Dziecko Królowej Pokoju

Pokój musi zapanować pomiędzy człowiekiem i Bogiem, a także między ludźmi

  • Królowa Pokoju

    Królowa Pokoju
  • Uwaga

    Strona używa plików cookies które zapisują się w pamięci komputera. Zapisywanie plików cookies można zablokować w ustawieniach przeglądarki. Dowiedz się o tych plikach http://wszystkoociasteczkach.pl
  • Propozycja chronologiczna

    • Rok 2019 – Kryzys Rumunia
    • Rok 2020 – fałszywe traktaty pokojowe
    • Rok 2021 – Papież jedzie do Moskwy
    • Rok 2021 – Wojna
    • Rok 2022 – zwycięstwo komunistyczne
    • Rok 2023 – 10 królów
    • Rok 2024 – Antychryst
    • Rok 2025 – Sojusz z wieloma
    • Rok 2025 – Synod
    • Rok 2026 – Henoch i Eliasz
    • Rok 2028 – Ohyda spustoszenia
    • Rok 2029 – Ostrzeżenie
    • Rok 2030 – Cud
    • Rok 2031 – Nawrócenie Izraela
    • Rok 2032 – Kara
    • Rok 2032 – Odnowienie świata
    • Rok 2033 – Exodus
    • Rok 2034 – Zgromadzenie w Jerozolimie
    • Rok 3032 – Gog i Magog
    • Rok 3213 – Koniec świata
    • Nowe niebiańskie Jeruzalem.
  • Logowanie

  • Odwiedzają nas

    Map

  • Maryjo weź mnie za rękę

  • Jezu Maryjo Kocham Was

Archive for 20 marca, 2012

Nie uchylajcie się od współżycia

Posted by Dzieckonmp w dniu 20 marca 2012

Ponieważ tylko dyskusji w komentarzach kiedy można uprawiać sex w małżeństwie wstawiam wpis który odpowiada mojemu poglądowi na sprawy seksu w małżeństwie.  Zapraszam wszystkich małżonków oraz tych co nie długo będą nimi  do przeczytania, wydrukowania i stosowania w swoim życiu, a Bóg Was wynagrodzi dużą ilością dzieci. A wiedzcie że to jest najłatwiejsza droga do Nieba jak powiedziała jedna z widzących w Medjugorje.

 Szukając odpowiedzi na pytanie o najlepszy czas zbliżenia małżonków, dotąd nie mówiliśmy o sytuacji, gdy nie ma zgody w tej kwestii między mężem i żoną. A przecież dzieje się tak wcale nierzadko - jedno z małżonków pragnie współżycia, a drugie się na nie nie zgadza, bądź tez zgadza się niechętnie, po dłuższych namowach, dla świętego spokoju. Akt seksualny ma mieć miejsce, gdy pragną tego sami małżonkowie - powiedzieliśmy. Co jednak zrobić, gdy o zbliżeniu myśli tylko jedno z małżonków, drugie zaś ma w tej kwestii zdanie całkowicie odmienne?

To, że pragnienia małżonków w tej kwestii bywają różne, jest całkowicie naturalne. Trzeba pamiętać, że akt małżeński ma wielkie znaczenie dla każdego męża, a zarazem pragnienie współżycia budzi się u niego bardzo łatwo, niemal automatycznie. Natomiast obudzenie tego pragnienia u żony wymaga z reguły spełnienia naprawdę złożonych warunków. Miłość nie likwiduje tych różnic. Nic więc dziwnego, że małżonkowie się tutaj różnią – najczęściej jest tak, że to mąż pragnie zbliżenia i musi namawiać do tego żonę (sytuacje odwrotne również się zdarzają, ale znacznie rzadziej).

Nie można w tym momencie nie przytoczyć znanego tekstu św. Pawła na temat współżycia: Niech mąż oddaje powinność małżeńską żonie, a żona mężowi. Żona nie może swobodnie dysponować własnym ciałem, lecz jej mąż. Podobnie i mąż nie może swobodnie dysponować własnym ciałem, lecz jego żona. Nie uchylajcie się od współżycia małżeńskiego, chyba za wspólną zgodą i tylko na pewien czas, aby poświęcić się modlitwie. Potem znowu podejmijcie współżycie, aby nie kusił was szatan, wykorzystując waszą niepowściągliwość” (1 Kor 7,3-5).

Akt małżeński nie jest ewentualną możliwością, nie jest jakimś luksusem. Bóg nakazuje regularność w pożyciu, wzajemną dyspozycyjność seksualną. Zarówno mąż jak i żona tracą w małżeństwie prawo do swobodnego rozporządzania swoim ciałem. Mają sobie nawzajem służyć aktem małżeńskim.

Myliłby się jednak ten, kto by sądził, że w tym miejscu dyskusja się kończy. Nie, ona się tutaj dopiero rozpoczyna.

Wokół pojęcia „obowiązek małżeński” narosły pewne nieporozumienia. Tak, współżycie seksualne jest w małżeństwie obowiązkiem. Jasno to wynika z przytoczonego cytatu. Jednak tego tekstu nie można czytać w oderwaniu od całego biblijnego przekazu o małżeństwie. Nigdy nie wolno wyrywać z kontekstu cytatów biblijnych (zresztą innych cytatów również). Pozbawiając teksty biblijne kontekstu i swobodnie nimi operując można by uzasadnić praktycznie wszystko – pamiętamy, że szatan kusząc Jezusa na pustyni też cytował Biblię, aby uzasadnić swe niegodziwości.

Mówimy o tym z takim naciskiem, gdyż właśnie przez oderwane od kontekstu cytowanie zupełnie wypaczono sens pojęcia małżeńskiego obowiązku. Co bowiem jest fundamentem małżeństwa i fundamentem pożycia seksualnego? Miłość. Życzy ktoś sobie jakiegoś cytatu biblijnego na ten temat? Proszę bardzo: „Mężowie miłujcie żony i nie bądźcie dla nich przykrymi” (Kol 3,19), „Mężowie, miłujcie żony, jak Chrystus umiłował Kościół i wydał zań samego siebie” (Ef 5,25).

Pojęcia obowiązku małżeńskiego nie wolno odrywać od miłości. „Dysponowanie” ciałem współmałżonka musi być przepojone miłością, pełne prawdziwej troski o niego.

Bardzo wiele z tego wynika. Przede wszystkim to, że prawdziwa miłość znosi pojęcie praw i obowiązków. W miłości nikt nie odwołuje się do takich kategorii, tylko po prostu obdarowuje sobą współmałżonka i przyjmuje dar z jego strony. Czyż można mówić o prawach i obowiązkach tam, gdzie chodzi o dar?

Obowiązek małżeński możemy tu przyrównać do obowiązków rodzicielskich. Rodzice mają obowiązek troszczyć się o swoje dzieci, jednak należy głęboko współczuć dzieciom, którymi rodzice zajmują się tylko z tego powodu. Podobnie jest z obowiązkiem małżeńskim – oczywiście istnieje, ale chodzi o to, by małżonkowie tak się troszczyli o swoją wspólnotę małżeńską, żeby nie trzeba się było do niego odwoływać.

I tak by było najprościej i najlepiej. Tam gdzie właściwie rozwija się miłość, mówienie o obowiązkach jest niepotrzebne. Jednak miłość małżeńska bywa chora, przechodzi większe i mniejsze kryzysy. Grzech pierworodny dotknął tej sfery bardzo mocno. Dlatego niekiedy jest konieczne odwołanie się do praw i obowiązków. Refleksja nad nimi pomaga zrobić rachunek sumienia, służy odnowieniu miłości, przezwyciężaniu kryzysów i pokus.

Rozważmy więc, jak pojęcie obowiązku małżeńskiego odczytywane w świetle miłości każe udzielać odpowiedzi na pytanie o to kiedy mąż i żona mają się jednoczyć w akcie małżeńskim.

W miłości na pierwszym planie jest dobro kochanego człowieka. Miłość „nie szuka swego” (1 Kor 13,5), zarówno na płaszczyźnie duchowej jak i cielesnej. Zawsze szuka dobra kochanej osoby.

Skoro więc z reguły jest tak, iż to mąż pragnie zjednoczenia seksualnego znacznie częściej niż żona, to kochająca żona będzie starała się z radością odpowiadać na jego zaproszenie, kiedy to tylko możliwe. Kiedy to tylko możliwe – a więc nie tylko wówczas, gdy w niej samej obudzi się pragnienie współżycia. Gdyby żona czekała na taką chwilę, na pewno by nie wyszła naprzeciw pragnieniom męża.

Kochająca żona będzie się więc zgadzać na seksualne spotkanie z mężem, choćby sama nie odczuwała w tym momencie żadnych pragnień czy uniesień. Przeżyty przez nią wówczas akt małżeński, mimo braku emocjonalnego odczuwania miłości, będzie aktem miłosnym w najgłębszym tego słowa znaczeniu, będzie bowiem prawdziwym darem z siebie. Prawdziwa miłość, aby uszczęśliwić kochaną osobę gotowa jest zdobyć się na wiele poświęceń.

Ważne jest przy tym, by żona na zaproszenie męża odpowiadała chętnie i radością. Odpowiedzi w rodzaju: „W porządku, wiem że to mój obowiązek. Możesz zaczynać” są zniechęcające, deprymujące i nie mają wiele wspólnego z miłością. Zgoda naprawdę wynikająca z miłości jest zawsze zgodą chętną, pełną radości, że czyni się dobro ukochanemu człowiekowi. Oddanie się z radością jest jedną z najważniejszych rzeczy, którą żona może zrobić, by mąż czuł się kochany.

Kiedy zaś żona będzie musiała odmówić, uczyni to z ogromną delikatnością i taktem. Mówiliśmy już o tym, że mężczyźni są w tej dziedzinie przewrażliwieni. Ich poczucie własnej wartości jest głęboko zakorzenione w sferze seksualnej. Odmowę współżycia bardzo łatwo mogą więc potraktować jako odrzucenie w ogóle.

Dlatego, jeśli żona nie może zgodzić się na zbliżenie, powinna szczególnie okazać mężowi swą miłość. Może to być przytulenie, jakiś inny gest, zapowiedź że na pewno będą mogli współżyć następnego dnia. Kobieta ma wiele sposobów, by osłodzić mężowi swą odmowę. Warto też pamiętać, że jeśli żona często mówi i okazuje mężowi, że lubi ich zbliżenia, jednorazowa odmowa nie będzie powodem problemów.

Trzeba też pamiętać, że nieuzasadniona odmowa może narażać męża na pokusy seksualne. Każdy z małżonków, szczególnie zaś mężczyzna, powinien umieć kierować sobą w dziedzinie płciowości. Nic nie usprawiedliwia popełniania grzechów w tej sferze (jak i zresztą w każdej innej). Pamiętając o tym, nie można jednak nie zauważać, że pokusy jakich doświadczają niektórzy mężowie są bardzo silne. Każdy człowiek ma swoją pokusę, swój grzech z którym musi się zmagać. Dla niektórych są to właśnie pokusy w sferze seksualnej. Chodzi więc o to, by żona przez swe postępowanie nie narażała męża na pokusy, a przeciwnie – pomagała mu właściwie kierować poruszeniami w dziedzinie seksualności. Jeśli współżycie jest potrzebne dla wyciszenia budzących się poruszeń, może bardzo wyraźnie stawać się obowiązkiem.

Podobnie jest, gdy akt seksualny jest potrzebny dla podtrzymania miłości między małżonkami. Również wtedy staje się obowiązkiem. Bardzo złożone bywają trudne sytuacje życia małżeńskiego. Niekiedy współżycie może odegrać taką właśnie rolę.

Wydaje się, że dosyć dużo powiedzieliśmy już o tym, w jaki sposób żona ma możliwość okazania miłości swemu mężowi. Wypada więc teraz zastanowić się, w jaki sposób mąż może dać wyraz temu, że kocha swoją żonę.

Przede wszystkim – nigdy nie wymuszając współżycia. To powinna być oczywista sprawa – przecież wszelki przymus, zwłaszcza w sferze tak delikatnej, jest dokładnym zaprzeczeniem miłości. Niestety, w bardzo wielu rodzinach, i to tzw. porządnych rodzinach, mamy tu do czynienia z poważnymi zaburzeniami. Powiedzmy więc wyraźnie: wymuszony akt małżeński czynem niegodziwym, jest grzechem. Takie współżycie niszczy miłość, burzy więź między mężem i żoną, może doprowadzić do rozpadu małżeństwa.

„Współżycie płciowe narzucone współmałżonkowi, bez liczenia się z jego stanem oraz z uzasadnionymi jego życzeniami, nie jest prawdziwym aktem miłości i sprzeciwia się temu, czego słusznie domaga się ład moralny między małżonkami” – naucza papież Paweł VI (Humanae vitae, n. 13). W pewnych sytuacjach narzucenie współżycia będzie ciężkim naruszeniem miłości bliźniego – ciężkim grzechem (na przykład wtedy, gdy lekkomyślnie naraża żonę na ciążę zagrażającą jej ciężką chorobą).

Zwrócimy jeszcze uwagę na to, że przymus może mieć charakter nie tylko fizyczny. Także presja psychiczna stwarza sytuację przymusu, który bywa równie dotkliwy jak przymus fizyczny.

Ale przecież miłość ze strony męża nie może ograniczać się do tego, że nie będzie wymuszał na swej żonie współżycia. To byłoby bardzo mało.

„Mężowie we wspólnym pożyciu z żonami pamiętajcie o tym, że są one słabsze i darzcie je szacunkiem jako współuczestniczące w łasce życia” – mówi św. Piotr (1 P 3,7). Jak to przełożyć na codzienność życia małżeńskiego?

Kochający mąż wiedząc, że żona nie będzie miała ochoty na zbliżenie, w ogóle jej tego nie zaproponuje. Zmęczenie żony, jej złe samopoczucie, przygnębienie z jakiegoś powodu, niesprzyjające warunki zewnętrzne – te i wszystkie inne podobne sytuacje będą dla męża sygnałem, żeby zrezygnować z planów intymnego zbliżenia. Jeśli zaś mąż złoży taką propozycję, uczyni to w taki sposób, by żona nie musiała obawiać się odmowy.

Właśnie. Mówiliśmy o tym, że każdą odmowę współżycia powinna cechować delikatność i takt. Oczywiście, ale przecież propozycja spotkania w akcie małżeńskim również powinna być złożona w sposób pełen miłości. To nie może być tak, że żona boi się odmówić mężowi, że zgadza się tylko dla świętego spokoju – żeby nie znosić niezadowolenia męża czy jego złych humorów.

Tak, tak, wiemy, że żony nierzadko odmawiają mężom współżycia bez powodów. Ale naprawdę to nie usprawiedliwia stwarzania atmosfery, w której żona boi się odmowy.

Podobnie nie ma sensu unoszenie się fałszywą ambicją, obrażanie się, bunt: „nie będę się prosił…” To wszystko godzi w jedność między mężem i żoną, niczego nie rozwiązuje, potęguje trudności.

Mówiliśmy więc o tym, w jaki sposób powinna postępować żona oraz o tym, jak ma zachować się mąż. Czy dałoby się znaleźć tutaj jakąś ogólną zasadę postępowania, wspólną dla męża i żony?

Tak. Tą zasadą jest wychodzenie sobie naprzeciw. Zarówno kochający mąż jak i kochająca żona będą myśleć przede wszystkim o współmałżonku, będą starać się odpowiedzieć na jego oczekiwania. Na pewno nieraz będą musieli przezwyciężać niechęć lub też pragnienie małżeńskiego zbliżenia. Czyniąc to jednak z miłości i z miłością będą chętnie (chętnie! – bo z miłości) rezygnować ze zbliżenia lub też zgadzać się na nie, po to by wyjść naprzeciw swemu współmałżonkowi.

„Moja żona wracała kiedyś z zagranicznej delegacji. – wspomina Paweł – Wiedziałem, że na pewno będzie zmęczona i zupełnie nie myślałem o tym, byśmy w dniu jej powrotu mieli współżyć. Okazało się jednak, że ona myślała zupełnie przeciwnie. Pamiętała, że nasza rozłąka trwała dość długo i wiedziała, że bardzo jestem spragniony naszych intymnych spotkań. I właśnie ona wyszła w tym dniu z inicjatywą zbliżenia”.

Agata i Krzysztof JankowiakowieTekst pochodzi z pisma formacyjnego
Ruchu Światło-Życie „Wieczernik”
Źródło: adonai.pl


Posted in Małżeństwo, Warto wiedzieć, Z prasy | Otagowane: , , | 389 Komentarzy »

Wywiad z widzącą Mirjaną

Posted by Dzieckonmp w dniu 20 marca 2012

Poniżej chcę przybliżyć czytelnikom pierwsze lata objawień z Medjugorje poprzez wywiad jaki  ojciec franciszkanin przeprowadził z Mirjaną. Chcę, żeby czytelnicy znaleźli w tych artykułach obiektywną informację; jako człowiek pragnę zainspirować każdego czytelnika do wzmocnienia więzi z Bogiem i z innymi ludźmi. W tym właśnie celu publikuję te artykuły. Cczasami warto cofnąć się do słów jakie padały ponad 25 lat temu.

18 grudnia, 1985 roku

ojciec vlasic:

Miijana, nie widzieliśmy się przez jakiś czas, chciałbym więc, żebyś opowiedziała mi o objawieniach Matki Bożej, a szczególnie interesuje mnie to, co ma związek z tobą.

mirjana:

Już od osiemnastu miesięcy widuję Najświętszą Pannę i myślę, że zdążyłam Ją dobrze poznać. Czuję, że Ona kocha mnie matczyną miłością, mogłam więc Ją pytać o wszystko, co chciałam wiedzieć. Prosiłam, żeby wyjaśniła mi pewne rzeczy dotyczące nieba, czyśćca i piekła, które nie były dla mnie jasne. Na przykład spytałam, jak Bóg może być tak nielitościwy, żeby wrzucać ludzi do piekła, gdzie będą cierpieć na wieki. Myślałam sobie: Jeśli ktoś popełni przestępstwo, idzie do więzienia, ale później doświadcza przebaczenia – ale do piekła, na zawsze? Pani powiedziała mi, że dusze, które idą do piekła, przestały dobrze myśleć o Bogu i przeklinały Go coraz bardziej. W ten sposób już za życia należały do piekła i nie chciały być z niego uwolnione.

Potem powiedziała mi, że w czyśćcu są różne poziomy: najbliższe piekła i coraz to bliższe nieba. Pani powiedziała mi, że większość ludzi myśli, iż w dzień Wszystkich Świętych wiele dusz przechodzi z czyśćca do nieba, ale najwięcej dusz przechodzi w dniu Bożego Narodzenia.

ojciec vlasic:

Czy pytałaś, dlaczego Bóg pozwolił na istnienie piekła?

mirjana:

Nie, ale później rozmawiałam ze swoją ciotką, która powiedziała mi o wielkim miłosierdziu Boga. Powiedziałam więc, że spytam Madonnę, jak Bóg mógł…

ojciec vlasic:

Zgodnie z twoimi słowami jest to bardzo proste: ludzie przeciwstawiający się Bogu na ziemi, po śmierci kontynuują swoją egzystencję i przeciwstawiają się Bogu w piekle?

mirjana:

Myślę, że jeśli ktoś idzie do piekła… Czy oni nie modlą się o zbawienie? Czy Bóg mógłby być aż tak nie-litościwy, żeby nie wysłuchał takich modlitw? Madonna mi to wyjaśniła. Ludzie w piekle nie modlą się, tylko cały czas oskarżają o wszystko Boga. Należą do piekła i przyzwyczajają się do niego. Gniewają się na Boga i cierpią, ale nie chcą się do Boga modlić.

ojciec vlasic:

Czy proszą Go o zbawienie?

 mirjana:

W piekle nienawidzą Go jeszcze bardziej.

ojciec vlasic:

Jeśli chodzi o czyściec, powiedziałaś, że dusze, które się często modlą, czasem dostają pozwolenie na skontaktowanie się z ludźmi na ziemi i że modlitwy ludzi żyjących przynoszą im korzyść?

mirjana:

Tak. Modlitwy odmawiane na ziemi w intencji dusz, które same nie modliły się o swoje zbawienie, pomagają w czyśćcu tym duszom, które tam teraz się o to mod-łą.

ojciec vlasic:

Czy Madonna powiedziała ci, jak dużo ludzi idzie dzisiaj do piekła?

mirjana:

Niedawno ją o to spytałam i powiedziała mi, że dzisiaj największa liczba dusz idzie do czyśćca, potem do piekła, a tylko nieliczne idą prosto do nieba.

ojciec vlasic:

Do nieba idą nieliczne?

mirjana:

Tak, najmniejsza liczba dusz idzie do nieba.

ojciec vlasic:

Czy pytałaś, co jest potrzebne, aby dusza poszła prosto do nieba?

mirjana:

Nie, ale to chyba wiemy. Bóg nie szuka wielkich wierzących, ale tych, którzy szanują swoją wiarę i żyją w pokoju, bez złośliwości, nikczemności i kłamstwa.

ojciec vlasic:

To jest twoja interpretacja, twoje rozumienie tych spraw?

mirjana:

Tak. Po rozmowie z Madonną doszłam do następującego wniosku: Nikt nie musi dokonywać cudów ani czynić wielkiej pokuty, wystarczy prowadzić proste, spokojne życie.

ojciec vlasic:

Czy Matka Boża mówiła ci tylko o niebie, piekle i czyśćcu?

mirjana:

Nie, Madonna też mi powiedziała, bym powtórzyła ludziom, że wielu z nich sądzi dzisiaj wiarę, patrząc na życie księży. Jeśli ksiądz nie jest święty, dochodzą do wniosku, że nie ma Boga. Powiedziała mi: Do kościoła nie chodzi się po to, żeby osądzać księdza i badać jego życie. Do kościoła chodzi się po to, żeby się modlić i słuchać z ust księdza Słowa Bożego. Trzeba to ludziom wyjaśnić, ponieważ wielu odwraca się od wiary z powodu księży.

Dzisiaj, podobnie jak kiedyś, dawno temu, Dziewica powiedziała mi, że diabeł rozmawiał z Bogiem i powiedział, że ludzie wierzą w Boga tylko wtedy, kiedy dobrze im się powodzi. Przestają wierzyć, kiedy dzieje się źle. Wtedy ludzie winią Boga o wszystko albo zachowują się tak, jakby On nie istniał. Bóg pozwolił wybrać diabłu jeden wiek, kiedy będzie miał większą władzę nad światem i diabeł wybrał wiek dwudziesty. Dzisiaj, widzimy to wszędzie, ludzie są ze wszystkiego niezadowoleni. Nie mogą siebie nawzajem znieść. Ten stan, powiedziała Madonna, jest dziełem diabła.

ojciec vlasic:

Takie zachowanie ludzi bierze się z tego, że znajdują się pod wpływem diabła. Diabeł jednak nie musi w nich być?

mirjana:

Nie, nie. Diabeł w nich nie mieszka, ale znajdują się pod jego wpływem. W niektórych też wstępuje diabeł. Ale Madonna powiedziała, że możemy temu zapobiec, przynajmniej do pewnego stopnia, przez wspólne modlitwy w grupach, w rodzinach. Podkreśliła, że modlitwa w rodzinie jest najbardziej potrzebna. Każda rodzina powinna mieć w domu przynajmniej jeden święty przedmiot i domy powinny być regularnie święcone.

Podkreśliła też uchybienia ludzi religijnych, szczególnie w małych miasteczkach – na przykład tutaj, w Medjugorie, istnieje rozdział między Serbami (to jest serbskimi ortodoksami) a muzułmanami. Ten podział nie jest dobry.

Madonna zawsze podkreślała, że istnieje tylko jeden Bóg, a między ludźmi istnieją nienaturalne podziały. Nie można naprawdę wierzyć, być prawdziwym chrześcijaninem, jeśli się nie szanuje innych religii. Kto się naśmiewa z innych religii, nie może wierzyć w Boga.

ojciec vlasic:

Jeśli religia muzułmanów jest dobra, to jaka jest rola Jezusa Chrystusa?

mirjana:

O tym nie rozmawiałyśmy. Madonna wyraziła się jedynie niepochlebnie o braku religijnej jedności, szczególnie w małych miasteczkach. Powiedziała, że religia każdego człowieka powinna być szanowana. Własna oczywiście też.

ojciec vlasic:

Powiedz mi, gdzie diabeł jest szczególnie aktywny w tym czasie? Przez kogo albo przez co najbardziej się objawia?

mirjana:

Najbardziej przez ludzi o słabym charakterze, podzielonych wewnętrznie. Tacy ludzie są wszędzie i diabłu jest łatwiej w nich wejść. Wchodzi on jednak także do życia osób silnie wierzących – na przykład sióstr zakonnych. Woli „nawrócić” prawdziwego wierzącego niż osobę niewierzącą. Jak to wyjaśnić? Widział ksiądz, co się stało ze mną. On usiłuje przyprowadzić do siebie jak największą liczbę wierzących.

ojciec vlasic:

Czy można oczekiwać, że jedno z was powie, że przed pojawieniem się wielkiego znaku zostaną objawione trzy tajemnice, a potem reszta tajemnic zostanie ujawniona po kolei? Czy jest w tym coś z prawdy?

mirjana:

Nie tak, ale podobnie. Najpierw zostaną ujawnione niektóre tajemnice – tylko kilka. Wtedy ludzie będą przekonani, że była tu Madonna. Potem zrozumieją znaki. Kiedy Jakov powiedział, że pierwszy będzie największy, miał na myśli przede wszystkim ludzi z najwyższych klas społecznych. Zrozumieją, że znak dotyczy okazji do nawrócenia się. Pobiegną na górę, będą się modlić i uzyskają przebaczenie. Kiedy spytałam Madonnę o niewierzących, powiedziała: Trzeba się za nich modlić i oni też powinni się modlić. Kiedy niedawno spytałam o to ponownie, powie-działa: Niech nawracają się, kiedy przyjdzie właściwy czas. Nie powiedziała, że powinniśmy się za nich modlić.

ojciec vlasic:

Nie możesz powiedzieć nic konkretnego do czasu, aż Madonna ci pozwoli?

mirjana: Nie.

ojciec vlasic:

Co mówi Madonna? Czy możemy przygotować się na to, co nadejdzie?

mirjana:

Tak, możemy! Madonna powiedziała, że ludzie powinni przygotować się duchowo, być gotowi i nie wpadać w panikę. Powinni przede wszystkim doprowadzić do pokoju w duszach. Powinni też być przygotowani na najgorsze, na śmierć. Już dzisiaj trzeba przyjąć Boga, żeby się nie bać. Tak, przyjąć Boga i to wszystko. Śmierć dla nikogo nie jest łatwa, ale jeśli jest się wierzącym, ma się przynajmniej nadzieję i pokój. Jeśli ludzie będą oddani Bogu, On ich przyjmie.

ojciec vlasic: Czy to oznacza pełne nawrócenie się i poddanie Bogu?

mirjana: Tak.

ojciec vlasic:

Po tych dziesięciu tajemnicach, po osiemnastu miesiącach objawień, co powiesz ludziom? Co powinni oni robić? Co możesz powiedzieć księżom, papieżowi, biskupom, nie ujawniając tajemnicy? Czego chce od nas Madonna?

mirjana:

Najpierw chcę powiedzieć, jak to było ostatnio ze mną, a potem…

ojciec vlasic:

Dobrze.

mirjana:

Dwa dni przed Bożym Narodzeniem Madonna powiedziała mi, że w dniu Bożego Narodzenia pokaże mi się po raz ostatni. Nie mogłam w to uwierzyć. W dniu Bożego Narodzenia była ze mną przez czterdzieści pięć minut i rozmawiałyśmy o wielu rzeczach. Podsumowałyśmy wszystko, co już sobie powiedziałyśmy. W imieniu ludzi spytałam, co powinni robić. Wtedy dostałam bardzo cenny dar: powiedziała mi, że do końca życia będzie mi się pokazywać w dniu moich urodzin. Niezależnie zaś od znaku – i od wszystkiego innego – powiedziała, że pokaże mi się zawsze, kiedy wydarzy się coś bardzo bolesnego. Nie jakieś codzienne zmartwienia, ale rzecz naprawdę smutna. Wtedy przyjdzie mi pomóc. Teraz jednak muszę żyć bez jej fizycznej obecności, bez codziennych wizyt. Mówię więc wszystkim ludziom: Nawracajcie się! – tak jak Ona powiedziała. Nawracajcie się, dopóki jest czas. Nie porzucajcie Boga i wiary. Porzućcie wszystko, tylko nie Boga!

ojciec vlasic:

Co stanowi największe zagrożenie dla ludzkości? Skąd pochodzi zagrożenie?

mirjana:

Z bezbożności. Dziś niewielu już wierzy. Na przykład Madonna powiedziała mi, że wiara w Niemczech, Szwajcarii i Austrii jest bardzo słaba. W tych krajach ludzie naśladują księży i jeśli ksiądz nie daje dobrego przykładu, ludzie odchodzą od wiary, myśląc, że nie ma Boga. Kiedy byłam w Asconie, słyszałam o księdzu, któremu ktoś bogaty zapisał swoje pieniądze na zbudowanie domu dla starych ludzi, ale ksiądz zbudował za te pieniądze hotel. Wszyscy w całym mieście odwrócili się od Boga, bo jak to możliwe, żeby ksiądz, budując hotel dla zysku, nie spełnił ostatniego życzenia umierającego człowieka. Ludzie jednak muszą zrozumieć, że nie powinni badać prywatnego życia księdza, ale słuchać tego, co ma on do powiedzenia o Bogu, o Bożym Słowie.

ojciec vlasic:

Czy chciałabyś jeszcze coś dodać?

mirjana:

Tak. Matka Boża powiedziała mi też coś o mnie. Udzieliła mi rady w kilku sprawach. Potem powiedziała: Idź w pokoju!

ojciec vlasic:

Czy rozmawiała z tobą o pozostałych wizjonerach i dalszych objawieniach?

mirjana:

Powiedziała, że jestem od nich bardziej… dojrzała, powinnam więc im pomagać, spędzać z nimi więcej czasu i rozmawiać. To pomoże zarówno im, jak i mnie. Mamy się rozumieć i trzymać razem – zjednoczeni.

ojciec vlasic:

Nie wspomniała o dalszych objawieniach, indywidualnych czy też w grupie?

mirjana:

Wydaje mi się, że kiedy dana osoba usłyszy dziesiątą tajemnicę, to Madonna przestanie się jej pokazywać

 

Na podstawie książki Wayne Weibla pt. ” Medjugorje – świadectwo spragnionej duszy”

Posted in Medziugorje | Otagowane: , , | 28 Komentarzy »

POLSKI NIEBIAŃSKI FRONT POMOCY

Posted by Dzieckonmp w dniu 20 marca 2012

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Rodzino Medziugorska – zwracamy się do wszystkich, którym leży na sercu dobro Kościoła i naszej Ojczyzny. Ojciec Jozo Zovko podczas pobytu w Polsce (2006r) powiedział, że piekło na nas ruszy. Po tym co się dzieje, widać, że ten czas nadszedł. Dlatego, aby nie tracić nadziei pragniemy uruchomić Polski, Niebiański Front Pomocy, czyli zaangażować wszystkich Polaków, którzy zostali wyniesieni na ołtarze (lub których procesy beatyfikacyjne trwają) do pomocy z góry w pewnej intencji znanej Bogu Ojcu a przez to o ratunek dla naszej Ojczyzny.
Pragniemy od 23 marca 2012r. rozpocząć Nowennę do Bożego Miłosierdzia popartą wstawiennictwem wszystkich naszych świętych, czyli każdego Polaka wyniesionego na ołtarz Kościoła. Nowenna zakończy się 31 marca, w sobotę przed Niedzielą Palmową. Wstawiennictwo Frontu Niebiańskiego ma polegać na tym, że każda osoba przystępująca do Nowenny wybiera z listy, która będzie podana, jednego świętego i przez jego wstawiennictwo modli się szczególnie. Chodzi o to, aby uruchomić wszystkich i dać im pracę „wstawienniczą”, a nie skupiać się na najbardziej popularnych paru świętych jak s. Faustyna, Jan Paweł II. Nasz poczet liczy 285 świętych Polaków, których wszystkich trzeba zaangażować. Dlatego prosimy bardzo nie skupiać się na znanych i lubianych naszych świętych, tylko wybrać kogoś mniej popularnego, który przysłużył się Ojczyźnie. Jest przygotowywany odpowiedni link, pod którym będzie można się wpisywać. Jednak bardzo proszę o kontakt ze mną liderów grup modlitewnych, gdyż nie wszyscy mogą mieć dostęp do internetu, wtedy liderzy przekażą intencje modlitwy i świętego.

Modlitwy, które obowiązują to nowenna do Bożego Miłosierdzia z koronką oraz modlitwa Frontu każdego dnia. Jeżeli ktoś do swojego wybranego świętego będzie miał dodatkowe nabożeństwo, to jest to jak najbardziej mile widziane.
Nie przypadkowo wydaje się, rozpoczynamy tę akcję w dniu św. Józefa – opiekuna Kościoła. I jak Matka Boża w Medziugorju zakończę – dziękuje, że odpowiedzieliście na nasze wezwanie – to tylko Nowenna – dziewięć dni – a jak nam się spodoba to możemy kontynuować dalej. W załączeniu modlitwa nowenny.

Pozdrawiam
Z Panem Bogiem
Ewa Jurasz

POLSKI NIEBIAŃSKI FRONT POMOCY – MODLITWA  NOWENNY 

Boże Ojcze,

oddajemy Ci wspólnie z Maryją w imieniu narodu polskiego naszą, dobrą wolę służenia Tobie w Twoich planach odrodzenia świata. Kochamy Cię i pragniemy być Ci wierni, a przez wstawiennictwo Polskiego, Niebiańskiego Frontu Pomocy, wszystkich naszych przodków, błogosławionych i świętych, którzy w niebie wychwalają już Trójcę Przenajświętszą i orędują za naszym narodem przed Tobą, prosimy o ratunek dla nas, Ojczyzny naszej i w intencji tej Nowenny.

Ciebie – święty/błogosławiony/sługo Boży ………………, który dobrze znasz rodaków swoich, Ty który życie swoje Bogu i Ojczyźnie poświęciłeś, módl się za nami i wraz z nami, aby Bóg Ojciec, Syn Boży i Duch Święty był uwielbiony w polskim narodzie przez wszystkie wieki wieków. Amen

Posted in Apel, KOMUNIKATY, Kościół, Patriotyzm, Prośba o modlitwę | Otagowane: , , , | 37 Komentarzy »