Dziecko Królowej Pokoju

Pokój musi zapanować pomiędzy człowiekiem i Bogiem, a także między ludźmi

  • Królowa Pokoju

    Królowa Pokoju
  • Uwaga

    Strona używa plików cookies które zapisują się w pamięci komputera. Zapisywanie plików cookies można zablokować w ustawieniach przeglądarki. Dowiedz się o tych plikach http://wszystkoociasteczkach.pl
  • Propozycja chronologiczna

    • Rok 2019 – Kryzys Rumunia
    • Rok 2020 – fałszywe traktaty pokojowe
    • Rok 2021 – Papież jedzie do Moskwy
    • Rok 2021 – Wojna
    • Rok 2022 – zwycięstwo komunistyczne
    • Rok 2023 – 10 królów
    • Rok 2024 – Antychryst
    • Rok 2025 – Sojusz z wieloma
    • Rok 2025 – Synod
    • Rok 2026 – Henoch i Eliasz
    • Rok 2028 – Ohyda spustoszenia
    • Rok 2029 – Ostrzeżenie
    • Rok 2030 – Cud
    • Rok 2031 – Nawrócenie Izraela
    • Rok 2032 – Kara
    • Rok 2032 – Odnowienie świata
    • Rok 2033 – Exodus
    • Rok 2034 – Zgromadzenie w Jerozolimie
    • Rok 3032 – Gog i Magog
    • Rok 3213 – Koniec świata
    • Nowe niebiańskie Jeruzalem.
  • Logowanie

  • Odwiedzają nas

    Map

  • Maryjo weź mnie za rękę

  • Jezu Maryjo Kocham Was

Archive for 1 lipca, 2011

Jak się modlimy?

Posted by Dzieckonmp w dniu 1 lipca 2011

Przypominam i wklejam tutaj bardzo piękny fragment orędzia które zostało opublikowane  z dnia 31 maja 2011 roku ale jakoś nie zauważyłem zainteresowania tym orędziem  całość jest tutaj

Zwróćcie się do Mnie jak niewinne dzieci

Nie musicie nauczyć się modlitw, jeśli ich w ogóle nie znacie. Tak, one są pomocne, ale wszystko o co was proszę, by zrobić, to porozmawiać ze Mną. W taki sposób, jak  normalnie rozmawialibyście z przyjacielem. Odprężcie się, zaufajcie Mi. Poproście Mnie o Moją pomoc. Moje Miłosierdzie jest pełne, tak pełne, że tylko czeka, aby je wylać na was. Gdybyście tylko znali Współczucie, które Mam dla wszystkich na ziemi, nawet dla grzeszników. Moje Dzieci pozostają Moimi Dzieci nawet wtedy, gdy grzech plami ich dusze. Brzydzę się grzechu, ale kocham grzesznika.

Tak wielu z was obawia się prosić regularnie o przebaczenie. Nigdy nie musicie się tym martwić. Nigdy. Jeśli naprawdę żałujecie, będzie wam odpuszczone.

Grzech, Moje Dzieci, będzie stałym problemem. Nawet Moi najbardziej pobożni wyznawcy grzeszą, grzeszą i grzeszą ponownie. To jest fakt. Gdy szatan został zwolniony, grzech stał się powszechny. Wielu wstydzi się za bardzo, aby zwrócić się do Mnie. Spuszczają głowy i przymykają oczy, gdy się źle zachowali. Zbyt dumni i speszeni brną nadal, jak gdyby mogło to być zapomniane. Nie rozumieją, że ciemność przyciąga ciemność.

Jeśli raz zgrzeszycie, o wiele łatwiej jest grzeszyć ponownie. Przez blokowanie waszych sumień cykl ten powtarza się wtedy w koło. Gdyż grzesznicy wynajdą wszelkie preteksty do zignorowania tego, że robią źle. Będą spadali dalej spiralą w dół, i to dlatego, że nie wiedzą, jak prosić o przebaczenie. Ponieważ nie zrozumieli znaczenia pokory, nie są w stanie zwrócić się do Mnie.

Wiedzcie – to nie jest skomplikowane, prosić Mnie o przebaczenie. Nigdy nie obawiajcie się Mnie. Czekam na każdego z was, kto ma odwagę potępić własne grzechy. Jeśli uczynicie z tego wasz zwyczaj, dane wam będą niektóre nadzwyczajne dary. Po wyznaniu waszych grzechów pozostawać będziecie w stanie Łaski. Następnie,  podczas sakramentu Eucharystii poczujecie rosnącą energię, która będzie dla was zaskoczeniem. Wtedy i tylko wtedy znajdziecie prawdziwy Pokój.

Nic was nie zakłopocze. Będziecie silni nie tylko w waszej duszy. Wasz umysł będzie spokojniejszy i bardziej opanowany. Stawicie czoła życiu z innej i bardziej pozytywnej perspektywy. Kto nie chciałby takiego życia?

Wróćcie do Mnie Dzieci, w tych czasach smutku na świecie. Pozwólcie Mi pokazać radość, która jest waszą radością, gdy zwrócicie się do Mnie.

W tym kontekście piękne opowiadanie

W pewnej wsi mieszkał wierzący staruszek. W jego maleńkiej wiosce była grupa wierzących chrześcijan, do której on należał. Nigdy nie był na nabożeństwie w zborze w mieście i bardzo pragnął tam być chociaż raz.
Pewnego razu domówił się z młodym kaznodzieją, że odwiedzą zbór w mieście i radował się z tego bardzo czekając na ten dzień. Gdy nadszedł ten dzień udali się na stację kolejową. Idąc przez las, kaznodzieja zaproponował, żeby przed podróżą się pomodlić.

Staruszek chętnie się zgodził. Kaznodzieja powiedział:
– Uklęknijmy do modlitwy i ty, bracie, pomódl się pierwszy, a ja potem.

Staruszek z trudem zgiął kolana, a nie mogąc na nich uklęknąć, schylił się, niezgrabnie opierając się o pień drzewa. Zaczął się modlić:

– Panie, dziękuję Ci, że pobudziłeś brata, aby wziął mnie do miejskiego kościoła…ale Ty widzisz jaki jestem: słabo słyszę, a buty mam takie, ze wstyd mi w nich jechać, ale Ty wiesz Panie, ze innych nie mam…Nie mam tez znajomych, u których mógłbym przenocować. Proszę, pokieruj tak, żebym mógł usłyszeć kazanie i wskaż mi, gdzie mogę przenocować. Amen.

Potem modlił się młody kaznodzieja, a jego sylwetka klęcząca z prostymi plecami, w doskonale skrojonym ubraniu, ładnie odcinała się na tle zieleni lasu. Jego modlitwa była składna i wyrazista, pełna pięknych zwrotów. Gdy zakończył, zwrócił się do staruszka z naganą:
– Jak ty się modlisz? Mówisz o starych butach, których się wstydzisz, mówisz, że niedobrze słyszysz, że nie masz w mieście znajomych…Twoja modlitwa nie jest podobna do modlitwy.
Starzec pokornie odpowiedział:
– Modlę się jak potrafię.

Gdy przyjechali do miasta, przed kościołem kaznodzieja wskazał staruszkowi, którymi drzwiami ma wejść, i zostawił go, sam udając się do kościoła innym wejściem. Staruszek z trudem się przecisnął przez zatłoczony ganek do sali, która była również przepełniona. Stanąwszy w drzwiach, przyłożył rękę do ucha, starając się usłyszeć, o czym jest kazanie. W tym momencie, jedna z kobiet siedząca w przednim rzędzie zauważyła staruszka z przyłożona ręka do ucha i powiedziała do siedzącej obok siostry:

– Popatrz, ten człowiek w drzwiach zapewne źle słyszy, bo przyłożył rękę do ucha. Wstanę, a ty zaproś go na moje miejsce.
Staruszek bardzo się ucieszył, że teraz , siedząc w bliskim rzędzie, mógł słyszeć każde słowo kaznodziei. Siedząca obok niego siostra zauważyła jego stare, znoszone buty i po nabożeństwie, zaproponowała staruszkowi pójście do jej brata, który prowadził sklep z obuwiem. Tam wybrali mu nowe buty i podarowali je. Jakże się cieszył z tego podarunku! I gdy się tak radował wśród sióstr i braci z miejskiego kościoła, jeden z nich zapytał:

– Skąd jesteś bracie?
– Jestem z małej wioski. Przyjechałem do miasta pociągiem.
– A czy masz gdzie przenocować?
– Na razie nie mam, ale prosiłem Pana Boga, żeby On jakoś sam tym pokierował.
– Wiec będziesz nocował u mnie. Czekałem na syna, ale on przesłał telegram, że nie może przyjechać. Mam i pokój i jedzenie przygotowane.
Wziął więc brata do siebie na nocleg.

Następnego dnia staruszek spotkał się na stacji kolejowej z kaznodzieją, z którym przyjechał do miasta. Podczas podróży powrotnej staruszek z radością opowiedział, jak Bóg odpowiedział na jego modlitwę:
– Dokładnie słyszałem kazanie. A spójrz na moje nowe buty! A spałem na takim posłaniu, ze nigdy w życiu tak dobrze nie spałem. Oto jak Pan Bóg odpowiedział na moja modlitwę. A jak tobie, bracie, On odpowiedział?
Kaznodzieja milczał, bo nawet nie pamiętał, o co się modlił. On po prostu ładnie się modlił, jak przystoi na kaznodzieje.
I tak mimochodem pomyślałem: a czy ja się naprawdę modlę, kiedy się modlę?…

Starając się składnie, pięknie modlić, często nie wkładamy w nasze modlitwy serca i pozostają one pustymi słowami, na które nawet nie oczekujemy odpowiedzi….

Posted in Ciekawe, Opowiadania, Świat innymi oczami | Otagowane: , | 31 Komentarzy »