Dziecko Królowej Pokoju

Pokój musi zapanować pomiędzy człowiekiem i Bogiem, a także między ludźmi

  • Królowa Pokoju

    Królowa Pokoju
  • Uwaga

    Strona używa plików cookies które zapisują się w pamięci komputera. Zapisywanie plików cookies można zablokować w ustawieniach przeglądarki. Dowiedz się o tych plikach http://wszystkoociasteczkach.pl
  • Propozycja chronologiczna

    • Rok 2019 – Kryzys Rumunia
    • Rok 2020 – fałszywe traktaty pokojowe
    • Rok 2021 – Papież jedzie do Moskwy
    • Rok 2021 – Wojna
    • Rok 2022 – zwycięstwo komunistyczne
    • Rok 2023 – 10 królów
    • Rok 2024 – Antychryst
    • Rok 2025 – Sojusz z wieloma
    • Rok 2025 – Synod
    • Rok 2026 – Henoch i Eliasz
    • Rok 2028 – Ohyda spustoszenia
    • Rok 2029 – Ostrzeżenie
    • Rok 2030 – Cud
    • Rok 2031 – Nawrócenie Izraela
    • Rok 2032 – Kara
    • Rok 2032 – Odnowienie świata
    • Rok 2033 – Exodus
    • Rok 2034 – Zgromadzenie w Jerozolimie
    • Rok 3032 – Gog i Magog
    • Rok 3213 – Koniec świata
    • Nowe niebiańskie Jeruzalem.
  • Ostrzeżenie

    13 kwietnia 2029
    7,5 lat pozostało.
  • Logowanie

  • Odwiedzają nas

    Map

  • Maryjo weź mnie za rękę

  • Jezu Maryjo Kocham Was

TWÓJ WYROK TO PIEKŁO !

Posted by Dzieckonmp w dniu 27 października 2012


Historia prawdziwa

SŁOWO WSTĘPNE

 

18 października 1985 r. jest dniem, który będę pamiętał do końca moich dni.

Byłem w tym czasie księdzem diecezjalnym w diecezji Wichita i mieszkałem w

małym miasteczku o nazwie Fredonia, w południowym Kansas. Byłem

proboszczem parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa. Tego dnia zdecydowałem

się pojechać do Wichita, Kansas, około 86 mil, aby poradzić się, co do pewnego

problemu w parafii moich współbraci księży. Tego dnia ani wieczora nie byłem z

nikim umówiony, a wyjazd do Wichita miałby być pierwszym od chwili mojego

pobytu we Fredonii.

 

WYPADEK

 

Do Wichita miałem podróżować autostradą stanową, zwaną Highway’em 96.

Autostrada ta nie miała poboczy, była bardzo pagórkowata i przebiegała przez

Wzgórza Flint (Flint Hills). Mijało się tu wiele wielkich ciężarówek, tirów oraz

mniejszych samochodów ciężarowych.

 

Mówiąc oględnie autostrada była niebezpieczna. Pamiętam, jak wracałem późnym

popołudniem z Wichita i to było ostatnią rzeczą, którą pamiętam. Miałem

wypadek – zderzenie czołowe z wielką ciężarówką z Hutchinson, Kansas. Były w

niej trzy osoby. Dzięki Bogu nikt nie zginął w tym wypadku!

 

W rezultacie kolizji, wyrzuciło mnie z samochodu (wówczas nie miałem zapiętego

pasa), po czym wylądowałem na ziemi koło mojego samochodu. W tym momencie

doznałem wielkiego wstrząsu mózgu i skóra z prawej części głowy została zdarta z

czaszki. To tyle, co pamiętam i więcej już klarownie niczego nie pamiętam.

 

NIE MA NADZIEI NA PRZEŻYCIE

 

Za mną podróżowała tą samą autostradą pielęgniarka Mennonitów z Frontenac w

Kansas, która się zatrzymała i została przy mnie, dopóki nie przybył ambulans i nie

zabrał mnie. Dzięki jej rozeznaniu stwierdzono, że mam złamaną szyję. Ona

poinformowała kierowców ambulansu, żeby postępowali ze mną odpowiednio

według jej rozeznania. Gdyby moja szyja uległa przekręceniu w którąś stronę na

miejscu wypadku, umarłbym na skutek uduszenia.

 

Dowiedziałem się potem, że cierpiałem na złamanie kręgu szyjnego C2, co określa

się jako „złamanie powieszonego”, ponieważ dochodzi do niego przez powieszenie

na szyi. Ambulans zabrał mnie do pobliskiego miasteczka, zwanego Eureka, które

ma mały szpital. Dyżurny doktor przyszył mi oderwaną skórę i gdy się zorientował,

 

 

że nic więcej nie może już zrobić, zawezwał helikopter medyczny ze szpitala

Wesley w Wichita, żeby mnie zabrał. Po starcie helikoptera z Eureki doktor

powiedział do swojej siostry, która była pielęgniarką, że nie spodziewa się, żebym

przetrzymał podróż, między Eureką a Wichita, co nie było dużą odległością.

 

Po przybyciu do Wichita helikopter wylądował na dachu szpitala Weley i zabrano

mnie do Centrum operacyjnego. Udzielono mi tam pomocy i następnie

umieszczono w głównej części szpitala na Wydziale Intensywnej Terapii. Byłem

kilka przecznic od mojego domu w Wichita, więc moja mama, która jeszcze żyła w

tym czasie, przyszła do mnie do szpitala tego wieczora i została ze mną.

 

Zostałem skierowany do neurochirurga, pracującego w szpitalu, który miał swoją

praktykę prywatną w Wichita i on leczył mnie stosownie do urazów, których

doznałem. Nie było potrzeby operacji połączenia (fuzji). Zostałem położony na

wyciągu i umieszczono mnie w czymś, co określa się technicznym terminem „halo”

– w szyjno-piersiowym przyrządzie ortopedycznym.

 

To urządzenie ortopedyczne jest używane w wielu urazach szyjnych. „Halo”

obejmował moją głowę przy pomocy czterech śrub (dwie z przodu i dwie z tyłu),

wkręconych w moją czaszkę, tak, żebym nie mógł ruszyć moją szyją w żadną

stronę. To urządzenie było przymocowane do „kamizelki”, której także nie można

było ruszyć.

 

Te dwa urządzenia miałem na sobie przez okres prawie ośmiu miesięcy. Pamiętam

jednego razu, podczas wizyty lekarzy w szpitalu, jedna śruba wydostała się z

głowy. Nigdy przedtem ani potem nie czułem takiego bólu. Widocznie razem z tym

ortopedycznym urządzeniem znajdowałem się na wyciągu, żeby kości mogły się

połączyć i kontynuować proces zdrowienia. Nie pamiętam tej procedury.

 

Doktorzy powiedzieli, że skoro przeżyłem wypadek, spodziewali się, że będę leżał

na plecach patrząc w sufit, sparaliżowany od szyi w dół do końca mojego życia.

Widocznie Pan Bóg miał inne plany!

 

MODLITWA WIERNYCH

 

Wieczorem tego dnia, kiedy był wypadek, do szpitala zadzwonił ktoś z parafii

Najświętszego Serca we Fredonii z pytaniem do pielęgniarki na moim piętrze, o

mój stan. Osoba otrzymała odpowiedź od pielęgniarki dyżurnej, że lekarze dają 15

procent szans na przeżycie. Sprawa wyglądała poważnie.

 

Później się dowiedziałem, że tego wieczoru, po wypadku, drzwi kościoła

Najświętszego Serca otworzono, żeby ludzie mogli się za mnie modlić. Inny kościół

 

 

chrześcijański i kościół Metodystów we Fredonii także otworzyły swoje drzwi, żeby

ludzie mogli się za mnie modlić. Pastor z kościoła Zjednoczonych w Bogu

(Assembly of God) powiedział mi później, że modlił się za mnie całą noc.

 

Także Mennonici się za mnie modlili. Tak więc miałem duże modlitewne

wsparcie. Później usłyszałem, że moja parafia odmawiała Różaniec św. dwa razy

dziennie: rano i potem znowu wieczorem.

 

Pod koniec mojej kuracji w szpitalu mój neurochirurg skierował mnie do Kliniki

Psychologicznej na terapię zwaną Syndromem Wstrząsu Mózgu (Concussive Head

Syndrome). Byłem wdzięczny za tę niezbędną terapię. Nie mogłem znieść

większych emocjonalnych urazów, a nawet jakichkolwiek bardzo słabych

dźwięków. Dobrze było mówić o tym z osobą, która miało się wrażenie, że rozumie

przez co przechodziłem i czego potrzebowałem.

 

2 grudnia 1985 r. wypisano mnie ze szpitala i poszedłem do domu, gdzie

próbowałem odzyskać zdrowie, jak mogłem najlepiej, przy mojej mamie i

młodszym bracie, który mieszkał niedaleko w Wichita. Drugi mój brat był akurat na

przepustce z Marynarki Wojennej, więc był w domu dzień i noc – na moje

szczęście.

 

Mój doktor poinformował mnie, że zdrowieję w rekordowym tempie po moim

wypadku i że w swoim sprawozdaniu nie może użyć słowa „cud”, ale, że każdy, kto

je będzie czytał, wyciągnie sam taki wniosek.

 

Mój biskup diecezji Wichita pozostawił wolne miejsce proboszcza w parafii we

Fredonii, stałego proboszcza. Wysłano tam księdza na sprawowanie liturgii w

weekendy, tam i w Neodesha, dopóki w pełnie nie wyzdrowieję. W maju 1986 r.

zostałem z powrotem skierowany do parafii we Fredonii.

 

Pamiętam, że musiałem załatwić kupno innego samochodu i następnie udać się w

podróż powrotną do mojej parafii tą samą autostradą. Cieszę się, że musiałem to

wykonać, choć pamiętam, że było to bardzo trudne doświadczenie w tamtym

czasie. Jechałem już przedtem do parafii w kwietniu tego roku na Pierwszą

Komunię Św.

 

Wziął mnie ze sobą inny ksiądz z diecezji w ten weekend, na to szczególne

wydarzenie. Bardzo dobrze potraktowano mnie w parafii Najświętszego Serca

Pana Jezusa po moim powrocie, a także w miasteczku Fredonia. Parafianie z

pośpiechem opowiadali mi o tym, jak się o mnie martwili i modlili o moje zdrowie i

mój powrót.

 

 

Mieszkaocy Fredonii z Kansas, a szczególnie parafia Najświętszego Serca są

katolikami bojaźni Bożej, którzy bardzo poważnie traktują swoją religię. Kiedy

wróciłem, zauważyłem, że nie wymagają dużo ode mnie ze względu na mój

poprzedni stan. Bardzo to doceniałem i starałem się jak najlepiej służyć tej parafii,

a także parafii św. Ignacego w Neodesha.

 

Pewnego dnia, niedługo po powrocie do parafii, odprawiałem Mszę św.

poranną, do czego byłem przyzwyczajony, kiedy wydarzyło się nadzwyczajne

nadprzyrodzone zjawisko. Miałem zamiar przeczytać fragment Ewangelii na ten

dzień, fragment, który słyszymy wiele razy w ciągu lat. Jest on z Ewangelii św.

Łukasza.

 

Dokładnie Łukasz 13:6-9 i brzmi jak następuje: „I opowiedział im następującą

przypowieśd: «Pewien człowiek miał drzewo figowe zasadzone w swojej winnicy;

przyszedł i szukał na nim owoców, ale nie znalazł. Rzekł więc do ogrodnika: „Oto

już trzy lata, odkąd przychodzę i szukam owocu na tym drzewie figowym, a nie

znajduję. Wytnij je: po co jeszcze ziemię wyjaławia?” Lecz on mu odpowiedział:

„Panie, jeszcze na ten rok je pozostaw; ja okopię je i obłożę nawozem; może wyda

owoc. A jeśli nie, w przyszłości możesz je wyciąć”».”

 

Kiedy czytałem ten fragment Ewangelii, było to tak, jak gdybym przypomniał

sobie fragment rozmowy. Oprócz tego sama strona z Księgi Lekcji zaczęła

świecić, powiększyła się i wyszła z Księgi w moim kierunku. Musiałem skończyć

Mszę tak normalnie, jak to było możliwe i kiedy skończyłem, poszedłem na

plebanię, usiadłem w moim fotelu przy czterech filiżankach kawy i próbowałem

sobie przypomnieć, dlaczego właśnie ta nauka z Ewangelii poruszyła tyle

poprzednich wspomnień i wspomnień dotyczących czego?

 

OŚWIECENIE

 

Nie trwało to zbyt długo, gdy wszystko zaczęło z powrotem do mnie wracać. Zaraz

po wypadku – oto, co się wydarzyło. Znalazłem się przed Tronem Sądu! Jezus

Chrystus był Sędzią. Nie widziałem Go, tylko Go słyszałem. To, co miało miejsce –

było natychmiastowe w stosunku do tego, co się rozumie, jako „nasz czas”.

 

Przeszedł On *Pan Jezus+ przez całe moje życie i obwinił mnie o grzechy popełnione

i grzechy zaniechania, z których się nie wyspowiadałem i w związku z tym są nie

przebaczonymi i nie odżałowanymi grzechami. Przy każdej winie mówiłem: „Tak

Panie!” Planowałem, że kiedy to nastąpi, będę miał różne rodzaje tłumaczeń dla

Pana Boga.

 

 

Na przykład: „Otóż Panie, Ty wiesz, ona była bardzo napastliwą kobietą i można

było stracić przy niej łatwo cierpliwość za każdym razem. Otóż, gdy się rozmawia z

osobową prawdą nie ma żadnego tłumaczenia; wszystko, co się mówi, to: „Tak,

Panie!”

 

MATKO – JEST TWÓJ

 

Pan Jezus kończąc sąd powiedział do mnie: „Twój wyrok to piekło!” Znowu

przytaknąłem: „Tak Panie, wiem!” Był to jedyny logiczny wniosek, który mógł

wyciągnąć. To nie było dla mnie szokiem! To było tak, jak gdyby honorował mój

wybór, moją decyzję. Ja wybrałem mój wyrok, a On po prostu godził się z moim

wyborem.

 

Po tym, jak to powiedział, usłyszałem głos kobiecy: „Synu, czy uratowałbyś jego

życie i jego nieśmiertelną duszę?” Pan odpowiedział: Matko, on był kapłanem

przez 12 lat nie dla siebie, ani dla mnie; niech cierpi karę, na jaką zasłużył!” W

odpowiedzi Ona powiedziała:, „Ale Synu, gdybyśmy tak udzielili mu specjalnych

łask i siły i wtedy zobaczymy, czy zrodzi owoce. Jeżeli nie, niech Twoja wola się

spełni!”

 

Tu nastąpiła krótka przerwa i wtedy usłyszałem Jego mówiącego: „Matko, jest

Twój!” Należałem do niej podwójnie: naturalnie i nadprzyrodzenie teraz przez

poprzednie 12 lat. Nie wierzę, że mógłbym istnieć bez Niej przez ten okres czasu,

kiedy była nieobecna w moim życiu i moim życiu duchowym.

 

PAN JEZUS ZWRÓCIŁ MOJĄ UWAGĘ

 

Wiele osób powie: „Ależ Ojcze, ty musiałeś mieć specjalne nabożeństwo do

Najświętszej Marii Panny, zanim to się wydarzyło. Nic dziwnego, że się za tobą

wstawiła.” Na to muszę odpowiedzieć „nie”! To świadczy przeciwko mnie, jako

księdzu, ale muszę powiedzieć, że jeżeli chodzi o moją wiarę w anioły, świętych,

Najświętszą Marię Pannę wierzę – tak, ale moim rozumem – intelektem

umysłowym, ale nie moim sercem – wiedzą serca. Aniołowie i święci byli dla mnie

postaciami wyobraźni. Wierzyłem w nie, ale one nie były realne!

 

Poprzez ten wypadek, odkryłem jakże są one realne! Pan Bóg musiał złamać mi

szyję, żeby przyciągnąć moją uwagę! Trzeba pamiętać dzień śmierci Pana Jezusa

na Kalwarii. Maryja, Jego matka i Apostoł, którego miłował, Jan, byli pod krzyżem,

kiedy Jezus patrząc na nich z góry z miłością, powiedział: „Kobieto, oto syn Twój!

Synu, oto matka twoja!”

 

 

To wtedy Jezus dał swojej matce nas wszystkich, Jej córki i synów, jako Jej dzieci.

Ona bierze to bardzo poważnie! Ona przyjdzie z pomocą każdemu i będzie się

wstawiała za niego lub nią, jak wstawiła się za mną. Nie byłem nikim specjalnym!

 

Od czasu wypadku nauczyłem się bardzo ważnej prawdy odnośnie Najświętszej

Marii Panny, Boga Ojca, Syna i Ducha Świętego. Cokolwiek Matka Najświętsza

chce, Bóg Ojciec, Syn i Duch Święty – nie mogą powiedzieć Jej „Nie”! Niemożliwe

jest to Jej odmówić!

 

Jeszcze o innej sprawie nauczyłem się od czasu wypadku, o dwóch powodach,

dla których moje życie fizyczne i duchowe zostało uratowane. Pierwszy powód to

ten, że piekło istnieje, a po drugie równie ważny jest fakt, że księża też mogą

bardzo szybko dostać się do piekła!

 

Wielu ludzi w dzisiejszych czasach odrzuca fakt, że Pan Bóg jest samą

sprawiedliwością. Źle sądzą, że Pan Bóg jest miłością i że nie ukarze nikogo na

wieczność. To jest kłamstwo! Wszyscy musimy przestrzegać przykazań Bożych i

korzystać z Sakramentu Pojednania, żeby nasze grzechy zostały nam przebaczone.

Jeżeli uważamy, że nie grzeszymy, to lepiej zróbmy bardziej szczegółową analizę

naszego sumienia.

 

Jedną z prawd, której się nauczyłem z tego mojego doświadczenia jest fakt, że Pan

Bóg nikogo nie wysyła do nieba lub piekła. My dokonujemy wyboru, my

podejmujemy tę decyzję; Pan po prostu honoruje i zatwierdza nasz wybór.

 

Musimy wrócić do rzeczywistości: to, że ksiądz ma białą koloratkę nie oznacza, że

ma zagwarantowane niebo. Jest dokładnie odwrotnie. Ksiądz będzie tak samo

rozliczony (nawet 1000 razy bardziej), jak osoby świeckie z przestrzegania

przykazań Bożych i musi być księdzem, który został wyświęcony po to, żeby był dla

ludzi i dla Jezusa Chrystusa.

 

Matka Boża mówiła wiele razy, żebyśmy się modlili za księży, a nie krytykowali.

Obecnie łatwiej niż kiedykolwiek, w czasach, w których żyjemy, krytykować księdza

lub biskupa, o których wiemy, że zeszli z ortodoksyjnego szlaku. Musimy

pamiętać, że Matka Boża nakazała nam modlić się za nich!

 

DOŚWIADCZENIE MNIE ODMIENIŁO

 

Pytano mnie wiele razy: „Jak to doświadczenie mnie odmieniło?” Nie jest możliwa

kompletna odpowiedź na to pytanie. Muszę powiedzieć, że jako ksiądz i proboszcz

przez te lata byłem pasterzem i proboszczem dla siebie. Ojciec Steve Scheier był na

 

 

pierwszym miejscu i jego dotyczyła największa troska. Nigdy nie „wpadłem w rolę”

księdza, jako taką! Nie byłem zbyt uduchowiony i moje życie modlitewne było

praktycznie żadne. Oczywiście wielu innych (parafian i braci księży) wierzyło, że

jest zupełnie odwrotnie. Nikomu nie ujawniałem tych aspektów problemu.

 

Byłem bardzo zdziwiony podczas mojego Sądu, że Jezus nie wziął pod uwagę ilości

głosów dotyczących mojej popularności. Był tylko On i ja, i On znał mnie lepiej, niż

tysiące innych ludzi.

 

Zdałem sobie wtedy sprawę, że trzeba było tylko Jemu sprawiać przyjemność, a

moja troska sprawiania przyjemności (lub próby zadowolenia), która dotyczyła

niezliczonej liczby innych, była kompletną stratą czasu i energii.

 

Teraz próbuję być lepszym księdzem, niż poprzednio. Dziękuję Panu Bogu i Jego

świętej Matce nieustannie za danie mi jeszcze jednej szansy. Próbuję skupić się na

tylko jednej rzeczy, która się liczy i którą prawie straciłem na wieczność – na

szansie dostania się do nieba i bycia z Panem Bogiem, Aniołami i Świętymi na

zawsze!

 

A teraz na wstępie moich dalszych uwag chciałbym zwrócić się do tych, których

one dotyczą. Kocham was jako moich braci i siostry w Chrystusie. To, co powiem,

nie znaczy, że też nie poniosłem winy za te czyny, intencje lub zaniechania, raczej

wskazuje to na błędy, które także obecnie są popełniane w Kościele Chrystusa

przez duszpasterzy i Jego naśladowców.

 

Widzę wiele spraw, o których trzeba dzisiaj mówić i mogę w prawdzie powiedzieć,

że zawdzięczam moją ekspertyzę faktowi, że byłem sądzony przez Boga

Wszechmogącego i zostałem uratowany przez Jego Boże Miłosierdzie. To, co

następuje, to część druga i najważniejsza część mojego doświadczenia, którą

adresuję do kościoła katolickiego całego świata.

 

WAGA SPOWIEDZI

 

Pierwsza sprawa, która wymaga uwagi na całym świecie, to sprawa spowiedzi.

Trzeba tylko zajść do Kościoła w weekend, żeby zobaczyć upadek i załamanie się

tego wspaniałego sakramentu, który został ustanowiony przez samego Chrystusa.

Jezus ustanowił ten sakrament po swoim Zmartwychwstaniu, kiedy po raz

pierwszy ukazał się Apostołom.

 

Pierwszymi słowami, które wypowiedział po wejściu przez zamknięte drzwi

Wieczernika były słowa: „Pokój wam!” Po czym dodał: „Jak Ojciec Mnie posłał, tak

i Ja was posyłam.” I kiedy to powiedział ogarnął ich swoim oddechem i rzekł:

 

 

„Przyjmijcie Ducha Świętego. Komu odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a

komu zatrzymacie, są im zatrzymane” (Jan 20:21-22).

 

To dlatego spowiedź (czyli Sakrament Pojednania) ma miejsce i dlatego księża

mają władzę odpuszczania i zatrzymywania grzechów.

 

Więc, gdzie tkwi problem? Problem jest w tym, że coraz mniej ludzi ma poczucie

winy i w konsekwencji czują, że nie grzeszą. Jeżeli nie czuje się żadnej winy – nie

ma potrzeby iśd do spowiedzi. Odczuwa się (w jego lub jej umyśle), że się nie

grzeszyło.

 

Więc skąd się bierze w społeczeństwie to wyobrażenie? Winię za to w ogromnej

części psychologów i psychiatrów, którzy mówią ludziom (czasem nawet

publicznie), że nie muszą czuć się winni, co do tego, czy tamtego, powinni obwiniać

swoich rodziców za wychowanie w taki, a nie inny sposób, albo złożyć winę na

okoliczności, które wpłynęły na problem, z którym pacjent się boryka – zadanie lub

rozwiązanie, to kompletne wykorzenienie poczucia winy osoby. To jeden z

największych fenomenów, który wpłynął na upadek spowiedzi w dzisiejszych

czasach.

 

Innym powodem tego upadku jest to, że „niektórzy” księża, może nawet w

dobrej intencji mówią penitentowi, że on czy ona nie musi uczęszczać do

spowiedzi „często”, a następnie, kiedy penitent wymienia grzechy, spowiednik jest

szybki w stwierdzeniu, że to czy tamto nie jest grzeszne, ale jest rezultatem

napięcia, niepokoju lub przemęczenia.

 

W konsekwencji penitent czuje lub myśli, że większość jego lub jej grzechów nie

jest w ogóle grzechami, ale po prostu ludzką słabością, wynikającą z jakiejś

fizycznej nienormalności lub fenomenu.

 

Większość katolików pozbawionych jest wyboru, co do spowiedników. Niektórzy

idą do innej parafii, gdzie ksiądz jest bardziej tradycyjny w podejściu do

penitentów.

 

Ale niektórzy czują, że nie powinni opuszczać granicy parafii, żeby uzyskać pokój

umysłu i sumienia, którego z taką determinacją poszukują. Rezultatem tych

kontaktów jest utrata u ludzi poczucia, że powinni iść do spowiedzi. Czują w

dodatku, że spowiednik nie jest tak wyrozumiały i współczujący, jak zwykli być

księża dawnej.

 

Dzisiaj jedną z wielkich niegodziwości kapłaństwa jest niekontrolowane

rozpasanie we wszystkich częściach Stanów Zjednoczonych i głoszenie przez księży

swoich opinii dotyczących spraw Doktryny Katolickiej. Księża czasami zapominają,

 

 

że są wyświęcani, jako reprezentanci Kościoła i w związku z tym powinni głosić to,

czego Kościół naucza.

 

Jeżeli ksiądz chce wygłosić swoją własną opinię na temat, który jest ściśle

zdefiniowany przez Magisterium Kościoła, wówczas powinien zdjąć swoją

koloratkę i powiedzieć tym, do których się zwraca, że to, co powie to jest jego

opinia dotycząca danej sprawy. Dotyczy to zarówno praktyki spowiedzi jak i

ambony. Księża są wyświęcani na duchownych Kościoła!

 

Jednym z wielkich zaniedbań w życiu parafii przez ostatnie 25 lat jest fakt, że

księża nie wspominają, nie wskazują w swoich naukach i homiliach na istnienie

„piekła” i „wiecznego potępienia”. Więc, jeżeli jest to faktem, a jest, wówczas nie

ma u parafianina poczucia, że musi iść do spowiedzi.

 

Nie chcemy niepokoić parafian! A w szczególności nie chcemy niepokoić bogatych

parafian, którzy wypisują pokaźne czeki dla parafii i są „dobrymi dawcami”. W

konsekwencji to, co podkreśla się w kazaniach, to pokój, miłość i radość – te

oczywiście nikogo nie zaniepokoją i w konsekwencji ksiądz miał „dobre” kazanie

tego weekendu!

 

I tutaj znowu, jeżeli nie ma poczucia winy, to nie ma grzechu, więc dlaczego

parafianin miałby iść do spowiedzi? W rzeczywistości chodzi o to, że Ojciec chce

być „popularny”. Chce, żeby ludzie opuszczający jego parafię dobrze się czuli i chce

przede wszystkim od ludzi opuszczających Kościół usłyszeć: „Ojcze, wygłosiłeś

fantastyczne kazanie!”

 

Następną sprawą, dotyczącą nieszczęść dzisiejszego Kościoła, którą trzeba się zająć

w naszej dyskusji, jest sprawa modlenia się i nie modlenia się! Obowiązkowo „ta”

parafia jest tą, która posiada biuletyn parafialny, informujący nas o wszystkich

organizacjach, które mogą nas uzdrawiać i generalnie zaspokajać wszystkie

zainteresowania i problemy, z którymi ktoś ma do czynienia.

 

Są to organizacje dla ostatnio rozwiedzionych lub owdowiałych, dla samotnych,

rodziców itp., i jest faktem, że większość tych organizacji, to nic innego jak

organizacje „społeczne”, gdzie człowiek (on czy ona) może poczuć, że otrzyma tu

pomoc, bo inni też borykają się z podobnymi sytuacjami.

 

CO SIĘ STAŁO Z MODLITWĄ

 

Co się stało z modlitwą? Od czasu Soboru Watykańskiego II, który źle

interpretowano i rozumiano, wiele nabożeństw paraliturgicznych przesadnie i

niemądrze usunięto z parafii na całym świecie – według dowolności księdza!

 

 

Wigilie modlitewne takie jak nowenny, Godziny święte, błogosławieństwa i nawet

Nieustająca Adoracja Najświętszego Sakramentu, usunięto już jakiś czas temu z

działalności parafii.

 

Wygląda na to, że głosimy, iż „Modlitwa jest bezużyteczna, więc jako lekarstwo na

rozwiązanie problematycznych sytuacji wprowadzimy organizacje!” Modlitwa była

„potrzebna” w przeszłości, dlaczego nie obecnie? Możliwe, że jest inny powód

zaniedbania sytuacji modlitewnej.

 

Nabożeństwa wymagają „CZASU”, a ksiądz nie chce, żeby parafianin myślał, że on,

ksiądz, ma go zbyt wiele. Nabożeństwo modlitewne może zabrać księdzu czas na

oglądanie TV albo wyjście na zewnątrz dla relaksu z przyjaciółmi, z parafianami lub

z innymi księżmi.

 

„Oznaką”, w którą jest ubranych wielu księży, jest „szyld”, który mówi parafianom:

„JESTEM ZMĘCZONY I PROSZĘ, WIĘC NIE PROSID MNIE O ZROBIENIE NICZEGO

WIĘCEJ!” W konsekwencji ksiądz w parafii ma coraz więcej i więcej czasu na

nierobienie niczego.

 

OGAŁACANIE KOŚCIOŁA

 

Innym wymiarem, gdzie zauważamy kompletny upadek tradycyjnej duchowości

jest to, co się dzieje i to, co się stało we wnętrzu wielu kościołów. W imię

„EKUMENIZMU, KTÓRY JEST DZIEŁEM SZATANA” zrobiono wiele dla ogołocenia

nas z naszej wiary katolickiej i pomniejszenia nas w stosunku do tego, kim

mieliśmy być poprzez chrzest.

 

Wiele kościołów nie ma obecnie klęczników – odpowiednie są siedzenia teatralne!

Nie ma Drogi Krzyżowej, figur, nie ma świateł lub świec do czuwania, nie ma

Krucyfiksu (może jest krzyż, ale nie krucyfiks).

 

W centrum sanktuarium „prezydencki fotel” zastąpił Tabernakulum. Ksiądz jest

teraz w centrum uwagi, a nie jakieś nieokreślone miejsce, które zawiera „opłatki

chleba”. Tabernakulum jest usunięte z widoku „na bok”, albo nieszczęśliwie w

innym pomieszczeniu kościoła, ale definitywnie z widoku!

 

Zachowania więc „wierzących” są odpowiednie do atmosfery lub jej braku,

wewnątrz kościoła. Zamiast przyklęknięcia przed Najświętszym Sakramentem,

ksiądz lub parafianie lekko się kłaniają. Parafian zachęca się lub zmusza, żeby stali

podczas konsekracji. Klękanie jest takie niemodne, czyż nie wiecie?

 

Obserwuje się też jak parafianie ubierają się na Mszę obecnie: niedbale, a nawet

niechlujnie!

 

 

Trzeba także wspomnieć, że bardziej wybredne parafie mają także świeckich

„duchownych”, których wyznacza się do robienia prawie wszystkiego w parafii,

oprócz odprawiania Mszy św., słuchania spowiedzi, udzielania sakramentu

małżeństwa lub pochówku.

 

Wiem o pewnej parafii w stanie Washington, gdzie proboszcz zatrudnia świecką

kobietę do wygłaszania kazań w czasie Mszy niedzielnych przez trzy weekendy na

cztery.

 

A w niektórych parafiach ksiądz siedzi na fotelu w czasie Komunii, podczas gdy

specjalny „duchowny” świecki rozdaje Komunię św. pod obydwoma postaciami.

To jest zabronione! Wydaje się, że im mniej ksiądz ma do zrobienia, tym lepiej!

 

W latach 50-tych słyszało się stwierdzenie, że nie ma większego braterstwa niż

braterstwo księży. W owym czasie to stwierdzenie było prawdopodobnie

prawdziwe i ukazywało, jakie było miejsce księży i co znaczyli jeden dla drugiego.

Ale wszystko się zmieniło i mamy całkiem inną rzeczywistość. Księża obecnie, już

tak nie wspierają swoich współbraci księży.

 

W pewnej diecezji w Stanach Zjednoczonych i podejrzewam, że to samo dotyczy w

pewnym stopniu każdej diecezji na świecie, istnieją generalnie dwa sposoby

patrzenia na współbrata księdza.

 

. Jeden taki, że Ojciec wykonuje wspaniałą pracę i naprawdę się stara i jego

współbracia księża mówią:, „Co on chce udowodnić?”

. Drugi: Ojciec mógł popełnić mały lub wielki błąd, a jego współbracia księża

mówią: „Popatrz, mówiłem ci, czego można się spodziewać po kimś takim?”

To bardzo smutne – mówiąc delikatnie! I wówczas, dokąd ksiądz ma się

zwrócić po pomoc?

 

 

Gdy ksiądz udaje się do księdza, czy to po pomoc duchową, czy inną, zaproszenie

będzie następujące: „poczęstuj się drinkiem” lub zejdzie na dyskusję o „drużynie

piłki nożnej, czy ręcznej” i ich wynikach. Przede wszystkim, jeżeli dwóch księży

spotka się razem nie powinni rozmawiać o sprawach kościelnych, powinni cieszyć

się grą w golfa lub obiadem na zewnątrz i nie czynić sytuacji jakąś sesją

konsultacyjną.

 

Ale jak na ironię, mamy w naszej diecezji dalej księży, o których się mówi „ksiądz

księży”. Inni księża postrzegają tych ludzi, jako świętych i utalentowanych i takich,

do których księża mający trudności mogą się we wszystkim zwrócić.

 

Ostatnią bolesną sprawą są lekcje religii. Przynajmniej od początku lat 70-tych

nasze książki do religii pozbawione są Doktryny i Dogmatów Katolickich.

 

 

Widziałem książki do religii do nauczania dla początkujących, gdzie na jednej

stronie była postać uśmiechniętego Jezusa, a na drugiej napis tłustym drukiem,

który mówił: „JEZUS CIEBIE KOCHA!”

 

OTO, CZEGO SĄ UCZONE NASZE DZIECI PRZEZ WSZYSTKIE TE POPRZEDNIE LATA.

 

1. Pozbawiono je nauczania przykazań, praw Kościoła, grzechów

śmiertelnych i powszednich i różnic między nimi. Pozbawiono je nauczania

tego, jak się dobrze spowiadać poprzez dobre przeegzaminowanie

swojego sumienia.

2. Pozbawiono je nauczania o tym, czym jest Prawdziwa Obecność Jezusa w

Najświętszym Sakramencie, co prawdopodobnie jest przyczyną

zmniejszenia się wiary.

3. Widzą u starszych skrajnie niedbałe przyjmowanie Komunii świętej na

stojąco, i o zgrozo na rękę, co pogłębia dylemat w ich rozwoju duchowym.

 

 

Wielu rodziców nie chodzi do spowiedzi, więc ich dzieci też nie chodzą. I wielu

rodziców nawet nie zachęca już dzieci, żeby poszły czy to do spowiedzi, czy na

lekcje religii. Rodzice przede wszystkim chcą, żeby ich dzieci ich kochały. W

konsekwencji nie zmuszają swoich dzieci do robienia niczego, czego one nie chcą

robić!

 

Listę tych potworności można by mnożyć, ale już to wszystko daje księdzu, czy

osobie świeckiej pojęcie, w jakim kierunku Kościół zmierza. Dokąd nas to

wszystko zaprowadzi?

 

Nie jestem prorokiem, ale wiem, że z całą pewnością nie jest to; to, co Nasz Pan

chciałby, żeby Kościół robił, albo czym był! Czy za późno na zmianę? Powtarzam

ponownie to, co Jezus zawsze mówi i mówił nam, że nigdy nie jest za późno na

zmianę.

 

Jezus zawsze podkreśla, że powinniśmy wykorzystać Jego Miłosierdzie, dopóki

możemy, ponieważ kiedy przyjdzie, jako Sędzia Sprawiedliwy, wtedy będzie już

dla nas za późno na Jego Miłosierdzie! On jest cierpliwy, On jest miłosierny i On

jest kochający!

 

Ks. Stephen Scheier

 

Proboszcz parafii rzymsko-katolickiej pod wezwaniem Najświętszego Imienia w Bushton, Kansas, USA

 

MODLITWA ZA KAPŁANÓW PRZEKAZANA PRZEZ JEZUSA GABRIELI BOSSIE

 

Żyj całkowicie w królestwie twego wnętrza. Mów zawsze: ‚O MÓJ JEZU UMIŁOWANY,

NAJWYŻSZY KAPŁANIE, ZMIŁUJ SIĘ NAD TWYMI BRAĆMI KAPŁANAMI'”.

Komentarzy 28 do “TWÓJ WYROK TO PIEKŁO !”

  1. pytanie said

    Jak rozumieć słowa Chrystusa z biblii „zaprawdę powiadam wam nie przeminie to pokolenie aż się to wszystko stanie”. Minęło dwa tysiące lat i nic się nie stało.

    • szach said

      to dotyczyło zburzenia Jerozolimy (nie przeminęło bo w roku 70 ne się stało ,że nawet kamień na kamieniu nie pozostał z jej wspaniałości ).

    • eedi75 said

      Historia się powtarza i te słowa dotyczą też naszych czasów. Pan Jezus mówił też, że będą trzęsienia ziemi, miejscami powodzie…i gdy to się zacznie pokolenie, które to doświadczy ujrzy jego chwałę. Króluj nam Chryste. A czy to są czasy w których są te zjawiska, niewątpliwie tak:). Polecam do czytania: „Boże wychowanie”-Anny Dąbskiej. Kapitalne teksty w których przemawia nasz TATA. Pozdrawiam:)

  2. Barbara z Kanady said

    Panie Boze zaplac za ten piekny i pouczajacy przekaz przezyc i przemyslen tego Kaplana. Oby wszyscy Kaplani zrozumieli to, co i On zrozumial i aby zaczeli zyc i postepowac tak, jak Bog tego wymaga i oczekuje. Amen

  3. Bozena said

    Czyz to nie zbieg okolicznosci, ze dzisiejsza Ewangelia jest tą samą, ktora otworzyla oczy temu ksiedzu!
    EWANGELIA (Łk 13,1-9)

    Wezwanie do nawrócenia

    Słowa Ewangelii według świętego Łukasza.

    W tym czasie przyszli niektórzy i donieśli Jezusowi o Galilejczykach, których krew Piłat zmieszał z krwią ich ofiar. Jezus im odpowiedział: „Czyż myślicie, że ci Galilejczycy byli większymi grzesznikami niż inni mieszkańcy Galilei, że to ucierpieli? Bynajmniej, powiadam wam; lecz jeśli się nie nawrócicie, wszyscy podobnie zginiecie.
    Albo myślicie, że owych osiemnastu, na których zwaliła się wieża w Siloe i zabiła ich, było większymi winowajcami niż inni mieszkańcy Jerozolimy? Bynajmniej, powiadam wam: lecz jeśli się nie nawrócicie, wszyscy tak samo zginiecie”?
    I opowiedział im następującą przypowieść: «Pewien człowiek miał drzewo figowe zasadzone w swojej winnicy; przyszedł i szukał na nim owoców, ale nie znalazł.
    Rzekł więc do ogrodnika: «Oto już trzy lata, odkąd przychodzę i szukam owocu na tym drzewie figowym, a nie znajduję. Wytnij je: po co jeszcze ziemię wyjaławia?»
    Lecz on mu odpowiedział: «Panie, jeszcze na ten rok je pozostaw; ja okopię je i obłożę nawozem; może wyda owoc. A jeśli nie, w przyszłości możesz je wyciąć»”.

  4. Viki said

    Najwieksza szkoda ze np. w Stanach nie ma spowiedzi przed Msza, spowiedz jest w wiekszosci parafi w soboty o trzeciej. Albo mozna sie umowic z ksiadzem indywidualnie. Szkoda, bo nie zawsze pasuje akurat w sobote.

    • lucek said

      Zawsze mozna przystapic do Spowiedzi Sw, rano – Przed Msza Sw. lub po Mszy.
      Wystarczy podejsc do Zachrystii jesli nie ma ksiedza w konfesjonale .
      Kroluj nam Chryste !!!

      • Fiołek (Stokrotka ) said

        W Niemieckich parafiach jest to niemożliwe,ponieważ ksiądz przychodzi parę min. przed Mszą św. i zaraz po Mszy św. spieszy się do następnego kościoła (jedna Parafia składa się teraz z kilku kościołów).
        Spowiedź jest tylko w soboty, wcześniej była możliwość 1 godz. przed Msą św.,ale odkąd są księża pochodzący z Polski- jest tylko pół godz. przed Mszą św.,albo można umówić się indywidualnie. Kolejek do spowiedzi i tak nie zauważyłam.
        Tylko w Polskiej Misji jest jeszcze podobnie jak w Polsce.

  5. Passiflora said

    Wierni widzą w nas Chrystusa przy ołtarzu, w konfesjonale i przy chrzcielnicy. Czy widzą w nas też Chrystusa przy stole, na polu golfowym lub w szpitalu? Czy miejsca te służą podkreślaniu naszego ego, czy też stanowią dla innych okazję, aby ujrzeć Chrystusa w jadalni współczesnego Szymona lub Łazarza? Chrystusa nie można zdjąć wraz z ornatem, a powołania nie da się złożyć i schować do kieszeni tak łatwo jak stuły. Ludzie niewierzący nie widzą nas w szatach liturgicznych; widzą nas oni w sklepach, w kinie, na różnych spotkaniach. To, czy widzą oni w nas Chrystusa zależy od tego, czy postępujemy jak Chrystus.

    Sługa Boży Arcybiskup Fulton J. Sheen
    Źródło: „The Priest is Not His Own”, 1963r., str. 55-56.

  6. Bożena said

    Właśnie dzis po przyjściu z Kościoła o tym księdzu myslałam i o jego zdarzeniu dzięki za zamieszczenie .

  7. Wierni Intronizacji USA said

    Spowiedz przed Msza Sw jest w kazdym kosciele z tak zwana Tradycyjna Msza Lacinska
    Zapraszam wszystkich do New Jersey do miasteczka West Orange
    http://www.institute-christ-king.org/westorange/ ngdzie 75% to Polacy

  8. Gwiazdka said

    http://sanctus.pl/index.php?grupa=116&podgrupa=167&doc=149

    Msza św. trydencka w Polsce na tych Mszach jest tak jak powinno być – komunia jest na klęcząco. …….

  9. Annah. said

    Rozmowa z Gabriele Kuby, niemiecką socjolog i publicystką katolicką

    Polskie Stowarzyszenie Nauczycieli i Wychowawców oraz Polskie Stowarzyszenie Obrońców Życia Człowieka zorganizowało dziś w Warszawie sympozjum dla nauczycieli, wychowawców i środowisk oświatowych zatytułowane „Edukacja seksualna, ale jaka?”. Proszę powiedzieć, jak wygląda edukacja seksualna w Niemczech?

    – Od lat siedemdziesiątych w Niemczech jest ona obowiązkowa. Początkowo toczyła się nawet dyskusja na ten temat i edukacja seksualna napotykała na opór Kościoła, ale po kilku wyrokach sądowych ta walka została przegrana. Kiedy doszli do władzy Zieloni, powołano lewicowy rząd i poprzez wyroki sądowe zostało to wprowadzone odgórnie wbrew wszelkim protestom. Rodzice nie mają możliwości zwolnienia dziecka z obowiązkowej edukacji seksualnej.

    Było w Niemczech kilka takich przypadków, ale ci rodzice, którzy sprzeciwiali się, otrzymali wysokie kary pieniężne, a kiedy ich nie zapłacili, zostały one zamienione na karę więzienia. W kilku innych przypadkach dzieci zostały oddane do domów dziecka. Podobnie dzieje się obecnie w Szwecji. Doszliśmy do takiego paradoksu, że rodzice muszą wydać pozwolenie trzynastoletniemu dziecku, żeby mogło wyjechać na wycieczkę, a to samo dziecko, bez wiedzy i zgody rodziców może korzystać ze środków antykoncepcyjnych!

    polecam całośćhttp://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/13533,musicie-ochronic-wasze-dzieci-i-mlodziez.html

  10. MM said

    Ależ piękne jest to świadectwo. Panie Boże Bóg zapłać!!

  11. Ktoś said

    UWAGA POTRZEBNA NATYCHMIASTOWA MODLITWA RÓZAŃCOWA!
    MĄŻ NASZEJ PRZYJACIÓŁKI KTÓRA BYŁA Z NAMI NA PIELGRZYMCE JEST NA TZW „R-CE” (OJOM) OK. 22- GIEJ BĘDĄ GO USYPIAĆ PRĄDEM! (Wiecej szczegółów nie trzeba)
    POTRZEBA TYLKO WASZEJ MODLITWY.

  12. mariaP said

    W przeżywanym z wiarą spotkaniu z Chrystusem
    Bartymeusz odzyskuje utracone światło,
    a wraz z nim
    pełnię swej godności:
    wstaje na nogi i podejmuje pielgrzymkę,
    która od tej pory ma przewodnika – Jezusa –
    oraz drogę, tę samą, którą idzie Jezus.
    Ewangelista nie powie nam już nic więcej o Bartymeuszu,
    ale pokazuje w nim,

    kim
    jest
    uczeń:

    to ten,
    który ze światłem wiary „idzie drogą za Jezusem”

    28 października 2O12 Benedykt XVI

    Dziekuje za to swiadectwo Ks. Stephen Scheier !

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

 
%d blogerów lubi to: