Dziecko Królowej Pokoju

Pokój musi zapanować pomiędzy człowiekiem i Bogiem, a także między ludźmi

  • Królowa Pokoju

    Królowa Pokoju
  • Uwaga

    Strona używa plików cookies które zapisują się w pamięci komputera. Zapisywanie plików cookies można zablokować w ustawieniach przeglądarki. Dowiedz się o tych plikach http://wszystkoociasteczkach.pl
  • Propozycja chronologiczna

    • Rok 2019 – Kryzys Rumunia
    • Rok 2020 – fałszywe traktaty pokojowe
    • Rok 2021 – Papież jedzie do Moskwy
    • Rok 2021 – Wojna
    • Rok 2022 – zwycięstwo komunistyczne
    • Rok 2023 – 10 królów
    • Rok 2024 – Antychryst
    • Rok 2025 – Sojusz z wieloma
    • Rok 2025 – Synod
    • Rok 2026 – Henoch i Eliasz
    • Rok 2028 – Ohyda spustoszenia
    • Rok 2029 – Ostrzeżenie
    • Rok 2030 – Cud
    • Rok 2031 – Nawrócenie Izraela
    • Rok 2032 – Kara
    • Rok 2032 – Odnowienie świata
    • Rok 2033 – Exodus
    • Rok 2034 – Zgromadzenie w Jerozolimie
    • Rok 3032 – Gog i Magog
    • Rok 3213 – Koniec świata
    • Nowe niebiańskie Jeruzalem.
  • Ostrzeżenie

    13 kwietnia 2029
  • Logowanie

  • Odwiedzają nas

    Map

  • Maryjo weź mnie za rękę

  • Jezu Maryjo Kocham Was

Melinda Dumitrescu, skrzypaczka – Wywiad

Posted by Dzieckonmp w dniu 3 marca 2012


Melinda Dumitrescu, skrzypaczka z Rumunii, która towarzyszy podczas programu modlitewnego w sanktuarium w Medjugorje od wielu lat.

Po ukończeniu studiów w Akademii Muzycznej w Lubece (Niemcy) jako studentka profesora Zachar Bronn, Melinda Dumitrescu zdecydowała się przyjechać do Medziugorja i tu pozostać w służbie pielgrzymom. Jej przyjście do Medziugorja jest konsekwencją jej wiary w objawienia Matki Bożej i jej spotkania z ks. Slavko.

Melinda, byłbyś tak uprzejma powiedzieć nam, w jaki sposób znalazłaś się w Medziugorje?

Melinda Dumitrescu: studiowałam muzykę w Niemczech, w Akademii Muzycznej w Lubece, gdzie Brahms i inni także studiowali. Słyszałam o Medziugorju, czytałam książkę z orędziami Matki Bożej. Od czasu mojego dzieciństwa, miałam sukcesy w muzyce. Ale sukces nie był wystarczający, aby wypełnić moje serce. Zawsze szukałam czegoś innego. Jeździłam  dużo, i zawsze zadawałam sobie pytanie: gdzie mogę naprawdę służyć, gdzie jest moja rodzina? Jeździłam po świecie z powodu moich studiów i ze względu na różne koncerty. Byłam cały czas daleko od ludzi, których kochałam. Podczas czytania orędzi z Medziugorja, czułam, że – tutaj – znajduję to, co moje serce szukało. Kiedy przyjechałam po raz pierwszy, poznałam ks. Slavko, z którym wcześniej rozmawiałam przez telefon.

Znałaś  ks. Slavko?

Melinda Dumitrescu: Tak, znałam go, a jego śmierć jest wielką stratą. Był pierwszą osobą, jaką poznałam tu w Medziugorju. W książce z orędziami Matki Bożej, widziałam jego zdjęcie, rozmawialiśmy przez telefon w 1996 roku. W północnych Niemczech, gdzie mieszkałam w tym czasie, katolicy nie są bardzo liczni i nie było ośrodka pielgrzymów Medziugorje . Agencje podróży , nie wiedziały gdzie się znajduje Medziugorje. Ks. Slavko powiedział mi, że to jest niedaleko Mostaru. Wzięłam samolot, który miał przylecieć do Splitu w godzinach wieczornych. Mówiłam do Pana: „Wiesz, gdzie Ja idę, pomożesz mi dotrzeć do tego miejsca!” Pragnienie, aby tu przyjechać było silniejsze ode mnie. Na lotnisku we Frankfurcie, widziałam grupę Amerykanów z odznakami, na których było napisane: „Marian pielgrzymka”. Powiedziałam im, że jestem sama i zapytałam ich, czy jadą do Medjugorja, a oni zabrali mnie ich autobusem ze Splitu do Medziugorja. Wszystko było ustalone. Moja historia z Medjugorje i z ks. Slavko zaczęła się. Jak tylko przyjechałam, zapytał mnie, będziesz grać w kościele? I tak, po moim dyplomie, pozostałam tutaj. Teraz  mój ojciec nie żyje, ks. Slavko był jak ojciec dla mnie. Duchowym ojcem. Jego śmierć jest wielką stratą, ale widzę, że Bóg daje wszystko. Ks. Branko i ks. Svetozar i inni Franciszkanie są tutaj teraz, którzy wykonują pracę Slavka i którzy przyjęli mnie.

Jak zaadoptowałaś się z życiem w Medziugorju?

Melinda Dumitrescu: żyję z innymi młodymi ludźmi – niektórzy z nich również z muzycznej  społeczności są , która jest owocem Medziugorja. Poznałam ich w 1996 roku, kiedy grałam w czasie adoracji pod przewodnictwem ks. Slavko, który był moim duchowym ojcem, wielki zwolennik artystów, ale również duchowy radca Matki Różańcowej i jej dzieci od samego początku. Mnie przyciągnęła idea wspólnego życia modlitewnego, grania i śpiewania dla Pana z innymi młodymi ludźmi, tak jak robimy to teraz w Medjugorje. W Medziugorje, we wspólnocie, mam możliwość i łaskę wzrastania w każdym calu.

Wszyscy muzycy tu w Medziugorje są doskonali, ale twoje skrzypce przynoszą coś wyjątkowego. Co to jest?

Melinda Dumitrescu: Jak tylko się urodziłam, moja matka  poświęciła mnie całym sercem  Matce Bożej. Moi rodzice byli muzykami, od łona matki, byłam małą muzykantką. Myślę, że Matka Boża miała plan dla mnie. Ona wybrała mnie. Ukończyłam studia na Akademii Muzycznej, ale dla mnie muzyka jest modlitwą. Ofiaruję moją grę dla Boga. Moja muzyka jest modlitwą mojego serca. Chciałabym opowiedzieć wam anegdotę z mojego życia. Od czasu mojego dzieciństwa, grałam w kościołach. Kiedy miałem 16 lat, grałam w Japonii. Mój ojciec nauczył mnie grać  „Ave Maria” Bacha i Gounoda. Po naszym koncercie, który nie odbywał się w kościele, publiczność poprosiła o bis, więc zdecydowałam się zagrać  „Ave Maria”. Był to czas Adwentu,  święto św. Mikołaja, i powiedziałam do publiczności, że pochodzę z kraju chrześcijańskiego, a  w Adwencie – chrześcijanie oczekują na przyjście Mesjasza Jezusa. Powiedziałam im, że będę grać utwór, który zapowiada jego przyjście. Na koniec, wszyscy płakali, mężczyźni i kobiety, a wszyscy z nich byli buddystami, a nie chrześcijanami. To było znakiem łaski Bożej, która przychodzi przez muzykę, poza słowami i obrazami.

Co twoja skrzypce oznaczają dla Ciebie?

Melinda Dumitrescu: Są towarzyszem mojego życia, wiernym towarzyszem, ale tylko po Panu Jezusie Chrystusie. Jest to głos mojego serca.

Nie tęsknisz za koncertami?

Melinda Dumitrescu: Od czasu do czasu daję koncerty, ale jak już mówiłam, kariera światowa nie może wypełnić mojego życia. Grałam od wczesnego dzieciństwa. Mogłabym kontynuować, ale jestem szczęśliwa prowadząc życie w ten sposób. Tutaj czuję się w domu, a Matka prowadzi mnie po całym świecie!

 Nie tęsknisz za konkurencją z innymi skrzypkami?

Melinda Dumitrescu: ks. Slavko powiedział, że konkurencja jest dobra, bo każdy ma możliwość się podciągnąć. Tu, w Medziugorje i gdzie indziej na świecie, spotykam dobrych muzyków, którzy cenią mnie i nawet mówią, że jestem wśród najlepszych. Często grałam nawet do ośmiu godzin dziennie, rezygnując z tak wielu rzeczy  potem zostając zwycięzcą. Kiedy miałem 14 lat, dostałam pierwszą nagrodę w międzynarodowym konkursie we Włoszech. Moim nauczycielem był Zachar Bron, uczeń Davida Ojstrah, jeden z najlepszych muzyków. Każdy mówi mi, że jestem na bardzo wysokim poziomie merytorycznym, a to jest łaska, bo nie gram już po osiem godzin dziennie. Żyję tu i teraz, w służbie pielgrzymów, mam życie z intensywną modlitwą, życie służby i poświęcenia.

Co twoja rodzina na to?

Melinda Dumitrescu: Moja rodzina jest ze mną od dzieciństwa, ale byli tym zaskoczeni. Widzą jednak, że jestem szczęśliwa. Co jakiś czas, pytają mnie, czy jestem pewna tego, co robię. Kiedy słyszą, że gram muzykę klasyczną w Panamie, w Libanie, w Korei … są szczęśliwi. Nie powinniśmy zapominać, wszystkie marzenia moich rodziców są spełnione. W tamtych czasach w Rumunii, system polityczny, jaki mieliśmy, powodował że można było tylko marzyć o wyjeździe z kraju. Moi rodzice są także muzykami. Nie mieli żadnych specjalnych środków materialnych. W Rumunii, artyści mogli umrzeć z głodu. Z pomocą Boga,  Jego Opatrzności, dostałam stypendium i mogłam studiować w Niemczech. Wszystko jest darem. Kiedy spotykam moich kolegów, muzyków, widzę, że doceniają to, co robię. Oni nawet podziwiają mnie trochę. Kiedy wydałam pierwszą płytę dla dobra Wioski Matczynej, „Misericordias Domini w Eternum cantabo», tak wielu ludzi było zadowolonych. Było to dla chwały Boga. Aprobata przychodzi nie tylko od chrześcijan, ale także od muzułmanów, hinduistów, od tych, którzy są daleko od Kościoła. Muzyka dotyka ich serca. Teraz wydaliśmy też nową płytę z duchową muzyką w stylu Medziugorje, a wkrótce wydamy jeszcze jedną z kilkoma innymi muzykami.

Nie boisz się przyszłości?

Melinda Dumitrescu: Jestem w rękach Boga i ufam, Matce Bożej. W swoim ostatnim orędziu, powiedziała nam, by poświęcić się Jej Niepokalanemu Sercu i Sercu Jej Syna Jezusa. Ona jest moim menedżerem, nie mam innego. Nie jest łatwo oddać siebie codziennie w ręce Boga. Nie jest łatwo żyć w wierze. Jednak w każdym dniu, cuda się zdarzają na chwałę Boga. Oferuję wszystko dla Boga dla mojego nawrócenia i przemiany świata.

Twoje życie nie jest czymś co Zachar Bron mógłby oczekiwać od swojej studentki ?

Melinda Dumitrescu: Żyjąc w ten sposób, oddając się Bogu, jest szaleństwem w oczach świata. Nie żyję tak dlatego że nie miałam  żadnego innego programu na swoje życie. Ten styl życia oznacza, płynięcie pod prąd. Dlaczego, czemu, z jakiego powodu? Noszę Jezusa i Maryję w moim sercu, bo „świat” ich nie zna. Obrałam taki rodzaj życia tylko ze względu na nich. Dwa lub trzy lata temu, miałam okazję do zarobienia 500 euro za minutę gry jako solistka z orkiestrą w Salzburgu! Właśnie w te dni, właściciel tych cennych skrzypiec, który   mi je powierzył, znalazł nabywcę, i ja musiałam wysłać te skrzypce do Niemiec. Powiedziałam: „Dobrze, Panie, wyrzekam się  tych skrzypiec! Ty wszystko wiesz! Dwa dni później, gdy skrzypce były już w drodze do Niemiec zjawili się  darczyńcy którzy przyszli i dali mi środki które były niezbędne do nabycia tych skrzypiec! Moje życie zawsze było takie. Ta opowieść o skrzypcach to tylko jedna z wielu. „Bądź wola Twoja”, aby doświadczyć o wiele większej radości, gdy wróciły te skrzypce, co jest naprawdę niezbędne dla mnie. To była lekcja życia, która, jak sądzę, może być pomocna dla każdego. Jeśli jesteśmy w stanie wyrzec się czegoś, Pan daje nam wszystko czego potrzebujemy, ale chce być w centrum. Powiedziałam, że skrzypce to towarzysz mojego życia, ale dopiero po Jezusie i Maryi. Same w sobie, skrzypce to tylko kawałek drewna. Mówią, że jestem w stanie dać duszę dla nich. Stały się one częścią mnie. Dziękuję Matce Bożej za to.

 Jako obywatelka Rumunii, masz problemy z podstawowymi rzeczami, takimi jak zezwolenie na pobyt, wizę?.

Melinda Dumitrescu: Kiedy wyrzekłam się kariery, i wyrzekłam się wielu udogodnień, w tym paszportu innego kraju, który miałam możliwość uzyskania. Kiedy jestem zaproszona gdzieś, zawsze muszę przejść wiele procedur w celu uzyskania wizy. Nawet tutaj, aby nadal grać w tej parafii, muszę mieć pozwolenie na pobyt. Byłabym szczęśliwa, gdyby udało się tak zorganizować, że ci, którzy chcą oddać swoje życie w służbie tej parafii jako wolontariusze, otrzymują wszystkie niezbędne dokumenty. Wiem, że nie jestem jedyna z tego rodzaju problemem. Tu, w Medziugorju wielu wolontariuszy chcesz zrobić coś dobrego, i wszyscy oni mają podobny problem. Nigdy nie wiesz kiedy prawo się zmieni, a to nie są przypadki tylko w Bośni i Hercegowinie.

Co to znaczy żyć na stałe w Medziugorje?

Melinda Dumitrescu: Życie na stałe w Medjugorje nie jest takie samo jak przyjechanie na pielgrzymkę, gdzie niektórzy są w siódmym niebie … Życie tutaj to pracochłonna codzienna wędrówka przez pustynię, a my musimy szukać źródła życia i sens naszego istnienia. Każdy dzień jest pełen radości i łez szczęścia i cierpienia. Wiem, że nagroda Boża jest wielka. Rytm modlitwy tu w Medziugorju topi serca. Nawet najbardziej zatwardziałe serca otworzyły się  tutaj. Widzę, zwłaszcza podczas adoracji, jak niektórzy czują się jak w niebie. Łaska, która działa poprzez modlitwę i poprzez muzykę, która jest oferowana w modlitwie, a także  podczas programu modlitewnego w Medziugorju, są owocem objawień Matki Bożej. Jej obecność jest bezpośrednim dotykiem Nieba, który zmienia wszystko. Jednak wszędzie tam, gdzie jest Matka Boża, przeciwnik stara się wkraść, i dlatego musimy walczyć każdego dnia. Pielgrzymi mają szczególne łaski, i to jest dobre, ponieważ mają wrócić do swojej Jerozolimy, a my oferujemy wszystko dla ich dobra i dla dobra pielgrzymów. Można zobaczyć w ich oczach, jak modlą się na różańcu, że oni się zmieniają. I dają świadectwo pokoju i radości, pociechę, że otrzymali. Alleluja!

Streszczenie ze strony Medjugorje Website

Komentarzy 20 do “Melinda Dumitrescu, skrzypaczka – Wywiad”

  1. Wiosna Kościoła said

    To przynajmniej jest miło poczytać i posłuchać….

  2. PJTZ said

    Ja się nie poddam, ufam naszemu kościołowi rzymskokatolickiemu i tym orędziom, one zmieniły moje życie jaki życie wielu czytelników, nie sądzę żeby szatan przez nie przemawiał. Postanowiłem sam dalej to publikować, ja się ludzie nie poddam…jeśli ktoś chce to zapraszam na http://www.oredziaznieba.blog.pl/

    • Annah. said

      Dobrze, że się zdecydowałeś, Czytałam nowe orędzie trzy razy i za każdym odkrywałam coś nowego, i za każdym razem czytaniu towarzyszyło postanowienie uczynienia czegoś konkretnego związanego z apelem Boga Ojca. To były dobre natchnienia. Czy złe drzewo może przynosić dobre owoce?
      A ile Nadziei niosą…

    • A said

      Bardzo dobrze – popieram Cię i będę odwiedzał Twój blog i mam nadzieję że powstanie wiele innych.

      Orędzia te są piękne i niosą za sobą wiele dobrego – znam osoby które dzięki nim codziennie się modlą a wcześniej nie zwracały w ogóle uwagi na Boga, nie ma nic złego w tym że ludzie są dla siebie lepsi i że odmawiają różaniec, koronkę i inne podane modlitwy które są bardzo piękne i mądre jeśli przeczyta się je uważnie.
      Każdy kto był w Europie Zachodniej wie jak wygląda tam religijna codzienność – po prostu jej nie ma – są w głębokiej ciemności – a te Orędzia niosą im światełko nadziei i podstawy religijności i sposobów jak zacząć rozmawiać z Jezusem którego wcześniej praktycznie nie znali.

      Oczywiście że trzeba uważać bo zło ciągle czyha na nas i może wkraść się nawet do dobrych dzieł – ale po to modlimy się do Ducha Świętego żeby umieć to rozpoznawać i jeśli ufamy Jezusowi, modlimy się i przyjmujemy sakramenty to poprowadzi on nas na pewno dobrą drogą.

      Oczywiście też można te Orędzia najpierw zniszczyć jak to czyni np Wiosna Kościoła i teraz delektować się jak w komentarzu powyżej „To przynajmniej jest miło poczytać i posłuchać….” – ale tu nie o to ma chodzić żeby było miło i błogo – to też osiąga się idąc do kina albo na basen – właśnie tak nas się niszczy – nic nie słuchajcie bo jest podejrzane a potem posłuchajcie czegoś miłego, zrelaksujcie się ,uciszcie wasze sumienia… tyle tylko że potem się budzimy ale przeważnie jest już za późno bo właśnie otwierają się już dla nas bramy piekła.

      • Dzieckonmp said

        Jedno co na dobre wyjdzie to wiele kolejnych blogów o dobrej inspiracji. Diabeł mimo wszystko jest głupi.

      • lucek said

        @A
        dziekuje ci.
        Nie moge powiedziec czy oredzia sa prawdziwe czy tez falszywe ….))))
        Czy pochodza od Pana Boga czy z innej druzyny …))))
        ale ja rowniez mialam uczucie ze niektore osoby robily wszystko aby rozbic ten blog od wewnatrz . nie wiem tylko jaka kierowali sie intencja.
        Mysle ze e-mail ktory wywolal tyle zamieszania nie pochodzil od egzorcysty ani od czlowieka ktory kierowal sie miloscia i troska o innych ludzi .
        Czlowiek ktory kieruje sie troska stara sie wyjasnic zlo ktore moze byc efektem wchodzenia w te oredzia. Napewno nie grozba i zastraszaniem ludzi . Pan Jezus TAK nie postepowal . Bog jest MILOSCIA .
        KROLUJ NAM CHRYSTE …!!!!))))

  3. Tuptusia said

    24 GODZINY MĘKI NASZEGO PANA JEZUSA CHRYSTUSA

    http://www.duchprawdy.com/luisa_piccarreta_24godziny_meki.htm

    Zadowolenie, jakie Błogosławiony Jezus odczuwa, gdy rozważamy te Godziny jest takie, że życzy On sobie, aby przynajmniej jeden egzemplarz tych medytacji znajdował się w każdym mieście i miejscowości dla praktykowania przez dusze, ponieważ gdy je czytamy, Jezus słyszy w tych zadośćuczynieniach odtwarzany Swój własny głos i Swoje modlitwy jakie wznosił do Ojca w czasie dwudziestu czterech godzin Swojej bolesnej Męki.

    „Godziny te mają największą wartość spośród wszystkiego, ponieważ nie są niczym innym jak tylko powtórzeniem tego, co Ja czyniłem w trakcie Mojego śmiertelnego życia i życia jakie przedłużam w Przenajświętszym Sakramencie. Gdy słyszę ‘Godziny Mojej Męki’, słyszę Mój własny głos i Moje własne modlitwy. Widzę Moją Wolę w tej duszy, której pragnieniem jest dobro wszystkich, i która czyni zadośćuczynienie za wszystkich, i czuję się porwany radością do zamieszkania w niej, aby czynić w niej to, co ona sama czyni. Och, jakże ogromnie byłbym zadowolony, gdyby choć jedna osoba czytała te Godziny Mojej Męki w każdej miejscowości! Czułbym się obecny w każdej miejscowości, a Moja Sprawiedliwość, ogromnie pogardzana w tych czasach, byłaby częściowo ułagodzona.”

    „Aniołowie posiadają specjalny urząd, i gdy dusza wspomina Moje życie, moją Mękę i moje modlitwy, otaczają ją, zbierają jej słowa, jej modlitwy, łzy, ofiary i współczucie, jakie Mi ofiarowuje, łączą je z Moimi i przynoszą przed Mój Majestat, aby odnowić dla Mnie Chwałę Mojego własnego życia. A radość Aniołów jest taka, że z uwielbieniem czekają, aby usłyszeć, co dusza powie, i modlą się razem z nią. Dlatego też, jak uważnie i z jakim szacunkiem dusza powinna odprawiać te ‘Godziny’, pamiętając, że Aniołowie trzymają straż u jej ust, aby natychmiast powtórzyć po niej wszystko to, co powiedziała.”

    “Te ‘Godziny’ są porządkiem Wszechświata i utrzymują Niebo i ziemię w harmonii, powstrzymując Mnie przed rozbiciem świata na kawałki.
    (…) za każde słowo o Mojej Męce, za każdą myśl, współczucie, zadośćuczynienie, wspomnienie Mojego bólu, otwiera się pomiędzy Mną a duszą wiele nici łączności – na wiele sposobów na podobieństwo przesyłania elektryczności – i dlatego też dusza przystrojona jest w taką różnorodność form piękności?
    (…) dusza [która] odprawiała ‘Godziny Mojej Męki’, i Ja przyjmuję ją jako córkę Mojej Męki, przybraną w Moją Krew i ozdobioną Moimi Ranami. Ten kwiat rozwijał się w twoim sercu, a Ja go błogosławię i przyjmuję jako Mój wybrany kwiat”

    MODLITWA PRZED KAŻDĄ GODZINĄ

    O Mój Panie, Jezu Chryste, upadam na twarz w Twojej Boskiej Obecności i błagam Twoje najgoręcej kochające Serce, aby zechciało wprowadzić mnie w bolesne rozpamiętywanie dwudziestu czterech godzin, w trakcie których, dla naszej Miłości, chciałeś cierpieć tak bardzo w twym uwielbionym Ciele i w twej Najświętszej Duszy aż po śmierć na Krzyżu. Proszę, udziel mi pomocy, łaski, miłości, głębokiego współczucia i zrozumienia Twoich cierpień gdy będę rozpamiętywać ….. Godzinę.

    Dla tych Godzin których nie mogę rozważać, ofiarowuję Ci moją wolę rozpamiętywania ich w czasie który muszę poświęcić na pełnienie moich obowiązków, oraz na sen.

    Przyjmij, O miłościwy Panie Jezu, moją pełną miłości intencję, tak jak gdybym w sposób najbardziej efektywny i
    święty dopełniła tego, co chcę uczynić, i niechaj będzie to dla pożytku mojego i innych.

    Składam Ci dzięki, O Mój Jezu, za to, że powołałeś mnie do zjednoczenia się z Tobą w modlitwie. Chcę sprawić Ci jeszcze większą radość i biorę Twoje myśli, Twój język, Twoje Serce i będę się nimi modliła, wtapiając całą siebie w Twoją Wolę i w Twoją Miłość. Wyciągam ramiona żeby Cię objąć, kładę głowę na Twoim Sercu i zaczynam.

    DZIEWIĄTA GODZINA
    1 DO 2 NAD RANEM
    JEZUS WRZUCONY DO POTOKU CEDRON

    Moja ukochana Dobroci, mój biedny umysł na wpół śpiący, podąża za Tobą. Jakże mogę usnąć, gdy widzę, że wszyscy Cię opuszczają i uciekają od Ciebie? Również i apostołowie, żarliwy Piotr, który bardzo niedawno deklarował się oddać życie za Ciebie oraz ukochany uczeń, któremu z taką Miłością pozwoliłeś spocząć na Twoim Sercu, wszyscy oni opuszczają Cię i pozostawiają na łasce okrutnych wrogów!

    Mój Jezu, jesteś sam! Twoje najczystsze oczy rzucają spojrzenie wokół siebie, czy choćby jeden spośród tych, którym czyniłeś dobro, na dowód swojej miłości i aby Cię obronić, nie postępuje teraz za Tobą? Gdy spostrzegasz, że nikt nie pozostał Ci wierny, Twoje Serce łka i wybucha płaczem. Bardziej cierpisz z powodu opuszczenia przez najwierniejszych przyjaciół, niż z powodu tego co czynią Ci wrogowie.

    Mój Jezu, proszę Cię nie płacz, albo raczej pozwól mi płakać razem z Tobą. I mój uwielbiony Jezus zdaje się mówić do mnie: „Ach, moje dziecko, płaczmy wspólnie za tak wiele dusz poświęconych Mi, które z powodu drobnych przykrości lub wypadków życiowych, przestają o Mnie dbać i pozostawiają Mnie samego oraz za tak wielu innych, bojaźliwych i podłych, którzy z braku odwagi i zaufania, opuszczają Mnie! Za wielu spośród wielu, którzy nie znalazłszy dla siebie zysku w rzeczach świętych, nie dbają o Mnie; za wielu kapłanów którzy nauczają, celebrują, spowiadają z miłości dla korzyści i dla własnej chwały. Pokazują oni, że są wokół Mnie, ale Ja pozostaję zawsze Sam! Ach, dziecko, jakże ciężkie jest dla Mnie to opuszczenie! Nie tylko Moje oczy płaczą, ale Moje Serce krwawi! Ach, proszę, czyń dziękczynienie za mój ciężki ból, obiecując Mi, że nigdy nie pozostawisz Mnie samego.”

    Tak, O Mój Jezu, ja obiecuję, wspomagana Twoją łaską, identyfikując się z Twoją Bożą Wolą. Ale, O Jezu, gdy Ty płaczesz nad opuszczeniem przez Twoich ukochanych, wrogowie nie oszczędzają Ci żadnych możliwych zniewag. Związanego i skrępowanego, O Moja Dobroci, do tego stopnia, że Sam nie możesz zrobić nawet kroku, depczą Cię nogami i wloką Cię drogą pełną kamieni i cierni w taki sposób, że nie ma ruchu, który kazaliby Ci zrobić, a który nie spowodowałby potknięcia się na kamieniach lub pokłucia przez ciernie. Ach, Mój Jezu, widzę, że gdy oni Cię wloką, Ty pozostawiasz po Sobie Twoją Najdroższą Krew i Swoje złote włosy, wydarte przez nich z Twojej Głowy!

    Moje Życie i moje Wszystko! Pozwól mi pozbierać to, abym mogła związać wszystkie kroki stworzeń, które nie oszczędzają Cię nawet w czasie nocy; a raczej wykorzystują noc, aby Cię jeszcze bardziej znieważyć, jedni dla spotkań, inni dla przyjemności, albo dla zabawy a jeszcze inni dla popełniania czynów świętokradczych! Mój Jezu, łączę się z Tobą, aby uczynić zadośćuczynienie za te wszystkie zniewagi.

    Ale, O Mój Jezu, jesteśmy teraz przy potoku Cedron i perfidni Żydzi przygotowują się, żeby Cię do niego zepchnąć. Sprawiają, że uderzasz się tam o skałę, i to z taką siłą, że sprawia to, iż z Twoich ust płynie Najświętsza Krew, którą znaczysz tą skałę! Następnie szarpiąc Cię, wpychają na głębię śmierdzącej obrzydliwości, czyniąc to w taki sposób, że przenika ona do Twoich uszu, do Twoich ust i do Twojego nosa! Och, niezrównana Miłości! Jesteś przemoczony, jak gdyby cały nasiąknięty tą obrzydliwą, przyprawiającą Cię o wymioty, zimną wodą. W ten sposób realistycznie nam ukazujesz pożałowania godny stan, w którym znajdują się stworzenia, gdy popełniają grzech. Och, jaką grubą warstwą plugastwa są one pokryte i z zewnątrz i od wewnątrz. Wywołuje to niechęć Nieba i każdego, kto na nie spojrzy, i to do tego stopnia, że ściągają na siebie karę Boskiej Sprawiedliwości!

    Och, Życie mojego życia, czy może być gdziekolwiek większa Miłość? Zezwalasz nieprzyjaciołom na zanurzenie Cię w tym strumieniu po to, aby zedrzeć z nas powłokę obrzydlistwa i aby uczynić zadośćuczynienie za profanacje i oziębłość dusz, które przyjmują Cię w sposób świętokradczy, bowiem gdy zmuszasz się do wejścia do ich serc, czujesz jeszcze większe obrzydzenie, niż gdy wpadasz do tego strumienia! A Ty pozwalasz tym wodom penetrować tak głęboko twoje wnętrzności, że twoi wrogowie, chcąc Cię zachować dla cięższych tortur i obawiając się, że możesz utonąć, wypychają Cię z niego. Sprawiasz przy tym tak obrzydliwe wrażenie, że dotykając się Ciebie, sami są bliscy wymiotów.

    Mój łagodny Jezu, wyciągnięto Cię już z tego potoku a moje serce nie może znieść widoku Twojej Postaci ociekającej tym obrzydlistwem. Widzę, że drżysz cały z zimna, od stóp do Głowy. Spoglądasz wokół, prosząc oczami o to, czego nie możesz uczynić Swoim głosem, aby choć ktoś jeden chciał Cię osuszyć, oczyścić i ogrzać, ale niestety! Nie wzbudzasz niczyjej litości. Wrogowie wyśmiewają się i pogardzają Tobą, Twoi bliscy Cię opuścili a Twoja ukochana Matka pozostaje w oddaleniu, bo takim jest życzenie Ojca!

    Ja jestem tutaj, O Jezu! Pójdź w moje objęcia. Chcę płakać tak długo, aż powstanie sadzawka, w której Cię obmyję. Chcę Cię oczyścić i przywrócić do porządku Twoje potargane włosy. Moja Miłości, chciałabym zamknąć Cię w moim sercu, aby Cię ogrzać ogniem moich uczuć. Chcę Cię uperfumować moimi świętymi pragnieniami. Chcę uczynić zadośćuczynienie za wszystkie te obelgi i złączyć moje życie razem z Twoim dla zbawienia wszystkich dusz. Chcę ofiarować Ci moje serce, jako miejsce odpoczynku, aby w ten sposób wynagrodzić Ci jakoś za ten ból, który wycierpiałeś to tej pory i abyśmy mogli pójść dalej wspólnie drogą Twojej Męki.

    DZIĘKCZYNIENIE PO KAŻDEJ GODZINIE

    Mój uwielbiony Jezu, zawołałeś mnie w tej Godzinie Twojej Męki, abym Ci dotrzymała towarzystwa, i przybiegłam. Zdawało mi się że słyszę Cię jak w boleści modlisz się, czynisz zadośćuczynienia, i cierpisz, upraszając o zbawienie dusz najbardziej wzruszającymi i wymownymi słowami.

    We wszystkim starałam Ci się towarzyszyć. Teraz gdy dla pełnienie moich obowiązków muszę Cię opuścić, chcę Ci powiedzieć, “Dziękuję Ci” i “Błogosławię Cię.”

    Tak, O Jezu, to “Dziękuję Ci” i “Błogosławię Cię” powtarzam tysiąc tysięcy razy, za wszystko, co uczyniłeś i przecierpiałeś, za mnie, i za każdego. “Dziękuję Ci” i “Błogosławię Cię” za każdą kroplę Krwi, jaką przelałeś, za każdy oddech, za każde uderzenie Serca, za każdy krok, słowo, spojrzenie, gorycz i upokorzenie, jakich doznałeś. Wszystko, O Mój Jezu, chcę opieczętować moim “Dziękuję Ci” i “Błogosławię Cię.”

    Błagam, O Jezu, spraw, aby z całej mojej istoty płynął ku Tobie nieprzerwany potok dziękczynienia i błogosławieństw, aby w zamian mogło to spowodować zesłanie na mnie i na każdego, Twoich błogosławieństw i Twoich łask. Proszę, O Jezu, przyciśnij mnie do Twojego Serca i Twoimi najświętszymi rękoma opieczętuj każdą cząstkę mojej istoty Twoim, “Błogosławię Cię”, tak, aby ode mnie do Ciebie nie płynęło nic prócz nieustannego hymnu miłości.

  4. Przemysław said

    4 marca 2012 r.
    Druga Niedziela Wielkiego Postu
    Pierwsze czytanie: Rdz 22, 1-2. 9-13. 15-18 Ofiara Abrahama
    Psalm responsoryjny: Ps 116B (115), 10 i 15. 16-17. 18-19 (R.: Ps 116 (114), 9)
    Drugie czytanie: Rz 8, 31b-34 Bóg nie oszczędził dla nas własnego Syna
    Śpiew przed Ewangelią: Mt 17, 7
    Ewangelia: Mk 9, 2-10 Przemienienie Pańskie

    PIERWSZE CZYTANIE
    Rdz 22, 1-2. 9-13. 15-18 Ofiara Abrahama

    Czytanie z Księgi Rodzaju

    Czytanie z Księgi Rodzaju.Bóg wystawił Abrahama na próbę. Rzekł do niego: «Abrahamie!» A gdy on odpowiedział: «Oto jestem», powiedział: «Weź twego syna jedynego, którego miłujesz, Izaaka, idź do kraju Moria i tam złóż go w ofierze na jednym z pagórków, jaki ci wskażę».
    A gdy przyszedł na to miejsce, które Bóg wskazał, Abraham zbudował tam ołtarz, ułożył na nim drwa i związawszy syna swego Izaaka położył go na tych drwach na ołtarzu. Potem Abraham sięgnął ręką po nóż, aby zabić swego syna.
    Ale wtedy anioł Pana zawołał na niego z nieba i rzekł: «Abrahamie, Abrahamie!»
    A on rzekł: «Oto jestem».
    Powiedział mu: «Nie podnoś ręki na chłopca nie czyń mu nic złego! Teraz poznałem, że boisz się Boga, bo nie odmówiłeś Mi nawet swego jedynego syna».
    Abraham, obejrzawszy się poza siebie, spostrzegł barana uwikłanego w zaroślach. Poszedł więc, wziął barana i złożył w ofierze całopalnej zamiast swego syna.
    Po czym anioł Pana przemówił głośno z nieba do Abrahama po raz drugi: «Przysięgam na siebie, mówi Pan, że ponieważ uczyniłeś to i nie szczędziłeś syna twego jedynego, będę ci błogosławił i dam ci potomstwo tak liczne jak gwiazdy na niebie i jak ziarnka piasku na wybrzeżu morza; potomkowie twoi zdobędą warownie twych nieprzyjaciół. Wszystkie ludy ziemi będą sobie życzyć szczęścia na wzór twego potomstwa, dlatego że usłuchałeś mego rozkazu».

    Oto Słowo Boże

    PSALM RESPONSORYJNY:
    Ps 116B (115), 10 i 15. 16-17. 18-19 (R.: Ps 116 (114), 9)

    W krainie życia będę widział Boga.

    Nawet wtedy ufałem, gdy mówiłem: *
    «Jestem w wielkim ucisku».
    Cenna jest w oczach Pana *
    śmierć świętych Jego.

    W krainie życia będę widział Boga.

    O Panie, jestem Twoim sługą, *
    jam sługa Twój, syn Twej służebnicy.
    Ty rozerwałeś moje kajdany, †
    Tobie złożę ofiarę pochwalną *
    i wezwę imienia Pana.

    W krainie życia będę widział Boga.

    Wypełnię me śluby dla Pana *
    przed całym Jego ludem.
    W dziedzińcach Pańskiego domu, *
    pośrodku ciebie, Jeruzalem.

    W krainie życia będę widział Boga.

    DRUGIE CZYTANIE
    Rz 8, 31b-34 Bóg nie oszczędził dla nas własnego Syna

    Czytanie z Listu świętego Pawła Apostoła do Rzymian

    Bracia:
    Jeżeli Bóg z nami, któż przeciwko nam? On, który nawet własnego Syna nie oszczędził, ale Go za nas wszystkich wydał, jakże miałby nam wraz z Nim i wszystkiego nie darować? Któż może wystąpić z oskarżeniem przeciw tym, których Bóg wybrał? Czyż Bóg, który usprawiedliwia? Któż może wydać wyrok potępienia? Czy Chrystus Jezus, który poniósł za nas śmierć, co więcej – zmartwychwstał, siedzi po prawicy Boga i przyczynia się za nami?

    Oto Słowo Boże

    ŚPIEW PRZED EWANGELIĄ
    Mt 17, 7

    Chwała Tobie, Królu Wieków

    Z obłoku świetlanego odezwał się głos Ojca:
    «To jest mój Syn umiłowany, Jego słuchajcie».

    Chwała Tobie, Królu Wieków

    EWANGELIA
    Mk 9, 2-10 Przemienienie Pańskie

    Słowa Ewangelii według świętego Marka

    Jezus wziął z sobą Piotra, Jakuba i Jana i zaprowadził ich samych osobno na górę wysoką. Tam przemienił się wobec nich. Jego odzienie stało się lśniąco białe tak, jak żaden wytwórca sukna na ziemi wybielić nie zdoła. I ukazał się im Eliasz z Mojżeszem, którzy rozmawiali z Jezusem.
    Wtedy Piotr rzekł do Jezusa: «Rabbi, dobrze, że tu jesteśmy; postawimy trzy namioty: jeden dla Ciebie, jeden dla Mojżesza i jeden dla Eliasza». Nie wiedział bowiem, co należy mówić, tak byli przestraszeni.
    I zjawił się obłok, osłaniający ich, a z obłoku odezwał się głos: «To jest mój Syn umiłowany, Jego słuchajcie». I zaraz potem, gdy się rozejrzeli, nikogo już nie widzieli przy sobie, tylko samego Jezusa.
    A gdy schodzili z góry, przykazał im, aby nikomu nie rozpowiadali o tym, co widzieli, zanim Syn Człowieczy nie powstanie z martwych. Zachowali to polecenie, rozprawiając tylko między sobą, co znaczy powstać z martwych.

    Oto słowo Pańskie

    • Przemysław said

      O, gdyby tak uczeni, spędzając życie na zdobywaniu wiedzy, przyszli mnie zapytać, niewątpliwie byliby zdumieni, widząc, jak czternastoletnie dziecko rozumie tajniki doskonałości, tajniki, których cała
      ich wiedza nie jest w stanie odkryć, ponieważ żeby je posiąść, trzeba być ubogim w duchu.

      (święta Teresa od Dzieciątka Jezus)

      • Przemysław said

        Myśli świętych Karmelu na każdy dzień roku

        Największą przeszkodą na drodze duchowego dziecięctwa jest pokusa bycia dorosłym, który wszystko wie, rozumie i nie potrzebuje, aby ktoś mu tłumaczył, na czym polega życie. Grając dorosłego, człowiek oszukuje siebie, bo wszyscy nosimy w sercach to dziecięce odniesienie do Boga. W chwilach bardzo trudnych, gdy wszystko wymyka się z rąk, gdy w nikim nie możemy złożyć nadziei, ten niepowtarzalny odruch miłości, którym zostaliśmy pokochani, dochodzi do głosu. Przybiera postać pragnienia, by być pocieszonym, umocnionym i przytulonym do Boskiego Serca. Wiek nie ma tutaj znaczenia. Ten naturalny odruch jest w każdym z nas. Zabić go może jedynie długotrwałe, świadome i uporczywe trwanie w złu, które wyrzeka się Boga, a ze swego buntu czyni akt bohaterstwa.

        Pokój i Dobro

        • katarzyna said

          Dziękuję za św. Tereskę -Jej myśli dotyczące dziecięctwa Bożego są niezrównane. Św.Teresko módl się za nami ! Pozdrawiam wszystkich czcicieli i przyjaciół św, Tereski od Dzieciątka Jezus.

        • Przemysław said

          Chwała Bogu w Trójcy Świętej Jedynemu

    • Przemysław said

      Anioł Pański z Ojcem Świętym Benedyktem XVI
      2012-03-04

      Drodzy bracia i siostry!
      Ta druga niedziela Wielkiego Postu nazywana jest niedzielą Przemienienia Chrystusa. W istocie podczas drogi Wielkiego Postu liturgia, po zaproszeniu nas do pójścia za Jezusem na pustynię, by stawić czoła pokusom i zwyciężać je z Chrystusem, proponuje nam, abyśmy wraz z Nim weszli na górę modlitwy, aby kontemplować na Jego ludzkim obliczu chwalebne światło Boże. Epizod Przemienienia Chrystusa potwierdzają zgodnie ewangeliści Mateusz, Marek i Łukasz. Zasadnicze elementy są dwa: po pierwsze, Jezus idzie z uczniami, Piotrem, Jakubem i Janem na górę wysoką i tam „przemienił się wobec nich” (Mk 9,2), a Jego oblicze i szaty promieniowały jasnym światłem, a obok niego pojawił się Mojżesz i Eliasz, a po drugie obłok okrył szczyt góry i z niego rozległ się głos: „To jest mój Syn umiłowany, jego słuchajcie” (Mk 9,7).(…)

      Ojciec Święty Benedykt XVI

      Pełna treść pod linkiem: http://www.radiomaryja.pl/artykuly.php?id=1142621

      po polsku:

      Serdecznie pozdrawiam Polaków uczestniczących w modlitwie „Anioł Pański”. „Daj świadectwo miłości i pomóż Kościołowi w krajach misyjnych” – to hasło Niedzieli „Ad Gentes”, którą dzisiaj obchodzicie w Polsce. Niech będzie ono zachętą dla wszystkich do duchowego i materialnego wspierania misyjnego dzieła Kościoła. Wszystkim, którzy przez modlitwę i jałmużnę wspierają to dzieło, a szczególnie misjonarzom i misjonarkom, z serca błogosławię.

      Ojciec Święty Benedykt XVI

  5. Malaga said

    Pomódlmy się dzisiaj za wszystkie ofiary tej katastrofy kolejowej co była wczoraj 😦

  6. Jan M. said

    Chciałbym podziękować – dziękuję.
    W modlitwie Szema Izrael nietrudno się odnależć,
    gdzieś tam wybrzmiewa staropolskie:
    Bądż mi miłościw Boże nieskończony,
    Według wielkiego miłosierdzia Twego,
    Według litości Twej nieogarnionej
    Chciej zmazać mnóstwo przewinienia mego

  7. Krystynas said

    Panie Bronisławie dziękuje,ze blog nadal istnieje i za cudowna muzykę Pani Melindy. Słuchałam kilkakrotnie jej utworów. Urzekły mnie! Jeszcze raz dziękuję za radość, którą mi Pan sprawił dzisiejszego ranka i za wszystko dobro płynące z modlitw na blogu, za pełne Miłości Bożej orędzia. Niech Pana i pańska rodzinę Pan Bóg błogosławi , strzeże i ochrania.Coz byśmy bez Pana zrobili.Serdecznie pozdrawiam Pana, wszystkich piszących i czytelników bloga Krystyna.

  8. MaranaTha said

    mysllem ze bedzie rzeczowa rozmowa ale niestety tak nie jest

    • atryda said

      Tu nie kółko wzajemnej adoracji, tu się ćwiczymy do wojny na śmierć i życie by ratować swe i bliźnich dusze.
      Z Bogiem w Trójcy Jedynym.

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: