Dziecko Królowej Pokoju

Pokój musi zapanować pomiędzy człowiekiem i Bogiem, a także między ludźmi

  • Królowa Pokoju

    Królowa Pokoju
  • Uwaga

    Strona używa plików cookies które zapisują się w pamięci komputera. Zapisywanie plików cookies można zablokować w ustawieniach przeglądarki. Dowiedz się o tych plikach http://wszystkoociasteczkach.pl
  • Ostrzeżenie

    13 kwietnia, 2029
    Pozostało: 9 lata.
  • Logowanie

  • Odwiedzają nas

    Map

  • Maryjo weź mnie za rękę

  • Jezu Maryjo Kocham Was

Ojciec Gabriele Amorth i Jan Paweł II – a cud w Civitavecchia

Posted by Dzieckonmp w dniu 26 marca 2013


Cuda nie mogą się przejawiać jedynie jako sztuczki lub po prostu niewyjaśnione zjawiska. Mroczna strona cudów to pytanie: co się dzieje, kiedy do głosu dochodzi szatan, poprzez nadnaturalne wydarzenia lub zaślepienie Kościoła. Według nauki Kościoła katolickiego Bóg pozwala diabłu na ingerencję w świecie, na dokonanie cudu, który może mieć negatywne skutki, powodować nieszczęścia.

Papież Jan Paweł II podkreślał, że nie jest właściwe lekceważenie diabła i jego działania na świecie; w ten sposób tylko się go wzmacnia. Jego poprzednik, papież Paweł VI, powiedział nawet, że „odór diabła przez pęknięcia wdziera się do Kościoła”. Czy tak właśnie stało się w przypadku Civitavecchia – szatan zaślepił dostojników watykańskich? Ekspert w tej dziedzinie – ojciec Gabriele Amorth, główny egzorcysta Watykanu – ma takie podejrzenia. Lekceważenie znaków Boga jest dla niego lekceważeniem Boga. Czy Watykan mógłby to robić, gdyby nie było w tym ręki diabła? Najpierw Kościół nie uznał objawień Matki Bożej w Medjugorie, teraz nie uznał cudu krwi figurki Matki Bożej z Medjugorie. Dlaczego? Popełnił błąd? Nie chce się teraz do niego przyznać? Bóg ingerował, a dostojnicy kościelni w Watykanie nie chcą dostrzec znaku Boga?
Ojciec Amorth uważał, że zna odpowiedź: zło odegrało swoją rolę. Zło nie pozwoliło kardynałom rozpoznać działań Boga, gdyż szatan sprowadził ich na manowce. Co niesamowite, właśnie ta koncepcja głównego egzorcysty sprawiła, że wydarzył się prawdopodobnie najbardziej zdumiewający cud XX wieku. Naprawdę nie wiem, co o tym sądzić. Co myślał dobry Bóg, używając akurat egzorcysty do tego niewiarygodnego wydarzenia? A oto fakty.
14 marca 1995 roku ojciec Amorth zadzwonił do domu biskupa Girolama Grillo. Właściwie nie chciał rozmawiać z nim, lecz z jego siostrą, a zarazem gospodynią -. Marią Grazią Grillo. Ojciec Amorth i siostra biskupa znali się. Egzorcysta jest dobrze znany w diecezji rzymskiej. Jednak Marię Grazię musiał bardzo zdziwić ów telefon. Amorth jest nieśmiałym człowiekiem, który unika wystąpień publicznych, a przede wszystkim bardzo niechętnie telefonuje. Kto chce z nim porozmawiać, musi się udać do niego do klasztoru w dzielnicy EUR. Fakt, że sięgnął po telefon, wskazywał, jak szalenie ważna i niecierpiąca zwłoki jest sprawa. Don Amorth wyjaśnił, że bardzo się zdenerwował tym, iż biskup nie chce uznać wyjątkowego znaku, jakim jest objawienie maryjne w Civitavecchia. Biskup Grillo usłyszał tę rozmowę i bardzo wziął ją sobie do serca. Następnego dnia powiedział w wywiadzie: „Gdy usłyszałem przypadkiem tę rozmowę, postanowiłem następnego poranka uklęknąć z moją siostrą do modlitwy przed figurką”. Później dodał, że poprzedniej nocy śnił o płaczącej krwią Matce Bożej. We śnie wyjaśniła mu, że krwawe łzy nie są symbolem cierpienia, lecz posłaniem miłości. Biskup, dotąd jeden z największych krytyków objawienia, jest zdruzgotany i zaniepokojony. Z nikim nie rozmawia o śnie, sam nie wie, co o tym myśleć. Czy to Matka Boża zesłała mu ten sen, czy to pułapka szatana? Później odprawi nad figurką egzorcyzmy, by uzyskać pewność. Ale nie uprzedzajmy faktów. Na razie nastał ów całkiem zwyczajny wiosenny poranek 15 marca 1995 roku. Biskup Girolamo Grillo około siódmej wyjął figurkę z szafy. I wtedy wydarzyło się coś niepojętego.
„Gdy ujrzałem łzy – opowiadał kilka godzin później – doznałem wielkiego szoku. Jesteś trupioblady – powiedziała do mnie siostra. Zobaczyłem, że figurka płacze, gdy trzymałem ją w rękach. To dało mi dużo do myślenia, bo od początku nastawiony byłem bardzo sceptycznie. Winiłem rodzinę Gregori. Byłem przekonany, że chodzi o oszustwo”.
Biskup doznaje szoku. Trzynaście razy miała zapłakać Madonna, zanim trafiła do domu biskupa – czternasty cud krwawych łez widział na własne oczy! Girolamo Grillo klęka przed figurką, ręce mu drżą. Także jego siostra jest do głębi poruszona. Obawia się u brata ataku serca, dlatego wzywa lekarza. Szef oddziału kardiochirurgii szpitala w Civitavecchii – profesor Marco di Gennaro – osobiście bada pozostającego w szoku na kolanach biskupa. Później i on potwierdzi komisji teologicznej, że „widział zmiany na twarzy Madonny”, które mogły być śladami krwi. Dopiero teraz biskup czyni to, na co wierni czekali już od dawna: ogłasza całemu światu znak od Boga, wszyscy powinni się o nim dowiedzieć. Bóg dokonał niezwykłego cudu, posłał znak, i to na oczach biskupa. Promieniejąc radością, biskup Grillo oznajmia przed kamerami telewizyjnymi światowych mediów: „Trzymałem w rękach tę Matkę Bożą i widziałem, jak płakała krwawymi łzami”.
Wywiad głęboko wstrząsnął Watykanem. Pamiętam, jak sala prasowa Watykanu nagle zamieniła się w gniazdo os: od czasów objawień fatimskich przed prawie stu laty nie zdarzyło się dotąd, by biskup zapewniał o jakimś cudzie. Pierwsza reakcja to niedowierzanie. Czy to możliwe, żeby biskup -. dotąd bardzo poważany i ceniony – rzeczywiście powiedział przed kamerami, że doświadczył cudu? Watykan przegląda taśmy wideo i urzędnicy kościelni nie mogą pojąć, jak to możliwe, że stało się coś, czego Kościół powinien za wszelką cenę unikać: zbyt szybkie uznanie cudu. Zamiast bicia w dzwony i dziękowania Bogu polecono biskupowi zamilknąć. Watykan miał pretensje, że nie skonsultował się z władzami Kościoła, zanim ogłosił ów cud. Kwestia ta jest bardzo ważna dla religii. Czy katolicy mogą wierzyć w to, że płacząca w rękach biskupa krwią figurka, pochodząca z nieuznanego oficjalnie maryjnego miejsca pielgrzymkowego, to spektakularna i nadprzyrodzona ingerencja odwiecznego Boga na ziemi?
Dla tych, którzy wierzyli w cud, dzień ten był dniem radości. Lotem błyskawicy rozniosła się wieść, że ojciec Gabriele Amorth, główny egzorcysta Watykanu, niejako ten cud zapoczątkował i przygotował. Rozumiano to tak, że ojciec Amorth musiał najpierw niejako odsunąć zło, by biskup mógł uklęknąć przed figurką i otrzymać dar autentycznego cudu. Według biskupa Grillo we władzach kościelnych nastąpił wtedy podział: niektórzy kardynałowie nie chcieli milczeć i pragnęli zerwać z oficjalnym sceptycznym kursem kurii, która wciąż lekceważyła cud. Należał do nich urodzony 29 lutego 1924 roku polski kardynał Andrzej Maria Deskur. Skoro on uwierzył w cud, należało przypuszczać, że i sam papież w niego wierzył. Nie można nie doceniać wpływu kardynała Deskura. Znał on Karola Wojtyłę jeszcze z czasów krakowskich i był prawdopodobnie najbliższym przyjacielem papieża w Watykanie. Razem się starzeli i chorowali. Jedną z pierwszych czynności Jana Pawła II po wyborze na urząd papieski były odwiedziny u przyjaciela w szpitalu. Dobrze znałem mieszkanie kardynała Deskura. Znajdowało się naprzeciwko stacji benzynowej, w budynku Papieskiej Rady ds. Środków Społecznego Przekazu, której Deskur był kiedyś przewodniczącym. On sam zawsze sprawiał na mnie wrażenie żywego symbolu. Było czymś bardzo wzruszającym patrzeć, jak pogrążony w smutku, na wózku inwalidzkim, bierze udział w mszy żałobnej za Jana Pawła II na placu św. Piotra. Poparcie cudu przez kardynała Deskura oznaczało wtedy, że papież o wszystkim, co wiązało się z cudem krwawych łez, jest dobrze poinformowany. Widoczny był podział na dwie frakcje. Pierwsza – pod przewodnictwem kardynała Ratzingera i wikariusza rzymskiego Ruinie- go – zdecydowanie sprzeciwiała się dalszemu upublicznianiu domniemanego cudu, a niekonsultowane wyznania biskupa Grillo były dla niej gorszące. Druga frakcja składała się z wielkich zwolenników kultu Matki Bożej – prawdopodobnie z samego papieża, kardynała Andrzeja Marii Deskura i jego innego dobrego przyjaciela – arcybiskupa Mariana Jaworskiego (dzisiaj kardynała). Uważali, że gromadzenie się i modlitwy wiernych przed figurką są cennym dobrem, które należy chronić.
Było mi trudno zrozumieć, dlaczego właściwie frakcja sceptyków tak zdecydowanie zwalczała ten cud. Powtarzano wprawdzie do znudzenia argumenty, że najpierw trzeba spokojnie zbadać, czy cud się wydarzył, że biskup nie powinien publicznie się wypowiadać bez wewnątrzkościelnych konsultacji, ale podczas wszystkich rozmów nie mogłem się pozbyć wrażenia, że są to jedynie wymówki, argumenty na użytek mediów, że chodzi o coś zupełnie innego. Nie wiedziałem tylko o co.

Dopiero w rozmowie z jednym z ważnych profesorów teologii i kardynałów otworzyły mi się oczy: nie chodziło o biskupa Grillo, chodziło o samego Boga. Krytycy cudu nie mogli sobie wyobrazić, aby Bóg zachowywał się w sposób tak dziwny jak w przypadku Civitavecchia . Dostojnicy kościelni nie chcieli po prostu uwierzyć, że Bóg kazał płakać krwawymi łzami gipsowej figurce, pochodzącej na dodatek z nieuznanego przez Kościół sanktuarium. Dosłownie ów kardynał ujął to w następujący sposób: „Proszę mi uwierzyć, Bóg jest Bogiem miłości i rozsądku”. Zrozumiałem, co chciał przez to powiedzieć: czy naprawdę wierzy pan, że Bóg mógłby zachować się tak dziwnie, dokonać tak „zwariowanego” cudu. Krytycy mieli jeszcze inny problem. Można opanować tzw. zwykłych wiernych, którzy wierzą w domniemany cud, można też przywołać do porządku szeregowego księdza. Ale co zrobić, jeśli jest to biskup, który według prawa kanonicznego jest równy wszystkim innym biskupom, nie wyłączając biskupa Rzymu, czyli papieża? Była to nowa sytuacja także dla tych, którzy odrzucali ten cud nie tylko jako jakieś czary-mary, ale jako zakrojone na wielką skalę oszustwo związane z objawieniami maryjnymi w Medjugorie. Dotąd można było przypuszczać, że ktoś chce wykorzystać naiwność wiernych, teraz mieli świadectwo biskupa, który na własne oczy widział cud krwawych łez.
Szybko zareagowała prokuratura: 6 kwietnia 1995 roku około osiemnastej policjanci przybyli do domu biskupa, kazali pokazać figurkę, którą następnie zamknięto w szafie, a szafę zaplombowano. Biskup Grillo ostro protestował, a później określał działania policji jako niewspółmiernie brutalne: „Policja wdarła się do mojego domu, jakbym był jakimś przestępcą”. Na to zwolennicy cudu nie mogli patrzeć spokojnie. Andrzej Maria Deskur, który co niedziela jadł obiad z papieżem, bardzo się oburzał na zamknięcie figurki.
Wydarzenie poruszyło też głęboko Jana Pawła II. Dotąd specjalnie nie ingerował, nie popierał też jednoznacznie biskupa Grillo, pozostawiając decyzję kardynałowi Ratzingerowi. Przez dziesięciolecia musiał walczyć w Polsce z tym, że komuniści bezprawnie usuwali z kościołów przedmioty kultu, a więc i tym razem nie chciał zaakceptować, aby władze państwowe tak dalece ingerowały w sprawy Kościoła. Kiedyś walczył z komunistami, by zwrócili wielokrotnie zajmowany plac budowy kościoła w Nowej Hucie, teraz zaangażował się w uwolnienie małej gipsowej figurki Madonny. Sprzeciwił się władzy państwowej, która tak bezceremonialnie obeszła się z figurką Matki Bożej. Po konsultacji z Janem Pawłem II Andrzej Maria Deskur przygotował werbalny atak:

„Zajmowanie obiektów kultu jest według włoskiego prawa zabronione. Uważam całą sprawę za absurdalną. Mam własne wspomnienia, pamiętam, jak w 1967 roku polskie władze zaaresztowały obraz Matki Boskiej Częstochowskiej. Przypadek z Civitavecchia jest więc drugim aresztowaniem obrazu Matki Bożej w tym stuleciu, obydwa przypadki dotyczą papieża: Częstochowa należała do diecezji krakowskiej Karola Wojtyły, późniejszego papieża, biskupstwo Tarquinia- Civitavecchia podlega zwierzchnictwu diecezji rzymskiej, a więc samego papieża”.
Krytycy cudu zrozumieli, że nie można o nim dłużej milczeć. Deskur nie tylko mówił, zaczął też działać. Wspomnienie reżimu komunistycznego w Polsce zaciążyło wielce na sprawie. Aresztowanie figurki Madonny – i to w wolnym kraju – tego było za dużo. Pomimo paraliżu, który przykuł go do wózka inwalidzkiego, pojechał 10 kwietnia 1995 roku do Civitavecchia z niezwykłym darem: drugą figurką Madonny. Pikanterii sprawie dodawał fakt, że i ta figurka pochodziła z nieuznawanego przez Watykan miejsca pielgrzymkowego – Medjugorie. Kuria ponownie doznała szoku. I co teraz?
Tego typu gest nie mógł pozostać niezauważony. W jakiejś formie należało zezwolić na oddawanie czci figurce. Zanim to jednak nastąpiło, rozpoczęła się batalia między Kościołem a miejscowym sądem o uwolnienie figurki. Nową falę oburzenia wiernych cudowi wywołało żądanie prokuratury badania DNA wszystkich naocznych świadków płci męskiej, po wykazaniu przez analizy, że ślady na twarzy Madonny to krew mężczyzny. Wobec wzburzenia opinii publicznej urzędnicy nie naciskali zbytnio, tym bardziej że wszyscy świadkowie zadeklarowali poddanie się takiemu badaniu. Figurka pozostawała w areszcie przez dwanaście dni. 18 kwietnia 1995 roku policja zdjęła plomby. Madonna była wprawdzie „wolna”, ale to bynajmniej nie zakończyło sprawy. Teraz przyszedł czas na rozstrzygnięcie najtrudniejszej kwestii: czy biskup doświadczył działania Boga. Kongregacja Nauki Wiary z Josephem Ratzingerem postanowiła z początku, że sprawa ma przycichnąć, w nadziei, że wydarzenia w Civitavecchia pójdą powoli w niepamięć. Tak się jednak nie stało.
W rok po tym, jak biskup Grillo zobaczył krwawe łzy, sprawa dla krytyków cudu nie przedstawiała się najlepiej. 1 lutego 1996 roku biskup Girolamo Grillo ogłosił, że Madonnie z Civitavecchia przypisuje się wiele cudownych wydarzeń. „Szczególnie interesujące są wybudzenia z długotrwałej śpiączki” – oznajmił biskup. Według orzeczeń kilku lekarzy, na których opinii Grillo mógł się oprzeć, krew Madonny z Civitavecchia przywróciła życie co najmniej dwóm osobom. Ponadto mnożyły się przypadki nawróceń. Biskup Grillo ogłosił, że „150 świadków Jehowy, którzy przybyli do Ciyitayecchia, powróciło na łono Kościoła katolickiego”. Biskup zrezygnował już z pertraktacji z Watykanem. Był całkowicie przekonany o prawdziwości cudu i miał nadzieję, że pewnego dnia zostanie on oficjalnie uznany. By wzmocnić swoją pozycję, powołał komisję teologiczną do zbadania sprawy. Również w przypadkach Lourdes i Fatimy obradowały takie komisje. W grudniu 1996 roku w Civitavecchia ogłoszono wyniki: dwie trzecie członków komisji oświadczyło, że po wysłuchaniu zeznań wszystkich świadków i zbadaniu wszystkich faktów nie ma innej możliwości, jak stwierdzenie, że mamy do czynienia z „niewyjaśnionym zjawiskiem”. Jednak jedna trzecia komisji nie była przekonana. Powstało pytanie, czy Kościół katolicki może uznać cud, o którego prawdziwości nie jest przekonana jedna trzecia powołanych ekspertów?
Fakt, że wciąż nie wyjaśniono, w jaki sposób z oczu figurki mogły płynąć łzy z prawdziwej krwi ludzkiej, przemawiałby za autentycznością cudu. Nie udowodniono żadnych manipulacji, nic nie wykryto w środku, żadnych urządzeń ani zbiorników, tylko gips. Czy biskup w takim razie kłamał? Co by jednak na tym zyskał? Czy zmusiłby też do kłamstwa swoją pobożną siostrę? I to w sprawie rozpowszechnionego kultu Matki Bożej? Raczej wykluczone. Nie było wątpliwości, że biskup zobaczył krwawe łzy. Tylko w jaki sposób znalazły się na twarzy Madonny?

W swoim apartamencie Papież oddał cześć Matce Bożej z Civitavecchia, gipsowej figurce pochodzącej z Medziugorja, która w 1995 roku płakała krwawymi łzami. Ponadto przynajmniej raz, Ojciec święty, w tajemnicy i ubrany po świecku, udał się do małego kościoła w Pantano, gdzie przechowywano figurkę, aby się przed nią pomodlić.

http://www.medjugorje.org.pl/dzial-informacyjny/aktualnosci/450-jan-pawel-ii-modlil-sie-przed-figura-matki-bozej-z-civitavecchia.html

Komentarze 84 to “Ojciec Gabriele Amorth i Jan Paweł II – a cud w Civitavecchia”

  1. Ela said

    Chwała Panu….żal tylko, że wielu i tak nie uwierzy…..

    • JakubIII said

      Witam serdecznie!
      Jak tam, pościcie trochę? Wczoraj wypiłem pół litra przegotowanej wody zabarwionej sokiem z winogron oraz osłodzonej dwoma łyżeczkami cukru. Dzisiaj tylko herbata niesłodzona. Do niedzieli wielkanocnej już blisko. Jeśli ktoś próbuje pościć wraz ze mną to będę Was umacniał w wytrwaniu.

      • kooool said

        Modlitwa i Post 🙂 bez modlitwy ciężko dotrzymać kroku postanowieniu postnemu.
        Chleb sam upiekłem + kupny co pozostawia rodzinka i Woda H2O

      • Ewa DM said

        Dużo pijcie, bo przy poście uwalniają się toksyny, które należy koniecznie wydalić z ogranizmu. Chleb i woda – o to prosi Matka Boża z Medjugorja. Jej chodzi o to, by wzmocnić ducha i nie osłabić ciała. Modlitwa pomoże ocenić swoje możliwości i wytrwać w rozsądnym poście. Dla chwały Jezusa i zwycięstwa Niepokalanego Serca.
        I jeszcze taka uwaga, że po zakończeniu postu należy z wielką rozwagą spożywać pokarmy, aby nie doznać komplikacji jelitowych.

      • Tuptusia said

        Do Jakuba III
        Nie radze do piątku pościć o chlebie i wodzie bo to może zaszkodzić zdrowiu. Trzeba zachować rozsądek.

    • Lidia2 said

      Ja w to wierze….nawet gdzies bylo oredzie ze Papiez ma zginac w ziemi Piotrowej…czy chodzi o Jerozolime
      ( to byly chyba oredzia dla Pedro Regis z Brazylii (

    • Vi-rus said

      Nowe orędzie:
      http://paruzja.info/marzec-2013/1004-23-03-2013-23-45-matka-boza-cialo-mojego-syna-zostalo-rozdarte-na-strzepy

    • Alex said

      Boże przyznaje jestem grzesznikiem, i bardzo żałuje moich grzechów jak się nad nimi zastanawiam, mam dosyć lipną sytuacje w szkolę jak i samo podejście do matury a także spędzam sporo czasu przed komputerem proszę was o modlitwę i pokierowanie mnie przez Boga na dobrą ścieżkę…. Bo jak sobie przed chwilą pomyślałem co oznacza wieczność to i dostałem zadumy i nawet szczerze nie wiem czego strachu? Co mnie może czekać tam po drugiej stronie raj czy coś okropne. Tym bardziej ze nie jest to rok, pięć lat czy ileś tam tylko ciągłość nieskończoności A chciałbym się znaleźć przy Bogu ale czy ja na to w ogóle zasługuje ?

      • lucek said

        Pan Bog kocha Cie takim jaki jestes.
        Stawiaj sobie poprzeczko wysoko – NIEBO .
        Mamy TYLKO dziesiac Przykazan Bozych , 5 Koscielnych.
        i Dwa Przykazania Milosci.
        Jesli kochasz Boga i kochasz ludzi , mozesz robic co chcesz … niczego zlego nie zrobisz , a wrecz przeciwnie …. )))
        Idzmy za Krzyzem , kierujmy ku Niemu wzrok a nie zbladzimy. Maryjo prowadz nas do Twojego Syna.
        Kroluj nam Chryste !!!

      • Alex said

        Dzięki Lucek za miłe słowa. Zastanawiam się jak mi teraz się nie uda w szkole to próbować swych sił w następnym roku. Nie ukrywam mało się przykładałem do nauki, myślę ze jak bym się starał bym miał te mocne 3/4 w szkole. Dramatu nie mam ze wszystkich przedmiotów, ale pozostaje te ale… i te dopuszczenie do matury szkoła obecna rządzi się takimi prawami ze w większości osób ludzie ściągają wiem wiem to jest tylko oszukiwanie siebie. A ja chciałbym podejść do matury z własnymi umiejętnościami a nie liczyć na czyjąś pomoc.
        Bóg z wami !

      • nanity said

        #*&!%& ech niestety poszedl minus 😦

      • bozena2 said

        Alex, dobrze myślisz,, z roku na rok będziesz bardziej rozsądny i odpowiedzialny. Nawet jak stracisz rok, to nie jest to całe życie. Mój syn miał przymusowy przestój w nauce, bo nie zdał matury z matematyki przez 1 punkt . Teraz kolejny raz podchodzi do niej. Rożne są koleje naszego życia, najważniejsze by się nie załamywać i uczyć się na błędach.

      • lucek said

        @ Alex
        Nie zniechecaj sie. Nie odkladaj na drugi rok. Jeszcze nie jest za pozno. Dasz rade. Postaw na jedna karte. Pros Ducha Swietego niech Cie prowadzi. Bedzie dobrze.Do odwaznych swiat nalezy. Zaufaj Panu.
        Masz moja modlitwe. Szczesc Boze.

      • kooool said

        Idź i szukaj Jezusa, w każdej chwili, jak to mówi Pismo, módl się nieustannie. Łatwiej Ci będzie się uczyć. Więcej czasu będziesz miał.
        Ten kto siebie oszukuje, to jest na straconej pozycji. Masz tego świadomość, idź drogą Prawdy, uda się.
        Nie podchodź do nauki ze strachem, bo to niszczy nadzieję na sukces. Systematycznie, rozważnie, tak jak się wchodzi na wysoką górę.
        Więc do przodu tam i nie rozglądaj się na boki.

      • Weronika said

        Alex pomodle sie za szczesliwie zdana przez ciebie mature. Bog moze wszystko zrobic. Zaufaj mu. Glowa do gory. Powiedz”Jezu ufam Tobie”, oraz Jezu Ty sie tym zajmij…rob ile sie da.ze swojej strony…..oddaj to Jezusowi..i bedzie dobrze, zobaczysz….

  2. Dawid said

    Trzęsienie ziemi w Gwatemali o sile 6,2 stopnia

    Według danych Służby Geologicznej Stanów Zjednoczonych wczoraj w Gwatemali doszło do trzęsienia ziemi o sile 6,2 stopnia. Władze kraju na razie nie informują o ofiarach ani zniszczeniach.

    Epicentrum podziemnych wstrząsów znajdowało się w odległości około 10 km od stolicy kraju, na głębokości 200 km.

    W listopadzie ubiegłego roku ponad 50 osób padło ofiarami trzęsienia ziemi o sile 7,5 stopnia w departamencie San Marcos na południowym zachodzie Gwatemali. W 1976 roku podziemne wstrząsy o tej samej mocy, 160 km od miasta Gwatemala, doprowadziły do śmierci ponad 23000 osób.

  3. Dawid said

    Oman udzielił azylu rodzinie Kaddafiego

    Władze Omanu udzielili azylu członkom rodziny byłego libijskiego przywódcy Muammara Kaddafiego. Azyl otrzymała wdowa po Kaddafim Safia, a także córka Aisza oraz synowie Mohammed i Hannibal wraz ze swoimi dziećmi. Wcześniej wszyscy oni mieszkali w Algierii, dokąd uciekli w 2011 roku.

    „Żona, dwóch synów i córka Kaddafiego, a także ich dzieci znajdują się w Omanie od października ubiegłego roku – oświadczył przedstawiciel rządu sułtanatu. – Już zatwierdziliśmy ich wniosek o azyl pod warunkiem, że nie będą uczestniczyć w działalności politycznej.

  4. Konarski said

    Spójrzcie na obraz z rezydencji w Castel Gandolfo

    • Darek said

      To mi wygląda na obraz Cudu nad Wisłą gdzie ks. Skorupka prowadzi Polskie wojsko do ataku.
      Szkoda że nie ma tłumaczenia

      • Konarski said

        A może scena związana z czasami napoleońskimi, gdy wojska jeszcze nie cesarza – generała Napoleona aresztowały papieża i wielu kapłanów.

      • Tuptusia said

        To jest scena z ks.Skorupką – jak pisze Darek.

        Oglądałam na w telewizji włoskiej to spotkanie i było dobrze widać co jest namalowane TV2000.

  5. kooool said

    Czy po tym jak działał i czego dopuścił się Judasz, możemy to osądzić i przyrównać do innych Apostołów?
    (pytanie do dalszej dyskusji i rozważania rozeznania duchowego, by poznać Prawdę)

    • kooool said

      Jedna osoba na 10 nie jest przygotowana na usłyszenie nadchodzącej Prawdy i zamiast rozważać cierpliwie w zaciszu swojego serca, robi z tego sensację tak wielką, że ludzie nie będący w temacie, osądzają wszystkich na podstawiej tej jednej, reagującej głośno i emocjonalnie osobie.

  6. Tuptusia said

    Miałam sen.
    Śniło mi się że dostałam list z „tamtego świata” od Jana Pawła II; na kartce papieru napisane było jedno zdanie: ORĘDZIA OSTRZEŻENIE NIE POCHODZĄ OD BOGA.
    Obudziłam się z wielką ulgą, pomyślałam że lepiej byłoby żeby to była prawda bo te orędzia wydają mi się jakieś „ciężkie”. Nie chce mi się wertować w nich żeby szukać informacji dawniej gdzieś w nich umieszczonych, brakuje mi na to czasu i siły, choruję to ile mogę pomodlę się zamiast je „studiować orędzia”. Na szczęście wszystko dosłownie wszystko jest w rękach Wszechmogącego Boga Ojca.

    Gdybym była zdrowa pojechałabym w Wielki Piątek do Kalwarii Zebrzydowskiej, żal który czuję jest ogromny że nie dam rady ale Wy, którzy możecie jedzcie chociaż raz w życiu a będziecie Bogu dziękować że znaleźliście się tam.
    Kto może niech jedzie pociągiem (wpisać w wyszukiwarce internetowej „rozkład jazdy pkp”) bo samochodem to w pobliżu Kalwarii od wczesnego rana jazda ciężka (jak za pokutę) bo drogi są przeładowane samochodami.

    Zazdroszczę mieszkańcom Krakowa, Nowej Huty i okolic. Na Tridum Paschalne mogą pojechać do Ojców Cystersów w Mogile w Nowej Hucie gdzie jest Cudowny Pan Jezus na krzyżu.
    To jest miejsce w którym spędziłam najszczęśliwsze chwile w życiu, czułam że ten Pan Jezus na krzyżu kocha mnie jak nikt na świecie; kocha za tych którzy mnie nie kochali i kocha bardziej niż innych. Pan Jezus był ucieszony i szczęśliwy z tego powodu że przyszłam do Niego, cierpiał kiedy zaczynałam wychodzić z kościoła więc wracałam jeśli jeszcze miałam czas żeby przedłużyć mój pobyt w towarzystwie kochającego mnie Pana Jezusa i On także był uradowany że możemy jeszcze pobyć razem, odchodziłam z niewypowiedzianym żalem…
    Miałam koleżankę której opowiadałam o tym Panu Jezusie, kiedy ona tam pojechała przeżyła to samo co ja. Pan Jezus czeka tam na każdego z nas. Pojedzcie Go odwiedzić.

    • Tuptusia said

      O Wielkim Tygodniu w Kalwarii Zebrzydowskiej na http://www.kalwaria.eu

    • baranek1969 said

      Tuptusiu, wierzę i nie dziwię Ci się, że sen wywarł na Tobie duże wrażenie. Czy jednak prosiłaś o odpowiedź Ducha Św.?

      Byłam miesiąc temu w Toruniu na rekolekcjach: „Błogosławieństwo i przekleństwo” z ojcem Witko. Tłumacząc dlaczego nie wolno korzystać z wróżb, wahadełka,itp. , ogromnej inteligencji, ojciec wyjaśniał to co już wiemy, ze stoi za paranormalnymi sposobami odgadywania przyszłości stoi szatan i jego armia demonów.

      Ojciec Witko opisywał aniołów jako stworzenia Boże o wyższej od nas naturze. Aniołowie i demony nie znają naszej przyszłości. Znając tylko naszą przeszłość i terażniejszość, a więc także nasze słabości, nadzieje i obawy mogą wnioskować o prawdopodobnym rozwoju wydarzeń i prezentują go nam podczas wróżenia.

      Orędzia opierają się na Biblii,na Księdze Daniela i na celowo – do czasu – zaszyfrowanej Apokalipsie. Czytałaś? Po co przekazywano by nam zaszyfrowane objawienie, gdyby nie miało być we właściwym czasie odszyfrowane?
      Orędzia się sprawdzają.

      Ja najpierw naczytałam się o planach NWO i śledziłam wprowadzane ustawy (Codex Alimentarius), wyryte na realnie istniejących w Ameryce głazach 10 przykazań NWO, z których punktem nr 1 jest plan depopulacji ludzkości do liczby 500 mln. O szczepieniach, żywności modyfikowanej genetycznie i wtedy -jako matka 3 dzieci nie mogąc z przerażenia spać po nocach – zapytałam, CO TY NA TO, DOBRY BOŻE?!!! Czy Ty o tym aby na pewno wiesz? Jeśli tak, to czemu milczysz? Chyba nie pozwolisz nam zginąć. I trafiłam na Orędzia MBM, w których jest wszystko – Boże Ostrzeżenie przed planami, o których wiedziałam najpierw i droga zbawienia.

      Szatan nie chce być zdemaskowany, nie chce, byśmy wierzyli w jego istnienie, ostrzega przed samym sobą i nie prowadzi do zbawienia. Bardzo ciekawie są opisane sposoby działania szatana i opisy piekła (m.in. sen św. Jana Bosco) w książce z 1993 r.

      Ks. bp L. G. de Segur „Piekło. Czy istnieje? Czym jest?”

      http://librarium.com.pl/allegro_galeria.php?pid=1555&iid=2088&aid=1

      Pod powyższym linkiem jest spis treści. Poprosiłam sprzedawcę, by wstawił skan ostatniej 3 strony spisu treści. W tej książce jest m.in. opis co wyznał szatan, przymuszony przez Matkę Boską. Jest tam taka uwaga, że w dzisiejszych czasach gdy wielu ludzi nie słucha świętych przewodników i księży, to część z nich może uwierzy przymuszonemu szatanowi.

      Książka zawiera 15 stron rzetelnego i przystępnego opracowania rozdziału pt. „Masoneria hierarchicznym kościołem szatana”. Mogę przesłać skany na maila, chetnych proszę o info (krys69@orange.pl).

      Poza tym polecam aktualnie wydaną książkę Polaka – ojca Badeni: „Uwierzcie w koniec świata!”

    • jaskółka said

      Witam .
      Dziękuję Ci za wpis Tuptusiu . Ja cały czas szukam potwierdzeń co do tego jakie są orędzia . Mam te same odczucia .
      Kiedyś dostałam od koleżanki wydrukowaną pieczęć . Tekst na niej nic złego nie wskazywał, jednak nie miałam spokoju .
      Leżała sobie u mnie długo . Pewnego dnia przeczytałam świadectwo dziewczyny przeciwne tym orędziom .
      Postanowiłam ją spalić . Gdy szłam wrzucić ją do pieca nagle miałam wrażenie że napotkałam na zaporę strachu jakby jakaś osoba stała na przeciw i ogromny strach . Pomyślałam no dobrze nic nie zrobię tylko odejdź . A jednak się przemogłam i ruszyłam do przodu . Bałam się . Nagle strach zniknął , a pieczęć spłonęła .
      Mam wewnętrzny spokój .
      Kiedyś wpisałam się że mam złe doświadczenie , ale nie chciałam więcej pisać , a tu dzięki tobie okazja .
      Z Bogiem .

      • Tomasz said

        Z takimi objawami to tylko do psychiatry

      • jaskółka said

        Tomaszku życzę ci doświadczenia , które cię ostudzi w komentarzach !!!!!!!
        Wtedy będziesz sam potrzebował psychiatry i nie tylko .
        Tak jak ty mogą wypowiadać się tylko kompletni laicy .
        Odsyłam do ojca Gabriela . I do zwiększania wiedzy w tym temacie .

    • Zorrro said

      Demon, który się tobą ‚opiekuje” (każdy ma takiego), potrafi wytworzyć dowolne marzenia senne. Jeśli zauważył twoje wątpliwości, to wsadził ci taki symboliczny sen.
      Przerabiałem to wielokrotnie na sobie. kiedyś pochwaliłem się zonie, że już chyba wiem jak rozróżniać źródła snów. te z lewej strony są często męczące i szare ni-kolorowe. natychmiast następnej nocy przyśnił mi się piękny symboliczny bardzo kolorowy sen – ale po obudzeni bardzo byłem niespokojny i przygnębiony. Zrozumiałem wtedy jak bardzo jesteśmy obserwowani a nasze przekonania natychmiast wykorzystywane do plątania, mataczenia problemów jakie mamy przed sobą.
      Sny prorocze rozpoznaje się natychmiast – jest w nich taka moc, że przez moment nie ma się wątpliwości, że to sen z Nieba. Ale to trudne by zdefiniować tę moc jakoś obiektywnie. To jest dane z Góry i śniący natychmiast o tym wie.
      w ziazku z tym dla mnie tówj sen jest raczej z podejrzanego źródła…

      • Zorrro said

        Jeszcze jedno, można poprosić o rozwiązanie danego problemu swojego anioła stróża, ale musimy to zrobić w taki sposób by nikt o tym nie wiedział poza nim. Demon nie wie co myślimy dlatego najlepiej zrobić to w cichej modlitwie i z wiarą położyć się do snu. Najczęściej dusza dostaje odpowiedź… ale symbolika nie zawsze może być od razu czytelna. To znaczy, że dusza(nad-świadomość – jeśli jest duchowo na tyle dojrzała i prawidłowo uformowana ) sam daje nam – świadomości odpowiedź w symbolice jaka się ukształtowała przez ważne nasze (często ekstremalne) przeżycia.Jeśli mamy wątpliwości, to należy znów pomodlić się o ich rozwianie – dusza znów nam odpowie w nieco innych symbolach.
        Sen od anioła jest czysty , prosty i od razu raczej zrozumiały. Powodzenia w rozstrzyganiu swych problemów…

  7. Tuptusia said

    Pan Jezus do siostry Józefy Menendez.

    1. Umycie nóg apostołom
    Tą część Apelu Jezus Chrystus zaczyna od słów skie­rowanych do siostry Józefy:
    „…Mówić będziemy o mojej męce. Niechże ona sta­nie się stałym pokarmem dla twej duszy, a moje dusze niech w niej nasycą swój głód i zaspokoją pragnienie.
    …Zacznę od tego, że odsłonię ci uczucia, które prze­pełniły moje Serce, kiedy umywałem nogi moich apo­stołów. Przypatrz się, jak zgromadziłem ich dwunastu, żadnego nie wykluczając. Znajdował się tam i Jan, uczeń umiłowany i Judasz, który miał wkrótce potem wydać Mnie moim wrogom.
    Powiem ci, dlaczego chciałem ich wszystkich zgro­madzić i dlaczego zacząłem od umywania nóg. Zgroma­dziłem ich wszystkich dlatego, ponieważ nadeszła chwi­la, by Kościół mój ukazał się światu, a wszystkie owce ujrzały, że mają tylko jednego pasterza.
    Chciałem także pokazać duszom, że nawet wtedy, gdy ciążą na nich największe grzechy, nie odmawiam im nigdy mojej łaski i nie oddzielam ich od tych, które mi­łuję w sposób szczególny. Moje Serce strzeże ich i tak jednym jak i drugim, zależnie od ich stanu, udzielam niezbędnej pomocy.
    Jakaż była jednak moja boleść, kiedy ujrzałem w osobie nieszczęsnego Judasza tyle dusz, które często gro­madzić się będą u moich stóp i oczyszczać się będą w mojej Krwi, a przecież dobrowolnie obiorą wieczne za­tracenie.
    Chciałbym, aby zrozumiały, że będąc nawet w stanie grzechu, nie powinny oddalać się ode Mnie. Niech nie myślą, że nie ma już lekarstwa i że nigdy nie będą miło­wane tak, jak dawniej… Nie, biedne dusze, nie takie są uczucia Boga, który ma wylać za was swoją Krew.
    Przyjdźcie do Mnie wszystkie i nie lękajcie się, bo was kocham…!
    Oczyszczę was w mojej Krwi i staniecie się bielsze nad śnieg. Grzechy wasze utoną w wodzie, którą Ja Sam was obmyję i nic nie zdoła z mego Serca wydrzeć miło­ści, jaką mam dla was.
    …Aby wszystkie dusze, a zwłaszcza grzesznicy, ob­myli się w wodzie pokuty… Aby przyjęli się uczuciami ufności, a nie lęku. Jestem bowiem Bogiem Miłosier­dzia, zawsze gotowy przyjąć ich do mego Serca…”
    Jak z tego wynika, Jezus, który był gotów odpuścić i przebaczyć nawet Judaszowi, jest naprawdę gotów od­puścić i przebaczyć każdemu grzesznikowi, bo jakiż grzech może być większy od grzechu Judasza?
    By „rozwijać… tajemnice miłości”, Jezus dyktuje sio­strze Józefie dalej:
    „…Dlaczego przed Ostatnią Wieczerzą chciałem umyć nogi moim apostołom?
    Było to najpierw dlatego, aby dusze zrozumiały, jakiej czystości serca pragnę od nich, kiedy Mnie przyj­mują w Najśw. Sakramencie. Chciałem następnie przy­pomnieć tym, które miały nieszczęście upaść, że zawsze mogą odzyskać utraconą niewinność w Sakramencie Pokuty…
    Sam umyłem nogi moim apostołom, aby ci, którzy poświęcają się pracom apostolskim, umieli zniżyć się za moim przykładem do grzeszników, do innych dusz, któ­re ich pieczy są powierzone i aby odnosili się do nich z całą słodyczą.
    Przepasałem się prześcieradłem, aby im wskazać, że apostoł powinien się przepasać umartwieniem i żyć pe­łen zaparcia, jeśli skutecznie chce zdobywać dusze…
    Chciałem ich również nauczyć wzajemnej miłości, która zawsze jest gotowa obmyć winy bliźnich, to zna­czy przysłonić je, wytłumaczyć, nigdy ich nie rozgłasza­jąc. Wreszcie woda, którą wylewałem na nogi moim apostołom, była obrazem trawiącej Serce moje gorliwo­ści o zbawienie świata…
    Zbliżała się godzina odkupienia rodzaju ludzkiego i wtedy Serce moje nie mogło opanować swej gorliwości, a nieskończona moja miłość nie mogła pozwolić na to, aby ludzi zostawić sierotami.
    Chcąc więc dowieść im mej miłości i pozostać z nimi aż do skończenia świata, postanowiłem stać się ich po­karmem, ich podporą, ich życiem i ich wszystkim.
    Ach, jakże pragnąłem, aby wszystkie dusze poznały uczucia mojego Serca i przejęły się miłością, która Mnie paliła, kiedy ustanowiłem w Wieczerniku Przenajświęt­szy Sakrament…!
    Widziałem w tej chwili te wszystkie dusze, które w biegu wieków miały znaleźć w moim Ciele pokarm i zaspokoić swe pragnienie moją Krwią.
    Oglądałem Boskie owoce, które dzięki temu przynio­sły… Ta Krew niepokalana stała się dla wielu dusz po-siewem czystości i dziewictwa…! W iluż innych du­szach rozpaliła ona płomień gorliwości i miłości…! Iluż męczenników miłości stanęło w tej chwili przed moim Sercem i oczyma…! Ileż dusz, które popełniły liczne i ciężkie grzechy i osłabły wskutek silnych namiętności, a potem odzyskały siłę, pożywając Chleb mocnych! Któż przeniknie uczucia, które wtedy ogarnęły moje Serce? Uczucia radości, miłości i czułości… Któż jednak równocześnie pojmie jego gorycz…?

    http://wezwanie.blogspot.com/2011/06/wezwanie-do-miosci-iii-tajemnice-meki.html

    • Tuptusia said

      Eucharystia
      „…Jeśli bowiem radość moja była wielka na myśl o tych duszach, dla których miałem się stać Pokarmem i Towarzyszem i od których aż do końca wieków mia­łem otrzymywać akty uwielbienia, wynagrodzenia i mi­łości…, to przecież nie mniejszy był mój smutek na wi­dok tylu innych dusz, które miały Mnie opuścić, lub na­wet nie uwierzyć w moją rzeczywistą obecność.
      Do iluż serc, skalanych grzechem, nie powinienem
      był wstępować…, i ileż razy znieważone Ciało i Krew miały się przyczynić jedynie do zguby tylu dusz!
      Ach, jakże wyraźnie widziałem w tej chwili święto­kradztwa, zniewagi i niezliczone ohydne grzechy prze­ciwko Mnie popełnione… Ileż godzin…, ile nocy, mia­łem pozostać Sam ukryty w tabernakulum…! Ileż dusz miało odepchnąć moje wezwania, pełne miłości, które kierowałem do nich z tego przybytku…!
      Ach, Józefo, daj się przeniknąć uczuciom mojego Serca. Z miłości dla dusz jestem więźniem w Eucha­rystii. Pozostaję tam, aby ludzie mogli przyjść do Mnie z każdą przykrością i szukać pociechy w najczulszym z serc, u najlepszego z ojców i Przyjaciela, który ich nigdy nie opuszcza. Eucharystia jest wynalazkiem miłości…! A ta Miłość, która wyczerpuje się i wyniszcza dla dobra dusz, nie znajduje wzajemności…!
      Mieszkam z grzesznikami, aby się stać ich zbawie­niem i życiem, ich lekarzem a równocześnie lekarstwem na wszelkie choroby, jakie pociąga za sobą zepsuta na­tura. I oni w zamian za to oddalają się, znieważają Mnie, i gardzą Mną.
      Ach, biedni grzesznicy! Nie odsuwajcie się ode Mnie… Dzień i noc oczekuję was w tabernakulum. Nie będę wam wypominał waszych zbrodni… Nie rzucę wam ich w twarz… Ale obmyję je w Krwi moich ran. Nie lękajcie się… Przyjdźcie do Mnie… Gdybyście wiedzieli jak Ja was miłuję…!
      A wy znów, dusze drogie, dlaczego jesteście tak zimne i obojętne na moją miłość…? Wiem, że wciąż zaprzą­tają was potrzeby waszej rodziny…, waszego domu…, wymagania światowe… A jednak czyż nie znajdziecie chwilki czasu, aby dać Mi dowód miłości i wdzięczno­ści? Ach, nie dajcie się pochłonąć tysiącznym błahost­kom i znajdźcie wolny moment na odwiedziny i przyję­cie Więźnia Miłości…!
      Kiedy wasze ciało jest osłabione lub schorzałe, czy nie znajdujecie czasu na to, aby pójść do lekarza, który ma was wyleczyć? Przyjdźcie więc do tego, który wa­szej duszy może wrócić siły i zdrowie. Złóżcie jałmużnę miłości Boskiemu Więźniowi, który was oczekuje, któ­ry was wzywa i pożąda…
      Wszystkie te uczucia opanowały Mnie, Józefo, w tej chwili Ostatniej Wieczerzy. Ale nie powiedziałem ci je­szcze, co czuło moje Serce, na myśl o moich duszach wybranych: o moich oblubienicach i o moich kapła­nach…
      Jeśli bowiem ich niewierności ranią Mnie głęboko, to ich miłość do tego stopnia pociesza i zachwyca moje Serce, że zapomina Ono niejako o zniewagach wielu dusz…
      W chwili ustanowienia Najświętszego Sakramentu widziałem wszystkie uprzywilejowane dusze, które miały pożywać moje Ciało i Krew, znajdując, jedne le­karstwo na swe słabości, inne zaś ogień, trawiący ich nędzę i rozpalający w nich miłość…
      Jeden cel miał je zjednoczyć, miały się one stać niejako ogrodem, w którym każda miała wyhodować kwiat i sprawić Mi przyjemność jego zapachem… Miałem ogrzać te, które by potrzebowały ciepła, a moje Święte Ciało miało się dla nich stać ożywiającym słońcem. U jednych miałem szukać pociechy, u drugich schronie­nia, u innych wreszcie wypoczynku… O, gdybyście wie­działy, wy dusze, tak bardzo umiłowane, jak łatwo jest pocieszyć, ukryć i dać wypoczynek Bogu!

      • Tuptusia said

        Eucharystia c.d.

        Ten Bóg, który was nieskończenie miłuje, wyzwoliw­szy was z niewoli grzechu, zasiał w was, jak ziarno, nie­zrównaną łaskę swego powołania i w tajemniczy sposób pociągnął was do Ogrodu Swoich Rozkoszy: ten Bóg, Zbawca wasz, stał się Oblubieńcem waszym.
        On was żywi swym przeczystym Ciałem i poi swą Krwią.
        Jeśli popadniecie w chorobę, On stanie się waszym lekarzem, przyjdźcie do Niego, On was uleczy. Ogarnie was oziębłość, przyjdźcie do Niego, On was rozgrzeje. W Nim znajdziecie odpoczynek i szczęście. Nie odda­lajcie się więc od Niego. On jest waszym życiem. A kie­dy prosi was o pociechę, nie rańcie Go odmową…
        Ach, co za gorycz przeżywałem, kiedy ujrzałem, że tyle dusz, obdarzonych szczególnymi łaskami, stało się przyczyną cierpienia dla mojego Serca! Czyż nie jestem zawsze ten Sam…? Czy zmieniłem się w stosunku do was…? Nie, miłość moja jest niezmienna i do końca wie­ków będę was miłował w sposób szczególny.
        Jeśli jesteście obarczone nędzą, co nie uchodzi mej wiedzy, pamiętajcie, że moje czułe spojrzenie nie od­wraca się od was. Przeciwnie gorąco was oczekuję, aże­byście przyszli do Mnie, nie tylko ulżyć swej nędzy, ale doznać nowych łask – dobrodziejstw.
        Jeśli was proszę o miłość, nie odmawiajcie Mi jej. Tak łatwo jest kochać Tego, który jest samą miłością. Jeśli wymagam czegoś, co kosztuje waszą naturę, to da­ję wam równocześnie łaskę i siłę, aby się zwyciężyć.
        Wybrałem was, byście się stali moją pociechą. Po­zwólcie Mi więc wejść do swej duszy, a kiedy nie macie nic, co by było godne Mnie, mówcie pokornie, ale z ufnością: «Panie, Ty znasz kwiaty i owoce mojego ogro­du… Przyjdź i pokaż mi, co mam czynić, aby na przy­szłość rosły tu kwiaty, których pragniesz».
        Duszy, która pobudzona gorącym pragnieniem złoże­nia Mi dowodów swej miłości, mówi do Mnie w ten sposób, odpowiadam: Duszo ukochana, jeśli chcesz, aby twój ogród wydał kwiat, który lubię, pozwól Mi samemu go uprawiać… Pozwól Mi zaorać tę ziemię… Pozwól Mi dziś wyrwać te korzenie, które Mi przeszkadzają, a któ­rych sama nie masz siły usunąć… Jeśli wymagam od cie­bie ofiary z twych upodobań lub charakteru albo też z aktów miłości, cierpliwości i zaparcia się…, czy też tego lub innego dowodu gorliwości, posłuszeństwa lub umar­twienia, to dlatego, aby dać ziemi zaprawę, która ją wzbogaci i pomoże do wydania kwiatów i owoców; zwycięstwo, które odniosłaś nad sobą, uzyska światło dla jakiegoś grzesznika…, przykrość pokornie zniesiona, zagoi ranę którą Mi zadał, wynagrodzi zniewagę, uczyni zadość za winę…, uwaga, spokojnie a nawet z radością przyjęta, uzyska dla dusz zaślepionych pychą łaskę oświecenia, skłaniając je do pokornej prośby o przeba­czenie.
        Tego wszystkiego dokonam w twej duszy, jeśli zosta­wisz Mi swobodę działania. Wtedy szybko wyrosną kwiaty, a ty staniesz się pociechą mego Serca. Szukam tej pociechy i chcę ją znaleźć w moich duszach wybra­nych.
        «Panie, Ty wiesz, że postanowiłam pozwolić Ci czy­nić w sobie, co Ci się będzie podobało… Niestety! Upa­dłam i zasłużyłam na Twoje niezadowolenie… Czy prze­baczysz mi jeszcze, mnie, tak nędznej, która na nic Ci się przydać nie może?»
        Tak, duszo ukochana, nawet twoje upadki mogą Mnie pocieszyć. Nie zniechęcaj się, ponieważ ten akt pokory, do którego cię zmusza popełniona wina, więcej Mnie pocieszył, niż gdybyś była nie upadła. Odwagi, idź na­przód i pozwól Mi w sobie pracować.

    • Tuptusia said

      Eucharystia c.d.(2)

      Oto co widziałem w chwili ustanowienia Przenaj­świętszego Sakramentu. Miłość rozpala we mnie pra­gnienie, aby stać się pokarmem dla dusz, albowiem zo­stałem między ludźmi nie tylko po to, aby żyć z dosko­nałymi, ale aby podtrzymywać słabych i żywić malucz­kich. Ja przyczynię się do ich wzrostu i Ja ich umocnię. Ich dobre pragnienia będą moją pociechą, ich nędza miejscem mego wypoczynku.
      Niestety! Czy niektóre spośród tych dusz nie staną się powodem mego cierpienia…? Czy wszystkie wytrwa­ją…? Oto bolesny okrzyk, który wyrywa Mi się z serca… Jęk, który chcę dać posłyszeć duszom… Zapisz, co wy­cierpiało moje Serce w tej godzinie, kiedy nie mogąc powstrzymać trawiącego Mnie płomienia, wynalazłem ten cud miłości, jakim jest Eucharystia. Patrząc na wszy­stkie dusze, które miały pożywać ten Boski Chleb, wi­działem równocześnie niewdzięczność tylu dusz Mi po­święconych…, tylu kapłanów… Co za cierpienie dla mo­jego Serca…! Widziałem, jak te dusze stygną…, popada­ją w rutynę…, a nawet upadają coraz to niżej… Przycho­dzi znużenie, zmęczenie, aż kończą na oziębłości…
      A przecież Ja jestem w tabernakulum całą noc i cze­kam na tę duszę… Pragnę gorąco, aby Mnie przyjęła… Aby mówiła do Mnie z zaufaniem oblubienicy… Aby przedstawiła Mi swe trudności, pokusy, cierpienia… Aby się Mnie radziła i błagała o łaskę, której potrzebuje dla siebie i dla drugich… W swej rodzinie lub wśród swych podwładnych może ma dusze, które są z dala ode Mnie i którym grozi niebezpieczeństwo…
      Przyjdź – mówię do niej – mów Mi o wszystkim w pełnym zaufaniu… Zatroszcz się o grzeszników… Ofia­ruj się na wynagrodzenie… Powiedz Mi, że dziś nie zo­stawisz Mnie Samego…! A potem zapytaj mego Serca, czy nie pragnie od ciebie czegoś więcej na pociechę…
      Oto, czego się spodziewałem od tej duszy tak, jak i od wielu innych… A ona, kiedy Mnie przyjmuje, powie Mi zaledwie jedno słowo… Jest roztargniona, znużona, podrażniona…, zajęta swymi sprawami…, niespokojna o rodzinę…, myśli wciąż o swym zdrowiu… Nie wie, co Mi powiedzieć…, jest zimna…, znużona…, spieszno jej odejść… W taki to sposób przyjmujesz Mnie duszo wy­brana. Ty, której całą noc z upragnieniem oczekiwałem.
      Tak, czekałem na nią, aby w niej wypocząć i ulżyć jej troskom…
      Przygotowałem dla niej nowe łaski… a ona nawet ich nie pragnie…, nie prosi Mnie o nie, ani o radę, ani o siłę… Użala się tylko i to nawet, nie zwracając się do Mnie… Wydaje się, że przyszła spełnić tylko pustą formalność, lub ze zwyczaju, czy też dlatego, że nie ma na sumieniu ciężkiej winy. Nie powoduje nią ani miłość, ani praw­dziwe pragnienie, żeby się ze Mną ściśle zjednoczyć… Nie, ta dusza nie okazuje Mi delikatności, której spodziewało się od niej moje Serce.
      A ten kapłan…? Ach, jakżeż wyrazić, czego oczekuję od każdego z moich kapłanów… Wyposażyłem ich w moją moc, aby przebaczali duszom… Oddałem się do ich rozporządzenia: na ich słowa schodzę z nieba na zie­mię… Oddaję się w ich ręce, aby Mnie zamknęli w taber­nakulum albo podali w Komunii Św. Są oni przecież moimi szafarzami. A wreszcie powierzam im dusze, aby przez swe nauki, duchowe kierownictwo, a zwłaszcza przez swój przykład prowadzili je po drogach cnoty.
      Czy wszyscy odpowiadają temu wezwaniu…? Czy wszyscy wykonują tę misję miłości…? Czy dziś przy ołtarzu, kapłan mój będzie Mi polecał dusze, które mu powierzyłem…? Czy wynagrodzi Mi zniewagi, których doznałem, a których on posiadł tajemnicę…? Czy popro­si Mnie o siłę, aby święcie wykonać swe zadanie…? Aby gorliwie zabrać się do pracy nad zbawieniem dusz…? Czy będzie umiał zaprzeć siebie samego dzisiaj, więcej niż wczoraj…? Czy okaże Mi miłość, której oczekuję… Czy będę mógł w nim spocząć, jak w drogim i umiłowa­nym Mi uczniu…? Ach, co za ból przeszywa me Serce, kiedy muszę wyznać, że: «Dusze ludzi światowych ra­nią moje ręce i nogi i kalają moje oblicze…, lecz moje dusze wybrane, więc moje oblubienice, moi kapłani, przeszywają i rozdzierają moje Serce… Iluż jest kapła­nów, którzy wielu duszom przywrócili łaskę, a sami trwają w stanie grzechu…! Iluż z nich odprawi mszę w tym stanie, przyjmie Mnie w Komunii Św. …, żyje i umiera w ten sposób…!»
      To był ten ból, który Mnie przeniknął w chwili ostat­niej Wieczerzy, kiedy ujrzałem wśród moich dwunastu pierwszego niewiernego apostoła…, a po nim tylu in­nych w ciągu przyszłych wieków…!

      • Tuptusia said

        Eucharystia c.d.(4)

        Eucharystia jest wynalazkiem miłości. Jest życiem i mocą dusz, lekarstwem na wszelkie słabości, wiaty­kiem na drogę wieczności. W niej grzesznicy odzyskują życie duszy… Oziębli znajdują prawdziwe ciepło… Gor­liwi spoczynek i zaspokojenie swych pragnień… Dosko­nali skrzydła, którymi wznieść się mogą ku coraz wy­ższej świętości… Dusze czyste słodycz, która stanowi dla nich najdelikatniejszy pokarm. Eucharystia jest dla dusz Bogu poświęconych mieszkaniem, przedmiotem miłości i życiem. W niej znajdują obraz swych ślubów zakonnych, tych błogosławionych i świętych więzów, które je łączą nierozdzielnie z Boskim Oblubieńcem.
        Tak, o dusze Bogu poświęcone, w tej małej Hostii okrągłej i cienkiej, gładkiej i lekkiej, znajdziecie dosko­nały symbol waszego ślubu ubóstwa.
        Taką powinna być dusza, która wiąże się ubóstwem: nie ma w niej skrzywień, to znaczy drobnych przywią-zań naturalnych do rzeczy, których używa, ani do zaję­cia, które wykonuje, ani do rodziny, ani do ojczyzny… Jest ona gotowa zawsze wszystko opuścić, zostawić, zmienić… Nie ma w niej nic ziemskiego, serce ma wolne od tajemnych przywiązań… Nie znaczy to, że jej serce ma być nieczułe, nie! Im bardziej kocha, tym lepiej bę­dzie umiała zachować ślub ubóstwa, nie naruszając go. Zasadniczą rzeczą dla duszy zakonnej jest, po pierwsze, niczego nie posiadać bez pozwolenia lub upoważnienia przełożonych; po drugie, być zawsze gotową na pierw­sze skinienie opuścić i pozostawić to, co się ma i ko­cha…
        …W tej małej, białej Hostii znajdą doskonały obraz swego ślubu czystości. Tu pod postaciami chleba i wina kryje się rzeczywista obecność Boga. Pod tą osłoną je­stem zawsze cały z Ciałem, Krwią, Duszą i Bóstwem… Dusza poświęcona Chrystusowi Panu przez ślub dzie­wictwa powinna się osłonić w podobny sposób skromnością i prostotą tak, by pod postacią ludzką kryć się mogła prawie anielska czystość.
        I pamiętajcie wy, o dusze, które stanowicie dwór Ba­ranka bez zmazy, że chwała, którą Mi przez to przyno­sicie, przewyższa w niezrównany sposób tę, którą Mi oddają duchy anielskie. One bowiem nie doznały słabo­ści natury ludzkiej. A na to, by zostać czystymi, nie mu­siały ani walczyć ani zwyciężać.
        Upodabniacie się także do mojej Matki, która, choć stworzenie śmiertelne, odznacza się przecież czystością bez zmazy…, choć podległa całej nędzy natury ludzkiej, jednak pozostała niepokalaną w każdej chwili życia. Ona jedna przyniosła Mi więcej chwały niż wszystkie duchy niebieskie, a Bóg sam, pociągnięty tą czystością, w Niej utworzył sobie ciało i zamieszkał w swym stwo­rzeniu…
        I więcej jeszcze, dusza, która Mi się poświęciła przez ślub czystości, staje się podobna do Mnie, Stworzyciela, w stopniu możliwym dla stworzenia. Bo i Ja, chociaż przyodziałem naturę ludzką nie wykluczając jej nędzy, żyłem bez cienia najmniejszej zmazy.
        W ten sposób przez ślub czystości staje się dusza Hostią białą i czystą, która bez przerwy przynosi chwałę majestatowi Bożemu.
        l wreszcie, o dusze zakonne, w Eucharystii znajdzie­cie wzór dla waszego ślubu posłuszeństwa.
        Tu jest ukryta i unicestwiona wielkość i moc Bóstwa. Jestem tu niejako bez życia, Ja, który duszom życie daję dla nich najdelikatniejszy pokarm. Eucharystia jest dla dusz Bogu poświęconych mieszkaniem, przedmiotem miłości i życiem. W niej znajdują obraz swych ślubów zakonnych, tych błogosławionych i świętych więzów, które je łączą nierozdzielnie z Boskim Oblubieńcem.

      • Lidia2 said

        Przez pomyłke dalam Ci minus 🙂

  8. Tuptusia said

    Eucharystia c.d.(5 koniec)

    Tak, o dusze Bogu poświęcone, w tej małej Hostii okrągłej i cienkiej, gładkiej i lekkiej, znajdziecie dosko­nały symbol waszego ślubu ubóstwa.
    Taką powinna być dusza, która wiąże się ubóstwem: nie ma w niej skrzywień, to znaczy drobnych przywiązań naturalnych do rzeczy, których używa, ani do zaję­cia, które wykonuje, ani do rodziny, ani do ojczyzny… Jest ona gotowa zawsze wszystko opuścić, zostawić, zmienić… Nie ma w niej nic ziemskiego, serce ma wolne od tajemnych przywiązań… Nie znaczy to, że jej serce ma być nieczułe, nie! Im bardziej kocha, tym lepiej bę­dzie umiała zachować ślub ubóstwa, nie naruszając go. Zasadniczą rzeczą dla duszy zakonnej jest, po pierwsze, niczego nie posiadać bez pozwolenia lub upoważnienia przełożonych; po drugie, być zawsze gotową na pierw­sze skinienie opuścić i pozostawić to, co się ma i ko­cha…
    …W tej małej, białej Hostii znajdą doskonały obraz swego ślubu czystości. Tu pod postaciami chleba i wina kryje się rzeczywista obecność Boga. Pod tą osłoną je­stem zawsze cały z Ciałem, Krwią, Duszą i Bóstwem… Dusza poświęcona Chrystusowi Panu przez ślub dzie­wictwa powinna się osłonić w podobny sposób skromnością i prostotą tak, by pod postacią ludzką kryć się mogła prawie anielska czystość.
    I pamiętajcie wy, o dusze, które stanowicie dwór Ba­ranka bez zmazy, że chwała, którą Mi przez to przyno­sicie, przewyższa w niezrównany sposób tę, którą Mi oddają duchy anielskie. One bowiem nie doznały słabo­ści natury ludzkiej. A na to, by zostać czystymi, nie mu­siały ani walczyć ani zwyciężać.
    Upodabniacie się także do mojej Matki, która, choć stworzenie śmiertelne, odznacza się przecież czystością bez zmazy…, choć podległa całej nędzy natury ludzkiej, jednak pozostała niepokalaną w każdej chwili życia. Ona jedna przyniosła Mi więcej chwały niż wszystkie duchy niebieskie, a Bóg sam, pociągnięty tą czystością, w Niej utworzył sobie ciało i zamieszkał w swym stwo­rzeniu…
    I więcej jeszcze, dusza, która Mi się poświęciła przez ślub czystości, staje się podobna do Mnie, Stworzyciela, w stopniu możliwym dla stworzenia. Bo i Ja, chociaż przyodziałem naturę ludzką nie wykluczając jej nędzy, żyłem bez cienia najmniejszej zmazy.
    W ten sposób przez ślub czystości staje się dusza Hostią białą i czystą, która bez przerwy przynosi chwałę majestatowi Bożemu.
    l wreszcie, o dusze zakonne, w Eucharystii znajdzie­cie wzór dla waszego ślubu posłuszeństwa.
    Tu jest ukryta i unicestwiona wielkość i moc Bóstwa. Jestem tu niejako bez życia, Ja, który duszom życie daję i podtrzymuję świat. Tu już nie ode Mnie zależy odejść lub zginąć, żyć w samotności lub w towarzystwie: mą­drość, moc, swoboda znika pod tą Hostią… Postacie chleba przykuwają Mnie jak więzy, osłaniają jak welon. W ten sposób ślub posłuszeństwa jest dla duszy za­konnej łańcuchem, który ją wiąże, zasłoną, pod którą ma ona zniknąć tak, że jej wola. sąd. wybór i swoboda po­zostają w zależności od życzenia Boga. wyrażonego przez wolę przełożonych…”
    Na uwaaę siostry Józefy: ..Dziś rano była Pierwszu Komunia Święta dzieci, więc… wielką pociechę musiał (Jezus) znaleźć w tych duszach czystych i niewinnych” – odpowiada z dobrocią:
    „Tak, chronię się do tych dusz i do dusz moich oblu­bienic, aby zapomnieć o zniewagach świata.
    Dzieci są dla mojego Serca jak pączki kwiatów, w których szukam schronienia. W duszach zaś moich oblubienic ukrywani się i wypoczywam, są one bowiem jak róże rozwinięte, które bronią Mnie swymi kolcami i pocieszają miłością…”

    http://wezwanie.blogspot.com/2011/06/wezwanie-do-miosci-2-eucharystia.html

  9. Karolina said

    Polecam serwis https://szczesliweserca.pl

  10. kooool said

    Orędzie z 21 marca 2013, jakby wypełniało się na naszych oczach.
    „To będzie czas zdrady…gdy wielu z tych, którzy stoją po stronie tej Świętej Misji odejdzie”
    „Nie wolno wam słuchać tych głosów potępienia, które drażnią wasze nerwy, a których liczba bardzo wzrośnie, w miarę przybliżania się Wielkiego Tygodnia.”
    „Każde oszczerstwo, każde kłamstwo, każdy niegodziwy sprzeciw wobec Moich Świętych Orędzi do świata, będzie waszym krzyżem, który będziecie dźwigali przez kolejne dziesięć dni.”

    (102) O podtrzymanie zaufania i wiary w Boże Orędzie dla świata
    „Najdroższy Jezu, kiedy upadam, podnieś mnie.
    Kiedy mam wątpliwości, oświeć mnie.
    Kiedy jestem smutny, okaż mi swoją miłość.
    Kiedy krytykuję, pomóż mi zamilknąć.
    Kiedy publicznie osądzam innych, zamknij moje usta.
    Kiedy wypowiadam bluźnierstwa w Twoje Imię, odkup mnie i weź mnie z powrotem pod swoją ochronę.
    Kiedy brakuje mi odwagi, daj mi miecz, którego potrzebuję do walki o ratowanie dusz, których pragniesz.
    Kiedy stawiam opór Twojej Miłości, pomóż mi się poddać i całkowicie zrezygnować z siebie dla Twojej Miłosiernej opieki.
    Kiedy błądzę daleko, pomóż mi odnaleźć Drogę Prawdy.
    Kiedy kwestionuję Twoje Słowo, daj mi odpowiedź, której szukam.
    Pomóż mi być cierpliwym, kochającym i miłym, nawet dla tych, którzy Cię przeklinają.
    Pomóż mi wybaczać tym, którzy mnie obrażają i daj mi łaskę, której potrzebuję, aby iść za Tobą na koniec świata. Amen.”

  11. serce333 said

    Obecnie otrzymujemy znaki od Boga i czas na swoją decyzję. Następuje rozsunięcie się na lewo i prawo. Każdy ma wolną wolę. Uszanujmy ją między sobą. Kto atakuje, sam zginie od miecza. Kwestia czasu. Pokój i Dobro.
    Z Bogiem.

  12. Dawid said

    ONZ ewakuuje swój personel z Syrii

    ONZ ewakuuje część swojego personelu z Syrii. Z kraju wywieziona zostanie blisko połowa ze 100 zagranicznych pracowników ONZ.

    Taką decyzję podjęto po tym, jak 24-25 marca kilka min wybuchło niedaleko hotelu, w którym mieszkają pracownicy organizacji w Damaszku. Nikt z nich nie ucierpiał, jednak uszkodzony został budynek i samochód należący do ONZ.

    Oprócz zagranicznego personelu dla ONZ w Syrii pracuje 800 obywateli tego kraju. Poproszono ich, aby tymczasowo pozostali w domu i w miarę możliwości pracowali zdalnie.

    Przedstawiciel ONZ oświadczył, że ewakuacja części zagranicznego personelu nie oznacza ostatecznego wycofania organizacji z Syrii

  13. Lidia2 said

    Kalwaria ludzkości rozpoczyna się w piątek

    Orędzia podane do wiadomości dla Pedro Régis (Brazylia) nasza Pani Królowej pokoju, otrzymał 13 lutego 2010
    Drogie dzieci, ufajcie Panu. On otrze Twoje łzy, i zobaczysz, transformacje ziemi.
    Radujcie się, bo wasze imiona są już wpisane w niebie.Kalwaria ludzkości rozpoczyna się w piątek, ale zwycięstwo Boga nastanie w krotki czas potem, i zobaczycie dzien zwycięstwa. zadne oko ludzkie nie widzialo co Pan przygotowal dla wybranych
    Rozchmurzcie się. Nigdy nie ustawajcie w modlitwie
    .Wszystko to musi sie wypelnic,, ale w końcu przyjdzie ostateczne zwycięstwo Mojego Niepokalanego Serca. (…)——————————–Aby przeczytać te wiadomości w całości. przejdz do
    Pedro Regis
    Ps..przepraszam za niedokladne tlumaczenie

  14. Dawid said

    http://zmianynaziemi.pl/wideo/korea-polnocna-grozi-atakiem-stany-zjednoczone

  15. Dawid said

    Z amerykańskiego laboratorium zniknął niebezpieczny wirus

    Zaginęła fiolka z niebezpieczną substancją. Do zniknięcia doszło w placówce badawczej w Galveston w Teksasie. Jak twierdzą urzędnicy, wewnątrz znajdował się wirus Guanarito. Nie doszło do naruszenia bezpieczeństwa w labolatorium. Nic też nie wskazuje na kradzież.

    Fiolka zawierała wirusa, który wywołuje gorączkę krwotoczną. Jak twierdzi oddział medyczny, wirus pochodzi z wenezuelskich szczurów i nie jest możliwe, aby przetrwał w amerykańskich gryzoniach. Wykluczają również możliwość zarażenia się wirusem przez ludzi. Dlatego też uważa się, że nie ma powodów aby sądzić, iż istnieje jakieś zagrożenie dla społeczeństwa. Podejrzewa się, że fiolka została po prostu zniszczona podczas procesów oczyszczania, ale śledztwo wciąż trwa.

    Wirus Guanarito jest klasyfikowany przez amerykańskie Centrum Kontroli Chorób Wirusowych jako 4 poziom niebezpieczeństwa. Tym bardziej dziwią zapewnienia władz, że sytuacja jest pod kontrolą i nie ma powodów do paniki. Jedynym zagrożeniem może być przede wszystkim to, że wirus może dostać sie w niepowołane ręce i byłby dobrą podstawą do opracowania niebezpiecznej broni biologicznej

  16. Dawid said

    Z teksaskiego laboratorium znikła probówka z groźnym wirusem

    Kierownictwo laboratorium naukowo-badawczego w mieście Galveston w stanie Teksas, poinformowało o zniknięciu próbówki ze śmiertelnie niebezpiecznym wirusem Guanarito.

    Systemy bezpieczeństwa pomieszczenia, gdzie pod zamknięciem przechowywano próbówkę, nie odnotowały żadnych naruszeń. Ustalono, że żadna obca osoba tam nie wchodziła. Kierownictwo laboratorium uważa za mało prawdopodobne jest, aby próbówka została skradziona. Najprawdopodobniej przez przypadek wyrzucono ją wraz ze śmieciami.

    Według danych USA Today, wirus może zostać wykorzystany w charakterze broni biologicznej. Władze twierdzą jednak, że próbówka nie stwarza żadnego zagrożenia.

  17. Piotr2 said

    Matka Boża: Ciało Mojego Syna zostało rozdarte w strzępy
    sobota, 23 marca 2013, godz. 11.45
    Moje dziecko, wielu nie rozumie Mojej roli jako Współodkupicielki.
    Nie wiedzą też, dlaczego jest mi ona przypisywana.
    Kiedy zaakceptowałam wezwanie, aby pozostać Matką Boga, zostałam
    związana Przymierzem Bożego Zbawienia dla ludzkości.
    Kiedy urodziłam Mojego Syna, odczuwałam tę samą miłość, którą
    każda matka odczuwa dla swojego dziecka. Ten niewinny, śliczny,
    mały chłopczyk był częścią Mnie, Mojego własnego ciała i krwi.
    Miałam też jednak świadomość, że nie był On tylko zwykłym
    dzieckiem. Jego Duch wszedł do Mojej Duszy, gdy tylko po raz
    pierwszy ujrzałam. On i Ja zostaliśmy spleceni w jedno, przez co
    odczuwałam każdą Emocję, Radość, Ból i Miłość, które przepływały
    przez Niego. Wiedziałam zarazem, że miał On Boską naturę i że
    wobec tego Ja byłam zaledwie Jego służebnicą, chociaż On nigdy nie
    dał mi tego odczuć w ten sposób.
    Jako Dziecko przykładał On Swoją Boską Główkę do Mojej piersi i
    wyszeptywał słowa pełne Miłości z takim uczuciem, że wypełniały one
    Moje Serce i czułam się tak, jak gdyby pękało Ono ze szczęścia. On, to
    Moje Małe Dzieciątko, stał się dla Mnie wszystkim i tylko dla Niego
    żyłam. Każdy Jego dotyk napełniał Mnie taką niewiarygodną czułością i
    radością. Wszyscy, którzy Go ujrzeli, nawet jako niemowlę, mówili Mi,
    jaki jest On wyjątkowy. Jego przeszywający Wzrok poruszał ich dusze i
    wielu nie wiedziało dlaczego.
    Ta wyjątkowa więź pomiędzy Mną a Moim umiłowanym Synem nigdy
    nie mogła być zerwana. Wiedziałam, że narodziłam się tylko dlatego,
    aby zostać Jego Matką. Wypełnienie tej roli było jedynym powodem
    Mojego Istnienia.
    Tak więc reagowałam na każdą Jego potrzebę, a On, z taką Miłością i
    Współczuciem przedkładał wszystkie Moje potrzeby ponad Swoje. Jego
    Pragnienia zawsze były przeze Mnie zaspokajane — Jego Matkę, Jego
    pokorną Służebnicę.
    Gdy nie uwierzono Mu, że Jest Synem Człowieczym, kiedy ogłosił
    Prawdę, uczyniwszy to, czego pragnął Jego Ojciec — płakałam gorzkimi
    łzami. O, jak Mnie to rozdarło, kiedy musiałam być świadkiem Jego
    prześladowania.
    Znosiłam wraz z Nim Jego ból, ale nie tak, jak inne matki, gdyby
    widziały ból, zadawany ich dziecku; Jego ból stał się Moim, a Mój —
    Jego. Zmusili Go, aby szedł ze spętanymi na przedzie rękami, a
    powrozy okalały też Jego Biodra, co oznaczało, że mógł On tylko
    powłóczyć nogami i wykonywać jedynie małe kroki. Kiedy Krzyż
    rzucono na Jego poszarpane i zdruzgotane Ciało, Mój ból był tak
    rozdzierający, że nieustannie mdlałam.
    Mój ból nie był jedynie bólem fizycznym; Mój smutek przeszył
    Moje Serce i rozdarł je na pół. Do dnia dzisiejszego Moje Serce
    jest splecione z Sercem Mojego Syna, tak więc podczas Wielkiego
    Tygodnia będę przeżywała wraz z Moim Synem ból, udrękę i
    prześladowanie jeszcze raz na nowo.
    Dzieci, wyjaśnienie, z jakim bestialstwem potraktowany został Mój
    Syn, przekraczałoby zdolność waszego pojmowania; tak zaciekłe było
    biczowanie. Ciało Mojego Syna zostało rozdarte w strzępy.
    Nigdy nie zapominajcie, że był On Synem Człowieczym, wysłanym,
    aby odkupić każdą duszę na ziemi, łącznie z tymi, które obecnie
    żyją na świecie. On po to skonał tak straszną śmiercią, aby ocalić
    i dzisiaj każdego jednego z was. Jego Cierpienie nie zakończyło się
    na Kalwarii. Będzie On ciągle je znosił, aż do Wielkiego Dnia Jego
    Drugiego Przyjścia.
    Ci, którzy ignorują te ostrzeżenia z Nieba, mają wolną rękę, aby tak
    uczynić. Nie będą osądzeni z powodu ich odrzucenia. Ale kiedy
    odejdą dalej od Prawdy tych objawień z Nieba, będą kuszeni, aby
    grzeszyć. A grzechy, którymi będą kuszeni, będą to grzechy, których
    wrogowie w Kościele Mojego Syna na ziemi nie będą już dłużej
    nazywali grzechami.
    Dziękuję wam, dzieci, za otwarcie waszych umysłów, waszych serc i
    dusz na to wezwanie z Nieba, zesłane dla was z powodu Miłości, jaką
    Bóg posiada dla wszystkich Swoich dzieci.
    Wasza umiłowana Matka
    Matka Zbawienia

    Króluj nam Chryste.

  18. losyziemi said

    http://www.rmf24.pl/fakty/swiat/news-francuzi-publikuja-szokujacy-raport-o-srodkach-antykoncepcyj,nId,946658

  19. Lidia2 said

    Orędzie do Pedro Regis Matki Bożej Królowej pokoju wiadomości.12 Marca 2013

    Drogie dzieci, mocno wierzcie w siłę Pana, a zobaczycie, że wszystko zakończy się dobrze. Nie traćcie nadziei. Mój Jezus potrzebuje wasze szczere i odważne TAK. Nigdy nie oddalajcie się od Jego łaski. . Co trzeba zrobić dzis, nie należy pozostawiać na jutro. Zyjecie w czasie Wielkiego duchowego zamieszaniem. Szukajcie siły w modlitwie i w Eucharystii. Otwórzcie wasze serca na Ewangelię . Bóg jest przede wszystkim.
    Niebezpieczne ptaki przyniosą nasiona złe, w winnicy
    Pożar w pałacu jest wynikiem nieuczciwości.
    Jestem Waszą Matką Bolesną i cierpie co ma przyjsc na Was . Słuchajcie uważnie, mej prośby. Zegnijcie wasze kolana w modlitwie. Jak wszystko będzie się wydawac stracone, zwycięstwo Boga nadejdzie
    Jest to orędzie, które przynosze ci dziś w imieniu Trójcy Przenajświętszej.

    Błogosławię was w imieniu Ojca, syna i Ducha Świętego. Amen.

  20. Dawid said

    Mieszkańcy Cypru znów bez pieniędzy

    Banki Cypru, które miały wznowić pracę dzisiaj rano, będą zamknięte do czwartku. Nadzwyczajne środki kontroli nad kapitałem władze wprowadziły w celu zapobiegnięcia zamknięciu przez klientów swoich rachunków i wyprowadzenia pieniędzy z kraju. Firmy i sklepy nie są w stanie realizować płatności i ponoszą duże straty.

    „Przejawiając zdecydowanie i odpowiedzialność osiągnęliśmy rezultat, który gwarantuje krajowi przyszłość” – powiedział prezydent Cypru Nikos Anastasiadis.

    • kooool said

      Pół prawda, gdyż przyszłość na pewno gwarantuje, ale czy ma na myśli dobrą czy złą? Jaka – teraźniejszość pokazuje, gdyż dziś ma wpływ na jutro.

  21. Dawid said

    23.03.2013, 23:45 – Matka Boża: Ciało mojego Syna zostało rozdarte na strzępy

    Moje dziecko, wielu nie rozumie mojej roli Współodkupicielki. Ponadto nie wiedzą oni dlaczego tak jest.

    Kiedy przyjęłam wezwanie, aby stać się Matką Boga, zostałam związana z Przymierzem Bożego Zbawienia dla ludzkości.

    Kiedy urodziłam mojego Syna czułam tę samą miłość, którą każda matka miałaby dla swojego dziecka. Ten czysty, piękny, mały chłopiec był częścią mnie, mojego ciała i krwi. Jednak miałam też świadomość, że był On nie tylko zwyczajnym dzieckiem. Jego Duch wszedł w moją duszę, gdy tylko zobaczyłam Go po raz pierwszy. On i ja zostaliśmy spleceni w jedno tak, że czułam każde Uczucie, Radość, Ból i Miłość, które Go przenikały. Wiedziałam także, że był On Boży i że ja, jako taka, jestem tylko Jego służebnicą, choć nigdy nie dał mi powodu, abym się tak poczuła.

    Jako dziecko, często kładł swoją Boską Głowę blisko mojej piersi i szeptał słowa Miłości z takim uczuciem, że wypełniało ono moje serce i czułam jakby szczęście miało je rozsadzić. On, to moje dzieciątko, stał się wszystkim dla czego żyłam. Każdy dotyk napełniał mnie tak niewiarygodną czułością i radością. Wszyscy, którzy Go widzieli, nawet jako dziecko, często mówili, jak bardzo jest szczególny. Jego przenikliwe Oczy często poruszały ich dusze, a wielu z nich nie wiedziało dlaczego.

    Ta niezwykła więź między mną i moim Umiłowanym Synem nigdy nie mogłaby zostać zerwana. Wiedziałam, że urodziłam się tylko po to, abym mogła stać się Jego Matką. Ta rola była jedynym powodem mojego istnienia.

    I tak odpowiadałam na każdą Jego potrzebę, a On z taką Miłością i Współczuciem przedkładał wszystkie moje potrzeby przed swoimi. Zawsze spełniałam Jego pragnienia, jako Jego Matka, Jego pokorna służebnica.

    Płakałam gorzkimi łzami, gdy nie wierzono Mu, że jest Synem Człowieczym, kiedy głosił Prawdę i czynił tak, jak pragnął Jego Ojciec. Serce mi pękało, kiedy musiałam przyglądać się Jego prześladowaniu.

    Przeżywałam Jego ból, nie tylko tak, jak każda matka – która widzi ból zadawany swojemu dziecku – Jego ból stał się moim, a mój ból stawał się Jego.

    Zmusili Go, by szedł z rękami związanymi linami z przodu wokół pasa, co sprawiało, że mógł iść – tylko suwając nogami, bardzo niewiele za każdym razem. Kiedy Krzyż został zarzucony na Jego poszarpane i zniszczone Ciało, mój ból był tak rozdzierający, że ciągle mdlałam.

    Mój ból nie był tylko bólem fizycznym, mój smutek przeszył mi Serce i rozdarł je na pół. Do dziś, moje Serce jest splecione z Sercem mojego Syna, a więc w czasie Wielkiego Tygodnia będę na nowo przeżywała cały ból, udrękę i prześladowanie mojego Syna.

    Dzieci, niemożliwe jest wyjaśnić tak, aby można było pojąć bestialstwo wyrządzone mojemu Synowi, jak i okrucieństwo biczowania. Ciało mojego Syna zostało rozdarte na strzępy.

    Nigdy nie zapominajcie, że był On Synem Człowieczym, wysłanym dla odkupienia każdej duszy na ziemi, w tym tych, którzy żyją w dzisiejszym świecie. Umarł w strasznych męczarniach, aby zbawić każdego z was. Jego Cierpienie nie skończyło się na Kalwarii. Będzie je nadal odczuwał aż do Wielkiego Dnia Jego Powtórnego Przyjścia.

    Ci, którzy ignorują te ostrzeżenia z Nieba, mają do tego prawo . Nie będą sądzeni z powodu ich odrzucenia. Ale, jeśli odejdą dalej od Prawdy tych objawień z Nieba, będą kuszeni do popełnienia grzechów. A będą to te grzechy, które już przestaną być uznawane za grzech przez wrogów Kościoła mojego Syna na ziemi.

    Dziękuję wam, dzieci, za otwarcie waszych umysłów, serc i dusz na wezwanie z Nieba, zesłane wam z Miłości, którą Bóg ma dla wszystkich swoich dzieci.

    Wasza Ukochana Matka

    Matka Ocalenia

    • Dawid said

      znowu minusy demonki dają 😀

    • serce333 said

      Te słowa nie mogą pochodzić od złego. Są wzruszającei przepełnione Miłością matczyną.
      Z Bogiem.

      • jarek said

        Szatan nie umiałby tego zmyślić. On nie zna, co to miłość i nie potrafi jej naśladować i nigdy nie będzie potrafił. A z tego orędzia emanuje czysta, matczyna miłość Najświętszej Maryi Panny.

    • szk said

      Mnie zastanawiają te słowa: Ci, którzy ignorują te ostrzeżenia z Nieba, mają do tego prawo . Nie będą sądzeni z powodu ich odrzucenia. Ale, jeśli odejdą dalej od Prawdy tych objawień z Nieba, będą kuszeni do popełnienia grzechów. A będą to te grzechy, które już przestaną być uznawane za grzech przez wrogów Kościoła mojego Syna na ziemi.

      „prawdy tych objawień z nieba” … Nie rozumiem tego, np ja dystansuję się na razie jedynie do „prawdy” uznającej papieża Franciszka za fałszywego proroka, czego skutkiem jest to, że modlę się za niego i za Kościół. Jakie grzechy mi grożą lub co źle robię w tym zakresie?

  22. wierzący said

    „Zmusili Go, by szedł z rękami związanymi linami z przodu wokół pasa, co sprawiało, że mógł iść – tylko suwając nogami, bardzo niewiele za każdym razem.”

    Może ma to zwiazek z tym dziwnym krzyżem papieża? Franciszka?

    • mc2 said

      No cóż następna wersja drogi krzyżowej , bo prawdziwa jest na pewno w Piśmie Świętym choć bez szczegółów .
      Dla porównania wg. bł. Anny Katarzyny Emmerich i Marii z Agredy Pan Jezus nie miał rąk związanych w czasie drogi krzyżowej , miał je związane tylko przed Poncjuszem Piłatem.

      • kooool said

        Nie dopowiadaj, ale cytuj jak jest napisane pokolei. W tym Orędziu to wersja bardzo skrócona.
        Przed rzuceniem Krzyża na barki Jezusa, miał tak związane ręce, czytając ze zrozumieniem chronologicznie.

    • mc2 said

      Wg. bł Anny Katarzyny Emmerich :
      Szedł nasz Pan Zbawiciel, pochylony i uginający się pod ciężarem krzyża, zmordowany, poraniony biczami, potłuczony. Od wczorajszego wieczornego posiłku podczas Ostatniej wieczerzy nic nie jadł i nie pił. Nie spał także, gdyż przez cały czas znęcano się nad Nim; był wyczerpany utratą krwi, ranami, gorączką, pragnieniem, nieskończonym udręczeniem ducha i ciągłą grozą; ledwie mógł się utrzymać na drżących, chwiejnych, poranionych nogach. Prawą ręką podpierał swój ciężar, zaś lewą starał się z trudem podtrzymywać długą odzież, hamującą Jego niepewny krok. Dwaj kaci z przodu ciągnęli Go na powrozach, dwaj inni poganiali Go z tyłu; sznury przymocowane do pasa także przeszkadzały Mu przytrzymywać szatę, więc posuwał się niepewnym krokiem.

    • mc2 said

      Wg . Marii z Agredy :
      212
      ROZDZIAŁ XL
      Droga krzyżowa Jezusa.
      Kiedy odczytano przed tłumem wyrok Piłata, zbiry włożyły ciężki krzyż, na
      którym miano
      ukrzyżowad Pana, na Jego zranione ramiona.
      Rozwiązano Mu ręce, ale nie zdjęto powrozów,
      którymi opasane było Jego ciało

      przy pomocy
      tych powrozów prowadzono Go i szarpano.
      Krzyż miał 15 stóp długości i był
      bardzo ciężki. Jezus spojrzał na krzyż wzrokiem pełnym
      radości i rozkoszy,
      mówiąc w duszy te słowa:
      ,,0 Krzyżu, za którym tęskni moja dusza, który na
      moj
      e żądanie zostałeś Mi dany i który
      jesteś Mi tak drogi! Przyjmij Mnie na
      swoje
      ramiona, aby
      odwieczny Ojciec na ramionach
      Krzyża, jak na świętym
      ołtarzu, przyjął ofiarę na wieczne pojednanie z rodzajem ludzkim.
      Zstąpiłem z

    • mc2 said

      Przedstawiłem opisy dokonane przez dwóch znanych mistyków , którzy opisali szczegółowo Drogę Krzyżowa Pana Jezusa i wynika z nich że Jezus miał związane ręce przed Piłatem na sądzie ale w czasie drogi krzyżowej miał rozwiązane i był prowadzony na powrozach przywiązanych do jego ciała , lecz ręce były wolne .

      • Zamyślony said

        „Zmusili Go, by szedł z rękami związanymi linami z przodu wokół pasa, co sprawiało, że mógł iść – tylko suwając nogami, bardzo niewiele za każdym razem.

        Kiedy Krzyż został zarzucony na Jego poszarpane i zniszczone Ciało, mój ból był tak rozdzierający, że ciągle mdlałam.”

        Z tego opisu wynika że był związany w czasie niesienia krzyża ?

    • mc2 said

      Tak więc wg. tych dwóch mistyków uznawanych przez kościół Jezus nie miał rąk związanych do pasa jak podaje internetowa wizjonerka z Irlandii.

      • kooool said

        Lepiej wpierw przemyśl, wszystkie za i przeciw, nim osąd wydasz następnym razem, bo możesz Niewinnego skazać na śmierć.

    • mc2 said

      Zwolennicy tych orędzi z Irlandii , powinni być poszukać opisu męki Chrystusa uznawanych charyzmatyków przez kościół Katolicki , może znajdą taki sam opis jaki zamieściła Irlandka , bo ja nie znalazłem.

      • kamyczek said

        Mój drogi Mc2 nie mogę się z Tobą zgodzić. Czytałam książki zarówno A. K. Emmerich i M. z Agredy i jestem pod ich wielkim wrażeniem… i mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że zacytowany przez ciebie fragment orędzia…
        “Zmusili Go, by szedł z rękami związanymi linami z przodu wokół pasa, co sprawiało, że mógł iść – tylko suwając nogami, bardzo niewiele za każdym razem.”…..
        nie jest sprzeczny z ty, co pisze Emmerich (w orędziu nie jest powiedziane: Zmusili go PODCZAS DROGI KRZYŻOWEJ, by szedł z rękami związanymi….)

        U Emmerich czytamy odnośnie pojmania Jezusa w Ogrójcu:

        „W okrutny sposób związali Jezusowi ręce na piersi (czyli z przodu), mianowicie przegub prawej ręki przywiązali do lewej poniżej łokcia, podobnie przegub lewej ręki do prawej krępując bezlitośnie i tak silnie, że nowy, ostry sznur wrzynał się głęboko w ciało. Następnie opasali Go szerokim pasem , nabijanym kolcami i zaopatrzonego w pierścienie, do których dodatkowo przywiązali Mu ręce. Na szyję założyli mu coś na kształt obroży, również nabijanej wewnątrz kolcami i innymi raniącymi przedmiotami. Od obroży biegły dwa rzemienie, krzyżując się na piersi jak stuła; te, naciągnąwszy mocno, przywiązali także do pasa. Wreszcie do pasa tego przywiązali w czterech miejscach długie powrozy, którymi mogli według upodobania okrutnie szarpać Jezusa na wszystkie strony. Wszystkie te przybory były zupełnie nowe ; zdaje się, że kazano je w tym celu umyślnie sporządzić, od kiedy powzięto plan pojmania Jezusa.” Gorzka męka i śmierć Pana Naszego Jezusa Chrystusa rozdz. 11 Pojmanie Jezusa str. 729

        W tym fragmencie orędzia Matka Boża być może z bólem wspomina moment pojmania Jezusa w Ogrójcu…

      • lechstanislaw said

        A gdzie jest powiedziane że był związany podczas drogi Krzyżowej ? Kontekst zdania nie czyni tego oczywistym.
        Tą drogą do niczego nie dojdziecie ileż razy już te przekazy były komentowane na różne sposoby brane pod lupę itd. bez konkretnego efektu bo nie o to tu chodzi.
        @Dawid napisał: „znowu minusy demonki dają” – a to delikatnie mówiąc nie było potrzebne Dawidzie.

        Najistotniejszym są odpowiedzi na pytania które każdy powinien zadać w ciszy swojej duszy i przemodlić najlepiej przed Najświętszym Sakramentem np.
        : Jaki to ma wpływ na moje życie, moją duszę ?
        Czy zbliża mnie do miłowania Chrystusa, do Kościoła do Sakramentów ?
        Czy moje postępowanie ulega poprawie i czy jest długotrwałe ? Czy staję się bardziej pokornym ?
        I bardziej konkretne zważywszy na potencjalne zagrożenie np:
        Czy modlitwy zamieszczane w przekazach nie przesłaniają modlitwy Różańcowej i Koronki do Miłosierdzia Bożego? (moim zdaniem nie powinny)
        Czy nie przyczyniają się do zaniedbywania modlitw za papieża biskupów, kapłanów etc. ?
        Czy potrafię się modlić za osoby które uważam za nieprzyjaciół ( w tym fałszywych proroków) 🙂 ?
        Czy przekazy nie wywołują we mnie chęci poznania przyszłości i nie są pretekstem do współdziałania z duchem krytyki ?

        itd, itd. Badać własne serce, nieustannie wznosić myśl i serce do Boga, badać własne intencje, również co piszę i dlaczego piszę, co mówię i dlaczego z jakiej intencji (czego sobie przede wszystkim życzę)

        Jedyne z czym będę walczył to z postami plującymi na papieża, biskupów i księży. Jest różnica między wyrażeniem wątpliwości co do zachowania papieża czy biskupa a stwierdzenia że jest masonem czy bezbożnikiem.

    • lechstanislaw said

      „Może ma to związek z tym dziwnym krzyżem papieża? Franciszka?”

      Nie ma tu mowy o skrzyżowanych rękach ani o papieżu, proszę opanujcie wodze fantazji.

      • Zorrro said

        @lechustanislawie
        stwierdzenie faktu… nawet takiego, że obecny ‚papież” jest masonem – nie jest grzechem
        Natomiast potępianie za to, już tak – bo to wchodzenie w”buty” Pana Boga
        Potępiać można sam czyn bycia masonem ale w sensie
        depersonalizującym…

      • lechstanislaw said

        Mam pełne prawo mówić że to oszczerstwo. Pokaż mi dowód że jest masonem.
        Jedyny dowód i fakt jakim wymachujesz to honorowe członkostwo klubu rotary (co do którego są tylko domysły że jest przedsionkiem masonerii) reszta to domysły. Nie każdy kto jest w rotary jest masonem. Dla jakiejże to racji karynał Bergoglio skoro jest masonem zostawiałby ślady aby zostać zdemaskowanym ? Jaka jest Twoja intencja pisania wszędzie że to mason ?

      • Zorrro said

        Członkostwo w Rotary to bardzo poważne obciążenie. W mojej diecezji był taki fakt, że dwóch proboszczów kanoników dało się tym masonom z Rotary skusić. Gdy dowiedział się biskup ordynariusz kazał im bezwzględnie wystąpić z tej organizacji a zażądał tego z wielkim oburzeniem!
        Poza tym ja nie twierdzę że obecnie sprawujący funkcję papieża jest masonem… ale coraz więcej ‚kwiatków” wychodzi na jaw w związku z ty człowiekiem.
        Ostatnio jeden z księży Arg. stwierdził że prywatnie usłyszał swego czasu pochwałę z jego ust tzw zw. partnerskich. Jakoś to koresponduje z owocami rzekomego przeciwstawiania się im w prawie Arg. Dziś zwycięstwo w tym kraju lewactwa jest pełne!!! wszak po owocach (a nie deklaracjach ) ich poznanie!
        Jeszcze jedno obrażasz Boga jeśli wybierasz sobie tylko te fragmenty z orędzi, które ci pasują a inne , kontrowersyjne odrzucasz!!! W ten sposób czynisz z Boga kłamcę!!! Albo odrzucasz te orędzia w całości albo w całości je przyjmujesz. Letniego cię „…moje usta wyrzygają…”
        To tak jakbyś wybrał sobie 9 przykazań a to jedno odrzucił -bo coś tam nie tak wedle twoich oczekiwań.

      • Zorrro said

        Jesli w tych orędziach jest przekazane przez Chrystusa, że to oszust i fałszywy prorok, to ja w to WIERZĘ!!!!
        Członkostwo bądź nie w Rotary to jedna z poważnych poszlak a le nie tylko o to chodzi dokumentów na fiksację w wykonaniu Bergoliego doktryny KK jest więcej. wszystko z czasem ułoży się w całość. Niestety ja ju to widzę. Dlatego wierzę słowom wypowiadanym przez MBM.
        Wiem że to trudne w to uwierzyć. ale żyjemy w czasach ostatecznych dawnej formy chrześcijaństwa i BXVI jest ostatnim prawdziwym papieżem i tylko jego nauczaniu jestem wierny.

        Modernizmom skrywanym za fasadą franciszkańskiej dobroczynności nie dam się zbałamucić
        TAK MI DOPOMÓŻ BÓG!!!
        A tera możenie mnie minusować i odzierać na strzępy… wszak to Wielki tydzień Wielkiego cierpienia Chrystusa… czy uczeń może być większy od mistrza?

      • lechstanislaw said

        Pamiętaj że to nie przez wiarę w orędzia zostajemy zbawieni a głównym źródłem naszej wiary jest Pismo Święte. Możesz wierzyć w co chcesz i komu chcesz – masz wolną wolę. Popatrz na to co robisz tak na spokojnie i co z tego wynika zamiast głosić Dobrą Nowinę o Zbawieniu skupiasz się głównie na szukaniu dowodów na poparcie swej wiary w orędzia.
        A przecież najważniejsza jest przemiana serca i dążenie ku świętości. Moim obowiązkiem jest być świadkiem Chrystusa i aby to osiągnąć muszę stosować rady Ewangeliczne w swoim życiu żyć Sakramentami. Cóż mi da oglądanie każdej audiencji papieża z nastawieniem złapania go na błędzie ? To faryzejska metoda zauważ a piszę o tym dlatego że taką u siebie zaobserwowałem gdy skłoniłem się ku wierze że papież to fałszywy prorok. Nie oznacza to że nie jestem czujny i zapewniam Cię że jeśli tylko z ust papieża zaczną padać słowa o aprobacie grzechu czy zacznie podważać prawdziwość Sakramentów to uznam go za niegodnego swej posługi i będę zwracał na to uwagę innych, ale na pewno nie w duchu krytyki i rozdzierania szat.

        Mylisz moją ostrożność z wygodnictwem. Nie zarzucaj mi wybiórczego traktowania słów tych przekazów dla własnej korzyści – to że odniosłem się do próby podważenia logiki (nie mógł nieść Krzyża ze związanymi rękami) nie oznacza że wierzę że pochodzą one z Nieba poza tym napisałem że wyrywanie słów z kontekstu do niczego nie prowadzi.
        Czytając powyższy zamieszczony przez Dawida tekst nie dostrzegam niczego co mogło by być niepokojące, wprost przeciwnie np. tu można znaleźć potwierdzenie prawdziwości Sakramentu Eucharystii (transsubstancjacji) tego że stajemy wtedy na golgocie:

        „Jego Cierpienie nie skończyło się na Kalwarii. Będzie je nadal odczuwał aż do Wielkiego Dnia Jego Powtórnego Przyjścia.”

        Pięknie – czy to znaczy jednak że mam uznać pozostałe obszerne teksty bez czytania ? Św. Paweł oprócz twierdzenia że dzięki Łasce dostępujemy Zbawienia poprzez Wiarę (w Chrystusa i Ewangelię) napisał kiedyś takie oto pouczenie do Chrześcijan w Tesalonikach:

        „Ducha nie gaście, proroctwa nie lekceważcie! Wszystko badajcie, a co szlachetne – zachowujcie! Unikajcie wszystkiego, co ma choćby pozór zła.” 1Tes 19,22

        Nawet jeśli wierzyłbym w orędzia to nigdzie nie zauważyłem słów np. „Dzieci krzyczcie że papież jest masonem, mówcie wszędzie demaskujcie niegodziwca” Może coś przeoczyłem ?

      • Zorrro said

        Proszę , nie wmawiaj mi, że krzyczę o potrzebie demaskowania obecnego papieża… raczej sugeruję że jeśli w orędziach jest podane, że to oszust i fałszywy prorok, to w to wierzę tym bardziej, że już jest wiele doniesień fakt ten właśnie potwierdzających. Jeśli dla ciebie jest to za mało, to czekaj na bardziej spektakularne dowody. Mnie już starczą te które przytoczono z jego życia.
        Oczywiście nie potępiam cię za szczególną ostrożność. Rozumiem niepokój a może i lęk, że szatan dostał się tam gdzie nigdy nie powinien się pojawić (listy św Pawła!)
        Proszę też zastanów się nad zarzutami, że wiara w orędzia niszczy czy przekłamuje Pismo ,św. Te od MBM akurat bardzo precyzyjnie korespondują i potwierdzają to Pismo!!! (a tak na marginesie poczytaj te z La Salette, czy Akita – wtedy bardziej nabierzesz dystansu do tego co na szczytach watykańskich się dzieje)
        Kiedy Jezus został pojmany w Ogrojcu w bardzo krótkim czasie okazało się, że został sam, apostołowie zaparli się Go i uciekli!!!
        Dziś wszyscy wierzący wiodą swą uwagę i przekonania za medialnym obrazem fałszywego proroka często ze strachu, leku i w podziwie wobec potęgi tego świata. Jakże pięknie go przedstawiają jakiż on dobry jak św Franciszek?
        Z trudną PRAWDĄ CHRYSTUSA znów zostaje tylko garstka -odporna na medialne kłamstwa.
        Mimo to nie potępiam tego człowieka -modernisty, z trudem -bo bardzo boli mnie serce – wołam do Boga o Miłosierdzie także dla niego. Mam nadzieję, tak jak Jezus wobec Judasza, że się nawróci… jednak jest to jego autonomiczna decyzja.

        PS
        Trudno jest porównywać orędzia… to też jest nasze próbowanie. Wcale nie są one sprzeczne, tylko wizje zaczynają się i urywają na różnym poziomie narracji i nie można stosować tu klasyczną logikę wynikania, raczej jest to rodzaj mozaikowych obrazów, którymi współczesny człowiek nie umie swobodnie operować, bowiem jest przyzwyczajony do logiki następstw w trybie przyczyna-skutek. Narracja NMP w wielu orędziach nie jest prowadzona w tym właśnie trybie. Stąd tyle niepotrzebnych u czytelników nieporozumień. Ale wystarczy otworzyć serce i prawdziwe intencje zawarte w orędziach staną się z cała pewnością jaśniejsze… no może poza racjonalistycznymi przyzwyczajeniami
        Na koniec powiem tak: cieszę się z tej polemiki i ponad nią ŻYCZĘ CI PIĘKNYCH DUCHOWYCH PRZEŻYĆ NA NACHODZĄCE ŚWIĘTA I ZBLIŻENIA SIĘ JESZCZE BARDZIEJ DO NASZEGO ZBAWICIELA BY ZWIĄZAĆ SIĘ Z NIM JESZCZE BARDZIEJ NIEŚMIERTELNYM WĘZŁEM MIŁOŚCI

      • lechstanislaw said

        Jestem wdzięczny za dyskusję, i za piękne życzenia – odwzajemniam je – niech Ci Bóg wynagrodzi za dobre słowo. Obyśmy kiedyś spotkali się wszyscy w Królestwie Niebieskim – to jest przecież nasz wspólny cel. Do zobaczenia na blogu.

  23. serce333 said

    Pytanie – czemu chrzcimy małe dziecko?
    Zarzuty i manipulacja pod przykrywką wolnego wyboru przez ateistów i apostatów.

    Kochani
    Często spotykam się z zarzutem do nas katolików, czemu chrzcimy dzieci tak małe. Czemu im to narzucamy, nie dając im wolnego wyboru, gdy osiagną pełnoletność. Przecież wówczas mogliby zostać ochrzczeni gdy będą dorośli i będą sami o sobie decydować.

    Te wywody są iście demoniczne. Manipulują człowiekiem pod przykrywką wolnego wyboru, narzucając jako odpowiedni do chrztu jedynie czas w dalekiej przyszłości. Nie mówią natomiast nic o czasie straconym, czasem całej młodości w odcięciu od Łask Bożych i odcięcia od możliwości rozwoju duchowego, życia w przyjaźni z Bogiem i Jego ochrony i Świętych i towarzystwa Boga przy wzrastaniu i w rozwoju duchowym.

    Można odpowiedzieć na to pytaniami, które same się nasuwają idąc tym błędnym torem myślenia:
    – czemu nie pozwolisz decydować o tym co jeść noworodkowi? Przecież on powinien mieć prawo do decydowania sam o sobie
    – czemu dajesz ubranie dziecku swojemu, nie ubieraj go niech chodzi nagie, poczekaj do pełnoletności wtedy sam zdecyduje w co się ubrać.
    – czemu żądasz by twoje dziecko chodziło do szkoły i rozwijało się? Daj mu zdecydować gdy będzie dorosłym.

    Można tak czekać z chrztem, setkami innych wyborów, darów, tylko czy takie „prawo wyboru” nie zabija Twojego dziecka, nie jest wyrokiem skazującym na pewną formę śmierci? ( fizycznej, duchowej, umysłowej, a być może odcięciem od życia wiecznego na zawsze, z wyboru rodzica śmierć zadana Duszy swojemu dziecku ). Można tracić dziesiątki lat życia , przebywając w obszarze pustki duchowej i ciemności ale czy o to w tym życiu chodzi?

    Z Bogiem

    • lechstanislaw said

      Na tej samej paranoicznej (nie)logice bazują ideolodzy „gender”.
      Każdy rodzic bierze na siebie odpowiedzialność wychowania powierzonego mu dziecka wychowania na dobrego człowieka a Katolicy ślubują „przyjąć i po Katolicku wychować”.

    • Denar Chrobrego said

      Miłe Serce,
      masz rację – rodzice nie oferują żadnego wolnego wyboru późniejszego chrztu świętego, lecz jak najszybciej chrzczą swe nowo narodzone. Piękny wykład na ten temat wygłosił nam rodzicom i przyszłym chrzestnym zakonnik z Niepokalanowa podczas omawiania formalności chrztu. Opisał przypadki starszych dzieci, które krzyczały, broniły się i wręcz wzdrygały przed wodą i olejem, a uspokajały po dokonaniu sakramentu. Musiały to być dzieci z rodzin powierzchownie religijnych lub wręcz ze związków ochrzczonych pogan. Jednym słowem wstępnie „zasiedlone”.
      Nasze niemowlę obmodlone i chyba z racji wieku naprawdę niewinne spało jak trusia przez całą długą Mszę, nie zareagowało na wodę, dotyk, a przed olejem świętym gwałtownym ruchem uchyliło głowę przed dłonią kapłana ! Niesamowite – jak magnesy się odpychają, tak targnęło główką, chociaż nie widziało zbliżającej się ręki księdza. Chrzest Święty to pierwsza pieczęć Boża.
      Teraz nieprzerwanie modlimy się nad główką, błogosławimy krzyżykami, żeby niczego z mocy Chrztu Św. nie zmarnować.
      Pozdrawiam wszystkich, a najbardziej DzieckoNMP, któremu dziękuję za ten portal!
      Jezus Chrystus jest moim Panem !
      Denar Chrobrego

  24. małgosia said

    Kopia listu Oracji znalezionej w Grobie Naszego Pana Jezusa Chrystusa w Jerozolimie
    i przechowywanej w srebrnej skrzynce przez Papieży i władców walczących o Świętą Wiarę.

    Tym wszystkim wiernym którzy przez trzy lata będą odmawiali każdego dnia: 2 x Ojcze Nasz, Zdrowaś Maryjo i Chwała Ojcu w oddaniu czci kroplom Krwi jakie straciłem, przyznaję następujących pięć łask:

    Całkowity odpust i odpuszczenie waszych grzechów.
    Będziecie uwolnieni od cierpień czyśćca.
    Jeśli umrzecie przed zakończeniem w/w 3 lat, to będzie się dla was liczyło, jakbyście dopełnili tych trzech lat.
    Przy śmierci będzie wam policzone, jakbyście oddali wszystką krew za Świętą Wiarę.
    Ja zstąpię z Nieba aby wziąść waszą duszę i waszych krewnych aż do czwartej generacji.

    —-> List Pana Jezusa – wersja IIang 1.doc (38,5 kB)

    Mehr Infos: http://www.internetgebetskreis.com/pl/modlitwy/nades%c5%82ane%20modlitwy%20/

  25. Piotr2 said

    Cudowna Matemblewska Pani!
    Tyś największą po Bogu naszą pociechą.
    Zbliżamy się do Ciebie z całą naszą ufnością,
    jak dzieci do Matki przychodzimy do Ciebie,
    korzymy się przed Tobą, błagając o pomoc Maryjo!
    Tyle cudów zdziałałaś na tym miejscu
    przez siebie wybranym,
    tylu nieszczęśliwych wysłuchałaś i uleczyłaś ich
    z chorób duszy i ciała,
    tylu rodzinom dałaś upragnione dziecko.
    Matko Matemblewska!
    Bądź siłą dla matek oczekujących potomstwa,
    by nie lękały się trudów macierzyństwa.
    weź w opiekę nasze rodziny i prowadź je do swego Syna,
    który z Ojcem i Duchem Świętym żyje i króluje
    na wieki wieków. Amen.

    Króluj nam Chryste

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: