Dziecko Królowej Pokoju

Pokój musi zapanować pomiędzy człowiekiem i Bogiem, a także między ludźmi

Krwią pisana miłość przebaczająca

Posted by Dzieckonmp w dniu 20 kwietnia 2013

Poniżej zamieszczamy opis – częściowo autobiograficzny, młodej dziewczyny, 22-letniej, mahometanki, która przyjęła wiarę w Jezusa Chrystusa. Podstępnie zwabiona do domu rodzinnego (co jest nagminnie przez Mahometan stosowaną metodą), została przez własnych rodziców w wyszukany sposób okrutnie torturowana: dla wymuszenia wyparcia się wiary w Chrystusa, po czym została uprowadzenia celem przymuszenia jej do małżeństwa. Po swym nieoczekiwanym uwolnieniu z rąk porywaczy – objęła ich najpierw swą szczerą przebaczającą miłością w imię Chrystusa.
Ten żywy, niedawny, wymowny przykład, uświadomi być może niejednemu Drogiemu Czytelnikowi godność bycia uczniem Chrystusa, ale i konieczność pozostawania w wierności raz Bogu danemu słowu – łącznie z natychmiastową gotowością przebaczenia nawet największemu wrogowi.

Habiba

Przedstawione tu zdarzenie miało miejsce przed paru laty w północnej Kenii. 22-letnia chrześcijanka Habiba, urodzona jako mahometanka, która została uczennicą Chrystusa, daje nam wszystkim praktyczną odpowiedź poprzez to, co na sobie samej przeżyła. Któregoś dnia dostaje Habiba od brata wiadomość, że ma przyjechać do domu. Uczestniczyła wtedy w sam raz w dniach skupienia-rekolekcji. Z domu jednak już nie powróciła, następnego dnia również nie. Co zaś w międzyczasie się działo, opowiedziała sama.

„Zaraz po znalezieniu się w domu pochwyciło mnie siłą paru członków rodziny. Związali mi ręce z tyłu, włożyli mi kawał materiału do ust, a drugim płótnem przewiązali moje usta. Na tym kawałku płótna wypisany był werset Koranu. Musiałam w taki sposób spędzić całą noc. Rodzice sądzili, że w ten sposób Allah przyprowadzi mnie ponownie do siebie.
– Nazajutrz usiłował mnie ojciec zmusić do złożenia islamskiego wyznania wiary, ale ja się na to nie godziłam. Wówczas zaciągnął on mnie całkiem blisko ognia w kuchni i przywiązał mnie tam za pomocą ostrej liny do krzesła. Lina poprzecinała mi ręce – krzyczałam z bólu. On jednak zamknął drzwi od kuchni, przyłożył do ognia i pozostawił mnie w tym gryzącym dymie samą. O mało nie utraciłam przytomności.
Ale i potem nie miałam zamiaru wyrzec się Jezusa, by wrócić do islamu. Wówczas ojciec rozgrzał w ogniu trzy kamienie aż do rozżarzenia i spalał mi nimi ręce. Nawet język też mi okaleczył jakimś rozżarzonym narzędziem. Mimo to trzymałam się wiernie Jezusa.
– Teraz zabrała się do mnie z kolei moja matka. Biła mnie, wyrywała mi włosy i drapała skórę swymi paznokciami. A ja myślałam w tym czasie o wersecie z Listu do Rzymian: „Któż nas może odłączyć od miłości Chrystusowej? Utrapienie, ucisk czy prześladowanie, głód czy nagość, niebezpieczeństwo czy miecz? Jak to jest napisane: Z powodu Ciebie zabijają nas przez cały dzień, uważają nas za owce przeznaczone na rzeź” (Rz 8,35). To Słowo dodawało mi sił do przetrzymania.
– Gdy rodzicie doszli do wniosku, że wszystkie zadawane mi tortury mnie nie przekonują, przygotowali jeszcze jedno rozwiązanie: ogłosili przed całą rodziną, że mnie wydadzą za mąż za pewnego islamskiego nauczyciela. Wówczas przybyło paru mężczyzn, zawlekli mnie do samochodu i mnie uprowadzili”.

Gdy następnego dnia Habiba znowu nie powróciła na nadal trwające skupienie rekolekcyjne, porozumiało się parę osób spośród wiernych z policją i wybrali się na jej poszukiwanie. Po długich poszukiwaniach znaleźli samochód tych, którzy Habibę uprowadzili. Mianowicie ich samochód utknął w błocie z powodu złej pogody. Po trudnej utarczce z porywaczami wydali oni ostatecznie Habibę, którą przedtem zawlekli w krzaki. Odzienie miała porozrywane, skóra pełna otwartych ran, krwawiła na czole: ślady po całymi kłębkami wyrywanych włosach.
– To co potem nastąpiło, trzeba określić jako wydarzenie niemal Boskie – dla nas jako przykład i zachęta do naśladowania. Jej brat opisał tę scenę następująco:

„Z chwilą gdy Habiba została uwolniona, nie chciała pojechać zaraz z nami. Zamiast tego – objęła ona z miłością każdego z tych, którzy ją uprowadzili i odezwała się do nich w słowach, które poruszyły nasze serca: ‘Byłam tak bardzo winna, ale teraz jestem zjednoczona z Bogiem, ponieważ Jezus umarł za mnie. On zapłacił za moją winę, której sama nigdy bym uiścić nie zdołała. Ale On nie tylko mi przebaczył, lecz wezwał mnie też do tego, żebym innym przebaczyła.
Przebaczam wam z serca wszystkie cielesne i duchowe cierpienia, jakieście mi zadali. Nie będę wam złorzeczyła, ale będę się za was modlić, żebyście i wy poznali Łaskę i Miłość, jakiej Jezus Chrystus pragnie wam udzielić’ …”.

Ksiądz Fouad Adel komentuje to wstrząsające wydarzenie w swojej książeczce „Krwią i terrorem pisana historia Islamu”. „Ta nasza młoda siostra w wierze nie znała ani połowy tego co my – o Jezusie, o Biblii i o Islamie. Mimo to znalazła w sobie Boską siłę, która o w nas przebywa, by z miłości do Jezusa przebaczyć z całego serca owym absolutnie okrutnym nieprzyjacielom”.

Źródło: Kurier der Christlichen Mitte, marzec 2013

Advertisements

komentarzy 58 to “Krwią pisana miłość przebaczająca”

  1. Piotr said

    Przepiękne świadectwo i wzruszające. Ta kobieta w pełni pojęła naukę Chrystusa, a sednem tego wszystkiego jest MIŁOŚĆ.

    • Kolejne wspaniałe świadectwa o nowennie pompejańskiej!
      Zapraszam Cię do ponownych odwiedzin strony:
      http://www.pompejanska.rosemaria.pl

      – otrzymaliśmy już ponad pół tysiąca świadectw o skuteczności nowenny pompejańskiej zwanej nowenną nie do odparcia! A oto najnowsze z nich:

      Aga: uzależnienie od muzyki
      Marta: Mateńka mnie wysłuchała – nawrócenie i praca
      Anka: moje świadectwo – znalezienie pracy przez męża
      Kinga: znaleziona praca
      Aleksandra: Łaska macierzyństwa
      Anna: nieustanna pomoc i wymodlone macierzyństwo
      Weronika: Nowenna Pompejańska to cudowny dar z Nieba
      Wanda: świadectwo nowenny – praca dla córki
      Justyna: praca
      Różańce z Sanktuarium w Pompejach
      Dla pragnących szerzyć nowennę pompejańską – nowe wzory obrazków!
      Marianna: Po tygodniu odmawiania Nowenny zaczęła się poprawa zdrowia
      Edyta: Moje swiadectwo o cudach i łaskach ofiarowanych mi przez Mateczke Pompejską
      Aga: łaska przebaczenia
      Barbara: otrzymałam pokój serca
      Michał: miłość
      Aleksandra: Zdrowie, miłość i praca 🙂
      Agnieszka: praca
      Aleksandra: łaski w nowennie
      Anna: prawo jazdy
      Józefa: łaski w rodzinie
      Nina: uzdrowienie ducha

  2. Grazyna. said

    Przyklad Habiby jest przykladem dzialania Laski Bozej – Trzech Boskich Cnot ; Wiary, Nadziei i Milosci . Jej serce plonie Miloscia do Chrystusa. Habiba jest zyzna gleba, na ktorej Slowo Boga wydaje Owoc. Modlmy sie o Boskie Cnoty dla nas samych, bedziemy ich bardzo potrzebowali .
    JEZU UFAM TOBIE !

    • Halina said

      Habiba poszła za głosem serca , bo odczuła miłość Chrystusa ..Ona walczyła o tą milość bo sercem poznała pojęła i przyjęła Bożą Miłość i nie pozwoliła się jej pozbawić ..Wolała cierpieć płakać i chronić miłość …Czyniła to samo co Jezus na drugim planie pozostały sprawyciała a na pierwszym miejscu były sprawy ducha , nie pozwoliła by ci co są w błędzie pozbawili ją prawdziwego szczęścia jakie daje przebywanie w działaniu Jezusa…….Nie odciągnął jej szatan od Jezusa ……..Stracił nad nią panowanie , ona sama dokonała wyboru z własnej nieprzymuszonej woli wybrała Jezusa i nawet cierpienie nie przemogło jej oddania i chęci przynależenia do Niego …………..A co my wybieramy –przeważnie na pierwszym planie stawiamy sprawy swiata ziemskiego i pozbawiamy sie szczęścia o którym nawet nie mamy pojęcia że jest , bo bierność i kosmopolitość nie pozwala dokonac dobrego wyboru bo my byśmy chcieli Panu Bogu świeczkę a diabłu ogarek …..Nasze serca są zimne a to nie pozwala zdobyć się na heroizm i niby jesteśmy wierzący ale ta nasza wiara pozostawia wiele do życzenia . …Dla srebrników jesteśmy gotowi pozostawić Jezusa samego z Jego problemami wyprowadzania czlowieka i świata z tego w czym pogrążył nas szatan podstępem i kłamstwem…….A dla przyjemności ciała do jakich bezeceństw jesteśmy gotowi……Za mało myślimy o duchu , a przecież ma się rozpocząć walka o dusze jakie mamy szanse sprostać wymaganiom które nadchodzą , czy troska o sprawy ciała nie pogrąży ducha na zawsze……..

      • Leszek said

        To, co było udziałem Habiby, która w tamtej chwili zdawała i zdała egzamin z wiary, niebawem przyjdzie też i do naszego kraju! Myślę, że do Habiby odnoszą się jak najbardziej, te słowa Pisma, tj. z Listu św. Pawła Apostoła do Filipian:

        „w niczym nie dajecie się zastraszyć przeciwnikom. To właśnie dla nich jest zapowiedzią zagłady/znakiem zguby, a dla was zbawienia, i to przez Boga/a znak ten pochodzi od Boga. Wam bowiem z łaski dane jest to dla Chrystusa (Bo dostąpiliście łaski, aby), nie tylko w Niego wierzyć, ale i dla Niego cierpieć”.
        (Flp 1,28-29)

  3. KRYSTYNA said

    Zbliża się polska „Cristiada”..?!

    http://rodowcy.pl/zbliza-sie-polska-cristiada

    KRÓLUJ NAM CHRYSTE ! ! !

    • Szejk said

      PAN JEZUS Valtorcie ukazał (Poemat BOGA Żywego) faryzeuszy i kapłanów ówczesnego żydostwa . Mieli głosić Słowo Boże swemu ludowi a zatrzymywali je u siebie , stawali się możnymi i władcami , ten sam błąd powiela Kościół Chrystusowy ze swoimi pasterzami . Są daleko od Owieczek , nie przyjmują żadnej krytyki , mówią Nam co my mamy robić ale to ich nie dotyczy , to my mamy się dzielić ostatnim groszem a Oni życ jak Pany . JEZUS nietrzymał żadych pieniędzy , wszystko wydawał na biednych i tak czynili Apostołowie .
      Książka była wydana po II W.Ś. po to by Duchowni mieli czas przejrzeć na oczy .
      Zbyt dużo było przypadków znieważania BOGA w Polsce a zbyt mało bylo działań ekspiacyjnych chociażby znieważenie świętgo obrazu na J.G. , gdzie są pasterze ? czy jeszcze są nimi ?
      Módlmy się o szybkie nawrócenie Kapłanów .

      • Halina said

        Modlitwa za kapłanów to dobre posunięcie , ale módlmu się także o odsunięcie szatana …Bo to on swiadomie dobrowolnie z premedytacją robi wszystko co sie da by wprowadzić w błąd by zaszkodzić , by zrobić problemy by wepchnac na zła droge …..Człowiek nie da rady nic zbudować wsród świata bo z każdej strony przeszkadza szatan….Człowiek musi się bronić a on do walki nie jest stworzony tylko do pełnienia wolii Boga i ten fakt tak skutecznie wykorzystuje szatan , I w tak złożonej sytuacji przyszło nam żyć…..Jezu pomóz , Jezu poprowadz Jezuwysłuchaj i pobłogosław na droge odbudowy i uporzadkowania………

    • KRYSTYNA said

      http://gazetawarszawska.com/2013/04/19/okupacja-zydowska-ludobojstwo-na-polakach-w-polsce-zbliza-sie/

      • Józef Piotr said

        TO TRZEBA w całościu opublikować. Teraz i tutaj. ORAZ powtarać !!
        *******************************************************************************
        Adminie zrób przedruk calości !! Jeśli Polska Ci miła !! . Ja to wstawiam , ale zdjęć brak !!
        *************************************
        You are here: Home > Okupacja żydowska (LUDOBÓJSTWO NA POLAKACH) w Polsce zbliża się..
        Okupacja żydowska (LUDOBÓJSTWO NA POLAKACH) w Polsce zbliża się..
        By KSC on 19/04/2013 in HOME, Judaizm i islam
        +++
        Uroczystość 70 rocznicy powstania w gettcie w Warszawie.

        Żółte gwiazdy dawidowe na sutannach obrazą Chrystusa Króla, pohańbieniem posłannictwa kapłańskiego duszpasterzy chrześcijańskich.
        Okupacja żydowska (LUDOBÓJSTWO NA POLAKACH) w Polsce zbliża się coraz to większymi krokami, coraz wyraźniej również widać sprawców zamachu na CASA i zamachu na delegację do Katynia – ci, którzy polegają na zasadzie Cui bono, mają tu jasną odpowiedź.

        Armia od czapkowania żydom
        Tysiąc niemal lat osadnictwa żydów w Polsce to okres żydowskiego nastawienia na eksterminacje Polaków i zajęcie ich miejsca nad Wisłą. Miniony okres obfitował w różne wydarzenia, w których żydowska nienawiść nie była na tyle uzewnętrzniona, iż można by stwierdzić fakt rozpoczęcia ostatecznego szturmu na Polskę, ale taki punkt w dziejach istnieje i można go określić.

        Szukanie tych „logistycznych” , uzewnętrznionych przyczyn tego, co się obecnie dzieje w Polsce, musi być faktycznie rozpatrzone w szerszej perspektywie czasowej niż te 5 – 10 lat. Właściwym wymiarem czasowym, od którego należy rozpatrywać te wydarzenia, jest data 17 września 1939 roku, kiedy to formalnie bolszewia napadła na Polskę, a faktycznie był to właśnie moment rozpoczęcia otwartego terroru żydowskiego. (Pisze o tym nawet wizjonerka „Anna” w swoich rozmowach z Bogiem, gdzie objawiony jej Jezus miał wg. niej stwierdzić, że żydzi zaplanowali II WS jako ostateczny akt mordu na Polsce, sugerując, że Polacy uniknęli swego losu dzięki ingerencji Chrystusa).

        Haniebni kapelani uczestniczą w modłach rabina proszącego Yahwe o śmierć dla polskich żołnierzy ( wrogów żydów)

        Druga Wojna światowa była przedsięwzięciem w pełni żydowskim, gdzie tak jak w roku 1920 Polska miała być zlikwidowana, a Polacy wyrżnięci. Choć trup Polski był głównym celem Niemiec (deklaratywnie), a nie żydów, ale praktycznie był to cel żydowski, bo Niemcy szły na wojnę w oczywistym jarzmie żydowskim – w żydowskim interesie. Zgodnie z tymi żydowskimi planami, już z rana 17 września uzbrojeni żydzi zaczęli chodzić po polskich domach i wyciągać z nich albo znanych im antysemitów, albo mundurowych, których wyprowadzano na zaplecze i tam mordowano, wielu z nich zabijano okrutnie, rytualnie, bo np. poprzez przybijanie gwoźdzmi do bram albo do drewnianych podłóg. Na rogatkach miasta stały zaczajone bojówki żydów i dokładnie kontrolowały kolumny uciekinierów podążających na wschód. W przypadku zauważenia jakiego rezerwisty (idącego bez broni, bo broń była do pobrania w miejscach zbornych) wyrywali go z kolumny pieszych i z triumfalnymi okrzykami typu; „idziesz z nami, twoja władza już się skończyła” wleczono takiego przerażonego rezerwistę do jakiego odosobnienia lub zagajnika i tam był mordowany.

        Zamordowany w Katyniu
        Sceny te niżej podpisany zna od własnej rodziny, gdzie dziadek Karol, jako młodzieniec, ochotnik wojny 20 roku, widział to okiem weterana z okien własnego mieszkania na pierwszym piętrze, a pod tymi oknami na jego oczach żydzi wyrywali z tłumów tych niedoszłych zamordowanych w Katyniu, bo ubitych jeszcze przed wzięciem karabinu do ręki.

        Należy podkreślić stanowczo bezbronność tych ofiar początków żydowskiego ludobójstwa, osoby te był całkowicie bezbronne i osamotnione, bo wszystkie jednostki zbrojne miały rozkaz cofania się do granicy rumuńskiej, aby tam formować front. Rozmiary zbrodni żydowskich niech najlepiej ilustruje fakt przyjaznego witania Armii Czerwonej wkraczającej na polskie tereny nawet przez polskie ziemiaństwo! Obecnie w wielu miejscach aktów masowych mordów żydów na Polakach stoją pomniki mówiące o żydach, jako ofiarach hitlerowskich. Lokalna ludność to wie i pamięta, ale nikt nie protestuje poza zwykłym szemraniem.

        Oficer wojska pohańbił mundur żołnierza wolności, pozwalając go zniewolić gwiazdą getta.
        Jest sprawą najwyżej wagi – w sensie oceny żydów jako całości – by podkreślić to, że przygotowania zbrojne żydów do terroru 17 września, były tak powszechne na Terenach Wschodnich, iż nie mogło to być jakąkolwiek tajemnicą dla żydów „niekomunistów”. Żaden żyd (dobry żyd, a są tylko tacy) nie może powiedzieć tego, że zbrojenie się bojówek żydowskich i zbrojne czuwanie na nadejście 17 września było aktem odosobnionym skrajnych organizacji żydowskich, a on o niczym nie wiedział. Prawda jest bardzo prosta – 17 września było dniem rozpoczęcia zaboru polskich ziem przez żydów na trupie Polski i Polaków, o czym u wszystkich żydów się mówiło dużo wcześniej, marzyło i do czego się przygotowywano. I to, co nie udało się w trakcie II WS, ma udać się teraz.

        Są w środowiskach polskiej inteligencji osoby, które dopuszczają w dyskusjach nawet masowe osadnictwo żydowskie z Izraela w Polsce, a nie dopatrują się w tym niczego innego, jak powiększenia „bogactwa polskiej kultury” i okazji do „unowocześnienia” Polski przy równoczesnym wzroście materialnym dla wszystkich.

        Nic bardziej durnego! A o stronie moralno-etycznej takiego myślenia, to nawet nie ma co wspominać. Aby jednak nie poprzestać na domysłach czy gołosłowności co do losów Polski w rękach żydowskich, trzeba sięgnąć do dokumentu, który opisuje los ludności pod butem żydowskim. Los planowany, a potem urzeczywistniony w praktyce na naszych oczach np. los Palestyńczyków.

        Dzieci palestyńskie zabite przez żydów, palestyńskie, też i chrześcijańskie, kuzyni ( z krwi) Chrystusa i Maryi.
        Ludobójstwo na Palestyńczykach nie było rezultatem jakiś napięć, które powstały skutkiem masowego osadnictwa żydowskiego na Bliskim Wschodzie, tarć społecznych, które tam mogłyby wystąpić, etc., a było zaplanowane na długo zanim żydzi zaczęli się tam pojawiać większej ilości.

        Na stronach Gazety Warszawskiej opublikowaliśmy zapiski Żabotyńskiego i informacje o nim, z których wynika jasno, że – wg własnych deklaracji samego żyda Żabotyńskiego -jakakolwiek koegzystencja żydów z nieżydami na miejscu osadnictwa żydowskiego nie może mieć miejsca! Nie jest zaspokojeniem, jakichkolwiek aspiracji żydowskich nawet przywództwo polityczne żydowskie w takiej mieszanej wspólnocie, a musi to być teren czysty od nieżydów. Nieżydzi muszą być wytrzebieni, a ta resztka, która zostanie na obrzeżach żydowskich granic, będzie „żyć jak psy” – (Moshe Dajan)

        „………….

        „The conclusion is clear: no resto­ration, in Central – or East-Central Europe, will ever make for a durable peace unless the ulcer of antisemitism is excised.

        „Konkluzja jest jasna: żadna restauracja, w Środkowej, lub Środkowo-Wschodniej Europie, nie przy­niesie trwałego pokoju, jeśli wrzód an­tysemityzmu nie zostanie wycięty.”

        Źabotyński uważa, że nie jest dla żydów rze­czą wystarczającą zapewnienie im równych praw (!!!!!) z ludnością tubylczą w krajach wygnania,a zwłaszcza w Polsce.

        Jakie są uczucia polskiego żyda, osiad­łego, lub emigrującego na temat roli odgrywanej przez ludzką złą wolę w wywołaniu niedoli ghetta, odkryte zo­stało autorowi niniejszych słów pew­nego razu przez tęskną skargę gali­cyjskiego rabina: „Ciekaw jestem, ile mógłbym zrobić dla poprawienia losu żydów w tym błogosławionym kraju nawet ja sam, gdybym został (t u ) królem. Los ten nie zależy bynajmniej od tego wyłącznie, jakie się wydaje rozkazy, albo ilu chuliganów pakuje się do więzienia. Jest to raczej coś jak padanie deszczu czy śniegu”.
        http://gazetawarszawska.com/2012/07/22/jedrzej-giertych-niedoszle-panstwo-zydowskie-w-lubelszczyznie-cz-2/
        W świetle powyższego trzeba stanowczo zaprotestować przeciw temu czysto zbrodniczemu charakterowi obchodów „rocznicy powstania w gettcie”, ale i podjąć działania obronne. Obchody te nie maja nic wspólnego z jakimkolwiek oddaniem szacunku tamtym ofiarom, wręcz przeciwnie. Obchody te, w swym wyuzdanym rasizmie i agresji, przyniosą jedynie kolejny konflikt i to z rozlewem krwi włącznie, jest to już nieuniknione, bo sprawy potoczyły się zbyt daleko, i oby nie była to krew polska!

        To, co zaprezentowano Warszawie w tych dniach, to jedna wielka zbrodnia zaboru Polski przez żydów. To łącznie z „laureatem”, który odznaczony przez głupkowatego szafarza,

        Prezydent gwiazdy getta
        zaraz po tej dekoracji tradycyjnie po żydowsku pluł na Polaków, zamiast podania zdawkowego „dziękuję”, co cechuje ludzi na poziomie, a co nie jest spotykane wśród żydów.

        Najlepszym dowodem agresji żydowskiej pod pretekstem „obchodów” – w sensie nawet formalnym – na te słowa jest łatwo zauważalne totalne zizraelizowanie tych „uroczystości” przez żydów; główną mowę przed pomnikiem w Warszawie wygłosił przedstawiciel Izraela, rabin i minister szkolnictwa, gdzie, podkreślmy również, nikt z polaczkow siedzących na placu nie gorszył się na ministra rabina, który w dodatku wyrzucał z siebie jakiś myśli bez logicznego sensu z obchodami.

        Rabin ministrem szkolnictwa. Szkoły żydowskie uczą, że tylko żydzi są ludźmi, a np. Polacy bydlętami. Nauki takie szerzone są również w żydowskich szkołach w Polsce.

        Następnym było zawodzenie jakiegoś rabina z Nowego Yorku, który bez wątpienia musiał też przeklinać Polaków – bo innych modlitw odmawiać nie wolno – a tło żyda ubranego w polski mundur ( lub sutannę , odgrywającego kapelana, godzącego się na tę „modlitwę” w imieniu polskiej armii WP dopełniło reszty.

        W całej tej „uroczystości” widać było to, żydzi są u siebie, a Polacy są u żydów.

        Kiedy żyd spotyka żyda, to spotyka boga.

        Izrael nie ma nic wspólnego z losami Polski, z losami żydów zamieszkałych w Polsce dziś lub kiedykolwiek przed rokiem 1948. Izrael jest tworem powojennym i ew. umowy wzajemne o ochronie ludności mieszkającej gościnie po drugiej stronie nie wchodzą w grę.

        Każde słowo Izraela, jego przedstawicieli i co gorsza aktywne uczestnictwo w takich „uroczystościach” to przestępstwo, które wymaga ścigania prawem karnym. Oczywiście żydom w Polsce to nie grozi, bo jeżeli ktoś kogoś ściga, to żydzi Polaków, a nie odwrotnie. A to do tego stopnia, że nawet modlitwy w kościołach katolickich ( jeszcze nominalnie katolickich) podlegają ściganiu karnemu. Nawet reprint modlitewnika przedwojennego jest w Polsce ścigany prawem, o ile żyd tylko tak zechce. A Polak np. Kazimierz Świtoń, aby móc wejść na Żwirowisko i tam się pomodlić przed „papieskim krzyżem” musi złożyć wstępnie prośbę na piśmie, a potem zapłacić, jakieś 80 złotych kosztów postępowania. Taka jest „Polska 2013”, a jutro Judeopolonia.

        Gwiazdy getta na piersiach młodych Polaków. Zdemoralizowana polska młodzież – podcieracze żydowskich nosów – nie chce wolności , ale prosi o zamkniecie w getcie.

        Możliwe, że to prześladowanie Polaków za ich modlitwy lub drukowanie przedwojennych katolickich książek jest tym „darem boga, jakim był pontyfikat papieża Jana Pawła Drugiego”, za który to o. Rydzyk chce złożyć „wotum wdzięczności” i na co zbiera pieniądze wśród wdów. Ten „bóg” Rydzyka i Wojtyły, może być bogiem żydów, ale nie może być Panem Bogiem, to oczywiste.

        W tym kontekście jest aktem potwornej hańby aktywne uczestnictwo i poparcie tym „uroczystościom” jakie dali – na oczach całej Polski – ludzie Kościoła: Kazimierz Nycz, Henryk Hoser oraz Nuncjusz apostolski w Polsce, abp CelestinoMigliore. Ten ostatni może najmniej winien, ale też nuncjuszowi nie wolno „nie wiedzieć” lub „nie rozumieć” tego, co dzieje się w kraju, do którego został wysłany.

        Dziś w piątek bluźnierca Nycz nakazał bić w dzwony, jako uczczenie „ofiar powstania”, a przecież prawo kanoniczne zakazuje publicznego modlenia się za innowierców!

        Tenże sam Nycz, który po pasersku przejął ukradziony krzyż z Krakowskiego Przedmieścia i sprofanował później kościół Świętej Anny jakimiś diabolicznymi znakami na tymże krzyżu, wzywa do modlitw za żydów, które to modlitwy mają być wnoszone w niedzielnych mszach 21 kwietnia.

        http://gazetawarszawska.com/2013/04/19/zarzadzenie-nr-12013-herezja-kazimierza-kardynala-nycza/
        Jest jeszcze jeden dzień czasu i jakaś resztka Polaków-katolików Warszawiaków powinna się zorganizować i grupowo odwiedzić najdalej w sobotę swych proboszczów w kościołach warszawskich, celem poinformowania ich o tym, że żadnych profanacji modlitwami za żydów w ich kościołach nie będzie. Jeżeli proboszcz będzie odwiedzony przez mężczyzn (o ile tacy jeszcze w Warszawie żyją), to proboszcz to zrozumie, a miejmy nadzieję, że niejeden z nich przyjmie taką wizytę jako wyraz wsparcia moralnego, z wielką ulgą. Bo proboszczowie obecni są słabi moralnie i organizacyjnie, a trzeba ich strzec przez złem biskupów, i taka wizyta będzie radością serca u prawdziwego kapłana. Dodatkowo takie parafie mogłyby być w przyszłości jakimiś wsypami Polski, o ile Franciszek nie będzie szybszy, a co trzeba mieć na uwadze.

        Modlitwa papieża Leona XIII (tu przytoczona w intencji obrony Lechitow i Lachji przed żydami):

        Święty Michale Archaniele,

        wspomagaj nas w walce, a przeciw niegodziwości i zasadzkom złego ducha bądź naszą obroną.

        Oby go Bóg pogromić raczył, pokornie o to prosimy,

        a Ty, Wodzu niebieskich zastępów, szatana i inne duchy złe, które na zgubę dusz ludzkich po tym świecie krążą, mocą Bożą strąć do piekła.

        Amen.

  4. As said

    (…)”Co za ulga, ludzie naprawdę czuli się zagrożeni, co za dzień, co za tydzień” – komentował jeden z mieszkańców Bostonu. Mieszkańcy, jak pokazują transmisje telewizyjne, ogromnymi brawami nagradzali każdego mijanego policjanta. Tłum bostończyków po aresztowaniu skandował: „USA, USA!”. Żyli w niepewności od poniedziałku, czyli od wybuchów bombowych na mecie bostońskiego maratonu, w których życie straciły 3 osoby, a ponad 170 zostało rannych. Był to największy zamach ma terenie USA, od czasu ataków na nowojorskie wieżowce 11 września w 2001.(…)

    http://fakty.interia.pl/raport-eksplozje-na-maratonie-w-usa/aktualnosci/news-zatrzymano-podejrzanego-o-zamachy-w-bostonie,nId,958243?utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=chrome

    Ja chyba śnie, ludzie mają już aż tak wyprane mózgi, czy to po prostu perfidna propaganda?

    • Dzieckonmp said

      Nie będzie odwetu za Boston? Według CIA do 2020 roku w Czeczenii nie da się niczego zbombardować

      Zajmie się tym dopiero kolejny prezydent.

      Ameryka będzie musiała poczekać na sprawiedliwość. Według cytowanego przez “New York Timesa” raportu CIA, w Czeczenii, skąd pochodzili zamachowcy z Bostonu, przez najbliższe kilka lat nie powstanie żaden budynek, który dałoby się w odwecie zrównać z ziemią.

      – To wynik trwającej od 1994 roku wojny z terroryzmem oraz sprawności stacjonujących na Kaukazie wojsk Federacji Rosyjskiej, które niszczą infrastrukturę kraju na bieżąco – głosi dokument.

      Poprawę sytuacji CIA prognozuje na rok 2020, kiedy wojska rosyjskie staną wobec konieczności cięć w budżecie, a więc ograniczenia intensywności operacji w regionie.

      – Przewidujemy, że Czeczeńcy zdołają odbudować wtedy choć część szkół czy budynków użyteczności publicznej. Stanie się to jednak już po zakończeniu kadencji Baracka Obamy, który gniew opinii publicznej będzie musiał tymczasowo przekierować na inny kraj – kończy Centralna Agencja Wywiadowcza.

      Więcej ASZdziennika znajdziesz codziennie na Facebooku

    • G said

      Kto wie, jakie złoża kryje czeczeńska ziemia. Może ropę, może uran. A może po prostu wielkie złoża demokracji, której ruszą bronic dzielni amerykańscy marines (przy współudziale klaszczacych Polaków).

  5. Katolik said

    PRECZ Z ISLAMEM, PONIEWAZ: mahomet = bafomet , islam = antychryst

    • Katolik said

      O Islamistach tego nie powiedziałem, niestety i na tym portalu grasują źli ludzie którzy podszywają się pod nicki innych, Jak ktoś nie wie o czym mówi niech się wpierw zastanowi, niech mądrala który napisał tak o tej religii wyjdzie i powie to publicznie a nie kryje się za portalem katolickim a nawet przywłaszczając sobie nicka kogoś innego, Pomódl się człowieku za pogan by się nawrócili i za siebie a potem nawracaj innych.

  6. apostolat said

    ,Duch antychrysta już od dawna przebywa w świecie, lecz teraz
    nadchodzi czas jego przyjścia w ludzkiej postaci jako zwodziciela.”

    Wielu jest przekonanych, z teologami włącznie, że antychryst to tylko ,,osoba zbiorowa”, wszyscy prześladowcy Kościoła w ciągu wieków razem wzięci. Jednak tym razem, w swoją Uroczystość(8 grudnia 2011r.), Matka Boża nie pozostawia nam złudzeń: chodzi o konkretnego człowieka naszych dni, który otrzyma nadzwyczajną moc z kilku źródeł: od szatana, od globalistów, od szerzących amoralność poprzez środki przekazu, wreszcie od ,,trzech szóstek”: od żydów (chodzi o wyznawców judaizmu, a nie o narodowość), od muzułmanów oraz od współczesnych magów i ezoteryków, uznających człowieka za boga i usiłujących mu tę ,,boskość” wmówić. Stanie się, na szczęście nie na długo, wielkim prześladowcą Kościoła. Wykorzysta do swoich niecnych celów pozorne jednoczenie narodów (w tym celu tworzy ,,kryzys”) i wymieszanie wszystkich religii. Uzna za swoje masońskie hasło Rewolucji Francuskiej ,,Równość, wolność, braterstwo”. Szatan da mu moc czynienia cudów, co pomoże mu zwieść wielu.

    Jaką mamy zająć postawę?Nie lękać się go, lecz walczyć z nim aż do skutku, kiedy to zostanie pokonany i związany łańcuchem Różańca. Modlitwa (różańcowa, choć – warto dodać zawsze na pierwszym miejscu Msza Święta!)da nam nie tylko ochronę przed nim i jego mocą, ale i światło do zauważenia jego podstępów ­ wtedy, gdy będzie zwodził ogromne rzesze ludzi, udając ich dobroczyńcę, a zarazem wiernego naśladowcę Chrystusa (skądinąd wiemy że prawdopodobnie będzie duchownym wysokiego stopnia). Oprócz modlitwy Matka Boża wzywa nas, jak w Fatimie, do pokuty i wynagrodzenia Bogu (silną wiarą i płynącymi z niej czynami) oraz do poświęcenia się Jej w tych trudnych chwilach. (więcej…)

    http://gloria.tv/?media=225734&fullscreen

    • Piotr said

      Tak, nie mamy sie czego obawiać, ani antychrysta, ani fałszywego proroka, ani chipów. Mając dostęp do Mszy Świetej, odmawiając Różaniec, mając ochrone Maryi-mamy wszystko. Któż jak Bóg! Potrzeba nam tylko wiele modlić się za naszych braci i siostry na całym swiecie, aby ani jedna dusza nie została stracona, bo to złamałoby Serce Boga-On kocha nas tak mocno, ze nie jestesmy tego w stanie pojąć. Wszyscy jesteśmy RÓWNI W JEGO OCZACH.

    • Halina said

      Antychryst będzie człowiekiem bo będzie chciał pociągnąć masy tak jak uczynił to Jezus ..Po prostu będzie chciał zająć miejsce Jezusa ……Ale Jezus mówi że On w ciele nie przyjdzie …..Pan Jezus odbudowuje ł aczność poprzez serce ….Chce miec kontakt z każdym jak przez telefon ….i to jest następny sposób na przechytrzenie szatana……..czy nie prawda ……..Antychryst będzie pracował dla szatana tak jak Jezus dla Boga Ojca , a jak to będzie wyglądało za niedługo zobaczymy bo to na horyzoncie

  7. AntyNWO said

    Trzęsienie ziemi w Chinach: są ofiary

    Ponad 30 osób zginęło, a około 600 odniosło poważne obrażenia w wyniku trzęsienia ziemi o sile 6,6 stopnia, które nawiedziło prowincję Sichuan w Chinach – poinformowała centralna chińska telewizja CCTV powołując się na lokalne władze.

    Według Służb Geologicznych Stanów Zjednoczonych, epicentrum trzęsienia ziemi znajdowało się na głębokości 12,3 km. W tej chwili wiadomo, że zostało zniszczonych około 10000 domów. Wystąpiły utrudnienia w transporcie i łączności. W rejon klęski żywiołowej wysłano ratowników i lekarzy. Przewodniczący Chin Xi Jinping i premier Li Keqiang polecili dołożyć wszelkich starać, aby ratować życie ludzi i zlikwidować skutki tragedii.

  8. AntyNWO said

    Medale maratonu w Bostonie sprzedawano na eBay

    W ciągu ostatniej doby 6 medali z Maratonu Bostońskiego z 2013 roku zostały wystawione na sprzedaż na aukcji internetowej eBay. Trzy medale zostały sprzedane, a pozostałe ogłoszenia wycofali sami sprzedający – poinformowały rosyjskie media.

    Jeden z medali został sprzedany jedynie za 8600 rubli, 2 pozostałe – za 30000 i za 32000 rubli odpowiednio. „Medale maratonu są tylko dla tych, kto przekroczył linie mety” – czytamy w opisie jednego z nich. Jest to zwykły zwrot wykorzystywany podczas sprzedawania analogicznych medali uczestników biegu.

    Dan Ashworth, właściciel firmy, która przygotowała 26000 medali dla maratończyków, powiedział agencji Reuters, że niewręczone nagrody mogli zabrać przechodnie w chaosie powstałym po wybuchach. Wątpię, żeby maratończycy sprzedawali swoje medale – powiedział on.

  9. Wiktoria said

    „Gdzie wzmogl sie grzech, tam jeszcze wiecej rozlala sie laska”. Na terenach bezboznych, albo niechrzescjanskich Bog udziela szczegolnego blogoslawienstwa i Swych darow tym, kto przyjmie Jezusa jako swego Pana i Zbawiciela. Dlatego tam dzieja sie naprawde cuda, a udreki, ktore sa zadawane wyznawcom Chrystusa oni znosza czesto jak meczennicy pierwszych wiekow. Oto spis krajow, gdzie wierzacy w Jezusa przesladuja sie najbardziej:
    http://www.google.by/url?sa=t&rct=j&q=przesladowanie%20chrze%C5%9Bcijan%20w%202013&source=web&cd=1&ved=0CC0QFjAA&url=http%3A%2F%2Fwww.opendoors.pl%2Fprzesladowania%2Findeks%2Fsip%2F&ei=X2VyUczeFMfmOtm_gNAL&usg=AFQjCNEDN9UUZnDlK7kN6zGwBV7hHyIKrQ

  10. apostolat said

    W WALCE O WIERNOŚĆ CHRYSTUSOWI AŻ DO
    PRZELANIA KRWI

    „Pragniemy przedstawić chociażby tylko pobieżnie sylwetki ośmiu dziewczynek-dziewcząt, które złożyły życie swoje w obronie cnoty czystości. Oby takie dopełniające słowo na zakończenie niniejszego rozdziału, w którym mowa była o wielu nadużyciach i wypaczeniach w zakresie płciowości, zachęciło do przylgnięcia do Bożych Oczekiwań i dochowania bezwzględnej wierności Trójjedynemu, nawet za cenę ofiary własnego życia. Przedstawimy następujące postacie – błogosławionych, i jeszcze nie błogosławionych:

    1. Błog. Karolina Kózkówna (1898-1914).
    2. Św. Maria Goretti (1890-1902).
    3. Anna Suppan (1891-1910).
    4. Błog. Teresa Bracco (1924-1944).
    5. Błog. S. Lindalva Justo de Oliveira (1953-1993).
    6. Brigitte Irrgang (1943-1954).
    7. Błog. Albertina Berkenbrock (1919-1931).
    8. Josefina Vilaseca (1940-1952).

    Podsumowanie. Wierność Przykazaniu aż do ofiary życia.”

    http://lp33.de/strona-lp33/p7_3o.htm#7c122

  11. Leszek said

    Co do filmu „Cristiada”, a zarazem o powstaniu meksykańskich Cristeros.

    Najpierw przytaczam b. interesujące spostrzeżenia, z którymi podzieliła się ze mną w poczcie e-mailowej, moja dobra przyjaciółka, a zarazem siostra w Chrystusie Panu, Małgosia:

    Wczoraj (tj. w piątek, 12. 04.13)byłam w kinie na filmie Cristiada.
    Jestem nim głęboko poruszona, spłakałam się na maxa, i gdyby grali jeszcze raz poszłabym ponownie… Po prostu świetny film! My, Polacy, nie mamy pojęcia, co to znaczy przelewać krew za Wiarę, za Chrystusa…nasze wyobrażenia sięgają do czasów pierwszych chrześcijan, rozszarpywania przez dzikie zwierzęta, ale nic nie wiemy o nowożytnej historii Kościoła i prześladowaniach, jakie miały miejsce w innych krajach… mały chłopiec Jose – uczy nas, co to znaczy walczyć dla Chrystusa Króla aż do ofiary z siebie, przerażającego męczeństwa…. ten film powinni zobaczyć wszyscy katolicy…
    Film ten uświadomił mi płytkość mojej wiary, jak to powiedziała pewna zakonnica – dzisiejsi katolicy wierzą na 20%…. i to jest prawda…. o mnie….
    Efekt filmu: zaczynam naprawdę modlić się o silną wiarę dla siebie…

    ……zostałeś ocalony, nie po to by żyć, ale po to, by dać świadectwo…. – Herbert
    …myślę, że nie przypadkiem ten film teraz wszedł na ekrany – po wielkich trudach… Pan Bóg do czegoś nas przygotowuje, coś chce nam powiedzieć, przed czymś przestrzec…..
    …cały czas mnie to nurtuje to pytanie, czy słuszne było to całe powstanie zbrojne w Meksyku?… może gdyby nie chwycili za broń, ale nadstawili policzek, szybciej dokonałoby się nawrócenie ich braci? oczywiście kosztem przelanej krwi ofiar, ale…. w powstaniu zbrojnym też lała się krew ofiar … z drugiej strony, ileż można się poddawać tyranii szaleńców? a z trzeciej strony, chrześcijaństwo zawsze było tępione przez fanatyków, ludzi wręcz opętanych, a więc despotów, sadystów, masonów, satanistów…. taka rola wyznawców Chrystusa, aby składać ofiarę…

    W odpowiedzi przesłałem Małgosi, swoje własne przemyślenia, które pozwolę przytoczyć w nast. wiadomości na tym blogu.

    A to powiedziała/napisała mi Halina, przyjaciółka Małgosi, z którą była w kinie na tym filmie:
    …A ja modlę się, żebym w chwili próby nie zdradziła Boga, czyli chyba też wychodzi z tego prośba o silną wiarę.
    Po obejrzeniu filmu prowadziłyśmy dyskusję jakie są granice obrony Boga, wiary? Czy można zabijać ? Jan Paweł II nie brał udziału w walce z bronią w ręku, ale rozumiał partyzantów. A obecnie ? Gdyby teraz wpadli do kościoła, rozbili Tabernakulum, sprofanowali Hostie, co mamy robić ? Nastawić drugi policzek ? Czy złapać co kto może i stawić zbrojny opór? Ten film odebrałyśmy jako przygotowanie katolików a może chrześcijan do próby, do prześladowań nie tylko w Afryce, Azji ale i w Europie. I nie mamy odpowiedzi jak się bronić. Przychodzi nam tylko do głowy -€“ droga obecnej Kolumbii, czyli połączenie modlitwy, postu, zawierzenia i walki”. i

    … Przeczytałam (dość pobieżnie) Leszka. Ma rację i nie ma. Mogę (teoretycznie, bo nie wiem jak naprawdę się zachowam) nastawić drugi policzek gdy będzie chodzić o mnie, moje zdrowie, moje uczucie godności. Rozumiem, że chrześcijanin ma przejść szkolenie tajnych agentów – czyli nauczyć się poskramiać, przeciwstawić się , oduczyć się -zachowań instynktownych – obrony siebie. Wydaje mi się, że umieją to tylko święci. Słuchałam kiedyś wspomnień kobiety ( Argentynki), która była torturowana, wytrzymała bicie, głód, tortury intelektualne. Zdradziła, gdy zobaczyła inne kobiety gwałcone przez wyszkolone psy, powiedziano jej , że to samo ją czeka, nie miała możliwości popełnienia samobójstwa, była pilnowana. Czytałam, że Polki w obozach Hitler. też przechodziły przez to. Hitlerowcy robili to dla zabawy, im nie chodziło o zeznania. Te Polki, które to przeżyły, przeważnie później się zabijały. Czy jako chrześcijanki miały psychicznie się poddać, nie walczyć? Ta Argentynka powiedziała, że to tak naruszało jej godność, że nie mogła na to pozwolić by zdradziła. Teraz wymyślono jeszcze gorsze tortury.
    Ale mi cały czas chodzi o coś innego. Jak się zachować, gdy będą profanować Boga. Przyjąć to z pokorą (policzek) ? Pomóc im jeszcze (drugi 1000 przejść) ? Czy jak Pan Jezus ( przegonienie przekupni) gdy chodzi o Boga walczyć – broniąc.
    Oby Pan Bóg nie kazał nam wybierać. Moja rodzina przeszła przez obozy hitlerowskie i nieraz słyszałam, że o wiele łatwiej jest zginąć, niż żyć w piekle i zachować człowieczeństwo. Pomodlę się i poproszę o pomoc (rozeznanie ) św. Andrzeja Bobolę i św. M.M Kolbe.

    • Leszek said

      Przytaczam te moje przemyślenia do Małgosi i Haliny:
      Powstanie Cristeros (tj. Powstanie Chrystusowców), znane również jako Cristiada – okres kilkuletnich walk w Meksyku pomiędzy powstańczym ruchem o podłożu katolickim nazywanym Cristero a antyklerykalnym rządem meksykańskim w latach 1926-1929.
      Przyczyny powstania
      Powstanie było skierowane przeciwko antykościelnym postanowieniom konstytucji meksykańskiej z 1917 r. oraz polityce rządowej. Zabraniano w rezultacie publicznych nabożeństw, konfiskowano posiadane przez kościoły nieruchomości, upaństwowiono katolickie szkoły, zakazano nowych święceń, księży pozbawiono prawa wyborczego, zabroniono nosić sutann i komentować sytuację polityczną. Zakazano używania konfesjonałów, przebywania świeckich na plebaniach. Biskupów oraz zagranicznych księży wypędzono. Prezydent Calles powiedział otwarcie, że chce zniszczyć Kościół Katolicki, zaczynając od sprowokowania katolików, a potem ich rzezi.

      Na kartach Pisma Świętego czytamy o wielu zbrojnych konfliktach, powstaniach. Wspomnijmy tylko o powstaniu Machabeuszy w obronie Prawa i jego nakazów (o powodach jego wybuchu można przeczytać w pierwszych dwóch rozdz. Pierwszej Księgi Machabejskiej, tj. 1Mch 1,41nn i 2,15-48)
      By zrozumieć, dlaczego to Bóg Wszystkowiedzący (Est 8,12d) i Widzący (Mdr 7,23), Pan Historii i wszystkich wydarzeń dopuścił do tego co dot. Kościoła Katolickiego (nowego Izraela Bożego), co poprzedziło wybuch tego powstania w Meksyku, trzeba zawsze przykładać model historii Izraela, narodu wybranego, w którym prawdziwy i Jedyny Bóg Jahwe przejawiał swoją obecność i działanie. Nie raz jeden w swej historii Bóg wydawał Izraela w ręce jego wrogów, w moc narodów pogańskich, czyli wydanie w moc Złego (był to objaw gniewu Pańskiego; jest to też forma biblijnego ucisku, a jak dobrze wiesz przed nami jest już zdaje się zapoczątkowany Wielki Ucisk), ilekroć ten (tj. Izrael) mimo upomnień kierowanych do niego przez posyłanych przez Boga (zob. np. Jr 25,4-6!), Jego proroków popadał w odstępstwo, czego następstwem było takie czy inne nieszczęście narodowe, które sam na siebie sprowadzał.

      Pozwolę sobie w tym miejscu, Droga w Panu, Małgosiu, przytoczyć ten, oto poniższy fragment pamiętnego listu do dziennikarza ‘Gazety Wyborczej’ p. red. Krzysztofa Vargi, deklarującego się jako racjonalny ateista.

      … Bóg nie robi nic, aby…
      Słysząc to, od razu przypomina mi się, ten oto fragment psalmu 44, będącego elegią narodową Izraela, lamentacją zbiorową w chwili jego ucisku:
      „Na rzeź nas wydałeś jak owce … wystawiłeś nas wzgardę naszym sąsiadom, na pośmiewisko i urąganie naszego otoczenia. …przez wzgląd na Ciebie, Panie ciągle nas mordują, mają nas za owce na rzeź przeznaczone. Ocknij się! Dlaczego śpisz, Panie? Przebudź się! Dlaczego zakrywasz Twoje oblicze, niepomny na naszą nędze i ucisk? Powstań, przyjdź nam na pomoc i wyzwól nas przez swą łaskawość!”.
      Izrael woła do Boga: „Dlaczego nasz Boże opuściłeś nas, zwaliłeś na nas nieszczęścia i niedolę, zapomniałeś o nas. Czemu jesteś tak nieczuły na nasze cierpienia? Czy jest to Ci zupełnie obojętne, co się z nami dzieje, że jesteśmy wzgardzeni, poniżani, mordowani? Dlaczego tak z nami postępujesz? Itd.
      Dlaczego, z jakiego to powodu Izrael, naród wybrany doświadcza cierpienia, wobec którego Bóg wydaje się ‘obojętny’ i ‘głuchy’ na błagania, by je usunąć.
      Naród wybrany poprzez Mojżesza otrzymał był od Boga, Jahwe stosowne Prawa i nakazy, którymi winien kierować się w narodowym życiu. W zamyśle Bożym miał stać się dla innych ludów przykładem współżycia w miłości, by sobą potwierdzał, że miłość Boga jest tak wielka, iż zbliża się do człowieka i udziela się mu, kieruje nim i doradza. Miał stać się pierwszą szczepionką szlachetną na dziczce drzewa ludzkiego. Ale Izrael w swej historii co rusz sprzeciwiał się swemu powołaniu, zdradzał i zapierał się swego Boga w dobrobycie. Popadał przez pychę w grzech nieposłuszeństwa, idąc taką drogą dostawał się pod panowanie ducha buntu, szatana. Stawał się dla swego przeznaczenia „umarłym″. Już Mojżeszowi Bóg objawił, co się stanie w przyszłości z tym ludem, który wyprowadził z Egiptu, z domu niewoli, gdy odwróci się od Niego i złamie zawarte przymierze:
      „W tym dniu gniew Mój zapłonie prPor. Sdz 2,12-15:
      12 Opuzeciw niemu, opuszczę go, skryję przed nim Swe oblicze. Stanie się wtedy bliski zagłady i wiele nieszczęść i klęsk zwali się na niego, tak iż wtedy powie: ‘Czyż nie dlatego, że nie ma u mnie mojego Boga, spotkały mnie te nieszczęścia’. A Ja zakryję Swe oblicze w tym dniu z powodu wszelkiego zła, które popełnił, zwracając się do bogów obcych i służąc im, a tym samym odwracając się ode Mnie” (z Księgi Powtórz. Prawa, 31,16-18.20).
      To nie Bóg „spał/śpi″, lecz naród wybrany, któremu objawił się Bóg jedyny i Prawdziwy, przez którego miały Go poznać i niejako ‘zobaczyć’ i uwierzyć w Niego, w Jego istnienie inne narody! To nie Bóg miał się „ocknąć″ i „przebudzić″! To Izrael spał głębokim snem pychy, niewiary, buntu, prowadzącym do zguby wiecznej, udaremniając zamysł Boży wobec niego. Nie, Bóg nie był bezczynny! Bóg działał i robił wszystko, co należało robić, by poprzez swoich proroków, a także różnego rodzaju klęski żywiołowe wskrzesić do życia „umarłego″ Izraela, by wstrząsnąć nim, zbudzić z tego niebezpiecznego dla niego samego snu śmierci! Bóg wtedy zakrywał przed Izraelem Swoje Oblicze zgadzając się na wydanie swego narodu, w moc jego nieprzyjaciół, następstwem jego przewin i grzechów. Dopuścił do zaistnienia dziejowego kataklizmu/apokalipsy w historii Izraela: zniszczenie/spalenie Jerozolimy i świątyni, niewola babilońska. To był konieczny czas pokuty, żalu za sprzeniewierzanie się woli Bożej, który miał zaowocować przebaczeniem i powrotem do Boga.
      „Kiedy nawrócicie się do Pana, Boga naszego całym sercem i z całej duszy, aby postępować przez Nim w prawdzie, wtedy i On z w r ó c i się do was i już nigdy n i e z a k r y j e o b l i c z a s w e g o przed wami” – czytamy w Księdze Tobiasza (13,6).

      Trzeba mieć to na uwadze, że Izrael jest tylko modelowym przykładem: dlaczego tak, a nie inaczej postępuje Pan Bóg w historii z każdym człowiekiem, z tym czy innym narodem (zob. i przeczytaj: Jr 18,6-11!), szczególnie tymi narodami, które mienią się chrześcijańskimi, czy wręcz z ludzkością. Bóg w swojej Opatrzności karci, wychowuje, poucza, robi wszystko by mógł być poznany, by Jego Oblicze nie było zakryte przed kimkolwiek w wieczności, by nikt Jego widoku nie był pozbawionym, tzn. nie poszedł na zatracenie wieczne do piekła.
      Na dowód powyższego, pozwolę sobie przytoczyć ten, oto mały fragment jednego z Orędzi Matki Bożej do Jej umiłowanych synów, Kapłanów:
      „Potwierdzam ci, że naprawdę spełniło się wszystko, co wam przepowiedziałam w Fatimie. Rosja rozszerzyła swe błędy po całym świecie. Pan posłużył się bezbożnymi narodami dla ukarania ludów chrześcijańskich, które oddaliły się od drogi wytyczonej przez Mojego Syna Jezusa. … I tak na koniec będą mogły osiągnąć zbawienie nawet te wielkie narody, które w sposób otwarty zbuntowały się przeciwko Bogu i stały się prawdziwym biczem dla całej ludzkości” (z Orędzia 115, 12.06.1978r.)

      Przytoczę jeszcze fragment psalmu 106:
      „Składali w ofierze swych synów i swoje córki złym duchom. I krew niewinną przelali…ziemia skalała się krwią, a oni się splamili swoim czynami i swoimi występkami dopuścili się wiarołomstwa. Gniew Pana zapłonął przeciw Jego ludowi, tak i poczuł wstręt do swego dziedzictwa. I wydał ich w ręce pogan, a zapanowali nad nimi ich przeciwnicy. Ich wrogowie znęcali się nad nimi; pod ich ręką doznawali ucisku” (Ps 106,37-42; por. Sdz 2,12-15).
      Dobrze też o powodach zagniewania Bożego nad synami Izraela i wydania go w moc nieprzyjaciół napisane jest w rozdz. 4-ym Księgi proroka Barucha:
      6 Zostaliście zaprzedani poganom, ale nie na zatracenie, dlatego zostaliście wydani nieprzyjaciołom, iż pobudziliście Boga do gniewu.
      7 Rozgniewaliście bowiem Stworzyciela swego ofiarami składanymi złym duchom, a nie Bogu.
      8 Zapomnieliście o waszym Żywicielu, Bogu wiekuistym, zasmuciliście też Jerozolimę, która was wychowała.
      9 Widziała bowiem przychodzący na was gniew Boży i rzekła:
      „Słuchajcie, sąsiedzi Syjonu, Bóg zasmucił mnie bardzo,
      10 widzę bowiem niewolę moich synów i córek, jaką im zesłał Przedwieczny.
      11 Wyżywiłam ich z radością, a odesłałam z płaczem i smutkiem.
      12 Niech nikt się nie śmieje, żem wdowa i opuszczona przez wielu.
      Zostałam opuszczona z powodu grzechów dzieci moich, ponieważ wyłamały się spod Prawa Bożego.
      13 Nie poznały słusznych rozporządzeń Twoich ani nie kroczyły drogami przykazań Bożych, ani nie weszły na ścieżki wychowania w Twojej sprawiedliwości.
      14 Przyjdźcie, sąsiedzi Syjonu!
      Przypomnijcie sobie niewolę moich synów i córek, jaką im zesłał Przedwieczny.
      15 Sprowadził na nich naród z daleka, naród bezczelny, obcego języka, który nie uszanował starca ani nie ulitował się nad dzieckiem.
      16 Uprowadził umiłowanych Wdowy i pozbawił córek Opuszczoną.
      17 Ja zaś jak wam mogę pomóc?
      18 Ten, który zesłał na was to zło, wybawi was z rąk nieprzyjaciół.
      21 Miejcie ufność, dzieci, wołajcie do Boga, a wyrwie was z mocy, z ręki nieprzyjaciół.
      25 Dzieci, cierpliwie znieście gniew, jaki Bóg zesłał na was.
      Prześladuje cię twój nieprzyjaciel, ale wnet ujrzysz zagładę jego i na karku jego staniesz.
      27 Ufajcie, dzieci, wołajcie do Boga, a Ten, który dopuścił to na was, będzie pamiętał o was.
      28 Jak bowiem błądząc myśleliście o odstąpieniu od Boga, tak teraz, nawróciwszy się, szukajcie Go dziesięciokrotnie.
      29 Albowiem Ten, co zesłał na was to zło, przywiedzie radość wieczną wraz z wybawieniem waszym”.
      30 Nie upadaj na duchu, Jeruzalem, pocieszy cię Ten, który ci nadał imię.
      31 Biada tym, którzy cię skrzywdzili i cieszą się z twego nieszczęścia.
      Niech to wystarczy.

      Co takiego wydarzyło się w Meksyku, gdy zaczęło się (wybuchło) prześladowanie tam Kościoła Katolickiego i jego wiernych przez tych, którzy nic innego nie robili, jak tylko byli narzędziem gniewu Bożego, wymierzania sprawiedliwości Bożej, podobnie jak swego czasu w historii, Asyria:

      „Ach, ten Asyryjczyk, rózga Mego gniewu i bicz Mojej zapalczywości. Posyłam go przeciw … Tak mówi Pan, Bóg Zastępów: «Ludu mój, co mieszkasz na Syjonie, nie lękaj się Asyrii, która cię rózgą uderza i bicz swój na ciebie podnosi, wzorem Egiptu. Bo chwilka jeszcze mała, a skończy się Moja zapalczywość i gniew Mój się obróci ku ich zagładzie. …Pan sprawi, że w ów dzień spadnie ci z pleców jego brzemię i jego jarzmo z szyi” (Iz10,5.24-25.27).

      Najlepszym podsumowaniem tego, co do tej pory było powiedziane, jak najbardziej na miejscu będzie to, co z natchnienia Ducha Bożego w swej pieśni powiedział, Azariasz: 26 Błogosławiony jesteś, Panie, Boże naszych przodków, i pełen chwały; imię Twoje jest błogosławione na wieki.
      27 Albowiem jesteś sprawiedliwy we wszystkim, coś nam uczynił, a wszystkie czyny Twoje pełne prawdy, drogi zaś Twoje proste i wszystkie wyroki pełne słuszności. 28 Bo wydałeś prawdziwe wyroki we wszystkim, co sprowadziłeś na nas i na Jerozolimę, święte miasto naszych przodków. Bo według sprawiedliwego wyroku sprowadziłeś to wszystko na nas z powodu naszych grzechów. 29 Tak, zgrzeszyliśmy i popełniliśmy nieprawości, opuszczając Ciebie. Okazaliśmy się przewrotni we wszystkim, a przykazań Twoich nie słuchaliśmy.
      30 Nie zachowaliśmy ani nie wypełnialiśmy tego, co nam nakazałeś, by się nam dobrze powodziło. 31 Wszystko, co na nas sprowadziłeś, i wszystko, co nam uczyniłeś, uczyniłeś według sprawiedliwego sądu.
      32 Wydałeś nas w ręce naszych niegodziwych nieprzyjaciół, najgorszych spośród odstępców, i niesprawiedliwemu królowi, najbardziej przewrotnemu na ziemi. 33 Teraz zaś nie mamy odwagi otworzyć swych ust. Wstyd i hańba okryła Twoje sługi i tych, co cześć Ci oddają.
      34 Nie opuszczaj nas na zawsze – przez wzgląd na święte Twe imię nie zrywaj Twego przymierza. 35 Nie odwracaj od nas swego miłosierdzia,
      przez wzgląd na Twego przyjaciela, Abrahama, sługę Twego, Izaaka, i Twego świętego – Izraela. 37 Panie, oto jesteśmy dziś poniżeni na całej ziemi z powodu naszych grzechów.
      38 Nie ma obecnie władcy, proroka ani wodza, ani całopalenia, ani ofiar, ani darów pokarmowych, ani kadzielnych. Nie ma gdzie ofiarować Tobie pierwocin i doznać Twego miłosierdzia.
      39 Niech jednak dusza strapiona i duch uniżony znajdą u Ciebie upodobanie. Jak całopalenia z baranów i cielców, i z tysięcy tłustych owiec,
      40 tak niech będzie dziś nasza ofiara przed Tobą i niech Ci się podoba!
      Ponieważ ci, co pokładają ufność w Tobie, nie mogą doznać wstydu.
      42 Nie zawstydzaj nas, lecz postępuj z nami według swej łagodności i według wielkiego swego miłosierdzia.
      43 Wybaw nas przez swe cuda i uczyń swe imię sławne, Panie!
      44 Wszyscy ci, co wyrządzają krzywdę Twym sługom, niech doznają hańby!
      Niech ich wstyd okryje, pozbawi wszelkiej siły i mocy, a potęga ich niech zostanie skruszona! 45 Niech poznają, że tylko Ty jesteś Panem Bogiem, pełnym chwały na całej ziemi. (Dn 3,26-45)

      Także na pytania: ’dlaczego to, dlaczego tamto…?’ u Tomasza á Kempis ‘O naśladowaniu Chrystusa’, Pan zaleca odpowiadać słowami: „Sprawiedliwy jesteś, Panie i słuszny jest Twój wyrok. Albo: Wyroki Pańskie są słuszne i sprawiedliwe same w sobie”. (z cz. III, rozdz. LVIII „O tym, aby nie dociekać zbyt wzniosłych i ukrytych Bożych wyroków”), albowiem – jak czytamy w księdze Syracha: „wszystko uznane będzie za dobre w swoim czasie” (Syr 39,34).

      Czy można się dziwić temu wydarzeniu związanemu z prześladowaniem, w Meksyku? Po ludzku myśląc zapewne tak, ale nie po Bożemu.
      Powiada natchniony Autor Księgi Mądrości: „Któż bowiem z ludzi rozezna zamysł Boży (w tym wydarzeniu meksykańskim – dop. mój), albo któż pojmie wolę Pana? Któż poznał Twój zamysł, gdyś nie dał Mądrości i nie zesłał z wysoka świętego Ducha Swego? (Mdr 9,13.17; por. Iz 55,8n).

      I na to pytanie, Małgosiu, nie odpowiem ja sam, ale sam św. Piotr Apostoł, a ja za nim powtórzę:

      „12Umiłowani! Temu (po)żarowi, który w pośrodku was trwa (rozgorzał) dla waszego doświadczenia (abyście zostali próbie), nie dziwcie się, jakby was spotkało coś niezwykłego, 13 ale (raczej) cieszcie się, im bardziej jesteście uczestnikami cierpień Chrystusowych (poprzez to macie udział w cierpieniach Chrystusowych), abyście się cieszyli i radowali przy objawieniu się Jego chwały. 14 Błogosławieni [jesteście], jeżeli złorzeczą wam z powodu imienia Chrystusa, albowiem Duch chwały, Boży Duch na was spoczywa. 15 Nikt jednak z was niech nie cierpi jako zabójca albo złodziej, albo złoczyńca, albo jako [niepowołany] nadzorca obcych dóbr! 16 Jeżeli zaś [cierpi] jako chrześcijanin (dlatego, że jest chrześcijaninem), niech się nie wstydzi, ale niech wychwala (wielbi) Boga w tym imieniu! 17 Czas bowiem nadszedł, aby sąd się rozpoczął od domu Bożego. Jeżeli zaś najpierw od nas (bierze swój początek), to jaki będzie koniec tych, którzy nie są posłuszni Ewangelii Bożej? 18 A jeżeli sprawiedliwy z trudem dojdzie do zbawienia, gdzie znajdzie się bezbożny i grzesznik? 19 Zatem również ci, którzy cierpią zgodnie z wolą Bożą, niech dobrze czyniąc, wiernemu Stwórcy oddają swe dusze!” (1P 4,12-18; por. Mt 5,11n!).

      Ten pożar, który rozgorzał wśród wiernych Panu, o którym mówi św. Piotr Apostoł w swoim liście, to nic innego jak właśnie prześladowanie za wiarę, o którym w innym miejscu Pisma, a konkretnie w Dziejach Apostolskich, tak czytamy:
      „Wówczas (tj. po ukamieniowaniu św. Szczepana – dop. mój) wybuchło (rozgorzało) wielkie prześladowanie Kościoła jerozolimskiego. Szaweł szalał okrutnie przeciw Kościołowi; wdzierał się do domów, porywał mężczyzn i niewiasty i wtrącał do więzienia.” (Dz 8,1b.3; por. 22,4 i 26,9-11).

      :

      • Leszek said

        c.d.
        Ten pożar, który rozgorzał wśród wiernych Panu, o którym mówi św. Piotr Apostoł w swoim liście, to nic innego jak właśnie prześladowanie za wiarę, o którym w innym miejscu Pisma, a konkretnie w Dziejach Apostolskich, tak czytamy:
        „Wówczas (tj. po ukamieniowaniu św. Szczepana) wybuchło (rozgorzało) wielkie prześladowanie Kościoła jerozolimskiego. Szaweł szalał okrutnie przeciw Kościołowi; wdzierał się do domów, porywał mężczyzn i niewiasty i wtrącał do więzienia.” (Dz 8,1b.3; por. 22,4 i 26,9-11).
        Swoje nawrócenie zawdzięczał miłosierdziu Bożemu i św. Szczepanowi, jak o tym mówił, Bóg Ojciec św. Katarzynie ze Sieny w ‘Dialogu o Bożej Opatrzności czyli Księdze Boskiej Nauki’:
        „Dusza w grzechu śmiertelnym nie może spełnić żadnego dobrego czynu, który by zasługiwał na życie wieczne, gdyż czyn ten nie jest dokonany w stanie łaski. Nie powinna ona jednak wyrzekać się dobrych czynów, gdyż każdy dobry czyn otrzymuje nagrodę, a każdy grzech karę. Dobro spełnione poza łaską jest niedostateczne i nie zasługuje na życie wieczne. Lecz Boska dobroć i sprawiedliwość Moja dają jej za czyn niedoskonały nagrodę niedoskonałą. Już to nagradzam ja dobrami doczesnymi, już to użyczam jej czasu potrzebnego, aby się mogła poprawić. Niekiedy użyczam jej życia łaski ze względu na pośrednictwo Moich sług, którzy Mi są mili i których wysłuchuję. Tak uczyniłem św. Pawłowi, który przez modlitwę św. Szczepana (Dz 7,60) wyrzekł się niewiary (por. 1Tm 12-13) i prześladowania chrześcijan”. (z rozdz. XCIII ‘Nauka o Łzach’, str. 160; Wydawnictwo ‘W Drodze’, Poznań 1987).

        I masz słuszność Małgosiu, że niebawem na całym świecie (jak ma to już miejsce w Azji, Afryce), a zwłaszcza w dzisiejszej Europie rozgorzeje wielki pożar prześladowań chrześcijan, katolików z powodu imienia Jezusa Chrystusa i już teraz trzeba prosić usilnie w modlitwie o dar umocnienia i utwierdzenia w prawdziwej wierze, by sprostać czekającej nas próbie, która ma przyjść jak mówi św. Jan w Apokalipsie na cala ziemię, na cały obszar zamieszkały (Ap 3,10).

        Zapowiada to i w tych Orędziach Matka Boża, poprzez ks. Stefano Gobbiego do swych umiłowanych synów, Kapłanów:
        „Kościół pogrąży się w błędzie, który zostanie przyjęty i rozprzestrzeni się. Odstępstwo – rozszerzające się już teraz jak oleista plama – osiągnie swój szczyt. Uderzeni zostaną Pasterze i powierzona ich opiece owczarnia. Pan dopuści, że przez jakiś czas Kościół będzie jakby opuszczony przez Niego. Ciemność zgęstnieje nad światem, który dojdzie do szczytu zdeprawowania. Im bardziej będzie zepsuty, z tym bardziej większym uporem będzie szedł droga buntu przeciwko Bogu, bałwochwalstwa, bluźnierstwa i bezbożności. Przez to świat sam ściągnie na siebie to, co dopuściła Boża Sprawiedliwość dla jego całkowitego oczyszczenia: ciemność, ogień i krew. Będzie to czas męczenników, którzy w wielkiej liczbie przeleją krew oraz czas tych, którzy przeżyją i będą zazdrościć prześladowanym i zabijanym”. (z Orędzia 147, 10.02.1978r.) i

        „Wielu z was przygotowałam na największą tę próbę. W Moich ramionach zostaniecie ofiarowani jak małe baranki. Wasza krew – złączona z Krwią Jezusa – służy również do oczyszczenia Kościoła i do odnowienia świata (por. Dz 3,21). Inni będą musieli znieść prześladowania i cierpienia, których nie możecie sobie wyobrazić. Miejcie jednak ufność, ponieważ w nadzwyczajny sposób będę przy każdym, aby mu pomóc do końca wypełnić Mój plan”. (z Orędzia 182, 8.09.1979r.)
        i „Przed wielu laty odbiłam Mój obraz na płaszczu małego Juana Diego, któremu się ukazałam. Dziś pragnę odbić Mój obraz w sercu i w życiu każdego z was. Jesteście naznaczeni Moja pieczęcią miłości, odróżniającą was od tych, którzy pozwolili się zwieść Bestii i noszą wypisaną na sobie jej bluźnierczą liczbę (por. Ap 13,16n). smok i Bestia nic nie mogą uczynić tym, którzy są naznaczeni Moją pieczęcią. Gwiazda Otchłani będzie prześladować wszystkich naznaczonych Moją pieczęcią, ale nie uda się jej w niczym zaszkodzić duszom, na których Ja Sama odbiłam Mój Obraz.
        Dzięki krwi, którą wielu z was, będzie musiało przelać, złagodzona zostanie sprawiedliwość Boża, a czas Mojego zwycięstwa – przyspieszony”.
        (z Orędzia 236, 12.11.1981r.)

        Małgosiu! Co Matka Boża mówiła jeszcze więcej w miarę upływającego czasu o czekających Kościół, jego wiernych prześladowaniach, które osiągną swój szczyt za czasów bliskiego już pojawienia się i panowania Antychrysta, znajdziesz, w przesłanym – w postaci załącznika – pliku zatyt.: ‘Prześladowanie i męczeństwo’.
        Ale zawsze pocieszającym jest to w Bożej strategii, w Bożych planach, że po nocy prześladowań, który to czas mają dany do swej dyspozycji moce ciemności i ich sługi, którym ta godzina jest im dana do rozporządzenia (por. Łk 22,53c), następuje dzień, w którym kończą się one, jak znika mgła w słońcu, jak po smutku nastaje wielka radość; jak niewiasta, gdy w bólach porodowych rodzi, doznaje cierpienia, bo przyszła jej godzina. Gdy jednak urodzi dziecko, już nie pamięta, nie myśli o bólu, udręce z powodu radości, że się nowy człowiek narodził na świat (wedle J 16,20-22).

        Dobrych kilka lat temu, gdy była jeszcze czynna księgarnia przy ul. Mariackiej na Starym mieście w Szczecinie, zakupiłem za bardzo niska cenę, jak się później okazało – skarb, tj. książkę J.I. Kraszewskiego zatyt. „Rzym za Nerona. Obrazy historyczne”.
        We wstępie tej książki, pochodzącym z grudnia 1864r., J.I. Kraszewski pisał:

        „Jednego dnia jesiennego 1862r. idąc do kąpieli przez Piazza Sarzana w Genui, obok sklepu z owocami, napotkałem bardzo lichą ławeczkę antykwariusza. A że i takimi gardzić się nie godzi nigdy, odłożywszy kąpiel, jąłem wertować pergaminowe, wilgotne, bardzo niepozorne książczyny ubogiego przekupnia, który tymczasem zajadał skromne śniadanie. Praca zdawała się daremną, gdyż książki były po większej części liche. … Postanowiwszy przejrzeć wszystko, co miał, trafiłem wreszcie na cienki w papier złocony z ogromnymi zielonymi kwiatami, oprawny rękopis. Wydawał się bez początku i końca, ale reszta była dobrze zachowana, a dopiski po bokach i na okładkach świadczyły, że przez wiele rąk przechodził.
        Na pierwszy rzut oka, zobaczywszy łacinę i imiona rzymskie, sądziłem, że to był jakiś urywek znanych listów Cicerona lub Seneki. Uważniej się jednak wpatrując, rzecz znalazłem całkiem mi nieznajomą. Z pisma wnosząc nie sięgał manuskrypt dalej nad nasz wiek XVI, nie mogło więc to być nic ciekawego. … Podniosłem rękopis. – drobnym charakterem, inną niż on był pisany ręką, stało u góry: Litterae primo saeculo post christum natum scriptae (Listy napisane pierwszym wieku po narodzeniu Chrystusa). Na okładce był podpis Melchiora Freinshemiusa znanego filologa XVII wieku, a dalej dopisek: Justi Lipski auctoritate apocrypha (Apokryfy powagą Juliusza Lipsjusza). To zdanie, że listy owe podrobione były i uwaga Freinshemiusa ineditae (niewydajne), skłoniły mnie do nabycia. Po długim targu dostałem szpargał za parę
        Franków i poszedłem z nim już nie do kąpieli, ale wprost do domu, gdziem kilka dni na męczeniu
        się z rozczytywaniem przepędził. Nie śmiem wcale przeciwko powadze Lipsjusza utrzymywać, że listy są autentyczne, chociaż na wklejonej kartce tym samym pismem, co rękopis znalazłem notatkę poświadczającą, że z oryginału Watykańskiej Biblioteki, sięgającego IV w. po Chrystusie zostały spisane. Być może, iż jakiś łacinnik XVI w. zabawiał się ułożeniem korespondencji dla odmalowania obrazu pierwszego wieku po Chrystusie, rzecz w każdym razie zdała mi się dość zajmującą. A że w Genui nie ma co robić, gdy raz obejrzało się pałace i obeszło miasto, zasiadłem do tłumaczenia, zapomnianą nieco odświeżającą łacinę. … I tak oto ta książeczka powstała. Życzę czytelnikom, aby ich tak zajęła jak mnie zajmował przekład, nad którym wiele godzin strawiłem, o rzeczywistości i nieszczęsnej polityce zapominając, której mi nieustannie Movimento przynosiło okruchy”.

        Mnie osobiście i nie tylko mnie (bo pożyczałem te książkę kilku osobom) bardzo, to a bardzo zajęła i przeczytałem ją b. szybko, jako też do jej treści dla umocnienia ducha, często wracam. Tak i teraz z racji Twojego opisu powstania Cristeros, od razu mi się ona skojarzyła, a zwłaszcza z treścią jednego z Listów tej książki. Bowiem ta książka składa się z listów pisanych przez głównych jej bohaterów, tj. pewnego młodego patrycjusza rzymskiego, poganina (nawróconego później na chrześcijanina) mieniem Juliusz Flawiusz do swego przyjaciela Gajusza Makra, legionisty w Galii o tym, co się dzieje w Rzymie za panowania cesarza Nerona i jak stał się chrześcijaninem, opuszczając pogańskim bogów, których wyznawał oraz nawróconej na chrześcijaństwo (za sprawą jednej z jej niewolnic) bogatą młodą patrycjuszkę rzymską (późniejszą męczennicę) o imieniu Sabina Murcji (będącą zresztą, dalszą krewną Juliusza) do jej, bardzo poważanego przez nią pogańskiego nauczyciela, Zenona Ateńczyka.

        I właśnie, Małgosiu, do bardzo interesującej treści jednego z tych Listów Sabiny, wypisz wymaluj pasuje jak ulał i znajduje swe odniesienie: „sprawa” Cristeros, ale zupełnie inaczej pojmowana i rozwiązana. A jak, to zechciej wczytać się w treść całego tego Listu (XI) Sabiny do owego Zenona Ateńczyka (str. 59-63; uwaga: podkreślenia tekstu pochodzą ode mnie):

        XI. Sabina Marcja Zenonowi Ateńczykowi zdrowia.

        Inaczej bym dziś pisanie moje rozpocząć powinna, mistrzu mój drogi, bo inną dziś jestem niż przed niedawnym jeszcze czasem — nie znaną ci Sabiną Rzymianką, patrycjuszów córką, patrycjusza żoną i matką, ale pokorną sługą ubogich — chrześcijanką! Tak jest, obmyta, czystsza, spokojniejsza ślę ci ten list, rozpoczynając go prośbą, abyś i ty co najrychlej zbliżył się do chrześcijan, lepiej poznał ich naukę i został bratem mym w Bogu nowym, Bogu przedwiecznym. Uzyskasz ten pokój i szczęście ducha, jakiego ja teraz używam, chociaż nad głowami naszymi wisi groźba prześladowania i męczeństwa.
        Jakżebyś ty mógł być nam użytecznym w rozszerzaniu prawdy, gdybyś całą ją poznał, wierzył i szedł z nami!
        Wahałam się długo, usiłując zbadać wiarę nową, sądziłam, że w niepewności trwać jeszcze będę… gdy jeden dzień, godzina, chwila nawróciły mnie; zostałam jakby oblana światłem, przejrzałam. Nie wahałam się natychmiast prosić o zjednoczenie z nowym społeczeństwem wybranych. Tak, Zenonie mój, chrześcijanką jestem, i chlubię się tym, i dziękuję Bogu mojemu, że mnie do siebie powołał. Co dzień gorącej czuję błogosławieństwo, które spłynęło na mnie.
        Tu, w Rzymie nauka nasza cudownie się rozciąga z dniem każdym, nawrócenia są liczne i zadziwiające; liczymy do społeczności naszej znakomitych rodzin rzymskich mężów i niewiasty… Świat odrodzić się musi, prawda zwycięży.
        Ale wiele krwi jeszcze przeleje się, i ofiar padnie, nim nadejdzie godzina triumfu. Wielu z nas padnie na drodze.
        Czujemy wszyscy wiszące nad nami prześladowanie okrutne. Neron naradza się, jakby nas wytępić, starsi nasi także gromadzą wiernych, wlewając w nich męstwo i siłę… Gotowiśmy na wszystko, co spotkać może.
        W tej części Rzymu, do której zgromadzenia wiernych Ruta i ja należę, zwołano nas niedawno do domu jednego z patrycjuszów, którego rodzina przyjęła wiarę Chrystusa.
        Pierwszy to raz znaleźliśmy się tu prawie wszyscy razem i zdumieliśmy się liczbie wiernych, zadziwiliśmy się ludziom, o których powołaniu nikt nie wiedział. Niewolnicy spostrzegli tu panów swoich, panowie niewolników, matki swych synów, żony mężów, i niejeden wykrzyk zdumienia i radości dał się słyszeć w tym tłumie. Z dworu samego Nerona, z jego otoczenia ujrzeliśmy nowych chrześcijan, którzy na zawołanie pośpieszali.
        Po modlitwie zabrał głos Tymoteusz.
        — Oznajmiam wam — rzekł — nowinę wielką, radość wielką i smutek zarazem. Oto zbliża się godzina próby, mamy cierpieć za Boga naszego, tak jak on cierpiał za nas, świadczyć życiem prawdę i wiarę wyznawać krwią. Ale nie trwóżcie się, wszakże nieśmiertelnymi jesteśmy. Co znaczy chwila męczarni wobec szczęśliwości wiekuistej? Nie trwóżcie się, gdyż tylko krwią naszą wiara urosnąć może, świątynia Boga prawdziwego na kościach naszych założoną być musi, a ołtarzami naszymi będą groby… Chodzą już wieści głuche jak grzmoty, poprzedzające burzę, o prześladowaniu wielkim… czuwajcie więc i bądźcie gotowymi. Nie godzi się nam ani rozpraszać ani uciekać, ani kryć i trwożyć sobą, winniśmy życie nasze prawdzie. Jakże byśmy inaczej dali o niej świadectwo? Słowy! słowami wojują poganie, wiara nasza nie jest wiarą retorów ani ziemskiej mądrości, ale ofiarą…
        Tak mówił, a milczenie głębokie panowało w zgromadzeniu, potem szmer się dał słyszeć głuchy i westchnienia, i jęki, i modlitwy.

        I wystąpił jeden z ludu rzymskiego, imieniem Notus, a otrzymawszy pozwolenie odezwania się, mówił.
        — Dlaczegóż byśmy trwożyć się mieli? Dlaczego się poddawać? Z każdym dniem siła nasza urasta, i nieprzyjaciołom Bożym potrafimy się oprzeć, obliczywszy się, a śmiało stawiając czoło? Na co mamy tracić ludzi, z których każdy nasieniem jest, mającym wydać owoce… Skupmy się tylko i rozważmy, co czynić należy. Dlaczego byśmy w obronie prawdy nie mieli do walki wyjść; jeśli krew ma być przelaną, niech będzie płodną. Jesteśmy w liczbie wielkiej, niema już prawie domu w Rzymie, w którym by nie było chrześcijanina; pójdą na nasz głos niewolnicy wszyscy, których złamiemy okowy… Ci, co nam zagrażają, zniewieścieli są i bezsilni; legie ich rozsiane po krańcach państwa. Na dany znak swobody ruszy się gmin, i przybysze, i barbarzyńcy, i powodzią krwi zalejemy nieprzyjacioły nasze.
        Zdawało się, że wszyscy pójdą za zdaniem jego; szmer gorącego współczucia ozwał się zewsząd… gdy milczenie nakazawszy, Tymoteusz znowu się odezwał:
        — Zaprawdę, zaprawdę — rzekł — jeszczeście z siebie skóry starych pogan nie zwlekli! Azali myślicie jak oni, że wszystko na świecie dokonywa oręż i siła, a nie duch i słowo? Mylicie się, mylicie, idąc za starym obyczajem pogańskim. Bóg nasz, Chrystus, miecz do pochew schować sam przykazał i wyrzekł, że kto mieczem wojuje, od miecza ginie. Walczyć będziemy, ale nie tą bronią, jaką nam radzicie i podajecie, jeno cierpliwością, męstwem, pokorą, świętością, śmiercią chwalebną, odwagą wobec boleści nieustraszoną. Gdybyśmy nawet mieli siłę przeważną i mogli słowem jednym poruszyć tysiące, wywołując zemstę* (zob. dopisek pod końcem tego Listu) , rzeź i wywrócenie tego zgniłego Babilonu nieprawości, godziłoż by się nam to czynić, którzy jesteśmy głosicielami pokoju i miłości? Gdybyśmy nawet mieli otrzymać chwilowe zwycięstwo, byłoby ono upadkiem naszym, świadczyłoby, że nowymi ludźmi nie jesteśmy, że nie nową przynosimy wiarę, ale starą chęć panowania i ucisku. Nie podbijać mamy, ale rozbrajać ludy, nie mnożyć bezprawie, ale prawo utwierdzać.

        Wystąpił drugi i rzekł do Tymoteusza:
        — Przeciwko Neronowi potężny spisek się knuje, należą doń i trybunowie kohort, i senatorowie, i patrycjusze i rycerstwo… Oni wiedzą o nas i prześladowaniu, jakie nas spotkało i czeka… Jeżeli przyjdziemy im w pomoc, obiecują wierze naszej pobłażanie i prawo obywatelstwa w Rzymie…
        Mówił, a Tymoteusz ukląkł i płakał, modląc się, aż wszyscy strwożeni zamilkli. Wstał po chwili, podnosząc ręce do góry.

        — Nie odrodziliście się jeszcze z ducha — zawołał — gdy nie w Bogu i prawdzie, ale w przymierzu z poganami i opiece ich zbawienia szukać chcecie. Nie siłą ich, ale Bożą zwyciężymy państwa ich, stolice, wojska. Wszystko runie i obali się za skinieniem Bożym, a pracowitą mrówką, co ten dąb podgryzie, my będziemy. Ale nie w spiskach moc nasza… w pokorze i cierpieniu. A jeśliby kto napadł na Nerona, stańcie i zasłońcie go piersią waszą, bo wszelkie mężobójstwo zakazane nam jest. Nikt z nas nie wie, czy azali on nie jest biczem Bożym, nikt nie wie, azali ten, co nas zabija, nie pomaga nam, czy ten, co męczy, nie żywi, czy ten, co prześladuje prawdę, nie służy jej mimo swej woli. O, ludzie ślepi i małego serca, czyż nie widzicie, że Bóg wszelakimi drogami iść do swych celów może, a rozum wasz zawodzi… Padnie Neron, ale wówczas, gdy go dotknie palec Boży, i usta Jego wyrzekną: — Już dosyć! (por. Hi 38,11!) — I skruszy się siła nieprawości, jako trzcina wiotka, i rozproszą ludzie jak cienie, i runie potęga, jak podmyta przez wody skała… a wy zdumiejecie się potędze Boga… Niech spiskują ci, co wierzą w siebie, kto w Boga wierzy, niech Bogu ufa…
        — Więc cóż czynić mamy? — zapytał inny.
        — Trwać, wyznawać prawdę głośno i za nią umierać — odpowiedział Tymoteusz — a umierając, przebaczyć nieprzyjaciołom, jak przebaczył Syn Boży.
        — Wszak ci możemy też wyznawać potajemnie wiarę naszą — rzekł ktoś — choćbyśmy pozornie składali ofiary bogom ich?
        — Nie — rzekł Tymoteusz — bo byśmy kłamali, a fałsz ust chrześcijanina zmazać nie powinien. Kto się Boga zapiera, aby ocalił życie, tego Bóg zaprze się w chwili sądu, i żywot wieczny postrada. Kto milczy, małoduszny jest i niewierny. Chcemy zwyciężyć. Idźmy z uśmiechem na męczarnie, a gdy ujrzą poganie, że gardzimy życiem, uwierzą w niebo i nawrócą się. Jedna jest dla nas droga prawdy, jak jeden Bóg nasz; wyznawać ją musimy głośno i cierpieć za nią.
        Jeżeli spytają was, czy jesteście chrześcijanami, odpowiedzcie: – Jesteśmy – jeżeli zmuszać was zechcą do zaparcia się wiary waszej, trwajcie w niej aż do męczeństwa, aż do śmierci; niech się zdumieją, strwożą i nawrócą poganie. Między prawdą a fałszem niema środka; drogi fałszu są różne i liczne, droga prawdy jedna tylko… przeto jedną tą iść macie.
        Niechaj poganie uciekają się do siły i ufają w liczbę, a sądzą, że dzieło Boże ludzkimi środkami obalą; my wierzmy, że duch zwycięży. Przyjdzie siła z nieba trwającym mężnie w prawdzie.
        — Więc wyjdźmy wszyscy — rzekł pierwszy — na środek Rynku, i wyznajmy głośno przed ludem, że chrześcijanami jesteśmy…
        — Czyny wasze niech świadczą za was, a nie czcze słowa i przechwałki — odparł Tymoteusz. — Zamiast pogańskiej pychy miejmy Chrystusową pokorę… trwajmy na modlitwie i czekajmy. Spytają was, nie zapierajcie się prawdy, ale nie chlubcie się siłą waszą, aby ona wam wydartą nie została; bo komu pilno do bitwy, ten często pierwszy z niej ucieka. Naówczas gdy przywiodą was przed ołtarze fałszywych bogów, a każą składać ofiarę, klęknijcie i módlcie się, szyję pod miecz oddając… ale nie wzywajcie śmierci.

        — Więc gdy zginiemy wszyscy — rzekł inny — zginie z nami wiara nasza, która świat odrodzić miała!
        — Nie trwóżcie się ani troskajcie — rzekł Tymoteusz — tym, co Boże jest. Kto zasiał ziarno, ten je uchowa; waszą rzeczą nie osłabnąć i nie upaść.

        Modlić się potem uklękli wszyscy i rozeszli smutni, ale posileni jakąś otuchą.
        Lecz zapominam prawie, że piszę do was, którzyście jeszcze niewtajemniczeni, tak prawie jak gdybyście nim byli. Wiele rzeczy, pojęć, wyrazów należałoby wam jeszcze wytłumaczyć i objaśnić. Trudno mi wszakże przychodzi, to nowe społeczeństwo, do którego należę, odmalować wam; w niczym ono do dawnego nie jest podobnym. Dość będzie gdy powiem, że wszyscyśmy braćmi, że jako rodzina, żyć, wspomagać się, wspierać, a nade wszystko kochać się jesteśmy obowiązani. Niema pomiędzy nami bogatych i ubogich, bo pierwsi dzielą się chętnie, czym mogą, drudzy nic nie żądają i przestają na małym. Ta żądza nabywania, to ohydne żebractwo, które przepełnia Rzym bezwstydnie, u nas nie istnieje. Cóż nam po zbiorach, do których nie przywiązujemy wartości?
        Miłość, która jest osią świata chrześcijańskiego, wszelkie rodzi jego cnoty, jak przeciwne jej samolubstwo wszystkich pogańskich występków było matką. Z niej pragnienie i gotowość do ofiary, zaparcie się siebie, pokora. Zważcie sami, jak świat odmienić się musi, gdy wszyscy wyznawać będą tę naukę, gdy ona do głębi ludzi przetworzy. Pojmiecie rozumem waszym jasną przyszłość dnia, który ta jutrzenka zapowiada.
        Myśmy w tej wierze nowi, i choć całe jej oddajemy serce, jeszcze w nas mimo woli stary poganin się odzywa; cóż dopiero będzie, gdy wychowamy pokolenia nowe, gdy cały naród ludzki ssać będzie prawdę w kolebce i przejmie się nią do głębi. W kilkaset lat, prędzej może, cudownie pięknym, jasnym, szczęśliwym świat się stanie.
        Całego systemu nauki i dogmatów religii wypisać wam nie mogę. Gdybyście bliżej z nią obeznać się pragnęli, znajdziecie w Atenach i Grecji rozsianych chrześcijan i nauczycieli. O! jakżebym była szczęśliwą, gdybyście nawróconymi zostali. Cokolwiek się stanie, nie potępiajcie mnie, nie sądźcie jako płochą; nie chwyciłam się nierozważnie, ale nie rzucę łatwo tego, co raz poślubiłam. Prosić będę Boga o nawrócenie wasze”.

        Można więc i powinno się powiedzieć za św. Pawłem, że „to, co zostało napisane, napisane zostało i dla naszego pouczenia” (wedle Rz 15,4a)

        *Dopisek: Z wyznań złego ducha w czasie egzorcyzmów, przeprowadzonych przez jezuitę, ks. Domenico Mondrone:
        „Nigdy nie zdołasz zrozumieć, jak bardzo nienawidzę was, ludzi. … Przywiązujecie wielka wagę do waszej wolności, a pozwalacie się schwytać w moją niewolę. … Wiele zyskał Ten – tam, że przelał krew, aby was odkupić. Odkupić was od czego, od grzechu? Przecież nurzacie się w nim tak, że omal nie utoniecie! A co dopiero mówić, gdy wywołam wśród was ducha zazdrości, oszczerstw, nienawiści, zemsty!”
        („A tu per tu col Maligno” – „Ze złym na ty” , Echo Maryi Królowej Pokoju nr 82/20, 1991r.) .
        „Szatan obecny jest wszędzie, gdzie tylko może zgasić wiarę, dokonać niesprawiedliwości, zaprowadzić podział, wzbudzić gwałty, wojny domowe i rewolucje. To jest jego dzieło (tj. jego znak rozpoznawczy – dop. mój)”.
        (to powiedział, Pan Jezus włoskiemu kapłanowi Ottavio Michelini 7.X.1975r.; źródło: P. Bonifacius Gunther „Szatan naprawdę istnieje”, cz.2, str. 42; Wydawnictwo ‘Arka’, Wrocław 1991).

        Małgosiu! Z tym, co zostało już napisane wiąże się, od razu nasuwają się nam na myśl, dwie zasadnicze dla chrześcijaństwa sprawy, będących jego sercem, o których Pan Jezus mówi w Ewangelii w Kazaniu na Górze, mianowicie:
        1. nie opierania się, nie sprzeciwiania, przeciwstawiania się, nie stawiania oporu złu (różnych jego form i przejawów), które z dopustu Bożego nas dotyka (wedle Mt 5, 39; Kpł 19,18),
        2. miłości do nieprzyjaciół: „Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują” (Mt 5,44; por. Łk 6,27n; Rz 12,14 i 1P 4,9).

        W swoich Orędziach do Kapłanów, Matka Boża mówiła:
        „Miłujcie również waszych prześladowców i oprawców. Z miłością mówcie: «Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią». Kochajcie zawsze i mówcie: «Ojcze, przebacz tym, którzy nienawidzą, zabijają, stosują przemoc; przebacz tym, którzy czynią zło, bluźnią i sieją zgorszenie»”. (186, 28.11.1979r.) i
        „Miłujcie również tych, którzy was prześladują i odrzucają. Kochajcie wszystkich ludzi – bez względu na język, rasę i religię”. (325, 8.05.1986r.)

        Omówienie tych dwóch tematów, będących sercem naszej wiary i religii chrześcijańskiej w stosunku do innych religii, znajdziesz, Małgosiu, w kolejnym, już ostatnim załączniku zatyt. „Nie opierajcie się złu i miłujcie”, będącym spisanymi konferencjami wygłoszonymi przez już śp. Ks. Alfreda Cholewińskiego TJ w Radiu Watykańskim, w Rzymie w r. 1985.

        I to tyle, Małgosiu, co chciałem pokrótce powiedzieć w związku z powstaniem Cristeros w Meksyku.

        Pokój, łaska i miłosierdzie Pana naszego Jezusa Chrystusa niech będzie i Twoim udziałem Małgosiu!

        Ten pożar, który rozgorzał wśród wiernych Panu, o którym mówi św. Piotr Apostoł w swoim liście, to nic innego jak właśnie prześladowanie za wiarę, o którym w innym miejscu Pisma, a konkretnie w Dziejach Apostolskich, tak czytamy:
        „Wówczas (tj. po ukamieniowaniu św. Szczepana – dop. mój) wybuchło (rozgorzało) wielkie prześladowanie Kościoła jerozolimskiego. Szaweł szalał okrutnie przeciw Kościołowi; wdzierał się do domów, porywał mężczyzn i niewiasty i wtrącał do więzienia.” (Dz 8,1b.3; por. 22,4 i 26,9-11).

        Swoje nawrócenie zawdzięczał miłosierdziu Bożemu i św. Szczepanowi, jak o tym mówił, Bóg Ojciec św. Katarzynie ze Sieny w ‘Dialogu o Bożej Opatrzności czyli Księdze Boskiej Nauki’:
        „Dusza w grzechu śmiertelnym nie może spełnić żadnego dobrego czynu, który by zasługiwał na życie wieczne, gdyż czyn ten nie jest dokonany w stanie łaski. Nie powinna ona jednak wyrzekać się dobrych czynów, gdyż każdy dobry czyn otrzymuje nagrodę, a każdy grzech karę. Dobro spełnione poza łaską jest niedostateczne i nie zasługuje na życie wieczne. Lecz Boska dobroć i sprawiedliwość Moja dają jej za czyn niedoskonały nagrodę niedoskonałą. Już to nagradzam ja dobrami doczesnymi, już to użyczam jej czasu potrzebnego, aby się mogła poprawić. Niekiedy użyczam jej życia łaski ze względu na pośrednictwo Moich sług, którzy Mi są mili i których wysłuchuję. Tak uczyniłem św. Pawłowi, który przez modlitwę św. Szczepana (Dz 7,60) wyrzekł się niewiary (por. 1Tm 12-13) i prześladowania chrześcijan”.
        (z rozdz. XCIII ‘Nauka o Łzach’, str. 160; Wydawnictwo ‘W Drodze’, Poznań 1987).

        I masz słuszność Małgosiu, że niebawem na całym świecie (jak ma to już miejsce w Azji, Afryce), a zwłaszcza w dzisiejszej Europie rozgorzeje wielki pożar prześladowań chrześcijan, katolików z powodu imienia Jezusa Chrystusa i już teraz trzeba prosić usilnie w modlitwie o dar umocnienia i utwierdzenia w prawdziwej wierze, by sprostać czekającej nas próbie, która ma przyjść jak mówi św. Jan w Apokalipsie na cala ziemię, na cały obszar zamieszkały (Ap 3,10).

        Zapowiada to i w tych Orędziach Matka Boża, poprzez ks. Stefano Gobbiego do swych umiłowanych synów, Kapłanów:
        „Kościół pogrąży się w błędzie, który zostanie przyjęty i rozprzestrzeni się. Odstępstwo – rozszerzające się już teraz jak oleista plama – osiągnie swój szczyt. Uderzeni zostaną Pasterze i powierzona ich opiece owczarnia. Pan dopuści, że przez jakiś czas Kościół będzie jakby opuszczony przez Niego. Ciemność zgęstnieje nad światem, który dojdzie do szczytu zdeprawowania. Im bardziej będzie zepsuty, z tym bardziej większym uporem będzie szedł droga buntu przeciwko Bogu, bałwochwalstwa, bluźnierstwa i bezbożności. Przez to świat sam ściągnie na siebie to, co dopuściła Boża Sprawiedliwość dla jego całkowitego oczyszczenia: ciemność, ogień i krew. Będzie to czas męczenników, którzy w wielkiej liczbie przeleją krew oraz czas tych, którzy przeżyją i będą zazdrościć prześladowanym i zabijanym”. (z Orędzia 147, 10.02.1978r.) i

        „Wielu z was przygotowałam na największą tę próbę. W Moich ramionach zostaniecie ofiarowani jak małe baranki. Wasza krew – złączona z Krwią Jezusa – służy również do oczyszczenia Kościoła i do odnowienia świata (por. Dz 3,21). Inni będą musieli znieść prześladowania i cierpienia, których nie możecie sobie wyobrazić. Miejcie jednak ufność, ponieważ w nadzwyczajny sposób będę przy każdym, aby mu pomóc do końca wypełnić Mój plan”.
        (z Orędzia 182, 8.09.1979r.)
        i „Przed wielu laty odbiłam Mój obraz na płaszczu małego Juana Diego, któremu się ukazałam. Dziś pragnę odbić Mój obraz w sercu i w życiu każdego z was. Jesteście naznaczeni Moja pieczęcią miłości, odróżniającą was od tych, którzy pozwolili się zwieść Bestii i noszą wypisaną na sobie jej bluźnierczą liczbę (por. Ap 13,16n). smok i Bestia nic nie mogą uczynić tym, którzy są naznaczeni Moją pieczęcią. Gwiazda Otchłani będzie prześladować wszystkich naznaczonych Moją pieczęcią, ale nie uda się jej w niczym zaszkodzić duszom, na których Ja Sama odbiłam Mój Obraz.
        Dzięki krwi, którą wielu z was, będzie musiało przelać, złagodzona zostanie sprawiedliwość Boża, a czas Mojego zwycięstwa – przyspieszony”.
        (z Orędzia 236, 12.11.1981r.)

        Małgosiu! Co Matka Boża mówiła jeszcze więcej w miarę upływającego czasu o czekających Kościół, jego wiernych prześladowaniach, które osiągną swój szczyt za czasów bliskiego już pojawienia się i panowania Antychrysta, znajdziesz, w przesłanym – w postaci załącznika – pliku zatyt.: ‘Prześladowanie i męczeństwo’.
        Ale zawsze pocieszającym jest to w Bożej strategii, w Bożych planach, że po nocy prześladowań, który to czas mają dany do swej dyspozycji moce ciemności i ich sługi, którym ta godzina jest im dana do rozporządzenia (por. Łk 22,53c), następuje dzień, w którym kończą się one, jak znika mgła w słońcu, jak po smutku nastaje wielka radość; jak niewiasta, gdy w bólach porodowych rodzi, doznaje cierpienia, bo przyszła jej godzina. Gdy jednak urodzi dziecko, już nie pamięta, nie myśli o bólu, udręce z powodu radości, że się nowy człowiek narodził na świat (wedle J 16,20-22).

        Dobrych kilka lat temu, gdy była jeszcze czynna księgarnia przy ul. Mariackiej na Starym mieście w Szczecinie, zakupiłem za bardzo niska cenę, jak się później okazało – skarb, tj. książkę J.I. Kraszewskiego zatyt. „Rzym za Nerona. Obrazy historyczne”.
        We wstępie tej książki, pochodzącym z grudnia 1864r., J.I. Kraszewski pisał:

        „Jednego dnia jesiennego 1862r. idąc do kąpieli przez Piazza Sarzana w Genui, obok sklepu z owocami, napotkałem bardzo lichą ławeczkę antykwariusza. A że i takimi gardzić się nie godzi nigdy, odłożywszy kąpiel, jąłem wertować pergaminowe, wilgotne, bardzo niepozorne książczyny ubogiego przekupnia, który tymczasem zajadał skromne śniadanie. Praca zdawała się daremną, gdyż książki były po większej części liche. … Postanowiwszy przejrzeć wszystko, co miał, trafiłem wreszcie na cienki w papier złocony z ogromnymi zielonymi kwiatami, oprawny rękopis. Wydawał się bez początku i końca, ale reszta była dobrze zachowana, a dopiski po bokach i na okładkach świadczyły, że przez wiele rąk przechodził.

        Na pierwszy rzut oka, zobaczywszy łacinę i imiona rzymskie, sądziłem, że to był jakiś urywek znanych listów Cicerona lub Seneki. Uważniej się jednak wpatrując, rzecz znalazłem całkiem mi nieznajomą. Z pisma wnosząc nie sięgał manuskrypt dalej nad nasz wiek XVI, nie mogło więc to być nic ciekawego. … Podniosłem rękopis. – drobnym charakterem, inną niż on był pisany ręką, stało u góry: Litterae primo saeculo post christum natum scriptae (Listy napisane pierwszym wieku po narodzeniu Chrystusa). Na okładce był podpis Melchiora Freinshemiusa znanego filologa XVII wieku, a dalej dopisek: Justi Lipski auctoritate apocrypha (Apokryfy powagą Juliusza Lipsjusza). To zdanie, że listy owe podrobione były i uwaga Freinshemiusa ineditae (niewydajne), skłoniły mnie do nabycia. Po długim targu dostałem szpargał za parę
        Franków i poszedłem z nim już nie do kąpieli, ale wprost do domu, gdziem kilka dni na męczeniu
        się z rozczytywaniem przepędził. Nie śmiem wcale przeciwko powadze Lipsjusza utrzymywać, że listy są autentyczne, chociaż na wklejonej kartce tym samym pismem, co rękopis znalazłem notatkę poświadczającą, że z oryginału Watykańskiej Biblioteki, sięgającego IV w. po Chrystusie zostały spisane. Być może, iż jakiś łacinnik XVI w. zabawiał się ułożeniem korespondencji dla odmalowania obrazu pierwszego wieku po Chrystusie, rzecz w każdym razie zdała mi się dość zajmującą. A że w Genui nie ma co robić, gdy raz obejrzało się pałace i obeszło miasto, zasiadłem do tłumaczenia, zapomnianą nieco odświeżającą łacinę. … I tak oto ta książeczka powstała. Życzę czytelnikom, aby ich tak zajęła jak mnie zajmował przekład, nad którym wiele godzin strawiłem, o rzeczywistości i nieszczęsnej polityce zapominając, której mi nieustannie Movimento przynosiło okruchy”.

        Mnie osobiście i nie tylko mnie (bo pożyczałem te książkę kilku osobom) bardzo, to a bardzo zajęła i przeczytałem ją b. szybko, jako też do jej treści dla umocnienia ducha, często wracam. Tak i teraz z racji Twojego opisu powstania Cristeros, od razu mi się ona skojarzyła, a zwłaszcza z treścią jednego z Listów tej książki. Bowiem ta książka składa się z listów pisanych przez głównych jej bohaterów, tj. pewnego młodego patrycjusza rzymskiego, poganina (nawróconego później na chrześcijanina) mieniem Juliusz Flawiusz do swego przyjaciela Gajusza Makra, legionisty w Galii o tym, co się dzieje w Rzymie za panowania cesarza Nerona i jak stał się chrześcijaninem, opuszczając pogańskim bogów, których wyznawał oraz nawróconej na chrześcijaństwo (za sprawą jednej z jej niewolnic) bogatą młodą patrycjuszkę rzymską (późniejszą męczennicę) o imieniu Sabina Murcji (będącą zresztą, dalszą krewną Juliusza) do jej, bardzo poważanego przez nią pogańskiego nauczyciela, Zenona Ateńczyka.

        I właśnie, Małgosiu, do bardzo interesującej treści jednego z tych Listów Sabiny, wypisz wymaluj pasuje jak ulał i znajduje swe odniesienie: „sprawa” Cristeros, ale zupełnie inaczej pojmowana i rozwiązana. A jak, to zechciej wczytać się w treść całego tego Listu (XI) Sabiny do owego Zenona Ateńczyka (str. 59-63; uwaga: podkreślenia tekstu pochodzą ode mnie):

        XI.
        Sabina Marcja Zenonowi Ateńczykowi zdrowia.

        Inaczej bym dziś pisanie moje rozpocząć powinna, mistrzu mój drogi, bo inną dziś jestem niż przed niedawnym jeszcze czasem — nie znaną ci Sabiną Rzymianką, patrycjuszów córką, patrycjusza żoną i matką, ale pokorną sługą ubogich — chrześcijanką! Tak jest, obmyta, czystsza, spokojniejsza ślę ci ten list, rozpoczynając go prośbą, abyś i ty co najrychlej zbliżył się do chrześcijan, lepiej poznał ich naukę i został bratem mym w Bogu nowym, Bogu przedwiecznym. Uzyskasz ten pokój i szczęście ducha, jakiego ja teraz używam, chociaż nad głowami naszymi wisi groźba prześladowania i męczeństwa.
        Jakżebyś ty mógł być nam użytecznym w rozszerzaniu prawdy, gdybyś całą ją poznał, wierzył i szedł z nami!
        Wahałam się długo, usiłując zbadać wiarę nową, sądziłam, że w niepewności trwać jeszcze będę… gdy jeden dzień, godzina, chwila nawróciły mnie; zostałam jakby oblana światłem, przejrzałam. Nie wahałam się natychmiast prosić o zjednoczenie z nowym społeczeństwem wybranych. Tak, Zenonie mój, chrześcijanką jestem, i chlubię się tym, i dziękuję Bogu mojemu, że mnie do siebie powołał. Co dzień gorącej czuję błogosławieństwo, które spłynęło na mnie.
        Tu, w Rzymie nauka nasza cudownie się rozciąga z dniem każdym, nawrócenia są liczne i zadziwiające; liczymy do społeczności naszej znakomitych rodzin rzymskich mężów i niewiasty… Świat odrodzić się musi, prawda zwycięży.
        Ale wiele krwi jeszcze przeleje się, i ofiar padnie, nim nadejdzie godzina triumfu. Wielu z nas padnie na drodze.
        Czujemy wszyscy wiszące nad nami prześladowanie okrutne. Neron naradza się, jakby nas wytępić, starsi nasi także gromadzą wiernych, wlewając w nich męstwo i siłę…
        Gotowiśmy na wszystko, co spotkać może.
        W tej części Rzymu, do której zgromadzenia wiernych Ruta i ja należę, zwołano nas niedawno do domu jednego z patrycjuszów, którego rodzina przyjęła wiarę Chrystusa.
        Pierwszy to raz znaleźliśmy się tu prawie wszyscy razem i zdumieliśmy się liczbie wiernych, zadziwiliśmy się ludziom, o których powołaniu nikt nie wiedział. Niewolnicy spostrzegli tu panów swoich, panowie niewolników, matki swych synów, żony mężów, i niejeden wykrzyk zdumienia i radości dał się słyszeć w tym tłumie. Z dworu samego Nerona, z jego otoczenia ujrzeliśmy nowych chrześcijan, którzy na zawołanie pośpieszali.

        Po modlitwie zabrał głos Tymoteusz.
        — Oznajmiam wam — rzekł — nowinę wielką, radość wielką i smutek zarazem. Oto zbliża się godzina próby, mamy cierpieć za Boga naszego, tak jak on cierpiał za nas, świadczyć życiem prawdę i wiarę wyznawać krwią. Ale nie trwóżcie się, wszakże nieśmiertelnymi jesteśmy. Co znaczy chwila męczarni wobec szczęśliwości wiekuistej? Nie trwóżcie się, gdyż tylko krwią naszą wiara urosnąć może, świątynia Boga prawdziwego na kościach naszych założoną być musi, a ołtarzami naszymi będą groby… Chodzą już wieści głuche jak grzmoty, poprzedzające burzę, o prześladowaniu wielkim… czuwajcie więc i bądźcie gotowymi. Nie godzi się nam ani rozpraszać ani uciekać, ani kryć i trwożyć sobą, winniśmy życie nasze prawdzie. Jakże byśmy inaczej dali o niej świadectwo? Słowy! słowami wojują poganie, wiara nasza nie jest wiarą retorów ani ziemskiej mądrości, ale ofiarą…
        Tak mówił, a milczenie głębokie panowało w zgromadzeniu, potem szmer się dał słyszeć głuchy i westchnienia, i jęki, i modlitwy.

        I wystąpił jeden z ludu rzymskiego, imieniem Notus, a otrzymawszy pozwolenie odezwania się, mówił.
        — Dlaczegóż byśmy trwożyć się mieli? Dlaczego się poddawać? Z każdym dniem siła nasza urasta, i nieprzyjaciołom Bożym potrafimy się oprzeć, obliczywszy się, a śmiało stawiając czoło? Na co mamy tracić ludzi, z których każdy nasieniem jest, mającym wydać owoce… Skupmy się tylko i rozważmy, co czynić należy. Dlaczego byśmy w obronie prawdy nie mieli do walki wyjść; jeśli krew ma być przelaną, niech będzie płodną. Jesteśmy w liczbie wielkiej, niema już prawie domu w Rzymie, w którym by nie było chrześcijanina; pójdą na nasz głos niewolnicy wszyscy, których złamiemy okowy… Ci, co nam zagrażają, zniewieścieli są i bezsilni; legie ich rozsiane po krańcach państwa. Na dany znak swobody ruszy się gmin, i przybysze, i barbarzyńcy, i powodzią krwi zalejemy nieprzyjacioły nasze.

        Zdawało się, że wszyscy pójdą za zdaniem jego; szmer gorącego współczucia ozwał się zewsząd… gdy milczenie nakazawszy, Tymoteusz znowu się odezwał:

        — Zaprawdę, zaprawdę — rzekł — jeszczeście z siebie skóry starych pogan nie zwlekli! Azali myślicie jak oni, że wszystko na świecie dokonywa oręż i siła, a nie duch i słowo? Mylicie się, mylicie, idąc za starym obyczajem pogańskim. Bóg nasz, Chrystus, miecz do pochew schować sam przykazał i wyrzekł, że kto mieczem wojuje, od miecza ginie. Walczyć będziemy, ale nie tą bronią, jaką nam radzicie i podajecie, jeno cierpliwością, męstwem, pokorą, świętością, śmiercią chwalebną, odwagą wobec boleści nieustraszoną. Gdybyśmy nawet mieli siłę przeważną i mogli słowem jednym poruszyć tysiące, wywołując zemstę* (zob. dopisek pod końcem tego Listu) , rzeź i wywrócenie tego zgniłego Babilonu nieprawości, godziłoż by się nam to czynić, którzy jesteśmy głosicielami pokoju i miłości? Gdybyśmy nawet mieli otrzymać chwilowe zwycięstwo, byłoby ono upadkiem naszym, świadczyłoby, że nowymi ludźmi nie jesteśmy, że nie nową przynosimy wiarę, ale starą chęć panowania i ucisku. Nie podbijać mamy, ale rozbrajać ludy, nie mnożyć bezprawie, ale prawo utwierdzać.

        Wystąpił drugi i rzekł do Tymoteusza:
        — Przeciwko Neronowi potężny spisek się knuje, należą doń i trybunowie kohort, i senatorowie, i patrycjusze i rycerstwo… Oni wiedzą o nas i prześladowaniu, jakie nas spotkało i czeka… Jeżeli przyjdziemy im w pomoc, obiecują wierze naszej pobłażanie i prawo obywatelstwa w Rzymie…
        Mówił, a Tymoteusz ukląkł i płakał, modląc się, aż wszyscy strwożeni zamilkli. Wstał po chwili, podnosząc ręce do góry.

        — Nie odrodziliście się jeszcze z ducha — zawołał — gdy nie w Bogu i prawdzie, ale w przymierzu z poganami i opiece ich zbawienia szukać chcecie. Nie siłą ich, ale Bożą zwyciężymy państwa ich, stolice, wojska. Wszystko runie i obali się za skinieniem Bożym, a pracowitą mrówką, co ten dąb podgryzie, my będziemy. Ale nie w spiskach moc nasza… w pokorze i cierpieniu. A jeśliby kto napadł na Nerona, stańcie i zasłońcie go piersią waszą, bo wszelkie mężobójstwo zakazane nam jest. Nikt z nas nie wie, czy azali on nie jest biczem Bożym, nikt nie wie, azali ten, co nas zabija, nie pomaga nam, czy ten, co męczy, nie żywi, czy ten, co prześladuje prawdę, nie służy jej mimo swej woli. O, ludzie ślepi i małego serca, czyż nie widzicie, że Bóg wszelakimi drogami iść do swych celów może, a rozum wasz zawodzi… Padnie Neron, ale wówczas, gdy go dotknie palec Boży, i usta Jego wyrzekną: — Już dosyć! (por. Hi 38,11!) — I skruszy się siła nieprawości, jako trzcina wiotka, i rozproszą ludzie jak cienie, i runie potęga, jak podmyta przez wody skała… a wy zdumiejecie się potędze Boga… Niech spiskują ci, co wierzą w siebie, kto w Boga wierzy, niech Bogu ufa…
        — Więc cóż czynić mamy? — zapytał inny.
        — Trwać, wyznawać prawdę głośno i za nią umierać — odpowiedział Tymoteusz — a umierając, przebaczyć nieprzyjaciołom, jak przebaczył Syn Boży.
        — Wszak ci możemy też wyznawać potajemnie wiarę naszą — rzekł ktoś — choćbyśmy pozornie składali ofiary bogom ich?
        — Nie — rzekł Tymoteusz — bo byśmy kłamali, a fałsz ust chrześcijanina zmazać nie powinien. Kto się Boga zapiera, aby ocalił życie, tego Bóg zaprze się w chwili sądu, i żywot wieczny postrada. Kto milczy, małoduszny jest i niewierny. Chcemy zwyciężyć. Idźmy z uśmiechem na męczarnie, a gdy ujrzą poganie, że gardzimy życiem, uwierzą w niebo i nawrócą się. Jedna jest dla nas droga prawdy, jak jeden Bóg nasz; wyznawać ją musimy głośno i cierpieć za nią.
        Jeżeli spytają was, czy jesteście chrześcijanami, odpowiedzcie: – Jesteśmy – jeżeli zmuszać was zechcą do zaparcia się wiary waszej, trwajcie w niej aż do męczeństwa, aż do śmierci; niech się zdumieją, strwożą i nawrócą poganie. Między prawdą a fałszem niema środka; drogi fałszu są różne i liczne, droga prawdy jedna tylko… przeto jedną tą iść macie.
        Niechaj poganie uciekają się do siły i ufają w liczbę, a sądzą, że dzieło Boże ludzkimi środkami obalą; my wierzmy, że duch zwycięży. Przyjdzie siła z nieba trwającym mężnie w prawdzie.
        — Więc wyjdźmy wszyscy — rzekł pierwszy — na środek Rynku, i wyznajmy głośno przed ludem, że chrześcijanami jesteśmy…
        — Czyny wasze niech świadczą za was, a nie czcze słowa i przechwałki — odparł Tymoteusz. — Zamiast pogańskiej pychy miejmy Chrystusową pokorę… trwajmy na modlitwie i czekajmy. Spytają was, nie zapierajcie się prawdy, ale nie chlubcie się siłą waszą, aby ona wam wydartą nie została; bo komu pilno do bitwy, ten często pierwszy z niej ucieka. Naówczas gdy przywiodą was przed ołtarze fałszywych bogów, a każą składać ofiarę, klęknijcie i módlcie się, szyję pod miecz oddając… ale nie wzywajcie śmierci.

        — Więc gdy zginiemy wszyscy — rzekł inny — zginie z nami wiara nasza, która świat odrodzić miała!
        — Nie trwóżcie się ani troskajcie — rzekł Tymoteusz — tym, co Boże jest. Kto zasiał ziarno, ten je uchowa; waszą rzeczą nie osłabnąć i nie upaść.

        Modlić się potem uklękli wszyscy i rozeszli smutni, ale posileni jakąś otuchą.
        Lecz zapominam prawie, że piszę do was, którzyście jeszcze niewtajemniczeni, tak prawie jak gdybyście nim byli. Wiele rzeczy, pojęć, wyrazów należałoby wam jeszcze wytłumaczyć i objaśnić. Trudno mi wszakże przychodzi, to nowe społeczeństwo, do którego należę, odmalować wam; w niczym ono do dawnego nie jest podobnym. Dość będzie gdy powiem, że wszyscyśmy braćmi, że jako rodzina, żyć, wspomagać się, wspierać, a nade wszystko kochać się jesteśmy obowiązani. Niema pomiędzy nami bogatych i ubogich, bo pierwsi dzielą się chętnie, czym mogą, drudzy nic nie żądają i przestają na małym. Ta żądza nabywania, to ohydne żebractwo, które przepełnia Rzym bezwstydnie, u nas nie istnieje. Cóż nam po zbiorach, do których nie przywiązujemy wartości?

        Miłość, która jest osią świata chrześcijańskiego, wszelkie rodzi jego cnoty, jak przeciwne jej samolubstwo wszystkich pogańskich występków było matką. Z niej pragnienie i gotowość do ofiary, zaparcie się siebie, pokora. Zważcie sami, jak świat odmienić się musi, gdy wszyscy wyznawać będą tę naukę, gdy ona do głębi ludzi przetworzy. Pojmiecie rozumem waszym jasną przyszłość dnia, który ta jutrzenka zapowiada.
        Myśmy w tej wierze nowi, i choć całe jej oddajemy serce, jeszcze w nas mimo woli stary poganin się odzywa; cóż dopiero będzie, gdy wychowamy pokolenia nowe, gdy cały naród ludzki ssać będzie prawdę w kolebce i przejmie się nią do głębi. W kilkaset lat, prędzej może, cudownie pięknym, jasnym, szczęśliwym świat się stanie.
        Całego systemu nauki i dogmatów religii wypisać wam nie mogę. Gdybyście bliżej z nią obeznać się pragnęli, znajdziecie w Atenach i Grecji rozsianych chrześcijan i nauczycieli. O! jakżebym była szczęśliwą, gdybyście nawróconymi zostali. Cokolwiek się stanie, nie potępiajcie mnie, nie sądźcie jako płochą; nie chwyciłam się nierozważnie, ale nie rzucę łatwo tego, co raz poślubiłam. Prosić będę Boga o nawrócenie wasze.

        Można więc i powinno się powiedzieć za św. Pawłem, że „to, co zostało napisane, napisane zostało i dla naszego pouczenia” (wedle Rz 15,4a)

        *Dopisek: Z wyznań złego ducha w czasie egzorcyzmów, przeprowadzonych przez jezuitę, ks. Domenico Mondrone:
        „Nigdy nie zdołasz zrozumieć, jak bardzo nienawidzę was, ludzi. … Przywiązujecie wielka wagę do waszej wolności, a pozwalacie się schwytać w moją niewolę. … Wiele zyskał Ten – tam, że przelał krew, aby was odkupić. Odkupić was od czego, od grzechu? Przecież nurzacie się w nim tak, że omal nie utoniecie! A co dopiero mówić, gdy wywołam wśród was ducha zazdrości, oszczerstw, nienawiści, zemsty!”
        („A tu per tu col Maligno” – „Ze złym na ty” , Echo Maryi Królowej Pokoju nr 82/20, 1991r.) .
        „Szatan obecny jest wszędzie, gdzie tylko może zgasić wiarę, dokonać niesprawiedliwości, zaprowadzić podział, wzbudzić gwałty, wojny domowe i rewolucje. To jest jego dzieło (tj. jego znak rozpoznawczy – dop. mój)”.
        (to powiedział, Pan Jezus włoskiemu kapłanowi Ottavio Michelini 7.X.1975r.; źródło: P. Bonifacius Gunther „Szatan naprawdę istnieje”, cz.2, str. 42; Wydawnictwo ‘Arka’, Wrocław 1991).

        Małgosiu! Z tym, co zostało już napisane wiąże się, od razu nasuwają się nam na myśl, dwie zasadnicze dla chrześcijaństwa sprawy, będących jego sercem, o których Pan Jezus mówi w Ewangelii w Kazaniu na Górze, mianowicie:

        1. nie opierania się, nie sprzeciwiania, przeciwstawiania się, nie stawiania oporu złu (różnych jego form i przejawów), które z dopustu Bożego nas dotyka (wedle Mt 5, 39; Kpł 19,18),

        2. miłości do nieprzyjaciół: „Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują” (Mt 5,44; por. Łk 6,27n; Rz 12,14 i 1P 4,9).

        W swoich Orędziach do Kapłanów, Matka Boża mówiła:

        „Miłujcie również waszych prześladowców i oprawców. Z miłością mówcie: «Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią». Kochajcie zawsze i mówcie: «Ojcze, przebacz tym, którzy nienawidzą, zabijają, stosują przemoc; przebacz tym, którzy czynią zło, bluźnią i sieją zgorszenie»”. (186, 28.11.1979r.) i
        „Miłujcie również tych, którzy was prześladują i odrzucają. Kochajcie wszystkich ludzi – bez względu na język, rasę i religię”. (325, 8.05.1986r.)

        Omówienie tych dwóch tematów, będących sercem naszej wiary i religii chrześcijańskiej w stosunku do innych religii, znajdziesz, Małgosiu, w kolejnym, już ostatnim załączniku zatyt. „Nie opierajcie się złu i miłujcie”, będącym spisanymi konferencjami wygłoszonymi przez już śp. Ks. Alfreda Cholewińskiego TJ w Radiu Watykańskim, w Rzymie w r. 1985.

        I to tyle, Małgosiu, co chciałem pokrótce powiedzieć w związku z powstaniem Cristeros w Meksyku.

        Pokój, łaska i miłosierdzie Pana naszego Jezusa Chrystusa niech będzie i Twoim udziałem Małgosiu

      • Leszek said

        O nadchodzącym prześladowaniu i męczeństwie z Orędzi Matki Bożej do Jej umiłowanych synów, Kapłanów:
        „Moi synowie ( myślę też, że i ci, którzy poświęci{a}li się Niepokalanemu Sercu Maryi – dop. mój) mają być gotowi na Moje rozkazy, bo wkrótce ich wezwę. Mają być gotowi, bym mogła się nimi posłużyć do ostatecznej obrony Mego Syna, Mnie Samej, Ewangelii i Kościoła. Mają być gotowi do walki (ale nie zbrojnej – dop. mój), ponieważ Mój przeciwnik wyśle przeciw nim swoją armię. Będą z nich szydzić, gardzić nimi, prześladować ich, a niektórych nawet zabiją. J jednak zawsze będę z nimi. Będę się nimi opiekować, bronić ich i pocieszać” (17, 23.09.1973r.) i
        „Moi synowie, niech się nie trwożą wasze serca (por. J 14,1.27b). Dla Kościoła nadeszła godzina spustoszenia i opuszczenia. Opuści go zwłaszcza wiele sług, wiele jego dzieci. Będzie wyszydzony, zdradzony, wydany w ręce nieprzyjaciół chcących go zniszczyć. Niektórzy z jego sług sami wydadzą go w ręce katów. Przygotujcie się ze Mną do przeżycia tych chwil. Wszystko zostało już postanowione przez Ojca (por. Dz 1,7; 1Tes 5,1n). To jest kielich●, który musicie wypić do dna. Wy również będziecie wyszydzani, zdradzani i prześladowani razem z Wikariuszem Mego Syna, Papieżem. Wielu będzie musiało złożyć w ofierze i przelać krew. Inni pozostaną, aby wyniszczać się w ofierze – przeżywając chwile wielkich cierpień, które nadchodzą dla oczyszczenia ziemi. Będziecie Moim światłem w wielkiej ciemności. Jednak to bardzo ciężkie doświadczenie, synowie Moi umiłowani, potrwa krótko. Dzięki jednej z Moich specjalnych matczynych interwencji godziny te zostaną skrócone”. (87, 25.11.1975r.)
        ● Dopisek/uzupełnienie: Tak Matka Boża mówiła w jednym ze swych początkowych Orędzi do ks. Stefano Gobbi: „Przyzwyczajaj się, że będę cię deptać, lekceważyć, że nie będą cię rozumieć ani doceniać. To musi cię spotkać! Kiedy odczuwasz wewnętrzny bunt, który każe ci mówić do siebie: «Dlaczego? To niesprawiedliwe! Muszę upomnieć się o moje słuszne prawa!» – powiedz wtedy szybko: «Idź precz, szatanie! (Mt 4,10a) Czyż nie mam pić kielicha (por. Mt 26,39.46), który mi przygotował Ojciec?»” (12, 21.08.1973r.) i
        „Jesteście powoływani do coraz większego cierpienia. Dajcie Mi cały wasz ból. Dziś jest nim brak zrozumienia, ataki i oszczerstwa wielu waszych braci. Jutro będą nim prześladowania, więzienie i wyroki skazujące – wydawane przez ateistów i nieprzyjaciół Boga, dostrzegających w was przeszkody, które za wszelką cenę trzeba usunąć”.
        (100, 28.05.1976r.) i
        „W Moim Kościele – ogarniętym błędem, przyćmionym przez szatana, okryty grzechem, zdradzonym i sprofanowanym nawet przez niektórych Pasterzy – oczyszczenie już się zaczęło. Szatan przesiewa was tak, jak się to czyni z ziarnem (por. Łk 22,31n). Ileż plew (por. Ps 1,4; Hi 21,18 i Iz 17,13) rozwieje się wkrótce na wietrze prześladowania!”.
        (112, 20.11.1976r.) i
        „Niektórzy z was sprzedają Kościół jego przeciwnikowi i zadają mu ranę w samo serce, bo niszczą Prawdę przez błąd usprawiedliwiają grzech i żyją zgodnie z duchem świata. W ten sposób wchodzi on do z waszego powodu do wnętrza Kościoła, zagrażając jego życiu. Tak, również wy, Moim biedni synowie, zdradzacie dziś pocałunkiem Mój Kościół i wydajecie go w ręce jego wrogów. Wkrótce zaciągnięcie go przed tych, którzy zrobią wszystko, by go zniszczyć. Na nowo zostanie skazany i będzie prześladowany. Będzie musiał na nowo przelać swoja krew”. (150, 19.03.1978r.) i

        „Oto nadszedł teraz dla Kościoła czas największego podziału, czas odstępstwa – które wniknęło do jego wnętrza i doprowadzi Go przeżycia najpoważniejszego kryzysu – czas krwawego i straszliwego prześladowania”. (309, 2.05.1985) i

        „Kościół Jezusa dotknięty jest zarazą niewierności i odstępstwa. Pozornie wszystko wydaje się spokojne i ma się wrażenie, że wszystko jest w porządku. W rzeczywistości ogarnia go coraz bardziej rozległy brak wiary i rozpowszechniające się wszędzie wielkie odstępstwo. Wielu Biskupów i kapłanów, wiele osób zakonnych i świeckich już nie wierzy. Stracili prawdziwą wiarę w Jezusa i w Jego Ewangelię. Dlatego właśnie Kościół musi się oczyścić w prześladowaniu i we krwi”. (332, 6.09.1986r.) i

        „Wchodzicie obecnie w najboleśniejszą i najciemniejszą fazę oczyszczenia tych mrocznych czasów. Wkrótce Kościół zostanie wstrząśnięty straszliwym prześladowaniem – nowym, jakiego do dziś nigdy jeszcze nie zaznał”. (393, 12.11.1988r.) i

        „Moja trzecia tajemnica, dana trojgu dzieciom stanie się jawna dla wszystkich poprzez sam rozwój wydarzeń. Kościół pozna godzinę swego największego odstępstwa. Niegodziwiec wejdzie do jego wnętrza i zasiądzie w samej Świątyni Bożej. Mała reszta (stanie się prawdziwym Kościołem, którą nie przemogą moce ciemności wedle zapewnienia Pana Jezusa danego Piotrowi: wedle Mt 16,18 – dop. mój), która pozostanie wierna, zostanie wystawiona na największe doświadczenia i prześladowania”. (425, Fatima 13.05.1990r.) i

        „Wiele razy wam ogłaszałam, że zbliża się Koniec Czasów i przyjście Jezusa w chwale. Pragnę wam dziś pomóc w zrozumieniu znaków opisanych w Bożym Piśmie, które wskazują na wielką bliskość Jego chwalebnego powrotu. Znaki te – jasno ukazane w Ewangeliach, Listach św. Piotra i Pawła – realizują się w obecnych latach. … Trzeci znak to krwawe prześladowanie tych, którzy pozostaną wierni Jezusowi oraz Jego Ewangelii i będą niewzruszenie trwać prawdziwej wierze. Pomyślcie o wielkich prześladowaniach, którym poddany jest Kościół oraz o apostolskiej gorliwości ostatnich Papieży – przede wszystkim Mojego Papieża Jana Pawła II, głoszącego Ewangelię wszystkim narodom ziemi.
        «Wtedy wydadzą was na udrękę i będą was zabijać i będziecie w nienawiści u wszystkich narodów, z powodu Mego imienia. Wówczas wielu zachwieje się w wierze; będą się wzajemnie wydawać i jedni drugich nienawidzić (…). A ta Ewangelia o królestwie będzie głoszona po całej ziemi, na świadectwo wszystkim narodom. I wtedy nadejdzie koniec». (Mt 24,9-10.14). (485, 31.12.1992r.) i

        „Wielka jest Moja troska, bowiem Mój Kościół zdany jest na łaskę mocy zła. Zagrażają mu one i próbują zniszczyć go od wewnątrz. Masoneria ze swą diabelską mocą ustanowiła swoje centrum w samym sercu Kościoła, w którym przebywa Wikariusz Mojego Syna Jezusa. Stamtąd rozszerza swój zgubny wpływ na wszystkie części świata. Kościół znowu zostanie zdradzony przez swoich, będzie okrutnie prześladowany i zaprowadzony na miejsce stracenia (por. Łk 23,38 i J19,17n; Dz 5,30 i 13,28n). Widzę, że jego krwawe prześladowanie znajduje się już u waszych drzwi. Iluż z was zostanie rozproszonych gwałtownym powiewem tego straszliwego huraganu!” (509, 31.12.1993r.) i

        „Nadeszły moje czasy, przepowiedziane wam w Fatimie. …W tamtej chwili przepowiedziałam wam wszystko, co przeżywacie w tych latach oczyszczenia i wielkiego ucisku. … Jesteście dziś w przededniu wielkiej próby (zob. Ap 3,10), jaką wam przepowiedziałam: będzie to najwyższe ujawnienie się Bożej sprawiedliwości. Ogień spadnie z Nieba i ludzkość zostanie oczyszczona i całkowicie odnowiona, aby dzięki temu być gotową na przyjęcie Pana Jezusa, który powróci do was w chwale. Przepowiedziałam wam także poważny kryzys, który dotknie Kościół z powodu wielkiego odstępstwa, jakie do niego weszło poprzez coraz większe rozszerzanie błędów, przez wewnętrzne rozbicie, sprzeciwianie się Papieżowi i odrzucanie jego Urzędu Nauczycielskiego. Kościół musi przeżyć godziny swej agonii i bolesnej męki. Opuści go wiele dzieci. Gwałtowny wiatr prześladowania spadnie na niego i wiele krwi przeleje się wśród Moich umiłowanych dzieci”.
        (529, 13.10.1994r.) oraz

        „To Mnie zostało powierzone macierzyńskie zadanie towarzyszenia Kościołowi w godzinie Jego największego cierpienia, ponieważ musi on wejść na Kalwarię swej ofiary i męczeństwa. Posłużę się Moim miłosiernym działaniem, pomagając mu w niesieniu krzyża zdrady i opuszczenia, wtedy gdy powszechne stanie się odstępstwo i kiedy wejdzie do niego człowiek niegodziwy, przepowiedziany przez Boskie Pisma, noszący w sobie ohydę spustoszenia. Moje miłosierne działanie stanie się jeszcze silniejsze, gdy Moi synowie będą prześladowani i więzieni, torturowani i prowadzeni na męczeństwo. Wtedy ukażę się im w nadzwyczajny sposób, zgodnie z tajemniczym planem, jaki Moje Niepokalane Serce ułożyło we wszystkich szczegółach”. (536, 1.01.1995r.)

        • Leszek said

          Z treści drugiego załącznika do Listu do Małgosi o ewangelicznym wezwaniu Pan Jezusa (Mt 5,39n) do nie opieraniu się złu, z konferencji (śp.) ks. Alfreda Cholewińskiego TJ, wygłoszonych w Radiu Watykańskim, w Rzymie w r. 1985:
          Nie stawiajcie oporu złemu
          Szokującą zasadą polityki Jezusa Chrystusa, Jego receptą na lepszy świat, na lepsze ustroje polityczne i społeczne jest miłość do nieprzyjaciół. To przykazanie, które jest sercem religii Chrystusa, posiada w Ewangelii jeszcze inne sformułowanie, bardziej pikantne, bardziej gorszące, bardziej wzbudzające nasz sprzeciw. W Kazaniu na Górze Jezus mówi: „Słyszeliście, że powiedziano: Oko za oko i ząb za ząb. A Ja wam powiadam: Nie stawiajcie oporu złemu. Lecz jeśli cię ktoś uderzy w prawy policzek, nadstaw mu i drugi. Temu, kto chce prawować się z tobą i wziąć twoją szatę, odstąp i płaszcz. Zmusza cię kto, żeby iść z nim tysiąc kroków, idź dwa tysiące. Daj temu, kto cię prosi, i nie odwracaj się od tego, kto chce pożyczyć od ciebie” (Mt 5,38–42).
          Nie opierajcie/przeciwstawiajcie się, się złu. Jak to rozumieć? Czyż nie mówiono nam, że pierwszym obowiązkiem chrześcijanina jest postępowanie odwrotne: opieranie się złu?! Jasne: złu, czyli grzechowi, pokusie do grzechu trzeba się zawsze przeciwstawiać. Nie wolno się także zgadzać na żadną formę zła w naszym otoczeniu, w życiu publicznym, w życiu społecznym, politycznym itd. Problemem jest tylko forma, w jakiej należy się złu przeciwstawiać. Na świecie normalnie praktykowana jest ta forma opierania się złu, którą Księga Rodzaju wkłada w usta Lamecha, jednego ze starożytnych praojców ludzkości. „Lamech powiedział do swoich żon: Ada i Syla, posłuchajcie mego głosu, żony Lamecha, nastawcie ucha na to, co powiem: Zabiłem człowieka za to, że mnie zranił, młodzieńca za to, że mi nabił sińca. Siedem razy będzie pomszczony Kain, ale Lamech siedemdziesiąt siedem razy” (por. Rdz 4,23–24). Ta okrutna zasada jest do dziś dnia dosyć szeroko stosowana. Myślę, że każdy z nas przypomni sobie łatwo sytuacje, w których chętnie sam robił z niej użytek. Gdy ktoś nas krzywdzi, obraża, zabiera to, co nasze, o ile tylko możemy, opieramy się złu, żądamy zwrotu tego, co nasze, ale nie tylko, czekamy na moment, kiedy naszemu krzywdzicielowi powinie się noga, odpłacamy mu się tą samą monetą i dajemy mu jeszcze coś na dokładkę, żeby sobie popamiętał, żeby się nauczył, żeby na przyszłość wiedział, że nie można nas tykać.
          Pismo Świętego Starego Testamentu jest już dużym krokiem naprzód, gdy łagodzi tę zasadę, mówiąc: Oko za oko, ząb za ząb, …rana za ranę, siniec za siniec (Wj 21,24n). Za jedno oko wystarczy jedno oko, za jeden ząb wystarczy wybić przeciwnikowi jeden ząb, a nie dziesięć, jak tego pragnie Lamech żyjący w każdym z nas. Ta złagodzona forma odpłaty za doznaną krzywdę też jednak należy jeszcze do sposobów przeciwstawiania się złu szeroko praktykowanych na świecie, ale dalekich od chrześcijaństwa. W Starym Testamencie była ona ustępstwem Boga, który wiedział, że do czegoś więcej człowiek bez Chrystusa nie jest zdolny. Jezusowy sposób zwalczania zła jest zupełnie inny. Określa go właśnie paradoksalne powiedzenie: „Nie przeciwstawiajcie się złu!”(por. Mt 5,39). To znaczy: gdy spada na ciebie krzywda, gdy deptane są twoje prawa, nie broń twego szczęścia odpowiadając gwałtem na gwałt, przemocą na przemoc●, złem za zło, ale raczej umieraj sobie, pozwól się krzyżować, tak jak Jezus nie bronił swego świętego prawa do życia, ale dał się ukrzyżować. Aż do tego stopnia posuń twoją miłość do nieprzyjaciół! {●„Czym jest pożądanie eunucha, by dziewczynę pozbawić dziewictwa, tym jest przeprowadzanie sprawiedliwości przemocą” (Syr 20,4)}.
          W tym jednak miejscu należy wypowiedzieć jedno „ale”, które odtąd często będziemy musieli sobie przypominać. Etyka Jezusowa nie jest przykrojona na miarę naszej ludzkiej mentalności ani na miarę naszych ludzkich sił. Ona zakłada zaistnienie w człowieku pewnej bardzo wielkiej i radykalnej przemiany. Żeby móc nie opierać się złu, należy najpierw jeszcze raz się urodzić, urodzić z Ducha Świętego, trzeba jeszcze raz być stworzonym przez Boga, trzeba naprawdę zmartwychwstać z Jezusem do zupełnie nowego życia, życia wiecznego. To wszystko dzieje się wprawdzie z nami w chrzcie, ale ten sakrament małemu dziecku, gdy jest chrzczone, daje tę rzeczywistość dopiero w embrionie. Ten embrion musi się rozwinąć w naszym życiu dojrzałym. Dopiero gdy ten rozwój zaistnieje, pojawia się w nas — nie naszą mocą, ale mocą Boga — otwartość na miłość do nieprzyjaciół i zdolność praktykowania jej.
          Nadstaw drugi policzek
          Jednym z szokujących sformułowań, w którym Jezus Chrystus zawarł całą oryginalność swojej Ewangelii i chrześcijaństwa, jest ten fragment z Kazania na Górze, który mówi: „Słyszeliście, że powiedziano: Oko za oko i ząb za ząb. A Ja wam powiadam: Nie opierajcie się złu” (por. Mt 5,30–39). Jezus wiedział, że to zdanie będzie jakby włożeniem kija w mrowisko, że wywoła niezrozumienie i sprzeciw. Jedni w swojej głupocie wezmą je jako zachętę do nieopierania się pokusie, drudzy zrobią wszystko, by stępić jego ostrze, jeszcze inni — i tych jest większość — wzruszą ramionami nad nim, zignorują je i będą sobie dalej spokojnie żyć, praktykując chrześcijaństwo nie to Jezusowe, ale jakieś inne, swoje własne, skrojone na miarę swojej przeciętności i swojego tzw. zdrowego rozsądku. Jezus wiedział, że tak będzie, dlatego dodał do tej zasady swoje objaśnienie w postaci czterech przykładów, które ją ilustrują.
          „Jeśli cię ktoś uderzy w prawy policzek, nadstaw mu i drugi” (Mt 5,39). To znaczy, jeśli ktoś depcze największe i najświętsze twoje dobro, twój honor osobisty, nie reaguj tak, jak reagują wszyscy — rozlewem krwi, kalumnią, wytoczeniem procesu itd. — ale odpowiedz miłością, która pozwoli twemu przeciwnikowi zrozumieć, iż tak pragniesz jego dobra, że gotów jesteś poświęcić dla niego drugi twój policzek, to znaczy narazić na szwank dalszą twoją reputację. Jezus w czasie swego przesłuchania u Annasza został uderzony w policzek. Odpowiedział: „Jeżeli źle powiedziałem, udowodnij, co było złego. A jeżeli dobrze, to dlaczego Mnie bijesz?” (J 18,23). Z tego zdania przebija miłość Jezusa do swego wroga, który powinien wiedzieć, że źle czyni. Jakże łatwo po takiej uwadze dostać było można drugi policzek!
          Drugi przykład: „Temu, kto chce prawować się z tobą i wziąć twoją szatę, odstąp i płaszcz” (Mt 5,40). To znaczy, gdy ktoś nadużywa prawa i drogą rozprawy sądowej chce ci wydrzeć to, co jest twoje, nie broń swego, daj twemu przeciwnikowi to, czego żąda i jeszcze coś na dokładkę.
          Trzeci przykład: Zmusza cię kto, żeby iść z nim tysiąc kroków, idź dwa tysiące (Mt 5,41). Prawo żydowskie zabraniało nakładać na barki robotników fizycznych zbyt wielkie ciężary i zmuszać do przenoszenia ich ponad tysiąc kroków. Na tym tle tak można by sparafrazować zdanie Jezusa: Jeśli ktoś wymaga od ciebie rzeczy, do których nie ma żadnego prawa, ustąp, zrób to, a nawet więcej jeszcze, niż od ciebie żąda.
          I ostatni przykład: „Daj temu, kto cię prosi, i nie odwracaj się od tego, kto chce pożyczyć od ciebie” (Mt 5,41). Ewangelia Łukasza wyraża się tu jaśniej: „Daj każdemu, kto cię prosi, a nie dopominaj się zwrotu od tego, który bierze twoje… Jeżeli pożyczek udzielacie tym, od których spodziewacie się zwrotu, cóż w tym nadzwyczajnego!?” (Łk 6,30.34). Innymi słowy, jeśli ktoś zabiera ci twoje dobra materialne, nie broń się, pozwól się ich pozbawić (por. Hbr 10,34!).
          Wszystkie te cztery przypadki mają jeden wspólny mianownik — rezygnacja z naszych słusznych praw● lub — jak to się potocznie mówi — niedochodzenie swego. Innymi słowy, Jezus zaleca swoim wyznawcom umieranie sobie z miłości do wroga.
          Wszyscy w tym momencie odczuwamy, że tak zinterpretowana zasada nieopierania się złu wywołuje w nas niezrozumienie, a może nawet zgorszenie i oburzenie. Czyż nie jest to absurdem, a nawet popieraniem zła i bezprawia? W każdym bądź razie w świecie nikt tego nie zachowuje. Wszyscy praktykują co innego, nieustępliwość tam, gdzie jest nasza racja, bronienie i dochodzenie swoich słusznych praw, jeżeli trzeba, to i przemocą.
          Dobrze, jeżeli uświadomimy sobie, że sprawiedliwość świata i sprawiedliwość Jezusa są sobie zupełnie przeciwstawne. Ale jest również niesłychanie ważne, byśmy zdali sobie sprawę z tego, dokąd prowadzi sprawiedliwość świata. Ludzi o złej woli jest niedużo. Wszyscy mają dobrą wolę, wszyscy są przekonani, że mają rację i tylko o uznanie tej racji
          walczą ze swoim otoczeniem. I jaki jest tego efekt? Ten, że ludzkość stoi dziś u progu wojny atomowej, która może się stać naszym zbiorowym samobójstwem. Ratunkiem przed tą perspektywą jest krzyż, na którym umiera Jezus, bo tak nas ukochał, że nie przeciwstawił się złu, nie bronił swego prawa do życia. Z tej miłości wszyscy korzystamy, ona jest dla nas źródłem nowego życia i nowej nadziei. Taka miłość niczego nie rujnuje; to dopiero ona jest w stanie stworzyć nową cywilizację, cywilizację miłości. Ale na to taka sama miłość musi być w nas.
          ● Dopisek/uzupełnienie: Tak Matka Boża mówiła w jednym ze swych początkowych Orędzi do ks. Stefano Gobbi: „Przyzwyczajaj się, że będę cię deptać, lekceważyć, że nie będą cię rozumieć ani doceniać. To musi cię spotkać! Kiedy odczuwasz wewnętrzny bunt, który każe ci mówić do siebie: «Dlaczego? To niesprawiedliwe! Muszę upomnieć się o moje słuszne prawa!» – powiedz wtedy szybko: «Idź precz, szatanie! (Mt 4,10a) Czyż nie mam pić kielicha (por. Mt 26,39.46), który mi przygotował Ojciec?»” (12, 21.08.1973r.)
          Jezus albo Barabasz — dramat wyboru
          Jezus Chrystus ze swoim przykazaniem miłości do nieprzyjaciół oraz z zasadą nieopierania się złu stanął na antypodach tej sprawiedliwości, która w świecie jest powszechnie stosowana. Sprawiedliwość świata wymaga, by na przemoc odpowiedzieć przemocą, na krzywdę odwetem. Wroga można nienawidzić, należy go wyeliminować, dać mu porządną nauczkę, trzeba się przed nim bronić. Duch Jezusowy jest odwrotnością tego wszystkiego.
          To przeciwstawienie tych dwóch typów sprawiedliwości znalazło swój dramatyczny wyraz w pewnej ważnej sekwencji procesu Jezusa. Piłat przekonany o niewinności Jezusa, ale jednocześnie nie wiedząc, jak wybrnąć z tej niewygodnej dla siebie sytuacji, postanowił skorzystać ze zwyczaju amnestii udzielanej jakiemuś jednemu więźniowi z okazji święta Paschy. O tym, jaki więzień wyjdzie na wolność, decydował lud. Piłat zaproponował Żydom dwóch kandydatów: Jezusa i Barabasza. Ten ostatni nie był pierwszym lepszym pospolitym mordercą. Bardzo wielu biblistów jest dziś zdania, że ów znaczny więzień, jak go określa ewangelista Mateusz (zob. Mt 27,16), należał do skrajnego stronnictwa zelotów, może nawet był jednym z jego przywódców. Zeloci zaś, to najbardziej na całego idący patrioci i nacjonaliści żydowscy tamtych czasów, odznaczający się nieprzejednanym stanowiskiem wobec okupantów rzymskich, panowaniu których nad Izraelem należy położyć kres przemocą, akcją podjazdową, wywołaniem zbrojnego powstania, organizowaniem zamieszek ulicznych. Typowa sprawiedliwość świata ucieleśniona w Barabaszu! Toteż człowiek ten, który w ramach jakiejś akcji sabotażowej zabił jakiegoś Rzymianina lub osobę sympatyzującą z Rzymem, wcale nie był za to piętnowany przez opinię społeczną, wprost przeciwnie, uchodził w oczach wielu za bohatera.
          W Jezusie jest ucieleśniona zupełnie inna mentalność. On nie tylko uczy, że wroga należy kochać tak jak brata i że nie trzeba się opierać niesprawiedliwości, którą on wyrządza; Jezus za chwilę zademonstruje to wszystko w swoim własnym ciele. Gdy Żydzi przyjdą Go aresztować, Piotr będzie chciał Go bronić mieczem. „Schowaj miecz swój do pochwy, bo wszyscy, którzy za miecz chwytają, od miecza giną” — odpowie mu Jezus (Mt 26,52). Całe zaś Jego zachowanie się w czasie męki, najlepiej oddają prorocze słowa z Księgi Izajasza: „Nękany, pozwolił się upokorzyć i nie otworzył ust. Jak baranek prowadzony na rzeź, jak owca niema wobec tych, którzy ją strzygą, nie otworzył ust” (por. Iz 53,7). Na krzyżu, otoczony swymi wrogami, którzy się z Niego śmieją i naigrawają, Jezus nie przeklina ich, nie ciska na nich gromów potępienia, ale modli się: „Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią” (Łk 23,34).
          Barabasz i Jezus — dwa zupełnie przeciwstawne rodzaje sprawiedliwości! Kogo wybieracie? Tłum woła — Wypuść nam Barabasza! (por. Łk 23,18). Dziwne? Wcale nie! Świat wyczuł w Barabaszu identyczność myśli, tę samą logikę życiową, tego samego ducha. Wybierając go, świat po prostu upomniał się o to, co swoje.
          A teraz pomyślmy: Gdybyśmy my stali tam przed trybunałem Piłata i gdyby od nas uzależniono życie lub śmierć Jezusa kogo byśmy wybrali? Barabasza czy Jezusa? Każdy z nas myśli w tej chwili: Ja bym wybrał bez wahania Jezusa! To nie było tylko pytanie retoryczne. W rzeczywistości każdego dnia dokonujemy i my także tego wyboru, i wybieramy, niestety, też Barabasza. Robisz to na przykład, gdy w stosunku do twojego męża stosujesz przemoc psychiczną, nie rozmawiając z nim przez kilka dni.
          Dzieje się to także, gdy rodzice swoimi łzami i okazywaniem, jacy to oni są nieszczęśliwi, wymuszają na swych dzieciach taki wybór kierunku studiów, którego one same nigdy by nie wybrały. Odrzucenie Jezusa ma miejsce ilekroć jesteśmy twardzi, nieustępliwi, ilekroć przez jakiś subtelny, wyrafinowany szantaż naginamy drugiego do podporządkowania się naszej woli. Wybór przeciw Chrystusowi dokonuje się tam, gdzie w życiu politycznym i społecznym głosi się i realizuje walkę klas, stosowanie przemocy, bronienie swoich praw przemocą. Za każdym razem, gdy myślimy w takich kategoriach lub wybieramy taką drogę działania, kłania się nam Barabasz i dziękuje za swoje uwolnienie.
          Chrystusie wszyscy jesteśmy wolni
          Chrystusowe przykazanie miłości do nieprzyjaciół oraz Jego polecenie z Kazania na Górze, by nie przeciwstawiać się złu, wydają się na pierwszy rzut oka rozwiązaniami szkodliwymi. Jeżeli ten, kto nas krzywdzi, ma być przez nas kochany, a zło, które on nam wyrządza, powinniśmy brać na siebie nie broniąc się przed nim, czyż to nie zwiększy jeszcze zuchwałości naszego wroga? Czyż zło jeszcze więcej się przez to nie rozpanoszy? A poza tym — czy ta etyka jest w ogóle do zrealizowania? Czy ona jest na ludzkie siły i możliwości?
          Pierwsze wieki chrześcijaństwa dają nam bardzo wiele przykładów miłości do nieprzyjaciół i nieopierania się złu. Przyjrzyjmy się z bliska jednemu z nich. Terenem, na którym narodziła się i rozwijała religia Chrystusa, było Cesarstwo Rzymskie, które narzuciło swoje panowanie całemu ówczesnemu cywilizowanemu światu. Pierwsze narody chrześcijańskie żyły więc w niesprawiedliwym ustroju politycznym, pozbawione wolności musiały znosić dyktaturę Rzymu. Ustrój społeczny ówczesnego świata był jeszcze gorszy. Był to ustrój niewolniczy. Nieliczni ludzie wolni byli absolutnymi panami życia i śmierci olbrzymiej rzeszy swoich niewolników, traktowanych nie jak osoby, ale jak rzeczy. Gdyby coś podobnego istniało dzisiaj, czulibyśmy się w obowiązku uświadamiać niewolnikom ich święte prawa, zachęcać ich do oporu i zbuntowania się przeciw jaskrawej krzywdzie i niesprawiedliwości. Kościół pierwotny natomiast mówił niewolnikom, zwłaszcza tym, którzy nawrócili się na chrześcijaństwo, zupełnie co innego. Posłuchajmy fragmentu z Listu św. Piotra: „Niewolnicy! Z całą bojaźnią bądźcie poddani panom nie tylko dobrym i łagodnym, ale również surowym’ ( 1 P 2,18). Podobnie św. Paweł: „Niewolnicy, bądźcie we wszystkim posłuszni doczesnym panom, nie służąc tylko dla oka, jak gdybyście się mieli ludziom przypodobać, lecz w szczerości serca, bojąc się Pana”(Kol 3,22; por. Ef 6,5n). W Kościołach założonych przez Pawła zdarzały się przypadki, że bogatsi członkowie wspólnoty zbierali składki, by wykupić tych niewolników, którzy przez przyjęcie chrztu stali się ich braćmi w wierze. Niewolnikom ogromnie się ta akcja podobała, przyspieszając prawdopodobnie nawrócenia w ich szeregach. Paweł, gdy się o tym dowiedział, zaprotestował. „Każdy niech pozostanie w takim stanie, w jakim został powołany — pisze do Koryntian. — Zostałeś powołany do wiary jako niewolnik? Nie martw się! Nawet gdybyś miał okazję stać się wolnym, skorzystaj raczej z twego niewolnictwa” [pozostając w tym stanie] (por. 1 Kor 7,20n).
          Skąd płynie to reakcyjne stanowisko Pawła i w ogóle całego pierwotnego Kościoła? Dziś słyszy się często odpowiedź, że to wynika z małej wrażliwości społecznej tamtych czasów. W naszych czasach Paweł głosiłby na pewno co innego. To nieprawda! Paweł i inni apostołowie przepowiadaliby i dziś, ku wielkiemu naszemu zgorszeniu, to samo. Dlaczego? Bo wiecznie aktualne są motywy, dla których właśnie taką, a nie inną etykę społeczną głosili. „Albowiem ten, kto został powołany w Panu jako niewolnik, jest wyzwoleńcem Pana, ten, kto został powołany jako wolny, staje się niewolnikiem Chrystusa” (por. 1 Kor 7,22) — pisze do Koryntian, uzasadniając swój zakaz wykupywania niewolników chrześcijańskich. Myśl Pawła jest tu taka: o szczęściu człowieka nie decyduje ustrój społeczny, jego zewnętrzna wolność lub niewola. Istnieje inna wolność, wewnętrzna, wolność od niewoli egoizmu, wolność dobrowolnego podporządkowania się prawu miłości. Tę wolność daje Chrystus zarówno niewolnikom, jak i panom, burząc w ten sposób ową wewnętrzną barierę, która ich dotąd przedzielała. W Chrystusie wszystko się relatywizuje, bo człowiek odnajduje w Nim — w
          Chrystusie — nowe źródło życia. Dla nawróconego niewolnika wolność fizyczna przestaje być kwestią życia i śmierci, a nawrócony właściciel niewolników widzi w nich braci, których do głowy mu nie przyjdzie wyzyskiwać i zadręczać. W ten sposób chrześcijaństwo niszczy od wewnątrz wszelkie złe ustroje polityczne i społeczne, pozbawiając je ich szatańskiego żądła, które w uciskających i w uciskanych zabija naszą ludzką godność. To powolne drążenie ze strony chrześcijaństwa doprowadziło istotnie w VI w. do oficjalnego zniesienia niewolnictwa w Cesarstwie Bizantyńskim. Niepotrzebne były do tego rewolucje czy mobilizowania ludzi do oporu, zbędne było podjudzanie jednych przeciwko drugim i stwarzanie klimatu wzajemnej nienawiści i nieprzejednania; to zrobiła miłość, miłość, która nie opiera się złu, miłość, która kocha nieprzyjaciół.

      • Halina said

        Leszku –przytaczasz swoje przemyślenia adresując je do Haliny ……….Pokazujesz gniew Boży , dopust Boży , pozwolenie Boga by człowiek odczuł na swojej skórze to do czego doprowadza go podążanie swoją drogą bez oglądania się na to co Bóg o tym myśli …Bóg cały czas oczekuje że człowiek będzie pełnił wole Jego a nie realizował swoje plany do których pcha go podstępem i kłamstwem szatan……Z tych przykładów wynika ,że Ty uważasz że Bóg bawi sie cierpieniem człowieka …A tak wogóle nie jest ..Przytaczana jest postawa Boga ale nie są przytaczane powody dla których Bog Ojciec tak postąpił …….SZatan cały czas wykorzystywał i wykorzystuje człowieka by przeszkadzał Bogu w realizacji planu naprawczego człowieka i świata…….Spójrz tylko , Bóg Ojciec przysłał Jezusa Chrystusa Króla by poprowadził człowieka Jego drogami do Bozego celu ,Bog wiedział do czego może pchnąć człowieka szatan , ale człowiek przez swoja wole mógł zmniejszyć zadawanie bólu i nie zrobił tego tylko stał sie okrutnym narzedziem w ręku szatana do przekreślenia Bożych planów…I jak myslisz czy gdyby Jezus nie prosił za człowiekiem oprawca to Boża sprawiedliwość byłaby tak łaskawa jak była…….Miłość zwyciężyła sprawiedliwośc dlatego nie powiódł sie plan szatana by Boża sprawiedliwość wepchnęła człowieka do piekła bo to byłaby słyszna kara za wine……Cały czas szatan robi wszystko co możliwe by człowiek podzielił jego los …Ale piekło jest stworzone dla szatana na wskutek jego przewinień ………Człowiek po raz ostatni może skorzystać z Lask Miłosierdzia Bozego,,,,,czas Laski się kończy , przychodzi Boża sprawiedliwość . Jak myślisz czy człowiek dobrze wykorzystał czas łaski i skutecznie zabiegał o przeproszenie o pojednanie z Bogiem…….Przekazywane są wskazówki z nieba co trzeba czynić bo to będzie potrzebne gdy przyjdzie Boza sprawiedliwosc a człowiek pchany przez szatana odrzuca je nie zabespiecza sie tak jak powinien ……..Co byłoby gdyby Noe zwątpił i posłuchał tego do czego pchał go szatan przez ludzi i watpliwości , przez wygode………A jezeli teraz mówią że potrzebna jest modlitwa tak jak za Noego arka to co począć gdy szatan tak wprowadza w błąd …..Jedyna nadzieja w tych którzy chcą włączyć się w prawidłową współprace z Chrystusem Królem i podać pomocną dłon tym których zatrzymuje szatan i spowodować że każdy człowiek będzie odcięty od szatana , by odchodzacy szatan nie mógł pociągnąć nikogo do piekła bo wszyscy połączeni są miłością , a to co z miłości nie może znalez sie w piekle bo miłość należy do Boga , jest Jego przymiotem ….Kończy sie czas łaski czy zdążymy wypracować ochrone dla każdego ,czas pokaże

    • cox said

      Oglądałem ten film podczas pielgrzymki do Mediugorie. Coś wspaniałego! Gdybym mógł, obejrzał bym go jeszcze przynajmniej kilka razy!

  12. MamOczy said

    Kiedyś oglądałem świadectwo jednego Pana , który mówił, że zobaczył skąd płynie najwięcej modlitw do Nieba .
    Powiedział, że najbardziej to widać w krajach islamskich . Trochę się zdziwiłem ale po , krótkim przemyśleniu pomyślałem .
    Przecież oni za Jezusa tam oddają życie swoje ! Są torturowani gdy się ludzie o tym dowiedzą ile męczą za Chrystusa .

    A, My co czasami nawet trudno przed ludźmi się przyznać mimo, że oni Nas nie zabiją. Trudno iść do Jezusa w kościele odwiedzić pomodlić się codziennie .

    Ich wiara jest naprawdę głęboka bo wiele ludzi np w Polsce nie wiadomo czy dało by sobie radę żyć w takich warunkach .

    • Wiktoria said

      Akkurat o tym samym chcialam powiedziec. Wsrod wyksztalconych, normalnych, nie fanatycznych muzulman ile jest gorliwych wierzacych. Zaden prawdziwy muzulmanin nigdy w zyciu nie odprawi swoja zone usuwac ciaze, zaden nie bedzie krepowac sie wyznac swoja wiare, nie wyrzeknie sie jej, i wiele innych rzeczy nie zrobi.

  13. Pokręć said

    A nasz papież umywa nogi tym islamcom, podlizuje się ile wlezie i myśli, że to im zmiękczy serca. Muzułmanie to tylko i wyłącznie wykorzystują. na zasadzie, że jak dają i nie żądają nic w zamian – to brać póki można. A należałoby dialog zacząć od tego, że muzułamanie u siebie zapewnią chrześcijanom takie same prawa i ochronę, jak oni mają w Europie. I to wystarczy. Muzułmanie na to NIGDY nie pójdą, bo inaczej po kilku miesiącach byliby mizerną mniejszością w swoich krajach. To, co ludzi trzyma pod tym wcieleniem Lucyfera, jakiego oni nazywają Allahem, to terror i bezwzględne karanie śmiercią każdej religijnej niesubordynacji.
    Pan Jezus mówił o nierzucaniu pereł przed wieprze.
    Ten cały posoborowy ekumenizm przynosi wszystkim ludziom więcej szkody niż pożytku.
    Extra Ecclesiam nulla salus!

  14. losyziemi said

    http://www.tvn24.pl/bunt-pierwszej-polki-urodzonej-z-in-vitro,319817,s.html
    Proszę was o modlitwę dla tej zagubionej owieczki…

  15. losyziemi said

    http://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/w-ludzkiej-krwi-znaleziono-toksyny-upraw-gmo

  16. Tuptusia said

    DUCHOWY TESTAMENT ANNELIESE MICHEL

    Anneliese zapisywała wszystko, co mówił jej Jezus. Te zapiski nie są datowane, lecz numerowane. 15 lutego 1976 r. dziewczyna przekazała cztery strony ojcu Renzowi, który je troskliwie przechował. Oddają one niejako cały „duchowy testament” Anneliese.
    Słowa Pana Jezusa, które spisała Anneliese:

    1. Wszystko, co dobrego czynisz, co uczyniłaś, pochodzi ode Mnie. Każda dobra myśl, każdy dobry czyn. Nic nie jest twoje. Dlatego pozwoliłem ci zaspać [na Mszę św.], aby ci pokazać, że nic z siebie samej nie potrafisz oraz abyś nauczyła się pokory. Nie powinnaś sądzić, że sama coś osiągnęłaś. Wszystko to są dary Mojej wielkiej miłości do ciebie. Nie powinnaś niczego posiadać; powinnaś zrozumieć, że wszystko pochodzi ode Mnie, i przyjąć z wdzięcznością, a nie być dumna, jakby to było z ciebie, bo są to przecież Moje dary.
    2. Oczekuj wszystkiego ode Mnie, ale wszystkiego. Mogę to, co niemożliwe, uczynić możliwym. Pokładaj we Mnie wielkie zaufanie, to przynosi Mi chwałę. To Mnie przyciąga.
    3. Żałuj za swoje grzechy, a potem uwierz w Moją wielką miłość do ciebie, nie wątp w nią, gdyż to Mnie bardzo zasmuca. Moje drogi są drogami tajemniczymi, musisz Mi pozostawić wybór drogi dla ciebie. Czy nie dałem ci już dużo dowodów Mojej miłości?
    4. Milcz! Nie mów tak dużo. Powściągnij język, gdyż z każdego niepotrzebnie wypowiedzianego słowa musisz zdać rachunek. Kochaj samotność. Chodź na spotkania tylko wtedy, kiedy jest to konieczne, np. z powodów koleżeńskich, a nie dla przyjemności. Zrezygnuj także z dozwolonych przyjemności.
    5. Nie martw się o przyszłość. Staraj się w każdej chwili wsłuchiwać we Mnie i spełniać moje życzenia (Moją wolę). Kocham cię z czułością. Ty rób to samo, spełniając Moje najcichsze życzenia – wsłuchawszy się w Mój głos. (Owce znają głos swojego Pasterza. Ja jestem dobrym Pasterzem i kocham Moje owce).
    6. Uwierz, że wysłuchuję każdą modlitwę, jeśli nie stoi ona na przeszkodzie do zbawienia duszy. Często długo nie wysłuchuję nawet sprawiedliwych próśb Moich dzieci, aby je uczynić wytrwałymi oraz aby ich modlitwy przyniosły korzyść grzesznikom.
    7. Nie zniechęcaj się, jeśli coś nie dzieje się [od razu] po twojej woli. Spróbuj chociażby ukryć oburzenie. Nie wiesz, do czego takie przeciwności są dobre i potrzebne. Powinnaś za nie dziękować.
    8. Nieprzerwanie proś i błagaj za twoich bliźnich, aby i oni także osiągnęli wieczną ojczyznę.
    9. Czy nie jestem dla ciebie kochającym, zawsze troskliwym Ojcem?
    10. Nie zapominaj o dziękczynieniu za tak wiele darów, których ci udzieliłem. Moje krzyże są największymi darami łaski. Nie zapominaj także, że możesz czytać pisma Barbary Weigand. Módl się, aby wkrótce bogactwo tych pism było dostępne dla wszystkich.
    11. Módl się i ofiaruj wiele za Moich kapłanów. Nie na darmo ukazałem ci wielkość i godność każdego kapłana [w San Damiano], tak że zadrżałaś z bojaźni. Rozważ to, że nawet najbardziej niegodny kapłan jest drugim Chrystusem. Nie sądź nikogo, abyś nie była sądzona. Pozostaw to Mnie!
    12. Dopuszczam twoje [pokusy – w oryginale przekreślone]. Walcz z nimi, nie daj się pokonać. Nie dam ci ich ponad twoje siły. Niech cię nie obchodzi, jak dalece [w oryginale przekreślone imię] ma pokusy tego rodzaju albo w jakim stopniu je dopuszczam. To jest Moja sprawa. W walce się wzrasta, jeśli się walczy wraz ze Mną.

  17. Tuptusia said

    From PIETA, p.26-28. MLRC (Miraculous Lady of Roses) Corporation, 1186 Burlington Drive, Hickory Corners, MI 49060, http://www.olrl.org/pray/pieta/

    Kopia listu Oracji znalezionej w Grobie Naszego Pana Jezusa Chrystusa w Jerozolimie
    i przechowywanej w srebrnej skrzynce przez Papieży i władców walczących o Świętą Wiarę.

    Św. Elżbieta, królowa Węgier wraz ze Św. Matyldą i Św. Brygidą chcąc dowiedzieć się czegoś o Męce Pana Jezusa ofiarowywały gorące i specjalne modlitwy w następstwie których Pan Jezus objawił się im i przemówił w następujący sposób:

    “Zstąpiłem z Nieba na ziemię żeby was nawrócić.
    W dawnych czasach ludzie byli pobożni i ich zbiory były w obfitości, dzisiaj, przeciwnie, są bardzo skąpe.
    Jeśli chcecie zebrać obfite żniwo, to nie możecie pracować w niedzielę, bo w niedzielę musicie iść do Kościoła i modlić się do Boga żeby wam odpuścił wasze grzechy. Dał On wam sześć dni w ciągu których powinniście pracować i jeden na odpoczynek i modlitwę i aby ofiarować pomoc biednym i pomagać Kościołowi.

    Tych ludzi którzy występują przeciwko Mojej religii i znieważą ten Święty List, Ja się wyprę.

    Przeciwnie, ci ludzie, którzy będą nosili kopię tego listu przy sobie nie umrą przerz utonięcie oraz od nagłej śmierci. Będą ochronieni od wszelkiego morowego powietrza oraz od błyskawic. Nie umrą bez spowiedzi, będą ochronieni od swoich wrogów oraz od ręki niesprawiedliwej władzy oraz od wszystkich ich oszczerstw i fałszywych świadków.
    Kobiety w niebezpieczeństwie podczas porodu, trzymając tą Orację przy sobie, natychmiast pokonają trudność.
    W domach gdzie trzymana jest ta Oracja nie wydarzy się żadna zła rzecz: i czterdzieści dni przed śmiercią osoby, która trzyma tę Orację wokół siebie, Przenajświętsza Dziewica objawi się jej. Tak powiedział Św. Gregory.

    Tym wszystkim wiernym którzy przez trzy lata będą odmawiali każdego dnia: 2 x Ojcze Nasz, Zdrowaś Maryjo i Chwała Ojcu w oddaniu czci kroplom Krwi jakie straciłem, przyznaję następujących pięć łask:

    1. Całkowity odpust i odpuszczenie waszych grzechów.
    2. Będziecie uwolnieni od cierpień czyśćca.
    3. Jeśli umrzecie przed zakończeniem w/w 3 lat, to będzie się dla was liczyło, jakbyście dopełnili tych trzech lat.
    4. Przy śmierci będzie wam policzone, jakbyście oddali wszystką krew za Świętą Wiarę.
    5. Ja zstąpię z Nieba aby wziąść waszą duszę i waszych krewnych aż do czwartej generacji.

    Niechaj będzie znanym, że ilość uzbrojonych żołnierzy była 150; tych którzy ciągnęli Mnie po ziemi podczas gdy byłem związany było 23. Egzekutorów prawa było 83; uderzeń jakie otrzymałem w głowę było 150; uderzeń w Mój brzuch było 108; ciosów w Moje barki, 80; byłem prowadzony, związany sznurami za włosy, 24 razy; plunięć w twarz było 180; dostałem 6666 ciosów w ciało, uderzony w głowę, 110 razy. Byłem grubiańsko popychany a o 12 godzinie podniesiony za włosy; ukłuty cierniami i wyrywano Mi włosy z brody 23 razy, otrzymałem 20 ran w głowę, cierni, 72, ukłuć cierniami w głowę, 110; śmiertelne [ukłucia] cierniami w przód głowy, 3. Następnie byłem chłostany i przebrany za wyszydzanego króla; razów na ciele, 1000. Żołnierzy którzy prowadzili Mnie na Kalwarię było 608; tych którzy sprawowali przy Mnie straż było 3, a tych którzy ze Mnie wydrwiwali było 1008; kropli Krwi jakie straciłem było 28, 430.

    Benedetta DA S.S.; Papież Leon XIII, w Rzymie, 5 kwietnia 1890.

    • Tomasz said

      „…ci ludzie, którzy będą nosili kopię tego listu przy sobie nie umrą przerz utonięcie oraz od nagłej śmierci. Będą ochronieni od wszelkiego morowego powietrza oraz od błyskawic. Nie umrą bez spowiedzi, będą ochronieni od swoich wrogów oraz od ręki niesprawiedliwej władzy oraz od wszystkich ich oszczerstw i fałszywych świadków.
      Kobiety w niebezpieczeństwie podczas porodu, trzymając tą Orację przy sobie, natychmiast pokonają trudność.
      W domach gdzie trzymana jest ta Oracja nie wydarzy się żadna zła rzecz: i czterdzieści dni przed śmiercią osoby, która trzyma tę Orację wokół siebie, Przenajświętsza Dziewica objawi się jej. Tak powiedział Św. Gregory.”

      to jest argument przeciw histerii tych którzy uważają że Niebo nie poleca takich rzeczy jak Pieczęć Boga Żywego

  18. pio0 said

    Piękne świadectwo, piękny przykład prawdziwej chrześcijańskiej miłości i przebaczenia. Chwała Panu!

    Aż cisną się na usta słowa:

    Warto również przypomnieć świadectwo które już było kiedyś na blogu:

  19. apostolat said

    LESZEK DOKOWICZ | ŚWIADECTWO Techno manipulacja szokujące wyznanie!

    „Jest to historia o Polaku, który w latach 80′ wyjechał do Niemiec, by tam pracować i rozwijać się. Po jakimś czasie jego droga zbiegła się z nowo tworzącym się ruchem techno. Z roku na rok wspinał się po kolejnych szczeblach kariery, przez niektórych był określany mianem pierwszego techno-operatora. Nie mając pojęcia z kim ma do czynienia, brnął coraz dalej, aż w końcu stanął przed możliwością dołączenia do techno-elity, która jest głównym organizatorem największych imprez techno-trans.
    Zaproponowano mu władzę, prestiż i pieniądze, ale ceną za to wszystko miała być jego własna dusza!!!
    Posłuchaj jakiego wyboru dokonał i jak się potoczyły jego dalsze losy.
    Materiał trwa ok 100 min. i ma charakter religijny, ale nawet jeśli jesteś ateistą/ką, to na pewno ten czas nie będzie stracony. Zapewniam Cię, że doznasz szoku!”

    http://pl.gloria.tv/?media=252782

    • pio0 said

      Tak, kolega Apostolat dobre rzeczy poleca. Serdecznie polecam oglądnąć wszystkie filmy Pana Leszka Dokowicza, a zacząć od świadectwa (np. techno manipulacja –świadectwo) Na YT można obejrzeć parę jego filmów, polecam film ” Duch”, a poniżej co stworzył:

      2012: Basia;
      2012: Ja Jestem
      2010: Syndrom
      2008: Duch
      2007: Egzorcyzmy Anneliese Michel
      2006: Boskie oblicze
      2004: Śmierć na życzenie?
      2004: Narkoatak
      2004: Cywilizacja aborcji

      • Weronika said

        To wspaniale , ze zamieszczacie te informacje. Przydaloby sie to rozpropagowac szczegolnie wsrod mlodziezy.Bylam kiedys na spotkaniu z Leszkiem Dokowiczem…Niesamowite wrazenie, wspaniala narracja, wielka wiara, cudowne swiadectwo.Kilka z tych filmow kupilam od Pana Dokowicza. Wspanialy tworca i tak cudownie opowiada o cudzie w Sokolce….

  20. Krystynas said

    Pani Tuptusiu dziekuje za piekna modlitwe. Serdecznie Pania, Pana Bronislawa oraz Blogowiczow pozdrawiam.

    • Weronika said

      Tuptusia zawsze ma cos cudownego w zanadrzu. Dziekuje bardzo za pozdrowienia w imieniu swoim i Blogowiczow….Przesylam rowniez serdeczne pozdrowienia dla Pani.

  21. Grazyna. said

    Dzis obejrzalam Cristiade w kinie. Kto jeszcze nie widzial, powinien to zrobic.
    Potrzebne nam takie, budujace wiare przyklady meczenstwa, jak w tym filmie czy w filmie „Ludzie Boga „.
    Niech nas inspiruja do wlasciwych zachowan w czasach, ktore nadchodza.
    Cenne i na temat sa takze dzisiejsze wpisy. Cos mi sie zdaje, ze ta wspolna modlitwa za Admina
    Bronka i jego nieprzyjaciol, dobrze wszystkim zrobila. Spijcie dobrze Armio Boga- przyszli Meczennicy ! KROLUJ NAM CHRYSTE I BLOGOSLAW NAM !

  22. Grazyna. said

    PS. Dzis moje urodziny – calkiem niezle, dzieki Bogu i Wam ! Szczesc Wam Boze !

  23. Grazyna. said

    Adminie – n a p r a w d e ?! Niech Pan rozpromieni Swoje oblicze nad Toba, niech zawsze Cie strzeze, a Matka Boza i nasza oslania Swym Plaszczem !
    A moze chciales powiedziec, ze tez byles dzis w kinie?

  24. Grazyna. said

    Bog Ci zaplac Weroniko za zyczenia i za Twoje wpisy ! XX

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: