Dziecko Królowej Pokoju

Pokój musi zapanować pomiędzy człowiekiem i Bogiem, a także między ludźmi

  • Królowa Pokoju

    Królowa Pokoju
  • Uwaga

    Strona używa plików cookies które zapisują się w pamięci komputera. Zapisywanie plików cookies można zablokować w ustawieniach przeglądarki. Dowiedz się o tych plikach http://wszystkoociasteczkach.pl
  • Propozycja chronologiczna

    • Rok 2019 – Kryzys Rumunia
    • Rok 2020 – fałszywe traktaty pokojowe
    • Rok 2021 – Papież jedzie do Moskwy
    • Rok 2021 – Wojna
    • Rok 2022 – zwycięstwo komunistyczne
    • Rok 2023 – 10 królów
    • Rok 2024 – Antychryst
    • Rok 2025 – Sojusz z wieloma
    • Rok 2025 – Synod
    • Rok 2026 – Henoch i Eliasz
    • Rok 2028 – Ohyda spustoszenia
    • Rok 2029 – Ostrzeżenie
    • Rok 2030 – Cud
    • Rok 2031 – Nawrócenie Izraela
    • Rok 2032 – Kara
    • Rok 2032 – Odnowienie świata
    • Rok 2033 – Exodus
    • Rok 2034 – Zgromadzenie w Jerozolimie
    • Rok 3032 – Gog i Magog
    • Rok 3213 – Koniec świata
    • Nowe niebiańskie Jeruzalem.
  • Ostrzeżenie

    13 kwietnia 2029
    7,6 lat pozostało.
  • Logowanie

  • Odwiedzają nas

    Map

  • Maryjo weź mnie za rękę

  • Jezu Maryjo Kocham Was

Iszo z Kanak

Posted by Dzieckonmp w dniu 25 lipca 2011


W oczach Michaela widzę łzy, a jego głos drży. Opowiada mi o swoim dziadku, Iszo (aramejska wersja imienia Jezus), którego pamięta z dzieciństwa. Wielu szczegółów z życia dziadka nie zna, starsze rodzeństwo i ojciec przeważnie nie chcieli rozmawiać na ten temat. Dziadek przeżył 110 lat, a pod koniec życia już po prostu nie chciał żyć dalej. Przestał jeść i po 22 dniach zmarł. Jednak ten niezwykły człowiek zostawił ślad w historii swego narodu i na pewno w sercu Michaela.

Przyzwyczaić się do śmierci

Iszo z Kanak urodził się w roku 1854 w rodzinie chrześcijańskiej mieszkającej w regionie nazywanym Tur Abdin, w południowo-wschodniej Turcji. Wówczas dominowali tam Asyryjczycy, których ojczystym językiem jest język aramejski, a którym wiarę w Jezusa udało się zachować przez prawie 2 tys. lat pomimo ciągłych prześladowań ze strony muzułmanów: arabskich kalifów, tureckich sułtanów i kurdyjskich sąsiadów. Męczeństwo za wiarę stało się nieodłącznym elementem świadomości każdego Asyryjczyka, gdyż od momentu przyjęcia przez ten naród chrześcijaństwa do czasów współczesnych średnio na każde 50 lat przypada zagłada znacznej liczby wiernych. A ponieważ ostatnie stulecia przyniosły nasilenie się prześladowań, w pamięci Iszo była niejedna masakra. Od dziecka był on świadkiem obcinania głów, kawałkowania ciał i rozstrzeliwania rodaków, którzy ze śpiewem i rozmodleni szli na śmierć. Jeden Kurd ustawiał kilkunastu mężczyzn asyryjskich wielbiących Boga za łaskę śmierci męczeńskiej, i jednym strzałem przeszywał ich wszystkich. Widział starca, który podpowiadał swoim katom, jak się podcina gardło, gdyż oni mu tylko przysparzali cierpień, niezręcznie szarpiąc nożem po jego szyi. Żyjemy po to, by umrzeć dla Jezusa – mawiał Iszo. Jednak jemu samemu nie dane było umrzeć zbyt wcześnie.

Zagłada Kanak

Tej zimowej nocy 1915 r. wioska Kanak przestała istnieć. Iszo schował się w studni i przebywał tam dopóty, dopóki nie ustały wszelkie odgłosy – jęk umierających, krzyki oprawców, szczekanie psów. Było ciemno, ale po wyjściu ze studni mógł rozróżnić leżące wszędzie trupy. We wsi mieszkało około 150 rodzin chrześcijańskich, lecz nikt nie odzywał się na wołanie przerażonego Iszo, kroczącego dosłownie po trupach swoich bliskich i sąsiadów. W domu, do którego wszedł, krew na podłodze sięgała mu do kostek. Iszo przeszedł przez wieś i kroczył dalej, lecz usłyszał, że za nim ktoś idzie. Byli to pewien mężczyzna i kobieta, którzy wyszli na jego wołanie. Jestem naga, odarto mnie z ubrań i zgwałcono – powiedziała kobieta. Iszo oddał jej swój płaszcz i zaproponował, by szukać ratunku pojedynczo. Gdyby zauważono ich razem, niechybnie zginęliby.

Gdyby Pan nie był z nami…
(Ps 124)

Michael nie wie, jak to było możliwe, lecz pamięta, że w dzieciństwie, kiedy mieszkał z dziadkiem w Syrii, Iszo zawsze zabierał go ze sobą, odwiedzając przyjaciół pochodzących z Kanak. Było ich sporo, około 30 rodzin. Jak oni ocaleli? Nie wiadomo. Jednak wśród ludzi krążyły opowieści o rycerzach w białych szatach, którzy bronili masakrowanych Asyryjczyków, wyrywając ich z serca krwawych rzezi. W zimie 1915 roku oddziały tureckie i kurdyjskie, nieraz dowodzone przez Niemców, wybiły kilkaset tysięcy Asyryjczyków. Władze tureckie powiedziały, że każdy Kurd może zabrać sobie wszystko, cokolwiek zdoła zrabować chrześcijanom, więc oni gorliwie zabrali się do roboty, nie szczędząc nikogo. Za cud można uważać fakt, że w regionie Tur Abdin do dziś żyją Asyryjczycy. Iszo na własne oczy widział, jak Kurdowie strącili ze skały w przepaść asyryjskiego księdza, a jemu nic się nie stało. Przerażeni oprawcy pobiegli opowiedzieć o tym imamowi – czy przypadkiem nie Jezus uchronił swojego sługę? Imam zgromił ich i powiedział, że to islam jest najprawdziwszą szą religią. Wtedy Kurdowie pochwycili imama, zaciągnęli na tę samą skałę i ze słowami: Zobaczymy, czy Allah ciebie też uchroni – strącili w dół. Czy można się dziwić, że Iszo z satysfakcją obserwował rozbijającą się o kamienie czaszkę imama?
Opowiadają też o mieście Azah (obecnie Idil), że było to jedno z nielicznych miast, które podjęło próbę walki. Oddziały kurdyjskie przez trzy miesiące nie mogły zdobyć miasta, gdyż każdy atak był odpierany potężną kanonadą z armat ustawionych w rejonie kościoła. Opór został złamany dopiero po nadciągnięciu wojsk tureckich dowodzonych przez oficera niemieckiego. Kiedy ten wpadł wraz z żołnierzami do kościoła, zastał tam tłum kobiet i dzieci, trwających na modlitwie. A gdzie są te wasze armaty? – spytał. Przerażone kobiety nie wiedziały, o czym mówi. W całym mieście nie było ani jednej armaty. Opowiadają, że oficer ten nawrócił się, a wśród Asyryjczyków do dziś czczona jest Matka Boża z Azahu, która broniła błagający o wybawienie naród.

Gdzie jesteś, Boże?

Czy w obliczu tak wielkiego cierpienia można nie zwątpić? Iszo też miał chwile, kiedy wołał do Boga i nie słyszał odpowiedzi. Największą próbę jego wiara przeszła w obliczu śmierci pewnego niewinnego asyryjskiego chłopca. Po rozstaniu się z ocaleńcami z Kanak Iszo udał się w kierunku miejscowości, gdzie od wieków mieszkali Asyryjczycy. Napotykał jednak zawsze na ruiny i trupy. Kiedy dotarł do pewnej wsi, zobaczył, że jest ona zaludniona, lecz słyszał wyłącznie mowę kurdyjską. Iszo zrozumiał, że domy Asyryjczyków zostały zajęte przez Kurdów. Nie miał wyjścia, dalsze błąkanie się oznaczało dla niego śmierć z wycieńczenia. Udając włóczęgę poszukującego pracy, wynajął się za bochenek chleba dziennie do wypasania bydła nowych gospodarzy wsi. Powierzono mu owce, wśród których rozpoznał swoje własne, gdyż miały na uchu specjalne wycięcie i znak. Cóż, należały już do morderców, którym on teraz musiał służyć…
Pewnego dnia we wsi pojawił się asyryjski chłopiec. Był tak piękny, że Kurdowie oszczędzili go, przyprowadzili żywego i dali jako pomocnika Iszo. Kiedy byli sami, Iszo opowiedział chłopakowi, kim jest i dlaczego pracuje u Kurdów. Dowiedział się, że rodzicom chłopca obcięto głowy na jego oczach na progu własnego domu. Ostrzegł go, że nie wolno mu uczynić nawet znaku krzyża w obecności muzułmanów.
Zaprzyjaźnili się i pomagali sobie nawzajem, chłopak był pilnym pracownikiem, starał się wszystko robić dobrze. Kiedy pewnego razu nie przyszedł do pracy, Iszo poczuł, że stało się nieszczęście. W południe powrócił do wsi i zobaczył, jak psy szarpały resztki ciała jego małego przyjaciela; wokół jego szyi był zawiązany sznur. Domyślił się, że widocznie dzieciaki kurdyjskie podpatrzyły, jak on czynił znak krzyża, i za to zawiązały mu na szyi sznur i ciągnęły po ziemi, aż umarł. Ciało porzuciły na ulicy na pożarcie psom.
Iszo na kolanach błagał, by mu pozwolili pochować to, co zostało z 2ciała
chłopca. Pozwolili mu i był za to wdzięczny Kurdom do końca swojego życia. Nad grobem chłopca wołał do niebios i wydawało mu się, że cały świat słyszy jego krzyk – lecz Bóg nie odpowiadał, jakby Go nic nie obchodziły sprawy ginących niewinnych ludzi. Jakby nie ze względu na Niego szli oni na śmierć, jak owce na rzeź prowadzone…

Widziałem niebo i piekło

Iszo przez 7 lat pracował u Kurdów, którzy wymordowali jego rodzinę i bliskich. Niejedno życie zdołał uratować w tym czasie – jeżeli udawało mu się podsłuchać, na jaką miejscowość asyryjską planowany jest kolejny atak, biegł tam nawet całą noc, by uprzedzić chrześcijan o niebezpieczeństwie. Po upływie 7 lat uciekł do Syrii, do miejscowości Kabre Hewore (dziś Kahtanijje), gdzie mieszkali Asyryjczycy chętnie przyjmujący rodaków, którym udało się uciec przed masakrami w Turcji. Ludzie, z którymi się spotykał, pamiętali go do końca życia i uważali za świętego. Kiedy w 1940 roku zmarł, opłakiwali go wszyscy. Zawinięte w całun ciało złożono w kościele, a następnego dnia na pogrzeb zebrali się krewni i znajomi z całej okolicy.
Rano ksiądz otworzył drzwi kościoła i tłum żałobników ujrzał wychodzącego Iszo, który witał ich z uśmiechem. Przerażeni uciekli, lecz niedługo zorientowali się, że musiał stać się cud. I rzeczywiście, Iszo opowiadał fantastyczne rzeczy, w które nikt by nie uwierzył, gdyby jego przepowiednie się nie spełniały z zadziwiającą dokładnością.
Do Iszo przychodzili ludzie nawet z bardzo daleka, by po raz kolejny usłyszeć opowieść o jego wizycie w niebie. Iszo opowiadał, że kiedy jego ciało złożono w kościele, Matka Boża w towarzystwie dwóch aniołów zabrała go do nieba, gdzie pokazano mu miejsca przygotowane dla wiernych. W niebie mu się spodobało tak, że aż do samej śmierci (w 1964 roku) Iszo żałował, iż musiał wrócić na ziemię. Pokazano mu również piekło, które było tak przerażające, że Iszo nie chciał o nim szczegółowo mówić. Wspominał tylko człowieka, który przechodził największe męki i najbardziej przeraźliwie jęczał. Na pytanie, kto to jest, anioł odpowiedział, że to muzułmański prorok Mahomet. Iszo nie bał się tego powtórzyć nawet wobec muzułmanów, choć doskonale wiedział, że za takie słowa może zginąć. Nie da się opisać, jak bardzo to opowiadanie utwierdzało w wierze zdesperowanych chrześcijan, mających w pamięci bezlitosne masakry!
Niestety, wycieczka po niebie musiała się zakończyć i Iszo otrzymał od Matki Bożej zadanie, komu co ma przekazać. Iszo napominał księży i zapowiadał różne wydarzenia, które wszystkie się spełniały. Na przykład, miał oznajmić proboszczowi, którego żona była niepłodna i już w podeszłym wieku (księża w Kościele syriacko-prawosławnym mają żony), że urodzi dwóch synów. Jednego mieli nazwać Gabriel, a drugiemu mogli dać dowolne imię. Po roku kobieta rzeczywiście urodziła dwóch synów i jeden otrzymał imię Gabriel. Minęło niewiele czasu i drugi chłopczyk zmarł, natomiast Gabriel żyje do dnia dzisiejszego.

Ja chcę do nieba!

Swoją odwagą i przepowiedniami Iszo siał strach wśród miejscowych muzułmanów. Bali się przeciwko niemu nawet powiedzieć słowo. Lata mijały, Iszo ukończył 100 lat, lecz zachował siłę i jasność umysłu. Codziennie szedł do kościoła, modląc się na głos i śpiewając psalmy, co jest nie do pomyślenia w krajach muzułmańskich, gdzie publiczna modlitwa niemuzułmanina jest karana śmiercią. W nocy, kiedy Iszo nie mógł zasnąć, modlił się tak głośno, że słychać było go na całym osiedlu. Wszystko, o co się modlił, spełniało się, oprócz prośby o śmierć. Ludzie nawet zaczęli mówić, że Iszo nigdy już nie umrze. Jednak on wcale nie chciał pozostawać na ziemi, ponieważ zaznał już smaku nieba…
Królestwo niebieskie podobne jest do skarbu ukrytego w roli. Znalazł go pewien człowiek i ukrył ponownie. Z radości poszedł, sprzedał wszystko, co miał, i kupił tę rolę (Mt 13,44).
Michael kończy opowieść. Łzy ściskają mi gardło. Turcja do dziś zaprzecza, by kiedykolwiek miała miejsce masakra chrześcijan, w której zginęło około 2 milionów Ormian, Greków i Asyryjczyków. Dzisiejszy wyzwolony Irak nie przewiduje uznania prawa Asyryjczyków do autonomii i nawet do reprezentacji w parlamencie. Obecność 2 milionów irackich Asyryjczyków jest ignorowana. Chrześcijański naród mówiący językiem Zbawiciela ginie, a my o tym nawet nic nie wiemy…
Rozmowę przeprowadził
i historię spisał Mirek Rucki

Źródło: Miłujcie się

Komentarzy 15 do “Iszo z Kanak”

  1. Dzieckonmp said

    Szanowni Państwo,

    15-ste posiedzenie Sądu w sprawie karnej wytoczonej przeciwko mnie przez
    lobbystkę aborcyjną Wandę Nowicką odbędzie się dziś, 25. lipca, o godz. 13.

    Serdecznie proszę o wsparcie modlitewne, jest dla mnie bardzo ważne.
    Dziękuję Wszystkim, którzy pamiętają.

    Joanna Najfeld

  2. fanka said

    oto link dla Krzysztofa, Jowrama i tych ktorzy lubia oredzia
    https://dzieckonmp.wordpress.com/2011/07/25/iszo-z-kanak/

    • Dzieckonmp said

      Dzięki Fanko. Bardzo piękne.

    • cox said

      Niektórzy z was twierdzą, że ks. Piotr jest shizmatykiem. A jak nazwać bp. Kiernikowskiego który podczas wizytacji w
      jednej z parafii w swojej diecezji na pytanie jednej z parafianek dlaczego jest tak źle nastawiony do przyjmowania Komunii
      Św. na klęcząco skoro Ojciec Św. propaguje tę formę przyjmowania Komunii Św. odpowiedział: ,,To ja rządzę w diecezji”?

  3. Dominique said

    Mahomet w piekle? o lol! to straszne i smutne. slyszeliscie ze on ohajtal sie ze swoja 5letnia wnuczka, uprawial z nia m.in. sodomie. po 4 latach kiedy zaczela miesiaczkowac, wiadomo co zrobil…http://www.youtube.com/watch?v=TSxd9fpqI-g

  4. B said

    https://dzieckonmp.wordpress.com/2011/07/25/w-polsce-planowany-jest-zamach-%e2%80%9eterrorystyczny%e2%80%9d-i-stan-wojenny/ już usunęli link, więc zamach w Polsce (jesień) i wprowadzenie stanu wojennego musi być prawdą!
    Jeżeli ktoś zdążył cokolwiek skopiować to ja bardzo proszę, ponieważ podczas czytanie „wyparowała” mi stronka 😦

    i takie tam….http://www.gazetaprawna.pl/forum/viewtopic.php?f=6&p=322128

  5. Sylwia said

    Witam serdecznie. Nie wiem czy chodzi Ci o wpis Annah z wczoraj. Wklejam skopiowany link i pozdrawiam
    http://fiatowiec.nowyekran.pl/post/21679,w-polsce-planowany-jest-zamach-terrorystyczny-i-stan-wojenny

  6. B said

    http://losyziemi.pl/ http://zmianynaziemi.pl/aktualnosci ….:(…OCZYSZCZENIE TRWA, DO RÓZAŃCÓW POLACY!
    SKORO W HIROSZIMIE MATKA BOŻA URATOWAŁA LUDZI MODLACYCH SIE NA RÓZAŃCU , BA NAWET KOTA NA DRZEWIE, (GDZIE MODLONO SIĘ RÓZAŃCEM), CZYŻ NIE JEST TO POTĘŻNY PRZYKŁAD I WOŁANIE ABY DZIEŃ I NOC, ABY ILE MOŻNA, ZANOSIĆ DO BOGA MODLITWY RÓZAŃCOWE, PRZECIEŻ STOIMY NA SKRAJU PRZEPASCI, NIE CZEKAJMY AŻ WPADNIEMY! PROSZE WAS O TO, POSYŁAJCIE PODOBNE WEZWANIA W POLSKĘ, PÓKI JESZCZE TĄ POLSKE MAMY.

    „…Teraz jest więc czas dla każdego i dla każdej z was aby obudzić się ze swego długiego letargu i rozpoznać wołanie Ojca w Niebie… Bądźcie świadomi, że są teraz ci pośród was, którzy kontynuują nawoływanie do wojen i [coraz] więcej wojen. To jest planem szatana, aby zniszczyć wasz świat. Bądźcie teraz ostrożni wobec waszych przywódców. Zamierzają oni zniszczyć waszą własną gospodarkę i odebrać wam waszą wolność, aby stworzyć drakoński porządek świata [world order] i światowy rząd [world government]. Dla osiągnięcia sukcesu w swoich zamierzeniach, wzywają oni was wszystkich, już od dziesięciu lat, do zaangażowania się w wojnę światową, która już się rozpoczęła, wojnę światową dla usidlenia narodu przeciw narodowi i religii przeciwko religii, aby stworzyć chaos i zamieszanie wśród wszystkich dzieci Boga, dla pokonania Ojca w Niebie i Jego Plan dla was – pokojowego planu zmiany i przekształcenia w celu wyeliminowania wpływu diabła na dzieci Boga. Jesteście teraz w okresie czasu, kiedy plany diabła stają się jaśniejsze dla coraz większej ilości spośród was…Nie dajcie się nabrać na oszustwo, które jest dokonywane wobec was przez sługi szatana….Zacznij teraz, dzisiaj, w modlitwie i medytacji, dotrzeć do Ojca w Niebie. …http://www.laudate.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=5001&Itemid=43

    Drodzy Polacy, stoi przed wami kolejne wyzwanie i kolejna próba. Ponieważ Bóg posyła mnie do was, abym pełnił Jego Wolę, to muszę przekazać wam Jego ostrzeżenie: Nie wierzcie w żadne obietnice rządzących, ani przygotowujących się do władzy, ponieważ oni wszyscy i tak będą zmuszeni do wprowadzenia praw przeciwko życiu narodu. Tutaj potrzebna jest mądrość, którą zawsze czerpaliście z wierności przykazaniom Bożym i wierności Królewskiemu panowaniu Maryi w waszym narodzie. Potrzeba jest przebudzenia.

    http://www.otoczyniewszystkonowe.pl/

  7. jowram said

    Tłumaczenie Ola Gordon (‘Israeli ‘Venegeance’ strikes Oslo‘)
    Co mi nie gra w norweskiej tragedii

    Ta notka to nie propaganda spiskowych teorii ani nawet nie wytykanie winnych. To po prostu szczere wątpliwości osoby, która nie tylko ukończyła szkołę, ale też miała trochę do czynienia z bronią palną (legalnie – gwoli ścisłości). Bo naprawdę czegoś w tym wszystkim nie rozumiem.

    Zacznę może od bomby. Ileż to razy powtórzono z ekranów TV, że dziś każdy może z łatwością znaleźć w internecie instrukcje zrobienia bomby niemal w garażu. Khm… fakt, w internecie można sporo znaleźć, ale co dokładnie? Pomińmy przepisy na bomby z użyciem semteksu, trotylu, heksogenu i in. materiałów wybuchowych łącznie z “atomowymi walizkami” – bo i po co, skoro ktoś “niewtajemniczony” gdy tylko spróbuje kupić choćby gram trotylu to ściągnie na siebie uwagę policji? A więc skupmy się na materiałach powszechnie dostępnych. Rzeczywiście – da się zrobić “w garażu” niezłą bombę na bazie banalnej saletry, pudru aluminiowego i kilku dodatków równie łatwo dostępnych na rynku. Odpowiednią mieszankę bez problemów zrobi średnio rozgarnięty licealista z podstawami wiedzy z fizyki i chemii (chodzi o proporcje – bomba może być bardziej zapalająca, bardziej dymiąca etc.). Do tego dokupić parę pustych butli gazowych… mieszankę do nich zapakować i… I możesz, chłopie, czuć się niczym terrorysta 😉 Bo tak naprawdę to będziesz miał najwyżej parę kilo śmieci, które nie wybuchną choćbyś je wrzucił do ogniska.

    Największym problemem w tym biznesie jest zapalnik. Rzeczywiście, w internecie znajdziemy nawet filmiki instruktażowe jak zrobić zapalnik do takiej bomby. Tylko że osoba bez gruntownej wiedzy i doświadczenia w najlepszym wypadku zasyfi sobie kuchenkę, a w najgorszym spowoduje wybuch tegoż zapalnika i straci palce. Diabeł tkwi w szczegółach, jak wiemy – a szczegóły “jak zrobić działający zapalnik i go podłączyć” zna, nie przesadzając, zaledwie paręset osób na całym świecie. Tak, dokładnie – na całym świecie paręset, może tysiąc z kawałkiem. Część mieszka w Rosji i działa w podziemiu islamskim lub mafii, część (chyba najwięcej) to pogranicze Afganistanu i Pakistanu oraz Iraku, trochę w Stanach, trochę w Palestynie, trochę w Afryce. Ci ludzie to naprawdę elita podziemia terrorystycznego – nawet gdy prowadzą szkolenia dla adeptów zbrojnego dżihadu to mało kto jest w stanie porządnie przyswoić tę wiedzę. Bo poza teorią niezwykle ważne tu jest doświadczenie. To dlatego właśnie ci ludzie są w pierwszej kolejności na celowniku “służb”, ale jest ich niezwykle trudno dopaść.

    I tu pierwsze pytanie – kto zrobił detonatory nieszczęsnemu Norwegowi? Zwłaszcza, że bomba była niezwykle mocna, składała się zapewne z kilku części (czyli kilku bomb), a więc system detonatorów musiał być naprawdę bardzo skomplikowany. Tego nasz potomek Wikingów w internecie nie przeczytał. Od razu powiem – na pewno tego nie zrobili islamiści z Norwegii, gdyż dla nich blondynek Andres jest takim samym ideologicznym wrogiem jak George Bush, a wrogom się broni do ręki nie daje.

    Drugie pytanie – jak może jeden człowiek a nawet choćby dwóch w ciągu 1,5 godziny zabić prawie 90 osób? To daje prawie 1 osobę na minutę! I to zabitych, a co z rannymi? Zresztą, właśnie – a gdzie są ranni?! Statystycznie powinno ich być mniej więcej trzykrotnie tyle co zabitych, czyli ok. 300 osób… ale wróćmy do zabitych. W historii taki wynik mieli chyba tylko hitlerowcy, którzy dziesiątkami i setkami zabijali na miejscu bezbronnych ludzi. Tyle że w tych rzeziach brały udział dziesiątki a nawet setki żołnierzy! Byli oni potrzebni m.in. po to by ofiary nie uciekły. A właśnie – cała zbrodnia rozegrała się na wyspie, gęsto zalesionym dość sporym obszarze. Ofiary więc miały mnóstwo możliwości żeby uciec i się skryć przed napastnikami. Zapewniam, człowiek w panice biega naprawdę bardzo szybko! Być może gdyby to była wyspa na oceanie i tragedia trwała z tydzień – napastnicy mieliby dość czasu by swoje ofiary wyłapać. Tu wszystko trwało 90 minut. A teraz proszę mnie nie uznać za cynika, ale (jak kto nie wierzy – niech zapyta pierwszego z brzegu myśliwego) zastrzelić żywą istotę jest naprawdę trudno. Myśliwy ma czas, wygodną obraną pozycję do strzału, dobrą celną broń (dodam, że karabiny maszynowe do dość celnych nie należą) i ofiarę, która nie ucieka. I dopiero wtedy trafia… albo i nie trafia. Gdyby myśliwy biegał po krzakach za swoją ofiarą, która by przed nim uciekała co sił w nogach, gdyby miał strzelać z ręki i z niezbyt dokładnej broni, to szybciej zostałby weganinem.

    Trzecia wątpliwość – a skąd napastnik lub napastnicy mieli tyle amunicji by prowadzić strzelaninę przez dobre 1,5 godziny na otwartym terenie? Strzelając seriami (czyli oddając kilka strzałów na sekundę!) człowiek opróżnia magazynek dosłownie w kilka sekund. Strzela pojedynczymi? OK, ale ile przeciętny strzelec jest w stanie oddać celnych strzałów? Niekoniecznie trzeba zaliczyć ćwiczenia komandosów by tego się dowiedzieć – wystarczy zobaczyć rozgrywki w paintballa. W ten sposób można najwyżej przypadkiem kogoś trafić, ale zabić?! Tak czy owak, nawet dwójka napastników musiała chyba należeć do strzelców wyborowych żeby urządzić taką tragedię.

    Czwarta wątpliwość dotyczy poniekąd ofiar. Zdecydowana większość ludzi, którzy byli na wyspie, to były osoby dorosłe. Wszak odbył się tam obóz młodzieżówki partyjnej a nie wycieczka z przedszkola. Tak więc przeważnie byli to ludzie pełnoletni, pełnosprawni, nawet w wieku dość zbliżonym do Andresa. Rozumiem kiedy terrorysta bierze zakładnika, terroryzuje go bronią – zakładnik się boi. Ale gdy napastnik wystrzelał już amunicję i potrzebuje kilku sekund żeby zmienić magazynek (co się staje dosłownie po chwili od rozpoczęcia strzelaniny) to jest całkowicie bezbronny a jego karabin ma wartość kija. Zgadzam się, że wszystkie instrukcje antyterrorystów mówią “nie stawiaj oporu!” ale dotyczą one terrorystów uzbrojonych! Terrorysta z pustym magazynkiem może swoją bronią najwyżej pomachać. Mimo to Anders przez 1,5 godziny spokojnie przeładowywał broń i strzelał dalej. Bo ofiary mu na to pozwoliły.

    Kolejne wątpliwości dotyczą pracy norweskiej policji i służb specjalnych. Po pierwsze, przegapiły one naprawdę dobrego fachowca od produkcji bomb. Po drugie, strzelanina na wyspie trwała 1,5 godziny zanim się zjawiła policja. A gdy się zjawiła to Anders od razu się poddał. To norwescy antyterroryści potrzebują aż tyle czasu by wkroczyć do akcji? Khm, polska Ochotnicza Straż Pożarna jest bardziej ruchliwa. Po trzecie, władze norweskie potrzebowały aż 7 godzin (pierwsza oficjalna informacja padła dopiero po 22) by cokolwiek z siebie wydusić – do tego czasu byliśmy karmieni papką “nieoficjalnie wiadomo”. Jak by tego było mało, najpierw powiedziano nam, że zginęło najwyżej kilkanaście osób. Zaraz, co to znaczy? Że przez 7 godzin mimo unieszkodliwienia napastnika policja nawet nie wiedziała o skali tragedii?! Nie wiedziała co dzieje, co się stało?! Oni tam nie potrafią liczyć?! A gdzie ranni, ile osób zostało rannych?! W ostatnich latach niestety byliśmy świadkami niejednego zamachu terrorystycznego, ale takiego bajzla w policji to jeszcze nie widziałem.

    Sterowiec niesterowalny

    Za: Sterowiec Niesterowalny

    • michu331 said

      „a szczegóły “jak zrobić działający zapalnik i go podłączyć” zna, nie przesadzając, zaledwie paręset osób na całym świecie.” – bzdury, to nie jest takie trudne, tysiące ludzi są w stanie bez zwracania na siebie uwagi (wszystkie odczynniki dostępne w marketach budowlanych i sklepach ogólnospożywczych!) skonstruować zapalnik elektryczny na bazie HMTD. Niestety, zrobienie BUM jest dość proste, aczkolwiek niebezpieczne – tyle że przypadków samobójstwa w trakcie budowy bomb nie nagłaśnia się w TV, ale jak poszukacie o tym informacji, to zrozumiecie, że bardzo dużo ludzi próbuje to na świecie (szczególnie na Bliskim Wschodzie) robić i wielu odpada w przedbiegach.

      Pomijam już fakt, że detonatory można „zorganizować” zza wschodniej granicy, teraz nie jest to już tak łatwie, jak na początku lat 90., ale za odpowiednie pieniądze tam się załatwi wszystko.

      Natomiast niejasności dotyczące ilości ofiar strzelaniny to już rzeczywiście dają do myślenia. Trzeba mieć nadzwyczajną wprawę i determinację, żeby przez półtorej godziny systematycznie wybić 90 osób. No, ale nie jest to niemożliwe, są środki psychotropowe niwelujące zmęczenie i wahanie w takich momentach, np. modafinil lub nawet bardzo łatwo dostępna amfetamina mogą umożliwić człowiekowi wprowadzenie się w odpowiedni do tego typu „zadania” stan mentalny.

      • cox said

        Ciekawe tylko ile on musiał mieć ze sobą amunicji! Co najmniej kilkadziesiąt jeśli nie kilkaset magazynków,
        żeby tak sobie bez przerwy strzelać 90 minut!

        • michu331 said

          Nawet, jeśli duża część strzałów była z dokładnym celowaniem, to i tak potrzeba kilka-kilkanaście magazynków. Fakt, jest to bardzo dziwne! Ale przypuszczam, że odpowiedź jest prosta: nie działał sam.

        • cox said

          Słuchałem wczoraj ,,raportu” komisji Milera i nasunął mi się jeden ,,wniosek. Piloci
          którzy tam lecieli byli ,,tumanami”, no bo jak można pomylić wysokościomierz baryczny
          (jeśli dobrze pamiętam) z wysokościomierzem radiowym. W którymś radiu słyszałem takie
          dosadne porównanie: ,,To jest tak jakby niedoświadczony kierowca samochodu pomylił
          prędkościomierz z obrotomierzem!”. A tak już poważnie mówiąc to odniosłem takie wrażenie
          jakby to nie ,,raport” tej komisji tłumaczono na rosyjski lecz przetłumaczono na polski
          ,,raport” MAK-u

    • cox said

      Przecież to jest jasne, że zamachowiec nie działał sam! To po pierwsze, a po drugie, albo Norwegia ma bardzo słabych
      antyterrorystów, którym dotarcie na wyspę (pewnie nie mają śmigłowców- biedaki!) zajmuje aż 90 minut, albo …..?!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

 
%d blogerów lubi to: