Dziecko Królowej Pokoju

Pokój musi zapanować pomiędzy człowiekiem i Bogiem, a także między ludźmi

  • Królowa Pokoju

    Królowa Pokoju
  • Uwaga

    Strona używa plików cookies które zapisują się w pamięci komputera. Zapisywanie plików cookies można zablokować w ustawieniach przeglądarki. Dowiedz się o tych plikach http://wszystkoociasteczkach.pl
  • Propozycja chronologiczna

    • Rok 2019 – Kryzys Rumunia
    • Rok 2020 – fałszywe traktaty pokojowe
    • Rok 2021 – Papież jedzie do Moskwy
    • Rok 2021 – Wojna
    • Rok 2022 – zwycięstwo komunistyczne
    • Rok 2023 – 10 królów
    • Rok 2024 – Antychryst
    • Rok 2025 – Sojusz z wieloma
    • Rok 2025 – Synod
    • Rok 2026 – Henoch i Eliasz
    • Rok 2028 – Ohyda spustoszenia
    • Rok 2029 – Ostrzeżenie
    • Rok 2030 – Cud
    • Rok 2031 – Nawrócenie Izraela
    • Rok 2032 – Kara
    • Rok 2032 – Odnowienie świata
    • Rok 2033 – Exodus
    • Rok 2034 – Zgromadzenie w Jerozolimie
    • Rok 3032 – Gog i Magog
    • Rok 3213 – Koniec świata
    • Nowe niebiańskie Jeruzalem.
  • Ostrzeżenie

    13 kwietnia 2029
  • Logowanie

  • Odwiedzają nas

    Map

  • Maryjo weź mnie za rękę

  • Jezu Maryjo Kocham Was

Będę biegać w niebie – Ania Szałata

Posted by Dzieckonmp w dniu 29 lipca 2010


Będę biegać w niebie

Kiedy w 2002 r. jedenastoletnia Ania umarła, ktoś z personelu szpitala, do którego przywieziono ją po wypadku, powiedział jej ojcu, że „to chyba ulga, bo przecież takie dziecko było tylko ciężarem”… Świadectwo o Ani Szałacie jest dowodem tego, jak bardzo pozory mogą mylić.

Rdzeniowy zanik mięśni. Konsultacje w klinikach w kraju i za granicą. Pielgrzymki na Jasną Górę i do Lourdes z prośbą o uzdrowienie. W końcu – nowoczesny elektryczny wózek i przeprowadzka z bloku na warszawskim Bródnie do podwarszawskiej Zielonki, gdzie w nowym domu Ani miało być wygodnie. Kilkadziesiąt metrów do szkoły, do której mogła sama dojeżdżać na swoim wózku, i tylko nieco dalej do parku nieopodal klasztoru Sióstr Dominikanek, gdzie lubiła zbierać kasztany. I nareszcie wymarzony pies.

Właśnie do parku po kasztany, niedługo po przeprowadzce, 26 października 2002 r. Ania wybrała się z mamą na spacer. Była sobota. Gdy wracały do domu, Ania wjechała na przejście dla pieszych. Wtedy to właśnie młody kierowca „zagapił się” i wydarzył się dramat: dziewczynka upadła na jezdnię kilkadziesiąt metrów dalej, a jej mama leżała obok ze zmiażdżoną nogą. Ania była jeszcze przytomna. Tak zwanym przypadkiem, ulicą przechodził ksiądz proboszcz. Znał dobrze rodzinę Szałatów. Nachylił się nad Anią i usłyszał jej ciche słowa, których nigdy nie zapomni: „Żeby mama żyła. Ja mogę nie żyć”. Mama była przecież potrzebna jej starszemu rodzeństwu Uli i Michałowi. Mamę Ani uratowano, poskładano jej nogę jak się dało, a potem założono jej aparat Ilizarowa, żeby wydłużyć krótszą o trzy centymetry kończynę. Ania zmarła w szpitalu, kilka godzin po wypadku.

Była darem, a nie ciężarem

Rodzicom Ani nigdy nie przyszłyby do głowy słowa, jakie usłyszeli w szpitalu, chociaż na pewno wielokrotnie było im ciężko – nie tylko fizycznie, kiedy dziewczynka rosła i coraz trudniej było się nią opiekować – ale przede wszystkim było im ciężko na sercu, kiedy musieli patrzeć, jak ona sama cierpi, jak po operacji, którą musiała przejść w 1999 r. niemal nie umarła z powodu komplikacji. Czy ojciec z matką mogą spokojnie patrzeć, kiedy ich dziecko na szpitalnym łóżku mówi, że umiera z bólu?… Modlili się o cud, żeby żyła – i cud się wydarzył. Ania wróciła do domu jeszcze na trzy lata.

Wtedy jeszcze bardziej niż przedtem stała się darem. Promienna, ujmująca uśmiechem, otwarta na świat i zaskakująco wymowna. Kiedy pewna pani zaczepiła ją na ulicy i zapytała „z troską”, czy kiedyś będzie mogła chodzić, Ania odpowiedziała dobitnie: „Ależ oczywiście, że tak. Będę biegać w niebie! Aniołowie też nie chodzą po ziemi, a są szczęśliwi”. Komuś innemu, kto użalał się, jaka z niej biedna, chora dziewczynka, odparła: „Nie jestem wcale chora, w zeszłym tygodniu miałam chrypkę, ale już mi przeszło”. Znała swoje ograniczenia i wiedziała, że bez pomocy innych nie da sobie rady, ale też umiała pomagać dobrym słowem, pocieszeniem, a czasem dopingowaniem innych do pracy. Koledzy i koleżanki w szkole zapamiętali, że Ania była bardzo ambitna i nie tolerowała taryfy ulgowej dla siebie tylko dlatego, że jeździła na wózku. Była druhną w harcerstwie, gospodynią klasy i aktywnie działała na rzecz misji.

Mała misjonarka

Ania miała szczęście, bo miała mądrych rodziców, którzy nie pozwolili, aby świat kręcił się wokół jej wózka. Doktor Kazimierz Szałata, wykładowca filozofii i etyki na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie i założyciel Fundacji Polskiej Raoula Follereau pomagającej trędowatym i ubogim, bardzo wcześnie zaraził swoją córkę sprawami misyjnymi. Ania chętnie brała udział w różnych akcjach misyjnych, a przede wszystkim zaczęła się żywo interesować losem ubogich dzieci w krajach misyjnych. Opowiadała o tym swoim rówieśnikom, brała udział w telewizyjnym programie Ziarno, jeździła w trasy koncertowe z „Arką Noego”. Robert Litza wspomina, że kiedy raz podpisywał płytę dla niej, chciał napisać: „Aniu, bądź świętą”, ale zamiast tego, sam nie wie czemu, wyszło: „Aniu, jesteś święta”.

Ania była misjonarką nie tylko z racji zainteresowań swojego taty, które podzielała. Podobnie jak wiele innych osób niepełnosprawnych stała się też znakiem dla współczesnego świata, że prawdziwą sprawnością jest zdolność serca do kochania – o wiele ważniejsza niż zdolność nóg do biegania. Znakiem, że człowiek zamknięty w sobie, pogrążony w smutku i lęku przed ludźmi jest o wiele bardziej niepełnosprawny niż ten, kto potrzebuje pomocy, żeby podnieść z podłogi długopis, który spadł ze szkolnej ławki.

Bóg mnie kocha

Źródłem jej kochania świata była miłość Boża. Wcześniej czy później każdy tę prawdę odkrywa, ale ilu ludzi odkrywa ją za późno, za progiem… Po śmierci Ani jej rodzice znaleźli szkolny zeszyt, w którym zapisywała swoje dziecięce myśli. W czerwonym serduszku namalowanym świecową kredką wpisała: „Bóg mnie kocha”. Testament małej Ani z Zielonki… W tych trzech słowach jest wszystko, czego człowiek potrzebuje do szczęścia. Bez nich nie ma ani prawdziwej miłości drugiego człowieka, ani żadnego autentycznego wymiaru misji, ani świadectwa. Ania nie znała teologii, ale znała Boga – i dlatego, kiedy jej życie gasło na oczach Matki Bożej z figury stojącej przy przejściu dla pieszych w Zielonce, potrafiła ofiarować je za życie mamy.

W dniu pogrzebu Ani ks. Krzysztof Ukleja, dyrektor Caritas diecezji warszawsko-praskiej, powiedział o niej:
„Bo Ania to nasza mała wielka święta, nasza święta Tereska z Zielonki. Z godnością przeżywała każdy dzień. Umiała dostrzec innych. Nie narzekała, choć wiele bólu musiała często znosić, to jednak zawsze z głową do góry, z uśmiechem, bo kochała Boga, kochała każdego człowieka. I nic dziwnego, że dziadek Tadeusz mógł powiedzieć, że ona z nas wszystkich jest najmądrzejsza, bo tak pięknie i godnie żyje. Bo ona umiała odczytać i przyjąć do końca plan Boga. (…) Około półtora roku temu przeżyła śmierć kliniczną. Opowiadała potem, jakby była już w niebie. Mówiła, że tam ludzie uśmiechają się do siebie i są szczęśliwi. A potem pytała, dzieląc się swym doświadczeniem, dlaczego ludzie się kłócą, nie lubią się, dlaczego? Pamiętała o tym, by innych upomnieć, poprosić, aby poszli do spowiedzi, by się wspólnie pomodlili. Ania zostawia nam dziś swój testament. Gdybyśmy umieli jej słuchać… My, dorośli; my, pewni siebie, żyjący często poza Bogiem – gdybyśmy potrafili słuchać tych małych świętych naszych czasów. O ileż świat byłby lepszy…”.

Misyjne Apostolstwo Niepełnosprawnych Dzieci

Ania nie odeszła cała. Zostawiła po sobie zaproszenie dla innych dzieci i młodych przewlekle chorych czy niepełnosprawnych do włączenia się w dzieło misyjne Kościoła. Idea ta zrodziła się już po śmierci Ani, ale wypływa ze świadectwa, jakie ona sama dała, nie zważając na własne ograniczenia. Pokazała, że potencjał wrażliwości i cierpienia można zamienić na prawdziwe owoce misyjnej współpracy – owoce, które zbierać będą dzieci i ich rodziny, jak również misjonarze i ich podopieczni w krajach misyjnych. Wzajemna modlitwa, ofiara i wsparcie duchowe mają nieocenioną moc, a oprócz nich tak wiele jest inicjatyw misyjnych, którymi warto zainteresować osoby niepełnosprawne.

Misyjne Apostolstwo Niepełnosprawnych Dzieci oparte jest na słowach Jezusa z przypowieści o uczcie: „Wyjdź co prędzej na ulice i zaułki miasta i wprowadź tu ubogich, ułomnych, niewidomych i chromych!” (Łk 14,21). Dzieciom i młodzieży dość trudno jest włączyć się w jakąkolwiek sprawę, jeśli nie czują się w nią osobiście zaangażowani i wezwani po imieniu. Jeśli oprócz modlitwy w ogólnych intencjach misyjnych niepełnosprawne dziecko będzie miało możliwość nawiązania osobistego kontaktu z misjonarzem lub misjonarką, wówczas obie strony odniosą dodatkowo duchową korzyść.

Misjonarzom nie jest łatwo zobowiązać się do prowadzenia korespondencji. Warunki pracy często wręcz to uniemożliwiają albo przynajmniej znacznie utrudniają. Dlatego propozycja Fundacji Polskiej Raoula Follereau, której patronuje mała Ania z Zielonki, skierowana jest do tych, którzy naprawdę czują taką potrzebę i widzą sens włączenia się w tę misyjną adopcję niejako „w dwie strony”. Dziecko czy młody człowiek unieruchomiony w domu, w szpitalu czy w hospicjum otrzymałby możliwość ofiarowania swojego cierpienia nie tylko w intencji misji w ogóle, ale konkretnie w intencjach i potrzebach znajomego misjonarza. Misjonarz zaś miałby w tym dziecku przyjaciela i wsparcie modlitewne, którego wartości nie da się przecenić.

Wszystkich zainteresowanych Misyjnym Apostolstwem Niepełnosprawnych Dzieci, nad którym patronat objęły Komisja Episkopatu Polski ds. Misji oraz Papieskie Dzieła Misyjne Dzieci, zachęcamy do propagowania tej inicjatywy, szczególnie wśród misjonarzy i kandydatów na misje. Może w ich rodzinnych środowiskach, parafiach czy kręgach znajomych są niepełnosprawni, którzy czekają, by zaprosić ich do włączenia się w sprawy misyjne. Prosimy też o ewentualny kontakt pod adresem:
Fundacja Polska Raoula Follereau
ul. Sienkiewicza 11
05-220 Zielonka
e-mail: apostolstwo@gmail.com

Lilla Danilecka

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

 
%d blogerów lubi to: