Dziecko Królowej Pokoju

Pokój musi zapanować pomiędzy człowiekiem i Bogiem, a także między ludźmi

  • Królowa Pokoju

    Królowa Pokoju
  • Uwaga

    Strona używa plików cookies które zapisują się w pamięci komputera. Zapisywanie plików cookies można zablokować w ustawieniach przeglądarki. Dowiedz się o tych plikach http://wszystkoociasteczkach.pl
  • Ostrzeżenie

    13 kwietnia, 2029
    Pozostało: 8.9 lata.
  • Logowanie

  • Odwiedzają nas

    Map

  • Maryjo weź mnie za rękę

  • Jezu Maryjo Kocham Was

Musiałem przyznać: Tu działa Duch Święty!

Posted by Dzieckonmp w dniu 30 Maj 2011


Postrzegano go nawet jako wroga ruchu charyzmatycznego. Wszystko zmieniło się po kongresie Odnowy w Duchu Świętym w Kansas City. Jego przyjaciele mówili: Wysłaliśmy do Stanów Zjednoczonych Szawła, a wrócił Paweł…

O swoim spotkaniu z Odnową w Duchu Świętym opowiada o. Raniero Cantalamessa OFMCap, kaznodzieja papieski.

Profesorskie dylematy
Byłem już profesorem Uniwersytetu Katolickiego w Mediolanie, kiedy usłyszałem o nowym zjawisku w Kościele – Odnowie w Duchu Świętym, która wtedy zaczynała swoją działalność we Włoszech. Pewna pani, której byłem kierownikiem duchowym, przywiozła tę wiadomość z rekolekcji: – Spotkałam niezwykłych ludzi, modlą się, klaszczą, są pełni radości, mówią także o cudach, które wśród nich się zdarzają. Jako mądry kapłan, bardzo przywiązany do tradycyjnych form duszpasterstwa, powiedziałem jej wówczas: – Więcej już nie pojedziesz na takie rekolekcje! Była posłuszna, jednakże nie przestawała zapraszać mnie na spotkania Odnowy i przekonywać o jej wartości.

W końcu poszedłem do tej wspólnoty jako bardzo krytycznie nastawiony obserwator. Moje kapłańskie powołanie zostało ukształtowane przed II Soborem Watykańskim, miałem więc ambiwalentny stosunek do tego, co zaczynało dziać się wtedy w Kościele. Obawiałem się, że może to być nie do końca zdrowe. Mój sceptycyzm spostrzegli animatorzy grup i po cichu odradzali swoim podopiecznym spowiedź u mnie, ponieważ byłem postrzegany jako wróg Odnowy.

Mimo to kilka osób porosiło mnie o spowiedź. Słuchanie ich wyznań zrobiło na mnie ogromne wrażenie, bo nigdy wcześniej nie widziałem tak głębokiego żalu za grzechy i ducha pokuty sprawowanej w czystości serca. Podczas wyznania grzechów wydawało mi się, że kamienie spadają z ich dusz, a na końcu pojawiała się radość i łzy. Na taki widok musiałem przyznać: – Tu działa Duch Święty! Właśnie to obiecywał Jezus, mówiąc o zesłaniu Ducha Świętego: – Kiedy przyjdzie Paraklet, Pocieszyciel, przekona świat o grzechu. Ci ludzie naprawdę byli przekonani o grzechu! W tym niecodziennym przypadku sakramentu pokuty dostrzegłem, jaka jest rola Ducha Świętego w Kościele: chodzi o ożywienie wszystkich sakramentów, aby uczynić z nich żywe doświadczenie.

Zacząłem coraz bardziej interesować się ruchem Odnowy w Duchu Świętym. Ponieważ wykładałem historię wczesnego chrześcijaństwa, przygotowałem kurs o początkach Kościoła. Wiedziałem bowiem, że niektóre zjawiska, które obserwowałem w Odnowie, zdarzały się także w pierwszej wspólnocie chrześcijańskiej. Mimo to mój krytycyzm wobec tej wspólnoty nie osłabł, a jednak wciąż byłem zapraszany, bym dla niej nauczał.

Kongres w Kansas City
W 1977 roku otrzymałem w prezencie bilet do Stanów Zjednoczonych na ekumeniczny kongres Odnowy. Ponieważ miałem i tak tam pojechać, aby uczyć się języka angielskiego, więc przyjąłem tę propozycję i wziąłem udział w kongresie, który odbył się w Kansas City w Missouri.

Przybyło tam czterdzieści tysięcy osób: dwadzieścia tysięcy katolików i tyle samo uczestników innych wyznań chrześcijańskich. Wieczorem, na stadionie jeden z liderów wziął do ręki mikrofon i zaczął przemawiać: – Wy, biskupi, kapłani, diakoni, płaczecie, lamentujecie, ponieważ ciało mojego Syna jest rozdarte. Wy, świeccy: kobiety, mężczyźni, płaczecie, lamentujecie, ponieważ ciało mojego Syna jest rozdarte… Kiedy tak mówił, zobaczyłem, jak ludzie wokół mnie padają na kolana… Na koniec całe zgromadzenie płakało z powodu skruchy, żalu wynikającego z podziału wśród chrześcijan. Zauważyłem też napis: „Jezus jest Panem”, który przenoszono z jednej części stadionu w drugą. Był to kolejny krok na drodze odkrywania Odnowy w moim życiu.

Dla mnie jedną z największych zasług Odnowy dla Kościoła – z punktu widzenia teologicznego i biblijnego – jest odkrycie Jezusa jako Pana. Sam prowadziłem naukowe studia nad tym tytułem Jezusa, jednak dopiero pod natchnieniem Ducha Świętego zrozumiałem, że słowo Kirios, czyli Pan, nie jest tylko jednym z nazwań Jezusa, ale wyraża nasz osobisty do Niego stosunek. Dlatego św. Paweł mówił dobitnie: „Nikt nie może powiedzieć, że Jezus jest Panem, jak tylko pod natchnieniem Ducha Świętego”. Podkreślał również, że „jeśli wyznasz swoimi ustami, że Jezus jest Panem i w sercu swoim uwierzysz, że Bóg wskrzesił Go z martwych, zostaniesz zbawiony”. Dzięki temu odkryciu później napisałem książkę „Żyć w Chrystusie”, która została przetłumaczona także na język polski.

Kiedy pada Jerycho
Mimo tego głębokiego doświadczenia, wciąż nie czułem się częścią tego ruchu, ciągle pozostawałem na zewnątrz. Moi przyjaciele, którzy przyjechali ze mną z Włoch, wiedzieli o tym. I gdy podczas spotkania zaśpiewano pieśń o biblijnej historii Jerycha, którego mury rozpadają się od dźwięku trąb, szturchali mnie łokciami i mówili: – Słuchaj uważnie, ponieważ ty jesteś tym Jerychem… Tak, istotnie byłem tym Jerychem i ono upadło.

Po spotkaniu przenieśliśmy się do domu rekolekcyjnego, gdzie odbywało się seminarium Odnowy w Duchu Świętym. Zacząłem w nim uczestniczyć, choć ciągle miałem opory i w czasie modlitwy mówiłem sobie: – Przecież jestem franciszkaninem, mam św. Franciszka jako ojca duchowego, czego ja tu szukam? I właśnie kiedy wypowiadałem to zdanie, pewna kobieta otworzyła Biblię, nie wiedząc, oczywiście, o moich dylematach, i zaczęła czytać fragment z Ewangelii o tym, jak Jan Chrzciciel mówi faryzeuszom: „Nie mówcie w waszych sercach: mamy Abrahama za ojca”. Wtedy zrozumiałem, że Pan Jezus dał mi taką odpowiedź! Wstałem i powiedziałem: – Panie Jezu, nigdy więcej nie powiem, że mam za ojca św. Franciszka! Odkryłem bowiem, że tak naprawdę nie jestem jeszcze jego synem, bo żeby nim zostać, potrzeba specjalnej łaski, a ja dopiero teraz na nią się zgadzam. Doświadczenie Odnowy pozwoliło mi zrozumieć sedno doświadczenia franciszkańskiego.

Pierwsi franciszkanie byli wędrującymi charyzmatykami, tak jak uczniowie Jezusa. Kiedy modlono się nade mną o wylanie Ducha Świętego, w pewnym momencie poproszono mnie: – Teraz wybierz Jezusa jako Pana twojego życia. Otworzyłem oczy i zobaczyłem nad ołtarzem krucyfiks. Ujrzałem światło, jakby Pan Jezus mówił mi: „Uważaj! Jezus, którego wybierasz jako Pana, nie jest łatwy ani powierzchowny. Jestem ukrzyżowany”. I to mi pomogło. Żywiłem bowiem nadal obawę, że ruch Odnowy jest powierzchowny, sentymentalny, emocjonalny. Wtedy zrozumiałem, że Duch Święty prowadzi ludzi do serca Ewangelii, którym jest krzyż Jezusa.

Chrzest w Duchu Świętym
Podczas chrztu w Duchu Świętym nie odczułem nic szczególnego. Ponieważ jestem teologiem, zastanawiałem się, czym jest ten chrzest. W końcu zrozumiałem, że to sposób odnowienia życia wewnętrznego, odnowienia łaski chrztu.

Odrodzenie owo polega na ponownym przeżyciu – w sposób świadomy i wolny – tego, co dokonało się bez naszego udziału w sakramencie chrztu. Musimy zaakceptować osobiście Jezusa jako Pana. Równocześnie odnowiłem moje śluby zakonne.

Podobny proces zachodzi podczas chrztu w Duchu Świętym między małżonkami: na nowo przyjmują oni zobowiązania przyjęte i wypowiedziane podczas zawierania sakramentu małżeństwa. Dzisiaj widać olbrzymią potrzebę odnowienia życia małżeńskiego, które gaśnie. Powszechnie, również wśród chrześcijan, spotyka się rozwód serca: małżonkowie mieszkają wprawdzie razem w tym samym domu, ale nie ma już między nimi miłości, wręcz wieje chłodem. A przecież małżeństwo jest sakramentem, w którym dwie osoby czynią się wzajemnie darem dla siebie.

Przypomniała mi o tym jedna para z Odnowy ze Stanów Zjednoczonych: – Niech ojciec posłucha – powiedział mąż – ja teraz trzymam za rękę moją żonę, ale nie zawsze tak było. Byliśmy bardzo podzieleni. Wnieśliśmy nawet sprawę o rozwód i kłóciliśmy się przed adwokatem. Nie mogliśmy siebie znieść. Wtedy znajomi zaprosili mnie na spotkanie Odnowy w Duchu Świętym. Z początku byłem zrozpaczony, ale nagle – nie wiem, dlaczego – poczułem schodzącą na mnie z góry falę miłości. Kiedy wróciłem do domu, była głęboka noc. Obudziłem swoją żonę, przytuliłem ją i zacząłem mówić: – Kocham cię, kocham cię! Żona odpowiedziała: – Ci wariaci, charyzmatycy również z ciebie zrobili wariata! Ale także ona z ciekawości poszła na jedno ze spotkań i doświadczyła tej samej łaski, jakby lód jej serca stopniał. I odtąd oboje zaczęli służyć w Kościele, on jako diakon stały. Tylko Duch Święty może odnowić rodziny, które są w głębokim kryzysie!

Jak widać, chrzest w Duchu Świętym odnawia nie tylko sakrament chrztu, ale także pozostałe sakramenty, jakie otrzymaliśmy.

Owoce Ducha Świętego
Po pewnym czasie dostrzegłem kolejne owoce otwarcia się na działanie Ducha Świętego. Kiedy sięgnąłem po brewiarz, aby odmawiać modlitwę i psalmy, wydawały mi się one nieco inne, nowe, bo zaczęły w sposób szczególny do mnie przemawiać. Biblia stała się księgą żywą, poprzez którą Bóg mówi do człowieka, słowem rzeczywiście dla mnie przeznaczonym.

Odczułem też nową miłość do modlitwy. Ciągnęło mnie do niej, a co więcej, nabierała ona dla mnie trynitarnego charakteru: Ojciec mówił mi o Synu, Syn o Ojcu. Doświadczałem modlitwy w Duchu Świętym i zaczynałem rozumieć, co to znaczy „modlić się w Duchu”, o czym mówi Pismo Święte. Jest to całkiem inny rodzaj modlitwy: już nie stworzenie mówi do dalekiego Boga, ale Duch Święty modli się w tobie i z tobą. Duch Święty kontynuuje w tobie modlitwę Jezusa. Tak wygląda modlitwa charyzmatyczna.

Nowe powołanie kaznodziei
Kiedy po trzech miesiącach wróciłem ze Stanów Zjednoczonych do Włoch, przyjaciele i znajomi byli zdziwieni moją przemianą. Ktoś nawet powiedział: – Cóż to za cud!? Wysłaliśmy do Stanów Zjednoczonych Szawła, a wrócił Paweł…

Zacząłem uczestniczyć w spotkaniach Odnowy. Po jakimś czasie stało się coś, co zupełnie odmieniło moje życie. Modliłem się w moim klasztorze w Mediolanie i Pan przemówił do mnie za pomocą pewnego obrazu. Nie była to cudowna wizja, ale duchowa myśl, przekaz od Pana z serca do serca. Miałem zamknięte oczy, ale wydawało mi się, że widzę Jezusa tuż po chrzcie w Jordanie, kiedy miał zacząć przepowiadać Ewangelię. Przechodząc przede mną, powiedział: – Jeżeli chcesz mi pomóc głosić Królestwo Boże, zostaw wszystko i chodź za mną. I zrozumiałem, że to znaczy: zostaw nauczanie uniwersyteckie i zostań wędrownym kaznodzieją na wzór św. Franciszka! Poszedłem więc do mojego przełożonego generalnego w Rzymie, aby poprosić go o pozwolenie na zmianę trybu życia. Generał kazał mi poczekać rok, dopiero po tym czasie wyraził zgodę. Zostawiłem więc nauczanie uniwersyteckie i udałem się na rekolekcje przed rozpoczęciem mojej nowej misji.

Był rok 1980. Podczas mojego pobytu w malutkim klasztorze w Szwajcarii z Rzymu zatelefonował do mnie przełożony generalny i powiedział: – Papież Jan Paweł II mianował cię kaznodzieją Domu Papieskiego. Czy masz jakieś poważne powody, żeby odmówić? Szukałem ich, ale nie znalazłem. A więc musiałem przygotować się, żeby w Wielkim Poście głosić kazania papieżowi.

Nominację tę odczytałem jako błogosławieństwo od Pana. Pozwoliła mi ona na nowo odczuć działanie Ducha Świętego. Otrzymałem przywilej cotygodniowych spotkań z Janem Pawłem II w dwóch okresach liturgicznych w ciągu roku. W każdy piątek Adwentu i Wielkiego Postu przedstawiałem wprowadzenie do medytacji dla papieża, jego sekretarzy, kardynałów, przedstawicieli kurii, biskupów i przełożonych generalnych zakonów. Papież czasami dziękował mi za moje przepowiadanie, a ja mówiłem: – To ja muszę Ojcu Świętemu dziękować za to, że ciągle przemawia do Kościoła… Po trzydziestu latach nadal wykonuję tę pracę.

Ekumenizm duchowy
Kiedy zostałem członkiem Delegatury Katolickiej do Dialogu z Kościołami Zielonoświątkowymi, nieraz widziałem, jak Duch Święty tworzy nową atmosferę dialogu. Odnowa w Duchu Świętym jest w awangardzie pracy nad zjednoczeniem chrześcijan, bo przede wszystkim kładzie nacisk na ekumenizm duchowy. To ważne, bo ekumenizm doktrynalny bez ekumenizmu duchowego nic nie daje.

Ekumenizm duchowy oznacza wspólną modlitwę, wspólne słuchanie i przepowiadanie słowa Bożego. To stwarza warunki do przezwyciężania różnic i animozji z przeszłości. Duch Święty dzisiaj czyni to, co czynił u początków Kościoła – rozdaje swoje łaski i charyzmaty wśród chrześcijan różnych wyznań. Takie same, jak przy pierwszym zesłaniu Ducha Świętego.

Apostołowie przed zesłaniem Ducha Świętego słyszeli ewangelię od Jezusa, ale wykazali się całkowitą ignorancją i nie umieli swojej wiedzy zastosować. Dopiero po otrzymaniu Ducha Świętego byli gotowi do tego, aby oddać życie za Chrystusa. Również dzisiaj doświadczenie Ducha Świętego jest konieczne, aby przemienić chrześcijan tylko z nazwy w chrześcijan rzeczywistych. Tylko Duch Święty może dać nam nową miłość do Chrystusa i chrześcijańską pasję. Chrześcijanie bez tej pasji i fascynacji Chrystusem nie są w stanie ewangelizować, ponieważ ludzie patrzą bardziej w oczy niż na usta. A gdy człowiek ma Jezusa w sercu, uwidacznia się to szczególnie w jego oczach.

Oczywiście Odnowa w Duchu Świętym nie jest jedyną formą ewangelizacji, poprzez którą Duch Święty działa w Kościele. To jeden ze znaków nowej wiosny Kościoła. Dziękujmy za ten dar. Ja rozpoznaję, że zmienił on moje życie i życzę tego każdemu.

„Głos Ojca Pio” [63/3/2010]


Raniero Cantalamessa – kapucyn, doktor teologii i literatury klasycznej. Zrezygnował z pracy naukowej i poświęcił się głoszeniu słowa jako wędrowny kaznodzieja. W 1980 roku otrzymał nominację na kaznodzieję Domu Papieskiego, którą pełni do dziś. Przez wiele lat prowadził własny program ewangelizacyjny we włoskiej telewizji RAI. Jego kazania ukazują się drukiem, także po polsku.

Komentarze 22 to “Musiałem przyznać: Tu działa Duch Święty!”

  1. Niedzwiadek said

    Przyjdz Duchu Swiety i odnow Ziemie.W Tobie jest cala nasza nadzieja i ufnosc.Sami bez Twoich darow nie mozemy nic a z Toba mozemy gory przenosic.Przyjdz prosze .

  2. szach said

    W niedzielę już po raz szósty ulicami Warszawy przeszedł Marsz dla Życia i Rodziny pod hasłem „Polska woła o ludzi sumienia”. Według organizatorów w marszu wzięło udział ok. 20 tysięcy ludzi .

    http://naszpilach.nowyekran.pl/post/15996,20-tysiecy-ludzi-w-warszawie-zamanifestowala-przywiazanie-do-zycia-i-wartosci-rodziinych

    Po ostatnim glosowaniu w sejmie nad nowym prawem atomowym ,mam jednak poważne wątpliwości, czy Ci poslowie cokolwiek zrobią dla Polaków dobrego. Trzeba chyba calkiem „świeżej krwi”.

  3. Pelagia said

    pamiętajmy, że nawet jak nie nalezymy do Odnowy w Duchu Świętym, to możemy otrzymać moc Ducha Św. – wazne, aby być w łasce uświecajacej 🙂

    • cox said

      Oczywiście, że przynależność do Odnowy nie jest warunkiem otrzymania mocy Ducha Św.!

  4. pio9a said

    • cox said

      Oglądałem te tvn-owskie wypociny dotyczące ks. Piotra- szkoda słów na te głupoty!
      Tak własciwie to ten komentarz miał być w innym miejscu, ale znowu komp mi szwankuje więc wstawiłem go tutaj.
      Pani amano napisała coś takiego:,,kila razy się przeprowadzałam i nie widziałam ani jednej osoby która by żyła poniżej progu ubóstwa”. proponuję pani przeprowadzić się ze stolicy trochę bardziej na wschód, na prowincję to zobaczy pani takie osoby. pisze pani również, ze jest dużo pracy tylko ludzie nie chcą pracować. Nie przeczę, że takich ludzi nie ma, ale niech pani nie uogólnia! Z ok. 1,5 miliona bezrobotnych takich jest może kilka procent. Gdy przychodzę do pośredniaka i pytam się o jakąkolwiek ofertę pracy słyszę odpowiedź: ,,pan maży o pracy w tym mieście- przykro mi, ale nie mamy nic dla pana!”Pisze pani też, że zawsze można iść do zamiatania ulic- w Warszawie pewnie tak, ale w moim mieście władze wolą zatrudniać więźniów, bo im nie trzeba płacić!

      • Pelagia said

        ludzie nie chcą pracować – pewnie, bo pracodawcy nie chcą płacić. albo płacą zbyt mało jak na wykonana pracę. Ludzie pracuja po kilkanaście godzin i nie wystarcza im na jedzenie, czynsz, ubranie, leki. To jest ten dobrobyt. Ale takich biednych ludzi nie widac, bo nie chodzą po sklepach, wystawach. jak ich nie widać, to pewne osoby myślą, że takich nie ma. bakterii tez nie ma, bo ich nie widac gołym okiem

      • del piero said

        Masz rację cox! Niektórzy ludzie poprostu nieznają życia! Stwierdzenie tej pani, że wszyscy bezrobotni są leniami i nie chce się im pracować zakrawa poprostu na bezczelność! Gdyby ta pani powiedziała coś takiego prosto w oczy jakiemuś bezrobotnemu to myślę, że usłyszałaby kilka cierpkich słów na swótemat!

  5. Shilo said

    Mija niemal wiek od objawień w Fatimie, a te wciąż pozostają aktualne; więcej, zawarte w nich orędzie jest coraz bardziej naglące. Z odejściem Siostry Łucji, Jana Pawła II i ks. Drozdka – Kustosza „Drugiej Fatimy” przesłanie Białej Pani zostało ubogacone o nowe znaki, nabierając coraz bardziej charakteru apokaliptycznego. Jak rozumieć dziś Fatimę i jak w jej świetle rozumieć świat? Czy czeka nas…

    • Józef said

      Jak rozumieć Fatimę? Aktualność przesłania i konsekwencje niesubordynacji http://www.bibula.com/?p=9267 Poniższy tekst ukazał się w piśmie BIBUŁA w maju 2005 roku 13 lutego 2005 roku, o godzinie 17:30 odeszła do Pana w wieku 98 lat siostra Łucja dos Santos, ostatnia z trojga dzieci, którym 88 lat temu w Fatimie ukazała się Matka Boża. Boleśnie będziemy odczuwać jej brak wśród nas na ziemi, ale znając jej heroiczną postawę, a nade wszystko pamiętając o obietnicy Matki Bożej spotkania się w Niebie, po ludzku pocieszamy się tym zapewnieniem i radujemy dostąpieniem przez nią chwały Bożej. Wraz z odejściem siostry Łucji do Pana i przeżywanymi w niecałe dwa miesiące później uroczystościami pogrzebowymi papieża Jana Pawła II, zamknął się pewien rozdział w historii objawień fatimskich, choć przesłanie Matki Bożej trwa niezmiennie. Nadal aktualne są prośby i wezwania Matki Przenajświętszej, lecz równie aktualne są obiecane surowe konsekwencje wobec niesubordynacji. Kondycja współczesnego Kościoła i obserwowany przez nas wszystkich stan dzisiejszego, rozszarpywanego siłami zła świata, nie jest przypadkowa. Wręcz przeciwnie: jest bezpośrednią konsekwencją zapowiedzianych kar, a wynikają one właśnie z niepodporządkowania się woli Chrystusa i prośbom Jego Matki. Nie wszyscy pragną takiego podporządkowania. Wraz z odejściem siostry Łucji modernistyczne kręgi w Kościele odetchnęły z ulgą. Mogą teraz podwoić swoje działania od lat zmierzające do pomniejszania znaczenia Przesłania Fatimskiego i zarazem wykorzystania go do własnych celów: przekształcenia Kościoła jako Boskiej instytucji stojącej na straży Wiary po tej strony świata i skierowanej ku doprowadzeniu dusz do zbawienia, w czysto ziemską organizację wyznającą humanitarne hasła “jedności”, “pokoju” i “braterstwa” pomiędzy ludźmi. Przesłanie Fatimskie stoi na drodze ku wizjom ekumenicznej jedności ze schizmatykami i heretykami – bez uprzedniego ich powrotu na łono Kościoła – oraz kapitulanckim “dialogom” z innowiercami. Na tej drodze stał też ostatni żyjący świadek nieustannie błagający o wypełnienie wezwań Matki Bożej. Historia Przesłania Fatimskiego przepełniona jest wieloma elementami gry zarówno wrogich sił wewnątrzkościelnych, jak i zewnętrznych działań mających na celu pomniejszenie znaczenia Przesłania i podważenie wiarygodności ostatniego świadka. Ostatnimi laty obserwujemy szczególnie nasilony atak tych sił, czego nadrzędnym przykładem stał się największy dotychczasowy “owoc” w postaci ogłoszonego przez Watykan 26 czerwca 2000 roku tekstu mającego uchodzić za treść “Trzeciej Tajemnicy Fatimskiej”.[1] Dołączony do tekstu przez kardynała Josepha Ratzingera Komentarz Teologiczny wyraźnie odwołujący się do nowej interpretacji Przesłania, a szczególnie do Trzeciej Tajemnicy, stwierdza, że opisuje ona wydarzenia z zamkniętego rozdziału przeszłości. Ta pełna niespójnej interepretacji próba odesłania Orędzia Fatimskiego do lamusa historii, nie tylko opiera się na niewiarygodnych źródłach, na przykład cytując modernistycznego Jezuitę Edouarda Dhanis – o czym szerzej za chwilę – ale jest sprzeczna z dotychczasową obszerną wiedzą na temat losów Listu siostry Łucji, jej korespondencji i zapisków oraz licznych wypowiedzi osób (w tym papieży), którzy zapoznali się w przeszłości z treścią Trzeciej Tajemnicy. Wpisuje się natomiast idealnie w obowiązującą dzisiaj ekumeniczną wizję Kościoła, w którym nie ma miejsca na “elitaryzm” katolicyzmu, a takie żądania jak konsekracja Rosji, brzmią niepoprawnie politycznie. W niniejszej pracy spóbuję zająć się kilkoma zagadnieniami Przesłania Fatimskiego, a w szczególności podejściem poszczególnych pontyfikatów do Fatimy. Przytoczę kilka doskonale udowodnionych i znanych faktów pokazujących, iż żądania Najświętszej Dziewicy wyrażone w Fatimie nie zostały po dziś dzień spełnione. Złożone na ręce Ojca Świętego narzędzie ustanowienia prawdziwego pokoju na świecie zostało wielokrotnie zigorowane – również przez ostatni pontyfikat – czego skutki XX wiek obserwował z całą mocą, a przyszłość rysuje się w jeszcze czarniejszych barwach. Ukażę też te wszystkie niezbite dowody świadczące o istnieniu Planu desktrukcji Kościoła poprzez przeobrażenie Go w czysto ziemską, niehierchiczną instytucję zbieżną z masońskimi ideami, które progresywne skrzydło w Kościele wciela w życie. Na przeszkodzie ku osiągnięciu tego celu stoi oczywiście Przesłanie Fatimskie, na które posoborowe pontyfikaty spoglądały z niedowierzaniem i które w końcu zepchnięte zostało w niebyt historii. Kluczem do zrozumienia tego zachowania jest zdanie sobie sprawy, że Przesłania Fatimskiego mogą obawiać się tylko ci, którzy albo nie wierzą w słowa Maryi, albo pragną układać życie na ziemi na swój sposób, bez wskazówek Bożych. Do tego zmierza cały potępiony przez poprzednich Papieży nurt neomodernizmu, zrehabilitowany po Soborze Watykańskim II. Obchodzimy w miesiącu maju 2005 roku 88 lat od objawień Fatimskich, podczas których Matka Boża pokazała sposób osiągnięcia pokoju na świecie, lecz mimo tego świat coraz bardziej brutalizuje się i coraz mocniej pogrążany jest w nienawiści. Zwyczajny rzut oka na sytuację w Rosji, z rozrastajacą się plagą aborcji i wszelakich zbrodni, powinien otrzeźwić umysły tych, którzy triumfalnie twierdzą, że dokonana w 1984 roku przez Jana Pawła II ceremonia określana jako konsekracja wydaje właściwe owoce. Każda konsekracja, podczas której nie wymienia się z nazwy obiektu konsekracji, jest niepełna a może i nieważna; czy można wyobrazić sobie konsekrację świątyni bez wymienienia jej z nazwy? Ceremonia dokonana w 1984 roku, podczas której Papież nie wymienił z nazwy Rosji – choć prawdopodobnie wypowiedział ją w myśli – jest niepełna, nie przyniosła i nie przyniesie obiecanych owoców. Zażądana przez Matkę Bożą konsekracja Rosji, po dziś dzień czeka więc na spełnienie i naszym obowiązkiem jest wzmożenie modlitw o wypełnienie tego warunku przez nowego Ojca Świętego. W międzyczasie, Kościół i cała ludzkość płaci słoną cenę za tę niewiarę i niesubordynację. A “diaboliczna dezorientacja” – jak określa to siostra Łucja – zakreśla coraz większe kręgi wśród wiernych i pasterzy, którzy nie potrafią odróżnić już pszenicy od plew (Łk 3, 17). Ze względów praktycznych, niniejszą pracę podzieliłem na dwie części: w pierwszej przedstawię stosunek Papieży: od Benedykta XV do Pawła VI, do Fatimy. W drugiej części, skupię się na pontyfikacie Jana Pawła II – tak bardzo “Maryjnym”, choć zaskakująco jedynie pobieżnie “Fatimskim” – oraz prześledzimy losy listów i korespondencji siostry Łucji, w tym Trzeciej Tajemnicy. Spróbujemy na podstawie znanych nam faktów ustalić zawartą w Tajemnicy treść. Dowiemy się też do jakiego stopnia manipuluje się wypowiedziami siostry Łucji, ogłasza się w jej imieniu listy, których nigdy nie napisała i jak bardzo ogranicza się dostęp do niej – wszystko w celu sfałszowania Przesłania. W skrócie przedstawię też przykłady zmasowanych i perfidnych ataków modernistów i liberałów działających w Kościele, na tych, którzy pragną wypełnić wolę Matki Bożej. Nie omieszkam pokazać też dziejących się na naszych oczach ekumenicznych i międzyreligijnych horrorów, np. poprzez przeobrażenia Sanktuarium Fatimskiego w międzywyznaniowe centrum. Już dzisiaj, za osobistą aprobatą Rektora Sanktuarium, dokonuje się tam bezczeszczenia Najświętszego Sakramentu, np. umieszczając na Tabernakulum posążki hinduskich bożków i wznosząc ku nim modlitwy. 1. CZYM JEST FATIMA? Stary Testament wypełniony jest licznymi przykładami, w których Bóg przemawiał przez Proroków ostrzegając swój Lud, a za niesubordynację i ludzką pychę surowo go karząc. Bóg nie wybiera niewiarygodnych świadków. Na dzisiejsze czasy siostra Łucja wraz z błogosławionymi już Franciszkiem i Hiacyntą Marto, byli narzędziem Bożej opatrzności mającym podkreślić znane prawdy o zbawieniu dusz oraz pokazać współczesnemu człowiekowi prawdziwe drogi ku osiągnięciu pokoju i szczęśliwości na ziemi. Od pierwszego Objawienia 13 maja 1917 roku i podczas następnych sześciu Spotkań z Matką Bożą, pastuszkowie na polach Cova da Iria niedaleko Fatimy otrzymywali wskazówki dla ludzkości ku osiągnięciu wiecznej Radości oraz przestrogi i wizję Piekła, gdzie na zatracenie idą dusze zatwardziałych grzeszników. Objawienie Fatimskie przypomina, że dar życia na ziemi jest tylko drogą, etapem i czasem dokonania wyboru pomiędzy Piekłem a Niebem. Chrystus dał ludzkości jeden Kościół – zbawienny Kościół Rzymsko-Katolicki – i powiedział Apostołom, że “Ja jestem drogą i prawdą, i życiem” (J 14, 5). Przewodnikiem na tej drodze jest właśnie Chrystusowy Kościół, poza którego dobrem nie ma zbawienia. Przypomnienie tego dogmatu jest właśnie esencją Przesłania Fatimskiego, które też z tego samego powodu jest odrzucane. Modernistyczna interpretacja tego dogmatu jest niebezpieczeństwem dla dusz, a niebezpieczeństwo to jest potęgowane dezorientacją pasterzy współczesnego Kościoła, dla których takie ‘wartości’ jak toleracja, równość, humanizm, ekumenizm czy dialogi międzyreligijne stają się ważniejsze niż wołanie o nawrócenie innowierców czy powrót schizmatyków do Kościoła. Kościół wypowiedział się definitywnie o Objawieniach Fatimskich wydając w 1930 roku orzeczenie jednoznacznie pozytywne. Obok Objawień św. Katarzyny Laboure (“Cudowny Medalik” – 1830 rok), La Salette (1846) czy Lourdes (1858), Fatima jest jednym z najdokładniej udokumentowanych i zbadanych przez Urząd Kościoła objawień, choć ze względu na zawarte w Przesłaniu wymagania i ostrzeżenia, staje się ostatnio niewygodna dla wielu współczesnych kościelnych decydentów. a. ‘Wspomnienia’ – spisane słowa Maryi Matka Boża przekazując te prawdy prosiła o nieustanną modlitwę przebłagalną za nasze grzechy. Mała Lucia wraz z młodszymi od siebie kuzynami Franciszkiem i Hiacyntą byli wzorami posłuszeństwa i wypełnienia woli Matki Przenajświętszej. Od momentu opuszczenia Fatimy w 1921 i wstąpieniu do klasztoru, siostra Łucja oddała się całkowicie woli Nieba, a życie jej było jednym nieprzerwanym ciągiem pokory, modlitwy i pokuty. Wypełniając prośbę biskupa Fatimy-Leiria, José Alves Correira de Silva, siostra Łucja w 1941 roku spisuje w klasztorze w Coimbra słowa Matki Bożej, wyjaśniając: “A więc tajemnica składa się z trzech odmiennych części. Dwie z nich teraz wyjawię.” Lipcowe spotkanie w 1917 roku z Matką Bożą znane jest jako Pierwsza Tajemnica Fatimska i ukazana jest w niej wizja Piekła “dokąd idą dusze biednych grzeszników” oraz zapowiedź “prześladowania Kościoła i Ojca Świętego“. Matka Boża zapowiada kolejne przyjście i obiecuje pokój, jeśli ludzie nawrócą się, a Ojciec Święty poświęci Rosję. Jeśli Pierwsza Tajemnica jest pokazaniem kary za grzechy, tak Druga Tajemnica odnosi się do nabożeństwa Niepokalanego Serca Maryi, które “będzie zawsze moją ucieczką i drogą, która mnie prowadzi do Boga” i przekazuje środki uniknięcia tych kar. 13 czerwca 1929 roku, przebywającej w tym czasie w klasztorze w Tuy w Hiszpanii siostrze Łucji, ukazuje się ponownie Matka Boża, wypełniając tym samym swą obietnicę z Pierwszej Tajemnicy, i mówi: “Nadeszła chwila, kiedy Bóg prosi Ojca Świętego, aby uczynił i zażądał, by razem z nim i w tym samym czasie, wszyscy biskupi całego świata dokonali konsekracji Rosji Memu Niepokalanemu Sercu – obiecując nawrócenie [Rosji] poprzez ten dzień modlitwy i zadośćuczynienia“. Obok próśb i ponagleń Matki Bożej, w sierpniu 1931 roku oraz w maju 1936 roku sam Nasz Pan ukazuje się siostrze Łucji przypominając, że Rosja nawróci się tylko wtedy, gdy poświęcona zostanie przez Papieża wraz ze wszystkimi biskupami świata Niepokalanym Sercom Jezusa i Maryi. Siostra Łucja wielokrotnie przypomina o tym wezwaniu swoim biskupom, którzy z kolei przekazują żądanie Papieżowi. Spisanie słów Maryi, szczególnie Trzeciej Tajemnicy nie było łatwe. Przynaglana przez biskupa Jose da Silva i kanonistę doktora José Galamba[2], siostra Łucja w Czwartym wspomnieniu z 8 grudnia 1941 roku pisze: “Zaczynam więc moją pracę, żeby spełnić nakaz Waszej Ekscelencji i życzenie dr. Galamby. Z wyjątkiem jednej części tajemnicy, której mi jeszcze nie wolno wyjawić, powiem wszystko. Świadomie niczego nie zataję. Możliwe, że pominę niektóre szczegóły będące bez znaczenia.” Siostra Łucja spisuje cztery Wspomnienia, w których wyjawia coraz więcej informacji przekazanych przez Matkę Bożą. Jak pisze znawca Fatimy, brat Frére Michel: “W kilka miesięcy później w swoim Czwartym wspomnieniu […], [siostra Łucja] zdecydowała się odkryć więcej. Powtórzyła prawie słowo po słowie tekst z Trzeciego wspomnienia, ale po końcowych wyrazach ‘i przez pewien czas zapanuje na świecie pokój‘ [dodała] nowe zdanie: ‘Em Portugal se conservara sempre o dogma da fe, etc.’, co można przetłumaczyć jako: ‘w Portugalii dogmat wiary będzie zawsze zachowany, etc‘.” [3] To końcowe zdanie jest właśnie zapowiedzią, jakby odkrytą cząstką Trzeciej Tajemnicy. Wprowadza nas również w Tajemnicę Trzeciej Tajemnicy. 2. PAPIEŻE WOBEC FATIMY Nadana przez Matkę Bożą szczególna rola Papieża w wypełnieniu Jej żądań, z imiennym poświęcenim Rosji Niepokalanemu Sercu Maryi, rozpropagowaniem nabożeństw pierwszych pięciu sobót miesiąca i codziennego odmawiania różańca, stała się trudnym do realizacji zadaniem. W ciągu tych 88 lat i siódmego już pontyfikatu, zamiast spełnienia tych warunków widzimy coraz bardziej oddalający się cel. Dzisiaj jest on już tak odległy, że wydaje się, iż tylko interwencja z Wysoka jest w stanie zatrząsnąć pasterzami i obudzić uśpionych wiernych. Dochodzimy do najjaskrawiej ukazanego momentu historii, w którym eskalacja ludzkich grzechów i toczące się wojny stają wobec obietnicy Matki Bożej: “Jeżeli moje życzenia zostaną spełnione, Rosja nawróci się i zapanuje pokój.” Pokoju na świecie nie widać i nie spodziewajmy się go, dopóki życzenia Maryi Panny nie zostaną wysłuchane. Tylko karkołomne i bezbożne rozumowanie dopuszcza, iż z dwóch możliwych wyjść, prośba Maryi została przez wiernych i papieży spełniona. Jak to możliwe, że minęło prawie 90 lat i żaden z papieży nie zdobył się na skuteczną modlitwę konsekrującą? Jak to możliwe, że od tylu lat odrzuca się najprostszy i najskuteczniejszy środek osiągnięcia pokoju na świecie? Odpowiadając na te pytania, spróbujmy prześledzić stosunek poszczególnych pontyfikatów do Fatimy. a. Benedykt XV (1914 – 1922) Objawienia w Fatimie miały miejsce w trzecim roku pontyfikatu Benedykta XV, w okresie światowych turbulencji i manifestacji masońsko-komunistycznych sił zła. Szalejąca I Wojna Światowa, rewolucja październikowa w Rosji, rewolucja w Meksyku, wzmożona aktywność lóż masońskich – wszystko to wymagało wielkiej uwagi Stolicy Apostolskiej. Benedykt XV jako sprawny dyplomata wielokrotnie podejmował się mediacji, wzywał do zaprzestania walk, apelował o pokój. Niewysłuchany przez walczące mocarstwa, Benedykt XV ogłasza 5 maja 1917 roku list pasterski, w którym wzywa świat do nieustającej modlitwy do Serca Jezusowego “poprzez wstawiennictwo Niepokalanej Dziewicy Maryi” i dodaje do Litanii Loretańskiej inwokację “Królowo Pokoju, módl się za nami”. Zaledwie w osiem dni później Matka Boża po raz pierwszy ukazuje się pastuszkom w dolinie Cova da Iria, jak gdyby odpowiadając na apel Papieża słowami: “Odmawiajcie codziennie Różaniec, by uzyskać pokój dla świata i zakończenie wojny.” Bardzo symboliczny jest fakt, iż w tym samym momencie kiedy Matka Boża ukazuje się w Fatimie, papież Benedykt XV konsekruje w Rzymie biskupa Eugenio Maria Giuseppe Giovanni Pacelli – przyszłego papieża Piusa XII. Również podczas tego właśnie pontyfikatu miało miejsce niezwykłe wydarzenie, znane i opisywane jako “Cud Słońca” albo “Taniec Słońca”. Przy szóstym Objawieniu Maryi, 13 października 1917 roku, nastąpiło przepowiedziane wcześniej nadzwyczajne zjawisko poruszania się Słońca. Trwało ono przez dziesięć minut i obserwowane było przez zgromadzony, około 70-tysięczny tłum, jak również przez mieszkańców pobliskich wsi i miejscowości oddalonych aż do 40 kilometrów. Ludzie przez cały ten czas wpatrywali się w niezwykłe ruchy Słońca, i nie tylko nikt nie ucierpiał od bezpośredniego patrzenia na piękne i łagodne światło, ale po zakończeniu tego cudu, wszyscy zorientowali się, że ich mokre od padającego od kilkunastu godzin deszczu ubrania, są nieskazitelnie czyste i suche. Wielu obserwatorów przeżyło istny szok, wielu niewiernych nawróciło się, a bezbożni musieli przyznać, że byli świadkami czegoś nadzwyczajnego. Jak to ujął jeden z masońskich portugalskich dzienników O Seculo: “Słońce zadrżało i wykonało kilka nieprawdopodobnych ruchów nie mieszczących się w ramach praw kosmosu”. Pontyfikat Benedykta XV trwał do początku 1922 roku i aczkolwiek Papież nie wypowiedział się oficjalnie na temat Fatimy – choć znawcy tematu sugerują, że uczynił to delikatnie w liście to biskupów portugalskich 29 kwietnia 1918 roku – to interesował się Objawieniem. Już 17 stycznia 1918 roku ustanowił diecezję w Fatima-Leiria, a w liście do portugalskich biskupów mówił o Objawieniach w Fatimie jako o “nadzwyczajnej pomocy Matki Bożej” . Wyrażone przez Matkę Bożą żądanie konsekracji Rosji nie zostało jeszcze spisane, zatem nieznane było temu pontyfikatowi. Należy jednak dodać, że czasowa zbieżność Objawień Fatimskich i ostrzeżenia Maryi Panny, z pontyfikatem Benedykta XV nie są bez znaczenia: pontyfikat ten dał się poznać jako wyraźny ukłon w stronę liberalnego myślenia i odstępstwo od swego Poprzednika św. Piusa X. b. Pius XI (1922 – 1939) Podczas objawienia 13 lipca 1917 roku, Najświętsza Maryja profetycznie wymienia imię następnego Papieża, mówiąc: “Wojna się zbliża ku końcowi ale jeżeli ludzie nie przestaną obrażać Boga, to w czasie pontyfikatu Piusa XI rozpocznie się druga wojna [jeszcze] gorsza”. Obok niezbędnego nawrócenia grzeszników, Matka Boża precyzuje środek zaradczy i oddaje go w ręce Papieża. Jest nim bardzo konkretne żądanie konsekracji Rosji, po którym “Rosja nawróci się i zapanuje pokój”. Podkreślając rolę Ojca Świętego w uzyskaniu pokoju na świecie, Matka Boża trzykrotnie używa słowa “Ojciec Święty”, mówiąc: “Zbliża się kara na świat za liczne jego zbrodnie. Będzie wojna, głód, prześladowanie Kościoła i Ojca św. Aby temu zapobiec, przybędę, aby prosić o poświęcenie Rosji memu Niepokalanemu Sercu i o Komunię św. wynagradzającą w pierwsze soboty. Jeżeli moje życzenia zostaną spełnione, Rosja nawróci się i zapanuje pokój. Jeżeli nie, bezbożna propaganda rozszerzy swe błędne nauki po świecie, wywołując wojny i prześladowania Kościoła. Dobrzy będą męczeni, a Ojciec św. będzie miał wiele do cierpienia. Różne narody zginą, na koniec moje Niepokalane Serce zatriumfuje. Ojciec św. poświęci Rosję, która się nawróci i przez pewien czas zapanuje pokój na świecie. W Portugalii będzie zawsze zachowany dogmat wiary…” Zło rozlewające się na świat było wyraźnie dostrzegane przez Papieży. Papież Pius XI wielokrotnie wypowiadał się przeciwko rewolucjom naruszającym i niszczącym porządek naturalny, ostro krytykując faszyzm i nazizm (m.in. w Encyklice Mit Brennender Sorge -1937), lecz również przeciwstawiając się obłędej ideologii komunizmu. W przypadku pontyfikatu Piusa XI potępienie komunizmu nie nastąpiło jednak natychmiast, gdyż pierwsze ostre publiczne oświadczenie wydane zostało dopiero w 1930 roku. Przed tym, świat obserwował zaangażowanie Watykanu w politykę międzynarodową, niejednokrotnie udzielającego poparcia wątpliwym stronom i interesom. Jednym z przykładów jest zaangażowanie się Piusa XI już na samym początku swego pontyfikatu w proces politycznego uznania Związku Sowieckiego i bolszewickiego rządu, co miało przeogromne reperkusje na zajęcie stanowiska w tej sprawie innych państw. Watykan pragnął uzyskać jakieś modus vivendi z sowieckim rządem, lecz świadczyło to bardziej o naiwności Watykanu w tej materii i o wątpliwym doborze doradców[4]. Zdając sobie sprawę z popełnionych błędów, Watykan od lat trzydziestych wzmacnia swe publiczne stanowisko wobec komunizmu. W swej encyklice Divini Redemptoris (1937)[5] papież Pius XI opłakiwał “wszystkie potworności komunizmu” rozpalającego rewolucje w Rosji i w Meksyku oraz “okrucieństwa komunizmu w Hiszpanii”. “Błędy Rosji” – jak nazywa to Matka Boża, czy “Komunizm [który] jest zły w samej swej istocie” – jak określa to papież Pius XI, pochodzą z systemu, który rozpanoszył się wśród narodów Związku Sowieckiego. “Oskarżamy system, jego twórców i propagatorów, którzy Rosję uznali za najdogodniejszy teren do urzeczywistnienia teorii opracowywanych od dziesiątków lat, by rozpowszechniać je stamtąd po całym świecie.” – stwierdza Papież. Ojciec Święty dostrzegał wyraźnie, że bezbożne idee, które zalewają świat i uwidaczniają swą destrukcyjną siłę w postaci ogarniającej wiele krajów krwawej rewolucji, pochodzą “z jednego źródła” i były działaniem “rozległej organizacji światowej, jaką jest kierowany z Moskwy komunizm”. Pius XI zauważał, że okropności, które dokonywały się w tamtym czasie w Rosji, Meksyku i Hiszpanii są naturalnymi owocami systemu pozbawionego wewnętrznych ograniczeń, bowiem: “Komunizm [..] dopuszcza się bezprawia, gdy na miejsce prawa Bożego, opierającego się na niewzruszonych zasadach sprawiedliwości i miłości, ośmiela się stawiać swój polityczny program partyjny, zrodzony z ludzkiej samowoli i przesiąknięty nienawiścią”.[…] Ojciec Święty oskarża również polityków, ponieważ: “Nie byłoby dziś ani komunizmu, ani socjalizmu, gdyby przywódcy narodów nie zlekceważyli w przeszłości nauki i upomnień Kościoła. Chcieli oni na fundamencie liberalizmu i laicyzmu zbudować inne struktury społeczne, które na pierwszy rzut oka wydawały się wielkie i wspaniałe. Wkrótce jednak okazało się, że nie miały one trwałych podstaw i rozpadały się jedne po drugich, jak żałośnie runąć musi wszystko, co nie opiera się na jednym kamieniu węgielnym – Chrystusie.” Konkludując, Ojciec Święty wzywa wszystkich: “Starajcie się, Czcigodni Bracia, najusilniej o to, aby wierni nie dali się zwieść. Komunizm jest zły w samej swej istocie i w żadnej dziedzinie nie może z nim współpracować ten, kto pragnie ocalić cywilizację chrześcijańską.” Widząc wyraźnie zło komunizmu i antychrześcijańskich ideologii, papież Pius XI wyczuwał wielkość objawień fatimskich. Jednak, tak jak Jego poprzednik, oficjalnie nie wypowiedział się o objawieniach, choć uznawał je, dyskretnie wspierał kanoniczny proces i pragnął być informowany o pracach związanych z Fatimą. Podczas audiencji 9 stycznia 1929 roku ofiarował uczestnikom delegacji Kolegium Portugalskiego obrazki z wizerunkiem Matki Bożej Fatimskiej i napisem “Najłaskawsza Matko, zbaw Portugalię”, pod koniec tego roku poświęcił figurę Matki Bożej Fatimskiej i już w dziesięć lat po Objawieniach, 1 października 1930 roku wydał pozwolenie na pielgrzymki do Fatimy i ustanowił specjalne odpusty. Oficjalne zatwierdzenie objawień fatimskich miało miejsce krótko po kolejnym Objawieniu 13 czerwca 1929 roku kiedy to Matka Boża stojąca w obłoku obok Swego Ukrzyżowanego Syna, przekazuje siostrze Łucji, iż “Przyszła chwila, w której Bóg wzywa Ojca świętego, aby wspólnie z biskupami całego świata poświęcił Rosję memu Niepokalanemu Sercu, obiecując ją uratować […].” 13 października 1930 roku biskup Jose da Silva, po ośmioletnim wnikliwym procesie kanonicznym, zatwierdził objawienia w Fatimie “zezwalając oficjalnie na kult Matki Bożej Fatimskiej”, a wkrótce po tym, 13 maja 1931 roku, biskupi portugalscy poświęcili uroczyście Portugalię. Na owoce konsekracji nie trzeba było długo czekać: Portugalia przeżywa istny renesans życia społecznego i religijnego. W ciągu 10 lat liczba osób duchownych powiększa się czterokrotnie, rozwija się radio, prasa katolicka, koła nieskażonej Akcji Katolickiej rozrastają się w każdej diecezji i parafii. Nowowybrany katolicki premier Antonio Salazar przemienia kraj skazany wcześniej przez masońskie i komunistyczne siły na zagładę; rozwija się gospodarka portugalska, normalnieje życie społeczne i polityczne. Dzięki zawierzeniu Portugalii Matce Bożej i wielkiej kampanii modlitewnej i pokutnej całej ludności, cudownie zwyciężone zostają siły zła, które zadały tyle cierpień i uczyniły tyle spustoszeń.[6] W 1937 roku siostra Łucja przypomina Papieżowi poprzez swego biskupa José da Silva o konieczności konsekracji Rosji. Biskup da Silva w liście do Papieża pisze: “Zakonnica prosi mnie, aby poinformować Waszą Świątobliwość, że według objawienia z nieba, dobry Bóg obiecuje zakończyć prześladowania w Rosji, jeśli Wasza Świątobliwość raczy dokonać i nakaże to wszystkim biskupom katolickim – uroczystego i publicznego aktu zadośćuczynienia i poświęcenia Rosji Najświętszym Sercom Jezusa i Maryji oraz zatwierdzi i zaleci praktykę wynagradzającą pierwszych pięciu sobót miesiąca .” Niestety, pontyfikat Piusa XI dwukrotnie, w 1930 i 1937 roku – posiadając już pełną wiedzę i świadomość roli Ojca Świętego w wypełnieniu żądań Matki Bożej – nie dokonał konsekracji Rosji. W wyniku wyczerpania organizmu posługą Kościołowi i walką z siłami zła, wypełnioną prośbami o pokój i mediacjami dyplomatycznymi, pontyfikat Piusa XI kończy się na dwa dni przed przygotowywaną na 12 lutego 1939 roku kolejną odezwą do świata o pokój, tym razem szczególnie adresowaną do przywódców włoskich. A ci, tak jak Mussolini, odwróceni od praw Bożych i szykujący Europie gehennę, na znak protestu nie złożyli Papieżowi nawet honorów pogrzebowych… Mimo znaczących osiągnięć i mimo wspierania oficjalnego zatwierdzenia Objawień Fatimskich, pontyfikat Piusa XI nie wypełnił prośby Matki Bożej o konsekrację Rosji. Zadanie to staje się tym pilniejsze dla Jego następcy. b. Pius XII (1939 – 1958) W najszybszym konklawe w historii, biskup Eugenio Pacelli wybrany zostaje nowym Papieżem i przybiera na znak ciągłości i respektu do swych poprzedników imię Piusa XII. Konsekrowany w dniu objawień fatimskich, od pierwszych dni swego pontyfikatu Pius XII związany jest z Fatimą i tak zresztą sam siebie określa, jako “Papież Fatimski”. Niestety, nie zawsze przeważa pełne zrozumienie Przesłania. Cały czas nie widać posłuchu wiernych i wypełnienia żądań Matki Bożej. W marcu 1939 roku sam Chrystus ukazuje się siostrze Łucji i po raz kolejny prosi o rozpowszechnienie i ustanowienie pierwszych sobót miesiąca ku czci Niepokalanego Serca Maryi. W czerwcu tegoż roku siostra Łucja pisze do swego spowiednika, ojca Aparicio, że “Bóg w swym gniewie podniesie Swe Ramiona miłosierdzia i pozwoli, by świat był karany. Będzie to kara jakiej nie było w przeszłości. Straszna. Straszna”. W niecałe trzy miesiące później Hitler ze Stalinem napadają na Polskę i Europę ogarnia przepowiedziana, okropna wojna. Równo rok po rozpoczęciu wojny, siostra Łucja pisze kolejny list do Papieża, przypominając o prośbie Maryi Panny dotyczącej konsekracji Rosji Jej Niepokalanemu Sercu. List pozostaje bez odpowiedzi. Wkrótce potem, biskup Ferreira z Gurza prosi siostrę Łucję o ponowne napisanie listu do Papieża, jednak prośba ta staje się dla siostry Łucji kłopotliwa, gdyż sugeruje się jej, że powinna napisać o prośbie konsekracji świata jedynie ze wspomnieniem Rosji. Nie mogąc zmusić się do takiego zmienienia słów i intencji Maryji, siostra Łucja pisze list z wyraźną prośbą o konsekrację Rosji, jednak biskup Ferreira wraz z biskupem da Silva żądają od siostry Łucji zmiany treści listu. Nieco zmieniony list biskupi przerabiają sami raz jeszcze i dopiero w takiej wersji ‘list siostry Łucji’ trafia do rąk Papieża. Z pewnością biskupi działali w dobrych intencjach widząc papieża Piusa XI, który dwukrotnie, mając ku temu sposobność, nie dokonał konsekracji Rosji oraz sprawującego władzę Piusa XII, który nie spieszył się z tym aktem i sądzili, iż złagodzenie warunków konsekracji przybliży samą możliwość jej wypełnienia. W sierpniu 1941 roku siostra Łucja kończy swoje trzecie Wspomnienie, które zostało po raz pierwszy opublikowane 13 października 1942 roku. W tym samym dniu ma miejsce ważne wydarzenie: Papież Pius XII w radiowym przemówieniu do Portugalczyków zawierza Niepokalanemu Sercu Maryi cały świat. Niestety, mimo tego ważnego aktu, Papież nie wspomina o Rosji, przez co siostra Łucja w rozmowie z biskupem da Silva stwierdza, że aczkolwiek Bóg aprobuje ten akt, to jednak jest on niewystarczający i że konwersja Rosji w jego wyniku nie nastąpi. Pod koniec 1941 roku siostra Łucja pisze swoje czwarte Wspomnienie kończące się wielce kluczowym zdaniem ‘w Portugalii dogmat wiary będzie zawsze zachowany, etc‘, będące wprowadzeniem do Trzeciej Tajemnicy. Latem 1943 roku siostra Łucja zapada na ciężką, kończącą się infekcją chorobę i obawiając się najgorszego, biskup da Silva nalega na spisanie Trzeciego Sekretu. Siostra Łucja miesiącami nie jest w stanie wypełnić tej prośby, a przyczyna – jak twierdzi – “nie jest naturalna”. W październiku biskup da Silva zamienia więc prośbę na żądanie. Dnia 2 stycznia 1944 roku Matka Boża ponownie objawia się siostrze Łucji, co rozwiewa jej wątpliwości dotyczące spisania treści Trzeciej Tajemnicy. Klęcząc przed Najświętszym Sakramentem w kaplicy klasztoru w Tuy – w tym samym miejscu gdzie w 1929 roku ukazała się Matka Boża z ukrzyżowanym Chrystusem – siostra Łucja spisuje Trzecią Tajemnicę. W tydzień później informuje o tym biskupa da Silva: ”Napisałam to, o co mnie [Wasza Eminencja] prosiła; Bóg próbował nieco mojej cierpliwości, ale oto jest Jego życzenie: [treść] znajduje się w zalepionej kopercie, która jest w notatnikach.” Nie zawierzając przygodnym posłańcom, siostra Łucja czeka aż do sprzyjającej okazji na dostarczenie listu biskupowi da Silva, który otrzymuje go dopiero latem 1944 roku. Będąc już w posiadaniu listu i mając takie prawo i możliwość, biskup da Silva nie otworzył jednak koperty i do końca życia nie poznał treści Trzeciej Tajemnicy. Próbował przekazać list Watykanowi, lecz otrzymał odpowiedź, iż list z Tajemnicą powierzony w ręce lokalnego biskupa, powinien tam pozostać. Biskup da Silva włożył zatem kopertę otrzymaną od siostry Łucji w jeszcze jedną kopertę, zalakował zewnętrzną kopertę woskiem i umieścił nań napis: “Koperta ta ze swoją zawartością ma być przekazana po mojej śmierci Jego Eminencji Don Manuel, Patriarsze Lizbony. Leiria, 8 grudnia 1945 roku, Jose, biskup Leiria” Pius XII wobec totalitaryzmów Silny pontyfikat Piusa XII, który zaczął się w najtrudniejszych momentach XX wieku, musiał sprostać wielu, często wykluczającym się elementom zależności międzynarodowych. Wielkim wyzwaniem stało się zajęcie stanowiska wobec ataku Hitlera na Związek Sowiecki. Niemieckie i rosyjskie siły zła, które wspólnie niszczyły kontynent europejski, poróżnione stanęły w 1941 roku naprzeciw siebie i dotychczas dość jasny obraz dwóch współdziałających ze sobą systemów antyludzkich, zatarł się. Wobec tak trudnej sytuacji Pius XII skierował swą politykę ku umiarkowanej sympatii do nowej ofiary Niemiec, i chociaż nie powinno dopatrywać się w tym odwrócenia pozycji Watykanu przeciwko komunizmowi, to jednak nie słychać było już gromkich słów pod adresem systemu, który “jest zły w samej swej istocie”. Brnąc obranym kierunkiem politycznego poparcia ofiary Niemiec i wciągnięty w diaboliczną grę “zachodnich demokracji”, Pius XII dał ciche przyzwolenie biskupom amerykańskim na “rozwodnienie” ostrych słów swego poprzednika zawartych w Encyklice Divini Redemptoris, co spowodowało wycofanie sprzeciwu – wpływowych wtedy – katolików amerykańskich i zgodę Kongresu na udzielenie przez USA pomocy Rosji. O swej polityce Papież sam stwierdził pisząc w liście do amerykańskiego ambasadora Myron Tylor: “Na prośbę Prezydenta Roosvelta, Watykan odstąpił od wszelkich polemik przeciwko reżimowi komunistycznemu, ale ta cisza zaważająca na naszych sumieniach nie została zrozumiana przez liderów sowieckich, którzy kontynuują prześladowania Kościoła i wiernych w ZSSR i w krajach okupowanych przez wojska Armii Czerwonej. Niech Bóg sprawi, by pewnego dnia Wolny Świat nie żałował mego milczenia.”[7] Skutki polityki wycofującej krytykę komunizmu, a w ten sposób i – czy to cichego czy też bardziej jawnego – poparcia jednej strony, okazały się w sumie smutne. Rosja nie tylko zwyciężyła wojnę, ale rozszerzyła swe wpływy rozlewając błędy na kraje Europy środkowo-wschodniej, które na lata oddane zostały we władanie komunistycznej tyranii. Obawy Papieża spełniły się i tzw. Wolny Świat ma prawo żałować milczenia Piusa XII wobec komunizmu.[8] Mimo zatem wielkich osiągnięć pontyfikatu Piusa XII, zrezygnowanie z pryncypiów i włączenie się w wątpliwe geopolityczne rozgrywki, można uznać za Jego słabość. Choć zabrzmi to niepoprawnie dla wielu uszu, ale czyż postawa Piusa XII, w sumie kolaborującego z Aliantami – którzy niszcząc zło nazimu popierali inne, jeszcze większe zło: komunizm – oraz kooperującą z nimi Rosją, nie jest odejściem od jednoznacznych słów Piusa XI ostrzegającego, że cywilizacja chrześcijańska nie może być ocalona przy kolaboracji z komunizmem? Z pewnością trudno jest jednoznacznie ocenić pontyfikat Piusa XII, ale wypadkowa Jego działań na politycznej scenie okresu wojny w odniesieniu do problemu komunizmu, może być uznana za porażkę. To odejście od nazywania rzeczy po imieniu było nie tylko wynikiem obrania przez pontyfikat Piusa XII określonego kierunku w wielce skomplikowanej sytuacji międzynarodowej, ale i efektem bardzo konkretnych działań pewnej wpływowej osoby z najbliższego otoczenia popieskiego w Watykanie, jednego z najbardziej zaufanych współpracowników, który zwyczajnie zdradził swego przełożonego. Chodzi oczywiście o podsekretarza papieża Piusa XII, Monsignore Giovanni Battista Montini, czyli przyszłego papieża Pawła VI, którego destrukcyjne działania nie omieszkamy przypomnieć za chwilę. Jak wiemy, II Wojna Światowa zakończyła się klęską jednego z rozpoczynających tę wojnę totalitaryzmów i zwycięstwem drugiego. Powojenny “Nowy porządek światowy” miał być zbudowany na podstawie systemów demokratycznych, których wewnętrzna i systemowa słabość znana jest od czasów starożytnych filozofów. Mimo tego, papież Pius XII przyłączył się do umacniania demokracji na świecie i razem z innymi przywódcami (Churchillem, Rooseveltem, ale i Stalinem, który również głosił demokrację, choć w innym wydaniu), w pewnym stopniu przyczynił się do powszechnego wprowadzenia systemu będącego łatwiejszym łupem błędnych ideologii. A błędne idelogie rozwijały się bez umiaru. W powojennej Rosji zintensyfikowały się prześladowania resztki katolików – co czynione było, warto o tym pamiętać i przypominać – przy pomocy i często rękami przywódców ‘kościoła’ prawosławnego, którego patriarchowie byli zwykłymi i podłymi agentami KGB. W innych oddanych we władanie komunizmu krajach, rozpoczęły się zarówno powszechne prześladowania społeczeństwa, jak i brutalne akcje skierowane przeciwko duchownym katolickim. Władze na Węgrzech aresztowały i torturowały kardynała Mindszenty’ego. Podobnym represjom – zakończonym śmiercią w więzieniu – poddany zostaje arcybiskup Stepanic w Chorwacji. Odbiegając w tym momencie nieco do głównego tematu, zahaczę jeszcze o sytuację w Polsce w powojennym okresie pontyfikatu Piusa XII. W Kraju zaistniała bowiem nieco dziwna sytuacja, gdyż kardynał Stefan Wyszyński wszedł w robocze porozumienie z władzami komunistycznymi, w wyniku czego prześladowania katolików i przywódców Kościoła w Polsce były bardziej umiarkowane niż w innych krajach okupowanych przez rządy komunistyczne. I można by wykrzyknąć: Dzięki Bogu stopień nękania był mniejszy!. Ale… Ale fakt pozostaje faktem, że prowadząc rozmowy uczyniono to wbrew intencjom Piusa XII i poprzednich papieży. Zaledwie kilkanaście lat wcześniej papież Pius XI wołał: “Komunizm jest zły w samej swej istocie i w żadnej dziedzinie nie może z nim współpracować ten, kto pragnie ocalić cywilizację chrześcijańską”, a tutaj, na oczach Piusa XII następowała w Polsce jakaś umowa pomiędzy komunistami a Kościołem, zamazująca różnice i wprowadzająca relatywizm w odbiorze rzeczywistości. Umowa ta wpłynęła na kształtowanie się całych pokoleń Polaków w Kraju – aż po dziś dzień – i właśnie w takiej atmosferze wzrastała świadomość katolików, którym dane było skupiać się jedynie wokół takich tworów neokatolicyzmu jak Znak, Pax, Tygodnik Powszechny czy koła KiKu. A twory te nadawały ton całemu Kościołowi w Polsce, razem ze wzrastającymi na znaczeniu modernistycznymi nurtami reprezentowanymi przez biskupa, a później kardynała Karola Wojtyłę, który właśnie te i tylko te instytucje wspierał. Być może wyciągając wnioski ze swego stanowiska z lat wojny, a także widząc poczynania niektórych biskupów polskich, Papież Pius XII już po wojnie nawoływał, aby nie zadawać się z komunizmem nawet “z samego szacunku dla nazwy Chrześcijaństwa”, a dialogi z komunizmem i “[takie] taktyki powinny zostać zaprzestane, ponieważ – tak jak ostrzegali Apostołowie – jest rzeczą niedorzeczną aby przy jednym stole zasiadał Bóg i Jego wrogowie.” Mimo tego, kardynał Wyszyński, a później w jeszcze większym stopniu kardynał Wojtyła, współpracowali z twórcami i realizatorami reżimu. Dokładnie dlatego Watykan spoglądał w tamtych latach na poczynania przywódców Kościoła w Polsce z zakłopotaniem i podejrzliwością. Wkrótce miało się to jednak zmienić: podejrzane działania stały się wzorem do naśladowania, słabości stały się cnotami, gdy zainicjowane przez papieża Jana XXIII przemiany nadały nurtom neomodernistycznym w Kościele decydujące znaczenie. Próby Piusa XII wypełnienia żądań Fatimskich i przeciwnicy Przesłania W początkowym okresie powojennym “Papież Fatimski” umacniał swe oddanie Matce Bożej. W 1949 roku zaaprobował rozpoczęcie prac nad zbieraniem materiałów do procesu beatyfikacyjnego Franciszka i Hiacynty, a błogosławiąc działaniom Błękitnej Armii NMP, organizacji propagującej Przesłanie Fatimskie powiedział, że “Okres wątpliwości wobec Fatimy już minął. Nadszedł czas na działanie.” W sierpniu 1950 roku Pius XII wydaje wielką Encyklikę Humani Generis będącą kolejnym ostrzeżeniem przeciwko wzrastającym podskórnie w Kościele nurtom neomodernistycznym i coraz jawniej podnoszącym głowę teologom herezji. Wkrótce po tym, w święto Wszystkich Świętych Kościół przeżywa wielkie wydarzenie ogłoszenia dogmatu Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. Świat oczekiwał teraz od Papieża wypełnienia żądań Matki Bożej i konsekracji Rosji. Pius XII odnawia więc akt poświecenia Niepokalanemu Sercu Maryji, wydając 7 lipca 1952 roku list Sacro vergente anno, w którym padły słowa: “poświęcamy cały rodzaj ludzki Niepokalanemu Sercu Dziewicy Matki Boga, tym razem także, w szczególny sposób, oddając i poświęcając wszystkie narody Rosji Jej Niepokalanemu Sercu.” I choć Rosja wymieniona została po raz pierwszy w modlitwach papieskich, to konsekracja z 1952 roku, tak jak i poprzednia sprzed 10 lat, nie stanowiła wypełnienia żądań Matki Bożej, co siostra Łucja od razu wskazała w prywatnej korespondecji. Akt poświęcenia dokonany w takiej formie i w taki sposób nie stanowił wypełnienia warunków konsekracji z czterech powodów: 1. Matka Boża żądała wymienienia jedynie Rosji, a nie umieszczenia jej obok całego świata, wszystkich narodów czy rodzaju ludzkiego; 2. W modlitwę konsekracyjną nie włączyli się biskupi, a wynikało to z tej prostej przyczyny, że nie zostali do tego przez papieża zaproszeni; 3. Konsekracja sformułowana została zbyt ogólnikowo i nie zawierała niezbędnego wołania o powrót do Jedynego Prawdziwego Kościoła, wołania skierowanego do ‘kościoła’ prawosławnego o nawrócenie z drogi schizmy; 4. Nie wymieniono w akcie konsekracyjnym pierwszych sobót miesiąca jako przykazanych środków na zadośćuczynienie. Mimo swych braków, list konsekracyjny Sacro vergente anno stanął zbyt blisko wypełnienia żądań Matki Bożej i z tego powodu neomodernistyczy establishment poczuł się zagrożony. Stwierdza o tym austriacki Jezuita, ojciec Joseph Schweigl po powrocie z Portugalii gdzie przeprowadzał rozmowy z siostrą Łucją jako specjalny wysłannik Piusa XII[9], pisząc: “wiele środowisk jest przeciwnych możliwości takiej konsekracji”. W tym momencie warto skupić się nad tym problemem i przypomnieć kto stał w szeregach podkopujących mury Kościoła. Obok oczywistych i znanych wrogów (masoneria, komuniści), którzy atakując z zewnątrz nie zaniedbywali stopniowego przenikania do wnętrza Kościoła, wiodącą rolę w samym Kościele odgrywali rozszerzający swe wpływy neomodernistyczni teologowie, duchowni i hierarchowie. Pierwszym neomodernistycznym ‘ekspertem Fatimy’ był flamandzki Jezuita Edouard Dhanis – mierny analityk i jeszcze słabszy znawca zagadnień Maryjnych. Jego pierwsza, wydana już w 1945 roku książka pt O Objawieniach i Sekrecie Fatimskim: Uwagi krytyczne, rozgranicza Objawienia na dwa etapy: ‘Fatimę I’ obejmującą Objawienia 1917 roku, które – według Dhahisa – mogą (jedynie: “mogą”) być uznane za autentyczne, i ‘Fatimę II’ obejmującą Objawienia siostry Łucji przekazane w jej pamiętnikach i Wspomnieniach, które mają być niczym innym tylko jej osobistymi wymysłami. Atakując siostrę Łucję ojciec Dhanis nie przebierał w słowach, nazywając Objawienia “nieświadomymi wymysłami” czy wręcz “halucynacjami”. Stosując tak jednoznaczne określenia ojciec Dhanis nie tylko nie zadbał o udowodnienie swoich tez, ale prace pisał na podstawie bardzo ubogich materiałów źródłowych i ani razu nie spotkał się z siostrą Łucją (w przeciwieństwie do innych wybitnych znawców zagadnienia). Nienawidząc Przesłania Maryjnego, a tym samym zatrzymania rozlewających się na świat błędów Rosji, na krótko przed ogłoszeniem listu papieskiego Sacro vergente anno, ojciec Dhanis pisał do Ojca Świętego, że “praktycznie niemożliwe jest dokonanie takiej konsekracji” bez zgody władz sowieckich i ‘kościoła’ prawosławnego. Ojciec Dhanis stał się więc przykładem prominentnych postaci wewnątrz Kościoła, postaci pozbawionych wiary w Przesłanie Maryjne, wykazujących charakterystyczne sympatie do systemu sowieckiego oraz cechujących się zaawansowaną alergią do Tradycji Kościoła. O alergii tej świadczy fakt, iż obok swego zainteresowania Fatimą, ojciec Dhanis ‘zasłynął’ również wkładem w prace nad tzw. Katechizmem Holenderskim (De Nieuwe Katechismus) wydanym w Utrechcie w 1966 roku, który (obok powstałego w tym samym czasie tzw. Katechizmu Francuskiego – oba jako owoce teologii nowego posoborowego Kościoła), jak celnie ujął to ks. prof. Michał Poradowski: “Neguje istnienie aniołów, diabła, sakramentu kapłaństwa, rzeczywistej obecności Chrystusa Pana w Eucharystii, a przede wszystkim dwóch natur: boskiej i ludzkiej w osobie Chrystusa Pana. Katechizm francuski, zwany Pierres vivantes (1982), oczywiście bez aprobaty Stolicy Apostolskiej, jest całkowicie zeświecczony: Matka Boża jest zwykłą Maryją; Zmartwychwstanie Chrystusa Pana jest tylko “przeżyciem” wspólnoty chrześcijańskiej w Jerozolimie; Wniebowstąpienie jest tylko “obrazem alegorycznym”; Eucharystia jest tylko wspomnieniem Ostatniej Wieczerzy, itd.” [10] Nic dziwnego, że takie podejście do Kościoła i Objawienia Fatiskiego umożliwiło Dhanisowi zrobienie szybkiej kariery – oczywiście po śmierci Piusa XII i przy wielkim poparciu neomodernistów. Jednym z poręczycieli był Monsignore Montini, przyszły papież Paweł VI. Tak więc już w 1962 roku ojciec Dhanis zostaje konsultorem Świętego Oficjum (alergia do Tradycji sięga nawet nazewnictwa: Święte Oficjum przemienione zostało przez papieża Pawła VI w 1965 roku na ‘Kongregację Nauki Wiary’), w rok później zostaje rektorem prestiżowego Uniwersytetu Gregoriańskiego, podczas obrad Soboru Watykańskiego II zostaje doradcą (Peritus) i członkiem soborowej Komisji Teologicznej, a w 1967 roku Paweł VI mianuje go specjalnym sekretarzem pierwszego Synodu Biskupów. Przeskakując nieco w czasie, widzimy na jakich to podstawach i cytując jakich teologów opiera się ogłoszony przez Watykan w 2000 roku tekst, przedstawiany jako ‘Trzecia Tajemnica Fatimska’, jeśli jedynym ekspertem, którego wspomniano był właśnie ojciec Eduard Dhanis. Kardynał Joseph Ratzinger nazywa w Komentarzu Teologicznym ojca Dhanisa “wybitnym znawcą tego [Fatimy] zagadnienia”. Brak wiary w Objawienie Fatimskie jest bezpośrednim wynikiem przyjęcia pewnej filozofii propagowanej przez neomodernistycznych myślicieli. Jednym z przyjaciół ojca Dhanisa był Monsignor Montini, a obaj byli wielbicielami francuskiego teologa, profesora Jacques’a Maritain, mającego swymi pracami wielki wpływ na ludzi Kościoła w XX wieku. “Jestem uczniem [wyznawcą] Maritain i będę nazywał go moim nauczycielem [Mistrzem]” – głosił Monsignore Montini już jako papież Paweł VI. Maritain, pisząc quasiortodoksyjne prace, w głębi serca zaprzeczał dogmatom, np. wiecznej karze piekła (z którego, według niego, na końcu i sam Szatan miałby być ‘wybawiony’)[11], czy też – jak podchwycił to amerykański teolog-dysydent ojciec John Courtney Murray – zgadzał się ze zburzeniem dogmatu Extra Ecclesia nulla est salus “Nie ma zbawienia poza Kościołem” i zastąpienie go ‘bardziej demokratycznym’ – “Nie ma zbawienia poza Prawdą”, co stało się etapem do włożenia Kościoła w worek innych religii, które też przecież chcą posiadać “Prawdę”. Sympatyk “czerwonych ruchów chrześcijańskich” we Francji, “księży-robotników” i całego powojennego nurtu chrześcijańskich-demokratów – będącego narzędziem wykorzystania chrześcijaństwa do wprowadzania liberalizmu jako nowego systemu społecznego – Maritain widział rozwiązanie problemów współczesnego świata w kreatywności Człowieka. Epatował się wielkością Człowieka, który sam poradzi sobie ze swoimi problemami jako jednostka, grupa społeczna czy rasa ludzka. Jako intelektualny promotor procesu “demokratyzacji Kościoła”, zyskał sobie dodatkowych wielbicieli u posoborowych specjalistów od liberalizacji czyli demontażu Kościoła. “Humanizm!”, czy też “Humanizm Chrześcijański!” – oto hasła Maritain i tym samym posoborowego Kościoła. To również robocze motto i ostatniego pontyfikatu, do czego jeszcze dojdziemy. “Nie później niż w 1960 roku” Zdając sobie z pewnością sprawę z niepełnej konsekracji dokonanej w lipcu 1952 roku, Papież Pius XII wysyła kardynała Alfredo Ottaviani, Prefekta Świętego Oficjum do klasztoru w Coimbra celem przeprowadzenia rozmów z siostrą Łucją. Rozmowa przeprowadzona 17 maja 1955 dotyczyła głównie Trzeciej Tajemnicy, a na pytanie Kardynała kiedy Trzecia Tajemnica powinna zostać ujawniona, siostra Łucja powiedziała, że “nie później niż w 1960 roku”. Kardynał Ottaviani spytał się dlaczego właśnie wtedy, na co siostra Łucja odpowiedziała: “Ponieważ wtedy będzie to jaśniejsze” (portug. mais claro). Gdy kard. Ottviani nalegał na wyjaśnienie dlaczego mamy czekać do 1960 roku, uzyskał odpowiedź: “Ponieważ Najświętsza Dziewica tego sobie życzy”.[12] Trzeba pamiętać, że rok 1960 był wielokrotnie przywoływany przez siostrę Łucję jako ostatni termin ujawnienia Trzeciej Tajemnicy. Zaraz po przekazaniu Tajemnicy biskupowi da Silva w 1944 roku i po przekonaniu się, że nie zamierza on jej przeczytać (“Nie jest moim obowiązkiem włączanie się w tę sprawę. Sekret Nieba nie jest dla mnie i nie zamierzam obciążać siebie taką odpowiedzialnością”[13]), siostra Łucja wymogła przyrzeczenie, by koperta z Sekretem była – jak wspomina ksiądz kanonik Galamba – “definitywnie otwarta oraz [treść] przeczytana dla świata, albo w momencie jej [siostry Łucji] śmierci, albo w 1960 roku, którekolwiek nastąpi wcześniej.” Podobnie Patriarcha Portugalii, kardynał Carejeira respektując życzenia Matki Bożej publicznie przyrzekł w 1945 roku, iż koperta z Sekretem “będzie otwarta w 1960 roku”. W miarę zbliżania się tej daty, świat oczekiwał ujawnienia Trzeciego Sekretu. Niestety, nie doczekał się. Przełomowy rok 1960 poprzedzony został zwrotem Watykanu w stosunku do Objawienia a szczególnie Trzeciego Sekretu. Jeśli nawet w 1955, a tym bardziej w 1944 roku Watykan nie wyrażał zainteresowania posiadaniem koperty z Sekretem, tak z początkiem 1957 roku Święte Oficjum zażądało przekazania wszystkich notatek siostry Łucji, a “przede wszystkim Tajemnicę”. Nieznane są jeszcze dzisiaj wszystkie dokumenty dotyczące motywów tego zwrotu, ale można niemal mieć pewność, iż Watykan chciał po prostu przejąć w swoje ręce kontrolę nad ujawnieniem Sekretu i zapobiec ujawnieniu go przez biskupów portugalskich[14]. Gdy Watykan poprzez nuncjusza papieskiego w Lizbonie Monsignore Cento zażądał przekazania Sekretu, biskup da Silva zlecił ten proces swemu pomocnikowi, biskupowi Joao Venancio. Po dwukrotnym odmówieniu przez biskupa da Silva przeczytania Sekretu, biskup Vanancio, kiedy był sam, wziął zalakowaną kopertę pod silne światło żarówki i, jak stwierdza bp da Silva: “W dużej kopercie biskupa [da Silva] zobaczył mniejszą kopertę siostry Łucji, a wewnątrz tej [mniejszej] koperty zwykłą kartkę papieru z marginesami po obu stronach wielkości ¾ centymetra. Zadał sobie trud zapisania wymiarów wszystkiego. Zatem [wiemy, że], ostatnia część Tajemnicy Fatimskiej została zapisana na małej kartce papieru.”[15] Przypomnienie tego zapisku jest niezwykle istotne, gdyż – wraz z innymi dokumentami, do których jeszcze dojdziemy – pokazuje, iż Trzecia Tajemnica zapisana została na jednej małej kartce papieru, co kłóci się z ujawnioną przez Watykan w 2000 roku ‘Trzecią Tajemnicą’, której treść mieści się aż na czterech stronach[16]. Wkrótce po tym, biskup Venancio osobiście dostarczył zapiski siostry Łucji nuncjuszowi papieskiemu w Lizbonie, które dotarły do Watykanu 16 kwietnia 1957 roku i przekazane zostały bezpośrednio Piusowi XII. Papież umieścił kopertę i zapiski w małym drewnianym sejfie swego apartamentu. Wszelkie dotychczas znane informacje wskazują, że do tego sejfu noszącego napis Secretum Sancti Officii (‘Tajemnica Świętego Oficjum’), Pius XII po Sekret nigdy nie sięgnął i nigdy go nie poznał[17]. Pod koniec swego pontyfikatu Pius XII rzadko wypowiadał się o Fatimie, a siostra Łucja czekała, niecierpliwie czekała na spełnienie żądań Matki Bożej przez Ojca Świętego. Czekała przede wszystkim sama Matka Boża i Jej Syn. Tymczasem w Tuy… Tymczasem w klasztorze w Tuy 26 grudnia 1957 roku meksykański ksiądz Augustine Fuentes przeprowadził rozmowy z siostrą Łucją[18]. Ksiądz Fuentes przygotowujący się do procesu beatyfikacyjnego pastuszków fatimskich Hiacynty i Franciszka jako postulator tego procesu miał okazję przeprowadzenia swobodnej (i najdłuższej z przeprowadzonych przez kogokolwiek) rozmowy z siostrą Łucją. W niecały rok później na konferencji w domu misyjnym w Guadelupe przekazał wypowiedziane podczas spotkania słowa siostry Łucji, która powiedziała m.in.: “Ojcze [Fuentes], Najświętsza Dziewica Maryja jest bardzo smutna, ponieważ nikt nie zwraca uwagi na Jej Przesłanie, nikt: tak ci dobrzy jak i ci źli. […] Uwierz mi, ojcze, że Bóg ukaże świat i uczyni to w sposób straszny. Kara z Nieba jest nieunikniona”. “Powiedz mi ojcze [Fuentes], ile czasu zostało do 1960 roku? Będzie to bardzo smutne dla wszystkich, wcale nie radosne, jeśli przedtem świat nie będzie się modlić i pokutować. Nie mogę przekazać [teraz] więcej szczegółów, ponieważ jest to cały czas objęte tajemnicą […] Jest to Trzecia Tajemnica Przesłania Naszej Pani, która pozostanie sekretem aż do 1960 roku.” Podczas całej rozmowy siostra Łucja boleje, że nikt, nawet ci dobrzy nie chcą słuchać Matki Bożej. I nawet Papieże nie chcą wypełnić Jej prośby… Siostra Łucja ostrzega, że: “Szatan jest w nastroju, by rozpocząć decydującą walkę przeciwko Najświętszej Dziewicy. A ponieważ zna to co najbardziej obraża Boga, w krótkim czasie zawładnie dla siebie największą liczbę dusz. Czyni on to wszystko, by zawładnąć [przede wszystkim] duszami konsekrowanymi dla Boga, ponieważ w ten sposób doprowadzi do upadku dusz wiernych opuszczonych przez swoich [duchowych] przywódców, przez co tym łatwiej będzie mógł nimi zawładnąć”. Wypowiedzi siostry Łucji podczas rozmowy z księdzem Fuentes były kwintesencją całego Przesłania Fatimskiego i wkrótce po opublikowaniu rozmowy rozpoczęła się nagonka na księdza Fuentes. Z kurii w Coimbra wyszedł anonim (autor nigdy nie ujawnił się) oskarżający ks. Fuentes o manipulację, przekręcanie faktów i wymyślenie fragmentów rozmowy. Siły antyfatimskie były już wtedy na tyle wielkie, iż potrafiły odebrać księdzu Fuentes pozycję postulatora procesu beatyfikacyjnego. Najwięksi badacze Fatimy, jak ojciec Alonso, a nawet następca ks. Fuentes, postulator ojciec Luis Kondor, twierdzą zgodnie, iż rozmowa z siostrą Łucją była w pełni prawdziwa[19]. Natomiast kłamstwo wyszło właśnie z kurii biskupiej, gdzie antyfatimskie moce nie tylko przypisywały manipulacje księdzu Fuentes, ale nawet posunęły się do sfabrykowania oburzenia jakie miała wyrazić siostra Łucja (List zdemaskowano później jako jawne fałszerstwo). Innymi słowy, ci co oskarżali o kłamstwo, sami go tworzyli i posługiwali się nim. I często czynią po dziś dzień. Odejście Piusa XII Papież Pius XII odszedł 9 października 1958 roku pozostawiając po sobie wiele sprzeczności wokół swojej osoby. Z jednej strony widzimy wielkie osiągnięcia pontyfikatu[20], jak wydanie Encykliki Humani Generis, kanonizację największego Papieża ostatnich czasów – świętego Piusa X, oraz proklamowanie dogmatu Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, a w sferze polityki bezpieczne przeprowadzenie Kościoła przez burzliwe lata wojny i wzmocnienie autorytetu Kościoła wielką pomocą udzielaną osobom represjonowanym, szczególnie Żydom, lecz z drugiej widzimy niezrozumiałe inklinacje neomodernistyczne. Do nich należy zaliczyć otaczanie się lewicowcami (np. biskupami Giovanni Montini, Agostino Bea czy Annibale Bugnini) mającymi ogromne wpływy na politykę Watykanu i sterowanie Kościołem, wprowadzenie innowacji liturgicznych (Mszy św. wieczorne, umożliwienie żonatym pastorom otrzymanie sakramentu kapłaństwa, rozluźnienie wymagań dotyczących otrzymania Sakramentu Eucharystii, itp.), a na arenie politycznej umacnianie demokracji (np. poprzez popieranie dekolonizacji krajów afrykańskich, które stały się przez to żerem komunistycznych ideologii, co doprowadziło do wielkich bratobójczych wojen i w sumie degradacji ludności). Ta zagadka Piusa XII może być wytłumaczona po części Jego osobowością: był człowiekiem niezwykłej inteligencji i w ułamku sekundy potrafił – jak wytrawny szachista – ocenić skutki każdego ruchu i przewidzieć efekt każdej decyzji. Jak ocenia kard. Domenico Tardini, przyjaciel Papieża i autor biografii Pio XII, ta cecha była też paradoksalnie Jego słabością, a spotęgowane zostało to “łagodnością temperamentu i nawet pewną nieśmiałością”. Pius XII “nie był typem walczącym i preferował raczej samotność, a naturalna Jemu cecha spokoju nie usposabiała do walki ‘twarzą w twarz’”. Wymagający od siebie[21], nie zawsze potrafił wymagać od innych i kto wie czy nie te cechy właśnie spowodowały utrzymywanie wokół siebie przebojowych i nieszczerych współpracowników. c. Jan XXIII (1958 – 1963) Zebrane po śmierci Piusa XII konklawe po kilku dniach obrad wybrało 28 października 1958 roku następcę, którym został biskup Wenecji, kardynał Angelo Giuseppe Roncalli. Wybór nie był raczej przypadkowy i nieoczekiwany, przynajmniej dla samego papieża-elekta. W napisanym przed konklawe liście do biskupa Piazza z Bergamo, biskup Roncalli wyznaje, iż: “Moja dusza znajduje uspokojenie mając zaufanie w tym, że nowy Duch Święty zawieje w Kościele, odnawiając Jego Głowę i prowadząc do nowego uporządkowania ciała eklezjastycznego oraz przynosząc świeżą energię do rozwoju ku zwycięstwie prawdy, dobroci i pokoju. Nie ma dla mnie znaczenia czy następny papież będzie z Bergamo czy nie. Nasze wspólne modlitwy upewnią [nas], że będzie on rozważnym i delikatnym administratorem, świętym bądź grzesznikiem. Czy rozumie Jego Ekscelencja co mam na myśli?”[22] [podkreślenie – L.M.] Jeśli, jak twierdzą zgodnie biografowie Jana XXIII, Peter Habblethwaite i Msgr. Capovilla, obaj sympatyzujący z Papieżem, ostatnie zdanie “Czy rozumie Jego Ekscelencja co mam na myśli?” jest aluzją do swojej osoby, czy nie jest interesujące użycie zwrotu “świętym bądź grzesznikiem”? Dokonany wybór Papieża nie był również zaskoczeniem dla wielu elektorów. Jak wspomina angielski kardynał John Heenan: “Nie było wielkiej tajemnicy w wyborze [Jana XXIII]. Został on wybrany właśnie dlatego, że był już starym człowiekiem, a jego największym zadaniem było nominowanie Msgr. Montini, Arcybiskupa Mediolanu na kardynała w tym celu, by był on wybrany [papieżem] na następnym konklawe. Takie było zadanie i wypełniono je dokładnie.”[23] Zadanie to papież Jan XXIII zaczął wypełniać już od początku swego pontyfikatu, reformując ustanowiony jeszcze w XVI wieku limit 75 kardynałów, poprzez nominację 23 nowych. Na samym czele listy nowych kardynałów jako tzw. Prima Creatura (pierwsza osoba) papież umieścił nie kogo innego tylko Msgr. Montini, umożliwiając uczestnictwo w konklawe oraz dając tym samym znać swe życzenie wyboru następcy. Reforma ta miała miejsce w drugim miesiącu pontyfikatu, lecz już na samym początku papież-elekt spowodował konsternację i w niektórych kręgach wzburzenie ogłaszając zaraz po konklawe: “Vocabur Johannes” -”Będę nazywany Janem”. Przez pięć wieków papieże starannie omijali to imię gdyż nieuchronnie kojarzyło się ono z antypapieżem Janem XXIII (kardynałem Baldassare Cossa). Będąc przygotowanym na takie reakcje, kard. Roncalli już jako papież Jan XXIII wyciągnął kartkę, z której przeczytał uzasadnienie, iż przybiera to imię, ponieważ od początku był z nim związany (ojciec kard. Roncalli miał na imię Jan, parafia, w której przyjął chrzest była pod wezwaniem św. Jana, itp). Nie wszystkich przekonały takie wyjaśnienia. Mało tego, następny ruch nowego papieża wzbudził dodatkowe zdziwienie i kolejne podejrzenia. Zaraz po zainstalowaniu się na Stolicy Piotrowej, Jan XXIII rozkazał odrestaurować rzeźbę innego antypapieża z III wieku, św. Hipolita[24], którą umieścił na prominentnym miejscu, przy samym wejściu do Biblioteki Watykańskiej. Wkrótce po tym Jan XXIII udał się do archiwów Świętego Oficjum by zapoznać się z zawartością swej personalnej teczki z dokumentami. Zapewne nie był zdziwiony, że na teczce widniał napis: “Podejrzany o modernizm”. Kim był ksiądz, później biskup Roncalli? Jakie były jego korzenie ideowe i ideologiczne i gdzie umocowana jest jego teologia ‘Nowego Kościoła’, którą zapoczątkował jako papież Jan XXIII? Żeby poznać odpowiedzi na te pytania trzeba na chwilę cofnąć się w czasie i przypomnieć epizod z konklawe po śmierci papieża Leona XIII. Umocowanie ideowe księdza Roncalli i papieża Jana XXIII Gdy papież Leon XIII umarł w 1903 roku konklawe już na pierwszym głosowaniu wybrało kardynała Mariano Rampolla markiza del Tindaro i tylko krok dzielił od zainstalowania go na Tronie Piotrowym. Opatrzność Boża nie dopuściła jednak do tego, a wielką rolę odegrał przy tym biskup Krakowa Jan Kardynał Puzyna. Historia z kardynałem Rampolla, wetem polskiego kardynała i przyczynami tej decyzji są równie fascynujące co przerażające. Konklawe przebiegało szybko i sprawnie i kardynał Rampolla prowadził w głosowaniu, gdy ku zdumieniu wszystkich zebranych wstał i zabrał głos kardynał Puzyna wnosząc weto wobec elekta. Weto, zwane Jus Exclusivae było starym i w sumie rzadko używanym prawem datującym się jeszcze z XVI wieku[25]. Ta tzw. ekskluzywa umożliwiała katolickim monarchom wyrażenie sprzeciwu w skrajnych przypadkach naruszenia witalnych praw Kościoła i wyrażenia swej pozycji przy jawnie skorumpowanych kandydatach. Prawo to odwoływało się w swej istocie do budowanej w średniowieczu harmonijnej relacji Kościół-Państwo, i choć w przeszłości było nadużywane w wyniku różnych słabości hierarchii kościelnej i politycznych rozgrywek monarchów, można powiedzieć, że w tym przypadku użycie go przez kard. Puzynę było niezwykle ważnym (i ostatnim) akcentem takich stosunków. Współcześni historycy, dysponujący niestety cały czas niepełnymi danymi, próbują dociec prawdziwych przyczyn użycia weta przez kard. Puzynę, który działał w imieniu cesarza Austro-Węgier Franciszka Józefa I. Najczęściej rozpatrywuje się skomplikowane stosunki pomiędzy Niemcami, Rosją i cesarstwem Austro-Węgierskim, w tym dość znaczącą rolę Polski w tych zawirowaniach politycznych, jednak coraz mocniejsze podstawy faktograficzne pozwalają przypuszczać, że oprócz ważnych aspektów politycznych, o decyzji cesarza przeważyły informacje dowodzące, iż kard. Rampolla był członkiem organizacji masońskiej. I to nie tylko szeregowym członkiem potępionych przez papieży organizacji[26], lecz wysokim mistrzem najbardziej elitarnej i szatańskiej Akademii Masońskiej, znanej pod nazwą Ordo Templi Orientis – OTO. W tej sprawie u cesarza Franciszka Józefa interweniował osobiście Monsignior Ernest Jouin, francuski ksiądz, który całe swe życie poświęcił trudnej i niebezpiecznej walce z tajnymi organizacjami. W 1913 roku ks. Jouin założył patriotyczną Ligę Francuskich Katolików (Ligue Franc-Catholique), a w 1918 organizację (i pismo) o nazwie Międzynarodowy Przegląd Tajnych Organizacji (Revue Internationale des Sociétés Secrétes), które nadały mu sławę dociekliwego specjalisty od knowań żydowsko-masońskich (zwrot ‘żydowsko-masońskie’ siły pochodzi z prac ks. Jouin, który prawdopodobnie użył go w przedmiotowej liter
      • szach said

        Taka myśl mi się nasunęła. Pierwszym papieżem Fatimy był Benedykt XV. Może Benedykt XVI będzie ostatnim ? Musiał znać tajemnicę Fatimską. No i takie imię sobie obrał, może to coś mówi? Od Benedykta do Benedykta ?

        • Alaude arvensis said

          Wiedziałam,że wczoraj o tym czytałam,dzięki,że przypomniałaś o tym, tak to wielki znak.W materiałach do Wielkiej Nowenny Fatimskiej jest o tym mowa.

          „13 maja 2017 r., minie cały wiek od wysłuchania papieża Benedykta przez niebo i przyjścia Matki Bożej Fatimskiej na ziemię. Wielkimi krokami zbliża się setna rocznica objawień fatimskich. Czy nie jest słuszne rozpocząć w Kościele nową nowennę przywołującą kolejny cud z nieba? Rozpoczyna się ona znowu za pontyfikatu papieża noszącego imię Benedykt – wtedy był to Benedykt XV, teraz jest to Benedykt XVI. Zdumiewające, że rozpoczęcie objawień w Fatimie i początki przygotowań do ich setnej rocznicy spina klamra papieży Benedyktynów”

          http://www.sekretariatfatimski.pl/wielka-nowenna-fatimska/24-jak-odprawiamy-nowenn

  6. Tuptusia said

    Przesłania
    Pierwszego dnia każdego miesiąca Jezus przekazuje Annie przesłanie wzywające nas do Jego służby.
    1 maja 2011

    Jezus

    Najdrożsi apostołowie, mówię do was dziś z sercem przepełnionym miłością. Jestem wdzięczny za waszą wytrwałą służbę. Jestem wdzięczny za waszą wierność wobec mojego planu Odnowy. Jeśli jest coś, co powstrzymuje was przed całkowitym poświęceniem się Mojej sprawie, to wam pokażę. Czy przyjmiecie moje światło? Czy pozwolicie Mi poprowadzić się do jeszcze większej świętości? Chcę tego dla was. Chcę, byście poczynili postępy na drodze do świętości. Może się tego obawiacie, bo się lękacie, że poproszę was, byście dali więcej niż możecie dać. Zapewniam was drodzy apostołowie, nie poproszę was o nic, czego nie możecie Mi dać. Poproszę byście Mi służyli w rozsądny sposób zgodny z talentami, których wam udzieliłem. Wzywam was natomiast do większej bliskości ze Mną i z Moim sercem. Moje serce bije miłością do ludzkości nieprzerwanym rytmem. Rytm Mojego bijącego serca zapewnia wam stałe źródło zapału do głoszenia ewangelicznej nowiny. Zbyt wiele dzieci Bożych pozbawionych jest nadziei. Ten brak nadziei prowadzi ich do działań, które ranią ich samych i inne osoby. Tak nie musi być, drodzy apostołowie, zaś wy możecie zmienić doświadczenia wielu, jeśli zrobicie to, o co was proszę. Będziecie musieli jednak czuwać, by usłyszeć moje wskazówki i to z tego powodu wzywam was do skoncentrowania się na tym, co jest dobre w waszym życiu. Wzywam was do skupienia się na tym, co Ja staram się osiągnąć poprzez was. Bądźcie spokojni. Pomogę wam we wszystkim i razem ofiarujemy Ojcu dar waszego trwającego nawrócenia.
    http://www.directionforourtimes.com/

  7. Tuptusia said

    1 kwietnia 2011

    Jezus

    Najdrożsi apostołowie, służycie Mi pomimo prób i pokus. To dlatego nazywacie się apostołami, że idziecie za Mną i Mi służycie. Żadne życie nie jest łatwe ani wolne od zmagań, a Ja wiem, drodzy apostołowie, że wy doświadczacie swojej miary trudności. Trudności te są dla was ważne, ponieważ przez ich znoszenie, zyskujecie panowanie nad sobą. Kiedy pokonujecie trudność, korzystając ze świętości, którą ode Mnie otrzymaliście, stajecie się silniejsi duchowo i kiedy pojawia się następna trudność, to zarówno inaczej na nią patrzycie jak i inaczej ją traktujecie. Patrzycie na nią zgodnie z oczekiwaniem, ponieważ doświadczenie wam podpowiada, że życie w ogólności, a służba dla Mnie w szczególności, niesie ze sobą takie trudności. Traktujecie ją inaczej, ponieważ wiecie, że jestem z wami dzisiaj, tak jak byłem z wami w przeszłości. Rozumiecie ponadto, że wszelkie trudności przemijają. Co pozostaje, drodzy apostołowie, kiedy trudność przemija? Pozostaje wasze oddanie dla Mnie i praca, jaką Ja dla was przeznaczyłem. Nie jesteście przeciążeni, a Ja potrzebuję waszej pomocy. I tak trwamy, Jezus i Jego apostołowie. Nasza praca trwa, a dzieciom Bożym niesiona jest pociecha i zbawienie. Bądźcie spokojni, drodzy przyjaciele. Jestem z wami i biorę w rachubę waszą obecność przy planowaniu postępów Odnowy.

    http://www.directionforourtimes.com/

  8. Patriota said

    Bóg, Honor, Ojczyzna!

    Czuwaj! 🙂

  9. Annah. said

    Polecam wszystkim, którym zależy na naszych dzieciach propagowanie informacji o tej stronie. Rodzice proszą, by włączać się w inicjatywy pozwalające zablokować eksponowaną w mediach i poprzez telefony komórkowe pornografię, na którą są narażeni także najmłodsi. Bądźmy solidarni w tym dobru a zwyciężymy. Pozdrawiam wszystkich.

    http://www.twojasprawa.org.pl/index.php/naszeakcje/40-aktualnaakcja/329-zanim-porno-wciagnie

    • Annah. said

      Tutaj przykładowy list do wydawnictwa ze stron stowarzyszenia Nasza Sprawa

      Przykładowy e-mail do prezesa Woźniaka
      Do: kontakt@bauer.plAdres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.
      Dw: sts@twojasprawa.org.plAdres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.

      Szanowny Pan Prezes
      Witold Woźniak
      Wydawnictwo Bauer
      ul. Motorowa 1
      04-035 Warszawa

      Szanowny Panie Prezesie,

      Jako skandaliczną i niedopuszczalną odbieram Państwa politykę publikacji reklam filmów pornograficznych w wydawanych przez Wydawnictwo Bauer popularnych gazetach z programami telewizyjnymi. Jak sami Państwo deklarują, największa Państwa gazeta, tj. „Tele Tydzień”, to „pismo dla całej rodziny”. Tym bardziej szokuje mnie, że praktycznie w każdym numerze tychże pism publikują Państwo reklamy ostrych filmów pornograficznych. Reklamy te sąsiadują często z reklamami produktów dla dzieci (np. gier dla dzieci). Można zadać pytanie, do których członków rodziny takie reklamy są kierowane: do ojców, do matek, czy też do dzieci? Firmy dystrybuujące filmy pornograficzne, które reklamują się w Państwa pismach, nie weryfikują w praktyce, czy osoba ściągająca film pornograficzny na komórkę, deklarująca anonimowo, że ma 18 lat, jest rzeczywiście pełnoletnia.

      Zwracam Panu uwagę, że zgodnie z prawem prasowym wydawca ponosi odpowiedzialność za treści reklam, jeżeli są one niezgodne z prawem lub zasadami współżycia społecznego (art. 36 ust. 2 w związku z art. 42 ust. 2 prawa prasowego). Potwierdzają to również orzeczenia Sądu Najwyższego. Nie chodzi tu jednak tylko o odpowiedzialność prawną. Pan – jako osoba zarządzająca grupą Bauer w Polsce – musi mieć poczucie osobistej moralnej odpowiedzialności za narażenie dzieci na wyjątkowo wulgarne treści, które kryją się za reklamami umieszczonymi w Państwa pismach wydawanych co tydzień w milionach egzemplarzy.

      Oczekuję, że zaprzestaną Państwo publikacji reklam, które promują filmy pornograficzne począwszy od najbliższych numerów Państwa pism.

      Z poważaniem,

      • Annah. said

        Przykładowy e-mail do Prokuratora Generalnego

        Do: pk.skargi@ms.gov.pl
        Dw: sts@twojasprawa.org.pl

        Szanowny Pan
        Andrzej Seremet
        Prokurator Generalny RP
        ul. Barska 28/30
        02-315 Warszawa

        Szanowny Panie Prokuratorze,

        Zwracam się do Pana w niezwykle ważnej dla mnie sprawie.

        Stowarzyszenie Twoja Sprawa z siedzibą w Warszawie złożyło w dniu 24 maja 2011 roku w Prokuraturze Rejonowej Warszawa – Śródmieście Północ zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa polegającego na dystrybucji treści pornograficznych w sposób, który umożliwia zapoznanie się z nimi przez małoletnich poniżej 15 lat. Proceder dotyczy ostrych filmów pornograficznych rozpowszechnianych na telefony komórkowe, które – jak wiadomo – są obecnie powszechnie używane przez dzieci.

        Stowarzyszenie Twoja Sprawa zwraca uwagę, że reklamy filmów pornograficznych na telefony komórkowe pojawiają się nieustannie w najbardziej poczytnych tytułach docierających do milionów rodzin. Procedura ściągania filmów na telefony komórkowe nie przewiduje rzeczywistej weryfikacji wieku osoby ściągającej.

        Uważam, że prowadzenie działalności gospodarczej w sposób narażający dzieci na styczność z pornografią jest wysoce szkodliwe społecznie i dokonuje się z wielką krzywdą wobec dzieci.

        Uprzejmie proszę Pana Prokuratora, aby we wszelki możliwy sposób wsparł prokuratora prowadzącego postępowanie w tej sprawie. Jest to sprawa ważna dla mnie, dla mojej rodziny i wielu moich znajomych.

        Niniejszy e-mail proszę nie traktować jako zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa, ale jedynie jako informację o złożonym wcześniej piśmie do Prokuratury Rejonowej Warszawa – Śródmieście Północ i moim osobistym zainteresowaniu pozytywnym rozstrzygnięciem tej sprawy.

        Łączę wyrazy szacunku,

        [imię, nazwisko]

        Do wiadomości: Rzecznik Praw Dziecka i Stowarzyszenie Twoja Sprawa

        • Annah. said

          Formularz – przyłącz się
          http://www.twojasprawa.org.pl/index.php/przylaczsie-formularz

        • cox said

          Już to zrobiłem! Zachęcam innych!

        • Annah. said

          Dzięki Cox, na Tobie zawsze można polegać, dziękuję tez innym czytelnikom za zainteresowanie się ta sprawą.

          Wszystkich, którzy odwiedzają tego bloga z uporem proszę, wpisujmy się w tą dobrą inicjatywę poprzez wypisanie formularza kontaktowego(adres mailowy wystarczy) a także piszmy listy, zawalmy ich osobistymi skargami za taki stan rzeczy.
          Muszę Wam powiedzieć, że kiedy jeszcze w moim domu gościł telewizor, dostawaliśmy z gazetą miejscową program TV i korzystając z podanego tam telefonu kilkakrotnie zgłaszałam moje pretensje za zamieszczaną treść reklam i z lekka przesłoniętych zdjęć, ale z czasem felernych stron było coraz więcej, gazetka po ich wyrwaniu fruwała w strzępach, i coraz zadziej się z niej korzystało bo traciła przy okazji rozpiskę programu, zaprzestaliśmy więc jej kupowania, a z czasem wynieśliśmy też telewizor. Tak więc cała sprawa w efekcie końcowym przybrała pozytywny wymiar.

          Dziś, w Dzień Dziecka podarujmy Najmniejszym ten cudowny dar, naszą troskę o ich czyste serca dla Jezusa, a na pewno to dobro do nas powróci zwielokrotnione. Z Bogiem

        • cox said

          Dziękuję za miłe słowo!

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: