Dziecko Królowej Pokoju

Pokój musi zapanować pomiędzy człowiekiem i Bogiem, a także między ludźmi

  • Królowa Pokoju

    Królowa Pokoju
  • Uwaga

    Strona używa plików cookies które zapisują się w pamięci komputera. Zapisywanie plików cookies można zablokować w ustawieniach przeglądarki. Dowiedz się o tych plikach http://wszystkoociasteczkach.pl
  • Propozycja chronologiczna

    • Rok 2019 – Kryzys Rumunia
    • Rok 2020 – fałszywe traktaty pokojowe
    • Rok 2021 – Papież jedzie do Moskwy
    • Rok 2021 – Wojna
    • Rok 2022 – zwycięstwo komunistyczne
    • Rok 2023 – 10 królów
    • Rok 2024 – Antychryst
    • Rok 2025 – Sojusz z wieloma
    • Rok 2025 – Synod
    • Rok 2026 – Henoch i Eliasz
    • Rok 2028 – Ohyda spustoszenia
    • Rok 2029 – Ostrzeżenie
    • Rok 2030 – Cud
    • Rok 2031 – Nawrócenie Izraela
    • Rok 2032 – Kara
    • Rok 2032 – Odnowienie świata
    • Rok 2033 – Exodus
    • Rok 2034 – Zgromadzenie w Jerozolimie
    • Rok 3032 – Gog i Magog
    • Rok 3213 – Koniec świata
    • Nowe niebiańskie Jeruzalem.
  • Ostrzeżenie

    13 kwietnia 2029
    7,5 lat pozostało.
  • Logowanie

  • Odwiedzają nas

    Map

  • Maryjo weź mnie za rękę

  • Jezu Maryjo Kocham Was

Uzdrowienie przy nocnej światłości Nieba

Posted by Dzieckonmp w dniu 18 grudnia 2010


Niewielu jest ludzi, w tym również niekatolików, którzy nie słyszeliby o świętym Antonim. Za jego wstawiennictwem wielu odnalazło zgubione przedmioty, zagubione serca, wiarę, zagubioną pewność. Istnieje nawet dowcip, że ze świętym Antonim można negocjować. Ogólnie, św. Antoni – jak to niektórzy lubią mówić – jest zawsze pod ręką.
W Padwie, włoskim mieście położonym około 30 km na zachód od Wenecji, w regionie Veneto, nazywają go jednym słowem – Święty. Znajduje się tu przepiękna bazylika, mieszcząca grób św. Antoniego, w której przechowywane są także jego relikwie. Całe rodziny w Padwie regularnie odwiedzają jego grób, modląc się o jego wstawiennictwo.     Również małżeństwo Buso często tu bywa. Sylwię, swoje jedyne dziecko, od najmłodszych lat przynosili do bazyliki i prosili, aby Święty je pobłogosławił. I tak było przez całe szesnaście lat, aż niespodziewanie Sylwię dotknęła poważna choroba.
O tym, co naprawdę wydarzyło się w rodzinie Buso, której dom opierał się na duchowości ich Świętego, opowie nam sama Sylwia.

Swoje świadectwo rozpoczęła słowami Maryi wypowiedzianymi przy świętej Elżbiecie: „Wielbi dusza moja Pana,  i raduje się duch mój w Bogu, moim Zbawcy. (Łk 1,46)

 

Nazywam się Sylwia, mam 22 lata. Moim rodzinnym miastem jest Padwa, znana – jak sądzę – wszystkim z naszego Świętego – św. Antoniego Padewskiego. Jestem jedynaczką, miałam zdrowe i szczęśliwe dzieciństwo. Chodziłam do szkoły, zajmowałam się tańcem i pływaniem, podobnie jak może koleżanki. Rodzice w każdym względzie troszczyli się o mój rozwój. Nagle, wszystko się zmieniło. 4 października 2004 roku, w dniu święta świętego Franciszka z Asyżu, mając zaledwie 16 lat, po kilku dniach wysokiej gorączki, poczułam, że nie mogę chodzić. Wyniki wszystkich badań klinicznych były negatywne… Lekarze nie przypuszczali przez jak ciężkie i bolesne chwile będę musiała przejść. Swój szybki krok po ulicach Padwy musiałam zmienić na wózek inwalidzki. Moi rodzicie, którzy zawsze byli religijni, teraz w szczególny sposób uciekali się do Matki Bożej z prośbą o Jej matczyną pomoc. Prosili Ją o to, aby nie pozostawiała nas samych w chwilach tej jakże bolesnej próby. Mój stan szybko się pogarszał. Zaledwie w ciągu kilku miesięcy straciłam sporo na wadze, zaczęłam odczuwać bóle i skurcze mięśni, coś w rodzaju napadów padaczkowych. Rodzice nie odstępowali mnie na krok, byli przy wszystkich moich atakach, szukając sposobu na złagodzenie mojego cierpienia.

 

Dopóki byliśmy w kościele, nie myślałam o chorobie

 

Podczas gdy styczniowe słońce oświetlało moje miasto, słyszałam dzwony bazyliki naszego Świętego. Moja mama rozmawiała wówczas z jednym z kapłanów, prowadzących grupę modlitewną poświęconą Matce Bożej. W każdy piątek, moja mama, tata i ja uczęszczaliśmy na modlitwę różańcową, na Mszę świętą i adorację Najświętszego Sakramentu. Dawało mi to niezwykłą siłę, dopóki byliśmy w kościele, nie myślałam o swojej chorobie. Wbrew wszystkiemu, pragnęłam żyć z tym wewnętrznym spokojem i oddaniem.

Pewnego wieczoru, w okresie przedwielkanocnym, po spotkaniu modlitewnym w kościele, podeszła do mnie jakaś kobieta i włożyła mi w dłonie medalik Matki Bożej, mówiąc że został pobłogosławiony w czasie objawienia w Medziugorju. Spojrzałam na nią czule, a wtedy powiedziała, że ma tylko ten jeden, ale w tej chwili czuje w sercu, że powinna mi go dać. Przyjęłam medalik z wdzięcznością i wracając do domu zawiesiłam na szyi. Ten pobłogosławiony medalik z wizerunkiem Matki Bożej był dla mnie pocieszeniem i ochroną.

Po świętach wielkanocnych zadzwoniłam do dyrektora swojej szkoły z prośbą o przysłanie mi programu szkolnego trzeciej klasy liceum, do której uczęszczałam, tak abym mogła przez dwa następne miesiące uczyć się i przygotowywać do egzaminów. I tak się stało.

W maju, miesiącu poświęconym Matce Bożej, każdego dnia chodziłam z rodzicami na modlitwę różańcową i na Mszę świętą. Mówiąc szczerze, początkowo uważałam to za obowiązek, ale później coraz bardziej tego potrzebowałam. Za każdym razem, gdy byłam w kościele i modliłam się, znajdowałam odwagę, aby zmniejszyć ból, jaki powodowała świadomość, że nie mogę być taka jak moi rówieśnicy i robić tego wszystkiego, co oni robią. W pierwszej połowie czerwca, zdałam wszystkie szkolne egzaminy. Oczywiście, była to dla mnie dodatkowa przyjemność.

 

W Medziugorju

 

Pamiętam dobrze, był to poniedziałek 20 czerwca. Moja pani doktor fizjolog powiedziała, że przez parę dni jej nie będzie, ponieważ wybiera się ze swoją matką na pielgrzymkę do Medziugorja. Spontanicznie, bez żadnego zastanawiania się zapytałam czy mogłaby wziąć mnie ze sobą. Odpowiedziała bez wahania, że dowie się czy będzie to możliwe. I wierzcie mi, trzy dni później razem z tatą i grupą pielgrzymów siedziałam już w autobusie do Medziugorja.

Przyjechałam tam w piątek 24 czerwca 2005 roku. Uczestniczyliśmy we wszystkich programach tego dnia, a w Żółtej Sali spotkaliśmy się z widzącym Ivanem, który w godzinach wieczornych miał mieć objawienie na wzgórzu Podbrdo.

Wieczorem, kiedy zapytano mnie czy chcę pójść na wzgórze, odmówiłam tłumacząc, że mój wózek inwalidzki nie zdoła tam podjechać i nie chcę przeszkadzać innym pielgrzymom. No, ale ci mili ludzi nie przyjęli mojego tłumaczenia. Zostawili mój wózek u podnóża wzgórza, wnosząc mnie na rękach.

Było sporo ludzi, ale udało nam się przejść. Kiedy podeszliśmy bliżej, zobaczyłam piękny wizerunek Matki Bożej. Spokojnie usiadłam i zaczęłam się modlić. Nie modliłam się za siebie, ani nie prosiłam o łaskę, abym znów mogła chodzić, gdyż wydawało mi się to tak bardzo nierealne. Modliłam się za innych ludzi, którzy wówczas cierpieli. Pamiętam, że te dwie godziny modlitwy minęły wówczas bardzo szybko. Jest to pierwsze wspomnienie dotyczące tej modlitwy, którą wypowiedziałam swoim sercem.

Tuż przed objawieniem, przewodnik naszej grupy, siedzący obok mnie powiedział, abym poprosiła Matkę Bożą o co tylko chcę. Ona zstąpi z nieba na ziemię, będzie tu przed nami, wysłuchując wszystkich jednakowo. Pomodliłam się wówczas o to, abym miała siłę na pogodzenie się z moim inwalidztwem. Miałam 17 lat i przyszłość na wózku bardzo mnie jednak przerażała.

Około godziny 22:00 nastąpiła dziesięciominutowa przerwa i kiedy modliłam się, moją uwagę przyciągnął świetlisty punkt, który ujrzałam ze swojej lewej strony. To było piękne światło, relaksujące, delikatne, w odróżnieniu od błysków, które nieprzerwanie zapalały się i gasły. Wokół mnie było wiele innych osób, ale w tym momencie wszystko było przytłumione. Istniało tylko to światło, które wywierało na mnie duże wrażenie, nie rozumiałam go, wielokrotnie podnosiłam i szybko spuszczałam wzrok, ale kątem oka cały czas je widziałam. Kiedy skończyło się objawienie Ivana, światło zniknęło.

Po przetłumaczeniu na język włoski przekazu Matki Bożej, dwie osoby z mojej grupy wzięły mnie na ręce i zaniosły do mojego wózka. Zaraz potem upadłam do tyłu, tam jakbym zemdlała. Uderzyłam głową, szyją i plecami o kamienie. Co ciekawe, nie doznałam najmniejszego zadraśnięcia. Czułam się jakbym znalazła się na miękkim i wygodnym materacu, a nie na tamtejszych twardych i ostrych, hercegowińskich kamieniach. Usłyszałam pełen słodyczy głos, uspokajający i otaczający mnie swoim urokiem. Po upływie pięciu, dziesięciu minut otworzyłam oczy i zobaczyłam swojego ojca jak płacze. Pierwszy raz od dziewięciu miesięcy, poczułam swoje nogi. Wtedy rozpłakałam się i drżącym głosem powiedziałam: „Wyzdrowiałam, chodzę.” Wstałam tak, jak gdyby była to normalna rzecz.

Wszyscy głęboko tym poruszeni, chcieli do mnie podejść, aby pomóc mi zejść ze wzgórza, obawiając się, aby nic mi się nie stało. Byłam bardzo podekscytowana. Był to taki stan wewnętrzny, którego nie da się opisać. Kiedy zeszliśmy i kiedy podano mi wózek, nie wzięłam go. Wierzyłam, że więcej nie będę go potrzebowała.

Droga Matka Boża swoją matczyną miłość tej nocy przelała na mnie. Od tamtej chwili zaczęłam chodzić. Następnego ranka, już o piątej rano, sama i o własnych siłach wspięłam się na Križevac. Przez pierwsze dni mięśnie moich nóg były osłabione, w wyniku zanikania spowodowanego paraliżem. Ale nawet przez chwilę nie bałam się, że upadnę, ponieważ czułam, że moje ramiona mocno trzymają jakieś niewidzialne siły.

 

Moje życie się zmieniło

 

Muszę przyznać, że nie myślałam jadąc do Medziugorja na wózku inwalidzkim, że mogę wrócić stamtąd o własnych siłach. Był to mój pierwszy wyjazd do Medziugorja. Było wspaniale, z powodu łaski, którą przyjęłam i ze względu na atmosferę pokoju, ciszy, równowagi ducha i radości, która tam panowała.

Na początku nie dawałam świadectwa, gdyż byłam o wiele bardziej wstydliwa i bojaźliwa, niż obecnie. Przy tym, nadal często miewałam kryzysy związane ze skurczami mięśni, a we wrześniu 2005 roku nie mogłam przez to kontynuować nauki w czwartej klasie liceum.

Kiedy pod koniec lutego przyjechał ojciec Ljubo, aby odbyć spotkanie modlitewne w Piossasco , moi przyjaciele zaczęli mnie namawiać, abym tam pojechała i dała świadectwo miłości Boga. Nie byłam do końca pewna, ale w końcu pojechałam. Dałam świadectwo i odmówiłam modlitwę różańcową. Zanim odjechałam, ojciec Ljubo pobłogosławił mnie i przez chwilę pomodlił się nade mną. Za parę dni moje dolegliwości ustąpiły. Moje życie uległo przemianie, ale nie tylko dlatego, że zostałam uzdrowiona fizycznie. Największą łaską było dla mnie to, że odkryłam wiarę i poczułam jak wielką miłość Jezus i Matka Boża mają dla każdego z nas. Z nawróceniem jest tak, jakby Bóg rozniecił ogień wewnątrz, który stale jest podtrzymywany i podsycany modlitwą i Eucharystią… Niekiedy jakiś wiatr z przeciwnego kierunku może zawiać, ale ogień tak podsycany nigdy nie zagaśnie. Niezmiernie dziękuję Bogu za ten wielki dar! Teraz, w mojej rodzinie wszystkie problemy rozwiązujemy siłą różańca, który odmawiamy każdego dnia w trójkę, mój tata, mama i ja. W domu jesteśmy spokojniejsi, w lepszym nastroju. Jesteśmy szczęśliwi, ponieważ wiemy, że prowadzi nas Bóg, dobry święty Bóg, któremu w pełni ufamy, ciesząc się, że to On i Matka Boża kieruje nami i nam towarzyszy. Dlatego, z całego serca życzę, aby każdy poczuł i zaznał miłości Matki Bożej i Jezusa, gdyż to jest najpiękniejsze i najważniejsze w życiu.

Sylwia nadal przychodzi przed grób swojego Świętego w pięknej padewskiej bazylice, ale często powraca i do Medziugorja, gdzie – jak sama powiada – urzeczywistniły się na niej słowa: „Wstań i idź!”

Glasnik mira, sierpień 2010 r.

Źródło: medjugorje.org.pl

Modlitwa w intencjach Królowej Pokoju

Komentarzy 16 do “Uzdrowienie przy nocnej światłości Nieba”

  1. Anna said

    Przepiekny przyklad Sylwi wiary,a modlitwa czyni cuda.
    _________
    W ubieglym roku ktos bliski z mojej rodziny zachorowal na nowotwor zlosliwy tarczycy , lekarze nie mieli gwarancji, ze nie bedzie przerzutow i nie mogli stwierdzic autorytatywnie, ze operacja przyniesc moze poprawe..ba ,jeden z profesorow dawal tej osobie tylko miesiac zycia.. Coz wiec mnie pozostalo, majac swiadomosc, ze moje dziecko jest w zawirowaniu z ktorego nie wiadomo czy wyjdzie..zywe. Zaczelam szkac lekarki i bardzo szybko znalazlam a jest nia Krolowa Rozanca sw Pompejach..Zaczelam odmawiac rozaniec sw wedlug opisu przez Matke Boza..w ksiazce.Po jakims czasie lekarz nie widzac poprawy zadecydowali operacje poniewaz biopsje caly czas wykazywaly komorki zlosliwe rakotworcze..Coz za wielkie byly lzy radosci kiedy po operacji okazalo sie , ze rak zginol wszystko jest czyste..Lekarze asystujacy podczas operacji majac przed oczyma wyniki biopsji, nie potrafili tego wytlumaczyc medycznie i wcale sie im nie dziwie, poniewaz syna uleczyla Krolowa Rozanca sw z Pompeí.. Matka Boza slynaca cudami. Wszystkim polecam ta modlitwe , poniewaz nie odejdzie nikt nie wysluchany.. Krolowo Rozanca Swietego w Pompei, raz jeszcze calym sercem Tobie ukochana Matenko skladam podziekowanie za uzdrowienie syna.. __________ 2miesiace temu u corki mojej przyjacioki mieszkajaca w Rzymie wykryto raka zlosliwego..Opowiedzialam o synu i powiedzialam jak sie modlic.. Nie tak dawno temu bo w pierwszych dniach wrzesnia corka mojej przyjaciolki byla w Pompei w Sanktuarium podziekowac za cud Matence Pompejanskiej , Krolowej rozanca sw. Przez modlitwe do Jezusa,przez Rozaniec do Maryi.. Amen !!!!!

  2. monitorpolski said

    Czy to co się dzieje obecnie w świecie nie jest akcją rozdzierania żywej jeszcze padliny przez satanistycznych sępów, podczas gdy nieliczni tylko zdają sobie sprawę z nadchodzącej prawdziwej Apokalipsy?
    http://monitorpolski.wordpress.com/2010/12/18/cz-to-sa-zdjecia-nibiru-zrobione-przez-teleskop-hubblea/
    Budujcie Arkę przed Potopem!

  3. ŚWIETNY TELEFON DO RADIA MARYJA

    • bas said

      Ta kobieta trafia w sedno sprawy!!!! Zawsze!!!!! Posłuchajcie jej innych wypowiedzi. Boże, ileż ona ma racji!!!!!! V rozbiór Polski dokonuje się na naszych oczach – to się dzieje teraz, już, a my śpimy…. Ale odnoszę wrażenie że nam tak dobrze, tak nam wygodnie. Brak kompletny hartu ducha, brak kompletny odwagi, brak wiary!!! Najsmutniejsze jest to że uważamy się za takich mądrych, światłych i nowoczesnych europejczyków, a w rzeczywistości jesteśmy małoduszni i żałośni.
      Kogo wybieramy w tych wszystkich wyborach? Od 20 lat tych samych zdrajców! Jest to niesamowite! Oni pewnie są w szoku, albo już przestali być, bo przekonali się że Polacy to jednak głupi naród – i teraz śmieją się z nas do rozpuku i doją nas ile wlezie!! My się i tak nie zbuntujemy, bo jesteśmy tylko głupimi gojami, którzy juz dawno temu zostali pozbawieni przywództwa – całą Polską inteligencję, arystokrację wyrżnęli w czasie wojny i w czasach represji stalinowskich.
      Och, Boże jak mnie boli serce z tego powodu!!!

      • cox said

        Kiedyś usłyszałem takie zdanie: ,, Niech w polsce rzadzi i sam diabeł, aby tylko mi było dobrze!”

        • Annah said

          Trafna analiza sytuacji, ale by oddać pełnię sprawiedliwości pani Zamel powinna dodać kto tworzy tę tzw. kulturę w naszym kraju, bo na pewno dokładnie to wie. Wtedy może nie miałaby odwaqi na tak mocne epitety pod NASZYM adresem.

        • jowram said

          Państwo silne,Państwo zdrowe to Okręgi Jednomandatowe JOW

          Pozdrawiam

    • Józef Piotr said

      Tak ,Zgadza się .
      Amen. Pani Halinko!!!
      AMEN.
      Bardzo mądra i trafna wypowiedż !!
      Ale to nie nowość ! Tak dzieje sę od dawna , A ostatnia gehenna Polski zaczęła się od BOLKA – elektryka niskich napięć !! Kukły którą wystawili na WODZUSIA Któ ??
      Ilu ich jest ? Odpowiedzieć trzeba MNÓSTWO . Niezliczone oddziały robactwa padlinożernego żerującego na zwłokach Polski.
      W zbiorowisku tych popieraczy tego, co „nawet nie chcem ale muszem „,są wszystkie stany z z wieloma „purpuratami” włącznie . I to jest HAŃBA ! To była jeszcze gorzej jak TARGOWICA !!
      Dzisiaj to tylko efekt toczącego się pod wpływem wiatru TUMANU skłębionego Kurzu (umysłowego) pomieszanego ze śmieciami(w polskim spoleczeństwie ) po pobojowisku na Ziemi Polskiej.
      Czy ten toczący się TUMAN trafi na przeszkodę „betonową” unicestwiającą jego wędrówkę ?
      Chyba nie prędko!!
      Opór przeciwko tym siłom zamętu zerowy . Środki żadne , Społeczeństwo spacyfikowane .
      Armia zerowa , tym samym siły zbrojne są szczątkowe i niezbrojne !!
      Na stu spotkanych Polaków trudno spotkać jednego który „coś” pojmuje co się dzieje i jak to się stało !!
      Na tysiąc nie znajdziesz jednego który widziałby jako taki sposób przeciwdziałania.
      Tragedia !?
      W tej sytuacji to nawet wyzywnie Polaków od idiotow wzorem Pani Halinki nie skutkuje gdyż jest jeszcze gorzej !
      Naród otumaniony „pokojową” „SOLIDARNOŚCIĄ” stępiał i zasnął , odpłynęły od Niego wszystkie „siły witalne”.
      Bo związek zawodowy „Solidarnośc”za sprawą Otoczki ideologicznej jego doradców i sił pacyfikacyjnych stal się „najgłupszym związkiem zawodowym pod słońcem” !!
      i nie trzeba szukać porównania „z innych planet ” tylko w skali ziemskiej.
      No bo jaki związek zawodowy mógłby pozwolić na działania wrogie własnym członkom doprowadzając do likwidacji miejsc pracy , zakładów i ich niszczenia ,pozbawiania praw pracowniczych , czynienia bezro0botnymi, obniżania poziomu płac realnych ? jak nie głupi Związek Zawodowy!! .
      Dodać należy jeszcze pozwolenie na oddanie się w niewolę u OBCYCH siebie i OJCZYZNY oraz jej dóbr !! Nie mówiąc już o ubezwłasnowolnieniu i pozbawieniu podmiotowości !!! Przy tym wszystkim odhumanizowaniu pracy !!
      Tak w najnowszych czasach jeszcze nie było aby przedmiotem tak głębokiej pogardy był człowiek który chce żyć z pracy swoich rąk i umysłu !! Z tego wyżywić rodzinę i posiąść niezbędne dobra materialne !

      Zreformowano już wszystko (bo niczego już prawie Polska nie ma )i dalej się reformuje bo jeszcze coś można ukraść lub oddać obcemu , lub w przypadku ciągłych reform oświaty czynić uczących się jeszcze głupszymi !!
      Już nic Polskiego się nie produkuje , nie ma takiego produktu !!!
      A jedyny przemysł na miarę „narodowego ” wyłonił się Przemysł Hazardowy!! pocieszany „Dopalaczami” co rozwinęły rzadzące ELYTY a teraz próbują to zwalczać Męndialnymi środkami przy okazji otumaniając do reszty słuchające „głosły „.

      Stare przyslowie mówi ; ” Jak Pan Bóg chce kogoś ukarać , to mu rozum zabierze ” na dłuższą lub krótszą chwilę .
      Z Polaką jest właśnie tak , a moze jeszcze gorzej ! Pani Halinko!!!

      W czasie II Wojny Światowej listę Volksdeutchów podpisało coś ze trzy i pół miliona obywateli II RP .
      A jeszcze byli tacy co to zdradzili RP na rzecz wschodniego wroga !
      I kogo rozliczono z tego ? No może jakieś bardzo nieliczne wyjątki. Reszta jest a przynajmniej potomkowie są.
      A przypadkiem nie zajmują najwyższych stanowisk w Państwie ?

      A jest i V kolumna i ma się b. dobrze. A do tego Zakon Synów Przymierza (z diabłem ), bardzo liczny? , chyba liczny.

      Ile srednio dzieci ma polska rodzina ? mówi się , że ok. 1 -o , a kto to jest gdzie dziecek kilkoro i to w Polsce ?

      Bez Interwencji sil Nadprzyrodzonych już chyba nic nie da się zrobić!!

      Królowo Korony Polskiej , My Polacy jesteśmy przy Tobie (napewno ci którzy Cię czczą i kochaja ), Pamiętamy i Czuwamy.
      Czy Widzisz co się dzieje w Twoim Królestwie . Napewno Widzisz .
      Kiedy to się skończy ?

      • Magda said

        Witam.

        Zgadza się w 100%. Jeśli nawet próbuje się coś zrobić to jest się wyśmiany bo zajmujesz się teorią spiskową, natomiast w drugim przypadku lepiej nie wiedzieć, bo co ja mogę zrobić, no nic – trudno,( bardzo pasywne myślenie). Polacy stracili ducha w narodzie. A tym którym się ostał, duszeni są przez swoich.

  4. Ewa said

    Swiety Antoni Padewski,
    Odkupicielu Niebieski,
    jak Twoja slawa slynie,niech moja zguba nie zginie.
    Te krociotka modlitwe do sw.Antoniego nauczyla mnie moja sw.pamieci Babcia.
    Jest bardzo skuteczna.Polecam.

    • Annah said

      Ja praktykuję nieco inaczej
      Ś

      • Annah said

        Święty Antoni Padewski Obywatelu Niebieski
        Niech się chwała Twoja święci
        W dobrotliwej miej nas chęci.

        Ze swoich doświadczeń mogę powiedzieć, że jest to Święty który poproszony o pomoc działa najskuteczniej, dlatego od lat pozostaję wierna Jego wstawiennictwu.

  5. Polecam koniecznie słuchajcie transmisji z nabożenstwa uzdrawiania które jest dzisiaj w Częstochowie. Trwa od godz 18-23
    Słuchać całość proponuję. Chorzy wstają zdrowi, opętani zostają uwolnieni, nawet zmarli mogą powstać do życia. Nabożeństwo uzdrawiania prowadzi ojciec pustelnik egzorcysta z Czatachowej.
    18-20 – Msza święta
    29-20:30 – Różaniec
    20:30 -23 – Nabożeństwo uzdrawiania i uwolnienia

    Podaję link po prawej kliknij Play.

    http://czatachowa.pl/kolejna-transmisja-spotkania-otwartego-na-zywo/

    • malina said

      Bardzo dziękuję za tę informację! Dzięki temu dowiedziałam się także o tym miejscu. Jestem bardzo wdzięczna.
      Pozdrawiam ciepło!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

 
%d blogerów lubi to: