Dziecko Królowej Pokoju

Pokój musi zapanować pomiędzy człowiekiem i Bogiem, a także między ludźmi

  • Królowa Pokoju

    Królowa Pokoju
  • Uwaga

    Strona używa plików cookies które zapisują się w pamięci komputera. Zapisywanie plików cookies można zablokować w ustawieniach przeglądarki. Dowiedz się o tych plikach http://wszystkoociasteczkach.pl
  • Propozycja chronologiczna

    • Rok 2019 – Kryzys Rumunia
    • Rok 2020 – fałszywe traktaty pokojowe
    • Rok 2021 – Papież jedzie do Moskwy
    • Rok 2021 – Wojna
    • Rok 2022 – zwycięstwo komunistyczne
    • Rok 2023 – 10 królów
    • Rok 2024 – Antychryst
    • Rok 2025 – Sojusz z wieloma
    • Rok 2025 – Synod
    • Rok 2026 – Henoch i Eliasz
    • Rok 2028 – Ohyda spustoszenia
    • Rok 2029 – Ostrzeżenie
    • Rok 2030 – Cud
    • Rok 2031 – Nawrócenie Izraela
    • Rok 2032 – Kara
    • Rok 2032 – Odnowienie świata
    • Rok 2033 – Exodus
    • Rok 2034 – Zgromadzenie w Jerozolimie
    • Rok 3032 – Gog i Magog
    • Rok 3213 – Koniec świata
    • Nowe niebiańskie Jeruzalem.
  • Ostrzeżenie

    13 kwietnia 2029
    7,5 lat pozostało.
  • Logowanie

  • Odwiedzają nas

    Map

  • Maryjo weź mnie za rękę

  • Jezu Maryjo Kocham Was

Kanonizacja Jana Pawła II już w październiku

Posted by Dzieckonmp w dniu 30 grudnia 2012


20 października 2013 roku ma odbyć sie kanonizacja Polaka papieża Jana Pawła II. Informacja ta potwierdza pogłoski, które od pewnego czasu napływały z Watykanu, napisała „Rzeczpospolita.

Jan Paweł ii„W kręgach watykańskich już od pewnego czasu krążyła informacja, że w marcu 2013 roku Benedykt XVI ogłosi tę datę kanonizacji“ – powiedział dziennikarz KAI Grzegorz Polak.

Jan Paweł II został beatyfikowany 1 maja 2011 roku. Proces kanonizacyjny nie jest już tak pracochłonny jak proces beatyfikacyjny, gdyż nie ma potrzeby udowadniania heroiczności cnót kandydata na świętego. Dowody zostały zebrane i zatwierdzone w procesie beatyfikacyjnym.

Do kanonizacji potrzebny jest natomiast jeden udowodniony cud, który dokonał się za wstawiennictwem kandydata na świętego. Cud musi być trwały i niewytłumaczalny z naukowego punktu widzenia.
Nie może być to więc żaden z cudów, które wydarzyły się przed 1 maja 2011 roku. Nie wiadomo, jaki cud został zgłoszony przez biuro postulatora do Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych. Tam cudowne uzdrowienie badane jest najpierw przez zespół lekarzy, a po ich pozytywnej opinii dyskutowane przez grono teologów.

Po zatwierdzeniu cudu przez kardynałów i biskupów Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych, autentyczność cudu ma zatwierdzić papież. Prognozuje się, że Benedykt XVI zatwierdzi dekret o cudzie za wstawiennictwem błogosławionego Jana Pawła II w marcu 2013 roku, tuż przed Wielkim Tygodniem. Ogłosi także datę kanonizacji i będzie to niedziela 20 października 2013 roku.

Źródło: pl.delfi.lt

Komentarzy 100 do “Kanonizacja Jana Pawła II już w październiku”

  1. Szydlo said

  2. apsotol said

    • Malaga said

      Na początku stycznia odmawiałam NP i Matka Boża spełniła moje prośby. Czy Matka Boża wysłucha tej samej prośby o którą się już modliłam?:(

      • Annah. said

        Matka Boża będzie za Tobą orędować i prośba zostanie spełniona jeśli o to usilnie prosisz a Bóg dla Ciebie nie widzi lepszego rozwiązania, ale wierz mi że czasem już w perspektywie obecnego życia przekonujemy się że takie się znajdzie. Niech będzie chwała i cześć Jezusowi!

        • Malaga said

          Dziękuję. Wydaje mi się,że Matka Boża widziała,że mam dobre intencje dlatego mi pomogła ale ja często upadam przez swoje złe zachowanie i straciłam Osobę o którą się modliłam. Teraz on ma czas na zastanowienie się bo jest rozdarty co zrobić a ja postanowiłam modlić się Nowenną Pompejańską w nadziei ,że jeszcze raz Matka Boża mi pomoże. Chciałabym go zabrać do Medjugorje…:(

        • Annah. said

          Ja pojechałam do Medjugorie by poznać wolę Bozą wobec ważnych pytań i otrzymałam wyraźny znak pod niebieskim krzyżem na Podboro tak iż wiedziałam co mam ze swoim życiem dalej zrobić, jaką decyzje podjąć. Nigdy bym sama nie wymyśliła sposobu przekazu, nie był typowy za to bardzo materialny. Po trzech miesiącach pojechałam znowu by podziękować. Bóg nas nie pozostawia bez odpowiedzi jeśli o to usilnie prosimy, znajdzie sposób by Ci ją przekazać i byś była szczęśliwa,
          Coś Ci polecę 🙂
          http://www.porady-duchowe.siedlce.opoka.org.pl/ram-serca.htm

        • Malaga said

          Dziękuję 🙂 liczę na to,że Matka Boża mi pomoże, wie jak mi ciężko, cały czas staram się być dobrym człowiekiem ale często upadam ale chyba najważniejsze jest to,że się nie poddaje tylko cały czas walczę. Moja Mama która nigdy nie modliła się w domu modli się razem ze mną w tej samej intencji Nowenną Pompejańską…

        • Annah. said

          Doskonałość jest dopiero w Niebie, najważniejsze ze walczcie z mama. Z tego mogą wyjść tylko dobre owoce dla Ciebie i Twego przyszłego…

  3. kooool said

    http://gloria.tv/?media=377428

    Rozpocznij z Nowym Rokiem TAJEMNICE SZCZĘŚCIA …

    http://adonai.pl/modlitwy/?id=tajemnica&action=4

    • Tuptusia said

      Za odmówienie TAJEMNICY SZCZĘŚCIA PAN JEZUS obiecał:

      Uwolni 15 dusz ze swej rodziny z czyśćca.

      15 sprawiedliwych spośród krewnych zostanie potwierdzonych i zachowanych w łasce.

      15 grzeszników spośród krewnych zostanie nawróconych.

      Osoba, która zmówi te modlitwy, osiągnie pewien stopień doskonałości.

      Już na 15 dni przed śmiercią będzie przeżywała szczery żal za wszystkie popełnione grzechy z świadomością ich ciężkości.

      Na 15 dni przed śmiercią dam jej Moje najświętsze Ciało, ażeby przez Nie została uwolniona od głodu wiecznego oraz dam jej Moją drogocenną Krew do picia, by na wieki nie doznała dokuczliwego pragnienia.

      Położę przed nią Mój zwycięski Krzyż jako pomoc i obronę przeciw zasadzkom nieprzyjaciół.

      Przed jej śmiercią przyjdę do niej z Moją najdroższą i ukochaną Matką.

      Przyjmę z dobrocią jej duszę i zaprowadzę do wiecznej radości.

      Zaprowadziwszy ją tam, dam jej kosztować z przedziwnej studni Mojej

      Boskości, czego nie uczynię tym, którzy nie odmawiali tych czy podobnych modlitw.

      Trzeba wiedzieć, że choćby ktoś żył przez 30 lat w grzechu, lecz potem skruszonym sercem odmawiałby pobożnie te modlitwy albo przynajmniej powziął postanowienie ich odmawiania, Pan mu odpuści jego grzechy.

      Obroni go przed zgubnymi pokusami.

      Zachowa mu pięć zmysłów.

      Uchroni go przed nagłą śmiercią.

      Uwolni jego duszę od kar wiecznych.

      Człowiek ten otrzyma wszystko, o co poprosi Pana Boga i Najświętszą Pannę.

      Jeśliby ktoś żył zawsze według woli Boga i musiałby umrzeć przedwcześnie, życie jego zostanie przedłużone.

      Ktokolwiek zmówi te modlitwy, uzyska za każdym razem odpust cząstkowy.

      Człowiek ten otrzyma zapewnienie, że cieszyć się będzie szczęściem chórów anielskich.

      Każdy, kto by innych nauczył tych modlitw, nie będzie nigdy pozbawiony radości i zasługi, ale one trwać będą wiecznie.

      Tam, gdzie odmawia się te modlitwy, Bóg jest obecny swoją łaską.

  4. wiesia said

    Ooo,super! strasznie się cieszę,nareszcie.Chociaż dla mnie,to On od dawna jest Świętym.

  5. młody said

    http://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/pojawily-sie-plany-wprowadzenia-rzadu-swiatowego-juz-w-2013

  6. Szejk said

    a teraz cos na chumor , może ktoś się rozpozna w tym filmie.

  7. Tuptusia said

    ŚWIĘTA RODZINA W NAZARECIE.
    JEZUS DWUNASTOLETNI W ŚWIĄTYNI JEROZOLIMSKIEJ

    Dom w Nazarecie podzielony był na trzy oddzielne mieszkania. Mieszkanie Matki Bożej było największe i najprzyjemniejsze. Tu się zbierali Jezus, Maryja i Józef na modlitwę; w innym czasie widziałam ich rzadko kiedy razem. Przy modlitwie stali, mając ręce złożone na piersiach w kształcie krzyża i zdawało się, że głośno się modlą. Często modlili się przy świetle lampy, mającej kilka knotów, albo przy świetle świecznika, przytwierdzonego do ściany. Zwykle przebywali osobno w swoich mieszkaniach. Józef uprawiał w swej przygrodzie ciesielkę. Wycinał i strugał drążki i deski, heblował większe kawały drzewa, nieraz dźwigał belki do obrobienia, przy czym mu Jezus pomagał. Maryja zaś była przeważnie zajęta szyciem lub jakąś robotą na drutach; pracę tę wykonywała siedząco, mając nogi na krzyż podłożone, a obok Siebie mały koszyczek. Każdy spał w swoim przedziale, a za łoże i pościel służył im koc, który rano w kłębek zwijano.

    Jezus był rodzicom we wszystkim pomocny i posłuszny, również przy każdej sposobności, nawet na ulicy, uprzejmy, pomocny i usłużny dla każdego. Pomagał Swemu Opiekunowi w pracy, albo przepędzał czas na modlitwie i rozmyślaniu. Był wzorem wszystkim dzieciom w Nazarecie. Wszystkie Go kochały i bały się Go obrazić. Nieraz napominali rodzice swe dzieci, które się z Nim bawiły, za psoty i błędy, słowy: “Co powie na to Syn Józefa, gdy Mu to opowiem? jak się tym zasmuci?” Nieraz nawet oskarżali spokojnie swe dzieci przed Jezusem w tychże obecności i prosili Go, by napominał je, aby tego lub owego złego nie czyniły. Jezus przyjmował to z dziecięcą swobodą i z miłością zachęcał dzieci, by dobrze postępowały; a nawet modląc się z nimi, prosił Ojca niebieskiego o pomoc i łaskę, by się poprawiły i zachęcał je do umartwiania i wyznawania błędów.

    W stronie Seforis leży, o godzinę może drogi oddalona od Nazaretu, miejscowość Ophna. Tu mieszkali, w czasie młodzieńczego wieku Jezusa, rodzice Jana i Jakuba starszego. Ci przestawali często z Jezusem, aż ich rodzice przenieśli się do Betsaidy, a sami oddali się rybołówstwu.

    W Nazarecie żyła pewna rodzina Esseńczyków, spokrewniona z Joachimem, a miała czterech synów, imieniem: Kleofas, Jakub, Judas i Jafet, którzy byli o kilka lat starsi lub młodsi od Jezusa, i Jego towarzyszami młodości. Tak oni jak i ich rodzice, zwykle byli wraz z św. Rodziną pielgrzymować do świątyni jerozolimskiej. Ci czterej byli w czasie, w którym się Jezus dał ochrzcić, uczniami Jana, a po jego ścięciu zostali uczniami Jezusa. Gdy Andrzej i Saturnin przechodzili przez Jordan, poszli i oni za nimi, pozostali przez dzień przy Jezusie, i byli także pomiędzy uczniami Jana, z którymi Jezus przyszedł na wesele do Kany. Kleofas jest to ten sam, któremu, będąc wraz z Łukaszem, Jezus ukazał się w Emaus po zmartwychwstaniu Swoim. Był żonaty i mieszkał w Emaus. Żona jego dopiero później przyłączyła się do gminy wiernych.

    Jezus był smukłej i szczupłej postaci, miał delikatne i jasne oblicze; wyglądał zdrowo, lecz był blady. Miał skromnie utrzymane, długie, czerwono żółtawe włosy, rozczesane nad wysokim otwartym czołem, które spadały Mu na ramiona. Nosił na sobie długą, jasno brunatną szatę, która w fałdach spadała aż do nóg. Rękawy jej były przy rękach nieco obszerne.

    W ósmym roku życia udał się po pierwszy raz z rodzicami do Jerozolimy, na święta Paschy; później czynił to każdego roku. Już w pierwszych podróżach zwrócił Jezus na Siebie uwagę przyjaciół, do których zajeżdżali, jako też kapłanów i nauczycieli. U niektórych znajomych w Jerozolimie rozmawiano często o mądrym i nabożnym chłopięciu, o cudownym synu Józefa, podobnie jak u nas przy dorocznych pielgrzymkach zna się tę lub ową poczciwą, pobożną osobę albo roztropne dziecko ze wsi, i przypomina je sobie, gdy znów przyjdzie. Tak i Jezus, gdy w 12 roku przyszedł z rodzicami, ich przyjaciółmi i dziećmi do Jerozolimy, miał tu już różnych znajomych.

    Rodzice Jezusa szli do Jerozolimy zwykle w gronie ludzi znajomych tej samej miejscowości, i wiedzieli, że Jezus w tej, obecnie już piątej podróży, szedł jak zwykle z młodzieńcami z Nazaretu.

    Tym razem, gdy wracali z Jerozolimy, odłączył się Jezus od towarzyszy już przy górze Oliwnej, a ci, nie widząc Go w swoim gronie, sądzili, że przyłączył się do rodziców, idących za nimi. Lecz Jezus udał się z Jerozolimy w stronę Betlejem, do owej gospody, do której święta Rodzina wstąpiła przed oczyszczeniem Maryi. — Rodzice myśleli, że chłopiec pobiegł naprzód z ludźmi z Nazaretu, ci zaś sądzili, że idzie za nimi z rodzicami. Gdy wreszcie wszyscy się spotkali w gospodzie, Maryja i Józef, nie widząc Jezusa, niezmiernie się zatrwożyli, wrócili więc natychmiast do Jerozolimy, i pytali się po drodze i wszędzie w Jerozolimie za Jezusem, nie mogli Go jednak znaleźć, bo Go tam, gdzie się zwykle zatrzymywali, wcale nie było. Jezus przepędził noc w gospodzie, przed bramą zwaną Betlejemską, gdzie ludzie znali Go dobrze i Jego rodziców.

    Tam przyłączył się Jezus do kilku młodzieńców i poszedł z nimi do dwóch szkół w mieście; jednego dnia do jednej, drugiego do drugiej. Trzeciego dnia był rano w 3 szkole przy świątyni, po południu zaś był w samej świątyni, gdzie Go też rodzice znaleźli. Były to szkoły różnego rodzaju, nie we wszystkich uczono prawa; wykładano także inne nauki; w tej zaś, która była przy świątyni, kształcili się i wychodzili z niej lewici i kapłani.

    Pytaniami i odpowiedziami wzbudził Jezus u nauczycieli i rabinów wszystkich tych szkół podziw i wprawił ich w takie zakłopotanie, że postanowili, trzeciego dnia po południu na publicznym miejscu wykładów, w samej świątyni, otoczyć Jezusa najuczeńszymi we wszystkich gałęziach wiedzy rabinami i Go upokorzyć. Umówili to między sobą nauczyciele i biegli w piśmie; z początku bowiem cieszyli się Jego mądrością, później jednak opanowała ich złość!

    Odbywało się to w publicznej sali, w środku przedsionka świątyni, przed Miejscem świętym w owym zaokrągleniu, gdzie Jezus także później nauczał. Siedział na wielkim krześle, które dla Niego było za wielkie. Otoczony był mnóstwem podeszłych żydów, ubranych po kapłańsku; słuchali z uwagą, lecz widać było, że pałają gniewem, tak iż lękałam się, że się rzucą na Niego, by Go pojmać. Na krześle, na którym Jezus siedział, były ciemne główki jakby psie; kolor ich wpadał w zielony, na wierzchu zaś błyszczały żółtawo. Podobne główki i figury znajdowaly się na różnych stołach i przyrządach, które w bok od tego miejsca stały w świątyni, i pełne były ofiar. Całe to miejsce było tak wielkie i ludźmi przepełnione, iż się wcale nie odczuwało, że się jest w kościele.

    Ponieważ Jezus w odpowiedziach i wyjaśnieniach używał różnych przykładów z natury, z dziedziny sztuk i nauk, przeto żydzi zgromadzili tu najbieglejszych we wszystkich tych naukach. Gdy więc ci zaczęli każdy z osobna z nim rozprawiać, rzekł, że takie przedmioty nie należą właściwie tu do świątyni, lecz mimo tego odpowie im i na te pytania, bo taka jest wola Ojca Jego.

    Jezus miał na myśli Ojca niebieskiego, oni przeciwnie sądzili, że Józef polecił Mu pokazać się ze wszystkimi Swymi wiadomościami. Rozpoczął odpowiadać i pouczać ich o sztuce lekarskiej, opisując całe ciało ludzkie, czego najuczeńsi nie wiedzieli. Również mówił o astronomii, budownictwie, rolnictwie, geometrii i rachunkach, o nauce praw, w ogóle o wszystkim, co zaszło. Wszystko zaś tak pięknie łączył z prawem i obietnicą Odkupiciela, z proroctwami, świątynią, z tajemnicami obrzędów i ofiar, że jedni coraz bardziej się zdumiewali, inni zaś zawstydzeni popadali w gniew, i to kolejno, aż wszystkich przejął wstyd i gniew, a to dlatego, że słyszeli o rzeczach, których nigdy nie znali, i nigdy tak nie pojmowali.

    Już kilka godzin nauczał w ten sposób, gdy przyszła Maryja z Józefem do świątyni, pytając się za Dzieciątkiem znanych im tam lewitów. Wtem usłyszeli głos Jego, wychodzący z sali naukowej. Nie mogąc tam wejść, poprosili lewitę, by zawołał Jezusa. Jezus jednak kazał im odpowiedzieć, że najpierw ukończy Swą rozprawę. Maryja zasmuciła się bardzo tym, że Jezus zaraz nie przyszedł. Był to pierwszy wypadek, w którym dał odczuć rodzicom, że ma nie tylko ich rozkazy do spełnienia, lecz i inne. Nauczał jeszcze z godzinę, a pokonawszy uczonych i kapłanów, zawstydzonych i rozgniewanych, udał się do rodziców, do przedsionka Izraela i kobiet. Józef, nieśmiały i zdumiony, nic nie mówił; Maryja zaś, zbliżywszy się do Jezusa, rzekła: “Synu, cóżeś nam tak uczynił? oto ojciec Twój i ja, żałośni, szukaliśmy Cię.”

    Jezus odrzekł im poważnie: “Czegoście Mnie szukali? Nie wiedzieliście, iż w tych rzeczach, które są Ojca mego, potrzeba, żebym był?” A oni nie zrozumieli tego i wrócili z nim do domu. Obecni tu ludzie przypatrywali się św. Rodzinie wielce zdziwieni. Byłam w wielkiej obawie, by się nie rzucili na Jezusa; wielu bowiem z pomiędzy nich było oburzonych. Dziwiło mnie tylko, że puścili ich całkiem w spokoju; tym większe było moje zdziwienie, że ludzie, sami, mimo natłoku, przed świętą Rodziną się rozstępowali, torując jej wygodne przejście. Widziałam przy tym wiele szczegółów i słyszałam bardzo wiele Jego nauk, lecz nie mogę wszystkiego spamiętać. Nauka Jezusa wywarła na uczonych w piśmie wielkie wrażenie; niektórzy zapisywali ją sobie jako szczególność, szepcąc coś i rozmawiając, nawzajem się okłamując. Rzeczywisty jednakże przebieg sprawy uciszyli między sobą, a między ludźmi mówili o Jezusie, jako o zbyt głośnym chłopcu, którego trzeba było nieco skarcić; jest wprawdzie utalentowany, ale to musi się jeszcze ugładzić.

    Święta Rodzina wyszła znów do miasta. Przed samym miastem przyłączyło się do nich trzech mężczyzn, dwie kobiety i kilkoro dzieci, nieznanych mi; zdawało mi się, że byli również z Nazaretu. Razem z tymi obeszli jeszcze tu i ówdzie wkoło Jerozolimę, zwiedzili Górę Oliwną, zatrzymując się na niej w niektórych miejscach uroczych, pokrytych murawą, i modląc się z rękoma skrzyżowanymi na piersiach. Przechodzili także mostem przez jakiś strumyk. To chodzenie i modlenie się tej gromadki przypominało mi żywo nasze pielgrzymki. Gdy Jezus wrócił do Nazaretu, widziałam w domu Anny przygotowaną uroczystość, na którą zgromadzili się młodzieńcy i dziewczęta, krewnych i przyjaciół. Nie wiem, czy to była uroczystość radości z powodu odnalezienia Jezusa, czy też może jaka uroczystość, którą urządzano po powrocie ze świąt Wielkanocnych, czy też wreszcie święto obchodzone w dwunastym roku życia chłopców. W rzeczy samej był tu Jezus jakby główną osobą.

    Nad stołami urządzono ładne namioty z liści, u których wisiały wieńce z winogron i kłosów; dzieci miały także winogrona i placki. Na uczcie było trzydziestu trzech chłopców, sami przyszli uczniowie Jezusa; z tego miałam wskazówkę co do lat życia Jezusa. Jezus uczył przez całą ucztę i opowiadał chłopcom niezwykłą i po większej części niezrozumianą przypowieść o weselu, na którym woda zamieni się w wino, a oziębli goście w gorliwych zwolenników; następnie o godach, na których wino zamieni się w krew, a chleb w ciało, a to dziać się i trwać będzie u gości aż do końca świata, ku pocieszeniu i wzmocnieniu ludzi, i jako żywy węzeł zjednoczenia. Do jednego krewnego młodzieńca, imieniem Natanael, powiedział: Będę na twych godach.

    Od tego, tj. dwunastego roku życia był Jezus zawsze jakby nauczycielem Swoich towarzyszy. Przebywał z nimi często i opowiadał im; chodził także z nimi po okolicy.

    http://pasja.wg.emmerich.fm.interia.pl/zycie_jezusa23a.htm

    • Annah. said

      Warto zestawić przekaz Katarzyny Emmerich z wizją Marii Valtorty
      http://www.voxdomini.com.pl/valt/valt/v-01-066.htm
      http://www.voxdomini.com.pl/valt/valt/v-01-067.htm
      http://www.voxdomini.com.pl/valt/valt/v-01-068.htm

      • pawel said

        Zestawiając przekaz Katarzyny Emmerich z wizją Marii Valtorty do jakich dochodzisz wniosków?

        • Annah. said

          Nie odważę się oceniać treści, kiedyś się dowiemy które podanie jest bliższe rzeczywistości.
          A co do formy to Valtorta opisuje w detalach, opisy są dynamiczne nierzadko spotykamy dialogi, dlatego widzimy oczyma wyobraźni jak w kinie.
          Emmerich opisy są bliższe statycznej fotografii i relacjom w listach.
          Wiem ze niektórym osobom, w tym mojemu mężowi tak szczegółowe barwne opisy i styl Valtorty niekoniecznie odpowiada. Mnie przy pierwszym podejściu gdy wzięłam w rękę jeden ze środkowych tomów również nie pociągał. Dopiero kiedy zaczęłam czytać od początku, zżyłam się z postaciami i odkryłam piękno komentarzy wtedy zrozumiałam czym dla mnie jest to dzieło.

        • pawel said

          Ja też nie odważę się oceniać tych dzieł, ale od siebie powiem że skłaniam się ku Valtorcie że jest tam podyktowane słowo samego Boga i komentarze lepiej się czyta – są piękne i pouczające jak napisałaś i więcej wyciągnąłem dla siebie z tego dzieła, Poemat Boga Człowieka przeczytałem cały z zapartym tchem, przekaz Katarzyny Emmerich też czytałem ale nie cały, nie wciągnął mnie tak jak Poemat:)

  8. Margaretka said

    Jutro ostatni dzień roku! ciekawe co wyniknie z orędzi z chicago…?

    • Luck said

      Prezydent Obama zdecydował się na rzadko spotykany krok – będzie mówił o tej sprawie w jednym z programów telewizji NBC. Ale to chyba nie to ten „cud” chodzi… 😉

  9. wiesia said

    Ojcze Święty Janie Pawle II,za Twoim pośrednictwem proszę o łaskę dla mnie(i moich bliznich).Wierzę w moc mej modlitwy i Twą zbawienną pomoc.Wyproś u Boga Wszechmogącego łaski,o które się modlę i błagam o nawrócenie w moim domu,mojej parafii,mojej ukochanej,tak bardzo doświadczanej Ojczyznie,nawet przez rodaków.Ty wiesz co nas trapi,co upadla Ojczyznę naszą ,co Ją niszczy naprawdę,co niszczy nasze rodziny,daje zły przykład dzieciom i młodzieży naszej.Módl się za nami i wstawiaj do Królowej naszej i Waszej.Uproś nam Polakom wdzięczność jaką nie umiemy się wykazać szczególnie w tych czasach.Uproś nam wzrost wiary,nadziei i miłości.Wszak Pan Jezus powiedział,że o cokolwiek w Jego Imię prosić będziemy to otrzymamy.Dlatego i ja,Panie,pełna ufności,proszę Cię o łaskę wysłuchania i obdarzenia tym,o co się modlę za wstawiennictwem Jana Pawła II.Wysłuchaj mnie,Panie.Amen.

  10. Passiflora said

    Święto Świętej Rodziny: Jezusa, Maryi i Józefa

    (Syr 3,2-6.12-14)
    Pan uczcił ojca przez dzieci, a prawa matki nad synami utwierdził. Kto czci ojca, zyskuje odpuszczenie grzechów, a kto szanuje matkę, jakby skarby gromadził. Kto czci ojca, radość mieć będzie z dzieci, a w czasie modlitwy swej będzie wysłuchany. Kto szanuje ojca, długo żyć będzie, a kto posłuszny jest Panu, da wytchnienie swej matce: Synu, wspomagaj swego ojca w starości, nie zasmucaj go w jego życiu. A jeśliby nawet rozum stracił, miej wyrozumiałość, nie pogardzaj nim, choć jesteś w pełni sił. Miłosierdzie względem ojca nie pójdzie w zapomnienie, w miejsce grzechów zamieszka u ciebie.

    (Ps 128,1-5)
    REFREN: Błogosławiony, kto się boi Pana

    Błogosławiony każdy, kto się boi Pana,
    kto chodzi Jego drogami.
    Bo z pracy rąk swoich będziesz pożywał,
    szczęście osiągniesz i dobrze ci będzie.

    Małżonka twoja jak płodny szczep winny
    we wnętrzu twojego domu.
    Synowie twoi jak sadzonki oliwki
    dokoła twojego stołu.

    Oto takie błogosławieństwo dla męża,
    który boi się Pana.
    Niechaj cię Pan błogosławi z Syjonu,
    oglądaj pomyślność Jeruzalem przez całe swe życie.

    (Kol 3,12-21)
    Jako więc wybrańcy Boży – święci i umiłowani – obleczcie się w serdeczne miłosierdzie, dobroć, pokorę, cichość, cierpliwość, znosząc jedni drugich i wybaczając sobie nawzajem, jeśliby miał ktoś zarzut przeciw drugiemu: jak Pan wybaczył wam, tak i wy! Na to zaś wszystko /przyobleczcie/ miłość, która jest więzią doskonałości. A sercami waszymi niech rządzi pokój Chrystusowy, do którego też zostaliście wezwani w jednym Ciele. I bądźcie wdzięczni! Słowo Chrystusa niech w was przebywa z /całym swym/ bogactwem: z wszelką mądrością nauczajcie i napominajcie samych siebie przez psalmy, hymny, pieśni pełne ducha, pod wpływem łaski śpiewając Bogu w waszych sercach. I wszystko, cokolwiek działacie słowem lub czynem, wszystko /czyńcie/ w imię Pana Jezusa, dziękując Bogu Ojcu przez Niego. Żony bądźcie poddane mężom, jak przystało w Panu. Mężowie, miłujcie żony i nie bądźcie dla nich przykrymi! Dzieci, bądźcie posłuszne rodzicom we wszystkim, bo to jest miłe w Panu. Ojcowie, nie rozdrażniajcie waszych dzieci, aby nie traciły ducha.

    (Kol 3,15-16)
    Sercami waszymi niech rządzi Chrystusowy pokój, Słowo Chrystusa niech w was przebywa z całym swym bogactwem.

    (Łk 2,41-52)
    Rodzice Jego chodzili co roku do Jerozolimy na Święto Paschy. Gdy miał lat dwanaście, udali się tam zwyczajem świątecznym. Kiedy wracali po skończonych uroczystościach, został Jezus w Jerozolimie, a tego nie zauważyli Jego Rodzice. Przypuszczając, że jest w towarzystwie pątników, uszli dzień drogi i szukali Go wśród krewnych i znajomych. Gdy Go nie znaleźli, wrócili do Jerozolimy szukając Go. Dopiero po trzech dniach odnaleźli Go w świątyni, gdzie siedział między nauczycielami, przysłuchiwał się im i zadawał pytania. Wszyscy zaś, którzy Go słuchali, byli zdumieni bystrością Jego umysłu i odpowiedziami. Na ten widok zdziwili się bardzo, a Jego Matka rzekła do Niego: Synu, czemuś nam to uczynił? Oto ojciec Twój i ja z bólem serca szukaliśmy Ciebie. Lecz On im odpowiedział: Czemuście Mnie szukali? Czy nie wiedzieliście, że powinienem być w tym, co należy do mego Ojca? Oni jednak nie zrozumieli tego, co im powiedział. Potem poszedł z nimi i wrócił do Nazaretu; i był im poddany. A Matka Jego chowała wiernie wszystkie te wspomnienia w swym sercu. Jezus zaś czynił postępy w mądrości, w latach i w łasce u Boga i u ludzi.

  11. wiesia said

    Myślę,że wielu,którzy sobie to przeczyta,to zda sobie z pewnych swoich ułomności sprawę.Warto tę cechę w sobie pielęgnować,oj warto-https://www.kapucyni.pl/index.php/inne/zote-myli/1690-wdziecznosc

  12. apostolat said

    Świąteczne zwyczaje Jana Pawła II budziły w Watykanie zdumienie. „Taka choinka i szopka mogą stać najwyżej w Wadowicach”

    http://wpolityce.pl/wydarzenia/43305-swiateczne-zwyczaje-jana-pawla-ii-budzily-w-watykanie-zdumienie-taka-choinka-i-szopka-moga-stac-najwyzej-w-wadowicach

    • apostolat said

      Modlitwa o kanonizację bł. Jana Pawła II

      MODLITWA O KANONIZACJĘ BŁ. JANA PAWŁA II

      Boże w Trójcy Przenajświętszej, dziękujemy Ci za to, że dałeś Kościołowi Błogosławionego Papieża Jana Pawła II, w którym zajaśniała Twoja ojcowska dobroć, chwała Krzyża Chrystusa i piękno Ducha Miłości. On, zawierzając się całkowicie Twemu Miłosierdziu i matczynemu wstawiennictwu Maryi, ukazał nam żywy obraz Jezusa Dobrego Pasterza, wskazując świętość, która jest miarą życia chrześcijańskiego, jako drogę do osiągnięcia wiecznego zjednoczenia z Tobą.

      Udziel nam, za Jego przyczyną, zgodnie z Twoją wolą, tej łaski, o którą prosimy z nadzieją, że Twój Sługa, Błogosławiony Papież Jan Paweł II, zostanie rychło włączony w poczet Twoich świętych.

      Amen.

  13. Ciekawe opracowanie na temat Jana Pawła II; http://www.eioba.pl/a/2p9m/nieznane-proroctwo-o-janie-pawle-ii

  14. wiesia said

    Ten film,który teraz próbuję wkleić(mam nadzieję,że mi się uda) wiele mówi o nas.Boże uchowaj nas od braku poszanowania dla wartości w nas Polakach zaszczepionych,wyssanych z mlekiem matki,uchowaj nas od takich sytuacji,które godzą w człowieczeństwo,które jest zagrożone w naszym narodzie.http://www.youtube.com/watch?v=QnKT9cbE6-8

  15. Passiflora said

    63. «NIE CHCIAŁEM W SPOSÓB WYWOŁUJĄCY ROZGŁOS WYŁAMYWAĆ SIĘ SPOD PRAW WIEKU»

    Mówi Jezus:

    «Pocieszyłem cię, Moja duszo, wizją Mojego dzieciństwa szczęśliwego w ubóstwie, bo otoczonego uczuciem dwojga świętych. Świat nie ma większych od nich.

    Mówi się, że Józef był Moim żywicielem. O, chociaż jako mężczyzna nie mógł dawać Mi mleka, którym żywiła Mnie Maryja, jednak wyniszczał siebie samego w pracy, aby zapewnić Mi chleb i wsparcie. Miał też delikatność uczuć prawdziwej matki. Od Niego nauczyłem się – a nigdy uczeń nie miał nauczyciela lepszego – wszystkiego, co zamienia dziecko w mężczyznę… i to w mężczyznę, który musi zarabiać na chleb.

    Chociaż Mój rozum Syna Bożego był doskonały, należy rozmyślać nad tym i wierzyć w to, że Ja nie chciałem wyłamywać się, w sposób budzący rozgłos, z reguł [rozwoju właściwych danemu] okresowi życia. Dlatego – uniżając Moją doskonałą umysłowość Boga do poziomu ludzkiej doskonałości umysłowej – podporządkowałem się nauczycielowi – człowiekowi i potrzebowałem tego nauczyciela. Mając dobrą wolę uczyłem się szybko. Jednak nie odbiera to zasługi ani Mnie, [ani Mojemu nauczycielowi]. Mnie – bo [pokornie] podporządkowałem się człowiekowi; człowiekowi sprawiedliwemu [- Józefowi] – bo karmił Mój dziecięcy rozum pojęciami koniecznymi dla życia.

    Drogich godzin spędzonych u boku Józefa – który, jakby w zabawie, prowadził Mnie do tego, żebym potrafił pracować – nie zapominam nawet teraz, kiedy jestem w Niebie. Tu w Niebie patrzę na Mojego przybranego ojca i widzę ponownie ogród oraz zadymioną pracownię. Wydaje Mi się, że zobaczę ukazującą się Mamę z Jej uśmiechem, który ozłaca to miejsce, a nas czyni szczęśliwymi.

    Ileż powinny się nauczyć rodziny od tych doskonałych małżonków, którzy darzyli się taką miłością, jaką nikt inny się nie kochał!

    Józef był głową. Bezsporny i bezsprzeczny był Jego autorytet w rodzinie. Przed nim ustępował pełen szacunku autorytet Małżonki i Matki Boga i jemu podporządkowywał się Syn Boży. To, co Józef zadecydował, było wykonywane dobrze, bez dyskusji, zawziętości czy sprzeciwu. Jego słowo było naszym małym prawem. Pomimo to był tak bardzo pokorny! Nigdy nie nadużywał władzy, nigdy nie pragnął niczego wbrew rozsądkowi, dlatego tylko, że był głową. Małżonka była jego słodką doradczynią. W Swojej głębokiej pokorze uważała się za służebnicę współmałżonka. On jednak z Jej mądrości Pełnej Łaski czerpał światłość, która stawała się przewodnikiem we wszystkich wydarzeniach.

    Wzrastałem jak kwiat osłaniany przez dwa potężne drzewa, między tymi dwiema miłościami, które się splatały nade Mną, aby Mnie strzec i kochać.

    Nie, nie żałowałem Raju, kiedy wiek sprawiał, że nie znałem świata. Bóg Ojciec i Boski Duch byli obecni, bo Maryja była Ich Pełna. I aniołowie mieli tam siedzibę, bo nic ich nie oddalało od tego domu. Można by rzec, iż jeden z nich przyjął ciało i był Józefem. [Miał on bowiem] duszę anielską, wyzwoloną z ciężaru ciała i zajętą tylko służeniem Bogu i Jego sprawie oraz miłowaniem Go tak, jak kochają serafini. Spojrzenie Józefa! Spokojne i czyste jak u gwiazdy nieświadomej ziemskich pożądliwości. Był Naszym wytchnieniem, Naszą siłą.

    Wielu sądzi, że Ja nie cierpiałem po ludzku, kiedy śmierć zgasiła to spojrzenie Świętego, czuwające nad naszym domem. [Myślą oni, że] nie cierpiałem z powodu jego odejścia, bo jako Bóg znałem [przyszły] szczęśliwy los Józefa. Po krótkim pobycie w Otchłani miałem mu otworzyć Niebo. A jednak jako Człowiek płakałem w domu pozbawionym obecności pełnej miłości. Płakałem nad zmarłym przyjacielem [Łazarzem]. Czyż więc nie miałem płakać nad Moim świętym, na którego piersi spałem jako maleńkie dziecko i od którego przez tyle lat doznawałem miłości?

    Zwracam wreszcie uwagę rodziców na to, że bez pomocy wykształcenia pedagogicznego Józef potrafił uczynić Mnie rzetelnym rzemieślnikiem. Gdy tylko osiągnąłem wiek, w którym mogłem posługiwać się narzędziami – nie pozwalając Mi na bezczynność – nakłaniał Mnie do pracy. Z Mojej miłości do Maryi uczynił sobie pierwszą pomoc, aby zachęcić Mnie do pracy: robić przedmioty użyteczne dla Mamy. Oto jak się wpaja należny mamie szacunek, który każdy syn powinien posiadać. Na tym pełnym szacunku i miłości bodźcu opierało się uczenie na przyszłego stolarza.

    Gdzież teraz są rodziny, w których wpaja się dzieciom miłość do pracy, przez którą można zrobić coś miłego dla rodziców? Dzieci są obecnie tyranami domu. Wzrastają, twarde, obojętne, ordynarne wobec rodziców. Uważają ich za swoje sługi… za swoich niewolników. Nie kochają ich i są przez nich mało kochane.

    To przez waszą haniebną nieobecność i brak zainteresowania stają się kapryśnymi despotami. Dzieci należą do wszystkich, tylko waszymi nie są, o rodzice dwudziestego wieku! Należą do piastunki, do wychowawczyni, do [prywatnej] szkoły z internatem, jeśli jesteście bogaci. Jeśli [jesteście] biedni, należą do kolegów, do ulicy, do szkoły. Ale nie są wasze. Wy, matki, rodzicie je i to wszystko. Wy, ojcowie, postępujecie podobnie. Dziecko jednak nie jest samym ciałem. Jest też umysłem, jest sercem, jest duchem. Uwierzcie, że nikt bardziej niż ojciec i matka nie ma obowiązku i prawa do kształtowania tego umysłu, tego serca, tego ducha.

    Rodzina istnieje i powinna istnieć. Nie ma teorii lub [jakiegoś pozornego] postępu, który – przeciwstawiając się tej prawdzie – nie wywołałby zniszczenia. Z rozbitej instytucji rodzinnej mogą wychodzić tylko przyszłe kobiety i przyszli mężczyźni coraz bardziej zdeprawowani i wywołujący coraz większe nieszczęścia. I zaprawdę powiadam wam, że lepiej byłoby, gdyby nie było już więcej małżeństw ani potomstwa na ziemi, zamiast rodzin zjednoczonych mniej niż szczepy małp, rodzin nie będących szkołą cnoty, pracy, miłości, religii, lecz chaosu, w którym każdy żyje dla siebie, jak tryby, które źle się zazębiają i pękają.

    Łamcie, rozrywajcie, a… Widzicie zresztą i znosicie skutki waszego rozbijania najbardziej świętej formy życia społecznego. Jeśli chcecie, róbcie to nadal. Nie użalajcie się jednak, jeśli ta ziemia staje się coraz bardziej piekłem, siedzibą potworów, które pożerają rodziny i narody. Chcecie tego i tak będzie.»

    • wiesia said

      Polska jest chora ponieważ chore są rodziny w naszym kraju.Musimy zadbać o to,aby kobiety stawiały sobie za wzór Św. Maryję a mężczyzni Św.Józefa.Jak to zrobimy,to wartości dla nas nabiorą znaczenia i nic nam nie zagrozi.Na dzień dzisiejszy mocno musimy o to się modlić,a dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych.Bogu jestem wdzięczna za to,że to dał mi pojąć,czego życzę wszystkim i modlę się o to.Dziękuję Ci Passiflora za ten wpis.

      • Pokręć said

        Tak naprawdę, to czym jest dla leminga małżeństwo? Tak sobie pomyślmy. jak dwoje ludzi planuje potomstwo, chce założyć rodzinę (której sensem i celem istnienia jest zrodzenie i wychowanie potomstwa), to decyzja o ślubie jest naturalna. A jeśli dwoje ludzi jest zakochanych w sobie i jedyne, czego pragnie, to orgazm? Czy jak stracimy z oczu perspektywę posiadania dzieci, wręcz ją usuniemy całkowicie, to po co komu ślub? Dziwi Was to, że jest, jak jest?
        Trudno. Żyjemy w czasach, kiedy nasza cywilizacja upada. Potrwa to przez kilka pokoleń i będzie pozamiatane.Ostatni Mohikanie chrześcijaństwa umrą a pozostaną ludzie, którzy o Bogu wiedzą tyle, co nic. Jak dzieci Indian Środkowoamerykańskich na 10 lat przed Odkryciem Ameryki. I będą żyli jak zwierzęta, brzuch i orgazm będą ich bogami.

    • Pokręć said

      „Chcecie tego i tak będzie.”

      Do ciężkiej i przemożnej, nikt tego nie chce! Zwłaszcza najcięższy grzesznik i osobisty wróg Pana Boga! Nasz problem polega na czym innym, chcemy zjeść ciastko i mieć ciastko. Odrzucamy wysiłek, ciężką pracę nad sobą i wierność Bogu i chcemy, żeby było zawsze lekko, miło i przyjemnie.
      Nie chcemy tutaj piekła ani potworów, co nas będą pożerać!
      Tylko wytłumacz dziecku, że ściągnięcie na łeb garnka z wrzącą wodą oznacza zagrożenie życia i wściekły ból, skoro to dziecko nigdy jeszcze się nie poparzyło.
      W takiej sytuacji jesteśmy. Po pierwsze, dla większości z nas nie istnieje związek przyczynowo skutkowy popełnionego grzechu z cierpieniem (zwłaszcza tym w piekle), po drugie, tak, jak „ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało jakie cuda Bóg przygotował tym, których kocha”, tak nie mamy nawet zielonego pojęcia, jak straszne jest piekło. Pozostaje tylko wierzyć (tym szczęśliwcom, co potrafią), że gdyby dowolny człowiek choć przez sekundę poczuł na sobie piekło, to do końca swoich dni nie popełniłby nawet najmniejszego grzechu lekkiego. Może to byłoby wyjście – testowo zobaczyć, jak by to było, gdybym umarł w tym stanie, w jakim teraz jest moja dusza… Ale może się łudzę i nie na wszystkich coś takiego zadziała?

      • wiesia said

        Masz rację,człowiek musi czegoś doświadczyć,aby coś zrozumieć.

        • wiesia said

          I jeszcze jedno.Każdy z nas błądzi,upada,ale oby chciał zauważyć przyczynę swego upadku i zechciał wrócić na tę drogę,która Go umocni,zbuduje i oświeci na przyszłość.

      • Marek said

        Jak piekło ma się do kochającego Boga ?Jaki kochający ojciec skazałby swoje nawet najgorsze dziecko na wieczną karę bez możliwości jakiejkolwiek poprawy ? I jak piekło ma się do zapowiedzi zmartwychwstania na sąd ostateczny ? To co ? Teraz grzesznik idzie do piekła na wieczność , ale na czas sądu będzie miał chwilę wytchnienia ?

        • wiesia said

          Widzisz,szatan chciał i nadal chce być wyżej Boga.On nie może znieść miłości,pokory,szlachetnych pobudek i wszystkiego co związane jest z Bogiem.Nawet jego imię to 666,a Pana Boga 333.Uważa się za kogoś kto podoła w zaślepieniu nas,aby ukraść nasze dusze.Wielu poddało się jego oszustwu,to widać po zachowaniach ludzi.Robi i zrobi wszystko,aby ludzie nie wierzyli w zbawienie,aby jemu się poddali.Pan Bóg daje nam szansę do momentu śmierci.Dopóki żyjemy dotąd jest Miłosierdzie,natomiast po śmierci ciała następuje Sprawiedliwość nad duszą.Pięknie to opisuje Fulla Horak.Ja jednak myślę,że Ty to wszystko wiesz,ale z jakiegoś powodu Marku sprawdzasz naszą wiedzę i szczerość naszych intencji.Jeżeli się mylę to wypowiedz się proszę co Cię trapi?

        • Marek said

          Chodzi o to że to żadna sprawiedliwość. W życiu człowiek może być zagubiony . Nawet ludzie dają szansę mordercom po odsiedzeniu wyroku . Co to za miłosierdzie Boga , który po śmierci nie daje żadnych szans na poprawę lub skruchę . Przecież wieczność w piekle to nieprawdopodobny sadyzm nawet jeśli człowiek popełnił ciężką zbrodnię na Ziemi . Według kościoła ,nawet ludzie dobrzy , ale niewierzący trafiają do piekła . Co to ma wspólnego ze sprawiedliwością i z miłością ?

        • Bozena said

          „życiu człowiek może być zagubiony” – a od czego Pismo Sw? – przez nie Duch Sw udziela rad; modlitwa od czego? – jak nie bedziesz sie modlil, rozmawial z Bogiem, sluchal Jego „uszami duszy” to jak chcesz nawiazac z Nim kontakt? A jesli jestes ochrzczony to powinienes modlic sie o wiecej wiary i o spotkanie kaplana czy innej osoby ktora by Ci pomogla odnalezc sie, odnalezc Boga poprzez modlitwe, Msze Sw, korzystania z Sakramentow Sw… To przez nie udzielana jest Laska i oswiecenie rozumu naszego poprzez Ducha Sw. Czytaj Zywoty Swietych, moze nie tych co byli swieci „od zawsze”, ale takich ktorzy dzieki POSZUKIWANIU znalezli Prawdziwego Boga, np Sw Edyta Sztein…
          A czy „niewierzący trafiają do piekła” tego nikt nie wie, ale po to zyjesz na ziemi by szukac Prawdy. Ilu poswiecilo zycie by jej szukac? Popatrz na Sw Augustyna!

        • wiesia said

          Mój drogi Marku,szansę masz tutaj na ziemi dopóki żyjesz.Skoro jesteś taki rozgoryczony,to może udaj się na początek na rozmowę do jakiegoś kapłana.Za co Ty tak obwiniasz Pana Boga?Skoro nie chcesz się otworzyć tutaj(rozumiem Cię)nie każdy tak potrafi.Dlatego szczera rozmowa z księdzem,który ma doświadczenie w rozmowach z osobami poranionymi ukoi Twój ból.Myślę,że to nie jest głupi pomysł.Przemyśl to,bo naprawdę warto.

        • bozena2 said

          Ja myślę, że Bóg daje szansę największemu grzesznikowi, nawet po śmierci,pragnie jego zbawienia i sprawiedliwie rozsądza, nie tylko jego złe czyny, ale te dobre i zasługi rodziny, rodziców, wstawiennictwo nawet ludzi obcych , czy słabo mu znanych. Inaczej ja nie padłabym na kolana i nie prosiłabym Boga o miłosierdzie( Koronką), tak od razu jak stałam i dowiedziałam się o jego przestępstwach( cała Polska śledziła tę sprawę gwałtów) i o tym , co ze sobą w konsekwencji zrobił. I tak codziennie za niego się modliłam , zamówiłam mszę święta, byłam na pogrzebie , tam wśród raptem ok 10 osób bez księdza zostało pogrzebane jego ciało, a ja ni stąd ni zowąd jeszcze przed , czyli w kapicy cmentarnej, znów byłam tam pierwsza, zmówiłam różaniec, doczekawszy się i tych pozostałych , mu wiernych i nieustraszonych przed ludzkim osądem, zaczęłam przewodzić modlitwie, pierwszy raz to robiłam i przyszły na mnie te nadzwyczajne siły i to natchnie , gdy nie było pasterza, a ludzie nie wiedzieli co mają robić.

        • kooool said

          Przed obliczem Boga, w Prawdzie nas samych, pod ciężarem pychy i egoizmu, sami siebie skazujemy na piekło.
          Tak jak na ziemi, w obliczu prawdy, nie mając pokory, wpadamy w złość i nienawiść do osoby obnażającej naszą skrywaną prawdę.

        • wiesia said

          Click to access FULLA%20HORAK%20-%20ZASWIATY%20(NIEBO,%20CZYSCCIEC%20I%20PIEKLO)(1).pdf


          Marku to dla Ciebie,naprawdę warto przeczytać wszystko.A czyta się jednym tchem.Coś wspaniałego z całego serca Ci polecam.Lecz do księdza poszłabym na Twoim miejscu,aby Ci wyjaśnił i pokierował Tobą:

        • Marek said

          Boże , chroń mnie przed księżmi . Za długo już żyję i za dużo widziałem .

        • Dzieckonmp said

          Boga się widze w ogóle nie boisz.

        • Pokręć said

          Marku, a co byś powiedział o komuś, kto Cie chce uszczęśliwić na siłę? Np. zapnie w kaftan bezpieczeństwa i bez słowa zaaplikuje elektrowstrząsy? On będzie wiedział, że to dla twojego dobra, ale czy Tobie będzie przyjemnie? Nawet, jak Cie wyleczy z przypadłości i wyjdziesz zdrowy, to nie będziesz miał mu za złe, że Cie potraktował siłą? Bóg nie niewoli. Nikt, kto nie chce iść do piekła, do niego nie idzie. natomiast tam kończy każdy, kto powie Bogu, że Go nie chce, nie chce żyć zgodnie z Jego Ewangelią, bo woli „tu i teraz” – orgazm, mamonę i władzę. Spróbuj odciąć jakiegoś zagorzałego antyteistę od jego przyjemności, pieniędzy i władzy, zobaczysz, jak będzie wierzgał. Choć to przecież dla jego dobra!
          Nie chcesz do piekła? Chcesz, żeby pan Bóg potraktował Cię siłą i mimo jakichkolwiek twoich protestów, wycia, plucia, gryzienia i kopania wcisnął Cie na Twoje miejsce w Niebie? On to może zrobić, ale musisz Mu to powiedzieć, musisz Mu się oddać na własność, razem z twoja wolą, wszystkim co posiadasz i czym jesteś. Bóg szanuje wolną, ludzka wolę. Co więcej, powiedział nam osobiście, posłał Swoje Słowo przyobleczone w człowieczeństwo, Swojego Syna, aby nas pouczyć, jakie sa konsekwencje czego. Chcesz do Nieba? To postepuj tak, jak kazał Pan Jezus. Nie łudź się, że możesz cudzołożyć, kraść, kłamać, zabijać, nie czcić Boga nalezycie i i tak pójdziesz do nieba, bo przeciez Bóg jest miłością i nie skazałby swojego dziecka na tak niewyobrażalne męki. O, nie. Odkąd ogłosono nam Ewangelię, mamy obowiązek czynić to, co ona nam nakazuje. Nie zełgamy się przed Bogiem, że nie wiedzieliśmy…

        • Marek said

          A gdzie to Jezus mówił o piekle ? No i dlaczego wszyscy żyjący przed Jezusem trafili do piekła nawet jeśli nie zrobili nic złego a tylko dlatego ,że nie znali Boga takiego jakiego czczą chrześcijanie ? To ma być sprawiedliwość i miłosierdzie ?

        • Bozena said

          Marku, musisz rozpoczac „korki” z lekcji religii, bo tutaj za malo miejsca i czasu na tlumaczenie Tobie. Zanotuj sobie wszystkie pytania jakie masz w glowie i idz z nimi do ksiedza bo faktycznie nie posiadasz podstawowej wiedzy katolika.

        • Marek said

          Wiedza katolicka nie jest tożsama z wiarą . Koścół katolicki odszedł lata świetlne od nauk pierwszych chrześcijan . Prawdziwi chrześcijanie niestety nie przetrwali spotkań z lwami . Dogmaty o czyścu ,nieomylności papieża ,odpustach i wiele innych były ustalane z przyczyn politycznych i ekonomicznych . Tego chciał Jezus ? Obawiam się że dzisiaj również rozwalałby świątynie . Nie chcę tutaj nikogo obrażać . Postawiłem pytanie ,które mnie nurtuje a dostałem dogmaty . Dogmaty nie prowadzą do prawdy ,ponieważ wyłączają myślenie poprzez które człowiek może do niej dotrzeć lub choćby zbliżyć się .

        • Pokręć said

          I co tu odpowiedzieć… Marku, Ty chcesz, żebyś nie musiał upokarzać swojego umysłu jakąkolwiek wiarą. Ty sam chcesz nie tyle wiary, co wiedzy. Gdyby to, o czym mówimy było dostępne ludzkiemu umysłowi, to Pan Jezus nie musiałby przychodzić ani umierać za nas. Wystarczyłoby poczekać jeszcze trochę aż naukowcy by odkryli prawdę sami w swoich laboratoriach. Zauważ, że Pan Jezus nie uczył nas mechaniki kwantowej ani medycyny transplantacyjnej, tylko tego, czego sami nigdy byśmy nie byli w stanie pojąć i ogarnąć a co potrzebne jest do zbawienia duszy. Bowiem, jak sam powiedział, potrzeba mało albo tylko jednego – troski wpierw o Królestwo Boże, cała reszta będzie nam dodana.
          Nawet schodząc do poziomu protestantyzmu, jak już nie lubisz Kościoła Katolickiego – to wiara jest tym, co usprawiedliwia, nie wiedza. Tam, gdzie ludzka nauka staje, muszą pojawić się dogmaty. Jeśli się z tym nie zgodzisz…
          I też jestem zdania, że Pan Jezus batem by pogonił to, co się w dzisiejszych kosciołach dzieje. Oj, miałby za co! Tylko nie wiem, czy mówiąc o tym, za co Pan Jezus karałby nas biczem, mamy na myśli to samo…

        • kooool said

          Marku, jaka jest Twoja intencja? Szukasz Prawdy o Bogu, czy wojujesz z Kościołem Katolickim?

        • Pokręć said

          W wyznaniu wiary mówimy o Panu Jezusie po Jego śmierci: „…zstąpił do piekieł, trzeciego dnia zmartwychwstał…”. Ten czas między śmiercią a Zmartwychwstaniem spędził w Otchłani (części piekła) – w miejscu, gdzie przebywali ludzie zmarli przed Jego śmiercią na Krzyżu. Poszedł tam po to, ąby wprowadzić do nieba dusze wszystkich ludzi, którzy podążali za nauczaniem Proroków i tych, którzy nawet nie znając tego nauczania szli za wewnętrznym głosem człowieka wzywającym go do miłości. Ponieważ tam nie ma pojęcia czasu, sprawa była szybka, właściwie natychmiastowa.
          Tyle na ten temat. Poczytaj „Poemat Boga-Człowieka”, to dowiesz się wszystkiego. I nie bój się, papieże osobiście nie znajdowali w tym dziele nic sprzecznego z
          Ewangelią, możesz czytać śmiało. Zresztą fascynująca lektura. Ja ją wspominam jako najlepszą książkę, jaką kiedykolwiek czytałem.

        • Piotr said

          Ja tak samo-to jedna z najlepszych ksiażek jakie w życiu czytałem, a zdobyłem wszystkie tomy dzięki łasce Bożej

        • Marek said

          Bóg zstąpił do piekła ? Po co ? Po drodze mu było ? Nie ,po prostu tak nazywał się swiat zmarłych . Tak jak w Grecji hades . Koścół musiał zastraszyć ludzi ,bo po prostu nie byłby potrzebny w takiej formie jak dzisiaj .

        • wiesia said

          Pan Jezus zstąpił do piekieł(tzn do czyśćca),aby pocieszyć tam dusze.Jezus nie poszedł do piekła,nie schodził tam.Tam przecież nie ma nadziei.To zejście do piekieł to czyściec-tak jest w Piśmie Świętym w którejś z ewangelii.W Piśmie Świętym ani razu nie użyto słowa czyściec,a do piekła nie zszedł,bo powtarzam tam nie ma nadziei.

        • Bozena said

          Marku, mam wspaniala modlitwe dla Ciebie:
          „O Jezu, pomóż mi, gdyż jestem grzesznikiem zagubionym, bezradnym i pogrążonym w ciemności. Jestem słaby i brakuje mi odwagi, aby Cię szukać. Daj mi siłę, by wołać teraz do Ciebie, bym mógł zerwać z mrokiem mojej duszy.
          Doprowadź mnie do Twojego światła, Drogi Jezu, i przebacz mi. Pomóż mi ponownie stać się zdrowym i przywróć mnie Twojej Miłości, pokojowi i Życiu Wiecznemu. Ufam Ci całkowicie i proszę Cię, żebyś mnie przyjął z umysłem, ciałem i duszą, gdyż oddaję się Twojemu Bożemu Miłosierdziu.Amen.”
          Dolaczam sie do tej modlitwy dla Ciebie.

        • Marek said

          Klepanie wyuczonych modlitw ? Dzięki , ale wolę normalną rozmowę z Bogiem .

        • Radosław said

          nie wszyscy żyjący przed Jezusem trafili do piekła

        • Marek said

          Zaprzeczyłeś teraz w dogmat ,że zbawienie można tylko osiągnąć poprzez kościół katolicki .

        • Pokręć said

          Mówił o piekle, kiedy opowiadał, co będzie, jak nadejdzie i zastanie panny śpiące, ze zgaszonymi lampami. Powiedział, że one usłyszą „idźcie precz, przeklęci, w ogień wieczny przygotowany diabłu i jego aniołom”. Choćby to świadczy o tym, że piekło ISTNIEJE.

        • Marek said

          Tak ,ale to nie oznacza wiecznego cierpienia tylko unicestwienie .Ale tutaj wychodzi na to ,że jednak Bóg nie jest sadystą , tylko sędzią sprawiedliwym .

        • Bozena said

          Po to Bog dal nam WOLNA WOLE, bysmy sami zdecydowali, jeszcze za zycia czy chcemy po smierci byc w Niebie. I Pan Bog SZANUJE nasza wolna wole. Czy myslisz, ze kiedy teraz odwracasz sie plecemi od Niego, w chwili smierci bedziesz mial wystarczajaco sily i czelnosci by prosic o przebaczenie za swoje zle wybory zyciowe? Jak latwo jest dzisiaj wpasc w depresje, czy mozesz byc pewny ze w chwili smierci bedziesz wystarczajaco silny by nie powiedziec „na niczym juz mi nie zalezy, nie mam sily” – wtedy kiedy najbardziej bedzie ci potrzebna modlitwa by wlasnie miec ta sile by sie ukorzyc przed Bogiem i powiedziec „zgrzeszylem, nie jestem godny, ale blagam o przebaczenie”??? Odmow sobie Koronke do Milosierdzia Bozego na zas, aby choc ona mogla w „ostatniej chwili” pomoc ci upasc na kolana.

        • wiesia said

          W momencie,kiedy odejdziemy z tego świata będzie sprawiedliwość.Zobaczymy nasze grzechy OCZAMI BOGA,a więc sami siebie w tym momencie ocenimy.

        • Marek said

          I tutaj mogę się zgodzić . Tutaj piszą że bez żalu za grzechy na łożu śmierci trafia się do piekła . Tylko że przeważnie wtedy ludzie nie bardzo mają świadomość .

        • Bozena said

          Swiadomosci moze ziemskiej nie maja, ale wtedy otwieraja sie im oczy na to ze posiadaja dusze, ktorej na ziemi nie chcieli „znac”. Takze lepiej sie przed smiercia wyspowiadac, przyjac KOmunie Sw, Ostatnie namaszczenie Chorych. Jezeli zas nie jestes katolikiem, to na pewno istnieje „inna miara” – ale niestety nam nie jest dane jej znac.

        • Marek said

          Czyli według ciebie najważniejsze to namaszczenia i przyjęcie komunii przez nieświadomego człowieka ma pomóc w zbawieniu ? Widzisz ,kiedyś Grekom kładziono monety na powiekach dla przewoźnika . Nie widzę tutaj za wiele różnic . Posmarowanie olejkami ma zmyć grzechy ?

        • Pokręć said

          Marku, a co wg. Ciebie miałoby zmyć grzechy? uważasz, że Pan Bóg jest zbyt mało miłosierny, żeby odpuścić komuś grzechy nawet przez samo posmarowanie olejkami nieświadomego człowieka? Z jednej strony patrzysz na Boga jak na kogoś, kto nie jest w stanie nawet dopuścić, żeby ktoś do piekła poszedł, tak kocha, a z drugiej strony stawiasz Jego Miłosierdziu taką tamę? Bóg ustanowił Kościół święty i Sakramenty święte. Sam Pan Jezus w Ewangeliach uzdrawiał i odpuszczał grzechy nawet nieświadomym. Paralitykowi powiedział bez słowa z jego strony, że grzechy mu zostały odpuszczone, nawet niczym go nie smarował.
          Po to Pan Jezus ustanowił Kościół i Apostołów, żeby poprzez ich ręce obdarzać nas łaskami.
          Co więcej, każdy katolik, z samego faktu przynależności do Kościoła w chwili śmierci dostaje rozgrzeszenie mocą tejże przynależności (jeśli choć symbolicznie za grzechy żałuje albo żałował, kiedy jeszcze był przytomny) w wypadku, gdyby nie mógł się wyspowiadać. naprawdę, trudno katolikowi do piekła trafić, ale jak ktoś bardzo chce…
          I nie mów, że nikt nie chce trafić do piekła. Bo to jest opowiadanie typu „zjeśc ciastko i miec ciastko – naszą chęć uniknięcia piekła wyrażamy całym zyciem i postepowaniem zgodnym z nauczaniem Pana Jezusa. Nie da się całe zycie przeżyć w grzechu, wypiąć się na Boga, stracić wiarę w piekło i w ten sposób „nie chcieć” iśc do piekła na zasadzie – że nawet, jeśli istnieje, to kto by tam chciał, chyba tylko głupi”. Trzeba nie chcieć, ale tak prawdziwie nie chcieć, i powiedzieć to Bogu choć raz, w ciągu całego zycia. Ale tak szczerze, nie „na odwal się”, z obojętnym sercem. Tą chęć potwierdzamy właśnie żyjąc przykazaniami Boga.

        • Pokręć said

          Marku, Ty masz pretensje do Boga, że nie jest miłosierny, bo na piekło skazuje a sam odmawiasz mu prawa, żeby nawet w pierwszej chwili po śmierci dał jeszcze człowiekowi szansę, zanim ten „film” z życia zobaczy? Ty nie dywaguj, nie kombinuj, już TERAZ staraj się stanąć po właściwej stronie. Oddaj siebie i Swoja wolę Bogu, taką jaka jest, takiego, jakim jesteś. Nie pytaj o nic, nie zastanawiaj się, jak to będzie. Będzie najlepiej, jak tylko to w ogóle jest możliwe u Boga.

        • Radosław said

          „Jaki kochający ojciec skazałby swoje nawet najgorsze dziecko na wieczną karę bez możliwości jakiejkolwiek poprawy”

          A co siłą ma cię zaciągnąć do nieba? Bóg nie jest tyranem.

          „Bóg położył przed tobą ogień i wodę, co zechcesz, po to wyciągniesz rękę. Przed ludźmi życie i śmierć, co ci się podoba, to będzie ci dane (Syr 15, 16-17)”

        • Bozena said

          Ja mysle ze Marek tak naprawde nie szuka Prawdy, ale chce udowodnic, ze to Kosciol Katolicki jest mu na przeszkodzie i wrecz zagradza Mu droge.
          Nawet aby dojsc do wyzszej wiedzy matematycznej nalezy zaczac od podstaw dodawania a nie przeskakiwac poziomy.

        • Marek said

          Widzisz , fundament był znakomity ( Jezus) ,ale poprzez dzałanie wody ,szkodników i robali całkiem zgnił . Teraz ,żeby postawić na nim dom ,trzeba zaczynać od nowa .

        • Krzysztof said

          gdyby Judasz rzucił Mi jedno spojrzenie skruchy, wyjednałbym mu przebaczenie u Ojca…»

          «Moje łzy i Mój pocałunek! Nikt tak wiele ode Mnie nie otrzymał. Zostań więc w pokoju, bo między tobą a Mną jest tylko miłość.»

          Błogosławi ją i, przeszedłszy szybko przez pokój, wychodzi za Anną, która nie ośmieliła się ani podejść, ani przemówić, lecz płacze tylko ze wzruszenia. Kiedy jednak są już na korytarzu, który prowadzi do drzwi domu, Anna odważa się zadać leżące jej na sercu pytanie: «A moja Joanna?»

          «Już od dwunastu dni cieszy się Niebem. Nie powiedziałem ci o tym wcześniej, bo zbyt wielki kontrast istnieje między twoją córką a synem Marii.»

          «To prawda! To wielka męka! Myślę, że ona umrze.»

          «Nie. Nie od razu» [– odpowiada Jezus.]

          «Teraz będzie spokojniejsza. Pocieszyłeś ją. Ty! Ty, który bardziej niż wszyscy…»

          «Ja bardziej niż wszyscy inni lituję się nad nią. Jestem Boskim Współczuciem. Jestem Miłością. Mówię ci, niewiasto: gdyby Judasz rzucił Mi jedno spojrzenie skruchy, wyjednałbym mu przebaczenie u Ojca…»

          Jakiż smutek na obliczu Jezusa! Niewiasta jest tym wstrząśnięta. Chęć mówienia i milczenia zmagają się w niej. Jednak jest niewiastą i ciekawość bierze górę. Pyta: «Ale, czy to była jakaś… jakaś… no, chciałam zapytać, czy ten nieszczęśnik tak nagle zgrzeszył, czy też…»

          «Od miesięcy grzeszył i żadne Moje słowo, żadne Moje zachowanie nie miały [dla niego] takiej wartości, żeby go powstrzymać, tak silną miał wolę grzeszenia. Jednak nie mów jej o tym…»

          «Nie powiem!… Panie! Kiedy Ananiasz uciekł z Jerozolimy w piątek, w samą noc Przygotowania, nie skończywszy nawet Paschy, wszedł krzycząc: „Twój syn zdradził Nauczyciela i wydał Go nieprzyjaciołom! Pocałunkiem Go zdradził. Widziałem Nauczyciela bitego, oplwanego, biczowanego, ukoronowanego cierniem, obarczonego krzyżem, ukrzyżowanego i martwego z powodu tego, co uczynił twój syn. Nieprzyjaciele Nauczyciela wykrzykują nasze imię w zuchwałym tryumfie i opowiadają o wyczynach twego syna, który za cenę niższą od tej, jaką się płaci za baranka, sprzedał Mesjasza. Zdradził Go pocałunkiem, przez który wskazał Go strażnikom!”

          Pod takim ciosem Maria upadła na ziemię, sczerniała. Medyk powiedział, że rozlała się w niej żółć, pękła wątroba i całą krew ma zepsutą. A… świat jest zły. Ona ma rację… Musiałam ją tu przenieść, bo w Kariocie ludzie podchodzili pod dom, krzycząc: „Twój syn jest bogobójcą i samobójcą! Powiesił się! Belzebub zabrał jego duszę, a potem szatan przyszedł wziąć jego ciało”. Czy prawdą jest ta niezwykła okropność?»

          «Nie, niewiasto. Znaleziono go nieżywego, wiszącego na oliwnym drzewie…» [– odpowiada Jezus.]

          «Ach! Oni krzyczeli: „Chrystus zmartwychwstał i jest Bogiem! Twój syn zdradził Boga. Jesteś matką zdrajcy Boga! Jesteś matką Judasza”. W nocy, wraz z Ananiaszem i wiernym sługą, jedynym który mi pozostał, bo nikt nie chciał zostać przy niej… przeniosłam ją tu. Jednak Maria słyszy wciąż te okrzyki w każdym powiewie wiatru, w każdym dźwięku na ziemi, we wszystkim…»

          «Biedna matka! Tak, to straszne» [– mówi Jezus.]

          «Ale czy ten demon nie pomyślał o tym, Panie?»

          «To był jeden z argumentów, jakimi się posługiwałem, żeby go powstrzymać. Ale bezskutecznie. Judasz doszedł do znienawidzenia Boga. Nigdy też nie kochał prawdziwie ani ojca, ani matki, ani żadnego bliźniego.»

          «To prawda!» [– potwierdza Anna.]

          «Żegnaj, niewiasto! Niech Moje błogosławieństwo umocni cię w znoszeniu pogardy świata z powodu twej litości dla Marii. Ucałuj Moją dłoń. Tobie mogę ją pokazać. Jej sprawiłoby zbyt wiele bólu ujrzenie jej.»

          http://www.voxdomini.com.pl/valt/valt/v-07-018.htm

        • Marek said

          Jeżeli Bóg stworzył duszę to i może ją unicestwić . Jaki cel jest w wiecznym pastwieniu się nad nią ?

        • Krzysztof said

          Szymonie, Szymonie! Lucyfer osądzał myśli Boże i uznał je za błędne.

          A kiedy stawia się czemuś przeszkody? Wtedy, kiedy uważa się, że coś nie jest dobre. Myślałbyś więc, że twój Bóg czyni coś, co nie jest dobre. Nawet osądzanie braci nie jest dobre, bo każdy człowiek ma swe wady i posiada zdolność poznania tak ograniczoną, że siedem razy na dziesięć jego osąd jest błędny. A już absolutnie złe jest osądzanie działań Bożych. Szymonie, Szymonie! Lucyfer osądzał myśli Boże i uznał je za błędne. On chciał zająć miejsce Boga, uważając siebie za bardziej sprawiedliwego niż On. I wiesz, Szymonie, co się stało z Lucyferem. I wiesz, że wszelki ból, jaki nas dotyka, pochodzi od tej pychy…»

          «Masz rację, Nauczycielu! Jestem wielkim nędzarzem! Przebacz mi, Nauczycielu!»

          http://www.objawienia.pl/valtorta/valt/v-04-140.html

        • Ewa DM said

          Marku, na dobry początek, weź do ręki Pismo Święte. Tam jest wszystko zapisane. „I zgromadzą się przed Nim wszystkie narody, a On oddzieli jednych (ludzi) od drugich, jak pasterz oddziela owce od kozłów. Owce postawi po prawej, a kozły po swojej lewej stronie. Wtedy odezwie się Król do tych po prawej stronie: „Pójdźcie, błogosławieni Ojca mojego, weźcie w posiadanie królestwo, przygotowane wam od założenia świata!”…”Wtedy odezwie się i do tych po lewej stronie: „Idźcie precz ode Mnie, przeklęci, w ogień wieczny, przygotowany diabłu i i jego aniołom!” Mt rozdz.25 Sąd Ostateczny
          Jeśli Pan Jezus zbudował, jak powiedział, Swój Kosciół na skale i zapowiedział, że bramy piekielne Go nie przemogą – to jakże zwodnicze jest nasze kombinowanie, żeby się od tego Kościoła odciąć. Bo kapłani przeszkadzają, bo modlitwy odstręczają, bo brakuje pokory i odwagi, żeby dobrą spowiedź odprawić. Bo może Pan Bóg i bez tego wszystkiego się zlituje? Ale chyba sam czujesz, że to wielkie ryzyko – chodzić sobie własnymi scieżkami, licząc na to, że jakoś do celu się dojdzie. Pan Bóg jest Miłosierny i dał nam wszystko, co nam zapewnia Zbawienie. Jeśli to odtrącimy, to zamiast Miłosierdzia ściągniemy na siebie Jego Sprawiedliwość. To jest nasz wybór. Życzę nam wszystkim, żebyśmy nie przegapili tej ostatniej godziny Miłosierdzia Bożego.

        • kooool said

          Janie Pawle II módl się za Marka, który szuka drogi zbawienia swej duszy.

  16. Dawid said

    Prognozy są zatrważające. W 2013 roku bezrobocie wśród absolwentów może przekroczyć 30 procent

    opublikowano: dzisiaj, 14:22

    fot. sxc.hu

    Jeśli w 2013 r. bezrobocie w Polsce znacznie przewyższy 13 proc. – a wszystko na to wskazuje – to wśród absolwentów przekroczy próg 30 proc. – wynika z prognoz Polskiego Stowarzyszenia Zarządzania Kadrami.

    Polskie Stowarzyszenie Zarządzania Kadrami przypomniało, że stopa rejestrowanego bezrobocia w Polsce w listopadzie 2012 r. wynosiła 12,9 proc., a poziom bezrobocia wśród młodych w trzecim kwartale br. był dwukrotnie wyższy i wyniósł 25,8 proc.

    Analizując dane historyczne możemy stwierdzić, że jeśli w 2013 roku bezrobocie w Polsce będzie znacznie wyższe niż 13 proc., a wszystko na to wskazuje, to bezrobocie wśród absolwentów przekroczy próg 30 proc., gdyż ta grupa społeczna wykazuje szczególną wrażliwość na zmiany gospodarcze

    – powiedział prezes Polskiego Stowarzyszenia Zarządzania Kadrami Piotr Palikowski.

    Trudności w znalezieniu pracy przez absolwentów będą – w jego ocenie – wynikać z niekorzystnych uwarunkowań gospodarczych, np. niskiego wzrostu PKB i nakładów inwestycyjnych czy globalnej dekoniunktury, ale także niedostosowania kompetencji młodych do wymagań rynku pracy.

    Złe nastroje gospodarcze oraz niedopasowanie podaży do popytu na polskim rynku pracy powodują, iż firmy wolą zatrudniać specjalistów z doświadczeniem niż absolwentów

    – dodał Palikowski. Zauważył, że ten problem narasta od połowy poprzedniej dekady.

    Jak poinformowało Stowarzyszenie, specyfika polskiego rynku pracy młodych polega na ich opóźnionym wejściu w życie zawodowe. Wynika to m.in. z tego, że młodzi Polacy chętnie studiują. Efekt jest taki, że pokolenie w wieku 25-34 należy do najlepiej wykształconych w Europie. Jednak wskaźnik zatrudnienia w tej kategorii wiekowej wynosi 75,3 proc. i od lat 2008-2009 spada – wskazują specjaliści.

    Stowarzyszenie wskazało, że problem zatrudnienia młodych jest wyzwaniem dla całej Unii Europejskiej. W Grecji czy Hiszpanii bezrobocie wśród młodych przekracza 50 proc.

    Unijni urzędnicy dostrzegają problem i jego skalę, stąd inicjatywy, jakie podejmują, np. rekomendacje dotyczące Pakietu na rzecz Zatrudnienia Młodych czy EU Skills Panorama – nowy portal unijny, na którym znajdują się informacje o zapotrzebowaniu na umiejętności

    – powiedział Palikowski.

    Wszystkie te działania nie zatrzymają jednak rosnących wskaźników bezrobocia wśród młodych, równie ważne jest aktywne angażowanie się przedsiębiorców w edukację i politykę informacyjną co do własnych potrzeb

    – dodał.

    Polskie Stowarzyszenie Zarządzania Kadrami przywołało prognozy Międzynarodowej Organizacji Pracy, z których wynika, że poprawa sytuacji młodych na rynku pracy w skali ogólnoświatowej może nastąpić dopiero w 2016 roku.

    PSZK skupia się m.in. na rozwoju i promocji standardów zarządzania kapitałem ludzkim w przedsiębiorstwach.

    źródło: PAP/Wuj

    • Marek said

      A czyja to wina ? Jeżeli prawie czterdziestomilionowe społeczeństwo daje się robić w trąbkę garstce tumanów , to o czym tu mówić ?

      • Dawid said

        Wyższe wykształcenie to jest nic jak widzimy teraz trza mieć kwalifikacje na coś coś trza umieć a nie on myśli że zrobi wyższe i 10 tys będzie brał heh 😀

    • Pokręć said

      Niezawodna dawka optymizmu od Dawida. Dzięki, bracie, bo bez tego, to chyba byśmy się powiesili. A tak…
      No, ale, im gorzej, tym lepiej. Byle było żytko i ziemniaczki oraz jęczmień do słodowania, jakoś przetrwamy do momentu, kiedy wątroba i nerki z sercem powiedzą „dość”.
      A to, co się dzieje na rynku pracy to tez jest spowodowane tym, że na 4-tym roku uczelni technicznej, państwowej daje się tróję w indeks studentom, co nie znają prawa Ohma. Normalnie, powinien polecieć wykopany za drzwi a za nim podarty na kawałki indeks. Ale nie teraz. Teraz jak się wywali takich studentów, to zamkną wydział i kadra pójdzie na zieloną trawkę. Cóż zrobić… No i taka studenteria po studiach nie ma pracy. I bardzo słusznie. Im gorzej, tym lepiej!

  17. Dawid said

    http://losyziemi.pl/rosja-samolot-tu-204-wypadl-z-pasa-na-lotnisku-wnukowo-w-moskwie-staranowal-ogrodzenie-i-wbil-sie-w-nasyp-oddzielajacy-lotnisko-od-szosy-kijowskiej/
    http://losyziemi.pl/czechy-dwa-przypadki-wirusa-h1n1-pacjenci-w-bardzo-ciezkim-stanie/

  18. Dawid said

    http://zmianynaziemi.pl/wideo/liczne-powodzie-polnocy-francji-spowodowane-przez-wielkie-ulewy

    Znowu powodzie..

  19. wiesia said

    Z całego serca POLECAM,przeczytajcie proszę,bo warto sobie coś raz na zawsze uzmysłowić;http://hartman.blog.polityka.pl/2012/07/01/jan-pawel-ii-i-jego-niewdzieczny-narod/

    • wiesia said

      Nie sztuka palucha mi wykręcić,ja czekam na wypowiedz dlaczego to robisz!MAM NADZIEJĘ,ŻE NIE CZYTAŁEŚ,BO W PRZECIWNYM RAZIE TO BARDZO O TOBIE NIEŁADNIE ŚWIADCZY,NAWET NIE STAĆ CIĘ NA POLEMIKĘ!

  20. wiesia said

    Byłem w Trójmieście. W Krakowie udałem się ulicą Jana Pawła II w kierunku lotniska im. Jana Pawła II. Wsiadłem w samolot, który wysadził mnie na lotnisku im. Lecha Wałęsy-Bolka. Następnie udałem się do Sopotu, kupiłem bilet za 7 zł i wstąpiłem na molo im. Jana Pawła II. Patrząc tak w dół na nasze polskie morze, oddałem się refleksji nad niewdzięcznością Narodu Polskiego w stosunku do swego Największego Syna i Wybawcy. Co uczyniłeś Narodzie, by przestano w Twoim kraju, w Twoim kraju, któremu Opatrzność, za wstawiennictwem Matki Bożej i łaskom Ducha Świętego, którego zstąpienie wybłagał dla Ciebie Ojciec Święty, poniżać i obrażać Cię w osobie Twego Ojca i Nauczyciela, któremu odmawia się tak bezwzględnie należnej Mu publicznej czci?
    Jak to jest możliwe, że po 23 latach od kiedy Błogosławiony Ojciec Święty wraz z Błogosławionym Księdzem Popiełuszką pokonali komunizm, mimo zdrady Kuroniów i Michników, którzy rzucali im kłody pod nogi, są w naszym kraju miejscowości, w których nie uświadczysz pomnika Jana Pawła II, w których ani jedna szkoła nie nosi Jego Imienia. Takich miejsc jest w Polsce jeszcze wiele. Wrogowie Kościoła, nienawidzący Papieża Polaka za to, że był Polakiem i obalił bezbożny system, knują w ukryciu swoje antypolskie intrygi, prowadząc katolicki Naród w otchłań czarnej niewdzięczności. Są jeszcze „dyrektorzy” i „wójtowie”, udający Polaków, lecz służący wiadomo czyim interesom, którzy „zapomnieli” wyjść ze stosowną inicjatywą zapłacenia nieskończenie małej cząstki naszego długu wobec Wielkiego Polaka i zaszczycenia lokalnej społeczności nadaniem Jego imienia szkole, ulicy, placowi. Ba, są duże miasta, w których wciąż jeszcze nie ma Centrum Myśli Jana Pawła II, są całe dzielnice, w których zabrakło miejsca, gdzie polski katolik mógłby oddać hołd Błogosławionemu Ojcu Narodu.
    Lecz przyjdzie jeszcze taki dzień, w którym każdy zaprzaniec i wróg Narodu, mający czelność podnieść się z prochu na kolana przed Papieżem-Polakiem, poczuje na karku but sprawiedliwości. Przyjdzie czas, gdy Naród obudzi się do prawdziwej wierności i prawdziwej suwerenności. Nasza Ojczyzna nosić będzie Imię Ojca Świętego i zwać się będzie Rzeczpospolita Polska św. Jana Pawła II. Nasza konstytucja nareszcie będzie Nasza, oddając Naszą Ojczyznę pod opiekę św. Jana Pawła II – Swego wiecznego Patrona. W każdym polskim mieście i miasteczku stanie kościół pod wezwaniem św. Jana Pawła, jako skromne wotum wdzięczności Narodu za zbawienie Ojczyzny. A osobnicy przeszkadzający w swobodnym sprawowaniu kultu Jana Pawła II, jako dopuszczający się gwałtu na konstytucyjnie gwarantowanej wolności wyznania, będą pociągani do surowej odpowiedzialności. O taką Polskę cały Naród, pod przewodem Ojca Świętego Jana Pawła II, walczył, mając za przeciwników krwiożercze i bezbożne potęgi komunizmu i liberalizmu, samego Lucyfera. I Naród polski, dzięki swej wierności Matce Bożej i Ojcu Świętemu, tę świętą wojnę wygra!
    Ojciec Święty Jan Paweł II uczył nas miłości i cierpliwości. Uczył wiary w człowieka. Wierzę, że z okien Domu Ojca spogląda dziś z łagodną i wybaczającą troską na te wszystkie miejscowości, w których rozbisurmanieni urzędnicy toczą swoje żałosne prywatne wojenki z Panem Bogiem, urągając Naszemu Papieżowi i odmawiając Mu należnej Mu czci. Serce Papieża-Polaka jest Wielkie i pełne Wybaczenia. Mimo zadawanych Mu wciąż ran, mimo cierniowej korony zniewag, którą pogrobowcy komunizmu kładą na Jego święte czoło, Ojciec Święty trwa w modlitwie, błogosławiąc swoim prześladowcom. I my starajmy się im przebaczyć, bo nie wiedzą, co czynią.

    • wiesia said

      Postanowiłam to skopiować i wkleić,ponieważ wyżej dałam linka,ale mnie za to potraktowano paluchem w dół.Chcę,abyście wiedzieli,że mężczyzna,który to napisał stał się mi bardzo bliski z uwagi na to,że tak samo myślę jak On.Nie znoszę jak ktoś zachowuje się niegodnie w stosunku do kogoś Kto uratował nam życie.Dla mnie to już drugi raz taki ratunek ze strony tej samej osoby.Nie pozwolę Go obrażać.Widzę,że niskie pobudki są na topie w obecnej dobie.Ilu z nas coś zrobiło dla Ojczyzny,dla świata?Nie pozwolę obrażać mojego papieża.Jednak staram się stosować do tego ostatniego tam zdania.

  21. syriusz said

    Jak to dobrze że świat jest w rękach Opatrzności a nie idiotycznych wizjonerów zapowiadających koniec świata,bo gdyby było nainaczej już byście nie czytali tych słów.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

 
%d blogerów lubi to: