Dziecko Królowej Pokoju

Pokój musi zapanować pomiędzy człowiekiem i Bogiem, a także między ludźmi

  • Królowa Pokoju

    Królowa Pokoju
  • Uwaga

    Strona używa plików cookies które zapisują się w pamięci komputera. Zapisywanie plików cookies można zablokować w ustawieniach przeglądarki. Dowiedz się o tych plikach http://wszystkoociasteczkach.pl
  • Propozycja chronologiczna

    • Rok 2019 – Kryzys Rumunia
    • Rok 2020 – fałszywe traktaty pokojowe
    • Rok 2021 – Papież jedzie do Moskwy
    • Rok 2021 – Wojna
    • Rok 2022 – zwycięstwo komunistyczne
    • Rok 2023 – 10 królów
    • Rok 2024 – Antychryst
    • Rok 2025 – Sojusz z wieloma
    • Rok 2025 – Synod
    • Rok 2026 – Henoch i Eliasz
    • Rok 2028 – Ohyda spustoszenia
    • Rok 2029 – Ostrzeżenie
    • Rok 2030 – Cud
    • Rok 2031 – Nawrócenie Izraela
    • Rok 2032 – Kara
    • Rok 2032 – Odnowienie świata
    • Rok 2033 – Exodus
    • Rok 2034 – Zgromadzenie w Jerozolimie
    • Rok 3032 – Gog i Magog
    • Rok 3213 – Koniec świata
    • Nowe niebiańskie Jeruzalem.
  • Logowanie

  • Odwiedzają nas

    Map

  • Maryjo weź mnie za rękę

  • Jezu Maryjo Kocham Was

Archive for 2 listopada, 2012

Znak Krzyża w Medjugorje 15 .8.2012r.

Posted by Dzieckonmp w dniu 2 listopada 2012

Posted in Cuda, Film, Medziugorje | Otagowane: , | 85 Komentarzy »

Czytelnik pisze świadectwo swojego życia

Posted by Dzieckonmp w dniu 2 listopada 2012

Jak byłem mały kiedyś poprosiłem mamę o bajkę, miałem wtedy może 4 bądź 5 lat, czegoś jak to małe dziecko musiałem się obawiać więc mama usiadła przy mnie przytuliła opowiedziała coś miłego i przestałem się bać.
Z Bogiem żyłem jako dziecko w miarę przykładnie, ale od najmłodszych lat udawałem kogoś innego i poza tym traktowałem Boga jako kogoś do spełniania życzeń, a przynajmniej kogoś do którego w trudnych momentach mogę się zwrócić, tak było kiedy mój paznokieć u lewej stopy zaczął się psuć z pewnych powodów. Zamknąłem oczy i poprosiłem Boga by go naprawił, nie zrobił tego czego żałowałem i nie rozumiałem.
Z wiekiem dorastając poczułem szok kiedy zobaczyłem jak ten świat jest zakłamany, a sam w sobie lepszy nie byłem, popełniałem mnóstwo błędów i ściągałem na siebie kłopoty z których musieli ratować mnie bliscy. Nie zawsze się udawało ale jakoś ciągnęła się moja egzystencja.
Moi bliscy też dokładali problemów, nie byliśmy szczęśliwą rodziną. Tak żyliśmy sobie z dala od kościoła, rzadko chodziliśmy na msze, ja sam obraziłem się na Boga. Matka pomimo problemów starała się wpoić mi etykę na co byłem oporny.
W dorosłym życiu popełniłem mnóstwo błędów chciałem zniszczyć moją rodzinę, odsunąłem się od chorej matki, obraziłem się na ojca, którego zacząłem bić, zamiast pomóc mu w wyjściu z choroby alkoholowej. W moim życiu pojawił się alkohol, koledzy i pieniądze których teraz nienawidzę bo przez mamonę, która przewróciła mi w głowie, stoczyłem się prawie na samo dno.
Nie potrafiłem wybaczać choć inni mi wybaczali moje postępki, kiedyś z pewnych powodów przestałem uczęszczać do szkoły, rodzice pomogli mi a sam w wielu momentach nie pomogłem rodzicom. Byliśmy wtedy u bioenergoterapeuty być może te wizyty przyczyniły się do choroby mojej mamy, na którą niedawno umarła.
Sam od dziecka interesowałem się horoskopami, tarotem ale nie zagłębiałem się w to, teraz wiem co to jest new age i jakie zło przynosi, nic mi się w każdym razie przez to nie stało. Nie męczyły mnie koszmary, a przynajmniej ich nie zauważałem.
Największym grzechem dzieciństwa była masturbacja, może przez to że byłem przez ponad 10 lat w sidłach szatańskich nie prześladowały mnie one. Szatan ubarwiał moje nocne życie różnymi miłymi obrazami. Dziesięć lat od bierzmowania nie byłem u spowiedzi, w końcu się udało, ale o tym później.
Niedługo po śmierci mamy zacząłem się zastanawiać co się dzieje z człowiekiem po śmierci. Próbowałem się nawrócić, ale nie potrafiłem. Byłem u spowiedzi, ale brakowało żalu i nie przystąpiłem do komunii świętej.
W pewnym momencie przeczytałem książkę o końcu świata w 2012 roku o proroctwie matki ziemi i zakłamanej historii o Matce Bożej, uwierzyłem i to było początkiem mojego zniewolenia. Ujawniło się trzecie oko i na środku czoła pojawiły się pulsacje, poczułem że to coś groźnego ale nie zdawałem sobie sprawy co naprawdę się stało. Uznałem to za boskie, poczułem boga, jakiegoś innego lepszego, łatwiej było się do niego modlić i tak jakiś czas to szatan stał się moim powiernikiem i sporo się o mnie dowiedział słysząc moje myśli. W pewnym momencie zacząłem sobie nawet złorzeczyć w wyniku czego nie mogłem zasnąć, a trzecie oko pulsowało bardzo mocno. Potem trafiłem inną książkę o lepszym chrystusie, w pewnym miejscu gdzie można było znaleźć różne bibeloty i książki związane z new age. Nie wiedziałem wtedy co to znaczy. Ten sklep cały czas prosperuje w centrum Łodzi gdzie mieszkam. Czasami na niego patrzę gdy jadę tramwajem przez miasto i zastanawiam się czy innym osobom ten sklep nie wyrządził krzywdy.
W końcu pulsowanie ustało, ustały też modlitwy do lepszego boga, sprawdziłem sobie w internecie co to za autor i zrozumiałem że to co robiłem było złe. Niestety zostawiłem wszystko swojemu biegowi, dalej żyłem w grzechu śmiertelnym pojawiły się przesuwania przedmiotów w moim domu, sam czułem na sobie czyiś dotyk który mnie czasami budził. Nie przejmowałem się tym.
Potem umarł mój tata, któremu nie potrafiłem pomóc, któremu zatruwałem życie. Przewidziałem jego śmierć, wiedziałem że nawet jej nie zauważę. Przewidziała to także wróżka, szeptucha do której zwróciła się moja siostra, w celu zdjęcia klątwy ze mnie oraz naszej rodziny. Była jednak przyczyną prawdziwej klątwy która teraz się pojawiła, ( we śnie kiedy się za nas modliła zobaczyłem jej obraz i jej „korony” w oczach, przeraziłem się, ale zostawiłem to dalszemu biegowi i zapomniałem o tym) przez którą w pewnym momencie, prawie uwierzytelniła się pewna choroba, której objawy ustąpiły dopiero po badaniu lekarskim.
W pewnym momencie uzależniłem się od seksu i prostytutek, nie umiałem sobie poradzić z tym grzechem, aż pojechałem na masaż do dziewczyny do Warszawy gdzie zaraziłem się przez brudny ręcznik nieuleczalną chorobą chlamydiozą. Od razu wiedziałem że coś jest nie tak, jednak uznałem to za chwilowe. Pojawiły się dziwne objawy, byłem ospały, miałem metaliczny smak w buzi, pocenie się stóp kołatanie serca i inne objawy. Dodatkowo się przeziębiłem, poczęstowałem się aparatem rengenowskim i choroba przedarła się przez system odpornościowy.
Tak żyłem z tą chorobą 3 miesiące, spokorniałem, ostatni miesiąc już z pewnością że choroba jest nieuleczalna i zabija powoli. Od samego masażu niemalże z dnia na dzień się nawróciłem, zacząłem się modlić, miałem koszmary, choroba utępiła mnie tak że zrezygnowałem nawet z masturbacji. Zamówiłem mszę za rodziców i czekałem.
Moją nadzieją był mój zaznajomiony ksiądz, który pochował moją mamę. Napisałem do niego że nade mną krąży fatum i żeby niezwłocznie odpowiedział na moje wiadomości. Kilka dni czekałem jak na zbawienie, umówiłem wizytę już w Katowicach u specjalisty w razie gdyby ratunek nie nadszedł. Myślałem że jak pójdę do księdza to on położy na mnie dłonie i zostanę wyleczony. Stało się jednak inaczej, Bóg działa tu i teraz.
Ksiądz wreszcie zadzwonił powiedziałem mu o swojej sytuacji i chorobie. Mówiłem mu że przede mną może dwa lata życia (Bóg jeden wie ile by to było, a choroba postępowała) i że umrę, powiedziałem mu : ksiądz mnie w ogóle nie zna, jestem wielkim grzesznikiem, odwróciłem się kiedyś od Chrystusa dosłownie podczas modlitwy i wtedy wypaliłem czy Bóg może cofnąć chorobą która powstała z grzechu i kłamstwa? Powiedziałem też o tym że nie jestem szczęśliwy, a wróżka powiedziała że będę i że byłem szczęśliwy kiedy mama powiedziała mi bajkę na dobranoc. Wtedy poczułem że moje serce mocniej bije, tak inaczej tak lekko jak nigdy przedtem i poczułem że Bóg mnie w końcu dotknął.
Ksiądz powiedział żebym się nie martwił i przyszedł na spowiedź do niego. Umówiliśmy się na nią a ja po przyjściu do domu układałem tak dawno zapomniany rachunek sumienia i wreszcie żałowałem, żałowałem i wybaczałem. Płakać nie płakałem, ale podczas rozmowy telefonicznej uroniłem łzę. Pierwszy raz w życiu zaparłem się siebie i jednocześnie w swojej bezczelności złapałem Boga za palec. Chciałem złapać całą rękę, zacząłem z tego uzdrowienia wariować, modlić się za innych, błogosławić posiłki boskim imieniem. I wyrzekłem się sumienia, przebaczenia dla innych.
Po udanej komunii świętej nie należycie podziękowałem Bogu za uzdrowienie, przed czym przestrzegał mnie ksiądz, po powrocie z kościoła do domu wziąłem jak nigdy nic tabletki na moją chorobę i w myślach zacząłem grzebać w grzechu mojej siostry którą uznałem za niegodną Boga, chciałem ją oszukać, potępić. I z takim przeświadczeniem w swojej pyszności, wyższości nad nią przystąpiłem do komunii świętej.
Była to komunia świętokradzka, czułem jak chleb pański stanął mi w gardle. Po powrocie do domu zacząłem się uskarżać na Boga czy aby na pewno mnie uleczył ze zniewolenia ( podczas modlitwy którą zalecił mi ksiądz poznałem swoje zniewolenie jego imię to Azazel, Jezus zdradził mi jego imię podczas litanii do najśw. Jego imienia) i wtedy poczułem że coś zatyka mi uszy.
Jak się później okazało był to początek kary – choroby, którą za moje nieposłuszeństwo zesłał na mnie Bóg, była to schizofrenia paranoidalna. Na początku byłem jej nieświadomy dopiero po kilku dniach zauważyłem w swoim umyśle inne myśli niż moje, nigdy tak nie deklamowałem aktów wiary jak teraz. Przeraziłem się w pewnym momencie zacząłem odmawiać Zdrowaś Maryjo, do skutku i wtedy myśli ustąpiły, lecz pojawiły się za to mrowienia w głowie.
Bóg wybacza i w szpitalu za pośrednictwem licznych różańców wybaczał mi nie raz, a różne myśli w ostateczności miałem. Obiłem się także o niewybaczalny grzech przeciwko Duchowi Świętemu, uważałem że nie ma dla mnie ratunku i że Bóg już mnie skreślił, a to najgorszy grzech jaki może być. Bóg wszystko wybacza, jeśli żałujemy. Nie wolno tego zapomnieć.
W szpitalu walczyłem z szatanem, o mały włos prawie mnie on tam nie zabił. Zabawił się z moim sercem tak, że prawie dostałem zawału, tak moje serce biło szybko, jednak Bóg musiał chyba zadziałać i przerwać to, chyba że szatan chciał mnie nastraszyć. Spałem wtedy i wybiegłem z łóżka jak opętany. Dzięki pomocy jednej osoby poza lekarzami nie przeżył bym szpitala tak dobrze, choć momentami było naprawdę ciężko, ratował mnie on z opresji i jego wiara, a zaangażowany był w Odnowę w Duchu Świętym mi pomagała, a przede wszystkim pomogła mi Maryja i wielokrotnie odmawiany różaniec.

Czytelnik D.

Posted in Świadectwa | Otagowane: | 7 Komentarzy »