Dziecko Królowej Pokoju

Pokój musi zapanować pomiędzy człowiekiem i Bogiem, a także między ludźmi

  • Królowa Pokoju

    Królowa Pokoju
  • Uwaga

    Strona używa plików cookies które zapisują się w pamięci komputera. Zapisywanie plików cookies można zablokować w ustawieniach przeglądarki. Dowiedz się o tych plikach http://wszystkoociasteczkach.pl
  • Propozycja chronologiczna

    • Rok 2019 – Kryzys Rumunia
    • Rok 2020 – fałszywe traktaty pokojowe
    • Rok 2021 – Papież jedzie do Moskwy
    • Rok 2021 – Wojna
    • Rok 2022 – zwycięstwo komunistyczne
    • Rok 2023 – 10 królów
    • Rok 2024 – Antychryst
    • Rok 2025 – Sojusz z wieloma
    • Rok 2025 – Synod
    • Rok 2026 – Henoch i Eliasz
    • Rok 2028 – Ohyda spustoszenia
    • Rok 2029 – Ostrzeżenie
    • Rok 2030 – Cud
    • Rok 2031 – Nawrócenie Izraela
    • Rok 2032 – Kara
    • Rok 2032 – Odnowienie świata
    • Rok 2033 – Exodus
    • Rok 2034 – Zgromadzenie w Jerozolimie
    • Rok 3032 – Gog i Magog
    • Rok 3213 – Koniec świata
    • Nowe niebiańskie Jeruzalem.
  • Ostrzeżenie

    13 kwietnia 2029
  • Logowanie

  • Odwiedzają nas

    Map

  • Maryjo weź mnie za rękę

  • Jezu Maryjo Kocham Was

Jak zginął ks. Jerzy Popiełuszko ?

Posted by Dzieckonmp w dniu 22 października 2010


Długie łapy SB o zacieraniu śladów zbrodni dokonanej na ks. Jerzym Popiełuszko i kolejnych skrytobójczych zbrodniach SB

Twarz ks. Popiełuszki była tak zmasakrowana tak, że trudno było Go rozpoznać. Relacja ks. Grzegorza Kalwarczyka odtwarza przerażające szczegóły. Między innymi ks. Kalwarczyk przytacza fragment wypowiedzi lekarza: „Stwierdził, że w swojej praktyce lekarskiej nigdy nie dokonywał sekcji zwłok, które wewnętrznie byłyby tak uszkodzone, jak było to w przypadku wnętrza ciała Księdza Jerzego”
I jeszcze jeden nieujawniony w czasie zeznań lekarza przeprowadzającego autopsję fakt, że podczas tortur wyrwano Księdzu Jerzemu język.

Bardzo ciekawy film rzucający światło na role Chrostowskiego w zabójstwie Księdza Popiełuszki. Wszędzie znajdzie się Judasz ! Jeśli wam się nie chce czytać to przynajmniej obejrzyjcie ten film.

Od 22 lat w dziwnych okolicznościach giną ludzie, którzy próbują dociec prawdy o zamordowaniu księdza Jerzego Popiełuszki. Kto i dlaczego sabotuje śledztwo w sprawie „zbrodni stulecia”?

„Przestań gadać, albo skończysz w Wiśle jak twój brat” – te słowa wielokrotnie słyszał w słuchawce telefonu Józef Popiełuszko – brat księdza Jerzego. To właśnie on swoimi zeznaniami pomagał śledczym IPN-u w wyjaśnieniu prawdy o zbrodni na kapelanie „Solidarności”. Szantażyści domagali się od niego i jego najbliższych, aby nie rozmawiali z prokuratorami, niczego nie pamiętali i nie mówili na temat księdza. Kilkakrotnie grozili im śmiercią.

Józef Popiełuszko był nieustraszony w dążeniu do ustalenia prawdy o śmierci brata. Za swoją wytrwałość zapłacił wielką tragedią. W 1996 r. w białostockim szpitalu zmarła jego żona – Jadwiga Popiełuszko. W akcie zgonu, jako przyczynę śmierci wpisano lakoniczną formułę: „Zatrucie alkoholem metylowym” . To zdumiewająca przyczyna, bowiem pani Popiełuszko znana była jako osoba niepijąca. Zadziwia również zawartość alkoholu w jej krwi, przekraczająca o wiele dawkę śmiertelną. Mimo próśb rodziny, nie udało się wykonać sekcji zwłok, która wskazałaby prawdziwą przyczynę zgonu. Na jej rękach zauważyłem malutkie ślady po igłach, w okolicach żył. Wskazywały one, że ktoś wstrzyknął tej pani do żył truciznę w formie stężonego alkoholu – opowiada „Polskiemu Radiu” pragnący zachować anonimowość lekarz z białostockiego szpitala, który jako jeden z pierwszych oglądał ciało zmarłej. – Potem przełożony naciskał mnie, abym nikomu o tym nie wspominał i jak najszybciej zapomniał o sprawie.

Zastraszanie Józefa Popiełuszki i tajemnicza śmierć jego małżonki to zaledwie jeden z wielu tragicznych epizodów brutalnej gry służb specjalnych PRL-u. Jej celem od początku jest zamknięcie ust wszystkim osobom, które mogłyby podważyć oficjalną wersję zbrodni na księdzu Jerzym Popiełuszce. Gra zaczęła się w kilka dni po męczeńskiej śmierci „kapelana Solidarności” i nieprzerwanie trwa do dziś. „Polskie Radio” odtworzyło kulisy jednej z największych mistyfikacji ostatnich lat.

Jako ministrant w rodzinnej parafii Suchowola

Sekrety płetwonurka
Oficjalna wersja śledztwa dotycząca odnalezienia zmasakrowanych zwłok księdza jest kłamstwem. To Krzysztof Mańko – płetwonurek z Wrocławia – już 26 października 1984 roku, w godzinach popołudniowych, jako pierwszy odnalazł w Wiśle i wyłowił ciało księdza Popiełuszki. To, co działo się kilka godzin później, wiadomo dzięki zeznaniom osób obecnych w tym dniu na tamie. Zwłoki zostały ponownie wyłowione przez płetwonurków, a następnie zaczepione do pontonu i holowane w ten sposób do brzegu. Tam, gdzie znajdowała się chwilowa baza płetwonurków i ekipy poszukiwawczej, podjechał samochód marki „Nysa” i do niego zostały załadowane zwłoki – czytamy w protokole przesłuchania Andrzeja Czerwińskiego – włocławskiego płetwonurka. Dzięki m.in. tym zeznaniom, prokuratorzy IPN ustalili, że człowiekiem, który pierwszy wydobył zwłoki księdza był Krzysztof Mańko.
Krewni płetwonurka, do których dotarliśmy, opowiadają, że po tym wydarzeniu Mańko czegoś panicznie się bał. Nie chciał z nikim rozmawiać, zamknął się w sobie, a w końcu wyszedł z domu i więcej nie wrócił. Otrzymał paszport i 1 listopada 1984 roku wyjechał z Polski. Dziś mieszka i pracuje w Grecji. Po 2000 roku udało mu się skutecznie uniknąć spotkania ze śledczymi Instytutu Pamięci Narodowej. Ten człowiek posiada wiedzę, która może się okazać kluczowa do odtworzenia przebiegu zbrodni – mówią prokuratorzy którzy prowadzili śledztwo w sprawie zamordowania kapłana. – Tylko ten płetwonurek mógłby pomóc w ustaleniu co działo się z ciałem księdza przed jego ostatecznym wydobyciem z Wisły w dniu 30 października. Sam Mańko do dziś milczy i nie chce wracać do Polski.
Dzięki zeznaniom pracowników włocławskiej tamy, śledczy IPN-u odkryli, że po 26 października przeprowadzona została pierwsza sekcja zwłok kapłana. Tymczasem z zeznań włocławskich prokuratorów, którzy w 1984 r. prowadzili sprawę, wynika, że sekcję tą wykonał anatomopatolog ze Szpitala Wojewódzkiego w Bydgoszczy. Żadna przesłuchiwana osoba nie była jednak w stanie przypomnieć sobie jego nazwiska. W szpitalnym archiwum nie zachował się protokół tej sekcji (choć prawo nakazuje trzymać takie dokumenty przez 20 lat)
Równie tajemnicze są okoliczności śmierci Tadeusza Kowalskiego*. Kowalski – rybak z włocławskiej spółdzielni „Certa” – miał zwyczaj wieczorami kłusować po Wiśle. Towarzyszyli mu w tym kolega i szwagier. 25 października 1984 r., ok. godz. 22.00, Kowalski i jego dwaj towarzysze widzieli jak tajemniczy mężczyźni wrzucają do zalewu ciało księdza Popiełuszki. Byli tak blisko, że zwłoki kapłana omal nie wpadły do ich łódki. Trzej mężczyźni obiecali sobie milczenie. Bali się o swoje życie. To, co widzieli, powtórzyli dopiero prokuratorom IPN.
Kilka tygodni po złożeniu zeznań, Kowalski trafił do szpitala, gdzie po kilku dniach umarł. W akcie zgonu, jako przyczynę wpisano „zatrucie alkoholem metylowym”. To zdumiewające, bo tak samo określono powód śmierci Jadwigi Popiełuszkowej. Biorąc pod uwagę datę śmierci, rodzaj choroby i okres pobytu w szpitalu, należałoby przyjąć, że Kowalski zatruł się alkoholem podczas hospitalizacji. Znajomi pamiętają go jako człowieka cieszącego się udanym życiem rodzinnym, szczęśliwego, zdrowego. Czy to możliwe, aby szczęśliwy mężczyzna po 50tce popełnił samobójstwo, upijając się zatrutym alkoholem? Wyjaśnienie tej sprawy może być bardzo trudne, bo sekcji zwłok Kowalskiego nie przeprowadzono, choć jego rodzina starała się o to.

Cień KGB
Cień szansy na wyjaśnienie prawdy o zbrodni miał Andrzej Grabiński – w okresie PRL-u znany obrońca opozycjonistów, podczas „procesu toruńskiego” oskarżyciel posiłkowy reprezentujący rodzinę Popiełuszków. Grabiński – świetnie wykształcony prawnik – od początku dostrzegał rażące błędy w postępowaniu sądowym, które nie doprowadziło do wyjaśnienia prawdy. Mecenas – niezadowolony z tego, że sąd nie wykrył prawdziwych inicjatorów zbrodni – zapowiedział apelację. Gdyby do tego doszło, sąd wyższej instancji musiałby ponownie przeprowadzić cały proces. To zaś mogło zniweczyć cały plan wielkiej mistyfikacji.
Kilka dni przed upływem terminu złożenia apelacji, w domu na Saskiej Kępie należącym do rodziny Grabińskich wybuchła bomba, w wyniku czego zginęła 25-letnia Małgorzata Grabińska. W trakcie śledztwa okazało się, że właściciel domu nie był słynnym mecenasem, a zbieżność ich nazwisk była przypadkowa. Do dziś nie ustalono czy była to próba zastraszenia czy zamordowania adwokata. Szanse na wyjaśnienie tej sprawy są znikome, bo po 1989 r. zaginęły materiały z tego śledztwa.
30 listopada 1984 roku w Białobrzegach – niewielkiej miejscowości przy trasie Kraków – Warszawa wydarzył się tajemniczy wypadek drogowy. Ok. godz. 20. w jadącego od strony Krakowa fiata uderzył rozpędzony Jelcz. Na miejscu zginęli dwaj pasażerowie fiata i ich kierowca.
Milicjanci ograniczyli się tylko do tego, by wpisać w protokole, że podróżujący fiatem nie mieli żadnych szans, a kierowca ciężarówki uciekł z miejsca wypadku. Nie wszczęto żadnego dochodzenia, by wyjaśnić okoliczności wypadku, nie podjęto również jakiejkolwiek próby odnalezienia ciężarówki, ani zidentyfikowania jej kierowcy. Nie przesłuchano żadnych świadków zderzenia, choć tragiczne zderzenie dobrze widziało kilku okolicznych mieszkańców.
„O tym wypadku dowiedziałem się dzień wcześniej, wieczorem, jeszcze zanim się wydarzył” – opowiada Stefan Bratkowski – pisarz i dawny działacz opozycji. „Byłem tylko ciekaw jaką przyczynę wymyślą. Kiedy prasa podała, że był to wypadek samochodowy, nie miałem żadnych wątpliwości, że było to sfingowane morderstwo”. O mającym wydarzyć się wypadku, Bratkowskiego poinformował jego przyjaciel – nieżyjący już warszawski prawnik Bogumił Studziński. Szef ochrony gen. Jaruzelskiego – płk Artur Gotówko mówił w 1991 r.: „Tam, w Białobrzegach, ofiarom nie dano żadnych szans. Wiem jak to się robi.” Prokuratorzy IPN, którzy podjęli ten wątek, szybko odkryli, że ciężarówka staranowała fiata dokładnie według metod uczonych na specjalnych kursach NKWD, a potem KGB i GRU.
W wypadku w Białobrzegach zginęli dwaj oficerowie MSW – płk Stanisław Trafalski i major Wiesław Piątek. Wracali z południa Polski, gdzie przez kilka poprzednich tygodni badali wcześniejszą działalność i powiązania Grzegorza Piotrowskiego, Leszka Pękali i Waldemara Chmielewskiego. Ze wszystkich czynności sporządzali szczegółowe raporty i notatki, które wieźli w bagażniku fiata. Dokumentacji tej nigdy nie odnaleziono. Nie ma o nich również żadnej wzmianki w protokołach powypadkowych. Zachowały się natomiast niektóre ich notatki sporządzane podczas pracy w Krakowie i Tarnowie i pozostawione w tamtejszych aktach operacyjnych. Przez przypadek nie zostały zniszczone w latach 1989-1990, dzięki czemu potem przejął je IPN. Notatki te dotyczą działalności Grzegorza Piotrowskiego wymierzonej w Kościół i księży. Pozwalają poznać istotne szczegóły z życia głównego mordercy kapelana „Solidarności”.

Wakacje z agentem
Kim naprawdę był Grzegorz Piotrowski? Aby odpowiedzieć na to pytanie, trzeba cofnąć się do pamiętnego lata 1982 r., kiedy kapitan SB wyjechał na wakacje do Bułgarii. Jak wynika z zachowanych w IPN notatek (sporządzonych przez Trafalskiego i Piątka na podstawie relacji świadków i SB-ków znających Piotrowskiego), na granicy rumuńsko – bułgarskiej spotkał się na krótko z oficerem KGB, który przedstawił się pseudonimem Stanisław i nawiązał z nim współpracę. W trakcie „procesu toruńskiego” opowiadał o tym Adam Pietruszka, lecz sąd nie uwierzył w jego zeznania.
W IPN zachował się dokument „Wyjazdy i przyjazdy za lata 1971 – 1989 pracowników IV Departamentu”. Wynika z nich, że urzędnicy IV Departamentu MSW regularnie wyjeżdżali na spotkania z przedstawicielami V Zarządu Głównego KGB (zarząd ten odpowiedzialny był za zwalczanie dywersji i walkę ideologiczną). Spotkania te odbywały się w Moskwie i Czechosłowacji. Udział w nich brał m.in. Piotrowski. Potwierdzają to szczegółowe raporty z przebiegu tych spotkań. Co istotne – nie zachowały się żadne notatki Piotrowskiego z innych jego spotkań z KGB – nawet z feralnego spotkania w 1982 r. Jeśli ustalenia Trafalskiego i Piątka są prawdziwe – oznacza to, że Piotrowski kontaktował się z KGB bez wiedzy swoich zwierzchników, co z kolei znaczy, że rosyjskie służby specjalne miały swojego tajnego agenta w najbliższym otoczeniu gen. Kiszczaka. W tej sytuacji Kiszczak, który zdecydował, że zabójcy księdza trafią na długie lata do więzienia, wyznaczając do realizacji zbrodni Piotrowskiego, eliminował w swoim otoczeniu wtyczkę obcego wywiadu.

Ks. Jerzy Popiełuszko przy sutannie znaczek orła w koronie.

Haki na Kiszczaka
Jak wynika z archiwalnych dokumentów MSW zgromadzonych podczas śledztwa lubelskiego IPN, jeszcze w 1984 r. podjęte zostały 3 operacje „Teresa”, „Trawa” i „Robot”. Ich celem była inwigilacja skazanych i ich rodzin oraz uniemożliwienie im ujawnienia nawet rąbka prawdy o zbrodni. Osobą nadzorującą tą zakrojoną na szeroką skalę inwigilację był Stanisław Ciosek – wówczas minister ds. związków zawodowych, po transformacji ambasador RP w Moskwie, do listopada 2005 r. główny doradca ds. zagranicznych Aleksandra Kwaśniewskiego. W IPN zachowały się raporty Cioska dla najważniejszych przywódców PRL-u, w których minister szczegółowo informuje o zachowaniu skazanych w celach.
Z ustaleń śledztwa IPN-u wynika, że Chmielewskiego, Pękalę i Piotrowskiego odwiedzał w więzieniach zastępca Kiszczaka – gen. Zbigniew Pudysz. To właśnie on na przemian groził i obiecywał esbekom, że resort o nich nie zapomni, a za odegranie do końca trudnej roli w zbrodni, każdy z nich otrzyma nagrodę. Tak się też stało. Trzej esbecy zostali objęci wszystkimi amnestiami dla więźniów politycznych pod koniec lat 80. Dzięki temu każdy z nich odsiedział mniej niż jedną trzecią kary (Chmielewski 4 lata z 14, Pękala 4,5 roku z 15 lat). Dodatkowo wszyscy bardzo często wychodzili na przepustki. Natomiast okres pobytu w więzieniu, wszystkim czterem esbekom skazanym w Toruniu zaliczono do stażu pracy, dzięki czemu dziś mogą za ten okres pobierać resortowe emerytury. To zdumiewająca koincydencja, bowiem nigdy wcześniej, ani później nie zdarzyło się, aby komukolwiek pobyt w więzieniu zaliczono do stażu pracy. Decyzję o tym aprobował osobiście w 1990 r. gen. Czesław Kiszczak. Wszystkie te szokujące informacje odkryli prokuratorzy IPN.

Ks. Jerzy Popiełuszko (drugi z prawej) w jednostce wojskowej w Bartoszycach

Spośród wszystkich skazanych, największa nagroda miała przypaść Grzegorzowi Piotrowskiemu. Zachowanie Piotrowskiego wskazuje, że początkowo także on wierzył w resortowe obietnice. Złudzenia stracił dopiero w 1989 r. po kolejnej rozmowie z Pudyszem, kiedy zorientował się, że jego wiedza staje się niebezpieczna dla niego samego. Podczas kolejnej przepustki napisał gruby na kilkadziesiąt stron raport z działań SB przeciwko księdzu Popiełuszce. Za pośrednictwem żony – Janiny Pietrzak – kilka kopii tego raportu zdeponował u najbliższych znajomych. „Najprawdopodobniej wyjaśnienie kpt. G. Piotrowskiego zawierało rzeczywistą wersję zdarzeń związanych z osobą księdza Jerzego” – czytamy w notatce IPN z lutego 2004 r. Jak ustalili śledczy IPN-u, za pośrednictwem Pudysza, Piotrowski miał w 1989 r. przekazać Kiszczakowi wiadomość, że jeśli zginie – raport ujrzy światło dzienne. Jedna z kopii tego raportu dotarła również do mieszkania Pietruszków. To znikło – powiedziała Róża Pietruszka do syna. Dialog ten zarejestrowały urządzenia podsłuchowe założone w ich mieszkaniu w ramach operacji „Teresa”. Taśmy z nagraniami przejęli prokuratorzy IPN.

Zadusić śledztwo
W czerwcu 1990 roku śledztwo w sprawie „zbrodni stulecia” podjął lubelski prokurator Andrzej Witkowski – wówczas i dziś jeden z najlepszych w kraju prokuratorów od spraw zabójstw. W rok później, po żmudnym śledztwie, zamierzał postawić zarzuty gen. Czesławowi Kiszczakowi. Nie zdążył gdyż sprawę odebrał mu minister sprawiedliwości Wiesław Chrzanowski. Chrzanowski – w latach 70. tajny współpracownik SB o pseudonimie „Zuwak”, w roku 1986 przewerbowany przez Departament I MSW (wywiad zagraniczny) – do dziś nie chce się wypowiadać na temat tej decyzji i osób, które go do niej skłoniły. Prokuratorzy IPN ustalili, że na ministra naciskał w tej sprawie Mieczysław Wachowski – sekretarz stanu w kancelarii Lecha Wałęsy oraz generałowie Kiszczak i Jaruzelski. Próbowaliśmy porozmawiać o tym z Mieczysławem Wachowskim, jednak nie wyraził zgody na spotkanie.
W wyjaśnieniu prawdy nie pomogła również powołana w 1990 r. sejmowa komisja do spraw zbadania zbrodni MSW. Komisji przewodniczył Jan Maria Rokita – dziś jeden z liderów Platformy Obywatelskiej. To właśnie do niego zgłosiła się Róża Pietruszka z dokumentami na temat sprawy księdza Jerzego. Rokita w sposób wulgarny zbył żonę pułkownika, a dokumentów nie przyjął.

Nieznana prawda o śmierci ks. Jerzego Popiełuszki

Wiele wskazuje na to, że przed morderstwem kapłana przez pięć dni więziono i torturowano na terenie bazy wojsk sowieckich koło Kazunia. W latach 90. oraz 2003-2004 śledztwo prowadził prokurator z Lublina Andrzej Witkowski. Dwukrotnie odsuwano go od sprawy, zazwyczaj wtedy, gdy udawało mu się zebrać nowy materiał dowodowy. Obecnie śledztwo jest nadal prowadzone przez prokuratorów IPN.
Jednak to Witkowskiemu udało się ustalić wiele nowych faktów, dotyczących przebiegu zdarzeń, w wyniku których doszło do śmierci księdza. W sposób fundamentalny podważają one całą dotychczasową wiedzę na temat zamordowania ks. Jerzego. Oficjalna wersja jego śmierci była wersją skonstruowaną przez aparat władzy w PRL, a ściślej jego zbrojne ramię, czyli Ministerstwo Spraw Wewnętrznych.

Elektryzował tłumy
Na scenie politycznej PRL ks. Jerzy Popiełuszko pojawił się w latach 1981-1982 jako duszpasterz aktywnie wspierający strajkujących robotników Solidarności. Jego kazania podczas mszy za ojczyznę elektryzowały tłumy. W krótkim czasie kościół św. Stanisława na Żoliborzu stał się mekką patriotyzmu. Na celowniku SB ks. Popiełuszko znalazł się we wrześniu 1982 r., gdy Wydział IV Stołecznego Urzędu Spraw Wewnętrznych (SUSW) w Warszawie zaczął prowadzić sprawę o krypt. „Popiel”. Początkowe efekty działań SB okazały się mizerne, bo nie udawało się zdobyć żadnych ważnych informacji. Tymczasem kazania ks. Jerzego coraz mocniej ukazywały obłudę i zakłamanie komunistycznego systemu.
W lipcu 1983 r. jedno z nich zrelacjonowano Wojciechowi Jaruzelskiemu. Zazwyczaj opanowany generał wpadł w furię. Natychmiast wezwał do siebie szefa MSW gen. Czesława Kiszczaka i oznajmił mu wprost: „Zrób coś z nim, niech przestanie szczekać” (te słowa są udokumentowane w aktach sprawy „Trawa”, znajdujących się obecnie w zasobach IPN). Kiszczak potraktował wypowiedź przełożonego jako polecenie służbowe. Na naradzie w MSW z udziałem m.in. generałów Zenona Płatka i Władysława Ciastonia poinformowany o małej efektywności dotychczasowych działań w sprawie „Popiel” polecił opracowanie planu operacyjnego „dotarcia” do otoczenia ks. Jerzego. Zebrani uznali także, że istnieje konieczność podjęcia wobec księdza wspomagających działań dezintegracyjnych, licząc na jego ewentualne nerwowe załamanie. Od tego momentu wszelkie operacje dotyczące osoby Popiełuszki znalazły się pod bezpośrednim nadzorem gen. Kiszczaka.

Zwerbować i wysłać do Watykanu
Wedle dokumentów archiwalnych z zasobów IPN, które odnalazł zespół kierowany przez prokuratora Witkowskiego, formalnie sprawę działań wobec księdza przejęła od SUSW w Warszawie grupa kpt. Grzegorza Piotrowskiego z Wydziału VI Departamentu IV MSW, odpowiadającego za dezinformację i dezintegrację w Kościele. Poza nękaniem księdza przez podrzucenie mu nielegalnej literatury i amunicji do prywatnego mieszkania znacznie ważniejsze było ulokowanie informatora w bezpośrednim otoczeniu kapłana. W lutym 1984 r. funkcjonariuszom SB udało się zarejestrować jako „Desperata” osobistego kierowcę Popiełuszki – Waldemara Chrostowskiego. „Desperat” mógł dostarczać SB świeżych informacji o działalności księdza oraz pomóc w realizacji strategicznego planu, jakim był werbunek kapłana. Pomysł zwerbowania ks. Popiełuszki – jako informatora SB – pojawił się wiosną 1984 r. Gen. Kiszczak, w przeszłości szef wywiadu wojskowego, był przekonany, że zwerbowanie księdza zneutralizuje go, a być może uda się też jego osobę wykorzystać w rozgrywkach z opozycją. Latem 1984 r. w trakcie spotkań z przedstawicielami Episkopatu Polski gen. Kiszczak uznał, że inną koncepcją rozwiązania problemu ks. Jerzego, która mogłaby zostać zaakceptowana zarówno przez stronę rządową, jak i przez episkopat, było wysłanie go za granicę. Przy czym Kiszczak sądził, że optymalnym rozwiązaniem byłoby połączenie werbunku z równoczesnym wysłaniem ks. Jerzego na studia do Rzymu.

Pogrzeb Księdza Jerzego Popiełuszki. Trumna przykryta biało-czerwoną polską flagą narodową.

Wysłanie zwerbowanego uprzednio księdza do Watykanu przyniosłoby gen. Kiszczakowi ogromny sukces. Służby specjalne PRL umieściłyby agenta w najważniejszym wówczas miejscu dla wszystkich komunistycznych wywiadów – w samym centrum Kościoła katolickiego. I nieważne byłyby jego rzeczywiste możliwości operacyjne w Rzymie i to, czy Popiełuszko miałby rzeczywisty dostęp do Jana Pawła II lub do jego najbliższego otoczenia. Ważne było przede wszystkim to, że taki sukces operacyjny na pewno wzmacniałby pozycje polskich służb w komunistycznym bloku. KGB pomimo podejmowania usilnych starań nie posiadało wartościowej agentury w Watykanie. Czesław Kiszczak mógłby więc się pochwalić swym sukcesem przed towarzyszami radzieckim, co niewątpliwie umacniałoby jego pozycję na Kremlu. Pamiętać trzeba, że szef MSW rywalizował z nadzorującym aparat bezpieki z ramienia Biura Politycznego KC PZPR gen. Jerzym Milewskim, którego pozycja na Kremlu nadal wydawała się mocna.

Początkowo nie było planu zabicia księdza
Te wszystkie aspekty były niesłychanie ważne dla Kiszczaka. Niezależnie od działań SB zmierzających do wypracowania „pozycji werbunkowej” szef MSW postanowił sam zainspirować możliwość wysłania księdza do Rzymu. W jednej z rozmów z arcybiskupem warszawskim Bronisławem Dąbrowskim Kiszczak wyszedł z „niezobowiązującym” pomysłem wysłania ks. Popiełuszki do Rzymu, przedstawiając to jako najlepsze rozwiązania problemu niepokornego kapłana. Zasugerował też, że taki ruch ze strony Kościoła na pewno polepszyłby atmosferę w relacjach rząd – episkopat. Abp Dąbrowski przedstawił pomysł prymasowi Józefowi Glempowi, który nie zaakceptował go, ale i nie odrzucił. Jednak z biegiem czasu prymas sam zaczął rozważać takie posunięcie. Efektem subtelnej inspiracji gen. Kiszczaka było to, że jesienią 1984 r. zarówno abp Dąbrowski, jak i prymas Glemp zaczęli skłaniać się ku decyzji o wysłaniu ks. Jerzego do Rzymu. Wyrażony przez Popiełuszkę opór w przeprowadzonych z nim przez hierarchów rozmowach na ten temat, a przede wszystkim złożona przez księdza deklaracja pozostania ze swoją „owczarnią”, w relacjach kościelnych mogły być jedynie potwierdzeniem, że rzeczywiście należy go wysłać za granicę. Polski Kościół zakładał raczej bierny opór niż otwarte demonstrowanie politycznego sprzeciwu wobec rządzącego w PRL reżimu.
Z powyższego biegu zdarzeń wynika, że polskie MSW nie przyjęło planu zabicia księdza. Zamierzało jedynie zwerbować go i wysłać do Rzymu. Oczywiście, kierownictwo MSW zdawało sobie sprawę z tego, że zwerbowanie Popiełuszki może być niezwykle trudne. Wiedział to gen. Kiszczak, stąd dopuszczał w planowanych działaniach werbunkowych sytuację, w której ksiądz zostanie doprowadzony do stanu „bliskości śmierci”, ale mimo wszystko zachowa życie. Fakt ten został potwierdzony w zeznaniach funkcjonariuszy byłego Departamentu IV już na początku lat 90., gdy po raz pierwszy podjęto śledztwo.

Sprawa priorytetowa
Zbliżał się październik 1984 r. Realizująca pierwszoplanowe zadania operacyjne grupa kpt. Grzegorza Piotrowskiego była coraz bardziej zdeterminowana. Hart ducha i odwaga ks. Jerzego zadziwiły esbeków. Nie potrafili zrozumieć źródła jego nadprzyrodzonej siły. Zbliżały się urodziny ministra Kiszczaka (19 października) i kpt. Piotrowski wiedział doskonale, że sfinalizowanie werbunku kapłana byłoby znakomitym prezentem dla szefa MSW. Jego przełożony gen. Płatek, zapisał wówczas w swoim służbowym kalendarzu (odnalezionym później przez prokuratora Witkowskiego): „nadchodzi 19, a oni chcą”. Sprawa ks. Popiełuszki była priorytetowa. Przy tym Piotrowski i jego ludzie nie zdawali sobie sprawy, że szef MSW nakazał już kilka tygodni wcześniej inwigilowanie całego zespołu przez grupy operacyjne Wojskowej Służby Wewnętrznej (WSW). Gen. Kiszczak już od dawna bowiem nie ufał kpt. Piotrowskiemu, podejrzewając go o konsultowanie działań operacyjnych z KGB. Piotrowski spotykał się z przedstawicielami KGB w Bułgarii i we Lwowie. Dla gen. Kiszczaka szczególnie podejrzane były kontakty kapitana z gen. Michajłowem, rezydentem KGB w Warszawie, odpowiedzialnym za sowieckie działania w Polsce. Piotrowski co prawda wiedział od swojego kolegi Kościuka z Biura Techniki MSW, że jest śledzony, jednak nie bardzo chciał dać wiarę tym informacjom (notabene Kościuka niebawem aresztowano i skazano za ujawnienie tajemnicy państwowej).

Ks. Popiełuszko od początku 1982 r. odprawiał Msze św. za Ojczyznę w kościele św. Stanisława Kostki w Warszawie

Ostatnia msza i porwanie
Kiedy nadszedł 19 października 1984 r., grupa kpt. Piotrowskiego wiedziała, że ksiądz zamierza pojechać do Torunia, gdzie odprawi mszę w intencji ojczyzny w kościele Braci Męczenników Polskich. W ostatniej chwili Jacka Lipińskiego, kierowcę Popiełuszki, zamienił „Desperat” (Waldemar Chrostowski), który bardzo chciał jechać razem z księdzem. Od momentu wyjazdu z Warszawy kpt. Piotrowski był informowany o miejscu znajdowania się księdza i na bieżąco kontaktował się z dyrektorem Departamentu IV gen. Zenonem Płatkiem, który z kolei o sytuacji informował ministra Kiszczaka. Gdy wieczorem ks. Jerzy odprawiał mszę w toruńskim kościele, kpt. Piotrowski z kompanami siedzieli w stojącym w pobliżu kościoła służbowym fiacie 125p, czekając na podróż powrotną kapłana do Warszawy. Decyzja o rozpoczęciu akcji została wydana Piotrowskiemu przez gen. Płatka. Kilkadziesiąt metrów od kościoła, w którym ks. Jerzy odprawiał swoją ostatnią mszę, znajdowały się samochody z ubranymi po cywilnemu żołnierzami WSW, prowadzącymi inwigilację grupy kpt. Piotrowskiego. Fakt ten na początku lat 90. potwierdził jeden z szefów WSI prokuratorowi Witkowskiemu, udostępniając dzienniki prowadzonych przez WSW inwigilacji. Gdy ks. Jerzy po zakończeniu mszy wsiadł do swojego volkswagena golfa, za którego kierownicą siedział „Desperat”, miał realną szansę uciec czyhającym na niego esbekom. Tak się jednak nie stało. Na trasie z Torunia do Warszawy, w okolicy Górska, volkswagen księdza mimo jego sprzeciwu zatrzymał się przed jadącym za nim fiatem 125p Piotrowskiego. Kapitan i jego koledzy wepchnęli ks. Jerzego do bagażnika swojego samochodu. Tymczasem „Desperat” z założonymi kajdankami wsiadł do środka, lokując się obok kierowcy. Po drodze podczas jazdy udało mu się, nie ponosząc żadnych obrażeń, rzekomo wyskoczyć z pędzącego auta. Jak później ustalił prok. Witkowski, kajdanki były spiłowane i umożliwiały wyzwolenie się z nich, zaś uszkodzona w trakcie skoku z samochodu poła marynarki została odcięta ostrym narzędziem. Sam skok z samochodu po przeprowadzeniu wizji lokalnej przez prokuratora Witkowskiego okazał się niewykonalny przy prędkości wskazanej na procesie toruńskim przez „Desperata”. Kaskader biorący udział w rekonstrukcji zdarzeń złamał rękę i odniósł poważne potłuczenia.

„Operacyjne” niepowodzenie
Tymczasem auto esbeków z szamocącym się w bagażniku księdzem jechało dalej. Pierwszy postój zaplanowano w ruinach zamku toruńskiego, gdzie w trakcie śledztwa odnaleziono różaniec kapłana. Jednak ten ważny dowód ukryto w śledztwie. W trakcie postoju oprawcy rozpoczęli „zmiękczanie” księdza za pomocą pałki. Następny dłuższy postój zaplanowano w jednym ze starych bunkrów wojskowych w rejonie Kazunia. Tutaj ludzie Piotrowskiego kontynuowali działania, jeszcze bardziej brutalnie. Nad ranem półprzytomnego księdza przejęła inna grupa operacyjna. Kpt. Piotrowski ze swoimi kompanami wracał do Warszawy wściekły z powodu „operacyjnego” niepowodzenia i pełen obaw co do dalszych losów przedsięwzięcia. Tymczasem ksiądz znalazł się w rękach innego zespołu. Czy była to jakaś grupa z kontrwywiadu lub wywiadu wojskowego, czy była to inna grupa operacyjna MSW? Poszlaki uzyskane w śledztwie wskazują na „wojskowych”, którzy na prośbę gen. Kiszczaka śledzili wszelkie działania grupy kpt. Piotrowskiego od momentu mszy w kościele toruńskim.
Grupa kpt. Grzegorza Piotrowskiego uprowadziła ks. Popiełuszkę wieczorem 19 października 1984 r. w okolicy Górska na trasie Toruń – Warszawa. Wepchnęli kapłana do bagażnika swojego fiata 125p i pojechali w kierunku Torunia.
Podczas dwóch postojów – w ruinach zamku toruńskiego i następnie w starym bunkrze wojskowym w okolicy Kazunia – rozpoczęli brutalne „zmiękczanie” księdza za pomocą pałki. Nad ranem skatowanego, półprzytomnego Popiełuszkę przejęła inna grupa. Poszlaki uzyskane w śledztwie wskazują na „wojskowych” (służby wywiadu lub kontrwywiadu), którzy na prośbę gen. Czesława Kiszczaka śledzili wszelkie działania grupy kpt. Piotrowskiego od momentu mszy w kościele toruńskim.

Kiedy ksiądz zakończył życie?

Jak wyglądały losy księdza w następnych dniach i kto dalej się nim „zajmował”? Na pewno kontynuowano brutalny proces werbunku, nie stroniąc od bicia i grożenia śmiercią. Poszlaki wskazują także, że w dniach 20-25 października ksiądz mógł przebywać na terenie jednej z sowieckich jednostek w rejonie Kazunia, gdzie znajdowała się m.in. ekspozytura KGB. W tym czasie kilkadziesiąt tysięcy ludzi resortu przeczesywało okoliczne tereny, mając do dyspozycji wszelkie środki, jakimi dysponowało wówczas Ministerstwo Spraw Wewnętrznych. Trwały akcje poszukiwawcze o krypt. „Przeszukanie” i „Sutanna”. Komunikaty radiowe i telewizyjne informowały o zaginięciu księdza, tak jakby władza zupełnie nie wiedziała, co się stało. 20 października organy ścigania szukały sprawców porwania, gdy tymczasem poruszali się oni w gmachu MSW przy ul. Rakowieckiej. Był to pierwszy element kłamstwa ze strony MSW i gen. Kiszczaka.

Jak wyglądała styczność księdza z radzieckimi towarzyszami z KGB, tego nie wiemy i prawdopodobnie już się nie dowiemy. Odnalezione ciało księdza jednoznacznie wskazywało, że był on fizycznie maltretowany znacznie dłużej, niż mógłby to robić Grzegorz Piotrowski ze swoimi kompanami. Dotychczasowe ustalenia wskazują, że 25 października 1984 r. ks. jeszcze żył. W tym właśnie dniu u lekarza leczącego kapłana pojawiło się dwu osobników z MSW z zapytaniem, jakie leki brał ksiądz i jakie dawki, sugerując zarazem, że wszystko jest z nim w porządku. Przerażona pani doktor udzieliła niezbędnych informacji tajemniczym osobnikom.

Kiedy więc ksiądz zakończył życie? Wiele poszlak wskazuje, że miało to miejsce 25 października 1984 r. Wątpliwości mogą dotyczyć jedynie godziny zgonu. Prof. André Horve z jednego z uniwersytetów paryskich sugeruje również datę po 25 października 1984 r., opierając swój pogląd na podstawie oględzin zdjęć zwłok ks. Popiełuszki, jakie zdobył „Paris Match”. Prof. Horve wskazuje jednocześnie na wiele innych obrażeń księdza, których nie podano w oficjalnych komunikatach. Krótko mówiąc, jego opinia kwestionuje ustalenia prof. Marii Byrdy, która prowadziła oględziny medyczne zwłok księdza.

Gen. Kiszczak: „Dziś musi się znaleźć”

26 października ludzie gen. Kiszczaka lokalizują zwłoki w Wiśle po raz pierwszy. Fakt ten potwierdza zeznanie jednego z prokuratorów, któremu wydano polecenie wyjazdu i przeprowadzenia czynności na miejscu zdarzenia. Wówczas zwłoki księdza zostały wydobyte z wody i poddane oględzinom przez medyka, czego nie ujawniono na procesie toruńskim, następnie z powrotem wrzucone do Wisły. Szef Biura Śledczego MSW płk Zbigniew Pudysz konsultuje sprawę publicznego ujawnienia zwłok księdza i dalszych szczegółów związanych z kierunkiem śledztwa.

30 października gen. Kiszczak przylatuje helikopterem na tamę we Włocławku wraz ze swoim orszakiem i buńczucznie oznajmia zebranym ekipom poszukiwawczym: „Dziś musi się znaleźć”. Do akcji ruszają płetwonurkowie, którzy mają ujawnić i wydobyć zwłoki. Lokalizacja i wydobycie ciała księdza 30 października 1984 r. są również scenariuszem w detalach skonstruowanym przez MSW. Wystarczy wspomnieć, że inna ekipa nurków ujawniła zwłoki księdza w wodzie, a inna je wydobyła. Jeszcze przez wiele lat biorący udział w akcji płetwonurkowie będą poddawani naciskom ludzi gen. Kiszczaka. Nawet po 1989 r. wielu z nich będzie się bało złożyć zeznania przed prokuratorem prowadzącym śledztwo, obawiając się o swoje życie. Wersję odnalezienia zwłok księdza uzupełnia fakt, że ani Piotrowski, ani jego koledzy nie byli w stanie na procesie toruńskim precyzyjnie określić miejsca ich porzucenia.

Źródło: poznajmy-prawde.blog.onet.pl

Leszek Pietrzak

Komentarzy 14 do “Jak zginął ks. Jerzy Popiełuszko ?”

  1. Józef Piotr said

    Tak na marginesie kilka uwag , tak ku refleksji i zapamiętaniu :

    Smierć męczeńska Ks. Jerzego jest podobna do śmierci Ks. Andrzeja Boboli. Obaj są Świętymi Męczennikami. Obaj ponieśli śmierć w wyniku nieludzkich męczarni ! W sposob straszny. Tylko w różnych okresach . Obaj zostali zmasakrowani a oprawcy znęcając się „napawali się” widokiem męczonego . Obaj byli maltretowani i zmuszani do wyrzeczenia się Wiary w Pan Jezusa Chrystusa.
    Dla obu męczarni siła morderców szła od Sil piekielnych WSCHODU. Kilka wieków temu byli to oprawcy KOZACCY ,teraz Sowietcy (kgb)
    Jak mało ludzi zna te historie. Mamy przecież „Polską ” telewizję i radio.

    Prokurator Witkowski to wtedy był w Katowicach i pracował w tutejszej Prokuraturze i dopiero póżniej zmienił miejsce pracy na Lublin i zamieszkania pod lublinem.
    Sprzyjał ówczesnej „Solidarności” . Ale w niektórych sprawach bał się za głęboko grzebać !(autopsja)
    Za śledztwo w sprawie śmierci tego Kapłana Męczennika wziąl się na poważnie (książka tematyczna) ale wszystkie siły sterujące „solidarnością” i „udające ruch odbudowy Polski Polskiej” oraz „katolicyzm” postwiły TAMĘ w dojściu do prawdy m.in. z profesorem Chrzanowskim na czele , nie wyłączając BOLKA i jego otoczenia.
    A Hierarchowie KRK nie protesatowali !!
    Mordercy (czy grający rolę morderców) byli ciągle amnestionowani i zapewne obiecane srebrniki czy złotniki dostali , mają więzienie zaliczone do emerytur , więc kogo panujący system zrobił w idiotów ?
    Historia ta dowodzi czym była SOLIDARNOŚĆ i jej czołowi rewolucjoniści.
    Inacze się sprawa ma z rodzinami KATYŃSKI. Rodziny te , lub potomkowie ofiar szeroko ujmowanych jako „katyńskie ” prześladowane nieludzko po 1944 wymierały w biedzie i niedostatku.
    Jak oprawcy Ks. Jerzego tak i zbrodniarz który zastrzelił w łodzi znajdzie takich samych opiekunów i srebrniki.

    • Czy prymas był gotów zeznawać
      Prymas Józef Glemp nie odmówił zeznań w sprawie beatyfikacji ks. Jerzego Popiełuszki – twierdzi rzecznik diecezji.

      „Rz” ujawniła że prymas Józef Glemp nie złożył zeznań w procesie kanonizacyjnym ks. Jerzego Popiełuszki. Nasi informatorzy znający kulisy przygotowań do beatyfikacji twierdzą, że prymas był niechętny wyniesieniu go na ołtarze. Potwierdza to też dokument peerelowskiego wywiadu ujawniony przez „Rz”.
      Jeden z najbliższych współpracowników byłego metropolity warszawskiego ks. Zdzisław Król twierdzi, że prymas nie odmówił zeznań.
      – Jedynym człowiekiem, który nie chciał składać zeznań w tym procesie, kierując się jakimiś osobistymi względami, był bp Kazimierz Romaniuk – mówi ks. Król.
      Jednak księża, którzy ze względu na nakaz zachowania tajemnicy procesu kanonizacyjnego proszą o zachowanie anonimowości, podtrzymują, że prymas nie chciał zeznawać. – To nie chodzi o formalną odmowę. W Kościele funkcjonują zupełnie inne stosunki. W Rzymie brak zeznań prymasa, który był w tę sprawę zaangażowany, budził zdziwienie – mówi „Rz” jeden z kapłanów.
      Duchowni zwracają też uwagę, że ks. infułat Zdzisław Król, który teraz twierdzi, iż zeznań odmówiła jedna osoba, co innego powiedział w 1999 r. w wywiadzie dla „Tygodnika Powszechnego”. „Nie będę mówił o tych, którzy nie chcą świadczyć w procesie beatyfikacyjnym, bo wstydzą się swojej ówczesnej postawy” – zaznaczał ks. infułat .
      Rzecznik archidiecezji warszawskiej ks. Rafał Markowski w wydanym wczoraj oświadczeniu twierdzi, że prymas chciał zeznawać, ale to Trybunał prowadzący proces kanonizacyjny uznał, iż „przytoczenie publicznych wypowiedzi księdza prymasa na temat życia i śmierci ks. Jerzego jest wystarczające”.
      Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski polemizuje z tym poglądem. – W toku procesu powinny być przesłuchane wszystkie osoby, które mogą wnieść istotne wiadomości, a ksiądz prymas taką osobą niewątpliwie jest. Zeznania przed Trybunałem mają o wiele większe znaczenie, gdyż składane są pod przysięgą – mówi.
      Twierdzi, że względy formalne nie powinny być przeszkodą w przesłuchaniu. – W podobnej sytuacji jest kard. Stanisław Dziwisz, bo proces kanonizacyjny Jana Pawła II toczy się częściowo na terenie diecezji, której jest zwierzchnikiem. Mimo to złożył zeznania – podkreśla.
      Rzecznik archidiecezji utrzymuje, że rozpoczęcie procesu 13 lat po śmierci nie jest długim okresem. Zgodnie z prawem można go wszcząć już po pięciu latach.
      Jak podaje ks. Markowski, zwłoka była spowodowana oczekiwaniem na zgodę Stolicy Apostolskiej, by proces odbył się w Warszawie, a nie na terenie diecezji włocławskiej, gdzie w październiku 1984 r. zginął ks. Popiełuszko. Proces rozpoczął się 8 lutego 1997 r.
      „Rz” Online
      Dla pasterza diecezji zeznania mogły być niewygodne
      Cezary Gmyz 03 marca 2009 r.
      ks. Stanisław Małkowski, przyjaciel ks. Popiełuszki, działacz opozycji

      Rz: Co sądzi ksiądz o tym, że prymas Józef Glemp nie złożył zeznań w czasie procesu beatyfikacyjnego ks. Popiełuszki?

      Ks. Stanisław Małkowski: Specjalnie mnie to nie zdziwiło. Takie zeznania, składane pod przysięgą, mogłyby być dla księdza prymasa niewygodne.

      Co ksiądz ma na myśli?

      Pewnie wolałby, by młodzież zapamiętała pasterza diecezji, jak w filmie „Popiełuszko”, przedstawionego w sposób ciepły. W rzeczywistości ks. prymas był dla księdza Jerzego znacznie ostrzejszy.

      Czy angażując się w politykę, nie przekraczaliście czasem granicy tego, co dzieli sacrum od profanum?

      Ksiądz Jerzy zginął za wiarę. Była to postawa kapłańska, nie polityczna. Owszem, mówił o życiu publicznym, ale zawsze w kontekście wiary.

      Ja rzeczywiście uchodziłem za ostrzejszego, ale też nie przekraczałem granic – używałem porównań apokaliptycznych, które czasem były odbierane jako polityczne, zwłaszcza gdy mówiłem o czerwonym smoku.

      Czy został ksiądz przesłuchany przez trybunał prowadzący proces kanonizacyjny ks. Jerzego?

      Nie. Choć mogę się tylko domyślać, dlaczego.

      Dlaczego?

      Uchodzę za osobę niewygodną. Po śmierci księdza Jerzego ksiądz prymas, bez zapoznania się z treścią moich kazań, rozesłał pismo zabraniające zapraszania mnie ze słowem bożym do parafii archidiecezji. Zarzucił mi, że zamiast słowa bożego głoszę swoje słowa i szerzę nienawiść.

      Pismo to nie zostało skierowane do mnie, więc uważałem, że mnie nie obowiązuje. Również część księży uznała zakaz za niesprawiedliwy i mnie zapraszała.

      Jak wyglądało księdza życie po odzyskaniu przez Polskę wolności?

      Zostałem skierowany na cmentarz, na Wólkę Węglową. Taka była pewnie wola boża.

      Może ksiądz głosić kazania?

      Nie zawsze. Z Wólki byłem też usunięty za opowiadanie się za lustracją. Jednak po pewnym czasie wróciłem. Parę razy zapraszano mnie także do wygłoszenia kazania, a kiedy miejscowy proboszcz orientował się, że to „ten Małkowski”, prosił mnie, bym mówił jak najkrócej, bo zaraz będzie kolejna msza. Niestety następnej mszy zwykle nie było.

      Co dziś robiłby ksiądz Jerzy Popiełuszko, gdyby żył?

      To nie był człowiek skłonny do kompromisów za cenę zasad. Może byłby tu ze mną na Wólce Węglowej. Zresztą jest. Często czuję jego obecność obok mnie.
      Rzeczpospolita
      Prymas,Popiełuszko i nieprawomyślny Małkowski-www.isakowicz.pl

      • Cox said

        Ta niechęć do składania zeznań cośniecoś mówi nam o prymasie Glempie!

        • Józef Piotr said

          Vice Sekretarzem Wojewódzkim w bydgoszczy pzpr kto był ?
          A Waldek obrotny to czyim jest siostrzeńcem ?
          …..takie sobie plotki ………..

      • Józef Piotr said

        Ceniąc Abp Tokarczuka z diecezji Przemyskiej i obserwując wypowiedzi jego następcy w funkcji Przewodniczącego KEP abp Michalika myślę , ze ten ostatni dąży do tego żeby Abp Diecezji Przemyskiej- senior i rezydent ( jako że emeryt) zmarł na zawał serca słysząc jak to Przewodniczący Episkopatu Polski broni KRZYŻA ! i jak ustosunkowal się(ostatnio) w sposob oficjalny odpowiednim edyktem do potrzeby INTRONIZACJI CHRYSTUSA KROLA POLSKI !!
        O Zgrozo!!
        Taki sam błąd popelnił Prymas Polski HLOND w 1938 roku !!
        Wieści,( wprawdzie nie potwierdzone) z zaświatow donoszą , że jest wobróbce piekielnej.
        A na temat tego , że był zamordowany w sposob skryty przez wiatr ze wschodu też się nie mówi , jest wszystko cacy!!
        A głupkami i baranami są polacy!!

    • Dług publiczny w ’10 wyniesie 55,4 proc. PKB wobec 50,9 proc. w ’09
      http://finanse.wp.pl/kat,58434,title,Dlug-publiczny-w-10-wyniesie-554-proc-PKB-wobec-509-proc-w-09,wid,12785775,wiadomosc.html

      PRZECIEŻ TE PÓŁGŁÓWKI

      z rzadu wiedzieli dawno o tym ze tak bedzie,tylko lali wode polakom na jakiej to oni ZIELONEJ WYSPIE

      Dziennikarzyny! Szybko dajcie temat zastępczy!

      Może coś o majątku kościołą albo oszołomach z prawicy …

  2. Julka said

    Mordercy żyją wśród nas i mają się dobrze. Rozglądajmy się uważnie.

    • Józef Piotr said

      I tak jest od prawie zawsze , że obrońcy ojczyzny po skończonej batali nie mają miejsca w ojczyżnie i idą jako najmici za chlebem w świat do obcych narodow. Tak było po powstaniach którymi delektuje się (j…)polska ,tak było po pierwszej wojnie światowej i po wojnie z bolszewikami , tak było po drugiej wojnie światowej przy czym w tym czasie patriotycznych obrońcow ojczyzny zabijano ( tzw żydokomuna) , Tak tez było po zrywie tzw ” Solidarności „, że najbardziej nieprzekupni dostawali paszport w jedną stronę !!
      Bo kahał polski wzorując sie na angielszczyżnie dawał ” łan łaj tiket „!!!Czyli bilet w jedną stronę!!

  3. bardo said

    Jeden głupi błąd – i cały tekst traci wiarygodność!!! Ostatnie swoje nabożeństwo ks. Popiełuszko odprawił w Kościele Św. Polskich Braci Męczenników w BYDGOSZCZY a nie w Toruniu. W Toruniu takiego kościoła w ogóle nie ma! A na nabożeństwie w Bydgoszczy był m.in. mój brat i widział się z księdzem Jerzym w zakrystii, tuż przed jego wyjazdem do Warszawy. I to nie była msza św., a różaniec! Ksiądz Jerzy prowadził w Bydgoszczy Różaniec, a nie odprawiał mszę św. Poza tym Górsk, gdzie porwano księdza, jest wsią na trasie Bydgoszcz-Toruń , a nie Toruń-Warszawa. Żal, że dopuszczacie do takich niechlujstw. Przez to teksty potrzebne, ważne, tracą kompletnie wartość źródłową i schodzą do kategorii plotek.

  4. jowram said

    4 Listopad 1999 r. Warszawa Przekaz nr. 328

    Proszę o znak – znak przyszedł.

    Duch Święty

    Oto przywiodłem cię Żywy Płomieniu na to uświęcone miejsce. Podyktuję ci teraz Nowennę do Mojej Świętej Osoby. Wiele jest już istniejących modlitw i wezwań, a także Nowenn do Mojej Świętej Osoby. Jednakże postanowiłem używając ciebie Żywy Płomieniu, jako narzędzia podać tę modlitwę, Nowennę, jako ratunek i błaganie o to, abym Mógł wam zapewnić dostateczne oświecenie i uświęcenie zgodnie z Moją Świętą Wolą. Przez tę modlitwę dam wam tyle i takiego Światła i Mocy Bożej, aby to mogło wystarczyć do pełnego zrealizowania woli Trójcy Świętej, która jest teraz w tym czasie tak bardzo zapomniana. Chcę, aby ta Nowenna była odmawiana, jako przygotowanie przed Świętem Zesłania Ducha Świętego, przez poprzedzających to święto 9 dni. Niech będzie odmawiana ta Nowenna najpierw prywatnie, a później przez cały Kościół.

    Nowenna składa się z modlitwy wstępnej, modlitw na każdy dzień nowenny, już istniejącej litanii, jednej dziesiątki Różańca (III tajemnica chwalebna – Zesłania Ducha Świętego), Koronki do Ducha Świętego i modlitwy na zakończenie nowenny. Nowennę można odmawiać nieustannie lub jeden raz w miesiącu. Można także odmawiać samą Koronkę do Ducha Świętego i także uzyska się wiele specjalnych Łask od Ducha Świętego. Niech nikt nie zaprząta sobie głowy, jakich Łask dozna, gdy to odmówi, lecz całą matematykę zostawi Mojej Świętej Osobie. Ja sam zadbam, aby każde z was otrzymało pełnię Łask.

    NOWENNA DO DUCHA ŚWIĘTEGO

    Słowo wstępne.

    Duch Święty podyktował dnia 4.XI.1999 r. Żywemu Płomieniowi nowennę do Swej Świętej Osoby. Nowenna ta, jako potężne źródło Łask i Darów Ducha Świętego podana w tej formie ukazuje się po raz pierwszy. Duch Święty przenika Głębokości Samego Boga, zna najskrytsze myśli każdego człowieka i wie, co my uczynimy w przyszłości. Toteż prośmy Ducha Świętego o okrycie naszej nędznej duszy Królewskimi Darami, by nas oświecił i uświęcił zgodnie z Jego Świętą Wolą. Pocieszyciel przez tę modlitwę-nowennę da tyle Światła i Mocy, że to zupełnie wystarczy do pełnej realizacji Woli Trójcy Przenajświętszej, która obecnie jest tak bardzo zapomniana. Ta nowenna powinna być odmawiana, jako przygotowanie przed świętem Zesłania Ducha Świętego przez dziewięć dni – najpierw prywatnie, później przez cały Kościół. Składa się ona z następujących tekstów: modlitwy wstępnej, modlitwy na każdy dzień nowenny, litanii już istniejącej, dziesiątki Świętego Różańca (trzecia tajemnica chwalebna – Zesłanie Ducha Świętego na Najświętszą Pannę Maryję i Apostołów zgromadzonych w Wieczerniku), koronki, modlitwy na zakończenie nowenny. Nowennę można odmawiać nieustannie bądź jeden raz w miesiącu (najbardziej wskazane – przez dziewięć dni przed pierwszą niedzielą miesiąca). Aby uzyskać wiele specjalnych łask, można też odmawiać samą koronkę do Ducha Świętego. Nie należy zadawać sobie trudu, jakie konkretne otrzymamy łaski z powodu odmówienia tej nowenny. O to zatroszczy się Sam Duch Święty, który prosi o rozpowszechnienie tej nowenny po krańce ziemi. I obiecuje każdemu, kto będzie szerzył jej kult, że otrzyma tysiąckrotnie powiększone łaski. Niech będzie uwielbiony Pan za cuda Miłości i Miłosierdzia! Postarajmy się z pokorą i cierpliwością pełnić Jego Świętą Wolę. Wszyscy prawego serca przyjmijmy tę wyjątkową propozycję Ducha Świętego. Jej zlekceważenie sprawi, że o wiele więcej dusz pójdzie na wieczne potępienie.

    Modlitwa wstępna.

    Mój Boże, Kochany Duchu Święty, zstąp na nas i poucz jak mamy żyć w prawdzie Bożej Miłości. Spraw, abym otrzymał te łaski, o które Cię pokornie proszę i napełnij moją duszę Twoją Światłością. Proszę Cię o to serdecznie oraz Pośredniczkę Wszystkich Łask i Współodkupicielkę – Twoją Oblubienicę, Świętą Maryję. Duchu Święty, mam ufność w Tobie i zawsze pragnę pełnić Twoją Świętą, Wiekuistą Wolę.

    I dzień

    Najświętszy, Ukochany Duchu Święty Boże; Ty jesteś Oświeceniem ludzkich umysłów. Udziel mi szczególnego Daru – Łaski Rozumu, abym oświecony Twoim Świętym Światłem czynił to wszystko, czego Sam ode mnie żądasz. Duchu Święty, Prawdziwe Światło Sumień, spraw, abym mógł zjednoczyć mój umysł z Twoją Świętą Wolą. Dopomóż, abym umiał promieniować Twoimi Łaskami na inne dusze, które umiałyby korzystać ze zdroju Twoich Łask. Ojcze nasz… Zdrowaś Maryjo… Chwała Ojcu…

    II dzień

    Najlepszy, Błogosławiony Darze – Święty Duchu Prawdy, udziel mi Twojego Świętego Daru Rady i tak działaj we mnie i przeze mnie, abym stał się Twoim najlepszym narzędziem. Uczyń to, Panie, abym zgodnie z Twoją Świętą Wolą służył potrzebującym. Proszę Cię o tę łaskę, abym mógł jeszcze bardziej wpłynąć na rozszerzenie Niebieskiego Królestwa. Wpłyń też na wszystkich biednych, zagubionych grzeszników, aby z Boża pomocą nauczyli się prostować kręte zawiłości swojej duszy i na pozór zmarnowanego swojego losu.

    Ojcze nasz… Zdrowaś Maryjo… Chwała Ojcu…

    III dzień

    Duchu Święty Ogniu Miłości, Ty, który jesteś Dawcą i Wzorem Męstwa, spraw, abym zawsze był mężny we wszystkim, co przynosi większą Chwałę Bogu. Naucz mnie, bym bez oporu z entuzjazmem głosił Twoje Święte Słowa, które mi polecisz przekazać. Nie pozwól mi stchórzyć ani zwątpić. Gdy zaś codzienne życie będzie mnie obarczać coraz większym ciężarem Krzyża, Ty, Najświętszy Duchu, wejrzyj na moja marność i słabość oraz pomóż mi nieść Go z miłością do końca. Powierzam Ci się całkowicie! Spraw, bym zawsze umiał pomóc złamanym sercom braci, którzy w każdej chwili swoimi grzechami krzyżują Syna Człowieczego i Jego Najświętszą Matkę.

    Ojcze nasz… Zdrowaś Maryjo… Chwała Ojcu…

    IV dzień

    Duchu Święty, który jesteś Świętą Umiejętnością, udziel mi Łaski Umiejętności, abym mógł bez zarzutu pełnić Boża Wolę. Uczyń mnie naczyniem Światła oświecającego mój umysł na tyle, bym mógł zrealizować wszystkie polecenia w pracy dla osiągnięcia Bożego Królestwa. Spraw, bym przynosił owoce świętości pełniąc Twoją Świętą Wolę i abym na zawsze odwrócił się od mojej woli – chwiejnej i grzesznej.

    Ojcze nasz… Zdrowaś Maryjo… Chwała Ojcu…

    V dzień

    Duchu Święty, Boże, Źródło i Siło wszelkiej Pobożności, która od Ciebie pochodzi i do Ciebie powraca, udziel mi Daru Świętej Pobożności. Prowadząc nas Swoją Światłością nie pozwól, abyśmy mieli dwie twarze jak faryzeusze: na pozór pełniący służbę Bożą, w rzeczywistości służbę bożkom, mamonie. Panie Łaskawy, chroniąc nas przed wielkim Złem spraw, bym zawsze dawał dobry przykład bliźnim i szczerze spełniał akty miłości wobec nich. Obym nigdy nie usłyszał nagany Mistrza z Nazaretu: „Groby pobielane”. Skrzydlata Gołębico, rozpal Twoją Świętą Łaską tak moją wiarę i pobożność, bym nimi promieniował na znękane dusze. Oby ci grzesznicy zrozumieli, że Bóg jest Nieskończoną Miłością i nigdy nikogo nie opuszcza. On nawróconych zaprowadzi do szczęśliwego Życia z Nim, wybawiając od zła.

    Ojcze nasz… Zdrowaś Maryjo… Chwała Ojcu…

    VI dzień

    Duchu Święty, który jesteś Najwyższą Mądrością, obdarz nas Łaską Bożej Mądrości. Bądź naszym Przewodnikiem w prawdziwym rozpoznawaniu istniejącej rzeczywistości. Oświecaj mnie Twym Światłem, abym na zawsze porzucił mądrość i ułudę tego świata wraz z jego władcą – Szatanem. Niech w moim sercu zakróluje tylko Mądrość i Sprawiedliwość Boża. O, Ukochany Stworzycielu, który stale nas odnawiasz Swoją Światłością i mnie ożywiasz Swoim Żarem Miłości, spraw, bym pomagał wątpiącym oraz zrozpaczonym, by uwierzyli, że po oczyszczeniu odrodzą się na nowo, a w Wieczności osiągną pełnię szczęśliwości w Twoim Królestwie.

    Ojcze nasz… Zdrowaś Maryjo… Chwała Ojcu…

    VII dzień

    Duchu Święty, który dajesz wielką Łaskę Bożej Bojaźni, spraw, abym nigdy nie odważył się wystąpić przeciw Twojej Świętej Woli. Duchu Święty Prawdy, naucz, aby przed twoim Świętym Majestatem każdy człowiek zobaczył swoją nie godność i z wielką bojaźnią zbliżał się do Boga. Obdarz też moją nędzną duszę prawdziwą Bożą Bojaźnią, abym nigdy nie skalał swojego serca przeciwko Tobie – ani zuchwałością, ani lekceważeniem, ani buntem. Najwspanialszy Oświecicielu, prowadź mnie Swoimi Drogami, abym umiejętnie przekazywał tym wątpiącym i zagubionym w ciemnościach prawdziwe drogi wiodące do lepszego poznania Boga.

    Ojcze nasz… Zdrowaś Maryjo… Chwała Ojcu…

    VIII dzień

    Duchu Święty Nieskończonej Miłości i Czułości, udziel Swoich Darów i Owoców całemu Bożemu ludowi w Świętym Kościele. Spraw, Przedwieczna Mądrości, aby kapłani, biskupi i kardynałowie otworzyli swoje serca na Twoje Światło i doskonale wypełniali Twoją Świętą Wolę. Także wtedy, gdy podczas próby oczyszczającego ognia tak jak umęczony Jezus – będą dźwigali z bólem i ze łzami ciężki Krzyż. Głównie z powodu błędów modernizmu i wszelkich odstępstw ignorujących Twoją Prawdę, Święty Duchu. Najświętszy Duchu, spraw, niech Twoja Łaska przeniknie na zawsze wszystkie serca w Twoim Kościele. Módlmy się o przezwyciężenie działań Złego, a zwłaszcza wszystkich podziałów zarówno w Kościele Katolickim jak i pomiędzy chrześcijanami. Bowiem Agonia Jezusa Chrystusa wciąż trwa. Najświętszy Duchu, spraw, niech Twoja Łaska przeniknie na zawsze wszystkie serca podzielonego Kościoła, by wszyscy zrozumieli i uznali swoje błędy, jednocząc się. Gdy nadejdzie Błogosławiona Jedność, rozkwitnie prawdziwa Wiosna Kościoła.

    Ojcze nasz… Zdrowaś Maryjo… Chwała Ojcu…

    IX dzień

    Ukochany, Błogosławiony Uświęcicielu naszych serc i dusz, w tym ostatnim dniu nowenny wysłuchaj i spełnij te nasze prośby i błagania, które są zgodne z Twoją Świętą Wolą. Panie pełen Współczucia, udziel zarówno mnie jak i moim bliskim oraz znajomym, wrogom i wszystkim ludziom na świecie takich łask, które będą niezbędne do wypełnienia Twojej Świętej Woli. Panie wszelkiego stworzenia, naucz nas słuchać Ciebie tak jak tego pragniesz. Spraw, abyśmy zawsze pamiętali o Twojej Dobroci i jako nawróceni grzesznicy oczekiwali na nadejście Dnia Chwały wraz z całkowitym triumfem Dwu Serc: Jezusa Chrystusa i Jego Najświętszej Matki, Twojej Umiłowanej Oblubienicy. Wówczas to dla nawróconego i odrodzonego pokolenia przeminą dni ciemności, a każda pustynia i kryjówki Zła znikną z powierzchni ziemi.

    Ojcze nasz… Zdrowaś Maryjo… Chwała Ojcu…

    Litania do Ducha Świętego.

    Kyrie elejson, Chryste elejson, Kyrie elejson.

    Chryste, usłysz nas, Chryste, wysłuchaj nas.

    Ojcze z Nieba, Boże, zmiłuj się nad nami.

    Synu, Odkupicielu świata, Boże -…

    Duchu Święty, Boże -…

    Święta Trójco, Jedyny Boże -…

    Duchu Święty, od Ojca i Syna pochodzący

    Duchu Święty Mądrości -…

    Duchu Święty Bojaźni Bożej -…

    Duchu Święty Łaski i Miłosierdzia -…

    Duchu Święty Wiary, Pokoju i Miłości -…

    Duchu Święty Pokory i Czystości -…

    Duchu Święty Cierpliwości -…

    Duchu Święty Skruchy i Żalu -…

    Duchu Święty Światłości serca -…

    Duchu Święty Wesele wybranych -…

    Duchu Święty Oświecicielu Proroków -…

    Duchu Święty Mądrości Apostołów -…

    Duchu Święty Czystości panieńskiej -…

    Duchu Święty Pocieszycielu nasz -…

    Duchu Święty Wodzu i Przewodniku nasz -…

    Bądź nam miłościw! Przepuść nam, Panie!

    Bądź nam miłościw! Wysłuchaj nas, Panie!

    Od wszelkiego grzechu i pokusy doń. -Wybaw nas, Duchu Święty Boże.

    Od sprzeciwiania się uznanej Prawdzie Wiary Świętej -…

    Od grzechu przeciw ufności w Miłosierdzie Boże -…

    Od wszelkiej rozpaczy -…

    Od złości i nienawiści -…

    Od zatwardziałości serca -…

    Od wszelkiego niedbalstwa -…

    Od wszystkich złych i nieczystych spraw i myśli -…

    Od nagłej i niespodziewanej śmierci -…

    Od potępienia wiekuistego -…

    My grzeszni Ciebie, Boga, prosimy- Wysłuchaj nas, Duchu Święty Boże!

    Abyś raczył rządzić Twoim Świętym Kościołem i zachował Go, Ciebie prosimy, wysłuchaj nas, Duchu Święty, Boże.

    Abyś Namiestnika Apostolskiego i wszystkich duszpasterzy w świętej pobożności utrzymać raczył -…

    Abyś nas w pobożności i pokorze utwierdzić raczył -…

    Abyś nam stałości i męstwa udzielić raczył

    Abyś myśli nasze ku pożądaniu Niebieskich Rzeczy podnosić raczył -…

    Abyś nas oczyściwszy, na godne mieszkanie dla Siebie poświęcić raczył-…

    Abyś nas w cierpieniach naszych pocieszyć raczył –

    Abyś w Łasce Twojej utwierdzić i zbawić raczył -…

    Abyś nas wszystkich do uczestnictwa Chwały Wiekuistej doprowadzić raczył-…

    Przez wieczne pochodzenie Twoje od Ojca i Syna- wysłuchaj nas, Duchu Święty, Boże.

    Przez Poczęcie Maryi Dziewicy, Najświętszej Matki Jezusa Chrystusa -…

    Przez Twoje przyjście w Językach Ognistych-…

    Abyśmy Ciebie miłowali i dla Ciebie grzechów się strzegli -…

    Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, przepuść nam, Duchu Święty.

    Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, wysłuchaj nas, Duchu Święty.

    Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, zmiłuj się nad nami Duchu Święty.

    Kyrie elejson, Chryste elejson,

    Kyrie elejson!

    W. Serce czyste stwórz we mnie, Boże.

    O. I ducha prawego odnów we wnętrznościach moich.

    W. Panie, wysłuchaj modlitwę moją.

    O. A wołanie moje niech do Ciebie przyjdzie.

    1 dziesiątek Różańca Świętego Tajemnica III Chwalebna, „Zesłanie Ducha Świętego na Najświętszą Maryję Pannę i Apostołów zgromadzonych w Wieczerniku”.

    1 x Ojcze nasz…

    10x Zdrowaś Maryjo…

    1 x Chwała Ojcu…

    Koronka do Ducha Świętego.

    Na wstępie:

    Ojcze nasz… ·Zdrowaś Maryjo…

    Wierzę w Boga… ·3 x Chwała Ojcu…

    Na dużych paciorkach:

    Duchu Święty, ześlij na moją (naszą) duszę 7 Darów i 12 Owoców Swojego Świętego Ducha (1x).

    Na małych paciorkach:

    Duchu Święty, kocham Cię, oświeć mnie ( nas ). (10 x)

    Na zakończenie:

    Niech Moc Ducha Świętego przeniknie i naprawi mnie i cały świat. (3 x)

    Modlitwa na zakończenie Nowenny.

    O, Duchu Święty, Boże, dziękuję Ci za Łaski, Dary oraz Owoce, jakich mi (nam) raczyłeś udzielić. Spraw, o Boże Wszechmocny i Wszechpotężny, niech zawsze pełnię Twoją Świętą Wolę. Daj, o Panie, aby te Łaski, które dziś uzyskaliśmy dzięki Twojej pomocy zostały rozprzestrzenione na wszystkie dusze świata. Amen.

  5. Józef Piotr said

    z DZISIAJ :
    Okazjonalny utwór wyłapany z sieci !!
    ————————————————————-
    Madamme Analia:

    O czym wie prezydent Rzeczypospolitej Bronisław Komorowski,
    a czego nie wie Naród Polski utrzymywany w przekonaniu,
    że szaleństwo to choroba? Którą dawniej należało czasem leczyć
    nawet w obiektach zamkniętych, miejscach dla kamer niedostępnych

    ze względu na to, by prawda nie przeniknęła do społeczeństwa
    utrzymywanego w obłędnym przekonaniu, że nie ma już Greka
    ani żyda, bo Lech Wałęsa przyniósł Polakom do Magdalenki:
    Wolność, Równość i Braterstwo tak, że mniejszości narodowe

    przemieniły się z nagła w Polsce cudownie jak woda w wino
    i zlał się jabłczak z Polakami w jedno, siarką cuchnące, szatańskie
    społeczeństwo. Dzisiaj rano prezydent, Wałęsy następca
    zapalił znicze przed biurem poselskim Jagiełły w mieście Łodzi

    a kucali przy nim: premier Tusk i marszałek Sejmu Schetyna.
    Czy jutro postawią w tym miejscu menorę? I zaczną się schodzić,
    żeby na wietrze chwiać a zawodzić jak rabin za Geremka? Kadisz z książki
    czytać, bo biskupi nie przyjdą znowu na wspólne z trockistami modły,

    jak nie poszli z Ziemi Polskiej do Polski na Krakowskim za Kaczyńskim,
    co zaiste przechodzi chorobę w odstępach miesięcznych jak białogłowa.
    Od kiedy to goj jest dla żyda brat? Co Talmud mówi na temat goja?
    Komorowski wyraźnie powiedział, że „każdy, kto podniesie rękę na brata,

    jest godny potępienia, nawet jeśli jest to szaleniec”. A słów, co padły
    publicznie z ust Głowy Państwa nikt nie może przekręcać, bo za to jest
    Kara: za najmniejszą literę (jotę w świętym słowie), Polonista i Rzecznik
    grać będą Zemstę na cymbale brzmiącym do dziesiątego pokolenia!

    Prezydent Komorowski zaiste jasno powiedział o braciach, co jeden
    z nich podniósł rękę na drugiego jak para biblijnych bliźniąt, Kabel i Amen.
    Zaś mówiąc o szaleńcach prezydent powiedział, że takich trzeba potępiać,
    bo tak nakazuje reforma zdrowia pani minister Kopacz, co miała wizję i ziemię

    w Smoleńsku widziała przekopaną do głębokości metra a nie dostrzegła nic
    mądrego na tę tragedię ich społeczeństwa, bo o chorobie Narodu mówi jeszcze
    tylko Piecha, minister zdrowia w rządzie Kaczyńskiego, który zaczął się leczyć
    na alkoholizm, a nie powinien, bo wystarczało potępić w sobie to szaleństwo.

  6. Józef Piotr said

    A u Piotra Beima godne przeczytania:

    http://piotrbein.wordpress.com/2010/09/08/jak-zgotowano-krzyz-narodowi-polskiemu/

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

 
%d blogerów lubi to: