Dziecko Królowej Pokoju

Pokój musi zapanować pomiędzy człowiekiem i Bogiem, a także między ludźmi

  • Królowa Pokoju

    Królowa Pokoju
  • Uwaga

    Strona używa plików cookies które zapisują się w pamięci komputera. Zapisywanie plików cookies można zablokować w ustawieniach przeglądarki. Dowiedz się o tych plikach http://wszystkoociasteczkach.pl
  • Propozycja chronologiczna

    • Rok 2019 – Kryzys Rumunia
    • Rok 2020 – fałszywe traktaty pokojowe
    • Rok 2021 – Papież jedzie do Moskwy
    • Rok 2021 – Wojna
    • Rok 2022 – zwycięstwo komunistyczne
    • Rok 2023 – 10 królów
    • Rok 2024 – Antychryst
    • Rok 2025 – Sojusz z wieloma
    • Rok 2025 – Synod
    • Rok 2026 – Henoch i Eliasz
    • Rok 2028 – Ohyda spustoszenia
    • Rok 2029 – Ostrzeżenie
    • Rok 2030 – Cud
    • Rok 2031 – Nawrócenie Izraela
    • Rok 2032 – Kara
    • Rok 2032 – Odnowienie świata
    • Rok 2033 – Exodus
    • Rok 2034 – Zgromadzenie w Jerozolimie
    • Rok 3032 – Gog i Magog
    • Rok 3213 – Koniec świata
    • Nowe niebiańskie Jeruzalem.
  • Logowanie

  • Odwiedzają nas

    Map

  • Maryjo weź mnie za rękę

  • Jezu Maryjo Kocham Was

Archive for 1 lutego, 2010

Świadectwo Dr. Dário Antônio da Silva Mattos

Posted by Dzieckonmp w dniu 1 lutego 2010

Mieszkam na południu Brazylii, w stolicy regionu Santa Catarina – we Florianopolis.

Jestem psychiatrą i pracuję w regionalnym instytucie psychiatrycznym, a także prowadzę swój prywatny gabinet. W Kościele pracuję na trzech obszarach: z duszpasterstwem powołaniowym w mojej parafii, współpracuję z ACN (Pomoc Kościołowi w Potrzebie – w Polsce można zobaczyć go na http://www.pkwp.org ) oraz dla Matki Bożej z Medziugorja. Mam 46 lat. Nie jestem żonaty.  Tu gdzie żyję, mieszkają także potomkowie ludzi przybyłych z Niemiec, Włoch, Portugalii, a nawet z Polski. Mam kilku znajomych, którzy mają korzenie w Polsce. Kiedy w 1991 r. Jan Paweł II przyjechał do mojego miasta, miałem okazję uścisnąć mu ręce … To była bardzo szczególna chwila, która zapadła mi mocno w sercu i w pamięci.

Historia mojego spotkania z Matką Bożą z Medziugorja jest długa. Zacznę niemal od początku. Pamiętam, że otrzymywałem już orędzia, kiedy Marija Pavlovic otrzymywała je w czwartki od 1987 r. Nie jestem tego pewny, ale chyba wcześniej słyszałem o objawieniach przed rozpoczęciem cotygodniowych orędzi kierowanych do Mariji. Mam egzemplarz „Reader Digest” z 1986 r. na temat objawień. W tym czasie otrzymywaliśmy orędzia ze stolicy Brazylii przez telefon. Przepisywaliśmy je i kopiowaliśmy w celu przekazywania innym.

Na uniwersytecie mówiłem o objawieniach moim przyjaciołom ze szkoły medycznej. Pamiętam, że niektórzy z nich obejrzeli film na temat Medziugorja, który przyniosłem.  W styczniu 1989 r. w mojej parafii gościł Ojciec Slavko Barbarić, który przybył w tym roku do Brazylii. Odprawił u nas Mszę Świętą. Wystąpiłem z nim w programie telewizyjnym, w którym uczestniczył także nasz biskup Don Murilo Krieger. Przed programem zacząłem rozmawiać o objawieniach z reporterem, a biskup rzekł: „On wie dużo o objawieniach. Musi wziąć udział w programie”. Ale ja ich tylko obserwowałem. Ojciec Slavko podpisał moją książkę pisząc tylko „La Pace!”. Niestety, już jej nie mam. Komuś ją pożyczyłem i już do mnie nie wróciła.

Po zakończeniu nauki na uniwersytecie wstąpiłem do seminarium franciszkańskiego. Byłem tam dwa lata Pamiętam, że rozmawiałem z seminarzystami o Medziugorju. Jednak moja droga była inna, w końcu nie zostałem księdzem. Wystąpiłem z seminarium i zacząłem studiować psychiatrię, którą ukończyłem.  Potem niemalże zapomniałem o Medziugorju. Nie czytałem już orędzi. Byłem zaangażowany w wiele innych rzeczy, lecz to wszystko niczym małe światełko pozostało w moim sercu.

Dokładnie 25 czerwca 2007 r., w rocznicę objawień, to małe światełko znowu zaczęło mocno świecić. Matka Boża wezwała mnie, aby pomóc jej w Brazylii. Do tego czasu nie miałem w zwyczaju, aby ewangelizować, a także przekazywać orędzi drogą internetową. Kiedy 25 czerwca przypomniałem sobie nagle o Medziugorju, chciałem uzyskać trochę informacji na temat tego miejsca, wpisując: „Medjugorje” w Google. Bardzo się zdziwiłem, bo było tam mnóstwo informacji, zdjęć, zeznań świadków, filmów. I zacząłem wszystko dokładnie czytać.

Na wielu filmach widziałem Mirjanę opowiadającą pielgrzymom, że Matka Boża prosi o pomoc i nie chodzi tylko o sześciorga widzących, ale wszystkich, którzy są Jej dziećmi. Wtedy postanowiłem pomóc Matce Bożej…..Powiedziałem Jej: jestem tutaj!

Kiedy przeglądałem internet, nagrałem na mój telefon komórkowy film przedstawiający cud słońca w Medziugorju. Potem zacząłem pokazywać go wszystkim. Można go zobaczyć na: http://br.youtube.com/watch?v=GrUcbJiyToU Wiele osób prosiło mnie o link, aby móc zobaczyć film, więc im dawałem. W krótkim czasie prawie 500 osobom wysyłałem orędzia Matki Bożej. Potem zdecydowałem się zrobić stronę internetową http://www.queridosfilhos.com.br W języku portugalskim „queridos filhos” co oznacza „drogie dzieci”. Miałem pobranych więcej niż 150 plików wideo, więc zdecydowałem się zamieścić na stronie internetowej linki do nich. W ten sposób powstała bardzo dobra praca. Poprosiłem przyjaciela, Zilmara de Souzę, który posiada dużą wiedzę na temat Internetu, aby zbudować stronę internetową. Mój przyjaciel pomógł mi i została ona uruchomiona 25 grudnia. Zostało to ogłoszone po raz pierwszy na Boże Narodzenie podczas Mszy Świętej, w mojej parafii Matki Bożej. Mój proboszcz, ojciec Jose Osni Kuhnem, pozwolił mi na to.

Następnie zaczęliśmy poznawać wielu ludzi z całej Brazylii i innych krajów (Portugalii, USA, Bułgarii, Kostaryki, Polski, Anglii). Nadajemy cotygodniowy, 5 minutowy program, w którym mój przyjaciel opowiada o objawieniach Matki Bożej z Medziugorja, w którym zawsze jest czytane jedno z orędzi.  Podczas dokładnego studiowania wydarzeń z Medzugorja, nabrałem przekonania o ich prawdziwości i powadze. Zobaczyłem, jak szybko upłynął czas. Pamiętam Jakova jako chłopca, a teraz jest dorosłym mężczyzną, żonaty z trojgiem dzieci. Podobnie jest z pozostałymi wizjonerami, to już nie są dzieci. Ojciec Slavko już nie żyje, ojciec Petar Ljubicic ma teraz 62 lata. Wiem, że o. Petar jest wybranym księdzem, który ogłosić światu 10 tajemnic z Medziugorja, za swojego życia. Widziałem również wiele osób, które nie wiedziały nic o tych faktach. Widziałem też takich, którzy wiedzieli, ale większości z nich to nic nie obchodzi. Szkoda bo czas przemija. Oczywiście wiem, że ważniejsze od tajemnic są orędzia Matki Bożej, które zapraszają nas do naśladowania Jezusa, mając czyste serca. Ale tajemnice istnieją i z powodu wieku ojca Petara wiem, że czas ich ujawnienia jest bliski. Jeden Bóg wie, ale prawdopodobnie to stanie się za naszego życia. Zrozumiałem, że musimy dawać wszystkim świadectwo o szczególnej łasce, jaką Bóg daje ludziom z Medziugorja od momentu rozpoczęcia objawień.

Zdecydowałem się na wybudowanie domu nieopodal Florianopolis, który byłby widocznym znakiem wdzięczności dla Boga. On posyła swoją błogosławioną Matkę od ponad 27 lat do Medziugorja, a Ona sprowadza nas na drogę pokoju i miłości.

Nazwałem ten dom „House of Medjugorje” (Dom Medziugorje).

Obecnie jest w stanie remontu, ale niebawem będzie gotowy. Ma on być znakiem Medziugorja i w nim będą przekazywane orędzia Matki Bożej. Wewnątrz niego będę miał 5 miejsc, które odnoszą się do każdego z 5 kamieni (różaniec, Biblia, Msza św., comiesięczna spowiedź i post 2 razy w tygodniu). Będę w nim puszczał każdemu, kto zechce, nagrania video z Medziugorja. Będę tam opowiadał, do czego wzywa Matka Boża z Medziugorja i jak poprzez swoje orędzia pokazuje drogę ludziom do nawrócenia. Umieszczę także zdjęcia Kościoła pod wezwaniem św. Jakuba z Medziugorja, zdjęcia z Podbro, Krizevac, figury Zmartwychwstałego Chrystusa, figury Matki Bożej oraz widzących. Na ścianach będą wisiały orędzia i wszystko inne, do czego natchnie mnie Nasza Pani. Tylko po to by dać Jej odrobinę mojej pomocy.  4 października, ksiądz z mojej parafii, ojciec Josa Osni Kuhnen, przyszedł do Domu Medziugorja i poświęcił go 7 października pojechał do Medziugorja, gdzie celebrował Mszę świętą. Tam też spowiadał i mógł spotkać się z Vicką. Ona modliła się za ojca Osni kładąc ręce na jego głowie. Wierzę, że to oznacza także błogosławieństwo dla naszego Domu, ponieważ ojciec Osni dał Vicce tekst ze wszystkimi pomysłami odnośnie Domu Medziugorja. Ja czuję, tak jakby sama Matka Boża akceptowała to miejsce.  Po powrocie z Medziugorja, 31 października ojciec Jose Osni przyszedł do mojego domu i przyniósł mi figurkę Matki Bożej Królowej Pokoju, którą pobłogosławiła Vicka. Opowiadał mi o swojej podróży do Medziugorja i wspólnie odmawialiśmy różaniec.  Jak możecie zauważyć, nigdy nie byłem w Medziugorju.

Nie miałem możliwości, żeby tam pojechać, ale dla mnie najważniejsze jest to, aby żyć orędziami Matki Bożej i je głosić. Aby to czynić, musimy je znać i wierzyć w nie i gdziekolwiek jesteśmy, żyć nimi.  Może pewnego dnia pojadę do Medziugorja. Z naszego kraju bardzo ciężko jest pojechać do Bośni i Hercegowiny. Brazylijska grupa ojca Jose miała wiele problemów z dostaniem pozwolenia na przejazd do Bośni. Ale od dłuższego czasu mam wrażenie, że Nasza Pani życzy sobie, abym pokazywał innym, że nie jest koniecznym udanie się tam, by żyć przesłaniami. Brazylia jest bardzo daleko od Medziugorja i większość ludzi nigdy nie będzie miała możliwości wybrać się tam.

Matka Boża wie również, że ja czekam na specjalną okazję, by tam pojechać. Wie, o czym ja myślę i wierzę, że pomoże mi w zdobyciu tego. Poczekajmy i przekonajmy się o Woli Bożej.

Na końcu, pragnę z całego serca podziękować Tobie Artur i wszystkim, którzy poświęcili czas na przeczytanie moich słów.  Proszę módlcie się za mnie i za Brazylię.. Ja modlę się za was wszystkich mieszkających w Polsce.

Dario Antonio da Silva Mattos – Miasto Florianopolis – Stan Santa Catarina – Brazylia

Źródło: http://www.medjugorje.org.pl

Posted in Medziugorje, Świadectwa | Otagowane: , | Leave a Comment »

Pieszo z Lublina do Medjugorje

Posted by Dzieckonmp w dniu 1 lutego 2010

Świadectwo Katarzyny Bednarczyk – Siemińskiej

Pani Katarzyna Bednarczyk – Siemińska (55), przyszła w samotnej, pieszej pielgrzymce z Kazimierza Dolnego (k/Lublina) do Medziugorja. Szła 62 dni. Wyruszając w drogę nie zabrała nic ze sobą, ufając jedynie w Bożą Opatrzność. W jej rękach znajdował się tylko krzyż, brewiarz i mapa. Ofiarowała tę pielgrzymkę w intencji pokoju na świecie i pojednania wszystkich ludzi, którzy są jedną wielką Bożą rodziną. Pani Katarzyna nie ma dzieci. Jej mąż jest artystą malarzem.

Oto jej świadectwo:

Przybyłam pieszo do Medziugorja, ponieważ Matka i Królowa Pokoju objawia się tutaj. Wierzę w to, że Maryja przychodzi w to miejsce i właśnie dlatego chciałam i ja tu być. Ona jest oczywiście obecna wszędzie, ale w Medziugorju w sposób szczególny. Jest tutaj, ponieważ chce przygotować nas na spotkanie z Jezusem, z Bogiem, z Bogiem, który jest naszym Ojcem. Żyjemy w trudnych czasach. Myślę, że nadszedł czas na pojednanie całej ludzkości. Taką właśnie intencję otrzymałam w czasie modlitwy. Wszyscy jesteśmy dziećmi Bożymi. Ludzie powinni wychodzić sobie naprzeciw. Ludzkość przeżywa obecnie jakby bóle rodzenia. Musimy być tego świadomi. Wszyscy ludzie są naszymi braćmi. Właśnie dlatego nie niosłam ze sobą ani chleba, ani wody. Świadomie i celowo, chciałam być zależna od tych, których miałam spotkać na swojej drodze. Czasami chcieli, abym wzięła ze sobą coś do jedzenia i picia, ale ja zawsze odmownie dziękowałam. Jest czymś pięknym i dobrym prosić innych o pomoc, a ludzie zawsze są szczęśliwi kiedy mogą coś zaoferować. Wtedy właśnie doświadczamy tego, że jesteśmy jedną rodziną. Wtedy też w sposób szczególny Bóg działa przez nich. Czasami byłam odrzucana, nie przyjęto mnie, ale to też jest dobre doświadczenie. Jak wiele razy Bóg puka do naszych serc, a my nie chcemy Mu otworzyć, odpychamy Go. Tak często spotykamy Jezusa w bezdomnych i biednych, a jeśli nie chcemy tego zauważyć to naprawdę jesteśmy ślepi. Wszyscy ludzie są członkami naszej rodziny, nie wykluczając cierpiących, nawet chorych umysłowo. Czasem ktoś chce nam coś ukraść. Powinniśmy pozwolić nawet na to. Nie zamykajmy się na innych, otwórzmy nasze serca a ludzie będą mniej agresywni. Musimy uświadomić sobie, że jesteśmy jednością, jednym ciałem. Czasami chcemy być lepszymi od innych, ale Bóg nie chce, abyśmy za takich się uważali. On chce tylko, żebyśmy byli po prostu dobrzy. Bycie dobrym nie oznacza bycia lepszym od innych. Musimy prosić Boga o pomoc, musimy prosić ludzi o pomoc, a na pewno ją otrzymamy. Tylko Bóg może otworzyć ludzkie serca. Sami nie możemy się zmienić, tylko Bóg może nas zmienić. Właśnie dlatego powinniśmy modlić się jedni za drugich. W domu, nie jesteśmy biedni. Mój mąż jest malarzem i dał mi pieniądze na drogę, ale ja zostawiłam je w Polsce. Kiedyś pielgrzymowałam z nim i z naszym przyjacielem pieszo do Rzymu, ale tym razem czułam, że powinnam pójść kompletnie sama, zgodnie z Bożym natchnieniem: z pustymi rękoma, bez żadnej opieki. Jeśli sami chcemy zadbać o siebie, to Bóg nie potrzebuje dbać o nas. Powinniśmy zrobić mu miejsce i doświadczyć Jego Boskiej opieki. Oto przykład: ponieważ była jesień, zaczęłam iść w płaszczu przeciwdeszczowym i przez pierwsze dziesięć dni rzeczywiście padał deszcz. Kiedy jednak ten płaszcz całkowicie przemókł i podarł się, postanowiłam go zostawić i wtedy… ukazało się słońce! Bóg, jeśli zechce, to może sprawić, że chociaż wszędzie będzie padał deszcz, to na drodze, po której ty kroczysz będzie słonecznie! Doświadczenie to uczyniło mnie niezmiernie szczęśliwą. Bardzo współczuję tym, którzy nie wierzą w Boga. Myślą oni, że wszystko od nich zależy, że muszą sami wszystko robić i dlatego nigdy nie mają pokoju. Spałam w rodzinach, na plebaniach. Wyruszając z Polski przeszłam przez Słowację, Węgry, Chorwację i Bośnię. Szłam przez regiony zamieszkałe przez Muzułmanów. Rozmawiałam z nimi. Oni nie wiedzą, że Bóg jest Ojcem, a ja im właśnie to mówiłam, że wszyscy mamy tego samego Ojca. Muzułmanie są naszymi młodszymi braćmi, którzy narodzili się kilka wieków po nas. W jednym z miasteczek, w pobliżu Zenica weszłam do meczetu. Poprosiłam o znalezienie noclegu dla mnie. Dali mi także jeść. Powiedziałam im, że idę do Medziugorja. Kiedy odchodziłam, żegnali mnie i chcieli dać mi różne rzeczy na drogę, ale opuściłam ich nic nie zabierając ze sobą. Bardzo byli zadowoleni, że idę do Medziugorja i mówili że chcą tylko pokoju, pokoju i tylko pokoju. Kilka lat temu szłam w pieszej pielgrzymce do Częstochowy, niosąc na plecach 25 kg różnorodnego bagażu. Wydawało mi się wtedy, że to wszystko było potrzebne. Teraz dopiero zrozumiałam jak bardzo było to zabawne. Maryja powiedziała mi: jeśli chcesz pójść za moim Synem, nie potrzebujesz niczego. On zatroszczy się o wszystko.

Posted in Medziugorje, Świadectwa | Otagowane: | 3 Komentarze »