Dziecko Królowej Pokoju

Tylko Pokój

Archiwum kategorii ‘Patriotyzm’

Był taki Polak – mógł wznieść Polskę na wyżyny Świata

Posted by Dzieckonmp w dniu 15/05/2012

Tragiczne bywają losy genialnych wynalazców – inżynierów. Mogliśmy być potegą – i dupa z królika. Tak jest niestety do dzisiaj.

Tragiczne bywają losy genialnych wynalazców – inżynierów.

Przypadek, który opisuję wydaje się być nieprawdopodobnym – jednak taka jest prawda.
Rok 1971 – na wystawie w londyńskiej Olimpii stoją koło siebie komputery: brytyjski Modular One, maszyny amerykańskie i minikomputer polski K-202, zaprojektowany w roku 1969 przez Jacka Karpińskiego. Wszystkie maszyny są 16-bitowe. Mają 64 kB pamięci a K-202 ma aż 8 MB. Ponad milion operacji zmiennoprzecinkowych na sekundę. Pamięć ferrytowa zamiast pamięci na układach scalonych. Wielkość małej walizki – czyli powstałego w roku 1981 PC firmy IBM - model IBM 5150.
Warto jednak wiedzieć, że zbudowany przez IBM pierwszy pecet nie dorównywał K202.
Wszyscy pytają Karpińskiego jak to zrobił?
W tym samym roku 1971 K-202 zostaje wystawiony na Międzynarodowych Targach w Poznaniu. Jego stoisko znajduje się obok wystawionej 8-mio bitowej Odry Elwro.
Stoisko Karpińskiego odwiedza ówczesny I sekretarz PZPR Edward Gierek. Obiecuje pomoc. Do stoiska Elwro w ogóle nie podchodzi. No i zaczyna się – rozgrywka polityczna.
W tym samym mniej więcej czasie odwiedza Karpińskiego 2 inżynierów, przedstawicieli znaczących wówczas firm amerykańskich CDC i DEC. Pytają jak dokonał takiego cudu?
Karpiński powiedział im, żeby się sami domyślili – jednak po 2 dniach – kiedy niczego nie wymyślili odkrył przed nimi swoje rozwiązanie – nie zawracając sobie głowy jego opatentowaniem (chodził o tzw stronicowanie pamięci).
Jest rok 1972. Karpiński z Zakładem Minikomputerów rusza z produkcją. Spośród 30 pierwszych sztuk połowa trafia za granicę a pozostałe zainstalowane zostają w MSW, MSZ, Krajowej Dyspozycji Mocy, w Marynarce Wojennej, politechnikach i uniwersytetach, kilka sztuk tafia do biur projektowych i przemysłu ciężkiego. Użytkownicy są zachwyceni. Mówiło się również o jego zastosowaniu na statkach.
W produkcji było wtedy następnych 200 sztuk, portfel zamówień liczył 3000 sztuk.
Sytuacja wydaje się być doskonała. A jednak Karpiński zostaje wyrzucony z pracy, Zakład Minikomputerów zostaje zamknięty a 200 sztuk K-202 w trakcie produkcji zostaje „utopionych”. Mało tego, dostaje „wilczy bilet” nie pozwalając mu pracować w elektronice i informatyce.
Czemu?
1.      Elwro zatrudniało wówczas 6 000 pracowników, Instytut Maszyn Matematycznych, gdzie pracował Karpiński tylko 200,
2.      Wkład dolarowy do K-202 wynosił ok. 1800 $, do Odry ok. 30 000 $,
3.      Elwro broniło własnej „pupy”, więc zwróciło się do ówczesnego premiera Polski, Jaroszewicza z prośbą o „pomoc”. No i tą pomoc dostali.
4.      W roku 1970 ZSRR wystąpił z inicjatywą stworzenia jednolitego typu komputera dla Układu Warszawskiego. Zerżnęli projekt IBM-360 i nazwali go RIAD. W każdym kraju satelitarnym produkowany był wówczas jeden typ komputera – w Polsce RIAD 30, na Węgrzech RIAD 10, w NRD RIAD 20 a w Moskwie RIAD 50.
5.      Ponieważ nikt w Polsce nie chciał sfinansować uruchomienia produkcji w Polsce, Karpiński uruchomił ją razem z Brytyjczykami, którzy na ten cel przeznaczyli odpowiednie środki finansowe oraz zajęli się sprzedażą K-202.
Warto wiedzieć, że komputery Odra z systemem RIAD wymagały dużego pomieszczenia, klimatyzowanego – a K-202 tego nie potrzebował.
W roku 1972 do Polski przyjechał z całą delegacją do Polski główny konstruktor RIAD-a – Ławronow. Obejrzał K-202 i powiedział: „niemożliwe, taka maszyna musi zająć całą ścianę dużego pomieszczenia”.
Spytał Karpińskiego: „Czy K-202 jest odporny na wstrząsy  i czy wymaga klimatyzacji (tak jak Odry)?
Karpiński powiedział mu, że można na nim łupać kamienie po czym wylał na K-202 szklankę wody. K-202 pracował spokojnie dalej.
Ławrow spytał go wówczas, czy można system przerobić na RIAD. Dowiedział się wtedy od Karpińskiego, że tak, tyle tylko, że poprzez emulację systemu z miliona operacji na sekundę pozostanie tylko 300 tys ale i tak będzie szybszy niż RIAD-y.
Ławrow zaprosił Karpińskiego żeby poprowadził seminarium w Moskwie. Niestety, pojechał za niego profesor Andrzej Janicki, dyrektor naukowy Instytutu Maszyn Matematycznych, wg Karpińskiego „wyjątkowa glizda”.
K-202 to tylko jeden z wielu pomysłów genialnego inżyniera, Karpińskiego.
 Kim był Jacek Karpiński?
Urodzony 12 kwietnia 1927 r w Turynie – zmarł 21 lutego 2010 r we Wrocławiu.
Ojciec, Adam Karpiński, inżynier konstruktor (zginął w wyprawie na Nanda Devi – pierwszej polskiej wyprawie w Himalaje), matka profesor medycyny. Oboje zasłużeni w wojnie z bolszewikami w roku 1920.
W wieku 14 lat (wyglądał na starszego) wstąpił do Szarych Szeregów, batalion Zośka. Trzykrotnie odznaczony Krzyżem Walecznych. W pierwszym dniu Powstania Warszawskiego otrzymał kulę w kręgosłup, został sparaliżowany. Dzięki ogromnemu uporowi w procesie rehabilitacji wrócił do zdrowia (kula została w jego ciele).
Od 1946 do 1951 studiował najpierw na Politechnice Łódzkiej, później Warszawskiej.
Ponieważ chodził długo o kulach – ówczesne władze nie wsadziły go do więzienia ani nie zabiły za jego bohaterską przeszłość. Mimo wszystko bardzo długo był za nią prześladowany.
Wyrzucany z pierwszych miejsc pracy (jako sabotażysta) w końcu zaczął pracować w ZWUE T-12 na Żeraniu w Warszawie,  jednocześnie pracując jako starszy asystent w Katedrze Elektrotechniki Politechniki Warszawskiej (1951 – 1954). W r. 1954 pracował jako inżynier badawczy w laboratorium przemysłu samochodowego na Żeraniu. W r. 1955 został adiunktem i kierownikiem pracowni w Instytucie Podstawowych Problemów Techniki PAN.
Skonstruował w tym czasie maszynę AAH do długoterminowych prognoz pogody.
W 1959 r konstruuje maszynę AKAT-1 – pierwszy na świecie tranzystorowy analizator równań różniczkowych.
Rok później jako jeden z 6-ciu nagrodzonych zwycięża w ogólnoświatowym konkursie młodych talentów techniki organizowanym przez UNESCO.
Dzięki temu w latach 1961-1962 ma możliwość studiowania na Harwardzie i MIT w USA. O dziwo  władze Polski  zgodziły się na jego wyjazd.
Amerykanie szybko orientują się z kim mają do czynienia i Karpiński dostaje różne propozycje pracy w USA. Proszą go o pozostanie w USA ważni naukowcy. Odmawia. Wraca do Polski.
Czy to był jego błąd? Trudno to nam dzisiaj oceniać. Mógł zostać sławny i bogaty – mógł podkreślać, że jest Polakiem i sławić Polskę. Wybrał inaczej – niezależnie od sytuacji politycznej kochał Polskę.
Trudno mu się dziwić. Tak był wychowany – a 3 Krzyże Waleczne nie wzięły się z nikąd.
Ta decyzja skutkowała w jego życiu kolejną walką – trudniejszą niż ta z Niemcami.
Karpiński wraca do kraju, pracując w Pracowni Sztucznej Inteligencji Instytutu Automatyki PAN konstruuje Percepton, uczącą się maszynę, rozpoznającą otoczenie przy pomocy kamery – była to wówczas druga na świecie maszyna, oparta na sieci neuronowej 2000 tranzystorów.
Karpiński przechodzi następnie do pracy w Instytucie Fizyki Doświadczalnej Uniwersytetu Warszawskiego i w ciągu 3 tygodni konstruuje skaner do analizy fotografii zderzeń cząstek elementarnych na kliszach CERN.
Do obróbki tych zdjęć w  latach 1965-1968 skonstruował w 11-osobowym zespole komputer KAR-65, pierwszy w Europie system asynchroniczny, ze zmiennym przecinkiem, 100 tys. operacji na sekundę. Maszyna ta pracowała w IFD 20 lat, co było rekordem światowym. Był on 30-krotnie tańszy niż 2 razy wolniejsze wtedy komputery Odra. Kosztował 6 mln złotych, podczas gdy każda Odra kosztowała 200 mln złotych.
I wreszcie K-202.
Nikt tego komputera w Polsce nie chciał produkować. Zjednoczenie MERA uznało , że projekt nie nadaje się do realizacji, bo gdyby taka technologia istniała to Amerykanie na pewno by ją już wykorzystywali.
Tymczasem w Londynie uznano, że to najlepsza konstrukcja logiczna na świecie. Produkcja K -202 ruszyła za pieniądze brytyjskie. Polski ponoć na nią nie było stać.
Brytyjczycy chcieli za wszelką cenę uruchomić produkcję u nich. Karpiński się nie zgodził, chciał by produkcja miała miejsce w jego ukochanym kraju – w Polsce.
Jeden z ważnych decydentów brytyjskich (były pilot RAF-u) zrozumiał go i wyraził zgodę.
 MERA podpisała umowę z brytyjskimi firmami Data-Loop i MB Metals i stworzyła Zakład Mikrokomputerów. Jego dyrektorem został Jacek Karpiński.
Jak to się skończyło wiecie z tekstu powyżej.
Ale jako ciekawostkę  warto wspomnieć i o tym, że kilku na wysokich stanowiskach towarzyszy partyjnych z PZPR próbowało Karpińskiemu pomóc. Szybko tracili stanowiska.
Mimo tak wrogiego stosunku zakładów Mery do K-202 próbują one skopiować tą maszynę. Udaje się to po 5-ciu latach i chociaż Mera 400 (tak się nazywała ta maszyna) jest dwukrotnie wolniejsza i wielokrotnie droższa od K-202 to jednak staje się ona polskim hitem eksportowym, produkowana jest od roku 1976 do roku 1987 wZakładach Systemów Minikomputerowych MERA w Warszawie.
W 1978 roku Karpiński ma już wszystkiego dosyć. Wynajął zrujnowaną chałupę pod Olsztynem i zaczął hodować świnie i kury. W 1980 zrobiono o nim reportaż – i znowu zaczęły się problemy. Ponoć Karpiński kradł kury z okolicy. Kompletne brednie. To jemu kradziono kury.
Po tym wszystkim Karpiński wyjeżdża do Szwajcarii i pracuje w znanej z profesjonalnych magnetofonów firmie Polaka, Kudelski.
Karpiński usiłował namówić Kudelskiego by przejść z technologii analogowej na cyfrową – bo w niej widział przyszłość. Ponieważ do tego nie doszło Karpiński stwierdził, że szkoda jego czasu i do spółki ze szwajcarskim matematykiem utworzył firmę Karpiński Computer Systems. Zrobił robota sterowanego głosem, pokazał go na wystawie w Zurychu – natychmiast znaleźli się inwestorzy ale szwajcarski wspólnik nie chciał się dzielić udziałami. Firma padła.
Będąc w Szwajcarii Karpiński stworzył Pen-Readera – skaner i oprogramowanie do czytania tekstu.
Karpiński wraca do Polski w roku 1990. Zachodziły wtedy w Polsce ogromne zmiany.
Zostaje doradcą ministra finansów ds. informatyki. Współpracuje z Balcerowiczem i Olechowskim. Ich następca jest „tak głupi, wg Karpińskiego”, że rezygnuje on z tej posady.
Postanawia produkować Pen-Readera w Polsce.
Oto jak się to skończyło, cytat z wywiadu w czasopiśmie CRN :
Postanowiłem produkować Pen-Readera w Polsce. Znajomy polecił mi zakłady w Szczytnie. Tam wzięli się do roboty i wyprodukowali szybko partię 500 egzemplarzy. Miałem już zamówienia. Zacząłem starać się o kredyt, bo chciałem uruchomić własną produkcję. Założyłem dwie firmy: JK Computer Systems i JK Electronics. Potrzebowałem 800 tysięcy dolarów. Chciałem to wszystko zrobić z rozmachem, pewnie niepotrzebnie.
Trafiłem do banku BRE. Bank powiedział, że da mi kredyt, jeśli biznesplan zostanie przygotowany przez fachowca z Ministerstwa Przemysłu. Ministerstwo przysłało mi jakąś panią. Wyszło na to, że potrzeba 860 tysięcy dolarów.
Zabezpieczeniem był mój dom w Aninie wyceniony na 350 tysięcy dolarów. Kredyt miał przyjść w trzech transzach. Pierwsza wynosiła 126 tysięcy dolarów.
Kupiłem maszyny, komponenty, zapożyczyłem się jeszcze u znajomych, wiedząc, że za parę tygodni przyjdzie druga, większa transza kredytu. Czekam, czekam. A pieniędzy jak nie było, tak nie ma.
Poszedłem do banku i pytam, kiedy będzie druga transza. A oni na to:
- A ma pan nowe zabezpieczenie?

CRN: Potraktowali dom jako zabezpieczenie tylko pierwszej transzy?

Jacek Karpiński: Nic o tym wcześniej, cholera, nie powiedzieli! Jeszcze nie zacząłem produkcji, a oni już weszli mi na konta. A że nie miałem czym płacić, zaczęli mi naliczać karne odsetki – 120 proc.! Sprzedałem Pen- -Readery wyprodukowane w Szczytnie, dostałem na konto w Banku Handlowym 30 tysięcy dolarów. Sprawdzam stan konta – pusto. BRE zabrał. Zostałem kompletnie bez pieniędzy.
Żeby się ratować, zaprojektowałem kasy fiskalne. Zapożyczyłem się w paru bankach, otworzyłem zakład, byłem w przededniu produkcji. Jedno włamanie, drugie, trzecie – wszystko zniknęło. Po prostu rozkradli mi zakład. A miałem przecież ochronę!
Podpisałem umowę na produkcję tych kas z Libellą. Zorganizowałem im zakład produkcyjny od zera. Przysłali mi na dyrektora jednego z członków rady nadzorczej. I zaraz się okazało, że nie mam wstępu do zakładów. Makabra!
Zakłady były Libelli, ale projekty moje. Podpisałem umowę na produkcję z Apatorem. Zrobili prototypy, a ponieważ wszystko działało jak należy, zapadła decyzja o produkcji. I wtedy postanowili produkować płyty główne w Warszawie i zamówili od razu 3 tysiące.
- Panowie – mówię. – Tak się nie robi. Niech najpierw przygotują próbną partię, zobaczymy, do czego to się w ogóle nadaje. Przecież trzeba sprawdzić kooperanta.
Nie posłuchali. A w Warszawie spieprzyli wszystkie płyty, co do jednej. Okazało się, że ten sam zakład pracuje dla innego producenta kas fiskalnych, który ma siedzibę w tym samym budynku. Z mojego punktu widzenia to był ewidentny sabotaż.

CRN: W rezultacie stracił pan dom.

Jacek Karpiński: Sprawa kredytu w BRE ciągnęła się od 1996 do 2000 roku. W końcu wystawili mój dom przy Nawigatorów 11 na licytację. I sprzedali. za 200 tysięcy złotych! Tam była działka 2,5 tys. mkw. Jeszcze w 1996 był wyceniony na 350 tysięcy dolarów! Kupił go jakiś były policjant.
Miałem mieszkać w tym domu do kwietnia 2001 roku. W październiku 2000 roku nowy właściciel zażądał, żebym się wyprowadził. Powiedziałem, że nie będę się wyprowadzał na zimę. Komornik ustalił przecież, że mogę mieszkać do kwietnia.
Nowy właściciel nie miał co prawda wstępu do domu, ale miał za to wstęp do ogrodu. Zaczęły się świństwa. Najpierw pościnał wszystkie drzewa, potem sprowadził koparkę i rozorał wszystko tak, że nie było jak chodzić. Potem koparka uszkodziła dach. Przeprosił i obiecał, że naprawi – i w ramach tej naprawy zerwał cały dach. Siedziałem w pokoju i pracowałem. pod gołym niebem.
Jak padał deszcz, brałem parasol, a komputer przykrywałem folią. W końcu pozrywał mi koparką przewody elektryczne.
Któregoś dnia poszedłem do córki na kolację. A ten bezczelny łobuz przyjeżdża i mówi, że dom się zawalił! Rozjechał wszystko buldożerem! Wszystko zniszczył.
Całą moją bibliotekę, wszystkie pamiątki, wyposażenie domu.
Nie pamiętam, ile razy pisałem do policji, prokuratury, żeby poskromili jakoś tego łobuza. Bez odzewu. Pisałem do inspekcji budowlanej. Przyjechali dopiero wtedy, jak już z domu nic nie zostało. Przecież było wyraźnie widać, że to wszystko zrobiono ciężkim sprzętem.

CRN: W jaki sposób znalazł się pan we Wrocławiu?

Jacek Karpiński: Jak mi zabrali dom, pomieszkiwałem w Aninie. Potem wyjechałem na pół roku do Szwajcarii, żeby tam robić na zlecenie nowy skaner. To jest specjalny skaner do sprawdzania ksiąg rachunkowych. Sczytuje liczby, przesyła do komputera, gdzie są prowadzone obliczenia. Ja z synem Danielem zajmowałem się tylko konstrukcją. Sprzedaż będą prowadzić Szwajcarzy.
Kiedy wróciłem, przyjaciółka namówiła mnie na przenosiny do Wrocławia. Mam stąd bliżej do synów. Dwaj mieszkają w Szwajcarii, trzeci, Daniel, przyjechał dwa lata temu do Wrocławia. Bardzo zdolny chłopak. Tak jak ja – elektronik i
informatyk. Będziemy razem robić wersję mobilną tego skanera.

CRN: Banki dały już panu spokój?

Jacek Karpiński: Niezupełnie. Jeszcze spłacam długi. Idzie na to jedna czwarta mojej emerytury.”

Jacek Karpiński, genialny wynalazca, inżynier, który mógł tak wiele osiągnąć, gdyby nie jego umiłowanie dla kraju, dla Polski, pod koniec swojego życia pracował przy stronach internetowych, żeby mógł przeżyć.
Zmarł w biedzie.
Piszę te słowa z ogromnym szacunkiem dla niego.
Mógł być wielki w świecie – chciał być wielkim w Polsce. Czy przegrał?
Andrzej Kusior    Stowarzyszenie Informatyka Podkarpacka www.informatykapodkarpacka.pl
Źródło: akwedukt.nowyekran.pl

Opublikowany w Ciekawe, Patriotyzm, Polityka, Warto wiedzieć | Otagowane: | Komentarzy: 25 »

Zmowa milczenia

Posted by Dzieckonmp w dniu 10/05/2012

Dramatyczna historia wyprzedaży Stoczni Gdańskiej i Gdyńskiej
 
samotna walka bohaterskiego Kapitana Żeglugi Wielkiej Bogusława Hutyry
 
zobacz jak Nas upodlili .

Opublikowany w Film, Patriotyzm, Polityka | Otagowane: , | Komentarzy: 14 »

Przyszedł czas, by powiedzieć Polakom, że muszą się wyrzec swojej polskości.

Posted by Dzieckonmp w dniu 08/05/2012

Lider Ruchu Palikota Janusz Palikot na konwersatorium „Dialog i Przyszłość” zorganizowanego przez Aleksandra Kwaśniewskiego w lutym tego roku oświadczył publicznie, że:

 

Przyszedł czas, by powiedzieć Polakom, że muszą się wyrzec swojej polskości.

 

W spotkaniu uczestniczyła większość z sympatyzujących z centrolewicą polityków:

Józef Oleksy, Leszek Miller i Włodzimierz Cimoszewicz, Janusz Palikot, twórca Gadu-Gadu Łukasz Foltyn, socjolog prof. Janusz Czapiński, założyciel „Krytyki Politycznej” Sławomir Sierakowski, poseł Platformy Obywatelskiej Dariusz Rosati, minister zdrowia w rządzie Donalda Tuska Bartosz Arłukowicz (zatrzymały go obowiązki w ministerstwie, ale obiecał, że na następne spotkanie przyjdzie), szef Stronnictwa Demokratycznego Paweł Piskorski, doradca prezydenta Tomasz Nałęcz i senator Marek Borowski.

Aleksander Kwaśniewski strofował Palikota, słowami “Proszę nie szaleć. Rozumiem intencje, ale odradzałbym takie sądy“.

Wymiana zdań między oboma panami jest jednak niezwykle symptomatyczna. Aleksander Kwaśniewski wskazać miał, że rozumie intencje Palikota. Jeśli coś mu się nie podobało to raczej tak otwarte mówienie o tym, co jest celem lewicy. Takich rzeczy nie należy mówić publicznie, je należy realizować. Poważny polityk zamiast opowiadać o wynarodowieniu, powinien się nim zajmować. I taki właśnie projekt jest realizowany, także przez rzekomo centroprawicowy rząd PO. Reforma nauczania historii, wyrzucanie z programów wielkiej polskiej literatury, obrzydzanie przez media i ludzi kultury polskiej historii – to wszystko służyć ma właśnie celowi, który tak otwarcie sformułował Palikot. Za co zresztą trzeba być mu wdzięcznym.

Wdzięczność za kilka słów prawdy, nie może jednak oznaczać zgody na tak sformułowany program. A powód jest niezmiernie prosty. Własnej tożsamości wyrzec się nie da, a jeśli ktoś próbuje to zrobić, to zamiast uniwersalisty, kogoś o szerokich horyzontach, powstaje zdeklasowany niewolnik, który nienawidzi tego, co swoje, i nie potrafi zachwycić się tym, co inne. Bez korzeni, bez języka, kultury, miłości do Ojczyzny, nie można rzeczywiście kochać innych kultur czy szanować innych narodów. Wyrzeczenie się własnej kultury i tożsamości prowadzi do nihilizmu, a nie do uniwersalizmu. A jego efektem nie będzie powstanie klasy Europejczyków, ale niewolników, którzy służyć będą tym, którzy mają siłę i dumę z własnej tożsamości.

 

Tymczasem Janusz Kown-Mikke na swoim blogu przypomniał, że takie rzeczy głosiła już dawno Róża Luksemburg: “Polacy muszą wyrzec się swojej polskości, żeby móc przemienić się w socjalistów, bo przecież socjalizm pasuje do Polaków jak siodło do krowy”- JKM przypomniał złotą myśl wielkiego przywódcy Józefa Stalina.

 

 

źródło: http://www.wprost.pl/ar/306384/Palikot-trzeba-sie-wyrzec-polskosci-Kwasniewski-prosze-nie-szalec/

inne komentarze:

http://www.fronda.pl/news/czytaj/tytul/terlikowski:_palikot_wyrzeka_sie_polskosci_19187

http://awantura.salon24.pl/392534,palikot-jak-roza-luksemburg-trzeba-sie-wyrzec-polskosci

Opublikowany w Alert, Patriotyzm, Polityka, Warto wiedzieć | Otagowane: , , , | Komentarzy: 14 »

5 dni wojny

Posted by Dzieckonmp w dniu 01/05/2012

Wielu ludziom zależało, by ten film nie dostał się do polskich kin.

Film opowiada o odwadze międzynarodowych reporterów i Gruzinów, ukazując prawdziwą cenę militarnego konfliktu. Film został nakręcony w Gruzji w ciągu 6 tygodni. 5 dni wojny jest trzymającym w napięciu i poruszającym obrazem ludzi, którzy – ryzykując własnym życiem – każdego dnia przesyłają wiadomości z linii frontu.

Podczas gdy naród walczy o przetrwanie, odważna koalicja prezydentów, na czele z prezydentem Lechem Kaczyńskim, leci do Tbilisi, ryzykując życiem w obronie Gruzji.

Inspiracją do powstania filmu były prawdziwe wydarzenia, które rozegrały się podczas błyskawicznej, ale niszczycielskiej, pięciodniowej wojny między Rosją a Gruzją w 2008 roku.

Polacy stanęli na wysokości zadania – od 27.04 film jest w naszych kinach! Dzisiaj trzeba pomóc w tym, by jak najwięcej osób mogło się o nim dowiedzieć.

Film ten początkowo nie miał szansy na zaistnienie w Polsce. Dzięki determinacji paru osób, po wielu trudach, udało się wprowadzić film do 50 kin.

Dzięki temu możemy się przekonać, że pierwszą ofiarą wojny jest prawda. Wojna z 2008 roku pokazuje siłę mocarstwa, niemoc lidera małego państwa  oraz  kluczową pomoc innych krajów (w tym krok naszego Prezydenta!).

Film w całości został dedykowany Lechowi Kaczyńskiemu. W polskiej wersji językowej są fragmenty jego autentycznych wystąpień. Widziałem ten film – wiem, że jest dobry!

Zobacz zapowiedź:

Film jest potężną inspiracją do podjęcia tematu wolności. Po zobaczeniu tej autentycznej historii przekonasz się, że wolność została nam ZADANA i mając oczy szeroko OTWARTE – trzeba o nią dbać.

Internauci!
Zachęcam Was – idźcie do kina! Niech film, który wielu na świecie i w Polsce chciałoby zmarginalizować, stanie się hitem.
I niech dalej inspiruje do walki o wolność. Wizyta w kinie w ten weekend jest kluczowa. Jeśli przyjdziemy – film będzie długo pokazywany. Jeśli nas nie będzie – szybko zostanie zdjęty z ekranów.

Lista kin znajduje się tutaj:
http://pierwszaofiarawojny.pl/lista-kin/

Źródło: pierwszaofiarawojny.pl/

Opublikowany w Film, KOMUNIKATY, Patriotyzm, Warto wiedzieć | Otagowane: , , , , | Komentarzy: 51 »

1 maja 2012r Filipińczycy modlą się za Polskę – dołączmy do Nich

Posted by Dzieckonmp w dniu 30/04/2012

Milion różańców w intencji pokoju na świecie odmawiają codziennie Filipińczycy.

W ciągu 201 dni modlitwą objęte zostaną wszystkie kraje. Różańcowa krucjata za świat rozpoczęła się

10 października 2011 r., a zakończy 30 maja.

Za POLSKĘ będą się modlić 1 maja 2012r – dołączmy się do tej modlitwy.



1 maja 2012r o godz. 12:00 (lub innej porze w miarę możliwości) wszyscy Polacy którzy pragną dobra Polski zbierajmy się w kościołach, kaplicach czy kapliczkach przydrożnych lub innych miejscach publicznych i odmówmy razem Ciesz się, Królowo Anielska oraz różaniec (Tajemnice Bolesne) za naszą Ojczyznę i o pokój na świecie


Prosimy o przekazanie dalej tej informacji !!!
Więcej na ten temat : http://www.millionrosesfortheworld.org/onecountrymain.html

“Zobowiązuję się odmawiać jeden różaniec codziennie, w każdym dniu w intencji danego narodu, aż przemodlę wszystkie narody świata”

Nasz cel: Od poniedziałku do soboty odmawiać różaniec za jeden kraj. W przeciągu 100 dni każdy z nas przemodli wszystkie kraje świata.

“Milion Róż dla Świata” – modlitewne działanie

10 października 2011 – 30 maja 2012
Jeden różaniec, Jeden kraj, Pokój na Świecie

Kraj: Polska (Europa) Dzień 176: 1 maja 2012
- Tajemnice Bolesne

Intencje dla Polski:

  1.  Aby Polska przeciwdziałała w wykorzystywaniu i handlu kobietami.
  2. Aby rząd rozwiązał problemy sądownictwa które jest nieefektywne i nieskuteczne.
  3. Aby dwa miliony Polaków którzy są za granicą mogły zbudować sobie nowe życie.
  4. Aby wzrost ekonomiczny stworzył więcej miejsc pracy i podniósł poziom życia 8 milionów Polaków żyjących w biedzie.
  5. Aby błogosławiony Jan Paweł II był dalej inspiracją dla całego świata

Filipiny: Krucjata Różańca w intencji pokoju

Pierwszy różaniec Filipińczycy odmówili za wychodzącą z krwawej wojny domowej Angolę. W ciągu kolejnych dni modlitwą objęte zostały wszystkie kraje Czarnego Lądu, w tym dopiero co powstały Południowy Sudan. Następnie kolej przyszła na Bliski Wschód i Amerykę. Obecnie każdego dnia milion Filipińczyków modli się za jedno z państw azjatyckich. Proszono m.in. o zaprzestanie prześladowań chrześcijan i przezwyciężenie podziałów kastowych w Indiach, dla Pakistanu o tolerancję, która pokona ekstremizmy religijne, a dla Chin o wolność religijną. Różaniec odmawiany jest indywidualnie, a do uczestnictwa w modlitewnej krucjacie za świat Kościół zaprosił także Filipińczyków żyjących na emigracji.

Akcji przyświecają słowa papieża Piusa IX: „Daj mi armię odmawiającą milion różańców dziennie, a zwyciężę świat”. Inicjatywa spotkała się z wielkim odzewem. Abp Antonio Ledesma podkreśla, że „jest to nie tylko okazja do uwrażliwienia na potrzeby ludzi żyjących w innych krajach, ale także do katechezy, ponieważ każdy z uczestników krucjaty dostaje materiały pozwalające lepiej odkryć znaczenie i siłę różańca”.

Modlitwą zostanie objęta także Polska. Będzie to miało miejsce 1 maja, w rocznicę beatyfikacji Jana Pawła II, którego Filipińczycy wspominają jako Papieża Bożego Miłosierdzia.

B. Zajączkowska, Filipiny

źródło: http://www.fidesetratio.pl/pl/37621/82481/1_maja_Filipinczycy_modla_sie_za_Polske-dolaczmy_do_Nich.html

Opublikowany w Apel, KOMUNIKATY, Kościół, Patriotyzm, Różaniec, Warto wiedzieć | Otagowane: , , | Komentarzy: 49 »

Marsz kamerą TV Trwam

Posted by Dzieckonmp w dniu 24/04/2012

Idąc na marszu w pewnym momencie z głośników szła pieśń “Czerwone maki ” którą śpiewałem na głos zapraszając innych do włączenia się. Obok mnie szedł facet w wieku około 32 lata i bardzo przysłuchiwał  sie temu śpiewowi. Gdy się zakończyła odezwał się do mnie takimi słowami. “Pokończyłem różne szkoły ze studiami magisterskimi włącznie, ale nikt , nigdy nie uczył nas tej pieśni. Jakże piękna jest ta piosenka.” Sam zdziwiłem się że aż tak ludzie mogą nie znać bardzo popularnych piosenek. Dlatego nigdy bym takiego pytania nie zadał , ale teraz bardziej z ciekawości wstawiam ankietę kto zna tą pieśń , a kto usłyszał ją dopiero teraz. Poniżej pieśń ” Czerwone Maki”

 

 

Opublikowany w Film, Patriotyzm | Otagowane: , , , | Komentarzy: 96 »

Gigantyczny Marsz w Warszawie 21.04.2012

Posted by Dzieckonmp w dniu 23/04/2012

Takiej manifestacji Warszawa nie widziała od lat. Morze biało-czerwonych flag łopoczących w słońcu, las transparentów, plac Trzech Krzyży i przyległe ulice wypełnione po brzegi. Tego dnia widziałem naprawdę piękną Polskę. I choć to nie było święto, to takiego lasu biało-czerwonych flag reprezentacyjne Aleje Ujazdowskie z pewnością już bardzo dawno nie widziały. Około 200 tys Polaków przeszło w marszu przeciwko dyskryminacji mediów katolickich, przeciwko niszczeniu przez rząd Donalda Tuska wolności słowa. Widziałem po raz pierwszy od dawna nadzieje na twarzach ludzi, nadzieję i radość że wreszcie przyszło nas taka ogromna ilość. Przez te twarze przebijała się radość – Udało się wreszcie”.   Przebijała się satysfakcja że mrówcza praca każdego Patriotycznie nastawionego Polaka przynosi efekt. To co widziałem  napawa nadzieją i pewnością że Polski nie oddamy, że nie oddamy TV Trwam złoczyńcom z PO. Poczuliśmy wszyscy że niedługo wygramy, że nastąpi koniec zdrajców narodu polskiego. 

Przyszło wielu i pokazać trzeba wielu. Pełna relacja 42 minuty przemarszu – bez komentarzy i montażu. Oceńcie sami. 

Do zgromadzonych przemówiła następnie Ewa Stankiewicz – prezes stowarzyszenia Solidarni 2010.
- Panie premierze, wielka część narodu uważa pana za zdrajcę stanu. Niech pan nie grozi politykom. Demonstruje pan siłę wobec słabszych. Wobec silniejszych jest pan uległy. Przechodzi pan do historii jako największy zdrajca Polski.
- Panie prezydencie, jeszcze przed zakończeniem śledztwa mówi pan, że przyczyny katastrofy są smoleńskiej są arcyboleśnie proste. Rosjanie zacierają ślady na pana oczach. Pana obowiązkiem jest dbanie o rzetelne śledztwo, a nie mówienie o przyczynach bez pokrycia w faktach. Pana działalność zagraża suwerenności Polski – powiedziała Ewa Stankiewicz. Przypomnijmy główne tezy wypowiedzi:
1) Smoleńsk to zamach w którym mogło dość do dobijania rannych
2) Tusk zdrajca narodu i to prawdopodobnie największy w historii Polski
3) Komorowski powiązany z Putinem mordercą własnych obywateli i dziennikarzy
O ile polskie odpowiedniki władzy w Kremlu mogą jej wybaczyć bo i tak piorą ludziom mózgi za pomocą mediów, to Putin po otwarciu granic z Kaliningradem już taki „doby” być nie musi. Wiemy, że jest chorobliwie czuły na punkcie swego „ego”, po naszych politykach wszystko spływa, bo nie tworzą samodzielnej polityki, tylko „europejską”. Widać, że dla tej kobiety są sprawy ważniejsze od jej doczesnego życia i z takich ludzi trzeba brać przykład!

Homilia bp Antoniego Dydycza. Marsz w obronie wolnych mediów w Warszawie

Wczoraj byłem na pl. Trzech Krzyży w marszu w obronie wolnych mediów oraz w obronie telewizji Trwam. Uczestniczyłem we mszy i w marszu i mam bardzo pozytywne doświadczenie. Jestem dumny, że jestem Polakiem i jestem dumny, że jestem katolikiem. Dzisiaj przeżyłem cudowny dzień, podczas marszu doświadczyłem mnóstwo ciepła i miłości a sama atmosfera była motywująca. Wspólne śpiewy i jedność oraz zgoda. Wiele organizacji pod jednym szyldem a Masza i katecheza były przepiękne a i pogoda dopisywała dopiero pod koniec marszu się popsuła ale był upał. Jestem mile zaskoczony w śród nas były osoby młode, dzieci, starsze ale również osoby chore i bardzo ich najbardziej podziwiam, że mimo choroby byli z nami. Najbardziej byłem zaskoczony, że było tyle ludzi a sam pl. Trzech Krzyży nie mógł pomieścić tyle społeczeństwa z całej Polski i nie był do tego nawet przygotowany. Jak wiadomo w mediach piszą i mówią co innego tym bardziej zaniżają statystyki, że było nas znacznie mniej. Ale wiem jedno, że było nas więcej niż 100 tysięcy. Ludzie byli z daleka i non stop dojeżdżały nowe autokary z ludźmi. Podczas marszu byli z nami księża a po za tym czuliśmy wielkie poparcie Kościoła katolickiego. Na spotkaniu był odczytany apel episkopatu Polski, gdzie kościół apeluje do rządu o przyznanie koncesji telewizji Trwam. A został pobity następny rekord bo jeszcze tyle ludzi nie widziałem a do Warszawy przyjechały ogromne pielgrzymki. Nie potrafię opisać przeżyć, które doświadczyłem podczas marszu i każdy człowiek był skory by pomagać drugiemu. Ludzie mili i optymistycznie nastawieni na świat chętnie do pomocy drugiemu. W śród nas byli politycy Prawa i Sprawiedliwości i Solidarnej Polski a prawica zjednoczyła się. W śród nas byli też organizacje w tym solidarni 2010 i inne organizacje. Podczas tego marszy gasły wszystkie spory i podziały. A drogą telewizyjną z Chicago łączył się z nami ks. Tadeusz Rydzyk. W czasie marszu czułem obecność nie tylko Boga ale również naszego wielkiego Polaka błogosławionego Jana Pawła II, który nam z nieba błogosławił. Zrozumiałem, że można nam wszystko zabrać, ale wiary nie można zabrać.
W śród nas byli też aktorzy w tym Pani Katarzyna Łaniewska znana jako Babcia Józia z serialu.
W czasie marszy były pieśni religijne oraz patriotyczne. Wszem nie każdy mógł przyjąć komunię świętą, ponieważ było nas tak wielu, ale wielkie podziękowania dla księży, dla których było to wyzwanie. Występował z nami zespół Kapela z nad Baryczy . Ja nie będę się za bardzo rozpisywać, ale nie żałuję że tu byłem, ponieważ przeżycia były nie do opisania a do domu wróciłem z nadzieją a przede wszystkim wróciłem silniejszy, pełen wiary.

list czytelnika.

Do czytelników mam prośbę o podzielenie się tym jak reagowały gazety i TV. Co pokazały bo ja nie miałem możliwości śledzenia byłem w trasie.

Opublikowany w Film, KOMUNIKATY, Kościół, Patriotyzm, Polityka, Prześladowanie Chrześcijan, Radio Maryja, Warto wiedzieć, Świat innymi oczami | Otagowane: , , | Komentarzy: 82 »

Ten rząd boi się wartości

Posted by Dzieckonmp w dniu 18/04/2012

Z Małgorzatą Wassermann, córką ministra Zbigniewa Wassermanna, który zginął w katastrofie polskiego samolotu rządowego pod Smoleńskiem 10 kwietnia 2010 roku, rozmawia Agnieszka Żurek.

Od katastrofy smoleńskiej minęły dwa lata. Co w tym czasie okazało się dla Pani najtrudniejsze?
- Trzeba tu oddzielić sferę prywatną od publicznej. W sferze prywatnej takiego rodzaju wydarzenia nie da się oczywiście z niczym porównać. Natomiast jeżeli chodzi o sposób wyjaśniania tej katastrofy przez osoby odpowiedzialne za nasze państwo, mamy do czynienia z całkowitym ignorowaniem tej sprawy przez polski rząd i z mozolnym odkłamywaniem przez rodziny nieprawd, które przez te dwa lata podawano w mediach. Uważam, że kłamstwa, którymi się nas od początku karmi, są celowo produkowane. Chodzi po pierwsze o to, żeby w opinii publicznej utrwalić nieprawdziwy przebieg tego zdarzenia, a po drugie, zmęczyć społeczeństwo tak, żeby nie było ono już w żaden sposób wrażliwe na ten temat. Myślę, że to ostatnie się udało. Jest to, moim zdaniem, największy grzech, jaki popełniono w tej sprawie. Liczę jednak na to, że pamięć ludzka i historia będzie sprawiedliwa i że z czasem uda się nie tylko wyjaśnić przyczyny katastrofy, ale przede wszystkim w odpowiedni sposób potraktować tych ludzi, którzy celowo działali po to, żeby wywołać w społeczeństwie określony obraz tego wydarzenia.

Które z kłamstw wymieniłaby Pani jako najbardziej jaskrawe i najczęściej powtarzane?
- Podstawowa kwestia to rozpowszechniana już kilka minut po katastrofie teza o winie pilotów, forsowana na siłę – na początku mimo braku jakiejkolwiek wiedzy, a po jakimś czasie także wbrew uzyskanej wiedzy i wbrew logice. Powstała cała grupa pseudoekspertów, którzy pisali na ten temat książki i chętnie wypowiadali się w środkach masowego przekazu. Zawsze mnie dziwiło, że osoby, które nie mają – a przynajmniej nie powinny mieć – dostępu do materiałów komisji zajmującej się wyjaśnianiem przyczyn katastrofy czy też do akt prokuratury, z taką łatwością formułowały tezy, o których dzisiaj wszyscy wiemy, że były one nieprawdziwe. W związku z ekshumacjami śp. Przemysława Gosiewskiego i śp. Janusza Kurtyki wielokrotnie byłam pytana, po co to wszystko i co to ma dać. Odpowiadałam wtedy jasno: “Nie chcecie wiedzieć o niczym, co mogłoby podważyć z góry podaną wam tezę”. W normalnym postępowaniu przygotowawczym najpierw przeprowadza się wszystkie dowody, a dopiero później stawia tezę. Tutaj natomiast wykonano ogrom pracy po to tylko, żeby odwrócić tę normalną kolejność. Toczymy straszną walkę o to, żeby nadać normalny bieg postępowaniu.

Walka toczy się zatem o podstawowe reguły.
- Tak, to jest walka o podstawowe reguły, jakimi rządzi się proces karny, i podstawowe zasady stosowane w wyjaśnianiu różnego rodzaju katastrof. To nie do wiary, że w XXI wieku w Europie coś takiego może się wydarzyć, że dzieje się to na oczach całego świata i że można jeszcze wmówić społeczeństwu, że wszystko jest w porządku.

Pani wniosek o ekshumację ciała ojca z pewnością dodał odwagi pozostałym rodzinom ofiar katastrofy.
- Trzeba pamiętać, że prokuratura wykonuje czynności ekshumacyjne z urzędu. Można jedynie jej sygnalizować, żeby wykonała tę czynność. Muszę powiedzieć, że stoczyłam ogromną walkę, żeby doprowadzić do tak oczywistej czynności, jaką jest przeprowadzenie sekcji zwłok.

O czym mówią wyniki ekshumacji?
- Nadal czekam na opinię uzupełniającą, ale już częściowe wyniki, które otrzymaliśmy, mówią w sposób niebudzący wątpliwości, że Rosjanie w ogromnej części fałszują dokumentację, którą do nas przysyłają. Zdecydowanie łatwiej policzyć to, co się zgadza z dokumentacją rosyjską, niż to, co się z nią nie zgadza.

Prokuratura nadal bada wątek uruchomienia przez Pani ojca telefonu komórkowego na pokładzie samolotu?
- Tak. Nie mam jeszcze odpowiedzi w tej sprawie.

Panią, jako prawnika, ta sytuacja musi szczególnie boleć, bo ma Pani świadomość, jak to śledztwo powinno wyglądać.
- Tak, mam taką świadomość, ale przez te dwa lata nauczyłam się, że zupełnie nie należy oglądać się na to, co mówią inni, ale konsekwentnie, krok po kroku, walczyć o sprawy, które wydają się istotne, w sposób procesowy i profesjonalny. W śledztwie dużą rolę odegrał między innymi “Nasz Dziennik”. Inaczej opinia publiczna nie miałaby możliwości uzyskania wiedzy na ten temat. My, rodziny, jesteśmy związani tajemnicą śledztwa. W przypadku niektórych dokumentów ta tajemnica jest podwójna, ponieważ są one oklauzulowane i znajdują się w kancelarii tajnej. To powoduje, że nie mogę udostępnić opinii publicznej tej wiedzy, jaką chciałabym przekazać, jeśli wcześniej prokuratura bądź państwo nie pozyskacie jej z innych źródeł.

Rodziny mają związane ręce.
- Dokładnie tak. Staram się jednak wykazać pewne rzeczy procesowo. Inaczej nie sposób o tych sprawach się dowiedzieć. Początkowo wszyscy gorączkowo reagowaliśmy na przekazywane opinii publicznej informacje. Po pewnym czasie przyjęłam jednak metodę spokojnego reagowania na pojawiające się kłamstwa i skupienia się na tym, w jaki sposób je obnażyć. Kłamstw było już tak dużo, że chyba została przekroczona jakaś granica – teraz reaguję na nie spokojnie, myślę: “O, pojawiło się kolejne. Dobrze, zabierzemy się za nie i damy sobie z nim radę”. Nie denerwuję się już tak bardzo i nie pytam za każdym razem: “Dlaczego oni nam to robią?”.

Chyba właśnie po to, żeby osłabić ludzi, którzy są skuteczni w dochodzeniu do prawdy.
- Tak mi się wydaje.

Opublikowanie raportu Instytutu Ekspertyz Sądowych im. prof. Jana Sehna było dla Pani zaskoczeniem?
- Tak, było dla mnie dużym zaskoczeniem. Zaskoczyły mnie nie tylko ustalenia Instytutu, ale także reakcja, jaką one wywołały. Cały raport Millera opierał się na koncepcji, według której generał Błasik miał prawidłowo odczytywać wysokość, a załoga miała tego nie słyszeć. Ta teoria legła w gruzach. Pamiętam dokładnie, kiedy przedstawiano nam prezentację, według której jedyną opanowaną osobą w kokpicie miał być kapitan Protasiuk, z którym reszta załogi miała nie współpracować. Biegli z Instytutu Sehna obalili tę tezę – pokazali, że istniała pełna współpraca, a wysokość była prawidłowo odczytywana. Można zatem powiedzieć, że raport Millera, przynajmniej w tej jego części, wart jest Trybunału Stanu. Premier powinien natychmiast powołać nowy zespół, który od początku przystąpiłby do prowadzenia prac. Tymczasem wydał jedynie krótki komunikat, z którego wynikało, że właściwie nic się nie stało i nie istnieją podstawy do wznowienia prac.

Dlaczego takie zachowanie premiera jest u nas możliwe?
- Myślę, że tej arogancji premier nauczył się w czasie postępowania w sprawie afery hazardowej. Uznał, że Polacy podyskutują dwa dni, a potem dadzą spokój, a my przykryjemy to innym tematem. Wbrew logice, wbrew wiedzy i wbrew regułom uczciwości po prostu postawimy na swoim, a wy macie się z tym zgodzić i koniec. Ta metoda jest stosowana przez premiera od czasu afery hazardowej. Bardzo mocno ujawniło się to po katastrofie smoleńskiej. Nigdy nie zapomnę konferencji, na której wbrew wykazywaniu, że było inaczej, pan minister Miller wycedził przez zęby: “To był lot cywilny i koniec”. Wszyscy tymczasem wiemy, że był to lot wojskowy, potwierdziła to także ICAO. Międzynarodowa Organizacja Lotnictwa Cywilnego stwierdziła, iż to, że my postawiliśmy w Polsce wszystko na głowie i uważamy, iż to był lot cywilny, nie znaczy, że oni także zobligowani są do tego samego.

Jerzy Miller stwierdził także, że urządzenia pokładowe przestały działać na wysokości 16 metrów w wyniku tego, że na… szóstym metrze doszło do zderzenia z brzozą.
- Na to nakłada się cały szereg skandalicznych wypowiedzi innych przedstawicieli władzy. Osobą, która przoduje w tego rodzaju wypowiedziach, jest rzecznik rządu Paweł Graś. Jego komunikaty dotyczące Smoleńska są wypowiedziami, za które w normalnym kraju byłby zdymisjonowany. Począwszy od twierdzeń w rodzaju, że badanie wraku właściwie nie jest istotne w wyjaśnianiu przyczyn katastrofy, po ostatnie stwierdzenia, że to, iż raport pokazuje nieprawdę, nie ma właściwie żadnego znaczenia, “bo nie przywróci to życia ofiarom”. Pamiętam, że kiedy publicznie powiedziałam, iż jeśli prokuratura nie ustosunkuje się do mojego wniosku o ekshumację, wtedy złamię tajemnicę i dla dobra sprawy ujawnię materiały śledztwa, mimo że zostaną mi potem postawione zarzuty, pan poseł Andrzej Halicki oznajmił następnego dnia, iż “on wie, że ja kłamię i że wszystko się zgadza”. Zadałabym pytanie, jaki dostęp do materiałów śledztwa ma pan Halicki. Inną sprawą jest to, że mówiłam prawdę, co zostało potwierdzone w wyniku ekshumacji. Ten przykład pokazuje, do jakiego stopnia ludzie z obozu rządzącego nie liczą się z faktami, zajmując się jedynie PR i propagandą.

Na przestrzeni ostatniego roku upadły dwa główne kłamstwa na temat katastrofy smoleńskiej – teza o naciskach wywieranych przez generała Błasika i teza o tym, że skrzydło samolotu odpadło w wyniku zderzenia z brzozą.
- Zgadza się. Oczekujemy ze zniecierpliwieniem na wyniki pracy zarówno środowisk naukowych, jak i na opinie biegłych. Myślę, że pojawiła się nadzieja na prawdę. Poza tym odbyło się wysłuchanie publiczne w Parlamencie Europejskim. Wiemy już, że środowiska naukowe nie dają wiary tej wersji, która jest podawana oficjalnie. Twierdzą, iż przeczy ona prawom fizyki.

To najlepiej pokazuje rzeczywiste intencje wyjaśnienia przyczyn katastrofy przez komisję Millera.
- Przeglądałam ostatnio swoje notatki, które robiłam w czasie różnych spotkań. Zapisywałam sobie cytaty, bo nie mogłam uwierzyć, że takie stwierdzenia padają. Znalazłam na przykład cytat, gdzie bodajże pan Andrzej Melak powiedział: “No dobrze, panie premierze, ale oddaliśmy to śledztwo i nie mamy na nic wpływu”. I w tym momencie pan minister Miller wziął mikrofon do ręki i powiedział: “No właśnie. I o to chodziło, bo za nic nie odpowiadamy”.

Sposób traktowania rodzin ofiar katastrofy przez rząd zmienił się na przestrzeni tych dwóch lat?
- Nie ma żadnego sposobu traktowania rodzin przez rząd. Dla rządu problem katastrofy, jej wyjaśniania, problem rodzin ofiar nie istnieje od kilkunastu miesięcy. Rząd problem zakończył. Opublikował nieprawdziwy raport Millera i zamknął dyskusję. Kiedy odbywała się prezentacja raportu Millera, zadałam bardzo dużo pytań, wyszłam bardzo zmęczona po wielu godzinach rozmowy. Gdy stałam pod Sejmem, podeszli do mnie dziennikarze. Podczas rozmowy z nimi poprosiłam ich o jedną rzecz – żeby przeszli kilka wejść dalej, podeszli do premiera i zadali mu pytanie o to, co powiedział w styczniu 2011 roku – że sporządzimy własny raport i jeśli będzie on rozbieżny z raportem MAK, wtedy odwołamy się do instytucji międzynarodowych. Powiedziałam do dziennikarzy: “Mają państwo raport, jest on rozbieżny z ustaleniami MAK. Idźcie do premiera i zadajcie mu publicznie pytanie, gdzie, kiedy i w jakim trybie będzie odwoływał się do instytucji międzynarodowych”. Myśli pani, że się doczekałam?

Część opinii publicznej nadal naciska jednak na powołanie komisji międzynarodowej do zbadania przyczyn katastrofy smoleńskiej. Trudno chyba się łudzić, że stanie się to za kadencji tego rządu.
- Liczę na to, że dojdzie do zmiany rządu, zanim ten obecny doprowadzi do całkowitego upadku naszego kraju. Myślę, iż konieczne będzie powołanie komisji śledczej, aby społeczeństwo mogło się dowiedzieć, jak ten rząd zachowywał się po katastrofie i jakie decyzje podejmował, a właściwie – jakich nie podejmował. Gdyby doszło do powołania takiej komisji w normalnych warunkach – nie mam tu na myśli oczywiście czegoś na kształt tego, co Platforma zaserwowała nam po aferze hazardowej – ci ludzie znikną z życia publicznego na zawsze. Wierzę, że historia oceni zarówno tych, którzy zginęli, jak i tych, którzy ukrywali prawdę o przyczynach tragedii. Dla tych drugich będzie to miażdżące.

Wielu ludzi już ich odpowiednio oceniło.
- To prawda, niemniej jednak spora część społeczeństwa uwierzyła w kłamstwa, które nam bez przerwy serwowano. Rzeczą niesamowitą, która, jestem pewna, nie wydarzyłaby się, gdyby ci wszyscy ludzie nie zginęli w katastrofie, jest to, co się stało pod krzyżem na Krakowskim Przedmieściu, i to, co dzieje się dalej. Jesteśmy dzisiaj świadkami tego, jak bardzo niszczony jest Kościół, który na trwale związany jest z Polską, z naszą historią i kulturą. To jest coś niesamowitego, żeby w miejscu, w którym ludzie się modlą, działy się takie rzeczy, jak miało to miejsce, i żeby rozgrywało się to na oczach niereagującej na to policji i straży miejskiej. Działo się to przecież za cichym przyzwoleniem prezydent Warszawy.

A także prezydenta Polski. Jego pierwszy po wyborze wywiad udzielony “Gazecie Wyborczej”, w którym zadeklarował “przeniesienie krzyża w godniejsze miejsce”, okazał się złowieszczą zapowiedzią nadejścia “nowej ery”.
- Dokładnie tak, nadeszła “nowa era”. Jeśli dobrze pamiętam, mniej więcej 2 proc. społeczeństwa nie życzy sobie religii w szkołach. Uznałabym, że przy takim wyniku nie ma w ogóle o czym dyskutować. Temat nie powinien istnieć. Tymczasem do programów telewizyjnych bezustannie zapraszani są posłowie o zdecydowanie antyklerykalnych poglądach i ten temat jest w kółko omawiany. Te same osoby, które reprezentują nasze państwo, na pytanie o stosunek do śmierci bł. księdza Jerzego Popiełuszki odpowiadają, że jest im wszystko jedno. Jest to zabijanie ducha Narodu i wprowadzanie kraju na drogę moralnej rozsypki. To jest coś, czego nie wybaczą kolejne pokolenia.

Ani kolejne, ani poprzednie. Wielu ludzi w naszej historii było gotowych poświęcić dla Polski wszystko. To zobowiązanie wciąż jest jednak żywe dla współczesnych Polaków.
- Tak. Myślę, że z jednej strony pracuje się bardzo intensywnie nad tym, żeby wypłukać Polaków z wartości, ale z drugiej strony – im bardziej się nad tym pracuje, tym więcej ludzi się budzi i zdaje sobie sprawę, że nie mogą patrzeć spokojnie na otaczającą nas rzeczywistość. Dziś także trzeba walczyć – inaczej niż w 1920, 1944 czy 1956 roku, ale znów nadszedł moment, w którym – jeśli nie podejmiemy walki – może się to bardzo źle skończyć dla naszego kraju. Coraz więcej ludzi to rozumie.

Mimo dwóch lat od katastrofy smoleńskiej władze Warszawy wciąż odmawiają upamiętnienia poległych.
- Chciałabym bardzo, żeby w drugą rocznicę tragedii smoleńskiej poza Telewizją Trwam, “Naszym Dziennikiem” i kilkoma innymi mediami poświęcono choć odrobinę czasu tym ludziom, którzy zginęli w tak strasznej katastrofie. Rok temu ani telewizja państwowa, ani telewizje komercyjne nie poświęciły tym ludziom specjalnej uwagi. Oni zasłużyli na pamięć, na tę jedną modlitwę czy na tę jedną zapaloną świeczkę. To jest niegodne, że tam, gdzie rządzi Platforma Obywatelska, nie może stanąć pomnik, krzyż czy tablica upamiętniająca ofiary. Takie tablice powstają w mniejszych lub większych miastach, a w siedzibie prezydenta nie ma na to miejsca.

Profesor Piotr Gliński sformułował tezę, że po katastrofie smoleńskiej 90 procent polskiego społeczeństwa stanowiło pewnego rodzaju wspólnotę polityczną i że był to fenomen niespotykany wcześniej. Może z tego właśnie powodu uruchomiono tak potężne środki, żeby tę wspólnotę rozbić?
- Zgadzam się w stu procentach. Stopień przerażenia utworzeniem tej wspólnoty był ze strony rządu tak duży, że zamiast zadbać o bezpieczeństwo państwa po śmierci tylu kluczowych dla jego funkcjonowania osób i zamiast wyjaśnić przyczyny tragedii, zadbali tylko o to, żeby przykryć ten temat, uciec od niego i znowu ograć, okłamać społeczeństwo. Za każdym razem, kiedy wychodziła na jaw ich słabość i nieumiejętność rządzenia, rozgrywali kolejną akcję mającą przykryć ich nieudolność.

Stąd może ostatnie ataki na Kościół – nietrudno przewidzieć, że uderzenie w to, co dla wielu Polaków jest drogie, wywoła emocje i odwróci uwagę od innych spraw. Jest to ponadto cios wymierzony we wspólnotę, jaką stanowi Kościół.
- W dodatku we wspólnotę specyficzną, bo wartościową. Odnoszę wrażenie, że ten rząd boi się jakichkolwiek wartości, wszystkiego, co ma głębię, wszystkiego, co patriotyczne i bohaterskie. On to odbiera jako zagrożenie. Kiedy doszło do katastrofy smoleńskiej, okazało się, że rządzi nami garstka ludzi bez honoru i odwagi. Ci ludzie oddali całe śledztwo Rosji, a kiedy zaczęło to wychodzić na jaw, zaczęli stosować swoje socjotechniki. Bardzo ich przeraziła jedność społeczeństwa i zgromadzenia pod krzyżem stojącym przed Pałacem Prezydenckim. Zaczęli tę wspólnotę po trochu i skutecznie rozbijać.

Co w Pani zmieniły te dwa lata?
- Wszystko. Całe nasze życie zostało wywrócone do góry nogami. Nie tylko straciliśmy Ojca – osobę, którą bardzo kochamy, ale także zostaliśmy bez głowy rodziny, bez oparcia. Ojciec miał w sobie siłę i charyzmę, z której korzystało nie tylko państwo i społeczeństwo, ale także my jako rodzina. Kiedy Ojciec pełnił funkcję ministra i kiedy przyjeżdżali do nas dziennikarze, uciekałam – uważałam, że to Ojciec najlepiej będzie nas reprezentował i że życie publiczne jest jego działką. Po jego śmierci musiałam natomiast przeżyć czołowe zderzenie z czymś, przed czym wcześniej bardzo intensywnie się broniłam. Nie sądziłam, że organizm ludzki ma aż taką wytrzymałość. Jednak jeśli chodzi o Ojca, jestem gotowa zapłacić każdą cenę i w każdym aspekcie. Przez wiele miesięcy miałam wielką potrzebę porozmawiania z nim o tym, co się wydarzyło, skonsultowania się – tak jak zawsze to robiłam w każdej ważnej sprawie. Pamiętam, jak wracałam z Moskwy i myślałam: “Wszystko mu opowiem i on na pewno będzie wiedział, co z tym zrobić”.

Jestem przekonana, że Pani ojciec pomaga Pani z Nieba.
- Tego jestem pewna.

Czego życzyłaby Pani – sobie i Polsce, w najbliższej przyszłości?
- Tego, żeby społeczeństwo znalazło w sobie tyle siły, żeby przypomnieć sobie te chwile, które nastąpiły po katastrofie, kiedy byliśmy tak bardzo zjednoczeni i w tej tragedii silni tym właśnie zjednoczeniem. I żeby powiedziało “dość!” ludziom, którzy je okłamują. Życzyłabym sobie tego, żebyśmy w Polsce zaczęli w końcu mówić prawdę, choćby była ona najtrudniejsza.

Dziękuję za rozmowę.

Źródło: radiomaryja.pl

Opublikowany w Patriotyzm, Polityka, Z prasy | Otagowane: , , , , , | Komentarzy: 7 »

SZOK! Radio Opole nie chce grać piosenki “Urodziłem się w Polsce”.

Posted by Dzieckonmp w dniu 17/04/2012

Zarzut: “szowinistyczna”. Naprawdę: PILNUJMY POLSKI

“Dziennik Zachodni” informuje o niezwykle bulwersującej sprawie - o decyzji publicznego Radia Opole, które podjęło decyzję o niepuszczaniu piosenki “Urodziłem się w Polsce”. Utwór nagrał Andrzej Nowak, lider legendarnego zespołu TSA, wraz ze swoją grupą Złe Psy.

Stacja uznała, że piosenka jest “szowinistyczna i niemedialna”.

Jestem Opolaninem z krwi i kości. Tu się urodziłem, wychowałem, założyłem zespół TSA. Zawsze podkreślałem skąd jestem. Nowej płycie patronuje urząd miasta. Biorąc to wszystko pod uwagę, decyzja Radia Opole burzy mi krew - komentuje sprawę sam muzyk.

Tekst piosenki to m. in. słowa:

“Ojciec Polak, matka Polka, polskie miasto, polska łąka, piękna nasza Polska cała, by ta Polska ocalała”.

Sprawa wybuchła, gdy – jak informuje “Dziennik Zachodni” – mieszkający od urodzenia w Opolu muzyk Andrzej Nowak zwrócił się do miejscowej stacji radiowej z prośbą o puszczanie utworu na antenie.

Musimy mieć na uwadze, że w tym czasie trzeba grać utwory wyważone i strawne dla szerokiego grona odbiorców. W mojej opinii ten utwór do nich nie należy – tłumaczy w wypowiedzi dla “Gazety Wyborczej” Tomasz Bazan, kierownik muzyczny rozgłośni.

Inne zdanie ma menadżer zespołu Złe Psy Jacek Adamczyk; w jego relacji wynika, że rozgłośnia uznała utwór za “szowinistyczny i niemedialny”.

- Przecież on nie niesie w sobie żadnych negatywnych emocji - mówi Adamczyk.

“Dziennik Zachodni” podkreśla jednocześnie, że utwór jest nadawany przez kaszubską stację Radio Kaszëbë.

Mamy nieodparte wrażenie, że Radio Opole z radością puściłoby piosenkę, gdyby w tekście zamiast słów “Polska” i “polski” znalazły się słowa “Niemcy” i “niemiecki”.

Pilnujmy Polski. Coraz uważniej.

Żródło: http://wpolityce.pl/wydarzenia/26005-szok-radio-opole-nie-chce-grac-piosenki-urodzilem-sie-w-polsce-zarzut-szowinistyczna-naprawde-pilnujmy-polski

A teraz wszyscy mogą posłuchać piosenki .

Już na początku kwietnia ukaże się nowa płyta zespołu Złe Psy. Po kilku latach milczenia Andrzej Nowak (założyciel i lider TSA) wraz z zespołem uderzają ze zdwojoną siłą! Ta płyta z pewnością nie przejdzie bez echa, a ich utwory śpiewać będzie cała Polska!

Opublikowany w Alert, Film, Patriotyzm, Polityka, Warto wiedzieć | Otagowane: , | Komentarzy: 117 »

Marsz w obronie pluralizmu w polskich mediach – Warszawa, 21.04.12r

Posted by Dzieckonmp w dniu 17/04/2012

Uważam że dla czytelników naszego bloga obecność jest obowiązkowa. Wiara bez uczynków jest martwa. Zabieramy ze sobą flagi różne transparenty, różańce i jedziemy czym się da do Warszawy zarówno osoby wierzące jak i nie wierzący gdyż walczymy o wolność słowa, o Polskę i w tej walce musimy być zjednoczeni wszyscy.Proszę przeczytać rozmowę z Ewą Stankiewicz która mówi tak : “Z rodzinnego domu wyniosłam zasadę, że trzeba się ująć za kimś, kto jest atakowany. Choćby z tego powodu, nawet jeżeli ktoś nie jest wierzący, a widzi, że drugi jest niszczony, upokarzany, mało tego, kiedy odmawia mu się prawa do istnienia i krzewienia prawdy, to powinien zareagować.”

Przez Polskę przeszło wiele manifestacji w Obronie wolności słowa a w najbliższą sobotę spotykamy się w Warszawie na Placu Trzech Krzyży o godzinie 13.     Bardzo raduje , że marsz organizują obie polskie prawicowe partie Prawo i Sprawiedliwość i Solidarna Polska, a także Biura Rodziny RAdia Maryja, Solidarni 2010, Kluby Gazety Polskiej a także jak widać Nowy Ekran:), w ten sposób działamy razem - Ojciec Tadeusz Rydzyk jednoczy:)

Tylko razem możemy coś osiągnąć

Z Ewą Stankiewicz, dokumentalistką, reżyserem,
prezesem Stowarzyszenia
“Solidarni 2010″,
rozmawia Mariusz Kamieniecki

Stowarzyszenie “Solidarni 2010″ współorganizuje Marsz w obronie Telewizji Trwam dyskryminowanej przez władzę. O co tak naprawdę toczy się walka?
- Gra idzie o jedną z najważniejszych spraw, które są niezbędne człowiekowi do życia – o wolność słowa, która w Polsce jest niestety ograniczana i reglamentowana w brutalny i bardzo bezczelny sposób. To oznaka choroby, jaka toczy system, w którym żyjemy. To także oznaka braku demokracji, czego przejawem jest dyskryminacja Telewizji Trwam. Bez wolnych, niezależnych mediów o żadnym państwie nie możemy powiedzieć, że jest demokratyczne. Jeżeli dwa miliony ludzi upomina się o równy dostęp i umieszczenie Telewizji Trwam na multipleksie cyfrowym, a ich krzyk władza ma w pogardzie, mało tego – ta pogarda jest demonstrowana publicznie, to takie traktowanie musi niepokoić, i rzeczywiście niepokoi. Mamy do czynienia z ogromnym zagrożeniem i nie jestem do końca pewna, czy jako Polacy mamy do końca świadomość tego, co się wokół nas dzieje. Tak naprawdę w Polsce w tej chwili walczymy o demokrację, bo dzieje się coś bardzo złego. Bez wolności słowa nie ma prawdziwej demokracji.

Czy walcząc o słuszne prawa, trzeba aż wychodzić na ulice?
- Niestety, do tego zmusza nas sytuacja. Jak już powiedziałam, dwa miliony zebranych podpisów, i to nie tylko zwolenników Telewizji Trwam, ale także innych ludzi – świadomych obywateli Rzeczypospolitej, którzy rozumieją, czym jest prawda. Zdają sobie oni sprawę, że bez wolnego, alternatywnego, niezależnego głosu, którego na próżno szukać w zaprzyjaźnionych z władzą mainstreamowych telewizjach prywatnych czy publicznych, mamy do czynienia jedynie z psuciem i gwałtem na polskiej demokracji. Na razie są to pokojowe marsze, ale jeżeli władza będzie głucha na nasze argumenty i będzie nadal gwałcić wolność słowa, to trzeba będzie sięgnąć po inne, bardziej radykalne środki.

Co konkretnie ma Pani na myśli?
- Poddając się manipulacji, stojąc bezczynnie, skazujemy siebie dobrowolnie na słuszną linię naszej władzy, co znamy już z okresu PRL. Jak pamiętamy, tak czy inaczej kończyło się to protestami społecznymi, często krwawymi, co w konsekwencji zaowocowało obaleniem władzy. Nikt z nas pewnie nie życzyłby sobie tego, ale zarówno ja, jak i chyba nikt zdroworozsądkowo myślący nie wyobraża sobie dalej życia w kraju, gdzie nie ma wolności słowa, gdzie mamy do czynienia z butą i lekceważeniem ludzi przez rządzących.

Dlaczego w Polsce – państwie będącym w strukturach UE, musimy upominać się o wolność słowa, i to na ulicy? Kto odpowiada za manipulację prawdą, za brak wolności słowa w polskich mediach?
- Bez wątpienia za taki nienormalny stan rzeczy, za gwałt na polskiej demokracji bezpośrednio odpowiadają: rząd Donalda Tuska i prezydent Bronisław Komorowski, którzy mają wpływ na decyzje KRRiT. Jeżeli zaś chodzi o demokrację UE, to jeżeli nie powróci i nie oprze się ona na wartościach chrześcijańskich, z których przecież wyrastają korzenie Europy, to Unia będzie miała problem w ogóle z przetrwaniem. Do tego wraca premier Viktor Orbán, który za włączenie do konstytucji słów “Boże, błogosław Węgry” jest atakowany przez UE opanowaną przez lewicową, bezczelną i nachalną ideologię, która już wielokrotnie niszczyła świat i pochłonęła miliony ofiar, a teraz niszczy Unię. Żaden organizm państwowy nie może opierać się na kłamliwej, fałszywej ideologii, która niesie przemoc i niesprawiedliwość. Niestety, większość mediów w Polsce, które powinny kontrolować władzę, służy tej ideologii, a Telewizja Trwam, która wyłamuje się z tego kręgu, jest dyskryminowana. To, z czym mamy do czynienia w Polsce, jest odzwierciedleniem sytuacji w UE, ale w znacznie zintensyfikowanym wymiarze.

Mogłaby Pani to uszczegółowić?
- Mam wrażenie, że ludzie żyjący w Polsce są utrzymywani w czymś w rodzaju matriksu i nawet nie dostrzegają, jak stopniowo, krok po kroku, ogałaca się ich z wolności i – co gorsza – używa się ich do zniewolenia samych siebie. To, z czym mamy obecnie do czynienia, to niestety tryumf nowoczesnej manipulacji, której społeczeństwo nie potrafi dostrzec i na którą jeszcze nie umie się uodpornić.

Czy zatem pod rządami PO, w walce o prawdę rzeczywiście doszliśmy do “ściany”, którą trzeba przebijać głową?
- To, czy doszliśmy do ściany, pokaże życie. Na pewno mamy do czynienia z manipulacją, czego przejawem jest np. próba ograniczenia lekcji historii w szkołach. Społeczeństwo jest niestety ogłupione, brakuje też pracy u podstaw, która może uodpornić ludzi na manipulacje i zaszczepi w nich elementarny zdrowy rozsądek, poczucie odpowiedzialności, świadomość, że brak zainteresowania i reakcji fatalnie wpływa na naszą sytuację jako państwa i Narodu. Przykładem może być umowa gazowa z Rosją, gdzie jako Polacy płacimy dziś za gaz najwięcej w Europie. Tak samo dużo może nas kosztować brak reakcji wobec nieprzyznania koncesji Telewizji Trwam. Straci na tym każdy Polak. Znajdziemy się w bardzo niebezpiecznej sytuacji, bo zagrożony będzie ostatni bastion wolnego słowa w Polsce, bastion niezależnego dziennikarstwa. Każdy Polak, niezależnie od tego, czy jest katolikiem, czy nie straci możliwość wyboru, wyrabiania sobie samemu opinii, a zatem utraci wolność i będzie skazany wyłącznie na propagandę władzy. Dlatego każdy w Polsce powinien zaprotestować i wymóc – jeżeli uda się to w sposób pokojowy, a jak nie, to siłą i stanowczością – prawo do nadawania Telewizji Trwam, a zatem prawo do wolności słowa, bez którego nie da się żyć. Tu już nie ma żartów. W najbliższą sobotę przekonamy się, na ile polskie społeczeństwo jest świadome i zdeterminowane, żeby sprzeciwić się manipulacji i stanąć po stronie zagrożonej demokracji.

Czym jest dla Pani Telewizja Trwam, dlaczego angażuje się Pani w obronę tego medium?
- To, co chcę powiedzieć, będzie pewnego rodzaju moim świadectwem. Przyznam uczciwie, że wcześniej, przed katastrofą smoleńską, nie oglądałam Telewizji Trwam. Natomiast dzisiaj jest dla mnie bardzo ważne, żeby była ona obecna i mogła się rozwijać. Po katastrofie z 10 kwietnia 2010 r. zauważyłam różnice w wiadomościach, w informacjach podawanych w mediach publicznych, prywatnych, a w Telewizji Trwam. Na przykład w Telewizji Trwam widziałam wydarzenia – czasem z udziałem tysięcy osób, które były ważne, a których sama byłam świadkiem, o których mainstreamowe telewizje nie wspominały ani słowem. Wówczas z jednej strony nabrałam ogromnego szacunku wobec dziennikarzy i samego medium za to, że rzetelnie informuje opinię publiczną, przedstawiając rzeczywistość taką, jaka ona jest, że nie uprawia propagandy, że informuje o rzeczach, które są przemilczane w innych stacjach. Z drugiej strony jest to Telewizja, która reprezentuje ludzi wierzących – katolików i – co bardzo cenne – broni Kościoła przed atakami, które de facto są atakami wymierzonymi w państwo polskie, którego tożsamość wyrasta z chrześcijaństwa, gdzie w chwilach zagrożeń wolności Naród gromadził się nie gdzie indziej jak właśnie pod krzyżem, wznosząc modlitwy do Boga. Stąd atak na Kościół, z czym mamy do czynienia dzisiaj, to także atak na polskość. Telewizja Trwam, która gromadzi ludzi wiary i która staje w obronie wartości, jest zwalczana tak jak Kościół i temu jako Naród musimy się przeciwstawić. Z rodzinnego domu wyniosłam zasadę, że trzeba się ująć za kimś, kto jest atakowany. Choćby z tego powodu, nawet jeżeli ktoś nie jest wierzący, a widzi, że drugi jest niszczony, upokarzany, mało tego, kiedy odmawia mu się prawa do istnienia i krzewienia prawdy, to powinien zareagować.

Dlaczego w sobotę warto być w Warszawie i wziąć udział w Marszu w obronie Telewizji Trwam?
- Brak kontroli deprawuje władzę. Pamiętajmy, że jeżeli aktywnie nie włączymy się w życie społeczne, chociażby wspierając media, które kontrolują i patrzą na ręce rządzącym, to ta władza – czując się bezkarnie – zrobi, co tylko zechce. Dlatego nie można być biernym i bezwolnie zgadzać się na dyskryminację Telewizji Trwam. Pamiętajmy, że dojrzałość społeczeństwa charakteryzuje i wyraża się w aktywności. Za pośrednictwem “Naszego Dziennika” zachęcam wszystkich, którym na sercu leży wolność, prawda, dobro i przyszłość naszej Ojczyzny, do przyjazdu do Warszawy i do wzięcia udziału w jednym, wspólnym marszu jedności narodowej w obronie Telewizji Trwam, która uosabia niezależność polskich mediów. Liczymy na aktywność i masowy udział Polaków w tym marszu, bo tylko razem możemy coś osiągnąć. Pokażmy władzy naszą determinację w walce o słuszne prawo.

Źródło: Naszdziennik.pl

I jeszcze europarlamentarzysta na którego ja głosowałem. Startował z Lublina

 

Opublikowany w Apel, KOMUNIKATY, Patriotyzm, Polityka, Radio Maryja | Otagowane: , , , , | Komentarzy: 32 »

Smoleńsk Udowodniony Zamach

Posted by Dzieckonmp w dniu 11/04/2012

Jasne że ich zamordowali…ale ludzie są za bardzo ślepi i ufni swoim politykom którzy i tak maja swoich ludzi w d….., nie obchodzą ich że powyjeżdżali za chlebem, ze połowa Polaków bieduje, dla nich to wszystko się nie liczy kiedy dostają od nas władzę. Tyle lat walki naszych dziadków o ten kraj idzie na marne…Ufamy nie tym ludziom którym powinniśmy, nie będę tutaj pisał o tym czy jest to prawda czy fałsz…bo kategorycznie jest to PRAWDA . JEŚLI NIE WIERZYCIE, SAMI POSZUKAJCIE FAKTÓW

Opublikowany w Film, Patriotyzm, Polityka, Warto wiedzieć | Otagowane: , , | Komentarzy: 22 »

Wiadomości wprost z …Youtube

Posted by Dzieckonmp w dniu 10/04/2012

Tu zamieszczamy ważne naszym zdaniem materiały filmowe z Youtube, takie, które mają uzupełnić i sprostować propagandę płynąca z mediów mainstreamowych.

Dodany najnowszy materiał: Katastrofa Smoleńska – minęło dwa lata

Syrenka TV zaprasza do obejrzenia pieczołowicie przygotowanego materiału na temat Katastrofy Smoleńskiej oraz tego, co przez ostatnie 2 lata się działo w związku z próbą wyjaśnienia jej przyczyn..

 

W hołdzie Prezydentowi Lechowi Kaczyńskiemu i wszystkim ofiarom tragedii smoleńskiej. A także tym, którzy są Im wierni. Fotograficzna kronika dwóch lat.
“Niech pamięć o tych, którzy zginęli w podsmoleńskim lesie zawsze wskazuje nam wielkość patriotycznego przesłania, niech przypomina o obowiązku nałożonym na nas przez tych, wobec których zaciągnęliśmy dług wdzięczności”.

 

W hołdzie poległemu w katastrofie smoleńskiej 10 kwietnia 2010 roku śp. prezydentowi Lechowi Kaczyńskiemu i wszystkim ofiarom tej tragedii. Wideo nosi tytuł: “Wspomnienia z czasu żałoby”, ale przecież żałoba po Nich nie minęła, ona nadal jest żywa, nadal trwa.

 

Anna Ornatowska – Magierowska (bohaterka filmu “Przebudzenie”) i Rafał Porzeziński (dziennikarz, producent radiowo – telewizyjny) razem Joanną Lichocką wspominają 10 kwietnia 2010 roku…

 

Paweł Piekarczyk „Pasja”; Cień samolotu jak znak krzyża słowa: Marcin Wolski

 

4.04.2012 Polski Punkt Widzenia; Epitafium Smoleńskie i II rocznica

 

4.04.2012 Chcemy spokojnie przygotować się do obchodów II rocznicy

 

4.04.2012 Ewa Kochanowska; złożenie pisma do władz W-wy dot. II rocznicy Tragedii

 

Nowy film Marii Dłużewskiej; „Córka”, o Marcie Kaczyńskiej i jej Rodzicach

 

Popis dziennikarstwa; Jarosław Gugała – Joachim Brudziński

 

Minął miesiąc Rozmowy Niedokończone; prof Jerzy Robert Nowak

 

Ewolucja kłamstw smoleńskich  Ewy Kopacz

 

Rok 2012

> marzec od 16 do 31.03.2012
> marzec od 1 do 15.03.2012
> luty od 16 do 29.02.2012
> luty od 1 do 15.02.2012
> styczeń od 1 do 15.01.2012
> styczeń od 16 do 31.01.2012

Rok 2011
grudzień od 16 do 31.12.2011
grudzień od 1 do 15.12.2011
listopad od 16 do 30.11.2011
listopad od 1 do 15.11.2011
październik od 11 do 31.10.2011
październik od 1 do 10.10.2011
wrzesień od 11 do 30.09.2011
wrzesień od 1 do 10.09.2011
sierpień
> lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

Źródło: http://hej-kto-polak.pl

 

Opublikowany w Film, Patriotyzm, Polityka, Z Aniołem do Nowego Świata | Otagowane: , , | Komentarzy: 60 »

GDY MIŁY JEZUS BYŁ W BETANII

Posted by Dzieckonmp w dniu 06/04/2012

 dawna pieśń pasyjna z XIX w.Wybrane zwrotki obszernej pieśni kalwaryjskiej opisującej scenę pożegnania Jezusa ze swoja Matka Maryją w ogrodzie w Betanii przed wyruszeniem na mękę.

 

Gdy miły Jezus był w Betanii,
żałosną mowę uczynił Pannie Maryi.

   Ref.   Ach Jezusie mój, drogi Skarbie mój,
             kiedy nastąpi skonanie, Ty sam przy mnie stój!

– Kochana Matko, smutna nowina,
bo już jutro mnie pożegnasz, Twojego Syna.

        Ref. O Matko, Matko, dla Syna Twego,
                gdy koniec życia nadejdzie, broń mnie grzesznego.

Widzisz tę głowę, pełną mądrości –
w piątek tysiąc ran zadadzą cierniowe ości.

             Ref: Ach Jezusie mój…

O Matko moja, widzisz te oczy –
zobaczysz, jak krew strumieniem z nich się potoczy.

             Ref: O Matko, Matko…

Twarz moją widzisz słońcu podobną –
zobaczysz pięściami zbitą, wielce frasobną.
 

           Ref: Ach Jezusie mój...

Me ręce Matko, co świat stworzyły,
będą do krzyża przybite, aż porwą żyły.

           Ref:  O Matko, Matko…

Tak sobie mówią, na to się ważą,
że Mnie w ratuszu do słupa przywiązać każą.

           Ref: Ach Jezusie mój…

Wnet sześć tysięcy sześćset, i więcej
plag przy biczowaniu weźmie Twój Syn przy męce.

           Ref: O Matko, Matko…

Widzisz me ręce, co pracowały,
żeby wszystkie dusze ludzkie zbawienie miały.

           Ref: Ach Jezusie mój…

Oto Ty dzisiaj masz mnie żywego –
w piątek mnie piastować będziesz już umarłego.
 

          Ref: O Matko, Matko…

– Mój Jezu drogi, Synu kochany,
dlaczegoż Cię Ojciec posłał na takie rany?

           Ref: Ach Jezusie mój…

Pozwólże Synu, bym ja umarła,
a możebym ja grzesznikom niebo otwarła?

           Ref: O Matko, Matko…

– Żaden nie może w upadku srogim,
grzesznikom nieba otworzyć, gdy nie jest Bogiem.

           Ref: Ach Jezusie mój…

Ale Ty, Matko, tylko człowiekiem,
którą mi za Matkę obrał Ojciec przed wiekiem.

           Ref: O Matko, Matko…

– Albo mi pozwól, żebym omdlała,
żebym gorzkiej Twojej męki nic nie widziała.

           Ref: Ach Jezusie mój…

– Któż by mnie płakał, Matko kochana,
kiedy uczniowie uciekną, wyjąwszy Jana.

           Ref: O Matko, Matko…

Ty sama jedna będziesz płakała,
na swym sercu z mojej męki bardzo bolała.

           Ref: Ach Jezusie mój…

Twa w Betanii Wielkanoc będzie
z Magdaleną i Łazarzem, lecz gorzka srodze.

            Ref: O Matko, Matko…

Kiedy noc całą tak rozmawiali,
we czwartek rano ze świtem tak się żegnali.

            Ref: Ach Jezusie mój…

Jezus uklęknął na swe kolana:
– Błogosław, idę na męki, Matko kochana.

           Ref: O Matko, Matko…

– Cóż bym za Matka okrutna była,
bym Synowi na śmierć taką błogosławiła?

           Ref: Ach Jezusie mój…

Aleć to wola Ojca Twojego,
niechaj Tobie błogosławi z nieba górnego.

           Ref: O Matko, Matko…

– Żegnam wnętrzności, co mnie nosiły,
i piersi, które całego mnie wykarmiły.

            Ref: Ach Jezusie mój…

Żegnam Twe ręce, co piastowały
delikatne ciało moje, kiedym był mały.
 

            Ref: O Matko, Matko…

Żegnam Twe nogi, które biegały
do Egiptu, przed Herodem gdy uciekały.

            Ref: Ach Jezusie mój…

Żegnam Twe serce, co mnie kochało,
Ojca mego za lud wierny ze mną błagało.

            Ref: O Matko, Matko…

Wszystkim Twym członkom dzięki oddaję,
a jednakże Synem Twoim być nie przestaję.

            Ref: Ach Jezusie mój…

Gdy Matka Boska to usłyszała,
z rzewnym płaczem do Jezusa tak zawołała.

            Ref: O Matko, Matko…

– Dziękuję Synu, iżeś Mnie przyzwał,
mnie ubożuchną Panienkę za Matkę wybrał.

            Ref: Ach Jezusie mój…

Żeć wszystkie prace przyjemne były,
którymi Tobie służyłam, mój Synu miły.

            Ref: O Matko, Matko…

Tak się pożegnał z największym żalem,
wybierając się na męki do Jeruzalem.

            Ref: Ach Jezusie mój…

Gdy się Pan Jezus z Matką pożegnał,
odchodząc do Jeruzalem serdecznie płakał.

            Ref: O Matko, Matko…

Matuchna Jego rzewnie płakała,
za swoim Synem płaczącym tak wyglądała.

             Ref: Ach Jezusie mój…

Apostołowie bardzo słuchali,
na Jezusa płaczącego też spoglądali.

             Ref: O Matko, Matko…

Ach rozmyślajmy to pożegnanie,
by Jezus z Maryją przyszedł nam na skonanie.

O Matko Boska, módl się za nami!
Niechaj przez Cię, o Maryja, niebo zyskamy

Pieśń pochodzi prawdopodobnie z drugiej połowy XIX wieku, a do zasobu śpiewów parafii
Niewodna trafiła z repertuaru tzw. „odpustowego”. Rozpowszechniana w tanich drukach ulotnych
(załączono fotografię tytułowej strony jednego z takich broszurowych wydawnictw), wykonywana
była przez rozprowadzających je wędrownych śpiewaków, od których lud uczył się melodii. Nie
można stwierdzić, czy została napisana specjalnie dla obrzędów kalwaryjskich, czy na kalwaryjskie
ścieżki przywędrowała skądinąd; pewne jest, że śpiewano ją w czasie pielgrzymek do popularnych
w XIX wieku miejsc kultu w Małopolsce i na Podkarpaciu.

Żyjący jeszcze, sędziwi przewodnicy pątniczych śpiewów w Kalwarii Pacławskiej czy Kalwarii
Zebrzydowskiej opisują sposób wykonywania takich wielozwrotkowych pieśni. Korzystając
z posiadanego zbioru tekstów (był to najczęściej rękopis lub blok złożony ze zszytych ze sobą
druczków), śpiewali solo kolejne frazy pieśni, a uczestnicy pielgrzymki powtarzali je. Po kilku
zwrotkach nie było już konieczne przypominanie melodii („przepowiadanie” przewodnika zmieniało
się w śpiewną recytację na dwóch tonach – sygnałem do rozpoczęcia powtórki była zmiana wysokości
dźwięku), również refreny (w wypadku omawianej pieśni – dwa) nie wymagały przypominania. Takim
„przepowiadaczem” był także przewodnik z Szufnarowej, niepamiętany już dziś z nazwiska,
wspominany przez jednego z informatorów.
W parafiach południowej Polski (Niewodna nie była wyjątkiem) ludowi przewodnicy śpiewu
włączyli tę pieśń do repertuaru śpiewów Wielkiego Tygodnia. Śpiewano ją w czasie nocnych
wielkoczwartkowych czuwań zwykle w całości, z przepisywanych odręcznie kartek. Śpiew prowadziło
kilka osób (czasem nawet jedna), refreny wykonywał lud. Wykonanie utworu trwało bardzo długo,
zwłaszcza że refreny powtarzano. Charakterystyczna melodia (oparta zresztą na melodycznym wątku
ludowym popularnym w południowej części Polski) i tekst w swojej prostocie silnie oddziałujący na
uczucia wpłynęły na wielką popularność utworu, który utrzymał się w żywej tradycji bardzo długo.
Lokalnie na Podkarpaciu śpiewany jest do dziś, także w kościołach – poza liturgią. Trudno powiedzieć,
kiedy pieśń tę przestano wykonywać w kościele parafialnym w Niewodnej. Nie istnieją świadectwa
potwierdzające fakt zbiorowego jej wykonywania w latach po II wojnie światowej, choć najstarsi
informatorzy (urodzeni w latach dwudziestych XX wieku) pamiętają zwyczaj śpiewu tej pieśni
w Wielki Czwartek, a młodsi (urodzeni w latach czterdziestych) znają ją dobrze od swoich rodziców
czy dziadków.
Pieśń znana jest także w sąsiednich parafiach: Wielopolu, Dobrzechowie, Frysztaku
i Strzyżowie. Funkcjonuje tam w minimalnie różniących się wariantach melodii. W Wielopolu na tę
samą melodię śpiewa się inną pieśń pasyjną, Klęcząc w Ogrojcu.

Opublikowany w Kościół, Patriotyzm, Warto wiedzieć | Otagowane: , , , | Komentarzy: 9 »

Rodzinie dobrze w Lublinie?

Posted by Dzieckonmp w dniu 30/03/2012

Rada miasta Lublina uchwaliła w czwartek program “Rodzina Trzy Plus”, dzięki któremu rodziny z trojgiem i więcej dzieci będą mogły korzystać z różnych ulg i zniżek przy zakupach biletów wstępu m.in. do placówek kultury, klubów i obiektów sportowych.

Za przyjęciem uchwały dotyczącej programu “Rodzina Trzy Plus” głosowało 19 radnych, nikt nie był przeciwny, nikt się nie wstrzymał od głosu.

W Lublinie mieszka nieco ponad cztery tysiące rodzin, które mogłyby być objęte tym programem. “Wysiłek, jaki podejmują, powinniśmy docenić i dać wsparcie” – powiedział prezydent Lublina Krzysztof Żuk (PO).

Program został stworzony we współpracy urzędu z różnymi partnerami m.in. ze Związkiem Dużych Rodzin. Przewiduje, że rodziny, w których jest troje i więcej dzieci, będą mogły otrzymać kartę “Rodzina Trzy Plus”, uprawniającą do stałych i tymczasowych zniżek, ulg i zwolnień przy zakupie biletów lub usług różnych placówek.

Gotowość uczestnictwa w programie i swoją ofertę zniżek zgłosiły dotychczas 43 różne podmioty – publiczne i komercyjne.

Jak powiedział Żuk, miasto zaoferuje rodzinom darmowe bilety komunikacji miejskiej oraz darmowe wejściówki lub ulgi przy ich zakupie w podlegających samorządowi instytucjach kultury – teatrach, muzeach, galeriach, domach kultury – oraz w ośrodkach sportowych np. basenach przy szkołach.

Wśród placówek komercyjnych w ramach programu “Rodzina Trzy Plus” zniżki zaoferowały m.in. szkoły językowe, kina, kluby sportowe, centra handlowe, sklepy.

Lista partnerów programu będzie opublikowana na stronie internetowej urzędu miasta. Do programu mogą dołączać kolejne firmy, które zdecydują się na stworzenie oferty specjalnie dla takich rodzin. “To daje również efekt promocyjny. Wypada się na tej liście znaleźć” – dodał Żuk.

Prezydent Lublina podkreślił, że program “Rodzina Trzy Plus” nie jest klasyczną formą pomocy socjalnej, ale ma na celu zbudowanie systemu wspierania i promocji rodziny. “Nikomu niczego nie zabieramy dając wsparcie rodzinom wielodzietnym, nie odbieramy nic żadnej grupie zawodowej. Określamy tu pewną grupę odbiorców nie polityki socjalnej, tylko polityki prorodzinnej” – tłumaczył.

“Wreszcie Lublin jest dla rodziny. Moje oczekiwania były większe, ale już postawiliśmy krok do przodu i myślę, że będziemy stawiać następne” – powiedziała radna klubu PiS Jadwiga Mach. Jej zdaniem taki program służy też “odklejeniu od rodziny wielodzietnej etykietki rodziny patologicznej”. “Rodzina to wielka wartość i w przenośni mówiąc przedsiębiorstwo, które dużo wnosi zarówno w rozwój Lublina jak i Polski” – zaznaczyła Mach.

Urząd miejski ma rozpocząć wydawanie kart w Programie “Rodzina Trzy Plus” od 1 maja.

Źródło: PAP

Za.rodzinakatolicka.pl

Opublikowany w Patriotyzm, Polityka, Warto wiedzieć, Z prasy | Otagowane: , , | Komentarzy: 66 »

Nr 1 na Liście Przebojów Radia Maryja

Posted by Dzieckonmp w dniu 29/03/2012

Opublikowany w Film, Patriotyzm, Polityka, Radio Maryja, Śpiew | Otagowane: | Komentarzy: 13 »

POLSKI NIEBIAŃSKI FRONT POMOCY

Posted by Dzieckonmp w dniu 20/03/2012

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Rodzino Medziugorska – zwracamy się do wszystkich, którym leży na sercu dobro Kościoła i naszej Ojczyzny. Ojciec Jozo Zovko podczas pobytu w Polsce (2006r) powiedział, że piekło na nas ruszy. Po tym co się dzieje, widać, że ten czas nadszedł. Dlatego, aby nie tracić nadziei pragniemy uruchomić Polski, Niebiański Front Pomocy, czyli zaangażować wszystkich Polaków, którzy zostali wyniesieni na ołtarze (lub których procesy beatyfikacyjne trwają) do pomocy z góry w pewnej intencji znanej Bogu Ojcu a przez to o ratunek dla naszej Ojczyzny.
Pragniemy od 23 marca 2012r. rozpocząć Nowennę do Bożego Miłosierdzia popartą wstawiennictwem wszystkich naszych świętych, czyli każdego Polaka wyniesionego na ołtarz Kościoła. Nowenna zakończy się 31 marca, w sobotę przed Niedzielą Palmową. Wstawiennictwo Frontu Niebiańskiego ma polegać na tym, że każda osoba przystępująca do Nowenny wybiera z listy, która będzie podana, jednego świętego i przez jego wstawiennictwo modli się szczególnie. Chodzi o to, aby uruchomić wszystkich i dać im pracę „wstawienniczą”, a nie skupiać się na najbardziej popularnych paru świętych jak s. Faustyna, Jan Paweł II. Nasz poczet liczy 285 świętych Polaków, których wszystkich trzeba zaangażować. Dlatego prosimy bardzo nie skupiać się na znanych i lubianych naszych świętych, tylko wybrać kogoś mniej popularnego, który przysłużył się Ojczyźnie. Jest przygotowywany odpowiedni link, pod którym będzie można się wpisywać. Jednak bardzo proszę o kontakt ze mną liderów grup modlitewnych, gdyż nie wszyscy mogą mieć dostęp do internetu, wtedy liderzy przekażą intencje modlitwy i świętego.

Modlitwy, które obowiązują to nowenna do Bożego Miłosierdzia z koronką oraz modlitwa Frontu każdego dnia. Jeżeli ktoś do swojego wybranego świętego będzie miał dodatkowe nabożeństwo, to jest to jak najbardziej mile widziane.
Nie przypadkowo wydaje się, rozpoczynamy tę akcję w dniu św. Józefa – opiekuna Kościoła. I jak Matka Boża w Medziugorju zakończę – dziękuje, że odpowiedzieliście na nasze wezwanie – to tylko Nowenna – dziewięć dni – a jak nam się spodoba to możemy kontynuować dalej. W załączeniu modlitwa nowenny.

Pozdrawiam
Z Panem Bogiem
Ewa Jurasz

POLSKI NIEBIAŃSKI FRONT POMOCY – MODLITWA  NOWENNY 

Boże Ojcze,

oddajemy Ci wspólnie z Maryją w imieniu narodu polskiego naszą, dobrą wolę służenia Tobie w Twoich planach odrodzenia świata. Kochamy Cię i pragniemy być Ci wierni, a przez wstawiennictwo Polskiego, Niebiańskiego Frontu Pomocy, wszystkich naszych przodków, błogosławionych i świętych, którzy w niebie wychwalają już Trójcę Przenajświętszą i orędują za naszym narodem przed Tobą, prosimy o ratunek dla nas, Ojczyzny naszej i w intencji tej Nowenny.

Ciebie – święty/błogosławiony/sługo Boży ………………, który dobrze znasz rodaków swoich, Ty który życie swoje Bogu i Ojczyźnie poświęciłeś, módl się za nami i wraz z nami, aby Bóg Ojciec, Syn Boży i Duch Święty był uwielbiony w polskim narodzie przez wszystkie wieki wieków. Amen

Opublikowany w Apel, KOMUNIKATY, Kościół, Patriotyzm, Prośba o modlitwę | Otagowane: , , , | Komentarzy: 37 »

O WOLNOŚĆ SŁOWA MEDIÓW TV TRWAM MARSZ LUBLIN

Posted by Dzieckonmp w dniu 18/03/2012

Tym co zarzucają mi że źle policzyłem liczbę 20 tys osób na marszu, przyjmując na 1 osobę 1 metr kwadratowy, przedstawiam film który pokazuje zagęszczenie osób które wyraźnie przekracza mój założony 1 metr. Proszę nie zakładać z góry że policja umie lepiej liczyć bo wiem jacy osobnicy często idą do policji ( z mojej klasy szkolnej np. złodziej który okradł szkołę i tylko ta jedna osoba poszła na służbę). Matematyka, logika była dla mnie zawsze hobby , coś co sprawiało mi przyjemność. Wiem co policzyłem i jak policzyłem , na marszu było 20 tys osób.

 

Opublikowany w Film, Patriotyzm, Polityka, Radio Maryja | Otagowane: , , | Komentarzy: 120 »

Angielski film o Dywizjonie 303

Posted by Dzieckonmp w dniu 14/03/2012

Dla Anglików jest to szok. Film został nakręcony przez brytyjski kanał 4, nie dopuszczono go jednak do emisji na terenie Anglii i Irlandii! Dlaczego, czy jest jakiś logiczny powód? Czy dlatego, że pokazano w nim poświęcenie Polaków, których się przedstawia obecnie jak arabskich terrorystów, gdyż Polska jest celem ludobójstwa światowych gangsterów? Przekaż ten link dalej, nie tylko Polakom:

Opublikowany w Alert, Patriotyzm, Polityka, Warto wiedzieć | Otagowane: , | Komentarzy: 98 »

Magdeburskie Użądlenie 1936

Posted by Dzieckonmp w dniu 11/03/2012

Córka deportowanych, poświęciła dużo swojego czasu aby przetłumaczyć wersję Angielską na wersję Polską

W imieniu wszystkich co przeczytają, bardzo dziękuję Oli Gordon za jej wysiłek i dedykację.

Sowieckie Deportacje

Mimo sowieckich dyrektyw do dobrze zorganizowanego masowego przemieszczania ludzi, proces deportacji pozostawiał wiele do życzenia. Listy osób, które mają być deportowane zostały sporządzone na podstawie informacji przekazanych przez kolaborantów spośród mniejszości etnicznych, głównie żydów. Długie pociągi, składające się z wagonów transportowych, czekały na stacjach kolejowych. W miastach i wsiach, kolumny samochodów ciężarowych wraz z wozami, a zimą saniami – zarekwirowanymi od chłopów – były gotowe. Radzieckie jednostki wojska, NKWD a także lokalnej milicji, składającej się z żydów i Ukraińców – niezależnie od warunków pogody czy pory dnia i nocy – otaczały dzielnice miast lub wsie. Pod groźbą użycia broni, mieszkańcy otrzymali od dziesięciu minut do dwóch godzin na spakowanie swoich rzeczy i zostali wywiezieni lub pędzeni pieszo do najbliższej stacji kolejowej.

Destynacje deportowanych obywateli polskich były północne, środkowe i wschodnie rejony Związku Radzieckiego – od koła podbiegunowego na północy i granicy mongolskiej na południu – regiony Archangielsk, Komi, Kołymia, Syberia, Kazachstan i Uzbekistan. Niektórzy znaleźli się w więzieniach, zakładach karnych lub obozach pracy przymusowej, inni byli wyładowywani w odległych osadach, a jeszcze inni w sowieckich kołchozach. Żyli, a raczej cierpieli w 2800 miejscowości, w pięćdziesięciu sześciu sowieckich oblasti (dystryktów). Ich los był taki sam, niezależnie od miejsca ich wysłania: niewolnicza pracy w zamian za mniej niż minimalne potrzeby życiowe. Umierali tysiącami, a raczej dziesiątkami tysięcy z zimna, głodu i chorób.

Taki był los deportowanych do inwazji Niemieckiej na Związek Radziecki w dniu 22 czerwca 1941 r. i podpisanie polsko-radzieckiej (Sikorski-Majski) umowy 30 lipca 1941, które, między innymi, przewidywała zwolnienie wszystkich obywateli polskich na sowieckim “wygnaniu”, jak również tworzenie Wojska Polskiego z polskich jeńców i deportowanych.

Dokument ten, podpisany w obecności Winston Churchill i Anthony Eden, używał niefortunne określenie “amnestia” (słowo powinno być “wyzwolenie” czy “emancypacja”) do określenia zwolnienia deportowanych, a którzy stali się dla Stalina materiałem przetargowym o uzyskanie pomocy od aliantów i uznanie „nowych” granic Polski ustalonych przez pakt Ribbentrop-Mołotow.

Zgodnie z 15 stycznia 1942, notatką Berii do Stalina, 389 041 obywateli polskich, zostali zwolnieni w wyniku tej “amnestii”. Wśród nich 200 828 Polaków, 90 662 Żydów, 31 392 Ukraińców, 27 418 Białorusinów, 3 421 Rosjan i 2 291 osób innych narodowości. Nie było potrzeby informować Stalina o tym, że władze sowieckie często uniemożliwiały zwolnienia deportowanych z różnych miejscach odosobnienia i nie pomagały im w jakikolwiek sposób po ich uwolnienie. Ten zupełny brak zainteresowania doprowadził do kryzysu o niewyobrażalnej proporcji.

Ucieszeni tą zmianą, polscy deportowani z odległych miejsc zaczęli, jak najlepiej, jak mogli, dążyć na południe, do miejsca, gdzie wojska gen. Andersa były formowane, w nadziei na wyzwolenie. Przemieszczenia te, często kilka tygodni długie, przyniosły nowe cierpienia – dziesiątki tysięcy zmarły z głodu, zimna, ciepła, chorób i wyczerpania, podczas podróży do wolności. Dla wielu, pomoc udzielona przez USA i Wielką Brytanię była za mała i za późna. W samym rejonie Samarkanda, w okresie dwóch i pół miesiąca w 1942 r., z 27 000, 1 632 obywateli polskich zginęło na tyfus i niedożywienia. Polska ambasada oceniała że w okresie od grudnia 1941 do czerwca 1942 roku, 10 procent z 200 000 obywateli polskich, który zgromadzili się w centralnych republikach radzieckich zmarła na tyfus.

Tymczasem w czerwcu 1942 r. rząd Polski w Londynie zebrał ponad 77 000 dzieci zagubionych i sierot oraz pomocą oferowana przez Wielka Brytanię, Kanadę i Amerykański Czerwony Krzyż wystarczała tylko na ewakuowanie około 50 000 z nich. Ale Moskwa nie zgodziła się na tak masową ewakuację dzieci powołując się na problemy transportowe jako powód i zaprzeczając, że polskich dzieci znajdowały się w niebezpieczeństwie. Słowa otuchy oferowane przez zastępcę komisarza Andrieja Wyszyński polskiemu ambasadorowi Stanisławowi Kot z pewnością należą do najbardziej cynicznych kiedykolwiek wypowiedziane przez sowieckiego urzędasa. “Dobro dzieci”, powiedział on, “jest zapewnione przez władze sowieckie”. W rzeczywistości, Sowieci obawiali się, że ewakuacja tych dzieci, i ujawnienie ich stanu, nie do odróżnienia od ofiar nazistowskich obozów koncentracyjnych, spowodowało by potępienie Związkiem Radzieckiego (rządzonego przez żydów) przez cywilizowany świat.

Negocjacje, a raczej prośby, w celu wypuszczenia dzieci trwały do dnia 16 stycznia 1943 roku, kiedy było jeszcze setki tysięcy obywateli polskich w ZSRR, a polska ambasada w Moskwie została poinformowana, że ponieważ liczba Polaków w ZSRR stają się nieistotna, więc nie było już potrzeby polskich agencji opieki społecznej na ziemi sowieckiej – czterysta z nich, w tym liczne sierocińce i szpitale, zostały natychmiast zamknięte lub przejęte wraz ze wszystkimi dostawami międzynarodowej pomocy, przez władze radzieckie. W marcu tego roku, pozostali obywatele polscy zostali zmuszeni do przyjęcia obywatelstwa sowieckiego; tyle o “amnestii” w wersji sowieckiej.

W dniu 13 kwietnia 1943 roku, Niemcy ogłosiły światu o odkryciu masowych grobów w Katyniu. W dniu 25 kwietnia tego samego roku ,Stalin zerwał stosunki dyplomatyczne z Londyńskim rządem Polski, używając polskie protest,y w sprawie egzekucji w Katyniu, jako pretekst.

Niemniej jednak, w ciągu dwóch wielkich ewakuacji (pierwsza, między 24 marca oraz początku kwietnia 1942 r., druga między 10 sierpnia i 1 września 1942 r.), z Krasnowodska przez Morze Kaspijskie do Pahlawi, i mniejszej ewakuacji drogą lądową z Aszchabad do Mashhad (marzec do września 1942 r.), około 115 000 obywateli polskich (w tym 37 000 cywilów, z których około 18 300 stanowiły dzieci) opuściło Związek Radziecki. Żołnierze armii gen. Andersa udali się do walki w wielu bitwach, w tym bitwa pod Monte Cassino; cywile, ponieważ nie mogli być odesłany do Polski, zostali zmuszeni do pozostania na obczyźnie do końca wojny, potem rozproszeni po koloniach Brytyjskich.

Pierwszy przystanek uchodźców ewakuowanych z armią Andersa był Iran, gdzie znaleźli tymczasowe kwatery w dużych obozach przejściowych początkowo znajdujących się w Pahlavi i Mashhad, później w Teheranie i Ahwaz. Podczas gdy wojska gen. Andersa zostały następnie przeniesione do Palestyny, a stamtąd do Iraku, ludność cywilna pozostała w Iranie. Aby umieścić tych uchodźców, rozległy obóz został założony w Isfahanie. Ponieważ mieściło się tam kilka podobozów dla tysięcy osieroconych polskich dzieci, Isfahan stało się znane jako “miasto polskich dzieci”. Pomoc przyznana przez polskie, brytyjskie, amerykańskie i irańskie władze przyniosła poprawę ich warunków życia i skontrolowała druzgocące epidemie chorób zakaźnych – chorób, nabytych w Związku Radzieckim, które w dalszym ciągu zabijały uchodźców nawet po ich wyzwoleniu (ponad 2000 uchodźców zmarło tylko w Iranie). W tym czasie różne polskie instytucje, w tym 24 szkół obsługujących około 3000 uczniów, powstały w Iranie i kilku polskich czasopism i gazet.

Ich pobyt w Iranie, jednak został przerwany ze względu na wrogość Sowietów zajmujących północny Iran i ze względu na zagrożenie wojsk niemieckich, które już dotarły do Kaukazu. Ostatecznie, uchodźcy z Iranu zostali przeniesieni do innych krajów, takich jak Liban, Palestyna, Indie, Uganda, Kenia, Tanganika, Rodezja, Południowa Afryka, Meksyk i Nowej Zelandii. Gdziekolwiek się udali, polscy uchodźcy napotkali dobrą wolę, nie tylko ze strony poszczególnych rządów, które zaprosił ich, ale również ze strony rodzimych populacji. Witając ich z polskimi flagami, białymi orłami i słowami zachęty, a nawet pamiątkowe pomniki wzniesiono na ich cześć! W przeciwieństwie do dziczyzny w nowym raju Judeus Sovieticus Barbarosus Związku Radzieckiego (czytać: Związku Żydowskiego).

Dlaczego Ameryka nie otworzyła drzwi, otwierając je szeroko, dla polskich uchodźców? To, że zachodni alianci wiedzieli o deportacjach wynika z ich wysiłków na rzecz pomocy w ich imieniu w Związku Radzieckim i na Bliskim Wschodzie. W Iranie, chociaż wysłuchani, uchodźcy nie byli zachęcani do mówienia, z obcymi, o ich doświadczeniach w Związku Radzieckim.

W Ameryce, 25 czerwca 1943 r., dzień przybycia, na pokładzie USS “Hermitage”, pierwszego transportu składający się z 706 uchodźców, w tym 166 dzieci, był tajemnicą państwową, a dwa dni po opuszczeniu statku, Polacy zostali wysłani do Meksyku.

Druga grupa, 726 uchodźców, w tym 408 dzieci, w większości sieroty, zakończyła również w Meksyku, jak poprzednia.

Musimy pamiętać że ci, którzy finansowali żydowską rewolucję w Rosji, mieli silny wpływ polityczny w rządzie Roosevelta mocno współpracującym z sowieckimi syjonistami.

Tak zakończyła się saga Polaków deportowanych z Europy Wschodniej, którym udało się wyjść z ZSRR na mocy wątpliwych postanowień “amnestii” z 1941 roku. Ale co stało się z setkami tysięcy deportowanych, którzy nie opuścili z armią gen. Andersa? Dla kilkaset tysięcy Związek Radziecki stał się, przed końcem wojny i po wojnie, ich miejscem wiecznego spoczynku. A niewielu co dożyli, dopiero w końcu lat 1950-tych zaczęli pojawiać sie w Polsce Ludowej, wypełniając radiowe audycje szukaniem swych rodzin. 

Świadectwo zgonu, wydane w Lwowie, 16 listopada 1940, przez NKWD żonie Michała Wojciechowskiego, stwierdza, że ich syn zmarł z powodu “paraliż serca”.

Numer świadectwa wskazuje, że pod okupacją sowiecką, około 500 osób umierało miesięcznie w tym mieście 350 000 mieszkańców. Świadectwa zgonu, wystawione przez NKWD, były raczej powtarzające się przy określaniu przyczyny śmierci: paraliż serca (zatrzymanie akcji serca), lub zapalenie płuc. NKWD nie kłamało – jeśli ktoś jest zamordowany, jego serce w rzeczywistości zatrzymuje się, jeśli ktoś jest torturowany przez tydzień – noc po nocy, a jego ciało zamienia się w masę, ostateczna przyczyna śmierci jest zatrzymanie się serca lub zapalenie płuc.

Faktycznymi przyczynami śmierci były tysiące przypadków tortur i morderstw! Ci ludzie umierali lub byli mordowani, lub torturowani na śmierć przez NKWD w czterech więzieniach miasta.

Te same przyczyny zgonu podawano na świadectwach zgonu, wystawionych przez Gestapo i “Polską Republikę Ludową” w bardzo wielu tysiącach spraw morderstwa z premedytacją.

Polska dziewczynka po sowieckiej “amnestii” w ramach układu Sikorski-Majski 17 sierpnia 1941 roku.

Polskie dzieci, Basia i Franka Sgrunowskie, deportowane na Syberię, 23 marca 1942 roku. Zdjęcie z prywatnego archiwum Zofii Jordanowska.

Dzielenie chleba. Polskie dzieci, pozbawione rodziców, wywiezione z ziem polskich okupowanych w czasie inwazji sowieckiej w 1939 roku.

Polskie kobiety oddzielone od dzieci i mężczyzn, w czasie deportacji, pracują w gospodarstwie państwowym (kołchozie) w Kazachstanie, 9 września 1941 roku.

Polscy mężczyźni, oddzieleni od swych rodzin w czasie deportacji, zmuszeni do pracy przymusowej w kopalniach złota Kołymie. Psy strażników miały prawo do regularnego karmienia (1184 cal. dziennie, a na dodatek odpady z kuchni strażników. Źle ubrani więźniowie, zmuszeni do niewolniczej pracy w subarktycznej tajdze – od rana do wieczora, siedem dni w tygodniu – w prymitywnym radzieckim “przemyśle” górniczym dostawali tylko 400 g racje chleba (1 292 cal.) dziennie.

Leśny, Włodzimierz Zieniewicz – Poddębowy Las, 1938. Pracownicy służby leśnej i ich rodziny zostali ujęci w kategorii “antysowieckie elementy”, wiec mieli być deportowani w lutym 9 / 10, 1940 przez ustawę Biuro Polityczne Komitetu Centralnego z 21 grudnia 1939 roku. Charakter paramilitarny organizacji pracowników leśnictwa, jak również wiedza o lasach z możliwością schronienie anty-sowieckich partyzantów i ukrywania dużych składów broni były prawdziwym powodem.

Oryginalny rysunek Eleonory Zieniewicz, lat 31, deportowanej z sześcioletnim synem Zdzisio Wołogziański w rosyjskiej SFSR. 25 marca 1940. Jej mąż Włodzimierz (patrz wyżej), leśniczy, zaginął w Rosji – nigdy nie być widziany ponownie. Rysunek jest jedynym wspomnieniem pozostałym po ich synie, pozostawionym na cmentarzu. Zmarł z zimna i głodu – tylko kilka miesięcy po deportacji.

Polskie sieroty, uratowane z Rosji Sowieckiej, gdzie stracili wszystko, co kochali – rodziców … rodzeństwo … rodziny. Uratowali życie, a teraz uczą się uśmiechać. Teheran 1942.

Źródło:  http://kanada.net

Opublikowany w Apokalipsa, Patriotyzm, Polityka, Prześladowanie Chrześcijan, Szatan, Warto wiedzieć | Otagowane: , , , , , , , | Komentarzy: 95 »

BĄDŹCIE GOTOWI!!!!!

Posted by Dzieckonmp w dniu 09/03/2012

zamieszczam ciekawy wpis użytkownika kat__ (z forum onetu)

Wielu z Nas cieszy upadająca na pysk platforma anty-obywatelska.Przestrzegam jednak przed zbyt dużą dawką optymizmu ,że to niby koniec tej partyjki i teraz kolejna PIS. To mylny pogląd .Szykowany jest zmianowy dla tej ekipy i zgadnijcie Państwo kogo mam na myśli. Otóż zagrożeniem całkiem realnym jest Janusz Palikot, któremu doradza obecnie WSI-owy Dukaczewski. Palikotowi doradza też Urban czyli mistrz czarnego PR ,komuch i sługus Moskwy .

A teraz mały political fiction .

10 kwietnia 2012 r. druga rocznica zamachu w Smoleńsku , do Warszawy przybywa 2 miliony polaków aby upamiętnić ten dzień . W kraju dochodzi do wielu demonstracji w obronie miejsc pracy ,przeciwko przedłużeniu wieku emerytalnego do 67 lat , przeciwko podwyżkom cen żywności i paliw. Polacy budzą się do protestów . Tusk i jego ekipa walczą o utrzymanie władzy .Oni wiedzą że ich działania podlegają przepisom kodeksu karnego i wiedzą jakich mogą się spodziewać wyroków. Lecz myliłby się ten , że oto nadchodzi upragniony dzień i Polacy będą rządzić w swoim kraju. Scenariusz tych dni jest już NAPISANY , aktorzy wybrani a role rozpisane .Monitorowana jest skala protestów , platforma wycofuje się z projektów ,które budzą największe niezadowolenie. To pozwala na rozładowanie emocji tłumu , być może pójdą do domu? A co jeśli nie pójdą? Jest wariant następny , dojdzie do porozumienia SLD z Ruchem Palikota i tymi z platformy którzy boją się procesów karnych. Mają za sobą POlicję polityczną (dostali podwyżki to raczej nie staną po stronie narodu) ,ABW ,CBŚ , wiedzą o nas bardzo dużo /1400 000 podsłuchów w 2010 roku / .Mogą sterować informacją mając „zaprzyjaźnione media” . A najważniejsze że mają doświadczenie z lat ubiegłych a oto przykłady:

1.Rok 80 na czele protestów staje Bolek dalej nie będę się rozpisywał dodam tylko że to on na polecenie służb pacyfikował strajki roku 88 aby Solidarność nie stanęła na czele zrywu Polskiego. W tym czasie tez role ,aktorzy i scenariusz był przygotowany .Ludzie do rozmów okrągłego stołu pochodzili z nadania PZPR i SB. To fakty które położyły się cieniem na roku 89 ,gdzie komuniści zostali awangardą kapitalizmu w Polsce i NIKT podkreślam nikt nie poniósł kary za upadlanie Polaków ,ich zabijanie i skazywanie na długoletnie więzienia.

2.Rząd Mazowieckiego i ich gruba kreska oraz hasło Pierwszy milion trzeba ukraść

3.Obalenie polskich rządów Olszewskiego i Kaczyńskiego które przytrafiły się komuchom jak prostytutce dziecko.

Oni są gotowi a MY? My też jesteśmy gotowi ale jeszcze o tym nie wiemy. Uśmiechacie się? No to proszę. Rok 1979 do Warszawy z pielgrzymka przybywa Papież Jan Paweł II …do jego przyjazdu nie wiedzieliśmy ILU NAS JEST.Nie wiedzieliśmy że tylu nas myśli tak samo, bo pilnowano tej informacji. Teraz tez nie wiemy ilu nas jest ale możemy się domyślać po ilości podpisanych petycji w obronie telewizji TRWAM ,po ilości podpisów pod petycją ws.referendum o przedłużenie wieku emerytalnego,młodzież pokazała ilu nas jest w protestach przeciw ACTA. Dzisiaj pokazaliśmy ilu nas jest w obronie wolnych mediów. Do tych którzy czytacie ten tekst apeluje nie zróbcie Naszego błędu z roku 80 i 88 .nie pozwólcie by was oszukano,nie pozwólcie odebrać sobie władzy .W 89 zabrakło nam siły którą wnosili w 80roku m.in. powstańcy Warszawscy ,żołnierze AK i WIN i udał nam się tylko w rok80 gdzie mieliśmy kilkanaście miesięcy Polskiego Karnawału Wolności .Teraz macie NAS i to wykorzystajcie .Macie ludzi doświadczonych w latach 80 podczas stanu wojennego ,w konspiracji i w manifestacjach. Polska musi nam się udać . Mamy PIS i Solidarność , mamy patriotycznych kibiców ,mamy młodzież która zaczyna dostrzegać obłudę i fałsz platformy i tego „Czerwonego Układu’. Mamy Internet gdzie możemy wymieniać informacje ,dyskutować ,spierać się mamy też trochę wolnej prasy piszącej po polsku i dla polaków .Nie myślę jednak że obędzie się to bez „odważnych” ludzi na ulicach .Mamy przeciwko sobie poważnego przeciwnika zaprawionego w działaniach antypolskich dysponującego aparatem przymusu i środkami represji .Pamiętajmy że od 23 lat z mała przerwą na rządy Olszewskiego i Kaczyńskiego oni cały czas rządzą .Zmieniają się tylko nazwy partii i twarze aktorów. Tusk i Palikot to przyjaciele i błazny ciągane na sznurkach .Ludzie z plasteliny ,wezmą każdą role „OD UKŁADU” aby rządzić .Musimy wywalczyć NOWĄ POLSKĘ a pokolenie 80 musi dokończyć swój SIERPIEŃ 80.Potrzebna nam jest odnowa organizacja życia politycznego , publicznego , samorządowego ,finansów ,szkolnictwa,przemysłu itd. Wszyscy potrzebujemy nowej Polski , Polski sprawiedliwej dla obywateli ,Polski silnej bogactwem swoich obywateli ,Polski prorodzinnej .Nie zmarnujmy tej szansy ,która pojawia się po 23 latach zdrady okrągłostołowej. Zróbmy im Budapeszt ŻEBY POLSKA BYŁA POLSKA. Zepsujmy im ten przygotowany spektakl o nowym rozdaniu ,o pomyłkach , o tym że przepraszają i się poprawią ,o modernizacji kraju itd. NIE KUPUJMY NA TEN SPEKTAKL BILETÓW a Palikota potraktujmy słowami przeciwników ACTA w Warszawie „Wyp….”

Szczęść Nam Boże

ps. może być ciekawie…

Opublikowany w Alert, Patriotyzm, Polityka | Otagowane: , , , | Komentarzy: 110 »

 
Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Join 175 other followers