Dziecko Królowej Pokoju

Pokój musi zapanować pomiędzy człowiekiem i Bogiem, a także między ludźmi

  • Królowa Pokoju

    Królowa Pokoju
  • Uwaga

    Strona używa plików cookies które zapisują się w pamięci komputera. Zapisywanie plików cookies można zablokować w ustawieniach przeglądarki. Dowiedz się o tych plikach http://wszystkoociasteczkach.pl
  • Propozycja chronologiczna

    • Rok 2019 – Kryzys Rumunia
    • Rok 2020 – fałszywe traktaty pokojowe
    • Rok 2021 – Papież jedzie do Moskwy
    • Rok 2021 – Wojna
    • Rok 2022 – zwycięstwo komunistyczne
    • Rok 2023 – 10 królów
    • Rok 2024 – Antychryst
    • Rok 2025 – Sojusz z wieloma
    • Rok 2025 – Synod
    • Rok 2026 – Henoch i Eliasz
    • Rok 2028 – Ohyda spustoszenia
    • Rok 2029 – Ostrzeżenie
    • Rok 2030 – Cud
    • Rok 2031 – Nawrócenie Izraela
    • Rok 2032 – Kara
    • Rok 2032 – Odnowienie świata
    • Rok 2033 – Exodus
    • Rok 2034 – Zgromadzenie w Jerozolimie
    • Rok 3032 – Gog i Magog
    • Rok 3213 – Koniec świata
    • Nowe niebiańskie Jeruzalem.
  • Ostrzeżenie

    13 kwietnia 2029
    7,6 lat pozostało.
  • Logowanie

  • Odwiedzają nas

    Map

  • Maryjo weź mnie za rękę

  • Jezu Maryjo Kocham Was

TAJEMNICE ZOSTANĄ UJAWNIONE NA TRZY DNI PRZED ICH SPEŁNIENIEM SIĘ

Posted by Dzieckonmp w dniu 16 stycznia 2012


Wybrane fragmenty tekstu z publikacji o. Livio Fanzagi: Proroctwo o końcu świata , 10 tajemnic Medjugorje

Mamy zatem kilka bardzo pożytecznych informacji, ważnych dla umiejscowienia tajemnic z Medjugorie w horyzoncie rzeczywistości i czasu o ogromnej wadze. Jest on wyraźnie naznaczony powtarzającymi się wezwaniami Maryi, aby ludzkość się nawróciła, powróciła do Boga i w ten sposób uchroniła się przed samozagładą i wiecznym potępieniem. Wiemy też, że tajemnice z Medjugorie pozostają tajemnicami także dla samych widzących, którzy nie rozmawiają o nich ze sobą, ograniczając się w niektórych wypadkach co najwyżej do stwierdzenia, że chodzi o tajemnice dotyczące wydarzeń, które mają nastąpić w sposób nieodwołalny, a jednocześnie są w pewien sposób uwarunkowane — ich realizacja będzie zależała od naszego dobrowolnego przystąpienia do planu Królowej Pokoju.

 

Teraz chciałbym powrócić do tego, co wspomniane zostało wyżej, dotykając spraw, które stanowią najbardziej interesujący punkt zagadnienia, nie tylko w oczach ludzi wierzących, ale także tych, którzy określają się jako laicy, niewierzący lub dalecy od wiary. Chodzi mi o sposób ujawniania tajemnic, który — już o tym wspomniałem — czyni z fenomenu objawień w Medjugorie jeszcze bardziej wyjątkowe, specyficzne i jedyne w swoim rodzaju wydarzenie oraz pozwala lepiej rozumieć, jaki plan dla całego świata Bóg chce zrealizować za pośrednictwem Królowej Pokoju. Ojcze Livio, chciałbym przytoczyć tu fragment wywiadu z Mirjaną, prosząc cię zarazem o komentarz i wyjaśnienie najważniejszych spraw naszym czytelnikom. Tak więc Mirjana mówi:


„Otóż musiałam dokonać wyboru kapłana, któremu miałam ujawnić dziesięć tajemnic i wybrałam franciszkanina, ojca Petara Ljubicica. Muszę powiedzieć mu co i gdzie nastąpi dziesięć dni wcześniej, zanim się to wydarzy. Musimy spędzić siedem dni na poście i modlitwie, a trzy dni przed wypełnieniem się przepowiedni tajemnic on będzie musiał powiedzieć o tym wszystkim i nie będzie mógł mieć żadnego wyboru — powiedzieć czy nie powiedzieć. On zgodził się na to, że wszystko wyjawi trzy dni wcześniej, tak więc ludzie przekonają się, że jest to działanie Pana. Matka Boża mówi często: <<Nie mówcie o tajemnicach, lecz módlcie się, a kto żywi do mnie uczucie takie, jak do Matki, do Boga zaś takie, jak do Ojca, niech się niczego nie lęka>>”.


 

Wszyscy zawsze rozmawiamy o tym, co nastąpi w przyszłości, ale kto z nas może powiedzieć, że jutro będzie jeszcze żył? Nikt! Matka Boża uczy nas, aby nie martwić się o przyszłość, lecz być w tej właśnie chwili gotowym na spotkanie z Panem, zamiast tracić czas na dyskusje o tajemnicach i tego rodzaju sprawach. Ojciec Petar, który teraz przebywa w Niemczech, kiedy przyjeżdża do Medjugorie, żartuje ze mnie i mówi: „ Chodź wyspowiadać się i wyjaw mi teraz przynajmniej jedną tajemnicę… „. Wszyscy są bardzo ciekawi, jednak trzeba zrozumieć, co jest naprawdę ważne. Ważne jest to, abyśmy w każdej chwili byli gotowi pójść do Pana, a to wszystko, co się wydarzy, jeżeli się wydarzy, będzie wolą Pana, której my nie możemy zmienić. Zmienić możemy tylko samych siebie!

 

Jeśli chodzi o sposób ujawnienia tajemnic, to jest jasne, że w przypadku Medjugorie mamy do czynienia ze znaczącą nowością w porównaniu z tajemnicami z La Salette i Fatimy. Przede wszystkim, w przypadku tamtych objawień maryjnych, tajemnice mieli ujawniać sami widzący — Melania i Maksymin oraz siostra Łucja. Natomiast w Medjugorie Matka Boża postanowiła dokonać ujawnienia tajemnic za pośrednictwem kapłana. Pastuszkowie z La Salette i z Fatimy otrzymali tajemnice, ale potem musieli ich teksty przekazać Ojcu Świętemu, to znaczy Kościołowi, do którego należało ujawnienie ich w stosownym momencie, gdy kiedyś uzna, że nadeszła odpowiednia chwila. Natomiast Królowa Pokoju poprosiła Mirjanę, aby wybrała kapłana, który ujawni tajemnice światu – to dlatego, że Matka Boża chce, aby tajemnice zostały ujawnione przez człowieka Kościoła, przez kapłana, w każdym razie przez człowieka, który ma za sobą autorytet Kościoła, co wzmocni jeszcze wiarygodność tajemnic. Z drugiej strony, będąc franciszkaninem, ojciec Petar podlega władzy ojca prowincjała. Może się tak stać, że przyjdzie do niego wysłany przez papieża dokument zabraniający ujawniania tajemnic wybranemu przez Mirjanę kapłanowi. W takim wypadku musiałby on być posłuszny władzy Kościoła, ponieważ tego właśnie pragnie Matka Boża. Jest to sprawa, na którą niewielu zwróciło uwagę, ale która dla mnie ma ogromne znaczenie. Ujawnienie dziesięciu tajemnic może dokonać się za milczącą zgodą Kościoła. Oczywistą jest rzeczą, że Kościół mógłby zabronić ojcu Petarowi mówienia o tajemnicach, choćby po ujawnieniu pierwszej lub drugiej z nich. Ale gdyby Kościół tego nie uczynił i pozwolił mu mówić, to tylko dlatego, że najwyraźniej miałby swoje powody, aby mu na to pozwolić. Wygląda to tak, jak gdyby wybierając właśnie taki sposób ujawnienia tajemnic, Królowa Pokoju chciała zapewnić tu pewnego rodzaju kościelną kontrolę. To człowiek Kościoła będzie podawał je światu do wiadomości, a będzie to czynił tylko wtedy, gdy będzie miał milczącą zgodę Kościoła.

 

Tajemnice zostaną ujawnione światu na trzy dni przed ich wypełnieniem się. Nic podobnego nie miało miejsca w La Salette czy w Fatimie, jednak, jeżeli się nad tym zastanowić, to okazuje się, że wszystko mieści się w ramach sposobu proroczego ujawniania przyszłych wydarzeń. Aby wzbudzić zainteresowanie ludzi, treść tajemnic musi stać się publicznie znana przed wypełnieniem się zapowiedzianych wydarzeń, przez co tajemnice staną się bardziej wiarygodne. Fakt, że Pius IX znał tajemnice z La Salette jest niewątpliwie ważny, jak również jest istotne, że można było sprawdzić, chociaż a posteriori, że to, co zostało przekazane przez siostrę Łucję odnośnie drugiej wojny światowej, znalazło potwierdzenie w historii. Jednak od proroctwa biblijnego normalnie oczekuje się, że zostanie ujawnione wcześniej. Na tym polega jego siła, jako napomnienia do zmiany życia i zachęty do nawrócenia. Pomyślmy o dziesięciu plagach egipskich: Faraon zostaje o nich uprzedzony, dlatego od jego reakcji zależy nadejście kolejnych plag, które wydają się w taki sam sposób konieczne i jednocześnie uwarunkowane, jak tajemnice z Medjugorie. Dotyczy to wszystkich proroctw biblijnych, począwszy od zniszczenia Sodomy i Gomory, wyzwolenia z niewoli w Egipcie, aż po upadek Jerozolimy przepowiedziany przez samego Jezusa. Chodzi o proroctwa, które stanowią zapowiedź kary, aby nakłonić ludzi do nawrócenia, a także wskazać niewierzącym drogę zbawienia.

 

Powróćmy jeszcze do tych trzech dni, które będą dzieliły ujawnienie tajemnicy od wypełnienia się proroctwa. Moim zdaniem znaczenie tego okresu czasu zrozumiemy dopiero wtedy, kiedy te sprawy będą się działy na naszych oczach. Wtedy stwierdzimy, że ten darowany nam czas jest znakiem Bożego Miłosierdzia, ponieważ poszerza horyzont i zasięg zbawienia. Spójrzmy na podobne proroctwo biblijne. Fakt, że Lot zabrał żonę i dzieci, trzody oraz wszystko, co posiadał i uciekł ratując życie, zależał od tego, że przepowiedziane zostało nieuchronne zniszczenie Sodomy i Gomory. Przypomnijmy sobie proroctwo Jezusa o zburzeniu Jerozolimy, w którym wzywa On do ucieczki w góry (Łk 21, 20-22). I rzeczywiście historia pokazała, że ci, którzy pozostali w mieście, zostali zabici przez nieprzyjacielskie wojska podczas oblężenia. Zatem wydaje się jasne, że te „trzy dni” dla tego, kto wierzy mają zbawienne znaczenie. Są szansą także dla tych, którzy nie wierzą, ponieważ będą oni mieli możliwość zweryfikowania wiarygodności proroctwa w czasie jego wypełniania się, a więc będą mogli się nawrócić. Jednak nie będzie tak w każdym przypadku. Nie możemy zapominać o tym, że ludzkie serca nadal są zatwardziałe. Były takie już w czasach dziesięciu plag egipskich, kiedy Faraon za każdym razem stawał się coraz bardziej nieugięty, niejako ugruntowując się w wystawianiu Boga na próbę i pogrążając samego siebie.

 

Powiedziałbym, że to uprzednie ujawnienie tajemnic, oprócz przekazania ostatecznego wezwania do nawrócenia się także tych trzymających się z daleka, przyniesie też dosłowny podział ludzkości, która podzieli się na wierzących i niewierzących, na tych, którzy postanowili opowiedzieć się przeciwko Bogu, którzy są mieszkańcami ziemi, i na tych, którzy otworzyli się na Boga i będą stanowili Królestwo Nieba. W tej tak bardzo niezwykłej perspektywie, opierającej się na przekonaniu, że tajemnice zostaną ujawnione na trzy dni przed ich wypełnieniem się, po to, aby ludzie otrzymali ostateczne wezwanie do nawrócenia się oraz dodatkowy dowód prawdziwości objawień w Medjugorie, szczególnego znaczenia nabiera prośba, którą Matka Boża skierowała do Mirjany, aby ona i ojciec Petar przez siedem dni przed ujawnieniem tajemnic modlili się i pościli. Według mnie ta sprawa ma głównie znaczenie osobiste, ponieważ nie należy zapominać, że to właśnie ojciec Petar i Mirjana powinni wiedzieć, iż przez siedem dni mają pościć i trwać na modlitwie. Kiedy Matka Boża powie Mirjanie, aby pergamin z tajemnicami pokazała ojcu Petarowi i aby obydwoje pościli i modlili się przez siedem kolejnych dni, to moim zdaniem będą o tym wiedzieć tylko oni. Gdyby ta sprawa stała się publicznie znana, to każdy z pewnością zrozumiałby, że zbliża się czas wypełnienia się tajemnic i czas oczekiwania liczyłby już nie trzy, lecz dziesięć dni. Dlatego uważam, że wiadomość, iż mają przez tydzień pościć o chlebie i wodzie, skierowana jest tylko do nich. Mają się przez to przygotować do przemawiania w imieniu Boga, z odwagą i jasnością, w sposób stanowczy, zgodnie z biblijnym obrazem proroków, których sam Pan umacnia, czyniąc z nich ludzi stanowczych i odważnych. Jednak aby otrzymać to umocnienie, potrzeba wielkiego oczyszczenia serca. Stąd wymóg tych siedmiu dni postu i modlitwy, które według mnie mają wielkie znaczenie dla nich obojga.


Rozmawiając o przebiegu ujawnienia treści tajemnic, chciałbym powrócić do sprawy owego pergaminu, który Matka Boża przekazała Mirjanie. W jednym z wywiadów widząca powiedziała:


„Matka Boża przekazała mi specjalną kartę, na której spisanych jest dziesięć tajemnic. Ten arkusz zrobiony jest z materiału, którego nie potrafię właściwie opisać. Wygląda jak papier, ale nie jest papierem, wygląda jak tkanina, ale nie jest tkaniną. Jest widzialny, można go dotykać, ale pisma nie widać. Kapłan, któremu będę musiała przekazać tę kartę, będzie miał łaskę odczytania tylko pierwszej tajemnicy, innych nie. Ta karta pochodzi z Nieba. Mój szwagier, który jest inżynierem w Szwajcarii, zbadał arkusz, ale powiedział mi, że materiału, z którego jest zrobiony, nie ma na ziemi”.


W chwili obecnej oko ludzkie nie mogłoby odczytać na pergaminie żadnego pisma, natomiast gdy nadejdzie odpowiedni czas, ojciec Petar, który otrzymał zlecenie ujawnienia tajemnic, będzie w stanie odczytać znajdujące się tam pismo — słowa, które mają zostać ujawnione. W związku z tym chciałbym cię zapytać, ojcze Livio, czy tajemnice będą ujawniane pojedynczo, jedna po drugiej? Czy w takim przypadku ten porządek w ujawnianiu tajemnic, od pierwszej do dziesiątej, ma jakieś szczególne znaczenie?

 

Mówiąc szczerze, ja także zadałem to pytanie Mirjanie podczas jednego z wywiadów, ale nie chciała mi na nie odpowiedzieć. Mirjana chce mówić możliwie jak najmniej o tajemnicach, natomiast najmocniej jak się tylko da wzywać do nawrócenia i życia orędziami Królowej Pokoju. I muszę przyznać, że absolutnie się z nią zgadzam, ponieważ gdy ktoś się nawraca, gdy ktoś wierzy, gdy jest z Jezusem i Maryją, wtedy ma wszystko i już nie musi interesować się tajemnicami.

 

Stwierdziwszy to chciałbym jednak dodać, że moim zdaniem – ponieważ tak właśnie jest w Piśmie Świętym, co zgadza się także z ludzką logiką i Bożą pedagogią – trzeba, żeby tajemnice były ujawniane pojedynczo. Tak właśnie działo się też z plagami egipskimi. Były one ujawniane faraonowi pojedynczo, a urzeczywistnianie się kolejnych uzależnione było od odpowiedzi faraona, od zatwardziałości jego serca. To ona jest powodem następowania kolejnych plag. Im bardziej staje się nieustępliwy, tym surowsze są plagi. Uważam, że tajemnice będą ujawniane pojedynczo, ale sądzę także, iż między pierwszymi trzema tajemnicami a kolejnymi, które będą ujawniane po nich, będzie duża różnica, ponieważ po dwóch ostrzeżeniach i znaku na wzgórzu — będziemy go widzieli dużo wcześniej — ludzkość podzieli się na wierzących i niewierzących. Fakt, że tajemnice są ujawniane i realizują się stopniowo, wzmacnia ich wiarygodność oraz wynikającą z nich odpowiedzialność każdego z nas za ich urzeczywistnianie się. Po dwóch ostrzeżeniach i znaku na Podbrdo, ten, kto nadal będzie sprzeciwiał się Bożemu planowi, nie będzie mógł zaprzeczyć, że świadomie opowiedział się po stronie szatana. Właśnie dlatego uważam, że po pierwszych trzech tajemnicach na jaw wyjdą sekrety ludzkich serc i jedni będą grzęźli w zatwardziałości serca, a inni otworzą się na zaufanie Bożemu Miłosierdziu.

 

Mirjana wiele razy wspominała, że Matka Boża jest zatroskana o niewierzących, ponieważ nie mają nawet bladego pojęcia o tym, co czeka ich po śmierci. A ja dodam, że nie mają pojęcia, co ich czeka podczas tego czasu urzeczywistnienia się tajemnic. Otóż fakt, że czas jest bardzo krótki — tylko trzy dni – daje do zrozumienia, iż ten apel rzeczywiście skierowany jest do wszystkich, to znaczy, że również niewierzący, także najbardziej sceptyczni, będą mogli łatwo i w sposób bezpośredni zweryfikować zgodność między tym, co zostało ujawnione, a tym, co się wydarzy. Jednak fakt, że ten okres czasu między ujawnieniem tajemnicy i jej urzeczywistnieniem się jest bardzo krótki, powoduje pytanie o sposób rozpowszechniania tej wiadomości na świecie.

 

W tym kontekście widzę także miejsce dla specyficznej roli Radio Maria. Muszę tu podkreślić, że Radio Maria nigdy nie było radiem „medjugorjańskim” w dosłownym znaczeniu tego słowa, jednak niewątpliwie jest dziełem Królowej Pokoju. Zadaniem Radio Maria jest służba Kościołowi, jednak jest faktem, że ja osobiście, od samego początku, wziąłem na siebie odpowiedzialność za doprowadzenie do tego, aby orędzie Królowej Pokoju stało się orędziem uznanym przez Kościół i zgodnym z duszpasterstwem Kościoła. A zatem niewątpliwie prawdziwym zadaniem Radio Maria nie jest ujawnianie dziesięciu tajemnic, ponieważ massmediom istniejącym współcześnie nie będzie problemu z jak najszerszym rozpowszechnieniem tych informacji w krótkim czasie aż po krańce świata. Powiedziałbym, że zadanie Radio Maria jest inne – chodzi mianowicie o współdziałanie z Matką Bożą przez rozpowszechnianie jej orędzi, aby zawsze istniała mała trzódka wierzących, oddających się pod opiekę Maryi, nie tracących nadziei. Poza tym zadaniem Radio Maria będzie nie tyle ujawnienie tajemnic – ponieważ wszyscy będą je znali — ile pomoc w budowaniu wiary, nadziei i dawaniu świadectwa.

 

Dzięki szybkości dzisiejszych technologii telekomunikacyjnych, biorąc pod uwagę fakt, że nazwa „Medjugorie” jest znana na całym świecie, tak w Rzymie jak w Nowym Jorku, uważam, że w bardzo krótkim czasie wiadomość dotrze do każdego miejsca na świecie. Zatem trzy dni będą nie tylko czasem wystarczającym do powiadomienia wszystkich, ale również dadzą wszystkim czas na wewnętrzne przygotowanie się do złożenia świadectwa wiary. Nie zapominajmy o tym, że czas tajemnic jest czasem, w którym wiara zostanie wystawiona na próbę. Między wierzącymi a niewierzącymi rozgorzeje prawdziwa bitwa — między tymi, którzy trwają w wierze a tymi, którzy ją odrzucą, między tymi, którzy ufają Bożemu Miłosierdziu a tymi, którzy przeciwko niemu bluźnią.

 

A zatem wtedy podstawową sprawą będzie nie tyle martwienie się o powiadomienie całego świata o treści tajemnic, ile raczej pomaganie światu w przygotowaniu się i właściwym przeżyciu tych trzech dni oczekiwania. Przypuszczam, że ci, którzy jedynie „wierzą, iż wierzą”, będą się wahać, przejęci zniechęceniem lub strachem. Właśnie w związku z tą koniecznością przygotowania się, chciałem przytoczyć fragment wywiadu udzielonego przez ojca Petara, kapłana wybranego przez Mirjanę do ogłoszenia tajemnic. Ma on ujawnić, co jest ich przedmiotem oraz kiedy i gdzie to wszystko się wydarzy:


„Tajemnice, jak samo słowo wskazuje, są tajemnicami. Niczego nie wiemy o ich treści. Można tylko powiedzieć, że tajemnice dotyczą zdarzeń, które będą się działy w określonym miejscu i określonym czasie. Ale co się wydarzy, tego nie wiemy. Dlatego nie powinniśmy głowić się nad tym. Istnienie tych tajemnic powinniśmy traktować jako pomoc dla nas, abyśmy poważnie traktowali życie, które Bóg nam dał i wykorzystywali dany nam czas dla naszego ocalenia i dla zbawienia naszej duszy. A to oznacza, że musimy żyć w taki sposób, aby móc zdać sprawę przed Bogiem w każdej chwili. Jeżeli tak właśnie żyjemy, to zawsze jesteśmy gotowi na spotkanie z Bogiem, jesteśmy gotowi stanąć przed Nim. Dlatego nie powinniśmy bać się ujawnienia tajemnic i nie jest konieczne pytanie o to, „kiedy” mają się spełnić”.


Tak więc wydaje mi się, że czas dziesięciu tajemnic, przynajmniej w tym, wymiarze, który dotyczy mojego osobistego istnienia, mojego życia wiary, zaczyna się już dzisiaj, jeszcze zanim nadejdą te trzy dni oczekiwania.

 

Niewątpliwie największą troską Matki Bożej jest to, abyśmy przyjęli wezwanie do nawrócenia i żyli w łasce Bożej, prowadzili życie modlitwy i wiary. To jest usilna i nieustanna prośba Maryi, ponieważ gdy ktoś ma zapaloną lampę oraz odpowiedni zapas oliwy, jest w stanie przeciwstawić się każdej ciemności. Uważam za bezwzględnie konieczne wyjaśnienie, że Matka Boża pragnie tego, do czego wzywają także wszystkie biblijne objawienia o charakterze apokaliptycznym, zarówno w Starym jak i Nowym Testamencie, to znaczy aby ludzie trwali mocno w wierze. To właśnie stanowi prawdziwy problem. Być mocnym w wierze oznacza żyć w łasce Bożej, żyć w ufności Jezusowi Chrystusowi, w pewności Bożego błogosławieństwa, ponieważ Bóg błogosławi i ochrania tych, którzy Go miłują, ale rozprasza bezbożnych i złoczyńców, jak mówi psalmista. Upływa trzydzieści lat odkąd Królowa Pokoju jest pośród nas i w ciągu całego tego czasu nigdy nie przestała wzywać do nawrócenia. Jednakże wiele serc nadal jest zatwardziałych, wiele innych odrzuciło Boga, woląc ulegać diabelskiej chęci bycia bogiem w miejsce prawdziwego Boga. Z powodu braku sprawiedliwych, którzy będą mogli wstawiać się za wszystkimi, tak jak to było w czasie Sodomy i Gomory, widokiem na przyszłość jest perspektywa dziesięciu tajemnic. Nadejdzie czas próby i ludzkość zbierze owoc całego zła i zniszczenia, które szerzy się na tym zbudowanym bez Boga świecie. Ale Matka Boża w specjalny sposób pozostanie blisko nas, pośród nas, aż do końca czasu dziesięciu tajemnic, przez codzienne objawianie się jednemu z widzących, co ujawniła Vicka, aby wspomagać swoją małą trzódkę i przygotować nowy świat pokoju, którego nadejście ona sama przyrzekła.

 

PIERWSZE TRZY TAJEMNICE: DWA OSTRZEŻENIA I JEDEN ZNAK

 

Myślę, że czytelnicy dobrze już rozumieją, iż temat tajemnic nie może być traktowany jako zwykły dodatek do trzydziestu lat objawień w Medjugorie. Tajemnice stanowią uprzywilejowany klucz interpretacyjny, dzięki któremu można umiejscowić objawienia Królowej Pokoju w szerszym kontekście proroctw biblijnych. Pozwalają też zrozumieć poważną potrzebę wezwania do nawrócenia, które Matka Boża kieruje do ludzkości w tych ostatecznych czasach. Powiedzieliśmy, że powaga sytuacji wyłania się także z faktu, iż tajemnice zostaną ujawnione światu przez Mirjanę za pośrednictwem wybranego przez nią kapłana na trzy dni przed ich wypełnieniem się, w taki sposób, aby również będący z dala od Boga oraz niewierzący mieli możliwość — przynajmniej odnośnie pierwszych tajemnic, włączając w to znak na wzgórzu objawień — nawrócenia się i powrócenia do wiary w Pana.


Chciałbym teraz prosić cię, ojcze Livio, o przeanalizowanie wewnętrznych różnic między tymi dziesięcioma tajemnicami. Mówię o różnicach, ponieważ często dzieli się tajemnice na dwie początkowe, które są uważane za ostrzeżenia, po nich następuje trzecia tajemnica, która ma się odnosić do znaku na Podbrdo, a siedem kolejnych tajemnic często po prostu uznaje się za zapowiedź „kar”. Chciałbym tu przedstawić krótki fragment wywiadu udzielonego przez ojca Petara, w którym kapłan wybrany przez Mirjanę do ujawnienia tajemnic, tak wypowiada się o dwóch pierwszych tajemnicach: „Mirjana, rozmawiając ze mną, podkreśliła, że dwie pierwsze tajemnice dotyczą Medjugorie. Zawierają przestrogę i ważną wiadomość dla wiernych parafii Medjugorie. Gdy te dwie tajemnice się wypełnią, każdy będzie wiedział, że widzący mówili prawdę i będziemy musieli uznać objawienia za autentyczne „. Co zatem, na podstawie twojego doświadczenia i twojej wiedzy, możemy powiedzieć o tych dwóch pierwszych tajemnicach?

 

Przede wszystkim chciałbym zauważyć, że niezwykle ważną rzeczą jest fakt, iż przywołane wyżej stwierdzenie pochodzi z ust Mirjany. Gdyby tak nie było, to musielibyśmy ograniczyć się jedynie do czystych hipotez. W porównaniu z pierwszymi dwiema tajemnicami, mamy znacznie więcej informacji dotyczących trzeciej. Wiadomo, że chodzi tu o znak, który będzie dany na wzgórzu Podbrdo, a więc będzie bezpośrednio dotyczył Medjugorie. Jakov i Vicka wprost potwierdzili mi, że aby zobaczyć znak, trzeba będzie udać się do Medjugorie. Można także powiedzieć, że znak ten będzie potwierdzeniem wiarygodności objawień. Jeśli tylko nie ma się serca zatwardziałego w odrzuceniu Boga, będzie można stwierdzić, że jest to znak, który pochodzi z Nieba. Wydaje się także wielce prawdopodobne, że pierwsze tajemnice odnoszą się wprost do Medjugorie oraz są elementami potwierdzającymi prawdziwość objawień, dokładnie tak jak znak, o którym mówi trzecia tajemnica.

 

Interesujący wydaje się fakt, że chodzi tu o „napomnienia”. Nie sądzę, abyśmy mogli traktować je jako zwyczajne zachęty do nawrócenia, ponieważ w takim wypadku mieściłyby się w ramach wielokrotnie powtarzanych apeli, jakie Królowa Pokoju w ciągu tych trzydziestu lat kierowała do ludzi, aby zmienili swoje życie i powrócili do Boga. Powinniśmy przyjrzeć się szczególnie poważnym, surowym ostrzeżeniom, które dotyczą Medjugorie, miejsca, gdzie będzie dany znak, ale przede wszystkim miejsca, które w czasie dziesięciu tajemnic będzie stanowiło centrum zainteresowania świata. Nie należy bowiem zapominać, że będzie to moment, w którym wszyscy ludzie będą spoglądać na Medjugorie. Już teraz ta nazwa znana jest na całym świecie, przyciąga uwagę wszystkich, także ateistów i wielkich polityków. Marija opowiadała mi, że pewnego dnia, kiedy jeszcze mieszkała w Medjugorie, jakiś człowiek zapukał do jej drzwi, prosząc o informacje, jak dotrzeć do kościoła parafialnego. Był to attache prasowy prezydenta Ronalda Reagana. Długo rozmawiał z widzącą, która później otrzymała telefon bezpośrednio z Białego Domu. W owych dniach bowiem miało się odbyć decydujące spotkanie na temat rozbrojenia i prezydent Reagan oraz jego żona Nancy modlitwom Mariji oraz Królowej Pokoju zawierzyli wynik tego spotkania o światowym znaczeniu.

 

Chciałbym też podkreślić, że czas dziesięciu tajemnic będzie naznaczony wzrostem zainteresowania sprawami ostatecznymi na całym świecie. Nie będzie to czas milczenia i obojętności, z jakimi w przeszłości przyjęto orędzia o zbliżającym się końcu świata, ogłaszane przez Świadków Jehowy. Uważam za wiarygodne, że pierwsze dwie tajemnice dotyczą Medjugorie, dlatego, że wokół tej małej wioski w Bośni-Hercegowinie skupia się zainteresowanie milionów ludzi na całym świecie, a w czasie tajemnic będzie jeszcze wyraźniej widoczne, że los świata ma wiele wspólnego z tą małą wioską — garścią domów rozrzuconych między skalistymi górami byłej Jugosławii.

 

Nie powinno też dziwić nas, że pierwsze dwie tajemnice dotyczą Medjugorie, chociaż mają znaczenie ogólnoświatowe, ponieważ tak samo ma się rzecz z orędziami z 25 dnia miesiąca, które Królowa Pokoju powierza Mariji. Są one skierowane do parafii w Medjugorie, ale ich treść dotyczy całego świata. Matka Boża powiedziała kiedyś, że orędzia przekazuje przede wszystkim dla parafian, a następnie dla wszystkich innych. Taki jest plan Maryi, dla którego realizacji wybrała właśnie tę parafię, w której mieszkają widzący. To w Medjugorie pojawi się znak, ta wioska jest miejscem szczególnych łask. Chodzi przecież o nikomu nieznaną wioskę, położoną w państwie, które przez długi czas było komunistyczne — nie bardziej znaną niż Nazaret w czasach Jezusa. Niewątpliwie jest to szczególny dowód sympatii Matki Bożej dla Medjugorie, jako miejsca przez nią wybranego. Jednak Królowa Pokoju nigdy nie przestała okazywać swej troski o parafię globalną, to znaczy Kościół. Powiedziała wręcz, że przez Medjugorie chciała nawrócić wszystkie parafie świata, chcąc, aby jej orędzie pokoju dotarło do najdalszych krańców ziemi.

 

Ta bardzo szeroka, globalna perspektywa, staje się bardziej wyraźna, kiedy jest mowa o znaku, o którym już poprzednio wspominaliśmy, a który ma być przedmiotem trzeciej tajemnicy. Przed podjęciem rozmowy o tym, czy można znać, lub przynajmniej myśleć, że się zna trzecią tajemnicę, chciałbym na chwilę zatrzymać się właśnie nad zagadką „znaku”. Medjugorie od samego początku objawień było związane ze znakami, które potwierdzały prawdziwość tego, co się tam działo. Oto fragment opowieści Mariji, przywołującej pierwsze dni objawień:


„Dnia 25 sierpnia 1981 roku widoczny był nadzwyczajny znak na niebie. W samym środku dnia, około wpół do jedenastej rano, obok krzyża, który znajduje się na górze Krizevac, ludzie zaczęli widzieć wizerunek Matki Bożej. Tego dnia byłam w domu mojej przyjaciółki. Słysząc zgiełk, jaki ludzie robili na ulicy, wyszłam razem z innymi osobami, które były ze mną. I tak zobaczyłam to, co wszyscy podziwiali. Wizerunek nie przedstawiał Matki Bożej takiej, jaka nam się ukazuje. My widzimy konkretną, realną osobę. Tam widać było postać utworzoną z białego światła, która pojawiała się i znikała, ale była dobrze rozpoznawalna. Widziało ją bardzo wielu ludzi. Także ludzie, którzy znajdowali się wtedy o wiele kilometrów stamtąd. Rolnicy, którzy pracowali na polu, zatrzymywali się, aby podziwiać to dziwne zjawisko. A potem, niespodziewanie, na całym niebie ponad górą ukazało się, wypisane wielkimi literami słowo MIR, co po chorwacku znaczy „pokój „. Był to gigantyczny, imponujących rozmiarów napis, który błyszczał przez dziesięć minut, pośród zachwytu i zdumienia wszystkich. Kilka dni potem ukazał się inny nadzwyczajny znak. Pod wieczór, na Podbrdo, miejscu pierwszych objawień, gdzie z rozkazu policji nikomu nie wolno było wchodzić, ukazał się wielki ogień. Wyglądało to tak, jak gdyby cały obszar został podpalony. Wielu ludzi się przestraszyło. Krążyli po wsi prosząc o pomoc. Policjanci otrzymali rozkaz sprawdzenia tego, ale kiedy dotarli na miejsce, już nie było ani ognia, ani śladów jego przejścia. Następnego dnia Matka Boża powiedziała nam: „ Ogień widziany przez ludzi miał charakter nadprzyrodzony. Był jednym ze znaków zapowiadających wielki znak, który ma się pojawić”.


Chciałbym cię zapytać, ojcze Livio, czy Królowa Pokoju w tamtych latach przygotowywała nas do przyjęcia wielkiego znaku na wzgórzu, który nie będzie czymś jedynym w swoim rodzaju i wyjątkowym, ale będzie stanowił niejako ostatnie ogniwo całego szeregu znaków, które ukazywały się przez te wszystkie lata?

 

Znaki stanowią część Bożej pedagogii. Dobrze wiemy, że historia zbawienia pełna jest znaków: wystarczy przyjrzeć się życiu proroków, którzy w Piśmie Świętym często proszą Boga o znak na potwierdzenie Jego woli, co do nich samych i ludu wybranego. Z tego widać, jak my, ludzie ograniczeni naszą ziemską kondycją, potrzebujemy znaków dla potwierdzenia naszej wiary.

 

Pośród licznych form przekazywania nam znaków najważniejsza jest forma znaku wewnętrznego. Wewnętrzne, duchowe znaki to nawrócenia, przemiany serc i to, czego dokonuje Boża łaska w głębi ludzkiej duszy. Bóg jednak nigdy nie ograniczał się do tych znaków, ale dostarczał także znaków zewnętrznych. Pomyślmy choćby o wypędzeniu złych duchów, co z pewnością stanowi widzialny znak potęgi Boga, o uzdrowieniach, które także są znakami widzialnymi. Zwróćmy także uwagę na znaki związane z naturą — Jezus rozmnaża chleb i ryby, rozkazuje wiatrowi i morzu uciszyć się, po Jego śmierci ma miejsce trzęsienie ziemi.

 

Zatem znaki stanowią część Bożej pedagogii. Ich celem jest nie tyle wzbudzenie wiary, ile raczej potwierdzenie jej i umocnienie. Pomyślmy jeszcze o znakach związanych z objawieniami maryjnymi, na przykład o znaku danym w Guadalupe w 1531 roku. Tam Maryja dała znak, którym jeszcze dzisiaj można się zachwycać. Na płaszczu widzącego, Indianina o imieniu Juan Diego, później kanonizowanego przez Jana Pawła II, został odciśnięty bardzo piękny obraz Najświętszej Dziewicy, bogaty w symbolikę, sprawiający niesamowite wrażenie. Płaszcz Juana Diego nasuwa mi myśl o Całunie Turyńskim, który także jest znakiem, prawdopodobnie największym z tych, które zostały nam dane, pozostawionym nam wprost przez Jezusa Chrystusa. Wracając do znaków objawień maryjnych, możemy jeszcze wspomnieć o wodzie cudownie wytryskującej z ziemi lub ze skały, wodzie o cudownych właściwościach leczniczych — takie znaki miały miejsce w La Salette, w Lourdes, w Banneux. Zatem znaki, jakie pozostawia Matka Boża, wpisują się w tę szczególną Bożą pedagogię. A zatem nie jest za-skoczeniem, że Królowa Pokoju dawała w Medjugorie liczne znaki — nie tylko świetliste napisy na niebie, ale przede wszystkim nawrócenia, jakie dokonały się także w najbardziej zatwardziałych sercach. Jednakże obieca¬ny przez Maryję znak na Podbrdo stanowiłby jedyny taki fakt w historii, ponieważ charakteryzują go liczne niezwykłe znamiona: najpiękniejszy, widzialny, nie-zniszczalny, pochodzący od Pana.

 

Do czego zatem zostajemy wezwani przez ten właśnie znak? Mówi o tym sama Matka Boża: „Wszystkie tajemnice, które wam przekazałam, urzeczywistnią się, pojawi się także widzialny znak. Ale nie oczekujcie tego znaku tylko ze względu na waszą ciekawość. Czas przed ukazaniem się widzialnego znaku jest czasem łaski dla wierzących. Dlatego nawracajcie się i pogłębiajcie waszą wiarę! Kiedy ukaże się ten znak, dla wielu będzie już za późno” (orędzie z 23 grudnia 1983 roku). Te słowa dają wyraźnie do zrozumienia, że będzie to jak gdyby znak wprowadzający zdecydowany podział między wierzący¬mi i niewierzącymi.

 

Uważam, że dziesięć tajemnic można podzielić na dwie części. Pierwsza, obejmująca trzy pierwsze tajemnice, byłaby wielkim dziełem Bożego Miłosierdzia, ostatnim wezwaniem do nawrócenia. Druga, zawierająca pozostałe siedem tajemnic, miałaby natomiast znamię apokaliptyczne, co uzasadnia sama liczba „siedem”, która ma określone znaczenie w Apokalipsie św. Jana. Sami widzący mówią, iż niektóre tajemnice są piękne, a inne straszne. Ale odnosząc się do symboliki biblijnej, chcę jeszcze przypomnieć, że liczba tajemnic to dziesięć – podobnie jak w przypadku plag egipskich. To niewątpliwie wskazuje, że chodzi tu o czas próby, którego końcowym etapem będzie jednak wyzwolenie ludzkości, podobnie jak w przypadku Izraela w ziemi Egipskiej.

 

Matka Boża powiedziała to wyraźnie: czas dziesięciu tajemnic będzie czasem, w którym władza szatana nad światem zostanie rozbita, a potem nastanie czas pokoju, zatem wszystkie dziesięć tajemnic, rozpatrywanych kompleksowo, włącza się w perspektywę zbawczą. Jeżeli przyjrzymy się biblijnym „plagom”, widzimy, że także one nie są po prostu nieszczęściem lub bożą karą, lecz są to surowe ostrzeżenia dla ludzi o zatwardziałych sercach, stanowią wezwanie do ostatecznego opamiętania się. Nie trzeba bowiem zapominać, że przed dokonaniem ostatecznego wyboru, przed całkowitym odrzuceniem Boga, ma miejsce proces dojrzewania do tej tragicznej decyzji. My nie jesteśmy aniołami, nie dokonujemy wyborów jedynych, niepowtarzalnych i nieodwołalnych, lecz wybieramy w sposób częściowy, niepełny, niedoskonały, na przestrzeni całego czasu naszego życia, drogi, podczas której, zanim dojdzie do realizacji ostatecznej zatwardziałości serca, zawsze jest jeszcze możliwość nawrócenia.


Z tych słów wyraźnie wynika, że fakty związane z Medjugorie w pełni wpisują się w historię zbawienia, która realizuje się w historii ludzkości, konkretnej historii świata, w ramach której będzie miał miejsce obiecany przez Matkę Bożą znak — ostateczne wezwanie do nawrócenia.


Mówiąc o tym znaku, można powrócić do tematu zatwardziałości ludzkiego serca, przytaczając słowa Królowej Pokoju: „ Także kiedy na wzgórzu pozostawię znak, który wam przyrzekłam, wielu nie będzie wierzyło. Przyjdą na wzgórze, uklękną, ale nie będą wierzyli. Teraz jest czas na-wrócenia i pokuty!” (orędzie z 19 lipca 1981 roku). To orędzie porusza mnie w szczególny sposób, ponieważ pochodzi z pierwszych dni objawień i już wtedy jest mowa o znaku. To wydaje mi się w znaczący sposób podkreślać jego centralne miejsce w całym planie Maryi dla Medjugorie. Jednak znaczący wydaje mi się także fakt, że Matka Boża mówi, iż wielu nie będzie wierzyło, nawet widząc znak. Czy będzie możliwe odrzucenie wiary, także wobec znaku, który będzie czymś tak niezwykłym i szczególnym?

 

Oczywiście, będzie to możliwe, ponieważ, jak powiedziała Matka Boża do Mirjany, wciąż odrzucamy ją samą oraz jej wezwanie do nawrócenia. Słowa „Wy mnie odrzucacie”, wypowiedziane przez Królową Pokoju, wskazują właśnie na zatwardziałość serc, o których Maryja powiedziała: „(…) wasze serca pozostają zamknięte, są zatwardziałe i nie odpowiadają na moje macierzyńskie wezwania, nie są szczere.” (orędzie z 2 kwietnia 2009 roku).

 

Jak dochodzi się do zatwardziałości serca? Wyjaśnia to sama Matka Boża: „Drogie dzieci! Już od dłuższego czasu daję wam moje macierzyńskie Serce i podaję wam mojego Syna. Wy mnie odrzucacie. Pozwalacie, aby grzech coraz bardziej was otaczał. Pozwalacie, aby was zdobywał i odbierał wam zdolność rozeznania. (…)” (orędzie dla Mirjany z 2 maja 2009 roku). Otóż właśnie – to my pozwalamy na to, aby ciemności grzechu nas zwodziły, aż po całkowite ogarnięcie, doprowadzając nas aż do upad¬ku w Piekło — szczyt przewrotności i panowanie diabła. Jeżeli otwieramy drzwi naszego serca dla szatana, może¬my jedynie pomagać mocom ciemności w zdobywaniu dwóch podstawowych władz człowieka — rozumu i woli. Grzech podbija rozum przez zaciemnianie prawdy i niewiarę. Z tego powodu nie słucha się słów pochodzących od Matki Bożej lub od Boga, słów Kościoła. Wręcz przeciwnie, odrzuca się je właśnie z powodu niewiary. Przewrotność serca to poddanie się woli złu: wola człowieka, która ze swej istoty stanowi appetitus boni, jest pragnieniem dobra, w pewnym momencie wybiera poddanie się złu, oddając się grzechowi, przez który, jak mówi Jezus, „każdy, kto popełnia grzech, jest niewolnikiem grzechu’ (J 8, 34). Tę zatwardziałość serca Matka Boża opisała zatem jako moc ciemności, która przyćmiewa nasz umysł i ogarnia nasze serce. W tej sytuacji, nawet jeżeli Bóg wzywa do nawrócenia i na wszystkie sposoby stara się ofiarować człowiekowi zbawienie, dusza jest już zamknięta w radykalnym odrzuceniu Bożego Miłosierdzia, aż po śmierć w ostatecznej zatwardziałości serca.


Chciałbym uściślić, iż twierdzenie, że kto nie uwierzy po ukazaniu się znaku, ten nie będzie mógł już wierzyć, absolutnie nie przesądza, że nie będzie już czasu na nawrócenie, jak gdyby nagle miał nastąpić nieuchronny koniec świata. Zostaje tu raczej podkreślone, że niewiara wobec tak mocnego znaku będzie dowodem zatwardziałości serca wielu ludzi, którzy, tak bardzo wówczas zakorzenieni w złu i przewrotności, nie będą mogli już uwierzyć – ponieważ nie będą chcieli! Pomyślmy jeszcze raz o faraonie, który pomimo cudu i znaku dziesięciu plag odmawia wydania zezwolenia na wyjście narodu izraelskiego z Egiptu, wyzywając samego Boga i wybierając odmowę Panu w zatwardziałości swego serca. Spójrzmy jeszcze raz na pierwsze stronice Pisma Świętego — Adam i Ewa, po popełnieniu grzechu pierworodnego, są poszukiwani i wołani przez Boga, ponieważ Pan chce ich zachęcić, aby powrócili do Niego. A co robią Adam i Ewa? Ukrywają się! Potem wychodzą z ukrycia wzajemnie się obwiniając i w końcu opierają się wezwaniu do pokuty. Dlatego dotyka ich kara Boża, polegająca na wygnaniu z ziemskiego raju. Spójrzmy na zatwardziałość serc, z którą musi zmagać się Jezus głosząc swoją naukę, aż do chwili, gdy ci najbardziej zatwardziali z Jego ludu postanawiają wydać Go na śmierć, a potem nawet prowokują Go, wołając, żeby zszedł z krzyża. Mówię to wszystko po to, aby pokazać, jak często Pismo Święte opisuje opętanie serca i działanie mocy złego, aż po samą Apokalipsę, która nie mówi nic o nawróceniach w czasie dziesięciu dopustów bożych, lecz o wyzwaniach i bluźnierstwach, pokazując jak bardzo trwałe i zagorzałe może być odrzucenie Boga przez człowieka. Zatem, kiedy Matka Boża mówi, że trzeba nawracać się właśnie teraz, bo kiedy znak ukaże się na wzgórzu objawień będzie już za późno, to chce każdego z nas ostrzec przed odkładaniem przemiany własnego życia, gdyż w ten sposób narażamy się na niebezpieczeństwo ugruntowania się w złu, aż po ostateczny wybór Piekła.

 

Te słowa rzeczywiście dużo wyjaśniają, ponieważ pozwalają jeszcze raz zobaczyć Medjugorie w dużo szerszej perspektywie historii zbawienia. Zrozumiała też staje się konieczność i decydujące znaczenie tego wydarzenia, jakim jest znak na wzgórzu. Ojcze Livio, czy w świetle rozmów, jakie miałeś sposobność przeprowadzić z Mirjaną, Vicką i Jakovem, możesz wyjaśnić nam, jakie cechy będą charakteryzowały obiecany znak na Podbrdo.

 

Już wspominaliśmy, że widzący nie rozmawiają ze sobą o tajemnicach. Jeżeli jednak zapytać ich o znak, to można zobaczyć jak rozjaśniają się ich oblicza. Wtedy można zrozumieć, że rzeczywiście widzieli znak, o którym mówi Matka Boża, znak, jaki Bóg przygotowuje dla świata. A z faktu, że nigdy sobie nie zaprzeczają, zawsze podając te same opisy i informacje, raz na zawsze wywnioskowałem, że to, o czym mówią, jest jak najbardziej prawdziwe. Tak więc Królowa Pokoju ujawniła im znak, który ukaże się na wzgórzu, a ten znak — mówią widzący — zachwycił ich swoim pięknem i wspaniałością. Znak zostanie dany na wzgórzu objawień, aby podkreślić centralną rolę Medjugorie w kontekście wydarzeń czasów ostatecznych. Trzeba będzie udać się do Medjugoje, aby go zobaczyć, a więc znak będzie jak gdyby wielkim wezwaniem skierowanym do ludzkości, wezwaniem do wielkiego spotkania w tej małej bośniackiej wiosce. To mnie bardzo porusza. Widzący mówią, gdzie ukaże się znak, mianowicie na Podbrdo, ale nie mogą powiedzieć, czym dokładnie będzie, ponieważ jest to treścią trzeciej tajemnicy, która zostanie ujawniona w swoim czasie. Jednakże na podstawie światła na ich twarzach i blasku w ich oczach, tak radosnych, kiedy o tym mówią, można wyczuć, że chodzi o coś niezwykle pięknego i wspaniałego. Już teraz możemy żyć w oczekiwaniu na ten znak. Utwierdzi on w wierze tych, którzy już odpowiedzieli na wezwanie, inaugurując moment nastania czasu próby, poprzedzający nowy świat pokoju, obiecany przez Matkę Bożą. Jednak to oczekiwanie musimy przeżywać z gotowością do przemiany serca i nawrócenia, do czego Królowa Pokoju nieustannie nas wzywa: „Drogie dzieci! Dziś wzywam was do modlitwy. (…) Drogie dzieci, proszę was, zacznijcie się przemieniać przez modlitwę, a będziecie wiedzieć, co macie czynić. Dziękuję, że od-powiedzieliście na moje wezwanie.” (orędzie z 24 kwietnia 1986 roku).

 

Powróćmy teraz do samego znaku. Mówi się, że będzie on znakiem widzialnym, dotykalnym, niezniszczalnym, trwałym i pochodzącym z Nieba. Przede wszystkim fakt, że jest to widzialny znak, ma duże znaczenie, ponieważ znaki widzialne są w stanie w niezwykle silny sposób pomagać w nawróceniu. Wszyscy jesteśmy trochę jak święty Tomasz Apostoł, który chciał włożyć palec w miejsce gwoździ i rękę do rany w boku Pana. Tak więc widzialny znak jest bardzo ważny właśnie jako potwierdzenie tego, co Królowa Pokoju mówiła nam przez wszystkie te lata. Ta „widzialność”, namacalność tego znaku doskonale odpowiada też mentalności współczesnego świata. Dziś społeczeństwo jest mass-medialne, obraz ma dla człowieka fundamentalne znaczenie, a nowoczesne technologie pozwalają w krótkim czasie przekazywać obrazy aż po najdalsze krańce świata. Fakt, że jest to znak widzialny, pozwoli w krótkim czasie powiadomić o nim całą ludzkość. Każdy będzie mógł ten niebiański znak widzieć i niejako dotknąć go własną dłonią.

 

Znak ma być też niezniszczalny. Człowiek nie będzie mógł zatem nim manipulować. Jego pochodzenie nie może więc być ludzkie, ponieważ to wszystko, co człowiek tworzy, może także zostać zniszczone. Niezniszczalność oznacza, że jego pochodzenie jest nadprzyrodzone — znak będzie pochodził od Pana i ma stać niewzruszenie na wzgórzu objawień jako nadzwyczajne świadectwo.

 

Wszyscy widzący potwierdzają zgodnie, że znak jest „bardzo piękny”. Musimy im wierzyć, ponieważ Matka Boża pozwoliła im go zobaczyć. Piękno jest jednym z atrybutów Boga, dlatego samo stworzenie, które pochodzi od Boga, uczestniczy w tym pięknie, przez co samo jest piękne. Pomyślmy też o samej Królowej Pokoju. Widzący jednogłośnie opisują Maryję jako Panią o niepowtarzalnej, niezwykłej piękności. Maryja cała zanurzona jest w Miłości Bożej. Zatem, według mnie, piękno jest kolejnym znamieniem świadczącym o boskim pochodzeniu znaku.

 

Bardzo ważne jest to, co powiedziała Mirjana: znak „przychodzi od Pana”, z Nieba. To znaczy, że będzie czymś o wiele wspanialszym niż płaszcz Juana Diego, na którym w cudowny sposób powstał obraz Matki Bożej z Guadalupe. Bez wątpienia płaszcz ten jest cudownym znakiem, ale będąc ludzkim dziełem może także zostać zniszczony. Znak będzie także czymś więcej niż cudowna woda, która wytrysnęła w La Salette lub w Lourdes, ponieważ ta woda, chociaż obdarzona cudownymi mocami, mogłaby przestać wypływać. Pomyślmy jeszcze o Całunie – jest to wielki znak, dany nam przez samego Jezusa Chrystusa, ale to płótno samo w sobie jest przedmiotem poddanym ziemskim prawom i może ulec zniszczeniu. Natomiast o znaku z Medjugorie wyraźnie mówi się, że będzie czymś nadprzyrodzonym — najpiękniejszym i niezniszczalnym, a to jednoznacznie wskazuje na jego boskie pochodzenie: znak „Przychodzi od Pana”.

 

Uważam, że dzięki tym jego cechom, dzięki pochodzeniu od Pana, znak będzie miał charakter czysto biblijny, historiozbawczy, to znaczy będzie wyrażał sobą ofiarowane ludziom zbawienie. Daje to oczywiście pole do popisu naszej fantazji i wyobrażeniom o tym, cóż to może być – świetlisty krzyż, boski znak ognia i wiatru wskazujący na Ducha Świętego. Uważam, że te cechy znaku, na które wskazaliśmy – najpiękniejszy, widzialny, dotykalny, niezniszczalny, trwały – wyraźnie mówią nam, że tego rodzaju znaku nigdy dotąd nie było. Oto dlaczego będzie on jednym z najsilniejszych dowodów na wiarygodność objawień.

Źródło: medjugorje.org.pl

Komentarzy 114 do “TAJEMNICE ZOSTANĄ UJAWNIONE NA TRZY DNI PRZED ICH SPEŁNIENIEM SIĘ”

  1. Tomasz said

    Powtórka
    https://dzieckonmp.wordpress.com/2011/07/17/proroctwo-o-koncu-swiata-10-tajemnic-medjugorie/

    ale przypomnieć zawsze warto

  2. Tuptusia said

    WARTE ZAINTERESOWANIA

    Dziękuję POKRĘĆ za przetłumaczenie modlitwy.

    Tuptusia powiedział/a
    16/01/2012 @ 10:01 am

    http://www.greenscapular.org

    To jest oryginalna strona Apostolstwa Zielonego Szkaplerza w Teksasie, od 1977r. są tam przekazy.

    Może ktoś znający angielski przetłumaczy tę modlitwę o zanurzaniu w kielichu naszych bliskich w czasie przeistoczenia.

    1.10.2012r. Prayer of Mercy

    “Merciful Father, I place all sinners in the world and especially those in my own family, living and dead, in the Holy Chalice.
    Please Heavenly Father, have mercy on me and my own ancestors, living or dead, who have sinned against You including my
    children. Receive my prayer of mercy to allow Your Divine Son Jesus to cleanse the curses of sin with His own Precious Blood.
    Heal us all Father, so we may be spiritually and physically able to truly practice our holy Catholic faith and be drawn into a
    greater love for Your Son, Jesus, who is the Son of God and Son of Man. Thank you Father God for your mercy today and for allowing
    Your Son, Jesus, to die on the cross for all my sins. Amen.”
    *
    Odpowiedz

    Pokręć powiedział/a
    16/01/2012 @ 12:16 pm

    Miłosierny Ojcze, umieszczam wszystkich grzeszników świata a szczególnie tych z mojej własnej rodziny , żywych i zmarłych w Świętym Kielichu.
    Proszę, Niebieski Ojcze, miej miłosierdzie nade mną oraz nad moimi przodkami, żywymi i zmarłymi, którzy zgrzeszyli przeciwko Tobie, włączając też w to moje dzieci. Wysłuchaj mojej modlitwy o miłosierdzie aby pozwolić Twojemu Boskiemu Synowi Jezusowi zmazać przekleństwa grzechu Jego własną Najdroższą Krwią. Uzdrów nas wszystkich, Ojcze tak, abyśmy mogli duchowo i fizycznie być zdolnymi do prawdziwego praktykowania naszej świętej, katolickiej wiary i zostać pociągniętymi ku większej miłości do Twojego Syna, który jest Synem Bożym i Synem Człowieczym. Dziękuję Ci, Boże Ojcze, za Twoje miłosierdzie dzisiaj i za dopuszczenie, aby Twój Syn, Jezus umarł na Krzyżu za wszystkie moje grzechy. Amen

    • olo13jcb said

      Do Pokręć

      Jeszcze raz ponowię pytanie i prośbę jednocześnie:

      Zaglądał byś na tą stronę Apostolstwa Zielonego Szkaplerza tłumaczył te przekazy i dodawał na bloga, jeśli czujesz się na siłach i nie sprawiało by Ci to kłopotu?

      Pozdrawiam

      • Pokręć said

        Tłumaczenie 2-ch stron tekstu raczej może mi się nie udać (mój angielski jest cokolwiek bierny), natomiast mogę przetłumaczyc kilka zdań. Z tego, co widze w tych objawieniach, nie ma tam nic „nowego” w porównaniu z Objawieniami o Ostrzeżeniu. Nie jestem ani anglistą, ani nawet nie byłem nigdy za granicą, gdzie angielski jest językiem oficjalnym. Nawet nie jestem humanistą i boję się trochę, że cos przetłumaczę źle.

        • Bozena said

          Tuptusia, nie pogniewaj sie, ale ja mysle ze Pokrec ma racje.
          Ja od pewnego czasu tez codziennie skanowalam internet za objawieniami w roznych jezykach, i ile czasu zmarnowalam!!!
          Z tego co wiem dzisiaj jest okolo 20 prawdziwych prorokow i kazdy ma wiadomosci dla ludzi tam mieszkajacych (czyli w swoim panstwie), tak mysle. Ameryke czeka duzo zmian dlatego tamtych ludzi trzeba bardziej i inaczej przygotowac. Dla nas zas Maria Divine Mercy, Medjugorie i polscy mistycy powinni wystarczyc. Tak wiec ja teraz wiem wystarczajaco, jedyne co niewystarczajace to ilosc moich modlitw w intencjach o ktory prosi Matka Boza czy Pan Jezus.
          Z Bogiem

        • Tuptusia said

          Napisałam bo ktoś tu pytał o „zielony szkaplerz”.

          Bardzo zależało mi na ładnym tłumaczeniu tak mi się wydaje bardzo niezwykłej modlitwy i za to jestem wdzięczna, mam zamiar się nią modlić, uważam, że jest dla mnie.

          Jak ktoś jest zainteresowany tymi orędziami to najważniejsze przeczyta dzięki translatorowi, na bieżąco nie potrzebuję tych orędzi bo i tak nie nadążam z czytaniem tych, które są umieszczane po polsku.

        • słońce said

          tak trzeba bardziej skupić się na własnym „polu”. Też tak uważam jak pisze Bożena.

  3. Nie pozostaje nam nic innego, jak tylko czekać. Dobrze, że dowiemy się o znaku, który ma nadjeść 3 dni wcześniej.
    Na samą myśl o tym znaku mnie ogrania radość.

  4. Malaga said

    a ja dopiero teraz z tego tekstu dowiedziałam się nieco więcej o Matce Bożej z Guadalupe – to niesamowite ten obraz Jej wizerunku na płaszczu:)

    • Magdalena-Zofia said

      Bardzo pieknie mówi o tym cudzie, Wojciech Cejrowski w filmie pt. „Meksyk” z serii Boso przez świat – polecam.

  5. Magdalena-Zofia said

    Adminie, serdecznie dziękuję za zamieszczenie tego wywiadu. Przeczytałam z zapartym tchem.
    W kontekście zamieszczonego poniżej orędzia z serii Ostrzeżenie i Daru Miłosierdzia, moją uwagę zwrócił tekst z tego wywiadu:

    „nawet jeżeli Bóg wzywa do nawrócenia i na wszystkie sposoby stara się ofiarować człowiekowi zbawienie, dusza jest już zamknięta w radykalnym odrzuceniu Bożego Miłosierdzia, aż po śmierć w ostatecznej zatwardziałości serca.”

    Nie wiem, czy dobrze myślę, ale skoro niektórzy dopiero czekają na Boże Miłosierdzie, to by oznaczało, że jeszcze go nie przyjęli, a skoro Pan JUŻ nas tym Darem obdarza, a niektórzy czekają, więc mówiąc wprost na tą chwilę to Miłosierdzie odrzucili !!!

  6. Magdalena-Zofia said

    Dla tych co się tak zamartwiają, co mają robić, jak nadejdzie czas – słowa Matki Bożej:
    „Drogie dzieci, proszę was, zacznijcie się przemieniać przez modlitwę, a będziecie wiedzieć, co macie czynić.”

  7. Magdalena-Zofia said

    I jescze cytat z wywiadu:
    „Matka Boża mówi, że trzeba nawracać się właśnie teraz, bo kiedy znak ukaże się na wzgórzu objawień będzie już za późno, to chce każdego z nas ostrzec przed odkładaniem przemiany własnego życia, gdyż w ten sposób narażamy się na niebezpieczeństwo ugruntowania się w złu, aż po ostateczny wybór Piekła.” – właśnie TERAZ I NIE CZEKAĆ NA NIC, TYLKO TERAZ SIĘ NAWRACAĆ!!!

  8. WNIKA said

    hmmm niewiem jak to napisac bo moze to dziwnie zabrzmiec ale mam nadzieje ze nikt mnie nie odbierze jak wariatke. przedwczoraj bardzo sie poklucilam z mezem poraz pierwszy od dluzszego czasu ( z pół roku ) zawołałam do Jezusa dla czego mnie opuścił . rano kiedy sie obudziłam narysował mi obraz i pokazał ze tak nie jest . zobaczyłam Jego był duży przytulilam sie do niego .wzioł mnie na rece i przytulil do siebie byl taki miły w dotyku .w jego ramionach bylam malutka jak roczne dziecko w porównaniu do dorosłej osoby . i opóścil w prawa strone z ramion po czym dalej zaczol obserwowac nasza ziemie tak jakby czekal kto kolejny do niego przyjdzie. twarz miał zatroskana pełna miłosci taka dobra . teraz niemam watpliwosci wiem ze wszystko nam wybaczy juz sie nie boje o moje grzechy wiem ze juz mi wybaczył . i juz niczego sie nie boje . przeciez jest tuz obok i pilnuje nas . niemoge dojsc do siebie po tym . to było takie ehhh sama niewiem jak to okreslic. z Bogiem….

    • Malaga said

      A jaki obraz Ci namalował?

      • WNIKA said

        bez szczególów tak jak wyzej opisałam . zrozumialam ze pokazał ze wszystkich mocno kocha i na kazdym z nas zalezy

        • Imelda said

          WNIKA , jakoś nie bardzo to rozumię, przytuliłaś się do JEZUSA na rysunku to było przedstawione,
          czy JEZUS ukazał Ci się jako prawdziwa postać , bo piszesz,że był miły w dotyku?

        • WNIKA said

          tak dokładnie widziałam i tulilam Jego w pełni to odczuwałam to niebył rysunek tak jakby niewiem widzenie czy jak sama niewiem jak określić tak mi sie napisało że rysunek.poprostu widziałam siebie z boku patrzyłam na to co sie dzieje było to nad ziemią . dokładnie to było tak ujrzałam jego twarz najpierw pomyślałam ze to Pan Bóg . pierwsza myśl że to niemożliwe!szybko sie zorientowałam ze to Jezus nasz kochany Jezus . więc szybko do niego podbiegłam i przytuliłam mocno .poczym odrazu wziął mnie na ręce i mocno przytulił ( był tak duży że wyglądałam na jego ramionach jak małe dziecko chociaż wyglądałam normalnie jak przy życiu ) potem opuścił z ramion w prawą strone i dalej obserwował ziemie.jego twarz pełna miłości dobroci i troski patrzyła na ziemie ( widziałam ziemie z góry ) tak jakby czekał kto przyjdzie żeby sie do niego przytulić . jego wzrok skoncentrowany na nas na nas ludzi .ta twarz ohhhh jak chciałabym zeby kazdy z Was chociaz z raz zobaczył jaka to jest wielka miłość . to tak jak patrzec na własne dziecko które biega na jezdni i sie rodzice boja zeby jakiś samochód go nie trafił i tak bardzo o to dziecko sie martwia . niewiem nic innego teraz do głowy mi nie przyszło tylko taka głupota. wyglada tak że sie niechce go opuszczac w dotyku taki że chciałabym wciaż czuc ten dotyk. to było wczoraj rano ale do tego czasu nie moge dojśc do siebie wciąż myśle o tym i nie moge przestać . to mocne doświadczenie . tak bardzo tęsknie za nim . chciałabym wciąż na niego patrzeć . jest taki doskonały .szkoda że trwało to krótko .i nic mi nie powiedział . chociaz tam mówić nie trzeba było ja zrozumiałam ze bardzo nas kocha.potem zobaczyłam anioła który stanoł za jego plecami wyglądał inaczej niż sobie aniołów wyobrażałam . chociaż był biały i miał złociste włosy . obok Jezusa była duża gwiazda zielono-złocista . po tym nie mogłam uwierzyc że to sie stało naprawde .człowiek ciężko to odbiera . niemiłam zamiaru tego tutaj pisac ale napisałam niewiem czemu .wiem napewno jedno że Bóg istnieje i wszystko z nim związane też . nasze modlitwy napewno sa wysłuchane . lubie sie modlić w różnych sprawach bo moje modlitwy sie w 95% spełniaja . sama sie dziwie jak to sie dzieje ale juz sie przyzwyczaiłam że ; proście a będzie Wam dane ….. dla tych którzy nie odczuli mocy modlitwy polecam mimowolna modlitwe taka bez zastanowienia zeby pożniej o niej nie myśleć w oczekiwaniu spełni sie czy nie bo przez zwątpienie nie spełni sie .trzeba twardo wierzyc . lub mam jeszcze dobra metode na wysłuchaną modlitwe . jak npd na czyms bardzo mi zalezy i modle sie o to i zaczynam czekać i myśleć spełni sie czy nie …. żeby zapobiec watpliwośći zapodaje kolejna modlitwę która brzmi mniej więcej tak ; npd Jezusie pomimo moich wątpliwości spełnij moja modlitwę bardzo Cie o to proszę , proszę o wyrozumiałość ja jestem tylko człowiekiem itd i to działa 😉

        • Imelda said

          @ WNIKA
          Dopiero dzisiaj zauważyłam Twój wpis i bardzo Ci dziekuję za wyjaśnienie snu i za podzielenie się z nami w jaki sposób się modlisz do BOGA, prosto,spontanicznie
          i skutecznie 🙂

          BÓG zapłać !

  9. młody said

    Będzie co będzie i tak wszyscy po tyłkach dostaniemy.

  10. słońce said

    wiem,że to nie na temat to co chcę zamieścić…jeśli Admin będzie uważał, ze trzeba to wykasować to niech zrobi jak uważa….mnie przepraszać za to nie trzeba.To tak dla wyjaśnienia.:)
    Oświadczenie Rady Stałej Konferencji Episkopatu Polski w sprawie ks. Piotra Natanka i jego zwolenników

    Rada Stała, w oparciu o analizę sytuacji dotyczącej działalności suspendowanego ks. Piotra Natanka, stanowczo przestrzega katolików przed gromadzeniem się wokół jego osoby i popierania głoszonych przez niego idei. Mimo wyraźnego zakazu biskupa miejsca i nałożonej kary kanonicznej, ks. Natanek nie zaprzestał niestety swojej działalności. Rada zwraca uwagę, że Msze św. sprawowane przez suspendowanego kapłana są niegodziwe i świętokradzkie, a udzielane rozgrzeszenia – nieważne.

    Rada Stała Episkopatu Polski po raz kolejny stanowczo przestrzega też katolików przed błędnym nauczaniem tego duchownego i prosi wiernych, by nie korzystali z posługi duszpasterskiej ks. Natanka, nie kierowali się jego nauką, nie wierzyli w jego bezpodstawne zapewnienia o jej zgodności z nauczaniem papieży i biskupów oraz nie przystępowali do tworzonych przez niego grup.

    Osoby współpracujące z suspendowanym ks. Piotrem Natankiem przyczyniają się do rozłamu wspólnoty wierzących. Współdziałając w niszczeniu jedności Kościoła, popełniają grzech, z którego mają obowiązek oczyścić się w sakramencie pokuty. Warunkiem natomiast otrzymania rozgrzeszenia jest odstąpienie od wspierania rozłamu w Kościele i gotowość naprawienia wyrządzonego zła.

    Członkowie Rady Stałej
    Konferencji Episkopatu Polski

    Warszawa, 16 stycznia 2012 r.

    • KRYSTYNA said

      BÓG ZAPŁAĆ ! ! !

      • alba said

        ABP. MARCELI LEFEBVRE

        „POSŁUSZEŃSTWO ZŁYM PASTERZOM
        Zbliżamy się teraz do Kościoła.
        „Och, lecz to jest zupełnie coś innego! Jak to? Wasza Ekscelencja będzie nam teraz mówił o złym posłuszeństwie w Kościele? Jest to niemożliwe!”.
        Ależ tak, to jest możliwe! Pan Jezus uczy nas w Ewangelii: „Poznacie drzewo po owocach”.
        Powiedział to odnośnie do złych pasterzy: Poznacie złych pasterzy po ich owocach, podobnie jak poznaje się drzewo po owocach; dobre drzewo nie może dawać złych owoców, tak samo jak złe drzewo nie może rodzić dobrych owoców. Pan Jezus dodaje: „Strzeżcie się złych pasterzy”.

        Zatem nikt inny jak On naucza nas, że istnieją źli pasterze, ludzie zajmujący kościelne stanowiska, którzy mogą żądać, abyśmy zrobili rzeczy sprzeczne z dobrem Kościoła lub szkodliwe dla naszych dusz. Czyżby to było możliwe? Ależ tak! W przypowieści o dobrym pasterzu Pan Jezus ponadto dodał, iż istnieją najemnicy, dla których owce nie mają żadnego znaczenia i że, ponieważ są to najemnicy, one ich nie interesują i w rzeczywistości do nich nie należą.
        Ja jestem dobry m pasterzem, mówi Pan Jezus. Owce mnie obchodzą i znam je, podobnie jak one mnie znają i idą za mną. Lecz najemnik z nadejściem wilka ucieka porzucając owce na jego łup.
        Tak więc jest rzeczą oczywistą, że w Kościele mogą znajdować się źli pasterze, którzy, co więcej, zawsze w nim istnieli.
        Źli pasterze: gdzie oni są? Kim oni są?
        Czy mają oni świadomość tego, co robią, czy rzeczywiście są oni subiektywnie źli? Jedynie Bóg sądzi sumienia. Lecz, obiektywnie rzecz biorąc, ksiądz lub biskup nauczający w swoich szkołach katechizmu nie będącego już katechizmem katolickim jest złym pasterzem.”

        • KRYSTYNA said

          „Czy mam być posłuszny ryzykując utratę wiary, czy też być nieposłuszny i działać dla zachowania i kontynuacji Kościoła” ABP. MARCELI LEFEBVRE

    • Misza said

      Przypomina mi to podobną sytuację jak w sprawie Oławskiej. Gdyby znależli się księza popierajacy otwarcie ks. Natanka Przypominałoby mi to jak działa Kościół mariawicki.

      Zastanowiło mi jedno zdanie:”nie kierowali się jego nauką, nie wierzyli w jego bezpodstawne zapewnienia o jej zgodności z nauczaniem papieży i biskupów ” Nadal wygląda jak głuchy telefon. Nadal nikomu z Episkopatu nie chce pokazać jego „teologicznych błędów”?

    • alba said

      Przede wszystkim Bóg, posłuszeństwo Bogu na I miejscu. Pan Jezus ma odmienn zdanie od Rady stałej EP o ks. Piotrze Natanku

      Panie Jezu, są urodziny oraz 25-lecie kapłaństwa księdza Piotra Natanka

      Bardzo proszę o Twoje słowo dla Niego, bo ja i wszystkie Twoje dzieci w Chicago – lubimy go.

      Pan Jezus: ” Mój umiłowany kapłan ksiądz Piotr ma Moją ochronę. Ja błogosławię jemu na każdy dzień, ale to Ja odczuwam błogosławieństwo jego na Moją zbolałą Osobę. On jest Moim odbiciem, on jest Moją chwałą. On już od kilku lat idzie Moją Drogą Krzyżową. Umacniam go, ale i wy umacniajcie go modlitwą wstawienniczą. Jego Golgota jest tak samo ciężka jak Moja. Ja dźwigałem grzechy całego świata, a on dźwiga grzechy Episkopatu waszego i tych biskupów, którzy są przeciwni Mnie. Moi kapłani wiedzą o tym, ale nie wiedzą nie Moi biskupi, którzy nawet nie chcą o tym wiedzieć.

      – Nie Moi biskupi zajęli Moje miejsce, lecz wydają decyzje niezgodne z Moimi.
      – Nie Moi biskupi nie chcą założyć [ sobie ] cierniowej korony, lecz obwiesili się złotymi bożkami, które będą świadczyły przeciwko nim w ich dniu.
      – Nie Moi biskupi nie chcą współcierpieć ze Mną i dokładają do Mojej korony cierniowej jeszcze więcej cierni, które będą świadczyły przeciwko nim w ich dniu, bo wtedy chcieliby widzieć Mnie jako Króla, ale już będzie za późno.

      Powiedz mu, że go bardzo kocham i niech dalej świadczy o Mnie i o Moich wrogach, których jest niezliczona ilość, a otrzyma zapłatę w jego dniu.
      Drodzy Moi, dziękuję wam za uwielbianie Mnie myślą, słowem, śpiewem i uczynkami. Moja chwała jest wyniesiona dzięki takim kapłanom jak ten umiłowany Piotr.
      ON JEST PIOTREM WASZYCH CZASÓW i jego droga krzyżowa trwa dłużej niż Moja. On każdego dnia bierze Mój Krzyż na swoje ramiona, który Ja pomagam mu dźwigać.
      O Moi wierni, Moi wierni – pomagajcie nam dźwigać wasze krzyże. AMEN.
      Błogosławię jemu a także wszystkim, którzy go słuchają.
      Jezus cierpiący, bolejący ale i wspomagający was.” ECHK maj 2010

    • alba said

      Pan Jezus ma odmienne zdanie od RSEP;
      „Powiedz mu, że go bardzo kocham i niech dalej świadczy o Mnie i o Moich wrogach, których jest niezliczona ilość, a otrzyma zapłatę w jego dniu.
      Drodzy Moi, dziękuję wam za uwielbianie Mnie myślą, słowem, śpiewem i uczynkami. Moja chwała jest wyniesiona dzięki takim kapłanom jak ten umiłowany Piotr.
      ON JEST PIOTREM WASZYCH CZASÓW i jego droga krzyżowa trwa dłużej niż Moja. On każdego dnia bierze Mój Krzyż na swoje ramiona, który Ja pomagam mu dźwigać.
      O Moi wierni, Moi wierni – pomagajcie nam dźwigać wasze krzyże. AMEN.
      Błogosławię jemu a także wszystkim, którzy go słuchają.
      Jezus cierpiący, bolejący ale i wspomagający was”.

      • słońce said

        🙂

      • Magdalena-Zofia said

        Żywię wielki szacunek do księdza Piotra Natanka, cenię Jego odwagę.
        Uważam jednak, że to slowa p. Mieczysławy, a nie Pana Jezusa. Adminie, czy zmieniły się zasady i można już wklejać teksty ze strony EChK ?
        Nie czytam tej strony, ale Alba słynie z przemycania cytatów z tejże strony, więc domyślam się, że ten również z niej pochodzi.

        • Dzieckonmp said

          Problem polega na tym że ja nie znam słów ani orędzi z tamtej strony. Dlatego nie jest mi łatwo stwierdzić czy coś pochodzi z tej czy innej strony jedynie link rozpoznaję i wtedy wiem.

        • Magdalena-Zofia said

          Rozumiem.

        • Magdalena-Zofia said

          Zatem zapytam Alby. Albo z jakiej strony lub skąd pochodzą cytowane przez Ciebie teksty ?

    • młody said

      Episkopat nie powinien się już udzielać wiecej w tej sprawie.Wystarczająco sie juz skompromitowali głosząc swoje brednie.Nieuczciwi bezbożni kardynałowie i biskupi już niedługo przyjdzie na was „kryska” co jest pocieszające.

      • młody said

        Nawet na frondzie.pl jest atak na ks.Natanka.Skandal!

        • Pokręć said

          Bo „Fronda” staje sie powoli prosyjonistyczna (red. Adamski).

        • cox said

          Jeśli sobie przypomnimy co red. Terlikowski wyprawiał w sprawie abp. Wielgusa, to przestaniemy się dziwić!

        • alba said

          ABP. MARCELI LEFEBVRE

          „DLACZEGO NIE JESTEM POSŁUSZNY
          Co należy czynić?
          Mówi się mi: powinien ksiądz słuchać, jest ksiądz nieposłuszny, Wasza Ekscelencja nie ma prawa nadal tak postępować, ksiądz dzieli Kościół.
          Czym jest prawo? Czym jest dekret? Kto zmusza nas do posłuszeństwa?
          Prawo, mówi Leon XIII, jest rozumnym przepisem w celu osiągnięcia wspólnego dobra, lecz nie wspólnego zła. Jest to tak oczywiste, że gdy jego celem jest zło, przestaje ono być prawem.
          Leon XIII wyraźnie to powiedział w swojej encyklice Libertas. „

        • Magdalena-Zofia said

          A Pan Jezus i Matka Najświętsz,a bardzo cenią sobie posłuszeństwo i pokorę.

    • Tadeusz said

      Napisali –„przestrzega też katolików przed błędnym nauczaniem tego duchownego”

      No niech wreszcie powiedzą co jest błędnego ?
      Ks. Piotr Natanek cały czas mówi co jest nie tak !
      A Biskupi ciągle o błędach ale jakich ? i tu cisza

    • Pokręć said

      Dobrze, członkowie rady stałej, jak przestaniecie udawać masonów i intronizujecie Chrystusa na Króla Polski, to wtedy pogadamy. Na razie kazania ks. Natanka są sporo ciekawsze niż Wasze, szanowne Eminencje i Ekscelencje. Jego kazania podnosza mnie na duchu a Wasze nie za bardzo. Przykro mi patrzeć, jak niszczycie księdza tylko dlatego, że jest radykalniejszy w wyznawaniu wiary, niż Wy.
      Czy mogą mi Wasze Eminencje i Ekscelencje w punktach jasno i wyraźnie powiedzieć, co w kazaniach ks. Natanka jest błędne? Gdzie słuchanie jego wezwań do modlitwy i stania się żertwą ofiarną dla Boga, wezwanie do większej czci Eucharystii powoduje szkody u wiernych? Czy przyjmowanie Komunii Św. na kolanach i do ust to świętokradztwo?
      A może Szanowni Dostojnicy w ogóle niebawem będzie dekret zakazujący odmawiania „Ojcze Nasz”? albo/i „Zdrowaś Mario”?
      Mnie NIE OBCHODZĄ Wasze partykularne i prywatne podryzajki, zawiści, nie obchodzi mnie, jeśli niektórzy z Was są masonami albo przynajmniej tak się masonerii podlizują, że ta ich aż nagradza za to. Róbta co chceta, jak musita, ale nas, wiernych Kościoła katolickiego za sobą w piekło nie ciągnijta. Może nie jestem nawet księdzem, ani nie mam wykształcenia teologicznego, ale rozumiem tylko jedno: NIE DA SIĘ BOGU ODDAĆ ZBYT WIELKIEJ CZCI. Jak już luzujecie, to nie przesladujcie ludzi, który chcieliby „po staremu”.
      To, że z kazań jakiegos księdza robią sobie na jutubie podśmiechujki, to nie oznacza, że wizerunek Kościoła na tym cierpi. Komu się chcecie przypodobać, Bogu, czy rozwydrzonej gówniażerii, dzieciom Neostrady?
      Przykro patrzeć, jak zwyczajne, ludzkie słabostki wychodza z księży i biskupów. To, co rujnuje autorytet Kościoła to właśnie wzajemne rzucanie na siebie klątw, ambicjonalno – zawistne podejście do duszpasterstwa i listy biskupie suspendujące gorliwych kapłanów pełne okrągłych słowek i gadki typu „podważa autorytet Kościoła” albo „psuje wizerunek” w miejscach, gdzie powinny być KONKRETY i jasne zarzuty. Bo to wygląda tak, jakby ks. Natanek został skasowany z czyjejś zawiści. Gdzie dokładnie ów ksiądz głosi herezję? To nie wierni „natankowcy” opuszczają Kościół, to Wy opuszczacie ich. Bo oni nie chcą od Was niczego niezgodnego z Ewangelią ani Bożą czcią! A zarzut, że ktos jest nieposłuszny, bez podania w czym i w jakim punkcie prawa kanonicznego albo doktryny wiary wygląda jak zwyczajne „pałkarstwo” i okrągły pretekst.
      Z jednej strony Eminencje i Ekscelencje tolerują jako księży i duszpasterzy ludzi mających kobiety na boku i własnych z nimi dzieci, często jawnie i niemal oficjalnie a niszczą takich, co to nazywaja po imieniu. Co ks. Natanek zrobił takiego, że zasługuje na suspensę? Który paragraf Prawa kanonicznego złamał (poza formalnym posłuszeństwem)? Dlaczego Przewielebni Arcypasterze, tolerujecie świętokradzkie Msze Św. odprawiane przez jawnogrzeszników a kasujesie kapłana, który mógłby być wzorem świątobliwości?
      Jesli się zdarzy, że biskup nakaże mi grzech a ja go nie wykonam i biskup mnie ukarze za nieposłuszeństwo, to kto będzie miał rację? Czy władzy biskupiej (a nawet papieskiej) nie da się nadużyć?
      Za przeproszeniem: dlaczego pozwoliliście urwać sobie tzw. „jaja”? Nie rozumiecie, że są w Polsce wierni, którzy dobrze się czują dopiero w Kościele, gdzie „tak” oznacza „tak” a „nie” – oznacza „nie”? Dlaczego nie tolerujecie w Kościele duchowości rycerskiej walki o Chwałę Bożą? Do tego trzeba być „facetem z jajami”, który jasno i porządnie szatana postem i modlitwa wykańcza a nie ciepełkimi kluseczkami filrtującymi z masonerią i jak ognia unikający wykonywania jakichkolwiek przywilejów, jakie ma w Kościele biskup?
      Pan Jezus dal Apostołom potężną władzę – nie tylko odpuszczania grzechów, ale tez uzdrawiania i wypędzania złych duchów. W Dziejach Apostolskich czytamy, że Apostołowie nakładali ręce na chorych i owi odzyskiwali zdrowie. Dlaczego Wam, przewspaniali Arcypasterze ta „sztuczka” się nie udaje? Kiedy jakiemu biskupowi udało się kogos uzdrowić? Co się stało z Kosciołem? Przecież w Kościele jesteście dokłądnie tym samym, czym byli pierwsi Apostołowie! I macie taką sama władzę. Każdy biskup ma władzę wypędzania złych duchów i one nie moga mu nic złego zrobić. Czemu codziennie nie odmawiacie egzorcyzmów nad własna diecezją?
      Nie dziwcie się, że ludzie obserwując to wszystko układają w internecie listy biskupów „żydowskich”.
      Czy to ładnie posługiwac się władzą biskupią do wydawania zarządzeń wyrzucających za nawias najgorliwszą cząstkę wiernych? Do „rozwadniania” doktryny katolickiej? Na razi idzie o „pierdoły” typu postawa w czasie Komunii św., czy na blogosławieństwo, kiedy zaczniecie nam narzucać wiare w herezje? Bo do tego wszystko dąży, Kościół nigdy nie „zaostrzał” kursu, odwrotnie – wciąż tylko „luzował”, znosił posty, święta, obrzędy, upraszczał, trzygodzinny post eucharystyczny zastapił godzinnym, adwent juz nie jest czasem pokutnym… Czym to sie skończy? Przeredagowaniem Credo?

    • Łucja said

      Ja bardzo cenię ks.Piotra Natanka jak i ks.Tadeusza Kiersztyna .Uważam,że ci księża są niesłusznie prześladowani za to,że mówią prawdę
      o masonerii w kościele,która niestety jest faktem.Najbardziej są zwalczani za to ,że chcą aby Polska dokonała Intronizacji Pana Jezusa na Króla Polski .I to jest prawdziwy powód prześladowania,przez tych ,którzy Intronizacji nie chcą.Proszę posłuchać co mówi kapłan niezłomny
      ks.St.Małkowski o sytuacji między kard.Dziwiszem a ks.Piotrem Natankiem.Kogo popiera ,zgadnijcie?
      I jeszcze słowa mądrego kapłana ks.prof.Czesława Bartnika nt.sprzeciwu dokonania Intronizacji cyt”Niektórzy biskupi i niektóre instytucje
      katolickie korzystają na potęgę z pieniędzy masońskich.Większość stanowisk i godności kościelnych dla duchownych jest za pieniądze:
      z góry albo z dołu.Najwyzsze z nich są niemal zarezerwowane tylko dla związanych z Narodem wybranym”
      I wszystko jasne kto i dlaczego nie chce dokonać Intronizacji .

      Łucja z http://www.prawda-nieujawniona.blog.onet.pl

      Męczeństwo ks. Piotra Natanka

      artykuł z monitorpolski.wordpress.com

      97 komentarzy Posted by monitorpolski w dniu 22 Lipiec 2011
      Uwaga: Ksiądz Natanek nie przyjmuje suspensy od kardynała Dziwisza, wypowiada mu NIEPOSŁUSZEŃSTWO za współpracę z masonerią
      Gloria TV http://www.piotrnatanek.pl/

      „Pozwólcie, że dziś powiem mocniejsze słowa. Jestem świadom co mi za to grozi, ale nie mogę sobie pozwolić na to, aby Święty Kościół Katolicki na moich oczach był wybity. NAJPIERW MUSZĄ MNIE ZABIĆ. Nie pozwolę na to, aby Matka nasza ojczysta, Polska, była tak poniżana, tak upokarzana.” Kanały z nagraniami ks. Piotra Natanka:

      http://www.youtube.com/user/bacalublin42
      http://www.youtube.com/user/pio9a
      Gloria TV: http://gloria.tv/?media=171793
      UWAGA: W niedawnym czasie na pierwszy z tych kanałów dokonano włamania i usunięto nagrania z ks. Natankiem – te najważniejsze – o masonerii, odcinki 7 oraz 8 – Rekolekcje w Kutnie. Zostały one ponownie umieszczone, ale zaleca się je ściągać do własnego archiwum i dystrybucję na DVD. Najlepiej zainstaluj RealPlayer – zawiera wtyczkę do Firefoxa do ściągania filmików z YouTube. Inną wtyczką jest Best Video Downloader.

      Ks. Natanek – rekolekcje w Kutnie, cz. 7
      Ks. Natanek – rekolekcje w Kutnie, cz. 8
      zob: Jest gorzej niż myślicie

      Następca bł. ks. J. Popiełuszki?
      Ksiądz dr Piotr Natanek został dziś zawieszony w czynnościach kapłańskich przez kardynała Stanisława Dziwisza. Wcześniej, setki tysięcy internautów wysłuchało kazania patriotycznego, drugiego z cyklu „Katechezy czasów ostatecznych” – na miarę bł. ks. Jerzego Popiełuszki, które wygłosił 17 lipca. Kazanie to na pewno przejdzie do historii, miejmy nadzieję, że jako przełomowe w obudzeniu ducha narodu w przededniu jego możliwej anihilacji. Treści te nie powinny spowodować jednak zawieszenia księdza w czynnościach, można przypuścić, że przyczyną była ostra krytyka Krakowskiej Kurii:

      „Pozwólcie, że dziś powiem mocniejsze słowa. Jestem świadom co mi za to grozi, ale nie mogę sobie pozwolić na to, aby Święty Kościół Katolicki na moich oczach był wybity. NAJPIERW MUSZĄ MNIE ZABIĆ. Nie pozwolę na to, aby Matka nasza ojczysta, Polska, była tak poniżana, tak upokarzana.”

      Ksiądz Natanek odczytał Orędzie Matki Bożej z 16 lipca do Polski i Polaków. Komentował to swoimi słowami:

      „Na naszej polskiej ziemi szerzy się zuchwalstwo świadomych arcypasterzy, kapłanów owiec katolików, którzy wiedzą, że jedyny ratunek jest w Bogu, a oni wszyscy wołają dzisiaj na głos, na ziemi polskiej: Nie tego ale Barabasza! Nie uwolnię Jezusa, ale Barabasza. Dlatego dla mieszkańców Przysuchy, łódzkiego, Opoczna, gdzie dwa dni temu przeszła niesamowita trąba, kilka tysięcy domów zniszczonych, dachy powyrywane. Mam ofertę – piszcie do Kurii Krakowskiej o odszkodowanie. (…) Przestrzegam wam, że Bóg będzie zuchwalców karał! Że przyjdzie pomsta z nieba! A oni mówią te śmieszności – niech wyciągają kasę i płacą. Pisać o odszkodowania do Kurii Krakowskiej, bo albo wybiorą Boga, albo dadzą wam kasę. Premier obiecuje kasę, Bruksela obiecuje kasę, dlaczego Kuria Krakowska ma wam nie dać kasy?”.

      Ks. Natanek nie ograniczył się do czystej krytyki niektórych kapłanów, poszedł znacznie dalej. Posądził ich o współpracę z masonerią, której jak wiadomo głównym celem jest zniszczenie Kościoła Katolickiego!

      „Oni wszyscy mogą wrócić, ale oni mówią, że są niewinni! Należy do masonerii i on mówi, że jest niewinny. Współpracował z esbecją, NKWD, z wszystkimi możliwymi siłami, dziś jest ubrany w największe purpury i on mówi, że jest niewinny! My się mamy nawracać kiedy mówimy o oczyszczeniu sumień? „.

      Ksiądz w swoim kazaniu idzie dalej. Okazuje się, że to nie Polacy rządzą naszym krajem, że to nie Polacy zarządzają nawet Kościołem w Polsce:

      „Dziś nie Polacy decydują o Polsce. Po drugiej wojnie światowej w pakiecie miłości i uścisku proletariackiego Stalin dał nam 100,000 Chazarów, tzw. Żydów z państwa żydowskiego na Krymie. To nie są Żydzi, to są Mongołowie dani na ziemię polską w darze, o których mówi Apokalipsa ‘Posyłam ci ludzi z Synagogi Szatana!’
      To nie są Żydzi! I dziś oni nami rządzą! Dziś weszli do Kościoła, wszystko schazarowali!
      To są ostatnie godziny oddechu narodu polskiego. To kazanie proszę kopiować, przekazywać z rąk do rąk. Każdemu kazać, niech posłucha w jakim kraju żyje!

      Ksiądz nawiązał też do satanistycznej polityki globalnej, o które dużo piszemy na tym blogu:

      „Moi drodzy, w Stanach Zjednoczonych jaki jest wrzątek, jaki jest ferment społeczny. Wczoraj czytam – Amerykanie ogłosili, że pieniędzy budżetowych wystarczy im do 2-go sierpnia. Czy wiecie, że na dniach może być bankructwo USA? Oficjalnie ogłosili, nie mają pieniędzy na renty, Obama, nie mają pieniędzy na szpitale, nie mają na nic. Czujecie co jest przygotowane?!”

      No to dla satanistów ks. dr Piotr Natanek będzie ciężkim orzechem do zgryzienia… Najwyraźniej jest inspirowany przez Ducha Świętego.

      Oto nagranie z 17 lipca w całości – wysoka jakość:

    • Dzieckonmp said

      Tak postępuja tylko burzyciele Koscioła

      • Łucja said

        Znalazłam to co powiedział niezłomny kapłan ks.Stanisław Małkowski,którego miałam zaszczyt poznać i rozmawiać z nim na Marszu dla
        Chrystusa Króla w Warszawie .wklejam ,,Ksiądz Małkowski komentuje” za:dakowski.pl

        Łucja z http://www.prawda-nieujawniona.blog.onet.pl

        Ks. Małkowski: O Intronizacji, logice, ks. Natanku i kard. Dziwiszu
        Wpisał: Ks. St. Małkowski
        20.08.2011.
        Ks. Małkowski: O Intronizacji, logice, ks. Natanku i kard. Dziwiszu

        Ks. St. Małkowski komentuje . [Spisane z nagrywarki, zachowano język mówiony, tytuły od redakcji. Ok. 18. VIII. 2011. MD]

        Ksiądz Piotr Natanek wyraźnie gotów jest na wszelkie konsekwencje jakie może ponieść za to, co mówi, łącznie ze śmiercią. Wiec w jego postawie widzę taką gotowość poniesienia każdej ofiary dla prawdy, dla dobra.

        I chociaż w jego orędziu ta prawda, którą głosi, to dobro, które wyraża – miłości do Kościoła i do Ojczyzny są powiązane z pewnymi dodatkami, których wolałbym tam nie słyszeć, nie widzieć i z nich orędzie księdza Natanka jakoś oczyścić, uwolnić, to jednak ta jego gotowość złożenia ofiary, choćby za to co ostatnio mówił [przecież może go ktoś po prostu zabić], stawia mnie po stronie obrońców księdza Natanka a nie po stronie tych, którzy księdza Natanka w sposób niweczący to dobro, które w orędziu ks. Natanka się zawiera, prowadzą.

        Dlatego mając z jednej strony ks. Dziwisza, którego oceniam –[ tj. jego nie oceniam – „nie sądźcie abyście nie byli sądzeni”], ale oceniam jego decyzje, jego wypowiedzi, jego postawę jeszcze wcześniej, jak był w Watykanie i teraz – jako szkodliwą dla Kościoła i dla Polski, więc cała moja sympatia jest jednak po stronie ks. Natanka (z pewnymi oporami, zastrzeżeniami) a nie po stronie ks. Dziwisza.

        Jeżeli ks. Natanek odwoła się do Watykanu i ew. spotka się z potwierdzeniem suspensy, to dalsze sankcje mogą przyjść, łącznie z ekskomuniką i redukcją ad statum laialem i chyba ks. Piotr Natanek jest tego świadom.

        Najpierw chcę powiedzieć, że jest to kapłan Boży, który głosi wiarę w Chrystusa, który jest oddany Kościołowi i Ojczyźnie, który ma wybitny talent kaznodziejski i rekolekcyjny, który umie pociągnąć do wiary, do modlitwy wielu ludzi.

        Niewielu jego nauk słuchałem ale pamiętam taką wygłoszoną bardzo dobrą naukę do kobiet w czasie rekolekcji, naukę stanową. Kapłan, który wiele wie i wiele widzi i ma szereg mądrych przemyśleń w duchu wiary odnoszących się do naszej Ojczyzny i sytuacji obecnej.

        Czyli z jednej strony jestem pełen podziwu i przyjaźni dla niego osobiście i dla tego co mówi i co czyni.

        Natomiast, gdy chodzi o kwestię Intronizacji zauważam pewną chwiejność i niekonsekwencję i pewną taką widowiskowość spektakularnych działań bez wystarczającego pogłębienia teologicznego i takie – tworzenie rycerstwa Chrystusa Króla, intronizacja owiec, przeprowadzana bardzo tak spektakularnie na Polach Grunwaldzkich w swoim czasie, różne publikacje, wydawnictwa, znaki, jakieś symbole, którymi się chętnie posługuje ks. Natanek i robi to z takim dużym rozmachem, w sposób taki bardzo skuteczny i pociągający wielu dla tej sprawy ale ta sprawa powinna mieć mocne oparcie teologiczne.

        Więc ks. Natanek przechodził pewne wahania, jakby kilka lat temu nie rozróżniał Intronizacji Jezusa na Króla Polski, intronizacji Chrystusa Króla Wszechświata . Pewne jego symbole, którymi się posługuje czy wypowiedzi też świadczyły o tym, że nie rozróżniał ściśle intronizacji Serca Bożego i intronizacji Jezusa jako Osoby, choć teraz ma nauki i wypowiedzi w duchu intronizacji Jezusa jako Osoby.

        Jednak do tego dążenia Intronizowania Jezusa dodaje pewne działania i wypowiedzi, które intronizacji nie służą. Zwłaszcza chętne, prędkie powoływanie się na przesłania, które otrzymują osoby z jego kręgu m.in. Agnieszka, Małgorzata, ale szereg też innych osób, osoby zaprzyjaźnione z nim, które wciąż „rozmawiają” z Matką Bożą, z Panem Jezusem. Te przesłania notują, ks. Natanek je publikuje, powołuje się w kazaniach, choćby w kazaniu niedzielnym z 17 lipca, powołuje się na niedawne przesłania, które otrzymała jego znajoma od Matki Najświętszej.

        Treść tych przesłań jest najczęściej słuszna, natomiast [niewłaściwa jest md] pewna taka skwapliwość i łatwowierność gdy chodzi o przyjmowanie tych przesłań w całości. A są tam pewne elementy dziwne, dziwaczne, zwłaszcza personalne (jeżeli Pan Jezus zapytany o ks. Arcybiskupa Józefa Życińskiego po jego śmierci – gdzie jest Arcybiskup – odpowiada: w piekle i jeszcze to tak obrazowo jakoś rysuje: tam przykuty łańcuchem i wyje, albo wije się nagi czy coś w tym rodzaju) to nie zgadza mi się z wszelkimi przesłaniami od Jezusa od wielu stuleci, z którymi się jakoś zapoznałem czy o których wiedzą moi znajomi duchowni czy świeccy, i w których nie zdarzyło się żeby po imieniu, po nazwisku Pan Jezus mówił czy Matka Najświętsza – że ta i ta osoba jest w piekle.

        Chociaż i ze słów Jezusa i ze słów Matki Najświętszej, zwłaszcza z przesłań, które Ona przekazała choćby w Fatimie wynika, że piekło nie jest puste. Że w piekle prócz demonów są również potępieni. I piekło jest tą możliwością kategorycznego i ostatecznego sprzeciwu wobec Boga, wobec woli Bożej, wobec królowania Boga, wobec miłości Bożej.

        Ale to, co się dzieje w życiu człowieka, zwłaszcza w tej ostatniej chwili przejścia z doczesności do wieczności jest dla nas tajemnicą. Czyli o ile można powiedzieć i Bóg daje takie znaki – cuda, że ktoś jest niebie, że ktoś jest w święty o tyle nie można kategorycznie powiedzieć, że ktoś jest potępiony.

        W kazaniu sprzed kilku dni ks. Natanek umieszcza zresztą Arcybiskupa Życińskiego w piekle obok Mahometa, który też jest przykuty łańcuchem w jakiejś tam komnacie piekielnej. To jednak wykracza poza sposób jakim Bóg komunikuje się z nami, gdy chce poprzez świętych czy Matkę Najświętszą mówić nam o pewnych sprawach szczegółowych, mieszczących się w nauce Pisma Świętego i w Nauce Kościoła. W sprawach lokalnych, szczegółowych, nieraz nawet i personalnych, ale nie do tego stopnia, żeby mówić, że ten i ten jest potępiony. Ponadto pewną nieroztropnością jest atak na Mahometa, który może pociągnąć za sobą fatwę, wyrok śmierci i jakiś muzułmanin może za nadzieją eschatologiczną, że będzie w niebie jako męczennik, czy jakiś wykonawca opłacony po prostu ks. Piotra Natanka zabić. Za tego jednego Mahometa.

        Te dodatki, które ks. Natanek łączy ze sprawami słusznymi, których broni – a broni Ojczyzny, broni Ducha, sprzeciwia się tym hierarchom, którzy uwikłani byli czy może są jeszcze w jakąś współpracę agenturalną, ale znowu jest mało precyzyjny. Jeżeli zarzuca jakiemuś hierarchowi nie wymieniając jego nazwiska, że współpracował z NKWD, to powinien przynajmniej to skorygować, raczej z GRU współpracował a nie z NKWD, bo NKWD jest to sprawa historyczna. Z GRU czy z KGB.

        No więc jest tam taka nonszalancja, gdy chodzi o szczegóły, i taka wielka pewność siebie wsparta ogromnie pozytywnym odzewem nie tylko tych tzw. „natankowców” ale również innych komentatorów, którzy – jak wiem od znajomych, którzy korzystają z internetu – bardzo pozytywnie odbierają postawę i nauczanie, działalność ks. Natanka, w duchu troski o Ojczyznę i w duchu sprzeciwu wobec tchórzliwych, koniunkturalnych postaw niektórych hierarchów, których może być mniejszość ale niestety nadają pewien ton bo „w imię jedności” hierarchowie o przekonaniach patriotycznych nie chcą się tamtym sprzeciwić ani wykazać ich także teologicznych błędów, choćby zawartych w sprzeciwie wobec Intronizacji Jezusa na Króla Polski.

        Sprawę Intronizacji Jezusa na Króla Polski podnosi i propaguje w sposób mocny, jednoznaczny i teologicznie podbudowany ks. Tadeusz Kiersztyn. O ile wiem w przeszłości przez pewien czas ks. Natanek, znacznie młodszy zresztą, z ks. Tadeuszem Kiersztynem współpracował. Ich drogi rozeszły się. Ks. Kiersztyn zarzucał ks. Natankowi właśnie takie chwiejne i nieprecyzyjne widzenie intronizacji, o ile mi wiadomo, i dodawanie różnych wypowiedzi i działań, które sprawie szkodzą.

        O ile wiem, ks. Natanek zwrócił się niedawno do ks. Kiersztyna z propozycją pojednania. Uzasadnił to tak, że Pan Jezus powiedział Agnieszce, Agnieszka powtórzyła jemu, że obaj kapłani powinni się pojednać. Uzasadnienie można powiedzieć wątpliwe jeżeli przyjmie się, że samo przesłanie, które przyjmuje Agnieszka, jest wątpliwe.

        Ale ks. Tadeusz Kiersztyn podjął tę propozycję, udał się do ks. Natanka do Grzechyni i przedstawił pewne warunki. Pojednanie – tak, ale pojednanie w prawdzie.

        Znaczy to, że dobrze będzie jeżeli kapłani zgodnie będą służyli sprawie Intronizacji, ale należy Intronizację widzieć w sposób precyzyjny, jednoznaczny i pozbawić ją tych dodatków, które sprawie szkodzą i które mogą być wyciągnięte przez przeciwników intronizacji i być łatwym pretekstem i dla władzy politycznej i dla władzy kościelnej i dla mediów, wręcz w kierunku ośmieszania sprawy.

        I o ile wiem, ks. Natanek tego warunku nie przyjął a z tych jego ostatnich wypowiedzi w Internecie wynika, że te właśnie dodatki, te przesłania, które otrzymują jego znajome czy znajomi chętnie cytuje i daje im wiarę. Czyli łącząc sprawę Intronizacji ze sprawami trzeciorzędnymi a niekiedy wątpliwymi, a niekiedy wręcz błędnymi.

        A zasadniczy sprzeciw władzy kościelnej wobec ks. Natanka obawiam się, że dotyczy jednak sprawy Intronizacji a nie tych dodatków. Te dodatki są bardzo dobrym pretekstem, żeby ks. Natanka suspendować, jakoś odtrącić, marginalizować czy wezwać wiernych, żeby wpłynęli na ks. Natanka, żeby odwrócili się od niego, żeby wpłynęli na niego aby się nawrócił ku władzy kościelnej, no więc posłuszeństwo ks. Natanka, tak jak i każdego kapłana, wobec biskupa obowiązuje, także w sprawie suspensy, ale pytanie czy przełożony kościelny ma czystą intencję wobec ks. Natanka i tego co ks. Natanek mówi i tego co ks. Natanek czyni.

        Niezależnie od podporządkowania się pewnym decyzjom przełożonego można, nie odrzucając jego władzy [jakikolwiek jest ten przełożony, to przecież władzę otrzymał od Kościoła, od Ojca Świętego i jest w ramach sukcesji apostolskiej przecież – biskupem]; więc nie odrzucając jego władzy, [zapytać] jednak o motywy decyzji, a decyzje biskupów przecież bywają błędne, przecież są przypadki, gdy biskup kogoś suspendował a potem ta osoba jest wynoszona na ołtarze, są przypadki gdy biskupi skazali na śmierć przez spalenie na stosie Joannę d’Arc, a następnie ona została kanonizowana, więc pewne decyzje, motywy decyzji i treść decyzji może być poddana refleksji krytycznej, chociaż ktoś poddany danej władzy konsekwencje tych decyzji, nieraz bardzo bolesne, ponosi.

        Otóż kardynał Dziwisz się różni w zasadniczej sprawie Intronizacji z ks. Natankiem, a także ze mną, z ks. Kiersztynem i z tymi [bardzo licznymi], którzy głoszą intronizację Jezusa na Króla Polski.

        I teraz można się zastanawiać – dlaczego? Jakie są motywy tego sprzeciwu. [urwane.md]

        « poprzedni artykuł następny artykuł »

        • Dzieckonmp said

          Ja tak samo jak ks.Małkowski podpisuję się pod tym co mówi a zwłaszcza pod tą treścią

          I chociaż w jego orędziu ta prawda, którą głosi, to dobro, które wyraża – miłości do Kościoła i do Ojczyzny są powiązane z pewnymi dodatkami, których wolałbym tam nie słyszeć, nie widzieć i z nich orędzie księdza Natanka jakoś oczyścić, uwolnić, to jednak ta jego gotowość złożenia ofiary, choćby za to co ostatnio mówił [przecież może go ktoś po prostu zabić], stawia mnie po stronie obrońców księdza Natanka a nie po stronie tych, którzy księdza Natanka w sposób niweczący to dobro, które w orędziu ks. Natanka się zawiera, prowadzą.

          Dlatego mając z jednej strony ks. Dziwisza, którego oceniam –[ tj. jego nie oceniam – „nie sądźcie abyście nie byli sądzeni”], ale oceniam jego decyzje, jego wypowiedzi, jego postawę jeszcze wcześniej, jak był w Watykanie i teraz – jako szkodliwą dla Kościoła i dla Polski, więc cała moja sympatia jest jednak po stronie ks. Natanka (z pewnymi oporami, zastrzeżeniami) a nie po stronie ks. Dziwisza.

          Jeżeli ks. Natanek odwoła się do Watykanu i ew. spotka się z potwierdzeniem suspensy, to dalsze sankcje mogą przyjść, łącznie z ekskomuniką i redukcją ad statum laialem i chyba ks. Piotr Natanek jest tego świadom.

          Najpierw chcę powiedzieć, że jest to kapłan Boży, który głosi wiarę w Chrystusa, który jest oddany Kościołowi i Ojczyźnie, który ma wybitny talent kaznodziejski i rekolekcyjny, który umie pociągnąć do wiary, do modlitwy wielu ludzi.

          Niewielu jego nauk słuchałem ale pamiętam taką wygłoszoną bardzo dobrą naukę do kobiet w czasie rekolekcji, naukę stanową. Kapłan, który wiele wie i wiele widzi i ma szereg mądrych przemyśleń w duchu wiary odnoszących się do naszej Ojczyzny i sytuacji obecnej.

          Czyli z jednej strony jestem pełen podziwu i przyjaźni dla niego osobiście i dla tego co mówi i co czyni.

        • Łucja said

          O ks. Natanku, Intronizacji i działaniach anty-kościoła
          Wpisał: ks. St. Małkowski
          I jeszcze jeden komentarz ks.St.Małkowskiego za:dakowski.pl

          Łucja z http://www.prawda-nieujawniona.blog.onet.pl

          15.08.2011.
          O ks. Piotrze Natanku, Intronizacji i działaniach anty-kościoła

          …przesłanie Pana Jezusa skierowane do Sługi Bożej Rozalii Celakówny jest wyrazem pragnienia Jezusowego aby Polskę uratować i jest naglącym wezwaniem do Polaków

          ks. St. Małkowski

          Podziwiam odwagę i prorockiego ducha ks. Piotra Natanka. Broni prawdy. Sprzeciwia się obecności anty-kościoła w Kościele, czyli masonerii.

          Wypowiada się w sprawie Intronizacji Jezusa na Króla Polski, czyli chce – w duchu patriotyzmu – aby nasza Ojczyzna była ocalona nie ludzką tylko mocą, która nie wystarczy ale mocą Boga, który stał się Człowiekiem – Chrystusa, który jako Jezus Król Polski mógłby, zgodnie z przesłaniem skierowanym do Sługi Bożej Rozalii Celakówny, Polskę a także inne narody i państwa uratować gdyby narody i państwa tego chciały.

          To znaczy, że trzeba naszą wiarę i wolność skierować ku Jezusowi.

          Gdy człowiek jest ciężko chory i dotykają go różne ludzkie krzywdy i nieszczęścia jeszcze oprócz tej choroby, gdy z okresu aktywności i pewnych sukcesów i pomyślności przechodzi do bezsilności, wtedy ma dwie drogi: albo wpaść w zniechęcenie, rozpacz, albo zwrócić się ku Bogu. I wielu ludzi w ciężkiej chorobie, zwłaszcza nieuleczalnej, zwraca się ku Bogu, jeżeli nawet wcześniej, w czasie aktywności zawodowej, rodzinnej o Bogu oni nie pamiętali.

          I z naszą Ojczyzną jest właśnie tak, że ona jest chora i stopniowo traci różne możliwości działania: ekonomiczne, finansowe, militarne, polityczne. Gdy ta choroba dotyka jednocześnie wielu dziedzin polskiego życia jako narodu, jako państwa, dotyka polskiej kultury, polskiej tradycji, polskiej tożsamości możemy się poddać i powiedzieć – no trudno, finis Poloniae, Polska się kończy, pewnie niedługo umrze. Albo możemy zwrócić się ku Bogu, tak jak ciężko chory, który innej już możliwości, innego ratunku nie widzi jak tylko w Bogu, w modlitwie, w zaufaniu w nieskończone boże miłosierdzie, więc formą właśnie takiego zwrócenia się ku Bogu są różne postacie kultu eucharystycznego, modlitewnego oddania się Sercu Bożemu, ufności w nieskończone boże miłosierdzie i taką szczególnie wyróżnioną przez Pana Jezusa postacią zawierzenia Bogu jest poddanie się władzy Jezusa jako Króla w sposób uroczysty, w wymiarze i kościelnym i państwowym. I taki akt – według słów Pana Jezusa – mógłby Polskę uratować.

          Wierzę w to, że przesłanie Pana Jezusa skierowane do Sługi Bożej Rozalii Celakówny jest wyrazem pragnienia Jezusowego aby Polskę uratować i jest naglącym wezwaniem do Polaków.

          I tak, jak wzywała Polaków Najświętsza Maria Panna (…) św. Stanisław Kostka na początku XVII w. aby uznać Maryję, która jest Królową Wszechświata, Panią Nieba i Ziemi ale uznać Ją jako Królową Korony Polskiej. Na to wezwanie po kilkudziesięciu latach, w 1656 r. obie władze ówczesnej Pierwszej Rzeczypospolitej – i państwowa i kościelna – odpowiedziały: Tak, ogłaszamy iż Maryja jest Królową Korony Polskiej.

          I chociaż ten akt miał swoje mankamenty, obietnice nie zostały spełnione, to jednak Matka Najświętsza swojego królestwa się nie wyrzekła i wiele dobrodziejstw w ciągu dziejów jako Miłująca nas Matka okazała.

          I podobnie, przez analogię do tego wydarzenia z połowy XVII w., gdy Pierwsza Rzeczpospolita była skrajnie zagrożona i przez zdradę wewnętrzną i przez agresję zewnętrzną, wielopostaciową, tak i dzisiaj, gdy Polska jest zagrożona zarówno przez zdradę wewnętrzną jak i agresję zewnętrzną (oba te czynniki zmierzają do unicestwienia Polski jako państwa niepodległego, suwerennego, wolnego i unicestwienia naszej kultury, tradycji, wiary, religii, tożsamości i materialnych podstaw naszego bytu, łącznie z własnością ziemi), gdy te czynniki dwa zbiegły się przeciwko Polsce – czas najwyższy odwołać się do Jezusa Chrystusa po to, żeby On sprawy polskie wziął w Swoje Ręce przy pomocy tych Polaków, którzy chcą poddać się Jego władzy.

          Oby jak najwięcej takich Polaków się znalazło i w Kościele i w państwie – w Polsce.

          Gdy ks. Piotr Natanek głosi Intronizację to czyni słusznie, motywowany wiarą i patriotyzmem, miłością do Boga i miłością do Ojczyzny. I chociaż w ciągu kilku lat ks. Natanek niezbyt konsekwentnie, jasno i precyzyjnie sprawę intronizacji głosił, skłaniając się do intronizacji Chrystusa Króla Wszechświata (w tym wypadku intronizacja nie jest potrzebna bo Chrystus jest Królem Wszechświata niezależnie od naszej woli) czy w kierunku Intronizacji Serca Bożego (ten błąd do dzisiaj trwa wyrażany przez różnych pobożnych rzeczników oddania się Sercu Bożemu, co siłą rzeczy, gdy będzie już na tyle powszechne w Ojczyźnie, że można je będzie publicznie stwierdzić oznacza intronizację. Nieprawda. Czym innym jest oddanie się Sercu Bożemu może być to akt osobisty, indywidualny, rodzinny, społeczny, parafialny, a czym innym jest uroczyste poddanie się władzy Jezusa jako Króla Polski).

          I w przeszłości ks. Natanek był tutaj niekonsekwentny, natomiast teraz głosi intronizację Jezusa na Króla Polski i uważam, iż dlatego właśnie spotyka się ze sprzeciwem swojego biskupa.

          Ponieważ znaczna część polskich hierarchów jest przeciwna intronizacji Jezusa na Króla Polski.

          Czyli sprzeciw wobec ks. Natanka, jego nauczania i prorockiego orędzia dotyczy, jak sądzę, nie przede wszystkim spraw drugo- czy trzeciorzędnych orędzi ks. Natanka, które bywają dziwne i można im zarzucić jakieś takie podłączanie się do tego światłowodu, który łączy ks. Natanka z Niebem już nie tylko Agnieszki, Mieczysławy czy innych widzących i słyszących, ale jakichś duchów innych, które też chcą skorzystać i swój interes tutaj przeprowadzić przy pomocy tego światłowodu.

          Więc autentyczne przesłania prywatne, te tzw. objawienia prywatne, mogą być zanieczyszczone. Jestem przekonany, że te przesłania, które mają wymiar autentyczny, jakie przyjmuje ks. Piotr Natanek są w jakiejś mierze zanieczyszczone, poddane pewnym subiektywnym ocenom, pragnieniom czy to ks. Piotra czy tych pośredniczek, pośredników, jacy się podłączają do światłowodu albo otwarcie ten światłowód obsługują.

          Jednak gdy przełożony ks. Piotra Natanka – ks. kard. Stanisław Dziwisz mówi o prywatnych objawieniach w swoim piśmie uzasadniającym suspensę, o jakichś prywatnych objawieniach, które głoszą Jezusa jako Króla Polski czyli wzywają do intronizacji Jezusa na Króla Polski, to nie są tylko jakieś prywatne objawienia ale jest to przesłanie, które jest potwierdzone procesem beatyfikacyjnym Sługi Bożej Rozalii Celakówny, zakończonym na szczeblu diecezjalnym i są już nie tyle potwierdzone, co są same potwierdzeniem Społecznej Nauki Kościoła, zawartej we wcześniejszych encyklikach Leona XIII, Piusa XI i także późniejszych Piusa XII.

          Czyli Nauka Społeczna Kościoła głosi konieczność dla dobra i wierzących i nie wierzących, i ludzi i społeczeństw i narodów, głosi poddanie się władzy Jezusa jako Króla, które to poddanie jest znakiem wiary i dobrej woli.

          Może ktoś kto wiary nie ma ale traktuje to poddanie się w sposób symboliczny też się dołączyć do intronizacji Jezusa jako symbolu dobra, wszechmocy, miłosierdzia, prawdy i w imię wartości naturalnych, prawa naturalnego, też zgodzić się na taką intronizację.

          Pius XI w encyklice Quas Primas o Jezusie Chrystusie Królu mówi, że poddanie się władzy Jezusa byłoby dobre dla wszystkich, nie tylko dla katolików, nie tylko dla tych, którzy w Jezusa wierzą.

          I jeżeli przełożony ks. Piotra Natanka albo nie zna tych encyklik albo je w taki lekkomyślny i nonszalancki sposób unieważnia, ponadto jakby przechodzi do porządku nad Pismem Świętym, orędziem zawartym w Piśmie Świętym i Starego i Nowego Testamentu, które ukazuje Boga jako Króla, władzę Boga jako władzę wyższą, najwyższą, przekraczającą władzę tych, którzy w imieniu Boga władzę sprawują albo przeciwko Bogu swoje projekty, plany przeprowadzają.

          Póki w starożytności i średniowieczu – w tej dawnej Christianitas – wszyscy władcy uznawali władzę Boga, uznawali władzę Jezusa Chrystusa, a jeżeli się jej sprzeciwiali to mogli być przez proroków ówczesnych czy Ojców Kościoła czy biskupów przywoływani do porządku, tak jak było w przypadku św. Stanisława Biskupa i Męczennika i króla Bolesława Śmiałego. Ówczesna ekskomunika rzucona na króla miała prędki skutek. Król utracił władzę. Dlaczego? Ponieważ w otwarty sposób sprzeciwił się władzy Boga i prawu Bożemu i nie chciał uznać kolejnych napomnień ze strony biskupa.

          Czyli ta ekskomunika była wówczas skuteczna.

          W dzisiejszych warunkach poprawności politycznej, tej demokracji, która jest rozumiana jako władza ludu w osobie przedstawicieli, którzy jakoś tam wybrani albo nie wybrani uchwycili władzę i nie chcą jej oddać za żadne skarby, za żadną cenę (władzy raz zdobytej nie oddamy nigdy – tak mówią dzisiejsi przedstawiciele władzy politycznej w Polsce) otóż w tych warunkach dokonała się, szczególnie w XVIII w. w czasie Rewolucji Francuskiej, później w czasie rodzących się demokracji laickich, później w czasie powstających systemów totalitarnych, dokonała się detronizacja Jezusa. Stwierdzenie, że źródłem władzy i prawa i prawdy nie jest Bóg tylko są ludzie, czy to jednostki, czy to partie, czy jakieś gremia, może ukryte, może jawne, czy to właśnie lud w osobie swoich przedstawicieli, którzy ustami ludu spijają markowe alkohole.

          Więc takie zdetronizowanie Jezusa jest wielkim wołaniem o to, żeby Pana Jezusa teraz intronizować.

          I jeżeli przełożeni kościelni powiązani z masonerią czyli z anty-kościołem nie chcą Jezusa jako Króla, wołają – nie chcemy aby On królował, regnare Christe nolumus, to według słów ks. Piotra Natanka tracą władzę, tracą tę kościelną, prawowitą władzę upoważniającą ich do tego, żeby kogoś np. suspendować, ekskomunikować czy zredukować kapłana do stanu świeckiego.

          Więc w tym kazaniu ks. Piotra były takie dwa wątki w moim odczuciu sprzeczne.

          Ks. Piotr Natanek w tym kazaniu jak gdyby stawia się po stronie księży odprawiających Msze Święte w sposób ważny ale niegodziwy, daje różne przykłady, niepotrzebnie szczegółowe i jakby zwalnia swoich zwolenników, uczestników Mszy Świętych, które odprawia, z obecności, z wyrazów jakiegoś poparcia dla niego, że nie będzie miał im za złe jeżeli przestaną przychodzić, przyjeżdżać i uczestniczyć w tych Mszach Świętych.

          Czyli jest taka pewna sugestia, że on jest świadom tego, że Msze, które on odprawia mogą być niegodziwe, chociaż są ważne.

          Ale zaraz potem formułuje cztery granice posłuszeństwa, stwierdza słusznie, że posłuszeństwo nie jest wartością absolutną i w taki bardzo interesujący sposób te granice posłuszeństwa omawia.

          I z tej wypowiedzi wynikałoby, że jego przełożony traci nad nim władzę przez swój związek z anty-kościołem i tutaj daje przykłady konkretne, odwołuje się do faktów.

          Natomiast w swoim piśmie przełożony księdza Natanka uzasadniając suspensę stwierdza, że jakieś pomówienia ks. Natanek przeciwko niemu kieruje, czyli nie odnosi się do faktów tylko wszystko razem określa mianem pomówienia, a pomówienia oznaczają mówienie nieprawdy.

          Natomiast ks. Natanek stwierdza fakty jako prawdę i biskup się powinien do tego odnieść.

          W całym nauczaniu ks. Natanka trzeba odróżnić to co ks. Natanek mówi o faktach, to co ksiądz Natanek mówi o wierze i moralności zgodnie z nauczaniem Kościoła, to co ks. Natanek mówi w duchu prorockim, wykazując wielką odwagę, i to co ks. Natanek dodaje do tego swojego prorockiego orędzia nie wiadomo do końca czy traktując to dosłownie czy symbolicznie, bo na przykład to, że ks. Natanek umieszcza konkretne osoby w piekle może oznaczać, że te osoby w przekonaniu ks. Natanka rzeczywiście w piekle są, a może też mieć wymiar symboliczny i literacki jak w „Boskiej Komedii” Dantego.

          O ile wiem Rafał Ziemkiewicz broni ks. Natanka stwierdzając, że jego obrazy potępionych, którzy wyją, którzy są przykuci łańcuchami, oznaczają pewien symbol literacki, dopuszczalny także w kaznodziejstwie. I tu widzę pewną niekonsekwencję w tym szczegółowym już obrazowaniu w nauczaniu ks. Natanka i pewną taką, nie wiem, chyba naiwną wiarę w to, że to co Agnieszka, Mieczysława czy jakieś inne panie czy panowie przekazują w imieniu Pana Jezusa jest na pewno autentyczne i rzeczywiście Pan Jezus mówi tak, jak ten światłowód obsługiwany przez osoby trzecie donosi.

          Czy uważa ksiądz, że wypowiedzenie posłuszeństwa ze strony ks. Natanka kard. Dziwiszowi było słuszne? Jak by się ksiądz do tego odniósł: czy dobrze zrobił czy nie?

          Pytanie czy ks. Natanek jest związany posłuszeństwem, czy biskup, który uczestniczy w działaniach anty-kościoła ma prawo ks. Piotra Natanka suspendować czy też nie. No to niech znawcy prawa kanonicznego się na ten temat wypowiedzą. Ja tylko zgłaszam pewną wątpliwość. Więc jeżeli ks. Natanek będąc kapłanem Kościoła rzymsko-katolickiego, co wciąż podkreśla – że on z Kościoła nie występuje, że on w Kościele jest, sprzeciwia się anty-kościołowi i jeżeli stwierdza, że są biskupi, którzy temu anty-kościołowi służą, no to tym samym wydaje się, iż posłuszeństwo tym biskupom jego nie wiąże.

          Natomiast samo odwołanie się od suspensy do Watykanu, do Ojca Świętego czy odpowiedniej kongregacji watykańskiej wstrzymuje działanie suspensy. I teraz pytanie: skoro ks. Natanek stwierdza swój szacunek i posłuszeństwo wobec Papieża, Ojca Świętego Benedykta XVI, tak jak z wielkim poważaniem i czcią wypowiada się o Ojcu Świętym Janie Pawle II, czy nie byłoby słuszne gdyby odwołał się do Watykanu od suspensy i poczekał na odpowiedź?

          Ks. Natanek cytuje Benedykta XVI i rozwija jego myśli o konfrontacji proroka Eliasza z prorokami Baala i o zwycięstwie Boga, Boga Prawdziwego, Boga Jahwe nad prorokami fałszywych bożków. Jakimś wymiarem anty-kościoła jest bałwochwalstwo, jest czczeniem fałszywych bóstw.

          Jeżeli biskupi w imię poprawności politycznej, w imię poddania się władzy państwowej z ducha antychrześcijańskiej i w imię jakichś powiązań masońskich czy agenturalnych wyrażają sojusz ołtarza z tronem i w imię tego sojuszu piętnują kapłana, który tronowi w obecnym wydaniu antychrześcijańskim się sprzeciwia i pewną podwójność działania przedstawicieli władz kościelnych, hierarchii ujawnia, to należy nauczanie ks. Natanka potraktować poważnie, pomimo tych różnych dziwacznych dodatków jakie w nim się zawierają.

          Oczyścić, odrzucić dodatki, a skoncentrować się na tym orędziu w wymiarze najważniejszym.

          Oby ono było konsekwentne.

          Oprócz dodatków w nauczania ks. Natanka też w perspektywie kilku lat, jest pewna niekonsekwencja i pewien chaos i pewna wojowniczość, którą myślę, że ze względów taktycznych należałoby trochę ograniczyć. Atakować mocno ale na jednym froncie, a nie na kilku naraz i dojść do porozumienia z tymi, którzy w sposób jednoznaczny, czysty i teologicznie uzasadniony głoszą intronizację Jezusa na Króla Polski, porozumieć się w tej sprawie z ks. Tadeuszem Kiersztynem, którego orędzie intronizacyjne jest teologicznie w moim głębokim przekonaniu bez zarzutu.

          « poprzedni artykuł następny artykuł »

        • słońce said

          dla mnie jest jeszcze to ważne, ze ks. Natanek dzieli się z wiernymi swoją wiarą i tę wiarę przeżywa razem z wiernymi…….jest pokornym kochającym Boga, Ojczyznę…….walczy o Polskę i wiarę w naszym narodzie. Budzi nas kogo może kto usłyszy…..kto chce…..i jak mówi kazania to tak zwyczajnie, normalnie, bez sztuczności…….i to co mówi i jak mówi powoduje we mnie nic innego jak wzmocnienie,, pogłębienie wiary……..

        • Łucja said

          I jeszcze ten komentarz ks.Stanisława Małkowskiego

          Łucja z http://www.prawda-nieujawniona.blog.onet.pl za:dakowski.pl

          O ks. Natanku, Intronizacji i działaniach anty-kościoła
          Wpisał: ks. St. Małkowski
          15.08.2011.
          O ks. Piotrze Natanku, Intronizacji i działaniach anty-kościoła

          …przesłanie Pana Jezusa skierowane do Sługi Bożej Rozalii Celakówny jest wyrazem pragnienia Jezusowego aby Polskę uratować i jest naglącym wezwaniem do Polaków

          ks. St. Małkowski

          Podziwiam odwagę i prorockiego ducha ks. Piotra Natanka. Broni prawdy. Sprzeciwia się obecności anty-kościoła w Kościele, czyli masonerii.

          Wypowiada się w sprawie Intronizacji Jezusa na Króla Polski, czyli chce – w duchu patriotyzmu – aby nasza Ojczyzna była ocalona nie ludzką tylko mocą, która nie wystarczy ale mocą Boga, który stał się Człowiekiem – Chrystusa, który jako Jezus Król Polski mógłby, zgodnie z przesłaniem skierowanym do Sługi Bożej Rozalii Celakówny, Polskę a także inne narody i państwa uratować gdyby narody i państwa tego chciały.

          To znaczy, że trzeba naszą wiarę i wolność skierować ku Jezusowi.

          Gdy człowiek jest ciężko chory i dotykają go różne ludzkie krzywdy i nieszczęścia jeszcze oprócz tej choroby, gdy z okresu aktywności i pewnych sukcesów i pomyślności przechodzi do bezsilności, wtedy ma dwie drogi: albo wpaść w zniechęcenie, rozpacz, albo zwrócić się ku Bogu. I wielu ludzi w ciężkiej chorobie, zwłaszcza nieuleczalnej, zwraca się ku Bogu, jeżeli nawet wcześniej, w czasie aktywności zawodowej, rodzinnej o Bogu oni nie pamiętali.

          I z naszą Ojczyzną jest właśnie tak, że ona jest chora i stopniowo traci różne możliwości działania: ekonomiczne, finansowe, militarne, polityczne. Gdy ta choroba dotyka jednocześnie wielu dziedzin polskiego życia jako narodu, jako państwa, dotyka polskiej kultury, polskiej tradycji, polskiej tożsamości możemy się poddać i powiedzieć – no trudno, finis Poloniae, Polska się kończy, pewnie niedługo umrze. Albo możemy zwrócić się ku Bogu, tak jak ciężko chory, który innej już możliwości, innego ratunku nie widzi jak tylko w Bogu, w modlitwie, w zaufaniu w nieskończone boże miłosierdzie, więc formą właśnie takiego zwrócenia się ku Bogu są różne postacie kultu eucharystycznego, modlitewnego oddania się Sercu Bożemu, ufności w nieskończone boże miłosierdzie i taką szczególnie wyróżnioną przez Pana Jezusa postacią zawierzenia Bogu jest poddanie się władzy Jezusa jako Króla w sposób uroczysty, w wymiarze i kościelnym i państwowym. I taki akt – według słów Pana Jezusa – mógłby Polskę uratować.

          Wierzę w to, że przesłanie Pana Jezusa skierowane do Sługi Bożej Rozalii Celakówny jest wyrazem pragnienia Jezusowego aby Polskę uratować i jest naglącym wezwaniem do Polaków.

          I tak, jak wzywała Polaków Najświętsza Maria Panna (…) św. Stanisław Kostka na początku XVII w. aby uznać Maryję, która jest Królową Wszechświata, Panią Nieba i Ziemi ale uznać Ją jako Królową Korony Polskiej. Na to wezwanie po kilkudziesięciu latach, w 1656 r. obie władze ówczesnej Pierwszej Rzeczypospolitej – i państwowa i kościelna – odpowiedziały: Tak, ogłaszamy iż Maryja jest Królową Korony Polskiej.

          I chociaż ten akt miał swoje mankamenty, obietnice nie zostały spełnione, to jednak Matka Najświętsza swojego królestwa się nie wyrzekła i wiele dobrodziejstw w ciągu dziejów jako Miłująca nas Matka okazała.

          I podobnie, przez analogię do tego wydarzenia z połowy XVII w., gdy Pierwsza Rzeczpospolita była skrajnie zagrożona i przez zdradę wewnętrzną i przez agresję zewnętrzną, wielopostaciową, tak i dzisiaj, gdy Polska jest zagrożona zarówno przez zdradę wewnętrzną jak i agresję zewnętrzną (oba te czynniki zmierzają do unicestwienia Polski jako państwa niepodległego, suwerennego, wolnego i unicestwienia naszej kultury, tradycji, wiary, religii, tożsamości i materialnych podstaw naszego bytu, łącznie z własnością ziemi), gdy te czynniki dwa zbiegły się przeciwko Polsce – czas najwyższy odwołać się do Jezusa Chrystusa po to, żeby On sprawy polskie wziął w Swoje Ręce przy pomocy tych Polaków, którzy chcą poddać się Jego władzy.

          Oby jak najwięcej takich Polaków się znalazło i w Kościele i w państwie – w Polsce.

          Gdy ks. Piotr Natanek głosi Intronizację to czyni słusznie, motywowany wiarą i patriotyzmem, miłością do Boga i miłością do Ojczyzny. I chociaż w ciągu kilku lat ks. Natanek niezbyt konsekwentnie, jasno i precyzyjnie sprawę intronizacji głosił, skłaniając się do intronizacji Chrystusa Króla Wszechświata (w tym wypadku intronizacja nie jest potrzebna bo Chrystus jest Królem Wszechświata niezależnie od naszej woli) czy w kierunku Intronizacji Serca Bożego (ten błąd do dzisiaj trwa wyrażany przez różnych pobożnych rzeczników oddania się Sercu Bożemu, co siłą rzeczy, gdy będzie już na tyle powszechne w Ojczyźnie, że można je będzie publicznie stwierdzić oznacza intronizację. Nieprawda. Czym innym jest oddanie się Sercu Bożemu może być to akt osobisty, indywidualny, rodzinny, społeczny, parafialny, a czym innym jest uroczyste poddanie się władzy Jezusa jako Króla Polski).

          I w przeszłości ks. Natanek był tutaj niekonsekwentny, natomiast teraz głosi intronizację Jezusa na Króla Polski i uważam, iż dlatego właśnie spotyka się ze sprzeciwem swojego biskupa.

          Ponieważ znaczna część polskich hierarchów jest przeciwna intronizacji Jezusa na Króla Polski.

          Czyli sprzeciw wobec ks. Natanka, jego nauczania i prorockiego orędzia dotyczy, jak sądzę, nie przede wszystkim spraw drugo- czy trzeciorzędnych orędzi ks. Natanka, które bywają dziwne i można im zarzucić jakieś takie podłączanie się do tego światłowodu, który łączy ks. Natanka z Niebem już nie tylko Agnieszki, Mieczysławy czy innych widzących i słyszących, ale jakichś duchów innych, które też chcą skorzystać i swój interes tutaj przeprowadzić przy pomocy tego światłowodu.

          Więc autentyczne przesłania prywatne, te tzw. objawienia prywatne, mogą być zanieczyszczone. Jestem przekonany, że te przesłania, które mają wymiar autentyczny, jakie przyjmuje ks. Piotr Natanek są w jakiejś mierze zanieczyszczone, poddane pewnym subiektywnym ocenom, pragnieniom czy to ks. Piotra czy tych pośredniczek, pośredników, jacy się podłączają do światłowodu albo otwarcie ten światłowód obsługują.

          Jednak gdy przełożony ks. Piotra Natanka – ks. kard. Stanisław Dziwisz mówi o prywatnych objawieniach w swoim piśmie uzasadniającym suspensę, o jakichś prywatnych objawieniach, które głoszą Jezusa jako Króla Polski czyli wzywają do intronizacji Jezusa na Króla Polski, to nie są tylko jakieś prywatne objawienia ale jest to przesłanie, które jest potwierdzone procesem beatyfikacyjnym Sługi Bożej Rozalii Celakówny, zakończonym na szczeblu diecezjalnym i są już nie tyle potwierdzone, co są same potwierdzeniem Społecznej Nauki Kościoła, zawartej we wcześniejszych encyklikach Leona XIII, Piusa XI i także późniejszych Piusa XII.

          Czyli Nauka Społeczna Kościoła głosi konieczność dla dobra i wierzących i nie wierzących, i ludzi i społeczeństw i narodów, głosi poddanie się władzy Jezusa jako Króla, które to poddanie jest znakiem wiary i dobrej woli.

          Może ktoś kto wiary nie ma ale traktuje to poddanie się w sposób symboliczny też się dołączyć do intronizacji Jezusa jako symbolu dobra, wszechmocy, miłosierdzia, prawdy i w imię wartości naturalnych, prawa naturalnego, też zgodzić się na taką intronizację.

          Pius XI w encyklice Quas Primas o Jezusie Chrystusie Królu mówi, że poddanie się władzy Jezusa byłoby dobre dla wszystkich, nie tylko dla katolików, nie tylko dla tych, którzy w Jezusa wierzą.

          I jeżeli przełożony ks. Piotra Natanka albo nie zna tych encyklik albo je w taki lekkomyślny i nonszalancki sposób unieważnia, ponadto jakby przechodzi do porządku nad Pismem Świętym, orędziem zawartym w Piśmie Świętym i Starego i Nowego Testamentu, które ukazuje Boga jako Króla, władzę Boga jako władzę wyższą, najwyższą, przekraczającą władzę tych, którzy w imieniu Boga władzę sprawują albo przeciwko Bogu swoje projekty, plany przeprowadzają.

          Póki w starożytności i średniowieczu – w tej dawnej Christianitas – wszyscy władcy uznawali władzę Boga, uznawali władzę Jezusa Chrystusa, a jeżeli się jej sprzeciwiali to mogli być przez proroków ówczesnych czy Ojców Kościoła czy biskupów przywoływani do porządku, tak jak było w przypadku św. Stanisława Biskupa i Męczennika i króla Bolesława Śmiałego. Ówczesna ekskomunika rzucona na króla miała prędki skutek. Król utracił władzę. Dlaczego? Ponieważ w otwarty sposób sprzeciwił się władzy Boga i prawu Bożemu i nie chciał uznać kolejnych napomnień ze strony biskupa.

          Czyli ta ekskomunika była wówczas skuteczna.

          W dzisiejszych warunkach poprawności politycznej, tej demokracji, która jest rozumiana jako władza ludu w osobie przedstawicieli, którzy jakoś tam wybrani albo nie wybrani uchwycili władzę i nie chcą jej oddać za żadne skarby, za żadną cenę (władzy raz zdobytej nie oddamy nigdy – tak mówią dzisiejsi przedstawiciele władzy politycznej w Polsce) otóż w tych warunkach dokonała się, szczególnie w XVIII w. w czasie Rewolucji Francuskiej, później w czasie rodzących się demokracji laickich, później w czasie powstających systemów totalitarnych, dokonała się detronizacja Jezusa. Stwierdzenie, że źródłem władzy i prawa i prawdy nie jest Bóg tylko są ludzie, czy to jednostki, czy to partie, czy jakieś gremia, może ukryte, może jawne, czy to właśnie lud w osobie swoich przedstawicieli, którzy ustami ludu spijają markowe alkohole.

          Więc takie zdetronizowanie Jezusa jest wielkim wołaniem o to, żeby Pana Jezusa teraz intronizować.

          I jeżeli przełożeni kościelni powiązani z masonerią czyli z anty-kościołem nie chcą Jezusa jako Króla, wołają – nie chcemy aby On królował, regnare Christe nolumus, to według słów ks. Piotra Natanka tracą władzę, tracą tę kościelną, prawowitą władzę upoważniającą ich do tego, żeby kogoś np. suspendować, ekskomunikować czy zredukować kapłana do stanu świeckiego.

          Więc w tym kazaniu ks. Piotra były takie dwa wątki w moim odczuciu sprzeczne.

          Ks. Piotr Natanek w tym kazaniu jak gdyby stawia się po stronie księży odprawiających Msze Święte w sposób ważny ale niegodziwy, daje różne przykłady, niepotrzebnie szczegółowe i jakby zwalnia swoich zwolenników, uczestników Mszy Świętych, które odprawia, z obecności, z wyrazów jakiegoś poparcia dla niego, że nie będzie miał im za złe jeżeli przestaną przychodzić, przyjeżdżać i uczestniczyć w tych Mszach Świętych.

          Czyli jest taka pewna sugestia, że on jest świadom tego, że Msze, które on odprawia mogą być niegodziwe, chociaż są ważne.

          Ale zaraz potem formułuje cztery granice posłuszeństwa, stwierdza słusznie, że posłuszeństwo nie jest wartością absolutną i w taki bardzo interesujący sposób te granice posłuszeństwa omawia.

          I z tej wypowiedzi wynikałoby, że jego przełożony traci nad nim władzę przez swój związek z anty-kościołem i tutaj daje przykłady konkretne, odwołuje się do faktów.

          Natomiast w swoim piśmie przełożony księdza Natanka uzasadniając suspensę stwierdza, że jakieś pomówienia ks. Natanek przeciwko niemu kieruje, czyli nie odnosi się do faktów tylko wszystko razem określa mianem pomówienia, a pomówienia oznaczają mówienie nieprawdy.

          Natomiast ks. Natanek stwierdza fakty jako prawdę i biskup się powinien do tego odnieść.

          W całym nauczaniu ks. Natanka trzeba odróżnić to co ks. Natanek mówi o faktach, to co ksiądz Natanek mówi o wierze i moralności zgodnie z nauczaniem Kościoła, to co ks. Natanek mówi w duchu prorockim, wykazując wielką odwagę, i to co ks. Natanek dodaje do tego swojego prorockiego orędzia nie wiadomo do końca czy traktując to dosłownie czy symbolicznie, bo na przykład to, że ks. Natanek umieszcza konkretne osoby w piekle może oznaczać, że te osoby w przekonaniu ks. Natanka rzeczywiście w piekle są, a może też mieć wymiar symboliczny i literacki jak w „Boskiej Komedii” Dantego.

          O ile wiem Rafał Ziemkiewicz broni ks. Natanka stwierdzając, że jego obrazy potępionych, którzy wyją, którzy są przykuci łańcuchami, oznaczają pewien symbol literacki, dopuszczalny także w kaznodziejstwie. I tu widzę pewną niekonsekwencję w tym szczegółowym już obrazowaniu w nauczaniu ks. Natanka i pewną taką, nie wiem, chyba naiwną wiarę w to, że to co Agnieszka, Mieczysława czy jakieś inne panie czy panowie przekazują w imieniu Pana Jezusa jest na pewno autentyczne i rzeczywiście Pan Jezus mówi tak, jak ten światłowód obsługiwany przez osoby trzecie donosi.

          Czy uważa ksiądz, że wypowiedzenie posłuszeństwa ze strony ks. Natanka kard. Dziwiszowi było słuszne? Jak by się ksiądz do tego odniósł: czy dobrze zrobił czy nie?

          Pytanie czy ks. Natanek jest związany posłuszeństwem, czy biskup, który uczestniczy w działaniach anty-kościoła ma prawo ks. Piotra Natanka suspendować czy też nie. No to niech znawcy prawa kanonicznego się na ten temat wypowiedzą. Ja tylko zgłaszam pewną wątpliwość. Więc jeżeli ks. Natanek będąc kapłanem Kościoła rzymsko-katolickiego, co wciąż podkreśla – że on z Kościoła nie występuje, że on w Kościele jest, sprzeciwia się anty-kościołowi i jeżeli stwierdza, że są biskupi, którzy temu anty-kościołowi służą, no to tym samym wydaje się, iż posłuszeństwo tym biskupom jego nie wiąże.

          Natomiast samo odwołanie się od suspensy do Watykanu, do Ojca Świętego czy odpowiedniej kongregacji watykańskiej wstrzymuje działanie suspensy. I teraz pytanie: skoro ks. Natanek stwierdza swój szacunek i posłuszeństwo wobec Papieża, Ojca Świętego Benedykta XVI, tak jak z wielkim poważaniem i czcią wypowiada się o Ojcu Świętym Janie Pawle II, czy nie byłoby słuszne gdyby odwołał się do Watykanu od suspensy i poczekał na odpowiedź?

          Ks. Natanek cytuje Benedykta XVI i rozwija jego myśli o konfrontacji proroka Eliasza z prorokami Baala i o zwycięstwie Boga, Boga Prawdziwego, Boga Jahwe nad prorokami fałszywych bożków. Jakimś wymiarem anty-kościoła jest bałwochwalstwo, jest czczeniem fałszywych bóstw.

          Jeżeli biskupi w imię poprawności politycznej, w imię poddania się władzy państwowej z ducha antychrześcijańskiej i w imię jakichś powiązań masońskich czy agenturalnych wyrażają sojusz ołtarza z tronem i w imię tego sojuszu piętnują kapłana, który tronowi w obecnym wydaniu antychrześcijańskim się sprzeciwia i pewną podwójność działania przedstawicieli władz kościelnych, hierarchii ujawnia, to należy nauczanie ks. Natanka potraktować poważnie, pomimo tych różnych dziwacznych dodatków jakie w nim się zawierają.

          Oczyścić, odrzucić dodatki, a skoncentrować się na tym orędziu w wymiarze najważniejszym.

          Oby ono było konsekwentne.

          Oprócz dodatków w nauczania ks. Natanka też w perspektywie kilku lat, jest pewna niekonsekwencja i pewien chaos i pewna wojowniczość, którą myślę, że ze względów taktycznych należałoby trochę ograniczyć. Atakować mocno ale na jednym froncie, a nie na kilku naraz i dojść do porozumienia z tymi, którzy w sposób jednoznaczny, czysty i teologicznie uzasadniony głoszą intronizację Jezusa na Króla Polski, porozumieć się w tej sprawie z ks. Tadeuszem Kiersztynem, którego orędzie intronizacyjne jest teologicznie w moim głębokim przekonaniu bez zarzutu.

          « poprzedni artykuł następny artykuł »

  11. Zbyszko said

    Polecam obejrzenie trzech filmów które pasują do siebie i sytuacji w Polsce:

    1. dwie części

    2. koniecznie do konca bo tam podają nieprawdopodobne liczby!!!

    3. koniecznie do końca, bo tam jest puenta

  12. Magda said

    Rzadko się ostatnio odzywam, po prostu brak mi czasu,ale czytam blog dość regularnie.
    Chciałam się podzielić pewną refleksją dotyczącą ostatnich wydarzeń,mianowicie chodzi o wyrok dla Kiszczaka i o sprawę Smoleńska.
    Otóż moim zdaniem i zarazem moją cichą nadzieją jest,że te fakty są skutkiem krucjaty różańcowej.
    Po 30 latach skazano przestępcę winnego śmierci i prześladowań ludzi w czasie stanu wojennego.Mało tego w sentencji wyroku odczytywanej przez sędzię usłyszałam,że na czele tej „grupy przestępczej o charakterze zbrojnym” stał Jaruzelski i tu mam nadzieję,że w sprawie Jaruzelskiego ta sentencja posłuży do wydania wyroku na niego.

    Wychodzą też ważne fakty w sprawie Smoleńskiej zawiązane z ekspertyzą krakowskiego instytutu.Wali się trzon teorii naciskowej,o którą opierał się raport MAK i raport Millera.

    Może Matka Boża przyjmuje nasze modlitwy,wysłuchuje naszych próśb i pomaga nam w dojściu do prawdy i sprawiedliwości.
    Nie rezygnujmy z modlitwy różańcowej w intencji ojczyzny,pomogła Węgrom,pomoże i nam.

    Z Panem Bogiem

  13. Malaga said

    A ja nie uważam by Ks. Natanek robił komukolwiek krzywdę swoimi kazaniami. Wg mnie mowi bardzo mądrze, ma wiele charyzmy w sobie i wiary co nie jeden niestety ksiądz. Ja nie widzę w Nim nic złego i dalej z przyjemnością i niecierpliwością oglądam Jego kazania bo na wiele spraw otworzyly mi oczy.

  14. KRYSTYNA said

    http://www.bibula.com/?p=49892

    Nasza Ojczyzna jest w niebezpieczeństwie, potrzebuje moralnego przebudzenia – kazanie ojca Janusza Zbudniewka

    Ja, Pan ustanowiłem Cię przymierzem dla ludzi, światłością dla narodów.

    Umiłowani w Chrystusie, Drodzy Bracia i Siostry!

    Zaledwie dwa dni temu zatrzymała nas liturgia święta Kościoła wokół wyjątkowego wydarzenia, gdy z zamorskich krajów przybyli do Betlejem trzej pielgrzymi, którzy po wizycie na dworze króla Heroda w Jerozolimie, oddali hołd Nowonarodzonemu Dziecięciu. Realizm tamtego wydarzenia oplotła z jednej strony sielankowa atmosfera, której towarzyszą m.in. te od dwóch lat procesje po miastach, pełne wesela dzieci i starszych, natomiast liturgia Kościoła nie chce nas rozpieszczać artystycznymi wzlotami, jakie stworzyli mistrzowie pędzla i długa, słowa pisanego czy muzyki. Liturgia dostrzegła odwieczny problem, który pojawił się w „lisiej przebiegłości”, aby użyć o Herodzie określenia samego Chrystusa. Ewangeliści nie omieszkali zauważyć niepokoju władcy o siebie, o zajmowane stanowisko. Niepokoju, który mógłby spowodować zburzenie porządku społecznego i politycznego ułożonego w kolaboracji z okupantem, którego jednak nie znosili Izraelici, czekając nieustannie na czas, kiedy mogliby wyrwać się z kleszczy rzymskiego najeźdźcy. Niepokój okazał się zbędny, magowie inną drogą wrócili do swoich ojczyzn, Święta Rodzina nie wzbudziła powstania, znalazła gościnę w sąsiednim Egipcie, a mimo to w Palestynie rozszalała się pogoń za Jezusem, by przeciąć mu bieg życia. To w tym kontekście czytaliśmy w wigilię uroczystości Trzech Króli list św. Jana, który uzasadniał wrodzoną z Kainowego plemienia nienawiść do poszanowania sprawiedliwości i miłości międzyludzkiej. A dlaczego? – postawił pytanie autor – Dlatego, że jego czyny były złe, a brata Abla sprawiedliwe! Toteż pociesza nas dzisiaj Jan: „Nie dziwcie się, jeśli świat Was nienawidzi, bo miłujemy braci, a kto nienawidzi, trwa w śmierci, jest zabójcą, nie nosi w sobie życia wiecznego”.

    Ta lekcja jest wprowadzeniem w tajemnicę dzisiejszego święta, w którym ze zdziwieniem zauważamy, że Chrystus po wielu latach nieobecności na ziemi palestyńskiej staje w tłumie nad wodami Jordanu i pozwala Janowi, by obmył go wodą. Jan wiedział kim jest Jezus, skoro mówił, że jego uczciwość posunięta jest tak daleko, że trzciny nadłamanej nie zniszczy, ani knotka tlącego nie zgasi. A zatem człowiek bez skazy wszedł do wody Jordanu razem z ludem, niekoniecznie izraelskim, na pewno jednak z wierzącymi ludźmi ze słabościami, z grzechami, którzy w znaku wody i w Duchu mieli wnosić odrodzenie od Palestyny począwszy, a na rzymskim czy babilońskim cesarstwie, nie pomijając żadnej krainy, gdzie [głoszono] słowo apostołów i misjonarzy, w tym wielu setek męczenników oddało za Chrystusa życie, skończywszy. Ale nie zapominajmy, że gorącym pragnieniem Chrystusa było odrodzenie ducha swoich rodaków, to do nich zwracał się z apelami, wyrzutami i zachętami, to dla nich uzdrawiał chorych i karmił chlebem do syta, a gdy mimo to czuł się niezrozumiany i ciągle zaszczuwany absurdalnymi atakami zapłakał nad miastem i świątynią, która reprodukowała nieustannie kolejne normy praw, a nie dostrzegała Tego, który przyszedł ich wyrwać z targowiska lichwy i obojętności religijnej. Tak zaczęła się kolejna, i chyba najdłuższa fala diaspory narodu, który nie jeden raz bagatelizował sprawę miłości ojczyzny, a nawet jak w historycznej walce z Filistynami zasłaniał się jakby puklerzem Arką z księgami prawa, by ona ich broniła, lub po prostu, by za jej pomocą dokonał się cud zwycięstwa. Tak się jednak nie stało, bo każde zwycięstwo i dobro trzeba opłacić wysiłkiem, wiarą w Boską pomoc, jeśli jest taka Jego wola. Taka jest prawda, którą zawarł nasz Największy Patriota, Prymas Tysiąclecia, w Ślubach Narodu i w miłości do Najświętszej Matki, która jakby widziała nas u kołyski Syna, w Kanie Galijskiej i pod krzyżem, a kiedy zwaliły się na nas nieszczęścia spowodowane odstępstwem deistów od wiary, to ona do swojej Jasnogórskiej Arki ciągnęła nas na wspólne, bratnie, choć podzielone kordonami, galilejskie biesiady.

    To bynajmniej nie przenośnia, ale smutna lekcja historii, gdy ostatni nasz władca nie będąc nigdy na Jasnej Górze, wykrętnymi dekretami szabrował z jasnogórskiego skarbca dary wotywne swoich poprzedników i wierzącego narodu, by za nie budować pałace i teatr w Parku Łazienkowskim, frymarczyć dobrami narodu z carycą, która bynajmniej nie wyrzekła się swojej germańskiej nienawiści do Polaków, by nas gnębić najazdami wojsk i wieść do politycznego niebytu. To wtedy stało się coś, jak w przegranej bitwie z Filistynami! Tak, akurat wtedy, gdy sypały się ostatnie nadzieje przed katastrofą Ojczyzny, wymyślono budowę świątyni Opatrzności, która okazała się kurhanem kary Bożej w Parku Łazienkowskim za niewierność zasadom Bożym, za sobiepaństwo od króla począwszy, po stany rządzące, nie wyłączając bynajmniej liberalnych pasterzy, którzy nie wykazali się duchem sprzeciwu i walki o granice państwa, o jednoczenie w duchu miłości i sprawiedliwości społecznej trzech bratnich narodów, i równie tylu różniących się konfesyjnie wyznawców religii.

    Do deistycznych ideałów tzw. oświecenia powrócono w latach 80. ub. wieku, niemal natychmiast po śmierci Prymasa Wyszyńskiego, gdy w cień poszły ideały Ślubów Narodu, mających w swoich założeniach wyrugowanie wrodzonych z nas wad. Powrócono z nacisku wszechświatowego towarzystwa, modnego w XVIII stuleciu, do kultu króla renegata, którego rzekome kostki [pozbierane na cmentarzu w Wołczynie] pochowano w katedrze warszawskiej i znów – jak w epilogu naszej państwowości – odnowiono ideę budowy świątyni Opatrzności, niczym Arki Przymierza. Czy z tych powodów medialny rozgłos, ma zastąpić walkę o byt narodu, o jedność całego społeczeństwa w poszanowaniu praw i życia w spokoju, o które upominają się dzisiaj rodziny tragedii – lub jak kto chce powiedzieć (ja sam nie chciałbym tego powiedzieć) – zamachu smoleńskiego, lekarze, stoczniowcy i wielu innych, a nade wszystko emeryci, którym odebrano opłacane latami prawo do leczenia i nie starcza im na życie od pierwszego do ostatniego dnia w miesiącu?

    A tak się nam zadawało, że żyjąc w cieniu szerokiego płaszcza papieża bł. Jana Pawła II, który utwierdzał nas i w nas za Prymasem Tysiąclecia trwanie przy krzyżu i synowskiej miłości do Matki Chrystusa, potrafimy ułożyć zgodny rytm współpracy w budowie wolnej ojczyzny, że damy się pokierować Duchowi, który zstąpił na tę polską ziemię – jak mówił Jan Paweł II w czasie pierwszej pielgrzymki w Warszawie – by uczynić ją wolną i sprawiedliwą – a tymczasem ledwie odszedł od nas do Ojca, zaczęła się bodaj największa wojna polsko-polska, szargana atakami nienawiści na majestat prezydenta, który mimo kilku nietrafnych decyzji był i pozostanie symbolem obrońcy suwerennej ojczyzny, szukającym w historii tych wzorców, które nie straciły na wartości, mimo niechęci i medialnego wrzasku kilku wyjątkowo antypolskich gazet, pisanych prawdzie polskim językiem, ale przesiąkniętych nienawiścią do wszystkiego co wielkość narodu i państwa stanowi. Wtóruje im nagonka na patriotycznych pasterzy i „Radio Maryja”, nie wahająca się stosować józefińskich metod cenzurowania patriotycznych kazań lub grozić sankcjami karnymi, za pośrednictwem sprzedajnych prawników, za wytykanie nadużyć, które stały się zmorą rządu, za skład którego w dużej mierze winni jesteśmy swoim poparciem lub kolejną absencją w narodowym referendum.

    Nasza Ojczyzna jest w niebezpieczeństwie, potrzebuje moralnego przebudzenia – czy takiego jak w latach zenitu świetności narodowej – gdy Piotr Skarga przyrównywał Rzeczpospolitą Trojga Narodów do tonącego okrętu, na którym „elity” biegały w lęku, by ratować swoje węzełki? Czy może takiego, kiedy przeor w maryjnej Arce na Górze Jasnej sprzeciwił się kolaborantom i oddalił agresora przy pomocy „chłopów od pługa”, jak ze wstydem wyznał szwedzki historyk? Czy może takiego, jak ktoś napisał o anonimowym Paulinie z okresu okupacji niemieckiej, który został surowo złajany za brak patriotyzmu, gdy usłyszał – My po to jesteśmy tu w duchowej stolicy narodu, by budzić ducha patriotyzmu i mówić to, czego inni się boją?

    Nie czas mówić o dziejach tego kościoła, gdy ponad trzy wieki temu zjawili się tu Ojcowie Paulini w ramach wdzięczności za ocalenie ojczyzny. Z okazji ich inauguracji wydano małą broszurkę z kazaniem o. Sebastiana Stawickiego, do którego autor dorzucił wymowny frontyspis przedstawiający na pierwszym planie duży statek miotany falami, bo żeglarze dali się uśpić śpiewem syren, a w oddali na spokojnych falach płynęła skromna łódź z sylwetą tutejszego kościoła, którą kierował do pewnej przystani sam Duch Święty. Autor dedykował swoje kazanie i ten wymowny sztych rajcom miasta Warszawy, by byli świadomi swoich zadań i szukali rady u Ducha Bożego w zarządzaniu stolicą i państwem. Ta mądra zachęta wcale nie straciła na wartości, by ją zadedykować i teraz radnym Warszawy i rządzącym państwem. Ona też stała się bodźcem, by zauważyć komu możemy ufać, by w drodze do celu nie zwiodły nas złudne obietnice reklam, lecz prowadził do celu Duch Boga Wszechmogącego, na którym chcemy opierać porządek praw i zadania wobec Ojczyzny, naszej ziemskiej matki.

    Kazanie wygłosił ojciec prof. Janusz Zbudniewek (Paulin, OSPPE)
    podczas Mszy za Ojczyznę w dniu 8 stycznia 2012 roku

    KRÓLUJ NAM CHRYSTE ! ! !

  15. Dzieckonmp said

    Cytat ” Rada Stała Episkopatu Polski po raz kolejny stanowczo przestrzega też katolików przed błędnym nauczaniem tego duchownego i prosi wiernych, by nie korzystali z posługi duszpasterskiej ks. Natanka, nie kierowali się jego nauką, nie wierzyli w jego bezpodstawne zapewnienia o jej zgodności z nauczaniem papieży i biskupów oraz nie przystępowali do tworzonych przez niego grup.”

    Czy to znaczy że oskarżają ks.Piotra o to że jest masonem? Bo z tego co wiem Kościół w osobach papieży od wielu lat zabraniał przynależeć do masonerii. Próbują nam to wmówić ? Nigdy nie uwierzę że to prawda. Bardziej bym uwierzył ze ci co przestrzegają przynależą do tej grupy.

  16. Wierny Kościołowi said

    Adminie, ty ponosisz odpowiedzialność nie tylko za siebie ale również za swoich czytelników. Ogłoszenie Rady Stałej Episkopatu Kościoła w Polsce powinieneś dać na pierwszą stronę i jako dziecko kościoła zastosować się a ty popełniasz od tej pory grzech ciężki, bo już świadomy i co gorzej, pociągasz innych za sobą. Jako wierny kościołowi pouczyłem ciebie a co zrobisz ty i twoi czytelnicy to twoja sprawa. Nie mówię, że ksiądz Natanek nie ma racji, ale racje zawsze dojrzewały w cierpieniu posłuszeństwa kościołowi. Uznana przez mój kościół do którego chyba i ty się ciągle zaliczasz św. Faustyna napisała „Szatan może się okrywać nawet płaszczem pokory, ale płaszcza posłuszeństwa nie umie na siebie naciągnąć i tu się wydaje jego cała robota”. No chyba, że ty tez już się stawiasz poza kościół, i od dziś będziesz świętokradzko w grzechu przyjmować komunię świętą.

    • Pokręć said

      Jasne, najlepiej się wszyscy wzajemnie poekskomunikujmy!
      Nikt z nas nigdy nie popełnił błędu, nikt z nas nigdy niczego nie powiedział nie tak…

    • Dzieckonmp said

      Myślisz że jak nick zmieniłeś to już Cię nie rozpozna się ? Chciałbyś dobijać to co dobre żeby górą było to co złe. Bardzo podłe to z Twojej strony. Idź podpowiadaj jakie słowa w komunikacie Episkopat ma użyć żeby przyłożyć takim jak ja, żeby był haczyk. Że ciągle dyżurujesz to wiem bo mogę sprawdzić.

    • Tomasz said

      A co się stało że „od dziś” ? Ks. Natanek został ekskomunikowany czy co??
      Mam przeczucie że to echa usunięcia krzykaczy z tego bloga. Założyliście swój blog „obrońców wiary” to co wam do tego?
      Odgrzewane kotlety z tym zastraszaniem admina ogniem piekielnym przez całą wieczność (bo do tego to się sprowadza). W lipcu też tu próbowali wmówić że słuchanie kazań ks. Piotra to grzech ciężki.

      • słońce said

        Słuchajcie a co my jako wierni możemy zrobić abyśmy w Polsce dokonali Intronizacji Chrystusa Króla?Może zbierać jakieś podpisy do Prymasa? Co o tym myślicie?Bo nie można czekać aż łaskawie biskupi zdecydują o tym bo tego nie zrobią……a nasi posłowie i parlamentarzyści?Czy oni coś mogą w tej kwestii pomóc? Uważam, ze czas nagli…….

    • młody said

      @Wierny Kościołowi to prowokator!Uwaga na niego.

      • Dzieckonmp said

        On już raz strasznie jechał na mnie z Kanady

        • Tomasz said

          Wczoraj trochę poniosły mnie nerwy widząc ten tekst „wiernego”. Przepraszam że posądziłem (tam wyżej) nie mając dowodów bo nawet jeśli były to tylko przypuszczenia to ktoś mógł poczuć się urażony a inny przyjąć to za pewnik.

    • słońce said

      proszę niech już nikt nam nie zamyka ust. Taka epoka już minęła……teraz dzieją sie czasy podziały Kościoła, rozpadu. To musi być. Bo wszystko co nie jest Boże musi runąć……nie ma innej drogi. Nie bójmy się……Bóg jest z nami. Nie chcę być nieposłuszna Kościołowi ale Kościół to tylko ludzie, którzy mogą się mylić. TYLKO BÓG JEST NIEOMYLNY.

  17. T.T.T. said

    Jakby ktoś chciał zobaczyć całe oświadczenie a nie ocenzurowany fragment.
    2012-01-16 15:43
    Biskupi: Msze św. sprawowane przez ks. Natanka są świętokradzkie
    Biskupi przestrzegają katolików przed gromadzeniem się wokół osoby suspendowanego ks. Piotra Natanka i popieraniem głoszonych przez niego idei. Wystosowali w tej sprawie specjalne oświadczenie po posiedzeniu Rady Stałej 16 stycznia w Warszawie. Rada zwraca uwagę, że Msze św. sprawowane przez ks. Natanka są świętokradzkie, a udzielane przez niego rozgrzeszenia – nieważne.

    Publikujemy Oświadczenie Rady Stałej Konferencji Episkopatu Polski w sprawie ks. Piotra Natanka i jego zwolenników:

    Rada Stała, w oparciu o analizę sytuacji dotyczącej działalności suspendowanego ks. Piotra Natanka, stanowczo przestrzega katolików przed gromadzeniem się wokół jego osoby i popierania głoszonych przez niego idei. Mimo wyraźnego zakazu biskupa miejsca i nałożonej kary kanonicznej, ks. Natanek nie zaprzestał niestety swojej działalności. Rada zwraca uwagę, że Msze św. sprawowane przez suspendowanego kapłana są niegodziwe i świętokradzkie, a udzielane rozgrzeszenia – nieważne.

    Rada Stała Episkopatu Polski po raz kolejny stanowczo przestrzega też katolików przed błędnym nauczaniem tego duchownego i prosi wiernych, by nie korzystali z posługi duszpasterskiej ks. Natanka, nie kierowali się jego nauką, nie wierzyli w jego bezpodstawne zapewnienia o jej zgodności z nauczaniem papieży i biskupów oraz nie przystępowali do tworzonych przez niego grup.

    Osoby współpracujące z suspendowanym ks. Piotrem Natankiem przyczyniają się do rozłamu wspólnoty wierzących. Współdziałając w niszczeniu jedności Kościoła, popełniają grzech, z którego mają obowiązek oczyścić się w sakramencie pokuty. Warunkiem natomiast otrzymania rozgrzeszenia jest odstąpienie od wspierania rozłamu w Kościele i gotowość naprawienia wyrządzonego zła.

    Członkowie Rady Stałej
    Konferencji Episkopatu Polski

    Warszawa, 16 stycznia 2012 r.

    Streszczenie dla leniwych:
    -„przyczyniają się do rozłamu wspólnoty wierzących”
    -„Współdziałając w niszczeniu jedności Kościoła, popełniają grzech”
    -„Warunkiem natomiast otrzymania rozgrzeszenia jest odstąpienie od wspierania rozłamu w Kościele i gotowość naprawienia wyrządzonego zła.”

    I nadal wierzycie, że działacie dla dobra kościoła i niesieni światłem Ducha Świętego, czy raczej służycie dla kogoś innego?

    • Pokręć said

      Cały problem polega na tym, że ks. Natanek nie wystąpił z Kościoła. On nie ma intencji go opuszczać. Nigdy nie słyszałem, żeby mówił, że Kościół katolicki jest „be” a jego własny „kościół” jest „cacy”. Nigdy nie słyszałem, żeby mówił cokolwiek złego o uczestnictwie w życiu oficjalnego Kościoła. Nie słyszałem, żeby mówił, że Msza Św. sprawowana przez kard. Dziwisza (ani żadnego innego księdza) jest nieważna. Nie rzuca groźbami anatemy i rozłamu, czy potępienia na tych, którzy pójdą do kościoła parafialnego na Mszę Św. zamiast do jego pustelni. Nie mówi, że uczestnictwo w Neokatechumenacie to grzech smiertelny i trzeba się z niego spowiadać.
      Ja bardzo przepraszam, ale kto dzieli Kościół? Przecież nie Rycerze Chrystusa Króla! Oni nie chcą podziału, dla nich Msza Św. odprawiana przez ks. Natanka jest tak samo ważna, jak ta kardynalska. Odnoszę wrażenie, że to episkopat chce takiego rozłamu. Ach, jak by zapiszczeli z radości, gdyby ks. Natanek cos przeciwko jedności Kościoła powiedział!
      Nazywanie paru rzeczy po imieniu nie oznacza rozłamu. Ja nie zauważyłem, żeby ks. Natanek w jakąś schizmę podpadał.
      Po prostu pokłócił się z szefem i to wszystko.
      To episkopat chce sprowokować u wiernych wokół ks. Natanka konflikt sumienia. To episkopat bardziej podlizuje się heretykom, schizmatykom i saracenom oraz wszelakiej innej maści pogaństwu a tak, ot, lekką ręką wywala poza nawias tych, którzy najgorliwiej wierzą w Boga. Oni nie są owieczkami Bożymi, bo ich zachowanie godzi w dumę i poczucie Jego Eminencji – osmielili sie nie posłuchać! Ale: jakie są KONKRETNE zarzuty przeciwko ks. Natankowi? Gdzie jego kazania mijają się z ortodoksja katolicką?
      Ohyda spustoszenia. Biada!

      • Tomasz said

        Nic dodać. Nic ująć.
        Wg mnie nic nowego się nie stało. Dopiero ewentualna ekskomunika mogłaby zmienić nastawienie.
        Ale do tego nigdy nie dojdzie. Dojdzie do rehabilitacji ale dopiero za jakiś czas.

        • T.T.T. said

          Tomasz. Wtedy zostanie napisane/powiedziane: „Niedawno Ks. Natanek miał sen, po którym skomentował,że niedługo
          będzie, nastapi atak na Niego,prześladowanie. Atak diabła się nasila, bo jego czas się kończy. Niech Bóg wybaczy tym, któzy nie wiedzą co czynią! Módlmy się za prześladowców !” I będziecie jeszcze gorliwszymi jego czcicielami…

        • Tomasz said

          Ks. Natanek naprawdę mówił że miał sen, a po takich snach zawsze był atak ze strony zwierzchników. Wspominał o tym co najmniej dwukrotnie w ostatnich dniach. Archiwum wystąpień jest na wielu stronach.

        • T.T.T. said

          Tomasz. Przecież ks. Natanek i jego wyznawcy wciąż są (nie atakowani), tylko napominani.

      • słońce said

        Pokręć …super słowa!!!!!!!Dziękuję!!!!!!….:)

    • Pokręć said

      Te oświadczenia to jakas kupa okrągłych słówek i imputowanie czegoś, czego nie ma. Ja nie widzę żadnego rozłamu. Widzę tylko brudne rozgrywki i legislacyjna przemoc – biskup ma władzę, to ja po prostu z ambicjonalnych przyczyn wykorzystuje. Bezczelnie i na chama. Tak ja to widzę. Bo dotychczas episkopat nie podał żadnego konkretnego zarzutu, NIC. Same okrągłe słówka, jakieś bujdy i imputowanie rozłamywania Kościoła tam, gdzie go nie ma. Jak ks. Natanek powie, że Kościół katolicki jest „be” a tylko jego pustelnia jest „cacy” i tylko w jego pustelni jest zbawienie, to będę widział, że idzie o rozłam. Teraz tego nie widzę.
      GDZIE KS.NATANEK SIĘ MIJA Z NAUCZANIEM KOŚCIOŁA? Przynajmniej na tyle, żeby uzasadnić suspensę?
      To biskupi się starają „rozłamać” z ks. Natankiem, on zaś nigdy nie miał intencji rozłamowej.

  18. T.T.T. said

    No tak, to Episkopat odciąga wiernych od Jedynego Kościoła a nie Natanek. To tak jakby powiedzieć, ze to Arktyka odrywa się od góry lodowej a nie góra lodowa do Arktyki. Ksiądz pełni posługę z ramienia biskupa. Jeżeli wypowiada posłuszeństwo biskupowi wypowiada też Kościołowi, którego autorytet przez biskupa jest prezentowany. Troszkę konkretniej?
    „Prawda Objawienia jest niesiona przez Kościół apostolski i wskazywana przez Urząd Nauczycielski Kościoła. I z tego wynika nasza pewność wiary. Jeśli ktoś uporczywie mówi, że tylko on ma rację i nagle odkrywa coś nowego, tym samym stawia się poza Kościołem.”
    I cały artykuł polecam: http://gosc.pl/doc/887450.Spolszczony-obraz-okrutnego-krola/2

    • Pokręć said

      Od kiedy to prawda jest zawsze po stronie większej?
      Czy jesteś w stanie odróznić stan formalnoprawny od rzeczywistego?
      OK, ja jestem formalnie posłuszny biskupom. Nie mają sie czego czepiać, ma Msze Św. do ks. Natanka nie chodzę ani u niego sie nie spowiadam, wystarczy?
      A że moja sympatia jest po stronie ks. Natanka, to moja prywatna sprawa. Jesli biskup wykorzystuje swoją formalnoprawna przewagę w celach prywatnej walki ambicjonalnej, to ja w takim razie staję z boku zachowując formalne posłuszeństwo. Nie robię nic zakazanego przez biskupa.
      Gdyby ks. biskup podał jakies konkretne powody, gdzie ks. natanek głosi herezję i jak to się nie zgadza z magisterium Kościoła – co innego. Ale czuję sie traktowany na zasadzie, że jestem za głupi, żeby zrozumieć niuanse teologiczne, nie ma co mi tłumaczyć, mam byc posłuszny i słuchać mądrzejszych.
      Już przerobiłem na własnej skórze autorytety, którym zaufałem a wyszło z tego g…no.
      Przecież ten list nie dość, że mówi, że ks. Natanek nie jest „cacy”, bo jest „be” (dosłownie – same okrągłe słówka zdradzające albo brak argumentów, albo traktowanie owieczek jak barany, co mają „łykać” autorytet, bo jest autorytetem z urzędu), to jeszcze imputuje mu prowokowanie rozłamu. A przeciez to nie ks. Natanek swoim zwolennikom mówi, że Msza Św. kardynała jest niewazna i świętokradzka a spowiedź u niego – niewazna i trzeba się z niej w Grzechyni spowiadać, tyko jest na odwrót. I kto tu sie od kogo odcina? Kto robi ruch? Jak góra lodowa nie zmieni swoich współrzędnych geograficznych a Antarktyda – tak, to co sie od czego oddziela? Ks. Natanek nigdzie nie powiedział, że Kościół jest „be” jak wszyscy dotychczasowi schizmatycy, mówi tylko, że jego hierarchia jest chora i skorumpowana. Co widać gołym okiem, nie trzeba tutaj żadnych objawień!
      Za formalny autorytet – formalne posłuszeństwo. Za autentyczny autorytet – oddanie z serca, ciała i duszy.

      • T.T.T. said

        A prawda wielokrotnie była po stronie większej (Jedynego Kościoła Chrystusowego), chyba, że uznasz że prawda leży po stronie protestantów i innych odłamów/sekt.

        KKK 2037 „… Mają oni obowiązek zachowywania norm i decyzji wydawanych przez prawowitą władzę Kościoła. Ustalenia te domagają się uległości podyktowanej miłością, nawet jeśli mają charakter dyscyplinarny.”

        Natanek, pasterz, ma gdzieś cały KKK, prawo kanoniczne, to że kościół to MATKA I WYCHOWAWCZYNI – polecam lekturę całego rozdziału z KKK. I to powinno być konkretem dla każdego katolika, żeby nie słuchał się jego nauk. A nie jest. No właśnie, jak widzicie, że to Antarktyda się przesuwa, to wiedźcie „że coś się dzieje”. Jakbyś czytał to co pisałem, to byś wiedział że ruch w końcu musiał zrobić kardynał, w trosce o swoją owczarnie. Chyba zrobił go za późno. I się zastanów, czy to możliwe, że to cały kościół Katolicki wraz z swoją Opoką się oddala (lipna z niej opoka w takim wypadku), czy też jeden „prorok” odpłynął (w podwójnym znaczeniu).
        „Msza Św. kardynała jest niewazna i świętokradzka a spowiedź u niego – niewazna i trzeba się z niej w Grzechyni spowiadać” – Za to mówi, że jest Masonem. W sumie czemu wcześniej tego nie objawił. No ale już musiał wiedzieć, że go nie będzie słuchał, czyli oddali się od Kościoła.
        To tak jakby jakiś naukowiec, członek przypuśćmy na to PAN-u twierdził, że to słońce kręci się wokół Ziemi, to czy coś dziwnego było by w tym, że PAN się od tego naukowca odcina?
        „hierarchia jest chora i skorumpowana”, zydomasoneria na dodatek. Hierarchia która jest kręgosłupem Kościoła Chrystusowego. – nie no, wcale to nie znaczy, że Kościół nie jest „be”. Kościół jest ok, tylko wszyscy biskupi, prawo kanoniczne, kkk, dotychczasowa nauka kościoła, SWII, nauczanie JPII – to jest złe. Ale Kościół jest ok, tak?
        To tak jak mówić, politycy skorumpowani i chorzy, prawo złe, ale polityka jest ok…

        „A że moja sympatia jest po stronie ks. Natanka, to moja prywatna sprawa.” A że moja sympatia jest po stronie homoseksualistów i popieram ich wszem i wobec na forach i w życiu prywatnym, to też jest moja sprawa? (spokojnie, nie wybieram jak Wy, kiedy popierać Kościół, a kiedy nie, w tym wypadku też idę za nauką Kościoła)
        I nie mów tu o jakiejś walce ambicjonalnej, bo Natenek to cały pikuś, nawet nie Pan Pikuś, przy kardynale Dziwiszu, kurii krakowskiej, Episkopacie Polski, w reszcie Tronie Piotrowym. Mały pionek, który myśli, że spadł mu z nieba telefon anielski i z niego usłyszał jedyną słuszną wizję chrześcijaństwa, którą z pokorą powinni przyjąć wszyscy katolicy i nie katolicy, od dzieci, przez wikarych, proboszczów, biskupów, kardynałów aż po samego papieża.

        Przykro mi, że zawiodłeś się na autorytecie. Dla chrześcijanina jedynym autorytetem mogą być nieboszczycy 😀 Święci. A z żywych, możemy brać tylko fragmenty.

  19. T.T.T. said

    Sądząc po wypowiedzi Pokręć, nikt tutaj nawet nie próbuje znaleźć wyjaśnień dlaczego ks. Natanek jest potępiany. To przytoczę kilka z wielu wypowiedzi.
    „Nie tylko nie podjął możliwych starań o cofnięcie kary (suspensy – przypis T.T.T), ale wybrał drogę, na której z punktu widzenia Kościoła kolejnym krokiem może być przeniesienie do stanu świeckiego.”
    „Bo ks. Natanek od lat budził zgrozę m.in. poglądami o królowaniu Jezusa Chrystusa opartymi na prywatnych objawieniach oraz inspirowanych doktrynami sekt eschatologicznych.”
    „…pustelnia” ks. Natanka stały się miejscami, w których skrzyżowały się oficjalna teologia, religijność ludowa, ideologia intronizacyjna i magiczne myślenie.”
    „Otóż hierarchia kościelna jest zobowiązana zająć stanowisko, kiedy ktoś w imieniu Kościoła naucza rzeczy fałszywych, godzących w jedność wspólnoty wiernych. Biskup może zakazać podlegającemu mu kapłanowi nauczania w imieniu Kościoła i sprawowania sakramentów. Tak też się stało w przypadku ks. Natanka.”
    „Z badań socjologicznych wynika, że tzw. objawienia prywatne, a bez nich nie można zrozumieć sukcesu Ligockiej i Natanka, pojawiają się najczęściej w społecznościach, które wspierają komunikację z „innym światem” i w większości przypadków mają charakter doświadczeń potwierdzających, czyli wspierają istniejące wewnątrz danej tradycji przekonania. Kryzysy społeczne zwiększają prawdopodobieństwo wystąpienia takich objawień oraz wpływają na ich społeczną akceptację. Objawienia prywatne uznawane są za autentyczne najszybciej przez członków grupy, z której wywodzi się wizjoner, a jeśli spotkał się on ze zrozumieniem, to wzrasta prawdopodobieństwo, że pojawią się dalsze objawienia.”
    „I wreszcie dlatego – przede wszystkim dlatego – że ks. Natanek zgromadził wokół siebie wielu ludzi, którzy byli przez niego karmieni fałszywą nauką pod szyldem Kościoła katolickiego. Ludzi, którzy są mu oddani. Duszpasterz z Grzechyni zaczął bowiem tworzyć zręby sekty. Dopiero tu dotykamy jądra problemu i sprawy się komplikują.”

    źródło: http://www.opoka.org.pl/php/szukaj.php

    • KRYSTYNA said

      Niech cię Pan błogosławi i strzeże.

      Niech Pan rozpromieni oblicze swe nad tobą,

      niech cię obdarzy swą łaską.

      Niech zwróci ku tobie oblicze swoje

      i niech cię obdarzy pokojem (Lb 6,24-26).

    • Tomasz said

      Czyli przeszkadza im religijność ludowa. Na Zachodzie też w latach 60. przeszkadzała. Dziś nie ma żadnej.
      Przeszkadza „myślenie magiczne”. Pewnie chodzi o sól i wodę egzorcyzmowaną. Komu to naprawdę przeszkadza chyba mówić nie trzeba.
      Wreszcie te straszliwe „objawienia prywatne”. Nigdzie nie ma zakazów.

      Te cytaty są sprytnie napisane. Niby „konkrety” a nie ma ani jednego bo co np. znaczy „naucza rzeczy fałszywych, godzących w jedność wspólnoty wiernych” tzn. czego konkretnie?? ….

    • Pokręć said

      To, że biskupi boja się Chrystusa Króla jak diabeł święconej wody, to nic nowego. Okrągłe słowka nadal. Co to jest to „magiczne myslenie”?
      Ja nie widze tam żadnego magicznego myslenia. Ani sekty eschatologicznej. Cały Kościół jest taką sekta eschatologiczną – w końcu głosi powszechne Zmartwychwstanie. Ma całkiem dobrze zdefiniowana eschatologię.
      A co episkopat chce od pobożności ludowej? Że co, że za bardzo odciąga ludzi od diabła? Przez tyle wieków ludzkośc zyła w takiej pobożności i co? Do piekła poszli, bo nie cmokali z zachwytem nad sztuką sakralną i teologią w konwencji postmodernistycznej?
      Ja nie rozumiem, za cholerę nie rozumiem: jak biskup może nie chcieć, żeby Chrystus był Królem Polski? A jesli jest (bo jest Królem Wszechświata), to czemu po prostu nie uznać tego faktu? NIE POJMUJĘ i nikt mi tego nie wytłumaczył. A jesli juz próbował, to były to jakieś mętne uniki i humanistyczno – beletrystyczno – tautologiczne pitolenie o cierniowej koronie. DOŚĆ! Pan Jezus już nie ma na głowie cierniowej korony. Co miał odcierpieć za nasze grzechy – odcierpiał i Ofiarę złożył. Zmartwychwstał w Chwale. Czegóż jeszcze trzeba?
      Maryja jest Królowa Polski. I co się stało? Honoru Jej to ujęło?
      Ja chcę być poddanym Pana Jezusa Króla Polski. Nie dlatego, że wierzę, że On wtedy magicznie zrobi nam raj na ziemi, że będzie władcą politycznym, tylko chę, żeby był władcą duchowym. Chcę, aby przemieniał Polskę wg. Swojej woli. I chcę, abyśmy Mu na to pozwolili i Go o to poprosili właśnie przez intronizację.
      Poza tym Intronizacji boja się głównie Żydzi i masoneria… No, ale nie dziwota.

      • T.T.T. said

        „A może rację ma ks. prof. Andrzej Muszala, który pisze: „Jeżeli człowiek jest prawidłowo rozwinięty duchowo, dziwne pomysły nie przyjdą mu do głowy. Wynikają one z braku formacji, a to sygnał, że nie ma w nim podstawowych wartości duchowych. Musi wtedy mieć Chrystusa Króla, ogłoszonego przez parlament. Cóż jednak dałby taki akt? Byłby kolejnym znakiem zewnętrznym (jak wiele ich już mieliśmy!), który do niczego nie prowadzi. Byłaby to kolejna akcja zewnętrzna. Za kilka lat wymyślimy, że należy intronizować Trójcę Świętą i tak dalej… Jeśli nie mamy właściwej relacji duchowej z Jezusem, to musimy mieć jakiś namacalny substytut. To symptom braku formacji. Czy można sobie wyobrazić Karola de Foucauld, który walczy o to, by intronizować we Francji Jezusa? Spektakularne akcje nie zastąpią dążenia do zjednoczenia z Bogiem”.” 😀
        „Wśród ważnych propozycji troski o Kościół i o Polskę oraz jej przyszłość są i takie, które budzą uzasadniony niepokój. Biskupi doceniają znaczenie uroczystości Jezusa Chrystusa, Króla Wszechświata, ustanowionej w 1925 r. przez papieża Piusa XI. Od tego momentu wszyscy mamy wspaniałe możliwości ofiarowania swojego życia, życia polskich rodzin oraz całej naszej Ojczyzny Chrystusowi, Królowi Wszechświata. Czynimy to co roku, szczególnie w przededniu Adwentu. Nie ma więc potrzeby szukania nowych, niezgodnych z zamysłem Kościoła, form nabożeństw do Chrystusa Króla. Niepokojące są działania podejmowane poza Kościołem diecezjalnym i wbrew biskupowi miejsca. Posłuszeństwo Kościołowi i troska o Jego jedność są głównymi kryteriami oceny wiarygodności religijnych inicjatyw. Każdy, kto uporczywie uczestniczy w takich pozakościelnych ruchach i grupach, traci jedność ze wspólnotą Kościoła. Biskupi solidaryzują się z Metropolitą Krakowskim i podjętymi przez niego działaniami.”

        Heh. Nie ma ma świecie chyba argumentu, który by was przekonał. Ja jednak jestem posłuszny Kościołowi. Myślę, że to przez Kościół działa Chrystus i to Kościół jest ciałem Chrystusa, a nie ktoś kto zatwardziale, świadomie i dobrowolnie poza Kościołem jest.

        • Pokręć said

          Ja też jestem posłuszny Kościołowi. Formalnie. Do niczego się nie mozna przyczepić.
          Nie posądzałbym o zła formacje i brak relacji z Chrystusem Rycerzy Chrystusa Króla. Dla mnie pragnienie intronizacji wynika właśnie z tego, że chcę, aby Pan Jezus był oficjalnie Królem Polski. Jakoś Maryja jest oficjalnie Królowa Polski i nic sie nie dzieje. Cytowany ks. profesor po prostu z góry zakłada, że zwolennicy intronizacji to jaczyś analfabeci religijni mający spaczoną (znaczy – chyba zbyt zażyłą) relację z Panem Jezusem.
          W Ewangelii Pan Jezus kazał dopuścić do Siebie dzieci. I powiedział, że do Królestwa Niebieskiego dostaną się tylko ci, co staną się jak dzieci.
          Czy wiara wypływająca z potrzeby serca jest gorsza od wiedzy teologicznej?
          Ja wiem, że najłatwiej mieć „dupochron” w postaci formalnego posłuszeństwa ze świadomością, że jak biskup zarządzi cos źle, to będzie jego odpowiedzialność… Ale moja szkoda. jak lekarz sie pomyli, to ja nie ponoszę moralnej odpowiedzialności za pogorszenie mojego stanu zdrowia, tylko ów lekarz, ale co mi z tego, kiedy to moje zdrowie nawala?
          W Kościele nie jest tak, że co biskup, a nawet papiez zadekretuje – od tej pory staje się dobre. Gdyby papiez zadekretował np. że seks przedmałżeński nie jest już grzechem, to czy on przestałby niszczyć nasze dusze?
          Podobnie, jak apostołowie mówili, że przecież Mojżesz pozwolił im na rozwody a Nauczyciel teraz mówi, że sa zakazane. I odpowiedż była taka, że chodziło o zatwardziałość serc, ale od początku tak nie było. Czyli stan faktyczny w sferze ducha jest, jaki jest, tak, jak trawa jest zielona, nie czerwona. Od tego, że ktoś ją nazwie „czerwona” nie zmieni się nic. Najwyżej ktoś widząc kolor trawy na sygnalizatorze na skrzyzowaniu wjedzie na nie i zabije siebie i innych. No, przeciez było zielone! Tak biskup powiedział!
          Tego się obawiam. Luzowanie i spłycanie moim zdaniem to zła ścieżka… Może nie odbierze nam zycia wiecznego, ale na pewno odbierze nam okazję do otrzymania wielu łask Bozych.

        • T.T.T. said

          Odpowiedziałem na Twojego posta parę postów wyżej. Ale do tego też się odnieść spróbuje, mimo później godziny. Cytat owszem, był trochę prześmiewczy, ale z tej wypowiedzi widzę, że raczej Ciebie nie dotyczy. A jak będzie oficjalnie Królem Polski? to co? coś to zmieni? Przypuśćmy, że parlament wpisze notkę nawet do konstytucji, podpisze to prezydent, i co? Będzie Królował nam Chrystus, kolejne 1000 lat, jak to zostało „objawione” Natankowi? Nie, nadal będą Ci sami politycy. Kolejny oficjalny, urzędowy dekret i łudzisz, się jeżeli myślisz, że dekretem zmienisz ludzkie serca. Chrystus nie zmieni jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki Polski w chrześcijański raj na ziemi. Zresztą, celem Natanka nie jest z tego co zrozumiałem, wpisanie takiego dekretu, jest wprowadzenie Prawa Bożego zamiast ludzkiego. Szczytne, utopijne, no ale tu rodzi się morze problemów. Np: kto by je spisał? Przecież ilu katolików, tyle wizji Prawa Bożego. Miało by być podyktowane przez Natanka? Bo nie te zawarte w K.K.K przecież. To ja już podziękuję za Intronizację.
          Jeżeli Papież by zadekretował coś takiego- co zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie 😉
          Pokręć, właśnie żeby czego nie pokręcić, trzeba się na czymś oprzeć. Ja wolę się oprzeć na Kościele. Myślę że 2000 lat działania Chrystusa w nim, w co każdy katolik wierzy, jest skałą, a nie piaskiem. Ty znajdujesz oparcie poza nim. Ty wierzysz, że to co zadeklaruje Natanek jest ok, a ja to co zadeklaruje Watykan. I nie jest to „dupochron” tylko jakiś azymut. Wiara wypływająca z potrzeby serca, źle ukierunkowana, wiele złego również wyrządzała. Myślisz, że wszystkie rozłamy nie zaczynały się od wybuchu wiary? I moim zdaniem to Natanek mówi, zielone jest czerwone (bezpardonowa i totalna krytyka Kościoła). Kościół ma swoje wady. Ale wg. mnie, religia katolicka, Pismo Święte, Katechizm Kościoła Katolickiego, to… to widoczny obraz działania Boga w swym Kościele, w swym stworzeniu. Znajdziemy tam odpowiedzi na wszystko. I mi nie trzeba żadnej ustawy o Chrystusie Królu. Chcę żeby „tylko” był Królem mojego serca. I to była by moja pełnia szczęścia. A może stać się Królem mojego serca, tylko poprzez i piękny, wspaniałym Chrystusowy Kościół. Żadna ustawa tego nie załatwi, nie ma tak łatwo.

        • szach said

          TTT@.
          Pytanie pierwsze-kto stanowi Kościół?
          Czy wierni są Kościołem czy nie ? A skoro są, to chyba działanie Ducha Św .w Kościele może się przejawiać w podejmowanych przez wiernych świeckich tematach.
          2) Czy ks. prof Bartnik jest mniej uczony od cytowanego ? Polecam wszystkim przeciwnikom Intronizacji Jego list z wyjaśnieniem ,jak to było ze świętem Chrystusa Króla i czemu dziś Król Wszechświata oraz obalający wszystkie te pozorne sprzeczności .
          3). Czy ktoś mówiąc o potrzebie Intronizacji Chrystusa Króla Polski, nie ma na myśli również przeprowadzenia przez Kościół w Polsce narodowych rekolekcji ,których efektem finalnym miał by być akt Intronizacji ? Niestety, brak Polsce osoby na miarę sł.b. prymasa Stefana Wyszyńskiego, a i ten powziął myśl o uczczeniu Milenium ,będąc uwięzionym przez komunistyczne władze.
          4) Czy ktokolwiek uważa,że Chrystus Król obejmie rząd nad Polską inaczej,jak poprzez ludzi dzierżących rządy ? Ale wtedy takie skandale jak z usuwaniem krzyża z Krakowskiego Przedmieścia czy dyskryminacją Radia Maryja i tv.Trwam nie mogły by zaistnieć, właśnie przez wzgląd na prawa ewangeliczne ,które kierunkowały by prawo stanowione przez ludzi.
          5). Co do zarzutu,że spodziewamy się cudu po samym akcie Intronizacji, odpowiem tak. Czy ktokolwiek z wierzących może wątpić,że przyjęcie Komunii św. zmienia człowieka , pomaga w drodze ku stawaniu się lepszym ? Czy to magia czy rzeczywistość wiary? Dodajmy do tego historię ogłoszenia Najświętszej Maryi Panny-Królową Korony Polskiej. Nie pora na wyciągnięcie wniosków ze swojej własnej historii ?

          Na koniec

          „Na dzisiejsze czasy,najpiękniejszym jest ten obraz Chrystusa,który promował np.ks.F.Blachnicki ,tj. obraz Chrystusa sługi.”
          (…) natomiast ogłaszanie Chrystusa Królem Polski jest-zdaniem biskupów-niewłaściwe,niepotrzebne,niezgodne z myślą Episkopatu.
          bp.St.Budzik
          /Wiadomości KAI 16 .III.2008r.

          Więc kto chce czcić Chrystusa Króla, to czci ten brzydszy obraz ? Jakie to szczęście,że Pan Jezus nie miał obok siebie takich apostołów ,jak wjeżdżał na osiołku do Jerozolimy. Zaraz by mu kazali zejść z osła a ludziom powyrywali palmy z rąk . I co to za niezgodność Intronizacji z myślą Episkopatu? To nie Boża myśl jest ważna tylko myśl Episkopatu ?
          Ja znam wielu zacnych kapłanów ,którzy całym sercem pragną Intronizacji . Czy ci są głupsi od tych, co są przeciw?
          Czy nie pora ,by wreszcie uznać władzę Chrystusa nad naszymi sercami i nad naszymi ciałami,które są świątynią Ducha Św i ogłosić światu,że Polska jest Królestwem Chrystusa i Jego Matki ,bo synowie tej ziemi chcą żyć według praw przez Niego ustanowionych ?

          Nikt i nic nie zniweczy Bożego zamysłu. Może się tylko okazać,że walczą z Bogiem. Chrystus jest Królem !

        • T.T.T. said

          No to tak. Kościół stanowią wszyscy wierni, ale jak każdy wierny pójdzie w swoją stronę to mamy, sekty, rozłamy, schizmy i wypaczenia. Popatrz na biskupa co trzyma w ręce – laskę pasterską, co by się łowieczki nie rozejszly.
          I nie wmawiaj mi, że duch który odwraca wiernych od kościoła którym kieruje Duch Święty, jest tym samym duchem.
          2) Na każdego kapłana, uczonego i cytowanego, na tej stronie znajdzie się 100 którzy są równie wykształceni i są odmiennego zdania. Chyba cała dyskusja się tyczy autorytetów. Cóż mam powiedzieć, to tych kilku kapłanów ma rację, a episkopat nie? Przepraszam, ale nigdy w życiu nie odwrócę się od Kościoła w ten sposób.
          3) Jakby do przeprowadzenia rekolekcji była by potrzebna intronizacja.
          4) Tak, nagle politycy staną się świętymi. Dobra bajka. A prawo ewangeliczne ma wiele interpretacji. Ot choćby interpretacja Natanka. Które prawo chcesz wprowadzić? Zastanów się jak to miało by wyglądać? Konkretnie.
          5) A o tym punkcie chciałem sam napisać. Dzięki za przypomnienie. Czy myślisz, że jeżeli ktoś chodzi do kościoła, przyjmuje komunię świętą, spowiada się, albo co gorsza spowiada innych o postępuje tak, że, Boże widzisz a nie grzmisz, że taka osoba zmieni się bardziej pod wpływem dekretu państwowego? Jeżeli sakramenty są przyjmowane nie ważnie?

          „… Dodał, że jest to element wykorzystywany przez grupy wiernych w celach politycznych” (jak wy umiejętnie ucinacie artykuły). Nie mów, Szach, że Twoje cele ani trochę, nie są polityczne.”

          Czytasz mi w myślach, Szach :).
          Właśnie, Wasz Chrystus jest… inny. I obraz to doskonale pokazuje. Obraz mojego Chrystusa nie przypomina plakatu filmowego, a te wasze, wypisz wymaluj „LoTR: Powrót Króla” :D. Mój Chrystus nie ma fikuśnej korony, ma koronę, cierniową. Mój Chrystus nie ma Pięknych włosów, tylko włosy mokre od potu i krwi. Mój Chrystus nie ma berła, co najwyżej krzyż. Mój Chrystus nie ma płaszcza królewskiego, ma płaszcz cieśli. Mój Chrystus jedzie na pożyczonym osiołku. I wreszcie, co najważniejsze, mój Chrystus ma RANY. I to nie korona, nie purpurowy płaszcz, nie piękne włosy, nie berło, tylko gwoździe i krzyż są drogą zbawienia. Tylko przez rany Chrystusa możemy otrzymać łaskę życia wiecznego. Gdzie Twój Chrystus ma rany?? I właśnie takie obrazy, obrazują (zamierzone powtórzenie 😉 ) dlaczego takie stanowisko maja Biskupi.

          Miałem objawienie, spokojnie, żadne mistyczne, raczej logiczne. Chrystus to Baranek Boży, cichy, pokorny, sługa uniżony, miłość wcielona, cieśla zrodzony w szopce, w ubóstwie, tak jak jego całe życie było ubogie. Królestwo jego nie jest z tego świata (i nigdy nie będzie, bo nowy świat i nowa ziemia jaka nastanie, jest poza naszym wyobrażeniem i nie ma nic wspólnego z tym co teraz oglądamy).
          „Nie będzie wołał ni podnosił głosu,
          nie da słyszeć krzyku swego na dworze.
          Nie złamie trzciny nadłamanej,
          nie zagasi knotka o nikłym płomyku.
          On niezachwianie przyniesie Prawo.”

          Jakże inny od tego Waszego. Chcesz Króla, a masz sługę, chcesz wyzwolenia i odnowy państwa polskiego, a masz jedynie Nowe Przymierze. Chcesz pokoju, a my się na tym blogu kłócimy. Chcesz silnego mocarstwa polskiego, zupełnie jak Żydzi, chcieli króla, który wyzwoli Jerozolimę i zapewni jej dobrobyt na kolejne 1000 lat, nowego Dawida. A tu suprise, taki cieśla wpada i mówi, że jest jest wyczekiwanym królem. I tu powiesisz psy na mnie. Bo jakbyś 2 tys lat temu czekała na mesjasza, odnowienie ojczyzny, widząc cieślę, krzyknęła byś jedno: Na krzyż z nim, nie chcemy takiego Króla…

        • cox said

          @ TTT- jestem zwykłym, szarym człowiekiem. Rozumuję prosto, jak to się mówi ,,po chłopsku”. Nijak nie mogę zrozumieć co złego jest w tym, że ks. Natanek dąży do uznania Chrystusa Królem Polski. Ja jako zwykły człowiek nie widzę w tym nic złego. Proszę o odpowiedź! Muszę jeszcze dodać, że wg. mnie to właśnie ta inicjatywa jest motorem działań hierarchii kościelnej wobec ks. Piotra.

        • Bozena said

          Ale Pan Jezus sam powiedzial ze z powodu Jego Imienia beda was ponizac i wyszydzac. Do tego jeszcze ze szatan tam najbardziej „szczeka” gdzie ktos jest przeciwko niemu. A tutaj sie duzo zamieszania robi. Np Sw Jan od Krzyza ile miesiecy byl zamkniety w celi przez swoich przelozonych (bo bali sie reki Inkwizycji) zanim udalo mu sie uciec.
          Wczoraj ogladalam film „Sw Piotr” i zdaje mi sie ze sytuacja jest troche podobna jak ze Sw Pawlem, ktory najpierw bronil religii zydowskiej, by byc WIERNYM PRAWU i mordowal Chrzescian. Ilu ofiar meczenstwa bylo potrzeba zanim „spadly mu klapki z oczu”!!! Musimy sie modlic o Dary Ducha Sw dla naszego Episkopatu by rozpoznal czas i nie byl wspolczesnym Sanhedrynem.

        • T.T.T. said

          Cox, ja też jestem zwykłym szarym człowiekiem. Dlatego: „Katolik nieposłuszny Kościołowi jest zawsze posłuszny diabłu.”

        • Dzieckonmp said

          T.T.T. Podoba mi się Twoja obrona Kościoła , sam się z tym utożsamiam z tą walką o Kościół. Zawsze chciałem aby takich ludzi było dużo. Problem polega na tym że broniąc Kościoła bronisz tych co wyrządzają zło dla Kościoła. Dam przykład. Wygląda to tak jakbyś bronił za wszelką cenę że ks.Boniecki służy najlepiej Kościołowi a ojciec Tadeusz Rydzyk szkodził Kościołowi. Z racji większej osobistości ochraniasz ks.Bonieckiego pozwalając kopać O.Tadeusza. A ja chcę bronić Kościoła poprzez obronę a nie kopanie tych duchownych którzy poświęcają wszystkie siły aby ratować Kościół i wszystkie jego owieczki. Za nimi nikt nie chce stanąć w obronie, każdy tylko dokłada razy jak nie mowa to pisanym słowem. Chyba wiesz ile paszkwili nazbierało się na o. Tadeusza.Nie ja Twojej metody nie mogę przyjąć, ja wolę stanąć w obronie kopanych księży gdyż oni nie sa kopani za rozwiązłość , oschłość tylko za gorliwość.

        • T.T.T. said

          Współczesnym sanhedrynem. To idąc analogicznie dalej, Natanek to chyba trzeci Adam? tak? I wcale nikt tutaj nie prowadzi do rozłamu.

        • T.T.T. said

          Widzisz Dzieckonmp. Obaj stoimy w obronie Kościoła, tylko Ty bronisz Kościoła Natanka, ja Kościoła Episkopatu. Ty myślisz, że to Episkopat krzywdzi Kościół, ja że Natanek. Nie atakuję o. Rydzyka, sądzę, że zrobił wiele dobrego, ale nie ustrzegł się też błędów. I nie kopię kapłanów, krytykuję tylko suspensowanego Natanka, ale myślę, że konstruktywnie, a nie,” dlatego ponieważ”. Bronię też kopanego na Twoim blogu Dziwisza i innych, odsądzanych od czci i wiary. Kościół nie jest doskonały, wymaga ciągłych zmian, ale nie takich jak propaguje Natanek – kopiąc tych którym powinien być posłuszny.
          W innej wypowiedzi, którą przed chwilą skomentowałem pisałeś o JPII. Chyba jest dla Ciebie ważny. Z tego co słyszałem (w wywiadzie) od jego przyjaciela z którym był w seminarium, powiedział, że nadal chce „awansować” w Kościele, bo tylko będąc wyżej, będzie mógł coś zmienić (i między innymi dzięki temu mieliśmy taki sukces na SWII). I mimo, że nieraz nie zgadzał się nawet z prymasem Tysiąclecia, zawsze był mu posłuszny. Jakże inna postawa od Natanka.
          Jeden z przeciwników Natanka, pięknie napisał, że potrzeba jest właśnie taka Natankowa gorliwość, ale w przypadku Natanka, cała ta siła, skierowana jest w zupełnie nie w tym kierunku co trzeba. Marnotrawiona a wręcz sprzeniewierzona.
          Tak ja to widzę.

  20. słońce said

    http://gloria.tv/?media=176256
    słucham teraz tego ……:)warto odświeżyć sobie……..i posłuchac…….

  21. Katon Najmłodszy said

    Muzeum Gross-Rosen oferowało bezpłatne zwiedzanie obozu koncentracyjnego w Rogoźnicy z okazji Dnia Babci i Dziadka. Muzeum zaprosiło 21 i 22 stycznia dziadków oraz babcie z rodzinami na bezpłatne zwiedzanie z przewodnikiem Miejsca Pamięci w Rogoźnicy na Dolnym Śląsku. http://katonisliwka.wordpress.com/ czytaj całość

  22. Hildegarda said

    Com przyrzekl Bogu przy Chrzcie raz dotrzymać pragnę szczerze.Kościoła słuchać w każdy czas i w świętej wytrwać wierze.

  23. chiara said

    T.T.T.
    podobają mi się Twoje argumenty 🙂
    pace e bene

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

 
%d blogerów lubi to: