Dziecko Królowej Pokoju

Pokój musi zapanować pomiędzy człowiekiem i Bogiem, a także między ludźmi

  • Królowa Pokoju

    Królowa Pokoju
  • Uwaga

    Strona używa plików cookies które zapisują się w pamięci komputera. Zapisywanie plików cookies można zablokować w ustawieniach przeglądarki. Dowiedz się o tych plikach http://wszystkoociasteczkach.pl
  • Logowanie

  • Odwiedzają nas

    Map

  • Maryjo weź mnie za rękę

  • Jezu Maryjo Kocham Was

Szczęśliwy mąż

Posted by Dzieckonmp w dniu 25 kwietnia 2010


Szczęść  Boże

Mam na imię Mieczysław. Jestem właścicielem firmy handlowej, która zajmuje

się elektronika  samochodową i benzynowymi układami zasilania do wszystkich

marek europejskich i japońskich. Jest to bardzo trudny dział techniki samochodowej.

Towar importuję głównie z Turynu. Całe swoje życie bardzo ciężko pracowałem – codziennie po kilkanaście godzin na dobę przez prawie trzydzieści lat. Dorobiłem się pięknego domu, Ładnej firmy. Mam dwoje dzieci już dorosłych, które wychowywała przede wszystkim moja

żona. Człowiek mógłby powiedzieć, że osiągnął już wszystko i jest w pełni szczęścia. Nie, im więcej człowiek posiada tym więcej potrzebuje, żeby rozwijać, pomnażać, by nie być w tyle za innymi. To walka o pozycję, o byt, o przetrwanie. Jednym słowem mamona.

Jako szanujący się obywatel i przedsiębiorca zostałem wybrany do Stowarzyszenia

Prywatnych Przedsiębiorców, reprezentując ponad trzy tysiące podmiotów gospodarczych

w moim mieście, pod Warszawa. W kwietniu 2000 roku przyszła do mnie córka i powiedziała: „Tata załatwiłam ci wycieczkę do byłej Jugosławii do Medziugorja”. Nie wiedziałem nawet jak

to się wymawia i gdzie ta miejscowość się znajduje. Powiedziała: „wypoczniesz sobie,

odprężysz się od pracy, od dnia codziennego”. Zgodziłem się i 28 kwietnia wyjechałem. Chciałbym zaznaczyć, że do kościoła chodziłem przedtem raz, na dwa lub trzy lata, gdy był pogrzeb, albo ślub. Spowiadałem się jeszcze rzadziej. Tam w Medziugorju już pierwszego

dnia będąc w kościele podczas adoracji bardzo zapragnąłem spowiedzi świętej.

Tego samego dnia poszedłem do przewodnika naszej grupy o. Piotra paulina rezydującego

w Pradze czeskiej. Był to wspaniały kapłan znający kilka języków.

Szedł na Gorę Kriżevac boso. Tego dnia słońce grzało niemiłosiernie. Ja także szedłem

boso i bez nakrycia głowy. Wziąłem ze sobą butelkę wody mineralnej. Doszedłem

do IV Stacji Męki Pańskiej. Miałem ogromne pragnienie napić się. Zapytywałem sam siebie: po co idziesz głupcze? Dla przygody, dla rozrywki? Myślałem w tym czasie o rożnych sprawach mojego życia, a przede wszystkim o Jezusie Chrystusie, który szedł podobna droga, Który na poranionych plecach niósł krzyż. Poniewierany, popychany upadał pod ciężarem Krzyża i pragnienia. Wtedy tam na górze Kriżevac zrozumiałem wiele spraw

oraz sens życia. Postanowiłem odmówić sobie kropli wody. Po wejściu na Gorę Krzyża wodę ta rozdałem innym. Byłem bardzo szczęśliwy, że doszedłem na tę Gorę, że choć w bardzo niewielkim stopniu zjednoczyłem się z Jezusem, to tak jak bym w bardzo małym stopniu pomagał Jezusowi nieść krzyż. Podczas powrotu, jako pierwszy dałem świadectwo. Czułem się bardzo, bardzo szczęśliwy, że mam opuchnięte nogi, że coś zostawiłem w tej małej wiosce położonej w górach, ale wiozę ze sobą wiarę, modlitwę i post. Po powrocie do domu

moje życie zmieniło się nie do poznania. Modlę sie codziennie na różańcu odmawiając

tajemnice: radosne, bolesne i chwalebne. Dwa razy w tygodniu poszczę o chlebie i wodzie. Robię to o co prosi Matka Boża w każdym orędziu.

08.07.2000 r. zostałem zaproszony przez dwie moje przyjaciółki do Obór do

Sanktuarium Matki Bożej Bolesnej. Uroczystość rozpoczęła się ok. godz. 9.00.

Tam bardzo długo się modliłem przede wszystkim na swoich chorych kolanach. W tym czasie było bardzo dużo wiernych z całego kraju. Górny i dolny dziedziniec był zatłoczony. Ja zająłem miejsce blisko ołtarza. Przedtem miałem kilka snów o grożącym mi  niebezpieczeństwie. Pragnąłem przyjąć Szkaplerz Karmelitański.

Nabycie Szkaplerza równało się z cudem, ponieważ trzeba było stać w kolejce w

sklepiku ok. 2-ch godzin. Ok. godz. 14.00 mieliśmy przerwę na posiłek. Po cichu narzekałem

sobie, że przyjąłbym Szkaplerz, a jestem już tak zmęczony, że nie wystoję w kolejce. Usiadłem w rowie przy autobusie. Nagle ni stad ni zowąd podeszła do mnie nieznajoma kobieta – wręczyła mi książeczkę a w niej starannie złożony upragniony Szkaplerz, mówiąc: „to jest prezent od nieznajomej dla nieznajomego”. Bardzo się zdziwiłem, ponieważ nie

wyglądało to na zbieg okoliczności. Wszedłem do kościoła i Ojcowie nałożyli mi Szkaplerz.

Tego dnia podczas adoracji głęboko przeżywałem Mękę Pańska. Ja twardy facet płakałem

jak dziecko, klęcząc na kolanach czułem ogromny ból, ale zarazem ogromne szczęście z pokory jaka odczułem. Na zakończenie adoracji o. Piotr wziął do rak Hostię i błogosławił Nią wiernych. Obszedł dziedziniec górny, potem dolny, następnie znów górny, ja ciągle klęczałem. Podszedł do mnie, jakby osłonił a raczej okrył mnie swoją osobą i pobłogosławił mnie Hostią. Czułem bicie serca o. Piotra. Czułem się tak, jakby ktoś dotykał mnie prądem i raził mnie. To sam Bóg podszedł do mnie i pobłogosławił mnie. Dlaczego mnie takiego grzesznika? Po powrocie do domu zdrzemnąłem się 2 godz., po czym udałem się na giełdę samochodowa, z której wróciłem przed 16.00. Przyjechał do mnie znajomy dostawca z towarem z Łodzi. Powiedziałem mu, aby poczekał na mnie ok. 1.5 godziny ponieważ

mam ogromne pragnienie pójść do kościoła. Poszedłem ze swoja znajoma na adorację.

Pytałem Pana Boga: dlaczego, dlaczego, dlaczego?

Jak wspomniałem na wstępie jestem w zarządzie Stow. Pryw. Przeds. Było kiedyś

spotkanie w Erodę, ja piłem wodę koledzy zaś alkohol. Omawiano brudne sprawy z dziedziny polityki. Były rozdzielane już stanowiska. Bardzo mi się to nie podobało, ponieważ mam reprezentować przedsiębiorców w sprawach gospodarczych, a nie zajmować się brudna polityka. Po powrocie z tego spotkania byłem chory i zadawałem sobie pytania: z kim ja się spotykam i co ja tam robię? Te właśnie i inne pytania zadawałem Panu Bogu, na adoracjach.

Pewnego razu miałem widzenie jak Pan Bóg zrzuca pięknego, młodego mężczyznę z góry, ubranego w piękne futro aż do kostek. Bardzo się przestraszyłem i mówię: „Panie, to Ty mnie wyrzuciłeś, czy jestem tak pyszny, tak bogaty?”. Oczywiście nie dostałem odpowiedzi.

Przy wyjściu jedna z sióstr – Małgorzata, dała mi książeczkę pt.: ’Kościół wszystkich narodów’. Tematem tej broszurki była budowa kościoła na granicy Mongolii,

Chin i Rosji, rysowana przez Matkę Boża ręka turystki austriackiej. Po powrocie do domu

przejrzałem tę książeczkę i przeczytałem słowa jakby specjalnie włożone dla mnie, a

nie pasujące do treści książeczki: „Szczęśliwy mąż, który nie idzie za radą występnych,

ani nie stoi na drodze grzeszników, ani nie zasiada w gronie szyderców, lecz ma upodobanie

w prawie Pana i prawo Jego rozważa dniem i nocą” (Ps 1,1-2) Do tego nie można

już nic dodać. Najpierw Medziugorje, potem Obory całkowicie zmieniły moje życie. Po

Oborach zostałem animatorem Wspólnoty Królowej Pokoju. Moim pragnieniem jest to,

aby w czasie mszy Ew. lub innych uroczystości było tylu wiernych, by nie mogli się pomieścić

w kościele, by stali wokół kościoła.

Chwała Panu

PS. Powoli pragnienie Mieczysława zaczyna

się wypełniać. Od 25.05.01 w jego rodzinnej

miejscowości zostały wprowadzone

nabożeństwa medziugorskie.

Za Echo Medjugorje

Reklamy

Komentarzy 5 to “Szczęśliwy mąż”

  1. Rabarbar said

    BRAWO ! OBY JAK NAJWIECEJ TAKICH SWIADECTW NA TEJ STRONIE !
    NIECH ZSTAPI DUCH PANSKI NA TEN BLOG I PRZEGONI TE WULKANICZNA CHMURE HEREZJI I WYPACZEN!
    SZCZESC BOZE PANIE MIECZYSLAWIE !

    • Rabarbar przeglądnij archiwalne wpisy i znajdziesz takich świadectw mnóstwo. Publikowaliśmy i będziemy publikować takie świadectwa. Z powodu tego że Polskę nam rozkradają i niszczą będziemy tez publikować wszystko to co demaskuje takie zamiary czy się to wyborcom PO podoba czy nie. Musimy ratować nasz kraj bo niewiele dzieli go już od całkowitego rozbioru.Ty sobie siedzisz daleko od Polski to nie wiesz jak masoneria zawładnęła w Polsce zarówno we władzach świeckich jak i kościelnych.

  2. Ewa said

    Jestem czytelniczka tego szacownego bloga od dluzszego czasu i nigdy nie spotkalam sie z gloszeniem herezji czy wypaczeniami.
    Uwazam,ze robisz tu Rabarbarze szczurza robote,odwracasz uwage od meritum,a moze za pare srebrnikow dajesz z siebie to co najgorsze…
    Przemysl,jesli bedziesz probowal szkalowac ten katolicki blog i niech cie reka Boska broni to dalej czynic!
    Nie warto,to sie nie oplaca,znajdz ciekawsza rozrywke.

  3. siostra said

    Słusznie. Przegoncie stąd szczura bracia!!! Względnie siostry.

    • Kola said

      Siostra względnie bracie,no jesteś Cool,no mnie nie platiat za caresy,no ja tebie narmalno liubliu,God with you,ich bin nur europaisch………………….

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: