Dziecko Królowej Pokoju

Pokój musi zapanować pomiędzy człowiekiem i Bogiem, a także między ludźmi

  • Królowa Pokoju

    Królowa Pokoju
  • Uwaga

    Strona używa plików cookies które zapisują się w pamięci komputera. Zapisywanie plików cookies można zablokować w ustawieniach przeglądarki. Dowiedz się o tych plikach http://wszystkoociasteczkach.pl
  • Propozycja chronologiczna

    • Rok 2019 – Kryzys Rumunia
    • Rok 2020 – fałszywe traktaty pokojowe
    • Rok 2021 – Papież jedzie do Moskwy
    • Rok 2021 – Wojna
    • Rok 2022 – zwycięstwo komunistyczne
    • Rok 2023 – 10 królów
    • Rok 2024 – Antychryst
    • Rok 2025 – Sojusz z wieloma
    • Rok 2025 – Synod
    • Rok 2026 – Henoch i Eliasz
    • Rok 2028 – Ohyda spustoszenia
    • Rok 2029 – Ostrzeżenie
    • Rok 2030 – Cud
    • Rok 2031 – Nawrócenie Izraela
    • Rok 2032 – Kara
    • Rok 2032 – Odnowienie świata
    • Rok 2033 – Exodus
    • Rok 2034 – Zgromadzenie w Jerozolimie
    • Rok 3032 – Gog i Magog
    • Rok 3213 – Koniec świata
    • Nowe niebiańskie Jeruzalem.
  • Logowanie

  • Odwiedzają nas

    Map

  • Maryjo weź mnie za rękę

  • Jezu Maryjo Kocham Was

Archive for 17 Maj, 2013

Maria Valtorta CYRK cz.1

Posted by Dzieckonmp w dniu 17 Maj 2013

Pierwsze tłumaczenia na język polski wizji Marii Valtorty książki pt. „Cyrk”. Wizje te opisują przeżycia pierwszych chrześcijan idących na męczeństwo. Myślę że będzie wiele łez w oczach czytających te wizje Marii Valtorty. Prawdopodobnie nikt tego jeszcze na język polski nie tłumaczył. Tłumaczenia tego podjęła się nasza Bożenka gdyż pragnęła aby wszyscy czytelnicy tego bloga mogli poznać te wizje dotyczące pierwszych chrześcijan i ich męczeństwa. Oczywiście tłumaczyła to tylko ze względu na blog!!! Gdyż ma nadzieje, że pomoże wielu ludziom borykającym się dzisiaj w naszej codzienności.Będzie się ta książka tłumaczona ukazywała w odcinkach na naszym blogu. Zapraszam do czytania wszystkich części które będą opublikowane w najbliższym czasie. Jest to oczywiście tłumaczenie prywatne do użytku własnego. Kopiowanie na inne blogi nie dozwolone. Bożenka sprawiła wam miłą niespodziankę. Pod tym wpisem komentarze tylko związane z wpisem, inne wywalam.

Maria Valtorta:  „CYRK”
                                                                                                     [24 listopada 1946]

Męczennicy i ich podboje cz.1.
„Widzę miejsce, które ze swojej budowy i ilości ludzi przypomina mi Tullianum (2) z wizji śmierci małego Castulo.(3) Przypomina mi także inne rzymskie miejsca, jak cele Cyrków, gdzie widziałam chrześcijan stłoczonych razem, gotowych iść na pożarcie lwom. Ale to miejsce nie jest ani jednym, ani drugim. Ściany są wyłożone zwykłymi solidnymi kawałkami kwadratowych kamieni. światło jest słabe i smutne, jakby sączące się przez jakieś dziury mieszając się z niepewną jasnością płomienia małej lampy oliwnej, zupełnie nie wystarczającej, aby rozjaśnić całe to otoczenie.

Miejsce to jest na pewno jakimś więzieniem,  więzieniem dla chrześcijan, ale  różniące się od innych miejsc, które widziałam: to ponure i smutne otoczenie nie jest zamknięte przez drzwi i ściany. W jednym rogu posiada szeroki korytarz, który zaczyna się od dużego pokoju i ciągnie się – nie wiadomo dokąd. Korytarz ten, nieco skręca, jak gdyby był częścią dużej elipsy, i posiada te same zwykłe kwadratowe kamienne ściany i jest źle oświetlony przez mały płomień. Miejsce to jest puste. Jednak na ziemi, ziemi, która wydaje się być z granitu znajdują się duże kamienie do siedzenia i leży  kilka ubrań.

Nie wiem skąd pochodzi ten stłumiony hałas, podobny do szumu morza w czasie burzy, słyszalnego daleko od brzegu. Czasami jest on słaby, czasem silniejszy. Czasem słychać jakby ryk, być może pod wpływem efektu zakrzywionych ścian, które zatrzymują go  i wzmacniają echem. Jest to dziwny hałas. Czasami wydaje się, że są to fale morza lub wielkiej kaskady wody. Czasami wydaje się, ze słyszę ludzkie głosy i myślę, że jest to tłum, który krzyczy. W innej chwili tworzy nieludzkie dźwięki, wtedy ten drugi dźwięk cichnie, potem zaś wybucha jeszcze głośniej …. A teraz szuranie nogami, słychać wiele kroków wydobywających się z tego eliptycznego korytarza, który jest jaskrawo oświetlony, tak jakby zostały tam wniesione inne lampy, a wraz z odgłosami kroków, słaby jęk cierpiących stworzeń ….

Następnie … oto przerażająca scena: poprzedzony przez dwóch ogromnych mężczyzn – starszych, brodatych, półnagich i uzbrojonych w zapalone pochodnie – posuwa się grupa krwawych stworzeń, niektóre z nich wspierają się, inne pomagają drugim, a inne jeszcze, po prostu są wnoszone. Powiedziałam: „stworzenia”. Ale powiedziałam to źle. Te ciała: torturowane, okaleczone, nagie; te twarze z policzkami naznaczonymi okropnymi ranami, które mają wyrwane usta aż po ucho, albo rozerwane policzki do tego stopnia, że ukazują zęby usadzone w szczęce, czy wyrwane oko które zwisa z oczodołu pozbawionego powieki, której już nie ma, lub całkowicie bez oka, jakby zostało barbarzyńsko usunięte; głowy pozbawione skalpu jakby jakiś okrutny przyrząd je oskalpował – ciała te nie mają już żadnego wyglądu stworzeń . Są one makabryczną wizją, jakby koszmarem, jak obłąkany sen. Są one świadectwem, że w człowieku kryje się bestia, że jest gotowy do postawienia się by dać upust swojemu instynktowi, korzystając z każdego pretekstu by uzasadnić swoje bestialstwo. Tutaj tym pretekstem jest religia i prawo państwa. Chrześcijanie są wrogami Rzymu i boskiego Cezara. Są oni przestępcami bogów: tak więc niech chrześcijanie będą torturowani. – I są. Co ta za widowisko! Mężczyźni, kobiety, starcy, dzieci, młode dziewczęta; są tam wymieszani „na łeb na szyję”, czekając na śmierć od ran czy z od jakiś nowych tortur.

A jednak, z wyjątkiem jęków tych omdlałych, którzy są nieprzytomni z powodu poważnych ran, nie słychać żadnego głosu użalania się. Mężczyźni, którzy tam ich przyprowadzili, wycofali się już pozostawiając ich sobie samym; a potem widać, że ci mniej ranni starają się pomóc tym ciężko rannym, choć sami nie są w stanie iść i pochylać się nad umierającymi. Ten, kto nie może wstać, ciągnie się na kolanach i czołga po ziemi poszukując najdroższej sobie osoby, czy tego, kogo zna, słabszego na ciele i być może na duchu. A ktokolwiek może nadal używać rąk, stara się dać pomoc nagim postaciom, pokrywając ich szatami, które były na ziemi, albo układają kończyny tym, którzy gasną szybko w pozycje, które nie urągają wstydliwości rozciągając nad nimi jakiś kawałek odzieży. Niektóre kobiety „ogarniają” na swoich kolanach umierające dzieci, być może nie ich własne, ale które płaczą z bólu i ze strachu. Inni czołgają się do młodych dziewczyn, które zostały okryte tylko ich potarganymi włosami i starają się ubrać ponownie te dziewicze formy białymi ubraniami znalezionymi na ziemi. Ubrania te są nasączone krwią, a zapach krwi przesyca powietrze otoczenia mieszając je z ciężkim dymem lampy naftowej, podczas gdy przytłumione dialogi, żałosne i święte, przenikają się.

„Czy cierpisz dużo, córko moja?”

– Pyta starzec z czaszką pozbawioną skóry, która wisi na karku jak kaptur, a czego on nie może zobaczyć, gdyż zamiast oczu nie ma nic więcej oprócz dwóch krwawych otworów. Te odwraca w kierunku kobiety, która byłaby kwitnącą panną młodą, ale teraz jest tylko masą krwi, tuląc w desperackim geście miłości jej jedynym ramieniem, które jeszcze może zgiąć, jej małego synka, który ssie krew matki zamiast mleka, które już nie może płynąć z jej podartych piersi.

„Nie, mój ojcze …. Pan mi pomaga …. Gdyby Severus mógł w końcu przyjść … To dziecko …. Ono nie płacze …, być może, że nie jest ranne … Czuję, że ssie moje piersi … Czy jest dużo ran? Już nie czuję ręki i nie mogę … nie mogę patrzeć, bo nie mam siły widzieć już więcej … Moje życie ucieka z moją krwią …. Czy jestem okryta, mój ojcze? „…

„Nie wiem, córko. Nie mam już oczu … ”

W oddali jest kobieta, która pełza na brzuchu po ziemi, jakby była wężem. Poprzez cięcie u podstawy żebra widać jej oddychające płuca. „Czy nadal mnie słyszysz, Christiana?” mówi, pochylając się nad nagą małą dziewczynką bez ran, ale z kolorem śmierci na twarzy. Wieniec z róż nadal znajduje sie na jej czole, na jej czarnych rozczochranych włosach. Jest ona półprzytomna.
Ale trzęsie się na głos i pieszczoty matki i gromadzi znowu swoje siły by powiedzieć:

‚Mama …. ” Jej głos jest jak oddech, szept. „Mama! Wąż … ścisnął mnie tak … że nie mogę … Uściskać Cię już więcej … Ale wąż … to nic … Wstyd … Byłam naga … Wszyscy na mnie patrzyli … Mama … czy jestem jeszcze dziewicą, nawet jeśli … nawet jeśli ludzie … zobaczyli mnie … tak? … Czy jestem jeszcze miła Jezusowi? … ”

„Jesteś ubrana w męczeństwo, moja córko. Mówię ci to: jesteś bardziej miła dla Niego niż kiedykolwiek przedtem …. ”

„Tak … ale … nakryj mnie, mamo … Nie chcę być więcej oglądana … Ubranie litości …. ”

„Nie pobudzaj się, moja radości … Zobacz oto, twoja mama kładzie się tu i zakrywa cię … I nie mogę poszukać ci już ubrania … bo … umieram … Chwała Je …. ”

I kobieta rzuca się na ciało córki z wielkim wytryskiem krwi, a po oddaniu jęku, pozostaje nieruchoma. Martwa? Z pewnością, swoim ostatnim oddechem.

„Moja matka umiera … Czy nie przeżył żaden ksiądz by dać jej pokój? … ”

– Mówi mała dziewczynka, podnosząc głos.

„Ja, jeszcze żyję. Jeśli mnie podniesiecie… ”

– Mówi stary człowiek w rogu, jego brzuch całkowicie otwarty.

„Kto może przenieść Cletusa do Christiny i Klementyny? pyta kilka osób.

„Być może ja mogę, bo mam zdrowe ręce i nadal jestem silny. Ale muszę być prowadzony bo lew zabrał mi oczy „, mówi młody, brązowy mężczyzna, wysoki i silny.

„Ja pomogę ci iść, O! Decimus”

– Odpowiada młody chłopiec, tylko lekko ranny, jeden z tych najmniej rannych.

„I ja i mój brat pomożemy ci nieść Cletusa”

– Mówi dwóch silnych mężczyzn w kwiecie swojej męskości, oni również, tylko lekko ranni.

„Bóg zapłać wszystkim”

– Mówi stary kapłan, z kiszkami na wierzchu, podczas gdy tamci ostrożnie go transportują.

I kładą go tak, że jest w pobliżu umęczonej kobiety, modli się on nad nią i jak sam jest umierający, wciąż jest w stanie by polecić tę ​​duszę człowieka, która, uczepiona jego nóg wykrwawia się na śmierć. I Cletus pyta ślepego człowieka, który go prowadził, czy wie coś o Kwirynie.

„Zmarł przy moim boku. Pantera otworzyła mu gardło.. ”

„Bestie atakują szybko na początku. Następnie są nasycone i tylko się bawią „, mówi młody chłopak krwawiący powoli, znajdujący się trochę dalej.
„Zbyt wielu chrześcijan dla zbyt mało zwierząt, „

– Komentuje stary człowiek, który szmatą wypełnia ranę która otworzyła mu bok bez uszkodzenia jego serca.

„Robią to celowo, aby później bawić się nowym show. Z pewnością opracowują go teraz … ”

– Zauważa mężczyzna, który swoją prawą ręką, wspiera lewe przedramię, jakby zostało ono odłączone przez ugryzienie bestii.

Dreszcz wstrząsa Christiną. Mała dziewczynka, jęczy:

„Węże! Nie! To zbyt straszne! ”

„To prawda. Czołgał się na mnie, liżąc moją twarz swoim zaślinionym językiem … Oh! Wolałam cios pazurów który otworzył moje piersi i zabił węża, raczej niż zimno węża. Oh! ”

– I kobieta podnosi drżącą  krwawą rękę do swojej twarzy.

„A jednak, jesteś stara. Wąż był zarezerwowany dla dziewic „.

„Zrobili satyrę z naszej nędzy. Pierwsza była Ewa, uwiedziona przez węża, a następnie pierwsze dni świata: te wszystkie zwierzęta „.

„Tak. Pantonimę ziemskiego raju … Dyrektor cyrku został za to nagrodzony”, mówi młody człowiek.

„Węże, po zgnieceniu wielu, zostały rzucone na nas, kiedy starły się z bestiami i rozpoczęła się walka.”

„Wysmarowali nas w tym oleju i węże unikały nas jako żer … Co się teraz stanie z nami? Myślę o nagości … ”

– Jęczy jedna, niewiele starsza od dziewczynki.

„Pomóż mi, Panie! Moje serce waha się! … „

„Wierzę w Niego ….”

„Chcę by Severus przyszedł po dziecko ….”

„On żyje, twój syn?

– Pyta bardzo młoda matka, która płacze nad tym, co było jej synem, a co teraz jest tylko bezkształtną garstką ciała: mały tułów – tylko tułów, bez głowy, bez kończyn.

„Jego mała główka pełna lekkich loków, jego małe oczy, jak niebo, jego małe policzki, jego małe ręce jak kwiaty, jego małe nóżki, które właśnie nauczyły się chodzić, są teraz w brzuchu lwicy … Ah!  Była samicą i na pewno wie, co to znaczy być matką, a nie wiedziała jak ulitować się nade mną! ”

„Chcę mojej mamy! Chcę do mamy! Pozostała tam wraz z moim ojcem, tam na ziemi …. A ja jestem chory. Moja mama uzdrowiłaby mój brzuch! … ”

– Płacze dziecko sześcio-, może siedmio- letnie, któremu ukąszenie czy cios, czysto otworzyło ściany brzucha, i umiera on szybko.

„Teraz pójdziesz do mamusi. Aniołowie w niebie, twoi mali bracia, zaprowadzą Cię tam, mały Linusie. Nie płacz, tak … ”

– Pociesza młoda dziewczynka siedząca przy jego boku, głaszcząc go swoją mniej zranioną ręką. Ale dziecko cierpi na twardej nawierzchni i drży, więc młoda dziewczyna, wspomagana przez mężczyznę, bierze go na kolana i podpiera tak kołysząc go.

„Twój ojciec, gdzie on jest?”

– Pyta ksiądz Cletus, jednego z dwóch braci, który przeniósł go wraz z niewidomym.

„Stał się pokarmem dla lwa. Na naszych oczach. Podczas gdy zwierzęta gryzły już jego szyję, powiedział: „Wytrwajcie”. Nie powiedział nic więcej, bo miał oderwaną głowę … ”

„Teraz mówi o Niebie. Błogosławiony Crispiniano!”

„Błogosławieni bracia! Módlcie się za nami „.

„Do ostatniej walki!”

„Do ostatecznej wytrwałości.”

„Z miłości do braci.”

„Nie bójcie się. Oni są już doskonali w miłości – tak bardzo, że Pan chciał ich w pierwszym męczeństwie – są obecnie najbardziej doskonali, ponieważ mieszkają w niebie, i znają, i odzwierciedlają Doskonałość Pana Najwyższego. Ich szczątki, które zostały pozostawione na arenie, to tylko szczątki. Jak ubrania, które zostały zrzucone. Ale oni, są w Niebie. Ich szczątki są obojętne. Ale oni żyją. Są aktywni i żywi. Oni są z nami. Nie bójcie się. Nie niepokójcie się tym jak umrzecie. Jezus powiedział: „Nie bądźcie zajęci sprawami ziemskimi. Ojciec wasz zna wasze wszystkie potrzeby.”. On zna twoją wolę i twoją wytrzymałość. On wie wszystko i On ci pomoże. Jeszcze trochę cierpliwości, O bracia. A potem, potem, będzie pokój. Niebo zdobywa się cierpliwością i przemocą. Cierpliwością w smutku. Przemocą wobec naszych ludzkich lęków. Odrzućcie strachy. Jest to plan piekielnego wroga by wyrwać was z życia dla Nieba. Odpychajcie te obawy. Otwórzcie swoje serca na absolutne zaufanie. Powiedzcie: „Ojciec nasz, który jest w niebie, da nam chleba naszego powszedniego – siły, ponieważ wie, że chcemy Jego Królestwa i umieramy dla Niego przebaczając naszym wrogom.” – Nie. Powiedziałem grzeszne słowo. Oni nie są wrogami dla chrześcijan. Kto nas torturuje, jest naszym przyjacielem, jako ten, który nas kocha. On jest raczej naszym podwójnym przyjacielem. Ponieważ służy on nam tu na ziemi byśmy byli świadkami naszej wiary i ubiera nas w szatę weselną na wieczną ucztę. Módlmy się za naszych wrogów. Gdyż oni, nasi przyjaciele, nie wiedzą, jak bardzo ich kochamy. Oh! Zaprawdę, w tym momencie jesteśmy jak Chrystus, ponieważ kochamy naszego bliźniego aż do momentu śmierci za niego. Miłujmy się wzajemnie. Oh! Słowo! Dowiedzieliśmy się, co to znaczy być bogami. Ponieważ Miłość jest Bogiem, a kto kocha jest jak Bóg, jest prawdziwie Synem Bożym. Kochajmy się ewangelicznie a nie tylko tych, od których otrzymujemy radości i wdzięczność, ale tych, którzy uderzają nas i rabują nas nawet z życia. Kochajmy z Chrystusem mówiąc: „. Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią” Powiedzmy z Chrystusem:. „Jest słusznym by ofiara dokonała się, ponieważ doszliśmy do jej osiągnięcia i chcemy ją osiągnąć” Powiedzmy wraz z Chrystusem do tych, którzy przeżyli: „… Teraz jesteście smutni, ale smutek wasz zamieni się w radość, kiedy poznacie nas w niebie. Przyniesiemy wam z nieba ten ​​pokój w którym będziemy” Powiedzmy z Chrystusem: „Kiedy Tam dojdziemy wyślemy Parakleta, aby dokonał swojej tajemniczej pracy w sercach tych, którzy nie rozumieją nas i którzy prześladują nas, gdyż oni nas nie rozumieją.” „Wraz z Chrystusem powierzmy naszego ducha nie ludziom, ale Ojcu, tak aby mógł wspierać go Swoją Miłością w następnej próbie. Amen. ”

Stary Cletus, z otwartym brzuchem, umierając, mówił  głosem głośniejszym i pewniejszym niż zrobiłby to człowiek zdrowy. Przelał swojego heroicznego ducha we wszystkich. Tak bardzo, że słodka pieśń wzniosła się od tych torturowanych istot ….

„Gdzie jest moja żona?

– pyta głos z korytarza, przerywając pieśń.

„Severus! Mój mąż! Dziecko żyje! Uratowałam je dla Ciebie! Przychodzisz na czas, bo umieram. Weź – weź naszego Marcellinusa „!

Mężczyzna podchodzi, pochyla się, obejmuje swoją umierającą żonę, z drżeniem rąk bierze od niej dziecko, i te dwoje ust, które tak święcie kochało się nawzajem, jednoczy się po raz ostatni w jednym pocałunku umieszczonym na niewinnej głowie malutkiego.

„Cletus … Pobłogosław mnie … Umieram … ”

Wydaje się, że kobieta trzymała się życia, aż do przybycia męża. Teraz upada w zrzędzenie śmierci, w ramiona męża, do którego szepcze:

„Idź, idź … dla dziecka … do Puden …” Śmierć odcina ostatnie słowo ….

„Pokój Anicii, mówi Cletus.

„Pokój!” odpowiadają wszyscy.

Jej mąż kontempluje ją rozciągniętą u jego nóg, zakrwawioną, rozdartą ….  łzy lecą mu z oczu na twarz zmarłej. Potem mówi:

„Pamiętaj mnie, moja wierna żono! …” Odwraca się do swojego starego teścia: „Zaniosę ją do winnicy Tytusa. Caius i Sostenutus są tutaj na zewnątrz z noszami.”

„Czy przejdą tędy?”

„Tak. Kto jeszcze ma krewnych wśród żywych będzie pogrzebany … ”

„Z pieniędzmi?”

„Z pieniędzmi … a nawet bez. Każdy, kto tylko chce może przyjść by zabrać swoich zmarłych i pozdrowić żywych. W ten sposób mają nadzieję, że widok męczenników osłabi tych, którzy są jeszcze wolni i przekona ich, aby nie stali się chrześcijanami, i mają nadzieję, że nasze słowa … mogą was osłabić. Kto nie ma krewnych pójdzie na cmentarz … Ale nasi diakoni będą szukać szczątków nocą …. ”

„Czy być może nowe męczeństwo jest przygotowywane?”

„Tak. Z tego powodu pozwalają przychodzić krewnym jak również i to, ze męczennicy muszą być chowani w nocy. Będą zajęci showem … ”

„O tak późnej godzinie? Co pokażą w nocy?

„Tak! Co pokażą? ”

„Stos. Gdy będzie całkowicie ciemno … ”

„Stos! … Oh! … ” …

„Dla tych, którzy mają nadzieję w Panu, płomienie będą tak słodka rosa świtu. Pamiętajcie młodzieńców o których mówi Daniel.(4) Poszli śpiewając pośród płomieni. Płomień jest piękny! Oczyszcza i ubiera w światło. Nie nieczyste zwierzęta. Nie śliskie węże. Nie nieskromny wzrok na ciałach dziewic. Płomień! Jeśli jest w nas jakaś pozostałość grzechu, płomień stosu jest dla nas jak ogień czyśćca. Krótki czyściec a potem, obleczeni w światło, pójdziemy do Boga. Do Boga:  do Światła, pójdziemy! Wzmocnijcie wasze serca. Niech pragną być światłem dla świata pogańskiego. Niech ognie stosu będą początkiem światła, które damy temu światu ciemności „, mówi ponownie Cletus.

Ciężkie żelazne kroki w korytarzu …

„Decimus, żyjesz?”

– Pytają dwaj żołnierze pojawiający się w pomieszczeniu.

Tak, towarzysze. Jestem żywy. I aby mówić wam o Bogu. Chodźcie. Gdyż sam nie mogę do was przyjść, już nigdy nie ujrzę światła. ”

„Nieszczęśliwy człowiek!” mówią obydwaj.

„Nie. Szczęśliwy. Jestem szczęśliwy. Już więcej nie widzę brzydoty świata. Pochlebne pokusy cielesne i złoto nie może mnie już kusić, wpadając w moje źrenice. W ciemności tymczasowej ślepoty już widzę Światło. Widzę Boga! …. ”

Ale nie wiesz, że za chwilę będziesz spalony? Czy nie wiesz, że dlatego, że cię kochamy poprosiliśmy by cię zobaczyć? by pomóc ci uciec, jeśli jeszcze żyjesz?

„Ucieczka! Czy aż tak mnie nienawidzicie, że chcecie odebrać mi Niebo? Nie byliście tacy w tysiącach bitew które przetrwaliśmy razem dla cesarza. Potem zachęcaliśmy siebie nawzajem by być bohaterami. A teraz, gdy walczę dla Wiecznego Imperatora, ogromnego w Swojej Mocy, teraz radzicie mi tchórzostwo? Stos? – Ale czy ja nie umarłbym dobrowolnie pośród płomieni w czasie ataków na miasta wroga, nawet służąc cesarzowi, człowiek taki jak ja, i Rzym?  miasto, które dzisiaj jest a jutro go nie ma? A teraz, kiedy dokonuje ataku na najprawdziwszego wroga, aby służyć Bogu i Wiecznemu Miastu, gdzie będę królować z moim Panem, chcecie bym się bał ognia?”

Dwaj żołnierze są zaskoczeni. Cletus znowu zaczął mówić:

„Jedynym bohaterem jest męczennik. Jego heroizm jest wieczny. Jego heroizm jest święty. On nikogo nie krzywdzi swoim bohaterstwem. On nie naśladuje suchego stoicyzmu stoików. Ani też okrutnych, ich bezużyteczności i okropnej przemocy. On nie bierze skarbów. Nie uzurpuje sobie żadnych uprawnień. On daje. Daje siebie: swoje bogactwo .., swoją siłę …, swoje życie …. To on jest tym hojnym, który wyniszcza się ze wszystkiego aby dać. Naśladujcie go. Wy, opieszałe sługi okrutnego człowieka, który wysyła was by zadawać śmierć i znaleźć śmierć, chodźcie: przejdźcie do życia, aby służyć życiu, służąc Bogu. Gdy odurzenie bitwą opadnie, gdy sygnał nakaże ciszę na polu, czy kiedykolwiek może poczuliście radość jaką  wyczuwacie u swojego towarzysza? Nie, ale raczej znużenie, nostalgię, strach przed śmiercią, nudności od krwi i przemocy …. Ale tutaj … patrzcie! Tutaj się umiera i śpiewa! Tutaj się umiera i śmieje! Bo my nie umrzemy, ale będziemy żyć. Nie poznamy śmierci, ale Zycie: Pana Jezusa ”

Dwaj krzepcy mężczyźni, którzy byli tu wcześniej z pochodniami, wchodzą ponownie. Z nimi jest dwóch innych odzianych pompatycznie. Pochodnie trzymane przez nich palą się w górze. Ci dwaj, którzy są z nimi pochylają się oglądając ciała …

‚Martwy … Ten  również …. A ta kobieta umiera …. Chłopiec jest już zimny. Staruszek umrze w krótkim czasie …. A ta dziewczyna? … Wąż skruszył jej żebra. Patrz, ma już różową pianę na ustach … „zauważają między sobą.

„Chciałbym powiedzieć … pozwólmy im umrzeć tutaj.

„Nie. Gra jest już gotowa. Cyrk jest na nowo wypełniony …. ”

„Ale tych innych z więzień będzie wystarczająco. ”

„Za mało! Procolus nie wiedział, jak regulować te grupy. Zbyt mało dla lwów! Za mało na stosy …! ”

„Tak to jest …. Co robić? ”

„Poczekaj”.

Człowiek wprowadzony na środek pokoju mówi:

„Kto z was jest mniej ranny niech wstanie.”

– Jakieś dwadzieścia osób podnosi się.

„Czy wszyscy jesteście w stanie iść? Czy możecie wstać na nogi?

„Możemy”.

„Jesteś ślepy”, mówią do Decimusa.

„Ale można mnie prowadzić. Nie pozbawiajcie mnie stosu, ponieważ myślę, że to macie na myśli,” mówi Decimus.”

„Tak rzeczywiście. I chcesz iść na stos?”

„Pytam o to jako przysługę. Jestem wiernym żołnierzem. Spójrz na blizny moich kończyn. W nagrodę mojej długiej wiernej służbie cesarzowi, dajcie mi stos.”

„Jeśli tak bardzo kochasz cesarza, to dlaczego go zdradzasz?”

„Nie zdradzam ani cesarza, ani Imperium, gdyż nie popełniam czynów przeciwko ich dobru. Ale służę prawdziwemu Bogu, który jest Bogiem-Człowiekiem, i jest Jedynym godnym by służyć Mu aż do śmierci. ”

„O Kasjan, dla takich serc tortury są daremne, mówię ci. My sami tylko na próżno okładamy się okrucieństwem… ” mówi asystent Cyrku do swojego towarzysza.

„Być może jest to prawda. Ale boski Cezar …. ”

„Chodźmy. Wy, którzy możecie chodzić: wychodzić stąd! Czekajcie na nas przy wyjściu. Damy wam nowe szaty „.

Męczennicy żegnają tych, którzy pozostają. Młody chłopak klęczy by zostać pobłogosławionym przez matkę. Dziewczyna ze swojej własnej krwi robi krzyż, jakby to było krzyżmo, na czole matki, która opuszcza ją by iść stos. Decimus obejmuje swoich dwóch kolegów-żołnierzy. Stary człowiek całuje swoją umierającą córkę i odchodzi pewnie. Wszyscy przed wyjściem są  błogosławieni przez księdza Cletusa …. Kroki tych, którzy idą na śmierć cichną w korytarzu.

„Oba jeszcze tu jesteście?

– Pyta się asystent dwóch żołnierzy.

„Tak. Pozwól nam tu zostać. ”

„A po co? Tu jest … niebezpiecznie. Ci burzą naszych wiernych obywateli.”

Dwaj żołnierze wzruszają ramionami.

Asystenci odchodzą, podczas gdy jacyś grabarze wchodzą z noszami by wynieść zmarłych. Jest trochę zamieszania z grabarzami, z krewnymi zmarłych i umierającymi. Mieszają się łzy krewnych i tych, którzy są pół-żywi. Dwaj żołnierze zyskują z tego zamieszania by powiedzieć do chłopca:

„Udawaj martwego. Odniesiemy cie stąd w bezpieczne miejsce „.

„Czy zdradzilibyście cesarza sami uciekając w bezpieczne miejsce, podczas gdy on ma do was zaufanie dla swej chwały?”

„Na pewno nie, chłopcze!”

„Także ja nie mogę zdradzić mojego Boga, który umarł za mnie na krzyżu.”

Dwaj żołnierze, nieco zdziwieni, pytają samych siebie:

„Ale kto daje im taką siłę?”

A potem z łokciem opartym o ścianę by wesprzeć głowę, nadal obserwują w zamyśleniu.

Asystenci wrócili z niewolnikami i noszami. Mówiąc:

„Jest was ciągle jeszcze ze mało na stos. Niech ci, mniej ranni co najmniej usiądą. ”

Ci mniej ranni! … Niektórzy bardziej, inni mniej, wszyscy są umierający. Nie mogą już nawet siedzieć. Ale ich głosy błagają:

„Mnie! Mnie! Pod warunkiem, że mnie poniesiecie…. ” – Jedenaście innych zostaje wybranych …

„Wy błogosławieni!” „Módl się za mną, Maryjo!” „Do Boga, Spokojnie! „Pamiętaj mnie! O, Matko!” „Mój Synu, przywołaj moją duszę szybko!” „Mój mężu, niech śmierć będzie dla Ciebie słodka! ….”

Okrzyki pożegnania krzyżują się…. Nosze są zabierane.

„Wspierajmy męczenników naszą modlitwą. Zaoferujmy im podwójne bóle naszych  kończyn i serc, za to, że sami jesteśmy wykluczeni z męczeństwa. Ojcze nasz …. ”

Cletus, który jest strasznie zsiniały i umiera, zbiera siły do ​​powiedzenia „Pater”.(5)

Wchodzi zdyszany człowiek. Widzi dwóch żołnierzy. Zatrzymuje się. Powstrzymuje okrzyk, który już miał na ustach.

„Możesz mówić, człowieku. Nie zdradzimy cię. My, żołnierze Rzymu, chcemy być żołnierzami Chrystusa. ”

„Krew męczenników nawozi darń! woła Cletus. I zwracając się do przybysza, pyta: „Czy masz Tajemnice (6)?

„Tak. Byłem w stanie podać Je innym na chwilę, zanim zostali wprowadzeni na arenę. Patrzcie! ”

Żołnierze, zdziwieni, patrzą na fioletowe etui, które człowiek wyciąga z zanadrza.

” Żołnierze. Pytacie nas, gdzie znajdujemy siłę. Oto Siła! To jest Chleb mocnych. To jest Bóg, który przychodzi by żyć w nas. To …. ”

„Szybko! Szybko, Ojcze! Umieram … Jezus … i umrę szczęśliwa! Dziewica, męczennica i szczęśliwa!

– Krzyczy Christina, dysząc w dławiącym skurczu.

Cletus śpieszy połamać Chleb i podać Go młodej dziewczynie, która skupia się cichutko, zamykając oczy.

„Dla mnie też … a potem … zawołajcie sługi cyrku. Chcę umrzeć na stosie … „,

bulgocze chłopiec z ramionami rozszarpanymi na części i z policzkiem krwawiącym, otwartym od skroni aż do szyi..

„Jesteś w stanie połknąć?

„Mogę! Mogę! Nie poruszałem się ani nie mówiłem, żeby nie umrzeć … przed Eucharystią. Miałem nadzieję, że … Teraz … ”

Ksiądz podaje mu mały Okruszek konsekrowanego Chleba. A chłopak stara się połknąć. Ale mu się to nie udaje. Żołnierz dotknięty litością pochyla się i wspiera głowę chłopca, podczas gdy drugi, znajdując w kącie amforę czy wazon z łykiem wody na dnie, stara się pomóc mu połknąć przez wlewanie kroplę po kropli pomiędzy jego wargi.

Tymczasem Cletus łamie Substancje i podaje Je tym najbliższym koło niego. Potem błaga żołnierzy by przenieśli go w celu rozdzielenia Eucharystii umierającym. Następnie przynoszą go z powrotem, tam gdzie leżał wcześniej i mówi:

„Nasz Pan Jezus Chrystus odpłaci wam za waszą litość.”

Mały chłopiec, który z trudem przełykając Substancje dysząc szybko, walczy …. Żołnierz poruszony litością bierze go w ramiona. Ale kiedy to robi z rany na jego szyi tryska struga krwi i plami lśniący pancerz żołnierza.

„Mama! Niebo … Pan … Jezus …. ” Chłopiec poddaje się.

„On umarł … Uśmiecha się …. ”

„Pokój małemu Fabiusowi!”

– Mówi Cletus, który staje się bardziej blady.

” Pokój!” wzdychają umierający.

Dwaj żołnierze rozmawiają między sobą. Następnie jeden mówi:

„Kapłanie prawdziwego Boga, zakończ swoje życie wprowadzając nas do swojej armii.”

„Nie mojej … Chrystusa Jezusa … Ale … to nie może być …  Najpierw…  musicie zostać katechumenami …. ”

„Nie. Wiemy, że w przypadku śmierci udzielany jest chrzest „.

„Ale wy jesteście … zdrowi …”. Stary mężczyzna oddycha ciężko ….

„Umieramy, bo …. Z Bogiem Takim, jak wasz, Który sprawia, że ​​wszyscy jesteście tacy święci, dlaczego mielibyśmy nadal służyć skorumpowanemu człowiekowi? Chcemy chwały Boga. Ochrzcij nas: Mnie – Fabius, jak ten mały męczennik, a mojego towarzysza: – Decimus, jak nasz chwalebny towarzysz. A potem chcemy na stos. Jaki zysk ma życie na tym świecie, kiedy zrozumie się wasze Zycie? ”

„Nie ma więcej wody …, żadnej cieczy ….”

Następnie Cletus robi garstkę ze swojej drżącej ręki w którą zbiera krew kapiącą z jego potwornej rany:

„Uklęknijcie …. Ja was chrzczę, O Fabius, w Imię … Ojca … Syna … i Ducha … Świętego … Niech Pan będzie z wami obydwoma na  życie … Wieczne … Amen! ”

Stary kapłan zakończył swoją misję, swoje cierpienia, swoje życie …. Nie żyje ….

Dwaj żołnierze patrzą na niego … Przez jakiś czas patrzą na tych, którzy umierają powoli, spokojnie …, uśmiechnięci w swojej agonii, porwani w Eucharystycznej ekstazie.

Chodź, Fabiuszu. Nie czekajmy już dłużej. Z takimi przykładami droga jest pewna! Chodźmy umrzeć dla Chrystusa! ”

I biegną szybko korytarzem na spotkanie męczeństwa i chwały.

W pomieszczeniu jęki stają się słabsze i jest ich mniej …. Z cyrku powraca hałas który było słychać na początku. Tłum wznawia okrzyki w oczekiwaniu na pokaz ….

A D N O T A C J E (adnotacje zostały dodane przez tłumaczącego z oryginału włoskiego na angielski)

1. Maria Valtorta, I Quaderni dal 1945 al 1950, Ed, Emilio Pisani, (CEV, 1985, Isola del Liri):. 319 ff. [Choć nie ma podanej daty ery ukazanej w tej wizji „Circus” – miejsce wskazuje prawdopodobnie czas pierwszego wieku naszej ery, ery Młodego Kościoła , albo pod rządami cesarza rzymskiego Gajusza (Caligula) Germanika lub cesarza Nerona, który po nim nastąpił . Stąd sceny przedstawione w tym dokumencie prawdopodobnie nastąpiły w latach 34-68 A.D.

2. Loch Więzienia Państwowego w Rzymie. [I Quaderni Del 1944, Ed, Emilio Pisani, (CEV, Isola del Liri), 1985:.. 218]

3. Wizja i śmierć małego Castulo występuje w części II niniejszego tłumaczenia.

4. Daniel 3:19-19.

5. „Pater”:. „Ojcze nasz”, to jest Modlitwa Pańska,

6. „… Tajemnice”: starożytna nazwa Eucharystii we wczesnym Kościele..

Tłumaczyła: Bożena

Posted in Kościół, Prześladowanie Chrześcijan, Valtorta CYRK | Otagowane: , , , , , | 82 Komentarze »

List otwarty do premiera

Posted by Dzieckonmp w dniu 17 Maj 2013

Suchedniów,
w uroczystość św. Stanisława Biskupa i Męczennika,
patrona ładu moralnego w naszej Ojczyźnie

Sz. P.
Pan Premier
Donald Tusk

 

Panie Premierze,

Nazywam się ks. infułat Józef Wójcik. Jestem kapłanem Kościoła rzymskokatolickiego diecezji radomskiej.

Pochodzę z parafii bł. Władysława z Gielniowa, z wioski Gałki Hubalowskie, które były dwa razy spalone całkowicie, a mężczyźni wybici przez Niemców za pomoc oddziałowi majora Hubala i partyzantom. Byłem 18 razy karany i dziewięciokrotnie więziony przez władze komunistyczne za przekonania religijne. Odznaczony przez trzech prezydentów. Od prezydenta Italii Oscara Luigiego Scalfaro odznaczeniem Cavaliere della Repubblica Italiana. Od Prezydentów Polski: Pana Lecha Wałęsy Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski, od Pana Lecha Kaczyńskiego Wielkim Krzyżem Orderu Odrodzenia Polski.

Ponadto jestem Rycerzem Zakonu Rycerskiego Świętego Grobu Bożego w Jerozolimie, Kawalerem Orderu Uśmiechu i wielu innych odznaczeń różnych instytucji.

Jestem obywatelem honorowym miasta Suchedniowa, gdzie pełniłem funkcję proboszcza przez 38 lat, ale nade wszystko jestem obywatelem naszej ukochanej Ojczyzny – Polski, za którą mój Tata przelewał krew i walczył o jej wolność w wojnie bolszewickiej w 1920 roku i w wojnie obronnej z Niemcami w 1939 roku.

A kiedy po wojnie starał się o rentę, władcy Polski Ludowej odpowiedzieli mu, że renta mu się nie należy, bo ma syna księdza, to niech syn go utrzyma.

W tym roku, 15 czerwca, przypada 55. rocznica moich święceń kapłańskich. Doszedłem do wniosku, że moim moralnym obowiązkiem jest, aby napisać ten list otwarty do Pana Premiera, gdyż widzę, jak są poniewierani i dyskryminowani ludzi wierzący w Polsce, jak znieważane są przedmioty kultu. Tego samego doznawałem ja i moi parafianie w czasach komunizmu. Bo już w dwa miesiące po święceniach kapłańskich siedziałem w więzieniu za to, że stanąłem w obronie krzyża, usuwanego z sal szkolnych w Ożarowie k. Ostrowca Świętokrzyskiego. Pamiętam do dziś, jak sobie kpił ze mnie ten ubowiec, który przewoził mnie z prokuratury do więzienia w Kielcach: „Wójcik, krzyże zdejmujemy i ani ręka nam nie uschła, ani noga nam nie uschła, a wy posiedzicie sobie dwa lata w więzieniu”.

A potem przeżyłem sześcioletnią gehennę w Wierzbicy, walcząc o jedność Kościoła i prawa ludzi wierzących, gdyż władze Polski Ludowej przy pomocy kapłana buntownika stworzyły „niezależną parafię”. Niezależną od Ojca Świętego, niezależną od księdza biskupa, niezależną od władz kościelnych, a zależną od sekretarza partii. Ten wzór „parafii niezależnych” miał służyć do rozbijania Kościoła rzymskokatolickiego w całym bloku państw socjalistycznych. Liczyli się tylko ci, którzy popierali „niezależną parafię”. Natomiast katolicy wierni Ojcu Świętemu i biskupowi byli poniewierani, prześladowani i uznawani za obywateli, którym nie przysługują żadne prawa. Za odprawianie dla nich Mszy św. w prywatnym mieszkaniu, gdyż kościół był okupowany przez zwolenników „niezależnej parafii”, byłem karany i dlatego przez te 6 lat miałem tyle wyroków i wiele razy siedziałem w więzieniu. Przez 6 lat byłem traktowany jako królik doświadczalny.

Ksiądz Prymas Stefan Kardynał Wyszyński, który nas bronił i wysyłał listy w naszej sprawie do premiera Józefa Cyrankiewicza i do I sekretarza partii Władysława Gomułki, otrzymywał odpowiedzi, które nazywał „łobuzerskimi”, bo władze najwyższe odpowiadały mu, że w sprawach Wierzbicy nie będą interweniować, bo traktują Wierzbicę jako „eksperyment”.

Panie Premierze! To, co wyprawia Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji, przypomina tamte czasy i to, co wyprawiali Cyrankiewicz i Gomułka.

Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji traktuje Ojca dr. Tadeusza Rydzyka jako królika doświadczalnego, a Radio Maryja i Telewizję Trwam jako „eksperyment”. Czy da się zamknąć usta prawdzie, czy da się wierzących zepchnąć do zakrystii i zamknąć ich jak Żydów w getcie, aby nie mieli żadnego głosu w społeczeństwie, bo ich się poniża, ośmiesza i odbiera prawa, które im gwarantuje Konstytucja? Bo jak można nie liczyć się z dwoma i pół milionami podpisów w obronie Telewizji Trwam?!

Patrzę na to, co się teraz dzieje w Polsce, i z bólem stwierdzam, że przy braku reakcji z Pana strony bezkarnie można znieważać Papieża, biskupów, kapłanów, krzyż, Obraz Matki Bożej Częstochowskiej, wartości chrześcijańskie i ludzi wierzących. A przecież to się już działo w PRL i ja tego doświadczałem.

Aby o tym Pana Premiera przekonać, posyłam moją ostatnią książkę pt. „Był taki Wielki Tydzień”, z nadzieją, że Pan Premier wyciągnie odpowiednie wnioski. Z kapłańską modlitwą w intencji Pana Premiera pozostaję

Ks. infułat Józef Wójcik
Więzień PRL za przekonania religijne

Źródło: Naszdziennik.pl

Posted in Apel, Kościół, Patriotyzm | Otagowane: , , | 24 Komentarze »