Dziecko Królowej Pokoju

Pokój musi zapanować pomiędzy człowiekiem i Bogiem, a także między ludźmi

  • Królowa Pokoju

    Królowa Pokoju
  • Uwaga

    Strona używa plików cookies które zapisują się w pamięci komputera. Zapisywanie plików cookies można zablokować w ustawieniach przeglądarki. Dowiedz się o tych plikach http://wszystkoociasteczkach.pl
  • Propozycja chronologiczna

    • Rok 2019 – Kryzys Rumunia
    • Rok 2020 – fałszywe traktaty pokojowe
    • Rok 2021 – Papież jedzie do Moskwy
    • Rok 2021 – Wojna
    • Rok 2022 – zwycięstwo komunistyczne
    • Rok 2023 – 10 królów
    • Rok 2024 – Antychryst
    • Rok 2025 – Sojusz z wieloma
    • Rok 2025 – Synod
    • Rok 2026 – Henoch i Eliasz
    • Rok 2028 – Ohyda spustoszenia
    • Rok 2029 – Ostrzeżenie
    • Rok 2030 – Cud
    • Rok 2031 – Nawrócenie Izraela
    • Rok 2032 – Kara
    • Rok 2032 – Odnowienie świata
    • Rok 2033 – Exodus
    • Rok 2034 – Zgromadzenie w Jerozolimie
    • Rok 3032 – Gog i Magog
    • Rok 3213 – Koniec świata
    • Nowe niebiańskie Jeruzalem.
  • Logowanie

  • Odwiedzają nas

    Map

  • Maryjo weź mnie za rękę

  • Jezu Maryjo Kocham Was

Archive for 3 lutego, 2012

Tuż przed śmiercią dostarczylismy jej radość

Posted by Dzieckonmp w dniu 3 lutego 2012

6 grudnia 2011 roku opublikowałem wpis pt. „Bądź świętym Mikołajem” . W ramach uczynków adwentowych zaproponowałem konkretną pomoc dla 8 wielodzietnych rodzin. W śród tych rodzin na drugiej pozycji była jedenastoosobowa rodzina Osuchów. Czworo dzieci już w wieku powyżej 18 lat i pięcioro w wieku : Julcia -4 latka, Kamil – 7 latek, Maciek-8 latek, Gabryś -13 latek oraz Bartek-15 latek.  Gdy telefonowałem wtedy do tej rodzinki odebrała telefon Mama Beata. Była bardzo wzruszona i powiedziała mi ze łzami  że pierwszy raz w życiu doświadczyła takiej od serca pomocy od ludzi sobie nieznanych. Wielkość tego wzruszenia sprawiła że nigdy nie zapomnę tej rozmowy z panią Beatą. Dziś mam smutną dla was drodzy czytelnicy wiadomość. Pani Beata zmarła pozostawiając te dzieci sierotami.  Wiem że to dzięki Wam pani Beata mogła tuż przed śmiercią przeżyć  choć krótko radość z tego że nie była sama, że byli ludzie którzy są gotowi jej pomóc w tym tak bardzo ciężkim całym życiu, gdzie brakuje na chleb, na prąd, na wszystko. Teraz pani Beata jest już w niebie i tam będzie się wstawiać za nami. Tu na ziemi pozostała maleńka Julcia , Kamil, Maciek, Gabryś i Bartek. Pozostał ich ojciec który sami wiecie że nie da radę pracować. Chciałbym abyśmy wzięli na siebie zadanie ciągłej pomocy tym dzieciom. Można wysyłać imiennie np. Dla Julci Osuch paczuszkę z drobnymi rzeczami np. cukierki, kredki, książeczkę do kolorowania i bluzeczkę . Kto inny podobna paczuszkę dla Kamila a jeszcze inny do Gabrysia itp. Tak można systematycznie wysyłać przez cały rok i kolejny. Kto ma trochę więcej może tez pieniążki na konto. Wiem że na was czytelnicy można polegać. Uratowaliśmy już rodzinę z Radomia, pomogliśmy tym ośmiu rodzinom przed świętami jak również ostatnio rodzinie z kujawsko pomorskiego. Wiem że wszędzie te dary docierały za co Wam serdeczne ślę Bóg zapłać w imieniu swoim jak i tych rodzin. WIARA BEZ UCZYNKÓW JEST MARTWA – Niech to nam zawsze przyświeca przed podjęciem decyzji czy włączę się w pomoc.  

W kontekście tego apelu zachęcam do przeczytania wpisu z przed kilku dni pt. „Co jest największym grzechem ludzkości ?” który można przeczytać tutaj

Dane adresowe rodziny Osuch

Stanisław i śp.Beata Osuch, Sterkowiec, ul. Tarnowska 66a, 32-823 Szczepanów, – (5 niepełnoletnich dzieci,

ojciec pracuje sezonowo przy budowach); Getin Bank 65 1560 0013 2735 2696 2018 0002
tel. 517085579 Czwórka dzieci już się usamodzielniła . Julcia 4 lata, Kamil 7 lat,

Maciek 8 lat, Gabryś 13 lat
Bartek 15 lat , Pani Beata za zebrane pieniądze odnawia mieszkanie [ po 12 latach ] , jest zaskoczona i bardzo szczęśliwa [ płakała ] Prosiła aby wszystkim przekazać – Bóg Zapłać

Dane dla wpłacających z zagranicy:

Osuch Stanisław
Konto-Nr: PL65 1560 0013 2735 2696 2018 0002

SWIFT/BIC: GBGCPLPKXXX

Bank: Getin Noble Bank SA Centrum Rozliczeniowe
40-230 Katowice

List jaki otrzymałem 12 lutego od rodziny Osuch

„Królowa Pokoju” opublikował pan wpis na temat naszej rodziny,

na temat pomocy dla naszej rodziny jesteśmy ogromnie wdzięczni za pomoc panu jak i wszystkim tym ludziom którzy nam pomogli otrzymywaliśmy paczki z datkami z datkami od serca a także i pieniądze nie pamiętam dnia w którym moi młodsi bracia i moja siostra Julcia byli tacy szczęśliwi jak i moja mama Beata która roniła łzy były to łzy szczęścia , pamiętam również dzień dzień w którym pan zatelefonował do mojej mamy była bardzo wzruszona za co serdecznie dziękuje w imieniu całej mojej rodziny. mam tez do pana ogromną prośbę prośbę która nawiązuje do wpisu w którym opisuje pan o tym ze nasza mama odeszła podał pan tam numer konta w banku którego używała nasza mama oraz numer kontaktowy do mojej mamy , niestety po odejściu mamy nie mamy wglądu do tego konta mama nie powierzyła pełnomocnictwa nikomu z nas .Tato poprosił mnie o znalezienie kontaktu do pana i prośbę aby zmienić numer konta na numer Taty jest nam bardzo ciężko szczególnie teraz po odejściu Mamy, ja podam niżej numer telefonu oraz numer konta w banku które należy do mojego Taty bardzo byśmy prosili o zmianę tego w opublikowanym wpisie w pana Blogu.

Bóg zapłać w imieniu naszej rodziny .

 Uaktualniłem numer konta i telefonu

 

Posted in Apel | Otagowane: | 65 Komentarzy »

Orędzie do A. Argasińskiej z 17 lipca 2001

Posted by radoslawcz w dniu 3 lutego 2012

Myślę, że warto zapoznać się z tym orędziem do A. Argasińskiej dotyczącym oczyszczenia ziemi jakie rozgrywa się na naszych oczach.

Uklękłam przed Cudownym Obrazem Mego Pana, pytając:

— Czy dobrze odczytuję znaki czasu?

Jezus:
— Tak, Moja córko, już ten czas nadszedł; tak właśnie należy odczytać znaki — po pewnych zjawiskach, które w określonych odstępach czasu będą nawiedzać ziemię. Czas oczyszczenia Już się zaczął.

Anna:
— Myślę, Panie, że ludzie nie są na to absolutnie przygotowani. Mam na uwadze brak przygotowania duchowego i brak świadomości.

Jezus:
— Tak, nie są przygotowani, ale ludzkość nigdy nie chciała przygotować się dostatecznie, by oczyścić swoje dusze z brudu. Poza małymi wyjątkami, jak Noe czy Moi święci, będący już na ziemi świętymi. Całe ich życie należało do Boga, więc zwyciężyli, mimo iż każdy z nich pełnił swoją posługę, jak chociażby królowa Jadwiga (spójrz Anno, dziś obchodzi swoje święto). Widzisz, że wtedy można było rządzić państwem i służyć święcie Bogu, a dziś…? Korupcja goni korupcję, Boga zastąpił pieniądz — złoty cielec. Mówiłem ci o tym w pierwszej książce.

Nie chcą odczytywać znaków, które delikatnie dopuszczam, by ludzkość się opamiętała. Przyjdą następne i następne. Odstępy czasu między nimi, teraz dłuższe, będą się zmniejszały, kataklizmy z większą częstotliwością będą nawiedzać ziemię. Pomimo tego ludzkość nie opamięta się. Przyjdą o wiele większe i cięższe do zniesienia, na przemian woda i ogień. Woda, by zmyła cały brud, ogień, by wypalił wszelką zarazę. I tak będzie rodził się Nowy Świat. Krew ludzka będzie musiała być obficie wylana, by zrodziła nowego człowieka, w pełni świadomego, że Bóg Ojciec jest jego Stworzycielem (ludzie o tym zapomnieli, odwrócili się całkowicie od Mego Ojca). Zbyt wiele zła, zbyt wiele zaległo ziemię. Ludzkość prawie całkowicie zaprzestała walki z pokusami. O, jak mało dusz walczy z pokusami… Tak, Moja córko, zbyt mało. Przyjmuje się teraz wszystko, co jest — patrząc z zewnątrz — łatwe, ładne i przyjemne, a co jest ułudą i kłamstwem księcia ciemności, zaś w środku — swąd i spalenizna, spustoszenie (odkształcenie) dusz, wypaczenie sumień. Nawet wśród tych, których sobie wybrałem na posługę do pasania Moich owieczek. Wygodne życie wielu nie pokrywa się z Moim Słowem, które głosiłem na ziemi i zostawiłem w Księdze Słów Mego Ojca. Teoria nie pokrywa się z praktykowaniem cnót i z dawaniem świadectwa własnym życiem. Nie obudzi się świat, dopóki Ojciec Mój nie wkroczy, pozwalając na to, by miecz ognia spadł na ziemię.

Czasu jest mało, zbyt mało. Ziemię pogrążoną w letargu i śnie zastanie kataklizm, który spadnie na ludzi upojonych grzechem, siedzących przed telewizorami. Wtedy będzie już za późno, sprawiedliwość Boża wypełni się do końca.

Trzeba będzie w to wszystko włączyć „gorliwe” prześladowanie Moich wiernych: kapłanów, apostołów i ludu wiernego. Oni będą najbardziej znienawidzeni i prześladowani.

Anna:
— Czy to orędzie dotyczy Polski, czy całej ziemi?

Jezus:
— Całego globu, Moje dziecko, całego globu.

Polska też będzie miała swój udział w dźwiganiu krzyża, ale tylko po części. Polskę umiłowałem szczególnie, bo mimo prześladowań jakie znosiła, ziemia ta wydała wielu mężów świętych. Także wiele Polek, córek Moich, uświęca Mój tron w Niebie. Dla ich świętości, dla świętości tych, co nieznani (ukryci dla świata), co nie zapominają o Mnie, o Mojej Matce — ze względu na tych świętych i ich cierpienia, które znoszą w pokorze przez lata całe — większość połaci ziemi polskiej będzie nietknięta (uratowana).

Anna:
— Panie Jezu, co zatem mamy robić?

Jezus:
— Gromadzić się, przygotowywać na ucisk, by nie popaść w rozpacz, lecz przyjmować to co nadejdzie, jako dopust Boży.

Przygotowywać się należy przede wszystkim duchowo, bo z rzeczy materialnych prawie nic się nie ostoi. Trzeba ratować dusze, a więc przede wszystkim dużo modlitwy, pokuty i postów. To one będą najlepszym przygotowaniem na przyjęcie wszystkiego, co przyjdzie, ze zrozumieniem, zamiast wpadania w panikę. Panika odbiera rozum i ludzie zatracają swoje dusze. O te dusze walka będzie się toczyć, a nie o żywność czy przetrwanie — te sprawy trzeba postawić na drugim miejscu.

Wkrótce przyjdą bardzo wyraźne, jednoznaczne znaki na niebie i nikt nie będzie mógł powiedzieć, że Boga nie ma. Pomimo to wielu będzie takich, którzy odrzucą swego Stwórcę, ale uczynią to świadomie i na własne potępienie.

Trzeba, Moja córko, czuwać cały czas — czuwać na modlitwie, na czynieniu dobra, na niesieniu Mnie, Miłości, ludziom. Nic więcej uczynić nie możecie.

Anna:
— Panie Jezu, a objawienia w Medziugorju — czy ściśle łączą się z czasem oczyszczenia?

Jezus:
— TAK.

http://www.objawienia.pl/argasinska/arg23.html

Posted in Inne Orędzia | Otagowane: , , | 14 Komentarzy »

NARODZONA DLA KRZYŻA

Posted by Dzieckonmp w dniu 3 lutego 2012

Stygmatyczka włoska Teresa Musco żyła w latach 1943-1976. Zmarła w wieku 33 lat tak jak wcześniej zapowiadała. Dzięki Bożenie która zaoferowała się przetłumaczyć historię życia Teresy, chcemy przybliżyć czytelnikom tą jakże mało znaną osobę a bardzo podobną do ojca Pio. Była to niezwykła osoba żyjąca tak nie dawno a w Polsce nikt nic o niej nie pisze. Katolickie tygodniki się nie rozpisują nic na jej temat.  Całość opublikuję w 3 częściach.

KRÓTKA HISTORIA OFIARY

1. RODZINA Z POŁUDNIOWYCH WŁOCH

Mały dom na małej uliczce w miejscowości Caiazzo, tradycji staro toskanciej, (dzisiaj w prowincji Caserta) było miejscem narodzin Teresy Musco. Tu urodziła sie w 7-go czerwca 1943 roku.

Rodzina Musco byla typową rodziną Włoch Południowych, biedną, ale uczciwą i religijną.

Posiadali oni wiele dzieci, jak większość rodzin wierzyli w owocne małżeństwo.

Mieli 10-cioro dzieci, ale 4 z nich zmarło w wieku dziecięcym. Ojciec nazywał się Salvatore i był rolnikiem. Posiadał cechy charakteru typowe rolnikom z południa, jednakże ludzie w jakiś sposób widzieli w nim typowo “niemiecki” charakter, a to z powodu jego szorstkiego temperamentu. Jego słowa były prawem, których trzeba było przestrzegać. Cala rodzina cierpiała z powodu jego szorstkości, a w szczególności Teresa, której obrywało się wiele z jego okrucieństwa.

Matka jej, Rosa Zullo, była kobietą uprzejmą, łagodnego usposobienia, zawsze posłuszna mężowi. Rodzina była desperacko biedna, a przetrwanie było walką. Wszystkie testy próbne i niezliczone ofiary potrzebne by przeżyć tak dużej rodzinie były znoszone dzielnie i bez narzekań. A było to dzięki matce, która pomimo tylu błędów męża, w szczególności jego brzydkiego zwyczaju przeklinania, dawała ona dobry przykład swoim dzieciom. Ze szczerą, uczciwą pobożnością wychowała je w bojaźni i miłości Bożej i była dla nich oazą pokoju w tym czasie zamieszania, który zagrażał pokojowi w domu i poza nim.

Czas, w którym urodziła się Teresa był tragicznym losem także dla Włoch.

Zamieszanie z powodu wojny, w którą wdały się Niemcy, Włochy i Japonia oznaczało lata terroru, głodu i dezorganizacji dla ludzi wraz z upadkiem materialnym i moralnym.

Chaos, nieszczęścia, bombardowania, żałość i głód, jaki spowodowała wojna zostawiły swoje piętno na tych dniach i latach.

2. DRĘCZONE DZIECIŃSTWO.

Te straszne warunki tego czasu, ukształtowały dzieciństwo małej Teresy. Dojrzała ona ponad swoje lata; wzmogło to w niej sens odpowiedzialności. Zawsze była gotowa by pomóc w domu, nawet, jeśli przewyższało to jej siły, jako dziecka tak delikatnego wiekiem. Jak napisała później w dzienniczku: “W wieku 5 lat czułam się jak osoba dorosła?”

Nadzwyczajna rzeczą tego dziecka było to, że była w stanie zharmonizować rzeczy, które, w tak młodym wieku, są trudne do skoordynowania.

Teresa lubiła bawić się tak jak inne dzieci, jednakże w przeciwieństwie do nich, czuła, że musi pomóc przy wielu różnych pracach w domu. W szkole zawsze była dobrą uczennicą i nigdy nie wagarowała. Wszystko to była w stanie połączyć z modlitwą a często słuchała z horrorem i konsternacją wielu bijatyk pomiędzy swoimi rodzicami. Łzy płynęły jej do oczu, kiedy słyszała przeklinającego ojca., Jednakże nigdy go nie nienawidziła. Zamiast tego zawsze życzyła mu “dużo dobrych rzeczy”. Modliła się za niego, pragnąc robić pokutę za jego przekleństwa.

Teresa często miewała bolesne bóle głowy, kłujące bóle i wysokie gorączki, i w tym samym czasie cieszyła się wizjami Jezusa, Jego Matki, aniołów i świętych.

Od samego dzieciństwa było widoczne, że pobłogosławiona została szczególną łaską: coraz bardziej przywykła do prac domowych, poświęcenia, bólu fizycznego oraz niebiańskiej radości, tak, że była w stanie zostać, zgodnie z Najwyższym Bożym Planem, jedną z ofiar ofiarnych, która rozumie, w mistyczny sposób, by uratować dużą liczbę wykolejonej ludzkości, płacąc okup własną krwią. Która może, słowami Św. Pawła powiedzieć: „ Teraz raduję się w cierpieniach za was i ze swej strony w moim ciele dopełniam braki udręk Chrystusa dla dobra Jego Ciała, którym jest Kościół? (Kol 1.24) Jest to sekret zbawienia, który kontynuuje się w mistycznym Ciele Chrystusa, w którym kilka członków, ofiarą ciała i ducha nosi 5 ran Chrystusa na własnym ciele.

Oprócz wizji Jezusa, Teresa we wczesnym dzieciństwie miała wizje Niepokalanej Maryi i swojego Anioła Stróża. “Co ranka”, mówiła Teresa “Anioł przychodził i modlił się ze mną?. Po wspólnej modlitwie zostało jej powiedziane: Teresa, módl się za grzeszników i o zbawienie ich dusz! Grzechy, które wpędzają najwięcej dusz do piekła to grzechy ciała”.

W wielu bolesnych okolicznościach, aniołowie przychodziliby umocnić małą Teresę. Pewnego wieczoru po straszliwej scenie, kiedy ojciec bardzo ją pobił i znowu została wysłana spać głodna… A to z tego powodu, że dała jakiemuś biedakowi trochę grochu. O północy usłyszała stukanie do okna. Popatrzyła, a przed nią stał anioł. “Nie płacz malutka, przyszedłem by cię pocieszyć!” Anioł przyniósł jej pokarm, wyglądało to na pieczone jagnię i ciastko miodowe, co Teresa zjadła z apetytem. Później zanotowała, “Nigdy w życiu nie posmakowałam niczego lepszego!”

Jak wyglądał jej Anioł Stróż? Teresa opisuje go tak: “Bardzo piękny, skrzydła jak ze złota, oczy jak gwiazdy a usta jak róże.” Co za poetycki opis takiego małego dziecka?

3. ZŁOŚLIWE FIGLE

Zgodnie z zeznaniami ludzi, Teresa była skromną naturalną normalną osobą, nic w jej zachowaniu nie wyglądało na paranormalne. Sama mówi o sobie, że jako dziecko była bardzo żywą i psotną.

Gdy miała 5 lat, pierwszy raz zobaczyła padający duży grad. Wybiegła z domu, ledwie ubrana, nieświadoma niebezpieczeństwa. Trzymała ręce w górze starając się złapać grad. Jej zaniepokojony ojciec zaraz wybiegł za nią, uderzył ją w twarz ciągnąc siłą z powrotem do domu. Niedługo później “bardzo Piękna Pani “ pojawiła się i Teresa powiedziała jej o biciu, jakie otrzymała od ojca, ale Pani odpowiedziała bardzo delikatnie, “Widzisz, małe dziecko, twółj ojciec chciał dobrze, nie chciałby ci coś się stało.” To musiało być jedno z pierwszych objawień Madonny w życiu Teresy, ale później obecność Matki Jezusowej była tak realna i rzeczywista, że można prawdziwie napisać, że życie Teresy, jako “Podobne Niepokalanej Maryi” Powinny nam wystarczyć jej własne słowa “Muszę powiedzieć, że od 6-go roku wzwyż, Niebieska Matka traktowała mnie ze specjalnym wyróżnieniem. Była ze mną, kiedy pracowałam w domu, gdy modliłam się i nawet, kiedy się bawiłam słyszałam wołanie. Jedyne, co zawsze wpajała mi; “ Poświęć swoje cierpienia za grzeszników.”

Teresa robiła wiele psot. Przyniosły jej one wiele bicia od ojca i kosztowały wiele łez.

Raz ojciec kazał jej by wzięła osła do wodopoju, którym było źródło we wsi. Przyprowadziła tam zwierzę, a kiedy ono piło, weszła na brzeg cembrowiny i na głowę osła. Instynktownie osioł potrząsnął głową i dziewczynka wpadła w wodę mocząc się cała.. Kiedy opowiedziała o tym w domu matka zganiła ją a od ojca otrzymała bicie?

Innym razem wpadła w gorsze tarapaty; Teresa organizowała gry z rówieśnikami, ale gdzie byłoby dobre miejsce do gier? Jej dom nie był najlepszym miejscem, także wymyśliła, że mogliby bawić się w kościele, dokąd uczęszczała codziennie. Raz poszła za daleko robiąc obiektem kpin biskupa, który właśnie wizytował parafie. Gdy ojciec jej usłyszał o tym, otrzymała naprawdę srogie bicie oraz ostrzeżenie, “Nigdy więcej tego nie rób! Bóg musi być respektowany i honorowany a z nim razem duchowni.!”

Także w wieku 5-ciu lat to psotliwe dziecko, wraz z innym dziewczętami, zdecydowałyby zrobić inną psotę; powiedziały jednemu starszemu panu we wsi, że szlachcic chciał z nim rozmawiać. Stary człowiek od razu poszedł do jego domu, ale wrócił poważny i zły z tej nieproszonej wizyty, by tylko zobaczyć siebie w kręgu śmiejących się z niego dziewczynek, które miały zabawę mówiąc mu: ”Prima Aprilis! Dziś jest 1go kwietnia!” Odwracając się starszy człowiek powiedział ze smutkiem; “To było bardzo niegrzeczne z waszej strony wy złe łotry!”

Teresa zdała sobie sprawę że nie było to dla niego tak śmieszne jak dla nich, później więc poszła sama z wizytą do staruszka; mówiąc mu że było jej z tego powodu bardzo przykro i prosiła go o przebaczenie. Gest ten uradował starego mężczyznę, który z radością jej przebaczył.

4. TAK, TAK, ZAWSZE TAK!

Bóg nie pracuje bez naszej kooperacji. Kiedy nas stworzył, dał nam wolną wole i chce nas dobrowolnie ratować. Zawsze zostawia nas sobie samym. Mamy pełną wolność wyboru: niebo albo piekło. Z pewnością Bóg chce nas wszystkich zbawić; tego chce konkretnie. Daje nam sposoby dla naszego zbawienia, i więcej: przyzywa nasze zbawienie i wzywa nas, by dać nam zachętę i usilnie przestrzega nas byśmy wybrali prawdziwe szczęście: nasze zbawienie i świętość. Nigdy nie nuży go przypominanie nam naszych obowiązków i często zsyła na nas zbawienne kary; ale zawsze i ciągle czeka na naszą zgodę. Nie robi niczego bez czekania najpierw na naszą odpowiedź. On czeka na nasze dobrowolne “Tak”.

W 5tym roku życia Teresy, już widzimy, kiedy daje z pełnym oddaniem i pełną świadomością swoją bezwarunkową zgodę, którą później powtarza raz po raz w bezustannej kontynuacji z prawdziwą miłością aż do ostatniego oddechu.

Kiedy po raz pierwszy usłyszała pytanie od Jezusa: “Teresa, czy ty mnie kochasz?” mała dziewczynka odpowiedziała:”Tak.” Potem zapytała Jezusa;”A Ty, czy Ty mnie kochasz?” Jezus odpowiedział pozytywnie i dodał ze kocha ją tak bardzo, że byłby skłonny być dla niej ukrzyżowany raz jeszcze.

“Tak, tak, zawsze tak”, pisała w swoim dzienniczku. “Tak”, ale dla kogo, za co, czy za których?…

“Bóg jest miłością”, pisał Św Bernard, “I oczekuje od swych stworzeń tylko miłości w zamian.” Dlaczego? Ponieważ wie że tylko poprzez miłość do niego stworzenie może być prawdziwie szczęśliwe. Aby być w stanie powiedzieć “Tak” Bogu, musimy najpierw być w stanie powiedzieć “Nie” własnemu ego. Głównym prawem dla Jezusa jest: “Kto chce iść za mną musi zaprzeć się siebie samego.” To “Tak” jest odpowiedzią czystej miłości. Źródłem pokoju, szczęśliwości i radości. “Nie” jest odpowiedzią własnego ego. Powinno być używane przeciw własnemu cielesnemu, zmysłowemu i dumnemu “Ja”, które jest przyczyną bólu, zmartwień, wojny i kryzysu.

Raj będzie wiecznym “tak” dla najczystszej miłości. Musimy praktykować to tutaj na ziemi, by żyć sprawiedliwie i stanowczo mówić “nie” naszemu ego, “nie” dla grzechu i diabłu. Niebo nie jest wygrywane przez obojętnych. By wygrać niebo trzeba walczyć.

To nieustanne “tak” zmieniło życie Teresy na podobieństwo życia Jezusa. Odmawianie sobie i krzyżowanie swojego ego i swojego ciała.

Jest to fundament życia chrześcijańskiego – oraz przykład realizowania ewangelii. Tylko poprzez Krzyż możemy osiągnąć zbawienie.

5. “MOŻESZ UŻYWAĆ MNIE JAK ŚCIERKI DO SPRZĄTANIA”

Aby być podobnym do Jezusa, musimy tylko spojrzeć na Jezusa ukrzyżowanego, który dla naszego zbawienia uniżył się tak nisko jak robak, wzgardzony i wyszydzony przez ludzi.

To pouczy nas jak wylać pogardę na naszą głupia dumę i nauczy nas pokory. Tak patrząc na pokornego, cierpiącego Zbawiciela, Teresa użyła tego określenia; “Panie użyj mnie jak ścierkę do sprzątania.” Obraz naszkicowany szorstkim, prostym językiem zwykłych, prostych ludzi. Chciała być ścierką, przedmiotem, którym czyści się rzeczy, by wszystko zostało uporządkowane.

Pewnego dnia w wizji cierpiącego i krwawiącego Zbawiciela, Teresa użyła czystej delikatnej chusteczki, by wytrzeć Jego krew. Tak powiedziała własnymi słowami;”Byłam sama w domu kiedy Jezus pojawił się z dużym krzyżem na ramionach i pokazał mi swoje ubiczowane plecy z otwartymi ranami. Użyłam swojej chusteczki by wytrzeć krew, która płynęła z Jego twarzy i ran…”

Można powiedzieć, że dla Jezusa, Teresa chciała być czystą, delikatną chusteczką. Dla siebie zaś, chciała być użytą jako ścierka do sprzątania.

Upokorzenie, złe traktowanie, zniewagi, bycie niezrozumianą, to bylo wszystko jej od tamtej pory. Wkrótce Teresa naprawdę została traktowana jak “ścierka”, w swoim domu i poza nim. Było jej ciężej wziąć to od obcych ,niż od swoich.

Nie może być inaczej; była prawdziwym naśladowcą Chrystusa i jako taka wybrała drogę Krzyża. To nie było wszystko; często cierpiała dobrowolnie dla zbawienia grzeszników. Jak napisała w swoim dzienniczku; “Od kiedy skończyłam 6 lat, zawsze znalazłam sposób by cierpieć. Zrobiłam sznurek z wieloma węzłami i przepasałam go wokół bioder. Każde cierpienie, każdą ranę ,poświęciłam za grzeszników: za dusze w czyśćcu, za dusze w niebezpieczeństwie pójścia do piekła i za tych ,którzy grzeszą przeciw czystości…”

Zgodnie z instrukcjami Madonny i jej Anioła Stróża, Teresa uczyła się jak ratować dusze od piekła, jak kiedyś robiła to Jacinta z Fatimy: Modlitwą i pokutą. Teresa miała tylko 6 lat, Jacinta otrzymała swoje instrukcje w wieku lat 7.

Nie znaczyło to odmówienia jakiejkolwiek modlitwy .Znaczyło to wiele modlitw i to z mozołem. Zabierało to wiele siły jak i gorliwej pasji, by wyrwać dusze z przepaści wiecznego potępienia. Nie znaczyło to jakiejkolwiek zwyczajnej pokuty z pustymi słowami i pustymi życzeniami. O, nie. Były to poważne ofiary przebłagalne, które zostawiły ciało krwawiące i bolące.

Jest to także jako lekcja dla nas wszystkich, którzy mamy tylko zrozumienie dla naszego własnego komfortu i dobrego samopoczucia. Jacy my głupi naprawdę jesteśmy! Powinniśmy być zażenowani tym, kiedy widzimy tą małą dziewczynkę, której najdroższym życzeniem było to, by była używana jako ścierka do sprzątania brudu i nieczystości tego świata…

Wkrótce Teresa została przyjęta do zespołu młodzieżowego Akcji Katolickiej, nazwanego “Benjaminki”. Uczęszczała regularnie na spotkania, zawsze była punktualna. Proboszcz parafii chwalił ją za to przed wszystkimi dziećmi, i obiecał nagrodę, że pozwoli jej przystąpić do Pierwszej Komunii Św wczesniej niż pozwalał jej na to wiek.

6. PIERWSZA KOMUNIA ŚW.

Teresa nie mogła powstrzymać się z radości, ale ojciec jej był wściekły z tego powodu i upierał się, że pozwoli jej przystąpić do Pierwszej Komunii Św tylko kiedy ukończy 12 lat; być może nawet później. Pod żadnymi warunkami nie wcześniej. Teresa była bardzo smutna, że ojciec nie dał jej pozwolenia. Sama myśl o pójściu do Komunii Św ,przynosiła jej radość. Jak to będzie w rzeczywistości? “Piękna Pani” powiedziała Teresie już kilka razy, by poprosiła swoich rodziców ,by przygotowali ją do Pierwszej Komunii Św. ale ojciec jej nie chciał o tym słyszeć. Matka pozwalała jej chodzić na spotkania Akcji Katolickiej. Tak Teresa zaczęła uczyć się katechizmu z pomocą swojej starszej siostry, która chciała zostać zakonnicą. W międzyczasie, Teresa napisała w swoim dzienniczku, “Ja ledwie co mogę czekać, by otrzymać Jezusa w Eucharystii!” Jednego dnia Jezus sam powiedział Teresie, “Powiedz swojemu ojcu by ci pozwolił przystąpić do Pierwszej Komunii św!” Ogłosiła to ojcu, ale on tak się wściekł na nią, wziął swój skórzany pas na nią. Pobił ją tak bardzo że poszła do łóżka z wysoką temperaturą. Majacząc powtarzała w kółko, “Chcę przyjąć Jezusa!”

Wszystko wyglądało beznadziejnie, żarliwe życzenie Teresy by otrzymać Pierwszą Komunie Św grzęzło w uporze jej ojca, który odmówił swego pozwolenia bez wyraźnego powodu. Co miała zrobić?

10go lutego 1950 roku, Teresa leżała w łóżku w wielkim bólu, kiedy Jesus pojawił się jej. Otwierając ramiona powiedział;” Odwagi moje dziecko, weź siłę ode mnie, otrząśnij się z wyczerpania i wstań. Idź i przyjmij mnie w Komunii Św. To jest moim życzeniem!”

O 10.30 rano ojciec nakazał jej wstać z łóżka i iść ukosić trawy dla osiołka. Teresa zrobiła jak jej nakazał. Praca zawiodła ją niedaleko Caiazzo, pracowała skrzętnie. Nagle usłyszała głos: “Tutaj jest mój dom!” Odwróciła się w stronę głosu a tam dość niedaleko był kościół. Prosto tam poszła. Właśnie odprawiano Mszę Św ślubną.

Ksiądz był w konfesjonale. Teresa, mimo ze zmęczona, poszła najpierw do konfesjonału, później do głębi poruszona wraz z resztą wiernych do przyjęcia Komunii Św.. Jej Pierwszej Komunii Św.

“Był to najpiękniejszy dzień w moim życiu.”napisała. Widziała na ołtarzu potężny “ogień”, a później czuła go w swoim sercu, ale nie mógł długo zostać, musiała wracać by wypełnić worki trawą i wrócić z tym do domu.

W przeciągu następnych dni Teresa poszła tak często jak tylko było to możliwe do sąsiednich wsi do kościoła i Komunii Św, ponaglana wewnętrznym ogniem.

Ponad rok później, 1go maja 1951 roku ojciec powiedział jej że może oficjalnie iść do Pierwszej komunii św. Kiedy Teresa powiedziała mu że ona już miała swoją Pierwszą Komunie Św, on odmówił jej wiary, mocno uderzył w twarz i krzyczał, “To nieprawda! jesteś kłamcą!”

Tego samego dnia 1go maja Madonna sama przepowiedziała jej, że spotka dwóch kapłanów; Don Borra (salezjanina) I Don Franco Amico, którzy będą jej doradcami i pomogą jej na duchowej ścieżce.

7. DARY MISTYCZNE

Rodzina Musco była zdesperowanie biedna. Ich sytuacja była nieraz tak krytyczna,że prawie rozpaczali ze zmartwienia. Najgorszym było to że ojciec cały czas przeklinał, jakby myśląc że jego przeklinanie zmieni wszystko na lepsze. Nigdy jednak nie zauważył, że to pogarszało wszystko.

Na szczęście matka była dobra, która modliła się, i niewinne dzieci, szczególnie Teresa, robiła pokutę za grzechy przeklinającego ojca.

Kiedy ojciec zachorował, długi zaczęły się mnożyć i rodzina cierpiała z głodu, Teresa zwróciła się do Madonny po pomoc, “Proszę, proszę pomóż mojej rodzinie!” I Maryja Niepokalana pomagała w cudowny sposób.

Teresa kosiła trawę w odludnym miejscu i tam pośród zieleni znalazła portmonetkę. Podniosła ją, przeglądnęła; nie było tam żadnych dokumentów, imienia ni adresu, za to dużo pieniędzy, 50 000lir (w walucie tego czasu). Pierwszą myślą dziecka było poszukanie właściciela. Pytała wszędzie, ale nikt się nie zgłosił po nią. Kiedy jej uczciwi rodzice wzięli ją, odłożyli ją w razie gdyby ktoś się po nią zgłosił.

Innego razu, kiedy sytuacja stała się o wiele trudniejsza z powodu pandemii grypy. Cała rodzina była przykuta do łóżka. Raz jeszcze Teresa zwróciła się do Madonny o pomoc; po czym anioł przyszedł i powiedział, “Matka Niebieska posłała mnie by dać ci te pieniądze. To wystarczy na tydzień, ale nikomu nie mów skąd je dostałaś. To musi być sekretem…”

Kiedy Teresa oddała pieniądze matce, ta przyjęła je z radością i poszła po sprawunki, ale Teresa miała okropną scenę z ojcem. Chciał on wiedzieć skąd wzięły się te pieniądze, kto je dał i dlaczego, i na co? Wtedy oskarżył ją o ukradnięcie ich. Pobił ją, naprzeklinał i nawet napluł na nią.

Za karę nakazał jej iść z matką codziennie rano sprzedawać warzywa. Była to ciężka praca, jako że razem musiały wstać o 4 rano, załadować warzywa i zabrać je kilka kilometrów na targ. Musiały stać cały dzień starając się sprzedać wszystko. Dzień ich trwał od wczesnego ranka po późny wieczór. Na koniec dnia obydwoje matka i dziecko wracały zmęczone i wyczerpane. A jak przyjmował je ojciec? Gniewem jak zwykle, przeklinając je i często musiały iść spać bez kęsa pożywienia.

“To było pieskie życie”, pisała Teresa w szorstkim języku wieśniaków… Wtem przydarzył się inny nieprzyjemny incydent. Jednego wieczoru kiedy matka z córką wróciły do domu okazało się że najstarszy syn odszedł z domu. Pokłucił się z ojcem i odszedł. Ojciec wtedy wylał upust swojej złości na swoją żonę. Najpierw krzyczał na nią, a potem pobił ją. Matka Teresy nie mogła wytrzymać już tego dłużej więc także opuściła dom, ale jej pierwszą troską było odnalezienie syna.

A Teresa? Czuła że gardło zaciska jej się z nerwów. Wzięła swojego młodszego brata za rękę i poszli spać.

Następnego ranka, ojciec próbował wytłumaczyć jej że zachował się właściwie; ale jego córka,z całym należnym respektem odpowiedziała z niezwykłą odwagą, “Słuchaj ojcze ja mam tylko 8 lat i nie mogę się z tobą spierać, ale ty nie masz racji!” Dodała, że to jest jego obowiązek by brać warzywa na targ, a nie dwojga słabych kobiet.

Słowa te zamurowały go na chwilę, ale zaraz podskoczył by ją bić, wtedy mała dziewczynka ze swoim młodszym bratem w ramionach odkrzyczała; “Nie rób tego bo złożę na ciebie skargę , nie zważając na to że jesteś moim ojcem. Byłoby lepiej żyć bez ojca, niż mieć takiego ojca jak ty!”

To przypomina jedno że świętych słów Apostoła Pawła: skierowanych do rodziców, “Ojcze nie prowokuj swoich dzieci do gniewu!” (Kol 3.21)

W swoim podekscytowaniu, Teresa mówiła do swojego ojca w sposób w jaki normalnie nie odważyłaby się, ale to musiało być powiedziane. Wykład podziałał przynajmniej na jakiś czas. Ojciec zabierał warzywa na targ, ale Teresa musiała robić wszystkie prace w domu. Na rozkaz Majora, ojciec musiał pozwolić jej uczęszczać do szkoły.

Rodzice jej wstawali o 4 rano, w tym samym czasie Teresa także wstawała, sprzątała dom, szła na Mszę Św a potem do szkoły. Po południu, zadanie musiało być odrobione później przygotowywała obiad dla całej rodziny. Dużo się modliła, jej życie toczyło się zwykłym torem a ojciec jej kontynuował bicie jej surowo.

Ciąg dalszy nastąpi…

Źródło: http://www.teresamusco.org/inglese/indexenglish.html

Tłumaczyła Bożena


Posted in Cuda, Film, Warto wiedzieć | Otagowane: , , | 15 Komentarzy »