Dziecko Królowej Pokoju

Pokój musi zapanować pomiędzy człowiekiem i Bogiem, a także między ludźmi

  • Królowa Pokoju

    Królowa Pokoju
  • Uwaga

    Strona używa plików cookies które zapisują się w pamięci komputera. Zapisywanie plików cookies można zablokować w ustawieniach przeglądarki. Dowiedz się o tych plikach http://wszystkoociasteczkach.pl
  • Propozycja chronologiczna

    • Rok 2019 – Kryzys Rumunia
    • Rok 2020 – fałszywe traktaty pokojowe
    • Rok 2021 – Papież jedzie do Moskwy
    • Rok 2021 – Wojna
    • Rok 2022 – zwycięstwo komunistyczne
    • Rok 2023 – 10 królów
    • Rok 2024 – Antychryst
    • Rok 2025 – Sojusz z wieloma
    • Rok 2025 – Synod
    • Rok 2026 – Henoch i Eliasz
    • Rok 2028 – Ohyda spustoszenia
    • Rok 2029 – Ostrzeżenie
    • Rok 2030 – Cud
    • Rok 2031 – Nawrócenie Izraela
    • Rok 2032 – Kara
    • Rok 2032 – Odnowienie świata
    • Rok 2033 – Exodus
    • Rok 2034 – Zgromadzenie w Jerozolimie
    • Rok 3032 – Gog i Magog
    • Rok 3213 – Koniec świata
    • Nowe niebiańskie Jeruzalem.
  • Ostrzeżenie

    13 kwietnia 2029
  • Logowanie

  • Odwiedzają nas

    Map

  • Maryjo weź mnie za rękę

  • Jezu Maryjo Kocham Was

Co roku 6 mln wyznawców islamu prosi o chrzest

Posted by Dzieckonmp w dniu 19 grudnia 2012


Co roku 6 mln wyznawców islamu prosi o chrzest. „Drogi Ojcze Święty, przyjmij w Watykanie nawróconych do Jezusa muzułmanów” – napisał w liście do Benedykta XVI jeden z nich – Magdi Cristiano Allam.

chrzest islamSłowami: „Ojcze Święty, nie bacząc ani na obawy przed zemstą islamistów, ani na opór wewnątrz Kościoła, miałeś odwagę udzielić mi chrztu św. Teraz proszę Cię, byś przyjął mnie z delegacją muzułmanów nawróconych na chrześcijaństwo w Europie i na świecie – zwrócił się do papieża Allam, były dziennikarz, parlamentarzysta, założyciel prawicowej partii »Io amo Italia«. – Chcemy, by Kościół katolicki przestał się bać przekonywać muzułmanów do prawdy o Chrystusie”.
Apel do Benedykta XVI przedrukował jeden z największych włoskich dzienników „Il Giornale”. Dokładnie w czasie, gdy w Rzymie trwał Synod Biskupów poświęcony nowej ewangelizacji. Przypadkowa zbieżność? Wydaje się, że nie. Kwestia ewangelizacji muzułmanów, czy wyznawców innych religii, budzi wciąż dyskusje i kontrowersje szczególnie w kontekście dialogu międzyreligijnego. Ale podjęli ją biskupi. 
„Głoszenie Dobrej Nowiny i Jezusa jest obowiązkiem każdego chrześcijanina, wypływającym z Ewangelii”, a „każdy człowiek ma niezbywalne i pełne prawo, niezależnie od wyznawanej religii czy jej braku, móc poznać Jezusa Chrystusa i Jego Ewangelię” – przypomnieli. 
List Allama i publikacja w „Il Giornale” miały być dodatkowym impulsem w debacie o nowej ewangelizacji. Czy ma ona ograniczać się tylko do Kościoła, obudzić uśpionych katolików? Czy z Chrystusem mamy wyjść tylko do ateistów? A co z muzułmanami, buddystami, maoistami, hinduistami? Czy oni nie mają prawa spotkać Chrystusa? Kto ma im w tym pomóc jak nie chrześcijanie? Zarówno świadectwo Allama oraz jego apel do papieża, jak i szokujące dane o konwersjach z islamu na katolicyzm zmuszają do postawienia tych kilku pytań. „Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu” (Mk 16,15) – to zdanie Jezusa przypominają na ulotkach rozprowadzanych w Europie byli wyznawcy Mahometa ze stowarzyszenia Notre Dame de Kabylie. Organizacja pomaga muzułmanom przygotowującym się do chrztu. Promuje ewangelizację wyznawców islamu

Tabu


Jeśli wierzyć ujawnionym przez „Il Giornale” danym, liczba muzułmanów nawracających się na katolicyzm przekracza wszelkie wyobrażenia. „Co godzinę 667 muzułmanów nawraca się na chrześcijaństwo. Każdego dnia nawet do 16 tys. jest gotowych przyjąć chrzest. Każdego roku liczba muzułmanów przyjmujących Chrystusa sięga 6 mln”! 
Gazeta powołuje się na raporty, których nie może ze względów bezpieczeństwa ujawnić. Budzić to może pewne wątpliwości. Jednak, jak zapewniła w rozmowie z GN Magdi Allam, liczby te nie są wyssane z palca. Po raz pierwszy ujawnił je w 2006 r. szejk Ahmad al-Qataani w wywiadzie dla arabskiej telewizji Al Dżazira. Także dane z 2008 r., które zgromadziło stowarzyszenie Notre Dame de Kabylie założone przez Mohammeda Christophe’a Bileka, nawróconego na chrześcijaństwo Algierczyka, mówią o masowych nawróceniach: 5 mln w Sudanie, 250  tys. w Malezji, 50 tys. w Egipcie, od 25 do 40 tys. w Maroku, 50 tys. w Iranie, 5 tys. w Iraku, Indiach i Afganistanie po 10 tys., 15 tys. w Kazachstanie i 30 tys. w Uzbekistanie. Statystyki te zaprezentował niedawno Xavier Da Silvier, francuski prawnik prześladowany i zastraszany przez islamistów. Adwokat wystąpił 13 października 2012 r. na międzynarodowej konferencji w Paryżu na temat „Europa i jej korzenie wobec rosnącej chrystianofobii”, zorganizowanej przez Stowarzyszenie Tradizioni Famiglia Proprieta. Da Silvier, przewodniczący francuskiego odłamu TFP, zaprosił na nią nawróconych muzułmanów. „Mówimy o prześladowaniach i chrystofobii jedynie w kontekście Iraku, Egiptu czy północnej Afryki. Ale jesteśmy prześladowani i w Europie, na przedmieściach Paryża. Tu za przyjęcie Chrystusa przez muzułmanina płaci się śmiercią” – mówili ochrzczeni małżonkowie, od kilku lat obywatele Francji (nie ujawnili swoich danych osobowych). Kiedy przyjęli chrzest, ich dzieci próbowano porwać. Żyją w ciągłym strachu. Takich jak oni na Starym Kontynencie są tysiące. 
Allam, poruszony ich świadectwem, zorganizował konferencję prasową z udziałem 40 dziennikarzy w jednej z paryskich restauracji. Francuskie media przemilczały wszystko. Do prasy przedostały się tylko strzępy danych o nawróceniach, czy apele polityka, by pomóc prześladowanym za konwersję muzułmanom. Nie informowano też o wielkiej manifestacji w obronie wolności wyboru religii nad Sekwaną. Głośno zrobiło się dopiero wtedy, gdy Allam napisał list do Benedykta XVI, opublikowany przez włoski „Il Giornale”.

Ewangelizujcie muzułmanów!


„Kościół blokuje nawrócenie muzułmanów na chrześcijaństwo” – pisze w liście do papieża Allam. To poważne oskarżenie nie jest bezzasadne. Ta sama włoska gazeta – a teksty o podobnym wydźwięku czytałam też we francuskim „La Croix” – przytacza przykłady parafii i księży, którzy we Włoszech i Francji odmawiają chrztu muzułmanom. Ze strachu przed odwetem ze strony islamistów. „Wielu muzułmanów zgłasza się do mnie z prośbą o pomoc, chce przyjąć chrzest. Ale spotykają się z odmową ze strony katolickich księży, którzy nie chcą łamać prawa w krajach islamskich, które sankcjonują takie akty. Nie chcą narażać się na śmierć lub na więzienie. To paradoks, że kiedy pustoszeją kościoły, a niektóre z nich niebawem mogą być sprzedane i przekształcone w meczety, w Kościele jest taka blokada na nowych członków. Dlatego apeluję: Ojcze Święty, przyjmij nas w Watykanie, nas, nawróconych na chrześcijaństwo, byśmy razem mogli zaapelować, jasno i zdecydowanie, do księży, by wspierali ewangelizację muzułmanów! By rzucili wyzwanie dyktaturze religijnego relatywizmu, który zmusza nas do legitymizowania islamu”.
Magdi Cristiano Allam od 4 lat jest chrześcijaninem. Pochodzi z Kairu. Od 40 lat mieszka i pracuje we Włoszech (więcej w rozmowie obok). Przyjechał tu jako gorliwy wyznawca Mahometa. Kiedy historia jego nawrócenia obiegła lotem błyskawicy nie tylko Półwysep Apeniński, rozpętała się burza. A kiedy wieść o muzułmaninie, który wyparł się Mahometa i oddał Chrystusowi, dotarła do krajów arabskich, a Allam zaczął odsłaniać przed Europą prawdziwą twarz islamu, zadzwonił jego telefon: „Albo milczysz i wyprzesz się Jezusa, albo obedrzemy cię ze skóry”. Pogróżki nasiliły się, kiedy Allam wydał książkę pt. „Dziękuję Ci, Jezu. Moja historia nawrócenia z islamu na katolicyzm”. Ale nie boi się mówić prawdy. Mimo gróźb utraty życia. Niestety, nie zawsze jest dobrze przyjmowany w Kościele. Niektórzy, w samym Watykanie, mówią o Allamie „zbyt gorliwy neofita”. Ale czy właśnie ta gorliwość nie stanie się impulsem do przerwania milczenia o nawróceniach mahometan na chrześcijaństwo? „Jedynie ktoś, kto na własnej skórze doświadczył tyranii islamu, może przekonać Zachód do prawdy o tej religii” – pisze Allam. Może jego przykład doda odwagi w Kościele do  głoszenie Chrystusa także muzułmanom? 
Nie znaczy to, że mamy zrezygnować z dialogu z islamem. Aktualne pozostanie wezwanie Soboru Watykańskiego II do szacunku wobec innych religii. Dialog i szacunek nie przekreślają jednak Jezusowego nakazu: „Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu” (Mk 16,15). Na cały świat!

Nie boję się, należę do Jezusa

Chcę powiedzieć papieżowi o muzułmanach, którzy czekają na spotkanie z Chrystusem – wyznaje Magdi Cristiano Allam.


Joanna Bątkiewicz-Brożek: Napisał Pan apel do Benedykta XVI, by przyjął nawróconych na katolicyzm muzułmanów. Papież odpowiedział?


Magdi Cristiano Allam: – Jeszcze nie. Ale mam nadzieję, że niedługo przyjmie nas w Watykanie.

Czy to nie jest zbyt ryzykowny pomysł?


– Mohammed Christophe Bilek, Algierczyk francuskiego pochodzenia, zapytał mnie niedawno, czy moglibyśmy spotkać się w Watykanie. Mohammed dawno już założył Stowarzyszenie Notre Dame de Kabylie, które promuje misję nawracania muzułmanów na chrześcijaństwo. Żyje (śmiech). Ale faktycznie, jego pomysł wydawał się szalony. Islamscy fundamentaliści z niesłychaną agresją polują na chrześcijan, nienawidzą ich, a tym, którzy odwrócili się od Mahometa i przyjęli Chrystusa, grożą śmiercią. Czy z tego powodu mogłoby coś wydarzyć się w Watykanie? Z drugiej strony, czy możemy pozwalać się zastraszać? Potrzebujemy wsparcia papieża i my, i księża katoliccy, którzy boją się chrzcić muzułmanów. Chcemy, by Ojciec Święty usłyszał od nas, że są muzułmanie, którzy czekają na spotkanie z Chrystusem i chcą zacząć Nim żyć.

Tak jak Pan, były muzułmanin?


– Nie lubię tego określenia. Ciągle ktoś mówi do mnie „eksmuzułmanin”. Czuję się chrześcijaninem i chcę być postrzegany wyłącznie jako chrześcijanin, jako Włoch. Nawet jeśli moje korzenie są w Egipcie.

Tam Pan spotkał Chrystusa?


– To długa historia. Przez 14 lat uczyłem się w szkołach, gdzie wykładali włoscy katolicy. A to dzięki mojej mamie. W 1962 r. przeprowadziła się z Kairu do Arabii Saudyjskiej. Opiekowała się tam sparaliżowaną księżną Madawi bint Abdul Aziz, wnuczką króla Abdallaha. Dzięki temu w moje ręce trafiła Biblia. Czytałem z zapartym tchem. Fascynowała mnie ludzka i boska osobowość Jezusa. Pewnego dnia wstąpiłem do kaplicy u salezjanów. Chodziłem tam potem regularnie. Aż raz coś tak mocno mnie pchnęło do ołtarza w czasie komunikowania. Podszedłem, by przyjąć Jezusa. Miałem takie silne pragnienie, mimo że nie wolno mi było… Kiedy trafiłem do Włoch, obracałem się w towarzystwie chrześcijan. Widziałem, że Jezus był ich towarzyszem, nie tylko kimś, kto sformułował nakazy i zakazy. Że był kimś mocno obecnym w ich życiu. Że je zmieniał. Świadectwo przyjaciół mnie pociągnęło.

Co konkretnie ujęło Pana u chrześcijan?


– To, że żyli przykazaniem miłości. Kochać drugą osobę ze wszystkich sił – to mnie przyciągnęło do chrześcijaństwa. To daje siły, by iść, nawet gdy wokół piętrzą się trudności. Chrześcijaństwo to permanentne zakochiwanie się w ludziach, w Chrystusie. A miłość niesie człowieka.

W islamie nie ma wezwania do miłości?


– Nie. Bóg w islamie to ktoś, kto rozkazuje, wyznacza misję wobec świata i ludzi. Ale tylko po to, by go podbić, zdobyć.

Nie boi się Pan tak mówić?


– Ja tylko mówię, co jest w Koranie. Poza tym należę do Jezusa. Czego mam się bać?

Dane, które przytacza Pan w liście do Benedykta XVI, dotyczące nawróceń z islamu, są szokujące.

– Kiedy podała je po raz pierwszy Al Dżazira, niemal doszło do wojny. Trzy tygodnie temu na konferencji w Paryżu dostałem raport sporządzony przez mojego przyjaciela Bileka. W samej Arabii Saudyjskiej, kolebce islamu i kraju dwóch najważniejszych miejsc kultu Mahometa, chrzest przyjęło w ciągu ostatnich lat 120 tys. muzułmanów.

Dlaczego nikt nie mówi o tym głośno?


– To dobre pytanie. Ja krzyczę. Dajemy się zastraszać fundamentalistom.

Ale oni mordują bez skrupułów.


– Właśnie dlatego trzeba przerwać milczenie.

Co więc Pan proponuje?


– Trzeba powołać instytucje, które będą zachęcać do przyjmowania chrztu przez muzułmanów. Wielu by chciało, ale się boi. Jedynie ktoś, kto na własnej skórze doświadczył tyranii islamu, może przekonać Zachód do prawdy o tej religii. Napisałem tak papieżowi. Poza tym chciałbym, by wielu jeszcze ludzi, którzy nie znają miłości Jezusa, usłyszało o niej. By tak jak ja doświadczyli piękna chrztu. Ten moment, kiedy Benedykt XVI polewał moją głowę święconą wodą, na zawsze we mnie zostanie. Chrzest był jak snop światła w moim życiu.

Źródło: wiara.pl

Komentarzy 21 do “Co roku 6 mln wyznawców islamu prosi o chrzest”

  1. Dawid said

    Komisja Europejska nowelizuje dyrektywę tytoniową. Polska gospodarka może stracić miliony

    opublikowano: dzisiaj, 15:09

    fot. sxc.hu

    Zakaz sprzedaży papierosów smakowych, np. mentolowych oraz tzw. slimów, obowiązek umieszczania na paczkach dużych słownych i wizualnych ostrzeżeń o szkodliwości palenia, a także obostrzenia dotyczące e-papierosów – takie antynikotynowe propozycje przyjęła KE.

    Projekt nowelizacji dyrektywy tytoniowej przyjęty przez Komisję Europejską przewiduje, że opakowania papierosów i produktów tytoniowych muszą być w 75 proc. pokryte wizualnymi i słownymi ostrzeżeniami zdrowotnymi.

    W praktyce oznacza to, że trzy czwarte paczki zajmą szokujące zdjęcia (np. chorych organów wewnętrznych czy zniszczonych rakiem tkanek) oraz komunikaty typu „palenie zabija”.

    Tak, niektóre zdjęcia są szokujące, ale czasem to dobry sposób, żeby kimś wstrząsnąć. Takie kampanie są skuteczne

    – przekonywał na konferencji prasowej unijny komisarz ds. zdrowia i ochrony konsumentów Tonio Borg.

    Zabronione ma być również umieszczanie na opakowaniach elementów promocyjnych. Kraje członkowskie mogą jeszcze zaostrzyć przepisy i wprowadzić w uzasadnionych przypadkach jednolite opakowania bez znaków firmowych i logo marki.

    Zniknąć mają też obecne informacje dot. substancji smolistych, nikotyny i tlenku węgla, które znajdują się z boku opakowania. Według Komisji informacje te były postrzegane jako mylące, dlatego zamiast nich pojawi się wiadomość, że dym tytoniowy zawiera ponad 70 substancji powodujących raka.

    Najbardziej kontrowersyjne są jednak propozycje zakazu sprzedaży papierosów i tytoniu z silnymi dodatkami smakowymi oraz tzw. slimów.

    (Slimy) będą zakazane, ponieważ są bardziej atrakcyjne i tworzą wrażenie mniej szkodliwych

    – przekonywał Borg.

    Jak podkreślał niektóre substancje smakowe takie jak np. mentol zwiększają atrakcyjność wyrobów tytoniowych, dzięki czemu sprzedaż takich papierosów zwiększa się.

    Propozycje zaostrzenia przepisów wywoływały sprzeciw m.in. branży tytoniowej. Producenci papierosów obawiają się o swoje zyski i zwiększenie przemytu z krajów, gdzie unijne prawo nie obowiązuje.

    Według Krajowego Stowarzyszenia Przemysłu Tytoniowego nowe regulacje mocno uderzą w polską gospodarkę, ponieważ jesteśmy pierwszym w UE przetwórcą tytoniu oraz największym producentem gotowych wyrobów tytoniowych (papierosy i tytoń do palenia). Dodatkowo co piąty wypalany u nas papieros to mentol.

    Stowarzyszenie w oświadczeniu przekonuje, że zakaz wprowadzania na rynek slimów wraz z zakazem stosowania mentolu w każdej postaci doprowadzi do likwidacji blisko 1/3 rodzimego rynku. Dochody podatkowe z tych papierosów w 2011 roku wynosiły 8,7 miliarda złotych.

    Pytany o obawy polskich producentów komisarz przyznał, że będą zarówno pozytywne jak i negatywne skutki nowych regulacji. Jak przekonywał, jeśli cel dyrektywy zostanie osiągnięty i konsumpcja tytoniu spadnie, państwa mniej wydadzą na leczenie chorób wywołanych nikotyną. Poinformował, że na ten cel kraje UE wydają rocznie 25 mld euro, a dodatkowe straty związane z paleniem sięgają 8 mld euro.

    Borg zwrócił uwagę, że dzisiejsi palacze, po tym, gdy skończą z nałogiem będą wydawać pieniądze na inne cele, co będzie miało pozytywne skutki na gospodarkę.

    Przemysł tytoniowy chce sprzedawać więcej swoich wyrobów, ale moim obowiązkiem jest ochrona obywateli europejskich

    – mówił komisarz ds. zdrowia.

    Komisja w swojej propozycji nie zdecydowała się na zakazanie papierosów elektronicznych – przypominających wyglądem zwykłe papierosy urządzeń, przy pomocy których można bezdymowo wprowadzać do płuc nikotynę. Ustanowiła jednak próg dopuszczalności tej substancji w e-papierosach. Dodatkowo ich producenci też będą musieli ostrzegać klientów przed szkodliwym działaniem nikotyny.

    KE chce też wprowadzenia obostrzeń dotyczących sprzedaży papierosów przez internet. Sprzedawcy będą musieli wprowadzić specjalny mechanizm weryfikowania wieku swoich klientów, tak by papierosów nie kupowały dzieci.

    Komisja chce też walczyć z przemytem i podróbkami. Proponuje np. wprowadzenie hologramów na paczkach, by na terenie UE były sprzedawane tylko produkty zgodne z dyrektywą.

    Teraz projekt KE trafi ona do Parlamentu Europejskiego; będzie też omawiany przez ministrów z krajów członkowskich. Możliwe wejście w życie nowych przepisów to 2015 lub 2016 rok.

    Za dwa-trzy lata papierosy mogą wyglądać tak

    – mówił Borg demonstrując przykładową paczkę z wielkim zdjęciem płuc zajętych rakiem i napisem „Palenie zabija – żuć teraz”.

    UE od lat walczy z paleniem. Obecna dyrektywa wymaga, by wszystkie produkty tytoniowe sprzedawane w UE zawierały pisemne ostrzeżenia o tym, że „palenie zabija”. Wiele krajów wprowadziło zakaz palenia w miejscach pracy i zamkniętych miejscach publicznych, w tym w barach i restauracjach.

    Badania wskazują np., że już w rok po wprowadzeniu zakazu palenia w miejscach publicznych można odnotować spadek osób hospitalizowanych i zmarłych z przyczyn sercowo-naczyniowych.

    Każdego roku palenie zabija prawie 700 tys. osób w Europie. Zażywanie tytoniu jest najczęstszą przyczyną problemów zdrowotnych na starym kontynencie. Szacuje się, że aż 13 mln osób w UE cierpi na choroby wywołane paleniem.

    PAP/mall

    • Pokręć said

      “Palenie zabija – żuć teraz”

      Jak to, żuć? Przecież wyroby tytoniowe bezdymne (tytoń do żucia i tabaka) są zakazane nawet w naszym prawie sprzed wdepnięcia w UE…

  2. Dzieckonmp said

    Ciekawie się to wszystko rozwija

  3. miziaforum said

    przeczytaj oceń jeśli uznasz …. POMÓŻ

    http://www.ngopole.pl/2012/11/22/apel-redakcji-niezaleznej-gazety-obywatelskiej-w-opolu/

  4. Pokręć said

    Czyżby masowe nawrócenia? Czyżby Kościół zaczynał powoli wracać do mentalności przedsoborowej o potrzebie głoszenia Chrystusa i Ewangelii wszelkiemu stworzeniu? Daj Boże! Oby co prędzej!

    • sara said

      Ja nie bardzo wierze w tak ogromna liczbe nawrocen muzulmanow! 6 milionow rocznie?!….chyba sie komus zera rozmnozyly….i ciekawe GDZIE oni sie nawracaja?…w Europie?…..czy u siebie?!…..cos mi to wyglada na zimowe bajanie….

  5. Barbara z Kanady said

    Piekne swiadectwo…Bog zaplac za bezkompromisowosc i odwage tego i wielu innych jemu podobnych ludzi.
    Niech Jezus Chrystus przyciaga wszystkich do siebie z wielka sila milosci, niech obdarza ich przedziwna odwaga wbrew rozsadkowi i niech im blogoslawi na dalsze zycie razem z NIM.

  6. Pokręć said

    Sobie pomyśl, jesteś księdzem w kraju islamskim, posłanym tam aby zapewniać opiekę chrześcijańskim imigrantom (jak to jest jakiś kraj tolerancyjny jak na Arabów). Przychodzi do Ciebie człowiek, którego nie znasz i prosi o chrzest. Ty zaczynasz go uczyć, widzisz, jak postępuje w wierze i w miłości, na koniec go chrzcisz. A on po chrzcie wyciąga legitymację członka straży rewolucji (albo policji religijnej) i idziesz na sznur.
    Taki ksiądz musiałby być świętym za życia. Albo mieć paszport dyplomatyczny.
    Z drugiej strony chrztu może udzielić każdy, nawet nie-chrzescijanin. Oni mogą się chrzcić nawzajem. W sytuacji, kiedy księdzu za ochrzczenie muzułmanina grozi śmierć, może to jest wyjście?
    Ponadto religia, która za cel ma podbój, zdobywanie i szerzenie wiary ogniem i mieczem – jest chora. Bo co się stanie, jak już się rozszerzy? Straci rację bytu i cel praktykowania. Chrześcijaństwo nigdy nie straci swojego sensu, bo jest religią miłości. A kochać można zawsze i w każdych okolicznościach.

  7. Dzieckonmp said

    W Pakistanie wstrzymano realizację programu szczepienia ludności na paraliż dziecięcy po serii ataków na uczestników kampanii – donosi agencja France Presse.

    Kampania rozpoczęła się 17 grudnia. Tuż po tym w kraju doszło do serii ataków, których ofiarami padło co najmniej 9 osób – uczestników misji. Na razie nikt nie wziął na siebie odpowiedzialności za te zamachy.

  8. MamOczy said

    http://konflikty.wp.pl/kat,1020223,title,Reporterzy-bez-Granic-tragiczny-rok-dla-dziennikarzy,wid,15194912,wiadomosc.html

    Dla dziennikarzy rok 2012 był jednym z najtragiczniejszych w historii – wskazuje specjalny raport organizacji Reporterzy bez Granic. W mijającym roku na świecie zginęło 88 dziennikarzy, o jedną trzecią więcej niż rok wcześniej.

    I ilu z nich zginęło bo byli niewygodni ? …

  9. Dawid said

    „Kryształowy Świecznik” Nowickiej za walkę z Kościołem. W kapitule nagrody Biedroń i Środa. Bogumił Łoziński: to forma lewicowego totalitaryzmu. NASZ WYWIAD

    opublikowano: dzisiaj, 19:01 | ostatnia zmiana: dzisiaj, 19:14

    fot. PAP/Tomasz Gzell

    Wanda Nowicka ustanowiła nagrodę za „wkład w budowę państwa świeckiego”. Wyróżnienie nosi miano „Kryształowego Świecznika”, w skład kapituły wchodzą tak „obiektywne” pod względem światopoglądowym postacie jak Magdalena Środa i Robert Biedroń, a wśród pierwszych nominowanych znaleźli się aktywiści, których zasługą jest usuwanie krzyża z miejsc publicznych oraz manifestująca ateizm piosenkarka Maria Peszek. O kuriozalnej inicjatywie wicemarszałek Sejmu RP rozmawiamy z Bogumiłem Łozińskim, publicystą „Gościa Niedzielnego”.

    CZYTAJ WIĘCEJ: Konrad Szymański: Chrześcijaństwo jest wciąż najbardziej prześladowaną religią. Znamienny raport o wolności religijnej w świecie

    wPolityce.pl: Dlaczego walka o tzw. świeckość państwa sprowadza się w Polsce do wojny z katolicyzmem?

    Bogumił Łoziński: To skutek mentalności postkomunistycznej. Katolicyzm zakłada, że człowiek porusza się nie tylko w sferze materialnej, ale również w sferze duchowej. Stąd wynika wyraźne odniesienie do religii. Natomiast tzw. świeckość państwa zakłada, że ten wymiar duchowy w ogóle nie powinien być brany pod uwagę. Mamy tu więc do czynienia z wyraźnym odniesieniem do ideologii lewicowej, która spłaszcza człowieka do dwuwymiarowego poziomu, bez odniesienia się do trzeciego wymiaru – nadprzyrodzonego.

    Czy to normalne, zgodne ze standardami demokratycznego państwa, że tego typu inicjatywę firmuje swoim urzędem wicemarszałek Sejmu RP?

    Ta kontrowersja zrodziła się już w momencie kiedy pani Nowicka została wysunięta jako kandydatka na wicemarszałka Sejmu. Przypomnę, że w pierwszym głosowaniu przepadła i również część posłów Platformy głosowało przeciwko niej. Dopiero po ingerencji premiera Tuska, który w kwestiach sumienia nie waha się łamać posłów PO, jej kandydatura przeszła w drugim czytaniu. Pozostaje pytanie czy osoba o poglądach ekstremalnych – które niszczą naszą kulturę i tradycję oraz są zaprzeczeniem istoty pluralizmu i demokracji – powinna zasiadać na tak wysokim stanowisku. Odmawianie prawa ludziom wierzącym do obecności w przestrzeni publicznej, do wyrażania swoich poglądów, brak szacunku dla religijności, są elementami państwa totalitarnego, które nie mieszczą się w demokracji. Przez kilkadziesiąt lat komunizmu ludzie obozu „Solidarności”, na czele z Kościołem katolickim, walczyli o wolność. Wolność również dla religii i ludzi wierzących. W tej chwili pani Nowicka, chce ten wymiar wolności zniszczyć. To forma lewicowego totalitaryzmu, który z demokracją i pluralizmem nie ma nic wspólnego.

    Na ile groźne jest to, że polityczny patron Nowickiej, Janusz Palikot, coraz wyraźniej przybiera twarz Jerzego Urbana, a walka z Kościołem zyskuje formy instytucjonalne? Czy mamy do czynienia z folklorem naszego życia politycznego i społecznego, hałaśliwym marginesem, czy ze zjawiskiem znacznie poważniejszym?

    Nie da się ukryć, że Palikot uzyskał 10 proc. w wyborach, więc jest to mniejszość, ale jednak stanowiąca istotną reprezentację pewnego sposobu myślenia, które w społeczeństwie polskim istniało od zawsze. Jak się przeanalizuje postulaty Palikota, to są one dokładnie takie same ja te formułowane przez komunistów, których egzemplifikacją był Jerzy Urban w okresie stanu wojennego. Przypomnę, że to właśnie Urban jest moralnie odpowiedzialny za śmierć ks. Jerzego Popiełuszki. Zajmował się bowiem publicznie szczuciem ks. Jerzego. Dokładnie tą samą drogą, podając te same argumenty, idzie Janusz Palikot. W tym co robi jest niezwykle prostacki i nachalny. Nie prezentuje żadnej głębszej myśli, tylko lewicowy obskurantyzm. W ten sposób o religii lewica mówiła 50 lat temu. To jest po prostu lewicowy zaścianek, który nie ma nic wspólnego z nowoczesną i pluralistyczną demokracją, szanującą różne poglądy.

  10. Dawid said

    Pakt fiskalny przegłosowany w trzech komisjach przez PO, PSL i RP. Opozycja: „nikt rozsądny nie wchodzi do domu, który się wali”

    opublikowano: dzisiaj, 18:28 | ostatnia zmiana: dzisiaj, 18:29

    fot. narodowcy.net

    Trzy sejmowe komisje: spraw zagranicznych, ds. UE oraz finansów publicznych opowiedziały się za ratyfikacją paktu fiskalnego. Najwięcej wątpliwości w tej sprawie zgłaszali posłowie PiS i Solidarnej Polski. Za były PO i PSL oraz Ruch Palikota i SLD.

    Sejmowe komisje na wspólnym posiedzeniu przeprowadziły pierwsze czytanie rządowego projektu ustawy o ratyfikacji Traktatu o stabilności, koordynacji i zarządzaniu w Unii Gospodarczej i Walutowej. Opowiedziały się za przyjęciem projektu. Projekt poparło 48 posłów (PO, PSL, RP i SLD); 27 było przeciw (PiS i SP). Nikt nie wstrzymał się od głosu.

    Wcześniej posłowie trzech połączonych komisji opowiedzieli się przeciwko wnioskom PiS i Solidarnej Polski o odrzucenie w pierwszym czytaniu rządowego projektu dot. ratyfikacji paktu fiskalnego.

    Wiceminister spraw zagranicznych Maciej Szpunar przypomniał na środowym posiedzeniu komisji, że celem paktu fiskalnego jest m.in. wzmocnienie dyscypliny finansowej państw stron paktu, przede wszystkim 17 państw strefy euro, lepsza koordynacja polityk gospodarczych, która ma skłonić państwa-strony do przestrzegania wymagań paktu stabilności i wzrostu, w tym zasady zrównoważonego budżetu, zapewnienie zdrowych i zrównoważonych finansów publicznych w państwach-stronach, a także zwiększenie zaufania rynków finansowych do państw strefy euro i Unii jako całości.

    Szpunar zwrócił przy tym uwagę, że kryzys finansów publicznych w strefie euro wykazał, jak niebezpieczne jest nieprzestrzeganie wspólnych reguł.

    Źle funkcjonująca strefa euro oddziałuje też na państwa z nią sąsiadujące, powiązane ze strefą euro, takie jak Polska

    – zaznaczył. Wiceszef MSZ ocenił, że naiwne jest więc twierdzenie, że to, co się dzieje w unii gospodarczej i walutowej nie dotyczy Polski.

    Odnosząc się do często podnoszonej w debacie na temat paktu fiskalnego kwestii suwerenności, Szpunar przekonywał, że oznacza ona także korzystanie z pełni praw kształtowania przyszłej architektury instytucjonalnej, społecznej i gospodarczej UE.

    Ratyfikacja paktu fiskalnego umocni pozycję Polski jako państwa aktywnie uczestniczącego w najważniejszych procesach politycznych w Europie i dbającego o wspólny interes UE

    – powiedział.

    Drugi z wiceministrów SZ Piotr Serafin podkreślił, że rząd Donalda Tuska zabiega i w dalszym ciągu będzie zabiegał o to, by proces „nieuchronnej zmiany budowy nowej unii gospodarczej i walutowej był w jak największym stopniu otwarty na kraje spoza strefy euro, był w jak największym stopniu oparty o instytucje wspólne takie jak Komisja Europejska, Parlament Europejski”.

    Chcemy, żeby w szczytach strefy euro – tych szczytach, które dotyczą najbardziej fundamentalnych decyzji, o kształcie unii gospodarczej i walutowej na najbliższe lata, być może dziesięciolecia, uczestniczył przedstawiciel Polski

    – mówił wiceminister.

    Jak zapewnił, będzie miał on dokładnie takie same prawa, jak inni uczestnicy szczytów decydujących o unii gospodarczej i walutowej. Zdaniem Serafina, w ratyfikacji paktu fiskalnego chodzi więc o to, by Polska mogła uczestniczyć w tych spotkaniach, które – jak zauważył – i tak się będą odbywać bez względu na to, czy z udziałem naszym, czy bez.

    Wątpliwości dotyczące umowy – i to zarówno samej jej treści, jak i trybu ratyfikacji – zgłaszali posłowie PiS i Solidarnej Polski.

    Pakt fiskalny jest zły i błędny, zarówno z punktu widzenia prawa europejskiego, z punktu widzenia prawa polskiego, jak i z punktu widzenia polskiego interesu w UE

    – ocenił Krzysztof Szczerski (PiS).

    Jego zdaniem, to „pierwszy dokument, który formalnie sankcjonuje rozpad UE, a nie ma temu rozpadowi zapobiec”.

    To jest pakt, który jest pisany jak akt kapitulacji wobec kryzysu w strefie euro, w którym państwa poddają się wyłącznie obowiązkom, nie zyskując w zamian żadnych praw

    – mówił.

    Krystyna Pawłowicz (PiS) dowodziła z kolei, że „nie ma materialnych podstaw do zawarcia” paktu fiskalnego, ponieważ Polska nie jest członkiem eurolandu.

    Nie powinna więc i nie może przyjmować zobowiązań, które dotyczą zupełnie innych sytuacji: po prostu nie ma przedmiotu i nie ma zjawiska, które tym paktem ma być uregulowane

    – powiedziała posłanka PiS.

    W jej ocenie, traktat narusza ponadto kilka artykułów konstytucji.

    Mamy do czynienia w pakcie fiskalnym – jeśli chodzi o treść – z głębokimi ingerencjami, które są wkroczeniem w kompetencje polskich naczelnych organów państwa: Sejmu i Rady Ministrów

    – stwierdziła Pawłowicz. Według niej, chodzi tu o przepisy, dotyczące finansów publicznych, zwłaszcza prac nad ustawą budżetową.

    Przywołała też treść orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego z 2010 r. dotyczącego Traktatu Lizbońskiego. Jak mówiła, TK w uzasadnieniu swej decyzji wyraźnie zaliczył do kompetencji objętych zakazem przekazywania na rzecz organizacji międzynarodowej bez zmiany konstytucji m.in. te, dotyczące sprawy budżetu, podatkowe i fiskalne.

    Była szefowa MSZ Anna Fotyga w imieniu klubu PiS złożyła wniosek o odrzucenie rządowego projektu już w pierwszym czytaniu. Podobnie uczyniła posłanka Solidarnej Polski Marzena Wróbel.

    Uważamy, że pakt fiskalny jest skrajnie niekorzystny dla Polski i uderza w suwerenność państwa polskiego

    – oceniła posłanka SP. Dodała, że „nikt rozsądny nie wchodzi do domu, który się wali”.

    A zdaje się, że Polska przyjmując ten traktat wejdzie – i to ze śpiewem na ustach

    – ironizowała Wróbel.

    Wiceszef komisji spraw zagranicznych Tadeusz Iwiński (SLD), choć nie miał zastrzeżeń do samego paktu, zgłosił postulat, by przeprowadzić dyskusję nad tym, w przypadku jakich umów międzynarodowych można zastosować uproszczony tryb ratyfikacji – według 89 art. konstytucji (chodzi m.in. o głosowanie zwykłą większością głosów), a które z nich powinna objąć ratyfikacja opisana w art. 90 (głosowanie większością 2/3 głosów).

    W uzasadnieniu projektu dot. ratyfikacji paktu fiskalnego podkreślono, że wyrażenie zgody na ratyfikację paktu nastąpi zgodnie z art. 89 ust. 1 konstytucji. Zakłada on m.in., że ratyfikacja przez Polskę umowy międzynarodowej i jej wypowiedzenie wymaga uprzedniej zgody wyrażonej w ustawie, jeżeli umowa dotyczy: pokoju, sojuszy, układów politycznych lub układów wojskowych; wolności, praw lub obowiązków obywatelskich określonych w konstytucji; członkostwa RP w organizacji międzynarodowej; znacznego obciążenia państwa pod względem finansowym. Posłowie PiS domagają się z kolei zastosowania w tej sprawie art. 90.

    Posłowie PSL i Ruchu Palikota nie zabierali głosu. Zarzuty posłów PiS odpierali politycy PO. Szef komisji finansów Dariusz Rosati przekonywał, że pakt jest zgodny z konstytucją.

    Nie ma w pakcie fiskalnym postanowień, które łamią zapisy polskiej konstytucji. Dlaczego nie ma? Większość ograniczeń fiskalnych już istnieje w prawie UE – 1 stycznia tego roku została wprowadzona w tzw. sześciopaku, m.in. ograniczenia na deficyt, obowiązku obniżania długu, procedur naprawczych

    – zaznaczył Rosati.

    Marcin Święcicki (PO) argumenty PiS nazwał „nieporozumieniem”.

    Nieporozumieniem jest, że ten pakt fiskalny prowadzi do rozpadu Unii – odwrotnie – ma on rozpadowi, szczególnie strefy euro, zapobiec. Jest też odwracaniem kota ogonem, że my sobie odbieramy głos. Ten pociąg już jedzie. Jeśli dwanaście krajów ratyfikuje pakt fiskalny, on wejdzie w życie, będzie obradował nad tym, jak ma wyglądać strefa euro – albo chcemy do tego pociągu wsiąść i być obecni przy negocjacjach i rozmowach, albo nie

    – mówił poseł Platformy.

    Zwrócił ponadto uwagę, że decyzje o przystąpieniu Polski do różnych układów, traktatów zapadały już zwykłą większością głosów i nie wymagało to zmiany konstytucji. „Pakt fiskalny (…) dotyczy tylko zawężania kompetencji, a decyzje dalej zostają w naszych organach – decyzje budżetowe, fiskalne, o deficycie” – podkreślił Święcicki.

    Mówił też, że Polska nie może sobie pozwolić na flirtowanie z ideą tzw. splendid isolation.

    Jesteśmy krajem na dorobku, który korzysta z przepływów finansowych w UE, dla nas większa integracja oznacza więcej solidarności; mniej integracji, bycie poza tym, to jest samoizolacją

    – ocenił. Zdaniem Święcickiego ratyfikacja paktu jest słuszna i właściwa dla interesów Polski.

    Początek środowych obrad zakłócili działacze Ruchu Narodowego, którzy na sali obrad zaprezentowali transparent „pakt fiskalny stop”. Rosati kilkakrotnie apelował do aktywistów, by opuścili salę. Gdy ci odmówili, zarządził przerwę. Działacze wyszli dopiero po interwencji Straży Marszałkowskiej. Jak mówili dziennikarzom Łukasz Walczak i Piotr Kierski z RN, happening to protest zarówno przeciwko samemu paktowi fiskalnemu, jak i trybowi jego ratyfikacji. Według nich pakt fiskalny jest „prostą furtką do wprowadzenia euro w Polsce”.

    PAP/mall

  11. Szydlo said

    Modlitwa Adwentowa – Dzien 18
    Modlitwa za dzieci z zespolem Cornelli de Lange
    http://duchowaadopcjadziecka.wordpress.com/2012/12/18/modlitwa-adwentowa-dzien-18/

  12. Zielona wyspa nie dla bezdomnych…

    http://www.radiomaryja.pl/bez-kategorii/chca-zlikwidowac-noclegownie-w-staporkowie/

  13. Dawid said

  14. Dzieckonmp said

    Dziś pojawiła się wiadomość o planie ewakuacji przygotowanym przez Ministerstwo Obrony i Ministerstwo Sytuacji Nadzwyczajnych Rosji. Ewakuacja ma być przeprowadzana drogą lądową, powietrzną i morską.

    Droga powietrzna nie jest zbyt bezpieczna: powstańcy wielokrotnie zajmowali już trasę dojazdową do portu lotniczego w Damaszku. Pozostaje droga lądowa na trasie Damaszek-Bejrut i morska przez porty w Tartus i Latakii. Z Latakii ewakuanci przewiezieni zostaną na Cypr, gdzie będą na nich czekać pokłady Ministerstwa Sytuacji Nadzwyczajnych i firm „Aerofłot” i „Transaero”.

    Nie wiadomo dokładnie ilu obywateli Rosji znajduje się obecnie w Syrii. Oficjalnie mówi się o 30 tysiącach osób, z nieoficjalnych danych wynika zaś, że tylko liczba ludzi z podwójnym obywatelstwem wraz z ich dziećmi sięgnąć może 50 tysięcy osób

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

 
%d blogerów lubi to: