Dziecko Królowej Pokoju

Pokój musi zapanować pomiędzy człowiekiem i Bogiem, a także między ludźmi

  • Królowa Pokoju

    Królowa Pokoju
  • Uwaga

    Strona używa plików cookies które zapisują się w pamięci komputera. Zapisywanie plików cookies można zablokować w ustawieniach przeglądarki. Dowiedz się o tych plikach http://wszystkoociasteczkach.pl
  • Propozycja chronologiczna

    • Rok 2019 – Kryzys Rumunia
    • Rok 2020 – fałszywe traktaty pokojowe
    • Rok 2021 – Papież jedzie do Moskwy
    • Rok 2021 – Wojna
    • Rok 2022 – zwycięstwo komunistyczne
    • Rok 2023 – 10 królów
    • Rok 2024 – Antychryst
    • Rok 2025 – Sojusz z wieloma
    • Rok 2025 – Synod
    • Rok 2026 – Henoch i Eliasz
    • Rok 2028 – Ohyda spustoszenia
    • Rok 2029 – Ostrzeżenie
    • Rok 2030 – Cud
    • Rok 2031 – Nawrócenie Izraela
    • Rok 2032 – Kara
    • Rok 2032 – Odnowienie świata
    • Rok 2033 – Exodus
    • Rok 2034 – Zgromadzenie w Jerozolimie
    • Rok 3032 – Gog i Magog
    • Rok 3213 – Koniec świata
    • Nowe niebiańskie Jeruzalem.
  • Ostrzeżenie

    13 kwietnia 2029
    7,5 lat pozostało.
  • Logowanie

  • Odwiedzają nas

    Map

  • Maryjo weź mnie za rękę

  • Jezu Maryjo Kocham Was

ATAK MASONERII w 2017 r

Posted by Dzieckonmp w dniu 21 września 2011


Nasz Dziennik, 2009-10-13
Obchody zwycięstwa czy klęski

W 2017 roku masoneria będzie czciła trzechsetną rocznicę swego powstania. Sto lat temu, w roku objawień fatimskich, kiedy obchodziła dwusetną rocznicę swej obecności w świecie, zapowiedziała, że jej działalność wkracza w „trzeci etap”, którego celem jest ostateczna rozprawa z Kościołem. Z jaką obietnicą masoni wiążą zbliżający się kolejny jubileusz? Tego nie wiemy, jedno jest jednak pewne: podczas gdy my chcemy za osiem lat świętować zwycięstwo Kościoła, oni zrobią wszystko, by ludzkość obchodziła inne święto: zwycięstwo nad Kościołem. Pomogą im w tym liczne stowarzyszenia, ruchy i organizacje, które nie mogą znieść tego, że istnieje Dekalog, że jest Ewangelia, że są tradycyjne wartości, które decydują o wartości świata. Ci ludzie nie pozostawią nas w spokoju. Zrobią wszystko,
by przeszkodzić nam w przygotowaniach do zwycięskiego jubileuszu. Tym bardziej że nasze zaangażowanie wiąże się z przyzywaniem Bożej potęgi, zdolnej nie tylko zniszczyć zło,
ale nawet przemienić je w dobro! Przez blisko trzysta ostatnich lat trwała wojna o ludzkie dusze. Masoneria robiła wszystko, by wygrać tę walkę. Po 1917 roku jej konfrontacja z Kościołem stała się szczególnie ostra. Jak będzie ona wyglądała w latach poprzedzających rok 2017? Będziemy atakowani od zewnątrz i od wewnątrz, jawnie i skrycie, przekupywani i zastraszani, wychwalani i wyszydzani… Ktoś będzie chciał uczynić nas bezsilnymi – nieważne czy na drodze strachu, czy dzięki wbiciu nas w pychę. Czeka nas wielka bitwa o Kościół. Każda ze stron będzie w niej używać innej broni. My nie sięgniemy po ten sam oręż, co masoneria. Oznaczałoby to sromotną klęskę, bo samo wzięcie do rąk narzędzi krzywdy – nienawiści i szaleństwa, pociągnęłoby za sobą naszą porażkę. Gdzie jest broń zła, tam nie ma miejsca na pomoc z nieba. A właśnie jej przyzywamy, wpatrzeni w Fatimę, uczący się jej i ożywiający w sobie pragnienie, by „zwycięstwo przyszło przez Maryję”. I przyjdzie. Ale błędem byłoby nie rozpoznać przeciwnika i zlekceważyć jego potęgę. Bylibyśmy bezbronni, wystawieni na śmiertelny cios… Zapowiedź konfrontacji Kto wygra wielką bitwę, w której ważą się losy Kościoła i przyszłość świata? Dla wielu z nas znaki czasu wcale nie są jednoznaczne. Dziś na większości frontów zwycięża idea życia bez Boga i Kościoła i wydaje się, że tej wrogiej nam siły nic już nie powstrzyma. Świat, władza, pieniądze są po ich stronie. A jednak mamy pewność zwycięstwa. Jego źródło sięga 13 października 1917 r., kryte w znaku, który towarzyszył ostatniemu objawieniu Matki Bożej w Fatimie. Przekazany nam – znak cudu słońca. Coraz częściej zwraca się dziś uwagę na fakt, że fatimski cud słońca jest znakiem apokaliptycznym. To bez wątpienia wielopłaszczyznowe ostrzeżenie przed czekającym nas atakiem zła. Jego interpretacje są różnorodne: od groźby wojny atomowej, przez zderzenie z ciałem kosmicznym, po naruszenie równowagi naturalnej w świecie. Podobnie jak wydarzenia spisane przez św. Jana w Księdze Apokalipsy, budzące początkowo lęk, przesuwają czas w kierunku ostatecznego triumfu Boga, tak i fatimska forma „opowiadania przez znaki” najpierw budzi grozę, jednak w momencie gdy wszystko zdaje się już wskazywać na nadejście chwili zagłady, przewraca się mroczna karta historii i oto czytamy o nowym, lepszym świecie – o zwycięstwie dobra nad złem, miłości nad nienawiścią, Kościoła nad jego nieprzyjaciółmi. Słyszymy, że nasze dzieci będą żyć w innych czasach, że z Fatimy tryśnie światło, które zmieni świat, że nadejdzie chwila triumfu Niepokalanego Serca Maryi. Nie będzie to jednak czysta interwencja Nieba, którą będziemy oglądać z bezpiecznej pozycji widzów. Siostra Łucja zapowiada, że z pokoleniem szatańskim walczyć będzie pokolenie Niepokalanego Serca. Chrystusowi zawdzięczamy odkupienie, ale Maryja jest przy Nim obecna i czynnie zaangażowana jako Współodkupicielka. Podobnie spełnienie obietnicy fatimskiej dokona się dzięki działaniu samego Boga, ale wielką rolę odegra tu współdziałanie ludzi, którzy –
choć może rozproszeni po świecie – siłę swą i odwagę będą czerpać z tego samego źródła, z Niepokalanego Serca Maryi. Ono będzie ich nową jakością życia, Ono też doprowadzi do tego, że nastaną nowe czasy. Dlatego Siostra Łucja nazywa tych ludzi krótko: „nowe pokolenie”. Odniesie ono zwycięstwo, ale czy nie będzie jak fatimski znak ostatniego objawienia: zwycięży, gdy zdawać się będzie, że wszystko już stracone? Tak przedstawia się reguła Ewangelii: zdawało się wszystkim, że Chrystus przegrał na krzyżu, że szatan zwyciężył. Tymczasem, gdy została już pogrzebana ostatnia nadzieja, Pan zmartwychwstał… Przypomnijmy sobie, że w godzinie Męki Zbawiciela wszyscy zwątpili i uciekli. Jedna Maryja nie zgasiła w swym sercu wiary w zwycięstwo Boga. Dlatego dziś ma nas Ona prowadzić do zwycięstwa. Jest dla nas wzorem, pomocą i siłą. Wokół już toczy się bitwa. Wcale nie musi być krwawa. Dzisiejsze podboje prowadzi się przy użyciu broni ekonomicznej i medialnej. Wystarczy uzależnić dane państwo od innych przez kontrolę jego surowców, eksportu i miejsc pracy, a wolny kraj stanie się własnością obcych rządów. Zaczynamy pracować już nie dla siebie, lecz dla innych, a troszczymy się o nasz kraj tylko po to, aby okupant mógł żyć w nieskażonym i przyjaznym dla siebie środowisku. Wojsko, zdobywając dane obszary, niszczy je i trzeba je potem odbudowywać. Czy nie lepiej zająć teren bez niepotrzebnych wystrzałów? Tak samo wygląda współczesna wojna cywilizacji zła z cywilizacją dobra. Dobro prześladowane mogłoby wzrastać, lepiej więc zmienić definicję dobra i przekonać ludzi, że nowoczesny człowiek wyzbył się wąskich przesądów i dobrem jest dla niego to, co stanowi synonim egoizmu, przyjemności, niczym nieokiełznanej wolności. Demontaż „od wewnątrz” Dziś jesteśmy świadkami walki opartej na strategii nazywanej w języku Fatimy przemianą „od wewnątrz”. Tak właśnie zapadł się do środka ustrój komunistyczny. Bez jednego wystrzału, bez przelewu krwi, bez interwencji z zewnątrz rozebrano komunizm. To, co było po ludzku niemożliwe – upadek pełnego agresji i posiadającego nieobliczalną moc militarną mocarstwa – dokonało się na drodze pokojowej. Znamy tę historię. Wiemy, że demontaż komunizmu rozpoczął się od poświęcenia Rosji i świata Niepokalanemu Sercu Maryi. Jan Paweł II dał Niebu prawo do interwencji. A przecież Niebo jest nad każdym miejscem i Bóg potrafi (takie są plany Jego Opatrzności) zdemontować każdą machinę zła, nie zapraszając do tego obcych wojsk, nie dopuszczając do pomocy ludzi gotowych podpalić lont trzeciej wojny światowej. Nad każdym punktem świata, nad każdym ludzkim istnieniem pochyla się nisko Niebo, zdolne zmienić świat. Ale pamiętajmy: tak samo jest z piekłem – jego siły są niebezpiecznie blisko, gotowe do rozpoczęcia cichego demontażu dobra. Znów bez jednego wystrzału, bez oficjalnej konfrontacji. Szatan potrafi w ciszy i ukryciu zabić dobro i umieścić na jego miejscu zło. Potrafi przekonać ludzi, że mają oddać złu swoją ziemię uprawną, mają troszczyć się o wzrost ziarna zła, mają niecierpliwie wyglądać jego owoców. Okażą się one upiorne, ale wtedy będzie już za późno. Oddychamy z ulgą, wiedząc, że owoce z drzewa zła nie zdążą spaść na ziemię, że w ostatniej chwili ich dojrzewania wydarzy się coś, co zmieni kierunek dziejów świata. Jak tańczące na niebie nad Fatimą słońce – oderwane już od swego miejsca, zaczęło nieuchronnie spadać na ziemię, by spopielić świat, ale w ostatniej chwili niewidzialna siła włożyła je z powrotem w jej orbitalny krąg… Jak kula zamachowca mająca za tysięczny ułamek sekundy rozszarpać tętnicę Papieża i zabić go, a jakaś siła odchyliła bieg pocisku… Tak będzie też w dniach, kiedy wypełni się wielkie proroctwo Fatimy ogłaszające triumf Niepokalanego Serca Maryi i początek epoki pokoju. Strategia ukrytego działania zła i zajmowania dobra „od wewnątrz” ma według badaczy orędzia fatimskiego, ale i wedle wielu współczesnych objawień, swoją nazwę. Jej imię to właśnie „masoneria”. Znaki z piekła Przyznajmy, mroczny fenomen masonerii niesie ze sobą więcej pytań niż odpowiedzi. Chciejmy więc przyjrzeć się temu, stosując fatimską metodologię: pochylając się nad znakami czasu. Naśladujemy w ten sposób Jana Pawła II, który był niesłychanie wyczulony na znaki czasu i umiał rozpoznawać ich ukryte znaczenie. Jedno jest pewne: dziś mają one dwa odcienie – mroku i światła. Jedne pochodzą z piekła, drugie przychodzą do nas z Bożego Królestwa w Niebie. Wiele jest ciemnych znaków ujawniających prawdę o masonerii. Są one wszędzie; w każdym czasie, w każdym kraju, czasem nawet tuż, tuż przy naszym życiu. Opiszmy tu tylko trzy – te, które wiążą się bezpośrednio z Orędziem fatimskim. Pierwszy znak przynosi nam nasz rodak, wielki święty i sługa Maryi, ojciec Maksymilian Kolbe. Był on naocznym świadkiem podniesienia głowy przez masonerię i odkrył jedyny sposób na pokonanie nieprzyjaciela. Wskazał na Niepokalaną, która „zdepcze głowę węża”. Maksymilian całe swe życie związał z Maryją i dla Niej chciał zdobyć świat, zdobyć świat dla Niepokalanej znaczy bowiem – odebrać go szatanowi. Masoneria i Rzym. Rok 1917 Rozpoczął się rok 1917. W rocznicę śmierci Giordano Bruno (spłonął na stosie 17 lutego) młody Kolbe, który przebywał w Rzymie na studiach teologicznych, był świadkiem masońskiej procesji przez Rzym. Był to ciemny „znak czasu”, który polski franciszkanin odczytał niezwykle trafnie i na który odpowiedział całym swoim życiem. Gdy Maksymilian Kolbe znalazł się w Rzymie, rozpoczynały się właśnie obchody dwusetnej rocznicy powstania pierwszej loży masońskiej i świętowano ogłoszenie przez nią manifestu mówiącego o szybkim końcu Kościoła. Droga ku temu została już wytyczona, a program na nadchodzący czas ustalony. Ogłoszono: „Nie zniszczymy Kościoła rozumowaniem, ale psuciem obyczajów”. Polski franciszkanin patrzył głęboko wstrząśnięty, jak po ulicach Rzymu przesuwała się bezkarnie parodia kościelnej procesji, a na jej czele niesiono czarny sztandar, przedstawiający świętego Michała Archanioła leżącego pod stopami triumfującego Lucyfera. Widział umieszczone pod oknami Watykanu masońskie chorągwie. Był świadkiem rozdawania ludziom ulotek wzywających policję do wkroczenia do
Watykanu. Czyjaś ręka napisała: „Diabeł będzie rządził w Watykanie, a papież będzie jego gwardią szwajcarską”, czyli najbardziej mu oddanym sługą. To właśnie wtedy w sercu franciszkanina zrodziła się idea, którą można zamknąć w jednym haśle: Niepokalana i Jej Rycerstwo. Bo Maksymilian Kolbe wiedział, że przyjdzie zwycięstwo Niepokalanej, więcej – że przyjdzie ono przez oddanych Jej ludzi. Znak czasu został odczytany i nie pozostawiony bez reakcji… Świętego czekała szaleńcza praca. Resztę już znamy. Po powrocie do Ojczyzny św. Maksymilian zakłada pierwszy Niepokalanów. Potem jeszcze jeden, w dalekiej Japonii. Służy Niepokalanej, a Jej rycerzom nakazuje modlić się za masonerię. Każdy członek Rycerstwa Niepokalanej miał codziennie odmawiać modlitwę: „O Maryjo bez grzechu poczęta, módl się za nami, którzy się do Ciebie uciekamy… i za wszystkimi, którzy się do Ciebie nie uciekają…, a zwłaszcza za masonami i poleconymi Tobie”. Maksymilian wiedział, że atak na Kościół idzie przez masonerię. Zwycięstwo Niepokalanej oznaczało walkę z tą wszechobecną organizacją, walkę, która zakończy się zwycięstwem Niepokalanej. A Maksymilian został świętym. Czy nie jest to dla nas kolejny znak wskazujący drogę? Masoneria i Portugalia. Początek XX w. Drugim znakiem ukazującym potęgę i determinację masonerii, która ogłosiła, że nie spocznie, dopóki nie zniszczy Kościoła, jest historia Portugalii – kraju objawień fatimskich. Przez wiele wieków była ona zwana „Ziemią Najświętszej Maryi Panny”, jednak w XVIII i XIX wieku zaczęła ulegać siłom antykościelnym. Pierwszy atak masonerii przeprowadzono na tamtejszy Kościół we wrześniu 1759 roku. Joseph de Cavalho, zagorzały wróg katolicyzmu i mason, zmusił króla Józefa I do podpisania edyktu usuwającego jezuitów ze wszystkich stanowisk państwowych. Osłabiony Kościół stał się bezradny wobec antyklerykalnej propagandy, która objęła cały kraj w epoce Wielkiej Rewolucji Francuskiej. W XIX wieku katolicka monarchia coraz bardziej ustępowała wobec wzrastającej nienawiści partii rewolucyjnych popieranych przez intrygi masonerii. W końcu, 1 lutego 1908 roku, dwaj masoni dokonali w Lizbonie zamachu na króla i jego syna, następcę tronu. Dwa lata później masoneria zdołała doprowadzić do ogłoszenia Portugalii republiką. Rozpoczął się okres gwałtownych prześladowań Kościoła. Rozwiązano konwenty i klasztory, skonfiskowano majątki kościelne. Popłynęła rzeka ustaw wymierzonych w Kościół. Te wszystkie wysiłki osiągnęły swój szczyt w ustawie o rozdzieleniu Kościoła od państwa, przegłosowanej 20 kwietnia 1911 roku. Jej twórca, Afonso Costa, oświadczył: „Dzięki temu prawu w ciągu dwóch pokoleń katolicyzm zostanie całkowicie usunięty z Portugalii”. Determinacja i wpływy masonerii były tak silne, że można było przypuszczać, iż te zuchwałe plany rzeczywiście się powiodą, że spełni się buńczuczna zapowiedź masonerii – wymazanie Kościoła z mapy historii. A jednak stało się inaczej. Plany masonerii zostały pokrzyżowane najpierw przez zdecydowane działania Papieża Piusa X, a następnie przez zupełnie nieoczekiwane objawienie się Matki Bożej w Fatimie, która przyniosła Orędzie o zwycięskim, „nowym” nabożeństwie – czci Jej Niepokalanego Serca. Masoneria i Fatima. Rok 1917 Są ludzie, którzy wciąż nie wierzą w masońskie plany wobec Kościoła. Jeśli ktoś w nie wątpi, niech przyjrzy się kolejnemu znakowi – historii objawień fatimskich. W samej Fatimie obecna jest masoneria. Przywołajmy trzy momenty. To nieprzypadkowo mason Oliveira dos Santos porywa małych wizjonerów, by zmusić ich do wyznania sekretu i ogłoszenia, że nie ma objawień, bo nie ma Boga! Arturo Santos, z zawodu kowal, w wieku 26 lat wstąpił do loży masońskiej w Leirii, a następnie założył odrębną lożę w Ourem. 13 sierpnia 1917 r. aresztował Hiacyntę, Łucję i Franciszka i poddał je wielogodzinnemu przesłuchaniu. Groził im torturami. Bez skutku. Jak zakończyły się tamte wydarzenia? Mason Santos musiał szukać pomocy u ojca Hiacynty i Franciszka, groził mu bowiem samosąd. Przegrał, a życie uratowali mu ci, których najbardziej skrzywdził. Dziwny to fatimski znak czasu… Przypomnijmy inną próbę położenia kresu objawieniom Matki Bożej. W nocy z 23 na 24 października 1917 r. grupa masonów z prowincji Santarem próbowała ściąć dąb skalny, na którym ukazywała się Matka Najświętsza. Jest to co najmniej dziwne, ale pomylili drzewa i ścięli zupełnie inne! Nazajutrz rano zorganizowali swoją „manifę” – parodiujący procesje kościelne szyderczy przemarsz, w którym obnosili kawałki „świętego drzewa”, wyśmiewając przy tym Litanię do Najświętszej Maryi Panny. Ale co się stało? Marsz został rozproszony, a jego uczestnicy, którzy chcieli wykpić „łatwowiernych głupców”, sami zostali ośmieszeni. Wieśniacy wyprowadzili na ich spotkanie stado osłów, które swym rykiem zagłuszyło bluźniercze okrzyki. Potem śmiano się, że nawet osły nie chciały słuchać masońskiego krzyku… A czy wiemy, że w dniu 13 października pewien mason czaił się z nożem, by po zakończeniu objawień zabić fatimskich wizjonerów? Pokazywał go tym, których spotykał, i przechwalał się, że zabije tych troje dzieci, tych „fałszerzy”. Zabije, gdy stanie się wreszcie jasne, że oszukiwały i zwodziły ludzi. Zabije, jeśli nie będzie cudu, jeśli nic się nie stanie. Ale cud był. Co się stało z nożownikiem z Fatimy? Po zakończeniu objawienia człowiek ten ruszył w drogę powrotną. Był tak chory, że dotarłszy do pobliskiego Riachos, nie mógł kontynuować podróży. Musiał zatrzymać się dziesięć minut drogi od Cova da Iria. Rankiem znaleziono go martwego… Taki znak pozostawiła nam Matka Najświętsza w dzień po swym ostatnim objawieniu w Fatimie. Pokazała, czym się kończy atak na Nią i Jej dzieci… Objawienia fatimskie były dla portugalskich wolnomyślicieli „żałosną i wsteczną próbą pogrążenia Portugalczyków raz jeszcze w ciemności czasów przeszłych”. Nie dziwi, że ogłosili oni manifest, w którego zakończeniu czytamy: „Wyzwólmy się i oczyśćmy nasze umysły nie tylko z głupawej wiary w takie ordynarne i śmiechu warte sztuczki jak Fatima, ale zwłaszcza z jakiejkolwiek wiary w to, co ponadnaturalne, i w rzekomego Boga wszechmogącego, wszechwiedzącego – i w ogóle „wszech”. Jest to narzędzie łajdaków o wyrafinowanej wyobraźni, którzy dla własnych celów pragną zdobyć łatwowierność ludu”. Nie poprzestano na deklaracjach i zachętach. W dniu 6 marca 1921 r.
grupa masonów podłożyła ładunek wybuchowy pod prowizoryczną kaplicę postawioną na miejscu objawień oraz pod drzewo, którego cztery lata wcześniej nie udało się im ściąć. Eksplodowały trzy ładunki, niszcząc dach kaplicy; bomba podłożona pod drzewem nie wybuchła. Ale figury Matki Bożej Fatimskiej nie udało się zniszczyć. Tej nocy zabrała ją do swego domu pewna pobożna kobieta… Jak odczytujemy te znaki? Znaki Fatimy są jednoznaczne. Zwycięstwo przyjdzie, ale będzie to zwycięstwo nie masonerii, lecz Najświętszej Panny – Maryi Niepokalanej i Jej Niepokalanego Serca. Znaki Nieba Czas przyjrzeć się jasnym znakom przychodzącym z Nieba. Ciekawe, że mnożą się współcześnie objawienia, w których Maryja ogłasza z mocą nadejście swego zwycięstwa. Mówi wprost o Fatimie i mówi jednoznacznie o nadchodzącej klęsce masonerii. Wizja Katarzyny Emmerich Zacznijmy jednak od wcześniejszego proroctwa, przekazanego nam przez św. Katarzynę Emmerich. Oto fragment jej zapisków: „Ujrzałam straszne skutki działań wielkich propagatorów „światła”, widoczne wszędzie tam, gdzie dochodzili oni do władzy i przejmowali wpływy albo dla obalenia kultu Bożego oraz wszelkich praktyk i pobożnych ćwiczeń, albo dla uczynienia z nich czegoś równie próżnego jak używane przez nich słowa: światło, miłość, duch. Usiłowali pod nimi ukryć przed sobą i innymi opłakaną pustkę swych przedsięwzięć, w których Bóg był niczym.(…)Zobaczyłam ludzi z tajnej sekty podkopującej nieustannie wielki Kościół(…)W tym czasie widziałam tu i tam na całym świecie wielu ludzi dobrych i pobożnych przede wszystkim duchownych znieważanych, więzionych i uciskanych i miałam wrażenie, że któregoś dnia staną się męczennikami.(…)Kościół był już w dużej mierze zburzony, tak że pozostawało jeszcze tylko prezbiterium z ołtarzem. Ujrzałam burzących, jak weszli do niego razem z bestią. Wchodząc do Kościoła z bestią, burzyciele zastali tam potężną niewiastę pełną majestatu. Zdawało się, że spodziewała się dziecka, szła bowiem powoli. Nieprzyjaciół ogarnęło przerażenie na jej widok, a bestia nie mogła postąpić nawet o jeden krok.(…)Zobaczyłam wtedy bestię uciekającą w kierunku morza, a nieprzyjaciele biegli w wielkim nieładzie. Zobaczyłam Kościół św. Piotra i ogromną liczbę ludzi pracującą, by go zburzyć. Ujrzałam też innych, naprawiających go. Linia podziału pomiędzy wykonującymi tę dwojaką pracę ciągnęła się przez cały świat. Dziwiła mnie równoczesność tego, co się dokonywało. Burzyciele odrywali wielkie kawały (budowli). Byli to w szczególności zwolennicy sekt w wielkiej liczbie, a z nimi – odstępcy. Ludzie ci, wykonując swą niszczycielską pracę, wydawali się postępować według pewnych wskazań i jakiejś zasady. Nosili białe fartuchy, obszyte niebieską wstążką i przyozdobione kieszeniami z kielniami przyczepionymi do pasa. Mieli szaty wszelkiego rodzaju. Byli pomiędzy nimi ludzie dostojni, wielcy i potężni w mundurach i z krzyżami, którzy jednak nie przykładali sami ręki do dzieła, lecz kielnią oznaczali na murach miejsca, które trzeba było zniszczyć.(…)Zburzono już całą wewnętrzną część Kościoła. Stało tam jeszcze tylko prezbiterium z Najświętszym Sakramentem.(…)Zobaczyłam, że na końcu Maryja rozciągnęła płaszcz nad Kościołem i nieprzyjaciele Boga zostali przepędzeni.(…)Zobaczyłam, że Rzym stoi jak wyspa, jak skała pośrodku morza, gdy wszystko wokół niego obraca się w ruinę. Gdy patrzyłam na burzących, zachwycała mnie ich wielka zręczność. Posiadali wszelkie rodzaje maszyn, wszystko dokonywało się według pewnego planu. Nic nie waliło się samo. Nie robili hałasu. Na wszystko zwracali uwagę, uciekali się do różnorodnych podstępów i kamienie wydawały się często znikać w ich rękach. Niektórzy z nich ponownie budowali; niszczyli to, co było święte i wielkie, a to, co budowali, było próżne, puste i powierzchowne”. Wizja św. Katarzyny w plastyczny sposób ukazuje atak masonerii na Kościół. Ale znów ich działania kończą się niepowodzeniem. W ostatnim niemal momencie przychodzi zwycięstwo. Zwycięstwo Maryi… Współczesny głos Maryi Przytoczmy jeszcze Jej słowa wypowiedziane w maju 1994 r. do ks. Gobbiego: „Moje Orędzie jest przesłaniem apokaliptycznym, ponieważ jesteście w samym sercu tego, co zostało wam ogłoszone w ostatniej i jakże ważnej Księdze Bożego Pisma(…)W Fatimie ogłosiłam wam wielką walkę pomiędzy Mną – Niewiastą obleczoną w słońce, a ogromnym czerwonym Smokiem, który doprowadził ludzkość do życia bez Boga. Przepowiedziałam wam też podstępne i mroczne działanie masonerii, która odwodzi was od zachowywania Prawa Bożego i czyni ofiarami grzechu i nałogów. Jako czuła Matka chciałam was przede wszystkim ostrzec przed wielkim niebezpieczeństwem zagrażającym dziś Kościołowi z powodu licznych diabelskich ataków, usiłujących go zniszczyć”. Na szczęście znamy już zakończenie. Matka Najświętsza ukazała nam, jak będzie wyglądać Wielki Finał. Nadejdzie zwycięstwo Jej Niepokalanego Serca i pokój zstąpi na świat. By jednak tak się stało, Maryja potrzebuje „nowego pokolenia”, walczącego ze złem tą bronią, którą sama wskaże – jedyną skuteczną…

Wincenty Łaszewski

Komentarzy 25 do “ATAK MASONERII w 2017 r”

  1. LMLMLM said

    Niedoczekanie ich.

  2. Alaude arvensis said

    Jakże ważna jest WNUŚ i wierność Bogu i Papieżowi oraz KRUCJATA RÓŻAŃCOWA ZA OJCZYZNĘ!
    100 lat temu Św. Maksymilian Maria Kolbe założył Rycerstwo Niepokalanej, jako antidotum na to, co widział w Rzymie, tym antidotum na dziś są Wieczerniki Maryjne, Rycerstwo Chrystusa Króla i Krucjata Różańcowa, stad wyjdzie ISKRA czytamy, ona się tli coraz mocniej.

    Święty Michale Archaniele, Święty Rafale Archaniele, Święty Gabrielu Archaniele, bądźcie przy nas ze swymi Aniołami, pomagajcie nam i proście Boga za nami.
    Któż jak Bóg!

  3. Optymista said

    Jedynym ratunkiem dla świata są należycie przeżywane Msze Św.

  4. Jerzy said

    Trzeba całkowicie zmienić sposób myślenia jak to zrobili możnowładcy małopolscy w XIV wieku.

    Po śmierci Ludwika Węgierskiego możnowładcy małopolscy nie zgodzili się na kontynuację unii personalnej z Węgrami, ani na regencję Zygmunta Luksemburskiego – męża Marii, siostry Jadwigi. Wezwana do objęcia polskiego tronu węgierska królewna w 1384 r. przybyła wraz z dworem do Polski, przekraczając granicę na Przełęczy Dukielskiej w Karpatach. Po przybyciu do Krakowa zamieszkała na zamku królewskim na Wawelu. Wkrótce potem, 16 października 1384 r. arcybiskup gnieźnieński Bodzanta uroczyście koronował ją na Królową Polski. Natychmiast po koronacji wszelkie dokumenty państwowe zaczęto wystawiać w imieniu nowego monarchy – dziesięcioipółletniej Jadwigi.

    Jadwiga Andegaweńska (1374 – 1399), jako dziesięcioletnia dziewczynka w wieku czterech lat została zaręczona z ośmioletnim Wilhelmem Habsburgiem a mimo wszystko moznowładcy małopolscy mając na uwadze dobro Polski powzieli chytry plan tj koncepcje związku państwowego z pogańską wówczas Litwą. Tylko w ten bowiem sposób oba kraje mogły skutecznie bronić się przed zagrożeniem, jakie stwarzało dla nich usadowione nad Bałtykiem agresywne państwo zakonu krzyżackiego.Przypieczętowaniem unii polsko–litewskiej miało być małżeństwo Jadwigi z Wielkim Księciem Litwy, Jagiełłą. Tymczasem Jadwiga, która po prostu bała się związku z pogańskim barbarzyńcą, jakim był w jej mniemaniu Jagiełło, nadal potajemnie spotykała z Wilhelmem. W dążeniu do związku z austriackim księciem była całkiem zdeterminowana. Gdy panowie polscy, chcąc zapobiec jej schadzkom, polecili zamknąć wrota zamku na Wawelu, Jadwiga chwyciła siekierkę i osobiście próbowała je wyrąbać.

    W końcu jednak ustąpiła. W 1385 r. zawarta została unia polsko–litewska w Krewie, a w następnym roku Jadwiga zerwała zaręczyny z Wilhelmem Habsburgiem i wyraziła zgodę na małżeństwo z Jagiełłą. Związek z dwadzieścia lat starszym od niej, niepiśmiennym Litwinem, był z jej strony niewątpliwym aktem poświęcenia się dla kraju za cenę rezygnacji z marzeń o prawdziwej miłości. Jednak polityczne znaczenie zawartego przez nią małżeństwa było ogromne: stworzony przez nie związek Polski z Litwą przetrwał cztery stulecia, aż do rozbiorów.
    Jadwiga była Królem bardzo dobrze wykształconym, interesowała się sztuką, znała kilka języków – poza rodzinnym węgierskim władała także polskim, łacińskim niemieckim i włoskim. Po koronacji Jagiełły na króla Polski Jadwiga zachowała nadany jej wcześniej tytuł (była więc nadal królem, a nie tylko królową – żoną króla). W latach 90-tych miała poważny udział w rządzeniu krajem. Doskonale rozumiała tajniki polityki, wykazując wielką przenikliwość zwłaszcza w sprawach krzyżackich i litewsko – ruskich. Dążyła do pokoju z Krzyżakami, pod warunkiem jednak zaprzestania niepokojenia Litwy przez Zakon.Tego sposobu myślenia nam współczesnym brakuje.

    Dziwny zbieg okoliczności.

    16 października 1978 r. nad dachem Kaplicy Sykstyńskiej pojawił się biały dym, znak że został wybrany nowy papież. Z balkonu Bazyliki rozległy się słowa: Habemus papam! Kardynałowie wybrali na następcę Świętego Piotra, Polaka Karola Wojtyłę, który przyjął imię Jana Pawła II.

    Polak Węgier dwa bratanki dlatego należy iść drogą którą wyznaczyli Nam Węgrzy innej alternatywy nie ma.

    http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20110917&typ=my&id=my03.txt

    Hołd pruski odbył się 10 kwietnia 1525 w Krakowie po wcześniejszym zawarciu traktatu między królem Zygmuntem I Starym a Albrechtem Hohenzollernem w dniu 8 kwietnia 1525 roku. W wyniku tego aktu Prusy Zakonne zostały przekształcone w Księstwo Pruskie jako lenno Polski.
    8 maja 1610 rok w Krakowie na Wawelu Maryja przyszła do Polaków i ogłosiła się Królową Polski

    Rok póżniej

    http://infohoryzont.pl/news.php?readmore=1504
    I jeszcze jedna sprawa u nas jednak w imię nie drażnienia wielkiego rosyjskiego niedźwiedzia nikt nawet nie wspomina dnia 29 października. Cóż tu bowiem wspominać? 4 lipca 1610 pod Kłuszynem hetman Żółkiewski w 7 tysięcy ludzi rozbił 35 tysięcy ludzi kniazia Szujskiego i jego szwedzkich przyjaciół. Od Grunwaldu aż do Cudu nad Wisłą było to największe zwycięstwo. Polacy zajęli Moskwę, car został wzięty w niewolę i zabrany do Polski. I tu zaczyna się robić ciekawie. 29 października 1611 roku w Warszawie, hetman Żółkiewski odbywa triumfalny marsz. Car oddaje hołd królowi Zygmuntowi Wazie i uznaje prawa do rosyjskiego tronu dla Władysława Wazy. Aż zacytuje:

    Przez Krakowskie Przedmieście „szła kareta skórzana otworzysta Króla Jego Mości, sześciom koni. Siedział w niej car Rosji Wasyl Szujski, przybrany w szatę z białego złotogłowiu i wysoki szłyk futrzany. ‘Oczu parzystych, ponurych, surowych’ — patrzył w ulice, na ktorej ‘konkurs był większy ludzi’“. W Sali Senatorskiej Zamku Królewskiego hetman Stanisław Żółkiewski oddal go królowi, w pięknej i ludzkiej przemowie uszanował jeńców, polecił ich łaskawości zwycięzcy. W obecności wszystkich posłów i senatorów podczas wspólnego posiedzenia Sejmu i Senatu car Wasyl pochylił odkrytą głowę, dotknął dłonią posadzki, ucałował własne palce. Kniaź Dymitr Szujski, niefortunny wódz spod Kłuszyna, uderzył czołem raz jeden. Najmłodszy brat cara kniaź Iwan uczynił to po trzykroć i płakał.“

    W niecałe 100 lat i wielcy tego świata oddają hołd Polsce.

    Polskę szczególnie umiłowałem, a jeżeli posłuszna będzie woli Mojej, wywyższę ją w potędze i świętości. Z niej wyjdzie iskra, która przygotuje świat na ostateczne przyjście Moje.
    Tak powiedział Pan Jezus do s. Faustyny.
    Warto zobaczyć;

  5. Jerzy said

    Zapomniałem o linku;
    http://video.google.com/videoplay?docid=-5739634563260751371

  6. nati said

    http://niezalezna.pl/16470-biblisci-oburzeni-deklaracja-magdaleny-srody

    Pani Środa gotowa do wsparcia jakże kulturalnego i delikatnego Nergala… ja nie wiem, w jakim my kraju żyjemy…

    • bardo said

      A czego się spodziewać po pannie Ciupak, córeczce „profesora” Edwarda Ciupaka TW „Gabriel”, agenta wywiadu peerelu. Od 1965 r. rozpracowywał środowisko emigracji polskiej w Paryżu,donosił m.in. na prof. Świeżawskiego, ojca Placyda Galińskiego, rozpracowywał środowisko paryskiej Misji Katolickiej. Był przez swych bolszewickich patronów bardzo ceniony. Stare porzekadło mówi że „sowa nie urodzi sokoła”. Tak też panna Ciupakówna jest nieodrodną córunią swego taty. Wyszła z domu zatrutego nienawiścią do Kościoła, i tę truciznę nadal rozsiewa. Ta pani jest przykładem rosnących w kolejne pokolenia dynastii agenturalno-ubeckich, które są prawdziwą tragedią naszej ojczyzny.

  7. 3pm said

    A o tym mało kto pamięta…

    31 października 1517 powstał luteranizm…

    31 pażdziernika 2017 roku minie 500lat…

    • Alaude arvensis said

      Bóg zapłać z serca za te cenne informacje.faktycznie o wielu rzeczach zapominamy, ale Duch św działa, przypomina, dlatego tak bardzo ważne est aby się dzielić każdą cenną informacją, po to jesteśmy, po to jest ten blog.
      Niektórzy zapomnieli, niektórzy nie wiedzieli a dzięki tej stronie wiele człowiek sobie przypomina, uświadamia.
      Czasami już jesteśmy zmęczeni, a to dopiero początek, czeka nas wielki ucisk, wielkie wydarzenia, apokaliptyczne 3,5 roku
      Czasami myślę,że już nic nie wiem……

      Czy ktoś już gdzieś coś słyszał, czy diecezja lubelska już coś może powiedzieć o nowym arcybiskupie?
      Jego wybór miał być ogłoszony we wrześniu a tu cisza…..

      • 3pm said

        Protestanci sie szykują do świętowania i przypominania WSZYSTKIM o swych „korzeniach”… nie mówią nic o „ekumeniźmie” i jedności chrześcijan, o powrocie na łono Jedynego Kościoła Jezusa Chrystusa (Kościoła Katolickiego)…

        Projekty: luter2017, dekada lutra http://www.luter2017.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=46&Itemid=1

        Co do Lublina: to wg faktów medialnych ma to być abp Budzik z Tarnowa…

        • Alaude arvensis said

          Panie Zbyszku chodzą słuchy,że ponoć zrezygnował, dlatego nie wiadomo kto i nie ma nadal decyzji. a o protestantyzmie to mówił o tym, już tu cytowany Ks.Egzorcysta Jan Pęzioł z Wąwolnicy, czego oni dowiedzieli się na zjeździe egzorcystów na Jasnej Górze.
          całość nagrania na stronie w Wąwolnicy oraz tu.

          Ks Egzorcysta o żydach, o muzułmanach, a to co mówi o Lutrze to przechodzi ludzkie pojęcie.

          http://gloria.tv/?media=178929

          http://www.sanktuarium-wawolnica.pl/index.php?m=audio
          nagranie z lipca 2011

        • Alaude arvensis said

          Nestorka tak pisała o tym kazaniu, cytuje ku zachęcie dla wszystkich, aby odsłuchali, nie jest długie

          źródło https://dzieckonmp.wordpress.com/2011/08/19/to-ja-ksiadz-modernista-2/

          „23 lipca ks. Pęzioł w homilii powiedział niesamowite rzeczy o Lutrze. Jak mówi, sam dopiero o nich się dowiedział na zjeździe egzorcystów na Jasnej Górze z ust pani profesor z Niemiec, mimo, że studiował historię. Powiedział m.in. że Luter studiował prawo. Z gospodynią, u której mieszkał miał 2 nieślubnych dzieci. Zabił 2 ludzi i byłby niechybnie ścięty, gdyby nie uciekł do klasztoru, gdzie uzyskał azyl. Wtedy klasztory nie podlegały władzy świeckiej. W klasztorze tym bardzo cierpiał, gdyż był wewnętrznie nieuporządkowany (skręcony wg. słów ks. Pęzioła). Stworzył wtedy religię dopasowaną do swego życiorysu. M.in. mówił, że Bóg stworzył dobro i zło i że zło było w Chrystusie i dlatego Bóg Ojciec skazał Go na śmierć. Luter też twierdził, że człowiek kształtuje sam siebie, odrzucił wszystkie sakramenty a zostawił tylko chrzest.
          Ma rację ks. Natanek, gdy twierdzi, że luteranizm jest okropną herezją.
          Na religii Lutra opierali się tacy filozofowie jak Hegel, Nitsche, Heidegger. Faszyzm Hitlera , komunizm być może by nie powstały, gdyby nie Luter”.

        • szach42 said

          Najgorsze z tego wszystkiego,że protestantyzm zniósł Nieustanną Ofiarę i sakramenty św. Gdyby wszedł do Kościoła, to ochyda spustoszenia.

        • 3pm said

          Powstajace kolejne denominacje: luteranizmy, protestantyzmy, kalwinizmy, zielonoświatkowcy itd itp. CZYLI KOLEJNE PODZIAŁY… pokazują jak to królestwo jest wewnetrznie „skęcone” czyli skłócone i jakie OWOCE wydaje… A poznacie ich po owocach…

  8. Alaude arvensis said

    Program Wizyty Apostolskiej Ojca Świętego Benedykta XVI w Niemczech

    http://www.radiomaryja.pl/artykuly.php?id=112456

    22 września 2011 r. (czwartek)

    10:30 – Przylot Ojca Świętego na lotnisko Berlin – Tegel
    11:15 – Powitanie państwowe przez prezydenta Niemiec
    16:45 – Wizyta w niemieckim parlamencie – Bundestag
    18:30 – Msza święta na Stadionie Olimpijskim w Berlinie

    23 września 2011 r. (piątek)

    09:00 – Spotkanie z przedstawicielami społeczności muzułmańskiej w Salonie przyjęć Nuncjatury Apostolskiego w Berlinie.
    10.00 – Odlot do Erfurtu
    10:45 – Przylot na lotnisku w Erfurcie
    11:15 – Powitanie w katedrze w Erfurcie
    11:45 – Spotkanie z przedstawicielami Kościoła Ewangelickiego w Niemczech
    16:30 – Przelot helikopterem do Sanktuarium Etzelbach w Eichsfeld
    17:45 – Nieszpory maryjne w Sanktuarium Etzelbach w Eichsfeld
    18:45 – Przelot do Erfurtu

    24 września 2011 r. (sobota)

    09:00 – Msza święta na placu katedralnym w Erfurcie
    11:50 – Odlot do Freiburga
    12:50 – Przylot na lotnisko do w Lahr, powitanie przez premiera Badenii-Wirtembergii
    14:00 – Odwiedziny katedry we Freiburgu
    17:15 – Spotkanie z przedstawicielami Kościoła prawosławnego w Niemczech
    19:00 – Czuwanie modlitewne z młodzieżą

    25 września 2011 r. (niedziela)

    10:00 – Msza św. na terenie lotniska we Fryburgu
    13:00 – Obiad z członkami Konferencji Episkopatu Niemiec
    17:00 – Spotkanie w sali koncertowej katolikami zaangażowanymi w Kościele i społeczeństwie
    19:15 – Ceremonia pożegnania na lotnisku w Lahr i odlot do Rzymu

    oficjalna strona:
    http://www.papst-in-deutschland.de

  9. annamaria said

    W niedzielę na Jasnej Górze odbędzie się II spotkanie Krucjaty Różańcowej za Ojczyznę. Kto może niech pojedzie. Ta Krucjata jest
    ” wielką bitwą ” za Ojczyznę.
    Więcej informacji na ten temat pod linkiem:
    http://krucjatarozancowazaojczyzne.pl/
    serdecznie pozdrawiam. Z Bogiem.

  10. Stop sektom said

    W książce ks. Adama Skwarczyńskiego W szkole Krzyża jest Akt ofiarowania się Niepokalanej Jego autorstwa. Piękny Akt.

    O Maryjo, w Twoim Niepokalanym Sercu każde stworzenie ma swoje miejsce a Niebo i Ziemia podziwiają Twoje cnoty i sycą się ich wonią.

    I ja z podziwem i z czcią wchodzę dzisiaj i to już na zawsze do Rajskiego Ogrodu Twojego Niepokalanego Serca, gdyż sama mnie do tego zachęcasz w tych najbardziej niebezpiecznych dla świata chwilach.

    Jestem cały Twój – i dzisiaj i do końca moich dni, poprzez całą wieczność. Możesz obchodzić się ze mną jak ze wszystkimi kwiatami Twojego Ogrodu: zabrać mnie stąd choćby i dziś i przesadzić w inne miejsce, podlewać wodą pociech lub dotknąć suszą oschłości i trudu, otoczyć pięknymi kwiatami ludzi bliskich i przyjaznych lub cierniami niechętnych i wrogich.

    Możesz dać mi obfitość pokarmu lub jałową glebę głodu, braków i niepowodzeń a nawet odciąć mnie od korzeni życia i zdrowia, bo wiem, że w Twoich rękach będzie mi najlepiej. Chcę podobać się we wszystkim tylko Tobie, o Różo Mistyczna, o Różo męki i chwały.

    Czyń ze mną, co tylko zechcesz. Od tej chwili uznaję, że wszystko co mnie spotka będzie z Twojej ręki, o Maryjo. Będę Ci za to wszystko dziękować, choćby nieraz bolało i choćbym nie rozumiał dlaczego to mnie spotyka. Nawet po śmierci chcę na wieki być w Raju Twego Niepokalanego Serca i tylko w nim wielbić Boga.

    Weź mnie takim jakim dzisiaj jestem i uczyń mnie takim, jakim chcesz mnie mieć, ku chwale Boga, teraz i na wieki wieków: Amen.

  11. Przewidywator said

    Atak masonerii dopiero w 2017 r ? No to ja bardzo dziękuje.Myślałem że będzie szybciej po tym całym bagnie.A tu męczyć się jeszcze 6 lat.Cóż pozostaje więc liczyć jedynie na jakąś asteroidę lub działanie słońca.

  12. Atak masonerii trwa cały czas, odkąd powstali. Niestety maja coraz większe sukcesy. W 2017 r. będą chcieli ogłosić swoje zwycięstwo, ale nie uda im się, bo to Niepokalane Serce Zatriumfuje. Ale potrzeba ofiar, więc należy być przygotowanym, tak jak ostrzegał Bł. Jan Paweł II – nawet do oddania życia za Chrystusa.
    Zauważcie, że słudzy szatana, już nie tylko za małe dzieci się zabrali, te ze szkoły, oni już szykują swoje pokolenie. Wczoraj sąsiadka chwaliła się swoim wnukiem, pokazywała mi zdjęcia, wiecie jakie miał śpiochy 1 miesięczny malec – wyglądały jak zdjęcie rentgenowskie sylwetki człowieka: czarne jak smoła i białe kości, ja zdębiałam i pytam się: „Ojejku, a cóż to za ubranko ?, a sąsiadka z uśmiechem od ucha do ucha, stwierdziła, że takie śmieszne mu kupili. Nic nie odpowiedziałam, bo mnie zatkało, to jest dla babci śmieszne, dla babci !!! Rodzice młodzi, nieświadomi, ale babcia ? Takie właśnie masoni mają sukcesy – Boże broń nas i nie zostaw samych !

    • Iksma said

      Niestety takie ubranka i wszystkie inne smbole sa dla wiekszosci ludzi nieswiadomych „normalne”. Ja wlasnie zauwazylam na koszulce syna male gwiazdki wygladajace jak te szatanskie i pacyfki. Trzeba na wszystko zwracac uwage.

      Wczoraj odprowadzajac synka do przedszkola, ktore jest w katolickiej szkole, zauwazylismy napis na bramie szkoly „education sponsored by freemason” (nie wiem czy dokladnie tak ale cos takiego tam bylo). Dajac dziecko pod opieke Katolickiemu Kosciolowi mialam nadzieje ze chociaz tam reka masonska nie dosiegnie. Jednak mylilam sie. Nie jest to szkola prowadzona przez zakonnice, jakkolwiek szkola nalezy bezposrednio do Kosciola Katolickiego. Dzieci sie modla codziennie, chodza w mundurakch (oprocz przedszkola) itd. ale cos czuje ze mimo to i tak kontrole maja masoni. Przy najblizszej okazji zamierzam zapytac ksiedza lub dyrektora szkoly czy kazda szkola tutaj jest sponsorowana przez masonow.

      • „Edukacja sponsorowana przez masona” ? tak jest napisane na katolickiej szkole ? Nie mogę wprost uwierzyć.

        • Iksma said

          Tak, niestety i to jeszcze Kosciol pod wezwaniem Cudownego Medalika Najswietszej Marii Panny (mysle ze to poprawne tlumaczenie). Wydaje mi sie ze kazda szkola w stanach jest sponsorowana przez nich, ale jeszcze zapytam ksiedza.
          Czy orientuje sie ktos co to znaczy freemason i czym to sie rozni od masona i czy w ogole sie to rozni?

        • marcogiani said

          Muszę Cię zmartwić, niczym się nie różni, to słowo oznacza wolnomularza czyli masona….zgroza

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

 
%d blogerów lubi to: