Dziecko Królowej Pokoju

Pokój musi zapanować pomiędzy człowiekiem i Bogiem, a także między ludźmi

  • Królowa Pokoju

    Królowa Pokoju
  • Uwaga

    Strona używa plików cookies które zapisują się w pamięci komputera. Zapisywanie plików cookies można zablokować w ustawieniach przeglądarki. Dowiedz się o tych plikach http://wszystkoociasteczkach.pl
  • Propozycja chronologiczna

    • Rok 2019 – Kryzys Rumunia
    • Rok 2020 – fałszywe traktaty pokojowe
    • Rok 2021 – Papież jedzie do Moskwy
    • Rok 2021 – Wojna
    • Rok 2022 – zwycięstwo komunistyczne
    • Rok 2023 – 10 królów
    • Rok 2024 – Antychryst
    • Rok 2025 – Sojusz z wieloma
    • Rok 2025 – Synod
    • Rok 2026 – Henoch i Eliasz
    • Rok 2028 – Ohyda spustoszenia
    • Rok 2029 – Ostrzeżenie
    • Rok 2030 – Cud
    • Rok 2031 – Nawrócenie Izraela
    • Rok 2032 – Kara
    • Rok 2032 – Odnowienie świata
    • Rok 2033 – Exodus
    • Rok 2034 – Zgromadzenie w Jerozolimie
    • Rok 3032 – Gog i Magog
    • Rok 3213 – Koniec świata
    • Nowe niebiańskie Jeruzalem.
  • Ostrzeżenie

    13 kwietnia 2029
    7,5 lat pozostało.
  • Logowanie

  • Odwiedzają nas

    Map

  • Maryjo weź mnie za rękę

  • Jezu Maryjo Kocham Was

Akcja ogólnopolska ratowania naszej Ojczyzny

Posted by Dzieckonmp w dniu 16 Maj 2011


JEŻELI  UWAŻASZ, ŻE W POLSCE NIE JEST TAK JAK BYŚ CHCIAŁ, 
         ŻE TRZEBA DUŻO SPRAW ZMIENIĆ, A NIE WIESZ JAK
         CHCIAŁBYŚ, BY BYŁO LEPIEJ, BO KOCHASZ POLSKĘ
         MYŚLISZ O DOBRU SWEJ RODZINY, SWYCH DZIECI
         MARTWISZ SIĘ O WŁASNE PRZETRWANIE
         O NAJBLIŻSZĄ PRZYSZŁOŚĆ

  FAKT,
        SAM NIE WIELE MOŻESZ ,
        ALE JEŚLI W SERCU MASZ WIARĘ , PAMIĘTAJ

        ” GDZIE DWÓCH ALBO TRZECH W  MOJE IMIĘ ,TAM JESTEM POŚRÓD NICH” /Mt 18,20/

        MOŻEMY JESZCZE WIELE ZMIENIĆ, CAŁY CZAS POWSTAJĄ WSPANIAŁE INICJATYWY
        DLA RATOWANIA NASZEJ OJCZYZNY ALE JEDNI NIE WIEDZĄ O INNYCH, CIĘŻKO SIĘ WE WSZYSTKO
        WŁĄCZYĆ.
        JEDNAK JAKAŻ MOŻE BYĆ WIĘKSZA OFIARA NIŻ OFIARA MSZY ŚW.

        WŁĄCZMY SIĘ WIĘC W  OGÓLNOPOLSKĄ  AKCJĘ, KTÓRA POŁACZY WYSIŁKI NAS WSZYSTKICH

        – ZAMAWIAJMY MASOWO, KAŻDY W SWOICH MOZLIWOŚCIACH ,W SWOJEJ LUB INNEJ
          PARAFII MSZE ŚW.  W JEDNEJ INTENCJI:

    ” ZA NIEPRZYJACIÓŁ KOŚCIOŁA KATOLICKIEGO I NARODU POLSKIEGO 
        BŁAGAJĄC O MIŁOSIERDZIE  BOŻE DLA POLSKI ZA WSTAWIENNICTWEM 
        MĘCZENNIKÓW I ŚWIĘTYCH NASZEJ OJCZYZNY”

     Msze św. powinny zacząc się od zaraz, trwać codzień conajmniej do czasu nastepnych wyborów.  Niech Pan Bóg oświeci nasze umysły abyśmy nie zmarnowali żadnego głosu i głosowali na ludzi  dla których Polska i sprawy Narodu Polskiego są na pierwszym miejscu.

         Abyśmy mogli duchowo uczestniczyć w zamawianych przez Was Mszach Św. prosimy o podawanie  na ten adres mailowy miejscowości, parafii, daty, godziny a my będziemy przekazywać informację innym.
         Jesli ktoś ma możliwość umieszczenia aktualnych Mszy Św. na swej stronie proszę podać adres, na który  możnaby przesyłać informacje.

Rita Wilowska
księgarnia im.Jana Pawła II „SURSUM CORDA”
Poznań,ul.Rynek Łazarski 1
tel.501 232 187
arkusz17@wp.pl

Święty Boże! Święty Mocny! Święty a Nieśmiertelny! * Zmiłuj się nad nami.
2. Od powietrza, głodu, ognia i wojny, * Wybaw nas Panie.
3. Od nagłéj i niespodzianéj śmierci, * Zachowaj nas Panie.
4. My grzeszni Ciebie Boga prosimy, * Wysłuchaj nas Panie.

Przepuść Panie, przepuść ludowi Twojemu i nie bądź zagniewany na wieki.

Komentarzy 51 do “Akcja ogólnopolska ratowania naszej Ojczyzny”

  1. Polecam koniecznie zobaczyć film i=o wielkim głodzie w 1933 roku na Ukrainie.
    cz.1

    cz.2

    i dalej sobie po lewej szukać kolejnych odcinków

    • Radoslaw said

      na podobny temat: Film Grzegorza Brauna o Armii Czerwonej i jej przygotowaniach do wojny.

    • Józef said

      Jak powstała Odnowa w Duchu Świętym?

      Pierwsi katolicy przyjęli chrzest w Duchu Świętym w 1967 roku w USA w Pittsburgu ( Pensylwania ). Zgromadzenie 30 katolickich studentów, bardzo aktywnych szukających możliwości pogłębienia wiary i życia duchowego: „czegoś brakuje w naszym życiu. Czujemy się jak wysterylizowani.” Spotkali się więc w imię dialogu ze wspólnotą prezbiterian ( „kościół” reformowany, wywodzący się z reform Zwinglego i Kalwina ) i w czasie wspólnej modlitwy.

      Widząc atmosferę entuzjazmu i cudownych zdarzeń, zapragnęli uczestniczyć w pełni w doświadczeniu braci, poprosili więc o chrzest w Duchu Świętym.
      Protestanccy charyzmatycy nałożyli ręce i natychmiast grupie katolików udzielił się dar mówienia językami, otrzymali również dar proroctwa i mądrości oraz nieznane uczucie Kogoś w ich sercu: „Czuliśmy Boga!”.

      Katolicy, którzy otrzymali chrzest w Pittsburgu, propagowali „ to nowe zesłanie Ducha Świętego” kładąc ręce innym katolikom, udzielając tego chrztu w Duchu Świętym. Już w tym samym roku pierwsi księża i zakonnicy otrzymują od charyzmatyków ów chrzest.
      W 1967 USA, 1968 Kanada, 1969 Anglia, 1970 Francja, 1971 Hiszpania.
      „Ruch rozprzestrzenia się jak wiatr”.
      W 1971 we Francji przywódcy Ruchu redagują „pierwszą charyzmatyczną umowę międzyreligijną”, gdzie obiecują współpracę między charyzmatykami wszystkich wyznań chrześcijańskich.

      W 1972 „druga umowa charyzmatyczna” mówiąca o współpracy , dążeniu do jedności wyznań i religii w Duchu Śwętym.

      W 1971-73 założenie najliczniejszych i najważniejszych wspólnot charyzmatycznych, albo zmiana konstytucji już istniejących wspólnot katolickich ( charytatywnych, duchowych…)integrując elementy charyzmatyzmu ( np.neokatechumenat, Foyer de Charite’, Legion Maryi…). Kardynał Suenens staje się oficjalnie pierwszym kardynałem charyzmatykiem. Będzie on obrońcą charyzmatyków we wszystkich problemach z Rzymem, w konfliktach z hierarchią.

      W 1974-1980 rozprzestrzenienie sie Ruchu na wszystkie kraje świata. Intensywna działalność ICCRO, Międzynarodowego Biura Katolickiej Odnowy Charyzmatycznej. Zjazdy miedzynarodowe i miedzyreligijne w różnych miastach.

      W 1980-84 księża , zakonnicy, biskupi charyzmatycy mają coraz więcej wpływu w najważniejszych urzędach Kościoła.

      Podsumowując, trzeba stwierdzić, że istota Ruchu Charyzmatycznego polega tylko i wyłącznie na zależności materialnej i formalnej od protestantyzmu, a w szczególności od Zielonoświątkowców.
      Łączy ich przede wszystkim:
      – chrzest w Duchu Świetym, założyciele Odnowy utrzymują intensywne kontakty z przywódcami z ruchu zielonoświątkowego.
      – „umowy charyzmatyczne” na początku rozwoju ruchu ( 1971 ) sprawiają, że w centrum charyzmatyzmu pracują aktywnie charyzmatycy protestanccy.
      – takie same modlitwy, taka sama aktywność religijna ( nie ma widocznych różnic między spotkaniem modlitewnym charyzmatyków katolickich i protestanckich )
      – ten sam cel: jedność wyznań w Duchu Świetym, jedność w religii, w której panuje wolność wyznań i jedność uczucia żywej obecności „Kogoś”

      żródło „Ruch charyzmatyczny – czy to jest katolickie” Ks.K.Stehlina

      Pragnienie nadzwyczajnych zdarzeń jest cechą charakterystyczną charyzmatyzmu. Jest to dla nich sprawdzenie błogosławieństwa o obecności Ducha Św., jest to jedna z przyczyn sukcesu ruchu. Komentarze świętych np. św. Wincentego z Ferrier podkreślają, że pragnienie uczuć i nadzwyczajnych doświadczeń jak wizje, ekstazy, cuda, zmysłowe doświadczanie Boga jest strasznym niebezpieczeństwem dla duszy. Dlaczego? Dlatego, że takie pragnienia przychodzą z próżnej ciekawości wobec majestatu Bożego, z braku wiary, a może nawet z żądania pysznej, szczególnej bliskości z Bogiem. Dlatego też, diabeł korzysta z tego pragnienia i pokazuje duszy błędne wizje i objawienia, bo on ma naturę anielską i może wywierać wpływ na zmysły, fantazję, i wyobraźnię. Skutkiem takich pragnień jest pycha, duchowy egoizm i utrata wiary. Bowiem w końcu własne uczucia stają się ważniejsze niż nauczanie Kościoła. (Zob. św. Wincenty z Ferrier, „Życie duchowne”, VIII.1)
      W ten sam sposób św. Jan od Krzyża nazywa te pragnienia dziełem diabła:

      Cytat:
      Trzeba zaś wiedzieć, że… nigdy nie wolno im ufać ani ich dopuszczać, trzeba raczej od nich uciekać, nie badając nawet, czy są dobre czy złe. Im bardziej bowiem są zewnętrzne i cielesne, tym mniej niepewne jest ich pochodzenie od Boga. Dla Boga bowiem bardziej właściwe i zwyczajne jest udzielanie się w duchu, w czym jest więcej bezpieczeństwa i korzyści dla duszy niż przy udzielaniu się zmysłowym, w którym zazwyczaj jest wiele niebezpieczeństwa ułudy, ponieważ zmysł cielesny chce być sędzią i rozjemcą w sprawach duchowych, uważając je za takie, jakimi je odczuwa, podczas gdy one są tak różne, jak różne jest ciało od duszy, a zmysły od rozumu.

      Albowiem zmysły ciała jeszcze mniej pojmują rzeczy duchowe, aniżeli zwierzę pojmuje rzeczy rozumne… Ponadto w duszę przeżywającą te nadprzyrodzone rzeczy wkrada się często tajemne przekonanie o swej wartości przed Bogiem, co jest przeciwne pokorze. Także i szatan sprytnie ukazuje jej zmysłom często zjawy, przedstawiając wzrokowi postacie świętych i blaski najwspanialsze; słuchowi łudzące słowa; powonieniu zapachy mile i słodkości ustom a dotykowi rozkosz. I znęciwszy w ten sposób zmysły, wtrąca je w wielkie nieszczęście… Pożądanie tych objawień otwiera drogę szatanowi, by mógł duszę oszukiwać innymi widziadłami, które umie on bardzo dobrze naśladować i przedstawiać je duszy jako dobre. Mówi bowiem Apostoł, że diabeł może się przemienić w anioła światłości (2 Kor 11.14)
      (…)

      http://www.naszawitryna.pl/ksiazki_131.html

      Nawet papież Paweł VI, który wiele razy chwalił Odnowę w Duchu Św., dostrzegał fałszywy dar proroctwa:

      Gdyby Duch Św. bez przerwy był do dyspozycji tych ludzi, gwarantując swoje błogosławieństwo i nieomylność zawsze i wszędzie (a ludzie ci twierdzą, że ich osobiste doświadczenie, ich subiektywne i chwilowe inspiracje są sprawdzianem oraz kryterium prawdziwości religii i kanonu, według których cala nauka religijna powinna być interpretowana) to byłoby to ponownym wprowadzeniem protestanckiego fundamentu wolnej inspiracji lub subiektywizmu, w którym każdy przyjmuje swoją wiarę i swoje nauczanie od Ducha Św. (24 IX 1969 r.)

      Oto fundament całego modernizmu potępionego przez papieża św. Piusa X, encyklika „Pascendi Dominici Gregis”

      „W uczuciu religijnym – jeśli je głębiej zbadamy -wykryjemy łatwo pewną intuicję serca, przez którą człowiek bez żadnego pośrednictwa doświadcza rzeczywistości pierwiastka Bożego i w ten sposób powstaje pewność o istnieniu i obecności Boga. (…) I to jest owo prawdziwe doświadczenie, przewyższające wszelkie doświadczenie rozumowe. (…) Według modernistów, gdy ktokolwiek to doświadczenie osiągnie, staje się prawdziwie wierzącym” .

      Takie doświadczenie nie pomaga, lecz raczej przeszkadza wierze. Zamiast pogłębiać wiarę, tzn. przekonanie i życie w świetle boskich objawień, pogłębia się życie według własnych zmysłów i przekonanie o własnej wartości, innymi słowy: pychę.
      Grupy modlitewne odnowy w Duchu Świętym są można powiedzieć „wylęgarnią” coraz to nowych sekt zielonoświątkowców, oraz zjawiskiem niepokojącym w Kościele katolickim. Jednym z podstawowych błędów jaki czynią modlący sie do Ducha Św., jest pominięcie pośrednictwa Jego umiłowanej Oblubienicy – Maryji, czasami nawet wogóle się jej wyrzekając wraz z odrzuceniem modlitwy Różańcowej. Jest to w rażącej sprzeczności z Pismem Św. i Tradycją Kościoła.

      Twierdzą, że otrzymali dary języków i bełkocą sami nie wiedząc co; co dowodzi , że jest to z inspiracji złych duchów.

      Prosze wejść na tę stronę i przeczytać wypowiedz, wówczas Księdza, obecnie Biskupa pomocniczego Andrzeja Siemieniewskiego.

      http://www.apologetyka.katolik.pl/dyskusje-z-chrzescijanskimi-pogladami/problemy-charyzmatyczne/181/944-modlitwa-w-jzykach-cud-boy-charyzmat-czy-pobone-jodowanie

      Gdy Apostołowie otrzymali dar języków, to wszyscy ich rozumieli, choć mówili innymi językami. Natomiast kto zrozumie ten bełkot, którym w zbiorowej euforii i na różną tonację posługują się niektórzy wierni i kapłani we wspólnotach odnowowych?. Komu on jest potrzebny i do czego? Czyżby obce im było ostrzeżenie św.Pawła Apostoła: „Jeżeli jednak nie będę rozumiał, co jakieś słowo znaczy, będę barbarzyńcą dla przemawiającego, a przemawiający barbarzyńcą dla mnie. Tak też i wy, skoro jesteście żądni darów duchowych, starajcie się posiąśc w obfitości te z nich, które przyczynią sie do zbudowania Kościoła Św..” ( 1 Kor 14,11-12 ).

      Gdy Apostołowie otrzymali dar języków, to ci , którzy ich słuchali doskonale rozumieli owo uwielbienie Boga nauki do nich skierowane i masowo nawracali się. A od tego niezrozumiałego bełkotu nikt się jeszcze nie nawrócił, ( tylko odchodzą od Koscioła katolickiego i tworzą nowe sekty! )Jest on wtedy tylko , wg. słów św. Pawła zgorszeniem dla tych, którzy tego słuchają: ” Kiedy się przeto zgromadzi cały Kościół i wszyscy poczną korzystać z daru języków, a wejdą na to ludzie prości oraz poganie, czyż nie powiedzą, że szalejecie?” ( 1 Kor 14-23 ).

      ” Jeżeli korzysta ktoś z daru języków, to niech mówią kolejno dwaj, najwyżej trzej, a jeden niech tłumaczy. Gdyby nie było tłumacza, powinien zamilknąć, niech zaś mówi sobie samemu i Bogu” ( 1 Kor 14,27 ).

      Dziś każdy, choćby żył byle jak, pójdzie do Kościoła lub gdzie indziej i zaczyna bełkotać i jest dumny i zarozumiały, że otrzymał „dar języków”. Trzeba dużo pracy nad sobą, samozaparcia, chętnego znoszenia krzyzy, praktykowana cnót chrześcijańskich i wielkiej w tym wytrwałości, aby otrzymać prawdziwe dary Ducha Św., a nie urojone. Tylko ten kto życiem świadczy o miłości do Boga i bliżnego i kto oddaje się Mu przez Maryję na własność otrzymuje prawdziwe łaski z Nieba.

      To za mało pójść pośpiewać, poklaskać,poskakać, pobujać się, posiedzieć godzinę czy nawet dwie w kościele, często przy tym znieważając Boga bezwstydnym ubiorem, chałaśliwym zachowaniem i brakiem uszanowana wobec Najświętrzego Sakramentu, myśleć zaraz, jakie to ja dary mam, ja mówię językami, jak pierwsi Apostołowie.

      W taki straszny błąd popadają nawet Kapłani, którzy zapominają, że najdoskonalszą drogą do Ducha Św. jest Maryja, którą należy czcić wzorem św. Maksymiliana , św.Ludwika de Grignion i innych wielkich świętych i należy odmawiać Różaniec Św., w którym w sposób szczególny jest czczony Duch Św. Bo przecież Różaniec Św. jest wielkim darem z nieba, a co niebo daje, jest darem całej Trójcy Św., gdyż Matka Boża niczego nie czyni, co by nie było wolą Przenajświętrzej Trójcy.Lekceważenie lub odrzucanie tej modlitwy dowodzi działania szatana, który straszliwie boi się Różańca Św.( w przeciwieństwie do tego bełkotu ) i Maryji.
      nnym poważnym błędem sprzecznym z Objawieniem Bożym jest tzw.” chrzest ” Duchem Św., polegający na tym ,że wspólnota przez nałożenie rąk modli się nad daną osobą, która otrzymuje rzekomo jakieś „dary” Ducha Św.Szczególne żenujący, degradujący wręcz ośmieszający kapłaństwo jest widok, gdy w ten sposób świeccy modlą się nad jakimś duchownym. Jest to ściąganie Ducha Św. na zawołanie i to w sposób jaki nie podaje ani Tradycja ani Pismo Św. W ten sposób Duch Św. jest jakby na usługach pierwszej lepszej osoby świeckiej, choć Pismo Św. mówi że:

      ” Duch Św. wieje kędy chce i nikt nie wie skąd i dokąd idzie, jak Niebo góruje nad ziemią, tak Moje myśli górują nad waszymi myślami ” To naginanie woli Bożej do ludzkiej jest urąganiem Bogu!

      Zgodnie z Tradycją Apostolską i Pismem Św. pełnię darów Ducha Św., w zależności od naszego powołania, natury, stanu otrzymujemy tylko w Sakramencie Bierzmowania. Władzy udzielania tego Sakramentu udzielił Chrystus wyłącznie biskupom a nie osobom świeckim. Dary te mogą się nigdy nie rozwinąć i uwidocznić, jeżeli nie będzie wtrwałej i wiernej współpracy z łaską Bożą

      Dary ( charyzmatyczne ) specjalne, na które trzeba sobie zasłużyć długą , ofiarną i wytrwałą służbą Bogu, i które w najmniejszym stponiu same z siebie nie uświęcają człowieka, udziela czasem Duch Św. osobom głęboko zjednoczonym z Bogiem, dla potwierdzenia szczególnego działania.

      Jeżeli kapłani nie sprzeciwiają się tym wszystkim zagrożeniom, ulegając fałszywemu posłuszeństwu, i utwierdzaja wiernych, to współdziałają w dechrystianzacji i profanacji rzeczy najświetrzych, oraz przyczyniają się do powstawania coraz to nowych grup zielonoświątkowców, rozłamu wewnątrz samych tych grup….itd, itp.
      Wcześniej powoływałam się na listy św.Pawła, a zakończę nawoływaniem z determinacją św. Jana
      ” Umiłowani, nie dowierzajcie każdemu duchowi, ale badajcie duchy czy są z Boga ” ( 1 J 4,1 )
      Cytat:
      Widząc atmosferę entuzjazmu i cudownych zdarzeń, zapragnęli uczestniczyć w pełni w doświadczeniu braci, poprosili więc o chrzest w Duchu Świętym.
      Protestanccy charyzmatycy nałożyli ręce i natychmiast grupie katolików udzielił się dar mówienia językami, otrzymali również dar proroctwa i mądrości oraz nieznane uczucie Kogoś w ich sercu: „Czuliśmy Boga!”.

      Wymowa tych słów i faktów jest wyraźna. Włożenie bowiem rąk jest w Kościele od początku gestem zarezerwowanym Apostołom i ich następcom – biskupom, oznaczającym przekazanie łaski i poświęcenie Bogu; ten zastrzeżony gest jest istotną formą sakramentu święceń. Cóż natomiast może oznaczać włożenie rąk przez sekciarzy protestanckich (tzw. zielonoświątkowcy nie są nawet w sensie ścisłym protestantami, lecz pochodzącą z protestantyzmu amerykańskiego sektą, powstałą pod koniec XIX w.)? Jeśli nie ma to być tylko jakieś dziwaczne widowisko, to gest ten wyraża, że ci katolicy otrzymali „odnowienie wiary” i „Ducha Świętego” od heretyków. Czyżby nie było w Kościele Ducha Świętego, a wiara w nim była przestarzała? Przy tym nazywanie histerycznych ekscesów „wylaniem Ducha Świętego” zakrawa na bluźnierstwo. Widać wyraźnie, że mamy tutaj do czynienia nie z samym tylko pochodzeniem historycznym, lecz że bardzo mocne są także wewnetrzne powiązania tych ruchów z herezjami protestantów, przejawiające się w takich znamionach, jak chociażby antyhierachizm, biblicyzm, emocjonalizm. Nic jest więc niczym nadzwyczajnym, gdy coraz to jakaś „wspólnota charyzmatyczna” także fomlalnic odłącza się od Kościola, gdyż widać w tym przynajmniej konsekwencję.

      „W obronie Mszy Św. i Tradycji katolickiej” – ks.Dariusz J. Olewiński str. 404.

      Biblicyzm – przyznanie wyłącznej i absolutnej rangi tekstom biblijnym oraz uznanie ich za jedyną bazę i podstawę nauczania i przepowiadania, prowadzi do błędnej tendencji, którą Jan Paweł II określił mianem „biblicyzmu”. W swej Encyklice Fides et Ratio, przedstawił jej genezę oraz istotę, następująco: „Nie brak także niebezpiecznych przejawów odwrotu na pozycje ”fideizmu”, który nie uznaje, że wiedza racjonalna oraz refleksja filozoficzna w istotny sposób warunkują rozumienie wiary, a wręcz samą możliwość wiary w Boga. Rozpowszechnionym dziś przejawem tej fideistycznej tendencji jest ”biblicyzm”, który chciałby uczynić lekturę Pisma świętego i jego egzegezę jedynym miarodajnym punktem odniesienia. Dochodzi do tego, że utożsamia się słowo Boże wyłącznie z Pismem świętym, a w ten sposób odmawia wszelkiego znaczenia nauczaniu Kościoła. Konstytucja Dei Verbum przypomina, że słowo Boże jest obecne zarówno w świętych tekstach, jak i w Tradycji, po czym stwierdza jednoznacznie: ”Święta Tradycja i Pismo święte stanowią jeden święty depozyt słowa Bożego powierzony Kościołowi. Na nim polegając, cały lud święty zjednoczony ze swymi pasterzami trwa stale w nauce Apostołów”. Tak więc Pismo święte nie stanowi jedynego odniesienia dla Kościoła. Źródłem ‚najwyższego prawidła jego wiary’ jest bowiem jedność jaką Duch Święty ustanowił między świętą Tradycją, Pismem świętym i Urzędem Nauczycielskim Kościoła, łącząc je tak silną więzią wzajemności, że nie mogą one istnieć niezależnie od siebie.

  2. Józef said

    Chciałbym zabrać głos w sprawie tak zwanej Odnowy w Duchu Świętym. Otóż oni wzorem Świadków Jehowy uważają, że należy jedynie w oparciu o Pismo Święte powrócić do starożytności w celebrowaniu wiary w Chrystusa. Bluźnią przy tym twierdząc, że Kościół zboczył z drogi prawdziwej wiary i oni to teraz naprawiają.Przeczą dogmatowi o nieomylności Kościoła.Są niebezpieczną sektą i kłębowiskiem żmij, która wodzi na wieczne zatracenie tych co im uwierzyli.

    Kanon VII. Gdyby ktoś głosił, że Kościół Chrystusowy mogą ogarnąć ciemności lub skazić zło, przez które mógłby on odstąpić od zbawczej prawdy wiary i obyczajów, lub kto by głosił, że tenże Kościół może zejść na bezdroża ze swych pierwot­nych założeń, lub zniekształcony i zniszczony może nawet przestać istnieć, niech będzie wyklęty. (Akta i dekrety św. Soboru Watykańskiego (1870), Pierwszy projekt Konstytucji dogmatycznej o Kościele Chrystusowym).

    • fannka said

      na jakiej podstawie twierdzisz ze odnowa uwaza ze kosciol zbladzil? udowodnij

      • fannka said

        na jakiej podstawie twierdzisz ze odnowa opiera sie jedynie na pismie sw? katolicka odnowa jest nierozerwalna czescia kosciola katolickiego.

      • Józef said

        Po owocach ich poznacie powiedział Chrystus Pan.Jednym z wielu ,,udanych” owoców ODŚ to pani Hanna Gronkiewicz Walc.

        Czy „Odnowa w Duchu Świętym” to ruch pseudo-katolicki?

        Ten artykuł został napisany po to, by był niejako podsumowaniem ostatniej sondy, mającej z resztą taki sam tytuł jak ona. Muszę już na samym wstępie zwrócić uwagę na fakt, iż piszę go z perspektywy własnych przemyśleń i poglądów. Mój światopogląd nie odbiega z resztą od poglądów większości tradycyjnych katolików, którzy także dość dobrze znają charakterystykę Odnowy w Duchu Świętym, jako ruchu, który poprzez uzyskanie powszechnej aprobaty Kościoła, rozwija się i działa niemalże niezależnie od niego. Stanowisko Pro Traditione wobec wszystkich ruchów – bardziej lub nie katolickich – jest takie, jak wskazuje na to treść strony (www.protraditione.prv.pl) , powstałej właśnie po to, by je przekazywać.

        Nie chciałbym jednak powiedzieć, że w ogóle nie obchodzi mnie stanowisko i opinia Stolicy Apostolskiej w tej sprawie. Szczególnie po soborze watykańskim II, Stolica Apostolska patrzy z nadzieją na nowo powstałe i rozwijające się ruchy, które poprzez swą działalność mają przybliżyć wielu katolików do Boga i Kościoła. Maja one postawione za cel rozwijanie duchowości chrześcijan w różnym wieku, nie tylko tych młodych, szukających jeszcze drogi, ale także tych starszych, którzy potrzebują wspólnoty. Kościół potrzebuje takich właśnie grup, by ich członkowie lepiej poznali duchowość katolicką przez wspólne modlitwy, śpiew, a przede wszystkim wspólnotę.

        Co jednak dzieje się wtedy, gdy grupy, których zadaniem jest wychowywanie ich członków w prawdziwie katolickim duchu, nie wywiązują się ze swej roli? Co wtedy, gdy zamiast przekazywać wiedzę i tradycję Kościoła, przekazują ludziom to, co przez wiele wieków było zakazywane przez papieży, tj. poglądy protestanckie czy wręcz judaistyczne? Czy taki jest ich cel? Z pewnością nie i na pewno nie takie było zamierzenie Watykanu, gdy zaledwie kilka miesięcy czy lat po Vaticanum II pozwolono im działać.

        Na takie właśnie grupy, które zamiast formować – deformują, zwracamy szczególną uwagę na łamach Pro Traditione. Nie jestem przeciwny działalności żadnego z ruchu, który swą działalnością umacnia ludzi w przynależności do jednego, świętego, powszechnego i apostolskiego Kościoła. Gdy jednak w grę wchodzą poglądy, że należy przyjąć dziedzictwo kulturowe i myślowe wspólnot protestanckich, bo jesteśmy przecież jedną chrześcijańską rodziną, zmierzającą ku Chrystusowi, wtedy nie jesteśmy w stanie zaakceptować takiego rozumowania. Dlaczego nie? Dlatego, iż nie możemy – jako katolicy – tolerować dalszego wpływu myśli heretyckiej na święty Kościół Chrystusowy.

        W prawdzie myśl protestancka, występująca w takich grupach, jest niedostrzegalna dla większości katolików, przyjmujących do świadomości taką sytuację, lecz poprzez analizę poglądów np. luteranów czy kalwinów, dochodzi się do wniosku, że wiele z nich znajduje swoje miejsce w umysłach wielu katolików, mniej lub bardziej związanych ze wspólnotami „Odnowy”. Za przykład zerwania z katolicyzmem niech posłuży cytat, który zamieścił w swoim komentarzu do sondy Siwy Z. o „Odnowie” z Raciborza: Nie będziemy czcić tego wafla, który ONI nazywają Najświętszym Sakramentem. Jest to zapewne przypadek najbardziej skrajny, lecz na pewno nie odosobniony. Niemal wszystkie grupy odnowowe charakteryzują się powrotem do pierwotnego chrześcijaństwa, który przejawia się w takiej celebracji liturgicznej, jaka znana była w owych czasach, tj. w pierwszych latach istnienia Kościoła: przyjmowanie Ciała Pańskiego w pozycji stojącej, niejednokrotnie na rękę; śpiew połączony z klaskaniem podczas Mszy (klaskanie podczas liturgii zostało już dawno zakazane); przeróżne tańce i tzw. wylania Ducha Świętego, itp. Takich przykładów można byłoby mnożyć, lecz nie jest to artykuł temu poświęcony.

        (…) Każdy ruch odnowy jest popierany przez Kościół Katolicki, a wręcz wskazany (o czym mówi ostatni Sobór). To wypowiedź Czytelnika, podpisującego się jako Celinek, który stwierdza, że nie jest zwolennikiem OwDŚ, lecz także nie występuje przeciwko jego działalności. Trzeba jednak zauważyć, iż postanowienia soboru, a wprowadzanie ich w życie to dwie zupełnie inne sprawy (pisałem o tym już wcześniej). Sobór wydał wiele dekretów i konstytucji, które w większości – jak pokazała historia – nie zostały wprost zrozumiane, a wręcz poprzekręcane. Jak już wspominałem w innych pracach, zamierzenia Ojców soboru były często inne, niż ich realizacja. Celinek twierdzi również: Nie zestawiłbym RRN (Ruch Rodzin Nazaretańskich – przyp. RG), który jest jak na ruch posoborowy dość tradycyjny (duchowość Św. Jana od Krzyża i Św. Teresy od Dzieciątka Jezus, nawet Św. Maksymilian u zarania działalności) z neonami, którzy są ewidentną sektą protestancką o silnym zabarwieniu judaistycznym.

        Wyniki sondy nie są oszałamiające: 50,62% Czytelników głosowało na „tak”, ale prawie tyle samo, bo aż 49,38% głosowało na „nie”. Większość jednak opowiedziała się za nazwaniem Odnowy ruchem pseudo-katolickim. Grupa pseudo-katolicka charakteryzuje się bowiem podszywaniem się pod katolicyzm. Mimo, że wyniki są wyrównane, to jednak należy zauważyć, iż 41 na 81 głosujących wyraziło poprzez pozytywną odpowiedź swoje zaniepokojenie sytuacją, panującą w takich strukturach. Nie oskarżam jednocześnie głosujących na „nie” o niewiedzę – posiadają oni być może swoje argumenty za katolickością tych ruchów.

        Wyniki jednak powinny dać nam coś do myślenia. Katolicy w Polsce – a przynajmniej ta część, która odwiedza naszą stronę – są podzieleni. Nie wiemy jednak skąd pochodzą i z jakimi grupami współpracują ci, którzy zabrali głos w tej nietypowej dyskusji. My jednak, jako Pro Traditione chcemy przestrzegać przed, powszechnym we współczesnych czasach, zalewaniu umysłów – szczególnie młodych katolików – przez myśl protestancką, która przez tyle przecież wieków nie mogła zaszkodzić Kościołowi.

        Rafał Gwarek

        • megi said

          -Ani Gronkiewicz-Waltz ani żadne sondaże nie są i nie mogą być wyznacznikiem w tej sprawie jedynie słowa wypowiedziane przez Ojca św.Jana Pawła II,proponuję się z nimi zapoznać i dopiero wtedy się wypowiadać.

        • Potwierdzam,
          obecnie Odnowa w Duchu Świętym zachowuje się delikatnie pisząc „podejrzanie” czyli sekciarsko.

          Odnowa to odnowa, odnowić i do roboty w Winnicy Pańskiej, a nie bawić się i koncertować po kilkanaście lat to samo w kółko.

          Apostołowie, jak zaznali wylania Ducha Świętego nie bawili się, ale ruszyli budować Kościół, poszli do ludzi, „tyle jest serc, które czekają na Ewangelię.” JP-II

          Dlaczego zachowują się sekciarsko ?

          Dlatego, że panienki i mężatki latają po Prezbiterium w Kościele tyłem obrócone do Tabernakulum, ubrane często w spodnie i rozkraczone wymachują rękami do wiernych – a raczej widowni, bo zrobili sobie z Kościoła sale koncertową.

          To tylko tyle ?

          Nie,

          w siedzibie głównej Odnowy w Łodzi przy Sienkiewicza u Jezuitów, szafarze świeccy, pewno wywodzących się z Odnowy rozdają swoimi brudnymi łapami Pana Jezusa, oczywiście brudnymi duchowo i nie godnymi dotykać Najświętszego Ciała naszego Zbawiciela Jezusa Chrystusa.

          Tylko ręce konsekrowane kapłana Kościoła katolickiego są godne dotykać i rozdawać Komunię Świętą.

          Mało Wam ?

          Trzymajcie się z daleka od Odnowy w Duchu Świętym, bo zboczyła z drogi i jest przeniknięta przez wroga. Jezuici podpisali pakt o nieagresji z masonerią http://www.google.pl/search?hl=pl&source=hp&q=Jezuici+i+masoneria&lr=

          Na początku w Odnowie mogło być OK, ale wiadomo, że gdzie powstaje dzieło chrześcijan tam zaraz są „wkręty” aby niszczyć, tak samo było z UE na początku, założycielami są chrześcijanie, którzy teraz czekają w kolejce na wyniesienie na ołtarze.

          Krzysztof

        • Antonio said

          chrzescijanie założycielami Unii Europejskiej BZDURA chyba ze masoni pod przykrywka CHRZESCIJAN .

        • Amano said

          A co jest złego w tym, że kobiety chodzą w spodniach?

        • Pelagia said

          no tak. w imie pojednania z innymi odłamami chrześcijaństwa mamy przejmować wszystko od protestantów.a dlaczego nie odwrotnie ?? Może niech oni coś przejma od nas ? dlaczego nie ma (ja przynajmniej nie widzę) ruchów w stronę zbliżenia z prawosławiem ?? Kochaja Maryje tak jak my, albo nawet bardziej, myślę, że to samo odnośnie Eucharystii. Są nam bliżsi niż protestanci. A tu – zonk- nasladownictwo protestantyzmy, kt. wstydzi się postaci Jezusa na krzyżu. Tak jakby Jezus nie narodził się w ludzkim ciele i jakby Jego ludzkie ciało nie zostało ukrzyżowane. (Jeśli tak- kontynuując myśl ewangelików, nie ma też zmartwychwstania i odkupienia, czyli nie ma chrześcijaństwo – to oczywiście jest skrót myślowy, ale moim zdaniem w tym kierunku można rozwinąć myśl protestancką).
          Powołuja się na Pismo Św. pouczają katolików, że tylko na Piśmie trzeba się opierać. Właśnie w Piśmie jest wyraźny opis ustanowienia Eucharystii – a oni temu zaprzeczają.
          Mnie nie po drodze z protestantami

        • Antonio said

          DZIS NA RECE I UCZYNKI TRZEBA PATRZEC WZYSTKIM TAM GDZIE JEST MODERNIZM TAM NIE MA BOGA ZADNA GRUPA MODLITEWNA NIE MA PRAWA UDZIELANIA KOMUNII SWIETEJ NALEŻE DO ODNOWY W DUCHU SWIETYM ALE NIE ZAUWAŻYŁEM ABY OSOBA SWIECKA Z JAKIEJS GRUPY MODLITEWNEJ UDZIELAŁA KOMUNII CO INNEGO ZA GRANICA TO WIDZIAŁEM ALE NIE WSRÓD POLAKÓW I Z GRUPY ODNOWY ( takie”coś” widziałem we Włoskim kosciele w RZYMIE )

    • czerwony_camaro said

      „Przeczą dogmatowi o nieomylności Kościoła” – a cóż to za dogmat? Bo ja znam dogmat o nieomylności Papieża w sprawach wiary, nic mi nie wiadomo żeby Kościół jako całość i w każdej dziedzinie był nieomylny.

      • Józef said

        Jaki z ciebie katolik, skoro o dogmacie nieomylności Kościoła nie słyszałeś?

        Ks. B. Chełmiński

        NIEOMYLNOŚĆ Kościoła Katolickiego

        CZĘŚĆ DRUGA.

        Istota nieomylności Kościoła katolickiego.

        I. Objaśnienie nieomylności Kościoła.

        Chrystus w tym celu Kościół założył i ustanowił, by w Jego imieniu prawdę obja­wioną zachował i głosił wszystkim narodom po wszystkie dni aż do skończenia świata. Aby Kościół, składający się z słabych i omyl­nych ludzi, mógł swe iście nadludzkie zadanie spełnić, wyposażył go Chrystus równocześnie rozmaitemi łaskami i darami; darem takim nadprzyrodzonym czyli przywilejem jest nieomylność Kościoła. Nie­omylność ta polega na tem, że Kościół za szczególną pomocą boską czyli wskutek przyczynienia się bożego (assistentia divina) w nauce wiary nigdy mylić się nie może. Ta pomoc boska nie wyklucza atoli użycia środków przyrodzonych, jak mo­dlitwy, badania źródeł objawienia, a temi są Pismo św. i ustne podanie czyli tradycya i do używania tych środków przyrodzonych odnosi się owa nadprzyrodzona pomoc czyli asystencya boska.

        „Nieomylność tj. wolność od błędu sama w sobie jest pierwotnie wy­łączną własnością Boga, gdy tymczasem stwo­rzenie każde a w szczególności człowiek ze siebie i z natury błędowi podlega. Stąd atoli nie wynika, jakoby Bóg daru nieomylności nie mógł również ludziom udzielić, jeśli on to w ce­lach zbawienia uważa za stosowne; tak samo jak znajomość przyszłości, którą on także tylko sam posiada, udzieloną być może innym a udzieloną rzeczywiście prorokom czasu swe­go zostało. Udzielając jednakże Bóg Kościo­łowi nauczającemu daru nieomylności, nie wy­posaża go tem samem własnością boską, nie staje się Kościół przez to wszystko wiedzącym i niejako istotnie i wszechstronnie nieomylnym, ale tylko zachowany bywa od błędu przy tej czynności i w tym przypadku, gdy nam treść i przedmiot wiary do wierzenia podaje. Jak człowiek czyniący cuda, a więc działający, co właściwie tylko Bogu się przy­należy, nie jest obdarzony własnością boskiej wszechmocy, tak Kościół czyli urząd nauczy­cielski Kościoła, ogłaszając nam nieomylnie treść wiary, nie jest tem samem obdarzony własnością boskiej wszechwiedzy” (Specht, Apologetyka 323).

        Pomoc boska, która Kościół w rzeczach wiary czyni nieomylnym, jakkolwiek jest dziełem Boga w Trójcy jedynego, w szczególności przypisuje się trzeciej osobie w Bóstwie tj. Duchowi świętemu (assistentia Spiritus sancti). To też na pierwszym powszechnym Sobo­rze w Jerozolimie Piotr św. i apostoło­wie wyraźnie mówią, że to, co uradzili, posta­nowili za natchnieniem Ducha świętego: „Zdało się Duchowi świętemu i nam, abyśmy więcej nie kładli na was cię­żaru…” (Dzieje Apost. 15, 28). I w czasach następnych, ile razy Kościół, mianowicie zgromadzeni na soborze papież i biskupi rozjaśniają wątpliwości we wierze lub potępiają, błędne nauki heretyków, zawsze zapadają u chwiały zebranych przy po­mocy Ducha świętego: „zdało się Duchowi św. i nam.”

        Nieomylność w nauce wiary nie jest darem osobistym, lecz przywilejem urzędowym zaliczającym się do tych łask i da­rów nadprzyrodzonych, które w pierwszym rzędzie przeznaczone są dla dobra i zbawienia innych. Różni się zatem ten dar nieomylności od tych darów i łask, jakich Bóg udziela lu­dziom ku ich dobru i zbawieniu osobistemu; taką jest n. p. łaska uświęcająca; zaś kapłań­stwo i inne łaski, jako złączone z kapłaństwem władze, przeznaczone są w pierwszym rzędzie, choć nie wyłącznie, dla dobra i zbawienia in­nych. Takiemi łaskami są np. dary proroctwa, cudów, o których czytamy w Piśmie św.; nazywają one się też „łaski darmo dane – gratiae gratis datae”: „Niemocne uzdrawiaj­cie, umarłe wskrzeszajcie, trędowate oczysz­czajcie, czarty wyrzucajcie; darmoście wzięli, darmo dawajcie” (Mat. 10, 8). Dary te noszą też nazwę charysmów czyli darów charysmatycznych. Do tego rodzaju łask zalicza się również nieomylność Kościoła, którą Sobór Watykański dlatego wyraźnie nazywa charysmem prawdy – charisma veritatis.

        Pominąć tu nie można istotnej różnicy, jaka zachodzi między tym darem nieomylności a natchnieniem Bożem czyli inspiracyą. Daru nieomylności nie można stawiać na równi z inspiracyą, o ileby się przez inspiracyę czyli natchnienie rozumiało także boskie oznaj­mienie nieznanych dotąd prawd albo zdarzeń. Zadanie bowiem Kościoła nie na tem polega, by odbierał od Boga nowe objawienia i ludziom je oznajmiał, ale na tem, by z śmiercią ostatniego apostoła ukończony i zam­knięty raz na zawsze skład wiary obja­wionej zachował, ogłaszał i objaśniał.

        Autorzy czyli pisarze ksiąg Pisma św. byli natchnieni przez Ducha św., wpływ ten nazy­wamy inspiracyą; w księgach więc świę­tych w pierwszym rzędzie Bóg przemawia, pi­sarz zaś sam zajmuje miejsce drugie, ale nie całkowicie podrzędne. Pisarz biblijny nie jest czysto mechanicznem narzędziem, jakoby Duch św. mu słowo w słowo dyktował a ów pisarz li tylko pisał bez własnego współdziałania du­chowego; nie jest on wprawdzie piórem tylko w ręku Boga, że się tak wyrazimy; zwykle mówią, że styl i cały układ myśli jest własno­ścią poszczególnego pisarza, istotna część czyli myśli same ostatecznie zawsze od Ducha św. pochodzą. Nie tak daleko sięga wpływ boskiej asystencyi, jakiej zażywa Kościół. Przy inspiracyi poddaje i wskazuje treść myśli Duch św., przy asystencyi zaś strzeże Duch św. tylko od błędu. Stąd to jest Pismem świętem Boga, co napisane pod wpływem nat­chnienia, natomiast to nie jest Pismem św. co napisane za przyczyną daru nieomylności, a więc orzeczenie kościelne. Jeśli więc Ko­ściół zamierza określić lub objaśnić jaki dog­mat albo powziąć ważną jaką uchwałę w rze­czach wiary lub obyczajów, użyć mu trzeba wprzód odpowiednich środków przyrodzo­nych, a tymi prócz modlitwy do Ducha św. o oświecenie, są mianowicie głębokie i su­mienne badania i studya źródeł wiary tj. Pisma św. i tradycyi jako też niemniej dokładne roz­ważanie wszelkich argumentów przeciwnych. Nadto i z tego względu mówić nie można o in­spiracyi czyli natchnieniu Kościoła, że mu przyobiecaną jest tylko pomoc czyli asystencya przy ogłaszaniu i objaśnianiu prawd już objawionych aby uchronić go od błędu, nie zaś inspiracya albo i przekazanie prawd nieobjawionych dotąd i wcale niezna­nych. Z śmiercią ostatniego apostoła św. Jana, około r. 100 p. Chr., objawienia raz na zawsze były ukończone.

        Duch św. więc udziela Kościołowi swej po­mocy i chroni go od błędu; to nazywamy asystencya Ducha św. – assistentia Spir. s. Ustęp odnośny w Katechizmie Rzymskim tak opiewa: „Jak ten jeden Kościół mylić się nie może w rzeczach wiary i obyczajów, gdyż Duch św. nim rządzi, tak koniecznie stąd wy­nika, że wszystkie inne kościoły przypisujące sobie miano Kościoła, ponieważ rządzi nimi duch szatana, znajdują się niechybnie w naj­zgubniejszych błędach nauki i obyczajów”. Jak przy stworzeniu świata „Duch Boży unaszał się nad wodami”, by wszystkie rzeczy stworzone, przedstawiające pierwotnie nie­kształtną jeszcze masę czyli chaos, w przy­szłości się uporządkowały i przeistoczyły w kształt stworzeń o cudnej, zgodnej harmonii, tak ten sam Duch Boży unasza się niejako nad Kościołem Chrystusowym czyniąc go pięknym, czystym i wolnym od plam i zmazy fałszu i błę­dów. Duch prawdy go zasłania i broni: „Aby Kościół mógł Skład wiary, jaki odebrał, wiernie zachować i wszystkim narodom prawdziwą Chrystusa naukę przeka­zać; aby mógł spory w rzeczach wiary, które wskutek słabości rozumu ludzkiego powstać mogą, podług zasad prawdy rozstrzygnąć; aby mógł wreszcie zupełnego posłuszeństwa wewnętrznego, jakie się Chrystusowi samemu nau­czającemu należy, żądać: Chrystus przyobie­cał i dał Ducha prawdy, któryby jak ongi apo­stołów, tak ich następców biskupów nauczył wszelkiej prawiły; On sam również przyrzekł, iż będzie z nimi po wszystkie dni aż do skoń­czenia świata. Kościół zatem, „filar i utwier­dzenie prawdy”, w tem, co się odnosi do wiary i obyczajów ani się mylić ani żadną przemocą lub podstępem ludzi i piekła w błąd wprowa­dzony być nie może” (Conc. Prov. Col. P. I, c. 24).

        II. Podmiot nieomylności Kościoła.

        Podmiotem czyli dzierzycielem tego przywileju nieomylności czyli nieomylnego nauczania w Kościele Chrystusowym jest ustanowiony przez Chrystusa samego urząd nauczycielski. Pierwszymi zawiadow­cami tego urzędu nauczycielskiego byli wy­brani i posłani od Chrystusa aposto­łowie: „Idąc tedy nauczajcie wszystkie na­rody”; nieomylnymi w nauce wiary musieli być i byli apostołowie mając pomoc Chrystusa i Ducha św. czyli Ducha prawdy: „Oto ja je­stem z wami po wszystkie dni aż do skończenia świata” – „prosić będę Ojca, a innego pocieszyciela da wam, aby z wami mieszkał na wieki, Ducha prawdy…” „Gdy przyjdzie on Duch prawdy, nauczy was wszelkiej prawdy”. Nie każdy może sobie samowolnie przywłaszczyć tego urzędu nauczycielskiego i wedle upo­dobania głosić słowo Boże, ale musi być wezwan od Boga jak Aaron. Ani świątobli­wość życia ani nauka ani inne jakiekolwiek dary, choć najszczytniejsze, nie upoważniają same przez się do tej władzy nauczycielskiej w Kościele. Świętość i mądrość, choćby aniel­ska, nie daje sama przez się prawa do tego urzędu, ale jedynie wyraźne boskie po­słannictwo.

        Ku należytej ocenie niepowołanych refor­matorów i głosicieli jakichś nowych, nie­znanych w Kościele nauk, z szczególnym przyciskiem zawsze powtarzać trzeba tę zasadę, że bez osobnego boskiego rozkazu czyli posłannictwa każdy mianujący się kazno­dzieją jest fałszywym prorokiem i fałszywym apostołem. Miarodajną tę i stosowaną zaw­sze regułę czyli zasadę Chrystus sam po­stanowił, kiedy powiedział do apostołów: „Jako mię posłał ojciec i ja was posyłam” (Jan 20, 21). W przypowieści o dobrym pasterzu Chrystus myśl tę szczególnie jasno i naocznie uwydatnia, kiedy mówi, że przez Niego powołany i posłany być musi, ktokolwiek chce być prawym dusz­pasterzem: „Zaprawdę, zaprawdę mówię wam: Kto nie wchodzi przezedrzwi do ow­czarni owiec, ale wchodzi inędy, ten jest złodziej i zbójca. Lecz który wchodzi przeze­drzwi, pasterzem jest owiec… jam jest drzwiami owiec. Wszyscy ile ich przyszło, złodzieje są i zbójcy i ich nie słuchały owce. Jam jest drzwiami. Przez mię jeźli kto wnijdzie, zbawion będzie”( Jan 10, i. 2 i 7-9).

        Toż samo wynika z słów św. Pawła, który jako warunek niezbędny głoszenia wiary Chrystusowej stawia posłannictwo Boże, mówiąc: „A jako będą przepowia­dać, jeśliby nie byli powołani?” (Rzym. 10, 15) Nie każdego Duch św. oświeca i nie każdy wedle upodobania samowolnie może być pasterzem owiec Chrystusowych i nauczycielem w Ko­ściele, jak mylnie utrzymują protestanci i inne fałszywe wyznania religijne, albowiem wyraźnie powiada ten sam apostoł narodów: „A Bógci postanowił niektóre w Kościele, naj­przód apostoły, powtóre proroki, po trzecie nauczyciele… Iżali wszyscy apostołami? Iżali wszyscy prorokami ? Iżali wszyscy nauczycielami?” (Dzieje Apost. 1, 23-26). W miejsce Judasza obierają apostołowie Macieja, ale tak, że wy­bór ten jest ostatecznie nie ich dziełem, lecz dziełem Boga czyli Ducha świętego; Bóg wybiera i posyła Macieja: „I postanowili dwu, Józefa, którego zwano Barsabas, którego nazywano Justem, i Macieja. A modląc się mówili: Ty Panie, który znasz serca wszyst­kich, okaż, któregoś obrał z tych dwu jednego, aby wziął miejsce usługowania tego i apostol­stwa, z którego wypadł Judasz, aby odszedł na miejsce swe. I dali im losy, i padł los na Macieja i policzon jest z jedynaścią apostołów.”

        Apostoł Paweł, broniąc siebie przeciwko zarzutom, jakie mu niektórzy czynili, jakoby sobie nieprawnie miano i powołanie apostoła przywłaszczał, jasno określa różnicę między prawowitym posłannikiem Chrystusowym a samozwańcem i tymi, co nie od Chrystusa, ale od ludzi są posłani: „Paweł Apostoł nie od ludzi ani przez człowieka, ale przez Jezusa Chrystusa…” (Galat. 1, 1)

        Urząd więc nauczycielski i to nieomylny, apostołowie od Chrystusa samego odebrali. W przeświadczeniu o tem boskiem posłanni­ctwie swem przypisują sobie apostołowie ab­solutną powagę i domagają się bezwarun­kowego posłuszeństwa ze strony wier­nych, albowiem co opowiadają, jest nieomylną boską prawdą: „Jakośmy doświadczeni byli od Boga, żeby nam była zwierzona Ewangelia, tak mówimy… przepowiadaliśmy u was Ewan­gelią bożą. Dlatego i my dziękujemy Bogu bez przestanku, iż przyjąwszy od nas słowo słuchania Bożego, przyjęliście je n i e jako sło­wo ludzkie, ale jako jest prawdziwie sło­wo Boga…” (I Thess. 2, 4. 9. 13) W imieniu Boga nauczają, w imieniu Boga rozkazują i napominają apostołowie, a nauki i wyroki ich jako boskie i nie­omylne nie znoszą krytyki ludzkiej, lecz wyma­gają wiary pewnej i niezachwianej: „Jeźli kto zda się być prorokiem, albo duchownym, niech pozna, iż co wam piszę, są Pańskie rozkazania” (I Kor. 14, 37). – „Miasto Chrystusa po­selstwo sprawujemy, jakoby Bóg przez nas napominał.” (II Kor. 5, 20)

        Następcami prawowitymi aposto­łów w właściwem i pełnem słowa tego zna­czeniu są biskupi, a jako tacy dzierżą oni tę samą co apostołowie władzę i urząd nauczy­cielski w Kościele; obdarzeni są również przy­wilejem nieomylności. Jeśli wedle słów Chry­stusa Kościół i wiara trwać mają po wszystkie czasy, to tem samem trwać musi nieustannie w Kościele przez Chrystusa ustanowiony urząd nauczycielski i złączony z nim istotnie dar nieomylności; obietnica dana apostołom przez Chrystusa, iż będzie z nimi po wszystkie dni i że Duch św., Duch prawdy mieszkać z nimi ma na wieki i nauczyć ich wszelkiej prawdy, odnosić się zatem musi rów­nież do prawowitych następców tj. biskupów. Że biskupi są prawdziwymi następcami apo­stołów, mającymi ten sam co apostołowie obo­wiązek nauczania i zachowania wiary objawio­nej czystej i nieskażonej, wynika jasno z Pisma św.

        Pierwszy biskup w Efezie, Tymoteusz, którego Paweł św. sam wyświęcił, odebrał od tegoż apostoła napomnienie: „Prze­powiadaj słowo; nalegaj w czas, nie w czas, karz, proś, łaj, z wszelaką cierpliwością i nauką. Albowiem będzie czas, gdy zdrowej nauki nie ścierpią, ale według swoich pożądliwości na­gromadzą sobie uczycielów mając świerzbące uszy; a prawdyć słuchania odwrócą, a ku ba­śniom się obrócą” (II Tym. 4, 2-4). Do Tytusa, którego apostoł Paweł ustanowił biskupem na wys­pie Krecie, pisze tenże apostoł: „A ty mów, co przystoi zdrowej nauce… To mów i napo­minaj i strofuj, z wszelką powagą. Żaden tobą niech nie gardzi” (Tyt. 1, 5. 9). Oboje odbierają równo­cześnie od apostoła zlecenie, by obierali sobie współpracowników, następców, mężów, którzyby nauczali tych. co nic mają i nie znają prawdy: „Dlaczegom cię zostawił w Kre­cie, abyś to czego niedostawa naprawił i posta­nowił kapłany po miastach, jako i ja tobie roz­rządził… Trzymający się tej, która jest wedle nauki, wiernej mowy, iżby mógł napominać przez zdrową naukę i tych, którzy się sprzeci­wiają, przekonać” (Tyt. 2, 1. 15).

        Biskupów uważano zawsze za prawdzi­wych następców apostołów i jako nauczy­cieli i stróżów wiary prawdziwej; oni są też dziedzicami urzędu i władzy apostolskiej. Dowodem tego jest prócz Pisma św. także nauka Ojców Ko­ścioła i historya Kościoła. Św. Hieronim pisze: „U nas miejsce apostołów zajmują biskupi”. – „Byli, o Kościele, apo­stołowie ojcami twymi! gdyż sami cię zrodzili; teraz: atoli, kiedy oni świat opuścili, masz za­miast ich biskupów jako synów” (Hieron. ep. 42 n. 3 i in ps. 44. 17). Augu­styn św. w uwadze swej do ps. 44. 17. mówi: „W miejsce apostołów ustanowieni są biskupi. Kościół sam ojcami ich nazywa, on sam ich zrodził, i on sam ich ustanowił na stolicach oj­ców t. j. apostołów”. Wedle Ireneusza apostołowie pozostawili biskupów jako następ­ców i przekazali im obowiązki urzędu nauczy­cielskiego w Kościele.( Adv. haer. 1.3 c.3. n.1) Cypryan tak się wyraża: „Wiedzieć ci trzeba, że biskup w Ko­ściele jest a Kościół w biskupie” (Ep. 66 n. 8).

        Co Pismo św. i tradycya czyli nauka Oj­ców Kościoła głosi, stwierdza również histo­rya Kościoła. Według historyi kwestye sporne przedkładano biskupom, którzy je roz­strzygali. Na soborach tylko biskupi mieli zawsze głos decydujący i podpi­sywali powzięte uchwały. Zwyczajni kapłani zaś mieli na soborach tylko głos doradczy, ale nigdy decydujący; chyba że kapłan zwyczajny jako zastępca biskupa i w jego imieniu głos od­dawał.

        o do daru czyli przywileju nieomylności zachodzi jednakże znaczna różnica między apostołami a biskupami. Dar nie­omylności wskutek natchnienia Bożego posiadał każdy apostoł z osobna; poszczególny zaś bis­kup nie cieszy się przywilejem tym z osobna, tem mniej posiada dar inspiracyi; tylko bis­kupi razem jako kolegium czyli całość w jedności z Papieżem są nieomylni, gdyż wszyscy razem – pomijamy chwilowo przy­wileje Papieża jako następcy św. Piotra, są dziedzicami władzy nauczycielskiej apostołów. Różnica ta tłómaczy nam niejedno zajście w dziejach Kościoła, które inaczej byłoby nie­zrozumiałe. Dość wspomnieć tu św. Cypryana, biskupa Kartagińskiego, który był mylnego zdania, jakoby chrzcić ważnie mogli tylko pra­wowierni. W piątem stuleciu Nestoryusz, bis­kup Konstantynopolski, a w siedmnastem stule­ciu biskup Ypernski, Janseniusz, głosili wprost heretyckie nauki. Poszczególny więc biskup nie posiada przywileju nieomylności. Nigdy atoli mylić się nie mogą biskupi jako całość przedstawiająca powszechny nau­czycielski urząd Kościoła. Cokolwiek zatem biskupi razem w jedności z Ojcem św. w rze­czach wiary lub obyczajów ogłaszają i nau­czają, jest zawsze nieomylną boską prawdą. Nieomylność Kościoła w, najszerszem słowa tego znaczeniu odnosi się do wszyst­kich wiernych w ogóle jako ściśle węzłem jednolitej wiary zespolonych członków jednego widzialnego zgromadzenia kościelnego. Wy­nika to stąd, że Kościół jest ciałem Chrystusowem, którego Głową jest Chrystus sam a wier­ni członkami jego. Z tego punktu widzenia nie­omylność Kościoła w dwojakiem znaczeniu poj­mować trzeba: Nieomylność w nauczaniu (in docendo) i nieomylność w wierzeniu (in creden­do); pierwsza jest przywilejem Kościoła nau­czającego czyli urzędu nauczycielskiego, (eccl. docens), ostatnia odnosi się do Kościoła całego (eccl. audiens). Nieomylność Kościoła słuchającego (eccl. audiens) wypływa z nieomylności Kościoła nauczającego. Wierząc w to, co Kościół nauczający nieomylnie do wie­rzenia podaje, wierni tem samem zachowani są od błędu i dlatego zachowują prawdę nieska­żoną.

        III. Wykonywanie nauczycielstwa nieomyl­nego w Kościele.

        Według Soboru Watykańskiego Kościół sprawuje swój nieomylny urząd nauczycielski w sposób dwojaki: W sposób nadzwy­czajny orzeczeniem uroczystem czyli solennem i w sposób zwyczajny t. j. zwykłem i powszechnem wygłasza­niem prawd objawionych. Sposób nadzwy­czajny na tem polega, że Papież razem z biskupami jaką prawdę objawioną ogła­sza lub objaśnia albo błędną jaką naukę potępia, lub też że Papież sam jako najwyższy nau­czyciel i jako Głowa Kościoła coś orzeka i wyrok w rzeczach wiary wydaje. Ustawiczne zaś i zwykłe wygłaszanie Słowa Bo­żego przez biskupów i poddanych im kapłanów nazywamy zwyczajnym sposobem dzia­łalności nieomylnego urzędu nauczycielskiego w Kościele. Wszystko zatem, co Kościół czy to w sposób nadzwyczajny czy zwyczajny ogłasza i do wierzenia podaje, jest nieomylną boską prawdą.

        1. Sposób nadzwyczajny.

        Określając bliżej nadzwyczajny spo­sób działalności nieomylnego nauczycielskiego urzędu, rozróżniać możemy wogóle trzy spo­soby uroczystego orzeczenia lub określenia dogmatu jakiego czy też potępienia jakiej fał­szywej nauki albo wydania wyroku w rzeczach wiary; dziać się to może: a) Przez sobór pow­szechny tj. przez Papieża razem z biskupami na soborze zgromadzonymi; b) Przez Papieża razem z biskupami na całym świecie rozpro­szonymi; c) Przez Papieża samego, o czem obszernie mówić będziemy w części trzeciej: „Nieomylność Papieża.”

        a) Sobór powszechny. Przykładem i wzorem wszystkich soborów jest sobór apostolski w Jerozolimie, o którym czy­tamy w Dziejach Apostolskich; apostołowie z Piotrem św. na czele po długich badaniach i rozprawach nad pytaniem, które chcieli roz­strzygnąć, jednomyślnie powzięli uchwałę, że zakon Mojżeszowy co do obrzędów starozakonnych nikogo więcej nie obowiązuje; wyraźnie w uchwale tej mówią, że wyrok ostateczny wy­dali za przyczyną i pomocą Ducha św.: „Zdało się Duchowi świętemu i nam, abyśmy więcej nie kładli na was ciężaru…” (Dzieje Apost. 15, 28) Podobnie Ko­ściół w następnych czasach na soborach obra­duje i wyroki wydaje wedle najsumienniejszych badań a zawsze z pomocą Ducha świętego.

        Wogóle liczymy dotychczas 20 soborów powszechnych. Pierwszy sobór powszechny odbył się w Nicei w Małej Azyi r. 325; ostatni w Rzymie w kościele św. Piotra, tak zwany Sobór Watykański od r. 1869-1870, odroczony. Nieomylność soboru powszechne­go stąd wynika, że na nim zgromadzony jest co do istoty nauczający Kościół cały czyli przedstawiciele nieomylnego jego urzędu nauczycielskiego w całości i jedności z Głową Kościoła tj. biskupi w łączności z Papieżem. To też orzeczenia i wyroki soborów powszech­nych zawsze uważano za nieomylne i bezwa­runkowo obowiązujące wszystkich wiernych na całym świecie. Sobór atoli tylko w tym razie jest powszechny a uchwały jego prawomocne i obowiązujące, jeśli potwierdzony jest przez Głowę Kościoła czyli Papieża; bez tego potwierdzenia ani sobór sam ani uchwały jego nie są ważne. Tak samo winien sobór, by był ważny, zwołany być w imieniu Papieża albo przynajmniej za jego poprzedniem zezwo­leniem, odnośnie następnem zatwierdzeniem.

        Koniecznym warunkiem ważności soboru pow­szechnego jest również i to, by soborowi prze­wodniczył Papież lub jego upoważniony zastępca czyli legat. Go do biskupów koniecznem jest, by wszyscy na sobór byli za­proszeni i aby chociaż nie wszyscy, przynaj­mniej tyle ich się na sobór stawiło, iżby zgro­madzenie ich uważać można słusznie za re­prezentacyę Kościoła nauczają­cego. Zdarzyć się może, że przy obradach zdania członków soboru są podzielone. Nie­omylność soborowi jako takiemu w całości, nie zaś każdemu członkowi z osobna przynależy. Różność zdań trwać może nawet przez całą sesyę aż do ostatniego głosowania włącznie, tak iż ostateczna uchwała powziętą być może przeciwko głosom mniej lub więcej znacznej mniejszości członków soboru. Jednomyślność więc nie jest konieczna, by uchwały były ważne i pełnomocne; i tak np. na Soborze Watykań­skim przyjęty został dogmat o nieomylności Papieża 533 głosami przeciw dwom, a na So­borze Trydenckim nawet 50 Ojców Kościoła głosowało przeciw ustawie oznaczającej „mał­żeństwa tajemne” za nieważne. Byłoby nawet możliwem, aczkolwiek nigdy w rzeczywistości nie zaszło, że Papież przyłączy się nie do zda­nia większości, ale do mniejszości, albowiem w każdym razie miarodajny i rozstrzygający jest ostatecznie glos i wyrok Papieża. „Jako przewodniczący czyli prezes soboru musi Pa­pież głosy liczyć”, – mówi kardynał Bellarmin – ale jako Głowa Kościoła mógłby w danym razie rządzony Duchem św. przy­łączyć się do mniejszości” (Bellarm., de eccles. milit. I. 18).

        Uchwały i orzeczenia Soborów powszechnych jako zupełnie nieomylne są nieodwołalne i niezmienne. Znieść lub istotnie zmienić nie może ich żaden Papież ani żaden sobór następny; prosta rzecz, że co dziś jest uznane za boską nieomylną pra­wdę – a sobory tylko prawdę ogłaszać mogą nic może się stać kiedykolwiek nieprawdą. Natomiast może sobór następny uchwały so­boru jakiego poprzedniego uzupełnić; tak np. Sobór Watykański uzupełnił i bliżej okre­ślił dekret Soboru Trydenckiego o natchnieniu Bożem Pisma św.

        Niezależne są też uchwały sobo­rów powszechnych od przyzwolenia i przyję­cia wiernych, jak mylnie nauczali janseniści a i poniekąd protestanci. Sprzeciwiałoby się to istocie nieomylności Kościoła oraz ogólnie przy­jętemu i zawsze przestrzeganemu zwyczajowi, wedle którego uchwały soborów od soboru apo­stolskiego w Jeruzalem począwszy, zawsze uwa­żano za nieomylne i prawomocne same przez się, niezależnie zupełnie od przyjęcia następnego i zatwierdzenia ze strony wiernych. To też już na pierwszym soborze apostolskim w Jero­zolimie apostołowie zawyrokowali nie pytając. czy to wiernym się będzie podobało, „zdało się Duchowi świętemu i nam…” A św. Paweł, przechodząc przez Syryę i Cylicyę i inne prowincye, nie pytał wiernych, azali się zgadzają z tem, co apostołowie uchwalili, ale bez wszys­tkiego wprost im nakazuje, uchwały apostołów w wierze i posłuszeństwie przyjąć i wiernie je zachowywać: „Obchodził (Paweł) Syryą i Cylicyą, utwierdzając kościoły, rozkazując cho­wać przykazania apostołów i starszych” (Dzieje Apost. 15, 40). – „A gdy chodzili po mieściech, podawali im ku chowaniu nauki, które były postanowione od apostołów i starszych, którzy byli w Jeruza­lem.” (Dzieje Apost. 16, 4)

        Dekrety i uchwały soborów party­kularnych lub synodów prowincyalnych nic są same przez się nieomylne i prawomocne; stają się nimi dopiero, skoro albo Kościół cały nietylko pewna prowincya lub dyecezya je przyjmie albo Papież uroczyście jako naukę całego Kościoła zatwier­dzi. Przeciw Pelagiuszowi na początku piątego stulecia odbyły się dwa sobory partykularne; powzięte uchwały posłano do Papieża Innocen­tego I. i dopiero gdy tenże je zatwierdził, stały się prawomocnemi i nieodwołalnemi na zawsze, tak iż św. Augustyn mógł powiedzieć: „Sprawa jest ukończona – Causa finita est.”

        b) Drugi sposób nadzwyczajny działalno­ści nieomylnego urzędu nauczycielskiego na tem polega, że biskupi, nie zgromadzeni na soborze, ale rozproszeni na całym świecie w jedności z Ojcem św. dogmat jaki ogłaszają lub sprawę jaką, tyczącą wiary czy też obyczajów, rozstrzygają. Wedle przyjętego wyrażenia teologicznego czyli kościelnego mó­wi się wtedy o Kościele rozproszo­nym (ecclesia dispersa) w odróżnieniu od Ko­ścioła zgromadzonego na soborze (ecclesia congregata).

        Co więc biskupi rozproszeni na całym świecie jednomyślnie wygłaszają jako prawdę objawioną, jest zawsze nieomylną prawdą. Przyczyna tego jest ta, że jak na so­borach i tutaj biskupi jako jednolita całość przedstawicielami są Kościoła całego czyli nie­omylnego nauczycielskiego urzędu, jaki odzie­dziczyli i przyjęli w całej pełni od apostołów; rozumie się, że warunkiem niezbędnym nie­omylności biskupów wszędzie i zawsze jest je­dność z Papieżem.

        Częstokroć, jak uczą dzieje Kościoła, bi­skupi potępiali i przytłumiali powstające herezye, tak iż nie było potrzeba zwoływać nau­myślnie w tym celu soboru. Sobory wogóle nie są same przez się ani koniecznym ani istotnym objawieni Kościoła nauczają­cego; wiadoma bowiem rzecz, że Kościół przez całe stulecia istniał bez; soborów; w pierwszych trzech stuleciach chrześciańskich – prócz so­boru apostolskiego w Jerozolimie około r. 50 – soborów powszechnych wogóle nie było, a przecież mimo to Kościół istniał. Zwołanie soboru powszechnego dzieje się stosunkowo rzadko i tylko z nadzwyczajnie ważnych przy­czyn. Bo i zresztą dziwne byłoby to wyma­ganie, by Kościół gwoli jakiej marnej herezyi każdą rażą sobór miał zwoływać. Uwydatnia to mianowicie św. Augustyn przeciwko he­rezyi Pelagiusza: „Czyż było potrzeba zwo­łania synodu, by tę jawną zgubną naukę potę­pić? Jakoby żadna herezya bez synodu (so­boru) potępioną być nie mogła! Zarozumiałość i pycha heretyków tych – Pelagianów – jest tak wielka, że domagają się, by gwoli nich Sobór Wschodu i Zachodu się zgromadził.”

        2. Sposób zwyczajny.

        Jak przy uroczystych swych orzeczeniach, bądź na soborach bądź przez zgodną naukę bi­skupów, Kościół jest nieomylny, tak niemniej wszystko, co się opowiada i wygłasza wier­nym w sposób zwyczajny, a więc nieustannem codziennem głoszeniem Słowa Bożego, niemniej nieomylną jest prawdą i dlatego również przedmiotem wiary. Co więc biskupi słowem czy pismem w swych dyece­zyach w jedności z Papieżem a kapłani upo­ważnieni w posłuszeństwie i jedności z swym biskupem w kazaniach, naukach katechizmo­wych itd. nauczają i wiernym do wierzenia podają, jest tak prawdziwe i pewne jak praw­dziwe i nad wszelkie wątpliwości pewne są uroczyste orzeczenie i wyroki Kościoła.

        I nie może być inaczej! Skoro się bowiem przypuści, że kapłani w swych kazaniach i nau­kach katechizmowych a biskupi w swych listach pasterskich i t. p. w rzeczach wiary lub oby­czajów błędnie nauczać by mogli, większa część wiernych, wskazana li tylko na żywe słowo swoich kapłanów, odnośnie biskupów, nigdy nie mogłaby być absolutnie pewną, że to, co im się głosi, jest rzeczywiście i niewątpliwie słowem Bożem. Cóż dopiero powiedzieć o prostaczkach, o dzieciach, wogóle o ludziach, nie umiejących n,i czytać ni pisać! Im wystar­cza i musi wystarczyć żywe słowo kapłana, które jest dla nich tak święte i prawdziwe jak Bóg sam, który do nich przez usta kapłana mówi, świętym jest i prawdziwym. Jeśli przy­puścimy, że jeden kapłan co do istotnych rzeczy wiary, czy to w kazaniach czy w innych naukach, błądzić i mylić się może, to konsekwentnie powiedzieć to możemy tem samem prawem i o drugim, dziesiątym itd. bez końca, tak iż ostatecznie nigdzie i nigdy nie byłoby dla wiernych pewności absolutnej; co więcej, Kościół cały stałby się, skoro pierwszą możliwość przypuścimy, instytucyą niepewną i zachwianą a w dalszych następstwach cała nauka objawiona byłaby daremną. Rozumie się, że mówi się li tylko o kapłanach upoważ­nionych do głoszenia Słowa Bożego przez swych biskupów i nauczających w jedność i z biskupem; nie można też mówić, jakoby ka­płan przez biskupa posłany i upoważniony posiadał dar nieomylności w rzeczach wiary, on tylko uczestniczy niejako w tym darze o tyle, o ile jest posłannikiem prawowitym Kościoła.

        To samo zastosować można także do misyonarzy, którzy poganom światło wiary przynoszą; oni tak samo, skoro są upoważnieni do nauczania, uczestniczą poniekąd w nie­omylności Kościoła. Nie rozumie się to jedna­kowoż tak, jakoby kapłani czy misyonarze, głosząc Słowo Boże żadną miarą mylnie nauczać nie mogli; twierdzenie nasze rozumieć trzeba tak, że jeśliby wyjątkowo kapłan lub misyonarz nauczał sprzecznie z nauką Kościoła, z czasem, choć nie koniecznie zaraz, nie mogło by to ujść baczności przełożonych, strzegą­cych czystości wiary; przecież w poszczegól­nych dyecezyach biskupi mają zadanie czuwać nad tem, by Słowo Boże wszędy głoszono zgodnie z nauką Kościoła.

        Że zwykłe, codzienne i nieustanne opowiadania Słowa Bożego w dyecezyach i parafiach całego świata tak samo jest nieomylne i bezwarunkowo obowiązujące jak uroczyste orzeczenia i wyroki Kościoła, orzekł wyraźnie Sobór Watykański, Sess. 3. cap. 3.

        3. Kongregacye rzymskie.

        Kongregacye rzymskie, mianowi­cie kongregacya św. oficyum czyli inkwizycyi (Congregatio sancti Officii seu Inquisitionis) strzegącej czystości wiary i kongregacya in­deksu (Congregatio Indicis) czuwająca nad pi­smami szkodliwemi co do wiary lub obycza­jów, nie są same przez się nieomylne. Dekrety ich stają się dopiero nieomylnymi, skoro Pa­pież w sposób uroczysty je zatwierdza i niedwuznacznie daje poznać, że w dekretach tych chce wydać ostateczny wyrok co do wiary lub obyczajów.

        IV. Przedmiot nieomylności Kościoła.

        l. Nauka wiary i obyczajów „skład wiary.”

        Przedmiot czyli, objętość nieomyl­ności określa się i wynika z celu Kościoła. Celem Kościoła i jego zadaniem jest uczyć ludzi prawd wiary, prowadzić ich do poznania Boga i ostatecznie do zbawienia wiecznego. Wszyst­ko zatem, co do osiągnięcia celu tego istotnie i koniecznie jest potrzebne, stanowi przedmiot nieomylności Kościoła. Jak odpowiedzieliśmy powyżej na pytanie: Kto jest nieomylny i w jaki sposób nieomylność Kościoła się obja­wia?, tak teraz odpowiedzieć nam trzeba na pytanie: W czem Kościół jest nieomylny czyli do jakich przedmiotów i prawd nieomyl­ność Kościoła się odnosi albo co ona obejmuje ? Wszystko zgoła, co bezpośrednio w koniecz­nym stoi związku z celem i zadaniem Kościoła, musi być przedmiotem jego nieomylności. W nauczaniu wszystkich bez wyjątku prawd objawionych nadprzyrodzonych, a i niemniej w rzeczach czy naukach przyrodzonych, ściśle związanych z prawdami wiary, Kościół musi być nieomylny, inaczej nie zdołałby posłan­nictwa swego spełnić.

        Co jest przedmiotem wiary, musi być także przedmiotem nieomylności Kościoła. Przed­miotem wiary jest wszystko zgoła, co Chrystus objawił i czego nauczał; objawienie całe Jezusa Chrystusa jest przedmiotem wiary a więc i przedmiotem nieomylności Kościoła. Chrystus objawił i kazał nauczać, co wie­rzyć i co czynić mamy, zatem Kościół jest nieomylny w nauce wiary i obyczajów: „Idąc tedy nauczajcie wszystkie narody chrzcąc je w imię Ojca i Syna i Ducha świę­tego. Nauczając je chować wszystko, com wam kolwiek przykazał” (Mat. 28, 19. 20). Nadmienić tu trzeba, że gwoli krótkiego wyrażenia się mówi się często o nieomylności Kościoła we wierze tj. we wierze w szerszem słowa znaczeniu, lecz się tem samem włącza także obyczaje czyli naukę moralności; bo jak „wiara bez uczynków martwa” jest, tak nauka wiary nie­możliwą jest bez nauki moralności. Aby jednak wykluczyć wszelkie niedokładne pojęcia i wąt­pliwości, mówi się poprawnie, że Kościół jest nieomylny w rzeczach wiary i obyczajów.

        Chrystus wyraźnie mówi, dając rozkaz apostołom, nie o tej lub owej prawdzie, ale o wszelkiej prawdzie, „gdy przyjdzie on Duch prawdy, nauczy was wszelkiej prawdy”; wedle rozkazu i zlecenia, jakie apostołowie od Chrystusa odebrali a Kościół po apostołach przejął, mają ludzie zachowywać nie to lub owe tytko przykazanie, ale wszystkie przykazania i rozkazy Chrystusowe, „nauczając je chować wszystko, com wam kolwiek przykazał.” (Mat. 28).

        Ewangelię tj. słowo Boże nie wedle upo­dobania i w części tylko, ale w całości mają apostołowie opowiadać: „Idąc na wszystek świat, opowiadajcie Ewangelię wszemu stwo­rzeniu” (Mar. 16, 15). Równocześnie Chrystus zapewnia apostołów, że będzie zawsze przy nich i że Duch św. wszystko im przypomni i wszystkiego ich nauczy: „Ja jestem z wami po wszystkie dni aż do skończenia świata” (Mat. 28, 20) – „Pocieszyciel Duch święty, którego Ojciec pośle w imię moje, on was wszystkiego nauczy i przypomni wam wszystko, comkolwiek wam po­wiedział” (Jan 14, 26).

        Rozkaz nauczania wszystkich prawd obja­wionych i pomoc Chrystusa jako też Ducha św. z apostołów przeszła na Kościół, stąd Kościół jest nieomylny we wszystkiem, co się tyczy wiary objawionej.

        Przekazane Kościołowi prawdy objawione nazywamy składem wiary (depositum fidei). To tylko, co w składzie wiary, z śmier­cią ostatniego apostoła św. Jana raz na zawsze ukończonym i zamkniętym, jest zawarte, może być przedmiotem jak nauki tak nieomylności Kościoła. Nauki Kościoła są chociażby pośre­dnio apostolskie czyli pochodzenia apostol­skiego. Żadna z nauk objawionych nie powstała w późniejszym poapostolskim czasie. Te tylko objawienia, które apostołowie od Chrystusa odebrali, zawarte są W składzie wiary i mogą być przedmiotem nauki i nieomylności Kościoła.

        Objawienia jakiekolwiek późniejsze osobiste czyli prywatne, nie są przedmiotem wiary ani nieomylności i nie obowiązują nikogo pod utratą zbawienia, jak obowiązują objawienia, które apostołowie odebrali. I tak np. objawienia prywatne błogosławionej Małgorzaty Alacoque o czci Najśw. Serca Jezusowego, lub inne podobne, chociaż uznane są za wiarogodne, nigdy przecież nie są przedmiotem wiary i dlatego ni­kogo nie obowiązują. Istotna więc zachodzi różnica między objawieniami prywatnemi a ob­jawieniami, które apostołowie odebrali. W tem przeświadczeniu zawsze Kościół działał i orze­czenia swe wydawał. Nigdy i nigdzie Kościół nie mówi, jakoby odbierał i ogłaszał prawdy i objawienia nowe; przeciwnie jasno i niedwu­znacznie oświadcza, że celem i zadaniem jego jest przekazane dawne apostolskie objawienia tłómaczyć i bliżej określać. I tak np. Sobór Watykański swe orzeczenie o wierze rozpoczyna temi słowy: „Postano­wiliśmy ogłosić i objaśnić Chrystusa zbawienną naukę, opierając się na słowie Bożem w Piśmie i w ustnem podaniu, jakośmy je odebrali od Kościoła katolickiego, który je wiernie przechowuje i według prawdy objaśnia”. Sobór Trydencki tak się wyraża: „Świę­ty, powszechny (ekumeniczny) Synod usta­wicznie ma ten cel przed oczyma, by czystą zachować Ewangelię, którą Syn Boży wprzód sam własnemi ustami opowiadał i apo­stołom swoim, by ją światu całemu głosili, przekazał, jako źródło wszelakiej zbawiennej prawdy i nauki obyczajów. Prawda ta i nauka obyczajów zawarta jest w księgach pisanych i w podaniach niespisanych, które apostołowie albo od Chrystusa samego odebrali albo od Du­cha św. objawione otrzymali i które tym spo­sobem niejako z ręki do ręki na nas przeszły.”

        Skład wiary obejmuje objawione prawdy, których źródłem jest Pismo św. i ustne podanie czyli tradycya. Stąd wynika, iż Kościół, który ma nauczać nieomylnie wszystkich prawd obja­wionych, nieomylnym być musi w uzna­niu i objaśnianiu źródeł objawienia, jakiemi są: Pismo św. i tradycya. Gdyby Kościół mógł się mylić co do źródeł objawienia, mógłby się tem samem mylić co do prawd ob­jawionych wogóle, które z źródeł tych wypły­wają. Nieomylnym jest zatem Kościół w orzeczeniach swych tyczących treści ksiąg Pi­sma św. i zrozumienia ich, tak samo wzglę­dem tradycyi czyli ustnego podania.

        Nie nowe objawienia, nie nowe jakie nauki, a chociażby na pozór najlepsze, są przedmio­tem wiary i nieomylności Kościoła, ale przeka­zane od apostołów i w składzie wiary zawarte. Dlatego nie jest i nie może być zadaniem Ko­ścioła, wdawać się w dysputy i szerokie rozprawy z tymi, których naucza, a którym pra­wdy objawione głosi, ale fakt sam, że Kościół tak a nie inaczej naucza, jest dowodem tego, że to, co orzeka czy objaśnia, jest rzeczywistą dawną i przekazaną objawioną boską prawdą.

        Apostoł Paweł nie rozwodzi się długo i szeroko nad tem, dlaczego właśnie tak a nie inaczej naucza; nie zwraca się długiemi argu­mentacyami do rozumu słuchaczy, ale wprost oświadcza, iż nauczając głosi, czego sam się nauczył, a ci, którzy słowom jego wierzą, mają tak samo wszystko wierzyć i zachować tak, jak ich nauczono: „Oznajmuję wam, bra­cia, Ewangelię, którąm wam powiedział, któ­rąście też przyjęli i w której stoicie; przez którą też zbawienia dostępujecie, jeźli pa­miętacie, jakim obyczajem przepowia­dałem wam…” (I Kor. 15, I. 2) Skład wiary jest tem samem przez św. Pawła w zasadzie określony. Tymo­teusz ma wedle napomnienia apostoła Pawła zawsze trzymać się powierzonego składu wiary a wystrzegać się nauk nowych: „O Tymote­uszu, strzeż tego coć powierzono, warując się niezbożnych nowości słów i odporności fałszywie nazwanej umiejętności, którą nie­którzy obiecując odpadli od wiary”(I Tym. 6, 20).

        2. Konkluzye teologiczne.

        Przedmiot nieomylności Kościoła prócz składu wiary tj. prócz prawd wprost i bez­pośrednio objawionych, stanowią także wszyst­kie prawdy stojące z objawieniem i życiem chrześciańskiem w tak ścisłym związku, że Kościół co do nich również musi być nieomylny; w przeciwnym razie Kościół nie zdołałby ani składu wiary objaśniać i wiernie przecho­wywać ani prawd w nim zawartych przeciw błędnym naukom i herezyom należycie bronić. Prawdami takiemi, związanemi ściśle z obja­wieniem, są mianowicie t. zw. Konkluzye czyli wnioski teologiczne, które nie­jako wypływają, wynikają z prawd wyraź­nie objawionych. Rozróżnia się bowiem prawdy jasno i wyraźnie objawione a prawdy, pierwotnie niejako ukryte i w za­rodku tylko w składzie wiary zawarte; jak w ziarnku spoczywa pierwiastek kłosu a w żo­łądzi przyszły dąb, tak prawdy te spo­czywają jakoby ukryte pierwiastkowo w skła­dzie wiary i z czasem dopiero rozwijają się i wychodzą na jaw, ukazując się nam w właściwem świetle i w całej pełni. Tak np. dogmat o Niepokalanem Poczęciu Najśw. Maryi Panny polega na konkluzyi czyli na wniosku teolo­gicznym; znaczy to, że dogmat ten nie jest wprost tak jasno i wyraźnie zawarty w skła­dzie wiary jak np. bóstwo Chrystusa; że jednak z tego, co jest wyraźnie objawione, siłą logicznego rozwoju i wywodu koniecznie wynika. Co bowiem ani bezpośrednio i wyraźnie w składzie wiary nie jest zawarte ani pośrednio drogą logicznego wywodzenia z niego nie wy­nika, nigdy nie może być przedmiotem wiary ani nieomylności Kościoła. Cokolwiek zaś, czy wprost jasno i wyraźnie, czy pierwiastkowa w zarodku niejako w składzie wiary jest za­warte, musi być koniecznie przedmiotem wiary i podlegać nieomylności Kościoła. Na tej pod­stawie opierają się też t. z. prawdy katolickie.

        3. Sprzeczne z wiarą objawioną nauki przyrodzone, filozofii itd.

        Z powyższych przyczyn jest Kościół także nieomylny w zwalczaniu i potępianiu błęd­nych nauk filozofii, o ile się sprzeci­wiają prawdom objawionym, w składzie wiary zawartym, wedle tego, co mówi św. Paweł: „Patrzcie, by kto was nie oszukał przez filo­zofią i próżne omamienie wedle ustawy ludzkiej, podług elementów świata, a nie według Chry­stusa”( Koloss. 2, 8). Błędne dlatego jest zdanie tych, któ­rzy twierdzą i głoszą, że w naukach przyro­dzonych i badaniach filozoficznych, historycz­nych itd. panuje samowola bez granic i zu­pełna niezależność od prawd objawionych. Wiedza i umiejętność ludzka o tyle tylko jest swobodna i niezawisła od powagi i nauki Ko­ścioła, o ile czy to w zasadach czy dalszych wywodach nie sprzeciwia się prawdom obja­wionym. Póki myśliciel jaki czy uczony w badaniach swych nie przekracza granic prawdą objawioną zakreślonych, Kościół nigdy nie bę­dzie mu przeszkadzał ani się w sprawy jego mieszał. W przeciwnym razie Kościół z urzędu i obowiązku musi wkroczyć i wiernych prze­strzegać, bo przestałby być „filarem i utwier­dzeniem prawdy.” (I. Tym. 3, 15).

        Trafnie to wyraża Synod Koloński (concilium Coloniense a. 1860): „Niewątpliwie Kościołowi, aczkolwiek naukami przyrodzonemu się nie zajmuje, jako stróżowi prawd objawio­nych przysługuje prawo potępiania nauk filo­zofii, które albo wprost się sprzeciwiają praw­dzie objawionej, albo zdolne są zachwiać wier­nych we wierze czy też wiarę w sercach znisz­czyć.”

        Rozum ludzki, słaby i ograniczony, a w ba­daniach i wnioskach swych omyłkom i błędom podlegający, poddać się winien wyższej, od Boga ustanowionej powadze, wedle tego, co mówi św. Paweł: „…w niewolę podbijając wszelki rozum pod posłuszeństwo Chrystusa” (II Kor.10, 5). Podobnie myśl tę czyli zasadę przedstawia Sobór Watykański: „Kościół, który wraz z urzędem nauczycielskim odebrał rozkaz, strzedz składu wiary, ma również prawo i obo­wiązek przekazany od Boga, fałszywą naukę potępiać, by kto nie był oszukany przez filozo­fią i próżne omamienie”. (Koloss. 2, 8). Dla­tego też wszystkim prawowiernym chrześcianom zabrania się tego rodzaju zdań, które są uznane jako sprzeczne z nauką wiary, miano­wicie jeśli przez Kościół są odrzucone, jako wywody poprawne wiedzy podtrzymywać, przeciwnie zobowiązani są bezwzględnie uwa­żać je raczej za błędy noszące zgubny pozór prawdy” (Sess. 3. cap. 4. „de fide et ratione”). A dalej ten sam Sobór Watykański orzeka: „Jeśliby kto mówił, że nauki ludzkie z tą uprawiane być mogą wolnością, iż twier­dzenia ich, chociażby sprzeciwiały się nauce objawionej, możnaby przyjmować za praw­dziwe, i że przez Kościół nie mogłyby być po­tępione, A. S. — niech będzie wyklęty!” (Can. 2. „de fide et ratione”)

        4. Kanonizacya Świętych.

        Przyjętą jest ogólnie nauka teologów, że nieomylność Kościoła odnosi się także do Kanonizacji Świętych, gdyż byłoby szkaradną niedorzecznością przypuścić, że Kościół zdolen jest ogłosić świętym i postawić jako wzór do naśladowania człowieka, który albo nie jest świętym albo może jest potępio­nym. Co do karności czyli dyscypliny ko­ścielnej i co do obrządków kościelnych czyli liturgicznych, Kościół o tyle jest nieomyl­nym, że niemożliwem jest, aby mógł wydać kiedykolwiek rozporządzenia sprzeciwiające się wierze i obyczajom.

    • fannka said

      11 Błogosławieni jesteście, gdy [ludzie] wam urągają i prześladują was, i gdy z mego powodu mówią kłamliwie wszystko złe na was. 12 Cieszcie się i radujcie, albowiem wasza nagroda wielka jest w niebie. Tak bowiem prześladowali proroków4, którzy byli przed wami.

    • Annah. said

      Może i były przypadki błądzenia grup Odnowy w Duchu, słyszałam ze zdarzył się taki fakt zbliżenia do zielonoświątkowców, ale winny był temu tylko kościół lokalny dający zbyt dużo autonomii liderom, którzy mogą być jednak omylni, miast postawić księdza do uczestniczenia we wszystkich ich spotkaniach.
      Każda grupa w parafii musi mieć troskliwego opiekuna, bo na świeckich nie można złożyć odpowiedzialności za straż nad wiernością katechizmowi katolickiemu i dla porządku nie można tego obchodzić.
      Dla mnie każda forma wspólnoty modlitewnej KK jest wspaniała i godna propagowania, nie rozumiem ataku na odnowę.

    • adam said

      Nie wiesz co mówisz. „Ojcze przebacz im bo nie wiedzą co czynią”.

    • cox said

      Wydaje mi się, że bardziej niebezpieczny od Odnowy w duchu Św. jest neokatechumenat!

      • adam said

        Najniebezpieczniejszy jest brak miłości.

      • adam said

        Jak Odnowa w Duchu Świętym może być niebezpieczna??? 🙂

        • młody said

          Sekty róznego rodzaju w tym odnowa nie są niebezpieczne dla ciała tylko dla ducha.Otwierają się na złe moce.

        • Joanna said

          Też tak uważam. Przecież diabeł bardzo chętnie się podszywa, a znam osoby, które nawet pytają Ducha Świętego, czy odebrać telefon jak dzwoni. Poza tym na chomiku trafiłam na nagranie z jakiegoś zjazdu, gdzie lider sam mówił, znaczna część członków tej grupy uważa, że tylko oni zostaną zbawieni.Poza tym na pierwszym miejscu stawiają siebie a nie Boga, stale stosują jakieś psychoanalizy, szukają winnych w przodkach i wszędzie, byle nie u siebie.

    • Niedzwiadek said

      Bylem czlonkiem Odnowy przez cztery lata i nic takiego nie zauwazylem.Sa charyzmaty,ktore Duch Swiety wylewa na ludzi ,aby lepiej sluzyli KK.W naszej wspolnocie bylo duzo uwielbienia Pana Boga i jakos na tamten czas nie widzialem tego o czym niektorzy tu pisza.Wiem ,ze zawsze jest niebezpieczenstwo,ze niektorzy szukaja fajerwerkow.Sa tez tacy ktorym sie wydaje ,ze sa lepsi.Mysle jednak ,ze to cala ludzkosc jest skazona grzechem pierworodnym i czlonkowie Odnowy to tacy sami ludzie jak inni.A wiadomo przeciez ,ze tam gdzie dziala Pan Bog jest i Szatan,ktory chce wszystko zniszczyc.Ja bylbym bardzo powsciagliwy przed atakowaniem wszystkiego co jest w Kosciele.To jest bardzo niebezpieczne.Niech kazdy z nas odpowie sobie ile prawdziwej milosci bezinteresownej ma w sercu i czy wszystko co tu piszemy wynika z prawdziwej troski o bliznich.

    • młody said

      Brawo!Zgadzam sie w całości z tym co napisałes.

      • młody said

        Z Józefem oczywiście się zgadzam.

        • Widzę, że Młody dalej swoje herezje głosi.
          Widzę też, że zaczyna mieć wspólników.

          Fanka, daj spokój, takiemu Młodemu, czy Józefowi tylko o to chodzi. Oni nie szukają prawdy o Odnowie w Duchu Świętym.
          Dowodem na to jest fakt, że tydzień temu był temat, wszystko było powiedziane, a Józef zapragnął zabrać głos – postanowił odgrzać kotlety.

        • fannka said

          dziekuje.

        • młody said

          Kolejna nawiedzona z sekty odnowy.

        • młody said

          A herezje to głosi twoja przeklęta odnowa bo napewno nie pochodzi od Ducha Św.

  3. Sodomici ustalili, gdzie pójdą

    Doroczny przemarsz homośrodowisk zaplanowany na 11 czerwca w Warszawie rozpocznie się pod Sejmem a zakończy na pl. Bankowym. Na placu Bankowym zorganizowane zostanie Miasteczko Równości, które będzie finałem imprezy. Organizatorzy ustalili ostateczny przebieg imprezy.

    Parada ma rozpocząć się o godz. 13.00 przed Sejmem. Jej uczestnicy przejdą ulicą Jana Matejki do Alej Ujazdowskich, ulicami Piękną, Kruczą do Alej Jerozolimskich, na rondzie Dmowskiego skręcą w Marszałkowską i dojdą do placu Bankowego.

    Po zarejestrowaniu zgromadzenia publicznego przedstawiciele Komitetu Organizacyjnego spotkali się również z przedstawicielami służb porządkowych Warszawy. – Chcemy, by manifestacja była nie tylko liczna i pokojowa, ale by nie utrudniała normalnego życia miasta. Dzięki współpracy z Biurem Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego możemy ustalić trasę, która zapewni maksymalne bezpieczeństwo osobom idącym w paradzie. Tę kwestię traktujemy absolutnie priorytetowo – zapewnił Paweł Kiepuszewski z Komitetu Organizacyjnego.

    Przemarsz zakończy się na placu Bankowym, gdzie zorganizowane będzie Miasteczko Równości. Swoje stanowiska przygotują tam m.in.: kluby, partie, stowarzyszenia i inne instytucje. – Uczestnicy parady będą mogli tam usiąść, odpocząć, zjeść coś czy napić się wody po przejściu całej trasy. Wstępnie planujemy, że Miasteczko Równości działać będzie przez ok. 3-4 godziny po paradzie – wyjaśnia rzecznik prasowy Parady Równości 2011.

    Wcześniej Miasteczko Równości planowane było m.in. na stadionie Skry i stadionie Warszawianki. Klub Sportowy Skra wycofał się jednak z rozmów, zaś dzierżawca Warszawianki postawił organizatorom warunki finansowe niemożliwe do spełnienia.

    Organizatorom zależy, aby na paradę przyjechało jak najwięcej gości, także zagranicznych. Przełożono termin Parady Równości w Mińsku, która także planowana była na 11 czerwca, aby białoruscy aktywiści mogli wziąć udział w warszawskiej imprezie. Organizatorzy warszawskiej parady jeszcze w marcu wystąpili do MSZ z prośbą o ułatwienie przyjazdu tym osobom, które potrzebują wiz i zaproszeń, aby przyjechać do Polski, i dostali zapewnienie, że służby konsularne będą sprawnie rozpatrywać wszystkie wnioski.

    Paradę homoseksualistów swoimi nazwiskami wsparli do tej pory m.in.: posłowie Marek Balicki, Marek Borowski, Ryszard Kalisz, europosłowie Wojciech Olejniczak, Joanna Senyszyn, działaczka społeczna i pisarka Sylwia Chutnik, prof. Maria Szyszkowska, piosenkarka Tatiana Okupnik, krytyk filmowy Tomasz Raczek.

    Homosie ze wschodu wjadą do Polski bez wiz

    Według portalu euobserver.com polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych zamierza uchylić wymóg wizowy dla obywateli zza wschodniej granicy Polski, którzy nad Wisłę przyjadą w celu zamanifestowania swojej odmienności w trakcie homo-parady! Warszawski marsz homoseksualistów (połączony z szeregiem imprez integracyjnych oraz promujących “homo-równość” / “tolerancję”) odbędzie się w czerwcu. Chęć uczestnictwa w “święcie równości” wyrazili m.in. geje z Rosji, Ukrainy oraz Białorusi. Według informacji euobserver.com (potwierdzonej również przez TVN24.pl) polski rząd pochyli się nad losem homoseksualistów zza Bugu, spośród których wielu nie stać na wizę do strefy Schengen (Rosjanina i Ukraińca wjazd na teren UE kosztuje 35 euro; Białorusina ok. 60 euro).

    Wszystko wskazuje na to, że powyższy akt finansowego miłosierdzia dla biednych i ciemiężonych homoseksualistów ma się stać wizytówką polskiej prezydencji w UE. Nieprzypadkowo portalowi euobserver.com wywiadu udzielił Konrad Niklewicz (rzecznik polskiej prezydencji). – Prawa mniejszości i równość płci to nie wyodrębnione części programu polskiej prezydencji. To są wartości, których polski rząd zawsze bronił, niezależnie od tego, czy jest prezydencja, czy jej nie ma – stwierdził były dziennikarz Gazety Wyborczej. Niklewicz podkreślił, że utrwalony na Zachodzie stereotyp Polaka katolika-homofoba jest niesprawiedliwy. – Polska jest tolerancyjnym krajem, a większość społeczeństwa absolutnie nie sympatyzuje z nietolerancją pod adresem grup mniejszościowych – dodał.

    O tym, że Platforma Obywatelska zapałała homo-miłością świadczy również wypowiedź Kacpra Chmielewskiego. Rzecznik Stałego Przedstawicielstwa Rzeczypospolitej Polskiej przy UE stwierdził, że Warszawa – w kontekście obchodów “Gejowskiej Dumy” – jest zadowolona z możliwości promowania “społeczeństwa obywatelskiego”.

    Miłośników budowania wizerunku Polski jako “homoseksualnego eldorado” i bastionu równości (na unijną modłę!) ostrzegamy: gejowscy aktywiści chcą być prześladowani! Wielu z nich to zawodowi bojownicy współczesnego marksizmu, w którym walka płci zastąpiła walkę klas. Jak udowodniła historia, dialektyka marksistowskiego konfliktu nigdy nie kończy się syntezą. Walka o “równość” (feministyczną, homoseksualną, przyrodniczą itp. itd.) nie skończy się nigdy, a apetyt będzie rósł w miarę jedzenia… Najdobitniej świadczą o tym fakt, że euobserver.com – pomimo deklaracji bezprecedensowego zawieszenie wymogu wiz dla homosiów – nie omieszkał wspomnieć o braku wsparcia Platformy Obywatelskiej dla legalizacji związków partnerskich…

    Komentarz Złego (Fronda.pl): I kto wydał zgodę na to, aby mogło dojść do zgorszenia publicznego jakim niewątpliwie jest obnoszenie się ze zboczeniami seksualnymi? Jaka to równość? Czego z czym? Kogo z kim? Taka nachalna akcja propagowania zboczeń seksualnych doprowadzi w końcu do tego, że zwykli obywatele nie wytrzymają i sami pogonią to całe tałatajstwo. A może właśnie o to im chodzi? Potem bedzie można narzekać jaki to ciemnogród w tej Polsce.

    Źródło: Fronda.pl, Najwyższy Czas!

  4. pio9a said

  5. Anioł Ave: Pisz, człowiecze.
    Polacy! Bóg wielkiego Miłosierdzia posyła mnie do was, abym przekazał Jego Słowo, które jest odwieczne i niezmienne. Módlcie się za waszą ojczyznę i dawajcie świadectwo waszej wiary. Jest wiele grzechów, które obrażają Boży Majestat, lecz jest także wiele dusz, które chcą wynagradzać Bożej Sprawiedliwości. Nie przejmujcie się, gdy będą was publicznie wyśmiewać, bo czynią to ci, którzy drwią z Boga i Jego prawa. Bądźcie wytrwali w waszych działaniach, a zobaczycie, że dobro zwycięży. Ratunek przyjdzie w ostatniej chwili, kiedy wszyscy będą myśleć, że sprawa została przegrana. Jezus nie pozwoli, by zniszczone zostało Królestwo Jego Matki. Już dawno spadłaby na was ogromna kara, bo doświadczyliście już wiele, lecz wstawiennictwo Maryi-Królowej, Świętych i ofiary dusz zatrzymują Gniew Boży. Otrzymaliście tak wiele znaków Opatrzności Bożej, wstawiennictwa i obrony waszej niebieskiej Matki. To Ona wyprasza u Jej Syna, aby On powoływał gorliwe dusze, które dają świadectwo prawdzie. Jeszcze raz wam powtarzam, że Polska stałą się miejscem walki jako znak dla narodów. Bóg powierzył wam szczególne posłannictwo pośród narodów Europy, abyście stanęli mocno w obronie chrześcijaństwa i byli przykładem dla innych w budowaniu i urzeczywistnianiu Królestwa Chrystusa na ziemi. Miejcie tego świadomość i nie upadajcie na duchu, lecz z orężem w ręku, jaki dała wam Maryja, brońcie waszego dziedzictwa, a tym samym staniecie się wzorem dla innych narodów.
    Obyście usłyszeli słowa: „Oto postawiłem przed tobą drzwi otwarte, których nikt nie może zamknąć, bo ty chociaż moc masz znikomą, zachowałeś moje słowo i nie zaparłeś się mojego imienia” (Ap 3,8).
    Pamiętajcie, że wasza moc, leży w waszej wierze i w waszej tradycji, która powinniście pielęgnować. Im bardziej was będą prześladować, tym głośniej odmawiajcie różaniec.
    Polacy! Walka, której jesteście teraz świadkami, ma wymiar nie tylko duchowy, lecz także materialny, ponieważ ucisk dotknie wiele narodów. Królestwo Chrystusa to pokój i sprawiedliwość, a za tym najbardziej tęskni człowiek. Bądźcie i wy zatem sprawiedliwi i przynoszący pokój, który może udzielić wam tylko Bóg. Wsłuchajcie się w głos Maryi, która wzywa was do przemiany. Jeszcze czas zupełnego odnowienia oblicza tej ziemi nie nadszedł. Wołanie błogosławionego papieża otwarło dopiero drzwi do prawdziwej odnowy, bo przecież nie jesteście w pełni suwerenni ani wolni. Prawdziwe odnowienie wszystkich rzeczy dokonuje się w Chrystusie – Królu i Panu. Królestwo Chrystusa i wszystkie jego zasady urzeczywistnia On sam poprzez swoją obecność i świadomość w narodzie. Jak widzicie inne narody, które otrzymały misję szerzenia Królestwa Chrystusa, odrzuciły to wezwanie, ponieważ nie uznały Jezusa za swojego Króla, nie uznały Jego powszechnego królowania. Prawdziwe odnowienie oblicza tej ziemi dokona się poprzez nawrócenie, poprzez wytrwałość w wierze, która jest bezinteresownym darem Królestwa, które przychodzi przez obecność Jezusa.
    Pozostawcie wszystko Bogu i wytrwajcie na modlitwie. Przyjmijcie błogosławieństwo Boga, które wam przynoszę w Imię Ojca i Syna i Ducha Świętego. Amen.

  6. Magda said

    nie wiem ,gdzie ewentualnie to można zamieścić.
    Wkleję tu,ale jeśli będzie przeszkadzało proszę przenieść lub usunąć:

  7. mocniejszy said

    Bardzo ważne jest by Polki i Polacy przestali głosować na politykierów popierających kompromis aborcyjny. Potrzebna jest wiedza, kto jest konsekwentnym obrońcą życia, a kto nie.

    BITWA O ŻYCIE !!!

    Zwracam się do Was Rodacy w porę i nie w porę!
    Zaczęła się nowa bitwa o ochronę życia w Polsce!
    Trzeba wykorzystać zbliżające się wybory parlamentarne,
    żeby wymusić na posłach i senatorach
    zrównanie ochrony życia ludzi nienarodzonych i narodzonych.
    Trzeba też dopilnować, by aborcjoniści nie kradli głosów
    uczniów Jezusa i innych przeciwników bezkarności aborcji.
    Powstaje publiczna lista
    strażników zbrodniczego kompromisu aborcyjnego:

    http://mocniejszy.wordpress.com/2011/04/14/straznicy-zbrodniczego-kompromisu-aborcyjnego

    Lista rozwija się i będzie uzupełniana.
    Proszę o pomoc w tym dziele!
    Znasz proaborcyjne wypowiedzi posłów?
    Wskaż je wraz ze źródłem.

    Pomóż rozgłaszać informacje o politykierach,
    niech nie zawłaszczają głosów porządnych ludzi.
    Informuj społeczeństwo.

    • Amano said

      Obrońcy życia, pewnie. Niszczycie życie już trwające na rzecz tego, które nawet nie jest świadome swojego istnienia. Tacy z was obrońcy.

  8. Alaude arvensis said

    Msze przebłagalne za grzechy Ojczyzny, to jest to o czym mówiła Matka Boża Licheńska,o czym wspominają Kapłani, Maryjni Kapłani,dziś trzeba nam wielkiej modlitwy narodowej,Mszy Świętych przebłagalnych. Składajmy się wspólnie po kilka osób,jak kiedyś było tu wspomniane aby zamawiać takie Msze Święte. Ratunek przyjdzie na pewno.

    Czytałam dziś, że na Węgrzech ludzie wyszli w Procesjach Różańcowych Bogu za wszystko dziękować.

    Ta akcja to najlepsze, co dało Niebo w natchnieniu ludziom prostego i pokornego serca.
    Nie zmarnujmy tego natchnienia.

    Już dziś uczestniczmy we Mszy Świętej,w sercu wzbudzając intencję wynagrodzenia Bogu za profanację, błagając o Miłosierdzie w łączności z diecezją warszawsko – praską, wszak Bóg jest jeden w całym Kościele,okażmy Mu miłość przyjmując Go na kolanach, w pokorze i w miłości.

    Alaude arvensis – to skowronek polny, taki zwykły prosty skowronek, który wyśpiewuje Panu miłość i chwałę cudownym majowym śpiewem.

  9. Syneloi said

    Iz 65:22 Bw „Nie będą budować tak, aby ktoś inny mieszkał, nie będą sadzić tak, aby ktoś inny korzystał z plonów, lecz jaki jest wiek drzewa, taki będzie wiek mojego ludu, i co zapracowały ich ręce, to będą spożywać moi wybrani.”

  10. pio9a said

  11. Patriota said

    Hmm dziwne. Ja czasem zaglądam na stronę echo chrystusa króla i dziś jestem zaskoczona. Ostatnio strona była zablokowana a dziś już jest ale wszystkie orędzia kończą się na lutym. Dziwne.

    P.s. Wiem wiem według niektórych p.Mieczysława kłamie ale ja tej stronie zawdzięczam nawrócenie więc czasem zaglądam:)

  12. fannka said

    wspanialy fragment Pisma z dedykacja dla kazdego katolika i niekatolika do rozwazenia. warto czytac Pismo swiete. ono nas uczy jak nalezy postepowac. oprocz 10 przykazan starego prawa jest jeszcze mnostwo z prawa nowego prosze przeczytajcie

    Usprawiedliwienia potrzebują także Żydzi

    2
    1 Przeto nie możesz wymówić się od winy, człowiecze, kimkolwiek jesteś, gdy zabierasz się do sądzenia. W jakiej bowiem sprawie sądzisz drugiego, [w tej] sam na siebie wydajesz wyrok, bo ty czynisz to samo, co osądzasz1. 2 Wiemy zaś, że sąd Boży według prawdy dosięga tych, którzy się dopuszczają takich czynów.
    3 Czy myślisz, człowiecze, co osądzasz tych, którzy się dopuszczają takich czynów, a sam czynisz to samo, że ty unikniesz potępienia Bożego? 4 A może gardzisz bogactwem dobroci, cierpliwości i wielkoduszności Jego, nie chcąc wiedzieć, że dobroć Boża chce cię przywieść do nawrócenia?
    5 Oto przez swoją zatwardziałość i serce nieskłonne do nawrócenia skarbisz sobie gniew na dzień gniewu i objawienia się sprawiedliwego sądu Boga, 6 który odda każdemu według uczynków jego2: 7 tym, którzy przez wytrwałość w dobrych uczynkach szukają chwały, czci i nieśmiertelności – życie wieczne; 8 tym zaś, którzy są przekorni, za prawdą pójść nie chcą, a oddają się nieprawości – gniew i oburzenie. 9 Ucisk i utrapienie spadnie na każdego człowieka, który dopuszcza się zła, najpierw na Żyda, a potem na Greka. 10 Chwała zaś, cześć i pokój spotka każdego, kto czyni dobrze – najpierw Żyda, a potem Greka. 11 Albowiem u Boga nie ma względu na osobę.
    12 Bo ci, którzy bez Prawa zgrzeszyli, bez Prawa też poginą, a ci, co w Prawie zgrzeszyli, przez Prawo będą sądzeni. 13 Nie ci bowiem, którzy przysłuchują się czytaniu Prawa, są sprawiedliwi wobec Boga, ale ci, którzy Prawo wypełniają, będą usprawiedliwieni. 14 Bo gdy poganie, którzy Prawa nie mają, idąc za naturą3, czynią to, co Prawo nakazuje, chociaż Prawa nie mają, sami dla siebie są Prawem. 15 Wykazują oni, że treść Prawa wypisana jest w ich sercach, gdy jednocześnie ich sumienie staje jako świadek, a mianowicie ich myśli na przemian ich oskarżające lub uniewinniające. 16 [Okaże się to] w dniu, w którym Bóg sądzić będzie przez Jezusa Chrystusa ukryte czyny ludzkie według mojej Ewangelii.
    17 Jeżeli jednak ty dumnie nazywasz siebie Żydem, całkowicie zdajesz się na Prawo, chlubisz się Bogiem, 18 pouczony Prawem znasz Jego wolę i umiesz rozpoznać co lepsze, 19 a jesteś przeświadczony, żeś przewodnikiem ślepych, światłością dla tych, którzy są w ciemności, 20 wychowawcą nieumiejętnych, nauczycielem prostaczków, mającym w Prawie wyraz wszelkiej wiedzy i prawdy… 21 Ty, który uczysz drugich, sam siebie nie uczysz. Głosisz, że nie wolno kraść, a kradniesz. 22 Mówiąc, że nie wolno cudzołożyć, cudzołożysz? Który brzydzisz się bożkami, okradasz świątynie? 23 Ty, który chlubisz się Prawem, przez przekraczanie Prawa znieważasz Boga. 24 Z waszej to bowiem przyczyny – zgodnie z tym, jest napisane – poganie bluźnią imieniu Boga4.

  13. fannka said

    i znow w spamie, Krolowo czy moglbys mnie wyciagnac?

  14. Kier said

  15. Historyczna chwila: USA osiągnęły w poniedziałek ustawowo dozwolony pułap zadłużenia: 14,3 biliona dolarów. Od teraz nie mogą zaciągać więcej długów. Rząd wstrzymuje wszelkie inwestycje i jeżeli do lata z pomocą nie przyjdzie mu Kongres – stanie się niewypłacalny.

    http://gospodarka.dziennik.pl/news/artykuly/336034,usa-osiagnely-dozwolony-pulap-zadluzenia.html

  16. Pustelnik said

    Glod!Znam osobe ,ktora do dzisiaj suszy chleb jest bardzo zaradna gromadzi zapasy zimowe .Czesto opowiada mi o tych wydarzeniach co ciekawe mowi ,ze bylo to dzialanie diabla,a w Polsce juz takie myslenie bylo wybite i smieli sie z niej.W momecie wydania roznych ksiazek o duchach nieczystych jakie zniewalaja nas przez otwarte furtki,bo nikt nas nieuczyl ,ze mamy byc otwarci na Boga,a dla szatana furtki zamykac.Wtedy byla malym dzieckiem i w kazdym domu slychac bylo kuszat.Zabojstwo jest grzechem ciezkim i za to siedzi sie na samym dnie piekla nie ma usprawiedliwienia ,ze byl rozkaz ,kazdy ma swoje sumienie.diabel znieczula sumienie ludzie nic nieczuja slysza podszepty,ze takich ludzi jest wiecej a nawet jak jest pieklo jak tamci wytrzymuja to i ja wytrzymam.Takie myslenie jest przerazajace ,bo nie ma milosci ,nie ma Boga.Jednostki ,cale pewne narody nie biora pod uwage sadu ostatecznego ,na ktorym sa sami i sami za swoje grzechy odpowiadaja,tylko poslusznie sluchaja przywodcow najwazniejsze przetrwalismy wieki.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

 
%d blogerów lubi to: