Dziecko Królowej Pokoju

Pokój musi zapanować pomiędzy człowiekiem i Bogiem, a także między ludźmi

  • Królowa Pokoju

    Królowa Pokoju
  • Uwaga

    Strona używa plików cookies które zapisują się w pamięci komputera. Zapisywanie plików cookies można zablokować w ustawieniach przeglądarki. Dowiedz się o tych plikach http://wszystkoociasteczkach.pl
  • Logowanie

  • Odwiedzają nas

    Map

  • Maryjo weź mnie za rękę

  • Jezu Maryjo Kocham Was

Archive for 13 marca, 2010

Komunia Święta do kieszeni??

Posted by Dzieckonmp w dniu 13 marca 2010

sługa Boży abp Piotr Jan Fulton Sheen

Na kogo można liczyć, aby uratować nasz Kościół? Nie na naszych biskupów, naszych kapłanów ani członków zakonów. To wasze zadanie, ludu wiernego! Pan Bóg dał wam rozum, oczy i uszy, abyście uratowali Kościół. Wasza misja to pilnować, aby wasi kapłani zachowywali się jak kapłani, biskupi jak biskupi, a zakonnicy jak zakonnicy!

Dlatego zachęcam do poruszania tego tematu z waszymi proboszczami

Oto do czego prowadzi nieubłagany postęp liturgiczny. Komunia Święta zamiast na rękę może niedługo do kieszeni.

W Kostaryce wierni już maja takie ciągotki. Liberalizujmy dalej to następnym krokiem będzie co?

Komunia Święta do ust i na klęcząco

Kard. Cañizares (na zdjęciu) nie próżnuje.
Kard. Cañizares (na zdjęciu) nie próżnuje.

Przyjmowanie Komunii Świętej w postawie klęczącej, do ust, ma głębokie znaczenie i nie jest sprawą jedynie formy, stwierdził nowy prefekt Kongregacji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów ks. kard. Antonio Cañizares Llovera.

– Cóż to znaczy przyjmować Komunię Świętą do ust? Co znaczy klęczeć przed Najświętszym Sakramentem lub podczas konsekracji w czasie Mszy Świętej? Oznacza to adorację, oznacza uznanie prawdziwej obecności Jezusa Chrystusa w Eucharystii, oznacza szacunek i postawę wiary, w której człowiek pada przed Bogiem, ponieważ wie, że wszystko pochodzi od Niego; kiedy czujemy niemożność wyrażenia tego słowem, oniemiali w obliczu Jego cudowności, dobroci i miłosierdzia. Dlatego to nie to samo, co przyjąć Hostię na rękę. Co innego jest przyjmować Komunię w postawie klęczącej, co innego stojąc – powiedział ksiądz kardynał w wywiadzie dla hiszpańskiej gazety „La Razón”.

Posted in Kościół, Świat innymi oczami | Otagowane: | 8 Komentarzy »

Bohater i męczennik swoich czasów

Posted by Dzieckonmp w dniu 13 marca 2010

Wspomnienie o ks. Kazimierzu Wronce

W okresie okupacji i lat powojennych wiele parafii było ostoją polskości i ożywionego życia religijnego. W tych trudnych dla społeczeństwa polskiego momentach nasilało się pragnienie, aby służyć narodowi i Kościołowi. Z parafii pw. Świętej Trójcy w Popkowicach wyszło w tym czasie wielu zacnych ludzi, a wśród nich przyszły ksiądz Kazimierz Wronka.

Urodził się 17 stycznia 1942 r. we wsi Kolonia Ostrów. W dniu 2 lutego 1942 r. został ochrzczony w kościele parafialnym w Popkowicach. Pochodził z biednej, ale bardzo religijnej rodziny rolniczej. Gdy miał 2 lata, umarł mu ojciec, Stanisław. Wraz z sześciorgiem rodzeństwa był wychowywany przez matkę Mariannę.

Swoją edukację rozpoczął w Szkole Podstawowej w Ostrowie. Następnie uczęszczał do Liceum Biskupiego w Lublinie, które ukończył w 1961 roku. Wstąpił do Wyższego Seminarium Duchownego w Lublinie. Wykształcenie zdobywał dzięki pomocy matki, rodzeństwa oraz wielu życzliwych ludzi.

6 sierpnia 1967 r. Kazimierz Wronka otrzymał święcenia kapłańskie z rąk księdza biskupa Piotra Kałwy. Młody ksiądz z wielkim zapałem oddał się swemu powołaniu, służbie Bogu i ludziom. Wkrótce został skierowany do pracy na terenie diecezji lubelskiej, gdzie był katechetą i duszpasterzem.

Wyróżnił się owocną posługą w parafiach: Olchowiec, Godziszów, Horodło, Huta Krzeszowska i Dub. W krótkim czasie stał się znanym duszpasterzem, cieszył się bardzo dobrą opinią i sympatią wiernych oraz uznaniem władzy duchownej. Głosił odważne kazania patriotyczne. Władza ludowa odnosiła się do niego z niechęcią, ale to nie było w stanie zahamować jego działalności. Po kilku latach jednak zrozumiał, że nie zdoła ,,pogodzić” państwa z Kościołem, dlatego postanowił rozwijać swą działalność poza granicami Polski, wśród Polonii. Jego aktywność była imponująca, gdyż działał aż w 25 organizacjach polonijnych, m.in. w Kole nr 52 – Czerwienne, skupiającym górali z tejże miejscowości, którzy wyjechali do USA. Pełnił funkcję kapelana emigrantów, także Klubu Ziemi Lubelskiej.

Był człowiekiem wrażliwym na potrzeby innych i chętnie niósł pomoc. Przykładem jest udzielanie wsparcia chorym z Polski, począwszy od Krystyny Dudzińskiej z Rzeszowa z wadą serca, co doprowadziło do udanej operacji w Children Memorial Hospital. Wspólnie z innymi działaczami polonijnymi zbierał fundusze na pomoc rodakom [1].

W 1991 roku ks. Kazimierz otrzymał od prezydenta Polski, Lecha Wałęsy, odznaczenie za wkład pracy na rzecz odzyskania niepodległości Polski – „Złoty Krzyż Zasługi”. Mimo pozycji „zwykłego” wikarego, cieszył się coraz większą sympatią i uznaniem wśród wiernych. Także jego rodzina była dumna, że ma w swoim gronie tak wspaniałego człowieka. Śladami księdza poszła jego bratanica, Irena Wronka, która w 1992 roku przyjęła śluby wieczyste. W 2007 r. minęło 15 lat od kiedy została serafitką, siostrą Rut.

Z wielkim sentymentem ksiądz Kazimierz wspominał strony rodzinne. Podczas pobytów w Polsce odwiedzał znajomych, rodzeństwo oraz kościół w Popkowicach. W dowód przywiązania ufundował dla tej świątyni m.in. piękne ornaty. Z proboszczem Kazimierzem Krakowiakiem łączyła go przyjaźń.

W 1992 roku ksiądz Wronka doczekał się Jubileuszu 25-lecia Święceń Kapłańskich. Gratulacje, życzenia i błogosławieństwo otrzymał m.in. od papieża Jana Pawła II, prymasa Józefa Glempa, prezydenta USA, kard. Bernardina, prezesa Polonii Edwarda Moskala i gubernatora stanu Illinois.

Działalność ks. Kazimierza rozwijała się w USA w latach, kiedy zmierzano do zniszczenia Kościoła oraz najbardziej wpływowych i zasłużonych kapłanów. Sytuacja ta miała wpływ także na los księdza Kazimierza.

W dniu 17 marca 2000 r. doszło do tragicznej śmierci księdza Kazimierza Wronki. Jak napisano w „Kurierze Codziennym” wydawanym w Chicago: „Został zabity za swoją patriotyczną i kapłańską postawę” [1].

Na uroczystości pogrzebowej 25 marca 2000 r. zebrał się tłum wiernych. Mszę pożegnalną odprawił ks. Bruno Janik w asyście ok. 300 księży w kościele pw. św. Jakuba przy 5730 W. Fullerton Ave. Ciało zostało pochowane na cmentarzu Maryhill pod Chicago, na działce weterańskiej.

Całe życie księdza Wronki można uznać za ciąg zmagań o trwałość życia religijnego i zapewnienie wiernym odpowiedniej opieki duszpasterskiej. Swoją pracę ks. Kazimierz prowadził wytrwale pomimo represji politycznych i pogarszającego się stanu zdrowia. Wierni odpłacili mu swoim szacunkiem, sympatią oraz żywym przywiązaniem do Kościoła.

W przedsionku kościoła parafialnego w Popkowicach znajduje się tablica upamiętniająca postać księdza Wronki. Ten symboliczny pomnik ufundowała rodzina i koledzy księdza Kazimierza z Seminarium Duchownego w Lublinie.

W sierpniu 2007 roku minęło 40 lat od przyjęcia święceń kapłańskich przez naszego rodaka, a pamięć o nim niech nadal żyje na jego rodzinnej ziemi.

Bohater i męczennik swoich czasów

Działalność jego jako kapłana i Polaka jest niewymierna, szczególnie w naszych trudnych czasach dla prawdziwych apostołów Chrystusa. Jego duchowy wpływ na ludzi, wśród których pracował, zna i docenił w pełni tylko sam Pan Bóg. My możemy go oceniać tylko na podstawie tego, co robił na zewnątrz, i na podstawie warunków, w jakich się kształtował, pracował i zginął jako męczennik za swoją wierność Chrystusowi, Kościołowi i swojej Ojczyźnie. A warunki te były złożone, trudne, stanowiąc dla kapłana wielkie wyzwanie.

W Polsce w tym czasie Kościół Katolicki pod kierownictwem ks. kardynała Stefana Wyszyńskiego robił wrażenie monolitu i całkowitej wierności Papieżowi. Ze strony polskich władz kościelnych młody ks. Wronka miał pełną aprobatę dla swojej bezkompromisowej postawy kapłana i Polaka. Wiadomo było, że wewnątrz Kościoła w Polsce tkwiły elementy masońskie i komunistyczne, ale nie było mowy, aby któryś z księży czy biskupów wychylił się przeciwko Następcy św. Piotra. Próba rozbicia Kościoła przez montowanie „księży patriotów” zupełnie się nie powiodła, a niechęć większości Narodu Polskiego do komunizmu nie ustawała.

Komunistyczny terror, niesprawiedliwość, perfidna walka z religią, stwarzały atmosferę, w której tysiące młodych ludzi szło do seminariów duchownych, pragnąc służyć Kościołowi i swemu narodowi. W takiej udzielającej się atmosferze wzrastał ks. Kazimierz Wronka. Po otrzymaniu święceń kapłańskich w 1967 roku w Lublinie z wielkim zapałem oddał się pracy kapłańskiej i patriotycznej na różnych placówkach jako wikary. Lud Boży widział w nim żarliwego apostoła naszych czasów. Jako kapłan ideowy od początku napotykał na szykany ze strony władz komunistycznych.

Z czasem zrozumiał, że w kraju niewiele będzie mógł zrobić dla zrzucenia jarzma komunizmu, zwracając swe oczy ku Polonii zagranicznej, szczególnie w Ameryce. Ks. Wronka, podobnie jak setki milionów ludzi zniewolonych przez komunizm, sądził, że wyzwolenie przyjdzie przez Amerykę. Taka nadzieja rodziła się łatwo na tle sztucznie prowadzonej „zimnej wojny” pomiędzy Wschodem a Zachodem. Tylko nieliczni wtajemniczeni wiedzieli, że komunizm i kapitalizm zmierzały do tego samego i były kierowane przez tych samych budowniczych jednego światowego systemu zwanego obecnie globalizmem.

Ks. Wronka szybko wyrastał na duchowego przywódcę Polonii w Chicago

Ks. Wronka skorzystał z okazji, że w Polsce władze komunistyczne w latach 1970-tych pozbywały się księży niewygodnych, nieustraszonych, piętnujących rażące nadużycia władzy. W 1974 roku przybywa do Chicago, sądząc że przybywa do wolnego państwa i Kościoła. Pracę rozpoczął w parafii św. Jakuba. W swoich wystąpieniach od początku atakował system komunistyczny jako system zła, piętnując jego antyludzki charakter, jego zbrodnie dokonywane m.in. na Narodzie Polskim, ukazując jego zagrożenie dla całej ludzkości.

W latach 1970-tych jego kazania, apele i społeczne inicjatywy znajdowały pełne zrozumienie i właściwy odzew u większości Polonii. Były to lata, kiedy społeczeństwo miało jeszcze w pełni zdrowe odczucie w sprawach politycznych, moralnych i religijnych. Rozbudowywane wtedy siły dywersyjne, zarówno w państwie jak i w Kościele, nie mogły jeszcze narzucać jawnie niszczycielskich zmian i programów.

W takich warunkach ks. Kazimierz Wronka w niedługim czasie wyrósł na duchowego przywódcę Polonii w Chicago.

W normalnych warunkach byłby szybko doceniony i awansowany przez władze kościelne. Tego też spodziewali się polscy katolicy, znający bliżej ks. Wronkę. Dlatego dla parafian w parafii św. Jakuba w Chicago było oczywiste, że po 10 latach pracy zostanie mianowany tam proboszczem po odchodzącym na emeryturę ks. J. Wodniaku. I tu już wtedy zaistniało coś, czego nikt z wiernych polskich, ani sam ks. Wronka, nie spodziewali się.

Podczas spotkania bpa T. Jakubowskiego z parafianami, którzy mieli wyrazić swój głos, kogo chcieliby na proboszcza parafii św. Jakuba, wszyscy jednogłośnie orzekli, że ks. Wronka jest najbardziej zasłużonym kapłanem dla wiary i polskości w tej parafii. Wtedy ku zdumieniu wszystkich obecnych w kościele św. Jakuba – bp Jakubowski, pełniący funkcje biskupa polskiego i katolickiego, bezceremonialnie wypowiedział historyczne haniebne słowa: „dosyć tej polskości!” Dopiero później – na tle planowego niszczenia katolickości od wewnątrz w Kościele Katolickim w Ameryce – stało się zrozumiałe, że bp Jakubowski spotkał się z polskimi wiernymi w kościele św. Jakuba nie po to, aby dowiedzieć się, kogo chcieliby na proboszcza, ale po to, aby zorientować się, jaka jest świadomość religijna i narodowa katolików polskich. Katolicy polscy i meksykańscy stanowili wtedy w Chicago główną siłę prawdziwej Wiary Katolickiej.

Podwójne oblicze władzy kościelnej w Chicago

Po tej wizycie bpa Jakubowskiego w parafii św. Jakuba, ks. Wronka jako wikary przeniesiony został do parafii Pięciu Braci Męczenników, potem do parafii św. Wacława, a w roku 1988 do parafii św. Ryszarda, gdzie doczekał 25-lecia swojej pracy kapłańskiej. Mimo pozycji zwykłego wikarego, ks. Wronka zyskiwał coraz większą popularność i uznanie wśród polskich wiernych. Był kapelanem aż w 25 organizacjach polonijnych. Nie wiemy, na ile ks. Wronka zdawał sobie sprawę z faktu, że jego kapłańska i patriotyczna działalność w Chicago zbiegła się z nasilaniem się dywersyjnej antykatolickiej działalności w samej Kurii Biskupiej.

Archidiecezja Chicagowska – pod etykietką kardynała J. Bernardina – stanowiła wzór w niszczycielskich zmianach, wprowadzanych pod pretekstem zmian soborowych w całym Kościele Katolickim w USA. Zaczęto głosić oficjalnie niezależność Kościoła Amerykańskiego od władzy papieskiej. Biskupów i księży, którzy mieli odwagę głosić wierność Papieżowi, nazywano uszczypliwie „papistami”. W Chicago wśród księży zdecydowanych „papistów” była znaczna liczba. Do czołowych „papistów” należał ks. Kazimierz Wronka, nie wiedząc musi, że należy do księży, którzy stoją na przeszkodzie w przekształcaniu Kościoła Katolickiego na Kościół Amerykański.

Chcąc pozbyć się oporu ze strony księży wiernych Chrystusowi i Jego zastępcy  Papieżowi, dywersanci w Kurii Biskupiej w Chicago utworzyli zbrodniczą Komisję do nadużyć seksualnych księży, pod etykietką kardynała Bernardina. Utworzono specjalną „gorącą linię” telefoniczną. Wystarczył anonimowy telefon do Kurii, oskarżający jakiegoś księdza o nadużycie seksualne wobec nieletnich, a natychmiast – bez sprawdzenia – takiego księdza wzywano podstępnie do Kurii, wysyłano pod eskortą do specjalnego ośrodka (Retreat Center) w St. Louis. Tam żydowscy psychiatrzy, używając maszynę podłączaną do głowy do wykrywania prawdy, zadawali takiemu księdzu dwa i pół tysiąca pytań.

Zbrodniczość tej akcji tkwiła w tym, że w sposób iście bestialski niszczono  księży dobrych, ideowych, zasłużonych, wiernych Chrystusowi i Papieżowi. Oto co pisze Komitet Obrony Wiary z 15 kwietnia 1993 roku, który – na zniszczonym ideowym ks. Strandzie w parafii św. Fr. Borgii – zahamował niszczenie dobrych księży: Podczas ostatnich 20 miesięcy na ekranach Telewizji oglądamy „przedstawienia” (shows) z katolickimi księżmi, nadawane na cały świat przez niektórych z władz kościelnych. Każdy z tych księży zostaje oskarżony i przedstawiony całemu światu jako niebezpieczny zboczeniec seksualny… Pod płaszczykiem władzy kościelnej popełniana jest największa zbrodnia w historii. Jest to zbrodnia popełniana na niewinnych ideowych księżach. Zbrodnia dokonywana jest przez członków masonerii, otaczających Kardynała Bernardina.

Od lipca 1991 do marca 1993 r. zniszczyli oni 23 katolickich księży. Istnieje lista 20-tu księży więcej, którzy mają być zniszczeni do końca roku 1993, wyłuskiwani po jednemu. Niszczeni są tylko księża dobrzy, wpływowi, znani z długoletniej owocnej pracy duszpasterskiej. Prawdziwi zboczeńcy seksualni wśród księży są chronieni, awansowani i używani do specjalnych niszczycielskich robót.

„Zapisz się do masonerii, a my będziemy cię bronić”

Jak już było podawane we wcześniejszych publikacjach, słowa takie usłyszał ks. Wronka na plebanii w parafii św. Jakuba, gdzie pracował przez pierwsze 10 lat. Kiedy zyskał już wielką popularność jako nieprzeciętny katolicki kapłan i polski patriota, przyszło do niego na plebanię dwóch mężczyzn, którzy – po krótkich słowach powitania – powiedzieli wprost: „Zapisz się do masonerii, a my będziemy cię bronić”. Zaszokowany taką propozycją ks. Wronka odpowiedział spokojnie ale zdecydowanie: „Mnie będzie bronić Matka Boża”. Wobec takiej odpowiedzi dwaj goście, bez pożegnania, wstali z krzeseł i wyszli.

Wtedy wizyta takich gości i ich propozycja dały księdzu Wronce dużo do myślenia, ale nie przypuszczał, że Kościół Katolicki w Ameryce jest już tak dalece przefiltrowany przez nieprzyjaciół Chrystusa. A musi najmniej przypuszczał, że i on stanie się ofiarą moralnej niesłychanej zbrodni, jaka za kilka lat zostanie dokonana przez władze kościelne na najlepszych katolickich księżach w Chicago. W stosunku do ks. Wronki zbrodniarze w Kurii Biskupiej posunęli się w swojej perfidii tak daleko, że w dzień wielkich uroczystości z okazji jego 25-lecia  kapłaństwa doniesiono mu oficjalnie, że jest oskarżony o nadużycie seksualne, jakim było posadzenie 13-letniej dziewczynki na kolanach, którą – na prośbę jej matki – miał  pouczyć o posłuszeństwie wobec rodziców. Otrzymał też nakaz stawienia się w Kurii w dniu następnym, skąd pod eskortą został odtransportowany do Retreat Center w St. Louis.

Pośpiech zbrodniarzy kurialnych w zniszczeniu ks. Wronki musi był podyktowany rzadko spotykaną jego popularnością nie tylko w Polonii w Chicago, która urządziła mu 25-lecie kapłaństwa z wielką pompą i rozgłosem. Z tej okazji otrzymał gratulacje od stanowych władz amerykańskich, od polskich władz państwowych i kościelnych, nie mówiąc o dziesiątkach organizacji polonijnych. Widocznie pseudokatoliccy dygnitarze w Kurii Biskupiej nie mogli przełknąć tak wielkiego uznania dla zwykłego księdza z Polski, niszcząc atmosferę jego triumfu, podobnie jak dwa tysiące lat temu Sanhedryn zamienił triumfalny wjazd Chrystusa do Jerozolimy na Drogę Krzyżową.

Oburzenie Polonii przeciwko fałszywemu oskarżeniu ks. Wronki

Oskarżenie ks. Wronki o nadużycie seksualne przez władze kościelne było szokiem dla tysięcy katolików polskich, którzy znali go bliżej. Władze polonijne wniosły sprawę do sądu, wykazując niewinność ks. Kazimierza Wronki, któremu nie dano najmniejszej szansy obrony, usuwając go potajemnie ze sceny publicznej. Sprowadzony prokurator na miejsce rzekomego przestępstwa, po przeprowadzeniu wizji lokalnej pokoju, krzesła, oraz rozmowy z dziewczynką, która z cała siłą zaprzeczała, że zachowanie ks. Wronki mogło mieć choćby najmniejsze pozory nadużycia seksualnego, tenże prokurator wyśmiał zmontowany sztucznie fałszywy zarzut.

Ale władze polonijne i wiele organizacji polonijnych, które aktywnie włączyły się w akcję wykazania jego niewinności, nie zdawały sobie sprawy z machiny dywersyjnej, działającej już wtedy wewnątrz Kościoła Katolickiego w USA. Wszelkie argumenty w obronie ks. Wronki napotykały na mur milczenia ze strony władz kościelnych w Chicago. Ks. Kazimierz, jako ideowy kapłan, nie miał żadnych oszczędności. Po przywiezieniu go z Retreat Center z St. Louis znalazł się na ulicy bez chleba, a musiał z czegoś żyć. Dlatego na początku zatrudnił się jako kierowca taksówki, a później dostał pracę w biurze ubezpieczeń. W wynajętym skromnym pokoiku odprawiał codziennie Mszę św.

Zginął w walce jak nieustraszony żołnierz Chrystusa

Po otrząśnięciu się po dokonanej na nim moralnej zbrodni, zaczął gromadzić materiały do wydania książki, w której miał ujawnić prawdziwych zboczeńców seksualnych w Kurii Biskupiej. Życzliwi Amerykanie radzili mu wyjechać z Chicago, w którym zagrożone jest jego życie. On im odpowiadał, że kocha ludzi w Chicago i z niego nie będzie uciekał. Rzeczywiście, po ośmiu latach tułaczki upozorowano wypadek samochodowy, w którym został uderzony w skroń przez nieznanego zawodowego mordercę. Nie odzyskał przytomności. W dniu 18 marca 2000 roku przestało bić serce tego wielkiego Polaka i nieustraszonego kapłana Chrystusowego.

Kondukt pogrzebowy z kościoła św. Jakuba na cmentarz w Mary Hill był manifestacją, jakiej Chicago nie widziało przy pogrzebie żadnego dostojnika kościelnego  czy państwowego. Wydawało się, że nie skończy się sznur wozów osobowych (około 400), jadących jako kondukt pogrzebowy na cmentarz, aby oddać hołd ś.p.  księdzu Kazimierzowi Wronce, który tak chlubnie zapisał się w pamięci Polaków w Chicago.

Ks. Wronka szedł wiernie za Chrystusem tak w czasie Jego wielkiego triumfu, jak i w czasie Jego Drogi Krzyżowej. Od Chrystusa otrzymał wieczną nagrodę w niebie za to, że – z narażeniem życia – swoją pracą i postawą umacniał Królestwo Boże w umysłach i sercach tysięcy i tysięcy Jego wyznawców. Ale i na ziemi przyjdzie czas, kiedy jego Rodacy publicznie odczytają no nowo, w pełnej prawdzie, jego życiorys i umieszczą postać ks. Kazimierza Wronki w szeregu męczenników i bohaterów kościelnych i narodowych.

Chicago, 7 marzec 2010 rok                                     Henryk Wesołowski

Posted in Kościół, Patriotyzm, Warto wiedzieć, Z prasy | Otagowane: , , | 5 Komentarzy »