Dziecko Królowej Pokoju

Tylko Pokój

Archiwum kategorii ‘Warto wiedzieć’

Dyktatura seksu

Posted by Dzieckonmp w dniu 27/05/2012

O przymusowej edukacji seksualnej dzieci w Niemczech i katastrofalnych skutkach nauki masturbacji w przedszkolach z socjolożką Gabriele Kuby rozmawia Joanna Bątkiewicz-Brożek.

Joanna Bątkiewicz-Brożek: W swojej książce „Rewolucja genderowa. Nowa ideologia seksualności” pisze Pani o „dyktaturze seksu” i końcu chrześcijaństwa w Europie, które ma być następstwem tej dyktatury. Czy to nie przesada?

Gabriele Kuby: – Mam ze sobą świeższą książkę, zatytułowaną „Destrukcja wolności w imię wolności”. Dzisiaj przecież każdy może wszystko. Z kim chce, jak chce. Chrześcijanie zmuszeni są do milczenia w sferze seksu, bo prawo w krajach Europy i USA stanowi się wbrew naszemu postrzeganiu tej sfery. Pomijam antykoncepcję czy aborcję, ale nie wolno nam np. głośno protestować wobec homoseksualizmu, bo w 1973 r. amerykańskie towarzystwo psychiatrów ogłosiło światu, że nie jest to choroba. I zaczęło się. Nagle wszyscy o odmiennej orientacji płciowej poczuli się dyskryminowani przez heteroseksualne pary oraz Kościół i domagają się adopcji dzieci. Seks stał się bożkiem, wypaczono jego sens i piękno.

Skąd się wzięły te tendencje?

– Trzeba się cofnąć do 1968 r. To początek rewolucji seksualnej. Pokolenie ’68 zasiada dziś w instytucjach europejskich, tworzy elity władzy tego świata. Rewolucja seksualna toczy się pod kryptonimem Gender Mainstreaming, polityki genderowej.

To znaczy?

– Pod pozorem walki o równouprawnienie zrównuje się mężczyznę z kobietą, zaciera się tożsamość płciową. Aborcja urosła do rangi praw człowieka, pornografia jest normą. Słyszymy o ciągłych molestowaniach seksualnych dzieci – w latach 90. w Niemczech np. wyszło na jaw aż 15–20 tys. takich przypadków.

I nie dotyczyły księży!

– Mamy badania w Niemieckim Instytucie Młodzieżowym (Deutschen Jugendinstitut), które wykazały, że dzieci i młodzież coraz więcej nadużyć seksualnych popełniają na swoich rówieśnikach. Młodzież od 14 do 16 roku życia popełnia przestępstwa seksualne na dzieciach! A wszystko to konsekwencja uczenia młodych – mówiąc w skrócie – seksu na obowiązkowych zajęciach już w przedszkolu.

Jak to w przedszkolu?

– Edukacja seksualna jest obowiązkowa w Niemczech od przedszkola. Jest konkretny program, są podręczniki, przygotowane przez „specjalistów” zabawy.

Zabawy?

– Choćby w doktora.

A jak się w to bawi?

– Bada się specjalnie przygotowane lalki z narządami płciowymi, ale i pokazuje się na własnym ciele, gdzie, co i jak działa.

Zaraz, zaraz. Za takie rzeczy w USA idzie się do więzienia.

– U nas jest to element edukacji seksualnej. Maluchy uczą się anatomii narządów płciowych oraz jak ich używać niekoniecznie do prokreacji, a do zaspokojenia swoich seksualnych potrzeb. Ministerstwo ostatnio wydało książeczkę „ABC małego ciała. Leksykon dla dziewczynek i chłopców”. Proszę zobaczyć: rozmiar 7 na 7 cm, zmieści się więc w każdej dziecięcej rączce. I wszystko na wesoło i kolorowo. I cytat – z góry przepraszam, jeśli przekracza granice przyzwoitości – „dotykanie jąder może być rozkoszne i piękne”, „Łechtaczka znajduje się z przodu pomiędzy małymi wargami sromowymi. Dotykanie łechtaczki może dostarczyć wiele rozkoszy” albo „Prezerwatywy można kupić w różnych kolorach, rozmiarach i gustach smakowych. Dzięki nim można zapobiegać ciąży, uniknąć zarażenia się chorobami”. Do tego mamy obrazek penisa w czasie wzwodu. I ostatni cytat: „Bycie lesbijką jest dla niektórych ludzi niezwyczajne, ale to jest zupełnie normalne. Tak jak można mieć ochotę na czekoladę, tak samo kobiety i mężczyźni mogą mieć ochotę na seks z samym sobą”.

Jeszcze proszę powiedzieć, że zabawa w lesbijki jest normą w niemieckim przedszkolu…

– Prawie. Nie we wszystkich przedszkolach jest to stosowane, ale taki jest trend: rozstawia się dzieci po kątach i każe przytulać oraz uczy masturbacji.

Maluchy? Opowiada Pani bajki…

– Taka jest rzeczywistość w moim kraju.

Ja bym swojego dziecka do takiego przedszkola nie posyłała, a już na pewno nie na edukację seksualną.

– I poszłaby pani do więzienia.

Za co? Że broniłabym moje dziecko przed gwałtem na jego psychice? Przecież jako rodzic odpowiadam za nie.

– Nie do końca. Wprawdzie konstytucja Niemiec mówi, że „troska o dzieci i ich wychowanie są naturalnymi prawami rodziców i ich pierwszorzędnym obowiązkiem” (art. 6), ale na przykład w 1986 r. bawarski Sąd Administracyjny zdecydował, że konstytucyjne prawo rodziców do wychowywania dzieci jest ograniczone przez powszechny obowiązek szkolny. A ministerstwo edukacji do programu szkolnego i przedszkolnego wprowadziło edukację seksualną. Więc jest obowiązkowa. W Niemczech jako jedynym kraju w Europie jest też zakazany tzw. homeschooling, czyli nauczanie w domu. Mieliśmy taki głośny przypadek w 2006 r., rodziny Plett. Uczyli dzieci w domu, protestowali wobec programu edukacji seksualnej. Policja wtargnęła do nich, aresztowano matkę, ojcu udało się uciec z dziećmi do Austrii.

Ale dlaczego w edukację seksualną włączają przedszkolaków?

– Powołują się na antropologię: dzieci są istotami seksualnymi od narodzenia i mają potrzebę zaspokojenia seksualnego i prawo do niego. Powinny być w tym wspierane przez rodziców i wychowawców. Bo aktywność seksualna dziecka od wieku niemowlęcego jest znakiem zdrowego rozwoju psychoseksualnego.

To przecież bzdura. Jako rodzic pozwałabym takie państwo do sądu.

– W Niemczech też tak kilku odważnych myślało, skargi wnieśli nawet do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Wszystkie pozwy rodziców o zwolnienie z obligatoryjnych zajęć z wychowania seksualnego zostały odrzucone. Także te motywowane wiarą i przekonaniami. Kiedy rodzice – a było takich przypadków w ostatniej dekadzie w Niemczech kilkadziesiąt – próbowali nie posyłać dzieci na takie zajęcia, wymierzano im grzywnę, a były też przypadki pozbawienia ich praw do opieki nad dziećmi i kary ograniczenia wolności.

A co na to wszystko organizacje chroniące prawa dziecka?

– Nic. Bo niemieckie programy i prawo nie są wzięte z powietrza. Bazują na światowych wytycznych. Czytała pani „Standardy wychowania seksualnego w Europie” przygotowane przez Światową Organizację Zdrowia? Przykładowo dla przedziału wiekowego od 0 do 4 lat edukacja według WHO ma koncentrować się wokół pytań „Co daje przyjemność? Moje ciało należy do mnie”. Dla cztero- i sześciolatków program WHO przewiduje temat: „Masturbacja we wczesnym dzieciństwie. Relacje jednopłciowe. Różne koncepcje rodziny. Rozmowa na tematy seksualne”. Dzieci do 9. roku życia mają wiedzieć wszystko o autostymulacji, stosunku i antykoncepcji. Są elementy pt. „Seks w mediach” oraz „Choroby weneryczne. Nadużycia. Prawa seksualne”. Do 15. roku życia dzieci wiedzą już, co to jest polityka genderowa i płeć biologiczna. Mają zakodowane, że ochronę przed zarażeniem wirusem HIV i chorobą AIDS zapewnia używanie prezerwatywy i uprawianie seksu analnego, masturbacji. Jak pani uważnie przeczyta, nie ma w programie WHO żadnego punktu dotyczącego rodziny! Za to jest tam lista organizacji, które w Europie i w USA prowadzą i monitorują „kształcenie seksualne” dzieci i młodzieży. Niektóre z tych organizacji są aktywne już w Polsce. Ale widzę, że tym wszystkim panią zgorszyłam.

Przeraziła mnie Pani.

– Proszę zauważyć, że organizacje rzekomo stające w obronie praw dziecka mówią: „dziecko ma PRAWO do zaspokojenia seksualnego. Nie możemy ograniczać takich potrzeb”.

A co na to wszystko Kościół niemiecki?

– Początkowo pojawił się mocny opór, również ze strony Kościołów. Niestety ta walka została przegrana. Teraz nie robią one nic. Podręczniki do edukacji seksualnej do przedszkola i szkoły podstawowej zatwierdziło nie tylko ministerstwo edukacji i zdrowia, ale także Kościół katolicki w Niemczech. To jest coś, co mnie boli.

Czy to jeszcze echo słynnej deklaracji z Koningstein z 1968 roku?

– Niestety. Kościół niemiecki powiedział w niej „nie” dla encykliki Pawła VI „Humanae vitae”, „nie” dla zakazu używania prezerwatyw. To pokutuje i do dziś zarzuca się naszym biskupom, że nie mieli sił, by stanąć w obronie życia. Dlatego teraz trudno o radykalizm i jednomyślność w kwestii edukacji seksualnej. Pod tym względem aż taka rewolucja może nie czeka Polski. Wasz Kościół jest silny i na szczęście sprzeciwia się dyktaturze seksu, proponuje dobre programy i propaguje naturalne metody poczęcia, co w Niemczech jest reliktem przeszłości.

Jaka dla nas wypływa lekcja z tego wszystkiego?

– Mam pogląd radykalny w tym względzie. Ograniczyć edukację seksualną dzieci i młodzieży przez szkołę i media. Nie wpuszczać jej tam w ogóle. Los waszych dzieci jest w waszych rękach teraz. Nie przegapcie w Polsce tej chwili. Trzeba się zorganizować i nie dopuścić do zmian, jakie dopadły Europę.

A gdyby opracować dobry program?

– Scenariusz Niemiec wyglądał tak, że najpierw program edukacji seksualnej wydawał się wyważony i pro life, prorodzinny. Ale zgodnie z zasadą „daj palec, wezmą rękę”, szybko doszło do poluzowania zasad. Więc nie ma innej drogi jak radykalna. Rozmawiać z dziećmi na tematy seksu, prokreacji – to ważne, by nie oddzielać tych dwóch elementów – trzeba w domu. To jest miejsce, gdzie dziecko powinno się wszystkiego nauczyć.

Większość rodziców nie wie jak się do takich rozmów zabrać. Pani ma trójkę. Rozmawiała Pani z nimi?

– Moje dzieci są już dziś dorosłe, mają ponad 20 i 30 lat. Należałam do pokolenia ’68, tego pokolenia wyzwolenia seksualnego. Przeszłam rozwód. Nawrócenie przyszło dopiero po tym dramacie. Ale nie chciałabym dziś o tym mówić. Moje dzieci czytają moje książki. Są dorosłe – rozmowa jest inna. Żałuję, że nie miałam takiej okazji wcześniej, że moja świadomość była uśpiona. Ale uważam, że jeśli delikatnie i z miłością podejdziemy do tematu, to się uda.

Pytanie, kiedy jest na to dobry czas…

– Czas wyznacza dziecko. Wtedy, kiedy zapyta. Nic na siłę. Programy edukacyjne w Niemczech czy wymyślone przez WHO nie czekają, aż spyta. Po prostu gwałcą niewinną świadomość malucha, odbierają dzieciństwo i niszczą naturalne poczucie wstydu. A ono pokonuje się tylko w intymnej relacji miłosnej, godnej, dojrzałej, a nie przez dotykanie plastikowych organów płciowych czy naciąganie prezerwatywy na banana. Nawet Zygmunt Freud uważał, że seksualizacja dzieci przyniesie tylko szkody wychowawcze. Potwierdza to medycyna: poziom hormonów płciowych, testosteronu u chłopców i estrogenu u dziewczynek jest wysoki tylko przez dwa miesiące po urodzeniu. Potem spada, aż do okresu pokwitania. Rozbudzenie i na siłę stymulowanie go w dzieciństwie prowadzi do zaburzeń osobowości. Dzieci mają prawo być dziećmi.

Źródło: http://info.wiara.pl/doc/1161025.Dyktatura-seksu

Opublikowany w Alert, Polityka, Warto wiedzieć | Otagowane: , , , , | Komentarzy: 21 »

10 sekretów z Medjugorje na pergaminie

Posted by Dzieckonmp w dniu 25/05/2012

10 tajemnic z Medjugorje które mają być  objawione światu są zapisane na pergaminie.

Ten “pergamin” jest rzeczywiście bardzo intrygujący dla naszego ludzkiego rozumu. Jest to obiekt źródłowy z niebiańskich wymiarów wielkości arkusza zwykłego papieru przekazany w 1982 roku, który zmaterializował się w naszym świecie w kontekście objawień w Medjugorje i został przekazany wizjonerce Mirjanie  z rąk Matki Bożej. Ten pergamin  przynosi  nam opis wydarzeń które będą miały miejsce w bardzo bliskiej przyszłości życia ludzkiego, które odbędą się z inicjatywy Boga i zostaną ujawnione przez księdza na 3 dni przed wydarzeniami zgodnie ze  ściśle określonymi wytycznymi  udzielonymi przez Matkę Bożą.
Antonio Socci, znany katolicki dziennikarz, przyjaciel ojca Livio z Radia Maryja, w swej najnowszej książce “Tajemnica Medugorje” chciał zbadać tajemnicę tego “pergaminu” i udał się bezpośrednio do Niemiec, by w ten sposób uzyskać ze źródła  informacje od księdza Petara Ljubica który ma ujawnić Sekrety. Ksiądz oznajmił mu że: “Ten kawałek papieru nie jest z tego świata, przyszedł od Matki Bożej. Matka Boża przekazała go Mirjanie.” (pag.165 tej książki) .
O tym ‘pergaminie’ wiemy, że:
Treść poniższa jest w języku portugalskim gdyż nie znalazłem tłumacza z tego języka. Proszę sobie translatorem tłumaczyć lub jeśli ktoś zna ten język to proszę przetłumaczyć.
1. Foi entregue por Nossa Senhora à vidente de Medjugorje Mirjana Dragicevic Soldo em 25 de dezembro de 1982
2. Neste dia, numa Aparição que durou 45 minutos, Nossa Senhora revelou à Mirjana o último dos dez segredos e ela deixou de ter Aparições diariamente
“Quando eu recebi todos os dez Segredos, eu estava sempre com medo de que eu poderia esquecer algo. Eu não tinha certeza sobre mim para lembrar de todas aquelas datas. Isto me deu problemas o tempo todo. Então um dia, enquanto eu estava tendo a Aparição, Maria simplesmente deu-me aquilo que chamamos de uma folha, um pergaminho. Assim, todos os dez Segredos estão muito bem escritos sobre ele “. (Mirjana Dragicevic Soldo)
3. Trata-se de um objeto com a forma aproximada ou idêntica a uma folha A4 (21 X 29,7cm)
4. Ele é de origem Celeste e não é conhecido de que material é feito
5. O nome ‘pergaminho’ é uma tentativa de aproximar o objeto de natureza desconhecida com algo que conhecemos. Mas, não é um pergaminho mesmo
6. O ‘pergaminho’ não pode ser destruído.
7. Como foi Nossa Senhora que o entregou a Mirjana, então, ele passou do mundo invisível aos nossos olhos para o mundo visível (material) de forma milagrosa.
8. Tal objeto contem informações por escrito que podem ser lidas unicamente por Mirjana. Qualquer outra pessoa que o tenha em mãos não conseguirá ler o seu conteúdo.
9. As informações contidas no objeto são denominados como ‘Segredos’ e se organizam sequencialmente de 1 a 10.
10. As informações contidas no ‘objeto’ definem o evento, a data de seu acontecimento, o local onde ele se dará e duração dos eventos anunciados. Trata-se, o ‘pergaminho’ de uma realidade que expressa uma Vontade Divina, um Plano Divino do qual Nossa Senhora se faz servidora (Eis aqui a Serva do Senhor!);
11. Em certa ocasião Mirjana o mostrou para duas pessoas de seu relacionamento que ao tentarem ler o que estava escrito leram, ao mesmo tempo, no mesmo lugar, dois textos diferentes. Mas o que elas leram não era nenhum dos Segredos. Depois, Nossa Senhora pediu para Mirjana não mostrá-lo para mais ninguém;
“Era quando eu ainda vivia em Saravejo”. Mirjana relembra: “Uma prima viu o texto redigido como uma carta a alguém e minha tia viu poemas escritos no pergaminho. Eles leram dois textos diferentes num mesmo trecho ao mesmo tempo.”
12. Porém, quando chegar o momento em que deverão ser revelados os Segredos, então uma outra pessoa escolhida por Mirjana e aprovada por Nossa Senhora conseguirá lê-los no ‘pergaminho’, um por vez, dez dias antes da revelação de cada um deles.
13. A pessoa escolhida por Mirjana para ler os Segredos no pergaminho e revela-los ao mundo é um sacerdote franciscano de nome Pedro Ljubicic que, em 2012 completa 66 anos.;
14. Após Mirjana avisar ao padre Pedro sobre a data da revelação do primeiro Segredo o sacerdote receberá a graça de ler apenas aquele primeiro Segredo no ‘pergaminho’ e o sacerdote e a vidente ficarão sete dias em oração e em jejum a pão e água.
15. Três dias antes de acontecerem serão revelados ao mundo pelo sacerdote que utilizará os meios de comunicação social como TV, rádio para avisar às pessoas, à humanidade.
16. Padre Pedro não poderá revelar apenas uma parte dos Segredos, mas deverá revelá-los integralmente. Ele não pode decidir se revela apenas uma parte, porque recebeu esta tarefa como uma missão e deverá realizá-la por inteiro. Ele receberá a graça de ler os segredos um de cada vez quando chegar o momento de cada um ser revelado.
17. Após a revelação de cada Segredo padre Pedro devolverá o pergaminho para Mirjana e ficará aguardando pelo próximo Segredo quando Mirjana lhe entregrá o pergaminho novamente..
18. Os Segredos estão apresentados no ‘pergaminho’ numa sequência para fins de ordem cronológica de revelação. Mas, também tem uma ordem geográfica e de gravidade.
19. Cronológica por que serão revelados um após o outro a partir do primeiro até o décimo.
20. Geográfica por que os três primeiros ocorrerão em Medjugorje e os outros sete ocorrerão pelo mundo e na Igreja
21. De gravidade por que os dois primeiros serão avisos que confirmarão a autenticidade das Aparições, que Nossa Senhora mesmo esteve durante todos estes anos em Medjugorje e que os videntes falaram sempre a verdade. E o terceiro será o sinal visível que surgirá na Colina das Aparições (Monte Podbrdo) Este sinal que aparecerá de forma instantânea será muito bonito, indestrutível e trará alegria, conversão e cura para muitas pessoas. Todos saberão que o sinal visível é obra de Deus que o ser humano não seria capaz de criá-lo. E também sabemos que o nono e o décimo Segredos escritos no ‘pergaminho’ se referem a acontecimentos mais graves. Após o primeiro aviso, os outros se sucederão rapidamente, de forma que o tempo será curto para conversão
“O Sinal será dado para os ateus.Vocês que têm fé já tem sinais e vocês mesmos devem se tornar um sinal para os ateus. Vocês que têm fé não devem esperar pelo Sinal para se converterem. Convertam-se logo. Este é um tempo de graças para vocês. Quando o Sinal vier já será tarde. Como uma Mãe eu os aviso por que os amo. Os Segredos existem. Meus filhos, nada se sabe sobre os Segredos agora, mas quando se vier a saber já será muito tarde. Retornem à oração, nada é mais importante que isto”.
22. O conteúdo anunciado no ‘pergaminho’ é atualmente imutável. Houve uma possibilidade de atenuar-se o sétimo Segredo devido à penitência e oração de muitas pessoas após um pedido de Mirjana à Nossa Senhora. Nossa Senhora disse: “Rezem que uma parte do segredo poderá ser mudada” Numa Aparição seguinte ela disse: “O Segredo foi mudado, uma pequena parte dele, mas – disse Nossa Senhora – não é possivel mudar nada mais por que a Vontade do Senhor deverá se realizar”

23. A Mensagem principal de Medjugorje é de esperança e estes fatos não são revelados para assustar ninguém, mas ao contrário, eles revelam a presença muito próxima de um Deus amoroso que cuida de seus queridos filhos e que deseja sempre ajudá-los a reencontrar o caminho. A Mensagem é de esperança por que Nossa Senhora já disse: “Ao final o meu Imaculado Coração triunfará”. Porém, devem temer pelo seu futuro aqueles que vivem como se Deus não existisse ou que O desprezam e rejeitam pelas suas atitudes e opções.

24. Ninguém deve ficar esperando pela revelação dos Segredos para começar a acreditar e viver a Mensagem de Medjugorje. O tempo que estamos vivendo antes da revelação dos Segredos é o tempo oportuno para a conversão. Devemos estar preparados para nos encontrarmos com Deus hoje. A melhor maneira de compreendermos estes fatos é vivendo integralmente e com amor tudo aquilo que Nossa Senhora nos pede.
25. Existem pessoas que têm dificuldades para acreditar nestes fatos, porém, para quem tem fé não há nada de estranho . Pois, quem neste mundo foi chamado para regular o poder de Deus? Não afirma a Palavra de Deus que ” A Deus nenhuma coisa é impossível”. (Lc 1,37). Será que ao reafirmarmos em todos os domingos a nossa fé durante a Santa Missa que “Creio em Deus Pai todo Poderoso” que , de verdade, não cremos nesta afirmação? Não foi, então, o Deus que proclamamos Todo Poderoso, Criador do Céu e da Terra, que destinou este objeto para o nosso tempo? Seria difícil para Deus fazer isto? Não é Ele o mesmo Deus que abriu o mar vermelho, que entregou as tábuas da lei a Moises, que realizou a encarnação de Jesus Cristo no seio virginal de Maria, que realizou pessoalmente dezenas de milagres quando do tempo de vida pública de Nosso Senhor e Deus Jesus Cristo (curou surdos, mudos, cegos, paralíticos, ressuscitou mortos, multiplicou pães e peixes) ? Não é Ele também que possibilita a Sua presença real na Eucaristia diariamente milhares de vezes onde quer que esteja sendo celebrada uma Santa Missa? Não foi Ele que realizou o milagre Eucarístico de Lanciano, que fez aparecerem as chagas nas mãos do Padre Pio e que realiza tantos outros milagres ao longo da história? Por que seria dificil para Deus materializar este objeto com os 10 Segredos escritos nele? Mirjana disse o motivo que era a dificuldade pessoal de ela guardar todas aquelas datas.
26. Os números são bíblicos. 10 Segredos. Depois dividem-se em dois grupos 3 + 7. Os 3 primeiros também são 2 + 1 ocorrerão em Medjugorje sendo que os 2 primeiros são advertências e o 3º o sinal vísível. Os 7 finais ocorrerão na Igreja e pelo mundo.
27. Depois, algo ainda interessante é que é sumamente importante que os Segredos estejam escritos e que serão lidos e anunciados por uma outra pessoa, por um sacerdote. Pois, se assim não fosse, poderíamos dizer que se trata de imaginação de Mirjana, que ela está inventando ou delirando. Trata-se de uma prova material que serve para dar consistência a afirmação e também servirá para provar a autenticidade dos fatos, pois, mais dia, menos dia, ele terá que aparecer para ‘cumprir a sua missão’ . Assim, a existência do ‘pergaminho’ desafia a nossa racionalidade e provoca a nossa resposta de fé.
28. É de se meditar também o fato de que tanto Mirjana quanto o padre Pedro afirmam que antes da revelação de cada Segredo ficarão ambos por sete dias de jejum a pão e água. Pode-se intuir também a partir deste dado que passar sete dias comendo apenas pão e água certamente trará na sequência o anuncio de algum fato que não deverá ser de pequena proporção.
29. Existem ainda algumas ‘amarrações’ importantes no contexto geral do pergaminho. Hoje, somente Mirjana consegue ler o que nele está escrito. Depois outra pessoa que hoje não consegue, e que nem o viu ainda, conseguirá ler o ‘pergaminho’. Pensemos no risco que um sacerdote estaria correndo de se expor ao rídiculo aparecendo publicamente como vemos no vídeo acima para dizer que dentro de algum tempo no futuro ele vai se apresentar na TV e rádio para dizer com exatidão algo que vai acontecer dentro de três dias e que está escrito em um objeto que ele ainda nem chegou a ver! E não uma única vez, mas dez vezes seguidas! Tente se imaginar nessa situação. Você teria coragem? Pois bem, o padre Pedro Ljubicic tem feito isso regularmente desde que foi escolhido por Mirjana para a revelação dos segredos escritos no ‘pergaminho’. Ele faz isso não como alguém que está buscando promoção pessoal, um momento de fama ou sensacionalismo, mas como alguém que recebeu uma missão e que num determinado dia deverá fazer aquilo que lhe foi pedido. E não somente ele tem feito estas afirmações como todos os materiais que se referem a Medjugorje – livros, videos, sites , etc – citam o padre Pedro como o escolhido por Mirjana e aprovado por Nossa Senhora para revelar os 10 Segredos quando chegar a hora. E acima de tudo nos dois videos apresentados neste artigo todos vimos com nossos próprios olhos e ouvimos com nossos próprios ouvidos a vidente e o sacerdote falando da existência dos Segredos, do pergaminho e da sua revelação não é mesmo?
30. E ainda é bom lembrarmos que o sacerdote completará 66 anos em 2012 e que os Segredos serão revelados em seu tempo normal de vida. Assim, para os que tem a mesma idade que ele ou menos, a possibilidade de serem contemporâneos destes fatos é muito grande. Mas, o mais importante de tudo, como podemos ouvir Mirjana no video acima, é estarmos preparados para um encontro com Deus hoje e de que não devemos ficar preocupados e nem ficar falando e perguntando sobre quando acontecerão os Segredos.
Źródło: http://queridosfilhos.org.br/segredos-detalhe.php?id=5&Os+10+segredos+num+%27pergaminho%27

Opublikowany w Ciekawe, Cuda, Medziugorje, Objawienia, Warto wiedzieć | Otagowane: , , , , | Komentarzy: 23 »

Kraj królików doświadczalnych

Posted by Dzieckonmp w dniu 21/05/2012

Zielona wyspa szarzeje. Rząd Tuska zrobił z Polaków wielkie pole doświadczalne.
Gorąco polecam artykuł Maji Narbutt z ostatniego numeru *Uważam Rze*te
(14-20 maja) pt. “Kraj królików doświadczalnych”. Autorka opisuje
przerażającą skalę badań klinicznych różnych farmaceutyków na polskich
pacjentach (zarówno chorych jak i zdrowych)przeprowadzanych często bez
ich wiedzy oraz pod terrorem psychicznym eksperymentatorów.
Brak ustawy prawnej regulującej takie badania, w połączeniu z
pazernością, nieuczciwością i brutalnością eksperymentatorów-lekarzy
sprawia, że badanie te przeprowadzane są w sposób skrajnie nieetyczny.
Pod względem braku etyki badań klinicznych Polska porównywana jest
przez zachodnich obserwatorów do krajów afrykańskich. W Polsce
przeprowadza się ok. 500 takich badań rocznie (z czego ok. 100
prawdopodobnie w fazie I, co znaczy, że jakieś chemiczne substancje
podawane są osobom po raz pierwszy i mogą je zabić). Robi się też
skandaliczne badania na dzieciach, np. punkcje lędźwiowe bez żadnego
uzasadnienia medycznego, które wywołują u nich groźne objawy i
powikłania.
Jeden z młodych lekarzy, oburzonych takim bestialskim traktowaniem
pacjentów powiedział “Są całe sale, na których leżą ludzie, którzy nie
mają pojęcia co się z nimi robi. To rzeźnia.” Nie jest więc przesadą
stwierdzenie, ze wielu polskich lekarzy eksperymentatorów spełnia rolę
dra Mengele w “wolnej i demokratycznej” Polsce.
Cały artykuł można przeczytać po zalogowaniu się

http://www.uwazamrze.pl/artykul/873687.html

http://archiwum.rp.pl/artykul/916525.html

Z maila od Piotra B.

Opublikowany w Alert, Polityka, Warto wiedzieć | Otagowane: , , | Komentarzy: 5 »

Tusk ostrzega: Najbliższe dni i tygodnie będą dramatyczne

Posted by Dzieckonmp w dniu 18/05/2012

Stoimy w obliczy kryzysu, w obliczu dramatów – przyznał premier Donald Tusk, który odniósł się do sytuacji w Grecji. Zapowiedział, że nadchodzące dni i tygodnie będą nerwowe, a może nawet “dramatyczne”.

Tego już nie da się ukryć. Najbliższe dni i tygodnie będą dramatyczne (…). Mam nadzieję, że w obliczu tych wyzwań Polska będzie miejscem, gdzie tego typu przedsięwzięcia mają sens - mówił premier Donald Tusk.

Źródło: wiadomosci.dziennik.pl

Opublikowany w Alert, Apokalipsa, Warto wiedzieć | Otagowane: , | Komentarzy: 87 »

Pierwsza ofiara – w Parczewie na mszy zmarł rycerz Chrystusa Króla

Posted by Dzieckonmp w dniu 15/05/2012

Incydent w Parczewskim Kościele

13 maja w trakcie obchodów Diecezjalnego Dnia Rodziny w Sanktuarium Rodzin w Parczewie doszło do incydentu, który spowodował przesunięcia w programie spotkania. W rozmowie z Radiem Podlasie Biskup Siedlecki Zbigniew Kiernikowski wyjaśnił powody swojej decyzji o przesunięciu rozpoczęcia Mszy św. – informuje na swojej stronie Regionalny Portal Informacyjny podlasie24.pl

Niedzielna Eucharystia podczas Diecezjalnego Dnia Rodzin w Parczewie, zaplanowana na godzinę 13.00 rozpoczęła się z prawie godzinnym opóźnieniem.

Podczas procesji, do uczestników zgromadzenia dołączyła ok. 20 – osobowa grupa osób, wyraźnie manifestująca swoją postawą i ubiorem pewne poglądy. Pomimo apeli biskupa siedleckiego, grupa ta, przez długi czas nie chciała zdjąć swoich wierzchnich okryć.

Wyjaśniając powody oczekiwania na rozpoczęcie Mszy Św. biskup siedlecki Zbigniew Kiernikowski w rozmowie z Radiem Podlasie podkreślił, że Eucharystia wymaga odpowiedniej postawy.

- Eucharystia nie może być sprawowana wtedy, kiedy jakaś grupa, która nie została zaaprobowana przez Kościół określonymi statutami, coś manifestuje i rozbija jedność zgromadzenia, m.in. przez charakterystyczny strój czy postawę. Eucharystia jest świętowaniem, celebrowaniem Tajemnicy, która ma na celu tworzenie jedności. Znakiem jedności kościelnej jest Biskup. Tak więc jakakolwiek grupa manifestująca coś odrębnego, wyklucza sprawowanie Eucharystii i to był powód dla którego czekałem z rozpoczęciem Mszy św. – powiedział Biskup Kiernikowski.

Biskup siedlecki zaapelował do grupy osób (związanych z suspendowanym kapłanem z archidiecezji krakowskiej) o odpowiednie podejście do liturgii, poprzez zdjęcie strojów i przyjęcie postawy odpowiedniej dla zgromadzenia liturgicznego. Apele poskutkowały dopiero po niespełna godzinie.

Źródło: eparczew.pl

Wczoraj na początku kazania ksiądz Piotr Natanek poinformował że w czasie tego incydentu zmarł jeden z Rycerzy Chrystusa Króla. Kazanie księdza Piotra

Przygotowania do zbliżającego się Synodu Diecezji Siedleckiej oraz obchody jubileuszu Biskupa Siedleckiego zdominują dzisiejszą wieczorną audycję Księdza Biskupa Zbigniewa Kiernikowskiego “ROZMOWY O ŻYCIU”. W dzisiejszej audycji powrócimy także do incydentu, który wydarzył się minionej niedzieli w Parczewie.
Dzisiaj w Katolickim Radio Podlasie będzie audycja “Rozmowy o życiu” rozpocznie się  o godzinie 21.40.

Przypominamy Państwu numer telefonu do studia Katolickiego Radia Podlasie – 025 644 65 55, numer gg 308 67 01 oraz numer skrzynki SMS – 509 056 590.

 

Opublikowany w Alert, Jezus Król Polski, Kościół, ks.Piotr Natanek, Prześladowanie Chrześcijan, Warto wiedzieć | Otagowane: , , , , , | Komentarzy: 125 »

Był taki Polak – mógł wznieść Polskę na wyżyny Świata

Posted by Dzieckonmp w dniu 15/05/2012

Tragiczne bywają losy genialnych wynalazców – inżynierów. Mogliśmy być potegą – i dupa z królika. Tak jest niestety do dzisiaj.

Tragiczne bywają losy genialnych wynalazców – inżynierów.

Przypadek, który opisuję wydaje się być nieprawdopodobnym – jednak taka jest prawda.
Rok 1971 – na wystawie w londyńskiej Olimpii stoją koło siebie komputery: brytyjski Modular One, maszyny amerykańskie i minikomputer polski K-202, zaprojektowany w roku 1969 przez Jacka Karpińskiego. Wszystkie maszyny są 16-bitowe. Mają 64 kB pamięci a K-202 ma aż 8 MB. Ponad milion operacji zmiennoprzecinkowych na sekundę. Pamięć ferrytowa zamiast pamięci na układach scalonych. Wielkość małej walizki – czyli powstałego w roku 1981 PC firmy IBM - model IBM 5150.
Warto jednak wiedzieć, że zbudowany przez IBM pierwszy pecet nie dorównywał K202.
Wszyscy pytają Karpińskiego jak to zrobił?
W tym samym roku 1971 K-202 zostaje wystawiony na Międzynarodowych Targach w Poznaniu. Jego stoisko znajduje się obok wystawionej 8-mio bitowej Odry Elwro.
Stoisko Karpińskiego odwiedza ówczesny I sekretarz PZPR Edward Gierek. Obiecuje pomoc. Do stoiska Elwro w ogóle nie podchodzi. No i zaczyna się – rozgrywka polityczna.
W tym samym mniej więcej czasie odwiedza Karpińskiego 2 inżynierów, przedstawicieli znaczących wówczas firm amerykańskich CDC i DEC. Pytają jak dokonał takiego cudu?
Karpiński powiedział im, żeby się sami domyślili – jednak po 2 dniach – kiedy niczego nie wymyślili odkrył przed nimi swoje rozwiązanie – nie zawracając sobie głowy jego opatentowaniem (chodził o tzw stronicowanie pamięci).
Jest rok 1972. Karpiński z Zakładem Minikomputerów rusza z produkcją. Spośród 30 pierwszych sztuk połowa trafia za granicę a pozostałe zainstalowane zostają w MSW, MSZ, Krajowej Dyspozycji Mocy, w Marynarce Wojennej, politechnikach i uniwersytetach, kilka sztuk tafia do biur projektowych i przemysłu ciężkiego. Użytkownicy są zachwyceni. Mówiło się również o jego zastosowaniu na statkach.
W produkcji było wtedy następnych 200 sztuk, portfel zamówień liczył 3000 sztuk.
Sytuacja wydaje się być doskonała. A jednak Karpiński zostaje wyrzucony z pracy, Zakład Minikomputerów zostaje zamknięty a 200 sztuk K-202 w trakcie produkcji zostaje „utopionych”. Mało tego, dostaje „wilczy bilet” nie pozwalając mu pracować w elektronice i informatyce.
Czemu?
1.      Elwro zatrudniało wówczas 6 000 pracowników, Instytut Maszyn Matematycznych, gdzie pracował Karpiński tylko 200,
2.      Wkład dolarowy do K-202 wynosił ok. 1800 $, do Odry ok. 30 000 $,
3.      Elwro broniło własnej „pupy”, więc zwróciło się do ówczesnego premiera Polski, Jaroszewicza z prośbą o „pomoc”. No i tą pomoc dostali.
4.      W roku 1970 ZSRR wystąpił z inicjatywą stworzenia jednolitego typu komputera dla Układu Warszawskiego. Zerżnęli projekt IBM-360 i nazwali go RIAD. W każdym kraju satelitarnym produkowany był wówczas jeden typ komputera – w Polsce RIAD 30, na Węgrzech RIAD 10, w NRD RIAD 20 a w Moskwie RIAD 50.
5.      Ponieważ nikt w Polsce nie chciał sfinansować uruchomienia produkcji w Polsce, Karpiński uruchomił ją razem z Brytyjczykami, którzy na ten cel przeznaczyli odpowiednie środki finansowe oraz zajęli się sprzedażą K-202.
Warto wiedzieć, że komputery Odra z systemem RIAD wymagały dużego pomieszczenia, klimatyzowanego – a K-202 tego nie potrzebował.
W roku 1972 do Polski przyjechał z całą delegacją do Polski główny konstruktor RIAD-a – Ławronow. Obejrzał K-202 i powiedział: „niemożliwe, taka maszyna musi zająć całą ścianę dużego pomieszczenia”.
Spytał Karpińskiego: „Czy K-202 jest odporny na wstrząsy  i czy wymaga klimatyzacji (tak jak Odry)?
Karpiński powiedział mu, że można na nim łupać kamienie po czym wylał na K-202 szklankę wody. K-202 pracował spokojnie dalej.
Ławrow spytał go wówczas, czy można system przerobić na RIAD. Dowiedział się wtedy od Karpińskiego, że tak, tyle tylko, że poprzez emulację systemu z miliona operacji na sekundę pozostanie tylko 300 tys ale i tak będzie szybszy niż RIAD-y.
Ławrow zaprosił Karpińskiego żeby poprowadził seminarium w Moskwie. Niestety, pojechał za niego profesor Andrzej Janicki, dyrektor naukowy Instytutu Maszyn Matematycznych, wg Karpińskiego „wyjątkowa glizda”.
K-202 to tylko jeden z wielu pomysłów genialnego inżyniera, Karpińskiego.
 Kim był Jacek Karpiński?
Urodzony 12 kwietnia 1927 r w Turynie – zmarł 21 lutego 2010 r we Wrocławiu.
Ojciec, Adam Karpiński, inżynier konstruktor (zginął w wyprawie na Nanda Devi – pierwszej polskiej wyprawie w Himalaje), matka profesor medycyny. Oboje zasłużeni w wojnie z bolszewikami w roku 1920.
W wieku 14 lat (wyglądał na starszego) wstąpił do Szarych Szeregów, batalion Zośka. Trzykrotnie odznaczony Krzyżem Walecznych. W pierwszym dniu Powstania Warszawskiego otrzymał kulę w kręgosłup, został sparaliżowany. Dzięki ogromnemu uporowi w procesie rehabilitacji wrócił do zdrowia (kula została w jego ciele).
Od 1946 do 1951 studiował najpierw na Politechnice Łódzkiej, później Warszawskiej.
Ponieważ chodził długo o kulach – ówczesne władze nie wsadziły go do więzienia ani nie zabiły za jego bohaterską przeszłość. Mimo wszystko bardzo długo był za nią prześladowany.
Wyrzucany z pierwszych miejsc pracy (jako sabotażysta) w końcu zaczął pracować w ZWUE T-12 na Żeraniu w Warszawie,  jednocześnie pracując jako starszy asystent w Katedrze Elektrotechniki Politechniki Warszawskiej (1951 – 1954). W r. 1954 pracował jako inżynier badawczy w laboratorium przemysłu samochodowego na Żeraniu. W r. 1955 został adiunktem i kierownikiem pracowni w Instytucie Podstawowych Problemów Techniki PAN.
Skonstruował w tym czasie maszynę AAH do długoterminowych prognoz pogody.
W 1959 r konstruuje maszynę AKAT-1 – pierwszy na świecie tranzystorowy analizator równań różniczkowych.
Rok później jako jeden z 6-ciu nagrodzonych zwycięża w ogólnoświatowym konkursie młodych talentów techniki organizowanym przez UNESCO.
Dzięki temu w latach 1961-1962 ma możliwość studiowania na Harwardzie i MIT w USA. O dziwo  władze Polski  zgodziły się na jego wyjazd.
Amerykanie szybko orientują się z kim mają do czynienia i Karpiński dostaje różne propozycje pracy w USA. Proszą go o pozostanie w USA ważni naukowcy. Odmawia. Wraca do Polski.
Czy to był jego błąd? Trudno to nam dzisiaj oceniać. Mógł zostać sławny i bogaty – mógł podkreślać, że jest Polakiem i sławić Polskę. Wybrał inaczej – niezależnie od sytuacji politycznej kochał Polskę.
Trudno mu się dziwić. Tak był wychowany – a 3 Krzyże Waleczne nie wzięły się z nikąd.
Ta decyzja skutkowała w jego życiu kolejną walką – trudniejszą niż ta z Niemcami.
Karpiński wraca do kraju, pracując w Pracowni Sztucznej Inteligencji Instytutu Automatyki PAN konstruuje Percepton, uczącą się maszynę, rozpoznającą otoczenie przy pomocy kamery – była to wówczas druga na świecie maszyna, oparta na sieci neuronowej 2000 tranzystorów.
Karpiński przechodzi następnie do pracy w Instytucie Fizyki Doświadczalnej Uniwersytetu Warszawskiego i w ciągu 3 tygodni konstruuje skaner do analizy fotografii zderzeń cząstek elementarnych na kliszach CERN.
Do obróbki tych zdjęć w  latach 1965-1968 skonstruował w 11-osobowym zespole komputer KAR-65, pierwszy w Europie system asynchroniczny, ze zmiennym przecinkiem, 100 tys. operacji na sekundę. Maszyna ta pracowała w IFD 20 lat, co było rekordem światowym. Był on 30-krotnie tańszy niż 2 razy wolniejsze wtedy komputery Odra. Kosztował 6 mln złotych, podczas gdy każda Odra kosztowała 200 mln złotych.
I wreszcie K-202.
Nikt tego komputera w Polsce nie chciał produkować. Zjednoczenie MERA uznało , że projekt nie nadaje się do realizacji, bo gdyby taka technologia istniała to Amerykanie na pewno by ją już wykorzystywali.
Tymczasem w Londynie uznano, że to najlepsza konstrukcja logiczna na świecie. Produkcja K -202 ruszyła za pieniądze brytyjskie. Polski ponoć na nią nie było stać.
Brytyjczycy chcieli za wszelką cenę uruchomić produkcję u nich. Karpiński się nie zgodził, chciał by produkcja miała miejsce w jego ukochanym kraju – w Polsce.
Jeden z ważnych decydentów brytyjskich (były pilot RAF-u) zrozumiał go i wyraził zgodę.
 MERA podpisała umowę z brytyjskimi firmami Data-Loop i MB Metals i stworzyła Zakład Mikrokomputerów. Jego dyrektorem został Jacek Karpiński.
Jak to się skończyło wiecie z tekstu powyżej.
Ale jako ciekawostkę  warto wspomnieć i o tym, że kilku na wysokich stanowiskach towarzyszy partyjnych z PZPR próbowało Karpińskiemu pomóc. Szybko tracili stanowiska.
Mimo tak wrogiego stosunku zakładów Mery do K-202 próbują one skopiować tą maszynę. Udaje się to po 5-ciu latach i chociaż Mera 400 (tak się nazywała ta maszyna) jest dwukrotnie wolniejsza i wielokrotnie droższa od K-202 to jednak staje się ona polskim hitem eksportowym, produkowana jest od roku 1976 do roku 1987 wZakładach Systemów Minikomputerowych MERA w Warszawie.
W 1978 roku Karpiński ma już wszystkiego dosyć. Wynajął zrujnowaną chałupę pod Olsztynem i zaczął hodować świnie i kury. W 1980 zrobiono o nim reportaż – i znowu zaczęły się problemy. Ponoć Karpiński kradł kury z okolicy. Kompletne brednie. To jemu kradziono kury.
Po tym wszystkim Karpiński wyjeżdża do Szwajcarii i pracuje w znanej z profesjonalnych magnetofonów firmie Polaka, Kudelski.
Karpiński usiłował namówić Kudelskiego by przejść z technologii analogowej na cyfrową – bo w niej widział przyszłość. Ponieważ do tego nie doszło Karpiński stwierdził, że szkoda jego czasu i do spółki ze szwajcarskim matematykiem utworzył firmę Karpiński Computer Systems. Zrobił robota sterowanego głosem, pokazał go na wystawie w Zurychu – natychmiast znaleźli się inwestorzy ale szwajcarski wspólnik nie chciał się dzielić udziałami. Firma padła.
Będąc w Szwajcarii Karpiński stworzył Pen-Readera – skaner i oprogramowanie do czytania tekstu.
Karpiński wraca do Polski w roku 1990. Zachodziły wtedy w Polsce ogromne zmiany.
Zostaje doradcą ministra finansów ds. informatyki. Współpracuje z Balcerowiczem i Olechowskim. Ich następca jest „tak głupi, wg Karpińskiego”, że rezygnuje on z tej posady.
Postanawia produkować Pen-Readera w Polsce.
Oto jak się to skończyło, cytat z wywiadu w czasopiśmie CRN :
Postanowiłem produkować Pen-Readera w Polsce. Znajomy polecił mi zakłady w Szczytnie. Tam wzięli się do roboty i wyprodukowali szybko partię 500 egzemplarzy. Miałem już zamówienia. Zacząłem starać się o kredyt, bo chciałem uruchomić własną produkcję. Założyłem dwie firmy: JK Computer Systems i JK Electronics. Potrzebowałem 800 tysięcy dolarów. Chciałem to wszystko zrobić z rozmachem, pewnie niepotrzebnie.
Trafiłem do banku BRE. Bank powiedział, że da mi kredyt, jeśli biznesplan zostanie przygotowany przez fachowca z Ministerstwa Przemysłu. Ministerstwo przysłało mi jakąś panią. Wyszło na to, że potrzeba 860 tysięcy dolarów.
Zabezpieczeniem był mój dom w Aninie wyceniony na 350 tysięcy dolarów. Kredyt miał przyjść w trzech transzach. Pierwsza wynosiła 126 tysięcy dolarów.
Kupiłem maszyny, komponenty, zapożyczyłem się jeszcze u znajomych, wiedząc, że za parę tygodni przyjdzie druga, większa transza kredytu. Czekam, czekam. A pieniędzy jak nie było, tak nie ma.
Poszedłem do banku i pytam, kiedy będzie druga transza. A oni na to:
- A ma pan nowe zabezpieczenie?

CRN: Potraktowali dom jako zabezpieczenie tylko pierwszej transzy?

Jacek Karpiński: Nic o tym wcześniej, cholera, nie powiedzieli! Jeszcze nie zacząłem produkcji, a oni już weszli mi na konta. A że nie miałem czym płacić, zaczęli mi naliczać karne odsetki – 120 proc.! Sprzedałem Pen- -Readery wyprodukowane w Szczytnie, dostałem na konto w Banku Handlowym 30 tysięcy dolarów. Sprawdzam stan konta – pusto. BRE zabrał. Zostałem kompletnie bez pieniędzy.
Żeby się ratować, zaprojektowałem kasy fiskalne. Zapożyczyłem się w paru bankach, otworzyłem zakład, byłem w przededniu produkcji. Jedno włamanie, drugie, trzecie – wszystko zniknęło. Po prostu rozkradli mi zakład. A miałem przecież ochronę!
Podpisałem umowę na produkcję tych kas z Libellą. Zorganizowałem im zakład produkcyjny od zera. Przysłali mi na dyrektora jednego z członków rady nadzorczej. I zaraz się okazało, że nie mam wstępu do zakładów. Makabra!
Zakłady były Libelli, ale projekty moje. Podpisałem umowę na produkcję z Apatorem. Zrobili prototypy, a ponieważ wszystko działało jak należy, zapadła decyzja o produkcji. I wtedy postanowili produkować płyty główne w Warszawie i zamówili od razu 3 tysiące.
- Panowie – mówię. – Tak się nie robi. Niech najpierw przygotują próbną partię, zobaczymy, do czego to się w ogóle nadaje. Przecież trzeba sprawdzić kooperanta.
Nie posłuchali. A w Warszawie spieprzyli wszystkie płyty, co do jednej. Okazało się, że ten sam zakład pracuje dla innego producenta kas fiskalnych, który ma siedzibę w tym samym budynku. Z mojego punktu widzenia to był ewidentny sabotaż.

CRN: W rezultacie stracił pan dom.

Jacek Karpiński: Sprawa kredytu w BRE ciągnęła się od 1996 do 2000 roku. W końcu wystawili mój dom przy Nawigatorów 11 na licytację. I sprzedali. za 200 tysięcy złotych! Tam była działka 2,5 tys. mkw. Jeszcze w 1996 był wyceniony na 350 tysięcy dolarów! Kupił go jakiś były policjant.
Miałem mieszkać w tym domu do kwietnia 2001 roku. W październiku 2000 roku nowy właściciel zażądał, żebym się wyprowadził. Powiedziałem, że nie będę się wyprowadzał na zimę. Komornik ustalił przecież, że mogę mieszkać do kwietnia.
Nowy właściciel nie miał co prawda wstępu do domu, ale miał za to wstęp do ogrodu. Zaczęły się świństwa. Najpierw pościnał wszystkie drzewa, potem sprowadził koparkę i rozorał wszystko tak, że nie było jak chodzić. Potem koparka uszkodziła dach. Przeprosił i obiecał, że naprawi – i w ramach tej naprawy zerwał cały dach. Siedziałem w pokoju i pracowałem. pod gołym niebem.
Jak padał deszcz, brałem parasol, a komputer przykrywałem folią. W końcu pozrywał mi koparką przewody elektryczne.
Któregoś dnia poszedłem do córki na kolację. A ten bezczelny łobuz przyjeżdża i mówi, że dom się zawalił! Rozjechał wszystko buldożerem! Wszystko zniszczył.
Całą moją bibliotekę, wszystkie pamiątki, wyposażenie domu.
Nie pamiętam, ile razy pisałem do policji, prokuratury, żeby poskromili jakoś tego łobuza. Bez odzewu. Pisałem do inspekcji budowlanej. Przyjechali dopiero wtedy, jak już z domu nic nie zostało. Przecież było wyraźnie widać, że to wszystko zrobiono ciężkim sprzętem.

CRN: W jaki sposób znalazł się pan we Wrocławiu?

Jacek Karpiński: Jak mi zabrali dom, pomieszkiwałem w Aninie. Potem wyjechałem na pół roku do Szwajcarii, żeby tam robić na zlecenie nowy skaner. To jest specjalny skaner do sprawdzania ksiąg rachunkowych. Sczytuje liczby, przesyła do komputera, gdzie są prowadzone obliczenia. Ja z synem Danielem zajmowałem się tylko konstrukcją. Sprzedaż będą prowadzić Szwajcarzy.
Kiedy wróciłem, przyjaciółka namówiła mnie na przenosiny do Wrocławia. Mam stąd bliżej do synów. Dwaj mieszkają w Szwajcarii, trzeci, Daniel, przyjechał dwa lata temu do Wrocławia. Bardzo zdolny chłopak. Tak jak ja – elektronik i
informatyk. Będziemy razem robić wersję mobilną tego skanera.

CRN: Banki dały już panu spokój?

Jacek Karpiński: Niezupełnie. Jeszcze spłacam długi. Idzie na to jedna czwarta mojej emerytury.”

Jacek Karpiński, genialny wynalazca, inżynier, który mógł tak wiele osiągnąć, gdyby nie jego umiłowanie dla kraju, dla Polski, pod koniec swojego życia pracował przy stronach internetowych, żeby mógł przeżyć.
Zmarł w biedzie.
Piszę te słowa z ogromnym szacunkiem dla niego.
Mógł być wielki w świecie – chciał być wielkim w Polsce. Czy przegrał?
Andrzej Kusior    Stowarzyszenie Informatyka Podkarpacka www.informatykapodkarpacka.pl
Źródło: akwedukt.nowyekran.pl

Opublikowany w Ciekawe, Patriotyzm, Polityka, Warto wiedzieć | Otagowane: | Komentarzy: 25 »

Zmartwychwstały Chrystus w Medziugorju

Posted by Dzieckonmp w dniu 14/05/2012

Wizerunek Chrystusa zmartwychwstałego jest znany w Medjugorje szczególnie z tego że z prawego kolana od 2001 roku leje się ciecz. Od maja  2012 roku pielgrzymi zauważyli że ciecz zaczęła wypływać również z lewego kolana. Rzeźba Chrystusa Zmartwychwstałego jest wykonana z brązu, ma wysokość  277 centymetrów, rzeźbił Chrystusa Andrej Ajdic dla papieża Jana Pawła II z okazji jego wizyty w Słowenii 1996. Tutaj poprzedni ciekawy wpis na ten temat dotyczący uzdrowienia za przyczyną tej cieczy

Film - ?media=287871

Opublikowany w Ciekawe, Cuda, Film, Medziugorje, Objawienia, Warto wiedzieć | Otagowane: , , | Komentarzy: 10 »

Krugman: w czerwcu Grecy porzucą euro, a później…

Posted by Dzieckonmp w dniu 14/05/2012

Problemy polityczne Grecji dotarły za Atlantyk. Paul Krugman, laureat ekonomicznego Nobla, nie ma złudzeń i na swoim blogu przedstawia czteropunktowy scenariusz rozwoju wydarzeń w eurolandzie. Najbardziej zatrważająco brzmi pozycja 4b.

1. Grecy porzucają euro; bardzo możliwe, że w przyszłym miesiącu

2. Wielki odpływ depozytów w kont banków hiszpańskich i włoskich, bo pieniądze uciekają do Niemiec

3a. Możliwy zakaz transferów środków za granicę i limity na wypłaty gotówki lub…

3b. …albo jednocześnie: pożyczki Europejskiego Banku Centralnego, by uchronić banki przed upadkiem

4a. Niemcy mają dwa wyjścia – pierwsze to pośrednie gwarancje we Włoszech i Hiszpanii, by utrzymać niskie koszty obsługi długu plus wyższy cel inflacyjny w eurolandzie, umożliwiający elastyczne zmiany w poziomie cen lub…

4b. …koniec euro

Rolę Niemiec w układance Krugman podkreślił rozpoczynając wpis od “Zmierzchu bogów” Wagnera. Całość zakończył “mówimy o miesiącach, nie latach”.

Źródło: http://www.pb.pl/2605371,86233,krugman-w-czerwcu-grecy-porzuca-euro-a-pozniej

Opublikowany w Apokalipsa, Polityka, Warto wiedzieć | Otagowane: , , | Komentarzy: 61 »

List do Kapłanów o bliskim krwawym prześladowaniu Kościoła

Posted by Dzieckonmp w dniu 11/05/2012

Poniżej list księdza Adama Skwarczyńskiego skierowany do kapłanów. Został on napisany 10 maja 2012 roku.

List opublikował blog wobroniewiaryitradycji.wordpress.com

http://wobroniewiaryitradycji.wordpress.com/2012/05/10/ks-adam-skwarczynski-list-do-kaplanow-o-bliskim-krwawym-przesladowaniu-kosciola/

 

Sprawa wygląda na bardzo poważną, a ksiądz Adam nawołuje do bezpośrednich i mocno zaangażowanych przygotowań na BARDZO trudne czasy.

Wraz z Apelowym błogosławieństwem, o 21.25, ks. Adam Skwarczyński nadesłał niniejszy list:

DO MOICH WSPÓŁBRACI KAPŁANÓW

Niedawno w rozmowie telefonicznej z proboszczem pewnej parafii nie umiałem powstrzymać się od wtrącenia – lekko, mimochodem – zdania: „Moja dusza przygotowuje się do odlotu z tego świata, i to już w najbliższych miesiącach”. Po chwili ciszy słuchawka zapytała: „Czy Ksiądz źle się czuje?” „Ależ skąd, jestem w pełni sił i aktywności!” Słuchawka zamilkła ze zdumienia, ale przy najbliższej okazji przemówiła… z ambony, na wszystkich Mszach, ogłaszając mnie (imiennie) fałszywym prorokiem (i nie tylko).

Po takim doświadczeniu powinienem chyba schować, jak struś, głowę w piasek, żeby z dzioba więcej pary nie wypuścić, ale… nie potrafię! Bez względu na to, jaką reakcję wywoła niniejszy mój list, czuję się w obowiązku go napisać, i to właśnie dzisiaj, w czwartek 10 maja 2012 roku, a więc w dniu kapłańskim. Takie otrzymałem natchnienie i nie mogę mu się przeciwstawić ani sprzeniewierzyć. Najbliższa przyszłość pokaże, na ile ten list był potrzebny…

Przybliżony (powieściowy) opis mojej śmierci stanowi ostatni rozdział książki „Wejdź do radości”, zaś w aneksie do tej książki znajduje się rozdział, który może zainteresować któregoś z Księży: „List ks. Jerzego do ks. Stanisława” (o ucieczce z miast, s. 238). Kto zna te rozdziały, łatwiej mu będzie zrozumieć to co piszę w tej chwili. Nie zdziwi się też, jeśli wspomnę teraz o zdarzeniu, które pominąłem w swojej powieści.

Pisząc ją pod pseudonimem, próbowałem uchodzić za człowieka świeckiego – „pana Ivana Novotnego” – nieuchwytnego w Polsce, co mi się po części powiodło. Wyjaśniwszy i porzuciwszy już swój pseudonim (zob. moje teksty internetowe), w tej chwili mogę ubrać się w sutannę i… uciekać do pobliskiego lasu! W nim – oczywiście „w nocnych widzeniach” – ukrywałem się całymi dniami, a pod osłoną nocy mogłem przychodzić do domu, gdyż trwało straszliwe prześladowanie Kościoła – to właśnie, które pociągnie za sobą moją śmierć. Obecnie przygotowuję się do niej, żyjąc z Panem Jezusem w „ciemnicy” – w swojej kaplicy – i licząc dni, które dzielą mnie od mojej Golgoty.

To nie powieść, nie fantazjowanie, moi Bracia, lecz… rzeczywistość, która zbliża się milowymi krokami do Kościoła na całym świecie. Dopiero teraz, pod koniec życia, rozumiem, po co pokazał mi Bóg te wydarzenia (coś więcej: pozwolił je głęboko przeżywać!) już tak dawno temu: bym mógł przekazać je innym. Zwłaszcza te, w których mogłem tylko w „wizjach” na ziemi uczestniczyć, gdyż ostatnie z nich będę oglądać już „z Drugiego Brzegu”. Chociaż wielu rozmówców próbowałem przekonywać, że „ja tego doczekam, bo widziałem, a dotychczas wszystkie wizje potwierdziły się w szczegółach” – teraz muszę się z tego wycofać: Bóg przyjął moją ofiarę i pragnie, by wkrótce moje Fiat zakończyło mą ziemską wędrówkę. Jeśli to się nie potwierdzi, gotów jestem przyznać się publicznie, że byłem fałszywym prorokiem!

Wracam do prześladowania Kościoła. Pozornie nic w tej chwili na nie nie wskazuje, a ludzkie plany i kalkulacje „na następne pokolenia” zalewają nas ze wszystkich stron i usypiają naszą czujność. Jest jednak to prześladowanie bardzo blisko, zaledwie o kilka chwil od nas, i to tak straszliwe, że w ogóle trudno o nim pisać. Na szczęście niezbyt długie (widziałem, że wiosna je zakończy), lecz ze względu na swoją intensywność i skalę będzie bardzo trudne do przeżycia. Główne jego ostrze będzie skierowane przeciwko księżom i osobom konsekrowanym, choć męczeństwo stanie się udziałem także wielu świeckich, zgodnie z piekielną zasadą: im kto bliżej Boga, tym większy wróg!

Jak do niego dojdzie, pisałem w internetowych listach, ale jeszcze powtórzę (n.b. pisałem jako świadek, gdyż ok. 30 lat temu Bóg pozwolił mi to przeżyć). Jakby „zapalnikiem”, wyzwalającym prześladowanie, będzie niestety ogólnoświatowy ogromny cud Bożego Miłosierdzia: ukazanie się Chrystusa „na obłokach, z wielką mocą i majestatem”, w otoczeniu aniołów, a za chwilę Jego sąd szczegółowy nad każdym mieszkańcem ziemi, nazywany w objawieniach „Ostrzeżeniem”. Dlaczego „niestety”? Gdyż nawet tak wstrząsające objawienie się Boga i ukazanie każdemu jego przeszłości, ale także miejsca, na które sobie swoim życiem zasłużył gdyby umarł, niektórych nie nawróci! Wprost przeciwnie: zaprzedani szatanowi, ulegną oni zbiorowemu opętaniu do n-tej potęgi i z diabelską furią rzucą się na nawróconych i nawracających się, pokornych i rozmodlonych, stających w kilometrowych kolejkach do spowiedzi z całego życia. Boży ludzie nie będą w stanie się bronić, nawet gdyby mieli armaty i czołgi, gdyż poznane Boże tajemnice zwrócą ich bardzo mocno ku światu wewnętrznemu, a odizolują od wielu ziemskich trosk.

To właśnie będzie ten najtrudniejszy rok, w którym – jak stwierdził w Fuldzie Jan Paweł II – „Kościół oczyści się we krwi męczenników”. Czy wtedy od nas, duszpasterzy, nie będzie Chrystus wymagał heroizmu? Czy w obecnym, względnie spokojnym i dostatnim życiu, jesteśmy zdolni na Jego oczekiwania odpowiedzieć? I to już w tej chwili, a nie za ileś lat?

Jeżeli mój list któryś z Braci zechce potraktować poważnie, zachęcam go do następujących przemyśleń:

1. Warto zaopatrzyć się w różne rzeczy, oferowane przez sklepy z naszej branży, z winem mszalnym na pierwszym miejscu. Hostii za dużo na zapas nie nakupimy (chyba że je zamrozimy, chociaż nie zawsze będzie prąd w sieci), ale mając białą mąkę, jakoś sami sobie poradzimy, gdy zawiodą piekarnie. Sataniści zaatakują klasztory, z piekącymi hostie włącznie. W związku z tym mój postulat (choćby miał się rozlec chichot prześmiewców!): spróbujmy zmobilizować znajomych posiadających broń, np. myśliwych, do wzięcia pod opiekę klasztorów. Przecież będą one jak wielkie nieruchome tarcze, wystawione na ataki satanistów.

2. Podobnymi „tarczami” będą sanktuaria, „sól w oku” dla piekła i jego ludzi, więc i o nich warto pomyśleć. W normalnym kościele łatwo ukryć Pana Jezusa, szaty i naczynia liturgiczne, i ratować się ucieczką, jednak nie w sanktuariach.

3. Ksiądz Brzóska ukrywał się przez długi czas u rolnika między dwiema ściankami, a wychodził tylko w nocy. Ci z nas, których Bóg powołuje nie do męczeństwa, lecz do potajemnego duszpasterstwa, mogliby pomyśleć o kilku miejscach schronienia, jak też zaopatrzyć je we wszystko, co jest konieczne do celebracji Mszy świętej.

4. Nasi wierni nie są, na ogół, przygotowani na te chwile, może z wyjątkiem dusz-ofiar (czy żertw ofiarnych, jak ich określa ks. Natanek), a więc tych, którzy złożyli Bogu samych siebie w ofierze za nawrócenie grzeszników. Do tych ludzi kierowałem od lat swoje książki, a ostatnio internetowe apele, i cieszę się, że rozrastają się ich szeregi. Dobrze by było, gdyby pasterze szli na czele owiec, a nie za nimi – i temu poświęcę chwilę uwagi.

A. W ostatnich spokojnych chwilach warto mobilizować wszystkich, gdzie i kiedy to tylko możliwe, do jak najpotężniejszej modlitwy o nawrócenie jak największej liczby grzeszników. Niebo czeka na te modlitwy, ale w pewnym momencie powie: DOŚĆ! Gdyby więc ktoś chciał nawet czuwać w nocy, warto otworzyć mu kościół lub kaplicę. Co jeszcze w tej materii „warto”, wiedzą Księża sami, a jeśli nie wiedzą, niech wsłuchają się w głos swoich podopiecznych oraz w natchnienia, im samym przychodzące. „Pozbierajmy wszystkie okruszyny” modlitw!

B. Oprócz „żaru modlitwy” może Duch Święty wzbudzić w niektórych sercach „żar męczeństwa”, na który powinniśmy zareagować we właściwy sposób, a więc w duchu Listu 1 P 4,12: radować się nim, a nie dziwić, a tym bardziej nie strofować doświadczających go! Niech nasza „słuchawka” będzie dostrojona do takich dźwięków – i w telefonie, i na spotkaniach, i w konfesjonale – żebyśmy nie reagowali na nie na sposób mojego współbrata! Oby nikt z nas nie krzyżował Bożych planów, odsyłając bliźniego do psychiatry z tego powodu, że nagle Duch Boży uniósł go tak wysoko ponad naturę, że Boży zew okazuje się o wiele silniejszy niż naturalne instynkty! Piszę to jako świadek, i wiem co piszę. Gdyby taka chwila trwała dłużej, moje życie na ziemi stałoby się niemożliwe. Dotyczy to zarówno pragnienia natychmiastowej śmierci dla Boga i dla bliźnich, jak i tęsknoty za Niebem, albo takich porywów radości na myśl o bliskiej śmierci, że natura człowieka słania się pod nimi jak kłosy w czasie burzy. I co by było, gdyby taki Boży wybraniec – a może być ich wielu! – usłyszał od nas słowa przykre lub lekceważące?

Może nas ktoś z płaczem pytać: ten „żar” mnie porywa, ale co mam zrobić z naturalnym lękiem o moich bliskich? Oto jedna z odpowiedzi: Bóg ich kocha milion razy bardziej od ciebie, a poza tym jest wszechmocny, więc potrafi zatroszczyć się o ich szczęście, nie martw się! A poza tym oczyszczony świat będzie wkrótce tak piękny, że nie miej o nic obawy – wszyscy będą jak jedna kochająca się rodzina.

Ktoś inny złożył Bogu siebie w ofierze „całopalnej”, ale szatan wzbudza w nim lęk przed śmiercią i zatruwa mu życie. Pyta, czy może się wycofać… Oczywiście że może, i to w każdej chwili – uspokójmy go – bez żadnego grzechu, gdyż Bóg nie może od nas wymagać tego co nas przerasta, a poza tym przyjmuje tylko to, co ze szczerego serca Mu ofiarujemy. Jednak zróbmy krok naprzód i użyjmy np. takich argumentów:

– męczennicy otrzymują specjalną łaskę, coś jak modlitewną ekstazę, która łagodzi ich ból i strach, a nawet je likwiduje (zob. np. żywot św. Perpetui i Felicyty, poranionych przez dziką krowę na arenie cyrkowej);

– Bóg ma 1000 sposobów na to, by zatroszczyć się o ciebie, swoje dziecko, i w takiej chwili krzywdy nie pozwoli ci zrobić – stąd często męczennicy szli na śmierć jak na wesele;

– ogromną łaską jest obecność przy nas w godzinie śmierci Matki Najświętszej; jeżeli Ją prosisz o modlitwę i przyjście w tej godzinie, i to przez całe życie z Różańcem w ręku, jak możesz wątpić w Jej pomoc? (piszę to jako świadek – widziałem rolę Maryi wobec mojej duszy tak w momencie śmierci, jak i w „locie” prosto przed Tron Boży);

– boisz się krótkiego cierpienia przy śmierci, które może cię w jednej chwili uwolnić od wszelkich kar pokutnych, a nie boisz się o wiele sroższego i dłuższego – może wieloletniego – w czyśćcu? Tamto czyśćcowe jest prawdziwym męczeństwem w porównaniu z maleńkim bólem, jaki przychodzi znieść na ziemi! Święta Krystyna, zwana „Cudowną”, poznawszy mękę czyśćca i zapragnąwszy uwalniać od niej dusze, np. rzucała się w ogień, stała tygodniami w lodowej przerębli, doświadczała łamania kości – a wszystko to wydawało jej się niczym w porównaniu z tamtymi mękami!

– „Choćby twoje grzechy były jak szkarłat, jak śnieg wybieleją”, i to natychmiast, w jednej chwili męczeństwa. Jest tak m.in. dlatego, że Bóg-Człowiek ma szczególną litość dla tych, których ludzie skrzywdzili – chce im to wynagrodzić i jakby „głaszcze rany” ich ciała, łagodzi ból, a przy tym nie zwraca uwagi na rany ich duszy, które mogą być ohydne! Tak na pewno postąpił nawet z najbiedniejszymi duszami w prezydenckim samolocie podczas zamachu…

C. Idźmy z wielką miłością do chorych, pogrążonych w różnorakich cierpieniach, i czyńmy z nich dusze-ofiary, zachęcając do ofiarowania cierpień za konających lub za mających wkrótce umrzeć, a żyjących w grzechu ciężkim. Jakiego doznawałem nieraz wstrząsu, gdy od obłożnie chorych słyszałem, że nigdy im żaden ksiądz o tym nie mówił, nawet gdy latami co miesiąc ich odwiedzali!

Świadczy to tylko o tym, że księża sami nie żyją tym duchem: łatwo im składać w Ofierze Jezusa Ojcu w Duchu Świętym, ale z tą Ofiarą nie łaczą własnej – ze swojego życia, ciała i krwi; spożywają swego Pana, ale Jemu nie pozwalają siebie „spożyć”; dają ludowi Tego, który „dobrowolnie wydał się na mękę”, ale sami dla Niego nie chcą niczego wycierpieć; gdy „przypadkiem” dopadnie ich cierpienie, uciekają od niego jak od nawiększego nieszczęścia, więc jak od nich ma Jezus oczekiwać, że choćby najmniejsze podejmą i ofiarują Mu dobrowolnie?

Głosząc pewnego razu rekolekcje dla księży w tym właśnie duchu, uświadamiając im konieczność połączenia w ramach ich powołania obu rodzajów kapłaństwa: tego ze święceń i powszechnego – napotkałem na opór z ich strony, a nawet bunt (kilku wyjechało). „Wystarczy, że nasz sakrament ma swoją skuteczność ex opere operato – powiedzieli – a opus operantis się nie liczy, ty go przeakcentowujesz!” Bardzo się mylili, gdyż właśnie z tego drugiego będziemy przez Boga osądzeni, a nauka Jezusa w tym względzie nie pozostawia najmniejszych wątpliwości. Najmniejsza ofiarka, złożona Bogu sercem, z miłości, ma w Jego oczach o wiele większą wartość, niż dziesięć złożonych pod przymusem, bo uniknąć ich się nie da. A poza tym – co to za miłość bez ofiar…? Dostatecznie dużo napisałem na ten temat w I tomie swojej książki W Szkole Krzyża i do niej odsyłam.

Mój list jest jak zielony owoc, któremu zabrakło czasu na dojrzewanie – powstał dzisiaj w ciągu krótkiego czasu, i niech takim pozostanie. Zakończę go parafrazą słów Pana Jezusa, często przez nas powtarzanych, zwłaszcza w święta i wspomnienia męczenników: „Nikt nie ma większej miłości niż ten, kto życie swoje oddaje za przyjaciół swoich” oraz za nieprzyjaciół, którzy – dzięki jego ofierze – staną się na wieki jego przyjaciółmi. Mam na myśli tych, którzy wkrótce staną się moimi zabójcami, a których twarze widziałem na swoim pogrzebie. Włączeni są w moją ofiarę, do której mają się przyczynić, a także w moją modlitwę, którą od lat za nich zanoszę. Wierzę, że spotkamy się w Wiecznej Chwale, jak Szczepan z Szawłem, gdyż… wierzę jednocześnie, że nikt nie ma większej możliwości wyproszenia komuś u Boga łask, niż ofiara swoim prześladowcom.

Duchu Święty – Duchu tej liturgicznej Pięćdziesiątnicy, którą teraz w Kościele przeżywamy, ale i tej Nowej – Pięćdziesiątnicy, która przetworzy, uduchowi i uświęci wkrótce cały świat, czyniąc go wielkim wieczernikiem – błagam Cię, przez pośrednictwo Twej Najświętszej Oblubienicy Maryi: ogarnij umysły i serca moich Współbraci Kapłanów i posłuż się nimi według Twoich planów. Amen.

ks. Adam Skwarczyński

Opublikowany w Alert, Apokalipsa, Kościół, Objawienia, Prośba o modlitwę, Prześladowanie Chrześcijan, Różaniec, Warto wiedzieć, Z Aniołem do Nowego Świata, Świat innymi oczami | Otagowane: , , , | Komentarzy: 173 »

Przyszedł czas, by powiedzieć Polakom, że muszą się wyrzec swojej polskości.

Posted by Dzieckonmp w dniu 08/05/2012

Lider Ruchu Palikota Janusz Palikot na konwersatorium „Dialog i Przyszłość” zorganizowanego przez Aleksandra Kwaśniewskiego w lutym tego roku oświadczył publicznie, że:

 

Przyszedł czas, by powiedzieć Polakom, że muszą się wyrzec swojej polskości.

 

W spotkaniu uczestniczyła większość z sympatyzujących z centrolewicą polityków:

Józef Oleksy, Leszek Miller i Włodzimierz Cimoszewicz, Janusz Palikot, twórca Gadu-Gadu Łukasz Foltyn, socjolog prof. Janusz Czapiński, założyciel „Krytyki Politycznej” Sławomir Sierakowski, poseł Platformy Obywatelskiej Dariusz Rosati, minister zdrowia w rządzie Donalda Tuska Bartosz Arłukowicz (zatrzymały go obowiązki w ministerstwie, ale obiecał, że na następne spotkanie przyjdzie), szef Stronnictwa Demokratycznego Paweł Piskorski, doradca prezydenta Tomasz Nałęcz i senator Marek Borowski.

Aleksander Kwaśniewski strofował Palikota, słowami “Proszę nie szaleć. Rozumiem intencje, ale odradzałbym takie sądy“.

Wymiana zdań między oboma panami jest jednak niezwykle symptomatyczna. Aleksander Kwaśniewski wskazać miał, że rozumie intencje Palikota. Jeśli coś mu się nie podobało to raczej tak otwarte mówienie o tym, co jest celem lewicy. Takich rzeczy nie należy mówić publicznie, je należy realizować. Poważny polityk zamiast opowiadać o wynarodowieniu, powinien się nim zajmować. I taki właśnie projekt jest realizowany, także przez rzekomo centroprawicowy rząd PO. Reforma nauczania historii, wyrzucanie z programów wielkiej polskiej literatury, obrzydzanie przez media i ludzi kultury polskiej historii – to wszystko służyć ma właśnie celowi, który tak otwarcie sformułował Palikot. Za co zresztą trzeba być mu wdzięcznym.

Wdzięczność za kilka słów prawdy, nie może jednak oznaczać zgody na tak sformułowany program. A powód jest niezmiernie prosty. Własnej tożsamości wyrzec się nie da, a jeśli ktoś próbuje to zrobić, to zamiast uniwersalisty, kogoś o szerokich horyzontach, powstaje zdeklasowany niewolnik, który nienawidzi tego, co swoje, i nie potrafi zachwycić się tym, co inne. Bez korzeni, bez języka, kultury, miłości do Ojczyzny, nie można rzeczywiście kochać innych kultur czy szanować innych narodów. Wyrzeczenie się własnej kultury i tożsamości prowadzi do nihilizmu, a nie do uniwersalizmu. A jego efektem nie będzie powstanie klasy Europejczyków, ale niewolników, którzy służyć będą tym, którzy mają siłę i dumę z własnej tożsamości.

 

Tymczasem Janusz Kown-Mikke na swoim blogu przypomniał, że takie rzeczy głosiła już dawno Róża Luksemburg: “Polacy muszą wyrzec się swojej polskości, żeby móc przemienić się w socjalistów, bo przecież socjalizm pasuje do Polaków jak siodło do krowy”- JKM przypomniał złotą myśl wielkiego przywódcy Józefa Stalina.

 

 

źródło: http://www.wprost.pl/ar/306384/Palikot-trzeba-sie-wyrzec-polskosci-Kwasniewski-prosze-nie-szalec/

inne komentarze:

http://www.fronda.pl/news/czytaj/tytul/terlikowski:_palikot_wyrzeka_sie_polskosci_19187

http://awantura.salon24.pl/392534,palikot-jak-roza-luksemburg-trzeba-sie-wyrzec-polskosci

Opublikowany w Alert, Patriotyzm, Polityka, Warto wiedzieć | Otagowane: , , , | Komentarzy: 14 »

5 dni wojny

Posted by Dzieckonmp w dniu 01/05/2012

Wielu ludziom zależało, by ten film nie dostał się do polskich kin.

Film opowiada o odwadze międzynarodowych reporterów i Gruzinów, ukazując prawdziwą cenę militarnego konfliktu. Film został nakręcony w Gruzji w ciągu 6 tygodni. 5 dni wojny jest trzymającym w napięciu i poruszającym obrazem ludzi, którzy – ryzykując własnym życiem – każdego dnia przesyłają wiadomości z linii frontu.

Podczas gdy naród walczy o przetrwanie, odważna koalicja prezydentów, na czele z prezydentem Lechem Kaczyńskim, leci do Tbilisi, ryzykując życiem w obronie Gruzji.

Inspiracją do powstania filmu były prawdziwe wydarzenia, które rozegrały się podczas błyskawicznej, ale niszczycielskiej, pięciodniowej wojny między Rosją a Gruzją w 2008 roku.

Polacy stanęli na wysokości zadania – od 27.04 film jest w naszych kinach! Dzisiaj trzeba pomóc w tym, by jak najwięcej osób mogło się o nim dowiedzieć.

Film ten początkowo nie miał szansy na zaistnienie w Polsce. Dzięki determinacji paru osób, po wielu trudach, udało się wprowadzić film do 50 kin.

Dzięki temu możemy się przekonać, że pierwszą ofiarą wojny jest prawda. Wojna z 2008 roku pokazuje siłę mocarstwa, niemoc lidera małego państwa  oraz  kluczową pomoc innych krajów (w tym krok naszego Prezydenta!).

Film w całości został dedykowany Lechowi Kaczyńskiemu. W polskiej wersji językowej są fragmenty jego autentycznych wystąpień. Widziałem ten film – wiem, że jest dobry!

Zobacz zapowiedź:

Film jest potężną inspiracją do podjęcia tematu wolności. Po zobaczeniu tej autentycznej historii przekonasz się, że wolność została nam ZADANA i mając oczy szeroko OTWARTE – trzeba o nią dbać.

Internauci!
Zachęcam Was – idźcie do kina! Niech film, który wielu na świecie i w Polsce chciałoby zmarginalizować, stanie się hitem.
I niech dalej inspiruje do walki o wolność. Wizyta w kinie w ten weekend jest kluczowa. Jeśli przyjdziemy – film będzie długo pokazywany. Jeśli nas nie będzie – szybko zostanie zdjęty z ekranów.

Lista kin znajduje się tutaj:
http://pierwszaofiarawojny.pl/lista-kin/

Źródło: pierwszaofiarawojny.pl/

Opublikowany w Film, KOMUNIKATY, Patriotyzm, Warto wiedzieć | Otagowane: , , , , | Komentarzy: 51 »

1 maja 2012r Filipińczycy modlą się za Polskę – dołączmy do Nich

Posted by Dzieckonmp w dniu 30/04/2012

Milion różańców w intencji pokoju na świecie odmawiają codziennie Filipińczycy.

W ciągu 201 dni modlitwą objęte zostaną wszystkie kraje. Różańcowa krucjata za świat rozpoczęła się

10 października 2011 r., a zakończy 30 maja.

Za POLSKĘ będą się modlić 1 maja 2012r – dołączmy się do tej modlitwy.



1 maja 2012r o godz. 12:00 (lub innej porze w miarę możliwości) wszyscy Polacy którzy pragną dobra Polski zbierajmy się w kościołach, kaplicach czy kapliczkach przydrożnych lub innych miejscach publicznych i odmówmy razem Ciesz się, Królowo Anielska oraz różaniec (Tajemnice Bolesne) za naszą Ojczyznę i o pokój na świecie


Prosimy o przekazanie dalej tej informacji !!!
Więcej na ten temat : http://www.millionrosesfortheworld.org/onecountrymain.html

“Zobowiązuję się odmawiać jeden różaniec codziennie, w każdym dniu w intencji danego narodu, aż przemodlę wszystkie narody świata”

Nasz cel: Od poniedziałku do soboty odmawiać różaniec za jeden kraj. W przeciągu 100 dni każdy z nas przemodli wszystkie kraje świata.

“Milion Róż dla Świata” – modlitewne działanie

10 października 2011 – 30 maja 2012
Jeden różaniec, Jeden kraj, Pokój na Świecie

Kraj: Polska (Europa) Dzień 176: 1 maja 2012
- Tajemnice Bolesne

Intencje dla Polski:

  1.  Aby Polska przeciwdziałała w wykorzystywaniu i handlu kobietami.
  2. Aby rząd rozwiązał problemy sądownictwa które jest nieefektywne i nieskuteczne.
  3. Aby dwa miliony Polaków którzy są za granicą mogły zbudować sobie nowe życie.
  4. Aby wzrost ekonomiczny stworzył więcej miejsc pracy i podniósł poziom życia 8 milionów Polaków żyjących w biedzie.
  5. Aby błogosławiony Jan Paweł II był dalej inspiracją dla całego świata

Filipiny: Krucjata Różańca w intencji pokoju

Pierwszy różaniec Filipińczycy odmówili za wychodzącą z krwawej wojny domowej Angolę. W ciągu kolejnych dni modlitwą objęte zostały wszystkie kraje Czarnego Lądu, w tym dopiero co powstały Południowy Sudan. Następnie kolej przyszła na Bliski Wschód i Amerykę. Obecnie każdego dnia milion Filipińczyków modli się za jedno z państw azjatyckich. Proszono m.in. o zaprzestanie prześladowań chrześcijan i przezwyciężenie podziałów kastowych w Indiach, dla Pakistanu o tolerancję, która pokona ekstremizmy religijne, a dla Chin o wolność religijną. Różaniec odmawiany jest indywidualnie, a do uczestnictwa w modlitewnej krucjacie za świat Kościół zaprosił także Filipińczyków żyjących na emigracji.

Akcji przyświecają słowa papieża Piusa IX: „Daj mi armię odmawiającą milion różańców dziennie, a zwyciężę świat”. Inicjatywa spotkała się z wielkim odzewem. Abp Antonio Ledesma podkreśla, że „jest to nie tylko okazja do uwrażliwienia na potrzeby ludzi żyjących w innych krajach, ale także do katechezy, ponieważ każdy z uczestników krucjaty dostaje materiały pozwalające lepiej odkryć znaczenie i siłę różańca”.

Modlitwą zostanie objęta także Polska. Będzie to miało miejsce 1 maja, w rocznicę beatyfikacji Jana Pawła II, którego Filipińczycy wspominają jako Papieża Bożego Miłosierdzia.

B. Zajączkowska, Filipiny

źródło: http://www.fidesetratio.pl/pl/37621/82481/1_maja_Filipinczycy_modla_sie_za_Polske-dolaczmy_do_Nich.html

Opublikowany w Apel, KOMUNIKATY, Kościół, Patriotyzm, Różaniec, Warto wiedzieć | Otagowane: , , | Komentarzy: 49 »

O. Rydzyk: Kiedyś gnębiła nas komuna, a teraz robią to jej następcy. To nie koniec manifestacji

Posted by Dzieckonmp w dniu 26/04/2012

Sobotni marsz w Warszawie daje nadzieję, że wreszcie Telewizja Trwam będzie traktowana uczciwie, tak jak inni nadawcy, mówi dyrektor Radia Maryja o. Tadeusz Rydzyk w rozmowie z “Naszym Dziennikiem”.

 „Chciałbym wyraźnie powiedzieć, że jestem zdziwiony, iż w konstytucyjnych organach są ludzie, którzy kłamią. Kłamią w sprawie Telewizji Trwam, Fundacji Lux Veritatis, w sprawie naszej sytuacji finansowej czy składanych dokumentów”- mówi szef Radia Maryja i dodaje: „Dlatego apeluję do sumienia tych ludzi, którzy mienią się katolikami: bycie katolikiem zobowiązuje do mówienia prawdy. Apeluję też do ludzi, którzy ich wprowadzili do Krajowej Rady, aby nie działali wbrew katolikom. W Polsce do Kościoła katolickiego przyznaje się 96 proc. ludzi i mamy nie mieć nawet jednego miejsca na multipleksie? To skandal. To jest pójście w kierunku totalitaryzmu. To jest totalitaryzm w innej formie niż komunistyczny, ale równie groźny. To nie jest demokracja”.

 

O. Rydzyk odnosi się również do marszu w obronie jego mediów. „Ktoś mi przysłał SMS-a w trakcie manifestacji: “Jestem dumny z Polski”. W tym SMS-ie jest zawarte wszystko. Na marszu pokazała się prawdziwa Polska. Ktoś mówił, że był na wielu spotkaniach, pielgrzymkach, ale nigdzie nie było aż tak pięknej atmosfery jak w Warszawie. Zobaczyłem morze ludzi w Alejach Ujazdowskich. Kamera była umieszczona na wysięgniku i widziałem, że gdy niektórzy ludzie byli pod kancelarią premiera, nie wszyscy wyszli jeszcze z placu Trzech Krzyży. To była największa manifestacja po wojnie. Co mnie jeszcze ujęło? Niesamowita kultura, uprzejmość. Opowiadano mi, jak ludzie byli sobie życzliwi w każdym miejscu: na dworcu, na placu, na ulicy. Cieszył mnie widok całych rodzin z dziećmi”- mówi.

 

Według o. Rydzyka na warszawską manifestację – “ludzie przyszli, nie dali się zastraszyć mimo tego, co jeszcze w piątek mówił premier. Bo to, co mówił premier, przypomniało mi to, co kiedyś powiedział Józef Cyrankiewicz, że będą obcinali ręce, które zostaną podniesione na władzę ludową. W piątek premier zaprezentował ten sam styl, tę samą butę”. „Kiedyś gnębiła nas komuna, a teraz robią to jej następcy, zmienili tylko szaty, metody. W trakcie przemian zapomniano o człowieku, Naród został oszukany. Popatrzmy na prywatyzację: doszło do wyprzedaży, a wręcz rozkradania majątku narodowego. Teraz między innymi ludzie, którzy tego dokonali, obejmują wysokie stanowiska nie tylko w strukturach unijnych. Niestety, obecnie widzimy działania w podobnym duchu, też liczą na synekury poza Polską. To wszystko przypomina czasy przedrozbiorowe. I dlatego trzeba, żeby ludzie się obudzili. I dobrze, że się budzą, że innych budzą. Bo tylko razem możemy ochronić wspólne dobro. Nie może być tak, że każdy myśli o sobie. Tak jak powiedział ks. Piotr Skarga, że statek – Polska – tonie. Nie można brać tobołków i z tego statku wyskakiwać, bo i my utoniemy, i ten statek. Potrzebna jest modlitwa i potężna praca, także ewangelizacyjna. Wtedy Polska się zmieni”- dodaje.

Nasz Dziennik

Opublikowany w Radio Maryja, Warto wiedzieć, Z prasy | Otagowane: , , , , , | Komentarzy: 28 »

Gigantyczny Marsz w Warszawie 21.04.2012

Posted by Dzieckonmp w dniu 23/04/2012

Takiej manifestacji Warszawa nie widziała od lat. Morze biało-czerwonych flag łopoczących w słońcu, las transparentów, plac Trzech Krzyży i przyległe ulice wypełnione po brzegi. Tego dnia widziałem naprawdę piękną Polskę. I choć to nie było święto, to takiego lasu biało-czerwonych flag reprezentacyjne Aleje Ujazdowskie z pewnością już bardzo dawno nie widziały. Około 200 tys Polaków przeszło w marszu przeciwko dyskryminacji mediów katolickich, przeciwko niszczeniu przez rząd Donalda Tuska wolności słowa. Widziałem po raz pierwszy od dawna nadzieje na twarzach ludzi, nadzieję i radość że wreszcie przyszło nas taka ogromna ilość. Przez te twarze przebijała się radość – Udało się wreszcie”.   Przebijała się satysfakcja że mrówcza praca każdego Patriotycznie nastawionego Polaka przynosi efekt. To co widziałem  napawa nadzieją i pewnością że Polski nie oddamy, że nie oddamy TV Trwam złoczyńcom z PO. Poczuliśmy wszyscy że niedługo wygramy, że nastąpi koniec zdrajców narodu polskiego. 

Przyszło wielu i pokazać trzeba wielu. Pełna relacja 42 minuty przemarszu – bez komentarzy i montażu. Oceńcie sami. 

Do zgromadzonych przemówiła następnie Ewa Stankiewicz – prezes stowarzyszenia Solidarni 2010.
- Panie premierze, wielka część narodu uważa pana za zdrajcę stanu. Niech pan nie grozi politykom. Demonstruje pan siłę wobec słabszych. Wobec silniejszych jest pan uległy. Przechodzi pan do historii jako największy zdrajca Polski.
- Panie prezydencie, jeszcze przed zakończeniem śledztwa mówi pan, że przyczyny katastrofy są smoleńskiej są arcyboleśnie proste. Rosjanie zacierają ślady na pana oczach. Pana obowiązkiem jest dbanie o rzetelne śledztwo, a nie mówienie o przyczynach bez pokrycia w faktach. Pana działalność zagraża suwerenności Polski – powiedziała Ewa Stankiewicz. Przypomnijmy główne tezy wypowiedzi:
1) Smoleńsk to zamach w którym mogło dość do dobijania rannych
2) Tusk zdrajca narodu i to prawdopodobnie największy w historii Polski
3) Komorowski powiązany z Putinem mordercą własnych obywateli i dziennikarzy
O ile polskie odpowiedniki władzy w Kremlu mogą jej wybaczyć bo i tak piorą ludziom mózgi za pomocą mediów, to Putin po otwarciu granic z Kaliningradem już taki „doby” być nie musi. Wiemy, że jest chorobliwie czuły na punkcie swego „ego”, po naszych politykach wszystko spływa, bo nie tworzą samodzielnej polityki, tylko „europejską”. Widać, że dla tej kobiety są sprawy ważniejsze od jej doczesnego życia i z takich ludzi trzeba brać przykład!

Homilia bp Antoniego Dydycza. Marsz w obronie wolnych mediów w Warszawie

Wczoraj byłem na pl. Trzech Krzyży w marszu w obronie wolnych mediów oraz w obronie telewizji Trwam. Uczestniczyłem we mszy i w marszu i mam bardzo pozytywne doświadczenie. Jestem dumny, że jestem Polakiem i jestem dumny, że jestem katolikiem. Dzisiaj przeżyłem cudowny dzień, podczas marszu doświadczyłem mnóstwo ciepła i miłości a sama atmosfera była motywująca. Wspólne śpiewy i jedność oraz zgoda. Wiele organizacji pod jednym szyldem a Masza i katecheza były przepiękne a i pogoda dopisywała dopiero pod koniec marszu się popsuła ale był upał. Jestem mile zaskoczony w śród nas były osoby młode, dzieci, starsze ale również osoby chore i bardzo ich najbardziej podziwiam, że mimo choroby byli z nami. Najbardziej byłem zaskoczony, że było tyle ludzi a sam pl. Trzech Krzyży nie mógł pomieścić tyle społeczeństwa z całej Polski i nie był do tego nawet przygotowany. Jak wiadomo w mediach piszą i mówią co innego tym bardziej zaniżają statystyki, że było nas znacznie mniej. Ale wiem jedno, że było nas więcej niż 100 tysięcy. Ludzie byli z daleka i non stop dojeżdżały nowe autokary z ludźmi. Podczas marszu byli z nami księża a po za tym czuliśmy wielkie poparcie Kościoła katolickiego. Na spotkaniu był odczytany apel episkopatu Polski, gdzie kościół apeluje do rządu o przyznanie koncesji telewizji Trwam. A został pobity następny rekord bo jeszcze tyle ludzi nie widziałem a do Warszawy przyjechały ogromne pielgrzymki. Nie potrafię opisać przeżyć, które doświadczyłem podczas marszu i każdy człowiek był skory by pomagać drugiemu. Ludzie mili i optymistycznie nastawieni na świat chętnie do pomocy drugiemu. W śród nas byli politycy Prawa i Sprawiedliwości i Solidarnej Polski a prawica zjednoczyła się. W śród nas byli też organizacje w tym solidarni 2010 i inne organizacje. Podczas tego marszy gasły wszystkie spory i podziały. A drogą telewizyjną z Chicago łączył się z nami ks. Tadeusz Rydzyk. W czasie marszu czułem obecność nie tylko Boga ale również naszego wielkiego Polaka błogosławionego Jana Pawła II, który nam z nieba błogosławił. Zrozumiałem, że można nam wszystko zabrać, ale wiary nie można zabrać.
W śród nas byli też aktorzy w tym Pani Katarzyna Łaniewska znana jako Babcia Józia z serialu.
W czasie marszy były pieśni religijne oraz patriotyczne. Wszem nie każdy mógł przyjąć komunię świętą, ponieważ było nas tak wielu, ale wielkie podziękowania dla księży, dla których było to wyzwanie. Występował z nami zespół Kapela z nad Baryczy . Ja nie będę się za bardzo rozpisywać, ale nie żałuję że tu byłem, ponieważ przeżycia były nie do opisania a do domu wróciłem z nadzieją a przede wszystkim wróciłem silniejszy, pełen wiary.

list czytelnika.

Do czytelników mam prośbę o podzielenie się tym jak reagowały gazety i TV. Co pokazały bo ja nie miałem możliwości śledzenia byłem w trasie.

Opublikowany w Film, KOMUNIKATY, Kościół, Patriotyzm, Polityka, Prześladowanie Chrześcijan, Radio Maryja, Warto wiedzieć, Świat innymi oczami | Otagowane: , , | Komentarzy: 82 »

Dedykacja dla siebie

Posted by Dzieckonmp w dniu 20/04/2012

Dziś moje ulubione. Mimo że może się powtarzam, robię sobie tą przyjemność

Wstawiam również jeden z najpiękniejszych momentów które przyniosło wspaniałe przeżycie osobiste. Królowa Pokoju przychodzi do wielu ludzi. Atmosfera iście niebiańska. W drugiej połowie piękne orędzie królowej Pokoju z tego dnia.

Na koniec mimo tego że wstawić trzeba by było jeszcze mnóstwo pieśni jako moich ulubionych, wstawiam ciekawostkę która miała miejsce w maju 2011 roku w Medjugorje. Nie złościć się że się powtarzam.  Dziś dzielę się tym co dla mnie jest drogie i wartościowe. Jutro cały dzień będę w podróży. jadę na marsz do Warszawy w obronie TV Trwam a potem w góry.


Opublikowany w Ciekawe, Film, Kościół, Objawienia, Warto wiedzieć, Śpiew | Otagowane: , , , | Komentarzy: 50 »

Tajemnica o Medziugorje ujawniona!

Posted by Dzieckonmp w dniu 19/04/2012

Jedna Msza św. w roku?

Wielu jeszcze nie wie o pewnym wspaniałym i zdumiewającym elemencie z historii Medjugorja. Jest moją radością powiedzieć dziś o nim, ponieważ jest on bezpośrednio związany z Niedzielą Miłosierdzia!

Turcy rządzili krajem przez ponad 4 stulecia (od 1463 do 1873 r.). Otóż w tamtym okresie chrześcijanie byli poddawani strasznym prześladowaniom i byli zmuszani do przechodzenia na islam. Według emisariusza papieskiego, Piotra Masarecchi, w 1624 r. około 40 lub 50 tys. chorwackich katolików z środkowej Bośni zostało zmuszonych do przejścia na islam (stąd obecność muzułmanów w kraju, którzy w istocie ze względu na swe korzenie są ex-chrześcijanami).

Wówczas rząd nie pozwalał katolikom odprawiać Mszy św. Wytworzył się więc pewien tajny rodzaj życia chrześcijańskiego, podobny do życia chrześcijan w rzymskich katakumbach w pierwszych wiekach chrześcijaństwa, jaki dzisiaj znajduje się jeszcze w niektórych krajach jak Chiny.

Jednakże dzięki Bogu od tej zasady był jeden wyjątek. Chrześcijanie otrzymali pozwolenie na odprawienie jednej Mszy św. w roku, tylko jednej i to w miejscu ściśle określonym, oddalonym od wszystkiego i zagubionym na wsi. Data tej Mszy św, także była ustalona, chodziło o pierwszą niedzielę po Wielkanocy, a więc dzień, który Jezus później wybrał jako święto Bożego Miłosierdzia według objawień s. Faustyny Kowalskiej. Chrześcijanie, tak gorliwi w tamtym okresie, nie wahali się, żeby się udać do tego miejsca całymi tysiącami, idąc dniami i nocami przy każdej pogodzie (kwiecień jest miesiącem deszczów), stawiając czoła niebezpieczeństwom czyhającym na drogach, by móc przeżyć tę Mszę św. i „zobaczyć Jezusa” obecnego w Hostii przynajmniej raz w roku. Ta pielgrzymka była dla nich źródłem siły, nadziei i światła podczas nocy prześladowań.

My to wiemy, Bóg kontynuuje swe pomysły! Dopiero w niebie zobaczymy spód tkaniny, jaką w świecie tka przez Swoją Bożą Opatrzność i na ile jesteśmy wzajemnie powiązani przez Świętych Obcowanie. Wówczas odkryjemy, jak pewne wydarzenia, które wydawały się nam nowe, tkwią głęboko korzeniami w przeszłości, w sercu wielu pokoleń wierzących, którzy modlili się i cierpieli, którzy nawet przelewali swą krew za wiarę. Czasami się zdarza, że Bóg objawia trochę ze Swych tajemniczych planów i oświetla zadziwiającą ciągłość Swych wyborów.

Ponieważ to błogosławione miejsce, gdzie te tysiące chrześcijan w cierpieniu uczestniczyły w corocznej Mszy św., to właśnie były kamieniste pola Medjugorja, wówczas niezarośnięte, dokładnie tam, gdzie teraz znajduje się cmentarz Kovacica (ten, na którym spoczywa o. Slavko), kilka metrów od obecnego kościoła, gdzie dziś ponownie gromadzą się tysiące pielgrzymów!

Jak można się dziwić, że przez tę wieś płyną potoki łask?! Czyż Bóg, jakiego mamy, nie jest naprawdę wspaniały?

Dalsza część listu siostry Emmanuel

2 kwietnia 2012 r. Mirjana miała comiesięczne objawienie przy Błękitnym Krzyżu. Po objawieniu przekazała nam następujące orędzie:

„Drogie dzieci! Jako Królowa Pokoju pragnę dać wam pokój, moje dzieci, prawdziwy pokój, który przychodzi przez Serce mojego Boskiego Syna. Jako matka modlę się, żeby w waszych sercach zaczęła królować mądrość, pokora i dobroć, żeby królował pokój, żeby królował mój Syn. Gdy mój Syn będzie panował w waszych sercach, wy będziecie mogły pomóc innym Go poznać. Gdy zapanuje w was niebiański pokój, rozpoznają go ci, którzy szukają go w błędnych miejscach i w ten sposób powodują ból mojego matczynego serca. Moje dzieci, moja radość będzie wielka, gdy zobaczę, że przyjmujecie moje słowa i że pragniecie podążać za mną. Nie lękajcie się, nie jesteście same! Podajcie mi wasze ręce, a ja was poprowadzę! Nie zapominajcie o swych pasterzach. Módlcie się, żeby myślą zawsze byli z moim Synem, który powołał ich do świadczenia o Nim. Dziękuję wam!”

15-dniowa podróż do Azji. Przed Wielkim Tygodniem mogłam się udać do Malezji, do Indonezji, a nawet do Chin. Może się zdarzyć, że pewnego dnia tamci chrześcijanie przyjdą ewangelizować nasz Zachód, który odszedł od Boga i wpadł w najbardziej niebezpieczne z pogaństw!

Na przykład w Chinach, gdzie prawo zezwala na jedno tylko dziecko w rodzinie, wyobraźcie sobie z ludzkiego punktu widzenia problem, jaki mają rodzice, gdy ich jedyny syn chce zostać księdzem! Jednakże posiadać syna księdza jest ich dumą, ponieważ Chrystusa kochają ponad wszystko. Na południu Pekinu rzadkie są rodziny, które wśród krewnych nie mają męczennika, a jednak co roku przyjmują chrzest setkami. Ich prawdziwym skarbem jest Jezus. Jedna z tych rodzin, która mogła mieć dwóch synów, z radością oddała ich dwóch Bogu, gdy poczuli, że są powołani do kapłaństwa. Ufają, że gdy powierzą się na stare lata Bogu, On zaspokoi ich potrzeby. To jest godne podziwu, biorąc pod uwagę ekonomiczne uwarunkowanie regionu! Wiedzą także, że ksiądz ma tysiące dzieci, wszystkie te dusze, jakie przez swą posługę prowadzi do Boga.

Ale w pewnym innym kraju, gdzie można mieć dzieci i gdzie życie jest łatwiejsze, pewna katolicka mama powiedziała do nas: „Mam trzech synów, ale chcę, żeby tylko jeden z nich został księdzem.” Ona zresztą nie wie, co się dzieje, módlmy się, żeby Bóg oświecił jej serce! Jeśli Bóg powołuje jednego z jej synów, niech ona się cieszy z powodu ogromnej łaski, jaka jest wyświadczana całej jej rodzinie, żywym i przyszłym pokoleniom i niech wspiera jego powołanie, jak to zrobiła Barbara Stepina dla swojego syna Aloisa, który został beatyfikowany przez Jana Pawła II. Bóg potrzebuje takich matek, ponieważ wzywa dziś tylu samo mężczyzn co w przeszłości, ale odpowiada na to bardzo mało z nich, bo ich rodziny duszą pokorny szept Chrystusa w sercach dzieci. To szatan próbował zniszczyć obraz księdza stworzony według Bożego planu, ukazując grzechy niektórych z nich poprzez media i każąc zapomnieć o świętości i heroicznym darze tak wielu księży. Te rodziny, tak jak my wszyscy, pragną dla siebie i swego potomstwa błogosławieństwa Bożego i dobrze robią. Gdy otwierają główne drzwi Temu, który jest źródłem wszystkich błogosławieństw i który tak bardzo pragnie oddać się nam przez Swych kapłanów! Czyż oni nie są drugim Nim, gdy udzielają sakramentów!?

Nasi księża, nasze skarby, nasze drabiny do Nieba.

Podczas nowenny do Miłosierdzia Bożego, drugiego dnia, wstawiamy się za księży; oto słowa Jezusa do s. Faustyny: „Dzisiaj przyprowadź mi dusze kapłańskie i zakonne i zanurz je w niezgłębionym Miłosierdziu Moim. One dały mi siłę, żeby przetrwać moją gorzką mękę, przez nie, jak przez kanały, Moje Miłosierdzie wylewa się na ludzkość”.

18 marca 2011 Gospa zakończyła w ten sposób swoje orędzie przekazane przez Mirjanę: „Przez moją matczyną miłość pokażę wam to ,czego oczekuję od każdego z was, to, czego oczekuję od moich apostołów.” Potem zachęcając nas do modlitwy za Jej synów kapłanów dodała: „Ponownie podkreślam, z nimi ja zwyciężę!”

Jezus dał także błogosławionej Maryam z Betlejem, „małej Arabce”, szczególne orędzia dla księży. Wielu z księży zobaczyło, że ich życie się zmieniło, gdy wcielili je w życie: „Gorąco pragnę, żeby księża w każdym miesiącu odprawiali Mszę św. ku czci Ducha Świętego. Ktokolwiek ją odprawi lub wysłucha, zostanie zaszczycony przez samego Ducha Świętego. Będzie miał światło, będzie miał pokój. Będzie uzdrawiał chorych, obudzi tych, którzy śpią”.

Księża bardziej niż kiedykolwiek potrzebują naszej opieki, ponieważ są pierwszym celem szatana! Zmuszony przez Boga do wyjawienia Maryam z Betlejem swych pułapek i technik szatan wyznał jej: „Dla nas (demonów), zatriumfować nad księdzem lub duszą zakonną, to więcej niż zepsuć całe miasto”. Istotnie, tysiące dusz mistycznie zależą w pierwszym rzędzie od księży, a także od dusz zakonnych. Odprawiając swą codzienną Mszę św. jeden wierny ksiądz przyciąga wielką ilość grzeszników do Jezusa, do zbawienia darowanego przez Chrystusa. Nieprzyjaciel bardzo dobrze wie, jaką stawką jest to dla dusz, moc księży napełnia go strachem i on chce ich zniszczyć; dlatego oni tyle potrzebują naszych modlitw. Niech z całego serca wezmą za rękę Maryję, a pójdą bezpiecznie.

Marta Robin (na drodze do beatyfikacji) tak się modliła: „O mój Boże, strzeż wszystkich Twych księży na Twej drodze, nie pozwól, żeby uroki świata i pragnienia ciała miały na nich nawet najmniejszy wpływ. Spraw, żeby wszyscy coraz bardziej byli apostołami, coraz bardziej niezachwiani w wierze, coraz bardziej wierni w posłudze i żeby zawsze Twoja godna podziwu wola całkowicie wypełniała się w nich”

Przepisy postne? W czasie moich misji zauważyłam, że pewne osoby po trochu porzucały praktykę postu o chlebie i wodzie w środy i piątki. Istotnie, męczyły się z powodu białego chleba, który nie jest dobrym pokarmem. Natomiast wiele ludzi mogło wytrwać w poście, jeśli zaopatrzyli się w chleb bardziej nadający się do postu. Dlatego pragnę tu zaapelować do wszystkich, którzy wytrwali w poście, bardziej niż kiedykolwiek koniecznym dla naszego niespokojnego świata. Proszę, wyślijcie mi wasze przepisy na chleb i co odkryliście, żeby wytrwać w poście, a ja to opublikuję. To bardzo pomoże ludziom dobrej woli, którzy jeszcze się wahają. Ich powrót do postu spowoduje zmianę w nawróceniu świata i opiece nad księżmi. Dziękuję wam!

Droga Gospo, Ty jesteś Matką Najwyższego Kapłana w całym tego słowa znaczeniu, złóż w nasze serca tę samą miłość, która spala Twe serce dla Twych umiłowanych synów! Zamień wszelkie osądy na modlitwę wstawienniczą, a całą nieufność na miłosierdzie!

Siostra Emmanuel +

Za zwiastowanie.alleluja.pl/

Opublikowany w Kościół, Medziugorje, Objawienia, Warto wiedzieć, Świat innymi oczami | Otagowane: , , , , | Komentarzy: 63 »

Rozmowa z Egzorcystą

Posted by Dzieckonmp w dniu 19/04/2012

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Rozmowa z ojcem Andrzejem Smołką, ss.cc., egzorcystą Archidiecezji Wrocławskiej. Przez 25 lat o. Andrzej był misjonarzem w Demokratycznej Republice Konga.

Czy zło istnieje w formie osobowej?

- Tak. W dokumentach Kościoła katolickiego mówi się wprost o złu osobowym.   Mówi o tym Katechizm Kościoła katolickiego w miejscach: 332, 391-395, 397,414, 2851 oraz konstytucja Vat II Gaudium et spes, nr 22,37.

 

Niektórzy zaprzeczają, że tak rzeczywiście jest. Co Ojciec powiedziałby takim ludziom?

- Cóż, niech sobie tak twierdzą. Przecież nie można zmusić ludzi, aby w coś wierzyli. Wiele milionów osób wierzy, że tak jest. To jest wiara przekazana przez apostołów od ponad 2000 lat. Takie jest też nasze doświadczenie.

 

Czy nie jest tak, że zły duch woli, aby ludzie nie uznawali jego istnienia?  

- Zły duch jest bardziej inteligentny niż nam się wydaje. Powiedziałbym nawet sprytny. Działa w różny sposób. Dziś mówi się, że uznawanie istnienia diabła to średniowiecze, obciach i ciemnogród. Jednocześnie ludzie otwierają się na wschodnie kultury, religie, sztuki walki itd. Mówią, że to trendy.

Nie tak dawno przyszła do mnie 19-letnia dziewczyna, która jest bardzo poważnie dręczona. Odczuwa lęki i ma chęć zakończyć szybko swoje życie. Szuka u mnie pomocy. Okazało się, że od dziecka, za namową rodziców (mama prawnik, tato lekarz), uczęszcza na kurs taekwondo. Ta sztuka walki to nie tylko ćwiczenia gimnastyczne, ale też medytacyjne. Dziewczyna ta powiedziała mi, że od dzieciństwa medytuje słowo „nic” albo, „jak kopnąć koleżankę, aby złamać jej nogę”. Dziś, po 15 latach treningów,  dziewczyna jest opętana. Jej reakcja na „sacrum” była niebywała. Gdy rzuciła metalowym krzyżem o ziemię, rozleciał się na kawałki.

 

Ostatnio w modzie jest joga, której uczy się nawet małe dzieci. Czy ta wywodząca się z religii hinduskiej dyscyplina jest również niebezpieczna?

- Joga to nie tylko ćwiczenia fizyczne. My jesteśmy wychowywani w dualizmie. Uznajemy, że człowiek jest duchem i ciałem. Na wschodzie dominuje monistyczne spostrzeganie świata, gdzie wszystko jest jednością. Jednością jest też duch i ciało. Tak jest też w jodze. Przykładowo, przyjmuje się tam, że przez nacisk kolana, naciskamy też duszę. Przyjmując postawę „kwiatu lotosu” automatycznie otwieramy się na „energie kosmosu”. Cała sprawa polega na tym, że poprzez odpowiednie pozycje otwieramy się na jakieś niesprawdzone energie. Karykaturalnie można powiedzieć, że to „energie z rogami i ogonem”. Ale, oczywiście, mówi się, że to nieprawda, bo diabła nie ma.

 

Niektórzy twierdzą, że uprawiają jogę dla zdrowia, tylko jako zestaw ćwiczeń fizycznych, a filozofia z niej wynikająca nie ma dla nich znaczenia.

- Jak już powiedziałem, w jodze, ze względu na monistyczny charakter, nie da się oddzielić ćwiczeń fizycznych od duchowych. Proszę zapytać jakiegoś guru hinduskiego, mistrza jogi, czy się zgadza, że to tylko zestaw ćwiczeń gimnastycznych. Gwarantuję, że roześmieje się wam w twarz.

 

Czyli joga nie służy zdrowiu duchowemu, a nawet fizycznemu?

- Ja to widzę po konkretnych przypadkach. Ludzie zaangażowani w jogę mają później straszne problemy. Albo ich wiara chrześcijańska jest eliminowana z ich życia, albo tracą poczucie bezpieczeństwa, doznają dręczenia, co bardzo często kończy się próbą samobójczą. Widać więc, że nie służy to człowiekowi.

My, księża egzorcyści, mamy za zadanie pomagać ludziom w walce ze Złym, ale także przestrzegać ich, by nie chodzili drogami niebezpiecznymi. Dziś pojawia się coraz więcej zagrożeń duchowych, które nie wyglądają wcale jako niebezpieczeństwo.

 

Jeśli ktoś twierdzi, że nie wierzy w istnienie złych duchów, to nie podlega zagrożeniom z ich strony?

- To nie jest sprawa wiary lub niewiary czy woli. We Wrocławiu jest wiele nieoświetlonych uliczek, a w nich dużo dziur. Wieczorem można tam złamać nogę. Ktoś może powiedzieć: nie wierzę w to. Jego wiara nie będzie miała wpływu na to, że jednak złamie nogę, bo zlekceważył niebezpieczeństwo.

 

Jakie rozróżniamy działania złych duchów? 

- Uzależnienie od grzechu. Człowiek wielokrotnie próbuje się z niego wyzwolić, ale nie potrafi. Przykładem może być alkoholizm. Zaczyna się od okazyjnego spożywania na imieninach, dla humoru. Później człowiek sam kupuje i pije „przed lustrem”. Powoli ten humor przeradza się w złe stany naszej duszy – złość i agresję. Osoba taka nie umie już rozmawiać z dziećmi i żoną. Reaguje pięścią. Później okazuje się, że nie może żyć bez alkoholu. Zamienia swoje życie rodzinne w piekło. Nie ma już w niej miłości, jest nienawiść. I to nie tylko ojcowie tak postępują. Bardzo dużo młodych kobiet wchodzi na tę drogę. A zaczyna się niewinnie, od picia dla humoru.

Można się uzależnić też od pornografii. Niszczy ona człowieka od wewnątrz, zabijając miłość do własnej żony lub męża. Wczoraj był u mnie pan, którego żona wchodziła w internecie na strony randkowe. W końcu zniszczyło to ich rodzinę.

 

W jaki sposób można rozpoznać, że za jakimś problemem człowieka stoi zły duch?

- My, egzorcyści, mamy kryteria, które nam pomagają w rozróżnieniu czy chodzi o złego ducha, czy też nie. Pierwsze, to wstręt do sacrum, czyli świętości, np. krzyża, świętego miejsca, obrazów Matki Bożej, świętych, wody święconej. Niekiedy proszę jakieś osoby, aby dotknęły kropidła. Niektórzy reagują bardzo drastycznie, rzucają nim, uciekają, innym wygina ręce albo odwracają głowę do tyłu, żeby nie patrzeć. Ludzie czasami czują niechęć czy strach przed modlitwą lub nagle odczuwają duszności.

Często ludzie zniewoleni przez złego ducha mają myśli samobójcze. Niektóre samobójstwa są efektem dręczenia przez demony.

Pokazywano mi ślady oparzeń, podrapań, które nastąpiły w nocy podczas snu. Bywa, że kobiety przeżywają gwałt na swoim ciele, ale nie przez człowieka. Znam taką kobietę, która ponad 20 lat przeżywała co noc takie ataki. Jej mąż spał obok, na wyciągnięcie ręki, a ona czuła, że przychodzi do niej jakaś bestia. Czuła smród, jaki ział z paszczy. Nie mogła się podczas ataku ruszyć ani krzyknąć.

Nadrzędną koniecznością w pracy egzorcysty jest poznanie czy w danym przypadku rzeczywiście chodzi o złego ducha. Nie każdy, kto krzyczy, toczy pianę z ust czy wije się po podłodze jest opętany. Egzorcyzmy bez wcześniejszego rozróżnienia mogłyby daną osobę doprowadzić do depresji, sprowokować nieodwracalne szkody moralne, a nawet zniechęcić do wiary. Mogłaby stwierdzić, że nawet Pan Jezus nie może jej uwolnić. Bardzo często współpracujemy w tej kwestii z zaprzyjaźnionymi psychiatrami i psychologami.

 

Kiedyś czytałem, że opętania zdarzają się raczej rzadko, częściej natomiast występują różnego rodzaju zniewolenia. Czy rzeczywiście tak jest?         

- Opętań jest też stosunkowo dużo. W ubiegłym tygodniu spotkałem trzy takie osoby. Można powiedzieć, że statystycznie takich przypadkó w jest coraz więcej. Ostatnio przychodzą do mnie młodzi ludzie doznający udręk w obecności krzyża przed kościołem lub wewnątrz. Gdy umawiam się z kimś takim na modlitwę w kościele, to często taka osoba do środka nie wejdzie. Przewróci się, wyje jak zwierzę. Zdarza się, że gdy ktoś ma do mnie przyjechać, to psuje się samochód. Zwykle tak się dzieje, gdy ludzie próbują się nawrócić i zaufać Bogu.

Znam taki przypadek. 20-letni chłopak żył przez dłuższy czas w poważnym, śmiertelnym grzechu. Pewnej nocy bardzo się wystraszył. Zobaczył koło swojego łóżka diabła. Nie wiem czy mu się wydawało, czy też była to łaska od Boga. Postanowił wtedy ze strachu pójść do kościoła. Rano obudził się z poważną chorobą nóg. Lekarze stwierdzili, że ma zniszczone kolana, jak 85-letni starzec. W końcu przyszedł do mnie o kulach. Okazało się, że jest opętany. Podczas modlitwy bardzo bluźnił pod adresem Matki Bożej. Podczas egzorcyzmu człowiek ten został uwolniony. Po modlitwie sam wstał i poszedł  do domu. O kulach zapomniał. Okazało się, że albo został w sposób cudowny uzdrowiony, albo chorobę wywoływał zły duch, żeby go zniechęcić do szukania zbawienia u Pana Jezusa.

 

Czyli szatan może wywoływać u ludzi choroby? 

- Jak najbardziej. Już prawie minął rok, jak mieliśmy w naszym kościele parafialnym niecodzienne zdarzenie. Do kościoła wjechał wózkiem mężczyzna. Podczas modlitwy wstał. Nie wiedzieliśmy, czy to cud, czy co. Nagle zaczął bluźnić na Pana Jezusa. Przy okazji oberwało się chórowi parafialnemu, że za cienko śpiewa. W końcu zaryczał jak jakieś drapieżne zwierzę. To nie był krzyk człowieka, ale ryk. Rzucał się na posadzce. Niektórzy ludzie uciekali z kościoła. Wtedy ściszonym głosem zwróciłem się do niego: „widzę, że niezły spektakl urządziłeś”. A on,  odwracając się do mnie: „a co, podobało się ?”. Te teatralne krzyki i bluźnierstwa są po to, aby nas nastraszyć.

Diabeł, który podczas modlitwy lub egzorcyzmu manifestuje swoją obecność, robi to dlatego, bo wie, że przegrał, że będzie musiał odejść.

 

Kto jest najbardziej narażony na działanie złych duchów?

- Oprócz tych przypadków, które wcześniej wymieniłem, także osoby, które oddają się magii, okultyzmowi, bioenergoterapii. Przykładowo, zdarza się, że bioenergoterapeuta prosi, aby zdjąć krzyżyk, bo blokuje mu moc. Jeśli coś jest neutralne lub Boże, to medalik święty nie może blokować.

Tak samo może się zdarzyć, gdy ktoś podczas seansu bioenergoterapeutycznego modli się po cichu. Wówczas usłyszy, że coś bioenergoterapeucie przeszkadza. I wyszło szydło z worka, jaką mocą on działa.

Przestrzegam również przed wszelkiego rodzaju talizmanami. Ostatnio modny jest pierścień atlantów. Noszenie go na palcu ma zapewnić szczęście. W jednej ze szkół podstawowych we Wrocławiu niemal wszystkie dzieci go miały, nauczyciele też. Jednej nauczycielce zginął nagle mąż, wszystko się naraz rozsypało. Od razu wyrzuciła pierścień, bo zobaczyła, że coś jest nie tak.

Niestety, ludzie do kościoła nie pójdą, bo to jakieś przestarzałe zabobony, ale pogańskie talizmany noszą, wierząc, że zapewnią ochronę i szczęście.

 

Czy zwykły, przeciętny katolik sam może się ustrzec przed atakami złego ducha?

- Oczywiście. W pewnym sensie to jest nasza codzienna walka. Osobom uwolnionym nakazuję czytanie Ewangelii i modlitwę do Jezusa Chrystusa. Bez tej relacji osobowej z Chrystusem diabeł wróci. Wielu ludzi uwolnionych staje się prawdziwymi świętymi. W życiu chrześcijanina chodzi właśnie o to, aby spotkać się z Chrystusem, który cierpiał, umarł i zmartwychwstał. Tę znajomość powinniśmy codziennie pogłębiać, nawracać się. Niektórzy jednak chodzą do kościoła z przyzwyczajenia lub dla tradycji, bez głębszego zaangażowania. Ale taka powierzchowna postawa nas nie ustrzeże przed Złym.

Oczywiście, korzystać powinniśmy przede wszystkim z pomocy sakramentów, Mszy św. W sytuacji ciężkich dręczeń potrzebna jest posługa egzorcysty. W każdej diecezji jest, jeśli nie jeden, to kilku egzorcystów. W diecezji warszawskiej i tarnowskiej jest siedmiu, wrocławskiej jest nas trzech i naprawdę mamy co robić.

Czy może się zdarzyć, że ktoś jest dręczony z powodu nie swoich win?

- Mamy do czynienia z grzechem pierworodnym. Może też czasami być grzech przodków, grzech rodzinny.

W ubiegłym tygodniu miałem taki trudny egzorcyzm. Osoba porządna. Podczas modlitwy okazało się, że gdy miała roczek, matka, mając trudności finansowe, ofiarowała ją szatanowi. Ktoś jej tak poradził. Dziecko później było opętane.

Inny przykład. Przyszła do mnie zapłakana 40-letnia kobieta. Mówiła, że miała czworo dzieci. Wszystkie, jedno po drugim, zmarły. Przypomniała sobie, że gdy opuszczała dom rodzinny, to  matka ją przeklęła, życząc, by widziała śmierć swoich dzieci.

W mojej posłudze  spotykam się z ludźmi, którzy w sposób szczególny doświadczyli zła. Słysząc niektóre historie, chce mi się płakać. Widzę, ile niedobrych rzeczy dzieje się na świecie. Sam, będąc w Afryce, przeżyłem wiele zła, wojny, podczas których do mnie strzelano. W 1993 roku widziałem, podczas wojny domowej, jak żołnierze rzucili dla „pociechy” bawiącym się kilkuletnim dzieciom odbezpieczony granat. Co może zrobić granat z 3-4-letnim dzieckiem? Na filmach tego nie pokazują. Wtedy widziałem diabła.

To było w Polsce. Ojciec gwałcił swoją córeczkę, od kiedy miała pięć lat. Potem jeszcze sprowadzał kolegów. I wszyscy pili i gwałcili. A matka leżała pijana na tapczanie z innym facetem. Dowiaduję się o takich sprawach od ludzi, którzy do mnie przychodzą. Kobieta, która to przeżyła, mówi, że nienawidzi swojej mamy i ojca. I jak jej powiedzieć, aby przebaczyła? A przebaczyć jednak trzeba.

 

Zdaniem o. Joachima Badeniego, który w marcu 2010r. umarł w opinii świętości, Antychryst nie będzie (a może nie jest) osobą, lecz systemem antychrześcijańskim. Nie będzie też brutalnym nachalnym złem, ale ustrojem społeczno-politycznym, który pod płaszczykiem dobra promuje zło. Jakie ma Ojciec zdanie na ten temat?

- Sądzę, że ojciec Badeni ma rację. Dawniej był jeden władca – cezar. Dziś mamy systemy demokratyczne, które sprawują władzę przez liczne instytucje.

Obecnie można obserwować nie tylko postawy antychrześcijańskie, ale też antyhumanistyczne – prawo do aborcji, do eutanazji. Dziś człowiek, nie uznając Boga, sam chce decydować, co jest dobre, a co złe. W parlamentach ogłasza się, że zabijanie nienarodzonych dzieci nie jest grzechem, ale dobrem, prawem wolnych kobiet. Takich rzeczy jest coraz więcej. Z drugiej strony dziecko za każdą cenę (in vitro). Nawet za cenę życia innych.

 

Chrystus przyszedł wyzwolić ludzkość od wpływu złego. Duchy nieczyste niejednokrotnie krzyczały: „wiemy, kim jesteś”, „przyszedłeś nas zgubić” itd. Tymczasem po 2000 lat misji Ewangelizacji i wyzwalania od złego w dzisiejszych czasach, szczególnie na Zachodzie Europy, dominuje lewicowo-lewackie  postrzeganie świata. Promuje się aborcję, eutanazję, homoseksualizm itd. Wydaje się, że antychrześcijańskie postawy dominują, a Kościół przegrywa walkę ze złem. Czy tak rzeczywiście jest?    

- Nie tylko na Zachodzie. W Polsce jest podobnie, tyle że nasz tradycjonalizm jeszcze nas ochrania. Czy jednak Kościół przegrywa? Nie, absolutnie. W pierwszej swojej encyklice (Deus caritas est) ojciec święty Benedykt XVI pisze, że w dzisiejszych czasach ludzie traktują wiarę katechetycznie. Nauczyli się kilku prawd wiary i na tym ich edukacja religijna się zakończyła. Tymczasem wszyscy powinniśmy wierzyć w Chrystusa żyjącego. Przez tę wiarę uzyskamy przebaczenie grzechów i będziemy napełnieni Duchem Świętym. To jest to zbawienie w imię Jezusa Chrystusa, które zaczyna się już na ziemi.

Można powiedzieć, że dziś żyjemy w czasie nawróceń i oczyszczenia. Nie można jednak tego mierzyć ilością ludzi w kościołach, ale jakością wiary. Jeżdżąc po wielu krajach, spotkałem bardzo dużo ludzi głęboko wierzących, którzy są w Kościele z przekonania. Ci, co mieli odejść od wiary, już dawno to zrobili.

Kościół więc nie przegrywa, mimo że są momenty walki, bo diabeł czuje swoją przegraną i widzi już swój koniec. Krzyczy głośniej, niż kiedyś i w swoim upadku chce pociągnąć wielu z nas.

 

Dziękuję za rozmowę.

 

Rozmawiał Wojciech Cerkowniak

Źródło: sloworegionu.pl

Opublikowany w Kościół, Szatan, Uzdrowienia, Warto wiedzieć | Otagowane: , | Komentarzy: 223 »

Krew na Całunie Turyńskim ma taką samą grupę jak na hostii w Sokółce

Posted by Dzieckonmp w dniu 18/04/2012

Prof. Treppa dla Frondy: Krew na Całunie Turyńskim ma taką samą grupę jak na hostii w Sokółce

Całun Turyński miał udział w moim nawróceniu. Cała historia badań i sam obraz wstrząsnęły mną, kiedy przechodziłem kryzys wiary. Ten obraz doprowadził mnie i dalej prowadzi przez wiarę

– mówi portalowi Fronda.pl prof. Zbigniew Treppa z Uniwersytetu Gdańskiego, badacz relikwii Męki Pańskiej w rozmowie z Jarosławem Wróblewskim.

 

Z jakimi relikwiami Męki Pańskiej mamy dziś do czynienia?

 

Niekwestionowany jest Całun Turyński. On posiada największą ilość znaków Męki, poprzez krew, inne pośmiertne płyny, jest też na nim obraz Zbawiciela. Ta relikwia posiada jako jedyna połączenie tych dwóch śladów. Jeśli chodzi o relikwie Grobu Pańskiego, to niezwykle znacząca jest Chusta z Oviedo, która posiada takie same ślady krwi, które są widoczne na Całunie. Znaczące jest również to, że te dwie relikwie mają zgodność śladów, jeśli chodzi o kształt śladów krwi i jej grupę, ale przybyły do zupełnie innych miejsc. Całun z Jerozolimy przez Azję Mniejszą, Konstantynopol do Turynu, natomiast chusta z Oviedo z Jerozolimy przez Afrykę Północną do Hiszpanii. One zetknęły się ze sobą, kiedy zaczęto porównywać ich fotograficzne kopie. Wcześniej naukowo ich nie łączono. One potwierdziły to, co mówi tradycja.

 

A Chusta z Manopello?

 

Tak, ona jest również bardzo ważna. Jest obiektem paschalnym w pełnym tego słowa znaczeniu. Na niej mamy wizerunek Jezusa z otwartymi oczami. Wizerunek, który powstał ułamek sekundy po zmartwychwstaniu. Jeśli mielibyśmy odtworzyć proces jej powstawania, to polega on na tym, że energia odpowiedzialna za wyzwolenie się energii cieplnej i świetlnej z wnętrza ciała Pana Jezusa przez płótno, napotkała chustę położoną, jak się przypuszcza przez Marię Magdalenę, na płótnie na twarzy Zbawiciela. Ona była świadkiem wszystkich aktów paschalnych. Uczestniczyła stojąc pod krzyżem, biorąc udział w pochówku Jezusa, jako pierwsza otrzymała łaskę zobaczenia Jezusa po zmartwychwstaniu. Chusta jest najprawdopodobniej z bisioru, to szlachetna tkanina, kosztowna, cenniejsza w tamtym czasie niż złoto.

 

Która relikwia robi na panu największe wrażenie?

Całun Turyński razem z Chustą z Manopello niesłychanie wzmacniają ten przekaz. Trudno tu wartościować. Całun Turyński miał udział w moim nawróceniu. Cała historia badań i sam obraz wstrząsnęły mną, kiedy przechodziłem kryzys wiary. Ten obraz doprowadził mnie i dalej prowadzi przez wiarę. On jest taką piątą ewangelią. Dopełnia ewangeliczne szczegóły Męki Pańskiej. Całun to symbol męki i zmartwychwstania. Chusta paschalna jest dla mnie znakiem przejścia, tam jest to pierwsze otwarcie oczu Zbawiciela. To jest niesłychanie przejmujące i porażające. To trudno sobie uświadomić intelektem i wszystkimi zmysłami, emocjami.

 

Krew, jej ślady spajają relikwie męki?

Ona jest obecna w Lanciano, gdzie jest tkanka serca, która zamieniła się podczas Eucharystii w dłoniach mnicha bizantyjskiego. To pokazuje, czym nas karmi Pan Jezus w Eucharystii – swoim sercem. O ile wcześniej wiedziałem to, brzmiało to odlegle. Teraz mam doświadczenie tego i świadomość, jak to wygląda naprawdę.

 

Jest również cud eucharystyczny w Sokółce?

 

Nie ma wątpliwości w jego powstanie, prawdziwość. Tam jest umiłowanie Eucharystii, znam to ze świadectw mieszkańców. Pan Jezus potwierdził tam swoją obecność hostią z fragmentem mięśnia sercowego. Bóg nam się ukazuje, chce być nam jeszcze bardziej bliski. Mówi do nas współczesnym językiem, że Jego zmartwychwstanie jest ciągle aktualne – On nam to mówi w dynamiczny sposób, namacalnie. My domagamy się znaków zmartwychwstania i je dostajemy. Naukowcy to potwierdzają.

 

Z badań wynika, że krew na Całunie miała grupę AB. Co to oznacza?

Wszystkie relikwie grobu Pańskiego znamionuje właśnie charakterystyczna grupa krwi AB. Skoro Jezus Chrystus jest Żydem, to ta grupa krwi była bardzo popularna w Palestynie za jego czasów. W naszych europejskich nacjach jest dosyć rzadka. Ślady grupy krwi AB na Całunie Turyńskim pokrywają się z tymi, które są na relikwii hostii w Sokółce i fragmentu serca w Lanciano.

 

Rozmawiał Jarosław Wróblewski

Teks opublikowany w portalu Fronda.pl

Opublikowany w Ciekawe, Kościół, Objawienia, Warto wiedzieć, Z prasy | Otagowane: , , , , | Komentarzy: 30 »

SZOK! Radio Opole nie chce grać piosenki “Urodziłem się w Polsce”.

Posted by Dzieckonmp w dniu 17/04/2012

Zarzut: “szowinistyczna”. Naprawdę: PILNUJMY POLSKI

“Dziennik Zachodni” informuje o niezwykle bulwersującej sprawie - o decyzji publicznego Radia Opole, które podjęło decyzję o niepuszczaniu piosenki “Urodziłem się w Polsce”. Utwór nagrał Andrzej Nowak, lider legendarnego zespołu TSA, wraz ze swoją grupą Złe Psy.

Stacja uznała, że piosenka jest “szowinistyczna i niemedialna”.

Jestem Opolaninem z krwi i kości. Tu się urodziłem, wychowałem, założyłem zespół TSA. Zawsze podkreślałem skąd jestem. Nowej płycie patronuje urząd miasta. Biorąc to wszystko pod uwagę, decyzja Radia Opole burzy mi krew - komentuje sprawę sam muzyk.

Tekst piosenki to m. in. słowa:

“Ojciec Polak, matka Polka, polskie miasto, polska łąka, piękna nasza Polska cała, by ta Polska ocalała”.

Sprawa wybuchła, gdy – jak informuje “Dziennik Zachodni” – mieszkający od urodzenia w Opolu muzyk Andrzej Nowak zwrócił się do miejscowej stacji radiowej z prośbą o puszczanie utworu na antenie.

Musimy mieć na uwadze, że w tym czasie trzeba grać utwory wyważone i strawne dla szerokiego grona odbiorców. W mojej opinii ten utwór do nich nie należy – tłumaczy w wypowiedzi dla “Gazety Wyborczej” Tomasz Bazan, kierownik muzyczny rozgłośni.

Inne zdanie ma menadżer zespołu Złe Psy Jacek Adamczyk; w jego relacji wynika, że rozgłośnia uznała utwór za “szowinistyczny i niemedialny”.

- Przecież on nie niesie w sobie żadnych negatywnych emocji - mówi Adamczyk.

“Dziennik Zachodni” podkreśla jednocześnie, że utwór jest nadawany przez kaszubską stację Radio Kaszëbë.

Mamy nieodparte wrażenie, że Radio Opole z radością puściłoby piosenkę, gdyby w tekście zamiast słów “Polska” i “polski” znalazły się słowa “Niemcy” i “niemiecki”.

Pilnujmy Polski. Coraz uważniej.

Żródło: http://wpolityce.pl/wydarzenia/26005-szok-radio-opole-nie-chce-grac-piosenki-urodzilem-sie-w-polsce-zarzut-szowinistyczna-naprawde-pilnujmy-polski

A teraz wszyscy mogą posłuchać piosenki .

Już na początku kwietnia ukaże się nowa płyta zespołu Złe Psy. Po kilku latach milczenia Andrzej Nowak (założyciel i lider TSA) wraz z zespołem uderzają ze zdwojoną siłą! Ta płyta z pewnością nie przejdzie bez echa, a ich utwory śpiewać będzie cała Polska!

Opublikowany w Alert, Film, Patriotyzm, Polityka, Warto wiedzieć | Otagowane: , | Komentarzy: 117 »

Rocznica: 10 lat Džublika

Posted by Dzieckonmp w dniu 17/04/2012


W  tym 2012 roku dnia 27 sierpnia upłynie już 10 lat od kiedy umęczony naród ukraiński odwiedza

Dziewczynki Alenka i Mar'yanka

Dziewczynki Alenka i Mar'yanka

Matka Boża w małej miejscowości za Zakarpaciu o nazwie  Džublik. Są to niezwykle piękne chwile jakie tamtejsi ludzie przeżywają z Matką Bożą, bardzo przypominające Medjugorje również krajobrazem.

27 sierpnia 2002 dwie dziewczynki: Alenka 10 lat i Mar’yanka 9, przyszły do studni, gdzie często

biorą wodę do  potrzeb domowych.Dziewczynki nie spodziewały się, że ten dzień, tak jak wszystkie poprzednie zwykłe dni będzie bardzo szczególny w ich życiu. Kiedy jedna, zgięta, zaczerpnęła wody, druga z zaskoczeniem krzyknęła: “Patrz kto stoi za tobą?”
Wtedy pierwszy raz zobaczyły piękną białą damę. Była na chmurze, która nie dotyka ziemi i był usiana pięknymi kwiatami.

Matka Boża przychodzi na Ukrainę jako Matka Wszystkich Chrześcijan .Miejscem tym opiekuje się o.Atanazy który biegle mówi po polsku. O.Atanazy buduje świątynię jak sam mówi ma być największą na świecie bo tak sobie zażyczyła Panna Maria . W miejscu tym gromadzą się tysiące pielgrzymów.

O.Atanazy

O.Atanazy

Matka Boża powiedziała  dziewczynkom że przyszła aby ludziom pomóc”. Na zapytanie dziewczynek jak chce im pomóc, odpowiedziała: “Chcę pomóc przywrócić autorytet księży w waszym kraju, aby zjednoczyć ten podzielony naród i zjednoczyć kościół” .  08 września rano 2002 r, nagle “zaczęło tańczyć na niebie słońce” . Zapytana matka Boża przez dziewczynki, co to oznacza, Maryja odpowiedziała: “Jest to znak dla tych, którzy nie wierzą”. Często ludzie, którzy modlą się w miejscu stałych objawień Matki Bożej, czują zapach kadzidła.  Wiele osób otrzymało w Dżubliku łaskę uzdrowienia. Dziewczynki wraz z o.Atanazym przyjął na audiencji Jan Paweł II


Film w języku słowackim ale da się wszystko zrozumieć. Krótka opowieść o Dzjubliku

Zapraszam chętnych na pielgrzymkę do Dżjublika  27 sierpnia 2012 r. Razem możemy się wybrać

Tutaj inny film dokumentalny w języku słowackim o Dżjubliku

Opublikowany w Film, Objawienia, Warto wiedzieć | Otagowane: , , , | Komentarzy: 16 »

 
Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Join 175 other followers