Dziecko Królowej Pokoju

Strona używa plików cookies które zapisują się w pamięci komputera. Zapisywanie plików cookies można zablokować w ustawieniach przeglądarki. Dowiedz się o tych plikach http://wszystkoociasteczkach.pl

Uzdrowienie w Medjugorje

Posted by Dzieckonmp w dniu 4 Październik 2013

Ten list został odczytany w czwartek rano, 03 października 2013 w Radio Maria przez Dyrektora Radia Maria ojca Livio Fanzaga .

Spektakularne uzdrowienie które dokonało się we wrześniu 2013 roku w Medjugorje. Wstawiam tekst po włosku, i mam nadzieję że ktoś z czytelników ten list przetłumaczy.


GUARIGIONE A MEDJUGOIRJE

don Giovanni Palmieri
carissimo Padre Livio,Le scrivo per testimoniare una guarigione di cui sono stato testimone il 26 settembre a Medjugorje. Il giovane Cristian di 37 anni,sposato con due figli piccoli,affetto da SLA da cinque anni e da me personalmente conosciuto per essere stato operato nell’Ospedale di Napoli,di cui sono il cappellano nel 2011; paralizzato agli arti inferiori,e dovendo servirsi del respiratore di notte e alimentato grazie alla peg direttamente nello stomaco,dopo una preghiera di Viçka nel corso della testimonianza da suor Kornelia e dopo un’adorazione la notte del 25 quando si è sentito pieno di un’inesprimibile gioia al passaggio di una stella cadente che ha attraversato il cielo,ha voluto farsi accompagnare il giorno dopo in carrozzina ai piedi della Collina delle apparizioni. Lì,sentendosi interiormente chiamato,nei pressi della Croce blu si è alzato in piedi e ha mosso autonomamente i passi per salire appoggiandosi – non sorretto – a me,al suo parroco, all’accompagnatore – cosa fisicamente impossibile per le sue condizioni: è salito fino in cima insieme alla moglie e ai due bambini,e alla vista della statua della Madonna è scoppiato in lacrime.Per la strada più dolce dei misteri del Rosario siamo poi ridiscesi.Tornato al suo paese di Piane Crati cammina, non usa più le carrozzine,di notte dorme senza il respiratore e tra un mese gli sarà tolta la peg.I medici dichiarano inspiegabile questa condizione,non essendoci al mondo casi di remissione della SLA. Il miracolo,se di questo si tratta,è unico nel suo genere.Cristian in una meravigliosa testimonianza di fede e di amore quando era ammalato dichiarava che proprio la malattia gli aveva fatto scoprire il senso della vita – A gloria di Maria, Regina della pace.

Grazie a Lei Padre Livio,per la sua meravigliosa catechesi e il suo instancabile appello alla conversione,autentico interprete e testimone della presenza di Maria in mezzo a noi che da Medjugorje irradia il suo amore e la sua luce

don Giovanni Palmieri cappellano Ospedale Cardarelli – Napoli

Źródło: http://www.medjugorjesaccolongo.it/guarigionemedjugorje.htm

Tłumaczenie Justyny

tłumaczę świadectwo uzdrowienia z j. włoskiego
Najdroższy Ojcze Livio,
piszę do ojca, aby poświadczyć uzdrowienie, którego byłem świadkiem 26 września w Medjugorje.
Młody Cristian, lat 37, żonaty, 2 małych dzieci, dotknięty przez stwardnienie rozsiane od 5 lat,
a poznany przeze mnie osobiście, gdzyż był operowany w 2011 roku w Neapolu w szpitalu ,
w którym jestem kapelanem.
Sparaliżowany w dolnej części ciała, posługujący się respiratorem w nocy i odżywiany
przez sondę bezpośrednio do żołądka, po modlitwie Vicka, podczas świadectwa dawanego przez siostrę Kornelię
i po całonocnej adoracji z 25 września, poczuł się pełen niewyrażonej radości, a na widok spadającej gwiazdy,
która przemierzała niebo, zapragnął, aby dnia następnego, doprowadzono go do podnóża góry objawień.
Tam to , czując się wewnętrznie wzywany, przy krzyżu blu(niebieskim), podniósł się na nogi, i począł samodzielnie wspinać się,
opierając się (NIE PODTRZYMYWANY) jedynie na mnie, na swoim proboszczu towarzyszu – rzecz fizycznie niemożliwa w jego stanie.
Wspiął się aż na szczyt razem z żoną i dziećmi i na widok figurki Matki Bożej wybuchnął płaczem.
Potem zeszliśmy w dól łagodniejszą stroną szlaku tajemnic różańcowych.
Wróciwszy do swojej miejscowości Piane Crati, chodzi, nie wużywa więcej wózka, śpi bez respiratora, a za miesiąc zdejmą mu sondę z żołądka.
Lekarze oceniają to zjawisko niewytłumaczalnym, gdzyż na świecie nie ma przypadków cofnięcia się SLA.
Cud, jeśli to o nim mowa, jest jedynym w swoim rodzaju.
Cristian w cudownym świadectwie wiary i miłości, kiedy jeszcze był chory, deklarował, że to właśnie choroba
pomogła mu odkryć sens życia – Na Chwałę Maryi Królowej Pokoju.

Don Giovanni Palmieri, kapelan szpitala Cardarelli – Neapol

About these ads

Odpowiedzi: 61 to “Uzdrowienie w Medjugorje”

  1. Rafał powiedział/a

    http://cloudus.newsrep.net/i.img?u=http%3a%2f%2fnewsrepmedia.blob.core.windows.net%2fimage%2f2013-10%2f13767962_000_af64964554b82d213f0f6a70670091f6&f=j&w=560

    „CHICAGO (AP) — A Chicago restaurant has cooked up a controversial burger of the month for October, garnishing it with an unconsecrated communion wafer and a red wine reduction sauce.”

    Zobaczcie z czym serwuje jedna z Chicagowskich restauracji swoje burgery! O mało z krzesła nie spadłem przeglądając dzisiejsze wiadomości! Szokujące i obrzydliwe!

    • kooool powiedział/a

      Ci co wiedzą, wiedzą też jak poniżać.

    • serce333 powiedział/a

      Straszne.
      Z Bogiem.

    • G. powiedział/a

      Wprawdzie komunikant niekonsekrowany, jak zrozumiałam, i wino pewnie też, niemniej linia bluźnierstwa przesuwa się coraz dalej. Zresztą na komunikancie jest krzyż Pana Jezusa, a ja szanuję Krzyż, nawet jesli z dwóch patyków zwiazany.
      Świecie, świecie. Nie ma dla ciebie ratunku, jak się nie opamiętasz, a potem krwawymi łzami zapłaczesz z żalu nad swoimi wystepkami. Jak zdążysz.

    • Eliza powiedział/a

      Ludzie się w tych czasach zupełnie zaprzedali diabłu.Kim są osoby które dokonały takiego zbeszczeszczenia?

    • anzelmik powiedział/a

      Nie wierze że to możliwe !
      To niemożliwe !

  2. i.want.to.be.saint powiedział/a

    Kochani proszę o modlitwę w mojej intencji, ostatnio przechodzę kryzys wiary… to co było dla mnie czymś normalnym, nie wymagającym wysiłku teraz sprawia mi ogromną trudność. Z jednej strony serce rwie do Pana Boga ciągle o nim myślę, a z drugiej strony od kilku miesięcy nie potrafię pościć(o chlebie i wodzie) w piątki, mam ogromne problemy żeby wstać na ranną Mszę Św. przed pracą. Ciągły brak czasu na modlitwę, którą muszę odmawiać między zajęciami żeby jej nie zaniedbać. Widzę jak moje życie nabrało nienormalnego pędu i brak mi czasu, ciągle brak i brak czasu… Tęsknie za chwilami kiedy wieczorem mogłem spokojnie się pomodlić, przeanalizować cały dzień wiedząc, że rano wstanę bez najmniejszego problemu na Mszę Św. Dziś ogrom obowiązków przytłacza mnie swoim ciężarem, a nie mogę tego pokazać moim dzieciaczkom czy żonie bo we mnie mają mieć oparcie, ale wieczorem padam z nóg i zasypiam z różańcem w ręku… Proszę… o modlitwę, o siły i wytrwałość w dążeniu do świętości, swojej i mojej kochanej rodziny. Bóg zapłać!

    • édyta powiedział/a

      Pozdrawiam i juz klekam do modlitwy.

    • Szejk powiedział/a

      Twoją modlitwą jest ofiarowanie swojego zmęczenia MARYJI i zasypianie z Różańcem w ręku , to jest prawdziwa modlitwa człowieka utrudzonego życiem. Nic więcej Ci nie trzeba.

      • szafirek powiedział/a

        Pięknie powiedziane Szejk… Jak ja chciałabym mojego męża tak zobaczyć jak zasnął z różańcem w ręce ,to by był wspaniały widok. Z Panem Bogiem

        • Weronika powiedział/a

          Moj maz tak wlasnie nieraz zasypia. Ja sama biore czesto rozaniec do reki i tak spie, bo wiem, ze jestem wowczas bezpieczna. Jest to szczegolnie pomocne jesli przezywamy trudne chwile, jakies leki, niepokoje. Nosze tez zawsze taki prosty rozaniec-szkaplerz na szyi, moje dzieci rowniez.
          Jestem pewna drogi Szafirku, ze doczekasz tej chwili kiedy i Twoj maz uwierzy gleboko i znajdzie oparcie w Bogu, Matce Najswietszej i Rozancu Sw.
          Z Panem Bogiem i milego dnia zycze.

        • szafirek powiedział/a

          Weroniko też wierze, że tak będzie ,dlatego prosiłam o modlitwy tu na blogu ostatnio w męża intencji ,a doświadczyłam mocy Waszych modlitw ostatnio w innych problemach i wiem, że sprawiają cuda. Także ufam, że za jakiś czas, a może już niedługo zobaczę owoce tym bardziej, że mąż nie jest tak bardzo daleki od Boga, więc jest nadzieja, że da się w końcu doszlifować ten kamień.
          Największy jego błąd to chyba to, że za bardzo liczy na siebie w pewnych sytuacjach zamiast właśnie wtedy więcej się modlić i rozmawiać z Jezusem . Może to przez to, że wychował się w wielodzietnej rodzinie i w młodym wieku musiał zadbać sam o siebie i przez to pewnie mimo, że wychował się w wierzącej rodzinie to wiara zeszła jakby na drugi plan.
          A Twoja rodzina Weroniko to święta prawie. Można tylko się cieszyć, że są takie rodziny i tacy ludzie w dzisiejszym świecie, aż człowiek się uśmiecha sam do siebie :) Pozdrawiam Cię serdecznie . Z Bogiem i Maryją

        • Weronika powiedział/a

          Szafirku, jestesmy normalna rodzina. Mamy problemy jak kazdy. Chociaz tak jak juz gdzies wspominalam wczesniej Bog wszedl do naszego zycia tak silnie jak nigdy. Wolal nas juz kilka razy poprzez rozne , trudne doswiadczenia, ciezkie proby. Czepialismy sie z calych sil Jego Reki, Reki Maryi i Oni nam zawsze pomagali. Z mezem poznalismy sie na studiach. Bylismy dobrymi studentami, prawie za kazdy semestr otrzymywalismy nagrody rektorskie. Postanowilismy, wiec skonczyc jeden ekstra kierunek. Bardzo lubilam sie uczyc , bylam ciekawa swiata. Nie balismy sie nigdy ciezko pracowac, rzucic wszystkiego i zaczynac od zera.Pobralismy sie na studiach. Pozniej juz po skonczeniu narodzil sie nasz pierwszy syn. O malo nie umarl na porodowce, lekarze zlekcewazyli nas kompletnie . Kiedy sie w koncu urodzil , nie oddychal, byl siny. Reanimacja i po 15 minutach w koncu werdykt, ze zyje, pokazali mi go…doszly mnie tylko jakies rozmowy, ze dziecko na porodowce umarlo…pomyslalam dziecko umarlo?

          Ale przeciez ja juz tylko jedna tam zostalam…powoli zrozumialam , ze to o niego chodzilo…Bylam w nienajlepszej formie po tym wszystkim, ale szczesliwa , ze dziecko zyje, ze go nie zmiazdzyli wyciskajac na sile…Ciagle nie rozumialam o co chodzi niektorym kobietom na oddziale, ze placza przy rozmowach telefonicznych. Spotkalam tam kolezanke , ktora urodzila coreczke kilka dni wczesniej, z zawodu lekarke. Ona wyszla wczesniej, ja po kilku dniach. Nie wiedzielismy jak taki maly czlowiek funkcjonuje, bylo goraco, on jakis taki placzliwy. Wezwalismy lekarke. Powiedziala aby nie dawac mu nic pic , tylko karmienie piersia i ze wszysko jest w porzadku…Ale nic nie bylo w porzadku…po kilku dniach zaczal umierac, doslownie na moich rekach…karetka nie chciala przyjechac bo nie mialam jakiegos skierowania, w koncu dali sie jakos ublagac..wzieli nas do szpitala, tego samego w ktorym urodzilam. Jadac w niej widzialam jak on gasnie, slaby oddech, siny…modlilam sie aby sie czerwone swiatla nie zapalaly, bo wioizl nas tylko kierowca… Oddalam go w szpitalu i myslalm ze to juz koniec. Wyrzucalam sobie, ze jestem taka glupia, ze studia skonczylam a nie wiedzialam jak sie dzieckiem zajac. Dopiero po dluzszym czasie powiedziano mi, ze dziecko zostalo zarazone na porodowce salmonella.

          Zaoszczedze wam szczegolow naszej niewyobrazalnej walki o zycie naszego synka, ale powiem tylko tylko tyle, ze umieral kilka razy w ciagu 6 tygodni i za kazdym razem Bog go nam ratowal. W poblizu drugiego szpitala do ktorego go przewiezli byl Kosciol. Ja nie mialam mozliwosci byc z synem w szpitalu, bo to byl zakazny szpital.
          Pozwolili mi jedynie go karmic , co juz bylo cudem od Boga. Gdyby nie to, nikt nie mialby ani tyle czasu, ani cierpliwosci wkraplac mu pokarm po kropelce z butelki (moj wlasny) , bo nie mial sily ciagnac z butelki. Byly tam siostry zakonne-pielegniarki . Oprocz naszego synka bylo tam dwoje innych dzieci, tez zarazonych salmonella na porodowce. Kosciol stal sie moim drugim domem, bo mialam daleko do wlasnego. Ja tam nie tylko sie modlilam,odpoczywalam siedzac, wstyd sie przyznac ale ja tam tez jadlam kanapki, bo w poblizu nie bylo nawet jednej lawki na ktorej moglabym poczekac do nastepnego karmienia.
          Gorzej jak Kosciol byl zamkniety.
          Wszyscy my, rodzice tych dzieci modlilismy sie tam , spowiadalismy,byly Msze sw. za te dzieci. Ksieza nas znali i chyba nam wspolczuli, tak mysle. Nawet przez jeden moment nie przyszlo mi pytanie ;”Boze dlaczego spotyka to wlasnie moje dziecko, nas?”. Chociaz balam sie codziennie, ze lekarze oznajamia mi wiadomosc, ze umarl. Obiecalam wowczas Bogu, ze wychowam Syna jesli mi pozwoli na Jego chwale,oddalam go w rece Maryi. Obiecalam, ze pojade kiedys do Czestochowy i podziekuje za ocalenie, jesli przezyje.
          Siostry zakonne radzily nam (wszystkim rodzicom) ochrzcic nasze dzieci, ale mysmy to juz wczesniej uczynili sami z mezem, w pierwszym szpitalu. Balismy sie, ze ksiadz juz nie zdazy przyjsc i wtedy bylo rzeczywiscie krucho.Na nastepne karmienie juz nie pojechalam, tylko maz, bo nie mialam sily uslyszec, ze umarl. Ale on nie umarl, jemu sie po Chrzcie Sw. nagle polepszylo. Co nawet sami lekarze mowili, ze tak sie czesto dzieje.
          Nasz syn przezyl wylacznie dzieki lasce i woli Boga Najwyzszego. Dzis jest wspanialym mlodym czlowiekiem. Jestesmy z niego bardzo dumni. W Jego pokoju jest obraz Matki Boskiej Czestochowskiej, ktory byl z nami tam w Czestochowie jak pojechalismy Bogu i Maryi podziekowac.Zreszta wiele innych obrazow, rozancow, medalikow Sw. Benedykta itd.
          Co do coreczki tej mojej kolezanki , lekarki to niestety rowniez zostala zarazona salmonella i niedlugo potem zmarla.Ja w przeciwienstwie do niej, nie mialam zadnej swiadomosci, ze na oddziale panuje salmonella. Ona jednak jako lekarka, jej tesciowa rowniez uwazaly, ze same dadza sobie jakos rade. Nie daly rady…..Od innej mojej kolezanki, ktora robila wowczas specjalizacje z pediatrii w tym samym szpitalu gdzie lezal nasz syn wiem, ze zmarlo wowczas ponad 40 dzieci, wiele zostalo kalekami, a tylko kilkoro dzieci, wyszlo bez szwanku i mozna bylo je policzyc na palcach jednej reki.Tak powiedzial profesor,dyrektor tej kliniki w ktorej lezal nasz syn ktory prowadzil te specjalizacje. Jednym z nich byl nasz syn.Taka byla widac wola Boga.
          Wybaczcie kochani, ze tak sie rozpisalam, ale chcialam wam powiedziec, ze wszystko odbywa sie zgodnie z wola Boza. On ma plan dla kazdego z nas. Wiem, ze byl z nami wtedy caly czas i jest caly czas. Czasami ciezko zrozumiec ten Boski plan , ale widac cierpienie ma gleboki sens. Ja to nasze cierpienie ofiarowalam zanurzajac we Krwi Jezusa Bogu Ojcu na ratowanie dusz wszystkich grzesznikow. Kazdy z nas powinien rowniez swoj bol, swoj krzyz Bogu ofiarowac. Bog nasz najukochanszy Ojciec jest zawsze z nami i kocha nas jak zaden czlowiek na ziemi, kazdego z nas.Jest blisko nas.To tylko my czasami oddalamy sie od Niego. Bog zaplac.
          Ps. tam w Czestochowie rowniez zdarzyl sie cud ale o tym napisze juz kiedy indziej. Jeszcze raz dziekuje Bogu za wszystko, za te chorobe rowniez i za to, ze moge sie tym z wami podzielic, szczegolnie dziekuje Szafirkowi, Marcinowi, Bronislawowi. Gdyby nie Wy ciezko byloby sie tak otworzyc.

        • Margaretka powiedział/a

          Ja swojego pierwszego syna straciłam na porodówce 10 lat temu i też wiąże się z tym nadzwyczajne [tak uważam obecnie] wydarzenie. Natchniona jakimś wewnętrznym ponagleniem, któro obudziło mnie w środku nocy, oddałam nienarodzonego syna Matce Bożej w opiekę. Poprostu czułam że musze to zrobić, choć żadny niepokój mi przy tym nie towarzyszył. Wczesnym rankiem okazało się że moje dziecko nie żyje, przeszłam trudne chwile a moment w którym przypomniałam sobie to moje ofiarowanie dziecka Maryi, przyniósł ukojenie i był sporą pociechą. Teraz, kiedy czytam o historii Marcina, którego mama tak postąpiła, ofiarowując jego w dzieciństwie i kilka innych opisanych tu sytuacji, a także jakże często orędzia z nieba pouczają nas o ‚ofiarowaniu’ jestem przeszczęśliwa [dosłownie] że posłuchałam wtedy tego natchnienia wew. drugie ofiarowanie miało miejsce już podczas porodu, też ten cały ból ofiarowałam w intencji bliskiej osoby. Nie miałam wtedy żadnej wiedzy na ten temat, a czułam że tak powinnam była zrobić. Właściwie, to cieszę się z każdego bolesnego doświadczenia w życiu, które na coś się przydało.

        • kasia1 powiedział/a

          kochany Szafirku,tak wczoraj wyczytałam:dałem jej siłę,aby opiekowała się swoim mężem mimo jego wad,zrobiłem ją z żebra swojego męża,tak,aby chroniła jego serce,dałem jej mądrośc,aby wiedziała,że dobry mąż nigdy nie skrzywdzi swej żony,czasem jednak testuje jej siłę i wytrwałość żony w wierze w niego–myślę że zdałaś test.

        • szafirek powiedział/a

          Wczoraj się popłakałam jak czytałam Wasze wypowiedzi.
          Margaretko bardzo mi przykro z powodu tego co Cie spotkało ,ale jestem pewna że to jak Twoje serce wyczuło, że nadchodzi coś złego i ofiarowałaś swojego synka Matce Bożej ,to wierzę, że teraz jest w Niebie i Maryja tuli Go do serca.

          Weroniko ,jak to dobrze że wszystko skończylo się szczęśliwie z Twoim synkiem. Nie masz za co dziękować to ja dziękuję Tobie ,że wtedy ocierałaś mi łzy ,jak było mi smutno.Kiedy się czyta takie historie to ciężko jest się pogodzić że tyle cierpienia na świecie ,że ludzie muszą takie chwile przechodzić.
          Jan Paweł II powiedział „cierpienie na to jest dane człowiekowi, ażeby Bóg szczególnie mógł w życiu ludzkim zwyciężyć” i miedzy innymi Wy jesteście tego przykładem.
          Pozdrawiam serdecznie . Z Bogiem i Maryją

        • szafirek powiedział/a

          Kasiu1 bardzo dziękuję za te słowa . Błogosławionego dnia życzę .
          Z Bogiem i Maryją

        • Margaretka powiedział/a

          Szafirku też wierzę, że synek mój jest w niebie, wtedy jak obudziłam się w nocy w szpitalu myślałam o mojej zmarłej babci, która zawsze była mi troskliwa jak matka, bardzo skromna i pobożna osoba to była. Może to ona mnie wtedy obudziła…jak teraz myślę o tym, to jest to bardzo prawdopodobne…pamietam że na jej pogrzebie nie odczuwałam smutku, patrząc na ziemię rzucaną na trumnę czułam, że jej tak naprawdę tam nie ma, w moim sercu był spokój i przekonanie że babcia jest szczęśliwa i patrząc na jej życie, to była to osoba która naprawdę mogła zasłużyć na niebo zaraz po śmierci, bardzo pokornie znosiła przykrości jakie ją spotykały, przykrości na które napewno nie zasługiwała, kościół, klasztor, to było jej życie. Powiem, że na jej pogrzebie czułam się wręcz niezręcznie z tym spokojem w sercu, z brakiem tęsknoty, jednak kiedy moja młodsza siostra, która była dzieckiem, powiedziała mi, że chyba babci nie kochała bo zamiast smutku czuje jakąś radość, nabrałam przekonania, że babcia naprawdę była obok i nie pozwoliła na smutek. My byłyśmy bardzo blisko ża życia z nią i ona napewno nad nami czuwała kiedy odeszła. Tak, myślę że wtedy babcia nie przypadkowo przyszła mi na myśl w tamtą noc. Dziwne że człowiek czasem po latach coś pojmuje.

        • Weronika powiedział/a

          Margaretko, jestem przekonana, ze tak wlasnie bylo jak piszesz. Nie ma przypadkow w zyciu, sa tylko w gramatyce. To , ze akurat tamtej nocy pomyslalas o swoje zmarlej Babci, ze sie przebudzilas nie bylo przypadkiem. Ona przyszla wlasnie aby Ci pomoc, Twojemu dzieciatku pomoc przejsc na tamten swiat. Ofiarowalas dziecko Matce Najswietszej i Ona , Maryja zabrala Je razem z Twoja Babcia. Tak sobie nawet wyobrazam jak trzymaly Je za rece…
          Brak rozpaczy po smierci Babci to nie tylko wiara, ale pewien przekaz ktory obydwie z siostra odebralyscie, ze Babcia jest szczesliwa, stad wasz spokoj.
          To prawda, ze czasami po latach dopiero cos zaczynamy rozumiec, jak jakis maly kawaleczek puzli, ktorego brakowalo nam aby zobaczyc caly obraz dopelni calosci.
          Wiesz , jak umieral moj tata, to mimo dzielacej nas duzej odleglosci ,zerwalam sie na rowne nogi. Obudzila mnie jakas wielka moc, nie potrafie tego wytlumaczyc. Za chwile moj maz wbiegl do pokoju i powiedzial, ze wlasnie dzwonila mamusia i ze tata wlasnie umarl w tym momencie.

    • serce333 powiedział/a

      Oddaj wszystko Jezusowi ta modlitwą cudowną o wielkiej mocy. Ona czyni naprawdę cuda. Nawracają się nawet więźniowie którzy ją przyjęli i odmawiają nie mówiąc o innych cudach i uzdrowieniach duszy ducha i ciała.
      Tu jest ta modlitwa zawierzenia – http://www.drogowskazydonieba.pl/
      Z Bogiem i Maryją.
      Zaufaj.

    • MariuszInfo powiedział/a

      Także obiecuję swoje wsparcie modlitewne, ale Ty też wykrzesaj choć
      nieco chęci z siebie.

      Z Panem Bogiem i Matką Zbawienia.

      • G. powiedział/a

        Trochę to niesprawiedliwe, co napisałeś Mariuszu – z opisu nie wynika, żeby autor miał zbyt mało chęci, co sugerujesz, wręcz przeciwnie, chęci ma, tylko sił nie starcza i czasu, i na dodatek boli go ta cała sytuacja.

        Autorze o skompliowanym choc zrozumiałym nicku- zastanów sie, czy nie bierzesz na siebie za duzo, i w czym możesz odpuścić, żeby złapać kontakt z Bogiem i rodziną. „Chwałą Boga jest człowiek zyjacy w pełni” – jak napisał św. Ireneusz, więc odłóż bat, którym się popędzasz, bo Bogu zależy na naszych zyjacych sercach, zaś chodzace zombie wyglądają dobrze tylko w kinie. Nie wiem też, czy masz kryzys wiary – tzn. przestajesz wierzyć w Boga, czy kryzys praktykowania – bo mówisz o niezdolności do umartwień typu post oraz o codziennej Eucharystii. I czy trudności wynikają z niechęci do Boga czy też raczej z przemeczenia – to są dwie różne sprawy.
        Co do zasypiania z różańcem – no chyba lepiej zasnąć z różańcem niż z przekleństwem na ustach? Matka Boża to rozumie i wie.

      • MariuszInfo powiedział/a

        @G.,
        przyznam Ci się szczerze, że po naciśnięciu publikuj zobaczyłem na ekranie
        nie dokońca to co chciałem przekazać.
        Zapewne wiesz, że nigdy nie odmawiam modlitwy osobie która o nią prosi…
        Skrzywdziłem Cię Przyjacielu – wybacz mi… ja i tak obiecuję moje wsparcie
        modlitewne bezwarunkowo.
        G., a Tobie dziękuję za zwrócenie uwagi.

        Szczęść Boże!

        • G. powiedział/a

          Tak też właśnie przypuszczałam, że jakiś bład w przekazie – owa surowa wypowiedź zupełnie mi do Ciebie nie pasowała, Mariuszu :) Kojarzę Twoje wypowiedzi jako zawsze „pokój niosące” i łagodne, stąd się z lekka zamotałam , a jako że temat trudności w praktykowaniu wiary to mój chleb powszedni – zatem i temat mi bliski, więc i się nastroszyłam jak kwoka :) Zaś twojego wsparcia modlitewnego każdy może by ć pewien jak obiecałeś. Na pewno zawsze się przyda. Z Panem Bogiem!

      • Weronika powiedział/a

        Nasze cale zycie moze byc modlitwa. I want to be saint@ Twoje takie mysle jest. Kazdy z nas przezywa wzloty i upadki. Bog nigdy nie wymaga od nas wiecej niz mozemy udzwignac. Poza tym nie chce abys odbieral modlitwe, Eucharystie jako obciazenie ktore zabiera cI radosc zycia. Swieci byli czesto prostymi ludzmi, ktorzy wiedli proste, ale swiete zycie…Postawiles sobie poprzeczke bardzo wysoko, badz bardziej wyrozumialy dla siebie.. masz rodzine i musisz dla nich rowniez i dla siebie a przede wszystkim dla Boga byc radosny w tym co robisz…Moze mniej przejmuj sie tym stwierdzeniem, ze chce byc swiety, a ta swietosc przyjdzie sama, w sposob naturalny.. Z Bogiem…

        • Wiktoria powiedział/a

          Wielu swietych mialo taki ogrom zajec i ludzi, ktorzy ich potrzebowali, ze nie bylo u nich czesto czasu na jedzenie, spanie, modlitwe. Sw. Jan Bosko mowil, ze wszystko mozna ofiarowac Bogu tak, ze to sie stanie modlitwa, kazda czynnosc, i zreszta nie tylko on. Starali sie jednak oni znajdowac czas na adoracje, bo wiedzieli, ze Jezus, Eucharystyja – to centrum ich zycia, bez Niego – nic. Trzeba prosic usilnie Boga wlasnie o to, aby dawal mozliwosc modlitwy, czas na nia, bo jest ona naszym tlenem. Szczerze wspolczuje, pamietam okres, kiedy rodzina przezywala ciezki kryzys materialny i musialam pracowac w dwuch miejscach naraz, poderwalam zdrowie, zrobilam sie zdenerwowana, stracilam radosc i nawet chec do zycia, przede wszystkim z powodu tego, ze zaczelam opuszczac ze zmeczenia modlitwe, zaczeli sie jeszcze wieksze klopoty. Gdybym zaufala Panu, jak to juz bylo w moim zyciu – pomogl by mi rozwiazac wiele problemow.

    • Wojtek powiedział/a

      Przyznaję, że dostrzegam u siebie i wokół siebie podobne zawirowania i zmiany… Jeszcze przed ok. dwoma laty, gdy zaczynałem czytywać ten blog i stopniowo angażować się coraz bardziej w modlitwę i częste uczestnictwo we Mszy Sw. było w miarę ok, ale teraz jakby świat wokół zwariował… nawet na wspólnej modlitwie z dziećmi trudno nam się wszystkim wyciszyć i jakoś zdyscyplinować… dzieciaki robią się jakieś rozhałasowane, jeden na drugiego pokrzykuje… często modlimy się do św. Michała Archanioła o pomoc w wyciszeniu się… Ale pamiętam, że w którymś z orędzi była mowa o tych narastających przeszkodach, i że z czasem będzie jeszcze coraz trudniej i trzeba będzie zdwojonego wysiłku aby móc wypełnić to wszystko wobec Boga, co zazwyczaj przychodziło o wiele łatwiej dotychczas… Czyżby to był już ten właśnie czas??? Boże dopomagaj nam!!! Wytrwajmy!!!

      • Weronika powiedział/a

        Wojtku, czas spedzony z rodzina,na wspolnej modlitwie niech bedzie dla was chwila radosci, a nie napiecia…Moze za duzo modlitw chcecie razem zrealizowac i stad niepokoj, nerwowosc dzieci…Przytulcie dzieci, opowiedzcie im o Bogu, o waszej milosci do Niego swoimi slowami…to tez jest modlitwa…Z Bogiem.

        • Wojtek powiedział/a

          Wszystko się zgadza Weroniko, staramy się i o urozmaicenie i myślę że zbyt długiego czasu nie poświęcamy cna wspólną modlitwę – jest to jedna dziesiątka Różańca w intencji duchowej adopcji dziecka poczętego, którą dzieci same zdecydowały się przez 9 m-cy odmawiać + jakaś pieśń na początku, parę słów do Aniołka i za zmarłych… Dzieciaki są w różnym wieku (13, 11 i 7) i jak chcą to potrafią się wyciszyć… tylko najgorzej z tym chceniem :)

    • Bozena powiedział/a

      Nie jestescie sami. Mam doslownie to samo! Wieczorem zasypiam siedząc, rano nie jestem w stanie wstac, do modlitw zmuszam sie rano, bo jak nie odmowie, to dzien ucieknie. To samo z pojsciem do spowiedzi, ostatnio jak poszlam to „cudem”- inaczej tego nie nazwe, boje sie co bedzie nastepnym razem.. Bede musiala sie modlic do wszystkich Aniolow by mnie doslownie zaniesli do konfesjonalu…

      • gabrysia powiedział/a

        Dziękuję Bozenko za odpowiedź ( Godziny Męki ) . Jest mi dziś ciężko ponieważ nie zdobyłam się na odwagę by podejsc do konfesjonału. Popłakałam się w kosciele. Przez 23 lub 24 miesiące z rzędu było w miarę spokojnie. Czy juz zawsze będę takim tchórzem? Jezu proszę ratuj bo ginę bez Ciebie.

        • nederlanden powiedział/a

          Jeśli boisz się „surowości” danego księdza lub jeśli krępuje Ciebie to, że dani księża znają Cię choćby z widzenia. Masz prawo poszukać i wybrać sobie takiego księdza jakiego chcesz. Popytaj może ktoś zna „łagodnego” i wyrozumiałego księdza. Może to doda Ci odwagi. Miej ufność w Panu. On Ciebie nigdy nie odrzuci. Jeśli poprosisz o Jego Miłosierdzie zawsze Ci wybaczy. Przed obrazem Jezusa Miłosiernego popatrz mu w oczy i powiedz z ufnością „Jezu ufam Tobie pomimo że się lękam”. Proszę Cię Boże przez wstawiennictwo Niepokalanej pomóż Twojej córce przełamać swój lęk, aby rzuciła się w miłosierne Twoje ramiona.

        • Bozena powiedział/a

          Gabrysia, nawet nie wypobrazasz sobie jak Cie rozumie!
          Ja modle sie do Aniola Stroza, a on pomaga mi wstac rano wczesniej i przygotowac sie. Nieraz boje sie przygotowac wieczorem bo wiem, ze do rana spanikuje. Chodze zawsze do tego samego ksiedza i jest on az „za dobry” przy spowiedzi.

        • Tomasz powiedział/a

          Nigdy nie spotkałem tzw. surowego księdza w konfesjonale ale i tak za każdym razem przezywam katusze żeby tam pójść nawet bez grzechów ciężkich. Bo to nie „surowy ksiądz” nas przeraża tylko Zły robi wszystko żeby człowiek do spowiedzi nie przystąpił. Ile energii i czasu zajmują próby takiego ustawienia sytuacji żeby było bez lęku. Jedyny sposób jaki znam to uprzeć sie i natychmiast działać. Po drodze odmawiać rózaniec żeby nie dopuścić złych myśli do glowy. W konfesjonale spokojnie odczytać grzechy z kartki. W ten sposób zminimalizuje się lęk przed i wątpliwości po.

        • nederlanden powiedział/a

          @Tomasz
          „Ile energii i czasu zajmują próby takiego ustawienia sytuacji żeby było bez lęku”
          IMHO lęk całkowicie lub w stopniu prawie niezauważalnym usuwa dobrze odbyta spowiedź z życia, generalna. Jest to jeden z wielu jej wyjątkowych owoców.

        • nederlanden powiedział/a

          Acha, i niemal z automatu dba się o czystość duszy częstymi cotygodniowymi lub co dwutygodniowymi spowiedziami. Po prostu nieznośny staje się długotrwały nawet lekki brud duszy

        • szafirek powiedział/a

          Dziękuję Wam za te wypowiedzi . Myslałam, że ja tylko tak mam ,takie strachy . To prawda,że zły robi tak i podsuwa takie myśli, żeby odciągnąć od spowiedzi.
          Z Panem Bogiem

    • bozena2 powiedział/a

      Matka Boża z Kibeho (Rwanda) uczy nas jak się modlić: http://www.ludwik.com.pl/matkabozakibeho.htm

      „Moje dzieci, wielu z was pragnie się modlić, próbuje się modlić, ale nie wie, jak się modlić. Musicie prosić o siłę i mądrość, by zrozumieć, co macie robić. Moja miłość sięga do każdego z was. Wielu z was tutaj pragnie znaleźć się na drodze prowadzącej do nieba, a nie posiada siły, ani mądrości, by prosić Boga o pomoc. Moje drogie dzieci, słuchajcie moich słów, a Ja nauczę was, jak modlić się z głębi serca.
      Powinniście zacząć swą modlitwę od ofiarowania Bogu wszystkiego, co kryje się w waszej duszy. Bóg widzi każde działanie i zna każdą waszą myśl – niczego przed Nim nie ukryjecie. Musicie jednak sami powiedzieć Mu, musicie chcieć i mieć siłę, by wyznać przed Nim wszystkie wasze przewinienia – przewinienia ciała, umysłu i ducha. Niczego nie zatrzymujcie, niczego nie pomijajcie, przyznajcie się do wszystkich swych złych uczynków i myśli. Potem powinniście z głębi serca prosić Boga o wybaczenie. Badźcie spokojni – jeśli naprawdę szczerze wyznaliście winy i szczerze prosicie o przebaczenie, On wam wybaczy. Dzięki rozpoczęciu modlitwy w ten sposób, wasze grzechy nie będą już was rozpraszać. Teraz możecie już z Nim rozmawiać, wiedząc, że wasze serca i sumienia są czyste. Módlcie się do Niego gorąco, zanoście wasze prośby, błagajcie o łaskę, o błogosławieństwo. Bóg spogląda w wasze dusze i wie, że szukacie Jego pomocy ze skruszonym sercem.
      Potem, moje dzieci, i wy także musicie wybaczyć innym ludziom, prosząc Boga, by przebaczył tym wszystkim, którzy zgrzeszyli przeciw wam, tym, przez których cierpieliście, tym, którzy was zranili lub obrazili. Przebaczcie im na modlitwie i proście Boga, aby im błogosławił i pomagał.
      Następnie módlcie się o dobra duchowe i doczesne dla waszych bliskich – dla sióstr i braci, módcie się o Boże błogosławieństwo dla nich. Dziękujcie Bogu za to, że wysłuchuje waszych próśb i odpowiada na nie. A co najważniejsze, powinniście prosić Boga o siłę potrzebną do pełnienia Jego woli, o siłę potrzebną do tego, by nie oddalić się od Jego światła. Módlcie się o odwagę i mądrość, dzięki którym będziecie mogli iść tylko drogą wiodącą do nieba.
      I nigdy nie zapominajcie, moje drogie dzieci, by modlić się o siłę do bycia pokornym. Wasze modlitwy są bez znaczenia, jeśli nie płyną z głębi serca, a przecież bez pokory nie można prawdziwie otworzyć serca przed Panem. Kocham was, moje dzieci. Gdy braknie wam siły do modlitwy, proście mnie o pomoc. Módlcie się o moje wstawiennictwo, a ja – dzięki waszej modlitwie – wzmocnię was i zaprowadzę do mojego Syna i do Ojca.”

    • kasia1 powiedział/a

      ja też wieczorem zasypiam juz w drodze do łóżka,pod poduszka mam różaniec i modle się jak sie przebudze,ale wcześnie raniutko to mam dużo siły na modlitwe i rozmyślanie.Nawet jak wchodzę po schodach to odmawiam Zdrowaśki i jest mi łatwiej wejśc.

  3. apostolat powiedział/a

    DO ŚW. FRANCISZKA Z ASYŻU

    Modlitwa Jana Pawła II, Asyż, 5 XI 1978 r.

    O święty Franciszku z Asyżu, który przybliżyłeś Chrystusa Twojej epoce, pomóż nam przybliżyć Chrystusa naszej epoce, naszym trudnym i krytycznym czasom.

    Wspieraj nas!

    Czasy dzisiejsze oczekują Chrystusa z wielką tęsknotą, choć wielu nam współczesnych nie zdaje sobie z tego sprawy. Zbliżamy się do dwutysięcznego roku po Chrystusie. Czy nie będą to czasy, które przygotują nas do odrodzenia w Chrystusie, do nowego Adwentu? Każdego dnia podczas modlitwy eucharystycznej wyrażamy nasze oczekiwanie, zwracając się ku Niemu samemu, naszemu Odkupicielowi i Zbawicielowi; ku Temu, który jest wypełnieniem historii człowieka i świata.

    Pomóż nam, święty Franciszku z Asyżu, przybliżyć Chrystusa Kościołowi i dzisiejszemu światu!

    Ty, który nosiłeś w swoim sercu zmienne koleje losu ludzi Tobie współczesnych, wspieraj nas, abyśmy sercem bliskim Sercu Zbawiciela objęli sprawy ludzi naszej epoki, trudne problemy społeczne, ekonomiczne, polityczne, problemy kultury i cywilizacji współczesnej, wszystkie cierpienia, napięcia, kompleksy, niepokoje. Pomóż nam przełożyć to wszystko na prosty i przynoszący owoc język Ewangelii.

    Pomóż nam rozwiązać te wszystkie problemy kluczem Ewangelii, aby Chrystus sam mógł być dla człowieka naszych czasów Drogą, Prawdą i Życiem.

    Prosi Cię o to, święty Synu Kościoła, Synu ziemi włoskiej, Papież Jan Paweł II, syn ziemi polskiej. I ufa, że nie odrzucisz go, lecz go wspomożesz. Byłeś zawsze dobry i spieszyłeś z pomocą wszystkim, którzy się do Ciebie zwracali…

    http://wadowice.republika.pl/do%20sw%20franciszka%20z%20asyzu.htm

    Jan Paweł II

  4. serce333 powiedział/a

    Kochani.
    Dzisiaj 4 października – PIERWSZY PIĄTEK MIESIĄCA

    Pan Jezus dał św. Marii Małgorzacie obietnicę, że kto przez dziewięć kolejnych pierwszych piątków przystąpi w Łasce Uświęcającej do Komunii świętej i ofiaruje ją jako wynagrodzenie za grzechy własne i rodzaju ludzkiego, temu Boże Serce zapewni miłosierdzie w chwili zgonu, że nie umrze bez Jego łaski. A więc na pewno pójdzie do Nieba.

    INNE OBIETNICE PANA JEZUSA:

    http://www.drogowskazydonieba.com/viewtopic.php?f=60&t=46817&p=2464293&hilit=obietnice#p2464293

    http://www.drogowskazydonieba.com/viewtopic.php?f=60&t=46807&p=2464283&hilit=obietnice#p2464283

    http://www.drogowskazydonieba.com/viewtopic.php?f=60&t=47100&start=0&hilit=obietnice

    http://www.drogowskazydonieba.com/viewtopic.php?f=60&t=47803&p=2467478&hilit=obietnice#p2467478

    http://www.drogowskazydonieba.com/viewtopic.php?f=79&t=47737&p=2467232#p2467232

    Z Bogiem i Maryją

  5. apostolat powiedział/a

    Medjugorje — Niesamowite świadectwo uzdrowienia! Ks. Piotr Glas
    Opublikowano 31 maj 2013

    Streszczenie tego, o czym mówi ks. Piotr:

    Ks. Piotr Glas mówi o sobie, swojej drodze do pełni kapłaństwa,
    która wiodła i wiedzie przez Medjugorje. Wszystko zaczęło się
    ok. 1996 roku, wtedy po raz pierwszy, po namowie znajomej,
    odbył podróż do Medjugorje.
    Był raczej sceptycznie nastawiony, cierpiał na bóle kręgosłupa,
    miał trudności z chodzeniem. Tam postanowił pomodlic sie pod
    niebieskim Krzyżem. Z trudem uklęknął i pogrążył w medytacji.
    Gdy skończył, przeprosił znajomą, że musiała czekać 15 minut.
    Ona, bardzo zdziwiona odparła, „Ależ Ojcze, przecież to trwało
    prawie trzy godziny” Wtedy nastąpiła w Ks. Piotrze pierwsza
    ważna przemiana zamiana duchowa — nie wyobraża sobie
    swojego kapłaństwa bez Medjugorje.

    Kolejne świadectwo dotyczy 13 letniego chłopca z Anglii — parafii
    Ks. Piotra — cierpiącego na epilepsję. Lekarze nie widzieli żadnej
    nadziei, rodzina była zrozpaczona, faszerowano go tonami
    wyniszczających tabletek, a mimo to, napady powtarzały się
    niszcząc chłopca.
    Było to w 2004 roku. Ks. Piotr organizował pielgrzymkę
    do Medjugorje i nagle postanowił odwiedzić chłopca, powiedzieć
    mu, że będzie się za niego modlił w dniu 21 maja i ze chłopiec
    (Collum) również ma o tej porze trwać w modlitwie.
    Zabrał ze sobą zdjęcie Colluma i już na
    miejscu wszelkie czynności kapłańskie ofiarowywał za chłopca.
    Modlił się tak żarliwie jak nigdy przedtem. Na wzgórzu Objawień
    podniósł zdjęcie Colluma i ofiarował jego intencje Maryi.
    Jakiś czas później zaczęły nadchodzić smsy. Po jakimś czasie je
    sprawdził. Chłopiec o tej samej godzinie modlił się przy 10 świecach.
    O godz. 9 czasu ang. a 10 czasu Bośniackego, świece po kolei zaczęły
    gasnąć. Gdy zgasła ostatnia Collum był całkowicie uleczony.
    Nigdy już nie pojawiły się ataki, mógł stopniowo odstawić tabletki
    (trwało to do listopada), rok po uzdrowieniu pojechał razem
    z Ks. Piotrem do Medjugorje. Obecnie Collum jest na trzecim roku
    seminarium.

    Drugie świadectwo dotyczy młodej dziewczyny, osoby nie mogącej chodzić.
    Gdy Ks. Glas modlił się nad nią dziewczyną, której życie religijne
    praktycznie przedtem istniało w sposób bardzo ograniczony, miała wizje
    Chrystusa Milosiernego i Św. Siostry Faustyny (po opisie tych postaci,
    Ks. Piotr domyślił się o kogo chodzi). Jezus rzekł do dziewczyny:
    „Wierz we mnie i nigdy nie trać wiary”.
    Po tym wydarzeniu dziewczyna została uzdrowiona.

  6. Igiełka powiedział/a

    Chciałabym podzielić się z wami snem, jaki mialam kilka miesięcy temu, a ktory bardzo mocno zapadł mi w pamięć. Śniło mi się, że stałam późnym wieczorem około godziny dwudziestej na ośnieżonym peronie i czekałam na przyjazd pociągu. Było bardzo zimno, dookoła jak wspomniłam leżał śnieg, ale nie było go dużo jak to bywa w srodku zimy, wydaje mi się, że we śnie prawdziwa zima dopiero miała się rozpocząć albo już się kończyła. Dookoła mnie stali ludzie, w większości studenci, wszyscy czekaliśmy na pociąg, który cały czas nie nadjeżdżał. Nagle zobaczyłam na niebie jakieś czerwone świecące punkty niewiadomego pochodzenia. Patrzyłam jak powoli formują się w wielki krzyż, czerwone światła zapalały się jedno po drugim wzdłuż jego ramion. Ludzie stojący obok mnie również zobaczyli to co dzieje się na niebie, niektórzy krzyknęli, pokazywali palcami na czerwone światła. Widząc, że punkty stworzyły wielki wyraźny świecący krzyż przeraziłam się, zaczęłam krzyczeć, że to początek ostrzeżenia i odruchowo upadłam na kolana. Na peronie nastało poruszenie, nikt nie rozumiał co się dzieje. Czerwony krzyż wydawał lekką żółtawo-złotą poświatę. Po chwili okazało się, że krzyż jest świecącym banerem zainstalowanym bardzo wysoko na jednym z wysokich budynków w oddali. Kiedy ludzie zorientowali się, że nie mają do czynienia z krzyżem na niebie uspokoili się, niektórzy zaczęli się śmiać. Ja nadal nie mogłam uwierzyć w to co zobaczyłam, bo cały czas miałam przed oczami świecący krzyż NA NIEBIE, a nie na budynku. Taki sen mialam tylko raz.

    • mario powiedział/a

      Może chodzi o to, że jak przyjdzie ostrzeżenie to wszyscy zrobią wielkie woooow, a potem wszyscy sobie jakoś je wytłumaczą i z przerażenia zrobi się śmiech ….

  7. Eliza powiedział/a

    Przeczytajcie proszę ten artykuł i zwróccie uwagę co jest na samym dole.Redaktor cytuje ni z gruszki ni z pietruszki Orędzie MBM nie podając źródła.Nie rozumiem o co tu chodzi
    link-http://signum-dei.blogspot.com/2013/04/czy-papiez-franciszej-popeni-bad.html

    • kooool powiedział/a

      [Zarówno Mszał Rzymski, jak i Ceremoniał Biskupi opisując obrzęd zwany „mandatum” używa wyrażenia „viri selecti” (wybrani mężczyźni), co zostało potwierdzone w roku 2008 przez pismo sekretarza Kongregacji Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów

      Gest Franciszka i zarzuty przedstawiane, że np. obmył nogi nie ochrzczonej dziewczynie (muzułmanka) można nazwać złamaniem (bądź odejściem) od Tradycji w Kościele, lecz nie wolno posądzać papieża o herezję czy złą wolę.

      Autor bloga kręci aby usprawiedliwić Franciszka. Albo tak będzie tak, nie będzie nie, albo zgodnie z jakąś wolą wsio będzie dopustem. "Sie ma, róbta co chceta", za niedługo będzie głoszone.

  8. Justyna powiedział/a

    tłumaczę świadectwo uzdrowienia z j. włoskiego
    Najdroższy Ojcze Livio,
    piszę do ojca, aby poświadczyć uzdrowienie, którego byłem świadkiem 26 września w Medjugorje.
    Młody Cristian, lat 37, żonaty, 2 małych dzieci, dotknięty przez stwardnienie rozsiane od 5 lat,
    a poznany przeze mnie osobiście, gdzyż był operowany w 2011 roku w Neapolu w szpitalu ,
    w którym jestem kapelanem.
    Sparaliżowany w dolnej części ciała, posługujący się respiratorem w nocy i odżywiany
    przez sondę bezpośrednio do żołądka, po modlitwie Vicka, podczas świadectwa dawanego przez siostrę Kornelię
    i po całonocnej adoracji z 25 września, poczuł się pełen niewyrażonej radości, a na widok spadającej gwiazdy,
    która przemierzała niebo, zapragnął, aby dnia następnego, doprowadzono go do podnóża góry objawień.
    Tam to , czując się wewnętrznie wzywany, przy krzyżu blu(niebieskim), podniósł się na nogi, i począł samodzielnie wspinać się,
    opierając się (NIE PODTRZYMYWANY) jedynie na mnie, na swoim proboszczu towarzyszu – rzecz fizycznie niemożliwa w jego stanie.
    Wspiął się aż na szczyt razem z żoną i dziećmi i na widok figurki Matki Bożej wybuchnął płaczem.
    Potem zeszliśmy w dól łagodniejszą stroną szlaku tajemnic różańcowych.
    Wróciwszy do swojej miejscowości Piane Crati, chodzi, nie wużywa więcej wózka, śpi bez respiratora, a za miesiąc zdejmą mu sondę z żołądka.
    Lekarze oceniają to zjawisko niewytłumaczalnym, gdzyż na świecie nie ma przypadków cofnięcia się SLA.
    Cud, jeśli to o nim mowa, jest jedynym w swoim rodzaju.
    Cristian w cudownym świadectwie wiary i miłości, kiedy jeszcze był chory, deklarował, że to właśnie choroba
    pomogła mu odkryć sens życia – Na Chwałę Maryi Królowej Pokoju.

    Don Giovanni Palmieri, kapelan szpitala Cardarelli – Neapol

    • Sławomir powiedział/a

      Dziękuję za tłumaczenie wpisów w obcych językach Pani Justynie i Pani Bożenie (wcześniej).

  9. AntyNWO powiedział/a

    http://ekai.pl/wydarzenia/watykan/x71187/zakonczyly-sie-obrady-rady-kardynalow/
    http://ekai.pl/wydarzenia/watykan/x71192/l-osservatore-romano-w-rozmowie-z-abp-krajewskim/
    http://wiadomosci.wp.pl/kat,59154,title,Papiez-idealny-proboszcz-zna-nawet-imiona-psow-swych-wiernych,wid,16046910,wiadomosc.html?ticaid=1116ca
    http://swiat.newsweek.pl/papiez-franciszek-syria-apel-newsweek-pl,artykuly,271811,1.html
    http://www.wprost.pl/ar/419421/Papiez-swiat-nie-martwi-sie-tym-czy-dziecko-umrze-z-glodu/
    http://www.polskieradio.pl/5/3/Artykul/947301,Papiez-Franciszek-zapowiada-gruntowne-zmiany-w-Watykanie
    http://www.niedziela.pl/artykul/6286/Papiez-Franciszek-Eucharystia-nie-jest

  10. AntyNWO powiedział/a

    Żaden człowiek, żaden kapłan, żaden biskup, żaden kardynał, żaden papież — nie posiada prawa pisania na nowo Słowa Bożego

    czwartek, 19 września 2013, godz. 19.26

    Moja wielce umiłowana córko, Moi biedni wyświęceni słudzy — po tym jak Liturgia zostanie zmanipulowana i zbezczeszczona przed Moim Obliczem — w wielkim smutku, co prędzej do Mnie przybędą. Dopiero wtedy, gdy to się wydarzy, zdadzą sobie sprawę, że to Słowo Boże jest ujawniane przez proroka Bożego i że jest Ono Prawdą. Słowo Boga jest Prawdą. Może Ono być tylko pełną Prawdą, o ile proroctwa przekazywane Bożym dzieciom pochodzą od Niego; lub też nie jest ono żadną Prawdą.

    Wielu zgromadzi się i zjednoczy, aby przygotować się do czczenia Mnie w taki sposób, by oddawać cześć Mojemu Imieniu, nic bowiem nie będzie stało im w drodze, by podtrzymać w mocy Moje Święte Słowo, Moje Święte Sakramenty, Moją Mszę Świętą i Najświętszą Eucharystię. Ale nawet wówczas wielu nie zauważy błędów, które zostaną przedstawione niczego niepodejrzewającym duszom.

    Dopiero wtedy, kiedy Boży Kościół Boży zadeklaruje swoje powiązanie z poganami oraz z ich niedorzecznymi praktykami, dopiero wtedy więcej Moich wyświęconych sług naprawdę zrozumie, co się dzieje. I dopiero wtedy, kiedy symbole pogańskie i satanistyczne znaki zaczną pojawiać się od wewnątrz oraz na drzwiach wejściowych do Kościołów Chrześcijańskich i obok nich — dopiero wtedy będą oni uciekać, że aż się będzie kurzyć. W ich sercach zagości wielki strach, gdyż na tym etapie wielu z nich nie będzie miało dokąd się udać, ponieważ nie zdołają się na ten dzień przygotować. To oni będą tymi, którzy będą ścigani, gdyż nie odpowiedzieli na to Moje Wezwanie. Ich pycha i ich egoizm uniemożliwiły im rozpoznanie Mojego Głosu. Tak wielu Moich wyświęconych sług zostanie znienacka zaskoczonych oraz tak wielu będzie bezsilnych wobec panowania fałszywego proroka i jego kompana, antychrysta. Obi obydwaj będą bezwzględni w swoim dążeniu, aby kontrolować wszystkie narody, a każdy, kto ośmieli im się stanąć w drodze, zostanie zniszczony.

    Podczas gdy ci wyświęceni słudzy w Moim Kościele na ziemi będą siedzieli w pułapce — chyba, że są przygotowani — to dusze tych wyznawców, którzy są wierni i lojalni wobec Mnie, Jezusa Chrystusa, będą tymi, które zostaną wprowadzone w ciężki błąd. Wielu będzie się obawiało okazania braku lojalności wobec Kościoła, i to nawet wówczas, gdy Moje Nauczanie, Moja Święta Doktryna i wszystkie Sakramenty zostaną pozmieniane. Niech więc oni teraz się dowiedzą, że żaden człowiek, żaden kapłan, żaden biskup, żaden kardynał, żaden papież nie posiada prawa pisania na nowo Słowa Bożego. Bo jeżeli tak postąpią — złamią Prawo Boże. Nieomylny jest tylko taki Kościół Boży, który pozostaje wierny Mojemu Nauczaniu. I gdy tylko ta więź — więź, na podstawie której w Moim Imieniu głoszona jest wyłącznie Prawda — zostaje zerwana, to oni są ode Mnie oddzieleni. Ja Jestem Kościołem. Wy, Moi wyznawcy i Moi wyświęceni słudzy, jesteście częścią Mnie, o ile trzymacie się Mojej Świętej Doktryny.

    Kościół — Mój Kościół — pozostanie nienaruszony, gdyż Prawda nigdy się nie zmienia. Ci, którzy odseparują się ode Mnie, nie mogą być częścią Mojego Kościoła na ziemi.

    Wasz Jezus

  11. AntyNWO powiedział/a

  12. Tomasz powiedział/a

    http://www.fronda.pl/a/chrystus-uratowal-go-z-gejowskiego-piekla,31064.html
    Mocne!

  13. Piotr2 powiedział/a

    Żaden człowiek, żaden kapłan, żaden biskup, żaden kardynał, żaden papież — nie
    posiada prawa pisania na nowo Słowa Bożego
    czwartek, 19 września 2013, godz. 19.26
    Moja wielce umiłowana córko, Moi biedni wyświęceni słudzy — po
    tym jak Liturgia zostanie zmanipulowana i zbezczeszczona przed
    Moim Obliczem — w wielkim smutku, co prędzej do Mnie przybędą.
    Dopiero wtedy, gdy to się wydarzy, zdadzą sobie sprawę, że to
    Słowo Boże jest ujawniane przez proroka Bożego i że jest Ono
    Prawdą. Słowo Boga jest Prawdą. Może Ono być tylko pełną Prawdą,
    o ile proroctwa przekazywane Bożym dzieciom pochodzą od Niego;
    lub też nie jest ono żadną Prawdą.
    Wielu zgromadzi się i zjednoczy, aby przygotować się do czczenia
    Mnie w taki sposób, by oddawać cześć Mojemu Imieniu, nic bowiem
    nie będzie stało im w drodze, by podtrzymać w mocy Moje Święte
    Słowo, Moje Święte Sakramenty, Moją Mszę Świętą i Najświętszą
    Eucharystię. Ale nawet wówczas wielu nie zauważy błędów, które
    zostaną przedstawione niczego niepodejrzewającym duszom.
    Dopiero wtedy, kiedy Boży Kościół Boży zadeklaruje swoje
    powiązanie z poganami oraz z ich niedorzecznymi praktykami,
    dopiero wtedy więcej Moich wyświęconych sług naprawdę
    zrozumie, co się dzieje. I dopiero wtedy, kiedy symbole pogańskie i
    satanistyczne znaki zaczną pojawiać się od wewnątrz oraz na
    drzwiach wejściowych do Kościołów Chrześcijańskich i obok nich —
    dopiero wtedy będą oni uciekać, że aż się będzie kurzyć. W ich
    sercach zagości wielki strach, gdyż na tym etapie wielu z nich nie
    będzie miało dokąd się udać, ponieważ nie zdołają się na ten dzień
    przygotować. To oni będą tymi, którzy będą ścigani, gdyż nie
    odpowiedzieli na to Moje Wezwanie. Ich pycha i ich egoizm
    uniemożliwiły im rozpoznanie Mojego Głosu. Tak wielu Moich
    wyświęconych sług zostanie znienacka zaskoczonych oraz tak wielu
    będzie bezsilnych wobec panowania fałszywego proroka i jego
    kompana, antychrysta. Obi obydwaj będą bezwzględni w swoim
    dążeniu, aby kontrolować wszystkie narody, a każdy, kto ośmieli im
    się stanąć w drodze, zostanie zniszczony.
    Podczas gdy ci wyświęceni słudzy w Moim Kościele na ziemi będą
    siedzieli w pułapce — chyba, że są przygotowani — to dusze tych
    wyznawców, którzy są wierni i lojalni wobec Mnie, Jezusa
    Chrystusa, będą tymi, które zostaną wprowadzone w ciężki błąd.
    Wielu będzie się obawiało okazania braku lojalności wobec Kościoła,
    i to nawet wówczas, gdy Moje Nauczanie, Moja Święta Doktryna i
    wszystkie Sakramenty zostaną pozmieniane. Niech więc oni teraz
    się dowiedzą, że żaden człowiek, żaden kapłan, żaden biskup, żaden
    kardynał, żaden papież nie posiada prawa pisania na nowo Słowa
    Bożego. Bo jeżeli tak postąpią — złamią Prawo Boże. Nieomylny jest
    tylko taki Kościół Boży, który pozostaje wierny Mojemu Nauczaniu.
    I gdy tylko ta więź — więź, na podstawie której w Moim Imieniu
    głoszona jest wyłącznie Prawda — zostaje zerwana, to oni są ode
    Mnie oddzieleni. Ja Jestem Kościołem. Wy, Moi wyznawcy i Moi
    wyświęceni słudzy, jesteście częścią Mnie, o ile trzymacie się Mojej
    Świętej Doktryny.
    Kościół — Mój Kościół — pozostanie nienaruszony, gdyż Prawda
    nigdy się nie zmienia. Ci, którzy odseparują się ode Mnie, nie
    mogą być częścią Mojego Kościoła na ziemi.
    Wasz Jezus

    źródło:Ostrzezenie.wordpress.com

    Króluj nam Chryste.

  14. jamek powiedział/a

    `
    ŻADEN CZŁOWIEK, ŻADEN KAPŁAN, ŻADEN BISKUP, ŻADEN KARDYNAŁ, ŻADEN PAPIEŻ — NIE POSIADA PRAWA PISANIA NA NOWO SŁOWA BOŻEGO

    czwartek, 19 września 2013, godz. 19.26

    Moja wielce umiłowana córko, Moi biedni wyświęceni słudzy — po tym jak Liturgia zostanie zmanipulowana i zbezczeszczona przed Moim Obliczem — w wielkim smutku, co prędzej do Mnie przybędą. Dopiero wtedy, gdy to się wydarzy, zdadzą sobie sprawę, że to Słowo Boże jest ujawniane przez proroka Bożego i że jest Ono Prawdą. Słowo Boga jest Prawdą. Może Ono być tylko pełną Prawdą, o ile proroctwa przekazywane Bożym dzieciom pochodzą od Niego; lub też nie jest ono żadną Prawdą.

    Wielu zgromadzi się i zjednoczy, aby przygotować się do czczenia Mnie w taki sposób, by oddawać cześć Mojemu Imieniu, nic bowiem nie będzie stało im w drodze, by podtrzymać w mocy Moje Święte Słowo, Moje Święte Sakramenty, Moją Mszę Świętą i Najświętszą Eucharystię. Ale nawet wówczas wielu nie zauważy błędów, które zostaną przedstawione niczego niepodejrzewającym duszom.

    Dopiero wtedy, kiedy Boży Kościół Boży zadeklaruje swoje powiązanie z poganami oraz z ich niedorzecznymi praktykami, dopiero wtedy więcej Moich wyświęconych sług naprawdę zrozumie, co się dzieje. I dopiero wtedy, kiedy symbole pogańskie i satanistyczne znaki zaczną pojawiać się od wewnątrz oraz na drzwiach wejściowych do Kościołów Chrześcijańskich i obok nich — dopiero wtedy będą oni uciekać, że aż się będzie kurzyć. W ich sercach zagości wielki strach, gdyż na tym etapie wielu z nich nie będzie miało dokąd się udać, ponieważ nie zdołają się na ten dzień przygotować. To oni będą tymi, którzy będą ścigani, gdyż nie odpowiedzieli na to Moje Wezwanie. Ich pycha i ich egoizm uniemożliwiły im rozpoznanie Mojego Głosu. Tak wielu Moich wyświęconych sług zostanie znienacka zaskoczonych oraz tak wielu będzie bezsilnych wobec panowania fałszywego proroka i jego kompana, antychrysta. Obi obydwaj będą bezwzględni w swoim dążeniu, aby kontrolować wszystkie narody, a każdy, kto ośmieli im się stanąć w drodze, zostanie zniszczony.

    Podczas gdy ci wyświęceni słudzy w Moim Kościele na ziemi będą siedzieli w pułapce — chyba, że są przygotowani — to dusze tych wyznawców, którzy są wierni i lojalni wobec Mnie, Jezusa Chrystusa, będą tymi, które zostaną wprowadzone w ciężki błąd. Wielu będzie się obawiało okazania braku lojalności wobec Kościoła, i to nawet wówczas, gdy Moje Nauczanie, Moja Święta Doktryna i wszystkie Sakramenty zostaną pozmieniane. Niech więc oni teraz się dowiedzą, że żaden człowiek, żaden kapłan, żaden biskup, żaden kardynał, żaden papież nie posiada prawa pisania na nowo Słowa Bożego. Bo jeżeli tak postąpią — złamią Prawo Boże. Nieomylny jest tylko taki Kościół Boży, który pozostaje wierny Mojemu Nauczaniu. I gdy tylko ta więź — więź, na podstawie której w Moim Imieniu głoszona jest wyłącznie Prawda — zostaje zerwana, to oni są ode Mnie oddzieleni. Ja Jestem Kościołem. Wy, Moi wyznawcy i Moi wyświęceni słudzy, jesteście częścią Mnie, o ile trzymacie się Mojej Świętej Doktryny.

    Kościół — Mój Kościół — pozostanie nienaruszony, gdyż Prawda nigdy się nie zmienia. Ci, którzy odseparują się ode Mnie, nie mogą być częścią Mojego Kościoła na ziemi.

    Wasz Jezus

    http://ostrzezenie.wordpress.com/

  15. AntyNWO powiedział/a

  16. AntyNWO powiedział/a

    http://wyborcza.pl/1,75248,14724415,Franciszek_u_Franciszka.html

    - Kościół musi odrzucić ducha światowości, który jest rakiem społeczeństwa – apelował wczoraj papież Franciszek. Ale zarazem stanowczo podkreślał, że nie chodzi mu tylko o duchownych

    http://wyborcza.pl/1,91446,14723891,_Economist___Blokada_budzetu_USA_to_symptom_powazniejszego.html

    Blokada budżetowa w USA uwidocznia poważny problem amerykańskiej demokracji: podziały polityczne między Demokratami a Republikanami stały się tak głębokie, że paraliżują procesy ustawodawcze. „W ten sposób nie da się rządzić krajem” – pisze „The Economist”.

Przepraszamy, możliwość dodawania komentarzy jest obecnie wyłączona.

 
Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Join 304 other followers

%d bloggers like this: