Dziecko Królowej Pokoju

Pokój musi zapanować pomiędzy człowiekiem i Bogiem, a także między ludźmi

  • Królowa Pokoju

    Królowa Pokoju
  • Uwaga

    Strona używa plików cookies które zapisują się w pamięci komputera. Zapisywanie plików cookies można zablokować w ustawieniach przeglądarki. Dowiedz się o tych plikach http://wszystkoociasteczkach.pl
  • Propozycja chronologiczna

    • Rok 2019 – Kryzys Rumunia
    • Rok 2020 – fałszywe traktaty pokojowe
    • Rok 2021 – Papież jedzie do Moskwy
    • Rok 2021 – Wojna
    • Rok 2022 – zwycięstwo komunistyczne
    • Rok 2023 – 10 królów
    • Rok 2024 – Antychryst
    • Rok 2025 – Sojusz z wieloma
    • Rok 2025 – Synod
    • Rok 2026 – Henoch i Eliasz
    • Rok 2028 – Ohyda spustoszenia
    • Rok 2029 – Ostrzeżenie
    • Rok 2030 – Cud
    • Rok 2031 – Nawrócenie Izraela
    • Rok 2032 – Kara
    • Rok 2032 – Odnowienie świata
    • Rok 2033 – Exodus
    • Rok 2034 – Zgromadzenie w Jerozolimie
    • Rok 3032 – Gog i Magog
    • Rok 3213 – Koniec świata
    • Nowe niebiańskie Jeruzalem.
  • Ostrzeżenie

    13 kwietnia 2029
    7,5 lat pozostało.
  • Logowanie

  • Odwiedzają nas

    Map

  • Maryjo weź mnie za rękę

  • Jezu Maryjo Kocham Was

Przeor i żebrak

Posted by Dzieckonmp w dniu 28 stycznia 2011


W tygodniku „Poniedziałek” (nr 1(36)/2011 z 13 stycznia br.) ukazał się artykuł „Przeor i żebrak” autorstwa p. Leszka Kulawika. Dotyczy on stanowiska Przeora Jasnej Góry w sprawie pomysłu władz miasta Częstochowa nt ew. opodatkowania pielgrzymów przybywających do Sanktuarium i siłą rzeczy przekraczających tym samym administracyjne granice miasta.

Podczas Apelu Jasnogórskiego (31 grudnia 2010 r.) o. Roman Majewski – przeor klasztoru, nazwał pomysł dziwacznym, a słowo „żebrak” odniósł do samego pomysłu wyciągania rąk po „datek” wcale niedobrowolny od tych, którzy np. nie mają życzenia go przekazać.

Przymusowe „myto” byłoby ewidentną formą wyciągania przez UM Częstochowa od ludzi spoza miasta pieniędzy za ich pobyt na Jasnej Górze, która jest, w myśl słów Stefana Żeromskiego „nie moja, ani twoja, ani nasza, jeno boża, święta”.

Słowo „żebrak” obraziło autora tekstu i wg niego mieszkańców Częstochowy. Domaga się przeprosin, a ich dotychczasowy brak ze strony Przeora spowodował napisanie tzw. listu otwartego do Metropolity Częstochowskiego, aby takie przeprosiny „wymusił” od „wysoko postawionego kapłana”.

Przeor Jasnej Góry przeprosić może, używając tej samej retoryki co w wypowiedzi podczas apelu. Nie uczynił tego, gdyż jego intencją nie było ani wówczas, ani teraz obrażanie kogokolwiek, a jedynie zwrócenie uwagi na kuriozum całej sprawy.

I jeszcze jedno. Klasztor OO. Paulinów Jasna Góra płaci wszystkie podatki systematycznie, nie korzystając z żadnych ulg czy zwolnień. Dla kilkuset osób (w tym mieszkańców Częstochowy) jest pracodawcą. Dzięki istnieniu Jasnej Góry powstała swoista, częstochowska koniunktura gospodarcza i daje ona możliwości dla rozwoju kolejnych miejsc pracy i inicjatyw. Także śmieci, podniesione w artykule do rangi prawie symbolu, są usuwane z całego terenu Jasnej Góry tylko przez Klasztor i na jego koszt, niezależnie od tego, czyja ręka i w jakiej ilości je wyrzuciła. Klasztor opłaca w całości rachunki za tzw. media, w tym za zewnętrzną iluminację Jasnej Góry.

Nasza Wspólnota od wielu lat troszczy się codziennie o kilkuset biednych mieszkańców Częstochowy, którym udzielana jest pomoc materialna, chociaż zakonnicy sami idą w żebraczym geście z koszyczkiem, prosząc wiernych i pielgrzymów o dobrowolną ofiarę na utrzymanie Jasnej Góry. I za każdy grosz jesteśmy wdzięczni.

Sanktuarium, wpisane na prezydencką listę zabytków, w olbrzymiej mierze samo finansuje z tych ofiar bieżące i konieczne remonty. Zresztą, od wieków jest tak, że Jasna Góra żyje i funkcjonuje dzięki wdowim groszom.

My, jako chrześcijanie wobec Boga wszyscy jesteśmy jednakowo żebrakami, zdanymi na Jego łaskę i Miłosierdzie.

Żebractwem każdego miasta byłaby w jakimś sensie bierność i nieporadność jego władz, które na potrzeby swoich mieszkańców szukają funduszy w nierealnych pomysłach fantastów.

Bezprawne egzekwowanie niesprawiedliwego podatku, także od ubogich wiernych byłoby orwellowską fantastyką futurystycznej antyutopii „Nineteen Eighty-Four” lub filmu „Rok 1984”.

„Lepsze jest działanie od bierności. W grze, jaką prowadzimy, nie możemy odnieść zwycięstwa. Ale niektóre przegrane są mimo wszystko lepsze od innych”. (G. Orwell)

Rzecznik Prasowy Jasnej Góry

o. Robert Jasiulewicz

Komentarze 4 do “Przeor i żebrak”

  1. Józef Piotr said

    Jak bardzo aktualna jest ta poezja : !!!!

    1. Nigdy dotąd…

    Nigdy dotąd tak wyraźnie. nigdy z taką butą,
    nie mówiono: „Popatrz błaźnie, co tutaj uknuto!”
    Nigdy jeszcze tak dokładnie, nigdy jak na dłoni
    nie wskazano tak dosadnie, kto i na czym dzwoni.

    Nigdy – tak otwartym tekstem i z taką pogardą!
    Nie jak dawniej – pod pretekstem, lecz bezczelnie – twardo
    mówi nam się : – „Wszystko wiecie…i co nam zrobicie?”
    Kto na świecie tak potrafi z kłamstwem iść przez życie?

    Znamy większość odpowiedzi! – Pokaż! Kto? – dokładnie!!!
    Przestrach wówczas wśród gawiedzi. Pomawiać – nieładnie!
    Lęk zamyka ludziom oczy i zatyka uszy.
    Przepis, prawo i możliwość – potrafią nas kruszyć.

    Duch maleje. Łotr się śmieje. Tryumfuje siła!
    „Uwolnijcie Barabasza!” – kpić się ośmieliła!
    Teraz gramy po swojemu – orkiestrą calutką!
    Na złość prawdzie. uprzedzeniom, frustracjom i smutkom.

    Pewni są, że tak przeżyją koniec tego świata.
    Uzbierają grosz od dzieci – będą biedę łatać!
    Pieniądz chce wszystko uleczyć. Sam siebie – nie może!
    Niczym dla nas ta zadyma! Było przecież gorzej!

    Jurto po mszy się zejdziemy. Zapalimy znicze
    i modlitwę poniesiemy przez puste ulice
    i pójdziemy z nią w to miejsce, skąd krzyże zabrano.
    Stamtąd właśnie nasze prośby Najwyżej słyszano!

    Tam tysiące większe były niż na koncercikach,
    a cisza tam głośniej grała niż ich akustyka.
    Choć po tamtym zgromadzeniu wciąż pomnika nie ma –
    My będziemy tam – prawdziwi! Nie medialna ściema!

    Marek Gajowniczek, Wirtualna Polonia 09.01.2011

  2. Kier said

    Z MISJĄ W OBRONIE ŻYCIA

    Drodzy Przyjaciele!

    Wielu ludzi marzy o podróżach. Oczami wyobraźni widzą piękne, nieznane kraje, słoneczne plaże, wspaniałe góry i uwolnienie od codziennych trosk, jak w folderach firm turystycznych. Jednak, gdy ciągłe podróżowanie staje się koniecznością i obowiązkiem, wygląda to zupełnie inaczej. Codziennie w innym łóżku, często bardzo niewygodnym; zatłoczone, brudne pociągi, pijani podróżni, spóźniające się samoloty i ciągłe zmęczenie. Jak się wchodzi do metra lub siedzi na lotnisku, nie należy myśleć o terrorystach. Jak Bóg pozwoli, to może teraz nic nie wybuchnie… W czasie takich podróży marzy się o własnym domu. Gdy mam już zupełnie dość i czuję się jak pobity pies, cicho powtarzam – Dla Ciebie Panie Boże! I jadę dalej, aby służyć życiu.

    CZY PAMIĘTACIE GALINĘ?
    Czy pamiętacie Galinę, która pracuje na Wschodzie? Urodziła się w Uzbekistanie, do przedszkola chodziła w Chinach, studiowała cybernetykę w Nowosybirsku, pracowała we Lwowie, a obecnie mieszka w Moskwie. Jest prawdziwym misjonarzem życia. Prowadzi szkolenia dla liderów, terapię dla skonfliktowanych małżeństw, pomaga kobietom w ciąży. Uratowała bardzo wiele dzieci przed aborcją i ciągle ratuje następne. Galina jest praktycznie ciągle w drodze. Gdy kilka lat temu w moskiewskim metrze wybuchła bomba, Galina jechała dokładnie dwie kolejki dalej. Nic jej się nie stało, widocznie ma jeszcze dużo do zrobienia Od ponad dwudziestu lat przemierza olbrzymie odległości szkoląc liderów obrony życia. Wielokrotnie była w Uzbekistanie, przeszkoliła wszystkich lekarzy rodzinnych w Kirgizji, rozpoczęła cały system szkoleń na Białorusi, na Łotwie i w Kazachstanie. Ostatnio prowadziła szkolenie w Żytomierzu na Ukrainie. No i oczywiści e jeździ po całej Rosji, od Kaliningradu po Daleki Wschód.

    CIĄGLE W PORDÓŻY
    Od dwóch lat Galina jest już na emeryturze. Nie uznano jej wieloletniej pracy i dwóch patentów, bo to było za czasów ZSRR i na obecnej Ukrainie. Otrzymuje coś w rodzaju zasiłku wysokości 200 zł, z czego się absolutnie wyżyć nie da. Ale Galiny nic nie może zatrzymać, nadal jeździ i szkoli ludzi. Ma pełna świadomość, że jest Misjonarką Życia. Robi to w pełnym zawierzeniu Panu Bogu. Zaprzyjaźniła się z dr Miłą, ginekologiem z Petersburga, która zawsze chodziła swoimi drogami i doznawała wielu szykan, bo nie chciała zabijać dzieci. Teraz podróżują razem i świetnie się uzupełniają. Galina i Miła w podróży
    Nie biorą wynagrodzenia za swoją misjonarską pracę. Organizatorzy szkoleń zapewniają noclegi i wyżywienie, ale najczęściej nie są w stanie zwrócić im kosztów podróży. To dzięki pomocy od Przyjaciół z KPLŻ i HLI mogą podróżować i przygotowywać konieczne materiały. Galina często podkreśla, jak bardzo jest wdzięczna za tę pomoc i prosi, aby Wam podziękować.

    CZEGO UCZĄ?
    Uczą szacunku dla życia, miłości w rodzinie, zdejmują lęk przed poczęciem dziecka, przekazują wiedzę na temat naturalnych metod rozpoznawania płodności, otwierają drogę do Boga. Dla Galiny wiara jest fundamentem, bez którego nie da się nikomu pomóc. To jest prawdziwa misja Ewangelii Życia oraz budowanie pokoju w sercach zagubionych ludzi. Ciągle dzwoni komórka i ktoś z daleka prosi: – Przyjeżdżajcie i do nas! Tylko trzeba mieć za co, a czasu też brakuje. Tylko w ostatnim roku przez szkolenia Galiny przeszło kilkanaście tysięcy ludzi!

    SPOTKANIE W CENTRUM PRAWOSŁAWIA
    Ostatni raz spotkałam Galinę w Moskwie na przełomie listopada i grudnia na wielkiej prawosławnej konferencji „Świętość macierzyństwa”, która odbywała się w samym sercu prawosławia, w Sali Synodalnej Kościoła p.w. Chrystusa Zbawiciela,. Z prawosławnym ruchem pro-life współpracujemy od dawna. Byliśmy z nimi od początku. Teraz, po dwudziestu latach przyjemnie jest obserwować ich sukcesy. To daje nadzieję na pozytywne zmiany. Na zakończenie konferencji, podczas znakomitego koncertu, który był poetycko-muzycznym przedstawieniem walki o życie poczętego dziecka, dziecięcy chór rozdawał białe róże i śpiewał: – Alleluja miłości! (Zmartwychwstanie miłości). Mając pełną świadomość, że jestem w kraju doświadczonym programową ateizacją, miałam ściśnięte gardło i łzy w oczach.

    MODLITWA W JEDNOŚCI Z PAPIEŻEM
    Był to ten sam dzień (27 listopada), gdy cały Kościół katolicki modlił się z papieżem, Benedyktem XVI, w intencji ochrony poczętego życia. Urwałyśmy się więc z Galiną, aby zdążyć na wieczorną modlitwę rozpoczynającą Adwent w Katedrze Niepokalanego Poczęcia NMP. Zdążyłyśmy jeszcze na spotkanie z grupą, którą w tym samym czasie szkoliła dr Miła w salach kurialnych. Dużo młodych małżeństw – świetna robota! Wszyscy razem poszliśmy do kościoła. I znowu miałam łzy w oczach. Procesja ze świecami, dzieci, obraz Matki Bożej Fatimskiej. Był tłum ludzi i ta specjalna liturgia, którą prawie w ostatniej chwili Galina przetłumaczyła z wersji polskiej. Trudno było się nie wzruszyć zdając sobie sprawę, jak wielka jest siła tej wspólnej modlitwy. Czy to przypadek, że tego samego dnia również prawosławni, w samym sercu swojego Kościoła, spotykali się na wielkiej konferencji broniącej ż ycie?

    KOLEJNE DZIECKO URATOWANE!
    Drugiego dnia rano Galina powiedziała z uśmiechem w oczach: – Jak przyjeżdżasz, to zawsze się coś dzieje. Właśnie dzwoniła kobieta w ciąży i udało mi się! Ona tego dziecka już na pewno nie zabije! Potem do dr Miły dzwonił jej mąż i mama. Udało się ich przekonać – dziecko ocalało! Bogu niech będą dzięki!

    WYRAWA DO WŁODZIMIERZA
    Postanowiłam zostać kilka dni dłużej i wybrać się z Galiną i dr Miłą do Włodzimierza (ok. 4 godziny pociągiem) na spotkanie miejscowych liderów obrony życia. Był duży mróz, ponad 20 stopni. Ubrałam się, jak na Syberię i było dobrze, chociaż nos zamarzał. Włodzimierz to bardzo stare miasto – kołyska starej Rusi. Stamtąd pochodzi znana ikona Matki Bożej Włodzimierskiej, jednej z najstarszych, jak nasza Częstochowska. Niestety, wiele wspaniałych zabytków zostało zniszczonych w czasach planowej ateizacji. Pomimo mrozu udało mi się jednak odwiedzić Sobór Zaśnięcia NMP i zobaczyć cudowne freski Rublowa.

    NA PLEBANII U KATOLIKÓW
    W samym centrum miasta ocalał neogotycki kościół katolicki, dzisiaj pięknie wyremontowany. Wybudowali go Polacy ok. 100 lat temu. Do dzisiaj istnieje tam Stowarzyszenie Polaków – dawnych Sybiraków i zesłańców oraz ich potomków. Młody proboszcz, ks. Sergiusz Zujew, gościł nas bardzo serdecznie. Pamiętam go, gdy studiował w SD w Petersburgu, gdy mieliśmy tam wykłady i swoich stypendystów. Ks. Sergiusz, to rodowity Rosjanin, należy do pierwszej grupy rosyjskich kapłanów katolickich, którzy naukę rozpoczynali w kontenerze ustawionym na placu przed kościołem w Moskwie, a kończyli już w Petersburgu. Podczas kolacji opowiadał nam, jak pojechał do Częstochowy na Spotkanie Młodych z Janem Pawłem II. Dla młodego chłopaka z komunistycznego kraju najważniejsze było kupienie firmowych dżinsów, odłączył się więc od grupy i poszedł na targ. Modlitwa go nie interesowała, papi eż także, ale dla przyzwoitości postanowił jednak pójść na błonia. Trafił akurat na wjazd Ojca Świętego, który popatrzył na niego i tak się wszystko zaczęło. Już po święceniach na ulicy napadł go szaleniec z nożem. Zabił wtedy pięć osób, a jemu poderżnął gardło. Do śmierci zabrakło kilku milimetrów. Przeżył, ale uszkodzone zostały struny głosowe, co było dla niego wyjątkowo ciężkim doświadczeniem. Jak to możliwe – zapytałam – że nie tylko mówi ksiądz zupełnie normalnie, pięknym melodyjnym głosem, ale także przepięknie śpiewa? – To cud Matki Boskiej Częstochowskiej! Było mi bardzo ciężko i musiałem najpierw zrozumieć, że dla księdza wystarczy, jeśli ma uszy do słuchania i ręce do błogosławienia. Miałem poważne trudności z mówieniem. Zawierzyłem Matce Bożej i ona mnie uzdrowiła. Muszę bardzo uważać, bo moje struny głosowe są podc ięte z jednej strony, ale mogę śpiewać na chwałę Bogu i za to niechaj Mu będą dzięki!

    SPOTKANIE OBROŃCÓW ZYCIA
    Na spotkanie obrońców życia przyszło zadziwiająco dużo ludzi. Obok księdza Sergieja siedział miejscowy, młody imam, obok liderzy różnych wyznań protestanckich. Byli obecni przedstawiciele władz, główny lekarz miasta i prezesi lokalnych organizacji. Z tyłu siedziała duża grupa studentów. Każda z nas miała swój wykład. Lokalni liderzy dzielili się swoimi sukcesami, a mieli się czym pochwalić: pomoc charytatywna, praca edukacyjna, plakaty w mieście i wielka chęć zrobienia czegoś więcej. Galina z Miłą długo odpowiadały na pytania i zgodziły się tej wiosny przeprowadzić cały cykl szkoleń.

    I DALEJ W DROGĘ
    Następnego dnia musiałyśmy się pożegnać. W czasie, gdy ja jechałam na lotnisko, Galina z Miłą wsiadały do następnego pociągu, aby zdążyć na szkolenie w Wołgogradzie. To miasto przed rewolucją nazywało się Carycyn, na cześć Królowej – Matki Bożej, czego nie omieszkała mi wytłumaczyć Galina. Pojechały… A ja siedziałam 12 godzin na lotnisku, bo w Kaliningradzie padał śnieg, wiał wiatr od morza i nie było warunków do lądowania. Nikt nie wiedział, co będzie dalej, a ja zastanawiałam się, co się stanie, jak kolejnego dnia skończy mi się wiza. Doleciałam jednak o pierwszej w nocy. Spotkała mnie Jelena, która prowadzi Centrum Rodziny w Kaliningradzie. Obie spałyśmy tylko 3 godziny, zanim przesadziła mnie na autobus do Gdańska. Dobrze jest mieć wszędzie przyjaciół…
    A Galina po powrocie natychmiast pojechała do Żytomierza na Ukrainie. Na święta udało się jej pobyć przez chwilę w domu.. Teraz szykuje się na wyjazd do Kazachstanu, aby tam dokończyć zaczęty w ubiegłym roku cykl szkoleń. A potem do Kazachstanu mam pojechać również ja. Wszystko już uzgodnione…

    PAMIĘTAJCIE O MISJONARZACH ŻYCIA
    Proszę, otaczajcie ich nieustanną modlitwą i wspierajcie, jak możecie.

    Serdeczne Bóg zapłać wszystkim,
    którzy pomagają ratować życie!

    W imieniu KPLŻ

    Ewa H. Kowalewska
    Klub Przyjaciół Ludzkiego Życia
    Human Life International – Polska

    Wspomóż obronę życia

    1. Pobierz przekaz pocztowy w formacie pdf, wydrukuj i wypełniony nadaj na poczcie lub w banku.
    2. Wpłać przelewem bankowym na konto:

    Klub Przyjaciół Ludzkiego Życia
    ul. Jaśkowa Dolina 47/1a
    80-286, Gdańsk
    Nr. rachunku: 05 1240 1242 1111 0000 1587 7356

  3. Szaleniec zaatakował siedzibę warszawskich biskupów?

    43-letni mężczyzna wtargnął na teren kurii warszawskiej. Chciał spotkać się z kardynałami Glempem i Nyczem, a gdy jego „prośbie” nie uczyniono zadość, powybijał szyby w budynkach siedziby warszawskich biskupów.

    http://fronda.pl/news/czytaj/szaleniec_wybil_szyby_w_palacu_biskupow_krakowskich

  4. Kier said

    Największe stowarzyszenie rolników na świecie, Via Campesina, uznała Monsanto za “głównego wroga tradycyjnego rolnictwa i suwerennej polityki rolnej państw”.
    http://wiadomosci.monasterujkowice.pl/?p=7933
    http://wiadomosci.monasterujkowice.pl/?p=7929
    ———————————————-
    Dla MEN katolickie święta też nie istnieją?
    http://wiadomosci.monasterujkowice.pl/?p=7942
    ———————————————-
    http://wiadomosci.monasterujkowice.pl/?p=7949

    http://wiadomosci.monasterujkowice.pl/?p=7953

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

 
%d blogerów lubi to: