Dziecko Królowej Pokoju

Pokój musi zapanować pomiędzy człowiekiem i Bogiem, a także między ludźmi

Archive for Marzec 2012

Męka Pana naszego Jezusa Chrystusa

Posted by Dzieckonmp w dniu 31 Marzec 2012


Dziś rozpoczyna się najważniejszy tydzień przygotowania paschalnego – Wielki Tydzień. Niedziela Palmowa, czyli Męki Pańskiej, to także odbicie dramatu człowieka i jego zagubienia pomiędzy poszukiwaniem Boga a całkowitym odrzuceniem Go. Gromkie, radosne i jednocześnie błagalne wezwanie Boga, „hosanna!” na cześć Jezusa przybywającego do Jerozolimy, wnet zmieni się w nienawistne „ukrzyżuj Go!”. Rozważanie męki Jezusa to nie obliczanie zsumowanych cierpień, których doznał, to nie wewnętrzne zmaganie się chrześcijanina z podejrzeniem sprzeczności pomiędzy prawdą o miłości Boga Ojca a cierpieniem Jego Jednorodzonego Syna, ale kontemplowanie rozdarcia Ukrzyżowanego, który będąc zjednoczony z Bogiem, doznaje jednocześnie bólu stworzenia opuszczonego przez Boga (J. kard. Ratzinger).

Wszystkich którzy tu na stronę trafią bardzo proszę o świętowanie niedzieli nie w hipermarketach tylko przed Najświętszym Sakramentem. Proszę nie ulegać diabelskiej reklamie niedzieli handlowej , bo to nie jest żadna niedziela handlowa tylko niedziela palmowa.

według świętego Marka.

Spisek przeciw Jezusowi
E.
Dwa dni przed Paschą i Świętem Przaśników arcykapłani i uczeni w Piśmie szukali sposobu, jak by Jezusa podstępnie ująć i zabić. Lecz mówili: T. Tylko nie w czasie święta, by nie było wzburzenia między ludem.

Namaszczenie w Betanii
E.
A gdy Jezus był w Betanii, w domu Szymona Trędowatego, i siedział za stołem, przyszła kobieta z alabastrowym flakonikiem prawdziwego olejku nardowego, bardzo drogiego. Rozbiła flakonik i wylała Mu olejek na głowę. A niektórzy oburzyli się, mówiąc między sobą: T. Po co to marnowanie olejku? Wszak można było olejek ten sprzedać drożej niż za trzysta denarów i rozdać ubogim. E. I przeciw niej szemrali. Lecz Jezus rzekł: + Zostawcie ją; czemu sprawiacie jej przykrość? Dobry uczynek spełniła względem Mnie. Bo ubogich zawsze macie u siebie i kiedy zechcecie, możecie im dobrze czynić; lecz Mnie nie zawsze macie. Ona uczyniła, co mogła; już naprzód namaściła moje ciało na pogrzeb. Zaprawdę, powiadam wam: Gdziekolwiek po całym świecie głosić będą tę Ewangelię, będą również opowiadać na jej pamiątkę to, co uczyniła.

Zdrada Judasza
E.
Wtedy Judasz Iskariota, jeden z Dwunastu, poszedł do arcykapłanów, aby im Go wydać. Gdy to usłyszeli, ucieszyli się i przyrzekli dać mu pieniądze. Odtąd szukał dogodnej sposobności, jak by Go wydać

Przygotowanie Paschy
W pierwszy dzień Przaśników, kiedy ofiarowywano Paschę, zapytali Jezusa Jego uczniowie: T. Gdzie chcesz, abyśmy poszli poczynić przygotowania, żebyś mógł spożyć Paschę? E. I posłał dwóch spośród swoich uczniów z tym poleceniem: + Idźcie do miasta, a spotka się z wami człowiek, niosący dzban wody. Idźcie za nim i tam, gdzie wejdzie, powiecie gospodarzowi: Nauczyciel pyta: gdzie jest dla Mnie izba, w której mógłbym spożyć Paschę z moimi uczniami? On wskaże wam na górze salę dużą, usłaną i gotową. Tam przygotujecie dla nas. E. Uczniowie wybrali się i przyszli do miasta, gdzie znaleźli, tak jak im powiedział, i przygotowali Paschę.

Zapowiedź zdrady
Z nastaniem wieczoru przyszedł tam razem z Dwunastoma. A gdy zajęli miejsca i jedli, Jezus rzekł: + Zaprawdę, powiadam wam: jeden z was Mnie zdradzi, ten, który je ze Mną. E. Zaczęli się smucić i pytać jeden po drugim: I. Czyżbym ja? E. On im rzekł: + Jeden z Dwunastu, ten, który ze Mną rękę zanurza w misie. Wprawdzie Syn Człowieczy odchodzi, jak o Nim jest napisane, lecz biada temu człowiekowi, przez którego Syn Człowieczy będzie wydany. Byłoby lepiej dla tego człowieka, gdyby się nie narodził.

Ustanowienie Eucharystii
E.
A gdy jedli, wziął chleb, odmówił błogosławieństwo, połamał i dał im mówiąc: + Bierzcie, to jest Ciało moje. E. Potem wziął kielich i odmówiwszy dziękczynienie dał im, i pili z niego wszyscy. I rzekł do nich: + To jest moja Krew Przymierza, która za wielu będzie wylana. Zaprawdę, powiadam wam: Odtąd nie będę już pił z owocu winnego krzewu aż do owego dnia, kiedy pić go będę nowy w królestwie Bożym.

Przepowiednia zaparcia się Piotra
E.
Po odśpiewaniu hymnu wyszli w stronę Góry Oliwnej. Wtedy Jezus im rzekł: + Wszyscy zwątpicie we Mnie. Jest bowiem napisane: Uderzę pasterza, a rozproszą się owce. Lecz gdy powstanę, uprzedzę was do Galilei. E. Na to rzekł Mu Piotr: I. Choćby wszyscy zwątpili, ale nie ja! E. Odpowiedział mu Jezus: + Zaprawdę, powiadam ci: dzisiaj, tej nocy, zanim kogut dwa razy zapieje, ty trzy razy się Mnie wyprzesz. E. Lecz on tym bardziej zapewniał: I. Choćby mi przyszło umrzeć z Tobą, nie wyprę się Ciebie. E. I wszyscy tak samo mówili.

Modlitwa i trwoga konania
A kiedy przyszli do ogrodu zwanego Getsemani, rzekł Jezus do swoich uczniów: + Usiądźcie tutaj, Ja tymczasem będę się modlił. E. Wziął z sobą Piotra, Jakuba i Jana i począł drżeć, i odczuwać trwogę. I rzekł do nich: + Smutna jest moja dusza aż do śmierci; zostańcie tu i czuwajcie! E. I odszedłszy nieco dalej, upadł na ziemię i modlił się, żeby – jeśli to możliwe – ominęła Go ta godzina. I mówił: + Abba, Ojcze, dla Ciebie wszystko jest możliwe, zabierz ten kielich ode Mnie! Lecz nie to, co Ja chcę, ale to, co Ty [niech się stanie]!
E. Potem wrócił i zastał ich śpiących. Rzekł do Piotra: + Szymonie, śpisz? Jednej godziny nie mogłeś czuwać? Czuwajcie i módlcie się, abyście nie ulegli pokusie; duch wprawdzie ochoczy, ale ciało słabe. E. odszedł znowu i modlił się, powtarzając te same słowa. Gdy wrócił, zastał ich śpiących, gdyż oczy ich były snem zmorzone, i nie wiedzieli, co Mu odpowiedzieć. Gdy przyszedł po raz trzeci, rzekł do nich: + Śpicie dalej i odpoczywacie? Dosyć! Przyszła godzina, oto Syn Człowieczy będzie wydany w ręce grzeszników. Wstańcie, chodźmy, oto zbliża się mój zdrajca.

Pojmanie Jezusa
E.
I zaraz, gdy On jeszcze mówił, zjawił się Judasz, jeden z Dwunastu, a z nim zgraja z mieczami i kijami wysłana przez arcykapłanów, uczonych w Piśmie i starszych. A zdrajca dał im taki znak: I. Ten, którego pocałuję, to On; chwyćcie Go i prowadźcie ostrożnie! E. Skoro tylko przyszedł, przystąpił do Jezusa i rzekł: I. Rabbi!, E. i pocałował Go. Tamci zaś rzucili się na Niego i pochwycili Go. A jeden z tych, którzy tam stali, dobył miecza, uderzył sługę najwyższego kapłana i odciął mu ucho. A Jezus zwrócił się i rzekł do nich: + Wyszliście z mieczami i kijami, jak na zbójcę, żeby Mnie pochwycić. Codziennie nauczałem u was w świątyni, a nie pojmaliście Mnie. Ale Pisma muszą się wypełnić. E. Wtedy opuścili Go wszyscy i uciekli. A pewien młodzieniec szedł za Nim, odziany prześcieradłem na gołym ciele. Chcieli go chwycić, lecz on zostawił prześcieradło i nago uciekł od nich.

Jezus przed Wysoką Radą
A Jezusa zaprowadzili do najwyższego kapłana, u którego zebrali się wszyscy arcykapłani, starsi i uczeni w Piśmie. Piotr zaś szedł za Nim z daleka aż na dziedziniec pałacu najwyższego kapłana. Tam siedział między służbą i grzał się przy ogniu. Tymczasem arcykapłani i cała Wysoka Rada szukali świadectwa przeciw Jezusowi, aby Go zgładzić, lecz nie znaleźli. Wielu wprawdzie zeznawało fałszywie przeciwko Niemu, ale świadectwa te nie były zgodne. A niektórzy wystąpili i zeznali fałszywie przeciw Niemu: T. Myśmy słyszeli, jak On mówił: Ja zburzę ten przybytek uczyniony ludzką ręką i w ciągu trzech dni zbuduję inny, nie ręką ludzką uczyniony. E. Lecz i w tym ich świadectwo nie było zgodne.
Wtedy najwyższy kapłan wystąpił na środek i zapytał Jezusa: I. Nic nie odpowiadasz na to, co oni zeznają przeciw Tobie? E. Lecz On milczał i nic nie odpowiedział. Najwyższy kapłan zapytał Go ponownie: I. Czy Ty jesteś Mesjasz, Syn Błogosławionego? E. Jezus odpowiedział: + Ja jestem. Ujrzycie Syna Człowieczego, siedzącego po prawicy Wszechmocnego i nadchodzącego z obłokami niebieskimi. E. Wówczas najwyższy kapłan rozdarł swoje szaty i rzekł: I. Na cóż nam jeszcze potrzeba świadków? Słyszeliście bluźnierstwo. Cóż wam się zdaje? E. Oni zaś wszyscy wydali wyrok, że winien jest śmierci. I niektórzy zaczęli pluć na Niego; zakrywali Mu twarz, policzkowali Go i mówili: T. Prorokuj! E. Także słudzy bili Go pięściami po twarzy.

Zaparcie się Piotra
Kiedy Piotr był na dole na dziedzińcu, przyszła jedna ze służących najwyższego kapłana. Zobaczywszy Piotra grzejącego się [przy ogniu], przypatrzyła mu się i rzekła: I. I tyś był z Nazarejczykiem Jezusem. E. Lecz on zaprzeczył temu, mówiąc: I. Nie wiem i nie rozumiem, co mówisz. E. I wyszedł na zewnątrz do przedsionka, a kogut zapiał. Służąca, widząc go, znowu zaczęła mówić do tych, którzy tam stali: I. To jest jeden z nich. E. A on ponownie zaprzeczył. Po chwili ci, którzy tam stali, mówili znowu do Piotra: I. Na pewno jesteś jednym z nich, jesteś także Galilejczykiem. E. Lecz on począł się zaklinać i przysięgać: I. Nie znam tego człowieka, o którym mówicie. E. I w tej chwili kogut powtórnie zapiał. Wspomniał Piotr na słowa, które mu powiedział Jezus: Pierwej, nim kogut dwa razy zapieje, trzy razy Mnie się wyprzesz. I wybuchnął płaczem.

Jezus przed Piłatem
Zaraz wczesnym rankiem arcykapłani wraz ze starszymi i uczonymi w Piśmie i cała Wysoka Rada powzięli uchwałę. Kazali Jezusa związanego odprowadzić i wydali Go Piłatowi. Piłat zapytał Go: I. Czy Ty jesteś królem żydowskim? E. Odpowiedział mu: + Tak, Ja nim jestem. E. Arcykapłani zaś oskarżali Go o wiele rzeczy. Piłat ponownie Go zapytał: I. Nic nie odpowiadasz? Zważ, o jakie rzeczy Cię oskarżają. E. Lecz Jezus nic już nie odpowiedział, tak że Piłat się dziwił.

Jezus odrzucony przez swój naród
Na każde zaś święto miał zwyczaj uwalniać im jednego więźnia, którego żądali. A był tam jeden, zwany Barabaszem, uwięziony z buntownikami, którzy w rozruchu popełnili zabójstwo. Tłum przyszedł i zaczął domagać się tego, co zawsze im czynił. Piłat im odpowiedział: I. Jeśli chcecie, uwolnię wam Króla żydowskiego? E. Wiedział bowiem, że arcykapłani wydali Go przez zawiść. Lecz arcykapłani podburzyli tłum, żeby uwolnił im raczej Barabasza. Piłat ponownie ich zapytał: I. Cóż więc mam uczynić z tym, którego nazywacie Królem źydowskim? E. Odpowiedzieli mu krzykiem: I. Ukrzyżuj Go! E. Piłat odparł: I. Cóż więc złego uczynił? E. Lecz oni jeszcze głośniej krzyczeli: T. Ukrzyżuj Go! E. Wtedy Piłat, chcąc zadowolić tłum, uwolnił im Barabasza, Jezusa zaś kazał ubiczować i wydał na ukrzyżowanie.

Król wyśmiany
Żołnierze zaprowadzili Go na wewnętrzny dziedziniec, czyli pretorium, i zwołali całą kohortę. ubrali Go w purpurę i uplótłszy wieniec z ciernia włożyli Mu na głowę. I zaczęli Go pozdrawiać: T. Witaj, Królu żydowski! E. Przy tym bili Go trzciną po głowie, pluli na Niego i przyklękając oddawali Mu hołd. A gdy Go wyszydzili, zdjęli z Niego purpurę i włożyli na Niego własne Jego szaty.

Droga krzyżowa
Następnie wyprowadzili Go, aby Go ukrzyżować. I przymusili niejakiego Szymona z Cyreny, ojca Aleksandra i Rufusa, który wracając z pola właśnie przechodził, żeby niósł krzyż Jego. Przyprowadzili Go na miejsce Golgota, to znaczy miejsce Czaszki.

Ukrzyżowanie
Tam dawali Mu wino zaprawione mirrą, lecz On nie przyjął. Ukrzyżowali Go i rozdzielili między siebie Jego szaty, rzucając o nie losy, co który miał zabrać. A była godzina trzecia, gdy go ukrzyżowali. Był też napis z podaniem Jego winy, tak ułożony: Król żydowski. Razem z Nim ukrzyżowali dwóch złoczyńców, jednego po prawej, drugiego po lewej Jego stronie. Tak wypełniło się słowo Pisma: W poczet złoczyńców został zaliczony.

Wyszydzenie na krzyżu
Ci zaś, którzy przechodzili obok, przeklinali Go, potrząsali głowami, mówiąc: T. Ej, Ty, który burzysz przybytek i w trzech dniach go odbudowujesz, zejdź z krzyża i wybaw samego siebie! E. Podobnie arcykapłani wraz z uczonymi w Piśmie drwili między sobą i mówili: T. Innych wybawiał, siebie nie może wybawić. Mesjasz, król Izraela, niechże teraz zejdzie z krzyża, żebyśmy widzieli i uwierzyli. E. Lżyli Go także ci, którzy byli z Nim ukrzyżowani.

Śmierć Jezusa
A gdy nadeszła godzina szósta, mrok ogarnął całą ziemię aż do godziny dziewiątej. O godzinie dziewiątej Jezus zawołał donośnym głosem: + Eloi, Eloi, lema sabachthani, E. to znaczy: Boże mój, Boże mój, czemuś Mnie opuścił? Niektórzy ze stojących obok, słysząc to, mówili: T. Patrz, woła Eliasza. E. Ktoś pobiegł i napełniwszy gąbkę octem, włożył na trzcinę i dawał Mu pić, mówiąc: I. Poczekajcie, zobaczymy, czy przyjdzie Eliasz, żeby Go zdjąć [ krzyża]. E. Lecz Jezus zawołał donośnym głosem i oddał ducha.

Po śmierci Jezusa
A zasłona przybytku rozdarła się na dwoje, z góry na dół. Setnik zaś, który stał naprzeciw, widząc, że w ten sposób oddał ducha, rzekł: I. Prawdziwie, ten człowiek był Synem Bożym. E. Były tam również niewiasty, które przypatrywały się z daleka, między nimi Maria Magdalena, Maria, matka Jakuba Mniejszego i Józefa, i Salome. Kiedy przebywał w Galilei, one towarzyszyły Mu i usługiwały. I było wiele innych, które razem z Nim przyszły do Jerozolimy.

Pogrzeb Jezusa
Pod wieczór już, ponieważ było Przygotowanie, czyli dzień przed szabatem, przyszedł Józef z Arymatei, poważny członek Rady, który również wyczekiwał królestwa Bożego. Śmiało udał się do Piłata i poprosił o ciało Jezusa. Piłat zdziwił się, że już skonał. Kazał przywołać setnika i pytał go, czy już dawno umarł. Upewniony przez setnika, podarował ciało Józefowi. Ten kupił płótno, zdjął Jezusa [z krzyża], owinął w płótno i złożył w grobie, który wykuty był w skale. Przed wejście do grobu zatoczył kamień. A Maria Magdalena i Maria, matka Józefa, przyglądały się, gdzie Go złożono.

Męka naszego Pana Jezusa Chrystusa wg Św. Mateusza śpiewana

Dla tych co nigdy nie oglądali filmu PASJA

Pasja Jezusa Chrystusa – Męka Jezusa – Cały film – Polski lektor

Posted in Kościół | Otagowane: | 60 Comments »

Ojciec Zlatko Sudac, stygmatyk z Chorwacji, vs Ojciec Pio

Posted by Dzieckonmp w dniu 31 Marzec 2012


Ojciec Zlatko Sudac urodził się 24 Stycznia, 1971. Pochodzi z miasta Vrbnik, na wyspie Krk, w Chorwacji. Rozpoczął naukę w seminarium duchownym w 1993, po ukończeniu obowiązkowej służby wojskowej w Armii Jugosłowiańskiej. Wyświęcony został na kapłana 29 Czerwca, 1998 i został księdzem w Diecezji Krk, Chorwacja. Oboje rodzice jeszcze żyją. Ma jedną siostrę, zamężną z trójką dzieci. Szybko staje się znany jako mistyk. Otrzymał nadprzyrodzone dary, takie jak dar bilokacji, proroctwa i uzdrawiania.

Ojciec Zlatko Sudac otrzymał też znak na czole, krzyż stygmatyczny, w Maju 1999 , w piątek, po beatyfikacji Ojca Pio, która jak wiemy odbyła sie 2 Maja 1999. Po otrzymaniu stygmatów Ojciec Zlatko był wysłany na badania do Kliniki w Gemelli w Rzymie (Agostino Gemelli University Polyclinic). Szerokie badania wykazały, że krzyż na czole Ojca Zlatko Sudac nie jest ludzkiego pochodzenia, tj pojawił się w sposób niewytłumaczalny przez naukę znaną człowiekowi. Ojciec Sudac otrzymał również stygmaty na nadgarstkach, stopach i w swoim boku 4 Października 2000 w Dzień Św Franciszka z Asyżu, który był pierwszym znanym stygmatykiem w Historii Kościoła.

Zlatko Sudac  mówiąc o tych wszystkich wydarzeniach, które miały miejsce  mówi o ogromnym strachu przed Panem, bo sam doświadczył, jak to wszystko przerasta siebie samego. Kiedy ludzie pytają mnie, co myślę o tych wszystkich wydarzeniach, Mówię im, że nie wiem co się dzieje ze mną. Jest to dzieło Pana, który jest nie w pełni odkryte. Słowo Boże stwierdza, że poznamy wszystko po owocach. Kiedy ludzie biorą udział we  Mszy sprawowanej przez mnie to doświadczają bardzo blisko Boga. To doświadczenie zmienia ich życie i zbliża ich do Boga. Jeśli pogodzą się ze sobą, wyrzucą wszystkie swoje brudy przed Bogiem, i postanowią szukać Jego oblicza, to właśnie to staje się owocem, na który musimy zwrócić uwagę . Nie zwracajcie  swego wzroku na mnie, ale kierujcie swój wzrok na Jezusa, to będziecie błogosławieni. Skupiajmy się na dawcy, a nie na prezentach. Bóg zawsze przychodzi do tych ludzi, którzy szczerze szukają Jego oblicza. Moim jedynym pragnieniem jest służyć Mu  najlepiej jak potrafię i gdy ludzie są uzdrawiani, to dlatego, ponieważ Bóg uzdrowił ich, a ja byłem tylko instrumentem, ale On jest uzdrowicielem.

Krzyż na czole jest bolesny zwłaszcza, gdy się modlę. W określonych dniach, takich jak pierwsze piątki miesiąca zaczyna krwawić. Przed zjawiskiem stygmatyzacji, miałem dary języków (mówienie językami), dar uzdrawiania, dar rady i powoli dar wiedzy przyszedł też. Po stygmatyzacji dostaję wiele innych prezentów.Tak więc tych darów, otrzymałem bardzo dużo. A więc muszę mieć trochę czasu aby przywyknąć do tego, co się dzieje. Szczególnie do daru lewitacji, bilokacji, oświetlenia i wiedzy o zbliżających się wydarzeniach, wiedza o najbliższej przyszłości, a szczególnie o zagrożeniach „.

Darów stygmatów, uzdrawiania, bilokacji, proroctwa itp. humanistycznymi wyjaśnieniami nie da się zrozumieć.  Ojciec Pio był znany również z tego że posiadał te dary. Mówiło się, że krew, która wypływała z ran Ojca Pio, pachniała różami. Św. Franciszek z Asyżu, 1182, jest pierwszym znanym który cierpiał rany Chrystusa.

Wymienieni tutaj święci to tylko kilku świętych ludzi, którzy przyjęli zaproszenie Boga w całej historii. Byli oni bez wątpienia jako Ojciec Sudac powiedział: „Szukający oblicza Boga”, podobnie wy wszyscy możecie uczynić.

ks. Sudac powiedział, że odwiedził Medjugorje trzy razy. „To były niezapomniane przeżycia. Jest to święte miejsce modlitwy, ciszy i nawrócenia serca. „

Wkrótce ukaże się film o życiu ks. Zlatko Sudac, (data nie została ustalona). Film, Sudac – historia księdza Zlatko Sudac

Zwiastun filmu

Oprócz swoich niezwykłych darów duchowych, ks. Sudac jest bardzo utalentowanym artystą. Ks. Sudac jest malarzem, rzeźbiarzem, kompozytorem muzyki i autorem kilku książek.

Jego dzieło sztuki jest częścią prywatnych kolekcjach na całym świecie w Chorwacji, Australii, Stanach Zjednoczonych i Afryce.

Ks. Zlatko Sudac wNürnbergu  na jesieni 2011 r. potruszył serca Niemców. Kościół pełen ludzi, no i wyzwolona śpiąca energia Niemców.

Modlitwa Ks. Sudac

Przyjdź,  Duchu Święty. Przyjdź Duchu Łaski. Przyjdź, nasz uzdrowicielu. Przyjdź, zmartwychwstały Panie. Przyjdź, nasz nauczycielu. Panie, moje serce potrzebuje Ciebie. W głębi serca wołamy do Ciebie.

Chcę otworzyć się całkowicie na Ciebie.

Pragnę, byś przeniknął mnie całkowicie, abym należał tylko do Ciebie, abyś wprowadził się do mojego serca.

Pragnę, abyś  mógł tam mieszkać. Pragnę kochać Cię wiecznie.

Napełnij mnie swoją Świętą Miłością. Wzmocnij mnie i bądź ze mną zawsze. Niech Twoje święte imię będzie pochwalone.

Modlę się do Ciebie, Panie, za każdą osobę, za każde serce, które bije dla Ciebie. Odpowiedź na ich modlitwy. Spraw aby żadne serce nie zostało utracone.

To życie mija tak szybko. Pozwala nam uświadomić sobie, co jest ważne, aby nie zatracić się tylko zdobyć Cię.

Ty tylko Jesteś  centrum naszego życia. Tylko z Tobą mogę się dowiedzieć  kim jestem.

Przyjdź, Panie. Przyjdź, Duchu Święty. Moje serce czeka na Ciebie. Amen.

Ks. Zlatko Sudac śpiewa pieśń ” Noce bez snu”

Adoracja Pana Jezusa prowadzona przez ks.Zlatko Sudac

Posted in Cuda, Film, Kościół, Warto wiedzieć | Otagowane: , , , | 104 Comments »

Fotki – Mancini w Medjugorje

Posted by Dzieckonmp w dniu 30 Marzec 2012


Bardzo ciekawe fotki

Mancini modli się na różańcu

Vicka modli się nad mancini

Posted in Medziugorje | 18 Comments »

Rodzinie dobrze w Lublinie?

Posted by Dzieckonmp w dniu 30 Marzec 2012


Rada miasta Lublina uchwaliła w czwartek program „Rodzina Trzy Plus”, dzięki któremu rodziny z trojgiem i więcej dzieci będą mogły korzystać z różnych ulg i zniżek przy zakupach biletów wstępu m.in. do placówek kultury, klubów i obiektów sportowych.

Za przyjęciem uchwały dotyczącej programu „Rodzina Trzy Plus” głosowało 19 radnych, nikt nie był przeciwny, nikt się nie wstrzymał od głosu.

W Lublinie mieszka nieco ponad cztery tysiące rodzin, które mogłyby być objęte tym programem. „Wysiłek, jaki podejmują, powinniśmy docenić i dać wsparcie” – powiedział prezydent Lublina Krzysztof Żuk (PO).

Program został stworzony we współpracy urzędu z różnymi partnerami m.in. ze Związkiem Dużych Rodzin. Przewiduje, że rodziny, w których jest troje i więcej dzieci, będą mogły otrzymać kartę „Rodzina Trzy Plus”, uprawniającą do stałych i tymczasowych zniżek, ulg i zwolnień przy zakupie biletów lub usług różnych placówek.

Gotowość uczestnictwa w programie i swoją ofertę zniżek zgłosiły dotychczas 43 różne podmioty – publiczne i komercyjne.

Jak powiedział Żuk, miasto zaoferuje rodzinom darmowe bilety komunikacji miejskiej oraz darmowe wejściówki lub ulgi przy ich zakupie w podlegających samorządowi instytucjach kultury – teatrach, muzeach, galeriach, domach kultury – oraz w ośrodkach sportowych np. basenach przy szkołach.

Wśród placówek komercyjnych w ramach programu „Rodzina Trzy Plus” zniżki zaoferowały m.in. szkoły językowe, kina, kluby sportowe, centra handlowe, sklepy.

Lista partnerów programu będzie opublikowana na stronie internetowej urzędu miasta. Do programu mogą dołączać kolejne firmy, które zdecydują się na stworzenie oferty specjalnie dla takich rodzin. „To daje również efekt promocyjny. Wypada się na tej liście znaleźć” – dodał Żuk.

Prezydent Lublina podkreślił, że program „Rodzina Trzy Plus” nie jest klasyczną formą pomocy socjalnej, ale ma na celu zbudowanie systemu wspierania i promocji rodziny. „Nikomu niczego nie zabieramy dając wsparcie rodzinom wielodzietnym, nie odbieramy nic żadnej grupie zawodowej. Określamy tu pewną grupę odbiorców nie polityki socjalnej, tylko polityki prorodzinnej” – tłumaczył.

„Wreszcie Lublin jest dla rodziny. Moje oczekiwania były większe, ale już postawiliśmy krok do przodu i myślę, że będziemy stawiać następne” – powiedziała radna klubu PiS Jadwiga Mach. Jej zdaniem taki program służy też „odklejeniu od rodziny wielodzietnej etykietki rodziny patologicznej”. „Rodzina to wielka wartość i w przenośni mówiąc przedsiębiorstwo, które dużo wnosi zarówno w rozwój Lublina jak i Polski” – zaznaczyła Mach.

Urząd miejski ma rozpocząć wydawanie kart w Programie „Rodzina Trzy Plus” od 1 maja.

Źródło: PAP

Za.rodzinakatolicka.pl

Posted in Patriotyzm, Polityka, Warto wiedzieć, Z prasy | Otagowane: , , | 66 Comments »

Wizje i proroctwa – Błogosławiona Elżbieta Canori Mora

Posted by Dzieckonmp w dniu 29 Marzec 2012


1774-1825 Rzym.

„Niebo przybrało kolor ciemnoniebieski, prawie szary. Już sam ten widok wzbudza strach. Wszędzie odczuwać się dawał mocny wiatr z niebywałym wyciem i okropnym gwizdem, który w powietrzu uwielokrotniał się echem jak wycie wściekłego lwa nad całym światem. Strachem i odraza napełnieni zostali ludzie i zwierzęta. W całym świecie zapanowało zamieszanie. Będzie to w czasie, kiedy jedni drugich będą zabijać, bo będą oni w czasie krwawego prawa pięści mordować bez miłosierdzia (czas trzeciej wojny światowej). Boża niszcząca Ręka zaciąży nad tymi nieszczęśliwymi. Ukarze On w swej wszechmocy ich pychę, ich chciwość i bezczelna zuchwałość; Bóg posłuży się przy tym mocą ciemności, aby wytępić odłączonych, odszczepieńców, występnych bezbożnych ludzi, którzy gotowali się do zburzenia Świętej Matki – Kościoła i chcieli go zniszczyć do fundamentów. Ci niegodziwcy chcieli Boga zrzucić z jego czcigodnego tronu. Bóg jednak naśmieje się z nich, z ich złości, i ukarze tych złoczyńców jednym skinieniem swojej wszechmocnej Ręki.
Uczyni to w ten sposób, że pozwoli mocom ciemności opuścić Piekło. Ogromny legion złych duchów zaleje świat cały i niszcząc wykonają rozkazy Bożej Sprawiedliwości. Złe duchy muszą być Jej posłuszne. Mogą dokładnie tyle szkodzić, na ile im Bóg pozwoli, szkodzić ludziom, ich majątkom i dobrom, ich rodzinnym posiadłościom, wioskom, miastom, domom, ich pałacom i wszystkim innym rzeczom na ziemi. Bóg wyda mocom ciemności surowy rozkaz, aby ze wszystkimi buntownikami, którzy Go obrażają w bezczelny sposób przez swoja pychę i wyniosłość, aby z nimi zrobiły straszny porządek. Bóg pozwoli, że ci grzesznicy będą ukarani przez okrucieństwo strasznych demonów. Ponieważ oni oddali się dobrowolnie mocy ciemności i razem z nią prześladują Kościół, dopuści Bóg, że zostaną ukarani śmiercią przez złe duchy, okrutne i bez miłosierdzia. Przeciwnie, dobrzy chrześcijanie będą pod przemożna i zwycięska opieka świętych Apostołów Piotra i Pawła. Ci będą troskliwie nad nimi czuwać i ochraniać ich, tak, że złe duchy nie będą szkodzić im ani ich własności. Dobrzy chrześcijanie zostaną uchronieni przed niemiłosiernym zniszczeniem, które sprawia złe duchy za Bożym zezwoleniem. Zostaną ukryci i nienaruszeni.
Bóg pozwoli uczynić złym duchom wiele spustoszenia na ziemi. Zburzą one wszystkie te miejsca, gdzie Boga obrażano przez zbezczeszczenie, służbę namiętnościom i świętokradztwa. Miejsca te wszystkie będą zniszczone i legną w gruzach. Zniknie po nich jakikolwiek ślad. Gdy ten wspomniany akt wiary dopełni się, źli będą ukarani śmiercią, a te niegodziwe miejsca będą zburzone. Wtedy rozjaśni się ponownie”. Krzyż na Niebie – ostatnim ostrzeżeniem. Kosmiczna katastrofa. Trzy dni ciemności. Ostatnie żniwo demonów. Klęska szatana. Wskrzeszenie ziemi „Najpierw na niebie zobaczycie wielki złocisty Krzyż. Wszyscy i na całym świecie usłyszycie wielki grzmot, powstanie wicher, jako trąba morska, wszystko zmiatać będzie, co stanie na jego drodze. Ziemia nagle zacznie drżeć, początkowo z przerwami, potem bezustannie kolebać się będzie. Gwiazdy będą zmieniały swój kierunek szybko i zupełnie inaczej niż zawsze, widok nieba się zmieni, zginie Duży Wóz, Mały Wóz, wszystko będzie się od siebie oddalać, niebo stanie się inne, nieprzyjemne.
Miedzy wami pojawia się tej nocy ci, co już dawno pomarli. Wszystko zacznie płonąć. Także powietrze i woda. Miłosierdzia dostąpią jedynie ci, którzy maja Boga w sercu. Będą też przebiegać ulicami wytoczone z piekieł wozy, naładowane demonami i złymi duchami. One to czynić będą wielkie spustoszenie, zgiełk, hałas, jęk i płacz. Domy wasze będą się rozpadały jak domki z kart. W tej strasznej godzinie szatani będą sobie śmiało poczynać, porywać będą dusze tych, co to Boga się wyrzekli i szerzyli na świecie niewiarę; tych, co z serc Ludu Bożego Krzyż i wiarę wyrywali. A tej nocy ciemnej niech drżą matki morderczynie, te, co mordowały dzieci poczęte. Wielkiej grozy coraz więcej będzie. Morza i oceany wystąpią ze swoich brzegów i będą iść na lad w postaci wielkiej, stojącej ściany. Potem wszystko obejmie pierścień, który błyskawicznie będzie się rozszerzał z minuty na minute. Będzie stawał się ogniem huraganowym, tak, że obejmie cała kule ziemska. Wszystko zacznie płonąć, woda mórz i oceanów wrzeć będzie i płonąć jak nafta. Jeśli te dni ciemności nie będą od ludzkości odwrócone, wszystko, co żyje na ziemi, w tych dniach ciemności zginie. Łaski Miłosierdzia dostąpią jedynie ci, co Boga maja w sercu, żyją według świętych Bożych Przykazań, mają silną wiarę w Trójce Przenajświętszą, w Niepokalana Dziewice Maryję. Tylko oni mogą przetrwać i przez modlitwę, i ofiarę swego cierpienia przetrwają.
Po trzech dniach strasznej nawałnicy, strasznego gniewu Bożego, ciemności będą powoli opuszczały zbolała, opuszczona planetę Ziemie. Widok jej będzie straszny. Będą zgliszcza, same zgliszcza, popioły. Tam, gdzie były góry, będą rozpadliny i gotującą się w nich woda. Tam, gdzie były morza, będą kamienne, błotniste obszary. W tym czasie wszystkie wody będą zatrute i ciemne jak smoła.
Piątego dnia zstąpi z Nieba wielki, święty, majestatyczny Anioł Boży w białych szatach. W dłoni będzie trzymał gałązki hizopu i On to, do wszystkich mórz, rzek i oceanów włoży owe gałązki hizopu i oczyści wody, i znowu gorzka woda zmieni się w słodka, nadająca się  do picia. A woda stanie się jasna, uświęcona mocą Bożego hizopu, i będzie zdrowa, jako napój. W tym czasie nie będzie też drzew i nie będzie żadnej roślinności, tylko nagie skały.”

(Tom I, orędzie nr 71, VI 1985 r.)

Posted in Objawienia | Otagowane: , , | 85 Comments »

Nr 1 na Liście Przebojów Radia Maryja

Posted by Dzieckonmp w dniu 29 Marzec 2012


Posted in Film, Patriotyzm, Polityka, Radio Maryja, Śpiew | Otagowane: | 13 Comments »

Mancini – Medjugorje może zmienić świat

Posted by Dzieckonmp w dniu 27 Marzec 2012


Roberto Mancini, jego żona Federica i ich córka w Medjugorje z wizjonerką Vicką Mijatović.

zdjęcie Mate Vasilj

Roberto Mancini, menedżer Manchesteru, spędził ostatnie dwa dni na pielgrzymce w Medziugorju, dziś opowiadał  o swojej pielgrzymce.

Mancini powiedział, że czuł się bardzo dobrze w Medziugorju i chciałby aby mógł przyjechać tutaj  na wiele lat. Teraz miał okazję i postanowił przyjechać oraz trochę  odpocząć. Powiedział że pierwszy raz o Medjugorje usłyszał od księdza z Genui 25 lat temu. Mancini również wspomniał świadectwo Paolo Brosio, włoskiego dziennikarza sportowego, który przeżył silny nawrócenie w Medziugorju.

Mancini następnie opowiadał o swojej wierze i stwierdzając: „Wiara pomogła mi wiele, ja nie mówię o mojej karierze, ale moim życiu osobistym. Matka Boża i Pan Jezus  ma ważniejszą pracę, niż moja praca dla  futbolu .

„Tu, w Medziugorju można naładować swoje baterie, ludzie są wspaniali i jeśli wszyscy tak by postępowali świat byłby na pewno lepszym.”
7-letni Włoch stwierdził: „Miliony ludzi przyjeżdżają tu, i ja też tu przyjdę znowu. Wierzę,  coraz bardziej że Medjugorje zmieni świat na lepsze. „

Roberto Mancini w Medziugorju ze swoim lokalnym przewodnikiem i fotografem Vasilj Mate.

Roberto Mancini, dyrektor brytyjskiego klubu piłkarskiego Manchester City, przyjechał do Medjugorje w pielgrzymce na trzy dni, nocował  w hotelu Grace, zaledwie 100 metrów od kościoła św Jakuba.
Przybył prywatnym samolotem do Mostaru w niedzielę  rano, a następnie po dojechaniu samochodem do Medjugorje, Mancini poszedł od razu na Górę Objawień, mówiąc: „Ja przyjechałem tutaj jako pielgrzym”.

Roberto Mancini, na zdjęciu 26.03.2012 przy niebieskim Krzyżu w Medziugorju.
photo © Mate Vasilj


 

 

 

We wtorek rano 27.03.2012  Roberto Mancini i jego rodzina odmawiają Drogę Krzyżową na Górze Krizevac, zatrzymując się w miejscu, gdzie o. Slavko zmarł w listopadzie 2000 roku.
photo © Mate Vasilj

Streszczenie ze strony: crownofstars.blogspot.com

Posted in Ciekawe, Medziugorje, Warto wiedzieć, Świadectwa | Otagowane: , , | 42 Comments »

Bóg jest Zwycięzcą

Posted by Dzieckonmp w dniu 27 Marzec 2012


Świadectwo Agnieszki podczas rekolekcji w jakich uczestniczył „Lech Stanisław”

Bóg jest Zwycięzcą!!! Ja jestem świadkiem Jego Wielkiej Miłości do każdego człowieka, nie ważne jaką wybieramy drogę, gdzie się zagubimy –  Bóg zawsze jest obok nas – pozwala nam upaść, potknąć się, popełnić gaf i zawsze będziemy Jego dziećmi, zawsze nas kocha mocno:)
Moje świadectwo:
Mam 33 lata, byłam w okultyzmie przez 11 lat i miałam bardzo mocno namacalny i świadomy kontakt z demonami. Zajmowałam się rozkładaniem kart tarota, feng-shui i różnych amuletów „przynoszących szczęście”, robiłam rytuały manipulacji na ludziach, rytuały miłosne i wylewanie wosku, bym tylko była szczęśliwa, zajmowałam się magią i miałam „dar  jasnowidzenia”. Tak bardzo chciałam pomagać ludziom rozwiązywać ich problemy i im pomagać – lecz zostałam narzędziem w rękach złego, który umiejętnie mnie lepił i pokazywał, że mogę się w tym spełniać i przynosić ulgę w cierpieniu innym. Oczywiście, mogę też w taki sposób sobie jakoś dorobić, chociaż to nie było dla mnie istotne, ja chciałam pomagać. Wiedzę pozyskiwałam sama, wchłaniała się we mnie bardzo szybko, przychodziła zwłaszcza przez sny, w które zaczęłam wierzyć i przez wróżby, horoskopy, fazy księżyca. Trafiały mi cały czas do ręki książki, gazety i różne inne czasopisma, które mówiły jak posługiwać się różnymi narzędziami potrzebnymi do „pomocy ludziom”. Najlepszym podejściem mnie samej było to, że wewnątrz czułam się bardzo mocno pogubiona, odepchnięta od wszystkich, nie zrozumiana i dziwnie osamotniona. Czułam, że nikt mnie nie rozumie, nie umie pokochać i dostrzec mnie samą w środku – więc pojawił się „przyjaciel” – i to bardzo szybko – był to tarot! Pogłębiałam tą wiedzę, interpretując każdą z kart, obserwując obrazki i starając się czytać je w jakiś sposób. Wiedza była tajemna i fascynująca (tak myślałam wtedy dla mnie), chciałam ją tylko dla siebie, by wiedzieć i nic więcej. Wydawało mi się, że to nie jest złe – wiedzieć. Uczyłam się z dnia na dzień pomału(a w taki sposób byłam lepiona przez demony, by one mogły się mną posługiwać i wygłuszać moją ludzką delikatność, kobiecą wrażliwość i subtelność). Każdy kto próbował się do mnie zbliżyć lub w jakiś sposób odsunąć o tych rzeczy – spotykał go dotyk demonów lub wielki strach – demony czuwały! A moja mama ciągle się modliła powierzając mnie i mojego ojca alkoholika w ręce Boga. Mama wiedziała, że to co się dzieje to działanie diabła, bo jej matki siostra, a moja ciocia – też tym się parała. Kiedy się o tym dowiedziałam od mamy pomyślałam, że to jest dziedziczne iż moja ciotka oddała mi umierając swój „dar”. Kilka razy w nocy, mama zauważyła, że dłużej u mnie się w pokoju świeci światło. Wchodząc do pokoju zapytała się czemu siedzę jeszcze, a kiedy zobaczyła na stole rozłożone karty od razu się przeraziła i powiedziała, żebym zostawiała to wszystko. Opowiedziała mi historię z moją ciotką, która miała ciężką śmierć i przez te karty nie mogła spokojnie odejść do Pana.  Ja tego nie mogłam zrozumieć i szczerze się nie wgłębiałam. Każdej nocy siedziałam i przyglądałam się tym kartom uważnie, dotykając je i zastanawiając. Po jakimś czasie pojawiała się na mojej drodze przeurocza dziewczyna, troszkę ode mnie starsza, zaprzyjaźniłam się z nią. Miała śliczne jasne oczy, kiedy patrzyłam w nie – widziałam anioła, czułam się przy niej kochana i bezpieczna. Ona tak swobodnie wyrażała swoja miłość wobec ludzi, wobec mojej mamy. Bardzo często mówiła do niej, jaka jest piękna i ma dobre serce, przytulając ją swobodnie – nie rozumiałam tego, troszkę również zazdrościłam takiej postawy, której ja nie mogłam przełamać w sobie. Mówiła mi o Bogu, czytała Biblię i pytała czy rozumiem… wtedy słyszałam co czyta, ale wewnątrz czułam jakąś dziwną blokadę, jakby serce zamknięte za wielkimi drzwiami. Żyłam w grzechu, który oddzielał mnie od słyszenia słów Boga. Nieznajoma nie miała gdzie mieszkać, bo nie pochodziła z mojej miejscowości, więc zaproponowałam jej zamieszkać u mnie w domu (był duży, a ja byłam sama z mamą, to było tuż po śmierci taty). Teraz wiem, że to był anioł od samego Boga posłany do mnie, wysłuchane były modlitwy mojej mamy. Tylko, że mama nie była w stanie tego tak odczytać, miała do mnie pretensje, że nie zapytałam jej o zdanie i zaproponowałam jej zamieszkanie. Nie widziałam w tym wszystkim problemu – dom był duży, a moje rodzeństwo już wyjechało za pracą do innej miejscowości, więc dom był pusty. Ja, natomiast byłam szczęśliwa, bo dzięki tej dziewczynie usłyszałam pierwszy raz jak ktoś modlił się darem języków. Owa znajoma powiedziała mi wówczas, że to jest modlitwa do Boga Ojca z wewnątrz serca, jak modlitwa aniołów do Ojca Niebieskiego. W tej dziewczynie było coś innego niż w osobach, które poznawałam – miała piękne bijące bielą, lśniące oczy. Od niej bił jasny blask, była miła i bardzo życzliwa, tylko że ja czułam się troszkę smutna patrząc na nią – bo nie mogłam być tak czysta i piękna duchowo jak ona, nie mogłam taka być swobodna w mowie i w rozmowie z otoczeniem. Coś dziwnego mnie blokowało i nie mogłam tego zrozumieć do końca. Jak obcowałam z tą osobą cieszyła mnie radość, ona nie pozwalała by ktoś mnie krzywdził, ranił słowami, wyśmiewał i nie pozwalała bym się bała – czułam, że otaczała mnie jakby wielka jasność, światło, coś niezwykłego – jak była obok mnie. Ona mówiła mi o życiu Jezusa, a ja jej wtedy o kartach. Widziała we mnie dobro, ale myślę, że nie była w stanie mnie wtedy przekonać bym zrezygnowała z kart (to był mój bożek, nawet nieświadomy). Dała mi coś od siebie, dała mi wtedy możliwość zobaczenia Jezusa i Jego miłość do mnie (teraz to wiem, że poznałam ją po to, bo Bóg czuwał cały czas mimo tych dróg które wybierałam). Poprosiłam ją którejś nocy, by spała obok mnie na łóżku i wtedy przyśniło mi się coś niezwykłego, a zarazem wydawało mi się bardzo realne i czyste: moje ciało lśniło od góry do dołu jasnością i ona nagle jakby w tym śnie położyła się na moje ciało i powiedziała tak: „Nie bój się Ja jestem obok ciebie” gdzie widziałam jak otacza mnie jasność wokół całego ciała (teraz wiem, że to był posłaniec anielski od Boga pod postacią tej dziewczyny, która szła drogami Bożymi). Przyszła do mnie, bo Pan Bóg chciał przekazać że chroni mnie, tylko że ja nie rozumiałam do końca tego. Mój proces Uwalniania mnie przez Pana Boga z rąk szatana trwał w okresie czterech lat, zaczął się od 29-32 lat. Udało się Bóg Zwyciężył! A ja powierzam się starannie cały czas mimo ataków, lęków i podszeptów złego ducha, który manipulował mną już nie tak natarczywie, ale potem dział bardzo delikatnie i czasem niewyczuwalnie dla zmylenia mnie każdego dnia i pod różnymi postaciami: posługiwał się ludźmi oddalonymi od Boga, podszeptami, które pojawiały się jak myśli moje, dręczeniem, lękami, że jestem do niczego, że nikt mnie nie rozumie i nie pokocha. Czułam obecność zmarłych dusz bardzo demonicznych, wisielców, samobójców, sprowadzał mnie do czyśćca, gdzie słyszałam wołające dusze o pomoc, ściągał mnie do otchłani piekielnej, czułam jak spadam i nikt nie jest w stanie mnie uratować. Objawiał mi się bardzo fizycznie i dręczył mnie pod postacią fizyczną, seksualną, przychodził przez najbliższe mi osoby i dotykał miejsc bardzo bolesnych dla mnie, ranił cały czas moje serce – już pokancerowane. Zastraszał przez lęk i strach we mnie, przychodził w snach, przenosił mnie w przeszłość różnych miejsca, zwłaszcza do przeszłości mego miasta, zdarzeń z różnymi ludźmi, dręczył mnie demoniczną obecnością mojego ojca zmarłego, bólami głowy, zwłaszcza z tyłu (jakby ktoś mi rozcinał czaszkę), pobudzał we mnie nienawiść z brakiem przebaczenia, nie miłowaniem, myśleniem o sobie, rozgrzebywaniem różnych ran, wypominaniem i powracaniem ciągle do tego samego tematu, do tych samych ran które w sobie lepiłam, nie chcąc przebaczyć, różnych sytuacji i zdarzeń w moim życiu powstałych przez różne osoby. Niemożności w zaufaniu dla ludzi, a zwłaszcza dla Boga. Kiedy poczułam, że się duszę tymi kartami (jakby ktoś mi zaciskał pętlę na szyi) tym wszystkim czym się zajmowałam – wtedy poprosiłam moją przyjaciółkę o pomoc, bo sam nie byłam w stanie nic zmienić, a czułam że ten czas i żaden inny. Czułam, że jakby ona mi nie pomogła się tego pozbyć, zapewne bym oszalała albo zrobiła sobie w nieludzki sposób krzywdę (bo od Boga byłam bardzo oddalona – człowiek żyjący w grzechu jest jakby wygłuszony na swoje ruchy myślowe, jest narzędziem w rękach szatana). Przyjaciółka poszła ze mną nad Wisłę, aby wyrzucić to wszystko do rzeki a szczególnie karty i dużą ilość książek nagromadzonych przez wiele lat. Potem zabrała mnie do kościoła na spowiedź. Kapłan u którego spowiadałam się zapytał czy mam Biblię (akurat nie posiadałam) więc dał mi swoja już poświęconą i powiedział, że teraz dopiero zacznie się najgorsze – walka duchowa o moją duszę człowieczą. I bym za każdym razem w momencie udręczenia uciekała do czytania i modlitwy psalmami, nie byłam gotowa i świadoma na to, co mnie czekało po powrocie do domu. Szatan w nocy nie dawał mi spać, powiem szczerze próbował różnych swoich sztuczek i udawało mu się ale prawie wiedziałam, że teraz diabła rozwścieczyłam – zrywaniem łańcucha przez niego na mojej szyi założonego. Mimo tej trudnej i okrutnej walki oddawałam się w ufności pod prowadzenie Boga i Jezusa. Czasem nawet nie rozumiałam, nie potrafiłam zrozumieć bliskość z Bogiem i tym co mnie cały czas dotykało od demonów. Nie miałam nikogo kto by mi tłumaczył, dlaczego to wszystko tak się dzieje, każdy mówił do mnie bym trzymała się Jezusa. Było to dla mnie trudne, czasem we łzach i w bólu wołałam do Boga o ratunek i przepraszałam Go za wszystko, ale to co przychodziło w wielkim lęku nie pozwalało uśmierzać mojego cierpienia i lęk przed każdą nocą był okrutny. Spałam przy zapalonym świetle i przy włączonym radiu, by tylko nie wsłuchiwać się w ciszę, która mnie zabijała i przerażała mocno. Chodziłam do spowiedzi bardzo często i do komunii – wtedy czułam spokój, ale jak wychodziłam z domu Bożego (Kościoła) – walka znów się zaczynała od nowa, nie potrafiłam zrozumieć dlaczego tak jest?! O co w tym chodzi?!

Moja dobra znajoma zaprowadziła mnie na modlitwy do swojego kolegi świeckiego, który modlił się nad osobami z różnymi zniewoleniami i dręczeniami. Jeździłam do niego dość długo, Pan Bóg działał przez modlitwy, posługiwał się tym młodym człowiekiem. Ustawały dręczenia, ale z czasem znów nachodziły, ja już byłam zdesperowana i uciekałam od miejsc gdzie były sprawdzone, jakbym bała się spotkań z tymi ludźmi, bo diabeł cały czas zniekształcał we mnie mój obraz widzenia co dobre;  przez lęki we mnie. Taka była wytężona walka złego ducha, który się rozkręcał w działaniu i szkodzeniu dla mojej słabej człowieczej osoby – walczącej jakoś po ludzku, ile sił było jeszcze we mnie. Kiedy byłam dręczona szłam także cały czas do kościoła, bo nigdzie indziej nie mogły ustać ataki jak tylko w bliskości z Jezusem (tak czułam) – wiedziałam, że jedynie Bóg może mi pomóc. Bo to co się działo we mnie duchowo, nie było rozpoznawane na zewnątrz, walczyłam ze złem, które próbowało mnie z powrotem spętać, tak to odczuwałam widząc  – ale to nie ja walczyłam tylko Bóg do którego się zwróciłam o wsparcie, mój anioł Stróż (tak myślę).
Najgorszym atakiem było jak byłam w kościele, stojąc w ławce, czekając na mszę świętą nagle we wewnątrz odczuwałam, usłyszałam w myślach, że mam wyjść z kościoła, ale cały czas się buntowałam – jakbym wiedziałam, że to nie głos Boga, bo przyszedł lęk. Stałam twardo, ale już trzymałam się ławki mocno, jak msza się rozpoczęła – nie byłam w stanie wytrzymać dziwnych odczuć w głowie, jakby mnie wyrywało i ogłuszało to co odbywało się podczas mszy świętej. Okrutny dopadł mnie ból głowy i nie dobrze mi się zaczęło robić. Wyleciałam w końcu z kościoła i widziałam jak patrzą na mnie ludzie – to było straszne, ale nie moje tylko działanie szatańskie bym myślała, że oszalałam i to jest choroba psychiczna (szatan, to specjalista od sztuczek w kłamstwie, działa w szybki i zdecydowany sposób na człowieka). Już wiedziałam gdzie mam pójść – egzorcysta przyszedł mi na myśl. Trafiłam do niego i sprecyzowałam, że potrzebuję modlitwy i pomocy od Boga, że nie jestem chora, ale zniewolona i bardzo dręczona przez demony, które nie dają mi spokoju. Myślę, że większa ta świadomość odczuwania tego działania złego ducha była spowodowana modlitwą kapłana do którego trafiłam po wyrzuceniu tych rzeczy, myślę że on się modlił gorąco o mnie i powierzał opiece Najwyższego. Oddawałam też siebie w intencji pod opiekę Ojca Pio, prosiłam by uczył mnie walki z szatanem i nie opuszczał mnie, by czuwał obok(wtedy czułam, że zasypiałam) ale także Bóg miał przygotowanych ludzi w opiece do mnie, nie szukałam, sami pojawiali się wtedy kiedy z duszy wyrywał się krzyk o pomoc. Teraz wiem, że nie umiałam zaufać Bogu do końca – bałam się chodzenia po wodzie, ale tak po ludzku. Najczęściej pojawiały się wtedy już dręczenia i były bardzo uciążliwe i męczące, demon stawiał mi na drodze ludzi, z dala od Boga, albo byli „wierzącym” czasem zaprzeczało to, jakby wizerunkowi tego o czym ci wszyscy mówili zwłaszcza o Bogu. Nie czułam w tych sytuacjach uwiarygodnienia szczególnie w ich zachowaniach, bo ciągle zamiast miłości i wiary czystej były ich dobra materialne i chęć posiadania, wygodnictwo. A ja nadal szukałam dróg do Boga, ciągle te znajomości się zmieniały, ja ciągle tkwiłam szukając tej jedynej miłości, prawdy i wolności do której pragnęło gdzieś głęboko we mnie moje serce. Nie chciałam żyć w ciemnościach – gdzie diabeł cały czas mnie zrzucał do otchłani piekielnej. Czasami miałam dość tego procesu, upadałam po ludzku, nie myśląc że nie jestem sama, bo mam Jego – Jezusa. On nie pozwalał mi upadać – podnosił mnie, a Bóg posługiwał się posłańcami z nieba Swoimi, których stawiał mi na drodze. Ludzie, którzy przynosili mi wiadomości od Boga i oni prowadzili mnie do Niego, do jego dróg, do zrozumienia i zaufania, do nowego życia, które dla mnie wciąż było obce i odległe, nieznane. Po jakiś czasie dowiedziałam się że akurat na Służewcu jest wspólnota dla osób po okultyzmie, bardzo szybko odnalazłam mail do właściwego kapłana, który prowadził tą grupę modlitewną pod wezwaniem „Michała Archanioła” (wiedziałam, że to anioł z który prowadzi walkę duchową dobra – ze złem). Kontaktując się z nim, umówiłam się na spotkanie osobiste. Nie rozumiałam wielu rzeczy, ale myśl o uwolnieniu mnie z tego co przytłaczało mnie w środku była przeogromna o wyzwoleniu ( teraz myślę, że byłam prowadzona przez Anioły). Przed rozmową naszą została odmówiona modlitwa i prośba o prowadzenie Boże. Rozmowa z tym kapłanem przebiegała w większości tak jak egzorcyzm, pytania były o tym jak w to wszystko weszłam, jak to się zaczęło – to było dla mnie ciężkie do wytłumaczenia. Byłam bardzo chaotyczna(tak mi powiedział ten kapłan) nie potrafiłam pozbierać wszystkiego do całości. Oczywiście, kapłan musiał rozeznać czy nie będę szkodzić innym osobom w tej wspólnocie, przy uczestnictwie. To było dla mnie zrozumiałe, wiedziałam dlaczego i już nie pytałam (bo to, co objawiało się we mnie cały czas było dla innych może dziwne i nie do zrozumienia po ludzku, duchowego życie w wewnątrz). Uradowało mnie to, jak zostałam zaproszona na te spotkania, oczywiście po pierwszym spotkaniu i powrotu do domu, miałam ataki szatańskie, tak silne, że noc moja nie była przyjemna. Dręczenie było przeogromne i lęk wielki (to było zastraszenie mnie przez szatana, bym tam więcej nie poszła) wtedy wiedziałam, że Pan Bóg działa by mnie uwolnić – więc już miałam odpowiedź, będę chodziła, mimo tego co się dzieje potem ze mną. Moja jeszcze jakaś wewnętrzna siła i chęć do uzyskania Prawdy o wszystkim była wielka, a Boża miłość i walka o moją duszę i wyzwolenie była wytrwała we mnie i w Bogu. Pewnego dnia, jak miałam natarczywe dręczenie i wielki ból głowy, gdzie  wszystko powodowało bym popełniła samobójstwo (myśli we mnie pojawiały się były bardzo natarczywie) powodowały, że ja jako sam człowiek nie byłam w stanie je znieść i walczyć. Szybko ubrałam się i z myślą i sercem na ramieniu biegłam do kościoła (cały czas na Służewcu, tam czułam się bezpieczna) z daleka przy ogrodzeniu kościółka zobaczyła kogoś ubranego na biało, pomyślałam że już mam nawet omamy. Podchodząc bliżej zobaczyłam tego kapłana z grupy „Michała Archanioła”, uśmiechnęłam się miło i powiedziałam do niego, że spadł mi jak z nieba, nie mówiąc do końca o co chodzi. Nie  byłam w stanie powiedzieć co się ze mną dzieje, dlaczego tu jestem, w godzinach gdzie kościółek od środka był zamknięty. Same bycie pod kościołem było dla mnie bliskością obok Jezusa. Ojciec uśmiechnął się i powiedział, że miał wysłać mi zaproszenie mailowe na modlitwę wstawienniczą z grupą nade mną. Teraz widzę jak wielkie było działanie Boga, słyszał mnie za każdym razem kiedy upadałam i zło ciągnęło mnie prawie po bruku. Miłość Ojca i opieka była wielka cały czas mimo, że ja nie odczuwałam i nie widziałam. Zawsze posyłał na moją drogę swoje anioły pod ludzką postacią modląc się w mojej intencji, aby one niosły mi wiadomości o Jego miłości do mnie. W końcu pojawiłam się na ich spotkaniu, na koniec zostały te osoby które miały uczestniczyć w modlitwie do Boga o moje uwolnienie. Mój kapłan poinformował mnie, ze mogę albo usiąść na krześle albo uklęknąć po środku, by wszyscy byli wokół mojej osoby. Pierwsze co pomyślałam, to że nie mogę siedzieć, bo jak mam prosić Boga o uwolnienie w takiej pozycji. Tą modlitwę będę pamiętać, bo to co odczułam i jak było silne działanie walki Boga a i działania szatana, który trzymał mnie mocno w swych łapach, przez brak przebaczeń w sercu głęboko. Kiedy wszyscy zaczęli się modlić moje ciało zaczęło drzeć i było mi bardzo gorąco, potem mój głos spowolniał i nie byłam w stanie normalnie wypowiadać słów, język mi się łamał, ciało drętwiało i lewa strona mego ciała jakby zamierała, tak odczuwałam. Oni się cały czas modlili nie przestając, a ja mówiłam z przerażeniem do tego kapłana, że język mi drętwieje i nie umiem wypowiadać słów i jest mi ciężko. Kapłan nie opuszczał mnie będąc obok i mówił bym ile sił w sobie mówiła do Boga i prosiła go o ratunek.  Diabeł trzymał mnie mocno, pokazywał moją nagość, wstyd (tak jak w pierwsi ludzie, po zjedzeniu owocu z zakazanego drzewa, schowali się przed Bogiem, taką ja czułam nagość przed tymi ludźmi). Od razu, poczułam się głupio, że tyle złego zostało odkryte przed obcymi dla mnie ludźmi (to nie były myśli moje, lecz demona, który chciał mnie odsunąć od tej grupy, bo działanie Boże było silne, by mnie Uwolnić, ale ja tego w tamtym czasie nie rozumiałam). Nikomu o tym nie mówiłam, czułam się źle i rzeczywiście przestałam chodzić na ich spotkania. Po jakimś czasie czytając książkę o rozeznaniu duchowym, dowiedziałam się z niej że diabeł używa wielu sztuczek, by nas zatrzymać przy sobie – zwłaszcza oskarża, ocenia, wmawia wiele złych rzeczy o nas samych, po to byśmy tylko uwierzyli i nie próbowali iść dalej drogą do Boga, byśmy się nie odrodzili na nowo, byśmy byli ślepi i głusi na słowo Boże. Wówczas jesteśmy dobrymi narzędziami w rękach szatana. Każda moja spowiedź zawsze była cudowna, bo rozmawiałam jakby językiem serca i bliskości, nie z kapłanem w konfesjonale ale z samym Bogiem, czułam się jak dziecko prowadzone do Ojca który wybacza i tłumaczy mi wszystko jak co wygląda kiedy grzechem oddalam się od Jego miłości, jak bardzo ranię serce tego który mnie kocha, jak to wygląda. Podczas spowiedzi poprosiłam o jakąś dobrą książkę do przeczytania, bo czułam jak mocno dosięga mnie miłość Boga przez różne powieści, które interpretowałam do swoich sytuacji, by przynosiły mi odpowiedzi. Teraz jak to wspominam, mam wrażenie jakbym śniła, wszystko było trudnym doświadczeniem, ale teraz dopiero mogę stwierdzić, że cieszę się tym co została mi dopuszczona w życiu. Bym mogła świadczyć o Bogu i Jego Wielkiej Miłości do każdego człowieka, nie ważne na jakiej jest drodze i gdzie się zagubił, bo jesteśmy dla Boga Jego dziećmi i On zawsze pragnie byśmy byli wolni i szczęśliwi.
Zrozumiałam co jest najcenniejsze jak należy żyć i gdzie tego życia szukać, do jakich drzwi pukać i kogo o pomoc prosić. Najpierw był proces wybaczenia: To było trudne nawet bardzo, bo w obecności Boga, kiedy trzymał mnie mocno za rękę, czułam jak schodzę do miejsc dla mnie bardzo trudnych i zamkniętych, tam gdzie zamknęłam siebie w boleści i nie zrozumieniu, nie kochaniu przez innych i odrzuceniu. Ojciec umiejętnie i delikatnie dotykał moich ran i uzdrawiał prowadząc, gdzie zalewałam się podczas każdej mszy Uwielbiającej (na Służewcu) łzami i gorącem, które  mnie dotykało – teraz to wiem, że tak czule dotykał mnie Jezus i leczył Miłością Ducha Świętego. Potem dostałam możliwość odczytywania tych wszystkich sytuacji i zdarzeń, jakby Pan Bóg tłumaczył mi wszystko na nowo, ale tak jak On widzi człowieka i jak Jego miłość do każdego z nas nie ustaje, mimo tego jak bardzo szkodzimy sobie i innym – nie znając wciąż miłości prawdziwej – takiej ja On nam daje, On wciąż przy nas jest mimo tego nie rozumiemy. Zrozumiałam, że Bóg nikogo nie odrzuca – to podszepty były od szatana, bym nigdy nie mogła się odrodzić, bym nigdy nie poczuła się wolna i bardzo kochana przez Boga Ojca i tak czule była tulona w Jego ramiona.

Najwspanialsze było to jak Pan Bóg uwolnił mnie z lęków wewnętrznych, gdzie obawiałam się zagubienia i nieporadności sobie w wielkich miastach. Dotknął mnie w te zapomniane i zagubione miejsca mnie samej gdzie byłam zostawiona i opuszczona przez wszystkich i strach ogarniał moja duszę w środku. Odczytywałam to wszystko po krótkim czasie jak gdzieś się wybierałam jechałam, wtedy czułam to dotknięcie i pocałunek najczulszy od mego Taty Niebieskiego, tak już wtedy zaczęło Boga nazywać. On dawał mi siebie do końca, wiedziałam wtedy że zabrał mi ten strach i lęk dał mi Siebie bym się nie lękała, bo On jest obok zawsze.

Mimo miłości, zrozumienia wciąż czułam jakbym się dusiła od wewnątrz, nie rozumiałam dlaczego?! Ciągle chodziłam na msze Uwalniające i Uzdrawiające(na Służewcu) wciąż rosło we mnie większe pragnienie bycia blisko w jedności z Bogiem. W trakcie mszy o uzdrowienie poczułam, że to jest ten dzień dla mnie gdzie Bóg dotknie mnie i uwolni. Czułam, że muszę być jak najbliżej Niego, mimo wielu ludzi w kościele, mimo tych którzy pragnęli wyzdrowienia i także Go o to prosili. Ja czułam, że dzisiejszy czas będzie inny, że muszę być twarzą w twarz z Jezusem Przed Najświętszym Sakramentem. I tak uczyniłam, uklękłam tuż za kapłanem, stanęłam z Jezusem w prawdzie o sobie i swojej grzeszności (to było prowadzenie Ducha Świętego, któremu się poddałam). Wszystko Mu opowiedziałam, co było złe, niedorzeczne, grzeszne, co mnie odsunęło od Niego, wzięłam siebie grzeszną i z tym co czyniłam nieodpowiedniego względem Jego wielkiej miłości i moim wstydem jak zraniłam Jego serce.  Zaczęłam prosić Jezusa o uwolnienie mego serca z węzłów szatańskich, które nie pozwalały mi czuć i miłować swobodnie.
Mocno płakałam i czułam znów wiele gorąca, które napłynęło na moje ciało, aż w końcu kapłan z Jezusem stanął nade mną i usłyszałam tylko krótkie słowa „Otwórz się!”. Wciąż miałam zamknięte oczy, ale widziałam obok siebie przeogromną jasność i osobę na biało ubraną jak anioła. Odczułam przez moment spokój i odczuwałam, że staję się jak małe dziecko, mała dziewczynka. Było to coś niezwykłego jakby wyprowadzenie z tych ciemności i wprowadzenie mnie do mojego dzieciństwa, a Duch Święty pokazał mi dalej miejsca we mnie, które potrzebują uleczenia i oddania Jezusowi. Tata (tak zaczęłam zwracać się do Boga, którego już nie odbierałam jak obraz wymyślony, jak nieznanego – On był mi bardzo bliski i mocno Go pokochałam), ciągle mnie utulał do Swego serca, nie pozwolił się lękać obawiać, wciąż był obok i podczas tego procesu uleczania i uzdrowienia mnie od wewnątrz. Nauczyłam się tak wiele rzeczy dostrzegać, ale i patrzeć już innymi oczami, oczami Jego – mojego ukochanego Jezusa. Nauczyłam się Mu ufać bezgranicznie w każdej sytuacji zwłaszcza kiedy zostaje sama i zastanawiam się w którym kierunku się udać.
Zawsze w tych trudnościach uciekałam do kościółka, do spowiedzi, bym znów zbliżyła się do Boga, bym w żaden sposób nie czuła się oddalona od mojej wielkiej miłości, którą On stał się. W końcu dostałam propozycję przeczytałam książki „Chatę” Wiliama P.Young gdzie było przepięknie opisana relacja człowieka z Panem Bogiem. To było zaproszenie listowne od Ojca Niebieskiego dla człowieka, który doświadczył wiele cierpienia w swoim życiu. Ale również by mógł doświadczyć bliskości w relacjach z Bogiem w trzech osobach Boskich. Bardzo tęskniłam osobiście za taką propozycją, wydałoby się nie realna. Tylko, że przyznaję bo właśnie ona mi się przydarzyła jak dostałam zaproszenie na rekolekcję do Sióstr Szarytek na ul. Tamka 35. Moja dobra znajoma, nie pytając mnie o zgodę zapisała mnie na ten czas spotkania. Tam zrozumiałam że te zaproszenie jest przez posłańców od samego Pana Boga, zawsze odczuwałam obok siebie bliskość aniołów. Mówię tak, bo doświadczyłam w tym miejscu dotyku Ducha Świętego i od Jezusa dostałam Jego Matkę (ona mnie przytuliła do Swego serca i nie pozwoliła się lękać, zaczęła uczestniczyć w moim życiu jak matka biologiczna, której miłości nie poznałam, bo była zajęta sprawami przyziemnymi). Przez każdego z uczestników tych rekolekcji czułam jak Bóg Ojciec się posługuje nimi odpowiednio. Ja czułam się jakbym była w „Chacie” z opowieśc,i tej którą czytając pragnęłam doświadczyć (takiej cudownej bliskości i rozmowy z Bogiem). Siostry miały przepiękny ogród, a ja czułam się w nim niesamowicie. Wszędzie widziałam jak Duch Święty oczyszcza mnie wewnątrz, pokazuje które miejsca w duszy są do zaleczenia, które pragną wyrzucenia z brudu i chwastów. Wiele łez wylałam w tym ogrodzie – to było dotykanie mnie od środka mojej poranionej duszy przez Ducha Świętego. Każde spotkanie z siostrą, która wybrała tą drogę do Boga było napełnieniem duchowym, a łzy z moich oczu wylewały się jak strumienie wody. Oczywiście miałam pierwszej nocy atak ze strony szatana, który przypomniał mi dziwnie że należę do niego, ale ja zaczęłam modlić się słowami Ojcze nasz… i zjawa zniknęła.                Rano, powiadomiłam kapłana prowadzącego nasze rekolekcje o nocnym moim zajściu – zapytałam się dlaczego w takim miejscu nachodzą mnie jeszcze takie rzeczy. Usłyszałam, że mam brak wybaczenia sobie i stwierdziłam do tego kapłana, że nie potrafię kochać moja mamę. Nie umiejętność kochania mojej matki jest jakby także brakiem uwolnienia od tych dręczeń przez demona.
Duch Święty posłużył się tym kapłanem, by Światło Boże mogło oświecić mi tę ciemność i pokazać kierunek tego co nie może we mnie zostać uwolnione. Odchodząc od niego z rozmowy, czułam jak jestem prowadzona ręką Boża, jakby Pan miał wobec mnie plany i dlatego chciał bym wydostała się za pomocą tego miejsca i wielkiej miłości, którą tam doświadczyłam spotykając Boga, Jezusa, Ducha Świętego i Maryję – i przez te wszystkie osoby które tam spotkałam.
Zbliżały się imieniny mojej mamy Zofii i w piątek 14 maja do popołudnia niedzieli 16 maja pojechałam do mamy w dniu jej święta. Chociaż ten wyjazd był wcześniej bardzo oporny. Nie chciałam tam pojechać, bo to jest te miejsce, gdzie umarł mój ojciec i byłam z nim podczas całej choroby i umierania jego, gdzie parałam się okultyzmem i gdzie doświadczyłam wielu cierpień z dzieciństwa. Przyznaję, że Pan Bóg jest niesamowitym aktorem i ten wyjazd był dla mnie bardzo ważny, bo dotknął mnie prawdziwym, delikatnym przywitaniem w domu rodzinnym. Mój kochany Niebieski Tata, odradza i czuję jak ulecza między mną a moja mamą miłość – tą utracona i poranioną. Maryja uczy mnie cały czas wielkiej pokory i przyjmowania wszelkich trudności w relacjach z najbliższymi, w relacjach z moją mamą – jest naszą pośredniczką. Cieszę się z tego powodu, bo dla każdej z nas należy się druga szansa, bo Jezus ją dał nam nie bez powodu. Po rekolekcjach, mam bardzo bliski kontakt z Maryją i Ona jakby ulecza moje wszystkie zmartwienia i cały wewnętrzny ból z moimi bliskimi, zwłaszcza z moją mamą, od której nie dostałam miłości jako dziecko. Bóg właśnie zaprosił mnie do Chaty mojego dzieciństwa i dorastania, do miejsc gdzie trwałam w okultyzmie – tak jak tego mężczyznę z tej powieści (by wyjaśnić jak to wyglądało naprawdę). Bóg przez Swojego Syna mnie już Uwolnił z rąk szatana, teraz trwa u mnie proces Uzdrawiania z pozostałych ran, to wszystko jest dla mnie jak kołysanie w ramionach Ojca. Jest jeszcze troszkę bólu i cierpienia – ale proszę Jezusa i Maryję by mnie prowadzili i są przy mnie cały czas. A mój ogród duszy w którym widzę Mateńkę jako młoda dziewczynkę ubrano w piękną jaśniejącą sukienkę, która tańczy miedzy pięknymi zakwitłymi drzewami, widzę ją jakby w moim ogrodzie mego serca:)Czuję, jak wszystko po woli wraca do normy mnie samej i tego w jaki sposób Bóg zasadził ziarno, a ono we mnie wydaje plon Wielkiej, Prawdziwej Miłości i pełnego szczęścia w moim wnętrzu i już nowej osobie. Po ostatnich wspaniale prowadzonych rekolekcjach przygotowujących na Zesłanie Ducha Świętego, zrozumiałam i właściwie dostała odpowiedź od Boga o swoim powołaniu, o swoim kierunku drogi, którą pragnę podążać. Moją najgłębsza tęsknotą, która skupia moje myśli jest droga rozwoju Ewangelii do dróg Jezusa i Jego życia. Duch Święty podczas tych rekolekcji rozłożył mnie na łopatki w pozytywny sposób, bo pragnienie trwania przy Nim jest we mnie przeogromna. Myślę, że będę szukała dalszego rozwoju w drodze do bycia bliżej niż jestem obok przy sercu Jezusa. Teraz kiedy widzę jego oczami i czuję Jego sercem – to jakbym mogła oddalić się na jeden krok od Niego, nie mogłabym za mocno Go pokochałam by odejść.
Z Panem Bogiem, nie pozwólcie by działanie złego ducha spowolniło wasz proces drogi do
Boga – On ciągle czeka na nasz powrót i przytulenie nas w Swoje ramiona.

On jest Wielka Miłością i o Nią trzeba pilnie dbać, by ciągle rozkwitała w sercu człowieka jak piękny kwiat.
Agnieszka

Posted in Nawrócenia, Świadectwa | Otagowane: , , | 24 Comments »

Zatrzymajmy nienawiść

Posted by Dzieckonmp w dniu 27 Marzec 2012


Irańczycy Kochamy Was: Wiadomość z Izraela do Iranu

Wielcy tego świata swoje a ludzie pragną czego innego

Posted in Apel, Film | Otagowane: , | 21 Comments »

Przepowiednia ojca Ludwika Roccy z 1849 roku

Posted by Dzieckonmp w dniu 26 Marzec 2012


Przepowiednia

Z dziewiętnastowiecznym proroctwem franciszkanina o papieżu Polaku zapoznałem się kilka lat przed radosnym dla nas konklawe w 1978 roku. Uznałem je wówczas za nieprawdopodobne! Zmieniłem zdanie, gdy kardynał Karol Wojtyła zasiadł na Piotrowym tronie. W 1992 roku opublikowałem w „Polityce” (nr 11) artykuł o tej przepowiedni. Teraz, gdy nikt już nie wątpi, że byliśmy świadkami wielkiego pontyfikatu Jana Pawła II, postanowiłam przypomnieć proroctwo Ludovica Rocci.

Do tekstu proroctwa dotarłem zbierając materiały do książki „Okupowanej Warszawy dzień powszedni” (jej pierwsze wydanie ukazało się w 1973 roku). Dla oddania nastrojów tamtego okresu postanowiłem wykorzystać także krążące wówczas wróżby, przepowiednie i proroctwa. W tym celu – niezależnie od zapisów w dziennikach osobistych – należało sięgnąć po druki konspiracyjne. Jednym z nich była wydana w 1942 roku ośmiostronicowa broszurka „Mówią wieki. Zbiór niektórych przepowiedni dotyczących obecnej wojny”. Zawiera ona cztery proroctwa, o ostatnim z nich podano następujące informacje: „W Nr 97ym I.K.C. z dn. 5 maja 1923 ogłoszona została przepowiednia brata Ludwika Rocca z zakonu Franciszkanów, odpisana z książki wydanej przez Drukarnie Narodową Watykanu w 1853 roku. Brat Ludwik Rocca po zwiedzeniu Betlejem, Ziemi Świętej i Grobu Chrystusa, jako 92-letni staruszek w 1849 roku popadł w stan odrętwienia, który trwał sześć tygodni, po czym na tydzień przed śmiercią poprosił o dwóch braci zakonnych, aby pozostawali przy nim dniem i nocą i zapisywali każde jego słowo, gdyż «Bóg przez jego usta obwieszcza, co stanie się w przyszłości»”.

Pamiętam moje narastające w trakcie czytania tekstu tej przepowiedni zdziwienie, przekształcające się w fascynację. Już pierwsze zdanie było intrygujące: „W 65 lat po mojej śmierci (1914) rozpocznie się wielka wojna morderstwem na Bałkanach, gdzie zamordowany zostanie panujący z rodu habsburskiego […] , skończy się ona po czterech latach”.

Dalej jest wzmianka o Niemcach, którzy: „Na swych sztandarach nosić będą godło «Bóg z nami» i to będzie bluźnierstwem” i rewolucji w Rosji: „Car zginie od swoich poddanych”.

A oto przepowiednia dotycząca II wojny światowej: „W 90 lat po mojej śmierci (1939) wybuchnie bratobójcza wojna, która ogarnie cały świat.[…] Najwięcej spustoszenia czynić będą żelazne ptaki, które z warkotem skrzydeł pomagać będą walczącym, szerząc spustoszenie, a żelazne smoki obrócą w perzynę pół Europy”. Data, zważmy, się zgadza, a mamy tu również przewidzianą zapowiedź pojawienia się samolotów i czołgów. I kolejna zadziwiająca wiadomość – o Niemcach, „których do ostatecznego upodlenia doprowadzi ich wódz, szaleniec, Żyd z pochodzenia, sprzęgnięty z bratem antychrystą”. Franciszkanin przepowiada jednak klęskę państw Osi i przejście Sowietów do obozu aliantów: „Trzy potęgi, którym się zdawało, że nikt im się nie sprzeciwi i nie oprze, złamane zostaną w kraju, gdzie od lat zapomniano o Bogu, radości i śmiechu. Pięć milionów Żydów zostanie wymordowanych”.

Pragnę w tym miejscu przypomnieć, że konspiracyjna broszurka ukazała się w 1942 roku. Potwierdzają to listy, jakie otrzymałem po moim artykule od ludzi, którzy ją czytali podczas okupacji. Zakładając przez chwilę, że mamy do czynienia z apokryfem, można zrozumieć zgodność tekstu z wydarzeniami minionymi, ale o klęsce, jaką Hitler poniesie w Rosji, ani o liczbie ofiar Holokaustu wówczas jeszcze przecież nie wiedziano! Przyznaję, że gdy proroctwo franciszkanina czytałem po raz pierwszy, największe wrażenie wywarło na mnie zdanie: „Nad krajem kwitnącej wiśni chmura ogniem ziejąca obróci w gruzy południe i środek wyspy”. Przecież to wizja bomb atomowych, zrzuconych w sierpniu 1945 na Hiroszimę i Nagasaki…

Na tym trafność przepowiedni bynajmniej się nie kończy. Dowiadujemy się oto, że „wiele klęsk spotka Anglię i oderwą się od niej kraje zamorskie”. Następne zdanie brzmi: „Wielka Rosja rozpadnie się na małe państewka”. Przyznaję, że właśnie to zdanie, przeczytane przeze mnie 35 lat temu, spowodowało, że w trafność ową po raz pierwszy zacząłem powątpiewać.

I tak oto dochodzimy do ustępu poświęconego Polsce i mieszkańcom tej ziemi: „Wiele zdrajców wygnanych zostanie z kraju polskiego, a potem zabierze się Polska do oczyszczenia z Żydów. Najwyżej wyniesie Pan Bóg Polaków, gdyż dadzą światu wielkiego Papieża. Pod hegemonią Polski połączą się Słowianie i utworzą zachodnio-słowiańskie państwo-mocarstwo Europy, którego granicami będą: Odra, Nissa, m[orze] Adriatyk, m[orze] Czarne, Dniepr, Dźwina i Bałtyk. Polska zawsze zostanie. Wielki mąż Ameryki roztoczy nad nią przemożną opieką, pod którą w wielkiej szczęśliwości królować będzie”. Świetnie pamiętam moją reakcję, gdy to przeczytałem około 1970 roku. Pomyślałem sobie, że owo zdanie o papieżu Polaku zmniejsza wartość całego proroctwa! Pisząc artykuł w 1992 roku, nie chciałem wspomnieć o wzmiance jednoznacznie kojarzącej się z haniebnym marcem 1968. Podkreślałem, co prawda, że w przepowiedni jest mowa o Odrze i Nysie, natomiast pominąłem ustęp poświęcony prezydentowi Stanów Zjednoczonych, trzymającemu nad Polską tarczę ochronną.

Autorzy konspiracyjnej broszurki puszą: „Przepowiednie ojca Ludwika Rocca omawiane były w 1868 roku. Krytycy uznali je za stek bzdurstw, a czasopismo niemieckie «Freiheit» w Gracu [w] 1869 r. drwiło z tych przepowiedni, w których katolicki mnich tylko Polsce wielkość przepowiada. Książka ta dr. Johannsena znajduje się w Bibliotece Narodowej w Wiedniu pod nr 427314”.

Po wyborze papieża Polaka postanowiłem przeczytać wspomniany w konspiracyjnej broszurze artykułu z „Ilustrowanego Kuriera Codziennego”. Nosi on tytuł: „Prorok z Góry Synai. Przepowiedział w roku 1849 los dzisiejszej Europy. Polska stanie się jednym z pierwszych mocarstw Europy”. Gazeta powołuje się na wydaną w Wiedniu książkę dr. Johannesa (nie Johannsena) i podaje taką samą jak w broszurze sygnaturę.

W prasowej wersji przepowiedni jest mowa o „bratobójczej wojnie”, jaka wybuchnie „w całej Europie” i o tym, że „Rosja będzie widownią wielkich okrucieństw.[…] Rodzina cesarska, cala szlachta i część duchowieństwa będą wymordowane”, a „państwo rosyjskie rozpadnie się na różne państewka. Polska jednak odzyska niepodległość i stanie się jednym z pierwszych wielkich mocarstw Europy”. Znajdziemy tu też dość zaskakującą informację, że autorem przepowiedni „był Niemiec z pochodzenia”. W artykule nie podano imienia i nazwiska zakonnika, a jedynie jego inicjały „L.R.”. Dowiadujemy się za to, że proroctwo dokonało się w klasztorze na górze Synaj oraz, że asystowali przy nim bracia Fascinietti i August. Najbardziej zaskakujące jest jednak to, że brak tu nie tylko jakiejkolwiek wzmianki o papieżu Polaku, ale także o wydarzeniach związanych z drugą wojną światową i okresem po 1945 roku.

W tej sytuacji zrozumiałe jest, że postanowiłem dotrzeć do przechowywanej w Wiedniu broszury dr.Johannesa. Egzemplarz w tamtejszej Bibliotece Narodowej rzeczywiście nosi znaną nam już sygnaturę i ogólnie można powiedzieć, że publikacja IKC stanowi dość wierne tłumaczenie tych jej fragmentów, które dotyczą przepowiedni „brata L.R.” (i tu brak imienia i nazwiska). Okazuje się jednak, że w broszurze podano inną i przy tym dokładną datę śmierci franciszkanina, 15 sierpnia 1840 roku. Oznacza to mniejszą precyzję przepowiedni w wersji z broszury konspiracyjnej z 1942 roku, mówiących o momencie wybuchu obu wojen światowych. Zważywszy, że wszędzie zostało zaznaczone, że mnich w chwili śmierci miał lat 92 bez trudu można podać lata jego życia: 1748 – 1840. Przyjmując, że rzeczywiście był to Ludovico Rocca i że istnieją spisy franciszkańskich braci zakonnych, nie powinno być trudności z weryfikacją tych danych.

Skoro w broszurze wiedeńskiej nie ma ani słowa o papieżu Polaku, to należało szukać dalej w Rzymie, pamiętając, że w naszym druku konspiracyjnym wspomina się o odpisaniu przepowiedni „z książki wydanej przez Drukarnię Narodową Watykanu w 1853 roku”. Nie bez trudności udało mi się uzyskać zgodę na zajrzenie do katalogów Biblioteki Watykańskiej. Choć znalazłem tam aż kilku autorów o nazwisku Rocca, a nawet bodajże trzech o imieniu Ludovico, ani jedna pozycja nie była związana z przepowiednią i zbliżoną datą publikacji. Na tym moje możliwości dalszego poszukiwania źródła informacji, podanego w podziemnej broszurce z 1942 roku, wyczerpały się.

Nadmienić jednak pragnę, że w wydanej w 1990 roku książce „Świat w oczach jasnowidzów” Stefan Budzyński pisze: „W archiwum watykańskim znajduje się dokument, którego autorem jest Ludwik Rocco, franciszkanin z góry Synaj. Dokument ten sporządzono w 1849 roku, na krótko przed śmiercią jej autora”. Dalej następuje streszczenie tekstu z konspiracyjnej broszury, bez podania jej tytułu i daty wydania. Jak dotąd nikomu nie udało się ustalić, skąd w okupowanej Polsce w 1942 roku zaczerpnięto wiadomość, że autor przepowiedni z połowy poprzedniego stulecia nazywał się Ludovico Rocca i że w przepowiedni tej znalazło się proroctwo o papieżu Polaku.

Po moim artykule w „Polityce” otrzymałem sporo listów. Najważniejszy z nich przesłała nauczycielka ze Skierniewic Maria Świercz, która przekazała mi w darze kserokopię przechowywanej przez nią broszurki Mówią wieki. Krzysztof Kwaśniewski z Poznania pisał: „Pamiętam tę przepowiednię, rozpowszechnianą w maszynopisie w Bochni około 1942 roku. Ufać muszę tylko pamięci, bo tekstu rozpowszechnianego na zasadzie «podaj dalej» nie odpisałem. Z pewnością jednak pamiętam dosłowne sformułowanie: «Najwyżej wyniesie Pan Bóg Polaków, gdyż dadzą światu wielkiego Papieża»”. Pisze W. Kroszczyński z Warszawy: „Przepowiednia, o której pisał Pan w «Polityce», wydaje mi się najdziwniejszą sprawą, z jaką się spotkałem w życiu. Czytałem ją chyba w czasie okupacji i zapamiętałem fragment o Japonii: «chmura ziejąca ogniem zniszczy południe i środek wysp». […] Przepowiednia […] musiała zrobić silne wrażenie na ojcu znanego mi chłopca, skoro zatelefonował do Wiednia, by sprawdzić, że istotnie znajduje się tam przytoczony w tekście «odnośnik literaturowy»”. Jan Zamorski z Katowic przysłał mi odpis proroctwa franciszkanina, z którym zapoznał się w Rzeszowie w 1943 roku.

W latach 1992-93 proroctwo przytoczono w kilku książeczkach. Stephen Lassare (Odkryte sekrety przeszłości. Proroctwa, przepowiednie, wizje jasnowidzów) powołuje się co prawda na IKC, jednakże streszcza fragment konspiracyjnej broszury. Z kolei Zbigniew Przybylak (Dobre proroctwa i przepowiednie dla Polski), podając jako datę śmierci mnicha rok 1840, bądź zapoznał się z broszurą dr. Johannesa, bądź zna mój artykuł, choć go nie cytuje.

Tę samą datę znajdziemy w książeczce Przepowiednie a czasy obecne salwatorianina ojca Flawiana Niebiańskiego, wydanej w 1943 roku w Stanach Zjednoczonych. To, że autor nie mógł znać wiedeńskiej broszury, jest niemal pewne. Tym, kto jako pierwszy zapoznał Polaków z proroctwem Franciszkanina, ewidentnie na podstawie lektury broszury dr. Johannesa, był Józef Chociszewski, autor wydanego w Poznaniu w 1877 roku dzieła Polska Sybilla, czyli zbiór objawień, proroctw i przepowiedni, tyczących się mianowicie Kościoła katolickiego, Polski i Słowiańszczyzny. Ze starych ksiąg, z różnych pism i z ust ludu zebrał i spisał. Miało ono potem wznowienia.

Warto może przypomnieć, że z 1939 roku pochodzi wiersz Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego Modlitwa za pomyślny wybór papieża, z taką oto ostatnią zwrotką:

O to, Królowo, schodząc w serca głębię,
błagam, słuchając, co mówi Duch Boży:
nowe papiestwo jak dąb się rozłoży
przy polskim dębie

Przed kilku laty poprosiłem prof. Jerzego Kłoczowskiego o przekazanie papieżowi Janowi Pawłowi II informacji o proroctwie Ludovica Rocci. Otrzymałem zapewnienie, że to uczynił.

 

 Autor

TOMASZ SZAROTA (ur. 1940) – profesor w Instytucie Historii Polskiej Akademii Nauk w Warszawie, kierownik Pracowni Dziejów Polski po roku 1945. Ostatnio opublikował U progu Zagłady. Zajścia antyżydowskie i pogromy w okupowanej Europie. Przygotowuje książkę Naloty na Warszawę i Drezno – względy wojskowe czy zbrodnia wojenna?

Źródło: niniwa2.cba.pl/

Posted in Apokalipsa, Warto wiedzieć | Otagowane: , , | 59 Comments »

Orędzie z 25 marca 2012r

Posted by Dzieckonmp w dniu 25 Marzec 2012


„Drogie dzieci!  Również dziś z radością pragnę wam dać moje macierzyńskie błogosławieństwo i wezwać was do modlitwy. Niech modlitwa stanie się dla was potrzebą, byście codziennie wzrastali w świętości. Więcej pracujcie nad swoim nawróceniem, bo kochane dzieci jesteście daleko. Dziękuję wam, że odpowiedzieliście na moje wezwanie”.

Posted in Medziugorje, Orędzia | Otagowane: , | 26 Comments »

Wizje siostry Yvety

Posted by Dzieckonmp w dniu 25 Marzec 2012


Siostra Yveta jest niemiecka zakonnica. Doznawane przez nią wizje dotyczą naszej

bliższej lub dalszej przyszłości. Wybrane fragmenty Orędzia Jezusa przytaczamy z książki

ks. R. Uklei SDB – Tryumf Kościoła.

 

 

Orędzie Jezusa na czasy ostateczne

 

„…Mój Krzyż, Świetlisty Krzyż, który zajaśnieje na całym Niebie, będzie znakiem dla wszystkich mieszkanców tej ziemi. Dla jednych jako Znak Kary, dla innych jako wewnętrzne Światło i dla niektórych jako znak zwiastujący prędką szczęśliwość. Jest to znak, że ostatnie wydarzenia są bardzo bliskie. Ten Krzyż uświadomi całemu Światu Moje straszne cierpienia. Zwracam wam często uwagę, że nie będę karać bez uprzedzenia. Wszystkim mieszkańcom ziemi dam odpowiedni czas, żeby mogli pojąć właściwe znaczenie Krzyża na niebie. To będzie znak ukazujący bliskie nadejście Bożej Sprawiedliwości Mego Ojca.

Wszyscy ludzie ujrzą ten Krzyż. Nikt nie będzie mógł powiedzieć: „Nie widziałem tego Krzyża”. Przypomni on wszystkim Moje krwawe i haniebne cierpienia na Krzyżu, cierpienia przepełnione Miłością i niosące ratunek wszystkim Moim dzieciom. Dla tych, którzy się nie nawrócą – Krzyż będzie symbolem Sprawiedliwości. Innym przypomni o cierpieniu Boga przynoszącego Miłość, by pobudzić ich do wołania o przebaczenie za grzechy – i w końcu dla pozostałych – stanie się ten Krzyż Znakiem szczęśliwości, Znakiem Miłości, Znakiem pełnym Miłosierdzia i czułości Boga. Wszyscy jednak poznają, nawet ci, którzy Go odrzucają, że ten Krzyż jest Znakiem, który przyniósł im Zbawiciela, przyniósł Zbawienie i przebaczenie oraz to, że Zbawiciel przyjdzie powtórnie, aby wypełnić Swoje obietnice i przynieść wieczną szczęśliwość.

Zaprawdę, powiadam ci Moja córko, że Mój Krzyż będzie jak nigdy przedtem – uznany i czczony. Jest słuszne, aby narzędzie Mego okrutnego Cierpieńia, które przekracza wielkością wszystkie cierpienia, jakie możecie sobie wyobrazić – aby ten Krzyż był czczony, ponieważ dzięki Krzyżowi świat został zbawiony.

Ten Krzyż na niebie przerazi wiele dusz, które nie są wolne od wyrzutów sumienia, gdy inni będą szczęśliwi, to jest ci, którzy dźwigają swoje Krzyże na ziemi, swoje codzienne i zwielokrotnione cierpienia – podobnie jak Ja dźwigałem Mój Krzyż.

Dusze cierpiące będą rozradowane, bo wraz z widokiem Krzyża na niebie zrozumieją, że ich cierpienia się kończą, szczęśliwe dusze osiągające w końcu swój cel, bo ten zwrot w czasie uczyni ich szczęśliwymi. Spoglądajcie w niebo, Moje drogie dzieci, ponieważ z tego nieba nadejdzie wasze szczęście.

2 Wydarzenia

Wydarzenia nie przebiegną tak szybko, jak byście chcieli, ponieważ każda dusza na tej ziemi musi okazać Mi miarę swej miłości, wytrwałości i wszystkich swoich dobrych uczynków. Opóźniłem te wydarzenia końcowe nie dla wydłużenia cierpień Moich dzieci, ale z powodu nieskończonego Mego Miłosierdzia. Po tym cudzie zrozumiecie to, czego nie rozumiecie teraz, ponieważ dostrzegacie tylko to, co jest widzialne dla waszych oczu, a macie zrozumieć właściwy sens wydarzeń.

Sekret fatimski poznacie wszyscy, kiedy nadejdzie oznaczony czas. Słowo FATIMA będzie wypisane ognistymi literami na niebie i będzie widziane przez wszystkich. Wśród wielu nastąpi zamieszanie i strach przed Moim sądzeniem ludzi, które będę sprawować. Przerażenie i panika ogarnie Moich wrogów. Ich upokorzenia wobec wszystkich będą nie do zniesienia. Kpiny z Boga nie mogą pozostać bez kary! Nie może też odrzucanie Mojej Najświętszej Matki, umiłowanej na całą wieczność, obyć się bez ukarania winnych. W godzinie zemsty nad wrogami Mojej Najświętszej Matki, ukochanej Matki Boskiej z Fatimy – nie znajdą oni żadnego usprawiedliwienia przed Moim Sądem. W odpowiedniej godzinie Mój Ojciec uderzy i oni wszyscy zostaną ukarani.

Wyprowadzę Mego umiłowanego sługę – i nastąpi trwoga. Wasza planeta będzie wstrząśnięta od samych fundamentów. Powstaną zmarli i będą straszne burze. Gromy i błyskawice będą przebiegały całą ziemię przepełnioną grzechami. Ludzi ogarnie przerażenie i panika, kiedy Mój Ojciec zarzuci swoje sieci na ziemię. Ludzie doznają takiego strachu, jakiego jeszcze nigdy dotąd nie było, kiedy ujrzą ten wielki chaos w przyrodzie, który wciąż będzie narastał. Jedynie Mój ukochany i odnowiony Kościół, i wszyscy, którzy są z nim złączeni sercem będą – mimo strachu – spoglądać z nadzieją w niebo, z którego zstąpi ku nim szczęście i wyzwolenie. Wszyscy Aniołowie są już na swoich stanowiskach i czekają na ostatni sygnał, by oddzielić dobrych i złych. Ta straszliwa burza, która będzie szaleć nad całym światem, nie dotknie Moich dzieci, bo Ja będę z nimi. Ja jestem Panem burzy i całej przyrody, która zostanie zniszczona. I Ja jestem Panem tych wielkich wydarzeń, które spadną na ziemię”.

Wielki cud

„…będą wysławiać Nowy Dzień Wielkiego Czwartku. Krzyż i Hostia Święta będą nierozdzielne. Wieczorem, w Nowy Wielki Czwartek Mój Świetlisty Krzyż przypomni wszystkim Moją Mękę, Agonię i Moją Boską Eucharystię. Ta Święta Hostia będzie świecić jak Boskie Słońce przed oczami wszystkich mieszkańców ziemi. Bądź szczęśliwa, Moja córko, bo dla ciebie ta godzina będzie pełna szczęścia, podobnie jak dla wielu twoich krewnych i wielu innych dusz, które Mnie oczekują i pojmują, że Mój Wielki Powrót jest w zasięgu ręki. W momencie, kiedy pojawi się Krzyż i Święta Hostia, cały świat pozna, że Ja  przywrócę porządek, jak również to, że przekazałem władzę nad wszystkim Memu umiłowanemu Synowi, z którego tak wielu urządza sobie kpiny.

Jakże wielkie to będzie dla nich upokorzenie, kiedy będą musieli Mnie słuchać, Mnie, na którego patrzyli jak na nędzny przedmiot swej pogardy i kpin! Do tego wielu będzie spośród kleru, zwłaszcza tych wysoko postawionych, którzy będą musieli oddać przed Nim pokłon. Jakże wielkie upokorzenie zachowam dla nich, owych wielkich! Nadchodzi godzina, w której wielu wrogów zostanie rzuconych do stóp Mego umiłowanego Syna i będzie zmuszonych przed Nim skłonić swoje głowy. Pomszczę Mego Syna i wysławię Go dla Jego wierności i Jego miłości” (…).

Wielkie odstępstwo

„Zbyt wiele dusz dzisiaj już nie rozpoznaje ani świadomie, ani podświadomie Chrystusa jako Syna Bożego, ani Boga samego, który przyszedł na ziemię dwa tysiące lat temu. Nawet spośród księży wielu już nie wierzy w Moją Boską obecność w Eucharystii. Wśród znacznej liczby kleru powstają wciąż wątpliwości powodujące wielkie spustoszenie w wierze. Wiele świeckich osób też dochodzi do wniosku, że Chrystus, który poniósł śmierć na Krzyżu, był zwykłym człowiekiem jak inni, że również zmarł, jak inni – dlatego nie mógł być Bogiem i nie mógł zmartwychwstać…

Całe to rozumowanie jest wielkim nieszczęściem obecnych czasów, wielką apostazją, którą nazywacie „modernizmem”. Oznacza ono wyparcie się Syna Bożego, który stał się człowiekiem, aby uratować ludzi dobrej woli od śmierci wiekuistej. To upadek Wiary, Światła i Prawdy na ziemi. Dla wielu stałem się tylko bezbarwną marionetką z zamierzchłych czasów, dla innych prorokiem, po którym pozostały piękne opowieści – i to wszystko. Cóż to się stało ze świętą Skarbnicą prawdziwej Wiary w tym starym Kościele? Wtargnął do niej wróg i zabrał jej część w posiadanie. Ale, aby uchronić Mój Kościół, któremu ja obiecałem, że bramy piekielne go nie zwyciężą, żeby wykonać niepodważalne Prawo Mego Ojca, Jego Słowo i Jego obietnicę wiecznego życia, aby uchronić ten Kościół, który już drży w posadach, uchronić Moje Dziedzictwo, Moje Królestwo, podobnie jak Królestwo Mojej Najświętszej Matki, utworzyłem mały Kościółek, aby rozwijał się prawdziwie i zgodnie z życzeniem Mego Ojca, zgodnie też z Moim Sercem; Kościółek Miłości i Wiary, Kościółek Świętości i Eucharystii. (…).

Krucjata miłości.

Od momentu pojawienia się Mojego Krzyża będę przysyłać Moich ziemskich Aniołów do wszystkich miejsc, żeby przekazywali Moje łaski wszystkim potrzebującym. Ten czas już będzie czasem końca, czasem, który przepowiedzieli Prorocy. Ja poślę tych, którzy będą czynić cuda w Moim Imieniu, w Imieniu Trójcy Przenajświętszej oraz w Imieniu Trzech Wielkich Serc (…). Pojawienie się Krzyża na Niebie w tym tak pogańskim czasie i zepsutym świecie, wierzącym tylko w to, co widzi i co posiada, uznającym wyłącznie naukę, która stała się jego bogiem – spowoduje olbrzymi szok w ich duszach i w świadomości. Ten Krzyż na niebie pozostanie, żeby ludziom nieustannie przypominać, że nie jest on zbiorowym złudzeniem ani jakimś innym astronomicznym zjawiskiem. Dlatego też konieczne będzie wysłanie tych Aniołów, których wybrałem i przygotowałem do tej misji   (…).   Te   miłujące   dusze   przebiegały   ziemię,   niosąc   Moim   biednym   dzieciom niezasłużone łaski. Niektórzy ludzie są na tej ziemi w niekorzystnym położeniu, bo są oni biedni pod każdym względem i bardzo nieszczęśliwi. Przyjdą i odbudują wszystko, co zrujnowane! Wypędzą tego, który jest przyczyną tak wielkiego zła. A ta, na pewien czas nieszczęśliwa planeta, odzyska znowu należne jej miejsce pośród niezliczonych miliardów planet. Ta mała Ziemia jest pierwszą i ona pozostanie pierwszą i jedyną planetą w całym Kosmosie, bo ona posiada ten przywilej, że została przesiąknięta Boską Krwią Stwórcy!

Cud pojawi się nad waszymi głowami i będzie niezbitym dowodem Mojej Miłości i Sprawiedliwości. Ten cud będzie cudem Eucharystycznym, jako że Krzyż i Hostia są nierozdzielne. Świat stanie się jedną rodziną, pełną radości i miłości, miłosierdzia i braterstwa. Stare czasy dojrzały już, aby zniknąć i uczynić drogę dla niespodziewanej Wiecznej Miłości.

Wstrząsnę Ziemią.

Nadeszła godzina, w której ja wstrząsnę Ziemią. O, gdybyś wiedziała, jak Serce Moje, które jest samą Miłością, jest niechętne do wykonania Sądu Mojego Ojca! Ale ten Sąd musi być wykonany! Poprzez Moje rany świat został uratowany, ale ten właśnie świat musi również – tak jak Ja – poznać i przejść przez podobną mękę, zanim otrzyma zmiłowanie i udzielone mu zmartwychwstanie (…).

Straszliwe kary czekają przede wszystkim tych, którzy nie uznają objawień w Fatimie, którzy przeszkadzają w rozszerzaniu prawdy o ujawnianym sekrecie fatimskim. Oczywiście, jeżeli takie dusze poproszą o Moje przebaczenie w ostatniej chwili, to uratuję je, ponieważ jestem nieskończonym Miłosierdziem. Ale ileż łask, ileż Darów i ileż Moich Błogosławieństw stracą oni przez swój własny błąd… Bezlitosne karanie spadnie na ten świat pełen pychy. Mój Ojciec odsłoni swoją Wszechmoc i wszystko powróci do porządku w odnowionych i uświęconych światach. Pocieszę wszystkich, którzy cierpieli. W ostatnich godzinach wasza szczęśliwość będzie doskonała. Wrogowie będą poniżeni bądź pomrą za to, że hańbili Krzyż oraz za to, że ich grzech stał się Moim ciężkim brzemieniem, że przygnębił Mnie – Boga i Stwórcę tej ziemi.

To będzie tryumf, jakiego nie widział świat. Ten Krzyż Prawdy i Światła będzie czczony na wieki, ponieważ na nim Bóg Zbawiciel odkupił całą biedną ludzkość, która dążyła do zguby, słuchając tego, który kiedyś był Aniołem Światłości, ale przez swój niewybaczalny grzech stał się demonem nabrzmiałym pychą, złą wolą i zawiścią (…).

Moje dzieci, jeszcze tylko chwilę cierpliwości. Zbliżacie się już do końca waszych cierpień i do Mojej Godziny. Teraz oczekujcie pierwszego chwalebnego objawienia się Boga Ojca, zwiastującego nadejście Mego sługi, który przyniesie tym, którzy Mnie kochają, początek szczęśliwości na waszej planecie.

Wasza planeta stanie się jedyną, która będzie wysławiana i pełna chwały, ponieważ na tę ziemię przyszedł Syn Boży, aby przelać tu swoją Krew jako Zbawiciel. Ta mała Ziemia, ta wasza planeta, która jest niczym w olbrzymim Kosmosie – stanie się najpiękniejszą i najwspanialszą planetą w cnym wszechświecie! Ta wasza mała Ziemia będzie otoczona Chwałą Świętej Rodziny, która tu żyła i tak wiele wycierpiała dla odkupienia Moich dzieci.

Najświętsza Dziewica i Krzyż

Kiedy pojawi się Świetlisty Krzyż, wypiszę na nim Imię Mojej pokornej Służebnicy. Ten Krzyż będzie wysyłał promienie, które dla niektórych okażą się karą, a innym przyniosą chlubę i uzdrowienie. Wiele osób zostanie tymi promieniami uleczone.

Nagrodzę wiarę Moich dzieci sprawiedliwą miarą, odpowiednią do ich wiary we Mnie i w Moje słowa, odpowiednio do ich życia. Wiara jest wielką łaską, darem Ducha Świętego, koniecznie winniśmy prosić o nią z wielką ufnością. Nigdy nie odtrącę duszy, która prosi Mnie o cnoty – jakie by one nie były.

Moja Najświętsza Matka przybędzie z tym Świetlistym Krzyżem i przyniesie światu Swego Syna, Jezusa, który jest Światłością Świata. W tej szczególnej chwili Ona będzie prezentować ten bolesny i broczący Krwią Krzyż Ojcu Doskonałej Sprawiedliwości i Przebaczenia, aż wielki pokój zstąpi na ziemię. Moja Najświętsza Matka jest również prawdziwą Współodkupicielką i Ona udowodni to wszystkim. Jest Ona Pośredniczką między Boską Sprawiedliwością a Jej dziećmi na ziemi – i to przez ten Krzyż. Ona przynosi Chrystusa Światu, dlatego też przedstawi swego Syna wraz z tym Krzyżem (…).

Mój Krzyż, z którego w ciągu stuleci tak wielu robiło i robi sobie kpiny, będzie Pięknem, Chwałą i Światłem na niebie. Z jego powodu będą dziać się cuda. Wszystkich niewierzących ogarnie przerażenie i zgroza. Agitacja na ziemi osiągnie swój szczyt. Strach wywołają te wszystkie zjawiska, których aż po dziś dzień nie widziało żadne oko. Natomiast w całym Moim Kościele rozlegnie się hymn radości i dziękczynienia dla Mnie, bo Moje dzieci w końcu uświadomią sobie znaczenie Mojego znaku na Niebie i zapanuje wielka radość.

Skutki ukazania się Krzyża

Czasy, w których żyjecie, a ściślej – godziny, są historyczne, ponieważ są to ostatnie chwile przed pojawieniem się cudu Krzyża. To są już ostatnie chwile cierpień. Ten czas za chwilę przeminie. Rozpocznie się panowanie – Magnificat wraz z panowaniem Ducha Świętego, a Mój Opiekun, Św. Józef, rozpocznie nową misję.

Trzy Święte Serca staną się rękojmią największego szczęścia Moich biednych i nieszczęśliwych dzieci, które będą patrzeć na Mój Świetlisty Krzyż, miłując Mnie i oddając Mi cześć. Jeżeli pokornie będą prosić o uleczenie, zostaną natychmiast uleczone. Pamiętajcie o wężu, którego Mojżesz utworzył i wywyższył. Wszyscy, którzy spojrzeli na niego z wiarą i ufnością, byli uratowani. Teraz będzie podobnie. Świetlisty Krzyż będzie miał tę samą moc leczenia dobrych ludzi.

Sąd Boży.

Świat, który zgodził się na usunięcie Moich Tabernakulów z Ołtarzy, naśladuje tłuszczę, która nie okazała serca Moim łzom na Kalwarii i w czasie pochowania Mego Ciała. Potężne pioruny w dzień Sądu Bożego spowodują, że cały świat padnie na ziemię, tak jak Ja upadłem w drodze na Kalwarię. Ludzkość rozpozna tę godzinę, w której zda swój rachunek. Jakże wielu załamanych, zmiażdżonych i umierających z głodu padnie wówczas na ziemię. Ze Mną odżyjecie ponownie! Zostaniecie napełnieni Duchem Świętym! Będziecie nieść waszym braciom Ewangelię Świętą, owo źródło doczesnych i duchowych dóbr. Tak wiele sanktuariów przestało już być uświęconymi przybytkami, bo stały się miejscami, gdzie Ja jestem znieważany. Wyświęceni przeze Mnie kapłani stali się chciwi, a wielu książąt Kościoła składa hołd postępowi, doprowadzając swoje diecezje do ruiny.

Gdzież jest pobożność Moich prawdziwych czcicieli, gdzie się podziała cisza i bojaźń Boża, gdzie są święci? Dlatego zniszczę ten zepsuty świat, tych pasterzy, tę ”sól ziemi”, która zwietrzała i trzeba ją wyrzucić, i podeptać, gdyż już do niczego się nie nadaje. Idźcie więc dalej, apostołowie i głoście Moją Ewangelię. Brońcie Moich Praw i Mojej Czci. Przygotowujcie świat na sąd. Bądźcie ze Mną, stańcie się świętymi pasterzami w jednej i uniwersalnej Owczarni Najświętszej Trójcy. To jest już ostatnia godzina: tysiące kościołów zamknięto i zniszczono i zdeprawiono! A teraz Moi wyświęceni prześladują Mnie! Już czas najwyższy, aby Mój Kościół zatryumfował. Ja zostanę ogłoszony Prawdziwym i Wiecznym Kapłanem, gdyż byłem Nim i jestem w wieczności. Świat stworzony przez Boga, odkupiony przeze Mnie, będzie przemieniony przez Ducha Świętego i zasypany Niebiańskimi Darami. Pociągnę wszystkich ku sobie. Mój Krzyż was zbawi!

Jakże przepiękne będzie to Królestwo! Jakie będzie szczęście Moich wybranych, którzy zaznali najprzeróżniejszych cierpień na tej biednej ziemi. Moje umiłowane dzieci, będziecie przechodzić ze szczęśliwości ku wyższej szczęśliwości i nie będzie końca tego szczęścia, które was oczekuje.

Przybywam! – Dlaczego Moje dzieci się zmartwione? Czyż Ja nie wiem o wszystkich waszych prośbach, cierpieniach, bólach i lękach?  Przecież przychodzę, by was uratować! Moje przyjście jest wyraźnym dowodem Mojej Miłości do was – Miłości pełnej i czułej, jak i pełnej współczucia dla wszystkich Moich cierpiących dzieci. Przygotujcie się, ponieważ nadchodzę, by uratować was z mocy szatana i całego piekła, zjednoczonego przeciw wam. Ten tryumf jest tryumfem końca, tryumfem całego Kościoła (…). To będzie również wielkie zwycięstwo Mojej Najświętszej Matki
(…).

Apokaliptyczna wizja

Powstanie wielka panika wśród wszystkich mieszkańców ziemi, ponieważ wszystkie morza wzburzą się i jednocześnie zapali się powietrze. Przerażenie ogarnie wszystkich Moich wrogów, niewierzących, bezbożnych, którzy uważają się za silnych i wysoko postawionych, którzy albo nie chcą nic wiedzieć o Bogu, albo twierdzili, że Boga nie ma i nie może istnieć. Aż ujrzą przebieg ostatnich wydarzeń i ich koniec. Jaka przerażająca panika powstanie, gdy ci, którzy zaprzeczyli prawdzie o zmartwychwstaniu, ujrzą umarłych wychodzących z grobów. Jakiż chaos powstanie na ziemi! Strach nie do opisania dotknie wszystkich wrogów Mojego Ojca. Gdzie się podzieje ich wyniosłość w tej godzinie? Przeraźliwe jęki nad jękami będą dochodziły ze wszystkich stron, a pośród ogólnego zamieszania będą ginąć w całej grozie rozszalałej wody i ognia, które pochłoną wszystko, co ma być unicestwione! Ta przerażająca wizja została już przepowiedziana, to wizja z Apokalipsy. Tak, tak to jest godzina nadejścia Gniewu i Sprawiedliwości Boga, Mego Ojca. To jest Boża Sprawiedliwość, która łączy się z pojawieniem się Mojego bezmiernego Miłosierdzia. To jest wielka Sprawiedliwość i Prawda, które doprowadzają do tych przemian dla szczęścia Moich dzieci, tak jak po straszliwym sztormie ponownie pojawi się słońce”.

 

Źródło  http://polskiesm.pl/Dokumenty/22_Dokad_idziesz_czlowieku/06_WIARA/17_Wizje_siostry_Yvety.pdf

Posted in Objawienia | Otagowane: , | 140 Comments »

Transmisja z Medjugorje

Posted by Dzieckonmp w dniu 25 Marzec 2012


Mając na względzie głębsze uczestnictwo polskich pielgrzymów w programach wieczornych parafii Medjugorje pragniemy aby tłumaczenia symultaniczne na język, polski odbywały się w sposób ciągły. Wiąże się to z kosztami 60-ciu EURO dziennie. Sfinansowanie tego przedsięwzięcia nie będzie możliwe bez solidarnych wpłat wypływających od grup pielgrzymkowych.

Wychodząc na przeciw tej potrzebie Polskie Centrum Informacyjne „MIR” Medjugorje zasponsorowało tłumaczenia za miesiąc kwiecień 2012 roku. Liczymy na to, że wspólnym wysiłkiem wszystkich organizatorów uda nam się zebrać pieniądze na kolejne miesiące tłumaczeń.

Wpłat można dokonywać w biurze informacji w Medjugorje, oraz za pośrednictwem naszej strony internetowej http://www.centrummedjugorje.pl.

Ja dziś oglądałem wieczorne nabożeństwo , a jeszcze dziś chyba o godz. 21 będzie adoracja Najświętszego Sakramentu tłumaczona na język polski. Zapraszam  do adorowania Pana Jezusa .

Wejdź na stronę kliknij Play i uczestnicz w nabożeństwie na żywo

Foto z dzisiejszego nabożeństwa

Posted in Film, Medziugorje | Otagowane: | 1 Comment »

PRZYJMOWANIE SAKRAMENTÓW JEST DAREMNE, JEŚLI BRAKUJE MIŁOŚCI

Posted by Dzieckonmp w dniu 25 Marzec 2012


Maria Valtorta

POEMAT BOGA CZŁOWIEKA

Napisane 20 i 21 sierpnia 1944. A, 3363-3372

Mówi Jezus:

«To jest specjalnie dla ciebie, duszo, która płaczesz, patrząc na minione krzyże i nadchodzące chmury. Ojciec będzie miał zawsze chleb, żeby go włożyć w twoją dłoń, i gniazdo, żeby przyjąć Swą turkaweczkę zalaną łzami.

Dla wszystkich jest to pouczenie, że Ja potrafię być “Panem” sprawiedliwym. Nie oszukuje się Mnie jednak i nie schlebia Mi się kłamliwym szacunkiem. Kto zamyka serce przed bratem, zamyka serce przed Bogiem, a Bóg – przed nim.

To pierwsze przykazanie, o ludzie: Miłość i miłość. Kto nie kocha, ten kłamie wyznając, że jest chrześcijaninem. Daremne jest przyjmowanie sakramentów i [udział] w obrzędach, bezużyteczna modlitwa, jeśli brak miłości. Stają się formułkami, a nawetświętokradztwami. Jak możecie przychodzić do Chleba wiecznego i sycić się, gdy odmówiliście chleba głodnemu? Czy wasz chleb jest cenniejszy niż Mój? Bardziej święty? O, obłudnicy! Ja nie stawiam ograniczeń, dając Siebie waszej nędzy. A wy – wy, którzy jesteście nędzą – nie macie litości nad nędzami, które w oczach Boga nie są tak ohydne, jak wasze. To bowiem są nieszczęścia, wasze zaś [nędze] – są grzechem. Zbyt często mówicie: “Panie, Panie”, żebym okazał życzliwość waszym sprawom. Nie mówicie jednak tego z miłości do bliźniego. Nie czynicie jednak nic w Imię Pana dla bliźniego.

Zobaczcie, co dała wam – waszym społecznościom i jednostkom – wasza zakłamana religia i prawdziwy brak miłości. Opuszczenie przez Boga. Pan powróci jednak, kiedy będziecie kochali, jak Ja o tym pouczyłem. Do was jednak, mała trzódko – do tych, którzy cierpią, będąc dobrymi – mówię: “Nigdy nie jesteście sierotami. Nigdy nie jesteście opuszczeni. Najpierw musiałby Bóg przestać istnieć, żeby miało zabraknąć Opatrzności Jego dzieciom. Wyciągnijcie rękę, bo Ojciec daje wam wszystko jak ‘ojciec’, to znaczy z miłością, która nie poniża. Otrzyjcie łzy. Biorę was i niosę, bo lituję się nad waszą słabością”. Najbardziej umiłowanym ze stworzeń jest człowiek. Czy zamierzacie wątpić, [sądząc,] że Ojciec będzie miał więcej litości nad ptakiem niż nad wiernym [Mu] człowiekiem? Człowiekiem wiernym… Bóg jest przecież pobłażliwy nawet wobec grzesznika i daje mu czas i możliwość przyjścia do Niego. O! Gdyby świat zrozumiał, kim jest Bóg!

Idź w pokoju, Mario. Jesteś Mi droga jak dwoje sierot, które widziałaś, i jeszcze bardziej. Idź w pokoju. Ja jestem z tobą.»

Jezus mówi:

«Kiedy ujawniam przed tobą nieznane wydarzenia z Mojego życia publicznego, już słyszę chór skrupulatnych doktorów, którzy mówią: “O tym przecież nie ma mowy w Ewangelii. Jakże ona może powiedzieć: ‘Widziałam to’?” Odpowiadam im słowami z Ewangelii:

“Tak Jezus obchodził wszystkie miasta i wioski. Nauczał w tamtejszych synagogach, głosił Ewangelię królestwa i leczył wszystkie choroby i wszystkie słabości.” – mówi Mateusz. [por. Mt 9,35]

I jeszcze: “Idźcie i oznajmijcie Janowi to, co słyszycie i na co patrzycie: niwidomi wzrok odzyskują, chromi chodzą, trędowaci doznają oczyszczenia, głusi słyszą, umarli zmartwychwstają, ubogim głosi się Ewangelię.” [por. Mt 11,4-5]

“Biada tobie, Korozain! Biada tobie, Betsaido! Bo gdyby w Tyrze i Sydonie działy się cuda, które u was się dokonały, już dawno w worze i w popiele by się nawróciły… A ty, Kafarnaum, czy aż do nieba masz być wyniesione? Aż do Otchłani zejdziesz. Bo gdyby w Sodomie działy się cuda, które się w tobie dokonały, zostałaby aż do dnia dzisiejszego.” [por. Mt 11,21-23]

A Marek [mówi]: “…szło za Nim wielkie mnóstwo ludu z Galilei. Także z Judei, z Jerozolimy, z Idumei i Zajordania oraz z okolic Tyru i Sydonu… szło do Niego mnóstwo wielkie na wieść o Jego wielkich czynach…” [por. Mk 3,7-8]

A Łukasz: “Następnie wędrował przez miasta i wsie, nauczając i głosząc Ewangelię o królestwie Bożym. A było z Nim Dwunastu oraz kilka kobiet, które uwolnił od złych duchów i od słabości…” [por. Łk 8,1-2]

Mój Jan pisze: “Potem Jezus udał się za Jezioro Galilejskie, czyli Tyberiadzkie. Szedł za Nim wielki tłum, bo widziano znaki, jakie czynił dla tych, którzy chorowali….” [por. J 6,1-2]

A ponieważ Jan obecny był przy wszystkich cudach – jakakolwiek była ich natura – których dokonałem w okresie trzech lat, Umiłowany daje o Mnie świadectwo bez miary: “Ten właśnie uczeń, który widział te sprawy, opisał je. A wiemy, że świadectwo jego jest prawdziwe. Jest ponadto wiele innych rzeczy, których Jezus dokonał, a które, gdyby je szczegółowo opisać, to sądzę, że cały świat nie pomieściłby ksiąg, które by trzeba napisać.” [por. J 21,24-25]

A zatem? Co powiedzą teraz ci podchwytliwi uczeni?

Ona zdjęła z Moich ramion Mój Krzyż i wzięła go na siebie, gdyż Mnie kocha do tego stopnia, że woli raczej umrzeć niż wiedzieć, że jestem strapiony. Czyż więc wy chcecie czynić zarzuty Mojej dobroci, dlatego że pragnie ulżyć jednej [z osób] kochających Mnie, które niosą dla was Mój Krzyż, i dlatego że Moja Dobroć daje poznać wydarzenia Swej posługi, pragnąc obudzić was z letargu, w którym umieracie? Naprawdę nie zasługujecie na ten dar udzielony wam przez Zbawiciela dla wyprowadzenia was z niezdrowych, duszących was wyziewów. Ponieważ jednak wam go udzielam, przyjmijcie go i wstańcie. To nowe nuty w chórze, które wyśpiewują Moją Ewangelię. Niech służą przynajmniej obudzeniu waszej uwagi. Dotąd pozostawała ona uśpiona nawet wobec wydarzeń znanych z Ewangelii, którą czytacie tak źle i nieobecni duchem. Chyba nie myślicie, że w czasie trzech lat uczyniłem tylko tych niewiele cudów, opowiedzianych [w Ewangelii]? Czy macie zamiar myśleć, że została uzdrowiona ta mała liczba kobiet, które są przytoczone, lub że cuda, o których napisano, są jedynymi, jakie zostały dokonane? Skoro cień Piotra służył do uzdrowienia, czegóż musiał dokonywać Mój cień? A Mój oddech? Moje spojrzenie? Czy pamiętacie [co mówiła sobie] niewiasta chora na krwotok? “Żebym się choć Jego płaszcza dotknęła, a będę zdrowa.”[por. Mt 9,21] I tak się stało. Moc cudotwórcza stale wychodziła ze Mnie. Przyszedłem, żeby doprowadzić do Boga i otworzyć zapory Miłości, zamknięte od dnia grzechu. Przez wieki fale [tamowanej] miłości wylewały się na mały świat Palestyny: cała miłość Boga do człowieka, która w końcu mogła się rozszerzyć, jak On tego pragnął, by ocalić ludzi najpierw przez Miłość, zanim to uczynił przez Krew.

Powiecie Mi może: “Dlaczego [otrzymuje to Maria], ktoś tak mizerny”? Odpowiem wam wtedy, gdy ta – którą wy pogardzacie, a którą Ja kocham – będzie mniej wyczerpana. Zasługiwalibyście na milczenie, które zachowałem przed Herodem. Ja jednak usiłuję was ocalić – was, których pycha czyni najtrudniejszymi do przekonania.»

 

21 sierpnia 1944. Jezus mówi:

«Odpowiem wam słowami apostoła Pawła: “Niezbędne są dla ciała te członki, które uchodzą za słabsze; a te, które uważamy za mało godne szacunku, tym większymi okrywamy ozdobami. Tak przeto szczególnie się troszczymy o przyzwoitość wstydliwych członków ciała, a te, które nie należą do wstydliwych, nie potrzebują takiej uwagi. Bóg tak obecnie ukształtował nasze ciało, że zyskały więcej szacunku członki z natury mało godne czci.”

Sądzicie może, że [Maria –] ten “mały głos” uważa siebie za coś wielkiego? Gdybyście ją zapytali, odpowiedziałaby wam: “Jestem członkiem najsłabszym i najmniej godnym szacunku w Ciele Chrystusa”. Odpowiedziałaby wam naprawdę szczerze. Wy jednak nie uwierzylibyście jej, każdy bowiem przykłada do innych własną miarę. Wy też – bez pokory i szczerości – mówicie: “Jestem zły”, żeby usłyszeć, jak [wam zaprzeczają i] mówią: “Ależ nie, jesteś bardzo dobry!”. I tak wyniośle myślicie o sobie. A gdy ktoś jest szczery i przyznaje wam jedynie odrobinę dobroci lub wcale – milknąc z miłości i nie chwaląc was z prawości – wpadacie w gniew przeciw niemu. Nienawidzicie go, bo was nie pochwalił. Tak samo nie potraficie też pomyśleć, że ona jest szczera. Ja jednak – Ja, który czytam w jej myśli i widzę wnętrze jej serca – wiem, czy jest w niej lub nie ma takiej myśli o sobie samej. Ileż razy w rozmowach tej duszy z Bogiem rozbrzmiewały słowa skierowane do Boga i oświadczające: “Jakże mogłeś, Panie, wziąć mnie – tę, która nic nie jest warta, która tak Ci uchybiała i jeszcze nadal tak bardzo Ci uchybia?” Zdaje się też wątpić we Mnie, gdyż wydaje się jej niemożliwe, że to Ja wybrałem ją do tej misji.

Uważa siebie za słabą, bardzo słabą. Jeśli porównamy ją z Doskonałością, ona jest słabsza niż włos noworodka. Uważa siebie za podłą. Jeśli porównamy ją z Bogiem, jest czymś mniejszym niż robak zrodzony w ziemi. Ma jednak jedną siłę: całkowitą miłość. Kiedy ofiarowuje coś lub kiedy daje siebie, nigdy nie myśli o sobie lub o korzyści, którą może otrzymać od innych. Myśli tylko, żeby przypodobać się Mnie samemu, być użyteczną dla Mnie samego, nawet stając się z tego powodu niemiłą dla świata. Doszła do znienawidzenia siebie jako ciała tą świętą nienawiścią, o której Ja pouczałem, mówiąc: “Ten, kto będzie chciał ocalić swe życie (ziemskie), straci je (a nawet życie wieczne). A kto dla Mojej miłości je straci, odnajdzie je.” To święta nienawiść kogoś, kto pojął Słowo! To z powodu tej miłości, przewyższającej [jej] słabości, wybrałem ją.

Pewnego dnia wziąłem dziecko i postawiłem je przed Moimi apostołami, dając im je za wzór, ponieważ dziecko kocha wszystkimi swoimi siłami i nie ma pysznych myśli. Małe dziecko, całkiem małe. Nasienie bowiem szatana daje jako pierwszy kłos pychę i rozkwita, gdy ziarno ledwie wychyli swą łodygę z matczynego łona. Następnie wyrasta drugi kłoszmysłowości; trzeci – pragnienia władzy, mocy albo pieniędzy. Pierwszym jednak kłosem jest zawsze pycha. Wychodzi ona z warg, które ledwie zapomniały słodycz matczynego mleka.

Pragnę, by Moi uczniowie byli całkiem mali, jak dzieci, żebym im dawał słowa życia. Jaki piękny był to widok, kiedy dzieci przychodziły do Mnie z małymi rączkami pełnymi kwiatów i mówiły: “Masz”. Potem uciekały ze śmiechem, żeby przyjść znowu z innymi kwiatkami. Miłosna zabawa. Ufne, szczere, czułe… małe dzieci. Pragnę ich w świecie, żeby świat uświęcić. Niewinność, która przechodzi i żyje pośród was, nie posiada mocy, by was uczynić lepszymi. A przecież powinna to [umieć zrobić]. Niewinny bowiem jest bytem z Nieba, istotą, z której wydobywa się czystość i pokój. [To istota] mówiąca bez słów o Bogu, który ją stworzył; narzuca, nie odzywając się, szacunek wobec tego, co należy do Boga. Błaga o litość i miłość dla swej młodości, o to, żeby jej nie kalać, dla swej słabości, którą trzeba kochać.

To kwiat bliźnich. Kwiatem jest też chory i ten, który cierpi. Pierwszy jest kwiatem śnieżnobiałym. Dwa inne – czerwonym i fioletowym. Te kwiaty powinniście kochać miłością szczególną pośród bliźnich, których trzeba kochać. [One istnieją, gdyż] Niewinność niewinnych z powodu swego wieku nie wystarcza [żeby was zmienić na lepsze]. Dlatego stworzyłem dzieci duchowe: posiadające Wiedzę wlaną, jakiej wy nie macie; pokorne, proste, ufne i szczere jak małe dzieci. One z uśmiechem stawiają pierwsze kroki i wiedząto wiedzą że bez matki upadną. Nigdy jej więc nie puszczają.

Ona [- Maria] – tak samo jak te dzieci – nigdy Mnie nie puszcza. Dlatego właśnie jej oraz tym, którzy są jak ona, członkom słabym (takimi wam się wydają), członkom niegodnym (takimi wam się wydają), dawane jest to, co nie jest wam udzielane. W Ciele mistycznym to właśnie te członki – wzgardzone przez świat pysznych – są najbardziej aktywne. Palec nie jest mózgiem. Cóż jednak można uczynić bez palców? Nie moglibyście wykonać nawet najprostszych i najpokorniejszych działań. Bylibyście jak noworodek w pieluchach, który nawet nie może ująć sutka, żeby mieć pokarm, jeśli matka nie włoży mu go do ust. Nawet gdybyście byli bardzo wykształceni i bardzo inteligentni, nie bylibyście zdolni umieścić na papierze myśli waszego mózgu.

Tak samo jest z nią. To palec… Temu małemu członkowi zleciłem jednak misję wskazania wam Światła i przypomnienia wam Światła: tego Światła, które chce was oświecić, o lampy kopcące oparami racjonalizmu lub gasnące z niezliczonych przyczyn: od braku miłości po pieniądze, od pieniędzy po zmysłowość, od zmysłowości po nienawiść. Zatem: na kolana. Nie przed “małym głosem”, lecz przed Słowem, które mówi. “Mały głos” powtarza słowa. Jest narzędziem swego Boga. Uwielbiajcie Pana, który mówiPana. “Mały głos” jest anonimowy. Chcę, żeby była ukryta przed światem. Później zostanie poznana. Teraz jest tylko “głosem”. Ona niesie Mój Głos. Jej zaszczytem jest jej męczeństwo, gdyż wszelkie wybranie Boże jest ukrzyżowaniem siebie.

Nie proszę was nawet o to, byście ją kochali. Ja jej wystarczę i ona nie prosi o nic więcej. Chcę jednak, żebyście ją zostawili w spokoju i szanowali, jak powinniście szanować to, czym posługuje się Bóg.»

Źródło: Vox domini

Posted in Inne Orędzia, Objawienia | Otagowane: , | 12 Comments »

Guariscimi o mio Signor – Uzdrów nas Panie

Posted by Dzieckonmp w dniu 24 Marzec 2012


Piękna pieśni która akurat była śpiewana w ubiegłym roku chyba we wrześniu w momencie gdy wszyscy zgromadzeni przed kościołem w czasie Komunii świętej zobaczyli Matkę Bożą na niebie.

Guariscimi o mio Signor, guariscimi o mio Signor.
Con il tuo sangue guariscimi, guariscimi o mio Signor.
Liberami o mio Signor, liberami o mio Signor.
Con il tuo sangue liberami, liberami o mio Signor.
Alleluia, alleluia, alleluia, alleluia .
Alleluia, alleluia, alleluia, alleluia.

Uzdrów nas Panie, uzdrów nasz kraj, naszych braci i siostry. Pomóż nam przeżyć ten Wielki Post tak aby każdy zbliżył się do Ciebie.Spraw aby ten kolejny dzień był jak najlepiej zapisał się w pamięci.

 

Poprawka.

25  września 2011 roku  w tym czasie była inna pieśń śpiewana . Poniżej to wydarzenie.

 

Posted in Film, Medziugorje, Śpiew | Otagowane: , , | 155 Comments »

Drogowskazy zdrowia: Miażdżyca – jak leczyć

Posted by Dzieckonmp w dniu 24 Marzec 2012


Zobacz filmik – poradnik jak leczyć miażdżycę

Posted in Uzdrowienia, Warto wiedzieć | Otagowane: , , | 8 Comments »

Tak się bawi elita Polski

Posted by Dzieckonmp w dniu 24 Marzec 2012


SODOMA I GOMORA NA PROGU PIEKŁA !! WARSZAWA SIĘ BAWI Pardon ! — POSTĘPOWA WARSZAWA !!
CZY NIE POWINIEN SPAŚĆ OGIEŃ Z NIEBA !!!!!

 

Posted in Apokalipsa, Film, Szatan, Warto wiedzieć | Otagowane: , , | 32 Comments »

Kolejny Wielki Cud w Medjugorje

Posted by Dzieckonmp w dniu 23 Marzec 2012


Postaram się znaleźć właściwe słowa, aby opisać wam wielki cud, który odbył się 19 marca, kiedy 45 lekarzy z różnych regionów Ukrainy rozpoczęło swoją pielgrzymkę do małego miasteczka o nazwie Medjugorje w Bośni i Hercegowinie.

Prawdziwe pytanie brzmi, jak to możliwe, że lekarze, z których 90 procent stanowili położnicy i którzy mieszkali i pracowali w czasach komunistycznych, postanowili jechać  do takiego miejsca modlitwy? Co skłoniło ich? Oni nie praktykowali żadnej wiary, a mimo to chcieli pojechać na to miejsce modlitwy i nawrócenia. Nie tylko ze pojechali, ale w pełni uczestniczyli w rekolekcjach i w nabożeństwach wieczornych. Naprawdę zrozumieć to  ludzkim pojmowaniem jest niemożliwe. Ale ich głębokie wewnętrzne pragnienie, pozwoliło im usłyszeć i odpowiedzieć „Tak” dla swego powołania.

Powinienem chyba cofnąć się w czasie, aby pomóc Wam zrozumieć, co to znaczy być lekarzem w czasach Związku Radzieckiego i co każdy z nich musiał przejść w celu wykonywania swojego zawodu. 20 wiek był przerażającym czasem na Ukrainie. Wielka ciemność zanieczyszczała ludzkie umysły, a najbardziej niebezpiecznie, ich serca. Był to czas, kiedy to było absolutnie niemożliwe, aby pokazywać swoją wiarę w Boga. Jego istnienie zostało nazwane „Opium dla ludzi”. Kara śmierci groziła za wszelkie działanie w głoszenia wiary, i była wykonywana, aby zapobiec wszelkim zagrożeniom przeciwko rządowi. Uznawano również za zagrożenie, wiarę w Boga, wiarę w zmartwychwstanie i zbawienie Jezusa, i  uważanie że Kościół jest Ciałem Chrystusa. Wszyscy ludzie, zawodów takich jak nauczyciel, muzyk, artysta, naukowiec, nie mieli nic wspólnego z Kościołem, a księża i zakonnice, byli prześladowani i wtrącani do więzienia. W najlepszym przypadku byli więzieni, ale większość zabito lub wysłano do łagrów. Ludziom dozwolono tylko robić to, co partia komunistyczna nakazała i czego nauczała.

Komunistyczne czasy były bardzo trudne dla każdego, na Ukrainie. Były niedobory prawie wszystkiego w całym kraju. Ludzie ciągle żyli w stresie, w ciszy, i w strachu. partia usilnie nauczała, że nowe niebo komunizmu zostanie wypracowane w krótkim czasie i nie ma czegoś takiego jak grzech, więc można było zrobić wiele strasznych rzeczy. Jednym z nich było zabicie dziecka w łonie matki. Dwójka lub więcej dzieci było uważane za zbyt dużo, ponieważ było bardzo ciężko, aby karmić, wychowywać i zapewnić warunki dla nich. Tak było „zalecane” a raczej powinno się powiedzieć, że zostali zmuszeni do wykonywania aborcji. Działo się to wszędzie, codziennie. To było bardzo łatwe, szybkie i masowe. Jeszcze niedawno temu, aborcja mogła być wykonywana nawet w 28 tygodniu – to jest w  7 miesięcu ciąży. Lekarze pracowali pod ścisłą presją rządu komunistycznego i  wszystkich ich uczono wykonywania aborcji. Zrobiono to bez wahania. A ponieważ większość lekarzy uważała że nie ma Boga, to również, nie poczuwali się do grzechu. W rzeczywistości, aborcja została uznana za dobry uczynek, pomagający rodzinie w jej trudnościach. Ale rezultatem było zawsze  spadanie w jeszcze głębszą ciemność i depresję. Wiele kobiet cierpiało i nadal cierpi, wraz z lekarzami, którzy wykonywali aborcję. To jest prawdziwy rezultat  aborcji.

Teraz będzie można zobrazować tę grupę pielgrzymów lekarzy, większość z ponad 30 letnią praktyką w zawodzie. Lekarze bez wiary religijnej, którzy przybyli do Medjugorje i przeżyli coś absolutnie fascynującego.

Grupa pod przewodnictwem ks. Andre Popov, ks Sergey Serebrov, Genya Samborskiej (przewodniczącej misji pro-life na Ukrainie) i Ludmiły Barakovej (Położnictwo i ginekologia z 40 letnią praktyką i nauczycielką naturalnego planowania rodziny). Ludmiła i Genya wszystko zorganizowała.

Po trzech dniach podróży autobusem, lekarze przybyli do Medziugorja 21 marca. Ci niezwykli pielgrzymi dotarli całkowicie wyczerpani po podróży, ale ku naszemu zdziwieniu,  wszyscy postanowili uczęszczać na program wieczorny w Kościele, który odbywa się co dzień dla wszystkich pielgrzymów. Niektórzy z nich, którzy uczestniczyli we mszy świętej po raz pierwszy, nie byli pewni, co się stało, czuli tylko niesamowity pokój.

Następny dzień zaczęliśmy od ogłoszenia, że każdy może pójść gdzie chce. Potem rozmawialiśmy o wielu kwestiach, ale przede wszystkim o tym, czym żyją wszyscy lekarze . Dzieliliśmy się  historią nauki medycznej w komunistycznym kraju, który zaprzeczył rzeczywistości grzechu, i z tego powodu dopuszcza takie rzeczy jak aborcja. Dyskutowaliśmy również na temat różnicy między naturalnym planowaniem rodziny a metodami świata antykoncepcji. A potem zapadła cisza. Nawet jeden lekarz nie mógł powiedzieć, aborcja jest dobrym uczynkiem. Wszyscy mieli tak wiele lat swojego zawodu na swoich barkach i zobaczyli  tak dużo że poczuli się  tak bardzo źle, że niemal nie do zniesienia. Zaczęli się dzielić historią ich życia ze łzami w oczach, czuć było w powietrzu, że coś szczególnego się dzieje.

Popołudniu 22 marca udaliśmy się w kierunku miejsca zwanego Górą Objawień, na której jest  miejsce, gdzie Matka Boża objawiła się sześciorgu dzieciom po raz pierwszy w 1981 roku i ukazywała się wielokrotnie od tamtego czasu. W tym pięknym dniu, wszyscy wspięli się na wzgórze z różańcami w swoich rękach, i bez urazy, wszyscy odmawiali Zdrowaś Maryjo po raz pierwszy. To było tak poruszające i fascynujące, że chcieli to zrobić – wspinali się i modlili. Podczas wspinaczki, niektórzy płakali mając  łzy w oczach. Doktor Tatyan (szef szpitala położniczego  w mieście Czerkas, Ukraina) cały czas płakał, a  następnego dnia powiedział: „Kiedy zaczęliśmy się wspinać na górę, wszystko widziałem, były kamienie podobne do czaszek i kości … góry z czaszkami i kośćmi …. Mogłem zobaczyć, co zrobiłem, to było tak dla mnie jasne … to w moim sercu czułem że Bóg może mi przebaczyć i że mogę zmienić swoje życie. Coś się dzieje wewnątrz mnie, kto sprawił że tak się czuję. „

W środę, po zakończeniu programu wieczornego przy kościele , a przed adoracją, niektórzy lekarze zdecydowali, że nie pójdą na kolację podczas tej przerwy, bo chcieli siedzieć w kościele i czekać aby uwielbiać Jezusa. „Chcemy, być tutaj w środku kościoła”, mówili. „Będziemy się modlić”.

25 marca to święto Zwiastowania i jeden z najbardziej poruszających dni dla nas wszystkich. Weszliśmy na Górę Krzyża ( Kriżevać), który jest na wysokości 520 metrów, drogą bardzo kamienistą, gdzie  bardzo trudno się wspinać. W czasie wędrówki modliliśmy się modlitwami Drogi Krzyżowej i na każdej stacji odczytywaliśmy orędzia Matki Bożej. Gdy dotarliśmy na szczyt góry, gdzie duży biały krzyż stoi, wszyscy stanęli wokół krzyża i trzymając się za ręce w modlitwie … Ojcze nasz … przebacz nam nasze grzechy …. grzechy naszego kraju, naszego narodu, odpuść grzechy, które zrobiliśmy w naszym życiu, wybacz, że zabijaliśmy własne dzieci, przebacz nam i wszystkim lekarzom na całym świecie. To była naprawdę chwila przebaczenia i ze łzami w oczach wszyscy ściskali się nawzajem a lekarze prosili o przebaczenie. Wolność narodziła się w tej chwili.

Coś, co żyło wewnątrz ożyło; uświadomiliśmy sobie, że grzech istnieje i pragnęliśmy pokuty, pragnęliśmy zmiany i powrotu  do nowego domu. Były to chwile radości, które są niemożliwymi do opisania słowami. W czasie powrotu z góry na dół kilku lekarzy zapytało się  mnie, czy będzie możliwe pójść do spowiedzi i pytali jak to należy zrobić.

Dzięki wstawiennictwu Matki Bożej, a przy pomocy Ludmiły i Genya i naszych pięknych i całkowicie oddanych Kapłanów, byliśmy w stanie pomóc lekarzom zrozumieć godność swojego zawodu. Było to szczególnie prawdziwe w odniesieniu do lekarzy, którzy widzą pierwsze chwile życia dziecka podczas porodu, a dziecko bierze pierwszy oddech powietrza.

Lekarz to jest najważniejszy zawód. Opisany przez św Gianna Beretta Molla: „Każdy pracuje w służbie człowieka My lekarze pracujemy bezpośrednio przy samym człowieku … wielką tajemnicą człowieka jest Jezus:”. Kto odwiedza chorego , pomaga mu, powiedział Jezus… Tak jak kapłan może dotykać Jezusa, tak my dotykamy Jezusa w ciałach naszych pacjentów … Mamy możliwości, aby czynić dobrze, jakiej nawet ksiądz nie ma. Naszą misją nie jest zakończone leczenia, gdy leki już nie pomagają, musimy doprowadzić duszę do Boga. Nasze słowo ma wielką władzę … Katoliccy lekarze są tak bardzo potrzebni! „

Nasza pierwsza Msza razem jako grupa odbyła się 26 marca, w pobliżu Medziugorja w Wiosce Matczynej. Ta wioska została zbudowana przez ks Slavko Barbarića, specjalnie dla dzieci, które zostały pozostawione bez opieki rodziców po wojnie na Bałkanach. Po mszy, jedna z pań tam pracujących zabrała nas do domu, który został zbudowany dla samotnych matek. Jedna z dziewczyn podzieliła się swoją historią życia z nami. Była muzułmanką, która zaszła w ciążę po gwałcie, ale zachowała swoje dziecko, mimo namowy jej rodziców aby dokonała aborcji lub porzuciła dziecko. Była ze swoją  córeczką całując ją i trzymając ją przy swym sercu mówiąc: „Ja nigdy nie opuszczę moją małą”. Moc miłości, jaką  ta matka wykazała był tak ogromny że potrząsnął sercami nas wszystkich

Popołudnie było wolnym czasem. Ale zamiast przygotowań do długiej podróży powrotnej z powrotem na Ukrainę, wielu pragnęło wrócić do kościoła, aby podziękować za ich rodziny, inni zaś wybrali się aby wspinać się na Górę Objawień ponownie. Dla 13 spośród nas, którzy postanowili pójść na wzgórze, to było nie do opisania. To był moment pełen intencji modlitewnych i wiele dziesiątek różańca, radosnych, bolesnych i chwalebnych tajemnic wylewało się  z nich. Znaleźliśmy kamień, który miał kształt serca. Lekarze wzięli go na Ukrainę, i postanowili zainstalować go kiedyś w domu dla samotnych matek w Zaporożu. Wieczór był pełen radości i chęci do dalszej nauki. Mieli tak wiele pytań. Najważniejsze pytania były, Kiedy? W jaki sposób? Możemy zacząć nowe życie … Cóż mamy czynić?

Po mszy porannej 26 marca, opuścili Medziugorje z nową nadzieją, wolności i ze łzami. Każdy rozglądał się na poznane miejsca myśląc że być może po raz ostatni na nie spoglądają. „Nie mogłem uwierzyć, że kiedykolwiek do takiego miejsca przybędę, ale teraz nie wiem jak  bez niego będzie żyć na co dzień”, powiedział jeden z lekarzy.

W drodze powrotnej do domu, ojciec Andre zauważył u kilku lekarzy modlitewniki i różańce w rękach, niektórzy prosili go, aby im pomógł. „Chcemy się modlić. Czy możesz nam pomóc? „Jedna lekarz, o nazwisku Lena, po powrocie z powrotem do Kijowa, znalazła Kościół katolicki i przy całkowicie otwartym sercu, pragnęła, aby słuchać i uczyć się o  Jezusie, o którym powiedziała:” Upadłam w nim zakochana …. i nie mogę oddzielić się od Niego teraz „.

Teraz lekarze są z powrotem na swoich miejscach pracy i stoją w obliczu wyborów przed nimi. Czy podpisać skierowanie na aborcję, czy nie? Jest to trudniejsze niż kiedykolwiek. Ale rozumiem, że oni, jako lekarze, mają głos i mogą mówić o życiu, i mogą uratować życie dzieci i oszczędzić cierpienia post-aborcyjnego urazu matki.

Pielgrzymka nie jest zakończona. Ona dopiero się zaczęła. Jest wiele zadań przed nami. Teraz serca 45 lekarzy zatopione są w miłości Matki Bożej z Medziugorja. Są chętni do zmiany sytuacji, w jakiej oni pracują. Jeden lekarz położnik, który również uczy innych lekarzy przygotowujących się do otrzymania dyplomu,  mówi do nich na temat planowania rodziny, powiedział, że zawsze będzie chciał robić w życiu dobro i pomagać innym. „Muszę tylko nauczać prawdy i spojrzeć na wszystko inaczej”.

W Zaporożu grupa ginekologów i położnych jest teraz przygotowywana na seminarium do nauczania naturalnego planowania rodziny. 

Podczas naszego ostatniego spotkania w Medziugorje, każdy lekarz otrzymał obraz św Gianny, aby przypominał im o swojej heroicznej miłości, jako żony, matki i lekarki. Kiedy rozmawialiśmy z lekarzami na temat misji Świętej, wszyscy wykazali duże zainteresowanie utworzenia takiego stowarzyszenia na  Ukrainie. Rozmawialiśmy o tym jak tego dokonać. Wszyscy lekarze otrzymali modele 12 tygodniowych niemowląt, 10 tygodniowych stóp dziecka i innych broszur i materiałów. Byli bardzo wdzięczni i prosili o więcej.

Ojcze Niebieski … Zobacz, że twoje dzieci z Ukrainy naprawdę proszą o Twą miłość, po tylu latach ciemności i grzechu. Ale są też tacy co płaczą za swoje dzieci, a Ty już dźwigałeś wszystkie grzechy na krzyżu, tak więc przebaczenie może należeć do nas i mamy tylko jedno pragnienie, by dać nam wolność od niewoli zła. Pomóż nam Ojcze. Przemień nasze serca. Chcemy naprawdę oferować teraz nasz rozum, nasze całe życie i myśli, tak byśmy stali się narzędziami pokoju w Twoich rękach.

Chcę podziękować wszystkim, którzy modlili się, pościli, i poświęcali się, aby ta pielgrzymka przyniosła owoce. Dziękujemy naszym sponsorom, za darowizny pozwalające  zapłacić wszystkie koszty, które to umożliwiły nam zorganizowanie tej pielgrzymki. Dziękuję za tyle chęci niesienia pomocy Ukrainie aby znowu żyć w wolności wiary. Dziękuję również  naszym wspaniałym gospodarzom, Patrick i Nancy Latta, którzy tak hojnie nas gościli w ich domach w Medziugorje. Dziękuję również wszystkim, którzy służyli z taką delikatną miłością i opieką podczas naszego pobytu. Doceniamy wszystkich naszych dobrodziejów i chcemy dać im nasze największe podziękowanie i wdzięczność.

Dziękujemy Bogu za wszystko. Wszyscy jesteście stale w naszych modlitwach. Niech Bóg błogosławi wszystkim.

Zawsze należąca do Ciebie,
Walentyna Pavsyukova

Streszczenie ze strony chaliceofmercy.org

Posted in Aborcja, Cuda, Nawrócenia, Warto wiedzieć, Z prasy | Otagowane: , , , | 184 Comments »

Tusk: Dla państwa najtańsza jest rodzina bez dzieci

Posted by Dzieckonmp w dniu 23 Marzec 2012


Takie słowa podczas spotkania PO z PSL poświęconego reformie emerytalnej miał wypowiedzieć premier Donald Tusk – dowiedział się Wprost.pl. W koalicji naprawdę jest źle, skoro ujawniana jest prawdziwa (?) twarz Donalda Tuska, który ostatnio przypomniał sobie o swoich liberalno-antyklerykalnych korzeniach.  

 

PO i PSL-owi nie udało się osiągnąć kompromisu w sprawie reformy emerytalnej w czasie spotkania, które odbyło się 19 marca. Lider PSL Waldemar Pawlak mówił po tym spotkaniu, że „w czasie dyskusji pojawiła się też taka opinia, iż dla państwa najtańsza jest rodzina bez dzieci”. „Finansowo to się zgadza, tylko że jest to perspektywa jednego pokolenia” – dodał. Według informacji, do których dotarł Wprost.pl, autorem cytowanej przez Pawlaka wypowiedzi był premier Tusk. „Rzeczywiście tak było. Nie ukrywam, że byliśmy bardzo zdziwieni tą wypowiedzią premiera” – zdradza jeden z uczestników spotkania. „Według mnie to był żart, sarkazm. Przynajmniej tak to odczytałam” – dodaje inny uczestnik rozmów- czytamy na wprost.pl.

 

Czy był to tylko żart Donalda Tuska? Ostatnie uderzające w Kościół propozycje rządu każą przypuszczać, że premier zdał sobie sprawę, iż warto wrócić do antyklerykalnej twarzy z początku lat 90-tych. Oczywiście Tusk, który nawet wziął ślub kościelny w 2005 roku po 27 latach małżeństwa, co według Palikota było czystym pijarem, nie będzie uderzał w Kościół zbyt bezpośrednio.  Czasy, gdy był zwolennikiem aborcji na życzenie już raczej nie wrócą. Zbyt mały procent Polaków popiera zabijanie dzieci nienarodzonych. Nie znaczy to jednak, że premier nie przypomni sobie o czasach, gdy był wice naczelnym „Gazety Gdańskiej”, która bywała dosyć antyklerykalna. Szczególnie, że nie jest trudno napuścić „masy” na bogaty klery i upasionych biskupów. Nie wiadomo czy Tusk pokazuje swoją prawdziwą twarz czy naprawdę żartował na spotkaniu z PSL-em. Pewne jest to, że coraz gorzej wygląda współpraca koalicjantów, skoro takie wypowiedzi wyciekają do mediów. W końcu PSL-owi, który jest konserwatywną partią zależy na elektoracie, gdzie wielodzietne rodziny są jeszcze w miarę normą. Nie zmienia to faktu, że słowa Tuska są szokujące w czasach, gdy Polska wymiera przez fatalną demografię i brak polityki prorodzinnej. Czy to tylko wpadka?

Łukasz Adamski

Źródło: fronda.p

Posted in Aborcja, Polityka, Warto wiedzieć, Z prasy | Otagowane: , , , | 84 Comments »

Ex-żona Rolling Stone, doświadczyła nawrócenia dzięki Medjugorie

Posted by Dzieckonmp w dniu 22 Marzec 2012


Miała wszystko: stroje, biżuterię, samochody, urodę modelki i męża gwiazdę rocka. Ale problemem było to, że Mandy Smith miała zaledwie  trzynaście lat, gdy poznała i zaczęła spotykać się Billy Wyman, basistą z Rolling Stones.

Dorastał on w Tottenham (Londyn) z jej starszą siostrą Nicola a jej matka była rozwiedziona, a pochodziła z irlandzkiej katolickiej rodziny. Jej uroda i piękno sprawiały wrażenie dziewczyny dużo starszej, niż była w rzeczywistości, Mandy chodziła razem z siostrą Nicola która była w wieku 18 lat. Jednego razu otrzymały zaproszenie na jeden wieczór na imprezę, na której był obecny Bill Wyman. Mandy Smith nie słuchała się rodziny tylko szła z prądem: Lecz często czuła się zażenowana tym że ich związek był ograniczony wyłącznie do dziedziny seksu i wiedziała, że robi coś złego.

W końcu, po fakcie jak okładki wielu czasopism, opisały ją jako „nowa kochanka” wzięli ślub Mandy ukończyła 18 lat. Lecz kilka tygodni po ślubie nastąpił rozwód.

Po tym ciosie kiedy Mandy poczuła że  poniosła niepowodzenie , zaczęła cierpieć na tajemniczą chorobę, która sprawiała że zaczęła chudnąć w zastraszającym tempie. W domu wciąż uważana była za indywidualistkę, która romansowała z Rolling Stone. Kolejny związek w jaki weszła  z holenderskim piłkarzem rozpadł się w 1993 roku. W 2001 roku miała krótki związek  Ian Mosby, z którym miała syna.

Rozczarowana życiem w Londynie, przeniosła się do Manchesteru, gdzie otworzyła sklep odzieżowy z siostrą Nicola. W ciągu tych lat  Billy Wyman napisał swoją autobiografię To All Over Now, która była bestsellerem. Ciągle jej czegoś brakowało nie mogła zapomnieć o przeszłości kiedy była szaloną nastolatką. I nagle Medjugorje stanęło jej na drodze.

W 2005 roku zdecydowała się dołączyć do grupy przyjaciół, którzy udali się na pielgrzymkę do sanktuarium w Medjugorje. Mandy powiedziała że wydarzenia jakie tam się rozegrały nie potrafi wyjaśnić. Jedliśmy obiad, gdy wizerunek Maryi w białym płaszczu pojawił się  w odległości dziesięć metrów od nas. Wszyscy w pokoju, Jąwidzieliśmy „.

Wydarzenie to zdeterminowało ją, aby powrócić do wiary swoich przodków. Mandy decyduje się natychmiast nawrócić. Byłam zmęczona swoim życiem i chciałam odejść na bok ze świata celebrytów. Zaczęłam ciężko pracować, aby być w zgodzie z samym sobą”. Od tego momentu, zaczęłam chodzić na Mszę świętą dwa razy w tygodniu, również zabierałam swojego syna do kościoła w każdą niedzielę i modliłam  się w każdy dzień. Moja wiara pomogła mi. Teraz mam Boga jako Tego, u którego mogę szukać porady. Rozmawiam z nim codziennie i mogę powiedzieć, że jest cudowny mężczyzna w moim życiu. Nie  boję się niczego.

Mandy mówi, że nigdy wcześniej nie była tak szczęśliwa. Dzięki swojej wierze, widzi swoją przeszłość w sposób radosny która należy do samego Boga.

streszczenie strony religionenlibertad.com

Posted in Nawrócenia, Śpiew | Otagowane: , , | 22 Comments »