Dziecko Królowej Pokoju

Pokój musi zapanować pomiędzy człowiekiem i Bogiem, a także między ludźmi

  • Królowa Pokoju

    Królowa Pokoju
  • Uwaga

    Strona używa plików cookies które zapisują się w pamięci komputera. Zapisywanie plików cookies można zablokować w ustawieniach przeglądarki. Dowiedz się o tych plikach http://wszystkoociasteczkach.pl
  • Logowanie

  • Odwiedzają nas

    Map

  • Maryjo weź mnie za rękę

  • Jezu Maryjo Kocham Was

KRUCJATA RÓŻAŃCOWA W INTENCJI OJCZYZNY

Posted by Dzieckonmp w dniu 18 czerwca 2011

Ksiądz Stanisław Małkowski poinformował, że przedwczoraj w Niepokalanowie odbyło się spotkanie z osobami duchownymi i świeckimi. Najpierw Ksiądz przekazał nam pozdrowienia od abpa Andrzeja Dzięgi a następnie powiedział, że zawiązała się nowa KRUCJATA RÓŻAŃCOWA W INTENCJI OJCZYZNY na wzór krucjaty różańcowej na Węgrzech, gdzie węgierski kardynał Józef Mindszenty powiedział, że Węgry zostaną uratowane przez Różaniec, jak się znajdzie 2 mln osób chętnych do modlitwy za Ojczyznę na różańcu.

I u nas w Polsce zawiązuje się taka sama modlitewna krucjata różańcowa o nowy cud różańcowy, a przesłaniem tej krucjaty różańcowej są słowa Sługi Bożego kardynała Hlonda:

„Polska to naród wybrany przez Boga do wielkiego posłannictwa, dlatego oczyści go Bóg przez cierpienie. Bóg ześle Polsce pomoc swoją z tej strony, z której się nikt nie spodziewał. Przyjdzie dla Polski dzień, w którym przyjaciele odstąpią od niej i zostanie sama, aby się wypełniła wola Boża – a wtedy miłosierdzie okryje ją całą – Polska przejdzie jeszcze swoje ostateczne oczyszczenie, ale potem wiara i miłość zatryumfują w pełni. Jeszcze jakiś czas potrzebny jest do pokuty, a potem Chrystus
zmieni całkowicie oblicze tej ziemi. Niech nikt nie upada na duchu, gdy szatan będzie brał górę, bo zostanie pokonany mocą Bożą.
Zwycięstwo, gdy przyjdzie, będzie zwycięstwem błogosławionej Maryi Dziewicy. Z różańcem w ręku módlcie się więc o zwycięstwo Matki Najświętszej! Polska jest bowiem narodem wybranym Najświętszej Maryi Panny. Polska nie zwycięży bronią, ale modlitwą, pokutą, wielką miłością bliźniego i Różańcem. Polska ma stanąć na czele Maryjnego zjednoczenia narodów. Trzeba ufać i modlić się. Jedyna broń, której używając Polska odniesie zwycięstwo, to Różaniec. On tylko uratuje Polskę od tych strasznych chwil,
jakimi może narody będą karane za swą niewierność względem Boga. Polska będzie pierwszą, która dozna opieki Matki Bożej. Maryja obroni świat od zupełnej zagłady, a Polska nie opuści sztandaru Królowej Nieba. Całym sercem wszyscy niech się zwracają z prośbą do Matki Najświętszej o pomoc i opiekę pod Jej płaszczem. Nastąpi wielki tryumf Serca Matki Bożej, po którym dopiero zakróluje Zbawiciel nad światem przez Polskę.
Polska urośnie do znaczenia potęgi moralnej i będzie natchnieniem przyszłości Europy, jeżeli nie ulegnie bezbożnictwu, a w rozgrywce duchów pozostanie niezachwianie po stronie Boga. Jako promieniujący ośrodek chrześcijański Polska będzie powagą i może odegrać rolę wzoru oraz pośredniczki oczekiwanego braterstwa narodów, którego samą li grą dyplomatyczną zbudować niepodobna. Na rozstaju dziejowym Polska nie powinna się przeto zawahać, nie powinna zbaczać ze swej drogi, lecz iść za swym
powołaniem. Pogłębioną świadomością chrześcijańską powinna odgrodzić się duchowo od zmurszałego i zakłamanego świata, który przepada, a przodować w nowym życiu, które się wyłania.

I te słowa potwierdził Prymas Tysiąclecia – Sługa Boży kardynał Stefan Wyszyński.
Poświęcając Chrzcielnicę Tysiąclecia 31 maja 1965 r., Prymas wygłosił przemówienie, w którym raz jeszcze nawiązał do znaczenia i fundamentalnej wagi testamentu swego poprzednika, którego nie zawahał się nazwać Ťprorokiem polskimť. ŤMałe Dziateczki! — powiedział przy tej okazji. — Bardzo wam dziękuję za kwiaty, których dostałem całe naręcza. Zawiozę je do katedry w Warszawie. Część z nich pójdzie na grób naszego poprzednika, śp. Kardynała Augusta Hlonda. A zaraz wam powiem, dlaczego. On to
bowiem powiedział: „Zwycięstwo, gdy przyjdzie, będzie to zwycięstwo Matki Najświętszej”. Ja jestem tylko wykonawcą Jego programu. Pracuję nad tym, aby to zwycięstwo przyszło i aby było to zwycięstwo Matki Najświętszej. Ono przyjdzie i będzie Jej zwycięstwem. Dlatego wasze kwiaty pójdą na grób tego proroka polskiego, który gasnącymi oczyma i słabnącymi wargami zapowiadał zwycięstwo Matki Najświętszej. Módlcie się o to, aby mi starczyło sił, bym się przyczynił do tego zwycięstwa. Ale i wy
wszyscy współpracujecieť.

A więc:
RÓŻANCE W DŁOŃ!!!

Nadesłała Ewa

cz.1

cz.2

Reklamy

Komentarzy 25 to “KRUCJATA RÓŻAŃCOWA W INTENCJI OJCZYZNY”

  1. Pustelnik said

    Zachecac to sobie mozna jeden odmowi drugi nie .Ja nie czuje jeszcze zrywu modlitewnego .Powinny byc zapisy do KROCJATA ROZANCA MODLITEWNEGO W INTENCJI OJCZYZNY ,a to zobowiazuje ,osoby pobozne maja duzo modlitw do odmawiania czytaj ratowania dusz.Pobozny zawsze mysli w pierwszej kolejnosci o innych ,o duszach w czyscu cierpiacych ,bo w nim jest milosc czyli trosko o innych.,a przedewszystkim wieksza swiadomosc dzisiejszej waki i ze zlem czyli codziennej walki aniolow z pieklem.Sytuacja jest zaostrzona chca zniszczyc RM ,zeby niebylo doplywu laski Bozej do ludzi,

    • Patriota said

      Sytuacja jest zaostrzona,. walka ciężka ale wynik z góry wiadomy 🙂

      Ufam Ci Jezu !

      • cox said

        Tak! Wynik tej walki jest z góry wiadomy! Niemniej jednak nasza modlitwa jest konieczna!

    • Annah. said

      Intencje możemy powierzyć przez ręce Matki Najświętszej Bogu, wtedy nie trzeba się martwić się co w pierwszej kolejności omadlać, tak jest najbezpieczniej. Matka wie…

      „Na modlitwie nie bądźcie gadatliwi jak poganie. Oni myślą, że przez wzgląd na swe wielomówstwo będą wysłuchani. Nie bądźcie podobni do nich! Albowiem wie Ojciec wasz, czego wam potrzeba, wpierw zanim Go poprosicie. Wy zatem tak się módlcie: Ojcze nasz, który jesteś w niebie, niech się święci imię Twoje! Niech przyjdzie królestwo Twoje; niech Twoja wola spełnia się na ziemi, tak jak i w niebie. Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj; i przebacz nam nasze winy, jak i my przebaczamy tym, którzy przeciw nam zawinili; i nie dopuść, abyśmy ulegli pokusie, ale nas zachowaj od złego! Jeśli bowiem przebaczycie ludziom ich przewinienia, i wam przebaczy Ojciec wasz niebieski. Lecz jeśli nie przebaczycie ludziom, i Ojciec wasz nie przebaczy wam waszych przewinień. (Mt 6:7-15)’

  2. Promyzek Nadziei said

    Zapisy będą – właśnie trwają ustalenia – z tym, że Ksiadz Małkowski powiedział, że już można zacząć odmawiać Różaniec za Polskę
    tu można odsłuchać wszystko co On powiedział:

    http://wobroniekrzyza1.wordpress.com/2011/06/18/slowko-wieczorne-cz-1-ks-stanislaw-malkowski-17-czerwca/

    • Pustelnik said

      Dzieki za wiadomosc.

    • dialog said

      Polacy glowy do gory.Pan nasz JEZUS CHRYSTUS powiedzial jam zwyciezyl swiat i to co jest na swiecie.
      Szatan ostatecznie poniesie kleske i to totalna a wraz z nim ktorzy zyja urojeniami o swej potedze(militarnej,finansowej itp).Niemozemy sluzyc Bogu i mamonie..Pan jeszcze powiedzial wierz a stanie Ci sie.
      Niebadzmy duchowymi karlami…Szczesc BOZE

  3. Alaude arvensis said

    „Gdy się spotyka mądrość i temperament, zadaniem mądrości jest – umieć milczeć. Wtedy temperament się wypowie i zrozumie, że nie jest najważniejszy”
    Fanko, obdarzona wielkim temperamentem,ustąp mądrości Bożej, nie żądaj usunięcia Twoich tłumaczeń,ofiaruj je na Chwałę Bożą, chyba,że Twój kierownik duchowy Ci nakazał o to poprosić ale nie można żądać. Nie wiemy, nikt z nas na ziemi nie wie, czy te orędzia są prawdziwe czy też nie, czas i owoce wydadzą im świadectwo, ale nie możemy kategorycznie wydać im imprimatur lub ich zakazać.Wyrażać wątpliwości nie oznacza potępić! Wyrażać wątpliwości i szukać na nie odpowiedzi to droga pokory i mądrości Bożej.Tę zalecajmy, nie zaś drogę skrajności od zachwytu do potępienia.
    .Jeśli jesteś teraz przekonana o ich nieprawdziwości, nie wchodź w nie, jeśli wówczas byłaś nimi zachwycona, zostaw ten zachwyt, Pan Ci wynagrodzi Twój zapał, czas, pracę, bo jest Miłością i widzi, jak z miłością chciałaś służyć Jemu, nawet jeśli by się okazało,że nawet nie pochodzą one od Niego, a tego na 100 % nie wiesz, to Pan i tak przyjmie ofiarę Twego poświęcenia, bo taką miałaś intencję, pracować dla Jego chwały. Pan Ci tego nie odejmie.

    Ja muszę też podziękować Markowi za wiadra wody, które na mnie wylał, pozwoliło mi to stanąć w pokorze i prawdzie samej ze sobą.Po długiej i szczerej rozmowie z moim kierownikiem duchowym mogę stwierdzić,że nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło.Owocem tej rozmowy będzie ku uciesze niektórych moja ograniczona tu aktywność, ale czasem będzie:) ku Chwale Bożej.
    I nikt mi już nie powie,że nie mamy świętych, wspaniałych Kapłanów. Mamy, tylko o tym czasem nie wiemy.
    Kapłan powiedział mi,że możemy czytać wszystko ale nie musimy wszystkiego przyjmować, bezpiecznie oprzeć się jest na potwierdzonych i sprawdzonych. Sam jest osobiście bardzo zaangażowany w orędzia MB Fatimskiej.

    Polecił mi książkę Wincentego Łaszewskiego „7 dni Fatimy” To jest wspaniała pozycja,która rzuca wielkie światło na wszystko, co się wokół nas dzieje.pozwolę sobie wkleić kilka fragmentów,które wiele pomogą nam zrozumieć i podam stronę , która nam ją promuje do nabycia.Kapłan wytłumaczył mi,że obecnie jesteśmy w 3, a może i w 4 Dniu Dniu Fatimy i od nas zależy, czy podejmiemy wezwania Matki Bożej,czy będziemy praktykować i rozszerzać nabożeństwa I sobotnie wynagradzające. Król Francji Ludwik XVI zginął a wraz z nim 2400 Kapłanów i Biskupów, nie przyjął i nie poświęcił się Sercu Pana Jezusa. Przyjął członkostwo w loży masońskiej, rewolucja , którą rozpętali sama go zawiodła na gilotynę, Czyż ostoi się Królestwo szatana, skłócone wewnętrznie? Obyśmy się boleśnie nie musieli o tym znów przekonać, tym bardziej,że Matka Boża mówiła,że możemy podzielić los Króla Francji.Błękitna Armia MB Fatimskiej przekształciła się w Sekretariat Fatimski, mamy ratunek, czy skorzystamy? W naszych rękach jest to,czy i kiedy nadejdzie dzień piąty( oczyszczeń) ale na pewno nadejdzie dzień ostrzeżenia, jako wyraz Bożego Miłosierdzia a dalej już reszta w naszych rękach.W książce tej mamy konkretne wskazówki, co mamy robić, szkoda czasu na kłótnie.Trzeba ratować świat i dusze ludzkie ale udawać, że wszystko jest jak w bajce, to jest uśpienie podane przez demona,Kapłan ów powiedział mi, z czym każdy się na pewno zgodzi,czemu są nowe objawienia, orędzia? we wszystkich jest to samo, bo ludzie nie słuchają! Gdybyśmy usłuchali pierwszych nawoływań, nie byłoby wojen,klęsk, katastrof. Bóg musi wołać do ludzi na różne sposoby.Ja osobiście wczoraj po lekturze tej książki zrozumiałam bardzo wiele. I czy ktoś to kwestionuje, czy nie, widzę dopiero z perspektywy kilkunastu lat, jak ciężko ale odważnie trzeba pracować dla sprawy Kościoła dla sprawy Bożej. 15 lat Duchowej adopcji , które będziemy w ty roku obchodzić, którego jestem animatorką uświadomiło mi właśnie wczoraj,że to dzieło samej MB Fatimskiej, przywiodła je do Polski właśnie Armia Błękitna.

    W celu przybliżenia treści podam kilka wątków z książki i ogólną recenzję,nawet kwestia muzułmanów jest tu bardzo precyzyjnie przedstawiona. Miłej lektury

    Od 1917 r. dzieli nas niemal sto lat. Obyśmy zdążyli zwrócić się ku Fatimie
    całym sercem i podjęli jej orędzie. Inaczej czeka nas spełnienie zapowiedzi Matki
    Bożej, która odwołała się do przykładu króla Francji: czasu burzenia ładu
    społecznego i straszliwych prześladowań Kościoła.

    Kiedy król Ludwik XVI został uwięziony w Bastylii, przypomniał sobie żądanie
    Chrystusa przekazane przez św. Małgorzatę. Tam zdecydował się spełnić
    wszystko to, o co prosił Zbawiciel. Królewski dokument został napisany
    w samotności, na ścianie więziennej celi. Król pisał w nim, że ślubuje uczynić
    wszystko, by „zaprowadzić w formie kanonicznej uroczystość na cześć Najświętszego
    Serca Jezusowego, która będzie obchodzona po wieczność w całej
    Francji w piątek po oktawie Bożego Ciała’: Władca Francji obiecał, że w ciągu
    trzech miesięcy pójdzie z pielgrzymką do katedry Notre Dame i tam uroczyście
    odda siebie i swe królestwo Najświętszemu Sercu Jezusa. Co więcej, zobowiązał
    się, że będzie „co roku odnawiał ten akt’:
    Jednak dla nieba było już za późno. Ludwik XVI zginął na gilotynie 21 lipca
    1793 r. Ale sto lat później niespełnione żądania nieba podjęli ludzie świeccy …

    Warunkowa aktualność
    Wszystko warunkowe
    Każdy, kto zna fatimską dokumentację, świadom jest dwóch rzeczy. Najpierw
    tego, że wszystkie zapowiedzi są warunkowe. Dotyczy to zarówno ostrzeżeń, jak
    i obietnic. Bóg uzależnił je od współpracy człowieka. To dlatego nie spełniła
    się w pełni trzecia część tajemnicy przekazanej w lipcu 1917 r. To dlatego biskup
    w bieli został zatrzymany na progu śmierci. Ale też dlatego wybuchła druga
    wojna światowa, a komunizm szerzył swe błędy przez wiele lat. Oto ludzka
    godność! Człowiek jest partnerem Boga. Jest współodpowiedzialny za dzieje
    świata. Od jego „liberum veto” zależy zrealizowanie się lub nie Bożych planów
    wobec ludzkości.
    Siostra Łucja przypomina nam: „Ale pamiętajcie: obietnica jest warunkowa!
    Jeśli … ‚:
    Przytoczmy jeden przykład. Tuż przed wybuchem drugiej wojny światowej,
    20 czerwca 1939 r., fatimska wizjonerka pisała: „Na świętsza Maryja Panna
    obiecała odłożyć bicz wojny na później, jeśli to nabożeństwo będzie propago
    wane i praktykowane. Możemy dostrzec, że odsuwa Ona tę karę stosownie do
    wysiłków, jakie są podejmowane, by je propagować. Obawiam się jednak, że
    mogliśmy uczynić więcej, niż czynimy, i że Bóg, mniej niż zadowolony, może
    podnieść ramię swego Miłosierdzia i pozwolić, aby świat był niszczony przez to
    oczyszczenie. A nigdy nie było ono tak straszne, straszne”.
    A więc również od nas zależy wiele! Sama Matka Najświętsza zapewnia nas
    słowami Łucji, że – czy chcemy tego, czy nie – jesteśmy czynnie zaangażowani
    w dzieje świata. Jeżeli nie podejmiemy wysiłków, o których pisze wizjonerka
    z Fatimy; spadnie na świat .ramię Bożej Sprawiedliwości, jeśli zaś je podejmiemy,
    świat zostanie otoczony przez ramię Bożego Miłosierdzia.

    Można też przeciwstawiać się zamiarom miłosierdzia jak administrator okręgu
    Ourem (do którego należała Fatima). Przypomnijmy: 13 sierpnia starosta
    powiatu, mason, któremu podlegała Fatima, uprowadził dzieci z miejsca objawień,
    a potem pod groźbą tortur i śmierci próbował wydrzeć z nich objawioną
    miesiąc wcześniej tajemnicę fatimską. W końcu, nic nie osiągnąwszy,
    musiał uwolnić wizjonerów. Ale zło stało się faktem. W dniu 13 sierpnia Matka
    Najświętsza przybyła na spotkanie, jednak nie objawiła się. Spotkała się
    z dziećmi kilka dni później. Powiedziała, że przez czyn starosty świat utracił
    bardzo wiele z przeznaczonych mu w Fatimie łask. Zauważmy: jeden czyn
    jednego człowieka zaowocował tym, że niebo odmówiło wylania na świat
    wielu łask. Czy to nie reguła niebieska, która dotyczy też naszego życia? Czy
    jesteśmy świadomi, że nasze złe postępowanie pociąga za sobą istną lawinę
    zła? Może pora uwierzyć świętym głoszącym, że gdyby ludzkość na jedną
    chwilę przestała czynić zło, świat zalałoby takie morze łask, że ludzie nie mieliby
    innego wyboru jak tylko świętość!

    Zdaniem sługi Bożego bpa Johna Fultona Sheena, objawienia w Fatimie
    zapowiadają nawrócenie muzułmanów na chrześcijaństwo. W książce The
    World’s First Love (Pierwsza miłość świata) biskup Filadelfii pisze: „Maryja
    jest dla muzułmanów prawdziwą Sayyida, czyli Panią. W ich credo jedyną
    poważną rywalką dla Matki Jezusa może być Fatima, córka Mahometa. Ale
    po śmierci Fatimy Mohamed napisał: «Będziesz najbardziej błogosławiona
    wśród niewiast w Raju, po Maryi». W jednym z wariantów tego tekstu Fatima
    miała powiedzieć: «Przewyższam wszystkie niewiasty z wyjątkiem Maryi».
    Tu zadajemy sobie pytanie: dlaczego Matka Najświętsza miała objawić się
    w XX stuleciu w nic nie znaczącej wiosce Fatimie, tak że przyszłe pokolenia
    miały Ją znać jako «Matkę Bożą Fatimską»? Wierzę, że skoro nic – łącznie
    z najmniejszymi drobiazgami – nigdy nie dzieje się bez interwencji nieba, to
    Najświętsza Maryja Panna chciała być dziś znana jako «Matka Boża Fatimska
    », by zagwarantować nam i pozostawić znale dla muzułmanów, że oni, którzy
    okazują Jej tak wielki szacunek, przyjmą kiedyś także Jej Boskiego Syna.
    Dowód na poparcie takich poglądów można znaleźć w wydarzeniach historycznych.
    Muzułmanie przez wieki okupowali tereny Portugalii. W czasach,
    kiedy mieli zostać ostatecznie wyparci z tych ziem, dowodził nimi wódz, który
    miał piękną córkę o imieniu Fatima. Zakochał się w niej pewien katolicki
    chłopiec. Fatima nie tylko została dla niego w Portugalii, ale też przyjęła wiarę
    chrześcijańską. Mąż tak bardzo ją kochał, że zmienił nazwę miejscowości,
    w której żył, na Fatima. W ten sposób miejsce, w którym Matka Boża ukazała
    się w 1917 r., ma historyczne powiązania z Fatimą, córką Mahometa’:
    Biskup Sheen pisze też o entuzjastycznym przyjmowaniu Pielgrzymującej Figury
    Matki Bożej Fatimskiej przez wyznawców islamu w Afryce, w Indiach
    i we wszystkich zakątkach świata. Przypomina, że muzułmanie uczestniczyli
    w katolickich nabożeństwach ku czci Matki Najświętszej. a władze islamskich
    krajów zezwalały na procesje z figurą i na modlitwy przed meczetami. Zdarzało
    się też wielokrotnie – np. w Mozambiku – że wyznawcy Mahometa
    nawracali się przed figurą z Fatimy na chrześcijaństwo.
    Mamy uczyć się od tego miejsca, jak żyć, jak wierzyć i kochać, jak szukać
    tego, co łączy.

    strona poświęcona książce z recenzją

    http://sanctus.com.pl/szczegoly/2276/7_dni_fatimy

    Ludzie oczekują, że wszystko będzie się dziać natychmiast, w ich własnym kręgu czasu. Ale Fatima wciąż pozostaje w Trzecim Dniu” powiedziała Siostra Łucja w 1993 r. Jej zdaniem Fatima trwać będzie przez „Boży Tydzień”; obecnie żyjemy w Dniu Trzecim, przed nami jeszcze Czwarty, Piąty, Szósty i ostatni – Siódmy Dzień Fatimy.

    Jak daleko do niego? Miesiące czy dekady? Jaka droga nas czeka? Przez apokalipsę cierpień czy tylko przez czas upomnień i ostrzeżeń?

    Z korespondencji prowadzonej przez fatimską wizjonerkę, z paru jej rozmów, z garści wywiadów, ze spisanych wspomnień i refleksji nad objawieniami wyłania się niezwykły obraz SIEDMIU DNI FATIMY. Przyglądając się mu uważnie możemy zrozumieć, dlaczego historia potoczyła się w takim a nie innym kierunku, więcej – możemy poznać naszą przyszłość!

    Tydzień Fatimy

    DZIEŃ PIERWSZY: 1916-1929
    Czas Anioła
    Łaska przychodzi, gdy człowiek nie stoi w miejscu
    Maryjne orędzie wieku
    „Siódme objawienie”
    „Fatima 2”
    Niebieska Oaza

    DZIEŃ DRUGI: 1929-1984
    Krótsze dni w planach Bożych
    Fatima zwalnia – zło przyspiesza
    Nowe wymiary poświęcenia
    Trudności z upowszechnieniem nabożeństwa pierwszych sobót
    Wielkie wydarzenia
    Święto Niepokalanego Serca Maryi
    Stop komunizmowi
    Ekspansja komunizmu i niszczenie Kościoła
    Zamach – i rusza zegar Fatimy
    „Taniec kuli”

    DZIEŃ TRZECI: 1984-
    Rozpad ZSRR
    Nabozeństwo pierwszych sobót – dziś

    DZIEŃ CZWARTY I PIĄTY
    „Nowe pokolenie”
    Klęska szatana
    Nowe pokolenie w pismach św. Ludwika

    DZIEŃ SZÓSTY
    Oczekiwany triumf
    Triumf „lokalny”

    DZIEŃ SIÓDMY

    ZAKOŃCZENIE
    MODLITWA
    WIELKA NOWENNA FATIMSKA 2009-2017

    Ave Maria

    • Alaude arvensis said

      a co do Babilonu, o którym wspominał Józef Piotr, zastanawiając się,czy to nie czasem Ameryka kilka ważnych słów z książki „Z Aniołem”

      Przesuwały się więc pod nami z dużą szybkością kolejne stany,
      od Pensylwanii i rejonu Wielkich Jezior aż po pustynię i góry
      Nevady. Po Wielkim Trzęsieniu rzeźba terenu zmieniła się tak
      bardzo, że tylko dobry przewodnik mógł się w nim orientować,
      i to przy pomocy podwójnej mapy. Jaśniejszym kolorem zaznaczono
      na niej dawne szczegóły geograficzne, a ciemniejszym
      naniesiono stan obecny. Można się było przekonać, że niektóre
      rzeki zmieniły swój bieg lub wcale nie istnieją, całe pasma górskie
      częściowo zapadły się, w innym miejscu wypiętrzyły się nowe,
      a przede wszystkim okolice dawniej zaludnione zamieniły się
      w pustynię. Na powierzchni ziemi pokrytej lawą i popiołem
      wulkanicznym szybko i bujnie rosły drzewa i krzewy, coraz mniej
      przeświecało przez nie martwych łysin. Zdaniem przewodnika
      pojawiły się tam zwierzęta niespotykanej wielkości: myszy jak
      koty, koty jak duże psy, bizony jak prehistoryczne dinozaury…
      Nawet ludzie, którzy próbowali tam zamieszkać – niektórzy Indianie
      wracali na swoje dawne łowiska – urośli o kilka centymetrów,
      i to niezależnie od wieku.

      Mogłem się przekonać, że Węgrzy są prawdziwymi pielgrzymami
      – mogłem wziąć udział w takich ich modlitwach jak Anioł
      Pański oraz rozważanie męki Pańskiej w Godzinie Miłosierdzia
      Okazało się również że mieli przy sobie Pismo Święte i umieli
      nim się posługiwać.

      Ksiądz Humbert, opiekun duchowy Węgrów, w oparciu o napotkane
      przez nas widoki przeprowadził wstrząsające rozmyślanie
      o kruchości i przemijalności ziemskiej chwały, bogactwa i władzy.
      Po modlitwie za zmarłych i zaginionych na tych rozległych
      terenach poprosił wszystkich, by odszukali w Biblii cytat, który
      by jak najściślej wiązał się z tematem rozmyślania. Posypało się
      wiele cytatów, najczęściej z ksiąg prorockich i z Psalmów, jednak
      największą uwagę wszystkich przykuł fragment Apokalipsy,
      wskazany przez kilkunastoletniego chłopca. Właściwie był to cały
      rozdział 18, jednak ograniczę się tu do zacytowania tylko niektórych
      wersetów z niego zaczerpniętych20.
      „Anioł zawołał: Upadł, upadł Babilon – stolica, […] bo
      winem zapalczywości swojego nierządu napoiła wszystkie narody,
      […] a kupcy ziemi doszli do bogactwa przez ogrom jej przepychu.
      […] Ludu mój, wyjdźcie z niej, byście nie mieli udziału w jej
      grzechach i żadnej z jej plag nie ponieśli… […] W jednym dniu
      nadejdą jej plagi: śmierć i smutek, i głód; i będzie ogniem spalona
      […]. I będą płakać i lamentować nad nią królowie ziemi, którzy
      nierządu z nią się dopuścili i żyli w przepychu, kiedy zobaczą dym
      jej pożaru. Stanąwszy z daleka ze strachu przed jej katuszami,
      powiedzą: «Biada, biada, wielka stolico, Babilonie, stolico potężna!
      Bo w jednej godzinie sąd na ciebie przyszedł!»”. Dalsze fragmenty
      to podobny lament kupców ziemi, którzy handlowali nie
      tylko zwykłymi towarami, lecz i ciałami i duszami ludzkimi
      (płaczą, bo w jednej godzinie przepadło tak wielkie bogactwo),
      a następnie wszystkich co pracują na morzu. Ci ostatni z morza
      oglądają dym jej pożaru oraz nagły upadek. Rozdział kończy się
      wstrząsającym opisem martwej pustki na zniszczonych terenach:
      nie słychać na nich ludzkich głosów, nie widać śladów życia…
      Odczytywane głośno fragmenty Pisma Świętego tak dokładnie
      odpowiadały temu, co widziały moje oczy, Ŝe te napełniły się łzami!
      Starałem się nikomu tego nie pokazać, zwracając się ku oknu,
      ale chyba nie całkiem mi się to udało… Nie wstydzę się jednak
      odnotować tutaj tego faktu, gdyż łzy w takich sytuacjach czym są,
      jeśli nie mową duszy…?
      Naszym przewodnikiem był Amerykanin, który po raz pierwszy
      uświadomił sobie, że można proroctwa zawarte w Piśmie
      Świętym odnieść w taki właśnie sposób do terenu, nad którym się
      znajdowaliśmy (same teksty były mu znane). Zwrócił zwłaszcza
      uwagę na zawarty w Apokalipsie apel skierowany do ludzi, którzy
      chcieli pozostać wierni Bogu i nie godzili się z bezbożnym ustawodawstwem
      ani praktykami: Wyjdźcie z niej…, byście żadnej
      z plag nie ponieśli. Dowiedzieliśmy się od niego, Ŝe o ile rodowici
      Amerykanie prawie wcale nie przejęli się zapowiedziami Wielkiej
      Kary, pochodzącymi od mistyków i wizjonerów, za to obcokrajowcy
      potraktowali je bardzo poważnie: po OstrzeŜeniu zaczęli
      masowo opuszczać Stany Zjednoczone i Kanadę, dzięki czemu
      wielu z nich ocalało.

      przypis autora

      20.Bardzo proszę Czytelników, by nie odnosili tych cytatów do jednego tylko
      kraju – tego, nad którym przelatywaliśmy – gdyż można by równie dobrze odnieść
      je do innych krajów, które przestały istnieć. Jak wiemy, Tajemnica Fatimska zawierała
      zapowiedź tego, że niektóre kraje będą unicestwione (w jęz. portugalskim:
      anihilados).

  4. Alaude arvensis said

    Ważne dwa krótkie fragmenty,obyśmy nie musieli naszej gotowości współdziałania pisać jak król Ludwik XVI na murach celi więziennej lub pod gilotyną.Krucjata różańcowa i I piątki oraz soboty to ostatni ratunek w naszych rękach.

    Czeka nas obfitość łask, jeżeli
    tylko poświęcimy się Niepokalanemu Sercu Maryi i będziemy żyć tym poświęceniem.
    Mogą nas jednak dotknąć też straszliwe plagi, jeśli nie podejmiemy
    niebieskiego wezwania, jeśli nie chwycimy wyciągniętej ku nam dłoni, która
    chce wyciągnąć nas z kipieli grozy. Jeżeli teraz zlekceważymy wołanie z nieba,
    uratuje nas już tylko ofiarna żertwa męczenników. A nie będą to anonimowi,
    nieznani święci. Męczennicy wyrosną pośród nas, w naszych domach!
    Czy nie mówił o tym kustosz fatimskiego sanktuarium ks. Luciano Guerra,
    kiedy w początkach lutego 2004 r. pod dachem Sanktuarium Matki Bożej Fa-
    timskiej W Zakopanem ostrzegał w publicznie wygłoszonej homilii, że .Polskę
    czeka czas katakumb”? Będziemy atakowani za wierność, a także za to, że – jak
    mówił ks. Guerra – „w nawróceniu Rosji wielką rolę mają do spełnienia narody
    słowiańskie, może przede wszystkim właśnie Polska”

    Wydaje się, że przedostatni Dzień Fatimy nie wiąże jeszcze interwencji nieba
    ze strukturami społecznymi, lecz dotyczy tylko wymiaru duchowego. Triumf
    Niepokalanego Serca Maryi dokona się w naszych sercach, które odrzucą
    wszystko, co sprzeciwia się godności dzieci Bożych i zaczną żyć Dobrą Nowiną
    Ewangelii. Zapowiedź triumfu Niepokalanego Serca trzeba rozważać w duchu wiary. Ale i z ufnością, że nasza najlepsza Matka wie, czego nam potrzeba
    i w godzinie objawienia swej mocy przybędzie do nas z naręczem łask.
    Nie musimy wszystkiego wiedzieć i wszystkiego do końca rozumieć. Musimy
    tylko do końca wierzyć i zacząć w pełni współpracować z naszą Królową.
    Reszta jest w Jej rękach.
    Triumf „lokalny”
    Triumf Niepokalanego Serca ogłoszony w Fatimie dotyczy całego świata. Ale
    kto wie, czy wcześniej nie ma ogarnąć poszczególnych narodów … Przypomnijmy
    znane już nam słowa Siostry Łucji: .Pan nasz obiecał roztoczyć specjalną
    opiekę nad Portugalią w czasie tej wojny ze względu na poświęcenie narodu
    Niepokalanemu Sercu Maryi przez biskupów portugalskich, jako dowód łask,
    jakie będą udzielone innym narodom, jeżeli – jak Portugalia – poświęcą się
    Jemu”. Te inne narody to także nasz, polski; kto wie, czy nie szczególnie nasz!
    ZWYCIĘSTWO MARYI W POLSCE
    „Niech żyje Polak – jedyny obrońca Maryi!” – A. Mickiewicz.
    „Nie traćcie nadziei. Zwycięstwo, gdy przyjdzie, będzie to zwycięstwo Najświętszej
    Maryi Panny … Walczcie z ufnością. Pod opieką błogosławionej
    Maryi Dziewicy pracujcie … Zwycięstwo wasze jest pewne. Niepokalana dopomoże
    wam do zwycięstwa” – kard. A. Hlond.
    „Przyjdą nowe czasy, wymagają one nowych świateł, nowych mocy, Bóg je
    da w swoim czasie … Wszystko zawierzyłem Matce Najświętszej i wiem, że
    nie będzie słabszą w Polsce, choćby się ludzie zmieniali. Maryjo, nie wybieraj
    się nigdzie w świat, dopóki tu nie wypełnisz swojego zadania” – kard.
    S. Wyszyński.
    Zwycięstwo może stać się również udziałem każdego ludzkiego serca – jak
    było udziałem Siostry Łucji, która tak opisywała triumf Niepokalanego Serca
    w swoim życiu: „Niepokalane Serce Maryi jest moją ucieczką, przede wszystkim
    w bardzo trudnych chwilach. Tam czuję się bezpieczna. Ta pewność [opieki
    Maryi] tak mnie pociesza i raduje. W nim [w Sercu Maryi] znajduję pociechę
    i siłę. (. .. ) To Serce najlepszej z Matek, zawsze uważne, czuwające nad najmniejszą
    ze swych córek [Siostrą Łucją]. (… ) Niepokalane Serce jest kanałem, przez
    86

  5. Nestorka said

    Ze strony adonai.pl
    „Zwycięstwo modlitwy różańcowej na Filipinach
    W Alei Objawienia się Świętych trwało potężne nabożeństwo różańcowe z udziałem przeszło dwóch milionów Filipińczyków. Zebrani nieustannie odmawiali różaniec, błagali Najświętszą Matkę o pomoc, kapłani odprawiali niepoliczone Msze św., a wszystkiemu towarzyszyły pieśni maryjne. Trwali tak przez cztery dni i cztery noce, wspomagani ustawiczną modlitwą leżących krzyżem zakonnic z kontemplacyjnych klasztorów.
    Nie zawsze zdajemy sobie sprawę z tego, jak wiele ludzkość ma do zawdzięczenia modlitwie różańcowej. Owszem, zdecydowana większość podręczników opisujących historię stara się interpretować ludzkie dzieje kompetentnie i obiektywnie. Mimo to jednak czegoś w nich brakuje. Nie znajdziemy tam mianowicie żadnej wzmianki na temat tego, jak istotną rolę w bardzo wielu ważnych wydarzeniach, które składają się na losy świata, odegrała ta modlitwa. Widać to między innymi w zatrzymaniu muzułmańskiej inwazji podczas XVI-wiecznej bitwy pod Lepanto czy nieco późniejszej chocimskiej wiktorii Polaków nad wielokrotnie liczniejszą armią turecką.
    Podobnie bywało w czasach bardziej nam współczesnych, dlatego warto by przypomnieć czytelnikowi jedno z takich pamiętnych wydarzeń, kiedy to modlitwa różańcowa pozwoliła Bogu tak zadziałać przez bezbronnych ludzi, że została pokonana potężna armia uzbrojona w samoloty, artylerię i czołgi.
    Przenieśmy się zatem na kontynent azjatycki – na Filipiny, w którym to państwie większość mieszkańców stanowią katolicy, co jest niespotykane w żadnym innym kraju z tej części ziemskiego globu. Jest początek lat 70. XX wieku; Filipiny stały się państwem totalitarnym, rządzonym przez bezwzględnego prezydenta Ferdinanda Marcosa. Wciąż niesyty władzy despota, któremu konstytucja zabrania piastowania urzędu prezydenta w kolejnej – trzeciej już – 4-letniej kadencji, postanawia rozwiązać parlament. Jednocześnie likwiduje wolną prasę, a zaraz potem wydaje rozkaz uwięzienia wszystkich przywódców opozycji oraz kilku tysięcy „niepoprawnie myślących” żołnierzy i oficerów. Jest też bardzo bliski zaatakowania Kościoła, ale dzięki nieugiętej postawie abpa Manili – kard. Jaime’a Sina – dyktator wycofuje się ze swych zamiarów. Kardynał Sin zaś zaczyna głosić ostre w tonie kazania oskarżające i piętnujące reżim Marcosa, występując zarazem w obronie więźniów politycznych i nawołując wiernych do pokojowych działań na rzecz poprawy sytuacji w kraju.
    A ta z każdym rokiem – wskutek ekonomicznego zastoju i rosnącej przepaści między bogatymi i biednymi obywatelami oraz nasilającej się korupcji organów państwowych, głównie policji – stawała się coraz bardziej nieznośna. Dodatkowe napięcie stwarzało uaktywnienie się komunistycznej partyzantki na terenach wiejskich.
    Kroplą przepełniającą czarę goryczy stała się latem 1983 r. śmierć, z rąk zbirów nasłanych przez prezydenta, znanego działacza opozycji Benigna Aquina, członka parlamentu filipińskiego przed jego rozwiązaniem przez Marcosa. To popełnione z zimną krwią morderstwo obudziło Filipińczyków z trwającej około dziesięciu lat apatii. Wtedy to znów przypomniał o sobie nieoceniony duchowy przywódca narodu, kard. Sin, który skłonił wdowę po zamordowanym opozycjoniście, panią Corazon Aąuino, do zaangażowania się w politykę. Pozostająca dotychczas całkowicie w cieniu swego męża kobieta zdecydowała się – wprawdzie nie bez oporów wynikających z braku politycznych doświadczeń – na start w wyborach prezydenckich, które po kilkunastu latach dyktatury, w lutym 1986 r., ogłosił Marcos.
    Zupełnie niedoświadczona w sprawach państwa pani Aquino teoretycznie stała na straconej pozycji w starciu ze starym politycznym wygą. Tak opisał ówczesną sytuację na politycznej arenie Filipin znany amerykański komentator James Reston: Panu Marcosowi wydawało się, że opracował idealny scenariusz polityczno-telewizyjny. Miał komunistów pod bokiem, dysponował posłusznym mu parlamentem i elitą wojskowych, jego przeciwniczką zaś w zmaskułinizowanym społeczeństwie była kobieta. Wszystko szło po jego myśli. Wszystko oprócz faktów. Dyktator nie wziął mianowicie pod uwagę tego, iż z osobą pani Aąuino, która mówiła swym rodakom o sprawiedliwości i uczciwości, podkreślając przy tym swą głęboką wiarę, a ponadto nie wywodziła się z darzonego powszechną niechęcią politycznego establishmentu, utożsamiały się miliony Filipińczyków. I kiedy filipińskie Zgromadzenie Narodowe po obliczeniu głosów ogłosiło, że większość obywateli poparła urzędującego prezydenta, Corazon Aąuino – wobec jawnego fałszerstwa ze strony tej sterowanej przez Marcosa instytucji – dała sygnał do zbojkotowania wyniku wyborów.
    Wówczas to także minister obrony Ponce Enrile oraz zastępca szefa sztabu generalnego gen. Fidel Ramos wraz z kilkuset innymi wojskowymi, mając dość wieloletniego nadużywania władzy przez despotycznego prezydenta, otwarcie wypowiedzieli posłuszeństwo Marcosowi i zamknęli się w forcie Aguinaldo przy Epiphanio de Los Santos Avenue (Aleja Objawienia się Świętych), gdzie mieściło się filipińskie Ministerstwo Obrony. Otrzymawszy od dyktatora 24-godzinne ultimatum: bezwarunkowa kapitulacja albo śmierć przez rozstrzelanie, zatelefonowali po radę do kard. Sina; wiedzieli aż nadto dobrze, że wystarczyłoby kilka czołgów bądź eskadra śmigłowców, aby ich unicestwić.
    Widząc, że krwawa konfrontacja wisi na włosku, kardynał zamknął się na 1,5-godzinną modlitwę w kaplicy, potem zaś z właściwą sobie energią przystąpił do działania. Zadzwonił najpierw do kilku zakonów kontemplacyjnych w Manili, wzywając mniszki do postu i modlitwy, a potem – za pośrednictwem katolickiego Radia Veritas, jedynego w tamtym czasie niezależnego medium na całych Filipinach – zwrócił się do mieszkańców stolicy z apelem: Proszę, wyjdźcie z waszych domów, bo musimy chronić życie tych żołnierzy. Odzew manilczyków był natychmiastowy i w ciągu kilku godzin na ulice wyległo ponad dwa miliony ludzi, którzy przyszli całymi rodzinami i otoczyli kryjówkę – już niemal całkowicie zdesperowanych – zbuntowanych wobec reżimu żołnierzy. Przyszli z różańcami w rękach oraz z modlitwą na ustach.
    Wtedy to Marcos zadecydował o wysłaniu pięciu helikopterów, które miały zrzucić bomby na zebrany tłum. Kiedy jednak śmigłowce ze śmiercionośnym ładunkiem dotarły na miejsce, piloci zobaczyli przez chmury ogromny żywy krzyż, który utworzyła ponaddwumilionowa rzesza modlących się na różańcu ludzi. Ten widok tak ich zaszokował, że odmówili wykonania rozkazu i wylądowali. W Alei Objawienia się Świętych nadal więc trwało potężne nabożeństwo różańcowe z udziałem przeszło dwóch milionów Filipińczyków. Zebrani nieustannie odmawiali różaniec, błagali Najświętszą Matkę o pomoc, kapłani odprawiali niepoliczone Msze św., a wszystkiemu towarzyszyły pieśni maryjne. Trwali tak na posterunku przez cztery dni i cztery noce, wspomagani ustawiczną modlitwą leżących krzyżem zakonnic z kontemplacyjnych klasztorów.
    Prezydent Marcos, dowiedziawszy się o niepowodzeniu misji lotników, zdecydował w końcu o wysłaniu czołgów przeciwko demonstrantom. Maszyn było 25, a towarzyszyła im kilkutysięczna armia. Krwawa jatka wydawała się nieunikniona. Kiedy jednak żołnierze dochodzili już do Alei Objawienia, nagle ich oczom ukazała się piękna kobieta, która rzekła do nich: Stop, kochani żołnierze! Nie posuwajcie się dalej! Nie krzywdźcie moich dzieci! Jestem królową ich serc. Dokładnie w tym samym czasie zebrani nieopodal ludzie – na klęczkach i ze wzniesionymi rękoma – głośno odmawiali różaniec; tak oto po raz kolejny moc różańcowej modlitwy pokonała wysłanników śmierci. Zaraz też wśród wojska pojawiły się dzieci z kwiatami; wciskały je w lufy żołnierskich karabinów, na których też wiązały żółte opaski – wyborczy znak pani Aquino, klerycy wychodzili naprzeciw żołnierzom i obejmowali ich w braterskim uścisku, kobiety zaś częstowały niedawnych agresorów naprędce przygotowywanymi kanapkami.
    Niebawem jednak padł kolejny rozkaz dyktatora – tym razem tyran postanowił rozpędzić demonstrantów gazem. Do akcji tej Marcos skierował najlepszych fachowców, wielokrotnie wcześniej sprawdzonych w podobnych zadaniach. Jednakże i ta – powtórzona dwukrotnie – próba spełzła na niczym: nagle odwrócił się wiatr i to napastnicy zaczęli kaszleć i uciekać!
    Despotyczny prezydent mimo wszystko nie chciał dać za wygraną i nakazał ostrzelać zamkniętych w budynku ministerstwa buntowników ogniem z moździerzy. Co z tego, skoro po dwóch godzinach od wydania tego rozkazu nie usłyszano ani jednego wystrzału, a fakt ten dowodzący oddziałem oficer tłumaczył Marcosowi słowami: Wciąż poszukujemy celu dla naszych baterii. Nie chcemy zabijać cywilów. I nawet kiedy już odpowiednio ustawiono działa, niczego to nie zmieniło – okazało się, że wszystkie znajdujące się w nich naboje to niewypały!
    Prezydent Marcos próbuje w tej sytuacji ogłosić stan wyjątkowy w kontrolowanym przez rząd kanale telewizji, ale jest to już jego łabędzi śpiew: w trakcie przemówienia rebelianci przejmują stację, a następnego dnia Corazon Aąnino zostaje zaprzysiężona na prezydenta Filipin. I mimo że godzinę później podobną ceremonię urządza w swej rezydencji dotychczasowy przywódca Filipin Ferdinand Marcos, to nikt nie ma wątpliwości, że nie jest on już wystarczająco silny do dalszego sprawowania rządów. Do przejęcia władzy szykują się również komuniści. Filipiny stają w obliczu wojny domowej.
    Wówczas to po raz kolejny niepospolitą odwagą i nadzwyczajną jasnością umysłu wykazuje się kard. Sin który powstrzymuje komunistyczne bojówki przed zabiciem Marcosa i skłania amerykańskiego prezydenta Reagana do udzielenia dyktatorowi azylu w USA. W ciągu trzydziestu minut amerykańskie helikoptery przetransportowały Marcosa i jego otoczenie do bazy Clark, a stamtąd samolot zawiózł go na Hawaje – jak wspominał po latach hierarcha. Władzę w kraju ostatecznie objęła pani Aąuino wraz ze swymi zwolennikami.
    Kardynał Sin pytany o to, jak w ogóle była możliwa ta bezkrwawa rewolucja, niezmiennie odpowiadał: Nie ma odpowiedzi. To był cud. Kiedy zaś odbierał doktorat honoris causa Boston College, publicznie wyraził swoje przekonanie w następujących słowach: Myślę, że cały scenariusz tamtych wydarzeń był pisany przez samego Boga. Myślę, ze całością akcji kierowała Najświętsza Maryja Panna. Byliśmy tylko aktorami Ale nasza moc pochodziła od Boga. A w innym miejscu dodał: Jestem przekonany, że cała cześć, cale uznanie i cała wdzięczność powinny być oddane Najświętszej Maryi Pannie, a przez Nią Jej Synowi i z Nim Ojcu w niebie, bo Bóg naprawdę patrzył na nas łaskawym okiem, naprawdę błogosławił Filipiny i wszystkich nas dotknął swoją łaską.
    Pan Bóg dokonał tego cudu, za pośrednictwem Matki Najświętszej, gdyż miliony Filipińczyków nieustannie modliło się na różańcu, otwierając swoje serca na działanie Jego wszechmocnej miłości. Podobne zwycięstwa w walce z siłami zła, grzechem, nałogami oraz wszelkimi słabościami będą się dokonywać również w naszym osobistym życiu, w rodzinach, w zakładach pracy, w naszej Ojczyźnie, gdy będziemy wierni modlitwie różańcowej, tak jak nas o to nieustannie prosi nasza Matka Przenajświętsza.
    Kościół zawsze uznawał szczególną skuteczność tej modlitwy – pisze Jan Paweł II – powierzając jej wspólnemu odmawianiu, stałemu jej praktykowaniu, najtrudniejsze sprawy. W chwilach, gdy samo chrześcijaństwo było zagrożone, mocy tej właśnie modlitwy przypisywano ocalenie przed niebezpieczeństwem, a Matkę Bożą Różańcową czczono jako Tę, która wyjednywała wybawienie (RVM 39). ”

    Robert Bil
    Źródła: „Godzina różańca”, Sekretariat Fatimski
    w Zakopanem, 2003, oraz Paweł Zuchniewicz:
    „Szukałem Was. Jan Paweł II i Światowe Dni Młodzieży”,
    Radom 2005

  6. Nestorka said

    Cud różańcowy w Austrii

    Świadectwa

    Matka Boska Różańcowa

    Cud różańcowy w Austrii

    Matka Boska Różańcowa

    Gdy zły duch zaczyna ogarniać świat, gdy nawet modlitwa zdaje się już nieskuteczna, trzeba nam przypomnieć sobie słowa Jezusa: „Ten rodzaj duchów wypędza się tylko modlitwą i postem” (Mt 17,21). W takich chwilach nasze modły zanoszone do Boga muszą zostać oczyszczone przez wielką pokutę. A wówczas to, co niemożliwe u ludzi, okazuje się rzeczą łatwą u Boga.

    Pokutna modlitwa sprawia cuda. Jeśli modlą się i pokutują poszczególni ludzie, cuda wkraczają w ich osobiste życie. Gdy modli się i pokutuje cały naród, cuda zaczynają się dziać w wymiarze społecznym, gospodarczym, a nawet politycznym! Wielka modlitwa połączona z wielką pokutą rodzi wielkie cuda. Dowodów na tę biblijną prawdę nie musimy szukać daleko. Wystarczy spojrzeć w stronę Austrii, gdzie w 1955 r. historia odnotowała wielki cud różańcowy.
    Mamy rok 1945. W obozie wojennym w Cherbourgu czeka na zwolnienie 19 tys. jeńców niemieckich. Wśród nich znajduje się austriacki sanitariusz Petrus Pavlicek. Nigdy nie nosił on broni. Pomagał rannym. Był katolickim kapłanem i zakonnikiem, franciszkaninem – jak jego współbrat, ojciec Maksymilian Kolbe.

    Pierwsze spotkanie z Fatimą

    Więźniowie czekają na rozwiązanie obozu, a Pavlicek ostatnie dni spędza na lekturze niewielkiej książeczki poświęconej objawieniom w Fatimie. Jak grom z jasnego nieba uderza go myśl: całe nieszczęście, którego był świadkiem, zostało zapowiedziane przez Matkę Najświętszą! Więcej, można było go uniknąć, gdyby ludzie posłuchali Maryjnych próśb! I jeszcze: fatimskie zapowiedzi nie dotyczą tylko tego, co się stało na oczach jego pokolenia. Nadchodzące lata powojenne będą nieuchronnie związane z orędziem fatimskim. Albo będziemy żyć w świetle Fatimy, albo w jej mrocznym cieniu. Albo spełnią się jej wielkie obietnice, takie jak nawrócenie Rosji i czas pokoju, albo ziszczą się jej złowróżbne zapowiedzi: głód, wojny, prześladowania, cierpienia dobrych ludzi.
    Ostatnie zdania broszurki o Fatimie stają się dla ojca Pavlicka życiowym drogowskazem. Czyta on, że Maryja, kończąc objawienie 13 października 1917 r., prosiła: „Niech ludzie już więcej nie obrażają Boga, który i tak jest już bardzo obrażony”. Czyż to nie ludzkie grzechy stały się przyczyną wszelkiego nieszczęścia, które dane było mu poznać w czasie długoletniej wojny? Czyż to nie grzech ściągnie na ludzkość kolejne tragedie?

    Dziękczynienie w Mariazell

    Ojciec Pavlicek wie do kogo ma skierować swe kroki z dziękczynną pielgrzymką za ocalenie podczas działań wojennych. Jeszcze w obozie jenieckim omal nie został zastrzelony! Udaje się do Matki Bożej. Staje przed Jej tronem w Mariazell – wielkim austriackim sanktuarium maryjnym. Dziękuje za darowane mu życie i zastanawia się, dlaczego przeżył wojnę.
    To pytanie stawiało w tamtym czasie wielu ludzi. Jednak mało kto znalazł na nie odpowiedź. Petrus Pavlicek poznał ją właśnie w Mariazell. Przed cudownym obrazem Wielkiej Patronki Austrii usłyszał słowa: „Czyńcie, co wam mówię, a będzie wam dany pokój”.
    Maryja wskazała mu na swe żądania wypowiedziane w Fatimie, gdzie powiedziała podobne słowa: „Gdy uczyni się to, co wam powiem, wiele dusz zostanie uratowanych i nastanie pokój na świecie”.
    Ojciec Pavlicek wstał z klęczek i zaczął działać. Postanowił wybłagać dla swej ojczyzny cud wolności i pokoju. Jej przyszłość malowała się w ciemnych barwach. Nikomu nie trzeba tłumaczyć dlaczego. Po wojnie Austria znalazła się w strefie wpływów radzieckich.

    Powstaje krucjata

    „Czyńcie, co wam mówię, a będzie wam dany pokój” – ojciec Petrus powtarza słowa Matki Bożej. To zdanie stanowi jego maryjny oddech, ożywiający go w dzień i w nocy. Franciszkanin nie przestaje modlić się i rozmyślać, w jaki sposób wypełnić prośby Pani Fatimskiej. Przecież nie chodzi tu tylko o niego. Patronka Austrii mówi: „Czyńcie”, a więc kieruje swe wezwanie do całego narodu austriackiego. On, nic nie znaczący zakonnik ma porwać ludzkie rzesze? W jaki sposób?
    Myśl ta nie daje mu spokoju. Aż wreszcie wszystko staje się dla niego jasne. Ma pomóc Matce Najświętszej w zorganizowaniu pokutnej wspólnoty różańcowej. Jego rola jest drugorzędna, bo sama Maryja obejmie kierownictwo nad nowym ruchem różańcowym. Nazwa jest już ustalona: „Pokutna krucjata różańcowa o pokój dla świata”. Nie tylko różaniec, ale i pokuta, o którą Maryja prosiła w Fatimie.
    Krucjata zaczyna swą działalność w Wiedniu w 1947 r., zaś w dwa lata później zostaje oficjalnie zatwierdzona przez Austriacką Konferencję Biskupów. Wspólnota stawia sobie trzy cele: będzie się modlić i pokutować w imieniu tych wszystkich, którzy zapomnieli o Bogu, będzie błagać niebo o pokój na świecie, będzie prosić o wolność dla Austrii.
    Różaniec pokutny… Za kilka lat miało się okazać, iż nawet „ten rodzaj duchów”, jaki związał się z „błędami Rosji”, jest wobec takiej modlitwy bezradny.

    Obecność łaski

    Ojciec Pavlicek zaczyna pozyskiwać pierwszych członków krucjaty. Czyni to przez głoszone rekolekcje i kazania, przede wszystkim jednak dzięki swemu pielgrzymowaniu od miasta do miasta i powtarzaniu usłyszanego w sercu przesłania. Zawsze towarzyszy mu jego „Szefowa” – Matka Boża w znaku figury fatimskiej. Kto wie, czyje działanie było bardziej skuteczne: żarliwość ojca Pavlicka, czy łaskawość Matki Bożej promieniującej dobrocią z niesionej przez franciszkanina figury. Pytanie jest chyba źle postawione, bo przecież chrześcijaństwo to „religia współdziałania” – w skutecznym apostolstwie i w wypraszaniu cudów Bóg potrzebuje gorliwości człowieka. Przez niego Pan wylewa na świat łaskę. Wszędzie, gdzie znalazł się Petrus Pavlicek, z nieba wylewała się obficie łaska. Jakim cudem? Wystarczy z jednej strony połączyć się z niebem, a z drugiej zjednoczyć się z ludźmi, by ci ostatni mogli pić z Bożego źródła…
    Widać, że Bóg jest obecny w dziele ogłaszanym przez ojca Petrusa. Tam, gdzie pojawiają się on i jego Matka Boska, tam jednają się skłócone rodziny, tam ludzie powracają na dobre drogi, tam pojawiają się powołania zakonne i kapłańskie. Słowa Pavlicka zaczynają być potwierdzane przez coraz liczniejsze świadectwa. Pewien student mówił: „Codzienne odmawianie różańca uspokaja mnie i darzy pokojem ducha. Znamienne, jak mało ważne stają się wówczas moje osobiste problemy”.
    Wśród członków krucjaty są nawet najwybitniejsi politycy, jak minister Figl i kanclerz Raab. Również oni wierzą w potęgę modlitwy różańcowej. Modlą się na różańcu i uczestniczą w organizowanych procesjach krucjaty.

    I zdarzył się cud…

    Ojciec Pavlicek wyjaśniał członkom austriackiej krucjaty różańcowej: „Każdy z was powinien wiedzieć, że nasze, dziś składane skrycie ofiary i modlitwy nie pójdą na marne. Kiedyś okaże się, jak bardzo były one bliskie Bogu i Maryi i jak prawdziwe strumienie łask i błogosławieństw zostały dane naszej ojczyźnie, światu, każdemu z was”.
    Jeszcze w dniu Bożego Narodzenia 1954 r. ziszczenie się tych słów wydawało się bardzo odległe. A na cud czekało ponad pół miliona członków Pokutnej Krucjaty Różańcowej. Kilka dni wcześniej Mołotow, radziecki minister spraw zagranicznych, w rozmowie z ministrem Figlem stwierdził kategorycznie, że nie ma nadziei na zawarcie jakiejkolwiek umowy państwowej między Krajem Rad a Austrią.
    Rząd katolickiej Austrii zrozumiał, że możliwości dyplomatyczne wyczerpały się już ostatecznie. Ponad trzysta prób doprowadzenia do porozumienia zakończyło się fiaskiem. Wtedy Figl zwrócił się do ojca Pavlicka: „Pozostała już tylko modlitwa”. I Krucjata zrywa się do szaleńczego ataku.
    Wówczas zdarzył się cud. Austriacka delegacja, która w kwietniu 1955 r. wyjechała do Moskwy, nieoczekiwanie wraca z dokumentem gwarantującym Austrii wolność!
    Wzruszony kanclerz federalny Raab ogłasza narodowi: „Chcę podziękować przede wszystkim Bogu”. Nawet najwyżsi dostojnicy państwowi przypisują zmianę w polityce Rosji nie swoim zasługom, lecz Bogu i Jego Matce. To piękne, pouczające świadectwo, lekcja, którą powinni usłyszeć także ci, którzy sprawują władzę w naszym kraju. Oby kiedyś pojawił się rząd, który będzie świadom tego, że nad Wisłą rządzą nie oni, lecz Królowa Polski, a ich rola polega na przekazywaniu ludziom Jej poleceń…

    Przez chwilę jest tak w Austrii. W czasach Pokutnej Krucjaty Różańcowej kraj wzięła we władanie Wielka Patronka Austrii.
    Spójrzmy, jak osobisty sekretarz kanclerza wspomina tamte chwile: „Raab wyjął oprawiony w skórę kalendarz z 1955 r. i otworzył go na dniach, w których austriacka delegacja przebywała w Moskwie. Tam widniała notatka: «Dziś jest dzień fatimski (13 kwietnia). Rosjanie stwardnieli, są stanowczy, nie zmieniają zdania. I akt strzelisty do Matki Bożej, by upraszała łaski dla narodu austrackiego».
    Raab zauważyli «Widzisz. Prantner, to Matka Boża pomogła nam uzyskać umowę państwową»”.
    Zdumiewające, ale Rosja nie wycofała się ze złożonych w kwietniu obietnic. W środku maryjnego miesiąca maja zostaje podpisany układ państwowy. Minister Figl przemawia: „Dziękując Bogu Wszechmogącemu. podpisujemy umowę i z radością wołamy: Austria jest wolna!”.
    W maryjnym październiku opuszcza Austrię ostatni żołnierz radziecki.

    Unia Maryjna?

    Problemy, które musi rozwiązać współczesny świat, są z ludzkiego punktu widzenia nie do rozwiązania. Jak doprowadzić do sprawiedliwego podziału dóbr? Jak zlikwidować bezrobocie? Jak zatrzymać proces degradacji środowiska? Jak postawić tamę fali aborcji, eutanazji? Co uczynić, by ludzkość powróciła do zdrowych zasad moralnych? Nikt nie zna odpowiedzi na te pytania. Ale problemy te mogą zostać rozwiązane, gdy damy jeszcze raz szansę Maryi, której wstawiennictwo u Boga wyjednuje cuda. Czy Pokutna Krucjata Różańcowa, licząca dziś 700 tys. członków, wybłaga cud? Jej moderator duchowy, ojciec Benno Mikocki, pisze: „Wielkie wyzwania naszych czasów są też ogromnym apelem do wszystkich społeczności maryjnych o ścisłą współpracę. Powinna istnieć nie tylko Unia Europejska, lecz przede wszystkim Unia Maryjna!”.
    Nie ma wątpliwości. Taka Unia zapewniłaby nam „pokój i dobro”. Za taką Unią opowiedziałby się każdy czciciel Matki Bożej.
    Może Królowa świata natchnie kogoś, jak ojca Pavlicka, by dzięki współdziałaniu człowieka z Bogiem powstała duchowa unia maryjnych serc, która bez trudu zmieni oblicze udręczonej ziemi. Bo u Boga, do którego drzwi kołaczemy modlitwą i pokutą, nie ma nic niemożliwego.

    Źródło: Podhalański Serwis Informacyjny „Watra”

    Ze strony:http://www.pielgrzymka.konin.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=159:cud-roacowy-w-austrii&catid=37:wiadectwo&Itemid=61

  7. W OBRONIE KAPŁANA przeciwko zajadłym językom said

    18/06/2011 @ 3:47 pm
    20 iRate This
    W OBRONIE KAPŁANA przeciwko zajadłym językom powiedział/a
    18/06/2011 @ 3:45 pm
    00 iRate This
    KOCHANI BARDZO , BARDZO PROSZĘ O MODLITWĘ ZA PROBOSZCZA MARKA JEST WSPANIAŁYM KAPŁANEM NIE IDZIE NA USTĘPSTWA TRZYMA SIĘ PRZYKAZAŃ PANA BOGA JEDNTRZECIA WIOCHY CHCE GO WYRZUCIĆ A RESZTA JEST ZASTRASZONA .BŁAGAM POMUŻCIE MODLITWĄ ZA NIEGO TĄ BITWĘ MUSIMY WY

    W OBRONIE KAPŁANA przeciwko zajadłym językom powiedział/a
    18/06/2011 @ 6:00 pm
    00 iRate This
    BÓG ZAPŁAĆ
    MODLITWA TAK ! w jaki spób możemy jeszcze walczyć proszę o podpowiedź szydzą w mediach dzwonią do Biskupa chcą piskać do Episkopatu . Są to rodziny całkowicie wypaczone pod względem Wiary walczą groźbą i nie przebierają w słowach.Mamy pomysł ściągnięcia dużej grupy ludzi z zewnątrz która zamanifestuje ich działanie modlitwą przed Kościołem.
    18/06/2011 @ 6:19 pm

    SZCĘŚĆ BOŻĘ
    Z bieramy tysiąc ludzi modlących się w intencjach tego Proboszcza w Karpnikach Dolnyśląsk . Bardzo prosimy chętne osoby o potwierdzenie udziału w Modlitwie w formie manifestacji obrony i poparcia tego niezwykłego Kapłana przeciwko grupie zajadłych mieszkańców . .Maile zostaną zostaną zebrane i wysłane do Proboszcza i Jego Przełożonych. Z GÓRY WIELKIE BÓG ZAPŁAĆ !!!!!!
    holo2@gazeta.pl

    Odpowiedz

    • Pustelnik said

      Ratujmy Kaplanow!!!! W malej miejscowosci kolo Jeleniej Gory szatan szaleje .Ludzie atakuja swojego proboszcza.Po dzisiejszej rozmowie z toba jestem w szoku ,sa to wiadomosci tak nieprawdopodobne chociazby wykorzystanie lancucha ,kleju .Jest to jeszcze jeden przyklad opetania ludzi ,ale oni o tym niewiedza .Te wydarzenia sa odzwierciedleniem sytuacji pod krzyzem w Warszawie.Tam narodzilo sie pozwolenie na atak szatanski nie bylo stlumione w zarodku.Widze po wpisie ,ze pisalas w zdenerwowaniu.I ja tez bardzo prosze wszystkich czytelnikow o obrone Kaplana niedajmy satysfakcji szatanowi,Pilnie modlitwa jest potrzebna rowniez za tych ktorzy atakuja Kaplana ,oni nam beda kiedys wdzieczni po drugiej stronie i beda naszymi przyjaciolmi dzisiaj jeszcze o tym nie wiedza.Modlmy sie .Domyslilas sie ,ze to ja ,dzieki za 6 tom.

      • cox said

        Będę pamiętał o tym księdzu w modlitwie!

        • Ja również.

          Kochana Maryjo, wszyscy kapłani, są Twoimi ukochanymi synami, nie opuszczaj ks. proboszcza Marka, wspieraj Go nieustannie, bądź przy Nim. Daj siłę ludziom, pragnącym bronić prawdy w Imię Twojego Syna, naszego Pana Jezusa Chrystusa.

          PS
          Parafianie i wierni z sąsiednich wiosek, musicie być solidarni i bronić tego księdza również publicznie. Musicie dać dowód, że nie jest Wam obojętny kapłan, który jest wierny Chrystusowi – zły ma to zobaczyć. Jak szatan osiągnie swój cel w jednej parafii, ruszy na inne, co wtedy będzie ?

        • Pustelnik said

          Jak szatan osiagnie swoj cel…pouczajaco napisane tak samo jest z modlitwa ,Msza swieta ,ktora uswieca w innym miejscu na swiecie .Moim zdaniem krocjata modlitewna na Wegrzech uswiecila Polske mam nadzieje ,ze tak bedzie i wszyscy zaczniemy odmawiac Rozaniec swiety.

        • Pustelnik said

          Bog zaplac!

        • Magdalena-Zofia said

          Jeszcze raz zapewniam o modlitwie za księdza proboszcza.
          Tą potrzebę przekazałam innym – razem możemy więcej.

          Jestem przekonana, że nasze modlitwy zostana przyjete (nie zmarnują się). Nie wiem natomiast, czy Pan Jezus nie potrzebuje takiej ofiary – ale Twoja Chryste, nie nasza wola, niech się stanie.

  8. W OBRONIE KAPŁANA przeciwko zajadłym językom said

    MODLITWA ta może być bardzo kruciutka np. do MATUSI BOŻEJ

    • lucek said

      Modle sie za Ks. Proboszcza oraz za tych ktorzy przesladuja Kaplana o SWIATLO DUCHA SWIETEGO DLA NICH.O ODMIANE ICH SERC. lucyna

  9. Alaude arvensis said

    „ABC Oddania się Matce Bożej”, książka aktualna na dziś wśród wielu innych, ta jest swoistą perłą.
    Mały fragment dla zainteresowanych.

    C. Poznanie woli Bożej, trzeci krok.

    Gdy wiesz, czego Bóg w danej chwili od ciebie żąda, oddaj siebie, bliźnich, sprawy i rzeczy Maryi i staraj się Jego wolę wykonać.

    Co począć, gdy nie wiesz, jaka jest wola Boża?

    Matka Boża na każdą chwilę ma dla ciebie najlepsze zajęcie: czasem pracę i cierpienie, czasem wypoczynek i rozrywkę. Nie zawsze to, co obiektywnie lepsze, jest dla ciebie wolą Bożą. Trzeba się dowiedzieć, czego Maryja pragnie.

    Wymyślano różne sposoby poznania Jej. Jedni zastanawiają się, co byłoby teraz Panu Bogu najbardziej miłe. Inni czytają Ewangelię, by się dowiedzieć, co o tym mówi Pan Jezus lub co uczynił w podobnej sytuacji. Jeszcze inni pytają co by uczyniła Maryja, gdyby była na ich miejscu. Jest jednak prostszy sposób i chyba lepszy. Kto oddał się Maryi ma prawo Ją zapytać: „Matko, co ja mam teraz zrobić?”, „Czy wolno mi tam pójść, to kupić, na to popatrzeć, o tym pomówić?” To jest przecież najprostsze i odpowiada duchowi dziecięctwa. Pan Jezus powiedział: „Proście, a będzie wam dane” (Mt 7,7); „Ojciec z nieba da Ducha Świętego tym, którzy Go proszą” (Łk 11,13); „Duch Święty, którego Ojciec pośle w moim imieniu, On was wszystkiego nauczy” (J 14,26).

    Stałe pytanie o zgodę i pozwolenie, o radę i światło, wszędzie tam, gdzie nie wiesz, co wybrać jest normalnym następstwem oddania się na własność. Masz pytać czy wolno ci patrzeć, mówić i co mówić, bo twoje oczy i usta są Jej własnością. To nie jest przesada. Od wieków uczą święci, że należy przed każdym czynem zastanowić się czy jest zgodny z wolą Bożą, że nie należy we wszystkim szukać woli Bożej. Pytanie się Maryi jest tylko zastosowaniem tej zasady do drogi oddania się Matce Bożej. Tu masz jednak tę korzyść, że nie szukasz woli Bożej sam, ale prosisz Maryję, by ci ją ukazała. Z czasem nie będziesz musiał pytać słowami. Wystarczy duchowe spojrzenie w Jej oczy, a będziesz wiedział, czy tak czy inaczej.

    Nie czekaj po zapytaniu na żadne wyjaśnienia, widzenia, nadprzyrodzone głosy. Maryja ma bardzo wiele zwyczajnych sposobów, by ci pokazać, co jest w tej chwili wolą Bożą. Pan Jezus powiedział w Ogrójcu: „Czuwajcie i módlcie się” (Mt 26,41). Kto pyta Maryję o wolę Bożą, ten się modli. Trzeba teraz czuwać, czekając na Jej odpowiedź. Trzeba być bardzo czujnym. Odpowiedź przychodzi często drogą nieoczekiwaną, pojawia się subtelnie. Kto nie nauczy się bacznie czuwać, może jej nie zauważyć.

    Jakimi drogami przychodzi najczęściej odpowiedź Maryi? Czasem Najświętsza Panna przypomni ci Boże przykazanie, polecenie Pana Jezusa i Ewangelii lub jakiś obowiązek, o którym zapomniałeś. Często odpowiedź przychodzi przez przełożonych, którzy coś każą uczynić. Niekiedy Maryja przysyła do nas ludzi z prośbami. Pan Jezus powiedział: „Daj temu, kto cię prosi” (Mt 5,42); „Daj każdemu, kto cię prosi” (Łk 6,30). Nie wolno tylko spełniać prośby o coś złego. Czasem zadecydują okoliczności, przypadkowo usłyszana rozmowa, niespodziewane spotkanie, spóźnienie na pociąg i wiele tego rodzaju rzeczy może być wskazaniem woli Maryi. Trzeba mieć oczy otwarte na wszystko. Raz po raz otrzymasz dobre natchnienie. Nauczysz się z czasem odróżniać Boże natchnienie od podstępów złego ducha. Gdybyś jednak przypadkiem w dobrej wierze podstępny podszept szatana lub własne uwiedzenie wziął za wolę Maryi, nie potrzebujesz się lękać. Kto się oddał i szczerze szuka Jej woli, za tego Ona bierze odpowiedzialność i nie tylko nikt nie poniesie prawdziwej szkody, ale spełni dobry uczynek.

    Kiedy zrozumiesz odpowiedź Maryi, wróć do aktu oddania. Oddaj Jej siebie i wykonanie i staraj się rzecz spełnić. Akt oddania jest zawsze podstawowy i najważniejszy.

    Często, a może najczęściej, żadna wyraźna odpowiedź nie nadchodzi. Pytasz – cisza! Nie sądź wtedy, że pytanie nie ma sensu. Warto i trzeba pytać, nawet, chociażby się przewidywało, że znów nie będzie żadnego wskazania. Bez pytania będziesz wszystko czynił samowolnie i oddanie będzie złudzeniem. Droga oddania jest zwykła i prosta, rzeczy nadzwyczajne rzadko się na niej trafiają. To droga wiary i zaufania.

    Co jednak czynić, gdy nie ma odpowiedzi? Najpierw odczekaj jak długo można, żebyś własną niespokojną ruchliwością nie psuł Maryi Jej planów. Gdy już czekać nie możesz, poproś Ją o światło i wybierz sam, to co twoim zdaniem najbardziej Jej się teraz podoba. Oddaj Jej twój wybór z całym spokojem wykonaj to, co wybrałeś. Maryja dlatego nie dała odpowiedzi, bo wiedziała, że sam wybierzesz to, co jest Jej wolą. Na wszelki wypadek – bo nigdy nie wiesz czy dobrze pytałeś – poproś, by cię zawróciła z drogi lub odsunęła złe następstwa wyboru, gdyby miał być zły i bądź wtedy zupełnie spokojny.

    Oto masz zwięzłe zarysowanie drogi we wszystkich sytuacjach, by twoje oddanie mogło stać się życiem. Gdy wiesz, czego Maryja chce, oddaj i wykonaj. Gdy nie wiesz, zapytaj i czekaj na odpowiedź. Gdy odpowiedź zrozumiesz, oddaj to i wykonaj. Gdy nie zrozumiesz, wybierz sam według powyższych wskazań, oddaj wybór Maryi, wykonaj i bądź spokojny. Oto w największym skrócie główne zasady życia na drodze oddania. Mądre i proste, dostępne dla każdego.

    http://www.pkrd.vel.pl/abc/ABC_04.html

  10. Magda said

    Godna polecenia audycja w RM z dr S.Krajskim:
    Jan Paweł II – przemilczane nauki (cz.I)
    dr Stanisław Krajski (2011-06-16)
    http://www.radiomaryja.pl/audycje.php?id=26310
    Jan Paweł II – przemilczane nauki (cz.II)
    dr Stanisław Krajski (2011-06-16)
    http://www.radiomaryja.pl/audycje.php?id=26313

  11. Franciszek said

    Nie jest ważne czy krucjatę zapoczątkował ks.Małkowski czy jakikolwiek inny ksiądz. Najważniejsza jest modlitwa, bo nie dzieje się dobrze w naszej Ojczyźnie. Omadlajmy ją, polecajmy Matce Bożej wszystkie jej sprawy. ONA ZWYCIĘŻY, i dobro też zwycięży. Różańce do dłoni i stawajmy do modlitwy…

  12. Myślący said

    Witam,
    ludzie nie dajcie się wkrecić w ten chory, skrajny nacjonalizm i nie słuchajcie tych, którzy takie poglądy głoszą. ta krucjata organizowana jest przez „sekte” x. Ł.Kadzińskiego, który jest chory ambicjonalnie i wysługuje się biednymi, zagubionymi ludźmi dla swoich celów. To co sie ostatnio dzieje w naszej Polsce to dramat, duzo kapłanów się pogubilo i na własną rękę próbuja organizować rózne ruchy i akcje. Wszystko to prowadzi to odłaczenia i zamkniecia się we własnym kręgu, przybiera postac niebezpieczną – sekciarską. Brak jest jeszcze posłuszeństwa, które jest tak ważne. Ostrzegam przed tymi ludźmi! pozdrawiam.

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: