Dziecko Królowej Pokoju

Pokój musi zapanować pomiędzy człowiekiem i Bogiem, a także między ludźmi

Archive for Luty 2011

Cześć Ich pamięci

Posted by Dzieckonmp w dniu 28 Luty 2011


1 marca przypada Dzień Pamięci o Żołnierzach Wyklętych. Zapraszam na stronę Fundacji „Pamiętamy”, której celem jest przywrócenie pamięci o Żołnierzach Wyklętych. Strona Fundacji Pamięci. Niech ta pamięć nigdy nie zaginie.

Ja polecam film o sanitariuszce Inka. W oficjalnych mediach będzie całkowita cisza o tym dniu. Dlatego apeluje przestańcie oglądać WSI24 TV i Polsaty . Usiądźcie i zobaczcie patriotyczny film polski. Proszę o wywieszenie flagi polskiej w tym dniu na swoim domu.

Rankiem 28 sierpnia 1946 r., na 6 dni przed 18. urodzinami, Danka Siedzikówna „Inka” weszła do sali egzekucyjnej w gdańskim więzieniu przy ul. Kurkowej. Była godzina 6.15. Sala egzekucyjna pełna ludzi. Wśród nich przejęty tą sytuacją do głębi wikariusz kościoła garnizonowego w Gdańsku ks. Marian Prusak, który dwie godziny wcześniej spowiadał „Inkę”. Odczytano wyrok. Strzały z pepesz drasnęły tylko dziewczynę i zraniły jej towarzysza niedoli, oficera wileńskiej AK Feliksa Selmanowicza „Zagończyka”. Zanim te strzały padły, obydwoje zdążyli krzyknąć: „Niech żyje Polska!”. Oszołomieni hukiem wystrzałów osunęli się na ziemię, „Inka” podniosła się raz jeszcze i krzyknęła: „Niech żyje major ‘Łupaszko’!”. Dowódca plutonu egzekucyjnego, oficer KBW, podszedł i z bliskiej odległości, strzałami z pistoletu w głowę, zabił obydwoje.
W pożegnalnym grypsie, przekazanym z więzienia już po wyroku śmierci, Danka napisała: „Jest mi smutno, że muszę umierać. Powiedzcie mojej babci, że zachowałam się jak trzeba…”.

cz.1

cz.2

cz.3

cz.4

cz.5

cz.6

cz.7

cz.8

cz.9


Posted in Film, Patriotyzm | Otagowane: , , , | 11 Comments »

Tajemnica Mszy Świętej

Posted by Dzieckonmp w dniu 27 Luty 2011


Jest to świadectwo, które muszę i chcę dać całemu światu dla większej chwały Bożej i dla zbawienia tych, którzy chcą otworzyć serca Panu. Także po to, by wiele osób konsekrowanych Bogu na nowo roznieciło w sobie ogień miłości do Chrystusa; niektórzy z nich mają ręce posiadające władzę, by uobecniać Go w tym świecie, tak by stał się naszym pokarmem. Dla innych, aby przełamali „praktykę rutyny” w przyjmowaniu Go i na nowo ożywili w sobie zadziwienie nad codziennym spotkaniem z Miłością. I dla moich świeckich braci i sióstr na całym świecie, aby żyli wielkodusznie tym największym Cudem: celebracją Eucharystii.

Wasza siostra w Żyjącym Jezusie
Catalina Rivas
Świecka misjonarka Eucharystycznego Serca Jezusa
Teatr im. Józefa Węgrzyna w Ełku przedstawia spektakl inspirowany objawieniami Cataliny Rivas. Bardzo dziękujemy Katolickiej Odnowie w Duchu Świętym za to przedstawienie jest na najwyższym poziomie. Miałem brać udział w spotkaniu z Cataliną Rivas w Lublinie niestety biskup zabronił Catalinie przyjazdu do Lublina. Dlatego tym bardziej należą się wam podziękowania że wy jako ludzie świeccy bierzecie odpowiedzialność za Kościół i poprzez to przedstawienie rozjaśniacie ludziom tajemnicę Mszy Świętej. O Catalinie Rivas był już u nas wpis tutaj . Zapraszam do oglądania wszystkich części.
cz.1
cz.2
cz.3
cz.4
cz.5
cz.6
cz.7

Posted in Catalina Rivas, Kościół, Warto wiedzieć, Świat innymi oczami | Otagowane: , , | 17 Comments »

PRÓBY ZBURZENIA JASNEJ GÓRY

Posted by Dzieckonmp w dniu 27 Luty 2011


Miesięcznik sanktuarium Matki Bożej Jasnogórskiej „Jasna Góra” nr 2/84 zamieścił relację Kazimierza Hektora z Wrocławia – Pawłowic na temat niezwykłych okoliczności obrony Jasnej Góry w dniu 1 i 2 września 1939 r. Prezentujemy ten tekst w całości…

 

Nad położeniem jasnogórskiego sanktuarium w okresie okupacji hitlerowskiej (1939-1945) od kilku lat prowadzone są badania naukowe. Wyniki tych ustaleń w pełnej wersji opublikował o. Janusz Zoudniewek w roczniku „Studia Clarmonta” (1980, s. 300-373). Nadal jednak niewyjaśnioną w pełni pozostaje sprawa bezskutecznych prób zburzenia Jasnej Góry przez wojska niemieckie w pierwszych dniach września. Możliwość takich przedsięwzięć wydaje się bardzo prawdopodobną gdy uwzględnimy fakt ataków podjętych na kult Matki  Bożej Jasnogórskiej Królowej Polski przez czołowych ideologów nazizmu i propagandą faszystowską.

 

 

W 1958 r. sąsiad mój, Stanisław Biegalski (obecnie nieżyjący) poprosił mnie, ażebym napisał i wysłał do Kurii we Wrocławiu opisany cud obrony Jasnej Góry przed zbombardowaniem przez Niemców w dniu 1 i 2 września 1939 r. Przebieg bombardowania przekazali mu naoczni świadkowie, Niemcy (nazwisk nie pamiętam). Zeznania Stanisława Biegalskiego spisałem w formie protokołu w brudnopis i następnego dnia przepisany na maszynie doręczyłem osobiście Dyrektorowi Kurii Wrocławskiej ks. Ignacemu Pawlikiewiczowi.

Treść zeznania Stanisława Biegalskiego pamiętam w najdrobniejszych szczegółach.

Zeznanie to jest następujące: Stanisław Biegalski, mieszkajacy w pow. Kępno, woj. poznańskie często wyjeżdżał na roboty do Niemiec, do wsi Pawlowitz, obecnie Pawłowice. W lipcu 1939 r. również wyjechał do Pawłowic na roboty. Pracował u Niemca, który był pracownikiem placowym na lotnisku wojskowym obok Pawłowic. Niemiec ten darzył Biegalskiego wielką przyjaźnią, ponieważ obaj byli gorliwymi katolikami. W dniu 2.IX.1939 r. Niemiec po powrocie z pracy poprosił Biegalskiego do budynku gospodarczego i upewniwszy się, że nikt ich nie może słyszeć, zażądał przyrzeczenia zatrzymania w tajemnicy tego, co mu powie, dodając przy tym, że nie może tego zdradzić nawet najbliższym osobom. Po otrzymaniu żądanego przyrzeczenia powiedział: „Wasza Madonna wczoraj i dzisiaj dokonała wielkiego cudu i nie pozwoliła zbombardować Swojej siedziby w Częstochowie. Wczoraj wysłano eskadrę samolotów celem zbombardowania Jej Kościoła. Piloci wrócili i mówili, że otrzymali złe szkice, ponieważ w miejscu celu było wielkie jezioro i  tam bomby rzucili.

Dowództwo orzekło, że jest to sabotaż, pilotów oddano pod sąd polowy. Po południu tego dnia wysłano drugą_ eskadrą, i ci zawiedli, ponieważ w miejscu celu widzieli wielki bór leśny. I chociaż rzucili tam bomby, podzielili los swoich poprzednich kolegów. W dniu 2.IX.1939 r. rano wysłano trzecią eskadrę, ale z  załogą składającą sią z. samych oficerów SS, a do tego  ochotników. Nikt z tej eskadry do  bazy nie wrócił. Co się z nimi stało – na razie nikt nie wie.

Następnego dnia, tj. 3.IX.1939 r. Niemiec ów wrócił do domu jak struty. Mocno żałował, że zdradził tajemnicą, ponieważ  zaczęły się straszne aresztowania tych, którzy cokolwiek słyszeli o tym wydarzeniu. Stanisław Biegalski zląkł się nie mniej od swego Niemca, ale szybko znalazł radą na uspokojenie. Wyczytał  w gazecie, że przedsiębiorstwo budowy dróg i mostów z siedzibą Wrocław – Klecina poszukują ludzi do pracy. Tam go przyjęto i zakwaterowano w remizie straży pożarnej. Zarobek 4,5 marki plus becugszajny to luksus w czasie wojennym dla Polaka. Obiady i kolacje w restauracji, Kłopot sprawiały śniadania. Ale i ten kłopot niebawem ustąpił. Biegalski z wdzięczności za odebrane łaski od Boga chodził codziennie do pobliskiego kościoła na wotywne Msze św. Zastanowił go fakt, że w ciągu miesiąca stan ludzi w kościele był ten sam, stale siedem starszych kobiet. Zauważył też, że jedna z nich mieszka blisko remizy. Ją to zaczepił pewnego dnia na ulicy i poprosił, aby dawała mu gorące sniadanie. Niemka zgodziła się, ale tylko na samą herbatę. Odtąd już codziennie wracali razem z kościoła do jej domu, gdzie w kuchni był przyjmowany herbatą. Siedząć przy stole obok kredensu, pewnego  dnia  mimo woli zajrzał do kredensu i zobaczył tam obraz. Na jego pytanie, dlaczego tam trzyma obraz, skoro jest osobą religijną i praktykująca, Niemka z wielką radością odpowiedziała: dobrze, że go pan zauważył. Ja o nim zapomniałam, ale teraz on wróci na swoje miejsce. Wyjęła go natychmiast, otarła z kurzu i zaniosła do pokoju. Po powrocie wyjaśniła historią schowanego obrazu. Otóż w I936 r. syn jej jako żołnierz wstąpił do SS. Do domu wpadał często, ale z miejsca zażądał schowania obrazów, gdyż w przeciwnym wypadku będzie musiał je zniszczyć. Biegalski pyta się, dlaczego teraz obraz może wisieć na dawnym miejscu. Niemka odpowiedziała krótko: „Syn utracił zdrowie, ale odzyskał wiarę. Jak to się stało on opowie panu sam, ponieważ lepiej to wie”. I zawołała syna. Syn przyszedł do kuchni przy pomocy kul i opowiedział bardzo szczegółowo historię trzeciej eskadry bombowej, lecącej na Jasną Górę W dniu 2.12.1939 r. będąc lejtnantem lotnictwa wojskowego, formacji SS , zgłosiłem się na ochotnika do eskadry, której celem było zbombardowanie kościoła z obrazem Schwarze Madonna w Częstochowie W dniu 2.IX.1939r. zażądali ochotników dlatego, ponieważ dwie poprzednie eskadry na skutek sabotażu czy dywersji nie wykonały tego zadania. Postanowiliśmy wykonać to zadanie za wszelką cenę, gdyż  taki  był rozkaz naszego dowództwa SS. Zaraz po wystartowaniu, początkowo lot odbywał się  normalnie. Gdzieś w połowie trasy stery nasze zaczęły działać samoczynnie i zauważyłem, że wszyscy lecą w różnych kierunkach, nie osiągając celu. Ja wylądowałem w Czechosłowacji na kartoflisku z braku benzyny. O losie kolegów nic nie wiem. Wiem, że kaleką będę do końca życia, ponieważ z Bogiem nie wolno walczyć. To moje kalectwo jest dla mnie cudem odzyskania wiary.”

Na tym kończę opowiadanie Stanisława Biegalskiego o cudzie.

Posted in Ciekawe, Cuda, Warto wiedzieć | Otagowane: , , , , | 22 Comments »

Świadectwo Łukasza

Posted by Dzieckonmp w dniu 26 Luty 2011


Wszystko się kręciło wokół narkotyków

Mam na imię Łukasz, jestem z Jeleniej Góry. Do Medziugorja pierwszy raz przyjechałem trzy lata temu z grupą Moniki S. Moja mama była tam w 1999 roku. Tam też się nawróciła i opowiadała nam o tym miejscu, ale jakoś zbytnio mnie ono nie interesowało.

Mając 14 lat myślałem, że łatwo znajdę sens życia. Chciałem być lubiany, akceptowany, szukałem towarzystwa – i wpadłem w złe towarzystwo. Zaczęło się od papierosów. Moje życie jakoś mijało, myślałem, że nie ma ono sensu. Szukałem wrażeń, zacząłem brać narkotyki.

Wpadłem w wielkie zło, ponieważ sięgnąłem po marihuanę, która mnie uzależniła i paliłem ją kilka razy dziennie. Potem, nie wiedząc kiedy, wpadłem w następny narkotyk – amfetaminę. Nie brałem jedynie heroiny i LSD, i chwała Panu za to, naprawdę. Wszystko się kręciło w moim życiu wokół narkotyków, chciałem je brać do końca życia, przeprowadzić się do Holandii i palić tam marihuanę – taki był mój plan. Narkotyki, faza, imprezki – to było coś, co mnie kręciło.

Ale przyszedł czas, kiedy narkotyków zaczęło brakować, zaczęło brakować na nie pieniędzy. Wtedy chodziłem do supermarketów, wynosiłem po cztery butelki perfum i sprzedawałem je dilerom. Robiłem różne rzeczy, żeby tylko zdobyć pieniądze. I zdobywałem je. Dawałem też narkotyki ludziom, którzy nigdy nie brali, którzy nie znali ich działania, przyczyniłem się do ich nałogu.

Chciałem kogoś poznać w Medziugorju

W 2006 roku mama powiedziała mi, że jedziemy do Medziugorja. Pokazywała mi jakieś filmy, zdjęcia, ale mnie to nie pociągało. Zachęciła mnie, wreszcie mówiąc: „Chodź, zobaczysz Adriatyk, będzie pięknie, będzie plaża, będą naprawdę fajne, udane wakacje”. Powiedziałem: „No zobaczymy”. Ja nie chciałem się zmieniać, chciałem być taki, jaki byłem.

Wreszcie nadszedł taki dzień: wchodzę do autokaru, a oni mi każą odmawiać różaniec. Myślę sobie: „Wariaci, szaleni”. Z modlitwą nie miałem nic wspólnego, choć mamie udawało się mnie zaciągnąć do kościoła; przepytywała też mnie z Ewangelii.

W drodze do Medziugorja przespałem cztery części różańca i byłem z tego powodu szczęśliwy. Na miejscu poczułem bardzo dziwny klimat. Zacząłem obserwować ludzi, chodzących po Medziugorju. Zobaczyłem jedną dziewczynę, drugą, trzecią – jeszcze ładniejszą. „No – mówię – fajne dziewczyny, ale z różańcem w ręku. Takich cyrków jeszcze nie było, co tu się dzieje?”.

Poszedłem z mamą i siostrą do kościoła. Mama skakała ucieszona, że syneczek przyjechał do Medziugorja, a ja podchodziłem do wszystkiego sceptycznie; mama z siostrą modliły się gorliwie, a ja prawie ciągle spałem.

Chciałem kogoś poznać w Medziugorju, bo nie będę przecież chodził z mamą i siostrą, bez znajomych (oderwaliśmy się od grupy, z którą przyjechaliśmy, bo mieliśmy wynajęte mieszkanie). Po wyjściu z kościoła poszliśmy pochodzić po terenie parafii. Patrzę, ile tych różańców na stoiskach. „Załamka – pomyślałem – jacy nawiedzeni ludzie”. Idę, a tu podbiega do mnie dziewczyna i mówi: „Cześć, Ola jestem”. Odwróciłem się, oczy mało mi z orbit nie wypadły. „Łukasz jestem, cześć”, a ona na to: „Radyjko mi się zepsuło”. „No, spoko, mechanikiem jestem, ale radyjka ci nie naprawię”.

Porozmawialiśmy trochę i okazało się, że ona też jest z Jeleniej Góry. Nie wiedziałem, co się dzieje. Wokół 50 tysięcy ludzi, a tu podbiega do mnie dziewczyna z mojego miasta.

Nie wiedziałem, co tu się dzieje

Zaczął się Festiwal Młodych; ludzie tańczą, skaczą. Spodobało mi się. „Taka inna msza – pomyślałem – fajnie by było, jakby takie msze były w Polsce, bo na pewno więcej młodzieży by się zorganizowało”.

Tego roku na Festiwalu śpiewała piosenkarka, Tatiana. Ona jest z Ameryki, a wyszła za mąż za Chorwata i przyjechała dać koncert w Medziugorju. Miała niesamowity głos i powiedziałem mamie, że chciałbym mieć którąś z jej płyt. Poszliśmy zobaczyć, ile kosztują. Okazało się, że nie mieliśmy już na nie pieniędzy. Stwierdziliśmy, że po prostu jedną sobie przegramy. Kiedy skończył się koncert, poprosiłem mamę, żeby na mnie poczekała, bo muszę iść do toalety. Wracając zobaczyłem, że moja siostra rozmawia z Tatianą. Podszedłem do nich. Tatiana podarowała mi dwie płyty i autograf. Podziękowałem, ale o mało nie zemdlałem. Totalny szok, jako narkoman nie wiedziałem, co tu się dzieje: czy wszystko, co mnie tu spotyka, jest od Boga, czy to tylko dzieło przypadku? Tatiana mogła przecież pójść zupełnie inną drogą, rozmawiać z zupełnie innymi ludźmi. Tak Bóg wysłuchał w Medziugorju mojego drugiego pragnienia.

Idź, jesteś wolny

Kiedy wieczorem po Mszy była adoracja, klęknąłem i zacząłem wrzeszczeć do Boga, że nie wiem, co tu się dzieje, że chcę Go zobaczyć: „Jeśli Ty jesteś, to się pokaż, bo ja chcę Cię dotknąć, nie tylko odmawiać paciorki, nie słysząc Ciebie”. I pamiętam, jak wtedy zacząłem płakać, a raczej – beczeć jak małe dziecko. Pamiętam moją mamę, która patrzyła na mnie z uśmiechem.

Konferencje wspólnoty Cenacolo, które tam usłyszałem, trafiały do mnie, bo było to odzwierciedlenie mojego życia – świadectwa narkomanów, osób, które miały życie podobne do mojego. Zacząłem ich słuchać i zrozumiałem, że oni się nawrócili, oni Kogoś spotkali. Pomyślałem, że też chcę tego Kogoś spotkać. I zacząłem krzyczeć do Boga podczas adoracji. Po niej, mokry od łez, postanowiłem, że pójdę do spowiedzi.

Obawiałem się tylko, że kiedy wypowiem na głos moje grzechy – kapłan ucieknie, albo ja sam. Miałem za dużo na sumieniu, żeby można było o tym swobodnie porozmawiać. Starałem się nie tyle modlić, co wzbudzać w sobie pragnienie, żeby to się udało, żeby ta spowiedź była czysta, dobra. Ksiądz jednak nie uciekł z konfesjonału, ja też nie, choć stres przeżywałem niesamowity, bo to była moja pierwsza spowiedź po – nie wiem, jak długim – czasie. Pamiętam niezwykły pokój w sercu, po otrzymaniu rozgrzeszenia, coś, czego nigdy nie odczułem, a także słowa: „Idź, jesteś wolny, całe życie przed tobą”. Wiedziałem, że wszystkiego spróbowałem na tym świecie: narkotyków, papierosów, kradzieży… A teraz mam iść i zobaczyć, jak się żyje z Bogiem.

Potem Pan Bóg posłużył się mamą Oli, która jest liderką w grupie Odnowy w Duchu Świętym. Na górę Kriżewac szedłem z nią i panią Helenką i one właśnie zachęciły mnie do uczestnictwa w spotkaniu wspólnoty już w Polsce, w Jeleniej Górze. Wtedy postanowiłem zobaczyć, jak wygląda to życie z Bogiem.

Gdyby nie wspólnota, upadłbym

Ostatniego dnia Festiwalu w Medziugorju powiedziałem, że ja zabieram stąd Matkę Bożą. Człowiek, który przebywał w Medziugorju bardzo długo, powiedział: „Nie, nie, ty stąd Matki Bożej nie zabierzesz”. Ludzie się śmiali, ale to była też łaska.

Po powrocie do Jeleniej Góry zacząłem się zastanawiać, jak moje towarzystwo zareaguje, jak się będzie zachowywać, kiedy powiem, że nie chcę już brać narkotyków. Zacząłem wtedy uczestniczyć w spotkaniach modlitewnych. Chcę jedno podkreślić: gdyby nie wspólnota, to upadłbym, nie wiem, czy przyjechałbym następny raz do Medziugorja, nie wiem, czy moje nawrócenie wydałoby tak dużo owoców, jak teraz. Wszystko działo się dzięki stałej modlitwie we wspólnocie. Miałem przecież wokół siebie osoby, z którymi mogłem porozmawiać, którym mogłem powiedzieć: „Słuchaj, Jezus zrobił w moim życiu to i to, i to”.

Mnie dano tę łaskę, że mam jeszcze takie osoby w rodzinie, ale nie wszyscy są w podobnej sytuacji. Bywa, że ktoś chce się nawrócić, ale nie znajduje pomocy tam, gdzie jej szuka, i to jest przykre. Dlatego tak bardzo pomocna bywa wspólnota osób, które są tego samego ducha i które mogą porozmawiać.

Pamiętam, jak z Medziugorju wróciłem do domu, a koledzy mówią: „Chodź, Łukasz, zapalimy, zaćpamy, my stawiamy, nie było cię trochę”. Odmawiałem, mówiłem: „Nie, idę do kościoła”. A oni: „Weź, głupi jesteś, jak będziesz miał 70 lat, będziesz chodził do kościoła”. I tak to trwało. W swoje 18. urodziny poszedłem na adorację i to było niesamowite – ledwie miesiąc wcześniej myślałem, że tego dnia będzie wielka biba.

Wspólnota mi pomagała, zaczęło się wszystko układać. Rosła też moja chęć poznania Boga. Zacząłem codziennie chodzić do kościoła. Kiedy zdarzyło mi się raz w tygodniu nie iść na Mszę, siostra zdziwiona pytała mnie, co się stało. Po swoim nawróceniu zacząłem chodzić z różańcem w ręku, a ludzie kręcili głowami i stukali się w czoło: „Co za czubek idzie!”.

Może powiedziałbyś świadectwo?

W 2007 roku pojechałem do Medziugorja podziękować za nawrócenie. Byłem radosny, zupełnie inaczej przeżywałem ten wyjazd niż kiedyś. Słyszałem o wielu nawróceniach. Byłem cały czas ze wspólnotą; ludzi, którzy są tego samego ducha. Po powrocie uczestniczyłem jeszcze w spotkaniu młodzieży w Krzeszowie. Któregoś dnia Tomek zaproponował: „Może powiedziałbyś świadectwo?”.

Pamiętam, jak wtedy czułem opór, ale przez cztery dni się modliłem, pytając, czy tego chce Bóg. W ostatni dzień opowiadała o swoim życiu para, która od trzech i pół roku jest ze sobą, żyjąc w czystości. Ci młodzi mówili jak Bóg błogosławi parom, które chcą się na Nim oprzeć. Potem do ambony poszedłem ja. Moje świadectwo zacząłem od przyznania się do czterodniowych wahań i modlitw. Powiedziałem, że to Duch Święty niemal mnie wypchnął przed mikrofon, bo sam z siebie nie byłem w stanie wstać i przemówić.

Na koniec zadawano mi pytania i jedna dziewczyna zapytała, co z moim towarzystwem. Odpowiedziałem, że należę do wspólnoty, ale są tam osoby starsze, z którymi nie mogę gdzieś wyjść czy spotkać się choćby w szkole. Później podbiegła do mnie dziewczyna (obserwowałem ją, bo wpadła mi w oko) i zapytała, skąd przyjechałem. Powiedziałem, że jestem z Jeleniej Góry. Ona się właśnie tu przeprowadzała z Polkowic. Dała mi swój numer telefonu, z czego bardzo się ucieszyłem. We wrześniu zadzwoniłem do niej: „Marysia, może się spotkamy?” A ona na to: „Zapraszam cię we środy o godz. 19.15 do wspólnoty <> w Jeleniej Górze”. Okazało się, że to wspólnota, w której spotyka się trzydzieści młodych osób. A przecież brakowało mi w życiu towarzystwa młodych ludzi.

Jeżdżę nadal do Medziugorja. Byłem chyba tu zaproszony. Wiem, że miałem być też świadkiem innych nawróceń. Wielu już osobom opowiadałem o Medziugorju i każdego roku mocno przeżywam spotkanie. Chwała Panu!

we współpracy z czasopismem „Posłanie”

Źródło: http://www.medjugorje.org.pl

Posted in Medziugorje, Świadectwa | Otagowane: , , | 14 Comments »

Orędzie z 25 lutego 2011

Posted by Dzieckonmp w dniu 25 Luty 2011


„Drogie dzieci! Przyroda się budzi i na drzewach widać pierwsze pąki, które dadzą przepiękny kwiat i owoc. Pragnę abyście i wy, kochane dzieci, pracowały nad waszym nawróceniem i byście dawali świadectwo własnym życiem, aby wasz przykład był dla innych znakiem i bodźcem do nawrócenia. Jestem z wami i oręduję przed moim Synem Jezusem o wasze nawrócenie. Dziękuję wam, że odpowiedzieliście na moje wezwanie”.

Posted in Orędzia | Otagowane: , | 9 Comments »

W oczekiwaniu na orędzie Matki Bożej

Posted by Dzieckonmp w dniu 24 Luty 2011


W Medjugorje Matka Boża powiedziała do widzących

„To, co zaczęło się w Fatimie zakończy się w Medjugorje: Moje Niepokalane Serce zatriumfuje”

W Fatimie Matka Boża powiedziała do siostry Łucji.

„Na koniec Moje Niepokalane Serce zatriumfuje”

Poniżej znajduje się fotka oryginalnego dokumentu .
Podkreślony tekst napisany przez siostrę Łucję z Fatimy.

Zdrowaś Maryjo ! Łaski pełna ! Pan jest z Tobą !  Błogosławiona jesteś między niewiastami! I błogosławiony owoc Twojego żywota Jezus!

Jutro 25 lutego o godz.18:40 Matka Boża przyjdzie do nas i zostawi nam orędzie. Matka Boża mówiła do nas w ostatnim orędziu 25 stycznia 2011 tak: Drogie dzieci! Również dziś jestem z wami i patrzę na was i błogosławię i nie tracę nadziei, że ten świat przemieni się na lepsze i że pokój będzie panował w ludzkich sercach. Radość zapanuje nad światem, bo otwarliście się na moje wezwanie i miłość Bożą. Duch Święty przemienia wielu ludzi, którzy powiedzieli „tak”. Dlatego pragnę wam powiedzieć: dziękuję wam, że odpowiedzieliście na moje wezwanie.” W ostatnich orędziach Matka Boża mówi nam jakby  o teraźniejszości i  przyszłości. Mówi że radość zapanuje na świecie , że świat się zmieni i pokój zapanuje w sercach ludzi.Bardzo ciekawa jest dalsza część ostatniego orędzia gdzie Matka Boża mówi nie to co będzie tylko to co się dzieje  teraz. Mówi Duch Święty zmienia wielu ludzi . Nie mówi że Duch Święty będzie zmieniał, ale że Duch Święty zmienia, już zmienia. Tak więc Duch Święty zmienia miliony wojska synów Maryi. Te zmiany które się dokonują mają na cel przygotowanie gruntu dla pokoju i radości które zapanują na całym świecie. 2 lutego mówi nam: Modlitwa doprowadzi was do wypełnienia mego pragnienia, mojej misji tutaj pośród was, jedności w Bożej rodzinie. Co mogą znaczyć słowa „jedności w Bożej rodzinie”? Ja myślę że w ten sposób zbiegnie się w czasie Triumf Niepokalanego Serca Maryi z jednością rodziny Bożej . Być może będzie to jedność wszystkich chrześcijan . Triumf Niepokalanego Serca Maryi i jedność rodziny Bożej to tak myślę wielkie zwycięstwo jakie odniesie Kościół, zwycięstwo jakiego wcześniej nigdy nie doświadczył.  Oczekując na jutrzejsze orędzie czytajmy i rozważajmy Pismo Święte o co prosi nas Matka Boża aby czynić to w czwartki.

dzisiaj proponuję Mt.6, 24-34 kliknij tutaj

W środy i piątki (czyli jutro) Matka Boza prosi post o chlebie i wodzie

Post jest darem od Boga.

Archiwalny film z Objawienia w Medjugorie z 14 października 1983 roku


Posted in Medziugorje | Otagowane: , | 56 Comments »

List do Mamusi

Posted by Dzieckonmp w dniu 23 Luty 2011


Kochana Mamusiu!

W Unii jest fajnie, niczego tu nie brakuje. Cukier jest po 4 zł za kg, benzyna po 5,50 zł za litr, masło po 4,10 zł za kostkę, chleb po 3,20 zł za bochenek, a paczka papierosów po 12 zł .

Jeśli chodzi o nasz dom, to latem przyjechał pan Helmut z Berlina . Najpierw postawił piwo, a potem pokazał akt własności z 1937 r. i powiedział, że teraz to jego ziemia i wszystko, co na niej. Może to i lepiej, i tak nie byłem w stanie płacić podatku katastralnego (Mamusia wie, 2% od wartości nieruchomości rocznie). Za to w przytułku mamy kolorową telewizję i fajne filmy .

Pracy na razie nie ma, ale mówią, że będzie. Jak dożyję, to za 6 lat będę mógł pracować w Niemczech albo Austrii. P
W mieście budują nowy urząd . Unia dała trochę grosza. Firma Heńka Kowalskiego startowała w przetargu, ale rozstrzygano go w Brukseli i wygrali Szwedzi. Co prawda inżynierów sprowadzili od siebie, ale Heniek i tak się cieszy, bo uznali jego kwalifikacje i pozwolili nosić cegły. Niech sobie chłop zarobi, bo jego firma już nie wytrzymuje tego zwiększonego VAT-u w budownictwie . Chciał wysłać syna na studia do Francji, ale nie miał na to pieniędzy. Córka jednego z ministrów miała więcej szczęścia i dostała unijne stypendium. Chłopak Henia jest całkiem zdolny, więc zdawał na naszą politechnikę. Byłby się dostał, gdyby nie konkurencja młodzieży z innych krajów unijnych. W końcu tam uczelnie też są przepełnione. Na razie jest na darmowym stażu w hipermarkecie.

Ostatnio w mieście pojawiło się mnóstwo byłych rolników. Mówią coś o nierównej konkurencji, niskich dopłatach i limitach produkcyjnych. Nie wiem o co im chodzi, przecież mieli najwięcej zyskać na integracji .

Do domu naprzeciwko wprowadziło się młode małżeństwo – Tomek i Jacek. To bardzo wrażliwi ludzie, nawet starają się o adopcję. Pani kurator jest bardzo tolerancyjna i świeżo po aborcji, więc mają duże szanse.

Niech Mamusia na razie siedzi na tej Białorusi, bo tu szaleje eutanazja, zwłaszcza, że ubezpieczalnia już o Mamusię pytała.

To tyle, bo idę po zasiłek. Będę go pobierał jeszcze dwa miesiące.

Całuję mocno, Zdzisiek

P.S. Niech mi Mamusia przyśle kilo szynki, ale takiej ze zwykłego prosiaka, bo te nasze świecą po nocach.

P.P.S. Niech Mamusia wyśle ten list swoim znajomym. Może za kilkanaście lat do mnie wróci. Wtedy Polski już pewnie nie będzie, ale w końcu będę obywatelem nowego euroregionu…

Posted in Ciekawe, Świat innymi oczami | Otagowane: , , , | 20 Comments »

Żołnierze wyklęci Józef Kuraś „Orzeł” „Ogień”

Posted by Dzieckonmp w dniu 22 Luty 2011


Od pułkownika UB do Jacka Kuronia… rozważania o pamięci

OD PUŁKOWNIKA UB  DO JACKA KURONIA, CZYLI  JAK NA PRZESTRZENI LAT HAŃBIONO IMIĘ PEWNEGO DZIELNEGO GÓRALA. ROZWAŻANIA O PAMIĘCI.

Zacznijmy sztampowo, od krótkiej noty o oplutym. Tytułowy dzielny Góral to urodzony w podhalańskiej wsi Waksmund, leżącej kilka kilometrów od Nowego Targu, Józef Kuraś „Orzeł”, „Ogień” – partyzant antyniemieckiego, a od kwietnia 1945 r. antykomunistycznego podziemia. Jeden z najsławniejszych dowódców polowych z okresu walki zbrojnej naszych przodków z komunizmem. W lecie 1946 r. podlegało jego rozkazom kilkanaście oddziałów partyzanckich, w sumie ok. 600 partyzantów. Liczba czynnych współpracowników zgrupowania partyzanckiego „Błyskawica”, którym dowodził, przekraczała 2 tysiące. Tak pisał „Ogień” w liście do Bieruta z 14 listopada 1946 r.:

Oddział Partyzancki „Błyskawica” walczy o Wolną, Niepodległą i prawdziwie demokratyczną Polskę […] Nie uznajemy ingerencji ZSRR w sprawy wewnętrzne państwa polskiego. Komunizm, który pragnie opanować Polskę, musi zostać zniszczony.

Mjr. Józef Kuraś ps. "Ogień"

Mjr. Józef Kuraś ps. "Ogień"

Oddziały podporządkowane „Ogniowi” niepodzielnie panowały na terenie Podhala i Powiatu Tatrzańskiego, skutecznie paraliżując rozwój struktur partii komunistycznej, zwalczając ubeków oraz gorliwych milicjantów, a także tępiąc bandytyzm. Kto wie czy nie najpełniej, a na pewno najkrócej, zasługi „Ognia” w walce z procesem skomunizowania Polski oddał mimowolnie pewien działacz komunistyczny z Zakopanego, który na odbytej dnia 12 października 1946 r. naradzie aktywu wojewódzkiego PPR, sytuację struktur partyjnych na swym terenie scharakteryzował krótko: Partia [komunistyczna] w konspiracji.

„Ogień” zginął 22 lutego 1947 r. Otoczony przez grupę operacyjną UB-KBW we wsi Ostrowsko, sąsiadującej z jego rodzinnym Waksmundem, nie chcąc żywym dostać się w ręce komunistów, wybrał śmierć z własnej ręki. Ciało „Ognia” zostało zabrane przez komunistów do Krakowa. Tam ślad się urywa. Do dziś nie wiadomo, gdzie je pogrzebano. Motywy takiego działania komunistów jasno przedstawił Kazimierz Jaworski, kierownik sekcji ds. Walki z Bandytyzmem w nowotarskim PUBP:

Nie chcieliśmy pochować go na ziemi nowotarskiej, aby jego grób nie stał się miejscem manifestacji, składania kwiatów itp.

Apel w obozie oddziału ochrony sztabu mjr. "Ognia" (zaznaczony "×") Gorce, lato 1946 r.

 

Żołnierze ze zgrupowania Józefa Kurasia "Ognia".

Na początek ta garść informacji o „Ogniu” niech wystarczy. Inne istotne elementy jego życiorysu przedstawię w dalszych partiach tekstu, w których poddam konfrontacji dwa nieprzystające do siebie światy: świat faktów oraz świat oszczerstw, kierowanych na przestrzeni dziesiątków lat przeciwko postaci „Ognia”, których skromny wybór jest osią tego artykułu.

Ponieważ dla wrogów komunizmu „Ogień” już za życia był, i pozostaje nadal, postacią wręcz legendarną, warto prześledzić, jakimi metodami zohydzano jego postać. Powinno się przy tym pamiętać, że dla procesu odczłowieczania „Ognia” nie było przez cały ponad czterdziestoletni okres PRL-u żadnej przeciwwagi. Nawet międzypokoleniowy przekaz rodzinny uległ co do zasady zerwaniu, z uwagi na uzasadnioną obawę starszych, że jeżeli dzieci w szkole powiedzą na temat „bandyty” „Ognia” coś kontra komunistycznej propagandzie, to zarówno one jak i ich rodzice będą z tego powodu w kłopotach. Taki mechanizm działał, niestety, w odniesieniu do całego zjawiska zbrojnej walki z komunistami z drugiej połowy lat 40-tych i początku 50- tych ubiegłego stulecia.

Ale do rzeczy. Zerknijmy na początek do prasy komunistycznej z 1946 r. „Dziennik Polski”, w numerze z 26 lutego 1946 r. („Ogień” ma się wtedy jeszcze dobrze, przed nim blisko rok intensywnej walki z komunistami), w tekście pod wielce wymownym tytułem Członkowie SS w bandach NSZ, poświęconym przede wszystkim właśnie „Ogniowi”, donosił:

Jest to pseudonim znanego przed wojną koniokrada, psychopaty Józefa Kurasia, który w czasie wojny prowadził partyzantkę na własny rachunek, odznaczając się szczególnym sadyzmem wobec eksploatowanej ludności góralskiej […] Władze bezpieczeństwa posiadają w tej chwili niezbite dowody współdziałania band „Ognia” i NSZ z członkami SS.

Cóż, to ohydna, ale i toporna propaganda z pierwszego okresu socjalizmu wywłaszczeniowego (czytaj też: rządów partii komunistycznej). Podobnych tekstów na temat „Ognia” napisano wówczas wiele. Tak, w nieco tylko zmienionej tonacji, miało być jeszcze przez długi czas.

Rozkaz Józefa Kurasia „Ognia” z 8 VIII 1946 r., który nie pozostawia żadnych wątpliwości co do żelaznej dyscypliny jaka panowała w jego oddziałach oraz jakie konsekwencje groziły za niesubordynację lub pospolity bandytyzm.

Przenieśmy się teraz w koniec lat 70-tych, dokładnie do roku 1978. Oto szacowne, krakowskie Wydawnictwo Literackie wypuszcza na rynek wspomnienia Stanisława Wałacha „Był w Polsce czas…”. Autor to wysokiej rangi funkcjonariusz UB – w latach „utrwalania władzy ludowej” szef Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa kolejno w Chrzanowie, Limanowej i Nowym Sączu, następnie kierownik Wydziału III (przeznaczonego do walki z „bandytyzmem”, czyli podziemiem niepodległościowym) w Wojewódzkim Urzędzie Bezpieczeństwa w Krakowie. Swą służbę dla partii komunistycznej zakończył w stopniu pułkownika Służby Bezpieczeństwa. Uczestniczył w akcjach przeciwko partyzantce „Ognia”. To już trzecie wydanie wspomnień „Pana Pułkownika”, tym razem w nakładzie 20 tys. egzemplarzy. Czytamy w górnym rogu drugiej strony tej publikacji, że  jest to Książka zatwierdzona przez Ministerstwo Oświaty i Szkolnictwa Wyższego […] do bibliotek szkół średnich. Warto zwrócić uwagę na krótki passus ze wstępu od autora:

Obok licznych uzupełnień, w drugim wydaniu książki znalazły się dwa nowe większe fragmenty: rozdział poświęcony postaci Józefa Kurasia „Ognia”, przywódcy znanej na Podhalu reakcyjnej bandy […] (podkr.  G.W.). Na przedstawienie w pełnym świetle działalności „Ognia” po wyzwoleniu zdecydowałem się z dwóch względów: tworzącej się legendy Kurasia – ofiary, zmuszonego do chwycenia za broń […].



Płk. UB/SB Stanisław Wałach.

W ten oto sposób pułkownik SB przyznał, że mimo trzydziestu z okładem lat szkalowania postaci „Ognia” z użyciem pełnej palety środków komunistycznej propagandy, przy której wczorajszo – dzisiejszy medialny „przemysł pogardy” wydaje się mieścić w ramach  wymaganego od dziennikarzy przez prawo standardu kwalifikowanej staranności i rzetelności, nadal jeszcze pewna część społeczeństwa, zachowuje o nim, wbrew woli partii komunistycznej i podejmowanym przez nią wysiłkom „edukacyjnym”, dobre zdanie (już widzę współczesny opis „socjologiczny” tej grupy ludzi sporządzony przez jakiegoś wybitnego przedstawiciela „wspólnoty ludzi przyzwoitych” – mógłby brzmieć on np. tak: na tę nieznośnie banalną, bogoojczyźnianą, zbudowaną na nacjonalizmie i ksenofobii legendę „Ognia” podatni byli wówczas przede wszystkim osobnicy przynależący do niewykształconej i sfrustrowanej niepowodzeniami życiowymi społeczności wiejskiej lub małomiasteczkowej z Małopolski, Podhala lub „ściany wschodniej”, pozostający pod wpływem obskuranckiego kleru).

Książka „Był w Polsce czas…”, w której autor – Stanisław Wałach – szkalował niepodległościowe podziemie, w tym również Józefa Kurasia „Ognia”.

„Pan Pułkownik”, zatroskany o świadomość tych, nadal pogrążonych w ciemnocie historycznej rodaków, włożył dużo swojego bezpieczniackiego serca w kolejny paszkwil poświęcony zohydzeniu postaci „Ognia”. W zamyśle autora jego opowieść miała chyba sprawiać wrażenie zbudowanej na faktach. Miała dawać czytelnikowi w realiach PRL-u 1978 poczucie, że obcuje on z przekazem w miarę wiarygodnym. Na chwilę, wybaczcie Państwo, przekażę narrację „Panu Pułkownikowi”:

Podniosła głowę, spojrzała wyżej. Dwadzieścia pięć metrów przed nią, obok drogi, na słupie telegraficznym wisiała kobieta. Pod „Wandą” ugięły się nogi […]. Utkwiła oczy w kołyszące się bezwładnie ciało kobiety, w jej opuszczone wzdłuż ciała ręce i przekrzywioną głowę, z której zdarto kolorową chustkę i rzucono na śnieg. Góralka. Nie znała jej, chociaż wiedziała, że jest tutejsza. Widywała ją przedtem. Podeszła jeszcze bliżej. POWIESZONA BYŁA W CIĄŻY (podkr. – G.W.). Do kaftana miała przypiętą kartkę. Wyrok. Za współpracę z władzami. „Ogień” zawsze tak robił, żeby mu nikt nie zarzucił, że zabija bez powodu. Przyjrzała się i zdrętwiała – kartka była przypięta jej agrafką. Widziała „Ognia” strzelającego do ludzi, zabijającego, ale to, co zrobił teraz, było straszne i okrutne.

Wystarczy tych kalumnii. Dla oddania mechaniki kłamstwa naprawdę wystarczy.

Zanim przedstawię faktografię, chcę zwrócić uwagę na zabieg zastosowany przez „Pana Pułkownika”. Podaje on, że ta nieszczęsna, ciężarna kobieta została powieszona za współpracę z władzami. To uprawdopodabnia całe zdarzenie. Jej śmierć nie jest bowiem tylko następstwem tego, że miała pecha i spotkała na swej drodze psychopatycznego mordercę – Józefa Kurasia – ale stanowi karę wymierzoną za współpracę z władzami komunistycznymi. Sądzę, że ten rodzaj opisu był przez „Pana Pułkownika” obliczony na wywołanie efektu odrzucenia wśród jeszcze nie do końca urobionych przez instytucje propagandy komunistycznej czytelników – tych podatnych na legendę „Ognia”. Wszak niezależnie od przewin powieszonej kobiety fakt, że była w ciąży powinien ją uchronić od śmierci z rąk „Ognia”. Kto morduje kobietę w ciąży nie broni bowiem żadnego porządku, żadnej reguły. Zasługuje na potępienie.

Spieszę wyjaśnić, że zbrodnia taka miała miejsce. W sąsiadującym z Waksmundem Ostrowsku rzeczywiście powieszono kobietę. W 1945 r. Na słupie telegraficznym. Powieszona była w zaawansowanej ciąży. Na czym polega zatem perfidia „Pana Pułkownika”?

Na tym, że mord ten miał tło obyczajowe i nie miał prawie nic wspólnego z działalnością „Ognia”. Piszę „prawie”, a nie „nic” z tego powodu, że to „Ogień”, a nie Milicja Obywatelska, wykrył sprawców tego odrażającego czynu (było ich dwóch), wydał na nich m.in. za to (obciążały ich również inne czyny o charakterze kryminalnym) wyrok śmierci, a następnie z jego rozkazu zostali oni zlikwidowani. I tak oto ten, który ustalił sprawców zbrodni i wymierzył im sprawiedliwość, został przedstawiony jako sprawca zbrodni. I proszę mi wierzyć, praca „Pana Pułkownika” nie poszła na marne. Słowo drukowane ma moc. A kiedyś miało większą niż ma teraz. Do dziś dla niektórych mieszkańców Podhala sprawcą tej zbrodni pozostaje „Ogień”. A inni mówią o tym: Panie, a wiadomo jak tam było?

Uważny czytelnik zapewne dostrzegł, że pośród przywołanych we wcześniejszych partiach tekstu fragmentów szkalujących „Ognia”, wyróżniłem przez podkreślenie te ich części, w których pod adresem „Ognia” i jego oddziału używany jest obraźliwy epitet „banda”. Uczyniłem tak nie dlatego, że jest on szczególnie wyszukany, wszak w zestawieniu z „koniokradem i psychopatą, współdziałającym z SS-manami” nie robi raczej większego wrażenia, ale po to, aby uprzytomnić szanownym czytelnikom ciągłość stosowania, przez cały czas PRL-u, tej inwektywy wobec człowieka, który niepodległość Polski i wolność jednostki ludzkiej cenił nad życie. Zrobiłem tak również z tego powodu, że bardzo bym chciał napisać, że to wszystko skończyło się wraz z upadkiem rządów partii komunistycznej w Polsce. Że rok 1989 jest cezurą czasową dla tego typu obelg kierowanych pod adresem „Ognia”, że ten straszny dla prawdy, wolności i pamięci o obrońcach tych wartości czas został odkreślony „grubą kreską”, że tylko pogrobowcy partii komunistycznej mogą jeszcze poważyć się na coś takiego. Chciałbym tak napisać, ale nie mogę, bo rozminąłbym się  z prawdą.

Komuniści przez kilkadziesiąt lat kreowali opinie o „Ogniu”. Zafałszowana propaganda miała zastąpić fakty skrywane w archiwach. Tak było również w przypadku spektaklu telewizyjnego „Rano przeszedł huragan” (premiera: 17 V 1965 r.), wyreżyserowanym przez Jana Bratkowskiego, na podstawie obrzydliwie szkalującej „Ognia” powieści byłego sekretarza powiatowego PPR w Nowym Targu, Władysława Machejka [zobacz: tzw. machejkizm], pod tym samym tytułem, w której autor zawarł fragmenty rzekomego notatnika Józefa Kurasia „Ognia”, i który przez lata wielokrotnie cytowany był jako autentyk. Przygotowując swoje „dzieło” Bratkowski zwrócił się do Ministerstwa Spraw Wewnętrznych (spadkobierców Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego) o udostępnienie zdjęć zgrupowania „Ognia”, które miały być wykorzystane w spektaklu. Ówczesny Zastępca Komendanta Wojewódzkiego MO ds. Bezpieczeństwa w Krakowie, znany już czytelnikom, płk UB/SB Stanisław Wałach zadbał o dostarczenie reżyserowi wytypowanych przez niego zdjęć, co pokazuje powyższy dokument. Proszę jednak szczególnie uważnie przyjrzeć się ostatniemu zdaniu, które ukazuje całą perfidię metod szkalowania niepodległościowego podziemia, w którym to „Pan Pułkownik” sugeruje, by nie przekazywać  TVP zdjęcia zgrupowania „Ognia” w umundurowaniu WP, ponieważ mogłoby ono ukazać widzom skrzętnie ukrywaną prawdę, że jednak był to oddział  niepodległościowej partyzantki, a nie – w myśl założeń komunistycznej propagandy – banda terrorystyczna, czy rabunkowa.

Rzekomy „notatnik Ognia” z książki Władysława Machejka „Rano przeszedł huragan” do dziś cytowany jest jako autentyczny dokument, a niechlubnym przykładem niech będzie choćby „słynny” Jan Tomasz Gross i jego książka „Strach. Antysemityzm w Polsce tuż po wojnie. Historia moralnej zapaści”.

Za chwilę zapoznam szanownych czytelników z wyjątkami z pisarskiej twórczości Jacka Kuronia. Zanim jednak to nastąpi, jestem winien młodszym z nich kilka zdań wprowadzenia do tego wątku.

Na przełomie lat 80. i 90. ubiegłego stulecia, w pierwszych miesiącach i latach wolności Jacek Kuroń był u szczytu swej popularności. Jako jedna z ikon przedsierpniowej opozycji demokratycznej i czołowy działacz podziemia solidarnościowego lat 80., więzień polityczny PRL-u, cieszył się wówczas bardzo dużym zaufaniem społecznym. Jego obraz medialny można nakreślić następująco: serdeczny wobec zwykłych ludzi, bezpośredni, zatroskany o los pojedynczego człowieka, człowiek mądrego kompromisu – polityk, czy raczej działacz społeczny otwarty na racje innych (choć czasami na obrazie tym pojawiały się rysy, np. w 1992 r. – w sprawie lustracji, której był zdecydowanym wrogiem; w wywiadzie telewizyjnym poświęconym tej kwestii z wściekłością na twarzy mówił o zwolennikach lustracji jako o ludziach chorych z nienawiści.
Jego książka „Wiara i wina. Do i od komunizmu”, wydana po raz pierwszy w 1989 r., biła rekordy popularności. Zapotrzebowanie na nią było tak duże, że już rok później wyszło trzecie wydanie tej książki. Czytamy tam:

Właściwie wszystko, co tu opowiadam, jest zarazem historią PRL-u […].  

(Jacek Kuroń, Wiara i wina. Do i od komunizmu, Niezależna Oficyna Wydawnicza, Warszawa 1990, Wydanie III, poprawione, s. 247)

Czytelnik książki Kuronia nie powinien mieć zatem żadnych wątpliwości, że autor, człowiek wysokiego zaufania publicznego, przedstawia obraz prawdziwy. Zwłaszcza, gdy pisze o konkretnych ludziach. Po kilku kolejnych zdaniach książki, pełniących rolę wprowadzenia do interesującego nas wątku, czytelnik ma możliwość poznać dość specyficzną charakterystykę „Ognia”, przedstawioną przez Kuronia w formie opisu relacji współwięźnia, z którym autor „Wiary i winy. Do i od komunizmu” siedział przez pewien czas w jednej celi. Oto ona:

Ogień – Józef Kuraś – legendarny przywódca Podhala, najpierw należał do AK, potem założył własną bandę. Ponieważ był antyakowski, po wojnie został szefem bezpieczeństwa w Nowym Targu. Potem z całym Urzędem Bezpieczeństwa poszedł do lasu i niesłychanie długo terroryzował Podhale.
 

(J. Kuroń, op. cit., s. 247)

Stop. Kilka słów koniecznego, jak sądzę, wyjaśnienia. W okresie walki przeciwko okupantowi niemieckiemu, która w przypadku „Ognia” datuje się od 1940 r. (od 1942 r. na stałe z bronią w ręku), należał on kolejno do Związku Walki Zbrojnej, Konfederacji Tatrzańskiej, Armii Krajowej i Ludowej Straży Bezpieczeństwa (od wiosny 1944 r.), która była zbrojną formacją konspiracyjnego Stronnictwa Ludowego „Roch” (rodzina „Ognia” była związana z ruchem ludowym, jego ojciec był aktywnym działaczem struktur powiatowych przedwojennego ruchu ludowego). Jesienią 1944 r. oddział dowodzony przez „Ognia” był oddziałem wykonawczym Powiatowej Delegatury Rządu na Kraj w Nowym Targu.
Siłą powyższych faktów owa „banda”, o której pisze Kuroń, to oddział polskiej partyzantki niepodległościowej, mocno osadzony w strukturach Polskiego Państwa Podziemnego. Podkreślam, że w zdaniu pierwszym cytatu mowa jest o okresie okupacji niemieckiej.

Przejęta przez UB kartka z tekstem  przysięgi obowiązującej we wszystkich oddziałach „Ognia”: „Przysięgam Panu Bogu Wszechmogącemu, że będę wiernie służył Ojczyźnie swojej. Dla Polski Ludowej poświęcę swoje życie. Rozkazy swoich dowódców będę sumiennie wykonywał, o prawa należne chłopu i wsi polskiej będę walczył. Tajemnicy dochowam choćby padło przypłacić własną krwią. Tak mi dopomóż Bóg.”

Nie jest prawdą, że „Ogień” został szefem UB w Nowym Targu dlatego, że był „antyakowski”. W rzeczywistości został nim, na całe trzy tygodnie, realizując ówczesną polityczną koncepcję Stronnictwa Ludowego „Roch”, polegającą na obsadzaniu własnymi ludźmi tworzących się terenowych struktur władzy. W uzyskaniu przez „Ognia” nominacji na to stanowisko pomocna była bez wątpienia współpraca z partyzantką radziecką, jaka była udziałem jego oddziału w końcowej fazie okupacji niemieckiej. Jak już wspomniałem, szefem UB w Nowym Targu „Ogień” był przez trzy tygodnie (do 11 kwietnia 1945 r.), po czym na czele większości obsady tegoż urzędu, wcześniejszych partyzantów z oddziału „Ognia”, „poszedł  w góry” walczyć o Polskę bez komunistów. Zdezerterowały wówczas także załogi kilku okolicznych posterunków MO, w większości składające się, podobnie jak UB w Nowym Targu, z podkomendnych „Ognia” z okresu partyzantki antyniemieckiej.

Dla czytelników książki Kuronia okres powojenny to kompletna degrengolada „Ognia”, jego całkowity upadek także w sferze obyczajowej. W kolejnych wersach czytamy:

Otóż Ogniowi co pewien czas podobała się jakaś dziewczyna, więc brał z nią ślub. Czy zawierał małżeństwa w kościele, pod bronią, zmuszając księży do udzielania kolejnych ślubów, czy obywał się bez kościoła, nieważne, fakt, że wesela robił najhuczniejsze na świecie. Przy okazji rozwalał czerwonych i Żydów. Właśnie w Rabce odbył się taki ślub. Ogień naprzód wylał wódę, potem kazał wypuścić ją w rynsztoki, podpalił gorzelnię i w świetle pożaru pędził w świetle kuligu z tą nowo poślubioną żoną.
 

(J. Kuroń, op. cit., s. 247)

Uprzedzałem, że czytelnik książki Kuronia dowie się, że po wojnie „Ogień” spadł na samo dno. Przy tym nie dziwi to, że „Ogień” stojąc na czele bandy terroryzował Podhale. Wszak bandy zwykle tak właśnie zachowują się na terenie, na którym grasują. Co bardziej wnikliwi powinni jednak zastanowić się dlaczego „Ogniowi” udawało się to tak długo, skoro wiadomo, że żadna partyzantka, a zwłaszcza ścigana przez władze z taką zaciekłością, jak partyzantka antykomunistyczna w Polsce, nie jest w stanie utrzymać się w terenie bez poparcia miejscowej ludności (gdyby choć promil sił użytych przez partię komunistyczną do zwalczania podziemia antykomunistycznego wykorzystany został do ochrony terenu Treblinki, książka Jana Tomasza Grossa „Złote żniwa” zostałaby odarta z jednego z najważniejszych wątków).

Natomiast, śluby z dziewoją, która akurat co wpadła w oko watażce i krwawy kulig w scenerii przesyconej wódą, żądzą i rynsztokiem, pełniącym rolę detalu uwiarygodniającego opis, a jednocześnie symbolizującym całkowitą degrengoladę nakreślonej w ten sposób postaci, robią jednak pewne wrażenie. To iście filmowy obraz, przy którym „Dzika banda” z okresu rewolucji meksykańskiej, odmalowana w filmie Sama Peckinpaha pod tym samym tytułem, wydaje się być przy „Ogniu” i jego „bandzie” oddziałem Armii Zbawienia. A z drugiego planu przebija się dyskretnie zarysowane przez narratora tchórzostwo kleru katolickiego z Podhala. Bali się watażki „Ognia” na tyle, że wprawdzie pod przymusem, ale jednak uczestniczyli w ohydnych spektaklach profanacji sakramentu małżeństwa – według Kościoła jednego z siedmiu sakramentów świętych.

„Najgroźniejsze było to, że banda «Ognia» miała oparcie w tamtejszym społeczeństwie”.

(I sekretarz Komitetu Powiatowego PPR w Nowym Targu Jan Półchłopek)

Jak naprawdę było? Otóż „Ogień” wziął ślub dwukrotnie. Po raz pierwszy w lutym 1940 r. Za żonę pojął wówczas Elżbietę z domu Chorąży. Ich małżeństwo nie trwało długo. Zostało przerwane 29 czerwca 1943 r., kiedy to oddział żandarmerii niemieckiej, w odwecie za niepodległościową partyzantkę „Ognia”, zamordował jego żonę – Elżbietę, ich dwuletniego synka Zbyszka (ur. 17 grudnia 1940 r.), a także 73-letniego ojca „Ognia” – Józefa. Dom rodzinny „Ognia” został przez Niemców oblany benzyną i podpalony. Ciała pomordowanych najbliższych „Ognia” Niemcy pozostawili w płonących zabudowaniach. Mieszkańcom wsi Waksmund zabronili gaszenia pożaru. To właśnie po tych wydarzeniach Józef Kuraś, używający dotychczas pseudonimu „Orzeł”, przyjął pseudonim „Ogień”, pod którym walczył do swej śmierci i pod którym przeszedł do historii.

Po raz drugi „Ogień” wstąpił w związek małżeński w Święta Wielkanocne – 21 kwietnia 1946 r. (niedziela). Poślubił Czesławę z domu Polaczyk (zmarła w roku 2007). Uroczystość udzielenia sakramentu małżeństwa młodej parze miała miejsce w biały dzień (zaczęła się o godz. 14.00), w kościele katolickim w Ostrowsku. Sakramentu małżeństwa udzielił ks. Józef Dewera. Na czas ceremonii zaślubin Ostrowsko zostało obstawione przez „Ogniowców”. Uroczystość przebiegła godnie i spokojnie. Następnego dnia na Górze Waksmundzkiej, w masywie Turbacza, bawiono się i tańczono na weselu wyprawionym przez „Ognia”. Weselnikom przygrywała do tańca orkiestra cygańska. Była to normalna, choć w anormalnych warunkach wyprawiona, impreza weselna (oczywiście nikogo „przy tej okazji” nie „rozwalono”, ani czerwonego, ani Żyda). Do jesieni 1946 r. małżonka „Ognia” przebywała przy oddziale. W listopadzie 1946 r., będąc w stanie błogosławionym, została skierowana przez męża na kwaterę konspiracyjną w Bochni. 2 lutego 1947 r. w szpitalu w Krakowie urodziła syna, któremu zgodnie z życzeniem „Ognia” dała na imię Zbyszek. „Ogniowi” nie było dane ujrzeć swego potomka. Zginął śmiercią samobójczą w niespełna trzy tygodnie po przyjściu Zbyszka na świat. Mam zaszczyt znać Zbigniewa Kurasia, aktualnie mieszkańca Nowego Targu, a także większość rodziny Kurasiów mieszkającej w ich rodzinnym Waksmundzie. Dumni ludzie. Wiele  wycierpieli za samo nazwisko. Jak widać nie tylko w PRL-u.

Lato 1946, Kiczora. Józef Kuraś „Ogień” z żoną Czesławą z d. Polaczyk.
Od pułkownika UB do Jacka Kuronia… rozważania o pamięci
Nie chciałem przerywać wstrząsającego w wymowie, jak sądzę, zestawienia  prawdziwego  obrazu wątku rodzinnego „Ognia”, niezwykle przecież tragicznego, z  uprzednio przywołanym opisem z książki Kuronia, dlatego tylko nawiasowo zasygnalizowałem, że „Ogniowcy” „przy okazji wesela herszta bandy nikogo nie rozwalili” (żeby utrzymać się jeszcze przez chwilę w „estetyce” opisu z książki Kuronia). W istocie partyzanci „Ognia” nie „rozwalali” ludzi przy takiej, czy innej okazji; likwidacje były wykonywane jako kara za konkretne i ciężkie winy.
[…] cieszy się on [Kuraś] zaufaniem społeczeństwa […]  «Bandy Ognia» nie ma tylko my [Podhalanie] jesteśmy wszyscy «ognikami» – mówił Prezes PSL Edward Polak na sesji Powiatowej Rady Narodowej w lutym 1946 r.

Nie było wypadku, żeby Żyd za samo pochodzenie został zlikwidowany – mówił wiele lat po wojnie Bogusław Szokalski „Herkules”, adiutant „Ognia”. Znana jest sprawa wydania przez „Ognia” i wykonania przez jego podkomendnych wyroku śmierci na człowieku związanym z partyzantką niepodległościową, który po zakończeniu latem 1945 r. działalności partyzanckiej dopuścił się zabójstwa dwóch kupców – Żydów. I za to właśnie otrzymał wyrok śmierci od „Ognia”. To raczej dziwne zachowanie – mam na myśli wydanie za taki czyn  wyroku śmierci i doprowadzenie do jego wykonania –  jak na człowieka  „rozwalającego Żydów”.

Pamiętajmy i o tym, że na terenie działalności oddziałów „Ognia”, w okresie ich aktywności bojowej, przebywały setki Żydów. Mieszkali oni również w Nowym Targu, miasteczku leżącym u stóp matecznika „Ognia”, czyli Gorców. Nowy Targ i inne okoliczne  miejscowości, w których przebywali Żydzi, wielokrotnie były miejscem zbrojnych wystąpień „Ogniowców”. Nigdy jednak, jak słusznie podkreślał „Herkules”, nie doszło tam do żadnej akcji podkomendnych „Ognia”, której celem byłby Żyd, za pochodzenie. Ginęli natomiast z rozkazu „Ognia”, zdecydowanie bez względu na pochodzenie, funkcjonariusze UB, konfidenci i lokalni aktywiści komunistyczni. Bez wątpienia z rąk „Ogniowców”, wskutek akcji wymierzonych przeciwko ww. kategoriom osób, zginęło znacznie więcej Polaków niż Żydów. Nikt przy zdrowych zmysłach nie uzna jednak z tego powodu, że „Ognia” cechował antypolonizm, czy też, że dążył on do wygubienia narodu polskiego.

Wyroki śmierci (m.in. dla zastrzelonego za znęcanie się nad więźniami Jana Racławskiego – naczelnika więzienia UB w Nowym Targu) wydawane przez Józefa Kurasia „Ognia”.

Wątek podziemia antykomunistycznego został przez Kuronia ponownie podjęty, choć już w oderwaniu od postaci „Ognia”, w kilka lat później, w napisanej wspólnie z Jackiem Żakowskim książce „PRL dla początkujących” (Wydawnictwo Dolnośląskie, Wrocław 1996, Pozycja wsparta dotacją Ministerstwa Kultury i Sztuki.). Tym razem Kuroń pokusił się o ocenę ogólną na temat kondycji oddziałów partyzantki antykomunistycznej:

W 1945 r. oddziały partyzanckie były zbyt rozdrobnione i za słabe, żeby atakować na przykład wojskowe magazyny. Bały się, że zostaną wykryte i rozbite przez Sowietów. Więc rabowano chłopów. Ruszył proces wyradzania się partyzantki w bandytyzm. Od chwili rozwiązania AK (styczeń 1945 r. – przyp. G.W.) coraz trudniej było odróżnić bandę rabunkową od grupy niepodległościowej.  

(Jacek Kuroń, Jacek Żakowski, PRL dla początkujących, Wrocław 1996, s. 13)
Specyficzny to obraz podziemia, w którym jego potencjał, zresztą zdaniem Kuronia – jak widać – słabiutki, mierzy się wskazaniem obiektów, które miały być, z uwagi na możliwości atakujących, przedmiotem akcji aprowizacyjnych. Na płótnie takiego obrazu nie ma miejsca na idee odmalowanego w taki sposób podziemnego zrywu, o jakimkolwiek jego etosie nie wspominając. Przypomnijmy zatem, że chodzi bądź co bądź o polskie podziemie niepodległościowe, walczące w skrajnie trudnych warunkach z reżimem komunistycznym o niepodległość Polski i wolność jednostki ludzkiej. O podziemie, przez które przewinęło się ponad 150 tys. naszych rodaków, z czego w różnych okresach ponad 20 tys. walczyło  w oddziałach partyzanckich z bronią w ręku. O podziemie, którego żołnierze w okresie od stycznia 1945 r. do czerwca 1948 r. przeprowadzili w sumie co najmniej 63 akcje odbicia więźniów z więzień, obozów, placówek oraz konwojów UBP i NKWD, w wyniku których uwolniono nie mniej niż 3750 więźniów !!! (zobacz: Kazimierz Krajewski, Akcje uwalniania więźniów z więzień, obozów oraz placówek UBP i NKWD 1944 – 1948. Wstępna próba bilansu).
O podziemie, którego resztki, pomimo okrutnego terroru komunistycznego wymierzonego w zaplecze partyzantki – czyli ludność wspierającą „leśnych” – przetrwały do początków lat 50. ubiegłego stulecia, co jest znakomitym dowodem, że cieszyło się ono trwałym poparciem niemałej części naszych przodków. O podziemie, które spłynęło krwią dziesiątków tysięcy jego żołnierzy poległych i pomordowanych w walce o prawo człowieka do wolnego życia na ziemi. O podziemie, którego polegli i pomordowani żołnierze spoczywają w znakomitej większości w nieznanych do dziś miejscach, pogrzebani tam przez komunistów, którzy w ten sposób odmówili im nawet prawa do ludzkiego, czyli godnego pochówku. Wreszcie o podziemie, o którym pamięć narodowa miała zostać, tak jak one, zabita.
Zwłoki dowódcy 3. kompanii zgrupowania „Ognia”, por. Henryka Głowińskiego „Groźnego” (z prawej) i Jana Osieckiego „Bratka”, poległych w walce z KBW w Bielance 9 listopada 1946 r. UB nigdy nie zdołało ustalić prawdziwej tożsamości „Groźnego” mimo poszukiwań prowadzonych jeszcze w latach 70.

Nie miał jakoś Kuroń serca do walczących z komunistami na śmierć, a nie na życie. Dlaczego? Od niektórych znajomych słyszałem taką oto opinię, że ponieważ Kuroń sam przez pewien czas budował komunizm, a potem przez kolejne lata, już w kontrze do partii komunistycznej, starał się system ten poprawić, ulepszyć – żeby ludziom lepiej się w nim żyło (to nie sarkazm) – to nie miał wielkiego zrozumienia ani sympatii dla tych, którzy ten system z całych sił i z bronią w ręku zwalczali. Czy jest w tej opinii jakaś racja? Trudno orzec.

W książce „Wiara i wina. Do i od komunizmu” jest fragment, w którym Kuroń wspomina, że gdy wraz z Karolem Modzelewskim w 1965 r., po wyroku skazującym za słynny, choć szerokiej opinii publicznej raczej nieznany w treści, niestety, List otwarty do Partii, byli wyprowadzani w kajdanach z budynku warszawskiego sądu, zgromadzeni tam ich koledzy (Kuroń pisze o tłumie) śpiewali im „Międzynarodówkę”. Mocna scena. Przemawia do wyobraźni. Dajmy zatem wyobraźni jeszcze trochę popracować. Załóżmy, że podczas procesów żołnierzy podziemia antykomunistycznego, czyli raptem jakieś 20–12 lat wcześniej niż proces Kuronia i Modzelewskiego, na salach sądowych mogli być obecni koledzy skazywanych, wszystko jedno czy z oddziałów, czy z dzieciństwa. Czy wyobrażacie sobie Państwo, że choć jedna taka publiczność, z dziesiątek tysięcy publiczności sądowych na procesach, w których władza komunistyczna wymierzała karę „Żołnierzom Wyklętym”, zaśpiewałaby swym kolegom nie np. „Jeszcze Polska nie zginęła” lub „Boże coś Polskę” – z błagalną prośbą Ojczyznę wolną racz nam wrócić Panie, lecz Bój to jest nasz ostatni / Krwawy skończy się trud  / Gdy związek nasz bratni / Ogarnie ludzki ród…?

Toż to kompletny surrealizm. Taką wizję może przyjąć tylko wyobraźnia chora. Józef Mackiewicz, zwracając uwagę, że wybór akurat „Międzynarodówki” na pieśń wyśpiewaną Kuroniowi i Modzelewskiemu podczas wyprowadzania ich w kajdanach z sali sądowej mówi co nieco o horyzontach ideowych  śpiewającego wówczas chóru  towarzyszy skazanych, podsumował tę sytuację krótko:

To coś jakby bojówka Piłsudskiego zaintonowała przed X Pawilonem „Boże, Caria chrani”. 

(Józef Mackiewicz, Okupacja – czy coś gorszego? O Ninie Karsov kontrrewolucyjnym piórem, Wiadomości 1970, nr 12/13)
Czy wyzwanie, które rzuciłem wyobraźni szanownych czytelników coś tłumaczy? Może wskazuje na obcość porządków wartości tych dwóch tradycji postaw wobec systemu komunistycznego, skutkującą wzajemnym niezrozumieniem i potrafiącą zrodzić tak niesprawiedliwe oceny „Żołnierzy Wyklętych”, jakie były udziałem Kuronia?
Jacek Kuroń i Karol Modzelewski.
Chciałbym zwrócić uwagę na jeszcze jedną, jak sądzę istotną okoliczność. Otóż konsultantem historycznym wspomnianej wyżej książki PRL dla początkujących był profesor Andrzej Friszke. Jeżeli dobrze rozumiem, na czym przy tego rodzaju publikacjach polega rola konsultanta historycznego, to mam podstawy twierdzić, że zaaprobował on, jako zgodny ze stanem rzeczy, przypomniany przeze mnie fragment książki dotyczący oddziałów podziemia antykomunistycznego. Na usprawiedliwienie Pana Profesora można zastrzec, że stan wiedzy na temat tegoż podziemia był w połowie lat 90. znacznie uboższy niż jest teraz. Przyrost tej wiedzy to oczywiście zasługa przede wszystkim Instytutu Pamięci Narodowej z okresu prezesury profesora Janusza Kurtyki. Ze smutkiem stwierdzam zatem, że odnotowałem co najmniej jedną publiczną wypowiedź profesora Friszke, dotyczącą pracy IPN pod kierownictwem profesora Kurtyki, w której dał on wyraz swej ocenie, że priorytety badawcze IPN są wytyczone źle, gdyż wątek zbrojnego oporu przeciwko systemowi komunistycznemu jest nadreprezentatywny, w stosunku do rzeczywistego jego znaczenia dla polskiej rzeczywistości po zakończeniu drugiej wojny światowej. Zgodnie ze znowelizowaną siłami PO, PSL i SLD ustawą o IPN, Sejm RP wybierze wkrótce część członków Rady Instytutu Pamięci. Jedną z jej prerogatyw ustawowych jest formułowanie dla Prezesa Instytutu Pamięci, znacznie bardziej zależnego od Rady Instytutu oraz układu sił politycznych w Sejmie RP, niż miało to w okresie przed ww. nowelizacją, rekomendacji dotyczących podstawowych kierunków działalności Instytutu Pamięci w zakresie badań naukowych i edukacji. Jednym z kandydatów do Rady Instytutu wydaje się, że murowanym, jest profesor Andrzej Friszke. Czas pokaże, jakie będą priorytety badawcze i edukacyjne Instytutu Pamięci pod rządami nowych jego władz. Warto uważnie przyglądać się tej sprawie.
Prof. Andrzej Friszke.
Wracając na zakończenie do postaci „Ognia”, wspomnę, że 13 sierpnia 2006 r. ś.p. Prezydent RP Lech Kaczyński wraz ze Zbigniewem Kurasiem, synem „Ognia” uroczyście odsłonili w Zakopanem, w obecności kilku tysięcy ludzi, wzniesiony staraniem Fundacji „Pamiętamy”, przy wsparciu Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, pomnik upamiętniający „Ognia” i jego blisko stu podkomendnych, którzy padli w walce o wolność. Miejsce to, poza tym, że jest symboliczną mogiłą większości upamiętnionych tym pomnikiem braci naszych, którzy padli w walce z władzą nieludzką, pełni też rolę edukacyjną. Przypomina bowiem, jak inne tego rodzaju upamiętnienia, że komunizm był śmiertelnym wrogiem wolności, w każdym jej wymiarze, oraz jaka jest cena za wolność. Byłoby dobrze, gdyby takie miejsca cieszyły się naszą troską i pamięcią.
[zobacz galerię zdjęć z uroczystości: 1>, 2>].
Pomnik „Ognia” i jego żołnierzy, poległych i pomordowanych przez komunistów, odsłonięty w Zakopanem 13 VIII 2006 r.

Ś.p. Prezydent RP Lech Kaczyński odsłania, wraz z synem mjr. „Ognia” – Zbigniewem Kurasiem, pomnik w Zakopanem.

„Sprawa złożenia broni: jako Polak i stary partyzant oświadczam: wytrwam do końca na swym stanowisku «Tak mi dopomóż Bóg». Zdrajcą nie byłem i nie będę. […] Daremne wasze trudy, mozoły i najrozmaitsze podstępy.” – z listu „Ognia” do UB.

Wzmiankowałem już w tym tekście, że w okresie PRL-u nacisk komunistyczny był tak powszechny i mocny, że zerwał nawet przekaz pokoleniowy na temat czynnej samoobrony naszych przodków przed komunistami. Przymusowe milczenie ludzi znających prawdę i trwająca dziesiątki lat, prowadzona z wykorzystaniem instytucji państwowych i oświatowych propaganda komunistyczna musiały doprowadzić do stanu, z którym zmagamy się po dziś dzień i przyjdzie nam się zmagać jeszcze długo. Do stanu powszechnej wręcz niewiedzy na temat historii zbrojnej walki o Polskę bez komunistów lub fałszywego historii tej postrzegania.

Broszura wydana przez Fundację „Pamiętamy” z okazji odsłonięcia pomnika w Zakopanem

Co gorsza, okres PRL-u wytworzył w myśleniu wielu ludzi skamielinę, która skutkuje brakiem zrozumienia, a w konsekwencji także brakiem szacunku dla ofiary i cierpienia w imię dobra wspólnego. Ta skamielina na naszych oczach niesiona jest, niestety, w młodsze pokolenia. W mojej ocenie jest ona wysoce niebezpieczna. Zagraża bowiem jednemu z fundamentów wspólnoty narodowej, za który uznaję właśnie szacunek dla ofiary złożonej przez naszych przodków na ołtarzu wolności. Pamiętajmy, że tradycja nieprzekazana następnym pokoleniom umiera. Dotyczy to także tradycji wolnościowej, bez której w przestrzeni publicznej nie ma miejsca na wartości będące treścią tej tradycji – takie jak odwaga, niezależność, honor, itd. To właśnie dlatego walka o pamięć jest tak ważna – jej istotą nie jest bowiem przeszłość, lecz przyszłość.

Grzegorz Wąsowski
Fundacja „Pamiętamy”

PS. Pomnik poległych i pomordowanych „Ogniowców” stoi w Zakopanem przy Równi Krupowej, nieopodal Dworca PKP, w bezpośredniej bliskości miejsca, z którego busy wycieczkowe ruszają w kierunku Morskiego Oka. Zachęcam do odwiedzania tego miejsca. Kto przed tym pomnikiem stanie, będzie mógł, pośród wyrytych na pomniku nazwisk, pseudonimów i dat śmierci „Ogniowców”, przeczytać następujący fragment z listu „Ognia” do „Groźnego” († 9 XI 1946 r.) z października 1946 r.: …i niech szlag trafi, ale w górę serca.
A może niektórzy czytelnicy tego tekstu uznają, że przy okazji bytności w Zakopanem, należy pod pomnikiem „Ogniowców” zapalić lampkę pamięci?

Grzegorz Wąsowski
adwokat, współkieruje pracami Fundacji „Pamiętamy”, zajmującej się przywracaniem pamięci o żołnierzach polskiego podziemia niepodległościowego
z lat 1944- 1954.

Źródło: http://podziemiezbrojne.blox.pl

Posted in Patriotyzm, Warto wiedzieć | Otagowane: , , , , , , | 21 Comments »

Wiara i pobożność księdza

Posted by Dzieckonmp w dniu 22 Luty 2011


.Ksiądz uwierzył. Czy ty też uwierzysz??

Kapłan klęczy obok widzącej Mirjany

Moment objawienia się Matki Bożej Mirjanie

Kapłan pochyla się i modli do Matki Bożej w czasie objawienia

Kapłan oddaje pokłon żarliwie modląc się w czasie objawienia

Kapłan oddaje pokłon żarliwie modląc się w czasie objawienia

Na koniec emocje, płacz, wzruszenie i podziękowanie Bogu za Jego Miłosierdzie

Posted in Medziugorje | Otagowane: , | 7 Comments »

Pochodzę z rodziny ateistycznej

Posted by Dzieckonmp w dniu 21 Luty 2011


Chcę podzielić się z Wami moim świadectwem o sile Różańca św. i potędze wstawiennictwa Maryi. Pochodzę z rodziny ateistycznej, w której nie wolno było nawet mówić o Bogu. Jednak moje serce w dzieciństwie ogromnie tęskniło do Boga i choć niewiele wiedziałam o Nim, nie przestawałam Go szukać. Znalazła się jedna cudowna osoba, siostra zakonna, która – narażając się przecież – zaczęła prywatnie uczyć mnie religii, również dzięki niej zostałam ochrzczona, przystąpiłam do I Komunii św. i Bierzmowania w wielkiej konspiracji i tajemnicy przed rodzicami, mając lat 13.

Pomimo tego, że moi rodzice byli niewierzący a ich małżeństwo skończyło się rozwodem, byłam szczęśliwa, bo naprawdę czułam bliskość Boga. Ale przyszedł czas dorastania, moja zaprzyjaźniona siostra wyjechała do Afryki na misje, a w rodzicach nie miałam oparcia w sprawach wiary. Szybko się stałam dość łatwym łupem dla różnych modnych pułapek. Nie mając zwyczaju systematycznej modlitwy (która jest taką „smyczą”, na której Pan trzyma nas przy sobie), załamałam się w wierze. Niewiele rzeczy było mi obcych – jeden grzech pociągał za sobą kolejne, te zaś pociągały mnie i nie mogłam, a nawet nie czułam potrzeby uwolnienia się od nich. Czasem przychodziły momenty, że szłam sporadycznie do spowiedzi, ale brak modlitwy i wątpliwości znów oddalały mnie od Boga.

Po wyjściu za mąż moje życie jeszcze bardziej się poplątało. Nie widziałam wyjścia: życie w moim małżeństwie stawało się coraz bardziej zagmatwane. Od miesięcy cierpiałam na całkowitą bezsenność. Któregoś dnia wstałam bardzo wcześnie i z rozpaczą w sercu idąc przed siebie, trafiłam do kościoła. Uklękłam przed wizerunkiem Matki Bożej i po raz pierwszy w życiu modliłam się naprawdę z całej duszy, z rozpaczą i nadzieją, z wewnętrznym krzykiem o ratunek. I stał się cud – wszystko się we mnie w jednej sekundzie uspokoiło. Na dodatek, jak się później okazało, spokój trwał, straciłam jakikolwiek pociąg do grzechów, tych, bez których nie wyobrażałam sobie życia, a moje małżeństwo zaczęło przeżywać prawdziwy renesans. Jednak minęło dużo czasu, aż się nawróciłam. Wszystko to, co się stało po tej modlitwie, przyjęłam jako prezent, sama natomiast nic nie robiłam w kierunku pogłębienia swojej wiary.

Był początek lata, kiedy spotkałam przypadkiem nie widzianą od lat przyjaciółkę, która właśnie wróciła z Fatimy i ofiarowała mi przywieziony stamtąd Różaniec. Dziwny był to dar, ponieważ „przyczepił się” do mnie, nie pozwalał się odłożyć na półkę ani do szuflady. Cały czas coś mnie ciągnęło, by trzymać go w ręku. Nawet idąc spać, kładłam go pod poduszkę. Nie był jakiś szczególnie cenny – zwykły drewniany Różaniec. W końcu zaczęłam modlić się na nim, bo odniosłam wrażenie, że on tego „żąda”. I wreszcie po 4 latach poszłam do spowiedzi – tym razem – z głębokiego przekonania, choć nie była to jeszcze ta spowiedź, która ostatecznie odciągnęła mnie od przeszłości. Nie była może dobrze przygotowana, ale był to naprawdę poryw serca. Odtąd nie opuściłam żadnej niedzielnej Mszy św. i starałam się odmawiać choć jedną tajemnicę Różańca dziennie. Jesienią zaś znalazłam się po raz pierwszy w Medjugorie. Jechałam tam z sercem całkowicie otwartym na to, co Bóg chce, abym robiła w życiu. Nie będę opisywać tego wszystkiego, co przeżyłam w Medjugorie za pierwszym razem i podczas następnych moich tam pobytów. Powiem tylko tyle, że otrzymałam wielką łaskę nawrócenia, a Pan stał się moim najlepszym Przyjacielem, najważniejszą sprawą mojego życia, moim Celem, moją wielką Miłością. Dał mi łaskę zerwania z całym dotychczasowym sposobem życia, łaskę modlitwy i postu. Jestem bardzo wdzięczna Maryi za ratunek i za ten Różaniec, który „wymusił” na mnie modlitwę i moje nawrócenie. Mało tego – po dwu latach modlitwy na nim i postów dwa razy w tygodniu w intencji mojej Mamy stał się wielki cud jej nawrócenia po całym życiu z dala od Boga, a nawet w opozycji do Niego.

Jestem przekonana, że powierzając się Maryi i modląc się na Różańcu, można zmienić świat na lepsze. Dlatego rozdaję Różańce ufając, że może za pomocą któregoś z nich Maryja przyciągnie kogoś do Jezusa, tak jak to było ze mną. Tak więc proszę wszystkich, którzy mają jakieś problemy „nie do rozwiązania” – powierzcie je Maryi i starajcie się choćby mieć przy sobie Różaniec. Maryja z pewnością znajdzie w końcu sposób, by Was skłonić do modlitwy na nim, nawet jeśli na początku będzie to trudne. I znajdzie sposób, by użyć tej Waszej modlitwy jako drogi, po której przypłynie do Was łaska potrzebna do rozwiązania Waszej trudnej sytuacji.

Szczęść Boże!

Barbara
tekst pochodzi z dwumiesięcznika Miłujcie się!, nr 9-10/2000

kopia ze strony katolik.pl

Posted in Świadectwa | Otagowane: | 5 Comments »

Zamordowany misijonarz

Posted by Dzieckonmp w dniu 20 Luty 2011


Najprawdopodobniej

w godzinach porannych

18 lutego 2011 r.

został zamordowany

Ś.P.

Ks. Marek

RYBIŃSKI

 

MISJONARZ W TUNEZJI

W 34 ROKU ŻYCIA, 15 ŚLUBÓW ZAKONNYCH I 6 KAPŁAŃSTWA

Curriculum vitae:

ur. 11.05.1977 r. w Koszalinie

1995-1996 – nowicjat w Czerwińsku nad Wisłą

22.08.1996 – pierwsze śluby zakonne w Czerwińsku nad Wisłą

1996-1997 – scholastykat w Woźniakowie

1997-1999 – postnowicjat w Łodzi

1999-2001 – asystencja: Żyrardów i Lutomiersk

2001-2005 – student teologii w Łodzi

21.05.2005 – święcenia kapłańskie w Łodzi

2005-2006 – Warszawa – Salezjański Ośrodek Misyjny – współpracownik

2006-2007 – Olsztyn – kierownik Oratorium

2007-2011 – Tunezja – praca misyjna

O miejscu i terminie uroczystości pogrzebowych poinformujemy

Polecajmy Zmarłego ks. Marka Bożemu Miłosierdziu

Posted in KOMUNIKATY | Otagowane: , | 17 Comments »

Prośba Biskupa Romana Danylaka

Posted by Dzieckonmp w dniu 18 Luty 2011


Czy ta historia jest prawdziwa. trudno sprawdzić. Myślę że apel o modlitwę można zawsze podjąć. Nic się złego nam nie stanie z tego powodu. Natomiast wpis można potraktować jako ciekawostkę bo udowodnić że tak było nie mówiąc że dochodzi sprawa wiarygodności  wizjonerki z Ukrainy o której kompletnie nic nie wiemy. Tutaj wersja angielska na jednym zblogów o tym wydarzeniu

Biskup Roman Danylak ur.1930 , święcenia kapłańskie otrzymał w 1957 r. Służy ukraińskim katolikom w Kanadzie. Uzyskał licencjat z teologi i doktorat z prawa kanonicznego  i cywilnego na   Papieskim Uniwersytecie Laterańskim . W 1992 roku zostaje mianowany przez papieża Jana Pawła II biskupem tytularnym Nyssy.

Jest on chodzącą legendą i autorytetem. Mieszka w Toronto w Kanadzie, od wielu lat jest ciężko chory. Udziela się bardzo aktywnie pośród wizjonerów, wypowiedział się autorytatywnie za autentycznością pism Marii Valtorty oraz Luizy Piccarrety.

Marti która o tym pisze jest pośrednikiem Luizy Tomkiel w przekazywaniu jej posłań na Internet. Marti tak pisze:

„Zadzwonił do mnie Biskup Roman Danylak. Poprosił, żebym skontaktowała się ze wszystkimi wojownikami modlitwy i poprosiła żeby się modlili. Powiedział on, że w południe  zadzwonili do niego wizjonerka z Ukrainy oraz jej  kierownik duchowny. Powiedziała ona, że Matka Przenajświętsza pragnie, żeby ludzie zaczęli się natychmiast modlić o pokój dla przeciwstawienia się wojnie światowej, która wciągnie Chiny oraz Stany Zjednoczone. Ona pragnie jej odroczenia.

Biskup prosi o modlitwy. Matka Boża chce, aby skontaktował się on z Vice Prezydentem USA Biden’em w sprawie powstrzymania aborcji na świecie. Jest to bardzo poważne i on prosi o modlitwy dla tej misji, jakiej Nasza Pani zażądała od niego.

Dziękuję, wojownicy modlitwy!

Owinięci Płaszczem Miłości Naszej Matki! Marti

================================================

Umieszczam ciekawe zdjęcie nadesłane przez forumowicza .

Dziwna chmura uformowała się nad Bilbao w Hiszpanii w czasie wschodu słońca 13 lutego br

Posted in Alert, Objawienia, Prośba o modlitwę, Warto wiedzieć, Świat innymi oczami | Otagowane: , | 51 Comments »

Bilet do Nieba

Posted by Dzieckonmp w dniu 16 Luty 2011


Większość ludzi boi się, myśląc o swojej śmierci lub swoich bliskich. W rzeczywistości,

mówi Gospa: „śmierć nie istnieje!”.

Po prostu spada welon jak zasłona w Świątyni Jerozolimskiej rozdarta na pół,

ukazując to, co tam było ukryte przed ludzkim wzrokiem: Świętego Świętych!

Przychodzi mi na myśl pewien obraz, który może służyć za dobre porównanie:

istnieją okna, których szyby pozwalają widzieć z wnętrza to, co dzieje się na zewnątrz,

ale które uniemożliwiają ludziom z zewnątrz widzieć wnętrze. Stopień ich

nieprzezroczystości może się zmieniać i czasami, dobrze przyklejając nos do szyby,

można rozpoznać coś wewnątrz. Ale przypuśćmy, że szklarz się pomyli i umieszcza

szyby w taki sposób, że ci z wnętrza nie mogą zobaczyć na zewnątrz…! Tak jest

właśnie z nami! Jesteśmy na ziemi tak jak ludzie, którzy nie widzą tych, którzy ich widzą!

Tu się zaczyna tragedia niewiary, ponieważ od braku „widzenia” kogoś do zignorowania

jego całej egzystencji jest tylko krok! „Drogie dzieci, mówi do nas Gospa,

żyjecie w nieświadomości”.

Święci przezwyciężyli tę nieprzezroczystość i żyją tak, jakby widzieli to, co

jest niewidzialne. To pozwala im pojąć niewidzialne rzeczywistości nie zwracając

uwagi na to, czy jest dzień, czy stłucze się szyba lub czy spadnie zasłona. Dwór

niebieski jest im dobrze znany, a przejście przez śmierć uważają za ten tak oczekiwany

pocałunek, który po wygnaniu wprowadzi ich na zawsze w towarzystwo wybranych. Podczas misji w Dublinie widzący Ivan ogłosił przed tłumem: „Jeśli moglibyście widzieć Gospę tylko przez sekundę, wtedy wszystkie rzeczy tej ziemi natychmiast straciłyby atrakcyjność

w waszych oczach”. Ziemia to czas pragnienia, Niebo jest wiecznością posiadania. Na ziemi, jeśli nie pragnę Nieba, jestem jak umierający, który możne jeszcze dojść do siebie. Jeżeli moją zdolność pragnienia przeniosę na świat materialny, to jestem martwym

człowiekiem, terroryzowanym przez godzinę mej śmierci, w której wkrótce stracę

wszystkie moje (fałszywe) skarby. Jeśli będziemy mniej przywiązani do rzeczy

materialnych, to z pewnością będziemy zdolni „z radością kontemplować życie

wieczne”.

Widzącej Marii Matka Boża wyjaśniła, że w Niebie każdy z wybranych dokładnie

wie, co inni zrobili dla niego i jak, przez swoje modlitwy, poświęcenia i ofiary

uczestniczyli we wzroście stopnia jego chwały wiecznej. Czasami nawet wybrani

uświadamiają sobie, że modlitwy tej czy tamtej osoby spowodowały, że nie poszli

na zatracenie! W Niebie każdy z nas będzie odczuwał wieczną wdzięczność wobec

każdej z tych osób i zawiąże z nimi węzeł szczególnej miłości. Ta rzeczywistość

jest cudowna i jakże zachęcająca, zwłaszcza wtedy, gdy na ziemi nie widzimy

widzimy jeszcze owocu naszych ofiar i naszych modlitw za tych, których kochamy. Gospa

daje nam tu nadzieję, która leczy nas ze zniechęcenia! Ona pomaga nam zainwestować

w prawdziwe wartości!

Dobrze jest być ciągle gotowym na powitanie Jezusa, który przyjdzie jak złodziej.

Nigdy nie zapomnę mojego przyjaciela, Jakova. Był to człowiek ze wsi Medziugorje,

posiadający winnice, wielki magazyn win; miał on również wielki pociąg

do alkoholu (szczególnie po powrocie z Niemiec, gdzie bardzo ciężko pracował).

Z powodu tej jego skłonności, jego zachowanie było czasami trudne do zniesienia,

niezależnie od jego cudownego, wielkiego serca. Kiedy odkrył, że ma raka żołądka, to

nie zaprzestał prac polowych i innych. Był nadal pogodny.

Pewnego ranka nieoczekiwanie wezwał jednego ze swych synów i powiedział:

„Idź i zbierz wszystkich naszych sąsiadów,przyjaciół i członków rodziny, muszę

z nimi porozmawiać”. Jego syn był zdziwiony, lecz uczynił tak, jak mu polecił.

Następnie Jakov siadł w swej sypialni, do której zapraszał każdego po kolei. Prosił

każdą z osób o przebaczenie za wszelką szkodę, jaką mógł wyrządzić, świadomie

lub nie. Podobnie uczynił z synami. Upewnił się, że pojednał się z każdym i że

spłacił wszystkie długi. Następnie poszedł do kościoła i odbył spowiedź. Wieczorem

podczas obiadu był szczęśliwy. Czy przypuszczał, co nastąpi? Poszedł jak zwykle

położyć się spać i wypełniony pokojem zasnął, żeby już nigdy się nie obudzić.

Zanim nasz Zbawiciel przyjdzie jako zarządca, pomyślmy – kto z nas jeszcze

powinien uczynić ten piękny krok?

s. Emmanuel Maillard

Źródło: Echo Medziugorja

Posted in Medziugorje | Otagowane: , , | 1 Comment »

Czy warto dobrze mówić o innych

Posted by Dzieckonmp w dniu 15 Luty 2011


Dziękujemy księdzu Maciejowi za podjęcie dyskusji z naszymi czytelnikami. Czuliśmy się trochę jak owce bez Pasterza. Wiemy że ksiądz ma wiele obowiązków, ale mimo to prosimy żeby od czasu do czasu znalazł czas i prostował nasze myślenie chociaż krótkim komentarzem. Na pewno popełniamy wiele błędów w ocenach ludzi jak i zdarzeń gdyż my nie jesteśmy odpowiednio przygotowani do tak ważnych tematów. Podjęliśmy się pisać w internecie jako prości ludzie gdyż uważamy że jest on przepełniony anty ewangelią. Cieszę się że wiele osób dyskutuje próbując poznać prawdę, ze wiele osób odmawia różańce w intencjach Królowej Pokoju na jej 30-lecie objawień. Zawieziemy te Zdrowaśki na Górę Podbrdo 25 czerwca 2011 roku. Poniżej piękne opowiadanie.

 

Pewnego dnia nauczycielka poprosiła swoich uczniów, by wypisali na kartce
imiona wszystkich kolegów z klasy, zostawiając przy tym trochę miejsca
obok nich. Potem powiedziała do uczniów, by się zastanowili
nad najmilszą rzeczą, którą mogliby powiedzieć o każdym

ze swoich kolegów i napisali to obok ich imion.
Trwało to całą godzinę, zanim wszyscy skończyli, i przed opuszczeniem klasy
oddali swoje kartki nauczycielce.
W weekend nauczycielka napisała każde nazwisko na kartce
i obok niego listę miłych rzeczy przypisanych mu przez kolegów.
.
W poniedziałek każdemu z uczniów oddała jego lub jej listę. Już po krótkiej
chwili wszyscy się uśmiechali.
„Rzeczywiście?”, było słychać szepty. „Nawet nie wiedziałem, że
dla kogoś coś znaczę!”
i „nie wiedziałem, że inni mnie tak lubią”, brzmiały komentarze.
Nikt potem nie wspominał już o tych listach.
Nauczycielka nie wiedziała, czy uczniowie dyskutowali o nich ze sobą

lub z rodzicami, ale to nie było istotne
Ćwiczenie wypełniło swoje zadanie. Uczniowie byli zadowoleni z siebie i z innych.
Kilka lat później jeden z uczniów zmarł i nauczycielka
poszła na jego pogrzeb. Kościół był pełen przyjaciół. Jeden po drugim z tych, którzy kochali lub znali młodego człowieka, przechodzili obok trumny i oddawali ostatnią cześć..
Nauczycielka podeszła jako ostatnia i modliła się przy trumnie. Kiedy tam stałaktoś z niosących trumnę powiedział do niej: „Czy była pani
nauczycielką matematyki Marka?” Skinęła: „Tak”. Ten powiedział: „Marek bardzo często mówił o pani.” Po pogrzebie
większość szkolnych kolegów Marka zebrało się razem.
Byli tam również jego rodzice i wyraźnie czekali na to, by porozmawiać z nauczycielką..
„Chcemy pani coś pokazać”, powiedział ojciec i wyciągnął portfel
z kieszeni. „Znaleziono to, kiedy zginął Marek. Sądziliśmy,że pani to rozpozna”
Wyjął z portfela zniszczoną kartkę,która najwyraźniej sklejona, była wielokrotnie składana i rozkładana.

Nauczycielka wiedziała, nie patrząc, że była to ta kartka, na której były
miłe rzeczy, jakie koledzy napisali o Marku.

Chcieliśmy pani bardzo podziękować za to, że pani to zrobiła”,
powiedziała matka Marka. ” Jak pani widzi, Marek bardzo to cenił”.
Wszyscy dawni uczniowie zebrali się wokół nauczycielki.
Charlie uśmiechnął się i powiedział: ” ja też mam jeszcze moją listę.

Jest w górnej szufladzie mojego biurka”. Żona Hainza powiedziała:
„Hainz poprosił mnie, żebym wkleiła listę do naszego ślubnego albumu”.

„Ja też ciągle mam swoją”, powiedziała Monika. „Jest w moim dzienniku”
Potem Irena , inna uczennica, sięgnęła to swojego terminarza
i pokazała wszystkim swoją porwaną i postrzępioną listę. „Zawsze noszę ją przy sobie”, powiedziała Irenie, i dodała:
„Sądzę, że wszyscy zachowaliśmy nasze listy.” Nauczycielka była tak wzruszona, że musiała usiąść i zaczęła płakać.
Płakała nad Markiem
i nad wszystkimi kolegami, którzy go nigdy już nie zobaczą.
Żyjąc z bliźnimi, często zapominamy,
że każde życie kiedyś się kończy i, że nie wiemy, kiedy ten dzień nadejdzie.
Dlatego należy mówić ludziom, których się kocha, że są szczególni i ważni
Powiedz im to, zanim będzie za późno. Możesz to zrobić wysyłając im tę
wiadomość. Jeśli tego nie uczynisz, stracisz cudowną okazję
do zrobienia czegoś miłego i pięknego..
Czytasz tę wiadomość, dlatego, że ktoś się o ciebie troszczy
i to znaczy, że jest przynajmniej jeden człowiek, dla którego coś znaczysz.
Pomyśl, zbierasz to, co siejesz. To co wniesiemy do życia innych,

wróci do naszego życia. Ten dzień będzie szczęśliwy i wyjątkowy
dokładnie tak, jak ty!

Posted in Opowiadania | Otagowane: , | 5 Comments »

Orędzie dla Agnieszki 18.03.2010 na temat Jezus Król Polski

Posted by Dzieckonmp w dniu 13 Luty 2011


Jezu, powiedz mi proszę, czy chcesz żeby Twoje Serce zostało ukoronowane w Polsce przez władze duchowne i świeckie?

JA ZNAM WASZE DYSPUTY

Dziecko Moje, Ja znam wasze dysputy, Ja patrzę na was i Serce moje krwawi, że rwiecie Ciało Moje na strzępy.

CHCĘ BYĆ CAŁY CZCZONY

Powiedziałem ci, Ja cały zostałem umęczony i cały chcę  być czczony i wywyższony. Czcijcie Serce Moje, owszem. Miłe jest Mi to nabożeństwo i wielka jest Moc Serca Mojego, kiedy się Mu pokornie powierzacie.

SERCE MOJE PRZYCZÓŁKIEM KŁÓTNI I SPORÓW W MOIM KOŚCIELE

Kocham was dzieci Moje, ale nie będę patrzył spokojnie, jak to Serce Moje Najświętsze staje się przyczynkiem kłótni i sporów w Moim Kościele świętym. Czy mało jestem umęczony? Zostawcie Serce Moje w spokoju dzieci. Ja Bóg mówię to do was.

JA CHCĘ BYĆ KRÓLEM TEGO NARODU

Ja chcę być Królem tego narodu, a wy Mi służyć nie chcecie. Nie będę sprawował władzy Sercem samym, ale wszystkimi Członkami Moimi, tak jak Kościół Mój z wielu członków się składa, tak chcę, żeby wszystkie Członki Ciała Mojego zostały uwielbione i wywyższone.

JEZUS CHRYSTUS BĘDZIE RZĄDZIŁ NIEPODZIELNIE TYM KRAJEM, ALBO WCALE RZĄDZIŁ NIE BĘDZIE

Pisz dziecko: Jezus Chrystus będzie rządził niepodzielnie tym krajem, albo wcale rządził nie będzie! Wybierajcie! Macie czas jeszcze, ale czasu tego niewiele wam zostało. Lud mój wierny woła do Mnie z całego kraju o Moje Królowanie, a wy, którzy władzę macie, nie chcecie głosu tego ludu słuchać. Umiłowani, ludu Mój wierny, Serce Moje cierpi, kiedy widzę jak Moim Sercem chcą się posłużyć, żeby Mnie z tego narodu wygnać. Powiadam wam, przyjdę do was jako Król Sprawiedliwy i nie Serce Moje sądzić was będzie, ale Ja sam, z całą Mocą wszystkich umęczonych dla was Członków Mojego Ciała. Moje Miłosierdzie płynie na was w wielkiej obfitości dzieci, ale kiedy przyjdę, to Serce otworzę tylko dla dzieci, które to Serce umiłowały oddając Mi chwałę na ziemi.

CHCĘ BYĆ KRÓLEM TEO ZAKĄTKA ŚWIATA I ŚWIATA CAŁEGO

Chcę być Królem tego zakątka świata i świata całego. Jeśli Mnie Królem obierzecie będę władał tym krajem niepodzielnie i wprowadzę tu Moje Prawo i Moją Sprawiedliwość. Kto się Mojego Królowania obawia, ten jemu, nieprzyjacielowi Mojemu służy i jemu oddaje cześć, bo każdy kto Mnie służy chce, żebym został Jego Królem.

CI CO MNIE SŁUGĄ OBWOŁUJĄ, NIE WIEDZĄ CO MÓWIĄ

Dość służyłem ludziom. Nie przyjęliście Mnie, ani jako Króla, ani jako pokornego Pasterza. Nie jestem sługą świata i ci co Mnie sługą obwołują, nie wiedzą co mówią. Ja służyłem człowiekowi z miłości, ale nie jako sługa, ale jako Król. Teraz chcę zostać wywyższony.

JAKO KRÓL PRZYBĘDĘ DO SWEGO

Chcę abyście uznali Mnie za waszego Króla, bo jako Król przybędę do swego. Dzieci Moje, jak wielka jest trwoga kiedy obcy Król przychodzi na waszą ziemię? Czy tego chcecie? Obwołać Mnie obcym Królem, czy żebym raczej przyszedł do Swego Królestwa jakim jest Polska? Ja jestem waszym Królem. Kiedy Mnie Królem obwołacie i przyjdę, choć inne narody drzeć będą, czy będą wasze serca strwożone, kiedy Ja do własnego Królestwa przybędę? Kiedy Ja do Moich sług przyjdę? Czy przyjdę was karać kiedy Moimi będziecie? Wielka jest Moja Sprawiedliwość i wrogów Moich wytracę, ale Moje sługi zachowam, żeby śpiewały Mi chwałę, kiedy zejdę do was z obłoku.

Jezu, nie chcesz więc, aby Serce Twoje zostało ukoronowane? Czy jeśliby to się dokonało będzie to jednak jakiś krok w pzród, w pół drogi chociaż?

OBIERZCIE MNIE KRÓLEM , A ULECZĘ MOJE KRÓLESTWO

Nie dziecko, bo Ja nie o to was proszę. Ja wam mówię, obierzcie Mnie Królem, a uleczę Moje Królestwo, a wy Serce Moje poniewieracie. Cóż Mi z takiej koronacji, jeśli nie pełnicie Mojej Woli? Moją Wolą jest zostać waszym Królem. Kto zmienia Wolę Moją komu służy? Czyją Wolę pełnicie jeśli nie Moją?

JA, KRÓL ŚWIATA, CHCĘ ZOSTAĆ UROCZYŚCIE OBWOŁANY KRÓLEM POLSKI

Powiedziałem wam jasno, Ja, król Świata, umęczony i ukrzyżowany dla waszego zbawienia chcę zostać uroczyście obwołany Królem Polski. Nie jest Moją Wolą ukoronowanie Serca Mojego, ale Mnie samego, wszystkich Członków Mojego człowieczego Ciała połączonych w Jedno Ciało, dla was na Mękę wydane.

JEDEN JESTEM I NIEPODZIELNY

Syn Człowieczy to nie samo Serce tylko, ale i Głowa Moja Najświętsza cierniem ukoronowana i Ręce, przez które spływają na świat nieskończone łaski i Nogi, które przebite tak wiele Krwi za was wylały i Krew Moja Przenajświętsza, która ten świat odkupiła. Każda cząstkę Mojego Ciała uwielbijcie i czcijcie, bo każda cząstka tego Ciała była dla was okrutnie umęczona, tak, że Ciało Moje było wielką Raną. Ukochajcie Mnie w całości, bo Syn Człowieczy cierpi kiedy jego Członki rozdzierane są na strzępy. Jeden jestem i niepodzielny. W całości oddaję się wam dzieci w Sakramencie Komunii świętej i wy całego Mnie uczcijcie. Pokazałem wam jak słodkie jest Serce Boga, i że do tego Serca uciekać się macie, temu Sercu oddawać, bo w Nim jest nieskończone Miłosierdzie Boga, a wy teraz to Serce użyć chcecie jako narzędzie do odsunięcia Mnie od Mojego Tronu. Nie samym sercem rządzi człowiek sprawiedliwy, ale i mądrością, której skarbnicą jest jego głowa. Dlaczego więc Bóg samym Sercem miałby władzę sprawować?

CO NIE JEST MOJĄ WOLĄ PRZECIWKO MNIE JEST SKIEROWANE I SZKODE TEMU PAŃSTWU PRZYNIESIE

Powiadam wam dzieci Moje, pełnijcie Wole Moją, a nie poginiecie. Co nie jest Moją Wolą, przeciwko Mnie jest skierowane i szkodę temu państwu przyniesie.

JA WAM NIE KAŻE MYŚLEĆ CO POCZĄĆ

Ja wam nie każe myśleć co począć. Ja wam to mówię prostymi słowami. Lud prosty te słowa rozumie, uczeni szukają prawdy w połączeniu z własną pychą i to jest ich zguba i zguba szykowana na owce Moje. Słuchajcie Głosu Mojego, bo pokazuję wam czego pragnę.

Dziękuję Panie, mój Boże, mój Królu. Czy dobrze wszystko spisałam, czy nie zdążyłam napisać czegoś ważnego?

KOCHAM POLSKĘ

Napisz jeszcze Moje dziecko, że kocham Polskę, choć Mnie zapomniała, ale dla Matki Mojej okazuję jej tyle cierpliwości i daję znaki, których ona nie może nie dostrzec. Słuchajcie Mojego wołania, bo dzieci Moje beze Mnie poginiecie.

Dziękuję Jezu. Ty jesteś Królem Polski. Dla tak wielu jesteś już Królem Polski.

WIELKA JEST WALKA O MOJE KRÓLESTWO

Wiem Moje dziecko, ale wciąż jesteście nieliczni. Kochacie Mnie bardzo i dla was również okazuję  Moje Miłosierdzie temu krajowi, ale módlcie się gorąco i nie poprzestawajcie, bo wielka jest walka o Moje Królestwo.

A Ty Jezu zawsze zwyciężasz, prawda?

JA ZWYCIĘŻĘ, ALE CZY WY ZWYCIĘŻYCIE RAZEM ZE MNĄ?

Tak Moja mała. Ja zwyciężę, ale czy wy zwyciężycie razem ze Mną, czy będziecie w armii pokonanych i strąconych do czeluści to już od was zależy. Ja wam dałem wolną wolę i choć Serce Moje krwawi z boleści na samą myśl o waszym zatraceniu, wolę waszą uszanuję.

(dalszy ciąg w książce )



Posted in Ciekawe, ks.Piotr Natanek, Objawienia, Patriotyzm, Warto wiedzieć, Świat innymi oczami | Otagowane: , , | 61 Comments »

Orędzie na Czasy Ostateczne które właśnie nadeszły

Posted by Dzieckonmp w dniu 12 Luty 2011


Orędzia te otrzymuje Agnieszka. Opiekunem tych nadzwyczajnych objawień w przedziwny sposób stał się ks. Piotr Natanek w styczniu 2010 roku kiedy pan Jezus zaprosił go na Golgotę, które to zaproszenie przyjął. Po wcześniejszym prawie 2 letnim przygotowaniu na drodze kapłańskiej księdza Piotra pojawiło się „dziecko Boże” Agnieszka osoba otrzymująca od Boga orędzia, mające przygotować z polecenia Boga ludzkość na wielkie oczyszczenie Czasów Ostatecznych. Pan Jezus przekazując te orędzia zaznaczył jasno: „niech Moje dzieci wiedzą co się dzieje” .  Agnieszka urodziła się około 33 lat temu a zażyłość z panem Jezusem rozpoczęła sie w 2000 roku. Pierwsza rozmowę miała z Janem Ewangelistą 26 lutego 2009 roku a następne 27 listopada 2009 roku z Panem Jezusem i od tego czasu Jezus przekazuje orędzia aż do dziś. Obecnie jest już wydanych 4 tomy tych orędzi.Tak jak obiecałem że jak znajdę czas to przepiszę kawałek książki, przepisałem  orędzie z dnia 7 kwietnia 2010 roku które mnie urzekło. Ileż ja w tych słowach zauważyłem Bożego Miłosierdzia. Proszę czytajcie bardzo wolno i rozważajcie. Drukujcie i przekazujecie innym.

07.04.2010

Jezu?

Jestem dziecko.

Królu mój, przepraszam Cię za wszystko, za moją niegodność. Czuję się bezsilna, związana moją nędzą Jezu, oddaję Ci to wszystko.

To dobrze mała. Ja jestem Mocą. Ja mogę cie podnieść i uświęcić.

Wiem Jezu, wiem Rabbi. Ty możesz wszystko.

O co chcesz mnie spytać?

Panie, czuję się źle ze sobą. Nasza ostatnia rozmowa była o miłości, a jednak ja czuje się odsunięta od Ciebie. Ty mówisz do mnie, ale ja czuję, że byłeś bliżej, a teraz jesteś taki niedostępny. Nie czuje tak Twojej miłości kiedy rozmawiamy. Czuję jakbyś się na mnie gniewał, jakbym Cię zawiodła, co jest prawdą, bo jestem taka zawodna, ale Twoja Miłość zawsze to miażdżyła, a teraz boje się.

ZGODZIŁAŚ SIĘ CIERPIEĆ OPUSZCZENIE DLA MNIE

Agnieszko, córko moja, nie bój się. Moja miłość do ciebie nie zmieniła się. Wiem że nie czujesz mojej tkliwości, jaką cię zwykle otaczam. Zgodziłaś się cierpieć opuszczenie dla Mnie. Pamiętasz to? Jestem tym samym Bogiem, który cię miłuje dziecko. To co odczuwasz, jest formą oczyszczenia i pokuty. Musisz wierzyć, że kocham cię ogromnie, mimo, że nie odczuwasz, jak bardzo cię kocham. Pamiętaj, że ja, Bóg jestem niezmienny.

Panie, ale czy tak już będzie zawsze? Czuję jakby był mur między nami. Jakbyś odsunął mnie, bo nie poprawiam się?

Dziecko, tłumaczę ci przecież. To co odczuwasz dopuściłem na ciebie nie z powodu twoich grzechów, ale z miłości. Czy chcesz być całkiem blisko Mnie?

Panie, błagam, przyciśnij mnie do siebie i nie póść już nigdy. Wszystko za to Panie.

MUSISZ ZA MNĄ POTĘSKNIĆ

No widzisz sama. Spełniam tylko twoje pragnienia. Musisz za Mną potęsknić. Musisz Mnie pragnąć goręcej. Odsunąłem cię dla naszego większego zbliżenia. Nie bój się. Tak nie będzie zawsze. Będziesz jeszcze płakać ze szczęścia, kiedy poczujesz jak blisko Mnie jesteś. Teraz nie odczuwasz tego z Mojej woli, ale wiesz dobrze co masz czynić. Ja cię wspomagam. Nie opuszczam cię.

Dobrze Panie. Ufam Tobie. Najsłodszy Rabbi. Prowadź mnie według Twojego planu. Już się nie boję, choć wciąż to odczuwam, jakbyś się na mnie gniewał. Wytrzymam to panie dla Ciebie.

To dobrze. Wiesz gdzie jestem?

Stoisz za mną?

Tak. Stoję za tobą.

Zobaczyłam Pana Jezusa. On stojąc za mną objął Dłońmi moją głowę i głaskał. Znów widziałam Jego piękną Twarz dokładnie. Jeszcze teraz pamiętam, choć wiem, że zaraz zapomnę. Byłam taka mała przy Nim, taka szara. A On cały piękny, lśniący, w złoto-czerwonych szatach. Obejmował mnie tak zwyczajnie, a ja płonęłam z nieśmiałości i wstydu. On jest samym ciepłem i Miłością. Najukochańszym, najsłodszym Bogiem pełnym Majestatu i Mocy, który zniża się, żeby utulić człowieka w swoich doskonałych, świętych Ramionach. Obejmuje tak zwyczajnie, a ja przestaję oddychać z wrażenia, bo oto sama Świętość mnie obejmuje. Niepojęty Bóg ogarnia mnie, obejmuje tak po ludzku, żebym poczuła się kochana.

Święty Boże, któż Cię zrozumie, że przychodzisz tulić takie nic? Najmiłościwszy Panie, niech oddam Ci wszystko bez końca. Jak Cię kocham i pragnę… Jezu, weź moją dusze i zanurz w Miłosierdziu Twoim. Niech nigdy nie zginie, bo Ty ją schowasz, dobrze?

DO NAJWIĘKSZEGO GRZESZNIKA PRZYCHODZĘ Z MOJĄ ŁASKĄ MIŁOŚCI

Moje dziecko, jesteś stale w Moich Ramionach. Nie zginiesz Mi. Ja zawsze cię znajdę. Wiem dobrze gdzie jest każde Moje zagubione dziecko, tylko to dziecko musi Mnie wołać. Wtedy Ja przybywam. Do największego grzesznika przychodzę, z Moją łaską Miłości i tak samo patrzę na niego, jak patrzyłem na ciebie. Bez wyrzutu. To wy dzieci macie do siebie nawzajem żal i nie umiecie przebaczać. Ja, Bóg jestem Przebaczeniem. Kto we Mnie wierzy, przebacza. Ja nie mam pamięci waszych grzechów, a tylko pamięć o łzach waszych, którymi zadośćuczynicie za swoje upadki. Żałujcie, żałujcie za każdą Ranę, którą Mi zadaliście. Żałujcie za każde uderzenie bicza, żałujcie za każdy cierń, który umęczył Moją świętą Głowę. Ja się dla was oddałem. Jak może ojciec gniewać się na dziecko, które do niego skruszone wraca? Czy nie pamiętacie przypowieści o synu marnotrawnym? Czy ojciec patrzył na tego syna z żalem, czy wyrzucał mu co? Nie, on z radości urządził mu ucztę powitalną. Taki Ja jestem. Nie mam pamięci o waszych złych uczynkach kiedy ukorzycie się przede Mną w Moim Sakramencie Pokuty. Chodźcie do Mnie, bo czekam.

W KAŻDYM KAPŁANIE KTÓREMU WYZNAJECIE GRZECHY, JA JESTEM

W każdym kapłanie, któremu wyznajecie grzech, Ja jestem. Nie bójcie się. Ja i tak znam grzechy wasze. Wiem czym Mnie raniliście, bo za każdy ten grzech osobno cierpiałem. Dzieci, niepojęte SA dla was Moje słowa i tajemnica waszego Odkupienia, ale tyle ile Ja wam pokazuję wystarczy. Resztę musi wypełnić wiara.

KTO WIERZYĆ NIE CHCE, BĘDZIE MU ODEBRANIE I TO, CO POSIADA

Kto wierzy, temu Ja dodam łaski i będzie odczuwał więcej Moje tajemnice. Kto wierzyć nie chce, będzie mu odebrane i to co posiada. Czekam na was. Nie trwajcie w grzechach ciężkich, bo to prosta droga do piekła. Ja wam dałem tę łaskę, że nawet jeśli upadniecie, wrócić możecie do Mnie w każdej chwili. Nie jestem Bogiem mściwym, który odrzuca tego, kto nie pełni Jego Woli. Ja wciąż czekam, a wy możecie jeszcze do Mnie powrócić, ale czas się kończy.

PRZYBYWAJCIE GROMADNIE, WSZYSTKO WAM ODPUSZCZĘ

Przybywajcie gromadnie. Wszystko wam odpuszczę. Żałujcie za wszystko zło, któreście popełnili przeciwko waszym braciom i siostrom, przeciwko ojcu i matce, bo te surowo karzę. Jestem wciąż dla was osiągalny dzieci. Nie zmarnujcie tej szansy, bo potem nie ma już łaski i odwrotu.

WYBIERZCIE MNIE TERAZ, BO POTEM WASZE DUSZE, ZAŚLEPIONE STRACHEM UPADNĄ JESZCZE NIŻEJ

Wybierzcie Mnie teraz, bo potem wasze dusze, zaślepione strachem upadną jeszcze niżej. Szatan chce was wszystkich zniszczyć. Jeśli nie posiadacie łaski Mojej, którą uświęcam duszę, nie będziecie mieć przeciw niemu żadnej ochrony. Będzie zwodził was tak dalece, że poginiecie i sami nie będziecie już wołać do Mnie.

MOC SZATANA W TYCH DNIACH CIEMNOŚCI BĘDZIE WIELKA

Moc szatana w tych dniach ciemności będzie wielka i Ja jestem wam jedyną tarczą. Żaden człowiek nie może przeciwstawić się szatanowi, bo jego moc nad wami jest ogromna. Tylko Ja mogę was ochronić.

ANIOŁOWIE WASI MOGĄ WAS STRZEC

Tylko aniołowie wasi mogą was strzec, jeżeli Ja im tak nakażę. Wy sami nie liczcie na swoje siły, bo to są duchy nieporównanie mocniejsze i okrutniejsze od najokrutniejszego człowieka. Zdani na ich pastwę staniecie się jak oni. Zrozpaczeni i zdolni do wszelkiej ohydy i występku.

MATKA MOJA JAK GWIAZDA ŚWIECIĆ BĘDZIE W SERCACH TYCH, KTÓRZY JEJ OPIEKI WZYWALI W ŻYCIU

Ja Jeden mam moc ochraniać wasi Matka Moja Najświętsza, która jak gwiazda świecić będzie w sercach tych, którzy Jej opieki wzywali w swoim życiu. Poddajcie się Woli Mojej. Nie ma cierpienia, które by na was nie przyszło z jego ręki. Ja daję wam cierpienia, które znieść możecie, na które was wcześniej przygotowuję Moją łaską. Ten daje wam cierpieć katusze, których wytrzymać nie umiecie i będziecie ginąć i targać się na swoje życie w rozpaczy. Trzymajcie się Mnie. Ja Bóg wciąż czekam. Mówię do was te słowa ku przestrodze. Nie patrzcie na świat, który się bawi i nic sobie z tych wezwań nie robi. Patrzcie na wasze dusze.

KAŻDY Z WAS MA JEDNO ŻYCIE

Każdy z was ma jedno, jedyne życie. Jeśli wy się o nie nie zatroszczycie, marne są wasze szanse, że wejdziecie do Mojego Królestwa.

WASZE RODZINY SĄ POGAŃSKIE

Wasze rodziny są pogańskie. Mało kto modli się za was, którzy nie wierzycie, że przybędę. Jeśli się nie uratujecie sami, kto was uratuje? Nie patrzcie więc po swoich braciach, którzy śmieją się z pobożności ludu, ale troszczcie się o siebie, o swoje życie i wracajcie do Mnie. To jest ostatnia godzina, kiedy was wzywam do Siebie. Jestem w Moim Kościele. Nie bójcie się Mnie, ale bójcie się Mnie utracić, bo rozłąka ze Mną jest potworna. Czekam.

Boże dziękuję Ci za to wezwanie. Niech Twoja łaska ogarnie grzeszników, żeby wrócili do Ciebie.

Dziecko Moje. Ja dam łaskę temu, kto Mnie łaknie, ale jest zagubiony i sam wydobyć się z grzechu nie umie. Ja uleczę tych, co o własnych siłach dojść do Mnie nie mogą, choć tego bardzo pragną, jak ten paralityk, który nie mógł o własnych siłach dojść do sadzawki. Ale kto może, a nie chce przyjść do Mnie, ten podjął już swoją decyzję o potępieniu wiecznym. Ten już wybrał, że Moją Miłością Męką gardzi i tego ja już nie uratuję. Będzie cierpiał na wieki. To jest ich ostatni czas beztroski, bo ciężkie chmury nadciągają nad  świat.

Dziękuję Panie. Będę się modlićod dziś modlitwą o nawrócenia.

To dobrze. Pytaj mnie teraz ( pytania i odpowiedzi w książce)

Dopisek admina: mądremu dość, wie co ma robić.

Przepisywał książkę admin.

Kliknij i śpiewaj- Jezu Maryjo Kocham Was Ratujcie Duszę


Posted in Apokalipsa, Ciekawe, Kościół, ks.Piotr Natanek, Objawienia, Warto wiedzieć, Świat innymi oczami | Otagowane: , , | 119 Comments »

Matematyczny Dowód na Istnienie Inteligentnego Stwórcy, który zaprzecza chemicznej ewolucji

Posted by Dzieckonmp w dniu 11 Luty 2011


Matematyczny Dowód:

Koncepcja Matematyczna: źródło: „Wikimedia Commons”, Licencja: http://commons.wikimedia.org/wiki/File:Mathematics_concept_collage.jpg

{nie bój się zapisanych tu (w tym temacie) liczb, są one wytłumaczone przystępnie i obrazowo}

Wielu uznanych amerykańskich, europejskich oraz innych naukowców, matematyków, fizyków i astrofizyków ( często posiadających jednocześnie wiedzę / wykształcenie w zakresie nauk biologii), jak dla przykładu choćby:

  • Profesor dr. Harold Morowitz – amerykański naukowiec, fizyk, biofizyk i biochemik, doktor Uniwersytetu Yale
  • Dr. Emile Borel – odkrywca prawa rachunku prawdopodobieństwa
  • Profesor dr. Hubert P. Yockey– fizyk i teoretyk informacji (działu    matematyki na pograniczu statystyki i informatyki)
  • Dr. William Dembski – uznany w świecie matematyk i statystyk
  • Fred Hoyle – były agnostyk, naukowiec o międzynarodowej reputacji i jeden z najbardziej nagradzanych w świecie ludzi nauki; matematyk, astrofizyk, kosmolog i astronom
  • Chandra Wickramasinghe – były ateista, profesor matematyki stosowanej i astronomii w University College w Cardiff
  • Francis Crick – uznany ewolucjonista, biochemik, genetyk, współodkrywca molekuły DNA i laureat Nagrody Nobla.
  • L.M. Murkhin – respektowany naukowiec
  • Dr. Stanislaw Ulam – uznany matematyk, twórca pierwszych metod numerycznych i współtwórca bomby termojądrowej
  • Profesor dr. Murray Eden – ze słynnego Massachesetts Institute of Technology Wydziału Inżynierii  Elektrycznej, biofizyk, specjalista Teorii Informacji i Inżynierii Biomedycznej  oraz Programów Instrumentalnych
  • Carl E. Sagan – ewolucjonista, astrofizyk, astronom, kosmolog
  • Profesor Marcel Schutzenberger – profesor matematyki na Uniwersytecie Paryskim

a także szereg innych naukowców, niezależnie jeden od drugiego przyczyniło się do określenia możliwości czy też wyliczyło ściśle matematycznie oraz opisało, że prawdopodobieństwo powstania we Wszechświecie żywej komórki w sposób przypadkowy jest w żaden sposób i poprzez jakikolwiek tylko wyobrażalny i możliwy czynnik zupełnie niemożliwe!

Prawdopodobieństwo to jest nieporównywalnie wyższe niż liczba wszystkich atomów w całym znanym nam Wszechświecie i wynosi jak: 1 (czytaj: jeden) do 10podniesione do potęgi 4 478 296 (tzn. jak jeden do jednego z 4 478 296 (ponad 4 milionami ) zer po tej jedynce.

Tym samym jak wskazuje nam Profesor Harold Morowitz – fizyk i biochemik z Uniwersytetu Yale, iż z kolei prawdopodobieństwo przypadkowego uformowania się już najprostszej formy całego żyjącego organizmu wynosiłoby jak: 1 do 10 podniesione do potęgi 340 milionów, (tzn. za jedynką znajduje się 340 milionów zer), czyli 1 do 1-ynki z 340 milionami zer po tej jedynce.

Aby zrozumieć wprost  niewyobrażalny ogrom tej wielkości wypada tu wskazać, iż dla przykładu:

liczba sekund istnienia Wszechświata (wg teorii Big Bang’u):

15 mld lat = 15*365*24*60*60*1000000000 = ok. 10 d./p.18 – czyli jak: 10 podniesione do potęgi 18

zaś wyliczona, przybliżona liczba ilości wszystkich atomów w całym znanym nam Wszechświecie wynosi raptem jak: 10 podniesione do potęgi 80.

Przedstawmy to, zatem bardziej obrazowo dla porównania:

Jak wyliczył astronom z niemieckiej Agencji Kosmicznej, Alan Harris, szansa wypadkowej utraty życia jakiejkolwiek, jednej dowolnej osoby w ciągu jej całego przeciętnego życia spowodowana skutkami uderzenia asteroidu spadającego z kosmosu wynosi jak jeden do siedmiuset tysięcy:

1 do 700000.

Jest to zbliżone bardziej do 1 miliona, tzn. 6 zer po jedynce, czyli jak ok. liczba:

1 do 1000000.

=======================================

Zaś możliwość przypadkowego wytypowania jednej (wcześniej oznaczonej przez nas sekundy) z pośród wszystkich sekund, które upłynęły w całkowitym czasie istnienia znanego nam Wszechświata (gdyby takie oznaczenie było możliwe), to, jak jedna szansa na {10 podniesione do potęgi 18}, tzn. 18 zer po jedynce, czyli jak liczba:

1 do 1000000000000000000.

========================================

Natomiast możliwość złapania jednego przypadkowego oznaczonego wcześniej przez nas atomu w całym znanym nam Wszechświecie, to, jak jedna szansa na {10 podniesione do potęgi 80}, tzn. 80 zer po jedynce, czyli, jak liczba:

1do/10000000000000000000000000000000000000000000000000

00000000000000000000000000000.

Jeden Atom: żródło: „Wikipedia”, Licencja: http://en.wikipedia.org/wiki/File:Helium_atom_QM.svg

============================================

Jak z kolei wyliczył światowej sławy naukowiec Fred Holye wraz ze swoim zespołem wspierającym się doskonałymi programami komputerowymi, że tylko 2000 protein Ameby (koniecznych do powstania życia), a powstałych przypadkowo to już możliwość rzędu aż: 1 do 10 podniesione do potęgi 40,000., tzn. jak jedna szansa do 1-go z 40 tysiącami zer po tej jedynce, czyli jak liczba:

1do/100000000000000000000000000000000000

00000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000

000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000000

00000000000000000000000…….. i jeszcze dodatkowo ok. 16 pełnych kartek maszynopisu zapisanych tymi zerami po tej tu jedynce!

===========================================

Zaś możliwość przypadkowego powstania we Wszechświecie całej żywej komórki, to już wprost niemożliwa możliwość, wyrażona matematycznie jak 1 do1-go z ponad 4 milionami zer po tej jedynce, czyli, jak liczba:

1do/1000000000000000000000000000000000000000000000000000

00000000000000000000000000000000000000000000000000000000

00000000000000000000000000000000000000000000000000000000

00000000000000000000000000000000000000000000000000000000

00000000000000000000000000000000000000000000000000000000

00000000000000000000000000000000000000000000000000000000

00000000000000000000000000000000000000000000000000000000

00000000000000000000000000000000000000000000000000000000

00000000000000000000000000000000000000000000000000000000

00000000000000000000000000000000000000000000000000000000

00000000000000000000000000000000000000000000000000000000

00000000000000000000000000000000000000000000000000000000

00000000000000000000000000000000000000000000000000000000

00000000000000000000000000000000000000000000000000000000

00000000000000000000000000000000000000000000000000000000

00000000000000000000000000000000000000000000000000000000

00000000000000000000000000000000000000000000000000000000

0000000000000000000000000000000000000000000…………. i tu jeszcze dodatkowo ok. 4,289 {razy tyle} zer co tu jest zapisane do tej pory! Czyli jeszcze ok. 1,838. (czytaj: tysiąc osiemset  trzydzieści  osiem) pełnych kartek maszynopisu zapisanych tymi zerami po tej tu jedynce!

============================================

  • Z kolei możliwość powstania już najprostszej formy całego żyjącego organizmu to jak szansa 1 do 10 podniesione do potęgi 340 milionów! Czyli jak 1 do 1 z ok. 34,893. (czytaj: trzydziestoma czterema tysiącami…) pełnych kartek maszynopisu zapisanych tymi zerami po tej tu jedynce!

=============================================

  • Natomiast, rozpatrując już kwestię, co do możliwości powstania człowieka w drodze przypadku, to należy wskazać, iż nawet uznani naukowcy z obozu ewolucyjnego, jak: Francis Crick, L.M. Murkhin i Carl Sagan, wyliczyli i sami przyznali w końcu, że możliwość wyewoluowania człowieka jedynie w procesie przypadkowym równa jest liczbie jak: 1 do 10 podniesione do potęgi 2,000,000,000 (dwóch miliardów).

Jest to liczba jak: jedna szansa do jednego z 2 miliardami zer po tej jedynce, czyli jak liczba:

1- (do)

———————————————————————————–

100000000000000000000………………………. i tu jeszcze 2 miliardy takich zer!

Taka liczba, tzn. jedynka, po której występuje 2 miliardy zer wymagałaby do zapisania jej aż [UWAGA]: ok. 10 tysięcy książek, o stu pięćdziesięciu kartkach każda!

  • Możliwość wyrażona liczbą tak wszech ogromną nigdy, przenigdy i w jakikolwiek sposób nie może się wydarzyć z przypadku!

Jeżeli zatem porównując, że: istnieją tylko dwie możliwości tzn.: PIERWSZA: – że albo ewolucja chemiczna miała miejsce i DRUGA, że: przyjmując kreacja (stworzenie) miało miejsce i jeżeli możliwość, a w zasadzie niemożliwość ewolucji chemicznej mogła zdarzyć się nawet tylko jak: 1 do 10 podniesione do potęgi 1000 (tzn. za jedynką 1000 zer), to w tej analogii, możliwość stworzenia, czyli kreacji, byłaby wtedy wprost przeciwna do tej niemożliwości ewolucji i wynosiłaby jak:

99,99999999999999 …..i tu jeszcze dodatkowo aż 985 takich „9” po tym przecinku) % co do szansy jej zajścia!

Tym samym, jak widać możliwość STWORZENIA, czyli KREACJI uwidacznia się matematycznie / procentowo jak: 99,99999999999999…..(z 985 dodatkowymi takimi „9” po tym tu przecinku) % dla możliwości tej kreacji!

*****

Uznany ewolucjonista George Wald z prestiżowej uczelni Harvard’u oznajmił, że zaledwie 99,995 % (procent) prawdopodobieństwa już wydaje się jako prawie nieuniknione, [co do zajścia czegokolwiek], a co jeżeli możliwość taka wynosi (jak wskazane, powyżej) dla stworzenia (kreacji):

99,99999999999999 …..i tu jeszcze dodatkowo aż 985 takich „9” po tym przecinku) % co do szansy jej zajścia ???!!!

Niewątpliwie, dlatego też laureat prestiżowej Nagrody Nobla w nauce i współodkrywca struktury molekularnej DNA, biochemik dr. Francis Crick napisał:

„szczery człowiek, uzbrojony w całą wiedzę osiągalną teraz dla nas, może jedynie oświadczyć, że pochodzenie życia wydaje się w obecnej chwili być prawie, że cudem, gdyż tak wiele warunków musiałoby być spełnionych, aby ono postępowało”.

Należy tu zaznaczyć, że pomimo takich wprost niepojętych przeciwności i ogromu niemożliwości, ten rzekomy „cud” ewolucji chemicznej opartej na ślepym doborze naturalnym i przypadkowych zmianach mutacji genetycznych wciąż próbuje się jakoś tłumaczyć w obozie ewolucyjnym, a w szczególności odwołując się do ślepych zajść w ciągłym ruchu w ogromie czasu.

Toteż, w odpowiedzi na podobne oświadczenie francuskiego biochemika, pana Jacques Monod’a, w „Szansa i Konieczność” (Chance and Necessity), który zastanawia się tam i konkluduje, iż: – w obliczu takiej kompleksowości życia i zajść, ktoś może wpaść w wątpliwości i zastanawiać się na możliwością tak wielkiej loterii typującej poprzez naturalną selekcję ślepo wybierającą rzadkich wygranych z pomiędzy przypadkowych numerów…..itd.

Francois Mauriac (w obliczu przedstawionych tu faktów) trafnie zauważył, że: „to, co mówi ten profesor jest dużo bardziej nieprawdopodobne, niż to, w co my biedni Chrześcijanie wierzymy…”

* A wracając jeszcze do wspomnianych tu ślepych zajść w ciągłym ruchu w ogromie czasu, co, do których niektórzy ewolucjoniści pod ciężarem argumentów próbują jeszcze desperacko odwoływać się, – przyjmijmy tu prosty, a zarazem logiczny eksperyment:

– Do pudełka powkładajmy wszystkie malutkie części zegarka jak: śrubki, sprężynki, trybiki, wskazówki, itp., a następnie zacznijmy potrząsać tym pudełkiem, choćby i nieskończoną ilość razy, nawet przez ogromny czas i ciekawe czy kiedykolwiek te małe części, same, przypadkowo połączą się w cały, kompletny zegarek, który jeszcze do tego sam też by się nakręcił?

A pamiętać musimy przy tym również i to, że każdy ruch w trwającym już czasie doprowadzałby również do możliwości rozszczepiania się tych wielce przypadkowych i jakichś tam ewentualnych połączeń pojedynczych cząstek zegarka, (co w nauce określamy prawem „Entropii”). Jak więc myślisz, jest to możliwe?

– Zapewne nie, bo do tego zawsze potrzebny jest inteligentny umysł! Intelekt i zręczna ręka zegarmistrza-konstruktora. Potrzebna jest po prostu INFORMACJA – INSTRUKCJA! I tak też podobnie jest i z naszym cudownym życiem, tyle, że tam sprawy są już również ogromnie bardziej skomplikowane niż w tym naszym przykładowym zegarku.

Foto źródło: C=C – zobacz strona główna na dole

Jak przypomniał profesor dr. Werner Gitt, były szef departamentu Technologii Informacji w Federalnym Instytucie Fizyki i Technologii w Niemczech, a jednocześnie uznany ekspert z obszaru nauki o „Informacji” i wieloletni opozycjonista neodarwinizmu na rzecz kreacjonizmu:

– molekuła DNA [ gromadząca zapis instrukcji / wzór na powstanie życia i człowieka] posiada najbardziej zagęszczoną informację znaną człowiekowi!

– ilość informacji DNA znajdująca się na powierzchni o wielkości główki od szpilki odpowiada ilości zapisu w we wszystkich książkach poukładanych od Ziemi do księżyca i w dodatku jeszcze 500 razy tyle!

DNA: żródło: „Wikimedia Commons”, Licencja: http://commons.wikimedia.org/wiki/File:DNA_Furchen.png

Szpilka: źródło: „Wikimedia Commons”, Licencja: http://commons.wikimedia.org/wiki/File:Marking_pin.jpg / Foro strzałka C=C patrz strona główna na dole

Źródło: opracowane na podstawie informacji zawartych w “What is the Probability of Evolution Occurring Solely by Natural Means? by Dr. John Ankerberg and Dr. John Weldon (Jakie Jest Prawdopodobieństw Zajścia Ewolucji Jedynie za Pomocą Możliwości Naturalnych) oraz informacji zawartych w opracowaniu z  Ankenberg Theological Research Institute / i w oparciu o dodatkowe wskaz. w pow. informacje źródłowe oraz inne źródła.

UWAGA:

Według wskazania wspomnianego tu już dr. Emile Borel (odkrywcy prawa rachunku prawdopodobieństwa) oraz wg. przyjętych norm w fizyce, uznaje się, że jeżeli prawdopodobieństwo zajścia jakiegoś przypadku wynosi jak:1 do 10 podniesione do potęgi 50, czyli jeden do 1 z 50 zerami po tej jedynce, (tzn. za jedynką następuje zaledwie 50 zer), to uważa się je jako niemożliwe do zajścia bez względu na czas dozwolony na to zajście, czy też ilość możliwości, które mogłyby zaistnieć w odniesieniu do tego zajścia, by się ono wydarzyło!

Obrazowo możemy tą powyższą wielkość prawdopodobieństwa niemożliwości zajścia, czego kolwiek, według opinii nauki wyrazić następująco:

1 do 100000000000000000000000000000000000000000000000000.

Foto: strzałka C=C zobacz str. główn. na dole.

A tu, (dla przypomnienia) w odniesieniu do możliwości przypadkowego powstania najprostszej formy całego żyjącego organizmu, jak widać, mamy liczbę, jak: 1 do 1 po którym następuje 340 milionów zer! (jak obrazowo przedstawione zostało już powyżej zapisanymi zerami) tzn. jak1 do 1 z ok. 34,893. (czytaj: trzydziestoma czterema tysiącami…)pełnych kartek maszynopisu zapisanych tymi zerami po tej jedynce!

Natomiast, rozpatrywana już tu również możliwość powstania człowieka w drodze przypadku równa jest z koleii, jak: 1 do 10 podniesione do potęgi 2,000,000,000 (dwóch miliardów).

Jest to liczba jak jedna szansa do jednego z 2 miliardami zer po tej jedynce, czyli jak:

1

———————————————————————————

100000000000000000000………………………. i tu jeszcze 2 miliardy takich zer

Taka liczba, tzn. jedynka, po której występuje2 miliardy zer wymagałaby do zapisania jej aż [UWAGA]: ok. 10 tysięcy książek, o stu pięćdziesięciu kartkach każda!

To jest wprost niepojęcie szokująco ogroma liczba, drodzy państwo!

Tym samym, jak widzimy, drodzy państwo, Prawo Borela z zaledwie 50 zerami po jedynce, wskazujące na niemożliwość zajścia czegokolwiek  w sensie rozumowania naukowego – również ewidentnie temu zaprzecza!

========================================

Aby przedstawić to jeszcze bardziej obrazowo, posłużymy się porównaniami wskazanymi przez samych naukowców/ matematyków, statystyków i fizyków:

Jak informują autorzy opracowania filmowego: Eternal Productions 1998 „ W poszukiwaniu prawdy o początkach”, prawdopodobieństwo, iż jedynie proteina, składająca się ze 100 aminokwasów (jaka znajduje się w ludzkim ciele) powstałaby przypadkowo – jest mniejsze niż 1 do 10 podniesione do potęgi 65. To tak jakbyśmy dla wyliczonego porównania znaleźli na ulicy zwycięski kupon totolotka i następnie, co tydzień znajdywali taki sam kupon na ulicy przez kolejnych 1000 lat.

Czy uważasz, że jest to możliwe?

***

Jak z kolei opisał dr. Michel J. Beche, jeden z bardziej obecnie znanych w świecie biochemików, w jednym ze swoich opracowań p.t.: „Biologiczne mechanizmy molekularne. Eksperymentalne poparcie dla wniosku o projekcie”,- szansa przypadkowego znalezienia zaledwie jednej nowej funkcjonalnej struktury białka (co zostało wyliczone przez naukową grupę Sauera, badającą tą kwestię),

– jest taka sama jak przypadkowe odnalezienie na pustyni Sahara malutkiego, schowanego tam wcześniej ziarenka piasku oznaczonego literą „X”, to znaczy po wieloletniej włóczędze po tej pustyni, a następnie schyleniu się i przypadkowym podniesieniu go.

A po tym znalezieniu go i po ponownym schowaniu go tam przez kogoś, jeszcze dwukrotne takie przypadkowe odnajdywanie tego samego oznaczonego ziarenka piasku po przypadkowym schyleniu się, po wielu następnych latach włóczęgi po tejże pustyni!

I taka właśnie jest owa możliwość przypadkowego znalezienia jednej nowej funkcjonalnej struktury białka, – czyli taka, jak trzykrotne, ponowne przypadkowe odnajdywanie tego samego schowanego wcześniej i oznaczonego ziarenka piasku na pustyni Sahara, po schylaniu się i przypadkowym podnoszeniu go!

Pustynia Sahara: źródło: „Wikimedia Commons”, Licencja: http://commons.wikimedia.org/wiki/File:Adrar_sands.JPG

Czy uważasz, że jest to możliwe?

***

Profesor Edwin Conklin, biolog, także zaobserwował, że: „prawdopodobieństwo powstania życia przez przypadek jest porównywalne do powstania całego, kompletnego słownika za przyczyną eksplozji w drukarni”

Czy uważasz, że jest to możliwe?

***

Sir Fred Hoyle – brytyjski naukowiec, geniusz światowej sławy i ogromnej reputacji; Jeden z najbardziej światłych naukowców po Einstainie; matematyk, astronom, astrofizyk teoretyczny, kosmolog, współtwórca teorii naukowej i jeden z najbardziej nagradzanych na świecie naukowców, w roku 1981 zaszokował znaczną część świata nauki odrzucając możliwość ewolucji chemicznej z przypadku.

Oto jego argumenty użyte przeciwko możliwości (a bardziej niemożliwości) samoistnego, przypadkowego powstania życia, zawarte w słynnych już jego słowach/ porównaniach, które mogą pomóc zrozumieć wielkość tej niemożliwości wyrażonej również już powyżej w tym opracowaniu w liczbach:

  • „Na złomowisku są wszystkie części i fragmenty Boeinga-747, porozkręcane i chaotycznie porozrzucane. Trąba powietrzna przypadkowo przechodzi przez złomowisko. Jakie jest prawdopodobieństwo tego, że po jej przejściu znajdziemy tam w pełni złożony Boeing-747, gotowy do lotu?” –

* [porównanie użyte jako argument przeciwko możliwości (czy też bardziej niemożliwości) samoistnego powstania protein z aminokwasów] Sir Fred Hoyle.

Złom – Foto: C=C patrz strona główna na dole

Fotos: C=C (ten i strzałka) – patrz strona główna na dole

  • „Prawdopodobieństwo powstania choćby jednego z polimerów żywych organizmów przez przypadek jest takie samo jak prawdopodobieństwo, że niewidomi całkowicie wypełniający przestrzeń Układu Słonecznego i obracający w rękach kostkę Rubika, ułożą ją prawidłowo i równocześnie.”

– Sir Fred Hoyle.

Kostka Rubika – źródło: „Wikimedia Commons”, Licencja: http://commons.wikimedia.org/wiki/File:Rubics_cube_OLL.gif


  • „Nie ważne jak olbrzymie środowisko jest brane pod uwagę, życie nie mogło mieć przypadkowego początku. Stada małp bębniące na chybił trafił na maszynach do pisania nie mogłyby wyprodukować dzieł Szekspira z tej praktycznej przyczyny, że cały dostępny obserwacjom wszechświat nie jest wystarczająco olbrzymi by pomieścić niezbędne hordy małp, niezbędne maszyny do pisania i, z pewnością, niezbędne śmietniki, do których wyrzucano by nieudane próby. Tak samo rzecz ma się z żywą materią.”

– Sir Fred Hoyle.

Czy uważasz, że jest to możliwe?

Poniższa biografia Sir Fredd’a Hoyle’a potwierdza jego reputację:

@ Sir Fred Hoyle (urodzony 24 czerwca1915 roku w Yorkshire, Anglia – zm. 20 sierpnia2001 roku w Bournemouth) – brytyjski astronom, kosmolog, matematyk i astrofizyk teoretyczny. Studiował matematykę w Emmanuel College Uniwersytetu w Cambridge. W latach 19451958 wykładowca uniwersytecki matematyki w Cambridge. W latach 19581972 profesor Uniwersytetu w Cambridge, 19691972 profesor astronomii w Królewskim Instytucie Astronomicznym. W latach 19711973 prezes Królewskiego Towarzystwa Astronomicznego. Członek zespołu w obserwatoriach astronomicznych w Mount Wilson i Palomar w latach 19571962, wizytujący profesor astronomii w California Institute of Technology w latach 19531956 i profesor w katedrze Andrew D.White’a w Uniwersytecie Cornella w latach 19721978. Fred Hoyle był laureatem wielu nagród i członkiem wielu towarzystw. Do Towarzystwa Królewskiego przyjęto go w 1957, a w 1973 został honorowym członkiem St. John’s College w Cambridge. W 1968 otrzymał złoty Medal Królewskiego Towarzystwa Astronomicznego i Nagrodę Kalinga Narodów Zjednoczonych, w 1970 złoty medal Bruce’a Towarzystwa Astronomicznego Pacyfiku, w 1974 r. Królewski Medal Towarzystwa Królewskiego. W 1972 r. Hoyle otrzymał tytuł szlachecki. Autor licznych prac dotyczących budowy wewnętrznej i ewolucji gwiazd oraz właściwości materii międzygwiazdowej. Twórca teorii akrecji materii międzygwiazdowej przez gwiazdy oraz twórca wraz z H. Bondim tzw. teorii ciągłej kreacji (powstawania) materii we Wszechświecie. Ponadto publikował prace z zakresu kosmologii. Współtwórca (wraz z Thomasem Goldem) modelu stanu stacjonarnego (Steady State theory), do której w 1948 opracował podstawy matematyczne. Wspólnie z Williamem Fowlerem oraz Geoffreyem i Margaret Burbridge’ami przedstawił serię pionierskich prac na temat powstawania pierwiastków ciężkich w procesach jądrowych we wnętrzu gwiazd. W 1960 ogłosił hipotezę na temat powstania Słońca i planet z chłodnego obłoku materii w jednym procesie.”

Cytaty zaczerpnięte z: Wilkipedia / Fred Hoyle

Pomimo tak ewidentnych dowodów matematycznych ewolucjoniści wciąż jednak próbują przeciwstawiać się tym argumentom. Wszelkie jednak wciąż proponowane przez nich argumentacje kontra-matematyczne, spełzają na niczym, gdyż przeciwstawia im się zaraz uściślony argument matematyczny wskazany przez tychże przedstawionych tu i innych renomowanych matematyków, a posiadających jednocześnie wykształcenie / wiedze w zakresie nauk biologicznych.

Postępując źródłowo za informacją przedstawioną przez dr. Kazmierza Jodkowskiego w opracowaniu pt. Metodologiczne aspekty kontrowersji ewolucjonizm-kreacjonizm”, „Realizm. Racjonalność. Relatywizm”, Wydawnictwo UMCS, Lublin 1998, s. 121-177. Rozdział 2 pt. „Ewolucjonizm bez Darwina?” – warto wskazać, to co wypowiedział jeden z respektowanych naukowców, a mianowicie reasumując:

Na jednej z takich debat ewolucjonistów m.in. z matematykami negującymi możliwość powstania życia w drodze ślepego doboru naturalnego i przypadkowych mutacji, uznany biofizyk, specjalista teorii informacji i inżynierii biomedycznej oraz programów instrumentalnych z ze słynnego Massachesetts Institute of Technology w U.S.A., który dokonał odpowiednich, szczegółowych badań z wykorzystaniem systemów komputerowych, postawił następującą konkluzję, iż:

geny człowieka zawierają w sobie prawie miliard nukletydów i bez znaczenia jak dokonywano owych obliczeń, zawsze otrzymywano podobną konkluzję, wskazującą na to, że okres trwania życia na ziemi w ogóle nie jest wystarczający, aby wszystkie owe nukletydy i zawarta w nich informacja zaistniały przez przypadkowe mutacje.

Innym znów mocnym argumentem przeciw ewolucji chemicznej z obszaru nauki jest wniosek, że:

cząsteczka DNA lub RNA nie może zachować zapisanej w niej informacji przez długi okres czasu w odniesieniu do jej zdolności do replikacji, gdyż doświadczenia utwierdzają, iż cząsteczki kwasów nukleinowych z czasem rozpadają się na segmenty. Tym samym dla możliwości zabezpieczenia w nich informacji w okresie dłuższym, musiałyby one być ciągle oczyszczane, co ma miejsce jedynie w żywych organizmach.

* źródło: Informacja opracowana/ przytoczona na podłożu źródłowym i w oparciu o: Kazimierz Jodkowski, Metodologiczne aspekty kontrowersji ewolucjonizm-kreacjonizm, „Realizm. Racjonalność. Relatywizm”, Wydawnictwo UMCS, Lublin 1998, s. 121-177. Rozdział 2 pt. „Ewolucjonizm bez Darwina?”

Poza tym, jak wskazuje w swoim opracowaniu również dr. Hubert Yockey, fizyk i teoretyk informacji, iż: – gdyby nawet chcieć przyjąć czysto umownie, że przypadkowa mutacja dla określonej cząsteczki białka w jakiś sposób wydarzałaby się nawet, co sekundę, *[co już samo w sobie założenie jest nieprawdopodobnym absurdem i niedorzecznością {dop. red.}] – wówczas ta jedna niewielka cząsteczka danego białka powszechnego w przyrodzie ożywionej (i dopiero wymaganej do dalszej budowy całego organizmu), przebyłaby raptem 43% drogi od momentu uznanego za początek Wszechświata, i aż do chwili zakończenia swej budowy.

Jak następnie wywnioskował po tym dr. Yockey, iż:

„Początek życia poprzez przypadek w pierwotnej zupie jest nieprawdopodobny tak samo jak perpetuum mobile.”

A więc, czy wciąż jeszcze uważasz (patrząc całkiem logicznie), że możliwość przypadkowego powstania życia w drodze ślepego doboru naturalnego ewolucji chemicznej, czy też przypadkowych przeistoczeń mutacji w jej obrębie, jest wciąż do przyjęcia? – wskazani matematycy bynajmniej nie widzą takich szans!

Wspomniany tu powyżej naukowiec o międzynarodowej reputacji, jeden z najbardziej uznanych i nagradzanych naukowców na świecie (patrz biografia powyżej), były agnostyk – astrofizyk, astronom, kosmolog i matematyk w jednej osobie, Fred Hoyle, powiedział:
„Prawdopodobieństwo utworzenia życia z materii nieożywionej jest liczbą z 40 tysiącami zer po niej. To wystarczy, by pogrzebać Darwina i całą teorię ewolucji. Nie było żadnej zupy kwantowej, ani na tej planecie, ani na żadnej innej, a skoro początki życia nie były przypadkowe to musiały być produktem celowo działającej inteligencji.”

-Fred Hoyle.

Źródło: http://www.wiara.us

Posted in Ciekawe, Religia, Warto wiedzieć, Z prasy | Otagowane: , | 10 Comments »

Radny PO molestował 16-letniego chłopca

Posted by Dzieckonmp w dniu 8 Luty 2011


„Super Express”: Łukasz M. radny PO w radzie warszawskiej dzielnicy Praga – Północ molestował 16-letniego chłopca. Na jego komputerze znaleziono ok. trzech tysięcy zdjęć nagich dzieci. Radny usłyszał już zarzuty.

Sprawa Łukasza M. trafiła do sądu po tym, jak na policję zgłosiła się matka 16-latka. Kobieta twierdziła, że syn jest szantażowany przez radnego. Łukasz M. miał robić nastolatkowi nagie zdjęcia i straszyć, że je ujawni, jeśli chłopak się z nim nie prześpi – informuje „Super Express”.

Łukasz M. usłyszał już dwa zarzuty: szantażu groźbami ujawnienia zdjęć nastolatka oraz posiadania treści pornograficznych z udziałem nieletnich. Jak twierdzi Renata Mazur rzecznik Prokuratury Okręgowej Warszawa Praga, radny przyznał się do zarzucanych mu czynów i poddał się dowolnie karze.

Jak nieoficjalnie podaje „Super Express” Łukasz M. miał sam zaproponować sobie karę – dwa lata więzienia w zawieszeniu na pięć lat.

Posted in Polityka, Warto wiedzieć, Z prasy | Otagowane: , , | 23 Comments »

ODKRYCIE I UJAWNIENIE NAJWIĘKSZEJ TAJEMNICY MASONERII

Posted by Dzieckonmp w dniu 8 Luty 2011


WSTĘP
W tym niezwykłym świadectwie zwracam się do wszystkich ludzi dobrej woli, a także do tych, którzy wstąpili do masonerii i do tych którzy zamierzają wstąpić do tej śmiertelnie niebezpiecznej struktury zła.
Aby dokładniej zrozumieć treść i sens przekazu zaleca się przynajmniej trzykrotne przeczytanie i przeanalizowanie w ciszy.
Pisząc to będę się starał używać prostych i zrozumiałych słów. Na wstępie podam ogólną definicję masonerii.
Jest to organizacja tajna, ogólnoświatowa, naturalistyczna, hierarchiczna dążąca do całkowitego opanowania świadomości i duszy swych członków a także żądająca bezwzględnego posłuszeństwa.
Następnie przez swą tajną działalność swych członków zmierzająca do opanowania świata, celem zrealizowania swych planów zniszczenia ludzkości.
Została powołana przez tajne kręgi anty kościoła jako wyraz buntu przeciw Bogu objawionemu w Jezusie Chrystusie i Jego przesłaniu do ludzkości i Jego Kościołowi. Jest to anty kościół kierowany i sterowany przez szatana za pośrednictwem ludzi, którzy mu się dobrowolnie oddali.
Święty Maksymilian nazwał masonerię głową węża piekielnego. Jest to wszechświatowa sekta zła. Prawdziwe cele tej organizacji poznaje mniej niż 1% ogółu członków masonerii. Do najwyższej wtajemniczonych należą wybrani z wybranych.
Ponad 99% do końca życia nie zna i nie pozna prawdziwych celów masonerii, są. trzymani w całkowitej nieświadomości. Dzieje to się tak dlatego, że gdyby wcześniej znali prawdziwe oblicze i cele tej tajnej struktury, to nikt przy zdrowych zmysłach nie wstąpiłby do takiej organizacji.
Zdarza się, że z tych co dostąpili najwyższego wtajemniczenia, poznając prawdę zapragnie wystąpić i wtedy okazuje się, że jest to niemożliwe. Podobnie jak wystąpienie z bandyckiej mafii.
Zdarza się, że ktokolwiek z masonów wysoko wtajemniczony wystąpił to po pewnym czasie zginął bez wieści. Wychodzi wtedy obłuda i perfidia masonerii. Z kościoła Chrystusowego jeżeli ktoś pragnie wystąpić to występuje i nikt nie grozi mu śmiercią. Wręcz przeciwnie Ojciec Miłosierny cierpliwie czeka na powrót syna marnotrawnego. W masonerii, kościele szatana nie ma odwrotu. Grożą śmiercią i zdradziecko zabijają. Taka jest właśnie wolność u lucyfera.

Kim jestem

Jestem nędzą nad nędzami, nicością, prochem ziemskim, wobec Wszechmocy, Wszechpotęgi Bożej. Byłem ponad 20 Jat opętany przez szatana w tym 7 lat w sposób ukryty i przez 13 lat w sposób jawny dla mnie. Przez 13 lat toczyłem walkę na śmierć i życie, aby się uwolnić z jego niewoli. Całe to przeżycie, i doświadczenie opisałem w 2006 r. pt. „Wstrząsający opis mężczyzny, który byl ponad 20 lat opętany”. Jego przeżycia i doświadczenia.

w I części tego świadectwa opisałem jak do tego doszło i jak zostałem uwolniony. Podałem przykłady i opisałem różne zdarzenia jak bronić się przed zniewoleniem i opętaniem.

w II części opisałem o tajemnych oddziaływaniu szatana na umysł i duszę ludzką przez media.

w III części ujawniłem jak zostały odbyte te tajemne oddziaływania śmiertelne i niebezpieczne tylko dlatego, że nikt o nich nie wie. Gdy się te tajemnice oddziaływania pozna wtedy stają się bezsilne.
Napisałem też wiele innych pism. Gdy w latach 90-tych otrzymałem dar rozeznawania duchów wtedy zrozumiałem w jakim stanie jest obecny świat.
W 2000 r dane mi było poznać tajemne oddziaływanie złych duchów
/ tzw. 4 wtajemniczenie/ w mediach, wtedy do reszty zrozumiałem co piekło i jego słudzy masonerii zgotowały dla świata. Nie mogłem sobie z tym poradzić, gdy okazało się ,że wszystkie te zdarzenia mają potwierdzenie w rzeczywistym życiu jako empiryczne dowody naukowe.
Przełom nastąpił 02 lutego 2005r w święto Matki Bożej Gromnicznej, kiedy usłyszałem wewnętrzny głoś aby wbrew wszelkim przeszkodom opisać i ujawnić to wszystko, zachowując ostrożność i roztropność gdyż szatan posługując się swymi ludźmi mógłby mnie zabić. Dlatego opisuję te wszystkie wydarzenia jako osoba anonimowa. Tego samego zdania był mój spowiednik, a i moje wewnętrzne pragnienie jest aby nie być znanym za życia i po śmierci. Nie mając dostępu do żadnych mediów, ale dzięki pomocy Bożej rozprowadziłem wiele egzemplarzy. Widząc jak wielkie owoce to wydało, gdyż świadectwo to zostało przetłumaczone na wiele języków przez Polaków mieszkających w innych krajach. Gdy rozmawiałem z osobami, który czytały, a nie wiedzą, że jestem autorem, przekonałem się jak bardzo to było potrzebne.
Z uwagi na to, że wydarzyło się niezwykłe zdarzenie, które nie planowałem i przez myśl mi nie przeszło, że coś takiego może się zdarzyć postanowiłem to wszystko opisać i ujawnić światu. Dziś wiem, że stało się to według zamiarów Bożych i Jego Wszechmocy.
Kto czytał moje świadectwo, gdzie szczegółowo opisałem jak dwóch naiwnych i ogłupionych satanistów zostało spalonych przez nieznany ogień a trzeci z przerażenia padł martwy, ten wie, że udało się to ujawnić dzięki szczególnej łasce Bożej, która sprawiła, że człowiek walczący ze złymi duchami w odpowiednim czasie staje się dla nich niewidzialny.
Podobnie i analogicznie odbyło się to w wykryciu największej tajemnicy masonerii. Bóg uczynił, że demony nie rozpoznały, że wśród swoich sług masonów jest obcy.
Podobnie i masoni nie rozpoznali, że nie jestem ich bratem, lecz uznali mnie za swojego. To wszystko udowadnia jak słaby i ograniczony jest szatan wobec Wszechmocy, Wszechpotęgi naszego Pana Jezusa Chrystusa, Jego Matki Maryi Niepokalanej zawsze Dziewicy i Św. Michała Archanioła.
Gdyby nie ta Moc Boża ja natychmiast byłbym rozpoznany i zabity przez masonów już na samym początku. Szatan jest tylko mocny w ludziach, którzy mu się dobrowolnie i świadomie oddali a szczególnie pysznych i buntowniczych grzesznikach.
Wobec ludzi bez reszty oddanych Bogu i Matce Bożej, pokornych i czystego serca szatan jest bezsilny. Może czynić tylko tyle, na ile mu pozwoli Bóg, aby doświadczyć cnoty i wierność oddanych mu dusz. Jak napisałem w swoim świadectwie, kto boi się grzechu z zdrady Chrystusa Pana, tego boi się szatan. Wobec pozostałych, a szczególnie masonów, liberałów, ateistów, zdrajców judaszowych, gorszycieli, zatwardziałych grzeszników, magów, wróżbitów, okultystów itp. szatan jest panem ich życia i śmierci.
Bóg w Trójcy Świętej Jedyny, Ojciec, Syn i Duch Święty, Pan nad Panami, Król na Królami, Wszechmoc, Miłość odwieczna posłużył się mną nędzą nad nędzami, nicością, prochem ziemskim i wprowadził mnie swa ręka do jaskini wilka, aby ujawnić światu w jaki sposób szatan zwodzi, ogłupia, zaślepia i oszukuje mistrzów masonerii i co planuje wobec ludzkości. Masoni szczycą się tym, że nikt z zewnątrz nie uczestniczył i nie będzie uczestniczył w ich tajemnych rytuałach i nie pozna ich rzeczywistych tajemnic. I tak rzeczywiście było aż do pewnego czasu. Stało to się wbrew ich zapewnieniom, czujności, tajemniczości i niedostępności. Dane mi było uczestniczyć w jedynym tego rodzaju rytuale za zastrzeżonym tylko dla wybranych z wybranych.
Opis zdarzenia Będę się starał opisywać istotę zagadnienia, gdyż szczegóły przekraczały by ramy tego pisma. Celowo nie podaję dat, miejsc, nazwisk, aby pozostałych uchronić od zemsty masonerii, chociaż oni nic nie zawinili i nie zdawali sobie sprawy, że jestem obcym a także abym sam nie został rozpoznany.
Na jednym z lotnisk kraju zachodniego w hali przylotów podchodzi do mnie znany euro deputowany z Polski w towarzystwie nieznanego mi pana. Witając się ze mną zaprasza mnie do podstawionej na zewnątrz limuzyny z kierowcą, gdy chciałem zaprotestować i wyjaśnić, że to wielka pomyłka, że nie jestem tym człowiekiem za którego mnie uważają, natychmiast usłyszałem znany
mi wewnętrzny glos nie lękaj się. Zamilkłem i zrozumiałem, że dzieje się coś, co nie zależy od mojej woli. Pierwszym cudem było to, że rozmawiałem z nimi w obcym języku i wiedziałem co mówić. Prawdziwy mistrz masonerii w ogóle nie przyleciał. Ważnym spostrzeżeniem było to, że zanim dojechaliśmy na właściwe miejsce, trzy razy zatrzymywaliśmy się w różnych miejscach i za-każdym, razem zmieniany był samochód i kierowcę. Dlaczego taka ostrożność i konspiracja. Dziś już wiem, że była to tajemnica wewnątrz samej masonerii. Było to super tajne spotkanie w którym uczestniczyli masoni tylko pochodzenia żydowskiego. Po dojechaniu na miejsce i po odpoczynku zaprowadzono nas do miejsca gdzie przywitał nas dziwnie wyglądający człowiek tzw. mag medium.
Gdy i on mnie nie rozpoznał, że nie jestem ich człowiekiem ogarnął mnie niezwykły pokój duszy i bezgraniczna ufność w Moc Chrystusa Pana,
Następnie mag wskazał abyśmy podążali za nim. Drzwi się same otwierały i zamykały’. Jak się później okazało bez udziału ręki ludzkiej i ludzkiej techniki. Przed wejściem do specjalnego miejsca mag oznajmił, że jesteśmy wybrani z wybranych godnych najwyższego wtajemniczenia i będziemy uczestniczyć w jedynej tego rodzaju naradzie nowej ery. Informuje nas, że w naradzie będą uczestniczyć zmarli bracią, którzy przebywają w szczęśliwej krainie światłości. Wyznaczony będzie plan działania dla nas na ziemi an XXI wieku.
Po wprowadzeniu nas do tajemnego miejsca mag wymawiał znane tylko jemu zaklęcie. Nastąpiła dziwna ciemność i jakby z otchłani wprost ze ścian)’ wyszli tzw. synowie światłości. Każdego z osobna przywitał mag po imieniu i nazwisku.
Byli to rzekomo zmarli bracia masoni, którzy dostąpili najwyższego wtajemniczenia za życia. Po tym nastąpiła całkowita ciemność. I w tej ciemności zjawia się główny przywódca narady. Mag jego nie wita tylko kłania mu się i w tym momencie następuje dziwna światłość, tak, że się wszyscy widzimy.

Ogólna I istotna treść narady

Opowiadają nam żyjącym, jak są szczęśliwi w tym stanie za wierność w działaniu za życia wg królewskiej nauki i posłuszeństwie istocie boskiej światłości /LUCYFEROWI/. Uczestniczą też w naszym życiu sposób niewidzialny i obserwują nasze działania. Dlatego my jako wybrani z wybranych będziemy po śmierci uczestniczyć w tym szczęściu.
Ale głównym celem ich i naszego szczęścia po śmierci będzie ponowne przyjście na ziemię przez reinkarnację do przyszłego ziemskiego raju, który będzie istniał tysiące miliony lat.
Ale ten ziemski raj musi być najpierw przygotowany dla nich przez żyjących na ziemi braci masonów. Od starań i szybkości realizacji określonych celów zależy czas nadejścia tego ziemskiego raju. Ale jak z dyskusji wynikało, raj ten ma być tylko dla wybranych synów pochodzenia żydowskiego. Dlatego wszyscy uczestniczący w tej naradzie są pochodzenia judaistycznego / żydowskiego/. Mnie też uważano za żyda odpowiedzialnego za określony rejon świata.
Wybrani, którzy ponownie wrócą na ziemię do tego raju, będą już nieśmiertelni. Pozostała część śmiertelników jako niewolnicy o określonej ilości /około 200 milionów/ będą pracować, służyć i obsługiwać panów nowej ery jako nieśmiertelnych. Ale przez posłuszeństwo i wierną służbę będą. mieli szansę w następnym wcieleniu stać się nieśmiertelnymi. Aby to się stało, przed śmiercią muszą być naznaczeni przez kapłana światłości żyjącego już w tym raju ziemskim jako nieśmiertelnego.
Posypały się też ostre słowa pod adresem żyjących na ziemi braci. Za mało jeszcze starań i szybkości realizacji celów.
Z dyskusji wynikało też, że określone centra ideologiczne, finansowe, polityczne, instytuty naukowe, kliniki pracują tylko dla tych celów i mają zapewnioną pomoc od samego władcy światłości / lucyfera/.

Ale o jakie to główne cele chodzi

1 Powołanie globalnego rządu, _który przejmie realną władzę nad światem. Obecnie już takie gremium istnieje, ale działa nieoficjalnie zajmując się koordynacją i ustalaniem daleko idących planów.
2 Całkowite zniszczenie kościoła rzymsko-katolickiego przez wewnętrzne rozbicie i podział
wśród kardynałów, biskupów, kapłanów. Wprowadzenie do wewnątrz kościoła coraz więcej agentów, dywersantów, którzy zajmując różne, stanowiska zrealizują do końca ich plan / tzn. lucyferyczny plan zniszczenia kościoła/ a także czyniąc coraz większe zgorszenia dla wiernych, nie ponosząc za to żadnej kary od swych przełożonych. Bezwzględne tabu /milczenie/ w głoszeniu o istnieniu szatana i karze wiecznej w piekle. Wychwalanie biskupów i wbijanie ich w pychę jacy to oni są postępowi, nowocześni i otwarci na dialog i kompromis. Było dla mnie wielką pociechą, kiedy uznali, że jawna i zewnętrzna walka z kościołem nie przyniesie zaplanowanego zwycięstwa. Chrystus powiedział „A bramy piekielne nie zwyciężą go”.
3. Oderwanie dzieci od rodziców i umieszczenie ich w specjalnych ośrodkach, szkołach kierowanych przez ludzi masonerii. Poddanie ich całkowitej i powszechnej demoralizacji, aby stały się ludzkimi zwierzętami podatnymi na wszelką manipulację i kłamstwo. Manipulując naukami ścisłymi należy przekonać ich, że poza materią nic nie istnieje, a człowiek sam dla siebie jest bogiem. I sam dla siebie ustala prawa.
4. W stosunku do ludzi, którym do końca nie uda się zniszczyć resztek wiary w Jezusa Chrystusa, należy* uczynić wszystko aby jednocześnie wierzyli we wszelkie zabobony, różne tajemne moce, gdyż całkowity materializm spowodowałby choroby psychiczne. A choroba psychiczna zwalnia od winy i odpowiedzialności przed prawdziwym Bogiem. Chodzi o to aby po śmierci ponieśli za swe czyny jak największą karę i winę. Kierowane to było głównie do ludzi w Ameryce, Europie i Australii.
5. Powszechna i bez ograniczeń aborcja.
6. Powszechna i bez ograniczeń eutanazja ludzi starych i niepełnosprawnych.
7. Powszechna prostytucja i istnienie powszechnych domów publicznych.
8. Najwyższe przywileje dla homoseksualistów, lesbijek, wszelkiego zboczenia moralnego na całym świecie.
9. Wprowadzenie do powszechnego spożycia tajemnych substancji, które w organizmach kobiet i mężczyzn będą powodowały bezpłodność. Określone instytuty pracują nad tym. Chodzi o wyprodukowanie takiej substancji, której nie można by było wykryć i udowodnić, że ma takie własności.
10. Forsowanie za wszelką cenę badań w genetyce aby przekroczyć krytyczną granicę, która spowoduje nieodwracalny stan dla życia roślinnego i biologicznego na ziemi.
11. Dobrowolnie i bez ograniczeń spożywanie narkotyków. Zaniechanie karania za spożywanie.
12. Wykorzystanie na wielką skalę magii, okultyzmu, spirytyzmu w mediach aby w sposób tajemny manipulować, zwodzić, ogłupić a w końcu doprowadzić miliony ludzi do obłędu, aby powstał powszechny chaos, bezład i doprowadzić do wzajemnego mordowania.
13. Promowanie za wszelką cenę ruchu nowej szatańskiej religii „Nev Age” wschodnich religii / buddyzmu, hinduizmu./. Finansowanie wszelkich sekt antykościelnych i satanistycznych, zespołów rockowych.
14. Wprowadzenie jak tylko możliwie szybko  chipowanie ludzi na rękę lub czoło. Należy wmówić im, że to dla ich bezpieczeństwa. Gdy to się stanie Centra masońskie przejmą całkowitą kontrolę ekonomiczną nad ludzkością Dlatego, że bez tego znaku nie będzie można nic kupić ani sprzedać. Opanują całą dystrybucję i handel na świecie.
15. Pozorne zwalczanie terroryzmu na świecie. W rzeczywistości podejmowanie tajnych działań, aby podsycać nienawiść i doprowadzać do wzajemnego mordowania plemion w Afryce, Azji, Ameryce Południowej, aby doprowadzić do całkowitej zagłady całych rejonów świata.
16. Za wszelką cenę ograniczyć ilość ludzi w świecie aż do określonej ilości około 200 mil.
Były omawiane jeszcze inne cele ale dotyczyły one nie całej ludzkości tylko, wybranych narodów i rejonów świata.
W tej super tajnej naradzie uczestniczył mason także z Polski gdyż dla mocy piekielnych naród polski jest wyjątkowo znienawidzony i do końca XX wieku był zaporą do realizacji ich celów.
Po omówieniu celów i pouczeń nasz główny ziemski mag oznajmia, że będziemy się przygotowywać do złożenie ofiary na cześć najwyższego wodza światłości /lucyfera/, który aa tę okoliczność specjalnie się zjawi.
Ofiarą będą cztery dziewicze dziewczynki. Było nas czterech do złożenia ofiary, gdyż mag wcześniej dokonał tej ofiary, on miał tylko nadzorować.
Każdy z nas miał dokonać gwałtu i mordu na przydzielonej dziewczynce. Następnie po odpowiednich rytach mieliśmy je złożyć jeszcze żywe w ogień nas cześć wodza. Mag miał udać się po dziewczynki aby je tu przyprowadzić. Były to dziewczynki z Azji prawdopodobnie z Indii.
WTEDY ZROZUMIAŁEM GROZĘ CIERPIENIA I STRASZLIWĄ ŚMIERĆ W PŁOMIENIACH OGNIA TYCH NIEWINNYCH DZIECI.
Z natchnienia Bożego z całych sił zacząłem krzyczeć. „Ja tego nie uczynię. To nie są duchy waszych zmarłych, braci tylko demony, złe duchy, które przybrały ich ludzki wygląd aby was oszukać. Jest to wielkie kłamstwo aby was całkowicie doprowadzić do opętania i pozbawić wszelkiego zdrowego rozumu i wolnej woli”. Gdy tak krzyczałem zaczęli mnie otaczać, aby mnie zabić. Gdy śmierć była bliska zawołałem. „Jezu Chryste Synu Ojca Przedwiecznego – ratuj, Matko Najświętsza Królowa Nieba i Ziemi – ratuj, Św. Michale Archaniele Książę Wojsk Niebieskich – ratuj”.
Nagle nastąpił oślepiający błysk, potworny nie do wytrzymania huk. Na ich oczach te piękne rzekomo szczęśliwe duchy braci zmarłych zaczęły przemieniać się w straszliwe potwory, których rozum ludzki nie jest w stanie sobie wyobrazić. Nieznany ogień i zapach nie do wytrzymania. Potworny wygląd demonów tak przeraził masonów, że byli jak kamienne trupy. Kiedy znikły złe duchy nastąpiła nieznana ciemność i w tej ciemności ujawniła się wizja piekła. W tej wizji zobaczyli straszny wieczny los w mękach, prawdziwych zmarłych braci masonów, których wcześniej przedstawiały złe duchy jako szczęśliwych synów światłości przebywających rzekomo w krainie szczęśliwości. Przed ich oczami przesuwały się następne wizje różnych czasów. Trudno sobie wyobrazić przerażenie masonów.
Runął cały ich system pychy i pewność panowania. Jeszcze przed tą wizją obiecywano im i zapewniano ich o milionach lat szczęśliwego życia w przyszłym ziemskim raju.
A tu widzą niewyobrażalne cierpienia i męki znanych powszechnie w XX wieku i wcześniejszych wiekach filozofów, naukowców, finansistów, polityków, sędziów, rzekomych uczonych, nawet noblistów, judaszowych zdrajców itp. Wizja zakończyła się na poziomie piekielnego „hoiIyvod”.
Z tego właśnie poziomu nieznany ogień ogarnął trzech masonów w tym, także głównego maga. Gdy ten ogień zbliża! się do masona z Polski chwyciłem go za rękę i zacząłem się modlić w myślach o jego uratowanie. Ale on był już cały czas nieprzytomny. Stracił przytomność na początku w czasie przemiany złych duchów. Jak się później okazało on nie doświadczył własnymi zmysłami wizji piekła. Po wizji, ogień nie cofnął się lecz już do końca palił tych trzech masonów. Ich przeraźliwe krzyki były jeszcze większe niż tych dwóch satanistów, których pochłonął podobny ogień / szczegółowo to opisałem w swym świadectwie/.
Jak pisze Św. Paweł: ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, ani w sercu człowieka nie wstąpiło co Bóg przygotował tym co go miłują, to jest dla tych co przebywają w szczęśliwości Nieba.
Odwrotnie jest w stosunku do tych co go nie miłują i świadomie odrzucają Jego Miłość i Jego Objawienie, to jest tych co przebywają w piekle. Dlatego mój rozum, ani słowa nie są w stanie opisać potworności cierpień w piekle i to, że jest to wieczny los. Ktokolwiek tego doświadczył nie będzie już obojętny na to co dzieje w życiu ziemskim. Dlatego wszyscy święci i pobożni ludzie, którym dane było doświadczyć wizji piekła tak bardzo cierpią i martwią się o przyszły los niepoprawnych grzeszników.
Dopiero w piekle jak ukazała wizja zdają sobie sprawę jaki los ich spotkał. Niestety już jest na późno. Czas ostatecznie dla nich minął. Co by dali aby można było cofnąć czas. Niektóre z tych zagadnień opisuje niezwykła książka” Ostrzeżenie za światów „autora Bonawentura Meyer.
Gdy dyskutuję z ludźmi, którzy odrzucają istnienie piekła, zawsze im zadaję pytanie: Czy będziesz wiecznie żył i nigdy nie umrzesz? Prawda ta była znana od zarania życia ludzkiego, ale tą straszną prawdę potwierdził nam Jezus Chrystus. Jedyna Droga, Prawda i Zycie przez swe cudowne i chwalebne zmartwychwstanie.
Prawdę tą ciągle przypominają nam Matka Bożą w swych licznych objawieniach. Ktokolwiek temu zaprzecza lepiej byłby dla niego aby się nie narodził.
Gdy ogień piekielny doszczętnie ich spalił i nic po nich nie zostało. Mason z Polski jeszcze był nieprzytomny. Modliłem się bez przerwy i prosiłem Niebo o ratunek, gdyż tylko spalony mag wiedział jak z tego miejsca wyjść. Straciłem już orientację czasu ale ufność w moc Bożą i pokój duszy były niezachwiane. Gdy mason z Polski przeżył omdlenie z przerażenia wstrząsnąłem nim aby doszedł do siebie i nakazałem milczenie. Ale wyglądał on jak trup. Nagle nawiedziły mnie pokusy i myśli, że tu na pewno skończymy życie, ale z drugiej strony przyszły mi myśli, że skoro Bóg pokazał mi jak masoni są oszukiwani i zwodzeni przez moce piekielne, to chyba po to aby ta tajemnica została ujawniona światu.
Gdy tak rozmyślałem i bez przerwy się modliłem pojawiło się cudowne światło, ale jakieś inne od światła demonicznego. Chwyciłem masona z Polski i podążałem z nim za tym niezwykłym światłem. Pękały ściany, skały, ziemia się rozsuwała a myśmy szli. W końcu znaleźliśmy się w jakiej jaskini. Niebiańskie światło znikło i zobaczyłem światło dzienne w skale góry. Po wyjściu na zewnątrz padliśmy na ziemię. Martwiłem się, gdyż mason z Polski dalej nie mógł nic przemówić i wyglądał jak trup. Zorientowałem się, że znajdujemy się poza zasięgiem posiadłości masońskiej. Przebywaliśmy w tym tajemniczym miejscu ponad 15 godzin. Nie będę ujawniał treści rozmowy z masonem z Polski. Przed rozstaniem się prosił mnie o zachowanie absolutnej tajemnicy i ja mu to przyrzekłem. On mnie osobiście nie znał i nie ujawniłem mu swej tożsamości. Poznał rzeczywistą prawdę choć nie doświadczył wizji piekła gdyż był nieprzytomny. Ale zobaczył przemianę złych duchów i cudowne wyprowadzenie nas z tajemnego miejsca wbrew wszelkim prawom materii / ściany pękały, skały się rozsuwały, ziemia się przesuwała/.
Wskazałem mu trzech pewnych biskupów do jego wyboru, aby najpierw przedstawił tę sprawę wybranemu biskupowi na zasadzie spowiedzi a następnie z wybranym biskupem udał się do Rzymu i tam wobec całego świata ujawnił całe to zdarzenie.
Powiedziałem mu, że stanie się najsławniejszym nawróconym masonem jaki kiedykolwiek żył wcześniej. Miał to uczynić do 30 grudnia 2008 r. Niestety zginął tragicznie parę miesięcy przed tą datą. Czy był to prawdziwy wypadek wie -tylko Bóg. Czy miało do jakiś związek z tym niezwykłym zdarzeniem? Ja tego nie wiem. Tajemnicę zabrał do grobu.

Wnioski i nasuwające się pytania

Zanim będę omawiał poszczególne cele z tej tajnej narady, które już od czasu rewolucji francuskiej masoneria częściowo realizuje należy przypomnieć objawioną prawdę przez Chrystusa Pana co jest spirytyzm?
Każdy spirytyzm jaki by nie był, jak by nie był nazwany zawsze pochodzi z piekła.
Wszelkiej maści magowie, spirytyści, okultyści, mistrzowie masońscy itp. wywołując tajemne moce nie wiedzą, że zawsze zostaną, oszukani i zwodzeni. Zamiast zmarłych duchów ludzi ujawniają się złe duchy podszywające się pod nich. Nie widzą i nie chcą wiedzieć, że tylko prawdziwy Bóg Jezus Chrystus ma moc aby zmarła osoba zjawiła się żyjącemu człowiekowi jeżeli będzie to zgodne z wolą bożą. Szatan nie ma takiej mocy. On jest tylko zdolny do kłamstwa, oszustwa, zwodzenia itp. Jest on anty prawdą i anty miłością. Spalony mag masoński zwracając się do zmarłych w rzeczywistości zwracał się do demonów. Dzieje się to tak zawsze od wieków w kulturach anty chrześcijańskich tzn: Indian amerykańskich, plemion afrykańskich, azjatyckich, australijskich, w hinduizmie, buddyzmie, w europejskich pogańskich kulturach i w masonerii/. Żydowska kabała to nauka mocy piekielnych.
Kto nie chce uznać, że jedyną Drogą i Prawdą Życiem jest Jezus Chrystus, ten zawsze będzie oszukiwany, zwodzony i ogłupiony a po śmierci otrzyma wieczny los potępienia w piekle. Wiadomo, że spalony mag i jemu podobni zawsze na końcu wywoływali szatana do przyjęcia ofiary, jak w tym rytuale wywoływany został sam lucyfer, ale nie wiedział, że ci pierwsi to demony, a nie jak myślał, że to zmarli bracia masońscy. W tym tkwi tajemnica oszustwa, perfidii i przewrotności mocy piekielnych.
Słuchając tej narady napawa przerażenie co szatan wlewa, do tych obłąkanych głów masonów. Jak bardzo chciałoby się rzec, że to złudzenie.
Ale czy złudzenie może spalić materialne ciało człowieka. Nie da się oszukać wszystkich zmysłów. Niestety była to realna rzeczywistość i przerażająca prawda. Ale ta prawda, nigdy nie zostanie ujawniona światu przez masońsko-liberalne media.
Gdy się dobrze przyjrzeć działaniom liberałów wg tzw. politycznej poprawności to wszystko zmierza ku temu.
Masoński liberalizm jest wielokrotnie groźniejszy niż hitleryzm i komunizm razem wzięte.
Ich cele były jawne i znane światu. Cele masonerii były i są tajne. Teraz są już jawne. W mediach liberalnych nie ma poważnej i merytorycznej dyskusji o otaczającej nas rzeczywistości, tylko zabawy, magia, horror, gwałt, mord i ogłupiające seriale.
Od trzech wieków wmawiali i dalej wmawiają miliardom, że nie ma Boga, ani szatana, nieba, piekła, sądu bożego, i po śmierci nic nie istnieje.
Od czasu rewolucji francuskiej realizują praktyczny materializm w nauce, ekonomii, kulturze, sztuce itp. Oszukują nawet, swych członków masonów do 30 stopnia wtajemniczenia, że po śmierci nic nie istnieje. Mówią im, możesz wierzyć w co chcesz z wyjątkiem wiary w objawienie Jezusa Chrystusa.
Sami natomiast, wybrani z wybranych realnie i widzialne kontaktują, Sie ze światem duchów i z mocami piekielnymi, planując tylko dla siebie przyszły raj na ziemi.
Wiadomo, że żadnego raju na ziemi nie będzie. Istniej tylko on w obłąkanych głowach mistrzów masońskich tzw. syjońskich mędrców żydowskich, którzy od wieków są oszukiwani i zwodzeni przez moce piekielne.
Te ich obłąkane, plany spowodowały ogromne cierpienie i wielkie straty dla całej ludzkości. Ich ideologia jest anty Chrystusowa i anty ludzka. To oni powołali i kierująca świecie cywilizację śmierci. To oni świadomie i celowo przez mafijne spekulacje co pewien czas wywołują, kryzysy światowe jak ten obecny.
Na tej naradzie pouczono ich jak to perfidnie i przewrotnie czynić. Chodzi oto aby panował powszechny chaos i bezład na całej kuli ziemskiej. W takich warunkach ujarzmia się cale narody i łatwiej realizować swe podstępne cele.
Gdy się przyjrzeć jakie decyzje były wcześniej podejmowane przez Komisję Europejską i nowego prezydenta USA Obamę to rzeczywiście te cele są już stopniowo realizowane. To pokazuje jak śmiertelnie niebezpieczna dla świata jest masoneria.
Jest nadzieja, że moce piekielne nie zwyciężą kościoła chrystusowego i Matka Boża Niepokalana zawsze Dziewica zmiażdży głowę węża piekielnego.
Odkrycie i ujawnienie największej tajemnicy masonerii bezspornie potwierdza nieskończoną Moc i Wszechpotęgę Jezusa Chrystusa i jego Matki Maryi Niepokalanej Dziewicy, całkowitą kleskę i słabość lucyfera, szatana i ich złych duchów.
Do jakiego stanu opętania i obłąkania doprowadza mistrzów masońskich. Będziecie jak bogowie. Te same słowa powiedział do Ewy i Adama w raju na początku dziejów. Wiemy jak to się skończyło. Wierzą w reinkarnację, że będą nieśmiertelni w materialnym ciele. Przeczy to zdrowemu rozumowi i nauce.
Bo jak można wierzyć, że człowiek żyjący na ziemi podlegający prawom materii będzie nieśmiertelny. Można sztucznie przedłużyć czas życia ale nie można zmienić istoty materii. To jest ta sama pycha i zaślepienie co jest u lucyfera który jako stworzenie chciał być równy Bogu Stwórcy.
Szatan ich po to ogłupia, zwodzi i obiecuje przyszły raj na ziemi, aby oni realizowali jego piekielne cele i przez to miliardy ludzi doprowadzili do upadku moralnego, aby po śmierci większość z tych ogłupionych ludzi trafiła do piekła. Wielkim nieszczęściem tych ludzi jest to, że dają się manipulować i ogłupiać masońskim i liberalnym mediom.
Tylko zmartwychwstały Jezus Chrystus prawdziwy Bóg daje życie wieczne po śmierci i to nie jest sprzeczne z rozumem i nauką jak u ogłupionych masonów, że materialne ciało ludzkie na tej ziemi będzie nieśmiertelne. Gdyż chwalebne ciało Chrystusa Pana nie podlega prawom materii, nie jest ograniczone ani czasem ani przestrzenią. Apostołowie i inni uczniowie widzieli realnie Pana, rozmawiali z nim, dotykali go, jedli z nim. Ponad 500 osób było świadkami rzeczywistego, realnego wstępowania do Nieba.
Za tą prawdę oddali życie w strasznych torturach, paleni żywcem, przybijani do krzyża. Zaraz by im darowano życie, gdyby zaprzeczyli tej prawdzie. A jednak woleli straszną śmierć bo wiedzieli, że to jedyna prawda. Nikt w dziejach świata nie oddał życia w mękach za kłamstwo.
Cuda eucharystyczne jakie działy i wciąż dzieją w kościele katolickim gdzie opłatek w czasie mszy świętej przemienia się w prawdziwe ciało i krew Chrystusa. Stwierdzono i udowodniono naukowo ponad 100 takich cudów.
Naukowe badania nawet ateistycznych uczonych stwierdziły:
ciało jest prawdziwym ciałem, krew jest prawdziwą krwią,
ciało i krew mają tę samą grupę krwi /AB/,
ciało i krew są krwią i ciałem osoby żyjącej,
diagram tej krwi odpowiada krwi ludzkiej pobranej z ciała człowieka w dniu pobrania,
ciało pochodzi z tkanki mięśnia sercowego,
ciało i krew przez całe lata i wieki nie ulega rozkładowi co przeczy wszelkim prawom materii. Jeszcze jeden ważny szczegół. Gdy ważono różne wielkości różnej wielkości kawałki ciała każda ważyła tyle co wszystkie pozostałe. Potwierdza to rzeczywistą prawdę, że w każdej konsekrowanej cząstce chleba i wina jest obecny Bóg Człowiek z duszą i Bóstwem. Ta sama krew jest na Całunie Turyńskim. Gdy badano krwawe Łzy Matki Bożej, okazało się, że jej krew na tę samą grupę co jej syn Jezus Chrystus.
Są to bezsporne i ostateczne dowody naukowe na prawdziwość naszej wiary. Tylko zaślepiony i opętany człowiek może w to nie wierzyć.
Ciała wielu osób świętych od wielu lat i wieków nie uległy rozkładowi wbrew wszelkim prawom materii Jako dowód, że byli wyjątkowo święci. Ale te cuda występują tylko w kościele chrystusowym. Jest dużo takich świętych.
Tylko w imię Jezusa Chrystusa i Jego Matki Maryi egzorcyści wyrzucają szatana z człowieka. Nigdy w dziejach świata nikt nie wyrzucił szatana z człowieka w imię innych bogów /Buddy, Hary Kriszna. i im podobnych/. Bo nie może przecież szatan wyrzucić szatana lub jego sługę. Wszelkiej maści magowie,, szamani, czarownicy, okultyści, egzegeci jeżeli coś uczynili to na zasadzie oszustwa, że jeden zły duch zastępuje innego złego ducha. Dzieje się to tak dlatego, że szatan wie, że tylko Jezus Chrystus i Jego Matka Maryja mają moc nad nim.
Jak bardzo żal mi narodu żydowskiego. Był narodem wybranym. Przez Mojżesza Bóg przekazał im X przykazań dla nich a przez nich dla całej ludzkości. Przez całe wieki Bóg posyłał proroków aby ich przygotować na przyjście Mesjasza /Jezusa Chrystusa./. Prorocy przepowiadali wszystko w jakim czasie i gdzie się narodzi. Narodził się w cudowny sposób z Maryi Dziewicy. Nauczał i czynił tak wielkie cuda, których nikt przedtem i potem nie czynił i nie będzie czynił. Gdyby ktoś dzisiaj wskrzesił na cmentarzu człowieka, który przebywał cztery dni w grobie to by się cały świat zatrząsł. Wskrzesił Łazarza i inne osoby a arcykapłani i uczeni w piśmie powiedzieli, że mocą złego ducha belzebuba to czyni.
Wiedzieli, że Pan Jezus zmartwychwstał co potwierdzili apostołowie a na dowód tego mocą tego zmartwychwstałego Jezusa Chrystusa wyrzucali złe duchy, uzdrawiali i czynili podobne cuda co ich mistrz, Jezus. Jest to najwyższy stopień zaślepienia i pychy. Świadomie i celowo zaprzecza prawdzie i służy złu w swojej nienawiści. Mówi, że czyni na złość Bogu.
A Pan Jezus ostrzega. Kto za życia nie chce dobrowolnie służyć mej dobroci ten w wieczności / piekle/ będzie służył mej sprawiedliwości. Czyli wszyscy. Zbawieni w Niebie będą wiecznie chwalić i wielbić Boga za jego miłosierdzie i dobroć. Potępieni w piekle będą wiecznie cierpieć męki służyć Bożej sprawiedliwości. Zaiste i zdumiewające jest jak Bóg w Trójcy świętej Jedyny w swej przedwiecznej i nieskończonej miłości, mądrości, wszechwiedzy i wszechmocy tak uczynił.
Wiecej nie potrzeba już dowodów, że jedyną Drogą, Prawdą i Życiem jest Bóg Miłości Jezus Chrystus. Gdyby nie ta Prawda i Miłość to sens istnienia człowieka na ziemi nie miałby racji bytu. No bo po co się trudzić, rodzić dzieci, cierpieć itp. Sam zdrowy rozum i logika to udowadnia.
Jaki to paradoks. Wizja piekła ujawniła, że ci co zażycia dobrowolnie i świadomie służą demonom, oddając im cześć sa najbardziej za to męczeni i torturowani przez zle duchy. Przewidziała to przedwieczna Mądrość Bożą. Przez bunt i pychę szatan z samej istoty stał się anty miłością i anty prawdą. Oddawanie mu czci za życia to pewien rodzaj miłości do szatana. On po śmierci w piekle srogo zapłaci swym czcicielom gdyż on z istoty jest anty miłością. Marks, który tak przysłużył się mocom zła w wizji piekła był pokazany w najstraszniejszym poziomie mąk piekielnych razem z ludobójcami i dobrowolnymi zdrajcami judaszowymi. Siedem demonów posłużyło się jego duszą i umysłem do wymyślenia tak absurdalnej rzekomo teorii naukowej. W rzeczywistości cały wszechświat podlega prawom ustalonym przez Boga Stwórcę. To pycha zaślepia wielu naukowców, którzy są inspirowani przez szatana do badań, które prowadzą do samozagłady. Jak wiemy z historii ludzkości najwięksi uczeni z pokorą stwierdzali wielkość Boga i nie stracili wiary. Gdyż tylko pokora, otwiera człowieka naprawdę.

Skrótowa analiza celów.

Z dyskusji i z tej tajnej narady wynikało, że masoneria zamierza realizować te strategiczne cele wobec całej ludzkości do końca XXI w, gdyż od 2112 roku miałby zacząć powstawać nowy ziemski raj dla wybranych z wybranych,
Jak wcześniej napisałem żadnego raju na ziemi nie będzie. Istnieje tylko w obłąkanych i zaślepionych głowach tych szalonych ludzi. Ale gdyby Bóg zezwolił na dalsze działania aby ludzkość w końcu doświadczyła wolności szatana /tzw. swawoli/, to zrealizowanie tych przerażających celów w XXI wieku może stać się realną rzeczywistością, ale raju o jakim marzą masoni nie było i nie będzie. Cel osiągnął by tylko szatan a cała ludzkość doświadczyła by już piekła na ziemi gorszego niż obozy zagłady U wojny światowej, gdyż obecny stan demoralizacji ludzi szczególnie dzieci i młodzieży jest wielokrotnie groźniejszy niż przed II wojną światową. Czy jest możliwe aby w ciągu 100 lat ograniczyć ilość ludzi na ziemi do 200 milionów.? Cel nr 16. Jeżeli w dalszym ciągu dzieci i młodzież będą poddawane tak zmasowanej deprawacji przez media i przez celowo zaprogramowane wychowanie w szkołach i dodatkowo jeszcze poddawane tajemnym oddziaływaniom /cel nr 12/. To za kilkanaście lat wzajemne mordowanie stanie sie tragiczną rzeczywistością.
Nikt nad tym już nie zapanuje, bo wojsko i policja też będą zarażone tą piekielną chorobą. Zdemoralizowana kobieta nie będzie ani matką ani żoną. W głowie tylko marzenia o karierze, sławie i rozpuście. Druga część tylko jedno lub dwoje dzieci.
Zdemoralizowany mężczyzna jest jeszcze większym zagrożeniem niż kobieta. Ani mąż, ani ojciec, ani pracownik / alkoholik, narkoman, leń, bandyta, hazardzista, rozpustnik itp./. Gdy do tego dołączyć aborcję, eutanazję to wszystko staje się realne. Planują aby ilość ludzi w obu Amerykach, Europie, Rosji i niektórych krajach azjatyckich do 2060 r. zmniejszyć do połowy obecnego stanu. Afrykę zniszczy głód, AIDS i inne choroby i wzajemne mordowanie plemion.
Kraje islamskie i inne azjatyckie, które nie poddają się masońskiej demoralizacji, będą zaatakowane tajemną substancją podawaną do spożycia w żywności. Nad tą tajemną i niewykrywalną substancją pracują tajne laboratoria / cel nr 9/.
Substancja ta powoduje, że kobiety i mężczyźni po pewnym czasie staną się niepłodni. Szaleńcze badania w genetyce niech będą ostrzeżeniem dla pysznych i zaślepionych naukowców, do czego to doprowadzi cel nr 10/
Konsumenci całego świata niech pomyślą jak zostaną ujarzmieni ekonomicznie i administracyjnie jeżeli pozwolą na powszechne chipowanie /znakowanie/ na rękę lub czoło rzekomo dla ich bezpieczeństwa /cel nr 14/. Słudzy piekła cały czas mówią o wolności a w rzeczywistości zniewalają.
Jeżeli człowieka pozbawi się wszelkich hamulców moralnych i upodobni do zwierzęcia to jak taki człowiek zapanuje nad bronią nuklearną, chemiczną, biologiczną, laserową itp.
Trzecia wojna światowa stanie się nieunikniona. Cały czas dąży do tego szatan o czym ostrzega Matka Bożą w swych objawieniach. Szerzej omówię cel nr 12 i 13.
Jak napisałem w II części swego świadectwa 2006 r. miliony ludzi doprowadza się do ukrytych opętan przez satanistyczną muzykę rockową, filmy, programy telewizyjne, portale internetowe, książki, gazet, bajki dla dzieci itp. poddane wcześniej tzw. 4 wtajemniczeniu. Czytający, słuchający, oglądający nie zdają sobie sprawy, że są poddawani tajemnym i niewidzialnym siłom zła. Człowiek w grzechu ciężkim staje się całkowicie bezbronnym wobec tych oddziaływań. Tylko ludzie oddani Bogu, Matce Bożej , pokorni i czystego serca są skutecznie chronieni przez moc Bożą przez odczucie odrazy do tych oddziaływań choć są one niewidzialne. Człowiek grzeszsiy poddany ciągle tym oddziaływaniom od pewnego momentu zaczyna myśleć i działać inaczej niż myślał i działał. A najgorsze jest to, że nie wie, że się zmienił.
W odpowiednim czasie uczyni to co chce ukryty w nim zły duch, demon.. A gdy tak uczyni zostanie w drugą stronę oszukany i będzie myślał, że to on sam tego chciał. Co potwierdza fakt, że wielu ludzi wierzących wybiera do parlamentów, samorządów ludzi bezbożnych, zdemoralizowanych głosując na partie lewicowe i liberalne. W Polsce takimi partiami są SLD, Platforma Obywatelska, i częściowo PSL. Oznacza to, że nie wybiera tych co powinien tylko tych co chce ukryty w nim zły duch. Jest zrozumiałe, ze ateista wybiera ateistę, złodziej złodzieja, się jak człowiek wierzący może wybierać sługę szatana?? Jest to grzech śmiertelny prowadzący na wieczne potępienie. Bo ci wybrani ustanawiają potem prawa anty Boże i anty ludzkie. Nie tylko oni za to odpowiedzialni, ale także ci co na nich głosowali. Ja tego doświadczyłem jak nikt inny. Byłem ponad 20 lat opętany w tym 7 lat w sposób ukryty nie wiedząc co się ze mną działo. Badania psychiczne nic nie wykryły.
Dwóch niezależnych, wybitnych psychologów potwierdziło, że jestem całkowicie zdrowy o wybitnej inteligencji.
A jak się później okazało byłem opętany w sposób ukryty. Aleja wtedy nie wiedziałem, że te zjawiska są dla nauki nie do wykrycia. Do tego zdolni są tylko ludzie posiadający nadprzyrodzony Dar Ducha Świętego, rozeznawania duchów.
Np. taki dar miał Św. Ojciec Pio i wielu świętych. I mnie nędzy nad nędzami, nicości, prochowi ziemskiemu, po uwolnieniu z mocy szatana Bóg udzielił takiego daru pod koniec lat 90 XX wieku.
W moim przeżyciu i doświadczeniu ukryte opętanie objawiło się tym, że nagle straciłem wiarę, nagle przestała mi się podobać żona, nie chciałem dzieci, żądałem aborcji. Zdolny byłem tylko do czynienia zła i sprawiało mi to wielką przyjemność. Odczuwałem nie zrozumiałą dla mnie samego nienawiść do krzyża Chrystusa, różańca, Matki Bożej, kościoła. Strasznie nienawidziłem kapłanów. Traciłem sens istnienia. Ciągle myślałem o samobójstwie. Nie mogłem zrozumieć dlaczego miałem taką inteligencję i spryt do kłamstwa, manipulacji ludzi, zaspakajania swych egoistycznych pożądliwości. Niemożliwa była u mnie miłość i miłosierdzie dla rodziny i innych ludzi. Gdybym miał ateistyczna i wyzwolona feministkę za żonę to na pewno popełniłbym samobójstwo i cierpiał męki wieczne w piekle. Ale w mym strasznym nieszczęściu miałem wielkie szczęście, że miałem bardzo wierzącą i praktykującą żonę, która bardzo cierpiała ale nie zostawiła mnie. Szczegółowo opisałem do w „Liście do żony” w 2007 r.
Dopiero gdy w 1979 r. przyprowadzony na siłę przez żonę na Plac Zwycięstwa w Warszawie, gdzie Ojciec Św. Jan Paweł II wypowiedział słowa ” Nie stąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi, tej ziemi. Poczułem straszliwy wstrząs i usłyszałem w sobie, zimny i twardy głos szatana „oddany zostałeś mnie i ja cię nie opuszczę”. W tedy dopiero odzyskałem swawolną wolę bo poznałem przyczynę mej tragedii. Przez 13 lat walczyłem na śmierć i życie o uwolnienie od niego. Po uwolnieniu jest tak jakby się człowiek narodził na nowo. Jaka radość, jakie szczęście dla mnie i mojej rodziny. Szczegółowo opisałem to w swym świadectwie w 2006r.
Miliony ludzi nieświadomych swego zagrożenia korzysta z usług wszelkiej maści wróżbitów, spirytystów, bioenergoterapeutów, mistrzów sztuk i religii wschodnich. Reiki, Joga to otwarcie serca i duszy dla szatana. Jest to śmiertelny grzech przeciw pierwszemu przykazaniu bożemu. Ktokolwiek ciągle z tego korzysta i pasjonuje się tym ten na 100% zostanie opętany w sposób ukryty gdyż szatan się jest zainteresowany aby człowiek wiedział co się z nim stało. Żyje dalej ale nie wie, że jest już inspirowany i kontrolowany przez obcą ,inną inteligencję /złego ducha/.
Jest wielkim cierpieniem i bólem dla mnie, że na ten temat nie ma żadnych ostrzeżeń i pouczeń dla wiernych ze stron kościoła.
Analizując cel nr 6 nasuwa się pytanie dlaczego szatan tak bardzo pragnie eutanazji dla ludzi starszych i niepełnosprawnych. Wiemy z Objawienia Bożego, że ludzie starsi, niepełnosprawni, cierpiący są-skarbem dla nieba, jeżeli swe cierpienia i troski łączą z cierpieniami Chrystusa Pana na Krzyżu. Dla zdrowych są możliwością zdobywania zasług o służebnej i ofiarnej posłudze miłości.
Jak wcześniej napisałem masoński liberalizm jest wielokrotnie groźniejszy od byłego jawnego totalitaryzmu, komunizmu i hitleryzmu, które mordując fizycznie niewinnych ludzi przyczynili się, że miliony ludzi zostało zbawionych a nawet świętych przez swa niewinną śmierć i wielkie cierpienie.
Bóg w swej wszechmocy wydobywa dobro ze zła.
Natomiast masoński liberalizm nie morduje fizycznie lecz morduje moralnie. Czyli to co jest powiedziane w ewangelii „nie bójcie się tego co może ciała zabić, bójcie się raczej tego kto duszę i ciało może zatracić w piekle”. Przez tajemne oddziaływanie na umysł i duszę , manipulację , kłamstwo, obłudę, cynizm powodują, że : sami ludzie dobrowolnie będą chcieli się uśmiercać, gdyż nie wiedzą o wartości cierpienia dla zbawienia. Człowiek obdarty z wiary nie widzi sensu cierpienia, dalszego istnienia życia w cierpieniu, ci co ze strachu nie zechcą poddać się eutanazji zostaną to tego zmuszeni przez swe egoistyczne i ateistyczne dzieci lub organizacje opieki socjalnej.
Po co płacić emerytury. Odpowiedni tajni agenci funduszów emerytalnych już działają w krajach zachodnich, a także częściowo już w Polsce.
Czy można sobie wyobrazić bardziej zakłamany i wyrafinowany system niż masoński liberalizm. A cóż powiedzieć o bajkach dla dzieci. Tu już została przekroczona granica piekła, każda bajka to magia, to okultyzm, to horror. W bajkach tych zło przedstawia się jako dobro a dobro jako zło. Np. do apokaliptycznych rozmiarów reklamowano i promowano książki o Harym Potezie i im podobne.
A przecież jest to śmiertelnie niebezpieczna książka dla duszy ludzkiej.
Ktoś powiedział, że chodzi tu o pieniądze. Według mnie nie chodzi o pieniądze gdyż te struktury zła posiadają ogromne środki finansowe. Chodzi tu o świadome, celowe, skoordynowane na wielką skalę promowanie magii, spirytyzmu, wróżbiarstwa, okultyzmu, czyli o otwarcie na oścież serc i X dusz niewinnych dzieci dla sił piekielnych i o wieczną ich zgubę.
Pomimo ostrzeżeń Ojca Św. Benedykta XVI i słynnych egzorcystów świata na temat tej książki i jej podobnych. Wielu rodziców katolickich bezmyślnie kupuje dla swych dzieci te niebezpieczne książki. Wiadomo, że nikt nikomu nie zabroni czytania takiej czy innej książki. Ale jeżeli zostaną ostrzeżeni to wielu się uratuje.
Siła szatana i jego sług tkwi w jego ukryciu i nierozpoznawalności .Na tej naradzie dowiedziałem się jak wielkim zagrożeniem dla piekła jest Radio Maryja w Polsce. Jedyne medium na ziemi, które jest wolne od wpływów masonów. Moce piekielne nie mogą znieść, że miliony ludzi modli się jednocześnie i głoszona jest prawdziwa nauka Chrystusa Pana. Boją się aby podobne medium nie powstało w innych krajach. Są przerażeni, że nasyłani agenci do wyższej szkoły kultury społecznej i medialnej w Toruniu po spotkaniu z prawdziwymi mistrzami / profesorami/ dowiadują się prawdy i wielu z nich nawraca się na prawdziwą wiarę Chrystusa Pana. Chwytają się wszelkich niegodnych i haniebnych czynów aby zniszczyć to dzieło Boże i charyzmatycznego Kapłana Ojca Tadeusza Rydzyka. Boją się jawnego uderzenia aby nie było następnego Św. męczennika jak w przypadku Ks. Jerzego Popiełuszki.
Ks. Jerzy miał lżej gdyż w tamtym czasie wilk był jawny i znany. Obecny wilk jest zakryty i przez to bardziej niebezpieczny. Ubiera się w ornat i ma mszę ogonem miata. Dla sztucznie wykreowanego idola wielkiego deprawatora młodzieży polskiej Owsiaka gra tak zwana orkiestra. Jak napisałem w swym świadectwie na Sądzie Bożym ludzie wszystkich czasów zobaczą jak grała ta obłudna orkiestra i komu tak naprawdę grała. Oj głupi narodzie Polski dlaczego jesteś tak naiwny. Powiem cel owszem szczytny. Czy wiecie, że / organizator tego medialnego szoł dobrowolnie oddał się mocom piekielnym, nosi jawnie symbol ./ N szatana i organizuje współczesną sodomę i gomorę dla waszych dzieci, tzw. przystanek Woodstok.

Co czynić jak się bronić.

Musimy powołać Wszechświatowy ruch obrony cywilizacji życia . Idea niech wyjdzie z Polski z ojczyzny Ojca Św. Jana Pawła II. Należy połączyć wszystkie siły ludzi dobrej woli na całym świecie z błogosławieństwem Ojca Św. Benedykta XVI, Pod sztandarem Chrystusa Króla Wszechświata, Niepokalanej Maryi Dziewicy i Św. Michała Archanioła zatrzymamy cywilizację śmierci. Aby osiągnąć zamierzony cel musimy podążać dwoma drogami jednocześnie: -Nadprzyrodzoną Drogą Bożą i ludzką drogą, gdyż będziemy toczyli walkę z tajnymi strukturami zła na ziemi i niewidzialnymi mocami zła we wszechświecie.
Z tej supertajnej narady wynikłe że masoneria światowa ma do pokonania w zasadzie dwie przeszkody:
Kościół Rzymskokatolicki jako całość i wierny teren kościołowi jeszcze naród Polski.
Rosję jako państwo łącznie z Cerkwią Prawosławną.
Wobec powyższego zwracam się publicznie do Pana Premiera Putina w Rosji oddzielnym listem otwartym, który jest integralną częścią tego niezwykłego opisu. Proszę ludzi dobrej woli aby przetłumaczyli i napisali pismem rosyjskim. Wiem, że zostanie to przetłumaczone na wiele języków i umieszczone w Internecie. Mam nadzieję, że znajdą się na świecie odważni ludzie filmu i wyprodukują film w oparciu o ten opis. Sprawa jest niezwykłej wagi. Ktokolwiek pozostanie obojętny wobec tego to tak jakby sam siebie zniszczył, swoich najbliższych, swoje narody.

Zwracam się do:

– rodziców, nauczycieli i wychowawców.
Stop barbarzyństwu, demoralizacji, deprawacji i homoseksualizmowi, wszelkiemu wynaturzeniu. Chodzi o was samych, wasze dzieci, wnuki. Niezależnie od tego czy jesteście wierzącymi czy niewierzącymi. Chodzi o elementarne człowieczeństwo. Nie pozwalajcie aby wmawiano dzieciom, że związek mężczyzny z mężczyzną, czy kobiety z kobietą to małżeństwo czy rodzina. Ustalcie skuteczne sposoby protestu. Np. w określone dni ni posyłajcie dzieci do szkół, kategorycznie domagajcie się zmiany programów szatańskich na wychowawcze programy ludzkie.
-dziennikarzy. Przyszedł czas abyście kategorycznie powiedzieli stop kłamstwu, zrzucili z siebie pęta tzw. politycznej poprawności. Ciągle myślę co się stało z tymi 4 dziewczynkami, które miał być ofiarowane lucyferowi przez zgwałcenie ich i żywcem wrzucone do ognia. Przypomniał mi się prawdziwy przypadek 12 letniej dziewczynki, którą matka prowadziła do pedofilów z Europy na wyżywanie się. Matka miała otrzymać pieniądze od tych zwyrodnialców. Działo to się w momencie, kiedy ogromne fale tsunami uderzyły w rozpustne plaże i hotele. Przed samym wejściem do hotelu fale zalały cały sodomski hotel a także matkę dziewczynki. Przez 7 dni i nocy 12 letnia dziewczynka unoszona była na falach oceanu indyjskiego wśród krwiożerczych rekinów. Kiedy fale ponownie wyrzuciły ją na brzeg było poruszenie. Wydawało się, że cały świat będzie o tym krzyczał i byłby na pewno krzyczał gdyby nie fakt, że cudownie uratowana dziewczynka modliła się do pięknej Pani, której Imię Niepokalana Maryja Dziewica i ta Pani obroniła ją przed rekinami i utonięciem. Nie wiadomo skąd ta islamska dziewczynka wiedziała o Matce Bożej. Moce piekielne niezależne jak są nazywane w islamie nie dopuściły aby świat się dowiedział kto cudownie uratował tą dziewczynkę. Takie właśnie dziewczynki prawdopodobnie są porywane w tych krajach aby je potem w okrutny sposób zamordować w czasie rytuałów masońskich. Masoni wobec całego świata pokazują się jacy to oni oświeceni, postępowi a w rzeczywistości są to bestie groźniejsze od zwierząt.
Gdyby taki sam przypadek zaistniał w Ameryce czy Europie na pewno świat by się o tym też nie dowiedział. Jest tzw. masońska poprawność polityczna. Wy dziennikarze dobrze wiecie jak obecnie jesteście zniewoleni przez swych poprawnych politycznie mocodawców. Dobrze o tym wiedzą np. dziennikarze TVN, Polsatu, gazety wyborczej itp.

kobiety
a/ które dokonały aborcji
b/ które zamierzają to uczynić.
Jak wiecie w telewizji a szczególnie w jednej komercyjnej promowana jest aborcja. Do specjalnie manipulowanego programu zapraszane są kobiety, które dokonały wielokrotnej aborcji i publicznie szczycąc się tym. Być może czynią to za pieniądze, ale występują też kobiety, które mówią, że mają wyrzuty sumienia, ale program jest tak prowadzony, aby była promocja i zachęta do aborcji.
Znana mi pani socjolog głęboko wierząca w Boga zapragnęła przeprowadzić wywiad zjedna z takich kobiet, która publicznie szczyciła się z tego, że dokonała wielokrotnej aborcji. Poprosiła mnie o udział w tym wywiadzie. Po wielo miesięcznych trudach doszło do spotkania.
Na pytanie czy to prawda co mówiła w telewizji odpowiada, że zna kobietę , którą namawiano do takich wyznań ale ją nikt nie namawiał, gdyż ona rzeczywiście nic sobie z tego nie robi i nie ma wyrzutów sumienia.
Jest ateistką, feministką i dla niej to nic. Poprosiliśmy ją aby się zgodziła na odmówienie w jej obecności specjalnej modlitwy. Odpowiedziała, proszę to robić szybko, gdyż ja w te bzdury nie wierzę. Zapłaciliście mi za wywiad i to muszę się i na to zgodzić.
W trakcie modlitwy zostaliśmy nagle zablokowani. Nastąpiła niezwykła cisza i jakby z oddali słychać zbliżający się coraz głośniejszy głos płaczącego dziecka. Słyszalny głos dziecka okrążył nas i oddalił się, Za chwilę drugi, trzeci i następny głos płaczącego dziecka.
Ta kobieta wiedziała ile dokonała aborcji i tyle było płaczących głosów dzieci. Nie ma mowy o złudzeniu, gdyż wszyscy troje własnymi zmysłami realnie to słyszeliśmy. Nawet odczuliśmy powiew przesuwanego powietrza prze te dzieci.
Głos i niezmierny żal tych płaczących dzieci był nie do przeżycia. Nie ma na ziemi istoty ludzkiej a szczególnie kobiety, która z samej istoty stworzona jest do miłości i dawania życia aby mogła spokojnie to przeżyć. Ponad 2 godziny nie byłem w stanie nic powiedzieć ani ruszyć się z miejsca. Kobieta, która przed modlitwą mówiła, że to dla niej nic to nie dzieci tylko kawałek ciała, które wrzucono do foliowego worka. Straciła przytomność z przeżycia. Bo jak wyżej napisałem nie ma na ziemi takiego serca, które na płacz tych dzieci nie pękło by z przeżycia i bólu. Nagle zrozumiała swój błąd, doświadczyła istnienia świata nadprzyrodzonego. Przekonała się, że każde poczęte życie, to dziecko z duszą nieśmiertelną.
Po trzech dniach sama skontaktowała się z panią socjolog i błagała o pomoc co ma dalej czynić. Zapragnęła publicznie to wszystko ujawnić w tej telewizji, w której występowała. Myślała, że to telewizją która głosi prawdę, nie wiedziała, że jest kierowana przez ludzi ateistycznych i masonów. Nawet nie wpuszczono ją do budynku. Pisma wysłane nie były rejestrowane tylko wrzucane do kosza.
Z bólu i rozpaczy nie wiem czy nie postradała zmysłów. Nie wiadomo co się dalej z nią dzieje. To wydarzenie niech będzie ostrzeżeniem dla tych kobiet i dziewcząt, które zamierzają dokonać aborcji. Dla tych co na nieszczęście to uczyniły niech będzie naglącym wołaniem do czynienia pokuty, modlitwy, postu i duchowej adopcji dziecka poczętego. Cierpienia złączone z cierpieniem Chrystusa na Krzyżu.
Błagać trzeba o nieskończone miłosierdzie. Jezus Chrystus miłość odwieczna i nieskończona przebaczy. Ale biada dla tych co nie czują takiej potrzeby i dla tych co zachęcają i zmuszają do aborcji – chorych.
Jak wcześniej napisałem w świadectwie i apelu do chorych w 2006 r.
Wielu ludzi korzysta z wszelkiej maści tzw. uzdrowicieli bioenergoterapeutów. W tej dziedzinie szatan osiągną najwyższy stopień zwodzenia i oszustwa Wykorzystał naturalne pragnienie każdego człowieka do zdrowia w sytuacji choroby. Ci uzdrowiciele nie wykorzystują naturalnych praw materii, tylko posługują się kłamstwem, iluzją, wykorzystują naiwność wielu ciężko chorych ludzi. Wśród nich są prawdziwi szarlatani, mający kontakt z mocami piekielnymi. Kierują się tylko rządzą panowania, chciwością niegodziwego zysku i bogacenia się. Ktokolwiek korzystał z ich usług a chwilowo poczuł się lepiej niech wie, że jest to powód do największego zaniepokojenia i lęku. Szatan za swą usługę zażąda wielkiej ceny już w tym życiu nie mówiąc, że jest to wielki grzech , który prowadzi do ukrytych zniewoleń. Doświadczyło tego wielu ludzi. Podaje się, że w Polsce działa około 70 000 tych uzdrowicieli. Dla porównania w Polsce posługuje tylko około 70 kapłanów egzorcystów, czyli 1000 razy mniej.
Jeżeli kto ktokolwiek z niewiedzy lub za namową, korzystał z tych usług, powinien dokonać generalnej spowiedzi i poddać się surowej pokucie. Przecież od choroby ciała mamy prawdziwych lekarzy a od choroby duszy a także i ciała mamy boskiego lekarza naszego Pana Jezusa Chrystusa i jego ukochaną Matką Niepokalana Maryję Dziewicę. Gdyby ktoś kto korzystał z tych usług poczuł
w sobie obcą inteligencję lub coś co pogwałca jego wolną wolę to niech niezwłocznie szuka ratunku i pomocy u katolickich kapłanów i egzorcystów. Ale niech ręka boska broni abv szukał pomocy u tak zwanych ezoretyków, samozwańczych szarlatanów, bo jak wcześniej napisałem nie może przecież sługa szatana wypędzić szatana z człowieka. Skończy to się jeszcze większą tragedią.

DO MŁODZIEŻY,

-Miliony z was nie jest świadomych zagrożenia pasjonuje się i często słucha satanistycznej muzyki rockowej. Począwszy od 60 lat ubiegłego wieku zespoły te są wspierane i finansowane przez światową lożę masońską „Iluminatii” . W muzyce tej występują trzy stopnie wtajemniczenia, o których słuchający nic nie wiedzą Muzyce tej oddaje się część i uwielbia szatana.
Np. w Brazylii w śród tych co słuchali tej demonicznej muzyki Micka Jaggerra zespołu Roling Stones ponad 122 tys. zostało opętanych w sposób ukryty a 666 w sposób jawny. Tysiące młodych ludzi popełniło samobójstwo i dalej popełnia.
Podobne zjawiska dzieją się też na tzw. „Przystanku Wodstock organizowanym przez Jerzego Owsiaka sztucznie wykreowanego idola przez liberano-masońskie media. Kochany młody człowieku nie piszę aby ci zakazywać słuchać tej muzyki, masz wolną wolę. Jako człowiek, który doświadczył niewoli szatana mam obowiązek prawo i obowiązek cię ostrzegać.
Szczegółowo to opisałem JJ części swego świadectwa w 2006 r. Ale biada dla tych, którzy wiedzą o tych zagrożeniach ale nie ostrzegają niezależnie czy to są osoby świeckie czy duchowne.

do duchownych.

Nie bójcie się szatana. Bójcie się ciężkiego grzechu, zdrady Chrystusa Pana. Kto boi się zdrady Chrystusa Pana i ciężkiego grzechu tego BARDZO BOI SIĘ SZATAN.
Ludziom bez reszty oddanych Bogu i Jego Matce Maryi, pokornym szatan nic nie uczyni. Natomiast jest on panem życia i śmierci ludzi buntowniczych, pysznych, niepoprawnych grzeszników itp. Głoście całą prawdę. Nie bójcie się głosić prawdy o osobowym istnieniu szatana, karze wiecznej w piekle, o sądzie Bożym po śmierci. To zaniechanie jest główną przyczyną, że zanikła Bojaźń Boża wśród wiernych. Jest to największy sukces szatana, że przestaną wierzyć w jego istnienie. Można zadać pytanie co uczyni Bóg z tymi co widzą jak wilki pożerają nieświadome zagrożenia owca, a oni nie tylko, że ich nie bronią ale nawet nie ostrzegają o zagrożeniu.

USTALENIA KOŃCOWE

OSTATECZNIE ZOSTAŁO POTWIERDZONE, ŻE BOGIEM DLA MASONERII JEST WŁADCA KRÓLESTWA CIEMNOŚCI /PIEKŁA/ ZŁY DUCH – LUCYFER.
Z pośród złych ludzi, którzy mu się świadomie i dobrowolnie oddali na całą wieczność wybiera tzw magów. Z ich pomocą w sposób tajny kieruje całą strukturą zła na ziemi.
Tylko magowie są wtajemniczeni w jaki sposób nawiązywać kontakty z demonami w czasie rytuału.
Najczęściej są to kontakty słuchowe. Ale w sytuacjach wyjątkowych są kontakty realne w sposób
widzialny i słyszalne, odbierane wszystkimi zmysłami jak ten, w którym ja uczestniczyłem.
Magami w masonerii są osoby tylko pochodzenia żydowskiego. Ilu ich jest nikt nie wie. W porozumieniu z szatanem wybierają wybranych z wybranych i tylko ich kompleksowo wtajemniczają co do celów i planów. v
Pozostali członkowie masonerii są utrzymywani w ciągłym kłamstwie i nieświadomości. W lożach poddawani są iluzji i praniu mózgu. Wśród nich są wybierani tajni agenci, którzy piastują różne stanowiska w polityce, gospodarce, sądownictwie, wojsku, strukturach wychowawczych i naukowych realizują tajne ich cele. To przez nich moce zła kierują cywilizacją śmierci a na salonach i polityce obowiązuje polityczna poprawność.
Magom i najwyżej wtajemniczonym szatan obiecuje szczęście po śmierci i przyszły ziemski Raj na ziemi.
Wizja piekła pokazała jakie to szczęście ich czeka po śmierci i co z nimi robią demony w piekle.
Wg objawienia bożego przeciwnikiem Chrystusa Pana jest zły duch lucyfer. Na
Ziemi jedynym przeciwnikiem masonerii jest kościół rzymsko-katolicki z Ojcem Św. na Stolicy Piotrowej.
Jest pytanie dlaczego dwóch satanistów i trzech masonów zostało spalonych przez nieznany ogień. Jest zastanawiające dlaczego ten ogień najpierw rozrywa od wewnątrz całe ciało, spalając je całkowicie a dopiero na końcu pali nie rozerwane serce i głowę. Wg mnie ale tylko wg mnie, zarówno ci sataniści jak i masoni oddali swe ciało i duszę szatanowi na całą wieczność czyniąc to świadomie i dobrowolnie. Kiedy przekroczyli graniczę krytyczną w czasie wizji piekła własnymi zmysłami i rozumem poznali rzeczywistą prawdę. Doznali na pewno wielkiego wstrząsu i przerażenia. Szatan jako inteligentny byt osobowy wiedział, że jeżeli oni to przeżyją to mogą próbować uwolnić się z jego mocy i ostrzec pozostałych, że są oszukiwania, ogłupiani i prowadzeni na wieczną zgubę. Wiadomo, że mocą ludzką to jest własnymi siła nie byli by do tego zdolni. Ale zwracając się o pomoc do kościoła katolickiego mogli by zostać uratowani. I w tym chyba tkwi istota dlaczego zostali spaleni. Oddając się ostatecznie szatanowi byli jego całkowitą własnością, gdyż Bóg szanuje wolną wolę i wolny wybór człowieka. Szatan nie chcąc ryzykować postanowił ich spalić, gdyż w tym momencie byli całkowicie jego własnością. Podobnie i analogicznie można wytłumaczyć sytuację i postępowanie Judasza. Sataniści i masoni dopuszczają się większego grzechu niż Judasz, bo Judasz zdradzając Chrystusa Pana nie wiedział, że on Zmartwychwstanie i potwierdzi, że jest prawdziwym Bogiem. Na pewno słyszeli i wiedzieli czego naucza kościół ale świadomie i dobrowolnie odrzucili tą prawdę. Kiedy Judasz zrozumiał, że popełnił wielkie zło wpadł w rozpacz.
Jest to stan umysłu i duszy, w którym szatan wmawia człowiekowi, że nie ma dla niego ratunku. Tylko skończyć z sobą, czyli popełnić samobójstwo.
Gdyby w tym czasie zwrócił się o pomoc i ratunek do Jezusa Chrystusa uznając swą winę , byłby uratowany, ale będąc we władzy szatana nie miał woli i siły i zginął wiecznie. Jak ci spaleni sataniści i masoni. Niech to będzie ostrzeżenie dla wszystkich, tych którzy czynią podobnie niezależnie kim są i jak się nazywają.
Sprzymierzeńcami masonerii na ziemi są wszelkie pogańskie religie i wierzenia, łącznie z buddyzmem, hinduizmem i sektami materializm praktyczny i wszelkie prądy filozoficzno-społeczne, sprowadzające człowieka do rangi zwierzęcia, który ma myśleć tylko o napełnieniu brzucha i swych egoistycznych pożądliwości ach. – W polityce masoneria opanowała partię liberalne i lewicowe. Platforma Obywatelska w Polsce jest całkowicie opanowana przez agentów masonerii. Największym zagrożeniem dla Europy, Ameryki i wielu innych krajów jest to, że masoneria opanowała media. Aby pokonać masonerię na ziemi w sensie ludzkim trzeba pozbawić ją siłą środków przekazu lub powołać nowe niezależne. Jedyne niezależne i wolne od masonerii jest medium Radio Maryja i telewizja Trwam, Nasz Dziennik, WSKS i M w Toruniu, które w prawdzie służą Bogu, Kościołowi, Narodowi Polskiemu i przyjaźni między narodami według prawdy historycznej. 2 tego właśnie powodu siły piekielne i ich ziemscy słudzy tak zawzięcia walczą z nimi.

ZAKOŃCZENIE

KTOKOLWIEK TO PRZECZYTA NIECH NIE POZOSTANIE OBOJĘTNY. SPRAWA JEST NAJWYŻSZEJ WAGI. CHODZI O ISTNIENIE CYWILIZACJI ŻYCIA. Proszę o kserowanie i dalsze rozpowszechnianie, przesyłając do różnych instytucji, szkół mediów i osób prywatnych. Może ktoś zechce wyprodukować film w oparciu o mój opis wydarzeń. Jak wcześniej napisałem ja nie mogę się ujawnić nie chcę być znany ani za życia ani po śmierci. Co by się stało gdybym 1998 r. zgłosił wymiarowi sprawiedliwości o dwóch spalonych satanistach i śmierci trzeciego. Ten właśnie wymiar sprawiedliwości byłby dla mnie największym zagrożeniem Gdyż tam najwięcej jest masonów. Zostałbym w skrycie, zabity. W ostatniej chwili usłyszałem wewnętrzny głos: „nie czyn tego bo zostaniesz zabity, przed tobą wiele tajemnic do odkrycia, które musisz ujawnić światu”.
Dzięki temu ostrzeżeniu uratowałem życie i zostało ujawnionych wielu nieznanych zjawisk dla współczesnych ludzi.
Nikt by nie wiedział o 1,2,3, i 4 wtajemniczeniu w mediach i szkodliwości muzyki rockowej. Gdybym nie napisał listu otwartego do ks. Tadeusza Isakiewicza-Zaleskiego to byłby on zdradziecko zabity w nocy – 2/3 maja 2007 r. o którym on może nawet nic nie wie. Ale ci co to planowali dowiedzieli się, że istnieje osoba, której dano było poznać ich zdradzieckie plany i z tego powodu zaniechali tej zbrodni. Na 9 dni przed odkryciem największej tajemnicy masonerii miałem bardzo uporczywe pokusy aby się ujawnić. Ale uratowało mnie posłuszeństwo spowiednikowi. Gdybym nie posłuchał spowiednika to być może nie dostąpiłbym łaski do odkrycia tajemnicy masonerii. Jak wielkie znaczenie ma posłuszeństwo kościołowi. Ujawnienie tajemnicy otworzy dla wielu oczy. Wiele o masonerii napisano ale nikt z piszących nie uczestniczył ich największym rytuale zastrzeżonym tylko dla wybranych z wybranych pochodzenia żydowskiego. A jeżeli kiedykolwiek uczestniczył to podobnie jak masoni został oszukany, zwodzony i ogłupiony. Tylko dzięki niezwykłej Łasce Bożej i Jego Mocy można było odkryć tą tajemnice. Bardzo proszę każdego co ze mną się spotkał, choć nie zna mej tożsamości niech zachowa to w tajemnicy, będą różne pokusy. A nawet siły zła mogą zastosować prowokację, że rzekomo osoba ta ujawniła się i nie wierzcie sługom piekła.
Oni mogą spowodować, że rzekomo ujawniona ta osoba za pieniądze może głosić różne herezje aby podważyć moje świadectwa. A osoby, które domyślają się mej tożsamości mogą zaprotestować, że to nie ta osoba i w ten sposób mogą być wciągnięte w niebezpieczną grę. Proszę nie dać się sprowokować. Jak wcześniej napisałem wielu się tylko domyśla. Ja pomagam tylko anonimowo i bezinteresownie, nawet ci, którzy uczestniczyli różnych zdarzeniach nie znają mej tożsamości. Dla mnie ludzkie uznanie nic nie znaczy. Jedyną moją radością, szczęściem i sensem istnienia jest Bóg. w Trójcy Św. Jedyny Ojciec, Syn i Duch Św. Miłość odwieczna i Nieskończona a także Matka Boża, Najświętsza Maryja Panna Niepokalana zawsze Dziewica, która jest Córką Ojca, Matką Syna i Oblubienicą Ducha Św.. Czy można sobie wyobrazić większe szczęście niż życie wieczne w Bogu.

Z Bożym błogosławieństwem

14 marzec 2009r. Długopis

Posted in Alert, Apokalipsa, Ciekawe, Patriotyzm, Polityka, Prześladowanie Chrześcijan, Szatan, Warto wiedzieć, Z prasy, Świadectwa, Świat innymi oczami | Otagowane: , , | 79 Comments »

Atak demona na Julię Kim w Watykanie w dn.2010.03.02

Posted by Dzieckonmp w dniu 7 Luty 2011


Julia Kim urodziła się 3 marca 1947 r. w Naju. Podczas wojny domowej w Korei (1950-1953) zginęli jej ojciec, dziadek i siostra. Wraz z matką żyła później w wielkiej biedzie. W 1972 r. wyszła za mąż, urodziła dwie dziewczynki i dwóch chłopców. Potem zaczęły się jej kłopoty zdrowotne, częste krwotoki. Jedna z diagnoz mówiła nawet o raku. Przezwyciężyła jednak chorobę.

Wychowana w wierze protestanckiej, przeszła wraz z całą rodziną na katolicyzm w 1981 r.Niezwykłe zjawiska zaczęły się w połowie roku 1985. Stojąca w domu Julii figurka Matki Bożej Niepokalanego Poczęcia zaczęła 30 czerwca płakać ludzkimi łzami. Zjawisko to wielokrotnie sfotografowano. Figura płakała prawie 3 miesiące bez przerwy. Potem obok normalnych łez zaczęły się także pojawiać łzy krwawe, płynące czasem aż do stóp figurki. Trwało to 700 dni. 18 lipca 1985 Julia otrzymała pierwsze orędzie od Matki Bożej, która miała jej wyjaśnić przyczynę swych łez: grzechy ludzkości.

19 października 1987 r. na stopie Julii pojawiła się rana stygmatu i krew. Odtąd zdarza się to często, a stygmaty pojawiają się także na rękach. 5 czerwca 1988 po raz pierwszy ukazał się Julii Jezus, a po przyjęciu Komunii św. w kościele Hostia zamieniła się w jej ustach w krew. Odtąd miało to miejsce kilkanaście razy w obecności wielu osób. Między innymi 16 maja 1991, 24 września i 2 listopada 1994.

2 października 1991 pachnący olej zaczął wypływać z figurki, szczególnie na głowie. Zjawisko powtórzyło się kilkakrotnie, po czym – od 24 listopada 1992 – olej wypływał nieprzerwanie do 23 października 1994. Trwało to w sumie 400 dni bez przerwy.

Więcej na temat objawień w języku angielskim tutaj

Posted in Cuda, Objawienia, Szatan | Otagowane: , , | 5 Comments »