Dziecko Królowej Pokoju

Pokój musi zapanować pomiędzy człowiekiem i Bogiem, a także między ludźmi

  • Królowa Pokoju

    Królowa Pokoju
  • Uwaga

    Strona używa plików cookies które zapisują się w pamięci komputera. Zapisywanie plików cookies można zablokować w ustawieniach przeglądarki. Dowiedz się o tych plikach http://wszystkoociasteczkach.pl
  • Propozycja chronologiczna

    • Rok 2019 – Kryzys Rumunia
    • Rok 2020 – fałszywe traktaty pokojowe
    • Rok 2021 – Papież jedzie do Moskwy
    • Rok 2021 – Wojna
    • Rok 2022 – zwycięstwo komunistyczne
    • Rok 2023 – 10 królów
    • Rok 2024 – Antychryst
    • Rok 2025 – Sojusz z wieloma
    • Rok 2025 – Synod
    • Rok 2026 – Henoch i Eliasz
    • Rok 2028 – Ohyda spustoszenia
    • Rok 2029 – Ostrzeżenie
    • Rok 2030 – Cud
    • Rok 2031 – Nawrócenie Izraela
    • Rok 2032 – Kara
    • Rok 2032 – Odnowienie świata
    • Rok 2033 – Exodus
    • Rok 2034 – Zgromadzenie w Jerozolimie
    • Rok 3032 – Gog i Magog
    • Rok 3213 – Koniec świata
    • Nowe niebiańskie Jeruzalem.
  • Ostrzeżenie

    13 kwietnia 2029
  • Logowanie

  • Odwiedzają nas

    Map

  • Maryjo weź mnie za rękę

  • Jezu Maryjo Kocham Was

Stary Krzyż

Posted by Dzieckonmp w dniu 29 marca 2013


Komentarze 44 do “Stary Krzyż”

  1. GLADIATOR said

    Proszę módlcie się tą modlitwą w swoich rodzinach i rozprzestrzeniajcię ją gdzie się tylko da. Szczęść Boże. http://www.duchprawdy.com/siedem_modlitw_sw_brygidy.htm

    • Weronika said

      Dobrze, ze to zamiesciles….Bog zaplac..

    • aseret said

      modle sie codziennie od kilku lat.

      • Weronika said

        To cudownie, ze jestes tak wytrwaly…obysmy wszyscy tak postepowali, prosimy Cie o to nasz Panie i Zbawicielu. Amen.

    • Daslkiusz said

      Nadeszła godzina ciemności, ofiara się dokonała, choć w tamtej chwili mało kto rozumiał. Przeważał strach i dezorientacja. Dziś jesteśmy bogatsi o doświadczenie tego co stało się dnia trzeciego. Pusty grób pozwala nam przeżywać pamiątkę męki Pańskiej bez tej paniki, jaka towarzyszyła uczniom Chrystusa. Ale czy rutyna tego co przeżywamy nie zamyka nas na pełnię prawdy o tej ofierze?

      „Sługa nie jest większy od swego pana ani wysłannik od tego, który go posłał”.(J.13:16) „Jeżeli Mnie prześladowali, to i was będą prześladować”. (J.15:20) – Te dwa cytaty prowadzą nas do intuicji, że wszystko co zdarzyło się 2000 lat temu na Golgocie, powtórzy się raz jeszcze w życiu Kościoła, a więc i każdego znas. Kościół jest mistycznym ciałem Chrystusa i nie jest to tylko piękny zwrot czy przenośnia, ale najprawdziwsza z prawd. Tak jak po 3 latach działalności publicznej Jezusa, przyszła zdrada, męka i śmierć. Tak na Kościół po jego publicznej działalności przyjść musi to samo.

      Dlaczego to piszę dziś? Wielu uważa że weszliśmy na ten ostni okres drogi, potwierdzać to mają prześladowania, rosnący ucisk, wojny i katastrofy. Być może tak jest, nie naszą sprawą jest znać dokładny dzień i godzinę, ale naszą troską winno być czuwanie, by nie powtórzyć tej paniki Apostołów.
      Kiedy naszym udziałem stanie się to bolesne doświadczenie uczniów Chrystusa – strach, zawód, dezorientacja i poczujemy tak jak oni, pokusę ucieczki, ukrycia się w bezpiecznym schronieniu; pamiętajmy o tym, o czym apostołowie jeszcze nie wiedzieli. Pamiętajmy o tym, że Golgota jest tylko etapem na drodze do pustego Grobu. Kościół powtarza drogę Chrystusa, przechodzi powtórnie przez Ogrójec i Golgotę ale i finał jest zatem taki sam – Zmartwychwstanie.

      http://www.konservat.pl/

  2. Daniel said

    Piękna Droga Krzyżowa ….

  3. black.elizz said

    NOWENNA DO BOŻEGO MIŁOSIERDZIA

    Jezu, ufam Tobie!

    * Tekst nowenny pochodzi z Dzienniczka św. S. Faustyny *

    + ŚWIĘTO BOŻEGO MIŁOSIERDZIA PRZYPADA ZAWSZE W PIERWSZĄ NIEDZIELĘ PO WIELKANOCY +

    (Dz. 57) „…Nowenna do Miłosierdzia Bożego, którą mi kazał Jezus napisać i odprawiać przed świętem Miłosierdzia. Rozpoczyna się w Wielki Piątek.

    Pragnę, abyś przez te dziewięć dni sprowadzała dusze do zdroju mojego miłosierdzia, by zaczerpnęły siły i ochłody, i wszelkiej łaski, jakiej potrzebują na trudy życia, a szczególnie w śmierci godzinie…”

    – Dzień pierwszy: Dziś sprowadź mi ludzkość całą, a szczególnie wszystkich grzeszników, i zanurzaj ją w morzu miłosierdzia mojego. A tym pocieszysz mnie w gorzkim smutku, w jaki mnie pogrąża utrata dusz.(1210)

    Koronka do Bożego Miłosierdzia…

    – Dzień drugi: Dziś sprowadź mi dusze kapłańskie i dusze zakonne, i zanurz je w niezgłębionym miłosierdziu moim. One dały mi moc przetrwania gorzkiej męki, przez nich jak przez kanały spływa na ludzkość miłosierdzie moje.(1212)

    Koronka do Bożego Miłosierdzia…

    – Dzień trzeci: Dziś sprowadź mi wszystkie dusze pobożne i wierne, i zanurz je w morzu miłosierdzia mojego; dusze te pocieszyły mnie w drodze krzyżowej, były tą kroplą pociech wśród goryczy morza.(1214)

    Koronka do Bożego Miłosierdzia…

    – Dzień czwarty: Dziś sprowadź mi pogan i tych, którzy mnie jeszcze nie znają, i o nich myślałem w gorzkiej swej męce, a przyszła ich gorliwość pocieszyła serce moje. Zanurz ich w morzu miłosierdzia mojego.(1216)

    Koronka do Bożego Miłosierdzia…

    – Dzień piąty: Dziś sprowadź mi dusze heretyków i odszczepieńców, i zanurz ich w morzu miłosierdzia mojego; w gorzkiej męce rozdzierali mi ciało i serce, to jest kościół mój. Kiedy wracają do jedności z kościołem, goją się rany moje i tym sposobem ulżą mi męki.(1218)

    Koronka do Bożego Miłosierdzia…

    – Dzień szósty: Dziś sprowadź mi dusze ciche i pokorne, i dusze małych dzieci, i zanurz je w miłosierdziu moim. Dusze te są najwięcej podobne do serca mojego, one krzepiły mnie w gorzkiej konania męce; widziałem je jako ziemskich aniołów, które będą czuwać u moich ołtarzy, na nie zlewam całymi strumieniami łaski. Łaskę moją jest przyjąć zdolna tylko dusza pokorna, dusze pokorne obdarzam swoim zaufaniem.(1220)

    Koronka do Bożego Miłosierdzia…

    – Dzień siódmy: Dziś sprowadź mi dusze, które szczególnie czczą i wysławiają miłosierdzie moje, i zanurz je w miłosierdziu moim. Te dusze najwięcej bolały nad moją męką i najgłębiej wniknęły w ducha mojego. One są żywym odbiciem mojego litościwego serca. Dusze te jaśnieć będą szczególną jasnością w życiu przyszłym, żadna nie dostanie się do ognia piekielnego, każdej szczególnie bronić będę w jej śmierci godzinie.(1224)

    Koronka do Bożego Miłosierdzia…

    – Dzień ósmy: Dziś sprowadź mi dusze, które są w więzieniu czyśćcowym i zanurz je w przepaści miłosierdzia mojego, niechaj strumienie krwi mojej ochłodzą ich upalenie. Wszystkie te dusze są bardzo przeze mnie umiłowane, odpłacają się mojej sprawiedliwości; w twojej mocy jest im przynieść ulgę. Bierz ze skarbca mojego Kościoła wszystkie odpusty i ofiaruj za nie…O, gdybyś znała ich mękę, ustawicznie byś ofiarowała za nie jałmużnę ducha i spłacała ich długi mojej sprawiedliwości.(1226)

    Koronka do Bożego Miłosierdzia…

    – Dzień dziewiąty: Dziś sprowadź mi dusze oziębłe i zanurz je w przepaści miłosierdzia mojego. Dusze te najboleśniej ranią serce moje. Największej odrazy doznała dusza moja w Ogrójcu od duszy oziębłej. One były powodem, iż wypowiedziałem; Ojcze, oddal ten kielich, jeżeli jest taka wola Twoja.- Dla nich jest ostateczna deska ratunku uciec się do miłosierdzia mojego.(1228)

    Koronka do Bożego Miłosierdzia…

    Zwykłe warunki uzyskania odpustu zupełnego w Niedziele Miłosierdzia to:

    – sakramentalna spowiedź (bądź bycie w stanie łaski uświęcającej),

    – Komunia święta,

    – modlitwa w intencjach Ojca Świętego

    – całkowita wolność od przywiązania do jakiegokolwiek grzechu

    – wykonanie aktu religijnego związanego z danym odpustem (należy odmówić koronkę do Miłosierdzia Bożego).

  4. Dawid Defender MBM said

    U nas była droga krzyżowa pozmieniana stacje były rozwalone i tylko miłosierdziu bożym było……ohydny znak już zaczyna być

    • Dawid Defender MBM said

      a tak jak szłem do kościoła to widziałem ze cos zacznie się dziac no i ksiądz powiedział ze nie zdziwmy się ale będą pozmieniane stacje cyrk…

    • Julo74 said

      Jeszcze raz po polsku można?

  5. Dawid Defender MBM said

    Jest nowe orędzie mówi ze Wielki Piątek to czas rozpoczęcia zmian w kościele…..

  6. Gosia said

    Wasze przejście z tej ziemi do Mojego Nowego Królestwa będzie bezbolesne, błyskawiczne i tak nieoczekiwane, że ledwo będziecie mogli złapać jeden oddech
    środa, 27 marca, godz. 23.15

    Moja wielce umiłowana córko, przyjdźcie wszyscy i złączcie się ze Mną, upamiętniając ten dzień, w którym został wam dany wspaniały Dar Odkupienia.

    Wielki Piątek musi być wspominany jako dzień, w którym Bramy Raju zostały ostatecznie otwarte, aby powitać Boże dzieci, powracające do Niego z ich wygnania. Moja Śmierć zabezpieczyła wam przyszłość, jakiej nigdy byście nie mieli, gdyby Mój Ojciec nie zesłał Mnie, Mesjasza.

    Moje Ciało zostało ukrzyżowane, ale Moja Śmierć przyniosła wam życie. W tym czasie Mojego Drugiego Przyjścia Moje Ciało będzie przechodziło takie samo Ukrzyżowanie, tylko że teraz będzie to Mój Kościół, Moje Ciało Mistyczne, które będzie cierpieć. Musicie niemniej wiedzieć, że Ja nigdy bym nie zezwolił, aby ukrzyżowanie Mojego Kościoła zniszczyło wiarę Bożych dzieci. Wzywam więc teraz każdego człowieka, każde wyznanie, każdego, niezależnie od koloru jego skóry, i każdą rasę, aby Mnie posłuchać.

    Wkrótce staniecie się na ziemi świadkami tych wszystkich znaków, które wam udowodnią, że jesteście stworzeni przez Boga. Już niedługo się dowiecie, że nigdy nie umrzecie, jeżeli zawezwiecie Bożego Miłosierdzia. Przyszłość was wszystkich — którzy akceptujecie to, że jesteście umiłowanym dzieckiem Boga — jest promienna. Zapraszam was i wasze rodziny oraz przyjaciół, aby przyłączyły się do Mojego Królestwa i jadły z Mojego Stołu.

    Wasze przejście z tej ziemi do Mojego Nowego Królestwa będzie bezbolesne, błyskawiczne i tak nieoczekiwane, że ledwo będziecie mogli złapać jeden oddech. Proszę, nie obawiajcie się Mojego Drugiego Przyjścia, jeżeli kochacie Boga. Bóg was kocha. Ja was kocham. Trójca Święta weźmie ziemię w objęcia i ci wszyscy, którzy akceptują Moją Dłoń Miłosierdzia, a okażą skruchę za ich grzeszne życie, będą bezpieczni.

    Ci pomiędzy wami, którzy mają silną wiarę, zostaną błyskawicznie wzięci. Dla tych, którzy wleką się z tyłu, którym brakuje wiary i dla których niemożliwym będzie, aby ku Mnie sięgnąć — potrwa to dłużej.

    Wy, Moi wierni wyznawcy, będziecie musieli pomóc tym słabym i tym, którzy są przegrani. Moje Miłosierdzie jest tak wielkie, że przyznam tym wszystkim duszom odpowiednio wiele czasu, aby je zabrać do życia wiecznego, które wszystkim obiecałem. Nigdy nie czujcie się przygnębieni, kiedy wszystko wydaje się beznadziejne, gdyż grzech nadal pochłania słabe dusze. Musimy wspólnie pracować nad tym, aby ocalić tych, którzy są tak daleko ode Mnie, że nie istnieje prawie nic, co zwabiłoby ich w Moje Ramiona. Dzięki waszej wzajemnej miłości zostaną wykorzystane cuda, aby nawrócić te zagubione dusze. Taka jest Moja obietnica dla was. Modlitwa, i to wiele modlitwy, będzie częścią waszego obowiązku wobec Mnie, aby ocalić dusze przed strasznym końcem, jaki jest dla nich planowany przez szatana, który brzydzi się dziećmi Bożymi.

    Mój Apel jest przeznaczony dla każdego. Te Orędzia nie wyłączają żadnej religii. Wręcz przeciwnie, są one z wielką miłością kierowane do każdego dziecka Boga, ponieważ wszyscy jesteście równi w Jego oczach.

    Pozostańcie w pokoju i ufajcie Bożej Miłości.

    Wasz Jezus

    http://www.ostrzezenie.wordpress.com
    Trochę nie po kolei idą kolejne orędzia.

  7. Gosia said

    http://ostrzezenie.wordpress.com/

    Kolejne słowa nadziei od Chrystusa.

  8. “Kiedy Chrystus przyszedł, to uczucie, które On ci daje, to dar zrozumienia życia, że wszystko zostało stworzone przez Chrystusa i dla Chrystusa, jesteśmy stworzeni, aby być z Nim. To najbardziej niesamowite uczucie, bo jesteś tam gdzie należysz. W twoim życiu jest zadowolenie, bo nie musisz szukać już nigdzie indziej, jesteś dokładnie tam, gdzie powinieneś, a pytanie o sens życia jest odnalezione.”

    Brian „Head” Welch były gitarzysta zespołu KoRn, człowiek który rzucił sławę i pieniądze dla Chrystusa i zmiany swojego życia.

    http://znanichrzescijanie.wordpress.com/2013/03/29/brian-head-welch-z-zespolu-korn-o-swoim-nawroceniu-na-chrzescijanstwo/

  9. KIELICH said

    Jezu Ukochany, Jezu skatowany; Pragnę moim życiem goić Twoje rany; Pragnę moim słowem ukoić Twój ból; Pragnę Cię objąć… do mnie się tul.

    • Weronika said

      Skad te slowa?? Piekne…choc koncowka „do mnie sie tul” to juz nie za bardzo mi pasuje….

  10. Przemek1985 said

    Plinio Corrêa de Oliveira
    „Ojcze, nie moja wola, lecz Twoja niech się stanie”
    Data publikacji: 2013-03-28 20:00
    Data aktualizacji: 2013-03-26 09:30:00
    „Ojcze, nie moja wola, lecz Twoja niech się stanie”
    Ludovico Carracci – Modlitwa w Ogrojcu

    To powiedziawszy, Jezus wyszedł z uczniami swymi za potok Cedron. Był tam ogród, do którego wszedł On i jego uczniowie (J 18, 1).

    Jezus opuszcza Jerozolimę. To nie był zwykły wyjazd, po którym miał nastąpić rychły powrót, lecz prawdziwe i dogłębne rozstanie.

    Mesjasz miłował Święte Miasto, jego mury zwieńczone chwałą, Świątynię Żywego Boga, która się tam wznosiła, naród wybrany, który w nim mieszkał. Dlatego głosił mu Dobrą Nowinę ze szczególną czułością, a jego wady zwalczał wyjątkowo żarliwie. Lecz został odrzucony. Pozostawiał zatem Miasto przeklęte.

    Była noc. Jerozolima jaśniała w blasku świateł. Upał i wielka obfitość królowały w domach, zgiełk panował na ulicach. Radosne i spokojne miasto spowijała atmosfera beztroski. Jezus, z całym swoim pięknem, łaską, mądrością, dobrocią niewielu obchodził. W chwili, gdy opuszczał Miasto, nikt tego nie zauważył, nikt o tym nie wiedział, może z wyjątkiem tego czy innego przechodnia, który obojętnie na Niego spojrzał. Żydzi nie potrzebowali Jezusa. Woleli, by ich duszami kierowali Annasz, Kajfasz i im podobni. Wystarczało im to, że ich interesów narodowych pilnował Herod. Tolerowali Piłata, chociaż był im nie w smak. Pod czujnym okiem tych pasterzy duchowych i doczesnych mogli jeść, pić i bawić się do woli, uciszając później sumienie modlitwą i ofiarą w Świątyni. I tak wszystko toczyło się w uśpieniu i konformizmie.

    Jezus przyszedł, by zakłócić im ten spokój. To musiało wzbudzać ich wielki niepokój – „Mówił o śmierci, sądzie, niebie i o piekle, nie pojmując, że epoka nie dopuszczała takich rozważań, i że pierwszym obowiązkiem rabbiego było dostosowanie się do wymogów swoich czasów. Będąc znawcą świętych tekstów, zręcznym myślicielem i potrafiąc wywrzeć niezwykłe wrażenie na tłumach, a głębią swoich porywających mów pociągnąć za sobą ludzi, zdawał się być bardzo zaangażowany w ukazywanie nie dających się pogodzić sprzeczności miedzy religią z jednej strony a długim i beztroskim życiem bez zahamowań – z drugiej. To było niczym przełamywanie łuku na dwie połowy i prędzej czy później musiało doprowadzić do katastrofy. Nie przejmował się tym, bo nie był rozważny. Wzmacniając niebezpieczny efekt swoich słów, czynił cuda. I wspierając się na prestiżu, jaki one mu przynosiły, jeszcze bardziej niepokoił umysły, nauczając, że droga prowadząca do nieba jest wąska, wskazując, że aby do niego wejść, konieczna jest czystość, uczciwość i prawość. Jego, który głosił współczucie, nie wzruszały walki staczane w głębi duszy, dramaty sumienia, do których w ten sposób doprowadzał? Jemu, który głosił pokorę, nieznana była konieczność pogodzenia się z przykładem roztropności, jaki dawali mu Arcykapłani?”

    To prawda, że był taki czas, gdy jego zwycięstwo zdawało się nieuchronne. Lecz Sanhedryn czuwał. Otwierając hojnie skarbiec wysłał do ludu emisariuszy, rozbudzając uprzedzenia przeciwko „zuchwalcowi”. Emisariusze ci byli zręczni i umieli poruszyć czułe struny psychiki. „Możliwości tego rabbiego zostały wyeliminowane. Jerozolima była nie dla Niego. I więcej jeszcze: Jego śmierć była postanowiona, a lud miał ją oklaskiwać”. Ta śmierć miała być ostatnim i nic nieznaczącym dopełnieniem wszystkiego: „Małym epizodem wśród wielu takich historii. Tak, «sprawa» Jezusa z Nazaretu była zamknięta. Lud mógł na nowo oddać się przyjemnościom, złotu, długim ceremoniom w Świątyni. Wszystko wracało do normalności. Tak, wielką beztroskę wyczuwało się w powietrzu, które znowu stało się lekkie, tamtej nocy spokojnej i pełnej obfitości…”

    Nauczanie Jezusa było skończone, a On opuszczał Jerozolimę, bo nie można było tam już nic więcej zrobić. Jego doskonałość nie pozwalała Mu na przyłączenie się do owego błogiego i obojętnego spokoju usypiającego sumienia, które pragnął obudzić. Jedyną możliwością było odejście. Odejść, tak aby zaznaczyć całkowite oderwanie się od tego miasta, absolutną rozłąkę, otwartą sprzeczność.

    I odszedł. Z tyłu pozostały światła, oto wkraczał w ciemności nocy. Za nim pozostał tłum, z nim szła jedynie garstka uczniów. Za nim zostało wszystko, co było władzą, bogactwem, chwałą ludzką, oto zmierzał ku pustkowiu, a za nim podążali jedynie jacyś nieznajomi bez żadnej rangi społecznej ani kultury, bez niczego. Z tyłu pozostały radości życia, oto zmierzał na spotkanie smutku opuszczonych, strasznych udręk, jakie przypadają w udziale tym, co oczekują na śmierć.

    Rzekł Jezus do swoich uczniów: Usiądźcie tutaj, Ja tymczasem będę się modlił (Mk 14, 32).

    Osamotnienie Jezusa było większe, niż wydaje się na pierwszy rzut oka. Apostołowie podążali za nim, to prawda. Lecz z duszą pełną przywiązania do tego wszystkiego, co zostawiali w wyniku tej strasznej rozłąki i pełni przerażenia wobec tego wszystkiego, co miała im przynieść przyszłość. Ich dusze już nie były usposobione do modlitwy: był to początek odstępstwa, bowiem ten, kto nie modli się, zmierza ku otchłani. Modlić się – „nie mogli”. Wrócić do Jerozolimy – nie chcieli. Pozostali „siedząc tam”. I pozwolili, aby Nauczyciel trochę się oddalił, aby pozostał sam. Apostołowie oczywiście uważali się za bohaterów, ponieważ „siedzieli tam”. Tak odczuwali swój ból, że nie pomyśleli o bólu Pana. Dlatego pozwolili, by cierpienie ich przygniotło. Siedząc tam, wkrótce zasnęli, a w końcu uciekli!

    Nie modlić się, myśleć niewiele o Męce Chrystusa, a wiele o własnym bólu, wszystko to prowadzi do „siedzenia” na drodze i przyzwolenia, aby Jezus szedł dalej sam. Potem przychodzi senność, sen, słabość. A w końcu ucieczka.

    Straszna, straszna lekcja dla tych, którzy rozpoczęli długi marsz drogą do doskonałości!

    Jezus powiedział im: Módlcie się, abyście nie ulegli pokusie (Łk 22, 40). Nie modlili się, ulegli…

    Wziąwszy ze sobą Piotra i dwóch synów Zebedeusza, począł się smucić i odczuwać trwogę (Mt 26, 37).

    Wybrani. Niektórzy z nich byli mniej porażeni bólem opuszczenia, klęski i całkowitej rozłąki ze światem. Ich bardziej bolało cierpienie Jezusa. Zasługiwali na to, by ich powołać, aby mogli uczestniczyć od początku w nieskończenie wielkich i cennych cierpieniach Odkupiciela.

    Iluż otrzymuje podobne wezwanie! Łaska pociąga ich ku większej pobożności, prawowierności głębszej, lepszego zrozumienia przerażającej sytuacji Kościoła w naszych czasach. Aby odpowiedzieć na te łaski, trzeba mieć odwagę uczestniczenia w smutkach naszego Pana, a do tego konieczny jest duch szczodry, mocny i pełen powagi.

    Jak odrzuca się taką łaskę? Odrzucając smutek naszego Pana, żyjąc dla głupstw, wielbiąc bałwochwalczo sport, stawiając radio i telewizję w centrum życia, czyniąc jedynym przedmiotem rozmów żarty, jednocześnie uciekając przed rozważaniem tych tak ważnych obowiązków, powagi problemów, jakie nakłada na nas epoka… – wszystko po to, aby pogrążyć się całkowicie w małych i nieważnych sprawach codzienności.

    Ci, co tak czynią, nie stają się powiernikami godnych uwielbienia cierpień Serca Jezusowego. Są jak ropuchy, co żyją z brzuchem przy ziemi, a nie jak orły, które swym potężnym lotem przeszywają wyżyny niebios.

    Wtedy rzekł do nich: smutna jest dusza moja aż do śmierci: zostańcie tu i czuwajcie ze Mną (Mt 26, 38).

    „Dusza moja jest”, mówi Zbawiciel, a nie „ja jestem”. Chciał On przez to powiedzieć, że udręka, w której był pogrążony, była natury duchowej. Część cielesna jeszcze się nie zaczęła. Tyle wagi przywiązuje się do Męki, do bólu ciała, i słusznie. Natomiast kult Przenajświętszego Serca Jezusa ma podkreślać znaczenie bólu duszy Chrystusa, i to jest wspaniałe. Bowiem cierpienia duszy są głębsze, bardziej przeszywające i bardziej szlachetne niż ból ciała. Bardziej sprzeciwiają się one wadom duszy, które to najbardziej obrażają Boga.

    A co było przyczyną cierpień duszy Chrystusa? Z jakiego powodu my powinniśmy cierpieć?

    Widząc pogwałconą wolę Ojca Przedwiecznego; Jezusa, Pana naszego, odrzuconego, zanegowanego, znienawidzonego. Rozmyślać o tym, mierzyć rozmiary i powagę tego, to cierpieć w nas samych duchowe męki naszego Pana.

    Jezus Chrystus i Jego Kościół tworzą jedną całość. Za każdym razem, gdy widzimy niemoralną reklamę, błędną opinię, instytucję lub prawo sprzeczne z doktryną Kościoła, powinniśmy odczuwać cierpienie. Jeśli nie, jeśli nie mamy do tego żarliwości ani sił, nadajemy się jedynie do tego, aby „siedzieć”, a w godzinie niebezpieczeństwa uciec.

    „W smutku śmiertelnym”: a więc w największym smutku. Smutek patrzenia na pogwałcone Prawa, prześladowany Kościół, zanegowaną chwałę Boga, musi stawać się w nas najwyższym smutkiem, a nie zaledwie jednym z tych emocjonalnych i przejściowych zmartwień, jak te będące udziałem dusz frywolnych i nadpobudliwych, zmartwień niczym błędne ogniki pojawiające się na moczarach i cmentarzach. Zmartwienia płytkie, które nie skłaniają nas do poważnych postanowień, głębokiej żarliwości, rzeczywistego wyrzeczenia się wszystkiego, by żyć jedynie dla walki. Dusza pogrążona w „śmiertelnym smutku” nie znajduje ukojenia w czasopismach, strojach, restauracjach, spacerach, przyzwoitych drobnostkach… lub nieprzyzwoitych głupstwach! Będzie ona żyć w śmiertelnym smutku sponiewieranej chwały Boga, znajdując ukojenie jedynie w życiu wewnętrznym i w apostolacie.

    „Zostańcie tu”, czyli nie mieszajcie się ani z perfidnymi synami Jeruzalem, ani z letnimi, którzy śpią parę kroków stąd.

    „Zostańcie ze Mną”. Tak, uczestniczcie w mojej samotności, mojej klęsce, moim bólu. Uczyńcie z tego waszą chwałę, waszą radość, wasze bogactwo.

    I odszedłszy nieco dalej, upadł na twarz (Mt 26, 39). Dlaczego „odszedłszy nieco dalej”, jeśli chciał, aby trzej Apostołowie „pozostali z Nim”? „Pozostać z naszym Panem” to pozostać blisko Niego w duchu, to być solidarnym z Nim. „Pozostaje” z Nim ten, kto jest z Kościołem całym sercem, całą duszą, całym umysłem. „Pozostaje” z naszym Panem ten, kto w godzinach agonii myśli o Nim, a nie o sobie. „Pozostaje” z naszym Panem ten, kto myśli tylko o Nim, a nie o świecie, jego duchu i jego rozkoszach.

    Nasz Pan odszedł dalej tylko „nieco”, na „odległość jakby rzutu kamieniem”, mówi św. Łukasz (22, 41). Dlaczego „odszedłszy”? I dlaczego uczynił to zaledwie „nieco”?

    Nasz Pan chciał być widziany, aby podtrzymać wierność trzech wybranych Apostołów, chciał ich pocieszyć, i pocieszyć samego siebie czując ich bliskość. Lecz należało „odejść nieco dalej”, bowiem nadeszła godzina szczególnej powagi. Miał rozmawiać z Ojcem, a Ojciec miał rozmawiać z Nim. Tak jak w obrzędach judaistycznych Kapłan wchodził samotnie do miejsca najświętszego z najświętszych, tak i nasz Pan chciał w samotności zrobić ten pierwszy krok na drodze swej Męki.

    Czy mamy w duszy też taką świętą samotność, pustelnie na górze, w których jesteśmy sami tylko z Bogiem i do których nie dociera żaden powiernik, żaden przyjaciel, żadne ziemskie uczucie; do których dopuszczamy jedynie spojrzenie naszego Pana?

    Czy też należymy do tych dusz pozbawionych oporów i szlachetności, otwartych na wszelkie prądy, na wszystkie spojrzenia, na wszystkie kroki niczym pospolity plac miejski?

    „Upadł na twarz”. Całkowite upokorzenie, całkowite wyrzeczenie. To ofiara gotowa na poświęcenie.

    Jakież przygotowanie do modlitwy! Czy kiedy mówimy do Boga uprzednio „upadamy na twarz”? Właśnie, czy jesteśmy pokorni, gotowi do posłuszeństwa, pragnąc zrezygnować ze wszystkiego, uznając naszą nicość? Czy przeciwnie, idziemy pełni rezerwy, z oporami, z wrażliwymi punktami, co do których Bóg nie może prosić nas o poświęcenie? Czy kiedy słuchamy Kościoła, „upadamy na twarz” rezygnując ze wszystkich naszych opinii, naszych zachcianek, aby okazać posłuszeństwo? Czy razem z tymi, którzy dają nam dobry przykład zbliżając nas do Kościoła i do papieża, „upadamy na twarz” akceptując jego wpływy, czy raczej wznosimy bariery, zgłaszamy zastrzeżenia?

    I modlił się tymi słowami: Ojcze mój, jeśli to możliwe, niech Mnie ominie ten kielich! Wszakże nie jak Ja chcę, ale jak Ty (Mt 26, 39).

    Upaść na twarz, lecz jednocześnie modlić się! Z ciałem leżącym najniżej jak tylko można, na ziemi, a duszą wznosić się aż do najwyższego z nieboskłonów, gdzie jest tron Boga! W tym leży niezwyciężona natura prawdziwego katolika. W apogeum udręki, upokorzenia, osamotnienia, ma on wciąż w ręku broń, która niszczy wszystkich przeciwników. Jakże to prawdziwe, gdy chodzi o walki życia wewnętrznego! Nie dysponując środkami, aby znaleźć właściwą drogę lub by wytrwać, modlimy się i… w końcu zwyciężamy. I ileż w tym prawdy w odniesieniu do apostolatu! Napełnia nas strachem fala powracającego pogaństwa? Myślimy od razu o ustępstwach, w których poświęcamy to, co przypadkowe, bo jest przypadkowe, to, co istotne, lecz drugorzędne, bo jest drugorzędne i wreszcie to, co najważniejsze… „by uniknąć większego zła”. Gdybyśmy znali siłę modlitwy, gdybyśmy umieli „upaść na twarz i modlić się”, zrozumielibyśmy lepiej skuteczność naszej nadprzyrodzonej broni, znaczenie, sens, wartość, użyteczność chrześcijańskiej bezkompromisowości. Boski Zbawiciel cierpiał na tym świecie z winy pesymistów, z winy zniechęconych, którzy nie mają pojęcia o triumfalnej sile Kościoła.

    „Niech mnie ominie ten kielich…” Jaki kielich? To było cierpienie okrutne, przytłaczające, niesprawiedliwe, które się zbliżało i które Jezus przewidywał. Wtedy też Boski Nauczyciel cierpiał przez tych, co grzeszą optymizmem, tych, którzy postawieni przed perspektywą walki, udręki, bólu, uprawiają politykę chowania głowy w piasek i uważają, że „wszystko jest w najlepszym porządku”. Przeczuwać nadejście bólu, przygotować się odważnie do konfrontacji z nim, oto wielka, największa cnota. Zarówno jeśli chodzi o nasze osobiste życie, jak i o sprawę Świętego Kościoła. W tej chwili, gdy jest on tak zaciekle zwalczany, nie popisujmy się głupotą i nie mówmy, że wszystko jest w porządku. Uznajmy powagę chwili, spójrzmy mężnie i po chrześcijańsku na zagrożenia, jakie niesie ze sobą przyszłość, z duszą przepełnioną męstwem i ufnością, gotowi zareagować poprzez modlitwę, poprzez walkę, poprzez pełną akceptację poświęcenia.

    Taki był przykład, który dał nam Boski Nauczyciel. Odsunął się od wszystkich, by zostać sam na sam z Bogiem, przyjąć na siebie w całej rozciągłości ocean bólu, który miał Go zalać i przyjąć postawę wobec tej perspektywy.

    Jaką postawę? Jeśli to możliwe, niech Mnie ominie ten kielich: Wszakże nie jak Ja chcę, ale jak Ty.

    W tych słowach zawierają się dwie prośby. W jednej z nich Bóg– Człowiek prosi, aby odsunięto od niego ból jeśli to możliwe. W drugiej akceptuje go, w razie gdyby nie można go było uniknąć.

    Święta postawa, pozbawiona próżności i teatralnych gestów. Naturalnie, ból napawa człowieka trwogą, a Pan Jezus, który nie tylko jest prawdziwym Bogiem, ale również prawdziwym człowiekiem, lękał się go. Poprosił zatem, aby jeśli to możliwe, odsunięto go od Niego. Unikanie bólu jest słuszne, mądre, święte. Jednak nie unikanie go za wszelką cenę: tylko jeśli to możliwe.

    Jeśli to możliwe: cóż to oznacza? Jeśli w obliczu tej pokornej prośby Sprawiedliwego, udręczonego wizją bólu, byłoby możliwe przebłaganie woli Boskiej, odsunięcie cierpienia, niechby tak się stało. Lecz, jeśli przeciwnie, odsunięcie tego bólu oznaczać by miało wprowadzenie zmian w planach Opatrzności, pociągając za sobą umniejszenie chwały Boga i dobra przyszłego Kościoła oraz dusz ludzkich, to lepiej było wycierpieć wszystko.

    Jeśli to możliwe… Wzniosły to tryb warunkowy, jakiego nasz wiek nie zna… I dlatego właśnie cały świat pogrążony jest w kryzysie, w transie, w agonii. Dobra ziemskie, bogactwo, sława, zdrowie, uroda, wszystko to jest dobre, o ile przedłożymy nad to wolę Boską. Lecz jeśli trzeba zrezygnować ze wszystkiego, bo na mocy tej czy innej okoliczności wewnętrznej czy zewnętrznej „nie jest możliwe” posiadanie tych rzeczy, nie obrażając jednocześnie Boga, to wyrzeczmy się wszystkiego. Gdyby wszyscy ludzie tak myśleli i czuli, świat wyglądałby inaczej! To z braku tego trybu warunkowego, w którym zawarty jest cały porządek i całe dobro, cywilizacja powoli upada.

    Wszakże nie jak Ja chcę, ale jak Ty. Słowa, na których spoczywa całe życie Kościoła, dusz ludzkich i narodów. Słowa święte, słodkie, twarde i straszne, słowa, których dzisiejszy człowiek nie chce słyszeć. Doskonała definicja posłuszeństwa, tego posłuszeństwa, którego od czasów Lutra świat coraz bardziej nienawidzi.

    Tak, niech stanie się wola Boga, a nie moja: wypełnię Przykazania, a nie będę podążał za kaprysami. Niech moje myśli będą z myślami papieża, chociażbym wolał inną doktrynę. Będę posłuszny wszystkim tym, którzy prawomocnie sprawują nade mną władzę, ponieważ reprezentują Boga: i dlatego będę wypełniał ich wolę, a nie moją.

    Mój Jezu, mając to wszystko na uwadze, jak więc wyjaśnić, że wciąż jeszcze słyszy się opinię, że byłeś rewolucjonistą, że przyszedłeś, aby przynieść na ziemię Rewolucję?

    Po tej modlitwie jest tylko milczenie… Ewangelie nie opowiadają nam, jaka była odpowiedź Jezusa ani co Jezus powiedział później. Po co mówić? I za pomocą jakich słów?

    Prawdopodobnie na ziemi tylko jedna osoba widziała wszystko, wiedziała o wszystkim, wielbiła wszystko: Przenajświętsza Maryja, obecna przy wszystkim bez cienia wątpliwości w duszy, uczestnicząca we wszystkim.

    Temat ten jest zbyt wielki, abyśmy mogli zinterpretować to milczenie, którego nawet Ewangeliści nie chcieli przerwać. Prośmy Pośredniczkę wszelkich łask, aby wprowadziła nas w stan skupienia wewnętrznego i niewypowiedziane tajemnice tej chwili ciszy.

    Jezus się zgodził: Wtedy ukazał Mu się anioł z nieba i umacniał Go. Pogrążony w udręce jeszcze usilniej się modlił, a Jego pot był jak gęste krople krwi, sączące się na ziemię (Łk 22, 43-44).

    Tak zaczęła się Pasja. Jezus wiedział, że nadchodzi ból i śmierć, i przyjął to. Widzenie tego, co nieuchronne stawiało Go w obliczu przytłaczającego nagromadzenia wszelkich udręk.

    Lecz „anioł Go umacniał”. Tak, jego pokorna prośba została wysłuchana. Bóg dawał mu siły, aby zwyciężyć niezwyciężalną torturę, znieść ból nie do zniesienia, przyjąć z pokorą niesprawiedliwość nie do przyjęcia.

    Gdybyśmy to zrozumieli! Przykazania wydają nam się zbyt trudne, miota nami wichura rozwiązłych apetytów, diabelskich pokus. Gdybyśmy zrozumieli, że wybiła godzina Boga, gdybyśmy „usilniej się modlili”, gdybyśmy przyjęli wizytę anioła, który przynosi nam pociechę!

    Tak, bowiem i do nas przychodzi anioł zawsze, gdy tylko się modlimy. Poprzez wewnętrzne działanie łaski, dobrą książkę, przyjaciela, który daje nam dobry przykład lub udziela dobrej rady. Lecz nie modlimy się. I oto rezultat: upadamy.

    W godzinie agonii przyszedł anioł jako owoc modlitwy. Po jego wizycie Chrystus Pan nadal się modlił: tak, modlić się z coraz większą intensywnością, oto wielka tajemnica zwycięstwa. „Kto się modli, zbawi się, kto się nie modli, gubi siebie”, mawiał św. Alfons de Liguori. I jakże miał rację!

    Jezus pocił się krwią. Odkupieńcza Krew płynęła pod naciskiem duchowego bólu. Można powiedzieć, że była to krew Serca. Jaki wspaniały temat dla czcicieli Przenajświętszego Serca.

    Pocić się krwią to największy ból. To szczyt cierpienia moralnego, które odciska się na ciele. Można powiedzieć, że Pan nasz znosił wówczas wszystko, co tylko jest możliwe w cierpieniu. Tymczasem jeszcze nawet pierwszy krok Drogi Krzyżowej nie został poczyniony.

    Jak wyjaśnić tę niezrównaną wytrzymałość? Jego męczeństwo zaczynało się w punkcie, w którym dla innych osiąga ono apogeum.

    A to dlatego, że „anioł z nieba umacniał Go”, i „usilniej się modlił”…

    O wartości nadprzyrodzonego! A my śmiemy twierdzić, że to z braku sił upadamy na duchu lub w zmaganiach na niwie apostolatu!

    Trzy razy powiedział Pan swoje fiat – „niech się stanie”(Mt 26, 39-44). A po każdym szedł do uczniów.

    Pierwszy raz, zastał ich śpiących (Mt 26, 40). I zalecił im: Czuwajcie i módlcie się, abyście nie ulegli pokusie; duch wprawdzie ochoczy, ale ciało słabe (Mt 26, 41).

    Lecz oni Go nie posłuchali. Dlaczego? Byli senni. Sennością składającą się z dwóch przeciwieństw. Z jednej strony rozpacz, z drugiej pycha. Rozpacz: w obliczu ludzkiej porażki Jezusa, ich sny o ziemskiej wielkości rozwiały się. Co im zostawało? Ta ciemność, ta samotność, ta twarda i pospolita ziemia, na której leżeli. Przerwana kariera, o ból nad bóle! Pod ciężarem tego bólu jedyną rzeczą, jaką można było zrobić, był sen. Pycha: jednocześnie bowiem uważali się za silnych. Tyle walczyli, zapewne krzywdzące byłyby wątpliwości co do ich siły. I przekonani o swojej wytrzymałości, utwierdzeni w swej wytrwałości, „zabijali czas” śpiąc.

    Sen utkany także z grubiaństwa. Pan cierpiał, a oni spali! Cóż ich obchodził Pan? Czyż nie robili Mu już nieskończonej łaski pozostając z nim tam, w tym opuszczeniu? Czegóż więcej chciał? Żeby jeszcze modlili się po nocach? Nie. Niech On czuwa, jeśli chce. Jeśli o nich chodzi, to oni, Apostołowie, idą spać.

    Im dłużej śpimy, tym sen staje się cięższy. I tak rodzi się letniość. Po raz drugi Jezus znów zastał ich śpiących, bo oczy ich były senne (Mt 26, 42). Sen mierności, rozluźnienia i miękkości. Czy podążali oni jeszcze za Nauczycielem? Tak i nie. Tak, bo w końcu jednak tam byli. Nie, bo już Go nie słuchali. On mówił, a oni Go nie słuchali. On cierpiał, a oni spali. To był początek rozłamu.

    Skąd się biorą tak fatalne upadki? Spać, gdy Jezus mówi, to znaczy dla mnie być nieuważnym, nonszalanckim, letnim, gdy mówią do mnie ci, którzy reprezentują Święty Kościół, ci, którzy mają mnie prowadzić ścieżkami świętości, ci, którzy ucieleśniają dla mnie swoim przykładem prawowierność, szczodrość, głód i pragnienie cnoty. Gdy popadam w ten sen, jakaż na to rada, jeśli nie przebudzić się, „czuwać i modlić się, aby nie ulec pokusie”? A jeśli tego nie czynię, jaki jest tego skutek?

    Porażka w życiu duchowym i w powołaniu. Po raz trzeci słowa naszego Pana są naganą: Śpicie jeszcze i odpoczywacie? A oto nadeszła godzina i Syn Człowieczy będzie wydany w ręce grzeszników. Wstańcie, chodźmy! Oto blisko jest mój zdrajca (Mt 26, 45-46).

    Czas minął. Nie poruszyła ich nawet czuła i przepełniona bólem prośba: jednej godziny nie mogliście czuwać? (Mk 14, 37).

    I zaraz, gdy On jeszcze mówił, zjawił się Judasz, jeden z Dwunastu, a z nim zgraja z mieczami i kijami (Mk 14, 43). A wtedy opuścili Go wszyscy i uciekli (Mk 14, 50).

    Tak, uciekli, bo byli letni, spali, nie modlili się. Jeśli ja, Panie, nie chcę uciekać, muszę być stanowczy, nie mogę spać, muszę się modlić.

    Obdarz mnie Panie tą łaską wytrwałości w każdej sytuacji, we wszystkich ciężkich przejściach, we wszystkich zgryzotach; tą łaską wierności we wszystkich opuszczeniach, we wszystkich chwilach bezsilności, wszystkich klęskach; tą łaską stałości nawet wówczas, gdy wszyscy inni Ciebie opuszczą, przygnieceni ciężarem snu lub omamieni żądzą rzeczy doczesnych. A jeśli nie, to zabierz mnie Panie z tego świata. Bowiem jednej rzeczy tylko nie chcę z całych sił: uciekać.

    Poprzez wstawiennictwo wszechmocnej Twej Przenajświętszej Matki o tę łaskę wytrwałości błagam Cię mój Panie Jezu.

    – A. M. D. G. –

    Źródło: Plinio Corrêa de Oliveira, Ludu, mój ludu…, Kraków 2005

    Read more: http://www.pch24.pl/ojcze–nie-moja-wola–lecz-twoja-niech-sie-stanie,1436,i.html#ixzz2OxeRh9S3

  11. Przemek1985 said

    http://www.pch24.pl/calun-turynski-jednak-z-czasow-chrystusa,13711,i.html

  12. Dawid Defender MBM said

    Orędzie z serii Ostrzeżenie, 2013.03.28, 21.30

    Zagrożenie dla Istnienia Świętej Eucharystii uwidoczni się przed wami

    czwartek, 28 marca 2013, godz. 21.30

    Moja wielce umiłowana córko, obecnie już rozumiesz, jak bardzo ta Misja jest znienawidzona przez diabła. Mimo tego musisz się wznieść ponad te okrutne utrudnienia, jakie są przed tobą spiętrzane, aby spowolnić Moje Dzieło.

    Zagrożenie dla Istnienia Świętej Eucharystii uwidoczni się przed wami za sprawą arogancji tych w łonie Mojego Kościoła, których plan, aby zmienić Prawdę, jest na dobre w toku.

    To nie ma znaczenia, że tak wielu pośród was szydzi z tej Misji, przygotowującej dusze na ten Wielki Dzień. Z czasem będziecie wiedzieć, że to rzeczywiście jestem Ja, Jezus Chrystus, Który przychodzi do was, aby wam służyć.

    Ja Jestem waszym Mistrzem i waszym Sługą. Wy, Moi wyświęceni słudzy, musicie pamiętać o waszej roli i nigdy o niej nie zapominać. Jako słudzy nie możecie być zarazem mistrzami. Bo jeżeli wy jesteście mistrzem, to nie możecie Mi służyć. Wielu z was w łonie Mojego Kościoła zapomniało, czego zostaliście nauczeni. Zapomnieliście Słowa Bożego.

    Moją Obietnicą jest zapewnienie wam Pokarmu Życia — Mojego Ciała i Krwi — a jednak wy znowu Mnie zdradzicie. Uczynicie to, usuwając Świętą Eucharystię ze Świątyni Boga i zastępując ją trupem. Ta podmiana będzie subtelna i trochę to potrwa, zanim wy sami odkryjecie złowrogi mechanizm, który zostanie potajemnie wprowadzony.

    Ponieważ Moje Ciało podtrzymuje was poprzez Świętą Eucharystię, śmierć Mojego Ciała — Mojego Kościoła — przyniesie śmierć tym duszom, które Mnie porzucą.

    Czas tej obrzydliwości jest bardzo blisko. Czas na wybór pomiędzy Moją Ścieżką a tą ścieżką fałszywego proroka już prawie dla was nastał. Uważajcie teraz, kiedy Prawda zostanie wypaczona przez oszusta. Zobaczcie, jak on sam siebie wywyższy, podpierając się na Mnie, ale jak odmówi kroczenia ścieżką Prawdy jako sługa Boży.

    Wasz Jezus

  13. Kier said

    Tragedia – KATOLICY ŻYWCEM SPALENI W NIGERII PRZEZ MAHOMETAN
    http://wiadomosci.monasterujkowice.pl/?p=13567

  14. Kier said

    wymienione pogańskie trendy wchodzą również do Polski. Kilka dni temu postępowa nauczycielka w jednym z przemyskich gimnazjów ogłaszała dzieciakom, że “będą miały wolne z powodu święta króliczka” (!!!)

    http://m.se.pl/wydarzenia/kraj/dopiero-absurd-w-belgii-zakazali-wielkanocy_314628.html

  15. Dawid Defender MBM said

    Amerykański prezydent Barack Obama podpisał ustawę HR 933, która została w części napisana przez przedstawicieli biotechnologicznego giganta Monsanto. Firma ta będzie czerpać bezpośrednie korzyści z nowego prawa. W zapisach tych znalazły się rozporządzenia, które będą chronić przodujące w produkcji nasion modyfikowanych korporacje takie jak Monsanto przed odpowiedzialnością odnośnie bezpieczeństwa ich produktów. Nowe prawo daje tym firmom zielone światło w produkcji i sprzedaży modyfikowanych genetycznie nasion, nawet jeśli nie jest dowiedzione ich bezpieczeństwo dla zdrowia człowieka.

    Przeciwko podpisaniu przez prezydenta ustawy zebrano 250 tysięcy podpisów. Sygnatariusze chcieli aby Obama zawetował kontrowersyjne prawo znane opinii publicznej jako “Monsanto Protection Act”. Jednak prezydent zignorował głosy przeciwników żywności GMO.

    Jak działa nowe prawo? Pozwala uniknąć korporacjom sądowych kontroli ich produktów. Do tej pory amerykański Departament Rolnictwa (US Department of Agriculture) nadzorował i zatwierdzał (lub odrzucał) nasiona modyfikowane przeznaczone do sprzedaży, natomiast sądy federalne zachowywały prawo do ingerencji i wstrzymania sprzedaży jeśli zachodziła obawa, że zagrożone jest zdrowie konsumentów. Z wejściem w życie nowego prawa sądy nie będą mogły ingerować w proces sprzedaży nasion. Krytycy mówią także o dużym zagrożeniu dla środowiska naturalnego.

    Według New York Daily nad projektem ustawy pracował związany z Monsanto senator Roy Blunt. Jak donosi Center for Responsive Politics, senator Blunt otrzymał od Monsanto ponad 64 tysiące dolarów na swoje kampanie pomiędzy 2008 i 2012 rokiem. Media zauważają także, że Blunt był ostatnio największym beneficjentem datków od Monsanto wśród republikańskich polityków.

  16. Dawid Defender MBM said

    http://polskaswiadoma.pl/pl/ps-polityka/ps-polityka-swiat/item/32596-rosja-wejdzie-do-afganistanu

    „Rosji zależy na utrzymaniu bezpieczeństwa w Afganistanie po wycofaniu się sił NATO, dlatego chce umożliwić konserwację przekazanego afgańskim siłom bezpieczeństwa sprzętu na terenie tego kraju”. Informacja ta w polskich mediach spowodowała spore poruszenie, tymczasem stanowi ona zaledwie jeden z elementów przygotowań Kremla do wydarzeń, które nastąpią w 2014 roku. Jeśli miękkie środki zawiodą to przygotowane od strony militarnej i legislacyjnej „rosyjskie NATO” pod auspicjami organizacji międzynarodowych poskromi chaos, w jakim pogrąży się Azja Środkowa.

  17. Dawid Defender MBM said

    Goldman Sachs. Bank, który zawsze wygrywa.

    Ile jest na naszej planecie przedsiębiorstw , w których sprzątaczka zarabiałaby 150 tys. dolarów rocznie? Tylko jedno: to Goldman Sachs – „najlepszy i najgorszy bank na świecie”. To w jego nowojorskiej centrali zarobki są najlepsze, stanowiąc obiekt zazdrości całej Wall Street. A przecież tam, w centrum globalnych finansów raczej na to się nie narzeka.

    http://polskaswiadoma.pl/pl/ps-ekonomia/ps-ekonomia-swiat/item/32649-goldman-sachs-bank-który-zawsze-wygrywa

  18. Dawid Defender MBM said

    Niewygodne statystyki

    Polacy wydają coraz mniej pieniędzy na żywność. Z danych GUS wynika, że sprzedaż detaliczna żywności i napojów w styczniu i lutym 2013 spadła odpowiednio o -3,6 i -0,8 proc. licząc rok do roku. Dla porównania przed rokiem w tych samych miesiącach sprzedaż rosła o 6,1 i 3,0 proc.

    Krystyna Świetlik z Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej diagnozuje ten problem następująco: “Rosnące koszty życia i pogorszenie się sytuacji dochodowej sprawiają, że Polacy mają coraz mniej pieniędzy na żywność”. Kryzysowe zaciskanie pasa widać szczególnie na rynku mięsa. Z najnowszych prognoz wynika, że spożycie wieprzowiny będzie w naszym kraju najniższe od ośmiu lat.

    http://polskaswiadoma.pl/pl/ps-ekonomia/ps-ekonomia-polska/item/32539-ludzie-w-polsce-mają-coraz-mniej-pieniędzy-na-jedzenie

    Zobaczcie se tabele…..

  19. Dawid Defender MBM said

    Cała prawda o OFE

    Po zaprezentowaniu kilka dni temu przez Izbę Gospodarczą Towarzystw Emerytalnych (IGTE), koncepcji emerytur z OFE w postaci tzw. wypłat programowanych w miesięcznych ratach wypłacanych np. tylko przez 10 lat, rozpętała się burza.

    http://polskaswiadoma.pl/pl/ps-ekonomia/ps-ekonomia-polska/item/32630-cała-prawda-o-ofe-jest-coraz-bardziej-widoczna-chyba-także-dla-rządzących-interesy-ubezpieczonych-fundusze-mają-w-„głębokim-poważaniu”

  20. Dawid Defender MBM said

    Po co nam ekonomia?

    Ekonomia jest sztuką gospodarowania dobrami, jakie posiadamy lub których potrzebujemy. Powinna ułatwiać nam organizację życia w ten sposób, byśmy nie musieli poświęcać całego czasu i energii na zaspokojenie naszych materialnych potrzeb, nie mają pewności, że nam się to uda.

    Komu ma służyć ekonomia? W jaki sposób powinna organizować nasze życie?

    Ekonomia ma służyć nam, ludziom – nie rynkom kapitałowym, korporacjom, bankom ani giełdom. Nam, ludziom, nie służą odsetki, kredyty, rosnące podatki ani opłaty za wszystko, co powinno być ogólnie dostępne. Tak jak nie służy nam pogoń za płatną pracą w dobie, gdy tej pracy jest coraz mniej. Chcemy, aby ekonomia wypracowała rozwiązania, które pomogą nam uniknąć tego, co nam nie służy.

    Czym jest ekonomia? Jakie wartości powinny nią rządzić?

    Jako sztuka gospodarowania dobrami, ekonomia nie rządzi się swoimi prawami, jak fizyka czy matematyka. Jest wynikiem zawarcia przez ludzi wielu umów społecznych. Upływ czasu i nasze do nich przyzwyczajenie utrwaliły ich zasady i nadały im pozory niezmiennych praw. Wszystkie umowy można jednak zmieniać, renegocjować. A jeżeli celem ekonomii jest szczęście i dobrostan ludzi, umowy ekonomiczne muszą być zawierane w duchu etycznym.

    Co łączy człowieka ze światem ekonomii?

    Praca i pieniądze.

    Czym jest i powinna być praca?

    Powiązanie pracy z płacą za nią wydaje nam się oczywiste. Jeżeli nie możemy znaleźć pracy, a w konsekwencji – zarobić pieniędzy, nie możemy zaspokoić podstawowych materialnych potrzeb naszych i naszych dzieci. Ponieważ pracy zarobkowej oferowanej na świecie jest coraz mniej, dążymy do tego, by oddzielić pracę od płacy. Każdy z nas powinien mieć zagwarantowany minimalny dochód, pozwalający na zaspokojenie podstawowych potrzeb. Potrzeba bycia przydatnym spowoduje, że nawet bez płacy lub za niewielką płacę, mając zapewnione środki na skromne utrzymanie, ludzie będą pracować.

    Czym jest i powinien być pieniądz?

    Pieniądz powinien być informacją – o tym, jaką wartość ma towar, który kupujemy bądź sprzedajemy, albo usługa, jaką wykonujemy lub z której korzystamy. Dzięki tej informacji możemy porównać wartość towarów i usług i sprawiedliwie się nimi wymieniać. Pieniądz powinien być tylko i wyłącznie pośrednikiem w wymianie, środkiem do tego, byśmy mogli kupować i sprzedawać. Powinniśmy otrzymywać go przede wszystkim w postaci dochodu gwarantowanego, a dopiero w drugiej kolejności – ewentualnie – za wykonaną pracę.

    Jako pośrednik w wymianie, a nie towar, pieniądz powinien mieć charakter bezodsetkowy – to znaczy nie mieć ceny. Jeżeli nie będzie możliwe handlowanie pieniądzem, znikną rynki finansowe, na które przypada 97% przeprowadzanych na świecie transakcji. Dzięki temu będziemy mieli do czynienia tylko z transakcjami obsługującymi gospodarkę realną, czyli taką, która służy człowiekowi i zaspokojeniu jego potrzeb, a nie nieograniczonemu bogaceniu się nielicznych poprzez wyzysk większości.

    Abyśmy mogli godnie i bezpiecznie żyć na świecie, potrzebujemy powszechnej możliwości korzystania z dóbr. Możemy to osiągnąć dzięki oddzieleniu pracy od płacy i powołaniu pieniądza jako bezodsetkowego środka wymiany.

    Amen

  21. Dawid Defender MBM said

    W Damaszku zostali ranni irańscy żołnierze

    Kilku dowódców irańskiego Korpusu Straży Islamskiej Rewolucji zostało rannych, gdy powstańcy zestrzelili samolot podchodzący do lądowania na lotnisku w Damaszku – poinformowała w piątek arabskojęzyczna stacja telewizyjna Al-Arabija powołując się na przedstawicieli opozycyjnej syryjskiej rady wojennej.

    Wcześniej syryjscy aktywiści poinformowali, że żołnierze Wolnej Armii Syrii zestrzelili samolot z Iranu z ładunkiem przeznaczonym dla wojska podczas podejścia do lądowania w Damaszku, co doprowadziło do wstrzymania pracy lotniska przez syryjskie władze. Z kolei Damaszek zaprzeczył informacjom o zakłóceniach w komunikacji lotniczej.

    Syryjscy rebelianci zajęli kolejne miasto

    Wojska syryjskiej opozycji zajęły miasto Dail, przez które przebiega autostrada z Damaszku do miasta Daraa – podaje dzisiaj Syryjskie Obserwatorium Praw Człowieka z siedzibą w Londynie.

    Według danych obrońców praw człowieka rebelianci przejęli kontrolę nad miastem po stłumieniu oporu na trzech wojskowych przejściach kontrolnych. Podczas walk o miasto zginęło 15 rebeliantów, 12 wojskowych oraz 10 cywilów. Według słów Rady Ramiego Abdul Rahmana, opozycja coraz bardziej zbliża się do stolicy prowincji

    Tunezyjska młodzież uzupełnia szeregi syryjskich powstańców

    Służby specjalne Tunezji już „wyszły” na organizacje, które zajmują się dostarczaniem setek młodych Tunezyjczyków do Syrii, gdzie wstępują oni w szeregi Wolnej Armii Syrii lub ugrupowań islamistycznych walczących z wojskami rządowymi – poinformował szef administracji prezydenta Tunezji Imad ad-Daimi. Podkreślił on również, że rząd jest zdecydowany położyć temu kres.

    Tunezja to nie pierwszy kraj zaniepokojony tym, że jego obywatele walczą po stronie syryjskiej opozycji. Wcześniej poinformowały o tym władze Wielkiej Brytanii i Holandii.

    Izrael przygotowuje się na atak chemiczny

    Izrael może odeprzeć ewentualny atak chemiczny ze strony Syrii, jeśli broń chemiczna trafi w złe ręce – oświadczył szef dowództwa tyłów Sił Obronnych Izraela, generał Eyal Eisenberg. Wyraził on zaniepokojenie w związku z arsenałem libańskiego ruchu szyickiego Hezbollah, który według danych Izraela liczy około 60 tysięcy rakiet, a tym także 5000 rakiet zdolnych do dosięgnięcia Tel Awiwu z ładunkiem bojowym od 300 do 880 kg.

    W marcu izraelski prezydent Szymon Peres oświadczył, że władze Izraela nie dopuszczą do tego, aby syryjska broń chemiczna trafiła w ręce terrorystycznych ugrupowań.

  22. Dawid Defender MBM said

    Pakt fiskalny może otworzyć drogę do europejskiego złodziejstwa na dużą skalę

    Sytuacja na Cyprze pokazuje jak w soczewce, do czego zmierza Unia Europejska. Staje się to organizacja, która już nie tylko w strukturze organizacyjnej przypomina ZSRR. Za czasów komuny było takie powiedzenie, że coś jest pewne jak w „ruskim banku”, obecnie wypadałoby raczej powiedzieć w europejskim banku i bynajmniej nie będzie to przenośnia.

    http://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/pakt-fiskalny-moze-otworzyc-droge-europejskiego-zlodziejstwa-duza-skale

  23. Dawid Defender MBM said

    Banki na Cyprze zostały otwarte, ale i tak nie można wypłacić swoich pieniędzy

    We wszystkich mediach słychać dzisiaj huraoptymistyczne wiadomości jak to udało się i otwarcie banków na Cyprze nie spowodowało likwidacji wkładów. To rzeczywiście wielki „sukces” zwłaszcza, że z rzekomo otwartych banków można pobrać najwyżej 300 euro dziennie.

    http://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/banki-cyprze-zostaly-otwarte-ale-tak-nie-mozna-wyplacic-swoich-pieniedzy

  24. miriam said

    Proroctwo Benedykta XVI o Kościele

    Od prywatnych wizji do najbardziej dyskusyjnych objawień maryjnych nieuznanych dotąd przez Kościół za autentyczne: wszyscy rywalizują w proroctwach dotyczących Benedykta XVI i jego następcy. Zapominając… że to właśnie on jest prorokiem! To nie żart i nie chodzi tu bynajmniej o głębię i prorocki wymiar jego nauczania jako następcy Piotra. Chodzi o lata bardzo odległe w czasie, w których, gdyby ktoś powiedział przenikliwemu teologowi bawarskiemu, że zostanie papieżem, uznałby to zapewne za żart.

    24 grudnia 1969 roku, na zakończenie cyklu wykładów radiowych w rozgłośni Hessian Rundfunk, Joseph Ratzinger wypowiedział słowa, z których wagi prawdopodobnie on sam nie zdawał sobie sprawy:

    „Z dzisiejszego kryzysu wyłoni się Kościół, który straci wiele. Stanie się nieliczny i będzie musiał rozpocząć na nowo, mniej więcej od początków. Nie będzie już więcej w stanie mieszkać w budynkach, które zbudował w czasach dostatku. Wraz ze zmniejszeniem się liczby swoich wiernych, utraci także większą część przywilejów społecznych. Rozpocznie na nowo od małych grup, od ruchów i od mniejszości, która na nowo postawi Wiarę w centrum doświadczenia. Będzie Kościołem bardziej duchowym, który nie przypisze sobie mandatu politycznego, flirtując raz z lewicą a raz z prawicą. Będzie ubogi i stanie się Kościołem ubogich. Wtedy ludzie zobaczą tą małą trzódkę wierzących jako coś kompletnie nowego: odkryją ją jako nadzieję dla nich, odpowiedź, której zawsze w tajemnicy szukali”.

    Słowa Ratzingera, wypowiedziane w całkowicie innej sytuacji historycznej, nabierają prorocki wymiar w obecnym kontekście politycznym i społecznym, w którym widać już pierwsze oznaki ich realizacji: setki tysięcy chrześcijan, którzy giną co roku fizycznie w wielu częściach świata, oraz progresywne spychanie chrześcijaństwa i walorów ludzkich na margines w społeczeństwach, które uważają się za cywilizowane.
    Są one zarówno proroctwem jak i programem na przyszłość dla małej trzódki, która nie powinna się nigdy bać, bo właśnie dla niej spodobało się Ojcu dać królestwo (Łk 12, 32).

    red.polskie tłumaczenie przemówień radiowych Ratzingera ukazało w 2007 r
    Etykiety: BÓG MÓWI DZiSiAJ, ZNAKI CZASU

    • Gosia said

      Ostatnie orędzie przepowiada, że papież Benedykt jeszcze odegra pewną rolę w dalszych wydarzeniach.

  25. Weronika said

    Wpisy Dawida obroncy MBM, od pozycji 15-23, w sumie 9 wpisow w czasie 17 minut, na tematy kompletnie nie zwiazane z religia….w WIELKI PIATEK !!!! Zadziwiajacy brak zainteresowania meka Panska…. Czy to wlasciwy blog na te teksty, nie wspominaj juz nawet o Wielkim Dniu dla naszego zbawienia..?

    • Dawid Defender MBM said

      nie boj się końca świata z tego powodu nie będzie wiem co robię…..

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: