Dziecko Królowej Pokoju

Pokój musi zapanować pomiędzy człowiekiem i Bogiem, a także między ludźmi

  • Królowa Pokoju

    Królowa Pokoju
  • Uwaga

    Strona używa plików cookies które zapisują się w pamięci komputera. Zapisywanie plików cookies można zablokować w ustawieniach przeglądarki. Dowiedz się o tych plikach http://wszystkoociasteczkach.pl
  • Propozycja chronologiczna

    • Rok 2019 – Kryzys Rumunia
    • Rok 2020 – fałszywe traktaty pokojowe
    • Rok 2021 – Papież jedzie do Moskwy
    • Rok 2021 – Wojna
    • Rok 2022 – zwycięstwo komunistyczne
    • Rok 2023 – 10 królów
    • Rok 2024 – Antychryst
    • Rok 2025 – Sojusz z wieloma
    • Rok 2025 – Synod
    • Rok 2026 – Henoch i Eliasz
    • Rok 2028 – Ohyda spustoszenia
    • Rok 2029 – Ostrzeżenie
    • Rok 2030 – Cud
    • Rok 2031 – Nawrócenie Izraela
    • Rok 2032 – Kara
    • Rok 2032 – Odnowienie świata
    • Rok 2033 – Exodus
    • Rok 2034 – Zgromadzenie w Jerozolimie
    • Rok 3032 – Gog i Magog
    • Rok 3213 – Koniec świata
    • Nowe niebiańskie Jeruzalem.
  • Ostrzeżenie

    13 kwietnia 2029
    7,6 lat pozostało.
  • Logowanie

  • Odwiedzają nas

    Map

  • Maryjo weź mnie za rękę

  • Jezu Maryjo Kocham Was

Jestem waszym pokojem, żyjcie wg. moich przykazań

Posted by Dzieckonmp w dniu 27 grudnia 2012


W Boże Narodzenie Matka Boża i Dziecię Jezus wspólnie pobłogosławili nas znakiem krzyża.

Ten fakt, że Dzieciątko Jezus, mówi zamiast Maryi w dzień Bożego Narodzenia, oznacza że jest to coś co chyba w dotychczasowej historii różnych objawień nie miało miejsca. Może to oznaczać że objawienia  Matki Bożej w Medjugorje wchodzą w nowy etap lub nawet zmierzają do zakończenia. Może to być zapowiedź wielkich zmian. Te słowa Dzieciątka Jezus  można postrzegać jako podsumowanie tego, co Matka Boża uczyła nas, w ciągu ostatnich 31 lat. Wiadomość od Dzieciątka Jezus przypomina mowę pożegnalną Jezusa do uczniów w Ewangelii Jana.

Po jego wyjściu rzekł Jezus: „Syn Człowieczy został teraz otoczony chwałą, a w Nim Bóg został chwałą otoczony. 32 Jeżeli Bóg został w Nim otoczony chwałą, to i Bóg Go otoczy chwałą w sobie samym, i to zaraz Go chwałą otoczy. 33 Dzieci, jeszcze krótko jestem z wami. Będziecie Mnie szukać, ale – jak to Żydom powiedziałem, tak i teraz wam mówię – dokąd Ja idę, wy pójść nie możecie. 34 Przykazanie nowe daję wam, abyście się wzajemnie miłowali tak, jak Ja was umiłowałem; żebyście i wy tak się miłowali wzajemnie. 35 Po tym wszyscy poznają, żeście uczniami moimi, jeśli będziecie się wzajemnie miłowali”.

Dialog z Piotrem

36 Rzekł do Niego Szymon Piotr: „Panie, dokąd idziesz?” Odpowiedział mu Jezus: „Dokąd Ja idę, ty teraz za Mną pójść nie możesz, ale później pójdziesz”. 37 Powiedział Mu Piotr: „Panie, dlaczego teraz nie mogę pójść za Tobą? Życie moje oddam za Ciebie”. 38 Odpowiedział Jezus: „Życie swoje oddasz za Mnie? Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci: Kogut nie zapieje, aż ty trzy razy się Mnie wyprzesz.

 

Jeżeli Mnie miłujecie, będziecie zachowywać moje przykazania. 16 Ja zaś będę prosił Ojca, a innego Pocieszyciela da wam, aby z wami był na zawsze – 17 Ducha Prawdy, którego świat przyjąć nie może, ponieważ Go nie widzi ani nie zna. Ale wy Go znacie, ponieważ u was przebywa i w was będzie. 18 Nie zostawię was sierotami: Przyjdę do was. 19 Jeszcze chwila, a świat nie będzie już Mnie oglądał. Ale wy Mnie widzicie, ponieważ Ja żyję i wy żyć będziecie. 20 W owym dniu poznacie, że Ja jestem w Ojcu moim, a wy we Mnie i Ja w was.

Miłość objawiona

21 Kto ma przykazania moje i zachowuje je, ten Mnie miłuje. Kto zaś Mnie miłuje, ten będzie umiłowany przez Ojca mego, a również Ja będę go miłował i objawię mu siebie”. 22 Rzekł do Niego Juda, ale nie Iskariota: „Panie, cóż się stało, że nam się masz objawić, a nie światu?” 23 W odpowiedzi rzekł do niego Jezus: „Jeśli Mnie kto miłuje, będzie zachowywał moją naukę, a Ojciec mój umiłuje go, i przyjdziemy do niego, i będziemy u niego przebywać. 24 Kto Mnie nie miłuje, ten nie zachowuje słów moich. A nauka, którą słyszycie, nie jest moja, ale Tego, który Mnie posłał, Ojca.

Posłannictwo Ducha. Pokój

25 To wam powiedziałem przebywając wśród was. 26 A Pocieszyciel, Duch Święty, którego Ojciec pośle w moim imieniu, On was wszystkiego nauczy i przypomni wam wszystko, co Ja wam powiedziałem. 27 Pokój zostawiam wam, pokój mój daję wam. Nie tak jak daje świat, Ja wam daję. Niech się nie trwoży serce wasze ani się lęka! 28 Słyszeliście, że wam powiedziałem: Odchodzę i przyjdę znów do was. Gdybyście Mnie miłowali, rozradowalibyście się, że idę do Ojca, bo Ojciec większy jest ode Mnie. 29 A teraz powiedziałem wam o tym, zanim to nastąpi, abyście uwierzyli, gdy się to stanie. 30 Już nie będę z wami wiele mówił, nadchodzi bowiem władca tego świata. Nie ma on jednak nic swego we Mnie. 31 Ale niech świat się dowie, że Ja miłuję Ojca, i że tak czynię, jak Mi Ojciec nakazał. Wstańcie, idźmy stąd!

Poniżej wywiad Dyrektora Radio Maryja z Włoch z Mariją na temat ostatniego objawienia z 25.12.12. Tłumaczyć sobie translatorem.

Transcrição do comentário da vidente Marija sobre a mensagem de 25 de dezembro de 2012 durante programa da Rádio Maria Itália apresentado pelo padre Lívio Fanzaga.

Padre Livio: Marija nos comunica a mensagem de hoje, 25 de dezembro de 2012. Olá Marija, bom Natal !

Marija:  Olá padre Lívio, Bom Natal ! Bom Natal a todos os ouvintes da Rádio Maria com todo o coração ! Hoje é em realidade um dia especial, porque Nossa Senhora não deu mensagem. Eu a descrevo assim:

“Nossa Senhora veio com Jesus menino entre os Seus braços. Não deu mensagem. Mas Jesus menino começou a falar e disse: “Eu sou a vossa paz, vivam os Meus Mandamentos” Nossa Senhora e o menino Jesus juntos nos abençoaram com o sinal da cruz.”

Padre Lívio: Marija você pode dizer em croata isto também ?

Marija: Gospa je došla sa malim Isusom u narucju i nije dala poruku, ali je mali Isus progovorio i rekao ovako: “Ja sam vaš mir, zivite moje zapovijedi”. Znakom kriza Gospa i mali Isus zajedno su daj nas blagoslovili.

Padre Lívio: Posso fazer-te algumas perguntas, Marija ?

Marija: Sim, padre Lívio.

Padre Livio: Nossa Senhora vem sempre no Natal com Jesus menino ?

Marija: Sim.

Padre Lívio: Uma vez veio com Jesus na Paixão. Mas Jesus nunca falou. É a primeira vez que Jesus fala ?

Marija: Sim. Ficamos todos surpresos. Fez uma forte emoção. Após a aparição comecei a chorar, normalmente estou alegre. Também desta vez estou mais alegre ainda. É uma coisa extraordinária. Me comove que nos tenha abençoado e dito estas palavras pela primeira vez.

Padre Lívio: Nossa Senhora vem com o menino Jesus, recém-nascido ?

Marija: Sim, como em todos os anos. Como em todos os anos Nossa Senhora vem com Jesus criança.

Padre Lívio: Mas a criança é um bebê recém nascido ?

Marija: Sim. Quando eu recomendei vocês a Nossa Senhora, como normalmente faço, em um certo momento esperava que Nossa Senhora me desse uma mensagem, ao invés disso, Ela ficou em silêncio e Jesus se dirigiu como o Rei da Paz. È uma criança, mas com autoridade disse estas palavras.

Padre Lívio: Estou chocado com este fato novo.

Marija: Sim, porque pela primeira vez Jesus falou a mim. Porque em Medjugorje Jesus nunca me falou.

Padre Lívio: A voz é de criança mas falou com grande autoridade ?

Marija: Sim, falou com autoridade. Com um timbre que permaneceu forte dentro de mim. Eu ouvi a voz de Jesus Menino. Não era uma criança de poucas horas. Não sei como dizer. Um Jesus que é pequeno, recém-nascido que se dirige a nós. O único momento em que aconteceu algo extraordinário foi quando Jesus criança piscou os olhos. E a segunda agora quando nos falou.

Padre Lívio: É como vemos nos ícones, nos belos ícones ? Um Jesus menino mas com autoridade ? Se vê que tem um aspecto de Rei, de Real.

Marija: Exatamente assim.

Padre Lívio: Eu pessoalmente penso que é um fato novo, belo, mas extremamente positivo.

Marija: Eu creio que algo assim eu não poderia esperar. Podia esperar que Nossa Senhora me dissesse que não me apareceria mais, ou outra coisa, não sei. Mas há 31 anos Nossa Senhora tem aparecido todos os anos no dia de Natal com Jesus menino nos braços. Mas pela primeira vez Jesus falou.

Padre Lívio: Ele disse palavras extraordinárias “Eu sou a vossa paz”. Marija, talvez você não fosse uma teóloga, mas você sabe muito bem que quando Jesus no Evangelho disse “Eu sou” é a reinvindicação de uma autoridade divina. “Eu sou aquele que sou” portanto, é uma expressão que o indica a si mesmo como Deus. “Eu sou a vossa paz”. Depois Ele diz: “Vivam os Meus Mandamentos”. É um menino que fala com autoridade divina. Nesta mensagem eu vi a verdadeiramente a dimensão divina de Jesus. Nesta criança se vê a divindade. É algo que afeta muito o nosso coração, esta mensagem.

Marija: Me afetou muito fortemente, padre Lívio. Chorei muito. Outras duas ou três vezes mas esta vez mexeu muito comigo. Estou tentando compreender aquilo que vi.

Padre Lívio: São coisas que mostram uma grandeza, que temos que crescer espiritualmente. São coisas infinitamente maiores do que nós, em resumo.

Marija: Hoje me dei conta que, verdadeiramente, no momento em que parecia que para mim a aparição era algo usual, ordinário, também hoje acontece algo extraordinário. No meu coração tenho uma grande gratidão.

Padre Lívio: Certo. A verdade é que Deus nos surpreende sempre.

Marija: É isto.

Padre Lívio:  Concluamos com a oração, Marija.

Marija e Padre Lívio juntos: “A minha alma engrandece o Senhor, e o meu espírito se alegra em Deus, meu Salvador, porque olhou para a humildade de sua serva. Doravante todas as gerações me chamarão bem-aventurada, porque o Todo-poderoso fez grandes coisas em meu favor. O seu nome é santo, e sua misericórdia se estende, de geração em geração, a todos os que o respeitam. Ele mostrou a força de seu braço: dispersou os soberbos de coração. Derrubou do trono os poderosos e elevou os humildes. Encheu de bens os famintos, e despediu os ricos de mãos vazias. Socorreu Israel, seu servo, lembrando-se de sua misericórdia, conforme prometera aos nossos pais, em favor de Abraão e de sua descendência, para sempre”.

Glória ao Pai, ao Filho e ao Espírito Santo. Como era no principio, agora e sempre e por todos os séculos dos séculos amém.

Padre Lívio: Concluamos com a benção: Nosso auxilio está no nome do Senhor.

Marija: Que fez os céus e fez a terra.

Padre Lívio: Os abençoe o Deus Onipotente: Pai, Filho e Espirito Santo.

Obrigado Maria. Bom Natal e ano novo.

Marija: Obrigado a vocês.

Komentarzy 17 do “Jestem waszym pokojem, żyjcie wg. moich przykazań”

  1. MaranaTha said

  2. MamOczy said

    Tajemniczy kraj na planecie Ziemia

    O tym tajemniczym kraju prawie nikt z ludzi nie wie. Nawet w chwili obecnej znacznie więcej mieszkańców tej planety lepiej zna szczegóły geograficzne Marsa lub Księżyca niż tego kraju!

    (Świadczy o tym również krótka lecz bolesna sonda na ten temat zapuszczona przeze mnie dzisiaj rano. Nikt niestety nie odgadł co przedstawia obrazek. A obrazek ten to… flaga tego tajemniczego kraju, i stawiam browar, jeśli ktoś ją w dalszym ciągu rozpoznaje a nie jest dajmy na to pederastą lub innym dewiantem seksualnym.)

    Dlaczego kraju tego na próżno szukać na globusach, atlasach lub podręcznikach go geografii?

    Jest tak bowiem kraj ten nosi nazwę Żydowski Region Autonomiczny i… ukryty jest przed światem pomiędzy Mandżurią i byłym Związkiem Radzieckim.

    Stolica – Birobidżan

    Powierzchnia 36 tys. km2

    Ludność – 200 tys. mieszkańców

    Połączenie ze światem – kolej transsyberyjska

    Historia – przed I wojną światową Japończycy walczyli z carską Rosją w ramach sporów granicznych od roku 1904. Japonia niemal przegrała ale przed klęską uratowała ją rodzina bardzo bogatych żydów amerykańskich która zaczęła finansować japońskie działania wojenne, ponieważ straciła wielu swoich członków podczas antyżydowskich pogromów w Rosji. Dzięki temu wsparciu Japończycy ostatecznie wygrali tamtą wojnę. Potem byli „gotowi do spłaty długu” wobec ludności żydowskiej. Osiedlili ich olbrzymią liczbę w Północnej Mandżurii. Adolf Hitler uznał pomysł Japończyków za wspaniały a że postanowił sobie jeszcze w Mein Kampf pozbyć się z Europy tylu żydów ilu mu się uda, bardzo gorliwie i… bezinteresownie pomógł Japończykom ewakuować ogromną liczbę żydowskiej ludności do północnej Mandżurii oraz Palestyny. Finansował całe statki pełne żydowskich uchodźców, repatriantów i pielgrzymów. Skąd aż tyle u niego sympatii i bezinteresownych działań na rzecz społeczności żydowskiej? Otóż jako że on sam był wnukiem wiedeńskiego Rothschilda czyli ćwierć żydem, współpracował wówczas bardzo ściśle z finansjerą żydowską przy ratowaniu ludności żydowskiej z Europy przed przesladowaniami w ramach porozumienia pomiędzy niemieckim SS i żydowskim Haganah – paramilitarną, syjonistyczną organizacją terrorystyczną powstałą w 1920 roku w kibucu Kinneret w Palestynie tuż po upadku żydowskiej osady rolniczej Tel Hai w marcu 1920 roku.

    Na foto okolicznościowy medal „EIN NAZI FAHRT NACH PALASTINA” wybity w hitlerowskiej III Rzeszy upamiętniający tę właśnie współpracę oraz braterskie stosunki faszystów i syjonistów – faszyzm i syjonizm to tak samo jak współcześnie hmm… tak, to perfekcyjne określenie… dwie strony tego samego medalu.

    Ten naród i ten kraj istnieje do dzisiaj. Ale na próżno go szukać w podręcznikach do geografii.

    Dlaczego?

    Izraelczycy nie chcą po prostu aby ktokolwiek dowiedział się o tym narodzie i tym kraju, ponieważ bardzo obawiają się żeby Palestyńczycy oraz reszta świata nie powiedziała na przykład: „Skoro ten azjatycki Izrael istniał na długo przed tym na Bliskim Wschodzie to dlaczego wy wszyscy żydzi się tam nie przeniesiecie z ziemi należącej od pradziejów do Palestyńczyków?”

    Istnienie Żydowskiego Regionu Autonomicznego jest wielkim i brudnym sekretem współczesnego świata. Jest on bowiem jeszcze jednym nieudanym przykładem dążenia przez żydów do posiadania swojego kraju i jeszcze jednym oprócz Izraela dowodem na totalną nieudolność żydowskiej społeczności do samodzielnego lub pokojowego egzystowania na arenie politycznej w formie własnej państwowości. Żydowski Region Autonomiczny tak samo jak Izrael jest oczywistym dowodem na podręcznikową wręcz niezdolność do życia żydów z… jakimkolwiek sąsiadem. Obydwa te kraje żydowskie, tak samo jak niegdyś żydowska Chazaria są korowodem niekończących się problemów rasowych, czystek etnicznych, ludobójstwa, zorganizowanej przestępczości i niezdolności do samoistnienia w charakterze niepodległego państwa. Żydowski Region Autonomiczny utworzyli bowiem nie kto inni tylko żydzi mający pełnię nieskrępowanej władzy w Rosji po przewrocie bolszewickim. Żyd Lenin po rewolucji październikowej sponsorowanej przez żydowską rodzinę bankierską Rothschild prześladował w Rosji i mordował wszystkie narody z wyjątkiem… żydowskiego. Żydowski otrzymał autonomię ale… nikomu o tym nie wolno wiedzieć… zwłaszcza w Palestynie…

    Chcesz się dowiedzieć więcej o tym kraju?

    Oto jego strona oficjalna: http://www.eao.ru/eng/?p=343

    Inne źródła: http://pl.wikipedia.org/wiki/%C5%BBydowski_Obw%C3%B3d_Autonomiczny

    A może chcesz kupić jego monety?

    http://www.supermonety.pl/shoper5/pl/p/ROSJA-10-rubli-Zydowski-Okreg-Autonomiczny-2009/1257

    http://innemedium.pl/wiadomosc/tajemniczy-kraj-planecie-ziemia

  3. Dawid said

    UE może wkrótce wprowadzić obowiązkowe kamery w prywatnych autach

    camera-girlUnijni biurokracji nadal przeprowadzają pełzający zamach na naszą wolność. Do całej listy totalitarnych pomysłów dochodzi kolejny zakładający obowiązek montażu w autach specjalnych kamer nagrywających w trybie ciągłym to, co dzieje się przed maską pojazdu, z jaką jedzie prędkością i co dzieje się we wnętrzu pojazdu.

    Niedawno w Polsce spekulowano, że aby być w stanie wyrobić normy mandatowe narzucone służbom przez pazernego fiskusa, każdy posiadacz auta będzie musiał prowadzić specjalny zeszyt, w którym byłoby zapisywane, kto kiedy i gdzie jeździł autem, jeśli jest kilku jego użytkowników. Miało to poprawić ściągalność mandatów stanowiących istotny element budżetu.

    Ponieważ założeń ministra Rostowskiego nie udało się zrealizować, rok 2013 zapowiada się największym polowaniem na kierowców, jakie kiedykolwiek urządzono. Zapłaci każdy z nas i to wielokrotnie, a chyba wszyscy rozsądni ludzie wiedzą, że radary to wręcz zagrożenie dla ruchu, ponieważ bardzo często kierowcy widząc je gwałtownie hamują, stwarzając zagrożenie na drodze.

    Teraz okazuje się, że totalitarne zapędy naszego rządu to nic takiego w porównaniu do pomysłów niemieckich. Padła tam propozycja, aby każde auto po 2015 było wyposażone w kamerę rejestrująca drogę przed pojazdem, wnętrze oraz prędkość. Ma to być stosowane, aby pomóc w ustalaniu przyczyn wypadków drogowych. Taka czarna skrzynka mogłaby służyć za źródło danych przy przeprowadzaniu ustaleń na miejscu zdarzenia.

    Pomysł bardzo się spodobał biurokratom z UE, którzy planują zobowiązanie wszystkich krajów członkowskich Unii do rozważenia stosowania tej technologii również w innych krajach niż Niemcy. Łatwo sobie wyobrazić, że w sytuacji, gdy budżet państwa jest w potrzebie, tego typu rozwiązanie będzie wykorzystywane przeciwko kierowcom. Już sam fakt, że ktoś będzie nagrywał wnętrze pojazdu, jest bardzo kontrowersyjny, ponieważ policja będzie mogła sczytywać karty pamięci zatrzymanych kierowców, a kolejne hordy urzędników będą mgły być zatrudnione do analizowania takich nagrań celem dodatkowego poprawienia sytuacji budżetu państwa.

  4. Dawid said

    Cywilni mieszkańcy Aleppo przeciwko przemocy

    26 Grudzień 2012Dodaj komentarzPrzeskoczenie do uwag

    02.11.12

    Terrorysta w zdewastowanym Meczecie Umajjadów w Aleppo

    Przedstawiamy fragmenty raportu Anastazii Popovej, rosyjskiej dziennikarki przebywającej w Aleppo. Głównym tematem nowego reportażu, wykonanego dla Vesti ru z tego syryjskiego miasta, jest opór cywili wobec celowego niszczenia miasta i profanacji miejsc kultu religijnego, dokonanych przez tzw. Wolną Armię Syryjską.

    Stały monitoring sytuacji w Aleppo przez jedną z głównych stacji rosyjskiej telewizji jest dowodem na to, że duża część miasta jest zabezpieczona przed działaniami rebeliantów. Jednak, mimo deklarowanego z okazji muzułmańskiego święta rozejmu, wg różnych źródeł w ciągu ostatnich dni życie straciło w Syrii kilkaset osób. W niedzielę (28.10) rebelianci próbowali na nowo rozpocząć walki w Aleppo. Przedstawiamy niektóre szczegóły relacji specjalnej wysłanniczki Vesti ru do Aleppo Anastazji Popovej.

    Zabytkowe centrum Aleppo: W samym sercu Starego Miasta stoi Meczet Umajjadów, ważne sanktuarium, które zostało zbudowane w VIII wieku. Nawet obecnie, w momencie trwania formalnego zawieszenia broni, nie jest łatwo dostać się do niego. Aby tam dotrzeć, należy się poruszać wąskimi uliczkami, dotykając ścian. By dotrzeć na drugą stronę, trzeba poruszać się wyłącznie sprintem, biec mogą maksymalnie dwie osoby. Miejsca przejść są ostrzeliwane przez snajperów. Jednak mieszkańcy pozostają w mieście. Przyzwyczaili się do niekończącej się wymiany ognia, ale zawsze, nawet mimo woli, przyspieszają, przechodząc przez ulicę. Rebelianci zniszczyli mury starożytnego budynku, brama wejściowa uległa częściowemu spaleniu. Wewnątrz wszystko zostało zniszczone; grób proroka Zachariasza, ojca Jana Chrzciciela został splądrowany, a najcenniejsze – relikwie – elementy ubrania oraz włos proroka Mahometa – zostały skradzione.

    Syryjski żołnierz:

    Z nielicznym oddziałem pilnowaliśmy bramy. Podeszli (rebelianci, przyp. tłum.) z tyłu, strzelali z rakiet, które przebijały mury. Z przeciwnej strony ulicy strzelali snajperzy. Oni mówią o zawieszeniu broni. Rebelianci tak naprawdę nawet nie pomyśleli o wstrzymaniu ostrzału. Nasi ludzie bronili się do końca, a czwórka tych, którzy zginęli w obronie meczetu, pochodziła z rodzin chrześcijańskich. Przez szacunek dla muzułmańskiej tradycji, chrześcijańscy żołnierze zdejmowali swoje buty i walczyli boso.

    Mimo porozbijanego szkła, łusek i drzazg. Rodzice Pierre’a mówią: Syria nigdy nie była podzielona przez kogoś ze względów wyznaniowych. To jest powód, dla którego wszyscy zjednoczeni walczą dla kraju.

    Hanni Asishaïd, matka zabitego żołnierza:

    Syn został trafiony pociskiem, jego kolega, również żołnierz, został ranny w nogę. Zaniósł go na rękach do szpitala, do którego sam nie chciał pójść. Powiedział, że nie zostawi meczetu i swoich towarzyszy. Kiedy wyszedł schodami na górę, został trafiony dwiema kulami. Zawsze mówił swojej matce, że nie powinna płakać, tylko się modlić. Zadzwonił po raz ostatni zaledwie dzień przed śmiercią. Nie było go w domu przez całe dwa miesiące. Miał do niego wrócić następnego dnia rano. Chciał zobaczyć swoją siostrę i małą córeczkę.

    Estel Asishaïd, siostra zabitego żołnierza:

    Mój brat zawsze mi mówił: najpierw módl się za Syrię, a potem za mnie. Syria była dla niego najważniejsza. Zadzwoniłam do niego i powiedziałam, że naprawdę za nim tęsknię. Odpowiedział, bym była cierpliwa i czekała. Ale nie powrócił.

    Przed rozpoczęciem kryzysu nikogo nie interesowało to, kto w co wierzy. Ale w ciągu ostatnich 18 miesięcy ludzie zostali przeciw sobie podburzeni z powodów religijnych.

    Anastasia Popova:

    Rebelianci próbowali w centrum Aleppo podzielić sąsiadujących ze sobą chrześcijan i sunnitów. Ulica zaczęła odgrywać coś na kształt granicy. Mieszkańcy byli na niej zatrzymywani: ktokolwiek próbował się sprzeciwić, był gdzieś na uboczu rozwalany. Mieszkańcy wezwali armię, co doprowadziło do ciężkich walk między oddziałami a uzbrojonymi rebeliantami.

    Rebelianccy bojownicy zostali przepędzeni bez użycia ciężkiego sprzętu. W wąskich uliczkach nie było możliwości na jego użycie. Część rebeliantów została zlikwidowana, inna część uciekła tunelami do sąsiednich dzielnic.

    Atlas Hori, mieszkaniec Aleppo:

    Próbowali (rebelianci, przyp. tłum.) wyważyć drzwi i zniszczyli zamek. W mieszkanie nad nami strzelili z granatnika. Krzyczeli “Allahu Akhbar” i strzelali z broni maszynowej. Chcieli nas zastraszyć, ale ja jestem chrześcijaninem, mieszkam tu od pięćdziesięciu lat i nigdzie nie wyjadę.

    Grecki Kościół prawosławny zbudowano w Aleppo w 1843 r. Na ścianie widać ślady eksplozji granatu. Dziedziniec został ostrzelany z moździerzy. Pierwszy granat nie eksplodował, co należy traktować w kategoriach cudu. Jednak po wybuchu drugiego granatu klatka schodowa została kompletnie zniszczona.

    Mariam Mariet, kościelna cerkwi w Aleppo:

    Nasz parafialny duchowny był na drugim piętrze, upadł, a jego twarz została porozcinana kawałkami potłuczonego szkła, leżał cały we krwi, był również ranny w plecy. W chwili obecnej ja opiekuję się cerkwią. Te diabły chcą podzielić nasze społeczeństwo, ale będziemy nadal traktować siebie jak braci i żyć razem w pokoju.

    Według Anastasii Popovej zarówno meczety jak i kościoły nadal określa się w Syrii jednym i tym samym słowem jako “świątynie”, do których wszyscy mają wstęp, niezależnie od wyznania.

  5. Dawid said

    W Syrii trwa wojna o prawdę – rozmowa z siostrą Fadią Laham

    26 Grudzień 2012Dodaj komentarzPrzeskoczenie do uwag

    „To, co widzę obecnie w Syrii, to zagrożenie dla całej tutejszej społeczności. Nie rozróżniam tu opozycjonistów od lojalistów. Ludzie, którzy popierają opozycję, nie wiedzą, że ta opozycja popełnia barbarzyństwa. To co jest pokazywane w mediach mainstreamowych jest odwrotnością tego, co się dzieje naprawdę” – mówi siostra Fadia Laham (Matka Agnieszka), przełożona klasztoru św. Jakuba Męczennika (ang. St. James the Multilated) w Quarah w rozmowie z Mustafą Afzalzadehem, Marcinem Domagałą, Mateuszem Piskorskim (Europejskie Centrum Analiz Geopolitycznych) i Lizzie Phelan.

    Wywiad został przeprowadzony w Damaszku 16 stycznia 2012 r. na potrzeby programu analityczno-badawczego Syria 2012.

    W jaki sposób osoba pochodzenia libańskiego nie tylko znalazła się w Syrii, ale też została przełożoną klasztoru?

    – Zgadza się – jestem Libanką z pochodzenia. Jak młoda osoba byłam hipiską. Szukałam szczęścia i sensu życia właśnie w tym środowisku. Spróbowałam wszystkiego, odbyłam wiele podróży od Europy po Indie, jednakże nadal nie znalazłam tego, czego szukałam. To było w Kopenhadze, gdy poczułam powołanie. Moja droga zaczęła się w Bejrucie, gdzie przyjęłam święcenia. Już później, w czasie jednej z moich podróży do Syrii, odkryłam ruiny klasztoru św. Jakuba. Postanowiłam, że muszę go odbudować, na co uzyskałam wszystkie niezbędne zgody i wsparcie.

    Gdzie znajduje się ten klasztor?

    – Monastyr został umiejscowiony niedaleko drogi z Aleppo, 90 km od Damaszku w miejscowości Quarah. Kiedy tam przybyłam – były tam tylko ruiny [1]. Zabudowania były jednak niezwykle cenne z historycznego punktu widzenia – chociażby przepiękne freski z VII wieku. Sam zaś klasztor pochodzi z V wieku. Prace przy odbudowie rozpoczęły się w 1994 r., zaś zakończyły się w roku 2000. Stworzyliśmy tam wspólnotę ekumeniczną, która jest otwarta dla wszystkich wyznań. Chcieliśmy uzyskać warunki dogodne dla wszystkich kobiet i mężczyzn pragnących odbudowy swojego wnętrza i życia duchowego. Działamy także na polu społecznym i kulturalnym.

    Czy wspólnota jest mocno związana z Syrią?

    – Oczywiście. Jesteśmy bardzo związani z otaczającymi nas naszymi syryjskimi siostrami i braćmi. Prowadzimy z nimi dialog, współpracujemy na polu kulturalnym, społecznym, a przede wszystkim duchowym. Staramy się wysłuchiwać każdego, kto się do nas zwróci.

    To dlaczego działalność prowadzonego przez siostrę klasztoru wywołuje teraz takie kontrowersje?

    – Muszę z całą mocą podkreślić, że nigdy nie angażowaliśmy się w politykę w Syrii. To nie jest nasz cel. Jednak po wybuchu arabskiej wiosny w Syrii napływało do mnie wiele pytań od wielu organizacji międzynarodowych oraz dziennikarzy o sytuację w tym kraju. Początkowo nie byłam w stanie odpowiedzieć, ponieważ nasz klasztor znajduje się w miejscu odosobnionym. Jest położony daleko od Damaszku, zatem nie mieliśmy kontaktu z tymi wydarzeniami. Jednak tego rodzaju pytania powtarzały się coraz częściej, więc stanęłam przed problemem odpowiedzi. Zaczęłam pytać o te wydarzenia ludzi, którzy byli ich świadkami, a którzy przybywali do naszego klasztoru. Postanowiłam napisać list, w którym zawarłam swój punkt widzenia na te sprawy, a który następnie został opublikowany na blisko stu stronach internetowych. To był mój pierwszy artykuł w tej sprawie. Reakcja była bardzo ostra – zarówno ze strony ludzi Kościoła, jak i polityków. Kiedy zderzyłam się z tą krytyką, zdecydowałam się na głębsze poszukiwania. Napisałam kolejny tekst. Było to w kwietniu zeszłego roku. W międzyczasie patriarcha maronitów, któremu podlega klasztor, pojechał do Francji. Media w ogóle nie chciały pisać o jego wizycie, co było reakcją na moje teksty. Była to swego rodzaju dyskryminacja.

    Dlaczego dyskryminacja?

    – Ponieważ okazało się, że niektórym ludziom dano prawo głosu, a niektórzy zostali tego prawa pozbawieni. W tym czasie zorientowałam się w jaki sposób media mordują ludzi w Syrii.

    Jak to mordują…?

    – W czasie wizyty w patriarchy we Francji, został opublikowany brutalny artykuł, napisany przez jedną z francuskich dziennikarek, w którym napisała, że hierarcha powinien się wstydzić za udzielanie poparcia reżimowi w Syrii. Ostro odpowiedziałam na ten artykuł. Krótko po tym powstał film dokumentalny, zrealizowany przez Sofię Amarę [2]. Film ten był całkowitym oszustwem. To była lista kłamstw. Odpowiedziałam kolejnym artykułem przeciwko temu dokumentowi. Kiedy byłam w Damaszku, usłyszałam w telewizji Al Jazeera, że jedna z wiosek pod Damaszkiem Jdaydet Artooz została zniszczona przez czołgi rządowe. Miała tam wkroczyć armia, zabijać ludzi. Byłam zdruzgotana tymi informacjami. Postanowiłam spotkać się w tej sprawie z greko-katolickim patriarchą Damaszku. Wchodząc w bramę siedziby patriarchy, spotkałam księdza, który był proboszczem katolickim w tej wiosce. Złożyłam mu kondolencje związku z tą tragedią. Bardzo się zdziwił. Zapytał: „O czym ty mówisz?”. Odpowiedziałam, że przecież wielu ludzi zginęło w jego wiosce. Nadal dziwił się moim słowom. Tłumaczyłam mu, że przecież wieś została najechana przez armię. Jednak on zaprzeczał, utrzymując, że nic takiego nie miało miejsca. Tłumaczyłam mu, że tak przecież podała telewizja Al Jazeera, ale on wciąż zaprzeczał. Kiedy oboje stanęliśmy przed patriarchą, zaczęliśmy mu tłumaczyć, że całe to wydarzenie było tylko tzw. trikiem medialnym. Poprosiłam, aby informacje, o tym czy ktoś żyje lub zginął spływały do patriarchy. Wyraził zgodę. Wróciłam do domu z przekonaniem, że musimy pomagać prawdziwym ofiarom, a nie wirtualnym. Aby im rzeczywiście pomóc, musiałam mieć prawdziwe informacje. Stąd też postanowiłam informować i liczyć ofiary.

    W jaki sposób?

    – Udałam się do Libanu, do osób, które są odpowiedzialne za media katolickie, by ich przestrzec. Poprosiłam ich, by ostrzegli biskupów, Ojca Świętego by nie wierzyli mediom mainstreamowym, które kłamią. Poprosiłam też o radę, co robić. Poradzili mi, by zaprosić media katolickie. Poprosili tylko o pomoc w uzyskaniu wjazdu do Syrii i niezbędnych zezwoleń na działalność. Spotkałam się z syryjskim ambasadorem w Bejrucie, który mnie skierował do syryjskiego Ministerstwa Informacji. Jako, że jesteśmy tylko klasztorem, nie mogliśmy wziąć na siebie ciężaru obsługi medialnej. Ostatecznie sprawę zdecydowało się poprowadzić Katolickie Centrum Informacji w Libanie. To był strzał w dziesiątkę. Dzięki kilku takim zabiegom mogliśmy wreszcie przekazać mediom zachodnim prawdziwy obraz sytuacji w Syrii – bez przekłamań. Udało się nam też zorganizować wizyty reporterów m.in. w miastach Hama i Homs. Podczas tych wyjazdów nie widzieliśmy żołnierzy atakujących cywili, ale coś zupełnie odwrotnego – sterroryzowanych przez niezidentyfikowane i uzbrojone gangi cywilów, a nawet służby bezpieczeństwa. Odwiedzaliśmy szpitale, rozmawialiśmy z ludźmi, rodzinami osób zamordowanych bez powodu. Ofiary nie były nawet lojalistami!

    Kim byli ludzie, którzy atakowali cywili?

    – Podczas mojej drugiej wizyty w Homs postanowiłam się przedostać, razem z pewnym francuskim reporterem, na obszary kontrolowane przez rebeliantów. Przebrałam się tak, by nikt nie wiedział, kim jestem. Chciałam porozmawiać z przedstawicielami Wolnej Armii Syryjskiej (WAS). Po pierwsze – po drugiej stronie nie widzieliśmy żadnych pokojowych demonstracji. To, co się pokazuje w telewizji, wygląda tak, jakby było kręcone w studio. Uczestnicy grają swoje role, jak w teatrze. Zamykana jest część ulicy, zaś demonstranci stoją jakby specjalnie przed kamerami. Po tym materiał jest wysyłany natychmiast do Al Jazeery. Widziałam też, w jaki sposób są tworzone swego rodzaju listy proskrypcyjne lojalistów. Po wpisaniu na taką listę, ludzie ci są zabijani. Spotkałam wiele rodzin, których mężowie, bracia, ojcowie zostali wpisani na taką listę, a następnie ich zamordowano. To zbrodnie przeciwko ludzkości.

    Dlaczego oni to robią?

    – Nie jestem w stanie tego powiedzieć, nie jestem politykiem. Ja jestem od tego by ludziom pomagać, jak dobry Samarytanin.

    Ale jeśli nie znamy przyczyny, to nie możemy wyleczyć tej choroby, czyli nie możemy zapobiec temu w przyszłości…

    – Dobrze, jeśli chodzi o identyfikację tych gangów, mogę powiedzieć, że były one okrutne, zarówno wobec opozycji, jak i lojalistów. Tylko niektórym przedstawicielom mediów udało się z nimi spotkać. Jeden z dziennikarzy hiszpańskiego dziennika ABC spotkał ich przypadkiem w miejscowości Idlib. Okazało się, że za tymi gangami stoją „poważni” mocodawcy. Dziennikarz natknął się na nich w przypadkowy sposób w samochodzie, którym miał jechać na spotkanie. Byli to asystenci Abdelhakima Belhadża, który był dowódcą rebeliantów w Libii i szefem Al-Kaidy na obszarze Maghrebu. Później przeczytałam potwierdzenie tej informacji we francuskim Le Figaro. Al-Kaida rzeczywiście działa na terenie Syrii i pomaga Bractwu Muzułmańskiemu. Obecność członków Al-Kaidy w Syrii potwierdziło też syryjskie Ministerstwo Informacji. Twierdzili, że członkowie tego ugrupowania są szmuglowani do Syrii przez granicę z Libanem, przez wioskę, która znajduje się 25 km od Quarah, w której znajduje się nasz klasztor.

    Jestem Libanką. Widziałem metody destabilizacji i siania społecznego niepokoju w Libanie w czasie wojny. Przykładowo, jeśli ktoś dąży do spowodowania exodusu ludności, to nie przekonuje jej do porzucenia swojego dobytku, domów, najbliższych tylko słowami. Można zrobić to tylko przemocą, strachem, za pomocą snajperów. To co widzę obecnie w Syrii, to zagrożenie dla całej tutejszej społeczności. Nie rozróżniam opozycjonistów od lojalistów. Ludzie, którzy popierają opozycję, nie wiedzą, że ta opozycja popełnia barbarzyństwa. To, co jest pokazywane w mediach mainstreamowych jest odwrotnością tego, co się dzieje naprawdę. Pokazują ciała zabitych ludzi, a oskarżenia o ich mordowanie są kierowane pod adresem rządu. Tym samym ukrywa się prawdziwy problem i jego prawdziwe źródło. Prezentowany obraz nie jest prawdziwym obrazem konfrontacji między armią syryjską a WAS. To nie jest obraz prawdziwej sytuacji w Syrii. W rzeczywistości armia syryjska stoi twarzą w twarz z prawdziwymi terrorystami. Do tej pory nie rozumiem, dlaczego światowe media ignorują Syrię, obecną tu rzeczywistość, i nie starają się zidentyfikować prawdziwego źródła terroru, a także prawdziwej tożsamości ofiar. Tymczasem to jest właśnie rzeczywisty wymiar problemu.

    Ktoś jednak generuje te informacje i przekazuje do mediów…

    – Zgadza się, ale na przykład Syryjskie Obserwatorium Praw Człowieka prowadzi wirtualną listę ofiar – tymczasem w wielu wypadkach są to ludzie, którzy nigdy nie istnieli lub nadal żyją. Tymczasem prawdziwe ofiary, ludzie, którzy mają potwierdzone imię i nazwisko, miejsce i czas śmierci, mieli rodziny – padają ofiarą morderstw. Nigdy nie znalazłam chociażby jednej prawdziwej ofiary na podstawie danych tej organizacji. Tymczasem każdego dnia napływają do nas świeże dane o śmierci ludzi, których za każdym razem identyfikujemy. Jest to prawdziwa, potwierdzona lista. Możemy to sprawdzić. Dane pochodzą z Czerwonego Krzyża, szpitali, syryjskiego Ministerstwa Informacji. Możecie wybrać dowolne nazwisko z tej listy, zadzwonić do rodziny i potwierdzić. To, co mnie ogromnie zaskakuje i oburza, to fakt, że ważne, rozpoznawalne, światowe media ciągle budują sieć kłamstw i trików. To w rezultacie powoduje dalsze masowe morderstwa cywilów w Syrii. Nie chcę wnikać dlaczego to robią, czy z powodów ekonomicznych, politycznych, może innych – to nie moja sprawa. Moją troską są przede wszystkim zwykli ludzie, którzy padają ofiarą tego stanu rzeczy i są obecnie zupełnie zapomniani przez świat!

    Nie obawia się siostra, ze sama stanie się kolejną ofiarą?

    – Zostać ofiarą byłoby dla mnie honorem. Kiedy św. Jan Chrzciciel stanął przed Herodem – powiedział mu prawdę o jego postępowaniu. Został za to ścięty.

    Jakby siostra opisała sytuację chrześcijan w Syrii przed rozpoczęciem niepokojów?

    – Chrześcijanie są integralną częścią syryjskiego społeczeństwa. Od wieków miejscowi chrześcijanie woleli współpracować z muzułmanami, aniżeli ze środowiskami bizantyjskimi. To jest dla świata wspaniały przykład koegzystencji chrześcijańsko-islamskiej. Również żydzi znaleźli tutaj swoje miejsce – w Damaszku mieli najbardziej przyjazne warunki rozwoju. W czasach współczesnych chrześcijanie stali się bardzo dynamicznym zapleczem arabskiego renesansu. Od XVI w., kiedy państwa zachodnie w Imperium Otomańskim otworzyły swoje ambasady w Aleppo i w Damaszku, to właśnie miejscowi chrześcijanie stali się nauczycielami i tłumaczami z języka arabskiego na języki europejskie i na odwrót. Nastąpił wtedy prawdziwy renesans sztuki i kultury. Powoli, z czasem chrześcijanie stali się też nośnikami idei narodowych. W XX w. znów to właśnie chrześcijanie stali się liderami ruchu panarabskiego.

    A obecnie?

    – We współczesnej Syrii, pod rządami partii Baas chrześcijanie cieszyli się pewnymi wolnościami, ale nie wszystkimi – nie posiadali pełnej swobody praktykowania religii. Przykładowo konstytucja syryjska stwierdza, że prezydentem Syrii może być wyłącznie muzułmanin, a Koran jest źródłem prawa. To jest wielkie ograniczenie dla chrześcijaństwa na tym terenie, ale mimo to chrześcijanie mogli tu rozwijać się, prowadzić swoje interesy i cieszyć się spokojem, zapewnianym przez partię Baas, mimo nadzoru służb bezpieczeństwa, jak w krajach komunistycznych. Wymuszało to pewne kompromisy, ale nie zmienia to faktu, że zdecydowana większość chrześcijan kochała poprzedniego prezydenta Syrii Hafiza al-Asada, ponieważ dał on chrześcijanom możliwość wyjścia z biedy, dawał im ziemię pod osadnictwo, dzielił się z nimi syryjskim bogactwem. Doprowadził ich do zamożności, a zapewnił stabilność, edukację w postaci bezpłatnego szkolnictwa, również wyższego, bezpłatną opiekę medyczną itd. Zatem chrześcijanie w Syrii nie żyli w nędzy. Tworzyli klasę średnią, zajmowali się rolnictwem. Za czasów Hafiza al-Asada Syria nie miała długów, była samowystarczalna.

    A jak wygląda ich sytuacja po rozpoczęciu rewolucji, kiedy rozpoczęły się te wszystkie ataki terrorystyczne?

    – Kiedy wybuchła wojna w Libanie, mieliśmy obawy, że po wkroczeniu do tego kraju Syryjczyków, sytuacja chrześcijan się pogorszy. Na szczęście jednak to nie nastąpiło. Kiedy jednak w roku 2000 władzę objął Baszar al-Asad, wszyscy mieli nadzieję, że stanie się on liderem reform demokratycznych. Nic takiego jednak nie nastąpiło. W zamian zaprezentowano nam wizerunek młodego, otwartego na Zachód lidera, który w rzeczywistości utrzymał system władzy swojego ojca. Możliwe, że stało się tak z przyczyn osobistych. Baszar al-Asad zaczął też wprowadzać gospodarkę wolnorynkową, m.in. przy pomocy Banku Światowego. Było to jednak nierozsądne posunięcie z jego strony. Uczynił to bardzo szybko, co doprowadziło m.in. do upadku rolnictwa. Nagle większość bogactw znalazła się w rękach wąskiej elity. Był to błąd.

    Czy jest prawdą, że powstała w ten sposób nomenklatura jest ściśle powiązana z reżimem?

    – Tak, rzeczywiście. To wywołało niepokoje. Nie chcę tu uprawiać polityki. Przekazuję jednak to, co mówią ludzie. W roku 2000 grupa dwudziestu osób wystosowała do prezydenta list w żądaniem wprowadzenia reform demokratycznych. To był błąd z ich strony. Wszyscy trafili do więzień. Jednym z nich był bardzo szanowany filozof dr Antoine Makdisi – wówczas pracownik Ministerstwa Kultury. Za podpisanie listu został wyrzucony z pracy i zmarł internowany tutaj w Damaszku. To nie było dobre posunięcie ze strony władz. Kolejnym aspektem było zabójstwo Rafika Hariri, premiera Libanu, co również wywołało potępienie. W początkach wiosny arabskiej w Syrii zaczął działać ruch na rzecz demokracji, który składał się z inteligencji, dysydentów, młodych, wykształconych ludzi. Jednak bardzo szybko, do tej pory nie wiem jak do tego doszło, jego działania zaczęły cechować się przemocą. Ruch ten równie nagle się zislamizował. To spowodowało, że chrześcijanie bardzo szybko zrezygnowali z uczestnictwa w protestach. Nie chcieli krzyczeć „Allah akbar” przed meczetami, lub wygłaszać innych haseł religijnych. Ruch protestu bardzo szybko przerodził się w piątą kolumnę. Znam ten proces z Libanu. W Libanie ruch demokratyczny bardzo szybko zamienił się w sektę, nastawiając swoich zwolenników nagle przeciwko sobie. Tutaj mamy do czynienia z tym samym. W efekcie snajperzy strzelają do ludzi. Na to nałożyły się waśnie religijne. Dobrym przykładem są alawici, którzy niegdyś byli niewolnikami, pozbawionymi wszelkich przywilejów. Jednak w okresie kolonializmu francuskiego, to właśnie oni otrzymali możliwość awansu, mogli wreszcie podnieść się z kolan. Kiedy przejęli władzę, zaczęli się odgrywać się na swoich dotychczasowych prześladowcach islamskich. Przykładowo, w Homsie zabierali ziemię sunnitom. Obecnie chrześcijanie znajdują się w środku tego całego zamieszania. Nie sprzyjają żadnej stronie. No, może ci, którzy znajdują się na emigracji, możliwe, że opowiedzą się po którejś ze stron. Jednak w przeważającej większości obecne niepokoje nie leżą w interesie miejscowych chrześcijan. To właśnie dlatego od czasu do czasu stają się przedmiotem ataków – nie dlatego że są chrześcijanami, ale dlatego że stoją niejako z boku.

    Wiemy, jaka jest opinia Al-Kaidy o chrześcijaństwie i chrześcijanach. Czy były jakieś ataki bezpośrednio skierowane przeciwko nim?

    – Dzisiaj usłyszałem w mediach nadawanych satelitarnie, że salaficki imam Mohammad Hayyat wskazywał muzułmanom chrześcijan, jako cel ich ataków. Wczoraj ostrzegał, że będą ataki na dzielnice zamieszkane przez chrześcijan w Damaszku, wszyscy są przerażeni. Od czasu do czasu mamy do czynienia z głosami salafitów, wzywających do ataków na chrześcijan. Pojawiają się slogany na transparentach podczas demonstracji, że chrześcijanie powinni wynosić się do Libanu, a alawici na cmentarz. Chrześcijanie nie czują się w częściach Homlu kontrolowanych przez islamistów bezpiecznie. Wiem na przykład, że 70% chrześcijańskiej społeczności z muzułmańskich dzielnic Homs uciekła ze swoich domów. Patriarcha maronitów we Francji bardzo martwi się tą sytuacją, zwłaszcza wzrostem pozycji islamistów. Nie rozumiem, dla mnie to istna tajemnica, dlaczego siły wolnego świata, które mienią się ojcami chrzestnymi wolności i demokracji, chcą się układać wyłącznie z religijnymi fundamentalistami islamskimi. W Tunezji, Egipcie, Jemenie, Libii widzimy, że to właśnie Al-Kaida lub niekiedy Bractwo Muzułmańskie, dochodzą do władzy. Dla nas to wielkie zaskoczenie. Zachód działa w stylu konia trojańskiego, mówiąc: „Jeśli chcecie mieć wolność i demokrację, musicie obalić swojego obecnego przywódcę”. Jednak zamiast wolności i demokracji otrzymujemy chaos i islamistów. Dlaczego oni to robią, na czyj rozkaz – to wciąż dla mnie wielka tajemnica. nie potrafię tego zrozumieć.

    Sytuacja w Syrii zaczyna mi przypominać wojnę w Libanie, kiedy został dokonany podział kraju na oddzielne rejony religijne metodą czystek i zabójstw. Mamy zatem regiony sunnickie, regiony chrześcijańskie i bardzo nieliczne, małe regiony mieszane, z reguły gdzieś głęboko w górach, do których strach iść. Podobna sytuacja była w Iraku. Rozpętano wojnę na masową skalę, zniszczono co się da, podzielono kraj, i wypędzono chrześcijan, którzy przecież tam mieszkali od początku, od prawie dwóch tysięcy lat. W rezultacie mamy do czynienia z exodusem blisko miliona chrześcijan z całego Bliskiego Wschodu. To jest właśnie zagrożenie. Obecny rozwój wydarzeń w Syrii nie ułatwia sytuacji chrześcijan.

    Czy ktoś im zatem pomaga?

    – We Francji parlamentarzyści skierowali zapytanie do swojego ministra spraw zagranicznych o sytuację chrześcijan na Bliskim Wschodzie. Odpowiedział, że celem działań Francji jest ochrona mniejszości na Bliskim Wschodzie, dlatego zdecydowano się przyznać 1300 wiz uchodźcom irackim. To oznacza, że Francja wspiera ten exodus. Powiedzcie mi, dlaczego oni to robią?!

    Z reguły, kiedy pojawia się jakiś konflikt na tle religijnym, to wynika on z napięć między danymi społecznościami. Przykładowo chrześcijanie są bogatsi od pozostałych przedstawicieli religii, mają ułatwienia w prowadzeniu biznesu itd. To stanowi podłoże w tym wypadku do np. propagandy antychrześcijańskiej. Jak to obecnie wygląda w Syrii? Czy istnieją jakieś różnice społeczne między np. sunnitami a chrześcijanami?

    – Nie wiem tego dokładnie ponieważ mamy do czynienia zarówno z bardzo bogatymi chrześcijanami, jak i bardzo bogatymi sunnitami. Duża liczba bogatych sunnitów stanowi poważne wsparcie dla obecnego reżimu. Problem leży gdzie indziej. Jeśli posłuchacie takich postaci, jak pochodzący z Egiptu szejk al-Karadawi to oni mówią okropne rzeczy na temat chrześcijaństwa i judaizmu. Tymczasem w Europie, jeśli powie się coś złego o homoseksualistach, aborcji, można nawet pójść do więzienia. A tutaj Zachód popiera tych, którzy szerzą nienawiść. Obecnie chrześcijanie na Bliskim Wschodzie są prawdopodobnym celem prześladowań – może nie teraz, ale w przyszłości. To Zachód daje olbrzymią władzę islamistom.

    Jaka jest pozycja opozycji intelektualnej, o której siostra wspomniała na początku, a która odłączyła się od islamistów? Czy ona wspiera reżim?

    – Odpowiedź na to pytanie nie jest prosta. Mamy w Syrii wewnętrzną opozycję, która nie chce interwencji zewnętrznej i nie chce WAS. Jej przedstawiciele mówią, że chcą dialogu. Mamy też tych, którzy porzucili szeregi opozycyjne i stali się lojalistami. Mamy w końcu opozycję zewnętrzną w Turcji, która twierdzi, że terror, i to całe zło, które się dzieje, jest dziełem reżimu. Czasem myślę, że jeśli nawet prezydent zostałby zabity, to oni powiedzą, że popełnił samobójstwo i to sprawka reżimu… Bomby-pułapki w samochodach, ataki na ludność alawicką – wszystko jest według nich dziełem reżimu. Jednym słowem, jeśli ich posłuchać, reżim prowadzi wojnę przeciwko sobie. To jest ich stanowisko.

    Czego oczekują liderzy społeczności chrześcijańskiej?

    – Chcą dialogu, nie chcą islamistów w rządzie, chcą państwa zsekularyzowanego, ale zapewniającego pełną wolność wyznania, swobody zawierania małżeństw, zwłaszcza takich, w których dziewczyna pochodzi z rodziny muzułmańskiej i chce poślubić chrześcijańskiego chłopaka – obecnie jest to często niemożliwe. Chrześcijanie są oskarżani o wspieranie reżimu. To nieprawda. Nawet, jeśli spora część chrześcijan lub też nasi biskupi mówią „Kochamy naszego prezydenta” – to nie jest to rzeczywista miłość, ale wyznanie naszego patriotyzmu wobec kraju. Ciekawie o tej kwestii mówi miejscowy patriarcha prawosławny – nawet jeśli obecny prezydent zostanie obalony, to będziemy równie mocno kochali jego następcę. Zatem chrześcijanie będą kochali każdego, kto będzie ich akceptował. Oczywiście nie wiem, czy będą kochali islamistę, nawet jeśli ten będzie ich wspierał.

    Co może zrobić katolicka opinia publiczna poza Syrią by wesprzeć ten kraj?

    – Niestety to, co powiem, nie będzie przyjemne, ale też chcę podkreślić, że nikogo za to nie winię. Katolickie media w Europie i na świecie, zwłaszcza w tym nazywanym przez was „wolnym światem”, w poważnym stopniu znajdują się pod wpływem mainstreamu. To jest fenomen, który jest nowym zjawiskiem. Światowe media karmią umysły społeczeństw. To przez ten pokarm tak postrzegają świat. Miałam bardzo gorzkie doświadczenia wskutek mówienia prawdy. Przykładowo powiedziałam, że w Homs ludność jest na celowniku terrorystów. W odpowiedzi oskarżono mnie, że wspieram reżim. Zostałam podle potraktowana przez dziennikarzy przede wszystkim francuskojęzycznych gazet, jak „Le Monde”, „L’Express”, czy „Le Soir” z Belgii. Francuzi byli na mnie wściekli. Z nimi jest bardzo ciężko prowadzić jakąkolwiek dyskusję, nawet jeśli to są chrześcijanie. To właśnie dlatego chcemy, aby przedstawiciele katolickich mediów przyjeżdżali tu, do Syrii, aby na własne oczy przekonali się o tym, co się tutaj dzieje. Oczywiście światowe media mainstreamowe cieszą się zaufaniem i mogą mówić wszystko, co chcą. W efekcie jednak media katolickie nie mogą powiedzieć nic, co jest niezgodne z tą mainstreamową propagandą. Ukrywają pozyskane materiały. Przyjeżdżają, filmują martwe ciała, ale nie informują opinii publicznej o sprawcach zbrodni. Bo to jest niezgodne z linią propagandy. To straszna sytuacja. Proszę pamiętać, że będziemy oceniani przez następne pokolenia, tak jak zostało ocenione pokolenie czasów Hitler i nazistów, że o czasie nie powiedziało całej prawdy, zanim nastąpiły te okropności. Staramy się wyjść naprzeciw prawdzie. Tworzymy zbiór informacji o ofiarach każdego dnia.

    Proszę powiedzieć, jaka jest przybliżona liczba policzonych przez was ofiar?

    – Do dziś mamy listę blisko 2500 ofiar cywilnych od początku konfliktu w marcu 2011 roku. Nie mówię tutaj o żołnierzach. Są to ludzie, których tożsamość można sprawdzić po imieniu i nazwisku, dacie śmierci, w jaki sposób zginęli i gdzie. Tylko w Homsie odnotowaliśmy 1,5 tys. zabitych. W Homsie odbywa się ludobójstwo, a nikt nie chce o tym mówić. Mechanizm tych przestępstw opiera się na tym, że terroryści popełniają zbrodnię, a następnie wykonują fotografie, by potem wysłać je do Al Jazeery jako materiał propagandowy, oskarżający rząd. W Homsie byłam świadkiem aktu terrorystycznego – eksplozji samochodu-pułapki na środku ulicy. Ciało człowieka, który znajdował się w samochodzie, zostało wyrzucone w wyniku wybuchu na zewnątrz. Było potwornie poranione. Kiedy leżało na ulicy we krwi, natychmiast zgromadzili się ludzie, by zrobić zdjęcia, by, jak mówili, wysłać je do Al Jazeery. Terroryzm przerodził się w biznes. Zabicie kogoś, tylko dlatego, by pokazać jego ciało w telewizji, to nie jest ruch oporu.

    Spotkała się siostra z przedstawicielami WAS. Słyszeliśmy, będąc w Syrii, że są to często zwykli kryminaliści. Jakie są ich faktyczne motywacje?

    – Tak na prawdę to nie istnieje coś takiego, jak Wolna Armia Syryjska. To wymysł. Istnieją za to ludzie, którzy mają pieniądze i kierują pozostałymi. Płacą im za demonstracje, albo za dokonywanie aktów terrorystycznych. Kiedy poszłam spotkać się w Homsie z przedstawicielem WAS, to spotkałam nie żołnierza, ale zwykłego cywila. Mówił, że są uzbrojeni, że mają broń, ale oni tak naprawdę nie są armią. Przeciętni członkowie WAS to zwykli ludzie, którym dano pieniądze i broń by walczyli. Wątpię, by pośród nich byli prawdziwi opozycjoniści.

    Jak w takim bądź razie zakończyć tę wojnę?

    – To wielkie pytanie i pewnie długa powinna być na nie odpowiedź. Powiem wam coś. Jestem chrześcijanką. Wierzymy w siłę prawdy. Światło prawdy jest potrzebne w każdej sytuacji. Przede wszystkim, zanim zdecydujemy coś zrobić z tym lub tamtym, jakie środki przedsięwziąć, inne kroki. Pierwszym problemem jest kryzys humanitarny. Mamy do czynienia z przemocą, której nie da się mierzyć zwykłymi kategoriami. Ta przemoc to nie jest klasyczna wojna. Tu mamy do czynienia działaniami o ukrytej twarzy i intencjach. Pierwsze, co możemy zrobić, to przede wszystkim rzucić więcej światła na wojnę w Syrii. Zapraszam ludzi dobrej woli z mediów, aby rzucili tutaj więcej światła, aby ujawnili, pokazali prawdziwy terror. Drugą kwestią jest dialog z opozycją i przyjęcie do wiadomości przez rząd, że prawem każdego obywatela jest bycie w opozycji. W Syrii istnieje wiele ugrupowań opozycyjnych, z których każde ma własny pomysł na rozwiązanie konfliktu. Zatem potrzebny jest dialog, pojednanie i obniżenie napięcia między opozycją a rządem w celu wdrożenia reform. Jeśli nie zostaną one przeprowadzone – dalej będziemy żyli w iluzji. Zatem musi zaistnieć dobra wola, mądrość i siła, a przede wszystkim odrzucenie terroru. Bez dobrej woli nie ma pokoju. Jednakże pierwszym warunkiem jest zatrzymanie terroru wobec ludności. To może się dokonać tylko i wyłącznie przez identyfikację prawdziwych ofiar. To nie mogą być dane z Syryjskiego Obserwatorium Praw Człowieka, które są wielką manipulacją i wstydem dla „wolnego świata”; ta organizacja podaje informacje ewidentnie fałszywe. Jeśli ONZ opiera swoje decyzje na niesprawdzonych danych, to w którą stronę ten świat zmierza?

    Dziękujemy za rozmowę.

  6. Szejk said

    http://katolik.d500.pl/index.php?option=com_kunena&func=view&catid=162&id=2170&Itemid=121

  7. Czy ktoś może wkleić choćby robocze tłumaczenie translatorem tekstu wywiadu Dyrektora Radio Maryja z Włoch z Mariją na temat ostatniego objawienia z 25.12.12.?

    • Dzieckonmp said

      Zapis komentarza Marija Widzącego na przesłanie 25 grudnia 2012 podczas programu Radia Maria Włoch przedstawił ks Livio Fanzaga.

      Ojciec Livio: Marija komunikuje przesłanie dzisiaj, 25 grudnia, 2012. Witaj Marija, Wesołych Świąt!

      Marija: Hello Ojciec Livio, Wesołych Świąt! Wesołych Świąt dla wszystkich słuchaczy Radia Maryja z całego serca! Dziś jest naprawdę wyjątkowy dzień, bo Matka Boża nie wiadomość. Opiszę to tak:

      „Madonna z Dzieciątkiem Jezus przyszedł do jego ramion. Nie dał wiadomość. Ale chłopiec Jezus zaczął mówić i powiedział: „Ja jestem twój pokój, mieszkają moje przykazania” Madonny i Dzieciątka Jezus wraz pobłogosławił nam znak krzyża. ”

      Ojciec Livio: Marija można powiedzieć, że też po chorwacku?

      Marija: Gospa je sa došla Malim Isusom u i narucju nije Dala poruku istnieje Isus progovorio mali je i rekao Ovako: „Ja Sam vas mir, zivite moje zapovijedi”. Znakom Kriza Gospa i mali Isus Zajedno su daj w blagoslovili.

      Ojciec Livio: Czy mogę zadać kilka pytań, Marija?

      Marija: Tak, Ojcze Livio.

      Ojciec Livio: Matka Boża jest zawsze na Boże Narodzenie z chłopcem Jezusa?

      Marija: Tak.

      Ojciec Livio: raz przyszedł do Jezusa w męce. Ale Jezus nigdy nie mówił. Jest to pierwszy raz, że Jezus mówi?

      Marija: Nie Wszyscy byliśmy zaskoczeni. Zrobił silne emocje. Po wygląd zaczął płakać, jestem zazwyczaj szczęśliwy. Również i tym razem jestem szczęśliwszy nadal. Jest to niezwykła rzecz. Przenosi mnie, że pobłogosławił nas i powiedział te słowa po raz pierwszy.

      Ojciec Livio: Matka Boża jest z Dzieciątkiem Jezus, nowy urodził?

      Marija: Tak, jak w każdym roku. Jak w każdym roku Matka Boża pochodzi z Dzieciątkiem Jezus.

      Ojciec Livio: Ale dziecko jest noworodek?

      Marija: Tak, kiedy radziłem do Matki Bożej, jak często, w pewnym momencie nadzieję, że Matka Boża przekazała mi wiadomość, zamiast, była cicha i Jezus zwrócił jako Król Pokoju To jest dziecko ale te słowa powiedział z mocą.

      Ojciec Livio: Jestem wstrząśnięty tym nowym fakcie.

      Marija: Tak, bo po raz pierwszy Jezus mówił do mnie. Ponieważ w Medjugorje Jezusa nigdy nie powiedział mi.

      Ojciec Livio: dziecko głos jest, ale mówił z wielkim autorytetem?

      Marija: Tak, mówił z autorytetu. Z barwą, która pozostała silna we mnie. I usłyszałem głos Chłopca Jezusa. Nie było dziecko kilka godzin. Nie wiem, jak to powiedzieć. Jezus, który jest mały, noworodek, który zwraca się do nas. Tylko raz, że coś niezwykłego się stało, kiedy Jezus był dzieckiem zamrugał. A teraz drugi, gdy rozmawialiśmy.

      Ojciec Livio: To jak widzimy ikony, piękne ikony? Chłopiec Jezus ale z władzy? Jeśli widzisz coś, co wygląda na Króla Real.

      Marija: Dokładnie tak.

      Ojciec Livio: Osobiście uważam, że jest to nowa okoliczność, piękne, ale bardzo pozytywne.

      Marija: Myślę, że coś nie mogłem się doczekać. Mogła mieć nadzieję, że Matka Boża powiedziała mi, że nie wydaje się już, albo nie wiem. Ale przez 31 lat Matka Boża pojawiła się co roku na Boże Narodzenie z Jezusem w ramionach. Ale po raz pierwszy Jezus mówił.

      Ojciec Livio: Powiedział niezwykłe słowa: „Ja jestem twój pokój.” Marija, może nie były teolog, ale wiesz dobrze, że w Ewangelii, gdy Jezus powiedział: „Ja jestem” jest boski ROSZCZENIA organ. „Jestem, który Jestem” jest więc wyrażenie wskazuje się za Boga. „Jestem twoim pokoju”. Potem mówi: „Live moje przykazania”. To chłopiec, który mówi z boską władzę. W tej wiadomości widziałem naprawdę boski wymiar Jezusa. To dziecko widzi bóstwo. To jest coś, co wpływa na nasze serca, ta wiadomość.

      Marija: I bardzo mocno naruszone, o. Livio. Płakałam wiele. Kolejne dwa lub trzy razy, ale tym razem bardzo mnie poruszyło. Próbuję zrozumieć, co widziałem.

      Ojciec Livio: Są rzeczy, które pokazują wielkość, musimy wzrastać duchowo. Rzeczy są nieskończenie większe niż my, w skrócie.

      Marija: Dzisiaj zdałem sobie sprawę, że rzeczywiście moment wydawało mi się, że objawienie było coś zwykle, zwyczajne, coś niezwykłego dzieje się dzisiaj. W moim sercu mam wielką wdzięczność.

      Ojciec Livio: Racja. Prawda jest taka, że ​​Bóg zawsze zaskakuje nas.

      Marija: To jest to.

      Ojciec Livio: Na zakończenie modlitwy, Marija.

      Marija i o. Livio razem: „Wielbi dusza moja Pana i raduje się duch mój w Bogu, moim Zbawcy, bo wejrzał na pokorę swojej służebnicy. Odtąd wszystkie pokolenia błogosławić mnie będą dla Wszechmocny uczynił wielkie rzeczy dla mnie. Twoje imię jest święte, a Jego miłosierdzie z pokolenia na pokolenie, do wszystkich, którzy szanują cię. Okazał moc swego ramienia: rozproszone dumny z serca. Runął potężny tron ​​i wywyższył pokornych. Nadziewane głodny i wysłał bogatych z niczym odprawia. Succoured Izrael jego sługa, pomny na miłosierdzie swoje, jak przyobiecał naszym ojcom, Abrahamowi i jego potomstwu na wieki. ”

      Chwała Ojcu i Syna, i Ducha Świętego. Jak było na początku, teraz i zawsze, i na wieki wieków amen.

      Ojciec Livio: zawarcia z błogosławieństwa: Nasza pomoc jest imię Pana.

      Marija: Kto stworzył niebiosa i ziemia nie.

      Ojciec Livio: Wszechmocny Bóg błogosławi Ojca, Syna i Ducha Świętego.

      Dziękuję Mary. Wesołych Świąt i Nowego Roku.

      Marija: Dziękuję.

  8. Szydlo said

    Rozpaczliwy list w chinskiej zabawce.
    Wolanie o pomoc!
    http://www.sfora.pl/Rozpaczliwy-list-w-chinskiej-zabawce-Wolanie-o-pomoc-a50902

  9. Dawid said

  10. Annah. said

    Najświętsza Maria Panna: Dzień, w którym przyniosłam światu Zbawiciela, zmienił losy ludzkości.

    Poniedziałek, 24.12.2012, 18:00

    Moje dziecko, Dzień, w którym przyniosłam światu Zbawiciela, zmienił losy ludzkości.

    Kochałam to małe Dziecko z pasją, jak każde inne matki. Przez Mojego Ojca została Mi jednak dana specjalna łaska. Była to łaska ochrony. Od samego początku chroniłam Mojego Syna w inny sposób. Wiedziałam, że On był obiecanym Mesjaszem, została Mi więc dana bardzo szczególna odpowiedzialność, chociaż nie miałam pojęcia o ogromie skali, z jaką ta odpowiedzialność się wiązała.

    Nie zostało Mi dane do zrozumienia, na początku, że Mój Syn, Zbawiciel posłany przez Boga dla ocalenia ludzkiego rodzaju od ogni Piekła, zostanie zabity. Ta część Mojej misji nadeszła jako straszliwy wstrząs, a Mój ból nie może zostać opisany, tak był intensywny.

    Cierpiałam przez Mojego Syna, w Nim i razem z Nim. Nawet dzisiaj czuję Jego ból i smutek z powodu niedowierzania w Istnienie Mojego Syna w dzisiejszym świecie. Moim obowiązkiem jako Matki Zbawienia jest pomóc Mojemu Synowi w Jego planie ratowania dusz.

    Jest to czas potopu; czas szybkiej i nagłej zmiany. Gdy będą wybuchać wojny, a wielka wojna wyłoni się z popiołów, Boży Plan nasili się w swoim tempie, aby uświadomić Jego Obecność wśród wszystkich narodów i wszystkich ras.

    Moje dziecko, błagam was płacząc dzisiaj, módlcie się Najświętszym Różańcem. Moje łzy, których właśnie jesteś świadkiem, są za te dusze, które nie uznają Mojego Syna. To są ci Chrześcijanie zasmucający Go najbardziej, którzy mówią, że akceptują Jezusa Chrystusa jako Zbawiciela, ale którzy Go obrażają, nie modląc się do Niego.

    Rozprzestrzenianie się ateizmu jest jak straszna epidemia ogarniająca ziemię. Bóg nie został zapomniany, ale zamiast tego, Jego Istnienie jest celowo ignorowane. Jego Prawa zostały zakazane w waszych krajach. Jego Kościoły nie są honorowane. Jego wyświęceni słudzy są zbyt nieśmiali i niewystarczająco odważni, aby głosić Jego Święte Słowo.

    Ziemia będzie się teraz zmieniać zarówno fizycznie jak i duchowo. Oczyszczanie rozpoczęło się. Walka rozegra się pomiędzy tymi, którzy podążają za złym, a Resztą Bożego Kościoła.

    Wy, którzy jesteście wierni Mojemu Synowi, zawsze wzywajcie Mnie, waszą ukochaną Matkę Zbawienia, tak abym mogła poświęcić was Mojemu umiłowanemu Synowi w celu przyznania wam najbardziej potrzebnych łask. Musicie zostać przygotowani jako żołnierze Jezusa Chrystusa. Wasz pancerz musi zostać wzmocniony ze względu na waszą rolę jako krzyżowców, i będziecie musieli maszerować przeciwko wielkim okrucieństwom i niesprawiedliwości.

    Idźcie w pokoju dzieci i trwajcie w codziennej modlitwie, ponieważ rozpoczynają się zmiany, tak aby zbawienie ludzkości mogło zostać osiągnięte.

    Wszystko dokona się zgodnie ze Świętą Wolą Mojego Ojca, przez Jego Jedynego Syna, Jezusa Chrystusa. Wam, Moje dzieci, które prosicie Mnie o pomoc, przyznana zostanie ogromna ochrona dla waszych narodów.

    Wasza ukochana Matka

    Matka Zbawienia

    http://ostrzezenie.wordpress.com/2012/12/27/najswietsza-maria-panna-dzien-w-ktorym-przynioslam-swiatu-zbawiciela-zmienil-losy-ludzkosci/

    Prosimy Cie Matko Zbawienia, poświeć nas swemu umiłowanemu Synowi
    by obdarował nas potrzebnymi łaskami,
    dla odporu wszelkich okrucieństw i niesprawiedliwości.
    Niech w walce o Zbawienie wspierają nas święci i błogosławieni oraz Hufce Anielskie,
    a nasi Aniołowie Strażowie żyją z nami w wielkiej zażyłości.
    Ciebie Panie Jezu prosimy wysłuchaj nas
    za przyczyna Twej Najświętszej Matki i Królowej Naszej.
    Dziękujemy za Nadzieję
    w obietnicy ochrony naszego narodu kiedy tylko prosić będziemy
    O co my, Twoje polskie dzieci z całej duszy wołamy: Ochroń nas Matko! Amen

  11. Szydlo said

    Zabojstwo Kennedy-ego.

  12. zrezygnowana said

    Moi Kochani-prosze wybaczcie ze tutaj pisze lecz w pomoc narazie nie mozna dodawac komentarzy..prosze kochani o modlitwe o powrot do zdrowia dla syna,zlamal noge z przemieszczeniem i w bolu cierpi,maz tez jest na lekach od dluzszego czasu-gronkowiec,dyskopatia..narazie nie ma mozliwosci aby maz poszedl do pracy..brakuje mi na chlebek i podstawowe produkty zywnosciowe-margaryna,cukier itp..prosze o jakakolwiek pomoc i przepraszam..bylabym wdzieczna za masc Altacet i bandaze..Bog zaplac

  13. Krzysztof said

    Czytajcie i sami oceńcie, kto mówi prawdę!!!

    Nie zostało Mi dane do zrozumienia, na początku, że Mój Syn, Zbawiciel posłany przez Boga dla ocalenia ludzkiego rodzaju od ogni Piekła, zostanie zabity. Ta część Mojej misji nadeszła jako straszliwy wstrząs, a Mój ból nie może zostać opisany, tak był intensywny

    Powiedz Mi, co będzie musiało zrobić Moje Dziecko dla zbawienia świata?

    Co zrobią Mojemu Dziecku?

    Chociaż nie znam szczegółów,

    Księga I   –  Przygotowanie

    34. MARYJA OPOWIADA O SWOIM DZIECIĘCIU

    Maryja bardzo smutnieje. Ujmuje dłonie, które kuzynka trzymała skrzyżowane na swym wydatnym łonie, i mówi:
    «O, Elżbieto! Gdy przybyłam, napełnił cię Duch Boży i mówiłaś w prorockiej mowie o tym, czego świat nie zna. Powiedz Mi, co będzie musiało zrobić Moje Dziecko dla zbawienia świata? Prorocy… O, Prorocy, którzy mówią o Zbawicielu… Izajasz… Pamiętasz, [co mówi] Izajasz? “To [będzie] Mąż boleści. W Jego ranach jest nasze zdrowie. Został przeszyty i zraniony z powodu naszych zbrodni… Pan chce Go zmiażdżyć cierpieniem… Po skazaniu został wywyższony…” O jakim wywyższeniu mówi? Nazywają Go Barankiem i myślę… myślę o baranku Paschalnym, o mojżeszowym baranku… i kojarzę go z [miedzianym] wężem, którego Mojżesz umieścił wysoko na krzyżu. Elżbieto!… Elżbieto!… Co zrobią Mojemu Dziecku? Co będzie musiał wycierpieć, aby zbawić świat?» – Maryja płacze. Elżbieta pociesza Ją:

    Księga I   –  Przygotowanie

    38. OBRZEZANIE CHRZCICIELA

    Maryja uśmiecha się i przepełniona pokorą mówi:
    «Chwała Panu. Tylko Jemu. Od Niego, a nie ode Mnie pochodzą wszelkie łaski. On ich i tobie hojnie udziela, abyś Go miłował i abyś doskonale służył Mu przez resztę życia, żeby zasłużyć na Jego Królestwo. Mój Syn je otworzy Patriarchom, Prorokom i sprawiedliwym Pana. A ty, który możesz już teraz zanosić modlitwy przed Świętym, módl się za służebnicę Najwyższego. Być Matką Syna Bożego to los szczęśliwy. Z okrutną jednak boleścią będzie się musiał łączyć los Matki Odkupiciela. Módl się za Mnie, bo czuję, jak z godziny na godzinę rośnie ciężar Mego cierpienia. A będę musiała dźwigać je przez całe życie. Chociaż nie znam szczegółów, czuję jednak, że będzie to cięższe, niż gdyby cały świat spoczął na Moich niewieścich barkach. A mam ten świat ofiarować Niebu. Ja… Ja sama… biedna niewiasta! Moje Dziecko! Mój Syn! Ach! Twój syn przestaje płakać, kiedy go kołyszę. Czy jednak będę mogła tak kołysać Mojego Syna, żeby ukoić Jego ból?… Módl się za Mnie, kapłanie Boży. Moje serce drży jak kwiat wśród nawałnicy. Patrzę na ludzi i miłuję ich. Lecz widzę, jak za ich twarzami [ukrywa się] Nieprzyjaciel, który czyni ich wrogami Boga, Jezusa, Mego Syna…»
    Na słowach Maryi i na łzach, które połyskują w Jej oczach, wizja się kończy.

  14. zrezygnowana said

    W pewnym domku codziennie wieczorem siedział dziadek i czytał swojemu wnuczkowi książki o królach, książętach, rycerzach i pięknych królewnach. Wnuczek wsłuchiwał się zawsze z wypiekami na twarzy w każdą z tych historii.
    Któregoś dnia dziadek rzekł:

    – Daję ci tę Księgę, w niej jest napisane o prawdziwym i jeszcze istniejącym Królestwie.

    Wnuczek bardzo się ucieszył i rzekł:

    – Skoro jeszcze istnieją królestwa to, gdy dorosnę zostanę rycerzem i będę walczył o dobro i pokój.

    Dziadek tylko się uśmiechnął. Wnuczek otworzył Księgę i zaczął czytać, ale tam nie było nic o pałacach i królach, bitwach, rycerzach. Zdenerwował się i na drugi dzień przyszedł oburzony do dziadka.

    – Chyba się pomyliłeś – rzekł – tu nic nie ma o królach – i rzucił dziadkowi Księgę, która spadła na dywan. Dziadek schylił się, podniósł Księgę, ucałował i rzekł:

    – Nigdy więcej tak nie rób. To jest Święta Księga.

    Wnuczek przeprosił, usiadł koło dziadka i rzekł:

    – To pokaż mi teraz tę książkę o tym prawdziwym Królestwie.

    – Ależ to jest właśnie tutaj – odparł dziadek. Widzę, że muszę Ci wszystko dokładnie wytłumaczyć. Tu jest mowa o Księciu, który zamiast miecza i zbroi używał miłości, miłosierdzia, a Jego Królestwo było inne od tych, o których dotychczas słyszałeś.

    – Dziadku co ty mi tu opowiadasz? – rzekł wnuczek.

    – Ależ to prawda. To nie był zwykły Książę. Jego Ojcem był Król, Stworzyciel Nieba i Ziemi, to On z miłości do ludzi, którzy się błąkali posłał swego Syna na ziemię, aby wskazał drogę ludziom, wiodącą do prawdziwego Królestwa Miłości i Pokoju. Książę nie miał pałacu, ani przepięknych ubrań, strojów. On kochał wszystkich ludzi, szczególnie tych biednych, ubogich i chorych, tych odrzuconych przez bogatych. On miał bardzo dobre serce, a Jego spojrzenie czy dotyk przemieniało ludzkie serca. Ale byli też tacy, którzy Go chcieli zgładzić.

    – Dlaczego skoro On był dobry? – odparł wnuczek.

    – Widzisz ludzie nie lubią, gdy zwraca im się uwagę na to, że źle postępują, a Książę widział, że jest wielka niesprawiedliwość, że tak wielu jest ubogich, a bogaci nie pomagają im; tak wielu chorych, na których nikt nie zwraca uwagi. Książę nie bał się mówić o tym głośno i publicznie, a to sprawiało, że niektórzy zaczęli Go nienawidzić.

    – To dlaczego ludzie nie chcieli się zmienić, tylko zniszczyć Księcia?

    – Taki wpływ ma zło na serce człowieka. Dlatego zawsze trzeba się starać być dobrym, nawet jeśli to będzie dużo kosztowało. Popatrz na siebie mój małym, ty też często wybierasz to co łatwiejsze, a to nie znaczy, że to jest dobre. Książę chciał dobra wszystkich, bo zależało Mu na każdym człowieku, ale nie chciał do tego nikogo zmuszać.

    – Dlaczego, przecież był Księciem?

    – Tak, ale wiedział, że lepiej aby inni sami wybrali tę drogę, którą On wskazuje, chciał aby służono mu z miłości, tak jak On służył. On bardzo często wychodził na miejsce osobne i tam wznosił swój wzrok w kierunku nieba i modlił się do Ojca, i tego też uczył swoich rycerzy.

    – A to On nie był sam, miał też rycerzy?

    – Tak, wybrał sobie sam dwunastu rycerzy i uczył ich miłości do drugiego człowieka, przebaczenia, wrażliwości. Spędzał z nimi sporo czasu, a oni przypatrywali się wszystkiemu, jednak nie zawsze rozumieli i potrafili dostrzec to, co Książę im przekazywał.

    Książę często powtarzał, że trzeba, aby serce człowieka było czyste, aby kierowało się miłością, że to ono liczy się bardziej niż bogactwa tego świata. A bogaci i znaczący nienawidzili Go coraz bardziej i chcieli Go zgładzić.

    – Skoro Książę miał dwunastu rycerzy, to na pewno nie udało się bogatym.

    – Nie całkiem. Widzisz, jeden z jego rycerzy zdradził Go za co otrzymał pieniądze. A reszta w chwili pojmania uciekła.

    – To cóż to za rycerze, którzy nie bronili Księcia?

    – Widzisz Książę nie uważał, że można coś zrobić dzięki przemocy i myślę, że nie pozwoliłby swoim rycerzom, aby się o Niego bili. On wierzył w Miłość i Jej uczył przez całe swoje ziemskie życie.

    – To co zrobili z Księciem?

    – Skazali Go, ubiczowali.

    – Dlaczego On się nie bronił?

    – Widzisz ludzie byli zaślepieni, a On przyjął to wszystko, aby wszystkich odkupić, abyśmy mogli żyć w Królestwie Miłości i Pokoju. Umarł na krzyżu…

    – A jednak umarł?

    – Umarł i zmartwychwstał. On żyje, jest synem Stworzyciela.

    – Dziadku coś mi to przypomina, to jak z Panem Jezusem.

    – Dokładnie, bo to o Nim mowa. On żyje. Jak wiesz umocnił swoich rycerzy. Bo początkiem tego Królestwa Miłości i Pokoju, powinno być twoje serce mój mały. To tam Książę powinien mieć swój pałac, a ty powinieneś być Jego rycerzem i służyć Mu z miłością i oddaniem.

    Kiedyś mówiłeś mi, że nudzisz się na Mszy Świętej, a ponieważ to jest królewska uczta, którą Książę wyprawia specjalnie dla ciebie, na twoją cześć, On właśnie tam chce abyś się umocnił, abyś dzięki tym spotkaniom z Nim stawał się Jego odważnym rycerzem.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

 
%d blogerów lubi to: