Dziecko Królowej Pokoju

Pokój musi zapanować pomiędzy człowiekiem i Bogiem, a także między ludźmi

  • Królowa Pokoju

    Królowa Pokoju
  • Uwaga

    Strona używa plików cookies które zapisują się w pamięci komputera. Zapisywanie plików cookies można zablokować w ustawieniach przeglądarki. Dowiedz się o tych plikach http://wszystkoociasteczkach.pl
  • Logowanie

  • Odwiedzają nas

    Map

  • Maryjo weź mnie za rękę

  • Jezu Maryjo Kocham Was

Archive for 15 stycznia, 2010

Apel do MEN o krzyże

Posted by Dzieckonmp w dniu 15 stycznia 2010

Kochani,

Dotarła do mnie wiadomość, że do Ministerstwa Edukacji Narodowej masowo
wpływają maile od młodych lewicujących ludzi, domagających się zdjęcia krzyży ze ścian sal lekcyjnych w polskich szkołach. Wygląda to na zorganizowaną lewicową akcję.

Nic nie wiadomo natomiast o mailach od osób opowiadających się za zachowaniem krzyży w szkołach.

Dlatego też warto rozesłać do swoich krewnych i znajomych, doceniających znaczenie obecności krzyży w miejscach publicznych, informację o powyższym, np. zatytułowaną: „Opowiadam się za zachowaniem krzyży w polskich szkołach”,

na adres MEN: informacja@men.gov.pl (lub na adres podany na stronie internetowej ministerstwa).
Sprawa jest bardzo pilna.

Pozdrawiam   –  ks. Ryszard Sztychmiler

Oto proponowana treść maila:

——————————————————————————————————–

Swoje dane adresowe                                                            Miejscowość i data,

Najlepiej łącznie z nr dowodu lub pesel.

Ministerstwo Edukacji Narodowej

Warszawa

Szanowni Państwo,

Dziękuję za to, że nasze dzieci mogą uczęszcza do szkół, w których na ścianach klas lekcyjnych i w innych miejscach publicznych, obok godła państwowego, wiszą krzyże.

Ufam, że taki stan zostanie zachowany, pozostając z należnym szacunkiem dla osób należących do innych religii lub wyznających światopogląd materialistyczny czy agnostyczny.
Jak wiadomo krzyż jest nie tylko znakiem śmierci i zmartwychwstania Chrystusa, ale także największego poświęcenia do jakiego zdolny jest człowiek dla ratowania innego człowieka.
Ufam, iż macie Państwo świadomość, że większość polskich rodziców i większość młodzieży życzy sobie, aby we wszystkich szkołach naszego kraju, krzyż zajmował należne mu miejsce.

Z poważaniem

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Podpis)

Posted in Apel, Patriotyzm | Możliwość komentowania Apel do MEN o krzyże została wyłączona

Z całego serca

Posted by Dzieckonmp w dniu 15 stycznia 2010

Za Echo Medjugorje

Podczas wojny byłem w Medziugorju pięć razy i kilka razy zatrzymałem się w Rzymie.
Któregoś razu udało mi się przyjść na Mszę św. prywatną z Papieżem. Powiedziałem jego sekretarzowi,
w tym czasie był to Jego Eminencja Kardynał Dziwisz, który teraz jest  Arcybiskupem Krakowa: „Chciałbym pokazać
Ojcu Świętemu kilka zdjęć przedstawiające zniszczenia w Hercegowinie i Chorwacji i pomoc jaką okazują ludzie”.
Miałem fotografie stert i wysokich stosów jedzenia, leków i innych zapasów przywiezionych przez ludzi z całego
świata i myślałem, że to mogłoby zainteresować Ojca Świętego. Po Mszy św.,  a było nas około 35 osób, skierowaliśmy
się w kierunku biblioteki. Papież wszedł i powitał każdego z nas i dał nam mały różaniec. Jak wchodził, jego sekretarz
kard. Dziwisz powiedział: „Kiedy skinę głową, zrób krok do przodu i pokaż zdjęcia Ojcu Świętemu”. Zatem gdy Papież  przechodził obok nas podszedł do mnie i kard. Dziwisz skinął głową bardzo uroczyście. Postąpiłem naprzód i powiedziałem: „Ojcze Święty chciałbym pokazać Ci zdjęcia przedstawiające, to co stało się z kościołem katolickim w Chorwacji, Bośni i Hercegowinie”. Był bardzo zainteresowany a ja otwierałem stronę po stronie albumu ze zdjęciami. Ale zapomniałem wyjąć zdjęcia kościoła św. Jakuba. Nie chciałem pokazywać niczego, co dotyczyło Medziugorja, ponieważ wiedziałem, że jest to apolityczne na obecny czas. Więc gdy przekartkowałem na następną stronę pojawiło się zdjęcie kościoła św. Jakuba. I zanim zdążyłem przekartkować następną stronę Ojciec Święty powiedział: „Medjugorje”. „Byłeś tam?” – zapytał mnie. „Tak, Ojcze Święty kilka razy” – odrzekłem. „I co myślisz?” – zapytał. Odpowiedziałem:  „Wiele dobrych rzeczy tam się dokonało, wiele nawróceń, wyznań grzechów, powołania..”. AOn powiedział: „nie, nie..  co myślisz na temat tego, że Maryja się tam ukazuje. Uważasz, że to prawda?”. Wokół było pełno ludzi – pomieszczenie było wypełnione ludźmi. To nie była sprawa prywatna. Nie wiedziałem, co powiedzieć. Pomyślałem: „Jeśli powiem tak,  być może mnie ekskomunikuje, jeżeli powiem, że tak, że Maryja się ukazuje, również może mnie ekskomunikować”. Spojrzałem, więc na kard. Dziwisza, a ten skinął głową i powiedziałem: „myślę, że tak. Maryja tam się ukazuje”. „Ja też  tak myślę” – powiedział Ojciec Święty. Tak po prostu powiedział; „ja też” i zapytał jeszcze: „pojedziesz tam?”. „Tak” – odpowiedziałem – „zaraz jak wyjadę z Rzymu”. „Dobrze” – odpowiedział – „jedź tam i módl się do Madonny z Medziugorja za mnie i w moich intencjach”. „Ale pod jednym warunkiem” – powiedziałem. Spojrzał jakby chciał powiedzieć: „warunki dla papieża”. Odpowiedziałem: „proszę o specjalne błogosławieństwo dla mnie i mojej parafii za poświęcenia, które czynimy dla Medziugorja”. „Z całego serca” – powiedział i pobłogosławił mnie. Po audiencji kard.  Dziwisz pociągnął mnie w kierunku zakrystii i powiedział: „chcę ci coś pokazać”. Na toaletce Ojca Świętego leżał włoski  egzemplarz „Echo Medjugorje”. „Ojciec Święty czyta felietony z tego zanim zacznie swoje modlitwy przed Mszą św.”.  Więc każdy, kto mówi, że Papież nie wierzył w Medziugorje… lub gdy mówią „to tylko pogłoski”, ja mówię: „On mi tak  powiedział”. Zatem to tylko kwestia czasu.

Ks. Timothy Deeter

Posted in Medziugorje | Możliwość komentowania Z całego serca została wyłączona

Prośba misjonarza o modlitwę.

Posted by Dzieckonmp w dniu 15 stycznia 2010

DO ZGROMADZEŃ ZAKONNYCH, DO GRUP MODLITEWNYCH, DO LUDZI DOBREJ WOLI.

Jestem misjonarzem oczekującym na wyjazd do Afryki. W duchu Miłosierdzia Jezusa Chrystusa piszę do was o wstrząsającym przypadku opętania diabelskiego, które Pan zechciał postawić na mojej drodze kapłańskiej. Już na samym początku listu precyzuję, że zdarzenie to uważam za jedną z największych łask otrzymanych w moim życiu. Przypadek ten został określony przez pewnego biskupa misjonarza będącego egzorcystą i świętym człowiekiem zarazem, jako „absolutnie wyjątkowy i być może jedyny ze względu na ciężar gatunkowy zła i natężenie  cierpienia” Chodzi tu o 30 letnią kobietę, siostrę pewnego księdza z Como (płn. Włochy), szczególnie umiłowaną przez Boga, ukrzyżowaną w wyjątkowy sposób, obdarzoną przez Boga od najmłodszych lat niezwykłymi darami.  Golgota Joanny zaczęła się od samego jej poczęcia. Będąc jeszcze w łonie matki, dosięgła ją, za przyczyną perfidnej kobiety rzucającej szatańskie uroki, nienawiść złego. Urok ten został powtórzony jeszcze pięciokrotnie z zamiarem zwiększenia cierpienia i w konsekwencji doprowadzenia do śmierci poczętej dziewczynki.                                                                        Joasia urodziła się chora, wątła, nadzwyczaj cierpiąca na ciele i na duchu. Nie było jej dane poznać ani dzieciństwa, ani młodości, żadnej radości, tylko sam ból, który przewyższał jej dziecięce siły. Prawdziwe jednak ukrzyżowanie Joasi nastąpiło w wieku 13 lat, w Wielki Czwartek kiedy to 12 kapłanów odstępców, którzy przeszli na stronę nieprzyjaciela i wstąpili do sekty satanistycznej, oddali ją podczas „czarnej mszy” jako ofiarę szatanowi. Ryt ten powtarzali oni jeszcze wielokrotnie przeciwko niej.

W trakcie tej „mszy satanistycznej” spisali oni ludzką krwią akt oddania Joasi szatanowi. Jedna z kapłanek szatana reprezentowała na ołtarzu Joasię, nieświadomą tego wszystkiego. Zgromadzeni wokół ołtarza wzywali demonów, aby weszli w dziewczynkę z całą swoją siła zła i zapanowali nad nią. Aby wzywane siły diabelskie uzyskały nad nią większą władzę, przybili do murów sprofanowane hostie konsekrowane. Od tego czasu zaczęła się dla Joasi prawdziwa Golgota, której nie potrafię  wyrazić żadnymi słowami. Lucyfer, Belzebub, szatan wraz ze swoimi legionami diabelskimi, a także pozostali czterej przywódcy diabelscy z tysiącami demonów zapanowali nad jej ciałem. Przybierając widzialne formy demony rzucały się na nią i znikały w jej ciele. Niejednokrotnie wchodziły do jej wnętrza poprzez usta pod postacią węży, które Joasia była zmuszona z przerażeniem połykać. Dniem i nocą, bez ustanku doświadczała okrutnych cierpień i bólów. Lekarze nie byli w stanie wyjaśnić chorób które ją atakowały. Przez 15 lat nie mogła ani jeść ani pić z powodu nieustannych wymiotów, które rozrywały jej wnętrzności. Nie opuszczały jej także przerażające wizje demonów. Od kiedy zaczęto w wielu miejscach modlić się w jej intencji, wiele złych duchów wyszło z niej, ale te najsilniejsze pozostały, a nawet wzmogły swoje ataki. Często podnoszą ją nad ziemię otaczając duchowymi płomieniami i powodując okropne cierpienia. Usiłują na wiele sposobów zadusić ją, pozbawić życia.                                                                                                                               Jeszcze bardziej niż ból fizyczny, Joannę rozrywa cierpienie duchowe, które osiąga swój szczyt, kiedy demony przedstawiają jej los potępieńców. Na wiele sposobów starają się one wprowadzić ją w desperację. W tych najtrudniejszych chwilach tarza się ona po ziemi, wyrywa sobie włosy, uderza głową w ścianę, okna, okalecza się i desperacko błaga o śmierć. W konsekwencji kilkakrotnie już próbowała odebrać sobie życie.                                                                                                                      Podczas jednego z egzorcyzmów, w którym uczestniczyłem wraz z pięcioma współbraćmi i biskupem misjonarzem, Lucyfer powiedział:                                                                               „Niewielu na świecie mogłoby wytrzymać takie cierpienie. Wystarczyłaby jego połowa, aby zabić kogokolwiek. Wy tego nie wiecie, ale ona niesie w swoim wnętrzu piekło. Ja osobiście zabraniam jej o tym mówić, bo nie chcę aby jej pomagano. Cieszę się, cieszę, cieszę zabijając ją dzień po dniu, jednocześnie nie odbierając jej życia!” W tym momencie biskup prowadzący egzorcyzm nakazał Lucyferowi wyjawienie prawdy o Joannie. Z pianą na ustach i wściekłością w oczach odpowiedział: „Ona jest hostią, ofiarą całopalną za kapłanów, męczennicą, świętą. Ona jest naszą

desperacją. Swoim cierpieniem wyrwała nam 1900 kapłanów. Z tego powodu nasza zemsta na niej nie ma końca.” Wierzcie mi drogie Siostry, Lucyfer wcale tu nie przesadził. Joanna czasami sama mówi: „Gdyby mnie nie podtrzymywał, umarłabym już tysiąc razy.”  Umiłowane Siostry, pośród tego ogromu cierpienia jest jedna rzecz, której Joanna szczególnie potrzebuje do swojego wyzwolenia. Teraz bardziej niż kiedykolwiek potrzebuje waszego wspólnotowego, całego Różańca świętego. Jest on potrzebny, ponieważ może dać jej ulgę oraz przyśpieszyć jej całkowite uwolnienie, które na podstawie licznych znaków wydaje się być już bardzo bliskie. Proszę was pokornie o to dzieło Miłosierdzia, ze względu na Miłość. Samego Boga .Wiele razy podczas egzorcyzmów Lucyfer mówił, że opuszczą szybko Joannę jeśli liczne Wspólnoty, prawdziwe wojsko, zaczną  odmawiać za nią cały Różaniec każdego dnia. Zapytany dlaczego właśnie cały Różaniec, odpowiedział: Ponieważ Bóg dał JEJ (Matce Bożej) moc zgniecenia nas, a ONA robi to przy pomocy Różańca. ONA uczyniła go potężnym. Dlatego jest on najsilniejszą modlitwą, najskuteczniej egzorcyzmującą. Jest naszą plagą, naszą zgubą, naszą klęską.” I dodał: „Różaniec zawsze nas pokonuje i jest źródłem niesłychanych łask dla tych, którzy odmawiają go w całości. Dlatego tak bardzo go nienawidzimy i zwalczamy go na każdym miejscu, ale szczególnie we Wspólnotach, ponieważ jego siła zniszczyłaby każde nasze działanie. Wielu o tym nie wie, ale nie ma zła, które oparłoby się Różańcowi we Wspólnocie!” Między innymi i z tego powodu, chociaż wiem że ta ofiara może was kosztować  sporo wysiłku, proszę was o nią. Nie będzie ona już długo trwała. Ponadto, wierzcie mi, Joanna zasługuje na tę pomoc. Jest ona niewinnym i świętym stworzeniem, przybitym do krzyża za szaleństwa kapłanów, którzy powinni być świadkami i szafarzami pięknej Miłości, ale niejednokrotnie stawali się narzędziami okrutnego bólu.                                                                                                            Joanna nie poddaje się, ale żyje od najmłodszych lat w duchu ofiary za kapłanów. Zawsze ich kochała, ofiarowywała i cierpiała za nich. Prawie wszyscy z nich nawrócili się. Także dzisiaj, kiedy tylko spotyka na swojej drodze Kapłanów i Zakonników oddalonych od Boga, lub też letnich, wprowadza ich do swojego serca i z całą miłością, do której jest zdolna, odnawia swoją ofiarę i wstępuje na krzyż razem z Jezusem.                                                                                                 Teraz ona potrzebuje nas, was! Proszę, nie odmawiajcie jej tej pomocy! Proszę was o nią aż do jej uwolnienia! Prosi was o nią Jezus, który w niej i z nią przeżywa swoją Agonię. Prosi was o nią Matka z Nieba, która potrzebuje waszych Różańców, aby móc świętować wkrótce to zwycięstwo, które stanie się jedną z najpiękniejszych pereł w Jej Koronie. Jakiś czas temu powiedziała Ona świętemu kapłanowi, który uczestniczy w tej walce:                           „Proś Wspólnoty, te najhojniejsze, o Miłosierdzie całego Różańca wspólnotowego, odmawianego za nią każdego dnia, za jej uwolnienie, abym mogła szybko obdarować ją nim. Potrzebuję tego! Powiedz im, że proszę o tę pomoc, a za to miłosierdzie udzielę im wielkich łask, nadzwyczaj wielkich; będę ich broniła, osłonię je w strasznej godzinie krwi, która wisi nad światem. Moje Serce będzie dla nich słodkim i pewnym schronieniem.” Drogie Siostry, czuję się w obowiązku dziękować Panu, i czynię to z wielką wdzięcznością, że pozwolił mi spotkać  Joannę. W dniu, w którym ją poznałem, jakby otworzył  się przede mną nowy świat. Zacząłem przeżywać z większą intensywnością i miłością moje oddanie Bogu i braciom.                   To samo przeżyli inni kapłani, którzy ją spotkali. Jestem pewien, że pewnego dnia, już niedługo, także i wy będziecie szczęśliwi, że usłyszeliście o niej, że pokochaliście ją i pomagaliście jej. Tego dnia w świecie będzie prawdopodobnie dużo mówiło się o niej. Bóg ma rzeczywiście wobec niej nadzwyczajne plany, i kiedy zabrzmi trąba zwycięstwa nad szatanem, wydarzą się wielkie rzeczy: wielu chorych wyzdrowieje, grzesznicy nawrócą się, oziębli Kapłani i Zakonnicy wrócą do pierwotnej gorliwości, a Wspólnoty, które wspomagały ją ze szczególna hojnością, oprócz wspomnianych łask, cieszyć się będą świętymi powołaniami.  O. Ernesto M. Tome Ps. Pozwolę sobie załączyć adres brata Joanny: Ks. Angelo – Cas. Post. 79. Posta Centrale 24100 BERGAMO

Posted in Prośba o modlitwę, Szatan | 8 Komentarzy »