinię, że te orędzia serwowane nam bez umiaru męczą i nudzą. Mnie w dodatku demobilizują. Od dłuższego czasu powinienem wziąć się za naukę hiszpańskiego bo za rok o tej porze będziemy u córki w Santiago de Chile. A ciągle słyszę jak demon lenistwa szepcze mi do ucha: zostaw, to nie ma sensu, za rok będzie koniec tego świata.

    Piszesz dalej o postach, które podejmujesz w środy i piątki. Był czas kiedy przejąłem się objawieniami w Medjugorie i zacząłem pościć o chlebie i wodzie dwa dni w tygodniu.
    Zrezygnowałem po roku bo rodzina nie mogła ze mną wytrzymać. Stałem się smutny, słaby i drażliwy. Wprowadzałem dysharmonię w czasie wspólnych posiłków rodzinnych.
    Myślę, że ten post przyczynił się też do rozwoju depresji. Takie były owoce Medjugorie w moim domu. Moja rodzona siostra zakonnica uważa jednak, że otrzymała wiele łask pielgrzymując do Medjugorie.
    W małżeństwie generalnie wszystkie ważniejsze przedsięwzięcia trzeba uzgadniać z drugą osobą.
    Zapytaj więc Beatko twojego męża co on myśli na temat twoich postów.
    Podobnie życie religijne małżonków. Pamiętam moją mamę, która demonstracyjnie modliła się głośno o nawrócenie swojego męża i w efekcie wpędziła go w skrajny ateizm.
    Dlatego radzę: lepiej jest zagrać wspólnie w scrabble niż pójść na nieszpory zostawiając męża w domu.
    Myśmy żoną to przerabiali, z tym, że to ja byłem superreligijny (bo tak mnie wychowała moja mama) a moja żona normalna.
    Teraz po latach wiem, że nie można się zbawić w pojedynkę. Mam takie podejrzenie, że na tym blogu mało kto o tym pamięta. Być może były jakieś świadectwa na ten temat a ja przeoczyłem.

    Kamil pisze “…zastanawiam się kiedy do was to dotrze, aby na tym blogu namawiać jedynie do wspólnej modlitwy a wszystko inne pozostawić na dalszym planie…”.
    Kolego! Na tym blogu były już tysiące wezwań do modlitwy. Natarczywe upominanie przynosi
    na ogół skutki odwrotne do zamierzonych. Pan Jezus powiedział “nie każdy kto mówi Panie, Panie wejdzie do Królestwa Niebieskiego”. Reguła Św. Benedykta to modlitwa i praca.
    Słusznie Anastazja zauważyła “… Za mało jest mówienia o tym jak Ewangelię wcielać praktycznie w życie…”. Verba docent, exempla trahunt – słowa uczą, przykłady pociągają . Dlatego tak ważne są świadectwa z naszego życia chrześcijańskiego, a tych jest niewiele na tym blogu.

    Często zwracam zwracam się do moich rozmówców aby napisali coś bliżej o sobie bo na takich forach internetowych nawiązują się trwałe przyjaźnie ale warunkiem jest uchylenie przyłbicy.

    • Beata powiedział/a

      Marku………..wierzysz, że będzie Ostrzeżenie?

      Orędzia orędziami, obecne i te z przeszłości………..no ja mam tak czasem, że nie podejmuje sie jakiegoś działania, bo ……..troche jak Ty, będzie koniec świata itd…….szkoda mojej pracy, zachodu itd……….
      ale czy wierzysz w Ostrzeżenie?

      Jak zaczęłam opowiadać mojemu mężowi o orędziach, zatykał uszy, wkurzał się, mówił, że nawiedzona jestem………….jej….dużo dużo.
      Moja wina, teraz to wiem, nieraz szłam do spowiedzi i mówiłam, że nie umiem sie powstrzymać przed “nawracaniem” męża……tam ksiądz mówił co mam robić a czego unikac. I stosowałam to w życiu na codzień. Długo to trwało.
      Próbowałam go na siłę nawrócic, a tylko zaszkodziłam.
      Sama modlę się o jego nawrócenie, ale też poprosiłam o modlitwę moich rodziców, czasem wysyłam prośbę o modlitwę do sióstr zakonnych do Polski, zamawiam msze św. Ale nikomu o tym nie mówię.

      Mąż mówi, że jemu do szczęścia żaden Bóg potrzebny nie jest, a mnie serce boli jak to słyszę………….ale przestałam już cokolwiek mówić, bo najbardziej cierpiał na tym Jezus……
      Wiem, że takie podejście ma od bardzo dawna i źródło tkwi w jego dzieciństwie, ale on jeszcze tego nie widzi.
      Co do moich postów- uwaza, że przesadzam, ale daje mi jakby wolną rękę.

      Hmm………nie wiem jak to nazwać…….bo mąż niby nie wierzy, ale daje jakby sprzeczne sygnały, np. modli sie z nami przed obiadem, nawet pilnuje chłopaków aby sie porządnie przeżegnali….. a potem mówi, że Pan Bóg mu nie jest potrzebny.
      Pilnuje też czasem w niedziele, kiedy ja na miting jadę, aby średni syn na czas do kościoła się wybrał i komżę mu prasuje.

      • Marek powiedział/a

        Kiedyś wierzyłem a obecnie nie mam zdania i prawdę mówiąc nie myślę o tym.
        Wyszedłem z piekła depresji i teraz cieszę się życiem.

        Rozumiem twojego męża. Mężczyzna z natury jest niezbyt religijny i w dodatku zazdrosny o swoją żonę, która “zdradza” go z Panem Bogiem. Teraz już wiesz, że nie można go nawracać na siłę.
        Twoja modlitwa na pewno przyniesie owoce choćby takie, że będzie coraz lepszym mężem i ojcem i w ten sposób się zbawicie. Poproszę Św. Józefa aby miał go w swojej opiece.

        Polecam ciekawą książkę Davida Murrova “Mężczyźni nienawidzą chodzić do kościoła”.

      • Żona powiedział/a

        Beatko, jeszcze parę słów dorzucę od siebie. Mi się wydaje, że te posty mojego męża trwały dłużej niż rok, ale to najmniej ważne, choć myślę sobie, że też jest możliwe, że tyle to trwało, ale dla mnie to było takie trudne i w efekcie pamiętam jako coś bardzo długiego.
        W wątku z grudnia (to był pierwszy wątek, na którym się pojawiłam): http://dzieckonmp.wordpress.com/2011/12/09/seks-moze-byc-frywolny-i-bezgrzeszny/#comment-52750 jest mój wpis generalnie o metodach naturalnych, ale też o sobie i moim spojrzeniu na Medjugorie. Jeszcze gdzieś pisałam, już nie pamiętam gdzie, że nie odważyłabym się jednak powiedzieć że to jest fałszywe albo komuś odradzać wyjazd tam. Nie wiem jak jest. Ale faktycznie u nas efekty były opłakane. Ale może też inne czynniki się na to złożyły. Jednak co do samego postu – były u nas o to może nie aż kłótnie, ale na pewno brak jedności. I naprawdę psuło to atmosferę w domu. Na moje prośby, argumenty, że inna jest sytuacja osoby np. samotnej, niepracującej itp. i że nie wszystko można na zasadzie rosyjskiej urawniłowki, odpowiedź była jedna: ale Matka Boża prosi. Trudno walczyć z Matką Bożą, więc się godziłam, ale trudno było też tak żyć. Nie zapomnę wakacji, wreszcie jesteśmy wszyscy razem, zapracowany mąż jest z nami cały czas. Przychodzi środa, no i mąż i ojciec jest, ale jakby go nie było. Znajomi idą na kajaki, my siedzimy w campingu, bo Marek nie ma siły wiosłować. W piątek to samo. W następną środę to samo. w piątek to samo. Posiłek – problem. Niby jest z nami, ale z miną męczennika skubie ten swój suchy chleb. A wiadomo Polak głodny, to zły. A on jest cały czas głodny. Ale nie ustaje, no bo wiadomo, Matka Boża…
        W końcu przestał. Na szczęście.
        A na nieszpory czasem można pójść i bez współmałżonka! Byle nie stale i nie z wyniosłą miną! Ale cieszę się że Marek to napisał.

    • Nana powiedział/a

      Marku….moja historia jest podobna. Po takich orędziach byłam w depresji ponad rok. Dopiero Pismo Św., korzystanie z rozumu i kościół pomógł mi wyjść z tego.

      Dobrze by było gdyby pojawiły się głosy takie jak Twój.

    • Agnes powiedział/a

      “+ Rozmowa miłosiernego Boga z duszą dążącą do doskonałości. (Siostra Faustyna Kowalska)

      - Jezus: Miłe Mi są wysiłki twoje, duszo, która dążysz do doskonałości, ale czemuż cię widzę tak często smutną i przygnębioną. Powiedz Mi, dziecię Moje, co to ma znaczyć ten smutek i jaka jest jego przyczyna?

      - Dusza: Panie, przyczyną mojego smutku jest, że pomimo moich szczerych postanowień, wciąż upadam i to w te same błędy. Rano postanawiam, a wieczorem widzę; jak daleko odeszłam od tych postanowień.

      - Jezus: Widzisz dziecię Moje, czym jesteś sama z siebie, a przyczyną twoich upadków to jest to, że za wiele liczysz sama na siebie, a za mało się opierasz na Mnie. Ale niech cię to nie zasmuca tak nadmiernie, masz do czynienia z Bogiem miłosierdzia, nędza twoja nie wyczerpie go, przecież nie określiłem liczby przebaczenia.

      - Dusza: Tak, wiem to wszystko, ale pokusy wielkie napadają na mnie i różne wątpliwości budzą się we mnie, a przy tym wszystko mnie drażni i zniechęca.

      - Jezus: Dziecię Moje, wiedz, że największą przeszkodą do świętości jest zniechęcenie i nieuzasadniony niepokój, on odbiera ci możność ćwiczenia się w cnocie. Wszystkie razem pokusy, nie powinny ci ani na chwilę zamącić spokoju wewnętrznego, a drażliwość i zniechęcenie, to owoc twojej miłości własnej. Nie trzeba ci się zniechęcać, ale starać się o to, aby na miejscu twej miłości własnej mogła zakrólować miłość Moja. A więc ufności, dziecię Moje, nie powinnaś się zniechęcać, przychodzić dv Mnie po przebaczenie, jeżeli Ja zawsze jestem gotów ci przebaczyć. Ile razy Mnie o to prosisz, tyle razy wysławiasz miłosierdzie Moje.

      - Dusza: Ją poznaję co doskonalsze i co Ci się lepiej podoba, ale mam tak wielkie przeszkody, aby wypełnić to, co poznaję.

      - Jezus: Dziecię Moje, życie na ziemi jest walką, i to wielką walką o królestwo Moje, ale nie lękaj się, bo nie jesteś sama. Ja cię wspieram zawsze, a więc oprzyj się o ramię Moje i walcz, nie lękając się niczego. Weź naczynie ufności i czerp ze zdroju żywota nie tylko dla siebie, ale i pomyśl o innych duszach, a szczególnie o tych, którzy nie dowierzają Mojej dobroci.

      - Dusza: O Panie; czuję, że się napełnia moje serce Twoją miłością, że promienie Twego miłosierdzia i miłości przeniknęły moją duszę. Oto idę, Panie, na Twoje wezwanie; oto idę na podbój dusz, wsparta Twą łaską, jestem gotowa iść za Tobą, Panie, nie tylko na Tabor, ale i na Kalwarię. Pragnę sprowadzać dusze do źródła miłosierdzia Twego, aby na wszystkich duszach odbił się blask Twych promieni miłosierdzia, aby dom Ojca naszego był napełnion, a kiedy nieprzyjaciel zacznie pociski rzucać przeciw mnie, wtenczas jak tarczą zasłonię się miłosierdziem Twoim.”

  8. szach powiedział/a

    Marku-piękne świadectwo życia dajecie z Żoną. Również wiele innych osób,tu na blogu ,a każda droga do odkrywania Boga inna,ale każda piękna i każda wyjątkowa. Kto szuka Woli Bożej w życiu,ten znajduje . Życie nie jest proste i to co dla jednego banalnie łatwe,dla innego jest wielkim wyzwaniem. Kościół wskazuje właściwą drogę czyli czystość do ślubu a potem NPR z zaufaniem Woli Boga – i dobrze jest nią iść.Jak ktoś mówi tu o grzechu,jest w błędzie.Przywołam tu jednak pytanie młodzieńca,który chciał czegoś więcej ,niż tylko zachowywania przykazań-’wszystko to zachowuję od mojej młodości ,mówił. Jeśli chcesz być doskonały,sprzedaj wszystko co masz i chodź za Mną.’ I ja parafrazując powiem- jak ktoś chce doskonałości, to może też złożyć Bogu ofiarę z tego ,do czego ma prawo ,czyli z seksu małżeńskiego. Ale to musi być decyzja obojga małżonków bo już nie są dwojgiem,ale jednym ciałem. Jeśli oboje tego naprawdę chcą i są w stanie zdobyć się na taką ofiarę, to czemu to potępiać? Cenna jest w oczach Pana każda ofiara ,z miłości do Niego składana.Ofiara z tego,co jest godziwe i to mamy ,ale rezygnujemy przez wzgląd na Boga.I co nas kosztuje. Nie można zapominać o wskazówce-radosnego dawcę miłuje Bóg.
    A tak naprawdę, to wszelkie dylematy rozwiązuje prawo Miłości-najpierw Boga a potem bliźniego.Szukajmy wpierw Królestwa Bożego,a wszystko inne będzie nam dodane.
    O swoim intymnym życiu opowiadać nie chcę, bo wszystkiego się nie da,a część nigdy nie będzie całą prawdą. Lubię mieć trochę tajemnic :) :) :)
    Najbardziej można zranić, znając kogoś najlepiej. Masochistką nie jestem i wystawiać się nie będę.Chyba,że tylko o tym,co nam się udało mówimy.Ale to już nie jest prawdą o nas. Droga jest jasna i prosta-wskazuje ją Kościół . Kto z niej zboczył, niech wraca. Zawsze jest dobra pora,by na nią powrócić.Czy ma się lat 18 czy 98.
    Zakończę piękną pieśnią do słów św.Tereski od Dzieciątka Jezus -doktora Kościoła. Wszystkim wam ją dedykuję.
    Również jako lekarstwo Pokręciowi@ .

    • ewa111 powiedział/a

      Dwoje ludzi w małżeństwie, to DWA ciała. Tym JEDNYM ciałem staje się ich potomtwo, które spłodzą.

    • Marek powiedział/a

      Moja droga! Piszesz “…o swoim intymnym życiu opowiadać nie chcę..”
      Szczerze mówiąc zależy mi bardziej na świadectwach (niekoniecznie intymnych) mężczyzn ale Ci milczą jak zaklęci.

      “…jak ktoś chce doskonałości, to może też złożyć Bogu ofiarę z tego ,do czego ma prawo ,czyli z seksu małżeńskiego…”
      Do niedawna też tak myślałem. Ale teraz widzę, że Kościół jest raczej sceptyczny co do ślubów tego rodzaju.
      Trudno mi uwierzyć aby zdrowy mężczyzna w sile wieku dobrowolnie zgodził się na ascezę. Wiem z historii, że to się zdarzało ale nie znamy okoliczności.
      Ma się rozumieć, że z pomocą łaski Bożej wszystko jest możliwe.

      • szach powiedział/a

        A młodzieniec zasmucił się,miał bowiem wiele bogactwa.
        Mamy przykład -Jezus i Maryja.

        • szach powiedział/a

          Ponieważ sprawa Medziugorie i postów była poruszana, to moje zdanie jest następujące. Byłam tam wiele razy i potwierdzić mogę,że jest to miejsce,gdzie wieje Duch Boży. Wskazania są jasne,proste i zrozumiałe-modlitwa,post, spowiedź,Eucharystia,Pismo św.
          Nawet jak by się zdarzyło,że objawienia nigdy uznane nie będą, to miejsce to stało się miejscem szczególnym. Stało to się zapewne za sprawą Franciszkanów, ale pierwszą przyczyną były objawienia i to,że ci kapłani uwierzyli. Widać ile może płynąć dobra ze współdziałania. Ja starałam się pościć jak MB prosi i różnie to bywało. Ale jedno zauważyłam u siebie- na koniec dnia szatan wszytko niszczył wywołując jakieś niesnaski. Nie mam zamiaru się poddawać. Nie pozwolę mu wygrać, więc zaczynam znowu i znowu. Choć z wiekiem coraz trudniej idzie. I nie wiem,czy tam Matka Boża się objawia-jestem na tak.Ale wiem na 100%,że postępowanie z płynącymi stamtąd radami przynosi korzyści duchowe.

          • ewa111 powiedział/a

            “…po owocach ich poznacie”, a podobno jest bardzo wiele nawróceń, moja znajoma mówiła,że czuje się tam niezwykłą atmosferę.

        • szach powiedział/a

          miało być – Józef i Maryja .
          Pora spać ,bo się rozum miesza :)

  9. ewa111 powiedział/a

    Pan Jezus powiedział do Mieczysławy Kordas (echochrystusakrola.org, dzienniczek-październik 2011) “…wszystkie akty nawet małżeńskie, nie służące powstawaniu życia ą grzechem.”

    • Anastazja powiedział/a

      Szkoda tylko że Pan Jezus Mieczysławy Kordas to nie Pan Jezus Kościoła.
      Więc co za demon w płaszczu anioła światłości?

      • Anastazja powiedział/a

        Poza tym tra stronka zaraża komputery wirusem.

      • ewa111 powiedział/a

        Jestem zdumiona,tym wpisem.podaj jakieś logiczne argumenty, bo ja od prawie dwuch lat codziennie tam wchodzę i jak dla mnie to nasz Pan Jezus

        • Anastazja powiedział/a

          Logiczne argumenty????
          Od kilku dni nic innego nie robię, tylko wstawiam fragmenty Pisma Świętego mówiące o tym, że to co napisałaś wyżej jest bzdurne. Ale i tak najbardziej logicznym argumentem jest to, że “Pan Jezusek powiedział………”. choćby to żywcem przeczyło Ewangelii i nauce Kościoła.
          Nie przyjmujecie logicznych argumentów.

          • Żona powiedział/a

            Twoje zdanie: nie przyjmujecie logicznych argumentów dotyka chyba sedna sprawy. Żadnych logicznych argumentów. Ja też od paru dni spędziłam mnóstwo czasu podając różne argumenty. Jak grochem o ścianę.
            Fragmenty Pisma św które podajesz są świetne. Może za trudne?
            Ja staram się inaczej, chyba łatwiej, np. podając przykłady z literatury. O walce z herezją św. Antoniego, “Ptaki słuchają, ryby słuchają” J. Dobraczyńskiego. Polecam w ślad za Markiem książki Z. Kossak.
            Na smutno – źle. Na poważnie – źle. Naukowo – na nic. Żarty -zgroza.
            Zastanawiające

          • Anastazja powiedział/a

            Ale proszę raz jeszcze:
            jeśli naprawdę Jesteś w stanie to przyjąć.

            o to jest małżeństwo kochani, właśnie po to!

            “Lecz jeśli nie potrafiliby zapanować nad sobą, niech wstępują w związki małżeńskie! Lepiej jest bowiem żyć w małżeństwie, niż płonąć.” (1List do Kor 7,9)

            Cytat z “Miłość i odpowiedzialność” K. Wojtyły (po raz kolejny)

            Współżycie płciowe mężczyzny i kobiety pociąga za sobą
            możliwość poczęcia biologicznego i prokreacji, jest to naturalny skutek stosunku małżeńskiego. Skutek ten jednakże nie zawsze musi nastąpić. Zależy on od całego splotu warunków, które człowiek może rozpoznać i do których może stosować swe postępowanie. Nie mamy żadnych podstaw ku temu, aby utożsamiać każdy akt współżycia seksualnego z “koniecznością” poczęcia. Ustalone nawet z naukową dokładnością prawa biologiczne opierają się zawsze na indukcji niezupełnej i nie wykluczają pewnej przygodności, gdy chodzi o związki pomiędzy konkretnym stosunkiem płciowym danej pary osób a poczęciem biologicznym. Nie można, przeto stawiać małżonkom wymagania, aby w każdym swoim stosunku pozytywnie chcieli prokreacji. W związku z tym przesadne byłoby takie stanowisko w etyce: stosunek małżeński jest dopuszczalny i godziwy tylko pod tym warunkiem, że x i y chcą przezeń potomstwa. Byłoby to stanowisko niezgodne z porządkiem natury, który właśnie wyraża się w pewnej przygodności, gdy chodzi o związek współżycia płciowego z rozrodczością u poszczególnych par małżeńskich. Oczywiście, że słuszne jest dążenie do jakiegoś opanowania tej przygodności i uchwycenia z możliwie największą pewnością związku pomiędzy określonym stosunkiem małżeńskim a możliwością poczęcia – dążenie to stanowi sam rdzeń właściwie pojętego “świadomego macierzyństwa”. Wracając jeszcze do wspomnianego stanowiska: stosunek małżeński jest dopuszczalny i godziwy pod tym tylko warunkiem, że x i y zamierzają przezeń doprowadzić do prokreacji, trzeba zauważyć, że stanowisko takie może zawierać w sobie ukryty utylitaryzm (osoba jako środek do celu – o czym już była mowa w rozdziale I), a wówczas kolidowałoby z normą personalistyczną. Współżycie małżeńskie wypływa i winno wypływać z wzajemnej miłości oblubieńczej. Jest ono potrzebne miłości, a nie tylko prokreacji. Małżeństwo jest instytucją miłości, a nie tylko płodności. Współżycie małżeńskie zaś samo w sobie jest stosunkiem międzyosobowym, jest aktem miłości oblubieńczej, dlatego też intencja i uwaga winny być skierowane w stronę drugiej osoby, w stronę jej prawdziwego dobra. Nie wypada skierowywać tej intencji i uwagi w stronę możliwego (in potentia) następstwa stosunku, zwłaszcza gdyby to łączyło się z odwróceniem uwagi i intencji od współmałżonka. Dlatego też z pewnością nie chodzi o nastawienie: “Spełniamy ten akt, wyłącznie, aby być rodzicami”. Wystarczy zupełnie nastawienie: “Spełniając ten akt, wiemy, iż możemy stać się ojcem i matką i jesteśmy na to gotowi”. Jedynie takie nastawienie jest zgodne z miłością i umożliwia jej wspólne przeżycie. Samo stawanie się matką i ojcem dokonuje się tylko przy sposobności aktu małżeńskiego; on sam powinien być aktem miłości, aktem zjednoczenia osób, a nie tylko “narzędziem” czy “środkiem” prokreacji.

          • Anastazja powiedział/a

            Z desperacką wiarą w to, ze to naprawdę pomoże i modlitwą o przyjęcie Bożego słowa:

            2 Ze względu jednak na niebezpieczeństwo rozpusty niech każdy ma swoją żonę, a każda swojego męża. 3 Mąż niech oddaje powinność żonie, podobnie też żona mężowi. 4 Żona nie rozporządza własnym ciałem, lecz jej mąż; podobnie też i mąż nie rozporządza własnym ciałem, ale żona. 5 Nie unikajcie jedno drugiego, chyba że na pewien czas, za obopólną zgodą, by oddać się modlitwie; potem znów wróćcie do siebie, aby – wskutek niewstrzemięźliwości waszej – nie kusił was szatan. 6 To, co mówię, pochodzi z wyrozumiałości, a nie z nakazu.
            1 List do Kor 7

          • Anastazja powiedział/a

            @Ewo111: czy wiesz, co oznaczają jawnie sprzeczne z nauka Kościoła wizje M.Kordas?
            oznacza to, że nie jest wizjonerka tylko zwodzicielem. Oznacza to, że jej dotyczą słowa:

            List do Galatów 1,6
            6 Nadziwić się nie mogę, że od Tego, który was łaską Chrystusa powołał, tak szybko chcecie przejść4 do innej Ewangelii. 7 Innej jednak Ewangelii nie ma: są tylko jacyś ludzie, którzy sieją wśród was zamęt i którzy chcieliby przekręcić Ewangelię Chrystusową. 8 Ale gdybyśmy nawet my lub anioł z nieba głosił wam Ewangelię różną od tej, którą wam głosiliśmy – niech będzie przeklęty! 9 Już to przedtem powiedzieliśmy, a teraz jeszcze mówię: Gdyby wam kto głosił Ewangelię różną od tej, którą [od nas] otrzymaliście – niech będzie przeklęty!

            Czy masz pojęcie czym jest Boże przekleństwo?
            Widocznie miał Bóg powody by takie słowa włożyć w usta św Pawła. Straszne słowa, ale oznacza to, jak bardzo poważna jest rzeczą przeinaczanie słów Boga.
            Czy to jest dostatecznie “logiczny” argument?

          • T.T.T. powiedział/a

            No ale przecież Mieczysława napisała, że “wy chcecie to czynić- nie znaczy że organizm tego chce.”…. A Miecia lepiej wie…

            Jeszcze raz wyrażam swój podziw dla Pani wytrwałości. Mam nadzieję, że Pani się nie przemęczy i nie porzuci tych biednych owieczek na pastwę Valtorty i Mieczysławy. Może kiedyś logika wygra z nieomylnym (wg niektórych) sercem i Pismo Święte i nauczanie papieży wygra z tym wysypem proroków, wizjonerów i wieszczy apokalipsy.

          • Anastazja powiedział/a

            T.T.T. jak mam być szczera, to pójdę spać :-)
            A jeśli ktoś zechce ocenić argumenty ma ku temu teraz dobre podstawy i nic tu po mnie.
            Pozdrowionka ciepłe, T.T.T.

          • T.T.T. powiedział/a

            Z Panem Bogiem
            Dobrej nocy :)

          • Anastazja powiedział/a

            Ku przestrodze: kobiety przejęte przekazami Mieczysławy Kordas pojechały w Święto Chrystusa Króla i naubliżały Paulinom, pamiętamy wszyscy, że tak było. Niedługo później padły podczas Apelu jasnogórskiego słowa które można potraktować jako zapowiedź Intronizacji, słowa, które mówiły, że w Polsce intronizacja się dokona. Paulini zaczęli spod Tronu matki Bożej przygotowywać naród do tej chwili.
            Popatrzcie teraz na zbieżność faktów. Jak się szatan spieszył żeby przed tym Apelem jak najwięcej zaszkodzić, zniszczyć, naubliżać, jednym słowem ośmieszyć Intronizację. każdy [powinien zauważyć jaka role odegrały kobiety napędzane przez M.Kordas. I kto posłużył się nimi do pełnienia swojej woli – Chrystus czy szatan?
            “Po owocach ich poznacie.”

            Z tą refleksją wszystkim życzę spokojnej nocy

          • Anastazja powiedział/a

            T.T.T.: jeszcze tylko słówko. W prawdziwość Valtorty wierzę, miała imprimatur, ale wszystko się da udowodnić, gdy się wyrywa fragment z szerszego kontekstu. Tak manipulują tekstem Pisma Świętego Świadkowie Jehowy.
            Myślę, że tutaj jest ta sama historia. Tak jak na początku tej dyskusji o sprawach małżeńskich używano “Miłości i odpowiedzialności” jako argumentu przeciwko nauczaniu św. Pawła a potem okazało się po przytoczeniu fragmentów, że są one tożsame. Ktoś posługuje się jakimś tekstem widocznie licząc na to, ze nie znajdzie się nikt, kto zechce sprawdzić w źródłach jak jest naprawdę.
            No naprawdę dobrej nocy, pozdrawiam Cię raz jeszcze
            :-)

          • Anastazja powiedział/a

            Moje ostatnie pytanie, które zrodziło się pod prysznicem:
            może mi ktoś da mądrą odpowiedź?

            Jak ktoś widzi postawę osób z grona Pani Kordas – które robią ogromnie dużo szumu i krzyku wokół Intronizacji, jednocześnie głosząc herezje jak te o sprawach małżeńskich, podważaniu autorytetu Papieża co miało miejsce, obrażają kapłanów i biskupów w ramach walki z masonami – ma odnieść się do idei Intronizacji, którą wszyscy popieramy?
            Czy człowiek który to z boku ogląda nie pomyśli, że zwolennicy Intronizacji to zgraja szaleńców, sekciarzy, którzy ze zdrową nauka Kościoła nie maja wiele wspólnego?
            A obrażony hierarcha Kościelny jak będzie na to patrzył? Czy w taki sposób przekona się go do poparcia?

            Czy tak naprawdę M. Kordas walczy w takim razie o Intronizację? czy może jednak jest narzędziem do tego, by pod pozorami dobra podzielić i zniszczyć dążenia tych, którzy zajmują się tym naprawdę?

          • T.T.T. powiedział/a

            Oj się nie zgodzę, Imprimatur nie miała.
            “Polscy wydawcy Poematu w miejsce imprimatur przytoczyli wypowiedź Piusa XII: „Opublikujcie tę pracę w formie, w jakiej została napisana. Nie ma potrzeby, aby wydawać opinię o jej pochodzeniu. Kto przeczyta, ten zrozumie”. Papież zapoznał się z wizjami w 1948 roku. Jednak rok później Święte Oficjum zakazało wydawania pism Marii Valtorty, a w 1960 znalazły się one na indeksie ksiąg zakazanych. Po decyzji Świętego Oficjum wizjonerka zapadła na chorobę psychiczną. Skreślenia po dwóch latach z indeksu Valtorta już nie doczekała.”

            Źródło: http://www.tygodnik.com.pl/temat/objawienia/paradoksy.html – trochę dziwny artykuł, ale faktem jest, że ustne imprimatur, nawet papieży, w Kościele nie funkcjonują. Porównaj z innymi książkami z Imprimatur które posiadasz.

            http://kosciol.wiara.pl/doc/491351.Maria-Valtorta-To-tylko-literatura

          • Anastazja powiedział/a

            Tak, o to mi chodziło właśnie.
            Cóż, prywatnie wierzę w jej prawdziwość dopóki ktoś nie wykaże mi jej błędów. Ale mam przekonanie że to książka pełna Ducha Świętego.
            Ale to wcale nie jest argument za bredniami jakie były tu uzasadniane ta pozycją.
            No już naprawdę padam :-)

          • Annah. powiedział/a

            Informacja dla osób atakujących Poemat Marii Valtorty (punkt 7)
            http://dzieckonmp.wordpress.com/2012/02/02/apel-czytelnika/

          • T.T.T. powiedział/a

            “AKTUALNA SYTUACJA «POEMATU» VALTORTY
            W 1985 roku kardynał Ratzinger, prefekt Kongregacji Doktryny Wiary, zwrócił się listownie do kardynała Siri, arcybiskupa Genui, “potwierdzając słuszność potępienia dzieła Marii Valtorty i uważając za niepożądane jego rozpowszechnianie dla uniknięcia szkód, jakie dzieło to mogłoby wywołać u prostych ludzi.”
            W roku 1992 sekretarz Konferencji Episkopatu Włoch Dionigi Tettamanzi zażądał oficjalnie od wydawcy włoskiego, aby na pierwszej stronie dzieła określono wyraźnie, iż “wizje i dyktanda, jakie są zapisane, nie mogą być uznane za mające pochodzenie nadprzyrodzone, lecz powinny być uważane za formę literacką, jaką autorka posłużyła się dla opowiedzenia po swojemu o życiu Jezusa.”"

            A o procesie ja nic nie wiem, ale się chętnie dowiem.

    • Żona powiedział/a

      A ja jestem zdumiona Twoim wpisem. Znasz cokolwiek na potwierdzenie tych słów o aktach nieczystych?
      Tylko nie z tej strony, którą cytujesz. Z pism Kościoła.
      Wcale nie żartuję, jeśli masz rację to do końca życia nasze małżeńskie pożycie będzie grzeszne. A wolałabym, żeby tak nie było. No ale mój “wiek rozrodczy” jak to określiła Alba już minął.

  10. Piotr Brzoza powiedział/a

    Do Dzieckonmp: Maestro po co czytasz coś, co burzy spokój Twojej duszy, skup się na zadaniu, na Bogu.
    Nie czytaj komentarzy, potrzebny Ci czyjś poklask?
    Sprawdź w swoim sercu, kto ma racje, reszta się nie liczy. Głupców jest wielu….

  11. Dorka powiedział/a

    Zgadzam sie z Passiflora!!!teraz wszyscy beda plakac bo pracowac beda do 67 roku zycia….niz demograficzny…juz kilka lat temu ostrzegali przed tym…dawniej byla bieda, PRL i nawet aborcja dozwolona a rodzilo sie duzo wiecej dzieci, a teraz jak juz ktos ma 3 to woooooww patologia!!!

  12. Tom powiedział/a

    Marek, żona, beatka, anastazja (sic!) i inne sfrustrowane miernoty – ponawiam prośbę o nie zaśmiecanie forum swoimi wypowiedziami na poziomie przedstawicieli handlowych i poczuciem humoru dla plebsu. Są jakieś granice żenady. Pojmiecie to w końcu?
    Nie sądzę:-)

    • Żona powiedział/a

      A czy są jakieś granice zachowania kultury?
      Bo powinny być. Tylko trzeba je sobie samemu narzucić.

    • T.T.T. powiedział/a

      Sfrustrowana miernota – podoba mi się :D Chyba zmienię imię na tę! Tylko wtedy przez przypadek ktoś mógłby mi dać plusa, to może nie :)

      • Żona powiedział/a

        Też tak myślisz, że są tacy, którzy robią tak bez czytania wypowiedzi, widzą – nick ze zbioru nicków negatywnych, a masz minusa! Ja mam minusy nawet za techniczną uwagę, np. że zapomniałam napisać że to do kogoś tam, albo że w złym miejscu.

      • Żona powiedział/a

        Teraz właśnie ktoś mi dał minusa za ten wpis o adopcji serca. Po pierwsze, napisałam tam (wątek Słudzy Pana, Kapłani proszą o modlitwę) to jako odpowiedź na pytanie Beatki.
        Po drugie co może być złego w chęci niesienia pomocy?
        Nie pojmuję. Są sprawy, w których można mieć różne zdanie. Ale pomoc , mówiąc górnolotnie, bliźniemu? I to małemu, bezbronnemu, sierocie?

    • Beata powiedział/a

      masz rację, Tom, nie sądź :)

  13. ewa111 powiedział/a

    Droga Anastazjo, Mieczysława Kordas nie podwaza autorytetu papieza przeciwnie mówi o niebezpieczeństwach jakie Mu zagrazają i o tym jak wiele dobrego próbuje zrobić i jak trudne to jest w tych czasach,a biskupi? no cóż . W 2008 roku papież apelował do duchowieństwa o udzielanie komunii św. wiernym na kolanach i do ust czego sam daje przykład udzielając jej tylko w ten sposób, co robią księża i biskupi? prostują nam kolana. Pan Jezus mówi różnie o kapłanach wymagajac jenak od nas szacunku dla nich i modlitwy za nich, to u MK apeluje o posty w czwartki w intencji kapłanów. Takie przekazy nie powinny nikogo dziwić, poniewaz o kapłanach Niebo wypowiada się w różnych orędziach choćby do ks.Stefano Gobbi. Nie doszukałam się niczego niezgodnego z ewangelią w orędziach do Mk.

    • Anastazja powiedział/a

      Siły nie mam tysiączny raz się powtarzać. Zapraszam do mojej odpowiedzi powyżej – chyba Pani nie czytała jej.
      Poglądy M. Kordas są niezgodne z Ewangelią.

      • Beata powiedział/a

        hue hue hue ćwicz cierpliwość Anastazjo :)

        • Żona powiedział/a

          Widzę, że jesteś.
          Napisałam Ci o tej adopcji serca, ale to na starym wątku,mogłaś nie zauważyć. Wkleję więc jeszcze tu:
          Prosiłaś mnie o parę słów o adopcji serca.
          Czekałam, aż się pojawi jakiś Twój nowy komentarz, żebyś na pewno to zauważyła.
          Najprościej będzie jak podeślę Ci link:
          http://www.sekretariat-misyjny.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=31&Itemid=39
          Parę lat temu dostaliśmy jak już pisałam kilkunastoletnią dziewczynę z Rwandy. Zupełna sierota po wojnie w Rwandzie. Teraz skończyła 21 lat i automatycznie ta adopcja się skończyła, czekamy na następne dziecko. Mam nadzieję, że dostaniemy je szybko, tym bardziej, że napisaliśmy, że nie mamy żadnych oczekiwań poza tym, że ma to być dziecko potrzebujące pomocy, wiek i płeć bez znaczenia.
          Kiedy podejmowaliśmy się tamtej adopcji nasze dochody były różne i niepewne. No i jeszcze były nasze dzieci na utrzymaniu. Jednak nawet wtedy w porównaniu z tamtejszą biedą byliśmy bogaczami.
          Nasza córka podjęła się takiej adopcji przez niemiecką organizację, bo wtedy była w Berlinie. I dostała małą czarnoskórą dziewczynkę. Ja zdopingowana przez nią szukałam w Polsce, trochę to trwało, bo w wielu miejscach była tylkoadopcja zbiorowa. Ja chciałam jednak konkretne dziecko i wtedy znalazłam tę właśnie pallotyńską adopcję. Mamy zdjęcie naszej Cyuzuzo, listy od niej. Teraz zostało nam już tylko się modlić o jej dorosłe życie.
          Ciekawe kogo i skąd teraz dostaniemy.

          • Beata powiedział/a

            heh, bardzo dziękuję, przed chwilą przeczytałam , chciałam Ci podziękować przy okazji, bo ja to się już gubię w ilości tych postów, nie pamietam co gdzie było…….trochę dużo tego.

            Dzięki wielkie.

          • Żona powiedział/a

            Dlatego miałam to w Wordzie, żeby wrzucić jak tylko zobaczę że jesteś. A że drugi raz nie szkodzi. Może tam przeczyta ktoś inny. A “na adopcję czeka wciąż bardzo dużo dzieci. Zapraszamy do dalszej współpracy” – to z listu od Pallotyńskiego Sekretariatu Misyjnego

          • Żona powiedział/a

            Dziś zadałam pytanie moderatorowi róży (zgłosiłam się do Różańca Rodziców) czy mogę oprócz moich własnych dzieci podać moją Rwandyjkę. Przecież ona jak córka. Dzieci z duchowej adopcji wchodzą automatycznie, ale o tych z adopcji serca nic nie było. I już moderator mnie poprosił o namiary i chce jutro wysłać deklarację.
            Dobro jest zaraźliwe!

  14. Biznes Info powiedział/a

    Być może coś przegapiłem i jeżeli moje spostrzeżenie już ktoś opisał to proszę potraktować mój wpis za nieważny. Dlaczego kwestie małżeństwa, npr-u, planowania rodziny itp rozważane są tylko w kontekście grzechu lub pełnienia Woli Bożej?

    Przecież nawet w objawieniach widoczny jest aspekt wojny która obecnie toczy się z ludzkością. Można by powiedzieć że npr posłużył jako narzędzie do ograniczenia liczby ludzi, który to cel (eliminacja ludzkości) jest nadrzędnym celem tej wojny.

    W/g mnie npr opiera się na fałszywym twierdzeniu że Bóg jasno daje wybór ludziom kiedy jest czas płodny, a kiedy nie jest. Przecież Bóg kocha ludzi i chce ich mieć jak najwięcej (ale równocześnie nie obarcza zbyt wielkimi ciężarami – stąd żadna kobieta nie jest 100% płodna w ciągu całego roku). Czy nie mogą się z uznania takiego (w/g mnie fałszywego) twierdzenia za prawdziwe pojawić wątpliwości lub nawet rozłam w małżeństwie? A czy nie jest prawdopodobne że ten Dar Boży (współżycie małżeńskie) w wielu przypadkach jest po prostu przyjemnością daną małżeństwu (w Biblii: brak płodności dotykał nawet szczególnie wybranych małżeństw)?

    Npr w wielu przypadkach (nie wszystkich i nie chcę tutaj nikogo urażać) opiera się na strachu, który jeżeli mu się nie stawi czoła, niszczy małżeństwo. Strach jest ten celowo wzbudzany i propagowany w społeczeństwie najczęściej przez fałszywe podstawy (np przeludnienie) lub po prostu socjotechniki (typu obciach-trendy).

    Np. proszę zwrócić uwagę na ostatnie wydarzenia z wprowadzeniem wieku emerytalnego w wieku 67 lat. Przecież korzyści są żadne albo nawet będą straty, gdyż ludzie w takim wieku są niewydolni, a trzeba będzie opłacić takie miejsca pracy. Pomijając fakt że być może wzbogacą się na tym ofe, to czy nie jest to robienie dobrego gruntu pod eutanazję? Zwróćcie uwagę na chwilę szczerości wicepremiera Pawlaka: on osobiście wierzy w oszczędności oraz rodzinę. Jak szybko i sprytnie jest tuszowana jego wypowiedź.

    ps trzymaj się adminie, masz wielki charyzmat, ale równocześnie nie przestałeś być człowiekiem i jak każdy potrzebuje wsparcia. U mnie osobiście zdarzają się chwile podłamania gdyż na nic nie mam czasu i z przemęczenia popełniam dużo błędów, jednak na duchu podnoszą mnie (najczęściej nieświadomie) tacy (nie)zwykli ludzie, którzy sami robią to co uważają za słuszne nie patrząc tylko na jakieś widoczne korzyści.

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

 
Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Join 175 other followers