Dziecko Królowej Pokoju

Pokój musi zapanować pomiędzy człowiekiem i Bogiem, a także między ludźmi

Archive for Styczeń 2013

grupy modlitewne Jezus dla Ludzkości

Posted by kwiatuszek2013 w dniu 30 Styczeń 2013


6367 Najbliższe spotkanie grup modlitewnych Jezus dla Ludzkości

  odbędzie się w Warszawie, oraz w Częstochowie

  1 i 2 lutego 2013.

    

 

Na mapce zostały oznaczone zgłoszenia do grup modlitewnych z Polski.  W niektórych miastach są już prowadzone grupy
modlitewne  Jezus dla Ludzkości.

MAPA DO PUBLIKACJI

Zaktualizowana  lista osób  będących w Grupach modlitewnych „Jezus dla ludzkości „ lub chcących do jakiejś grupy dołączyć.

Aby się przyłączyć wystarczy wysłać zgłoszenie na adres: poczta@ostrzezenie.net i podać swoje miejsce zamieszkania oraz adres e-mailowy.

MIASTO WOJEWÓDZTWO/ PAŃSTWO Polska / zagranica
Bradford Wielka Brytania zagranica
Brampton, Ontario Kanada zagranica
Bydgoszcz Kujawsko – Pomorskie Polska
Doncaster Wielka Brytania zagranica
Ełk Warmińsko – Mazurskie Polska
Gdańsk Pomorskie Polska
Gdynia Pomorskie Polska
Gomunice Łódzkie Polska
Hiszpania Hiszpania zagranica
Kamieniec Podolski Ukraina zagranica
Kielce Świętokrzyskie Polska
koło Paryża, Bois d’Arcy Francja zagranica
Końskie Świętokrzyskie Polska
Kraków Małopolskie Polska
Krotoszyn Wielkopolskie Polska
Leeds Wielka Brytania zagranica
Legionowo Mazowieckie Polska
Limanowa Małopolskie Polska
Łęczna Lubelskie Polska
Malbork Pomorskie Polska
Opoczno Łódzkie Polska
Opole Opolskie Polska
Ostrołęka Mazowieckie Polska
Paryż, Alfortville Francja zagranica
Paryż, z aglomeracją i   przedmieściami Francja zagranica
Piotrków Trybunalski Łódzkie Polska
Puławy Lubelskie Polska
Radom Mazowieckie Polska
Radomsko Łódzkie Polska
Rzeszów Podkarpackie Polska
Skarżysko-Kamienna Świętokrzyskie Polska
Słupsk Pomorskie Polska
Sopot Pomorskie Polska
Suwałki Podlaskie Polska
Środa Śląska Dolnośląskie Polska
Świecie Kujawsko – Pomorskie Polska
Tarnopol Ukraina zagranica
Tarnów Małopolskie Polska
Trójmiasto Pomorskie Polska
Tychy Śląskie Polska
Wakefield Wielka Brytania zagranica
Warszawa Mazowieckie Polska
Warzymice Zachodniopomorskie Polska
Wrocław Dolnośląskie Polska
Wyszków Mazowieckie Polska
Zambrów Podlaskie Polska
Zielona Góra Lubuskie Polska

Posted in Medziugorje | Otagowane: | 111 Comments »

Walka nowego porządku światowego z religią

Posted by Dzieckonmp w dniu 30 Styczeń 2013


Ponieważ nastąpił atak na mnie i na księdza Henryka Łuczaka a ksiądz jest dla mnie autorytetem, wiem co piszę bo przeczytałem wiele jego książek usunąłem tych kilka zdań z wpisu gdyż najważniejsze jest chronienie księży. Wklejam fotkę z ataku. Księże Henryku życzę dużo zdrowia , opieki Królowej Pokoju.

ob

Analiza obecnej sytuacji na świecie jest przeprowadzona poprzez pryzmat interesów żydomasonerii.

Błędy ideologiczne oświecenia

Ideologia Rewolucji Francuskiej i Szkoły Frankfurckiej

Postmodernistyczne zwodzenia

Posted in Film, Kościół, Patriotyzm, Polityka, Prześladowanie Chrześcijan, Szatan, Warto wiedzieć, Świat innymi oczami | Otagowane: , , | 59 Comments »

“Zniszczmy obraz Bestii! Moje kapłańskie listy do Ojca Świętego, arcybiskupów, biskupów, polityków i dziennikarzy…” – ks. Henryk Łuczak

Posted by Dzieckonmp w dniu 30 Styczeń 2013


W szeregach hierarchii, w środowiskach dziennikarskich wśród polityków są niestety ci, którzy walczą z polskością i katolicyzmem.

Publikacja książki “Zniszczmy obraz Bestii! Moje kapłańskie listy do Ojca Świetego, arcybiskupów, biskupów, polityków i dziennikarzy. Do przeciwników i zwolenników apokaliptycznej Bestii.” – księdza Henryka Łuczaka, stanowi ważne wydarzenie w polskim Kościele – oto w obliczu wielkiego i pogłębiającego się kryzysu, pustoszenia polskiej katolickiej tradycji i duchowości, niszczenia już samych nawet struktur życia wspólnoty religijnej i narodowej – kapłan przerywa milczenie, opisuje zjawisko nazwane “katolewicą” i z mocą przeciwstawia się temu prądowi popychającemu obecnie kościół w Polsce w kierunku pełzającej schizmy i buntu hierarchii wobec zaleceń i reform Benedykta XVI.

Książka wydana przez Wydawnictwo Antyk ma formę listów dedykowanych tym, którzy stoją jeszcze na gruncie i na straży katolicyzmu oraz listów kierowanych do zagorzałych lub ukrytych przeciwników Kościoła i Polski.

Autor we wstępie do książki napisał:

Współczesna Europa jest w znacznej części zdechrystianizowana i ulega przybierającej na sile “bestialskiej nawałnicy”, która bezcześci wszystko, co w człowieku – jako “ikonie Boga” – jest święte. Wpływowi “szaleńcy” ideologiczni i polityczni starają się za wszelką cenę wypędzić Chrystusa z umysłów dzisiejszych Europejczyków w przeświadczeniu, że jest to konieczny warunek wyplenienia zła z ziemi i uczynienia z niej wymarzonego “raju bez Boga”. Należy bardzo poważnie potraktować ostrzeżenie Benedykta XVI, który wypowiedział prorocze słowa: “Usuwając Boga z powierzchni ziemi, zapala się na niej piekło”. Czy to przypadek, że w obecnej cywilizacji znaczonej ateizmem i pieczęcią Antychrysta zwierze stało się święte, natomiast człowiek przeistacza się w istotę, którą można na różne sposoby profanować?

Polska przynależy do Europy, która od trzech stuleci odrywa się coraz skuteczniej od swych korzeni antycznych i chrześcijańskich. Szaleńcy ideologiczni przypuścili zdecydowany atak na Polskę, by zaszczepić w niej wielorakie wynaturzenia moralne, polityczne i kulturalne, bo zgodnie z ich zamysłami musi być ona wykorzystana w realizacji globalistycznej utopii. Polski Naród, zmaltretowany i osłabiony przez komunizm narzucony mu przy użyciu bagnetów, przejawia niejednokrotnie brak odporności intelektualnej i moralnej, wskutek czego w zastraszającym tempie “dziczeją dusze” Polaków.

Opamiętajcie się, Rodacy!

Nie adorujcie “obrazu” apokaliptycznej Bestii!

Nie ulegajcie pochlebcom nikczemnej rozpaczy!

Nie wypędzajcie Chrystusa z polskiej ziemi!

 

A oto jeden z listów – kierowany do jeszcze żyjącego wtedy arcybiskupa, którego działalność tak wiele szkody przyniosła i Kościołowi i Ojczyźnie naszej:

Wdzięk europejskiej ogłady

Czcigodny Księże Arcybiskupie! Niepokoi mnie jedna rzecz. Ksiądz Arcybiskup posiadł wdzięk europejskiej ogłady, o czym świadczy sposób posługiwania się kunsztowną tonacją głosu, umiejętność roztaczania wokół siebie uroków swego intelektu i zamieszczanie na łamach liberalno-laicyzujących czasopism tekstów pisanych w duchu modernistyczno-liberalnego światopoglądu. Wydaje mi się, że hierarcha, stanowiący “wielką nadzieję nowej wiary”, nie powinien interesować się jedynie katolewicą, lecz musi poczuwać się do osobistej odpowiedzialności za prawowiernych katolików, oczekujących od niego właściwych pouczeń, elementarnej wyrozumiałości i niekłamanej życzliwości. A jednak na co dzień spotykam osoby, które gorszą się tym, co Ksiądz Arcybiskup mówi w mediach, w jakim stylu pełni swoją posługę pasterską w Kościele polskim, jak traktuje “moherowe berety”. Nie potrafię uspokoić ich rozżalonych serc. W dyskusjach z nimi czuję się bezsilny, niepewny w udzieleniu odpowiedzi na prowokujące pytania, pozbawiony rzeczowych argumentów. Czyżby mnie zdeformowali moi profesorowie i mistrzowie uniwersyteccy? A może powinienem ograniczyć się do korzystania z najważniejszego prawa, które obecnie gwarantuje się księżom – prawa do milczenia? W imię jakich racji mam odrzucić to, co przejąłem z nauczania ks. kard. Stefana Wyszyńskiego – Prymasa Tysiąclecia, który miłował “do szaleństwa” nie tylko Kościół, lecz także Polskę? Szanuję autorytet moralny, którym Ksiądz Arcybiskup cieszy się ze względu na posłannictwo pełnione w Kościele partykularnym. Nie lekceważę faktu, że każdy Pasterz – będąc wybrany do pasienia owczarni Pańskiej – jest sługą Chrystusa i włodarzem tajemnic Bożych, co określa jego styl duszpasterzowania. Akceptuję wyrażane obecnie żądanie, by w naszym czasie biskup pouczał, jak należy oceniać w myśl nauki Kościoła osobę ludzką razem z jej wolnością, społeczność świecką z jej prawami i stanami, wychowanie potomstwa, pracę i wypoczynek, wiedzę i wynalazki techniczne, nędzę i nadmiar dóbr. Powinien również przedstawiać zasady rozwiązywania najbardziej doniosłych zagadnień dotyczących posiadania, wzrostu i należytego rozdziału dóbr materialnych, pokoju i wojny oraz braterskiego współżycia wszystkich narodów. Przeciwstawiam się każdemu, kto próbuje podważać sens urzędu apostolskiego ze względów politycznych i lekceważyć biskupa w imię poprawności politycznej. Należy wszystkim biskupom okazywać cześć i posłuszeństwo w wierze, jeśli trwają w łączności z papieżem – zastępcą Chrystusa na ziemi.

Mądre jest to stwierdzenie! Powołaniem pewnych osób jest sprawianie innym bólu – bólu oczyszczającego i owocującego wewnętrznym pokojem. W tym wypadku bardzo znamienne było postępowanie i nauczania “największego spośród narodzonych z niewiast” – Jana Chrzciciela. Wypowiadał się w sposób bezpośredni, zdecydowany i ostry, co słuchaczy doprowadzało wprost do “kryzysu” spowodowanego przez dogłębnie poruszone serce i odpowiedzi wyrażonej w “tak” lub “nie”. Ojciec Pio, święty stygmatyk, niejednokrotnie sprawiał ból swoim penitentom, którzy najpierw wylewali gorzkie łzy, a potem odradzali się duchowo i zmieniali swoje życie. Nie udało mi się jednak spotkać nikogo, kto by uspokoił się wewnętrznie pod wpływem słów wypowiadanych publicznie przez Księdza Arcybiskupa. I to mnie bardzo niepokoi i zasmuca. Bardzo często otrzymuje telefony i muszę odpowiadać na pytanie, których nie chciałbym nigdy usłyszeć. Zadają je ludzie inteligentni, zaangażowani w życia Kościoła, dumni z naszej Ojczyzny. Przychodzą do mnie starsze osoby w moherowych beretach, by się wyżalić z powodu aroganckich pouczeń, jakie słyszą z ust Księdza Arcybiskupa. Czują się lekceważone. Nie rozumieją stawianych im zarzutów. Boleją nad tym, że w ustroju demokratycznym ogranicza się ich prawo do swobodnego wyrażania swoich przekonań, opinii, niepokojów. Prowadzę trudne i rzeczowe dyskusje z wieloma naszymi parafianami, którzy przynoszą mi teksty publikowane przez znanych i cenionych autorów katolickich – oburzonych i zgorszonych tym, co mówi, pisze i czyni Hierarcha patronujący “oświeconym elitom”, zauroczonym fenomenem michnikowszczyzny. Sytuacja, w jakiej niespodziewanie znalazłem się, zmusza mnie do głębszego przemyślenia tego, co aktualnie dokonuje się w polskiej rzeczywistości religijnej, społecznej i politycznej.

Czytam zatem różne książki w języku polskim i włoskim. Kupuję każda czasopismo, w którym znajduję teksty ks. arcybiskupa Stanisław Wielgusa, o. prof. Mieczysława Alberta Krąpca, ks. prof. Czesława Bartnika, bo – jak sądzę – trudno podważyć ich dorobek naukowy i dostrzegać u nich “zawężenie horyzontów intelektualnych”. Prowadzą szczere rozmowy ze znanymi osobami, które analizują od lat taktykę, jaką posługują się w swej działalności “przefarbowane lisy” i aroganccy libertyni. Czy to oznacza, że podążam drogą wiodącą do “ciemnogrodu”? Pragnę być szczery! W wielu przypadkach przyznaję rację Rodakom, którzy oceniają krytycznie pewne wypowiedzi i publiczne wystąpienia Księdza Arcybiskupa. Muszę to czynić, bo w ostatnim czasie coraz bardziej “otwierają mi się oczy” w związku z rzetelnym studiowaniem pisanych z proroczym gniewem i żarem książek, w których znani autorzy piętnują fałszywą odnowę w Kościele oraz ukazują istotne przyczyny powiększającej się ciągle liczby pustych świątyń. Moja śmiałość jest tym większa, że Ksiądz Arcybiskup – jak się przypadkowo dowiedziałem – nie odbył regularnych studiów na żadnej słynnej uczelni zagranicznej ani nie prowadził wykładów na renomowanym uniwersytecie katolickim, ani nie opublikował znaczącej pozycji naukowej z zakresu filozofii czy teologii. Artykuły zamieszczane na łamach “Gazety Wyborczej” nie mają nic wspólnego z ukazywaniem nadprzyrodzonego charakteru nauki katolickiej i nie poszerzają moich horyzontów intelektualnych, stąd nie biorę ich w ogóle do ręki. Zapamiętałem prowokującą wypowiedz Eugeniusza Ionesco, jednego z ojców teatru absurdu: “W jednym z kościołów słyszałem takie oto słowa księdza: “Cieszmy się wspólnie, uściskajmy sobie wzajemnie ręce… Jezus serdecznie życzy wam: miłego dnia, dobrego dnia! Jeszcze trochę, a na Komunię będzie się urządzało bar z chlebem i winem, serwowało kanapki i Beaujolais (…). Nic nam już nie pozostaje, nic stałego, wszystko jest w ruchu. A przecież nam potrzebna jest skała”. Benedykt XVI, odnosząc się do tej wypowiedzi, stwierdził: “Myślę, że jeśli będziemy słuchać tych głosów, ludzi świadomych, że żyją w tym świecie, wówczas jasno zrozumiemy, że nie można służyć temu światu przez zwykłe, banalne dostosowanie się do niego. Świat nie potrzebuje konsensusu, potrzebne są mu transformacja i ewangeliczny radykalizm”. Ludzie “potrzebują skały”, Księże Arcybiskupie!

Nie wolno powodować chaosu w ich umysłach i sercach!

Nie wolno niszczyć w nich miłości do prawdy!

Nie wolno narzucać im fałszywych dogmatyzmów libertyńskich!

Biorę po raz kolejny do ręki książki Dietricha von Hildebranda, jednego z największych współczesnych etyków i eksperta Vaticanum II. Pius XII uważał go za Doktora Kościoła XX wieku. Poszukuję w jego dziełach odpowiedzi na dręczące mnie pytania, jakie stawiam sobie w związku z postępowaniem duchownych, którzy zatracają poczucie tego, co nadprzyrodzone, i fałszują prawdziwego ducha Chrystusa, Ewangelii i Kościoła. Sądzę, że ponoszą oni w znacznym stopniu odpowiedzialność za to, na co Paweł VI uskarżał się w jednej z alokucji: “Spodziewaliśmy się po Soborze wiosny, a przyszła burza; spodziewaliśmy się odrodzenia, a przyszło samozniszczenie Kościoła”. Jakże boleśnie brzmi to wyznanie! Dietrich von Hildebrand wręcz twierdzi, że dostrzega się w dzisiejszym Kościele nadzwyczaj sprawnie zorganizowaną “piątą kolumnę”. Tworzą ją biskupi, księża, teologowie, którzy utracili wiarę, ale nie występują otwarcie z Kościoła, lecz pozują na jego “wybawców” w nowoczesnym świecie. Posiadają specyficzną inteligencję, które – w odróżnieniu od prawdziwej inteligencji – trafnie nazywa się przebiegłością i wyrachowaniem. Zajmując eksponowane urzędy w Kościele, konspirują pod sztandarem reform i postępu w celu zniszczenia go od wewnątrz. Autor wyraża swoje oburzenie w jednoznacznie brzmiących słowach: “Jest jednak rzeczą niepojętą, że konspiracja ta istnieje w Kościele i że są biskupi, kardynałowie, a przede wszystkim księża i zakonnicy, którzy przyjmują rolę Judaszy”. Dietrich von Hildebrand zwraca uwagę na jedną z najbardziej przerażających chorób szerzących się w Kościele, jaką jest letarg strażników wiary. Ma na myśli liczną grupę biskupów prowadzących strusią politykę, bo się boją bardziej ludzi niż Boga. Nie czynią właściwego użytku ze swego autorytetu, gdyż środki masowego przekazu mogły by ich okrzyczeć mianem ludzi średniowiecza, małodusznych, reakcyjnych. Ulegają zatem duchowi świata i przymykają oczy na upowszechnianie heretyckich poglądów przez popularnych teologów, na propagowanie jawnej niemoralności, na bluźniercze deformacje kultu chrześcijańskiego. Z drugiej zaś strony, zajmują rygorystycznie autorytatywną postawę wobec wiernych, walczących o zachowanie nieskażonej wiary. Jest bardzo źle, jeśli biskup podaje jako mądrość coś, co tak naprawdę stanowi tajemnicę zła. Czyż hierarchowie nie są zobowiązani dochować wierności prawdziwej nauce Kościoła i szanować świętą prostotę wiary? Zrobiło na mnie ogromne wrażenie wystąpienie austriackiego kard. Christopha Schönborna na spotkaniu biskupów Europy w 2008 roku. Wspomniał o ogromnym osamotnieniu, jakie Paweł VI przeżywał po ogłoszeniu encykliki “Humanae Vitae”, w której bronił życia jako wielkiego daru Boga. Nie tylko wyśmiewali go wrogowie moralności ewangelicznej, lecz także zlekceważyli encyklikę biskupi europejscy. Zabrakło im odwagi, by powiedzieć “tak” Bogu. Obawiali się, że staną się przedmiotem pogardy ze strony wielu ludzi. Nie chcieli płacić zbyt wielkiej ceny za zdecydowane poparcie udzielone Pawłowi VI. Zamknęli się lękliwie za drzwiami. Nie ze strachu przed Żydami, lecz z lęku przed swoimi wiernymi, przed zacietrzewionymi nihilistami, przed dziennikarzami i prasą. Kardynał wyznał: “Myślę, że chociaż nie byliśmy biskupami w tamtych latach, to jednak musimy żałować za ten grzech europejskiego episkopatu. Musimy żałować ze to, że episkopat nie miał odwagi, by z mocą wspierać Pawła VI, ponieważ dzisiaj nosimy wszyscy w naszych diecezjach ciężar konsekwencji tego grzechu”. W świetle niepokojących słów, jakie wypowiedział Hierarcha wiedeński, dostrzegam aktualność ostrzeżenia Chrystusa, iż moce ciemności starają się uderzyć w pasterzy, by rozproszyły się owce (por Mt 25, 31). Ileż zła można wyrządzić katolikom, jeśli biskupi ulegają lękowi i kryją się za zamkniętymi drzwiami!

W ostatnim czasie wpadła mi w ręce książka Petera Bielika zatytułowana “Masoneria”. Natrafiłem w niej na “masońskie proroctwo” J. Breyera, który zapowiedział, że “Kościół rzymski będzie zniszczony głównie w wyniku doktrynalnego rozkładu wśród kleru”. Przeraziły mnie te słowa. Zacząłem zgłębiać tajemnice masonerii – największego nieszczęścia naszych czasów. Masoni opowiadają się po stronie Szatana, który toczy zaciętą walkę z Chrystusem. Jacques Mitterand, arcymistrz Wielkiego Wschodu Francji, ogłosił na głównym konwencie w 1962 roku, że wolnomularstwo staje się anty-Kościołem. Masoni podejmują wielorakie działania, by nawiązać współpracę z biskupami i kapłanami katolickimi w celu przyciągnięcie ich do swoich szeregów. Jest prawdą, że już w pierwszym okresie dziejów masonerii, wbrew zakazowi Stolicy Apostolskiej, wstępowało wielu duchownych do lóż wolnomularzy. Planowali przeprowadzenie radykalnych zmian w Kościele za cenę “pogodzenia” katolicyzmu z antychrześcijańskim duchem oświecenia. Tajna przynależność do masonerii duchownych katolickich trwa przez pokolenia do naszych czasów i ma swoją smutną historię. Z lektury poważnych opracowań naukowych można dowiedzieć się, że konsekrowani słudzy Kościoła również obecnie stają się mniej czy bardziej świadomie “współpracownikami” Szatana na ziemi, co szokuje, budzi gniew i odrazę, gorszy. Zdrajcy w fioletach, sutannach i habitach! Są ruchliwi, pracowici, dynamiczni. Nie hołdują starym dogmatyzmom ani przeżytym formułom ustalonym w minionych czasach, ani irracjonalnym przesądom sprzecznym z dzisiejszą nauką. Nie mają nic wspólnego z ortodoksami i fundamentalistami chrześcijańskimi. Rozumieją współczesność i pragną przystosować Kościół do ducha czasu, by umożliwić mu przetrwanie. Mówią ustawicznie o sobie, że są otwarci na świat, na nowe prądy intelektualne, na rozsądne kompromisy, na wszystkie religie. Nie zamierzają nikogo nawracać, ponieważ respektują myśl humanistyczną, przywiązują istotne znaczenie do dialogu, poszukują porozumienia i jedności. Zaprzeczają prawdom objawionym, odrzucają “konserwatyzm”, dopuszczają antykoncepcję, przeciwstawiają się “dyktaturze” Rzymu. Bardzo przyjazne są dla nich media, które upatrują w nich intelektualną elitę Kościoła i nagłaśniają ich “niebanalne” wypowiedzi. Czyżby “postępowi” duchowni nie wiedzieli o tym, że Kościół odrzuca wolnomularstwo, podając istotne racje i uzasadnienia? W swej funkcji nauczającej potępił masonerię ponad 400-krotnie. Papież Pius VI zauważył w 1775 roku, że masoni ukrywają nikczemność swojej doktryny pod atrakcyjnymi słowami i pięknymi sformułowaniami, aby przyciągnąć i oszukać wielu ludzi. Czyżby współczesna masoneria uwzględniała gorzką prawdę wyrażoną przez odważnego papieża? Przeraża mnie zdeprawowanie moralne i ideowe duchownych, którzy poszukują właściwego dla siebie miejsca w armii Antychrysta. Czują się szczęśliwi w radosnym uścisku Szatana. Chadzają z dumą po rozświetlonych posadzkach sal, gdzie nigdy nie wpuszcza się sumienia. Mijają w złowrogim milczeniu żarliwych katolików, których dusze darzy wolnością i szlachectwem Chrystus – jedyny Pośrednik naszego zbawienia. Przyjmują ochoczo odznaczenia, jakie im przyznają szaleńcy ze ślepiami płonącymi czerwoną krwią. Czy zasługuje na szacunek duchowny, angażujący się w urzeczywistnianie lucyferycznego porządku świata? Biskupi muszą przeciwstawiać się pokusom Antychrysta!

Nie mogą wskrzeszać czasów Judasza!

Nie mogą podawać śmiercionośnej czaszy chrześcijanom!

Nie mogą przymykać oczu na zło wdzierające się do Kościoła!

Dostrzegam problem. Ksiądz Arcybiskup nie tylko popiera bezkrytycznie Unię Europejską, lecz także zbyt często kpi w sobie właściwy sposób z rodaków, którzy oceniają rzeczywistość polityczną przez pryzmat wiary i nie chcą przyjąć “pierścienia z rubinem, ofiarowanym im przez Lucyfera”. Wyznają bowiem pogląd, że porządek świecki powinien być kształtowany zgodnie z wolą Boga i według Jego przykazań, gdyż w przeciwnym razie łajdacy będą pomiatać ludźmi prawymi i otrzymają za to słowa uznania, duże pieniądze i ordery. Czyż nie należą do tradycji laickiej gilotyna, łagry i krematoria? W czyim interesie niszczy się chrześcijańskie korzenie, z których wyrasta Europa? Czyżby świadomie “przeoczono” to, że świat bez Boga obraz się zawsze przeciw człowiekowi? Na obecnym etapie historycznego rozwoju Europy istotną rolę odgrywa masoneria, realizująca konsekwentnie wypracowaną w poprzednich wiekach wizję laickiej Republiki Globu pod jednym rządem światowym, inspirowanym przez Radę Wtajemniczonych Mędrców. Ma w niej obowiązywać porządek światopoglądowy, społeczny i gospodarczy, nazwany przez św. Augustyna kilkanaście wieków temu Państwem Szatana. W jawnie masońskim Nowym Wspaniałym Świecie wszystko będzie znaczone pieczęcią Antychrysta. Człowiek zdetronizuje Boga i zajmie Jego miejsce. Zagaśnie światło Chrystusa i zniknie Jego ślad z powierzchni ziemi. Pojawi się super-Kościół, który powstanie z połączenie różnych religii i będzie miał zaplecze okultystyczne. W masońskim “Państwie Człowieka” będą zamieszkiwać jedynie prawdziwi ludzie – istoty wolne, myślące w sposób nieskrępowany, decydujące samodzielnie o dobru i złu moralnym; natomiast osoby niezdolne do realizacji wartości głoszonych przez masonerię – zostaną całkowicie wyeliminowane “z gry”. Dyktatura masońska okaże się na tyle silna, by móc zmusić Boga do kapitulacji i wyemigrowania z cywilizacji opartej na poszanowaniu nieprzemijających wartości, za jakie uznano: Wolność, Równość, Braterstwo i Tolerancję. Stworzenie ogólnoświatowej federacji wymaga przejścia niezbędnego etapu, który jest utożsamiany – zgodnie z wizjami ideologów opracowujących lucyferyczny porządek wspólnoty o światowym zasięga – z urzeczywistnieniem fascynującego projektu politycznego, jaki stanowi Unia Europejska spod znaku Maastricht.

Masoneria zaczęła tworzyć odpowiedni grunt pod budowę wspólnego domu europejskiego już w XVIII wieku, szerząc kosmopolityzm, działając na rzecz wolnej myśli, świeckości państwa i tolerowania wszelkich kultów, promując humanizm uniwersalny. Zgodnie z filozofią masonerii prawdziwym społeczeństwem jest tylko ludzkość i powinna ona zjednoczyć się w jedno państwo, by móc posuwać się naprzód poprzez postęp, który jest rozwojem mocy, inteligencji i dobrobytu. Po upadku państwa kościelnego masoni ogłosili, że tron papieski musiał upaść, by mogły powstać Zjednoczone Państwa Europejskie pod flagą republikańską. W 1927 roku konwent lóż masońskich zadekretował, że przy każdej nadarzającej się okazji należy słowem i pismem tworzyć przestrzeń pozytywnie nastawioną do budowy Zjednoczonych Państw Europejskich. Aristide Briand w 1929 roku zgłosił w parlamencie francuskim projekt utworzenia Stanów Zjednoczonych Europy z jedną władzą federalną i współpracą ekonomiczną. Nie był to jednak odpowiedni czas, by można było podjąć próbę realizacji kontrowersyjnego projektu politycznego. W pierwszych latach po zakończeniu drugiej wojny światowej zaczęto znowu odnosić się ze zrozumieniem i życzliwością do realizacji idei Zjednoczonej Europy, bo – jak sądzono – będzie można skutecznie przeciwstawiać się tendencjom prowadzącym do wojny. Masonom udało się nakłonić do współpracy trzech znaczących polityków katolickich: Roberta Schumana, Konrada Adenauera i Alcide De Gaspari’ego. Przyszłość Unii Europejskiej ma wyznaczać eurokonstytucja, które została zredagowana przez jednego z czołowych masonów francuskich i byłego prezydenta – Velery’go Giscarda d’Estaing. Opiera się ona zasadniczo na bazie dawnych traktatów, niemniej przywiązuje większe znaczenie do ideologii niż do spraw gospodarczych i administracyjnych. Stara się normować wszystkie dziedziny życia w państwach członkowskich, łącznie za sferą światopoglądową, moralną i duchową. Posługuje się przewrotnie rozumianymi pojęciami: wolności, wyższości prawa nad osobą, bezpaństwowości, pluralizmu, równości i tolerancji. Podstawę intelektualną przyjętej oficjalnie eurokonstytucji stanowią – liberalizm, nowa lewica, socjaldemokracja i postmodernizm. Z gruntu są one ateistyczne, burzą wszelkie prawa historii, kultury duchowej, tradycji. Eurokonstytucja zabezpiecza jedność Europy pod względem gospodarczym, administracyjnym i politycznym. Narzuca jednak krajom członkowskim całą swoją ideologię na sposób nowej religii, z czym się łączy lekceważenie wiary i przekonań etycznych katolików zamieszkujących w Europie. Nie odwołuje się do Boga, co świadczy o oderwaniu Europy od jej korzeni chrześcijańskich i zmianie pierwotnego kursu integracji europejskiej. Wspiera rozwijający się w kręgu eurokratów sekularyzm – ideologię zeświecczenia sfer życia uważanych dotąd za sakralne. Ignoruje uniwersalny charakter Kościoła i redukuje jego status do poziomu lokalnych stowarzyszeń, będących tworami czysto ludzkimi. Uznaje relatywizm poznawczy i moralny jako istotny element demokracji oraz odrzuca w imię tolerancji z zasady wszystko, co się nie zgadza z laickością. Opiera na błędzie antropologicznym koncepcję praw człowieka, które są ujmowane dość płytko, bez ściślejszego związku z kulturą europejską, wskutek czego zapewnia ateistom uprzywilejowaną pozycję w życiu publicznym, natomiast katolików spycha na margines społeczeństwa. Najbardziej nieludzkie i barbarzyńskie prawa zostały sformułowane w odniesieniu do małżeństwa i rodziny, by w imię ideologii nikczemnej wolności zdegradować naturalną strukturę rodziny jako wspólnoty opartej na przymierzu mężczyzny i kobiety. A zatem małżonkowie nie muszą dochowywać sobie wierności i każdy z nich może swobodnie cudzołożyć. Kobieta ma prawo zesłać swoje dziecko “żywcem w ziemi łono”. Należy się odnosić z szacunkiem i podziwem do dewiantów, którzy profanują miłość w nienaturalnych związkach homoseksualnych. Nie wolno zakazywać uprawiania rozpusty w świetle reflektorów ani korzystania z usług prostytutek w prywatnych burdelach, ani odzierania z niewinności dorastających dziewcząt. Czyż nie oznacza to bezczelnego ubliżania Bogu? Unia Europejska przejawia coraz większą chrystofobię – alergię na Chrystusa i Jego Orędzie zbawcze. Od momentu Wcielenia, kiedy odwieczny Syn Boży stał się człowiekiem dla naszego zbawienia, Chrystus nie tylko wszedł w historię ludzkości, lecz także wtargnął w egzystencję każdego człowieka, nie prosząc nikogo o wyrażenie zgody. Wiara w Jego zbawcze posłannictwo stanowi najgłębsze źródło życia i entuzjazmu dla każdego chrześcijanina, który łączy swój los z Jego losem. Jest ona ukrytą siłą i wszystko uszlachetnia w człowieku: urodzenie i miłość, walkę z własną słabością i pomnażanie dorobku ludzkości, cierpienie i śmierć. Nie wolno jednak zapominać, że jest ona również dramatem zbawienia lub klęski, prawdy lub fałszu, dobra lub zła. Apostoł ostrzega: “Każdy zaś duch, który nie uznaje Jezusa, nie jest z Boga; i to jest duch antychrysta” (1 J, 4-3). Ileż nikczemnych działań podejmuje Unia Europejska, by potwierdzić swą uległość duchowi antychrysta! Zakazuje publicznie mówić o Chrystusie, by można było oddawać się spokojnie bałwochwalstwu w społeczeństwie demokratycznym. Eliminuje Jego zasady z cywilizacji łacińskiej ukształtowanej przez Kościół zatroskany o zbawienie każdego człowieka. Oskarża Go przed aroganckimi trybunałami za to, że uczy ludzi działać i służyć, przebaczać i walczyć, cierpieć i miłować. Zabrania wolnym obywatelom dostrzegać nieomylne objawienie Boga w Tym, który potwierdził swą miłość do człowieka na Krzyżu, bo – jak się ustawicznie powtarza – w społeczeństwie postmodernistycznym ludzie powinni kierować się nienawiścią, zaspokajać każde swoje egoistyczne pragnienie i czuć się sprawcami własnej klęski. Nie jest potrzebny Chrystus, by móc nadać światu oblicze ludzkie i osiągnąć prawdziwe szczęście, ponieważ w realizacji tych wzniosłych zamysłów wystarczy odwoływać się do ideologii ateistycznych, wykorzystywać osiągnięcia naukowe i organizować racjonalnie sprawy doczesne. Zdominowana przez terrorystów ideologicznych Unia Europejska manifestuje coraz silniejszą chrystianofobię – irracjonalne i nienawistne nastawienie wobec ludzi wierzących w Chrystusa. Nie zasługują oni na szacunek, bo pokładają swoje nadzieje w Kimś, Kto im zapewnia uczestnictwo w swoim zwycięstwie odniesionym nad grzechem, piekłem i Szatanem. Nie dostrzegą się w nich braci w człowieczeństwie, chociaż ustawicznie powtarza się wzniosłe słowa na temat współczesnego humanizmu, kodeksu praw ludzkich, postępu cywilizacyjnego. Nie wyraża się zgody na to, by powstrzymywali rękę członków “rodu Antychrysta”, którzy skierowują najbardziej morderczą bron przeciwko współczesnej ludzkości. Zabrania się im wchodzić do parlamentu, bo przeciwdziałają ustanawianiu praw inspirowanych przez Diabła. Oskarża się ich o to, że nie zaprzeczają nauczaniu Kościoła ani nie wspierają panoszącej się laicyzacji. Wyszydza się ich tęsknoty za tym, czego nie możne znaleźć w najpopularniejszym banku, na międzynarodowej wystawie, w supermarkecie wzniesionym na gruzach świątyni. Odmawia się im prawa do wyrażania swego wstrętu wobec perfidii i kłamstw polityków, wobec intryg żądnych władzy libertyńskich biurokratów, wobec bezdennej chciwości bankierów. Wymierza się im kary za ukazywanie zasadniczych różnic istniejących między wyznawcą Chrystusa a czcicielem Lucyfera, między świętością a podłością, między dziewicą a dziwką. Nie docenia się ich zasług, jakim szczycą się w konsekwentnym przeciwstawianiu się rzucaniu ludzi “lwom na pożarcie”. Czyżby udało się jakiemuś masonowi w Unii Europejskiej wykazać w sposób naukowy, że uczniowie i naśladowcy Chrystusa zapoczątkowali “rasę zadżumionych” na Starym Kontynencie?

Trzeba wsłuchiwać się w głos eurosceptyków, Księże Arcybiskupie!

Nie wolno z nich szydzić!

Nie wolno ich traktować w sposób niesprawiedliwy!

Nie wolno nimi pomiatać na libertyńską modłę!

Nie potrafię pojąć, jak doszło do tego, że Ksiądz Arcybiskup publicznie manifestuje swoją nienawiść wobec słuchaczy Radia Maryja i za wszelką cenę pragnie zniszczyć o. Tadeusza Rydzyka. Libertyńscy dewianci intelektualni i moralni nazywają ich pogardliwie “moherowymi bertami” i upatrują w nich reprezentantów rzekomo gorszej Polski – nienadążającej za duchem czasu i zdominowanej przez “kaznodzieję nienawiści” w zakonnym habicie. Nie szanują zatem ich godności osobistej i nie uznają ich praw otrzymanych od Boga. Zarzucają im prymitywizm intelektualny i bezmyślną pobożność. Wyszydzają to, co mówią o swoich odczuciach, przemyśleniach, niepokojach, bo – jak twierdzą liberalni celebryci – nie ma sensu wsłuchiwać się w głos “nieuków”, zbałamuconych fanatyków różańca”, bezkrytycznych “obrońców ciemnogrodu”. Wspierają wszelkie działania, które mają ich ośmieszyć i upodlić. Czy jakikolwiek duchowny może stanąć po stronie liberałów, znajdujących upodobanie w podejmowaniu iście judaszowskich działań?

Bądźmy sprawiedliwi! W najtrudniejszym okresie naszej powojennej historii, gdy Judasze o znanych nazwiskach pogardzali publicznie Ojczyzną, wyśmiewali wiarę chrześcijańską i prześladowali duchownych, ludzie noszący obecnie moherowe berety manifestowali swoje uczucia patriotyczne, uczestniczyli w masowych nabożeństwach religijnych i składali ofiary pieniężne na potrzeby Kościoła. W ówczesnych uwarunkowaniach politycznych okazywane przez nich przekonania religijne, szczere uczucia patriotyczne i mężne postawy – stanowiły jedyną realną siłę, której obawiały się władze komunistyczne. Wydaje mi się, że w czasach obecnej transformacji ustrojowej prestiż i pomyślność naszej Ojczyzny zależy bardziej od uczciwości prostych ludzi słuchających Radia Maryja aniżeli od telewizyjnych wystąpień Księdza Arcybiskupa.

Trzeba o tym pamiętać! W czasach PRL-u starano się podważyć autorytet biskupów polskich ze względów politycznych. Nikczemne działania nie przyniosły oczekiwanych rezultatów i w obecnej rzeczywistości społecznej katolicy nadal okazują posłuszeństwo w wierze wszystkim biskupom, którzy trwają w łączności z papieżem i poczuwają się do odpowiedzialności za realizację zbawczego posłannictwa Kościoła. Pragną jednak być szanowani i doceniani przez każdego biskupa, bo nie są takimi, za jakich uważają ich liberałowie, post-komuniści i nihiliści – “ciemniakami”, “moherowymi beretami”, “oszołomami”. Trzeba pamiętać, że skuteczność pełnionej posługi biskupiej zależy od ich modlitw, żarliwości religijnej i ofiar, a nie od poparcia celebrytów spotykanych w “różowym salonie”. Czyżby o tym nie wiedzieli hierarchowie, którzy poklepują się po ramieniu z pogromcami “katolickiego motłochu”?

Wydaje mi się, że w aktualnej rzeczywistości polskiej lekceważenie prawych katolików, broniących prawd wiary i piętnujących wszelkie dewiacje moralne, staje się coraz bardziej widoczne. Ks. prof. Czesław Bartnik wielokrotnie już ostrzegał w swoich publikacjach, że pewna grupa duchownych przejawia brak zmysłu kościelnego i spełnia bezkrytycznie różne życzenia liberałów, którzy chcą reformować Kościół polski w myśl ideologii zachodniej i syjonistycznej. Przeszkadza im bowiem Kościół ludowy, strzegący etyki i ładu, służący narodowi i Polsce, więc pragną uczynić go “otwartym”, aspołecznym, apolitycznym. Bardzo niepokoi to, że grupa krzykliwych i dominujących duchownych odrzuca Kościół ludowy jako rzekomo antysemicki i tworzy sobie Kościół teatralno-salonowy. W nim sprowadzają swoją obecność do celebrowania uroczystości z politykami i urzędnikami, natomiast mniejszą wagę przywiązują do obrony zwykłych obywateli, do rozwiązywanie trudnych problemów społeczno-politycznych, do wspierania osób przegranych życiowo. A niekiedy wręcz zajmują postawę arystokratyczną i wyniosłą wobec “ciemnoty”, o czym świadczą niewybredna ataki na miliony prostych słuchaczy Radia Maryja. Jest czymś niezrozumiałym i skandalicznym, jeśli przedstawiciel hierarchii kościelnej podejmuje próbę kneblowania ust uczciwym katolikom, by nie mogli informować braci w wierze o swoich bolączkach i dzielić się z nimi swoimi “nieliberalnymi” poglądami. Czy wolno zapominać o tym, że duchowieństwo było kiedyś ostoją wolnej Polski?

Ks. abp Stanisław Wielgus zwraca uwagę na nikczemną rolę liberalnych mediów, które zwalczają zaciekle Kościół, promując neopogaństwo, broniąc wszelkich anomalii moralnych i ośmieszając żarliwych katolików. Nie wolno w nich atakować judaizmu czy islamu ze względu na szacunek należny człowiekowi żyjącemu w społeczeństwie pluralistycznym. Katolicyzm natomiast może być krytykowany, wyśmiewany i lżony przez prymitywnych polityków, pseudoartystów i zboczeńców, którzy pragną zyskać rozgłos wskutek manifestowania własnej głupoty i okazywania pogardy ludziom poszukującym swego miejsca w Kościele – wspólnocie osób powołanych do zbawienia. Ksiądz Arcybiskup wyraźnie ubolewa nad tym, że “sekularne siły” oraz ich media dla uwiarygodnienia stawianych Kościołowi zarzutów i pokus, wykorzystują pewnych duchownych, wybranych i wszechstronnie przez siebie promowanych jako moralne i intelektualne autorytety, po to, by oskarżali Kościół o fundamentalizm, ciemnotę, zaściankowość, brak otwarcia na świat”. Jakże niepokojące i bolesne jest stwierdzenie, że istnieją duchowni i biskupi, którzy pragną, by świat zaliczył ich do swoich “intelektualnych elit”!

Nie można tworzyć Kościoła salonowego, Księże Arcybiskupie!

Jakże niebezpieczne okazuje się zafascynowanie “ewangelią krzywdzącej mądrości”!

Ileż cierpień zadaje się słuchaczom Radia Maryja, upatrując w nich jedynie sekciarzy!

Jakże trudno zaufać pasterzowi, który nie potrafi odpędzić wilka, czyhającego u bram “owczarni Pana”!

Proszę mi wybaczyć ostre słowa. Gorszy mnie postępowanie Księdza Arcybiskupa, manifestującego publicznie “zauroczenie” działalnością głównego ideologa postkomunizmu i popierającego redagowaną przez niego “Gazetę Wyborczą”. Uważam to za bezmyślne flirtowanie z małpującymi religię post-komunistami i liberałami, co należy wyraźnie napiętnować jako działanie osłabiające wiarygodność duszpasterzy – głosicieli słowa Bożego i sługi Pańskich ołtarzy. Biskup powinien czuć się szczęśliwy wówczas, gdy spotyka się z życzliwością ze strony swoich wiernych, bo do nich został posłany i ma obowiązek im głosić słowo Boże z ambony, z nimi celebrować Eucharystię w świątyni, im oddawać swoje serce i swój czas. Trudno znaleźć jakiekolwiek usprawiedliwienie dla pasterza, który w swoich słowach, zachowaniach i działaniach solidaryzuje się z wilkami czatującymi u wrót jego owczarni. W naszej historii najwybitniejsi duchowni bronili zawsze braci w wierze i potrafili wypominać grzechy możnym świata pogrążonego w złu. Nie jest tytułem do chwały zdobycie uznania “różowego salonu” i redaktorów “Gazety Wyborczej” – dziennika amputującego świadomość historyczną Polaków, podważającego wartości chrześcijańskie i wspierającego wściekłą kampanię antykościelną. Czy Ksiądz Arcybiskup zna załgany życiorys “świętego guru” liberalnych demokratów, którzy ustawicznie zarzucają narodowi polskiemu ciemnotę, antysemityzm, szowinizm i homofobię? Czemu ma służyć graniczące z amokiem uwielbienie dla redaktora “Gazety Wyborczej”? Czyżby polscy katolicy musieli poddać się moralnemu terrorowi “nietykalnego guru”, wypromowanemu przez znane powszechnie “ciemne siły”?

Ks. bp Adam Lepa stwierdza, że “Gazeta Wyborcza” to jeden z najpotężniejszych środków antyewangelizacji w Polsce. Na jej łamach pojawiają się ustawicznie teksty wrogie religii i Kościołowi oraz eksponujące antychrześcijańskich nienawistników, perfidnych w upowszechnianiu ateistycznych kłamstw, posługujących się epitetami, a nie argumentami, ostrzegających przed tworzeniem państwa wyznaniowego. Prowadzonej zręcznie podjazdowej “wojnie szarpanej” towarzyszy hipokryzja, by móc skutecznie realizować zamierzone cele. Prof. Jerzy Robert Nowak przeanalizował bardzo rzeczowo wkład “Gazety Wyborczej” w walkę z Kościołem i wzywa wierzących Polaków do stanowczego przeciwdziałania temu wszystkiemu, co czynią zakłamani “truciciele dusz” w oparciu o cyniczną zasadę: “Panu Bogu świeczkę i diabłu ogarek”. Profesor uważa, że w Polsce mamy obecnie do czynienia z groźniejszą kampanią ateizującą niż w PRL-u, o czym świadczą agresywne publikacje antykościelne zamieszczane w różnych wpływowych dziennikach i we wszystkich wielonakładowych tygodnikach ilustrowanych. W przypadku “Gazety Wyborczej” ostrzega przed jątrzącymi tekstami antyreligijnymi, jakie się ukazują na jej łamach w celu “podgryzania” religii i Kościoła. Autorzy nikczemnych publikacji starają się:

podważać obłędny szacunek, jakim cieszy się religia w społeczeństwie polskim, a w pewnych przypadkach mówi się wręcz o “przekleństwie katolicyzmu”;

propagować różnego rodzaju antywartości, diametralnie sprzeczne z wartościami chrześcijańskimi;

ukazywać zdeformowany obraz Kościoła, który przejawia obsesję zagrożenie duchem laickiego państwa i potrafi jedynie przemawiać językiem monologu, monolitu, krucjaty, przypisując jedynie sobie zasługi w przezwyciężeniu systemu komunistycznego w Polsce;

podważać nauczanie i autorytet Jana Pawła II, którego uznaje się za wielkiego, a jednocześnie zarzuca mu się “anachronizm”, rozminięcie się z duchem naszych czasów, rygoryzm odpychający wiernych od Kościoła;

formułować absurdalne zarzuty pod adresem polskich biskupów, oskarżanych nie tylko o mieszanie się do polityki, lecz także o ubóstwo intelektualne i duchowe;

upowszechniać złośliwe twierdzenia i opinie wypowiadane przez zbuntowanych duchownych – zawieszonych w obowiązkach kapłańskich, ujawniających pikantne historie z życia kleru, piętnujących nadużycia władzy kościelnej;

przekonywać o istnieniu rzekomych związków między katolicyzmem a przemocą kobiet w rodzinie i społeczeństwie;

bronić praw artystów do wyrażania w artystycznej formie kłamstw i bluźnierstw, obrażających uczucia religijne katolików;

uzasadniać znaczenie szczególnych walorów homoseksualistów i miłości lesbijskiej, bo – jak argumentują – “najwybitniejsi ludzie na świecie to homoseksualiści”;

atakować w sposób bezwzględny o. Tadeusza Rydzyka i założone przez niego Radio Maryja – medium katolickie, które stanowi fenomen współczesnego katolicyzmu polskiego.

Polacy potrafią krytycznie myśleć, Księże Arcybiskupie!

Nie pozwalają ogłupiać się duchownym!

Nie przymilają się do jadowitej żmii!

Nie wymawiają ze czcią imienia każdego biskupa!

Muszę to powiedzieć! Nie mogą opanować złości, gdy słyszę patetyczne i niemądre słowa, jakie Ksiądz Arcybiskup wypowiada ku czci Jerzego Owsiaka – autora amoralnego hasła: “Róbta, co chceta” i organizatora “Woodstocków”, uznawanych za przedsionek “piekła na ziemi”. Nie wolno nakładać “aureoli” na głowę kogoś, kto sprzyja demoralizacji młodzieży i udzielę subkulturowym chuliganom rozgrzeszenia koniecznego dla uspokojenia ich sumień. Trzeba dokładnie przeanalizować to, co piszą na temat działalności charyzmatycznego guru “dzieci New Age” znani w Polsce publicyści, pedagodzy, księża. Wydaje mi się, że Kościół szczyci się wieloma wspaniałymi i świętymi wychowawcami, których warto ukazywać jako wzory godne naśladowania dla dzisiejszych duszpasterzy dzieci, młodzieży, studentów. Czy Ksiądz Arcybiskup rzeczywiście może być “zauroczonym” kimś, kto niszczy w nastolatkach młodzieńczy idealizm i sprowadza ich z drogi cnoty ku bagnu moralnemu? Czy “bełkocący” dyrygent WOŚP wprowadził kogokolwiek z młodych chłopców czy dziewcząt na wyżyny bohaterstwa, heroizmu i świętości? Czy wolno schlebiać młodzieży poprzez proponowanie jej luzów moralnych, by zdobyć wśród niej tanią popularność?

Kim jest “idol” Księdza Arcybiskupa?

Jerzy Owsiak deklaruje się jako “niechodzący do kościoła katolik”. Wychował się w ateistycznym środowisku – matka była osobą niewierzącą, a ojciec należał do partii i był wysoko postawionym milicjantem. Chłopak wyrósł na “wielkiego człowieka”, chociaż – jak sam o tym mówi – w szkole przebijał nauczycielom opony w samochodach i palił dzienniki szkolne. W specyficznych warunkach politycznych został “dostrzeżony” i wylansowany przez liberalno-lewicowe media jako największy specjalista od dobroczynności. Doceniono w nim nie tylko umiejętność realizacji ideologii maksymalnego “luzu”, lecz także odważne manifestowanie niechęci do Kościoła katolickiego. Eksponowanie dobroczynności w jego wydaniu miało “przesłonić” ogromną pracę charytatywną Caritasu. Trzeba pamiętać, że w tym samym czasie, gdy dyrygent wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy przekazał 20 milionów na cele charytatywne, organizacja kościelna dała 200 milionów na wsparcie osób potrzebujących jakiejkolwiek pomocy, ale o tym nie mówi się w mediach. Czyżby nikt nie poinformował Księdza Arcybiskupa o tym fakcie, o którym powinni wiedzieć wszyscy członkowie Episkopatu Polski?

Trudno pomijać to, że Jerzy Owsiak jest powiązany z Hare Kryszna – jedną z najbardziej niebezpiecznych sekt, której doktryna i etyka są całkowicie sprzeczne z chrześcijaństwem. W wielu krajach sekta jest zakazana przez władze publiczne. Idol medialny odbył podróż do Indii. Zaprasza krysznitów na imprezy organizowane pod patronatem WOŚP. Uczestniczył w zaślubinach kilku par młodych wyznawców Kryszny; pełnił nawet wraz z małżonką rolę świadka w czasie tych ślubnych uroczystości. Na jednym z “Przystanku Woodstock” uczestniczył w oficjalnym otwarciu “Pokojowej wioski Kryszny”. A zatem nie sądzę, by “przypadkowo” wypowiedział kiedyś ze sceny słowa: “Teraz podziękujmy maharadży za modlitwę do Kryszny, który sprawił, że jest ładna pogoda, nie pada deszcz”. Czemu ma służyć szerzenie wśród polskiej młodzieży idyllicznego obrazu sekty wywodzącej się z Indii? Czyżby rzeczywiście chodziło o nakłonienie młodych Polaków do wyparcia się Chrystusa i przyłączenia się do wielbicieli najdostojniejszego z plejady bogów hinduskich? Czy Ksiądz Arcybiskup może spokojnie patrzeć, jak młodzież omija Kościół w drodze do “Pokojowa Wioski Kryszny”?

Śledziłem obecność Księdza Arcybiskupa na jednym z “Przystanków Woodstock”. Analizowałem dokładnie “niebanalne” odpowiedzi udzielane na liczne pytania – banalne, podstępne, bezczelne. Przypatrywałem się spontanicznym gestom, wykonywanym w świetle kamer z myślą o wywarciu wrażenia na opinii publicznej. Dziwiłem się, że tak mało uczestników nagłaśnianej w mediach imprezy przyszło na spotkanie z “najznamienitszym” Hierarchą Polskim. Myślałem o idiotycznym stwierdzeniu jednego z redaktorów, uprawiających kabotynizm: “Tu jest Polska”. Utrwaliłem się w osobistym przeświadczeniu, że libertyńskie zloty i koncerty, po których zakończeniu pozostają jedynie butelki po wódce i opakowania po prezerwatywach, nie są właściwym miejscem dla spotkań katolickiego biskupa z młodymi buntownikami, którzy rzucają bluźnierstwa pod adresem Boga, Kościoła i kapłanów. Nie obawiam się wyrazić swojej opinii! Interesuję się Sokratesem, św. Augustynem, M. Schelerem. Przeczytałem wiele dzieł etycznych geniuszy ludzkości, co poszerzyło moje horyzonty intelektualne, uświadomiło mi konieczność przestrzegania obiektywnych zasad etycznych, uwrażliwiło na poważne traktowanie powinności, jaką przeżywamy w zetknięciu się z dobrem. W swojej pracy wychowawczo-duszpasterskiej staram się wzorować na trzech znanych, szanowanych i podziwianych mistrzach w kształtowaniu młodych charakterów: św. Janie Bosco, Badenie Powelu i Januszu Korczaku. Pogłębiam ustawicznie znajomość ideologii współczesnego wychowania chrześcijańskiego, by móc wspierać coraz skuteczniej młodych w ich rozwoju duchowym, moralnym, społecznym. Słysząc pochwalne hymny, jakie hierarchowie polscy wyśpiewują ku czci “bełkotliwego” nihilisty moralnego, zaczynam wątpić w sens tego, co czynię dla dobra młodzieży. I wówczas przypominam sobie fraszkę J. Sztaudyngera, który w sposób trafny, przenikliwy i dowcipny potrafił wyrazić coś, co jest aktualne w każdym czasie:

“Czasem głupoty człowiek sobie życzy,
Bowiem w mądrości tyle jest goryczy”.

Katolicy omijają “folwark Szatana”, Księże Arcybiskupie!

Nie wolno im w tym przeszkadzać!

Nie wolno ich nakłaniać do zmiany orientacji życiowej!

Nie wolno z nich szydzić z powodu respektowania moralności chrześcijańskiej i przejawiania troski o właściwe wychowanie młodzieży!

Znam swoje miejsce w Kościele! Nie mam prawa upominać Księdza Arcybiskupa ani nie zamierzam tego czynić. Szanuję jednak prawowiernych katolików i żarliwych patriotów, od których uczę się ciągle czegoś nowego, bo więcej ode mnie przeżyli, przecierpieli, przemodlili. Mam niezłomną nadzieję, że nigdy nie zdradzą mnie za judaszowskie eurosrebrniki ani nie porzucą w obliczu napotkanych przeciwności losu. Potrzebne są ich modlitwy, żarliwe działania w obronie polskości i wdowie grosze, by Polska pozostała nadal Polską – moją Ojczyzną, która niejednokrotnie już była miejscem cudów nad Wisłą. W szczególnych sytuacjach, gdy Ksiądz Arcybiskup wyciska słone łzy z ich oczu, okazuję im życzliwość, staram się podtrzymywać na duchu, staję zdecydowanie w ich obronie. Przeciwstawiam się każdemu, kto “wybucha śmiechem nad krzywdą wyrządzaną prostym ludziom”, bo do nich posłał mnie Pan i poczuwam się przed Nim do osobistej odpowiedzialności za katolików powierzonych mojej trosce duszpasterskiej. Szanuję Księdza Arcybiskupa, ale nie jest to wystarczający powód, bym przechodził obojętnie obok ludzi, pragnących wyżalić się przede mną z powodu bolesnych słów i niesprawiedliwych zarzutów, jakie zbyt często słyszą pod swoim adresem z ust Księdza Arcybiskupa.

Nie zatrzasnę przed nim nigdy drzwi!

Nie opuszczę ich w obliczu ataków “armii Antychrysta”!

Nie przyłączę się do żadnego hierarchy, szydzącego z “moherowych beretów” i wysławiającego propagatora luzów moralnych!

Polacy nie są jedynie “katolickim motłochem”, Księże Arcybiskupie!

[…]

ks. Henryk Łuczak

Posted in Kościół, Warto wiedzieć, Świat innymi oczami | Otagowane: | 1 Comment »

Czy przesłanie z Dozule upadło?

Posted by Dzieckonmp w dniu 29 Styczeń 2013


Dozule_Haute_Butte_3404_rid

Oto fantastyczna obietnica, którą daje Jezus całemu Kościołowi

OBIECUJĘ DUSZOM, KTÓRE PÓJDĄ ŻAŁOWAĆ ZA GRZECHY
U STÓP CHWALEBNEGO KRZYŻA I KTÓRE BĘDĄ ODMAWIAĆ CODZIENNIE
MODLITWĘ,KTÓREJ ICH NAUCZYŁEM,
ŻE W TYM ŻYCIU SZATAN NIE BĘDZIE JUŻ MIAŁ ICH W SWOJEJ MOCY
I ŻE PO OKRESIE BRUDU W JEDNYM MOMENCIE STANĄ SIĘ CZYŚCI
I BĘDĄ DZIEĆMI BOŻYMI NA WIECZNOŚĆ.
MÓJ OJCIEC,KTÓREGO DOBROĆ JEST NIESKOŃCZONA,
CHCE URATOWAĆ LUDZKOŚĆ,
KTÓRA ZNAJDUJE SIĘ NA SKRAJU PRZEPAŚCI.
POPRZEZ TO OSTATNIE ORĘDZIE MACIE SIĘ PRZYGOTOWAĆ

05.04.1974 r. Pan Jezus zażyczył sobie niezwłocznego wzniesienia w Dozulé ogromnego krzyża o następujących rozmiarach: każde ramię krzy- ża – 123 m, przekrój poprzeczny belki krzyża – 30 m (a zatem długość belki poprzecznej – 276 m), długość części ponad  belką  poprzeczną  –  także 123 m,  całkowita  wysokość  krzyża – 738 m (!) .

Ale skąd ta szokująca wysokość? Jak tłumaczy nasz PAN, odpowiada ona wysokości Golgoty. Krzyż ten ma być (i będzie) – zgodnie ze słowami naszego Zbawcy – wzniesiony, zgodnie z życzeniem Ojca Niebieskiego, dla oddania Mu czci. Mówi także, że Jego „Krzyż Miłości ma być wzniesiony we wszystkich zakątkach świata

proporz_CG

Ten montaż został zrealizowany, aby pokazać proporcje, które miałby Chwalebny Krzyż z Dozulé, o wymiarach 738×123 m, względem innych istniejących światowych budowli.
Świetlany Krzyż o takich rozmiarach z pewnością zwróciłby na siebie uwagę. Dzięki niemu Przesłanie z Dozulé szybko rozpowszechniłoby się na świecie i dziś byłoby znane wszędzie.
To o to prosił Jezus.

 

 

 

 

Mapa Satelitarna Krzyży Miłości z Dozulé we Włoszech

.

 

Kliknij i dowiedz się czy przesłanie upadło.

.

Nasze poprzednie wpisy o Krzyżu w Dozule

O Dozule

.

Dozule_a_migliaia_sulla_Terra

 

Posted in Apokalipsa, Ciekawe, Kościół, Warto wiedzieć, Wielki Ucisk | Otagowane: , , | 125 Comments »

LIST

Posted by Dzieckonmp w dniu 28 Styczeń 2013


Jak się czujesz? Musiałem napisać do ciebie ten list, aby ci powiedzieć jak bardzo troszczę się o ciebie. Wczoraj widziałem cię, jak rozmawiałeś z przyjaciółmi. Czekałem na ciebie cały dzień mając nadzieję, że porozmawiasz ze mną.

Dałem ci zachód słońca, aby zakończył twój dzień i chłodny powie wiatru, abyś mógł odpocząć… I czekałem….

Nie przyszedłeś. To mnie zraniło, ale nadal cię kocham, ponieważ jestem twoim przyjacielem.

Widziałem cię śpiącego zeszłej nocy i chcąc dotknąć twoich oczu rozlałem światło księżyca na twoją twarz oczekując, że po przebudzeniu porozmawiasz ze mną.

Przygotowałem dla ciebie tak wiele prezentów, ty jednak obudziwszy się, nie przemówiłeś do mnie ani słowem i ufając jedynie swoim siłom rozpocząłeś swój dzień. A ja w błękicie nieba, zieleni traw, w kroplach deszczu, koronach kwiatów, strumieniach górskich, słałem ku tobie wyznanie: „KOCHAM CIĘ”.

Ubrałem cię w ciepłe promienie słońca i nasyciłem powietrze zapachami natury. Moja miłość do ciebie jest głębsza niż ocean i większa od najgłębszej potrzeby twojego serca. Proszę cię porozmawiaj ze mną. Proszę cię nie zapominaj o mnie.

Chciałbym podzielić się z tobą tyloma sprawami….ale nie będę ci więcej przeszkadzał. To jest twoja decyzja.

Jezus płacze

 

Posted in Świat innymi oczami | Otagowane: , | 34 Comments »

Wpisy na blogu oszczerców które pokazują miłość jaką mają do swego boga

Posted by Dzieckonmp w dniu 28 Styczeń 2013


Art. 23.
Dobra osobiste człowieka, jak w szczególności zdrowie, wolność, cześć, swoboda
sumienia, nazwisko lub pseudonim, wizerunek, tajemnica korespondencji, nietykalność
mieszkania, twórczość naukowa, artystyczna, wynalazcza i racjonalizatorska,
pozostają pod ochroną prawa cywilnego niezależnie od ochrony przewidzianej w
innych przepisach.

Art. 24.
§ 1. Ten, czyje dobro osobiste zostaje zagrożone cudzym działaniem, może żądać
zaniechania tego działania, chyba że nie jest ono bezprawne. W razie dokonanego
naruszenia może on także żądać, ażeby osoba, która dopuściła się naruszenia,
dopełniła czynności potrzebnych do usunięcia jego skutków, w
szczególności ażeby złożyła oświadczenie odpowiedniej treści i w odpowiedniej
formie. Na zasadach przewidzianych w kodeksie może on również
żądać zadośćuczynienia pieniężnego lub zapłaty odpowiedniej sumy pieniężnej
na wskazany cel społeczny.
§ 2. Jeżeli wskutek naruszenia dobra osobistego została wyrządzona szkoda majątkowa,
poszkodowany może żądać jej naprawienia na zasadach ogólnych.

Przeszukałem kilka wpisów może 5%  wszystkich jakie są na obrońcach oszczercach i chcę pokazać aby czytelnicy zobaczyli jaką miłością są obdarzeni.

Przeszukanie nastąpiło nie z uwagi że to lubię, tylko prosiła mnie o to prawniczka abym to udokumentował. Mam wszelkie fotki z tych wpisów a obecnie umieszczę tylko z 25-31 października 2012.

Najbardziej przykre jest to że ksiądz Adam  popiera taką linię działania, i uważa że to jest dobro. Mamy czasy pomieszania.

O. Michał powiedział  na tamtym blogu.

Ponieważ nadal jestem wykpiwany przez administratorów dziękuję Księdzu za zamieszczoną odpowiedź, będę ją rozważać w świetle przekazanego orędzia.
A administratorom dziękuję za niedźwiedzią przysługę i za wykazanie swoich kompleksów.
Ojciec Michał, ofm

Jeszcze taki wpis oczerniający to co robimy na czacie. Ci co wchodzą na czat na pewno będą z bulwersowani.

Przedstawić się mogę tylko księdzu .Nieważne kim jestem. Ważne co napiszę
To święta prawda .Co wieczór na czacie pan Bronek wkleja zdania z tej strony i omawia
Potem czyta orędzia Marii z Irlandii i zastanawia się co kiedy wybuchnie
I następnie omawianie jak wam dokopać. Co wieczór ustalają jak wam dołożyć, komu co przekazać, kto ma co pisać.

Modlitwa jest przez pierwsze 15 minut potem takie właśnie rozmowy o Adamie Człowieku, osobiste informacje wyciągane zza pazuchy o księdzu .

Pobierz i czytaj

i jeszcze jak posądzili mnie o sprzedawanie Pieczęci

Pobierz

Posted in KOMUNIKATY | Otagowane: , , | 38 Comments »

Komu się podoba wyśmiewanie objawień i wizjonerów

Posted by Dzieckonmp w dniu 27 Styczeń 2013


Zniesienie przez papieża Pawła VI w 1966 kanonów zakazujących publikacji różnego rodzaju objawień bez aprobaty kościelnej stanowi zgodę Kościoła na ich łatwiejsze rozpowszechnianie, by nie tłumić dzieł Ducha Świętego pragnącego odnowić Kościół Chrystusa. To Jezus Chrystus kieruje kościołem i to On sprawił aby na ten czas te kanony zostały zniesione. Mimo to są grupy ludzi którym się nie podoba a decyzja kościoła. te grupy uważają że wiedzą lepiej co jest dobre dla kościoła. Działaniem tym sprzeciwiają się kościołowi, negują fakt że w kościele działa Duch Święty.

Grupy te które sprzeciwiają się decyzjom kościoła często atakują oczerniając wizjonerów, wyśmiewając i usprawiedliwiają swoje zachowanie tym że kościół nie uznał jeszcze danych objawień.

Przytoczę zdanie słynnego Mariologa Księdza Rene Laurentina: Gdybyśmy czekali, aż objawienie zostanie uznane przez Kościół, nigdy by się to nie stało. Gdyby nikt nie przyszedł do groty w Lourdes, nigdy by o tym nie mówiono. Gdyby tłumy nie napływały do Fatimy, dawno by o tym zapomniano i nikt by nie wiedział, że coś takiego istniało. Objawienie może zostać uznane tylko wtedy, kiedy wokół niego gromadzą się ludzie. Kościół uznał wiele objawień dzięki temu, że ludzie mieli zmysł wierzących, „sensus fidelium”.

Jak widzimy są jednostki które użyją wszelkich oszczerstw aby tylko jakieś objawienia nie zostały uznane. Osoby te zatykają uszy i wrzeszczą gdy słyszą głos osoby nawróconej. Osoby te inspirację do walki zaczerpną z dowolnego źródła, nie ważne dla nich  czy szatańskiego , bo dla nich najważniejsze że to co oni postanowili (np. Orędzia z Irlandii są fałszywe) musi się spełnić i trzeba wszystkimi siłami  doprowadzić do tego aby ludzie nie czytali, nie nawracali się bo przecież objawienie może zostać uznane jeśli będą dobre owoce. Bo Kościół może uznać te objawienia dzięki temu że ludzie mieli zmysł wierzących. Perfidny jest szatan który wpływa na ludzi.

A oto słowa jakie skierowała Matka Boża do Vassuli :

MATKA BOŻA w objawieniu „Prawdziwe Życie w Bogu” mówi: (18.08.94) Vassulo, tym, którzy twierdzą: «Żadne prawo kanoniczne nie zobowiązuje nas do słuchania jakichkolwiek proroctw»,[26] przekazuj następujące słowa z Pisma, które nigdy nie kłamią i mówią: «Strzeżcie się, abyście nie stawiali oporu Temu, który do was przemawia. Jeśli bowiem tamci nie uniknęli kary, ponieważ odwrócili się od Tego, który na ziemi mówił, o ileż bardziej my, jeśli odwrócimy się od Tego, który z Nieba przemawia. Głos Jego wstrząsnął wówczas ziemią, a teraz obiecuje mówiąc: Jeszcze raz wstrząsnę nie tylko ziemią, ale i niebem» (Hbr 12,25-26)

Ale kto tam baczy na Słowo Boże , co tam nie będziemy się strzec, my postawimy opór temu Słowu. My lepiej wiemy od Niego, ta idea ciągle jak widzimy ma pierwszeństwo u wszelkiej maści obrońców niewiary, oszczerców innych. Bóg wstrząśnie ziemią i zniszczy wszelki fałsz.

Posted in KOMUNIKATY, Orędzia Ostrzeżenie | Otagowane: , | 142 Comments »

O Mój Boże Wierzę

Posted by Dzieckonmp w dniu 27 Styczeń 2013


wyśpiewane ” O Mój Boże Wierzę” na tle widoków z Cezarei. Arabowie też kochają Jezusa.

Posted in Kościół, Śpiew | Otagowane: , , | 30 Comments »

Totalitarna Demokracja

Posted by Dzieckonmp w dniu 26 Styczeń 2013


USA: Rekordowy Marsz dla Życia

żr

W Marszu dla Życia, który przeszedł ulicami Waszyngtonu 25 stycznia 2013 r, udział wzięła rekordowa liczba uczestników reprezentujących różne wyznania i religie. Mimo przenikliwego zimna, nie zabrakło wyjątkowo licznych grup młodzieży ze wszystkich zakątków USA, duchownych, polityków. Uczestniczyło w nim  pół miliona osób. Przed rozpoczęciem gigantycznego pochodu ulicami stolicy USA jego uczestnicy dowiedzieli się, że Benedykt XVI przesłał im pozdrowienia.

Pisaliśmy na blogu o rekordowym marszu narodowym dla życia w Kanadzie w dniu 10 maja 2012 r. Pisaliśmy o innych marszach jak rekordowym marszu dla rodziny we Francji, czy o różnych marszach w Polsce gdzie w niektórych uczestniczyło nawet 1 milion osób. Pisaliśmy o marszach w Hiszpanii , w Niemczech i w wielu innych krajach. Marsze które mają miejsce już od kilku lat w różnych zakątkach świata gromadzą setki tysięcy ludzi którzy wychodzą na ulice aby pokazać rządzącej elicie NWO że ich marzeniem jest inne życie niż oni realizują wprowadzając swoje prawa. Ludzie w coraz większej masie wiedzą że tak dalej nie może być bo czeka ich los Sodomy i Gomory. Elita jednak podkreślając tu i ówdzie że jest demokratyczna nie wsłuchuje się w marzenia ludzi tylko realizuje to co im szatan podpowiada. Oni mają całkiem inny cel. Ich cel to zniszczyć ludzkość, nie się zdemoralizują , pozabijają a tych co pozostaną wyślą na wojnę z terroryzmem aby tam dokończyli swego  żywota. Istny plan diabła. Rządzący sprzedawczyki NWO  robią wszystko aby społeczeństwa nic nie wiedziały o tym że ludzie mają inne marzenia. Nie pokazują w swych podległych mediach informacji że np. w Waszyngtonie protestowało pół miliona ludzi przeciw aborcji. Na to miejsce szybko przygotowują marsz pedałów gdzieś np. w Madrycie na który przyjdzie 500 amoralnych zbirów opłacanych przez NWO z naszych podatków. Służalcze media wyślą wozy transmisyjne aby ludziom przekazać relacje, do studiów zaproszą naukowców wykolejeńców opłacanych przez elitę, aby w zakamuflowany sposób wbijać do głowy kłamstwo jak to pedały sa dyskryminowane. Następnie sprzedajne rządy  służące elicie NWO wprowadzają prawo legalizujące małżeństwa pedałów. Totalitarna demokracja która się co chwila na ekranie TV zasłaniają.  Patrząc na te bezprecedensowe manipulacji trzeba dodać że w Waszyngtonie w Paryżu elita postanowiła nic nie mówić zachować milczenie jakby nic nie było. W Polsce pod tym względem totalitaryzm jest bezprecedensowy. W Polsce elita rządząca wysyła na demonstrujących antyterrorystów, policję, CBA , uruchamia wszystkie służby opresyjne w całym kraju by represjonować ludzi dopiero zamierzających uczestniczyć w takim marszu. Wlepia mandaty , wsadza do więzienia tych co mają swoje marzenia i chcą je przedstawić publicznie biorąc udział w marszu. Do tych zaś którym się uda przejść przez pierwszy opresyjny etap, Rządzący wydają polecenia strzelać , bić , kopać nie mieć żadnej litości, w dziennikarze służący w zakłamanych mediach mają za zadanie oczernić tych ludzi robiąc z nim terrorystów, chuliganów, antysemitów i faszystów. Tak żyjemy w kraju totalitarnym demokratycznie. Miliony Polaków nie wie że w USA wczoraj wyszli na ulice by powiedzieć że nasze marzenia są inne niż rządzących. Nasza władza zaś będzie urabiała nas poprzez media że dyktatura to panuje na Białorusi. Muszę stwierdzić wolę dyktaturę Białoruską niż totalitarna demokrację Polską.       

film z wczorajszego Marszu dla życia w USA

Posted in Aborcja, Film, Polityka, Prześladowanie Chrześcijan, Warto wiedzieć, Wielki Ucisk, Świat innymi oczami | Otagowane: , | 24 Comments »

Świadectwo Beaty – orędzia ostrzeżenie zmieniły moje zycie

Posted by Dzieckonmp w dniu 25 Styczeń 2013


ziemiaWitam wszystkich blogowiczów i admina. W maju 2012r natknęłam się w komentarzach odnośnie artykułu dotyczącego wykradzenia dokumentów z Watykanu, na fragment Orędzi Ostrzeżenie. Pierwszą moją myślą było to, że są to kolejne wizje nawiedzonego proroka, a do tego mieliśmy słynny 2012r, jednak coś ciągle skłaniało mnie ażeby zerknąć w treść tych przekazów. W tym samym czasie rozpoczęłam czytanie pańskiego bloga, na który obecnie zaglądam kilka razy dziennie. Jest to jedyna strona, którą odwiedzam regularnie. Pamiętam czerwiec i ataki osób z innego bloga zarówno na Pana admina, jak i na Orędzia, a teraz mam wrażenie, że historia się powtarza(mam na myśli ataki na Orędzia). Wracając do samych Orędzi. W moim przypadku, po przeczytaniu wszystkich przekazów tj. od 2010r, stwierdziłam, że tak naprawdę, mimo iż jestem katoliczką byłam bardzo daleko od Boga. Moje “nawrócenie” jeśli można tak powiedzieć przebiegło w ekspresowym tempie. Odbyłam trzy spowiedzi życia, nie wyobrażam sobie aby nie iść na Mszę Św. w niedzielę, wcześniej znajdywałam powody i usprawiedliwienia, tak naprawdę dla mojego lenistwa. Nie codziennie, ale często staram się chodzić na Mszę w tygodniu. Codziennie odmawiam Koronkę do Bożego Miłosierdzia, Różaniec Św. i Modlitwy Krucjaty, które podzieliłam na kilka części. Pokochałam Boga jak nigdy wcześniej, wręcz czuję się winna temu,że nastąpiło to dopiero teraz, że straciłam tyle lat. Orędzia to dla mnie ogromna nauka miłości do Boga, do bliźniego, nauka pokory, której mi niejednokrotnie brakowało, wreszcie wskazówki na nadchodzące czasy. Nie będę się wypowiadać na temat czy są one prawdziwe czy też nie, bo wszystkie osoby, które je czytają wiedzą, że nie nam je osądzać lepiej zamilknąć. Jedyne co powiem odnośnie mojej osoby, to to, że przyniosły one bardzo dobre owoce. ”Są też i gorsze strony” mojego nawrócenia. To w cudzysłowiu oczywiście, dlaczego. Ano dlatego, że to, że więcej się modlę na początku denerwowało mojego męża. Wielokrotnie słyszałam, że chcę z siebie zrobić świętą, że dziwaczeję, że nic tylko myślę o końcu świata, chociaż było zupełnie inaczej, że mam nie mącić dzieciom w głowach. Teraz mogę powiedzieć, że przyzwyczaił się do tego, ale podczas np. sprzeczki i tak słyszę o swojej świętości. Orędzia mnie zmieniły całkowicie. Wystrzegam się oceniania innych, wystrzegam się grzechów, które wcześniej niejednokrotnie nie uważałam nawet za grzech, nie wspomnę już o wartościach materialnych, które straciły dla mnie całkiem sens. Najważniejsze to to, że Pan Bóg jest dla mnie żywym Bogiem, z którym mogę rozmawiać, któremu się mogę pożalić i dzięki któremu osiągnęłam niesamowity spokój duszy. Oczywiście tak jak i zapewne wielu z blogowiczów mam podobne doświadczenia, gdy chodzi o rozpowszechnianie tych Orędzi innym. Wielu pewnie uważało mnie za osobę niespełną rozumu, lub “nawiedzoną”, patrzyli na mnie i albo się uśmiechali, albo w ogóle nie odzywali,albo potraktowali jak świadka jehowy. Być może, że był to mój błąd w sposobie przekazywania tego czego dotyczy treść Orędzi, bądź wynikało to z tego, że na początku chyba trochę traktowałam je jak sensację i może tak też to traktowali odbiorcy. Teraz czytam je powtórnie, zwracam uwagę na to co wcześniej wydawało mi się mniej istotne, ale nadal jest to dla mnie przepiękna nauka Pana Boga. Teraz już nie interesują mnie opinie księży, dałam nawet naszemu proboszczowi Orędzia dla przeczytania, ale odniosłam wrażenie, że nie przeczytał wszystkich miesięcy, które miał wydrukowane, stwierdził tylko, że owszem są bardzo ciekawe i to tyle. Może powiem jeszcze o jednym, gdyż jakiś czas temu na blogu ktoś pytał o stanowisko kapłanów odnośnie Orędzi. Na samym początku podczas spowiedzi spytałam księdza czy jest grzechem czytanie nie uznanych przez Kościół przekazów . Dał mi myślę bardzo mądrą radę, a mianowicie, “jeśli pani je czyta i się pani nie boi, to niech z nich pani czerpie co najlepsze i niech tak pani żyje. Niech się pani czytając je kieruje swoim sercem ” Tak właśnie robię. Chciałabym się odnieść jeszcze do jednego. Zauważyłam, że Orędzia, bardzo chętnie oceniają osoby, które chyba tak naprawdę nie znają ich treści w pełni, jedynie pobieżnie, wybiórczo cytują jakieś zdania, wyrwane z kontekstu niejednokrotnie, uznawając je tak łatwo za fałszywe. Dzisiejszy dzień jest tego dobrym przykładem, myślę tu o orędziu z 18.01.2013, ale jeszcze bardziej drażniło mnie gdy jedna z osób twierdziła stanowczo, że Pan Bóg narzuca nam wręcz prośbę o odmawianie Modlitw Krucjaty, jak gdyby były ważniejsze od Koronki do MB czy Różańca Św. Dla wszystkich tych osób informacja. W przekazach niejednokrotnie Pan Jezus, Matka Boża prosili o odmawianie tych modlitw jako najważniejszych, ratujących nie tylko pojedyńcze dusze, ale i całe narody. Jeśli nie czytaliście, sprawdźcie proszę. Przekaz 05.02.2012- Kiedy odmawiacie Różaniec,możecie uratować swój naród, modlitwa Różańca jako Modlitwa Krucjaty 26 . Kolejne, prośby o odmawianie bądź Koronki, bądź Różańca, bądź obu : 13.06.2011, 20.12.2010, 13.11.2010, 15.11.2010, 28.12.2010, 16.11.2010, 21.11.2010, 26.11.2010, 24.01.2011, 28.01.2011, 04.05.2011, 10,05.2011, 11.05.2011, 13.05.2011, 05.03.2011, 18.03.2011, 04.04.2011, 15.04.2011, 31.05.2011, 16.04.2011, 17.04.2011, 23.04.2011, 30.04.2011, 13.06.2011, 25.06.2011, 05.07.2011, 10.07.2011, 20.07.2011, 23.07.2011, 28.07.2011, 01.08.2011, 10.08.2011, 19.08.2011, 05.09.2011, 22.09.2011, 05.10.2011, 07.10.2011, 15.10.2011, 21.10,2011, 27.10.2011, 09.11.2011, 29.11.2011, 29.12.2011, 12.01.2012, 25.01.2012, 30.01.2012. To tylko do stycznia 2012r, resztę miesięcy polecam prześledźcie sami może wtedy nie będziecie pisać nieprawdy. A tak nawiasem mówiąc to wciąż nasuwa mi się pewna myśl. Dziwne są drogi kuszenia szatana i sprowadzania ludzi na złą drogę. Jeśliby wciąż namawiał do odmawiania Koronki do Bożego Miłosierdzia i Różańca Św. w co drugim, trzecim przekazie to chwała mu za to. Niech nawraca dalej. Panie Adminie nigdy niech Pan nie rezygnuje z zamieszczania Orędzi, kto nie chce nie musi czytać, każdemu Pan Bóg dał wolną wolę. Pozdrawiam, życzę spokoju i jak najwięcej czytelników.

Beata

Posted in Orędzia Ostrzeżenie, Świadectwa | Otagowane: , | 88 Comments »

Orędzie z Medjugorje 25 stycznia 2013

Posted by Dzieckonmp w dniu 25 Styczeń 2013


„Drogie dzieci! Również dziś wzywam was do modlitwy. Niech wasza modlitwa będzie mocna niczym żywy kamień [węgielny], aż nie zaczniecie dawać świadectwa swoim życiem. Dawajcie świadectwo piękna waszej wiary. Jestem z wami i przed moim Synem oręduję za każdym z was. Dziękuję wam, że odpowiedzieliście na moje wezwanie.”

Posted in Medziugorje, Orędzia | Otagowane: , | 11 Comments »

Warto zachować czystość przed ślubem- świadectwo Beaty i Marcina Mądrzy

Posted by Dzieckonmp w dniu 25 Styczeń 2013


Niesamowite świadectwo wspaniałego małżeństwa wielodzietnego. Polecam wszystkim aby poświęcić czas i posłuchać całość.

Posted in Film, Małżeństwo, Świadectwa, Świat innymi oczami | Otagowane: , | 11 Comments »

Matko pięknej Miłości

Posted by Dzieckonmp w dniu 25 Styczeń 2013


Posted in Śpiew | Otagowane: , , | 33 Comments »

O dziewictwie, czystości i miłości. List do dziewcząt

Posted by Dzieckonmp w dniu 25 Styczeń 2013


Cześć! Tu Wasz starszy brat. Skończyłem właśnie pisać list do chłopców, ale i o Was przecież myślę. Napiszę dziś mniej więcej na ten sam temat, a więc o tym, dlaczego mamy zachowywać czystość przedmałżeńską… Na takie pytanie odpowiedziałabyś może po prostu, że zachowujesz czystość, bo Pan Bóg tak chce, a nieczystość jest grzechem. Koniec, kropka. I słusznie! To jest najlepsze uzasadnienie!… Pan Bóg mnie kocha, chce dla mnie tego, co najlepsze, i dlatego dał mi przykazania.

Przypomina mi się pewna wzruszająca scena z Księgi Tobiasza. Stary Tobiasz tuż przed śmiercią poucza swego syna: „Przez wszystkie dni swoje pamiętaj o Panu, dziecko moje, nie gódź się dobrowolnie na grzech i nie przekraczaj Jego przykazań… Posiądziesz wielkie dobra, jeśli będziesz bał się Boga, wystrzegał wszelkiego grzechu i jeśli będziesz czynił to, co dobre przed Panem, Bogiem twoim” (Tob 4, 5-21). Oczywiście, pełnienie przykazań daje „wielkie dobra”, niekoniecznie materialne. Są większe dobra niż materialne, duchowe mianowicie, np.: miłość, radość, szczęście. Znajduje się je tylko na drodze Bożych przykazań. Miłość, radość, szczęście bez Boga, to tylko namiastki.

Czasami jednak, bynajmniej nie ze złej woli, poszukujemy rozumowego uzasadnienia tego, w co wierzymy. Nie dlatego, żeby to zakwestionować. Ufamy naszemu Ojcu w niebie, ale chcielibyśmy też uzasadnić sposób naszego życia, zwłaszcza kiedy inni, którzy utracili, niestety, wiarę, uzasadniają – i to całkiem przekonywająco – swoje grzechy.
Nie pomyśl przypadkiem, że Pan Bóg przez pomyłkę ułożył np. VI przykazanie, a ten czy ów Twój kolega albo koleżanka odkryła nagle (w „Bravo” powiedzmy), co jest rzeczywiście dobre, a co złe. Pan Bóg się nie pomylił, bo się pomylić nie może, a to, co powiedział, było prawdą, jest prawdą i będzie prawdą do końca świata i nikt, choćby był nie wiem jakim geniuszem, nic lepszego niż 10 przykazań nie wymyśli. Nawet gdyby wszyscy geniusze na świecie zebrali się i myśleli w dzień i w nocy 20 lat albo 50, to i tak lepszych zasad życia niż 10 przy
kazań nie wymyślą… A to, że niektórzy ułożyli sobie własne 10 albo 5 przykazań i żyją według nich to inna rzecz. Mogą wyjść na tym tylko jak „Zabłocki na mydle”, a właściwie to znacznie gorzej.
Pogłówkuję dzisiaj jeszcze troszeczkę i postaram się uzasadnić, dlaczego Pan Bóg chce, abyśmy zachowywali czystość przedmałżeńską. Oczywiście będzie to czę
ściowe tylko uzasadnienie.
Któż zdoła do końca zgłębić Bożą mądrość? Nikt!
• Czystość jest piękna, atrakcyjna, pociągająca
Zaglądnąłem do mojego zeszyciku z myślami różnych mądrych ludzi, które wynotowuję sobie, czytując książki. Teraz będzie dużo cytatów.
“Każda cnota – pisze św. Jan Bosko, wielki przyjaciel młodzieży – jest cennym ornamentem duszy i czyni ją drogą Bogu i ludziom. Ale święta czystość jest królową cnót, anielską cnotą, klejnotem tak cennym, że ci, którzy ją posiadają, stają się jak aniołowie Boży w niebie, choć jeszcze ubrani w śmiertelne ciało”.
Matka Teresa z Kalkuty mawiała: „Nie ma większej ozdoby dla duszy ludzkiej niż cnota czystości”. Właśnie! Piękne serce czyni człowieka miłym Bogu i ludziom, a czystość jest szczególną jego ozdobą. Jeśli miałbym z kimś żyć do końca życia, to chciałbym z aniołem, bez wątpienia.
Św. Leonard z Porto Maurizio powiedział z kolei tak: „Jedna dziewica czysta duszą i ciałem jest warta więcej niż wszystkie królowe świata ze swymi bogactwami”. Jedna dziewica, zwłaszcza jako kandydatka na żonę, jest więcej warta niż wszystkie słynne modelki z pierwszych stron żurnali mody plus wszystkie równie bogate jak zepsute gwiazdy filmowe i estradowe.
Współczesny playboy jest przystojny, czarujący, dowcipny, modny. Cóż z tego?… Lubi opowiadać o swoich podbojach, jest przecież przeważnie duszą towarzystwa. Z Kasią robił takie a takie rzeczy, Wiesi trzeba powiedzieć kilka razy, że się ją kocha, aby osiągnąć swoje cele, Zosię natomiast zabrać na dyskotekę i trochę napoić piwem, itd. Tak opowiadają w męskim towarzystwie. Co gorsza, mówią prawdę.
Na pewno chciałabyś mieć męża czystego serca, który potrafił poczekać na ciebie bez „rozmieniania się na drobne”. Jasne! Św. Escriva de Balaguer pisze: „I właśnie wśród ludzi czystych znajdują się najdoskonalsi pod każdym względem. Wśród rozpustników natomiast przeważają bojaźliwi, egoiści, obłudnicy i okrutnicy – wszyscy pozbawieni prawdziwej męskości”. Dodałbym od siebie, że rozpustnice (czy jak się teraz mówi – „nowoczesne dziewczyny”) pozbawione są prawdziwej kobiecości. Z całą pewnością!
Jeszcze trochę o pięknie dziewic. R. Garrigou-Lagrange w znanym podręczniku duchowości zauważa: „Ciało przez czystość niejako się odnawia; coraz bardziej pozwala przeświecać duszy. Człowiek dzięki tej cnocie staje się prostolinijny; o ile sztuczne jest zachowanie światowej damy, o tyle proste jest zachowanie dziewicy… Ciało przez czystość pięknieje, bo wszystko co czyste jest piękne: czyste niebo, czysty diament, który przepuszcza światło nie zatrzymując go… Ciało przez czystość nabiera spokoju, a nawet w pewnym sensie staje się niezniszczalne. Podczas gdy grzech postarza ciało przedwcześnie, niszczy je, zabija – dziewictwo je konserwuje.” Francuski pisarz F. Mauriac tę ostatnią myśl wyraża podobnie: „Czystość uwiecznia stan młodości. W zmęczonych i pomarszczonych twarzach niektórych kapłanów widziałem błyszczące oczy młodzieńców.” I można też czasami dostrzec w młodych twarzach chłopców i dziewcząt zmęczone, znużone oczy starców i staruszek.
Na koniec zacytuję jeszcze raz
Matkę Teresę. „Największy dar – o ile większy niż pieniądze, niż posag – jaki możecie sobie ofiarować w dzień ślubu, to czyste serce, to dziewicze ciało… Gdy tracicie czystość, zło zaczyna wchodzić do waszego życia. Serce czyste to serce radosne i wolne”.
• Zachowując czystość uczysz chłopaków szacunku do siebie i dziewczyn w ogóle
Czystym lub nieczystym jest się nie tylko w czynach, ale i w myślach, słowach, sposobie bycia, sposobie ubierania się.
Tak przyjemnie rozbudzać zainteresowanie chłopaków super mini spódniczką, gołym brzuchem, obcisłymi szortami! A­dodatkowy plus, że jest się jeszcze modną, „na topie”. Takie to łatwe, a tak przyjemnie łaskocze próżność… Właściwie bez wysiłku, a jakie rozbudza się zainteresowanie! Tyle można osiągnąć, nawet złapać męża! Jest to swego rodzaju handlowanie ciałem, nieprawdaż? Nie dla pieniędzy, ale dla psychicznych gratyfikacji czy osiągnięcia swoich celów.
 (Nawiasem mówiąc, zasta
nawiam się, co wymyślą w tym roku „dyktatorzy mody”. Cóż oni z tymi biednymi dziewczynami nie wyprawiają! W zeszłym roku ciekawa była propozycja chodzenia z rozpiętym guzikiem w jeansach. Goły brzuch i rozpięty guzik, tak że widać kawałek – przepraszam za słowo – majtek. Pierwszy raz, kiedy zobaczyłem tak modnie ubraną dziewczynę, pomyślałem sobie: „Bardzo śpieszno jej chyba siusiać”. Ale okazało się wkrótce, że nigdzie jej nie było śpieszno. Taka moda… Męskim odpowiednikiem tego projektu byłoby chodzenie z rozpiętym rozporkiem… Panie i panowie projektanci mody! Może coś takiego zaproponować klientom? To byłoby urocze! A jakie śmiałe, niekonwencjonalne, nowoczesne!)
I tak niektórzy chłopcy, kiedy już się dość pobudzi ich wyobraźnię gołymi udami, przeźroczystymi spodniami, chodzeniem po ulicy w samych rajstopach albo majtkach (oficjalnie nazywa się je szortami), to później puszczają sobie w wyobraźni filmy porno we wła
snej reżyserii, z sobą i taką modnie ubraną dziewczyną w rolach głównych. Co się tam dzieje na tych filmach! Ojojoj! Może niejedna by się wystraszyła, gdyby zobaczyła jakie myśli rozbudziła. (Kręcenie filmów porno, choćby na własny użytek i choćby tylko w wyobraźni jest poważnym grzechem i ci, którzy inspirują do tego grzechu, biorą na siebie jakąś część odpowiedzialności za niego).
Inni natomiast chłopcy, ci którzy zachowują czystość i może nawet mocno walczą o nią, odbierają takie biegające po mieście na pół gołe dziewczyny jako agresywne i manipulujące.
Stare przysłowie: „Jak cię widzą, tak cię piszą” często sprawdza się. Jeśli dziewczyna ubierze się, jak gdyby pracowała w klubie strip-teasowym, to też, w mniejszym czy większym stopniu, będzie tak traktowana. Jeżeli sama się nie szanuje, jak może się spodziewać, że inni będą ją szanować. Jeżeli daje się pożądanie, otrzymuje się pożądanie. Co się sieje, to się zbiera. Jest się agresywną, zbiera się agresję. (Albo inne ją zbierają).
Rada starszego brata jest następująca: nie zapominaj, że mężczyzna inaczej przeżywa swoją seksualność niż kobieta. Bodźce wzrokowe szczególnie pobudzają jego zmysłowość. Ubieraj się tak, zachowuj się tak, aby dać chłopakowi szansę patrzenia na Ciebie z szacunkiem, z miłością. Nie każdy jest już doskonały i nie każdego stać na heroiczne walki w obronie czystości myśli i wyobraźni. Trzeba pomagać chłopakom!
• Czystość chroni przed zranieniami emocjonalnymi
Zakochanie nie oznacza jeszcze miłości, prawda? Gorące uczucia nie muszą świadczyć o prawdziwej miłości. Niektóre dziewczyny – zauważ – zakochują się na śmierć i życie ze średnią częstotliwością raz na 3 miesiące. Swojego męża chcą jednak kochać nie tylko 3 miesiące. Miłość, ta prawdziwa, jedyna, to coś innego niż zakochanie. Zakochanie mija tak szybko, jak powstało (zaś „miłość nigdy nie ustaje” – Kor 13, 8) i potem z perspektywy czasu dziękuje się za to Opatrzności, bo obiekt „miłości” – okazuje się – wcale nie był wart tych uczuć, które wzbudził. Uczucia mogą zwieść, nakładają – jak się mówi – „różowe okulary”, powodują, że „traci się głowę”. Głowa jednak nie na darmo została nam dana i nie należy dopuszczać do stanu, w którym się ją traci.
Gorzej jeżeli dziewczyna – co też się zdarza – daje swojemu ukochanemu (wkrótce przestanie nim być) jakieś „dowody miłości”. Bardzo bolesna jest konstatacja – kiedy uczucia miną – że godziło się na jakieś intymne rzeczy, w przekonaniu, że on kocha, a on chciał się tylko zabawić, tak jak teraz zabawia się z inną… Najgorzej jeśli dziew
czyna oddała się komuś takiemu. Ona jeszcze zastanawia się, czy nie jest w ciąży, a on już radośnie „kręci” z inną. To bardzo, bardzo boli.
W życiu nie zawsze należy kierować się emocjami. W moralnych wyborach zaś trzeba zawsze kierować się zasadami. Pan Bóg podał nam zasady życia, które chronią nas również przed emocjonalnymi zranieniami. „Nie cudzołóż” – mówi. Przed ślubem pełna czystość, choćby, nie wiem co, działo się w sercu.
Jeszcze jedna rada starszego brata: Jeżeli chłopak dąży z uporem do jakichś intymności, albo domaga się „dowodów miłości”, wcale nie kocha, możesz być pewna, choćby zapewniał o tym co 5 minut. Jest to tylko pożądanie, które nazywa „miłością”, albo nawet tylko manipulacja, żeby coś osiągnąć. Prawdziwa miłość wzbudza szacunek i rycerskość do dziewczyny. Miłość czyni chłopaka pokornym, delikatnym, czystym, wynosi ponad własny egoizm. Miłość przecież „nie dopuszcza się bezwstydu” (Kor 13, 5).
Powiesz być może, że masz i takie koleżanki, które zmieniają chłopaków jak rękawiczki, nawet same pchają się im do łóżek, a nic szczególnego z tego powodu nie przeżywają. W każdym razie nie widać, żeby były specjalnie zranione… Do końca nie wiesz, co przeżywają… A poza tym, oczywiście, są różne dziewczyny. Są i takie, które mają codziennie po kilku klientów i nic sobie z tego nie robią. Stępiła się trochę ich wrażliwość, ale taki stan ducha nie jest
naszym ideałem, prawda?
• Utrata niewinności kosztuje
Różne bulwarowe czasopisma „dla młodzieży” publikują z upodobaniem relacje dziewcząt na temat ich „pierwszego razu”. Wynika z nich przeważnie, że miło i przyjemnie i „na topie” jest utracić dziewictwo, byle tylko się „zabezpieczyć”. Pod wpływem tej propagandy płynącej i z innych kierunków są dziewczyny, które zaczynają się strasznie martwić, że mają 21, 23 albo więcej lat i jeszcze są dziewicami. Czyli martwią się, że dotąd nie były łatwe, ale dobrze żyły. Popełnić ciężki grzech – to będzie dopiero szczęście!… Ciężki grzech to największe nieszczęście, jakie może spotkać człowieka. Maria Goretti, Karolina Kózkówna i wiele innych, wolały oddać życie niż popełnić grzech nieczystości.
Psychologowie mówią, że utrata dziewictwa pozostawia w psychice trwały ślad. Raz utraconej niewinności, nie można odzyskać. Dziewczyna nie będzie już taka sama po swoim „pierwszym razie”.
Dobrze ilustruje konsekwencje utraty niewinności pewna sytuacja z powieści De Mauriera p.t. „Filcowy kapelusz”. Mianowicie, młody bohater po raz pierwszy w życiu ciężko się upił. I kiedy 48 godzin potem doszedł w pełni do siebie „… zauważył, że stała się rzecz smutna i dziwna! Jak gdyby oddech, który powoduje matowienie, pokrył lustro jego wspomnień pozostawiając lekką na nim powłokę, tak że żadne przeszłe zdarzenie, które chciał zobaczyć w tym lustrze, nie odbijało się już z dawną wyrazistością. Ostra jak brzytwa zdolność dotarcia oraz przywołania uroku i blasku i istoty rzeczy przeszłych, została stępiona. Jak by ta szczególna radość – dar przywoływania
przeszłych uczuć, przeżyć, sytuacji i czynienia ich na powrót rzeczywistymi, przez zwykły wysiłek woli, została mu odebrana.
Nigdy nie odzyskał już w pełni tej jakże cennej zdolności – dobrodziejstwa młodości i szczęśliwego dzieciństwa, którą kiedyś posiadał, nie wiedząc nawet o tym…”
Utrata dziewictwa przed małżeństwem, to nie jest mała rzecz. Nie zbadano dotąd dokładnie jak bardzo negatywne są tego duchowe i psychiczne skutki. W każdym razie żadne „zabezpieczenia” przed nimi nie chronią.
• Czystość przygotowuje
do udanego współżycia
w małżeństwie
Natomiast wiadomo (mówią o tym badania psychologiczne), że jeżeli „pierwszy raz” zostanie skojarzony z negatywnymi emocjami, pozostawi trwały negatywny ślad w przeżywaniu swojej seksualności i relacjach z mężczyznami. Np. jeżeli „pierwszy raz” był wykorzystaniem przez mężczyznę, jeśli dokonał się pod wpływem alkoholu lub w niesprzyjających warunkach zewnętrznych, jeżeli towarzyszył mu lęk (np. przed ciążą) itp., całe późniejsze współżycie seksualne będzie przez to doświadczenie naznaczone. Ciekawa rzecz, ankiety pokazują, iż zadziwiająco wiele kobiet (również mężczyzn) nie znajduje satysfakcji we współżyciu małżeńskim. Źródeł tego stanu należy chyba szukać we współżyciu przedmałżeńskim, a zwłaszcza w „pierwszym razie”.
We współżyciu przedmałżeńskim właściwie zawsze jest coś negatywnego; albo emocje, albo warunki zewnętrzne albo motywacje. Te ostatnie przeważnie rozbudza wulgarna i płytka dominująca „kultura”: bo trzeba być nowoczesną, bo mówią, że to jest przyjemne, bo ciekawe, jak to jest, bo już bym chciała być dorosłą, bo „wszyscy to robią”, bo chłopak tego się domaga, a ja go nie chcę utracić, itp. To są negatywne motywacje.
Wykoślawia, spacza, powiedziałbym profanuje swoją seksu
alność ktoś, kto jej używa, by udowodnić sobie, że jest atrakcyjny, dorosły lub nowoczesny, albo by nie odstawać od środowiska, albo zabić nudę, dostarczyć sobie przyjemności, manipulować mężczyznami, uśmierzyć samotność czy poczucie niższości, itp. Akt seksualny bowiem nie ma służyć do osiągnięcia jakichś własnych celów, ale ma wyrażać BEZINTERESOWNE oddanie się sobie kobiety i mężczyzny; całkowite, bezwarunkowe, nieodwołalne, na zawsze. Małżeństwo jedynie stwarza warunki do takiego oddania się sobie. Jeżeli ktoś wykorzystuje swoją seksualność do takiego czy innego egoistycznego celu, uczy się błędnego jej przeżywania, co później może być bardzo trudne albo niemożliwe do naprawienia, uleczenia (i żadne „zabezpieczenia” przed tym nie chronią.) Wniosek jest następujący: nie należy rujnować swojego życia seksualnego w małżeństwie przez zabawy w męża i żonę. Seksualność jest rzeczą zbyt cenną, ważną, powiem świętą, aby się nią bawić.
• Czystość prowadzi
do prawdziwej miłości
Dawcą, źródłem najpiękniejszej, najgłębszej miłości jest Bóg. Sam „jest miłością” (J 4, 16). Św. Paweł pisze: „…miłość, jaką Bóg was umiłował, napełnia nasze serca dzięki Duchowi Świętemu, którego otrzymaliśmy” (Rz 5, 5). A w innym miejscu: „Owocem zaś Ducha jest miłość…” (Gal 5, 22).
Miłość, ta prawdziwa, jest owocem działania w sercu Ducha Świętego, z którym człowiek musi współpracować, między innymi przez zachowanie czystości. „Ciało bowiem do czego innego dąży niż Duch, a Duch do czego innego niż ciało” (Gal 5, 17). Grzechy cielesne nie pozwalają na działanie Ducha Świętego w naszym sercu. Tam gdzie się je popełnia, nie może być prawdziwej miłości. Mogą być jakieś uczucia, owszem, może być pożądanie, które zostało nazwane „miłością”. Miłość narzeczonych, jeśli ulegną pokusie, nie będzie rozwijać się, a przeciwnie, obumierać.
Św. Escriva de Balaguer tak to wyraża: „Miłość jest jak nasienie, które wyrośnie i wyda owoce
o najwspanialszym smaku, jeśli zwilży je zdrój czystości.” A R. Garrigou-Lagrange tak: „Czystość doskonała daje duszy miłość Boga i bliźniego, która jest prawdziwie tym „stokroć”, które wynagradza ponad miarę wszystkie ofiary spełnione lub jeszcze pozostające do spełnienia”. Czyli ofiary ponoszone dla zachowania czystości są wynagradzane stokrotnie miłością, którą Bóg wlewa w serce.
Kochane Siostrzyczki! Tyle na dziś. Zbliża się koniec roku szkolnego, „co oznacza, że trwa ostateczna walka o kształt świadectw” – jak napisała do mnie pewna „biedroneczka” z Kłodzka. Wkrótce na szczęście wakacje… Propozycji, jak je spędzić, będzie dużo. Nie wybierzcie byle jakich. Te z „Bravo” czy „Filipinki” zostawcie innym… Sam chciałbym znowu wziąć udział w pielgrzymce z Suwałk do Wilna, organizowanej mistrzowsko przez księży salezjanów. Bardzo miło wspominam zeszłoroczną, ale nie wiem, czy mi się uda pójść w tym roku. „Miłujcie się!” organizuje (też mistrzowsko) obóz dla swoich czytelników! Sporo jest w ogóle Bożych propozycji. Jest w czym wybierać.
Do następnego razu. Cześć!
Niech Was Pan błogosławi i strzeże.

Wasz starszy brat, Jaś Bilewicz

Źródło; milujciesie.org.pl

Posted in Małżeństwo, Świat innymi oczami | Otagowane: , | 31 Comments »

Europejski Trybunał legalizuje dyskryminację chrześcijan

Posted by Dzieckonmp w dniu 24 Styczeń 2013


„W społeczeństwie amoralnym, chrześcijanie będą postrzegani jako przestępcy”

Krok po kroku, zbliżamy sie do czasów gdy bycie chrześcijanem w Europie będzie przestępstwem.

Europejski Trybunał Praw Człowieka uznał, że chrześcijańscy pracownicy słusznie zostali zwolnieni z pracy, gdyż w trakcie wykonywania zawodu jawnie okazywali swoją wiarę w Jezusa. Według Gregora Puppinck, dyrektora Europejskiego Centrum Prawa i Sprawiedliwości, „obsesyjna poprawność polityczna” sprawia że chrześcijańska wiara jest teraz zakazana. Wyrok Sądu nazywa „doskonałym przykładem jak liberalny nurt wprowadza liberalizm i relatywizm, w którym społeczeństwo na podstawie konsensusu amoralności dłużej nie będzie tolerować ludzi, którzy z racji swojego sumienia przestrzegają moralności.”

Krzyza

 

Europejski Trybunał orzekł, że brytyjscy chrześcijanie w trzech różnych przypadkach poniżej omówionych zostało słusznie zwolnionych z powodu ich wiary.

* Pielęgniarka Shirley Chaplin, która odmówiła wyrzucenia  naszyjnika z krzyżem z szyi – który nosiła na sobie przez 30 lat bez żadnych problemów.

* Pracownik socjalny Gary McFarlane na podstawie tego że wyznaje wiarę chrześcijańską, jego przełożeni wyrazili wątpliwość, czy będzie on w stanie wykonywac  „Sexterapię” dla homoseksualistów (pedałów) i zwolnili go z pracy.

* Sekretarka Lillian Ladele który odmówiła uznania małżeństw homoseksualnych.

Pomimo faktu, że jest to niezgodne z prawem o którym mowa w różnych traktatach europejskich które gwarantują wolność sumienia, orzeczenie Europejskiego Trybunału w Wielkiej Brytanii przyjęto z zadowoleniem.

W nowoczesnym społeczeństwie: Nie ma miejsca dla „nietolerancyjnych chrześcijan”

Puppinck  nazwał ten rozwój sytuacji jako bardzo niepokojącą.

„Odmowa pracy przez pracodawcę jest więc niczym więcej niż ideologiczną sankcją,  co oznacza, że nie ma miejsca dla” nietolerancyjnych chrześcijan „,” kontynuuje Puppinck.

„Chrześcijanin teraz to przestępca”

Puppincks powiedział że Europejski Trybunał dał teraz „carte blanche do dyskryminacji chrześcijan w ich pracy poprzez poddanie ich obsesyjnej politycznej poprawności w miejscach pracy.” W naszym obecnym społeczeństwie amoralnym, teraz nawet chrześcijanie, którzy mówią przeciwko przestępczej aborcji będą uważani jako nie mogący wykonywać pracy.

 

Streszczenia dokonał: Dzieckonmp

Źródło:  World Net Codzienny

Posted in Nasz smutny czas, Prześladowanie Chrześcijan, Wielki Ucisk | Otagowane: , | 46 Comments »

LEKARZ WYKONUJĄCY ABORCJE nawrócony w Medjugorie

Posted by Dzieckonmp w dniu 24 Styczeń 2013


Wizyty w Guadalupe i Medjugorje miały ważną rolę w nawróceniu Johna Bruchalski. Lekarz ten przemienił się z lekarza rutynowo wykonującego aborcje na założyciela jednego z największych pro-life klinik medycznych w Stanach Zjednoczonych  zastosowując nauki błogosławionego papieża Jana Pawła II w tym nowym, zdrowym podejściu do opieki zdrowotnej.

Dr John Bruchalski z jednym ze swoich "klientów".

Dr John Bruchalski z jednym ze swoich „klientów”.

Lekarz ten dokonał wiele aborcji zanim wizyta w Gwadelupe i Medjugorju doprowadziła go do zaprzestania i dała mu zupełnie nowe życie
Jedno ziarno: Zasiane w Guadalupe, gdzie Dziewica Maryja ukazała się w 1531 roku. Zaczęło przynosić owoce w Medziugorju, gdzie Dziewica Maryja pojawia się dzisiaj.
Dla amerykańskiego lekarz Johna Bruchalskiego, 50 latka pochodzącego z Wirginii, oznaczało to przejście od rutynowego wykonywania aborcji do uzyskania zupełnie nowego poglądu na medycynę i rozpoczęcia dzieła, które jest dynamicznie rozwijającą się pro-life praktyką lekarską.
Choć wychowany w pobożnej, katolickiej rodzinie, opowiada dla LifeSiteNews John Bruchalski, zaczął swoje odejście od wiary, gdy wyjechał na studia na uniwersytet Katolicki. Tam został wprowadzony przez profesorów i przyjaciół w myśl twierdzącą, że Kościół katolicki zmieni się wraz z kulturą – że nauki Kościoła na temat małżeństwa, rozwodu, aborcji i antykoncepcji w końcu sprowadzą się  do współczesnych wartości kulturowych.
Zanim John Bruchalski rozpoczął szkołę medyczną w 1983 r. na University of South Alabama, antykoncepcja i aborcja wydawała mu się „sposobem na promocję zdrowia i szczęścia oraz pełnię reprodukcyjnego życia kobiety.” Dążąc do tego by być jak najlepszym ginekologiem jak tylko mógł, nauczył się różnych metod aborcji, sterylizacji i sztucznej reprodukcji oraz zaczął je praktykować już podczas stażu.
„Dokonywałem aborcji, gdyż uważałem, że było to mniejsze zło – ale zdawałem sobie sprawę, że ludzie byli bardziej załamani po zabiegu. Być może był to dla nich krótki odpoczynek od stresu i napięcia, ale większość par po aborcji zrywała ze sobą”, opowiada John Bruchalski.

Przekazy w Guadalupe i Medjugorje

Tuż przed rozpoczęciem swojego stażu, John Bruchalski

Bruchalski w Medziugorju. Zdjęcie © Bernard Gallagher

Bruchalski w Medziugorju. Zdjęcie © Bernard Gallagher

został przekonany przez jednego znajomego, by pojechać do Guadalupe w Mexico City, gdzie Maryja objawiła się w zatwierdzonych przez Kościół objawieniach w 1531 roku. Bruchalski mówi, że tam usłyszał Matkę Bożą z Guadalupe – którą katolicy czczą jako opiekunkę nienarodzonych – pytającą go:”Dlaczego  Mnie krzywdzisz?”
Ale on nie był gotowy do odpowiedzi.
„I jak gdyby „odstawiłem to na dalszą półkę” w mojej głowie”, powiedział.

Następnie dwa lata później, pomiędzy drugim i trzecim roku stażu, matka Johna Bruchalskiego zabrała go na pielgrzymkę do Medziugorja. To obudziło w nim wielką miłość do Chrystusa i Maryi, tą jaką jego rodzice pielęgnowali w nim w czasie dzieciństwa.
„Była to prostota orędzi wzywająca do nawrócenia. I wtedy tam, miałem doświadczenie z młodą kobietą z Belgii, która modliła się w sprawie obrony życia. Powiedziała mi, że ma dla mnie wiadomość dotyczącą Matki Bożej i zaczęła opowiadać mi rzeczy o moim życiu ” opowiada John Bruchalski.
„Przemieniło to moje życie całkowicie’.”

Nowe zrozumienie opieki zdrowotnej i nigdy więcej aborcji

Dr John Bruchalski przemawia na wiecu w obronie życia

Dr John Bruchalski przemawia na wiecu w obronie życia

Po powrocie do Stanów Zjednoczonych, John Bruchalski zaczął poszukiwać sposobu na to jak zintegrować swoją odnalezioną wiarę w swojej profesji. Ale najpierw miał kolejne poważne doświadczenie:

„Kiedy wróciłem do domu, otrzymałem łaskę nie tylko zobaczenia siebie, takim jakim naprawdę byłem – wiesz o czym mówię; całe moje życie zobaczyłem przed sobą – ale w rzeczywistości zobaczyłem lepszy sposób praktykowania medycyny,” mówi dla LifeSiteNews John Bruchalski. „Podejście do zdrowia reprodukcyjnego było skrajnym przeciwieństwem tego co uczy „Planned Parenthood”. Właśnie to będzie moją rolą powiedziała mi Matka Boża. „

Powiedział swojemu profesorowi, że nie będzie mógł robić już więcej aborcji czy sterylizacji; choć zajęło mu rok, aby w pełni wydobyć się z tych procedur. Po kilku latach studiowania „Teologii Ciała” błogosławionego papieża Jana Pawła II, John Bruchalski wprowadził swój nowy pogląd o medycynie w praktykę w 1994 roku, kiedy założył wraz z żoną Centrum Rodzinne Tepeyac , w piwnicy swojego domu. Ta położniczo – ginekologiczna placówka zatrudnia obecnie sześć lekarzy pro-life i jedną pielęgniarkę lekarza, co czyni ją jedną z największych niezależnych pro-life klinik medycznych w Stanach Zjednoczonych.

Oparte na katolickiej wizji opieki zdrowotnej, Centrum promuje praktyki zdrowotne, które respektują naturalny rytm cyklu kobiety i świętość życia ludzkiego. Propagują naturalne planowanie rodziny, w przeciwieństwie do środków antykoncepcyjnych, oraz w przypadkach niepłodności skupiają się raczej na leczeniu przyczyn, a nie na pomocy technologii wspomagania reprodukcji, takich jak zapłodnienie in vitro.

Nauczanie Jana Pawła II „rewolucyjne”, także dla medycyny

Błogosławiony Jan Paweł II jest autorem "Teologii Ciała", definiowanym jako kamien węgielny praktyki medycznej w obronie życia Johna Bruchalskiego.

Błogosławiony Jan Paweł II jest autorem „Teologii Ciała”, definiowanym jako kamien węgielny praktyki medycznej w obronie życia Johna Bruchalskiego.

Tepeyac Family Center kładzie szczególny nacisk

na wdrażanie  „Teologii Ciała” papieża Jana Pawła II, która to nauka, mówi dr Bruchalski była „rewolucyjna dla relacji międzyludzkich, dla medycyny i dla rodzin.”

„”Teologia Ciała” w medycynie oznacza, że ​​współpracuje się z ciałem, nie tłumi go, skupiasz się na zdrowiu, a nie na chorobie. Nie leczy się pragnień, leczy się chorobę. Nie traktuje się ludzi jak produkty. Nie idziemy do najlepszego lekarza, który stworzy najzdrowsze dzieci najlepszymi technikami. Jesteśmy więcej niż produkty, jesteśmy ludźmi” mówi dr John Bruchalski.
„Właśnie teraz rozwijamy słownictwo i język by przełożyć [teologie ciała] z [języka] religii i antropologi na [język] medyczny i naukowy”.

Źródło: .medjugorjetoday.tv

Tłumaczyła: Bożena

Posted in Aborcja, Nawrócenia, Świadectwa | Otagowane: , , | 6 Comments »

Moje ręce będą trzymać cię do samego końca

Posted by Dzieckonmp w dniu 23 Styczeń 2013


Orędzie nr.3 z serii Ostrzeżenie, otrzymane w czwartek 11 go listopada 2010

Tak, Moja umiłowana córko, to Ja. Ty i Ja będziemy pracować ramię w ramię by przygotować świat na czasy, które czekają ludzkość, bo ziemia stoi w obliczu ostatecznego oczyszczenia.

Ważne jest, że to oczyszczenie się dokona, gdyż bez niego nie może być życia wiecznego dla Moich dzieci. Na Moje dzieci, a zwłaszcza na Moich wyznawców czekają trudności, dlatego że to jest cześć walki o dusze, która musi być rozegrana.

Odpręż się. Pozwól, Moja córko, swojemu sercu poczuć Moją miłość. Przyjmij ten dar ode Mnie. Być może jesteś tym zaskoczona, ale jestem twoją rodziną. Jesteś w domu wraz ze Mną, w Moim Królestwie. Masz teraz zadanie do wykonania. Weź Mnie za rękę, a poprowadzę twój umysł, tak, abyś przyprowadziła Moje dzieci z powrotem do Mojego Świętego Serca. A teraz Moje dziecko, odpoczywaj.

Twój kochający Chrystus Jezus. Twój kochający ZbawicielReka Królowej

…abyśmy przez dwie rzeczy niezmienne, co do których niemożliwe jest, by skłamał Bóg, mieli trwałą pociechę, my, którzyśmy się uciekli do uchwycenia zaofiarowanej nadziei. Trzymajmy się jej jako bezpiecznej i silnej kotwicy duszy, [kotwicy], która przenika poza zasłonę ( List do Hb 6:18-19)

„Drogie dzieci! Z woli Bożej jestem tutaj z wami w tym miejscu. Pragnę abyście otworzyli swoje serca i przyjęli mnie jako Matkę. Ja swoją miłością nauczę was prostoty życia i bogactwa miłosierdzia, i poprowadzę was do mego Syna.
Droga do Niego może być trudna i bolesna, ale nie bójcie się ja będę z wami. Moje ręce będą was podtrzymywały aż do końca, do radości wiecznej i dlatego nie lękajcie się otworzyć na mnie. Dziękuje wam. Módlcie się za kapłanów. Mój Syn wam ich darował.” ( orędzie z Medjugorje 02.05.2008)

W piątek w Medjugorje o godz. 17:40 ponownie przyjdzie Matka Boża aby przekazać nam słowa pocieszenia, słowa prośby do nas, wskazówek co dalej mamy robić. Przyjdzie jak zawsze zatroskana o swoje dzieci. Na naszych oczach coraz większe chmury zagrażające nam się zbierają. W świecie pogłoski o wojnach, wiele punktów zapalnych, w Europie jeden po drugim kraju zagrożony bankructwem, w Polsce zdaje się również jakby decydujący głos posiadał szatan, na świecie co 3 minuty ginie chrześcijan za wiarę, wielu ludzi cierpi głód podczas gdy inni mają nadmiar wszystkiego, nasz Kościół też jakby się pogubił. Patrzymy na to wszystko nie wiedząc co mamy począć aby zawrócić ten zły bieg historii. Każdy z nas próbuje coś na swój sposób uczynić, ale czuje się bardzo osamotniony w tej walce. Dlatego chwytamy się za Jej wyciągniętą rękę i razem z Nią pragniemy zmienić ten świat. Chwytamy się za tą Rękę tak jak Jezus poprosił o to Marię z Irlandii przy trzecim swoim orędziu, tak jak Obiecała Królowa Pokoju że będzie nasze ręce podtrzymywała aż do końca gdy dojdziemy do Jezusa, abyśmy jak obiecuje to Słowo Boże trzymali się zaoferowanej nadziei,  jako bezpiecznej i silnej kotwicy duszy. Maryjo weź mnie za rękę, i prowadź do Swego Syna

Bądź pozdrowiona, Królowo, Matko Miłosierdzia,
Zdrowaś, nasze życie, słodyczy i nadziejo nasza …

Posted in Medziugorje, Śpiew, Świat innymi oczami | Otagowane: , , | 64 Comments »

Krótkie świadectwo Gosi

Posted by Dzieckonmp w dniu 23 Styczeń 2013


Żal mi takich niedowiarków jak Lukas i Paul i nie wiem kogo jeszcze.Wy nie musicie czytać tych orędzi i ranić Pana Jezusa.Po prostu zamilczcie bo możecie nie przeżyć ostrzeżenia jeśli będziecie piętnować to słowo Boże.Mnie osobiście tak pomogły,że zamiast jednej niedbałej modlitwy wieczornej mam kilkakrotną rozmowę z Panem Bogiem w ciągu dnia.Komunię Św przyjmowałam kiedyś bardzo rzadko , teraz staram się żyć w stanie łaski uświęcającej. Podczas życia orędziami i modlitwą zdarzyło mi się ,że dwukrotnie Pan Jezus podczas komunii ŚW przyszedł do mnie w swojej obfitości tzn. w podwójnym Komunikacie.Nigdy wcześniej mi się to nie zdarzyło.Ale staram się być posłuszna P. Jezusowi – w piątki modlę się o dzieci abortowane na różańcu,aby choć jednej matce udało się zmienić złą decyzję i uwielbiam chodzić przed Najświętszy Sakrament, wprost się w nim zakochałam.To właśnie orędzia mnie tam zaprowadziły.Mój mąż choć na początku złościł się na mnie że za dużo się modlę, sam uważał,że wystarczy raz w roku się wyspowiadać i komunię św przyjmować teraz podąża ze mną. Nawet w tym roku poszliśmy przed Sylwestrem do kościoła na mszę( 1 raz w życiu w taki dzień). I może ktoś nas wyśmiać ale tym razem nie ja lecz mój mąż otrzymał podwójną komunię Św.Piszę to chociaż powinnam to zostawić dla nas bo są to nasze wewnętrzne relacje z Bogiem nie dla poklasku lecz tylko i wyłącznie dla świadectwa dla innych.Uwierzcie nam – oboje nie zwariowaliśmy.
Zachęcam więc do czytania tych orędzi.

Gosia

Posted in Orędzia Ostrzeżenie, Świadectwa | Otagowane: | 25 Comments »

INTENCJE DO MATKI BOŻEJ NIEUSTAJĄCEJ POMOCY

Posted by Dzieckonmp w dniu 22 Styczeń 2013


BARDZO PROSZĘ PRZEKAZAĆ WSZYSTKIM ZE INTENCJE KTÓRE ZOSTAŁY MI PRZEKAZANE ZOSTAŁY PRZEDSTAWIONE MATCE BOŻEJ NIEUSTAJĄCEJ POMOCY W CZASIE NOWENNY NIEUSTAJĄCEJ W ŚRODĘ . JEŻELI TO MOŻLIWE TO BARDZO PROSZĘ O NASTĘPNE INTENCJE NA ŚRODOWY DZIEŃ 23 STYCZNIA ABYM MÓGŁ JE POLECAĆ MATCE BOŻEJ NIEUSTAJĄCEJ POMOCY POZDRAWIAM SERDECZNIE Z BOGIEM KSIĄDZ X.

Myślę ze podobnie jak poprzednio każdy może przysłać do mnie na maila prośbę, a ja zbiorę w jeden plik i wyślę do księdza 22 stycznia o godz. 24 w nocy.

Jednocześnie proszę o wejście dziś na czat o godz.21:15 i wspólna modlitwę za księdza.

Matka Boża N.P

Posted in KOMUNIKATY, Prośba o modlitwę | Otagowane: | 86 Comments »

Wicepremier Japonii: trzeba pozwolić starszym osobom na szybką śmierć

Posted by Dzieckonmp w dniu 22 Styczeń 2013


Japonia

 

Wicepremier i minister finansów nowego japońskiego rządu oświadczył, że starcom należy pozwolić na śmierć, żeby pozbawić rząd ciężaru wydatków na ich opiekę medyczną.

Taro Aso powiedział na posiedzeniu Rady Narodowej ds. reformy ubezpieczeń społecznych: „Problemu nie da się rozwiązać, jeśli nie pozwolicie im na jak najszybszą śmierć”. Poinformowano, że minister miał na myśli starców, którzy nie są w stanie żyć bez intensywnej pomocy medycznej.

72-letni polityk dodał, że on osobiście nie potrzebuje takiej pomocy, ale podjął już decyzję w sprawie zakazu sztucznego podtrzymywania jego życia.

Źródło: http://polish.ruvr.ru

Posted in Nasz smutny czas, Znaki czasu | Otagowane: , , | 44 Comments »