Dziecko Królowej Pokoju

Pokój musi zapanować pomiędzy człowiekiem i Bogiem, a także między ludźmi

  • Królowa Pokoju

    Królowa Pokoju
  • Uwaga

    Strona używa plików cookies które zapisują się w pamięci komputera. Zapisywanie plików cookies można zablokować w ustawieniach przeglądarki. Dowiedz się o tych plikach http://wszystkoociasteczkach.pl
  • Logowanie

  • Odwiedzają nas

    Map

  • Maryjo weź mnie za rękę

  • Jezu Maryjo Kocham Was

Archive for Luty 2012

Dwa sposoby spojrzenia na objawienia

Posted by Dzieckonmp w dniu 29 lutego 2012


Papież Pius X pisał w encyklice „Pascendi dominici gregis”: „Albowiem Sobór Watykański tak postanowił:

KTOBY POWIEDZIAŁ, ŻE NIE MOŻE TO BYĆ, ALBO ŻE NIE WYPADA, IŻBY CZŁOWIEK MIAŁ BYĆ PRZEZ OBJAWIENIE BOŻE POUCZANY O BOGU I O CZCI, JAKA MU MA BYĆ ODDAWANA, NIECH BĘDZIE POTĘPIONY”.

V Sobór Loterański 1513r, sesja II (15-16):

Ponadto, gdyby którymś z nich w jakimś natchnieniu Pan objawił pewne rzeczy, które zdarzą się w Kościele Bożym – jak sam obiecał przez proroka Amosa, a i Paweł apostoł, pierwszy z kaznodziejów mówi: „Ducha nie gaście, proroctwa nie lekceważcie” – gorąco pragniemy, aby nie zaliczano ich do gromady bajarzy i kłamców ani w inny sposób im nie przeszkadzano.

Gaśnie bowiem łaska Ducha, jak świadczy Ambroży, JEŚLI ZACZYNAJĄCYM MÓWIĆ ODBIERA SIĘ FERWOR MÓWIENIA PRZEZ SPRZECIWIANIE SIĘ; I WTEDY SŁUSZNIE SIĘ MÓWI, ŻE KRZYWDA SIĘ DZIEJE DUCHOWI ŚWIĘTEMU.

W księdze Amosa (3,7) jest zapisane: „BO PAN BÓG NIE UCZYNI NICZEGO, JEŚLI NIE OBJAWI SWEGO ZAMIARU SŁUGOM SWYM, PROROKOM”. Pan Bóg się nie zmienia i przez wieki działa tak samo – tak jak Sam prowadził i pouczał Izraela przez proroków, tak samo prowadzi i poucza cały Kościół i poszczególne dusze.

Pkt. 26. „Masońskiego planu niszczenia kościoła” (zał. 1) stanowi:

POSŁUGIWAĆ SIĘ KOMISJAMI ŚWIECKICH ORAZ KSIĘŻMI O SŁABEJ WIERZE DLA POTĘPIANIA ORAZ DEZAPROBATY JAKICHKOLWIEK WIZJI BŁOGOSŁAWIONEJ MATKI CZY TEŻ JAKICHKOLWIEK RZEKOMYCH CUDÓW, SZCZEGÓLNIE ZAŚ ŚWIĘTEGO MICHAŁA ARCHANIOŁA. Możecie być pewni, że żadna z tych rzeczy nigdy nie uzyska aprobaty po Drugim Soborze Watykańskim. Następnie nazwać to nieposłuszeństwem (buntowaniem się) wobec władzy, jeżeli ktokolwiek będzie postępował zgodnie z tymi objawieniami lub będzie je rozpowszechniał, czy też chociażby myślał o nich.

Tych, którzy ulegli atmosferze wprowadzonej prze masonerię i twierdzą, że Pan Jezus będąc na ziemi zakończył Swoją mowę do ludzkości, Bóg poucza w orędziach do Anny A. (18.12.2011: „Nadszedł czas wielkiego oczyszczenia kościoła”)”

(..) Otóż mówię wam, że jeszcze raz wypędzę z moich świątyń faryzeuszy i uczonych w piśmie, bo pozwoliliście, aby moje stado rozproszyło się. (..) WYBIERAŁEM I NADAL BĘDĘ SZUKAŁ LUDZI PROSTEGO SERCA I PRZEZ NICH MÓWIĆ BĘDĘ, NIMI TEŻ BĘDĘ SIĘ POSŁUGIWAŁ. TAK BĘDZIE, DOPÓKI NIE NADEJDZIE ERA POKOJU. Wy, Moi powołani, zamiast wspomagać Moje „głosy”, stawiacie im przeszkody i lekceważycie Mój głos. ALE JA NADAL PRZEZ NICH MÓWIĆ BĘDĘ, A ONI BĘDĄ MNIE SŁUCHAĆ. WALCZYCIE NIE Z „HEREZJĄ”, A Z SAMYM BOGIEM.

Reklamy

Posted in Kościół, Objawienia, Orędzia Ostrzeżenie, Warto wiedzieć | Otagowane: , | 184 Komentarze »

Anna Katarzyna Emmerich o “nowym kościele”

Posted by Dzieckonmp w dniu 27 lutego 2012


Anna Katarzyna Emmerich (1774-1824), świętobliwa niemiecka mistyczka, miała wizje i mistyczne doznania, w których widziała narodziny tego co nazywa “mrocznym kościołem” oraz “czarnym, fałszerskim kościołem”.

Słowo fałszerski przywodzi na myśl coś więcej niż samo pojęcie fałszu (zawsze istniały fałszywe kościoły i fałszywe formy kultu); fałszerski sugeruje zamiar podawania się za autentyk, oryginał, oraz intencję imitowania rzeczy prawdziwej.

Nie rościmy sobie pretensji do posiadania zdolności interpretowania proroctwa z całkowitą trafnością, ani też nigdy nie opieraliśmy na proroctwach naszej argumentacji i sposobu przedstawiania poszczególnych zagadnień. Tym bardziej nie zamierzamy teraz “stwarzać precedensu” opartego na wizjach Anny Katarzyny Emmerich, gdyż próba zinterpretowania proroctwa zawsze wiąże się z ryzykiem całkowicie błędnego odczytania jego rzeczywistego znaczenia. Lecz z pewnością wolno nam zastanowić się czy siostra Emmerich przeczuwała powstanie współczesnego, ekumenicznego kościoła. Poniższe fragmenty pochodzą z drugiego tomu “Żywota Anny Katarzyny Emmerich” (The Life of Anne Catherine Emmerich) autorstwa wielebnego C. E. Schmoegera CSsR, który po raz pierwszy pojawił się w druku w 1867 roku.

“Zobaczyłam dziwaczny, osobliwie wyglądający kościół będący w trakcie budowy. (…) Nie widziałam żadnego anioła pomagającego w budowie, lecz wielką liczbę najdzikszych duchów taszczących ku sklepieniu przedmioty najprzeróżniejszego rodzaju, gdzie osoby o krótkich kościelnych okryciach odbierały je i umieszczały w różnych miejscach. Nic nie było przyniesione z góry; wszystko pochodziło z ziemi i mrocznych rejonów, a cała konstrukcja była dziełem błędnych duchów. (…) Spostrzegłam, że wiele z narzędzi nowego kościoła, takich jak włócznie i strzały, miało zostać użyte przeciwko żywemu Kościołowi. (…) W jaskini poniżej (zakrystii) jacyś ludzie wyrabiali chleb, ale nic z tego nie wychodziło. (…) Wszystko w tym kościele należało do ziemi i do niej powracało; wszystko było martwe, wszystko było dziełem ludzkich umiejętności, był to kościół najnowszego formatu, kościół będący dziełem ludzkiej pomysłowości, jakby nowy innowierczy kościół w Rzymie” (ss. 282-3).

“Boję się, że Ojciec Święty będzie musiał wiele wycierpieć przed śmiercią, ponieważ widzę jak czarny, fałszerski, nieprawdziwy kościół odnosi coraz większe powodzenie, widzę jego zgubny wpływ na społeczeństwo” (s. 292). “Wybudowali wielki, osobliwy, kuriozalny kościół, który miał obejmować wszystkie wyznania na równych prawach: ewangelicy, katolicy i wszystkie sekty – prawdziwa wspólnota bezbożników z jednym pasterzem i jedną owczarnią. Miał tam być papież, płatny papież, pozbawiony wszelkiej władzy. Wszystko zostało przygotowane, wiele rzeczy ukończono; lecz zamiast ołtarza były tylko ohyda i spustoszenie. Tak miał wyglądać ten nowy kościół, i to dlatego podłożył on ogień pod stary; jednakże Bóg zamierzył inaczej. Umarł on po spowiedzi i zadośćuczynieniu – i ożył na nowo” (s. 353).

“Kiedy doświadczałam tej wizji wówczas z jeszcze większą wyrazistością w najmniejszych szczegółach zobaczyłam ponownie obecnego Papieża i mroczny kościół jego czasów w Rzymie” (s. 279). “Widziałam zgubne konsekwencje tego fałszywego kościoła; zobaczyłam, jak się rozrasta; widziałam heretyków wszelkiego rodzaju napływających do Rzymu. Widziałam nieustannie narastającą letniość duchowieństwa, ciągle poszerzający się krąg ciemności. (…) Znowu zobaczyłam w widzeniu Bazylikę Św. Piotra podkopywaną, pustoszoną według planu wymyślonego przez tajną sektę i jednocześnie niszczoną przez burze; lecz została ocalona w chwili największego niebezpieczeństwa. Następnie ujrzałam Błogosławioną Dziewicę rozciągającą nad nią swój płaszcz. W tej ostatniej scenie nie widziałam już panującego Papieża, tylko jednego z jego następców, łagodnego, lecz bardzo stanowczego człowieka, który wiedział jak przyciągnąć do siebie kapłanów i który odpędził złych daleko od siebie” (s. 281).

“Ujrzałam jak w Niemczech pośród duchownych kierujących się światową mądrością i oświeconych protestantów tworzą się plany połączenia wyznań religijnych, zniesienia władzy papieskiej…” (s. 346).

“Zobaczyłam tajne stowarzyszenie podkopujące wielki kościół (św. Piotra), a w pobliżu nich straszną bestię wyłaniającą się z morza” (s. 290). “Widziałam w ostatnich dniach zdumiewające rzeczy związane z Kościołem. Bazylika Św. Piotra była niemal doszczętnie zniszczona przez sektę, lecz jej działania, z kolei, okazywały się bezowocne, a wszystko co należało do nich, ich fartuszki i narzędzia, palone przez katów na publicznym miejscu hańby. (…) W tym widzeniu ujrzałam Matkę Bożą gorliwie działającą na rzecz Kościoła, że moje nabożeństwo do Niej niezwykle się wzmogło” (s. 292).

“Chcą wprowadzić na urzędy złych biskupów. Na tym samym miejscu chcą przekształcić katolicki Kościół w luterański zbór” (s. 299). “Kiedy ujrzałam Bazylikę Św. Piotra w stanie ruiny i tylu duchownych uwijających się, potajemnie, nad zniszczeniem Kościoła, byłam tak załamana, że bardzo płakałam błagając żarliwie Jezusa o zmiłowanie” (s. 300).

“Widzę małego czarnego człowieka jak we własnym kraju popełnia wiele kradzieży i nagminnie dopuszcza się fałszerstw. Religia jest tam tak przebiegle podkopywana i tłamszona, iż pozostało zaledwie stu wiernych kapłanów. Nie potrafię tego wyrazić, ale widzę narastającą mgłę i wzmagającą się ciemność. (…) Wszystko musi zostać ponownie odbudowane; gdyż wszyscy, nawet duchowni trudzą się by zniszczyć Kościół – ruina jest w zasięgu ręki” (s. 298).

“(…) Zobaczyłam znów wielki, dziwnie wyglądający kościół nie mający w sobie nic świętego (…) Wszystkie działania uznane za niezbędne lub przydatne do budowy i utrzymania kościoła zostały podjęte w najodleglejszych krajach, a ludzie i rzeczy, doktryny i opinie przyczyniły się do tego dzieła” (ss. 283-4).

“Kiedy mam widzenie Kościoła jako całości, zawsze widzę od północno-zachodniej strony głęboką, czarną otchłań, do której nie dociera żaden promień światła i czuję, że jest to piekło. (…) Oni nie są w prawowicie założonym, żywym Kościele, stanowiącym jedność z Kościołem Walczącym, Cierpiącym i Triumfującym, ani też nie przyjmują Ciała Pana Boga naszego, lecz tylko chleb. Ci, którzy pozostają w błędzie przez nich niezawinionym i którzy pobożnie i gorąco pragną Ciała Jezusa Chrystusa, otrzymują duchową pociechę, jednakże nie przez komunię świętą. Ci którzy z przyzwyczajenia przyjmują komunię świętą, bez tej płomiennej miłości nic nie zyskują; tylko dziecko Kościoła otrzymuje ogromny wzrost siły” (s. 85).

“Zobaczyłam niesłychane obrzydliwości rozprzestrzeniające się po całej ziemi, a mój przewodnik rzekł do mnie: «To jest Babel!» – ujrzałam cały kraj w okowach tajnych, wpływowych stowarzyszeń, zaangażowanych w dzieło podobne do budowy wieży Babel. (…) Widziałam jak wszystko obraca się w ruinę, zniszczenie sakralnych przedmiotów, bezbożność i herezję wdzierające się do wnętrza” (s. 132). [2]

Patrick Henry Omlor
Z języka angielskiego tłumaczyła Iwona Olszewska

Posted in Kościół, Objawienia, Warto wiedzieć | Otagowane: | Możliwość komentowania Anna Katarzyna Emmerich o “nowym kościele” została wyłączona

PAPIEŻ BENEDYKT XVI WYPOWIADA SIĘ O PRYWATNYCH OBJAWIENIACH

Posted by Dzieckonmp w dniu 26 lutego 2012


Przypominamy, że sprawę odróżniania objawień prywatnych od jedynego Objawienia publicznego poruszył Benedykt XVI w swej niedawno ogłoszonej posynodalnej adhortacji apostolskiej Verbum Domini. Czytamy tam:

„Synod zalecił «pomaganie wiernym we właściwym rozróżnianiu słowa Bożego i objawień prywatnych», których rolą „nie jest (…) „uzupełnianie” ostatecznego Objawienia Chrystusa, lecz pomaganie w pełniejszym przeżywaniu go w jakiejś epoce historycznej”. Wartość objawień prywatnych różni się zasadniczo od jedynego Objawienia publicznego: to ostatnie wymaga naszej wiary; w nim bowiem ludzkimi słowami i za pośrednictwem żywej wspólnoty Kościoła przemawia do nas sam Bóg. Kryterium prawdziwości objawienia prywatnego jest jego ukierunkowanie ku samemu Chrystusowi. Jeśli oddala nas ono od Niego, z pewnością nie pochodzi od Ducha Świętego, który jest naszym przewodnikiem po Ewangelii, a nie poza nią. Objawienie prywatne wspomaga wiarę i jest wiarygodne właśnie przez to, że odsyła do jedynego Objawienia publicznego. Stąd kościelna aprobata objawienia prywatnego zasadniczo mówi, że dane przesłanie nie zawiera treści sprzecznych z wiarą i dobrymi obyczajami; wolno je ogłosić, a wierni mogą przyjąć je w roztropny sposób. Objawienie prywatne może wnieść nowe aspekty, przyczynić się do powstania nowych form pobożności lub do pogłębienia już istniejących. Może mieć ono pewien charakter prorocki (por. 1 Tes 5, 19-21) i skutecznie pomagać w lepszym rozumieniu i przeżywaniu Ewangelii w obecnej epoce; dlatego nie należy go lekceważyć. Jest to pomoc, którą otrzymujemy, ale nie mamy obowiązku z niej korzystać. W każdym razie musi ono być pokarmem dla wiary, nadziei i miłości, które są dla każdego niezmienną drogą zbawienia”.

Benedykt XVI, papież

Posted in Kościół | Otagowane: , , | Możliwość komentowania PAPIEŻ BENEDYKT XVI WYPOWIADA SIĘ O PRYWATNYCH OBJAWIENIACH została wyłączona

Tajemnica rozwiązana

Posted by Dzieckonmp w dniu 26 lutego 2012


Wczoraj tj. 25 lutego autor książki z Aniołem do nowego świata tzw. Ivan Nowotny ujawnił swoje prawdziwe imię i nazwisko.

Autor tej książki miał również kolejny pseudonim ks. Nemo. O innych pseudonimach nie mam wiedzy. Dodam również że o tym iż ks. Nemo to Ivan Nowotny jak również że to ks.Adam Skwarczyński ja osobiście wiedziałem już od ponad roku dzięki dobrym duszom pomagającym ks.Adamowi które nie dotrzymały nakazanej im ścisłej tajemnicy nie ujawniania nikomu.

Niby sam autor ujawnił że Ivan Nowotny- ks.Nemo = ks.Adam Skwarczyński.

Jednocześnie ( w ramach walki blogów może to mój domysł) ks. Skwarczyński wydał na blogu promyczka krótki komunikat potwierdzający początkowe orędzia jako niosące nadzieję ale że ostatnio orędzia skręciły na fałszywe.

Oto treść komunikatu

25 lutego 2012 r. oświadczam, że Maria od Bożego Miłosierdzia, której orędzia brzmiały dawniej prawdziwie i zachęcająco, zbacza coraz bardziej w kierunku kilku herezji na raz, z millenaryzmem i zaprzeczeniem skutków grzechu pierworodnego w naszej naturze włącznie. Nie będzie żadnego okresu na ziemi bez śmierci i grzechu!

Zanim szerzej i bardziej szczegółowo wypowiem się na temat tych orędzi, bardzo proszę Administratorów, by usunęli ze swojej strony wszelkie do nich odnośniki i odniesienia. (chodzi o blog promyczka – dopisek mój)

ks. Adam Skwarczyński (pseudonim literacki: Ivan Novotny – wyjaśnienia wkrótce).

Dodam ze ocena postępowania promyczka który pod różnymi nickami sam ze sobą się kłócił na naszym blogu była taka.

Cytat:

Jeżeli p. Ewa broniła Prawdy, pisząc pod kilkoma „nickami” (gdzie jest napisane, że to „grzech ciężki”? – przypuszczam, że wielu to stosuje, często w niecnych celach); jeżeli sprowadziła znajomego księdza, a żeby zaistniał, zadała mu kilka pytań, na które musiał odpowiedzieć (inni dotychczas na to raczej się nie zdobyli, moze z małym wyjątkiem) – w czym „zgrzeszyła” i zasłużyła na „ukaranie”? – tego ja nie rozumiem…

Jeszcze co do komunikatu ks.Adama zamieszczę jego słowa żeby wiedzieć że nie przeczytał orędzi tylko posługiwał się opiniami promyczka

cytat:

Przed chwilą przeczytałem, że zamieścił Pan „groźby” pod adresem mojej
znajomej – jestem pewien, że ich Pan nie spełni.
Ona jest w 100% niewinna i musiałby Pan odpowiedzieć przed Bogiem za
odebranie dobrego imienia bliźniemu. Posługiwałem się jej pośrednictwem,
ponieważ tak mi było wygodniej: po raz pierwszy taki „blog” widzę i nie mam
w tym wprawy, a poza tym unikałem straty czasu na czytanie, a przy tym – po
prostu – wdawania się w dyskusję, co byłoby nieuniknione, gdybym tę dyskusję
częściej czytał.

KTO MYŚLAŁ ŻE BĘDZIE ŁATWO NA PEWNO BYŁ W BŁĘDZIE

Posted in KOMUNIKATY | Otagowane: , | 299 Komentarzy »

Medjugorje: Orędzie Matki Bożej z 25 lutego 2012 r.

Posted by Dzieckonmp w dniu 25 lutego 2012


„Drogie dzieci! W tym czasie w szczególny sposób wzywam was: módlcie się sercem. Dziatki, dużo mówicie, a mało się modlicie. Czytajcie, medytujcie Pismo Święte i niech słowa w nim napisane będą dla was życiem. Zachęcam was i kocham, abyście w Bogu znaleźli swój pokój i radość życia. Dziękuję wam, że odpowiedzieliście na moje wezwanie.”

Posted in Medziugorje, Orędzia | Otagowane: , | 11 Komentarzy »

Modlitwa za dusze w czyśćcu cierpiące

Posted by Dzieckonmp w dniu 23 lutego 2012


Nadesłane przez Macieja

Zwracam się z prośbę do uczestników forum abyśmy wspólnie zjednoczyli się w modlitwie i w danym dniu (zaproponowałem piątek 24 lutego) modlili się szczególnie za dusze w czyśćcu cierpiące. Najlepiej modlitwą św. Gertrudy wybawiającą każdorazowo tysiąc dusz z czyśćca! Już 5 osób odmawiając tą krótką modlitwę 200 razy jest w stanie dopomóc MILIONOWI DUSZ!!! A co dopiero jeśli zebrałoby się Nas więcej ??? A Pana blog skupia wielu ludzi, którym los dusz w czyśćcu cierpiących nie jest obcy,
niektórzy zapewne zetkną się z tymi modlitwami pierwszy raz i być może na stałe włączą je do kanonu swoich ulubionych modlitw. A te są szczególne dlatego proponują abyśmy w dniu 24 lutego szczególnie zjednoczyli się w modlitwie wszyscy ku pomocy duszom w czyśćcu cierpiącym modlitwą św. Gertrudy czy Różańcem drogi krzyżowej ( wybawiając 10 000 dusz przy jednorazowym tylko odmówieniu!) Oczywiście dobrze byłoby abyśmy do owego piątku oczyścili nasze serca i przygotowali się do tej ‚krucjaty’ by
modlitwa była jak najbardziej skuteczna! Myślę, że przy wspólnej akcji, a wówczas mobilizacja jest większa i środki większe i pomoc dla dusz znacząca! – jesteśmy w stanie zrobić naprawdę wiele, pewnie nawet nie jesteśmy sobie w stanie wyobrazić jak wiele i ilu przyjaciół w niebie możemy pozyskać 🙂

Zaproponowałem aby wspólna modlitwa odbyła się np po apelu jasnogórskim, ale niech ten cały dzień stanie się pomocą dla dusz cierpiących od forumowiczów bloga 🙂

Modlitwa św. Gertrudy:

„Ojcze Przedwieczny, ofiaruję Ci Najdroższą Krew Boskiego Syna Twego, Pana naszego, Jezusa Chrystusa, w połączeniu ze wszystkimi Mszami Świętymi dzisiaj na całym świecie odprawianymi, za dusze w Czyśćcu cierpiące, za umierających, za grzeszników na świecie, za grzeszników w Kościele powszechnym, za grzeszników w mojej rodzinie, a także moim domu. Amen”

Różaniec Drogi Krzyżowej:

„Na Krzyżyku: Wierzę w Boga Ojca…

Na dużym paciorku: Na cześć Trójcy Przenajświętszej: Ojcze Nasz…

Na trzech małych paciorkach:
1. Na cześć Niepokalanego Poczęcia Maryi:
Zdrowaś Maryjo…
2. Na cześć Maryi Matki Boga: Zdrowaś Maryjo…
3. Na cześć Maryi zawsze Dziewicy: Zdrowaś Maryjo…

Na dużym paciorku: Chwała Ojcu…

I Stacja
Pan Jezus na śmierć skazany.

Na dużym paciorku: Ojcze Nasz… Chwała Ojcu…
Na dziesięciu małych paciorkach: Jezu, Maryjo, Józefie, kochamy was, ratujcie dusze

Po Każdym Dziesiątku:
O mój Jezu, przebacz nam nasze grzechy, zachowaj nas od ognia piekielnego, zaprowadź wszystkie dusze do Nieba, szczególnie te, które najbardziej potrzebują Twojego Miłosierdzia.

Błogosławione niech będą Rany Jezusa Chrystusa, bo One wyzwoliły nas od kar za grzechy. Błogosławiona niech będzie Jego Drogocenna Krew. która obmywa nas z naszych grzechów.

(Modlitwy jak wyżej przy każdej kolejnej stacji).

II Stacja- Pan Jezus bierze Krzyż na Swe Ramiona,
III – Pan Jezus upada pod Krzyżem po raz pierwszy.
IV – Pan Jezus spotyka Matkę; Bolesną
V – Szymon Cyrenejczyk pomaga nieść Krzyż
VI – Św. Weronika ociera Twarz Panu Jezusowi
VII – Pan Jezus upada pod Krzyżem po raz drugi
VIII – Pan Jezus spotyka płaczące niewiasty
IX – Pan Jezus po raz. trzeci upada pod Krzyżem
X – Pan Jezus z szat obnażony
XI – Pan Jezus do Krzyża przybity
XII – Pan Jezus umiera na Krzyżu.
XIII – Pan Jezus z Krzyża zdjęły.
XIV – Pan Jezus do Grobu złożony.

Na Zakończenie
Witaj Królowo Matko Litości, nasza nadziejo, życia słodkości – Witaj Maryjo, Matko Jedyna, Matko nas ludzi- Salve Regina! Nędzne my dzieci Ewy wołamy, do Ciebie Matko z płaczem wzdychamy.. – Niech nas wspomaga Twoja przyczyna, na tym padole- Salve Regina’ O pośredniczko, rzuć swe wejrzenie – łaskawe od nas przyjmij westchnienie. Pokaż nam Matko Twojego Syna – w górnej krainie – Salve Regina! Pomnij, o najdobrotliwsza Panno Maryjo, iż od wieków nie słyszano, aby ktokolwiek uciekając się do
Ciebie, Twej pomocy wzywając. Ciebie o przyczynę prosząc, miał być przez Ciebie opuszczony. Tą ufnością ożywiony, o Panno nad pannami i Matko, biegnę do Ciebie, staję przed Tobą jako grzeszny człowiek, drżąc i wzdychając. Nie chciej, o Matko Słowa Przedwiecznego gardzić słowami moimi, ale je usłysz i wysłuchaj, O łaskawa, o litościwa, słodka Panno Maryjo. Amen.

Modlitwa do Św. Józefa
Pomnij, o Najczystszy Oblubieńcze Najświętszej Maryi Panny, że nigdy nie słyszano, aby ktokolwiek wzywając Twej pomocy, miał być przez Ciebie opuszczony. Tą ufnością ożywiony, przychodzę do Ciebie, Stróżu i Opiekunie Syna Bożego- Jezusa Chrystusa- i proszę o Twoją opiekę teraz, a szczególnie w ostatniej chwili życia mojego. Amen.”

Matka Boża 5.01.1984 r. powiedziała: „Żebyś zrozumiał wielką moc tej modlitwy (Różaniec Drogi Krzyżowej), zatem Ja ci teraz objawiam przez Serce Mojego Boskiego Jezusa tę cudowną łaskę. Za każdym razem, kiedy ta modlitwa zostanie odmówiona, dziesięć tysięcy dusz zostaje zbawionych i otrzymuje łaskę wejścia do Królestwa Raju.”

Mozna również w tejże intencji ofiarować różne inne modlitwy, ktoś na blogu podał np modlitwę wybawiającą od piekła milion dusz podaną przez Żywego Płomienia:

„Matko Boża! Tę modlitwę składam w Twoim Niepokalanym Sercu, ponieważ Ty wiesz najlepiej, gdzie i komu w danej chwili ona jest najbardziej potrzebna.

W dniu dzisiejszym łączę moje cierpienia i mój krzyż i cierpienia i krzyże ludzi, którzy nie ofiarują ich Bogu, z Twoim Krzyżem Panie Jezu przez Niepokalana Mamę Twoją i proszę Cię:

Panie Jezu przez Bolesną Mękę Twoja i Krew, którą wylałeś za nas, za mnie na Krzyżu, przez Najświętszą Agonię Twoją przez Miłosierdzie Boże, daj łaskę zbawienia duszom dziś i w tej chwili umierającym, aby nie poszły na wieczne potępienie.”

Za każdorazowe odmówienie tej modlitwy zabezpiecza jeden milion dusz od potępienia wiecznego. Obietnica dana 25.I.2011 r. Pan Jezus zachęca nas do jak najczęstszego odmawiania tej modlitwy, jako specjalnego przeznaczonego na te czasy naczynia Bożego

Jeśli jest to możliwe dziękuję! Jak nie – rozumiem 🙂 I gorąco pozdrawiam życząc wytrwałości!!!

Maciej

Posted in Apel, Prośba o modlitwę | Otagowane: , , | 62 Komentarze »

List tłumacza orędzi do admina

Posted by Dzieckonmp w dniu 22 lutego 2012


Witaj Bronku

Ciężar , który spoczywa na tobie jest dużo większy, gdyż prowadzisz moderację, a ja tylko tłumaczę, ale czytam opinie pod orędziami i czasami zaczynam wątpić, ale n i g d y w sens ich publikowania! Moje zwątpienie dotyczy ludzi, ich klapek na oczach, zaślepienia w jakiejś idei wiecznego poprawiania i interpretowania Bożego Słowa, lepszej wiedzy na temat, co Pan chce nam powiedzieć, zagubienia wspaniałej idei Orędzi – nawracania do Boga, na rzecz małostkowej dociekliwości i poszukiwania błędów, graniczącego z inkwizycyjną manią potępiania – to ze strony wierzących czytelników, lub wręcz zmasowanego i bezpośredniego albo ukrytego ataku – to ze strony ateistów. I jedni i drudzy są na swój sposób zaniepokojeni dawanym nam przekazem. W sumie to dobrze , bo porusza to zarówno ich umysły jak i serca. Jestem jednak całkowicie przekonany, że największa, milcząca część naszych czytelników nie jest nam znana, ale to są ci, którzy najbardziej potrzebują słów Prawdy i Pocieszenia, jakie dają Orędzia Marii. To oni utwierdzają dzięki nim samych siebie w wierze i przyprowadzą następnych do Boga. Dla nich, dla tych zdecydowanych i niezdecydowanych, dla wierzących i jeszcze teraz niewierzących – Orędzia powinny być i muszą być publikowane. Niestety, jeśli nie zdecydujesz się na całkowite wyłączenie komentarzy, zawsze musisz liczyć się z atakiem nienawiści, ale także z przepięknymi dowodami działania Słowa Bożego.
Tak jak i ty śledzę te Orędzia od samego początku, nie zaniedbując przy tym czytania Pisma Świętego, i jestem osobiście przekonany, że mają Boskie pochodzenie. Dotychczas same Orędzia bronią się wspaniale przed każdym przypuszczanym na nie atakiem. Nie ma w nich żadnej sprzeczności do Jedynej prawdziwej Ewangelii naszego Pana – Ewangelii Miłości, Ewangelii Królestwa Bożego. Jednak żeby to zobaczyć trzeba chcieć przyjąć dar Ducha Świętego i okazać zaufanie i otwartość, której od nas wymaga Pan – zaufanie i miłość dziecka Bożego, które nie kwestionuje, nie pyta, ale po prostu bezgranicznie zawierza. Jeśli tak podejdzie się do słów Pana danych nam w Ewangeliach Pisma Świętego, nie ma najmniejszego problemu ze zrozumieniem przesłania Orędzi. Czasem chciałbym zawołać: ludzie, nasze mądrości i opinie są niczym, nasze życie jest niczym i my sami, bez nieskończonego Miłosierdzia Bożego, którego nawet w małej cząstce nie jesteśmy w stanie pojąć, jesteśmy niczym, bo wobec ogromu grzechów ludzkości, tylko dzięki Niezgłębionej Miłości Pana jeszcze egzystujemy na tej ziemi podarowanej nam przez Boga. Z naszą wolną wolą podarowaną nam przez Boga zrobiliśmy wszystkie możliwe najgorsze rzeczy. To, że Nasz Zbawiciel, Nasza Najświętsza Matka i Pan Bóg chcą jeszcze z nami rozmawiać przez proroków i dać nam jeszcze jedną, i jeszcze jedną i kolejną szansę poprawy- to już jest cudowne. Ale my jesteśmy mądrzejsi i odrzucamy nawet Największe Dary. Boże wybacz nam! A przecież to jest takie proste! Wystarczy n a p r a w d ę uwierzyć, że Bóg Istnieje, że nas stworzył, że jest cały czas z nami i obok nas, że nasze życie na ziemi n a p r a w d ę jest tylko przygotowaniem do innej wspaniałej przyszłości, wystarczy powierzyć Bogu nasze troski i mówić do Niego, prosić i wołać o pomoc, dziękować za to, że istniejemy tu i teraz, za nasze cierpienia i radości, za to że możemy czynić dobro i ponownie przepraszać za zło. Jeśli Ostrzeżenie nastąpi za naszego życia, to czy w ogóle zdajemy sobie sprawę jak bardzo jesteśmy uprzywilejowani? Jest to tak niewyobrażalne i wspaniałe, że to właśnie my, ty i ja, jesteśmy tym wybranym do tego pokoleniem! Już sam ten fakt nadaje zupełnie inny głębszy sens naszemu życiu. To, że my znaleźliśmy się na ziemi właśnie w tym momencie, nie wcześniej i nie później, ale właśnie teraz, aby doświadczyć osobistego spotkania z Bogiem, jest darowanym nam Cudem.
Jeśli spojrzysz tak na to Bronku, to ataki na blog, ataki na ciebie, ataki na orędzia, wszystko to potwierdza decydujący moment dziejów, w którym się znaleźliśmy, moment rozstrzygającej walki dobra ze złem, Boga z szatanem. Ataki te są tego przewidywalną konsekwencją.Czy z tego powodu mamy oddać pole bez walki ulegając zniechęceniu? Jakiż byłby to triumf dla złego! Jesteśmy w miejscu, gdy sami musimy odpowiedzieć sobie na pytanie – Jaka naprawdę jest nasza wiara? Nie, czy wierzę w te czy inne orędzia, ale czy wierzę w Boga? I czy wierzę, że Bóg , o którym wiemy z Biblii, że przemawiał przez proroków, w swoim Miłosierdziu mógłby również teraz nas ostrzegać, upominać i przygotowywać na Niezwykłe Nadprzyrodzone Wydarzenie?
Ja wierzę w Boga w Świętej Trójcy i wierzę, że Bóg nas nigdy nie opuścił i nie opuści teraz i w przyszłości. Wierzę, że Bóg przemawia do nas przez proroków. Oni są narzędziem w Jego Ręku. Cieszmy się jeśli nam, mizerotom, też przeznaczona została w tym jakaś rola.
Ja, dopóki starczy mi sił i dane będą mi możliwości, będę dalej tłumaczył te Orędzia.
Krzysztof
Chrisgi
List do admina od T.T.T.
Dzieckonmp,

Nie chciałem pisać na blogu, żeby nie robić niepotrzebnego zamieszania, choć jak uważasz, możesz moją wypowiedź umieścić. Naprawdę jestem pełen podziwu dla pracy jaką wkładasz w prowadzenie tego Bloga. Ja nie wiem czy zniósłbym „wielką odpowiedzialność i ciężar tego co publikujemy”. Czasami zastanawiam się, czy wysłać swojego posta, jak to „A” zwróciła uwagę, trzeba podjąć odpowiedzialność za swoje słowa i ich owoce. Po wypowiedziach na Twój ostatni temat i słowach otuchy, bloga nie zamkniesz. Choć chyba tego nawet nie oczekuję.
Może czasami zbyt ostro odczuwasz mój atak na Twoją osobę, ale miej świadomość, że raczej atakuję tezy które Ty, lub wielu innych tutaj zamieszcza. W swych wypowiedziach staram się jak najbardziej być zgodny z Kościołem, mam nadzieję, że udaje mi się to.
Myślę, że blogowicze dzięki, jak to nazwałeś atakom, a ja bym powiedział polemikom, mają szansę wysłuchać obu stron i wyrobić swoje zdanie. Poza tym, zapewne dostrzegasz, że to my, Ci których poglądy nie pokrywają się z Twoimi, są bardziej atakowani.
Nie jestem świętym, mimo że każde słowo, które powie Kościół przyjmuję bez żadnego „ale” (czy to już fanatyzm…) to czasami uparcie trwam w grzechu, w przeciwieństwie do Ciebie pewnie.
Sprawa jest taka, czy ten Blog podoba się Bogu? Jeżeli naprawdę wszystkie (no przeważająca ilość tekstów, które publikujesz) jest święta i miła Bogu, to pewnie owoce będą piękne, a ja za krytykę odpowiem przed Najwyższym i będzie ze mną cieeeeeeeeniutko. Ale jeżeli Ty publikujesz tutaj orędzia fałszywych proroków i przyczyniasz się do osłabienia Kościoła – no to współodpowiesz za każdą zwiedzioną duszę. Nie straszę, sam się też obawiam, bo jak napisałem, nigdy nie mam 100% pewności co do swojej racji. Tylko w 100% w Boga wierzę 🙂
No i ja też jestem dobrym owocem Twojego bloga, moja wiedza teologiczna nigdy nie rozrastała się w takim tempie 🙂 (niestety nie dzięki artykułom z bloga, tylko wyszukiwaniom argumentów do dyskusji)

Niech Cie światło Ducha Świętego oświeci
T.T.T.

Wszystkim dziękuje za tyle ciepłych słów , za świadectwa które wzmacniają człowieka że warto publikować orędzia. Zgodnie z  zarządzeniem papieża Pawła VI nie ma już zakazu publikowania nowych objawień, wizji, proroctw, cudów itp. A inny papież Urban VIII powiedział : „ „W przypadkach związanych z objawieniami prywatnymi lepiej jest wierzyć, niż nie wierzyć, ponieważ jeśli wierzycie, a rzecz okaże się fałszywa, otrzymacie wszelkie błogosławieństwa, tak jakby były one prawdziwe. Uwierzyliście bowiem, że są one prawdziwymi.” Dlatego mimo że zaniepokoiłem się widząc mocne ataki ludzi wierzących w Jezusa, majac świadomość jak wielka odpowiedzialność ciąży na mnie gdyż te orędzia docierają do różnych osób, słowa papieża mnie uspakajają a list tłumacza utwierdza w tym że trzeba , że musimy wbrew różnym przeciwnościom TRWAĆ DALEJ.  Wynik  ankiety w którym 95% czytelników chce aby publikować świadczy że jest głód czytania tych orędzi. Tylko 5 % chce aby orędzia zlikwidować , zakopać głęboko w ziemi.Wiem że demokracja w tym przypadku nie jest najlepszym rozwiązaniem. Ale wynik mimo wszystko coś mówi. Wiem że te orędzia zmieniają ludzi, można to dostrzec czytając komentarze jak również z poczty jaka nadchodzi do mnie. od początku celem publikacji nie było zaspokojenie ciekawości czytelników, ani jak niektórzy zarzucają nabijanie wizyt na blogu tylko pragnienie aby ludzie zbliżali się do Jezusa. Blog nie prosi i nigdy nie będzie prosił o pieniądze, za bloga nikt nie zapłaci kasy o jakiej tu kiedyś mówiono bo na tym świecie nie ma ludzi-jeleni. Moim celem nie jest zarobienie kasy przez blog. Pieniędzy mi nie potrzeba , a uradować mnie może szczęście innych. PUBLIKUJEMY DALEJ.

Posted in KOMUNIKATY, Orędzia Ostrzeżenie | Otagowane: , | 106 Komentarzy »

Ciekawe komentarze czytelników

Posted by Dzieckonmp w dniu 21 lutego 2012


napisała Passiflora

Wysłany 21.02.2012 o 12:59 am | W odpowiedzi na alba.

Panie Adminie, ponownie poczułam sie wywołana do tablicy i to z Pana powodu, troche rozczarował mnie Pan ost. wpisem….a własciwie dwoma. Przykro, bo zawsze byłam wrecz Panem oczarowana.

Jezeli mnie Pan nie ocenzuruje oczywiscie, bo jak wiadomo, od wczoraj przeciez jestem wykluczona z KK przez Pana Marka za herezje, coz, nie narzekam, jestem w zacnym gronie, moze poznam kiedys osobiscie ks. Natanka.

Do reszty gromadki sie nie odnosze, juz od wielu miesiecy uznaje zasade, ze gdy do jakiejs konwersacji wlacza sie pewne osoby, daje sobie spokoj, bo poprostu nie moj cyrk nie moje małpy. Dzis robie wyjatek.

@Dzieckonmp, W ktorym miejscu ktores z nas pisało o składaniu slubów czystosci malzenskiej?

Chyba nas zle zrozumieliscie. To nie o sluby czystosci chodziło.
Nikt nie neguje potrzeby wspolzycia w malzenstwie ani tez przyjemnosci z niego wynikajacej. Nikt nie wskazuje tez momentów w jakich owe wspolzycie miloby sie odbywac. Uwage zwraca sie, iz nie nalezy traktowac naturalnego planowania rodziny jako systemu w którym każdy akt współżycia płciowego lub abstynencji staje się elementem pomysłowego planu uniknięcia normalnej i naturalnej konsekwencji zjednoczenia małżonków, jakim jest poczęcie.

Prosze nie wkładac nam słów w usta.

Zarzucacie mi, ze nie powinnam sie odzywac bo nie wstapiłam jeszcze w zwiazek malzenski, ale pewnie w przyszlosci tak sie stanie. I nie nazywam sie swietą, jak mi tu zarzucono. Nature mam grzeszna jak inni i trudnosci z wypełnianiem Woli Bozej, i wiem, bo w koncu z rodziny wyrosłam, ile rodzina napotyka trudnosci. Ale to nie zmienia faktu, iz juz teraz chce aby moje malzenstwo zbudowane zostało na solidnych fundamentach, chce rozumiec cudze bledy i sie ich wystrzegac w przyszlosci. Czyli uzywac rozumu, bo niektorzy mi zarzucali ze własnie bezrozumne małzenstwo chce stworzyc.

Moje poprzednie wpisy rzeczywiscie byly swoista prowokacja, zaprawiona o ironie, jezeli kogos uraziłam przepraszam.
Owa prowokacja wynikla z 2dniowych barwnych opowiesci Pań o ich szczesliwym pozyciu malzenskim. Idac tropem, iz slowotokiem wszystko mozna ubarwic, chciałam sie dowiedziec, a raczej wskazac na pewna hipokryzje i dlatego ogołociłam Wasze słabosci.
Nie neguje, ze Bog wszystkim małzenstwom błogosławi, wiem, ze od róznych ludzi Bog róznie wymaga, a tym ktorym wiecej dał, od tych wiecej żąda. Nie neguje ze jestescie szczesliwi w malzenstwie, ciesze sie ze jestescie, ale liczcie sie, ze za swoje słowa trzeba brac odpowiedzialnosc jezeli juz wystawiacie sie na swiecznik, bo sa ludzie ktorzy moga brac Was za przykład. Zreszta pochwała samych siebie z wlasnych ust brzmi mało wiarygodnie, ponadto czlowiek skromny nigdy nie uczyni z siebie przykładu dla innych.

Z waszych wypowiedzi juz kilkodniowych, mam wrazenie kochani, ze gdybym spytała sie Was o rade, jak powinno wygladac małzenstwo w oczach Bozych, odpowiedzielibyscie: Własnie tak jak nasze…

Panie Adminie piszesz: “Może choć trochę dobrego przykładu tu zobaczą”
Bardzo dziekuje za taki przykład

Dziekuje Bogu za katachetów i ludzi jakich postawił na mojej drodze, ktorzy nie swoja osobe lecz osobe Boga stawiali na pierwszym miejscu. I ktorzy skutecznie zasiali w mym sercu wizje Bozego katolickiego małzenstwa i oszczedzili mi podobnych rad.

I nie ze ja sie mądrze bo znam przepis na małzenstwo. I tu nie chodzi jakie ja bede miała to małzenstwo, jak juz mowiłam grzeszna i słaba jestem i nie wiem na ile uda mi zyc według tego “przepisu”, tu chodzi do jakiego ideału stale mam w tym małzenstwie dazyc. Tu tkwi sedno

U Boga nie ma czegos takiego jak kalendarzyk czy kontrola płodnosci. Oczywiscie Kosciół dopuszcza te metode jak juz pisałam wczesniej, jako dyspense w wyjatkowych sytuacjach typu bieda lub ciezka choroba. Swoja droga jak wczesniej pisałam te slowa miałam mysl, ze pewnie zaraz wszyscy stwierdza, ze sa ubodzy, miałam troche racji prawda?
Bieda jest zagrożeniem i hańbą tylko dla tych, którzy chcą być bogaci, a przeciez wiemy, ze bogatemu jakze ciezko jest wejsc do Królestwa Niebieskiego…

Ludzie, z pomoca niektorych kapłanów niestety, z NPR zrobili pod sloganem wstrzemiezliwosci sposób na unikniecie poczecia.
Metode na 100%. Ale metode czego? metode na planowanie rodziny, kontrole narodzin. W wikipedii po wpisaniu hasła antykoncepcja wyskakuje to samo. Dodam, ze WHO zalicza naturalne metody do antykoncepcji.

Katolickie malzenstwa zaszly zbyt daleko w niewłasciwym stosowaniu NPR.
Metoda ktora miała byc okresowym rozwiazaniem krytycznych sytuacji stała sie stylem zycia. Dlaczego metoda ta zachwalana jest równiez zamoznym małzonkom? Dochodzi do tego, ze narzeczeni planuja dzien slubu wg cyklu tak by nie zajsc w ciaze w nocy poslubnej.

Czy to nie jest niszczenie stwórczych zamiarów Boga?

Mamy czasy osateczne, Idzie ostrzezenie, chaos, przesladowanie. Chetnie wierzycie, ze Bog nad wszystkim panuje, On nas nie opuści. Bo to w koncu On kazdy wlos na naszej glowie ma policzony, On potrafi zmieniac bieg gwiazd i planet, krzyzuje plany wielkim tego swiata. Ale dzieci? Dziecmi zajmijmy sie sami, wykorzystajmy naturalne metody planowania rodziny. Jednak to planowanie koncentruje sie nad tym jak nie miec rodziny. Nie mam racji? A niekiedy prowadzi do obsesyjnego pragnienia unkniecia ciazy, co wiaze sie z utraty wiary w Boza Opatrznosc.

Padały tutaj argumenty, ze Bog i tak nam pomaga mimo iz nie poddajemy sie Jego Woli. Przeciez musimy zapewnic dzieciom wykształcenie.
To, ze Bog nie zapewnia wszystkim rodzinom wyskiego standardu materialnego, nie znaczy ze ich opuszcza. To Niebo, a nie bezpieczenstwo, jest celem jaki maja osiagnac dzieci ktore Bog zsyła rodzicom.

Czy ja mowie, ze kazda rodzina ma miec gromadke dzieci? To zalezy od Boga. kazda rodzina powinna miec tyle dzieci ile Bog chce im dac. Jednak ich nie maja…Dlaczego katolicy maja dzis tak mało dzieci? Czy to jest Wola Boza?
Stosowanie NPR przez tzw poboznych katolikow jest jednym z glownych powodów kryzysu w Kosciele.

Zarzucaliscie mi, ze “moja” wizja małzenstwa jest bezrozumna. Uwazacie, ze zwazajac na okolicznosci nalezy zaplanowac rodzine.Bo przeciez lepiej jak 2 dzieci dobrze odzywione, ubrane i wyksztalcone niz gdy liczna rodzina cierpi na ubóstwo. Nie chcecie miec “nierozwaznych ciaz”
Jak patrzylibyscie na brzemienna Maryje z Józefem szukajacych od domu do domu kąta dla siebie? Jak patrzycie na wielodzietne rodziny, z których jest tak wiele powołan kapłanskich?

Mowicie, ze zabraniam Wam przyjemnosci z mezem, a dobrze kobiety wiemy, ze najwieksze pragnienie zjednoczenia z mezczyzna kobieta ma podczas dni płodnych. nie mam racji?

Był jeszcze jeden zarzut, o brak patriotyzmu. Ze zabraniam wam sie mnozyc, alez ja was Kochani do tego zachecam. Kiedys katolicyzm kojarzony był z wielodzietnoscia.
I spytam sie o Wasz patriotyzm. Ile Wy macie dzieci? I dlaczego tyle?

Powołam sie na cytat z ksiazki “Cykl w małżeństwie i moralność chrześcijańska”o. Orville Griese: “Małżeństwa chrześcijańskie muszą być świadome, jak wyjątkową, opatrznościową łaską jest zdolność wzbudzenia nowego życia, zapewniająca małżonkom głębsze, bardziej trwałe zjednoczenie, dostarczająca im środków do osobistego uświęcenia, przyczyniającą się do wzrostu liczebnego i siły zarówno Kościoła jak i państwa. Sam fakt, że przyszłość rysuje się niepewnie lub obawa, że dzieci mogą być słabowite czy chore nie jest powodem do zastępowania ufności należnej Bogu wiarą w kalkulację biologiczną opartą na okresach płodności”.

I jeszcze jedno, nie wiem skad ta dziwna nagonka na moje poglady, ktorych sama sobie nie wymysliłam. Przeszlo mi przez mysl, ze ja tu gadam o NPR, a Wy moze tymczasem stosujecie sztuczna antykoncepcje… stad bym rozumiała to oparzenie. Jak tak to przepraszam, rzeczywiscie musiało zabolec. A moje przemyslenia w takim razie na nic sie zdaja.

I nie wysmiewajcie mnie do kaktusów i babc zelaznych dziewic, gdy wasz rozum moich pogladów poprostu pojac nie moze. Wiem, ze czasy mamy gloryfikujace seks i szydzace z wstrzemiezliwosci, ale nie mylcie czystosci z oziebloscia. A poddawanie w watpliwosc mojej mlodosci, jest zastanawiajace, czy to juz ze mna cos nie tak, czy to wy gdzies popełniliscie blad.

Jeszcze jeden cytat jednego z moich mistrzów, Arcybiskupa F.J Sheena:

“Główna idea kontroli narodzin jest nielogiczna. Jest to gloryfikacja środków przy jednoczesnym lekceważeniu celu; zgodnie z nią, przyjemność będąca środkiem prokreacji jest dobra, lecz dzieci same w sobie dobre nie są. Innymi słowy, zgodnie z powyższym tokiem myślenia, filozofia kontroli narodzin pragnie umieścić nas w świecie, w którym drzewa zawsze by kwitły lecz nigdy nie dawałyby owoców, w świecie pełnym znaków drogowych prowadzących donikąd. W świecie tym każde drzewo byłoby nieurodzajnym drzewem figowym, ściągając przez to na siebie klątwę Boga.”

Nie mierzcie swoja miara prosze, mierzcie Boza miara.
I nie, nie jestem sama, jest nas wiecej. Slyszeliscie, ze idzie Nowe…..?
https://fbcdn-sphotos-a.akamaihd.net/hphotos-ak-ash4/s720x720/419229_10151283452780109_208920785108_22768470_726349911_n.jpg

Brawa dla tych co dotrwali do konca:) Shalom:)

Teraz wstawię mój komentarz (a nawet dwa bo o tylu była mowa) który spowodował wywołanie do tablicy admina przez  czytelniczkę Passiflore.

1.Napisał Dzieckonmp 20/02/2012 @ 9:13 am

Widzę że działa z różnych stron sa wycelowane we mnie. Każdy by chciał żeby tylko jego słuszna linia była prezentowana. Ja nic nie promuje tylko poddaję pod dyskusję dla mnie kontrowersyjnego księdza. Wcale nie ma regularności bo przez ponad 2 lata było tylko 3 wpisy według mnie stanowczo za mało. Ludzie żyją w rodzinach lub poza rodzinami i interesuje ich ta dziedzina . Często nie wiedzą jak należy żyć , postępować. Może choć trochę dobrego przykładu od innych tu zobaczą.

2. Napisał Dzieckonmp 20/02/2012 @ 6:04 pm

Ewa-Barbara piszesz “Dlatego nie mozna atakowac Alby@ za jej zdrowe podejscie do tak wspanialego daru,jakim jest czystość”

Słusznie piszesz ale problem polega na tym że wszystkie małżeństwa nie mogą podjąć ślubu czystości bo wyginiemy jak dinozaury. Małżeństwo jest zawierane z myślą o zrodzeniu najlepiej dużo dzieci żeby pokolenie wciąż istniało ( Minimum 3-4 dzieci powinny być). Nie może tak być aby masowo małżeństwa ślubowały czystość. Jest to zrozumiałe ale tylko dla małego procenta. Dlatego nie widzę sensu apelowanie na blogu o to aby małżonkowie składali śluby czystości. Zresztą do tego trzeba też mieć powołanie a nigdy nie jest tak ze wszyscy sa powołani do czystego małżeństwa. Jeszcze jedno jeśli “alba” ze swoim mężem ślubowała czystość to fajnie by było jakby nam o tym pięknie opisała, o tym jak Bóg w ich związku działa a nie domagała się od nas wszystkich tego samego. To domaganie się nie wygląda na działanie dobrego ducha.

Wydaje mi się że nie mam co odpowiadać gdyż ja ani nie krytykowałem postawy Passiflory a wręcz mi imponuje, ani nie odnosiłem się do tych tematów o których Passiflora pisze.

Posted in Ciekawe | Otagowane: , | 92 Komentarze »

Komentarz czytelnika miedzy innymi dla T.T.T

Posted by Dzieckonmp w dniu 20 lutego 2012


napisał szach

Wysłany 20.02.2012 o 3:51 pm | W odpowiedzi na T.T.T..

T.T.T.@.
Mówimy o jednym a jednak inaczej.
“Idąc Pani tokiem rozumowania to, ci co zginęli w Smoleńsku byli gorsi od D.Tuska i W.Putina – bo przecież oni się nie rozbili czyli nie było za co ich karać? A inni byli tak grzeszni, że Bóg ich zabił, to musieli trafić raczej do piekła. Kościół nigdy takich sądów nie wydaje, a taki wniosek się przecież nasuwa”
Nadinterpretacja,niestety. Mnie się nie nasuwa.Ale jak najbardziej, katastrofę Smoleńską uważam za karę dla Polski i Polaków. Umarły już nie cierpi,lecz ci,co zostają. I tu nie chodzi o tych,co po nim płaczą ale raczej o to dobro,którego by żyjąc dokonali.Gdybyśmy żyli i postępowali inaczej, katastrofa pewnie by nie nastąpiła,bo np.nie było by dwóch uroczystości w Katyniu.Tak samo wszystkie cierpienia ,jakie na nas spadły ,czy to w powstaniach przegranych,czy wojnach. Nigdzie nie ma powiedziane,że ci,co tam zginęli,zginęli za swoje grzechy.Tego nie słyszałam i u ks. P. To takie szukanie kija . Najczęściej ,to właśnie giną niewinni. Ale z Bożej perspektywy,to ofiara niewinnej krwi daje posiew dla wzrostu dobra
– ekspiacja.
Czasem jednak wnioski ze zdarzeń,bywają błędne i ks. Natanek nie jest tu odosobniony .Czy to jednak już jest zasługujące na karę suspensy ? Raczej postawa negująca Bożą karę za zło i nagrodę za dobro ,np w postaci zdarzeń losowych ,jest moim zdaniem bardziej heretycka.Trzeba by objawienia Fatimskie zakwestionować i całe nauczanie,grzech-ściąga karę,Poświęcenie Niepokalanemu Sercu Maryi albo komunizm i wojna.I taką negację odczytać można w art.z Gościa.To jest równoznaczne z postawą negacji Bożego działania w świecie.Przecież mówimy co najwyżej-Bóg dopuścił…-czyli jednak Bóg decyduje o wszystkim a Bóg nie jest nielogiczny lub humorzasty i Za Dobre wynagradza,a za złe karze,jak obiecał. I to często już tu ,na ziemi.Nie tylko w wieczności.Ktoś twierdził,że zginęli w Smoleńsku,bo byli źli ? Nie słyszałam. A,przepraszam,czytałam nawet tu na blogu taką tezę w jednym z komentarzy, do której osobiście się odniosłam negatywnie. Można sprawdzić jak się komuś chce.A ks. Natanek nagiął fakty do swojej tezy i tyle.Ziarnko prawdy jednak było, bo gdyby Polacy słuchali Boga, to losy nasze były by zapewne inne .Gdyby papieże słuchali MB.z Fatimy i dokonali Poświęcenia świata i Rosji,losy świata były by zapewne inne.Głoszę herezję? Pseudo predestynacja ? Czemu więc nazywać tezę:gdybyśmy dokonali Intronizacji,losy Polski były by inne-pseudo predestynacją ? To tak chyba specjalnie,w sposób nie zrozumiały dla zwykłego czytelnika,żeby nie dyskutować.

Ja niestety ,wbrew pańskiemu poglądowi -widzę winę po obu stronach. I przyznaję,że to może zaszkodzić sprawie Intronizacji. To samo zresztą pisałam w odniesieniu do wizjonerki,która “walczy” o Intronizację dziś. To mnie tylko utwierdza w przekonaniu,że Intronizacja jest Bożym zamysłem,skoro diabeł zadaje sobie tyle trudu,by jej szkodzić.
Żeby była jasność- nie jestem zwolennikiem tego czy innego księdza,czy biskupa. Jestem zwolennikiem Jezusa Chrystusa i Bożej Opatrzności w świecie .
Gdyby pan sięgnął do moich wpisów we wcześniejszych dyskusjach , to zawsze były one jednoznaczne w ocenie postawy ks. Piotra ,co nie zmienia faktu,że również postawy Kurii nie pochwalam. Nie wyznaję dogmatu w nieomylności biskupa w każdej sprawie. Zresztą wśród Doktorów Kościoła ,większość to prostaczki bez purpury.
Niestety, ale to,że ktoś żył obok świętego,nie czyni go od razu świętym. Dla mnie to żaden argument i przywoływanie tego faktu następuje ,jak nie ma innych argumentów. To,że ktoś bywał w królewskich pałacach,nie oznacza,że jest królem.
Rozwiązania siłowe ,nie prowadzą zwykle do rozwiązania problemu a jedynie wzmocnienia animozji.To fakt,że jak ktoś zostanie z Kościoła wykluczony,zwykle brnie w herezje .Jednak o winie,zawyrokuje Bóg. Dlatego,to musi być ostatecznością,kiedy wszelkie inne środki zawiodą.Ja myślę,że obu stronom brak dobrych doradców. Widzę pewien przełom po stronie ks.Piotra,który daje mi nadzieję . Urósł w moich oczach.Myślę,że i w Bożych również.

Co do tego plutonu egzekucyjnego… to przypominam,że każdy swoje uczucia może zobrazować inaczej.Są nieporównywalne bo nie mierzalne.Faktem jest,że ten ksiądz przetrwał wszystkie burze i pozostał w Kościele i pracuje dla dzieła. Nie ma tu nic do rzeczy moje podobanie się ,czy nie podobanie. Fakty mówią same za siebie.A fakty są dla księdza na wielki + .

Gdzie piszę ,iż cel uświęca środki ? Stoję jednak na stanowisku,że poznanie otoczki całej sprawy, pozwala na bardziej obiektywną i bliższą sprawiedliwości ocenę. Odcinanie wydarzeń od korzeni ,zniekształca widzenie i jest jak leczenie udaru mózgu- tabletką od bólu głowy.
Chyba jako pierwsza na tym blogu ,sugerowałam ks. Piotrowi dostosowanie się do zaleceń ks.ab i usunięcie się w cień na jakiś czas,poświęcenie się modlitwie i kontemplacji. Wiem,że dla tego typu osoby, to ofiara niebotyczna. Tak jednak widziałam prawidłową postawę i wielką ofiarę,jaką ks.Piotr by udowodnił dobre intencje i przyczynił się bez wątpienia do dzieła Intronizacji. Ks.Piotr zdecydował inaczej,jednak taka postawa choć nie jest poprawna według mojego rozeznania,ale staram się ją zrozumieć.Wbrew tym,co z mety potępiają. Jedni mają tendencję bezkrytycznie wierzyć w każde słowo ks. Piotra Natanka,inni w słowo ab . Ja do żadnych nie należę, i choćby w sprawie Smoleńskiej się nie zgadzam na całej linii albo ,że tak powiem-wtrącania śp.biskupa do piekła.( Ale to wszystko wątpliwe ,zdaje się ma miejsce nie w kazaniu, tylko w ogłoszeniach. ) ,ani z politycznymi ukłonami biskupa w stronę liberałów./To co ludzie mówią o kim,mnie nie interesuje,wiec oskarżanie o komunizm Kaczyńskiego,albo o liberalizm JPII.Chodzi o czyny/
Nie oznacza to jednak potępiania wszystkiego co kto powie. Wiele razy nie zgadzałam się z poglądami biskupów,zwłaszcza jak chodzi o wydarzenia we współczesnym świecie. Nie słyszałam jednak o suspendowaniu za to któregokolwiek.
Co do sprawy Nauczania Kościoła, to jakichś błędów u ks. Piotra nie widzę.Jest wiara w Credo,we wszelkie dogmaty, zalecanie zachowywania przykazań…
Najpoważniejszy zarzut, to ten nieszczęsny millenaryzm.
Pismo Św. mówi o tysiącletnim Królestwie Chrystusa na Ziemi. Niestety nie wiem gdzie to czytałam (być może u BXVI ),ale pamiętam zdanie,że pozbawianie wiernych wiary w tę zapowiedź jest nieuzasadnione. Ta wiara była od pierwszych wieków chrześcijaństwa i należy do dziedzictwa .
Nie mówię tu o szczegółach,czyli czy 1000 lat czy 50 itp.,w jaki sposób to ma wyglądać i jak nastąpi itp. Chodzi o sam fakt . Czyżby w KK ten fragment odrzucono? Tak by wynikało z tych pism.
Polecam tu do przemyślenia szczególnie Apokalipsę św. Jana -rozdział 19 w.11- (ostateczne pokonanie bestii ) i rozdział 20 w.1-6 (1000letnie królestwo) . Nie znam aż tak nauczania ks. Piotra ,by tu dyskutować o błędach lub ich braku a i swojej wiedzy nie przeceniam. Sama zapowiedź 1000letniego królowania ,po wtrąceniu do czeluści bestii i Fałszywego Proroka oraz ich sług, chyba jest zgodna z Pismem i NKK ?Biskup słowem nie wyjaśnia prawidłowej postawy .Czemu wiec tego nie uczyni dla jasności ,zamiast gróźb o grzechu ? Ja nie lubię,gdy ktoś mnie traktuje jak osła,co nic zrozumieć nie jest w stanie.Przecież jutro ktoś inny może przyjść z błędną nauką i zwodzić .Czy nauka jakaś popłynęła z zakazu ?Dla mnie osobiście-żadna. Skoro jak pan sugeruje,powstały takie nieodwracalne szkody w ludziach z działalności księdza,czemuż więc biskup kwituje je wydaniem zakazu,który tak samo nic nie rozwiązuje,nie wyjaśnia? Chodzi o świadomych wyznawców,czy posłusznych biskupowi wyznawców? Niech pan panie T.T.T. nie przesadza z tymi szkodami. Ks.Piotra słucha parę osób,biskupa usłyszeli chyba wszyscy.
To,że ktoś mówi-te czasy są dziś,nie czekajcie z nawróceniem(tak rozumiem słowa ks.P.N.), to chyba nie błąd ? Przecież te czasy ostateczne trwają i się spełniają od czasu Zmartwychwstania P.J.aż dojdą do pełni. Raczej błędem by było-nie musicie się spieszyć z nawróceniem,macie czas…
Skoro jeszcze syn zatracenia się nie objawił, to o końcu świata nie ma mowy i taka jest też przestroga w Piśmie św. Ale kiedy się objawi-nie wiemy przecież. Pozbawianie ludzi wiary w nadejście tego wyjątkowego ,zapowiedzianego w Piśmie okresu czasu, chyba z Nauką K zgodne nie jest,a takie wnioski mi się nasuwają po lekturze listu Kurii i art.z Gościa. Przyznaję,że istnieje wiele błędnych interpretacji tego wydarzenia-np.protestanci czy jehowici, ale sama wiara w nie chyba błędem teologicznym nie jest. Czy jest ? Bo po lekturze ,się zagubiłam.Zresztą w piśmie Kurii w sprawie księdza,też nie ma wyjaśnienia .Jest takie -błądzi,ale na ile ,nie wiadomo? Czy ja błądzę za Nim również-nie wiem ,bo i jak to sprawdzić mam?

Co do tego konia-w sobotę widziałam z jeźdźcem w stroju ułańskim-cud. :)
Ale ja mam oczy . A gdybym ich nie miała? Poznała bym ,że to koński ogon a nie czyjeś włosy ? Jakby ktoś jeszcze mi zasugerował-dotnij tych włosów! Tak samo z tą nieszczęsną nagrodą. Jak ktoś dostaje nagrodę, to rozumiem,że przyznający ma przekonanie,że zasłużenie. Czemu ja mam w to wątpić? Bo z JPII przy stole zasiadał ,to by nie mógł…? To tylko moje pobożne życzenie. Mowa ma być-tak=tak,nie=nie. Więc niech i ks.ab. powie tak lub nie a kwestię wiary już mi pozostawi.Może panu na wyjaśnieniu nie zależy,ale mnie tak. Jeśli ks.Natanek kłamał,to czemu tego nie obalić faktami ? Fałszywa pokora jakaś? Nie chce biskup zawalczyć o dobre imię i zaufanie do hierarchów ? Przykłady z historii Kościoła wskazują dobitnie,że dostojnicy kościelni bywali w masonerii. Inaczej papieże by sobie ekskomunikami głowy nie zawracali. Ja oczywiście wcale nie uważam,że ks.ab.Dziwisz jest w masonerii. Ale mam podejrzenia,że skoro przyznają mu nagrodę ,a On ją przyjmuje, to świadomie czy nie , im się przysłużył albo liczą na to w przyszłości . Przypominam sobie,jak dzieciak odmówił przyjęcia nagrody od Kwaśniewskiego(w czasach jego prezydentury),bo ten jest zwolennikiem aborcji. Uczmy się od dzieci.

Co do mojego braku obiektywizmu w ocenie. Zapewniam pana,że staram się tu o obiektywizm . Jest dla mnie to o tyle prostsze,że uczuciowo nie jestem związana z żadną stroną. Staram się spojrzeć okiem obiektywnym a jednocześnie poprzez pryzmat nakazu Miłości. To właśnie jest przyczyną widzenia błędów po obu stronach.
O Intronizację się nie martwię, bo wiem,że z Bogiem nikt nie wygra . Ja całkowicie Mu ufam w tej sprawie i wiem,że zwycięży.
Pozostaje kwestia tych nieszczęsnych wizji Agnieszki. Przyznam się szczerze,że tu zdania nie mam. Nie wiem,czy kiedyś na kazaniach ks.Piotr się na nie powoływał. Bo jak tylko w ogłoszeniach, to próżna dyskusja. Jeśli zaś w kazaniach, to musiała bym wiedzieć,co konkretnie z nich cytował. A nie wiem i nie mam zamiaru studiować kazań .Moje zdanie nie jest opiniotwórcze,tylko moje. Powiem tylko tyle,że nawet jak się trafi niezwykle denna książka, to nie znaczy,że nie ma w niej napisanego żadnego mądrego zdania . I to jedno mądre zdanie mogę zacytować,bez ujmy . W przeciwnym razie ,można by zdezawuować wszystko,co jest napisane przez ludzi.Nie przypominam sobie dogmatu o nieomylności wszystkich księży i słów przez nich w kazaniach wypowiadanych.A znalazło by się … Więc jak spotykam się na kazaniach z opowiadaniami zmyślonymi lub ubarwionymi , to wcale nie mam obowiązku w nie wierzyć .Kto wiec ma tu problem jakiś, nie wiem.Ja nie mam. Nieszczęściem ks. Piotra jest ,że potrafi zmusić słuchaczy do uwagi.Więc jest słuchany. Ale już rozwijać nie będę, bo nie nowela,a trylogia mi wyjdzie :) .
Jeszcze jedno pytanie. Jaka jest Intronizacja w wydaniu ks.Natanka ? Ja znam tylko jedno wydanie-opisane przez Rozalię .
Na marginesie dodam,że właśnie poprzez ks. Piotra trafiłam do Rozalii i dowiedziałam się o Intronizacji. Jeśli ktoś odwróci się od dzieła,z powodu grzeszności głosicieli, to jego strata . Gdyby tak patrzeć,dziś nie było by ani jednego wyznawcy w Kościele,bo nie ma ludzi bezgrzesznych. Znam księży,którzy sercem są za Intronizacją . Nie jeden ks. Natanek a drugi ks. Kiersztyn. A biskupi ? Również są grzeszni i omylni.Tylko rzadziej się do tego przyznają. Prawda jest jak sądzę -pośrodku. I to jest sedno mojego stanowiska.Polecam zapoznać się też z tymi linkami ks.prof.Bartnika na dole poprzedniego wpisu. Taka właśnie jest rzeczywistość w jakiej przyszło nam żyć. Bardzo skomplikowana .Gdy można być ‘za’ a nawet ‘przeciw’.
Pozdrawiam i dziękuję za wszelkie odpowiedzi i cierpliwość w znoszeniu mojego wielomówstwa.

Posted in Ciekawe, Kościół | Otagowane: | 40 Komentarzy »

Syria Bóg ostrzega: najpierw daje ostrzezenia w postaci objawień a następnie wymierza sprawiedliwość

Posted by Dzieckonmp w dniu 20 lutego 2012


Myrna Nazzour mieszkająca w Damaszku w Syriito jedna z największych obecnie żyjących mistyczek kościoła katolickiego otrzymała orędzia zjednoczenia Chrześcijan. Pisałem o Niej w lipcu 2011 roku a artykuł jest tutaj. Myrna ostrzega świat przed niebezpieczeństwami jakie zagrażają mu. W proroctwach Myrny pojawia się zapowiedź trwającej wiele lat niezwykle wyniszczającej wojny. Proroctwa Myrny ostrzegają ludzkość przed grożącym głodem i nieznanymi chorobami mającymi z dziesiątkować ludność świata.Według Myrny tylko przestrzeganie postu i gorące modlitwy są  w stanie uratować ludzkość przed grożącą im zagładą.

ZBIERAJCIE SIĘ RAZEM I MÓDLCIE SIĘ. MÓDLCIE SIĘ , MÓDLCIE SIĘ. JAKŻE PIĘKNE SA MOJE DZIECI POKORNE NA KOLANACH.

Przepraszam że wklejam film tej telewizji, ale ten jeden chyba można zobaczyć .

xkoitq_myrna-nazzour-nie-do-wiary_lifestyle

Posted in Apokalipsa, Cuda, Film, Objawienia, Uzdrowienia, Warto wiedzieć | Otagowane: , , , | 12 Komentarzy »

Słudzy Pana. Kapłani proszą o modlitwę

Posted by Dzieckonmp w dniu 19 lutego 2012


Koniec marudzenia i narzekania, czas się brać do roboty modlitewnej tak jedni jak i drudzy, szczególnie te osoby, które nie są w Margaretkach, sami kapłani wołają o modlitwę za siebie jak widać poniżej. Proszę powiadamiać swoich proboszczów o akcji , niech się włączą w to dzieło. Mamy aż 40 dni czasu do rozpoczęcia akcji. Jest to wykonalne i nie trudne.Mamy szanse uratować Kościół, wiarę , Polskę.

 

Szczęść Boże!

Bardzo chcielibyśmy zainteresować Państwa dziełem, które pragniemy przeprowadzić w Wielki Czwartek, 5 kwietnia 2012, w parafiach na terenie Polski, a także w parafiach polonijnych. Akcja ta w sowim założeniu ma dotyczyć zaangażowania wiernych poszczególnych parafii w modlitwę za kapłanów i uwrażliwiać w odpowiedzialności za Kościół i jego kapłanów. Modlitwa ta miałaby trwać 30 dni. I w zależności od woli modlącego albo trwać nadal, albo zostać przekazana kolejnej osobie lub zakończona. Ponieważ parafię może zgłosić proboszcz lub wikariusz, dlatego bardzo prosimy o podsunięcie swoim księżom pomysłu udziału w tej akcji i promocję najskuteczniejszą formą poczty „pantoflowej”. Dziękujemy, jak zawsze za Waszą pomoc!!!

Parafia, która wyraziłaby taką chęć po Liturgii Wielkiego Czwartku rozdałaby chętnym wiernym wizytówki/intencje, na której widniałoby imię, rok świeceń konkretnego księdza i intencję (ta sama dla wszystkich) w tym roku modlimy się o miłość do Kościoła i zapał w dziele Nowej Ewangelizacji (wizytówki parafia otrzymuje już przygotowane, z imieniem księdza i rokiem święceń). Oraz byłyby tam wyjaśniony sens i idea dzieła. Wizytówki/intencje otrzymywałby konkretna parafia po wypełnieniu zgłoszenia na naszej stronie. Udział w akcji jest bezpłatny, prosimy jedynie o pokrycie kosztów przesyłki, która będzie zawierać plakaty, wizytówki/intencje, treść ogłoszenia do odczytania wiernym oraz list do Księdza wyjaśniający ideę dzieła.

Naszym marzeniem jest, aby objąć modlitwą wszystkich polskich kapłanów zakonnych i diecezjalnych, jest ich ponad 33 000, ufamy, że się uda.

W związku z tym chcielibyśmy bardzo zachęcić do udziału w tej akcji, wszelkie szczegóły oraz możliwość zgłoszenia przez kapłana parafii można dokonać przez naszą stronę http://www.kaplani.com.pl/mysli/akcja.php:

opiekunowie akcji:

ks. Andrzej Leszczyński
ks. Jacek Socha
ks. Jan Uchwat

Organizatorem akcji jest portal http://www.kaplani.com.pl/mysli/akcja.php

 

Posted in Apel, KOMUNIKATY, Kościół, Prośba o modlitwę | Otagowane: , | 125 Komentarzy »

Najświętsza Maria Panna: Wprowadzicie aborcję w Irlandii, a zerwiecie połączenie do Mojego Serca

Posted by Dzieckonmp w dniu 19 lutego 2012


Orędzie nr 349 z serii Ostrzeżenie

 Piątek, 17.02.2012, godz.15.30

Jestem waszą ukochaną Matką, Królową Aniołów, Dziewicą Maryją, Niepokalanym Poczęciem.

Och, jakże płaczę dziś, ponieważ Irlandia, kraj najbardziej oddany Mnie, ich ukochanej Matce, pada ofiarą złego.

Ogromna ciemność zstąpiła nad tym narodem. Tak wielu straciło swą wiarę, tak samo wielu odwróciło swoje serca od Mojego umiłowanego Syna, Jezusa Chrystusa.

Moje dzieci w Irlandii pozwoliły złemu, aby obrócił ich serca w kamień.

Ci, którzy kochają Mojego Syna odczuwają ból, kiedy są świadkami sekularyzmu, który przejął kontrolę nad tym niegdyś pobożnym krajem.

Czynione są obecnie próby wprowadzenia aborcji, a jeśli tak się stanie, zrani to głęboko Mojego drogiego Syna.

Moje dzieci, gdybyście miały wprowadzić aborcję w Irlandii, to zerwiecie połączenie, które przyniosło was tak blisko do Mojego Serca.

Tak wielu ludzi w Irlandii obraża teraz Mojego Syna poprzez brak okazywania Mu szacunku. Ja także nie jestem już dłużej tolerowana, a Moje Imię jest poniżane.

Dzieci Irlandii, wybrane jako specjalne dusze do przekazywania Słowa Mojego Ojca na całym świecie, musicie Mnie posłuchać.

Módlcie się, módlcie się, módlcie się, aby te plany wprowadzenia prawa do aborcji nie zrealizowały się.
Gdyby tak się stało, Irlandia utraci wiele względów w Królestwie Mojego Ojca.

Grzech aborcji jest najbardziej bolesny w oczach Mojego Ojca. Jest to najgorszy rodzaj ludobójstwa.

Musicie walczyć z tym złem, dzieci. Musicie zrobić to teraz lub ostatnie boskie połączenie, które musi być wzmacniane, zostanie zamiast tego osłabione.

Dzieci, musicie powstać i odzyskać waszą Katolicką i Chrześcijańską Wiarę, które zostały wam skradzione.

Nie dopuśćcie, aby ci u władzy szydzili z was, kiedy głosicie Święte Boże Słowo.

Ten duch ciemności przykrywa nie tylko wasz kraj, ale objął też święte sanktuaria, w których przypuszczalnie Ja mam być szanowana.

Płaczę w smutku, ponieważ widzę Moją ukochaną Irlandię poddającą się.

Mimo to jest nadzieja, dzieci. Ale musicie teraz przyłączyć się licznie, aby chronić swoją wiarę.

Wkrótce będziecie zmuszani do rezygnacji, nie tylko z waszej Katolickiej, ale z waszej Chrześcijańskiej Wiary.

Odzyskajcie wasz kraj z socjalizmu i świeckich dyktatur.

Będą występować w obronie praw obywateli, ale zaprzeczą tym samym prawom, których ochrony żądają, włącznie z prawem do modlenia się.

Będą was zmuszać do zaakceptowania, w ustawie, prawa do mordowania jeszcze nie narodzonych dzieci.

Pamiętajcie, że każda dusza została stworzona z miłością przez Boga Wszechmogącego Ojca.

Każdy, kto wybiera aborcję lub pomaga w nikczemnym akcie aborcji, popełnia grzech śmiertelny.

Módlcie się, módlcie się, módlcie się Moją Modlitwą Krucjaty za Irlandię (32)

„O Matko Ocalenia,
Módl się za Twoje dzieci w Irlandii, aby zapobiec
Zadawaniu nam nikczemnych aktów aborcji.
Chroń ten pobożny naród przed zatapianiem głębiej w rozpaczy
Z ciemności, która przykrywa nasz kraj.

Uwolnij nas od złego, który chce zniszczyć Twoje dzieci mające się jeszcze narodzić.
Módl się, żeby przywódcy tam mieli odwagę, aby wysłuchać tych, którzy kochają Twojego Syna,
Tak żeby postąpili oni zgodnie z naukami Naszego Pana Jezusa Chrystusa.
Amen.”

Idź teraz Moje dziecko i powiedz Moim dzieciom w Irlandii, że muszą być silne. Muszą walczyć o to, co jest słuszne.

Nigdy nie muszą obawiać się głosić Prawdy, Świętego Słowa Boga, bez względu na to, jak może to być trudne.

Wasza ukochana Królowa Nieba

Matka Ocalenia

Tłumaczył: Chrisgi

Posted in Medziugorje, Orędzia Ostrzeżenie | Otagowane: | 49 Komentarzy »

Ciekawy komentarz

Posted by Dzieckonmp w dniu 17 lutego 2012


Nadesłał BB

Dziękuję za zamieszczenie mojego komentarza. Pozwoliłam sobie na to ze względu na to, iż śledzę zamieszczane tu “Ostrzeżenia”. Zbadałam też dokładnie (porównując z Biblią) przesłanie dr. Dawida Owuora. Oba są zupełnie inne w formie, ale wydaje mi się, że sedno jest to samo. Mianowicie nawoływanie do nawrócenia do Boga i przygotowanie na dwa wydarzenia: wylanie Ducha Świętego oraz przyjście Pana Jezusa po Kościół-Oblubienicę w dniu i godzinie o której wie tylko Ojciec (Ew. Mateusza 24:36-44). Ma to nastąpić wkrótce. Dr. Dawid Owuor mówił podczas spotkania, które odbyło się w Kisumu (Kenia) podczas trzech dni na przełomie roku, że Duch Święty zostanie wylany w tym roku (Księga Joela 2:28-32). Podczas tego spotkania, w którym uczestniczyły tysiące, a może i miliony ludzi miało miejsce mnóstwo uzdrowień. Niemi zaczęli mówić, głusi słyszeć, paralitycy chodzić, ślepi widzieć, guzy nowotworowe znikały, nowotwory krwi i wiele, wiele innych… Ludzie się nawracali. Spełniło się to co Jezus zapowiedział: “Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto wierzy we mnie, ten także dokonywać będzie uczynków, które Ja czynię, i większe nad te czynić będzie; bo Ja idę do Ojca. (13) I o cokolwiek prosić będziecie w imieniu moim, to uczynię, aby Ojciec był uwielbiony w Synu. (14) Jeśli o co prosić będziecie w imieniu moim, spełnię to. (15) Jeśli mnie miłujecie, przykazań moich przestrzegać będziecie.” (Ew. Jana 14:12-15).
Wiem, że jest to blog katolicki, ale przecież nade wszystko chrześcijański. Wszyscy prawdziwi naśladowcy Jezusa są siostrami i braćmi w Chrystusie.
Pozdrawiam serdecznie wszystkich blogowiczów.

Posted in Inne Orędzia | Otagowane: , | 5 Komentarzy »

Rozmowa z Mari-Loli Wizjonerką z Garabandal

Posted by radoslawcz w dniu 16 lutego 2012


Jaki związek ma komunizm z Ostrzeżeniem?

Poniżej fragment rozmowy z Mari-Loli wizjonerką z Garabandal.

– Czy pamięta pani, co powiedziała Matka Najświętsza o ucisku spowodowanym przez komunizm, który ma poprzedzać Ostrzeżenie?
– Wydawało się, że komunizm ogarnął cały świat, trudno było podejmować praktyki religijne, kapłanom – odprawiać Mszę św., a ludziom – otwierać drzwi kościołów.
– Czy to miała pani na myśli mówiąc, że wydawało się, iż Kościół znikł?
– Tak.
– Byłoby tak więc z powodu prześladowań, a nie dlatego że ludzie powstrzymywali się od praktykowania swojej religii?
– Tak, ale sądzę, że wiele osób się powstrzymywało. Praktykujący musieli czynić to w ukryciu.
– Czy byłoby to tylko w Europie lub wydaje się pani, że również tutaj, w USA?
– Nie wiem, ponieważ w tamtym czasie Europa była dla mnie całym światem. Po prostu wydawało mi się, że tak było. Matka Najświętsza nie określiła żadnych miejsc. Mnie wydawało się, że było to wszędzie.
– Około 67% ziemi jest zdominowanej przez komunizm. Czy wydaje się pani, że to wystarcza, by wypełniło się proroctwo Najświętszej Panny?
– Naprawdę nie wiem. Wydawało mi się wtedy, że to było coś więcej, niż jest.
– Inaczej mówiąc sądzi pani, że będzie gorzej, niż jest obecnie?
– Tak sądziłam na podstawie tego, co Ona mówiła, ale naprawdę nie wiem dokładnie. Wydawało mi się wtedy, że to były wszystkie miejsca, które wtedy znałam, miejsca, o których pamiętałam. Tymczasem w wielu krajach europejskich można jeszcze praktykować religię.
– Zatem sytuacja świata nie jest jeszcze tak zła, by nadeszło Ostrzeżenie?
Skoro Ostrzeżenie jeszcze nie nadchodzi, to znaczy, że wszystko jeszcze się pogorszy.
– Powiedziała pani, że będzie bardzo trudno kapłanom odprawiać Mszę św. Czy było to coś, o czym Matka Najświętsza powiedziała pani, czy też coś, o czym pani pomyślała w związku z prześladowaniami komunistycznymi?
– Z tego co pamiętam, było to coś, o czym Ona mówiła.
– I powiedziała, że będzie tak, jakby Kościół znikł?
– Tak.
– Czy Matka Najświętsza powiedziała kiedykolwiek coś o tym, że Ojciec Święty będzie musiał opuścić Rzym w czasach Ostrzeżenia?
– Nie, ale mnie się wydawało – może jednak mieszam to, co widziałam z tym, o czym mówiła mi Maryja, ponieważ wszystko wydarzyło się tak dawno temu – że Papież nie mógł pozostać w Rzymie publicznie. Rozumie pan? On także był prześladowany i musiał się ukrywać tak jak wszyscy inni.
– Powiedziała pani, że kiedy nadejdzie Ostrzeżenie, samoloty zatrzymają się w powietrzu i wszystkie silniki staną. Czy powiedziała to Matka Najświętsza?
– Ona powiedziała, że wszystko, wszędzie na chwilę zatrzyma się i że ludzie będą jedynie zastanawiać się i patrzeć do swego wnętrza.
– Czy Ostrzeżeniu towarzyszyć będzie jakiś hałas, np. podobny do wiejącego wiatru?
– To była raczej wielka cisza, jakby odczucie pustki – w taki sposób widziałam je w tamtym czasie. Wszystko pogrążyło się w ciszy. Tak to widziałam.

http://www.duchprawdy.com/garab.htm

Posted in Inne Orędzia | Otagowane: , , | 73 Komentarze »

Potrzeba czynnej obrony Kościoła i państwa, jak nigdy dotąd!

Posted by Dzieckonmp w dniu 16 lutego 2012


kazanie o. prof. Janusza Zbudniewka

Tekst kazania o. prof. Janusza Zbudniewka na Mszy za Ojczyznę w kościele Ojców Paulinów w Warszawie, w dniu 12 lutego 2012 r.

 

Nie bądźcie zgorszeniem ani dla Żydów, ani dla Greków, ani dla Kościoła Bożego, (Kor. 10,31)

Drodzy Bracia i siostry, Patrioci, Umiłowane Dzieci Ojczyzny naszej!

Przysłuchując się czytaniom mszalnym kilku ostatnich niedziel zauważamy jasne przykłady, gdy w świetle ksiąg Starego Prawa – Mojżesz, a za nim inni prorocy, z niepokojem strofowali naród wybrany, ponieważ zdarzały się wypadki nieposłuszeństwa wobec nauczania i przestróg, które Bóg wypowiadał przez ich usta. W Ks. Powtórzonego Prawa czytanej w niedzielę ostatnią słyszeliśmy mocne słowa, że od nieposłusznych on sam zażąda porachunku, a z kolei ci co nauczają nie w jego imieniu lub w imieniu własnych bożków, poniosą konsekwencję wiecznej śmierci. Ale w ubiegłą niedzielę stanął przed nami przedziwny człowiek, który był i pozostanie na zawsze zaprzeczeniem niewiary to – Hiob, mąż boleści, odepchnięty przez krewnych i bliskich, a jednak ufny w dobroć i boską moc, że wiara zdejmie z niego znamiona hańby z dopustu Bożego. Nie dał się złamać ironią, wierzył, co więcej, ufał, że Bóg w pokładanej w nim nadziei nie zawiedzie i zwyciężył.

Czy takimi byli wołający o cud liczni chorzy, których znoszono do Chrystusa, aby ich uzdrowił? Zapewne tak, ale czy chcieli spełnić jego życzenie, by w świątyni Pańskiej podziękować Bogu w modlitwie? Wiemy na przykładzie 9 uzdrowionych trędowatych, że tylko jeden pobiegł do Chrystusa i oddał mu pokłon, a był to cudzoziemiec, Samarytanin. W ewangeliach przewijają się różni chorzy, przywykli do swej choroby, zgodzeni z wolą Bożą, w myśl Ksiegi Kronik jako wynik osobistego grzechu, ale i agresywni jak opętany z krainy Garizim, gdzie świadomy, kim był Jezus, wrzeszczał, że przyszedł, aby go zgubić. Tymczasem, gdy Chrystus wyrzucił z niego szatana, który wcielił się w stado nieczystej trzody świń – mieszkańcy tamtej krainy nie docenili cudu uzdrowienia chorego i rozsadnika zła, ale ubolewali nad stratą materialną swojej trzody prosząc, aby Chrystus czym prędzej oddalił z ich krainy.

Jesteśmy oto przy tajemnicy pewnej rzeczywistości, którą odkrywamy w życiu człowieka, który zna swoje błędy, ale ich nie zamierza porzucać. W dziejach wielu narodów były i będą takie systemy, które budowały na Ewangelii niejedne układy i wiekopomne dzieła, ale odrzucały te normy, które nie pasowały im do tworzenia praw stanowionych w granicach własnych ideałów czy narzucanych kanonów, by wspomnieć choćby szokujące nie od dzisiaj antyboże konstytucje Unii Europejskiej z jawną degradacją wszystkiego, co wypływa z ducha chrześcijańskiego.

Gdy kilka lat temu, wypadło tu zauważyć, że oddajemy się w kolejną niewolę obcych „dobroczyńców”, by móc odwiedzać zgniły zachód, korzystać z zamienionych Złotych na Euro funduszy, do przewidzenia było, że zapłacimy za nie naszymi duszami z nakazu wszechświatowej masońskiej inżynierii z siedzibą w Brukseli. Kto patrzy na to trzeźwymi oczami, wątpliwości mieć nie może, że ten proces zdaje się być nieubłagany pod karami infamii czy więzień. To już nie tylko kwestia legalizowania wszelkiego rodzaju dewiacji etycznej i prawa naturalnego, ale jawnej walki z Ewangelią i Krzyżem, by zauważyć nakaz usunięcia symboli religijnych z przydrożnych kapliczek, wydany w gabinecie naszej katolickiej, jak oficjalnie wiemy, prezydent Warszawy, a także usunięcia z piersi stewardessek wszelkich symboli religijnych w Polskich Liniach Lotniczych, czy rugowania jedynego niezależnego i wolnego „Radia Maryja” przez człowieka narzuconego z woli prezydenta III Rzeczypospolitej.

Ideologicznych, z katalogu nazizmu i komunizmu wziętych metod walki z chrześcijaństwem, nie sposób dzisiaj wymieniać, bowiem idealizowanie relatywizmu moralnego i jawnej nietolerancji wiary stało się normą jakże licznych wystąpień na forum sejmu, w środkach masowego przekazu i politycznej agitacji.

Nie chciałbym tutaj narzucać swoich spostrzeżeń, by na tej dzisiejszej homilii nie skończyła się moja tutaj rola, wobec tego proszę posłuchać znanego tu chyba wszystkim lubelskiego patrioty, który wygłosił kilka dni temu przemówienie z okazji ingresu na stolicę biskupią w Częstochowie abpa Wacława Depo. Oto jego fragment jego wystąpienia:

Przez utopię i naiwność przeziera stare zło. Sytuacja Kościoła jest coraz cięższa, nie lepiej w Ojczyźnie. Do niedawna wrogość wobec chrześcijan, zwłaszcza wobec katolików, bywała wściekła, ale raczej w poszczególnych państwach. Dziś już kształtuje się wrogość całej cywilizacji euroatlantyckiej w stosunku do życia biologicznego, duchowego i religijnego. Cywilizacja ta przybiera coraz bardziej kształt „cywilizacji śmierci doczesnej i religijnej”. Do tej cywilizacji należą nie tylko ateiści totalni, ale także w pewnym sensie i niektórzy chrześcijanie, prywatnie może i wierzący, ale publicznie, państwowo i politycznie przyjmujący ateizm. Jedni i drudzy, ateiści totalni i ateiści publiczni, zabraniają Kościołowi bronić się i rozwijać w dzisiejszym świecie. Ba! Ataki na nas uważają, jak za marksizmu, za naukowe, postępowe i futurystycznie twórcze, a naszą obronę za anachronizm, ksenofobię, antysemityzm i za bezsensowną apologię.

Gdy się wniknie głębiej w te różnorodne akcje, to widać, jak owa cywilizacja śmierci człowieka wyrzuca z życia i kultury coraz wyraźniej: Boga, Chrystusa, Matkę Bożą, religię publiczną, Kościół Boży, Boży dar życia, duchowość człowieka i Dekalog, co jest mutacją antyjudaizmu czy antysemityzmu, gdzie Dekalog jest wzięty ze Starego Testamentu, tylko że owi ludzie tego chcą wiedzieć, a może nie wiedzą.

Kwestionuje się: dogmaty, wyższe wartości, duchową miłość, altruizm, prawo naturalne, instytucję małżeństwa i rodziny, sens pracy, naród, ojczyznę, państwo, godność człowieka i całego stworzenia, dobro wspólne społeczeństwa.

Szczególna odpowiedzialność za tożsamość Kościoła, za jego rozwój, piękno i ustawienie go do bieżącego czasu spoczywa na biskupie. Winien on bronić Kościoła Chrystusowego najpierw swoją osobą i swoim życiem, następnie doskonałym sprawowaniem swego urzędu we wszystkich dziedzinach, a wreszcie czynną ochroną przed wilkami, zewnętrznymi i wewnętrznymi. Jezus piętnuje tych, którzy nie utożsamiają się w całości ze swoim Kościołem: „Ja – mówi Jezus o sobie – przyszedłem, aby moje owce miały życie, i to życie w pełni. Ja jestem dobrym pasterzem. Dobry pasterz poświęca swoje życie za owce. Najemnik zaś i ten, który nie jest pasterzem ani właścicielem owiec, gdy zobaczy zbliżającego się wilka, opuszcza je i ucieka, a wilk je porywa i rozprasza. Jest bowiem najemnikiem i nie troszczy się o owce” (J 10,10-13).

Kościół uobecnia Chrystusa Pasterza, jest Jego Ciałem mistycznym i społecznym, a zatem jest jakby dotykalny dla nas w szczególny sposób i w biskupie. Toteż trzeba o Chrystusie świadczyć z całą mocą, wiarą, miłością i nadzieją: „Czuwaj, trwaj mocno w wierze, bądź mężny i umacniaj się. Wszystkie twoje sprawy niech się doskonalą w miłości” (l Kor 16,13).

Nie chciałbym cytować dalszych zachęt abyśmy nie wzięli ich za aktualizację do Kościoła warszawskiego, chociaż do niego i całego państwa byłyby aktualne. Są nimi niepokoje z powodu relatywizacji ludzi wrogich państwu, którzy wypowiadali się antypolsko o polskim narodzie, a dla nich byliśmy tylko „swołeczami”, których należało już dawno wybić, inni podpisywali petycje żądając wyroków śmierci dla polskich patriotów, ponieważ nie zgadzali się z ówczesnym reżimem, jawnie deklarowali się wrogami Kościoła, w latach tzw. „wyzwolenia” i „szalejącego komunizmu” skazywali na śmierć żołnierzy Armii Krajowej, a w okresie rodzącej się transformacji i „Solidarności” – w stanie wojennym – posługiwali się aresztami jak hitlerowcy w ulicznych łapankach – za co nigdy nie odpowiedzieli stosownymi karami przed trybunałami prawa, owszem obdarzani byli i są nadal zaszczytnymi orderami, wprowadzani w ministerialne urzędy czy zaszczytne doradztwa, a na koniec ich życia – co niektórych z pompą kościelną wiedziono do katedry warszawskiej czy w tryumfalnym pochodzie z bazyliki Mariackiej przez ulice Krakowa na Skałkę, by ich tam złożyć na wieczny spoczynek. Milczenie i obojętność pasterska była i jest dla nas gorzkim doświadczeniem, jakie wypadnie wpisać w dziejach Kościoła i wierzącego narodu, którego relatywizm moralny zwycięskiej doraźnie partii jest co niektórym obojętny, nawet, gdy idzie o życie ludzkie, obronę wiary, krzyża czy świętość małżeństwa.

Potrzeba czynnej obrony Kościoła i państwa, jak nigdy dotąd. Potrzebę tę wykazał ostatnio na małym przykładzie, papież, ojciec święty, Benedykt XVI, gdy którejś środy na placu św. Piotra wyli dwaj opętani lub nasłani agitatorzy. Ojciec św. polecić zatrzymać papa mobile, wysiadł i podszedł do nich, wziął obu za ręce i spojrzał im w oczy. Obaj osłupieli i niemal natychmiast uciekli. Świadkowie mówili, że był to cud. Historiografia Kościoła zna jednak takie cuda, bo był to gest ojcowskiej dobroci wobec chorych, wszystko jedno, może umysłowo, może dla pieniędzy, niemniej gest ojcowski, który upadłych powrócił do jedności – może z Kościołem, może i z wiarą.

Toteż jeszcze raz przywołać należy dzisiaj świetlany wzór Pawła apostoła, który świadom swej misji, miał odwagę wyznać Koryntianom, że głosi Chrystusową Ewangelię ponieważ wcześniej ją zwalczał, lecz gdy dzięki łasce Chrystusa poznał, kim on jest, stał się „niewolnikiem wszystkich, aby tym liczniejsi byli ci, których pozyska. Dla słabych stał się słabym, aby pozyskać słabych, stal się wszystkim dla wszystkich aby pozyskać przynajmniej niektórych. Wszystko zaś czynił dla Ewangelii, aby mógł mieć swój udział, bo jak wyznał – sam świadom jestem ciążącego na mnie obowiązku, biada mi gdybym nie głosił Ewangelii Chrystusa.

W-wa 12 II 2012 (VI B – Krucjata Różańcowa w int. Ojczyzny)

http://www.bibula.com/?p=51926

Posted in Kościół | Otagowane: , | 32 Komentarze »

Katolicki sex shop

Posted by Dzieckonmp w dniu 15 lutego 2012


Ponad rok temu w polskim internecie pojawił się prawdopodobnie pierwszy „katolicki” sex shop – bez pornografii itp., ale z erotycznymi akcesoriami dla małżonków, bielizną, książkami na temat teologii ciała i naturalnego planowania rodziny. Serwis nazywa się „Alkowa Małżeńska”.

O tak np. w jednym z „Zestawów na miły karnawał” znajdziemy żel do masażu, komplet erotycznej bielizny i poradnik, jak rozbudzić namiętność w pożyciu małżeńskim. Są też staniki z cukierków, które można zjeść. Hitem jest seksowna bielizna oraz kości do gry wskazujące, w jaki sposób partner ma pieścić partnerkę, albo gdzie partnerka ma całować męża.

– Doszliśmy do wniosku, że małżeństwo to najlepszy teren do rozwoju seksualności. Powinniśmy dbać o sferę seksualną, która wymaga pielęgnacji i upiększeń. Stąd pomysł wyselekcjonowania „moralnie mieszczących się” w małżeństwie katolickim tego typu gadżetów powiedziała TVP Info Izabela Kwiatkowska, która razem z mężem prowadzi internetowy sklep.

– Pamiętajmy, że jest też sfera ludzkiej miłości, która wyraża się w ładnym ubieraniu dla kochanej osoby. Jednak nie tylko okazjonalnie na randkę, także na co dzień, w domu. To nie mogą być wyuzdane, perwersyjne stroje. Jest wiele pięknych ciuszków, które mogą pomóc wyrazić miłość i to, że nam na sobie zależy. Nie musimy mówić o gadżetach erotycznych, bo one kojarzą się od razu z wibratorami. Ale są perfumy, żele do masażu, cała gama rzeczy pomocnych. To też gadżety, ale w innym znaczeniu. One pomagają nam wydobyć całe bogactwo relacji i nie zapominać o człowieku – powiedział tvp.info o. Ksawery Knotz, autor książek: „Seks jakiego nie znacie. Dla Małżonków kochających Boga” oraz „Seks jest Boski, czyli erotyka katolika”.

Źródło:wiara.pl

 

Posted in Ciekawe, Świat innymi oczami | Otagowane: | 217 Komentarzy »

Nawrócenie Narodu Nastąpi Dopiero Wobec Grozy

Posted by radoslawcz w dniu 13 lutego 2012


Rozmowa A. Dąmbskiej z Panem Jezusem w 1983 r.

30 IV 1983 r., sobota, Warszawa

– Nie umiem, Panie, wykorzystać odpowiednio tego czasu, w którym mam być z Tobą. Nie potrafię być serdeczną. Proszę tylko i oddaję ci innych ludzi. Przykro Mi, że nie sprawiam ci radości.

– Moja córko, na wszystko przyjdzie pora. Jakżeż mógłbym cię uleczyć, gdybyś nie przychodziła do Mnie?

– Przecież Ty to wiesz.

– Ja wiem, co ci dolega, ale bez twojego zezwolenia nie mogę przystąpić do leczenia. Chcę wiedzieć, czy wierzysz w moją moc

i czy zgadzasz się na moje metody. Pragnę też usłyszeć, co ci dolega najbardziej, czego chciałabyś się pozbyć.

– Mówię Ci to, Panie.

– Tak, mówisz, ale nie bardzo wierzysz w moją miłość do ciebie i w moją moc.

– Wiem, że mógłbyś, Ojcze, uzdrowić mnie w jednej chwili, ale tego nie robisz. Mało albo nic się we mnie nie zmienia. Dlaczego w książkach pisanych przez protestantów tyle jest dowodów Twojej natychmiastowej i skutecznej pomocy? Przecież wielu z nich otrzymywało ją niejako „z góry”, nie wierząc lub w ogóle nie spodziewając się jej. Może to nasz kompleks katolicki albo „narodowy”, ale jak się czyta o Twojej pomocy w Stanach Zjednoczonych, wydaje się, że ich kochasz bardziej, a my – jak zawsze – jesteśmy Ci bardziej obojętni, mniej kochani. Wszystko, co nas spotyka, świadczy o tym, a Ty to potwierdzasz. Nie masz dla nas tej gorącej, natychmiastowej pomocy, jaką miałeś dla nich. Wiesz przecież, jak strasznie jesteśmy zniewoleni, jak bardzo cierpimy. Ale Ty też nas omijasz. I dla Ciebie jesteśmy „gorsi”. A przecież mówiłeś. Ojcze, że tym bardziej spieszysz z pomocą, im biedniejsi i słabsi jesteśmy. Ale u nas nie uzdrawiasz, nie dajesz takiej radości i tylu łask i darów, nie wspomagasz nas i nie przemieniasz czy „nawracasz” tak, jak tam. Żądasz, abyśmy wierzyli w Twoją moc i miłość dla nas, ale tak mało jej przejawiasz. Jesteś skąpy w stosunku do nas. Nie mówię o sobie, ale o wszystkich dookoła. Co z tego, że Ciebie proszę, przecież bez rezultatu. Tam dajesz świadectwa swej mocy i miłości do ludzi – przecież nie lepszych niż my; tam oni widzą Twoją natychmiastową i silną odpowiedź bez względu na ich wiarę, z góry niejako. U nas nie chcesz. Dlaczego?

1 V 1983 r., niedziela, Warszawa

– Anno, wydawało Mi się, że zrozumiałaś, jak bardzo was kocham. Tymczasem okazuje się, że nadal nie wierzysz Mi. Chciałabyś, córko, szybko widzieć rezultaty?

– Bo mamy mało czasu.

– Mówisz, że mało jest czasu? Ja jestem dawcą czasu i zawsze w odpowiedniej porze realizuję moje zamierzenia. Moc moja przejawi się u was, w twoim kraju, mocniej niż gdziekolwiek, ale jeszcze krótki czas musicie cierpieć, ufać Mi i wierzyć moim stowom. Konieczne jest bowiem powszechne postanowienie odmiany życia.

– Panie, dopuściłeś, aby nas demoralizowano. Dałeś władzę łajdakom, którzy rządzili zbrodniczo. Myślę o masowych morderstwach i prześladowaniach po wojnie, o ostatnich latach i o ustawie zezwalającej na „przerywanie ciąży”, czyli na bezkarne zabijanie. A teraz sam zbierasz plon: ruinę kraju i ruinę sumień. To kraj masowych złodziejstw, żebraniny i cwaniactw. Przecież to Ty dopuściłeś do tego. Czy myśmy tego chcieli? Wiesz, że nie. Wiem, jak bronisz inne narody, kiedy chcesz, np. Finlandię czy Austrię. Nie wierzę, żeby tam bardziej wierzono Ci niż u nas, a ich uratowałeś. Dlaczego nie nas? Teraz chcesz cudów od nas, tymczasem to Ty musisz je uczynić – tu, jeśli cokolwiek ma tu powstać dobrego. Nas wychowywano do ofiarności przez pokolenia. Chłopi zawsze będą chcieli coś skorzystać. Widzę przecież, jak trudno im zrobić cokolwiek bezinteresownie. Co robiono w „Solidarności”, jak dbano o własne interesy i karierę? Nie wierzę w obudzenie sumień wśród wielu milionów ludzi żyjących tylko dla siebie. Widzisz, co się dzieje, jak nas okradają na każdym kroku: rzemieślnicy, handlarze, zakłady przemysłowe, pracownicy handlu, inicjatywa prywatna, spekulanci, urzędy i władze. Kradnie każdy, kto może, i na pewno nie zrezygnuje z tego, co mu korzyść przynosi w ogólnej nędzy.

Nie wierzę w powszechną odmianę, bo nie ma nadziei ani celu, dla którego warto by to zrobić. Dla Ciebie już to robią ci, którzy pragną Ciebie, a na innych nie licz. Zobacz, Panie, ilu ludzi znałam, ilu chciałam przyprowadzić do Ciebie, a nie udało mi się ani razu. Nikt nie chciał nawet zobaczyć, spróbować, a przecież wszystkim jesteś niezbędny. Żyją bez Ciebie i uważają, że nie jesteś im potrzebny. Czy sądzisz, Jezu, że mnie to nie boli? Że się tym nie gryzę i nie cierpię…? Ale nie wierzę, że to się zmieni.

– Moja córko, rozgoryczyłaś się i poddałaś żalowi, a to są uczucia niszczące i bezpożyteczne. Posłuchaj lepiej, co Ja mam ci do powiedzenia.

Wasze powszechne nawrócenie się na moją drogę nastąpi wtedy kiedy stanie przed wami groźba całkowitej zagłady. Ona obudzi społeczny zryw w obronie wartości najwyższej dla was i wspólnej – waszego bytu narodowego. Wobec takiej grozy, która zawiśnie nad światem, zjednoczycie się i zwrócicie wasze serca ku Mnie, jako jedynej waszej obronie i tarczy. Moja Matka stanie się w tym czasie rzeczywistą Królową narodu polskiego. Wtedy gdy dokoła was ginąć będą i rozpadać się kraje o wiele od was bogatsze i potężniejsze, kiedy śmierć straszliwa, natychmiastowa i zaskakująca zagarniać będzie miliony waszych braci w jednej sekundzie – bo użyjecie przeciw sobie broni jądrowej (przed którą ostrzegała was od lat Maryja, Matka moja i wasza) – wtedy lęk o życie stłumi wszelkiej inne pragnienia. Nie Tylko w Polsce, lecz na całym świecie nastąpi przemiana duchowa. Te kraje, które wierzyły Mi i uznawały Mnie swym Panem, zwrócą się ku Mnie i skupią swoją ufność i wierność wokół mojego Krzyża. Inne, które praktycznie odrzuciły Mnie, bo od dawna byłem dla nich tylko symbolem i wspomnieniem, pozostaną w swojej agonii same i nie znajdą oparcia. Tam zapanuje chaos, panika i zbiorowe szaleństwo: jedni przez drugich i przeciw drugim będą dążyć do zapewnienia sobie bezpieczeństwa. Tak stanie się w krajach, którym zazdrościcie mojej opieki (USA i kraje Europy Zachodniej). Zobaczysz też, jak bogactwo i poczucie siły zniszczyły odporność społeczeństw, a podkopując – z dawna i planowo – moje prawa, rządy zgotowały zgubę własnym ludom.

Wtedy zobaczysz i przekonasz się, czy miałaś rację wątpiąc w swój naród. Bo Ja wierzę w waszą głęboko ukrytą wierność moim słowom, która ujawni się, gdy zamrą niskie emocje i pożądania. Dam wam moją pomoc w osobie Papieża. Mój syn, Jan Paweł II ufa Mi i rozumie Mnie. On was przygotuje. Teraz zaś szykuję ziarno na zasiew. Nie wielu potrzeba Mi, lecz ufających Mi, żyjących ze Mną w przyjaźni bliskiej i oddaniu. Przygotowuję was sobie.

Posted in Inne Orędzia | Otagowane: , , | 53 Komentarze »

„Dlaczego mnie atakują”.

Posted by Dzieckonmp w dniu 12 lutego 2012


Sandro Magister w Autobiografii Pontyfikatu (Rzym, 3 września 2010) zauważa, że odkąd Józef Ratzinger został wybrany na papieża, stał się celem nasilających się ataków z wewnątrz i zewnątrz Kościoła. Czy kieruje tym jakaś „niewidzialna ręka”? Oto jak patrzy na to i interpretuje sam Papież

 

W lecie 2010 wydadano dwie książki, w USA i we Włoszech, które analizują bezlitosne ataki na Benedykta XVI z różnych stron, od początku jego pontyfikatu z nasileniem, które osiągnęło swój szczyt w obecnym roku. Książka napisana przez Gregory Erlandson i Matthew Bunson, wydana przez wydawnictwo katolickie i szeroko czytana w Stanach Zjednoczonych, koncentruje się na skandalach i nadużyciach seksualnych kleru.

Książka wydana przez watykanistów, Paolo Rodan i Andrea Tornielli, rozważa liczne ataki skierowane przeciw działaniom i wypowiedziom Benedykta XVI: począwszy od wykładu w Regensburgu do pozwolenia na Mszę św. „trydencką”; od zniesienia ekskomuniki z biskupów, lefebvrystów do potępienia używania prezerwatyw w walce z AIDS; od zaproszenia Anglikanów do Kościoła Katolickiego aż do skandalu z pedofilią. Rodari i Tornielli odtwarzają w szczegółach każdy w tych przypadków, łącznie z nieznanymi wcześniej informacjami. Wnioskują oni, że można wyróżnić trzy rodzaje wrogów:

1) Główny i pierwszy wróg wywodzi się w zewnątrz: są to krążące opinie i ośrodki wrogo nastawione do Kościoła i papieża;
2) Drugim wrogiem są katolicy, łącznie z niektórymi księżmi i biskupami, którzy postrzegają Benedykta XVI jako przeszkodę w realizowaniu swojego projektu „modernistycznej” reformy Kościoła;
3) Trzeci rodzaj wroga stanowią oficjałowie Kurii Watykańskiej, którzy zamiast wspierać Papieża, godzą w niego przez swoją nieudolność, ignorancję i nawet opozycję.

Nie wydaje się, aby te trzy fronty kierowane były przez tego samego generała, ale to nie oznacza, że nie można zastanawiać się i szukać jakiejś racji łączącej dla wyjaśnienia tak złośliwych i nieustannych ataków, skoncentrowanych w obecnego Papieża. Tym zajęli się Rodari i Tornelli w ostatnim rozdziale swojej publikacji, przytaczając opinie różnych analityków i komentatorów.

Nie mniej ważnym jest poznać, jak sam Benedykt XVI interpretuje ataki skierowane przeciwko niemu. W homilli wygłoszonej w czasie Mszy św. na zakończenie Roku Kapłańskiego, 11 czerwca 2010, Benedykt XVI także zwrócił się do „wrogów”: „Można było oczekiwać, że nowe promieniowanie kapłaństwa nie spodoba się ‘wrogowi’; wolałby, żeby ono zanikało, tak aby Boga ostatecznie usunąć ze świata. Tak się też stało, że w tym właśnie roku radości z sakramentu kapłaństwa wyszły na jaw grzechy kapłanów, szczególnie nadużycia wobec nieletnich, u których kapłaństwo, mające ukazywać dobroć Bożą w stosunku do nich, obróciło się przeciwko nim.”

Na początku swojej podróży do Fatimy, 11 kwietnia 2010, Papież mówi: „Ataki przeciw Papieżowi i Kościołowi pochodzą nie tylko z zewnątrz. […] Największe prześladowanie Kościoła pochodzi nie od nieprzyjaciół z zewnątrz, ale wywodzi się z grzechu wewnątrz Kościoła, stąd też Kościół potrzebuje głębokiej odnowy pokuty, by uzyskać oczyszczenie.”

Można zatem intuicyjnie wywnioskować, że dla Benedykta XVI nawet okropny rok 2010 jest dany jako rok łaski, tak jak poprzednie lata, też najeżone atakami na Kościół i Papieża. Dla niego wszystko łączy się razem. Udręka spowodowana przez grzech wskazuje, że ludzkość potrzebuje zbawienia. Zbawienie zaś przychodzi tylko od Boga i jest ofiarowywane w Kościele poprzez sakramenty sprawowane przez kapłanów. W związku z tym – wyjaśnia Papież – odrzucenie Boga łączy się tak często z atakami na kapłaństwo i na celibat, który go na zewnątrz wyróżnia.

W wigilię zakończenia Roku Kapłańskiego, 10 czerwca 2010, Benedykt XVI powiedział, że celibat jest antycypacją „świata zmartwychwstania”, jest znakiem, „że Bóg istnieje i jest ważny w moim życiu i, że mogę oprzeć swoje życie na Chrystusie, w przyszłym życiu.” Dlatego – kontynuuje Papież – celibat „jest wielkim skandalem”, nie tylko w obecnym świecie, „w którym Bóg się nie liczy, ale też dla chrześcijaństwa, w którym już nie rozważa się Boga w przyszłości, ale wydaje się wystarczającym teraz, w tym świecie.”

Papież Józef Ratzinger wciąż powtarza, że „uczynienie Boga obecnym w tym świecie” jest priorytetem jego pontyfikatu, szczególnie w godnym wspomnienia liście skierowanym do biskupów całego świata, wydanym 10 marca 2009. Łączenie zagadnienia Boga z kapłaństwem i celibatem nie jest przypadkowe, Benedykt XVI świadomie i nieustannie do tego wraca.

Na przykład, pod koniec roku 2006, oceniając swoją podróż do Niemiec, która odbiła się echem w związku w wykładem w Regensburgu, podkreśliwszy, że „ogromnym problemem Zachodu jest zapominanie o Bogu”, Papież mówi dalej, że „centralnym zadaniem kapłaństwa jest sprowadzić Boga do ludzi”. Jednakże kapłan jest zdolny to uczynić tylko wtedy, jeśli sam przyjdzie od Boga, jeśli “żyje z Bogiem i w Bogu”, a celibat jest znakiem jego całkowitego oddania. „Nasz świat stał się całkowicie pozytywistycznym. Bóg jawi się w nim co najwyżej jako hipoteza, nie jako konkretna rzeczywistość, dlatego potrzeba, aby znalazł się on w Bogu w sposób najbardziej konkretny i radykalny, potrzebuje świadka o Bogu, który jest zdecydowany przedstawić Boga jako środowisko, w którym znajdzie się własne istnienie.”

Nic więc dziwnego, że tuż przed wyborem na papieża, Ratzinger wzywał do reformy Kościoła, którą należałoby zacząć od oczyszczenia sług Bożych z nieprawości.Nie dziwi też to, że Papież postanowił i ogłosił Rok dla Kapłanów zamierzając poprowadzić ich do życia w świętości. Nie można się zatem dziwić, że liturgia znalazła się w centrum jego pontyfikatu. Kapłan żyje dla liturgii. To kapłana Bóg uzdolnił zastawić ludziom Boży stół, aby dać im swoje Ciało i Krew i ofiarować im “najcenniejszy dar swojej prawdziwej obecności.”

Zezwolenie na powrót do starożytnego rytu Mszy św., cofnięcie ekskomuniki biskupom lefebvrystom, otwarcie się na wspólnoty anglikańskie najbardziej przywiązane do tradycji: to wszystko jest częścią tego samego planu, dlatego stały się szybko obiektem ataków.

Oto przedziwna przejrzystość wizji, która łączy ataki przeciwko obecnemu pontyfikatowi, jakby działała w tym jakaś „niewidzialna ręka”, ukryta za poszczególnymi działaczami; ręka i umysł, który przeniknął podstawowy plan Benedykta XVI i dlatego czyni wszystko, co może, aby się temu przeciwstawić. Ewangelia św. Marka kryje w sobie „mesjański sekret”, który towarzyszy życiu Jezusa i jest zakryty przed Jego własnymi uczniami, ale nie przed „nieprzyjacielem”. Diabeł jest tym, który od razu rozpoznał Jezusa jako zbawczego Mesjasza i krzyczy na Jego widok.

Paradoks dzisiejszych ataków na Kościół tkwi dokładnie w tym, że, gdy one usiłują pozbawić Kościół siły i zmusić do milczenia, ujawniają jego istotę, która polega na tym, iż jest on miejscem Boga, który przebacza. Benedykta XVI można by przyrównać do „Doktora Serafickiego”, czyli do św. Bonawentury z Bagnoregio, który był jednym z pierwszych następców św. Franciszka w zarządzaniu zakonem przez niego założonym, w sposobie, jakim prowadzi Kościół przez burzę. W katechezie wygłoszonej 10 marca 2010, poświęconej temu Świętemu, którym obszernie zajmował się jako młody teolog, Papież Ratzinger też wspomniał o jego pojmowaniu „nieprzyjaciół” wewnątrz Kościoła.

Tym, którzy, niezadowoleni, domagają się radykalnego przeobrażenia Kościoła,  nowego ducha chrześcijańskiego, tworzonego na nagiej Ewangelii bez jakiejkolwiek hierarchii, przykazań czy dogmatów, Benedykt XVI zaznacza, że mały krok dzieli tego rodzaju spiritualizm od anarchii. Kościół „jest zawsze Kościołem grzeszników i zawsze miejscem łaski” , rozwija się i przekształca, ale zawsze w łączności z tradycją. Tym, którzy tworzą reformę Kościoła na bazie zupełnie nowych struktur i porządku oraz z nowymi rządcami, Papież przypomina, że „rządzenie nie polega na aktywności, ale przede wszystkim na myśleniu i modlitwie”, co oznacza: „kierując i pouczając dusze, prowadzić je do Chrystusa”. Ataki skoncentrowane na Papieżu Benedykcie, są dla niego dowodem, że to, co proponuje on dzisiaj ludziom, jest wielkim wezwaniem, nawet wobec niewierzących, a mianowicie: „aby żyć tak jakby Bóg istniał”.

Tłumaczył z angielskiego o. Leszek Balczewski SI

Źródło: ksadam.wordpress.com

Posted in Kościół, Warto wiedzieć, Z prasy | Otagowane: , , , | 50 Komentarzy »

NARODZONA DLA KRZYŻA cz.3

Posted by Dzieckonmp w dniu 12 lutego 2012


Stygmatyczka włoska Teresa Musco żyła w latach 1943-1976. Zmarła w wieku 33 lat tak jak wcześniej zapowiadała. Dzięki Bożenie która zaoferowała się przetłumaczyć historię życia Teresy, chcemy przybliżyć czytelnikom tą jakże mało znaną osobę a bardzo podobną do ojca Pio. Była to niezwykła osoba żyjąca tak nie dawno a w Polsce nikt nic o niej nie pisze. Katolickie tygodniki się nie rozpisują nic na jej temat

ROZDZIAŁ III        NA KRZYŻU

1. “BĘDZIESZ PODOBNA DO MNIE”

W pazdzierniku 1968 roku Teresa leżała w łóżku płacząc. Miała ogromny ból w dłoniach i bała się, że zaczęłly znowu gnić.

Nagle usłyszała ciężkie pukanie do drzwi i ujrzała “wysokiego, niezwykle przystojnego mężczyznę”. Intuicyjnie upadła na kolana a on powiedział, “Będziesz tak jak ja… kontynuuj być żertwą ofiarną –  nie zanudzaj. Cierpienie, które prowadziło cię przez Kalwarie (gorączke itp) zabrałem od ciebie, ale teraz zostawię ci moje rany. Czy chcesz iść za Mną?” Jak zawsze, Teresa odpowiedziała, “Tak!”

Teresa zbliżała się do czasu Ukrzyżowania. Agonalne bóle przygotowały ją na podobieństwo do Jezusa. Teraz przyszła godzina wejścia na krzyż, kiedy to miała otrzymać pięć ran, które Jezus otrzymał na krzyżu.

Stało się to w marcu, w Wielki Czwartek o godz 10 tej rano. Teresa zobaczyła Matkę Jezusa ubraną na czarno, w czarnym welonie od głowy do stóp, łzy lejące się po twarzy. Powiedziała do Teresy, “Teresa, mój ukochany Syn chciałby dać tobie swoje rany.” Teresa poczuła zawrót głowy usłyszawszy te słowa i nagle znalazła się na kolanach na podłodze. Przed nią stał Jezus, bardziej promienny niż kiedyś. Jasne  promienie świeciły od Jego szat, Jezus zapytał; “Teresa, czy mnie kochasz?” “Tak, tak”, odpowiedziała.

Wtedy Jezus wziął mnie w ramiona i powiedział, “Teraz musisz iść drogą Kalwari ze mną!” Zaczęliśmy się wspinać stromo w górę. Grunt był cierniowy i pełen ostrych kaleczących kamieni. Kiedy doszliśmy do szczytu zobaczyłam wielki krzyż, który mnie przeraził. Byłam bezbronna. Wtedy dwóch szpetnych mężczyzn zbliżyło się i chwycili mnie. Wrzucili mnie na krzyż i przybili do niego. Czułam moje nerwy rozdzierane i całe ciało trzęsło się.

Jak długo to trwało? Całe trzy dni. Teresa zbudziła się rano w Niedzielę Wielkanocną widząc ciocie Antoinette przy sobie. We łzach zauważyła znamię gwoździ na dłoniach i stopach i błagała ciocię Antoinette by nikomu o tym nie wspominała. Antoinette obiecała, że nic nie powie, ale potem spotkała księdza, który mieszkał niedaleko i powiedziała mu: “Ojcze, Teresa ma Stygmaty na dłoniach i stopach!!!”

Ksiądz powiedział tylko słowa:”Weź ją do lekarza”.  Czuła się zagubiona i opuszczona. Ledwie co mogła się poruszać i napisała w dzienniczku; “Nie mogę postawić moich stóp na ziemi i ledwie mogę poruszać rękami; są tak napuchnięte i tracę dużo krwi. Na zewnątrz dłoni ukazany jest kształt gwoździa a wewnątrz czuje jakby część ciała została zeń wydarta. Moje serce czuje jakby się paliło.”

Martwiła się jak będzie w stanie pracować, kiedy mogła ledwo co się ruszać i czuła się upokorzona zdawkową wypowiedzią księdza. Głos przerwał jej myśli; “Córko, licz na moją pomoc i nie myśl o niczym innym, ale o poświęcaniu swego bólu za moich ukochanych synów kapłanów. Pozwól mi się prowadzić, pozwól mi ksztaltować swoją przyszłość!”

Te matczyne słowa podniosły ją na duchu, wtedy oddała się z zufaniem w ręce Niebieskiej Matki tymi słowami; “Droga matko, pomóż mi przejść czystą przez brudy i nieczystości tgo świata. Pozwól bym była jak promienie słoneczne,które dotykają brud i błoto same się nie brudząc!”

Po  niedługim czasie podczas Mszy Św Teresa otrzymała nastepującą wiadomość; “w przeciągu 6 miesięcy spotkasz swojego ojca spowiednika, który pozostanie twoim ojcem duchowym.” Teresa wiedziała, że będzie nazywał się Giuseppe Borra, ale nie wiedziała w jakiej części Caserty mieszkał.

2. “PASJA ZBLIŻA SIĘ KU KOŃCOWI”

Jezus cierpiał cierniową koronę, biczowanie oraz przebito Mu lewy bok podczas męki.

Te trzy “Skarby” nie będą wstrzymane od Teresy; jej udział w Kalwarii musiał być tak dokończony jak Jezusowy.

31 lipca, w czwartek, w dniu kapłanów, Teresa podczas modlitwy za kapłanów weszła w trans. Była blisko Jezusa, “który cierpiał ból nie do opisania.” Chciała cierpieć z Nim i poprosiła by udzielił jej tego daru.

I go otrzymała. “Jezus podszedł, wziął cierniową koronę ze swojej głowy i świecącymi blaskiem rękoma przycisnął ją do jej głowy.” Było to naprawdę bolesne, ale była bardzo uszczęśliwiona. Trwało to 2 godziny, ale od wtedy czoło Teresy już nigdy nie było wolne od krwi.

Kilka miesięcy później Teresa ujawniła, że także miała udział w Jezusowym biczowaniu: “Każdego wtorku, czwartku i piątku Jezus udziela mi tego daru: pozwala mi odczuć kilka swoich biczów. Jest to bardzo bolesne!”

W końcu otrzymała ranę na sercu. W styczniu 1970 roku, Jezus pojawił się Teresie; “Moja kochana córko Tereso, teraz ofiaruję ci moją ranę w boku; ranę serca, dla zbawienia dusz.”  Teresa zachwycona odpowiedziała, “Tak, tak chcę tego! Ale Panie, jak raczysz zrobić takie wyróżnienie takiemu małemu robakowi jak ja?”

Kilka dni później, Jezus pojawił się i pokazał jej ranę w swoim boku. Teresa patrzyła na nią z zachwyceniem i nagle znalazła się na wzgórzu, przybita do krzyża “w nieopisanym bólu”, Okropny człowiek podszedł i przebił jej serce. “Czułam wyrywane ciało a ból był tak intensywny że zemdlałam. Kiedy się zbudziłam byłam w łóżku cała pokryta krwią.”

Ciocia Antoinette była przy tym obecna; była cała we łzach i płakała; “Tu potrzebny jest kapłan; nie można tak iść dalej bez kapłana. Potrzebujesz kogoś by cię prowadził. Ja nie mogę wiele zrobić, by ci pomóc w tej sytuacji – tylko kapłan może ci pomóc!”

Miała rację, Teresa modliła się gorąco; “Najukochańszy Jezu, proszę pozwól mi poznać mojego ojca duchowego, który mógłby mi pomóc nieść mój krzyż. W przeciwnym razie nie wiem jak mogę poradzić sobie sama!” “Już nie będzie długo zanim go znajdziesz; faktem jest, że on będzie ciebie szukał.” Odpowiedział Jezus.

Było to w mniej niż 2 miesiące zanim Teresa spotkała rektora Salezjanów z Caserty. A stało się to tak:-

Wieczorem 15go marca pewna pani, która odwiedzała Teresę, dała jej do widomości,że rektor Salezjanów pragnął się z nią zaznajomić. “Ale ja nie mogę chodzić!” odpowiedziała Teresa. “Zawiozę cię tam moim samochodem”. Odpowiedziała ta pani. Ta miła oferta została zaakceptowana i obie razem wyruszyły do kościoła Salezjanów.

Kiedy dojechały Teresa powiedziała rektorowi że przez długi czas szukała Ojca Salezjanina imieniem Don Borra, którego Madonna wybrała na jej ojca duchownego.

Don Borra był zdumiony, potem odpowiedział że ma na imię Don Borra i dodał; “Jak Madonna mogła wybrać mnie? Nie czuję się dosyć odpowiedni…”

W końcu! Napięcie i zmartwienie odeszły od Teresy i cioci Antoinette. Teresa była wypełniona radością. “O, dziękuję Ci kochany Jezu; w końcu znalazłam mojego ojca duchowego!”

I radość ta została skompletowana rok później kiedy Teresa spotkała Don Franco Amico, którego Matka Niebieska nazwała jej “duchowym bratem”. Rano 20go kwietnia 1971 roku, podczas Mszy Św, Teresa ujrzała Madonnę która powiedziała jej; “Dzisiaj spotkasz twojego duchowego brata na którego czekałaś tak długo. Módl się!”

Tego samego popołudnia Ojciec Franco przyjechał do domu. Jak tylko Teresa go ujrzała, serce zabiło jej mocniej, gdyż rozpoznała tego samego księdza, którego spotkała kilka lat wcześniej (1968) w Castelvolturno. Była wtedy do spowiedzi i zapytała tego księdza czy zna pewnego Don Franco Amico, ale mądrze Don Franco wtedy nie ujawnił swej tożsamości ale powiedział Teresie, by czekała do czasu który Bóg zdecydował że będzie to najlepszym czasem by go znaleźć.

A teraz czas był dobry. Ofiara była kompletna. Podobieństwo do Jezusa ukrzyżowanego wypełnione. Wiedziała że jest w dobrych rękach i jej poszukiwania skończyły się. Z głęboką wdzięcznością napisała:” Dziękuję, Panie Jezu za mojego ojca duchowego i brata duchowego. Powiedziałeś mi ich imiona w wizji i powiedziałeś że są drogimi synami. Dzisiaj się to spełniło!”

3. URATOWAĆ OJCA ZA WSZELKĄ CENĘ

Myśl ratowania własnego ojca była zawsze w pamięci Teresy od kiedy opuściła dom rodziców.

Miała nadzieję że Pan nie zabrałby go niespodziewanie ponieważ powiedział jej w roku 1955: “Opuścisz dom i wkrótce potem zabiorę twojego ojca.” Całe zaufanie złożyła Jezusowi i błagała go, by nie zabierał go szybko. Zwróciła się także do Jego Matki by wzmocnić swój argument.

Taką samą strategię miała Św Gemma Galgani, kiedy prosiła o szczególną specjalną łaskę. W dniu Bożego Narodzenia 1969 roku Teresa poczuła głębokie pragnienie by spędzić Boże Narodzenie z rodziną. Boże Narodzenie jest czasem by spędzić wśród swoich. Teresa myślała, że zrobi rodzinie miłą niespodziankę, ale co za rozczarowanie! Jak tylko ojciec zobaczył ją zaczął przeklinać i przezywać, a pomiędzy przezwiskami nawyzywał ją “diabłem”, który właśnie przyszedł by zepsuć im święta.

Teresa powiedziała smutno; “ Dobrze ojcze, ja naprawdę chciałam dobrze i na pewno nie chciałabym cię rozzłościć. Ale kiedy nie chcesz mnie widzieć pójdę sobie.”

Ojciec odpowiedział bezwzględnie; “Dlaczego nie ruszysz się od razu? Nikt cię nie wołał byś tu przyszła. Możesz wejść do tego domu tylko wtedy kiedy będziesz mężatką, w przeciwnym wypadku nie pokazuj się tutaj wcale! Idź, idź już sobie!” I odpędził ją jak psa – w czasie Bożego Narodzenia!

W listopadzie 1970 roku Teresa odwiedziła cmentarz w Caserta i spotkała tam swoich rodziców. Kiedy pozdrowiła ich, nie otrzymała nawet odpowiedzi. Jezus pocieszał ją: “Teresa, twój ojciec jest bardzo chory; jest źle. Zostało mu niewiele czasu. Ale poprzez Twoje modlitwy zostanie uratowany.” A była to ona, która go uratowała -odrzucona przez ojca,

Najgorsze było to że ojciec nie tylko wyrzucił ją z domu ale także wysyłał listy anonimowe do różnych ludzi, które zawierały falszywe, oszczercze opowieści o Teresie. “Całe piekło się uwolniło – pisała Teresa – ojciec ciąle  nie chce mnie widzieć a jego listy anonimowe są śmieszne, ale wiele ludzi wierzy mu…”

Ale był on jej ojcem więc była zdeterminowana by uratować jego duszę. W Niedzielę Palmową (4go kwietnia 1971) próbowała raz jeszcze pogodzić się z ojcem. Jest to czas kiedy ludzie wymieniają się wzajemnie gałązkami palmy i życzą sobie pokoju Zmartwychwstania. Poszła do Caiazzo i ofiarowała ojcu gałązkę palmy. Nie tylko jej nie przyjął ale tak odpowiedział na jej ofertę pokoju; “dopiero po śmierci zobaczymy się!” Nie zdawał sobie sprawy jak prawdziwe były te słowa prorocze…!

Teresa próbowała pogodzić się z resztą rodziny, ale jej obecność nie była mile widziana. Nikt do niej nie mówił, nikt nawet na nią nie patrzył. Kiedy powiedziała do widzenia i odchodziła, nikt jej nie odpowiedział. Wróciła do Caserty z ciężkim sercem. Rok późzniej 6go kwietnia 1972 roku Madonna ukazała się jej i powiedziała; “Teresa, Ojciec Niebieski zdecydował zabrać twojego ojca, a potem twoją matke.” Teresa odpowiedziała, “Niebieska Matko, ja kocham mojego ojca, nawet jeśli on tego nie chce słyszeć.” Madonna podkreśliła; “Tak, twój ojciec niedługo pójdzie ze mną.” “Kochana Matko, jeśli mogłabym zamienić miejsce z nim, weź moje życie w zamian!” Ale na tą ofertę Teresa nie dostała odpowiedzi. Powiedziała “Czuję się tak smutno z tego powodu. Ale również szczęśliwa że pójdzie do raju z Tobą i zobaczę go pewnego dnia w niebie. Kocham go, ale nie mogę mu pokazać jak mocno, ponieważ w swoim zawzięciu odrzuca mnie.”

W 23 listopada 1972 roku, kilka miesięcy przed jego śmiercią Jezus powiedział Teresie; “Teresa, czas twojego ojca jest niedaleki, wezmę go. Jesteś zadowolona?” Teresa wiedziała jak mało czasu zostało jej ojcu i poszła do Caiazzo z nadzieją by się z nim pogodzić, ale bez skutku. Nawet na nią nie popatrzył i tylko powiedział same gorzkie rzeczy. Jedyne co mogła zrobić, to modlić się. Została w domu sąsiadów i cały czas modliła się za swojego ojca.

Modlitwy jej nie były na próżno, osiem dni przed śmiercią, wyspowiadał się i otrzymał Komunię Św. Umarł w stanie łaski.

4. “OFIARA POKRYTA KRWIĄ”

Nie jest łatwo opisać życie Teresy ukrzyżowanej.

Napady bólu ciała i duszy…

Dla przykładu, pisała 6go kwietnia, we wtorek Wielkiego Tygodnia; “Mam silne bóle w dłoniach i stopach, bóle które są w stanie doprowadzić mnie to szaleństwa. Nie jestem w stanie być w spokoju, już nic nie mogę zrozumieć. Gorączka jest tak wysoka, że nie wiem w którą stronę kręcić głową. Moje serce bije jak pompa, a głowa czuje jakby miała czapkę z cierni, które przebijają moją szyję i czaszkę. Zawsze mam ogromną ilość krwi przed oczami, i trwa to aż do Poniedziałku Wielkanocnego.”

Inny imponujący opis jest z dnia 14go września, dzień Podniesienia Krzyża Św., Teresa czuła się rozdarta w pól od uderzeń po plecach i nogach, miała także bóle w dłoniach, stopach, sercu i głowie.

Wizja Anioła Gabriela dodała jej siły, ale Anioł podał jej kielich; “Pij ten kielich! Jest to kielich z którego Nasz Pan musiał pić. On chce podzielić się nim z tobą.” Teresa napisała, “Wypiłam z niego łyk , który wydawał się bardzo gorzki. Potem następny łyk, i im więcej piłam aż do dna, tym bardziej gorzko smakował. Ostatni łyk był tak gorzki, że moje serce zatrzymało się…  na 5 minut.

Wtedy znalazłam się w ramionach mojej Matki Duchowej. Słyszałam ją wołającą mnie i podnoszącą mnie.

Kiedy się ocknęłam leżałam w łóżku, zauważyłam, że moje krwawiące plecy i biodra – ślady od Stygmatów poplamiły moją piżamę oraz pościel była przesiąknięta we krwi.”

Dlaczego tyle krwi? Odpowiedź jest w liście do Hebrajczyków: “I prawie wszystko oczyszcza się krwią według Prawa, a bez rozlania krwi nie ma odpuszczenia [grzechów].” (Hebr, 9.22)

Jako, że Teresa była żertwą ofiarną za grzeszników, za kapłanów i za Kościół, musiała też odpokutować swoją ofiarą krwi, swoim nieustannym oddaniem. Niestety, ludzkość nigdy nie przestaje grzeszyć.

Podczas pierwszych dni listopada 1972 roku Jezus podarował Teresie jeszcze jedną łaskę: “Każdego razu, z czwartku na piątek pozwolę ci uczestniczyć w przytłaczającym smutku jaki czułem na Górze Oliwnej, w ogrodzie Gethsemani…”

Na dodatek do jej mistycznych udręk i cierpień, cała jej równowaga została zburzona tak że potrzebowała lakarstw, gdyż była w bardzo wyczerpującym stanie fizycznym.

Ciało jej udręczone było kolką nerkową, bólami brzucha, kaszlem z krwią, kołataniem serca i niezwykle wysoką gorączką.

Była niezliczoną ilość drażniona, poddawana nieufności, złośliwym oskarżeniom i samo to w jaki sposób była porzucona przez własnych krewnych.

Daje nam to wgląd w bolesne życie osoby ukrzyżowanej.: “razem z Chrystusem zostałem przybity do krzyża.” (Gal 2.19)

Co utrzymywało ją przy życiu? Wiemy, że Sakramenty ŚwiĘte i modlitwa, Eucharystia i Różaniec Św. Pożywienie dusz heroicznych; pokarm Świętych. Oprócz tego jej ojciec duchowy i brat duchowy byli wspaniałą pomocą tego ostatniego roku – najbardziej wyczerpującego i nadzwyczajnego w jej życiu.

To potwierdza, że w życiu duchowym człowiek zawsze potrzebuje kierownictwa i porady dla duszy.

5. “BY ZBAWIAĆ DUSZĘ”

Płodność ofiary krwi polega na zbawianiu dusz, nie na leczeniu śmiertelnego ciała, ale duszy – nie tymczasowego ratunku, ale ocalenia wiecznego.

To dlatego “ żertwy ofiarne są wrogiem Szatana” który jest nazwany:”księciem tego świata” (Jo 12.31) i który chce pociągnąć wszystkie stworzenia świata wraz znim w dół do królestwa ciemności.

Złość szatańska przejawiła się Teresie w okropny sposób, ale nie mogło być inaczej.

Teresa wspomina diaboliczny incydent; “Szłam stromym zejściem do piekła, gdzie Szatan pokazał mi puste miejsca. Byłam przestraszona. Być może chciał rewanżu, ponieważ powiedział,że wydarłam mu dusze, więc będę cierpieć; Jestem skłonna wycierpieć wszystko dla zbawienia świata…”

Innego razu, w niewytłumaczalny sposób,Teresa znalazła się przygwożdzona do łóżka, ręce jej związane z tylu i nogi związane sznurkiem. “Nieustanne ciosy spadały na mnie, ale nie widziałam nikogo a złośliwy głos szepnął mi do ucha: Zabij się! Co ty tutaj ciągle robisz? Ludzie cię nie chcą, powieś się, ale wcześniej nie mów o tym kapłanowi!”

Słyszała te same piekielne głosy podczas pobytu w szpitalu w Pizie. Teresa była wycieńczona i przygnębiona z powodu bezsenności i bólu, a Zły chciał z jej osłabionego stanu skorzystać. Krzyczał jej do uszu; “Wyskocz z tego okna!”

Innym razem kiedy szła ulicą; “Rzuć się pod samochód!”

Musiała toczyć ciężkie bitwy i często była w śmiertelnym strachu, ale to wszystko także było dla dobra dusz. Dusze ofiarne wiedzą to dobrze; to dlatego są wytrzymałe w pomocy i łasce dla tych którzy w przeciwnym wypadku zagubiliby się na wieki.

Bitwa jest o tyle ciężejsza w przypadku kapłanów. Jest dobrze znanym to, że kapłani są faworytami Boga i Madonny; jak również dobrze znane jest to że są “ulubieńcami” Lucyfera. Podczas egzorcyzmu demon ujawnił, że kiedy dusza kapłana jest skazana do piekła, nikt nie może jej dotknąć, ponieważ należy do samego szatana; Lucyfera samego! Jaka okropność!”

Teresa miała żarliwe preferencje dla kapłanów. Widziala wiele razy podczas Mszy Św Bożą obecność. Widziała Jezusa w kapłanie, jego twarz promieniująco jasną kiedy konsekrował Hostie, widziała Krew Jezusa spływającą do kielicha.

Teresa pisała: “Każdy Kapłan uosabia Chrystusa; kapłani są Jego narzędziami, którzy pożyczają Jezusowi swoje członki i Pan używa ich języka, ich duszy, umiejętności i czynów… “ Madonna sama zalecała Teresie by ofiarowała się za kapłanów. Raz powiedziała jej; “Córko moja, gdybym pokazała ci dusze kapłanów, rozpoznałabyś w każdym z nich mojego ukochanego syna. Oni noszą go w swoich duszach i ciele, noszą pieczęć mojego syna Jezusa…”

Był to powód dla którego Teresa chciała ofiarować się ze specjalnym oddaniem za kapłanów.

Razu pewnego modliła się za kapłana, który całkowicie zeszedł ze swej drogi; tak było z nim źle, że usłyszała Jezusa mówiącego; “Jest bezużytecznym modlenie się za niego – przestań modlić się, naprawdę nie chce go więcej znać…” Teresa ośmieliła się odpowiedzieć; “Panie, jeśli on pójdzie do piekła to poślij mnie tam też. Gdziekolwiek on pójdzie, ja pójdę!”

Kontynuowała modlić się za niego w długim i dramatycznym dialogu. Jezus zdumiewał się jej nadzwyczajnym oddaniem i powiedział w końcu; “wygrałaś… ale uważaj gdyż kary za niego są niewyobrażalne!”

Teresie nie przeszkadzało to, była skłonna nawet umrzeć, jeśli znaczyłoby to, że mogłaby uratować tym nawet jednego kapłana. Wielu, wielu kapłanów zwracało się do niej o pomoc podczas jej pobytu w Casrta. Niezliczona liczba kapłanów przychodziła po rady i z prośbą o modlitwę. Setki ciągnęły ze wszystkich stron.

Promieniowała szczególnym czarem w swojej mistycznie prostej pokorze i skromności.

W tym tkwił jej sekret.

6.  “EUCHARYSTIA   I   NIEPOKALANA DZIEWICA”

Eucharystia jest “Chlebem mocnych” ale od kogo oczekuje się więcej heroizmu niż od ofiary prowadzonej na rzeź? To dlatego Eucharystia jest koniecznym pożywieniem do życia dla żertwy ofiarnej: jest to ciało samej ofiary boskiej, które wzmacnia i odżywia tą żertwę, która jest łańcuchem w ogólnoświatowej operacji ratowniczej.

Fakty te ukazały się jasno w życiu Teresy, od jej wczesnej Pierwszej Komunii Sw do tej ostatniej: jej życia.

Msza Św, Komunia Św, Eucharystyczna adoracja: są to trzy skarby eucharystycznej pobożności, które w ciągu jej dnia pracy często przynosiły jej wspaniałą energię i ciężkie ofiary.

Wiemy jak musiała cierpieć, kiedy przez wiele dni nie mogła przystąpić do Komunii Św. Wiemy jak  nieraz sam Pan Jezus posyłał jej “pożywienie” w niezwykły sposób. Nieraz posyłał Najświętszą Hostie poprzez Anioła, a przez pewien czas przez Ojca Pio z Pietrelciny.

Wiemy także, że Teresa była w stanie znieść wszystkie fizyczne i duchowe testy z łatwością u stóp Tabernakulum, ale nieobecność Eucharystii i jej Anioła Stróża czyniły jej dzienne obciążenia niezwykle ciężkimi, mniej owocnymi oraz wypijały jej siły.

Mamy całą stronę z dzienniczka Teresy, gdzie opisuje żałość i bolesne efekty Komunni: “Dziś rano byłam cała skąpana w zimnym pocie; dosłownie lało się z mojego ciała. Cóż to, O Jezu? Nie byłam w stanie iść do Komunii Św. Nie mogłam być z Tobą. A teraz Jezu chcesz mi pokazać, że bez Ciebie jestem niczym. Bryłką lodu bez życia i miłości…”

Madonna jest całkowicie i bezdyskusyjnie połączona z Eucharystią. Gdyby chcieć odłączyć Najświetszą Dziewicę od Eucharystii byłoby to jakby próbować wyrwać Ją z pod stóp krzyża.

Madonna okazuje się prawdziwą matką dla Teresy, która troszczy się o cierpiące dziecko, “dziecko ofiarę”; pokutującą – ofiarę pojednania swojego boskiego syna. Jedyny Syn Matki Bożej często przynosił ulgę okrutnym bólom Teresy, przyśpieszał godzinę łaski, czy dokonywał rzeczy, które wyglądały na niemożliwe, jak przykład uleczenia dziecka z białaczki. Teresa zwróciła się do Jezusa by uleczył dziewczynkę. “Drogi Jezu, proszę udziel tego wielkiego cudu!” Ale Jezus powiedział jej; “Módl się, Teresa, módl się!” Dni mijały a cudu nie było.

Wtedy Teresa zwróciła się do Maryi Dziewicy, tej dobrej rodzicielskiej orędowniczki o pomoc. Teresa nie rozumiała słów, które Niebieska Matka powiedziała, ale wyraźnie usłyszała odpowiedź Jezusa; “Droga Matko, jako, że jest to Twoja prośba, będzie spełniona!” I dziecko zostało uzdrowione…

Przy innej okazji, Teresa błagała o łaskę dla szczególnej duszy. Wzmocniła swoje błagania cierpieniem i ofiarą. Nagle miała natchnienie; chciała przedstawić tą prośbę “jako telegram do rąk Boga Ojca.” A kto byłby najlepszy by to zrobić, niż Najczcigodniejsza Dziewica Maryja? Jej prośba została otrzymana aż do ostatniego szczegółu!

Sekret kompletnego oddania sie Madonnie, nauczony przez Sw. Louisa Grignon z Montefort oraz najczcigodniejszego Maksymiliana M. Kolbe stosowała Teresa i był on częścią jej życia. Tak samo jak jest częścią życia oddanych kapłanów, którzy przewodzą swoim stadom i pouczają ich dusze.

Z drugiej strony, jak wielka jest to boleść słyszeć gorzkie skargi Madonny dotyczące kapłanów, którzy są przeciwko niej; “Dziecko moje, Tereso, wielu kapłanów twierdzi dzisiaj, że Ja, Matka Boga otrzymuję za dużo chwały i honoru, który należy do mojego syna. O! Ci nierozsądni księża, jacy niektórzy z nich są ślepi! Wpadają prosto w ręce demona. Jestem matką mojego syna, ale jest on Synem Boga, jestem także jego sługą. Są oślepieni przez Szatana jeśli myślą, że mogą wymazać mnie z serc ludzi…”

Skargi Dziewicy Maryi zawierają bolesną prawdę: dzisiaj jest wiele kapłanów, którzy nie przyznają Matce Mesjasza jej godnego miejsca. Jest to spisek szatana, zgubny dla Kościoła i człowieczeństwa. Ci omamieni księża są godni litości. Ci kapłani, których Matka Niebieska powita w Królestwie Bożym muszą być wierni i pokorni, skłonni do przezwyciężenia wzgardy, insynuacji i kpin tego świata oraz uświadomić sobie, że Matka Naszego Zbawiciela POSIADA szczególną pozycję. Ma Ona moc by przyprowadzić tych najbardziej błądzących spowrotem do domu Ojca, do Królestwa Bożego…

7. “PŁACZĄCE   I   KRWAWIĄCE   OBRAZY”

W ostatnich dwóch i pół roku jej życia Teresa była owładnięta przez głęboki smutek; wiele obrazów z Jezusem i Madonną zaczęło krwawić i płakać.

Wiadomość o tych wydarzeniach rozniosła się po świecie, tak że słusznie zostało napisane; “ Bez wątpienia znajdujemy sie w obecności największych i najbardziej imponująco zawiłych z niezwykłych zjawisk w historii ludzkości.” (P.G.Roschini)

Po raz pierwszy stalo sie to 26 lutego 1975 roku. Teresa przyniosła obraz Jezusa z Caiazzo do Caserty. Podczas jego czyszczenia zauważyła krwawe łzy spływające po twarzy Jezusowej.

Był to pierwszy nadzwyczajny znak.

Biskup z Casety obejrzał obraz i pozwolił Teresie by umieściła go na swoim małym ołtarzu w domu. (Osoba, która pisze te słowa, w orginale włoskim, miała nakazane przez Arcybiskupa, by dać Teresie to pisemne pozwolenie w Wielki Piątek 1975 roku).

Dla Teresy spowodowało to nowe nieprzyjemne incydenty; podejrzenia, domniemania, a wątpliwości co do tego zjawiska ciążyły na Teresie. Odwiedzający stali się inkwizytorami. Chcieli by Teresa opowiadała im, wyjaśniała, kalkulowała.

Była im tylko w stanie powiedzieć;”Jezus nie chce dawać więcej przesłań. Chce pokazać światu większy, bardziej konkretny dowód…”

Czasami sama siebie pytała zdezorientowana, “Co dzieje się w moim domu? Każdy dzień przynosi cuda a wiele ludzi wątpi w rzeczywistość tych wspaniałych wydarzeń. Ja w nie nie wątpie. Wiem, że Jezus nie chce dawać więcej przekazów dla świata słowami lecz większe rzeczy…”

W styczniu 1976 roku Teresa zapisała w swoim słowniczku; “Rok ten zaczął się smutnie. Moją największą boleścią jest patrzeć na obrazy płaczące krwią.

Dzisiejszego ranka zapytałam Pana Ukrzyżowanego o powód jego łez oraz co mają one znaczyć. Jezus odpowiedział mi z krzyża;”Teresa, dziecko moje, tyle jest złośliwości i mściwości w sercach moich synów, szczególnie tych, którzy powinni dawać przykład i posiadać większą miłość. Dziecko, módl się za nich i ofiaruj nieustannie. Nigdy nie znajdziesz zrozumnienia tutaj na dole, w tym świecie, ale tu w górze otrzymasz szczęście i chwałę…”

W jednej z ostatnich notatek w dzienniczku Teresy, który kończy się dnia 2go kwietnia 1976 roku, wspomniane są słowa Madonny dotyczące łez lanych poprzez obrazy i posągi; “Córko moja, łzy te powinny poruszyć serca wielu dusz które pozostają zimne, i wielu innych, które są słabej woli. Dla innych zaś, którzy nigdy się nie modlą i mają moditwę za fanatyzm muszą wiedzić to, że; jeśli nie zmienią swoich dróg, łzy te oznaczają dla nich potępienie wieczne!”

Fenomen ten zaczął wydarzać się kilka razy dziennie. Posągi, “Ecce-Homo”, obrazy, krzyże, obrazy Dzieciątka Jezus, obrazy Najświętszego Serca Chrystusa i obrazy Dziewicy Maryi i inne płakały łzami i krwią. Czasem te łzawienie trwało do piętnastu minut. Patrząc na nie często poruszało to samą Terese  do łez i zastanawiała się, “Czy ja sama nie jestem powodem do tych łez także?”, albo “Co mogę zrobić by uśmieżyć ból Jezusa i Jego Świętej Matki?”

Ze wszystkich ludzi, ona sama płakała! Ona, która była jedyną kto dosłownie dzielił te bóle męki i krew z przebitym Sercem Jezusa i Jego Matki!

ROZDZIAŁ IV

ŚMIERĆ   I   GLORYFIKACJA

Ostatni rozdział życia Teresy naznacza przejście przez trzy szpitale; w Caserta, Mercato S. Severino i w Neapolu. Jako że miała iśćc za Tym, który wołał ją do siebie do nieba.

Teresa wiedziała od 13go marca 1973 roku, że już niedługo odejdzie z tego świata, Jezus potwierdził jej to. Teraz ukazał jej dokładnie że godzina się zbliża.

28go lipca, kiedy odwiedzała swojego brata Luigi w Castel S. Lorenzo, powiedziała mu “Jest to otatni raz kiedy tu przychodzę. Moja misja została ukończona; co poleciłabym tobie najbardziej to; nie zapominaj modlić się ustawicznie za kapłanów.”

25go czerwca, zabrano ją, jako nagły przypadek do szpitala w Caserta na oddział zajmujący się nerkami. Nie dosyć jej bólu fizycznego musiała znosić krzyż ciekawości innych pacjentów, badań lekarzy, z których niektórzy drwili z niej oraz braku spokoju i koncentracji.

Z drugiej strony, była w stanie zostać dobrym samarytaninem dla dziewczynki w wieku okolo 12- 14 lat, która była tak słaba gdyż była na progu śmierci. Także pocieszała biedną starą kobietę widocznie nielubianą przez innych pacjentów.

Teresa była szczególnie dobra i miłująca względem ciemnoskórej kobiety. Ta biedaczka była tak zadowolona, że komuś na niej zależało, że opowieziała Teresie całe swoje życie.

Stan Teresy pogarszał się coraz bardziej. Potrzebowała natychmiastowych dializ nerek. W Caserta nie było już miejsca. Wysłano ją ambulansem do Mercato S. Severino, gdzie powinni mieli mieć miejsce wolne dla nagłych przypadków; ale wszystko było zajęte. W końcu zdecydowano by zabrać ją do “Clinic dei Gerani” w Neapolu.

Tak wysyłając ją tam i z powrotem, biedna męczennica Teresa w swojej ostatniej ekstazie dnia 25go lipca otrzymała wytłumaczenie od Madonny;”Chciałam ci pokazać jak czułam się kiedy nie było dla nas miejsca w gospodzie. Będziesz cierpiała już tylko przez krótki czas, później zabiorę cię do obecności Ojca.”

“Clinic dei Gerani” była miejscem przyjemnym. Dobre Siostry lubiały beznadziejnie chorych pacjentów, były bardzo ciche, tak ciche i delikatne jak owieczki. Lekarze i pielęgniarki traktowali ją z należnym respektem i względem.

Leczenie, które Teresa musiała przejść było długie, rozciągnięte w czasie i bolesne.

Cierpiała dzielnie i bez narzekań. Lekarze podziwiali jej postawę oraz zachęcali by była dzielna.

Kiedy Teresa była w uchwycie najgorszych agonii, nic nie mogło ulżyć jej bólu, siostry pytały czy nie miałaby żadnych pragnień, ale Teresa odpowiedziała;” Czego ja chcę, nie możecie mi dać; ja chcę do raju!”

Wkrótce poczuła że zbliżał się jej czas i bardzo pragnęła by już nadszedł. Zanim jednak mogła to zrobić musiała ukończyć swoją ofiarę; tak samo jak zrobił to Jezus, boska, ukrzyżowana ofiara.

W dzień Naszej Pani z Góry Karmel, otrzymała sztuczną nerkę. Była to delikatna i niebezpieczna operacja, ale była sukcesem i lekarze robili komantarz;”Sama musiała przyczynić się do tego cudu!”

Podczas pobytu tutaj, Teresa zdecydowała się ofiarować wszystko dla jej wszystkich wielkich intencji bliskich jej sercu i odnowić obietnicę pokuty za Kościół, za kapłanów i grzeszników. Wiedziała, że te ostatnie dni, dni ukończenia ofiary są najbardziej owocne i najbardziej Boga zadowalające.

26go lipca została wypisana z kliniki, ale musiała wracać tam co dwa dni na zabiegi.

W tym czasie aż do dnia w którym umarła była bardzo wesoła, szczęśliwa i gorączkowo wyrachowana by ukończyć swoją pracę społeczną wobec ludzi starszych. Teresa zawsze dbała o dobro ludzi starszych, już od wczesnego dzieciństwa. Bardzo otaczała opieką starszych kapłanów, którzy potrzebowali jej pomocy i wsparcia.

W przeddzień swojej śmierci, 18go sierpnia, Teresa miała przyjemność spotkania się ze swoim ojcem duchowym, Don Borra, wtedy razem planowali zakup domu dla starszych księży i biednych bezdomnych ludzi. Wydawała się śpieszyć by sfinalizować transakcję. I się nie myliła…

Następnego dnia, około godziny 12.30 wykończona okropnymi bólami głowy pojechała z Caserta do “Clinic dei Gerani”. Podczas podróży dużo mówiła o planach dla starszych księży i ludzi bezdomnych.

Zaczęła się jej ostatnia dializa, ale szybko nadeszły alarmujące symptomy; jej serce nie reagowało! Okropne bóle głowy i skurcze zmusiły Teresę by poprosiła Siostry by  poluzowały taśmy.

Jej brat duchowy Don Franco Amico, zachęcał ją i modlił się za nią: Ojcze nasz, Zdrowaś Mario, Chwała, Salve Regina oraz Akt Zgody na Wolę Bożą.

Nagle urywany dźwięk z niedalekiego kościoła zaczął wołać wszystkich na pokutną modlitwę z powodu świętokradzkiej kradzieży konsekrowanej Hostii.

Tak więc się stało, że Siostry opuściły klinikę na godzinę by wziąć udział w tym nabożeństwie pokutnym.

Teresa została sama, przybita do krzyża, przywiązana i w okropnej agonii. Tak wypelniła się umowa Teresy z Madonną z 1972 roku; “Matko, więc zgadzamy się , że gdy ten dzień nadejdzie chcę być sama. Chcę być sama na krzyżu.”

Don Franco zagłębiony był w modlitwie; Teresa leżała cierpiąc. Nagle zawołała; “Poczekaj, poczekaj!” Do kogo były skierowane te słowa? Moglibyśmy domyślać się, że była to wizja Matki Pańskiej, która stała przy niej w tych ostatnich chwilach jej życia, tak jak stała przy Jezusie u stóp krzyża podczas Jego śmierci.

Don Franco wspomina: “Po chwili spokoju, Teresa nagle wyprostowała swoje ramiona do wysokości głowy i całe jej ciało, jej ręce i nogi zesztywniały, jak gdyby właśnie zamieniła się w marmur. Poza Teresy była taka sama jak Jezusa w ferworze śmierci z rękami wyprostowanymi na krzyżu.”

Don Franco udzielił jej Sakramentu Ostatniego Namaszczenia.

Lekarze zdecydowali się wysłać ją w końcu do Caserta. Siostry położyły ją w ambulansie. Dojechała do Caserta, ale była już nieżywa.

Było to dnia 19 sierpnia 1976 roku. Teresa miała 33 lata. Kilka godzin przed śmiercią w “Clinic dei Gerani”, pewna pacjentka zapytała ją; “Dlaczego Bóg pozwala mi tyle cierpieć?” Teresa tak jej odpowiedziała;” Czy nie wiesz,że Nasz Pan Jezus Chrystus umarł na krzyżu by udowodnić nam swoją miłość? By nas zbawić! Czy nie wiesz, że nasze grzchy krzyczały tak głośno, jak tłum o Jego śmierć? Nic się nie gubi. Pan nic nie zatrzymuje dla siebie. Zapłaci nam za nasze cierpienie!”

Przez dwa dni i dwie noce ciało jej wystawione było publicznie, a ludzie przychodzili z daleka by okazać jej ostatni hołd.

Teresa ubrana na biało, z rękami przebitymi była obrazem czystej ofiary, lilia naznaczona krwią, ukrzyżowana ofiara.

Tłumy ludzi były takie duże, że dla publicznego bezpieczeństwa, władze, musiały zawołać policje miejską by regulować ruchem.

Pogrzeb był bardzo uroczysty, z koncelebracją 20 kapłanów, w katedrze w Caserta. Ruch w mieście został zablokowany.

Kiedy biała trumna Teresay opuściła dom, publiczność nieoczekiwanie zaczęła bić gromkie brawa, tak samo, kiedy opuszczała katedrę.

Ostatni hymn, który Teresa bardzo kochała został odśpiewany podczas pogrzebu na cmentarzu w Caserta. Był to hymn do Maryi: “Pójdę by zobaczyć ją tam pewnego dnia…” (Andro’ a vederla un di).

Teraz zaś nadeszła godzina by zobaczyć Błogosławioną Matkę tam w Bożym Królestwie Wiecznym.

Tłumaczyła: Bożena

Serdeczne podziękowania dla Pani Bożeny za to ze przetłumaczyła nam historię Teresy Musco

Posted in Cuda, Objawienia, Warto wiedzieć | Otagowane: , , | 34 Komentarze »

Czas Ostrzeżenia według Marii de Luz

Posted by Dzieckonmp w dniu 11 lutego 2012


Tlum fragmentu z

http://www.revelacionesmarianas.com/el_aviso.htm

“… Wreszcie, po śmierci Jana Pawła II i wyborze Benedykta XVI, proroctwa stały się bardziej oczywiste co do ich zrozumienia i realizacji. W związku z tym Ostrzezenie nie może nastąpić doputy, dopóki nie bedą mialy miejsca następujące zdarzenia:.

-Globalny kryzys przedstawiony jako ekonomiczny chaos i rozpoczynającej się wojny światowej

-Zwiększenie liczby i intensywności klęsk żywiołowych (trzęsienia ziemi, tsunami, wybuchy wulkanów, epidemie

-Schizma w Kościele

-rewolucja w Rzymie z wielkim rozlewem krwi w wyniku tego, Ojciec Święty zostaje zmuszony do ucieczki do Wiecznego Miasta

-Ogłoszenie Dogmatu o Maryi Współodkupicielce

Jak czytelnik moze zauważyc, Ostrzezenie od Boga jest ostatnim w serii „wiadomości”, które już się rozpoczęły i będą zwiększac swą siłę i intensywnośc, przynosząc setki tysięcy ofiar.

Więc choć to wydarzenie jest już blisko, ludzkość musi jeszcze przejść przez wielkie cierpienia i pewne zmiany polityczne, ekonomiczne, historyczne, religijne, przyrodnicze i społeczne. Ostrzeżenie bedzie ostatnim z serii ostrzezen i pierwsze z serii ważnych wydarzeń, które doprowadzą do panowania Antychrysta i Apokalipsy.

W Kościele, musi najpierw zakończyć sie pontyfikat Benedykta XVI, tylko wtedy stanie sie widoczna, bez zadnego wątpienia, dla całego świata konfrontacja dwóch papieży. W krótkim czasie pozniej, jako efekt eskalacji militarnej na Bliskim Wschodzie i zderzeniu cywilizacji ma się odbyć arabsko-komunistyczny atak w Europie, zwłaszcza we Włoszech, w rezultacie rewolucji dla Ojca Św (Piotr Roman) bedzie konieczna ucieczka z Rzymu. Następnie Ostrzezenie jest związane  z bolesnym wydarzeniem dla Kościoła, i to bolesne wydarzenie będzie niczym innym niż wielką schizmą. Ponadto Ostrzezenie nie bedzie mialo miejsca do czsu zanim Ojciec Św, (zdaniem Piusa X i wizji Tajemnicy Fatimskiej), bedzie uciekać z Rzymu po trupach swoich kapłanów. Dlatego Ostrzezenie przyjdzie w środku wielkiego chaosu i zamieszania. Wszystko to jest potwierdzone przez wielu powazanych i autentycznych jasnowidzów. Kolejnym faktem, niezauważanym przez wielu jest to, że kiedy przyjdzie schizma i pojawi się dwóch papieży, jedną z głównych kierunkow autentycznosci i  legalnosci papieża będzie jego obstawanie przy Eucharystii i Maryi, i właśnie wtedy w czasach wielkiego zamieszania w Kościele, Papież ogłosi Maryje jako Wspolodkupicielke. Ma to nastąpić tuż przed samym Ostrzezeniem. “

http://www.p-w-n.de/dogmat.htm

Co  do (cytuje)” Oredzi Amsterdamskich. Matka Boża mówi w nich, że nowy dogmat zostanie ogłoszony i nawet w jednej z wizji ukazuje widzącej to wydarzenie. Oznajmia przy tym datę ogłoszenia nowego dog- matu. Będzie to  31 dzień maja . Rok pozostaje tajemnicą Nieba.”

http://www.p-w-n.de/p_i_l_n_e.htm 

“To właśnie po jego ogłoszeniu ma zostać – zgodnie z  JEJ słowami – wylany na świat na nowo Duch święty i zapanować PRAWDZIWY POKóJ.”

http://paniwszystkichnarodow.prv.pl/index.html  – oredzia z Amsterdamu dla Idy Peerdeman

Tłumaczenie: Bożena

Posted in Orędzia Maria de Luz | Otagowane: , | 8 Komentarzy »