Dziecko Królowej Pokoju

Strona używa plików cookies które zapisują się w pamięci komputera. Zapisywanie plików cookies można zablokować w ustawieniach przeglądarki. Dowiedz się o tych plikach http://wszystkoociasteczkach.pl

Ostrzeżenie dla świata! (każdy człowiek niedługo ujrzy Prawdę)

Posted by Dzieckonmp w dniu 19 Styczeń 2012

Zapowiedź ogólnoświatowego “ostrzeżenia”

    “Przekażcie tę zapowiedź Memu stworzeniu” – domaga się Niebo. A jednak orędzie z Garabandal (z ogłoszonym w nim przez Maryję ostrzeżeniem) nie zostało rozpowszechnione na świecie przez powołane do tego autorytety. Jezus Chrystus zechciał więc w 1987 r. powtórzyć aktualność “ostrzeżenia” (kobiecie, która nazywa się Vassula Ryden), podkreślając odpowiedzialność pasterzy:

“Moje stworzenie powinno zostać ostrzeżone i wierzyć we Mnie. Przypomnijcie im Moją Miłość, rozpowszechniajcie Moje Słowo, głoście Mnie… Ogłaszajcie Mnie, nie odrzucajcie Mnie!

Obecnie odrzucacie Mnie, nie bronicie Mnie! Ogłaszajcie Moje Dzieła z przeszłości i Moje aktualne Dzieła. Jestem Wszechmogący. Cierniami Mojej Głowy są wszystkie kapłańskie dusze trzymające klucze poznania, które same do niego nie dochodzą i nie pozwalają dojść tym, którzy tego pragną! Te dusze kapłańskie są Moimi cierniami! Ich ręce są jeszcze splamione świeżą krwią z przeszłości, odpowiedzialne za tyle zbrodni i okrucieństw. Te ciernie powinny Mnie znaleźć i okazać skruchę. Chcę, aby się nawrócili. Oni przeciwstawili się Orędziu Mojej Matki w Garabandal nie rozpowszechniając go, jak powinno to być uczynione. Nie chcieli uznać Jego pilności!

O, cóż tam mam, Vassulo! Kamienie, ich serca są skamieniałe. PRZYJMIJCIE Prawdę, otwórzcie serca, Garabandal jest kontynuacją Fatimy!

Nie powtarzajcie waszych błędów… PIOTRZE! Piotrze, bądź Moim Echem! Paś Moje baranki, Piotrze…” (1.12.1987)

Wyjaśnienia Conchity…

1 stycznia 1965 r., przy piniach w Garabandal, Matka Boża z Góry Karmel zapowiedziała Conchicie ostrzeżenie światowe po to, abyśmy się poprawili i przestali popełniać tak wiele grzechów obrażających Boga. Ma ono być napomnieniem sumienia całego świata.

Według Conchity ostrzeżenie pochodzi bezpośrednio od Boga. Nie nadejdzie ono jako kara, lecz jako cudowny środek ocalenia:

“Aby dobrzy jeszcze bardziej zbliżyli się do Boga, a źli – nawrócili się i zmienili”, jak powiedziała. Przy innej okazji dodała:

“Bóg pragnie, abyśmy dzięki ostrzeżeniu się poprawili i mniej grzeszyli. Zostanie ono ujrzane przez wszystkich ludzi, gdziekolwiek by się nie znajdowali. Będzie to jakby objawienie każdemu z nas wewnętrznie naszych grzechów oraz dobra, jakiego nie uczyniliśmy. Wierzący jak i niewierzący, ludzie wszystkich religii zobaczą to i odczują. To będzie jak agonia…”

Innym razem wyjaśniła jeszcze:

“To będzie jak ogień. Nie spali naszego ciała, lecz odczujemy go fizycznie i duchowo. Wszystkie narody i wszyscy ludzie tak to odczują. Nikt przed tym nie ujdzie. I nawet niewierzący odczują bojaźń Bożą. Dziewica powiedziała, że ostrzeżenie i wielki cud będą już ostatnimi tak wielkimi przejawami, jakie Bóg nam da. To dlatego myślę, że po nich będziemy blisko końca czasów.”

Odczucie w głębi duszy…

Inna widząca z Garabandal (Jacinta) tak opowiedziała o tym, jak rozumie “ostrzeżenie”:

“To coś, co będzie najpierw widziane poza nami, w przestworzach, a potem natychmiast odczujemy to w duszy. Potrwa krótki czas, ale będzie się wydawało, ze trwa bardzo długo z powodu oddziaływania na nas, na nasze wnętrze. Stanie się to dla dobra dusz, abyśmy ujrzeli nasze sumienie, dobro i zło, jakie popełniliśmy. Odczujemy wtedy wielką miłość do naszych Niebieskich Rodziców (do Boga, który jest naszym Ojcem oraz Maryi – naszej Matki) i poprosimy ich o przebaczenie za wszystkie zadane im zniewagi.”

Ostrzeżenie jest dla wszystkich, gdyż Bóg pragnie zbawienia każdego stworzonego przez Siebie człowieka. Celem ostrzeżenia jest doprowadzenie nas do zbliżenia się do Niego i powiększenie naszej wiary. Powinniśmy więc przygotowywać się na ten dzień. Nie mamy oczekiwać go z lękiem, Bóg bowiem nie zsyła niczego, aby wystraszyć. On czyni wszystko ze sprawiedliwością i miłością. Wszystko czyni dla dobra Swych dzieci, aby się cieszyły życiem wiecznym i nie zatraciły się.

Co do sposobu naszego przygotowania się na to wydarzenie Mari-Loli (jeszcze jako dziecko uprzywilejowane oglądaniem Matki Bożej), polecała nam:

“…mocno pokutować, podejmować ofiary, nawiedzać Najświętszy Sakrament każdego dnia, kiedy możemy to uczynić, i codziennie odmawiać Różaniec…”

Objawienie się Boga każdej żyjącej istocie

Wszystkie informacje przekazane przez widzące z Garabandal zostały potwierdzone i uszczegółowione w orędziu danym Vassuli Ryden.

Widzące z Garabandal starały się jedynie własnymi słowami przedstawić trudne do opisania zjawisko duchowe. Tymczasem z orędzia zanotowanego przez Vassulę jasno wynika, iż ostrzeżenie będzie podobne do tego, czym jest sąd szczegółowy duszy, kiedy powraca ona do swego Ojca. Będzie się składać z osobistego objawienia w trzech fazach o nasilającej się intensywności:

1) W pierwszym objawieniu się nam Boga Światło Boże przeniknie naszą duszę, ukazując nam świat niebieski, rzeczywistość nadprzyrodzoną w całym jej ogromie. Jednocześnie widzenie to sprawi, że uświadomimy sobie nasze grzechy i ich wielkość.

2) Stopniowo będziemy się zanurzać w Świetle aż ujrzymy samego Boga w Chrystusie uwielbionym. To spowoduje, że serce człowieka uświadomi sobie swe grzechy i okaże autentyczną skruchę.

3) Zostaną przed nami ujawnione wszystkie bluźnierstwa z całego naszego życia i dokona się sprawiedliwy sąd nad nami.

Oto słowa zanotowane na ten temat przez Vassulę Ryden 15 września 1991 r.:

“W czasie całego twojego życia, pokolenie, Moje Prawo było przez ciebie wyśmiewane. Odwróciliście się i zbuntowaliście się. Czy wreszcie zaczniecie się przygotowywać na spotkanie ze Mną, waszym Bogiem? Zamierzam wkrótce przejść przez twoje Miasto, a będzie to wcześniej niż myślisz! To będą Moje ostatnie ostrzeżenia. Mówię ci z powagą:

Przebudź się z twojego głębokiego snu! Idziesz ku swojej ruinie.
Strząśnij kurz, który cię pokrywa, wskrześ umarłych.
Koniec Czasów jest bliższy, niż myślisz…

Faza pierwsza – Wizja Nieba i uświadomienie sobie swego stanu

Niebawem, już wkrótce, otworzę nagle Moją Świątynię w Niebiosach i odsłoniętymi oczami ujrzysz tam jakby tajemne objawienie: miriady Aniołów, Tronów, Panowań i Potęg, Mocy. Wszyscy upadają na twarz wokół Arki Przymierza.

Potem Tchnienie muśnie twoje oblicze i Potęgi Niebios zadrżą. Po błyskawicach nastąpi huk grzmotu. “Wtedy nastąpi okres ucisku, jakiego nie było, odkąd narody powstały aż do chwili obecnej” (Dn 12,1), bo pozwolę twej duszy dostrzec wszystkie wydarzenia twego życia: odsłonię je jedno po drugim. Ku przerażeniu swej duszy uświadomisz sobie, w jakim stopniu twoje grzechy spowodowały popłynięcie niewinnej krwi dusz-ofiar. Wtedy każę twej duszy zobaczyć i uświadomić sobie, w jakim stopniu nigdy nie wypełniałeś Mojego Prawa. Jak zwój, który się rozwija, otworzę Arkę Przymierza i uświadomię ci twój brak szacunku wobec Prawa.

Faza druga – Wizja Boga i wyrzuty sumienia

Jeśli będziesz jeszcze żył i stał na własnych nogach, oczy twej duszy zobaczą olśniewające Światło, jakby migotanie niezliczonych, drogocennych kamieni, jakby ognie kryształowych diamentów. Światło tak czyste i tak olśniewające, że – chociaż w milczeniu otaczają je miriady aniołów – nie zobaczysz ich w pełni, gdyż to Światło ukryje ich jak złoty pył. Twoja dusza dostrzeże tylko ich sylwetki, nie widząc ich twarzy. Wtedy w tym oślepiającym Świetle twoja dusza ujrzy to, co w ułamku sekundy widziała niegdyś, w samym momencie stworzenia…

Zobaczą: Tego, który jako pierwszy wziął was w Swoje Ręce, Oczy, które jako pierwsze was ujrzały.
Zobaczą: Ręce Tego, Który ukształtował was i pobłogosławił…
Zobaczą: Najbardziej Czułego Ojca, waszego Stwórcę, przyobleczonego w przerażającą wspaniałość, Pierwszego i Ostatniego, Tego, który jest, który był i który ma przyjść, Wszechmogącego, Alfę i Omegę: Władcę.

Gdy oszołomiony odzyskasz świadomość, twoje oczy będą sparaliżowane strachem, widząc Moje Oczy, które będą jak dwa Płomienie Ognia. Wtedy twoje serce ponownie ujrzy swe grzechy i zostanie ogarnięte wyrzutami sumienia. W ogromnym ucisku i wielkiej agonii będziesz cierpiał z powodu twego braku szacunku dla Prawa, zdając sobie sprawę, w jakim stopniu znieważałeś ustawicznie Moje Święte Imię i jak Mnie odrzucałeś - Mnie, twojego Ojca… W przerażeniu zadrżysz i wzdrygniesz się, gdy zobaczysz samego siebie, jakby rozpadającego się trupa, pożeranego przez robaki i sępy.

Faza trzecia – Poznanie siebie i lament

A jeśli jeszcze utrzymasz się na nogach, to pokażę ci, czym twoja dusza – Moja Świątynia i Moja Siedziba – żywiła się przez wszystkie lata życia. Ku twemu wielkiemu przerażeniu zobaczysz, że – zamiast Mojej Ustawicznej Ofiary – kochałeś Żmiję i że, w najgłębszej sferze swojej duszy, wzniosłeś Ohydę Spustoszenia, o której mówi prorok Daniel: Bluźnierstwo.

Bluźnierstwo, które zrywa wszystkie więzy niebiańskie łączące cię ze Mną, twoim Bogiem; które tworzy przepaść między tobą a Mną, twoim Bogiem. Gdy nadejdzie ten Dzień, łuski z twoich oczu opadną, abyś ujrzał, jak bardzo jesteś nagi i jak twoje wnętrze podobne jest do wysuszonej krainy… Nieszczęsne stworzenie, twój bunt i wypieranie się Najświętszej Trójcy uczyniły z ciebie buntownika, odstępcę i prześladowcę Mojego Słowa. Twoje skargi i jęki jedynie ty sam usłyszysz. Powiadam ci: będziesz lamentował i płakał, lecz tylko twoje własne uszy usłyszą twe skargi. Ja mogę tylko sądzić, jak Mi zostało nakazane sądzić, a Mój sąd będzie sprawiedliwy. Jak było za czasów Noego, tak będzie wtedy, gdy otworzę Niebiosa i ukażę wam Arkę Przymierza. <<Albowiem jak w czasie przed potopem jedli i pili, żenili się i za mąż wydawali aż do dnia, kiedy Noe wszedł do arki, i nie spostrzegli się, aż przyszedł potop i pochłonął wszystkich, tak również będzie z przyjściem Syna Człowieczego>>.

Powiadam wam, gdyby ten czas nie został skrócony, dzięki wstawiennictwu waszej Najświętszej Matki, świętych męczenników i dzięki morzom krwi przelanej na ziemi, od Sprawiedliwego Abla aż do krwi wszystkich Moich proroków, nikt z was by nie ocalał!

Ja, wasz Bóg, posyłam anioła za aniołem, aby głosił, że Mój Czas Miłosierdzia dobiega końca i że Czas Mojego Królestwa na ziemi jest w zasięgu ręki. Posyłam wam Moich aniołów, aby świadczyli o Mojej Miłości <<wśród tych, którzy żyją na ziemi, wśród każdego narodu, szczepu, języka i ludu>>. Posyłam ich wam jako apostołów ostatnich dni, by głosili, że: <<Królestwo na tym świecie stanie się jak Moje Królestwo w górze i że Mój Duch będzie królował na wieki wieków!>> wśród was. Na tę pustynię posyłam wam Moje sługi-proroków, aby wołali:

<<Ulęknijcie się Mnie i oddajcie Mi chwałę,
bo godzina sądu Mojego nadeszła.>>

Moje Królestwo zstąpi nagle na was, dlatego powinniście być stali i wierzyć do końca. Moje dziecko, módl się za grzesznika, który nie jest świadomy swego spustoszenia. Módl się, prosząc Ojca o przebaczenie zbrodni, które świat popełnia bez przerwy. Módl się o nawrócenie dusz, módl się o pokój.”

- – - -

Gdybyście kochali Boga, bylibyście szczęśliwi, dowiadując się o tym wszystkim.

W kilka dni później Jezus Chrystus dodał:

“Ci, którzy kochają Mnie naprawdę, będą cierpieć tylko z tego powodu, że nie uczynili dla Mnie więcej. Oni także będą oczyszczeni; lecz biada tym, którzy odrzucali Mnie i odmawiali rozpoznania Mnie. Ci mają już swojego sędziego: Prawda, która została im dana, stanie się ich sędzią w tym Dniu.

Wiele razy przez Moich rzeczników usłyszeliście, jak Ja mówiłem:

<<Dzień Pana jest w zasięgu ręki>> i że Mój Powrót jest bliski. Gdybyście Mnie kochali, bylibyście szczęśliwi dowiadując się, że Mój Święty Duch zstąpi na was z całą Swą siłą i w całej Swej chwale.” (19.09.1991 r.)

Przez ostrzeżenie do oczyszczenia: łaska odnowy

W 1997 r. Bóg Ojciec (w Swoim Kantyku) przywołuje owoce tego “ostrzeżenia”, które ma zahamować grzechy ludzkości i oczyścić ją:

“Moje Oczy zawsze przyciągał człowiek o duchu pokornym i skruszonym, i Ja – który jestem znany z dawania narodzenia – dam wkrótce Mojemu stworzeniu pobłogosławione przez Mego Świętego Ducha odrodzenie, jakiego nigdy dotąd nie widziano w historii. Płomień w Moim Sercu będzie waszym oczyszczeniem, stworzenie, i tak dokona się Mój sąd.

Zostanie to dokonane, żeby zdjąć waszą zasłonę i żebyście ujrzeli Mnie obleczonego w chwalebne piękno i świętość. Dokonam Mego aktu miłości, żeby was zdobyć dla Mnie. Wtedy wy z kolei zwrócicie się ku Mnie. Staniecie się też świadkami Mojej Miłości.

A kiedy ludzie, zaskoczeni przemianą waszych serc, zapytają o powód waszego pokornego postępowania, odpowiedzcie: <<Nauczyłem się [tego] od mojego Ojca; słuchałem mojego Małżonka i dzięki temu stałem się synem światłości. Mój Bóg jest moim Światłem, a życie wieczne to poznanie Go jako jedynego prawdziwego Boga i Pana wszelkiego stworzenia>>. Wtedy, Moi przyjaciele, i wy będziecie należeć do Małżonka na zawsze i na wieki.” (25.09.1997 r.)

Echo Ewangelii

Jezus Chrystus w Ewangelii zwraca się do nas z licznymi apelami do czuwania, do czujności. W cytowanych współczesnych orędziach, wezwaniach Boga dla naszego czasu, czyż tak samo nie prosi nas, abyśmy byli gotowi, bo nie znamy “dnia ani godziny”? (por. Mt 25,13).

Wezwanie do czujności, do przygotowania na osobiste spotkanie z Bogiem - na sąd, na życie tak, abyśmy w każdej chwili mogli zdać sprawę z włodarstwa swego (por. Łk 12,20) – jest więc głęboko ewangeliczne. Warto zatem od czasu do czasu je przypominać, aby nie zmarnować czasu i szansy danej nam przez Boga, pragnącego naszego powrotu.

Przypisy:
1. Orędzie Pokoju i Miłości Boga;
2. Mt 23,13;
3. Może chodzi o odpowiedzialność za przelaną krew w czasie II wojny – wynik odrzucenia, nierozpowszechniania lub zlekceważenia ostrzeżeń fatimskich?;
4. Bóg jęczał, zasmucony ponad wszelkie słowa;
5. Bóg wołał bardzo głośno, jak ktoś znajdujący się zbyt daleko, żeby Go słyszeć. Miał żebrzący głos;
6. To znaczy: przez nas, którzy jesteśmy miastami Boga;
7. Koniec Czasów NIE jest końcem świata; to koniec pewnej epoki;
8. Ap 11,19.

Stella Maris nr 357

Źródło: tajemnicamilosci.pl

 

About these ads

Odpowiedzi: 180 to “Ostrzeżenie dla świata! (każdy człowiek niedługo ujrzy Prawdę)”

  1. Przemysław powiedział/a

    GARABANDAL – mało znane w POLSCE objawienia Najświętszej Maryi Panny. W latach 1961 do 1965 MARYJA ukazywała się bardzo wiele razy czterem (10-11 letnim na początku objawień) dziewczynkom w małej górskiej wiosce San Sebastian de GARABANDAL w północno-wschodniej Hiszpanii w Górach Kantabryjskich. Do chwili obecnej Święta Kongregacja nie wydala oficjalnego orzeczenia na temat tych wydarzeń. Jedna z dziewczynek – Conchita Gonzalez zna datę wielkiego Cudu, którą ma trzymać w ukryciu i wyjawić światu na 8 dni przed Nim:
    -Conchita wie o Cudzie od października 1961
    -Dziewica powiedziała o nim najpierw jej samej, następnie ona przekazała to pozostałym osobom;
    -będzie miał miejsce w czwartek (dzień eucharystyczny), o 8:30 wieczorem i potrwa ok. 15 min.;
    -tego dnia będzie jakieś wydarzenie w Kościele i następnie w tym samym dniu dokona się cud;
    -ona ogłosi datę Cudu osiem dni wcześniej;
    -oprócz tych, którzy będą przebywać w wiosce Garabandal i jej okolicach, papież zobaczy Cud tam, gdzie będzie się znajdował i również ojciec Pio (aby to zrozumieć należy przeczytać wyjaśnienie w uzupełnieniach do polskiego wydania książki, w szczególności Dodatek 1; Garabandal i dzisiejsi święci). Dziewica nie określiła który papież ;
    -chorzy, którzy przybędą zostaną uzdrowieni, grzesznicy się nawrócą; Dziewica powiedziała, że “oni również są Jej dziećmi”

    Marsze, ekstatyczne zjawiska, cud materializującej się – widzialnej Hostii Świętej
    Informacje: http://www.garabandal.us/leaflets/l_what_polish.htm
    KSIĄŻECZKA MODLITWY Z OPASKĄ: CO ZROBIŁBY JEZUS: http://www.monaster.com.pl/index_pliki/Page722.htm
    ORĘDZIA: “PRAWDZIWE ŻYCIE W BOGU” kpl.: http://www.monaster.com.pl/index.htm

    • Poirytowana Istota powiedział/a

      w objawienia Garabandal wierzyli min. św. Pio i Marta Robin

      • Poirytowana Istota powiedział/a

        KOCHANI!!!! Czy ktoś by się podjął – skoro mowa o Ostrzeżeniu z Garabandal – tłumaczenia opisu Ostrzeżenia wedle objawień Maryi w USA w Cleveland dla Maureen Sweeney Kyle?
        Since 1985, Jesus and Blessed Mother have been appearing to Maureen Sweeney-Kyle on an almost daily basis and have given her a series of missions to accomplish.

        1986 – 1990
        *OUR LADY PROTECTRESS OF THE FAITH

        1990 – 1993
        PROJECT MERCY
        (NATIONWIDE ANTI-ABORTION ROSARY CRUSADES)

        1993 – Present
        The combined Revelations of MARY, REFUGE OF HOLY LOVE and the CHAMBERS OF THE UNITED HEARTS (The Secrets Revealed). In 1993 Our Lady asked that this Mission be known as HOLY LOVE MINISTRIES.
        *Approved by Bishop in Ecuador as Mary, Guardian of the Faith in 1987 – Visionary Patricia Talbot

        Illumination of Conscience
        The great event to come, known as “The Illumination of Consciences”, or “The Illumination”, is a time when “every conscience will know his stance before God.” Our Lady states that we do not need to wait for the hour of enlightenment. People who pilgrimage to Maranatha Spring and Shrine will receive the illumination:

        Our Lady states:
        “…My dear children… Come to My site of favor. Step onto the property. Taste of My Spring. Your consciences will be laid bare before you. All that impedes your journey of Holy Love will be shown you. This is a favor given with such force and strength at this site; it remains unprecedented elsewhere. You may travel and search for such a grace, but it is here, now.” 7/10/98

        Regarding the Illumination, Our Lord informs us:
        “…the pilgrim can find everything he needs at this apparition site. Grace abounds here. The message is the only message he need hear, because it envelops every message. At the property or through the use of the water at the many sources there present, the pilgrim will receive the illumination of conscience. He may be physically healed or receive the grace to carry his cross.” 5/3/01

        source: holylove.org

        • Bozena powiedział/a

          Poirytowana, tlumacze tylko 3 ostatnie wersety, bo to o nie chodzi.

          Oswietlenie sumenia
          Wielkie wydarzenie ktore ma przyjsc, znane jako “Oswiecenie sumienia”,czy “Oswiecenie” jest to czas kiedy “ kazda swiadomosc pozna swoje polozenie wobec Boga” Nasza Pani oznajmia nam, ze nie potrzebujemy czekac na godzine oswiecenia. Ludzie, ktorzy pielgrzymuja do Swiatyni w Maranatha Springs tam otrzymaja oswiecenie.

          Nasza Pani mowi:
          “… Moje kochane dzieci… Przychodzcie do Mojego miejsca, ktore umilowalam. Wejdzcie do posiadlosci. Posmakujcie mojego zrodla.. (Tu) Wasze sumienie bedzie obnazone przed wami. To co utrudnia waszą droge do Swietosci bedzie wam pokazane. Jest to laska dawana z taka mocą i silą w tym miejscu; jest to nieslychane nigdzie indziej. Mozesz podrozowac i szukac za taką laską, a ona jest wlasnie tutaj, teraz.” 7/10/98

          Co do Oswiecenia, Pan Nasz informuje nas:
          “… pielgrzym moze znalezc wszystko co potrzebuje w tym miejscu objawien. Laska obfituje tutaj. To przeslanie, jest jedynym przeslaniem, ktorze (pielgrzym) potrzebuje uslyszec, poniewaz ono zawiera (w sobie) kazde (inne) przeslanie. W tej posiadlosci czy poprzez uzycie wody z tylu zrodel tu obecnych, pielgrzym otrzyma oswiecenie umyslu. Moze on zostac uzdrowiony fizycznie albo otzrymac laske by niesc swoj krzyz.” 5/3/01

        • Dzieckonmp powiedział/a

          Na tej stronie u góry na pasku też się przesuwa ważna wiadomość po angielsku

          http://www.greenscapular.org/

        • Viki powiedział/a

          Na tym pasku jest napsiane: Uwaga!! przygotuj sie na Ostrzezenie przez przystapienie do Sakramentu Pokuty.
          Uwaga!! Wiele z widzen i wiadomosci otzrymanych przez Marie nie zostalo ujawnionych poniewaz sa zbyt przerazajace. Modl sie do Bozego Milosierdzia zeby sie nie wypelnily.

    • Zorrro powiedział/a

      Może ktoś wie:
      czy także ci, którzy są po spowiedzi generalnej oraz po skorzystaniu z odpustu ze św Miłosierdzia Bożego będą przezywać ten Mały Sąd doznając w nim wszystkich opisanych wyżej stanów, uświadomienia sobie tego co ‘nabroił” skruchę, żal i chęć poprawy – zważywszy na fakt dokonania tego wcześniej???

      • Dzieckonmp powiedział/a

        Tak wszyscy przeżyją mały sąd.

        • Zorrro powiedział/a

          to nie ulega wątpliwości ale czy tak samo jak ci co nie są swiadomi swego grzechu i są np poza kościołem???

        • Dzieckonmp powiedział/a

          Tak wszyscy tzn. zarówno katolicy jak i wierzący w Mahometa czy Buddę jak i niewierzący.

      • Radosław powiedział/a

        Grzechy odpuszczone nie zalegają na sumieniu. Czy dusza zobaczy w chwili ostrzeżenia grzechy już odpuszczone?

        • Beata powiedział/a

          z tego, co czytałam, wszystkie grzechy zobaczymy, ale odpowiemy w Czyśćcu za te nieodpokutowane na ziemi………

          Tak przeczytałam, ale czy na pewno tak jest- nie wiem.

        • Radosław powiedział/a

          No tego nie jestem taki pewien. Na pewno duszy będzie lżej po spowiedzi po odpuszczeniu grzechów niż ujrzeć stan swojej duszy, na której zalegają grzechy ciężkie.

        • Ewa powiedział/a

          Też sądzę, że zobaczymy wszystkie swoje grzechy, bo zobaczymy całe swoje życie. Ale odczujemy też, w jaki sposób Pan Bóg je widzi. Będziemy wiedzieli, czy są nam odpuszczone. Pocieszeniem jest także pewność, że i nasze dobre uczynki będą przypomniane. Więc musimy, choćby przed metą, bardzo się starać, żebyśmy byli zaliczeni w poczet owiec – a nie kozłów.

        • Radosław powiedział/a

          Tak pisał J. Leary. Nie wiem czy to wszystko prawda. Pozostawiam do rozważenia.

          Przejdę do przebiegu wydarzeń, które nastąpią po pierwszych znakach, już nam danych. Najpierw nastąpi ostrzeżenie, potem trwały znak Boży, pierwsza bestia czyli Antypapież, druga bestia czyli Antychryst, trzy dni ciemności i era pokoju. Ostrzeżeniem będzie przegląd całego naszego życia, coś w rodzaju małego sądu. Będzie to także wspaniałe błogosławieństwo dla nas, ponieważ ujrzymy stan swojej duszy tak, jak go Pan Bóg widzi. Będzie to sąd, przez który przechodzą dusze po śmierci, oczekując tylko trzech możliwości: piekła, czyśćca lub Nieba. Poprzez Ostrzeżenie niezgłębione miłosierdzie Boże pozwoli nam doznać sądu, na którym stanęlibyśmy po śmierci, z perspektywą otrzymania czasu na poprawę swego życia tu na ziemi. Na sądzie Bożym oskarża nas nasze sumienie i sądzeni jesteśmy według niego. Zobaczymy jak Bóg widzi nasze grzechy i jacy byliśmy w stosunku do Niego. Ci, którzy będą mieli śmiertelne grzechy na swej duszy, doznają wielkiego przerażenia i osądzą się najsurowiej. Ujrzą swoje zło, swoje kompletne zamroczenie, oddalenie od życia z Jezusem, brak prawdziwego życia w sobie. Wrócić do Pana można jedynie przez spowiedź świętą.

    • Krzysztof z Łodzi powiedział/a

      Dzisiaj dostałem info:

      0 godzinie 22:30 w TVP-3 czyli TVP-INFO

      w programie Jana Pospieszalskiego
      ma być wywiad z Viktorem Orbanem
      Premierem Węgier.

  2. PIELGRZYM-WARSZAWSKI.PL powiedział/a

    już dawno KONGREGACJA do SPRAW WIARY pod przewodnictwem obecnego papieża,wypowiedziała sie jasno na temat”proroctw”p.Vasuli,że są SPRZECZNE z nauką KOŚCIOŁA KATOLICKIEGO.więc prosze nie pisac tutaj pierdoł.na blogu(miejmy nadzieje jeszcze katolickim)że te jej objawienia są autentyczne!!!!!!

    • Dzieckonmp powiedział/a

      Ty jeździsz do Medjugorje. Znasz może Ojca Petara?

      Ojciec Petar Ljubicić o Vassuli Ryden

      https://dzieckonmp.wordpress.com/2011/10/19/ojciec-petar-ljubicic-o-vassuli-ryden/

      • bog65 powiedział/a

        I gościu już się nie odzywa tak to jest jak ktoś próbuje robić zamęt bo boli prawda.

        • Semper Fidelis powiedział/a

          Raczej jak ktoś kto uznał że nie warto dyskutować…
          … bo nie warto!!!

          A któż to jest ojciec Petar?
          Oczywiście że znam postać, ale zadaję pytanie o to jak jakiegokolwiek człowieka można traktować jak wyrocznię contra Kościół Powszechny, którego ustami przemawia Duch Święty.
          Jeśli jakikolwiek ojciec mówi coś sprzecznego z tym co mówi Kościół (w sprawach wiary oczywiście) to każdy normalny katolik powinien zaufać Kościołowi. Dlatego argument admina jest wręcz infantylny.

    • Regina powiedział/a

      “po owocach ich poznacie” – ja bylam mocno pod wplywem szatana a gdy do mojego domu dotarl V tom tychze pism (tylko by matka komus przekazala) – wzielam wieczorem do poczytania i do rana nie zasnelam. To co przezylam wie tylko Bog. Jakby ktos mi wywrocil dusze na lewa strone, albo zdjal w jednej chwili bielmo z oczu. Dzialo sie wiele niesamowitych rzeczy, Bog uderzyl we mnie potezna Laska i moje nawrocenie zawdzieczam wlasnie tym oredziom. Diabelska robota?
      Zyje dla Jezusa i Jego Chwaly.

      • Lutka powiedział/a

        Witam…..jestem owocem Vassuli od 2004 r,podobnie jak Regina ,przeżyłam przemianę ,wielka ogromną przemianę duchową i nikt mi nie wmówi ze to nie pochodzi od Boga ,,,,,czytając wylałam morze łez to było przebudzenie ….czytałam z 3 razy orędzia i wciąż je czytam i za każdym razem gdy otwieram Ksiazke Prawdziwe Zycie w Bogu odczuwam taki spokój i słodycz duszy …..O Boże czym sobie zasłużyłam bys na mnie spojrzał i wylał na mnie swą miłość.Kocham Boga ,Kocham ludzi ,lepiej widze ,lepiej slysze .Teraz dopiero zyje Prawdziwym Zyciem Bogu.

        • Beata powiedział/a

          kochana, dzięki za Twoje słowa :)

          I dziękuje Panu Bogu za Ciebie i za to, co dla nas robi :)

          ja przeżyłam duchową przemianę jak czytałam świadectwo Glorii Polo trafionej przez piorun………normalnie czułam jak mi pali duszę od środka, miałam wypieki na twarzy, parzyło mnie całe ciało, rany………spać nie mogłam, nie wiedziałam co się ze mną dzieje. Chciałam natychmiast przestać żyć w grzechu i te słowa powtarzałam bezwiednie niemal bez przerwy. A żyłam wtedy w związku niesakramentalnym……….ale za choinkę nie wiedziałam co mam z tym zrobić….
          Następnego dnia poleciałam do spowiedzi, potrzebowałam natychmiast księdza, z trudem wytrzymałam do tego następnego dnia do 18.oo, bo wcześniej nie mogłam iść na mszę.
          W życiu tak na gwałt ksiądz nie był mi potrzebny……….i mimo, ze nie miałam bladego pojęcia jak się to skończy, zaufałam Panu. Powiedziałam Mu tylko, ze chcę zmienić moje życie i przestać żyć w grzechu……….
          Między wrześniem a grudniem byłam kilkanaście razy u spowiedzi, jak czegoś nie wiedziałam to leciałam do konfesjonału….tak mnie Pan prowadził.
          I tak mnie poprowadził, że w grzechu przestałam bardzo szybko………Panu Bogu i mi było potrzebne tylko 4 miesiące i całe moje życie się zmieniło.
          Odeszłam od owego kogoś……..zeszliśmy się z mężem i na nowo jesteśmy rodziną, szczęśliwą rodziną.
          Uczepiłam się wtedy Pana Boga jak małpa, powiedziałam Mu, że włażę Mu na kolana i nie odejdę już nigdy…………i tak jesteśmy- mój Pan Jezus, dzieci i mąż :)

          Chwała Panu.

    • AGnieszka powiedział/a

      Pozwolę sobie wkleić;
      [1] Por: “Najwyższy Czas”, 3.VI.2000, “Krucjata Fatimska”, Rick Agon

      Vassula Ryden [10] – jest to prawosławna Greczynka, była modelka i tenisistka, rozwódka ponownie „zamężna” z luteraninem. Od 1985 roku propaguje orędzia rzekomo pochodzące od Pana Jezusa. Stałym motywem orędzi dawanych Vassuli są irenizm i panchrystianizm. Pan Jezus ma rzekomo zaprzeczać dogmatowi mówiącemu, iż jedynym Kościołem Chrystusa jest Kościół Katolicki. Według Vassuli zjednoczenie prawosławnych z Kościołem Katolickim nie odbędzie się na drodze nawrócenia z prawosławnej schizmy. Wizjonerka twierdzi, iż nie ma powodu, dla którego miałaby się nawrócić na katolicyzm. W orędziach znajdują się również akcenty millenarystyczne, mówiące o nastaniu na ziemi ery pokoju.

      Błędne jest również przedstawianie w orędziach nauki o Trójcy Świętej. W tekstach Vassuli Ryden znajdują się również zdania mówiące o preegzystencji duszy ludzkiej. Orędzia swe Vassula otrzymuje za pomocą tzw. pisma automatycznego – praktyki występującej w seansach spirytystycznych. Vassula Ryden przyznaje, iż w ciągu 2 lat od rozpoczęcia objawień miała kontakt z literaturą okultystyczną i ezoteryczną. Mimo pozostawania w prawosławnej schizmie i konkubinackim związku, Vassula przystępuje do Komunii św. w Kościele Katolickim.

      Jak twierdzi – Pan Jezus miał rzekomo ją za to pochwalić. Kongregacja Nauki Wiary w dniu 6.X.1995 roku zanegowała autentyczność orędzi Vassuli Ryden, apelując do biskupów o niedopuszczanie do rozpowszechniania jej orędzi. Kongregacja wskazała na błędy doktrynalne propagowane przez orędzia Vassuli, tj. millenaryzm i panchrystianizm.

      “Kongregacja Nauki Wiary potwierdziła niedawno po raz kolejny, że działalność i orędzia głoszone od ponad dwudziestu lat przez Vassule Ryden „wydają się być raczej jej osobistymi przemyśleniami niż Bożym objawieniem”.
      Opublikowana nie tak dawno nota nosi datę 25 stycznia 2007 r. i podtrzymuje negatywną opinię doktrynalną wydaną przez Kongregację Nauki Wiary w 1995 roku. Informuje ponadto, że sama Vassula Ryden w dialogu z Kongregacją wyjaśniła szereg wątpliwości m.in. co do natury swych przesłań. Te wyjaśnienia zdają się jednak tym bardziej potwierdzać, że jej objawienia nie mają Boskiego pochodzenia.”

      • Poirytowana Istota powiedział/a

        tu jest obrona wizji Vassuli przed zarzutami – a co ciekawe, przeciwnicy Vassuli manipulują notą Kongregacji, gdyż chociaż wspominają, że Kongregacja wyraziła wątpliwości, to jednak już nie wspominają, że nie zakazała ona propagowania wizji Vassuli i zbywają milczeniem fakt, że wierzył w nie min. o. Emilien Tardif…

        Szkoda, AGnieszko, że powielasz coś bez zapoznawszy się z argumentami drugiej strony – zważywszy na to, że wiele osób czyta po łebkach, coś coś się raz zatrąbi, już sie nie odtrąbi.

        Tu jest obrona Vassuli przez katolickich teologów (min. księdza doktora Michała Kaszowskiego)
        http://voxdomini.com.pl/zarz/zarz_ind.html

        • AGnieszka powiedział/a

          Poirytowana Istoto, akurat trafiłam na taki artykuł szukając informacji o Vassuli, i oczywiście warto aby poznać argumenty obu stron, jednak o wiele łatwiej trafić na takie które wkleiłam. Tak więc dziekuje za pomoc, szukać dalej nie muszę i chętnie zapoznam się z tą stronką :)

        • Bozena powiedział/a

          Wklejam tu notke z Wikipedi, sorry ze przydluga.

          Pierwszy, opublikowany 6 października 1995 r., miał charakter wewnętrznej, roboczej instrukcji i początkowo był anonimowy. Stanowił szkic odpowiedzi na pytania duszpasterzy, dotyczące oceny działalności mistyczki, zwracał uwagę na niejasny język objawień, na obecne w jej pismach treści, określane mianem millenaryzmu, a także – budzące u niektórych zastrzeżenia – przystępowanie Vassuli do sakramentów w trakcie liturgii w Kościele katolickim, sprawiające problemy ekumeniczne, jako że jest ona wyznania prawosławnego.

          Autor nie zwrócił uwagi na to, iż Vassula postępuje zgodnie z zaleceniami soboru watykańskiego II w odniesieniu do przedstawicieli kościołów wschodnich[potrzebne źródło]. Podstawą prawną jej postępowania jest kanon 844, §3 kodeksu prawa kanonicznego. Kodeks ten podpisany został przez Jana Pawła II 25 stycznia 1983 r. Po opublikowaniu tej noty papież Jan Paweł II polecił Kongregacji sformułować dokument o Badaniu prawowierności nauki, który wyznaczył odtąd ściśle określone reguły kontaktu Kościoła z autorami, których pisma wymagają teologicznych wyjaśnień. Jan Paweł II zaaprobował ten dokument 30 maja 1997.

          Drugi dokument to obszerny dialog, opublikowany w 2004 r., podjęty przez prefekta Josepha kard. Ratzingera. Czytamy w nim, że Vassula Ryden: “dostarczyła stosownych wyjaśnień dotyczących swej sytuacji małżeńskiej jak i odnoszących się do pewnych trudności, które we wspomnianej nocie (1995) były wysunięte pod adresem jej pism i jej uczestnictwa w sakramentach”. Orzeczenie to stanowiło echo wcześniejszych wypowiedzi kardynała o Vassuli, m.in. w Meksyku, gdzie 9 maja 1996 oświadczył on publicznie: “Możecie nadal rozpowszechniać jej pisma, ale zawsze z rozeznaniem”.

        • T.T.T. powiedział/a

          Bożenie przez przypadek nie wkleił się ostatni akapit z wspomnianego źródła. Już naprawiam!

          “Ostatni list kard. Levady z 25 stycznia 2007 r.[3] podtrzymuje negatywną opinię doktrynalną. Ponadto informuje, że Vassula Ryden w dialogu z Kongregacją wyjaśniła wiele wątpliwości m.in. co do natury objawień, które wydają się być raczej osobistymi przemyśleniami, niż bożym objawieniem. Kongregacja Nauki Wiary zaleca wiernym nadal ostrożność, a w przypadku spotkań ekumenicznych poleca stosowanie się do wskazań biskupa Kościoła, na terenie którego diecezji odbywa się spotkanie.”

          Nie ma za co :)

        • T.T.T. powiedział/a

          A jeszcze, oczywiście bez żadnego trudu znalazłem:
          “Zważywszy na to, że mimo pewnych aspektów pozytywnych ogólny rezultat działalności Vassuli Ryden jest negatywny, Kongregacja wzywa biskupów, aby należycie pouczyli swoich wiernych oraz by na terenie swoich diecezji nie dopuszczali do rozpowszechniania jej idei. Apeluje także do wszystkich wiernych, aby nie uznawali pism i wypowiedzi pani Vassuli Ryden za nadprzyrodzone oraz by zachowali czystość wiary, którą Chrystus powierzył Kościołowi.”

          http://www.effatha.org.pl/zagrozenia/vassula2.htm

        • T.T.T. powiedział/a

          Człowiek chce dobrze… a tu go minusują. Jak to powiedział ks. (jest ksiądz przedrostek, żeby nie było, że nieinteligentny, niewychowany gorszy niż komunista jestem, jak tu mnie już osądził jeden blogowicz) J.B.Bashobora – “zalamka” :D

        • T.T.T. powiedział/a

          Jeżeli źle coś napisałem to udowodnij, a jeżeli nie, to dlaczego minusujesz :p

        • AGnieszka powiedział/a

          Drogi T.T.T. zminusowali nas równo :)
          Wkleiliśmy nie po myśli większości blogowiczów, chyba nie myślałeś, że zasypie Cię deszcz plusików po dodaniu negatywnej opinii o tej pani? Tutaj takie rzeczy nie są mile widziane..
          Nie ważne, że Kongregacja wypowiedziała się na jej temat negatywnie, ważne że znaleźli się i tacy księża, którzy wierzą w jej wizje.

        • T.T.T. powiedział/a

          No tak AGnieszko, ale miałem po kolei -8,-7 i -6 głosów, co wydało mi się wręcz zabawne :D. Poza tym, czasami ktoś, przez pomyłkę, albo z litości, nie śmiem myśleć, że z przychylności moim poglądom, odważy się pokazać kciuk do góry :)

      • słońce powiedział/a

        Pan nie ma względu na osoby….objawia sie komu chce…..i przekracza te nasze paskudne schematy, których my ludzi częst czepiamy się i Boga też w schematu chcemy włożyć…….całe szczęście, ze Bóg Jest taki jaki Jest!!!!

    • Poirytowana Istota powiedział/a

      PIELGRZYM-WARSZAWSKI.PL – CZEKAMY NA PRZEPROSINY – tworzysz zafałszowany obraz działania Kongegacji – wyraziła ona wątpliwości, lecz rezerwa nie równała się z zakazem – po Nocie Kongregacji kard. Ratzinger na prośbę czytelników orędzi Vassuli przypomniał, że nie jest ona wiążąca i że nie oznacza potępienia objawień Vassuli. Sama Vassulia wielokrotnie składała świadectwo na temat jedności chrześcijan wespół z Myrną Nazzour – syryjską stygmatyczką, której objawienia Kościół już uznał i zatwierdził.

      • Magdalena-Zofia powiedział/a

        Naprawdę czasami ręce opadają, jak czyta się takie teksty, jakie zaprezentował @Pielgrzym Warszawski. Czasami się zastanawiam, czy to brak wiedzy, czy działanie celowe – mam nadzieję, że to pierwsze.

      • Basia powiedział/a

        Znamy już takich [Admin....]

        • M powiedział/a

          Nie rozumiem,Basiu dlaczego atakujesz Admina? Czy ma zastosować cenzurę i dopuścić do druku tylko te komentarze, które będą podobać się Tobie?Czytam wiele komentarzy i nie dostrzegam cenzury. Tą wolność słowa trzeba chyba zaliczyć na plus Adminowi.
          Co do Vasuli, są jej zwolennicy i przeciwnicy. Zwracam uwagę na jeszcze jedną płaszczyznę odbioru prywatnych objawień ; własną intuicję. Gdy czytałam Dzienniczek Siostry Faustyny, jeszcze wiele lat wcześniej zanim została ona kanonizowana,byłam głęboko przekonana o ich Boskim pochodzeniu. Podobnie w przypadku Ojca Pio; również czułam, że to święty człowiek, mający autentyczny kontakt z Bogiem. W tych przypadkach intuicja podpowiedziała mi prawdę. W odniesieniu do objawień z Amsterdamu czuję fałsz, chociaż te objawienia zyskały aprobatę miejscowego biskupa. Objawieniom Vasusuli moja intuicja podpowiada ostrożność, graniczącą ze sprzeciwem. Lecz to jest tylko prywatna intuicja. Niemniej każdemu radzę wsłuchać się w ów wewnętrzny głos. Oczywiście należy również śledzić opinie Kościoła. Opinia Kongregacji ds wiary jest ważna. Myślę, że gdyby zaistniała sprzeczność pomiędzy ową opinią, a wewnętrznym głosem intuicji, czy wołaniem sumienia należy zachować szczególną ostrożność, poczekać i ewentualnie prosić o radę spowiednika. Co do tej ostatniej; decyzja spowiednika w danej sprawie, nie jest ona ostateczną. Obowiązuje do kolejnej spowiedzi. Tak było w przypadku św. Faustyny. Niejednokrotnie spowiednicy wydawali tej zakonnicy polecenia niezgodne z nakazami, jakie otrzymywała podczas objawień. Zdezorientowana pytała wtedy Pana Jezusa, co ma czynić? Pan Jezus odpowiadał, iż ma posłuchać spowiednika i przy kolejnej spowiedzi powtórzyć problem, a usłyszy już inną decyzję.

      • T.T.T. powiedział/a

        Wbijam się w środek dyskusji… Żeby dostać kolejne minusy, może jestem po trochu masochistą :)
        “Przewidują też bliskie już powstanie Kościoła, który miałby być swego rodzaju wspólnotą pan chrześcijańską, co jest niezgodne z doktryną katolicką.” – SPRZECZNOŚĆ z doktryną, ładnie, ładnie…
        “…..Działalności Vassuli Ryden jest negatywny….” i “…nie dopuszczali do rozpowszechniania jej idei…” – nie no, żadnego zakazu, wcale nie widać.
        http://www.effatha.org.pl/zagrozenia/vassula2.htm

        No ale potem okazało się że kardynał Ratzinger słownie anuluje notę Kongregacji Nauki Wiary, której był prefektem, uznając ” iż Nota stanowiła swoistą manipulację”. Nic, że jego następca napisał “Nota z 1995 r. pozostaje w mocy jako ocena doktrynalna badanych pism”.
        http://voxdomini.com.pl/vass/levada.html

        Proszę o przedstawienie mniej zafałszowanego obrazu Kongregacji.

        No i “wizjonerka” żyje w związku nie sakramentalnym i nikomu to nie przeszkadza?

        Ech. Uznanie sprzeczności, określenie negatywnego stosunku i zakaz rozpowszechniania i uczestniczenia w spotkaniach, ale to nadal nie jest potępienie, więc pytam się, co to jest? Bo mi się takie rozmycie nie mieści w mym małym rozumku. Pisali na tym blogu coś o mowie “tak – tak, nie- nie”.

    • appa powiedział/a

      A ja uważam, że mimo tego co piszesz wierzę w prawdziwość orędzi Vasuli. Wierzę, bo mocno wierzę w orędzia Agnieszki na czasy ostateczne a w tych orędziach jest mowa o Vasuli. Chrystus nakazał Agnieszce o niej pisać i dodał, że oredzia nie zostały jak mówisz przyjęte przez głowy kościoła katolickiego. Moje walki demoniczne tak jak szatan mnie dręczył i pewnie nie przestanie nigdy bo taki jest jego cel są podobne do walk jakie toczy Agnieszka, jestem zachwycony tymi oredziami bo o tym co przeżywam mało kto zdaje sobie sprawę i właśnie orędzia Agnieszki są ogromną pomocą. Nawet mój tata który jest zatwardziałe serce wypowiedział się, że rozmowy są przepiekne Agnieszki z Bogiem.

      I jeszcze większe zaskoczenie, w tomie IV jest mowa o autentyczności działa ” List zza grobu”, krótki fragment rozmowy

      - Agnieszka – Boże ale ta dusza wcale nie wydawała sie strasznie cierpieć.
      - Bóg – Moja mała, gdyby miała opisywać jak cierpi, nic byście się nie dowiedzieli, byłby to jeden jęk i bluźnierstwa przeklinające Boga i ludzkość.

      A ja od siebie dodam, że jak przezyłem drogę do piekła to tak bluźniłem Bogu że to przechodzi ludzkie pojęcie,to była agonia obrzydliwych słów, ja myślami boję się obrazić Boga a wypowiadałem bluźnierstwa jakie nikomu nie powiedziałem jak zyje, tak mną szatan poniewierał, kocham Boga nad własne życie swoje, ale szatan jest ogromnym kłamcą, naśmiewał się ze mnie, drwił i na koniec Bóg powiedział “Synu już nic nie mów, zamilknij” wtedy poczułem spokój. Przeżyłem dosłownie piekło na ziemi. Bóg powiedział Agnieszce, że tak ją nienawidzi, że jakby mógł to w sekundę by ją rozszarpał. Agnieszka była w piekle a dokładnie przeszła przez tunel, szatan zabrał ją to był czerwony smok, ścianki tunelu były oblepione ludźmi jakby stali jeden obok drugiego, błagali ją o pomoc, na koniec nakazał jej by się wyrzekła Boga. Do mnie również przyszedł do końca zycia tego nie zapomnę, drżałem jak osika, czułem drżenie i strach na całym ciele, i ciągle słysze ten ochrypliwy ton ” wyrzeknij się Boga i przestań się modlić to damy ci spokój” i wiele innych podobnych przezyć ma Agnieszka co i ja, te orędzia są przeogromną pomocą dla mnie np. cisną się na usta słowa które nie są twoje, masz mysli które nie są twoje to wszystko robi szatan a ty musisz cierpieć, te słowa są obrzydliwe dla twojej duszy i od razu przepraszasz Boga, masz zwątpienia które szatan ci podrzuca, te i inne elementy są nieziemskie. Agnieszka pyta Boga i ma odpowiedź a ja muszę to znosić sam, a ja mam dopiero 1 rok za sobą z Bogiem i dopiero się Go uczę.

      wierze w orędzia Vasuli bo wierze w 100% oredzią Agnieszki.

      • WNIKA powiedział/a

        aż ciarki przechodzą wrrrr. mój synek ma 8 lat pare tyg temu opowiadał mi cos podobnego . powiedział tak ;mamusiu boje sie zapytałam dla czego . odpowiedział że słyszał głos szatana i powiedział jemu że zabije go za to że sie modli !byłam w szoku . wiecie jak sie przestraszyłam . ja z nim nie rozmawiam o czarnych siłach itd . poco małemu dziecku takie rzeczy mówić . powiedział że codziennie po tym miał koszmary których niachciał mi opowiadać bo sie bał . do dzis nie opowiedział .on niechce o tym mówić . tylko powiedział ze w jego snach ktoś chce go zabić . twierdzi że rozmawia z Maryją z Jezusem . niewiem czy w to wierze bo to dzieciak chociaż pare rzeczy sie już spełniło z tego co mówił . do 7roku życia miał częste sny o Aniołach Bogu Maryji Jezusie . teraz tych snów już nie miewa . ostatnio powiedział mi coś bardzo dziwnego i zastanawiającego nawet zgodnego z orędziami.powiedział że Maryja powiedziała że szatan UMIERA !!! skąd takie coś przyszłoby do głowy takiego dzieciaka??? ma tak wielką fantazje? powiem tak on wierzy niezmiernie w Boga to tak jak normalny czlowiek wierzy że jutro zje napije sie pójdzie spac .jak jest tego pewien tak i mój syn jest swojego pewien.więc sobie pomyślałam może faktycznie to prawda .

        • Bozena powiedział/a

          Niech nosi Cudowny Medalik albo Krzyz Sw Benedykta jako ochrona przed zlym

        • WNIKA powiedział/a

          nosi medaliki z krzyżykiem na przemian nawet każdy jest od innej sytuacji. niepozwala sobie na sekunde nawet pod czas kąpieli zostac bez medalika . napd jak zmienia to najpierw ubiera drugi dopiero w tedy zdejmuje poprzedni . niewiem skąd u niego to sie wzieło .kiedyś sama chciałam zmienic zaczełam odpinać a on gdzie gdzie gdzie poczekaj najpierw musze założyc ten bo niechce zostać bez opieki . hi hi . to takie zabawne jak on takie rzeczy robi i mówi ;)

        • Magdalena-Zofia powiedział/a

          “nosi medaliki z krzyżykiem na przemian nawet każdy jest od innej sytuacji.” – jak to każdy od innej sytuacji ? możesz przybliżyć temat.

        • Beata powiedział/a

          zabawne? !! ??? zlituj się……..zabawne?

        • alba powiedział/a

          A może któryś z rodziców nieświadomie obraził Boga , tego grzechu nie zaprzestał i nie wyznał. Słyszałam w RM od egzorcysty z Torunia, że jeśli jest problem z dzieckiem to on egzorcyzmuje czy modli się nad rodzicami, bo zło z rodziców przechodzi na dziecko .
          Trzeba każdą ewentualność wziąć pod uwagę. Ja bym poszła dla upewnienia się skontaktowała się z egzorcystą.

          Pod tym linkiem w ósmej minucie jest mowa jak podczas modlitwy nad matką zły duch wychodził z niej przez jej dziecko

          http://www.dailymotion.com/video/xauq1z_egzorcysta-film-dokumentalny_lifestyle czI

          Polecam z uwaga odsłuchać obie części, może się kiedyś przydać np. żeby komuś posłużyć radą.

          http://www.dailymotion.com/video/xauq3s_egzorcysta-cz-iifilm-dokumentalny_lifestyle#rel-page-1

        • duszyczka powiedział/a

          Witam wszystkich. Zabieram głos pierwszy raz choć śledzę stronkę już od dawna.Medalik św.Benedykta ma w sobie wspaniałą siłę. Sama go noszę. Mój 8-letni synek tez go miał, ale oczywiście szatan tak zakombinował, że medalik został w szkole zerwany przez kolegów i nie został odnaleziony. Ja sama miałam sen dot. w/w medalika, a mianowicie przyśnił mi się szatan, mówiąc do mnie “czy myślisz, że ten medalik coś Ci pomoże?”. Szatan jest przebiegły, ale w tym akurat momencie pokazał mi jak bardzo jest zły, że go noszę.W swojej głupocie utwierdził we mnie moc sakramentaliów.Ja osobiście mam powieszony -poświęcony ten medalik nad głownym wejściem do domu, można go tez powiesić nad oknami. Im więcej sakramentaliów w domu tym lepsza ochrona przed złym.Podaję link gdzie jest opis medalika http://www.echochrystusakrola.org/assets/files/2011-07/medalik_swietego_benedykta.pdf

        • alba powiedział/a

          Na tym medaliku jest napis PAX, a powinno być JHS , tak słyszałam na kazaniu Ks. P. Natanka. Na moich jest JHS.

        • Beata powiedział/a

          Albo,
          bardzo ciekawe filmiki, sporo już wiem na ten temat……….a jeszcze ciągle coś nowego dochodzi :)
          człowiek się uczy przez całe życie…..

          Ksiądz mówi tutaj o tym, że diabeł bardzo się boi posłuszeństwa wobec kościoła św.,
          Dzięki….

        • alba powiedział/a

          “Ksiądz mówi tutaj o tym, że diabeł bardzo się boi posłuszeństwa wobec kościoła św.,”
          Zgoda, lecz co zrobić w sytuacji, gdy diabeł już prawie przejął Kościół Święty?

        • Dzieckonmp powiedział/a

          Alba to nie prawda że diabeł przejął Kościół. Nie słuszne Twoje twierdzenie.

        • Beata powiedział/a

          Albo,
          ja mam tak, że jak mam jakiś dylemat, czegoś nie wiem, szukam odpowiedzi……..najpierw proszę Maryję o pomoc i radę, Ducha św. o światło………i ostatnio, kilka dni temu np. otrzymałam światło, że mam z tym dylematem pójść do spowiedzi.
          I tak właśnie robię, idę do konfesjonału i tam pytam co robić. Jeszcze się nie zdarzyło, żeby mnie Pan zawiódł……wręcz przeciwnie.
          Ja głęboko wierzę, że w konfesjonale przemawia do mnie sam Bóg.
          Zresztą przed każdą spowiedzią modlę się o światło, wzywam czasem jak coś “dużego” wszystkich świętych na pomoc, proszę aby Pan mi powiedział co mi potrzeba, przez usta kapłana, proszę bym zrozumiała co kapłan do mnie mówi i by on mnie zrozumiał.
          I choćby na świecie sie paliło i waliło, dla mnie spowiedź i to, co usłyszę w konfesjonale, to rzecz święta……i nie podlega ani negocjacjom, ani dyskusjom.
          I uważam, że konfesjonał to miejsce, gdzie winnam okazać posłuszeństwo. Posłuszeństwo względem zadanej pokuty, pouczenia, rady itd…….

        • lucek powiedział/a

          @Wnika
          Krop mieszkanie Woda Swiecona … Lozka krzesla , fotele .. wszystkie miejsca gdzie sie przebywa odmawiajac MODLITWE -EGZORCYZM LEONA XIII
          ” …. SWIETY MICHALE ARCHANIELE,BRON NAS W WALCE .PRZECIW NIEGODZIWOSCI I ZASADZKOM ZLEGO DUCHA BADZ NASZA OBRONA. NIECH GO BOG POGROMIC RACZY POKORNIE O TO PROSIMY. A TY WODZU NIEBIESKICH ZASTEPOW SZATANA I INNE DUCHY ZLE ,KTORE NA ZGUBE DUSZ LUDZKICH PO TYM SWIECIE KRAZA , MOCA BOZA STRAC DO PIEKLA. AMEN. “

        • appa powiedział/a

          No przewspaniałe, na 100% mówi prawdę, nie wymyśliłby słowa, że szatan chce go zabić. Szatan jest zazdrosny okropnie. Ja nauczyłem się jednego tam gdzie pokazuje się dobro tam i będzie za moment z większą siłą wdzierało się zło. Tak już jest i będzie nie zmienimy tego. Gdyby miewał sny tylko o szatanie a tu są rozmowy z Aniołami i Maryją, ale piekną łaskę otrzymał. Nic mu nie zrobią postaraj się uspokoić synka i zmów przy nim w czasie modlitwy jakiś egzorcyzm.

          I dla wszystkich, jeśli ktoś odczuwa strach przed modlitwą a myślę, że coraz wiecej osób będzie takich bo ludzie się nawracają to KONIECZNIE PRZED MODLITWAMI MODLITWA LEONA XIII skrócony egzorcyzm do św. Micha Archanioła, oraz SKROPIENIE MIEJSCA WODĄ ŚWIĘCONĄ. Taką radę dał Chrystus.

          Te lęki przed modlitwą biorą się niestety, ale z klątwy do tego też musiałem dojść, opisane to jest w orędziach pani Agnieszki, u mnie z przykrością muszę napisać, że było samobójstwo dziadka przez powieszenie. Teraz grzech pokoleniowy przeszedł na mnie a ja muszę go przeciąć widocznie jestem mocniejszy od innych członków w rodzinie, jest ogrom tych grzechów w rodzinach, ale z kimkolwiek rozmawiam ludzie się śmieją i nie chcą wiedzieć, ale w choroby dziedziczne wierzą. Bóg mówi jesli ktoś czuję drżenie przed szatanem to lepiej tu na ziemi bo wieczność z nim jest okropna i dalej mówi, że trzeba tylko Bogu zaufać że tylko On jest w stanie taką osobę uwolnić.

          Ja odczuwam lęk ale jak zacząłem od egzorcyzmu moje modlitwy to efekt był piorunujacy. Jeszcze muszę wprowadzić poświęcanie miejsca, jestem przekonany że wszystko uspokoi się.

        • WNIKA powiedział/a

          nie trzeba wiara w Boga wystarczy . kazałam synkowi położyć sie spać z różańcem . odmawia często tak sam od siebie ja jego o to nie prosze i nie namawiam . rano obudził sie jeszcze oczy nie przetarł przyleciał do mnie powiedzieć że różanieć działa i miał fajny sen . i już jest spokój. ja jak czasami mam łęki w ciemności lub przed modlitwą lub jak kłade sie spać ciągle powtarzam sobie – i co mi zrobisz przecież mam tutaj wielką opiekę i ide ze spokojem spać . ;)

        • Bozena powiedział/a

          Ja tez spie z Rozancem pod poduszka, takze zawsze mam go w torebce albo w kieszeni przy sobie.
          Wyobrazcie sobie ze ja nie chodzilam do Kosciola przez 10 lat a przez ostatnie 3 balam sie tam wejsc! A mieszkam tuz przy kosciele! Od kiedy czytam Oredzia Mari Divine Mercy, z pomoca Boza odbylam Spowiedz i chodze teraz co miesiac albo i czesciej.

        • Dzieckonmp powiedział/a

          W Polsce ludzie nie dowierzają a Maria od Miłosierdzia Bożego mieszka w Irlandii i z tego powodu można przypuszczać że orędzia w pierwszym rzędzie sa dla ludzi z zachodu. Mieszkający na zachodzie dzięki poznaniu tych orędzi często zaczynają się nawracać tak jak ty Bożeno.Postanawiają się poprawić , zmienić życie , zacząć się modlić. U ans w Polsce raczej jest nieufność, podejrzenie. My ludzie czytelnicy tego bloga nie roztrzygniemy czy są prawdziwe czy nie prawdziwe, zresztą nie my jesteśmy od tego. Na to nawet specjaliści kościelni potrzebują dużo czasu. tak więc pewnie nie usłyszymy za swojego życia rozstrzygnięcia tego problemu. Uważam że ważne są owoce , a jeśli pojawiają się dobre owoce to nie trzeba przeszkadzać, niech ludzie czytając te orędzia nawracają się.

        • Magdalena-Zofia powiedział/a

          Bożenko, Pan Jezus czeka na Ciebie cały czas. Nie chcę abyś mnie źle zrozumiała, mi daleko do świętości, ale Niedziela to Dzień Pański – tego dnia nasz Pan Zmartwychwstał, a cześniej oddał za nas swoje życie i tego dnia powinniśmy być na Mszy Św., bo podczas niej Pan Jezus składa ofiarę z siebie, tylko, że już bezkrwawą – ale najprawdziwszą. Sam Ojciec nasz – Bóg Żywy, dał nam X Przykazań, a jako Pierwsze: “Pamiętaj abyś dzień Święty święcił”

        • Magdalena-Zofia powiedział/a

          Adminie, pisząc o wizjonerce, użyłeś imienia Maria od Bożego Miłosierdzia, a tym czasem to jest Maria Bożego Miłosierdzia – nie ma słowa “OD” – pisałam o tym wczoraj, bo mnie to zastanawia, ale zapewne wiesz, jeśli nadal czytasz wszyskie posty.

        • Dzieckonmp powiedział/a

          Tak czy siak dla mnie nie ma różnicy.

        • Beata powiedział/a

          a propo……tego “OD”……….zastanawiałam się nad tym, ale nie wymyśliłam nic sensownego, ale dzisiaj gdy odmawiałam litanię do bł.Jana Pawła II zauważyłam, ze jest tam wezwanie: “bł.Janie Pawle, Papieżu Miłosierdzia Bożego”………też nie ma “OD”.

        • Magdalena-Zofia powiedział/a

          Być może, że nie musi byc tego “OD”, ja nie wiem, a ponieważ mnie to zastanowiło, podzieliłam się tym,

        • Basia powiedział/a

          Wniko, mam podobnie z moim synkiem, ale nie aż tak bardzo jak w Twojej sytuacji.
          Żeby się nie rozpisywać proponuję Ci cała rodziną udać się do ks.egzorcysty, ja tak zrobiłam i co miesiąc umawiamy się ponownie, takie comiesięczne spotkania. Na początku zło strasznie szalało, ale teraz już odpuszcza a u nas stabilizuje się sytuacja która tego potrzebowała.
          Jak mówia księża egzorcyści w pewnych przypadkach lepiej się z nami zaprzyjaźnić, bo możemy sie spotykać parę lat :) i skoro ma to przynieś cdobre owoce to tylko wielki zaszczyt mieć księdza egzorcystę za przyjaciela.
          Polecam warto a na pewno nie zaszkodzi.

        • Magdalena-Zofia powiedział/a

          Wnika, jakby moje dziecko miało takie przeżycia, z pewnością nie zbagatelizowałabym tego, ale porozmawiała z księdzem.

        • WNIKA powiedział/a

          na wszystkie pytania odpowiem wieczorem teraz jestem w pracy i pisze z telefonu co nie jest wygodnym.z Bogiem

        • WNIKA powiedział/a

          Basia a co sie dzieje z twoim synkiem?

        • Beata powiedział/a

          Wnika, módl się codziennie za synka, za siebie i rodzinę, jak najczęściej Komunia św., Msza św.

        • Beata powiedział/a

          minusy za prośbę o modlitwę i mszę św.?………..
          Pogięło Was?….

        • WNIKA powiedział/a

          odnośnie
          Magdalena-Zofia powiedział/a
          19/01/2012 @ 2:21 pm

          „nosi medaliki z krzyżykiem na przemian nawet każdy jest od innej sytuacji.” – jak to każdy od innej sytuacji ? możesz przybliżyć temat.
          Beata powiedział/a
          19/01/2012 @ 2:36 pm
          zabawne? !! ??? zlituj się……..zabawne?

          poprostu synek kocha całe niebo i z niczym specjalnym to sie nie wiąży więc jak jemu sie zechce tak i ubierze w stylu npd jedziemy gdzieś tam to mówi dziś ubieram Pana Jezusa czyli krzyżyk .

          a że zabawne? jasne że niektóre rzeczy które robi dzieciak lub w jaki sposób to opowiada ten słodki głosik i te minki to naprawde bywa zabawne może że tak bardziej powiem intrygujące ;) a nie zdziwiłby sie ktoś jak npd stoje sobie w kuchni coś gotując a tu wlata syn i mówi ze zdziwieniem mamuś ty wiesz że Maryja jak była człowiekiem to ważyła 42kg?taka chuda musiała byc chyba nic nie jadła. no to jaka może byc reacja czlowieka ??? oczywiście usmiech na twarzy zdziwienie i pytanie które sie samo nasuwa to a skąd synu o tym wiesz? jak to skąd Maryja mi powiedziała . a czemu tobie o tym mówiła?bo sie zapytałem . no bo wiesz jak sobie czasami gadamy to o różne rzeczy sie pytam . a Ona mi odpowiada .albo taki maluszek przejęty kiedyś siegam po tabletke na ból synek zauważył i sie pyta poco to biore ja że coś boli a on z takim akcentem -mamusiuuuu a pomodlic sie to co zapomniałaś?przecież to najlepsze lekarstwo!i zabrał mi tabletki twierdzac ze ich nie potrzebuje . czasami naprawde mnie zwala z nóg swoimi tekstami .

          jeżeli chodzi o ekzorcyste to nie czuje potrzeby ponieważ nic złego sie nie dzieje naprawde wszystko jest dobrze . ufam modlitwie . jeżeli chodzi właśnie o modlitwe to chyba normalne że codziennie sie modle o laski o miłosierdzie o błogosławieństwo i opieke dla swojej rodziny . i nie tylko swojej .

          bardziej mnie zastanawia czy to faktycznie możliwe że dziecko może praktycznie swobodnie rozmawiac z niebem i widziec Ich wszystkich? on o tym mówi tak normalnie tak jakby co w tym dziwnego nie rozumiem dla niego jest dziwne że to ktos inny nie widzi i nie słyszy . nie przejmuje sie tym dla niego to codziennośc niewiem co o tym myśleć .

          zastanawiałam sie tylko dla czego po 7 roku zycia przestał miec sny o królewstwie niebieskim równo po tym jak skończył 8 lat . a nad orędziami pisze przypominam że ….. dzieci powyżej 7go roku życia …. czyli wyglada na to że po tym są juz tak jakby troszke dorosłe??

        • Beata powiedział/a

          Dziękuję Wnika za odpowiedź,
          nie zamierzałam Cie urazić w żaden sposób, no faktycznie jak tak na to spojrzeć, to może być zabawne, tez mam 7-latka w domu to znam te minki i słodkie oczka……..
          Niepokoi mnie bardziej to, ze nie konsultujesz tego z kapłanem, Magdalena-Zofia o tym wspomniała i ja tez uważam, że czegoś takiego nie można pozostawić tylko modlitwie.
          Ja bym się po prostu bała……..opieka księdza jest wskazana…..

          Są przypadki, że maluchy takie jak Twój, słyszą lub widza Świętą Rodzinę, świętych i innych……..takim kimś jest Ojciec Pio…..a odpowiedzi na Twoje pytania to sądzę, że tylko ksiądz może Ci pomóc.
          Mały święty Ci w domu rośnie :)

        • lucek powiedział/a

          @ WNIKA
          PIEKNE TO WSZYSTKO CO PISZESZ O SWOIM SYNKU … TERAZ ROZUMIE DUSZE DZIECKA , UFNOSC DZIECKA … DLACZEGO PAN JEZUS POWIEDZIAL ; POZWOLCIE DZIECIOM PRZYCHODZIC DO MNIE …
          uwazam jednak ze powinnas spytac Jezusa aby wskazal ci Kaplana z ktorym bedziesz mogla porozmawiac… aby niezmarnowac Laski jaka Pan obdarza twoja rodzine.

        • Michal powiedział/a

          Wnika, ja odpowiem inaczej na sytuację z Twoim synem, która ma miejsce.Ciesz się i dziękuj Bogu za te łaski.Skoro Twój syn doświadcza takich nadprzyrodzonych rzeczy, znaczy, że Bóg wybrał go i opiekuje się nim.Ma wobec niego plany.To jest coś wspaniałego.Widocznie będzie mu dana jakaś misja w przyszłości, może zostanie księdzem albo jakimś egzorcystą z takiego prawdziwego zdarzenia.Lub misja jakiegoś świadectwa np. napisania książki o zniewoleniu złego ducha, coś w tym sensie.Ja rozumiem bardzo dobrze doznania Twojego syna.Świetnie to pojmuję.Nie masz się czym martwić.Jesteśmy bliscy ogromnych zmian, Pan Jezus przebija się do ludzi, gdzie tylko może.Sam miałem doświadczenie z różańcem.Modliłem się jakiś czas, później przestałem.Usłyszałem wewnętrzny kobiecy głos, w myślach..synu pomódl się różańcem, tak mało się modlisz.Jestem przekonany, że to właśnie Matka Boża upomniała mnie, abym nie zaniedbywał tej wspaniałej modlitwy, jaką jest różaniec święty.Nadchodzi wielki ucisk i cudowny mistyczny moment oczyszczenia świata.Dlatego Ojciec Niebieski przemawia do kogo się tylko da, aby podczas tych nadprzyrodzonych zjawisk utrzymać jak najwięcej ludzi, również aby później mogli świadczyć, głosić prawdę i móc opowiedzieć swoim przyszłym dzieciom o tym ciekawym i mistycznym oczyszczeniu Ziemi.Możecie mnie uznać za wariata, ale jestem zachwycony i szczęśliwy, że będzie mi dane czegoś takiego doświadczyć.

        • Beata powiedział/a

          ech, Michał, serce rośnie jak to czytam :)
          Pozdrawiam serdecznie.

      • Tomasz powiedział/a

        Ks. Natanek powinien pomyśleć o wrzuceniu orędzi Agnieszki do internetu.

    • appa powiedział/a

      A o to :List zza grobu” jako potwierdzenie prawdziwego źródło z oredzi Agnieszki na czasy ostateczne

      Wśród zapisków pozostawionych przez młodą kobietę, która zmarła w pewnym klasztorze jako zakonnica, znaleziono następujące zeznanie:

      “Miałam przyjaciółkę. To znaczy, byłyśmy sobie wzajemnie bliskie jako przyjaciółki i koleżanki w biurze M. Później, kiedy Ani wyszła za mąż, nigdy jej już nie widziałam. Od czasu kiedy się poznałyśmy, wytworzyła się między nami więź, będąca w gruncie rzeczy, raczej życzliwością niż przyjaźnią. Z tego powodu za bardzo nie tęskniłam za nią, kiedy po zawarciu małżeństwa przeprowadziła się do eleganckiej dzielnicy willowej, daleko od mojego domu. Kiedy jesienią 1937 roku spędzałam wakacje nad Jeziorem Garda, moja matka napisała do mnie w połowie września, “Wyobraź sobie, że Ani N. zmarła. Straciła życie w wypadku samochodowym. Wczoraj pochowano ją na cmentarzu w W.” Ta wiadomość mną wstrząsnęła. Wiedziałam, że Ani nigdy nie była należycie religijna. Czy była przygotowana, gdy Bóg ją nagle wezwał? Następnego ranka, uczestniczyłam we Mszy św., która była za nią odprawiana w kaplicy pensjonatu, gdzie mieszkałam. Modliłam się żarliwie o jej wieczny spoczynek i w tej samej intencji ofiarowałam Komunię św. Lecz cały dzień czułam się chora i to uczucie choroby coraz bardziej narastało w ciągu dnia. Tamtej nocy spałam niespokojnie. Obudziłam się nagle słysząc coś, co brzmiało jakby trzaśnięcie drzwiami mojej sypialni. Zapaliłam światło. Zegar obok łóżka wskazywał dziesięć minut po północy; jednak nic nie zauważyłam. Nie było żadnego hałasu z wyjątkiem szumu fal Jeziora Garda rozbijających się monotonnie o mur ogrodu w pobliżu pensjonatu. Nie słyszałam wcale wiatru. Budząc się odniosłam jednak wrażenie, że oprócz trzaśnięcia drzwiami dał się słyszeć jakby jakiś dźwięk. Brzmiał on jak wiatr, który zwykle słyszałam w moim dawnym biurze, gdzie mój kierownik, kiedy miał zły humor, rzucał mi na biurko listy od natrętów. Sprawdziłam czy jest już czas, że powinnam wstać. Ach! to nic oprócz wybryku mojej wyobraźni wywołanego wiadomością o jej śmierci. Odwróciłam się, odmówiłam kilka “Ojcze Nasz” za dusze zmarłych i zasnęłam znowu. Śniłam wtedy, że obudziłam się o 6.00 rano, aby pójść do kaplicy w pensjonacie. Kiedy otworzyłam drzwi sypialni, nadepnęłam na pakunek, który zawierał kartki jakiegoś listu. Podniosłam je i rozpoznałam pismo Ani, a okrzyk był moją pierwszą reakcją. Drżąc, trzymałam kartki w dłoniach. Przyznaję, że byłam tak wstrząśnięta, iż nie mogłam nawet odmówić “Ojcze Nasz”. Prawie się dusiłam. Nie mogłam nic lepszego zrobić niż wyjść na zewnątrz. Spięłam więc pospiesznie włosy, włożyłam list do kieszeni i szybko wyszłam z budynku. Gdy byłam już na zewnątrz, wspięłam się na wzgórza idąc bardzo krętą ścieżką i mijając oliwki, drzewa laurowe oraz posiadłości willowe, z dala od powszechnie znanej drogi “Gardesana”.
      Ranek wstał promieniście. W inne dni miałam zwyczaj zatrzymywać się po każdych stu krokach, oczarowana wspaniałym widokiem, który mi oferowały jezioro i dostojnie piękna Wyspa Garda. Delikatny błękit wody orzeźwiał mnie; i jak dziecko patrzy podziwiając swojego dziadka, tak ja patrzyłam z podziwem młodego człowieka na tamtą szarą Górę Baldo, która wyrastała po drugiej stronie jeziora, wznosząc się od 64 m nad poziomem morza do wysokości 2200 metrów. Dzisiaj, nie miałam oczu dla tego wszystkiego. Idąc przez kwadrans, pozwoliłam sobie machinalnie usiąść nad brzegiem opierając się o dwa cyprysy, gdzie dzień wcześniej czytałam z wielką przyjemnością “PannęTeresę”. Po raz pierwszy widziałam w cyprysach symbol śmierci, rzecz, na którą nigdy nie zwracałam większej uwagi na południu, gdzie tak często się je spotyka. Wyciągnęłam list. Brakowało podpisu. Jednak bez najmniejszej wątpliwości było to pismo Ani. Bez spiralnego dużego “S” i tego francuskiego “T”, które zwykle irytowały pana G. Styl nie był jej. Nie był taki jak było to w jej zwyczaju. Ona dobrze wiedziała jak rozmawiać i śmiać się z tymi niebieskimi oczami i wdzięcznym nosem. Tylko kiedy rozmawialiśmy o sprawach religijnych stawała się zgryźliwa i wpadała w ten nieuprzejmy ton jak w tym liście. (Teraz sama weszłam w ten sam podekscytowany ton).

      Oto on – list zza grobu od Ani V., słowo w słowo, tak jak go czytałam we śnie:
      “Klaro! Nie módl się za mnie! Jestem potępiona. Jeśli Ci to mówię i jeżeli podaję Ci szczegółowe informacje dotyczące pewnych okoliczności mojego potępienia, nie myśl, że czynię to z przyjaźni. Tutaj nikogo już więcej nie kochamy. Wykonuję to jako “część tej Siły, która zawsze chce zła, a zawsze czyni dobro”. Prawdę mówiąc, chciałabym również Ciebie widzieć tu, gdzie pozostanę na zawsze. (1) Nie bądź zaskoczona moją intencją. Tutaj wszyscy myślimy w ten sam sposób. Nasza wola skamieniała w złu * w tym, co wy nazywacie złem. Nawet jeżeli czynimy coś “dobrego”, jak ja teraz otwierając Ci oczy na temat piekła, nie robimy tego z dobrą intencją. (2) Pamiętasz jeszcze: Minęły 4 lata od czasu jak się poznałyśmy w M. Miałaś 23 lata i już pół roku pracowałaś w biurze kiedy tam przyszłam. Wiele razy wybawiałaś mnie z kłopotów; często dawałaś mi dobrą radę. Ale czym jest to, co nazywa się “dobrem”! Chwaliłam wtedy twoją “dobroczynność”. To śmieszne… Twoja pomoc wypływała z czystej ostentacji, jak ja już wcześniej podejrzewałam. Tutaj nie rozpoznajemy dobra w nikim! Znałaś moją młodość. Teraz wypełnię pewne luki. Według planów moich rodziców nie miałam nigdy istnieć. Byli oni beztroscy przyczyniając się do mojego nieszczęsnego poczęcia. Moje dwie siostry miały już 15 i 14 lat, kiedy przyszłam na świat. vChciałabym się nigdy nie narodzić! Chciałabym móc się unicestwić i uciec od tych mąk! Byłoby to nieporównywalną przyjemnością, gdybym mogła przestać istnieć tak, jak ubranie spalone na popiół przestaje istnieć. (3) Lecz konieczne jest, abym istniała; jest konieczne, żebym była taką jaką siebie uczyniłam, z całym złem, jakie tkwiło we mnie na końcu mojego życia. Kiedy moi rodzice, jeszcze samotni, przeprowadzili się ze wsi do miasta, utracili kontakt z Kościołem. Tak było lepiej. Utrzymywali oni przyjacielskie stosunki z osobami, które porzuciły Religię. Spotykali się na tańcach i skończyło się na tym, że “musieli” się pół roku później pobrać. Podczas ślubu tylko kilka kropel wody święconej spadło na nich, właściwie tylko po to, aby przyciągnąć moją matkę na niedzielną Mszę kilka razy w roku. Ona nigdy nie nauczyła mnie prawidłowo się modlić. Wyczerpywała wszystkie swoje siły w troskach dnia codziennego, nawet wtedy, gdy sytuacja nie była zła. Słowa takie jak modlitwa, Msza, woda święcona, kościół, piszę jedynie z głębokim wstrętem i nieporównywalną odrazą. Głęboko nienawidzę tych, którzy uczęszczają do kościoła, zarówno ludzi jak i w ogóle rzeczy z nim związanych. Wszystko powraca, aby nas dręczyć. Każde zrozumienie otrzymane w chwili śmierci, każde wspomnienie z życia, które znamy, przemienia się w palący płomień. (4)
      I wszystkie te wspomnienia ukazują nam smutną stronę tych łask, które odrzuciliśmy. Jak nas to dręczy! Nie jemy, nie śpimy, ani nie chodzimy na własnych nogach. Duchowo przykuci, my potępieńcy przyglądamy się przerażeni naszemu niedoskonałemu życiu, wyjąc i zgrzytając zębami, dręczeni i wypełnieni nienawiścią. Czy mnie słyszysz? Tutaj pijemy nienawiść jak wodę. Nienawidzimy siebie nawzajem. (5)
      Chcę, abyś zrozumiała, że bardziej niż cokolwiek nienawidzimy Boga.
      Tamci błogosławieni w niebie powinni Go kochać, ponieważ stale Go widzą w Jego najbardziej majestatycznym pięknie. To czyni ich szczęśliwymi nie do opisania. My to wiemy, a ta wiedza nas rozwściecza. (6) Ludzie na ziemi, którzy poznają Boga poprzez Jego stworzenia i Jego Objawienie, mogą Go kochać, ale nie są zmuszeni, aby tak czynić. Wierzący * mówię to z wściekłością * który kontempluje i rozmyśla o Ukrzyżowanym Chrystusie będzie Go kochał.Lecz dusza, do której zbliża się Bóg, jako straszny Mściciel i Sędzia, ponieważ został przez nią odrzucony, nienawidzi Go tak, jak my Go nienawidzimy. (7) Nienawidzi Go całą siłą swej złej woli. Nienawidzi Go wiecznie, ze względu na fakt, że zakończyła swoje ziemskie życie odrzucając Boga. I ta przewrotna wola nigdy nie będzie cofnięta, ani my jej nigdy nie cofniemy. Czy pojmujesz teraz dlaczego piekło powinno być wieczne? Ponieważ nasza zatwardziałość nigdy nie topnieje, nigdy się nie kończy. Zmuszając się, muszę dodać, że Bóg jest nadal miłosierny wobec Ciebie. Powiedziałam “zmuszam się”. Powód jest taki; pomimo, że piszę ten list, nie jest możliwe, abym kłamała, chociaż chciałabym. Piszę na tym papierze wiele informacji sprzecznych z moją wolą. Również potok obelg, który chciałabym wyrzucić z siebie, muszę połknąć. Bóg był dla was miłosierny nie pozwalając naszej woli, aby spowodowała to wszystko zło, które pragnęlibyśmy uczynić. Gdyby nam pozwolił, zwiększylibyśmy niezmiernie naszą winę i karę. Pozwolił nam umrzeć przedwcześnie * tak jak to stało się ze mną * lub wprowadził łagodzące okoliczności. Nawet teraz On jest miłosierny i nie zmusza nas, abyśmy się do Niego zbliżali, zatem pozostajemy w tej odległej części piekła, która zmniejsza nasze męki. (8)

      Każdy krok bliżej Boga przyniósłby mi większe cierpienia niż ty byś odczuwała chodząc tuż przy ogniu. Byłaś przestraszona kiedy pewnego razu powiedziałam Ci, gdy spacerowałyśmy, co ojciec powiedział mi na kilka dni przed moją Pierwszą Komunią św. “Troszcz się o to, maleńka Ani, że dostajesz piękną sukienkę, reszta nie jest niczym innym jak tylko oszustwem.”
      Prawie się zawstydziłam z powodu twojego zaskoczenia. Teraz się z tego śmieję. Najlepszą częścią tego oszustwa było pozwolenie na przystępowanie do Komunii tylko dzieciom w wieku lat dwunastu. Do tego czasu już właściwie zdążyłam posiąść przyjemności tego świata i Religię umieściłam na końcu, za tym wszystkim, tak więc nigdy nie traktowałam Komunii poważnie. Nowy zwyczaj pozwalania dzieciom na przyjmowanie Komunii w wieku 7 lat rozwściecza nas. Staramy się znaleźć wszystkie możliwe sposoby uniknięcia tego, starając się przekonać ludzi, że aby udzielać dziecku Komunii powinno ono mieć zrozumienie. Jest konieczne, aby popełniły przedtem jakieś grzechy śmiertelne. “Biały” Bóg będzie mniej szkodliwy, niż kiedy jest przyjmowany z wiarą, nadzieją i miłością, owocami Chrztu * pluję na to wszystko * jeszcze tak żywe w sercu dziecka. Pamiętasz, że już miałam ten sam pogląd na ziemi? Wracając do mojego ojca. Jak Ci opowiadałam, on tak bardzo kłócił się z moją matką, że bardzo wstydziłam się tego. Ach! co to jest wstyd? Śmieszna rzecz! Dla nas wszystko to jest obojętne. Moi rodzice nigdy dłużej nie spali w tej samej sypialni. Ja spałam z matką, a mój ojciec w sypialni obok naszej, gdzie mógł wchodzić o dowolnej godzinie w nocy. Pił dużo i wydawał wszystkie nasze dochody. Moje siostry były służącymi i potrzebowały swoich pieniędzy, więc moja matka zaczęła pracować. W ostatnim roku jej gorzkiego życia ojciec bił ją wiele razy, ponieważ nie dawała mu pieniędzy. Dla mnie był zawsze bardzo dobry. Pewnego dnia, opowiadałam Ci to wszystko, a Ty byłaś zgorszona moim kaprysem – co Cię nie gorszyło we mnie? Pewnego dnia zwróciłam dwukrotnie nowe buty, ponieważ ich kształt nie był wystarczająco nowoczesny. (9) Tej nocy, w której apoplexia ugodziła śmiertelnie mojego ojca, wydarzyło się coś o czym nigdy Ci nie mówiłam, ponieważ obawiałam się nagany z twojej strony. Dziś powinnaś to wiedzieć. Jest to pamiętny fakt, ponieważ był to pierwszy raz kiedy moi okrutni kaci duchowi się ujawnili. Spałam w sypialni matki. Jej regularny oddech oznaczał głęboki sen. Nagle usłyszałam kogoś wypowiadającego moje imię. Głos całkowicie nieznany mruczał: “Co się stanie, jeśli twój ojciec umrze?” Nie kochałam już więcej mojego ojca od czasu kiedy zaczął znęcać się nad matką. W zasadzie, ja już nikogo nie kochałam: przyczepiałam się tylko do kogoś, kto był jeszcze dla mnie dobry. Miłość bez naturalnego celu istnieje tylko w duszach, które żyją w stanie łaski. A ja w nim nie byłam. Odpowiedziałam tak temu tajemniczemu pytającemu: “Na pewno nie umrze.” Po krótkiej przerwie, usłyszałam to samo dobrze zrozumiałe pytanie, nie martwiąc się, aby wiedzieć skąd ono pochodzi. “Bynajmniej! on nie umiera!” pomyślałam bezczelnie. Po raz trzeci zostałam zapytana: “Co się stanie, jeśli twój ojciec umrze? Nagle błysnęło w moim umyśle, jak mój ojciec często wracał do domu pijany, złorzecząc matce i jak zawstydzał nas wobec sąsiadów i przyjaciół!
      Wtedy krzyknęłam z zawziętością: “Tak, to jest to na co zasługuje! Mam nadzieję, że umiera!”
      Potem, wszystko ucichło. Następnego ranka, kiedy matka poszła pościelić łóżko ojca, zastała drzwi zamknięte. Około południa otwarto je siłą. Ojca znaleziono wpół ubranego na łóżku * martwego, bez życia. Prawdopodobnie szukając piwa na strychu przeziębił się. Chorował przez długi czas. (Czy Bóg uzależniłby swoją decyzje od woli dziecka, któremu ten człowiek okazywał dobroć, aby podarować mu więcej czasu i dać szansę nawrócenia?) Marta K. i Ty nakłoniłyście mnie, abym wstąpiła do “Stowarzyszenia Młodych Kobiet”. Nigdy Ci nie mówiłam, że traktowałam instrukcje tych dwóch dyrektorek, Pań X., zupełnie rozrywkowo. Uważałam te zabawy za bardzo wesołe. Jak już wiesz, bardzo szybko zajęłam w nim ważną pozycję. To mi pochlebiało. Również wszystkie te wycieczki zadowalały mnie mimo, że czasami kończyły się pójściem do Spowiedzi i Komunii. Właściwie nie miałam nic do wyznania. Myśli i uczucia nie nachodziły mnie wtedy. Do rzeczy gorszych nie byłam jeszcze dojrzała. Upomniałaś mnie pewnego dnia: “Ani, jeżeli nie będziesz się więcej modlić, to będziesz stracona”. Rzeczywiście modliłam się bardzo mało; było to zawsze przeciwko mojej woli.
      Miałaś niewątpliwie powód, aby to powiedzieć. Wszyscy ci, którzy płoną w piekle nie modlili się, albo nie modlili się wystarczająco. Modlitwa jest pierwszym krokiem w kierunku Boga. Zawsze jest decydująca. Przede wszystkim modlitwa do Tej, Która jest Matką Chrystusa, Której Imienia nie zezwala się nam wymawiać. Nabożeństwo do Niej odciąga niezliczone dusze od diabła; dusze, których grzechy nieomylnie wepchnęłyby ich w jego ręce. Z wściekłością piszę, będąc zmuszoną do tego: modlitwa jest najłatwiejszą rzeczą, którą można robić na ziemi. Prawdę mówiąc, jest to najłatwiejsza droga, jaką dał nam On do zbawienia. Tym, którzy modlą się stale, Bóg daje ciągle po trochu tak wiele światła i umocnienia, że nawet tonący grzesznik może być przez modlitwę ostatecznie wyciągnięty, nawet jeśli zanurzył się w błocie po szyję. W ostatnich latach mojego życia, zupełnie się nie modliłam; w ten sposób byłam pozbawiona łask, bez których nikt się nie może zbawić.
      Tutaj już nikt nie otrzymuje żadnej łaski. Nawet jeżeli byśmy ją otrzymali, odrzucilibyśmy ją z nienawiścią. Wszystkie wahania ziemskiego życia skończyły się i są poza nami. W ziemskim życiu człowiek może przechodzić ze stanu grzechu do stanu łaski. Ze stanu łaski może popaść w stan grzechu. Często upadałam przez słabość; rzadko przez zamierzoną złość. Wraz ze śmiercią ta niestałość, “tak” lub “nie”, upadanie i powstawanie, kończy się. Wraz ze śmiercią każdy przechodzi w swój stan końcowy, stały i nieodwracalny. Kiedy ktoś się starzeje jego skoki stają się coraz słabsze. To prawda, że aż do śmierci można nawrócić się do Boga lub odwrócić się od Niego. Jednak w chwili śmierci człowiek decyduje ostatnim poruszeniem swojej woli mechanicznie, w ten sam sposób w jaki był przyzwyczajony w swoim życiu. Dobre lub złe przyzwyczajenie staje się drugą naturą. Ono ciągnie go za sobą w ostatniej chwili. W ten sposób również ja byłam ciągnięta. Żyłam całe lata zdala od Boga. Konsekwentnie, podczas ostatniego wezwania ze strony łaski, podjęłam decyzję przeciw Bogu. Nie dlatego, że popełnienie tak wielu grzechów było dla mnie zgubne, ale dlatego, iż nie chciałam się już poprawić. Ponadto, irytowałaś mnie upominając, abym uczęszczała na kazania i czytała pobożne książki. Tłumaczyłam się zawsze brakiem czasu. Czy miałam zwiększyć jeszcze bardziej moją wewnętrzną niepewność robiąc takie rzeczy? Kiedy dotarłam do tego krytycznego punktu, krótko przed moim opuszczeniem “Stowarzyszenia Młodych Kobiet”, byłoby mi już bardzo trudno prowadzić inne życie. Stawiając czoła mojemu nawróceniu nie dostrzegałaś, że został wzniesiony ogromny mur. . Wyobrażałaś sobie, że moje nawrócenie będzie takie łatwe, kiedy powiedziałaś do mnie: “Więc dobrze się wyspowiadaj, a wszystko będzie w porządku”.
      Podejrzewałam, że to co powiedziałaś było prawdą. Lecz świat, diabeł i ciało już mnie trzymały w swoich szponach. Nigdy nie wierzyłam w działalność szatana. Teraz przyznaję, że demon mocno wpływa na taką osobę, którą byłam wtedy. (10) Tylko wiele modlitw innych ludzi i moich własnych, wraz z umartwieniami i cierpieniami, odciągnęłoby mnie od diabła. I to mogłoby tylko być zrobione powoli. Niewiele jest osób opętanych cieleśnie; jednakże, jest wielu ludzi, którzy są opętani wewnętrznie. Demon nie może posiąść wolnej woli tych, którzy poddają się jego wpływowi. Jednak za karę za prawie całkowite odstępstwo jakiejś osoby od Boga, On zezwala, aby ta osoba była opanowana przez “Złego”. Ja również nienawidzę demona. Niemniej jednak, lubię go, ponieważ on i jego pomocnicy, te upadłe anioły, które upadły z nim na początku czasu, usiłują was zwieść. Istnieją tysiące demonów. Wędrują one po świecie, niezliczona ich liczba, jak roje much poza najmniejszym podejrzeniem ich obecności. My potępieńcy nie mamy pozwolenia, aby was kusić; to mogą tylko czynić upadłe duchy. (11) Nasze męki rzeczywiście zwiększają się za każdym razem, kiedy one przynoszą jakąś duszę do piekła. Lecz czym jest to wobec nienawiści! (12) Nawet jeżeli chodziłam krętymi drogami, Bóg podążał za mną. Przygotowywałam dostęp dla łaski poprzez naturalne prace dobroczynne, które dzięki skłonności mojej natury, nierzadko wykonywałam. Czasami, Bóg przyciągał mnie do kościoła. Tam odczuwałam pewną tęsknotę. Kiedy opiekowałam się moją chorą matką, pomimo pracy w biurze w ciągu dnia, co naprawdę było dla mnie poświęceniem, wtedy odczuwałam bardzo mocno to przyciąganie w kierunku Boga. Pewnego razu * był to szpitalnej kaplicy, gdzie miałaś zwyczaj zabierać mnie podczas godzinnej przerwy w południe * byłam pod takim wrażeniem, że znalazłam się o krok od mojego nawrócenia. Płakałam. Wtedy jednak, przyjemności świata zatopiły łaskę jak powódź. Ciernie zadusiły pszenicę. Z wyjaśnieniem, że Religia to sentymentalizm, zgodnie z tym co zawsze mówiono w biurze, również wyrzuciłam tę łaskę, tak jak inne, pod stół. Pewnego dnia upomniałaś mnie, ponieważ zamiast uklęknąć w kościele pośpiesznie skinęłam głową. Uznałaś to za lenistwo i nigdy nie podejrzewałaś, że już wtedy nie wierzyłam w Obecność Chrystusa w tym Sakramencie. Teraz w To wierzę, jednak tylko naturalnie, tak jak ktoś wierzy w burzę, której oznaki i skutki może dostrzec. W tamtym przejściowym okresie znalazłam religię. Ta uogólniona opinia w biurze była dla mnie bardzo wygodna, ponieważ mówiła, że po śmierci dusza wraca na ziemię jako inna istota, a ta reinkarnacja nie ma końca. W ten sposób wyeliminowałam niepokojący problem tamtego świata, że nie był już dłużej kłopotliwą sprawą.
      Dlaczego nie przypomniałaś mi przypowieści o bogaczu, którego narrator, Chrystus, wysłał do piekła natychmiast po śmierci a innego, Łazarza do raju? Lecz co byś tym osiągnęła Nic więcej ponad to, co mogłaś zrobić swoimi świętoszkowatymi słowami. Krok po kroku, znalazłam boga, boga wystarczająco oddalonego ode mnie, że nie miałam żadnych zobowiązań wobec niego. Byłam odpowiednio przygotowana, aby zwrócić się wolą i bez zmiany wyznania, ku panteistycznemu bogu albo nawet zostać zadufaną w sobie deistką. Tamten “bóg” nie miał nieba, aby mnie nagrodzić, ani piekła, żeby mnie straszyć. Pozostawiłam go w spokoju. Oto na czym polegała moja cześć dla niego.
      Łatwo się wierzy w to, co się kocha. Z biegiem lat, w ten sposób przekonałam samą siebie do tej mojej religii. Żyłam z nią dobrze, nie będąc przez nią niepokojona. Jedyną rzeczą, która mogłaby złamać jej kark, był głęboki długotrwały ból. Lecz to cierpienie nie nadeszło. Czy rozumiesz, że “kogo Bóg kocha, tego karze”? Był piękny lipcowy dzień, kiedy “Stowarzyszenie Młodych Kobiet” zorganizowało wycieczkę do A. Rzeczywiście bardzo lubiłam wycieczki, ale nie te świętoszkowate kobiety, które również brały w nich udział. Inny obraz, odmienny od M.B. Łaskawej z A., od niedawna pojawił się na ołtarzu mojego serca. Elegancki Max N. z domu handlowego stał na nim. Krótko przedtem rozmawialiśmy przy kilku okazjach. Tym razem zaprosił mnie na wycieczkę w samą niedzielę. Ta, z którą miał zwyczaj chodzić była w szpitalu. Oczywiście, on zauważył, że miałam oczy utkwione w niego. Lecz wtedy jeszcze nie myślałam o wyjściu za niego za mąż. Był czarujący; jednak za bardzo lubił przebywać wśród wielu różnych młodych kobiet. Aż dotąd, zawsze chciałam mężczyzny, do którego mogłabym wyłącznie należeć, jako jedyna kobieta. Zachowywałam więc pewien dystans. (To prawda. Pomimo całej swojej religijnej obojętności, Ani miała w sobie coś szlachetnego. Zdumiewa mnie, że “uczciwe” osoby mogą również trafić do piekła, jeżeli są one w ten sposób nieuczciwe wobec Boga.) W czasie wycieczki Max skierował całą swoją uprzejmość na mnie. Na pewno nie prowadziliśmy rozmowy w stylu tamtych “nawiedzonych”, jak czyniły to wszystkie z was. Następnego dnia w biurze, zbeształaś mnie, że nie pojechałam z tobą do A. Wtedy opowiedziałam Ci o mojej swawolnej niedzieli. Twoje pierwsze pytanie brzmiało: “Czy poszłaś na Mszę?” Szalona! Jak mogłam uczestniczyć we Mszy, skoro postanowiliśmy rozstać się o szóstej? Czy nadal pamiętasz jak się rozgniewałam i odrzekłam: “Dobry Bóg nie jest tak małostkowy jak wasi księżulkowie?” Teraz jestem zobowiązana Ci wyznać, że pomimo Swojej Nieskończonej Dobroci, Bóg traktuje wszystko znacznie poważniej niż księża. Po tym pierwszym spacerze z Maxem przyszłam tylko jeszcze raz na wasze spotkanie. W uroczystościach Bożego Narodzenia pewne rzeczy mnie pociągały. Lecz wewnętrznie byłam już od was odseparowana. Kino, tańce i wycieczki następowały po sobie. Czasami Max i ja kłóciliśmy się, ale wiedziałam co robić, aby zawsze zostawał ze mną. Byłam w bardzo niezręcznej sytuacji, kiedy rywalka wyszła ze szpitala, była wściekła.
      Jej gniew był na moją korzyść. Pozostawałam spokojna, co wywarło wielkie wrażenie na Maxie i w końcu zmusiło go do wybrania mnie. Wiedziałam jak ją oczernić i odstawić na boczny tor. Mówiłam spokojnie, zewnętrznie będąc obiektywna, ale wewnętrznie wyrzucałam jad. Takie uczucia i insynuacje prowadzą bardzo szybko do piekła. Są one diaboliczne, w prawdziwym znaczeniu tego słowa. Dlaczego Ci to mówię? Aby udowodnić, że byłam ostatecznie wolna od Boga.
      Aby odłączyć się od Boga nie było konieczne, żebyśmy Max i ja zaznajomili się “zbyt blisko”. Zrozumiałam, że straciłabym wiele w jego oczach, gdybym mu uległa przed czasem. Z tego powodu wycofałam się i odmówiłam. Naprawdę byłam gotowa zrobić cokolwiek, co uważałam za użyteczne. Zależało mi na tym, aby zdobyć Maxa. Z tego powodu naprawdę nic mnie nie powstrzymywało. Rozkochiwaliśmy się stopniowo, ponieważ oboje mieliśmy wspaniałe umiejętności, które mogliśmy wzajemnie doceniać. Ja byłam utalentowana i stałam się zdolną rozmówczynią. W ten sposób doszłam do punktu, gdzie trzymałam Maxa w swoich rękach, przekonana, że byłam jedyną, która go posiadała przynajmniej na kilka miesięcy przed ślubem. Oto na czym polegało moje odstępstwo od Boga, uczyniłam stworzenie moim bogiem. W pewnych rzeczach można łatwo zauważyć, jak pomiędzy osobami odmiennej płci miłość jest sprowadzana do materii. To staje się czarem osoby, jej żądłem i jej trucizną. “Uwielbienie” jakie miałam dla Maxa stało się dla mnie żywą religią.
      To było wtedy podczas przerwy obiadowej w biurze, kiedy tak obłudnie biegłam do kościoła, do księżulków, do odklepywania Różańca i innych bezużytecznych bzdur. Próbowałaś, mniej lub bardziej inteligentnie, umocnić to wszystko, zapewne nie podejrzewając, że dla mnie w ostatecznym rozrachunku był to sposób na uciszenie mojego sumienia, które sprzeciwiało się temu wszystkiemu za czym podążałam * nadal Go potrzebowałam * aby usprawiedliwić moje odstępstwo racjonalnie.
      W głębi duszy, byłam zbuntowana przeciw Bogu. Ty tego nie dostrzegałaś. Zawsze wierzyłaś, że byłam nadal Katoliczką. Ja również chciałam być za taką uważana i nawet udzielałam wsparcia finansowego naszemu kościołowi. Myślałam, że takie “zabezpieczenie” nie zaszkodziłoby. Pomimo twojej pewności, co do udzielanych odpowiedzi, zawsze myślałam sobie, że nie możesz mieć racji. Wobec naszej napiętej znajomości, ból naszego rozstania był niewielki, kiedy moje małżeństwo nas rozdzieliło.
      Przed ślubem, poszłam do Spowiedzi i przyjęłam Komunię jeszcze raz. Była to zwykła formalność. Mój mąż myślał w ten sam sposób. Zresztą, dlaczego nie miałam ich wypełnić? Dopełniliśmy ich tak jak innych formalności. Wy to nazywacie “niegodnym”. Lecz po tej “niegodnej” Komunii, miałam większy spokój sumienia. To była ostania Komunia. Nasze życie małżeńskie było w zasadzie harmonijne. Mieliśmy te same opinie na prawie wszystkie tematy. Również w tej: nie chcieliśmy mieć ciężaru posiadania dzieci. Wewnętrznie mój mąż pragnął mieć jedno, naturalnie nie więcej. Lecz w końcu, udało mi się ten pomysł odsunąć. Bardziej lubiłam stroje, ładne meble, babskie herbatki, jazdę samochodem i inne podobne rozrywki. To był rok ziemskich przyjemności pomiędzy ślubem, a moją nagłą śmiercią. Każdej niedzieli wybieraliśmy się na przejażdżkę samochodową lub odwiedzaliśmy krewnych mojego męża * wtedy wstydziłam się krewnych mojej matki. Lecz ci od mojego męża, pływali tak jak my na powierzchni egzystencji. Jednak wewnętrznie nigdy nie czuliśmy się szczęśliwi. Zawsze coś mnie w duszy gryzło. Chciałam, żeby ze śmiercią, która niewątpliwie miała nadejść za długi czas, wszystko się skończyło. Kiedy byłam małą dziewczynką, słyszałam raz na kazaniu, że Bóg wynagradza dobre czyny, które jakaś osoba dokonała. Jeżeli nie może ich nagrodzić w tamtym świecie, to nagradza je na ziemi. Niespodziewanie, otrzymałam spadek (od ciotki Lote). Mój mąż był zadowolony widząc jak jego płaca znacznie wzrosła. W ten sposób mogłam bardzo dobrze przyozdobić nasz nowy dom. Moja religia była w ostatecznej agonii, jak oddalające się migotanie dnia w zapadającym zmierzchu. Bary i kawiarnie w mieście oraz restauracje, gdzie wstępowaliśmy podczas naszych podróży, nie zbliżały nas do Boga. Wszyscy ci, którzy je odwiedzali żyli tak jak my wchodząc i wychodząc, wychodząc i wchodząc. Odwiedzając pewną słynną katedrę podczas wakacji, zachwycaliśmy się tylko artystycznymi walorami dzieł sztuki. Wiedziałam jak zneutralizować ten religijny powiew, który z niej emanował od czasów średniowiecza, poprzez ośmieszanie go przy każdej sposobności podczas wizyty. Tak więc, krytykowałam zakonnika, który nas oprowadzał za to, że był nieco brudny i głupi. Krytykowałam handel mnichów, którzy wytwarzali i sprzedawali likier oraz wieczne bicie dzwonów wzywające wszystkich do kościoła, gdzie tylko mówiło się o pieniądzach. W ten sposób, za każdym razem kiedy łaska pukała do moich drzwi ja ją odrzucałam.
      Szczególnie wylewałam swój zły humor na wszystko, co dotyczyło starych przedstawień piekła, jak było ono pokazane w książkach, na cmentarzach i innych miejscach, gdzie widać demony smażące dusze w piekle, w czerwonym i żółtym ogniu, i ich towarzyszy z długimi ogonami przynoszącymi im coraz więcej ofiar. Klaro, piekło może być przedstawiane źle, ale nigdy z przesadą. Ponadto, zawsze się bałam ognia piekielnego. Czy pamiętasz, jak w rozmowie o tym podstawiałam Ci pod nos zapaloną zapałkę i powiedziałam do Ciebie: “Oto jak on cuchnie!” Zdmuchnęłaś tę zapałkę bardzo szybko. Tutaj nikt nie może tego ognia zgasić. Powiem Tobie więcej; ogień, o którym mówi Biblia nie oznacza udręk sumienia. Ogień oznacza ogień. Musimy rozumieć dosłownie to, co Pan Jezus powiedział: “Idźcie precz ode mnie przeklęci w ogień wieczny przygotowany dla was”. Dosłownie!
      Ktoś zapyta: “Jak duch może doświadczać materialnego ognia?” A jak może cierpieć twoja dusza na ziemi, gdy twój palec jest trzymany w płomieniu? Twoja dusza również nie płonie, ale jaki ból musi znosić cały człowiek! Podobnie tutaj, jesteśmy przywiązani do ognia całym naszym jestestwem i naszymi zdolnościami. Nasze dusze zostały pozbawione swojej naturalnej lotności, nie możemy myśleć ani chcieć tego, czego chcemy. (13) Nie staraj się wyjaśniać tej tajemnicy sprzecznej z prawami materii; ogień piekielny płonie nie spalając. Nasza największa męka polega na tym, że wiemy, iż nigdy nie zobaczymy Boga. Jak wielką jest dla nas torturą, że na ziemi byliśmy na to obojętni! Gdy nóż leży na stole, nie robi na nikim wrażenia. Możesz widzieć ostrze, ale go nie czujesz. Lecz nóż wchodzi w twoje ciało, a Ty krzyczysz z bólu. Teraz odczuwamy utratę Boga, zanim Go jeszcze zobaczyliśmy. (14) Dusze nie cierpią równo. Im bardziej były frywolne, złośliwe, zdecydowane w popełnianiu grzechów, tym bardziej boli ich utrata Boga i tym większą torturę odczuwają. Potępieni Katolicy cierpią bardziej niż przedstawiciele innych wyznań, ponieważ otrzymali oni zasadniczo więcej światła i więcej łask i ich nie wykorzystali. Ci, którzy wiedzieli więcej, cierpią więcej niż ci, którzy mieli mniej wiedzy. Ci, którzy grzeszyli ze złości, cierpią więcej od tych, co upadli przez słabość. Nikt nie cierpi bardziej niż na to zasługuje. Och! Jak bardzo bym chciała, żeby nie była to prawda, abym miała powód do nienawiści!

      Powiedziałaś do mnie pewnego dnia: “Nikt nie trafia do piekła nie wiedząc o tym, że tam idzie.” To było objawione pewnemu świętemu. Śmiałam się z tego. Niemniej jednak, ukrywałam za tym myśl: “W takim przypadku nadejdzie odpowiedni czas na moje nawrócenie”. Oto w jaki sposób myślałam w skrytości. To co powiedziałaś zdarza się naprawdę. Przed moim nagłym końcem, nie wiedziałam jakie jest piekło. Żadna istota ludzka nie wie. Lecz dokładnie wiedziałam to: Jeżeli umrę, pójdę do wieczności jak ktoś, kto zbuntował się przeciw Bogu. Będę musiała ponieść konsekwencje.
      Jak już oświadczyłam, nie zawróciłam, lecz podążałam nadal w tym samym kierunku, ciągnięta przez przyzwyczajenie, jak ci ludzie, którzy działają tym bardziej regularnie i w łatwiejszy do przewidzenia sposób im bardziej się starzeją. Moja śmierć wydarzyła się w następujący sposób:
      Około tydzień temu * mówię według waszego sposobu liczenia, ponieważ licząc według bólu, mogłabym już płonąć w piekle od dziesięciu lat * w niedzielę mój mąż i ja pojechaliśmy na wycieczkę, która była dla mnie ostatnią. Dzień wstał promiennie. Czułam się świetnie, jak rzadko kiedy. Jednak przebiegło mnie złowieszcze przeczucie. Nieoczekiwanie podczas powrotu, mój mąż prowadzący samochód i ja zostaliśmy oślepieni światłem pojazdu, który jechał w przeciwnym kierunku z dużą prędkością. Mąż stracił panowanie nad samochodem. “Jezu!” krzyknęłam. Nie jako modlitwę, ale jako okrzyk. Poczułam zabijający ból spowodowany ściskaniem * była to drobnostka w porównaniu z obecnymi mękami. Potem straciłam przytomność. Dziwne! Tego samego ranka, zrodził się we mnie, w niewyjaśniony sposób, pomysł, że mogłabym pójść na Mszę raz jeszcze. Brzmiało to dla mnie jak błaganie skierowane do mnie. Jasno i zdecydowanie moje “Nie” ucięło tę myśl. Musiałam definitywnie skończyć z tym pomysłem chodzenia na Mszę. Biorę na siebie wszystkie konsekwencje tego. I teraz to podtrzymuję. Co stało się po mojej śmierci, już wiesz. Los mojego męża, mojej matki, mojego ciała i pogrzebu, wszystko jest Ci znane, nawet w drobnych szczegółach, które ja znam dzięki naturalnej intuicji, jaką wszyscy tu mamy. O wszystkim, co się dzieje na świecie mamy jedynie mętną wiedzę. Lecz znamy dobrze to, co nas bezpośrednio dotyczy. W ten sposób, znam również twoje ostateczne przeznaczenie. (15) Zbudziłam się z tej ciemności w momencie mojej śmierci. Widziałam siebie otoczoną nagle przez oślepiające światło. Było to w tym samym miejscu, gdzie leżało moje ciało. Działo się to podobnie jak na scenie w teatrze, gdy nagle gaśnie światło; kurtyna jest głośno rozsuwana i ukazuje się oświetlona scena: scena mojego życia. Tak jak w lustrze widziałam moją duszę. Widziałam łaski, które podeptałam od czasu dzieciństwa, aż do mojego ostatniego “Nie” powiedzianego Bogu. Miałam wrażenie, że jestem zabójcą postawionym przed trybunałem naprzeciw swoich martwych ofiar. Czy chciałam żałować? Nigdy! Czy się wstydziłam? Nigdy! (16) Jednak, nie było możliwe nawet, abym pozostała w obecności Boga, którego się wyparłam i odrzuciłam. Tylko jedna rzecz pozostała dla mnie: ogień. Podobnie jak Kain uciekł od ciała Abla, tak moja dusza rzuciła się daleko od tego straszliwego widoku. Był to sąd szczegółowy. Niewidzialny Sędzia powiedział: “Precz ode Mnie!” Wtedy moja dusza została strącona, jak siarkowy cień, w miejsce wiecznych mąk! (17) Ostatnia informacja od Klary
      Tak się kończy list o piekle od Ani. Ostatnie słowa były prawie nie do odczytania, tak miały powykrzywiane litery. Kiedy skończyłam czytać ostatnie słowo, cały list zamienił się w popiół.
      Co to jest, co tam słyszę? Pomiędzy twardym akcentem linijek, które przeczytałam wyobraźnią, brzmiały słodkie dźwięki dzwonu. Obudziłam się nagle. Stwierdziłam, że nadal leżałam w sypialni wypełnionej światłem wstającego poranka. Z kościoła parafialnego dotarło bicie dzwonów na modlitwę.
      Czy to wszystko było snem?
      Nigdy nie odczuwałam w Pozdrowieniu Anielskim tak wiele pociechy, jak po tym śnie. Przerywając, odmówiłam trzy Zdrowaś Mario. Potem, stało się dla mnie jasne: musisz uciekać się Matki Najświętszej Naszego Pana, czcić ją z miłością, jeżeli nie chcesz, aby Cię spotkał ten sam los, o jakim mi powiedziała * nawet jeżeli to było we śnie * dusza, która nigdy nie zobaczy Boga.
      Nadal przestraszona i drżąca przez tę nocną wizję, wstałam, ubrałam się szybko i pospiesznie zbiegłam do domowej kaplicy. Moje serce biło mocno i niespokojnie. Lokatorzy, którzy klęczeli blisko mnie spoglądali na mnie podejrzliwie. Chyba myśleli, że jestem tak podekscytowana i zarumieniona, ponieważ biegłam po schodach. Uprzejma pani z Budapesztu, bardzo cierpiąca, chuda jak dziecko, ledwie widoczna, ale jednak gorliwa w służbie Bogu i bardzo uduchowiona, powiedziała do mnie później w ogrodzie: “Panienko, Nasz Pan nie chce, aby Mu służono tak szybko.” Jednak, zauważyła wtedy, że coś mnie zdenerwowało i martwiło. I powiedziała uprzejmie: “Niech nic nie wywołuje twojej obawy; znasz radę św. Teresy * niech nic cię nie niepokoi. Wszystko przemija. Temu kto posiada Boga, nic nie brakuje. Bóg sam wystarczy.” Gdy wyszeptała te słowa, bez cienia tonu kaznodziei, wydawało mi się, że czyta w mojej duszy.
      “Bóg sam wystarczy”. Tak, On wystarczy dla mnie na tym i na tamtym świecie. Chcę więc Go posiadać codziennie, pomimo wszystkich poświęceń, które muszę nadal czynić na tu ziemi, aby zwyciężyć. Nie chcę trafić do piekła.

      • Tomasz powiedział/a

        Szczególnie warty zapamiętania jest ten fragment:
        “Wszyscy ci, którzy płoną w piekle nie modlili się, albo nie modlili się wystarczająco. Modlitwa jest pierwszym krokiem w kierunku Boga. Zawsze jest decydująca. Przede wszystkim modlitwa do Tej, Która jest Matką Chrystusa, Której Imienia nie zezwala się nam wymawiać. Nabożeństwo do Niej odciąga niezliczone dusze od diabła; dusze, których grzechy nieomylnie wepchnęłyby ich w jego ręce. Z wściekłością piszę, będąc zmuszoną do tego: modlitwa jest najłatwiejszą rzeczą, którą można robić na ziemi. Prawdę mówiąc, jest to najłatwiejsza droga, jaką dał nam On do zbawienia. Tym, którzy modlą się stale, Bóg daje ciągle po trochu tak wiele światła i umocnienia, że nawet tonący grzesznik może być przez modlitwę ostatecznie wyciągnięty, nawet jeśli zanurzył się w błocie po szyję.”

        Ten fragment często sobie przypominałem gdy wpadałem ponownie w te same grzechy nałogowe i traciłem nadzieję że kiedyś się to zmieni.

    • wierny powiedział/a

      Pierdoły to Ty przyjacielu piszesz!Poznaj prawdę a prawda Cię wyzwoli.Pozdrawiam i życzę roztropności!

    • Zorrro powiedział/a

      Notyfikację negatywną wydał pewien pracownik Kongregacji bez wiedzy kard Ratzingera, a kiedy to się ujawniło, sam kardynał COFNĄŁ TE NEGATYWNĄ NOTYFIKACJĘ!!!
      To typowe szykany wobec prawdy, tak samo potraktowano Garabandal… są ciągle siły w Watykanie, którym jest bardzo nie na rękę upowszechnianie ostrzeżeń i wołanie o nawrócenie. To te same sily, które Paweł VI nazwał dymami szatańskimi… Dziś to potężne siły mające wynieść samego Antychrysta … tam gdzie nie powinno go być…

    • bonawentura powiedział/a

      Takkkkkkkkkkkkkkk są autentyczne, bo dzięki nim nawróciłam się ponad 20 lat temu i dalej sie nawracam, ukochałam Wolę Bożą i TRÓJCĘ PRZENAJŚWIĘTSZĄ i tęsknię za Domem Ojca, ale wiem, że mam jeszcze misję do wypełnienia.Ufam Panu i dzięki Tej Miłości nie znam strachu ani lęku, choć życie mnie w ogóle nie rozpieszcza a Zły atakuje mich bliskich, tych , którzy sa słabi.Bogu niech będą dzięki za proroków dzisiejszych czasów i niech ich wspiera i pomoże im z pokorą wypełnić powołanie, jakim ich obdarzył.Jezu ufam Tobie i polecam Ci wszystkich wątpiących i mniemających, że Cię znają i Twoje Słowa Życia Pisma Św., Bys ich oświecił i pozwolił stanąć im, jak najszybciej w Prawdzie.

  3. Malaga powiedział/a

    To Ostrzeżenie będzie podzielone na pewne etapy ale skoro Bóg nie chce dla człowieka źle i chce mu otworzyć oczy na swoje grzechy i życie i dać szanse na poprawe to czemu tak wiele ludzi zginie podczas Ostrzeżenia? Na kolejnych np etapach? I nie będzie miało szansy na poprawe swojego życia. Czy to jest sprawiedliwe ? Zastanawia mnie to i nie rozumiem tego .

    • Bozena powiedział/a

      Ostrzezenie bedzie trwalo krotko, do 15 minut, a ci co umra to beda ci ktorych serce nie wytrzyma i po prostu dostana zawalu. Wszystko co bedzie dzialo sie na niebie, caly spektakl nic czlowiekowi nie zrobi!

      • Malaga powiedział/a

        właśnie o to mi chodzi,że niektórzy nie wytrzymają tego co zobaczą w swoim wnętrzu,swoje grzechy i umrą. Dlatego zastanawia mnie dlaczego oni nie będą mieli szansy by coś naprawić w swoim życiu, nawrócić się skoro Ostrzeżenie temu miało służyć.

        • Regina powiedział/a

          Wszystko jest pod kontrola Pana Boga. Jesli nie naprawia na ziemi to moze zalapia sie na czysciec i tam sie oczyszcza – to tez zalezy od naszych – teraz – modlitw za tymi, ktorzy nie przezyja Ostrzezenia.

        • Bozena powiedział/a

          Ja mysle ze to teraz jest tyle nawolywania o nawrocenie sie i odbycie spowiedzi przed tym fenomenem. I dlatego jest tyle prozb Matki Bozej (nie tylko) z Medjugorie o modlitwe za niewierzacych i za “letnich”. Bo po Ostrzezeniu bedzie tylko 2 rodzaje ludzi: jedni za drudzy przeciw, i ci ktorzy opowiedza sie za Bogiem beda swoim zyciem o Nim swiadczyc. Ci zas ktorzy dalej beda niewierzacy otrzymaja jeszcze jeden znak tzw Miracle (Cud) o ktorym mowi Garabandal. Bog ludziom dal wolna wole i na sile nie mozna nikogo nawrocic, jesli czlowiek sam tego nie chce.

        • Poirytowana Istota powiedział/a

          Jupi, są jeszcze osoby odróżniające Ostrzeżenie od Wielkiego Cudu :) !!!

          No bo wystarczy nazywanie Ostrzeżenia Cudem, co poniekąd jest uprawnione, a już niektórzy mieszają Ostrzeżenie z Wielkim Cudem :)

        • alba powiedział/a

          Jesli ktos czyta or\ędzia Ostrzeżenia na bieżąco, to wie ,że m-c sierpień 2011 roku był m-cem modlitwy Koronką do Bożego Miłosierdzia i na Mszy Św. za tych, którzy nie przeżyją Ostrzeżenia z powodu ogromu swoich grzechów. W kolejnych oredziach Pan Bóg nalegał , aby kontynuować za nich modlitwę, przez nie wiele milionów dusz będzie uratowanych. Gdyby nie te modlitwy wszystkie poszłyby do piekła. Ufam, że na tym blogu wszyscy lub prawie wszyscy nadal ratują te dusze. Tylko tyle i aż tyle możemy zrobić

        • KRYSTYNA powiedział/a

          DZIĘKUJĘ ŻE JESTEŚ ! ! ! :))))))))))))

        • alba powiedział/a

          “Proszę wszystkie Moje dzieci by spędziły miesiąc sierpień na codziennej modlitwie Koronką do Bożego Miłosierdzia w intencji dusz ludzi, którzy nie przeżyją „Ostrzeżenia”. Wymagam również jednego dnia postu w tygodniu, codziennego udziału we Mszy Świętej i przyjmowania Najświętszej Eucharystii.

          Jeśli wystarczająco dużo osób podejmie się tego, co nazywam „Miesiącem ocalenia dusz”, to miliony dusz na świecie zostaną zbawione. Zróbcie to dla Mnie dzieci, a staniecie się częścią Mojego Cudownego Królestwa. Wasze dusze w chwili śmierci dołączą do Mnie w Raju. To jest Moje szczególnie uroczyste przyrzeczenie. ”

          https://dzieckonmp.wordpress.com/page/23/

          @ Krystyna . BÓG ZAPŁAĆ ZA MIŁE SŁOWA !!!

        • alba powiedział/a

          A oto bezpośredni link

          https://dzieckonmp.wordpress.com/2011/07/27/sierpien-2011-miesiacem-ratunku-dla-dusz/#comments

        • bodka powiedział/a

          Powiem tak , te słowa wtedy (koniec lipca) tak mnie powaliły ,że do dzisiaj , dzięki Bogu, jestem codziennie na Mszy Świętej i jeszcze mam czas na adorację.
          Wcześniej podobne próby kończyły się u mnie po około 30 dniach.
          Jezu jesteś Wielki.

    • Krystian powiedział/a

      Ojciec Przedwieczny jest sprawiedliwy co do uczynków swoich dzieci,mozliwe nie znajdzie ON względu dla tych,którym dawał wyraźne znaki,aby sie odwrócili od swojego nierządu/grzechów.I wtedy spadnie na takie dusze kara,lecz dla tych mlodych ludzi co grzeszyli/grzeszą nie zdając sobie sprawy wagi grzechu,tak sobie myśle,że będzie miał miłosierdzie.Kochajmy Najwyższego Boga rozmawiajmy z nim codziennie,jak z przyjacielem :))

  4. Kier powiedział/a

    http://prawoslawnypartyzant.wordpress.com/2012/01/11/trybunal-wojskowy-o-destrukcyjnej-dzialalnosci-putina/

  5. szach powiedział/a

    Trwa posiedzenie sejmu RP ,w sprawie postępku KRRiTv . Słuchajmy . Radio Maryja transmituje.

    • szach powiedział/a

      Katarasińska nie chce dopuścić do głosu Fundacji Lux Veritatis. Ale życiorys tej pani ,jest tak “ciekawy”,że wcale mnie to nie dziwi.

      • cox powiedział/a

        Oglądam teraz tę relację na żywo w Tv. Trwam. Pani Śledzińska- Katarasińska zachowuje się jak typowy funkcjonariusz partyjny, który ma za zadanie ograniczyć wszystkim widzom i słuchaczom dostęp do stanowiska jednej ze stron!

  6. Malaga powiedział/a

    A co Ostrzeżenia to jedyny czwartek i Święto Kościele to Boże Ciało. Nie chcę gdybać bo nie o to chodzi ale tak mi to chodziło po głowie. Co myślicie ?

  7. pio9a powiedział/a

  8. Dawid powiedział/a

    Nom Boże Ciało to chyba jedyny wariant no bo Wielki Czwartek to raczej odpada bo niedużo ludzi przychodzi niż np w Wielki Piątek ale Boże Ciało to jedno z najwaznijszych Świąt także bym też obstawiał. W tym roku wypada ono 7 Czerwca…..

    • Bozena powiedział/a

      A ja mysle ze bedzie to SRODA, bo niby dlaczego Matka Boza z Medjugorie kazalaby poscic w srody i piatki? A srode mamy 1, 8, 15 i 22! lutego…

      • AGnieszka powiedział/a

        Matka Boża prosiła też, żeby nie próbować zgadywać dnia.. :)
        Bez względu na to, kiedy będzie miało to miejsce mamy się po prostu modlić za wszystkie dusze…

    • Malaga powiedział/a

      No to gdy to będzie tego dnia to nie wiele czasu zostało. Musimy się dużo modlić.

    • cox powiedział/a

      A ja powtarzam jeszcze raz- ,,Nie znacie dnia, ani godziny” Dz. Ap. 1;7

      • Malaga powiedział/a

        wiem, wiem. Nie chce się nastawiać na konkretny dzień. A co do tego żebyśmy się modlili chodziło mi ogólnie.

      • Beata powiedział/a

        Z Marii Valtorty:

        Jutro. Jaki to dzień – ‘jutro’? [To będzie] za rok, a może – za miesiąc? O, nie usiłujcie odgadywać przyszłości kierując się niezdrowym pragnieniem, używając sposobów mających posmak karygodnych czarów. Pozostawcie poganom ducha Pytona. Pozostawcie przedwiecznemu Bogu tajemnicę Jego czasu. Wy zaś przyjdźcie oczyścić się poprzez prawdziwą pokutę, od jutra. Od tego jutra, które rozbłyśnie po tej wieczornej godzinie; od jutra, [które przyjdzie po nocy], które rozbłyśnie wraz z pianiem koguta.

        Nawracajcie się z waszych grzechów, by uzyskać przebaczenie i być przygotowanym do Królestwa. Oddalcie od siebie klątwę grzechu. Każdy ma swój [grzech]. Każdy czyni coś przeciwnego dziesięciu przykazaniom, [dającym] wieczne zbawienie. Badajcie siebie, każdy – szczerze, a znajdziecie to, w czym błądzicie. Z pokorą i szczerze odwróćcie się od tego. Chciejcie się nawrócić. Nie słowami. Nie żartuje się z Boga ani się Go nie zwodzi. Nawróćcie się, mocno pragnąc przemiany życia, powrotu do Prawa Pańskiego. Czeka na was Królestwo Niebieskie – jutro.

        Jutro? Zadajecie sobie pytanie? O! Godzina Boga jest zawsze jak szybkie nazajutrz, nawet gdy przychodzi przy końcu życia długiego jak u Patriarchów. Wieczność nie zna powolnego przesypywania się piasku [w klepsydrze] dla odmierzania czasu. Te miary czasu – które nazywacie dniami, miesiącami, latami, wiekami – są biciem przedwiecznego Ducha, zachowującego was przy życiu. Wasz duch jest jednak wieczny i powinniście, w duchu, zachowywać taką samą metodę mierzenia czasu, jaką stosuje wasz Stwórca. [Trzeba] powiedzieć zatem: “Jutro to będzie dzień mojej śmierci!” Więcej jeszcze, nie – śmierci, dla tego kto jest wierny, lecz spoczynku w oczekiwaniu: w oczekiwaniu na Mesjasza, który otwiera bramy Niebios.

        http://www.objawienia.pl/valtorta/valt/v-02-022.html

    • Kasia powiedział/a

      W innych krajach Swieto Bozego ciala jest przeniesione na niedziele. Jak patrze na to co sie dzieje nie chodza do spowiedzi, nie widze ich w kosciele , a przyjda i ida do Komuni Sw.
      Naprawde potrzebne jest ostrzezenie aby ich ratowac.
      Kroluj Nam Chryste

      • Magdalena-Zofia powiedział/a

        Jak nie mają świadomości, to dla nich lepiej, tragedią byłaby świadomość świętokractwa.

        • Kasia powiedział/a

          Kazdego Katolika obowiazuje przestrzeganie X Przykazan Bozych a 3 przykazanie mowi ,,Pamietaj abys Dzien Swiety Swiecil,,
          Dla mnie opuszczenie Mszy Sw. bez waznego powodu jest grzechem, tutaj ludzi nie ma latami i ida do komuni Sw. Ksiadz oglaszal spowiedz na Boze Narodzenie bylo kilka osob nie mowiac o spowiedzi Wielkanocnej. Dlatego modle sie aby Bog zeslal Ducha Swietego ktory ich obudzi z letargu , i zeby nie poszli na potepienie.
          Kroluj Nam Chryste
          ,,

  9. Bozena powiedział/a

    Dzieckonmp

    To jest tlumaczenie tego co przesowa sie po pasku na http://www.greenscapular.org/

    ALERT przygotujcie sie na Ostrzezenia przez Spowiedz Sakramentalna. ALERT Wiele przepowiedzianych dewastujacych wizji widzianych przez Anna Marie nie zostalo ujawnionych gdyz sa przerazajace.
    Prosze modlcie sie o Boze Milosierdzie o to by sie nie spelnily

  10. Pablo powiedział/a

    A ja mam dosyć mieszane uczucia do przepowiedni i orędzi. Nie chce napisac nic złego bo wierzę w Boga i Jezusa Chrystusa i myśle, że gdybym moimi wypowiedziami komus zaszkodził to miałbym jeszcze jeden grzech w swoim życiu z którym musiałbym żyć. Boję się jednak, że wiele z objawień mogą być autorstwa złych mocy. Dla mnie cała prawda jest zawarta w Piśmie Świętym.
    Wiem, że gdy chce zrobić coś złego komuś muszę go lepiej poznać i powiedzieć mu wiele prawdy i wiele tego co sam już wie by zbudować zaufanie. Gdy już zdobywam zaufanie mogę bez przeszkód sprzedać mu trochę kłamstwa. To mniej więcej tak jakbym chciał poderwać kobietę która jest w związku z kimś innym. Wystarczy by dała do zrozumienia że minimalnie coś jej w partnerze przeszkadza lub czegoś nie rozumie, wtedy zaczyna się budowa fałszywego zaufania. I myślę, że szatan może działać właśnie w taki sposób, ponieważ nas katolików, chrześcijan, którzy nie zawsze potrafią dobrze postępować i często są zagubieni w swej wierze łatwo zmanipulować.
    Dokładnie boję się o to, że w ostrzeżeniach jest powiedziane, że wielu może tego nie przeżyć. Jestem więc przekonany, że po tym właśnie ostrzeżeniu może znaleźć się wiele osób, którzy będą za wszelką cenę udowadniać, że ich bliscy, którzy nie przeżyli byli dobrymi ludźmi i ze to Bóg odpowiada za to co się stało. I myślę, że wtedy zacznie się prawdziwe prześladowanie chrześcijan. Bo skoro tych złych ludzi na ziemi jest więcej niż dobrych to mam wielkie obawy o to wszystko….

    • Magdalena-Zofia powiedział/a

      “Boję się jednak, że wiele z objawień mogą być autorstwa złych mocy.” – z pewnością takie są, przecież szatan nie stałby obojętnie – on cały czas działa, a im bliższy jego koniec (a wiemy, że to czas, w którym żyjemy), tym działania silniejsze, podstępne i ohydne – nikt z ludzi nie jest bardziej przebiegły od niego.

      • Pablo powiedział/a

        No a co jeśli ostrzeżenie to nowy rodzaj broni, która zostanie użyta na ludzkości. Być może ta broń jest niedoskonała i wielu zginie. I teraz skoro ciągle od ateistów i różnych bluźnierców słychać głosy, że skoro Bóg był wszechmogący to mógł ratować ludzkość od hitlera i że wszystkie atastrofy to na pewno zły Bóg. To co będzie po tym gdy wielu zginie – choć w oczach wielu sa dzisiaj wspaniałymi ludźmi? Wtedy zacznie się mordowanie księży i podpalanie kościołów… a do zrzucenia winy na chrześcijan stacją telewizyjnym wystarczyłyby 3 dni…..
        P.S. do bardziej oczytanych niż ja: czy gdzieś w Piśmie Świętym jest mowa o ostrzeżeniu ludzkości??

        • Dzieckonmp powiedział/a

          W Piśmie Świetym nie ma tez że Matka Boża objawi się w Fatimie czy Akita i w innych miejscach. To co podałeś nie jest dowodem na to żr ostrzeżenia nie może być bo takie ostrzeżenia ( mały sąd) od wieków doświadczyło wielu ludzi, ale nigdy wszyscy w jednej chwili.

        • marcogiani powiedział/a

          Osobiście nie wierzę że tak wielkie wydarzenie jak Ostrzeżenie nie jest wyszczególnione w Biblii, to bedzie drugi najwiekszy Bozy Akt Miłosierdzia od czasu zbawczej meki Jezusa Chrystusa, musi gdzieś być o nim wzmianka. Pomyślcie sami, po raz “drugi” świat otrzyma łaskę zbawienia. Niewyobrażalne wydarzenie a byłoby pominięte całkowicie w Biblii? Nie sądzę.

        • 2012 powiedział/a

          Z perspektywy czasu posiadając więcej doświadczenia i wiadomości mogłem doświadczyć ostrzeżenia małego sądu było to w 1981 roku . Nie miałem wpływu
          na to co działo się ze mną , mimo to że byłem w pełni świadom stanu fizycznego to co zawładnęło umysłem było nie do opanowania .Jeśli tak to ma wyglądać to większość tego możne nie wytrzymać

  11. maratonista powiedział/a

    To ja dorzuce do tego wszystkiego pare faktów.

    NOTA KONGREGACJI NAUKI WIARY
    Wielu biskupów, kapłanów, zakonników, zakonnic i wiernych świeckich zwraca się do Kongregacji z prośbą o miarodajną ocenę działalności pani Vassuli Ryden, wyznania greckoprawosławnego, zamieszkałej w Szwajcarii, która posługując się żywym słowem oraz pismem, rozpowszechnia w środowiskach katolickich całego świata orędzia przypisywane rzekomym niebiańskim objawieniom. Uważna i spokojna analiza całej sprawy, dokonana przez Kongregację w celu „zbadania duchów, czy są z Boga” (Por. l J 4,l), ujawniła – obok aspektów pozytywnych – także cały zespół elementów o zasadniczym znaczeniu, które w świetle doktryny katolickiej należy ocenić negatywnie.

    Trzeba nie tylko zwrócić uwagę na podejrzany charakter zewnętrznych form, w jakich dokonują się owe rzekome objawienia, ale także podkreślić zawarte w nich pewne błędy doktrynalne.

    Mówią one między innymi o Osobach Trójcy Świętej, posługując się tak niejasnym językiem, że prowadzi to do pomieszania właściwych imion i funkcji Boskich Osób. Rzekome objawienia obwieszczają, że wkrótce w Kościele zapanuje Antychryst. W duchu milenarystycznym zapowiadają decydującą i chwalebną interwencję Boga, który ma jakoby ustanowić na ziemi, jeszcze przed ostatecznym przyjściem Chrystusa, erę pokoju i powszechnego dobrobytu. Przewidują też bliskie już powstanie Kościoła, który miałby być swego rodzaju wspólnotą pan chrześcijańską, co jest niezgodne z doktryną katolicką.

    Fakt, że wymienione wyżej błędy nie pojawiają się w późniejszych pismach Vassuli Ryden, jest znakiem, że rzekome „niebiańskie objawienia” są jedynie owocem prywatnych przemyśleń.

    Ponadto pani Ryden, przystępując systematycznie do sakramentów Kościoła katolickiego – choć jest wyznania greckoprawosławnego – budzi niemałe zdziwienie w wielu środowiskach Kościoła katolickiego i sprawia wrażenie, jakoby stawiała się ponad wszelką jurysdykcją kościelną i normą kanoniczną, a przez to stwarza ekumeniczny nieład, który drażni wielu zwierzchników, kapłanów i wiernych jej własnego Kościoła, jako że łamie ona w ten sposób jego dyscyplinę.

    Zważywszy na to, że mimo pewnych aspektów pozytywnych ogólny rezultat działalności Vassuli Ryden jest negatywny, Kongregacja wzywa biskupów, aby należycie pouczyli swoich wiernych oraz by na terenie swoich diecezji nie dopuszczali do rozpowszechniania jej idei. Apeluje także do wszystkich wiernych, aby nie uznawali pism i wypowiedzi pani Vassuli Ryden za nadprzyrodzone oraz by zachowali czystość wiary, którą Chrystus powierzył Kościołowi.

    Watykan, 6 października 1995 r. (L’Osservatore Romano, wyd. pol., 1/1996, s. 66)

    ______________________
    Zwolennicy Vassuli Ryden twierdzą, iż mimo rozwodu i ponownego „zamążpójścia” pozostaje ona w ważnym związku małżeńskim ze swym obecnym „mężem”.

    Mk 10:11-12
    Powiedział im: Kto oddala żonę swoją, a bierze inną, popełnia cudzołóstwo względem niej. I jeśli żona opuści swego męża, a wyjdzie za innego, popełnia cudzołóstwo.
    ______________________

    A tu nota podtrzymująca dokument z 1995 r.

    CONGREGATION FOR THE DOCTRINE OF THE FAITH
    January 25, 2007
    Prot. N.: 54/92 – 24945

    Your Eminence / Your Excellency,
    The Congregation for the Doctrine of the Faith continues to receive requests for clarification in relation to the writings and activities of Mrs Vassula Rydén. These requests address in particular the import of the Notification of 6 October 1995, and the criteria to be considered by the local Church in judging whether the writings of Mrs Vassula Ryden may appropriately be disseminated.
    In this regard, the Congregation wishes to state de following:
    1) The Notification of 1995 remains valid as a doctrinal judgment of the writings examined (see Enclosure 1).
    2) Mrs Vassula Rydén, however, after dialogue with the Congregation for the Doctrine of the Faith, has offered clarifications on some problematic points in her writings and on the nature of her messages which are presented not as divine revelations, but rather as her personal meditations (see Enclosure 2: Letter of 4 April 2002, published in True Life in God, vol. 10). From a normative point of view therefore, following the aforementioned clarifications, a case by case prudential judgment is required in view of the real possibility of the faithful being able to read the writings in the light of the said clarifications.
    3) Finally, it remains inappropriate for Catholics to take part in prayer groups established by Mrs Rydén. Concerning the question of ecumenical meetings, the faithful are to follow the norms of the Ecumenical Directory, of the Code of Canon Law (canons: 215; 223 §2 and 383 §3) and of Diocesan Ordinaries.
    Thanking you for your attention and with sentiments of esteem, I am
    Yours sincerely in Christ,
    Cardinal William LEVADA
    Prefect

    • Bozena powiedział/a

      Wklejam raz jeszcze czesc wczesniejszego fragmentu, ktory przytoczylam(zrodlo Wikipedia)

      …Drugi dokument to obszerny dialog, opublikowany w 2004 r., podjęty przez prefekta Josepha kard. Ratzingera. Czytamy w nim, że Vassula Ryden: „dostarczyła stosownych wyjaśnień dotyczących swej sytuacji małżeńskiej jak i odnoszących się do pewnych trudności, które we wspomnianej nocie (1995) były wysunięte pod adresem jej pism i jej uczestnictwa w sakramentach”. Orzeczenie to stanowiło echo wcześniejszych wypowiedzi kardynała o Vassuli, m.in. w Meksyku, gdzie 9 maja 1996 oświadczył on publicznie: „Możecie nadal rozpowszechniać jej pisma, ale zawsze z rozeznaniem”

      A w Polsce teraz ile malzenstw dostaje tzw “uniewaznienie”?

      A jesli chodzi o Ere Pokoju na Ziemi, to jest takze w Apokalipsie, jak i mistyczka Maria Esperanza duzo o tym pisze. A dlaczego nie ma byc Ery Pokoju? Gdyby konstytucja kraju bylo 10 przykazan Bozych, i kazdy je zachowywal – czy to nie pokoj? No, nam sie moze wydawac utopia.

      • maratonista powiedział/a

        Jeśli to prawda to ok.
        Jednak: “gdzie 9 maja 1996 oświadczył on publicznie: „Możecie nadal rozpowszechniać jej pisma, ale zawsze z rozeznaniem” – może jakieś źródło, że tak naprawde było.

      • maratonista powiedział/a

        Źrodlo Wikipedia – już sobie odpowiedzialem :)

        Ale jest tam także to:
        “Ostatni list kard. Levady z 25 stycznia 2007 r (patrz wyżej) podtrzymuje negatywną opinię doktrynalną. Ponadto informuje, że Vassula Ryden w dialogu z Kongregacją wyjaśniła wiele wątpliwości m.in. co do natury objawień, które wydają się być raczej osobistymi przemyśleniami, niż bożym objawieniem.”

        Mętna ta woda…… Wyjaśniła wiele wątpliwości, same wyjaśnienie nie jest jednoznaczne z ich akceptacją.

    • Bozena powiedział/a

      Tu jest to w Apokalipsie
      20
      1 Potem ujrzałem anioła, zstępującego z nieba,
      który miał klucz od Czeluści
      i wielki łańcuch w ręce.
      2 I pochwycił Smoka,
      Węża starodawnego,
      którym jest diabeł i szatan,
      i związał go na tysiąc lat.
      3 I wtrącił go do Czeluści,
      i zamknął, i pieczęć nad nim położył,
      by już nie zwodził narodów,
      aż tysiąc lat się dopełni.
      A potem ma być na krótki czas uwolniony.

    • Bozena powiedział/a

      Przepraszam ze tak duzo dzis pisze ale akurat mam czas.
      Wczoraj zaczelam czytac Marii Valtorty “Koniec Czasow” (kiedys dawno sciagnelam ja gdzies z netu, dzis nie mam zrodla)
      I tam jest wyjasnione (rozdz 34), ze pierwsza Bestia (rozdz 13 Ap) jest uosobieniem wszelakiej wladzy ludzkiej, zas druga – wszelakiej ludzkiej wiedzy. Babilon zas to cala ziemia wraz ze wszystkim co na niej jest!
      Naprawde oczy otwierajaca lektura!

      • Poirytowana Istota powiedział/a

        a to otwórz sobie na stronie 177 – też mam tą książkę – w drugim akapicie Jezus zapowiada Marii Valtorcie Ostrzeżenie :)

  12. pio9a powiedział/a

    • puszka powiedział/a

      Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

      Faktycznie, (juz nie powiem jak to okreslić), robią sobie z Kościoła i Wiary, dobrze, że Papież ogłasza ROK WIARY bo ja mozna szybko starcić przy takich widokach.

      Apel Jasnogórski w Wigilię Wniebowzięcia NMP parafia katolicka (?!?!?) w Koniecpolu
      http://pl.gloria.tv/?media=186202

  13. Dawid powiedział/a

    Hm mówisz że 2 bestia to uosobienie wszelakiej ludzkiej wiedzy no ale to miał być Antychryst a pierwsza bestia to miała być władza globalna widzę że różnie to jest tłumaczone.Oczywiśćie nie neguje tych objawień bo czytałem je też po częsci.

  14. Dyzma powiedział/a

    Adminie,
    Swego czasu poruszyłeś temat książki ” Z Aniołem do nowego świata “. Właśnie jestem po lekturze i zastanawiam się co w niej jest nie tak, że ją stanowczo odradzasz. Na mnie zrobiła ogromne wrażenie a szczególnie dodała nadziei. Proszę o wyprowadzenie mnie z błędu.

    • Dzieckonmp powiedział/a

      Ja nigdy nie pisałem że jest w tej książce coś nie tak. Wspomniałem tylko że jest trochę w niej takich wyobrażeń. Ale ksiązkę polecam czytać.

    • bog65 powiedział/a

      Też czytałem tę książeczkę i przyznam że po jej przeczytaniu jakbym się odrodził. Rozumiem co nie których że może ta wizja jest zbyt fantazyjna. Ale tak pomyślałem jeżeli ktoś pomyślał że to nie możliwe aby tak to wyglądało to jak to te osoby sobie to wyobrażają ? Bo ja nie wyobrażam sobie abyśmy po oczyszczeniu wrócili do kamienia łupanego. Jak wiemy Pan Bóg po oczyszczeniu da nam nowe świeże powietrze nową glebę bez żadnych trucizn jakie dziś się daje czyste wody w których będzie dużo ryb itd… I teraz jak człowiek kiedy doszedł do takich technik jakie dziś mamy miałby wrócić do czasów gdzie ręcznie trzeba było wszystko robić bo nie byłoby elektryczności. Przecież po oczyszczeniu ludzie otrzymają nowego ducha który poprzez swoje zdolności jakie zdobyli zaczną uruchamiać takie rzeczy i takie techniczne nowinki które będą zgodne z naturą czyli nie będą niszczyć środowisko i one spowodują że człowiek zacznie znowu normalnie żyć z naturą budując domy, uprawiać ziemię ale najważniejsze jest to że to wszystko będzie łączone z modlitwą dziękczynną do Boga. Ja innego świata sobie nie wyobrażam jak takiego po oczyszczeniu. Zauważmy że jeśli dojdzie przecież do wybuchu bomb atomowych na świecie lub będą zniszczone elektrownie atomowe to wszystko według naukowców by było zatrute na przeszło setki lat ! Więc gdzie tu by miał być Nowy Świat ? Pan Bóg oczyszczając te wszystkie niby nowinki ludzkie które miały dawać radość dla życia na naszej planecie da nam nowe oblicze urządzeń które ku zaskoczeniu co niektórych staną się zgodne z naturą i wolą Bożą. Bo wtedy wszystko co człowiek stworzy Pan Bóg będzie błogosławił. I nastanie prawdziwa miłość i radość życia z Bogiem. Obyśmy tego doczekali …

      • Dyzma powiedział/a

        Martwi mnie jedynie, że ten cudowny czas potrwa jedynie 25 lat (przynajmniej tak wynika z książki), Mam nadzieję, że autor się rozminął z prawdą, jaki sens miałoby odrodzenie świata na tak krótki okres ?

  15. Tadeusz powiedział/a

    Ciekawe jak to będzie podczas ostrzeżenia z małżeństwami ? Będziemy stali przed Panem Jezusem razem czy osobno ? Czy jeżeli jedno grzeszy a dryga strona gorliwa to czy oboje zobaczą piekło ? Jak będą rozliczani małżonkowie ?

    • Steven12 powiedział/a

      Małżonkowie będą rozliczani podczas Ostrzeżenia wspólnie, tak jak w urzędzie skarbowym. A ich grzechy będą zsumowane i podzielone na 2. Niestety, nie będzie żadnej ulgi podatkowej od ciężkich grzechów, ale drobne grzeszki będzie można potem odpisać od podatku.

      • Ewa powiedział/a

        Czyżbyś chciał swoje stare, połatane bukłaki podstawić pod Niebiańskie Wino? A zdziwisz się, jeśli grzechy będą nie tylko podzielone, ale i pomnożone – stosownie do twoich zasług względem innych ludzi?

      • Dzieckonmp powiedział/a

        bardzo zabawne

    • Dyzma powiedział/a

      Wydaje się, że każdy stanie osobno choć będzie się widziało jakby film z całego życia a więc i momenty ze swoją ślubną. Jeżeli jesteś gorliwszy Pan zapyta Cię: Co zrobiłeś dla niej aby ją podnieść abyście stali się jednym ciałem ?

    • Ewa powiedział/a

      Myślę, że jeśli nawet będziecie stali razem przed Panem Jezusem, to każdy będzie się znajdował w osobistej i wyłącznej relacji z Bogiem – jak w godzinie śmierci. Każdy zostanie rozliczony ze swoich grzechów, ale też pozna, w jaki sposób jego grzechy dotknęły inne osoby. I stosownie do swoich win, zobaczy swoje miejsce w wieczności. Pan Jezus powiedział, że w Niebie ludzie się nie żenią, ani za mąż nie wychodzą. Przed Majestatem Boga człowiek wszystkimi swoimi zmysłami będzie wyłącznie Jego Osobę kontemplował.

    • Beata powiedział/a

      Każdy odpowiada za siebie.

    • Radosław powiedział/a

      Każdy będzie rozliczany według swojego własnego sumienia.

  16. Magda powiedział/a

    Macierewicz: Tu-154M nie uderzył w drzewo

    Ekspertyza biegłych z Instytutu Ekspertyz Sądowych nie tylko kwestionuje obecność gen. Andrzeja Błasika w kokpicie, ale także wykazuje, że TU-154M nie uderzył w drzewo – dowodzi Antoni Macierewicz (PiS) i podkreśla, że „dźwięku uderzenia w drzewo w ogóle nie odczytano”.
    http://niezalezna.pl/22057-macierewicz-tu-154m-nie-uderzyl-w-drzewo

  17. KRYSTYNA powiedział/a

    http://www.fronda.pl/news/czytaj/tytul/dzis_w_tvp_info_pospieszalski_bedzie_rozmawial_z_orbanem_18429

    Dziś w TVP Info Pospieszalski będzie rozmawiał z premierem Węgier

    W programie “Bliżej” w TVP Info, o godz. 22.30 będzie ekskluzywna, rozmowa Jana Pospieszalskiego z premierem Węgier, Viktorem Orbanem.

    • Tomasz powiedział/a

      Oglądałem. Orban – patriota węgierski, przyjaciel Polski, chrześcijanin.
      W wywiadzie przypomniał cud różańcowy w Austrii z 1955.
      Szkoda że Polska nie ma takiego przywódcy. Był Jarosław Kaczyński ale nie miał większości 2/3 jak ma Orban, ba PiS nie miał nawet połowy w Sejmie.

  18. Basia powiedział/a

    http://wiadomosci.wp.pl/title,To-przerazajace-ktos-im-grozi-tajemnicze-slowa-wdowy-o-katastrofie-smolenskiej,wid,14179944,wiadomosc.html?ticaid=1dc4b

    Od początku uważałam, że ws. katastrofy smoleńskiej powinno być wszczęte międzynarodowe śledztwo. To, co się teraz odbywa, to jedna wielka fikcja mówi Wirtualnej Polsce senator PiS.
    Im więcej prawdy wychodzi – kilka osób związanych ze śledztwem może POżegnać się z tym światem. Niektórzy się POwieszą, inni zginą POd kołami tira, jeszcze inni zostaną POćwiartowani i wrzuceni do wody, komuś odpadnie koło od samochodu w czasie jazdy lub nie zadziałają hamulce itd. itp. Możliwości jest wiele. A może wszyscy razem gdzieś POlecą i wszystko się zmieni, jak mówił “chrabia”.

    • Basia powiedział/a

      Obserwuję ostatnio “chrabiego” strasznie zdenerwowany i roztrzęsiony jak taki “bochater” co nie wie co zrobić.
      Albo sie mylę, albo jest cos na rzeczy, tylko co?
      Czyżby Hraba chciał zostać Bohaterem, czy też znów coś knuje???

  19. alexirin powiedział/a

    Labirynt Duszy Lektor PL

  20. KRYSTYNA powiedział/a

    “…Czasem stawiam wam na drodze wrogie wam dusze tylko i wyłącznie po to, abyście się za nich modlili, bowiem widząc waszą pobożność, daję wam kolejną łaskę, duszę do uratowania. A wy sądzicie, że to za karę dopuszczam na was to nieszczęście. Ratujcie Mi te dusze. Nie odrzucajcie łaski walcząc z tymi zgubionymi duszami, ale zaopiekujcie się nimi z pełną miłością, bo po to daję wam wrogów, abyście ich dla mnie zbawiali poprzez wasze cierpienia i modlitwę. Dzieci wiem, że tego nie wiecie.Ufajcie tylko w moje słowa i jeśli powiedziałem wam:miłujcie waszych nieprzyjaciół, to ich miłujcie. Kocham was stworzenia, ale pomóżcie Mi w Moim dziele zbawienia ludzkości. Dość mam samotności w Moim własnym Kościele.Wiem, że świat nauczył was ucieczki przed cierpieniem. Ja też chcę wam oszczędzić cierpienia, cierpienia wiecznego, dlatego daję wam możliwość, uczestniczenia w Mojej Męce, dlatego sam wszystko za was wycierpiałem, a od was wymagam tylko współuczestniczenia w Moim cierpieniu. Nie jest to wieczna męka, ale ponoszenie wyrzeczeń dla Mnie i ze Mną. Nigdy nie będziecie cierpieć tak strasznie, jak ja cierpiałem, ale poprzez posłuszeństwo i wiarę, możecie jednak ulżyć mojemu cierpieniu okazując wolę wspierania Mnie na Mojej drodze zbawienia ludzkości. Chodźcie ze Mną. Ja nie porzucę Mojego krzyża, nawet gdybym miał iść. Wy jednak dzieci musicie zrozumieć, że Moje cierpienie było tak ogromne ponieważ właśnie wziąłem je na Siebie sam. Współuczestnicząc w Moim cierpieniu przynosicie Mi ulgę. Im jest was więcej, tym większą ulgę Mi przynosicie i tym mniejsze muszą być cierpienia świata…”

    ORĘDZIA NA CZASY OSTATECZNE, KTÓRE WŁAŚNIE NADESZŁY TOM 9

    • Dyzma powiedział/a

      To jest dobry tekst dla Młodego ( choć jak czytam on strasznie nie lubi pouczeń )
      Przyjacielu, jedna dusza jest więcej warta niż cały świat, ale aby to zrozumieć musisz wyjść ze swego egocentryzmu.

  21. Beata powiedział/a

    Z Marii Valtorty fragment:

    «Tak samo jest z błędami, Piotrze. W istocie jeden jest do naprawienia. Jeśli jednak nie poprzestaje się na tym “jednym” i gromadzi się je, gromadzi, gromadzi, dochodzi potem do tego, że mały błąd, może proste zaniedbanie, zwykła słabość, staje się coraz silniejsza. Potem zamienia się ona w przyzwyczajenie, a w końcu staje się grzechem głównym. Czasem rozpoczyna się od pożądliwego spojrzenia, a kończy się na dokonaniu cudzołóstwa. Czasem w słowach brakuje miłości względem krewnego, a kończy się przemocą wobec bliźniego. [Trzeba] mieć się na baczności od początku i czuwać, by nie wzrastał ciężar i ilość przewinień! Staną się bowiem niebezpieczne i bardzo mocne jak sam Wąż piekielny i wtrącą was w przepaści Piekła.»

    «Nauczycielu, dobrze mówisz… lecz my jesteśmy tacy słabi!» [– odpowiada Piotr.]

    «[Potrzeba] uwagi i modlitwy, by być silnym i znaleźć ratunek, oraz zdecydowanej woli, by nie grzeszyć. Trzeba też wielkiej ufności w pełną miłości sprawiedliwość Ojca.»

    http://www.objawienia.pl/valtorta/valt/v-02-021.html

  22. Malaga powiedział/a

    To trochę dziwne co do Małżeństw w Niebie. Mi się wydawało,że ci którzy się pobierali tu na ziemi będą też razem w Niebie . W końcu Małżeństwo to też ważny Sakrament i się przysięga przed Bogiem. Więc skoro w Niebie Nasz Mąż czy Żona już w Niebie nimi nie będą to troche bez sensu. Co stoi na przeszkodzie być razem z Mężem i chwalić i Kochać nad wszystko Boga?

    • Radosław powiedział/a

      Miłość pozostanie.

      • Malaga powiedział/a

        a bycie z tą osobą? Rodziną?

        • Radosław powiedział/a

          Tutaj tak co nieco o rodzinie w niebie. Więzy rodzinne pozostają w niebie.

          21 VI 1988 r. Myślałam o mojej zmarłej właśnie cioci Annie. Pan powiedział:

          — Nie martw się o twoją ciotkę, Annę. Zabrałem ją, a wszystko, co zniosła w ciągu ostatnich lat, policzyłem jej. Starość, słabość, bezradność (wobec złośliwości synowej) to też jest cierpienie. Ona przygotowuje się i chcę ją zabrać do mego domu jak najszybciej. Dlatego Ofiara moja w dniu pochowania jej ciała stanie się dla niej okupem, przebaczeniem i chwilą ostatecznego mojego zmiłowania. Przyjdzie po nią syn jej Jan. Nie będzie już nigdy więcej samotna i smutna.
          Ja osądzam was wedle darów, jakie wam dałem i nie wymagam więcej, niż dać z siebie możecie, bo znam wasze uwarunkowania, słabość i wpływ otoczenia, w którym wyrośliście i przebywacie. Jeśli Ja wam nie pomogę, sami nie wyrwiecie się z mierności waszych pragnień i dążeń, a tak rzadko Mnie prosicie…
          Ponieważ jestem wrażliwy, daję się nakłonić błaganiom waszych bliskich na ziemi i domowników moich, tych zwłaszcza, którym wynagrodzić pragnę ból, cierpienia życia, przedwczesną śmierć, kalectwo czy krzywdy wyrządzone im przez inne moje dzieci.
          O Annę prosił syn jej, który zginął walcząc o moje prawa w waszym kraju (poległ w Powstaniu Warszawskim). Dlatego chcę, by on matkę wprowadził w mój dom. Dziękujcie Mi i cieszcie się, ty szczególnie, gdyż twoja rodzina będzie z wami. Z przybycia każdego z was cieszą się niezliczone dzieci nieba, gdyż łączy ich z wami miłość moja do was i do nich.

        • Malaga powiedział/a

          Dziękuję. To skoro rodzina dalej jest ze sobą w Niebie to czemu Pan Jezus powiedział,ze nie będzie już nowych małżeństw ? Te stare z Ziemi przechodza do Nieba tak?

        • Radosław powiedział/a

          W sensie fizycznym nie będzie już małżeństw. Więzy rodzinne pozostają. Jeśli będziesz miała męża i traficie razem do nieba, pozostanie wiedza o tym kim dla siebie jesteście i będziecie nadal darzyć się miłością, ale nie będziecie przebywać cieleśnie ze sobą, nie będziecie płodzić dzieci.

    • Eh paranoja powiedział/a

      Czytacie czasem Pismo Święte?
      Tak tylko pytam.
      Wystarczy Nowy Testament.

      • słońce powiedział/a

        :) tak……. tam sa właśnie odpowiedzi na te pytania o małżeństwie i inne…….chyba ktoś tu nie czyta…….

  23. Dawid powiedział/a

    http://konflikty.wp.pl/kat,1356,title,Do-wojny-moze-dojsc-juz-latem,wid,14182545,wiadomosc.html?ticaid=1dc4d

  24. jowram powiedział/a

    Piekło”

    …ktoś postawił tam duży prawosławny krzyż z napisem: „Dla pomordowanych księży, popów i zakonnic”.

    http://marucha.wordpress.com/2012/01/18/albin-siwak-%E2%80%9Ebez-strachu-tom-iii-fragment-5
    Albin Siwak „Bez strachu” – tom III (fragment 5)

    Tę historię znam od dawna, bo już od lat osiemdziesiątych, gdy jeździłem, jako członek biura politycznego i vice-przewodniczący zarządu głównego budowlanych do naszych budowlańców na kontraktach w ZSRR. Ale jest to historia tak okrutna i tak przerażająca, że bardzo długo nie mogłem w nią uwierzyć, a kiedy mnie już przekonano, że to prawda, to bałem się ją opisać. Nie pisałem o niej w pierwszym ani drugim tomie „Bez strachu”, bo sądziłem, że nikt z normalnych ludzi czytając tę historię nie uwierzy w nią i przez nią stracę wiarygodność. Historia jest bowiem tak nieprawdopodobna, że człowieka, który mi ją opowiedział, a następnie zawiózł miejsce, gdzie się wydarzyła, uznałem za chorego umysłowo. Dwa lata po tym, jak mi ją opowiedział, spotkałem innego człowieka, który to potwierdził i ponownie pojechał ze mną w to okropne miejsce. A pod koniec mej pięcioletniej kadencji w biurze politycznym zapytałem o te wydarzenia Kostikowa (czytelnicy moich poprzednich książek wiedzą kto to był Piotr Kostikow m.in. z rozdziału „Matka”), z którym byliśmy bardzo zżyci i mieliśmy do siebie zaufanie. I on potwierdził, że ta historia jest znana na Kremlu, choć nikt głośno o tym nie rozmawia, zwłaszcza z ludźmi, którym nie ufa.

    Dla mnie ta historia rozpoczęła się od wielkiego wesela. Opisywałem ten fakt już wcześniej: trzydziestu naszych kawalerów, pracujących pod Wielkimi Łukami i pod Nowo-Połoskiem, poślubiło jednego dnia aż trzydzieści panien. Ponieważ wydarzenie to było bardzo głośne, pisała o nim prasa polska i radziecka, to generalna dyrekcja postanowiła urządzić weselisko na terenie i na koszt firmy. Nie będę opisywał tego wesela, gdyż już wcześniej o nim pisałem. Zaznaczę jednak, że z Moskwy na to wesele przyjechali nasz ambasador Kociołek i Piotr Kostikow, który reprezentował władzę radziecką. Mnie też zaprosili, gdyż byłem ich częstym gościem. Starym zwyczajem panny młode zaprosiły do tańca gości. Mnie poprosiła panna, która ładnie, czysto mówiła po polsku. Pytam: -Tak mówić nauczył cię twój chłopak, Polak?

    - O nie. Ja od dziecka mówię po polsku, bo tata to Polak. O ten pod oknem -pokazała mi swego ojca, który obserwował nas i chyba się domyślił, że o nim rozmawiamy, bo pomachał ręką.

    Odprowadziłem ją do narzeczonego i w tym momencie jej ojciec podszedł do mnie. Przedstawił się i powiada: -Jestem Polak i nazywam się Ostrowski Kazimierz. Ale ponieważ umówiliśmy się z Kostikowem, że pójdziemy na długi spacer bo chcemy sobie bez świadków pogadać, to ochrona nie pozwoliła temu Ostrowskiemu porozmawiać ze mną. Wesele trwało do rana, ale my z Kostikowem po parogodzinnym spacerze poszliśmy spać. Rano obudził mnie hałas na korytarzu i głośna rozmowa. Zrozumiałem z niej, że ma oficer, Andrzej czarny nie chce wpuścić kogoś do mojego pokoju. Ta kłótni zakończyła się tym, że Andrzej ostro powiedział:

    - Jak pan nie odejdzie spod drzwi, to zakuję pana w kajdanki i do radzieckiej milicji. I to już wystarczyło, bo kłótnia ucichła. Pytam się przy śniadaniu, kto to i czego chciał ode mnie. (To były czasy, że jako przewodniczący kom. Skarg i Wniosków oraz biura interwencji, na każdym kroku byłem zaczepiany i przy każdej okazji ktoś wręczał mi pisemną skargę albo prośbę. Nawet na kontraktach w ZSRR Polacy sprytnie wykorzystywali moje wizyty i wręczali mi różne prośby, szczególnie o mieszkania.) Oficer odpowiedział że ten człowiek to ojciec jednej z panien młodych, Polak ożeniony dawno temu z Rosjanką.
    -I on chciał was zaprosić do siebie, jak Polak Polaka, bo właśnie córkę wydał też za Polaka. Kostikow, który dużo rozumiał po polsku, odezwał się tak:
    - Ja na twoim miejscu poszedłbym na chwilę do nich. I dodał:
    - Ty wiesz, oni będą opowiadać o tym innym i będą dumni, że odwiedził ich członek biura politycznego. Zrób ludziom tę przyjemność. W dodatku ten, co cię zaprasza, to Polak. Więc nie było rady i trzeba było jechać do tego Polaka.

    Oficer wyszedł, żeby dowiedzieć się, gdzie teraz jest ten Polak lub gdzie mieszka. Jak wrócił, to był zły.
    - Wiecie gdzie on mieszka?
    - Nie wiem.
    - On nie mieszka w Wielkich Łukach, a w Nowo-Sokolnikach, blisko Wielkich Łuków, gdzieś w miasteczku.
    - No to co? – wtrącił się Kostikow. – Weź moją ochronę i moje auto i jedź. Okazało się, że człowiek jeszcze nie zdążył wrócić do domu. Ale jego żona i młodzi natychmiast zastawili stół i ugościli nas. Gdy dotarł gospodarz, ta ochrona już zdążyła ze trzy kolejki wypić i było dosyć głośno. Nie mógł człowiek uwierzyć własnym oczom!
    - To dlaczego chciałeś mi założyć kajdanki i oddać milicji? – pytał mojego oficera. – Chciałem sprawdzić czy naprawdę ci zależy, by zaprosić do siebie towarzysza Siwaka.
    - Ot cholera! Jaki chytry lis!

    Nie mogliśmy długo zostać, bo auto mogło być potrzebne Kostikowowi, więc pożegnaliśmy się i wychodzimy, a tu pod domem tłum ludzi. Kilku rznie na harmoszkach, inni śpiewają i tańczą. Ojciec młodej przecisnął się do mnie przez ten tłum i mówi:
    - Panie, ja mam bardzo ważną sprawę. Chcę panu coś powiedzieć. Jak to zrobić?
    Mówię mu, że za trzy miesiące będzie polskie święto i ja przyjadę do Polaków, na bazę, z odznaczeniami, bo będę ich dekorował. Wtedy wygospodaruje się trochę czasu. I tak było.

    Gdy ponownie przyjechałem, to pojechaliśmy do Ostrowskiego. Mówię do oficera ochrony:
    - Ja z nim wyjdę do ogródka na rozmowę, ale tak, że wy będziecie nas widzieli. On coś mi chce powiedzieć.

    Gdy siedzieliśmy w ogródku on mówi tak:
    - Jak powiem panu, o co chodzi, to uzna mnie pan za wariata, ale ja nie jestem chory umysłowo. Mój rodzony brat był księdzem katolickim w Wielkich Łukach, a ja miałem wtedy 15 lat. Było to już po rewolucji w 1918 roku. W mieście było NKWD i to liczne, złożone z 19 Żydów. Ich dowódcą był Abraham Sztejn, a jego zastępcą Icek Koperman. Oni zebrali razem, tu w mieście, 45 osób. Byli to polscy księża, ruscy popi, polscy zakonnicy i zakonnice… Jak brali brata mego księdza, to i mnie zabrali. Władowali nas na ciężarowe samochody i zawieźli właśnie tu niedaleko, do Nowo-Sokolników, do smolarni. Byłem tu dwa razy po smołę z ludźmi, którzy kupowali tę smołę na dach naszej plebanii. Znałem tu wszystkie zakamarki i dlatego może żyję. Otóż ta smolarnia jest na małej górze, w lesie. Wkoło są bagna i tylko jest jedna droga do tej smolarni od strony szosy. Jak nas tam zawieźli, to kazali, żebyśmy się rozebrali do naga. Kto się upierał, to bili kolbami karabinów. Zamknęli nas w dużej szopie gdzie były puste beczki na smołę. Było ich dużo, tych beczek, i były nieduże. Wszyscy byliśmy razem, mężczyźni i kobiety. I wtedy ruski pop powiedział:
    - Oni nas utopią w smole, bo ja słyszałem, że przywożą tu ludzi i tak robią. Później spojrzał na mnie i powiedział:
    - Ty możesz się uratować z tego piekła. Właź do beczki, a ja zabiję mocno dekiel.

    Od tego momentu w szopie zapanował strach, kobiety zaczęły szlochać, a przerażeni księża zaczęli patrzeć przez szpary, co Żydzi robią i czy to prawda, co pop powiedział. Rzeczywiście palili pod trzema wielkimi kadziami ogień. Ja, od chwili, gdy wszedłem do beczki, już tego nie widziałem. Brat mój podszedł do tej beczki, co w niej siedziałem
    i powiedział:
    - Ale jak ty z tej beczki wyjdziesz?
    Na to pop powiedział tak:
    - Jest jeszcze jedna zakonnica małej tuszy i ona też wejdzie w taką beczkę. Ona go uwolni z tej beczki.

    Rzeczywiście chudziutka, niemłoda już kobieta zmieściła się w jedna z beczek i pop założył dekiel. Mimo, że siedziałem w beczce, czułem rozgrzewaną smołę. Księża uspokajali pozostałych i zaczęto się głośno modlić. Trwało to około pół godziny, do czasu jak enkawudziści otworzył drzwi i złapali pierwsze trzy osoby. Wlekli je do tych kadzi, gdzie rozgotowali smołę. Przerażające krzyki trwały dopóki męczeni nie stracili przytomności. Ponieważ kadzie nie mieściły więcej niż jedną osobę, to bosakiem wyjmowano pomordowanych i z szopy ciągnięto następne trzy osoby.

    Liczyłem – mówił Ostrowski – ludzi na obu samochodach. Było nas czterdzieści siedem osób. Trzy godziny trwało mordowanie, z okrzykami typu: „Macie piekło, którym straszycie wiernych. Zobaczcie jak to wygląda”. Gdy już wszystkich pomordowali, to sprawdzili dobrze szopę. Do beczek nie zaglądali, bo uznali, że człowiek się w żadnej nie zmieści. Zaraz za smolarnia było duże bagno, zaczęli więc ciągnąć po ziemi ciała i wrzucać je do tego bagna. Gdy już pod wieczór ucichło i oni odjechali, to zakonnica wyszła a swej beczki i uwolniła mnie z mojej. Nie mogłem w ogóle wyjść z tej beczki. I siły nie miałem i wszystko mi zdrętwiało. Dopiero ta zakonnica wyciąg mnie i rozprostowałem się. Poza tą szopą leżało na stosie dużo ubrań, ale one były popalone. Wygrzebała z tej kupy palących się szmat to, ca nadawało się, ażeby się trochę przykryć i wzięła mnie za rękę, ad poszedłem za nią. Całą noc szliśmy, przeważnie lasami, by nad ranem zapukać do małej chatki na końcu wioski. Okazało się, że miała tu brata Szybko nakarmiono nas i odziano, a następnie w lesie, w dobrze ukryta małej ziemiance, spędziliśmy dwa miesiące.

    Ona została później przyjęta przez jakiś zakon, a ja zgłosiłem się do pracy w kołchozie pod innym nazwiskiem. W tym czasie wałęsały się „całe stada” bezdomnych dzieci i młodzieży. Rodzice zostali zabici w czasie rewolucji, a dzieci wędrowały po całej Rosji i rabowały wszystko, a szczególnie jedzenie. Doszło do tego, że wojsko goniło jak szarańczę te tabuny młodzieży i strzelało zabijając ich. Ja powiedziałem, że jestem sierotą (co zresztą było prawdą) i szukam pracy. Przydzielono mnie do wielkiej obory, jako pomocnika oborowej. Tu wśród krów miałem ciepło i mleka do syta.

    Tak przeżyłem w tej oborze pięć lal Cały czas myślałem o zamordowanym bracie księdzu. Wyprosiłem u przewodniczącego kołchozu tydzień urlopu i pojechałem do Nowo- Sokolnik. Plebanię zamieniono tam na siedzibę partii, a kościół spalono. Poszedłem do tej smołami, a tam paleniska murowane jeszcze były. Kotły ktoś ukradł. Miejsca, gdzie z karp odzyskiwano smołę, też już nie było. Ludność zabrała cegłę z tych palenisk. Odszukałem bagno, gdzie powrzucano ciała pomordowanych. Wybrałem długą gałąź z boczną odnogą i zrobiłem taki niby hak. Namacałem coś i zacząłem wyciągać. Było to ciało kobiety. O dziwo, przez kilka lat nie zgniło. Nie wiem czy to upaplanie w smole, czy ten torf, jaki był w bagnie, czy też inne czynniki zadziałały, ale ciała nie zgniły. Wiedziałem, że brat był jednym z ostatnich, gdyż do ostatka mimo nagości pełnił rolę kapłana i szykował (podobnie jak inni księża oraz pop) tych ludzi na śmierć. Więc leżeć powinien na wierzchu tych ciał. Ale to czterdzieści pięć osób, a wszyscy oblepieni gorącą wtedy smołą. Nawet w ustach mieli smołę. Rozglądałem się, bo gdyby na przykład pracownicy NKWD tu wpadli, to ja też znalazłbym się w tym bagnie, tylko że z kulą w głowie. Brat był dużym mężczyzną i miałem nadzieję, że jeślibym trafił na jego ciało, to na pewno bym rozpoznał. Po szosie przejechało kilka samochodów, ale się nie zatrzymywały.

    Zacząłem ponownie szukać tym drągiem zrobionym z gałęzi, gdy nagle jeden z tych samochodów skręcił w drogę do smolarni. Czasu już nie było, żeby coś wymyślić, a droga jest tylko ta jedna, którą ten samochód właśnie jechał. Nie namyślając się skoczyłem w to bagno i zanurzając się cały na twarz naciągnąłem kępę zielska, jakie tu rosło na powierzchni. Czterej ludzie w mundurach z oznakami wojsk wewnętrznych zaczęli oglądać ciało kobiety, którą wyciągnąłem. Byłem zaledwie kilka metrów od nich, mając tę kępę roślin na głowie. Ale mogłem patrzeć przez to zielsko i słuchać, co oni mówią. Kopiąc ciało odwrócili je i stwierdzili, że to była kobieta.

    - Dawaj – zawołał jeden – wrzucim ją do tego bagna! Wygląda na to, że ktoś ją wyciągnął. Trzeba zameldować Sztejnowi, że ktoś tu grzebie. Lepiej, żeby czuwał nad tym, bo to jego robota.

    Ciało wrzucili, a raczej zepchnęli, z powrotem w bagno. Gdy zniknęli na szosie, to ja wygrzebałem się z tego błota. W dzień strach było szukać. A w nocy też strach. Przecież ja miałem dopiero dziewiętnaście lat. Nasłuchałem się dużo o strachach i potępionych duszach i teraz w głowie mi to siedziało. Ale myśl, żeby brata wydobyć z tego bagna była silna.

    Gdy ponownie pojechałem tam któregoś dnia, to zobaczyłem, że ktoś postawił tam duży prawosławny krzyż z napisem: „Dla pomordowanych księży, popów i zakonnic”. To znaczy, że wśród ludzi byli tacy, co pamiętali ten ohydny mord, a nawet mieli odwagę postawić ten krzyż. Ale długo nie postał ten krzyż, następnego dnia przyjechali ludzie Sztejna , wykopali go i zabrali… Mieszkałem tam wtedy u rodziny rosyjskiej, w pobliżu byłej plebanii, ale oni mnie nie kojarzyli z bratem księdzem i nie poznawali.

    Musiałem jednak wrócić do swojego kołchozu, bo pięć wolnych dni, jakie dostałem, minęło szybko. W domu, gdzie mieszkałem przez te kilka dni, mieli córkę, która mi się podobała. Dwa lata później postanowiłem więc tam pojechać i zobaczyć czy czasem nie wyszła za mąż. Była panną, więc wżeniłem się w rosyjską rodzinę i żyję tu do dziś. Cieszę się, że moja córka wyszła za Polaka i cieszę się, że pan mnie ponownie odwiedził. A ci pomordowani spoczywają tam w bagnie i ludność ukradkiem pali tam świeczki i stawia krzyże. Myśl, żeby brata wydobyć, a i innych, minęła mi. Niech tam wszyscy spoczywają w pokoju.

    Pan Bóg, jak mówią, jest nierychliwy, ale sprawiedliwy. Sztajn i Koperman jechali tą szosą, z której zjeżdża się na boczną drogę do smolarni. To były czasy, kiedy większość mężczyzn służyła w wojsku. Dlatego do ciężkich robót zatrudniano kobiety. I właśnie na tej szosie, która była jeszcze za cara wybrukowana kamieniami teraz władza radziecka postanowiła wylać asfalt. W końcu to droga nie była jaka, bo prowadzi z Leningradu przez Nowgorod, Psków, Witebsk, a w Orszy rozgałęzia się i leci na Brześć i na Kijów. I tu, w pobliżu właśnie tej smolarni w Nowo-Sokolnikach, wydarzył się tragiczny wypadek drogowy. Kierowca jechał odkrytym wojskowym samochodem, a z tyłu siedzieli Abraham Sztajn i Icek Koperman. Obaj byli już wysokiej rangi oficerami wtedy. A technika wylewania asfaltu była wtedy prymitywna. Konie ciągnęły odkryty kocioł w którym gotował się asfalt. Cały czas podkładano szczapy na ogień, aż asfalt był rzadki i dał się wylać do taczek. Kolejka kobiet podjeżdżali z taczkami niedostosowanymi do gorącego asfaltu. No i często ta drewniane taczki zapalały się. Robota jednak szła. Kolejka kobiet podjeżdżała pod ten kocioł i wracała po ułożonych deskach do mężczyzn, którzy na kolanach równali ten asfalt.

    Odlany był spory już odcinek tej szosy i kilka kobiet pchało taczki z parującym asfaltem, gdy zza zakrętu bardzo szybko wjechał na ten odlany już kawałek samochód wiozący Sztejna i Kopermana i uderzył przodem w wóz konny, naładowany szczapami na ogień, po czym odbił się i wyrżnął w kocioł, w którym gotowała się ta smoła. Kocioł od uderzenia spadł z zawieszenia, na którym był umocowany i cała zawartość kotła teraz płynęła spokojnie, dymiąc i parując, prosto na leżących na jezdni obu enkawudzistów. Kierowca jak piłka przeleciał przez jezdnię i wpadł do rowu. Zerwał się i zaczął krzyczeć:
    - Wyciągnijcie ich z tego asfaltu! Ale kobiety stały i żadna nie zareagowała.
    - Strzelać będę! – krzyczał kierowca i wymachiwał rewolwerem.
    - A czego ty ich nie wyciągasz? – spytała jedna z kobiet.
    - Bo się poparzę o gorący asfalt.
    – A my to co? Z żelaza? My się nie poparzymy?

    Tymczasem obaj oficerowie rzucali się na tej coraz grubszej warstwie gorącego asfaltu, aż po paru minutach ucichli. Aresztowano kierownika robót i majstra. Zamknęli też kierowcę, któremu nic się nie stało. Do dziś ludność mówi o tym wydarzeniu, że to Pan Bóg ukarał ich za tak ohydny mord. I to w tym samym miejscu, tuż obok miejsca tej zbrodni. Ja obrobiłem duży głaz i wykułem na nim napis o tej zbrodni. Ale przyjechali z Wielkich Łuków i zepchnęli go w bagno, gdzie leżą pomordowani (…)

  25. red powiedział/a

    Witam Was,

    znów z innej beczki, zresztą prawie jak zawsze. Chciałbym się czymś z Wami podzielić.

    Rzecz rozbija się o eutanazję. W rozmowach z ludźmi staram się przekonywać, że myśli o samobójstwie niepełnosprawnych osób pojawiają się w chwilach samotności i bezradności – momentach, w których zawodzi otoczenie tych osób. Jeśli są wśród bliskich im ludzi, którzy starają się im ulżyć w cierpieniu, ich myślenie się zmienia. Zwykle w takich rozmowach jestem oskarżany o brak wrażliwości, empatii, o bycie okrutnym. Nie jestem taki – wierzę w świętość życia i gdyby nawet było, dla postronnych, beznadziejne, to jest życiem danym przez Stwórcę. Człowiek to nie koń, którego się dobija. Zwykle rzeczą, która poróżnia mnie z dyskutantami jest wiara w Boga oraz wiara w sens cierpienia i wyrzeczeń. Jednakże dla nich jestem pomylony, skoro tak wielką wagę przykładam do czegoś co sprawia ból. Jeżeli nie dokonuję eutanazji na bardzo cierpiących osobach w hospicjum, to jestem bestią – pozwalam im konać w bezsensownym, nie dającym się powstrzymać żadnymi lekami bólu.

    Właśnie skończyłem jedną z takich rozmów (kiedyś tego typu rozmowa tak bardzo poróżniła mnie z ówczesną sympatią, że zerwaliśmy ze sobą znajomość). Przyznam, nie wiem już jakich argumentów używać. Chcę mówić prawdę, chcę mówić o tym w co wierzę. W zamian dostaję oskarżenia o brutalność, niewrażliwość i brak empatii. Niezbyt dobrze się z tym czuję.

  26. Ariel powiedział/a

    Byłem złym człowiekiem, byłem w gangu i robiłem paskudne rzeczy których sobie nawet nie możecie wyobrazić…przykro mi z tego powodu. Chcę tylko wam powiedzieć jedno, za pośrednictwem Vassulli Pan Bóg ukochany przyszedł do mnie…i mi pomógł:( ZAŚWIADCZAM NA MOJE ŻYCIE ŻE BÓG MÓWI PRZEZ TE ORĘDZIA VASSULI !! Dlatego dzięki tym orędziom mam zaszczyt wypowiedzieć się tu na tym blogu.Orędzia Marii są kontynuacją Vassuli !! Pan Bóg uczynił cud i ja wam o tym mówię !! To co odmienił moje życie, nie można ująć w żadnym zdaniu…CHWAŁA PRZENAJŚWIĘTSZEJ TRÓJCY !!!!!!!!!!!!!!!!!!

    • Dyzma powiedział/a

      Chwała Najwyższemu !
      Też jestem “dzieckiem” Vassuli, przemienionym przez Orędzia Pana. Ostatecznie pokonał mnie ten tekst :

      Moje dziecko! Pójdź, ty, który Mnie słuchasz lub czytasz. Znowu ukazałem w tym świadectwie Moją Miłość do ciebie. Nie mów, że jestem zbyt daleko, aby cię kochać, ponieważ właśnie w tym momencie Moje Oczy spoczywają na tobie ze szczególną czułością i uczuciem, których nigdy w pełni nie będziesz mógł zrozumieć.

      Czy powinienem powrócić, aby cię odkupić ? Bez najmniejszego wahania dla ciebie samego przyszedłbym powtórzyć Moją Mękę, dla ciebie samego! Czy teraz mi wierzysz, kiedy mówię ci, że nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich ?

      Mówię ci to wszystko, abyś mógł odnaleźć swój pokój w Moim Najświętszym Sercu, abyś mógł odnaleźć prawdziwe życie we Mnie, twoim Bogu. Wiem, że jesteś słabe, Moje dziecko, ale twoja słabość przyciąga Moją Wszechmoc…

  27. Przemysław powiedział/a

    Nie mieszaj buddyzmu a w nim okultyzmu z Chrystusem i Jego Duchem Świętym. Jezus Chrystus uwolnił świat przychodząc na ziemie od złotych bożków, posążków, samouwielbienia człowieka w mniemaniu, że ma moce czarcie wschodu itp. okultyzm new age. Mówisz jak człowiek poraniony. Tylko głupi mówi w sercu swoim nie ma Boga.

    Króluj nam Chryste

    • Przemysław powiedział/a

      Wypowiedź kierowna była do osoby, komentarza propagujacej buddyzm który ma sprzyjać wprowadzeniu okultyzmu złego ducha New Age.

      Pokój i Dobro

    • Przemysław powiedział/a

      Wypowiedź kierowna była do osoby, komentarza propagujacej buddyzm który ma sprzyjać wprowadzeniu okultyzmu złego ducha New Age.

      Pokój i Dobro

    • pablodiablo powiedział/a

      no proszę i wychodzi prawdziwe oblicze bogobojnych chrześcijan. Powiedz ze wierzysz w Buddę to cie ukamieniują, ale to tak z miłości:-) cholerne sekty

  28. Jarek powiedział/a

    Precz z okulyzmem i bałwochwalstwem!

  29. cosiek powiedział/a

    Ktoś tu jest zaślepiony i kierowany ego :)

  30. Przemysław powiedział/a

    Tylko Bóg w Trójcy Jedyny jest prawdą. Zapoznaj się z j.n. począwszy od cz. 1, gdyż katolicy podnieśli swoją świadomość po chrzecie Polski. ;)

    Siostra Michaela Pawlik wyjaśnia jak religie hinduistyczne są wykorzystywane przez masonerię w walce z Chrześcijaństwem w ramach nowego porządku świata.


    http://www.youtube.com/watch?v=Pqwy180fuoA&feature=player_embedded

    • cosiek powiedział/a

      Może ty jesteś masonerem, albo nawet illuminati. Może wolnomularzem?
      A może członkiem NWO? ;]
      Bo na pewno nie ja i nie mam z tym nic wspólnego, wręcz jestem przeciwny. Jesteś zaślepiony. Ja otwarty i nie karcę innych religii. Zresztą buddyzm to nie religia, tylko praktyka. W buddyzmie nie ma boga.

      To tak samo jak z tymi co wierzą w UFO. Puść biały balon w powietrze, nagraj go jak będzie wysoko i puść w neta. A oni uznają, że to UFO się pojawiło i ci co uważają że to balon są masonerami i innymi, którzy są w związku z NWO…

      • Przemysław powiedział/a

        Zastanawiałam się któregoś dnia nad pytaniem, dlaczego Pan tak bardzo kocha cnotę pokory, i nagle, bez własnego, jak mi się zdaje, namysłu, stanęła mi przed oczyma ta racja, że Bóg jest prawdą najwyższą, a pokora niczym innym nie jest, tylko chodzeniem w prawdzie. Nie ma zaś prawdy większej nad tę, że sami z siebie nic nie mamy dobrego, że nasza jest tylko nędza i nicość. Kto tego nie rozumie, ten chodzi w kłamstwie. Im zaś kto szczerzej uznaje tę prawdę, tym przyjemniejszy staje się Bogu.

        (święta Teresa od Jezusa)

        Pokój i Dobro

Przepraszamy, możliwość dodawania komentarzy jest obecnie wyłączona.

 
Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Join 300 other followers

%d bloggers like this: