Dziecko Królowej Pokoju

Pokój musi zapanować pomiędzy człowiekiem i Bogiem, a także między ludźmi

  • Królowa Pokoju

    Królowa Pokoju
  • Uwaga

    Strona używa plików cookies które zapisują się w pamięci komputera. Zapisywanie plików cookies można zablokować w ustawieniach przeglądarki. Dowiedz się o tych plikach http://wszystkoociasteczkach.pl
  • Propozycja chronologiczna

    • Rok 2019 – Kryzys Rumunia
    • Rok 2020 – fałszywe traktaty pokojowe
    • Rok 2021 – Papież jedzie do Moskwy
    • Rok 2021 – Wojna
    • Rok 2022 – zwycięstwo komunistyczne
    • Rok 2023 – 10 królów
    • Rok 2024 – Antychryst
    • Rok 2025 – Sojusz z wieloma
    • Rok 2025 – Synod
    • Rok 2026 – Henoch i Eliasz
    • Rok 2028 – Ohyda spustoszenia
    • Rok 2029 – Ostrzeżenie
    • Rok 2030 – Cud
    • Rok 2031 – Nawrócenie Izraela
    • Rok 2032 – Kara
    • Rok 2032 – Odnowienie świata
    • Rok 2033 – Exodus
    • Rok 2034 – Zgromadzenie w Jerozolimie
    • Rok 3032 – Gog i Magog
    • Rok 3213 – Koniec świata
    • Nowe niebiańskie Jeruzalem.
  • Ostrzeżenie

    13 kwietnia 2029
    7,6 lat pozostało.
  • Logowanie

  • Odwiedzają nas

    Map

  • Maryjo weź mnie za rękę

  • Jezu Maryjo Kocham Was

Walka nowego porządku światowego z religią

Posted by Dzieckonmp w dniu 30 stycznia 2013


Ponieważ nastąpił atak na mnie i na księdza Henryka Łuczaka a ksiądz jest dla mnie autorytetem, wiem co piszę bo przeczytałem wiele jego książek usunąłem tych kilka zdań z wpisu gdyż najważniejsze jest chronienie księży. Wklejam fotkę z ataku. Księże Henryku życzę dużo zdrowia , opieki Królowej Pokoju.

ob

Analiza obecnej sytuacji na świecie jest przeprowadzona poprzez pryzmat interesów żydomasonerii.

Błędy ideologiczne oświecenia

Ideologia Rewolucji Francuskiej i Szkoły Frankfurckiej

Postmodernistyczne zwodzenia

Komentarzy 59 do “Walka nowego porządku światowego z religią”

  1. Darek said

    PLAN ZLIKWIDOWANIA POLAKÓW W POLSCE PRZY MILCZĄCEJ APROBACIE RZĄDU I EPISKOPATU !!!

    PAN BÓG ZNA MYŚLI CZŁOWIEKA I WIE, ŻE CAŁEMU ŚWIATU GROZI KATAKLIZM WOJENNY A LUDZIE POSTĘPUJĄ TAK, JAK ZA CZASÓW NOEGO – BAWIĄ SIĘ I NIE WIERZĄ W PRZEPOWIEDNIE ZAMIAST MODLIĆ SIĘ O KRÓLOWANIE PANA JEZUSA W POLSCE BO TAKI JEST WARUNEK POKOJU PODANY PRZEZ PANA BOGA PONAD 80 LAT TEMU I AKTUALNY……

    PLAN CARYCY KATARZYNY …… Polskę zgnębić na zawsze ……

    Historia kołem się toczy, dla mądrych jest nauczycielką /szkołą/ życia. Obyśmy należeli do tych Polaków mądrych przed szkodą.

    Rozmowa carycy Katarzyny z Nikitą Paninem, jej współpracownikiem, to historia, która kołem się toczy na naszych oczach. Opublikował ją Waldemar Łysiak, któremu zdaniem wielu „.. należy się tytuł narodowego wieszcza”. Oto jej treść:
    „- Widzisz pułkowniku, kiedyś mój pradziad opowiadał mojemu dziadkowi swoją rozmowę z Rosjaninem Paninem, który opowiedział mu swoje spotkanie z carycą Katarzyną. Mój prapradziad zadał mu podobne pytanie, właśnie Rosjaninowi, którego spotkał w Warszawie w 1763 roku. Panin, zaczął wtedy od zdania, które mego przodka zdumiało:

    Widzisz Panie Wilczurski. Naród, który jest niewolnikiem słów jest, najlepszym materiałem na niewolnictwo. Po chwili namysłu mówił dalej. Panie Wilczurski, Caryca Katarzyna wysyłając mnie na misję do Polski powiedziała, te oto słowa:

    Istnieją różne narody, a raczej różne narody mają różnego ducha. Jedne można podbić i przesiedlić w celu zagarnięcia ich ziem, a świat nie podniesie wrzasku – to małe narody, plemiona. Z innych można uczynić małym wysiłkiem niewolników i będą chętnie lizali rękę Pana – to narody o podłej duszy, od kolebki niegodne samostanowienia, w wielkich obszarach Azji roztopią się bez śladu. Z trzecimi wreszcie nie można zrobić ani tego, ani tego, przynajmniej nie od razu – to Polacy. Nie można zaanektować ich państwa, bo trzeba byłoby się dzielić z Prusami, Austrią, Turcją i Bóg wie jeszcze z kim; narzuca to europejska równowaga sił. Po drugie nie można tego zrobić od ręki, gdyż są to znakomici żołnierze, a cały naród gdy otwarcie zagrożony, przypomina wściekłego wilka w nagonce. Zbyt dużo by to kosztowało, należy więc zdemoralizować ich do szpiku kości. Trzeba … rozłożyć ten naród od wewnątrz, zabić jego moralność… Jeśli nie da się uczynić zeń trupa, należy przynajmniej sprawić, żeby był jako chory ropiejący i gnijący w łożu… Trzeba mu wszczepić zarazę, wywołać dziedziczny trąd, wieczną anarchię i niezgodę… Trzeba nauczyć brata donoszenia na brata, a syna skakania do gardła ojcu. Trzeba ich skłócić tak, aby się podzielili i szarpali, zawsze gdzieś szukając arbitra. Trzeba ogłupić i zdeprawować, zniszczyć ducha, doprowadzić do tego, by przestali wierzyć w cokolwiek oprócz mamony i pajdy chleba. Będą Oni walczyć długo, bardzo długo, nasze prochy przepadną, ale przyjdzie czas gdy sami sprzedadzą swój kraj, sprzedadzą go jak najgorszą dziwkę. My rozpoczniemy ten proces Panin! Korupcją „milczących psów”, którzy będą nimi rządzić. Bogactwem i głodem, które biednych podjudzą przeciw możnym, tych drugich zaś napełnią takim strachem i podłością, że uczynią wszystko dla zachowania swego bogactwa. Zepsujemy ich kultem prywaty, złodziejstwa, rozpusty, wszelaką demoralizacją i wiodącym ku niej alkoholem. Stworzymy tam nową oligarchię, która będzie okradać własny naród nie tylko z godności i siły, lecz po prostu ze wszystkiego, głosząc przy tym, że wszystko co czyni, czyni dla dobra ojczyzny i obywateli. Niższe szczeble tych krwiopijców będą uzależnione od wyższych w nierozerwalnej strukturze formalnej i nieformalnej piramidy. Trzeba będzie starać się, by w piramidę wpasowany był każdy zdolny i inteligentny człowiek, by zechciwiał w niej i spodlał. Niedopasowywalnych szaleńców, nieuleczalnych fanatyków, nałogowych wichrzycieli i każdą inną wartościową jednostkę wyeliminujemy operacyjnie. Zadanie to jest wielkie Panin, lecz i efekty będą wielkie. Polska zniknie w samych Polakach! Wtedy właśnie, gdy będzie wydawało się im, że mają wolność. Ale ja tego nie doczekam Panin, zaczniemy jednak ten proces, a wiesz dlaczego nienawidzę tego kraju?
    – Dlaczego Pani? Zapytał Panin.
    – Dlatego, że jestem kobietą i nienawidzę dziwek, które udają święte. Ja jestem prostytutką Panin, a to honor, gdy się jest do tego cesarzową.
    – I dlatego jeszcze Panin, że ze zdrajców robili oni zawsze bohaterów.
    – I dlatego jeszcze Panin, że nigdy nie chcieli się z nami zjednoczyć przeciw Rzymowi, a byli naszymi braćmi Słowianami, zdradzili nas Panin.
    – I dlatego Panin kiedyś zginą, unicestwią się sami!…”
    ======================================

    POLACY – CZY JUŻ WIECIE CO TRACICIE ? WSZYSTKO !!!
    Dlatego są dla nas przygotowane szczepionki z trucizną, wodę nam trują i powietrze, zamykają zakłady pracy i sprzedają aby brat zabijał brata w poszukiwaniu żywności, bo wrogom niepotrzebni są Polacy a tylko nasza ziemia. Macie oczy a nie widzicie.
    Szanujcie się i ratujcie Polacy
    – szukajcie ratunku u Chrystusa Króla.

    http://www.echochrystusakrola.info/index.php/styczen/1538-plan-zlkwidowania-polakow-w-polsce-przy-milczacej-aprobacie-rzadu-i-episkopatu

    • jowram said

      Historia śmierci BORowca Marka Uleryka

      KISIEL http://freeyourmind.salon24.pl/482537,syrena-lesna#comment_7217609
      Witaj . Mam do Ciebie prosbę , abyś wszystkim watpiacym w katastrofę smoleńską opowiedział historie BOROwca Marka Uleryka. Zaczne od poczatku . Po katastrofie w Smoleńsku on zadzwonil do swojej zony , z która byl po rozwodzie, ale maja dziecko i ,powiedział ,że jest katastrofa, wylądowaliśmy , przeżyliśmy ale cos mi sie stalo w nogę, czekamy na pomoc , pogotowie. Tylko tyle powiedzial , bo telefon sie wyłaczył. Jego zona nie otrzymala odbierając zwloki jego telefonu. To opowiedziala moja kuzynka Milena, PiS z krwi i kosci , jedna z normalnych w tej mojej POpapranej rodzinie. Milena chodziła kiedyś z Ulerykiem, ale im sie nie ulożyło , kontakt ze sobą i jego rodzina utrzymywali . Milena pracuje jako nauczyciel w Szpitalu w Bydgoszczy na , uczy chore dzieci. m Potem Uleryk przeniósł sie do Warszawy , ochraniał Panią sp.Marie Kaczyńską.W ubiegłym tygodniu do jej szpitala przyszedł ojciec Uleryka i opowiedzial jak wygladał Jego sy n , kiedy żona odbierała go z Rosji. Otóż na policzku miał duży plaster , a pod nim widać było dziurę zaklejoną jakąś masą , po przeciwnej stronie policzka na szyi tak samo dziura czymś wypełniona i zaklejona plastrem. To na pewno były dziury od strzału. Milena prosila abym to wszystkim opowiadała i podawała, gdzie tylko sie da. Proszę Cię opowiedz tą historie wsród swoich. Pozdrawiam”

      Przypomnę inny telefon, którego wg ABW nie było:

      Katastrofa w Smoleńsku. Leszek Deptuła dzwonił przed śmiercią do żony”

      http://gasipies.nowyekran.pl/post/26257,zona-bor-owca-spod-smolenska-10-kwietnia-2010-r-tusk154

      W tej chwili notka jest poważnie zmieniona, nawet adres do niej ma inną formę. Na szczęście zachowały się w innych miejscach kopie i wpisy tego samego autora, np. tutaj:

      http://niepoprawni.pl/blog/2606/zona-bor-owca-spod-smolenska-10kwietnia-2010-r-tusk154

      • Dawid said

        nowyekran padl ciekawe w dodatku kiedyś to slyszalem ciekawa hisotria ale cuz….

        • jowram said

          Andrzej Grabowski Prezes Zarządu Nowy Ekran SA ukradł domenę

          Domena nowyekran.pl nigdy nie należała do spółki Nowy Ekran SA. Zawsze była moją
          własnością i do dnia dzisiejszego do godziny 9.26 spółka korzystała z mojej uprzejmości
          zarządzając domeną. Wczoraj nastąpił tzw. atak na skrzynki nowego ekranu przez
          nieznaną osobę. Dziś w godzinach rannych zorientowałem się, że mam na mojej skrzynce
          prywatnej potwierdzenia dokonania operacji na moim prywatnym koncie w nazwa.pl
          których nigdy nie dokonywałem. Ze zgrozą stwierdziłem, że nie tylko zostały zmienione
          moje dane kontaktowe (zamiast mojego adresu domowego został wprowadzony adres
          obecnej siedziby redakcji Nowego Ekranu ul. Wiktorska 65/26 Warszawa) ale też w moim
          imieniu została dokonana cesja domeny nowyekran.pl na nowego właściciela Nowy Ekran
          SA i domena została przeniesiona na konto klienta należące do tej spółki w nazwa.pl.
          Cesja w moim imieniu mogła zostać dokonana gdyż jednocześnie Grabowski zmienił mail
          kontaktowy z mojego prywatnego na jego prywatną skrzynkę
          andrzej.grabowski@dreamdommarzen.com i od tej pory maile z linkiem potwierdzającym
          dokonanie cesji trafiały do niego. Zagadką jest w jaki sposób uzyskał dostęp do mojego
          prywatnego konta na nazwa.pl. Nie wiem, prawdopodobnie skorzystał z procedury
          odzyskiwania konta używając maila firmowego redakcja@nowyekran.pl gdzie jestem
          podpisany w stopce i skanu mojego podpisu – wszak w spółce jest pełno moich podpisów
          pod dokumentami.
          Mamy więc do czynienia z ewidentną kradzieżą domeny wartej obecnie od kilkudziesięciu
          do kilkuset tysięcy złotych dokonanego przez człowieka Ryszarda Opary za jego wiedzą i zgodą.
          Zaznaczam, że jestem pomysłodawcą brandu Nowy Ekran a domenę zarejestrowałem 7
          stycznia 2011 r. gdy portal jeszcze nie istniał, natomiast spóka Nowy Ekran SA. została
          zarejestrowana dopiero na bazie nazwy domeny i nazwy portalu 11 kwietnia 2011 r..
          Domena nowyekran.pl nie została włożona przeze mnie jako wspólnika aportem do Spółki
          ani w żaden sposób nie była jej przekazana w dzierżawę czy użyczenie. Spółka Nowy
          Ekran SA korzystała tylko z mojej uprzejmości korzystając z domeny i jedyne koszty jakie
          ponosiła to koszty opłacania domeny. Do dnia dzisiejszego byłem jedynym abonentem i
          właścicielem domeny nowyekran.pl.
          Nie interesują mnie powody kradzieży domeny i bezprawnego działania Andrzeja
          Grabowskiego, czy to w wyniku chciwości Grabowskiego i Opary, bez którego wiedzy
          facet nigdy palcem nie kiwnął, a być może związane jest to z plotką o planowanej migracji
          portalu na jakieś nieznane serwery czy planem wyprowadzenia portalu z zadłużonej po
          uszy spółki Nowy Ekran SA do innych spółek Opary (OK-KO Sp. zo.o., czy
          deweloperskich Dream Dom Sp. z o.o. lub Dream Team Sp. z o.o.). Nie wiem. Byc może
          wszystko na raz. Być może prawdą są inne plotki jakiie się pojawiły w redakcji kilka dni
          temu, iż Ryszard Opara wraz z grupą dziwnych osób chce przejąć kontrolę nad bazą
          blogerów Nowego Ekranu, oraz dokument stworzony przez Grabowskiego przekazany mi
          kilka dni temu przez osobę będącą znajomym Opary, z którego warto zacytować jeden
          fragment.
          „Tomka zwolnić ze świadczenia pracy w trybie natychmiastowym, konto mailowe, dostęp
          do konta moderatorskiego na NE. Zaproponować dodatkowe wynagrodzenie po 3
          miesiącach za nie mieszanie (sic!)”.
          Z pewnością nie mogli tego zrobić póki byłem właścicielem domeny nowyekran.pl, a na
          żadne nieuczciwe konszachty kosztem blogerów, akcjonariuszy czy kolegów i koleżanek z
          redakcji bym nie poszedł, dlatego pewnie musieli ją ukraść.
          Oświadczam, że o ewidentnej kradzieży natychmiast zawiadamiam prokuraturę i od
          dzisiaj nie chcę mieć z tą bandą nic wspólnego, więc wygaszam obecność na serwisie
          zarządzanym przez takie osoby. Oświadczam także, że zamierzam w przyszłości powołać
          nowy portal, bez podejrzanych powiązań i garbów wizerunkowych Ryszarda Opary, bez
          udziałów w nim złodziei w rodzaju Andrzeja Grabowskiego lat 30, bez zalegania
          miesiącami dziennikarzom i administratorom, bez dojenia i wykorzystywania blogerów,
          oraz bez trupów politycznych, czarnego PR-u, sekciarzy, troli czy tego całego syfu, jaki
          wprowadził na Nowy Ekran Ryszard Opara przez ostatnie tygodnie wbrew redakcji. I do tego już teraz zapraszam obecnych redaktorów i administratorów obecnego portalu
          działającego na ukradzionej mi domenie nowyekran.pl, bo są to wspaniali ludzie, czego
          nie mogę i nie chcę powiedzieć o zarządzie tej spółki.
          Chcę jeszcze dodać, że z dzisiejszej perspektywy, gdy wiem to co wiem, uznaję za
          bandycki numer ściąganie pieniędzy od blogerów, komentatorów i czytelników na firmę
          wydmuszkę, zarządzaną przez człowieka, który dopuszcza się kradzieży.
          Panie Opara, aby pisać o Bogu, Honorze i Ojczyźnie trzeba samemu przestrzegać 7
          przykazania, posiadać zdolność honorową i nie posiadać powiązań z agenturą, która
          Ojczyźnie szkodzi; jak się właśnie dowiedziałem Ryszard Opara był w styczniu na
          imieninach Mieczysława Wachowskiego.
          Ryszardzie Opara, Andrzeju Grabowski na górze macie co możecie zrobić od dzisiaj
          byłym redaktorom oraz adminom Nowego Ekranu.
          Wszystkim czytelnikom i dyskutantom dziękuję za to, że Tu ze mną byliście. Da Bóg
          zobaczymy się na innym portalu.
          Łżący Łazarz

  2. Passiflora said

    Oto co Bóg mówi dziś do ciebie

    (Hbr 10,11-18)
    Każdy kapłan Starego Przymierza staje codziennie do wykonywania swej służby, wiele razy te same składając ofiary, które żadną miarą nie mogą zgładzić grzechów. Ten przeciwnie, złożywszy raz na zawsze jedną ofiarę za grzechy, zasiadł po prawicy Boga, oczekując tylko, aż nieprzyjaciele Jego staną się podnóżkiem nóg Jego. Jedną bowiem ofiarą udoskonalił na wieki tych, którzy są uświęcani. Daje nam zaś świadectwo Duch Święty, skoro powiedział: Takie jest przymierze, które zawrę z nimi w owych dniach, mówi Pan: dając prawa moje w ich serca, także w umyśle ich wypiszę je. A grzechów ich oraz ich nieprawości więcej już wspominać nie będę. Gdzie zaś jest ich odpuszczenie, tam już więcej nie zachodzi potrzeba ofiary za grzechy.

    (Ps 110,1-4)
    REFREN: Jesteś kapłanem tak jak Melchizedek

    Rzekł Pan do Pana mego: „Siądź po mojej prawicy,
    aż uczynię Twych wrogów podnóżkiem stóp Twoich”.
    Pan rozciągnie moc Twego berła z Syjonu:
    „Panuj wśród swych nieprzyjaciół.

    Przy Tobie panowanie w dniu twojego triumfu,
    w blasku świętości,
    z łona jutrzenki zrodziłem Cię jak rosę”.
    Pan przysiągł i nie będzie żałował:
    „Tyś jest kapłanem na wieki na wzór Melchizedeka”.

    Ziarnem jest słowo Boże, a siewcą jest Chrystus, każdy, kto Go znajdzie, będze żył na wieki.

    (Mk 4,1-20)
    Jezus znowu zaczął nauczać nad jeziorem i bardzo wielki tłum ludzi zebrał się przy Nim. Dlatego wszedł do łodzi i usiadł w niej /pozostając/ na jeziorze, a cały lud stał na brzegu jeziora. Uczył ich wiele w przypowieściach i mówił im w swojej nauce: Słuchajcie: Oto siewca wyszedł siać. A gdy siał, jedno padło na drogę; i przyleciały ptaki, i wydziobały je. Inne padło na miejsce skaliste, gdzie nie miało wiele ziemi, i wnet wzeszło, bo nie było głęboko w glebie. Lecz po wschodzie słońca przypaliło się i nie mając korzenia, uschło. Inne znów padło między ciernie, a ciernie wybujały i zagłuszyły je, tak że nie wydało owocu. Inne w końcu padły na ziemię żyzną, wzeszły, wyrosły i wydały plon: trzydziestokrotny, sześćdziesięciokrotny i stokrotny. I dodał: Kto ma uszy do słuchania, niechaj słucha. A gdy był sam, pytali Go ci, którzy przy Nim byli, razem z Dwunastoma, o przypowieść. On im odrzekł: Wam dana jest tajemnica królestwa Bożego, dla tych zaś, którzy są poza wami, wszystko dzieje się w przypowieściach, aby patrzyli oczami, a nie widzieli, słuchali uszami, a nie rozumieli, żeby się nie nawrócili i nie była im wydana /tajemnica/. I mówił im: Nie rozumiecie tej przypowieści? Jakże zrozumiecie inne przypowieści? Siewca sieje słowo. A oto są ci /posiani/ na drodze: u nich się sieje słowo, a skoro je usłyszą, zaraz przychodzi szatan i porywa słowo zasiane w nich. Podobnie na miejscach skalistych posiani są ci, którzy, gdy usłyszą słowo, natychmiast przyjmują je z radością, lecz nie mają w sobie korzenia i są niestali. Gdy potem przyjdzie ucisk lub prześladowanie z powodu słowa, zaraz się załamują. Są inni, którzy są zasiani między ciernie: to są ci, którzy słuchają wprawdzie słowa, lecz troski tego świata, ułuda bogactwa i inne żądze wciskają się i zagłuszają słowo, tak że zostaje bezowocne. W końcu na ziemię żyzną zostali posiani ci, którzy słuchają słowa, przyjmują je i wydają owoc: trzydziestokrotny, sześćdziesięciokrotny i stokrotny.

    • Passiflora said

      Dziś wspomnienie św. Hiacynty, dziewicy

      Hiacynta urodziła się w 1585 r. niedaleko Viterbo. Jej rodzice – Marek Antoniusz i Oktawia Orsini – należeli do najwybitniejszych książęcych rodzin Włoch. Mając 19 lat wstąpiła do klasztoru klarysek, Franciszkanek III Zakonu św. Bernardyna w Viterbo. Przyzwyczajona wszakże do wielkopańskiego stylu życia i do wygód nie mogła przywyknąć do surowego życia klasztoru. Pierwsze piętnaście lat przeżyła ku zgorszeniu i zatroskaniu sióstr bardzo swobodnie: przyjmowała licznych gości, bawiła ich i dbała o „należne” jej wygody. Klauzura, ubóstwo, posłuszeństwo nie były dla niej problemem. Przełożeni w obawie przed możną rodziną nie chcieli sytuacji zadrażniać.

      Pan Bóg chciał ją jednak mieć dla siebie i znalazł sposób, by zawrócić ją z niebezpiecznej drogi. Dopuścił na nią ciężką i bardzo bolesną chorobę. Leżąc jak Łazarz na łożu cierpień miała dosyć czasu na refleksję. Poznała wtedy, jak zawodne są w nieszczęściu przyjaźnie ludzkie, jak złudne i przemijające są rozkosze ziemskie. Zaczęła gorzko żałować zmarnowanych lat życia. Przyrzekła Panu Bogu, że gdy tylko wyzdrowieje, będzie inna. Po ustąpieniu choroby podjęła życie modlitwy i pokuty. Rozwijała szeroką działalność charytatywną. Nawiedzała więzienia, szpitale, przytułki, niosąc tam pomoc i spełniając najniższe posługi. Korzystając z ogromnego majątku rodziny, popierała wszelkie szlachetne inicjatywy, zmierzające do złagodzenia cierpień bliźnich. Założyła dwa stowarzyszenia, opiekujące się ludźmi chorymi i starymi. Jako można pani, posługująca nędzy ludzkiej, dawała wielce budujący przykład ludziom tamtego czasu. Przypisuje się jej również wiele nawróceń. W nagrodę Pan Bóg obdarzył ją darem ekstaz, łaską proroctwa i czytania w sumieniach ludzkich.
      Zmarła 30 stycznia 1640 r. Kiedy wystawiono jej ciało w kościele klarysek, zbiegło się całe Viterbo, by opłakiwać swoją dobrodziejkę i opiekunkę. Liczne cuda były potwierdzeniem powszechnego przekonania o jej heroicznej świętości. Św. Hiacynta zostawiła wśród pism cenną książeczkę: Rady duchowe, jak prowadzić dusze do miłości Jezusa i Maryi.

      Dziś również wspomnienie:
      św. Teofila, męczennika; bł. Bronisława Markiewicza, prezbitera; św. Aldegundy, dziewicy; św. Aleksandra, męczennika; św. Armentariusza z Pawii, biskupa; św. Barsa, biskupa i męczennika; św. Barsymeusza, biskupa i męczennika; św. Batyldy, królowej; św. Martyny, dziewicy i męczennicy

    • Passiflora said

      Posłuchajcie teraz ducha przypowieści. Mamy cztery rodzaje pól: urodzajne, zarośnięte cierniami, pokryte kamieniami i pełne ścieżek. Tak samo mamy cztery rodzaje duchów.

      Są duchy szlachetne, duchy o dobrej woli, przygotowane swą pracą i dobrą pracą apostoła – ‘prawdziwego’ apostoła. Istnieją bowiem tacy, którzy noszą to imię, lecz nie posiadają apostolskiego ducha. Ci są groźniejszymi zabójcami dla kształtującej się woli niż ptaki, ciernie i kamienie. Wprowadzają taki zamęt swym nieprzejednaniem, pośpiechem, naganami, groźbami, że na zawsze oddalają od Boga. Są inni, którzy przeciwnie – przez stałe podlewanie łagodnością nie na miejscu – sprawiają, że nasienie gnije w zbyt wilgotnej ziemi. Przez swój brak siły pozbawiają mocy dusze, którymi się zajmują.

      Pozostańmy jednak przy prawdziwych apostołach, którzy są czystymi zwierciadłami Boga. Oni są ojcowscy, miłosierni, cierpliwi i równocześnie silni jak ich Pan. Duchy przygotowane przez nich oraz przez wysiłek własnej woli podobne są do pól urodzajnych, pozbawionych kamieni i cierni, wolnych od chwastów i życicy. W nich rozwija się słowo Boże i wszelkie słowo. Ziarno kiełkuje i wytwarza kłos, dając tu plon stokrotny, tam sześćdziesięciokrotny, a jeszcze gdzie indziej – trzydziestokrotny.

      Czy są tacy pośród idących za Mną? Oczywiście, i oni będą świętymi. Należą do nich [osoby] z wszystkich klas, z wszystkich krain. Są także poganie i nawet oni wydadzą plon stokrotny – dzięki swej dobrej woli, jedynie dzięki niej albo też dzięki niej oraz woli apostoła lub ucznia, który Mi ich przygotowuje.

      Pola pełne cierni to takie, na które niedbalstwo pozwoliło przeniknąć ciernistej plątaninie własnych spraw, które tłumią dobre ziarno. Trzeba zawsze się pilnować, zawsze, zawsze. Nigdy nie można powiedzieć: “Och! Już jestem uformowany, obsiany i mogę być spokojny, bo wydam plon na życie wieczne”. Trzeba być czujnym, gdyż walka pomiędzy Dobrem a Złem jest stała. Czy kiedykolwiek obserwowaliście rodzinę mrówek, które wchodzą do domu? Oto są na palenisku. Niewiasta nie zostawia już na nim pożywienia i kładzie je na stole. Mrówki jednak je wywęszą w powietrzu i szturmują stół. Niewiasta stawia je w kredensie, a one przechodzą przez zamek. Niewiasta zawiesza zapasy na suficie, a one przebywają długą drogę wzdłuż murów i belek, schodzą po sznurkach i zjadają wszystko. Niewiasta je pali, zalewa wrzątkiem lub zatruwa i potem jest spokojna, sądząc, że je wyniszczyła. O! Jeśli nie czuwa, jaką ma niespodziankę! Oto wychodzą te, które właśnie się urodziły, i wszystko zaczyna się od nowa. Tak jest jak długo żyjemy. Trzeba mieć się na baczności, wykorzeniać wschodzące chwasty, w przeciwnym razie robią zadaszenie z cierni i duszą ziarno. Troski tego świata, ułuda bogactw wytwarzają gąszcz, duszą zasiane przez Boga rośliny i przeszkadzają im uformować kłosy.

      Oto teraz pola pełne kamieni. Ileż ich jest w Izraelu! To ci, którzy należą do synów “praw”, jak powiedział bardzo słusznie Mój brat Juda. Nie ma w nich jedynego kamienia Świadectwa, nie ma w nich kamienia Prawa. Jest kamienisty grunt utworzony z małych, nędznych ludzkich praw ustanowionych przez ludzi. Tak bardzo ich wiele. Swoim ciężarem przywaliły nawet Kamień Prawa. To rumowisko, przeszkadzające jakiemukolwiek zakorzenieniu się ziarna. Korzeń nie jest już odżywiany. Nie ma już ziemi, nie ma odżywczych soków. Woda wywołuje gnicie, bo stoi jakby na kamiennej posadzce. Słońce ogrzewa ją i pali małe roślinki. To duchy tych, którzy złożonymi ludzkimi doktrynami zastąpili prostą naukę Boga. Oni przyjmują – i to nawet z radością – Moje słowo. W danej chwili ono ich porusza i przyciąga. Ale potem… Trzeba by heroizmu mozolnej orki w celu oczyszczenia pola, duszy i umysłu, z całej warstwy kamieni krasomówców. Wtedy ziarno wypuściłoby korzeń i uformowałoby silny pęd. Inaczej… nic nie wyda. Wystarczy lęk przed ludzkim prześladowaniem. Wystarczy myśl: “A co potem? Co zrobią mi mocni?” – i biedne ziarno usycha bez pożywienia. Wystarczy, że całe to kamieniste podłoże poruszy się z pustym hałasem wielu setek przepisów, które zajęły miejsce Przepisu, i oto człowiek ginie wraz z otrzymanym ziarnem… Izrael jest ich pełen. To wyjaśnia, w jakim stopniu droga ku Bogu idzie w kierunku przeciwnym drodze ludzkiej potęgi.

      Wreszcie na koniec – pola pełne ścieżek, zakurzone, ogołocone. To ludzie tego świata, egoiści. Wygoda stanowi dla nich prawo, przyjemność jest ich celem. Nie trudzić się, spać, śmiać się, jeść… Duch tego świata jest ich królem. Pył światowości pokrywa teren, który staje się jałowy. Ptaki, czyli różne formy rozwiązłości, rzucają się na tysiące ścieżek utworzonych, aby ułatwić nam życie. Duch świata, to znaczy Zły, wydziobuje i niszczy wszelkie ziarno, które pada na ten teren otwarty dla wszelkich form zmysłowości i lekkomyślności.

      Zrozumieliście?
      [..] więcej tu: http://www.objawienia.pl/valtorta/valt/v-03-040.html#du bo mnie Jowram znów ochrzani.

  3. Tuptusia said

    Zamiast nowenny
    7 DNI MODLITW PRZED ŚWIĘTEM OFIAROWANIA PAŃSKIEGO 2 LUTEGO

    DZIŚ DZIEŃ PIĄTY

    Modlitwa wstępna
    Mój Boże, ofiarowuję Ci ten różaniec na cześć siedmiu głównych boleści Maryi, na Twoją większą chwałę, moje nawrócenie i nawrócenie wszystkich ludzi na wiarę w Twego umiłowanego Syna, Jezusa Chrystusa- nasze zbawienie i naszą jedyną drogę do Ciebie, w jedności z Duchem Świętym, na wieki wieków.
    Amen!
     
     
    Akt żalu
    Mój Boże, bardzo żałuję, że Cię obraziłem, podczas gdy Ty jesteś nieskończenie dobry, nieskończenie łaskawy, a grzech jest Ci przykry. Podejmuję stanowcze postanowienie, z pomocą Twojej świętej łaski, że nie będę Cię już obrażał i okażę żal za grzechy. W tym żalu chcę żyć i umrzeć. Amen!
     

    RÓZANIEC (KORONKA) DO SIEDMIU BOLEŚCI NAJŚWIĘTSZEJ MARYI PANNY

    BOLEŚĆ PIĄTA – Maryja pod krzyżem

    Słowo Boże: Ewangelia według św. Jana 19, 25-27

    A obok krzyża Jezusowego stały: Matka Jego i siostra Matki Jego,  Maria, żona Kleofasa, i Maria Magdalena. Kiedy więc Jezus ujrzał Matkę i stojącego obok Niej ucznia, którego miłował, rzekł do Matki: „Niewiasto, oto Syn Twój”. Następnie rzekł do ucznia: „Oto Matka twoja”. I od tej godziny uczeń wziął Ją do siebie.
     
    Rozważanie
     
    Dziewica Maryja wspięła się z Jezusem na Golgotę, niosąc w swoim sercu krzyż, który Jej Syn niósł na swoich ramionach. Idąc obserwowała, jak słaniał się pod krzyżem; bito Go, aby przyspieszył kroku, a kiedy upadał pod ciężarem, podnoszono Go, ciągnąc za włosy. Kiedy weszli na szczyt Golgoty, zmuszono Go do rozebrania się na oczach swoich oszczerców, szczęśliwych, że mogą z Niego drwić. Jego Matka odczuwała to do żywego, czuła silny ból, widząc ludzi do tego stopnia złych, że czerpali przyjemność z poniżania Jej Syna, a następnie ukrzyżowania Go na oczach tłumu. Kiedy Jezus został przybity do krzyża, Dziewica Maryja ogromnie cierpiała w swoim sercu, tak jakby sama była przybita do krzyża. Jezus spędził sześć godzin w niewysłowionym cierpieniu, tym bardziej, że widział swoją strapioną Matkę, która stała pod krzyżem.
     
    Modlitwa
     
    Nasza Matko, która tak bardzo nas kochasz, Królowo Męczenników, daj nam odwagę, jaką miałaś w tych ciężkich chwilach, abyśmy mogli dziękować Bogu za pośrednictwem wszystkiego, co nam sprawia ból, a w ten sposób będziemy współpracować w dziele przebaczenia otrzymanego przez Jezusa dla wszystkich ludzi.

    1 „Ojcze nasz”. 7 „Zdrowaś Maryjo” i 1 “Chwała Ojcu”

    źródło: http://www.kibeho-sanctuary.com/index.php/pl/liturgia/roaniec-siedmiu-boleci

    Maryja w Kibeho obiecała dla tych, którzy będą odmawiać tą koronkę:
    1. Najtwardsze serca doznają łaski nawrócenia
    2. Będziemy uwolnieni od różnych złych obsesji i zniewoleń
    3. Słabości naszego charakteru zostaną uleczone
    4. Dzięki modlitwie we wtorki i piątki, wiele próśb zostanie wysłuchanych
    5. Pokój zapanuje w naszych rodzinach
    6. Poznamy głębię wielu Bożych tajemnic.
     

    • pustelnik said

      Matka Boza powioedziala,ze kto kocha Jej Niepokalane Serce moze dostac drugiego aniola do ochrony ,ale musi tez codziennie mowic ,Dziekuje Ci Boze za dodatkowego Aniola Stroza i mowic 7XChwala Ojcu….oraz modlic sie za papieza i wszystkich wizjonerow swiata. Jiutro wiecej napisze

  4. młody said

    Odrazu widać że ten ksiądz jest wierny Panu Bogu i nauce KRK.Choćby jeden taki ksiądz w kazdej parafii w Polsce i Kościoł inaczej by dzisiaj wyglądał.

    • Dzieckonmp said

      On całe swoje życie poświęcił młodzieży. Ciągle mimo podeszłego wieku próbuje dotrzymać im kroku. Chyba najlepsze książki jakie sa na polskim rynku wydawniczym dotyczące młodzieży jest jego autorstwa. Można zobaczyć świętych żyjących obok nas teraz.

      • Dawid said

        fajnie że mówi o NWO

      • Weronika said

        Bogu chwala , za to ze daje nam takich bohaterskich, swietych ksiezy jak ksiadz Henryk Luczak . To wielki zaszczyt moc znac Go osobiscie. Dziekuje Adminie, ze podzieliles sie z nami jego kazaniami. Serce rosnie jak sie tego slucha. Serdeczne Bog zaplac. Im wiecej swietosci tym wiekszy atak szatana.

  5. miriam said

    Żydowski parlament obraduje w… Krakowie Data dodania: 2013-01-29 13:57:50 Ostatnia aktualizacja: 2013-01-29 14:55:17 Europejski Parlament Żydowski (EJP) rozpoczął wczoraj swoje obrady w sali obrad krakowskiej rady miasta. To nowa instytucja powołana przez Europejską Unię Żydów, a wyłoniona w drodze głosowania internetowego. Pomysłodawcą powołania takiej instytucji był Szimon Peres, prezydent Izraela. W parlamencie zasiada 120 posłów z 45 krajów […]

    Lada chwila beda odnowione “przywileje kaliskie” – formalnie, bo praktycznie już funkcjonują.

    http://gazetawarszawska.com/2012/09/01/zydzi-pod-opieka-rzadu-polskiego/

  6. Dawid said

    http://chn24.pl/ze-wiata/news/2773-papie-benedykt-xvi-zaproponowa-utworzenie-globalnej-wadzy.html

    Papież Benedykt XVI zaproponował utworzenie globalnej władzy

    Benedykt XVI wchodzi na spotkanie Papieskiej Rady ds. Sprawiedliwości i Pokoju fot. RomeReports.comBenedykt XVI wchodzi na spotkanie Papieskiej Rady ds. Sprawiedliwości i Pokoju fot. RomeReports.com
    Jak informuje Catholic News Service, papież Benedykt XVI zaproponował utworzenie globalnej władzy jako organu mającego na celu zapewnienie pokoju i sprawiedliwości, pozbawionego cech supermocarstwa, lecz będącego przede wszystkim moralną siłą z ograniczoną jurysdykcją.

    Papież mówił o utworzeniu globalnych rządów podczas sesji plenarnej Papieskiej Rady ds. Sprawiedliwości i Pokoju, która spotkała się, by rozmawiać o „władzy politycznej i globalnym zarządzaniu”.

    Benedykt XVI przypomniał, że już papież Jan XXIII wzywał do „utworzenia globalnej społeczności z odpowiednią władzą”, która służyłaby „wspólnemu dobru rodzinie ludzkości”.

    Obecny zwierzchnik Kościoła katolickiego zacytował własną encyklikę z 2009 roku „Caritas in Veritate”, w której wezwał do utworzenia „prawdziwej światowej władzy politycznej” dla zapewnienia międzynarodowej współpracy, pokoju i ochrony środowiska.

  7. młody said

    Módlmy się za tzw „obronców wiary i tradycji” bo od tego szpiegowania bloga nmp na móżg im padło.Przecież oni niczymm się nie róznią od SB.Gdyby tyle energii co w szpiegowanie wkładali w modlitwę było by naprawdę dobrze.

    • Dzieckonmp said

      to są sługi masonerii. Te same metody, śledzenie złapanie gdzie się potknie i atak. Nawet jak prawdę napisałem to zaatakują księdza. No bo jakże to może Dzieckonmp mieć przyjaciół księży. Satanista, heretyk????

      • uważny czytelnik said

        no właśnie

        • Dzieckonmp said

          Wpuściłem jeden wpis zbanowanego żebyście wiedzieli że oszczercy od obrońców są non stop na tym blogu i czytają , ważą , kombinują jak tu oczernić znów. Tak trudną i żmudną pracę mają od godz. 7 rano do 24:59 w nocy. Diabeł jest wymagający, a ludzie posłuszni.

        • Paul said

          Dziecko ja na tym blogu jestem od 2 lat dłużej jak na tamtym.Przecież twój blog ma tez wiele cennych informacji:)Czy ja napisałem ze jest zły?Ja wchodzę gdzie chcę a nie gdzie mi każą.
          A z tym diabłem to byś sobie darował.Nie przesadzaj.Tam nikt nie jest Masonem Boże wolę się żywcem spalić.Wiesz jaka to straszna organizacja.Ty się nie bój ja nic już o tych orędziach nie napiszę.Każdy ma wolną wolę.Napisano o nich już wystarczająco dużo więc dam sobie spokój.A swoją drogą to się zdziwiłem że mnie wpuściłeś:)

      • młody said

        Przecież to jest śmieszne i zarazem żałosne to co oni wyprawiają.Zajmują się pierdołami zamiast konkretami które mogą przynieść jakiś pożytek ludziom.Masoneria szaleje z zazdrości i nienawiści przez to się gubi i odkrywa swoje prawdziwe oblicze.

    • Paul said

      Młody wreszcie zakumałeś:)

      • Paul said

        Z modleniem się za ludzi których za swoich wrogów możesz uznać ale z tą masonerią to przesadzacie.Nie twórzcie nowej teorii spiskowej.

  8. anzelmik said

    TV Puls – dzię o godz.20 film o Smoleńsku , ten prawdziwy a nie bajka z kanału National.

  9. Krzysztof said

    Maja akceptacje i pozwolenie Ks. na takie zachowanie..przykre ale prawdziwe.

    „Ks. Adam Skwarczyński – oszukał mnie diabeł.”
    Czy znowu historia się powtórzyła ?

    ks. Adam Skwarczyński pisze:
    30 Styczeń 2013 o 14:44
    Odpowiadam na poniższego maila:
    “skąd taka nienawiść do tych orędzi i od kogo pochodzi?
    Jest tyle objawień dlaczego atak dotyczy właśnie tych.
    Ludzie którzy piszą te artykuły pienią się z nienawiści do tych przekazów, ale nie mogą powstrzymać Ducha Świętego przed ich rozpowszechnianiem i to ich najbardziej boli.
    Wiele można zrozumieć, można nie wierzyć w jakieś objawienia, ale prowadzący stronę wobronietradycji dopuszczają się bluźnierstw – “pieczęć bestii” “od niemiłosierdzi”
    ubliżają ludziom wierzącym, katolikom którzy czytają je od jehowców, sekciarzy – czy to jest postawa ludzi wierzących?
    Proszę zapytać swojego mentora ks. Skwarczyńskiego czy ludziom którzy zaufali objawieniom, może są w błędzie należy ubliżać, szydzić z nich czy się za nich modlić?”
    pieczęć bestii” – jak można przekręcać tak nazwę modlitwy przekazanej przez Boga Ojca ? Z samego względu że może ona pochodzić od Boga nie powinniście tak mówić, dopuszczacie się bluźnierstwa
    za nim zaczniecie oceniać prywatne objawienia polecam najpierw zrobić rachunek sumienia i się wyspowiadać
    – czy mogę przekręcać nazwy modlitw przekazanych w jakichkolwiek objawieniach i zamieniać nazwę Boga na bluźniercze imiona
    – czy powinienem naśmiewać się z ludzi którzy zaufali prywatnym objawieniom i im ubliżać od Jehowitów, sekciarzy
    – czy wolno mi w ocenie objawień poza merytorycznymi argumentami używać szyderstw, kpin z proroka który je otrzymuje, z ludzi wierzących którzy je czytają oraz Autora którym przecież porze być Bóg
    Moja odpowiedź:
    +M
    Ma Pan rację: nikogo obrażać nie wolno, wyszydzać itp., chyba że… kochamy tych błądzących i nie widzimy innego sposobu, by otrzeźwieli i przestali czytać takie bzdury, które same w sobie już są bluźnierstwem – podszywaniem się pod Najświętszego Boga. Wzorem jest dla nas Pan Jezus, który nie cofał się przed mocnymi określeniami faryzeuszy: groby pobielane, pełne robactwa i zgnilizny, zdziercy i oszuści, ślepi itp. Oni nazywali to “ubliżaniem” i pozostali zamknięci, ale słyszeć słyszeli.

    • Krzysztof said

      A o to mój komentarz, może wiewiórki doniosą orzecha?

      Jeśli Ks. myśli ,ze w wyniku obrażania innych można spowodować nawrócenie ich, to chyba Ks. ma jakaś inna nieznana nikomu Ewangelie.
      Na dodatek powołanie się na Pana Jezusa i jego stosunek do faryzeuszy, jest zwykła kpina. Zapomniał Ks. ze Jezus Chrystus to Bóg i Jego ocena faryzeuszy jest bezdyskusyjna.
      Ponieważ Jezus Chrystus wiedział o tym, ze faryzeusze nigdy się nie nawrócą i dlatego
      użył takich słów w stosunku do nich. Pozwalając na takie zachowanie Ks. staje się współodpowiedzialny za postępowanie takich ludzi.
      Prowadzi Ks. osobę , która podobno otrzymuje orędzia?
      Może Ks. się dowie czy taka postawa jest akceptowana przez Boga.

    • Dzieckonmp said

      Nie chce mi się wierzyć aby to ksiądz odpisywał. Czytam i ciągle nie daję się przekonać że takiego języka mógłby używać ksiądz. W tej sekcie już różne triki stosowali więc może znów jakiś zastosowali?? Jeśli zaś jest to autentycznie ksiądz to zostało nam tylko wołać – Boże ratuj nas, gdyż degrengolada ludzi wszystkich stanów zaszła do niespotykanej skali.

      • wiesia said

        Dokładnie Adminie,ja też nie wierzę,że to ks.Skwarczyński.

        • wiesia said

          Adminie,nie warto dociekać czegoś,co jest oczywiste.Przecież wiesz,że Ci,którzy podpisują się jako wierzący,lecz atakujący,nic nie mają wspólnego z naszą wiarą.Ignorowanie tych zaczepek,jest wg.mnie wskazane.Jak udowodnisz,że nie jesteś wielbłądem?,tylko ignorancją.Nie martw się,kto ma widzieć to widzi,a kto ma słyszeć też to słyszy.NIE WARTO,my wiemy o co chodzi,a głupiec pomyśli,że tak ma być. 🙂
          Szarańcza zawsze będzie szarańczą.Módlmy się za „ślepców” i „głupców”,aby przejrzeli i usłyszeli.Nic innego,lepszego zrobić nie możemy.
          Pozdrawiam Cię serdecznie.

        • Annah. said

          Tutaj mamy do czynienia z podszyciem się kogoś…

        • wiesia said

          Wiem Annah,ale też wiem do czego to zmierza. 🙂

        • wiesia said

          Zapewniam Cię na 100%,że to wyjdzie,ąle lepiej na razie wziąć wodę w usta.Nie warto!!!,bo chcą sprowokować awanturę.Spokojnie,sytuacja się wyklaruje.Zapewniam,że Oni tu są.Znacie powiedzenie,że…zawsze wypływa?

        • Annah. said

          Możliwe, ze myślę o tym samym. Na pewno 🙂 Duch Święty działa.

          Zdanie a właściwe jeden wyraz jest godzien szczególnego podkreślenia, a cala myśl tłumaczy POWÓD.
          “Kiedy na świat wysyłany jest prorok, szatan i jego demony użyją nadzwyczajnych metod, aby walczyć z Darem Proroctwa.”

        • MM said

          Myślę dokładnie tak samo jak Wy dziewczyny. Widzę też Wiesiu, że bardzo dużo nauczyłaś się i zrozumiałaś. Annah, a to zdanie które wpisałaś, to jest to!!!

        • wiesia said

          No i Ktoś Cię za to prowokuje paluszkiem ,bo nie rozumie,a to dlatego,że błądzi. MM 🙂 pozdrawiam,a ciężko myślącym życzę powrotu na drogę Bożą
          z Panem Bogiem.

        • MM said

          Wiesiu, nie dbam o to, czy mi ktoś da minusa czy nie 😀

        • wiesia said

          Ja też wiem w Kogo wierzę 😀

        • Dzieckonmp said

          cóż z tego jak oszczercy wiedza lepiej od Ciebie

      • Anka said

        „To czyńmy, co nam mówi Syn
        Przyobleczmy wiarę w czyn
        Niech się Słowo Boga stanie
        Ciałem w każdym z nas”

        A może spójrzmy na tę całą sytuację, jak na mini – makietę tego, co się teraz dzieje na całym, tym naszym, zwichrowanym świecie? Nie powinno nas to dziwić, bo w Orędziach o tym stoi. I jest też w nich rada, co z tym robić.
        Osłabieni zajadowieniem niegodziwcy to wciąż nasi bracia i siostry tyle, że sami nie potrafią podejść blisko Miłosierdzia, aby się odtruć i ogrzać, by na nowo rozpalić miłość. Skoro sami nie potrafią, to my ich tam musimy podgarnąć naszymi modlitwami, bo o to prosi nas Pan Jezus i Jego Najświętsza Matka.

        Jezu, Maryjo, Józefie Święty, kochamy Was! Ratujcie dusze, ratujcie dusze, ratujcie dusze! Amen

  10. Malgosia said

    „Ludzie są nierozsądni, nielogiczni i zajęci sobą,
    KOCHAJ ICH MIMO TO.
    Jeśli uczynisz coś dobrego, zarzucą ci egoizm i ukryte intencje,
    CZYŃ DOBRO MIMO TO.
    Jeśli ci się coś uda, zyskasz fałszywych przyjaciół i prawdziwych wrogów.
    STARAJ SIĘ MIMO TO.
    Dobro, które czynisz, jutro zostanie zapomniane.
    CZYŃ DOBRO MIMO TO.
    Uczciwość i otwartość wystawią cię na ciosy.
    BĄDŹ MIMO TO UCZCIWY I OTWARTY.
    To, co zbudowałeś wysiłkiem wielu lat, może przez jedną noc lec w gruzach.
    BUDUJ MIMO TO.
    Twoja pomoc jest naprawdę potrzebna, ale kiedy będziesz pomagał ludziom,
    oni mogą cię zaatakować.
    POMAGAJ IM MIMO TO.
    Daj światu z siebie wszystko, a wybiją ci zęby.
    MIMO TO DAJ ŚWIATU Z SIEBIE WSZYSTKO”.

    Matka Teresa z Kalkuty

  11. Malgosia said

    „Kiedy wróciłem tamtego wieczoru do domu, moja żona przygotowywała kolację. Wziąłem ją za rękę, spojrzałem w oczy i powiedziałem: Musimy porozmawiać. Usiadła i po cichu zaczęła jeść posiłek. Po raz kolejny w oczy rzucił mi się ten ból w jej oczach. Nie potrafiłem wycedzić z siebie ani jednego słowa. Ale w końcu musiałem powiedzieć to, o czym tak długo myślałem. Chciałem rozwodu. W końcu to z siebie wyrzuciłem. Ku memu zdziwieniu nie rozpaczała, zamiast tego zapytała o powód.

    Starałem się zmienić temat. To ją zdenerwowało. Chlusnęła we mnie wodą ze szklanki i stwierdziła, że nie jestem mężczyzną. Tamtej nocy w ogóle już ze sobą nie rozmawialiśmy. Cały czas płakała. Wiedziałem, że chciała usłyszeć ode mnie co się stała z naszym małżeństwem. Ale nie chciałem dać jej prawdziwego powodu a nic innego mi do głowy nie przychodziło. Straciła mnie na rzecz Jane. Już jej, po prostu, nie kochałem. Było mi jej żal, nic po za tym.
    W poczuciu winy, podpisałem wcześniej przygotowany pozew rozwodowy, oddając jej dom, nasz samochód i 30% w akcjach mojej firmy. Rzuciła tylko na to okiem i podarła dokument. Osoba, która poświęciła mi 10 lat życia, stała się nagle zupełnie obca. Żal mi było jej straconego czasu, energii i poświęcenia, ale moja miłość do Jane była zbyt duża, no i kości zostały rzucone. W końcu jej płacz zmienił się w rozpacz, nabrał na sile, czego się spodziewałem. Prawdę mówiąc w tym momencie ulżyło mi. Pomysł rozwodu, który chodził za mną od tygodni, ciążył niczym kamień, w końcu zaczął wydawać się rozsądnym i prawidłowym rozwiązaniem. Utwierdziłem się w tym rozwiązaniu.

    Następnego dnia , wróciłem do domu bardzo późno, zobaczyłem ją piszącą coś przy stole. Nie chciało mi się przygotowywać sobie kolacji, więc udałem się prosto do łóżka. Sen zmógł mnie momentalnie, byłem tak wykończony niesamowitym dniem spędzonym z Jane. Kiedy się obudziłem, zobaczyłem ją nadal przy stole, piszącą. Prawdę mówiąc nie obchodziło mnie to, więc obróciłem się na drugi bok i usnąłem.
    Nad ranem przedstawiła mi swoje warunki rozwodowe: Nie chciała ode mnie niczego, ale potrzebowała miesiąca czasu, wtedy da mi rozwód. Poprosiła również, że podczas tego miesiąca oboje zrobimy wszystko, żeby żyć ze sobą jak normalniej się tylko da. Jej powód był prosty: Nasz syn miał egzaminy za miesiąc a ona nie chciała, żeby rozpad małżeństwa rodziców wpłynął na jego naukę i wyniki.

    To były warunki do zaakceptowania. Ale poprosiła o jeszcze coś. Poprosiła abym przypomniał sobie, jak przeniosłem ją przez próg sypialni w dniu naszego ślubu. Poprosiła, abym każdego dnia w ciągu tego ostatniego miesiąca naszego małżeństwa, niósł ją w ten sposób z naszej sypialni aż pod drzwi wejściowe. Pomyślałem, że jej odbiło. Ale chcąc doprowadzić do końca nasze małżeństwo i rozpocząć życie z Jane, zgodziłem się.
    Opowiedziałem Jane o warunkach rozwodowych mojej żony. Śmiała się i powiedziała, że to absurd. Powiedziała również, że bez względu na sztuczki, jakie wymyśli moja żona, w końcu będzie musiała się pogodzić z końcem jej małżeństwa.

    Moja żona i ja nie mieliśmy żadnego kontaktu cielesnego od bardzo dawna. Nawet zwykły dotyk był nam obcy. Więc kiedy, po raz pierwszy od dnia naszego ślubu, wziąłem ją w ramiona i przeniosłem z sypialni pod drzwi wejściowe, oboje czuliśmy się nieswojo i niezdarnie. Nasz syn wtórował całej sytuacji oklaskami. Patrzył na nas z uśmiechem i radością. Sprawiło mi to trochę bólu wewnątrz, wiedząc co się stanie za miesiąc. Trzymając ją tak w ramionach przeszedłem 10 metrów, zatrzymując się przed drzwiami wejściowymi. Ona spojrzała na mnie, zamknęła oczy i wyszeptała, abym nie mówił ich synowi o rozwodzie. Kiwnąłem głową, czując wewnątrz jakiś dziwny ból. Postawiłem ją na nogi, po czym pozwoliłem odejść na autobus, którym jechała do pracy. Sam pojechałem do swojego biura.
    Drugiego dnia, poszło nam o wiele łatwiej. Wślizgnęła mi się na ręce, opierając się o klatkę piersiową. Zapach jej perfum momentalnie uderzył moje nozdrza. Zdałem sobie sprawę, że przez lata, wiele szczegółów umknęło mi , przestałem patrzeć na nią jak na kobietę. Zauważyłem, że nie była już tak młoda. Jej twarz otaczały zmarszczki, włosy u podstawy posiwiały. Nasze małżeństwo wyraźnie zaznaczyło swoje ślady na jej ciele. Przez moment, zacząłem się zastanawiać, co takiego jej zrobiłem.
    Czwartego dnia, kiedy ją unosiłem, poczułem przez chwilę ten błysk intymności pomiędzy kobietą a mężczyzną, niczym przed laty. Patrzyłem na kobietę, która poświęciła mi 10 lat swojego życia. Szóstego dnia zacząłem coraz bardziej komfortowo czuć się, mając jej ciało blisko siebie. Jakby zatracona intymność zaczęła powracać z otchłani zapomnienia. Nie powiedziałem o tym Jane. Z każdym dniem, robiłem to z coraz większą łatwością i swobodą. Być może była to jakaś forma ćwiczenia, przez co stawałem się silniejszy fizycznie.
    Pewnego ranka, zobaczyłem ją, jak wybiera co na siebie włożyć. Wybierała z pośród wielu sukienek, ale nie mogła się zdecydować. W pewnym momencie westchnęła i powiedziała jakby do siebie: Wszystkie moje sukienki zrobiły się za duże. Zdałem sobie sprawę, że strasznie straciła na wadze, dlatego z taką łatwością nosiłem ją każdego dnia. W końcu to do mnie dotarło. Nosiła w sobie tyle żalu, smutku i bólu. Jakby podświadomie moja dłoń sięgnęła jej głowy.
    W tym momencie wszedł nasz syn i powiedział: Tato, czas abyś zaniósł mamę do wyjścia. Dla niego widok ojca niosącego jego mamę do drzwi wyjściowych stał się nieodłącznym rytuałem dnia. Moja żona przyciągnęła go do siebie i mocno przytuliła. Odwróciłem głowę, bojąc się że moje emocję puszczą i zmienię decyzję. Wziąłem ją w ramiona i zszedłem z nią te 10 metrów pod drzwi wyjściowe naszego domu. Czułem jak jej dłoń oplata moją szyję. Trzymałem ją w ramionach pewnie ale nie za mocno. Nagle poczułem jakby czas się cofnął o 10 lat.

    Ale jej wątła sylwetka mnie zasmuciła. Ostatniego dnia, kiedy trzymałem ją w ramionach, poczułem jak każdy krok stawiam z trudem. Nasz syn już dawno był w szkole. Trzymając ją tak w ramionach, spojrzałem na nią i powiedziałem, że zdziwiło mnie jak brak intymności pomiędzy kobietą a mężczyzną wpływa na ich związek. Pojechałem do biura. Wszystko działo się tak szybko. Wyskoczyłem z samochodu, nawet go nie zamykając, nie chciałem dopuścić do siebie żadnych wątpliwości. Wszedłem na górę. Jane otworzyła mi drzwi. Spojrzałem jej głęboko w oczy i jakby wiedziała, co za chwilę powiem. Powiedziałem jej, że jest mi bardzo przykro, ale nie chcę rozwodu. Spojrzała na mnie, niczym porażona. Dotknęła mnie, jakby sprawdzając czy nie mam temperatury. Wziąłem ją za dłoń i odsunąłem ją. Powtórzyłem, jak bardzo mi przykro i, że się nie rozwiodę. Dotarło do mnie, jak wiele poświęciła dla mnie żona, jak brak dotyku i intymności wpłynął na relację między nami i jak zaniedbałem nasze małżeństwo, kobietę, która była przy mnie przez 10 lat, dała mi na świat syna. I być może zrozumiałem to dopiero teraz nosząc ją przez ten miesiąc na rękach. Dlatego będę pracował nad sobą i naszym małżeństwem i zrobię wszystko co w moich siłach, aby nosić ją do końca naszych dni, tak jak sobie przyrzekliśmy przed ołtarzem, w dniu naszego ślubu. Jane jakby oprzytomniała i poczułem silny plask na swoim policzku. Zamknęła za mną drzwi i słyszałem jak płacze. Zszedłem na dół i odjechałem. Po drodze zatrzymałem się w kwiaciarni i zamówiłem bukiet kwiatów dla mojej żony. Sprzedawczyni zapytała mnie co ma widnieć na karteczce przy bukiecie? Uśmiechnąłem się i napisałem : „Będę Cię nosił w ramionach każdego ranka aż śmierć nas nie rozłączy”.
    Tego dnia wróciłem szybciej do domu, trzymając bukiet w dłoni. Byłem strasznie szczęśliwy, czułem uśmiech na mojej twarzy. Wszystko nabrało zupełnie nowych, niesamowicie świeżych barw. Wbiegłem po schodach na górę. Leżała na łóżku. Nie ruszała się. Była martwa. Jak się okazało, moja żona chorowała na raka od wielu miesięcy. Walczyła z tą straszną chorobą, przegrywała, będąc w stadium termalnym. Byłem tak zajęty swoim życiem i Jane, że tego nie zauważyłem. Wiedziała, że jej czas się kończy, dlatego sprawiła mi swój ostatni dar. Chciała mi oszczędzić reakcji syna, jego poczucia winy względem mnie i naszych relacji w przyszłości. Wiedziała, że gdyby rozwód doszedł do skutku, nasz syn znienawidziłby mnie. Przynajmniej w oczach naszego syna, nadal byłem kochającym ojcem… do samego końca.

    Najdrobniejsze szczegóły naszego życia, te detale, są tym co jest najważniejsze w związku. Nie chodzi o posiadłość w której mieszkacie, samochody, domek letniskowy, konto w banku. One mogą jedynie stworzyć warunki w których żyjecie szczęśliwie, ale nie samo szczęście.
    Więc nigdy nie traćcie z zasięgu wzroku najprostszych gestów. Dotyku, intymności, wzajemności. To one wpływają na jakość waszej relacji.

  12. Luck said

    Dla mnie głównym problemem Irlandzkich orędzi nie są błędy teologiczne bo jakoś ich za dużo nie widzę ale fakt iż są sprzedawane w formie drukowanej. Czyli po prostu biznes…

    • Krzysztof said

      Jak jest coś za darmo ,to się uważna, ze nic nie warte.
      Po drugie wydrukowanie tez kosztuje.
      Po trzecie ja dawałem za darmo Poemat Boga Człowieka do czytania. I co myślisz ,ze czytali.
      Barkło czasu na czytanie.
      Albo napisz ,że są błędy,albo że ich niema.
      Nie postępuj jak Bolek;jestem za ,a nawet przeciw.
      Niech Twoja mowa bedzie….dalej sobie dopowiedz.

    • atryda said

      A ja nie widziałęm by różańce czy też medaliki były rozdawane za darmo.
      Miejmy tą samą miarę do wszystkiego.

  13. Dzieckonmp said

    Izrael zaatakował rejony syryjsko-libańskiej granicy

    Izraelskie lotnictwo wojskowe zaatakowało kilka celów na syryjsko-libańskiej granicy – donosi agencja Reuters, powołując się na źródła dyplomatyczne w jednym z państw zachodnich.

    Dowództwo armii Libanu potwierdziło, że w nocy z wtorku na środę izraelskie siły powietrzne wielokrotnie naruszały przestrzeń powietrzną kraju.

    W niedzielę wicepremier Izraela, Silwan Szalom, oświadczył, że Tel Awiw może użyć siły, aby nie dopuścić do trafienia broni masowego rażenia w ręce syryjskich bojowników.

    Jednocześni Netanjahu wzywa USA do uderzenia na Iran

    http://polish.ruvr.ru/2013_01_30/Netanjahu-wzywa-USA-do-uderzenia-na-Iran/

  14. Krzysztof said

    Pokój z wami wszystkimi. Powiedziano:

    “Nie będziesz dawał fałszywego świadectwa”.

    Czy jest coś bardziej odrażającego niż kłamca? Czy nie można powiedzieć, że łączy on okrucieństwo z nieczystością? Tak, można. Kłamca – mówię o tym, który kłamie w ważnej sprawie – jest okrutny. Zabija swoim językiem dobre imię. Nie różni się więc od zabójcy. Mówię nawet: jest gorszy niż zabójca. Ten ostatni zabija tylko ciało. Kłamca zabija również dobre imię, wspomnienie o człowieku. Jest zatem podwójnym zabójcą. To zabójca nie ukarany, gdyż nie rozlał krwi. A jednak rani honor zarówno tego, którego oczernia, jak i całej jego rodziny. A nie zatrzymuję się nawet na takim wypadku, gdy ktoś składa przysięgę i posyła na śmierć drugiego. Nad tym są już zgromadzone węgle Gehenny. Mówię tylko o tym, który przez kłamstwo podsuwa kłamliwe myśli i przekonuje innych na niekorzyść niewinnego. Dlaczego to robi? Albo z nienawiści, albo z pragnienia posiadania tego, co inny ma, lub ze strachu.

  15. Krzysztof said

    Z nienawiści. Ten jedynie nienawidzi, kto jest przyjacielem szatana. Dobry nigdy nie nienawidzi, dla żadnego powodu. Nawet jeśli się nim pogardza, jeśli wyrządza się mu szkodę, przebacza. Nigdy nie nienawidzi. Nienawiść to świadectwo, które dusza stracona daje o samej sobie. To najpiękniejsze świadectwo, jakie może być dane niewinnemu. Nienawiść bowiem wyraża bunt zła przeciw dobru: nie wybacza się temu, kto jest dobry.

    Z chciwości. “On ma to, czego ja nie posiadam. Chcę to mieć. Tylko w ten sposób mogę zająć jego miejsce, jeśli sprawię, że będzie pogardzany. I czynię to. I kłamię. Co to ma za znaczenie! Kradnę. Co to ma za znaczenie! Mogę doprowadzić do ruiny całą rodzinę. Co to ma za znaczenie!”. Stawiając sobie różne pytania, sprytny kłamca zapomina – bo chce zapomnieć – o jednym pytaniu: “A gdybym został zdemaskowany?” Tego pytania sobie nie stawia, bo – ogarnięty pychą i chciwością – zachowuje się, jakby miał oczy zamknięte. Nie widzi niebezpieczeństwa. Jest jak człowiek pijany – upojony winem szatana. Nie zastanawia się, że Bóg jest potężniejszy niż szatan. Bierze na Siebie odpłatę za tych, którzy zostali zniesławieni. Kłamca oddał się Kłamstwu i zaufał niemądrze jego opiece.

  16. Krzysztof said

    Ze strachu. Bardzo często ktoś oczernia, aby obronić siebie. To najczęstsza forma kłamstwa. Popełniliśmy zło. Boimy się, że nasz czyn może być odkryty i rozpoznany. Zatem – posługując się i wykorzystując szacunek, jakim darzą nas jeszcze inni – przekręcamy fakty i to, co sami uczyniliśmy, przypisujemy komuś innemu: temu, którego uczciwości się obawiamy. Działamy tak też dlatego, że czasami ten drugi człowiek był przypadkowo świadkiem jednego z naszych złych czynów. Wtedy chcemy uniknąć jego świadectwa. Oskarżamy go dla uczynienia go odrażającym, aby nikt mu nie wierzył, gdy będzie mówił.

  17. Krzysztof said

    Bądźcie szczerzy. Jak piękne są usta człowieka, który nie zna kłamstwa! Może będzie biedny? Może będzie prostakiem? Będzie nieznany? Może już tak jest? Tak. Ale to zawsze król, bo jest szczery. A szczerość jest czymś bardziej królewskim niż złoto lub diadem. Ona wynosi ponad tłumy bardziej niż tron i zapewnia orszak dobrych, liczniejszy niż [dwór] monarchy. Sąsiedztwo człowieka szczerego zapewnia bezpieczeństwo i umocnienie. Przyjaźń z człowiekiem nieszczerym pomnaża nieprzyjaciół. Samo jego sąsiedztwo jest przykre. Czy kłamca zastanawia się nad tym, że zawsze jest podejrzewany, bo z tysiąca powodów kłamstwo szybko zostało odkryte? Jakże można jeszcze przyjmować to, co mówi? Nawet jeśli mówi prawdę, w którą jedynie można wierzyć, powstaje zawsze wątpliwość: “Czy teraz znowu kłamie?” Powiecie może: “Ale gdzie tu jest fałszywe świadectwo?” Każde kłamstwo jest fałszywym świadectwem. Nie chodzi jedynie o prawne fałszywe przysięganie.

  18. Krzysztof said

    Bądźcie prości, jak prosty jest Bóg i małe dziecko. Bądźcie prawdomówni w każdej chwili życia. Chcecie, by uważano was za dobrych? Więc nimi naprawdę bądźcie. Nawet jeśli jeden oszczerca chciałby powiedzieć o was coś złego, znajdą się dobrzy ludzie, aby stwierdzić: “Nie, to nie jest prawdą. On jest dobry. Jego czyny mówią o nim.” W księdze mądrościowej powiedziano: “Człowiekiem nikczemnym jest i nicponiem, kto chodzi z kłamstwem na ustach… a w sercu podstęp ukrywa, stale przemyśliwa zło, jest podnietą do kłótni… Tych sześć rzeczy w nienawiści ma Pan, a siedem budzi u Niego odrazę: wyniosłe oczy, kłamliwy język, ręce, co krew niewinną wylały, serce knujące złe plany, nogi, co biegną prędko do zbrodni, świadek fałszywy, co kłamie, i ten, kto wznieca kłótnie wśród braci.” Upadek czeka złośliwego za grzechy języka… Ten, kto kłamie, jest podstępnym świadkiem. Wargi prawdomówne nie zmieniają się nigdy, ale u tego, kto używa oszukańczego języka, świadectwo jest zmienne. Słowa donosiciela wydają się proste, lecz docierają do samych wnętrzności. Nieprzyjaciela poznaje się po tym, jak zdradza, mówiąc. Nie ufaj miłemu głosowi, gdyż siedem ohyd ma w sercu. Choć się zatai nienawiść podstępnie, to złość się wyda na zgromadzeniu. Kto kopie dół, wpada weń, a kamień wraca na tego, co go toczy.

  19. Krzysztof said

    Stary jak świat jest grzech kłamstwa i niezmienna jest myśl mędrca na jego temat, jak niezmienny jest osąd Boży w odniesieniu do łgarza. Niech “tak” znaczy zawsze “tak”, a “nie” zawsze – “nie”, nawet wobec potężnych i tyranów. A będziecie za to mieli wielką nagrodę w Niebie. Powiadam wam: miejcie szczerość dziecka, które instynktownie podąża ku temu, którego dobroć odczuwa. Nie szuka niczego innego jak tylko dobroci. Mówi tylko to, co jego własna dobroć mu podsuwa na myśl, bez szacowania, czy – jeśli powie za dużo – nie zostanie za to skarcone.

    Idźcie w pokoju i niech Prawda będzie waszym przyjacielem.»

    http://www.objawienia.pl/valtorta/valt/v-02-097.html

    Podobno wiewiorkom jest znana tresc, ale czylali po ciemku i stad problem w zrozumieniu.

  20. Malgosia said

    …Jadąc autobusem w drodze do kościoła
    zobaczyłem dziewczynę, była tak wesoła
    Miała rumianą buzię, śmiejące się oczy,
    a na głowie splecione dwa złote warkocze
    Lecz gdy wstała, ażeby udać się w swą drogę,
    zobaczyłem że miała tylko jedną nogę
    Szła o kulach lecz idąc rzuciła spojrzenie
    i z uśmiechem na ustach rzekła: „Do widzenia!”
    Me serce się wzruszyło, wybacz Boże drogi,
    jeśli kiedy narzekam choć mam zdrowe nogi
    Za nogi co poniosą mnie w życiu do końca
    Za oczy które widzą wschód i zachód słońca
    Za uszy które słyszą uwielbienia tony
    Przyjmij Boże dzięki i bądź pochwalony
    Wstąpiłem do sklepiku gdzie były słodycze,
    grzeczny chłopiec zapytał: „Ile sobie życzę”
    Był szczęśliwy, a pokój bił od jego twarzy,
    co na ziemi tak rzadko u ludzi się zdarza
    A kiedy odchodziłem on cieszył się ogromnie
    i rzekł: „Dziękuję panu że pan wstąpił do mnie”
    Widziałem jak mu oczy ze szczęścia się śmiały,
    lecz on nimi nie widział, on był ociemniały
    O Boże – rzekłem cicho – jak bardzo się wstydzę
    kiedy w życiu narzekam choć sam dobrze widzę
    Na drugiej zaś ulicy dzieci się bawiły,
    a obok nich stał chłopiec przystojny i miły
    Lecz gdy inne biegały ze śmiechem po trawie,
    on nie mógł uczestniczyć w tej wesołej zabawie
    Spytałem go dlaczego nie bierze w niej udziału,
    on nic nie rzekł, zmieszał się, a wtedy poznałem
    Jak spuścił modre oczy i wodził po ziemi,
    on tamtych nie rozumiał, on był głuchoniemy
    Wtedy we mnie westchnienie przerwało tę ciszę,
    jakże jestem szczęśliwy że ja dobrze słyszę…

  21. Annah. said

    Przeciwstawmy się GMO w sposób czynny!
    http://www.monitor-polski.pl/film-bojkot-nasion-gmo/

  22. Malgosia said

    Dwóch mężczyzn, obaj bardzo chorzy, byli w tym samym pokoju, w szpitalu. Jednemu wolno było siadać na łóżku,każdego popołudnia na godzinę, żeby ułatwić mu odprowadzenie wody z płuc. Jego łóżko było na wprost jedynego okna. Drugi musiał cały czas leżeć na wznak. Obaj rozmawiali godzinami. Rozmawiali o swoich kobietach, rodzinach, domach, pracy, pobycie w wojsku, gdzie byli na wakacjach. Każdego popołudnia, kiedy mężczyzna z łóżka przy oknie mógł usiąść, opisywał swojemu sąsiadowi wszystko co widział przez okno. Człowiek z drugiego łóżka zaczął czekać na te godziny, kiedy jego świat się powiększał i nabierał życia o wszystkie zdarzenia i kolory świata zewnętrznego. Okno wychodziło na park z cudownym jeziorem, kaczkami i łabędziami pływającymi po nim, a dzieci puszczały kaczki. Młodzi,zakochani spacerowali trzymając się za ręce, między kwiatami o wszystkich kolorach tęczy. Wielkie drzewa ozdabiały pejzaż i w oddali można było zobaczyć piękny widok z miastem w tle. Kiedy mężczyzna w oknie opisywał to wszystko z najmniejszymi detalami, ten z drugiego końca pokoju, zamykał oczy i wyobrażał sobie ten idylliczny widok. Pewnego gorącego popołudnia opisał paradę,która przechodziła. Mimo, że nie mógł słyszeć orkiestry, widział ją oczami wyobrazni, tak jak ją opisywał człowiek w oknie swoimi magicznymi słowami. Mijały dni i tygodnie. Pewnego poranka, dzienna pielęgniarka przyszła żeby ich wykąpać i znalazła mężczyznę od okna martwego, zmarł podczas snu. Wezwała pomoc i zabrano go. Drugi tak szybko, jak tylko uznał to za stosowne, poprosił o przeniesienie na łóżko przy oknie. Pielęgniarka zgodziła się i po upewnieniu się że jest mu wygodnie wyszła z pokoju. Wolno i z trudnością mężczyzna podniósł się na łokciu, żeby rzucić pierwsze spojrzenie na świat zewnętrzny, wreszcie mógł zobaczyć go sam. Obrócił się powoli i spojrzał przez okno przy swoim łóżku… i zobaczył białą ścianę. Mężczyzna spytał pielęgniarkę co kierowało zmarłym żeby opisywać tak wspaniałe rzeczy przez okno. Pielęgniarka powiedziała, że człowiek ten był niewidomy i że nie mógł widzieć nawet ściany i podpowiedziała mu:
    „może chciał pana podtrzymać na duchu?”

    Epilog:
    Jest bardzo łatwo uczynić szczęśliwymi innych, nie ważne jaka jest twoja własna sytuacja. Ból dzielony jest połowę łatwiejszy do zniesienia, ale dzielona radość jest podwójna.
    Jeśli chcesz się czuć bogaty, opowiadaj o wszystkim co masz i czego pieniądze nie są w stanie kupić.

  23. Malgosia said

    Dźwięk głosu Marthy dochodzący przez słuchawkę nieodmiennie wywoływał uśmiech na twarzy brata Jima. Nie tylko należała ona do najstarszych członków kongregacji, lecz równocześnie była jedną z najbardziej pobożnych osób, jakie znał. Ciocia Martie, jak nazywały ją wszystkie dzieci, zdawała się nasycać wiarą, nadzieją i miłością każde miejsce, w którym się znalazła.
    Tym razem jednak w jej słowach pobrzmiewała jakaś niezwykła nuta.

    – Drogi kaznodziejo, czy mógłbyś wstąpić do mnie dziś po południu? Muszę z tobą o czymś pomówić.

    – Oczywiście, wpadnę koło trzeciej.

    Kiedy usiedli twarzą w twarz w zaciszu jej małego salonu, Jim już wkrótce poznał przyczynę niecodziennego tonu, jaki wyczuł w jej głosie. Martha wyznała mu, że lekarz właśnie odkrył w jej ciele wcześniej nie wykrytego guza.

    – Twierdzi, że najprawdopodobniej zostało mi jakieś sześć miesięcy życia. – Słowa Marthy brzmiały niezwykle poważnie, lecz w jej postawie krył się niewzruszony spokój.

    – Tak mi przykro, że…

    Zanim Jim zdołał skończyć zdanie, Martha weszła mu w słowo.

    – Niepotrzebnie. Nasz Pan jest dobry. Przeżyłam na tym świecie wiele lat. Jestem gotowa, by odejść. Wiesz o tym.

    – Wiem – wyszeptał Jim, kiwając głową.

    – Chcę jednak pomówić z tobą o moim pogrzebie. Dużo o nim myślałam i wiem, że chciałabym, aby pewne rzeczy zostały zrobione w określony sposób.

    Tych dwoje szeptało ze sobą jeszcze długo. Rozprawiali o ulubionych hymnach Marthy, ustępach Pisma, które tak wiele dla niej znaczyły przez wszystkie te lata, i o wspomnieniach, jakie łączyły ją i Jima przez pięć lat jego pracy w kongregacji.

    Gdy doszli do wniosku, że wszystko już zostało omówione, ciocia Martie umilkła, spojrzała na Jima roziskrzonym wzrokiem i dodała:

    – Jeszcze jedno. Kiedy będą mnie chować, w jednej ręce chcę trzymać swoją Biblię, a w drugiej widelec.

    – Widelec? – Jimowi zdawało się, że słyszał już w życiu niejedno, jednak te słowa naprawdę go zaskoczyły.

    – Dlaczego życzysz sobie, aby pochowano cię z widelcem w dłoni?

    – Rozmyślałam ostatnio o naszych kolacjach i bankietach, na których byłam przez wszystkie te lata – wyjaśniła.

    – Nie potrafię ich dokładnie zliczyć, lecz jedna rzecz naprawdę utkwiła mi w pamięci. Podczas wszystkich tych sympatycznych imprez kelner albo gospodyni pojawiali się po głównym posiłku, żeby zebrać brudne naczynia. Nawet w tej chwili słyszę ich słowa. W najlepszym wypadku ktoś pochylał się nade mną i szeptał: „Proszę zatrzymać widelec”. Wiesz, co to oznaczało? Że wkrótce podadzą deser! I nie miała to wcale być salaterka galaretki, budyniu czy nawet pucharek lodów. Do tego nie potrzeba widelca. Oznaczało to, że na stół wjadą za chwilę wyjątkowo smaczne rzeczy, takie jak tort czekoladowy albo placek z wiśniami! Kiedy mówiono mi, że mam zatrzymać widelec, wiedziałam, że najlepsze przede mną! Chcę, żeby ludzie rozmawiali właśnie o tym na moim pogrzebie. Och, mogliby na przykład rozmawiać o wszystkich dobrych chwilach, które razem spędziliśmy. To byłoby miłe. Lecz kiedy już przedefilują obok mojej trumny i obejrzą piękną, niebieską suknię, w której będę pochowana, niech popatrzą jeden na drugiego i zapytają: „Ale po co ten widelec?” Wtedy ty odpowiesz im, że trzymam w dłoni widelec, bo najlepsze dopiero przede mną.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

 
%d blogerów lubi to: