Dziecko Królowej Pokoju

Strona używa plików cookies które zapisują się w pamięci komputera. Zapisywanie plików cookies można zablokować w ustawieniach przeglądarki. Dowiedz się o tych plikach http://wszystkoociasteczkach.pl

Tajemnice Jana Pawła II

Posted by Dzieckonmp w dniu 13 Marzec 2012

Wybrane fragmenty książki Antoniego Socci dotyczące Jana Pawła II i Medziugorja


Medjugorje, nadzieja świata.

 

Spotkałem się z Mirjaną, jak zawsze uśmiechniętą i życzliwą. Chciałem ją zapytać przede wszystkim o jej spotkanie z Janem Pawłem II.

 

- To było w lipcu 1987 roku. Uczestniczyłam w pielgrzymce Chorwatów do Rzymu z okazji Roku Maryjnego i podczas audiencji Ojciec Święty, przechodząc, pobłogosławił nas, dokładnie w chwili, gdy znajdował się naprzeciw mnie. Kiedy niektórzy zaczęli wołać, kim jestem, Papież wrócił się i znowu mnie pobłogosławił. Potem przyszli nam powiedzieć, że Ojciec Święty pragnie mnie widzieć w Castelgandolfo.

 

- To była wspaniała niespodzianka.

 

- Pamiętam do dzisiaj tamte godziny, przezabawną scenę z gwardzistami szwajcarskimi, którzy nie rozumieli, że mają nas przepuścić, i mnie, gestykulującą, żeby im to wytłumaczyć.

 

- I co sobie powiedzieliście?

 

- Spotkanie z Papieżem trwało około dziesięciu minut. Najpierw zaczął mówić po polsku, myśląc że zrozumiem. Ale zorientował się, że lepiej będzie rozmawiać po włosku. Jego słowa zapadały mi głęboko w serce: „Gdybym nie był papieżem, już dawno pojechałbym do Medjugorja. Ale nawet jeżeli nie mogę pojechać, wiem wszystko i śledzę wszystko, co się tam dzieje. Chrońcie Medjugorje. Jest nadzieją świata”. Płakałam i nie mogłam wykrztusić słowa, miałam ściśnięte gardło. W jego spojrzeniu widać było, że to święty. Oczy błyszczały mu, kiedy mówił o Maryi, był rozmiłowany w Dziewicy.

 

- Zatem także tobie powiedział to, co powtarzał wcześniej innym: gdyby nie był papieżem pojechałby do Medjugorje. To było jego głębokie pragnienie.

 

- Tak. A ostatnio wydarzyło się coś, co bardzo mnie wzruszyło. Po zakończeniu objawienia, którego doznałam w wieczerniku, podszedł do mnie Włoch trzymający w rękach parę butów. Powiedział mi, że Papież mówił mu o swoim wielkim pragnieniu przybycia do Medjugorje < Jemu się nie udało – zakończył-dlatego przyniosłem jego buty, tak aby w pewnym sensie jego marzenie o przybyciu tutaj zrealizowało się> Wreszcie powiedział mi, że kiedy Jan Paweł II zostanie beatyfikowany, to on wróci tutaj i podaruje mi jeden z tych butów.

 

- I tak nawet jeżeli on sam nie mógł przybyć, jego buty dotarły do celu. Wiadomo, że jednym z głównych powodów, dla których Papież nie odwiedził Medjugorje, była przesadnie wroga postawa biskupa Mostaru przeciwnego objawieniom. Ojciec Święty który nie rozumiał powodów tego, czuł jednak, że nie może odbyć pielgrzymki, która wydałaby się jego otwartą delegitymizacją. Czy powiedziałaś biskupowi Mostaru o twoim spotkaniu z Papieżem i o tym, co ci powiedział, o jego pragnieniu przyjazdu?

 

- Nie mogłam, bo nigdy nie zechciał wysłuchać nikogo z nas. Przez tyle lat nigdy nie dano nam możliwości wytłumaczenia mu rzeczy, które się wydarzyły. Sądzę, że najpierw trzeba poznać fakty, nie sposób oceniać na odległość, czy na podstawie zasłyszanych przekazów. Na przykład jest mi przykro, że przyłożono wagę tak przebrzmiałej kwestii, jak spór pomiędzy duchowieństwem diecezjalnym i braćmi franciszkanami, do objawień Medjugorje, które nie mają absolutnie nic wspólnego z tą dawną sprawą. Wychowałam się w Sarajewie, wśród duchowieństwa diecezjalnego, i wszystko było w jak najlepszym porządku. Nie dostrzegłam nigdy żadnej różnicy pomiędzy proboszczem w habicie a księdzem diecezjalnym.

 

- Wróćmy do spotkania z Papieżem. Czy spotkaliście kiedyś w Medjugorje jakiegoś księdza lub dostojnika, którego Ojciec Święty wysłał z poufną misją, by zdał mu sprawę, co tam zobaczył?

 

- Do Medjugorje przybywają miliony ludzi, w tym tysiące księży i biskupów. Spotkałam wielu księży, którzy opowiadali, że uczestniczyli w spotkaniach z Papieżem czy też w obiadach, podczas których Ojciec Święty mówił z wielką żarliwością o Medjugorje. Dlatego postanowili przyjechać i zobaczyć, a pewnie po powrocie do Watykanu opowiadali.

 

- Z taką samą prostotą spotykacie się zarówno z milionami zwykłych ludzi, jak i z możnymi tego świata, rządzącymi, nawet władcami.

 

- Tak, ale w pierwszych latach byliśmy dziećmi i wszyscy słuchaliśmy, referując potem fakty w prosty sposób, bez żadnych ozdobników. Dzisiaj jesteśmy dorośli, ale wiesz, kiedy widzisz Matkę Boga, to nie robią już na tobie wrażenia rzeczy, do których świat przywiązuje wagę. Patrzysz na każdą ludzką istotę nie przez wzgląd na tytuły, które posiada, lecz tak jak Ona nań patrzy, z tą wzruszającą miłością i miłosierdziem.

 

- Ale jak udaje się wam każdego dnia, od 28 lat, znosić codzienny napór ludzi?

 

- Musieliśmy nauczyć się kilku języków ze względu na pielgrzymów różnych narodowości, którzy o każdej porze dnia i nocy pukali do drzwi, domagając się (śmieje się – przyp .aut.) opowieści bezpośrednio od nas o tym, co nam się wydarzyło.

 

- Jan Paweł II, pragnąc poznać historię łask udzielanych tysiącami w tej hercegowińskiej wiosce, nazywanej przez niego „nadzieją świata”, wysyłał swoich przyjaciół, by to zobaczyli, jak na przykład biskupa Hnilicę… Wracali oni do Watykanu pełni entuzjazmu.

 

- Ach, tak, biskup Hnilica! To właśnie on był inicjatorem spotkania z Papieżem tamtego lata 1987 roku w Castelgandolfo. Po rozmowie poszliśmy wtedy z nim na obiad.

 

- Jan Paweł II od początku zawsze was wspierał i bronił. Być może pośród racji, dla których z niezachwianą pewnością wierzył w obecność Maryi w Medjugorje, była też jego znajomość reżimu komunistycznego. Dobrze wiedział, że sześcioro dzieci poddanych represjom, wraz z ich zastraszanymi rodzinami, nie mogłyby trwać całymi miesiącami i latami w kłamstwie, płacąc dużą cenę i zamieniając swoje beztroskie życie młodych ludzi w chrześcijańską drogę złożoną z modlitwy i postu…

 

- Widzisz Antonio, ja nie chciałam tego, co się stało. Miałam 15 lat i w głowie zupełnie inne rzeczy. Nawet sobie nie wyobrażałam, że coś podobnego może się wydarzyć. Żyłam przecież w komunistycznej Jugosławii, w Sarajewie i – choć wychowana przez rodzinę w wierze katolickiej – nigdy wcześniej nie słyszałam o Lourdes, Fatimie czy Ojcu Pio. Moi bliscy wiedzieli, że mogą nawet stracić dom, jeżeli opowiedzą mi o tych sprawach, a ja będę to gdzieś powtarzać. Przeszli już swoje z powodu tego, co stało się z moim dziadkiem w latach pięćdziesiątych. Był on przekonanym katolikiem, wszystkim pomagał. Któregoś dnia zabrała go policja i już więcej go nie zobaczyliśmy. Krótko mówiąc, nawet nie wiedziałam, że Maryja może się komuś ukazać. I z pewnością to, co stało się 24 czerwca 1981 roku, to nie był mój wybór. Potem, oczywiście, kiedy widzisz Matkę Bożą, kiedy widzisz Jej oblicze, Jej piękno, i dostrzegasz Jej miłość do nas, chciałbyś zrobić dla Niej wszystko, jesteś gotowy na wszystko! Ale przez lata, kiedy sypały się na mnie te wszystkie oskarżenia i zdawałam sobie sprawę z wielkich prób, na jakie moi bliscy byli narażeni z mojego powodu, przeżywałam wielki ból o mówiłam sobie: „Cóż mogłam poradzić? To nie była moja decyzja!”.

 

- Ciekawe, że w pierwszych miesiącach bronił was zaciekle właśnie ówczesny biskup Mostaru.

 

- Tak, kiedy przyjechał do Medjugorje na bierzmowanie latem 1981 roku, w swojej homilii (której można jeszcze posłuchać, bo została zarejestrowana) ogłosił, że tutaj jest prawda, że niebo zstąpiło na ziemię.

 

- Potem, nagle, od stycznia 1982 roku stał się zaciekłym wrogiem objawień, którą to wrogość przejął od wybranego przez siebie następcy.

 

- Nigdy nie pojęłam przyczyny tak diametralnej zmiany…

 

- Wiesz, że jacyś żartownisie utrzymują, że sprzeciw biskupa wywołało to, iż komunistyczny reżim spoglądał na objawienia przychylnym okiem, dostrzegając w nich możliwość rozwoju turystyki.

 

- Wyobraź sobie normalną piętnastolatkę, bardzo dobrą uczennicę – do tego stopnia, że miesiąc wcześniej, zanim się wszystko rozpoczęło, zostałam wybrana, aby wystąpić w telewizji z recytacją wiersza dla marszałka Tito – która z dnia na dzień staje się niejako kryminalistką piętnowaną przez media jako wróg publiczny socjalistycznego państwa. Policja i tajne służby bezustannie zabierały mnie ze szkoły. Było to dla mnie ogromne upokorzenie, ale również wielka obawa. Niemal codziennie wpadali do domu i wywracali go do góry nogami, potem mnie zabierali, a moi rodzice zostawali zamknięci i płakali. W końcu musieli się oddalić, bo pozostawanie z nami było naprawdę niebezpieczne. Mojej matce zagrozili zwolnieniem z pracy. Ojciec zachował pracę tylko dzięki swojemu szefowi, który miał dla niego wielki szacunek i chronił go. Udawali nawet, że się rozwodzą, aby uniknąć większych kłopotów. Mój trzynastoletni brat nie potrafił już sam sypiać. Nie mogłam nawet mieć przyjaciół, żeby nie narażać ich na niebezpieczeństwo.

 

- To znaczy?

 

- Podam ci jeden przykład. Kiedyś mój kolega ze szkoły, niewierzący Serb, wyszedł ze mną, po czym usiedliśmy przy stoliku, żeby chwilę porozmawiać. Na drugi dzień zapytał mnie: „Mirjana, powiedz mi, kim ty właściwie jesteś?” Spojrzałam na niego, nie rozumiejąc, a on na to, że po powrocie do domu po naszym spotkaniu otoczyli go policjanci, którzy chcieli wiedzieć, co mu powiedziałam.

 

- Kto wie, co sobie wyobrażali…

 

- On, głuptas, wyjaśnił im, że po prostu mnie zapytał, czy chcę być jego dziewczyną, a ja odpowiedziałam, że nie. Ale nie rozumiał, co takiego zrobiłam, żeby ściągać mu na kark policję.

 

- A od ciebie czego chcieli?

 

- Trzymali mnie cały dzień na przesłuchaniu, domagali się, żebym wyznała, że to ojciec Jozo wszystko wymyślił. A ja nawet nie znałam ojca Jozo, bo przyjechałam do Medjugorje w czerwcu (jak każdego roku do mojej cioci), podczas gdy on, będąc tam proboszczem dopiero od grudnia, w tamtych dniach około 24 czerwca przebywał w Zagrzebiu na rekolekcjach.

 

- To prawda. Rzeczywiście, kiedy wrócił, początkowo sądził, że domniemane objawienia są prowokacją wymyśloną przez policję, by uderzyć w Kościół i podejrzewał właśnie ciebie, że możesz być „wtyczką”, która sprowadziła na złą drogę inne dzieci?

 

- A policja podejrzewała jego. W praktyce ani policja, ani zakonnicy (początkowo) nie wierzyli, że Maryja naprawdę objawia się w Medjugorje, i podejrzewali się nawzajem.

 

- Tymczasem was szykanowano i dręczono, wy, chociaż byliście właśnie dziećmi, zawsze zdecydowanie potwierdzaliście wasze świadectwo. Zastanawiam się, jak to robiliście? Nie myśleliście o waszej przyszłości? Na pewno nie mogliście wiedzieć, że system komunistyczny upadnie dziesięć lat później. Musieliście mieć świadomość tego, że przez całe życie będziecie narażeni na prześladowania i szykany, na wielkie życiowe trudności.

 

- Policja zawlokła nas nawet na badanie do reżimowych psychiatrów.

 

- Oni jednak musieli uznać, że jesteście całkowicie normalni i zdrowi na umyśle.

 

- Ale na tym się nie skończyło. Gazety podawały, że jesteśmy biednymi głupkami, a my musieliśmy to wszystko znosić. Do tego stopnia, że mój ojciec zachęcał mnie do studiów, ażeby udowodnić, że nie jesteśmy głupi. Chodziłam do liceum i na uniwersytet, osiągając zawsze najlepsze wyniki.

 

- Miałaś jakieś trudności z uczęszczaniem do szkoły z powodu tego, co ci się przydarzyło?

 

- Chodziłam wcześniej do najlepszego liceum w Sarajewie, ale po tym, co zdarzyło się latem 1981 roku w Medjugorje, po powrocie do szkoły zostałam wyrzucona, zmuszona do porzucenia przyjaciół i zapisania się do gorszego liceum, gdzie chodzili ci wszyscy, których władze nazywały „odpadami” z różnych szkół w mieście. Najczęściej była to młodzież wykolejona, narkotyzująca się. Ale – muszę przyznać – okazali się całkiem sympatyczni i nawet mnie bronili. Zawsze byłam wesołego usposobienia, odwzajemniałam się im serdecznością i przyjaźnią. Pamiętam jeszcze, jak się śmiałam, kiedy pewien chłopak zapytał mnie: „Mirjana, a ty co bierzesz?”. Początkowo nie zrozumiałam, o co mu chodzi, dopiero po chwili zdałam sobie sprawę, że chciał wiedzieć, jakie substancje zażywam, bo przecież wszyscy tam ćpali. Odpowiedziałam „Jezusa”. Wtedy usłyszałam: „To pewnie dużo lepsze od tego, co ja biorę”. „Możesz być pewien” – odrzekłam. Cóż, widział, że jestem zawsze zadowolona i mam się dobrze.

 

- Pomimo tego wszystkiego, co musiałaś znosić? Wróćmy do tego, co dzieje się dzisiaj: duża liczba uzdrowień duszy i ciała, które miały i mają miejsce w Medjugorje?

 

- Szczerze mówiąc, nigdy nie oglądałam cudów, o których mnie informują.

 

- Ale takie są fakty, liczne fakty. W parafii zachowana jest dokumentacja medyczna i świadectwa?

 

- Tak, to są rzeczy, za które należy dziękować Panu, bardzo dziękować. Ja jednak myślę, że najważniejszym wydarzeniem jest poznanie miłości Boga, bo kiedy ktoś poznaje miłość i przyjmuje miłość, którą Bóg ma dla niego, uzdrawia swoją duszę i zmienia życie. To jest największe uzdrowienie, największe dobro. To przydarza się wielu, bo każdy, kto otworzy serce, może doświadczyć czułości Maryi i otrzymać od Niej w darze Syna, odnajdując w ten sposób spokój i radość.

 

- Także Jan Paweł II (jak i Ratzinger) był pod wrażeniem jakże licznych nawróceń pod wpływem Medjugorje. A propos Ojca Świętego, odkryłem pewną tajemniczą, ukrytą stronę jego życia, wyjaśniającą wiele spraw: od 26. roku życia miał doświadczenia mistyczne. Najwyraźniej fakt, że posiadał ten wielki dar, pozwolił mu od razu rozpoznać autentyczność objawień w Medjugorje i zrozumieć (z entuzjazmem) wielki plan Maryi, która przyzywała do siebie ludzkość z tej małej miejscowości położonej na obszarze komunistycznego imperium. Jeśli oceniał Medjugorje jako „nadzieję świata”, to znaczy, że od początku „wiedział”. Czyż nie? Co o tym sądzisz?

 

- Mogę ci tylko powiedzieć, że podczas spotkania w Castelgandolfo patrzyłam w oczy Papieża i czułam się tak, jak gdybym widziała Jej oczy. W jego wzroku dostrzegłam ten sam blask Jej oczu, pełnych miłości. Te same oczy. Ta sama miłość. To samo bezgraniczne miłosierdzie.

 

- Po „tajemnicy Jana Pawła II” przejdźmy więc do „tajemnic Medjugorje”, bo to właśnie na tobie spoczywa straszliwa odpowiedzialność ich przechowywania i – przez ojca Petara – ogłaszania światu trzy dni przed nastąpieniem. Wiemy, że przepowiadają okropne próby. Mamy zresztą do czynienia z niespotykaną koncentracją orędzi mistycznych w ciągu ostatnich dwóch wieków, które, wraz z innymi objawieniami maryjnymi, głoszą nadejście apokaliptycznego zwrotu w historii ludzkości. Wydaje się jasne, że musimy przygotować się na coś w rodzaju nowego potopu (niekoniecznie wody). Zresztą Jan Paweł II przez cały swój pontyfikat ostrzegał nas na tysiące sposobów przed nadchodzącym ryzykiem atomowej autodestrukcji. Co o tym sądzisz?

 

- Posłuchaj, czy ktoś może powiedzieć z całą pewnością, że jutro będzie jeszcze na tej ziemi lub nawet godzinę? Nikt. Otóż twoja tajemnica mogłaby się sprawdzić za godzinę albo za dzień, albo za 50 lat. Reasumując, tylko to się liczy: wierzyć w Boga i móc wejść, kiedy przed Nim staniemy, na zawsze do Jego domu. Dlatego Maryja przyszła. Ona chce uratować każdego z nas, chce uratować wszystkich.

 

- Z pewnością, ale tu chodzi o losy świata, ludzkości, naszych dzieci?

 

- Ja też jestem matką, mam dzieci, a popatrz na mnie: czy wydaję ci się niespokojna, zasępiona, przestraszona?

 

- Nie, wydajesz się najbardziej uśmiechniętą i pogodną osobą na świecie. Jeśli więc nie jesteś przerażona ty, która wiesz, co nas czeka?

 

- No właśnie. To, co się liczy, to pozwoli się kochać. Kto czuje, że Ona jest Matką, nie boi się. Zresztą Ona nie chce wiary zrodzonej ze strachu. Zawsze mówi: „Dajcie mi wasze serca, a Ja was poprowadzę”. I nawet, jeśli widzimy ogromny marazm, nie powinniśmy się przerażać. My, kobiety, kiedy sprzątamy dom, robimy najpierw wielki bałagan, wywracamy wszystko do góry nogami i gdyby ktoś popatrzył na pracę wykonaną w połowie, to pewnie by się przeraził. A przecież po jej zakończeniu można się nacieszyć wielkim, wspaniałym porządkiem. Sprzątanie dopiero się zaczęło i wydaje się, że panuje wielki nieporządek. Ale nie należy się przerażać. Papież już na początku zachęcił nas: „Nie lękajcie się, otwórzcie drzwi Chrystusowi”. Nie bądźmy więc zamyśleni i niespokojni. Widzisz sam, jak lubię się śmiać i żartować?

 

- Tak, wydajesz się być całkiem normalną osobą?

 

- Aha, (z uśmiechem) dworujesz sobie ze mnie. Ale naprawdę słyszałam takie opinie. Pewnego dnia rozmawiałam z francuskimi pielgrzymami i po tym, jak wyjaśniłam im kilka rzeczy, jedna z pań zawołała: „Ależ ona jest normalna!”. W pierwszej chwili nie zrozumiałam, lecz po chwili wybuchnę łam śmiechem. Czasami najbardziej dziwi właśnie fakt, że jesteśmy normalnymi ludźmi. Zajmuję się domem, codziennie muszę załatwiać rozmaite sprawy, przygotowywać posiłki, zajmować się dziećmi, mieć cierpliwość do męża, bo z mężczyznami nie zawsze można się dogadać.

 

- Maryja nie prosi cię, żebyś robiła jakieś dziwne rzeczy?

 

- Absolutnie nie. Kto niepokoi bliźniego swoją szaloną postawą albo nadmiarem słów, daleki jest od tego, czego uczy nas Maryja. Ona jest Matką, trzeba się nauczyć nikogo nie oceniać i dawać miłość, tylko miłość, tak jak Ona czyni. Maryja mówi, że miłość, musi być naszym znakiem rozpoznawczym. Nie trzeba robić nie wiadomo czego. Można nieść radość czy nadzieję nawet za pomocą zwykłego „dzień dobry”. Zwyczajny, ofiarowany z miłością uśmiech jest niekiedy bardziej skuteczny aniżeli tysiąc przemówień. Wtedy ludzie, bez zamęczania ich kazaniami, przychodzą do ciebie i pytają „Jak to robisz, że jesteś taki?”. A ich serca otwierają się na Boga.

 

- Tym niemniej nie może to być sposób na unikanie ogromu problemów, niedostrzeganie czarnych chmur gęstniejących na horyzoncie ludzkości.

 

- Ale dlaczego mamy widzieć rzeczy tylko w ten sposób? Prawdziwym nieszczęściem jest brak Boga. Największym dramatem jest zagubienie własnej duszy. Maryja jest wśród nas od tylu lat, jak sama powtarza, aby nam uzmysłowić, jak wielka jest miłość Boga dla nas, dla ciebie, dal mnie, dla każdego. Gdybyśmy tylko potrafili sobie to wyobrazić, nie wiem, jaka byłaby nasza reakcja. Tyle razy nam powtarzała: „Gdybyście wiedzieli, jak bardzo was kocham, płakalibyście z radości”.

 

- Ale przecież w swoich orędziach, także tych ostatnich. Ona sama mówi o szatanie i ostrzega przed jego złowrogim planem dominacji nad światem.

 

- Szatan istnieje, to pewne. Widziałam go na własne oczy. A jednak, powiedziawszy to, nie należy przypisywać mu tego znaczenia, bo leży wciąż pod stopami Dziewicy i niech tam pozostanie ze swoją niemocą. Niczego nie może zrobić, absolutnie niczego, jeśli my tego nie zechcemy i sami nie otworzymy mu drzwi. Dlatego lepiej przestańmy o nim mówić. Mówmy raczej o Niej, o Maryi, pięknej i pełnej słodyczy, która go pokonała wraz z Synem i która jest pośród nas i z nami!

 

- To prawda. Ale wstrząsem jest widzieć, z jaką złością i nienawiścią Kościół jest atakowany ze wszystkich stron?

 

- Kościół jest zawsze był atakowany. Zawsze! Ale jeżeli Jezus tu jest z nami, któż może mieć nad Nim przewagę? Nikt. Więc i nas nikt nie pokona, jeśli jesteśmy gotowi o Nim świadczyć, a także umierać dla Boga.

 

- Istnieje również niebezpieczeństwo zagrażające Kościołowi od wewnątrz.

 

- Często przychodzą do mnie pielgrzymi rzucający inwektywami przeciw księżom. Słucham tych ich ataków, a następnie, jeśli tylko dają mi możliwość wypowiedzenie się, pytam: „Zatem modlisz się i pościsz w intencji swojego proboszcza, tak?”. Wtedy patrzą na mnie w osłupieniu i odpowiadają, że nie. A ja im uświadamiam, że naszym kapłanom nie potrzeba sędziów lecz miłości. Jakim prawem osądzamy księży? Maryja tego nie czyni: zachęca nas do modlitwy za nich i do tego, byśmy ich prosili o błogosławieństwo, ważniejsze od Jej matczynego błogosławieństwa, które także przynosi radość. Ona nigdy nikogo nie osądza.

 

- Również dlatego, że przecież kapłani są, jak sądzę, niezbędni do zrealizowania Jej planu ratunkowego?

 

- Długo zastanawiałam się nad orędziami Maryi dotyczącymi kapłanów. Myślałam o tym, co powiedziała: „To, co rozpoczęłam w Fatimie, dokończę w Medjugorje”. Otóż myślę, że czas, w jakim dzisiaj żyjemy, jest tym, o którym mówiła Matka Boża. Istnieje most, który łączy te czasy. Są nim właśnie kapłani, bo to poprzez mszę świętą i sakramenty następuje nasze uświęcenie, będące zwycięstwem Niepokalanego Serca Maryi.

 

- Zwycięstwo Maryi powinno być czymś bardzo widocznym, także na płaszczyźnie społecznej, w życiu ludzkości. Ale w gruncie rzeczy Ona mówi zawsze o naszym osobistym nawróceniu. Myślisz, że świat zacznie się zmieniać dopiero wraz z przemianą naszego serca?

 

- Właśnie tak. Pamiętam, że kiedy rozgorzała wojna w naszym kraju, klęczałam w moim pokoju i, myśląc o Milosevicu, o tym, co robi, powtarzałam sobie, że mam kochać także jego, i próbowałam to odczuwać, ale nie mogłam. Mówiłam do Jezusa, żeby to zrobił za mnie (śmiech – przyp. Aut.). krótko mówiąc, stopniowo zaczęłam rozumieć, czego Maryja od początku próbowała nas nauczyć: jeśli kocham, osiągam pokój i rozpowszechniam go. Nauczyła nas, że modlitwa i post są bronią, dzięki której miłość zwycięży w naszych sercach, a więc i na świecie.

 

- Miliony ludzi przybywają teraz do Medjugorje, żeby Jej słuchać?

 

- Z Medjugorje Maryja utworzyła łańcuch modlitwy, który obejmuje teraz cały świat. Kiedy podasz Jej rękę i mocno Ją trzymasz, nie zagubisz się. Nie musisz się niczego obawiać, nawet najcięższych prób życiowych.

 

- Jednakże uprawnione jest prosić Ja o pomoc w takich próbach, prosić, byśmy zostali oszczędzeni albo uleczeni w razie choroby.

 

- Oczywiście. Ale możemy przeżyć zwycięsko każdy trudny czas, mając obok Matkę Bożą, bo Jej Syn zwyciężył. Musimy się tylko modlić, żeby nie zostawiła nas samych, bo wtedy łatwo nas pokonać.

 

- Sęk w tym, że często nie wierzymy w siłę modlitwy. Uważamy ją za ostatnią deskę ratunku dla desperatów, jakąś butelkę z przesłaniem w środku, która pewnie nigdy nie dotrze do adresata?

 

- A jednak dotrze! Tak, Antonio! Powiedz to każdemu napotkanemu człowiekowi: Proś Boga, bo Pan słucha właśnie ciebie! I zawsze cię wysłuchuje, szczególnie za pośrednictwem czułej Matki. W każdych warunkach i okolicznościach wystarczy się pomodlić, prosząc: „Przyjdź, Matko, potrzebuję Cię”, a Ona zaraz przybiegnie z miłością, bo każdy jest Jej dzieckiem. Czyż my, matki, nie biegniemy natychmiast, kiedy nasze dziecko płacze i wzywa nas na pomoc? A przecież Ona jest matką o wiele bardziej niż my troskliwą, litościwą i uważną.

 

- No cóż, ty jesteś uprzywilejowana, mogąc doświadczać w szczególny sposób Jej bliskości?

 

- Nie, to nie tak. Dla Maryi nie ma uprzywilejowanych. Wszyscy jesteśmy Jej dziećmi. Dar objawień, którego niektórym udziela, jest darem dla świata. Ale my również powinniśmy iść tą samą drogą co wszyscy inni. Od razu to zrozumiałam, od pierwszych dni, kiedy rzuciła się na mnie policja.

 

- Co dokładnie zrozumiałaś?

 

- Kiedy pod koniec lat 1981 roku musiałam wrócić do Sarajewa, policja codziennie mnie zabierała – to były straszne dni – potem wracałam do domu i miałam objawienie. Ale Maryja nigdy nie mówiła ani słowa o mnie, o tym, co się ze mną działo, o moim życiu. Płakałam przez miesiąc, bo miałam tylko 15 lat i wielu rzeczy nie rozumiałam. Wreszcie pojęłam, co chciała mi dać do zrozumienia: że jestem taka, jak wszyscy inni, że Ona mówi do mnie to, co chce przekazać wszystkim, aby pomóc im otworzyć serca na Boga. To mnie tak uderzyło, że nigdy nie zdołałam prosić Jej o coś, co dotyczy mnie. W tamtych strasznych miesiącach. Kiedy mój ojciec i brat pozostawali w oblężonym Sarajewie i obawiałam się, że już ich więcej nie zobaczę, polecałam ich i siebie św. Antoniemu – to mój ulubiony święty – i wciąż mu dziękuję, że ich dla mnie zachował. Wiem, że to wydaje się śmieszne, ale tak jest.

 

- Jednakże przynajmniej parafia Medjugorje wydaje się uprzywilejowana. Nawet Maryja co miesiąc adresuje do niej orędzie.

 

- Poprosiła Mariję, aby 25 dnia każdego miesiąca przekazywała Jej orędzie, ponieważ pragnie, aby liczni pielgrzymi, którzy przybywają tutaj ze wszystkich stron świata, znaleźli tu parafię, która ich przyjmie, wspólnotę, gdzie panuje miłość i pokój. Prosi zatem mieszkańców miejscowości o to świadectwo. Jednak Ona zwraca się do wszystkich parafii świata, dal niej cały świat jest jedną parafią. Zresztą niekiedy w naszym kościele w Medjugorje są nas setki, z najróżniejszych krajów. Odmawiamy Ojcze nasz każdy w swoim języku, a przecież rozumiemy się doskonale.

 

- To na potwierdzenie słów Jana Pawła II:”Medjugorje jest nadzieją świata”

 

- Ważne, żeby przyjść tu z otwartym sercem. Zresztą myślę, że na świecie jest bardzo niewielu naprawdę niewierzących. W Medjugorje jest bez liku takich, którzy przychodzą i mówią, że są niewierzący, a potem postanawiają pójść za Panem. Mam nadzieję, że ci, co mają władzę w Kościele, zechcą pozwolić, aby ludzie przyjeżdżali i nawracali się, jak czynił z ojcowską miłością Jan Paweł II.

 

- W jaki sposób przekonałaś się, że Maryja ma naprawdę na uwadze nas wszystkich, każdego z osobna?

 

- Pewnego dnia, po objawieniu, wiedziałam, że mam coś powiedzieć obecnej na Sali dziewczynie, ale nie wiedziałam co. Podeszłam więc do niej i powiedziałam: „Ty wiesz, że mam ci coś powiedzieć”. Ona na to: „Tak, wiem”. Zobaczyłam, że wystarczył jej ten znak, że teraz już wszystko było dla niej jasne. „Dobrze, w takim razie rozumiemy się” – dodałam. Przy innej okazji, kilka godzin po przyjściu Maryji, zatrzymał mnie młody ksiądz i zapytał, dlaczego po objawieniu mówiłam do niego po chorwacku, w języku którego nie zna. Odpowiedziałam mu, że nie wiem, kim jest i nigdy się do niego nie zwracałam, ponieważ zaraz po zakończeniu objawienia odprowadzono mnie do domu, żebym mogła się modlić. Wtedy on zrozumiał: „Miała twój wygląd zewnętrzny, ale to była Maryja. Powiedziała do mnie: <Nawróć się mój synu>.

 

Pożegnałem Mirjanę, myśląc o tym, co wywarło na mnie największe wrażenie: jej wzruszenie za każdym razem, kiedy wspominała o oczach Matki Bożej, o Jej spojrzeniu pełnym miłosierdzia. „Kiedy się ujrzało te oczy” – powiedziała kilka razy, jak gdyby na świecie nie było niczego porównywalnego. Dostrzegła, jak podobne są do nich oczy Jana Pawła II.

 

Decydująca wiadomość.

 

Lutowy poranek 1995 roku. Przy ulicy Solferino w siedzibie dziennika „Corriere Della Sera” trwało, jak zwykle o tej porze, redakcyjne zebranie. Tym razem jednak było ono nieco inne niż zawsze, do tego stopnia, że Michele Brambilla odtworzył i opowiedział jego przebieg w książce Gente che cerca.

 

Jakimi wiadomościami tego ranka zajęła się redakcja? Od kilku dni głośno było o przypadku pochodzącej z Medjugorje (bardzo ważny szczegół) figurki Matki Bożej, która w Civitavecchia, a dokładnie na jej obrzeżach, w Pantano, zaczęła w niewytłumaczalny sposób ronić krwawe łzy. Kiedy ktoś zaproponował zamieszczenie tej informacji w numerze, redaktor wydania przerwał zniecierpliwiony: „Dosyć o tym, to już nikogo nie interesuje”.

 

„Naczelny, Paolo Mieli – opowiada Brambilla – piorunował go krótką przemową, którą zacytuję z pamięci. Brzmiała ona mniej więcej tak: <Nic nie rozumiesz. Ta historia z Civitavecchia jest najważniejsza ze wszystkich informacji. Jestem ateistą, pochodzę z żydowskiej rodziny, zatem nie powinna mnie nic a nic obchodzić jakaś figurka Matki Boskiej. Ale jeśli ta historia jest prawdziwa, jeżeli ona naprawdę roniła łzy, to znaczy, że stał się cud. To znaczy, że Bóg istnieje. A najważniejszą informacją dla każdego człowieka, także tego, który udaje, że nie interesuje się religią, jest właśnie ta, że Bóg istnieje. Jeżeli Bóg istnieje, to dla nas wszystko się zmienia, zmienia się całe nasze przeznaczenie> „.

 

Rzeczywiście , wieść z Civitavecchia obiegła cały świat i tygodniami przyciągała uwagę mediów. Oczywiście na gorąco, wobec tak głośnych faktów, redakcje nie miały żadnych ostatecznych i pewnych odpowiedzi, potrzebne były analizy i odpowiednie badania, aby upewnić się co do nadprzyrodzonego charakteru zjawiska. Nie można było od razu przysiąc, że to cud. Jednak dzisiaj, po upływie lat, po wykonaniu wszystkich analiz i badań (w tym sądowych), sprawa jest ewidentna. Ustalono, że istotnie, owe 14 krwawych łzawień figurki nie miało żadnego naturalnego wytłumaczenia, ziemskiego czy dostępnego naukowo, ani też żadnej przyczyny pozanaturalnej: było więc cudem.

 

Niestety, media są narzędziem „zbiorowego roztargnienia”, zaś najwięksi roztargnieni to właśnie dziennikarze, którzy  przemielają każdego dnia tysiące informacji, pozostawiając za sobą, niczym walec drogowy, te z dnia poprzedniego. W ten sposób nigdy nie wyciągnęli właściwych wniosków wynikających z badań w Civitavecchia, nakreślonych przez redaktora naczelnego podczas zebrania w redakcji „Corriere della Sera”. Może wreszcie, jak sugeruje Thomas S. Eliot, powinniśmy się zastanowić: Gdzie jest wiedza? Utonęła w morzu informacji?.

 

Spróbujmy więc odnaleźć prawdę, śledząc rozwój wydarzeń, tak jak został on później szczegółowo odtworzony w książkach opublikowanych przez biskupa Girolamo Grillo z tamtejszej diecezji: Rapporto su Civitavecchia (Progetto editoriale mariano 1997), Non dimenticare i gemiti di tua madre (styczeń 2005), a także w pracy zbiorowej Lacrime di sangue, z przedmową Vittoria Messoriego (Sei 2005), i w pozycji Riccardo Caniato La Madonna si fa strada (Ares 2005).

 

Wszystko zaczęło się 2 lutego 1995 roku w ogrodzie państwa Gregori w Pantano około 16.30. Figurka Matki Bożej, którą rodzina otrzymała w prezencie od księdza Pablo Martina, miejscowego proboszcza, po powrocie z pielgrzymki do Medjugorje, stała w niszy. Najstarsza córeczka, pięcioletnia Jessica, przechodząc obok, zauważyła, że postać Maryi ma małą czerwoną kroplę w kąciku oka. Po kilku sekundach uformowała się łza. Dziewczynka zawołała ojca. Spostrzegli to niewiarygodne zjawisko także w drugim oku.

 

Szok był ogromny. Zaraz nadbiegli wszyscy domownicy i sąsiedzi. Łzawienia powtarzały się w dniach następnych jeszcze 12 razy, w obecności ponad 40 osób, przy czym za każdym razem były to inne osoby, które „widziały formujące się i ściekające łzy”. Analizy dowiodły, że krew należy do jednej osoby (mężczyzny) i że figurka z litego gipsu nie posiada wewnątrz żadnych zagłębień ani jakichś mechanizmów umożliwiających triki.

 

Biskup Civitavecchia Girolamo Grillo, początkowo bardzo niechętny tego rodzaju zjawiskom, wydał negatywne oświadczenie. Zarządził wręcz zniszczenie figurki i zakazał kapłanom udawać się na miejsce wydarzenia. Na stronach dziennika, który później ukazał się, czytamy, że 13 marca biskup otrzymał telefon od diecezjalnego egzorcysty ojca Gabriela Amortha, który zachęcał go, by uwierzył „ponieważ od zeszłego lata ma on wiedzę, którą powziął od prowadzonej przez siebie duszy pewnej charyzmatyczki posiadającej dary mistyczne, że figurka Madonny będzie płakać w Civitavecchia i że będzie to dobry znak dla Włoch, dlatego też należy czynić pokutę i dużo się modlić”.

 

Biskup wysłuchał, lecz pozostał sceptyczny, ironizując później na temat tego telefonu do swojej siostry Gracji. Ta jednak była wstrząśnięta do tego stopnia, że nazajutrz, 15 marca 1995 roku o godzinie 8.15 poprosiła swojego brata biskupa, by pomodlili się przed figurą Matki Bożej. Biskup poszedł więc po figurkę, którą przechowywała w szafie w kurii jedna z sióstr współpracujących z nim. Wszyscy razem: duchowny, jego siostra z mężem i siostra zakonna, zaczęli odmawiać Salve Regina, a gdy doszli do słów: „one miłosierne oczy Twoje na nas zwróć”, figurka znowu zapłakała krwawymi łzami. Doszło do tego po raz czternasty, lecz tym razem w obecności biskupa sceptyka. Ten doznał wstrząsu i trzeba było wezwać kardiologa, który stał się kolejnym świadkiem łzawienia. Dostojnik został całkowicie przekonany. Jego radykalna zmiana była szczególnie znacząca, ponieważ kategorycznie negatywne oświadczenia wydane w pierwszych dniach wskazywały nie tylko na zwyczajową ostrożność władzy kościelnej, lecz również na osobistą nieufność wobec tego rodzaju zjawisk, spowodowaną intelektualnym formatem i zawodowym dorobkiem biskupa. Jego świadectwo nabrało zatem, właśnie z tego powodu, podwójnej wartości, implikując radykalną samokrytykę w stosunku do wyrażanych początkowo sądów oraz bolesne autodementi. Łatwo wywnioskować, że to, co wydarzyło się na jego oczach (warto wspomnieć tu o słynnym precedensie, 400 lat wcześniej, z biskupem, który ujrzał przed sobą wizerunek Matki Bożej z Guadalupe), musiało być czymś absolutnie bezdyskusyjnym.

 

Również przeprowadzone później analizy potwierdziły cud. Prześwietlenia wykazały, że figurka jest z litego gipsu: „Nie widać w jej wnętrzu żadnych struktur czy aparatur albo zagłębień, co wyklucza jakieś wewnętrzne triki”. Ustalono także, że krwawe łzy „nie mogły powstać z materiału figurki” i że nikt nie mógł wstrzyknąć do niej płynu, gdyż początek poszczególnych łzawień był spontaniczny i widziany przez różne osoby w różnych miejscach.

 

Nie było też żadnego świadka widzącego wszystkie łzawienia, zatem nikogo nie można było podejrzewać. Przykładowo, wśród zebranych podczas ostatniego łzawienia w domu biskupa nie było ani jednej osoby obecnej w czasie wcześniejszych 13 łzawień. Pomimo tak różnych świadków, krew z 14 łzawień, które wydarzyły się w różnych miejscach w obecności różnych ludzi, należy do tej samej osoby. Trzeba by się więc zastanowić, kim może być ów tajemniczy człowiek w przedziwny sposób obecny przy każdym łzawieniu, chociaż nie ma widzialnego świadka wszystkich tych zjawisk; musiał być niewidzialny dla oka ludzkiego. Wreszcie należy rozważyć, w jaki sposób i dlaczego figurka Matki Bożej płacze krwią tego człowieka.

 

Ciekawy jest również wynik badań sądowych, które przeprowadzono pod wpływem skarg i poważnych oskarżeń. Śledczy, zajmując się przypadkiem figurki, poddali badaniom krew, a także przesłuchali świadków, wśród nich „komendanta straży miejskiej, funkcjonariuszy policji więziennej i policji państwowej”, gdyż aż sześciu urzędników państwowych pełniących służbę na miejscu widziało niektóre łzawienia. Ich zeznania nie pozostawiają żadnych wątpliwości.

 

Weźmy przypadek Giancarlo Mori, komendanta straży miejskiej z Civitavecchia, który „był obecny przy łzawieniu mającym miejsce 4 lutego około 19.30, wraz z kolegą i dwoma policjantami”. Oto jak przedstawia wydarzenia z 23 lutego w transmisji telewizyjnej Enza Biagi: „Rozmawiałem właśnie z moim współpracownikiem, kiedy zwróciły moją uwagę słowa funkcjonariusza Komendy Głównej: <Zjawisko się powtarza>. Natychmiast podszedłem bliżej i właśnie w tym momencie twarz Matki Bożej zaczęła się czerwienić. W miejscu pod oczami, na powierzchni wielkości jednego, może dwóch milimetrów kwadratowych, ukazała się substancja koloru czerwonego. Był to płyn, który w ciągu 15 minut zgęstniał i zaczął spływać”.

 

Należy dodać, że ten urzędnik państwowy nie robił tajemnicy z faktu bycia osobą o „przekonaniach laickich”. Tak więc z pewnością nie spodziewał się tego, co zobaczył. Massimiliano Marasco, dziennikarz „II Messaggero” obecny przy tym samym łzawieniu, w wywiadzie udzielonym komuś, kto wysunął hipotezę manipulacji, odpowiedział: „Wykluczam ją kategorycznie. Ten, kto tam był, od razu wiedział, że to zjawisko zachodzi w sposób całkowicie naturalny”. A więc jego daniem działo się to bez żadnej ludzkiej ingerencji.

 

Biorąc pod uwagę tak liczne i zgodne świadectwa, sąd, po latach, zamknął dochodzenie, oddalając wszystkie oskarżenia i podejrzenia oszustwa. Po przeprowadzeniu drobiazgowego śledztwa i wysłuchaniu świadków, w decyzji o umorzeniu czytamy, że łzawienia „sprowadzają się albo do zjawiska zbiorowej sugestii, albo do faktu nadnaturalnego”. Ale przecież te łzy nie były złudzeniem wzrokowym. Sfotografowano je i sfilmowano, nie mogły być więc „sugestią”. Poddano je nawet analizie w laboratorium pod mikroskopem i stwierdzono, że to krew ludzka. Zatem, idąc drogą eliminacji, to sam sąd, jakimś przedziwnym trafem, uchylił furtkę, aby zjawisko ocenić jako nadprzyrodzone.

 

Widoczna niewytłumaczalność praktyczna i naukowa łez, którymi płakała figurka z litego gipsu, pozostawiała otwartą jedyną możliwość: to był cud. Ale w tamtym momencie, stając wobec rezultatów ogłoszonych przez naukę i sądownictwo, wszyscy się gdzieś zapodziali: dziennikarze, komentatorzy, oskarżyciele, satyrycy, intelektualiści, duchowni i hierarchowie oraz lobby laickie.

 

Szybko odwrócili głowy w inną stronę, aby uniknąć rozliczenia z faktami i konkluzjami naukowymi, konieczności odwołania wcześniejszych nieostrożnych wypowiedzi, a przede wszystkim uznania oczywistości cudu. Ta oczywistość cudu – jak argumentował Mieli – oznacza że Bóg istnieje. A najważniejszą informacją dla każdego człowieka, także tego, który udaje, że nie interesuje się religią, jest właśnie ta, że Bóg istnieje. Jeżeli Bóg istnieje, to dla nas wszystko się zmienia, zmienia się całe nasze przeznaczenie.

 

Istotnie, tak właśnie jest. I to pewnie z tego powodu media oraz intelektualiści unikali rozliczenia z tym przypadkiem (jak i z wieloma innymi analogicznymi cudami). Ale Kościół, co oczywiste, nie mógł pominąć problemu.

 

Komisja diecezjalna wykluczyła halucynację i zjawisko parapsychologiczne czy diabelskie. Następnie szukała przyczyn naturalnych lub ludzkich, przesłuchując 40 świadków „różniących się wiekiem, płcią, statusem społecznym, religią”. Wszyscy „stawili się dobrowolnie i bez żadnego osobistego interesu przysięgli mówić prawdę. Oświadczyli, że widzieli tworzące się i spływające łzy, a więc obserwowali ruch, i że w owej chwili nikt nie manewrował figurką”. Ponadto „profesorowie Angelo Fiori i Giancarlo Umani Ronchi zostali wysłuchani przez komisję teologiczną, przed którą potwierdzili wyniki przeprowadzonych przez siebie badań przekazanych biskupowi, stwierdzając również naukową niewytłumaczalność zjawiska”.

 

Umysł prawdziwie laicki zastosowałby tutaj sokratyczne motto „Idź za prawdą, dokądkolwiek cię prowadzi”, i uznałby cud. Rozum ludzki bowiem w Civitavecchia widział oczyma i dotykał ręką iskry świata nadprzyrodzonego, który wtargnął do historii (dotyczy to także innych głośnych cudów, w Lourdes czy innych miejscach). Aby nie uznać w tym przypadku oczywistości cudu, należałoby zanegować rozum i schronić się w przesądzie. Jak powiadał wielki dziennikarz i pisarz angielski Gilbert K. Chesterton: „Wierzy w cuda ten, kto ma dowody przemawiające na ich korzyść. Neguje je ten, kto ma teorię sprzeciwiającą się im”.

 

Zresztą z tych tajemniczych łez wyniknęły inne cuda. Uderzająca jest liczba nawróceń i niewytłumaczalnych uzdrowień, które miały miejsce w tych latach i nadal są odnotowywane (udokumentowane świadectwami) w kościółku, gdzie przechowuje się figurkę, będącym celem wielu pielgrzymek i miejscem modlitwy. Zastanówmy się, jak wytłumaczyć ten znak łez?

 

Matka Boża z Medjugorje mówiła o tym w orędziu 24 maja 1984 roku, a więc 11 lat wcześniej „Drogie dzieci! (…) W każdej chwili, gdy jest wam ciężko, nie bójcie się, gdyż kocham was i wtedy, kiedy jesteście daleko ode Mnie i mego Syna. Proszę was, nie pozwólcie, by moje serce płakało krwawymi łzami z powodu dusz, które się zatracają w grzechu”.

 

Byli i tacy, którzy mieli obiekcje czy nawet ironizowali na ten temat faktu, że łzy figurki to krew mężczyzny. Ale teolodzy stwierdzili, że z punktu widzenia chrześcijańskiego jest to całkowicie racjonalne, gdyż krew odkupicielska jest krwią Jezusa, nie Maryi. Znak ukazał zatem głęboki i nierozerwalny związek pomiędzy Matką a Synem Zbawcą, potwierdzając, że Maryja prowadzi do Jezusa Odkupiciela, nie do siebie samej. Wszystko to ma głęboko chrześcijański sens, potwierdzony nieprzypadkowością dnia, w którym miało miejsce pierwsze łzawienie: 2 lutego, czyli w liturgiczne święto Ofiarowania Pańskiego (dawniej Purificatio Sanctae Mariae, czyli Oczyszczenia Najświętszej Maryi Panny), święto Dziewicy, która „była bardzo blisko zjednoczona” ze zbawieniem „jako Matka cierpiącego Sługi Jahwe i jako wzór dla nowego ludu Bożego, bezustannie doświadczanego w wierze i nadziei przez cierpienie i prześladowanie” (Paweł VI).

 

Czy można powiedzieć, że te łzy ukazują także boleść Boga? Wielki filozof i wielki nawrócony, Jacques Maritain, twierdzi: „Gdyby ludzie wiedzieli, że Bóg cierpi wraz z nami i o wiele bardziej niż my z powodu całego zła niszczącego Ziemię, wiele rzeczy przyjęłoby niewątpliwie inny obrót i wiele dusz byłoby oswobodzonych… Łzy Królowej Nieba (oznaczają) najwyższą odrazę, jaką Bóg i Maryja żywią wobec grzechu, i najwyższe Ich miłosierdzie dla nędzy grzeszników”.

 

W liście napisanym z okazji 150-lecia objawień w La Salette, gdzie płacząca Dziewica ukazała się w 1846 roku dwojgu dzieciom, Jan Paweł II pisze: „Maryja, Matka pełna miłości, pokazała w tym miejscu swój smutek w obliczu moralnego zła ludzkości. Poprzez swoje łzy pomaga nam Ona lepiej zrozumieć bolesny ciężar grzechu, odrzucenia Boga, ale także płomienną wierność, jaką Jej Syn zachowuje względem Jej dzieci, On, Odkupiciel, którego miłość jest zraniona przez zapomnienie i odmowę. (…) współczuje swoim dzieciom w ich doświadczeniach i cierpi, widząc ich oddalających się od Kościoła Chrystusowego”.

 

Zatem te łzy są przede wszystkim pełnym troski matczynym orędziem, orędziem żarliwej miłości do każdego z nas. Dziewiętnastowieczna święta związana z Civitavecchia, Maria de Mattias, lubiła, wszystkim powtarzać: „Jesteś wart krwi Chrystusa!”. To słowa, które zyskały nadzwyczajne, nadprzyrodzone potwierdzenie właśnie w jej mieście sto lat później.

 

Bez wątpienia jednym z tajemniczych znaczeń cudu z Civitavecchia jest również fakt, że Matka Boża płakała krwawymi łzami u wrót Rzymu. Wielu twierdzi, że to wydaje się łączyć opisywane wydarzenia z sercem chrześcijaństwa, z siedzibą Piotrową (i Medjugorje). Zresztą właśnie Jan Paweł II, w czasie podróży, jaką odbył w 1987 roku, poświęcił Civitavecchia Matce Bożej Łaskawej. Marija Pavlović, jedna z wizjonerek z Medjugorje, zastanawiając się nad łzami u wrót Rzymu, miała powiedzieć: „Matka Boża powiedziała nam: <Módlcie się za Ojca Świętego, którego ja wybrałam na te czasy> „.

 

Istotnie, jest jeszcze jedna kwestia wymagająca całościowego opisania, a jest nią relacja pomiędzy Matką Bożą z Civitavecchia i Janem Pawłem II, który – kiedy się uważnie przyjrzeć – coraz bardziej wydaje się być prawdziwym bohaterem wszystkich tych wydarzeń.

Źródło: medjugorje.org.pl

About these ads

Odpowiedzi: 217 to “Tajemnice Jana Pawła II”

  1. Szejk said

    Przepraszam że nie na temat ale czytałem na WP wypowiedź czytelnika do artykułu „RADNI URSYNOWA ZNALEŹLI szczątki topolewa”
    oto wypowiedź———-
    ~ADAM [pół godziny temu]
    WPISZCIE W GOGLE———- ”CZERWONA STRONA KSIEZYCA ” ——-TO KSIAZKA PISANA CALY CZAS PRZEZ JAKIEGOS NIEZNANEGO BLOGERA O PSEUDO FYM .MUSI FACET MIEC NAPRAWDE LEB BO TYLE SZCZEGOLOW ..ALE DO RZECZY PRZECZYTAJCIE DOKLADNIE BO WARTO MIEC KAZDA WIEDZE NA TEN TEMAT TEJ KATASTROFY .NIE WIEM JAK BYLO ALE FACET UDOWADNIA ZE W SMOLENSKU BYLA INSCENIZACJA I POPIERA TO FAKTAMI I TO W SETKACH.
    odpowiedz——sorki ale musiałem wkleić to tutaj by wszyscy mogli się zapoznać z tą książką.

    • MaranaTha said

      incenizacja bedzie tutaj – jesli ktos słabo zna angieslki to mozna posłuzyc sie TŁUMACZEM STRONY : https://www.google.pl/search?q=antichrisy+false+peace+prosperity&ie=utf-8&oe=utf-8&aq=t&rls=org.mozilla:pl:official&client=firefox-a#hl=pl&client=firefox-a&hs=0jV&rls=org.mozilla:pl:official&sa=X&ei=IHZfT-GXC9CXOs-PrYII&ved=0CBsQvwUoAQ&q=antichrist+false+peace+prosperity&spell=1&bav=on.2,or.r_gc.r_pw.r_qf.,cf.osb&fp=9ba1c387a0579f73&biw=1920&bih=930

      • mirpap said

        MaranaTha, jesteś rewelacyjny :)

        • marcin said

          a czy bloger FreeYourMind to nie jest Krzysztof Cierpisz, inżynier lotnictwa-polak mieszkający w Szwecji (właściciel strony zamach.eu)? Czy to są może dwie różne osoby?

          Pół dnia dziś czytam tą strone (zamach.eu), już mnie od tego głowa boli :D
          Z jednej strony część argumentów bardzo sensowna jednak negatywny stosunek do „Naszego Dziennika” i tv „Trwam” sprawiają że już nie wiem co o tym myśleć.
          Również te całe rewelacje jakoś nie są okraszone linkami do innych stron, co znacznie by je uwiarygodniło.
          Może siedzący w temacie badacz zamachu szybko się rozezna w owych informacjach, ale dla mnie jest to tylko „słowo z internetu”.

          Przepraszam że trochę nie na temat pisze bo nie odnośnie książki FYM, ale też na temat zamachu :)

          Pozostaje przeczytać tę książkę.

        • Szejk said

          powiem tak że przy katastrofie lotniczej każda część się liczy nawet najmniejsza śrubka , a to co zrobił nasz rząd to szkoda słów .i właśnie wcten sposób uzależniamy się od wschodu i zachodu- nie mamy swojego zdania, robią z POLSKĄ TO CO CHCĄ.

        • cox said

          Po zamachu dokonanym przez Libijske służby specjalne na samolot nad szkockim Lockerby (chyba tak to się pisze) szczątki samolotu zbierano przez kilkanaście miesięcy, aż do najdrobniejszego detalu! Natomiast na to jak prowadzone było ,,śledztwo” ws. ,,katastrofy” naszego tupolewa po prostu niema słów!

        • Szejk said

          Cox chyba tak samo myślimy

        • cox said

          Chyba tak!

    • Józef Piotr said

      To wszystko jest znane jako wersja X i opisane w cz. VII na WWW. ZAMACH .EU przez inż Cierpisza.
      Zamach inscenizacja. Wszystkie fakty wskazują że było w 100% inaczej niż podają oficjalne wersje.
      A media czynnikowe i propagandowe dały niezliczone dowody na współudzial w zbrodni.
      Rzecz jesli chodzi o sens wyższy, jest gdzie indziej.
      W tym wydarzeniu jest dowod na Polskę zeszmaconą, sponiewieraną , zbrukaną i upodloną i obraz oraz
      kukiełkowatość jej władz wybranych w demokratycznych wyborach przy zombiozie spoleczeństwa.
      Z wyroków Bożych nastąpił dopust wydarzeń po to aby polożyć pewnym rzeczom kres i otworzyć oczy myślącym.I obudzić (ożywić) krzyk ofiar KATYŃSKICH w chwili ich śmierci.
      Bo łańcuch zdarzeń ostanich lat kilkudziesięciu prowadzil uporczywie w powielaniu lawiny zakłamań których objawem jest „propaganda” Katyńska co do sił sprawczych ludobójstwa jak niektórzy mają odwagę nazwać koszernym.
      Bo wielu z ideologów dla poprawności wpina się w poprawność i klepie nieuprawnione dyrdymały na ten temat po to aby się przypodobać siłom zła.
      Racje , poki co są po stronie silniejszych. Którzy pomimo siły nie mają również odwagi powiedzieć całej prawdy .
      Która jest okrutna .Ale jednocześnie zdajmy sobie sprawę z ważności istnienia Polski we współczesnym świecie i na tym tle rozważmy determinację sprawców do zrealizowania uziemienia 96 osob

  2. Dawid said

    1. Kazanie na III niedzielę Wielkiego Postu z mszy akademickiej w Częstochowie, w duszpasterstwie „Emaus”, które rozpoczyna rekolekcje „Placki z rodzynkami” (11 marca 2012 roku).

    [audio src="http://www.beczka.krakow.dominikanie.pl/pliki/nagrania/rozne/Czewa.niedziela.kazanie.mp3" /]

    2. Konferencja z poniedziałku, 12 marca 2012, z rekolekcji akademickich w Częstochowie. Zapraszamy.

    [audio src="http://www.beczka.krakow.dominikanie.pl/pliki/nagrania/rozne/Czewa.poniedzialek.konferencja.mp3" /]

    o. Adam Szustak OP

    • Dawid said

      3. Rekolekcje akademickie w Częstochowie – kazanie z wtorku, 13 marca 2012 roku.

      [audio src="http://www.beczka.krakow.dominikanie.pl/pliki/nagrania/rozne/Czewa.wtorek.kazanie.mp3" /]

      Rekolekcje akademickie w Częstochowie – konferencja z wtorku, 13 marca 2012 roku. Zapraszamy.

      [audio src="http://www.beczka.krakow.dominikanie.pl/pliki/nagrania/rozne/Czewa.wtorek.konferencja.mp3" /]

  3. Przemysław said

    • Przemysław said

      14 marca 2012 r., Środa
      Pierwsze czytanie: Pwt 4, 1. 5-9 Wezwanie do zachowania przykazań
      Psalm responsoryjny: Ps 147, 12-13. 15-16. 19-20 (R.: por. 12a)
      Śpiew przed Ewangelią: J 6, 63b. 68b
      Ewangelia: Mt 5, 17-19 Kto wypełnia przykazania, ten będzie wielki w królestwie niebieskim

      PIERWSZE CZYTANIE
      Pwt 4, 1. 5-9 Wezwanie do zachowania przykazań

      Czytanie z Księgi Powtórzonego Prawa

      Mojżesz przemówił do ludu, mówiąc:
      «A teraz, Izraelu, słuchaj praw i nakazów, które uczę was wypełniać, abyście żyli i doszli do posiadania ziemi, którą wam daje Pan, Bóg waszych ojców.
      Patrzcie, nauczałem was praw i nakazów, jak mi rozkazał czynić Bóg mój, Pan, abyście je wypełniali w ziemi, do której idziecie, by objąć ją w posiadanie. Strzeżcie ich i wypełniajcie je, bo one są waszą mądrością i umiejętnością w oczach narodów, które, usłyszawszy o tych prawach, powiedzą: „Z pewnością ten wielki naród to lud mądry i rozumny”.
      Bo któryż naród wielki ma bogów tak bliskich, jak Bóg nasz, Pan, ilekroć Go prosimy? Któryż naród wielki ma prawa i nakazy tak sprawiedliwe, jak całe to Prawo, które ja wam dziś nadaję?
      Tylko się strzeż bardzo i pilnuj swej duszy, byś nie zapomniał o tych rzeczach, które widziały twe oczy: by z twego serca nie uszły po wszystkie dni twego życia, ale ucz ich swych synów i wnuków».

      Oto Słowo Boże

      PSALM RESPONSORYJNY:
      Ps 147, 12-13. 15-16. 19-20 (R.: por. 12a)

      Kościele święty, chwal Twojego Pana.

      Chwal, Jerozolimo, Pana, *
      wysławiaj Twego Boga, Syjonie.
      Umacnia bowiem zawory bram twoich *
      I błogosławi synom twoim w tobie.

      Kościele święty, chwal Twojego Pana.

      Śle swe polecenia na krańce ziemi, *
      a szybko mknie Jego słowo.
      On prószy śniegiem jak wełną *
      I szron rozsypuje jak popiół.

      Kościele święty, chwal Twojego Pana.

      Oznajmił swoje słowo Jakubowi, *
      Izraelowi ustawy swe i wyroki.
      Nie uczynił tego dla innych narodów, *
      nie oznajmił im swoich wyroków.

      Kościele święty, chwal Twojego Pana.

      ŚPIEW PRZED EWANGELIĄ
      J 6, 63b. 68b

      Chwała Tobie, Królu Wieków

      Słowa Twoje, Panie, są duchem i życiem,
      Ty masz słowa życia wiecznego.

      Chwała Tobie, Królu Wieków

      EWANGELIA
      Mt 5, 17-19 Kto wypełnia przykazania, ten będzie wielki w królestwie niebieskim

      Słowa Ewangelii według świętego Mateusza

      Jezus powiedział do swoich uczniów:
      «Nie sądźcie, że przyszedłem znieść Prawo albo Proroków. Nie przyszedłem znieść, ale wypełnić. Zaprawdę bowiem powiadam wam: Dopóki niebo i ziemia nie przeminą, ani jedna jota, ani jedna kreska nie zmieni się w Prawie, aż się wszystko spełni.
      Ktokolwiek więc zniósłby jedno z tych przykazań, choćby najmniejsze, i uczyłby tak ludzi, ten będzie najmniejszy w królestwie niebieskim. A kto je wypełnia i uczy wypełniać, ten będzie wielki w królestwie niebieskim».

      Oto słowo Pańskie

      • Przemysław said

        Świętość trzeba zdobywać niejako na ostrzu miecza: trzeba cierpieć, trzeba konać.

        (święta Teresa od Dzieciątka Jezus)

        • Przemysław said

          Myśli świętych Karmelu na każdy dzień roku

          Moc składanej przez człowieka ofiary skrywa się w postawie woli. Święta Faustyna usłyszała kiedyś następujące słowa Jezusa: ”Nie trap się tym, jeżeli serce twoje często będzie doznawać odrazy i niechęci do tej ofiary. Cała moc jej zawarta jest w woli, a więc te uczucia przeciwne nie tylko nie obniżą w oczach moich tej ofiary, ale ją spotęgują”. Jezus zachęca, by się nie przerażać, gdy w obliczu doświadczanej próby pojawią się odczucia odrazy i niechęci. Tego typu odczuć nie można uniknąć. One są głęboko ludzkie, ponieważ nasza natura została stworzona dla piękna, dobra, miłości i życia bez cierpienia. Tutaj jednak, w ziemskim czasie, musimy doznawać braków, które budzą odczucie niechęci. Jezus wyjaśnia, że te odczucia nie obniżają wartości ofiary w Jego oczach, bo dla Niego ważne jest, co czyni wola. On wyczekuje na ”chcę” twojej woli. Gdy w trudnych doświadczeniach składasz Jezusowi ofiarę, mówiąc: ”chcę tego, czego Ty chcesz, wbrew niechęci i odrazie, które odczuwam”, wówczas wartość twej ofiary zostaje spotęgowana. To jest świętość zdobywana na ostrzu miecza.

          Pokój i Dobro

    • Przemysław said

      Zazdrośd jest cechą umysłów ciasnych. Nic więc dziwnego, że każdy się z nią ukrywa i swoją niechęd do bliźniego maskuje rozmaitymi pozorami.

      (ŚW. JAN MARIA VIANNEY)

  4. Przemysław said

    • Przemysław said

      Maryja Dziewica: Niech wszystkie narody modlą się Różańcem od teraz do Niedzieli Zmartwychwstania
      Posłanie Maryi Dziewicy dla Marii Bożego Miłosierdzia, piątek, 9 marca 2012, godz. 19:15

      http://www.thewarningsecondcoming.com/ w j. pol. http://www.internetgebetskreis.com/pl/

      Moje słodkie dziecko, Ja płaczę, gdy widzę jak wzrasta nienawiść, nie tylko przeciwko tobie, ale przeciwko Świętemu Słowu Mojego umiłowanego Syna, Jezusa Chrystusa.

      Teraz już wiesz, jak On cierpiał w Ogrodzie Getsemani i jak On nadal cierpi dzisiaj, gdy każda Jego próba interwencji w uratowaniu dusz, jest udaremniana przez diabła.

      Gdy zawiązywane są spiski, żeby wywołać wojny, ważnym jest, aby Mój Różaniec Święty był odmawiany każdego dnia teraz przed Wielkanocą.

      Dzieci, jeśli mogłybyście poświęcić [czas] w każdym dniu tygodnia na odmówienie Mojego Różańca Świętego a w każdy piątek na odmówienie Czterech Tajemnic, od teraz aż do Wielkanocy, to wiele zniszczeń na świecie może zostać i będzie złagodzonych.

      Mój Syn jest tak bardzo zadowolony z tych, którzy przyjmują Jego Święte Słowo z miłością i z czystością serca.

      Wielkie łask dawanych jest tym czystym duszom, które ufają Mu całkowicie, bez żadnych wątpliwości w swoich sercach.

      Wy, Moje dzieci, jesteście Resztą, małym żołędziem wierzących, którzy pomogą rozbudować się armii, potrzebnej teraz dla usunięcia grzechu za świata.

      Wasze modlitwy, a zwłaszcza Mój Najświętszy Różaniec, to jest broń, potrzebna, aby zniszczyć diabła i tych, których on opanował w każdym zakątku ziemi.

      Idźcie teraz, Moje dzieci i zorganizujcie światowe modlitwy, aby Mój Różaniec był odmawiany przez wszystkie narody od teraz aż do Niedzieli Zmartwychwstania.

      Idź w pokoju Moje dziecko. Łaski, jakie teraz otrzymujesz pomogą ci radzić sobie z codziennymi atakami szatana, gdy wraz z nakładem pracy wzrasta jego gniew.

      Wasz Niebieska Matka
      Matka Odkupienia

      KRÓLUJ NAM CHRYSTE ! ! !

    • Przemysław said

      • Przemysław said

        Drodzy Bracia i Siostry,

        Dzisiejszą katechezą chciałbym rozpocząć rozważania o modlitwie w Dziejach Apostolskich i w Listach Św. Pawła. Święty Łukasz przekazał nam jedną z czterech Ewangelii, poświęconą, jak wiemy, życiu ziemskiemu Jezusa, ale pozostawił nam także to, co zostało określone pierwszą Księgą o historii Kościoła, czyli Dzieje Apostolskie. W obu tych księgach, jednym z powtarzających się elementów jest właśnie modlitwa, od tej Jezusa po modlitwę Maryi, modlitwy uczniów i kobiet ze wspólnoty chrześcijańskiej. Początkowa droga Kościoła była przede wszystkim ożywiana działaniem Ducha Świętego, który przemienił Apostołów w świadków Zmartwychwstałego aż do przelania własnej krwi i charakteryzowała się szybkim rozprzestrzenianiem się Słowa Bożego na Wschodzie i na Zachodzie. Jednakże, przed tym jak Ewangelia rozprzestrzeniła się, Łukasz, przywołuje nam epizod Wniebowstąpienia Zmartwychwstałego Jezusa (cfr 1,6-9). Uczniom Pana przekazuje program ich egzystencji poświęconej ewangelizacji: Ale kiedy zstąpi na was Duch Święty, otrzymacie jego moc i świadczyć będziecie o mnie w Jerozolimie, w całej Judei, i Samarii, a nawet aż po krańce (At 1,8).

        W Jerozolimie Apostołowie, którzy pozostali już w jedenastu, z powodu zdrady Judasza Iskarioty, zgromadzili się w jednym z domów na modlitwie i właśnie trwając na modlitwie oczekiwali daru od Zmartwychwstałego Jezusa: daru Ducha Świętego. W tym kontekście oczekiwania, między Wniebowstąpieniem a Dniem Pięćdziesiątnicy, św. Łukasz po raz ostatni wspomina o Maryi, Matce Jezusa, i jej bliskich (v. 14). Jej poświęcił początek swojej Ewangelii, od Zwiastowania Anioła po narodzenie i dzieciństwo Syna Bożego, który stał się człowiekiem. Wraz z Maryją rozpoczyna się ziemskie życie Jezusa i z Nią rozpoczynają się również pierwsze kroki Kościoła; w obu momentach panuje klimat wsłuchania się w Boga i przyjęcia Słowa. Dlatego też dziś chciałbym się zatrzymać na tej modlitewnej obecności Dziewicy Maryi. Ona z dyskrecją naśladowała całą drogę swojego Syna podczas Jego publicznej działalności aż do końca, stając u stóp Krzyża, i teraz w swojej cichej modlitwie nadal towarzyszy drodze Kościoła. Podczas Zwiastowania, w domu w Nazarecie, Maryja widzi Anioła, z uwagą słucha jego słów, przyjmuje je i odpowiadana na boskie wezwanie, wyrażając swoją pełną dyspozycyjność: Oto Ja służebnica Pańska: niech mi się stanie według słowa twego (Lc 1,38). Maryja, właśnie poprzez wewnętrzną postawę słuchania jest zdolna do czytania własnej historii, z pokorą uznając, że to Bóg jest tym, który działa. Będąc z wizytą u swojej krewnej Elżbiety, w modlitwie wyraża chwałę i radość, udziału w łasce Bożej, która wypełniła jej serce i jej życie, czyniąc ją Matką Syna Bożego (cfr Lc 1,46-55).

        Chwała, dziękczynienie i radość: w kantyku Magnificat, Maryja, nie patrzy jedynie na to, co Bóg w niej uczynił, ale na to, co wypełniło się i nadal wypełnia w historii. Św. Ambroży, w uroczystym momencie w Magnificat, zaprasza nas, byśmy mieli tego samego ducha w modlitwie: Niech w każdym będzie dusza Maryi by uwielbiać Boga, niech w każdym będzie duch Maryi by wysławiać Boga (Expositio Evangelii secundum Lucam 2, 26: PL 15, 1561).

        Również w Wieczerniku w Jerozolimie, „w sali na górze, gdzie zwykle się zbierali” (por. Dz 1,13), Ona jest obecna w klimacie słuchania i modlitwy, zanim otworzą się drzwi i oni rozpoczną głoszenie Chrystusa Pana wszystkim narodom nauczając je zachowywać wszystko, co On im polecił (por. Mt 28, 19-20). Etapy drogi Maryi, od domu w Nazarecie do domu jerozolimskiego poprzez krzyż, na którym Syn powierza Jej apostoła Jana, naznaczone są zdolnością podtrzymywania stałego klimatu skupienia, aby medytować każde wydarzenie w ciszy swego serca, przed Bogiem (por. Łk 2,19-51). Obecność Matki Bożej z Jedenastoma po Wniebowstąpieniu nie jest, więc zwykłą wzmianką historyczną, ale nabiera znaczenia o wielkiej wartości, ponieważ z nimi dzieli Ona to, co jest najcenniejsze: żywą pamięć o Jezusie, w modlitwie.

        Ostatnia wzmianka o Maryi w dwóch dziełach św. Łukasza jest umieszczona w dniu szabatu: dzień odpoczynku Boga po stworzeniu, dzień ciszy po śmierci Jezusa i oczekiwania na Jego zmartwychwstanie. Na tym wydarzeniu opiera się tradycja wspomnienia Najświętszej Maryi Panny w sobotę. Pomiędzy Wniebowstąpieniem Zmartwychwstałego i pierwszą Pięćdziesiątnicą chrześcijańską Apostołowie i Kościół gromadzą się z Maryją, by oczekiwać wraz z Nią daru Ducha Świętego, bez którego nie można stać się świadkiem. Ona, która już Go otrzymała, by zrodzić Słowo Wcielone, współdzieli z całym Kościołem oczekiwanie na ten sam dar, aby w sercu każdego wierzącego „ukształtował się Chrystus” (por. Ga 4,19). Jeśli nie ma Kościoła bez Pięćdziesiątnicy, nie ma też Pięćdziesiątnicy bez Matki Jezusa, ponieważ Ona przeżyła w jedyny sposób to, co Kościół doświadcza każdego dnia pod działaniem Ducha Świętego. Św. Kromacjusz z Akwilei tak komentuje wzmiankę z Dziejów Apostolskich: „Zebrał się, więc Kościół w sali na górze razem z Maryją, Matką Jezusa i jego braćmi. Nie można, więc mówić o Kościele, jeśli nie jest tam obecna Maryja, Matka Pana… Kościół Chrystusowy jest tam, gdzie jest przepowiadane Wcielenie Chrystusa z Dziewicy, a gdzie przepowiadają Apostołowie, którzy są braćmi Pana, tam słucha się Ewangelii” (Mowa 30,1: SC 164, 135).

        Sobór Watykański II zechciał podkreślić w sposób szczególny ten związek, który uwidacznia się w modlitwie wspólnej Maryi i Apostołów, w tym samym miejscu, w oczekiwaniu na Ducha Świętego. Konstytucja dogmatyczna (o Kościele) Lumen gentium mówi: „Kiedy zaś spodobało się Bogu uroczyście objawić tajemnice ludzkiego zbawienia nie wcześniej niż ześle obiecanego przez Chrystusa Ducha, widzimy Apostołów przed dniem Zielonych Świąt „trwających jednomyślnie na modlitwie razem z niewiastami, z Maryją, Matką Jezusa, i z braćmi Jego” (Dz 1,14), a także Maryję błagającą modlitwami o dar Ducha, który okrył Ją już cieniem podczas zwiastowania” (n. 59). Uprzywilejowanym miejscem Maryi jest Kościół, w którym „doznaje Ona czci, jako najznakomitszy i całkiem szczególny członek.., i najdoskonalszy wzór w wierze i miłości” (tamże, n. 53).

        Czcić Matkę Jezusa w Kościele, oznacza, więc uczyć się od Niej być wspólnotą, która się modli: taka jest jedna z podstawowych cech pierwszego opisu wspólnoty chrześcijańskiej zarysowanego w Dziejach Apostolskich (por. 2,42). Modlitwa jest często podyktowana trudnymi sytuacjami, problemami osobistymi, które skłaniają do zwrócenia się do Pana z prośbą o światło, umocnienie i pomoc. Maryja zachęca nas do otwierania się na wielkość modlitwy, do zwracania się do Boga nie tylko w potrzebie, i nie tylko za nas samych, jednomyślnie, wytrwale, wiernie, „jednym duchem i jednym sercem” (por. Dz 4,32).

        Drodzy przyjaciele, życie ludzkie przebiega przez różne etapy przejściowe, często trudne i wymagające, które domagają się wyborów, wyrzeczeń i ofiar. Matka Jezusa została postawiona przez Pana w decydujących momentach historii zbawienia i zawsze była w stanie odpowiedzieć z pełną dyspozycyjnością, będącą wynikiem głębokiej relacji z Bogiem, która dojrzewała w gorliwej i wytrwałej modlitwie. Pomiędzy wielkim piątkiem Śmierci a niedzielą Zmartwychwstania, to Jej został powierzony umiłowany uczeń, a z nim cała wspólnota uczniów (por. J 19,6). Pomiędzy Wniebowstąpieniem a Zesłaniem Ducha Świętego, jest ona „z” Kościołem i „w” Kościele na modlitwie (por. Dz 1,14). Matka Boga i Matka Kościoła, Maryja sprawuje to macierzyństwo aż do końca historii.

        Jej zawierzamy wszystkie etapy przejściowe naszej egzystencji, osobistej i kościelnej, a szczególnie nasze ostateczne przejście. Maryja uczy nas konieczności modlitwy i pokazuje nam, że tylko poprzez stałą, głęboką i pełną miłości więź z Jej Synem jesteśmy w stanie wyjść z „naszego domu” z odwagą, aby dotrzeć aż po krańce świata i głosić wszędzie Pana Jezusa, Zbawiciela świata.

        po polsku:

        Serdecznie pozdrawiam obecnych tu Polaków. „Zmiłuj się nade mną, Boże, w swojej łaskawości, w ogromie swego miłosierdzia wymaż moją nieprawość!” (Ps 51 [50], 1). Niech to wielkopostne błaganie, które Kościół zanosi do Boga słowami pokutnego Psalmu będzie dla nas przedmiotem rekolekcyjnych przemyśleń i wezwaniem do nawrócenia. Maryi, Matce Zbawiciela, polecajmy w wytrwałej modlitwie wszelkie trudności, zmartwienia i pragnienie przemiany życia. Wam tu obecnym i waszym bliskim z serca błogosławię.

        Ojciec Święty Benedykt XVI

      • Przemysław said

  5. alba said

    Licheń, 10 marzec 2012r. godz. 13:00 Przekaz nr 588

    Proszę o znaki – znaki otrzymałem.

    Matka Boża.

    Bardzo was kocham moje kochane dzieci światłości, ufajcie i o nic się nie lękajcie, bo Ja wasza Niebieska Mama kocham was i czuwam nad wami. Tak bardzo pragnę działać w was, ale i poprzez was, lecz do pełni swobodnego działania potrzebuję oddania waszej wolnej woli do Bożej i Mojej dyspozycji. Oddanie takie zapewni Bogu i Mnie swobodę działania w was, jako narzędzia.

    Żywy Płomieniu usłyszałam twoją cichą prośbę i mogłam ją wypełnić prawie od ręki. Niech będzie to dla ciebie dowodem, że i ty jesteś słuchany i wysłuchiwany przez Boga. Pamiętaj jednak, że naczynia próśb są znaczne i nie zawsze natychmiast możesz doczekać się ich realizacji. Bóg Ojciec w tej chwili zdjął z ciebie „ten” balast, którym byłeś obciążony. Mógł On to uczynić, tylko na tym miejscu, w Sanktuarium Licheńskim. Zechciej odtąd być pilnym strażnikiem swoich myśli, aby tymi złymi nie otwierać wrót demonowi.

    Czas się dokonał, odliczanie już zakończone. To co ma się wydarzyć, już się rozpoczęło. To już ostatnia chwila, na podjęcie przez was dobrowolnej pokuty. Gdy wymusi ją na was Boża Sprawiedliwość, będzie ona wówczas wam zupełnie inaczej liczona. Chcę, pragnę od was, waszej dobrowolnej ofiary, aby można było zrównoważyć Bożą Sprawiedliwość. Nie lękaj się człowiecze Bożej Sprawiedliwości, o ile kroczysz cnotliwą drogą. Ci niecnotliwi cierpieć będą w zależności od stopnia i wagi swoich przewinień.

    Bądźcie ostrożne czytając orędzia, gdyż nie wszystko co czytacie, jest Słowem z Nieba. Jedynie po owocach, jakie wydaje dobre i prawdziwe Słowo z Nieba, poznacie skąd ono pochodzi.

    Żywy Płomieniu, nie ulegaj tak łatwo frustracji, nie daj się tak łatwo wyprowadzić z równowagi. Atak na ciebie i zarzuty postawione tobie, są jedynie częściowo słuszne.

    O Polacy, nie bądźcie tacy bezduszni i bezsilni zarazem, nie opuszczajcie swych rąk, lecz wyjdźcie na ulice swych miast z Różańcami w ręku i odmawiajcie wspólnie na głos, nie dając się sprowokować prowokatorom. Jedynie gorącą modlitwą i ofiarami płynącymi z wnętrza waszych serc, zmiękczycie serca grzeszników, a zwłaszcza serca pysznych kapłanów, biskupów i kardynałów, aby stały się według Serca Bożego.

    Kapłanie, biskupie, kardynale, komu służysz? Czyją wolę pełnisz? Jeżeli myślisz, że pełnisz wolę Mojego Boskiego Syna, to odpowiedz, dlaczego owce w owczarni Mojego Syna muszą paść się same?

    Dlaczego zamiast paść owce Mojego Syna, w swojej większości pasiecie samych siebie? Dlaczego często nie umożliwiacie modlitwy w kościele, gdy wierni proszą o to? Tylko nieliczni z pośród waszego grona widzą prawdziwe zagrożenie, płynące z wnętrza Kościoła i czynią wiele, dla ratowania Kościoła. Dlaczego o moi umiłowani synowie niszczycie jeden drugiego? Dlaczego tak licznie przechodzicie do obozu wroga?

    Jakich cudów ma jeszcze Bóg dokonać, abyście obudzili się z demonicznego letargu? Nazbyt często i łatwo połykacie truciznę demona.

    Nie dziw się Żywy Płomieniu, że nie możesz rozpalić swojego ducha tak jak chcesz, bo rozpalony za szybko będziesz działać i nie zawsze w kierunku takim, jak będzie sobie to sam Bóg życzył. W swoim i odpowiednim czasie zsynchronizujesz swoje działanie z działaniem Trójcy Świętej i Moim. Dopiero to będzie rodzić dobre i najlepsze owoce. Nie usiłuj domyślać się czegokolwiek, bo to jest zbędne. Znasz swoją niegodność i obciążenia oraz ograniczenia. Będziesz jedynie narzędziem, którym Trójca Święta i Ja chcemy się posłużyć. Nie mogę uaktywnić teraz darów jakimi dysponujesz, bo swoim działaniem spowodowałbyś przeciwny skutek od tego, który Bóg zamierza. Ludzie postawieni na twojej drodze muszą dopełnić cierpień i modlitw, oraz nauczyć się wiele cierpliwości.

    Żywy Płomieniu nie bądź tak bardzo przerażony, widząc wielkie zło w narodzie polskim i w duchowieństwie. Chciałbyś mieć dobrego kapłana za przewodnika duchowego, jednak w tym czasie nie otrzymasz żadnego. Będziesz mieć jednak wielu takich kapłanów co pomogą ci, bo bez ich pomocy nie wykonasz żadnego kroku. Ufaj! Nie lękaj się!!!

    Jeżeli o dziatki miłe chcecie pomóc swojej Niebiańskiej Mamie, to zjednoczcie się ze Mną swoim duchem, oddając Trójcy Świętej poprzez Moje Niepokalane Serce wszystko co przeżywacie i czym żyjecie, z całego codziennego dnia, do Bożej i Mojej dyspozycji. Cenna jest wasza każda, codzienna modlitwa, każde najmniejsze nawet cierpienie, każdy najmniejszy ból. Nie jesteście w stanie docenić tych perełek.

    Doznajecie coraz liczniejszych udręczeń i ucisków. Nie jesteście w stanie, sami sobie dać radę z natłokiem udręk demonicznych. Coraz bardziej słabną i wykruszają się egzorcyści, a nowo mianowani, niewiele umieją pomóc. Ludzie coraz mniej dają wsparcia duchowego swoim kapłanom. Brak modlitwy w ich intencji, skutkuje tym, że wykruszają się coraz bardziej.

    B.W. Ufaj bardziej Bogu i dopełniaj modlitw i ofiar. Daruj wszystko z całego serca wszystkim swoim winowajcom. Nadal módl się w tych swoich intencjach, ale dołącz też, o opamiętanie tych wszystkich co ci złorzeczą. Nie dociekaj, kto ci złorzeczy, bo to nie istotne. Jest to kilka różnych osób. Naucz się cierpliwości i rozwagi w podejmowanych przez siebie decyzjach, bo to bardzo istotne. Już niedługo pomogę ci w wielu kwestiach. Nikogo na siłę nie zmusisz do pobożności. Módl się nadal i składaj Bogu ofiary. Chcę, abyście zmusili się oboje do prawdziwego postu tyle i ile możecie, a szczególnie w środy i piątki. Ufaj Bogu i Mnie, a nie opuszczę was w potrzebie. Cierpliwości!

    Ufajcie o dziatki, bo kocham was niezmiernie i przytulam was wszystkie do Mojego Niepokalanego Serca. Umacniam was wszystkie o dziatki Moją Matczyną Miłością i błogosławię wam w Imieniu Trójcy Świętej. Wszystkim czytającym i słuchającym te Słowa, błogosławię w Imię Ojca + i Syna + i Ducha Świętego. + Amen. +++

    Ufajcie! Kocham was bardzo mocno!!! A wy Mnie???
    http://www.viviflaminis-deogracias.pl.tl

  6. Lech Stanisław said

    Super wywiad. Wyłowiłem jeden z kwiatków.


    „- Posłuchaj, czy ktoś może powiedzieć z całą pewnością, że jutro będzie jeszcze na tej ziemi lub nawet godzinę? Nikt. Otóż twoja tajemnica mogłaby się sprawdzić za godzinę albo za dzień, albo za 50 lat. Reasumując, tylko to się liczy: wierzyć w Boga i móc wejść, kiedy przed Nim staniemy, na zawsze do Jego domu. Dlatego Maryja przyszła. Ona chce uratować każdego z nas, chce uratować wszystkich.”

    Te słowa Mirjany powinny być przypominane pod wszystkimi orędziami i przekazami.

    - Z pewnością, ale tu chodzi o losy świata, ludzkości, naszych dzieci?

    – Ja też jestem matką, mam dzieci, a popatrz na mnie: czy wydaję ci się niespokojna, zasępiona, przestraszona?

    – Nie, wydajesz się najbardziej uśmiechniętą i pogodną osobą na świecie. Jeśli więc nie jesteś przerażona ty, która wiesz, co nas czeka?

    – No właśnie. To, co się liczy, to pozwoli się kochać. Kto czuje, że Ona jest Matką, nie boi się. Zresztą Ona nie chce wiary zrodzonej ze strachu. Zawsze mówi: “Dajcie mi wasze serca, a Ja was poprowadzę”. I nawet, jeśli widzimy ogromny marazm, nie powinniśmy się przerażać. My, kobiety, kiedy sprzątamy dom, robimy najpierw wielki bałagan, wywracamy wszystko do góry nogami i gdyby ktoś popatrzył na pracę wykonaną w połowie, to pewnie by się przeraził. A przecież po jej zakończeniu można się nacieszyć wielkim, wspaniałym porządkiem. Sprzątanie dopiero się zaczęło i wydaje się, że panuje wielki nieporządek. Ale nie należy się przerażać. Papież już na początku zachęcił nas: “Nie lękajcie się, otwórzcie drzwi Chrystusowi”. Nie bądźmy więc zamyśleni i niespokojni. Widzisz sam, jak lubię się śmiać i żartować?

  7. jamek said

    Gdzie są Orędzia Ostrzeżenie? Bez nich bezbronni nie wiemy co się na nas czeka!

    Dania: Kościelne śluby dla par homoseksualnych

    Rząd Danii chce, żeby już latem zawieranie małżeństw homoseksualnych było możliwe zarówno w kościołach, jak i w urzędach stanu cywilnego. Stosowna ustawa powinna wejść w życie 15 czerwca – zapowiedziała premier Helle Thorning-Schmidt.
    Rząd zakończył właśnie pracę nad tą ustawą, którą premier nazwała „naturalnym i słusznym krokiem”.

    Ustawa przyznaje każdemu członkowi państwowego Kościoła ewangelicko-luterańskiego prawo do ślubu kościelnego „bez względu na to, czy partner jest tej samej, czy odmiennej płci” – podkreśliła Thorning-Schmidt.

    Duchownym wolno jednak będzie odmówić udzielania ślubów parom homoseksualnym. Rząd szanuje decyzje indywidualnych obywateli, także decyzje pastorów – wskazała premier. Do państwowego Kościoła należy ok. 80 proc. Duńczyków.

    W 1989 roku Dania jako pierwszy kraj na świecie zezwoliła na homoseksualne związki partnerskie. Duński Kościół już teraz oferuje – mimo sprzeciwu części duchownych – błogosławieństwa par homoseksualnych na zakończenie nabożeństw.

    http://fakty.interia.pl/swiat/news/dania-koscielne-sluby-dla-par-homoseksualnych,1771506

    CZY ADMIN PO-KOMUCHOM DAŁ SE OGOLIĆ WĄSY RAZEM Z JAJAMI?
    TU NIE MA MIEJSCA DLA MIĘCZAKÓW! (TAKI CZAS)

    • jamek said

      • Przemysław said

        Piotr zapytany po raz wtóry, czy miłuje Jezusa, już nie był tak zdecydowany. Wiedział bowiem jak zdecydowanie zapewniał Jezusa o wierności a wyparł się Go nim kur trzy razy zapiał. Jezus zna Piotra serce, które wcześniej doświadczył i po trzykroć pytając umacnia wiarę jego, która staje się skałą. Dziś my doświadczani pokusami, podszeptami szatana popełniamy błędy zdając się na własne siły. Czy ta chwila słabości może w Jezusie stać się naszą mocną stroną aby głosić Miłość. Moc Boga w słabości się doskonali. Nie zniechęcajmy się gdy Prowadzi nas tam dokąd nie chcemy. Miłujmy Boga a on nas umocni tak jak Piotra, aby paść baranki Jego.

        Króluj nam Chryste

    • Lech Stanisław said

      Moim zdaniem piszesz jednak trochę za ostro.

      • jamek said

        Tak. Ale ja nie Ciebie pytam.

        • Dzieckonmp said

          Jamex@ Nie mam odpowiedzi konkretnej tylko jakbym pytał o co innego. Inaczej nie na temat. ( Dotyczy orędzi)

        • jamek said

          Wiem Adminie że pytasz teraz o ulotkę, ale gdybyś to Orędzie pamiętał to byś wiedział i napisał, bo ja wiem co mam o tym myśleć. Pytań to my mamy bez liku tylko odpowiedzi nie ma komu zamieszczać.

    • adams said

      Popieram gdzie sa Orędzia Ostrzeżenie?

  8. kluge said

    Jestem bardzo wnerwiony i wku….. Widziałem dzisiaj nową „piękną” błyszczącą, dużą jak Kościół kaplicę w Zembrzycach koło Suchej Beskidzkiej. Kaplica jest w Ośrodku Caritas Archidiecezji Krakowskiej. NIedawno poświęcił ją Kardynał Dziwisz.

    Jest tam sama masoneria – wokół ołtarza z lewej i prawej są fotele a na środku w centrum największy fotel jak TRON.
    W centrum, czy przed ołtarzem wogóle nie ma Tabernakulum. Trzeba się rozglądnąć i przejść na prawo całkiem w bok dopiero tam jest Pan Jezus w Tabernakulum, które jest otoczone masońskim sybolem. Tragedia

    • Lech Stanisław said

      Masz jakieś zdjęcia ?

      • Patriota said

        http://www.domrekolekcyjny.eu/galeria.php

        • słońce said

          hmmmmm…no tak najważniejsze, że w domu rekolekcyjnym jest jacusi i sauna….a że nie ma Tabernakulum…..( gdzieś tam jest bo jest zdjęcie) co tam, ….dzisiaj Bóg w większości ludziom nie jest potrzebny……..a diecezja krakowska raczej słynna z tego…… Mój Boże jaka smutna rzeczywistość 21 wieku…….

        • Józef Piotr said

          W świetle sytuacji w Polsce:
          Czy to wszystko jest na Chwałę Boga?
          Zapytuję i oczekuję opini.

        • Patriota said

          Józefie Piotrze do mnie to zapytanie? Jak tak to do sytuacji w Polsce i w KK podejdę trochę z innej strony.
          Zacznijmy może od początku. A może od końca – od końca dla Apostołów a tym końcem dla nich była śmierć Pana Jezusa. Wielki Piątek był dla nich dniem rozpaczy a czas od Jego pojmania do Jego śmierci czasem udręki, niepokoju, strachu o własne życie, przerażenia i niepewności jutra. My dzisiaj jak Apostołowie jesteśmy pełni niepokoju i z przerażeniem patrzymy na wszystko co się wkoło nas dzieje, w naszej Ojczyźnie, w Kościele, w naszych rodzinach czy nawet na świecie. Widzimy potęgę zła i z bólem musimy stwierdzić, że zasługujemy na najgorszą i najsurowszą karę. 2 000 lat temu naród wybrany zabił Boga – my dziś w sumie nie jesteśmy lepsi. Ulegamy pokusom i idziemy za szatanem coraz głębiej i w coraz ciemniejszą odchłań. Lekceważymy Boga – ba można rzecz, że Go wyrzucamy, biczujemy, opluwamy i krzyżujemy wiele razy. Nic nie robimy na Chwałę Boga – czasem jakaś pokorna duszyczka pocieszy Pana Jezusa – lecz w większości jesteśmy niewdzięczni i często krzyczymy: „Na krzyż Go!”

          I tutaj pojawia się pytanie – dlaczego Bóg na to pozwala? Dlaczego pozwala, żeby tak Go lekceważyć, tak gnębić? Dlaczego pozwolił aby szatan wszedł do KK i niszczył kościół od środka, dlaczego pozwala wyświęconym kapłanom tak bardzo Go biczować? A dlaczego pozwolił 2000 lat temu aby Go zabito?
          Niepojęta jest miłość Boża i niepojęte są Jego drogi.

          Kiedyś usłyszałam takie zdanie lub gdzieś przeczytałam, że musiał Pan Jezus umrzeć aby mógł pokazać Swoją Chwałę Zmartwychstając. To taka niepojęta Boża logika. Jak z faraonem – Bóg zatwardził jego serce aby móc pokazać Swoją Moc i potęgę. Tak samo ukrzyżowanie i śmierć – po ludzku koniec, przegrana – a Bóg pokazał Moc Swojej Miłości – upokorzył i pokonał szatana – mówiąc mu – „Patrz! Któż jak Bóg!”

          I mam takie odczucie, że teraz jest tak samo, że obecnie jesteśmy na takiej drodze krzyżowej kościoła, Polski i świata. I teraz naszym zadaniem jest dobrze odczytać zamysł i intencje Pana Boga – a prowadzi On nas tą samą drogą co szedł Chrystus. Więc musi być źle, musi być okrutnie, musi być tragicznie – aby w końcu przyszła śmierć – przegrana. A po tej przegranej zwycięstwo – i to nie nasze zwycięstwo a zwycięstwo Pana Boga – żeby cały lud ziemi, anioły w Niebie i całe stworzenie zakrzykło z podziwem: „Któż jak Bóg!”

          Jest tragicznie a będzie jeszcze gorzej! :) Czas przyśpiesza i wydarzenia też przyśpieszają – my możemy jedynie ufać i schować się pod płaszczem Maryji – wiedząc, że tam nam się nic nie stanie – stąd dar Różańca Świętego. Bo jeśli zostaniemy przy Maryji to czy zbłądzimy i pójdziemy za antychrystem? Myślę, że Matka Boska jest tutaj kluczem do wszystkiego, zostając Jej wierni zostaniemy pod krzyżem bo Ona do końca pod krzyżem stała.

          Pewnie nie takiej odpowiedzi oczekiwałeś. :) A ja pewnie nie końca dobrze wyjaśniłam to co chciałam przekazać. Tak podsumowując sytuacja w Polsce jest po za kontrolą zwykłych obywateli. Owszem możemy protestować, możemy strajkować, dążyć do obudzenia narodu i obalenia tego rządu – ale bez przemiany naszych serc, bez pokuty, postu i modlitwy nic nie zdziałamy bo słabi i chwiejni jesteśmy. Nasze zwycięstwo jedynie w Bogu a wszystkie wydarzenia w naszym kraju przybliżają nas do Boga coraz bardziej. I za ten rząd – za ten Dopust Boży – powinniśmy Panu Bogu bardzo dziękować – bo widać kocha nasz naród bardzo, że nas chłosta. Bo obiektywnie patrząc to Pan Bóg dał nam 30 lat na zakosztowanie „światowej wolności” a widząc teraz, że te Jego polskie dzieci źle się zachowują – zaczyna przywoływać je do porządku – a na razie to wiecie tylko grozi palcem – i oby tylko na tym się skończyło :)

          Przepraszam, że tak długo. Jak komuś pomógł ten tekst to proszę dziękować Panu Jezusowi :)

    • Dzieckonmp said

      znam Zembrzyce. A Ty jesteś z tej miejscowości??

      • kluge said

        Nie, ale znam Zembrzyce, jeżeli coś potrzebujesz z tej miejscowości to mogę tam wpaść i załatwić. Mam ok. 20 km.

        • Dzieckonmp said

          jesteś ziomal

        • kluge said

          To zmienia postać rzeczy – bardzo się cieszę i serdecznie pozdrawiam.
          Ja mieszkam w promieniu gdzieś w otoczeniu idąc na mapie od: Maków Pdh. – Zawoja, – Stryszawa, – Sucha Besk, – Mucharz, Leskowiec- Wadowice, – Kalwaria Zebrz, i dalej w kółko gdzieś na Budzów i Maków . W tym okręgu, w Beskidzie , ale nie mieszkam w Grzechyni choć to blisko.
          A TY?

        • Dzieckonmp said

          Ty Tarnawa Górna. A blisko Ciebie żona
          Ja od Grzechyni 15 km na skróty przez Police w stronę Zakopanego.

        • kluge said

          Hej.
          A .. to bez problemu możemy się spotkać gdzieś na kawę .

        • Dzieckonmp said

          przeczytaj jeszcze raz poprawiłem

  9. Patriota said

    Ku zastanowieniu. A może ktoś zlituje się nad swoim błądzącym ks. proboszczem i odmówi za niego nowennę pompejańską. Ja niedługo będę ją kończyć. Czy są efekty – widocznych żadnych – ale może po to abym się nie szczyciła :) Wierzę, że zmiana w jego sercu musi być :)

    „- Często przychodzą do mnie pielgrzymi rzucający inwektywami przeciw księżom. Słucham tych ich ataków, a następnie, jeśli tylko dają mi możliwość wypowiedzenie się, pytam: “Zatem modlisz się i pościsz w intencji swojego proboszcza, tak?”. Wtedy patrzą na mnie w osłupieniu i odpowiadają, że nie. A ja im uświadamiam, że naszym kapłanom nie potrzeba sędziów lecz miłości. Jakim prawem osądzamy księży? Maryja tego nie czyni: zachęca nas do modlitwy za nich i do tego, byśmy ich prosili o błogosławieństwo, ważniejsze od Jej matczynego błogosławieństwa, które także przynosi radość. Ona nigdy nikogo nie osądza.”

    To fragment z tekstu powyżej:)

  10. Patriota said

    Mój post wcięło :) a długi nie był ale może za to ważny :)

  11. Dzieckonmp said

    a co powiecie na tą ulotkę która krąży po Warszawie?

    http://gazetawarszawska.com/

    • Lech Stanisław said

      Wygląda na prowokację.

      • Dzieckonmp said

        Tak prowokacja, może uda się wzbudzić odzew Polaków na treść, potem się nagłośni w mediach światowych, i będzie się traktować Polaków jak mięso armatnie w wojenkach nie dając im nic za to. mamy zresztą już dowód wojenkę w Iraku.

        • Patriota said

          Ja myślę, że Polacy są za mądrzy. Przeczytają wezmą dwa złote a paper wyrzucą do kosza :)

        • Dorka said

          A ja sie zastanawiam co jeszcze sie musi wydarzyc zeby Polacy wyszli na ulice?Zeby odeszli od seriali i TVN’u i sie rozejrzeli dookola??Zeby w koncu w wyborach popierali madrych i uczciwych ludzi?Wszyscy narzekaja i nic sie nie zmienia!Trzeba brac przykald z Wegrow!! Tylko slabe ryby plyna z pradem….!

        • Lech Stanisław said

          Dokładnie tak samo pomyślałem. Z resztą spójrz co znalazłem zwróć uwagę na datę…

          http://www.polskawalczaca.com/viewtopic.php?f=2&t=3413

          „Z opoznieniem ,ze ktore przepraszam ,chcialbym podzielic sie z naszymi forumowiczami trescia listu jaki dostalem od p.Henryka z Lodzi.
          Ulotka .o ktorej pisze p.Henryk moze pochodzic w wielu zrodel.Moze byc prowokacja zydowska majaca na celu podsycanie „antysemityzmu” ,moze byc prowokacja antyzydowska majaca przedstawic Zydow w nieciekawym swietle i sprowokowac-jak wyzej.
          Biorac jednak pod uwage nastroje w spoleczenstwie polskim i jego odpornosc na wszelkie ostrzezenia dotyczace zydowskich metod i zamiarow osobiscie sklaniam sie do pierwszej ewentualnosci.Uwazam ,ze ulotka jest robota zydowska , majaca w prymitywny sposob ,identyczny jak te uzywane w innych krajach , prowokowac nastroje „antysemickie”.

          Mądry komentarz.

        • Patriota said

          Hehe z tej stronki „Dla mnie osobiście to nie żadni bojownicy tylko kretyni!Przy podpisie „bojownicy syjonu” widnieje logo z gwiazdą Dawida z wpisanym w nią grzechotnikiem.To logo oddaje całą prawdę o nich.Ciekaw jestem czy nie wiedzą,że takie grzechotniki sa spozywane przez biale orly.Na śniadanie!”

        • Beata said

          zrobili błąd w podpisie……….”bojownicy sjonu” jest, a nie syjonu….
          no chyba, że tak ma być.

        • T.T.T. said

          A nie zauważyłem nawet. Nędzni, fałszywi prowokatorzy nawet ulotki zrobić nie potrafią…

        • Dzieckonmp said

          Jednym słowem trzeba wszystkim mówić ze nie wolno dać się sprowokować do nienawiści innych narodów.Najłatwiej jest zagrać tak aby nienawiść wywołać. Nigdy nie bierzmy na serio takich publikacji typowo wywołującej nienawiść.

        • Lech Stanisław said

          Tu pełna zgoda. Często zapominamy o tym by nie nosić złości w sercu do nikogo nawet do wrogów. Wszak Chrystus wskazał nam odpowiednią postawę, ciekawe bo akurat o tym mówi do nas Chrystus w dzisiejszej Ewangelii:

          Ewangelia wg św. Mateusza 18,21-35.
          Piotr zbliżył się do Jezusa i zapytał: «Panie, ile razy mam przebaczyć, jeśli mój brat wykroczy przeciwko mnie? Czy aż siedem razy?»
          Jezus mu odrzekł: «Nie mówię ci, że aż siedem razy, lecz aż siedemdziesiąt siedem razy.
          Dlatego podobne jest królestwo niebieskie do króla, który chciał rozliczyć się ze swymi sługami.
          Gdy zaczął się rozliczać, przyprowadzono mu jednego, który mu był winien dziesięć tysięcy talentów.
          Ponieważ nie miał z czego ich oddać, pan kazał sprzedać go razem z żoną, dziećmi i całym jego mieniem, aby tak dług odzyskać.
          Wtedy sługa upadł przed nim i prosił go: „Panie, miej cierpliwość nade mną, a wszystko ci oddam”.
          Pan ulitował się nad tym sługą, uwolnił go i dług mu darował.
          Lecz gdy sługa ów wyszedł, spotkał jednego ze współsług, który mu był winien sto denarów. Chwycił go i zaczął dusić, mówiąc: „Oddaj, coś winien!”
          Jego współsługa upadł przed nim i prosił go: „Miej cierpliwość nade mną, a oddam tobie”.
          On jednak nie chciał, lecz poszedł i wtrącił go do więzienia, dopóki nie odda długu.
          Współsłudzy jego widząc, co się działo, bardzo się zasmucili. Poszli i opowiedzieli swemu panu wszystko, co zaszło.
          Wtedy pan jego wezwał go przed siebie i rzekł mu: „Sługo niegodziwy! Darowałem ci cały ten dług, ponieważ mnie prosiłeś.
          Czyż więc i ty nie powinieneś był ulitować się nad swoim współsługą, jak ja ulitowałem się nad tobą?”
          I uniesiony gniewem pan jego kazał wydać go katom, dopóki mu całego długu nie odda.
          Podobnie uczyni wam Ojciec mój niebieski, jeżeli każdy z was nie przebaczy z serca swemu bratu».

          Z Bogiem

        • Lech Stanisław said

          Najkrótszy komentarz do powyższej Ewangelii to ” i odpuść nam nasze winy jako i my odpuszczamy naszym winowajcom”

        • Dzieckonmp said

          i te słowa są dla mnie wyrokiem bo często jestem uparty

        • mangostin said

          …A CO MOŻE SPROWOKOWAĆ KSIĄŻKA POD TYTUŁEM „ATLAS ŻYDOWSKIEJ EUROPY”
          W KTÓREJ OMÓWIONO WSZYSTKIE EUROPEJSKIE KRAJE Z DETALAMI?…
          TRZEBA PRZYZNAĆ, ŻE PIĘKNIE WYDANA, Z WSZELKIMI DETALAMI…
          OCZYWIŚCIE POLSKA MA TAM SZCZEGÓLNE UJĘCIA…

      • Patriota said

        I to niezbyt udaną.

    • jamek said

      Ostatnio o tą zbrodnię obwiniały nas POlskojęzyczne media z 0netu, więc należy się sprostowanie.

    • Józef Piotr said

      W wersji bardziej przejrzystej z tejże gazety Warszawskiej to samo lercz czytelniejsze:
      ***************************************************************************************

      Ciemna hołoto mająca się za Polaków !!
      Zachciało się wam własnych rządów tym kraju – rządziliście już
      dwa lata, ale na tym koniec! Pamiętaj ciemna hołoto, że to my Żydzi
      jesteśmy panami tego świata, a Polska jest naszą ziemią obiecaną. Ten kraj jest wykupiony przez łzy, krew i poniewierkę naszego narodu – dlatego jesteśmy prawowitymi właścicielami tego kraju i mamy prawo zwać się Polakami.
      – Ciemna hołoto słowiańska nie masz tu już nic do szukania bo tym krajem mogą rządzić tylko Semici za pozwoleniem Światowego Związku Żydów. Wszystkie urzędy, parlament i rząd musi być nasz. Czy wam brudne świnie podoba się, czy nie – jest Nam obojętne, bo to my ustanawiamy kto obejmie rządy w tym kraju.
      Wy goje jesteście ciemną masą przeznaczoną do pracy u Nas Żydów jako parobki i służące. Przypominamy wam bydlaki zwący się polakami, że za krzywdy holokaustu wyrządzone naszemu Narodowi Światowy Związek Żydów ściągnie z was odpowiednie odszkodowanie. Przypominamy wam zbrodniarze, że wraz z niemieckimi, ukraińskimi, litewskimi, rosyjskimi wściekłymi psami nie ujdziecie Naszej kary. Oby was, wasze dzieci i wszystkie następne pokolenia toczyły jak najcięższe choroby i oby wasze brudne baby nie rodziły więcej plugawego potomstwa. Nie możecie mieć bez Naszego przyzwolenia żadnych środków masowego przekazu, które mącą wam w głupich łbach i mówią wam o waszych parszywych narodowych tradycjach. Zniszczymy to wasze wstrętne radio maryja, telewizję trwam i nasz dziennik. Dla tego plugastwa w Naszej Polsce nie może być miejsca. My Żydzi jesteśmy dobrymi panami i jako że mamy dobre serca w każdym woreczku z ulotką znajdziecie 2 złote na bułki żebyście z głodu nie zgrzytali zębami na nas Żydów, a waszych panów. Przypominamy, że lepiej będzie dla was, byście w ślad za tymi którzy już wyjechali, zaczęli i wy opuszczać nasz kraj.
      Bojownicy Sjonu

      http://gazetawarszawska.com/2012/03/13/bojownicy-sjonu/

      ***************************************************************************************************
      *****************************************************************************************************
      No i macie wynik 100 lat realizowania spisku p/ Polakom.
      Macie świeto Syjonizmu. Macie starszych braci, Macie loże masońskie
      Macie wreszcie odkryte tajemnice rewolucji SOLIDARNOŚCI.
      Macie tajemnice Martyrologi Narodu
      Macie silowe budowanie DEMOLUDU po 1944 roku
      MaCIE WYDZIEDZICZANIE Z WŁASNOŚCI PO 1944 ROKU I NISZCZENIE STRUKTUR GOSPODARCZYCH I SPOLECZNYCH PO 1989 ROKU.
      Macie na dłoni zasługi generała Jaruzelskiego
      Macie działalność KOR-ów i t . podobnych
      Macie misję bolka i lolka
      Macie depopulację Polaków
      Macie rozparcelowanie ziem PGR-ów
      Macie demokrację po 1989 roku
      ………etc…..etc…

  12. witeq said

    Adres do pierwotnego tekstu źródłowego w języku angielskim:

    http://www.thewarningsecondcoming.com

    BARDZO WAŻNE!
    Przyłączając się do apelu Internetowej Grupy Modlitewnej zamieszczam poniższą prośbę opublikowaną na stronie http://www.internetgebetskreis.com/pl/

    Pięć Piątków Modlitwy o Pokój i Ochronę
    “Odpowiadając na wezwanie zawarte w posłaniu Maryi Dziewicy z dn. 23 lutego 2012 dla wizjonerki Marii Bożego Miłosierdzia w Irlandii, http://www.thewarningsecondcoming.com/ w j. pol.: http://ostrzezenie.wordpress.com/ lub http://www.internetgebetskreis.com/pl/

    wzywamy wszystkich naszych braci i siostry na całym świecie do powtórzenia ogólnoświatowego „Dnia Modlitwy” o pokój (29 lutego 2012), aby zapobiec wojnie atomowej w Iranie,

    poprzez modlitwę przez pięć kolejnych piątków:

    16 marca 2012

    23 marca 2012

    30 marca 2012 (piątek przed Niedzielą Palmową)

    6 kwietnia 2012 (Wielki Piątek)

    13 kwietnia 2012 (ósmy dzień Nowenny Miłosierdzia Bożego, przed Świętem Miłosierdzia Bożego)

    W tych dniach odmówimy jako jedną modlitwę

    wszystkie Tajemnice Różańca Świętego: Tajemnicę: Radosną, Światła, Bolesną i Chwalebną,

    Koronkę do Miłosierdzia Bożego w przygotowaniu do

    Święta Miłosierdzia Bożego i Akt Ofiarowania się wg. św. Ludwika Grignion.

    Matka Boża wyraziła życzenie, abyśmy odmówili wszystkie Cztery Tajemnice, jako jedną modlitwę, zaczynając od Pięciu Części Tajemnicy Radosnej, kontynuowali bez przerwy odmawianie następnych części kolejnych Trzech Tajemnic.

    Akt ofiarowania się Jezusowi Chrystusowi przez Ręce Maryi

    wg. św. Ludwika Grignion, tłum. H. Brownsfordowa

    Ja, … grzesznik niewierny, odnawiam i zatwierdzam dzisiaj w obliczu Twoim śluby chrztu św. Wyrzekam się na zawsze szatana, jego pychy i dzieł jego, a oddaję się całkowicie Jezusowi Chrystusowi, Mądrości wcielonej, by pójść za Nim, niosąc krzyż swój po wszystkie dni życia. Bym zaś wierniejszy Mu był niż dotąd, obieram Cię dziś, Maryjo, w obliczu całego dworu niebieskiego, za swą Matkę i Panią. Oddaję Ci i poświęcam jako niewolnik Twój ciało i duszę swą, dobra wewnętrzne i zewnętrzne, nawet wartość dobrych moich uczynków, zarówno przeszłych, jak i obecnych i przyszłych, pozostawiając Ci całkowite i zupełne prawo rozporządzania mną i wszystkim bez wyjątku, co do mnie należy, według Twego upodobania, ku większej chwale Boga, w czasie i wieczności.”

    Więcej na stronie: http://www.internetgebetskreis.com/pl/

    • Czytelniczka said

      Na stronie internetowej grupy modlitewnej http://www.internetgebetskreis.com/pl/ można poczytać w języku niemieckim,że są również księża z różnych zakątków świata (np.Niemcy,Austria,Węgry,Nigeria,USA …) którzy wspomagają ten krąg modlitewny i odprawiają Msze św. specjalnie w intencjach wymienionych w orędziach…..

  13. Agape said

    Przypominam wszystkim:

    jutro do Gazety Polskiej dołączony będzie film Kolumbia-świadectwo dla świata.

    My na pewno wszyscy go znamy. Obejrzyjmy jeszcze raz i rozdawajmy wszystkim znajomym, tym co są bliżej i dalej od Boga, aby wszyscy mogli zrozumieć i zobaczyć że Konsekracja Narodu i jego zjednoczona modlitwa (vide Krucjata Różańcowa) zmienia rzeczywistość społeczną.

    Z Bogiem!

  14. Anastazja said

    niedziela, 11 marca 2012
    Ekspansja pogaństwa w Polsce
    Siostra Michaela Pawlik OP, Antropozofia

    Antropozofia jest światopoglądem nie uznającym istnienia Boga jako Stwórcy i Prawodawcy, lecz za najwyższą osobowość uznaje człowieka o paranormalnych cechach. Twórcą antropozofii jest słynny okultysta Rudolf Steiner. Jego poglądy trafiają na dobry grunt tam, gdzie pustka duchowa, jaka powstała w społeczeństwie wskutek materializmu i rozwoju ateistycznego światopoglądu doprowadziła do powstania pewnego rodzaju „głodu” Boga, którego, mimo niesprzyjających warunków, dusza człowieka poszukuje. A straciwszy zaufanie do religijnych autorytetów, jakby „po omacku” szuka odpowiedzi na pojawiające się pytania dotyczące źródła i sensu jego życia – i trafia na różne poglądy, które dziś są rozpowszechniane. Często to, co w pierwszych wiekach (po zetknięciu się chrześcijaństwa z pogaństwem) głosili gnostycy, heretycy i wyznawcy przeróżnych poglądów, obecnie przystosowane zostało do współczesnej mentalności i propagowane jest jako „nowa religia”, lub „naukowa prawda”. Ludzie, szczególnie młodzi, łatwo przyswajają sobie poglądy, które są atrakcyjnie ukazywane i reklamowane jako „nowe” i „naukowe”. Stare zabobony w nowej szacie, niejednokrotnie przeciwstawiane są religii chrześcijańskiej i propagowane jako „mądrość” osiągalna nie drogą wiary opartej na dogmatach, lecz dzięki wiedzy opartej na doświadczeniu – tylko pozostaje pytanie: na czyim doświadczeniu?..
    Przeróżne treści uchodzące za „nowe” zawarte w sensacyjnych i okultystycznych pismach lub nagrane na kasetach, połączone z różnymi ćwiczeniami na tle egzotycznej muzyki i sztuki, głęboko zapadają w podświadomość, kształtując uczucia, odruchy, sentymenty oraz skojarzenia ich odbiorców. Zakodowana w podświadomości nowa treść połączona ze zmianą sfery uczuciowo-odruchowej musi wpłynąć na zmianę mentalności, sposobu reagowania oraz oceniania sensu istnienia świata i człowieka. To pociąga za sobą zmianę stylu życia, norm postępowania i hierarchii wartości, stwarzając naturalną bazę dla zmiany orientacji ideologiczno-religijnej. Wielość zaś wprowadzanych form religijnego kultu i jego obiektów, skutecznie i najgłębiej może rozbić dotychczasowe więzy organizacji społecznych, religijnych i narodowych.
    Weryfikacja istniejących tradycji i światopoglądów zawsze miała miejsce, ale w Europie ożywiona została szczególnie w czasie odkryć geograficznych i kolonizacji. Już Voltaire (1694-1778) zwalczał wszelkie dualistyczne poglądy dzielące rzeczywistość na świat materialny i duchowy; naturę człowieka na przyrodzoną i nadprzyrodzoną; życie ludzkie na doczesne i wieczne[1]. Dalsza rewizja tych teorii doprowadziła później do odrzucenia wartości opartych na Bożym Objawieniu, czego wyrazem była Wielka Rewolucja Francuska (1789). Później Karol Marks (1818-1883) wyrażał pogląd, że istnieje tylko materia, która ciągle się rozwija. Tak samo interpretował on zmienność zjawisk społecznych i zasad etycznych. Twierdził, że wszelka etyka jest wynikiem ekonomicznego stanu społecznego[2]. Jeszcze bardziej radykalne stanowisko wobec współczesnej mu etyki zajął Nietzsche (1844-1900), który połączywszy teorie swych poprzedników z poglądami Wschodu, wytycza inne prawa i normy postępowania dla sług i niewolników, a inne dla panów. Etykę chrześcijańską uznał za niewolniczą, poniżającą dla panów. Nietzsche opracował ideał nadczłowieka, którego wolności i „dostojności” nic i nikt nie ma prawa ograniczać[3]. W tym też duchu rozwija swą działalność Rudolf Steiner (1861-1925), który powołując się na „mądrość” Wschodu oraz na mity antyku i filozofię przyrody Goethego, oparł się na tradycji myślenia intuicyjnego i swych wizjonerskich doznaniach.
    Nie ulega wątpliwości, że poglądy Nietzschego i Steinera stały się później źródłem inspiracji dla Hitlera. I może jego klęska położyłaby kres rasizmowi, gdyby dziś tej ideologii nie podtrzymywały grupy antropozofów i okultystów wyznających wiarę w reinkarnację i w zdolność człowieka do osiągnięcia boskiej natury. Tu właśnie wyłania się niebezpieczeństwo ideologii Rudolfa Steinera (1861-1925), który w swej antropozofii połączył ideę nadczłowieka z okultyzmem oraz ze wschodnią astrologią, magią i wiarą w reinkarnację, akomodując ją do chrześcijaństwa, a nawet uznając ją za jego udoskonalenie[4].

    Fałszywi mistycy

    Oficjalny znak Buddha Maitreya
    Światopogląd dzielący ludzkość na panów i niewolników doprowadził w ostatnim stuleciu do podejmowania przez „panów” eksperymentów dokonywanych na ludziach, których uznali za swych „niewolników”. Dziś podczas różnych medytacji i ćwiczeń (psychicznych, duchowych, relaksacyjnych, terapeutycznych czy umysłowych) również prowadzi się eksperymenty. Dotyczą one głównie zastosowania technik wprowadzania człowieka w hipnotyczny lub erotyczny trans i możliwości sterowania jego podświadomością. Osoby, które poddawane są w/w. ćwiczeniom, nie mogą być świadome tego, że są obiektem eksperymentów, aby w ich świadomości nie powstawały uprzedzenia, które mogłyby mieć wpływ na obiektywny wynik tychże badań. Dlatego w materiałach reklamujących powyższe ćwiczenia o tym nie ma mowy. Również nie mówi się o tym, że na w/w. ćwiczeniach niejednokrotnie eksperymentuje się działanie środków halucynogennych, zwanych psychodelicznymi. Najczęściej są to: peyotl, meskalina i LSD. Osoby eksperymentowane, które pod ich wpływem wchodzą w trans i przeżywają złudne wizje lub euforię, sądzą, że doświadczają mistycznych uniesień. lub umysłowego „oświecenia” oraz poznania realnego duchowego świata. Metody wchodzenia w trans praktykowane są od wieków w religiach Wschodu. Mają one zwykle związek z magią seksualną i używaniem tzw. „boskich napojów”, które na mózg działają pobudzająco. Praktyki te z racji ich intymności objęte są tajemnicą (należą do tzw. „wiedzy tajemnej”). Dziś zjawiska psychiczne występujące pod ich wpływem „wtajemniczeni mistrzowie” z Zachodu intensywnie badają. Toteż coraz więcej jest już ofiar, które są dowodem, że eksperymentowana na ludziach chemia, hipnoza, magia oraz inne praktyki okultystyczne są tragiczne w skutkach, gdyż umożliwiają one całkowite ujarzmienie (ubezwłasnowolnienie) człowieka przez człowieka. Pozbawienie woli jest największą krzywdą, jaką można człowiekowi wyrządzić, dlatego Bóg zakazał praktykowania okultyzmu.
    Z katolickiego punktu widzenia życie erotyczne człowieka jest znormalizowane przez prawo Boże, a prowadzenie eksperymentów na ludziach, szczególnie bez ich wiedzy, jest niedopuszczalne! Natomiast poza Objawieniem biblijnym, szczególnie w okultyzmie i w religiach Wschodu takich ograniczeń nie ma. Tam nie Bóg, lecz „mistrz”, guru, rosi itp. jest najwyższym autorytetem i on decyduje o tym, co komu wolno. Poza tym, „mistrz”, który wierzy w reinkarnację, jest przekonany, że poszkodowany dzięki temu, że był do jego dyspozycji, „odrodzi” się, i to w lepszym wcieleniu! Toteż badania procesów psychiczno-duchowych, związanych z intymnymi przeżyciami religijnymi i erotycznymi oraz możliwości sterowania nimi przez osoby z zewnątrz, bezkarnie prowadzone są na bazie okultyzmu oraz tych religii, które wyznają wiarę w reinkarnację i rasistowską segregację społeczną. Z tego względu (zwłaszcza w perspektywie UE) politologia, socjologia i pedagogika oparta na religiach Wschodu i okultystycznym światopoglądzie jest nie do zaakceptowania.
    Właśnie ze wschodniego światopoglądu Rudolf Steiner przyjął okultyzm z wiarą w reinkarnację i w wielokrotność boskich epifanii w ludzkiej postaci oraz astrologię, według której losami ludzi i świata kierują gwiazdy oraz różne „tajemne siły”. Wśród astrologów panuje powszechne przekonanie, że co 2000 lat Ziemia przechodzi pod działanie innego układu ciał niebieskich, które m.in. wpływają na pojawianie się nadludzkich postaci, doprowadzających do przełomowych wydarzeń w świecie. Wiarę tę szczególnie rozpowszechniał Rudolf Steiner w swej teorii o nadchodzącej nowej epoce świata (New Age)[5].

    Ciąg dalszy na str. http://signum-dei.blogspot.com/

    • Żona said

      Ktoś tu słusznie postulował, żeby nie stawiać minusów, tylko napisać konkretnie co się nie podoba. Ale widać łatwiej jest minusować. Zastanawiam się za co tutaj.
      Być może musiałyby zniknąć kciuki w dół. Bo walnąć minusa to jedno, a napisać: nie lubię Anastazji to już chyba trochę trudniej.
      A jakoś tak myślę, że o to chodzi.

  15. Szejk said

    Zauważyliście że POLACY nie mają już od dłuższego czasu charyzmatycznego PRYMASA. Ostatnim był Kardynał ST. WYSZYŃSKI. Był pasterz w Polsce i ludzie słuchali JEGO, życie za NIEGO by oddali ,

    • Dorka said

      tak, a jakie byly wtedy srodki przekazu? prawie zadne i komuna!!a Ksiadz Popieluszko?ciekawe co by powiedzial dzis Polakom……….

  16. Tuptusia said

    DZIEŃ 5
    14 MARCA – POBOŻNOŚĆ ŚWIĘTEGO JÓZEFA
    MODLITWA WSTĘPNA NA KAŻDY DZIEŃ NOWENNY

    O chwalebny Patriarcho, święty Józefie, z pokorą upadam przed Tobą. Oddaję się pod Twą przemożną opiekę, zobowiązując się do najszczerszej wiary i pobożności. Przyrzekam czynić wszystko, co w mojej mocy, aby Cię
    czcić przez całe moje życie i okazywać Ci miłość.
    Dopomóż mi w tym, święty Józefie. Bądź przy mnie teraz i przez całe moje życie, a szczególnie w chwili mej śmierci, jak byli przy Tobie Jezus i Maryja, abym mógł pewnego dnia w niebie razem z Tobą wielbić Boga na wieki wieków. Amen.

    Bądź pozdrowiony, święty Józefie, któremu powierzono bezcenne skarby Nieba i Ziemi. Bądź pozdrowiony, przybrany Ojcze Tego, który karmi wszystkie stworzenia świata. Ty bowiem, po Maryi, spośród świętych jesteś godzien naszej największej czci i miłości, bo zostałeś wybrany do najwyższej godności wychowywania, karmienia, a nawet trzymania na rękach Mesjasza, którego tak wielu królów i proroków pragnęło choćby tylko zobaczyć.
    Święty Józef był człowiekiem pobożnym. Kochał Boga całym sercem i służył Mu w pokorze. Wszystko, czego Bóg od niego zażądał, wypełniał z wierną miłością i poświęceniem. Starał się o to, by swoim życiem i pracą podobać się Bogu. Jego dusza była zawsze skierowana do Boga, dla Niego żył i pracował, gotów poświęcić Mu wszystko, co miał najdroższego. W tym stałym zjednoczeniu z Bogiem najpełniej wyraża się pobożność świętego Józefa. Święty Józefie, naucz mnie swoim przykładem, abym w każdej sytuacji szukał Boga i żył w Jego Obecności.

    MODLITWY NA KAŻDY DZIEŃ NOWENNY
    W imię Ojca i Syna i Ducha Świętego. Amen.
    O święty Józefie, mój Patronie i Obrońco, do Ciebie przychodzę, byś dla mnie uzyskał u Boga łaskę, o którą Cię pokornie proszę. Być może niepowodzenia i gorycz w mym życiu są karą za moje grzechy. Ale nawet gdy widzę swą winę, czyż ma tracić nadzieję na otrzymanie Bożej pomocy? „O nie! – rzekłaby Twoja oddana czcicielka święta Teresa – naprawdę nie! Biedni grzesznicy, bez względu na wielkość waszych potrzeb, zwróćcie się o pomoc do świętego Józefa! Idźcie do Józefa ze szczerą pewnością i spokojem, że wasze prośby będą wysłuchane”. Posłuszny nauczaniu świętej Teresy, staję przed Tobą, o święty Józefie, i błagam o Twe przemożne wstawiennictwo w moich obecnych trudnościach. Zanieś mą prośbę przed Boży tron i uzyskaj dla mnie tę łaskę, której ja sam nie byłbym godny otrzymać, abym po wysłuchaniu mej prośby mógł wrócić przed Twój ołtarz i tam, pełen oddania, chwalić Cię i dziękować za Twoje wstawiennictwo.
    (Ojcze nasz… Zdrowaś Maryjo… Chwała Ojcu…)

    Pomnij, najmiłościwszy przybrany Ojcze Pana Jezusa, że nikt, kto się do Ciebie zwraca, nie zostaje bez pomocy. Niezliczone są łaski, które otrzymali modlący się do Ciebie. Chorzy, uciskani, cierpiący niesprawiedliwość, zdradzeni, opuszczeni – wszyscy, którzy się oddali pod Twoją opiekę, uzyskali pomoc w swych potrzebach. Święty Józefie, nie dopuść, abym tylko ja był jej pozbawiony. Okaż się hojnym i łaskawym także dla mnie, bym mógł wznieść modlitwę dziękczynienia ku większej chwale Bożej.
    (Ojcze nasz…Zdrowaś Maryjo… Chwała Ojcu…)

    O święty Józefie, Głowo Świętej Rodziny, cześć Ci oddaję z głębi mojego serca. Ty udzieliłeś pociechy i pokoju strapionym, którzy przede mną zwrócili się do Ciebie. Pociesz i moją biedną udręczoną duszę. Ty znasz wszystkie moje potrzeby, zanim je wypowiem w modlitwie.
    Przemożny święty Józefie, Ty wiesz, jak moja prośba jest ważna dla mnie. Całą swą ufność pokładam w Twoim wstawiennictwie. Dlatego uproś mi tę łaskę, o którą Cię gorąco proszę, a ja przyrzekam głosić wszędzie Twoją cześć i wspierać, w miarę mych możliwości, te dobre dzieła, które w Twoje imię wspomagają cierpiących i umierających na całym świecie. Święty Józefie, Pocieszycielu strapionych, ulituj się nade mną i pociesz mnie.
    (Ojcze nasz… Zdrowaś Maryjo… Chwała Ojcu…)

    MODLITWA NA ZAKOŃCZENIE KAŻDEGO DNIA NOWENNY
    Chwalebny Patriarcho, święty Józefie, Ciebie Bóg wybrał na Opiekuna Świętej Rodziny; proszę, byś otaczał mnie zawsze swoją opieką. Od tej chwili obieram Ciebie na mojego Ojca, Opiekuna, Doradcę i Patrona. Błagam, abyś mnie przyjął pod swoją opiekę: wszystko, czym jestem, wszystko, co posiadam, moje życie i moją śmierć.
    Wejrzyj na mnie, broń mnie od zasadzek nieprzyjaciół widzialnych i niewidzialnych, wspomagaj mnie we
    wszystkich moich potrzebach, pocieszaj w cierpieniach mego życia, a szczególnie bądź przy mnie w godzinie mojej śmierci. Wstawiaj się za mną do Boskiego Odkupiciela, którego byłeś godny trzymać w swych ramionach, oraz do Najświętszej Dziewicy Maryi – Twej Najczystszej Oblubienicy. Udziel mi tych błogosławieństw, które doprowadzą mnie do zbawienia. Zalicz mnie do grona Twych czcicieli, a ja będę się starać, by okazać się godnym Twej opieki. Amen.

  17. Tuptusia said

    24 GODZINY MĘKI NASZEGO PANA JEZUSA CHRYSTUSA

    http://www.duchprawdy.com/luisa_piccarreta_24godziny_meki.htm

    MODLITWA PRZED KAŻDĄ GODZINĄ

    O Mój Panie, Jezu Chryste, upadam na twarz w Twojej Boskiej Obecności i błagam Twoje najgoręcej kochające Serce, aby zechciało wprowadzić mnie w bolesne rozpamiętywanie dwudziestu czterech godzin, w trakcie których, dla naszej Miłości, chciałeś cierpieć tak bardzo w twym uwielbionym Ciele i w twej Najświętszej Duszy aż po śmierć na Krzyżu. Proszę, udziel mi pomocy, łaski, miłości, głębokiego współczucia i zrozumienia Twoich cierpień gdy będę rozpamiętywać ….. Godzinę.

    Dla tych Godzin których nie mogę rozważać, ofiarowuję Ci moją wolę rozpamiętywania ich w czasie który muszę poświęcić na pełnienie moich obowiązków, oraz na sen.

    Przyjmij, O miłościwy Panie Jezu, moją pełną miłości intencję, tak jak gdybym w sposób najbardziej efektywny i
    święty dopełniła tego, co chcę uczynić, i niechaj będzie to dla pożytku mojego i innych.

    Składam Ci dzięki, O Mój Jezu, za to, że powołałeś mnie do zjednoczenia się z Tobą w modlitwie. Chcę sprawić Ci jeszcze większą radość i biorę Twoje myśli, Twój język, Twoje Serce i będę się nimi modliła, wtapiając całą siebie w Twoją Wolę i w Twoją Miłość. Wyciągam ramiona żeby Cię objąć, kładę głowę na Twoim Sercu i zaczynam.

    OSIEMNASTA GODZINA
    10 DO 11 PRZED POŁUDNIEM
    JEZUS BIERZE KRZYŻ I DŹWIGA GO NA KALWARIĘ. OBNAŻENIE JEZUSA.

    Mój Jezu, nigdy nie jesteś usatysfakcjonowany w Swojej Miłości. Widzę, że nie pozwalasz Sobie nawet na chwilę wytchnienia. Słyszę Twoje pragnienie Miłości i Twój ból. Twoje Serce łomocze i z każdym uderzeniem, słyszę wybuchy, tortury i gwałtowność Miłości. Niezdolny do opanowania ognia, który Cię pochłania, stajesz się niecierpliwy. Jęczysz, wypatrujesz, a z każdym jękiem słyszę Cię mówiącego, “Krzyż!” Każda kropla twojej Krwi powtarza, “Krzyż!” Pływasz w nieskończonym morzu wszystkich Swoich cierpień, które powtarzają pomiędzy sobą, “Krzyż!” A Ty wołasz: „O ukochany i wytęskniony Krzyżu, tylko ty zbawisz moje dzieci i w tobie ześrodkowałem całą Moją Miłość!”

    Drugie ukoronowanie cierniami

    Tymczasem Twoi wrogowie siłą wciągają Cię z powrotem do pretorium. Zrywają z Ciebie czerwoną płachtę, chcąc Cię ubrać ponownie w Twoje szaty. Ale och, cóż to za ból! Bardziej słodko dla mnie byłoby umrzeć, niż widzieć Cię tak cierpiącego. Szata zaczepia się o koronę i nie mogą jej odczepić. Toteż z niespotykanym dotąd okrucieństwem zdzierają złączone razem, szatę i koronę. Gwałtowny ruch powoduje, że ciernie łamią się i pozostają na stałe w Twojej Najświętszej Głowie. Krew ścieka w dół strumyczkami a ból jest tak wieki, że Ty jęczysz. Nie zwracając uwagi na Twoje tortury, Twoi wrogowie odziewają Cię w szatę i ponownie wkładają na Twoją głowę koronę, wciskając ją na siłę. Ciernie przebijają Twoje oczy i uszy i nie ma już miejsca na Twojej Najświętszej Głowie, które nie byłoby przebite. Twój ból jest tak wieki, że uginasz się pod tymi okrutnymi rękami. Drżysz od stóp do Głowy. Pośród spazmów tych okrucieństw, nieomalże umierasz. Oczami osłabionymi i wypełnionymi Krwią spoglądasz na mnie z trudnością i prosisz mnie o pomoc w tym straszliwym bólu!

    Mój Jezu, Królu Boleści, pozwól mi podtrzymać Cię i przygarnąć do swojego serca. Chciałabym wziąć ten ogień, który Cię trawi i zamienić Twoich wrogów w popiół, a Ciebie uwolnić. Ale Ty tego nie chcesz, ponieważ Twoja tęsknota i wołanie o ”Krzyż!” stają się jeszcze bardziej natarczywe. Chcesz złożyć Siebie w ofierze, nawet za nich, za Swoich okrutnych wrogów!

    Gdy przygarniam Cię do swego serca, Ty przytulasz mnie do Swojego i mówisz do mnie: “Moje dziecko, pozwól Mi wylać Moją Miłość. Czyń ze Mną zadośćuczynienia za tych, którzy postępując dobrze, okrywają mnie hańbą. Ci Żydzi przyoblekają Mnie w moje szaty, aby zdyskredytować Mnie w jak największym stopniu przed ludźmi i przekonać ich, że jestem zbrodniarzem. Sprawia wrażenie, że akt ubierania Mnie był sam w sobie czymś dobrym, ale w rzeczywistości był zły. Ach, jakże wielu czyni dobrą robotę, administruje Sakramentami, otrzymuje je, ale kończy na swój ludzki, lub wręcz zły sposób. Ale czynienie zła pod przykrywką dobra, przynosi tylko zatwardziałość. I chcę być ukoronowanym po raz drugi oraz przechodzić cierpienia jeszcze okrutniejsze niż za pierwszym razem, ażeby roztrzaskać tę zatwardziałość i tym sposobem, Moimi cierniami, przyciągnąć do Siebie te dusze. Ach, Moje dziecko, ta druga koronacja jest dla Mnie jeszcze boleśniejszą. Czuję się, jak gdyby Moja Głowa pływała w kolcach i przy każdym poruszeniu, jakie czynię, i przy każdym popchnięciu, jakie Mi zadają, cierpię niezliczoną ilość okrutnych śmierci. Czynię w ten sposób zadośćuczynienie za zły zamiar grzeszenia. Czynię zadośćuczynienie za tych, którzy bez względu na stan duszy, w jakim się znajdują, zamiast zajmować się uświęceniem samych siebie, roztrwaniają swoje życie i odrzucają Moją Łaskę. Zadają mi jeszcze dotkliwsze ukłucia cierniami. Tymczasem Ja nieustannie jęczę i płaczę krwawymi łzami o ich zbawienie. Ach, czynię wszystko, aby ich Kochać, a stworzenia robią wszystko, aby Mnie obrażać! Proszę, ty przynajmniej nie pozostawiaj Mnie samego w Moim bólu i w czynieniu zadośćuczynień.”

    Jezus obejmuje Krzyż

    Moje torturowane Dobro, czynię zadośćuczynienie i cierpię wraz z Tobą. Widzę, że Twoi wrogowie popychają Cię w dół po schodach, gdzie czeka na Ciebie zacietrzewiony i wściekły motłoch. Przygotowali już dla Ciebie Krzyż, którego oczekujesz z wielką tęsknotą. I Ty – spoglądasz na niego z Miłością, pewnym krokiem idziesz prosto w jego kierunku i obejmujesz go. Ale przed tym, całujesz go i gdy dreszcz zadowolenia przebiega przez Twoje Najświętsze Człowieczeństwo, patrzysz na niego z największą satysfakcją, mierząc jego długość i jego rozpiętość. Ustanawiasz w nim teraz proporcje dla każdego stworzenia. Wszystkim dajesz posag, który powiąże ich węzłem małżeńskim z Boskością i przywróci im dziedzictwo Królestwa Niebieskiego.

    Następnie, niezdolny pomieścić w sobie Miłości, z jaką ich kochasz, ponownie całujesz Krzyż i mówisz do niego: “Uwielbiony Krzyżu, doczekałem się tego, że cię obejmuję! Byłeś tęsknotą Mojego Serca, męczeństwem Mojej Miłości. Ty, O Krzyżu, który ociągałeś się aż do dzisiaj, podczas gdy Moje kroki zawsze były skierowane w twoim kierunku. Święty Krzyżu, byłeś celem Moich pragnień, przyczyną Mojego przyjścia tu na ziemię. W tobie skupiłem całą Moją Istotę. W tobie umieszczam wszystkie moje dzieci. Ty będziesz ich życiem i ich światłem, ich obroną, ich strażnikiem i ich siłą. Ty będziesz im pomocą we wszystkim i będziesz ich prowadził chwalebnie do Mnie w Niebie. Och Krzyżu cathedra (siedzibo) Mądrości, ty jeden będziesz uczył prawdziwej świętości; ty jeden będziesz kształtował herosów, siłaczy, męczenników i świętych. Wspaniały Krzyżu, jesteś Moim tronem, a ponieważ Ja muszę odejść z tej ziemi, ty pozostaniesz zamiast Mnie. Daję Ci jako prezent ślubny wszystkie dusze. Pilnuj je dla Mnie. Zbaw je dla Mnie. Tobie je powierzam.”

    Wypowiadając te słowa, z niecierpliwością przyjmujesz go na Swe Najświętsze Ramiona. Ach, Mój Jezu, w stosunku do Twojej Miłości ten Krzyż jest za lekki, ale do wagi tego Krzyża dodane są wszystkie nasze grzechy, tak ogromne i tak niezgłębione jak przestrzeń Nieba. A Ty, Mój przytłoczony Jezu, czujesz się zdruzgotany ciężarem tak wielu grzechów. Twoja dusza jest przerażona ich widokiem i czuje ból z powodu każdego z nich. Twoja świętość jest wstrząśnięta wobec takiego ogromu brzydoty; dlatego przyjmując Krzyż na Swoje ramiona zataczasz się, z trudem chwytasz powietrze, a z twojego Najświętszego Człowieczeństwa spływa śmiertelny pot.

    Błagam Cię, Moja Miłości, nie mam serca, aby zostawić Cię samego. Chcę z Tobą dzielić ciężar Krzyża. Aby uwolnić Cię od ogromu grzechów, obejmuję Twoje stopy. Chcę Ci dać w imieniu wszystkich stworzeń, miłość za tego, kto Cię nie kocha, chwałę za tego, kto Tobą pogardza oraz błogosławieństwo, dziękczynienie i posłuszeństwo za każdego. Przyrzekam, że za każdą obelgę, jaką otrzymujesz, zamierzam w akcie zadośćuczynienia dla Ciebie zaofiarować całą moją istotę, aby zrównoważyć zniewagi zadawane Ci przez stworzenia i aby ułagodzić Cię moimi pocałunkami oraz nieustannymi aktami miłości. Ale wiem, że jestem zbyt nędzna. Potrzebuję Ciebie, aby uczynić Ci prawdziwe zadośćuczynienie. Dlatego też, przyłączam siebie do Twojego Najświętszego Człowieczeństwa. Wspólnie z Tobą, przyłączam swoje myśli do Twoich, aby czynić zadośćuczynienie za moje złe myśli i za złe myśli każdego. Przyłączam moje oczy do Twoich, aby uczynić zadośćuczynienie za wszystkie złe spojrzenia. Przyłączam moje usta do Twoich, aby uczynić zadośćuczynienie za bluźnierstwa i za złe dyskusje. Przyłączam swoje serce do Twojego, aby uczynić zadośćuczynienie za złe skłonności, pragnienia i uczucia. Jednym słowem, chcę uczynić zadośćuczynienie za wszystko, co Twoje Najświętsze Człowieczeństwo czyni, przyłączając siebie samą do nieskończoności Twojej Miłości do każdego. Ale stale nie jestem jeszcze usatysfakcjonowana. Chcę przyłączyć siebie do Twojej Boskości i rozpraszając w Niej swą nicość, oddać Ci tym sposobem wszystko to, czym Jesteś.

    Daję Ci Twoją Miłość, aby ugasić Twoją gorycz.
    Daję Ci Twoje Serce, aby przywrócić Cię z naszej oziębłości, braku porozumienia, niewdzięczności i niedostatku miłości należnej Ci od stworzeń.
    Daję Ci Twoje harmonie, aby odnowić Twoje Uszy po ogłuszających przekleństwach, jakie do nich docierają.
    Daję Ci Twoje piękno, aby odnowić Cię po ohydzie naszych dusz, gdy brudzimy się grzechem.
    Daję Ci Twoją czystość, aby odnowić Cię po niedostatku dobrych intencji, szlamie i zepsuciu, jakie widzisz w tak wielu duszach.
    Daję Ci Twoją wielkość, aby odnowić Cię po dobrowolnych trudnościach, jakie dusze same sobie gotują.
    Daję Ci Twój żar, aby spalić wszystkie grzechy we wszystkich sercach, aby każdy Cię kochał i nigdy Cię już więcej nie obrażał.
    Jednym słowem, oddaję Ci wszystko, czym jesteś, aby dać Ci nieskończoną satysfakcję oraz wieczną, niezgłębioną i nieskończoną Miłość.

    Pełna boleści droga na Kalwarię

    Mój najbardziej cierpliwy Jezu, widzę, że czynisz pierwszy krok pod przeogromnym ciężarem Krzyża. Jednoczę swoje kroki z Twoimi. Gdy będziesz słaby, będziesz ociekał Krwią, będziesz się chwiał, będziesz bliski upadku, ja będę u Twego boku, aby Cię podtrzymać. Podstawię moje ramiona, aby dzielić ciężar Krzyża z Tobą. Nie pogardzaj mną, ale zaakceptuj mnie jako Swojego wiernego towarzysza.

    Och Jezu, spoglądasz na mnie i widzę, że czynisz zadośćuczynienie za tych, którzy nie dźwigają swoich krzyży ze zrezygnowaniem. Przeciwnie, przeklinają, stają się gniewni, popełniają samobójstwa i mordują. A Ty, za cenę swego własnego Krzyża, uzyskujesz miłość i rezygnację dla każdego. Ale ból jest taki, że czujesz się zgnieciony ciężarem Krzyża, robisz pierwszy krok i natychmiast upadasz. Gdy upadasz, uderzasz się o kamienie. Ciernie wbijają się głębiej w Twoją Głowę, ból w Twoich Ranach wzmaga się i tracisz więcej Krwi. A ponieważ nie masz siły, aby samemu się podnieść, Twoi wrogowie wybuchają gniewem i próbują Cię postawić Cię na nogi przy pomocy szturchańców i popchnięć.

    Moja Miłości, pozwól mi pomóc Ci podnieść się na nogi, pocałować Cię, oczyścić Cię z Krwi i wspólnie z Tobą uczynić zadośćuczynienie za tych, którzy grzeszą z ignorancji, słabości i bojaźni. Modlę się, aby uzyskać pomoc dla tych dusz.

    Moje Życie, Jezu, Twoim wrogom zadającym Ci niewypowiedziane cierpienia, udaje się postawić Cię na nogi. Chwiejesz się i słyszę Twój ciężki oddech. Twoje Serce ciężko uderza a intensywne cierpienia zadają mu nowe ciosy. Teraz potrząsasz Głową, aby uwolnić oczy od Krwi, która je zalewa i rzucasz wokół spojrzenie pełne troski. Ach, Mój Jezu, teraz rozumiem. To Twoja Mama, która zbliża się w poszukiwaniu Ciebie i wygląda jak pełna boleści gołębica. Chce powiedzieć do Ciebie Swoje ostatnie słowo i otrzymać Twoje ostatnie spojrzenie. Czujesz jej boleść i Jej rozdarte Serce w Swoim Sercu, jesteś przepełniony współczuciem i zraniony Jej i Swoją Miłością. Widzisz Ją, jak toruje sobie drogę pośród tłumu. Za każdą cenę chce Cię zobaczyć, objąć i po raz ostatni pożegnać. A Ty jesteś jeszcze bardziej przygnębiony, widząc Jej śmiertelną bladość oraz wszystkie Swoje cierpienia, odtworzone w Niej siłą Miłości. Jeśli Ona żyje, to sprawia to tylko cud Twojej Wszechpotęgi. Kierujesz Swoje kroki w Jej kierunku, ale jedynie z trudnością możecie wymienić Wasze spojrzenia!

    Och, rozdarcie tych Dwojga Serc! Żołnierze rozumieją sytuację i popychaniem i szturchańcami nie dopuszczają do wzajemnego pożegnania się Matki i Syna. Boleść obydwojga jest tak wielka, że Twoja Matka kamienieje z bólu i jest bliska śmierci, podczas gdy Ty ponownie upadasz pod ciężarem Krzyża. Wierny Jan i pobożne niewiasty podtrzymują Ją. Wówczas Twoja Bolesna Matka czyni w Swojej duszy to, czego nie może uczynić w rzeczywistości, bo zostało Jej to zabronione. Wnika Sobą w Ciebie, czyni Wolę Ojca Przedwiecznego Swoją i połączywszy się ze wszystkimi Twoimi cierpieniami, sprawuje Swój urząd Matki wobec Ciebie. Całuje Cię, oddaje zadośćuczynienie, zmniejsza Twój ból i wlewa balsam Swojej bolesnej Miłości we wszystkie Twoje Rany!

    Mój cierpiący Jezu, ja także przyłączam się do zbolałej Matki. Czynię wszystkie Twoje boleści moimi i w każdej Twojej kropli Krwi i w każdej Twojej Ranie, chcę sprawować urząd matki wobec Ciebie. I wspólnie z Tobą i z Nią czynię zadośćuczynienie za wszystkie niebezpieczne spotkania oraz za tych, którzy wystawiają się na okazję grzechu, lub którzy zmuszeni z konieczności do narażania się na ryzyko, uwikłują się w grzech.
    A Ty tymczasem jęczysz, upadając pod Krzyżem. Żołnierze obawiają się, że możesz umrzeć z powodu tak ogromnych męczarni i wielkiej utraty Krwi. Przy pomocy powrozów i bicia udaje im się postawić Cię na nogi. Czynisz tym zadośćuczynienie za powtarzające się popadanie w grzech i za grzechy śmiertelne, popełniane przez wszystkie grupy ludzi. I modlisz się za upartych grzeszników i ronisz krwawe łzy w imię ich nawrócenia.

    Moja umęczona Miłości, czynię reparacje razem z Tobą i widzę, że już dłużej nie możesz utrzymać ogromnego ciężaru Krzyża. Drżysz teraz od stóp do głowy. Nieskończona ilość ciosów, jakie otrzymujesz, powoduje, że ciernie wciskają się jeszcze głębiej w Twoją Najświętszą Głowę. Krzyż, poprzez swój ciężar, wgniata się w Twoje Ramiona tak bardzo, że powstaje głęboka rana i odsłaniają się kości. Przy każdym kroku wydaje mi się, że umierasz i niemożliwym jest, że zrobisz następny. Ale Twoja Miłość, która może uczynić wszystko, dodaje Ci sił. I czując Krzyż wciskający się w Twoje Ramię, czynisz zadośćuczynienie za ukryte grzechy oraz za to, że nie otrzymujesz za nie satysfakcji, co czyni Twoje tortury jeszcze straszliwszymi. Mój Jezu, pozwól mi podłożyć moje ramiona pod Krzyż, aby uwolnić Cię i uczynić zadośćuczynienie za wszystkie ukryte grzechy.

    Twoi wrogowie powodowani obawą, że możesz umrzeć pod ciężarem Krzyża, zmuszają Cyrenejczyka żeby Ci pomógł w jego dźwiganiu. A on, niechętnie i narzekając, pomaga Ci nie z powodu miłości, ale będąc zmuszonym. A w Twoim Sercu odbija się echo lamentu za tych wszystkich, którzy cierpią, za ich brak rezygnacji, buntowniczość, ich gniew i pogardę, jakie okazują Ci w cierpieniu. Ale cierpisz jeszcze bardziej gdy widzisz, że dusze poświęcone Tobie, że ci, których powołałeś jako Swoich towarzyszy i jako pomoc w cierpieniu, uciekają od Ciebie. A jeśli Ty przyciągasz ich do Siebie Swoim cierpieniem, ach, oni sami uwalniają się z Twoich Ramion, i odchodzą w poszukiwaniu przyjemności, pozostawiając Cię na tej drodze, abyś cierpiał samotnie!

    Mój Jezu, podczas gdy czynię zadośćuczynienia razem z Tobą, modlę się, abyś uścisnął mnie w Swoich Ramionach i to tak mocno, że nie będzie cierpienia, które cierpisz, a w którym ja bym nie uczestniczyła. Będę więc mogła przeobrazić się w te dusze i oddać Ci wynagrodzenie za to, że zostałeś opuszczony przez wszystkie stworzenia.

    Mój wycieńczony Jezu, z jaką trudnością się poruszasz i jak bardzo jesteś przygięty. Widzę, że się zatrzymujesz i starasz się spojrzeć wokoło. Moje Serce, co to? Co byś chciał? Ach, to jest Weronika, która niczego się nie obawia i odważnie ociera chustą Twoją Twarz, pokrytą Krwią. A Ty pozostawiasz na chuście Swoje odbicie, jako wyraz podziękowania. Moj hojny Jezu, ja też chcę osuszyć Cię, ale nie chustą, lecz dając Ci moją całą istotę dla przyniesienia Ci ulgi. Chcę wniknąć w Ciebie i dać Ci, O Jezu, uderzenie serca za uderzenie Serca, oddech za oddech, uczucie za uczucie, pragnienie za pragnienie. Zamierzam zatopić się w twojej Najświętszej Inteligencji i wówczas wszystkie te uderzenia serca, oddechy, uczucia i pragnienia rozpłyną się w bezmiarze Twojej Woli i będę mogła je powtarzać w nieskończoność. O Mój Jezu, chcę utworzyć fale uderzeń serca, aby ani jedno złe uderzenie serca nie dotarło do Twojego Serca i w ten sposób będę mogła złagodzić całą Twoją wewnętrzną gorycz. Chcę utworzyć fale uczuć i pragnień, aby usunąć wszystkie złe uczucia i pragnienia, które w najmniejszym nawet stopniu mogłyby zasmucić Twoje Serce. Jeszcze więcej, O Mój Jezu, zamierzam utworzyć fale oddechów i myśli, aby nie dopuścić do tego, aby jakikolwiek oddech lub myśl mogły Ci sprawić nawet najmniejszą przykrość. Będę na straży, O Jezu, aby już nic więcej nie mogło zmartwić Cię lub dodać nowych goryczy do Twych wewnętrznych cierpień. O Mój Jezu, proszę spraw, aby całe moje wnętrze pływało w nieskończoności Twojego. W ten sposób, zdobędę wystarczającą miłość i wolę, aby nie zezwolić na wtargnięcie w Twoje wnętrze nawet śladu złej miłości i złej woli, które mogłyby sprawić Ci przykrość.

    Och mój Jezu, aby być bardziej siebie pewną, modlę się do Ciebie, abyś opieczętował moje myśli Twoimi myślami, moją wolę Twoją Wolą, moje pragnienia Twoimi pragnieniami i moje uczucia i moje uderzenia serca Twoimi i aby tak opieczętowane przez Ciebie, nie mogły już żyć samodzielnie, ale aby czerpały życie tylko z Ciebie.

    I proszę Cię ponownie, O Mój Jezu, zaakceptuj moje biedne ciało, które chcę rozedrzeć na kawałki dla Twojej Miłości i podzielić je na jak najmniejsze cząsteczki, ażeby włożyć je w każdą z Twoich Ran.

    O Jezu, na tej Ranie, która boli Cię tak bardzo z powodu tak licznych bluźnierstw wygłaszanych przez stworzenia, umieszczam cząsteczkę swojego ciała z intencją, aby zawsze Ci mówiła: “Błogosławię Cię.”
    O Jezu, na tej Ranie, która sprawia, że cierpisz tak bardzo za całą niewdzięczność stworzeń, zamierzam położyć kawałek mojego ciała, dla zapewniania Cię o mojej wdzięczności.

    Och Jezu, na tej Ranie, która sprawia, że cierpisz tak bardzo za oziębłość stworzeń i ich brak miłości, zamierzam umieścić ogromną ilość cząsteczek mojego ciała aby Ci stale powtarzały: “Kocham Cię, Kocham Cię, Kocham Cię!”

    Na tej Ranie, która boli, za tak wielki brak poszanowania przez stworzenia wobec Twojej Najświętszej Osoby, zamierzam położyć kawałek siebie, aby Ci zawsze powtarzał: “Uwielbiam Cię, Uwielbiam Cię, Uwielbiam Cię.”

    Mój Jezu, chcę wniknąć sobą we wszystko. W tych Ranach, pogłębionych przez niedowierzanie stworzeń, chcę aby kawałki mojego ciała powtarzały Ci zawsze: “Wierzę, wierzę w Ciebie, O Mój Jezu, Mój Boże i w Twój Kościół Święty; i zamierzam oddać moje życie, aby potwierdzić moją wiarę w Ciebie.”

    O Mój Jezu, zanurzam się w nieskończoność Twojej Woli i czyniąc Ją moją, chcę wynagrodzić za każdego i zamknąć wszystkie dusze w mocy Twojej Najświętszej Woli.

    Och Jezu, pozostała stale jeszcze moja krew, którą chcę wylać jako balsam i ukojenie na Twoje Rany, aby dać Ci pocieszenie i całkowicie Cię uzdrowić. Następnie, O Jezu, spowoduję, że moje myśli pofruną do serca każdego grzesznika, aby go nieustannie upominać i tym sposobem sprawię, że nikt nie będzie mógł Cię obrażać. I modlę się do Ciebie głosami Twojej Krwi, ażeby nawoływały każdego do podporządkowania się moim ułomnym modlitwom. Wtedy będę mogła przyprowadzić ich wszystkich do Twojego Serca!

    O Mój Jezu, proszę Cię jeszcze abym we wszystkim, co widzę, dotykam i co czuję zawsze widziała, dotykała i czuła Ciebie. I spraw, aby Twój Najświętszy wizerunek i Twoje Najświętsze Imię były zawsze wyryte na każdej cząsteczce mojej biednej osoby.

    Tymczasem, Twoi wrogowie przyglądając się z niezadowoleniem czynowi Weroniki, biją Cię, popychają i zmuszają do zrobienia ruchu! Kilka następnych kroków i znowu przystajesz. Twoja Miłość nie uległa zmianie pod ciężarem tak wielkich cierpień. Widząc pobożne niewiasty, które rozpaczają nad Twoim bólem, zapominasz o Sobie i pocieszasz je, mówiąc: “Córki, nie płaczcie nad Moim bólem, ale raczej nad grzechami waszymi i waszych dzieci.”

    Cóż za podniosła lekcja! Jakże słodkie są Twoje słowa. O Jezu, wraz z Tobą czynię zadośćuczynienie za brak miłości u stworzeń i proszę Cię o łaskę abym mogła zapomnieć o sobie i pamiętała tylko o Tobie.
    Twoi wrogowie, słysząc Cię mówiącego, wpadają we wściekłość. Szarpią powrozy i biją Cię z taką zawziętością, że się przewracasz. Upadając, uderzasz się o kamienie. Ciężar Krzyża jest torturą i wydaje Ci się, że umierasz! Pozwól mi podtrzymać Cię i ochronić Twoją Najświętszą Twarz moimi rękoma. Widzę, że leżysz na ziemi i rozpaczliwie chwytasz powietrze w kałuży Swojej własnej Krwi. Oprawcy próbują postawić Cię na nogi. Ciągną za sznury opasujące Cię, wyrywają Ci włosy, kopią Cię, ale wszystko na próżno. Ty umierasz, Mój Jezu. Co za ból – moje serce pęka z bólu! Wlokąc Cię, dociągają Cię na szczyt Góry Kalwarii. Podczas gdy Cię ciągną, spostrzegam, że czynisz zadośćuczynienie za wszystkie grzechy dusz poświęconych Tobie, za tych, które powalają Cię tak ciężko na ziemię, że niezależnie od tego, jak bardzo chciałbyś się podnieść, nie możesz tego uczynić. Wleczony i zadeptany nogami, docierasz do Kalwarii, pozostawiając za Sobą czerwone ślady Twojej cennej Krwi.

    Jezus obnażony i koronowany cierniami po raz trzeci.

    Tutaj czekają już na Ciebie nowe cierpienia. Ponownie Cię obnażają, zrywając z Ciebie szatę i koronę z cierni. Ach, Ty jęczysz, gdy czujesz ciernie wyrywane z Twojej Głowy. Gdy zdzierają z Ciebie szatę, wyszarpują również obluzowane i przyklejone do niej kawałki Twojego Ciała. Otwierają się Twoje rany, Krew spływa maleńkimi strużkami na ziemię i ból jest taki, że nieomalże padasz martwy.

    Ale w nikim nie wywołuje to współczucia, Moje Dobro! Przeciwnie, z bestialską furią, ponownie wciskają na Ciebie cierniową koronę, jeszcze silniej ją wbijając. A tortura z powodu ran i wyrywania włosów jest tak wielka, że tylko Aniołowie są w stanie opowiedzieć jak Ty cierpisz, ale Oni z przerażenia odwracają swe niebiańskie spojrzenia i płaczą!

    Mój obnażony Jezu, pozwól mi przycisnąć Cię do mego serca, aby Cię ogrzać, bo widzę, że dygocesz i że zimny, śmiertelny pot wystąpił na Twoim Najświętszym Człowieczeństwie. Jak bardzo chciałabym oddać Ci moje życie i moją krew, aby zastąpić nimi Twoje, które Ty straciłeś, aby dać mi życie!

    Jezus tymczasem, spoglądając na mnie swoimi omdlewającymi i umierającymi oczyma, zdaje się mówić do mnie: “Moje dziecko, jak wiele kosztują Mnie dusze! To jest miejsce, gdzie oczekuję każdego, aby go zbawić i gdzie chcę czynić zadośćuczynienie za grzechy tych, którzy posuwają się tak bardzo daleko, że spadają do poziomu zwierzęcia i tak zaciekle upierają się w lżeniu Mnie, że osiągają punkt, w którym już nie są w stanie żyć bez popełniania grzechów. I nie pamiętając o przyczynie, grzeszą w straszliwy sposób. To jest powód, dla którego ukoronowano Mnie cierniami po raz trzeci. A Swoim obnażeniem czynię zadośćuczynienie za tych, którzy stroją się w luksusowe i nieskromne ubiory, za wykroczenia przeciwko skromności, i za tych, którzy są tak przywiązani do bogactw, honorów i przyjemności, że czynią z nich boga w swoich sercach.

    Ach tak, każde z tych przewinień jest śmiercią, którą odczuwam, i jeśli nie umieram, to tylko dlatego, że Wola Mojego Przedwiecznego Ojca jeszcze nie zadecydowała o momencie Mojej śmierci!”

    Moje obnażone Dobro, podczas gdy czynię zadośćuczynienia z Tobą, modlę się do Ciebie, abyś swoimi Najświętszymi Rękoma obnażył mnie ze wszystkiego tego, co jest moje we mnie i abyś nie zezwolił żadnym złym uczuciom na wdarcie się do mojego serca. Stań na jego straży, otocz go Swoim bólem i napełnij go Swoją Miłością. Niechaj moje życie nie będzie niczym jak tylko powtórzeniem Twojego. I wzmocnij moje obnażenie ze wszystkiego Swoim błogosławieństwem. Pobłogosław mnie Swoim Sercem i daj mi siłę towarzyszenia Ci w Twoim bolesnym ukrzyżowaniu, ażebym została ukrzyżowana razem z Tobą.
    DZIĘKCZYNIENIE PO KAŻDEJ GODZINIE

    Mój uwielbiony Jezu, zawołałeś mnie w tej Godzinie Twojej Męki, abym Ci dotrzymała towarzystwa, i przybiegłam. Zdawało mi się że słyszę Cię jak w boleści modlisz się, czynisz zadośćuczynienia, i cierpisz, upraszając o zbawienie dusz najbardziej wzruszającymi i wymownymi słowami.

    We wszystkim starałam Ci się towarzyszyć. Teraz gdy dla pełnienie moich obowiązków muszę Cię opuścić, chcę Ci powiedzieć, “Dziękuję Ci” i “Błogosławię Cię.”

    Tak, O Jezu, to “Dziękuję Ci” i “Błogosławię Cię” powtarzam tysiąc tysięcy razy, za wszystko, co uczyniłeś i przecierpiałeś, za mnie, i za każdego. “Dziękuję Ci” i “Błogosławię Cię” za każdą kroplę Krwi, jaką przelałeś, za każdy oddech, za każde uderzenie Serca, za każdy krok, słowo, spojrzenie, gorycz i upokorzenie, jakich doznałeś. Wszystko, O Mój Jezu, chcę opieczętować moim “Dziękuję Ci” i “Błogosławię Cię.”

    Błagam, O Jezu, spraw, aby z całej mojej istoty płynął ku Tobie nieprzerwany potok dziękczynienia i błogosławieństw, aby w zamian mogło to spowodować zesłanie na mnie i na każdego, Twoich błogosławieństw i Twoich łask. Proszę, O Jezu, przyciśnij mnie do Twojego Serca i Twoimi najświętszymi rękoma opieczętuj każdą cząstkę mojej istoty Twoim, “Błogosławię Cię”, tak, aby ode mnie do Ciebie nie płynęło nic prócz nieustannego hymnu miłości.

  18. Annah. said

    Gdzie podziała się rodzinka krytycznie nastawiona do Medjugorie??
    Niechaj przybywają i czytają dla równowagi niezmanipulowane treści.

    • Beata said

      Szeregowy Beata melduje się na rozkaz, panie pułkowniku Annah. :)

      Czuwamy na posterunku :D

    • Żona said

      Starszy (wiekiem) szeregowy Żona również
      Treści przeczytane
      Poglądy niezmienione

      • Anastazja said

        Dołączam. :-)

      • Beata said

        heheh cześć Cioteczki :)

      • T.T.T. said

        Młodszy szeregowiec „Wujek” niestety ma ważną rzecz na głowie i walczy zaciekle z pokusą dyskusji na blogu. Ale wspiera duchowo i plusami :)
        Ale jak już jestem to …. :x nie nie nie! Nie ulegnę pokusie, dzisiaj nie!

        • Beata said

          Witam kolegę „Wujka”………każde wsparcie mile widziane :)

        • Żona said

          „Armia ” rośnie. I teraz Admin już da sobie głowę uciąć, że to spisek.
          Adminie, nie rób tego. Po prostu na blogu spotkało się parę osób o podobnym postrzeganiu świata, podobnym poczuciu humoru.
          A ja zawsze uważałam, że poczucie humoru to podstawa.
          Pisał o tym Marek w jednym z pierwszych swych komentarzy.
          I zaraz podchwyciła to Anastazja.
          A wtedy była mowa o seksie a nie o orędziach ani objawieniach.

        • Beata said

          to się ludzie znają na żartach, nie ma co………
          14 minusów dostałam za żarcik buuuuuuuuuuu :(

          no po prostu rewelacja.

        • Żona said

          Do rekordu Marka – 45 minusów za jeden komentarz (a może już więcej, kto wie, kto wie) daleko Ci, hi hi.
          Ojej, miałam już nie pisać.
          To do Ojca Pio marsz! jak w wojsku!

        • T.T.T. said

          Spisek… Jak mi się coś w zwojach po ten tego wało i zamiast pisać Medjugorie napisałem kilkakrotnie Fatima :oops: , to Admin w końcu wylał to co o nas myśli, kim jesteśmy, kto nas tu skierował i jakie są powody naszego działania między innymi…Same miłe rzeczy oczywiście :) Ale modli się w naszych intencjach się okazało :)

        • Żona said

          Biorę z Ciebie T.T.T. dobry przykład. Też na dziś kończę. W każdym razie w temacie Medjugorie. Ale jeszcze drobny wyłom. Napisze parę słów na wątku Porady Ojca Pio. Dzięki rozmowie tam wczoraj mogłam spać spokojnie. Ale jeszcze coś tam chcę dopisać. Potem szlaban. Przynajmniej na dziś!

        • Beata said

          hehehe no bo oprócz pisania tam wczoraj, a było sympatynie bardzo, robiłaś jeszcze inne rzeczy z Markiem…..te…no eeee…tamte…hmmm..
          :D

        • Żona said

          : )

    • Marek said

      Annah!
      Co masz na myśli pisząc „niezmanipulowane treści” ?
      Czy chodzi Ci o beletrystykę Antoniego Socci? Uważasz, że to dokument?

      • Annah. said

        Chodzi o wywiad z Mirjaną, zapewne autoryzowany. A Mirjanie i innym wizjonerom których dane mi było spotkać wierzę w ciemno.

  19. Bogdan1 said

    wtorek, 13 marca 2012Spotkanie z Anią Golędzinowską
    Ania Golędzinowska doświadczyła światowego życia, dotknęła ogromnego zniewolenia narkotykami, światem mody. Poraniona w dzieciństwie nie znalazła lekarstwa w kolorowym świecie popkultury, w związkach z wieloma mężczyznami. Dramatyczny epizod, kiedy trafiła we Włoszech do domu publicznego, nie był dla niej wyzwoleniem, ale ogromnym upokorzeniem i cierpieniem. Nie znalazła sensu i radości życia w świecie celebrytów, gdzie pracowała jako modelka i zarabiała bardzo duże pieniądze.
    Ania Golędzinowska sens życia, miłość, szczęście znalazła w Medjugorie i dzisiaj zaprasza młodych do czystości.

    Serdecznie zapraszamy do udziału w spotkaniu i prosimy o zachęcenie znajomych.

    Warszawa – 14 marca (środa), godz. 18:00
    Dobre Miejsce – katolickie centrum kultury,
    ul. Dewajtis 3 – wejście A

    Kraków – 15 marca (czwartek), godz. 18.00
    (Adoracja Najświętszego Sakramentu, Msza święta, spotkanie z autorką)
    Dominikańskie Duszpasterstwo Akademickie Beczka
    ul. Stolarska 12
    31-043 Kraków

    • Annah. said

      Ciekawe jak wytłumaczą sobie krytyczni do niedawna Dominikanie przemianę życia Anny w Medjugorie.
      I czekam na sprostowanie bredni jakie po dziś wszędzie się wkleja.
      Znamienne jest, że ich pisemko „W drodze” w którym pierwszy raz przeczytałam o rzeczonej zjawie przestało istnieć
      Tyle dobrze, że nie uwierzyłam im na słowo tylko pojechałam sama sprawdzić co się tam dzieje, ale na pewno niewielu się na to zdobyło. Szkoda …

      • Żona said

        I tu się chyba mylisz. Jeśli pisząc o dominikańskim pisemku ” W drodze” masz na myśli dominikański miesięcznik o tym tytule to on istnieje. Tyle że o dziwo tu będziemy chyba zgodne. Kiedyś prenumerowaliśmy przez długie, długie lata. Zmienił się redaktor naczelny, zmienił się charakter. Zaczęliśmy się denerwować czytając, w końcu przestaliśmy prenumerować i czytać. A z tu nagle w styczniu coś @Babcia poleciła na blogu ze styczniowego numeru, gdzie dużo było o rodzinie. O małżeństwie, o seksie też. Wyklęty przez niektórych, ale nie przeze mnie ks. Knotz. No ale był już luty, pobiegłam do Empiku, wzięłam nr z lutego do ręki, a tam od razu widzę ks. W. Oszajca. No akurat jego nie trawię. Może niesłusznie, może coś się zmieniło, ale kiedyś się zraziłam. A tu jak w biznesie, dobre imię buduje się długo, psuje się łatwo.

      • Żona said

        Ale żeby nie było niedomówień, numer, w którym były i pozytywne, i negatywne opinie o Medjugorie też był w tym miesięczniku. I to jeszcze w tych starych bardzo numerach.
        I to mi się właśnie podobało. Były ochy i achy, ale też głosy z przeciwnego obozu. Przy czym nie była to żadna nagonka. Po prostu wątpliwości, problemy, opinie biskupów.

  20. Kasia said

    Maryja Dziewica: Nigdy przedtem nie było tak silnego sprzeciwu wobec Bożych objawień
    Posłanie Maryi Dziewicy dla Marii Bożego Miłosierdzia, poniedziałek, 12 marca 2012, godz. 19:00

    Moje dziecko, teraz wszyscy wizjonerzy, widzący i dusze wybrane Boga będą cierpieli największe prześladowania.

    Dni szatana nieomalże się kończą i będzie on wykorzystywał każdą broń, zwłaszcza niektórych świętych kapłanów, aby starać się zdyskredytować słowo Moje, Twojej ukochanej Matki i Mojego drogiego Syna, Jezusa Chrystusa.

    Nigdy przedtem nie było tak silnego sprzeciwu wobec Bożych objawień, jak jest dzisiaj.

    Ciemność kontynuuje atak na Kościół i wielu wewnątrz Kościoła czyni wszystko, co tylko może, aby wyciszyć słowa wizjonerów.

    Oni nie chcą wyłonienia się prawdy i będą uniemożliwiali udostępniania modlitw dawanych wizjonerom dla uratowania dusz.

    Módlcie się dzieci, żeby ich wysiłki nie blokowały pracy Mojego Syna, ani też nie zaślepiały wiernych wobec daru Ducha Świętego, który nieustannie jest wylewany na dusze, do których docierają te posłania.

    Wasze modlitwy i lojalność wobec Mojego drogiego Syna nigdy nie były tak ważne, gdy na Kościół Mojego Syna nieustannie spada ta chmura ciemności.

    Módlcie się, módlcie się, módlcie się, aby prześwitywało Światło Mojego Syna, i żeby zagubione dusze mogły być oświecone Jego Przenajświętszym Słowem.

    Dziękuję ci, Moje dziecko, że odpowiedziałaś na Moje wezwanie, zwłaszcza w tym czasie wielkiego smutku w twojej duszy, spowodowanego przez męki, jakie musisz znosić z rąk tych, którzy twierdzą, że wypowiadają się w Imieniu Pana.

    Wasza Niebieska Matka
    Matka Odkupienia

    Mehr Infos: http://www.internetgebetskreis.com/pl/poslania/pos%c5%82ania%20dla%20marii%20bo%c5%bcego%20mi%c5%82osierdzia%20marca%202012/
    Kroluj Nam Chryste

    • Lech Stanisław said

      „Dni szatana nieomalże się kończą i będzie on wykorzystywał każdą broń, zwłaszcza niektórych świętych kapłanów, aby starać się zdyskredytować słowo Moje, Twojej ukochanej Matki i Mojego drogiego Syna, Jezusa Chrystusa.”

      Niezrozumiałe zdanie. Jeśli szatan ma wykorzystywać kapłanów to muszą mu na to dać pozwolenie, otworzyć furtkę. Jeśli tak się dzieje – nie można mówić o ich świętości. W oryginale jest:

      „Satan’s days are almost at an end and he will use every weapon, especially some sacred priests, to try and discredit the word of me, your beloved Mother and My precious Son, Jesus Christ.”

      Myślę że w tym kontekście chodzi o „wyświęconych” . Tłumaczyłaś to translatorem google ?

      • Radosław said

        To jest tłumaczenie, ale faktycznie tak jak mówisz, chodzi o wyświęconych księży.

        • Lech Stanisław said

          Takie niuanse trzeba koniecznie wyłapywać podczas tłumaczenia. Lepiej poczekać zastanowić się przemodlić każde słowo. Zauważyłem na stronie źródłowej link do tłumaczeń na różne języki, w tym i Polski jak oceniasz jakość tych tłumaczeń na stronie źródłowej ?

        • Radosław said

          Tłumaczenie nie najgorsze, zdarzają się drobne błędy, np. „wielbienie aniołów powiązane z wyniesionymi mistrzami”, a poprawnie „interpretację i wielbienie aniołów powiązane z wniebowstąpionymi mistrzami”.

  21. Lech Stanisław said

    To rzeczywiście bardzo dobra i ważna wiadomość. Oby było nas jak najwięcej. Bóg wysłuchuje próśb tych którzy w Nim pokładają nadzieję. Przypomnijmy sobie dialog miedzy Bogiem a Abrahamem:

    22 Wtedy to ludzie ci odeszli w stronę Sodomy, a Abraham stał dalej przed Panem. 23 Zbliżywszy się do Niego, Abraham rzekł: „Czy zamierzasz wygubić sprawiedliwych wespół z bezbożnymi? 24 Może w tym mieście jest pięćdziesięciu sprawiedliwych; czy także zniszczysz to miasto i nie przebaczysz mu przez wzgląd na owych pięćdziesięciu sprawiedliwych, którzy w nim mieszkają? 25 O, nie dopuść do tego, aby zginęli sprawiedliwi z bezbożnymi, aby stało się sprawiedliwemu to samo, co bezbożnemu! O, nie dopuść do tego! Czyż Ten, który jest sędzią nad całą ziemią, mógłby postąpić niesprawiedliwie?” 26 Pan odpowiedział: „Jeżeli znajdę w Sodomie pięćdziesięciu sprawiedliwych, przebaczę całemu miastu przez wzgląd na nich”. 27 Rzekł znowu Abraham: „Pozwól, o Panie, że jeszcze ośmielę się mówić do Ciebie, choć jestem pyłem i prochem. 28 Gdyby wśród tych pięćdziesięciu sprawiedliwych zabrakło pięciu, czy z braku tych pięciu zniszczysz całe miasto?” Pan rzekł: „Nie zniszczę, jeśli znajdę tam czterdziestu pięciu”. 29 Abraham znów odezwał się tymi słowami: „A może znalazłoby się tam czterdziestu?” Pan rzekł: „Nie dokonam zniszczenia przez wzgląd na tych czterdziestu”. 30 Wtedy Abraham powiedział: „Niech się nie gniewa Pan, jeśli rzeknę: może znalazłoby się tam trzydziestu?” A na to Pan: „Nie dokonam zniszczenia, jeśli znajdę tam trzydziestu”. 31 Rzekł Abraham: „Pozwól, o Panie, że ośmielę się zapytać: gdyby znalazło się tam dwudziestu?” Pan odpowiedział: „Nie zniszczę przez wzgląd na tych dwudziestu”. 32 Na to Abraham: „O, racz się nie gniewać, Panie, jeśli raz jeszcze zapytam: gdyby znalazło się tam dziesięciu?” Odpowiedział Pan: „Nie zniszczę przez wzgląd na tych dziesięciu”. 33 Wtedy Pan, skończywszy rozmowę z Abrahamem, odszedł, a Abraham wrócił do siebie.

    (Rdz. 18, 22-33)

  22. Tomasz said

    Ostrzegam przed tą stroną i ich „czarami-marami”. Może przyjdzie czas za szersze opisanie tematu. Póki co trzeba zachować ostrożność. Wilki nie mogę prowadzić owieczek (nie chodzi mi o księdza w tej chwili). Te „egzorcyzmy” pogarszają tylko sytuację. Jaka „Matka Boża” im „kazała” skoro orędzia Adama-Człowieka są fałszywe.
    Zostańcie przy sprawdzonych metodach: Różąniec, Koronka, sakramenty, Medugorje i inne. „Energie”, „egzorcyzmy” na odległość itd. lepiej być super ostrożnym. Kiedyś był taki Harris co też „leczył” w różnych kościołach a skutki były opłakane.

    • Dzieckonmp said

      Ja też tak sądzę że orędzia Adama Człowieka sa fałszywe. To są wyobrażenia na punkcie psychicznym.Jak to nazwał znajomy ksiądz „urojenia psychiczne”

      • Beata said

        Admin, buziak dla Ciebie :)

        • Annah. said

          O dobrze że zjawił się ktoś z rodzinki.
          Dzisiejszy wpis dla Ciebie od Admina w dowód sympatii

          Tylko miesiące mu się pochrzaniły :-)

      • bozena said

        Jakie są sprzeczności w orędziach Adama Człowieka, że są fałszywe. Pierwszy raz o tym słyszę i nie dowierzam. proszę o odpowiedź.

        • Anastazja said

          Bożenko, po to jest opieka kapłańska nad wizjonerem, żeby zakazać mu publikować jeśli okazałoby się, że jest cokolwiek sprzecznego z nauka Kościoła. Dlatego nie mamy zaufania do osób które takiego przewodnictwa nie mają.
          Stąd wniosek, że nie ma sprzeczności w orędziach Adama-Człowieka z tym, co głosi Kościół. Dobre pytanie.

        • bozena said

          Dzięki bardzo, od 2009 roku Adam -Człowiek publikuje orędzia, to m.in. przez niego , poza tym właśnie przez Miecię Kordas oraz Annę Argasińską i proroka Joshua , no i mistyka Żywy Płomień dowiedzieliśmy się o zamachu smoleńskim, dla mnie to co piszą ci powyżej jest spójne logicznie, choć spisywane przez rożne osoby.a my sami niczego innym nie zazdrośćmy, lecz pracujmy według naszego powołania i na naszym poletku.Słowo powiedziane za dużo budzi wątpliwość, a przecież u tych mistyków przewodnią ideą jest Chrystus Król Polski, wspierajmy ich więc w tym dziele..

        • Dzieckonmp said

          Anastazja nie rozumiem twego oceniania księży. Piszesz „nie byle kto jest odpowiedzialny za ich prawdziwość.” wcześniej „tak rzetelny kapłan jak Ks. Skwarczyński”

          A ja się pytam Ciebie czy mój proboszcz jest nierzetelny, jest byle kim??
          Ja się pytam czy ksiądz Piotr jest byle kim?
          Ja się pytam czy inni księża sa nierzetelni?

          Ja pytałem się o opinię na temat ks.Adama i o tym księdzu którego pytałem też mam opinie jak to Ty piszesz bardzo rzetelnego księdza starej daty.Nie jest ona taka oh i ah.

          Dlaczego sadzisz że jak ten kapłan zresztą od niedawna zaczął czytać oredzia Adama Człowieka to już one sa prawdziwe.
          Pytam się Ciebie czy te orędzia sa uznane przez Kościół, zatwierdzone??
          Sami piszecie że wolicie trzymac się zasady że dopiero jak kościół zatwierdzi wtedy możecie ale nie musicie uwierzyć.

          Ja się pytam również jakie jest główne przesłanie orędzi Adama-Człowieka. Bo uważam że Pan Bóg z byle czym nie lata do tysięcy ludzi i szepce im na ucho napisz to albo tamto.Wiesz dobrze że takich Adamów-człowieków co mają widzenia w samej Polsce jest tysiące. Jesli w obronie wiary i tradycji to uważam że należy tu akurat podnieś larum bo to może zagrażać wierze i zniszczyć tradycję. Osobiście spotkałem w zyciu pełno takich wizjonerów co nie wiadomo kiedy już klękał i trząsł się że widzi coś?? Pytanie co oni widzą. To jest śmiesznie że wierzycie w takie urojenia psychiczne a nie wierzycie w Medjugorje.

        • Anastazja said

          Adminie. Ale ja o Medżugorje sie nie wypowiadałam ponieważ nie znam tematu. jak czegoś nie wiem to milczę. Teraz podpisałam się pod Żonką z ogromnej sympatii dla niej i z powodu zaczepialstwa Annah. Ale o Medżugorie nie wypowiedziałam sie ani razu.
          Jak byś ta samą rzetelną miarkę przykładał np. do Mieczysławy Kordas nie powiedziałabym słowa. Ale tutaj Jesteś bardzo uważny a oczywiste herezje aprobowałeś u Mieczysławy.
          Nie chcę być Ci wrogiem Adminie, dość mam i ja kłótni. Więc jak masz merytoryczny zarzut, jakąś herezję wychwyciłeś – napisz. jak ja o herezjach Mieczysławy. Masz prawo. Ale konkretnie a może się przekonam.

        • Dzieckonmp said

          Nie czytam orędzi ani Mieczysławy ani Adama -Człowieka dlatego nie jestem w stanie podać ci herezji. Adama -człowieka przeczytałem może z 5 orędzi i nie zauważyłem w nich jakiegoś głównego przesłania dla Polaków. W Medjugorje jest bardzo mocne główne przesłanie, modlitwa serca, pokój, wołanie o nawrócenie siebie a następnie przez swoje świadectwo swoim życiem inni się będą nawracać,czy to Islamiści czy niewierzący, czy buddyści. I to się w życiu sprawdza i realizuje. A tu Adam ma telefon z nieba i sa prawdziwe bo ma 2 zacnych opiekunów, a ja się pytam dlaczego nie pisać o Tomku z Piotrkowa który też ma telefon z nieba. Bo ma mniej zacnych księży? Dla mnie takie rozumowanie jest nie do przyjęcia. Nie chce i nie mam zamiaru narzucać Bogu ilu osobom ma dawać orędzia. Ale te tysiące widzących wydają mi się że telefon mają nie z nieba. Nie uważam żeby Bóg tak rozproszył swoje Słowo żeby zagubić jego znaczenie.

        • Anastazja said

          Poza tym wiem ile kosztuje takie wyzywanie na blogu. Kosztuje. Samej mi czasem przykro, że mam same minusy. Może przez to spokornieję ;-). Więc wiem, że Ksiądz który wystawia się na takie razy w imię prawdy naprawdę rzetelnie ocenia, zanim coś napisze zastanowi się. jestem tego pewna. Poza tym on nie wyzywał od demonów ale udowadniał niezgodność z Pismem Świętym na konkretach. Nie był złośliwy dla dokuczenia komukolwiek tylko przeprowadził rzeczową analizę. Dlatego jestem przekonana o Jego rzetelności.
          I myślę że tak samo potraktowałby Adama – Człowieka gdyby zauważył coś niepokojącego.
          Dlatego muszę napisać co myślę o tym, żeby nie zamieszać w jednym worku jakiejś Mieczysławy i innych z Adamem Człowiekiem, bo to zwyczajnie niesprawiedliwe, Adminie.

        • Dzieckonmp said

          widzisz minusy i plusy ja nie mam możliwości dokładać. One tylko mówią ile osób się zgadza z Twoja wypowiedzią a ile nie podziela twego poglądu na sytuację.

          Dzięki tym paluszkom możesz mieć tylko obraz jak czytelnicy widzą, oceniają rzeczywistość . Czasem człowiek czuje przykrość że inni się nie zgadzają ze mną czy z Tobą. Ja też nie jeden raz otrzymuję minusy. Ale może daje to coś do myślenia co robię dobrze a co gorzej? Wiesz nieraz użyje ostrzejszego słowa i mam już np. 5 minusów i 10 plusów , a trochę niżej napisze spokojnie i mam już tylko jeden minus a 15 plusów. Nie ma się co obrażać na czytelników, ta ocena pomaga człowiekowi pracować nad sobą.

        • Zbyszek said

          Pragnę Ci Anastazjo jedno wytłumaczyć – Orędzia Ostrzeżenie Marii od Miłosierdzia są także po ścisłą kontrolą kościoła – tyle że nie polskiego ale katolickiego. Nie potrafię zrozumieć jednego. Jak można będąc katolikiem dzielić coś na dobre i złe tylko pod kątem oceniania czegoś przez kapłana polaka lub kogoś z innego kraju. Tu jednak idziecie dalej – do sporej grupy ludzi w ogóle nie dociera fakt że jakiś kapłan lub spora grupa kapłanów opiekuje się jakimś wizjonerem. Niech to dotrze do was i się raz na zawsze zamknijcie się na temat – prawdziwe lub nieprawdziwe. Szkodzicie sobie i innym. Milczenie jest złotem a jazgot dynamitem. Bóg rozliczy nas za każde słowo i każdy katolik o tym wiedzieć musi. Czegoś nie rozumiesz módl się do Ducha Świętego i tylko po jednej modlitwie lub nawet po roku takich modlitw nie twierdź że masz objawione to co Ciebie nurtuje – to będzie herezją. Zwyczajnie milcz i nie osądzaj ale dawaj świadectwo Jest jeszcze jedna sprawa – jeżeli Ciebie coś niepokoi to są możliwe dwa warianty – masz nieczyste sumienie i Ciebie gnębi albo jesteś człowiekiem żywej wiary w Boga i wtedy radzę jedno, nie czytaj tego co Ci tę wiarę rujnuje. Każde Orędzia są dla tych co wiarę utracili lub jej nie mają. Są też Orędzia niosące uzupełnienia do objawionych dzieł Bożych. W ten sposób otrzymaliśmy Różaniec Święty, Koronkę do Miłosierdzia Bożego i dziesiątki nabożeństw które pięknie uzupełniają objawioną Prawdę Bożą. Każdy atak na te objawione i nowo nam objawiane prawdy jest atakiem szatana. Nie istotne kto atakuje – zwykły człowiek czy kapłan. Czy my jako ludzie nie jesteśmy wszyscy pod wpływem złego? Wszyscy bez wyjątku – kapłani także. Wyświęcenie nie oznacza święty, może to być największy wróg samego Boga. Uważajcie więc i milczcie gdy jakaś prawda do Was nie dociera i nigdy nie bądźcie sędziami gdy i Bóg stanie się sędzią dla Was. Jak nie mam kłopotu badania czegoś – moim fundamentem wiary jest Prawda Objawiona przed 2 tysiącami lat i przez wieki uzupełniana przez mistyków natchnionych Duchem Świętym. To dlatego z radością biorę różaniec do ręki i klękam do modlitwy litanią lub koronką. Pamiętajcie że Bóg swoje dzieła będzie dla nas uzupełniał do końca świata gdyż tak zapowiedział a walczyć z tym będzie szatan. Może się zdziwicie ale niektórzy kapłani katoliccy mawiają że tylko Pismo Święte a nie jakieś różańce są dla prawdziwego katolika. Dla mnie taki kapłan już dał świadectwo komu służy – walczy z Matką Bożą, największym wrogiem szatana. Wniosek prosty – kapłan wyzwala kościół od wpływów matki Bożej i jest heretykiem i sługą złego. Rozejrzyjcie się wokół, pełno takich katolików, najwięcej na zachodzie ale już w Polsce ich przybywa. Po owocach ich poznacie – ja poznaję i strach pomyśleć że będzie tylko gorzej dla prawdziwych katolików. Dzisiejsi kapłani nie reagują na codzienne profanacje Krzyża, Matki Bożej ale dostają gorączki i febry na widok pobożnych ludzi i robią wszystko aby tę wiarę zabić. Nie uogólniam ale jest to już obowiązująca zasada także w Polsce. Tak więc tu na tym blogu także widać kto jest kto i z kim przystaje. Módlmy się wzajemnie aby Ci z Niniwy nas nie osądzili zanim to Bóg uczyni.
          Mam jeszcze jedną uwagę – może to kapłani będą publicznie ogłaszać o swoich egzorcyzmach podczas apelu Jasnogórskiego. Jakoś nie ufam tym internetowym zapewnieniom i wiem też z pewnych źródeł że szatan w tym samym czasie osłabia błogosławieństwo swoimi klątwami rzucanymi na kościół. Nie widząc i nie słysząc kogoś raczej nie powinniśmy ufać takiemu – to logiczne. Chodzi oczywiście o ludzi, kapłani to także. Dlaczego więc się ukrywają w dobie kamer internetowych i komunikatorów? Chcę widzieć co czynią, chcę widzieć czy czyni znak krzyża i wymawia chwałę Trójcy Świętej czy też czyni odmienne znaki.

        • Anastazja said

          Na słowa zamknijcie się jest tylko jedna odpowiedź. Lekceważenie rozmówcy który nie umie się bardziej kulturalnie wyrażać. Ja jestem specjalistką od braku grzeczności na tym blogu a nigdy do nikogo tak nie powiedziałam.
          Więc mnie Twoje zdenerwowanie w ogóle nie przekonuje. Ze mną możesz rozmawiać na argumenty a nie na „zamknijcie się”.
          Dla mnie lepszy polski kapłan z jego egzorcyzmami niż zagraniczna Maria z jej ilością modlitw bliską ilości odcinków telenoweli w tv.

        • Zbyszek said

          Kto się denerwuje? Ty kipisz złością zastawiając się grzecznością – trąci pychą z tego co piszesz o sobie samej. A ja nikomu ust nie zamykam, przypominam słowa Jezusa z czasów gdy On spacerował po tej ziemi. Ale cóż, pokora jest czymś z nie z tej ziemi. I jeszcze jedno – kapłani dla Jezusa są wszyscy równi – nie ważne czy to Polak, Żyd, Niemiec czy Japończyk, pamiętaj o tym do końca swoich dni na ziemi.

      • Anastazja said

        Adminie „urojenia na punkcie psychicznym” to ma osoba która widzi diabła wszędzie tam, gdzie ktoś ma inne niż on zdanie.

        • Dzieckonmp said

          odwracasz kota ogonem aby twoje wyszło na wierzch

        • Anastazja said

          Nie prawda Adminie. Tylko uważam za niesłuszne pomawianie go o urojenia. Przecież nad tymi „urojeniami” czuwa przynajmniej 2 duchownych – komentator i kierownik duchowy. Gdyby Adam – Człowiek był wariatem zauważyliby na pewno.

        • Dzieckonmp said

          powiedz mi wprost czy jest tak konieczne w dzisiejszym świecie aby w samej tylko Polsce było ponad tysiąc osób?
          Dodam że Maria ma chyba 7 księży opiekunów i czy to znaczy im więcej tym pewniejsze?
          Agnieszka ma ks. Piotra inni tez mają całego tysiąca nie wymienię bo za dużo pisania.

          Aha i jeszcze dodam. Ja nie pomawiam , tylko uważam tak. Boję się tysiąca proroków w jednym kraju, którzy moga zniszczyć wiarę i tradycję.

        • Dzieckonmp said

          W Oławie też przy Domańskim byli znakomici księża. A przy Annie ksiądz profesor Sieg który twierdził mam to na taśmie nagrane że wszystko się wydarzy zanim on i Anna umrze. I co mamy?? Oni nie żyją a świat trwa.

    • Dzieckonmp said

      energie i egzorcyzmy na odległość. Czy to już bunt przeciwko Kościołowi?

      • Tomasz said

        Też mnie zastanawia czemu nikt się tym nie zainteresował. Przecież gdyby takie coś było to na pewno byłoby w Ewangeliach czy pismach mistyków. Gdyby było to do zbawienia potrzebne dawno cały świat chrześcijański by to znał i stosował.

        • Radosław said

          Są przykłady w Ewangelii uzdrowień na odległość.

        • Tomasz said

          Tak ale to Bóg uzdrawia. Trzeba mieć silną wiarę w Boga i uzdrowienie. A nie „Matka Boża” każe i to „uratuje świat”. Mi te „egzorcyzmy na odległość” nie pomogły tylko jeszcze pogorszyły sytuację. Ciekawe czy jest ktoś komu te organizowane przez Promyczka „rzucanie palenia” pomogły itd. A wszystko co oni zwalczają czyli ten blog, niektórych mistyków, Medugorje itd. mi pomagało. Dlatego ostrzegam. Zostańcie przy Różańcu, koronkach, tradycyjnych sakramentach a nie „telefon do nieba” i zaraz wam „egzorcyzmy na odległość” rozwiążą wszelkie problemy.

        • Radosław said

          A w którym przypadku nie uzdrawia Bóg? Księża jeśli uzdrawiają to też nie swoją mocą, tylko Bóg uzdrawia.

        • Radosław said

          i Matka Boża nie „każe” tylko prosi, drobna różnica, ale jaka…

        • Tomasz said

          No tak a co poza czepianiem się słówek. A jak to nie Matka Boża tylko ktoś kto podbija pychę w sposób niesłychany wywołując u podatnych poczucie tzw. misji i wybraństwa?
          Ja wierzę w Matkę Bożą która nawołuje do modlitwy różańcowej, postu, sakramentów, miłości bliźniego a nie „egzorcyzmów na odległość” i to jeszcze koniecznie przez pośredniczkę do księdza która jest zupełnie niewiarygodna. Ja tylko ostrzegam bo niedawno znowu im na chwilę zaufałem i znowu skończyło się do bardzo boleśnie.

        • Lech Stanisław said

          To tak jeszcze gwoli ścisłości Nie wystarczy wierzyć w Matkę Bożą ale trzeba jej jeszcze zawierzyć. W szatana też wierzymy że istnieje czyż nie ? Zawierzenie – oczywiste dla wielu lecz warto to od czasu do czasu sobie przypomnieć.

          Egzorcyzm na odległość ? Trudno to tak ująć jeśli chodzi o Ojczyznę w której granicach przecież się znajdujemy poza tym modlitwa o uwolnienie od złego ducha jest zawsze mile widziana, więcej wiary Tomaszu. Kapłan to nie jest żadne medium .

        • wyczekujacy said

          Jest pewna sprawa odnośnie tego egzorcyzmowania Polski.
          Na początku by nie być posądzony o stronniczość, to stwierdzam, że z wielu świadectw egzorcystów jest możliwe działanie egzorcysty na odległość.

          Ale według Prawa Kanonicznego egzorcysta działa mocą Kościoła za pozwoleniem Ordynariusza Miejsca znaczy Biskupa danej diecezji, a tu ksiądz będzie działał modlitwą egzorcyzmem nad obszarem całej Polski jest to z mocy Kościoła czy tylko wiary i wiedzy księdza literata teologa egzorcysty?

          Jakimi siłami, przeciwko jakim siłom i z jakimi działaniami mamy do czynienia czy z modlitwą o charakterze egzorcyzmu czy będzie to rodzaj czynności mających w pełni charakter egzorcyzmu?

        • Tomasz said

          W jakiej diecezji ten ksiądz jest egzorcystą. Poda ktoś jakiś link. Na tamtym blogu piszą że będzie to kontynuacja „egzorcyzmów” z ostatnich 3 dni. Jak są skuteczne opisałem niżej.
          Nie łączcie się z nimi duchowo, nie wiecie na co się otwieracie… to tylko wpis na blogu osoby… zwichrowanej. Nie mają żadnego upoważnienia władz kościelnych po za tzw. prośbą „z nieba” z „urojeń psychicznych” jak to określił ksiądz, znajomy admina.

        • Dzieckonmp said

          Podobno Siedlce
          Kuria – najbardziej aktualne dane o egzorcystach

          http://www.egzorcyzmy.katolik.pl/egzorcyzmy-i-pomoc/egzorcysci-i-modlitwa-o-uwolnienie/1047-diecezja-siedlecka

          http://www.effatha.org.pl/pomoc/egzorcysci_pl.htm

        • Tomasz said

          Ani słowa że taki ksiądz jest upoważnionym przez biskupa egzorcystą tam nie znalazłem ale może źle szukam. Trzeba będzie jutro zadzwonić do kurii w Siedlcach może oni coś wiedzą.

        • Wiosna Kościoła said

          Masz prawo dzwonić do Kurii, ale ktoś inny będzie mial prawo powiadomić Kurię Krakowską i Episkopat, że pomimo suspensy nadal publikowane są na tym blogu kazania ks. Piotra.

        • Wiosna Kościoła said

          o. Daniel z Czatachowej też nie widnieje na oficjalnej stronie egzorcystów Archidiecezji Częstochowskiej :)

        • Dzieckonmp said

          Bo to chyba niekompletna lista na tej stronie.

          Ale żeby nie było że jestem jakimś zwolennikiem o.Daniela i że usprawiedliwiam. Bo mam zastrzeżenia.

        • Lech Stanisław said

          Suspensą obłożony jest ks. Piotr a nie oglądający jego wystąpienia

        • Wiosna Kościoła said

          :) spokojnie, „ktoś inny”, to na pewno nie ja. Dobrze zdaję sobie sprawę jak w takich sytuacjach zachowują się kurialiści. Uważam, że wszystko, co może przysłużyć się dobru Ojczyzny zasługuje na pochwałę.

        • Wiosna Kościoła said

          @Lech Stanisław, oczywiście sprawa słuchania jest czymś innym od rozpowszechniania. Użyłem tylko tej retoryki, bo widzę jak tutaj czasami „walka idzie łeb w łeb” a kij ma przecież dwa końce. Zanim się zechce komuś „zaszkodzić” to trzeba to przemyśleć i rozważyć w sercu.

        • Wiosna Kościoła said

          Adminie, ja też nie jestem szczególnym „fanem” o. Daniela, ale możemy porównać tę sytuację do Medjugorie. Jeśli ktoś się nawrócił, odnalazł Boga, to Chwała Najwyższemu Pana. Ktoś inny znajdzie swoją drogę. Pan Bóg działa na różne sposoby, Jego myśli nie są naszymi myślami”

        • Dzieckonmp said

          masz rację, ale podobna sytuacja była z orędziami Mari od Miłosierdzia Bożego. Nie wiesz nawet ale świadectwa przerosły mnie nie spodziewałem się nigdy tego

        • Wiosna Kościoła said

          Jadąc do Medjugorie nie oczekiwałem, że zobaczę cuda, znaki i samą Gospę, ale co mnie urzekło, to atmosfera pokoju i radości na twarzach pielgrzymów. Konfesjonały pełne ludzi…

        • Dzieckonmp said

          to samo co ja tam spotykam. A tu na blogu tak zawzięcie atakują a najgorsze to to że mówią że antychryst może z Medjugorje pochodzić. Dlatego widzę ze w Polsce z polakami już się nie da nic zrobić i pora zająć się tylko sobą i swoją rodziną. chciałem dobrze a powiedzieli mi że wszystko zrobiłem źle.

        • Lech Stanisław said

          Tak już rozumiem. Przyjąłem Twoją wypowiedź jako formę lekkiego szantażu tak to jest czasami jak się nie widzi rozmówcy tylko jego literki :) Jestem tu po przerwie lecz na tyle długo aby zauważyć że jesteś na rekolekcjach. Jaki macie porządek dnia ?

        • Wiosna Kościoła said

          Adminie, może w końcu „ziomale” się dogadają…Nie jest tajemnicą, że większość kurialistów, cenzorów, teologów, to osoby o „kamiennych sercach”. Dla nich liczy się kropka, przecinek, sformułowanie itp. To można powiedzieć takie „zboczenie zawodowe”. Na dobrą sprawę każde objawienie, każde orędzie, można zaprzeczyć – tym bardziej, że teologia i punkt jej widzenia zmienia się. Niektórzy np. wychwalają ks. Rahnera jako wielkiego teologa Vaticanum II, a według mojej opinii narobił większej szkody niż pożytku. Jeśli ktoś nie ma serca żywego a serce z kamienia, będzie zawsze negatywnie nastawiony do orędzi. Lecz ponad wszystkim jest Pan Bóg, Który obroni swoje dzieło. Znasz moją opinię nt. Marii z Irlandii. Moim zastrzeżeniem jest tylko literalne pojmowanie 1000 letniego Królestwa, ponieważ za to opinią nie stoi tylko jeden kapłan, lecz magisterium Kościoła przez stulecia. A zatem Duch Święty miał czas, aby utwierdzić Kościół w prawdzie.

        • Dzieckonmp said

          Zwróciłem uwagę na to: Jeśli ktoś nie ma serca żywego a serce z kamienia,

          Wiesz skąd to powiedzenie jest? oczywiście trochę inaczej ono ma brzemieć.

        • Wiosna Kościoła said

          Już po rekolekcjach – tylko 3-dniowe niestety

        • Tomasz said

          Po co te nerwy. Nie mam zamiaru nikomu „szkodzić”. Interesuje mnie kim jest ks. Skwarczyński. Niestety informacje jakie można znaleźć są bardzo skąpe. Z tego co jest to na 99% NIE JEST mianowanym przez biskupa egzorcystą.
          Ks. Adam Skwarczyński ur. 7.05.1946 r. w Olsztynie. W 1948 r. rodzina spro-wadziła się do Rakowca, zasiedlając swoją przedwojenną posiadłość. W 1964 r. wstąpił do Seminarium Duchownego w Siedlcach, a święcenia kapłańskie przyjął 14.06.70 r. w katedrze siedleckiej z rąk ks. bpa Jana Mazura. Po studiach doktoranckich na KUL-u (promocja doktorska – luty 1993 r.) ks. Skwarczyński przebywał w domu rodzinnym prowadząc Poradnię Życia Duchowego (spotkania, telefony, poczta zwykła i elektroniczna). Jest diecezjalnym kapelanem diabetyków (chorych na cukrzycę).

        • Wiosna Kościoła said

          Adm I dam wam serce nowe i ducha nowego tchnę do waszego wnętrza, odbiorę wam serce kamienne, a dam wam serce z ciała. Ducha mojego chcę tchnąć w was i sprawić, byście żyli według mych nakazów i przestrzegali przykazań, i według nich postępowali. (Ez 36:26-27).

        • Dzieckonmp said

          a w orędziu chyba na 25 rocznicę objawień w Medjugorje ” Zamieńcie swoje serca kamienne na serca z ciała , serca żywe”

          Tego dnia nigdy nie zapomnę bo wieczorem dodzwoniłem się z Medjugorje do radia Maryja i na antenie powiedziałem to orędzie. A potem po powrocie do kraju jak po kilku tygodniach wziąłem się za oglądanie filmu z naszej pielgrzymki to zobaczyłem na tym filmie o godz 18:40 czyli w czasie objawienia na całkowicie zachmurzonym niebie czerwone serce jakby na poduszce. Film ten mam do dziś i nikomu go nie pokazywałem.

        • Lech Stanisław said

          @Dzieckonmp 9:59 pm

          Bo trzeba bardziej słuchać Boga niż ludzi. Jest wielu Polaków jeszcze wierz mi widzę to nie możemy pozwolić sobie na rezygnację. Owszem rodzina przede wszystkim zaraz po Bogu i nie może się to wszystko odbywać kosztem zaniedbywania najbliższych sam zacząłem to dostrzegać kiedy coraz mniej czasu poświęcałem żonie córce i najbliższym tłumacząc to np. obecnością na blogu lub nawet koniecznością bycia na Eucharystii (ale wtedy gdy żona mnie potrzebowała ). Teraz już mam nadzieję będę umiał właściwie rozdzielić czas na Mszę św. chodzę rano przed pracą (całe szczęście że jest taka opcja) Muszę wam powiedzieć że bycie na tym blogu i dzielenie się wiarą, i doświadczeniem przynosiło same korzyści. Zacząłem to dostrzegać gdy zorientowałem się że staję się coraz bardziej letni, moja czujność została uśpiona pajęczyna codziennych niedoskonałości zaczęła coraz bardziej przesłaniać światło… Całe szczęście jest jeszcze Wielki Post i kolejna szansa pozwolić Chrystusowi zmienić swoje nędzne plugawe życie w coś szlachetniejszego zaprzeć się swojego „komfortu” który tak naprawdę wprowadza tylko niepokój i podnieść zakurzony krzyż. Właśnie staram się to robić. Oczywiście sama obecność na blogu to nie wszystko, ale wasza wiara, walka szukanie Boga – ubogacają.

          Dzielmy się wiarą jak chlebem.

        • Wiosna Kościoła said

          @Lech Stanisław
          @ Adm. Moi Drodzy, a ja wierzę, że da się rozmawiać, ponieważ my Polacy mamy niespotykaną wewnętrzną siłę, która oczywiście teraz jest tłumiona na wszelkie różne sposoby. Myślę, że to, co ogłupia nas wszystkich – a na co zwrócił uwagę @Lech, to utrata hierarchii wartości. Nie potrzebnie uzależniamy się od różnych zbędnych rzeczy, a zapominamy o tym, co było i powinno być naszą cechą narodową: wierność Bogu, Kościołowi i Ojczyźnie. Prymas Wyszyński był autorytetem ponieważ powoływał się nieustannie na te w/w wartości – to stanowiło jego wielkość w danym czasie wraz ze słynnym non possumus.
          Dzisiaj to się rozmyło, ponieważ większość zwróciła się nie w kierunku krzyża, nie szuka pomocy w Chrystusie Królu, lecz wybrała służalczość wobec salonów. To jest tragedia narodu. Ale mamy potencjał. Dostałem od pewnego księdza (podajże wczoraj) orędzie Anioła Ave. Czytając te słowa odczułem balsam na duszy i przypomniałem sobie modlitwę s. Faustyny za ojczyznę: „Jezu najmiłosierniejszy, proszę Cię przez przyczynę świętych Twoich, a szczególnie przez przyczynę Matki Twojej najmilszej, która Cię wychowała z dziecięctwa, błagam Cię, błogosław Ojczyźnie mojej. Jezu, nie patrz na grzechy nasze, ale spójrz się na łzy dzieci małych, na głód i zimno, jakie cierpią. Jezu, dla tych niewiniątek, udziel mi łaski, o którą Cię proszę dla Ojczyzny mojej” (Dz. 286). Czyż Anioł Stróż nie ma racji, kiedy wstawia się za naszą Ojczyzną przywołując mogiły poległych w obronie wiary?

        • Wiosna Kościoła said

          z tym antychrystem w Medjogorje to nie przesadzajmy…Sądzę, że Kościół w swoim osądzie, co do prawdziwości objawień weźmie pod uwagę roztropność. Zawsze w takich sytuacjach, podobnie jak w procesach beatyfikacyjnych bierze się pod uwagę „za” i przeciw”. Jest zresztą taka funkcja określana mianem „advocatus diaboli”, czyli ten, który wysuwa argumenty przeciwne. Jeśli „za” przechyli szalę i do tego dojdą świadectwa oraz znaki, to sprawa jest przesądzona. Fatima też przecież była mocno prześladowana.

      • Lech Stanisław said

        Spokojnie.
        Egzorcyzmy to posługa uwalniania od wpływu zła, którą pełnił Jezus Chrystus i którą zlecił czynić swoim uczniom słowami: „Uzdrawiajcie chorych, wskrzeszajcie umarłych, oczyszczajcie trędowatych, wyrzucajcie złe duchy” (Mt 10:8). Egzorcyzm (gr. exorkizein „wyklinać”) jest rozkazem wydanym w imię Boga demonowi, aby ten wyszedł z osoby, zwierzęcia, miejsca lub rzeczy. To szczególna forma błogosławieństwa (sakramentalium), które kapłan udziela człowiekowi w określonych sytuacjach i potrzebach.

        Poza tym jest coś takiego jak egzorcyzm zwykły – inaczej: egzorcyzm prosty – (tylko w formie modlitwy) może być odprawiony przez każdego wiernego, na mocy otrzymanego sakramentu chrztu, gdy istnieje podejrzenie wpływu demonicznego (np. silna pokusa, nękanie, niepokojenie). W egzorcyzmie zwykłym wierny zwraca się do Boga z prośbą o uwolnienie od wpływu demona, lub też do świętego (zwłaszcza do świętego Michała Archanioła i Maryi – apokaliptycznych zapowiedzi ostatecznej klęski Szatana) z prośbą o wstawiennictwo u Boga. Kościół przestrzega jednak przed bezpośrednim zwracaniem się do demona.

  23. Magdalena-Zofia said

    Kiedyś była tu dyskusja n.t. treści III Tajemnicy Fatimskiej, jak przytoczyłam fragment, tej treści nieznanej (bo na początku nie cała została podana światu), to ktoś tu zarzucił mi, że to jest nadinterpretacja i nie ma nic, poza tymi wcześniejszymi zapisami. Otóż w tej książce Antonio Socci, dokładnie opisuje historię publikacji całej, treści II T F. Jan Paweł II, nie chciał sensacji, o czym powiedział reporterom w Fuldzie, ale jednocześnie pragnął wypełnić wolę Matki Najświętszej, w tym celu zaprosił Stefana Budzyńskiego do siebie i to właśnie Jemu polecił publikacje. Pisarz prośbę wypełnił i wydał drukiem pełną jej treść, którą zawarł w książce „Dotknięcie Boga” w rozdziale „III Tajemnica Fatimska”.
    PS
    Nakład niestety wyczerpany i wznowienie nie jest planowane, takich informacji udzielono mi w Wydawnictwie, ale książkę zdobyłam J

    • T.T.T. said

      Watykan wielokrotnie powtarzał, że wyjawił pełną treść tajemnicy i nie ma już nic ukrytego, potwierdzała to siostra Łucja. Z tego co napisałaś i z wypowiedzi płynących z Watykanu wynika, że ktoś tu musi kłamać.
      Bardzo dziwne działanie JPII, takie kombinowanie, nie chce sensacji, nie powiem wszystkiego, skłamię że powiedziałem, ale Ty A. Socci napisz całą prawdę… Z tego co napisałaś tak to było.

  24. R i M said

    Witam Was serdecznie.
    Nie mogłem napisać wcześniej, ale spieszę z podziękowaniami teraz.
    Tym wszystkim którzy pamiętają mój wątek z przed kilku dni (nie będę go ponownie przytaczał)
    BARDZO ALE TO BARDZO SERDECZNIE DZIĘKUJĘ !
    Dziękuję za modlitwy za nas i za wszelkie mądre słowa.
    Byliśmy u spowiedzi i trafiliśmy na wspaniałego spowiednika. Ksiądz aż emanował dobrocią.
    Wysłuchał nas, pouczył, zadał pokutę i rozgrzeszył.
    Do ślubu oczywiście obiecaliśmy żyć w wstrzemięźliwości.
    Pozdrawiamy i bardzo Wam dziękujemy.

  25. stokrotka said

    Trochę z innej beczki. Widzieliście wcześniej zdjęcia auli Pawła VI? Przerażające!

    http://wiadomosci.monasterujkowice.pl/?p=11131#more-11131

    • słońce said

      tak to jest masakrycznie obrzydliwe…..nie budzi we mnie i nigdy nie budziło pozytywnych estetycznych odczuć i nikt mi nie wmówi, ze to dzieło oddaje chwałę Bogu………Amen!!!!

  26. Annah. said

    Nie wiemy skąd się wziął Tomasz, wcześniej tu chyba nie pisał… natomiast znamy praktyki osoby która zajmuje się stroną w obronie wiary… dlatego nie będziemy odpowiadać na żadne tego typu wpisy.

    • Tomasz said

      Piszę tu regularnie od dawna. Ostrzegam przed tamtą stroną i wszelkimi dziwnymi praktykami typu „egzorcyzmy na odległość”. Nie dawno była tu wklejana katecheza ks. Piotra Glasa, egzorcysty, który ostrzegał m.in. żeby nie dawać nikomu sobie nakładać rąk na głowę. Robert Tekieli ostrzega żeby nie otwierać się na żadne energie itd.
      A co my wiemy o tych „egzorcyzmach” i „egzorcyście”. Gdzie jest jego upoważnienie biskupie. Kto słyszał o egzorcyzmach na odległość.
      Całkowicie świadomy tego kim jest admin tamtego bloga, co tu wyprawiał w przeszłości i co wyprawia dalej usiłując zniszczyć dzieło pana Bronisława i zwalczając wszelkich mistyków poza… własnymi, mimo to, dałem się nabrać i poleciłem znajomemu ostatnie „egzorcyzmy” z tamtego bloga. No bo przecież autorytet księdza no i chcą „pomóc” Efekt jest taki że znajomy powinien iść znowu do spowiedzi a był…. 3 dni temu! Takie są efekty „egzorcyzmów”!!
      Nie dajcie się zwieść!!
      Mamy 40 tysięcy duchownych w Polsce, wybieram 39999 pozostałych a od ks. Skwarczyńskiego i bloga „tradycji” trzymam się z daleka. Innym radzę to samo.

      • Dzieckonmp said

        Tylko dziś prawdopodobnie promyczki brzydko atakowały tu komentarzami, bo analizowałem IP, treść itp. 4 nowe nazwy weszły do użytku. Wywaliłem i oczyściłem z tego draństwa wpisy. Ponadto zauważyłem też że nagminnie linki tu wrzucają do swego bloga , szukają odwiedzających których obecnie mają 67. Ja ze swoim blogiem na żadnych innych stronach się osobiście nie narzucałem. Uważam takie zachowanie za spamowanie.

        • bodka said

          Brawo tak trzeba czynić, do tego jesteś powołany, tj. do obrony Dzieł Bożych czyli Bloga

      • Radosław said

        Jeśli

      • Radosław said

        Piszesz, że znajomy powinien iść znowu do spowiedzi, a to znaczy, że zgrzeszył i przypisujesz, ten efekt egzorcyzmowi? Grzechy popełnia się wolną wolą, co ma do tego egzorcyzm?

        • Tomasz said

          Był 3 dni temu u spowiedzi i to dobrej spowiedzi. Po czym po dwóch dniach zgrzeszył a zwykle zdażało się to po miesiącu. I to akurat w temacie w którym odbywały się „egzorcyzmy” z tamtej strony. Łączył się duchowo jak tam pisano o 21.20 kiedy to ksiądz miał „egzorcyzmować”. Oczywiście związek może być żaden, ale wtedy po to te całe „egzorcyzmy”. Zadziałały… tyle że w druga stronę.
          Nie ma mowy o żadnym odpuszczeniu sobie czy pofolgowaniu. Spowiedź mu zawsze bardzo pomagała w walce z grzechami.

          Teraz sobie myślę jacy my naiwni jesteśmy. Ktoś sobie wypisuje w internecie że odprawi egzorcyzmy, podpiera się Apelem Jasnogórskim i… lecimy jak muchy na lep. A przecież mamy sprawdzone metody: sakramenty, różaniec, adoracje itd.

  27. Pablo said

    Mój znajomy przechodzi kurs Szafarza…. bo w parafii jest mało księży którzy mogliby pojechać co tydzień z komunią do chorego. Co o tym myślicie?

    • cox said

      A jak duża jest to parafia i ilu jest w niej księży?

      • Pablo said

        No mają 4 księży. Ale nie pytam czy jest ich za mało czy za dużo ale osobiście uważam że komunie świętą powinien podawać kapłan wyświęcony a nie ktoś po kursie???

    • Lech Stanisław said

      Jak najbardziej może rozdawać Komunię… o ile go wyświęcą na Kapłana bez formowania w seminarium.
      Ciało Pańskie powinny dotykać tylko dłonie do tego przeznaczone, namaszczone, a jedyną formą posługi szafarza powinno być nadzorowanie szafy w zakrystii i podawanie ornatów. Bardzo pokorne i ciche zajęcie -polecam.

  28. marcin said

    Ciekawe jest to że z jednej strony można by rzec Izrael wywołuje presje na USA aby jak najszybciej rozpocząć konflikt militarny z Iranem. Wpływowi magnaci żydowscy naciskają Obamę. Kreowana jest wyższość rasy żydowskiej nad muzułmanami.
    Wiadomym jest, że rewolucje afrykańsko-azjatyckie nie są spontaniczne. Zostały wywołane, najprawdopodobniej właśnie przez Amerykę, w celu przejęcia złóż mineralnych oraz „zaszachowaniu” Chin i Rosji.
    Po tychże rewolucjach do władzy dochodzą ekstremiści islamscy, udowadniane jest (zresztą najprawdopodobniej słusznie), że byli oni nasłani przez cia/sas i itd.
    Co chce powiedzieć, to że wydaje mi się dziwne iż z jednej strony Izraelici mają taką władzę w USA, ale jednak kręcony jest na nich bat (właśnie przez Amerykę) w postaci zaogniania antyżydowskich nastrojów, promowanie ekstremistów i religii islamskiej.

    Tłumaczę sobie to tym że żydowscy magnaci tego świata, nie za bardzo troszczą się o swój naród, już raz go przecież wystawili podczas II wojny światowej bogacąc się na jego krzywdzie a potem piejąc jakich to strat doznali.

    Sprawdzają się już niejako orędzia o cierpieniu narodu wybranego

    Jednak przyznam że coś mi tu nie pasuje, jakoś nie chce mi się wierzyć że państwo Izrael ponownie zbudowane z takim trudem ma być teraz tak potraktowane przez swoich ojców założycieli. Nie rozumiem tego.

    Owi ludzie-syjoniści mają teraz największa władzę na świecie a jednak tak tak silnie promuje się religie islamską.
    Czy nie mogli oni użyć większej presji aby ludzie odrzucili religie mahometa i wywyższyć swoją?

    Od razu nasuwa się ideologia masońska ze swoimi diabelskimi przekonaniami.
    Czemu ci wysoko postawieni w hierarchii żydzi wspierają Izrael a jednocześnie go grzebią żywcem?
    Czy dla tego że ich gnostycyzm nakazuje im zwalczać „tego złego Boga” a w islamie widzą narzędzie chaosu?

    • Marek said

      Na szczytach masonerii też nie ma jedności. Wiadomo, że poszczególne loże konkurują między sobą. Elita żydowskich bankierów jest ponadnarodowa jak sam zauważyłeś.
      Nadal funkcjonuje stary podział na Żydów sefardyjskich i aszkenazyjskich.
      A może za kulisami działa syndykat „Widmo”, o którym nic nie wiemy?

  29. bog65 said

    bł. Maria od Jezusa Karmelitanka:

    Świat i wspólnoty zakonne poszukują nowości w nabożeństwach, a zaniedbują prawdziwe nabożeństwo do Pocieszyciela. To dlatego tkwią w błędzie, w rozłamach, to dlatego nie ma ani pokoju, ani światła. Nie wzywa się Światła, jak winno być wzywane, a ono właśnie objawia nam prawdę. Zaniedbuje się tego nawet w seminariach… Trwają prześladowania, zazdrość pomiędzy wspólnotami zakonnymi. To dlatego świat jest w ciemnościach. Każdy – w świecie czy we wspólnotach – kto będzie wzywał Ducha Świętego, nie umrze w błędzie. Każdy kapłan, który będzie szerzył to nabożeństwo, otrzyma światło, gdy będzie mówił o tym innym.

    Zostało mi powiedziane, że w całym świecie należy ustanowić to, by każdy kapłan raz w miesiącu odprawiał Mszę św. do Ducha Świętego. I ci wszyscy, którzy będą w niej uczestniczyć, otrzymają szczególne łaski i światła. Powiedziano mi ponadto, że nadejdzie dzień, kiedy szatan będzie wykoślawiać obraz naszego Pana i Jego słowa w osobach żyjących w świecie, kapłanach i zakonnicach. Ale ten, kto będzie wzywał Ducha Świętego, odkryje błąd. Widziałam też tyle rzeczy na temat tego nabożeństwa, że można by napisać grube tomy, ale ja nie potrafię o tym mówić. A ponadto jestem nieuczona, która nie umie ani czytać, ani pisać. Pan odkryje to światło temu, komu zechce…

    Bł. Maria od Jezusa Ukrzyżowanego, karmelitanka bosa, urodziła się w 1848 r. w Abellin, w Palestynie, zmarła w opinii świętości w 1878 r. Beatyfikacji dokonał Jan Paweł II w roku 1984. Odznaczała się szczególnym nabożeństwem do Ducha Świętego, obdarzona była łaską stygmatów i wysokiego stopnia modlitwy mistycznej, odbierała nadzwyczajne łaski i światła. Pewnego razu rzekł do niej Zbawiciel: „Jeśli chcesz Mnie znaleźć, poznać i pójść za Mną, wezwij Ducha Świętego, który oświecał moich uczniów i który oświeca wszystkie narody wzywające Go w modlitwie. Zaprawdę, powiadam wam: ktokolwiek zawezwie Ducha Świętego, szukać Mnie będzie, odnajdzie Mnie i przyjdzie do Mnie przez Niego. Delikatne jak kwiat polny będzie jego sumienie, a jeśli to będzie ojciec lub matka rodziny, w rodzinie ich zapanuje pokój, w sercach ich będzie pokój w tym i przyszłym życiu. Gorąco pragnę, byś oznajmiła, że wszyscy kapłani, którzy raz na miesiąc odprawią Mszę św. o Duchu Świętym, uczczą Go tym, a ktokolwiek uczci Go i wysłucha Mszy św. ku Jego czci, będzie uczczony przez Ducha Świętego, a pokój zapanuje w jego duszy i nie umrze w ciemnościach.

    Maria, która odznaczała się szczególnym nabożeństwem do Trzeciej Osoby Trójcy Przenajświętszej, powtarzała ją wielokrotnie w trakcie swojego życia:

    Duchu Święty, natchnij mnie.
    Miłości Boża, pochłoń mnie.
    Po prawdziwej drodze prowadź mnie.
    Maryjo, Matko moja, spójrz na mnie.
    Z Jezusem błogosław mi.
    Od wszelkiego zła,
    Od wszelkiego złudzenia,
    Od wszelkiego niebezpieczeństwa,
    zachowaj mnie!

    Amen.

  30. bog65 said

  31. alexirin said

    nigdy nikogo nie nazywajcie ojcem swiętym jest tylko jeden ojciec swiety w niebie

    http://mateusz.pl/ksiazki/js-sd/Js-sd_46.htm

  32. Wiosna Kościoła said

    Witam serdecznie. Ja tylko na chwilę…nie chcę Wam przeszkadzać.Będę w Ziemi Świętej i złożę wszystkie Wasze intencje na Golgocie…to taki mój prezent na czas Wielkiego Postu.

    • Żona said

      Co to znaczy przeszkadzać? Sądzisz, że są tu mile i niemile widziani? Może i tak, ale zależy przez kogo. Ja cieszę się, że się odzywasz. No i jeszcze taki prezent! Niech Cię Twój Anioł Stróż ma w swej opiece na tę daleką podróż.

    • Anastazja said

      Witam Wiosenko. Nie przeszkadzasz. Pomódl się na Golgocie za mnie i moją rodzinkę – męża i 2 córeczki.
      Dziękuję.

    • Wiosna Kościoła said

      nie chcę przeszkadzać, bo widzę awantury o egzorcyzmy, ojca Rydzyka, Apel Jasnogórski…lepiej dla mnie będzie pozostać w wyciszeniu.

    • Dzieckonmp said

      Cieszymy się że jesteś i jak będziesz w tym lochu ciemnicy wspomnij mnie.

      • Wiosna Kościoła said

        będę pamiętać o wszystkich piszących i czytających ten blog, jak również inne blogi, które znam

      • Wiosna Kościoła said

        małe wyjaśnienie: osobiście słyszałem o 4 kapłanach w Polsce, którzy mówili o potrzebie egzorcyzmów nad Polską: o, T.Rydzyk, ks. St. Małkowski o Aleksander Posadzki („Czy diabeł krąży nad Polską) i teraz ks. Adam Skwarczyński. Osobiście uważam, że chodzi o modlitwę o uwolnienie, którą kapłan odmawia jako modlitwę egzorcyzmową. Modlitwę egzorcyzmową ma prawo odmówić każdy kapłan. O. Daniel z Czatachowej tłumaczył kiedyś o takiej modlitwie na odległość i zaprasza do łączności duchowej z nim. Nie widzę zatem powodu do paniki.
        Natomiast @Tomaszowi chciałbym odpowiedzieć, że prawdziwy „przekaźnik Boży” nie obrazi się, gdy będą go posądzać o „urojenia psychiczne”. Dowodem tego jest chociażby dzisiejszy wpis świadectwa Mirjany:”- Policja zawlokła nas nawet na badanie do reżimowych psychiatrów.
        – Oni jednak musieli uznać, że jesteście całkowicie normalni i zdrowi na umyśle.
        – Ale na tym się nie skończyło. Gazety podawały, że jesteśmy biednymi głupkami, a my musieliśmy to wszystko znosić. Do tego stopnia, że mój ojciec zachęcał mnie do studiów, ażeby udowodnić, że nie jesteśmy głupi. Chodziłam do liceum i na uniwersytet, osiągając zawsze najlepsze wyniki.”
        Takie obelgi znosiła s. Faustyna. bł.ks. Sopoćko, śp ks. Gobbi. Zatem to nie jest jakaś wykładnia jedynej prawdy. Zresztą Maria z Irlandii pisze o prześladowaniach..a zatem coś w tym jest.
        @Bog65 dziękuję za wpis o Małej Arabce. Za każdym razem, kiedy jestem w Betlejem, jadę do Karmelu, w którym ona przebywała. Tam rośnie jeszcze drzewo, po którym „skakała” jak ptak. Może Bóg pozwoli, to chętnie przekażę Ci relikwię Małej Arabki, którą pokochałem szczerze.
        Pozdrawiam wszystkich i do napisania!

        • Imelda said

          @ Wiosno Kościoła , dziękuję Ci z całego serca,że złożysz nasze intencje na Golgocie,

          i przywieź, przywieź proszę więcej relikwii Małej Arabki… może jeszcze tę prośbę przeczytasz :)

          Życzymy Ci szczęśliwego , błogosławionego pobytu na Ziemii Świętej !

      • Wiosna Kościoła said

        Adminie…Golgota, Ogród Getsemanii, w ogóle Jerozolima, to miejsca, w których grzesznik, śmiertelnik uzmysławia sobie wielkość dokonanej krwawej Ofiary przez Pana Jezusa. I chociaż Pan Jezus, jest obecny w tylu tabernakulach, na tylu ołtarzach, to Golgota jest jedna i jedyna. Oczywiście, że będę pamiętał i w ciemnicy i u św. Piotra in Galicantu….

        • Dzieckonmp said

          Wiem, nawet tam raz byłem. A ta droga krzyżowa taka autentyczna pomiędzy gwarem ludzkim tymi wąskimi uliczkami. No i to spojrzenie na doline Jozafata. Zmienia się również spojrzenie dotyczące Żydów.

        • Wiosna Kościoła said

          i właśnie to jest takie autentyczne…przecież Pan Jezus też dźwigał Swój krzyż pośród tłumu gapiów….

        • Dzieckonmp said

          ale lekki szok się przechodzi gdy się zauważy że we władaniu Kościoła Rzymskokatolickiego tak mało jest miejsc.

        • Wiosna Kościoła said

          Właściwie w Izraelu wszystkie zgromadzenia katolickie nie mogą się nazywać „misjonarskie”. To smutne – prawda?

        • Patriota said

          zazdroszczę :) Miło by mi było jakbyś wspomniał o mnie i mojej rodzinie. Z góry Bóg zapłać :)

        • Wiosna Kościoła said

          oczywiście wspomnę wszystkich. Bóg zna wasze „nicki” i te pojedyńcze i te podwójne :). Bóg zna serca

        • Patriota said

          Dziękuje :)

    • Beata said

      Witaj Wiosno……….brakuje tu Ciebie, ale wyciszaj się, wyciszaj…..
      i za mnie westchnij do Pana…..
      Bóg Ci zapłać.
      Cały i zdrowy wróć do nas :)

  33. shema said

    Czytam właśnie książkę w której są najnowsze wywiady z widzacymi i właśnie w jednym z nich Mirjana opowiedziała ta historię ze spotkania z Janem Pawłem ll. Mówiła że Papież pytał o Maryje, o Jej Miłość i Piękno. Sam ten fakt świadczy że wierzył w objawienia.

  34. Magda said

    Transmisja na żywo z W-wy:

    http://www.popler.tv/salon24

  35. Żona said

    Admin, proszę Cię, usuń to

    • Dzieckonmp said

      a wiesz że to pisała dziewczyna?

      • Żona said

        Nieważne kto to pisał, po prostu brak słów. zresztą skąd wiesz że dziewczyna. Już sam nick mnie zdumiał
        Ale teraz usuń cały punkt 34, bo jest teraz bez sensu
        Cieszę się że od razu zniknęły, (widziałam dwa komentarze)

Przepraszamy, możliwość dodawania komentarzy jest obecnie wyłączona.

 
Obserwuj

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Join 308 other followers

%d bloggers like this: