Dziecko Królowej Pokoju

Pokój musi zapanować pomiędzy człowiekiem i Bogiem, a także między ludźmi

  • Królowa Pokoju

    Królowa Pokoju
  • Uwaga

    Strona używa plików cookies które zapisują się w pamięci komputera. Zapisywanie plików cookies można zablokować w ustawieniach przeglądarki. Dowiedz się o tych plikach http://wszystkoociasteczkach.pl
  • Propozycja chronologiczna

    • Rok 2019 – Kryzys Rumunia
    • Rok 2020 – fałszywe traktaty pokojowe
    • Rok 2021 – Papież jedzie do Moskwy
    • Rok 2021 – Wojna
    • Rok 2022 – zwycięstwo komunistyczne
    • Rok 2023 – 10 królów
    • Rok 2024 – Antychryst
    • Rok 2025 – Sojusz z wieloma
    • Rok 2025 – Synod
    • Rok 2026 – Henoch i Eliasz
    • Rok 2028 – Ohyda spustoszenia
    • Rok 2029 – Ostrzeżenie
    • Rok 2030 – Cud
    • Rok 2031 – Nawrócenie Izraela
    • Rok 2032 – Kara
    • Rok 2032 – Odnowienie świata
    • Rok 2033 – Exodus
    • Rok 2034 – Zgromadzenie w Jerozolimie
    • Rok 3032 – Gog i Magog
    • Rok 3213 – Koniec świata
    • Nowe niebiańskie Jeruzalem.
  • Ostrzeżenie

    13 kwietnia 2029
    7,6 lat pozostało.
  • Logowanie

  • Odwiedzają nas

    Map

  • Maryjo weź mnie za rękę

  • Jezu Maryjo Kocham Was

Orędzie, 25 grudnia 2012 z Medjugorje

Posted by Dzieckonmp w dniu 26 grudnia 2012


Królowa Pokoju22

Nigdy dotychczas gdy Marija otrzymywała orędzie  dla świata, poczynając od 1984 roku, nie zdarzyło się by była to wiadomość bezpośrednio  od Jezusa. Nie jest niespodzianką, że Jezus przychodzi z Maryją podczas objawienia w czasie Bożego Narodzenia. Zawsze tak było, ale że to Syn mówi, by przekazać mu wiadomość  w ten sposób nigdy się tak nie zdarzyło  w historii objawień w Medjugorje. Czy to zwiastuje zbliżanie się nowego zjawiska dla Medjugorje? Czy istnieje jakiś związek z przewidywanym ogłoszeniem w 2013 w Rzymie  wynikiem Międzynarodowej Komisji powołanej do zbadania Medjugorje?

W mowie pożegnalnej do Apostołów, Jezus rzekł: Pokój zostawiam wam, pokój mój daję wam. Nie tak jak daje świat, Ja wam daję. Niech się nie trwoży serce wasze ani się lęka. „(Jan 14:. 27)

„Matka Boża przyszła z Dzieciątkiem Jezus i nie przekazała żadnego Orędzia, ale Dziecię Jezus powiedziało: „Jestem waszym pokojem, żyjcie wg. moich przykazań.” Matka Boża i Dziecię Jezus wspólnie pobłogosławili nas znakiem krzyża.

Mar

===================================================================================

Coroczne orędzie Jakova

Matka Boża objawiła się trzymając Dzieciątko Jezus na rękach. Objawienie zaczęło się o 14:15 i trwało 10 minut.

„Drogie dzieci, darujcie mi swoje życie i całkowicie mi się oddajcie, abym mogła wam pomóc zrozumieć moją matczyną miłość i miłość mojego Syna do was. Moje dzieci, niezmiernie was kocham i dziś w dniu narodzin mojego Syna w szczególny sposób pragnę każdego z was przyjąć do swego serca i wasze życie darować memu Synowi. Dzieci moje, Jezus was kocha i daje wam łaskę, abyście żyli w Jego miłosierdziu, ale wiele waszych serc opanował grzech i żyjecie w ciemności. Dlatego, dzieci moje, nie czekajcie, powiedzcie „nie” grzechowi, a wasze serca oddajcie memu Synowi, bowiem jedynie tak będziecie mogli żyć Bożym miłosierdziem i z Jezusem w sercach ruszyć drogą ku zbawieniu.”

Komentarzy 51 do “Orędzie, 25 grudnia 2012 z Medjugorje”

  1. anna said

    PROSIMY BY ZMIANA NASTAPILA W SWIECIE BY PRZESTALI NISZCZYC SWIAT MATKO BOZA. CZY NIGDY SIE TO NIE SKONCZY BICIE SIE O WLADZE ? I NIE PRZESTANA NSZCZYC http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=BWWPIu2H6Og I SWIAT ?

  2. apostolat said

    Już wkrótce RepublikaTV

    23 grudnia, 2012 | film DlaPolski.pl

    2 komentarzy i 2 rekomendacje

    Telewizja Republika – tak będzie się nazywał nowy kanał informacyjny, którego powstanie zapowiedzieli na konferencji prasowej Tomasz Sakiewicz i Bronisław Wildstein. – Chcemy stworzyć telewizję dla wszystkich, a szczególnie dla tych którzy nie mają miejsca w obecnych mediach – mówi Tomasz Sakiewicz.

    Na bazie doświadczeń telewizji internetowej Gazeta Polska VOD, która jest jedynym tego typu kanałem regularnie gromadzącym kilkudziesięciotysięczną publiczność, powstaje nowy kanał informacyjny – Telewizja Republika. Ma to być 24 godzinny kanał publicystyczno-informacyjny nadający siedem dni w tygodniu ze studia w Warszawie. Program stacji ma zawierać publicystykę na żywo, różnego rodzaju magazyny i publicystykę kulturalną. Ofertę mają uzupełniać także filmy dokumentalne i reportaże. Wiosną 2013 roku nową telewizję będzie mógł oglądać każdy kto ma dostęp do sieci kablowych, platform satelitarnych lub internetu.

    W powstanie telewizji zaangażowani są znani dziennikarze: Bronisław Wildstein (który będzie redaktorem naczelnym), Tomasz Sakiewicz (wiceprezes), Ewa Stankiewicz (dyrektorka artystyczna), Rafał Ziemkiewicz, Piotr Lisiewicz, Joanna Lichocka, Anita Gargas, Dorota Kania, Cezary Gmyz, Tomasz Terlikowski, Paweł Lisicki i Katarzyna Gójska-Hejke.

    – Powstanie tego typu telewizji jest zasługą panów Jana Dworaka i Juliusza Brauna, którzy doprowadzili do tego, że dziesiątki dziennikarzy mających ogromną widownię nie mają gdzie się wypowiadać. Chcemy stworzyć alternatywę — mówi redaktor naczelny Gazety Polskiej Tomasz Sakiewicz, który jest jednym z inicjatorów powstania nowej telewizji.

    – Chcemy stworzyć interaktywną telewizję, która byłaby otwarta na widzów i którą współtworzyliby sami widzowie – dodaje T. Sakiewicz.
    http://www.dlapolski.pl/12/23/juz-wkrotce-republikatv/

    • serce333 said

      Wspaniale. Niech Jezus, Maryja i Święci Was prowadzą i błogosławią temu dziełu. Mam nadzieje że będzie to drugie po Tv Trwam niezależne medium informacyjne gdzie będzie można bez zakłamania i cenzury poznawać fakty i prawdę.
      Nie zapomnijcie tylko o najważniejszym: nie odejdźcie od Boga i wiary Katolickiej i zasady Miłości. Nie znaczy to żeby nie demaskować. Demaskujcie ale nie pozwólcie by zły dokładał do informacji nienawiść.
      Krytyka faktów i postępowań – tak. Ale niech ewentualnej oceny, nawet tych po ciemnej stronie niech dokonują widzowie w sercach, analizując podawane fakty, Wy bądźcie podawaczem informacji, wszystkich.
      Szczęść Wam Boże.
      Wielu zapewne pomoże Wam choćby z obowiązku patriotycznego , rozprzestrzeniać informacji o tym Waszym dziele. Powodzenia.

    • cox said

      Czekam i chętnie będę ją oglądał!

      • Czytelnik said

        Żadna Tv nie zmieni nic na dobre w tym kraju. Tylko Ostrzeżenie moze to zrobić ukazując ludziom prawdę a w tv jej nigdy nie było bo zawsze realizowali z góry czyjeś interesy. Nie wolno pokładac nadziei w partiach politycznych ale w Bogu.

  3. apostolat said

    Błogosław nam DZIECIĘ BOŻE…

    …pragnąłem rodziców – dostałem zabawkę
    – pragnąłem rozmowy – dostałem telewizor
    – pragnąłem szczęścia – dostałem pieniądze
    -pragnąłem zmieniać świat – dostałem litość…
    PRAGNĄŁEM ŻYĆ!

  4. apostolat said

    Drugi dzień w oktawie Narodzenia Pańskiego, święto św. Szczepana, pierwszego męczennika

    Komentarz

    Szczepan to człowiek, który objawia sens tajemnicy Wcielenia w jej najbardziej dramatycznym wymiarze. W jego życiu i śmierci ucieleśnia się życie i śmierć Jezusa. Być chrześcijaninem to rozpoznać, co w moim życiu staje się śladem obecności Jezusa, Jego poniżenia, Jego przebaczenia, Jego dobroci, Jego Dobrej Nowiny. Narodziny Jezusa nie sprawiają, że ze świata znika cierpienie i śmierć. Dokonują jednak tego, że cierpienie może nas upodobnić do Chrystusa, a umieranie może się stać narodzeniem do życia w Bogu.

    Ks. Jan Konarski, „Oremus” grudzień 2006, s. 103-104

  5. serce333 said

    Nowa homilia z Wąwolnicy z grudnia 2012 a przykazanie szóste „nie zudzołóż” w życiu naszym.
    [audio src="http://www.sanktuarium-wawolnica.pl/audio/homilia_grudzien2012.mp3" /]

    Sekcja audio i homilie ks.infułata Jana Pęzioła z poprzednich miesięcy z ostatnich 2-3 lat ( sekcja jest w uzupełnianiu ).
    http://sanktuarium-wawolnica.pl/audio.html

    Z Bogiem

  6. serce333 said

    Polecam homilię ks arb Michalika z 25 grudnia 2012
    [audio src="http://www.radiomaryja.pl/wp-content/uploads/2012/12/2012.12.25.pasterka_homilia_michalik.mp3" /]

    – Jest wyraźny atak na tradycyjny model rodziny, złożony z jednego mężczyzny i jednej kobiety, rodziny wielodzietnej. Myślę, że jest też ofensywa antykultury. Jesteśmy świadkami w wielu programach telewizyjnych tzw. kulturalnych, że błazen staje się bohaterem, błazen zajmuje miejsce mędrca, nauczyciela, kapłana. Wszystko mu wolno. Piana na ustach staje się wzorem niejednego działacza politycznego, bezkarnie może obrażać innych ludzi – powiedział ks. abp Józef Michalik.

    Fragm z http://www.radiomaryja.pl/informacje/dramat-zaklamywania-spoleczenstwa/

    Z Bogiem

  7. MamOczy said

    Reformowanie architektury światowego systemu finansowego będzie podstawowym tematem pełnienia przez Rosję obowiązków przewodniczącego G20. Do tego, a także do przyczyn utworzenia samego klubu G20 i do zmian w jego pracy po kryzysie finansowym nawiązał przed mikrofonem Głosu Rosji wiceminister finansów, naczelny kurator stosunków z G20 z ramienia ministerstwa finansów Federacji Rosyjskiej Siergiej Storczak.

    http://polish.ruvr.ru/2012_12_25/Architektura-swiatowego-systemu-finansowego-potrzebuje-zmian/

    Czyli restart i czas wprowadzić nwo.

  8. Bozena said

    Widze, ze „Passiflora” chyba swietuje, wiec pozwalam sobie na wklejenie z Valtorty Meczenstwa Sw Szczepana – jest to opis dajacy duzo do rozmyslania…
    MĘCZEŃSTWO SZCZEPANA

    Napisane 7 sierpnia 1944 r. A, 12366-12376

    Sala Sanhedrynu. Jej wygląd nie różni się od tego, jaki miała w nocy z czwartku na piątek, podczas procesu Jezusa. Przebywają tam te same osoby. Najwyższy Kapłan i inni siedzą na swoich miejscach. W środku, na pustej przestrzeni przed Arcykapłanem – tam, gdzie stał Jezus w czasie procesu – stoi teraz Szczepan. Chyba już coś mówił. Musiał już wyznać wiarę i dał świadectwo o prawdziwej naturze Chrystusa i Jego Kościoła, gdyż wzburzenie doszło do szczytu. Gwałtownością zupełnie przypomina zgiełk, jaki powstał przeciwko Jezusowi podczas straszliwej nocy zdrady i bogobójstwa.

    Uderzenia pięścią, przekleństwa i straszliwe zniewagi spadają na diakona Szczepana. Gdy go okrutnie szarpią we wszystkie strony, chwieje się i słania pod brutalnymi ciosami. Zachowuje jednak spokój i godność, a nawet jeszcze coś więcej: jest nie tylko pełen godności i spokoju, lecz – niemal w ekstazie, szczęśliwy. Nie troszcząc się o spływające po twarzy plwociny ani o krew, która płynie z brutalnie uderzonego nosa, podnosi w pewnym momencie uduchowione oblicze. Jasne, uśmiechnięte spojrzenie utkwione jest w coś, co tylko on widzi. Potem podnosi ramiona i rozkłada je jak na krzyżu. Trzyma je w górze, jakby chciał objąć to, co widzi. Następnie upada na kolana i woła:

    «Oto widzę otwarte Niebiosa i Syna Człowieczego, Jezusa, Chrystusa Bożego, któregoście zabili, siedzącego po prawicy Boga!»

    Teraz wzburzenie pozbawia ich reszty zachowania ludzkiego i zgodnego z prawem. Z gwałtownością sfory wilków, szakali i wściekłych zwierząt wszyscy rzucają się na diakona. Gryzą go, depczą, podnoszą za włosy, ponownie ciskają nim o ziemię, o sprzęty. Są rozwścieczeni również na siebie nawzajem, gdyż w ścisku jedni usiłują wywlec męczennika na zewnątrz, drudzy zaś ciągną go w inną stronę, żeby go bić i dalej kopać. Wśród tych najbardziej rozwścieczonych znajduje się niski i brzydki młodzieniec, którego nazywają Szawłem. Trudno opisać, jakie okrucieństwo wyraża jego twarz.

    W kącie sali stoi Gamaliel. Nie wziął ani razu udziału w bójce, nie wypowiedział żadnego słowa ani do Szczepana, ani do nikogo z możnych. Jego odraza do tego okrutnego i niesprawiedliwego postępowania jest widoczna. W innym kącie siedzi Nikodem. On także odczuwa wstręt. Nie bierze udziału ani w procesie, ani w bójce. Patrzy na Gamaliela, którego twarz wyraża więcej niż jakiekolwiek słowo. Gdy po raz trzeci podnoszą Szczepana za włosy, Gamaliel owija się dużym płaszczem i podchodzi do wyjścia położonego naprzeciw tego, ku któremu wloką diakona.

    Gest ten nie uchodzi uwagi Szawła, który krzyczy:

    «Rabbi! Odchodzisz stąd?»

    Gamaliel nie odpowiada. Szaweł – sądząc, że Gamaliel nie zrozumiał, iż pytanie odnosi się do niego – powtarza i precyzuje:

    «Rabbi Gamalielu, czy się wyłączasz z procesu?»

    Gamaliel odwraca się gwałtownie i ze spojrzeniem strasznym, wyrażającym ogromną odrazę, wyniosłym i lodowatym, odpowiada krótko: «Tak.»

    To „tak” jest bardziej wymowne niż długie przemówienie. Szaweł rozumie wszystko, co mieści się w tym „tak”. Opuszcza więc okrutną sforę, dogania Gamaliela, zatrzymuje go i pyta:

    «Nie chcesz mi chyba powiedzieć, o rabbi, że nie pochwalasz naszego potępienia?»

    Gamaliel nie patrzy na niego i nie odpowiada. Szaweł przynagla:

    «Ten człowiek jest podwójnym winowajcą, bo – chociaż był wcześniej twoim uczniem – zaparł się Prawa i poszedł za tym Samarytaninem opętanym przez Belzebuba!»

    Gamaliel nadal milczy i nie patrzy na niego. Wtedy Szaweł pyta:

    «Czyżbyś i ty był zwolennikiem tego złoczyńcy, zwanego Jezusem?»

    Teraz Gamaliel reaguje i mówi: «Jeszcze nim nie jestem. Lecz jeśli On był Tym, za kogo się uważał – a zaiste wiele rzeczy dowodzi, że Nim był – to proszę Boga, żeby nim zostać.»

    «Zgroza!» – krzyczy Szaweł.

    «Żadna zgroza. Każdy ma rozum po to, by się nim posługiwać, i wolną wolę, by się do niego stosować. Niechże więc każdy posługuje się nim w wolności, którą Bóg dał każdemu człowiekowi, i zgodnie ze światłem, które włożył do każdego serca. Sprawiedliwi zawsze będą używać – teraz czy potem – tych dwóch darów Bożych dla Dobra, a źli dla Zła.»

    Odchodzi, kierując się ku dziedzińcowi, na którym stoi skarbona. Opiera się tam o tę samą kolumnę, przy której Jezus mówił o ubogiej wdowie, gdyż dała do skarbca Świątyni wszystko, co posiadała: dwa pieniążki. Gamaliel pozostaje tam przez chwilę. Szaweł znowu podchodzi i staje przed nim.

    Różnią się od siebie zdecydowanie. Gamaliel – wysoki, o szlachetnej postawie, pięknych rysach, wybitnie semickich, ma wysokie czoło, oczy czarne, inteligentne i przenikliwe, głęboko osadzone pod prostymi i gęstymi brwiami. Nos – prosty, długi, delikatny – przypomina trochę nos Jezusa. Także kolor skóry i delikatne wargi przypominają Chrystusa. Tylko wąsy i broda Gamaliela, niegdyś czarne, teraz bardzo posiwiały i są dłuższe.

    Szaweł natomiast jest niski, krępy, jakby dotknięty krzywicą. Ma krótkie i mocne nogi, wygięte trochę w kolanach. Widać to dobrze, bo zdjął płaszcz i ma na sobie tylko szarawą szatę, niedługą jak tunika. Ma krótkie ramiona, tak samo muskularne jak nogi. Na tęgim i krótkim karku widać dużą brunatną głowę, o włosach niedługich i sztywnych. Uszy ma nieco odstające, nos płaski, wypukłe czoło, wyraziste kości policzkowe, oczy ciemne, raczej wypukłe, pozbawione łagodności i spokoju, ale bardzo inteligentne. Osadzone są pod bardzo łukowatymi, gęstymi i zrośniętymi brwiami. Policzki porasta broda gęsta i krótko ścięta, szczeciniasta jak włosy. Wydaje się trochę garbaty – może z powodu dość krótkiego karku albo silnie rozwiniętych barków.

    Milczy przez chwilę, patrząc na Gamaliela. Potem mówi do niego coś po cichu. Gamaliel odpowiada bardzo wyraźnie i głośno:

    «Nie godzę się na przemoc. Z żadnego powodu. Nie otrzymasz ode mnie nigdy przyzwolenia na zamierzoną przemoc. Powiedziałem to nawet publicznie całemu Sanhedrynowi, kiedy po raz drugi ujęto Piotra oraz innych apostołów i przyprowadzono ich przed Sanhedryn, żeby ich sądzić. Jeszcze raz powtarzam to samo: „Jeśli to jest wymysł i dzieło ludzi, samo zginie, a jeśli jest od Boga, ludzie go nie zniszczą. Co więcej, ich samych może dotknąć Bóg. Nie zapominaj o tym”.»

    «Ty, największy rabbi Izraela, popierasz tych bluźnierców, uczniów Nazarejczyka?» [– pyta Szaweł]

    «Popieram sprawiedliwość. Ona zaś uczy, że należy być roztropnym i sprawiedliwym w sądach. Powtarzam ci to. Jeżeli ta sprawa pochodzi od Boga, ostoi się, jeśli nie – sama się rozpadnie. Nie chcę plamić sobie rąk krwią [człowieka], bo nie wiem, czy zasługuje na śmierć.»

    «Ty to mówisz? Ty, faryzeusz i uczony? Nie boisz się Najwyższego?»

    «Bardziej niż ty. Jednak zastanawiam się. Pamiętam. Byłeś dzieckiem, nie byłeś jeszcze synem Prawa, a ja już uczyłem w Świątyni z najmądrzejszym rabbim tamtych czasów… i z innymi, mądrymi, ale niesprawiedliwymi. Nasza mądrość otrzymała w tych murach pouczenie, które stało się materiałem do rozmyślania na całą resztę naszego życia. Umysł najmądrzejszego i najbardziej sprawiedliwego męża naszego czasu badał prawdy, usłyszane z ust pewnego Chłopca, który ujawnił się ludziom, a zwłaszcza sprawiedliwym. Oczy [Hillela] zamknęły się ze wspomnieniem tamtej godziny. Moje oczy nieustannie czuwały, a mój umysł wciąż rozważał, zestawiając różne wydarzenia i sprawy… Dostąpiłem przywileju usłyszenia Wszechmogącego, mówiącego przez usta Chłopca, który stał się mężem sprawiedliwym, mądrym, potężnym, świętym. Skazano Go na śmierć właśnie z powodu Jego przymiotów. Jego wypowiedziane wówczas słowa zostały potwierdzone wydarzeniami, które nastąpiły wiele lat później, w epoce przepowiedzianej przez Daniela… Nieszczęsny ja człowiek, bo nie zrozumiałem ich wcześniej! Oczekiwałem ostatniego straszliwego znaku, żeby uwierzyć, żeby zrozumieć! Nieszczęsny lud Izraela nie zrozumiał wówczas i nie rozumie nawet teraz! Proroctwo Daniela i proroctwa innych proroków oraz Słowo Boże trwają nadal i wypełniają się dla upartego, ślepego, głuchego i niesprawiedliwego Izraela, który wciąż prześladuje Mesjasza w Jego sługach!»

    «Przekleństwo! Bluźnisz! Doprawdy, nie będzie już zbawienia dla ludu Bożego, jeśli rabbi Izraela bluźni i wypiera się Jahwe, Boga prawdziwego, a wywyższa fałszywego Mesjasza i wierzy w niego!»

    «Nie ja bluźnię, ale ci wszyscy, którzy znieważyli Nazarejczyka i nadal Go lekceważą, gardząc Jego wiernymi. To ty bluźnisz, tak, gdyż nienawidzisz i Jego samego, i Jego zwolenników. Ale słusznie powiedziałeś, że nie ma już zbawienia dla Izraela. Jednak nie dlatego, że niektórzy Izraelici przechodzą do Jego Owczarni, ale dlatego, że Izrael skazał Go na śmierć!»

    «Przejmujesz mnie grozą! Zdradzasz Prawo, Świątynię!» [– woła Szaweł.]

    «Donieś więc na mnie Sanhedrynowi, ażebym podzielił los tego męża, którego mają ukamienować. To będzie wspaniałym początkiem i zapowiedzią twej [przyszłej] działalności. Ja zaś dzięki tej ofierze otrzymam przebaczenie tego, że nie poznałem i nie zrozumiałem Boga, Zbawiciela i Nauczyciela, który przechodził między nami, Jego synami i Jego ludem.»

    Szaweł, w porywie gniewu, oddala się bez pożegnania. Wraca na dziedziniec pod salę Sanhedrynu. Rozjątrzony tłum wciąż wrze tam przeciw Szczepanowi. Szaweł zbliża się do znajdujących się już na dziedzińcu okrutnych prześladowców. Przyłącza się do tych, którzy czekają na niego. Wychodzi wraz z nimi poza obręb Świątyni, a potem – za miejskie mury.

    Obelgi, szyderstwa i bicie nie ustają. Wyczerpanego, poranionego i upadającego diakona wloką na miejsce męczeństwa. Poza murami znajduje się teren nieuprawny, kamienisty i całkiem pusty. Po przybyciu tam kaci stają wokół postawionego pośrodku skazańca. Jego szaty są porozdzierane i zakrwawione w wielu miejscach od ran, które już mu zadano. Zanim się odsuną, zrywają z niego odzienie. Szczepan zostaje tylko w krótkiej szacie. Wszyscy zdejmują długie szaty. Pozostają w samych tylko tunikach, tak krótkich jak ta, jaką ma Szaweł. Powierzają mu zdjęte ubrania, żeby ich pilnował. Szaweł nie bierze udziału w kamienowaniu, bo albo jest pod wrażeniem słów Gamaliela, albo uważa, że nie potrafi celnie uderzać.

    Kaci gromadzą wielkie kamienie i potłuczone krzemienie, których dużo jest w tym miejscu. Zaczynają kamienowanie. Szczepana dosięgają pierwsze uderzenia. Stoi z uśmiechem przebaczenia na poranionych ustach. Na chwilę przed rozpoczęciem kamienowania woła do Szawła, który zajmuje się zbieraniem szat katów:

    «Przyjacielu mój, oczekuję cię na Chrystusowej drodze.»

    Szaweł odpowiada na to: «Świnia! Opętaniec!»

    Do przekleństw dołącza mocne kopnięcie diakona w golenie, który prawie upada z powodu popychania go i bólu. Po wielu ciosach zadanych kamieniami, które dosięgają go ze wszystkich stron, Szczepan osuwa się na kolana. Opiera się na zranionych rękach i – przypomniawszy sobie zapewne dawne wydarzenie – szepce, dotykając skroni i zranionego czoła:

    «Tak jak mi przepowiedział!… Korona… rubiny… O mój Panie, mój Nauczycielu! Jezu, przyjmij ducha mego!»

    Nowy grad uderzeń w już zranioną głowę sprawia, że całkowicie leży już ziemi, która nasiąka jego krwią. Osuwając się zupełnie pod gradem wciąż nowych kamieni, umiera, szepcąc:

    «Panie… Ojcze… przebacz im… nie poczytaj im tego grzechu… Oni nie wiedzą, co…»

    Śmierć urywa to zdanie na jego ustach. Pod wpływem ostatniego skurczu [męczennik] zwija się w kłębek i tak zastyga. Umarł.

    Kaci podchodzą i rzucają na niego grad kamieni, grzebiąc go pod nimi. Potem ubierają się i odchodzą. Powracają z szatańską gorliwością do Świątyni, żeby donieść, czego dokonali.

    Gdy rozmawiają z Najwyższym Kapłanem i innymi wielkimi, Szaweł udaje się na poszukiwanie Gamaliela… Nie znajduje go jednak. Rozpalony nienawiścią do chrześcijan wraca do kapłanów. Rozmawia z nimi i każe dać sobie pergamin z pieczęcią Świątyni, który upoważnia go do prześladowania chrześcijan. Krew Szczepana rozwścieczyła go jak czerwień byka lub szlachetne wino – alkoholika.

    Już ma wyjść ze Świątyni, kiedy spostrzega Gamaliela pod Portykiem Pogan. Idzie w jego stronę. Może chce rozpocząć dyskusję albo usprawiedliwić się. Gamaliel przechodzi jednak przez dziedziniec, wchodzi do jednej z sal i zamyka drzwi przed Szawłem, który – obrażony i wściekły – wybiega ze Świątyni, żeby prześladować chrześcijan.
    http://www.objawienia.pl/valtorta/valt/v-07-030.html

    • Bozena said

      ten fragment dzisiaj odnosi sie do wielu z nas „Każdy ma rozum po to, by się nim posługiwać, i wolną wolę, by się do niego stosować. Niechże więc każdy posługuje się nim w wolności, którą Bóg dał każdemu człowiekowi, i zgodnie ze światłem, które włożył do każdego serca. Sprawiedliwi zawsze będą używać – teraz czy potem – tych dwóch darów Bożych dla Dobra, a źli dla Zła.”

    • kooool said

      Poemat Boga Człowieka mógłby dzisiaj obronić nie jeden zarzut niedowiarków obalający dogmaty, ale zamiast bronić doskonałą wiedzą podaną z Nieba, teologowie wymyślają ludzkie historie, które z czasem są obalane i w wiernych zamiast tradycji wkrada się zwątpienie.

      Ducha Bożego nie gaście!

      • Jarek said

        Wystarczy to tylko ludziom przeczytać, niczego nie dodając od siebie.

      • Annah. said

        Maria Valtorta (1897-1961) – wizjonerka i przyjaciółka Boga

        KILKA SŁÓW O HISTORII «POEMATU»
        Ta wielka współczesna mistyczka jest autorką znaczącego dzieła, liczącego ponad 15 tysięcy stron. Część, zawarta w 10 tomach, która została przetłumaczona na francuski, nosi tytuł, może niezbyt dobrze dobrany, Ewangelia, jaka została mi objawiona (włoski tytuł: Poemat Boga-Człowieka). Inne pisma – dostępne jedynie po włosku, np. Quaderni z lat 1943-50 – liczą około 2400 stron. Można tu jeszcze wspomnieć Księgę Azariasza oraz Wyjaśnienia do Listu św. Pawła do Rzymian.
        To wspaniałe dzieło miało już swoich poprzedników takich jak Mistyczne Miasto Boże Marii z Agredy (XVII wiek), a przede wszystkim dzieło Katarzyny Emmerich, spisane przez Klemensa Brentano na początku XIX wieku. U Marii Valtorty rzuca się w oczy jasność przesłania, obiektywna jakość i głęboka duchowość.
        Przypomnijmy sobie kilka etapów z jego historii. W 1949 roku tekst rękopisu Poematu został przedstawiony papieżowi Piusowi XII, który oświadczył: „Publikujcie, kto przeczyta, ten zrozumie.” Odradził jednak opatrzenie dzieła przedmową, która mówiłaby o jego nadprzyrodzoności: „Nie jest konieczne wydawanie opinii o pochodzeniu dzieła: czy jest nadprzyrodzone czy nie. Kto przeczyta, ten zrozumie. Wspomina się o licznych wizjach i objawieniach. Nie wypowiadam się, które są autentyczne, choć są wśród nich takie, o których można powiedzieć, że są prawdziwe.”
        Pierwsze 4 tomy ukazały się w Wydawnictwie Pisaniego w latach 1956-59. Zaś 6 stycznia 1960 Dekret Świętego Oficjum wprowadził to dzieło na Indeks. Zakaz cofnięto w 1962 roku po licznych interwencjach i świadectwach, szczególnie kard. Bea, dawnego przełożonego Instytutu Biblijnego oraz spowiednika Piusa XII.
        W roku 1966 usunięcie przez Pawła VI artykułów 1399 i 2318 z Kodeksu Prawa Kanonicznego zniosło wymóg starania się o kościelną zgodę dla publikowania pism tego rodzaju. „Kościół zawierza dojrzałości sumienia wiernych” – stwierdził dekret Pawła VI.

        ŚWIADECTWA CZYTELNIKÓW
        Oto świadectwo prałata Pasquale Marchi, dawnego sekretarza Pawła VI: „Kiedy Jego Świątobliwość (Paweł VI) był arcybiskupem Mediolanu, przeczytał jeden tom Poematu Boga-Człowieka. Mówił mi, jak bardzo go cenił, i wysłał mnie, abym spowodował umieszczenie całego tego dzieła w księgarni diecezjalnego seminarium”.
        Można by mnożyć nazwiska czytelników, których zdobyło sobie dzieło Marii Valtorty. Należeli do nich między innymi Padre Pio oraz mariolog Gabriel Roschini, który stwierdził: „Wszystko, co przeczytałem w tak wielu książkach o Maryi, wydaje mi się takie papierowe w porównaniu z portretem, jaki przedstawiła Maria Valtorta.” Nie staram się tu dokonać teologicznej oceny dzieła Marii Valtorty, lecz jedynie stwierdzam, jakie skutki wywołuje u Czytelników jego lektura.

        PIĘKNO BOGA-CZŁOWIEKA W «POEMACIE»
        W toku rozwiniętych opisów, którym mogłoby grozić niebezpieczeństwo ukazywania samej tylko ludzkiej natury Chrystusa, Jezus – znany z Ewangelii – ukazuje się w pełni jako człowiek i jako Bóg. Można by powiedzieć: „Ja” Jezusa ukazuje się naszym oczom u Valtorty bez uszczerbku zarówno dla realizmu konkretnych szczegółów jak i dla wspaniałej tajemnicy, jakiej nasz wzrok nie potrafi ogarnąć. Ten obraz Boski i ludzki nosi piętno szczególnego piękna, a przede wszystkim prawdy, zadziwiająco nasyconej życiem. Wszystkie osoby opisane w Poemacie – od Dziewicy Maryi po Judasza, przez Apostołów i święte niewiasty – są tak bardzo prawdziwe. Czytelnik ma wrażenie, że zna osobiście miejsce i osoby. Widzi je niemalże przed swoimi oczyma jak w filmie. Matka Boga, tak bardzo obecna na tych stronicach, jest arcydziełem, któremu nie można się oprzeć i rozumie się lepiej, co dla Syna znaczyła Matka. Pozostaje Ona w centrum nie jak ikona, lecz jak wizja pełna życia.
        Quaderni i komentarze do Listu do Rzymian przynoszą pouczenie dane przez Chrystusa Marii Valtorcie, które można porównać z Dialogami Katarzyny Sieneńskiej.
        Miłość wymaga poznania: nie można kochać tego, co nieznane. Chrystus u Valtorty jest nie tylko bliski i cudowny, lecz stanowi także źródło pouczeń dla naszego współczesnego świata. Stajemy zmieszani wobec lekkości i głębi tej katechezy, pełnej mocy, udzielającej nagle nieoczekiwanego blasku najmniejszym słowom z Pisma Św. Czytelnik – pouczony w ten sposób i porzucający przyzwyczajenia – czyta następnie z nowym spojrzeniem Ewangelię, którą przekazuje nam tradycja. Wchodzi w jej tajemnicę.

        WARTOŚĆ DZIEŁA W OBECNYM CZASIE
        Obecnie, gdy różne książki teologiczne poświęcone osobie Jezusa niszczą samą istotę Objawienia – przedstawiając rzekomo prawdziwego Chrystusa – dzieło to ma szczególną wartość. Niestety, zostało ono w dużym stopniu zlekceważone, chociaż odpowiada na wszelkie zarzuty ukazując Jezusa w Jego czasie. Najlepszą przedmowę do Poematu dał sam Jezus w rozdziale 38 tomu 10, zatytułowanym „Pożegnanie z dziełem”:
        „Dzieło to nic nie dorzuciło do Objawienia, lecz wypełniło luki, które powstały z przyczyn naturalnych oraz z woli nadprzyrodzonej. A jeśli spodobało mi się zrekonstruować obraz Mojej Boskiej Miłości – jak czyni to ten, kto rekonstruuje mozaikę, układając oderwane lub brakujące kawałki dla przywrócenia jej doskonałego piękna – i jeśli postanowiłem uczynić to właśnie w wieku, w którym ludzkość spieszy się w kierunku przepaści ciemności i przerażenia, to czy możecie mi tego zabronić?”
        Dzieło to jest łaską, która została nam udzielona w chwili, gdy pod pretekstem naukowości lub przez prostą i zwykłą niewiarę, niektórzy – rzekomo odbudowując przesłanie Ewangelii z kawałków odrywanych to tu, to tam – okaleczają ją, tworzą z niej martwy obraz. Kultura śmierci, o której mówi Jan Paweł II, wyrządza straty nie tylko poza Kościołem, lecz czyni spustoszenie także i pośród tych, na których ciąży obowiązek niesienia naukowego wyjaśniania i nauczania.
        Valtorta nic nie dorzuca do Objawienia, lecz daje nowe światło w Jego służbie, aby walczyć z zalewem ciemności i uczestniczyć w ten sposób w ocalaniu dusz.

        AKTUALNA SYTUACJA «POEMATU» VALTORTY
        W 1985 roku kardynał Ratzinger, prefekt Kongregacji Doktryny Wiary, zwrócił się listownie do kardynała Siri, arcybiskupa Genui, „potwierdzając słuszność potępienia dzieła Marii Valtorty i uważając za niepożądane jego rozpowszechnianie dla uniknięcia szkód, jakie dzieło to mogłoby wywołać u prostych ludzi.”
        W roku 1992 sekretarz Konferencji Episkopatu Włoch Dionigi Tettamanzi zażądał oficjalnie od wydawcy włoskiego, aby na pierwszej stronie dzieła określono wyraźnie, iż „wizje i dyktanda, jakie są zapisane, nie mogą być uznane za mające pochodzenie nadprzyrodzone, lecz powinny być uważane za formę literacką, jaką autorka posłużyła się dla opowiedzenia po swojemu o życiu Jezusa.”
        Można by próbować usprawiedliwiać tę rezerwę chęcią uniknięcia niebezpieczeństwa utożsamiania – przez niektóre osoby – dzieł M. Valtorty z samą Ewangelią. Ta postawa rezerwy nie przestaje jednak stanowić prawdziwego konfliktu sumienia dla czytelnika, który wie, że Valtorta stale kładzie nacisk na nadprzyrodzony charakter swego przesłania. Ona nie jest autorem, lecz jedynie przekazicielką. Możemy nawet powiedzieć, że dzieło przekracza w sposób oczywisty możliwości jej kobiecej inteligencji, nie posiadającej wykształcenia teologicznego, a w szczególności – biblijnego, czego sama daje dowody.

        PRÓBA WYJAŚNIENIA
        Od wiernych wymaga się szacunku dla postawy ostrożności Magisterium, która w tym wypadku nie łączy się z zakazem. Dzieło Valtorty faktycznie nie jest nową Ewangelią. Trzeba sobie jednak w tym samym czasie uświadomić, iż nie ma w nim również nic z pobożnej fikcji mającej źródło w fantazji. Sama Maria Valtorta wyznaje:
        „Zapominam natychmiast słowa, choć trwają wydane mi polecenia, a w duszy pozostaje światło. Jednak szczegóły natychmiast znikają. Gdybym – w godzinę później – miała powtórzyć to, co usłyszałam, nie przypomniałabym sobie nic więcej poza jednym lub dwoma ważnymi zdaniami. Wizje zaś pozostają żywe w moim umyśle, ponieważ sama na nie patrzyłam. Wizje muszę dostrzegać. Pozostają więc bardziej żywe w mojej myśli, która musiała się wysilać, by je zanotować takimi, jakie były.”
        Pisma kanoniczne mają wartość powszechną dla wszystkich wieków i dla wszystkich dusz. Teksty mistyczne, w które obfituje historia Kościoła, mają bardziej ograniczone przeznaczenie co do czasów i dusz. Można sądzić, że dzieło Marii Valtorty jest szczególnie dopasowane do potrzeb naszego czasu, przesyconego obrazami z pseudo-teologii.
        Z Valtortą nie wchodzimy w interpretacje symboliczne, lecz stajemy się świadkami wydarzeń i czytamy opisy oraz rozmowy takiej jakie one są. Osoby, szczególnie Jezus, wypowiadają się długo, lecz wypowiedzi te pozbawione są banalności.

        BOŻE DROGI POROZUMIEWANIA SIĘ Z CZŁOWIEKIEM
        Inna wielka mistyczka, której proces beatyfikacyjny jest w toku, Conception Cabrera de Armida (1862-1932), w swoim Dzienniku również zapisała słowa o sposobie, w jaki doświadcza natchnienia: „Sposób, w jaki Ja się udzielam, nosi na sobie znamię Jedności, ponieważ w Bogu, który jest Jeden tak mają się rzeczy, uproszczone ze wszystkich stron. Na przykład nagle odbijam się w twojej duszy jak w krysztale. Odznaczają się w niej te Boskie promienie, a ty pod ich wpływem widzisz, kontemplujesz i rozumiesz. Następnie przy udziale twej inteligencji nadajesz im formę słowną, podczas gdy Ja – nie ingerując w to – pozostawiam ci możliwość dopasowania ich z mniejszą lub większą trafnością. Jednak od pierwszego oświecenia pozostawiłem w tobie sedno, istotę, fotografię rzeczy ci komunikowanej. Przekazujesz ją więc przy pomocy swej duszy, poprzez twe zdolności intelektualne, i tak przelewasz je na papier. W takim sposobie komunikowania się Boga ze swoim stworzeniem nie ma błędu, jeśli można tak powiedzieć. Nie mieszają się do niego ludzkie skłonności, te, które zaciemniają i zniekształcają ślady Boga w duszy aż do ich zatarcia.” (Dziennik Conchity, matki rodziny, str. 129, wyd. francuskie)
        Ten ważny tekst można również odnieść do Marii Valtorty, zapisującej Quaderni lub komentarze do Listu do Rzymian. Zaś co do Poematu to sposób przekazu jest odmienny, ponieważ nie chodzi jedynie o słowa, lecz także o długie wizje zapisywane natychmiast. Katarzyna Emmerich także widziała rozgrywające się sceny z życia Jezusa, jednak jej „piórem” był Klemens Brentano. Maria Valtorta sama zapisuje to, co widzi. Nie potrafiłaby zrobić tego z pamięci. Jej autobiografia ukazuje, jak pisała sama, i uderza nas różnica pomiędzy stylem tekstów natchnionych a jej własnym sposobem pisania.
        Dla zilustrowania różnych form porozumiewania się Boga z wybranymi duszami można by przytaczać liczne świadectwa: Hildegarda z Bingen, Gertruda z Hefty, Brygida Szwedzka, Katarzyna Sieneńska, Katarzyna z Genui, Franciszka Rzymska, Maria od Wcielenia, Ursulina. A za naszych dni: Gabriela Bossis, Maria Sevray, Angelika Millet.
        Obecnie charyzmaty te są szczególnie liczne i w niczym nie są do siebie podobne, jak tylko w tym, iż zdradzają to samo źródło natchnienia. Mam tu na myśli Vassulę Ryden czy Marię-Benedyktę Angot. Wydaje nam się wciąż, że już zamknął się krąg możliwych świadectw o podobnych łaskach, a tu rzeczywistość wciąż przewraca bariery i granice, jakie sami wyznaczyliśmy.
        Co do Valtorty, jej sukces polega także na jakości literackiej Poematu: nie chodzi o proste upowszechnianie treści przy pomocy obrazów. Przesłanie to ma w sobie bowiem zaskakującą głębię i śmiałość wspaniałej obserwacji, która stawia nas w obliczu prawd czasem surowych lub tragicznych, lecz zawsze odpowiadających osobie Jezusa, prawdziwego Boga i prawdziwego człowieka. Ta niezgłębiona tajemnica staje się powoli duchowym doświadczeniem dla czytelnika przyciągniętego przez to świadectwo.

        PROBLEM OCENY MISTYKÓW
        Krytyk – powróćmy do tego delikatnego tematu – powinien być nie tylko teologiem, lecz także mistykiem, zdolnym uchwycić nadprzyrodzoną obecność, jaka inspiruje wszystkie te teksty. Jeśli bowiem odnajdujemy w nich dłużyzny, trzeba je przypisać niemożności autora, by systematycznie ogarnąć tak wiele obrazów i scen. Jednak słabość ta sama w sobie staje się znakiem prawdziwości ukazującej rzeczywistość wizji.
        Przypomnijmy na koniec fragment z Ewangelii, który mówi: „Mąż Jej, Józef, który był człowiekiem sprawiedliwym i nie chciał narazić Jej na zniesławienie, zamierzał oddalić Ją potajemnie” (Mt 1,19). Urząd Nauczycielski w konfrontacji z mistykami znajduje się czasami w sytuacji Józefa, który nie wiedział, że Maryja nosi w sobie dzieło Ducha Świętego. W danym momencie, rzeczywiście nie zawsze jest łatwo rozeznać to, co autentyczne, i jesteśmy świadkami różnego rodzaju „oddalania z ostrożności”. Trzeba jednak dobrze odróżnić uzasadnioną ostrożność od niewiary, która charakteryzowała postawę faryzeuszy. Im Chrystus powiedział: Dlaczego Mi nie wierzycie? „Kto jest z Boga, słów Bożych słucha” (J 8,47).
        W tym duchu wypowiada się Pius XII: „Publikujcie, kto przeczyta, ten zrozumie”. Jego rada nie traci na aktualności i nie boi się krytyki. Raczej pobudza, by coraz lepiej uczestniczyć w światłości pochodzącej od Boga i od tych, którzy jak kryształ przyjmują to światło.
        Patrick de Laubier

        «Stella Maris» – szwajcarski miesięcznik religijny nr 301 (luty 1995, str. 1-3). Przekład z franc. E. B. w: „Vox Domini” nr 10/95, str. 4-5.

        2) Marino Parodi
        ROCZNICA URODZIN MARII VALTORTY

        SMUTNE DZIECIŃSTWO
        Jej rodzice pochodzili z Lombardii. Rodzina często zmieniała miejsce zamieszkania, zgodnie z przydziałem szwadronu jej ojca, Giuseppe (1862-1935), oficera kawalerii.
        Ojciec, głęboko religijny i wrażliwy, żywił gorącą miłość do córki Marii, ulegając jednakże w sprawie jej wychowania autorytaryzmowi małżonki, Isidy Piovaravanzi (1861-1943), nauczycielki francuskiego, agnostyczki, samolubnej i surowej.
        Matka nie okazywała czułości swemu dziecku. Powierza ją, ledwie narodzoną niańce, a następnie guwernantce, która choć przywiązana do dziecka, opuszczała ją bez skrupułów, udając się na spotkania z licznymi kochankami.
        Maria ma półtora roku, kiedy rodzina przenosi się z Caserta do Faenza, a cztery lata, gdy przybywa do Mediolanu w 1901 r. Tu zostaje umieszczona w szkole kierowanej przez zakonnice.
        Jej pierwsze spotkanie z Panem miało miejsce, gdy nie miała jeszcze 5 lat. To od tej chwili zdecydowała, z całą gorliwością, na jaką było ją wtedy stać, że będzie „pocieszać, kochać i naśladować Jezusa z całego serca, całym duchem i całą duszą, ofiarując Mu wszelkie cierpienia, jakie spotkają ją w życiu”.

        LATA NAUKI I DORASTANIA
        W szkole Maria jest stale najlepszą uczennicą, nie tylko dzięki zdolnościom, lecz także dzięki zapałowi ducha. Kocha szczególnie to, co wiąże się z literaturą do tego stopnia, że wydaje się jej normalne napisanie dziesięciu różnych wypracowań na ten sam temat! Jedno dla siebie, a dziewięć dla kolegów z klasy, którzy niezbyt radzą sobie z tą dziedziną wiedzy.
        W r. 1907 rodzina Valtortów przeprowadza się do Voghera, gdzie Maria uczęszcza do szkoły publicznej, a równocześnie uczy się francuskiego u sióstr.
        Mając 8 lat przyjmuje sakrament bierzmowania, udzielony przez kard. Ferrari, później błogosławionego, a w r. 1908 przystępuje do I Komunii św.
        Maria nie ma zbytnich zdolności matematycznych, tymczasem jej matka, która przyjęła zwyczaj sprzeciwiania się córce, a nawet uprzykrzania jej życia, zmusza ją do uczęszczania do szkoły technicznej, prowadzonej przez Siostry Miłosierdzia z Monza. Jednakże Maria lubi się uczyć, a przez swe zdeterminowanie, siłę charakteru, gotowość i prawość, staje się punktem odniesienia dla swych kolegów z klasy. Jej profesorowie chętnie stawiają ją za wzór innym. Otrzymuje dyplom. Po opuszczeniu szkoły przeprowadza się z rodzicami do Florencji.
        W międzyczasie ojciec przechodzi na wcześniejszą emeryturę z powodu kłopotów ze zdrowiem. W jego towarzystwie, we Florencji, Maria podziwia piękno miasta. Bardzo lubi te wspólne spacery. Matka zaś zleca jej wykonywanie wszelkich ciężkich prac, wykorzystując ją bardziej niż służącą.

        SZUKAJĄC DROGI ŻYCIA…
        Najpoważniejszy konflikt, jaki wybuchł pomiędzy matką a córką, miał miejsce, gdy Maria stawszy się piękną szesnastolatką, zakochała się w Robercie, młodzieńcu z dobrej rodziny w Bari. Ten, ukończywszy studia humanistyczne, znajdował się we Florencji w celu badań pierwszych pisarzy włoskich. To miłość wzajemna, silna i czysta. Maria zwierza się matce z uczuć do młodego człowieka, matka zaś nie znajduje nic lepszego jak okazanie jej swej wściekłości. Później w autobiografii Maria opowie: „To wtedy moja matka zdarła ze mnie brutalnie zasłonę mojej niewinności czystej dziewicy. Tak to dowiedziałam się, że mężczyzna i kobieta mogą razem zgrzeszyć. Dotąd tego nie wiedziałam. Obnażenie przede mną zła życia bez litości dla moich szesnastu niewinnych lat było największą krzywdą i ostatecznie oddzieliło mnie od tej, która mnie wydała na świat.”
        Pomimo to Maria nadal akceptuje dokuczającą jej matkę, aby zachować wierność ofierze życia, jaką złożyła Bogu, jako dziecko.
        Począwszy od 1917 roku przez 18 miesięcy służy jako pielęgniarka – wolontariuszka z Siostrami samarytankami w szpitalu wojskowym we Florencji. Oddaje się wyłącznie służbie chorym i niczemu innemu. Jeśli jest tam to po to, żeby przynieść ulgę w cierpieniach, a nie po to, żeby znaleźć męża. Powie później, że dzięki tej pracy, poczuła się bliżej Pana.

        TRAGICZNY WYPADEK
        Wydarzenie, które ostatecznie przypieczętowało jej los rozegrało się 17 marca 1920 r. Marię podziwiano i zalecano się do niej z powodu jej urody. Podczas gdy przechadzała się z matką blisko domu, podszedł do niej młody fanatyczny anarchista i z okrzykiem: „Śmierć bogaczom i wojskowym!” uderzył ją łomem w plecy.
        Maria upada i zostaje zaniesiona do domu. Spędza 3 miesiące w łóżku. Odtąd jej zdrowie jest nieuleczalnie zniszczone: straszliwe bóle, silne gorączki, zawroty głowy, wymioty, zaburzenia pracy serca, niedoczynność pracy nerek – a wszystko bez końca. W miesiącu październiku tego samego roku rodzina przenosi się do Reggio Calabria, do kuzynów Belfanti, właścicieli licznych hoteli.
        Maria coraz bardziej przeczuwa szczególną misję, jaka zostanie jej przeznaczona. W tym oczekiwaniu odkrywa duchowość franciszkańską, której pozostanie wierna przez całe swe życie.
        W sierpniu 1922 roku rodzina powraca do Florencji. To wtedy Maria zakochuje się w młodym oficerze. Zaręczają się. Matka gwałtownie zwalcza tę przyjaźń, usiłując ją zerwać. Po raz drugi udaje się jej doprowadzić wszystko do końca. To czas, w którym Maria znosi „męki piekielne”, myśli o śmierci, chce uciec z domu. Cierpienie moralne, które znosi, ma poważne konsekwencje fizyczne: silne gorączki i problemy z sercem.

        JEZUS TOWARZYSZEM ŻYCIA
        W roku 1924 Maria zamieszkuje z rodzicami w Viareggio, w małym domu, który stanie się ostatnim mieszkaniem w jej życiu. Prowadzi w nim życie bardzo odosobnione: przechadza się nad morzem lub po sosnowym lesie, czyni konieczne zakupy i nigdy nie zapomina o codziennej Mszy św. i komunii.
        W tym czasie uświadamia sobie, że towarzyszem jej życia będzie Jezus. Odczuwa coraz większą wspólnotę z Nim. Ostatecznie zrezygnowawszy z założenia własnej rodziny, pragnie wstąpić do Zgromadzenia św. Pawła. Pojmuje jednak, że nie tam jest jej miejsce.
        Po przystąpieniu do Akcji Katolickiej w 1929 roku zajmuje się działem kulturalnym młodzieży. Jej konferencje przyciągają tłumy, nawet niewierzących. Oprócz tego uczy katechizmu dzieci i chorych. W tamtym okresie składa ślub czystości, ubóstwa i posłuszeństwa. Nieco później w 1931 roku odnawia akt ofiarowania siebie Bogu, złożony w dzieciństwie.
        Jeśli aż dotąd cierpienia fizyczne i moralne nie zostały jej zaoszczędzone, odtąd Kalwaria będzie coraz bardziej cierpka. 4 stycznia 1933 roku z wielkim trudem Maria może po raz ostatni wyjść z domu. Począwszy od kwietnia już nie wstaje z łóżka.
        W maju 1935 roku Marta Diciotti przybywa do domu Valtortów. Wierna guwernantka i pielęgniarka stanie się bliską przyjaciółką i pozostanie u boku Marii aż do jej śmierci.
        W następnym miesiącu Marię dotyka śmierć ojca, którego kocha i opisuje jako „człowieka w stopniu najwyższym szanującego swe obowiązki, bardzo cierpliwego, zawsze gotowego przebaczać zniewagi i odpłacać dobrem za zło”.
        Ta śmierć wywołuje w Marii ogromny ból, potęgowany zachowaniem matki, która po wyczerpaniu repertuaru scen spóźnionej miłości staje się bardziej okrutna i despotyczna niż dotąd.
        Nawet jako osoba przykuta do łóżka Maria służy jako autorytet dla wątpiących, cierpiących, zasmuconych. Każdy otrzymuje od niej radę, pomoc, pociechę, jakich nie znalazłby gdzie indziej.
        W roku 1943 ojciec Romualdo Migliorini, ze Zgromadzenia Serwitów Najświętszej Maryi Panny, jej ojciec duchowny, uświadomiwszy sobie, że znajduje się w obliczu duszy nadzwyczaj wyposażonej w charyzmaty, prosi ją o napisanie autobiografii. Maria waha się, wreszcie czyni to z posłuszeństwa. Zgon matki, który nastąpił w tym samym roku, pozwala jej swobodniej pisać o pewnych sprawach.
        Maria zaczyna pisać, ręcznie, w zeszytach, które opiera na zgiętych nogach. Tak ujawnia się jej nadzwyczajny talent literacki. Tak przecież uzdolniona w szkole, miała dotąd jedynie okazję pisać listy do krewnych i przyjaciół.

        SPOTKANIA Z PANEM
        Marta Diciotti, guwernantka i pielęgniarka, bardzo szanuje intymność Marii. Choć wie, że w jej pokoju rozgrywają się tajemnicze wydarzenia, nigdy nie pozwala sobie na stawianie jej pytań na ten temat. To sama Maria zwierza się, że Jezus się jej ukazuje od czasu do czasu przy łóżku i dyktuje jej, a ona zapisuje słowo w słowo. Zdarza się też, że Jezus ukazuje jej jakieś sceny, które ma sama wiernie opisać. Maria utrzymuje, że „dyktanda” są względnie mało męczące i wymagają od niej niewielkiego wysiłku, przeciwnie do wizji, które bardzo ją męczą, gdyż chce, zgodnie z poleceniem Pana, skrupulatnie opisać w najdrobniejszych szczegółach wszystko co widzi. To zaś wymaga wielkiego wysiłku obserwowania i potem opisania.

        NIEZWYKŁE ŻYCIE CODZIENNE
        Dni Marii są wypełnione aktywnością, nie ma bezczynności. Budzi się o godzinie 6. Po odmówieniu modlitw porannych, prosi Martę o przyniesienie jej rzeczy do naprawy, do szycia. Często mówi: „Któż to wie, czy dziś ktoś przyjdzie? Kto wie, gdzie mnie zabiorą i co mi pokażą!” Nagle odkłada robótkę krawiecką, bierze zeszyt i pióro i zaczyna pisać. „W takiej chwili – powie później Marta Diciotti – pojmuję, że jest przy niej ktoś, kogo ja nie widzę. Wychodzę z pokoju zostawiając ich samych.”
        To dzieje się i za dnia, i w nocy. Marta, kiedy zdarza się jej przebudzić w nocy, często zauważa, że w pokoju Marii pali się światło, a Maria pisze. Budząc się kilka godzin później lub o świcie, Marta widzi, że jej przyjaciółka nadal pisze.
        Działo się tak niezależnie od warunków otoczenia: w czasie straszliwych cierpień fizycznych, znoszonych przez Marię, podczas bombardowań II wojny światowej, w upale lata i w chłodzie zimy.

        DZIEŁO JEJ ŻYCIA
        Maria mówi, że większość dyktand przekazał jej Jezus, niektóre – Matka Najświętsza, apostołowie. Twierdzi, że uczestniczyła we wszystkich wydarzeniach z życia Jezusa. Istotnie, pomiędzy 1943 rokiem a 1947 zrodziło się dzieło monumentalne: „Poemat Boga-Człowieka”, składający się z siedmiu opasłych Ksiąg. Oprócz tego głównego dzieła, powstały „Il Quaderni”, zredagowane między rokiem 1943 a 1950, autobiografia, Komentarz do Listu św. Pawła do Rzymian, Księga Azariasza zawierająca komentarze do mszy św. w dni świąteczne oraz kilka innych książek.
        Temu, kto jeszcze o tym nie wie, należy się wyjaśnienie, iż „Poemat Boga-Człowieka” to rodzaj nadzwyczajnego reportażu, w którym Maria Valtorta wydaje się być niewidzialnym świadkiem wydarzeń. Z życia Jezusa opisała praktycznie wszystko. Zresztą Maria twierdzi, iż Jezus nazywa ją „małym Janem”, jakby była piątym Ewangelistą. Znajdują się tu szczegóły dotyczące narodzin Maryi, Jezusa, rozmowy Maryi z Józefem, spotkania prywatne i publiczne nauczanie, podróże, mnóstwo szczegółów z życia oraz charakterystyka osób z Ewangelii, wstrząsająca postać Judasza, w którego zawiedzionym sercu dojrzewa odrzucenie Jezusa i postanowienie zdrady, całe życie publiczne Zbawiciela: kazania, cuda, narastający konflikt z faryzeuszami, ukrzyżowanie, zmartwychwstanie, wniebowstąpienie. Potem – zesłanie Ducha Świętego. Nawet życie Maryi jest opisane w szczegółach: od tęsknoty jej matki, Anny, za dzieckiem, przez Jej narodziny, pobyt w Świątyni, towarzyszenie w misji Synowi aż do straszliwej udręki pod krzyżem, a wreszcie – wniebowzięcia.
        W „Il Quaderni” powraca często prorocki temat wielkiego oczyszczenia i Nowej Pięćdziesiątnicy, w zgodzie z innymi prorockimi objawienia współczesnego czasu, wizje życia pierwszych chrześcijan, dalsze ich losy po wniebowzięciu Maryi, wizje śmierci męczenników: znanych i mniej znanych.
        Dzieło Marii Valtorty stanowi arcydzieło chrześcijańskiej literatury mistycznej wszechczasów i stało się już po kilku latach jednym z bestsellerów światowej literatury religijnej. Dzieła dostępne są w całości jedynie po włosku, w części zaś po francusku, niemiecku, angielsku, hiszpańsku, flamandzku.
        Pisma Marii Valtorty, poza tym, że stały się celem systematycznego oczerniania nie do uniknięcia, pochodzącym od środowisk racjonalistycznych, sprzeciwiających się wszelkiej bezpośredniej ingerencji Nieba, są źródłem licznych nawróceń dla jednych, dla innych – źródłem radości wewnętrznej. Tak jest z tymi, którzy cenią ich oryginalność, świeżość, smak i doznają pociechy swych serc zranionych lub spragnionych lepszego poznania Boga.
        Choć wybitne osobistości Kościoła przyjęły zgodność jej pism z wiarą Kościoła i aktualnym stanem wiedzy w dziedzinie religii, to jednak fakt, że Maria Valtorta ujawnia niezliczone epizody nie wspomniane w Piśmie Świętym wywołuje zrozumiałe, wynikłe z ostrożności, zastrzeżenia. Pochodzą one od tych, którzy mają obowiązek strzec depozytu wiary i przekazywać ją wiernie przyszłym pokoleniom, bez zmian lub dodatków. Umiejmy jednak korzystać z tych objawień, aby lepiej pojąć to, co zapisali Ewangeliści oraz inni autorzy święci.
        Maria Valtorta była świadoma sceptycyzmu, który towarzyszy w sposób nieunikniony tego typu objawieniom. Wypełniwszy swą misję z gotowością i wręcz heroizmem, oddaje się Panu, żeby poznano ten skarb. Sama ogranicza się do modlitwy oraz ofiary aż do śmierci, która przyjdzie 12.10.1961 r.
        Przez 10 ostatnich lat życia na tej ziemi, w przeciwieństwie do życia najpierw w najwyższym stopniu aktywnego, Maria staje się coraz bardziej milcząca i praktycznie izoluje się od świata. Jedynie jej promieniejąca twarz potwierdza niezmiennie pogodę ducha, wywołaną pokojem Pana, który ją zamieszkuje.
        W kilka lat po śmierci, w 1973, zwłoki Marii Valtorty zostały przeniesione do kościoła Zwiastowania we Florencji i tam spoczywają do dnia dzisiejszego.

        ZNAKI WIARYGODNOŚCI
        Jednym z licznych aspektów, które przekonują o autentyczności jej objawień są opisy miejsc, zwyczajów i obyczajów, ubiorów, narzędzi pracy itp. z epoki, w której żył Jezus Chrystus w Palestynie. Maria opisuje skrzyżowania dróg i ich rozwidlenia, określa granice wojskowe, zróżnicowane uprawy rolne, w zależności od terenu, mosty rzymskie na rzekach i strumieniach, źródła płynące lub wysuszone zależnie od pory roku. Sygnalizuje nawet różnice wymowy pomiędzy mieszkańcami różnych okolic Palestyny. Każdej miejscowości nadaje nazwę. O ile fundamenty licznych miejscowości zostały odkryte po śmierci Marii Valtorty i doskonale zgadzają się z opisami, jakie poczyniła, o tyle inne pozostają jeszcze nieznane.
        Maria opisała 228 wędrówek Jezusa po Palestynie. Te 228 podróży – które przecież mogłyby być wymyślone – wydają się jak zorganizowane przez agencję podróży bardzo doświadczoną! W pierwszym bowiem roku życia publicznego Jezus przemierzył (zgodnie z trasą opisaną przez Marię) 2132 km, w drugim – 2144 km, w trzecim – 2255 km.

        OPIS MĘKI JEZUSA
        Na koniec zacytujmy jeszcze świadectwo prof. Nicola Pende, specjalisty światowej sławy w dziedzinie patologii oraz endokrynologii, gorliwego katolika i czytelnika zafascynowanego dziełem Marii Valtorty: „To co wzbudziło we mnie najwyższy podziw i autentyczne zaskoczenie to mistrzostwo eksperta, z jakim Valtorta opisuje zjawisko, jakie niewielu lekarzy potrafiłoby opisać: scenę agonii Jezusa na krzyżu. Ogromny ból skurczowy, jaki znosił Odkupiciel z powodu ran głowy, rąk i stóp, które podtrzymywały resztę ciała, co powoduje, w opisie Valtorty, skurcze całego ciała, zesztywnienie tężcowe piersi i członków, co wcale nie mąci ani umysłu, ani woli Pana, a wyraża najsilniejszy ból fizyczny, wywołany najgorszą z męczarni. Całość agonii Jezusa opisana w tym dziele ukazuje dobrze, że to ogromne cierpienie ciała zatrzymało oddech i pracę serca Syna Człowieczego. Współczucie i wzruszenie ogarniają chrześcijanina czytającego te wspaniałe stronice.”

        OPINIA PAPIEŻA
        Wszystko, co można powiedzieć o pięknie i głębi zawartości pism Marii Valtorty streszcza się ostatecznie w zdaniu wypowiedzianym przez Wikariusza Chrystusowego Kościoła – Ojca Świętego Piusa XII. Jak podało „Osservatore Romano” 26 lutego 1948, w czasie audiencji specjalnej udzielonej ojcom Andrea M. Cecchin, Corrado Berti i Romualdo M. Migliorini, teologom z Zakonu Serwitów Najświętszej Maryi Panny, opiekunom Marii Valtorty, starającym się o publikację jej dzieła i proszącym najwyższy autorytet Kościoła o opinię w tej sprawie, powiedział: «Opublikujcie to dzieło takie jakie jest. Nie ma potrzeby wydawać opinii o jego pochodzeniu. Kto przeczyta, ten zrozumie…»
        Niech ta kolejna rocznica urodzin Marii Valtorty będzie okazją dla tych, którzy jeszcze nie znają tego nie mającego sobie równych dzieła, aby się z nim zapoznać. Zaczerpną z niego bogate pouczenie, odnowienie gorliwości i uwielbią Pana za uzupełnienie dla nas, żyjących pod koniec XX w., przedstawienia Jego życia danego nam w czterech Ewangeliach.
        Marino Parodi
        http://www.voxdomini.com.pl/sw/sw5.html

        • kooool said

          J12.24 Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeżeli ziarno pszenicy wpadłszy w ziemię nie obumrze, zostanie tylko samo, ale jeżeli obumrze, przynosi plon obfity.

    • Passiflora said

      hehe dzięki Bożena 🙂 Będąc w domu u rodziców rzadko wchodzę na internet.

  9. apostolat said

    Bale i zabawy dozwolone, ale niebezpieczne

    Tańce i bale same w sobie nie są ani dobre, ani złe, lecz zwykle okoliczności, w jakich się odbywają, bardzo przechylają je na stronę zła, a wskutek tego są wielce niebezpieczne. Odbywają się w nocy, wśród mroku i ciemności, a przez to łatwo może się wśliznąć coś zdrożnego, co lęka się światła, bo te zabawy są same w sobie bardzo podatne na zło. Prócz tego spędza się na nich długie godziny nocne, skutkiem czego traci się poranki następnych dni i co za tym idzie, Mszę św. i modlitwę poranną. Słowem – to jest zawsze nierozsądek zmieniać dzień na noc, światło na ciemności i dobre uczynki na płoche uciechy. Na balu każdy popisuje się próżnością, ta zaś bardzo usposabia do miłostek niebezpiecznych i nagannych, które łatwo powstają w tańcu.

    Read more: http://www.pch24.pl/bale-i-zabawy-dozwolone–ale-niebezpieczne,10445,i.html#ixzz2G9smiL6J

    • apostolat said

      Pomyśl więc, że:

      1. w tym samym czasie, gdy byłaś na balu, wiele dusz gorzało w ogniu piekielnym za grzechy popełnione w czasie tańca lub z jego powodu.

      2. Znaczna liczba zakonników i osób pobożnych stało w tej samej godzinie przed Bogiem, śpiewając chwałę Jego i wpatrując się w Jego Piękno. O ileż lepiej niż ty użyli oni swego czasu!

      3. Podczas gdy tańczyłaś, wiele dusz zeszło z tego świata w wielkich trwogach. Ileż tysięcy mężczyzn i kobiet cierpiało przez ten czas na swoich łóżkach w szpitalach lub pod gołym niebem, znosząc bóle podagry, kamieni nerkowych czy ciężkie gorączki. W tych cierpieniach nie mieli ani chwili wytchnienia. Czy miałaś choć trochę współczucia dla nich? Czy pomyślałaś, że kiedyś będziesz jęczeć jak oni dzisiaj, podczas gdy inni będą tańczyć, jak tyś to czyniła?

      4. Pan Jezus, Matka Boża, aniołowie i święci Pańscy patrzyli na ciebie, gdy byłaś na balu. O, z jakim politowaniem patrzyli na twe serce pochłonięte wielką głupotą i zatopione w takiej marności!

      5. Ach, gdy byłaś na balu, czas się posunął, śmierć się zbliżyła… Widzisz, jak szydzi z ciebie? Jak cię wzywa do swego tańca, w którym jęki twoich bliskich towarzyszyć ci będą jakby skrzypce, a ty uczynisz tylko jeden krok z życia do śmierci. Tym tańcem śmiertelnicy prawdziwie przepędzają czas, ponieważ przechodzą w nim w jednej chwili z czasu do wieczności – albo szczęśliwej, albo nieszczęśliwej.

      Podaję ci te krótkie rozważania, ale Bóg nasunie ci wiele innych równie skutecznych, jeśli posiadasz Jego bojaźń.

      Św. Franciszek Salezy, Filotea, Klasztor Sióstr Wizytek, Kraków 2000, s. 198-200

      Read more: http://www.pch24.pl/bale-i-zabawy-dozwolone–ale-niebezpieczne,10445,i.html#ixzz2G9vW69pv

      • Pokręć said

        Niby fakt, ale manipulacja:
        ” Podczas gdy tańczyłaś, wiele dusz zeszło z tego świata w wielkich trwogach. Ileż tysięcy mężczyzn i kobiet cierpiało przez ten czas na swoich łóżkach w szpitalach lub pod gołym niebem, znosząc bóle podagry, kamieni nerkowych czy ciężkie gorączki. W tych cierpieniach nie mieli ani chwili wytchnienia. Czy miałaś choć trochę współczucia dla nich? Czy pomyślałaś, że kiedyś będziesz jęczeć jak oni dzisiaj, podczas gdy inni będą tańczyć, jak tyś to czyniła?”

        Ta, co teraz cierpi na podagrę, już się w życiu wcześniej natańczyła. Na każdego przyjdzie jego kolej, spokojnie.

        Ale, co prawda, to prawda, mnie tam DUŻO bliżej do różańca, niż do tańca (w ogóle nie tańczę i zabaw nie lubię jako introwertyk), więc tekst ogólnie mi pasuje.

  10. Szydlo said

    Warto posluchac prof.Wolniewicza,na temat najblizszych lat
    na 3 poziomach(swiat,Europa,Polska).
    http://www.radiownet.pl/publikacje/prof-wolniewicz-o-upadku-polski

  11. Piotr said

    Nowe orędzie:
    „The family unit, and the destruction of it, will be at the root of everything”
    My dearly beloved daughter, many of those sacred servants of Mine, are to face a terrible challenge. This will be one, which will convince them to take one of two separate paths. It will be up to each, by his own free will, as to which path he must choose. For the abomination will make itself known shortly.

    Many of My sacred servants will not be immediately aware of what is happening, at first. It will only be when they read letters, given to them from those in high places, that they will find difficulty.

    Those who uphold My Holy Word, given to man through the Gift of the Holy Bible, will be challenged and urged to accept amendments. These amendments will be given to them and they will be expected to swallow them, and accept them as The Truth. They amount to one thing.

    They will urge those Holy sacred servants of Mine, to accept tolerance of sin.

    They will be told that God is an ever merciful God and that He loves everyone. Yes this part is true. But then, they will be instructed to condone laws, which are an abomination in My Eyes. The family unit, and the destruction of it, will be at the root of everything.

    Others will be asked to accept a new type of ceremony which will replace the Mass and the Presence of My Holy Eucharist.

    It will be deemed as an all-inclusive move to join all Christians and other religions as one.This will be the beginning of the end.

    The day the daily sacrifices of the Mass are cut will be the beginning of all events to unfold, as foretold to John the Evangelist. It will be the time of the rise of the beast and his influence will be great. He will win over the hearts and souls of many priests. His aim is to stop all Masses and to desecrate the Holy Eucharist.

    He already does this, through black masses, held in many Catholic Churches. The core of disloyal servants are plotting against My Church and they will mislead many.

    Be alert. Open your eyes and beg Me for the strength you are going to need, in order to stand up against this vile and wicked plan.

    This battle within My Church on earth will be vicious. Priest against priest. Bishop against Bishop. Cardinal against Cardinal.

    Let it be known that those amongst you, My sacred servants, who know me and love Me, I will lead you. I will guide you. I will give you the strength to deal with these enemies of God. You are not alone.

    You must never listen to lies, given or presented to you, in My Holy Name. Only you know the Truth in your hearts. Listen to your heart. Remain loyal to all that you have been told is the Law of God.

    If you are presented with anything which seems to be in contradiction of My Teachings, then you must turn your back.

    Your Jesus
    http://www.thewarningsecondcoming.com/the-family-unit-and-the-destruction-of-it-will-be-at-the-root-of-everything/

  12. Przemek1985 said

    Moje dzieci, kiedy ujrzycie zdarzenia podane poniżej wiedzcie, że czas Wielkiego Ostrzeżenia będzie bardzo blisko:

    Trzęsienia ziemi. Drżenia ziemi.
    Powodzie. Ziemia będzie topiona przez wodę.
    Wybuchy wulkanów nieczynnych przez wiele lat.
    Zmiany pogody: zimno tam gdzie jest gorąco i gorąco tam gdzie jest zimno.
    Surowa pogoda: huragany, tornada, monsuny.
    Poważne problemy ekonomiczne świata.
    Problemy na światowych giełdach.
    Głód, susza i brak wody.
    Wzrost zabójstw i przestępczości.

    10. Wojny, pogłoski o wojnach, zamachy, pokaz siły.

    11. Szkody i straty w uprawach i zbożach.

    12.Padanie populacji zwierząt, choroby.

    Wielkie ostrzeżenie jest bardzo blisko.

    ostatnie kilka dni:

    http://losyziemi.pl/usa-poludnie-kraju-nawiedzila-seria-tornad/

    http://losyziemi.pl/japonia-i-chiny-potezne-sniezyce-doprowadzily-do-paralizu-komunikacyjnego-widocznosc-do-5-metrow/

    http://losyziemi.pl/niemcy-wlochy-w-monachium-padl-rekord-temperatury-20-7-st-c-w-rzymie-do-20-st-c/

    http://losyziemi.pl/usa-gwaltowne-opady-sniegu-w-kilkanascie-godzin-ma-spasc-nawet-do-30-cm-bialego-puchu/

  13. Przemek1985 said

    http://www.pch24.pl/wielki-ajatollah–mozna-porywac-i-gwalcic-chrzescijanki,10981,i.html

  14. Przemek1985 said

    http://www.pch24.pl/wielki-ajatollah–mozna-porywac-i-gwalcic-chrzescijanki,10981,i.html

    Wieczny odpoczynek Racz Im Dać Panie….. 😦

  15. Dawid said

    Według OECD Polska przestanie się rozwijać. Winna będzie zapaść demograficzna w kraju. Przegapiliśmy szansę

    Konsekwencje kryzysu gospodarczego Polski z perspektywy Paryża widać już teraz w całej rozciągłości, a obecnie szeroko komentowana analiza OECD: „Looking to 2060: A global vision of long-term growth” nie pozostawia co do tego żadnych złudzeń. W efekcie nadciągających zmian to goniące w dobrobycie świat zachodu gospodarki Chin i Indii wyjdą na prowadzenie w wielkości PKB.

    W sumie będą wytwarzały więcej niż wszystkie kraje OECD, a największym przegranym będzie starzejąca się Japonia, jak przegapiająca swoją historyczną szansę Polska. Mimo tego iż te dwa kraje (Chiny i Indie) jeszcze w 2010 r. produkowały zaledwie połowę tego co wszystkie kraje G7 (i 1/3 tego co całe OECD), to już w roku 2025 je wyprzedzą, a w 2060 r. będą wytwarzać o 50% więcej od gospodarek G7. O ile w 2011 r. Chiny wytwarzały 17% PKB krajów OECD i 8 krajów G20 którzy do tej organizacji nie należą, a więc tyle samo co eurostrefa, podczas gdy USA 23%, a Japonia 7%, to w 2060 r. udział Chin skoczy do 28%, podczas gdy udział eurostrefy spadnie do 9%, Japonii 3%, a USA do 16%. Jeszcze szybciej będzie rosło znaczenie młodych i prężnych Indii, których udział w tym towarzystwie wzrośnie z 7% obecnie do 11% w 2030 r. i 18%, a więc więcej niż USA w roku 2060. Przy czym zakłada się że o ile Chiny wyprzedzą eurostrefę w ciągu roku, a USA w ciągu kilku najbliższych lat, to Indie w tym czasie wyprzedzą Japonię, eurostrefę za ok. 20 lat i pod koniec badanego okresu zostaną drugą światową gospodarką za Chinami.

    Powyższa analiza zakłada stały wzrost produktywności w najbogatszym kraju jakim jest USA, oraz trwania procesów konwergencji w krajach wschodzących. W efekcie tych procesów zakładany wzrost w krajach OECD ma wynosić przeciętnie 1,7% i ok. 3% w pozostałych krajach co jest wielkością niewysoką w porównaniu z nawet tegorocznymi, sezonowo niskimi wskaźnikami 7,5%-owego wzrostu dla Chin i 5,3%-owego dla Indii. Zgodnie z założeniami dochód narodowy na mieszkańca w krajach najbogatszych się podwoi, podczas gdy biedniejszych wzrośnie czterokrotnie. Przy czym na wskutek zakładanego wzrostu produktywności i intensywności kapitału w Chinach i Indiach w tym okresie nastąpi siedmiokrotny wzrost PKB na głowę mieszkańca licząc ją w sile nabywczej 2005 r.

    Najsmutniejszą konkluzją dla nas opisywanego raportu jest projekcja zmian które się dokonają w Polsce. Otóż wg OECD w latach 2030-2060 najwolniej na świecie spośród badanych krajów będzie się rozwijała, a właściwie nie będzie się rozwijała Polska. Wzrost w tym czasie będzie na poziomie zaledwie 1%-ta, przy statystyce opartej na cenach 2005 r., podczas gdy nawet znacznie bogatsze kraje OECD będą się rozwijały w tempie o 70-80% szybszym (1,7-1,8%). Przyczyną ma być nie co innego a zapaść demograficzna Polski która ma zredukować nam wzrost gospodarczy w całym okresie 2011-2060 o 0,6 pkt procentowego rocznie. Podczas gdy nawet silnie dotknięta demograficzną zapaścią Japonia (ubytek wzrostu w całym okresie o 0,5 pkt procentowego) ma się rozwijać szybciej gdyż o 1,4% rocznie w latach 2030-2060. Strata demograficzna Polski gdy się uwzględni cały okres półwiecza ma być rekordowa i jedynie Rosja która ma się rozwijać szybciej o 0,3 pkt procentowego ma się mieć stratę z tego tytułu wyższą o 0,1 pkt procentowego. Powyższe czynniki wyhamowania wzrostu gospodarczego są efektem przewidywanego rekordowego w skali świta wzrostu obciążenia demograficznego liczonego wskaźnikiem udziału ludności w wieku poprodukcyjnym (powyżej 65 lat) do okresu produkcyjnego (15-64 lat), który poszybuje do poziomu 64,6% w 2060 r., ustępując jedynie planowanemu poziomowi japońskiemu w wysokości 68,6%. Przy czym w Japonii ten wzrost obciążenia będzie wynosił 31,7 pkt procentowego, podczas gdy w Polsce będzie aż 3,4 krotny (w Japonii 1,9), wzrośnie aż o niewyobrażalne 45,6 pkt. procentowe. W efekcie udział populacji w wieku produkcyjnym w całości ma spaść w Polsce z 71,4% do 53,4%.

    Powyższe przemiany w relacjach ilości potencjalnych emerytów do osób pracujących muszą oznaczać trwający półwiecze kryzys gospodarczy w Polsce. Początek jego już odczuliśmy pod koniec tego roku, a i rok przyszły nie może być bardziej optymistyczny. Samoczynnie gospodarka się nie naprawi, musimy sami dokonać niezbędnego wysiłku.

  16. Ewa DM said

    Niedawno przetoczyła się na blogu dyskusja o narodzeniu Pana Jezusa w świetle opisu przedstawionego w książce „Jezus z Nazaretu” Ojca Św. Benedykta XVI. Dyskusja była zainspirowana medialnymi recenzjami, nie zawsze przychylnymi. Temat został rozwinięty w audycji „Ewangelia Bożego Narodzenia czytana z Benedyktem XVI” cz.I-II, a omówiony przez kapłanów, którzy tę kwestię rozpoznali.
    http://www.radiomaryja.pl/multimedia/ewangelia-bozego-narodzenia-czytana-z-benedyktem-xvi/
    http://www.radiomaryja.pl/multimedia/ewangelia-bozego-narodzenia-czytana-z-benedyktem-xvi-cz-ii/

  17. Dawid said

    Rząd ponownie zwiększył niektóre obciążenia podatkowe. Znika ulga na internet

    Nowy Rok zaczniemy z perspektywą nowych obciążeń podatkowych. Wielu straci ulgę internetową.

    Nowelizacja ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych, która wchodzi w życie 1 stycznia 2013 r. i będzie miała zastosowanie do dochodów uzyskanych w 2013 r. Oznacza to, że nowe regulacje zostaną uwzględnione w rozliczeniu podatkowym składanym w 2014 r.

    Przede wszystkim zmienią się zasady ustalania prawa do ulgi prorodzinnej. Obecnie na każde dziecko można odliczyć 92,67 zł miesięcznie, wysokość ulgi nie zależy od sytuacji majątkowej rodziny.

    Zgodnie z ustawą ograniczona zostanie ulga na pierwsze dziecko – z odliczenia nie będą mogły skorzystać rodziny z jednym dzieckiem, które uzyskują dochody ponad 9,3 tys. zł miesięcznie, czyli 112 tys. zł rocznie. Jeżeli ich dochody będą mniejsze, to od podatku będzie można odliczyć 92,67 zł miesięcznie. Dla rodzin z dwójką dzieci nic się nie zmieni; w przypadku trzeciego dziecka ulga wzrośnie o 50 proc., a na czwarte i kolejne – o 100 proc. Zgodnie ze zmianami, kwota ulgi na trzecie dziecko wyniesie 139 zł miesięcznie, a na czwarte i kolejne – 185,34 zł.

    Nowelizacja istotnie ogranicza możliwość skorzystania z ulgi internetowej (początkowo planowano jej likwidację). Odliczenie (od dochodu) w wysokości 760 zł będzie przysługiwać podatnikowi w kolejno po sobie następujących dwóch latach podatkowych, ale pod warunkiem, że wcześniej nie korzystał z ulgi internetowej. Internauta, który w zeznaniu podatkowym składanym za 2012 r. po raz pierwszy skorzystał z ulgi internetowej, będzie mógł skorzystać z tego odliczenia wyłącznie za rok 2013.

    Zgodnie z nowelizacją ograniczone zostanie także prawo do zastosowania zryczałtowanych 50-proc. kosztów uzyskania przychodów (z rozwiązania tego mogą korzystać np. artyści, twórcy czy dziennikarze). Koszty te nie będą mogły przekroczyć w roku 42 tys. 764 zł. Podatnikowi nadal przysługiwać będzie prawo do odliczenia poniesionych kosztów.

  18. Dawid said

    Polska 2013. Minister Rostowski przestanie sięgać do kieszeni Polaków, a władza będzie profesjonalna. Pomarzyć warto

    opublikowano: dzisiaj, 9:12 | ostatnia zmiana: dzisiaj, 9:19

    Fot. PAP/Bartłomiej Zborowski

    Nadchodzi Nowy Rok – 2013, nowe będą nadzieje i obawy, nowe będą postanowienia, decyzje i wyzwania. Ciekawe czy w tym nowym, kryzysowym roku doczekamy się wreszcie tych sensownych i koniecznych zmian, na które Polacy czekają od wielu, wielu lat?

    Chcielibyśmy zobaczyć inny kraj, niż ten obecny-pełen absurdów, zmarnowanych szans i pogardy dla zwykłego obywatela. Mamy nadzieję, że już wkrótce polskość będzie oznaczać europejską normalność. Oczami wyobraźni widzę już jak na Śląsku szybkie i czyste pociągi oraz pachnące świeżością wagony Pendolino zabierają punktualnie uśmiechniętych pasażerów na promocyjną przejażdżkę. Pasażerów których stać nie tylko na bilet, ale nawet na wizytę w wagonie restauracyjnym.

    Spełnią się też nasze marzenia i dawne wyborcze obietnice, że leczyć i uczyć nas będą dobrze opłacani lekarze i nauczyciele, a polscy kierowcy pomkną w siną dal, od granicy do granicy jedną całą autostradą. Dowiemy się wreszcie, że GUS przeprasza Polaków przyznając się do pomyłki, że ceny żywności nie wzrosły w 2012 r. o tradycyjne 5 proc. z małym haczykiem, ale zgodnie ze społecznym odczuciem o 10-15 proc., a w przypadki wielu asortymentów nawet o kilkadziesiąt procent oraz, że w Polsce nie ma już głodnych dzieci i 10-ciu milionów wykluczonych obywateli.

    Ujrzymy kolejny cud gospodarczy gdy złotousty minister gospodarki J.Piechociński swą potoczystą polszczyzną przekona włoskiego Fiata, by ten nie zwalniał 1500 pracowników, a niemiecki BASF by oszczędził 700 pracowników Zachemu. Nie mówiąc już o tym, że polskiemu rządowi uda się wybić z głowy unijnym biurokratom zakaz produkcji cienkich papierosów i tych mentolowych właśnie w Polsce, bo to blisko 40 proc. całej polskiej produkcji, a to co uchroni nas przed dalszym wzrostem bezrobocia.

    Nasz wybitny „Sztukmistrz z Londynu” J.V.Rostowski ochoczo wycofa się z podatku od deszczu i pobierania haraczu za wypłatę własnych pieniędzy z bankomatów. Z radością porzuci kreatywną, grecką księgowość i zaprzestanie zadłużania nas na najbliższe 100 lat do przodu. Zamiast też bezczelnie zbójować na drogach, zdzierając z kierowców 1,5 mld zł z mandatów, ściągnie wreszcie zaległości podatkowe w kwocie ok. 30 mld zł.

    Kraj nad Wisłą stanie się na wiele lat wolny od jakże groźnej lemingozy – choroby przenoszonej drogą medialną, która poczyniła dotychczas ogromne spustoszenia w wielu umysłach i obszarach naszego życia publicznego. Ku naszemu zdziwieniu „zielona wyspa” zniknie raptownie z ekranów telewizji i to nie dlatego, że stada lemingów wyżarły już całą trawę, ale dlatego że polski rząd postanowił nam mówić całą prawdę, całą dobę o polskiej gospodarce. Dyżurni eksperci i bankowi analitycy w studiach TVN-24, TVN-CNBC, w GW składać będą masową samokrytykę i zachodzić w głowę, że tak łatwo dali się omamić tzw. „rynkom”. Nowi właściciele TVN/ITI ochoczo włączą się do akcji na Facebooku „zwolnij Kuźniara”, eliminując na lata z komercyjnych mediów chamstwo, szyderstwo, infantylizm, język nienawiści i zwykłą głupotę.

    Wielu hołubionych przez tzw. „elity” profesorów i ekonomicznych autorytetów w akcie nawrócenia przyzna się do tego, że to jednak moherowi ekonomiści mieli rację, że kapitał ma narodowość, a portfel swojego właściciela jak i co do zasady, że kto nie ma banków ten nie ma nic do gadania. Być może ujrzymy nawet Prezydenta B. Komorowskiego, który zapala nie tylko Hanukową świecę, ale i świecę na Wawelu na grobie swego poprzednika – Prezydenta L. Kaczyńskiego.

    Być może w tym nowym 2013 roku Polacy doczekają chwili gdy Sł. Nowak jak zawsze skuteczny, prawdomówny i zawsze dotrzymujący słowa, poinformuje wykonawców i podwykonawców polskich dróg i autostrad, że na ich konta wpłynęła właśnie „potężna kasa” za wykonane prace i usługi i że 3 mld zł góra roszczeń stopniała do zera. Być może ujrzymy nawet samego premiera D.Tuska który zamiast euro obieca Polakom godziwe emerytury, wynagrodzenia na poziomie co najmniej Grecji i Hiszpanii i przyzwoitą służbę zdrowia. Niewykluczone, że zobaczymy jak zrozpaczony nadredaktor T. Lis traci w swym telewizyjnym talk-show kolejne 250 tys. widzów i przegrywa sromotnie w rankingu popularności nawet z rozbieraną sesją Grycanek. Dziennikarskie Hieny Roku J. Wojewódzki i M. Figurski, posypując głowy popiołem udadzą się na Ukrainę szorować podłogi i myć okna, czując na sobie pożądliwe spojrzenia jurnych chłopców z pod znaku Tryzuba.

    Twórca języka dla intelektualnych kmiotów i ścierwojadów muzyk – Hołdys wygłosi piękną polszczyzną pean pochwalny na rzecz intelektu i charakteru red. E.Stankiewicz i obieca, tym razem zdejmując kapelusz, że nie będzie już opluwał Polaków. Może zdarzy się coś nadzwyczajnego i polski fiskus zablokuje wreszcie przemyt papierosów, alkoholu, stali i innych towarów akcyzowych, co da budżetowi państwa natychmiastowy zastrzyk 10-15 mld zł i co natychmiast zostanie przeznaczone na żłobki, przedszkola i roczne urlopy macierzyńskie nawet dla tych matek, które „ośmielą się” rodzić przed 17 marca 2013r.

    Być może ujrzymy coś szokującego, MF zamiast sięgać do płytkich portfeli szaraczków, opodatkuje zagraniczne banki w Polsce i wielkie sieci handlowe oraz przyhamuje niczym nie ograniczony, transfer kapitału z polski za granicę, sięgający corocznie co najmniej 100-150 mld zł. RWE dawniej STOEN nie podniesie warszawiakom ceny prądu, zwłaszcza gdy spadać będą jego ceny hurtowe. Polscy importerzy zaczną clić przywożone do Polski towary w przyjaznych polskich urzędach celnych, a nie w Niemczech, Holandii czy Słowacji, co błyskawicznie zapewni nam 2-3 mld zł nowych dochodów. Stanie się długo oczekiwany cud i polski rząd zamiast wyprzedawać ostatnie polskie przedsiębiorstwa, a nawet sanatoria zacznie budować nowe fabryki i tworzyć oraz wspierać konkurencyjne polskie przedsiębiorstwa. Na własne oczy ujrzymy stanowczość polskich władz, które nie dopuszczą, żebyśmy nie stracili 70-80 mld zł z tytułu wspólnego europejskiego patentu, 4 mld euro, przeznaczonych na polską kolej czy 1 mld euro z powodu zawieszenia przez UE, aukcji pozwoleń na emisję CO2.

    Być może na lata zarzucona zostanie w Polsce kreatywna księgowość zamiatanie nowych wielkich długów pod dywan, żonglowanie statystyką i obdzieranie z finansowej skóry polskich podatników i przedsiębiorców. Towarzyszyć nam będzie już tylko profesjonalizm władzy, przyjaźni urzędnicy i serdeczność rodaków. Być może władza odzyska społeczną wrażliwość i dobry słuch, przywróci zasady pełnej demokracji i będzie się kierować wyłącznie Polską Racją Stanu. Szkoda tylko, że jak mawiał Z. Herbert obowiązkiem intelektualistów jest myśleć i mówić prawdę. A prawda jaka jest każdy widzi. Mogło by być tak pięknie, a właściwie normalnie, a wyjdzie pewnie jak zwykle. Obyśmy chociaż zdrowi byli w nadchodzącym Nowym – 2013 Roku, czego szczerze życzę Rodakom.

    • Pokręć said

      Ło Boże… To chyba życzenia dla lemingów. Tak to dokładnie wygląda. Bo rząd w nich przyznaje się do błędów, jakich nawet usłużni redaktorzy TVN i WSI24 nie potrafili zamaskowac propagandą. I oczywiście pytanie: skąd wziąć pieniądze na zwrot należności budowlańcom, na te pociągi, na służbę zdrowia i cały ten socjalizm bez likwidacji biurokracji? Żeby nie wiem, jak się uśmiechać, redukcja zwolnień we Fiacie i w Zachemie mogłaby być przeprowadzona, ale kosztem redukcji zatrudnienia w urzędach skarbowych. Widzicie to jakkolwiek?

  19. El Aviso said

    Pan mówi (do Anny Dębskiej 06.02.207): – Nie ma w niebie nic świętszego niż moja miłość, a Moja miłość jest zawsze darząca. Proszę, abyście wy starali się Mnie w tym naśladować. Miłość bliźniego jest najprostszą i najłatwiejszą drogą do Mnie. Ponadto zwykle rozwija się i przechodzi na otoczenie. A przecież łatwiej jest przebaczać niż nienawidzić, łatwiej jest darowywać niż wypominać, łatwiej przez swoje postępowanie uwalniać od niechęci, złości czy zapiekłej pamiętliwości innych niż pozostawiać ich w tym stanie, który będzie rósł, obejmując coraz większe obszary w każdym z takich ludzi.

    Podaję wam najprostszą, najłatwiejszą drogę dla całego waszego społeczeństwa:

    Oczyszczajcie się przede Mną przez moc mojej miłości, która będzie wam towarzyszyć, jeśli posłuchacie moich słów, dawanych wam przez tysiąclecia

    (Pismo Święte i nauczanie Kościoła), i Mnie mówiącego w waszym sumieniu.

    Błogosławię wam, przytulam do serca i zachęcam do prób, a jako współtowarzyszy macie całe niebo.

  20. Dawid said

    PO szykuje spadkobiercom nowy podatek

    .
    Po Nowym Roku posłowie PO złożą projekt nowelizacji ustawy o PIT, który zmieni zasady opodatkowania dochodu z odziedziczonych papierów wartościowych, np. akcji.

    – Przepisy są mniej więcej gotowe i uzgodnione. Projekt będziemy składać tuż po Nowym Roku, mam nadzieję, że na kolejnym posiedzeniu Sejmu – powiedział Jakub Szulc z PO, członek sejmowej komisji finansów publicznych.

    Wyjaśnił, że zaproponowana zmiana w ustawie o podatku dochodowym od osób fizycznych nie będzie obszerna – nowe regulacje mają dotyczyć jedynie opodatkowania dochodu ze sprzedaży odziedziczonych w spadku np. akcji, czy jednostek uczestnictwa funduszy inwestycyjnych. Chodzi o to, by podatkowi polegała różnica między kosztem zbycia i kosztem nabycia takich papierów przez spadkodawcę.

    Dzisiaj podatek dochodowy jest odprowadzany od całej wartości sprzedaży, a koszty uzyskania przychodu wynoszą zero. Zasadne byłoby uznanie, że faktycznie dochodem w takim przypadku jest różnica pomiędzy ceną sprzedaży, a ceną nabycia papierów przez spadkodawcę – wyjaśnił poseł.

    Nieuwzględnienie kosztów nabycia papierów sprzedawanych papierów wartościowych powoduje, że w rzeczywistości opodatkowany jest przychód z ich sprzedaży, a nie dochód. Ministerstwo finansów poinformowało, że na razie nie może ocenić propozycji zmian.

    – Ocena propozycji posła Jakuba Szulca dotyczących zasad opodatkowania dochodów ze sprzedaży akcji, udziałów bądź jednostek uczestnictwa w funduszach inwestycyjnych objętych w drodze dziedziczenia będzie możliwa dopiero po ich otrzymaniu przez Ministerstwo Finansów – powiedziała rzeczniczka prasowa ministerstwa Wiesława Dróżdż.

  21. Ela said

    Ostatnie widzenie Mariji jest bezprecedensowym wydarzeniem w Boże Narodzenie w Medjugorskiej historii. Maryja ukazując się widzącym od 31 lat zawsze przynosiła orędzie. Tym razem stało się inaczej, to sam Jezus trzymany jako dziecię przemawia do widzącej, zaś Maryja – Pokorna Służebnica Pańska – milczy. Czyżby to miało coś oznaczać? Przytoczmy wypowiedziane przez Dzieciątko Jezus słowa: „Jestem waszym pokojem, żyjcie wg. moich przykazań”. Słowa takie możemy znaleźć w Biblii, w Nowym Testamencie, w ostatniej mowie skierowanej do uczniów: „Pokój zostawiam wam, pokój mój daję wam. Nie tak jak daje świat, Ja wam daję. Niech się nie trwoży serce wasze ani się lęka!” (J 14.27) i wcześniej: „Jeżeli Mnie miłujecie, będziecie zachowywać moje przykazania”(J 14.15). Proponuję doczytać dalej ten rozdział ewangelii, może jesteśmy przeddzień czegoś ważnego, a może jest to zapowiedź końca orędzi? Początek czegoś nowego? Z całą pewnością jest to podsumowanie tego wszystkiego o czym mówiła nasza Matka do nas przez te ostatnie 31 lat. Spieszmy się – póki trwa jeszcze czas nawrócenia, a dla każdego z nas ten czas to nasze życie i nigdy nie wiesz ile pozostało ci tego czasu.

  22. Szydlo said

    Swiateczny szmonces Gazety Niepolskiej
    http://wpolityce.pl/artykuly/43463-a-jednak-zawsze-mozna-upasc-jeszcze-nizej-wyborcza-sklada-zyczenia-nie-tylko-pozbawione-chocby-wzmianki-o-bogu-przy-okazji-szydzi-z-godla-rzeczpospolitej

  23. adam said

    20 października 2013 roku – to bardzo prawdopodobna data kanonizacji Jana Pawła II – informuje tvp info . Rzymska korespondentka TVP – Urszula Rzepczak – dotarła do informacji, z których wynika, że proces kanonizacyjny papieża Polaka dobiega końca i że trwają starania, by uroczystość kanonizacyjna zbiegła się z 35. rocznicą inauguracji pontyfikatu Jana Pawła II.

  24. Jerzy said

    Zbigniew Przybylak – Ratunkowe szalupy EKO ARKI
    http://tadeuszczernik.wordpress.com/2012/12/26/zbigniew-przybylak-bydgoszcz-25-02-2009-ratunkowe-szalupy-eko-arki/#comments

  25. OGŁOSZENIA – ostrzeżenie dla Rycerzy Chrystusa Króla,
    Króla Miłości i Pojednania, dotyczy Gazety Warszawskiej.

    http://tv-pustelnia.pl/2012-12-26_ogloszenia.htm

  26. kooool said

    Dzięki za ten wpis

    https://dzieckonmp.wordpress.com/2012/12/21/nawiedzenie-sw-elzbiety-przez-maryje/#comment-117767

    …a wy mi tyle minusów daliście. Należy do wszystkiego podchodzić z rozeznaniem, czy coś nie ma chodź pozoru zła, pozoru nienawiści, pozoru złej woli. Ma – odrzucam.

    Uważajcie, abyście w poszukiwaniach info o masonerii nie dali się zwieść i postawić o jeden krok za daleko.

    • kooool said

      Krzysztof z Łodzi powiedział/a 26 Grudzień 2012 @ 23:04

      OGŁOSZENIA – ostrzeżenie dla Rycerzy Chrystusa Króla, Króla Miłości i Pojednania, dotyczy Gazety Warszawskiej.

      http://tv-pustelnia.pl/2012-12-26_ogloszenia.htm

      • Szydlo said

        -http://www.youtube.com/watch?feature=player_detailpage&v=AgHf60cYn8o

        • kooool said

          ks.Piotr Natanek narodził się na nowo w lutym 2012, to jak Dzisiaj ewangelizuje (droga Pojednania i Miłości) mnie przyciągnęło do słuchania jego, nie to co wcześniej gdy czasem pysznił niesiony prywatnymi emocjami.

          Jeszcze raz zacytuję co wyżej, ale teraz w stosunku do ks.Piotra
          J12.24 Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeżeli ziarno pszenicy wpadłszy w ziemię nie obumrze, zostanie tylko samo, ale jeżeli obumrze, przynosi plon obfity.

  27. Krzysztof said

    Zamieszczam moj wpis z 14 , jak widac nie mylilem sie w ocenie.

    14 Grudzień 2012 @ 00:21 1 6 Rate This
    Dr. Michał Głos.

    Jest to zapewne pseudonim,kto się chowa dzisiaj za pseudonimem jest z pewnością krętaczem , bardziej niebezpiecznym niż pali….

  28. Szejk said

    św. Hipolit Rzymski († 235): „Starajcie się zawsze osłaniać swoje czoło znakiem krzyża. Jest to bowiem znak męki, dany przeciwko szatanowi, jeżeli ktoś czyni go z wiarą, a nie dla dogodzenia ludziom, ale żeby przez znajomość używać go jako pancerza. Wróg bowiem, widząc duchową cnotę wychodzącą z serca — tak jakby dokonało się jawne obmycie — drżąc poczyna uciekać, kiedy nie ustępujesz mu, a pobudzasz samego siebie [do Bożej służby]” (Tradycja apostolska 42). św. Filip Neri († 1595): „Jeśli sługa Boży wśród wielu pokus i okazji do złego chce wytrwać w dobrym, niech sobie obierze za Patronkę u Syna Bożego Pannę Błogosławioną, czci Ją świętym Różańcem, jeśli zaś nie może Różańca odmówić, to niech przynajmniej na różańcu zamiast Zdrowaś Maryjo mówi: Panno Maryjo Matko Boża, módl się za mną do Jezusa.” św. Jan Maria Vianney († 1859): „Jedno tylko Zdrowaś Maryjo dobrze powiedziane wstrząsa całym piekłem” bł. Bronisław Markiewicz († 1912): „Módlcie się szczególniej do św. Michała Archanioła, obok którego chcemy walczyć z potęgami piekielnymi i zwyciężać.”

  29. dario_nl said

    Diabły uśmiercały mnie na najróżniejsze sposoby, w tym odbierając umiejętność kochania. …Lucyfer wił się u podnóża ołtarza, przy ikonie Maryi, u stóp kapłanów. To Bóg ma ostanie zdanie i wszystko dzieje się z Jego dopustu.
    http://pokolenieapokalipsy.nowyekran.pl/post/84503,wywiad-z-mezczyzna-uwolnionym-z-mocy-demonow

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

 
%d blogerów lubi to: