Dziecko Królowej Pokoju

Strona używa plików cookies które zapisują się w pamięci komputera. Zapisywanie plików cookies można zablokować w ustawieniach przeglądarki. Dowiedz się o tych plikach http://wszystkoociasteczkach.pl

Archiwum kategorii ‘Proroctwa’

Narodziła się czerwona jałówka, Wkrótce pojawi się Mesjasz według Żydów

Posted by Dzieckonmp w dniu 11 Lipiec 2014


Kamery telewizyjne skierowane na narodzoną czerwoną jałówkę w Parah Adumah w USA .Poruszenie wśród oczekujących na rozpoczęcie budowy Trzeciej Świątyni. Według władz żydowskich, czerwona jałówka nie urodziła się w Izraelu od czasu zniszczenia Drugiej Świątyni w 70 r. naszej ery. W historii narodu żydowskiego było tylko dziewięć czerwonych jałówek które były przeznaczone do oczyszczania ludzi. Gdy urodzi się dziesiąta  przyjdzie Mesjasz.

Dla uczonych w piśmie, urodzenie się czerwonej jałówki wskazuje według Księgi Kapłańskiej, że jest to znak rychłego przyjścia Mesjasza i odbudowy 3 świątyni.
Instytut który jest przygotowany do odbudowy świątyni ma wszystkie akcesoria do świątyni Salomona i przeszkolonych lewitów, podkreślił, że w tym miesiącu udostępnił film pokazujący to, co wydaje się być idealną czerwoną jałówką.
„W rzeczywistości, losy świata zależą od czerwonej krowy”, mówi przedstawiciel Instytutu.
„Tylko popiołów z jałówki czerwonej brakuje jako składnik do przywrócenia czystości biblijnej, a więc odbudowy Świątyni.”
„Rola Trzeciej Świątyni dla całej ludzkości przynosi mesjańską wizję przyszłości:  życia wiecznego życia wolnego od kłamstwa i smutku, który jest obecny u tak wielu ludzi,”  oświadczył Instytut.

Opublikowany w Ciekawe, Film, Proroctwa, Religia, Warto wiedzieć | Otagowane: , | 105 Comments »

Anna Dąmbska – orędzie o Polsce

Posted by Dzieckonmp w dniu 10 Lipiec 2014


Ponieważ przedstawiany w czasie pielgrzymki w autokarze wykład o.prof. Jana Siega opiekuna duchownego widzącej Anny Dąbskiej pokazał wielkie zainteresowanie tymi wydarzeniami, wstawiam dziś wpis który zapoczątkuje kilka wpisów na ten temat. Objawienia dotyczące tego co obecnie przeżywamy i tego co nas dalej czeka, co dalej czeka Polskę.
AnnaDąbska

15 września 2007 r.zmarła Anna Dąmbska , żołnierz AK, więźniarka łagrów w Ostaszkowie i Kałudze, art. plastyk i dziennikarz, w końcu wizjonerka pisząca pod pseudonimemczas wojny Anna działała w podziemiu jako łączniczka i sanitariuszka. W 1944 r. trafiła na ponad rok do sowieckiego łagru. Tam modliła się, by Bóg pozwolił jej nadal służyć ojczyźnie. Po latach dojdzie do wniosku, że Pan wysłuchał tej modlitwy, obdarzając ją charyzmatem słyszenia Bożego głosu, przekazującego orędzia dla Polski. Z rozmów tych powstanie kilka książek wydanych drukiem przez wydawnictwo Michalineum i WAM. Anna słyszy min takie słowa, że świat czeka „okres oczyszczenia” – czas katastrof, klęsk żywiołowych i wojen, w których użyta zostanie broń jądrowa. „Zginą miliony ludzi, przestanie istnieć wiele państw, nastąpi ruina gospodarcza”Ciekawa rozmowa jest datowana na 1 maja 1983 r.
Na słowa Jezusa:
(…) Moc moja przejawi się u was, w twoim kraju, mocniej niż gdziekolwiek, ale jeszcze krótki czas musicie cierpieć, ufać Mi i wierzyć moim słowom (…)
Anna, rozżalona i mocno rozgoryczona odpowiada w dość zaskakujący sposób:
(…) Panie, dopuściłeś, aby nas demoralizowano. Dałeś władzę łajdakom, którzy rządzili zbrodniczo…
(…) A teraz sam zbierasz plon: ruinę kraju i ruinę sumień. To kraj masowych złodziejstw, żebraniny i cwaniactw. Przecież to Ty dopuściłeś do tego. Czy myśmy tego chcieli ? Wiesz, że nie.
Wiem, jak bronisz inne narody (…) Nie wierzę, żeby tam bardziej wierzono Ci niż u nas, a ich uratowałeś. Dlaczego nie nas ? Teraz chcesz cudów od nas, tymczasem to Ty musisz je uczynić (…) Nie wierzę w powszechną odmianę, bo nie ma nadziei ani celu, dla którego warto by to zrobić. Dla Ciebie już to robią ci, którzy pragną Ciebie, a na innych nie licz. Zobacz, Panie, ilu ludzi znałam, ilu chciałam przyprowadzić do Ciebie, a nie udało mi sie ani razu (…) Czy sądzisz, Jezu, że mnie to nie boli ? Że się tym nie gryzę i nie cierpię…? Ale nie wierzę, że to się zmieni.
I odpowiedź Jezusa:
Wasze powszechne nawrócenie się na moją drogę nastąpi wtedy, kiedy stanie przed wami groźba całkowitej zagłady (…) Wtedy gdy dokoła was ginąć będą i rozpadać się kraje o wiele
od was bogatsze i potężniejsze, kiedy śmierć straszliwa, natychmiastowa i zaskakująca zagarniać będzie miliony waszych braci w jednej sekundzie – bo użyjecie przeciw sobie broni jądrowej (przed którą ostrzegała was od lat Maryja, Matka moja i wasza) – wtedy lęk o życie stłumi wszelkie inne pragnienia (…) Zobaczysz też, jak bogactwo i poczucie siły zniszczyły odporność społeczeństw, a podkopując – z dawna i planowo moje prawa, rządy zgotowały zgubę własnym ludom (…)
I całkiem niedawne słowa Jezusa do Anny z 9 stycznia 2007 r.:
Moje dzieci, kocham was wszystkich i pragnę was przygotować na to, co nadchodzi. Szatan przygotował plan zniszczenia ludzkości, a nawet całego globu (…)
KataklizmyPolski
Fragmenty z książek:  ”Zaufajcie Maryi” i ”Boże Wychowanie”

Mistyczki Anny Dąmbskiej z Warszawy

A teraz słuchaj, co mam ci do powiedzenia, boś Mnie długo o to prosiła.

Kataklizmy ogarną całą ziemię; będą to wybuchy wulkanów, trzęsienia ziemi, ruchy skorupy ziemskiej, przesuwanie się płyt lądowych i dna mórz i oceanów. Specjalne nasilenie katastrof dotknie półkulę północną (…) Wzburzenie wód spowoduje zniszczenie wybrzeży na całym świecie (…). Dlatego ostrzeżenia moje przydadzą się wszędzie, o ile zostaną przyjęte.

Zapewniam cię, córko, że nawet gdybyś je rozsyłała masowo, nic byś nie wskórała. Ludzie nie chcą uwierzyć temu, co ich trwoży i wieści im klęski; chyba, gdy widzą już ich pierwsze objawy. Dlatego nie czuj się odpowiedzialna za rozpowszechnianie moich słów. Mówię ci to dla najbliższych przyjaciół naszych.(…)

Wybrzeża, ujścia rzek, tereny nadmorskie, zwłaszcza nizinne i bagienne, narażone są na zalanie lub zgoła zatopienie. Tereny sejsmiczne ożywią się, górskie rzeki wyleją, głębokie doliny wypełni woda, a wielkie zbiorniki wodne zamknięte tamami grożą zalaniem ziemiom niżej położonym. Rozsądek nakazuje unikać takich miejsc… Nie podam ci, Anno, nazw miejscowości, bo będą ich dziesiątki tysięcy. (…)

 Pomyślałam, że Pan mówi jak matka czy ojciec.

 Moje dziecko, Ja jestem Ojcem i bliskie Mi są wszelkie wasze sprawy.(…)

Europa nie będzie oszczędzona; przeciwnie, cały Zachód wraz ze Stanami Zjednoczonymi ulegnie ruinie. Kraje te ze względu na ogromne zniszczenia staną się ubogie i nie powrócą już do dawnej świetności.(…)
Wtedy, gdy dokoła was ginąć będą i rozpadać się kraje o wiele od was bogatsze i potężniejsze, kiedy śmierć straszliwa, natychmiastowa i zaskakująca zagarniać będzie miliony waszych braci w jednej sekundzie – bo użyjecie przeciw sobie broni jądrowej (przed którą ostrzegała was od lat Maryja, Matka moja i wasza) – wtedy lęk o życie stłumi wszelkiej inne pragnienia.(…)
Pan uspokaja nas też, że nie powinniśmy obawiać się potęg tego świata, a w szczególności naszych potężnych sąsiadów, ponieważ naszych granic strzeże Maryja, i tłumaczy:
Niemcy jako mocarstwo skończą się bezpowrotnie i koniec tego państwa wstrząśnie całą Europą. To, co się w tej chwili wśród nich ujawnia, ukazuje Europie ich właściwą naturę, do tej pory skrywaną pod maską „ucywilizowania”. Dlatego nie będą mieć żadnej pomocy ani przyjaciół, gdy ich dotkną kataklizmy. (…) Niemcy ze Wschodu (zwłaszcza Prusacy) mają za sobą wychowanie sowieckie, a dalszą przeszłość zbrodniczą — przeszłość, której nigdy nie żałowali (poza małymi grupami). Dlatego podatni będą na wszelką prowokację nieprzyjaciela (szatana).

Ale wy się nie lękajcie. Już nigdy stopa żołnierza niemieckiego nie stanie na waszej ziemi (będącej królestwem Maryi, w którym Ona już ma władzę). Kataklizmy dokończą dzieła zniszczenia w Niemczech, w niektórych zaś krajach dopuszczę je dużo wcześniej. (…) Gotowi jesteście przyjmować ślepo wszystkie nowinki i błyskotki, które napływają do was ze Wschodu i z Zachodu. (…)

Zjednoczenie — wyłącznie konsumpcyjne — Europy bogatej, bezbożnej, rozkładającej się duchowo, odrzucającej Mnie i zadufanej w sobie, tak skażonej moralnie — musi runąć.(…)

Kataklizmy, córko, będą, zresztą widzisz, co się dzieje i w jak szybkim tempie się zbliżają (chodzi o ostatnie liczne trzęsienia ziemi). Ten czas już się rozpoczyna, ale wy nie lękajcie się. Zajmujcie się tworzeniem nowych form(…)
A poza tym pragnę, aby zaznali lęku i trwogi przedśmiertnej ci, którym one są najbardziej potrzebne: bogaci i pewni siebie, zatwardziali w swoim zepsuciu, traktujący ubogich z pogardą i lekceważeniem; ci, którzy śmieją się z miłosierdzia, gardzą współczuciem, sami mianując siebie władcami losu i życia innych ludzi; ci, którzy odrzucili Mnie ze swego życia (odepchnęli z odrazą i niechęcią). Ich działalność pragnę zakończyć.
Myślisz, że ich nie żałuję. Żałuję. Ale po stokroć bardziej lituję się nad tymi, którym oni niszczyli i niszczą życie, nie pozwalają żyć po ludzku, godnie — a takich są miliony. Tych, którzy Mnie sami nie chcą, uratować nie mogę, ale mogę wyzwolić skrzywdzonych przez nich, uciemiężonych, uwięzionych i prześladowanych.(…)
Zapowiedziane czasy trwogi i śmierci już się rozpoczynają, ale wy ogniskujcie się na tworzeniu dzieł miłosierdzia, dzieł pokoju, gdyż taką rolę przeznaczyłem waszej ojczyźnie. Troszczcie się o waszych sąsiadów, troszczcie się o Wschód. (…) Władze Kościoła w Polsce muszą zrozumieć, że nadchodzi coś zupełnie nowego i trzeba działać w inny sposób, bardziej ofiarnie i pracując w łączności ze społeczeństwem, a nie ponad nim. (…)
Będę wam tarczą i opoką. Dlatego nie lękajcie się, bo nawet śmierć ciała, jeśli Ja przy was jestem, nie przerazi was i nic wam uczynić nie zdoła. Przeprowadzę was przez nią sam i nie doznacie trwogi. Pamiętajcie, że nieśmiertelni jesteście i dom wieczysty macie zapewniony. Kto z was z ucisku przybywa, otrzymuje ode Mnie szczęście nieskończone. Nie lękajcie się śmierci; lękajcie się grzechu, oczyszczajcie się i gotujcie, aby czas katastrof, klęsk, grozy i śmierci zastał was o Mnie opartych i czystych.(…)

„Koło ratunkowe” 13 II 1991 r. Anna, ojciec Jan Sieg

Za to coraz jaśniejsze staje się dla was, moi przyjaciele, że lęk o życie, groza i przerażenie są ostatecznym lekarstwem, jakie miłość moja może wam zaofiarować. Jest to ostatnie moje koło ratunkowe.(…)
Moje dzieci. Dziękuję wam za wasz wkład pracy w książkę (Zaufajcie Maryi), którą pragnę wam (Polakom) dać ku ratunkowi waszemu. Obiecuję wam, że towarzyszyć jej będzie moje błogosławieństwo i łaska otwarcia się waszych umysłów na słowa moje i Matki mojej. Kiedy książka wyjdzie, spełniony zostanie pierwszy etap mojego planu ratowania was. Zrozumiecie, kim jest dla waszego narodu Maryja, jak bardzo was kocha i jakie ma plany pomocy wam. Pamiętajcie, że Ona buduje Mi tron w waszym kraju. Ale robotnikami budowy musi być cały wasz naród.(…)
Chcę, ażeby „Słowa” moje dotarły jak najszybciej do tych, którzy zagrożeni są i to, co Ja im daję, jest jak gdyby kołem ratunko­wym, którego będą się mogli uchwycić w czasie nawałnicy. Inaczej zginą, bo Ja i tylko Ja jestem wam ratunkiem wobec grozy szalejącego zła i ze Mną tylko wytrzymać możecie napór nieprzyjaciela i ostać się. Inaczej porwie was jego wicher i wtedy podzielicie los narodów, których byt rozsypie się i pozostaną ruiny i nędza.  
(…)

[Pytanie domyślne każdego z nas:  Panie, kiedy to będzie?]
Spodziewaliście się ode Mnie dat: dawałem wam przykład z drzewa figowego — przeczytajcie jeszcze raz ten fragment (Mt 24, 32-33).  

”A od figowego drzewa uczcie się przez podobieństwo! Gdy jego gałązka staje się soczysta i liście wypuszcza, poznajecie, że zbliża się lato.  Tak samo i wy, kiedy ujrzycie to wszystko, wiedzcie, że blisko jest, we drzwiach.”
I Ja, Anno, oczekuję tej pory. Wiem, że niepokoi cię termin, bo chcesz uprzedzić innych. Podam ci go, kiedy będzie już bardzo bliski, abyś się nie martwiła o twoich bliźnich. Ale jeszcze wytrzymaj, przyjmując niewiedzę jako pokutę za wspólne winy. Dobrze? Jutro będę cię potrzebował, córko.(…)

 Przekaż (Janowi), że nie chcę wam podawać dnia, ale podałem już porę roku (Iz 18, 5) i miejcie ją w pamięci!
„Bo przed winobraniem, gdy kwiaty opadną  i zawiązany owoc stanie się dojrzewającym gronem, wtedy On obetnie gałązki winne nożycami, a odrośle oddawszy odrzuci.”

 cd. werset 6:

 „Wszyscy razem pozostaną dla górskich ptaków drapieżnych i dla dzikich zwierząt na ziemi. Drapieżne ptaki na nich żerować będą latem, a wszystka dzika zwierzyna na nich przezimuje.”(…)
[Tu też widzimy wyraźnie, że chodzi o miesiąc czerwiec dopisek wydawcy KLD]
Ale czas oczyszczenia już jest w drzwiach
- Zdaje się, dzieci, że wy nawet znajdując się w oku cyklonu nie będziecie się orientować, że w nim jesteście. Rozejrzyjcie się dookoła w tym, co się dzieje na Zachodzie, jak narody pyszne swoim bogactwem i bronią targują się o pierwsze miejsce w rządzie Europy dążąc do władzy nad całym światem – a czynią to w przededniu własnej zguby. Zaś Syn mój mówił wam: zabiegajcie o przyjaciół wśród państw skromnych i ubogich. (…)
Wciąż jeszcze możecie wybierać, ale to już czas krótki, a także wybór wasz ostateczny.

To są już ostatnie ostrzeżenia i ostatnie moje napomnienia.
Źródło: niejaalety.blogspot.com

Opublikowany w Objawienia, Proroctwa | Otagowane: , | 67 Comments »

W Garabandal wzgórze Pinii zmieniło wygląd

Posted by Dzieckonmp w dniu 11 Maj 2014


Garabandal to miejsce objawień Matki Bożej gdzie zostało szczegółowo  opisane zjawisko zwane Ostrzeżenie które nas zceka w przyszłości. Ten czas jest już bardzo bliski. Wiemy że widząca Mari Loli przekazała że ostrzeżenie nastąpi wkrótce po Synodzie.

Papiez Franciszek ustalił datę Synodu na październik 2014 r. 

Data Ostrzeżenia jest nieznana, ale Ostrzeżenie będzie zwiastowało Wielki Cud. Datę Wielkiego Cudu, który ma się objawić w niespełna rok po Ostrzeżeniu można spróbować wyliczyć biorąc pod uwagę następujące wytyczne podane przez Matkę Bożą: - miedzy 8 a 16 dniem marca, kwietnia lub maja,
- w czwartek o godzinie 20:30 czasu lokalnego w Hiszpanii,
- w święto męczennika Eucharystii,
- zbiegać się będzie z ważnym wydarzeniem w Kościele Katolickim, ale nie będzie to jakieś święto Maryjne,
- dodatkowo Conchita na 8 dni przed Wielkim Cudem (czyli w środę) ma ogłosić światu datę Wielkiego Cudu w Garabandal. 
O tym że stanie się to stosunkowo niedługo świadczy powiązanie z wydarzeniem dwóch osób, które muszą wtedy jeszcze żyć. Są to oczywiście Conchita Gonzalez (ur. 1949, zam. Nowy Jork) oraz Joseph Lomangino (ur. 1928), tzw. Apostoł z Nowego Jorku głoszący o Garabandal i uzdrawiający poprzez krucyfiks pocałowany przez Matkę Bożą. Józiowi Ojciec Pio przywrócił powonienie i potwierdził autentyczność objawień w Garabandal, a Matka Boska poprzez dziewczynki obiecała Józiowi, że w dniu Wielkiego Cudu odzyska wzrok.

Po Ostrzeżeniu, w Garabandal, na wzgórzu Pinii nad laskiem sosnowym pojawi się trwały znak, tzw. Wielki Cud.

Pielgrzymi przyjeżdżający obecnie do Garabandal, są zaskoczeni, gdyż na miejscu widzą wzgórze Pines ogrodzone przez drewniany płot, a  wszystkie drzewa i roślinność blisko wzgórza Pines zostały wycięte i spalone, pozostawiając pustą przestrzeń, która w razie potrzeby może pomieścić tysiące ludzi.

Oficjalne wyjaśnienie tej zmiany to ochrona wzgórza Pinii przed zwierzętami (krowy, owce i konie) , które mogą zniszczyć to święte miejsce, gdzie ma  wielki cud się odbyć. Na pytanie, dlaczego dopiero teraz? Odpowiedź brzmi: a kto zna, plany Boga.

Zwierzęta, krowy, konie, owce … itd. …pasły się na wzgórzu Pinii od wielu lat i zamiar ochrony wzgórza przed zniszczeniem przez zwierzęta może jest i dobry, ale wycięcie drzew i spalenie roślinności wokół wzgórza  Pines  jest moim zdaniem zaskakujące, ponieważ było o wiele bardziej atrakcyjne wcześniej. Teraz wzgórze Pines wygląda jak plac do zgromadzenia wielu ludzi , ogrodzony płotem z dwoma wejściami do oglądania jakiegoś wydarzenia.

pi1

.

pi2

.

pi3

.

pi4

.

pi5

Opublikowany w Ciekawe, Cuda, Objawienia, Proroctwa, Warto wiedzieć, Znaki czasu | Otagowane: , , , | 100 Comments »

Słowa Pana Jezusa skierowane do Sługi Bożej Wandy Malczewskiej

Posted by Dzieckonmp w dniu 27 Marzec 2014


„Do tego, co usłyszałaś, dodam jeszcze, że zbliżają się czasy przewrotne, Ojczyzna wasza będzie wolna od ucisku wrogów zewnętrznych, ale opanują ją wrogowie wewnętrzni. Przede wszystkim starać się będą wziąć, w swoje ręce młodzież szkolną, dowodzić będą, że religia w szkołach niepotrzebna, że można ją zastąpić innymi naukami. Spowiedź i inne praktyki religijne, kontrola Kościoła nad szkołami zbyteczna, bo ogranicza samodzielność myślenia ucznia. Krzyże i obrazy religijne z sal szkolnych będą chcieli usunąć, aby te wizerunki chrześcijańskie nie drażniły Żydów. Przez młodzież pozbawioną wiary zechcą w całym narodzie wprowadzić niedowiarstwo. Jeżeli naród uwierzy temu i pozbawi się wiary, straci przywróconą Ojczyznę. Niechże protestują przeciwko usuwaniu wizerunków religijnych ze szkoły i przeciwko nauczycielom dążącym do zaprowadzenia szkoły bezwyznaniowej. Nauka bez wiary nie zrodzi świętych, ani bohaterów narodowych. Zrodzi grzeszników. Módl się o dobrą chrześcijańską szkolę”.

Opublikowany w Inne Orędzia, Objawienia, Proroctwa | Otagowane: , | 46 Comments »

Wyjątki z wizji prorockich Bł. Anny Katarzyny Emmerich

Posted by Dzieckonmp w dniu 24 Marzec 2014


Wczoraj kto kupił Tygodnik Niedziela za 6 zł otrzymał razem z gazetą książkę Katarzyny Emmerich. Książka jest dość gruba. Myślę ze jeszcze można zakupić ten tygodnik. Z tej okazji aby zachęcić do kupna wstawiam fragment wizji.

BURZYCIELE

TAJEMNICA BEZBOŻNOŚCI 

Widziałam różne części ziemi. Mój przewodnik wskazał mi Europę i pokazując mi piaszczyste miejsce, wyrzekł te znaczące słowa: «Oto wrogie Prusy». Pokazał mi następnie punkt najbardziej wysunięty na północ mówiąc: «Oto Moskwa niosąca ze sobą wiele zła.» (A III.133)* 

Mieszkańcy odznaczali się niesłychaną pychą. Zobaczyłam, że zbrojono się i pracowano wszędzie. Wszystko było ciemne i zagrażające. Zobaczyłam tam świętego Bazylego i innych (przyp. wyd. franc.: na Placu Czerwonym jest katedra św. Bazylego). Ujrzałam pałac o lśniących dachach. Na nim stał szatan na czatach. Widziałam, że spośród demonów związanych przez Chrystusa w czasie jego zstąpienia do piekieł, kilku się niedawno rozwiązało i wskrzesiło tę sektę (masonerii). Zobaczyłam, że inne zostaną uwolnione… (19.10.1823) 

Ujrzałam straszne skutki działań wielkich propagatorów „światła” wszędzie tam, gdzie dochodzili oni do władzy i przejmowali wpływy albo dla obalenia kultu Bożego oraz wszelkich praktyk i pobożnych ćwiczeń, albo dla uczynienia z nich czegoś równie próżnego jak używane przez nich słowa: światło, miłość, duch. Usiłowali pod nimi ukryć przed sobą i innymi opłakaną pustkę swych przedsięwzięć, w których Bóg był niczym. (A. III 161) 

Mój przewodnik poprowadził mnie wokół całej ziemi. Musiałam przemierzać bez przerwy ogromne jaskinie pogrążone w ciemności. Widziałam w nich ogromną ilość osób błąkających się wszędzie, we wszystkich kierunkach i zajętych mrocznymi dziełami. Wydawało się, że przebiegłam wszystkie zamieszkałe miejsca globu, widząc w nich tylko ludzi pełnych wad. Widywałam coraz to nowe zastępy ludzi, wpadających jak gdyby z góry w to zaślepienie nieprawością. Nie widziałam żadnej poprawy… Musiałam wchodzić w te ciemności i patrzeć wciąż na nowo na złośliwość, zaślepienie, przewrotność, zastawione zasadzki, mściwe żądze, pychę, mamienie, zazdrość, chciwość, niezgodę, zabójstwo, rozwiązłość i straszliwą bezbożność ludzi, wszystkie rzeczy, które jednak nie przynosiły im żadnej korzyści, ale czyniły ich coraz bardziej zaślepionymi, nędznymi i pogrążały ich w coraz głębszych ciemnościach. Często miałam wrażenie, że całe miasta znajdowały się na bardzo cienkiej skorupie ziemi i grozi im wkrótce stoczenie się w otchłań. 

Zobaczyłam ludzi wykopujących dla innych rowy lekko zakryte: ale nie zobaczyłam dobrych ludzi w tych rowach ani nikogo, kto by do nich wpadał. Widziałam wszystkich tych złych, jak gdyby byli ogromną ciemną przestrzenią rozciągającą się od jednego krańca ziemi do drugiego. Widziałam ich w nieładzie. W hałaśliwym zamieszaniu, jak na wielkim jarmarku, zakładających różne grupy, podsycające się do zła. Ujrzałam masy ludzi, które mieszały się ze sobą, popełniając wszelkie rodzaje czynów grzesznych. Każdy grzech pociągał za sobą inny. Często wydawało mi się, że pogrążam się jeszcze głębiej w noc. Droga prowadziła stromo w dół. Była przerażająca. Oplatała całą ziemię. Widziałam ludy wszystkich ras, noszących najróżniejsze szaty, wszystkie pogrążone w tych obrzydliwościach. (A II.154) 

Często budziłam się pełna przygnębienia i przerażenia. Księżyc świecił spokojnie przez okno, a ja modliłam się jęcząc, aby mi nie kazano więcej patrzeć na te przerażające sceny. Wkrótce jednak znów musiałam wejść w te straszne ciemności i patrzeć na popełniane w nich obrzydliwości. Znalazłam się raz w obrębie grzechu tak strasznego, że wydawało mi się, że jestem w piekle i zaczęłam krzyczeć i jęczeć. Wtedy mój przewodnik powiedział: ‘Jestem przy tobie, a nie może być piekła tam, gdzie ja jestem’. Wydawało mi się, że widzę miejsce bardzo rozległe, w którym więcej było światła dziennego. Było to jakby miasto należące do tej części świata, na której mieszkamy. Zostało mi tam ukazane straszliwe widowisko. Zobaczyłam ukrzyżowanie naszego Pana Jezusa Chrystusa. Zadrżałam aż do szpiku kości, bo byli tam tylko ludzie naszej epoki. Męczeństwo Pana było straszniejsze i bardziej krwawe niż to, które wycierpiał od Żydów. (A.II.157) 

Zobaczyłam z przerażeniem wielką liczbę ludzi znanych mi, nawet kapłanów. Wiele linii i ścieżek od tych ludzi, błądzących w ciemnościach, prowadziło do tego miejsca (Ukrzyżowania). (A.II.157) 

Kończąc opowiadanie tej strasznej wizji, której wspomnienie przyprawiało ją o ból serca i nic nie mogło skłonić jej do przedstawienia jej w całości, Katarzyna Emmerich powiedziała: 

Mój przewodnik rzekł do mnie: ‘Zobaczyłaś obrzydliwości, którym ludzie zaślepieni oddają się w ciemnościach’. Zobaczyłam niezliczony tłum prześladowanych, nieszczęśliwych, dręczonych i męczonych w naszych czasach, w różnych miejscach. I zawsze widziałam, że przez to dręczono Jezusa Chrystusa we własnej Osobie. Żyjemy w czasach godnych pożałowania, w których nie ma schronienia przed złem: gęsta mgła grzechu ciąży nad całym światem i widzę ludzi czyniących rzeczy najbardziej obrzydliwe spokojnie i obojętnie. Widziałam to wszystko w wielu wizjach, gdy moja dusza była prowadzona poprzez liczne kraje całej ziemi. (C. 89)** Potem ujrzałam męczenników nie czasu obecnego (r.1820), lecz czasów przyszłych. Jednak już widzę, jak się ich prześladuje. (A.III.112) 

BURZENIE KOŚCIOŁA 

Zobaczyłam ludzi z tajnej sekty podkopującej nieustannie wielki Kościół… (A. III.113) i zobaczyłam blisko nich obrzydliwą Bestię, która wyszła z morza. Miała ogon jak u ryby, pazury jak u lwa i liczne głowy, które otaczały jak korona jej największą głowę. Miała pysk szeroki i czerwony. Była w cętki jak tygrys i okazywała wielką zażyłość wobec burzących. Kładła się często pośród nich, gdy pracowali. Oni zaś często wchodzili do pieczary, w której czasami się chowała. W tym czasie widziałam tu i tam na całym świecie wielu ludzi dobrych i pobożnych przede wszystkim duchownych znieważanych, więzionych i uciskanych i miałam wrażenie, że któregoś dnia staną się męczennikami. (A. III.113) 

Kościół był już w dużej mierze zburzony, tak że pozostawało jeszcze tylko prezbiterium z ołtarzem. Ujrzałam burzących, jak weszli do niego razem z bestią. Wchodząc do Kościoła z bestią burzyciele napotkali tam potężną niewiastę pełną majestatu. Zdawało się, że spodziewała się dziecka, szła bowiem powoli. Nieprzyjaciół ogarnęło przerażenie na jej widok, a bestia nie mogła postąpić nawet o jeden krok. Wyciągnęła w powietrzu najbardziej wściekłą szyję w kierunku tej niewiasty, jak gdyby chciała ją pożreć. Lecz Ona się odwróciła i upadła na twarz. Zobaczyłam wtedy bestię uciekającą w kierunku morza, a nieprzyjaciele biegli w wielkim nieładzie. (A. III.113) 

Zobaczyłam Kościół św. Piotra i ogromną ilość ludzi pracującą by go zburzyć. Ujrzałam też innych naprawiających go. Linia podziału pomiędzy wykonującymi tę dwojaką pracę ciągnęła się przez cały świat. Dziwiła mnie równoczesność tego, co się dokonywało. Burzyciele odrywali wielkie kawały (budowli). Byli to w szczególności zwolennicy sekt w wielkiej liczbie, a z nimi – odstępcy. Ludzie ci, wykonując swą niszczycielską pracę, wydawali się postępować według pewnych wskazań i jakiejś zasady. Nosili białe fartuchy, obszyte niebieską wstążką i przyozdobione kieszeniami z kielniami przyczepionymi do pasa. Mieli szaty wszelkiego rodzaju. Byli pomiędzy nimi ludzie dostojni, wielcy i potężni w mundurach i z krzyżami, którzy jednak nie przykładali sami ręki do dzieła, lecz kielnią oznaczali na murach miejsca, które trzeba było zniszczyć. Z przerażeniem ujrzałam wśród nich także katolickich kapłanów. Zburzono już całą wewnętrzną część Kościoła. Stało tam jeszcze tylko prezbiterium z Najświętszym Sakramentem. (A. II. 202-203) 

Kościół św. Piotra był zniszczony, z wyjątkiem prezbiterium i głównego ołtarza. (A. III. 118) Widziałam znowu atakujących i burzących Kościół św. Piotra. Zobaczyłam, że na końcu Maryja rozciągnęła płaszcz nad Kościołem i nieprzyjaciele Boga zostali przepędzeni. (A. II.414) Znowu miałam wizję tajnej sekty podkopującej ze wszystkich stron Kościół św. Piotra. Pracowali oni przy pomocy różnego rodzaju narzędzi i biegali to tu, to tam, unosząc ze sobą kamienie, które z niego oderwali. Musieli jedynie pozostawić ołtarz. Nie mogli go wynieść. Zobaczyłam, jak sprofanowano i skradziono obraz Maryi. (A. III. 556) Poskarżyłam się Papieżowi. Pytałam go, jak może tolerować, że jest tylu kapłanów wśród burzących. Widziałam przy tej okazji, dlaczego Kościół został wzniesiony w Rzymie. To dlatego, że tam jest centrum świata i że wszystkie narody są z nim na różne sposoby związane. 

Zobaczyłam też, że Rzym stoi jak wyspa, jak skała pośrodku morza, gdy wszystko wokół niego obraca się w ruinę. Gdy patrzyłam na burzących, zachwycała mnie ich wielka zręczność. Posiadali wszelkie rodzaje maszyn, wszystko dokonywało się według pewnego planu. Nic nie waliło się samo. Nie robili hałasu. Na wszystko zwracali uwagę, uciekali się do wszelkich rodzajów podstępów i kamienie wydawały się często znikać w ich rękach. Niektórzy z nich ponownie budowali; niszczyli to, co było święte i wielkie, a to, co budowali było próżne, puste i powierzchowne. Np. wynosili kamienie z ołtarza i budowali z nich schody wejściowe. (A. III. 556) 

CIEMNOŚĆ W KOŚCIELE 

Widziałam Kościół ziemski, to znaczy społeczność wierzących na ziemi, owczarnię Chrystusa w jej stanie przejściowym na ziemi, pogrążoną w całkowitych ciemnościach i opuszczoną. (A. II. 352) Wy, kapłani, wy się nie ruszacie! Śpicie, a owczarnia płonie ze wszystkich stron! Nic nie robicie! Och! Jakże płakać będziecie nad tym dniem! Gdybyście choć wypowiedzieli jedno ‘Ojcze nasz’. Widzę tak wielu zdrajców! Nie odczuwają cierpienia, kiedy się mówi: «Źle się dzieje.» W ich oczach wszystko idzie dobrze, byle tylko doznawali chwały tego świata. (A. III. 184) Widziałam też wielu dobrych i pobożnych biskupów, lecz wątłych i słabych. Źli często brali górę. (A. II. 414) Widzę ułomności i upadek kapłaństwa, widzę też przyczyny tego i widzę przygotowane kary. (A. II. 334) Słudzy Kościoła są tak gnuśni! Nie czynią już użytku z mocy, jaką posiadają dzięki kapłaństwu. (A. II. 245) 

Dla niezliczonej liczby osób dobrej woli, dojście do źródła łaski z serca Jezusa było zamknięte i utrudnione z powodu zniesienia pobożnych praktyk oraz z powodu zamknięcia i profanacji kościołów. (A. III.167) Cały ten głęboki zamęt, z powodu którego cierpieli wierni, wynikał stąd, że wielu z tych, którzy przyoblekli się w Jezusa Chrystusa, coraz bardziej zwracało się w stronę bezbożnego świata i wydawało się zapominać o cnotach i nadprzyrodzonej mocy Kapłaństwa. W tym wszystkim poznałam, że czytanie genealogii naszego Pana przed Najświętszym Sakramentem w święto Bożego Ciała zamyka w sobie wielką i głęboką tajemnicę. Poznałam bowiem, że nawet pomiędzy przodkami Jezusa Chrystusa – według ciała – liczni nie byli świętymi, a byli wśród nich nawet grzesznicy. Mimo to nie przestali być stopniami drabiny Jakubowej, po których Bóg przyszedł do ludzi. Tak więc nawet niegodni biskupi są nadal zdolni do sprawowania Najświętszej Ofiary i do udzielania sakramentu kapłaństwa wraz z wszelką mocą z nim związaną. (C. 175) 

Widziałam wielką liczbę kapłanów dotkniętych ekskomuniką, którzy wydawali się tym nie przejmować, a nawet o tym nie wiedzieli. A jednak byli ekskomunikowali od chwili, gdy wzięli udział w pewnych przedsięwzięciach, gdy weszli do pewnych stowarzyszeń i przejmowali opinie, na których ciążyła klątwa. Widziałam tych ludzi w takiej mgle, że byli jakby oddzieleni murem. Widać z tego jak bardzo Bóg liczy się z dekretami, postanowieniami i zakazami głowy Kościoła i podtrzymuje je, choć ludzie się nimi nie przejmują, przeciwstawiają się im lub wyśmiewają. (A. III. 148) Widziałam, jak smutne były konsekwencje przeciwstawiania się Kościołowi. Ujrzałam, jak ono rosło, a w końcu heretycy wszelkiego rodzaju przybyli do miasta (Rzym). (A. III. 102) 

Poznałam, że poganie adorowali niegdyś pokornie bóstwa odmienne od nich samych… Ich kult był lepszy niż kult tych, którzy sami siebie adorują w postaci tysiąca idoli, a pomiędzy nimi nie zostawiają żadnego miejsca Panu. (A. III. 102, 104) 

Ujrzałam, jak stawało się oziębłe duchowieństwo i zapadała wielka ciemność. Widok rozszerzył się i wtedy zobaczyłam wszędzie wspólnoty katolickie prześladowane, dręczone, uciskane i pozbawione wolności. Widziałam wiele zamkniętych kościołów. Ujrzałam wojny i rozlew krwi. Wszędzie widać było lud dziki, nieuczony, walczący przemocą. To nie trwało długo. Kościół św. Piotra był podkopywany, zgodnie z planem ułożonym przez tajną sektę. W tym samym czasie uszkadzały go burze. (A. III. 103) Widziałam, jak pomoc przyszła w chwili największego niebezpieczeństwa. (A. III. 104)

Za Voxdomini.com.pl

Opublikowany w Kościół, Nasz smutny czas, Objawienia, Proroctwa, Szatan, Warto wiedzieć, Wielki Ucisk | Otagowane: , , , , | 28 Comments »

Ciekawa wypowiedź o proroctwach Eleny Aiello

Posted by Dzieckonmp w dniu 15 Marzec 2014


Jako laik, który dąży by zawsze być wiernym nauce Kościoła Katolickiego, czuje że mam obowiązek by skomentować proroctwa Błogosławionej Eleny. Po pierwsze, powinno być zaznaczone, ze kiedy Kościół Katolicki Beatyfikuje czy Kanonizuje osobę, jest to robione rygorystycznie na podstawie świętości i heroicznego życia tej osoby, a nie za żadne łaski mistyczne, objawienia czy proroctwa, które osoba ta miała rzekomo otrzymać. Innymi słowami, Beatyfikując Matkę Elene Aiello, Kościół rozpoznał tylko jej nadzwyczajne cnoty, a nie żadne niebiańskie łaski, objawienia czy proroctwa które miała rzekomo otrzymać.

Mówić to, z zauważeniem, ze Kościół  ROZPOZNAŁ cnoty Bł. Eleny jako niezwykłe, w ten sposób dając ją nam za przykład do naśladowania, daje nam to także podstawę do rozpatrywania jej niezwykłych proroctw, które rzekomo były jej dane.

Czytając proroctwa Błogosławionej Eleny, możemy szybko zauważyć że są bardzo dotkliwe. Jednakże musimy mieć w pamięci, że proroctwa NIE SĄ PEWNE I ŻE MOGĄ BYĆ POMNIEJSZONE CZY NAWET CAŁKOWICIE ZŁAGODZONE jeśli odpowiednie działania zostaną podjęte przez ludzkość, szczególnie poprzez modlitwy wiernych. Wystarczy tylko przeczytać rozdział 3 ze Starego Testamentu, Księgi Jonasza by zauważyć, że proroctwo może być całkowicie złagodzone poprzez odpowiednie postępowanie, nawrócenie i modlitwę. “Powstań, i idź do Niniwy, wielkiego miasta, i głoś im wiadomość, którą ci przekazuje.” Wiadomością od Boga, było to, że za 40 dni to wielkie miasto Niniwa zostanie zniszczone. Ale wszyscy wiemy co się stało… cała ludność Niniwy, pod przewodnictwem swojego króla, skruszyła się i modliła do Boga o wybaczenie. Tak więc zostali oszczędzeni strasznego oczyszczenia przepowiedzianego przez Jonasza.

Tak wiec, dla tych co myślą, że proroctwa ostrzeżenia dla świata przez Błogosławioną  Elene i nawet światowe Oczyszczenie wyglądają na straszne aby były prawdziwe, powinno się rozważyć inne niedawne orędzia dane Błogosławionej Annie Marii Taigi, Josefy Manendez, Błogosławionej Annie-Katarzynie Emmerick, Św. Louis de Montfort, Błogosławionej  Siostrze Marii od Jezusa Ukrzyżowanego i wielu innych, równoczesnych ostrzeżeń  danych Kościołowi w objawieniach Maryjnych Naszej Pani w La Salette, Fatimie, Akita, Kibeho, wszystkie one zostały zaaprobowane przez Kościół.

Na przykład, trzecie orędzie z Akita dane przez Niepokalaną Maryję siostrze Agnes Sasagawa  13  października 1973 roku brzmiało:

“Tak jak ci powiedziałam, jeśli ludzie nie skruszą się i nie poprawią, Ojciec wymierzy straszną karę na całą ludzkość. Będzie to kara większa niż Potop, taka, której nikt nigdy wcześniej nie widział. Ogień spadnie z nieba i zgładzi większą część ludzkości, tych dobrych jak i złych, nie oszczędzając ni kapłanów ani wiernych. Ocaleni znajdą się tak opuszczeni, że będą zazdrościć umarłym. Jedyną bronią jaka zostanie wam będzie Różaniec Św. i Znak pozostawiony wam przez Mojego Syna. Odmawiajcie Różaniec Św. każdego dnia. Modlitwą różańcową módlcie się za Papieża, za biskupów i kapłanów.”

 

“Robota  przedostanie się nawet do Kościoła, tak że kardynałowie będą przeciwstawiać się kardynałom, biskupi przeciwko biskupom. Kapłani którzy mnie czczą będą pogardzani i przeciwstawiani  własnym Współbraciom. Kościoły i ołtarze będą zdewastowane. Kościół będzie pełen tych, którzy akceptują kompromisy i demon będzie naciskał na wielu kapłanów i dusze konsekrowane by opuścili służbę Bożą.

 

“Demon będzie wściekły szczególnie na dusze konsekrowane Bogu. Myśl o utracie tylu dusz jest przyczyną mojego smutku. Jeśli zwiększy się ilość i ciężkość grzechu, nie będzie już dla nich ułaskawienia.”

Rzeczywiście, podobne proroctwa o Ostrzeżeniu świata wraz z postępującym po nim światowym Oczyszczeniu zostały przekazane także innym mistykom dnia dzisiejszego, niektóre z nich można znaleźć także na tej stronie internetowej. Miejmy wiec nadzieje i módlmy się by, jeżeli te proroctwa pochodzą rzeczywiście od Boga,  zostały one pomniejszone poprzez pokutę, modlitwę i odpowiednie postępowanie człowieka, tak samo jak ludność Niniwy, która pokutowała dzięki nawoływaniu Jonasza. I nie zapomnijmy, że być może naszym największym adwokatem jest Najświętsza Panna Maryja  —  ponieważ to Ona, która bardziej niż ktokolwiek inny błaga o miłosierdzie i przebaczenie w imieniu całej ludzkości.

-Święta Maryjo, Matko Boża, módl się za nami grzesznymi teraz i w godzinę śmierci naszej,

AMEN.

Tłumaczyła: Bożena

Opublikowany w Inne Orędzia, Objawienia, Proroctwa | Otagowane: , , , , , | 110 Comments »

Co dzisiaj dzieje się w Rosji i na Ukrainie? Do czego to może doprowadzić ?

Posted by Dzieckonmp w dniu 7 Marzec 2014


Poniższy artykuł składa się z fragmentów trylogii książek na temat Katolickich proroctw, autorstwa dr Kelly Bowring, które znajdują się na http://www.TwoHeartsPress.com

Co ciekawe, komunistyczna Rosja (ZSRR ) wyglądała jakby miała w 1990 roku zadaną śmiertelną ranę kiedy upadła. Ale była tylko ranna, a teraz ponownie się podnosi. Wydarzenia które nadejdą zostały przepowiedziane:

+ + +

W zatwierdzonych przez Kościół objawieniach Matki Bożej z La Salette Maryja mówiła o dwóch okresach apokaliptycznej wojny, które będą podzielone przez określony okres spokoju. Powiedziała, ze ten chwilowy pokój potrwa 25 lat, jako okres przejściowy w kontekście dwóch serii katastrofalnych zdarzeń – wygląda na to, że te dwa zdarzenia to dwa okresy rosyjskiego komunizmu. Matka Boża z La Salette podsumowuje etapy wydarzeniach z Apokalipsy , mówiąc :

PIERWSZY OKRES: sprawiedliwi będą bardzo cierpieć. Ich modlitwy, ich pokuta i ich łzy wzniosą się  do Nieba i cały lud Boży będzie prosić o wybaczenie i miłosierdzie i będzie prosić o moją pomoc i wstawiennictwo. I wtedy Jezus Chrystus, w akcie swej sprawiedliwości i swego wielkiego miłosierdzia rozkaże swoim aniołom, by uśmiercili wszystkich Jego wrogów. Nagle prześladowcy Kościoła Jezusa Chrystusa i wszyscy oddani grzechowi zginą i ziemia stanie się jak pustynia. I wtedy będzie pokój i człowiek zostanie pogodzony z Bogiem. Jezusowi Chrystusowi będzie służono, czczono Go i otaczano chwałą. Dobroczynność będzie rozwijać się wszędzie. Nowi królowie będą prawym ramieniem Kościoła Świętego, który będzie silny, pokorny, pobożny, ubogi ale żarliwy w naśladowaniu cnót Jezusa Chrystusa. Ewangelia będzie głoszona wszędzie i ludzie będą robić wielkie postępy w wierze, gdyż będzie jedność między robotnikami Jezusa Chrystusa i człowiek będzie żył w bojaźni Bożej .

TYMCZASOWY POKÓJ: Ten pokój między ludźmi będzie krótkotrwały. Dwadzieścia pięć lat obfitych zbiorów pozwoli im zapomnieć, że grzechy ludzkie są przyczyną wszystkich kłopotów na tej ziemi .

DRUGI OKRES: Prekursor Antychrysta, ze swoimi żołnierzami zebranymi z poszczególnych narodów, będzie walczył przeciwko prawdziwemu Chrystusowi, jedynemu Zbawicielowi świata. Przeleje on wiele krwi i będzie chciał zniszczyć kult Boga aby sam być postrzegany jako bóg …

To proroctwo wydaje się prorokować dwa okresy rosyjskiego komunizmu, jest również potwierdzone przez wizjonerów Garabandal. PIERWSZY OKRES zakończył się począwszy od roku 1989 wraz z upadkiem muru berlińskiego i został zakończony w 1991 roku wraz z upadkiem ZSRR.

Tak wiec nastąpiło 25 lat tymczasowego pokoju, jak wskazywało proroctwo z La Salette, które zgodnie z proroctwem skończy się zatem w latach 2014-2016.

Następnie rozpocznie się DRUGI OKRES proroctwa, kiedy następujące wojny wprowadzą z czasem antychrysta.

I tak będzie rozwijać się apokaliptyczna bitwa, która już się rozpoczęła. Przepowiednia z La Salette kontynuuje, mówiąc :

W końcu, zapanuje na ziemi piekło …

Pory roku zostaną zmienione … wraz ze strasznymi trzęsieniami ziemi, które pochłoną góry, miasta ..

Rzym utraci wiarę i stanie się siedzibą Antychrysta.

… a ludzie będą się zatracać coraz bardziej …


Kościół zaćmi się, świat będzie w konsternacji [Kościół będzie zaćmiony, w tym sensie, że: 1] nie będzie się wiedzieć kto jest prawdziwym papieżem, 2) z czasem: w kościołach przestanie być  ofiarowywana Najświętsza Ofiara].

+ + +

Co ciekawe, wizjonerzy objawień w Garabandal powiedzieli w 1965 roku, że nadchodzące wydarzenia apokaliptyczne – 1) Ostrzeżenie Miłosierdzia Bożego na całym świecie, 2 ) wielki cud (w Garabandal), oraz 3) ukaranie Karą Bożą – wypełnią się „kiedy  komunizm przyjdzie ponownie” Powiedzieli oni:

W czasie Wielkiego Ucisku, będzie „nagły i niespodziewany ucisk komunizmu, kierowany przez Rosję … Rosja będzie rządzić światem …Kościół będzie w punkcie wymarcia i będzie przechodzić przez straszliwe doświadczenia komunizmu … będzie bardzo trudno praktykować religie … księża będą musieli się ukrywać …również papież nie będzie mógł przebywać w Rzymie. Będzie On również prześladowany … kiedy komunizm przyjdzie znowu, to wszystko się stanie (mówili to w 1965 roku, początkowo komunizm upadł w 1989 r., ale dziś znowu rośnie) … Te trudne wydarzenia będą miały miejsce przed Ostrzeżeniem, ponieważ samo Ostrzeżenie będzie wtedy,  kiedy będzie najgorzej”.

+ + +

S. Elena Aiello została ogłoszona błogosławioną 14 września 2011, w święto Podwyższenia Krzyża Świętego przez papieża Benedykta XVI. Błogosławiona Elena była mistyczką, stygmatyczką, duszą ofiarną, prorokinią i założycielką Minim Tertiaries Męki Naszego Pana Jezusa Chrystusa. Zmarła w 1960 roku. Jej przepowiednia brzmi:

Rosja będzie maszerować na wszystkie narody Europy, zwłaszcza Włochy, i podniesie swoją flagę nad Kopułą Świętego Piotra. Włochy będą ciężko doświadczane przez wielką rewolucję i Rzym zostanie oczyszczony krwią za swoich wiele grzechów, zwłaszcza nieczystości! Stado już ma się rozproszyć i papież musi dużo wycierpieć! …

Jeśli ludzie nie rozpoznają w tych plagach ostrzeżenia Miłosierdzia Bożego, i nie powrócą do Boga w prawdziwie chrześcijańskim życiu, KOLEJNA STRASZNA WOJNA PRZYJDZIE ZE WSCHODU NA ZACHÓD. ROSJA SWOJA TAJNA BRONIA BĘDZIE WALCZYĆ Z AMERYKA; SPUSTOSZĄ EUROPE …

Och, co za straszną wizję widzę! Wielka rewolucja  dzieje się w Rzymie! Wchodzą do Watykanu. Papież jest sam, modli się. Pochwycili papieża . Biorą go siłą.
+ + +

Jedno z ostatnich głoszonych proroctw oznajmia:

W Apokalipsie jest przepowiedziane zniszczenie  Babilonu”, miasta, które wydaje się być symbolem wszelkiego rodzaju zła. Gdzie indziej w Apokalipsie Babilon jest nazwą nierządnicy, która rządzi królami ziemi i jeździ na siedmiogłowej bestii. W jednym z najbardziej znanych przypadków biblijnej numerologii bestii jest przypisany numer identyfikacyjny 666 (znak bestii).

Dwaj sojusznicy Rosja i Chiny połączą siły. Stanie się tak, kiedy bestia z dziesięcioma rogami podniesie się, by zdominować ich długo cierpiących niewinnych ludzi .

Bestią z dziesięcioma rogami jest Unia Europejska, Moja córko, w Księdze Objawienia nazwana Babilonem.

Babylon (Europa) upadnie i będzie zdominowana przez wielkiego Czerwonego Smoka, Chiny i jego sojusznika Niedźwiedzia, Rosję.

Kiedy tak się stanie komunizm będzie rządzić i biada każdemu, kto będzie widziany praktykujący swoją religie w ich obecności .

Wszystkie religie zostaną zakazane, ale to Chrześcijanie będą cierpieć największe prześladowania.

Katolicy nie będą w ogóle tolerowani i będą musieli brać udział we Mszy Św w tajemnicy.

Wiedz jednak, ze Czerwony Smok (Chiny,) zostało ci to powiedziane jakiś czas temu, teraz podniósł swój łeb nieśmiało, ale z zabójczym zamiarem pożarcia Chrześcijan na całym świecie .

Cierpliwy w tak długim oczekiwaniu teraz runie w dół, a wraz z ogniem ze swoich ust zniszczy wszystko, co oddaje hołd Mnie, Bogu Najwyższemu i Mojemu Umiłowanemu Synowi, Jezusowi Chrystusowi.

Europa będzie jego pierwszym celem, a następnie Stany Zjednoczone Ameryki.

Zostanie wprowadzony komunizm i biada tym, którzy sprzeciwią się panowaniu Czerwonego Smoka.

Prędkość tych wojen będzie się wzmagać i nie wcześniej niż cztery części świata zostaną zaangażowane zostanie ogłoszona Wielka Wojna. Niestety broń jądrowa zostanie użyta i wielu ucierpi (Najświętsza Dziewica Ameryki również ostrzegała przed wykorzystaniem broni jądrowej). Będzie to straszna wojna, ale nie potrwa ona długo.

Rzym stanie się siedzibą niegodziwego panowania i dominacji. Włochy będą się rozpadać.

Wszystkie proroctwa przekazane Moim prorokom Danielowi i Janowi będą się rozwijać warstwa po warstwie .

Tylko dzięki objawionym proroctwom zostanie przywrócona wiara. To jest powód, dlaczego proroctwa są dawane Moim dzieciom teraz po to by poznały prawdziwość Moich nauk .

Tłumaczyła: Bożena

Źródło:

http://twoheartspress.com/blog/what-is-russia-up-to-where-will-it-lead/#more-1504

Opublikowany w Apokalipsa, Proroctwa | Otagowane: , , , , , , | 55 Comments »

Proroctwo z Ukrainy ostrzegało o wojnie

Posted by Dzieckonmp w dniu 4 Marzec 2014


Objawienia miało miejsce w 1987 r. osadzie Hrushiw na południe od Lwowa

ukraina2Kryzys jeszcze nie osiągnął temperatury wrzenia, ale wkrótce może rozlać się na zewnątrz. Z pewnością nie jest zbyt wcześnie, aby myśleć, że może wydarzyć się najgorsze.

Antagonizmy między Ukrainą – kiedyś częścią Związku Radzieckiego  i Rosją tłumione były od wieku (szczyty przed i podczas II wojny światowej, kiedy ZSRR prześladował Chrześcijan, zwłaszcza katolików i na Ukrainie panował głód, który powodował miliony ofiar śmiertelnych). Ukraina odłączona od bloku sowieckiego w wyniku zaskakującego rozpadu Związku Radzieckiego, zdobyła niepodległość kilka lat po objawieniach.

Interesujące jest to , że mają miejsce dwa kryzysy, Ukrainy i Wenezueli, które wybuchły w tym samym czasie i obie są związane z dobrze znanymi, nieżyjącymi już – mistykami katolickimi (Marią Esperanza z Caracas i ukraińskim działaczem Josypem Terelya, który po dwudziestu latach spędzonych w gułagu, ostatnie lata życia spędził w okolicach Toronto).

Głównym miejscem, w którym obecnie dzieje się historia – tu i teraz – jest Ukraina,  gdzie starcia między demonstrantami i wspieranym przez Rosjan prezydentem (teraz obalonym, ale pod ochroną Rosjan) ukazały widmo wojny domowej , a w najgorszym przypadku wojny między Ukrainą i Rosją, która może się rozlać na inne narody, w tym na USA. Ameryka ostrzegła w tym tygodniu Rosji, aby nie ingerowała w wewnętrzne sprawy Ukrainy, kiedy wojska rosyjskie ustawiły w pobliżu granicy z tym państwem.

 

Wraz z tysiącami innych osób, Terelya był świadkiem tego objawienia Matki Bożej w wiejskiej osadzie Hrushiw, na południe od Lwowa , gdzie Maryja po raz pierwszy ukazała się 26 kwietnia 1987, jedenastoletniej wiejskiej dziewczynce – Marii Kizyn – w której nie było absolutnie żadnej nieszczerości i która nigdy nie zaprzeczyła jej pierwszym zeznaniom o tym, jak widziała ubraną na czarno Maryję na balkonie kopuły drewnianej kaplicy o nazwie Trójca.

To miało miejsce dokładnie w pierwszą rocznicę katastrofy nuklearnej w elektrowni jądrowej w Czarnobylu, kiedy promieniowanie spowodowało silne skażenie okolic Kijowa, oraz chmurę radioaktywną, którą uważa się za przyczynę zachorowań na nowotwory w różnych częściach Europy wschodniej i północnej.

Czy był to zbieg okoliczności, czy też nie? Czy Matka Najświętsza po prostu  upamiętniła tych, którzy stracili życie z powodu katastrofy, a może chciała ostrzec przed przyszłym kataklizmem nuklearnym? Czy objawienia (które potem były kontynuowane) miały miejsce w kościele dlatego, że stał się on gotowy, aby obudzić się z głębokiego ciemnego snu w epoce komunizmu?

Te wydarzenia zostały po raz pierwszy opisane w Ameryce przez The New York Times 13 października 1987 w święto objawień fatimskich, których tajemnice (znowu „przypadkowo”) koncentrowały się na Rosji, ateizmie, a także wizji (w sławnym trzecim sekrecie) anioła „podpalającego” świat.

Przeraziłam się i udałam się do moich rodziców i sąsiadów, a oni przyszli do kościoła , powiedziała mi przez tłumacza Maria, kiedy odwiedziłem Hrushiw.  Moi rodzice i sąsiedzi widzieli również tę postać . Miała coś białego w ręce. Wyglądało to jak chusteczka.  Nie powiedziała nic. Twarzy nie mogę opisać. To była młoda kobieta . Widziałam ją potem kilka razy , ale nie tak wyraźnie. Ukazała się chwilę, nie jestem pewna, ile ona trwała. Moja matka , ojciec i wujek byli tam również. Kiedy moi rodzice podeszli do Niej bliżej, zniknęła. Chociaż do tej pory, ze względu na panujący komunizm, kościół był zamknięty, po chwili moi rodzice poszli tam i okazało się, że był otwarty i modlono się w nim.

Maria, matka Miroslova , stateczna wiejska kobieta w chuście, bordowym swetrze, zabłoconych niebieskich kozakach, o przenikliwych, niebieskich oczach, mówi, że uklękła przed tajemniczą kobietą, szepcząc z podziwem i niedowierzaniem. „Byłam  tak zszokowana, że nic już nie pamiętam”, mówi.  Jesteśmy w gospodarstwie , w których jeden z pokoi służy jako miejsce zamieszkania podczas zimy. Pomimo pogróżek ze strony milicji i KGB , setki , tysiące, a potem dziesiątki tysięcy (około 52 000 na noc) osób otaczały małą kaplicę , wielu twierdziło, że widzi sylwetki lub wizerunki Matki Boskiej w subtelnym świetle, które zdawało się otaczać kopułę jak zorza polarna.

„Niezwykły blask otaczał kościół”, powiedziała matka Marii , a miejscowy urzędnik dodał, że drogi były pełne aut na przestrzeni trzydziestu kilometrów. Od czasu do czasu, według doniesień, cudowny wizerunek materializował się w pobliżu kopuły w poświacie, otoczony językami ognia , lub ubrany w ogniste szaty . Mówi się, że Matka Boża ukazywała się między 18 a 21 , uśmiechając się przez łzy i patrząc z miłością w dół na tłumy, które śpiewały pieśni i odmawiały różaniec . Według Iwana Hel, który był zastępcą przewodniczącego Lwowskiej Rady Regionalnej Deputowanych Ludowych , policja próbowała bez powodzenia przytłumić blask za pomocą reflektorów.

Przychodzi mi na myśl kula światła, kiedy w 1846 w LaSalette we Francji ukazywała  się Maryja i sylwetka, która ukazywała się na dachu kościoła w pobliżu Kairu , w Egipcie , w 1960 roku (objawienie zaaprobowane przez kościół).

Podobne zdarzenia miały miejsce w różnych miejscach Ukrainy.

Jednym z mieszkańców Hrushiw był Terelya, niedawno zwolniony z niewoli sowieckiej świadek wydarzeń, który twierdził, że Matka Boża przekazywała między innymi proroctwo o poważnym zbrojnym konflikcie na Ukrainie.  Powiedział, że ujrzał mapę kraju z płomieniami przecinającymi ją w poprzek „Widzę ogień”, zacytował mówiącą do niego Marię „Płoną wioski. Woda plonie. Powietrze płonie. Wszystko jest w płomieniach. Jeśli ludzie powrócą do Chrystusa, nie będzie wojny. Będzie wielki pożar”. On również miał przeczucie bliskiego głodu i wstrząsów. Czuł, że wydarzenia zaczną się rozwijać około roku 2015.

Czy Rosja powróciła do Chrystusa w dostatecznym stopniu, aby uniknąć takiego nieszczęścia?

Przed wszechogarniającym ogniem, ostrzegały również zatwierdzone przez Kościół objawienia w Kibeho w Rwandzie (dla naszego osobistego rozważenia) oraz w Akita , w Japonii, które miały miejsce podczas uroczystości fatimskich.

Mówiono, że Lucyfer (według Terelya), jest bliski „utraty sił”  i przygotowuje się w swojej desperacji do „wielkiego oszustwa wszystkich Bożych stworzeń, a zwłaszcza ludu Bożego”.

Rozeznajemy to wszystko, zauważając wreszcie zbieg okoliczności: W Fatimie Matka Boża przepowiedziała, że II Wojnę Światową zapowie „wielki znak”, o którym mówiła jedna z widzących, Łucja Santos i rzeczywiście dwadzieścia jeden lat później miał on miejsce w postaci północnej zorzy polarnej, która, jak wspomniano, kilka dni przedtem wykonała elektromagnetyczny „podpis”, a jeden z katolickich naukowców twierdził, że elektromagnetyczna charakterystyka tej zorzy była identyczna z charakterystyką elektromagnetyczną wybuchu jądrowego .

Tłumaczył: anonim

Opublikowany w Objawienia, Proroctwa | Otagowane: , , , | 147 Comments »

Znalezione w necie o Ostrzeżeniu pisane w 2004 roku

Posted by Dzieckonmp w dniu 17 Luty 2014


Warto porównać do  innych orędzi o Ostrzeżeniu. Jeśli ktoś wie kto otrzymywał te proroctwa niech napisze.

Napisano 26 grudzień 2004 – 21:36

„Po Polsce krąży przepowiednia tajemniczego księdza, oparta na tłumaczeniu trzeciej tajemnicy fatimskiej. Otrzymaliśmy ją od zaprzyjaźnionego księdza z Wybrzeża. Przedstawiamy naszym Czytelnikom
( http://www.nowinynyskie.com.pl/pub.htm ) w formie oryginalnej. Oto zapowiedź Wielkiego Ostrzeżenia:

„Moje dzieci, kiedy ujrzycie zdarzenia podane Wam teraz, wiedzcie, że czas WIELKIEGO OSTRZEŻENIA MOJEGO SYNA będzie bardzo blisko:
1. Będą wielkie trzęsienia ziemi, jak również drżenia ziemi w miejscach, które nigdy tej tragedii nie zaznały.
2. Będą straszne powodzie, a na wielu kontynentach ziemia będzie zalana przez wodę.
3. Usłyszycie o wybuchach wulkanów nieczynnych przez wiele lat.
4. Powstaną niewytłumaczalne anomalie pogodowe: tam gdzie było zawsze zimno, będzie gorąco – gdzie było gorąco, będzie zimno.
5. Wszyscy będą się starali wytłumaczyć powstawanie huraganów, tornad, monsunów, szczególnie tam, gdzie dotąd nigdy ich nie było.
6. Powstaną bardzo wielkie trudności ekonomiczne świata, a nikt nie będzie mógł znaleźć sposobu ich rozwiązania.
7. Światowe giełdy będą upadać.
8. Powstanie wielka susza, głód i brak wody.
9. Odczujecie wzrost zabójstw i wzrost przestępczości niczym niewytłumaczony.
10. Usłyszycie pogłoski o nowych wojnach w państwach i narodach przygotowujących się do nowych wojen. Liczne zamachy będą miały miejsce w wielu miejscach świata. Nowe małe państwa będą demonstrować nową broń niszczącą świat, aby pokazać swoją siłę i możliwość panowania nad innymi.
11. Powstaną liczne klęski (szkody) i straty w uprawach również zbóż.
12. Powstanie wiele nowych chorób wśród ludzi i zwierząt. Ludzie w obawie o swoje życie będą niszczyć całe populacje zwierząt.
13. Wielu wystąpi przeciwko życiu dzieci i ludzi.
14. Rozpoczną się kataklizmy: wielka i cuchnąca ciecz spadnie na ziemię – zatruwając wodę.

WIELKIE OSTRZEŻENIE JEST BARDZO BLISKO
Ostrzeżenie nastąpi w Europie o godz. 3 po południu! (por. Mt. 25, 45-47).
Na tydzień przed Wielkim Ostrzeżeniem media podadzą, że zbliża się kometa.
Uczeni określą dokładnie jej wielkość i miejsce na ziemi, w które uderzy. Spadnie do oceanu. Siła uderzenia będzie tak wielka, że wstrząśnie całą ziemią.
Nikt i nic nie będzie w stanie zapobiec jakiejkolwiek zmianie trajektorii tej komety.
Jedynie poinformują o konsekwencjach. To wydarzenie poprzedzi Wielkie Ostrzeżenie, ale niektóre: jak zniknięcie ptaków, upadek światowej giełdy i banków oraz zagrożenie kometą wydarzą się prawie jednocześnie (por. Łk. 21, 34-36).
To się wydarzy w końcu siódmych dni i nocy po wielkim białym Krzyżu na Niebie.
Już przed uderzeniem komety w ziemię zniknie (nie umrze) wiele milionów ludzi.
Teraz Moje Dzieci powinniście się modlić do Boga, aby złagodzić te straszne, tak szybko zbliżające się zdarzenia, które spadną na ludzkość.
Módlcie się stale i gorliwie i bądźcie w stanie łaski, lub blisko stanu łaski, która jest miła Bogu. Moje dzieci zapamiętajcie sobie, że czas Wielkiego Ostrzeżenia jest darem Miłości Ojca Przedwiecznego. Jest to łaska uzyskana dla was przez Najśw. Maryję Pannę. Musicie Jej dziękować, bo to Ona uprosiła tę łaskę.
Nie krytykujcie tego Daru Miłości. On to pomoże całej ludzkości zrozumieć, że Bóg przebacza i chce by ludzie zaznali szczęścia Nieba przez całą wieczność. Jest to okazja nawet dla zatwardziałych grzeszników, żeby mogli otrzymać dar zbawienia jeśli tylko postanowią po spowiedzi poprawić swoje życie na ziemi. Moje słodkie dzieci, chcemy byście były w Niebie wraz z nami, bo miejsce jest przygotowane.
Nie chcemy żebyście nie mogły powrócić do nas. Wierzcie w Boga, wyznajcie wasze grzechy i prowadźcie święte życie. To jest czas, kiedy wielu ostatnich będzie pierwszymi.
Niech każdy stara się codziennie uczestniczyć w Eucharystii, a różaniec niech będzie w Waszych rękach nieustannie. W czasie Ostrzeżenia będzie słyszany grzmot przez tydzień.
Członkowie Waszych rodzin otrzymają specjalną łaskę dzięki Waszym wytrwałym modlitwom.
Wytrwałość w modlitwie za dusze będzie wynagrodzona przez Niebo bez względu na to czy żyją, czy już umarli.
Wewnętrznie odczujecie wasze grzechy jeszcze przed Ostrzeżeniem. Wielu ludzi ujrzy obrazy złych duchów, jeżeli mają kontakt z nimi (gdy służąc im teraz sieją niepokój wśród ludzi), ale wielu ujrzy wizje Aniołów i Świętych.
Przygotowujcie się na odejście, bo czas jest krótki. Wiem, że już w to nie chcecie wierzyć i że jesteście zmęczeni stale zapowiadanym końcem czasów – a więc wątpicie.
Cieszcie się raczej, że jeszcze nie nadszedł ten tragiczny dla całego świata dzień (czas), co stało się tak tylko dzięki cierpieniom wielu oddanych Niebu, zarówno niewinnych dzieci, jak i ofiarnych ludzi.
Dziękujcie raczej Bogu, że ten tragiczny czas jeszcze się nie rozpoczął, ponieważ bylibyście zaskoczeni. To jednak chyba widzicie, że żyjecie w czasach ostatecznych.
Koniecznie zaopatrzcie się w żywność i wodę. Woda ma być przegotowana i poświęcona.
Przygotujcie suchy chleb w przewiewnych woreczkach, suche jedzenie, np. makaron, mleko w proszku, suche owoce itd.
Chleb ma być suchy (chrupki), ale też poświęcony. Miejcie poświęcone świece i zapałki, wodę święconą i żywność przy sobie, bo nie będziecie mogli w tym czasie wychodzić nigdzie aby jej szukać. Tak samo w bliskości macie mieć sól i olej – poświęcone. Ocieplajcie już okna, drzwi i domy.
Wasze życie zmieni się w dramatyczny sposób na jakiś czas.
W sklepach nie będzie ludzi, którzy sprzedają, bo nie będą mogli sprzedawać z powodu braku energii elektrycznej. Wszystko co człowiek wyprodukował zatrzyma się dokąd Bóg zechce.
Nie martwcie się wcale o sklepy, o transport i inne rzeczy. Myślcie tylko o potrzebie pomocy tym, którzy zechcą ratować swoje dusze i zachować swoje życie z Bogiem.
Dlatego to musicie się zaopatrzyć w żywność i wodę poświęconą, bo wielu ludzi będzie szukało pomocy u Was.”

Źródło: http://katalogi.pl/212778-przepowiednie-r%C3%B3%C5%BCnych-jasnowidz%C3%B3w-o-ko%C5%84cu-%C5%9Bwiata.html

Opublikowany w Apokalipsa, Inne Orędzia, Proroctwa, Wielki Ucisk | Otagowane: , , | 118 Comments »

Piąte proroctwo podane przez Maryję do Bernadety w Lourdes jest o naszych czasach

Posted by Dzieckonmp w dniu 6 Luty 2014


Bernadeta Soubirou napisała do papieża Leona XII w 1879 roku  5 proroctw które otrzymała od Matki Bożej z Lourdes. Cztery z nich zostały już spełnione.

Piąte proroctwo mówi o upadku nauki i powrocie do Boga, o  starciach między wyznawcami Mahometa i narodami chrześcijańskimi.
Proroctwo to zostało opublikowane 04 listopada 1998 w czasopiśmie niemieckim [1]:
„W roku 1879 Bernadetta napisał do papieża Leona XIII, aby zaprezentować mu przesłanie Boga o przyszłości. Z tych pięciu przepowiedni, cztery zostały spełnione. List uważany za zaginiony od 120 lat, został znaleziony przez księdza Antoine La Grande [2] w Watykanie podczas wyszukiwania dokumentów o cudach w Lourdes.
Ten list do papieża, napisała  Bernadetta tuż przed śmiercią, składa się z pięciu orędzi Matki Bożej o wydarzeniach tamtego wieku jak i wydarzeniach  po roku 2000. Treść listu nigdy nie została opublikowana.
Zapraszamy znających języki do przetłumaczenia tego jakże unikatowego tekstu. Chętnych do tłumaczenia różnych ciekawych artykułów proszę o zgłoszenia na maila. Lepiej tak się przysłużyć innym czytelnikom niż poprzez durne kłótnie które nie ustają w komentarzach. Nadal ręce opadają widząc co się dzieje w czasie dyskusji. Przeprosiło tylko kilka osób niekoniecznie winnych. Wielu z was zna języki obce.
bernadetaBernardita Soubirous le relata en 1879 a León XII, 5 profecías que le fueron dadas por la Virgen de Lourdes. Cuatro de ellas ya fueron cumplidas.

La quinta profecía habla sobre el ocaso de la ciencia y la vuelta a Dios en el siglo XX y un choque entre adeptos a Mahoma y las naciones cristianas; ¿parecen haber signos de que las dos se están desarrollando, no?
El 4 de noviembre de 1998 se publicó lo siguiente en una revista alemana [1]:
“En 1879 Bernadette escribió al Papa León XIII para presentarle los mensajes de Dios para el futuro. De estas cinco profecías, cuatro ya se han cumplido. La carta, considerada perdida durante 120 años, ha sido encontrada por el padre Antoine La Grande [2] en el Vaticano cuando buscaba documentos sobre milagros de Lourdes.
Esta carta al Papa, escrita por Bernadette justo antes de su muerte, está formada por cinco mensajes de la Virgen sobre los acontecimientos de nuestro siglo y el venidero después del año 2000. El contenido de la carta no ha sido publicado jamás, y las personas consultadas en el Vaticano afirmaron que se había extraviado. El Padre La Grande ha descubierto este escrito el pasado mes de diciembre en un armario metálico en el sótano de la biblioteca del Vaticano. Se trata de cinco páginas distintas y en cada página figura una revelación.
1. La primera profecía habla principalmente del desarrollo del santuario de Lourdes después de la muerte de Bernadette. Describe la expansión de Lourdes como lugar de peregrinación y la eficacia de la célebre fuente de curación.
2. Este mensaje anuncia una serie de descubrimientos científicosimportantes, como la explotación de la energía eléctrica, la bombilla, el gramófono y otros aparatos eléctricos.
3. La tercera profecía se refiere a la toma del poder en Alemania por Hitlery al nazismo, en los años 30, donde “se producirá un hecho terrible” y se terminará con una guerra en la que estarán implicadas casi todas las naciones.
4. Los esfuerzos de los hombres para volar en el espacio son anunciados en el cuarto mensaje (anunciado igualmente por la Virgen en Ámsterdam [3]). Alrededor del año 1970 los americanos conseguirán el aterrizaje sobre la Luna, profecía cumplida en 1969 cuando el americano Neil Armstrong puso pie en la Luna.
5. La última y más tardía de las profecías dice así:
“La Santísima Virgen María me ha dicho que a finales del siglo XX [4] llegará también el fin de la era de las ciencias. Una nueva era de fe comenzará sobre toda la Tierra. Se comprobará que es Dios quien ha creado el mundo y al hombre. Será el principio del fin de la ciencia en la que los hombres dejarán de creer. Millones de hombres se volverán de nuevo hacia Cristo y el poder de la Iglesia será mayor que nunca. La razón por la que muchos hombres se apartarán de los científicos será la actitud arrogante de los doctores que trabajan en la realización de una criatura producto de un cruce entre el hombre y el animal [4]. Los hombres sentirán en lo más hondo de su corazón que esto es algo injustificable. En un primer tiempo no se sabrá impedir la creación de estos monstruos, pero los científicos serán finalmente cazados como una jauría de lobos.
En vísperas del año 2000 se asistirá a un choque entre los adeptos de Mahoma y las naciones cristianas. Tendrá lugar una horrible guerra en la que perderán la vida 5.650.451 soldados, y una bomba muy destructiva será lanzada sobre una ciudad de Persia [5]. Pero al final vencerá el signo de la Cruz y todos los musulmanes se convertirán al cristianismo. Seguirá un siglo de paz y de bienestar, pues todas las naciones depondrán las armas. Seguirá una gran riqueza, pues el Señor derramará su bendición sobre los creyentes. En toda la Tierra no quedará ni una familia que viva en la pobreza y que sufra hambre. A un hombre de cada diez, Dios le dará el poder de curar las enfermedades de los que piden ayuda. Después de estos milagros se escucharán los gritos de júbilo de un gran número de personas. El siglo XXI será denominado la “segunda Edad de Oro de la humanidad”.
[1] Der Schwarze Brief nº 45/98 – Verlag Claus Meter Clausen. Lippstadt, Alemania.
[2] La Carta de Bernardita se mantuvo en el Archivo Secreto Vaticano hasta 1997, cuando fue descubierta por el francés Antoine Padre La Grande buscando material y la correspondencia de Lourdes. De acuerdo con La Grande, la carta constaba de cinco hojas, que fueron halladas en una caja de metal en las bóvedas de los Archivos.
[3] Bajo la advocación de Nuestra Señora de todos los Pueblos, aprobada por la Iglesia.
[4] Por intercesión de la Virgen y el fruto de sus Apariciones, se ha concedido a la humanidad un tiempo de “prórroga”.
[5] Cuando esto se publicó, aun no se hablaba de la clonación ni de las “quimeras”.
[6] Persia es ahora Irán
Fuentes: Catholic Daily, Signos de estos Tiempos
\

Tzn.

Z listu św. Bernadetty Soubirous do papieża Leona XIII

Ks. Antoine Le Grande przeglądając teczki sprawy objawień w Lourdes w archiwum watykańskim rok. 1997, trafił na list do papieża Leona XIII napisany przez św. Bernadettę Soubirous tuż przed jej śmiercią w 1879 r. Pismo traktowane jako utracone od 120 lat. List znajdował się w metalowej puszce i składał się 5 kartek-przepowiedni dotyczących XX wieku, a przekazanych jej przez świętą Dziewicę. Papież nie uznał za stosowne opublikować ich, przeleżały, więc w archiwum zapomniane. Biorąc pod uwagę ich treść trudno się dziwić Leonowi XIII. Objawienia prywatne niepotwierdzone przez urząd nauczycielski Kościoła nie są wiążące, co nie oznacza jednak, że muszą być nieprawdziwe. Biorąc pod uwagę, że cztery z przepowiedni św. Bernadetty już się spełniły warto zapoznać się szczegółowo z piątą.

Spełnione 4 dotyczą:

1) rozwoju Lourdes jako miasta sanktuarium i ważne miejsce pielgrzymek. Wielu ludzi będzie uzdrowiony przez wodę ze źródełka.

2) serii ważnych odkryć naukowych, w tym “korzystanie z energii elektrycznej”, i wynalazek kilku typów urządzeń elektrycznych.

3) przejęcia władzy w Niemczech w latach trzydziestych przez bestialski system, który upadnie wraz z końcem wojny, w którą będą zaangażowane prawie wszystkie narody.

4) wylądowania Amerykanów na księżycu ku rokowi 1970.

5) A oto treść kartki piątej:
Wasza świątobliwość, święta Dziewica powiedziała mi, że na końcu XX wieku nadejdzie koniec nauk. Nowy okres wiary rozpocznie się na całym świecie. Uzyskany zostanie dowód, że to Bóg stworzył świat i człowieka. Będzie to początek końca nauk, w które ludzie przestaną wierzyć. Miliony ludzi ponownie zwróci się ku Chrystusowi, a moc Kościoła będzie większa niż kiedykolwiek. Dla wielu ludzi powodem, dla którego odwróci się od uczonych będzie arogancka postawa doktorów pracujących nad zrealizowaniem istoty powstałej ze skrzyżowania człowieka ze zwierzęciem. Ludzie poczują w głębi swoich serc, że jest to coś czego nie sposób usprawiedliwić. Przez jakiś czas nie będzie jak powstrzymać tworzenia tych monstrów, ale uczeni zostaną ostatecznie przepędzeni jak przepędza się stado wilków.
U progu roku 2000, będzie się obserwować starcie następców Mahometa i narodów chrześcijańskich. Nastanie wielka bitwa, w której 5,650,451 żołnierzy straci życie, a bardzo destruktywna bomba zostanie rzucona na miasto w Persji. Ale na końcu znak krzyża zwycięży, a wszyscy muzułmanie nawrócą się na chrześcijaństwo. Nastąpi wiek pokoju i szczęścia, ponieważ wszystkie państwa złożą swoje arsenały. Nastąpi wielkie bogactwo, podczas gdy Nasz Pan obłoży Swoim błogosławieństwem wiernych. Na całej ziemi nie pozostanie ani jedna rodzina żyjąca w biedzie i cierpiąca głód. Jeden na dziesięciu otrzyma moc leczenia schorzeń u tych, którzy go poproszą o pomoc. Po tych cudach słychać będzie głos radości od wielkiej liczby ludzi. Wiek XXI nazwany będzie “Drugim złotym okresem ludzkości”.

Opublikowany w Ciekawe, Objawienia, Proroctwa | Otagowane: , , , | 155 Comments »

Królowa Dobrych Zdarzeń

Posted by Dzieckonmp w dniu 26 Styczeń 2014


Od wieków Bóg przestrzegał przed epoką , w której żyjemy obecnie; przestrzegał a pośrednictwem swych proroków, mistyków, wizjonerów. Przed około czterystu laty zakonnica Marianna od Jezusa, której ciało dotrwało do dziś nienaruszone, miała uznane przez Kościół prywatne objawienie Najświętszej Maryi Panny jako Królowej Dobrych Zdarzeń. Matka Marianna od Jezusa mistyczką, prorokinią, wizjonerką i duszą ofiarną, czyli taką która przyjęła zesłane na nią cierpienie i ofiarowała je Bogu.Mieszkała w ekwadorskim Quito, świeżo założonym przez Hiszpanów. Poprzez nią Boża Rodzicielka przepowiedziała, że wierni odejdą od religii, a szatanowi dane będzie panować,” szczególnie i wyraźnie w XX wieku”. Rozumiesz czytelniku? Kilkaset lat temu Najświętsza Panna ostrzegła zakonnicę, że w odległej przyszłości nadejdą ciężkie czasy. I nadeszły!

Zdumiewająca w tym profetycznym przesłaniu, przekazanym z nieba w XVII stuleciu, jest jego precyzja w opisie naszej współczesności. Maryja zapowiedziała, że liczne osoby duchowne pozbawione wiary, „okazując moc i gorliwość w złym, zaatakują religię, na której piersi zostały wyhodowane”. Prorokowała trafnie, gdy mówiła o utracie wiary, o niezdolności przywódców Kościoła do wytrwania przy jej prawdach, o wynikającym stąd kryzysie duchowym i doktrynalnym, o straszliwym nieposzanowaniu przez wiernych sakramentów- a wszystkie te zjawiska miały objąć cały świat w XX wieku.Maryja stwierdziła również, że to proroctwo, pozbawione rozgłosu, nie dotrze do wierzących, póki się nie wypełni. A właśnie teraz dotarło, jest znane! A głosi ono:

Wtedy sakrament namaszczenia chorych będzie lekceważony. Wielu umrze bez niego, wskutek zaniedbania bliskich czy też fałszywej delikatności, nakazującej skrywać prze chorymi powagę sytuacji, albo z powodu buntu przeciw Kościołowi, spowodowanego podszeptem złośliwego diabła. Tak oto liczne dusze nie otrzymają olbrzymich łask, pociechy i siły, koniecznej do wielkiego przeskoku z doczesności w wieczność.

Sakrament małżeństwa, symbolizujący zjednoczenie Chrystusa i jego Kościoła, będzie atakowany i profanowany w najpełniejszym tego słowa znaczeniu. Rządząca wówczas masoneria ustanowi niszczące go, urągające sprawiedliwości prawa, ułatwiające każdemu życie w grzechu, zachęcające do wydawania nieprawego potomstwa, a dzieci te nie zostaną włączone do Kościoła. Narastać będą skutki bezbożnej edukacji, a jednym z nich okaże się brak księży i powołań zakonnych.

Święty sakrament kapłaństwa będzie wyśmiewany, poniżany i pogardzany. Zły duch zechce dręczyć prezbiterów wszelkimi sposobami, z okrutną i z wyrafinowaną przebiegłością postara się odwieźć ich od powołania, demoralizując wielu. Ci upadli, gorszący lud chrześcijański, wzniecą nienawiść złych chrześcijan i wrogów rzymskiego Apostolskiego Kościoła Katolickiego do wszystkich kapłanów. Ten mniemany tryumf szatana przyniesie olbrzymie cierpienia dobrym pasterzom Kościoła.

Ponadto w tych nieszczęsnych czasach nastanie dobrobyt bez granic; popchnie on resztę ludzi do grzechu i niezliczone lekkomyślne dusze pójdą na zatracenie. Niewinności prawie nie znajdziesz, nawet u dzieci, i skromności u kobiet. I w takiej chwili, gdy Kościół najbardziej będzie potrzebował obrony, ci, którzy powinni przemówić, będą milczeć.

I wiedz umiłowana córko; kiedy w XX wieku przypomną sobie o tobie, wielu nie uwierzy, i powie, że to pobożne przesłanie nie jest Bogu miłe.

Prosta, pokorna wiara w to, że naprawdę objawiłam się tobie, kochane dziecko, dana będzie duszom pokornym i gorliwym, uległym wobec natchnień łaski; Ojciec nasz w niebie powierza bowiem swe sekrety ludziom cechującym się prostotą serca, nie zaś zarażonym pychą, chlubiącym się wiedzą, której nie posiadają, czy zadowolonym z siebie pustym głowom.

Wiele będzie można zarzucić duchowieństwu diecezjalnemu, gdyż zaniedba ono swe święte obowiązki. Pozbawione nadprzyrodzonego kompasu pobłądzi i zgubi wytyczoną przez Pana drogę służby kapłańskiej, zacznie szukać z nadmiernym zapałem pomyślności i bogactwa. Jakże cierpiał będzie Kościół w tą ciemną noc! Pozbawieni biskupa i ojca, który by ich prowadził z rodzicielską miłością, delikatnie, roztropnie, mądrze i zdecydowanie, liczni księża stracą ducha, a ich dusze znajdą się w poważnym niebezpieczeństwie. To będzie znak że pora na mnie.

Dlatego wołaj uporczywie, niezmordowanie i płacz gorzkimi, serdecznymi łzami, błagając Ojca w niebie, by- przez miłość Eucharystycznego Serca mego Najświętszego Syna i przez Jego najszlachetniejszą Krew wylaną tak ofiarnie, i przez głębię goryczy i cierpienia, jakich doznał On podczas okrutnej męki i śmierci – raczył zlitować się nad swymi sługami i na koniec owych złowrogich czasów zesłał Kościołowi pasterza, który odnowi w kapłanach ducha.

Gdy te błędne nauki , herezje rozleją się i rozpanoszą, drogocenne światło wiary zagaśnie w duszach w efekcie zupełnego prawie zepsucia obyczajów. Wtenczas nastaną wielkie niedole w sferze materialnej i moralnej, publicznej i prywatnej.

Opublikowany w Kościół, Objawienia, Proroctwa | Otagowane: , , | 138 Comments »

Proroctwo o. Pio

Posted by Dzieckonmp w dniu 7 Styczeń 2014


Ukochani. Wiele wskazuje na to, że proroctwo O. Pio oraz św. s. Faustyny (Dz. 83) może się wypełnić nawet w tym roku 2014. Nie chcę tym przesłaniem nikogo straszyć ale przypominam aby być przygotowanym kiedy to nastąpi. Z całą powagą ks. Roman.
O. Pio
Trzy Dni Ciemności

Tłumaczenie kopii prywatnego listu autorstwa Ojca Pio, adresowanego do Komisji w Heroldsbach wyznaczonej przez Watykan w celu przebadania prawdziwości objawień o ‘Trzech Dniach Ciemności’ danych przez Naszego Pana, Ojcu Pio, zakonnikowi zgromadzenia Kapucynów i stygmatyka.

28 STYCZEŃ 1950

Dobrze pozamykajcie i uszczelnijcie okna. Nie wyglądajcie na zewnątrz. Zapalcie święconą świece, która wystarczy na wiele dni. Módlcie się na różańcu. Czytajcie duchowe książki. Czyńcie akty przyjęcia Duchowej Komunii, a także uczynki miłości, które są nam tak potrzebne. Módlcie się z wyciągniętymi rękami lub padając na twarz, aby uratować wiele dusz. Niewolno wam wychodzić na zewnątrz. Zaopatrzcie się w wystarczającą ilość pożywienia. Moce natury zostaną wstrząśnięte i deszcz ognia napełni ludzi przerażeniem. Miejcie odwagę! Jestem pośród was.
7 LUTY 1950

Otoczcie opieką swoje zwierzęta, podczas tych dni. Ja Jestem Stworzycielem i Opiekunem dla wszystkiego stworzenia, tak samo jak dla człowieka. Dam wam wcześniej znaki, kiedy powinniście pozostawić większą ilość jedzenia dla swoich zwierząt. Ochronię dobytek wybranych, w tym także zwierzęta, które będą później w potrzebie pożywienia. Niech nikt nie próbuje wychodzić na zewnątrz, nawet, aby nakarmić swoje zwierzęta, – kto będzie nieposłuszny temu słowu, zginie! Dokładnie zakryjcie okna. Moi wybrani nie powinni widzieć Mojego gniewu. Miejcie Ufność we Mnie, a Ja będę waszą obroną. Wasza wiara, zobowiązuje Mnie, do przybycia wam z pomocą.

Godzina Mego powrotu jest bliska! Jednak okażę Miłosierdzie. Najstraszliwsza karę będzie cierpieć świadek czasów. Moi aniołowie, którzy będą egzekutorami tej pracy, stoją już w gotowości z ostrymi mieczami! Szczególnie zadbają o zniszczenie tych, którzy Mnie przedrzeźniali i nie wierzyli w Moje objawienia.

Nawałnica ognia wyleje się z chmur i rozciągnie na całą ziemię! Sztormy, grzmoty, straszliwa pogoda i trzęsienia ziemi pokryją świat na kilka dni. Nastanie nieprzerwany deszcz ognia! Wszystko rozpocznie się w bardzo zimną noc. Te wydarzenia mają udowodnić, że Bóg jest Panem wszelkiego Stworzenia. Ci, którzy pokładają we Mnie nadzieję i wierzą w Moje słowa, nie mają się, czego obawiać. Nie zaprę się tych, którzy rozpowszechniają Moje przesłanie. Żadna krzywda nie spotka dusz w łasce uświęcającej i tych, które szukają obrony u Mojej Matki.

Dam wam następujące znaki i instrukcje, w ten sposób możecie być przygotowani na nadchodzące wydarzenia:
Noc będzie bardzo zimna, a wiatr zacznie przeraźliwie huczeć i wyć. Po krótkim czasie usłyszycie grzmoty. Zamknijcie wszystkie drzwi i okna i z nikim nie rozmawiajcie z zewnątrz. Padnijcie przed krzyżem, żałujcie za grzechy i błagajcie o opiekę Mojej Matki. Nie patrzcie przez okno podczas trzęsienia ziemi, ponieważ gniew Boży jest święty! (Jezus nie chce, abyśmy ujrzeli gniew Boga, gdyż musi być rozważany w strachu i trwodze. Ci, którzy nie potraktują poważnie tego polecenia, zginął na miejscu.)

Wiatr, przyniesie ze sobą trujące gazy, które rozniosą się po całej ziemi. Każdy, kto będzie cierpiał i umrze niewinnie, stanie się męczennikiem i będzie przebywał ze Mną, w Moim Królestwie.

Szatan zatryumfuje! Jednak po trzech nocach, ogień i trzęsienie ziemi ustaną. Następnego dnia słońce znów wzejdzie i oświeci ziemie. Aniołowie przybędą z Nieba i przykryją ziemie duchem pokoju. Uczucie niezmierzonej wdzięczności ogarnie tych, którzy przeżyją okropne doświadczenia – bliską karę -, którymi Bóg nawiedza ziemię od jej stworzenia.

Wybrałem dusze także w innych krajach jak: Belgia, Szwajcaria, czy Hiszpania i otrzymały to samo objawienie, aby te kraje również mogły się przygotować. Módlcie się dużo w czasie tego Świętego Roku 1950. Módlcie się na różańcu, ale tak, aby wasze modlitwy dosięgły Nieba. Wkrótce znacznie gorsza katastrofa nadejdzie na cały świat, jakiej nikt nie widział, straszliwa kara! Wojna 1950 roku jest wstępem do tych wydarzeń.

Jakże obojętny jest człowiek na te sprawy, które już wkrótce staną się rzeczywistością, wbrew wszelkim oczekiwaniom! Jakże dalecy są od roztropnego przygotowania się na te przepowiedziane, a niewysłuchane wydarzenia, przez które niebawem będą musieli przejść.

Wpływ Boskiej równowagi dosięgną ziemi! Gniew Mego Ojca zostanie wylany na cały świat! Kolejny raz ostrzegam świat, po przez wasze środki, jak dotąd zawsze to czyniłem. Grzechy ludzkości przerosły miarę: Lekceważąca postawa w Kościele, grzeszna duma wywołana wstydem przed aktywnością religijną, brak prawdziwej, braterskiej miłości, nieprzyzwoitość w ubieraniu się, a zwłaszcza w okresach letnich… Świat jest pijany od grzechu.

Ta katastrofa przyjdzie na ludzkość jak przebłysk światła, w chwili, gdy wschód poranku zostanie zastąpiony ciemnościami! Od tego momentu, nikomu nie wolno opuścić domu lub wyjrzeć przez okno. Ja Sam, przybędę pośród grzmotów i piorunów. Słabsi powinni zawierzyć się Mojemu Najświętszemu Sercu. Nastanie wielki chaos z powodu całkowitych ciemności, które okryją ziemie i wielu, wielu zginie od przerażenia i rozpaczy.

Ci, którzy będą „walczyć” dla Mojej sprawy, otrzymają łaski z Mojego Najświętszego Serca, a pokorny płacz skruchy: „KTÓŻ JEST JAK BÓG” będzie ratunkiem dla wielu. Jednakże, niezliczona ilość spłonie na otwartych polach jak wyschnięta trawa! Bezbożni zostaną unicestwieni, aby później sprawiedliwość narodziła się na nowo.

W dniu, jak tylko nadejdą całkowite ciemności, nikt nie powinien opuszczać swojego domu lub wyglądać przez okno. Ciemności będą trwały dzień i noc, kontynuując kolejny dzień i kolejną noc i jeszcze jeden dzień, lecz następnej nocy gwiazdy znów wzejdą na niebie, a przy nadchodzącym dniu ponownie ujrzycie brzask słońca i będzie to CZAS WIOSNY!

W ciągu dni ciemności, Moi wybrani nie powinni spać, jak uczniowie w Ogrodzie Oliwnym. Muszą się modlić nieprzerwanie, a nie zawiodę ich. Zbiorę Moich wybranych! Piekło uwierzy, że włada całą ziemią, ale Ja ją odzyskam!

Czy być może myślicie, że pozwoliłbym Ojcu na zesłanie takiej kary na cały świat, jeśli ludzie odwróciliby się od swoich zbrodni dla sprawiedliwości? Ale to z powodu Mojej wielkiej miłości, te cierpienia za Moim dozwoleniem zostaną zesłane na was. Wielu Mnie przeklnie, a mimo to tysiące dusz ocali się przez nich. Żadne ludzkie rozumowanie nie jest w stanie pojąć głębin Mojej Miłości!

Módlcie się! Módlcie się! Pragnę waszych modlitw. Moja Najdroższa Matka, Maryja, Św. Józef, Św. Elżbieta, Św. Konrad, Św. Michał, Św. Piotr, Mała Tereska, wasi Aniołowie Stróżowie niech będą waszymi rzecznikami. Błagajcie o ich pomoc! Bądźcie dzielnymi żołnierzami Chrystusa! Gdy powróci Światłość, niech wszyscy złożą dziękczynienie Świętej Trójcy za opiekę! Zniszczenia będą ogromne! Ale Ja, wasz Bóg oczyszczę ziemię. Jestem z wami. Miejcie ufność!

(Koniec listu Ojca Pio)

Opublikowany w Proroctwa | Otagowane: , , , | 181 Comments »

Wybrane proroctwa świętego przepodobnego Ławrentia Czernihowskiego

Posted by Dzieckonmp w dniu 3 Grudzień 2013


Zdobywszy obfitość łaski Przenajświętszego Ducha Bożego Starzec Ławrentij często rozmawiał ze swoimi dziećmi duchowymi o czasach ostatecznych, uprzedzał, że trzeba być czujnymi i ostrożnymi, gdyż antychryst jest blisko.
Batiuszka mówił: „Teraz jeszcze głosujemy – to nic takiego, nie głosujemy jeszcze za jednym na cały świat. Ale gdy będą głosować tylko za jednym – to będzie właśnie sam antychryst, głosować wtedy nie wolno”.

O nadchodzącym antychryście oświecony Świętym Duchem Starzec mówił takie słowa: „Będzie czas, gdy będą chodzić, aby podpisać się za jednym królem na całej ziemi. I będą dokładnie spisywać ludzi. Wejdą do domu – a tam mąż, żona i dzieci. I żona zacznie namawiać małżonka: “Chodź, podpiszemy się, mamy dzieci, przecież niczego dla nich nie kupisz”. A mąż powie: “Ty rób jak chcesz, a ja jestem gotów umrzeć, lecz za antychrystem głosować nie będę”. Taki jest poruszający obraz przyszłości.
“Przyjdzie czas – mówił Przepodobny ojciec Ławrentij – gdy nawet nieczynne (zamknięte) świątynie będą odbudowywać, urządzać nie tylko na zewnątrz, ale i wewnątrz. Będą złocić kopuły, zarówno świątyń, jak i dzwonnic. A gdy wszystko to zakończą przyjdzie czas, gdy zakróluje antychryst. Módlcie się, żeby Bóg przedłużył nam jeszcze teraźniejszy czas, dla umocnienia, gdyż oczekuje nas czas straszny. Widzicie, jak podstępnie wszystko jest przygotowywane? Wszystkie świątynie będą bardzo pięknie wykończone, tak, jak nigdy – lecz nie będzie wolno chodzić do tych świątyń.
Antychryst będzie koronowany na króla we wspaniałej świątyni jerozolimskiej.
Każdy człowiek będzie mógł swobodnie wjeżdżać i wyjeżdżać z Jerozolimy. Lecz wtedy starajcie się nie jeździć, gdyż wszystko będzie zrobione tak, by człowieka omamić.
Antychryst będzie pochodził od rozpustnej dziewicy -Żydówki, zajmującej się rozpustą w dwunastym pokoleniu. Już jako dziecko będzie bardzo zdolny i inteligentny, a szczególnie od tej chwili, gdy będąc chłopcem dwunastoletnim, w czasie spaceru z matką po ogrodzie, spotka się z szatanem, który wyjdzie z samej otchłani i wejdzie w niego.
Chłopiec zadrży ze strachu, a szatan powie: “Nie bój się, będę ci pomagał”. I z tego dziecka dojrzeje antychryst w obrazie ludzkim.
Z Nieba zstąpią prorocy — Henoch i Eliasz, którzy także będą mówić wszystkim, że przyszedł antychryst: “To antychryst, nie wierzcie mu”. I zabije on proroków, lecz oni zmartwychwstaną i wstąpią do Nieba.
Antychryst będzie znał wszystkie sztuczki szatańskie i będzie czynił fałszywe znaki. Zobaczy i usłyszy go cały świat jednocześnie”. Święty Ławrentij mówił: „Błogosławiony i wielce błogosławiony ten człowiek, który nie zapragnie i nie ujrzy wstrętnego Bogu oblicza antychrysta. Ten, kto ujrzy i usłyszy jego bluźnierczą mowę, jego obietnice wszystkich dóbr ziemskich, ten da się zwieść i wyjdzie mu na spotkanie z pokłonem. I wraz z nim zginie i będzie się palić w wiecznym ogniu”.
Oni zaś zapytali Starca: „Jakże to wszystko będzie?”. Święty Starzec odrzekł ze łzami: „Na świętym miejscu będzie stała ohyda spustoszenia i pokazywała obrzydliwych zwodzicieli świata, i będą oni oszukiwać ludzi, którzy odstąpili od Boga, i będą czynić fałszywe cuda. A po nich pojawi się antychryst i cały świat ujrzy go w jednej chwili.

Ojcowie zapytali Świętego: „Gdzie na świętym miejscu? W cerkwi?”. Przepodobny odpowiedział: „Nie w cerkwi, a w każdym domu. W kącie, gdzie stoją i wiszą teraz święte ikony, będą stały zwodzące urządzenia dla oszukiwania ludzi wielu powie: “Musimy oglądać i słuchać wiadomości”. A w wiadomościach właśnie pojawi się antychryst.

„Będzie on swoich ludzi ‘pieczętować” pieczęciami. Będzie nienawidził chrześcijan. Zaczną się ostatnie prześladowania każdej duszy chrześcijańskiej, która odmówi przyjęcia pieczęci szatana… Chrześcijanie nie będą mogli niczego kupić, ani sprzedać. Ale nie wpadajcie w beznadziejność: Bóg nie zostawi swoich dzieci… Bać się nie trzeba!

Będą cerkwie, ale prawosławnemu chrześcijaninowi nie wolno będzie wolno do nich chodzić, gdyż nie będzie tam przynoszona Bezkrwawa Ofiara Jezusa Chrystusa, lecz będzie tam cały zbór szatański…
Powtarzam jeszcze raz: nie wolno chodzić do tych świątyń, łaski Bożej w nich nie będzie”.
Chrześcijan będą uśmiercać, albo zsyłać na miejsca pustynne. Lecz Bóg będzie pomagał i będzie żywił swoich wyznawców.
Żydów też będą zganiać w jedno miejsce. Niektórzy Żydzi, którzy prawdziwie żyli według zakonu mojżeszowego, nie przyjmą pieczęci antychrysta. Będą wyczekiwać i przyglądać się jego czynom. Wiedzą, że ich przodkowie nie uznali Chrystusa za Mesjasza, a tutaj Bóg tak da, że otworzą się im oczy i nie przyjmą pieczęci szatana, a uznają Chrystusa i będą królować z Chrystusem.
Cały zaś słaby lub pójdzie za szatanem, i gdy ziemia nie da urodzaju, ludzie pójdą do niego z prośbą o chleb, lecz on odpowie: “Ziemia nie rodzi chleba. Niczego nie mogę uczynić”.
Wody także nie będzie, wszystkie rzeki i jeziora wyschną. „To nieszczęście będzie trwało trzy i pół roku, lecz z powodu Swoich wybranych Bóg skróci te dni.

Będą w tych dniach jeszcze mocni bojownicy, filary Prawosławia, którzy znajdą się pod silnym działaniem serdecznej modlitwy Jezusowej. I Bóg będzie chronił ich Swoją Wszechmocną Łaską, i nie “będą “oni widzieli tych fałszywych znaków, które zostaną przygotowane dla wszystkich ludzi.

„Będzie wojna – kontynuował Batiuszka – i tam, gdzie ona przejdzie – ludzi nie będzie. Lecz przed tym Bóg ludziom słabym pośle niewielkie choroby – i umrą. A przy antychryście śmierci nie będzie. I trzecia wojna światowa będzie nie dla pokajania, a dla wyniszczenia”.
Remonty świątyń będą trwały do samego przyjścia antychrysta, i wszędzie będzie niebywałe piękno, – mówił Starzec – lecz wy w remontach naszej cerkwi bądźcie umiarkowani, jeśli chodzi o jej zewnętrzny wygląd. Więcej się módlcie, chodźcie do cerkwi póki jest możliwość, szczególnie na Liturgię, na której przynoszona jest Bezkrwawa Ofiara za grzechy całego świata. Częściej się spowiadajcie i przyjmujcie Ciało i Krew Chrystusa i Bóg was umocni.

Przepodobny Ojciec Ławrencjusz niejednokrotnie powtarzał,że do piekła ludzie idą w takiej ilości, jak do cerkwi w czasie święta, natomiast do raju – jak ludzie do cerkwi w zwykły, powszedni dzień.
„Piekło jest tak nabite ludźmi, jak beczka śledziami – mówił starzec Ławrencjusz. Dzieci go pocieszały, a on mówił przez łzy: – Wy tego nie widzicie. Gdybyście widzieli, byłoby wam ich ogromnie żal!”
A w czasach ostatecznych piekło napełni się młodymi ludźmi.

Źródło: http://pravosl.narod.ru/Html/lavrentii.htm

http://wiadomosci.monasterujkowice.pl

Opublikowany w Apokalipsa, Proroctwa | Otagowane: , , | 294 Comments »

Przepowiednia z 1969r. dla Benedykta XVI

Posted by Dzieckonmp w dniu 27 Listopad 2013


Na koniec osobistych przekazów otrzymanych przez Manoli (siostra wybrana przez Boga w Barrio del Pilar, Madryt) w miesiącu maju 2009 lub 2010 roku, przepisywała dokument czy był to raczej list, który jak mówi, znalazł się w jej rękach, sama nie wie w jaki sposób, nie pamięta.

Podajemy tu dzisiaj ten dokument, który zaczynają słowa Manoli i prosimy Ducha Świętego, tak jak zawsze, aby nam pomógł poznać prawdę, według Jego planów pełnych mądrości.

***

  Porządkując swoje papiery znalazłam ten dokument, list, który nie wiem jak znalazł się w moich rękach, czasami myślę, że Oni [odnoszę się do Jezusa i Maryi] umieścili go tak, bym zobaczyła go w odpowiednim czasie.
Myślę, że jest bardzo interesujący, oto co zawiera:

19 kwietnia 2005, prawie pięć lat temu, były kardynał Joseph Ratzinger, po czterech rundach głosowania w przeciągu 24 godzin, został papieżem w jednym z najszybszych  konklawe w historii.
Kilka dni po tym, jak został wybrany na papieża, nasz papież Benedykta XVI, powiedział, że czuł przerażenie gdy Kolegium Kardynalskie wybrało go jako następcę Jana Pawła II, i powiedział, że chociaż nigdy nie wyobrażał sobie, że zostanie papieżem zaakceptował to tylko dlatego, że miał wielką WIARĘ w Boga.

I w jednej ze swoich pierwszych audiencji publicznych, Benedykt XVI powiedział, że czuł, jakby spadła na niego gilotyna, kiedy uświadomił sobie, że został powołany na Katedrę, Tron Św Piotra.
I po tych zaskakujących wypowiedziach wielu będzie zadawać sobie pytanie:
Dlaczego w momencie kiedy dowiedział się, że to on został wybrany czuł się tak, jakby spadła na niego gilotyna?

Niewątpliwie istnieje wiele czynników, które mogą mieć wpływ na to,że Benedykt XVI miał tak pesymistyczne wrażenia. I w tym samym sensie muszę powiedzieć, że kilka dni po tym, jak został wybrany na papieża, otrzymał od bardzo bliskiego sobie kardynała dziwny list, stary z wyglądu, który w wyraźny sposób uwidaczniał datę 21 kwietnia 1969 r. i co dziwniejsze pod datą,  było wskazane na niego, jako ostatecznego odbiorcy tego dokumentu, gdyż można było widzieć jasno czytelne litery: „WIADOMOŚĆ SPECJALNA, wysłana do mojego drogiego syna BENEDYKTA XVI” …

Zaskoczony papież wziął w ręce dziwny list i poprosił, aby zostawić go samego by mógł przeczytać jego treść.
 Rozpoczynając czytanie odkrył ze zdumieniem, że wiadomość została zredagowana przez samego Jezusa Chrystusa, ale napisana ręcznie piórem w kolorze sepia, poprzez jedną  PROROKINIE Z MEKSYKU!
Urodzona w Ocotlan, Jalisco, w 1915 roku, jej nazwisko zawsze pozostawało anonimowe na prośbę jej rodziny i własnej, ponieważ od maleńkości była faworyzowana wieloma bardzo zaskakującymi rewelacjami i uderzającymi zwierzeniami Naszego Pana Jezusa Chrystusa. W życiu, była po prostu znana jako „Głos Jezusa w Meksyku”.

Oto zawartość tego słynnego listu:

    Treść:
” Napisz do mojego ukochanego Wikariusza Benedykta XVI :
Synu Mój bardzo umiłowany, zapowiadam ci, ze dam ci palmę męczeństwa , ale wcześniej będziesz walczyć z wrogami mojego Kościoła  i tu zacznie się twoje męczeństwo! I z tego powodu dam ci ostrzeżenia bardzo dokładne, Mój synu abyś wyszedł im naprzeciw i w międzyczasie przygotował swoje serce, bo … ja przyjdę do ciebie bardzo szybko, aby wzmocnić cię w tej walce .

    1. Chcę abyś uwolnił się od przebiegłych i chytrych mężczyzn, którzy są blisko Ciebie aby wydać ci walkę. Mój Kościół jest panowaniem Pokoju, Przebaczenia i Świętej Sprawiedliwości.
    Zawsze pamiętaj, że mimo, że musisz wycierpieć wiele ucisku i despotyzmu, Ja pozostanę permanentnie z tobą.

    2. Powiedz wszystkim kapłanom, że zgrzeszyli, grzeszą i chcą grzeszyć, aby czynili skruchę i pokutowali, mimo, że wszyscy ci, którzy zabrudzili się niskimi rzeczami tego świata i ciała nigdy nie powinni sprawować już Najświętszej Tajemnicy Mszy Sw, nie powinni tego zrobić więcej w swoim życiu.
    Powiedz wszystkim moim kapłanom, którzy zeszli z drogi, a także biskupom i arcybiskupom,  kardynałom i ich sekretarzom, powiedz im o lojalności dla Mojej doktryny. Niech poznają wszystkie Moje dzieci sztuczki Moich wrogów aby ich nie uwiedziono!

    3. Chcę abyś usunął z urzędu niektórych księży, biskupów, arcybiskupów i kardynałów, którzy jawnie są instrumentami WROGA. Wymienię ci tutaj najbardziej niebezpiecznych … (tutaj lista kilku konkretnych nazwisk). Ostrzegam ciebie, że wszyscy oni są zarejestrowani w sektach okultystycznych, a obecnie zajmują, stanowiska wyższe w sprawach Kościoła.
    Pamiętaj, że ciebie również zaskoczą zanim otrzymasz Mojego Ducha wraz z Berłem Mojego Królestwa.
    A twojego poprzednika, Jana Pawła II, chcieli wziąć jako instrument swoich diabolicznych planów od dnia kiedy doznał ataku na Placu Świętego Piotra, tej ​​pamiętnej daty 13 maja. Dlatego powiadam ci, i będę ci to powtarzał do znudzenia: Nie ważne ile cierpisz, Mój synu! Ten, kto Mnie naśladuje musi iść tędy, którędy ja szedłem do mojego Ojca, kiedy szedłem na ziemię.

    4. Cokolwiek ma być, będzie, w twoich momentach udręczenia, nigdy nie zapominaj Mój synu umiłowany co ci teraz powiem: Tylko przez Krzyż przychodzi się do Królestwa Niebieskiego! A jeśli upadła ludzkość utraciła łaski Boże, teraz, ze Mną na czele musi je odbić, dlatego każdy, kto odda się Moim planom KRZYŻA i BOLEŚCI będzie błogosławiony na wieki. A CIEBIE, CIEBIE WYBRAŁEM DO TEJ WIELKIEJ LASKI…
    A kiedy oddasz mi swoje życie, pozwolę aby przyszedł antypapież, ale nie niepokój się, gdyż będzie to czas, kiedy Ja przyjdę i zdemaskuje go i zniszczę go tchnieniem ust moich. Ty jednakże pójdziesz ze Mną znowu na Ziemię i będziesz po Mojej prawicy głosić Moją Sprawiedliwość.
    Tak, ty na czele wszystkich moich WIERNYCH WIKARIUSZY. Ah!, i  w momencie SADU OSTATECZNEGO, wszyscy zobaczą jak niektórzy z moich WIKARIUSZY nie byli WIERNYMI i pozostaną po lewej stronie z demonem.

    5.  Benedykcie, Mój synu bardzo umiłowany, usiłuj aby wrócił porządek w moim Kościele, integralność w WIERZE i moralne obyczaje.
    Rządź Moim Berłem! Nie szczędzić rygoru, bo teraz go potrzeba!
    Lepiej jest odsłonić hipokrytów, niż pozostawić ich na Moim polu siejących chwasty!
    Nadszedł czas, kiedy wszystko zostanie odkryte, Mój synu!
    Walcz wraz ze mną! Gdyż Ja jestem z Tobą!
    Gdyż znam twoją duszę, twoją sprawiedliwość, twój zapał, i dlatego cię kocham… Spośród wszystkich Moich dzieci.”

Do tego momentu ten tajemniczy i proroczy list wyraźnie sumuje pontyfikat Benedykta XVI.
W dramatyczny sposób ostrzega nas, że pod koniec swojej kadencji poniesie okrutną śmierć, która uwolni Boży Gniew. Oznacza to, że konsekwencje tej bezprawnej śmierci będą nie zmierzalne dla całego świata, gdyż ułatwi to dojście do władzy Maitreya, Antychrysta, a z nim panowanie straszne i okrutne, ale stosunkowo krótkie (trzy i pół „czasu”, zwyciężać będzie ohyda spustoszenia”, nakazująca nazywać się sama Bogiem oraz narzucać panowanie zła i kłamstwa. A potem przyjdzie czas, kiedy wszyscy chrześcijanie będą prześladowani i poniżani za swoją chciwość …

Tłumaczyła: Bożena

Źródło: http://ecosdegarabandal.blogspot.com.es/2013/07/una-profecia-de-1969-sobre-benedicto-xvi.html

Opublikowany w Ciekawe, Cuda, Kościół, Objawienia, Proroctwa, Warto wiedzieć | Otagowane: , , | 262 Comments »

Sprawa dotycząca ” Marii Bożego Miłosierdzia „, papieża Franciszka, i fałszywego proroka.

Posted by Dzieckonmp w dniu 25 Listopad 2013


Bardzo proszę wszystkich  o dostosowanie swojego zachowania do tego co w tym artykule mówi znany w świecie teolog Kelly Bowring. Mamy drogę jak powinniśmy się zachowywać.

Dr Kelly Bowring jest katolickim teologiem, bardzo popularnym w świecie. Gdy w lipcu opublikowałem na blogu jego artykuł zadzwoniło do mnie kilku księży dziękując za artykuł i potwierdzając znaczenie słów tego teologa.  Otrzymał doktorat na Papieskim Uniwersytecie Świętego Tomasza z Akwinu (Rzym)  i Jana Pawła II (Waszyngton). Ma tytuł magistra na Uniwersytecie Franciszkańskim w Steubenville (Ohio).  Dr Bowring został dziekanem, prezydentem i profesorem Wyższej Szkoły Teologicznej, St Charles Seminarium (Southern Catholic College) i College Mariacki z Ave Maria University. Mieszka w Atlancie, Georgia. 

Wpis z dnia 1 października 2013 r. Przez: twohearts
Aktualizacja: październik 2013

Dr Kelly Bowring , autor bestsellera ” The Secrets, Chastisement, and Triumph ” oraz ” The Great Battle Has Begun”

+ + +

Przekazy Marii Bożego Miłosierdzia ( MDM ), które rzekomo otrzymuje z  Nieba są wiarygodne. Przeegzaminowałem wszystkie orędzia, a także wszystkie opublikowane oceny i krytykę jej przekazów …  i nie znalazłem w nich nic, co by mogło dowieść choć jeden błąd w przekazywanych przez nią przesłaniach. A negatywne oceny MBM wysyłane przez krytyków są jak do tej pory w swoich najlepszych chęciach niejednoznaczne i mało przekonywujące .

Nie znalazłem, by jej przekazy były sprzeczne z żadną doktryną, czy zawierały rzeczywisty błąd. Na dzień dzisiejszy jej przesłania nie są potępione przez żaden oficjalny organ Kościoła, który posiada jurysdykcję by to uczynić (a są to biskupi irlandzcy oraz Kongregacja Nauki i Wiary), ani tym samym, nie otrzymały one uznania Kościoła.

Z drugiej jednak strony, kilka z jej proroctw spełniło się, a jej przekazy są zgodne z innymi podobnymi zatwierdzonymi źródłami proroctw podawanych w tych czasach .

Tak samo Modlitwy Krucjat Marii Bożego Miłosierdzia posiadają ten sam status co przekazywane jej orędzia, dlatego jak wskazano powyżej powinno być dopuszczalne aby nimi się modlić.

Jednym słowem, wierni Kościoła mogą czytać i rozpowszechniać przekazy MBM i modlić się jej modlitwami.

+ + +

Potrzeba Przestrogi!

Mimo wszystko, musimy być ostrożni i nieustannie rozeznawać na modlitwie i  w posłuszeństwie Kościołowi i Duchowi Świętemu, pamiętając słowa papieża Urbana VIII : „W sprawach , które dotyczą objawień prywatnych, lepiej jest wierzyć, niż nie wierzyć, ponieważ, jeśli wierzysz  i zostanie udowodnione, że jest prawdą , będziesz szczęśliwy, że uwierzyłeś, ponieważ nasza Święta Matka prosiła o to. Jeśli wierzysz, i zostanie to uznane za fałszywe, otrzymasz wszelkie błogosławieństwa, tak jakby to była prawda, ponieważ wierzyłeś, że to była prawda.”

+ + +

Potencjalny Problem

Jednym z poważnych problemów, jaki pojawił się wskutek niebiańskich przesłań MBM jest jej przesłanie dotyczące papieża Benedykt XVI, że pozostawi on papiestwo ( przed swoją śmiercią ) i że jego następcą będzie fałszywy prorok (dyskusja dotycząca Apokalipsy 13 ). Orędzie to jest trudne i musi być traktowane z najdelikatniejszym rozeznaniem. Czy to orędzie jest prawdziwe czy nie, nie wiemy.

Nawet jeśli to orędzie jest prawdziwe, nigdy nie wolno nam tego przyjąć na własną odpowiedzialność i jako tak zadecydować … musimy poczekać by Kościół pokierował nas w tych sprawach. W każdym wypadku musimy pozostać wierni Kościołowi. Nigdy osobiście nie wolno nam wierzyć, że papież jest nieważny, chyba że najwyższy uzasadniony autorytet Kościoła wskazałby, że tak jest .

+ + +

Ostrożne Odróżnienie

Tak więc, kiedy możemy rozważać i rozpowszechniać orędzia MBM … jako praktykujący katolicy, musimy być także ostrożni (a nawet z nieco krytyczną troską ) co do ostrzeżenia odnoszącego się do nowego papieża, i w tej sytuacji musimy osobiście zadeklarować, co następuje:

1 . Akceptuję nauczanie Powszechnego Kościoła Katolickiego, że Papież, kiedy mówi o wierze i moralności, jest nieomylny.

2 . Akceptuję papieża Franciszka jako legalnie wybranego przez ostatnie konklawe (jako ważnie wybranego papieża) .

Obejmuje to „wszelkie akty Magisterium [które] wynikają z tego samego źródła, to jest od Chrystusa … Z tego samego powodu, decyzje Magisterium w sprawach dyscypliny, nawet jeśli nie są one gwarantowane przez charyzmat nieomylności, są z boskiej opatrzności i wzywają wiernych do ich przestrzegania” (Donum Veritatis), które każdy członek wiary katolickiej jest zobowiązany zaoferować papieżowi Franciszkowi.

+ + +

Czas Wyjaśni Wszystko

Czas uczyni wszystko bardziej jasne w tej delikatnej kwestii, czy orędzia MBM zasługują na odrzucenie ponieważ jest ona w doktrynalnym błędzie a jej przesłania są nieautentyczne, i czy będzie ona słusznie potępiona przez Kościół. Czy na odmian, jej proroctwa nadal będą potwierdzać się jak i wydarzenia rozwijać i spełniać.

+ + +

Ważne Pytanie i Wyjaśnienie

Najczęstszym pytaniem, jakie ludzie zadają obecnie, dotyczącym MBM, jest to czy ważnie wybrany papież może być fałszywym prorokiem, jak donoszą jej przekazy. Odpowiedź brzmi – TAK .

Jednak, kiedy jest to możliwe, może być to zupełnie nieprawdopodobne.

Tak więc, jak to może być, że ważnie wybrany papież może stać się fałszywym prorokiem (nieważnym papieżem czy anty – papieżem)?

Bulla Papieska papieża Pawła IV  Cum ex apostolatus Officio uczy, że jeśli dana osoba była heretykiem przed wyborem na papieża, nie może być ważnym Papieżem, nawet wtedy, kiedy jest (ważnie) jednogłośnie wybrana przez kardynałów.

Jak również, Canon 188,4 (1917 Kodeksu Prawa Kanonicznego) stwierdza, że ​​jeśli duchowny (papież, biskup, itp.) staje się heretykiem, traci swój urząd, bez żadnej deklaracji, na mocy prawa .

Św. Robert Bellarmin, Św. Antoniusz, Św. Franciszek Salezy, Św Alfons Liguori i wielu innych teologów wszyscy uczyli, że heretyk nie może być ważnym papieżem.
” Jeśli jednak Bóg miałby pozwolić by papież został
notorycznym i upartym heretykiem,
 przez taki fakt przestaje on być papieżem,
i katedra apostolska byłaby wolna. „

Święty Alfons Liguori , doktor Kościoła

Oto strona z cytatami dotyczącymi tej możliwości : http://www.protestanterrors.com/pope-heresy.htm

Jednak prawo kościelne wymaga, że wierni muszą zakładać, że mamy ważnego papieża, chyba że najwyższa władza Kościoła oficjalnie zadeklaruje inaczej.

Tak więc, można rozważyć możliwość, że”anty – papież” może potencjalnie pochodzić z ważnego konklawe, i nie będzie to decydować o  fałszywej czy „heretyckiej” pozycji.

Tak więc, jest rzeczywiście możliwe, by jednocześnie dochować wierności Magisterium ORAZ mniemać, że orędzia MBM mogą być potencjalnie wiarygodne, co do tego, że papież jest fałszywym prorokiem… a nawet, że sam Kościół mówi, że JEST TO co co najmniej możliwe.

+ + +

Krytykowanie i Nieposłuszeństwo wobec Papieża

Możemy zapytać, czy jest kiedykolwiek dopuszczalne krytykowanie Papieża. Odpowiedź brzmi „tak”. Przykład tego jest pokazany w Piśmie Sw., przez św Pawła, który konfrontując papieża Piotra, pisząc o tym spotkaniu, mówi: ” Gdy następnie Kefas (papież Piotr) przybył do Antiochii, otwarcie mu się sprzeciwiłem, bo na to zasłużył. ” (Ga 2,11-14 ) . Święty Tomasz z Akwinu potwierdza mówiąc: „Kiedy jest bezpośrednie zagrożenie dla wiary, prałaci muszą być kwestionowani przez swoich poddanych, nawet publicznie.” Wyjaśniając poprawność oporu wobec samowolnych duchownych, a nawet papieży, Sw. Augustyn pisze: „Jest możliwe by podwładni mieli odwagę opierać się swoim przełożonym bez strachu, kiedy z miłości mówią otwarcie w obronie prawdy.” Sami papieże tego uczą. czcigodny Pius IX powiedział: „Jeśli przyszły papież naucza czegoś przeciwnego do wiary katolickiej, nie idźcie za nim.” Nawet jeśli wielu będzie podążać za papieżem w herezję, oraz „Nawet jeśli Katolicy wierni Tradycji zostaną zredukowani do garstki, to oni właśnie będą tymi, którzy są prawdziwym Kościołem Jezusa Chrystusa”, mówi Święty Atanazy. Św. Robert Bellarmin SJ, napisał nawet w następujący sposób :

” Tak, jak jest to zgodne z prawem opierać się papieżowi, który atakuje ciało, tak również zgodne z prawem jest opierać się temu, kto atakuje dusze, czy temu, kto zakłóca porządek cywilny, a przede wszystkim temu, kto próbuje zniszczyć Kościół. Mówię, że jest to zgodne z prawem by opierać się poprzez nie robienie tego, co on nakazuje, oraz zapobiegać temu, by jego wola była egzekwowana„.

+ + +

Czas sprawi, że sprawa ta stanie się bardziej jasna.

Niech Pan nadal prowadzi nas w Swojej prawdzie i w wierności Jego Kościołowi i w lojalności wobec papieża .

Dla podsumowania przekazów i niebiańskich znaków naszych czasów, również tych od MBM, przeczytaj „Wielka bitwa rozpoczęła się” (www.TwoHeartsPress.com) .

(u nas: http://dzieckonmp.wordpress.com/2013/07/13/ocena-oredzi-dla-marii-bozego-milosierdzia/)

Dr Bowring udziela wywiadu na temat swojej pozycji wobec MBM i odpowiada krytykom, takim jak Mark Miravalle i Jimmy Akin tutaj:

http://associationofcatholicwomenbloggers.blogspot.com/2013/06/the-great-battle-has-begun-part-one.html

Tłumaczyła: Bożena

Źródło: http://twoheartspress.com/

Opublikowany w Apel, KOMUNIKATY, Kościół, Objawienia, Orędzia Ostrzeżenie, Proroctwa, Warto wiedzieć, Wielki Ucisk, Z prasy, Znaki czasu | Otagowane: , , , , , , , | 175 Comments »

Garabandal – Proroctwo o trzech papieżach

Posted by Dzieckonmp w dniu 20 Listopad 2013


Objawienia Najświętszej Maryi Panny w San Sebastian de Garabandal

Najświętsza Dziewica powiedziała, że będzie jeszcze trzech papieży, a potem przyjdą czasy ostateczne.

Wypełniło się proroctwo, które mówiło, że przyjdzie papież  związany ze Sw Benedyktem, wielkim ewangelistą Europy, spełniło się także proroctwo Matki Bożej jakie powiedziała w Garabandal o trzech papieżach.

Bardzo ważna rozmowa Anicety z Conchitą znajduje się na tej stronie w języku niemieckim :
Gdzie podane są teksty Albrechta Webera , autora książki ” Garabandal – Zeigefinger Der Gottes ” ” Garabandal – Palec Boży ” . Tytuł ten odnosi się do tego, co Bóg objawił w Garabandal, co do lasku sosnowego i Cudu, znaku Jego obecności, który pozostanie tam na zawsze, aż do końca świata .

Fragment rozmowy tłumaczonej na j. hiszpański:

Als die Nachricht vom Tode Papst JOHANNES XXIII. das Dorf erreicht hatte, verkündeten die kleinen Glocken der Dorfkirche das Ableben des Papstes mit wehmütigem Geläute. Conchita befand sich mit ihrer Mutter Aniceta und Frau Ortiz auf dem Weg zur Kirche. Dabei kam es zu folgendem Gespräch: „Der Papst ist gestorben, ” sagte die Mutter. „Achja, derPapst ist gestorben. Es kommen noch drei Päpste, ” gab Conchita zur Antwort. Soweit so gut. Zuhause aber ließ es Aniceta keine Ruhe und sie versuchte tiefer in das Wissen ihrer Tochter einzudringen, was sie klugerweise in Gegenwart der Frau von Dr. Ortiz vermieden hatte. ” Woher weißt du denn, daß nur noch drei Päpste kommen ?” fragte sie, nicht ohne Furcht über einen möglichen Irrtum ihrer Tochter, der sie nur allzu schnell wieder ins Gerede bringen könnte. ” Von der Heiligen Jungfrau. ,Eigentlich, , sagte sie, ,sind es noch vier’, aber einen zählt sie nicht mit. ” ” Warum zählt sie einen nicht mit?” „Das hat sie nicht gesagt; sie sagte nur, daß sie einen nicht mitzählt. Sie sagte aber, daß einer nur kurze Zeit regieren wird. ” darauf die Frage: „Zählt sie den vielleicht nicht mit?” „Das weiß ich nicht. ” „Und was kommt dann?” „Das hat sie nicht gesagt. „

Buch über Garabandal: ” Garabandal – Der Zeigefinger Gottes” von Albrecht Weber

Conchita

Treść tekstu :
Kiedy wiadomość o śmierci papieża Jana XXIII dotarła do miasta, małe dzwony kościoła żałobnym tonem ogłosiły śmierć Papieża.

Conchita była ze swoją matką Anicetą i panią Ortiz w drodze do Kościoła. Rozwiązała się następująca rozmowa :

-Nie żyje papież.

Powiedziała jej matka .

Conchita odpowiedziała :

– Ah, papież umarł. Pozostaje więc tylko TRZECH papieży .

W tej chwili, wszystko było w porządku. Jednakże po powrocie do domu, Aniceta była niespokojna i chciała bardziej poznać myśli swojej córki, która wydawała się powściągliwa w obecności pani Ortiz .

W domu, w spokoju , obawiając się ewentualnego błędu swojej córki matka zapytała :

– Skąd wiesz, że pozostało tylko TRZECH papieży?

Conchita odpowiedziała :

- Od Najświętszej Maryi. Właściwie powiedziała mi, ze będzie CZTERECH  papieży, ale jednego nie liczyła.

Mówi Aniceta:

– Ale wobec tego, dlaczego pomijać jednego?

Conchita odpowiedziała:

- Tego nie powiedziała, powiedziała mi tylko, ze jednego nie brała pod uwagę. Jednakże powiedziała, że będzie on rządzić Kościołem na krótki czas .

 Na pytanie :

– Myślisz, że dlatego go nie liczyła ?

Conchita mówi:

– Nie wiem.

Jej matka :

A co będzie dalej :

– Tego nie powiedziała .

Rozważmy pierwszy fragment rozmowy.

Maryja Dziewica mówi wyraźnie, że po Janie XXIII  będzie czterech papieży, ale jednego z nich nie bierze pod uwagę. Aniceta nie rozumie dlaczego i pyta córkę czy będzie to z tego powodu, że będzie on rządził Kościołem przez krótki czas . Ale Matka Boska nie wyjaśnia przyczyny nagłej śmierci Jana Pawła I, ani konkretnego powodu z jakiej przyczyny go nie liczy, ale wyraźnie wskazuje, że Ten, którego Ona nie bierze pod uwagę, będzie tym, który będzie rządził przez krótki czas, czyli papież Jan Paweł I.

Tak więc czterema papieżami po Janie XXIII  są: Paweł VI , Jan Paweł I, Jan Paweł II i Benedykt XVI i tym, którego Maryja Dziewica nie liczy kiedy powiedziała, ” pozostaje tylko TRZECH papieży ” jest Jan Paweł I. Trzeba to zrozumieć: pozostaje tylko TRZECH papieży, którzy będą rządzić Kościołem gdyż Jan Paweł I nie miał czasu by zrealizować nawet pierwszej wielkiej reformy jaką planował.

Tą rozmowę opowiedziała Conchita czterem świadkom wieczorem 13 listopada 1965r, podczas ostatniego objawienia Matki Bożej w Garabandal. W czasie tej rozmowy Conchita opowiada to, co pamiętała z jednego z objawień Najświętszej Maryi Panny w grudniu 1962 roku i następnie wyjaśnia inne rzeczy o których mówiła jej Dziewica z większą ilością szczegółów, z różnych ekstaz z lat 1962 i 1963, a w szczególności z 8 grudnia 1963, kiedy mówiła jej o „rzeczach przyszłych, które nadejdą” oraz z lokucji i ekstaz lat późniejszych .

Następujące słowa Conchity są bardzo ważne :

- Wiedziałam, co się stanie z papieżami, ponieważ Dziewica mi to powiedziała.

– Wiedziałam, że Jan Paweł II nie zginie w ataku z 1981 roku.

Conchita poznawała wszystko podczas różnych ekstaz. Dla większości najbardziej znany jest dialog w kuchni Anicety napisany przez P. Eusebio Garcia de Pesquera i przez innych autorów. Wiemy, że w kuchni swojego domu powiedziała: ” pozostaje TRZECH papieży, a potem przyjdzie KONIEC czasów, który NIE jest KOŃCEM świata.

Według zeznań ks Turnera i innych, Benedykt XVI zna w szczegółach objawienia Matki Bożej w Garabandal, gdyż był wtedy prefektem Kongregacji Nauki i Wiary. Kardynał Ratzinger otrzymał pełną dokumentację Komisji ustanowionej na mocy biskupa Santander D. Juan Antonio del Val i wszystkie raporty kardynała Ottaviani, które zawierają wywiady z Conchitą w Watykanie .

Ostrzeżenie zerwie na zawsze pęta, którymi szatan związał świat. Ostrzeżenie oznacza, że każdy człowiek znajdzie się w obecności Boga i już nigdy więcej nie będzie się wątpić w istnienie Boga. Mówi o tym Św. Jan w Apokalipsie ( 12:9-10 ) :

” I został strącony wielki Smok, Wąż starodawny, który się zwie diabeł i szatan, zwodzący całą zamieszkałą ziemię, został strącony na ziemię, a z nim strąceni zostali jego aniołowie. I usłyszałem donośny głos mówiący w niebie: „Teraz nastało zbawienie, potęga i królowanie Boga naszego i władza Jego Pomazańca, bo oskarżyciel braci naszych został strącony, ten, co dniem i nocą oskarża ich przed Bogiem naszym.”

Conchita mówi:
Najświętsza Dziewica poinformowała mnie o Wielkim Cudzie, jaki zdziała Bóg Nasz Pan za Jej wstawiennictwem.

Fragment z pamiętnika gdzie Conchita mówi o Cudzie.  (tekst z pamiętnika)

Ten wpis z pamiętnika Conchity mówi:

 Tak, jak kara będzie tak bardzo, bardzo wielka na jaką zasługujemy, tak Cud także będzie niezmiernie wielki, jakiego świat potrzebuje. Najświętsza Dziewica powiedziała mi datę Cudu i jego istotę i osiem dni wcześniej muszę powiedzieć o tym ludziom aby przyszli. Papież zobaczy go tam gdzie będzie się znajdował także Padre Pio. Chorzy, którzy będą obecni przy nim zostaną uzdrowieni, grzesznicy się nawrócą i wszyscy którzy ujrzą Cud nie będą wątpić, że Bóg, nasz Pan, czyni go przez wstawiennictwo Maryi Dziewicy. A teraz wszyscy oczekujemy na wielki dzień Cudu by zobaczyć czy świat się zmieni i kara nie nadejdzie.

Tłumaczyła: Bożena

Źródło: http://www.virgendegarabandal.org/lospapas.htm

Opublikowany w Ciekawe, Cuda, Objawienia, Proroctwa, Warto wiedzieć | Otagowane: , , | 151 Comments »

Wskrzeszona w kostnicy po 72 godzinach pobytu w raju i piekle.

Posted by Dzieckonmp w dniu 14 Listopad 2013


Tatiana Biełous. Wskrzeszona w kostnicy po 72 godzinach pobytu w raju i piekle.

 

„Jeśli Mojżesza i Proroków nie słuchają, to

choćby kto z umarłych powstał, nie uwierzą”

(Łk 16, 31)

Opracował i tłumaczył:

Andrzej Leszczyński

Na stronie: Татьяна Белоус (Анисимова) умерла, увидела небеса и ад

Tatiana Biełous (Anisimowa) zmarła, zobaczyła niebiosa i piekło

http://www.pronebo.info/rai/video-r/tatjana-belous-anisimova.php

umieszczonych jest 6 następujących filmów video ze świadectwami Tatiany Biełous, która zmarła podczas operacji raka mózgu i przez 72 godziny przebywała w raju i piekle. Następnie Pan Bóg odesłał ją na ziemię, aby opowiadała ludziom to, co widziała i głosiła potrzebę nawracania się. Czas trwania filmów – od 26 min. do ponad 3 h. Oto ich wykaz:

 

1. Видение ада и рая. Свидетельство на телепередаче “Угол” ((477 МБ, 52:58)

Widzenie piekła i raju. Świadectwo w teleaudycji “Угол” (pol. „Kąt”)

 

2. Свидетельство о Боге. Передача “Благословение”. Начало (828 МБ, 03:09:25)

Świadectwo o Bogu. Audycja „Błogosławieństwo”. Początek

 

3. Свидетельство о Боге. Передача “Благословение”. Продолжение (405 МБ, 57:42)

Świadectwo o Bogu. Audycja „Błogosławieństwo”. Ciąg dalszy

 

4 Свидетельство в церкви “Источник Жизни” (1,28ГБ, 02:32:38)

Świadectwo w cerkwi „Źródło życia”

 

5. Она умерла, увидела Небеса и ад. Передача “Еммануил” (258 МБ, 26:07)

Umarła, zobaczyła Niebiosa i piekło. Audycja „Emmanuel”

 

6. Свидетельство в церкви “Свет Истины” (1,5 ГБ, 02:51:26)

Świadectwo w cerkwi „Światło Prawdy”

 

Są też dwie książki w języku rosyjskim ze świadectwami Tatiany Biełous:

 

1. Белоус (Анисимова) Татьяна Михайловна. “Свидетельство о рае и аде”

(Biełous (Anisimowa) Tatiana Michajłowna. „Świadectwo o raju i piekle”)

 

2. Белоус (Анисимова) Татьяна Михайловна. “Воскресшая в морге”

(Biełous (Anisimowa) Tatiana Michajłowna. „Zmartwychwstała w kostnicy”)

 

 

 

 

Kilka uwag tłumacza

W polskich mediach ten temat jest nieznany. Na blogu gloria.tv umieszczony jest film: http://gloria.tv/?media=50847 , przedstawiający krótką (ok. 0,5 godz.) rozmowę Arcybiskupa Eliasza Dohnala z Ukraińskiej Prawowiernej Rzymsko – Katolickiej Cerkwi z Tatianą Biełous z Odessy, która po 72 godzinach przebywania w raju i piekle powróciła po śmierci klinicznej do życia w kostnicy szpitalnej. Należy ona do Kościoła Zielonoświątkowców (ros. – общины христиан веры евангельской — пятидесятников, czyli wspólnoty chrześcijan wiary ewangelicznej – pięćdziesiętników, od Pięćdziesiątnica – Zielone Światki – od A.L.).

Resztę filmu zajmują nauki Arcybiskupa o życiu pozagrobowym, wierze chrześcijańskiej, odkupieńczej misji Pana Jezusa oraz obrona przed zarzutami o sekciarstwo Kościoła, któremu przewodniczy. Kilka miesięcy temu Arcybiskup Eliasz ogłosił anatemę na Papieża Franciszka, a w przeszłości anatemy rzucił również na Papieży Jana Pawła II i Benedykta XVI. W filmie trwającym 1godz. i 24 min. nie umieszczono wypowiedzi Tatiany B. o jej pobycie w raju i piekle (co jest chyba najistotniejsze) oraz o gehennie, którą przeżyła wraz z mężem po odzyskaniu życia po śmierci klinicznej i powrocie do domu: jak nie mogła ona (lekarz medycyny) ani mąż (oficer na statkach oceanicznych dalekomorskich) znaleźć żadnej pracy, ponieważ byli oni dla ówczesnych władz (po 1991 r.) podejrzani i niepewni (z powodu jej zmartwychwstania), jak w końcu zatrudniono ich na statku tylko z tym zamiarem, aby w pewnym momencie wyrzucić za burtę; nie ma nic o ich tułaczce przez 7 państw i jak Pan Bóg ciągle opiekował się nimi i niweczył zamiary szatana oraz o tym, jak po wielu latach przyjęto ich na Ukrainie, i o obecnym jej życiu. Na końcu opracowania podałem tłumaczenie rozmowy Abpa Eliasza z T. Biełous. Pozostałych wątków rozmowy (nie dotyczących Tatiany B. i jej przeżyć po śmierci klinicznej) nie tłumaczyłem.

 

Na pewno dobrze byłoby przeczytać książkę z całym świadectwem Tatiany. W sumie świadectwa o pobycie w niebie i piekle na stronie www.pronebo.info trwają w tych 6-ciu filmach prawie 11 godzin. Przetłumaczenie wszystkiego jest niemożliwe, powstałaby nowa książka. Dla poszerzenia naszej wiedzy o tych dwóch miejscach, w jednym z których przyjdzie nam spędzić wieczność, przetłumaczyłem całość jednego z filmów video i umieściłem w tym opracowaniu. Tatiana B. opowiada interesująco, jej relacje w poszczególnych filmach nieco się różnią, nie są wyuczone jak role teatralne na pamięć, które później są recytowane tak samo, słowo w słowo, na każdym przedstawieniu, jakby z zapisu na płycie dvd lub z taśmy magnetofonowej. Dla zobrazowania tego zamieszczam 2 relacje o spotkaniu babci w piekle z dwóch różnych filmów video, relacje o tym samym spotkaniu, jednak różniące się szczegółami, w sumie wzbogacającymi naszą wiedzę o tym miejscu pobytu duszy. Aby ułatwić odszukanie poszczególnych wątków w treści długiego świadectwa Tatiany B. nadałem im od siebie tytuły. Ułatwienie to pozwoli na szybkie odszukanie interesujących nas opisów zdarzeń, do których być może będziemy chcieli wrócić.

Na początek proponuję zapoznanie się ze świadectwem Tatiany Biełous, które wygłosiła w cerkwi „Światło Prawdy”, przedstawionym na filmie video na stronie:

 

Татьяна Белоус (Анисимова) умерла, увидела небеса и ад

Tatiana Biełous (Anisimowa) zmarła, zobaczyła niebiosa i piekło

http://www.pronebo.info/rai/video-r/tatjana-belous-anisimova.php

 

W treści tłumaczonego świadectwa podaję szereg uzupełnień z innych filmów video, poszerzających wiedzę na temat omawianego wątku lub opisów niektórych wydarzeń, których nie ma w tłumaczonym filmie z cerkwi „Światło Prawdy”. Jest to 6 – ty film z podanego wyżej wykazu filmów na stronie www.pronebo.info. Свидетельство в церкви „Свет Истины” (1,5 ГБ, 02:51:26, wersja z roku 2006) / „Świadectwo w cerkwi „Światło Prawdy”

Wykorzystano zapis z video Swietłany Nikiforowej.

 

W sumie w opracowaniu o świadectwie Tatiany Biełous podano:

 

1. Tłumaczenie świadectwa Tatiany Biełous w cerkwi „Światło Prawdy”

2. Dwa ciekawe pytania Aleksandra Szewczenko do Tatiany Biełous

3. Tłumaczenie wywiadu Arcybiskupa Eliasza z Tatianą Biełous z blogu gloria.tv na filmie:  < http://gloria.tv/?media=50847 >

 

 

1. Tłumaczenie świadectwa Tatiany Biełous w cerkwi „Światło Prawdy”

Татьяна Белоус. Воскресшая в морге. / Tatiana Biełous. Wskrzeszona w kostnicy

http://skachate.com.ua/docs/2025/index-181063-1.html

05.09.2013

 

Powitanie przez Pastora:

Pastor: Dobry wieczór, przyjaciele! Chwała Bogu! Należymy do cerkwi „Światło Prawdy”  (ros. «Свет истины») miasta Charkowa. Gościmy dzisiaj Panią Anisimową (po mężu Białous) siostrę Tanię. To, co ona dzisiaj wam opowie, to rzeczywiście jest wielki Cud Boży i przesłanie z Niebios dla każdego żyjącego na ziemi.

Tatiana

 

 

Przedstawienie się, lata młodzieńcze, pisanie artykułu o tym, że Boga nie ma

Tatiana: Drodzy przyjaciele! Witam was Miłością Pana naszego Jezusa Chrystusa. Jak pastor już mnie przedstawił, jestem Białous Tatiana Michajłowna, w panieństwie Anisimowa. Wierząca od 16,5 roku. W 17 roku życia objawił mi się Pan Bóg. Wyrosłam w rodzinie oficera wojsk ochrony pogranicza. Tata marzył o chłopcu, urodziła się dziewczynka. Wychowywano mnie jak chłopca. Nie mając 17 lat byłam mistrzem sportu w koszykówce i mistrzem sportu w motokrosie. Strzelałam ze wszystkich rodzajów broni osobistej. Niekiedy celnie, niekiedy niezbyt, ale strzelałam. Było pięknie, wspaniale; byłam prymusem wojskowego przygotowania politycznego, sekretarzem POP na wydziale, było wesoło, wspaniale.

 

Byłam studentką Instytutu Medycznego i jako przyszłemu członkowi Partii Komunistycznej zaproponowano mi przygotowanie na Wielkanoc artykułu do gazety wielkonakładowej (jak powiedział wówczas sekretarz komitetu partii) “o obskurantyzmie religijnym,” że nie ma Boga. Zgodziłam się. Partia powiedziała: „Trzeba”, komsomoł odpowiedział: „Tak jest”.

 

Idę pisać artykuł, ale nie wiem, od czego zacząć. Z tatą byłam w wielkiej przyjaźni. Ze wszystkimi swymi problemami zwracałam się do taty. Pytam: „Tato, od czego zacząć?.”  A on mówi: „Jeżeli możesz, odmów napisania tego artykułu. Z Bogiem nie ma żartów, córko. Mówię to tobie, jako frontowiec”. Odpowiadam: „Tato, no co ty? Nie mogę odmówić.”- „W takim razie, – mówi, – trzeba zdobyć pierwsze źródło”. A co może być tym pierwszym źródłem? Kiedy pisałam artykuły polityczne, to wiedziałam: pierwsze źródło – to Karol Marks, Fryderyk Engels, Włodzimierz Iljicz Lenin. Wszystko jasne. A tu – jakie pierwsze źródło? I ojciec mówi: „Biblia”. Biblia? Ale gdzie ja zdobyć?. „Spróbuj, – mówi,- w cerkwi”.

 

Poszłam do jednej, do drugiej prawosławnej cerkwi. Batiuszki (kapłani, popy – od. A.L.) nawet rozmawiać na ten temat nie chcieli. Wróciłam z niczym i poprosiłam o pomoc tatę. Zdobył on dla mnie przepustkę do biblioteki im. Gorkiego, gdzie wydano mi Biblie. Po raz pierwszy w rękach trzymałam tę księgę. Był to bardzo piękny stary foliał, oprawiony w skórę z dwoma srebrnymi klamrami. Odważnie otworzyłam i zaczęłam czytać. Z pierwszym rozdziałem jakoś jeszcze dałam radę: „Stworzenie świata”. Było to dość ciekawe, ale niezrozumiałe, byłam gotowa się kłócić – przecież Darwin udowodnił pochodzenie człowieka.. Ale kiedy doszłam do rozdziału, w którym podano, kto kogo zrodził, to już dalej nie posuwałam się. Mówię sobie: “No, nie może być! Czy jestem taka głupia, że nic nie rozumiem?. Tak, to na pewno przez to starosłowiańskie pismo. To przez nie nic nie rozumiem”. Ale dalej kartkowałam, kartkowałam, kartkowałam Biblię, aż trafiłam na Dzieje Apostolskie i przeczytałam: “Szawle, Szawle, jak długo będziesz Mnie prześladować?”. „Ciekawe, – myślę, – kto to jest ten Szaweł?”. I wtedy słyszę głos -“A ty, Tatiano, jak długo będziesz Mnie prześladować?” Zmieszałam się, obejrzałam się na boki – w tej maleńkiej salce była tylko bibliotekarka. Patrzy zdziwiona na mnie, a ja pytam ją: „Czy Pani coś do mnie mówiła?” A ona mówi: “Nie. A co Pani słyszała?”, – po angielsku, pytaniem na pytanie. Myślę: „No nie, jeżeli ona tak zapytała, to ze mną coś jest nie w porządku”. Mówię: „Nic”, i po cichu myślę: ”Trzeba jakoś to wyjaśnić”. Przyznaje się, przyjaciele, wydarłam stronę z Biblii. Wydarłam i schowałam do rękawa bluzki, a Biblię zamknęłam i oddałam. Mówię: „Nie, nie, więcej nie będę. Nie będę pracowała, nie chcę.” Odczułam strach, jeszcze nigdy nie bałam się tak bardzo, jak teraz, przyjaciele, Nigdy.

 

Wyszłam z biblioteki i myślę: “Nie, to powietrze, to niebo, wszystko jest piękne, to mi się tylko tak wydawało”. I znów usłyszałam głos: “Jak długo będziesz Mnie prześladować, Tatiano?”. Zaczęłam się rozglądać na boki. Ludzie idą ze swoimi sprawami, nikt nie zwraca na mnie uwagi. Ogarnęło mnie przerażenie! Pytam: “Ktoś ty? Kim jesteś?”. Usłyszałam: “Jestem twoim Bogiem” – głos był władczy, smutny i kochający. Mówię: „ Ja Ciebie nie znam!”. – “Dlatego i prześladujesz, bo mnie nie znasz!”- odpowiedział Pan.

 

Kilka zdań uzupełnienia ze świadectwa w cerkwi „Źródło życia”:

- „A jak mogę Cię poznać? Przecież Ciebie nie widzę?”. -”Twoje duchowe oczy są zamknięte. Poznaj Mnie, Ja poznałem cię jeszcze w łonie twojej matki”. – “Panie, boję się Ciebie! Boję się Ciebie! Nie wiem, kim Jesteś?”. – “Idź do cerkwi i dowiesz się.” Idę. Nie wiem dokąd. Idę po prostu tam, gdzie oczy patrzą.

——————————-

 

Pomyślałam, że zaczyna się u mnie jakaś psychoza. Przecież uczę się na lekarza, uczę się w Instytucie Medycznym, jestem prymusem. Myślę, ze trzeba pójść do katedry psychiatrii, może pomogą. Potem myślę: tak-tak, i od razu powiedzą: „schizofrenia”. Nie, nie pójdę do katedry psychiatrii. W takim stanie biegnę do domu. Potem myślę: nie, trzeba jednak do cerkwi – artykuł nie wychodzi. Trzeba porozmawiać z batiuszką (kapłanem – od. A.L.), opowiedzieć mu.

 

Takie miałam wątpliwości. Zobaczyłam świątynię. Weszłam do środka i zaczęłam batiuszce opowiadać, ale on mnie nie zrozumiał. Przepędza mnie. Powiedział: „Albo wyznasz grzechy, albo odejdź stąd”. Wolałam uklęknąć i mówię: „Tylko ja nie jestem grzeszna. Nie mam się z czego spowiadać. Absolutnie nie mam się z czego spowiadać. Nie grzeszyłam”. Batiuszka odpowiedział: „Nie ma ani jednego bezgrzesznego”, – nakrył mnie dalmatyką – „Powtarzaj za mną modlitwę grzesznika”. Zaczęłam powtarzać za nim modlitwę grzesznika i po każdym słowie mówiłam: „Nie zgrzeszyłam, tego nie było”. W końcu batiuszka schwycił mnie za kołnierz, wyciągnął z cerkwi i powiedział: „Odejdź stąd, bezbożnico. Przyszłaś deprawować lud Boży”. Przykro. Boli. Przepędzono mnie stąd.

 

Idę do domu. Nim przyszłam do domu, ojcu już widocznie powiedzieli. Wydział specjalny pracował bardzo dobrze. I tato powiedział: „Córko, chcesz, abym poszedł do łagru?”. Mówię: „Nie, tato, nie chcę”. – „A dlaczego poszłaś do cerkwi?”. Mówię: „Potrzebna mi była Biblia”. Tata chwycił się za głowę: „Biblia jej potrzebna. Odejdź”, – mówi,- „Odejdź. Niech wszystko się ułoży”.

 

Idę ulicą i płaczę. Jeszcze rano miałam rodzinę, był dom, był instytut. Wszystko miałam, a teraz już nic nie mam, dziękuję Ci, Panie… Odpowiedzi nie ma. Myślę: „A wiec, „dekiel” mój jest na miejscu i mózg w porządku, będziemy się układać.” Idę, płaczę, lituję się nad sobą. Naraz zrozumiałam, że doszłam do peryferii Odessy, dzielnicy Słobodki. Zaczyna siąpić deszczyk, zbliża się wieczór – był miesiąc kwiecień, przed Wielkanocą, przed Niedzielą Palmową. Zrobiło się zimno. Zaczęłam się rozglądać: może jest gdzie znajome miejsce, może do kawiarni wejść, ogrzać się.

 

W kościele Zielonoświątkowców

I naraz, w pewnym momencie widzę, jak ludzie wchodzą na jakieś podwórko – nie na zabawę i nie na pogrzeb. Idą z powagą. Kobiety w chustkach. Takie czyściutkie. Takie urodziwe. Takie spokojne i radosne były u nich twarze, że zechciało mi się pobyć koło nich, koło tych spokojnych ludzi.

 

Poszłam za nimi. Weszłam na podwórko. Patrzę, jak wchodzą oni do domu, opuszczając się o kilka stopni. Poszłam za nimi. Myślę: „Przepędzą, to przepędzą; a może nie przepędzą – ogrzeje się; popatrzę, co to takiego”.

 

Weszłam i patrzę: na ławeczce siedzą mężczyźni i kobiety, w różnym wieku, i dzieci, i starzy ludzie, i śpiewają. Jak ładnie oni śpiewali. „Czy słyszysz Głos Boży?” – śpiewali. Myślę: „Przecież to o mnie, przecież do mnie Bóg mówił”. „Czule tak ciebie woła”. A sama myślę: „Niezłe, czule.” I znów słyszę, jak On pyta mnie: „Jak długo będziesz Mnie prześladować?”

 

Usiadłam cichutko w kącie i zamarłam. Szła służba. Kiedy zakończyło się jedno kazanie, podszedł do mnie kaznodzieja, który głosił kazanie i zapytał: „Dziecko, a ty do kogo przyszłaś? Co tutaj robisz?”. Zmieszałam się i mówię: „Do Boga”. A sama myślę: “Dlaczego tak powiedziałam? A on mówi,- “Przyszłaś pod dobry adres”. Chwała Panu! Służba trwała dalej. Słowo głosili jeszcze dwaj kaznodzieje. Były pieśni, psalmy. Nie znałam wtedy słowa „psalmy” – pieśni. Wszystkie one były o mnie. Było mi tak dobrze. I, kiedy pastor powiedział, czy chciałby kto zawrzeć przymierze z Bogiem, okazać skruchę, wyspowiadać… Znów spowiadać się? Ale jeżeli już drugi raz człowiek mi mówi, że trzeba wyrazić skruchę i wyspowiadać się, to znaczy, że trzeba wyspowiadać się. Wyszłam do przodu. Nogi same poniosły mnie do przodu. W tym dniu Pan odnalazł mnie. A ja odnalazłam Pana. Zostałam członkiem tej cerkwi – Wspólnoty Chrześcijan Wiary Ewangelickiej – Pięćdziesiętników (lub Zielonoświątkowców – ros.- общины христиан веры евангельской — пятидесятников, od Pięćdziesiątnica – Zielone Światki – od A.L.).

 

Życie powróciło do swego zwykłego nurtu. Pastor pojechał ze mną do domu. Wszystko się wyjaśniło. Wkrótce ponownie przyjęto mnie do Instytutu. Jeszcze po kilku miesiącach przyjęłam święty chrzest wodny. Pan Bóg ochrzcił mnie Duchem Świętym, modliłam się różnymi językami. Było wspaniale!.

 

Dorosłe życie, rodzina

Minęły lata. Pan podarował mi wspaniałego męża. Urodziło się pięcioro dzieci: trzech chłopców i dwie dziewczynki. Jedyne niepowodzenie: mąż niewierzący. Dobry człowiek. Wozi mnie do cerkwi, a sam siedzi w samochodzie. Zwracam się do pastora, a on mówi: „Siostro, nie trzęś drzewo, kiedy owoce zielone. Gdy dojrzeją, wstąpi.” Modlę się do Boga, aby szybciej dojrzał mój mąż. I nastała chwila, kiedy on również się nawrócił i przyjął chrzest wodny. Żyjcie, cieszcie się, chwalcie Boga, ale…

 

Choroba nowotworowa i operacja

Bóle głowy. Silne bóle głowy. Tłumaczyłam to tym, że pisałam pracę doktorską, byłam przemęczona, pięcioro  dzieci. Mąż – marynarz, kapitan statków dalekomorskich, nieustannie był na morzu. To przemęczenie,- mówiłam do siebie, -to przemęczenie. Ale środki przeciwbólowe nie pomagały, i postanowiłam przebadać się. Zaczęłam badania na oddziale neurochirurgii, zaproponowano przekazać wyniki do onkologii. Wtedy serce zaczęło mi bić na trwogę. Wydano wyrok: sarkoma, mięsak mózgu. Rak. Umierałam. Umierałam na raka. Pobiegłam do cerkwi. Pytałam, co mam robić. I Pan pobłogosławił operację. Jak zaświadczył mój mąż, Pan powiedział mu: „Będzie żywa”. „Będzie żywa” – i on został z tą wiarą „Będzie żywa”.

 

Położono mnie w szpitalu, rozpoczęto przygotowania do operacji. Bracia i siostry w cerkwi modlili się. Wszystko szło zwykłym nurtem. Nastał dzień operacji. Zawieziono mnie na wózku do sali operacyjnej, położono na stół. Zaczęto podawać narkozę. Następne, co pamiętam: jestem w sali operacyjnej, znajduje się u góry, pod sufitem, patrzę w dół i obserwuję to, co się odbywa i myślę: kogoś operują, ale dlaczego mam taką niewygodną pozycję; trzeba stanąć obok chirurga.

 

Wyjście z ciała

Kiedy stanęłam obok chirurga, to zobaczyłam, że operują mnie. Głowa moja była rozcięta. Popatrzyłam na siebie – przecież stoję obok. Przyjaciele, kiedy człowiek porzuca tę chałupę, to marne ciało, on wychodzi jak ze starego domu, który nigdy nie będzie mu potrzebny, ponieważ jest u niego nowy, lepszy dom. Nie było mi żal tego ciała. Nawet czułam pewna odrazę do niego. Zaczęłam mówić: „Nie trzeba. Nie trzeba. Po co to robicie?”.

 

Nikt tego nie słyszał. Anestezjolog stwierdza: „Puls spada, puls spada, ciśnienie spada. Tracimy ją”. Rozpoczęto reanimację. I w chwili, kiedy chirurg daje komendę: „Od stołu! Włączyć!”, poczułam jakby mnie ktoś liną próbuje wciągnąć do mego ciała. Ale ja nie chcę. Opieram się, nie chcę. „Mi jest niepotrzebne,- krzyczę do nich,- mi jest niepotrzebne to ciało”. Nikt mnie nie słyszy. W końcu lekarz mówi: „Za późno. Koniec. Straciliśmy ją. Trzeba wyjść i powiedzieć rodzinie”. A ja mówię: „Ależ nie, jestem żywa”. Ale nikt mnie nie

słyszał. Zrozumiałam, że oni mnie nie widzą i nie słyszą. Razem z chirurgiem wyszłam z sali operacyjnej.

 

Na końcu korytarza na kolanach stał mój mąż i modlił się. Podnosił on ręce do góry i prosił Boga o miłosierdzie. Podeszłam, pogłaskałam go po policzku i powiedziałam: „Drogi, jestem żywa. Nic mnie nie boli. Tak mi dobrze”. Nie słyszał mnie. Podniósł głowę, spojrzał na boki i nie zobaczył mnie. Nie zobaczył. Słyszę, jak chirurg mówi: „Zrobiliśmy, co było w naszej mocy. Ona odeszła.” Mąż otarł łzy z twarzy i powiedział: „Nie. Mi Bóg powiedział: ona żywa i będzie żyć”. Chirurg spojrzał na zespół operacyjny i powiedział: „No, nie, porozmawiajcie wy. Tylko wariata mi teraz brakuje.” A mąż mówi: „Ależ ja nie jestem wariatem. Mówię wam naprawdę: ona żywa i będzie żyć.” Nie słuchałam, co było dalej, odwróciłam się i zaczęłam wychodzić z tego korytarza.

 

Kiedy zaczęłam wychodzić, to zobaczyłam, że weszłam nie do innego korytarza i nie na schody, a do jakiegoś tunelu. Było tam ciemno. Myślę: „Dokąd przyszłam?. Trzeba wrócić.” I naraz zobaczyłam światło. Było ono wyżej. I poszłam na to światło. Iść było ciężko. Nogi grzęzły, jak gdybym szła po pierzynie, od której jest trudno się odbić. Ze wszystkich stron zaczęły się rozlegać głosy: „Wróć i powiedz ludziom! Wracaj! Jeszcze nie czas! Wracaj!” Dokąd wracać? Tam, gdzie boli? Tam, gdzie brudno? Nie chcę. Nie chcę. Pan mi powiedział, że jestem Jego dzieckiem. Dusza moja uświadomiła sobie, że ciało jest jej niepotrzebne, że zaczęło się inne życie – lekkie, wolne. I z tą świadomością wolności wypadłam z tego tunelu. To było wstrząsające przeżycie. 

 

Wizja niebios

 

Abyście, przyjaciele, zrozumieli, jaka to swoboda, lekkość, radość, przypomnijcie, jak byliście małymi dziećmi. Kiedy skakaliście na kanapie mamy, podskakiwaliście coraz wyżej i wyżej, jak się cieszyliście i śmiali. Nie trzeba przypominać, jak potem nas sztorcowała mama. Ale tę chwilę lotu i radości pomnóżcie jeszcze wiele razy i zrozumiecie to odczucie szczęścia.

 

Uzupełnienie ze świadectwa w cerkwi „Źródło życia”:

Z tego korytarza weszłam do tunelu, takiego ciemnego, długiego tunelu. I tylko daleko, na przedzie – było światło. Szłam przez ten tunel i czułam, jak nogi mnie nie słuchają. Ktoś mnie chwytał i zatrzymywał. Ze wszystkich stron było słychać głosy: “Stój! Stój! Wracaj! Wracaj! Jeszcze nie czas! Wróć i powiedz ludziom!”. Ale ja odpowiadałam: “Nie chcę! Nie chcę wracać! Nie chcę! Tam jest źle! Chce do Boga! Jestem Jego dzieckiem”!

I wyszłam przez ten tunel do innego świata, wypadłam z niego i uniosłam się w górę. To było piękne – uczucie latania, szczęścia, radości! Zewsząd iskrzyło się światło! Ono się mieniło! Na ziemi nie ma takich barw! Drodzy przyjaciele! Ja, nędzna, mogę porównać ten błękit – ze złotem, ale i to porównanie jest bardzo blade w porównaniu do tego, co zobaczyłam. To było tak piękne! Tak radosne! Zaczęłam śpiewać. Zaśpiewałam chwałę Panu Bogu: “Chwała Bogu! Za wszystko Mu chwała! On ma do tego prawo!”. To była szczelna zasłona. Z tej zasłony wychodzili inni. Wychodzili w pięknych błyszczących szatach i odchodzili gdzieś do góry, w dal. “Do wieczności” – pomyślałam. Byli oni piękni.

——————————-

 

Podróżowanie z Aniołem

Kiedy pierwszy zachwyt minął, zaczęłam się rozglądać na boki i zobaczyłam, jak zbliża się do mnie skupione światło. Było piękne i stawało się coraz jaskrawsze w miarę zbliżania się. W tym skupionym świetle zauważyłam figurę człowieka w powiewających szatach. „Dlaczego szaty powiewają, skoro nie ma wiatru?” – pomyślałam, ale nie zaczęłam się nad tym zastanawiać, ponieważ zdecydowałam, że to zbliża się Chrystus. Kiedy zbliżył się do mnie na tyle, że mogłam zobaczyć jego twarz, piękną, zachwycającą twarz, upadłam przed nim na kolana, wyciągając do niego ręce i powiedziałam: „Panie, chwała Tobie! Panie, przyszłam do Ciebie!” A on cofnął się do tyłu i powiedział: „Wstań! Wstań i nie rób tego. Ja nie Chrystus”. Mówię: „A ktoś ty? Kto jeszcze może być tak piękny?” – „Jestem Aniołem! Jestem posłańcem” – odpowiedział on. Mówię: „A ja chcę do Chrystusa. Chcę do Pana” – „A po coś przyszła?, – zapytał Anioł, – Czy nie słyszałaś głosów?”„Słyszałam, ale chce do Pana. Nie chce wracać.”- „Dobrze, – mówi Anioł,- staniesz przed Panem. Chodź za mną.”

 

Gdy się obróciłam się, aby iść za nim, to w tej chwili zauważyłam to, na co do tej pory nie zwracałam uwagi – skąd wyszłam. Wyszłam zza zasłony. Nie z tunelu. To była ciemna brudna zasłona, jak brudna mgła. Była nieprzenikliwa. Wydało mi się, że można wybrudzić się o nią. Spojrzałam, ale brudu na mnie nie było. I w tej chwili z mgły tej wyszedł człowiek. Potem zauważyłam jeszcze i jeszcze jednego. Obróciłam się w inną stronę, ale i stamtąd, zza tej zasłony, z tej mgły wychodzili ludzie. I szli oni dokądś do przodu i do góry. „Do wieczności” – przemknęło mi w głowie. Nagle z mgły wyskoczył zupełnie goły człowiek. Grymas przerażenia był na jego twarzy. Przyjaciele, za każdym razem, gdy przypominam tę twarz, niedobrze mi się robi. Twarz zastygłą w niemym krzyku. On już nie mógł krzyczeć. On starał się wyrwać. Ale wstrętne łapy chwytały go za ramiona, za biodra, za golenie i wciągnęły go z powrotem. W tym niemym krzyku znikł on we mgle.

 

Byłam tak wstrząśnięta, że zatrzymałam się. Anioł poczuł, że nie idę za nim i obejrzał się. Zapytał: „Czemu nie idziesz?”„Kto to”? – pytam. – „To”? – pyta Anioł. Zobaczyliśmy, jak jeszcze kilkoro ludzi wyszło z tej mgły i poszło do przodu. Anioł mówi: „To są dzieci Boże. One idą na spotkanie ze Zbawicielem”. – „A dlaczego oni idą sami? Za mną przyszedłeś ty. Dlaczego nikt po nich nie przyszedł?” – „Dlatego, że ty wrócisz” – powiedział Anioł. Mówię: „Ja nie chcę”. Anioł zignorował moje „nie chcę”.

 

I znów wyskoczył goły człowiek, tym razem kobieta. Mówię: „A to kto”. Poczułam, jak dosłownie przykleiłam się do tego miejsca. Nie mogłam się ruszyć, byłam jak sparaliżowana.

Anioł odpowiedział: :To są ci, którzy starali się uratować swoimi czynami. Oni nie przyjęli Chrystusa jako swego osobistego Zbawiciela. Myśleli, że będą się mogli uratować przez swoje czyny. Starają się wyrwać na Niebiosa, ale grzechy ciągną ich w dół”. Mówię: „I gdzie oni będą?”. – „Zobaczysz” odpowiedział Anioł. „A dlaczego oni są goli?” – pytam. – „Oni są pozbawieni Chwały Bożej. Odzienie prawowiernego – Chwałą Bożą” – odpowiedział Anioł. Szybciutko spojrzałam na siebie. Byłam ubrana. Alleluja! Chwała Panu! Miałam na sobie odzież. Nie byłam goła! Chwała Panu!

 

Z Aniołem kontynuowałam podróż. Anioł nieco z przodu, ja za nim. Przyjaciele moi, teraz, kiedy wróciłam stamtąd, zrozumiałam słowa Chrystusa: „W domu Ojca mego jest mieszkań wiele. Gdyby tak nie było, to bym wam powiedział. Idę przecież przygotować wam miejsce.”  On przygotował te miejsca. On przygotował. Przyjaciele, to, że widzicie tutaj na ziemi piękne kwiaty, słyszycie śpiew ptaków – to tylko słabiutka kopia tego, co czeka was na Niebiosach. Jaskrawość zieleni, jak jaskrawość szmaragdu. Światło, które lało się zewsząd, – to niebieskie złoto, to było zachwycające! Były tam wszystkie barwy, nawet więcej niż widmo tęczy. Światło to przelewało się. Nie było tam tylko jednej barwy – czarnej; nie widziałam jej nigdzie.

 

Posuwaliśmy się coraz wyżej i wyżej. Zachwycałam się każdym miejscem, które mijaliśmy, i potem pomyślałam: „A skąd światło? Słońca przecież nie ma. Jesteśmy gdzieś wyżej.” Kiedy o tym pomyślałam, to zobaczyłam, że Tron Boży oświetla te miejsca i przypomniałam Pismo:

“A miasto nie potrzebuje ani słońca ani księżyca, aby mu świeciły: oświetla je bowiem chwała Boża, a lampą jego jest Baranek.” Alleluja! Oto jak to się odbywa!

 

Uzupełnienie ze świadectwa w cerkwi „Źródło życia”:

Na Niebiosach są rzeki, jeziora. Rzeki biorą początek u Tronu Bożego. Jeziora, lasy, ogrody! To wspaniałe! Ileż nowych zwierząt zobaczyłam! Rozpoznawałam te, które znałam i widziałam te, których nie znałam. Było to bardzo ciekawe. I muzyka, muzyka! Tak mi się podobała! Widziałam ludzi z piękną skórą, wspaniałymi twarzami, poznawałam znajomych, poznawałam przyjaciół. Jedno mnie porażało: jakże to tak – przecież jej było ponad 80, a tutaj ona jest zupełnie młoda!. Tylko się dziwiłam i obracałam na wszystkie strony. Patrzę: a skąd światło? Staje się ono coraz jaśniejsze, milsze, delikatniejsze. I było ono namacalne! To było inne światło, nie takie, jak nasze. Ono było żywe! I jak tylko chciałam o nie zapytać Anioła, to naraz zatrzymaliśmy się. Światło lało się od Tronu Bożego. Tron Boży oświetlał te miejsca. A ja jestem oto taka maleńka (Tatiana rozwiera palce ręki na odległość 10 cm – od A.L.)

——————————–

 

Przed Tronem Pana

Byłam przepełniona uczuciami, ale trzeba było iść za Aniołem. I kiedy chciałam go zatrzymać, to zobaczyłam, że stoimy przed podnóżkiem Tronu. Zrozumiałam, że to podnóżek. Zobaczyłam, że jest on bardzo piękny. Był piękny! Jeszcze raz powtarzam: był piękny! Wspaniały! Tron Boży był wykonany z jakiegoś materiału, który przypominał kość słoniową, wysadzaną diamentami i szmaragdami. Kamienie były ułożone w określonej kolejności i tworzyły wzory, wzory niezwykłe, wstrząsająco piękne. Ale nawet wzory te nie zdołały odwrócić mojej uwagi od szaty, która zakrywała nogi Pana. Chciałam spojrzeć w Twarz Pana. Jak tylko myśl ta przemknęła mi przez głowę, Anioł położył rękę na moją głowę i pochylił ją w dół. Upadłam na kolana. Mówię mu: „Puść. Puść, chce zobaczyć Twarz mego Boga!”. Anioł odpowiedział: „Nikt z żyjących na ziemi nie widział oblicza Boga! Kto widział Chrystusa, ten widział Ojca. Kto widzi Ojca, ten widzi Chrystusa” – powiedział Anioł. Mówię: „Ja nie widziałam oblicza Chrystusa. Chcę zobaczyć oblicze Ojca”. „Ty wrócisz” – powiedział Anioł. On nie kłócił się ze mną.

 

2 uzupełnienia ze świadectwa w cerkwi „Źródło życia”:

a) …Anioł odpowiedział: “Ty wrócisz. Nikt z żyjących na ziemi nie widział oblicza Boga!”“Ale ja nie chcę wracać! Nie chcę wracać – tutaj jest tak dobrze!”. Zapłakałam. I usłyszałam głos Boga. To był głos, który wzywał mnie do nawrócenia. To był ten głos, który prowadził mnie w młodości. “Nie płacz, moje dziecko” – powiedział Pan. “Nie płacz, albowiem będziesz pocieszona. Musisz wrócić i powiedzieć ludziom. Jestem przy drzwiach! Oto przyjdę szybko! Nawróćcie się!”“Panie! Panie, ja zrobię jak Ty chcesz. Panie! Ale mi tak się nie chce. Nie chce mi się tam iść, na tę ziemię.”

b) Księga Życia, poznanie  tajemnicy własnego urodzenia

… Dwaj Aniołowie wynieśli zwój. Kiedy ręka Boga zdjęła pieczęć, zrozumiałam, że jest to moja Księga Życia. Jeden z Aniołów trzymał zwój, odwijając go, a drugi rozwijał to płótno i zobaczyłam na nim, jak na szeroko formatowym ekranie, całe moje życie. Zobaczyłam na nim noc styczniową i kobietę na brzegu morskim, która zwijała się w bólach porodowych. Urodziła niemowlę, przegryzła pępowinę zębami i wrzuciła je do morza. Ale fala wyrzuciła niemowlę na piasek. Wtedy ona ze złością podniosła niemowlę, zawinęła je w szal i dokądś pobiegła. Padała w drodze, była słaba po porodzie. Przybiegła do jakiegoś domku, takiego fińskiego, rzuciła niemowlę na próg i uciekła. Po pewnym czasie wyszedł mężczyzna, potrącił zawiniątko, które potoczyło się po schodach i spadło na ziemię. Mężczyzna upadł i zakrył uszy rękoma – myślał, że to bomba. Ale takiej bomby on nie oczekiwał. Poznałam swego ojca. To był mój ojciec, a w tym zawiniątku byłam ja. Kiedy mnie brano z domu dziecka, to rodzice powiedzieli mi, że zgubili mnie podczas przejazdu do innego miasta. To był rok 1947, tylko co zakończyła się wojna i że mnie zgubili podczas przejazdu z jednego garnizonu do drugiego. Nikt mnie nie zgubił. Po prostu wyrzucono mnie. I kiedy u mego ojca zmarła córka, a żonie postawiono diagnozę – bezpłodność, po operacji ślepej kiszki, to żona mu powiedziała: przecież masz córkę, odszukajmy ją. Tak znalazłam się w rodzinie. Poznałam wiele szczegółów i tajemnic, które były ukrywane w mojej rodzinie. Ta kobieta, która mnie urodziła, moja matka, była kochanką ojca. Pracowała w tym samym garnizonie, razem z moim ojcem, oficerem wojsk ochrony pogranicza. Na ekranie było widać całe moje życie…

———————————–

 

Wizje z Księgi Życia: czytanie Pisma, modlitwy

I zauważyłam to, czego dotąd nie widziałam: że obok Tronu stoją dwaj Aniołowie. Trzymali zwój. Jeden Anioł trzyma i odwija płótno. A drugi rozciąga płótno i na tym płótnie widzę, jak na szeroko formatowym ekranie, trójwymiarowo, całe moje życie.

Nagle usłyszałam ten głos. Ten głos, który wiele lat temu przemówił do mnie w bibliotece. On zapytał mnie: „A co ty zrobiłaś dla Mnie?” Zmieszałam się od tego pytania. Oczekiwałam dowolnego pytania, ale nie takiego. „A co ty zrobiłaś dla Mnie?”- zapytał Pan. „Modliłam się!. Modliłam się, Panie!. Ja stale się do Ciebie modliłam!”. I oto widzę na tym trójwymiarowym ekranie siebie czytającą Biblię. Trzymam Biblię na kolanach i czytam tak: „Aha, tylko żyjcie godnieaha, to wiem, i nie bójcie się nieprzyjaciół,- aha, nie boję się, dobrze. Koniec rozdziału, wszystko”. I poszłam budzić dzieci. Było mi wstyd. Czytałam Biblię wybiórczo, to, co mi się podobało. Przy tym absolutnie nie myślałam o tym, co tam było napisane. Cały czas pamiętałam, że czas idzie, że trzeba obudzić dzieci, dać im śniadanie, jednych wyprawić do szkoły, drugich do przedszkola, a sama muszę iść do pracy. Wszystko to przelatywało w głowie, kiedy oczy moje czytały Biblię.

 

Pan powiedział: „Modliłaś się?”, i zobaczyłam w tej chwili swoje modlitwy: „Daj Boże. Zrób, Boże. Pomóż, Boże.” I Pan dawał, robił i pomagał. I ani jednego podziękowania, chyba że w cerkwi. Kiedy wszyscy dziękowali, kiedy pastor nawoływał: „Podziękujmy Panu”, wtedy i ja dziękowałam, ale tak, wspólnie ze wszystkimi. „Ty zrobiłaś ze Mnie sługę” – powiedział Bóg,- Mówiłem do ciebie przez Słowo. Nie słyszałaś mnie, chociaż czytałaś. Jest napisane: „Pisma badajcie”. Badajcie. I gdybyś badała Pisma, to słyszałabyś Mój głos.”

 

„Panie, przebacz mi! Panie, przebacz mi! Jak dziecko zaczęłam paplać: „Więcej nie będę! Więcej nie będę! Pan mi na to nie odpowiedział, ponieważ zostało mi to wybaczono przez Ofiarę Golgoty. Ale: „A co ty zrobiłaś dla Mnie?”- zapytał Pan.

 

2 uzupełnienia ze świadectwa w cerkwi „Źródło życia”:

a) I Głos zapytał mnie: „A co ty zrobiłaś dla Mnie?” Nagle usłyszałam głos, który wiele lat temu zapytał mnie: „Jak długo będziesz mnie prześladować?” (w bibliotece). Ten głos pocieszał mnie, kiedy chowałam swego pierworodnego chłopczyka. Ten głos piętnował mnie, a ja Mu mówiłam: „Wiem, ciszej, wyspowiadam się i wszystko będzie w porządku”. Ja znałam ten Głos. To był Głos Boga.

——————————-

b) … Odpowiedziałam: „Panie, ja czytałam Słowo Twoje! Czytałam rano i wieczorem po rozdziale”. Na ekranie Księgi Życia widzę siebie nie tylko, jak czytam Biblię, ale równocześnie, co myślę i co robią moje ręce. Oto pewnego ranka zaspałam, zerwałam się z pościeli, szybko jedną ręką stawiam czajnik na gaz, drugą ręką dostaję kanapki, smaruję, trzeba budzić dzieci, budzę je; oj, trzeba przecież przeczytać rozdział z Biblii, przecież to trzeba każdego ranka. Otwieram Biblię na chybił-trafił: psalm 118 (119 w Biblii 1000-lecia – od A.L.). Boże, dlaczego psalm 118 dzisiaj? Drodzy moi, wiecie przecież, że to najdłuższy psalm w Biblii! Dlaczego właśnie dzisiaj, kiedy zaspałam? Dzisiaj przeczytam 149-ty. (150 w Biblii 1000-lecia – od A.L.). Jest najkrótszy. Bóg mówi: „Chciałem, aby twoja dusza się uczyła. Mówiłem do ciebie, a ty nie chciałaś mnie słuchać”. I zobaczyłam, jak żyłam dla siebie, a nie dla Boga… Dlaczego od razu nie powiedziałam Mu, że nic dla Ciebie nie zrobiłam?.

———————————-

 

Wizje z Księgi Życia: płacenie dziesięciny, ofiary

W głowie przemknęły mi myśli: kiedy czytałam Biblię, to wynika z tego, że czytałam ją dla siebie – a Pan do mnie mówił. Modliłam się – i On mi dawał. Prosiłam – i On odpowiadał. On dawał mi wszystko. I rzeczywiście, co ja zrobiłam dla Pana? Przypomniałam – płaciłam dziesięcinę!. „Boże, płaciłam dziesięcinę!” – mówię. Ze wszystkich dochodów płaciłam dziesięcinę, ponieważ dziesiąta część należy do Pana. Jak tylko to wymówiłam, zobaczyłam znów na tym płótnie, jak na ekranie, jak płaciłam dziesięcinę. Mąż, wtedy jeszcze niewierzący, przynosi swój zarobek, ja swój. Ze swego zarobku oddzielam dziesiątą część, żeby odnieść do cerkwi, a z zarobku męża? –  przecież on niewierzący, on nie musi dawać. I dzieci u nas jest pięcioro, a Słowo Boże mówi, że wpierw swoim. Wytłumaczyłam siebie.

 

Nagle zza Tronu wyszedł Malachiasz. Wyszedł, trzymał w rękach Słowo i czytał: „Czy dobrze jest człowiekowi okradać Boga”? Zamarłam. A on czytał dalej: „Przynieście dziesięciny i ofiary do domu Mego, żeby w nim zawsze było pożywienie. Dokąd będziesz okradać Mnie?”. Ofiary… – wcześniej czytałam, ale ani razu dalej swego rozumu słów tych nie puściłam. Mówię: „Panie, to znaczy, że okradałam Ciebie? Przebacz mi, Boże, przebacz”. Zaczęłam płakać. Z oczu poleciały łzy jak grochy. Pan wziął mnie za głowę. Wytarł palcami moje oczy i powiedział: „Nie płacz, dziecko. Przebaczył grzechy twoje Mój Syn na Golgocie.”    

 

4 uzupełnienia do wizji przed Tronem Boga ze świadectwa w cerkwi „Źródło życia”:

a) o dziesięcinie i ofiarach

… Otrzymuję 120 rubli, 12 rubli kładę do Biblii – to dziesięcina… Potem pomyślałam i 6 rubli biorę z powrotem. Boże, synowi buty się rozleciały. Boże, Ty Sam mówiłeś, że wpierw swoim. Boże, w następnym miesiącu położę więcej. Nic nie położyłam w następnym miesiącu.

… Widzę na ekranie: zbierają ofiary. Z dziesięciną mniej więcej jest zrozumiałe, a i to oszukiwałam Pana, a z ofiarami – dlaczego ja? Mam pięcioro dzieci. Bóg jest bogaty. On wspomoże nędzę: tamtemu bratu lub siostrze, szczególnie jeżeli zbiera się na tych, kogo nie znam. A kiedy ofiary na ewangelistów: oni gdzieś tam chodzą, a ja tu mam płacić?… Dobra sprawa. Tak, przyjaciele. Ja o tym myślałam, ale nigdy nie mogłam przypuszczać, że jest to zapisane i że ja to zobaczę. Jeżeli do tego czasu starałam się jeszcze wyrwać spod ręki Anioła, to tutaj teraz zamarłam: jakże mała ręka jest u tego Anioła? Że on nie może mnie zakryć. Jak się schować przed oczami Boga? Mówię: „Panie, okradałam Cię. Przebacz mi, Panie!” Zaczęłam płakać. Z oczu poleciały łzy jak  grochy.

 

b) wizja składania przed Tronem uczynków, owoców

„A co ty zrobiłaś dla Mnie?”. Ja już nie wiem. W końcu powiedziałam: „Ja nie wiem, Boże, co powinnam była zrobić” – „A co Ja powiedziałem Apostołom Piotrowi i jego bratu Andrzejowi, gdy ich wybrałem, przecież czytałaś”. Mówię: „Ale ja nie pamiętam”. Ale Anioł, mój dobry Anioł, podpowiada mi: „Pójdźcie za mną!”. O, wiem: „Pójdźcie za mną, a uczynię was rybakami dusz ludzkich”. – „Tak. A ile dusz przyprowadziłaś do mnie? Gdzie jest snop twój?”. Spojrzałam na swoje ręce. Do tej chwili wydawało mi się, że stoję sama przed Tronem Pana. Bóg zakrył przede mną otoczenie. Zobaczyłam, że przed Tronem wraz ze mną stoją inne dusze, jeszcze inne wychodziły i też stawały przed Tronem. I dusze trzymają snopy. „Pokaż Mi owoce swoje” – mówi Pan. Patrzę na Anioła, on trzyma koszyczek, a w nim tak mało owoców, nawet dziewięciu nie było i nie najlepszej jakości. A obok stoją dusze. Ich Anioły trzymają kosze z pięknymi owocami, a dusze trzymają snopy. U jednego ręce nie mogą go objąć – taki wielki był snop. A inny kładzie swój snop u podnóżka Tronu, a w rękach jego pojawia się inny snop, on znów go kładzie i znów pojawia się u niego nowy… A ja stoję z jednym kłoskiem. Jeden, jedyny kłosek, przyjaciele. Tak się wstydzę. Tak wyciągam ten kłosek do Pana. I myślę, że powinno być jeszcze chociaż pięć – mam pięcioro dzieci. Ale na mój wstyd, to nie moje kłosy. Byłam matką nierozumną. Nauczyłam swoje dzieci bać się Boga. Nie nauczyłam ich kochać Boga. 

 

c) wizja porannej wyprawy do cerkwi

I Pan pokazał mi na ekranie tylko jeden poranek z mego życia i moje dzieci. Kiedy rano przyszłam zdenerwowana z nocnego dyżuru, a tu niedziela – trzeba jechać do cerkwi, a to 30 km! Chwytam dzieci, budzę je, a młodszy woła: „Jeść!”. – „Jakie jeść? Jest post!. Do cerkwi trzeba zachować post”! I oto przyciągam je do cerkwi, na przednią ławkę: „Siedzieć! Ręce!”. Dzieci moje kładą rączki na kolanka i patrzą. – „Tak, Bóg wszystko widzi! Wiedźcie o tym! Tylko niech się które poruszy!”. A sama myślę: „O, jest już nowy katalog mody”. Siadam i z siostrą (we wierze – od A.L.) zaczynam przeglądać zagraniczny katalog mody, który dopiero co pojawił się na Ukrainie. Tak, tego mi nie trzeba; o, to nowość, krem chyba wezmę. I nagle zauważam, że pastor jest przy mównicy. Zaczyna modlitwę. No, nie, nie mógł ze dwie minuty później przyjść! Abym mogła zrobić zamówienie …

Wstyd straszny. Już płaczę. A moje dzieci siedzą, patrzą na kaznodzieję i cicho nienawidzą Boga. Zewnętrznie szczęśliwe, moje dziatki, cicho nienawidzą Boga. To zrobiłam ja, ich matka! To okropne. Dlatego Pan Bóg pozwolił mi wypić bardzo gorzki kielich z każdym z moich pięciorga dzieci. I jeżeli dziś, każdy z moich pięciorga dzieci, i dziewięciorga wnucząt, jest uratowany, wszyscy kochają Boga i służą Mu, to tylko dlatego, że Miłosierny Pan dał im mądrego ojca. Chwała Bogu!

 

d) wizja szatana przy Tronie

I oto płaczę przed Tronem. Jest mi bardzo źle. Ale rozległ się głos, okropny głos, skrzypiący, obrzydliwy, chichotał, on chichotał i mówił Panu: „Oddaj mi ją, ona mi służyła, ona jest moja”. Z przerażeniem popatrzyłam: kto ubiega się o mnie?. To był diabeł. To on przyszedł. Nie pamiętam rysów jego twarzy, ale jego oczy dosłownie nienawidziły mnie. I naraz z przerażeniem zobaczyłam, że u niego koszyk był pełny. Widzę, że to są zupełnie świeże owoce. To było wszystko, co on nazbierał od mojej ostatniej Spowiedzi i Komunii św. do mojej śmierci. Koszyk był pełny. I było w nim wszystko: nieposłuszeństwo, gniew, zawiść, rozdrażnienie, złe słownictwo… Nie zgubił on niczego! Rozumiecie, on nic nie zgubił! On przyniósł wszystko. I w tej chwili ku swemu przerażeniu zrozumiałam, że jeżeli teraz Pan powie „Bierz!” – to będzie to najwyższa sprawiedliwość. To będzie sprawiedliwe. Nie miałam już nadziei na nic. Ale zobaczyłam Golgotę.

——————————–

 

Wizja z Księgi Życia: Golgota

Pan Bóg otworzył ziemię i zobaczyłam Golgotę. Przyjaciele, to, co zobaczyłam, pogrążyło mnie w przerażeniu. Chrystus patrzy na mnie. Jego oczy… On tak na mnie patrzył, tak strasznie cierpiał, patrzył, ale nie sądził mnie. Patrzył z Miłością. Wśród krzyczących „Ukrzyżuj!” byłam ja. To ja na dole ze wściekłością potrząsałam pięściami i krzyczałam: „Ukrzyżuj, ukrzyżuj Go, ukrzyżuj, uwolnij Barabasza”. Krzyczę: „Panie! Jakże to tak? To niemożliwe! Dwa tysiące lat temu mnie jeszcze nie było na ziemi”. Ale Pan z wielkim smutkiem powiedział: „Grzech twój był wtedy. Każdy raz, gdy grzeszysz, to jego krzyżujesz”.

 

Wyobraźcie sobie przyjaciele, kiedy ktoś wam mówi, że jesteście zabójcą i nie prosto zabójcą, a Boga zabójcą, to gdybym była na ziemi w ciele, to ciało rozsypałoby się w proch. Pan Bóg pocieszył mnie. Powiedział: „Słuchaj.” I usłyszałam, jak Chrystus mówił, uspokajając nierządnicę: „Przebaczone są grzechy twoje. Idź i więcej nie grzesz.”  – „Nie będę, nie będę, nie będę więcej grzeszyć!”. – „To dobrze” – powiedział Pan, – żeś to pojęła. A teraz wrócisz.” – „Tak, Panie, wrócę.”- „Patrz” – powiedział Pan.

 

Wizja ziemi

Zobaczyłam – niebo się rozstąpiło i zobaczyłam całą ziemię, od „krańca do krańca”, jak pisze Biblia. Doskonale wiedziałam, że ziemia jest okrągła, że mapy sporządza się w rzucie merkatowskim. Wszystko to wiem, ale to, co zobaczyłam, nie mógł nawet merkator sobie przedstawić podczas sporządzania map. Zobaczyłam nie tylko całą ziemię równocześnie, zobaczyłam każdego człowieka. Dachy na domach były jakby zdjęte. W jednych domach ludzie spali, w innych się bawili, w trzecich pracowali. Każde słowo było zapisywane albo przez Anioła, albo przez demona, którzy szli za człowiekiem. Każda myśl była wyświetlana jak na ekranie i zapisywał ją albo Anioł, albo demon.

 

Ich twarze! Twarze były przerażające! Było tyle potwornie brzydkich, wstrętnych twarzy, że niemożliwe było, aby człowieka nie ogarnęła zgroza. Mówię: „Panie! Jakże to, tylko co byłam na ziemi i nie widziałam tylu tak brzydkich twarzy. Dlaczego są oni tacy potworni? Co się stało?” Pan powiedział: „Widziałaś tylko powłokę, ich ciała. A teraz widzisz ich istotę. To, czym oni są w istocie. Wróć i powiedz ludziom: Czas się kończy! Jestem przy drzwiach. Nawróćcie się! – „Tak, Panie, tak Panie! Ja wrócę! Ja powiem! Powiem, że czas się przybliżył. Powiem, że Jesteś przy drzwiach! Powiem, żeby się nawracali”. – „A teraz zobaczysz to, co widziało niewielu” – powiedział Pan.    

 

Uzupełnienie ze świadectwa w cerkwi „Źródło życia”:

Wizja demonów w cerkwi

Przyjaciele moi! Zobaczyłam całą ziemię, od krańca do krańca! Zobaczyłam swoją cerkiew, zobaczyłam prawosławną cerkiew. Widziałam, jak w jednej prawosławnej cerkwi dzwony kołyszą na dzwonnicy demony. A na dźwięk tych dzwonów idą ludzie, mówią coś między sobą na świeckie tematy, o swoich sprawach. Potem ci ludzie wchodzą do cerkwi, kupują świece, a stojący obok wielki demon dostaje skądś z dołu, z piekła, ogień i podaje im zapalić świeczki. Małe biesy wskakują na ikony, stają tam i robią miny. Ludzie tego nie widzą. Stawiają świece, żegnają się i odchodzą. To straszny widok. Ale zobaczyłam też coś innego, cerkiew prawosławną. Gdzie stał kapłan ze Słowem Bożym i lud na kolanach wielbił Pana. Tam na dzwonach nie było demonów. Nie było. Zakrzyczałam: „Panie, w naszych cerkwiach tego nie ma!”. I zobaczyłam swoją cerkiew. Zobaczyłam, jak idę na Służbę Bożą, czym są zajęte moje myśli. Zobaczyłam braci i siostry (w wierze – dod. A.L.). Na niektórych z nich jechały biesy, one również witały się ze sobą, przeskakiwały z jednego człowieka na drugiego. Szczypały dzieci, aby dzieci grymasiły. I oto wchodzę do cerkwi i biesy również wjeżdżają. Figlują, skaczą po ławkach. To okropne. Mówię: „Jak takie coś może być?” I oto zaczęły się śpiewy. I zrobiło im się nieprzytulnie. Biesy zaczęły się gromadzić grupkami. Zbierają się na jednym, na dwóch… Już nie skaczą po całej świątyni. A kiedy kaznodzieja otworzył Słowo Boże i zaczął czytać, biesy w panice rzuciły się w różne strony. Wciskały się w każdą szczelinę, wyskakiwały przez drzwi, okna, ale daleko nie odchodziły, zostawały obok drzwi. Po spotkaniu (nabożeństwie? – od A.L.) widziałam duszę, która była po spowiedzi, która wyraziła skruchę i odnowiła swoje nawrócenie, przy wyjściu napotkała 2-3 biesów, które na niej jechały przy wchodzeniu do cerkwi. Biesy rzuciły się na nią – ale, aha! Napotkały ogrodzenie! I nie mogą już dostać się do tej duszy przez to, jak ze szkła, niewidoczne ogrodzenie, które odrzuciło ich do tyłu. Ale one nie chcą zostać same, bez gospodarza. Widziałem, jak jeden z braci, gdy wchodził do cerkwi, niósł na sobie jednego biesa, a kiedy wychodził, to rzuciła się na niego cała zgraja. I odszedł on jak grono winogronowe, obklejone jagodami, czyli biesami. Dlatego, że on nie okazał skruchy, nie wyspowiadał się. Pozostał w tym stanie, w jakim przyszedł do cerkwi. Później dowiedziałam się, jak byłam w piekle, że biesom w piekle tez jest bardzo źle. One tam się męczą. I wielkim darem dla nich jest wyjście na powierzchnię. A bies, który utracił swego podopiecznego, wraca do piekła. W piekle przez diabłów jest on karany. Dlatego stara się on przyczepić. Ale te biesy, które jechały wcześniej na swym podopiecznym, one tego nowego spychają. Taki sąsiad jest im niepotrzebny. Nie podejrzewałam, że taka duchowna wojna jest na ziemi. To okropne.

Przyjaciele, dachy domów były jakby zdjęte. Widziałam tych, co śpią i jak, kto i jakie sny im napędza. Jeżeli człowiek, idąc spać, na kolanach prosił Błogosławieństwo od Pana i Pan posłał Anioła ochraniać jego sen, to demony i biesy nie mogą podejść. Człowiek śpi spokojnym snem. A jeżeli człowiek zasnął z grzechami, z których się nie oczyścił, to one (biesy, demony – od A.L.) napędzają koszmary. Pisma Święte mówi: „Niech słońce nie zachodzi nad zagniewaniem waszym”. Zrozumiałam, że jest to po to, aby wróg, kiedy śpimy, nie mógł podejść do nas. Pojednajcie się ze swymi bliskimi.   

——————————–

 

Wizja Niebieskiego Jeruzalem

Anioł wziął mnie za rękę i zaczęliśmy się oddalać od Tronu Pana. Nie chciało mi się odchodzić z tego miejsca. Było tam tak dobrze. Opuszczaliśmy się coraz niżej. Zobaczyłam piękne miasto.

 

Piękne miasto. Miało ono niejedne wrota, ale te, do których zbliżaliśmy się, były wykonane z pełnej perły. Otwierały się one jak skrzydła drzwi. Były to dwie pełne niezwykłej piękności perły. Mieniły się one najróżniejszymi barwami. Były one tak piękne, tak ciepłe i tak delikatne, że chciało się stać wiecznie i patrzeć tylko na nie. Gdy wrota się otwarły, zobaczyłam ten niebieski gród. „Jeruzalem?” – pomyślałam. I Anioł odpowiedział: „Tak. Niebieskie Jeruzalem”. Ulice złote. Nie wiem, może to nie było złoto-metal, ponieważ te kamienie ulic wyglądały jak szlifowane złoto najwyższej próby. Były one tak piękne. Nie można było oderwać od nich oczu.

Zawsze marzyłam, aby pojechać do Paryża i obejrzeć Sobór Paryskiej Bogurodzicy (Katedrę Notre Dame – od A.L.), ponieważ zaliczono go do jednego z cudów świata. To dzieło sztuki. Ale zobaczyłam je na Niebiosach. Było jeszcze piękniejsze, niż na ziemi. I przypomniałam, że i Salomon miał świątynię w widzeniu. Zrozumiałam, że twórcom, którzy kochali Boga, Pan pokazywał to, co czeka nas na Niebiosach i oni starali się powtórzyć to w kopiach. Bez błogosławieństwa Bożego nie mogli by oni stworzyć takiego piękna na ziemi. Ale na ziemi to była tylko kopia, a tutaj te dzieła są jeszcze piękniejsze.

 

Chciałam wejść do miasta, ale Anioł powiedział: „Nic nieczystego nie wejdzie do niego”. Spojrzałam na swoja odzież i ujrzałam kilka plam. Nie wiedziałam, skąd się wzięły, do tej pory ich nie widziałam, ale one były. One były. I wrota się zamknęły. Żałowałam. Żałowałam, że nie wszystko obejrzałam dokładnie. Ale nie mogłam protestować. Szliśmy dalej.

 

4 uzupełnienia ze świadectwa w cerkwi „Źródło życia”:

a) … To było Niebieskie Jeruzalem. Budynki w tym mieście były doskonałe, prawdopodobnie wszystko, co kiedykolwiek zostało stworzone przez geniuszy, zostało tam zgromadzone: zdumiewającej piękności pałace, domy, dzwonnice – wszystko to było ozdobione zadziwiająco pięknymi malowidłami, płaskorzeźbami, ulice wyłożone jakby złotymi płytkami. Chodzą weseli, radośni ludzie, wchodzą do tych domów, bawią się ptaki i zwierzęta, takie wszystkie piękne, takie niezwykłe. Podziwiałam je. Ludzie mnie zauważyli i zaczęli zbliżać się do bramy, ale Anioł wyciągnął prawą rękę i powiedział: “Ona wróci”, i ludzie zatrzymali się. Widziałam braci i sióstr w wierze, tych, którzy odeszli do Wieczności. Machali mi ręką i mówili: “Tobie jeszcze za wcześnie, idź i powiedz, powiedz, że Królestwo Niebieskie jest blisko”. Tak, ja tak bardzo chciałam do nich, przekroczyć granicę do nich, ale Anioł trzymał mnie za rękę. Zrobiliśmy krok do tyłu, brama się zamknęła. Ruszyliśmy dalej. To było zachwycające!

 

b) …W Niebieskim Jeruzalem jeszcze teraz nie ma mieszkańców. To miasto jest przygotowane dla Kościoła. Jest ono gotowe – Jeruzalem Niebieskie! W którym będzie królował Chrystus ze Swoim Kościołem. Jest ono piękne! Widziałam szklane morze, na którym stanie Narzeczona (Oblubienica) Baranka. I mgiełkę nad tym morzem, jak woalkę w stroju Narzeczonej.

 

c) spotkanie znajomego pastora – Murzyna

… Widziałam mieszkańców Nieba, moich znajomych, przyjaciół, którzy odeszli do wieczności. Zobaczyłam pastora z Ghany, to kraj na południu Afryki. Tutaj, na ziemi, bardzo się z nim przyjaźniliśmy się. I kiedy odszedł on do wieczności, z mężem ciężko to przeżywaliśmy, że jeszcze o jednego dobrego człowieka stało się mniej na ziemi. Ale kiedy go zobaczyłam, to zakrzyczałam: „Bracie Nelson! A czemu ty nie czarny?” On był Murzynem. A on odpowiedział: „A ty też nie jesteś biała!” Ze zdziwieniem popatrzyłam na siebie. Przyjaciele! Miałam perłowa skórę, jak różowa perła, podświetlona od wewnątrz. I przypomniałam… „Nie wszyscy umrzecie, ale wszyscy zmienicie się”. Pan Bóg da nam inne ciała. Chwała Mu!

 

d) spotkanie syna, który zmarł w 10 miesięcy po urodzeniu

Na początku spotkania śpiewano „Chwała Panu”. Po raz pierwszy ten psalm usłyszałam na Niebiosach. A teraz usłyszałam go po raz drugi. Pamiętacie, jak dwie piękne dziewczynki tutaj tańczyły? Tak też tańczyli tam młodzieńcy, grupa młodzieńców pod muzykę tego psalmu. Oni tańczyli i wielbili Boga. Od grupy tej Anioł oddzieli jednego chłopca i podprowadził do mnie. I mówi: „Patrz, kogo przyprowadziłem do ciebie!” Patrzę na niego, coś znajomego, ale czy ja go znam? A chłopiec otworzył usta i powiedział: „Mamo! Mamo, dziękuj Bogu!”. A mi jak zasłona spadła z oczu, poznałam swego syna, ale nie 10-miesięcznego. Nie, przyjaciele! To był dorosły młodzieniec. I on tam tańczył i wielbił Pana!. Mówię: „Synku, dlaczego tak wcześnie mnie zostawiłeś? Twoi pięcioro braci i sióstr nie mogli mi ciebie zastąpić”. Chciałam go objąć. I on też zrobił krok ku mnie, ale Anioł wyciągnął rękę i powiedział: „Ona wróci!”. I syn mój cofnął się i powiedział: „Mamo, chwal Boga! Gdybym został na ziemi, to nigdy bym nie trafił do Nieba”. – „Chwała Ci, Panie, żeś rozpoznał mego syna przed tym, nim wpadł w grzech i wziąłeś go wtedy, gdy był on święty! Chwała Tobie, Panie!” Dziś, kiedy męża pytają, ile ma dzieci, mąż odpowiada: sześcioro, pięcioro na ziemi i jeden w niebie.

———————————–

 

Szliśmy dalej piękną drogą. Owoce na drzewach. Drzewo kwitnie, zawiązują się owoce i dojrzewają. To wszystko dzieje się równocześnie na jednym drzewie. Kiedy wyciągnęłam rękę, gałązka się nachyliła i owoc znalazł się w mojej ręce. Nie wiem, jak się nazywa ten owoc, nie ma go na ziemi. Był aromatyczny. Wdychałam ten aromat. I, co było dziwne, głodu nie odczuwałam, i nie chciałam go ugryźć. Ale to zrozumiałam dopiero później, wtedy mi to nawet do głowy nie przyszło. Po prostu wdychałam aromat i śpiewałam Chwałę Bogu. Śpiewałam Chwałę Bogu i widziałam, jak z ziemi podnoszą się również kwiaty. Kwiaty były różne. Były najrozmaitsze. I dokądś się unosiły. Mówię: „Dokąd te kwiaty ulatują?”„To,- mówi Anioł,- Chwała Bogu. Ona niesie się z ziemi, przemienia w kwiaty, splata się we wianek i kładzie się Panu na kolana.” Znów zobaczyłam ziemię oraz śpiewających i chwalących Pana. To były śpiewy cerkiewne. To były śpiewy cerkiewne. Całe życie marzyłam chwalić Boga i mieć ładny głos. Prosiłam Pana: „Panie, daj mi ładny głos, abym mogła śpiewać w chórze. Daj mi słuch, abym słyszała poprawnie muzykę”. Pan mi nie odpowiedział i dopiero tam, na Niebiosach zrozumiałam, dlaczego On jest wielki w różnorodności. I moje śpiewanie i moja chwała – tak, wzlatywały bardzo skromnym kwiatem, ale kiedy wplatały się one we wianek, uzupełniając go, oczu oderwać nie można było. I wianek kładł się na kolana Pana, a On błogosławił.

 

Zaczęłam się oddalać, obróciwszy głowę do tyłu. Anioł dotknął mnie i powiedział: „Patrz do przodu, a nie do tyłu”. I kiedy jeszcze raz w swym nieposłuszeństwie spróbowałam odwrócić głowę, to już tam nic nie zobaczyłam, ponieważ było tam jasne światło, przez które trudno było cokolwiek zobaczyć. Ale ja już chwaliłam Boga. Cieszyłam się. Zrozumiałam: ładny głos jest mi niepotrzebny. Komu Pan dał chwalić Go ładnym głosem, niech chwali. Kto nie ma ładnego głosu, niech chwali takim głosem, który został mu dany od Pana. Bogu jest to przyjemne. To przyjemne.

 

Aromat chwały! Nie zauważyłam, gdzie się podział owoc z mojej ręki, ale nie żałowałam, ponieważ dalej następowały miejsca jeszcze piękniejsze, jeszcze ciekawsze. Wyszliśmy na skraj lasu, gdzie drzewa – każdy listek chwalił Boga. Pięknym dźwiękiem chwalił Boga: „Hosanna! Hosanna na Wysokościach!”. Wszystko się radowało.

 

Zobaczyłam morze. Szklane morze, jak w Objawieniu Jana. Ale szkło – to nie było szkło okienne. Nawet nie kryształ. Było jeszcze bardziej przeźroczyste, piękne, jak woda. Pytam: „A tam co, są ryby?” Anioł mówi: „To jest miejsce dla Narzeczonej. Narzeczony przygotował miejsce dla niej.” Jakże to jest piękne – Kościół – Narzeczona Boga – na tym szklanym morzu. Tak mi się zechciało pozostać tam i poczekać na Kościół. Ale Anioł powiedział: „Twoja pycha może cię zgubić”. Znów zawstydziłam się. „Panie, przebacz mi” – wyszeptałam.

 

Szliśmy po trawie, która pomagała iść. Nie było żadnego zmęczenia. Nogi zanurzały się w wilgotnej, delikatnej trawce, która pieściła stopy i odczuwałam lekkość od tego dotyku. Lekkość we wszystkim, święto i radość.

 

Zobaczyłam piękny domek. Zawsze porównuję go z domkiem piernikowym, ponieważ mój biedny rozum nie może znaleźć nic lepszego, ładniejszego dla porównania. Zechciało mi się wejść do niego. Zapytałam: „Kto mieszka w tym domku? Czy jest on zamieszkały?” – „Zaraz zobaczysz” – powiedział Anioł i znów mocno wziął mnie za rękę.

 

Podeszliśmy do domku. Weszliśmy. Ładny pokój. Zalany był takim matowym światłem. To światło było żywe! Za biurkiem siedział człowiek i cos robił. To „coś” – tego nie ma na ziemi. Ale to, że on to tworzył u cieszył się – to było widać po nim. On również śpiewał psalm.. Znam ten psalm – śpiewano go często w cerkwi:

 

„Bóg ma prawo do chwały! Chwała Panu! Chwała! Za wszystko Mu chwała!”

 

Zasłuchałam się w tym śpiewie. Kiedy człowiek się odwrócił, poznałam swego ojca. Ale zobaczyłam nie tego starca, który umarł. Zobaczyłam młodego mężczyznę lat 25 – 30. Kiedy się obejrzał, on również mnie poznał i bardzo się zdziwił. To był mój tata. Mój kochany tata!. On powiedział: „Tanieczko! Przecież tobie za wcześnie.” Anioł wyciągnął rękę, skierował na mnie i powiedział: „Ona wróci”. I tata cofnął się. A ja tak chciałam go objąć. Ale Anioł mocno trzymał mnie za rękę i powiedział: „Na nas czas.” Tata tylko poprosił: „Powiedz mamie. Jak wrócisz. Powiedz mamie wszystko, co tutaj zobaczysz.” W tej chwili moja mama była jeszcze niewierząca, nie nawrócona. Była świeckim człowiekiem. Mi tak nie chciało się odchodzić z tego miejsca. Były dwa miejsca, z których nie chciało mi się odchodzić – podnóżek Tronu Bożego i mieszkanie mego ojca. Mówię: „Tato, a dlaczego jesteś tu, a nie koło Tronu Pana?” I ojciec odpowiedział: „Dziękuj, córko, Panu. Ja, jak głownia wychwycona z ognia. Chwal Go za to, że nie jestem tam, dokąd teraz ty pójdziesz, a jestem tu i jestem szczęśliwy”.    

 

Przypomniałam, jak umierał mój ojciec. On się nawrócił, przywołał kapłana dosłownie 15 przed śmiercią. Nawrócił się. O czym i jak oni rozmawiali, z czego spowiadał się mój ojciec, wie tylko Pan i kapłan. Kapłan wyszedł i powiedział: „On zawarł przymierze z Bogiem. Chwała Panu!” My również wypowiedzieliśmy chwałę Bogu, ale wraz z siostrą myślałyśmy o umierającym ojcu i pobiegłyśmy do sali. Tata szeroko otworzył oczy, był bardzo zdziwiony i powiedział: „Jestem żywy! Żywy! Żywy!” Z tymi słowami odszedł. On umarł dla ziemi. Nie wiedzieliśmy, dokąd poszedł. A on chciał ogłosić, że był martwy, żyjąc w ciele i tylko teraz jest żywy. I ja zaświadczam: on żyje. Żyje Miłością Bożą. On żyje.

 

Ale trzeba było iść. Stopniowo przesuwając się, nie rozglądałam się już na boki, Wrażeń było dostatecznie dużo. Myślałam o ojcu – jakież to szczęście. Wiedziałam, że jeszcze trochę i wkrótce znów z nim się spotkam, że czas ziemski biegnie bardzo szybko. Ile bym czasu jeszcze była na ziemi, w końcu i tak spotkam się z nim na Niebiosach. Alleluja! Alleluja! Chwała Panu!

 

 

Wizja piekła

 

I oto, myśląc o tym samym, zbliżyliśmy się znów do tej zasłony z brudnej mgły. Przekroczyliśmy tę zasłonę, i w twarz uderzył smród. Żar. Nie było czym oddychać i oddychało się bardzo ciężko. Czy możecie sobie wyobrazić cuchnące spalone mięso, cuchnące jaja, siarkę, i wszystko to w strasznym upale i suchości. Przekroczyliśmy linię piekła. To było straszne. To było straszne, nawet w miejscu, gdzie stałam. Nie można było oddychać. Tam nie ma wody. Tam jest tak sucho, że natychmiast zabolała krtań.

 

Anioł wziął mnie za rękę i poczułam świeżość. Nie puszczałam już Anioła. Sama trzymałam się za niego.

 

W pierwszym kręgu piekła

W miejscu, dokąd trafiliśmy, w pierwszym kręgu piekła, byli ludzie. Zamknięci w jakiejś przestrzeni. Miotali się na różne strony. Nad nimi było otwarte niebo i oni widzieli – oni widzieli raj. Widzieli oni to, skąd przyszliśmy z Aniołem, ale nie mogli się tam przenieść. Wyciągali do mnie ręce i prosili o pomoc. Ten, który był wyczerpany, próbował usiąść. Ale na niego wskakiwały jakieś wstrętne zwierzaki – takie demoniątka. Gryźli one tych ludzi, aby tamci się nie zatrzymywali, aby miotali się od jednej ściany do drugiej. Podnosili oczy do nieba i znowu prosili o pomoc. Nie mogli tylko wzywać Imienia Pana – było to im zabronione. Zapytałam Anioła: “Kto to?” Anioł odpowiedział: “To są ci, którzy oczekują na sąd. Przyjdą na sąd, być może przedstawią swoje czyny i zostaną usprawiedliwieni; a może i nie; dlatego że nie ma innego imienia, poza Imieniem Jezusa, dla ludzi do zbawienia. Oni stracili swoją szansę na ziemi”.

 

Mówię: „ A może tam, na ziemi, będą się za nich modlić i to pomoże?” Anioł przypomniał mi Słowa Pisma Świętego: „Módlcie się, dopóki żyjecie, a potem koniec”.

 

Wizja dzieci z aborcji

Zgnębiona, zaczęłam się oddalać z tego miejsca i zobaczyłam co innego. To było jak wielkie gigantyczne akwarium. Przyjaciele, nie mogę milczeć o tym, ponieważ do tej pory, kiedy myślę o tym, co zobaczyłam, moje włosy stają dęba i dreszcze przechodzą po skórze. W tym akwarium, wypełnionym gazem, znajdowały się ludzkie zarodki. Jak oni krzyczeli! Jak oni  krzyczeli! To było straszne. Krzyczeli: “Nie zabijaj!. Nie zabijaj, mamo!. Nie zabijaj mnie! Nie zabijaj, mamo!. Ja chcę żyć!. Ja będę cię kochać, tylko nie zabijaj!” Straciłam głowę i czuję, jakbym weszła do smoły – dalej nie mogę iść. Pytam Anioła: “Co to ​​znaczy?”. Anioł powiedział: “To są ofiary aborcji. Dusze, które powinny były przyjść na ziemię, aby wypełnić wolę Boga i wrócić do Boga. Ale ich zabito, nie pozwalając im nawet się urodzić. Będą one świadczyć o swoich rodzicach. Zjawią się na sądzie i będą świadczyć o swoich rodzicach.”

 

I nagle zobaczyłam, jak jeden z tych zarodków zniknął. Potem drugi, potem kolejny. Mówię: „A dokąd one znikają? Czy się rozpuszczają?” – “Nie, – powiedział Anioł, – „To Pan ich wyciąga”. Pytam: “Dlaczego? Dlaczego tych zostawia, a tamtych zabiera?”. – “Rodzice tamtych dusz wyrazili skruchę i żałowali, odpuszczono im, i te dusze nie będą już świadczyć o nich w sądzie. One wróciły do Pana.”

 

“O Panie ! Jakże Jesteś wielki, o Panie, że Ty i to przebaczasz. Chwała Tobie, mój Władco!”.  Jak tylko zaczęłam chwalić Pana , zobaczyłam, co się stało. Te podłe stworzenia, te demony – szykowały się do ataku. Skądś zjawiły się ogromne demony. Wszystkie one rzuciły się na mnie z siekierami, widłami, z jakąś inna bronią, ale natknęły się, jakby na szklaną ścianę i zostały odrzucone. Anioł powiedział: “Tutaj Imię Boga jest zabronione. Ono nie jest wymawiane. I, jeżeli by nie Wola Boga i nie ogrodzenie, które On postawił, to one by cię rozszarpały.”

 

Jeszcze raz podziękowałam Panu, że On nie zostawił mnie tam, dokąd posłał. On nie zostawił, On mnie obserwował. Podniosłam oczy do Nieba i zobaczyłem Go na Tronie . Ponownie zobaczyłam Tron i odzież. Poczułam się lekko i swobodnie, że tutaj, w tym strasznym miejscu, Jego ręka jest ze mną. On mnie nie zostawił. Alleluja ! Alleluja ! Chwała !

 

1 uzupełnienie ze świadectwa w cerkwi „Źródło życia”:

… Wystraszyłam się: „Dokąd one znikają? Co się dzieje?”. Anioł powiedział: „Nic, wszystko dobrze. Rodzice nawrócili się, wyrazili skruchę. Przebaczono im ten grzech, więcej oni nie są zabójcami. I nie ma nikogo, kto mógłby świadczyć przeciwko nim”. Chwała Bogu!    

- „Co będzie z tymi duszami?” – „To wie Bóg”powiedział Anioł. Każdy raz, kiedy było wymawiane Imię Boga, piekło ryczało, rzucały się na nas różne stwory: od ogromnych demonów do małych biesów; starały się napaść na nas i rozerwać – one nienawidziły Boga. Ale Pan postawił ogrodzenie. Byliśmy jakby pod szklanym kloszem. I one rozbijały się o ten klosz i odlatywały. A myśmy szli dalej…

Przyjaciele, proszę o wybaczenie: jak opowiadam to świadectwo, to przeżywam je od początku. Nie umiem panować nad sobą, dlatego proszę o wybaczenie moich emocji.

——————————-

 

Kary dla tych, co robili podziały, dzielili

Opuszczaliśmy się do kolejnych kręgów. W jednym z nich widziałam, jak duszę rąbały na kawałki dwa ogromne demony, w takich skórzanych fartuchach, z siekierami. Rozrąbywały. Robiły to powoli. Rąbały duszę, ale krwi nie było. Był tylko ból. Był wrzask. Krwi nie było. Mówię: „A dlaczego nie ma krwi?”„Krew należy do Pana”, – powiedział Anioł. – „W piekle nie ma wody i krwi, ponieważ należą one do Pana. Krwi nie ma, ale od tego ból nie staje się mniejszy”. Przypomniałam, że – tak, przecież Krew Chrystusa – ona odkupiła wielu. Zapytałam: „Dlaczego rąbią ich na kawałki?” – „To są ci, którzy robili podziały na ziemi,- uzyskałam odpowiedź. Mówię: “Jak to? Jaki podział?” – “Oni dzielili rodziny. Robili podziały w pracy. Doprowadzali ludzi do tego, aby rozerwać, złamać. Oni robili podziały w rodzinach,   kościołach. Wszędzie, gdziekolwiek się zjawili, służyli sobie i tylko sobie. A teraz odczuwają rozdział w pełnym zakresie – teraz ich się dzieli. Oto tak samo, na żywo, rozrywali oni cerkiew”. I znowu, podniósłszy oczy do góry, w myślach podziękowałam Bogu, że tego u mnie nie było, że Pan i od tego mnie ochronił na ziemi; że nawet myśli o rozdzieleniu u mnie nie było. To znaczy, że już do tego kręgu nie trafię. Alleluja! Nie trafię tam! Chwała Panu!

 

(Strach pomyśleć o tych osobach rządzących i politykach, którzy, świadomie i nieustannie realizują zasadę: „Dziel i rządź”. Jak do nich dotrzeć, aby zrozumieli swój grzech? – od A.L.)

 

Wizja kotłów

Widziałam prawosławnych kapłanów. Widziałam ewangelickich kaznodziejów, księży katolickich. Każdy z nich znajdował się w swoim własnym kotle, pod którym płonął ogień; w tej wstrętnej cieczy, podobnej do żywicy. Mówię: „Dlaczego?”. Poznałam jednego z nich. Poznałam. To był światły kaznodzieja. “A dlaczego on tutaj, a nie tam, u góry? Przecież on służył Bogu?” I usłyszałem głos z góry: “On nigdy Mi nie służył. On służył sobie. Pracował tylko na swój autorytet. Tak samo, jak pijany batiuszka. Tak samo, jak zdemoralizowany kapłan katolicki. Oni służyli tylko sobie”. I zrozumiałam, dokąd idą ci, którzy służą w świątyniach, gdzie demony kołyszą dzwony na dzwonnicach. A ludzie, słysząc te dzwony, idą. Idą i rozmawiają o czymś swoim. Idą i nie myślą. Zapalają świece i płomień w piekle wybucha jaśniejszym płomieniem. Idą. To straszne.

 

Kiedy zobaczyłem ewangelickiego kaznodzieję – nie nazwę jego imienia, ale imię to wymieniłam kapłanom. Nie nazywam jego imienia, ponieważ jego dzieci – to prawdziwi chrześcijanie. Przygotowuje się dla nich wieniec chwały. Imię to zna Bóg i ja jego nie nazwę.

 

1 uzupełnienie ze świadectwa w cerkwi „Źródło Życia”:

…Zobaczyłam kotły. Kotły, w których coś się gotowało, jakieś nieczystości. To nie była smoła, to było coś obrzydliwego, wydobywały się z tych kotłów języki ogniste, pożerające. I dusze spalały się w nich. Odlatywały od nich kawałki ciał. I wszystko ogarniający wrzask… Na kotłach były jakieś napisy. Zapytałam Anioła: „Co tam jest napisane?” A on mówi: „Kotły są podpisane: prawosławni, baptyści, metodyści, luteranie, zielonoświątkowcy”Mówię: „Coooo?” Ponieważ w kotle zobaczyłam pastora swego kościoła. Kiedy on się rozbił w swym samochodzie, to nie pozwalano go grzebać przez 5 dni, ponieważ przyszli łżeprorocy i powiedzieli, że Pan Bóg go ożywi, jak Łazarza. Jego nawet szarpali za rękaw w trumnie: „Łazarzu, wstań!”  A on już w tym czasie był w piekle. To jest straszne! Mówię: „Jakże to? Przecież on miał tak wspaniałe kazania, ciekawe”. Sama lubiłam chodzić na te spotkania, gdzie on głosił swoje kazania. Posłyszałam Głos z Niebios. Głos usłyszało też całe piekło i zatrzepotało: diabły zaczęli się rozbiegać i chować się. Pan powiedział: „On mówił słowa prawidłowe, ale do serca Mnie nie wpuścił”. I przypomniałam sobie, co jest napisane: „Słuchajcie, co oni mówią, ale nie postępujcie według czynów ich”. Teraz miałam ilustracje przed oczyma. Jakżebym chciała nigdy nie zobaczyć tej ilustracji. Nie wymieniam nazwiska pastora, przyjaciele. Dlatego, że on miał pięcioro synów, kiedy wróciłam na ziemię, to opowiedziałam im. Jego żonie opowiedziałam pewne szczegóły, które znała tylko ona z mężem i Pan Bóg. Przyjęli oni to oskarżenie i nawrócili się. Pan im przebaczył. Dlatego ja nie wymieniam dziś jego imienia. Dlatego, że przebaczono im to.

——————————-

 

Dzieci Boże

Kiedy zapytałem anioła: “A gdzie są nasi chrześcijanie – ewangelicy, nasi Pięćdziesiętnicy (Zielonoświątkowcy)? Chcę do nich”. Widziałem wiele znajomych twarzy. Ale byłam ciekawa, co z nimi, gdzie są. “Gdzie?” – pytam. A on mówi: “Kto?” Mówię: “Jak to kto? No, moi bracia i siostry w wierze. No, dobrze, wtedy gdzie są prawosławni?”. A Anioł odpowiedział: “Tutaj nie ma ani tych, ani tamtych. Tutaj są dzieci Boże.” Rozumiecie, przyjaciele? W Niebie nie ma rozdziału. Tam są Dzieci Boże, i nie ważne, jakiej oni byli wiary. Ważne, co było w ich sercu i komu oni służyli. Wszyscy, którzy służyli Panu Jezusowi Chrystusowi są w Niebie. A ci, którzy służyli sobie, w swojej wierze, to w piekle są oni rozdzieleni. Każdy z nich ma swój własny kocioł ze smołą. To jest straszne. To jest straszne. A przecież ludzie ci – oni znali Prawdę, ale nie uwierzyli jej. Przyjaciele, jeśli znacie Prawdę, nie odżegnujcie się od niej. Uwierzcie, że wszystko, co zostało powiedziane w tej Księdze, oto w tej Księdze- to jest Prawda. To Prawda do ostatniej kropki.

 

Wizja ukochanej Babci

Opuszczaliśmy się niżej. Opuszczaliśmy się do samego dna piekła. W jednym z kręgów zobaczyłam swoją Babcię. Tak, mamę mego Ojca. Moją dobrą, czułą, wspaniałą Babcię. Demon szczypcami wyciągał jej język. Szczypce rozżarzone. Od tych szczypiec zapala się język i całe ciało zwęgla się. I kiedy proch z ciała powinien się rozwiać i męczarnię się skończą, ona znów – demon otwierał szczypce, język wypadał i na tym miejscu proch się łączył i  –  ona znów stawała się tą, co poprzednio. I męczarnie trwały dalej. Ona krzyczała, ale powiedzieć nic nie mogła. Patrzyła na mnie wytrzeszczonymi oczami i wyciągała ręce. Nie mogłam na to patrzeć. Ponieważ pomóc jej w niczym nie mogłam. Nie mogłam wyciągnąć do niej rękę i ochłodzić jej język. Okazuje się, ona przeklinała. Ona przeklinała. Zrozumiałam, dlaczego z nią nie przyjaźnili się sąsiedzi. Strasznie to mówić. Boleśnie to mówić. Jej syn, mój Ojciec, znajdował się w raju, a jego mama całą wieczność będzie przebywać tu. Nie mogłam się ruszyć z miejsca. I gdyby nie Anioł, to chyba stałabym i stałabym tam. Płakałabym i krzyczałabym. Krzyczałabym zamiast niej. Nie wiem, jak znaleźliśmy się jeszcze niżej.

 

1 uzupełnienie ze świadectwa w cerkwi „Źródło życia”:

… Odwróciłam się i zobaczyłam oczy mojej Babci. Tylko co w Niebiosach widziałam mego Tatę, jej syna. On, jak głownia, wyrwana z ognia, a moja miła Babcia, u niej tyle ikon było, ona umiała tyle modlitw, a teraz wielki demon szczypcami wyciąga jej język. Od rozpalonych szczypiec zaczyna się on palić. Powoli, powoli spala się, ogień pełznie do krtani. Z początku ona krzyczy, potem chrypi, wypala się, wypala się cała, całe jej wnętrze i w końcu pęka, został tylko popiół … zaraz się on rozwieje, – miałam nadzieję – , miałam taka nadzieję, że on się rozwieje. Ale, nie. Popiół spada kupką, szczypce rozwierają się i spalony kawałeczek języka spada na ten popiół i ona znów powstaje, odtwarza się. I męczarnie rozpoczynają się od nowa. Już ponad 30 lat ona jest tam, a dalej – wieczność. Rzuciłam się, aby pomóc jej. Czułam, że mam wilgotna rękę, tę, za którą trzymał mnie Anioł. Chciałam chociaż tylko trochę ugasić, ugasić ten płomień. Ale napotkałam postawioną przeszkodę. I nie zdołałam dotknąć, a ona… ona patrzyła na mnie, ona błagała mnie oczami. Zapytałam Anioła: „Jakże to, u niej były ikony”. Anioł powiedział: „Jej idole jej nie uratowali. Ona miała fałszywy język, kłamliwe usta.” I przypomniałam sobie, jak kiedyś w dzieciństwie usłyszałam, jak sąsiadki mówiły o niej. Jedna powiedziała: „Nataszka”. – „Jaka Nataszka?” – pyta druga. „A ta, czarnousta” (ros.–„чёрноротая” – A.L.). Przybiegłam do domu i popatrzyłam Babci w usta: „Dlaczego mówią, żeś czarnousta, przecież usteczka masz różowiutkie”. Teraz zrozumiałam, dlaczego nazywano ja czarnoustą. Ona kłamała. I język! Ona nie poskromiła go. I teraz on ją niszczy. To straszne. Aniołowi mówię: „Chodźmy stąd. Chodźmy stąd, ja już nie mogę tego oglądać”. Zobaczyłam kotły…

——————————

 

W poczekalni diabła

Nie wiem, w jaki sposób znaleźliśmy się jeszcze niżej, ale zobaczyłam drzwi. Pokój, i drzwi z pokoju, czarne, wysmarowane jakby jakimiś nieczystościami. W drzwi te wchodzili ludzie  – tak mi się wydawało, ponieważ niektórzy z nich byli pięknie ubrani; ubrania ich były z najlepszych firm, jak np. Versace, jeansy „Montana”, stroje sportowe; byli też żebracy w łachmanach, czy dziewczyny w ażurowych pończoszkach.  Ale u wszystkich nich były obrzydliwe mordy. Właśnie mordy, przyjaciele, nie twarze. Przychodzili tu. To były demony, które chodzą po ziemi i deprawują ludzi. Przyszli, aby zdać sprawozdanie swemu gospodarzowi. Siedział on za zamkniętymi drzwiami. Kiedy drzwi się otworzyły, zobaczyłam podnóżek tronu. On maskuje się pod Boga. Nie chce, aby widziano jego twarz. Ale tron był odrażający. Ze wstrętem i obrzydliwością na niego patrzyłam. Zamknęłam oczy, ale zdążyłam usłyszeć, jak oni się rozliczają. Zobaczyłam tez jednego demona w drogim ubraniu z notebookiem, który wyjął coś z kieszeni. Tego „coś” nie widziałam. Ale to „coś” – to była dusza. Zrozumiałam, kiedy demon powiedział: „Gospodarzu, oto jeszcze jedna dusza. Zwiąż  ją.” I drzwi się zatrzasnęły. Nie mogłam się ruszyć z miejsca. Zapytałam Anioła: “Jakże to może być? Jeszcze jeden człowiek umarł i duszę jego pochwycono?” On powiedział: “Nie. W przeciwnym razie dusza ta znajdowałaby się w jednym z kręgów. A ten jest jeszcze żywy. On zawarł pakt. On zawarł pakt. Sprzedał swoją duszę. Teraz diabeł ją zwiąże, zaniesie na miejsce, zakuje w kajdany, a w ciało tamtego wsadzi demona. Ten człowiek wstanie, będzie chodził, będzie wykonywał swoje prace. Ale to już nie będzie on. Jego związana dusza będzie przebywać we wnętrzu ziemi. A demon, któremu on oddał swoje ciało, będzie chodzić po Ziemi zamiast niego.” Przypomniałam, jak o złych ludziach mówią: “bezduszny człowiek.” Bezduszny, ponieważ jego dusza jest w niewoli. Dusza – niewolnica. Wróg wypuści ją dopiero wtedy, kiedy piekło wyda dusze i kiedy morze wyda umarłych. Tak powiedział Pan. On tak napisał.

 

1 uzupełnienie ze świadectwa w cerkwi „Źródło życia”:

… Byli pięknie ubrani, biznesmeni i bizneswoman w ubraniach z najlepszych firm zagranicznych – Versace, Dolce&Gabbana, wytworni, z notebookami, dziewczyny w ażurowych pończoszkach… Byli też żebracy, z ranami, w strupach, w łachmanach. Były tam wszystkie stany. Wszystkie, stany, jakie są na ziemi. Ale łączyło ich tylko jedno: ich twarze! Nie mogę powiedzieć twarze, chce mi się powiedzieć: mordy. Nie wiem, jak je nazwać. Złośliwe oczy, oni gryźli się ze sobą, przepychali, tam nie było pokoju. Jeden od drugiego coś wyrywał, krzyczeli na siebie. Dwóch stało w objęciach, ja i na ziemi widzę na przystankach takich, to homoseksualiści. To diabeł. On ich wrzuca tu, na ziemię, aby deprawowali młodzież, a jeżeli się uda, to i lud Boży. Widziałam, jak rozlewano napoje alkoholowe, jak przygotowuje się narkotyki. To wszystko robi się tam. I moda! Tam się szyje. Byłam bardzo poruszona, kiedy zobaczyłam spodnie, jakie nosi mój syn, tak zwane „podarte dżinsy”. Patrzyłam: u niego dziury w dżinsach są jakby w miejscach przyzwoitych. Tak jakby. Nie widziałam w tym nic złego, nawet kiedy pastor powiedział: „Siostro Taniu, w jakich spodniach chodzi pani syn, on nawet do cerkwi przychodzi w tych spodniach”. A ja mówię: „Pastorze, ależ to nic złego. Wydorośleje i zmieni spodnie”. Ale ja nie wiedziałam, że te spodnie są szyte według szablonów piekła. I są one szyte po to, aby mącić niewinne siostrzyczki. I diabłu to się udaje. Żeby niepotrzebne myśli powstawały w czystych główkach niewinnych siostrzyczek. A ja, matka, pozwalałam swemu synowi, ale on nie zamierzał zwodzić niewinne siostrzyczki. On i dotąd jest jeszcze nieżonaty, młodszy syn, chociaż ma 30 lat. On mówi, że będzie jak Apostoł Paweł. Niech umocni go Pan! Amen.

Wpadłam wtedy w przerażenie. Ale jeszcze bardziej się przeraziłam, kiedy dowiedziałam się, że żarty różne też są wymyślane w piekle. Jak się cieszyły demony, gdy zadawały jeden drugiemu pytanie: „Czym pachnie moda?”. Proszę przeczytać od tyłu słowo „moda”. Czym pachnie moda? – „Adom” (ros. „ad” = „piekło”, czyli moda pachnie piekłem – od A.L.). I to jest żart stamtąd. W nagrodę za ten żart jeden z demonów wyszedł na powierzchnię. Podobało się to demonom.

…Drzwi się otworzyły i zobaczyłam podnóżek tronu diabła. To on za tymi drzwiami zrobił sobie salę tronową. A dlaczego małe drzwiczki? Dlatego, ponieważ jak powiedział mi Anioł, żaden z jego sług nie odda mu pokłonu. Dlatego zrobił on małe drzwi, aby wchodzący do niego, schylając się, robili mu pokłon. Żąda on też, aby tak samo wychodzili. Tyłem do tyłu. O, tak. Cofali się aż do wyjścia. Nie wiem, jak wygląda tron diabła. Nie wchodziliśmy tam. Nie ukłoniliśmy się diabłu. I chwała Bogu! Kiedy poznałam tę duszę (która podpisała pakt i którą demon przyniósł do diabła – patrz wyżej – od A.L.): to jest jeden z ukraińskich polityków, on żyje obecnie. On sprzedał swoją duszę diabłu za władzę. I niedługo przyjdzie do władzy. Ale diabeł oszukał go. Teraz w jego ciele żyje demon. A dusza związana znajduje się tam, w piekle. I z władzy będzie korzystał demon. Dlatego na Ukrainie będą prześladowania. Trzeba korzystać dzisiaj z dni Łaski Bożej. Dni są krótkie. Bóg powiedział: „Na  krótki okres czasu otworzę”. I otworzył. Chwała Mu, że otworzył!

——————————

 

Kiedy spotykasz takich ludzi z pustymi, okrutnymi oczami, to rozumiesz, że to właśnie o nich Słowo Boże mówi: “Za podobnych do nich nie módlcie się, albowiem nie ma dla nich zbawienia”. Do tej chwili nie rozumiałam. „Panie, no jakże tak? Czegoś nie rozumiem. Dlaczego nie ma zbawienia?” – „Dlatego, że oni dobrowolnie oddali siebie, że ich związał wróg. I w jego ciele już mieszka wsadzony demon. Rodzina ciągle jeszcze myśli, że to jest ich wspaniały tata i dziwi się, jak on się zmienił w ciągu jednej nocy. Koledzy myślą, co się stało z ich wspaniałym kolegą, że on tak się zmienił, jakby to był inny człowiek. Dziwią się. Ale, będą się dziwić, dziwić, a potem przyzwyczają się, że to chodzące zło. A to chodzące zło będzie deprawować innych, podobnych do siebie”.

 

Nie chciałam już nic widzieć. Byłam tak strasznie przerażona i bałam się tylko jednego – aby nie być wrzuconą do jeziora ognistego, obok którego przechodziliśmy. Albo do tego jeziora z nieczystościami, w którym bełtały się dusze, starając się wyleźć z niego, i które krzyczały w kierunku nieba, które było przez nich widoczne. Mieszkańcy Nieba tego nie widzą. Dla nich jest to zakryte. Widzą oni Ziemię i swoich bliskich, za których się modlą. Przychodzą do podnóżka Tronu i proszą Pana Boga. A Pan posyła Aniołów, aby zatrzymali grzesznika, jeśli jest to możliwe. A tamci w piekle – oni nie mają możliwości nawet ostrzec swoich bliskich, i powiedzieć, gdzie się znajdują. I jak jest im okropnie, gdy ich bliscy, wspominając o nich w rocznicę ich śmierci, mówią dobre słowa: “Jaki on święty był za życia, jak kochał ludzi.” Jeśli to jest niezgodne z rzeczywistością, demony znęcają się. Zwiększają tortury, i za każde dobre słowo o zmarłym, im staje się jeszcze gorzej. Dusze te stamtąd wołają: “Zamilczcie”. Ale ludzie tego nie słyszą. Są obłudni. Przecież większość wie, jakim był zmarły za życia, ale udaje. Jeżeli wiecie, że za życia był on nie taki, jak należy, to milczcie. Milczcie. Nie zwiększajcie jego cierpienia. Albo powiedźcie prawdę o nim: “Tak. On nie był święty. Był grzesznikiem”. Powiedźcie prawdę. Jego tortury od tego się nie zwiększą. One nie osłabną, ale i nie zwiększą się. Pozostaną takie same aż do przyjścia Chrystusa, do sądu. Pamiętam, jak kiedyś byłam na pogrzebie osoby jawnie nieprzyjemnej. Ale przysłowie ludowe mówi: “O martwych albo dobrze, ani nic.” I, z reguły, zaczynamy go chwalić, nie zdając sobie sprawy, że tam jest im jeszcze gorzej od naszych kłamstw …

 

Nie zauważyłam, jak zaczęliśmy się wspinać coraz wyżej i wyżej. Znów okazaliśmy się obok tej zasłony. Przekroczyliśmy próg zasłony, i ja pełna piersią wciągałam zapach tego kadzidła. On ożywiał mnie. A Anioł odwrócił mnie twarzą do zasłony, leciutko trącił go w ramię i powiedział: “Na ciebie czas”.

 

Powrót do ciała, wskrzeszenie

 

Przyjaciele moi, jeśli z ciała wychodziłam łatwo, swobodnie i radośnie, to wracałam z bólem, kiedy potoczyłam się w dół, w tym tunelu, którym szłam do góry, nabierając szybkości. Z tym     bólem wdarłam się do ciała. Z bólem i krzykiem. Zawstydziłam się – w porównaniu z mękami    piekielnymi, to nie było bolesne. Można to wytrzymać. Zamilkłam. Ale usłyszałam, że jeszcze ktoś krzyczy. Otworzyłam oczy. Myślę : “Kto to może krzyczeć?”. I zobaczyłam: pokój, kafelkowe ściany. Na podłodze siedzi kobieta w białym fartuchu, fartuch mokry. Obok leży przewrócone wylane wiadro, mop do mycia podłogi. A ona siedzi i tak pokazuje ręką: “E-e, e-e-e”. Ona nie tylko krzyczy, ale i jęczy.

 

Usiadłam. Źle widziałam. Zrozumiałam: nie zaszyto mi głowy. Mówię: „Czemu krzyczysz?” . O, lepiej było nie pytać. Biedna kobieta zrobiła się biała jak ściana. Mówię do niej: “Nie bój się. Nie krzycz.” Ale ona na czworakach tak szybciutko – szybciutko, do drzwi. Wypełzła.

 

Zrobiło mi się zimno. Zaczęłam się rozglądać i zobaczyłam, że jestem przykryta tylko jednym  prześcieradłem. Na nodze zielenią brylantową napisany jest numer historii choroby. Na drugiej – imię i nazwisko oraz data śmierci. Wiedziałam, jak się postępuje z umarłymi. Jestem lekarzem. Spędziłam nie jeden dzień w kostnicy, kiedy zdawałam egzaminy z anatomii i chirurgii. „Ale dlaczego tu jestem?” – pomyślałam. Przecież dopiero co byłam na Niebiosach. Ach, tak, Pan powiedział: “Ty wrócisz”. “Co robić dalej? „Panie, chyba nie pozwolisz, aby cięli mnie na żywca? Zaraz będą robić sekcję”,- pomyślałam. Poczułam straszny ból brzucha. Spojrzałam w dół, zobaczyłam rozcięcie. Aha, już mnie rozcinano. Dotknęłam ręką, a krwi nie ma. „Dziwne,” – pomyślałam.

 

Usłyszałam krzyk, ruch za drzwiami, drzwi się otwierają, i wchodzi chirurg, który mnie operował. Machał ręką przed sobą: “Nie, nie, nie, to niemożliwe.” I zamarł – zobaczył mnie. Potem mówi: “No, połóż się. Jesteś martwa.” Owinęłam się w prześcieradło i mówię: „Jestem żywa.” On mówi: “Żywa. Spójrz na swoje ręce, żywa. Szybciutko kładź się.” Mówię: “Nie położę się. Tam zimno”. Spojrzałam na swoje ręce: no tak, trupie plamy. Granatowe, prawie czarne paznokcie paliczków. Przez umysł przelatuje: „No tak, krew z rozcięcia nie wyszła, a więc już skrzepła.”- “Nie, – mówię. – „Pan nie ma racji, doktorze. Pan nie ma racji. Ja żyję. Wróciłam.” Ten profesor kiedyś uczył mnie. Mówi: “Z tobą zawsze były problemy. Ale taki problem … I co teraz z tobą robić?” A ja trzymam moją głowę -głowę, gdzie nie ma kawałka czaszki i mówię: „Chyba trzeba zaszyć”. – “No tak, zaszyć”, - powiedział profesor i wyszedł. „No, dobrze, przecież nie porzuci on mnie tutaj” – myślę.

 

Po pewnym czasie za drzwiami zaczęło się jakieś zamieszanie. Weszli dwaj sanitariusze z noszami – wózkiem na kółkach i zaczęli się kłócić między sobą: kto wózek podstawi, kto będzie trzymał za głowę, kto za nogi; a jeżeli umarlak się rzuci; a może to wampir – ugryzie i wypije całą krew. Mówię do nich: „”Ja nie gryzę. Nie jestem wampirem. A w ogóle, to jestem chrześcijanką. Rozumiecie?” – “Nie.”

 

Popchnęli wózek, który uderzył w stół i stanął skośnie, i pokazują mi na migi (ze mną oni nie rozmawiali, tylko ze sobą, każde słowo przeplatając niecenzuralnym wyrażeniem): że mam przesiąść się na wózek sama. Mówię: „Dobrze, ale odwróćcie się”, ponieważ jest napisane w Słowie Bożym: „Nie odkrywaj nagości swojej”. Wykonali to chętnie, ponieważ mało przyjemne jest patrzenie na umarłego. Wyszli na korytarz – a jeżeli w chwili, gdy odwrócą się oni plecami do mnie, ja rzucę się na nich (że tak myśleli, to oni już później mi opowiadali, kiedy mnie wypisywano ze szpitala). Bardzo się obawiali podstawić plecy. Przesiadłam się na wózek. Zajrzeli i znów zaczęły się targi: kto, dokąd będzie wiózł. W końcu ktoś nakrzyczał na nich i powieźli mnie po korytarzach. Wieść rozniosła się po korytarzach. Dowieziono mnie do Chirurgii. Jak tylko skręcali w korytarz, wszystkie drzwi się otwierały i wszyscy ciekawscy wyglądali, ale kiedy napotykali mój wzrok, natychmiast chowali się, zamykając drzwi. Myślę: „Niepotrzebnie się boją – przecież jestem żywa.”

 

W domu trwały przygotowania do pogrzebu. Minęły 72 godziny. Było niezrozumiałe, dlaczego nie wydają trupa. “Sekcji nie było, sekcji nie było”. Wszystko jasne. Pan dopuścił te wszystkie zwłoki, ponieważ w Planie Bożym było – wrócić mnie. Chwała Panu!

 

A gdy na trzeci dzień, w poniedziałek, przyjechała moja rodzina z trumną, powiedziano im:  „Rozumiecie Państwo, taka sprawa – ciała nie ma.” – „Jak to nie ma? – dziwi się rodzina, – A gdzie się podziało to ciało.”- “Ono jest żywe. Ono ożyło.”„Dlaczego wyśmiewacie się z ludzi? – Tutaj takie nieszczęście, a wy żartujecie? Jak trup po trzech dniach może ożyć?”– krzyczała moja mama. “Może” – to mój mąż krzyczał: “Przecież mówiłem: ona wróci! I ona wróciła! Wszystko w porządku.”

 

Kiedy w domu przestawiano meble, żeby kiedy przywiozą trumnę, postawić ją na pożegnanie, mąż mówił: „Nie ruszajcie, nie ruszajcie. Tatiana przyjedzie i sama wszystko porozstawia.” A maja matka mówiła: „Doczekałam się – córka zmarła, a zięć zwariował.”

 

Biedne dzieci. Mieliśmy jeszcze dwoje niezamężnych dzieci. Troje już miało własne rodziny . A dwoje – 12 i 13 lat. Byli w domu. Biedne dzieci – wpierw im się mówi: mama zmarła, a potem: mama żyje. Ale im bardziej odpowiadał drugi wariant. Dlatego, kiedy przyjechałam,  młodszy syn trochę się przestraszył. Po miesiącu wypisano mnie ze szpitala, ale na ciele były jeszcze plamy trupie. Łysa mama z dziurą w głowie – to była nie ta mama, którą on znał. Wystraszył się, ale opanował się i podszedł mnie pocałować, mój chłopczyk. I wszyscy poszło dalej zwykłym trybem. Wszystko dobrze, za wyjątkiem jednego …

 

Brak pracy

Oczywiście, zostałam zwolniona ze wszystkich prac – przecież umarłam. Nieboszczyków ponownie do pracy nie przyjmuje się, nawet tych, co ożyli. “Pracy nie ma”, - odpowiadano mi. No, dobrze, jak nie ma, to nie ma. I mężowi, żonatemu na zmarłej, okrętu powierzyć nie można. „Dziwni jesteście, – mówią,- wy, Zielonoświątkowcy. To umieracie, to znów ożywacie. To niebezpieczne wypuszczać was na morze.”

 

Przez długi czas nie było dla nas pracy. Zaczęliśmy nawet sprzedawać nasze rzeczy , bo przecież trzeba było nakarmić dzieci, zapłacić za światło, za ogrzewanie – kupić węgiel  (mieliśmy prywatny dom). Ale nie można tak żyć stale. Mąż zaczął prosić – on, kapitan statków oceanicznych – czy nie znalazłaby się praca chociaż zwykłego marynarza-sprzątacza, obojętnie jaka praca. Odpowiadano mu: “Jesteś chrześcijaninem? Powiedz, kogo mamy zwolnić – zwolnimy. Powiedz kogo zwolnić i my postawimy ciebie na jego miejsce.” Diabeł jest przebiegły. Ale mąż powiedział: “Jeśli zechcecie dać pracę, to znajdzie się i miejsce. A zwalniać nikogo nie trzeba, u nich też są rodziny.”

 

Pogróżki

Grożono mi. Przyszli na trzeci dzień jeszcze w szpitalu po moim zmartwychwstaniu. Ludzie w białych fartuchach, o wojskowej postawie. Zapytali mnie: “A więc, gdzie byłaś?”. Szczegółowo zaczęłam im opowiadać. Opowiadałam, gdzie byłam i co widziałam. Słuchali oni uważnie, bardzo uważnie słuchali. Kiedy skończyłam, powiedzieli: „Koniec. Nigdzie ty nie byłaś. Nic nie widziałaś. Inaczej pożałujesz. Ostrzegliśmy cię”. A ja mówię: “Jak to, nie byłam? Byłam. Widziałam i piekło i raj, przed podnóżkiem Tronu stałam”. „A czy ty wiesz, że nie wszystkie dzieci przypadkowo wpadają pod samochód?”,- powiedział jeden z nich. Przyjaciele, strach mnie ogarnął. Mówię: „Tylko nie dzieci”. I wtedy przypomniałam sobie: “Sprawiedliwemu wszystko dla jego dobra.” Mówię: “Dobrze, jeżeli Pan Bóg zechce, aby moje dziecko odeszło z tej ziemi, to ono i tak przyjdzie do Pana, a tam jemu będzie lepiej. I będę się cieszyć, że on jest teraz tam i więcej już go nie dostaniecie”. Wzruszyli ramionami i powiedzieli: „Zwariowana matka” i odeszli.

 

Wszystkie te pogróżki nie zadziałały, ponieważ we wiosce, w której mieszkaliśmy, rozniosła się wieść: “Tatiana umarła, a teraz Tatiana została wskrzeszona.” Każdy idzie – bo to ciekawe jest zobaczyć, dotknąć, porozmawiać, zapytać. I wtedy diabeł podpowiedział naszemu rządowi, jak nas się pozbyć. Aresztować nie można – będzie hałas, będą rozmowy, cerkiew zacznie się wstawiać i tak dalej.

 

Prześladowania. Tułaczka przez 7 krajów i ogień

 

Wypłynięcie w rejs

Poszli na podstęp -  mężowi zaproponowano pracę starszego pomocnika na statku, ale pod jednym warunkiem: w rejs pójdzie też jego żona. Jestem lekarzem z wykształcenia. Terapeuta. Nadaję się na stanowisko lekarza okrętowego. A kiedy zapytaliśmy kościoła – to na naszą potrzebę, poprzez proroctwa Pan pobłogosławił nas. Powiedział On, że poprowadzi nas przez siedem krajów, przez ogień i doprowadzi nas znów do naszego kraju, gdzie będziemy Mu służyć tak, jak On chce. Ponieważ to proroctwo przyszło przez młodszego brata, to my nie przyjęliśmy go. Okazaliśmy brak zaufania nie Bogu, a młodszemu bratu. Powiedzieliśmy mu: “To nie może być. Nie może.” – “Zobacz, – ona jeszcze słaba – mówi mąż,- ona musi odzyskać siły. Pan nie mógł ci tego powiedzieć.” Mógł. I oślicy Bóg kazał otworzyć usta. A tym bardziej Swemu synowi, temu prorokującemu bratu.

 

My często nie doceniamy. Mówimy: „On jeszcze za młody, aby mówił do niego Pan” albo

„On jest za stary, to sklerotyk”. Przyjaciele, jeśli Bóg mówi, to On sam wybiera naczynie, poprzez które chce mówić. Chwała Panu, ponieważ spełniło się wszystko, co było prorokowane przez tego brata. Popłynęliśmy w rejs. Przeszliśmy przez 7 krajów.

 

W ciągu dwóch lat załoga była wymieniana. Dla nas nie było wymiany. Na Ukrainę nas nie wpuszczano. W czasie, gdy pływaliśmy, pękł Związek. Ukraina stała się niezależna. I wtedy kapitan nowej załogi otrzymał rozkaz wyrzucić nas za burtę. Za burtę, a więc za burtę.

 

Byliśmy na Morzu Południowo- chińskim, kiedy radiotelegrafista (Panie błogosław mu, teraz on jest naszym bratem w wierze; wtedy ten człowiek jeszcze nie poznał Boga, ale dusza jego była dobra) powiedział mężowi, abyśmy nie wychodzili na otwarte pokłady, ponieważ ma nas wyrzucić za burtę drugi mechanik.

 

Niedokończone zabójstwo

Kiedy wyszłam na korytarz, drugi mechanik zaczął mnie bić. Deptał nogami. Złamał mi gardło. Powybijał wszystkie zęby. I, wybiegając w przyszłość, powiem: wróg pochwycił jego duszę. Dlatego, że dosłownie po upływie miesiąca ten człowiek szedł po pirsie (molu) pijany. Następnie, na oczach mnóstwa świadków podniósł ręce do przodu, jakby stawiając opór, i krzycząc wpadł do wody. Na trzeci dzień znaleziono jego trupa. Diabeł go wykorzystał. Nie wiem, co mu obiecał. I oszukał. Oszukał, bo jest kłamcą. On nigdy nie spełnia swoich obietnic.

 

Wypędzono nas. Zamknięto nas w kabinie i zamierzano wyrzucić za burtę. Pobici, siedzimy w kabinie, ja płaczę, a mąż twardy. On był twardy. Kapitan Białous zawsze był twardy – i na mostku, kiedy trzeba było podjąć decyzję, i w rodzinie, i w tej trudnej chwili on był twardy, ponieważ wierzył Bogu. On wierzył i tak do mnie mówił: „Chociażbym szedł ciemną doliną, zła się nie ulęknę, bo Ty, Panie, jesteś ze mną”. Przyjaciele, pamiętacie ten psalm? (23 – od A.L.). Mąż pocieszał mnie tymi słowami. A ja płakałam i mówiłam: „Kto nam pomoże? O czym ty mówisz? Ocean, morze i niebo. Koniec. Gdzieś tam za horyzontem jest Singapur.”

 

Mordercy nasi chodzą po korytarzach. „Weź,- mówi mąż,- otwórz Biblię. Ponieważ mi nie wierzysz, otwórz i przeczytaj.” Otworzyłam losowo i przeczytałam: “Co ludzie mogą zrobić tobie, jeśli Ja jestem z tobą?”. I, rzeczywiście, co mogą zrobić mi ludzie, jeżeli Sam Bóg jest ze mną? Po co mi to ciało? Przecież ja, jak nikt poza mną wie, że ono więcej nie będzie mi potrzebne na Niebiosach.

 

Łzy moje wyschły, i zaczęliśmy śpiewać psalmy. “Czy słyszysz głos miłości w prostocie? Czy słyszysz wspaniałą historię.”  W Psalmie śpiewa się: “Słuchajcie”, a my, odnosząc się do siebie, śpiewaliśmy: “Czy słyszysz?” i zaczęliśmy się cieszyć. Bo, rzeczywiście, Bóg jest z nami. I nie jest ważne, że jesteśmy zamknięci w kabinie. Nieważne, że krwawią rozbite dziąsła. Tak, to wszystko nie ma znaczenia, ponieważ to wszystko może pozostać na ziemi. Tam będę miała wspaniałe piękne zęby. Alleluja! Chwała Panu!

 

Uwaga od A.L.:

To nie jest psalm. To słowa z pieśni cerkiewnej. Podaję tekst pierwszej zwrotki:

1. Слушайте повесть любви в простоте, Слушайте дивный рассказ; Бог нас навеки простил во Христе, Бог нас от гибели спас.

1. Słuchajcie opowieści o miłości w prostocie, Słuchajcie wspaniałą historię; Bóg przebaczył nam na zawsze w Chrystusie, Bóg uratował nas od śmierci.

 

Przebywając w tym stanie, usłyszeliśmy hałas. Po pokładzie chodzili, biegali ludzie, nie wiadomo, co się dzieje. Wreszcie rozległa się mowa angielska i ktoś zapytał: “Kto jest za tymi drzwiami? Otworzyć drzwi!”. Szukano narkotyków, ponieważ ktoś doniósł, że nasz statek przewozi narkotyki, więc władze Singapuru wraz z Konsulem przybyli na statek, ponieważ statek był ukraiński i było to terytorium Ukrainy (stąd obecność ukraińskiego konsula). Otwierano kabiny i w jednej z kabin, a dokładnie w ambulatorium, znaleziono nas, pobitych. Oficer zapytał: „Kim są ci ludzie? Dlaczego są pobici”?. Na to kapitan odpowiedział: “Oni walczyli ze sobą, ponieważ to zombie. Czytają szkodliwą książkę i potem biją jeden drugiego.  Przynoszą siebie jako ofiarę swemu Bogu.” Oficer singapurski zainteresował się i mówi: „A jaka książkę oni czytają?” W tym czasie jeszcze nie znałam angielskiego, ponieważ w szkole, a potem w instytucie uczyłam się niemieckiego. Znacznie później nauczyłam się jeszcze czterech innych języków. Ale w tej chwili mąż wręczył mu angielską wersję Biblii Króla Jakuba. Tamten wziął Biblię, przekartkował i powiedział: “Kapitanie, przecież to jest Święta Księga. To jest Biblia. Ona nie może z człowieka zrobić zombie. A wy kim jesteście? Jakie wyznanie?” Mówię: “Zielonoświątkowcy” – “Alleluja ! – wykrzyknął oficer - Alleluja! Ja również jestem Zielonoświątkowcem!”. Zaczął nas obejmować. Wtedy podszedł konsul i powiedział: “Nie dotykać. To jest terytorium Ukrainy. Zostali aresztowani według prawa Ukrainy”. “Tak, – mówi oficer, – są aresztowani zgodnie z prawem Ukrainy. Ale my zrobimy protokół, i jeśli ci ludzie nie przybędą do portu przeznaczenia, to pan, kapitanie i pan, panie konsulu, będziecie mordercami. Wiem, że chcecie ich zabić. Ale Duch Boży wystąpił  przeciwko wam.” Sporządzono protokół. Kapitan otrzymał kopię. Konsul otrzymał kopię. A oficer z Singapuru zabrał ze sobą oryginał. Zabić nas nie można!. Chwała Bogu!

 

Ale kapitan – służbista już wysłał raport. Wysłał telegram do Czarnomorskiego Zarządu Transportu Morskiego, że kapitan Białous z żoną, po naczytaniu się jakiejś literatury, rzucili się za burtę, przynosząc siebie w ofierze swemu Bogu. Wysłał raport. Nasze dzieci poinformowano, że ich zwariowani rodzice bezpiecznie utonęli. Pośpieszył się wróg. Wyraźnie pośpieszył się. Życzenie swoje przedstawił jako rzeczywistość. Niechaj zabroni mu Pan Bóg.

 

Prawie miesiąc płynęliśmy przez Ocean Indyjski. W tym czasie nas nie karmiono. Ale ponieważ to było ambulatorium, a nad nim kabina kapitana, to zakręcić wody nam nie mogli. Picia mieliśmy dosyć. Członkowie załogi dawali nam przez iluminator kawałeczki chleba, plasterki sera, co było możliwe. Z Bożą pomocą nasze rany się zagoiły. Leki, dzięki Bogu, były – to ambulatorium. To, że pozbyliśmy się nadwagi, wyszło nam nawet na korzyść, a i nogom lżej. Alleluja! I czasu wolnego, aby zgłębiać Słowo Boże i chwalić Boga – mieliśmy prawie miesiąc. Klękaliśmy z mężem na kolana i chwaliliśmy Boga. Alleluja !

 

Wygnanie ze statku. Turcja

Gdy statek przybył do Turcji i na pokład wspiął się starszy pomocnik kapitana, on był strasznie zaskoczony – powiedziano mu, że jedzie na wolne miejsce – ponieważ starszy pomocnik kapitana wraz z żoną utonął. A tu żywy st. pomocnik ma mu przekazać swoje sprawy. Mówił on: „Jak to możliwe? Jak to możliwe? Dlaczego?”„Ponieważ Bóg jest mocny,- odpowiedział mąż, - Bóg jest w stanie i z dna morskiego wydostać. Uwierz w to, a będziesz zbawiony.” Tamten z niedowierzaniem zareagował na skompromitowanego pierwszego oficera …

 

Wypędzono nas ze statku i podniesiono trap. Pobiegliśmy do ambasady, wydziału konsularnego. Na początku zostaliśmy przyjęci przez ambasadora, był on wściekły, krzyczał: “Do czego to podobne, to bezprawie, jak on śmiał, ten kapitan? Proszę, idźcie teraz, ja skończę sprawy i pojadę za wami, jeszcze was wyprzedzę. Będziecie na statku.” Udaliśmy się do portu. Przychodzimy – brama zamknięta. Przepustki anulowane, ponieważ kapitan zrobił nową listę załogi i nas już na niej nie było. Nie wpuszczają nas na teren portu. Nasze rzeczy ze statku są wyrzucone na cumowisko – widzimy je. Mówię: “Och, jaka szkoda, tam są prezenty dla dzieci” - dwa lata pływaliśmy. A mąż mówi: “Gdzie jest skarb twój, tam będzie i serce twoje” (Mt. 6, 21 – od  A.L.). Pomyślałam: „Rzeczywiście, a więc strata niewielka”. I zaczęliśmy śpiewać psalm: “Tak, strata jest niewielka .” Pomyśleć, jakieś prezenty. Czekamy

- godzinę, dwie, trzy, i pięć; już wieczór, już i ranek, już południe, a konsula ciągle nie ma.

 

Idziemy ponownie. Nie mamy pieniędzy na prom. Przekonaliśmy Turków, aby nas przewieźli ot tak, za mój szalik (Turkom spodobał się mój szalik), oddaliśmy go. I półnadzy zostaliśmy wyrzuceni na ulicę, ponieważ do Wydziału Konsularnego więcej nas już nie wpuścili.

 

Na statek nie wpuszczają. Do Wydziału Konsularnego nie wpuszczają. Aresztowała nas turecka policja. Wysłuchano nas i powiedziano: “Tak, telefonowano z Wydziału Konsularnego i powiedziano, aby was aresztować, ponieważ zanudzaliście ich. Wiecie co, tutaj nic nie załatwicie. Jedzcie do Ankary.” Aha, do Ankary. A pieniądze? W kieszeniach nic nie mamy. Tylko paszporty obywateli ZSRR, a takiego kraju nie ma. Nie ma takiego kraju. On pyta: “Jakie wasze obywatelstwo?” Mówimy: „Cóż, jeśli nie ma takiego kraju, to znaczy, że obywatelstwo nasze jest w niebie. Niebieskie. Najprawdziwsze”.

 

Rozpoczęła się nasza poniewierka. Tamta była na morzu, a teraz na ziemi. W Ankarze, również nas nie przyjmują – ani ambasada Rosji, ani ambasada Ukrainy, ani ONZ, ani ambasada USA, która zawsze mówiła, że w Związku Radzieckim uciskany jest naród. O rządzie amerykańskim mówiono, że przyjmuje dysydentów, że przyjmują chrześcijan – nikogo oni nie przyjmują bez pieniędzy. Świadczę o tym i nie boję się. Gdybyśmy my mieli po 5000 dolarów na osobę, to chętnie by nas przyjęto. Tak nam powiedziano. A ponieważ mamy tylko paszporty ZSRR, i nic więcej, to nas spokojnie przekazują znów na policję. Każdego dnia przychodziliśmy to pod jedną ambasadę, to pod drugą. Każdy dzień kończył się na posterunku policji, ponieważ przyjeżdżał samochód i nas zabierał. W końcu policja zaczęła błagać: „ Nie chodźcie więcej do ambasad. Jesteśmy już zmęczeni zabieraniem was stamtąd”. Mówię: „A dlaczego?. Przynajmniej nam ciepło. Noce spędzamy u was, w cieple.” Policja przestała przyjeżdżać na wezwania.

 

Poszliśmy na dworzec – więcej nie ma się gdzie ogrzać. Nie wiedzieliśmy, że w Ankarze dworzec zamyka się o 23 wieczorem, wraz z ostatnim pociągiem. Dworzec jest myty, suszony specjalną maszyną do suszenia, a następnie zamykany na klucz – do pierwszego pociągu o 5:30 rano. Miesiąc styczeń, śnieg, piękno i kamienne ławki. Drzew w Turcji nie ma. A raczej są, ale są one tak rzadkie, że jeśli rośnie drzewo, a na tym miejscu buduje się dom, to dom ten buduje się bez narożnika, aby tylko nie uszkodzić drzewa. Tak, w Ankarze tak jest, wszędzie same kamienie.

 

A my chodzimy codziennie. A Pan, nasz miłosierny Pan, – chwalimy Go, że to my chodzimy, a nie nasze dzieci, że On chroni nasze dzieci, a my – cóż. My wiemy, że Bóg nie położy na nasze plecy więcej, niż możemy unieść. Chwała Tobie, Panie, że doświadczenia Twoje są miękkie, że doświadczenia Twoje są dla dobra naszego. Nie narzekaliśmy. Dziwne, prawda? Ale to właśnie wtedy umocniła się nasza wiara. Właśnie wtedy zrozumieliśmy, że Pan prowadzi Swoimi ścieżkami. Chwała Mu, przyjaciele! Wielka chwała! Alleluja i amen! Kiedy po raz kolejny przyszliśmy na dworzec wieczorem, a raczej trochę się podgrzaliśmy i wyszliśmy z dworca, podbiegł do nas pracownik stacji kolejowej, i mówi: “Nie odchodź, nie odchodź, – pokazuje nam gestami, ponieważ nie mówiliśmy po turecku, a on ani po angielsku, ani po rosyjsku.  – Nie odchodź,- poczekaj tu, oto za tym drzewem”.

 

Stanęliśmy się za tym drzewem. Nie wiedzieliśmy, dlaczego mamy tan stać, ale kiedy została umyta poczekalnia i wysuszona, on zawołał nas. Zaprosił nas do tej poczekalni, i zamknął na klucz. Czy wiecie, jaka to radość – położyć się na betonowej podłodze koło kaloryfera? Położyć się, objąć ten kaloryfer i chwalić Boga – przyjaciele, to błogosławieństwo! To było błogosławieństwo! Padliśmy na kolana i wielbiliśmy Boga. Ale teraz staliśmy na kolanach nie w zimnym śniegu, nie na kamiennej ławce, a na ciepłej podłodze obok gorącego kaloryfera.  Cud !

 

Minęło jeszcze kilka dni. Nic nie jedliśmy. W sumie dwa tygodnie nic nie jedliśmy (15 dni), prócz śniegu. I nie cierpieliśmy. Nie cierpieliśmy. Pan zabrał od nas uczucie głodu. Zdecydowaliśmy: a więc, Pan chce, abyśmy byli w poście. Alleluja! Dla Twojej chwały, Panie, przyjmujemy ten post, i Ty nam powiesz, kiedy mamy go przerwać!

 

Każdego dnia szliśmy rejestrować się na posterunek policji. Każdego dnia prosiliśmy, aby odesłano nas na Ukrainę. Wszyscy już mieli nas dość, ale tylko nie nasz ukraiński rząd. On był ślepy i głuchy.

 

Pewnego razu przychodzimy, a policjant nam mówi (on już czeka, kręci się, czeka, kiedy przyjdziemy zarejestrować się): “Znalazłem, znalazłem, znalazłem waszą cerkiew!”. – „Ale co, pan? Gdzie?”. Była to cerkiew prawosławna. Przyszliśmy do tej cerkwi. Opowiedzieliśmy kapłanowi swoją epopeję i poprosiliśmy go: „Bracie, wierzymy w tego samego Chrystusa, pomóż nam”. Wiecie, co on nam odpowiedział: „Bóg da” – i nie pozwolił nawet zostać w cerkwi i ogrzać się. Wyszliśmy. Powiedzieliśmy: “Niech Bóg ci błogosławi za twoją dobroć, przyjacielu.” Dziękuję Bogu, że nie mieliśmy smutku na sercu. Wróciliśmy na  komisariat policji i mówimy: “To nie był nasz kościół”. A policjant mówi: “No, jakże to? Przecież to kościół Chrystusa”. Mówimy: “Nie. Chrystusa nie ma w tym kościele.” Był zaskoczony, ale powiedział: “Widocznie tak jest, skoro jesteście tutaj.”

 

Pomoc w cerkwi ewangelickiej

Następnego dnia, widocznie Pan tak poruszył jego serce, że on nie mógł się uspokoić. Daje nam nowy adres i mówi: “Teraz wiem na pewno, ponieważ tam śpiewają i chwalą Chrystusa. To tam.” – “Gdzie?” –  ”W hotelu „Best”.  – „Aha, to może być prawda” - zdecydowaliśmy. Pędzimy, jak na skrzydłach, do tego hotelu. I dowiadujemy się, tak, kościół ewangelicki wynajmuje salę, ale tylko w niedzielę, a dzisiaj wtorek. Dzisiaj dopiero wtorek.

 

Szliśmy z powrotem i krzepiliśmy siebie nawzajem: “Coś ty. Pokrzep się. Przecież znaleźliśmy. Pan już otworzył. A więc, Pan nie daje połowy, On daje pełną czaszą.” Przyjaciele, jak często mówimy te słowa, absolutnie nie wpuszczając je do umysłu i serca. To mówię na wstyd mój i wasz wstyd. A Pan mówi: “Wierzcie, nawet wtedy, kiedy inni nie wierzą.” Wierzcie, ponieważ kiedy On daje, to daje pełną czaszą. A jeżeli nie daje, to On nie daje w ogóle nic, nawet nadziei. Panie, chwała Tobie!

 

Doczekaliśmy się niedzieli. Przyszliśmy do cerkwi. Tak, to był nasza cerkiew – ewangelicka, w której gromadzili się Zielonoświątkowcy i Baptyści. Chwalili Boga. Wszyscy, odbywała się służba, uduchowiona przez Boga. Prowadzona była w języku angielskim, ale nawet z moim biednym angielskim rozumiałam wszystko, ponieważ tam Pan wszystko mówił do mnie. Umocnieni, modliliśmy się. Byliśmy szczęśliwi. Bóg nas nie zostawił. Pod koniec służby pastor zobaczył nowe twarze, ponieważ ten kościół był dla pracowników ambasad. Dla pracowników z różnych ambasad. I on mówi do nas: “Proszę się przedstawić. Jesteście  naszymi gośćmi – przedstawcie się, kim jesteście.” Mąż wstał i powiedział: “Jesteśmy chrześcijanami – Zielonoświątkowcami z Ukrainy, zostaliśmy wypędzeni za głoszenie Słowa Bożego, za świadczenie o Bożym Cudzie.” – ” Gdzie mieszkacie?” – zapytał. Ponieważ zapas słownictwa angielskiego mego męża również nie był wielki, to powiedział tylko: „Na dworcu.” Bogatemu amerykańskiemu milionerowi nigdy by do głowy nie przyszło, że „na dworcu” – to znaczy dosłownie na dworcu, na podłodze, pod kaloryferem. Zrozumiał, że mieszkamy na dworcu, w hotelu. I powiedział: “No, to niech wam Bóg błogosławi.”

 

Ponad 2 tygodnie nic nie jedli

Służba się skończyła i zaproponowano nam przejście do innej sali. Na spotkanie braterskie, przygotowano poczęstunek – á la fourchette – kanapki, herbatniki, ciasta, kawa, herbata i soki. Przeszliśmy. Ale my już trzeci tydzień nic nie jedliśmy, poza kilkoma kawałeczkami śniegu, aby ugasić pragnienie. Mówię mężowi: „Nie waż się zjeść więcej niż jednego herbatnika, ponieważ nie mam nawet noża stołowego, aby cię operować. I zostanie wdową w moich planach jakoś się nie układa, kochanie.” Mąż mówi: “To, jak? Może ja wtedy lepiej chociaż jedną kanapeczkę zjem.” Mówię: ”Coś ty, – przecież tam kiełbasa”. I nagle za plecami słyszę głośny głos chłopca: “Dlaczego pani zabrania mężowi jeść?” To było tak niespodziewane – w języku rosyjskim, w Turcji, wśród Amerykanów i Brytyjczyków – że odwróciliśmy się. To był bardzo młody brat. Mówimy: “Mówisz po rosyjsku? Rozumiesz po rosyjsku?”. On mówi: “Jestem z Mołdawii. Jestem tu w ramach wymiany – uczę się na uniwersytecie. A ponieważ moi rodzice – chrześcijanie, Zielonoświątkowcy, to również i ja chodzę do cerkwi. Przygotowuję się do chrztu wodnego”. On był taki szczęśliwy, że przygotowuje się do chrztu wodnego. Pogratulowaliśmy mu: “Braciszku, to wspaniale! Jesteś na dobrej drodze.” A on mówi: “Ale nie odpowiedzieliście na moje pytanie: Dlaczego nie wolno wam jeść?”. Powiedzieliśmy mu: “Ponieważ ponad dwa tygodnie myśmy nic nie jedli. Może być skręt jelit  i jest mało prawdopodobne, aby plan Boży zakładał w strasznych mękach naszą śmierć na placu przy dworcu.” – ” Jak to, - on mówi – nie jedliście?”. Cóż, opowiedzieliśmy mu, co się z nami wydarzyło. Biedny chłopczyk. On nawet nie podejrzewał, że takie coś bywa. Płakał jak dziecko. Z jego oczu toczyły się łzy, i on błagał: “Nie odchodźcie, nie odchodźcie. Posiedźcie, ja powiem pastorowi, on na pewno nie zrozumiał. Powiedzieliście to tak na swoim łamanym języku angielskim, że sam ledwo was zrozumiałem.”

 

Pobiegł do pastora. Widzieliśmy, jak gestykuluje, opowiada mu. Przyjaciele, widzieliście kiedy bladego murzyna? – To był on. On po prostu stał się biały. Popłynęły z niego łzy. Był jakby posypany mąką. Szedł do nas. Ręce mu się trzęsły. Upadł na pierś mego męża.

 

Bracie Elde Moser! Jeśli kiedykolwiek zobaczysz tę taśmę, i usłyszysz mój głos, niski pokłon dla Ciebie, Bracie!  Niski pokłon dla Ciebie za to, co zrobiłeś. To była Wola Boża. Ty byłeś jego narzędziem!. Chwała Panu! Z mężem Wiaczesławem dziękujmy Ci, Bracie.

 

Pomoc braci – chrześcijan

Więcej na dworzec nie wróciliśmy, przyjaciele. Więcej nie wróciliśmy. Umieszczono nas w najlepszym hotelu, pięć gwiazdek, pokój piękny, wszystko niesamowite. Takie cuda może zrobić tylko Pan. Wzięliśmy kąpiel. Nasze nogi były tak opuchnięte, że aby zdjąć dżinsy, trzeba było je rozciąć, było niemożliwe, aby je zdjąć. Ale my nie myśleliśmy o tym. Wielbiliśmy Pana. Jakieś jedzenie było na stole, ponieważ zapamiętałam samowar. Reszta nas nie interesowała – chcieliśmy spać. Podziękowaliśmy Bogu, położyliśmy się na łóżku, bardzo szerokim, jak lotnisko, i zasnęliśmy. Obudziłam się, ponieważ ktoś trzymał mnie za rękę i uważnie patrzył na mnie. Otworzyłam oczy i zobaczyłam mężczyznę w białym fartuchu. Kończyła się druga doba od czasu, jak zasnęliśmy. Pastor się przestraszył. Wezwał swojego lekarza. A ten powiedział: “Nie, nie, oni zdrowi, oni po prostu śpią.” Chwała Panu! Wyspaliśmy się. Zdrowi i mocni. Wypiliśmy herbatkę (wpierw pomodliliśmy się, przyjaciele, wielbiliśmy Boga i błogosławiliśmy posiłek).

 

Pastor pyta: “Jak mogę wam pomóc, przyjaciele?” Mówimy: „Znajdź nam pracę. Dopóki tu jesteśmy, musimy zarobić na swoje utrzymanie” – “Pan kocha pracujących”. On nie lubi pasożytów, którzy siedzą na karku cerkwi, a jeszcze i popędzają: „Chcę to, chcę tamto”. Wiemy o tym dokładnie. Pastor mówi: „Ale ty jesteś kapitanem. Nie mogę znaleźć tobie statku w Ankarze. I morza tu nie ma. A ty – lekarz. To jest bardzo trudne – w kraju muzułmańskim kobieta – lekarz.” Mówię: “Jaki ja tam lekarz”. A pastor mówi: “Chcesz powiedzieć, że z wyższym wykształceniem pójdziesz za nianię?” Mówię: “Pójdę za byle kogo. Pójdę myć toalety. Korona mi nie spadnie – jest ona zbyt wysoko zamocowana” – “Tak, - mówi  pastor, - dobrze to powiedziałaś. Ale to niemożliwe. Żyjcie, Bóg otworzy swoje zamiary”.

 

Przyjaciele moi, nie minęło pięciu dni, a ja pracowałam już jako lekarz rodzinny pierwszego sekretarza Ambasady Niemieckiej pana Zona. Mój mąż został jego kierowcą. Oprowadzano nas po domu i pokazywano: “To jest wasz pokój (25 metrów, z komputerem, umeblowaniem), to jest wasza łazienka, garderoba, to wasza sauna (przepraszamy, że sauna niewielka, u was, na pewno, była większa?).” Mówię: „Oczywiście, cały dworzec. Chcesz, to się grzej pod kaloryferem, chcesz, to się kap w śniegu za progiem.” On nie zrozumiał żartu, pan Zon. Ale przekonał się, że nam to odpowiada. Warunki te nam, rzeczywiście, bardzo odpowiadały. Wychowywać czwórkę dzieci, które miały choroby przewlekłe (egzema). Przyjaciele, powiem na przód: Pan dał mądrość – te dzieci są zdrowe: James i Francisco i Victoria i Alicia. Dzieci te wyzdrowiały dosłownie w ciągu kilku miesięcy. Alleluja Panu! Chwała Mu! A nam jeszcze płacono pieniądze. Wyobraźcie sobie, za to wszystko nam jeszcze płacono pieniądze. Pieniądze wysyłaliśmy dzieciom na Ukrainę, i staraliśmy się o powrót do ojczyzny. To był szósty kraj.

 

Nadchodzi Nowy Rok. Żyjemy prawie rok w Turcji, w ​​Ankarze, pracujemy, działamy w cerkwi, wszystko pięknie. Do domu nas nie puszczają – to jedyna rzecz, która nas martwi. Ale mamy już kontakt z dziećmi, rozmawiamy z nimi przez telefon, mamy możliwość wysyłania im pieniędzy. Chwalimy Pana, że nam już nieco lżej – wiemy, co jest z naszymi dziećmi. Chwała Panu! On wiedział, że ja i mój mąż – nie jesteśmy jak Hiob, który przeżył śmierć swoich dzieci, i On nie włożył na nasze barki takiego doświadczenia.

 

Proroctwo o Bułgarii

Boże Narodzenie. Świat Zachodni obchodzi Boże Narodzenie w dniach 24 do 25 grudnia. Cerkiew gromadzi się w nocy Bożego Narodzenia u pastora w domu. Na kolanach chwalimy Pana, dziękujemy za miniony rok, dziękujemy za Boże Narodzenie, że się narodził Zbawiciel. Jest bardzo radośnie. Pastor dostaje proroctwo o nas i mówi: „Przyjaciele, w tym roku opuszczą nas brat i siostra Biełous. Pan prowadzi ich do Bułgarii”. A mnie jakby kto wodą oblał. Jak to do Bułgarii? Dlaczego do Bułgarii? Mąż mówi: “Zapominasz się. Jeżeli Pan mówi, że On poprowadzi do Bułgarii, to On poprowadzi do Bułgarii. Możesz nie wątpić.” Mówię: „Panie, ale przecież się nie chce. No, może na wiosnę, co?”. Po raz kolejny zaczynam się targować z Bogiem: “Przecież na ulicy jest zimno. Poczekajmy do wiosny i wtedy pojedziemy spokojnie.” Ale jeśli Pan powiedział iść, to znaczy należy wszystko zostawić i iść.

 

Aresztowanie

Wróciliśmy do domu, uprzedziliśmy gospodarzy, żeby szukali na nasze miejsce innych, ponieważ Pan nas uprowadza, ale nie wiedzieliśmy, że to nastąpi tak szybko. Dwa dni później nas aresztowano, ponieważ na uroczystości Bożego Narodzenia w domu naszego gospodarza zebrali się ambasadorzy wszystkich ambasad, akredytowanych w Ankarze i ambasador Ukrainy również. On od dawna myślał, że z nas nawet kości nie zostało. Znał nas osobiście, z twarzy, ponieważ był to były szef zarządu transportu morskiego. A kiedy zobaczył nas na schodach, schodzących z naszego pokoju do sali przyjęć, to upuścił łyżeczkę, która mieszał kawę, a w ślad za nią spadła tez jego filiżanka. Nic nam nie powiedział. Przeprosił pod jakimś pretekstem i oddalił się. Ale następnego dnia, 27 grudnia, pod domem zatrzymał się  samochód policyjny, wyszło z niego dwóch policjantów po cywilnemu i zaproponowali nam pojechać do komisariatu celem dopełnienia formalności, ponieważ zaczyna się Nowy Rok i trzeba odnowić dokumenty. W domu była gospodyni, właściciela nie było. Pyta ich: “Mają się ubrać?” A tamci: “Nie, nie, my ich weźmiemy i przywieziemy z powrotem.” Gospodyni mówi: „Nie denerwujcie się”, ale my już czuliśmy, że jest coś nie tak. Więcej już tam nie wróciliśmy. Więcej już tam nie wróciliśmy, przyjaciele, ponieważ zostaliśmy natychmiast odwiezieni do więzienia.

 

Myśleliśmy, zabierze nas Ukraina. Ukraina nie wzięła – powiedziała: “Takich obywateli nie ma.” I wtedy Turcy pogubili się. Przecież zabrali oni nas z domu pierwszego sekretarza ambasady Niemiec. Ten zapyta, gdzie jesteśmy, a oni nie będą mogli powiedzieć, że na Ukrainie, ponieważ Ukraina nas nie bierze. A na jakiej podstawie trzymają oni nas już drugą dobę? Sytuacja staje się pikantna. Pytają nas: “Dokąd was wieźć, na jaką granicę – ukraińską czy iracką”. Mówimy: “Nie wiemy. W ogóle, to lepiej na ukraińską, ale tylko, żeby nas tam wpuścili.” A oni mówią: “To jest drogą morską. To nie wyjdzie. Do tego musi być statek. A na razie chce was zobaczyć minister spraw wewnętrznych”.

 

Wyrzeknijcie się Chrystusa

Prowadzą nas po korytarzach, po rozłożonych dywanikach – ścieżkach, wprowadzają przez potężne drzwi, i minister mówi: „No i co? Porzucił was Chrystus? Porzucił. Przyjmijcie zielony sztandar islamu. Oto – Allach jest Bogiem, a Mahomet – jego prorokiem. A wasz prorok Isa (Jezus) – to prostak, on nic nie jest wart.”  Mąż się wyprostował na cały swój wzrost i powiedział: “Nawróć się. Wytrzyj usta. Jezus – Syn Boga żywego. Nawróć się, jeżeli chcesz być zbawiony.” – “Ale co ty”, – zaczął tamten, a potem zmienił taktykę – najpierw groził, a potem mówi: “Dobrze, oto zaraz wyrzekacie się wiary, wołam dziennikarzy, przed kamerami się wyrzekacie, napiszemy o tym w gazetach. Jesteś kapitanem – damy ci statek. Ty – lekarz, damy ci klinikę. Chcecie mieszkać w Ankarze – pokażcie dom, w jakim chcecie mieszkać – my go wykupimy. Wyrzeknijcie się Chrystusa”. Roześmiałam się z mężem: “W nieszczęściach nie wyrzekliśmy się Chrystusa. Czy wyrzekniemy się Jego teraz? Za żadną cenę. A ty nawróć się, zanim nie będzie za późno.” Wściekł się.

 

Wyciągnęli nas z jego gabinetu i gdzieś powlekli. Później zrozumieliśmy, dlaczego chcieli, abyśmy byli w celi. Siedziało tam ponad tuzin naszych dziewcząt. Przez oszustwo wywieziono je do Turcji, mówiono, że będą tańczyć, a umieszczono w burdelu. Przez całą noc mąż czytał im Biblię. Dlaczego jego, mężczyznę, wrzucono do kobiecej celi wraz ze mną, tego pewnie nie wiedzą nawet Turcy. Ale tak chciał Bóg. Później dowiedzieliśmy się, że cztery z tych dziewczyn nawróciły się, przyjęły Chrystusa, a jedna z nich została nawet żoną pastora. Alleluja! Chwała Bogu! Dla tych czterech dusz nam trzeba było znaleźć się tam. Chwała Panu! On i dzisiaj przychodzi pod więzienne zamki.

 

Powieziono nas. Wiozą dokądś w nocy, a w sercu taka radość! Taka radość, że zaczynamy na głos śpiewać: “Chwała Bogu! Za wszystko Mu chwała! On ma do tego prawo. Ma prawo!. I za wszystkie dary, i za wszystkie doświadczenia, i za wszystko Pan ma prawo do chwały.”  A Turcy mówią: “Czego się śmiejecie, z czego się cieszycie? Wieziemy was, nie mówiąc dokąd.  A może chcemy was zabić”?  - „Chwała Bogu! Uwolnimy się od zła i będziemy w niebie! Wyobrażasz sobie, przyjacielu, dzisiaj będziemy w niebie!” – “Nie, nie będziecie” – powiedział Turek. I patrzą na nas ze zdziwieniem.

 

Kiedy przywieziono nas na granicę, pytamy: “Dokąd nas przywieźliście? Co to jest ta granica? “- “To bułgarska granica” – mówią. Przywieziono nas na bułgarską granicę  – miejsce, do którego Pan kazał nam przyjść. Ale Pan nie czekał na wiosnę. I chwała Mu!

 

Bułgaria. 1995 r.

Kiedy przybyliśmy do Bułgarii, to był rok 1995. Przyjaciele, w Bułgarii upadł rząd sowiecki. W Bułgarii rozpoczęła się rewolucja. Przyjaciele, teraz chcemy zaświadczyć o tym, jak do niej odnieśli się Bułgarzy. Nie było wojny domowej. Wszystkie wyznania chrześcijańskie (w Bułgarii są dwie cerkwie prawosławne – jedna promoskiewska i druga – proamerykańska), oba Synody wyszły na place, wszystkie kościoły ewangelickie wyszły na place. Wzięli się za ręce – baptyści, metodyści, ewangelicy, prawosławni, katolicy – wszyscy wyszli na place. Na placach stały żywe łańcuchy. Żywe łańcuchy, trzymały się za ręce i podnosiły ręce do nieba, śpiewając: “Boże, chroń Bułgarię!. Boże, chroń naszą Bułgarię!. Ludzie, podnieście ręce do nieba. Ludzie, módlcie się!”. To był cos wielkiego! Przyjaciele moi, to było zwycięstwo Boga!. Ani jeden czołg nie wystrzelił. Czołgi odeszły z placów Sofii. Nie było ani jednego wystrzału. Odbyła się bezkrwawa zmiana władzy. Alleluja!

 

Pan pobłogosławił nas, i już po tygodniu przez mego męża, z ordynacji Pawła Ignatowa, głównego przełożonego Bułgarii, został utworzony rosyjskojęzyczny Bułgarski Kościół Boży, który istnieje do dziś, i które liczy już nie jedną setkę członków. Alleluja! Alleluja! Chwała Panu!

 

Boże, to już siódmy kraj. A gdzie jest ogień, po którym trafimy na Ukrainę? I ogień przyszedł. Ogień przyszedł w 2000 roku. Ogień przyszedł. Kiedy wróciłam do domu z pracy, upadłam, straciwszy przytomność. Okazało się, że to tętniak (ros. – аневризма – od A.L.), tętniak pękł w mózgu, który nie został usunięty podczas operacji, nie wytrzymał obciążenia, pękł, i zostałam zabrana do szpitala. Chirurdzy obejrzeli i powiedzieli: “A ona, co, była operowana z powodu raka? A dlaczego nie usunięto przerzutów?” – “Ponieważ ona zmarła, a potem zmartwychwstała; a kiedy zmartwychwstała, to nie był sensu, aby usuwać.” Bóg chronił mnie od 1991 do 2000 roku. W 1991 r. wróciłam. W 2000 r. znowu upadłam.

 

Ciężka operacja. Zostałam sparaliżowana i oślepłam. Ponieważ byliśmy bezpaństwowcami (nie mieliśmy obywatelstwa), to profesor korzystając z tego, wziął u mnie płyn mózgowo-rdzeniowy dla leczenia innych pacjentów chorych na raka. Był pewien, że nie przeżyję. Ale do męża, kiedy mąż zapytał: „To jak, będzie jeszcze ją bolała głowa?”, on powiedział tak:

“N-i-e, głowa u niej już n-i-g-d-y nie  będzie bolała. Ale lepiej, kiedy jeszcze żyje, zawieźć ją na Ukrainę”. – “Czy pan chce przez to powiedzieć, że ona umrze?” – pyta mąż. “N-o-o, jeżeli przejście do innego świata uważa pan za śmierć, to ona umrze, a jeśli za życie, to ona nie umrze.” Ładna odpowiedź, prawda? Tylko on nie wiedział, do kogo to powiedział. Powiedział to do tego, kto wierzy Bogu. Mąż powiedział: “Dobrze. W takim razie będziemy się starać o pozwolenie na wwóz ciała”. I oto ciało to zostało przywiezione. Oto leży to ciało na łóżku – ślepe i nieruchome. A oto ja teraz siedzę przed wami, przyjaciele i czytam taki oto  mały druk kieszonkowej Biblii. Oto dokument, wydany rok temu, po ponownym badaniu w 2006 roku. Napisano w nim: „Niewidoma na wieki”, czyli na stałe, do śmierci (ros. «слепая довечно» – вечно слепая – od A.L.).

Oto, przyjaciele, zaświadczenie z dobrą pieczęcią, widzicie, taka wyraźna, dobrze widoczna pieczęć, i jest napis: „przyczyna inwalidztwa – dotyczy wzroku, ogólnie, bezterminowo”. A na odwrocie: „Wymaga stałej opieki”. Przyjaciele, wpis zrobiono w Charkowie. Przyjechałam z Odessy; a konkretnie, z miasta na południu województwa odesskiego; przyjechałam sama, bez pomocy, na własnych nogach, bez kul. Teraz staram się chodzić bez laseczki, ale trzymam ją w rękach z przyzwyczajenia, a nie dlatego, że jest mi potrzebna. Chwała Panu! On mnie odtworzył! Oto zdjęcie (pokazuje zdjęcie): posadzono mnie i podano do rąk wnuka, którego nie widziałam. Położono mi go, a ja nie mogłam sparaliżowanymi rękoma nawet odczuć jego ciężaru. A teraz ja go zobaczyłam – wspaniałe chłopaczysko! Chwała Panu !

 

Tak oto wróciliśmy z powrotem na Ukrainę, jak Pan powiedział, przechodząc przez ogień. Pogodziłam się z faktem, że jestem ślepa. Pogodziłam się z tym, że jestem ślepa. Tylko z jednym nie mogłam się pogodzić: że nie mogę czytać Pisma Świętego. Nauczyłam się gotować obiad na ślepo. Z wózka inwalidzkiego wstałam w ubiegłym roku. Dziękowałam  Panu, i zaczęłam prosić Pana: “No, daj mi chociaż jedno oko, tylko jedno oko, żebym mogła  czytać Słowo Boże”. W zamian za to lekarze wydali mi taką oto receptę – to recepta na narkotyki. Nie wierzą oni, że nie boli mnie głowa. “To nie może być. Nie może nie boleć głowa, w której jest dziura w ciemieniu, w której nie ma kości czołowej i skroniowej.” Tak myślą lekarze. A Pan myśli inaczej.

 

Po chemioterapii wypadły włosy. Połyskiwałam łysą głowę i płakałam. Nie widziałam, ale mówiłam: “Panie, czy Twoje dziecko musi być strzyżone?”. Napisane jest w Biblii, kogo strzyżono, a mi wypadły wszystkie włosy. Daj mi, Panie, chociaż perukę. Pan nie dał mi peruki. On dał mi włosy i nawet niezłe. Chwała Bogu! Chwała Panu!

 

Przyjaciele moi! Nawracajcie się, póki jeszcze jest czas. Nawracajcie się, póki jeszcze Pan słyszy. Dopóki ta księga nie została zabrana od was, ponieważ słowa Amosa brzmią i teraz:

“I będziecie chodzić od morza do morza i szukać, gdzie jesteś, Panie, lecz On już was nie usłyszy. Teraz jest czas ostatni. Nawracajcie się i bądźcie błogosławieni! Amen !

 

 

 

Pytania z sali i odpowiedzi:

 

Pyt.: Tatiana, proszę powiedzieć, jak była pani w niebie, to słyszała muzykę, jaka ona jest?

Odp.: Tak, siostro, muzyka leje się tam nieustannie, ponieważ Pana chwali i listek, i źdźbło trawy, i ptak i każde zwierzę, które tam zobaczyłam, one wszystkie wielbią Boga. Muzyka,  można powiedzieć, karmazynowy dzwon. Muzyka – karmazynowy dzwon, który daje natchnienie, i, gdyby tam były choroby, to powiedziałabym, że uzdrawia, ale tam nie ma chorób. To jest piękna melodia. Ona i teraz brzmi w moich uszach. Ale ja byłam też w piekle. Tam też jest muzyka. Młodzieży nasza, chłopcy i dziewczęta, kiedy dzisiaj idę ulicami, i słyszę hard rock i wszystkie pochodne rocka, to chce mi się płakać; chcę stukać do was: dlaczego wielbicie diabła? To jest jego muzyka. To ona brzmi w piekle. Pod tę właśnie muzykę torturuje się grzeszników. To jest przerażające. Przyjaciele moi, wyrzeknijcie się tej muzyki. Poprzez muzykę nieprzyjaciel ma dostęp do was. Amen .

 

Pyt.: Siostro Taniu, wspominała pani o Aniele, który trzymał zwój. Z jakiego materiału, w przybliżeniu, był on wykonany?

Odp.: Bracie, nie dotykałam tego zwoju rękami, ale był on bardzo podobny do papirusu – papirusu, jak go sobie wyobrażałam – takie starożytne zwoje i pisma – na nim były także, oprócz tego, co widziałam na ekranie, też jakby tłumaczenie dla mnie, ponieważ były tam i pisma. Ale nie dotykałam go rękami.

 

Pyt.: Siostro Taniu, i jeszcze takie pytanie – na temat Biblii. Wiem, że chrześcijanie – czytają Biblię. Czy ważne jest czytanie Biblii czy jej badanie – czy jest w tym różnica?

Odp.: Jest, jest. Biblia – to nie beletrystyka, to nie literatura piękna. To jest rozmowa Boga z nami. Właśnie to On podkreśla, kiedy mówi „Badajcie Pisma.” Nie wystarczy przeczytać jeden wiersz. Chwała Panu, On dał mądrość, że są tu miejsca równoległe. Przeczytajcie te miejsca równoległe. Rozmyślajcie dotąd nad wierszem, dopóki nie zrozumiecie, co właśnie Pan chciał wam powiedzieć, ponieważ Biblię diabeł zna lepiej, aniżeli wy. Lepiej. On bada ją i wnika w każde słowo po to, aby wychwycić jeden wiersz i potem was kusić. Przypomnijcie, jak on kusił Chrystusa, jedną z Istot Bożych – Syna Jednorodzonego – on mówił Mu: „Napisane jest. Napisane jest.” I Chrystus też mu tak odpowiadał: „Napisane jest.” Dlatego bardzo ważne jest badanie Biblii, a nie czytanie jak literatury pięknej.

 

Pyt.: Siostro Taniu, mówiła pani, że widziała Malachiasza. Czy mogłaby go pani opisać w skrócie?

Odp.: Tak, jakim go widziałam – to był starzec w szacie. Włosy miał srebrne, srebrną brodę. Żywe oczy. Żywe, jasne oczy. Ale nie pamiętam, żeby miał zmarszczki. Nie miał żadnych zmarszczek Malachiasz.

 

Pyt.: Taniu , chciałabym zapytać, czy odczuwała pani ból, kiedy wychodziła z ciała?

Odp.: Z ciała wychodziłam łatwo i swobodnie; nawet na początku nie zdawałem sobie sprawy, że zostawiłam ciało. Wisiałam nad nim. I nawet byłam ciekawa, kto tam jest na dole,  kogo operują. Ponieważ byłam w sali operacyjnej, oglądanie z góry było niewygodne i dlatego stanęłam obok. Wyszłam łatwo. Ale wracałam ze strasznym bólem.

 

Pyt.: I jeszcze jedno pytanie – o kościele. Jest wiele kontrowersji na temat pochwycenia kościoła. Jeśli jest to dla ciebie otwarte, to czy możesz powiedzieć, kto dostanie się jak narzeczona w zachwycenie, tylko jeżeli zostało to odkryte ci przez Pana. Zachwycenie Narzeczonej. Rozumiesz pytanie?

Odp.: W niebie powiedziano mi, że to miejsce – jest dla Narzeczonej Bożej. Gdy Bóg otworzył niebiosa i pokazał kościoły, zrozumiałam, że to nie będzie jakaś jedna denominacja,  ponieważ Pan dał listy do siedmiu kościołów. Jan zwraca się do siedmiu kościołów. Nawet w najmniejszym kościele jest jeden Mój, mówi Pan, i zostanie on wzięty – w zachwycie do Narzeczonej. I nawet w najbardziej bliskich Bogu, szczęśliwych kościołach są tacy, którzy nie otrzymają Wniebowstąpienia. Przyjaciele moi, wszystkiego tego, co jest powiedziane w Księdze Objawienia Jana, ja nie widziałam, tylko to, co zostało mi pokazane. Pan nie wszystko mi pokazał. Ale to, co mi pokazał, nie różni się ani kropką, ani przecinkiem od tego, co tam jest. Dla mnie to było bardzo dziwne, ponieważ kiedy na ziemi czytałam Objawienie Jana, to nie wszystko rozumiałam. A tam to był jednolity cały obraz.

 

Pyt.: Co byś mogła powiedzieć ludziom wierzącym – tym, którzy są teraz, braciom i siostrom, powiedzieć, w jaki sposób mają się przygotować, aby wejść do tej Narzeczonej? Czego oni potrzebują, co jest niezbędne już na dzień dzisiejszy? Czego potrzeba, aby jednak wejść w tę Narzeczoną, żeby nie zostać na ziemi? Ponieważ wiele osób ma pytania. Wiele osób mówi, że wszyscy wejdą do Narzeczonej (Oblubienicy), wszyscy ludzie wierzący, którzy zostaną uratowani i wzięci. To są sporne kwestie. Jeżeli można, proszę o odpowiedź.

Odp.:  Te spory wywołuje wróg. Widziałam, jak on wysyła – wysyła wroga, który nie bierze Biblii do rąk, on staje z tyłu i zmusza do kartkowania, skupia uwagę czytającego tylko na oddzielnych stronach, gdzie jest napisane: “Oko za oko. Ząb za ząb”. A dalej jest: “A ja wam mówię, ukochani … “, to on już zmusza do przewracania stron: „Kartkuj dalej, to nieciekawe.” Rozumiesz? On wprowadza w błąd, właśnie przez Pismo Święte. I nie wszyscy wejdą. I te spory, tak zwane “spory teologiczne”, ich wywołuje diabeł. Ale spory, a wypowiadanie opinii – to wielka różnica. Kiedy zbierają się razem – oto my zebraliśmy się z wami, i otworzył ci się wiersz. Ty go rozumiesz, albo nie rozumiesz. Kiedy rozumiesz, to dzielisz się z nami swoim rozumieniem. A mi Pan objawił inne rozumienie. Rozmawiając ze sobą, dochodzimy do prawdy. Pan otworzył nam prawdziwe rozumienie tego wiersza. Kiedy zaczynam się kłócić: “Ja rozumiem, że to właśnie tylko tak”, to ty, denerwując się mówisz tak: „Nie, tak”, między wami stoi wróg i zaciera ręce – on osiągnął swoje. Nigdy nie zrozumiemy tego wiersza biblijnego, dopóki się nie pogodzimy.

Dopóki nie staniemy na kolana, nie wyciągniemy do siebie rąk i nie poprosimy – powiem jej: „Siostro przebacz, przebacz. Nie powinnam była tego mówić. Ja myślę tak. Rozważmy to.”

Musimy rozważać zapisy w Biblii i zagłębić się w Pismo Święte. Pan dał nam pasterzy. Oni są namaszczeni – namaszczenie od Boga i mądrość, spowiedź. To jest to, co jest bardzo ważne. Na czym rzadko skupia się uwagę. Przyjaciele, nie lękajcie się! Nie bójcie się nazwać grzechu po imieniu. To on się boi. On się boi, kiedy nazywa go się po imieniu, staje się słaby. Ucieka. Maskując go przy spowiedzi, pozwalamy mu zagnieździć się głęboko w sercu i mieć władzę nad nami.

 

Dziś, aby wejść w ciało Kościoła, trzeba czuwać. Sami nie potrafimy czuwać. Apostoł Paweł – czysty, mocny Apostoł – przyszedł do braci i powiedział: “Patrzcie bracia, czy jestem na dobrej drodze”. Amen .

 

Pyt.: Siostro Taniu, mam jeszcze pytanie o owocu, które widziałaś w raju. Czy możesz opisać jego kształt, jakiej był barwy? Proszę.

Odp.: Rzecz w tym, że takiego owocu na ziemi nie widziałam. Ale skórki na nim nie było. On wydzielał aromat. To było coś podobnego, może do brzoskwini, ale nie owłosionej, a może do śliwki, ale takiej delikatnie różowej i przezroczystej, ale pestki w niej nie było widać. On bardzo przyjemnie pachniał. Tym chwalił Boga. Chciało się nieustannie wdychać ten zapach. Ten zapach pobudzał do modlitwy i śpiewu. On sycił, chociaż głodu tam nie odczuwałam. Ale tam były też inne owoce. To był ten, trzymałam go w ręku.

 

Pyt.: Siostro Taniu, i jeszcze takie pytanie – jacy tam ludzie? Spotykała pani ludzi w raju w ogóle, czy tylko swego ojca? Czy było obcowanie między ludźmi w raju i czy było obcowanie między ludźmi w piekle czy nie było?

Odp.: Zacznę od piekła. W piekle między ludźmi nie ma obcowania. W piekle każdy dla siebie. Złoszczą się jeden na drugiego. Dlatego każdy z nich stara się odwrócić plecami. I ma on nadzieję, że ten miecz lub ognista strzała, która będzie przelatywać, przeszyje tamtego, a nie jego. Nie obcują ze sobą. Nic do siebie nie mówią. A w raju – tak. Tak. I ci, którzy są w Niebieskim Jeruzalem, tez obcują ze sobą. Oni coś robią – nie próżnują, moi przyjaciele. Nie siedzą oni na obłokach, zwiesiwszy nogi. Nie. Ale widać, że zajmują się pracą, która im się bardzo podoba. Bardzo się podoba, że oni z tej pracy otrzymują taką przyjemność i błogosławieństwo, i ta praca ich nie męczy. Oni obcują, rozmawiają ze sobą. Opowiadają. Jak zrozumiałam, oni tam nawet podróżują. Nie są zamknięci. Są wolni. Ponieważ, przechodząc obok grupki z trzech dusz (dyskutowali o czymś), zrozumiałam, że jedna dusza wróciła z jakiejś podróży i dzieliła się swoimi wrażeniami. A tamci krzyczeli: “Alleluja! Alleluja!” Tak chciałam się zatrzymać i posłuchać, ale to nie było przeznaczone dla moich uszu, moi przyjaciele. Usłyszymy to, kiedy tam będziemy.

 

Pyt.: A co pani może opowiedzieć o ciałach tych ludzi, którzy byli w raju i piekle.

 

Odp.: Ciała. Pierwsze, co chcę powiedzieć, przyjaciele, tam nie ma czarnych Murzynów, żółtych Chińczyków, czerwonych Indian, białych – blondynów, brunetów. Tam tego nie ma. Wszystkie ciała są zmienione. Tam spotkałem brata (we wierze – od A.L.). Świecąca skóra jego miała odcień perłowy, powiedziałbym, odcień różowych pereł. Kiedy spojrzałem na siebie, miałam taką samą skórę. Ale ja dokładnie wiem, że na ziemi on był Murzynem. Pracowałam z nim razem nie jeden rok. Wszyscy tam mają ten sam kolor skóry, takiego koloru na ziemi nie ma. W przybliżeniu jak kolor perły, ale jest jakiś głębszy, delikatniejszy ten kolor. Tam nie ma potrzeby, aby organizm przystosowywał się do warunków, ponieważ te ciała są stworzone właśnie dla tych niebiańskich warunków.

 

Pyt.: A demony? Jak mają wygląd?

Odp.: Różny. Potworne twarze. Skóra niektórych jak kirza z butów, jeżeli kiedykolwiek widzieliście buty z kirzy (ros. кирзовые сапоги). Niektóre maja opalone i umięśnione ciała i wstrętne, złe twarze. Nęcą tą tak zwaną pięknością. Ale sami jej nie wytrzymują. Ponieważ, gdy czekały na audiencje u diabła, to darły siebie, rozrywały – tak wstrętna jest dla nich ta powłoka, w którą powinny wchodzić. A gdy się z niej uwalniały, one się cieszyły, cieszyły z tego, że w końcu mogły zdjąć to ciało. A ludzie – dusze, które znajdowały się w tych okropnych miejscach, – ciała ich były pokryte jakby jakąś skazą, strupami. Strupy – jak takie szmaty, wiszą, guzy, jakieś ropnie; pokryte są tymi oto ropiejącymi wrzodami, które swędzą, która bolą. I nawet ci, którzy oczekują na sąd – również mają wrzody. To jest tak duża różnica między tymi i tamtymi organami, że, Panie, błogosław nas od pierwszego i chroń od drugiego. .

 

Pyt.: Czy dusze, które są w pierwszym kręgu i czekają na sąd – mają szansę, że jednak będą usprawiedliwione? I dusze z innych kręgów – czy mają szansę, że będą usprawiedliwione i trafią do raju?

Odp.: Jak powiedział mi Anioł, taką szansę mają tylko te dusze, które nie mogły znać Chrystusa, które zostały oszukane. One nie przyjęły Chrystusa nie dlatego, że zlekceważyły Go, ale dlatego, że one Go nie znały, im nie głoszono o Nim. I Anioł przypomniał: “Za umyślny grzech nie ma ofiary”. Przyjaciele, którzy oglądacie tę taśmę, jeśli macie nadzieję, że jeżeli dzisiaj zgrzeszycie, a jutro wam Bóg przebaczy, pojutrze znów zgrzeszycie i On znów wam przebaczy, – nie, drugi raz On wam nie przebaczy waszej obłudy. Za grzech umyślny nie ma ofiary.

 

Pyt.: Siostro Taniu, nawet jeśli się nawrócisz, wszystko jedno nie będzie przebaczenia?.

Odp.: Sąd Boży – to nie mój sąd. Przekazałam teraz te słowa, które Anioł powiedział o nich. W rzeczywistości, jak się będzie odbywał sąd, możemy czytać tylko w Słowie Bożym. Reszta była dla mnie zamknięta.

 

Pyt.: Gdy pani znów weszła do ciała i z mężem zaczęła podróżować, chodzi mi o pani stosunek do mechanika, który panią pobił i znęcał się; czy czuła pani obrazę lub oburzenie w stosunku do niego lub cos podobnego?

Odp.: Nie, tego nie było. Modliliśmy się za niego. Było mi go tak żal, że aż serce ściskało się z bólu, ponieważ wiedziałam, dokąd trafiają tacy ludzie. Było mi go żal, i ja prosiłam: „Panie, jeżeli jest to możliwe, zmiłuj się nad nim, przebacz mu, jak ja wybaczam”. Przebaczyłam mu od razu wtedy. I było mi bardzo przykro, że jego los zakończył w ten okropny sposób. Również dzisiaj żal mi jest ludzi, którzy starają się mnie skrzywdzić, próbują mnie zranić. Tak. Niech Bóg zabroni diabłu i błogosławi tych, bo oni nie wiedzą, są tylko narzędziami. Są tylko narzędziami. Wiem to absolutnie dokładnie, ponieważ ten, który  wszedł w człowieka, on wie, że ja go znam. On do mnie nie podejdzie. Sprowokuje innego, aby podszedł do mnie. Niech zabroni Pan diabłu i jego sługusom.

 

Siostra w Chrystusie: Jesteśmy wdzięczni Tani za to wspaniałe świadectwo i błogosławimy: Niech Pan błogosławi Ciebie, Twoją rodzinę, Twoje dzieci i Twoje pozostałe życie, i wierzę, że my wszyscy wierzymy w to, że to świadectwo będzie służyć jeszcze wielu i wielu dla umocnienia wiary wierzących, a dla tych, którzy jeszcze nie są zbawieni i nie znają Pana, wierzymy, że jest to świadectwo dla ich zbawienia. Niech Bóg błogosławi!

 

Brat w Chrystusie: Chcę się przyłączyć i powiedzieć, że to świadectwo wielu zmieni, szczególnie młodzież, ponieważ dla nas, młodych ludzi, bardzo ważne jest wiedzieć, jaka muzyka jest tam, jak Bóg patrzy na różne rzeczy. I pani praca nie jest na próżno dla Boga. Niech Bóg błogosławi pani we wszystkim!

 

Tatiana: Przyjaciele moi, zapomnieliście jeden maleńki szczegół, ale najważniejszy – to nie ja znalazłam Boga, a On znalazł mnie. Nie prosiłam się na ziemię, a On tak bardzo was ukochał, moi przyjaciele, wszystkich was, że dał jeszcze to świadectwo. I niech was Bóg błogosławi! Nie zapomnijcie – nawróćcie się. On już tu jest. Amen!

 

Pastor: Chwała Bogu! W Ewangelii św. Łukasza nasz Pan Jezus Chrystus oznajmia nam, że istnieje niebo i piekło. Gdy Chrystus był na ziemi, On podał tę przypowieść po to, abyśmy, żyjący na ziemi, mogli dokonać swego wyboru. Ponieważ dwóch ludzi żyło na ziemi – bogaty i biedny. I po śmierci oni się spotkali się – jeden w piekle, a drugi na łonie Abrahama. Jezus Chrystus opowiedział tę przypowieść dlatego, że nawet tam, gdy bogacz prosił, aby Łazarz udał się na Ziemię i powiedział ludziom, że rzeczywiście istnieje niebo i piekło, Chrystus powiedział: “Czy uwierzą ludzie?” I dzisiaj Pan dał nam to świadectwo do wysłuchania i dla wszystkich, którzy słuchają, słowo to brzmi: Czy wierzycie, że Bóg was kocha i chce was uratować? Chce was uratować od tego strasznego miejsca i dać wam życie wieczne?. Przyjmijcie Pana do swego serca, pojednajcie się z Nim tutaj na Ziemi. Oddajcie Mu swoje życie i służcie Mu. Niech was Bóg błogosławi! I jeśli chcecie przyjąć Pana Jezusa Chrystusa, możecie razem z nami odmówić modlitwę pokuty:

 

Ojcze Niebieski! Dziękujemy Ci za Twoje Łaski i Twoją Świętą Miłość! Za to, że Ty, Panie, zaplanowałeś nasze narodzenie. Chwała Tobie, Ojcze! Prosimy Cię, Panie, przebacz nam nasze grzechy, wejdź do naszych serc i bądź naszym Królem. W imię Jezusa Chrystusa, żałujemy, Panie. Wszystkie nasze grzechy wyznajemy przed Tobą. Przebacz nam, Boże, i uświęć nas. I przyjmij Chwałę Ojcze, Synu i Duchu Święty. Amen!

————————————————

 

 

Uwaga tłumacza

Na tym się kończy film video ze świadectwem Tatiany B. z cerkwi „Światło Prawdy”. Znając treść pozostałych filmów z jej świadectwami pozostaje niedosyt, albowiem historia jej drugiej choroby (paraliżu i ślepoty) w tłumaczonym filmie została przedstawiona przez nią bardzo skrótowo. Zarówno paraliż jak i ślepota zostały przez Pana Boga uzdrowione w sposób cudowny i warto zapoznać z tymi cudami. Na pewno uwiarygodniają one jej pobyt w raju i piekle i powrót do życia po 72 godzinach śmierci klinicznej. Jednak cud uzdrowienia ze 100% ślepoty, która nastąpiła po przecięciu nerwów wzrokowych podczas operacji i następnie ich zanikowi, nie został przyjęty przez środowisko lekarskie, albowiem przy przeciętych nerwach wzrokowych i ich zaniku oraz zaniku źrenic widzenie jest niemożliwe, co potwierdzały badania komputerowe. Tatiana B. po odzyskaniu wzroku nosiła okulary, ponieważ miała krótkowzroczność tylko minus 0,25 dioptrii. Czytała kieszonkowe wydanie Biblii o bardzo małym druku, którego nie mogła przeczytać prowadząca program telewizyjny Olga Golikowa. Jako wierząca, Tatiana B. uważała za grzech pobieranie renty inwalidzkiej I grupy, w przypadku, kiedy faktycznie doskonale widzi. Starania jej o anulowanie prawa do renty inwalidzkiej nie przyniosły efektu, znana pani profesor z Instytutu im. Fiłatowa stwierdziła, że bardziej wierzy swemu komputerowi niż Tatianie B., ponieważ uznała, że ta posługuje się jakimiś sztuczkami. Według komputerów widzenie było niemożliwe. Również i dzisiaj komputery wskazują, że Tatiana B. jest ślepa!

 

Dlatego proponuję uzupełnienie powyższego tłumaczenia świadectwa o wątek uzdrowienia Tatiany B. z paraliżu i ślepoty z filmu video „Świadectwo o Bogu. Audycja „Błogosławieństwo”. Ciąg dalszy”  (57’42’’). Jest to trzeci z kolei film z wykazu na wstępie.

 

Znów choroba. Całkowita ślepota i paraliż ciała. Powrót na Ukrainę. Cudowne uzdrowienia

 

… W Bułgarii mieszkaliśmy 4 lata i nie mogliśmy z nikim nawiązać kontaktu, ani z mamą, ani z siostrą, ani z dziećmi. Dopiero w 1999 roku udało nam się nawiązać kontakt z córką w Moskwie. Gdy usłyszała mój głos – zemdlała, myślała, że to mój głos z tamtego świata. Myślała, że już 6 lat nie ma mnie z mężem na tym świecie. Jakaż była szczęśliwa!. Nawiązaliśmy w ciągu tego roku kontakty, nawet młodszy syn przyjechał do nas do Bułgarii. Wszystko zaczynało się układać, jest dobrze, wspaniale. Policzyłam na palcach: to już 7-my kraj. Pan Bóg powiedział: 7 krajów, gdzie będziemy świadczyć o potrzebie nawracania się. Tych krajów było więcej, ale 7 krajów, to kraje, gdzie byliśmy ponad miesiąc, głosząc nasze świadectwo. A więc nam pora do domu! Ale mój rozsądny mąż mówi: „Zapomniałaś, że jeszcze ogień ma być, a dopiero nasz kraj. Bóg nie przestawia słów. Powiedział na początku: 7 krajów, a potem ogień i właśnie w takiej kolejności będzie. I chwała Mu za to, że On nie zmienia Swego zdania i Swych słów”.

 

Nie wiedziałam, jaki będzie ogień. Poznałam go w 2000 roku, w listopadzie. Po pracy wyszłam z transportu miejskiego, straciłam przytomność i potem ocknęłam się na sali operacyjnej. Moja poprzednia operacja nie była dokończona. Operowano mięśniak, a przeżuty i inne dolegliwości pozostawiono na później. Tam był tętniak i teraz on pękł (7 cm naczynie), nastąpił rozległy wylew krwi do mózgu, inaczej nazywany udarem (ros.  инсульт – od A.L.). Zaproponowano bezpłatną operację. Nigdy nie dajcie się złapać na wędkę lekarzowi, który mówi, że zrobi operacje bezpłatnie.

 

Olga Golikowa (prowadząca audycję TV):  Ale zrobiono tę bezpłatną operację i czym ona się zakończyła?

T.B.: Tym, że kiedy odzyskałam przytomność, to zdałam sobie sprawę, że jestem sparaliżowana i ślepa. Warunkiem operacji była zgoda na pobranie płynu rdzeniowo-mózgowego. Ale nie tylko to pobrali. Uszkodzono mi rdzeń pacierzowy. Oślepłam, ponieważ podczas operacji zostały przecięte nerwy wzrokowe. Przecięto je. Postawiono diagnozę: paraliż oraz rozerwanie i atrofia (zanik – od A.L.) nerwów wzrokowych, zmętnienie ciał szklistych i odklejenie siatkówki.

 

(Ciekawe, dlaczego w diagnozie napisano, że nastąpiło rozerwanie nerwów wzrokowych, a nie ich przecięcie podczas operacji; może żeby chronić operującego chirurga? – od A.L.)

 

W tym momencie pani Golikowa prosi o pokazanie legitymacji inwalidzkiej. Na ekranie widać rozłożoną legitymację rencistki T.B. z nast. decyzją: „Инвалидность I группы по зрению на вечно” czyli „Inwalidztwo I grupy w zakresie wzroku na stałe (do śmierci).”

 

O.Golikowa: A teraz zapytamy, dlaczego do tej pory nie cofnięto inwalidztwa? I jak pani mogła widzieć, jeżeli nerwy były przecięte i jeszcze w zaniku?

T.B.: Pozwolono nam wrócić z Bułgarii na Ukrainę. Prezydent Bułgarii P. Stojanow zwrócił się do prezydenta Kuczmy i nam pozwolono wjechać na Ukrainę. W celu pochowania zwłok. Mężowi mówiono w Ambasadzie: „Wieź, kiedy oddycha, będzie mniej papierów do wypełnienia, niż gdyby umarła.”

Od powrotu w 2000 r. 4 lata byłam sparaliżowana na wózku inwalidzkim i 7 lat w całkowitej ciemności. Kiedy wróciliśmy, to było święto – radość z powrotu ze łzami w oczach. Nie mogłam mówić i poruszać się. Nie miałam czucia. Dotykały mnie dzieci, ja ich nie czułam. Słyszałam ich głosy, ale nie mogłam nic powiedzieć. One płakały i ja razem z nimi, że nie widzę swoich dzieci i wnuków. Pamiętałam tylko troje najstarszych, a mam 9-ro wnuków.

Mama z siostrą zaczęły namawiać męża: „Oddaj ją do domu opieki społecznej, będziesz ją odwiedzał. Ona będzie tam miała dobrą opiekę. Przecież ona jest rośliną, to kabaczek – rozumiesz? Po co ci ten ciężar? Przygotuj dokumenty i ją przyjmą do tego domu.”     

 

O.Golikowa: Pani to opowiedziano później?

T.B.: Nie. Ja to wszystko słyszałam. Nikt się mną nie krępował. Myśleli, że rzeczywiście jestem rośliną, kabaczkiem, nic nie myślę, nie rozumiem. Mąż cierpiał od tych słów i powiedział wreszcie: „Kiedy zawieraliśmy ślub, to dałem Panu Bogu przysięgę, że w radości i nieszczęściu, w zdrowiu i chorobie będziemy razem”.

 

O.Golikowa: A jak to się stało, że przyszło uzdrowienie i pani porusza się, widzi i słyszy?

T.B.: Na początek Pan odbudował narządy ruchu, wpierw w ręce lewej pojawiło się czucie. Lekarze rozkładali ręce i mówili, że niewiadomo, co to jest. Na początku choroby, gdy byłam sparaliżowana, lekarze dawali mnóstwo zastrzyków, ale w końcu machnęli ręką, że to nic nie pomaga i jest bezsensowne podawanie leków. I gdy powiedzieli, że dalsze leczenie jest bezsensowne, to wtedy zareagowałam, jak ta kobieta cierpiąca na krwotok, kiedy wydała wszystkie pieniądze na leczenie i nie było uzdrowienia i dopiero wtedy pomyślała o Jezusie: że jeśli tylko dotknie się Jego płaszcza, to uzdrowi się. Tak samo i ja: „Panie, zrób coś, użyj mnie w innym miejscu. Mówiłeś: Idź i opowiadaj ludziom. Jakże ja mogę iść? Nie mogę chodzić.” I Pan podniósł. Już mogę się poruszać. Ale jestem ślepa.

Chodzę z laseczką po ulicy. Mogę już wejść do sklepu i kupić, co mi potrzeba. Albo na rynku. Wyciągam portmonetkę, aby stamtąd wzięli pieniądze, ponieważ nie umiałam rozróżniać ani papierków, ani monet. Nikt ani razu mnie, ślepej, nie oszukał. Chwała Panu!

 

Zaczęłam się modlić. Mówię: „Panie, daj mi wzrok. Przecież ślepemu Bartymeuszowi dałeś wzrok. Ty uzdrawiałeś ślepych, kładłeś na oczy glinę, ślinę, mówiłeś „Przejrzyj” , powiedz i mi, abym przejrzała”. Wtedy usłyszałam: „Po co”?„Jak to po co? Chcę widzieć! Chcę widzieć swoje wnuki, dzieci.” Pan milczy. Mija dzień, drugi, miesiąc, drugi i trzeci. Pan milczy. Mąż pyta: „Coś powiedziała Bogu?” Mówiłam, że chcę widzieć wnuków. Chcę się poruszać, chcę być podporą dla ciebie. – „To nie dla Boga. Zacznijmy modlitwę, razem. Będę cię pokrzepiał.” I zaczęliśmy się modlić razem. Wtedy Pan zadał pytanie memu mężowi: „Po co?” A ja się modlę: „Panie, ja tak osłabłam. Chcę czytać Twoje Słowo! Jestem zależna od ludzi. Jeden przyjdzie – poczyta, inny mówi, że nie ma czasu. Panie, bardzo osłabłam w wierze. Chcę czytać Twoje Słowo!” Pan nic nie powiedział.

To było w Niedzielę, przed Wielkanocą, w 2007 roku. Jak zwykle mąż przywiózł mnie do cerkwi. Posadził, kazanie jest o ślepym Bartymeuszu. A ja to przyjęłam do siebie. I kiedy kaznodzieja powiedział słowa Chrystusa „Przejrzyj!” – ja otworzyłam oczy. Wiecie, niewidomi chodzą w czarnych okularach, ponieważ ślepe oczy się kręcą, latają na wszystkie strony, widok jest nieprzyjemny. I kiedy usłyszałam „Przejrzyj!”  – zobaczyłam światło!

 

O.Golikowa: Pani po raz pierwszy od 7 lat zobaczyła światło? Jak to nastąpiło?

T.B.: Kiedy kaznodzieja czytał słowa: „Co chcesz, abym ci uczynił?”-  Bartymeusz odpowiedział: „Przejrzeć!” I ja też na głos powtórzyłam po tych słowach Jezusa: „Przejrzeć!” A potem usłyszałam słowa: „Przejrzyj!” I otworzyłam oczy – światło! Zerwałam okulary. Przez kopułę w naszej cerkwi wpada światło, takie jasne, ostre. Przymknęłam oczy – światło było zbyt silne. Potem znów otworzyłam oczy i zakrzyczałam na cała cerkiew: „Ja widzę! Widzę!” Kaznodzieja umilkł i pyta: „Co widzisz?” – „Ciebie widzę!” Zeskoczył z podwyższenia, podszedł do mnie i pyta: „A krawat jakiego koloru?” Mówię: „Żółty”. I wtedy on wykrzyknął: „Alleluja!” Wziął mnie za rękę, wyprowadził do przodu, wziął Biblię. Zorientowałam się, że widzę tylko jednym okiem. Przecież prosiłam Pana Boga: „No, jeżeli nie można dwa, to daj mi chociaż jedno, no, daj pół oka, Panie. Żebym tylko mogła czytać.” Kiedy kaznodzieja otworzył Biblię, to doszło do mnie, że widzę tylko jednym okiem, ale widzę i zaczęłam czytać.

Tatiana B. pokazuje kieszonkowe wydanie Biblii o małym druku i mówi: „Popatrzcie na to pismo!” To jest moja kieszonkowa Biblia, nigdy się z nią nie rozstaję. I ten oto druk czytam.

 

O.Golikowa: Druk bardzo mały. Muszę się przyznać, że miałabym trudności z czytaniem, mam Biblię swoją dużego formatu, z dużymi literami (leży przed nią, na stole).

T.B.: Kiedy usiadłam, to mąż mówi: „Jestem taki szczęśliwy, że widzisz.” A ja mówię: „Tak, ale tylko jednym okiem i to jeszcze górną częścią oka.” Mąż mówi: „Dlaczego prosiłaś o jedno oko? Trzeba było o dwa prosić!”

Przyjaciele! Proście, fałszywa skromność przed Bogiem jest do niczego. Proście, a będzie wam dane! A jeżeli nie otrzymujecie, to znaczy, że niedobrze prosicie. Nie dla dobra prosicie. Wtedy nie otrzymujecie. Ale Pan i tak odpowiada.

 

Po 4 miesiącach widziałam już dobrze dwoma oczami. Ale Pan nie czekał na te cztery miesiące. Następna niedziela była Wielkanocna, a jeszcze na następny tydzień po niej Pan posłał mnie do Charkowa. Pojechałam sama.

 

O.Golikowa: Jaki teraz jest pani wzrok?

T.B.: Te oto okulary mają minus 0,25 dioptrii.

 

O.Golikowa: Kiedy pani chciała anulować inwalidztwo?

T.B.: Ja nie mogę kłamać. Pan mnie uzdrowił. Muszę świadczyć i mówię: „Ja widzę!”. Posadzono mnie przed komputerem. Potem lekarz powiedział: „Tak, ona nic nie widzi”. Ja mówię: „Jak to!” A lekarz: „U mnie komputer pokazuje – ślepa!” Mówię: „Niech pan pozwoli, to poczytam Biblię” – „Tak,- mówi lekarz,- Biblii się nauczyłaś na pamięć” – Przecież nie będę widzieć, która strona”.      

 

O.Golikowa: Czy można teraz pokazać zdjęcie komputerowe pani oczu?

Na górze pokazano zdjęcie oczu normalnie widzącego człowieka, a na dole oczy pani T.B. Wyraźnie widać, że na środku jej gałek ocznych nie ma źrenic, które są widoczne na górnym zdjęciu zdrowych oczu.

T.B.: Mówię: „Przecież nie wiem, którą stronę pan otworzy. Jestem gotowa zademonstrować to na dowolnym tekście”. Ale inwalidztwa mi nie odebrano. Powiedzieli: „Sztuczki!”. Profesor, która pracuje w Klinice Fiłatowa, powiedziała: „Ja nie wiem, jak pani te sztuczki robi, ale ja wierzę swemu komputerowi!”

 

O.Golikowa: A jak się pani na dzień dzisiejszy czuje?

T.B.: Wspaniale!

 

O.Golikowa: Jakie ma pani na zakończenie słowo dla telewidzów? 

T.B.: Przyjaciele, wszystko, co jest napisane w tej Księdze – to Prawda! Wszystko do ostatniej kropki. Wszystko, co czytałam w Objawieniu Jana, widziałam na Niebiosach i w piekle. W życiu moim Pan uczynił takie cuda, które czyni i waszym życiu. On je czyni w życiu każdego z nas. Tylko się zatrzymajcie i oddajcie Mu chwałę. Wychwalajcie Go i trzymajcie Go za rękę, a On nie zostawi, On nie zostawi dziecka Swego.

Moja matka wrzuciła mnie do morza po urodzeniu, a Pan mnie uratował. Oddano mnie do domu małego dziecka, a Pan uratował. Chcieli utopić w Morzu Południowo – Chińskim, a Pan uratował. Wrzucono nas do więzienia, a Pan wyprowadził. Odebrano nam wszystko; odebrano nam wszystko, nie mieliśmy nawet zmiany bielizny. A Pan nam dał. Teraz nasz dom się buduje. Na razie żyjemy w piwnicy, ale to nasz dom. I on się buduje. Chwała Panu! Nie oszczędzajcie na jutro! Myślcie o dniu dzisiejszym! Że dzisiaj już się nie powtórzy. I kiedy odchodziłam, kiedy Pan odprawiając mnie z Niebios powiedział, że czas się przybliżył. I ciało twoje nie dozna rozkładu, jak Kościół będzie wzięty! Jutro już może nie zabłysnąć.

 

W ten sposób Bóg pokazał mi niebo i piekło po to, aby wszyscy żyjący na planecie Ziemia ludzie mogli nawrócić się, odpokutować swoje grzechy i przyjąć Pana Jezusa Chrystusa do swojego serca. Czas ostatni! Pospieszcie się wszyscy pojednać z Żywym Bogiem!!! “Oto przyjdę niebawem, moja zapłata jest ze mną, by oddać każdemu według jego uczynków” (Objawienie 22:12)

 

 

 

Olga Golikowa, prowadząca program:  

Na koniec chcę wypowiedzieć modlitwę skruchy i przywołać Jezusa Chrystusa jako swego Zbawiciela:

„Ojcze Niebieski! W Imię Jezusa Chrystusa proszę Cię, wejdź do mego życia! Panie, wejdź w życie każdego człowieka, który teraz Cię o to prosi. W Imię Jezusa Chrystusa bądź moim Przewodnikiem! Wierzę, że Ofiara Jezusa Chrystusa jest wystarczająca, abym został uratowany. Przebacz moje grzechy! Daj mi łaskę poznania wszystkiego tego, co Ty nazywasz grzechem. Żeby nie pozostać w położeniu niewolnika, kiedy Ty dajesz mu wolność. Wierzę Tobie! Wierzę Twoim Dziełom! Proszę Cię, niech Twoje Słowa w moim życiu spełnią się i staną się dobrymi dziełami. Ulecz moją niewiarę i napełnij wiarą. Błogosław mnie życiem, z nadmiarem na tej ziemi, abym mógł poznać Ciebie jako swego osobistego Zbawiciela, a w wieczności wejść w Twoje objęcia. Niech tak się stanie! Dziękuję Ci, Panie, za wysłuchaną modlitwę, przyjęte słowa, i że przyjmujesz mnie do grona Swych dzieci. W Imię Jezusa Chrystusa! AMEN ! 

————————————————

 

2. Dwa pytania Aleksandra Szewczenko do Tatiany Biełous

 

Proponuję zapoznanie się z dwoma pytaniami Aleksandra Szewczenko, prowadzącego program telewizyjny “Угол” („Kąt”) i odpowiedziami Tatiany Białous. W odpowiedzi na pierwsze wypowiada ona swoją myśl: dlaczego właśnie ją wybrał Pan Bóg do tego zadania, a w drugiej jest niezwykle śmiałe stwierdzenie na temat szybkiego Przyjścia Pana Jezusa na ziemię.

 

Obie wypowiedzi pochodzą z wywiadu A. Szewczenko z Tatianą B. w USA z 2007 r.:

 

Видение ада и рая. Свидетельство на телепередаче “Угол” / Wizja piekła i raju. Świadectwo w programie TV “Угол” („Kąt”)

http://www.pronebo.info/rai/video-r/tatjana-belous-anisimova.php

 

Tatiana  Biełous: W ciągu tych lat myślę, dlaczego Pan wybrał właśnie mnie. Myślę, że z powodu grzechu, którym najczęściej grzeszyłam.

A.Szewczenko: Co to?

T.B.: Kłamstwo duszy. Sama dla siebie jestem święta. Nie będę obcować z tą siostrą (w wierze – od tłum.), ja jej przebaczam, przebaczyłam jej. Ale ona mnie nie interesuje. Ona więcej dla mnie nie istnieje. Koniec. Tyle jest innych, z którymi obcuję. Myślę, że Pan Bóg wybrał mnie jako typowego przedstawiciela wierzących, to znaczy: wierzącego – rozumie Pan – nie dlatego, ze jestem święta, ale dlatego że moje grzechy zamaskowane były w ten sposób. W cerkwi moje dzieci siedziały w pierwszych ławkach, jak zaczęły przyjmować chrzest wodny, jedno po drugim, przecież to radość, duma, i moja pycha, moja pycha! Opuszczone oczy w dół, a w duszy całkowity brak pokory. Spowiedź – do kogo pójdę do spowiedzi? Do pastora? Ale ja tyle o nim wiem! On taki sam człowiek, jak ja. Dlatego Bóg wybrał mnie, ponieważ byłam typowym, nominalnym chrześcijaninem. Właśnie dlatego. I pokazał, ilu takich jest. Nie schowasz się. Nie schowasz.

A. Sz.: Jakie jest główne pani przesłanie od Boga po wizji w piekle? Co jeszcze jest, co można by powiedzieć telewidzom?

T.B.: Kiedy Pan odprawiał mnie na ziemię, On powiedział: „Wróć i powiedz ludziom, że czas się przybliżył. Czas się przybliżył. Ciało twoje nie ulegnie zniszczeniu, jak Kościół zostanie wzięty (do Nieba – dod. tłum.).

A.Sz.: O, nawet tak!              T.B.: Tak!

A.Sz.: Czyli dosłownie mówiąc, pani fizycznie nie umrze?             T.B.: Tak.

A.Sz.: Do przyjścia Jezusa Chrystusa na ziemię?                 T.B.: Tak.

A.Sz.: Ale to bardzo odważne oświadczenie!

T.B.: Tak. Ale to powiedział Pan Bóg. Nie ja. Ja nie zdecydowałabym się tak powiedzieć.

A.Sz.: Czyli jeżeli jeszcze bardziej ostro powiedzieć: jeżeli nagle pani umrze przed przyjściem Jezusa Chrystusa, to możemy nie wierzyć w pani świadectwo?

T.B. Tak. Wychodzi, że tak.

A.Sz.: Ile pani ma lat?

T.B.: Ja z 1947 r. Ale moja matka, ta, która mnie urodziła, ona jest Gruzinką, jej babcia – to jest zapisane w księdze rekordów Guinnessa, przeżyła prawie 149 lat. Dlatego, jak Pan uważa? Jeżeli po krwi odziedziczę gruzińskie korzenie, to przede mną jeszcze tyle samo (lat, co mam – dod. od tłum.). A jeżeli według Słowa Bożego – to ten czas już jest zupełnie bliski.

A.Sz.: Umierać pani nie zamierza?                T.B.: Tak, nie zamierzam.

A.Sz.: Zamierza pani spotkać Jezusa Chrystusa?                 T.B.: Tak.

A.Sz.: Żywa?

T.B.: Tak, w tym ciele. A kiedy Kościół zostanie wzięty, będę wzięta i ja. Ale jak trzeba czuwać! Może być i tak: ciało nie zazna zniszczenia, Kościół zostanie wzięty, a ja zostanę na ziemi… Oto, co mnie bardzo niepokoi.

A.Sz.: Jeżeli by pani się wytężyła, powiedzmy, w ciągu miesiąca czasu czy dwóch i przypomniała wszystkie szczegóły i elementy tego doświadczenia, to jak długo by pani zbierała te informacje?

T.B.: Mnie nie było 72 godziny, ale żeby to wszystko przekazać, to trzeba byłoby chyba roku czasu.

Pytał pan, czy ten przekaz jest dla ludzi wierzących, świeckich czy wszystkich. Dla wszystkich, ale więcej dla wierzących. Dlatego, ponieważ tak często my oślepiamy się, uspakajamy się, mając dobrą opinię o sobie, jakże różną od oceny Boga.

—————————————————

 

 

3. Rozmowa Arcybiskupa Eliasza Dohnala z Ukraińskiej Prawowiernej Rzymsko-Katolickiej Cerkwi na Ukrainie z Panią Tatianą Biełous w Odessie w dniu 27.11.2009 roku.

 

- ze strony http://gloria.tv/?media=50847

 

Z wprowadzenia: … Odessa, miasto na Ukrainie. Tutaj, 30.12,1991 roku Jezus na czwarty dzień wskrzesił panią Tatianę, podobnie jak wskrzesił Łazarza.

 

Arcybiskup Eliasz: W którym roku dowiedziała się pani o swojej chorobie?

Tatiana Biełous: W 1990. W 1990 roku zaczęły się u mnie bóle głowy. Były one coraz silniejsze. Jako lekarz obserwowałam symptomy, ale nie chciałam im wierzyć. Stale powtarzałam: to z przemęczenia, nie pójdę na badania. Nie szłam na badania, ponieważ bałam się potwierdzenia. W końcu postawiono diagnozę: sarkoma, rak mózgu w okolicy skroni. Tu są pozostałości (T.B. odsłania włosy, ukazując zdeformowane szwami miejsce operacji z usuniętymi kośćmi skroni).

Abp: Jakie było leczenie pani choroby po postawieniu diagnozy?

T.B.: Z początku, jak zwykle, po postawieniu diagnozy przeszłam kilka seansów chemioterapii i kilka seansów naświetlań – trzy seanse. Włosy pomyślnie opuściły moja głowę, wyłysiałam. Dlatego te, które widać teraz, to już są nowe włosy. To Pan Bóg dał mi nowe włosy i wszędzie świadczę o tym, aby ci, którzy chorują dziś na te chorobę, kto dziś traci włosy – wierzyli, że Bóg ma moc dać nowe włosy.

Abp: Jak przebiegało leczenie? Jakie zabiegi Pani przechodziła? Jakie brała lekarstwa?

T.B.: O, to trzeba byłoby zobaczyć w historii choroby. Mnóstwo! Powiem, że przy chemioterapii samych tabletek na jedną porcję – pół szklanki.

Abp: Jaka była reakcja pani męża i bliskich, kiedy dowiedzieli się o pani chorobie?

T.B.: Męża mego moja matka i siostra oskarżały nawet o okrucieństwo. Ponieważ on mówił: „Bóg nie bywa niesprawiedliwy! On nie bywa niesprawiedliwy i ja nie wierzę diagnozie”.

 

Wstawka z wywiadu A. Szewczenko z Tatianą B. w USA z 2007 r.:

Видение ада и рая. Свидетельство на телепередаче “Угол” / Wizja piekła i raju. Świadectwo w programie TV “Угол” („Kąt”)

http://www.pronebo.info/rai/video-r/tatjana-belous-anisimova.php

 

T.B.: Miałam raka mózgu, czwartego stopnia w stadium rozkładu. Umierałam. Patrze na dokumenty i widzę, że zostało mi 15 do 20 dni życia. Przyjechałam do domu, a Sławik (mąż) pyta: „I co, dostałaś wyniki?” Mówię: „Tak. Za 15 dni jesteś wdowcem. Popatrz, obrzęk objął całe czoło. Widzisz przerzuty? (ros. метастазы – od A.L.).” Wie Pan, kiedyś Bóg mi powiedział, że da mi podporę w życiu. Tą podporą jest mój mąż. Dlatego on powiedział: „Ja nie wiem, co tam nawypisywali twoi lekarze, chcę wiedzieć, co powie Bóg!”. I pojechaliśmy do cerkwi.

A.Szewczenko: Co powiedział Bóg?

T.B.: Bóg powiedział: „Będzie żyć”. I mąż przyjął to sercem.

 

Ponownie rozmowa z Arcybiskupem Eliaszem:

 

Abp: (do widzów) Pani Tatiana znów podkreśla wiarę swego męża.

T.B.: I kiedy mi powiedziano, że życia pozostało mi nie dłużej niż miesiąc i żeby rodzina się przygotowywała, on powiedział: „Nie”. I Bóg dał mu widzenie, że ręce chirurga prowadzą ręce Boga. Mąż powiedział, że powinnam iść na operację. Nalegał i, oczywiście, ponieważ on tak silnie nalegał, to wzięli mnie na operację. Odbyła się ona w 411 wojskowym medycznym szpitalu klinicznym w grudniu 1991 roku. Były to ostatnie dni roku 1991.

Abp: O której zaczęła się operacja?             T.B.: O 10-tej rano

Abp: Kto Panią operował?                           T.B.: Operował mnie profesor Siemienczenko

Abp: Żyje jeszcze?

T.B.: Nie. Po roku od tych wydarzeń odszedł do wieczności.. Ale on nawrócił się. Po tym, co się ze mną stało, profesor się nawrócił. Gdy go wspominam, zaczynam płakać. Dlatego, ze nikt nie chciał mnie operować, raka w stadium rozkładu. Mężowi mówili: „Po co ci to, przecież jej zostało kilka dni życia”. A on mówi: „Nie. Pan jednak powiedział, że będzie żyć i tak będzie”.

Abp: Przed nami współczesny wojskowy szpital w Odessie.

Lekarz ze szpitala: Tak, to było tu, u nas.

T.B.: Tak. Było to w drugim budynku.        Lekarz: Tak, tak

 

Kamera pokazuje budynek szpitalny

Abp: W tym budynku odbyła się operacja Pani Tatiany

 

Wstawka z wywiadu A. Szewczenko z Tatianą B. w USA z 2007 r.:

Видение ада и рая. Свидетельство на телепередаче “Угол” / Wizja piekła i raju. Świadectwo w programie TV “Угол” („Kąt”)

http://www.pronebo.info/rai/video-r/tatjana-belous-anisimova.php

 

A. Szewczenko: Pani wiedziała, co będą Pani robić?

T.B.: Tak. Trepanację czaszki.

A.Sz.: Co to jest?

T.B.: To rozcięcie czoła i usunięcie guza. Postanowiono usunąć guz główny, a przerzuty (ros.- „метастазы) na razie nie ruszać. Ja wszystko to widzę. Wszystko kontroluję. Kiedy anestezjolog powiedział: „Ciśnienie spadło, puls niewyczuwalny”, mówię: „Kogo oni operują? Z jakiego powodu? Dlaczego jestem w tak niewygodnej pozycji, patrzę z góry?” Rozumie, Pan? Wyszłam z ciała, nie zauważywszy tego. Byłam obok lekarza. I kiedy zobaczyłam, kogo operują, czyja głowa jest rozcięta, (te włosy wyrosły mi już teraz), zobaczyłam twarz – zobaczyłam, że to jestem ja. Byłam zmieszana. Takie coś nie może być! Popatrzyłam na siebie: „To ja, to jestem ja!” Dopiero teraz zrozumiałam, że umarłam. Umarłam. A tu idzie reanimacja: „Od stołu! Włączyć!” – słyszę, co mówią chirurdzy. Widzę, jak moje ciało drga od silnego wyładowania prądu elektrycznego, a mnie jakby ktoś liną próbuje wciągnąć do mego ciała.

A.Sz.: „Pani duch wracał do ciała?”    

T.B.: Tak. Ale ja nie chcę. Opieram się, nie chcę. Profesor spojrzał na zegarek na ręku i mówi: „Koniec. Dalej nie ma sensu. Czas minął. Bierzcie krew, potrzebna żywym. Kto powie jej mężowi?”.  – „Oczywiście,- mówię,- ja powiem!”. I wyszłam na korytarz.

A.Sz.: Profesor zapytał: kto powie mężowi?

T.B.: Tak, ja mu odpowiadam, że oczywiście, ja powiem. Ale on pytał nie mnie, on mnie nie widział.

A.Sz.: Rozumiem.

T.B.: Kiedy wyszłam na korytarz, mąż i jeszcze dwaj bracia z cerkwi klęczeli i modlili się. Podeszłam do niego i mówię: „Sławek, ja żyję”. On podniósł oczy, ale mnie nie widział. Wyszedł profesor i powiedział: „Nie jesteśmy bogami. Uprzedzaliśmy was. Ona umarła.” Mąż mój wstał z kolan i powiedział: „Nieprawda! Nieprawda! Bóg nie może kłamać!”. Bóg powiedział: „Ona będzie żyć! A więc ona jest żywa”. A ja stoję i zgadzam się: „Oczywiście, jestem żywa.” Ale oni mnie nie widzą, ani mąż, ani profesor, nikt mnie nie widzi. Było mi tak przykro, że mnie nie widzą. Wtedy mówię: „Nie będę z wami stać, pójdę dalej”. Wiedziałam, że muszę iść. Przy czym wiedziałam, że idę do domu, gdzie powinnam być.

 

Ponownie rozmowa z Arcybiskupem Eliaszem:

 

Słowa Arcybiskupa: W piątek, 27 grudnia 1991 roku podczas operacji, jaką wykonywał profesor Siemienczenko pani Tatiana umarła.

 

Abp do męża T.B.: Jak pan przyjął śmierć Pańskiej żony?

Mąż T.B.: W piątek powiedzieli mi, że żona zmarła. Nie to, że nie wierzyłem, ale nie byłem w stanie w to uwierzyć. Nie odbierałem tego. Po prostu nie udało mi się w to uwierzyć. Pamiętam, gdy ona zmarła, pamiętam dobrze, jak mi to powiedzieli, że ona zmarła, ale tego beznadziejnego smutku, jaki człowiek powinien mieć, kiedy mu ktoś bliski umiera, u mnie nie było. Nie odczuwałem tego. Pan Bóg powiedział: „Będzie żyć!” I ja to przyjąłem. Dlatego tego faktu nie przyjmowałem

Abp: A oficjalny dokument lekarski o pani śmierci był?

T.B.: Był wydany. Było wydane zaświadczenie o zgonie.

Abp: Ale skasowali?

T.B.: Tak. Żeby otrzymać zaświadczenie o zgonie musi być zdany paszport. Kiedy wróciłam, to żeby otrzymać paszport, trzeba było oddać zaświadczenie o zgonie. Byliśmy w takim stanie, teraz łatwo pójść i zrobić kserokopię, a w 1991 roku ksero nie było. I nikomu do głowy nie przychodziło. Próbowaliśmy robić kopię, ale żaden notariusz jej nie poświadczył. Mówili, że to bzdury. I porzuciliśmy tę sprawę. Niepoważnie uczyniliśmy. Myślę, że jeżeli zwrócić się do archiwum, to powinno to zaświadczenie tam być. Obecnie otwiera się archiwa KGB, że myślę, że i ono się znajdzie. Na podstawie oddanego zaświadczenia o śmierci wydano nowy paszport.

Abp: tego samego dnia trup został przewieziony do kostnicy i rozpoczęto sekcję. Jak długo było ciało pani w kostnicy?

T.B.: 72 godziny. Tak zostało zarejestrowane.

Abp: Cięli brzuch?

T.B.:  Tak, i brzuch, i klatkę piersiową, i głowę. Dlaczego tradycyjnej sekcji na mnie nie dokonywano? Ponieważ będąc studentką instytutu, ja swoje ciało zapisałam studentom instytutu medycznego. Dlatego ciało wydano studentom. Oni na trupach uczą się przeprowadzać operacje. I oto na mnie uczyli się przeprowadzać operacje. Ślady pozostały na ciele. Dziękuję Bogu za studenta miernej klasy (dwójkowicza) dlatego, że gdyby był student – prymus, to on by usunął połowę moich narządów. A tak, dzięki Bogu, usunięto mi tylko narządy miednicy małej. Ale bez nich świetnie żyję. Chwała Panu! Dlatego lekarze, kiedy patrzą, nie znając mojej choroby, mówią: „A dlaczego pani to usunięto? Albo tamto”. Mówię tylko: „Nie pytajcie mnie o to”.

Abp do męża T.B.: Jak pan spędził te trzy dni po śmierci żony? Przeżywał? Modlił się? Był smutny?

Mąż T.B.: Modlić się – to naturalny stan chrześcijanina. Ale rozpaczy u mnie nie było. Modliłem się: „Panie, ja wiem, że Ty wszystko możesz! Ja Tobie wierzę!” Przez te trzy dni nie miałem rozpaczy. A kiedy w poniedziałek dowiedziałem się o jej wskrzeszeniu, to też, jakiejś Bożej radości, wstrząsu, nie miałem.

T.B.: W przygotowaniach do pogrzebu on nie brał żadnego udziału. Dlatego przyjęto, że postradał zmysły.

Abp: Chciałem jeszcze zapytać o pana wiarę. Czy pan sam się modlił, czy razem z innymi? Czy oni sami się modlili?

Mąż T.B.: Oni modlili się w cerkwi. Przychodzili też do szpitala i w szpitalu; wtedy jeszcze były czasy Związku Sowieckiego. Ale w korytarzu również, przychodzili bracia i modlili się. I naturalnie ja z nimi. I wszyscy modliliśmy się nieustannie.

 

Słowa Arcybiskupa: Śmierć i grób czeka każdego z nas. A potem są i wieczność. Pogrzeb czekałby i panią Tatianę. Jednak Pan Jezus ją do dziś od tego uchronił.

 

Dalej na filmie pokazano Arcybiskupa i Tatianę B. przed budynkiem, w którym znajdowała się 18 lat temu kostnica szpitala wojskowego nr 411 w Odessie i w której po 72 godzinach ona ożyła.

 

Słowa Arcybiskupa: W tej kostnicy na czwarty dzień 30.12.1991 roku Jezus Chrystus Swą Wszechmocą zmarłą Tatianę B. wskrzesił z martwych.

 

Dalej o swym wskrzeszeniu opowiada Tatiana Biełous:

 

… Ale usłyszałam, że jeszcze ktoś krzyczy. Otworzyłam oczy. Myślę : “Kto to może krzyczeć?”. I zobaczyłam: pokój, kafelkowe ściany. Na podłodze siedzi kobieta w białym fartuchu, fartuch mokry. Obok leży przewrócone wylane wiadro, mop do mycia podłogi. A ona siedzi i tak pokazuje ręką: “E-e, e-e-e”. Ona nie tylko krzyczy, ale i jęczy.

 

Usiadłam. Źle widziałam. Zrozumiałam: nie zaszyto mi głowy. Mówię: „Czemu krzyczysz?” . O, lepiej było nie pytać. Biedna kobieta zrobiła się biała jak ściana. Mówię do niej: “Nie bój się. Nie krzycz.” Ale ona na czworakach tak szybciutko – szybciutko, do drzwi. Wypełzła.

 

Zrobiło mi się zimno. Zaczęłam się rozglądać i zobaczyłam, że jestem przykryta tylko jednym  prześcieradłem. Na nodze zielenią brylantową napisany jest numer historii choroby. Na drugiej – imię i nazwisko oraz data śmierci. Wiedziałam, jak się postępuje z umarłymi. Jestem lekarzem. Spędziłam nie jeden dzień w kostnicy, kiedy zdawałam egzaminy z anatomii i chirurgii. „Ale dlaczego tu jestem?” – pomyślałam. Przecież dopiero co byłam na Niebiosach. Ach, tak, Pan powiedział: “Ty wrócisz”. “Co robić dalej? „Panie, chyba nie pozwolisz, aby cięli mnie na żywca? Zaraz będą robić sekcję”,- pomyślałam. Poczułam straszny ból brzucha. Spojrzałam w dół, zobaczyłam rozcięcie. Aha, już mnie rozcinano. Dotknęłam ręką, a krwi nie ma. „Dziwne,” – pomyślałam.

 

Usłyszałam krzyk, ruch za drzwiami, drzwi się otwierają, i wchodzi chirurg, który mnie operował. Machał ręką przed sobą: “Nie, nie, nie, to niemożliwe. To nie – mo –żli –we” – ściszył głos i zamarł – zobaczył mnie. Potem mówi: “No, połóż się. Jesteś martwa.” Owinęłam się w prześcieradło i mówię: „Jestem żywa.” On mówi: “Żywa. Spójrz na swoje ręce, żywa. Szybciutko kładź się.” Mówię: “Nie położę się. Tam zimno”. Spojrzałam na swoje ręce: no tak, trupie plamy. Granatowe, prawie czarne paznokcie paliczków. Przez umysł przelatuje: „No tak, krew z rozcięcia nie wyszła, a więc już skrzepła.”- “Nie, – mówię. – „Pan nie ma racji, doktorze. Pan nie ma racji. Ja żyję. Wróciłam.” Ten profesor kiedyś uczył mnie. Mówi: “Z tobą zawsze były problemy. Ale taki problem … I co teraz z tobą robić?” A ja trzymam moją głowę -głowę, gdzie nie ma kawałka czaszki i mówię: „Chyba trzeba zaszyć”. – “No tak, zaszyć”, - powiedział profesor i wyszedł. „No, dobrze, przecież nie porzuci on mnie tutaj” – myślę.

 

Po pewnym czasie za drzwiami zaczęło się jakieś zamieszanie. Weszli dwaj sanitariusze z noszami – wózkiem na kółkach i zaczęli się kłócić między sobą: kto wózek podstawi, kto będzie trzymał za głowę, kto za nogi; a jeżeli umarlak się rzuci; a może to wampir – ugryzie i wypije całą krew. Mówię do nich: „”Ja nie gryzę. Nie jestem wampirem. A w ogóle, to jestem chrześcijanką. Rozumiecie?” – “Nie.”

 

Popchnęli wózek, który uderzył w stół i stanął skośnie, i pokazują mi na migi (ze mną oni nie rozmawiali, tylko ze sobą, każde słowo przeplatając niecenzuralnym wyrażeniem): że mam przesiąść się na wózek sama. Mówię: „Dobrze, ale odwróćcie się”, ponieważ jest napisane w Słowie Bożym: „Nie odkrywaj nagości swojej”. Wykonali to chętnie, ponieważ mało przyjemne jest patrzenie na umarłego. Wyszli na korytarz – a jeżeli w chwili, gdy odwrócą się oni plecami do mnie, ja rzucę się na nich (że tak myśleli, to oni już później mi opowiadali, kiedy mnie wypisywano ze szpitala). Bardzo się obawiali podstawić plecy. Przesiadłam się na wózek. Zajrzeli i znów zaczęły się targi: kto, dokąd będzie wiózł. W końcu ktoś nakrzyczał na nich i powieźli mnie po korytarzach. Wieść rozniosła się po korytarzach. Dowieziono mnie do Chirurgii. Jak tylko skręcali w korytarz, wszystkie drzwi się otwierały i wszyscy ciekawscy wyglądali, ale kiedy napotykali mój wzrok, natychmiast chowali się, zamykając drzwi. Myślę: „Niepotrzebnie się boją – przecież jestem żywa.”

 

W domu trwały przygotowania do pogrzebu. Minęły 72 godziny. Było niezrozumiałe, dlaczego nie wydają trupa. “Sekcji nie było, sekcji nie było”. Wszystko jasne. Pan dopuścił te wszystkie zwłoki, ponieważ w Planie Bożym było – wrócić mnie. Chwała Panu!

 

A gdy na trzeci dzień, w poniedziałek, przyjechała moja rodzina z trumną, powiedziano im:  „Rozumiecie Państwo, taka sprawa – ciała nie ma.” – „Jak to nie ma? – dziwi się rodzina, – A gdzie się podziało to ciało.”- “Ono jest żywe. Ono ożyło.”„Dlaczego wyśmiewacie się z ludzi? – Tutaj takie nieszczęście, a wy żartujecie? Jak trup po trzech dniach może ożyć?”– krzyczała moja mama. “Może” – to mój mąż krzyczał: “Przecież mówiłem: ona wróci! I ona wróciła! Wszystko w porządku.”

 

Kiedy w domu przestawiano meble, żeby kiedy przywiozą trumnę, postawić ją na pożegnanie, mąż mówił: „Nie ruszajcie, nie ruszajcie. Tatiana przyjedzie i sama wszystko porozstawia.” A maja matka mówiła: „Doczekałam się – córka zmarła, a zięć zwariował.”

 

Biedne dzieci. Mieliśmy jeszcze dwoje niezamężnych dzieci. Troje już miało własne rodziny . A dwoje – 12 i 13 lat. Byli w domu. Biedne dzieci – wpierw im się mówi: mama zmarła, a potem: mama żyje. Ale im bardziej odpowiadał drugi wariant.

 

Dalej Arcybiskup pyta męża pani Tatiany B.:  Jak pan przyjął śmierć i wskrzeszenie swojej żony?

Mąż T.B.: Przyjąłem lekko, że zmarła, bez załamania. Nie było u mnie tych emocji. Tak samo po wskrzeszeniu. Czym to wyjaśnić? Wiarą. Nie reagowałem na to

Abp.: Jaki był pani stan po wskrzeszeniu?

T.B.: Plamy trupie, takie ciemno fioletowe plamy z pęknięciami na nich, świadczącymi o rozkładzie ciała. Ciało odnawiało się bardzo długo, najdłużej oczy. Były koloru ciemno brązowego. Kiedy ożyłam, próbowali pobrać krew, ale była skrzepnięta i było niemożliwe, aby ja pobrać. Dopiero po kilku godzinach można było ją pobrać strzykawką. Podczas badania okazało się, że nie ma ani jednego żywego erytrocytu (krwinki czerwonej). Profesor był bardzo zdziwiony: „Jakże ona może mówić, nic nie rozumiem!”. I laborantka, która wykonywała analizy, odpowiedziała nie wiadomo dlaczego, po angielsku: „Nie wiem”.   

Ciało odnawiało się długo. 3 miesiące, a nawet dłużej. Plamy stopniowo znikały. Oczy. Widziałam tymi oczami, ale były one koloru ciemno brązowego, nawet tęczówka. Powiem jako lekarz, jeżeli usłyszałabym o tym wydarzeniu z boku, to bardzo bym wątpiła. Bardzo bym wątpiła. Dlaczego? Ponieważ po 5 minutach niedoboru tlenu w mózgu (tzw. głodu tlenowego) następują w mózgu nieodwracalne zmiany. Dlaczego nie wykonuje się ożywiania, przywracania do życia? Martwego można ożywić i po 10 minutach. Można ożywić, ale będzie to człowiek roślina, odnowią się funkcje życiowe, a mózg będzie martwy. Człowiek już nie będzie człowiekiem. Będzie jak roślina, jak kabaczek na grządce. Dlatego nie wykonuje się ożywiania człowieka po 5 minutach.

Ale po przeżyciu tego wszystkiego mówię: „Panie, jesteś Wielki! Ponieważ nawet sobie bym nie uwierzyła. A ja wierzę tylko Tobie!” 

 

Na tym kończy się wywiad Arcybiskupa z Tatianą Biełous i prawie przez godzinę Abp wygłasza nauki o wierze chrześcijańskiej, Jezusie Chrystusie, Jego nauczaniu, zbawczej misji i odpiera zarzuty o sekciarstwo Cerkwi, której przewodzi. Nie pada już ani jedno słowo na temat pobytu Tatiany B. w raju i piekle ani o jej drodze krzyżowej z mężem po 7 krajach świata.

Źródło: gazetawarszawska.pl

 

 

Opublikowany w Ciekawe, Proroctwa | Otagowane: , | 122 Comments »

Ostrzeżenie wkrótce przyjdzie na całą ludzkość

Posted by Dzieckonmp w dniu 8 Listopad 2013


Wstawiam po angielsku. Tłumaczcie sobie translatorem, Kto zna język niech wstawia w komentarzach.

Are the end times coming upon us?

The great Purification that is (soon) to come for all of humanity
As I write this, an alleged mystic that I personally know is deathly ill—She is bedridden and has lost so much weight that sadly she currently weighs approximately only 50 pounds; from a original normal weight of approximately 175 pounds. She has been completely bedridden since May 5, 2010–that is, for 3-1/2 years.

Over the years God has allegedly revealed to her many things concerning the future of the Church and the future of the world–prophesies that are often referred to as „The End Times” or „Great Warning”. She was told by God to reveal these apocalyptic events, so encouraged and guided by her priest-spiritual director she obeyed and did as she was told. The majority of those who knew her and her life came to believe; but others have scorned and culminated her, along with the alleged prophesies that were revealed to her. And before I go any further with this I must state that I will not reveal her identity here, because I „know” that I am not to do so. For sure, some remarkable events have surrounded her. Yet this author endeavors to be cautious, prudent, discerning and always in communion with the Catholic church. But I know that it can be that one can look someone in the eyes and „see” truth, sincerity, the love of God….

And so it is that I spent literally years studying and reflecting in a spirit of prayer upon the events of her life and the revelations and prophesies that were revealed to her, and having done so I eventually came to the following conclusion:
IF–and this is a very big „IF”– what has been revealed to her is of God, and is therefore true, then ALL PEOPLES OF THIS EARTH WILL SOON UNDERGO A DIVINE PURIFICATION BY THE EXPRESS WILL OF GOD THAT WILL BE NOTHING LIKE THE EARTH HAS EVER EXPERIENCED BEFORE.
-There will be unimaginable suffering on a worldwide scale and yet at times there will be unimaginable grace and mercy: For God will punish and He will heal–for the great purification that has been prophesied is solely for the salvation of souls. It will be a series of great events on an unheard of spiritual scale.

Be assured that I don’t present such extraordinary statements simply based upon a single mystics private revelation. Throughout the years my spiritual studies have led me to many, many other mystics (though I have only met and spoken with three alleged mystics personally)–and the „fruits” of some of this research is this very website.

Essentially what I have discovered, and this definitely is no secret, is that all of the recent mystics–that is, those of the past 100 years–have all been prophesying and pointing to this end times purification that is soon coming upon humanity. The question is, when exactly is „soon”?  And the answer is that God alone knows. But many in this current day, myself included, feel that the „soon” is indeed very soon.  In fact, I have already written how God’s Purification-Warning was delayed, and the time of Mercy extended for humanity. But I can only say that at this point the mystic that I spoke of above definitely believes that the prophesied great Purification is to take place in the very near future–literally at any moment. And she certainly is not the only one. A recent poll published through Reuters announced that when people all over the world were asked, one in seven (that is, 15%) of the earths population today feel that the end of the world–or at least the end of the current epoch, is coming. Why such a large percentage? Are souls throughout the world being enlightened concerning what is to come? Time will tell, as the popular saying goes.

And for those interested in this subject of the End Times, I would like to suggest a new book that I just read entitled „The Signs of the Times, the New Ark, and the Kingdom of the Divine Will”  by Kelly Bowring (Two Hearts Press, 2013). Using only Church approved/recognized sources, the author has compiled an excellent treatise of End Times prophesies and events, along with what they mean for all of us, and what should be our spiritual preparation, understanding and mindset for these upcoming times.

In closing one thing is for sure: If what is prophesied concerning the Warning or Great Purification by the many recent Mystics of the Church comes to pass in our present days, then we are all in for the most unimaginable sufferings, and also the most unimaginable graces. 

-May Jesus pour out His most precious blood upon all of humanity. Lord Jesus crucified, have mercy upon us!

Źródło: http://www.mysticsofthechurch.com/2013/11/are-end-times-coming-upon-us.html

Link do tłumaczenia translatorem

http://translate.google.com/translate?hl=pl&sl=auto&tl=pl&u=http%3A%2F%2Fwww.spiritdaily.com%2F

Opublikowany w Apokalipsa, Proroctwa | Otagowane: , , , | 126 Comments »

OTO NADCHODZI JEZUS CHRYSTUS NA OBŁOKACH, W CHWALE

Posted by Dzieckonmp w dniu 7 Listopad 2013


W orędziach ks. St. Gobbiego.  „Do Kapłanów, umiłowanych synów Matki Bożej” ,Matka Boża odpowiada jednoznacznie że orędzia te dotyczą  końca czasów. Zapowiada i przygotowuje powrót  Syna Jezusa w chwale.
Matka Boża nie ogranicza się jedynie do stwierdzenia, że zbliża się czas zapowiedziany od dawna w Piśmie Świętym. Chcąc przekonać o tym wszystkich wątpiących
w sposób systematyczny wyjaśnia nam, że….

CZY POWRÓT JEZUSA JEST BLISKI?
     Na to pytanie Matka Boża odpowiada jednoznacznie w większości Orędzi. Tak mówi o Swej „błękitnej książce”: „To jest orędzie apokaliptyczne. Dotyczy ono końca czasów. Zapowiada i przygotowuje powrót Mojego Syna Jezusa w chwale” (520d).
Matka Boża nie ogranicza się jedynie do stwierdzenia, że zbliża się czas zapowiedziany od dawna w Piśmie Świętym. Chcąc przekonać o tym wszystkich wątpiących, w sposób systematyczny wyjaśnia nam, że…

POWRÓT JEZUSA JEST BARDZO BLISKI!
     Radosne zapewnienia Maryi przewijają się przez Jej wszystkie orędzia: „Bliski jest teraz Jego chwalebny powrót. Nowa światłość i wielki ogień odnowią ten świat” (189). „Pragnę zwiastować dziś wszystkim Moim dzieciom radość: bliski jest już czas Jego chwalebnego powrotu!” (369)
W związku z tym że dzień ten jest bliski, Maryja zachęca nas do czuwania razem z Nią: „Czuwajcie ze Mną w oczekiwaniu w tych ostatnich czasach waszej bardzo długiej Wielkiej Soboty. Bliska jest bowiem chwila, kiedy Mój Syn Jezus powróci na obłokach Niebieskich – we wspaniałości Swej Boskiej Chwały” (423j). Już wkrótce zakończy się obecny czas cierpienia: „Zapomnijcie o krwawej przeszłości. Niech zamkną się głębokie rany tych bolesnych czasów oczyszczenia i wielkiego ucisku, bo wasze wybawienie jest bliskie” (465i). „Nadchodzi godzina, w której zmartwychwstały Jezus – który wstąpił na Prawicę Ojca – powróci do was na obłokach niebieskich, w blasku Swej Boskiej chwały, i doprowadzi do doskonałego wypełnienia Swe dzieło Odkupienia” (517j).
W słowach Maryi nie ma wahania. W każdym okresie roku, z okazji różnych świąt, wciąż powraca ten najważniejszy temat: „Dziś zwiastuję wam radość wielką, która będzie udziałem wszystkich: Pan Jezus, którego w tę noc kontemplujecie w żłóbku – słabego, małego, płaczącego, zdanego na łaskę wszystkich – ma właśnie powrócić w blasku Swej Boskiej chwały” (534r).

PRZEŻYWAMY WŁAŚNIE DRUGI ADWENT I BLISKIE DRUGIE BOŻE NARODZENIE
     Maryja porównuje drugie przyjście Jezusa do Jego pierwszego pojawienia się na świecie, stąd czas obecny nazywa drugim Adwentem: „Drugie Boże Narodzenie jest bliskie. Ze Mną przeżywajcie decydujące chwile drugiego Adwentu – w wierze, na modlitwie, w cierpieniu przyjętym i przenikniętym światłem, w oczekiwaniu na bliskie nadejście wielkiego Dnia Pańskiego” (279k).
Jakże często określenie takie pojawia się w papieskich przemówieniach! Czyż zresztą cała historia chrześcijaństwa nie jest nieustannym oczekiwaniem na powrót Zbawiciela? W czasie każdej Ofiary Eucharystycznej wciąż na nowo powtarzamy słowa: „Głosimy śmieć Twoją, Panie Jezu Chryste, wyznajemy Twoje zmartwychwstanie i oczekujemy Twego przyjścia w chwale.” Maryja pragnie zwiastować nam wielką radość: nasze oczekiwanie wkrótce się zakończy.
     „Jego drugie Boże Narodzenie jest właśnie u waszych drzwi. Otwórzcie więc wasze umysły na Niebiańskie Głosy, które – na tyle różnych sposobów i przez tyle znaków – mówią wam, że bliski jest Jego powrót. W tę Świętą Noc gromadzę was, abyście czuwali ze Mną przy małym Dziecku, tak potrzebującym miłości. W tę Świętą Noc zapraszam was do otwarcia waszych serc i umysłów na przyjęcie radosnej zapowiedzi: bliskie jest drugie Boże Narodzenie” (342).
     „Wchodzicie teraz w wydarzenia, które przygotowują was na drugie Boże Narodzenie. Zbliżacie się do chwili chwalebnego powrotu Chrystusa. Nie pozwólcie więc, by ogarniał was lęk lub smutek, próżna ciekawość lub bezużyteczne niepokoje” (415n).

DZIESIĘĆ DECYDUJĄCYCH LAT
     Skoro czas przyjścia Jezusa jest tak bliski – jak zapowiada to nam Niebieska Matka – trzeba się przygotować na Jego przyjęcie przez uporządkowanie własnego życia, przez wzmocnienie wiary. Maryja tego właśnie pragnie. Taki jest cel przekazywania Orędzi ks. Gobbiemu i utworzenia Ruchu Maryjnego. 18.09.1988 r. powiedziała wyraźnie: „To jest okres dziesięciu lat. To dziesięć bardzo ważnych lat. Dziesięć decydujących lat. Proszę was o spędzenie ich ze Mną, wchodzicie bowiem w końcowy okres drugiego Adwentu, który prowadzi was do tryumfu Mego Niepokalanego Serca w chwalebnym przyjściu Mojego Syna Jezusa” (389).
W okresie tych dziesięciu lat, począwszy od roku 1988, zgodnie ze słowami Maryi:
     – dopełni się pełnia czasów
     „Pełnia czasów w okresie tych dziesięciu lat dopełni się, jak wam to ukazywałam – poczynając od La Salette aż po ostatnie i obecne objawienia” (389d).
     – oczyszczenie osiągnie swój szczyt
     „W okresie tych dziesięciu lat oczyszczenie, które przeżywacie od wielu lat, osiągnie szczyt. Przez to wzmogą się cierpienia wszystkich” (389e).
     – zakończy się czas wielkiego ucisku
     „W okresie tych dziesięciu lat zakończy się przepowiedziany wam przez Boskie Pismo czas wielkiego ucisku, który ma nadejść przed drugim przyjściem Jezusa”1 (389f).
     – ujawni się tajemnica nieprawości przygotowana przez odstępstwo
     „W okresie tych dziesięciu lat ujawni się tajemnica nieprawości, przygotowana przez szerzenie się coraz większego odstępstwa” (389g).
     – spełnią się wszystkie tajemnice i przepowiedziane wydarzenia
     „W czasie tych dziesięciu lat spełnią się wszystkie tajemnice, które objawiłam niektórym Moim dzieciom, i spełnią się wszystkie wydarzenia, które przepowiedziałam” (389h).
     1 stycznia 1994 powiedziała: „Otwórzcie wasze serca na nadzieję, bowiem lata te są czasem przygotowania największego tryumfu Boga, który nastąpi wraz z powrotem Jezusa Chrystusa w chwale. Moje Boże macierzyństwo spełnia się dzisiaj poprzez przygotowanie drogi dla Jego chwalebnego powrotu. Jak byłam Matką pokorną i ubogą Jego pierwszego przyjścia, tak jestem Matką chwalebną i potężną Jego drugiego przyjścia do was.” (510e)

ZNAKI POWROTU JEZUSA
     Kiedy mówi się o powrocie Jezusa na ziemię – zgodnie z Jego zapowiedzią – musi pojawić się słuszne pytanie o to, czy pojawiły się już znaki zapowiadające Jego przyjście. Zapytali o nie Apostołowie: „Powiedz nam, jaki będzie znak Twego przyjścia?” (Mt 24,3) Odpowiadając im, Jezus uprzedził o wszystkich znakach Swego przyjścia (por. Mt 24,5-14). Jego wezwanie: „czuwajcie!” (Mt 24,42), dotyczy bacznego obserwowania rzeczywistości, by nie dać się zwieść fałszywym prorokom, ale też, by usłyszeć prawdziwych i dobrze przygotować się na nadchodzące wydarzenia.

ODCZYTYWAĆ ZNAKI ZAPOWIADAJĄCE BLISKI POWRÓT
     Maryja w książce „Do Kapłanów, umiłowanych synów Matki Bożej” radzi: „Trzeba dziś wielkiej ciszy, by pojąć tajemniczy plan i aby umieć odczytać przeżywane przez was znaki czasów. Zapowiadają wam one Jego bardzo bliski powrót” (318f). Odwołując się do ewangelicznych zapowiedzi Matka Boża pouczyła nas 31 grudnia 1992 o wszystkich znakach powtórnego przyjścia Jezusa. Wskazała, że pojawiają się one w naszych czasach, w których żyjemy:
     „Umiłowani synowie i dzieci poświęcone Mojemu Niepokalanemu Sercu, chciałam was pouczyć o znakach podanych wam przez Jezusa w Ewangelii, aby was przygotować na koniec czasów. Właśnie w waszej epoce mają się one zrealizować. Rok, który się kończy i ten, który się zaczyna, stanowią część okresu wielkiej udręki. Rozszerza się odstępstwo, mnożą się wojny, następują po sobie na tylu miejscach kataklizmy, wzrastają prześladowania, a Ewangelię głosi się wszystkim narodom. Nadzwyczajne zjawiska pojawiają się na niebie i coraz bliższa staje się chwila pełnego ukazania się Antychrysta” (485i).
     Z Maryją możemy odczytać znaki dawane nam przez Boga i zrozumieć „że spełnianie się tych znaków wskazuje z pewnością, iż bliski jest koniec czasów i powrót Jezusa w chwale (485).” Analiza dokonana przez Nią jest głęboko zakorzeniona w Piśmie Świętym.

ZNAKI POWROTU JEZUSA DANE NAM W PIŚMIE ŚWIĘTYM

     Pierwszy znak: rozszerzanie się błędów, prowadzących do utraty wiary i odstępstwa
     Maryja – odwołując się do Pisma Św. – mówi: „Błędy te rozszerzają fałszywi nauczyciele, słynni teolodzy, którzy nie nauczają już prawdy Ewangelii, lecz głoszą zgubne herezje – oparte na błędnym i ludzkim rozumowaniu. Z powodu tego głoszenia błędów gubi się prawdziwa wiara i rozszerza się wszędzie wielkie odstępstwo.
«Strzeżcie się, żeby was kto nie zwiódł. Wielu bowiem przyjdzie pod moim imieniem i będą mówić: Ja jestem Mesjaszem. I wielu w błąd wprowadzą. Powstanie wielu fałszywych proroków i wielu w błąd wprowadzą.»2
«Dzień ten nie nadejdzie, dopóki nie przyjdzie najpierw odstępstwo.»3 «Znaleźli się jednak fałszywi prorocy wśród ludu tak samo, jak wśród was będą fałszywi nauczyciele, którzy wprowadzą wśród was zgubne herezje. Wyprą się oni Władcy, który ich nabył, a sprowadzą na siebie rychłą zgubę. A wielu pójdzie za ich rozpustą, przez nich zaś droga prawdy będzie obrzucona bluźnierstwami; dla zaspokojenia swej chciwości obłudnymi słowami was sprzedadzą.»4 ” (485d)
     „Przepowiedziałam wam także poważny kryzys, który dotknie Kościół z powodu wielkiego odstępstwa, jakie do niego weszło poprzez coraz większe rozszerzanie błędów, przez wewnętrzne rozbicie, sprzeciwianie się Papieżowi i odrzucanie jego Urzędu Nauczycielskiego. Moje Umiłowane Dziecko – Kościół musi przeżyć godziny swej agonii i bolesnej męki. Opuści go wiele jego dzieci. Gwałtowny wiatr prześladowania spadnie na niego i wiele krwi przeleje się wśród Moich umiłowanych dzieci” (529ij).

     Drugi znak: wybuch wojen i walki bratobójcze
Maryja uprzedza: „Doprowadzą one do szczytu przemoc i nienawiść, a miłość – do powszechnego wystygnięcia. Będą się też mnożyć katastrofy naturalne, takie jak epidemie, głód, powodzie i trzęsienia ziemi. «Będziecie słyszeć o wojnach i o pogłoskach wojennych; uważajcie, nie trwóżcie się tym. To musi się stać… Powstanie bowiem naród przeciw narodowi i królestwo przeciw królestwu. Będzie głód i zaraza, a miejscami trzęsienia ziemi. Lecz to wszystko jest dopiero początkiem boleści. …ponieważ wzmoże się nieprawość, oziębnie miłość wielu. Lecz kto wytrwa do końca, ten będzie zbawiony.»5 ” (485e)

     Trzeci znak: krwawe prześladowanie tych, którzy pozostaną wierni Jezusowi oraz Jego Ewangelii i będą niewzruszenie trwać w prawdziwej wierze. Ewangelia będzie głoszona we wszystkich częściach świata
     Maryja mówi: „Pomyślcie, najmilsi synowie, o wielkich prześladowaniach, którym poddany jest Kościół, oraz o apostolskiej gorliwości ostatnich Papieży – przede wszystkim Mojego Papieża Jana Pawła II, głoszącego Ewangelię wszystkim narodom ziemi.
     «Wtedy wydadzą was na udrękę i będą was zabijać, i będziecie w nienawiści u wszystkich narodów, z powodu mego imienia. Wówczas wielu zachwieje się w wierze; będą się wzajemnie wydawać i jedni drugich nienawidzić… A ta Ewangelia o królestwie będzie głoszona po całej ziemi, na świadectwo wszystkim narodom. I wtedy nadejdzie koniec.»6 (485f)
     1 stycznia 1994 Maryja uprzedza: „Jestem szczególnie blisko Kościoła w tych ostatnich czasach, w których musi on przeżyć krwawą godzinę oczyszczenia i wielkiego ucisku. Również wobec niego musi się wypełnić plan Ojca Niebieskiego. Jest on wezwany do tego, by wspiąć się na Kalwarię swej ofiary” (510g).

     Czwarty znak: straszne świętokradztwo dokonane przez tego, który sprzeciwia się Chrystusowi, to znaczy przez Antychrysta
     Maryja mówi: „Wejdzie on do Świętej Świątyni Bożej i zasiądzie na swym tronie, każąc siebie adorować jako Boga.
     «…objawi się człowiek grzechu, syn zatracenia, który się sprzeciwia i wynosi ponad wszystko, co nazywa się Bogiem lub tym, co odbiera cześć… Pojawieniu się jego towarzyszyć będzie działanie szatana, z całą mocą, wśród znaków i fałszywych cudów, działanie z wszelkim zwodzeniem ku nieprawości…»7 «…ujrzycie „ohydę spustoszenia”, o której mówi prorok Daniel, zalegającą miejsce święte – kto czyta, niech rozumie».8
     Najmilsi synowie, aby zrozumieć, na czym polega ohyda spustoszenia, przeczytajcie to, co zostało przepowiedziane przez proroka Daniela: «Idź, Danielu, bo słowa zostały ukryte i obłożone pieczęciami aż do końca czasu. Wielu ulegnie oczyszczeniu, wypróbowaniu, ale przewrotni będą postępować przewrotnie i żaden z przewrotnych nie zrozumie tego, lecz roztropni zrozumieją. A od czasu, gdy zostanie zniesiona codzienna ofiara, zapanuje ohyda ziejąca pustką, upłynie tysiąc dwieście dziewięćdziesiąt dni. Szczęśliwy ten, który wytrwa i doczeka tysiąca trzystu trzydziestu pięciu dni.»9
     Msza Święta jest codzienną ofiarą – ofiarą czystą składaną Panu na wszystkich ołtarzach od wschodu aż do zachodu słońca. Ofiara Mszy Świętej uobecnia ofiarę, którą Jezus złożył na Kalwarii.
     Przyjmując protestancką naukę, będzie się mówić, że Msza nie jest ofiarą, lecz jedynie świętą ucztą – to znaczy tylko pamiątką tego, czego dokonał Jezus w czasie Swojej Ostatniej Wieczerzy. Zniesie się w ten sposób odprawianie Mszy Świętej. Na tym właśnie zniesieniu codziennej ofiary polega straszliwe świętokradztwo dokonane przez Antychrysta. Trwać to będzie około trzy i pół roku, to znaczy tysiąc dwieście dziewięćdziesiąt dni.”10 (485g)
     Również 13.05.1990 Maryja powiedziała: „Kościół pozna godzinę największego odstępstwa. Niegodziwiec wejdzie do jego wnętrza i zasiądzie w samej Świątyni Bożej. Mała reszta, która pozostanie wierna, zostanie wystawiona na największe doświadczenia i prześladowania” (425).
     „Kościół – Moje umiłowane Dziecko będzie uderzany, raniony, zdradzany, obnażany i opuszczany. Zostanie on doprowadzony do drzewa krzyża i do niego przybity. Niegodziwiec wejdzie do jego wnętrza, aby doprowadzić do szczytu ohydę spustoszenia, przepowiedzianą przez Boże Pisma. Nie traćcie jednak odwagi, najmilsi synowie. Niech mocna będzie wasza wiara” (510h).

     Piąty znak: nadzwyczajne znaki, które pojawią się na niebie
     Ewangelista św. Mateusz tak opisuje kolejny znak określony przez Jezusa jako znak Jego bliskiego powrotu: «Słońce się zaćmi i księżyc nie da swego blasku; gwiazdy zaczną padać z nieba i moce niebios zostaną wstrząśnięte.»11
     Maryja następująco komentuje te słowa: „Cud słońca – dokonany w Fatimie w czasie Mojego ostatniego objawienia się – wskazuje, że weszliście obecnie w czasy, w których spełniają się wydarzenia przygotowujące was na powrót Jezusa w chwale. «Wówczas ukaże się na niebie znak Syna Człowieczego i wtedy będą narzekać wszystkie narody ziemi; i ujrzą Syna Człowieczego, przychodzącego na obłokach niebieskich z wielką mocą i chwałą.»12 (485h)

     Szósty znak: zanik i brak wiary
     Maryja wyjaśnia nam: „Czytacie w Ewangelii: «Czy jednak Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?»13 Chcę was dziś zaprosić do rozmyślania nad tymi słowami, wypowiedzianymi przez Mojego Syna Jezusa. Są to słowa pełne powagi. Skłaniają do zastanowienia się i mogą wam pomóc zrozumieć czasy, w których żyjecie. Możecie jednak postawić sobie pytanie: dlaczego Jezus to powiedział? Zrobił to, aby opisać wam okoliczności, które będą wskazywać na Jego bliski powrót w chwale; aby przygotować was na Swoje drugie przyjście. Zaniknie wiara.
     Również w innym fragmencie Pisma Świętego – w Drugim Liście św. Pawła do Tesaloniczan – znajduje się jasna zapowiedź, że przed powrotem Chrystusa w chwale będzie miało miejsce wielkie odstępstwo.14 Utrata wiary jest prawdziwym odstępstwem. Szerzenie się odstępstwa jest znakiem wskazującym, że obecnie bliskie jest już drugie przyjście Chrystusa. W Fatimie przepowiedziałam wam, że nadejdzie czas, kiedy ludzie utracą prawdziwą wiarę. Oto ten czas. Obecnie doszło do tej bolesnej sytuacji, która jest znakiem przepowiedzianym wam w Piśmie Świętym:15 prawdziwa wiara zanika właśnie u coraz większej liczby Moich dzieci” (420a-e).

*
     Takiej analizy aktualnych wydarzeń i przemian dokonuje Matka Boża zatroskana o to, byśmy byli czujni i przygotowani, byśmy w tych trudnych czasach zachowali wiarę i z ufnością czekali na powrót Jej Syna. Czy ktoś może zaprzeczyć, że żyjemy w epoce pojawiania się znaków powtórnego przyjścia Jezusa – spełnienia się nadziei, którą żyły przez wieki pokolenia chrześcijan, umierając nie doczekawszy jej, pomimo brzmiącego przez wieki wołania: „Maranatha! Przyjdź, Panie Jezu!” (Ap 22,20).
     Już widać zwiastuny wypełniania się kolejnego zapowiedzianego znaku: pojawienia się Antychrysta w Kościele (2 Tes 2,4), który będzie zwodził bardzo wielu (por. Dn 11,32). Niektórzy usiłują nas zmylić, koncentrując naszą uwagę na jakimś domniemanym Antychryście po to, abyśmy nie dostrzegli prawdziwego. I tak np. niektórzy widzą Antychrysta w angielskim lordzie, podając do publicznej wiadomości jego nazwisko; wskazuje się na rzekomy znak Bestii, którym miałby być kod paskowy znajdujący się na produktach będących w powszechnej sprzedaży, zaś narzędziem Bestii dla jej panowania nad nami są… karty kredytowe! Maryja nie daje takich mylących pouczeń. Wyjaśnia, czym jest to prawdziwe apokaliptyczne znamię Bestii na ręce i na czole (Ap 13,16): posiadają je dziś ci, którzy działają i myślą tak jak Bestia walcząca z Bogiem (zob. 410).
     Maryja – przeniknięta Bożą Mądrością i posłana, by nam ją obecnie przekazać – wie dobrze, jaka jest sytuacja Kościoła. 5 sierpnia 1995 powiedziała z całą stanowczością:
     „Ujawniłam wam podstępne i diabelskie zasadzki, zastawiane na was przez masonerię, która weszła do wnętrza Kościoła i ustanowiła już ośrodek swej władzy tam, gdzie Jezus ustanowił centrum i fundament jego jedności… stanowi to część Tajemnicy Bezbożności, którą Kościół zna od chwili narodzin. Istotnie, szatan wdarł się już do kolegium Apostołów i nakłonił do zdrady Judasza, jednego z dwunastu. W waszych czasach Tajemnica Bezbożności ujawnia się w całej swej straszliwej mocy” (548mn). „W miarę zbliżania się chwili powrotu Jezusa w chwale ciemność staje się coraz gęstsza i coraz głębsza. W tej wielkiej nocy dokona się drugie przyjście Jezusa w chwale, aby zajaśniał – jak gwiazda poranna – świt nowych niebios i nowej ziemi.” (484gk)

OKOLICZNOŚCI PRZYJŚCIA JEZUSA CHRYSTUSA
     Maryja, przekazując Orędzia ks. Gobbiemu, dała nam wiele informacji dotyczących tego, jak dokona się przyjście Jej Syna Jezusa.

ZEWNĘTRZNE WARUNKI DRUGIEGO PRZYJŚCIA BĘDĄ PODOBNE DO PIERWSZEGO

     „Jego drugie przyjście podobne będzie do pierwszego, Moi najmilsi synowie. Powrót Jezusa w chwale – przed Jego ostatecznym przyjściem na sąd ostateczny – podobny będzie do Jego narodzenia w tę Świętą Noc. Godzina ta należy jednak do tajemnic Ojca.” (166e)
     Maryja wyjaśnia nam, że przed pierwszym przyjściem Jezusa i obecnie, gdy zbliża się Jego powrót, świat nie przyjmuje Boga. Jedynie mała „reszta” jest Mu wierna.
     – świat ogarnie odrzucanie Boga
     „Świat będzie całkowicie ogarnięty ciemnością negacji Boga, uporczywego odrzucania Go i buntu przeciwko Jego prawu Miłości. Chłód nienawiści na nowo spustoszy drogi tego świata. Prawie nikt nie będzie gotowy na Jego przyjście.” (166f)
     – ludzie nie będą o Nim pamiętać
     „Wielcy nie będą już nawet o Nim pamiętać, bogacze zamkną przed Nim drzwi, a Jego uczniowie będą bardzo zajęci szukaniem samych siebie i umacnianiem swoich pozycji…” (166g)
     – czy znajdzie wiarę…?
     „«Czy jednak Syn człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?» Przybędzie niespodziewanie, a świat nie będzie gotów na Jego przyjście. Przybędzie na sąd, na który człowiek nie będzie przygotowany. Przyjdzie, aby – po pokonaniu i zniszczeniu Swych wrogów – ustanowić Swoje Królestwo na świecie.” (166h)
     – przyjdzie przez Swoją Matkę
     „Po raz drugi Syn przybędzie do was również poprzez Swoją Matkę. Jak Słowo Ojca posłużyło się Moim dziewiczym łonem, by dotrzeć do was, tak Jezus posłuży się Moim Niepokalanym Sercem, aby przybyć i zapanować wśród was. To jest godzina Mego Niepokalanego Serca, bo właśnie przygotowuje się nadejście chwalebnego Królestwa miłości Jezusa…” (166ij)
     – przychodzi w ciszy i w ukryciu
     24 grudnia 1977 Maryja powiedziała, że przyjście Chrystusa już się dokonuje: „dziś – jak wtedy – to przyjście odbywa się w ukryciu.” Porównując Jego narodzenie z Jego powtórnym przyjściem na świat zachęciła nas, byśmy jak pasterze – pośród milczącego i wrogiego świata – potrafili otworzyć się na Jezusa: „Wielka cisza otaczała realizowanie się Boskiego misterium. Pośrodku nocy, gdy cisza spowijała wszystko, odwieczne Słowo Ojca zstąpiło jak rosa na świat, wzywany do przyjęcia Bożego ziarna… otwarły się serca pasterzy, którzy potrafili zrozumieć to, co zakryte jest dla wielkich. Tak powinno być przy każdym spotkaniu ze Słowem, które stało się ciałem w życiu każdego z was… Musi tak być również w czasie Jego drugiego przyjścia, gdy powróci w blasku Swej Boskości, gdy przyjdzie na obłokach niebieskich, aby ustanowić Swe chwalebne Królestwo.” (318c-d)

KRZYŻ BĘDZIE BRAMĄ JEGO POWROTU
     Matka Boża zapowiada – za pośrednictwem ks. Gobbiego, że prześladowania, krzyż i cierpienie staną się zapowiedzią i bramą otwierającą drogę Jezusowi, który przyjdzie nas wyzwolić od zła: „Zakrwawiony Krzyż, który kontemplujecie dziś w boleści, stanie się przyczyną waszej największej radości, ponieważ przemieni się w wielki Krzyż promieniejący. Krzyż promieniejący – który rozciągnie się od Wschodu po Zachód i ukaże się na Niebie – stanie się znakiem powrotu Jezusa w chwale. Promieniejące drzewo Krzyża przemieni się w Tron Jego tryumfu, bowiem Jezus wstąpi na niego, aby wprowadzić Swe chwalebne Królestwo na tym świecie. Krzyż promieniejący – który ukaże się na Niebie na koniec oczyszczenia i wielkiego ucisku – stanie się bramą otwierającą wielki i mroczny grób, w którym leży ludzkość. Zostanie ona doprowadzona do nowego Królestwa Życia, które Jezus ustanowi przez Swój chwalebny powrót.” (516mno)

 LUDZKOŚĆ OCZYŚCI SIĘ PRZEZ CIERPIENIE I KARĘ
     Ludzkość, która odeszła od Boga i coraz bardziej buntuje się przeciw Niemu, musi zostać oczyszczona na przyjęcie Jezusa. Maryja zapowiada, iż nasze oczyszczenie przez karę jest konieczne dla naszej wewnętrznej odnowy: „Ludzkość przeżyje chwile największej kary i zostanie w ten sposób przygotowana na przyjęcie Pana Jezusa, który powróci do was w chwale.” (425i) „Ogień spadnie z Nieba i ludzkość zostanie oczyszczona i całkowicie odnowiona, aby dzięki temu być gotową na przyjęcie Pana Jezusa, który powróci do was w chwale.” (529h)

ARCHANIOŁ GABRIEL ZWIASTUJE LUDZKOŚCI POWRÓT JEZUSA CHRYSTUSA
     29 września 1994 Matka Najświętsza – mówiąc o zadaniach powierzonych obecnie Archaniołom – powiedziała: „Archaniołowi Gabrielowi powierzono wielką misję ogłaszania powrotu Jezusa w chwale dla ustanowienia Jego Królestwa na świecie. Od niego przyszła niebiańska zapowiedź pierwszego przyjścia Mojego Syna na świat, on też stanie się promiennym posłańcem drugiego przyjścia Jezusa w chwale.” (528km)

MARYJA PRZYGOTUJE DROGĘ
     Ogłasza powrót Jezusa przede wszystkim sama Maryja. Nie tylko zapowiada, lecz przygotowuje Mu drogę. Stara się jak najlepiej nas przygotować na godne przyjęcie Jej Boskiego Syna w świecie, który już zupełnie Go odrzucił: „W tych czasach pozostanie w Kościele katolickim tylko mała reszta wierna Chrystusowi, Ewangelii i całej Jego Prawdzie. Ta mała reszta utworzy małą trzódkę, strzeżoną w największych głębinach Mego Niepokalanego Serca. Tę małą trzódkę utworzą ci Biskupi, Kapłani, osoby zakonne i wierni, którzy pozostaną silnie zjednoczeni z Papieżem. Wszyscy oni będą zgromadzeni w Wieczerniku Mego Niepokalanego Serca, na nieustannej modlitwie, w stałym składaniu siebie w ofierze, całkowitym oddaniu, aby przygotować bolesną drogę na drugie i chwalebne przyjście Mego Syna Jezusa.” (384i)
     „Odtąd będziecie widzieć, że Moje światło staje się coraz mocniejsze, aż osiągnie szczyt swej wspaniałości, odbijającej się we wszystkich częściach ziemi. Im bardziej rozszerzy się wszędzie niepokalane światło waszej Niebieskiej Mamy, tym bardziej ludzkość i Kościół będzie przygotowany na przyjęcie nadchodzącego Pana.” (367j)

 TRYUMF SERCA MARYI KOŁYSKĄ CHWALEBNEGO POWROTU JEJ SYNA
     Maryja ma do odegrania szczególną rolę w przygotowaniu ludzkości na przyjęcie przychodzącego powtórnie na świat Jezusa: „Jak miłość Mojego matczynego Serca była najcenniejszą kołyską w czasie Jego pierwszego Narodzenia, tak tryumf Mego Niepokalanego Serca stanie się kołyską Jego chwalebnego powrotu.” (342k)

Źródło: voxdomini.com.pl

Opublikowany w Apokalipsa, Inne Orędzia, Objawienia, Proroctwa, Znaki czasu | Otagowane: , | 102 Comments »

Nieszczęsne miasto

Posted by Dzieckonmp w dniu 28 Październik 2013


Bóg posyłał proroków w Starym Testamencie

Ale niestety, byli oni   ignorowani, ludzie w nich wątpili często zabijali.

To samo dzieje się z dzisiejszymi  prorokami.

„Jeruzalem, Jeruzalem! Ty zabijasz proroków i kamienujesz tych, którzy do ciebie są posłani. Ile razy chciałem zgromadzić twoje dzieci, jak ptak swoje pisklęta pod skrzydła, a nie chcieliście.  Oto dom wasz [tylko] dla was pozostanie. Albowiem powiadam wam, nie ujrzycie Mnie, aż <nadejdzie czas, gdy> powiecie: Błogosławiony Ten, który przychodzi w imię Pańskie”.

(Łk.13:34)

Komentarz Wiktorii.

Nie tak dawno to bylo umieszczone na naszej stronie.
“Fiasko niezauważania nadchodzenia Drugiego Przyjścia Jezusa nie jest niespodzianką, gdyż to samo było z Przyjściem Chrystusa. Tylko kilku pasterzy wiedziało o Boskim Dziecięciu, i to również poprzez prywatne objawienie im tego przez nieznajomych Aniołów, oraz kilku Magów poprzez nieznaną, cudowną gwiazdę. Żadni duchowni, Uczeni w Piśmie i Faryzeusze tego nie nie zauważyli. Podczas ofiarowania Dzieciątka Jezus w świątyni (4ta cz radosna Różańca), tylko dwoje ludzi, Symeon i Anna, rozpoznali Zbawiciela. Nie rozpoznał go nawet Kapłan, który sprawował tę ceremonię. A kiedy Jezus w wieku 12 lat pozostał w świątyni by dyskutować z doktorami prawa, żaden z nich nie rozpoznał Mesjasza. Żaden z nich! I to po trzech dniach dyskusji z Samym Bogiem!” Dzisiaj mamy to samo ¬ większość ludzi, włączając kapłanów, są duchowo niewidzący (ociemniali). Jezus mówi nam wyraźnie, że to się stanie: “Czy jednak Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?” (Lukasz 18.8)
Zniesienie przez papieża Pawła VI w 1966 kanonów zakazujących publikacji różnego rodzaju objawień bez aprobaty kościelnej stanowi zgodę Kościoła na ich łatwiejsze rozpowszechnianie, by nie tłumić dzieł Ducha Świętego pragnącego odnowić Kościół Chrystusa. To Jezus Chrystus kieruje kościołem i to On sprawił aby na ten czas te kanony zostały zniesione. Mimo to są grupy ludzi którym się nie podoba a decyzja kościoła. te grupy uważają że wiedzą lepiej co jest dobre dla kościoła. Działaniem tym sprzeciwiają się kościołowi, negują fakt że w kościele działa Duch Święty.
Grupy te które sprzeciwiają się decyzjom kościoła często atakują oczerniając wizjonerów, wyśmiewając i usprawiedliwiają swoje zachowanie tym że kościół nie uznał jeszcze danych objawień.
Przytoczę zdanie słynnego Mariologa Księdza Rene Laurentina: Gdybyśmy czekali, aż objawienie zostanie uznane przez Kościół, nigdy by się to nie stało. Gdyby nikt nie przyszedł do groty w Lourdes, nigdy by o tym nie mówiono. Gdyby tłumy nie napływały do Fatimy, dawno by o tym zapomniano i nikt by nie wiedział, że coś takiego istniało. Objawienie może zostać uznane tylko wtedy, kiedy wokół niego gromadzą się ludzie. Kościół uznał wiele objawień dzięki temu, że ludzie mieli zmysł wierzących, “sensus fidelium”.
Jak widzimy są jednostki które użyją wszelkich oszczerstw aby tylko jakieś objawienia nie zostały uznane. Osoby te zatykają uszy i wrzeszczą gdy słyszą głos osoby nawróconej. Osoby te inspirację do walki zaczerpną z dowolnego źródła, nie ważne dla nich czy szatańskiego , bo dla nich najważniejsze że to co oni postanowili (np. Orędzia z Irlandii są fałszywe) musi się spełnić i trzeba wszystkimi siłami doprowadzić do tego aby ludzie nie czytali, nie nawracali się bo przecież objawienie może zostać uznane jeśli będą dobre owoce. Bo Kościół może uznać te objawienia dzięki temu że ludzie mieli zmysł wierzących. Perfidny jest szatan który wpływa na ludzi.
A oto słowa jakie skierowała Matka Boża do Vassuli :
MATKA BOŻA w objawieniu “Prawdziwe Życie w Bogu” mówi: (18.08.94) Vassulo, tym, którzy twierdzą: «Żadne prawo kanoniczne nie zobowiązuje nas do słuchania jakichkolwiek proroctw»,[26] przekazuj następujące słowa z Pisma, które nigdy nie kłamią i mówią: «Strzeżcie się, abyście nie stawiali oporu Temu, który do was przemawia. Jeśli bowiem tamci nie uniknęli kary, ponieważ odwrócili się od Tego, który na ziemi mówił, o ileż bardziej my, jeśli odwrócimy się od Tego, który z Nieba przemawia. Głos Jego wstrząsnął wówczas ziemią, a teraz obiecuje mówiąc: Jeszcze raz wstrząsnę nie tylko ziemią, ale i niebem» (Hbr 12,25-26)
Ale kto tam baczy na Słowo Boże , co tam nie będziemy się strzec, my postawimy opór temu Słowu. My lepiej wiemy od Niego, ta idea ciągle jak widzimy ma pierwszeństwo u wszelkiej maści obrońców niewiary, oszczerców innych. Bóg wstrząśnie ziemią i zniszczy wszelkifałsz.

Opublikowany w Orędzia Ostrzeżenie, Proroctwa | Otagowane: , | 72 Comments »

 
Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Join 304 other followers