Dziecko Królowej Pokoju

Pokój musi zapanować pomiędzy człowiekiem i Bogiem, a także między ludźmi

  • Królowa Pokoju

    Królowa Pokoju
  • Uwaga

    Strona używa plików cookies które zapisują się w pamięci komputera. Zapisywanie plików cookies można zablokować w ustawieniach przeglądarki. Dowiedz się o tych plikach http://wszystkoociasteczkach.pl
  • Propozycja chronologiczna

    • Rok 2019 – Kryzys Rumunia
    • Rok 2020 – fałszywe traktaty pokojowe
    • Rok 2021 – Papież jedzie do Moskwy
    • Rok 2021 – Wojna
    • Rok 2022 – zwycięstwo komunistyczne
    • Rok 2023 – 10 królów
    • Rok 2024 – Antychryst
    • Rok 2025 – Sojusz z wieloma
    • Rok 2025 – Synod
    • Rok 2026 – Henoch i Eliasz
    • Rok 2028 – Ohyda spustoszenia
    • Rok 2029 – Ostrzeżenie
    • Rok 2030 – Cud
    • Rok 2031 – Nawrócenie Izraela
    • Rok 2032 – Kara
    • Rok 2032 – Odnowienie świata
    • Rok 2033 – Exodus
    • Rok 2034 – Zgromadzenie w Jerozolimie
    • Rok 3032 – Gog i Magog
    • Rok 3213 – Koniec świata
    • Nowe niebiańskie Jeruzalem.
  • Ostrzeżenie

    13 kwietnia 2029
    7,6 lat pozostało.
  • Logowanie

  • Odwiedzają nas

    Map

  • Maryjo weź mnie za rękę

  • Jezu Maryjo Kocham Was

Wspólnota Cenacolo Golgota Młodych

Posted by Dzieckonmp w dniu 7 marca 2013


Polecam wszystkim wysłuchać tego świadectwa młodych ludzi. Wspólnota Cenacolo  z Medjugorje.

Komentarzy 30 do “Wspólnota Cenacolo Golgota Młodych”

  1. MaranaTha said

  2. Dzieckonmp said

    Poczytajcie jak niszczą autorytet Matki Teresy. Kilkoma artykułami w całym świecie dotrą do milionów lemingów i sukces masonerii w obalaniu świętości osób pewny. Zauważcie że w podobny pokrętny sposób walczy się z orędziami Marii od Miłosierdzia Bożego. Diabeł niby odnosi sukcesy.

    http://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/naukowcy-obalaja-mit-matki-teresy,1,5438726,wiadomosc.html

    • Marcin80 said

      no tak , kika lat temu znajomy dał mi ksiązke w której było opisane życie Matki Teresy to jak biła zakonnice i ubogich w Indiach . To już było dawno podważanie autorytetu tej osoby adminie

    • Weronika said

      Wystarczy , ze cos napisza w gazetach, a juz podnosi sie wrzawa ujadaczy opluwajacych nie tylko Matke Terese ale, ksiezy i caly Kosciol. Wystarczy , ze napisza „naukowcy” a juz sprawa jest przesadzona. Ciekawe co to za „autorytety moralne”??? Bodajze 12 lutego tuz po abdykacji Papieza premier Kanady oglosil utworzenie biura wolnosci religijnej…ciekawe jaka wolnosc maja na mysli? Kazdy kto krytykuje Matke Terese powinien udac sie do Indii i osobiscie zajac sie tredowatymi, bezdomnymi, odrzuconymi a rownoczesnie powinien byc ksiegowym aby sie kasa zgadzala, bo zdaje sie ze i to Blogoslawionej Matce Teresie zarzucaja…oj ludzie…

    • BożeDziecko said

      Weroniko masz rację. A najwięcej ujadają ci, którzy nic w życiu dla bliźniego nie zrobili.

    • as said

      Minęło 2000 lat historii, a ludzie wciąż tacy sami. Tacy sami „naukowcy” obalali kiedyś autorytet samego Jezusa, to co to dla nich ujadać na Matkę Teresę. Czy patrząc z tej perspektywy, ludzie, którzy krzyczą, że mamy XXI wiek i nie powinniśmy już wierzyć w jakiegoś „urojonego Boga” nie są śmieszni? Ludzkość mentalnie wciąż nie zeszła z drzew i przez 21 wieków niczego się nie nauczyła. Gdyby Jezus przyszedł na świat dzisiaj, to „naukowcy” zabiliby go po raz drugi, zmieniłby się tylko sposób wykonania egzekucji.

      • BożeDziecko said

        Ale najpierw motłoch by Go wyśmiał, wyszydził, opluł i zarzucił, że jest winny całego zła na świecie…

  3. bozena2 said

    http://www.mensajesdelbuenpastorenoc.org/poland.html
    Dni wielkiej próby zbliżają się; choć wszystko wydaje się trwać w pozornym pokoju, ale rzeczywistość jest inna. Całe stworzenie już rozpoczęło swoją transformację; będziecie musieli nauczyć się żyć w ekstremalnych warunkach klimatycznych, ponieważ lato w wielu miejscach, będzie skrajne, a winnych miejscach nie będzie widać końca zimy. Słońce będzie ogrzewało ziemię tak mocno jak nigdy przedtem tego nie robiło pojawią się śnieżyce w miejscach gdzie nie powinno być śniegu. Będą panowały na przemian upały i mrozy arktyczne, temperatury, które będą niewidoczne w wielu miejscach na ziemi.

    Totalny upadek ekonomii zbliża się, papierowy pieniądz straci swoją wartość; wiele bogactw stanie się bezwartościowymi, i wielu gdy ujrzy jak upadają ich imperia oszaleje z tego powodu. W wielu miejscach na ziemi zniknie woda, pragnienie i głód zawładnie wieloma narodami. Zbliżają się wichry wojny, przygotowując nadejście antychrysta, wysłannicy zła pragną destabilizować pokój na świecie, aby utorować drogę antychrystowi i zaprowadzić na ziemi swój reżym niewolnictwa i uległości wobec wszystkich narodów świata.

  4. Szejk said

    Józef Piotr powiedział/a
    7 Marzec 2013 @ 14:58

    TEMAT TAK WAŻNY ŻE JEDEN KOMENT> TO ZA MAŁO !
    **************************************
    GEHENNA POLSKICH DZIECI !! – wspomnienia małego dziecka z centrum UKRAIŃSKIEGO LUDOBÓJSTWA !!
    ponizej przywołuję : z dyskusji pod tematem http://wirtualnapolonia.com/2013/02/27/zapomnial-o-ludobojstwie/#more-24769

    ,,,,,,,,,,,”adam powiedział/a
    2013-02-27 @ 20:24

    Urodziłam się 16 grudnia 1936 roku w miejscowości Hurby, gmina Buderarz, powiat Zdołbunów, województwo Wołyń. Z domu nazywam się Ostaszewska, córka Jana i Marii (z domu Zielińskiej).
    Byłam zbyt mała, aby się bronić i zbyt duża, żeby zapomnieć tragiczny dzień 2 czerwca 1943 roku. Wieczorem tego krytycznego dnia, mama całą piątkę dzieci przygotowywała do snu. Byliśmy w samych koszulkach (dla porządku podaję imiona i wiek mojego rodzeństwa: najstarszy brat, Marcel – 12 lat, siostra Lodzia – 10 lat, Irena – 6,5 roku, siostra Stasia – 4 lata, brat Tadzio – 1,5 roku).
    Mieszkaliśmy dość daleko od innych gospodarstw i tego dnia ktoś nas powiadomił, że wiele domów pali się i że banderowcy napadli na Hurby. Wtedy ojciec zdecydował, aby mama z dziećmi uciekła do pobliskiego lasu. Tak też się stało. Marcel wziął na plecy Stasię, Mama najmłodsze z dzieci na ręce, ja zaś trzymając się sukienki Mamy i Lodzia – uciekałyśmy. Dołączyło do nas wielu sąsiadów, wszyscy biegli w kierunku lasu. Ojciec został w domu, aby wynieść cenniejsze rzeczy i trochę żywności.
    Uszliśmy może ze 150 metrów, kiedy Mama zauważyła kilku młodych mężczyzn wychodzących z lasu. Każdy miał w ręku siekierę. Mama zaczęła krzyczeć przeraźliwie, abyśmy się chowali. Rozbiegliśmy się wszyscy w zboże na tyle już duże, że pozwalało nam ukryć się. Brat Marcel z siostrą Stasią odbiegł od nas, siostrę Lodzię pociągnęła za sobą jedna z naszych sąsiadek, a ja zostałam z Mamą.
    Rozpoczęła się rzeź. Banderowcy uderzali na oślep siekierami i nożami kogo dopadli. Kilku z nich nadjechało na koniach i tratując w poszukiwaniu ofiar zboże – mordowali znalezionych. Kilku banderowców podbiegło do mojej mamy i jeden z nich uderzył ją w głowę siekierą. Mama upadła i wypuściła z rąk brata Tadzia, a ja z przerażenia krzyczałam. Na całym polu był ogromny wrzask i lament, ludzie błagali swoich oprawców o darowanie życia, no bo przecież ich znali. Oprawcy byli jednak bezwzględni. Mama czołgając się, przygarnęła do siebie płaczącego Tadzia i zakrwawionemu dała pierś.
    Po niedługiej chwili banderowcy ponownie dobiegli do mojej Mamy i podcięli jej gardło. Jeszcze żyła kiedy zdarli z niej szaty i poodcinali piersi. Ja leżałam przytulona do ziemi, chyba ze strachu nawet nie oddychałam. Mama i Tadzio strasznie się męczyli, Mama powyrywała sobie długie włosy z głowy, była strasznie zmieniona, bałam się jej, prosiła o wodę. Jak trochę się uspokoiło pobiegłam na nasz ogród i na listku kapusty przyniosłam trochę wody, ale nie podałam bo już nie jęczała i bałam się jej. W pewnym momencie zobaczyłam straszny ogień i wycie zwierząt, to paliły się nasze zabudowania, bydło i konie chodziły po ogrodzie, a trzoda i drób paliły się razem z budynkami. Przerażona przesiedziałam do rana przy zwłokach Mamy i brata. Zobaczyłam też inne trupy, bardzo się bałam, było mi zimno, byłam tylko w koszulce. Rano postanowiłam pójść do swojej cioci – Marii Terlickiej – myśląc w swej naiwności, że to tylko nas spotkało takie nieszczęście. Jej budynek, nowy, murowany, kryty blachą stał niezniszczony. Na podwórku było dużo koni, ale kiedy usłyszałam głośne rozmowy po ukraińsku uciekłam stamtąd do mojej koleżanki, Stasi Materkowskiej. Jej budynek, nowy, też nie był spalony, a na podwórku także zobaczyłam dużo koni. Weszłam na ganek i chciałam wejść do mieszkania, gdy nagle usłyszałam pijackie krzyki, a jeden z Ukraińców krzyknął: mała Laszka! Strylaj! Wybiegłam do dobrze znanego mi ogródka i weszłam w krzak jaśminu. Siedziałam cichutko i obserwowałam, jak pijani banderowcy wybiegli na podwórko. Nie szukali mnie, powsiadali na konie i ze śpiewem odjechali.
    Długo siedziałam w tym krzaku, płakałam i bawiłam się lalką, gałgankową, którą zabrałam ze sobą. Było bardzo gorące południe co zmusiło mnie, by wyjść szukać wody i ludzi. Bałam się wracać do domu, którego już nie było. Wyszłam na drogę i w pewnym momencie zauważyła mnie moja ciocia, Helena Ostaszewska, która zaopiekowała się płaczącym dzieckiem. Opowiedziałam jej, co przeżyłam przez ostatnią noc.
    Powoli ze zboża i innych kryjówek zaczęli wychodzić mieszkańcy Hurbów. Znalazła się moja siostra Lodzia, która też została przygarnięta przez ciocię. Stojąc w grupie zauważyliśmy, że z lasu biegnie jakiś mężczyzna. Zaczęliśmy się chować – każdy myślał, że to banderowiec – a to był mój Ojciec. Opowiedział, jak całą noc uciekał przed banderowcami. Uciekł z płonącego domu przez okno i ukrył się pod jakimś mostkiem w lesie. Bardzo rozpaczał na miejscu kaźni Mamy i brata, niedaleko leżał nieżywy brat Marcel i ciężko ranna siostra Stasia. Miała ona dwie dziury w głowie oraz dwie, kłute nożem, dziury w brzuchu. Było widać jelita, jęczała i wołała Mamusię. Pozostali mieszkańcy Hurbów zaczęli grzebać zwłoki najbliższych w miejscu ich śmierci. Ojciec pogrzebał Mamę, dwóch braci i sąsiada w naszym ogrodzie. Mężczyźni połapali swoje konie, było tez kilka wozów i bryczek, które się nie spaliły i zaczęliśmy się szykować do ucieczki, do Mizocza. Na naszym dużym wozie jechał Ojciec, Lodzia, opatulona ranna Stasia, oraz sąsiadka Wasylkowska z dziećmi. Wyjechało kilka furmanek w godzinach wczesnego popołudnia. Ojciec ciągle nas uspokajał, abyśmy nie płakały bo w lesie mogą być banderowcy. Po przebyciu przez nas kilku kilometrów, leśną drogę zastąpili banderowcy krzycząc: “Siuda jidut Lachy”. Padły strzały, Tatuś krzyknął abyśmy uciekały, lecz sam nie mógł zejść z wozu, był chyba ranny. Wszyscy rozbiegli się po lesie, ja też usiłowałam biec za siostrą Lodzią i innymi ludźmi, ciągle płacząc i potykając się o gałęzie, które były zbyt duże (a może ja byłam zbyt mała), aby podołać w przerażeniu walce o ocalenie. Zgubiłam uciekających ale w zasięgu moich oczu były wozy z końmi, do których zbiegli się banderowcy, i ja pobiegłam do Tatusia i widziałam, jak go strasznie bili, a ja stałam przy krzaku i niemiłosiernie krzyczałam. Widziałam jak naszej sąsiadce Wasylkowskiej odrąbywali na pieńku głowę. Mój krzyk był tak przerażający, że jeden z banderowców podbiegł do mnie i z rozmachem wbił mi nóż troszeczkę poniżej gardła, a ja dalej krzyczałam i ze strachu nie mogłam się ruszyć z miejsca.
    Banderowcy byli zajęci mężczyznami i dobytkiem, krzyczeli po imieniu do Ojca, Ojciec też po imieniu błagał Iwana, aby darował mu życie. Ja też znałam tego Iwana, bo ciągle przychodził do naszego Tatusia jako przyjaciel. Ojca bili po głowie i twarzy, zdarli z niego ubranie, a kiedy mnie po raz drugi ujrzeli, postanowili skończyć ze mną raniąc prawą dłoń nożem i przebijając ją na wylot, a lewą rękę raniąc przed łokciem dwa razy. Upadłam. Jeden z banderowców chwycił mnie za skórę na plecach, tak jak się łapie kota, i tyle ile miał w garści odciął nożem, potem jeszcze dwa razy ugodził mnie nożem w łopatki i wrzucił w ogromny kopiec mrówek. Chyba straciłam przytomność, jak się ocknęłam był dzień, bardzo byłam obolała, a mrówki tak mnie pogryzły, że byłam bardzo opuchnięta a mrówki były w buzi, w nosie i w tych okropnych ranach. Wyczołgałam się z tego mrowiska, chciało mi się pić. Czołgając się zrywałam zielone jeszcze jagody i tak doczołgałam się do drogi i z przerażeniem zobaczyłam obdartego ze skóry, przywiązanego do drzewa człowieka, a to był mój Ojciec. Odrąbana, i leżąca obok głowa sąsiadki Wasylkowskiej pokryta była mrówkami. Po jakimś czasie usłyszałam nadjeżdżające furmanki, bałam się, ale nie miałam siły aby się ukryć. Leżałam przy drodze. Pamiętam jak podniósł mnie żołnierz (niemiecki) a ja prosiłam, żeby mnie nie zabijał. Coś mówił, ale nie rozumiałam. Po chwili zobaczyłam przy mnie mojego wujka Aleksandra Warnawskiego, który tłumaczył Niemcom, że mnie zna, bo wcześniej poznali na drzewie mojego Ojca. Niemcy zaopiekowali się mną układając na wozie i pojąc bardzo słodką kawą, której smak będę pamiętać zawsze. Opowiadano mi, że mieszkańcy którzy się uratowali, uciekli do Mizocza i po trzech dniach wraz z wojskiem niemieckim, postanowili pojechać do Hurby aby zobaczyć co tam się stało.
    Tak więc się okazało, że przeleżałam w lesie trzy doby. Na miejscu w Hurbach odnalazła się moja siostra Lodzia, której udało się uciec z lasu. Muszę dodać, że nikt nie zabierał pomordowanych, nie było jak i nie było czasu. Niemcy wyznaczyli bardzo mało czasu na pobyt w naszej wiosce w obawie przed banderowcami. Zwłoki wielu mieszkańców Hurbów były przez Ukrainców ponownie wygrzebane i porozrzucane po polach i ogrodach. Wujek Aleksander Warnawski był mężem siostry mojego Ojca. Mnie i siostrę Lodzię wzięli na wychowanie, ja trafiłam do niemieckiego szpitala w Mizoczu. Długo się leczyłam, rany bardzo ropiały. Mam siedem blizn na ciele, które z biegiem lat przestały mi przeszkadzać, jednak okaleczona psychika daje mi znać o sobie przez całe życie. Po wyjściu za mąż zamieszkałam na Dolnym Śląsku i mieszkam tu od 1958 roku.
    Pisząc te trudne dla mnie słowa chcę, aby dotarły do wszystkich. Nie chcę aby zapomniano o tym, co wyrabiali pozbawieni sumienia rizuni ukraińscy, którzy w niewyobrażalnym bestialstwie przewyższyli stokroć GESTAPO i NKWD. Tamci to były organizacje państwowe powołane do niszczenia przeciwników, a banderowcy, którzy dziś mówią, że walczyli z Niemcami i Sowietami, w tchórzowski sposób “wojowali” z Bogu ducha winną ludnością cywilną, to jest ze mną – żywym świadkiem, 6,5-letnią dziewczynką, którą znali i znali jej ojca i całą rodzinę. Tylko bandyci i tchórze walczą z dziećmi i kobietami! Tylko zboczeńcy rozpruwają brzuchy i obcinają piersi, a oni w swoich szkołach w Polsce uczą dzieci ukraińskie, że to byli bohaterowie.
    Być może, gdyby tak nie kłamali, to byłyby inne stosunki z Ukraińcami, a tak to nie wiem, czy usłyszę proste, ale okazuje się za trudne dla nich słowo: Przepraszam!
    Irena Gajowczyk
    P.S. Z całej mojej rodziny żyje nas tylko dwie: Irena, to ja, pisząca te słowa i siostra Leokadia. Nie wiemy co stało się z ranną siostrą Stasią. Zamordowano razem 5 osób z mojej rodziny. Długo się bałam czy to napisać. Wujek Warnawski odradzał mi, ale teraz musiałam to z siebie wyrzucić.

    • Szejk said

      kiedyś trochę czytałem o sybirakach , jeden mi fakt zapadł głęboko w pamięci .Rodzina Polska ktora przebywała na syberii za pochodzenie za bycie Polakami żyla we wiosce złożonej z samych zesłańców .Zewsząd głod ,zima i zimno ludzie kombinowali jak mogli odżywiając sie korzonkami, korą i innyą zielonką , natomiast ta rodzina odżywiala sie swoimi odchodami , robili z nich placki i gotowali , smród szedł na całą wioskę i nie pamiętam ktio o tym władzom ruskim doniósł ale przybyli do tej rodziny i wszystkich rozstrzelali , gdyby nie to prawdopodobnie przeżylkiby dzięki owym Plackom syberię .
      Ta krew Polaków przelana w powstaniach ,zrwywach wolnościowych , wojnach , krew i męczeństwo Polaków na ukrainie, syberii, obozach zagłady ,w katowniach ubeckich nie była na darmo przelana, sądzę że mamy w tych Polakach mocnych patronów przed TRONEM BOŻYM na te ciężkie czasy , ale musimy o tych Polakach pamiętać i uczcić ich tak jak przystało na bohaterów naszej Ojczyzny.

      • Dzieckonmp said

        szejku smutne to że za to iż opowiedziałes tą historię władowali ci obrońcy nie wiadomo czego minusy

      • Szejk said

        Dla mnie co minusują takie artykuły nie są ludźmi , nie są byc godni Polakami , chcialbym tym osobom zaproponować przeżycie takich chwil , brania na zywo udziału w katowaniu, mordowaniu w bestialski sposób , przeżycia głodu , zimna i znieczulicy i wtedy bym stanął blisko nich i sie smiał że tak śmiesznie wyglądają , że są zwierzętami że za garstke chleba będa sie taplać w gnoju jak świnie .

      • meg said

        Ale sie poplakalam 😦

        Jakie trzeba miec serce, zeby minusowac taki artykul??? Jak ci „banderowcy”!!!

      • basko said

        Nie sądzę by którykolwiek z „obrońców” był zdolny do tego, czego „dokonywali” banderowcy. Meg – poczytaj i poszerz swoją wiedzę w tym zakresie, to sama się przekonasz…. Np. co robili malutkim polskim dzieciom – jestem w 99% pewna, że nawet „obrońcy” ( 😉 )by czegoś takiego nie zrobili….

      • Weronika said

        Moze tam sa osoby albo potomkowie banderowcow i stad minusy.

    • Kamil said

      To jest przykład jak szatan na nienawidzi. Serca narodu Żydowskiego już podbił, ale serc Polaków podbić nie może. Więc chce Nas wytępić innymi metodami. Od końca XVI wieku, mamy wojny, rozbiory, powstania, znów wojny, znów powstania. Gdzieś czytałem, że jeden z wyższych masonów powiedział „Polska i jej Królowa jest naszym największym zagrożeniem”. Już prawie są u bram zwycięstwa, posłuszna im grupa trzyma władze. Młodzi ludzie opuszczają kraj – dziczejąc na zachodzie. Ci którzy pozostają – żyją w takiej nędzy że nawet nie potrafią myśleć o Bogu, albo są tak zadłużeni że pilnują pracy i nie patrzą na nic innego. Nie obchodzi ich stan Polski, nie obchodzi ich przyszłość Polski bo mają własne problemy. Jakże gorzkie są łzy tych dzieci, kobiet, mężczyzn, które ginęły w tak haniebny sposób. Jakże gorzkie są łzy naszych rodaków. Och jak wielkie jest cierpienie naszego narodu. Gdyby nie słowa Pan Jezusa o jakże pięknej przyszłość naszej Ojczyzny, o tym jak wielu Polaków (Nawet tych, którzy nie wierzyli w życie po śmierci) modli się do Boga za naszą Ojczyznę. To nasze serca zalał by smutek i żal, poczucie bezradności i brak nadziei na lepsze jutro. „Bez Boga ani do proga”.

      • Szejk said

        trafnie to ująłeś , a czuję że ci Polacy co pracują na zachodzie i maja pracę i dobrze im sie żyje nie będa mieli lekko , zostana zmuszeni do powrotu ale nie będą mogli wziąśc zaoszczędzonych pieniędzy do Polski, będą musieli zostawić je tam gdzie zarobili i kupić towar ale nie złoto srebro i inne wartościowe rzeczy ale takie które sa na biezaco produkowane i będą mieli limity na wywóz i okaże się że wrócą do Polski jako biedaki .Jak przyjdzie kryzys to wtedy może dojśc do takich sytuacji

      • Weronika said

        Czy ty zle zyczysz ludziom ktorzy ciezko pracuja na chleb na zachodzie??? Masz nadzieje ze powroca jako biedacy a ty bedac w Polsce bedziesz panem bo nic nie stracisz??? Tylko widzisz , jest takie przyslowie ze kto nie ryzykuje ten w kozie nie siedzi. Niejeden juz zostawial wszystko i szedl z jedna torba i Bog mu zawsze dal od nowa to czego potrzebowal…tak ze nie trzeba sie bac zaczynac od zera…tylko tchorze i mieczaki boja sie ryzyka.

      • Szejk said

        nie oto michodziło by komuś dokuczyc ale chcę przestrezec te osoby by zawczasu pomyślały bo różnie może z tym być . Po II W.Ś. angole nie patrzyli na Polaków jak na zbawców i wyrzucili ich nie troszczac się o ich przyszłość choć zdawali sprawe co ich czeka .a wyrzucili ich ze wzgledu na kryzys.
        Nie chce by wracali jak biedacy ale by wrócili gdy beda zmuszeni nie jako przegrani ale jako zwycięzcy.
        Angole czy tez norwedzy czy szkopy kiedy nadejdą rozruchy i kryzys to beda wyrzucali emigrantów ale w taki sposób że pieniądze ktore zarobiłas u nich musisz wydac u nich a pozwolą ci wywiez jedna pensję i co wtedy zrobisz?

      • Weronika said

        Dzieki Szejku za wyjasnienie. Masz racje, ze nie majac mocnego panstwa stajemy sie albo tulaczami albo niewolnikami we wlasnej ojczyznie. A wrog panoszy sie wszedzie i nas Polakow poniza, wyprzedaje za bezcen to co do nich nie nalezy tylko do nas.Kazdy z nas moze sie stac biedny z dnia na dzien. Mysle, ze nie mozemy sie lekac , bo strach od Boga nie pochodzi.Co ma byc to bedzie.

    • Szejk said

      widzę ze są dwa lemingi co minusują wszystko jak leci od góry na dół chyba nawet nie czytają tego co my tutaj zamieszczamy.

  5. Helena said

    A NIECH MINUSUJA ,MY KATOLICY WIEMY CO MAMY ROBIC ,WYCHWALAJMY PANA

  6. pio0 said

  7. Malgosia said

    Kochany Bracie, Kochana Siostro,
    nie wiem, kim jesteś, nie wiem, gdzie żyjesz,
    lecz chciałbym dla Ciebie poświęcić wszystko,
    chcę dać Ci siebie

    ref. Bo takie jest prawo miłości, które dał Pan,
    takie jest prawo miłości, jest kluczem nieba bram.
    Takie jest prawo miłości i jego strzeżmy
    i miłość wszystkim dokoła ze sobą nieśmy.

    2. Kimkolwiek jesteś, skądkolwiek przyjdziesz,
    na jakiejkolwiek spotkam Cię drodze,
    zawsze otwarte moje ramiona
    przygarną Ciebie

    ref. Bo takie jest prawo miłości, które dał Pan,
    takie jest prawo miłości, jest kluczem nieba bram.
    Takie jest prawo miłości i jego strzeżmy
    i miłość wszystkim dokoła ze sobą nieśmy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

 
%d blogerów lubi to: