Dziecko Królowej Pokoju

Pokój musi zapanować pomiędzy człowiekiem i Bogiem, a także między ludźmi

  • Królowa Pokoju

    Królowa Pokoju
  • Uwaga

    Strona używa plików cookies które zapisują się w pamięci komputera. Zapisywanie plików cookies można zablokować w ustawieniach przeglądarki. Dowiedz się o tych plikach http://wszystkoociasteczkach.pl
  • Propozycja chronologiczna

    • Rok 2019 – Kryzys Rumunia
    • Rok 2020 – fałszywe traktaty pokojowe
    • Rok 2021 – Papież jedzie do Moskwy
    • Rok 2021 – Wojna
    • Rok 2022 – zwycięstwo komunistyczne
    • Rok 2023 – 10 królów
    • Rok 2024 – Antychryst
    • Rok 2025 – Sojusz z wieloma
    • Rok 2025 – Synod
    • Rok 2026 – Henoch i Eliasz
    • Rok 2028 – Ohyda spustoszenia
    • Rok 2029 – Ostrzeżenie
    • Rok 2030 – Cud
    • Rok 2031 – Nawrócenie Izraela
    • Rok 2032 – Kara
    • Rok 2032 – Odnowienie świata
    • Rok 2033 – Exodus
    • Rok 2034 – Zgromadzenie w Jerozolimie
    • Rok 3032 – Gog i Magog
    • Rok 3213 – Koniec świata
    • Nowe niebiańskie Jeruzalem.
  • Ostrzeżenie

    13 kwietnia 2029
  • Logowanie

  • Odwiedzają nas

    Map

  • Maryjo weź mnie za rękę

  • Jezu Maryjo Kocham Was

GDY MIŁY JEZUS BYŁ W BETANII

Posted by Dzieckonmp w dniu 6 kwietnia 2012


 dawna pieśń pasyjna z XIX w.Wybrane zwrotki obszernej pieśni kalwaryjskiej opisującej scenę pożegnania Jezusa ze swoja Matka Maryją w ogrodzie w Betanii przed wyruszeniem na mękę.

 

Gdy miły Jezus był w Betanii,
żałosną mowę uczynił Pannie Maryi.

   Ref.   Ach Jezusie mój, drogi Skarbie mój,
             kiedy nastąpi skonanie, Ty sam przy mnie stój!

– Kochana Matko, smutna nowina,
bo już jutro mnie pożegnasz, Twojego Syna.

        Ref. O Matko, Matko, dla Syna Twego,
                gdy koniec życia nadejdzie, broń mnie grzesznego.

Widzisz tę głowę, pełną mądrości –
w piątek tysiąc ran zadadzą cierniowe ości.

             Ref: Ach Jezusie mój…

O Matko moja, widzisz te oczy –
zobaczysz, jak krew strumieniem z nich się potoczy.

             Ref: O Matko, Matko…

Twarz moją widzisz słońcu podobną –
zobaczysz pięściami zbitą, wielce frasobną.
 

           Ref: Ach Jezusie mój...

Me ręce Matko, co świat stworzyły,
będą do krzyża przybite, aż porwą żyły.

           Ref:  O Matko, Matko…

Tak sobie mówią, na to się ważą,
że Mnie w ratuszu do słupa przywiązać każą.

           Ref: Ach Jezusie mój…

Wnet sześć tysięcy sześćset, i więcej
plag przy biczowaniu weźmie Twój Syn przy męce.

           Ref: O Matko, Matko…

Widzisz me ręce, co pracowały,
żeby wszystkie dusze ludzkie zbawienie miały.

           Ref: Ach Jezusie mój…

Oto Ty dzisiaj masz mnie żywego –
w piątek mnie piastować będziesz już umarłego.
 

          Ref: O Matko, Matko…

– Mój Jezu drogi, Synu kochany,
dlaczegoż Cię Ojciec posłał na takie rany?

           Ref: Ach Jezusie mój…

Pozwólże Synu, bym ja umarła,
a możebym ja grzesznikom niebo otwarła?

           Ref: O Matko, Matko…

– Żaden nie może w upadku srogim,
grzesznikom nieba otworzyć, gdy nie jest Bogiem.

           Ref: Ach Jezusie mój…

Ale Ty, Matko, tylko człowiekiem,
którą mi za Matkę obrał Ojciec przed wiekiem.

           Ref: O Matko, Matko…

– Albo mi pozwól, żebym omdlała,
żebym gorzkiej Twojej męki nic nie widziała.

           Ref: Ach Jezusie mój…

– Któż by mnie płakał, Matko kochana,
kiedy uczniowie uciekną, wyjąwszy Jana.

           Ref: O Matko, Matko…

Ty sama jedna będziesz płakała,
na swym sercu z mojej męki bardzo bolała.

           Ref: Ach Jezusie mój…

Twa w Betanii Wielkanoc będzie
z Magdaleną i Łazarzem, lecz gorzka srodze.

            Ref: O Matko, Matko…

Kiedy noc całą tak rozmawiali,
we czwartek rano ze świtem tak się żegnali.

            Ref: Ach Jezusie mój…

Jezus uklęknął na swe kolana:
– Błogosław, idę na męki, Matko kochana.

           Ref: O Matko, Matko…

– Cóż bym za Matka okrutna była,
bym Synowi na śmierć taką błogosławiła?

           Ref: Ach Jezusie mój…

Aleć to wola Ojca Twojego,
niechaj Tobie błogosławi z nieba górnego.

           Ref: O Matko, Matko…

– Żegnam wnętrzności, co mnie nosiły,
i piersi, które całego mnie wykarmiły.

            Ref: Ach Jezusie mój…

Żegnam Twe ręce, co piastowały
delikatne ciało moje, kiedym był mały.
 

            Ref: O Matko, Matko…

Żegnam Twe nogi, które biegały
do Egiptu, przed Herodem gdy uciekały.

            Ref: Ach Jezusie mój…

Żegnam Twe serce, co mnie kochało,
Ojca mego za lud wierny ze mną błagało.

            Ref: O Matko, Matko…

Wszystkim Twym członkom dzięki oddaję,
a jednakże Synem Twoim być nie przestaję.

            Ref: Ach Jezusie mój…

Gdy Matka Boska to usłyszała,
z rzewnym płaczem do Jezusa tak zawołała.

            Ref: O Matko, Matko…

– Dziękuję Synu, iżeś Mnie przyzwał,
mnie ubożuchną Panienkę za Matkę wybrał.

            Ref: Ach Jezusie mój…

Żeć wszystkie prace przyjemne były,
którymi Tobie służyłam, mój Synu miły.

            Ref: O Matko, Matko…

Tak się pożegnał z największym żalem,
wybierając się na męki do Jeruzalem.

            Ref: Ach Jezusie mój…

Gdy się Pan Jezus z Matką pożegnał,
odchodząc do Jeruzalem serdecznie płakał.

            Ref: O Matko, Matko…

Matuchna Jego rzewnie płakała,
za swoim Synem płaczącym tak wyglądała.

             Ref: Ach Jezusie mój…

Apostołowie bardzo słuchali,
na Jezusa płaczącego też spoglądali.

             Ref: O Matko, Matko…

Ach rozmyślajmy to pożegnanie,
by Jezus z Maryją przyszedł nam na skonanie.

O Matko Boska, módl się za nami!
Niechaj przez Cię, o Maryja, niebo zyskamy

Pieśń pochodzi prawdopodobnie z drugiej połowy XIX wieku, a do zasobu śpiewów parafii
Niewodna trafiła z repertuaru tzw. „odpustowego”. Rozpowszechniana w tanich drukach ulotnych
(załączono fotografię tytułowej strony jednego z takich broszurowych wydawnictw), wykonywana
była przez rozprowadzających je wędrownych śpiewaków, od których lud uczył się melodii. Nie
można stwierdzić, czy została napisana specjalnie dla obrzędów kalwaryjskich, czy na kalwaryjskie
ścieżki przywędrowała skądinąd; pewne jest, że śpiewano ją w czasie pielgrzymek do popularnych
w XIX wieku miejsc kultu w Małopolsce i na Podkarpaciu.

Żyjący jeszcze, sędziwi przewodnicy pątniczych śpiewów w Kalwarii Pacławskiej czy Kalwarii
Zebrzydowskiej opisują sposób wykonywania takich wielozwrotkowych pieśni. Korzystając
z posiadanego zbioru tekstów (był to najczęściej rękopis lub blok złożony ze zszytych ze sobą
druczków), śpiewali solo kolejne frazy pieśni, a uczestnicy pielgrzymki powtarzali je. Po kilku
zwrotkach nie było już konieczne przypominanie melodii („przepowiadanie” przewodnika zmieniało
się w śpiewną recytację na dwóch tonach – sygnałem do rozpoczęcia powtórki była zmiana wysokości
dźwięku), również refreny (w wypadku omawianej pieśni – dwa) nie wymagały przypominania. Takim
„przepowiadaczem” był także przewodnik z Szufnarowej, niepamiętany już dziś z nazwiska,
wspominany przez jednego z informatorów.
W parafiach południowej Polski (Niewodna nie była wyjątkiem) ludowi przewodnicy śpiewu
włączyli tę pieśń do repertuaru śpiewów Wielkiego Tygodnia. Śpiewano ją w czasie nocnych
wielkoczwartkowych czuwań zwykle w całości, z przepisywanych odręcznie kartek. Śpiew prowadziło
kilka osób (czasem nawet jedna), refreny wykonywał lud. Wykonanie utworu trwało bardzo długo,
zwłaszcza że refreny powtarzano. Charakterystyczna melodia (oparta zresztą na melodycznym wątku
ludowym popularnym w południowej części Polski) i tekst w swojej prostocie silnie oddziałujący na
uczucia wpłynęły na wielką popularność utworu, który utrzymał się w żywej tradycji bardzo długo.
Lokalnie na Podkarpaciu śpiewany jest do dziś, także w kościołach – poza liturgią. Trudno powiedzieć,
kiedy pieśń tę przestano wykonywać w kościele parafialnym w Niewodnej. Nie istnieją świadectwa
potwierdzające fakt zbiorowego jej wykonywania w latach po II wojnie światowej, choć najstarsi
informatorzy (urodzeni w latach dwudziestych XX wieku) pamiętają zwyczaj śpiewu tej pieśni
w Wielki Czwartek, a młodsi (urodzeni w latach czterdziestych) znają ją dobrze od swoich rodziców
czy dziadków.
Pieśń znana jest także w sąsiednich parafiach: Wielopolu, Dobrzechowie, Frysztaku
i Strzyżowie. Funkcjonuje tam w minimalnie różniących się wariantach melodii. W Wielopolu na tę
samą melodię śpiewa się inną pieśń pasyjną, Klęcząc w Ogrojcu.

Komentarzy 9 do “GDY MIŁY JEZUS BYŁ W BETANII”

  1. Dzieckonmp said

    Każdy z nas musi znaleźć się w środku tego tłumu, bo nasze grzechy były przyczyną ogromnego bólu, który uderza w duszę i ciało Pana

  2. Radosław said

    Fragment z wizji Luz de Maria, 12 marca 2012.

    “Żywioły oczyszczają człowieka” mówi do mnie nasz Pan; woda została skażona i będzie jeszcze bardziej skażona. Z tego powodu, kiedy człowiek jej użyje, poczuje palenie w ciele, a na jego skórze pojawią się rany. Będzie spragniony a nie będzie mógł napić się tego cennego napoju, który rozlewał bez miary a nawet gardził, poza tym Słońce spowoduje w dużej mierze wyparowanie mórz i źródeł wody. Morza będą wstrząśnięte przez niektóre trzęsienia ziemi a miasta, zalane wodami, będą bardzo cierpieć. Widziałam Stany Zjednoczone: San Francisco, pośród innych miast, zalane oceanem a jego mieszkańcy trzęsą się ze strachu. Chrystus Pan mówi do mnie „nie rozumieją, że nieokniełznane działanie ciała, będzie samo w sobie oczyszczeniem”.

    W między czasie, ogień zstąpił z Nieba, ogień, który nie będąc ogniem, pali do kości, roślinność będzie się palić i żywność zaniknie, również z powodu plag, które przyjdą. Nasz Pan mówi do mnie „tutaj konieczne jest, aby człowiek wydobył z siebie tę duchowość, która współinstniała z nim w jego życiu, ponieważ będzie wołał, a Ja go usłyszę, będę fontanną krystalicznych wód i dam pokarm Mojemu Ludowi. Tak jak manna była pokarmem Mojego Ludu, tak znowu Mój Lud pozna, że wczoraj to była manna a dzisiaj będzie to Moje Ciało i Moja Krew, będzie pokarmem dla każdego dziecka, które przyjmowało Mnie odpowiednio i świadomie. Ta miłość, z którą każda istota towarzyszyła Mi w długich godzinach samotności Tabernakulum, te modlitwy i to życie, w którym on czy ona walczyło by być lustrem Mojej Miłości dając siebie bliźnim, to wszystko zostanie przemienione na pokarm dla duszy i ciała. Powietrze skażone jest przez człowieka, głównie radioaktywnością spowodowaną manipulacją energią nuklearną i używaną do nikczemnych celów. Widzę jak niemożliwe jest oddychanie, zamiast oddechu, jest męczęństwo, ponieważ każdy oddech niszczy jego organy.”

    Widzę, jak nieumiarkowana żądza wykopała swój własny grób. Krwawiący Chrystus pokazał mi zniszczoną Japonię, Włochy najechane i zniszczone, świątynie w ruinach, Watykan w ciemności bez Bożego Światła, Hiszpania w plagach a Anglia śmiertelnie raniona.

    Widziałam tysiące ludzi uciekających w rozpaczy w obliczu bombardowania w Nowym Jorku. Pan pokazał mi grupę przywódców planujących atak z zaskoczenia na kraj, który jest ich sojusznikiem. Te działania, są pośród innych gwoździ mojego Jezusa Chrystusa, tymi gwoździami, któe przechodzą przez jego Święte Ręce i sprawiają, że drży.

    http://www.revelacionesmarianas.com/english_version.htm

  3. jamek said

    Wielki Piątek, jest dniem, o którym pragnę, a szczególnie w tym roku, aby pamiętano, co on naprawdę oznacza

    5.04.2012, 08:00 – Orędzie Ostrzeżenie nr 392

    Wielki Piątek, jest dniem, o którym pragnę, a szczególnie w tym roku, aby pamiętano, co on naprawdę oznacza.

    Mój Ojciec posłał Mnie na świat i złożył Mnie jako ofiarę, by uratować świat od ognia piekielnego.

    Przyszedłem, aby wam służyć dzieci, a nie by was potępić. Moja śmierć była szczególną łaską, która nie zmusza do przyjęcia Miłosiernej dłoni podanej przez Mojego Ojca Przedwiecznego.

    Ten dar został ofiarowany, aby ludzkość otrzymała dar pojednania, który uczyni ją zdolną do wejścia do Królestwa Mojego Ojca.

    Zanim zostałem ukrzyżowany, spożyłem bardzo ważną Wieczerzę Paschalną z moimi Apostołami w nocy przed Moją Śmiercią na Krzyżu.

    Ta Ostatnia Wieczerza stanowi kolejny dar. Dar z okazji Święta Eucharystii jest sakramentem miłości, aby zapewnić wam wyjątkowy dar, gdzie możecie Mnie naprawdę przyjąć w Komunii Świętej.

    Moja prawdziwa obecność, zawarta w Eucharystii w dzisiejszym świecie, podczas odprawiania Mszy Św. zapewnia bardzo szczególne łaski tym, którzy są w stanie łaski, kochają Mnie i Mnie przyjmują.

    Moja obecność daje się odczuć poprzez wzmocnienie waszej wiary, gdy akceptujecie Moją prawdziwą obecność w Eucharystii.

    Jeśli odrzucacie Moją obecność w Świętej Eucharystii, odrzucacie jeden z najważniejszych darów, które pozostawiłem, gdy przyszedłem na ziemię, aby odkupić wasze grzechy.
    Umarłem, aby was zbawić i to samo w sobie jest wielkim darem.

    Ale zostawiłem wam bardzo szczególny dar, w którym możecie przyjąć Mnie umysłem, ciałem i duchem.

    Zaakceptujcie Moją obecność, a dusze wasze przybliżą się do prawdziwej jedności ze Mną.

    Przyjmijcie Mnie.
    Nie opuszczajcie Mnie.
    Nie zaprzeczajcie Mi.

    Wierzcie bez żadnych wątpliwości w waszych sercach, aby miłość Boga Ojca obdarzyła was tymi darami.

    Rozważcie teraz właściwie prawdę Moich nauk.
    Nie przyjmujcie Mojego Ukrzyżowania bez przyjęcia darów danych wam podczas Mojej Ostatniej Wieczerzy. Jeśli tak zrobicie wasze dusze będą głodne pokarmu życia.

    Wasz ukochany Jezus
    Odkupiciel ludzkości

  4. jamek said

    – Anioł Ave – 37 – 12 MARCA 2012

  5. Tuptusia said

    NOWENNA DO MIŁOSIERDZIA BOŻEGO

    Drugi dzień

    Dziś sprowadź Mi dusze kapłańskie i dusze zakonne, i zanurz je w niezgłębionym miłosierdziu Moim. One dały mi moc przetrwania gorzkiej męki, przez nich jak przez kanały spływa na ludzkość miłosierdzie Moje.

    Jezu Najmiłosierniejszy, od Którego wszystko co dobre pochodzi, pomnóż w nas łaskę, abyśmy godne uczynki miłosierdzia spełniali, aby ci, co na nas patrzą, chwalili Ojca miłosierdzia, który jest w niebie.

    Zdrój Bożej miłości,
    W sercach czystych gości,
    Skąpane w miłosierdzia morzu,
    Promienne jak gwiazdy, jasne jak zorza.

    Ojcze Przedwieczny, spójrz okiem miłosierdzia Swego na grono wybrane w winnicy swojej, na dusze kapłanów i dusze zakonne, i obdarz ich mocą błogosławieństwa swego, a dla uczuć Serca Syna swego, w którym to Sercu są zamknięte, udziel im mocy światła swego, aby mogli przewodzić innym na
    drogach zbawienia, by wspólnie śpiewać cześć niezgłębionemu miłosierdziu Twemu na wieki wieczne. Amen.

    KORONKA DO MIŁOSIERDZIA BOŻEGO

  6. Tuptusia said

    Dzisiaj jest 7-my dzień miesiąca to wg ks.Natanka dzień modlitw do Boga Ojca. Akty uwielbienia Boga Ojca :

    http://aktualneoredziaostrzezenia.bloog.pl/kat,40969095,index.html

    Dziś jest też I sobota miesiąca, o godz. 10-ej możemy uzyskać wodę egzorcyzmowaną :

    http://www.dzieckonmp.wordpress.com/2011/04/04/uzywajmy-wody-egzorcyzmowanej/

  7. Lech Stanisław said

    ” Refleksja nad ostatnią wieczerzą.
    Napisane [przez Marię Valtortę] 17 lutego 1944. A, 1874-1880.

    Jezus mówi:
    «Z wydarzenia, którym była Ostatnia Wieczerza – oprócz rozważania miłości Boga, który staje się Pokarmem dla ludzi – wynikają cztery główne pouczenia.

    Pierwsze: konieczność posłuszeństwa Prawu wszystkich dzieci Bożych.
    Prawo mówiło, że trzeba na Paschę spożyć baranka, zgodnie z obrzędem danym Mojżeszowi przez Najwyższego. Ja, Syn prawdziwy Boga prawdziwego, nie uważałem Siebie – ze względu na Moją Boskość – za wyjętego spod Prawa. Byłem na ziemi, Człowiek między ludźmi, jako Nauczyciel ludzi. Musiałem więc spełniać Moje zobowiązanie człowieka wobec Boga jak inni [ludzie] i lepiej niż oni. Łaski Boże nie uwalniają od posłuszeństwa i od wysiłku osiągania coraz większej świętości. Jeśli porównacie najbardziej wzniosłą świętość z doskonałością Boską, zawsze uznacie ją za pełną błędów i dlatego zobowiązaną do tego, by przymuszać siebie, usuwać braki i osiągać stopień doskonałości – na ile tylko możliwe – podobny do doskonałości Bożej.

    Drugie: potęga modlitwy Maryi.
    Byłem Bogiem, który stał się Ciałem. Ciałem, które – aby być bez plamy – posiadało moc duchową dla zapanowania nad ciałem. A jednak nie odrzucam, a nawet wzywam pomocy Tej, która jest Pełna Łaski. Również Ona, w tej godzinie zadośćuczynienia, znalazła – to prawda – Niebo zamknięte nad Jej głową, ale nie do tego stopnia, żeby nie udało się Jej, Królowej Aniołów, wyrwać z niego anioła dla umocnienia Jej Syna. O, nie [dla umocnienia] Jej, biednej Mamy! Także Ona zakosztowała goryczy opuszczenia przez Ojca. Przez ten ból jednak – ofiarowany dla Odkupienia – otrzymała dla Mnie moc przezwyciężenia udręki Ogrodu Oliwnego i uniesienia do końca Męki w całym jej wielorakim okrucieństwie. Każdy jego rodzaj miał na celu obmycie jednej formy i jednego sposobu grzeszenia.

    Trzecie: panowanie nad samym sobą i znoszenie zniewag oraz miłość wznoszącą się ponad wszystkim mogą mieć jedynie ci, którzy uczynili swe życie życiem zgodnym z Prawem Miłości, które Ja ogłosiłem. I nie tylko je głosiłem, lecz także praktykowałem prawdziwie.
    Nie potraficie sobie wyobrazić, czym było dla Mnie posiadanie przy Sobie, przy stole, Mojego zdrajcy; czym było to, że musiałem się mu dać [w Ciele i Krwi w wieczerniku], że musiałem dzielić z nim kielich obrzędowy i dotknąć Moimi wargami miejsca, które dotykały jego wargi, a [potem] kazać Mojej Matce dotknąć je Swoimi.
    Wasi lekarze dyskutowali i dyskutują nad Moją szybką śmiercią. Widzą jej przyczynę w ranie serca, spowodowanej przez uderzenia w czasie biczowania. Tak, również przez nią Moje serce stało się chore. Ale już podczas Ostatniej Wieczerzy było zranione, złamane – złamane wysiłkiem konieczności znoszenia u boku Mego zdrajcy. Zacząłem wtedy umierać fizycznie. Reszta była tylko powiększeniem już istniejącej agonii. To, co mogłem zrobić, uczyniłem, gdyż byłem jedno z Miłością. Nawet w godzinie, w której Bóg-Miłość oddalił się ode Mnie, umiałem być miłością, gdyż żyłem miłością przez Moje trzydzieści trzy
    lata. Nie można dojść do wymaganej doskonałości, do przebaczania i znoszenia człowieka, który nas znieważa, jeśli nie ma się postawy miłości. Posiadałem ją i mogłem przebaczać, i znosić Judasza – arcydzieło Znieważającego.

    Czwarte: Sakrament działa tym bardziej, im bardziej ktoś jest godzien go przyjąć. Obyśmy stawali się godnymi Eucharystii, przez stałe pragnienie, które przełamuje ciało i czyni ducha panem, zwyciężając pożądliwości, pozyskując życie dla cnót, napinając je jak łuk ku doskonałości cnót, szczególnie zaś – ku Miłości.

    Kiedy ktoś kocha, usiłuje doprowadzić do radości tego, kogo kocha. Jan – który Mnie kochał jak nikt i który był czysty – doznał największej przemiany przez Sakrament [Eucharystii]. Zaczął od tego momentu być orłem, dla którego jest czymś prostym i łatwym wznoszenie się do Nieba Bożego i wpatrywanie się w odwieczne Słońce. Biada jednak temu, kto przyjmuje Sakrament [Eucharystii], nie będąc go zupełnie godnym i powiększając jeszcze swoją stałą ludzką niegodność przez śmiertelne grzechy. Nie jest on wtedy zarodkiem zabezpieczenia i życia, lecz – zepsucia i śmierci. Śmierci ducha i zgnilizny ciała, z powodu której ono „pęka‟, jak mówi Piotr o ciele Judasza. Nie wylewa się z niego krew, płynna, zawsze życiodajna i piękna w swej purpurze, ale jego wnętrzności, czarne od wszystkich żądz, zgnilizny, która wylewa się na zewnątrz psującego się ciała, jak z nieczystej zwierzęcej padliny, budzącej obrzydzenie u przechodniów. Śmierć tego, który znieważa Sakrament, jest zawsze śmiercią zrozpaczonego. Z tego powodu nie zna on spokojnego zgonu, właściwego dla człowieka, który jest w [stanie] łaski. Nie zna też bohaterskiej śmierci ofiary, która dotkliwie cierpi, lecz ze wzrokiem utkwionym w Niebo i z duszą pewną pokoju. Śmierć zrozpaczonego jest straszliwa z powodu miotania się i przerażenia. Jest ona straszliwą konwulsją duszy, już złapanej w ręce szatana, który ją szarpie dla wyrwania z ciała i dusi swoim odrażającym oddechem.
    Oto różnica między człowiekiem, który przechodzi do drugiego życia, odżywiając się wcześniej, w tym życiu, miłością, wiarą, nadzieją i wszystkimi innymi cnotami oraz naukami niebiańskimi i Chlebem Anielskim, towarzyszącym mu swoimi owocami, lepiej, jeśli swą realną obecnością [w Wiatyku], w ostatniej podróży, a tym, który kona, po życiu zwierzęcym, śmiercią zwierzęcą – ten, którego Łaska ani Sakrament nie umacniają. Pierwsza jest pogodnym kresem świętego, któremu śmierć otwiera Królestwo wieczne. Druga jest straszliwym upadkiem potępionego, który czuje, że rzuca się w śmierć wieczną, i rozpoznaje w jednej chwili to, co chciał utracić i już nie może naprawić. Dla jednego to zdobycie, dla drugiego – pozbawienie; dla jednego – radość, dla drugiego – przerażenie.
    Oto czego sobie udzielacie w zależności od waszej wiary i miłości lub braku wiary i drwienia sobie z Mojego daru. Takie pouczenie [wynika] z tej wizji.”

    Poemat Boga – Człowieka księga VI

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: