Dziecko Królowej Pokoju

Pokój musi zapanować pomiędzy człowiekiem i Bogiem, a także między ludźmi

  • Królowa Pokoju

    Królowa Pokoju
  • Uwaga

    Strona używa plików cookies które zapisują się w pamięci komputera. Zapisywanie plików cookies można zablokować w ustawieniach przeglądarki. Dowiedz się o tych plikach http://wszystkoociasteczkach.pl
  • Logowanie

  • Odwiedzają nas

    Map

  • Maryjo weź mnie za rękę

  • Jezu Maryjo Kocham Was

Archive for 4 marca, 2010

Opatrzność Boża w wojsku.

Posted by Dzieckonmp w dniu 4 marca 2010

Nie wiem – czy to, co powiem nie zabrzmi jak jakaś fantastyczna baśń lub nie będzie postrzegane jako zerwanie ze światem rzeczywistości i ucieczką w świat fantazji. Pisząc to, wydaje mi się, jakobym opowiadał o czymś dla człowieka i jego realności postrzegania świata, niemożliwym. W pełni zdaję sobie sprawę, że dla kogoś, kto nie doznał w swoim życiu realnym cudownej ingerencji Boga – zrozumienie tego, o czym tu piszę nie będzie możliwe. Muszę się przyznać, że nawet teraz po tylu latach ja sam z „zachwytem” wspominam te wydarzenia.
Rzecz cała działa się w m. WESOŁA późną jesienią 1982r. w parafialnym kościółku pod wezwaniem OPATRZNOŚCI BOŻEJ. Od pewnego czasu chodziłem tam na mszę (tak to można nazwać, – bo na pewno nie było to w niej uczestnictwem) w niedzielę i święta. Oczywiście w ukryciu przed całą rodziną i światem.. Nadmienić tu muszę, iż byłem wówczas żołnierzem zawodowym, służącym w poważnym instytucie MON-owskim.
Otóż jak zawsze udałem się na niedzielną mszę, i stojąc pod filarem w samym tyle kościółka (bo za mną już była tylko ściana), trwałem tak patrząc na nielicznych ludzi zgromadzonych bliżej niż ja ołtarza. Po pewnym czasie tego mojego trwania, ku mojemu zdziwieniu usłyszałem głos. Uznałem go w pierwszym przejawie za jakieś przewidzenie, lub słuchowo-osobowe omamy. Ale nie!!! Ten GŁOS naprawdę był!!! Wołał do mnie powtórnie, tym razem: głośniej, silniej i mocniej „PO CO TU PRZYSZEDŁEŚ?!! Jeszcze dziś po tak długim czasie na samo wspomnienie tego wydarzenia, dreszcz ogarnia całe moje ciało. Rozejrzałem się wkoło. Chciałem się zorientować czy to się dzieje naprawdę i czy ktoś inny oprócz mnie też w tym uczestniczy. Wówczas Ten Głos powiedział „TAK, DO CIEBIE MÓWIĘ, – PO CO TU PRZYSZEDŁEŚ?”. Wyciszyłem się wówczas wewnętrznie (choć po ludzku wiem, że jest to niemożliwe) i odpowiedziałem – że przecież jest niedziela i że tradycja nakazuje być w taki dzień na mszy. Trwałem tak w osłupieniu nie wiedząc co się wkoło mnie działo. – On mówił dalej „CZY TY WIERZYSZ W TO, ŻE TU NA TYM OŁTWRZU, JESTEM JA PRAWDZIWIE, MOJA KREW I MOJE CIAŁO?” Zastanowiłem się a całe moje dotychczasowe życie prze-sunęło się mi przed oczami. Było w nim wiele zdarzeń tak nie wytłumaczalnych, iż bez wahania odpowiedziałem – wie-rzę, że jest w tym coś, wyczuwam tego realność i moc transcedentalną – wieczną. W czasie tego jak ja to dziś nazywam „mojego cudownego nawrócenia”, trwałem w takim wielkiej wierze, że powiedzenie, iż Bóg nie istnieje było niedorzecz-nością – bo przecież ja tu teraz z Nim rozmawiam – realnie, naprawdę!!! To co mi później powiedział nie zapomnę do końca życia, powiedział mocnym zdecydowanym i groźnym głosem „TO ZEJDŹ NA SAMO DNO TEGO COŚ, I DO-TKNIJ GO – CZCIJ MNIE A NIE SWOJEGO BOŻKA TRADYCJĘ – PRZYCHODŹ TU DLA MNIE, ALBO NIE PRZYCHODŹ TU WCALE”. Zdałem sobie sprawę, że przychodząc tu nie dla Niego, ale dla tego, że nakazuje mi to tra-dycja, kpię sobie z Niego i z Jego tak świętej ofiary złożonej też za mnie i dla mnie. Przychodząc tu, do stóp Jego świętego Ołtarza, gdzie On za mnie umiera, mówię Mu, że ja go nie potrzebuję bo mam swojego bożka tradycję – obłud-nie kpiąc sobie z Niego. W tym momencie ogarną mnie tak wielki żal za dotychczasową moją postawę, że myślałem iż się rozpłaczę (chyba trochę łzy to i mi poleciały z oczu) i chciało mi się krzyczeć głośno – bardzo głośno! Wówczas usłysza-łem na koniec „DAŁEM CI ANALOGOWY ROZUM I DAR ROZUMIENIA WIELU RZECZY – UŻYWAJ GO DLA CHWAŁY BOŻEJ, ZBAWIENIA SWOJEGO I TYCH, KTÓRYCH POSTAWIĘ NA TWOJEJ DRODZE ŻYCIA”.
Gdy wszystko się wyciszyło, ujrzałem konfesjonał a w nim kapłana. Ukląkłem natychmiast i przystąpiłem do spowiedzi. – Była długa. Na końcu ksiądz Mirosław Nowosielski (bo on był owym spowiednikiem) namawiał mnie abym przyszedł na spotkanie Wspólnoty Odnowy w Duchu Świętym, które odbywały się wówczas na plebani w każdą sobotę. Po kilku tygodniach przystąpiłem do uczestnictwa w życiu Wspólnoty Odnowy w Duchu Świętym „ZWIASTO-WANIE” (jak ja później nazwaliśmy) w m. WESOŁA.
Do dnia dzisiejszego biorę żywy udział w życiu wspólnoty, na ile pozwalają mi obowiązki względem mojej rodziny i praca zawodowa. Nie wiem, jakie byłoby moje życie bez „mojego cudownego nawrócenia” i bez Wspólnoty Odnowy w Duchu Świętym. Wiem natomiast jedno na pewno, że pokochałem Jezusa a przez Niego, a raczej w Nim sa-mego Boga w Trójcy jedynego i Ducha św. – Nie chcę już kochać tego świata, ale coraz doskonalej, bardziej chcę miło-wać Boga i tą Miłością zarażać wszystkich. Wszystkich, których Bóg postawił na mojej drodze życia. Uwielbiam Boga również w tym, że dał mnie i mojej rodzinie Maryją – kochaną Mateńkę. On kiedyś powiedział mi, że o cokolwiek chcę Go prosić dla mojej rodziny, mam prosić Go za pośrednictwem Maryi, Jego i naszej Mateńki, a Ona wszystko potrafi dla nas wybłagać. Do dnia dzisiejszego nie było takiej prośby, której za Jej pośrednictwem byśmy nie otrzymali.
Zbawco, dzięki Ci za Mateńkę którą nam dałeś. Za Wspólnotę Odnowy w Duchu Świętym „ZWIASTOWANIE” Chwała Tobie i Cześć, AMEN! ALLELUJA!!!
Chwała tobie BOŻE, zaiste – nasze ścieżki nie są Twoimi ścieżkami, a myśli nasze nie są myślami Twoimi. AMEN! ALLELUJA!!!

Piotr

Posted in Cuda, Kościół, Nawrócenia, Świadectwa | Otagowane: , | 2 Komentarze »