Dziecko Królowej Pokoju

Pokój musi zapanować pomiędzy człowiekiem i Bogiem, a także między ludźmi

  • Królowa Pokoju

    Królowa Pokoju
  • Uwaga

    Strona używa plików cookies które zapisują się w pamięci komputera. Zapisywanie plików cookies można zablokować w ustawieniach przeglądarki. Dowiedz się o tych plikach http://wszystkoociasteczkach.pl
  • Propozycja chronologiczna

    • Rok 2019 – Kryzys Rumunia
    • Rok 2020 – fałszywe traktaty pokojowe
    • Rok 2021 – Papież jedzie do Moskwy
    • Rok 2021 – Wojna
    • Rok 2022 – zwycięstwo komunistyczne
    • Rok 2023 – 10 królów
    • Rok 2024 – Antychryst
    • Rok 2025 – Sojusz z wieloma
    • Rok 2025 – Synod
    • Rok 2026 – Henoch i Eliasz
    • Rok 2028 – Ohyda spustoszenia
    • Rok 2029 – Ostrzeżenie
    • Rok 2030 – Cud
    • Rok 2031 – Nawrócenie Izraela
    • Rok 2032 – Kara
    • Rok 2032 – Odnowienie świata
    • Rok 2033 – Exodus
    • Rok 2034 – Zgromadzenie w Jerozolimie
    • Rok 3032 – Gog i Magog
    • Rok 3213 – Koniec świata
    • Nowe niebiańskie Jeruzalem.
  • Ostrzeżenie

    13 kwietnia, 2029
    Pozostało: 8.5 lata.
  • Logowanie

  • Odwiedzają nas

    Map

  • Maryjo weź mnie za rękę

  • Jezu Maryjo Kocham Was

PRÓBY ZBURZENIA JASNEJ GÓRY

Posted by Dzieckonmp w dniu 27 lutego 2011


Miesięcznik sanktuarium Matki Bożej Jasnogórskiej „Jasna Góra” nr 2/84 zamieścił relację Kazimierza Hektora z Wrocławia – Pawłowic na temat niezwykłych okoliczności obrony Jasnej Góry w dniu 1 i 2 września 1939 r. Prezentujemy ten tekst w całości…

 

Nad położeniem jasnogórskiego sanktuarium w okresie okupacji hitlerowskiej (1939-1945) od kilku lat prowadzone są badania naukowe. Wyniki tych ustaleń w pełnej wersji opublikował o. Janusz Zoudniewek w roczniku „Studia Clarmonta” (1980, s. 300-373). Nadal jednak niewyjaśnioną w pełni pozostaje sprawa bezskutecznych prób zburzenia Jasnej Góry przez wojska niemieckie w pierwszych dniach września. Możliwość takich przedsięwzięć wydaje się bardzo prawdopodobną gdy uwzględnimy fakt ataków podjętych na kult Matki  Bożej Jasnogórskiej Królowej Polski przez czołowych ideologów nazizmu i propagandą faszystowską.

 

 

W 1958 r. sąsiad mój, Stanisław Biegalski (obecnie nieżyjący) poprosił mnie, ażebym napisał i wysłał do Kurii we Wrocławiu opisany cud obrony Jasnej Góry przed zbombardowaniem przez Niemców w dniu 1 i 2 września 1939 r. Przebieg bombardowania przekazali mu naoczni świadkowie, Niemcy (nazwisk nie pamiętam). Zeznania Stanisława Biegalskiego spisałem w formie protokołu w brudnopis i następnego dnia przepisany na maszynie doręczyłem osobiście Dyrektorowi Kurii Wrocławskiej ks. Ignacemu Pawlikiewiczowi.

Treść zeznania Stanisława Biegalskiego pamiętam w najdrobniejszych szczegółach.

Zeznanie to jest następujące: Stanisław Biegalski, mieszkajacy w pow. Kępno, woj. poznańskie często wyjeżdżał na roboty do Niemiec, do wsi Pawlowitz, obecnie Pawłowice. W lipcu 1939 r. również wyjechał do Pawłowic na roboty. Pracował u Niemca, który był pracownikiem placowym na lotnisku wojskowym obok Pawłowic. Niemiec ten darzył Biegalskiego wielką przyjaźnią, ponieważ obaj byli gorliwymi katolikami. W dniu 2.IX.1939 r. Niemiec po powrocie z pracy poprosił Biegalskiego do budynku gospodarczego i upewniwszy się, że nikt ich nie może słyszeć, zażądał przyrzeczenia zatrzymania w tajemnicy tego, co mu powie, dodając przy tym, że nie może tego zdradzić nawet najbliższym osobom. Po otrzymaniu żądanego przyrzeczenia powiedział: „Wasza Madonna wczoraj i dzisiaj dokonała wielkiego cudu i nie pozwoliła zbombardować Swojej siedziby w Częstochowie. Wczoraj wysłano eskadrę samolotów celem zbombardowania Jej Kościoła. Piloci wrócili i mówili, że otrzymali złe szkice, ponieważ w miejscu celu było wielkie jezioro i  tam bomby rzucili.

Dowództwo orzekło, że jest to sabotaż, pilotów oddano pod sąd polowy. Po południu tego dnia wysłano drugą_ eskadrą, i ci zawiedli, ponieważ w miejscu celu widzieli wielki bór leśny. I chociaż rzucili tam bomby, podzielili los swoich poprzednich kolegów. W dniu 2.IX.1939 r. rano wysłano trzecią eskadrę, ale z  załogą składającą sią z. samych oficerów SS, a do tego  ochotników. Nikt z tej eskadry do  bazy nie wrócił. Co się z nimi stało – na razie nikt nie wie.

Następnego dnia, tj. 3.IX.1939 r. Niemiec ów wrócił do domu jak struty. Mocno żałował, że zdradził tajemnicą, ponieważ  zaczęły się straszne aresztowania tych, którzy cokolwiek słyszeli o tym wydarzeniu. Stanisław Biegalski zląkł się nie mniej od swego Niemca, ale szybko znalazł radą na uspokojenie. Wyczytał  w gazecie, że przedsiębiorstwo budowy dróg i mostów z siedzibą Wrocław – Klecina poszukują ludzi do pracy. Tam go przyjęto i zakwaterowano w remizie straży pożarnej. Zarobek 4,5 marki plus becugszajny to luksus w czasie wojennym dla Polaka. Obiady i kolacje w restauracji, Kłopot sprawiały śniadania. Ale i ten kłopot niebawem ustąpił. Biegalski z wdzięczności za odebrane łaski od Boga chodził codziennie do pobliskiego kościoła na wotywne Msze św. Zastanowił go fakt, że w ciągu miesiąca stan ludzi w kościele był ten sam, stale siedem starszych kobiet. Zauważył też, że jedna z nich mieszka blisko remizy. Ją to zaczepił pewnego dnia na ulicy i poprosił, aby dawała mu gorące sniadanie. Niemka zgodziła się, ale tylko na samą herbatę. Odtąd już codziennie wracali razem z kościoła do jej domu, gdzie w kuchni był przyjmowany herbatą. Siedząć przy stole obok kredensu, pewnego  dnia  mimo woli zajrzał do kredensu i zobaczył tam obraz. Na jego pytanie, dlaczego tam trzyma obraz, skoro jest osobą religijną i praktykująca, Niemka z wielką radością odpowiedziała: dobrze, że go pan zauważył. Ja o nim zapomniałam, ale teraz on wróci na swoje miejsce. Wyjęła go natychmiast, otarła z kurzu i zaniosła do pokoju. Po powrocie wyjaśniła historią schowanego obrazu. Otóż w I936 r. syn jej jako żołnierz wstąpił do SS. Do domu wpadał często, ale z miejsca zażądał schowania obrazów, gdyż w przeciwnym wypadku będzie musiał je zniszczyć. Biegalski pyta się, dlaczego teraz obraz może wisieć na dawnym miejscu. Niemka odpowiedziała krótko: „Syn utracił zdrowie, ale odzyskał wiarę. Jak to się stało on opowie panu sam, ponieważ lepiej to wie”. I zawołała syna. Syn przyszedł do kuchni przy pomocy kul i opowiedział bardzo szczegółowo historię trzeciej eskadry bombowej, lecącej na Jasną Górę W dniu 2.12.1939 r. będąc lejtnantem lotnictwa wojskowego, formacji SS , zgłosiłem się na ochotnika do eskadry, której celem było zbombardowanie kościoła z obrazem Schwarze Madonna w Częstochowie W dniu 2.IX.1939r. zażądali ochotników dlatego, ponieważ dwie poprzednie eskadry na skutek sabotażu czy dywersji nie wykonały tego zadania. Postanowiliśmy wykonać to zadanie za wszelką cenę, gdyż  taki  był rozkaz naszego dowództwa SS. Zaraz po wystartowaniu, początkowo lot odbywał się  normalnie. Gdzieś w połowie trasy stery nasze zaczęły działać samoczynnie i zauważyłem, że wszyscy lecą w różnych kierunkach, nie osiągając celu. Ja wylądowałem w Czechosłowacji na kartoflisku z braku benzyny. O losie kolegów nic nie wiem. Wiem, że kaleką będę do końca życia, ponieważ z Bogiem nie wolno walczyć. To moje kalectwo jest dla mnie cudem odzyskania wiary.”

Na tym kończę opowiadanie Stanisława Biegalskiego o cudzie.

Komentarze 22 do “PRÓBY ZBURZENIA JASNEJ GÓRY”

  1. RJW said

    Ze wspomnień ciotki z Włocławka (znała ks. Wyszyńskiego przed wojną):
    …Polacy jednak się boczyli, że ja z Niemcem rozmawiam i tłumaczyłam im, że to jest porządny człowiek, że jest w Wehrmachcie, że musiał iść do wojska, bo inaczej by go rozstrzelali. Był w pierwszej wojnie światowej, wykształcony, poliglota, kulturalny i nie wszyscy Niemcy są źli. Tym bardziej, że zawsze mówił, że pochodzi z Gnoien (jakby po polsku Gnojno), które jest starą słowiańską osadą. ”Gdybym tak dłużej z panią przebywał to kto wie co by z tego było. Może i zostałbym katolikiem”. A był obojętny religijnie.
    Matkę boską częstochowską mi zabrał z biurka gdy jechał do Francji. To będzie mnie chronić jeśli pani tak mocno wierzy, powiedział. Mnie było żal, bo to była reprodukcja Cieślewskiego, ale nie mogłam odmówić i dałam mu. Pojechał tam, gdzie był potrzebny język. Biedny człowiek wciągnięty w wir wojny.
    Mawiał: żeby córka tak myślała jak pani. Ja miałam 26 lat a on może 50. Mieliśmy nawiązać kontakt po wojnie, jeśli przeżyjemy. Nikt nie przewidział zmian politycznych tego rozmiaru. Dopiero w latach 90. bratanek napisał do urzędu miasta Gnoien w Meklemburgii (www.meinestadt.de/gnoien) aby się dowiedzieć o losy Hansa Stüdemanna. Zginął na Wschodzie. W pobliżu Gnoien żył jeszcze jego brat…
    Bratanek to ja.

  2. fanka Jezusa said

    bardzo fajne te ostatnie wpisy:). budujace i ciekawe:)i o Bogu

  3. fanka Jezusa said

    ciekawe skad lecialy bombowce. bo te ktore zbombardowaly szpital w wieluniu dn. 1 wrzesnie 1939r. lecialy z miejscowosci Ligota Górna, zdaje sie w powiecie olesno.

  4. fanka Jezusa said

    a pawlowice znajduja sie jakies 70 km od czestochowy w powiecie zdaje sie gorzów sl

    • fanka Jezusa said

      sorki nie powiecie tylko gminie. ale mozne ktos z mieszkajacych tam wiedzial by wiecej w koncu w niektorych miejscowosciach nawet 90% to autochtoni uzywajacy do dzis jezyka niemieckiego.

  5. Rewelacje Bartoszewskiego w „Die Welt”

    W okupowanej przez hitlerowców Warszawie należało się bać nie niemieckich oficerów, ale sąsiadów-Polaków owładniętych antysemityzmem – uważa Władysław Bartoszewski.

    W wywiadzie dla niemieckiej gazety „Die Welt” Gerhard Gnauck wypytuje Władysława Bartoszewskiego o Jana Karskiego i życie w czasie okupacji hitlerowskiej. W tekście pada pytanie: „Działał pan w ruchu oporu i pomagał pan Żydom. Czy miał pan wówczas sąsiadów, których się obawiał?”

    Władysław Bartoszewski odpowiedział, iż mieszkał w Warszawie na ul. Mickiewicza w kamienicy pełnej inteligencji. „Jeśli ktoś się bał, to nie Niemców. Gdy niemiecki oficer widział mnie na ulicy i nie miał rozkazu aresztowania mnie, niczego nie musiałem się obawiać. Ale gdy sąsiad-Polak zauważył, iż kupiłem więcej chleba niż zwykle, wtedy musiałem się bać”.

    http://niezalezna.pl/6669-rewelacje-bartoszewskiego-w-die-welt

    • Dwa główne POlszewickie autorytety

      Zgodnie z powszechnie znanymi na całym świecie opiniami dwóch wielkich „profesorów” – Grossa i Bartoszewskiego – za holocaust odpowiedzialni są wyłącznie Polacy. Hitler robił, co mógł, żeby uchronić Żydów przed polskim pogromem, ale biedak nie dał rady wygrać z odwiecznym polskim antysemityzmem. Dlaczego tej oczywistej prawdy minister Hall (z peło) nie wstawiła jeszcze do polskich podręczników historii? Bo że w niemieckich i amerykańskich podręcznikach już tak jest (lub będzie) napisane, to teraz pewne. A wkrótce będzie tak nauczane wszędzie na świecie, zwłaszcza w całej UE. I wiemy, komu to zawdzięczamy.

    • Annah said

      Wnioski – ‚przyjaciel okupantów’, co potwierdza też pewna profesor ze Stanów. Ten krótki wpis wzbudził bardzo emocjonalne komentarze na niezależnej zgodnie z porzekadłem „kto sieje wiatr ten zbiera burze”.

  6. Link do 2 części. Pierwsza część był link kilka dni temu

    Agenturalne zagraniczne umocowania najwyższych władz w Polsce – Grzegorz Braun – cz.2

  7. Annah said

    Odnośnie wpisu głównego przypomina mi się o podobnych kłopotach pilotów gdy próbowali zbombardować Medjugorie. Opisuje tę niezwykłą historię siostra Emmanuel w któreś z pierwszych książek, „Medjugorie lata dziewięćdziesiąte”, albo „Medjugorie – wojna dzień po dniu”, Wśród modlących się i ofiarnych mieszkańców dochodziło w tym czasie do cudownego rozmnożenia pożywienia a nawet pieniędzy.

    • Tak jest to opisane w książce „Medjugorje wojna dzień po dniu” . Tego rozmnożenia jedzenia czy pieniędzy doświadczaliśmy również my pielgrzymi z Polski. Ilez to cudownych rzeczy sie wydarzyło odkąd pielgrzymujemy od 1993 roku.

    • cox said

      Słyszałe jeszcze inną historię z początku Wrzesnia 1939r. Otóż wojska gen. Guderiana zaatakowały jedno z polskich miast na Pomorzu ( bodajrze Chojnice, ale mogę sie mylić). Do ataku ruszyło najpierw luftwafe. Kiedy niemieccy lotnicy znaleźli się nad miastem ich oczom ukazał się niezwykły widok. W centrum miasta znajdowała się świątynia, natomiast nad nią zobaczyli Matkę Bożą która swym płaszczem otaczała całe miasto. po zrzuceniu bomb okazało się, że wszystkie w cudowny sposób ,,odbiły” się od płaszcza Matki Bożej i wybuchły daleko poza miastem nie czyniąc nikomu krzywdy. Gdy dowiedział się o tym gen. Guderian bardzo się zdenerwował i po przybyciu pod miasto rozkazał je zniszczyć ogniem altyleryjskim. Gdy altyleżyści zajeli stanowiska, ich oczom ukazał się podobny widok, co lotnikom, a ich pociski odbijały się od płaszcza Maryji. Zauwazył to równiez gen. Guderian. Po wkroczeniu niemców do miasta okazało się, że prawie cała ludność miasta zebrła się w kościele i odmawiała Różaniec. Opis tego niezwykłego wydarzenia znajduje się w pamiętnikach gen. Guderiana.

  8. Brat Piotr said

    W czasie oblężenia Jasnej Góry przez Szwedów mówili oni, że nad klasztorem widzieli „Piękną Panią”, która swym płaszczem osłaniała klasztor i całą Jasną Górę.
    Również, 15 sierpnia 1920r. uciekający spod Warszawy bolszewicy z przerażeniem opowiadali, że nad Warszawą widzieli Panią-Królową osłaniającą Warszawę swym płaszczem.
    Podobnie też w ostatnich latach w Medżugoriu wielokrotnie widziano „zniknięcia” krzyża na górze Kriżewac. Mieszkańcy Medżugoria mówili wtedy, że właśnie wtedy Matka Boska w tym czasie modli się przy krzyżu i „osłania go płaszczem”. Sam miałem tę łaskę, że byłem takiego cudu świadkiem.

    • Dorota said

      Podobnie było na Filipinach w latach 80 XX wieku. Tam również ukazała się Maryja w Alei Objawienia i zatrzymała czołgi skierowane przeciw demonstrantom.Wcześniej udaremniła inne ataki.

      Nie rozumiem w jakim celu Maryja miałaby zakrywać krzyż swoim płaszczem, tak, aby był niewidoczny dla wiernych. Znak naszego zbawienia i niepojętej miłosci Boga, w moim odczuciu, zawsze powinien być dla nas widoczny i adorowany. Raczej mnie to niepokoi niż zachwyca.

      • Brat Piotr said

        Tak o Filipinach. Widziałem nawet na filmie wypowiedzi żołnierzy, którzy meldowali dowództwu, że jakaś „Pani” stanęła przed nimi na placu i „rozkazała” im wracać do bazy… Więc usłuchali „rozkazu”!…
        Odnośnie Medżugoria – mieszkający tam ludzie mówią, że gdy „Gospa” modli się przy krzyżu na górze Kriżewac (w tym krzyżu są zamurowane relikwie – drzazgi z krzyża świętego, na którym umarł Pan Jezus), to wtedy Gospa obejmuje ten krzyż ramionami – i dlatego w tym czasie go nie widać!… Dziwne to jest zjawisko – bo jak sam widziałem – jest jasny dzień, widać wyraźnie górę Kriżewac i wszystko, co normalnie na niej widać, a „krzyża nie ma”!… Gdy to zobaczyłem – nie wiedząc o tym, że ten krzyż czasami „znika” i nie widać go tam, gdzie normalnie cały czas widać go z daleka – byłem zdumiony… Przez około 15 minut rozglądałem się dokoła, czy to na pewno jest ta góra!… Odniosłem też dziwne wrażenie, że chyba mam jakieś „omamy”. A po około 15 minutach krzyż znów się nagle „pokazał” i wszystko było „normalnie”!…

      • cox said

        Być może ktoś zamierzał dokonac profanacji krzyża?

  9. Czy rewolucja obejmie cały świat??

    W Indiach protesty przeciw wysokim cenom żywności.

    http://tnij.org/kmma

    • Józef Piotr said

      W moim patrzeniu na otaczający świat , rewolucje będą wybuchały dalej. Początek to kraje arabskie Azji Mniejszej i płn Afryki jako zapalnik zmyślnie odpalany.
      Z mapy świata Arabów wynika , że ten zapalnik zadziałał i będzie się rozszerzał w krajach odłamu Sunnickiego wyznawców Allacha. Łańcuch tych krain dochodzi do Chin. Gdzies tam w pobliżu Chin jest Pakistan , leżacy w „Azji Śnieżnej” w którym mieszkają Sunnici.
      W diabelskim planie i jego przewrotności rozchodzi się o to aby „problem” Szyickiego Iranu załatwić rękami Arabskich Sunnitów , zamiast stanąć „oko w oko” z Iranem na „udeptanej ziemi”
      Wiadomo że Szyici i Sunnici to dwa wrogo nastawione do siebie odłamy Muzułmanizmu.

  10. Józef Piotr said

    Artykuł wiodący dotyczy okolicy 01.09.1939r.
    Moja wiedza w temacie podpowiada mi że, to nie ostatnia próba zamachu na Jasną Górę.
    To co znam , działo się w epoce Gierka.
    Wowczas , kraj podzielono na 49 województw . Częstochowa była jednym z nich.
    Na Częstochowie rządził niepodzielnie komitet partii stopnia wojewódzkiego a na nazwisko miał „Gurgul” (czy jakoś tak).
    Wówczas miałem okazję rozmawiać z człowiekiem który był stosunkowo wysoko usadowiony w zarządzie jednej z firm okołogórniczych. Człowiek pochodził i mieszkał do śmierci tam skąd pochodzil Prymas Hlond.
    W zwiazku z funkcją posiadał wiedzę większą niż przeciętniacy.
    Pomimo wszystkiego, poznałem Go jako człowieka wielkiego kalibru o myśleniu samodzielnym i opatrym na wierze Katolickiej jako głownej jego wartości.
    To podczas jednej z rozmów z nim przy okazji jakiejś sprawy, dowiedzałem się od niego o planie budowy pasma autostrady tuż przy murach Klasztoru w Częstochowie .Był to plan „GURGULA”. Plan ten miał w podtekście skierowanie potężnego ruchu samochodowego pod mury klasztoru po to aby drgania wapiennego wzgórza wywolywane ruchem drogowym doprowadziły do walenia sie jego murów.
    Usłyszałem od mojego rozmówcy mniej więcej to: „nie jeden już próbował pokonać Jasną Góre i rozwalać jej mury ale wiemy jak skończyli. Tak też tenże „Gurgul” z chwilą podjęcia takiego planu wydał na siebie wyrok. Gdyż nie tacy wielcy jak on ,lecz więksi od niego coś już próbowali w tym kombinować i im się nie udało.
    Tak , że obserwujmy : Dni „Gurgula” sa już policzone – zkończył rozmowę.
    Ja zpamiętałem to do teraz. Pamiętam również to , że za niewielki czas po tym ktoś silniejszy obalił go i „wywalił ” Gurgula” ze Stolca na Częstochowie. W wyniku rozgrywek bodajże marnie skończył.
    Takie to jest moje zapamiętane świadectwo. Myślę , że O.O Paulini znają tą historię.

  11. Józef Piotr said

    #) „Bezecne ” opinie może wypowiadać szemrany tzw „autorytet” który może być profesorem nie mając matury. Ale jeśli inni to samo powiedzą to są odżegnywanie od czci i wiary i ciągani przed sądy.
    Ale poczytajcie:
    http://marucha.wordpress.com/2011/02/26/wladyslawie-bartoszewski-dziekujemy-za-szczerosc/#comments

    #) Szykują się utrwalenia SW II. Najlepiej poznać czytając;
    http://marucha.wordpress.com/2011/02/27/w-obronie-%e2%80%9esummorum-pontificum%e2%80%9d/#more-10340

    #) O Świetym Maxymilianie:
    http://marucha.wordpress.com/2011/02/27/sw-maksymilian-ekumeniczny-bez-masonow/#respond

  12. Brat Piotr said

    Korzystając z tej okazji, że jestem już blisko miesiąc na stronie tego blogu, pragnę wyrazić moje serdeczne wyrazy szacunku i uznania dla „admina” tego blogu „Królowej Pokoju”.
    Teraz widzę, że każdy aktywny uczestnik tego blogu może śmiało wyrażać na nim swoje uwagi i swoje osobiste opinie o sprawach, które nurtują nas wszystkich. Serdecznie wszystkich Państwa,
    uczestników tego blogu pozdrawiam. Szczęść Boże!…
    Piotr Kawka, Brat Piotr

  13. polak 2010 said

    Ja też przyłączam się do tych słów uznania. Blog czytam i polecam innym. W zalewie propagandy ateistycznej (teraz już jawnie walczącej z Bogiem i demoralizującej naród) tutaj znajduję wartościowe artykuły i nadzieję .Pogłębiam wiedzę religijną .Mogę podyskutować z innymi oraz przedstawić swoje poglądy. ALELLELUJA I DO PRZODU!!!!!!!!!

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: