Dziecko Królowej Pokoju

Pokój musi zapanować pomiędzy człowiekiem i Bogiem, a także między ludźmi

Pogrzeb matki i czworga dzieci

Posted by Dzieckonmp w dniu 20 Maj 2013

Pięć trumien na posadzce. I wielki szloch w kościele, kiedy ksiądz czytał podziękowanie od taty – Darka i jedynego syna, który przeżył – Wojtka.

katowiceTen niezwykły pogrzeb odbył się w sobotę 18 maja 2013 r. w Jastrzębiu-Zdroju Ruptawie. Zebrani żegnali matkę z czworgiem dzieci, których w nocy 10 maja zaskoczył czad. Z przebywających wtedy w domu ocalał tylko 16-letni syn, który wezwał straż pożarną. Ojciec był wtedy na „nocce” w pracy. Na miejscu zmarła 17-letnia Justyna, a 4-letnia Agnieszka w drodze do szpitala. W sobotni wieczór zmarli matka, 40-letnia Joanna i 10-letni syn Marcin. Jako ostatnia we wtorek w nocy umarła 13-letnia Małgosia.

To rodzina bardzo zaangażowana w życie Kościoła, działająca w Ruchu Światło-Życie – w Domowym Kościele. Pan Dariusz – ojciec rodziny – jest też nadzwyczajnym szafarzem Komunii świętej. Zarówno on, jak i jego zmarła żona skończyli studia na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Dwa lata temu mieli już jeden pożar – wtedy nie było ich w domu. Zdążyli się odbudować. Niedawno pan Dariusz miał też wypadek, w którym stracił opuszki palców. A teraz przyszedł nowy pożar. Choć tym razem był niewielki i niewiele zniszczył rzeczy materialnych, to jednak wydzielający się w nim tlenek węgla zabił pięć osób. Pierwsze przypuszczenia strażaków jako prawdopodobną przyczynę wskazywały pozostawione włączone żelazko.

Na każdej trumnie w kościele stało zdjęcie i leżał wieniec z wypisanymi słowami pożegnania (np. na trumnie 10-latka: „Kochanemu Marcinkowi – od taty i brata”). Tłum nie mieścił się w kościele. Ludzie gorąco modlili się za pięcioro zmarłych i dwóch ocalałych. Płacz wciąż wisiał w powietrzu: kobiecie, która z piękną dykcją czytała modlitwę wiernych, niebezpiecznie zadrżał głos tylko w chwili, kiedy odczytywała imiona zmarłych dzieci. Mszy świętej pogrzebowej przewodniczył arcybiskup katowicki Wiktor Skworc, który wygłosił też umacniające kazanie.

Jednak powszechny szloch rozległ się w kościele dopiero, kiedy proboszcz na koniec zaczął czytać podziękowanie, przekazane przez pana Dariusza z synem Wojtkiem. – Jako że małżonkowie Joanna i Dariusz stanowili jedno przez 19 lat, tak i forma tego podziękowania będzie stanowić jedność: myśli, pragnień, uczuć – zaznaczył proboszcz przed jego odczytaniem.

To podziękowanie powinni przeczytać także ludzie spoza Jastrzębia. Jest tak poruszające, że przytaczamy je w całości:

 

Dziękujemy!

Kiedy to się zaczęło – w piątek 10 maja – czytania z dnia głosiły: „Podobnie i wy – teraz smucicie się, lecz Ja znów was zobaczę i wtedy serce wasze będzie się radowało, a nikt nie pozbawi was tej radości. W owym dniu o nic nie będziecie Mnie już pytać”. Wtedy odeszły Justynka i Agusia.

A potem przyszła sobota, a Ewangelia z tego dnia głosiła: „Ja wyszedłem od Ojca i przybyłem na świat. Teraz znów opuszczam świat i wracam do Ojca”. Wtedy odeszłaś Ty, Asiu, i Marcinek. A była to wigilia Wniebowstąpienia.

14 maja – we wtorek – Ewangelista Jan pisał: „Nazwałem Was przyjaciółmi, gdyż dałem Wam poznać wszystko, czego dowiedziałem się od Ojca”. Wtedy odeszła Małgosia.

Dziękujemy Bogu i sobie za to, że uczynił nas zdolnymi do kochania. Za to, że kiedyś przed laty nieśmiały chłopak zakochał się w urodziwej dziewczynie. A Pan w swojej łasce pobłogosławił nam, czyniąc nasze życie wielkim spotkaniem z miłością.

Dziękujemy za to, że pozwolił nam stworzyć dom oparty na fundamencie wzajemnej służby, gdzie Ty – Żono, zawsze ciepła, czuła, piękna – byłaś jego ozdobą i ostoją, a ja – czasami poszarpany szaleństwem życia, mogłem wtulać się w Twoje ramiona i znajdować ukojenie w smutku.

Dziękujemy za to, że nasza miłość była płodna. Obdarzyliśmy się cudownymi dziećmi i – co jest niezwykłe – pomimo obowiązków nie straciliśmy nic z naszych młodzieńczych zachwytów nad sobą.

Dziękujemy za piękne, niezależne, mądre córki – takie jak Ty, Asieńko – za Justysię, Małgosię, Agnieszkę.

Dziękujemy sobie za synów – Marcinka i Wojciecha. Czuliśmy się kochani i to samo uczucie przekazywaliśmy naszym dzieciom.

Dziękujemy sobie za rytuał rodzinny, wspólne poranki pachnące kawą, ciepłe ciasto, wieczory na ulubionej ławce, gdzie cieszyliśmy się swoją obecnością i widokiem ukochanych i zasianych przez Ciebie kwiatów.

Dziękujemy rodzicom za dar życia i ukształtowanie w nas pewności, iż to wiara jest imperatywem ludzkiego działania, że jest ona pewnikiem w tym skomplikowanym świecie.

Dziękujemy rodzeństwu za to, że z łaski Boga dane nam było nie być na tym świecie samotnym.

Dziękujemy wychowawcom, nauczycielom, katechetom, wykładowcom akademickim, księżom – wszystkim, którzy ukształtowali nas do bycia człowiekiem w pełnym tego słowa znaczeniu.

Dziękujemy naszym przyjaciołom. Asiu, Justynko, Małgosiu, Marcinku, Agnieszko – są tu teraz z nami, otaczają nas swoją modlitwą – a mnie i Wojtka, nieutulonych w żalu, przeprowadzili w ostatnich dniach przez swoiste rekolekcje.

A kiedy to się po ludzku kończy – Ewangelia z dzisiejszego dnia głosi: „Ty pójdź za mną”. I poszliście za Panem, aby cieszyć się Jego szczęśliwością. A dzisiaj jest wigilia przed zesłaniem Ducha Świętego. Dziękujemy Bogu za dar Jego słowa, które dla nas – tęskniących za Wami – jest źródłem nadziei.

Źródło:katowice.gosc.pl

Odpowiedzi: 172 to “Pogrzeb matki i czworga dzieci”

  1. Ela said

    Trener chorwackiej drużyny piłkarskiej Igor Štimac w Medjugorje :

    http://medziugorje.blogspot.com/2013/05/igor-stimac-modlitwa-nie-wyniki.html

  2. pio0 said

    Wieczne odpoczywanie racz im dać Panie a Światłość Wiekuista niechaj im świeci. Przez Miłosierdzie Boże niech odpoczywają w pokoju wiecznym . Amen
    Pociesz Boże płaczących co utracili bliskich i daj im nadzieję, radość i pokój.

  3. Gosia-3 said

    Ten temat a konkretnie ta tragedia spowodowała że ukazało się 154 komentarze tj. 2 lub 3 krotnie więcej niż zwykle.To Bóg po przez to nieszczęście wywołał ten temat w swojej obfitości. Zastanówmy się wszyscy po co i co nam chciał przez to powiedzieć.Dlaczego ojciec- szafarz nie zginął razem z rodziną ?Z miłości do ojca zostawił mu jednak jedno dziecko na pocieszenie. Uważam,że Bóg szczególnie ukochał tę rodzinę ,bo z miłości do ojca zesłał to cierpienie, aby móc mu otworzyć na to czy powinien dotykać ciała i krwi Pana Jezusa , a jednocześnie być w związku małżeńskim. Sprawa została wśród nas bardzo nagłośniona, większość z nas nie traktuje tego jako kara dla rodziny lecz ma doprowadzić do oczyszczenia ojca z grzechu który bardzo możliwe ,że popełnia go nieświadomie..Podejrzewam ,że pozostałe osoby z rodziny odeszły w stanie łaski uświęcającej Ale jak z tą wiadomością w sposób delikatny trafić do ojca-szafarza? Może zacznijmy się modlić w jego intencji.

  4. Pan Bóg zabiera ludzi w najlepszym momentach jego życia a innych zostawia na poprawę

  5. MarekO said

    Odpowiedz dla Ferox i innych zwolennikow „szafowania”:

    @Ferox
    Pisalem bezposrednio po przeczytaniu komentarza Panskiego poprzednika i Pana. Jezeli Pana urazilem, to przepraszam. Chcialem zwrocic uwage czytelnikow na fakt zaloby i cierpienia, a jednoczesnie odwrocic od dyskusji ktora p. Konarski i Pan zainicjowali,a ktorej (jak pozniej zauwazylem) juz nie dalo sie powstrzymac.
    Zaadresowalem ta odpowiedz podswiadomie do Pana moze dlatego, ze sie z Panskimi pogladami na temat szafarzy absolutnie nie zgadzam.

    @zwolennicy „szafowania”
    Prosze sobie poczytac wypracowania sp. ks. Dajczera „Rozwazania o Eucharystji” na temat Najswietszego Sakramentu to przejda Panu „ciarki po plecach”.

    Niniejszym zamieszczam cytat z ksiazki niemieckiej o sw. Brygidzie ze Szwecji:

    — Im Auftrage des Herrn musste Brigitta über die Zustände des Klerus an Papst Urban V. schreiben, wo der Herr mit den Worten schließt: „….denn es ist Gott lieber, dass an manchen Orten keine Messe gelesen wird, als dass unwürdige und unreine Hände seinen allerheiligsten Leib berühren.“ —

    — Na zlecenie Pana musiala Brygita napisac do Papieza Urbana V o sytuacji Kleru, ktory to list slowami Pana zakonczyla: „…bo Bogu jest milej, zeby w niektorych miejscach (miejscowosciach) nie byla zadna Msza odprawiona, a nizeliby niegodne i nieczyste rece Jego przenajswietrze Cialo dotakaly.”

    (Tlumaczenie MarekO)

    Ponadto wiele mitstykow i mistyczek dzisiejszych czasow ostrzegaja przed tymi niegodnymi praktykami. Wystarczy poczytac np.: Anneliese Michel, Katalina Rivas, i wiele innych. Dopuki internet i komputer dziala, nie trzeba nawet wychodzic z domu.

    Podczas Mszy Swietej uczestnicza nie tylko Aniolowie, Swieci i dusze czyscowe ale przede wszystkim Najswietsza Panna (u stopni oltaza!), a od komunii Kaplana, Jezus Chrystus osobiscie w ciele Kaplana. To ON OSOBISCIE rozdaje nam SWOJE CIALO poswieconymi rekami Kaplana, jednoczesnie obdarzajac laskami wiernych przystepujacych do KOMUNII (wspolnoty) Z NIM.

    A teraz sie pytam jakie laski rozdaje Pan, podczas rozdawania NIESWOJEGO CIALA? Coz moze mi Pan zaofiarowac?

    • Ferox said

      rozumiem.. :)

      tak jak myślałem, to nieporozumienie – ja tak to odczytuje.

      Nie ma żadnego problemu, nie uraził mnie Pan.

      Oczywiście, piękne są wypowiedzi różnych pisarzy, czy też Świętych naszego Kościoła – proszę mi uwierzyć, że nieraz dla mnie samego płynie piękna nauka z ich wypowiedzi (chyba najbardziej mnie urzeka „Filotea” Franciszka Salezego)..

      Natomiast są one też dla mnie czym innym, co oficjalne wypowiedzi Kościoła. Te są ważniejsze i za takie je poczytuję.

      Jeśli teraz Kościół rozeznaje co innego niż 30 lat temu, to ufam, że jest to dla nas dobre..

      Cieszę się też np., że Papież Franciszek zwraca uwagę na Komunię Świętą na rękę.

      Jeśli chodzi o kwestię teologiczną, to Jezus jest obecny w Ciele Kapłana już od chwili wyjście Procesji z zakrystii.. Jego Osoba ma być szczególnie uwzględniona właśnie w Obrzędach wstępnych.

      Rzeczywiście To Jezus Sam się nam udziela, natomiast Kapłan też nie ofiaruje siebie… To też tylko człowiek. Tak samo jak Diakon, który już otrzymał Święcenia i może rozdawać Komunię Świętą, czy też jak szafarz, który otrzymał do tego specjalne błogosławieństwo..

      I gdybym Pan był szafarzem, też nie dawałby Pan siebie ani Admin nie dawałby siebie ani ja nie dawałbym siebie gdybym był Szafarzem.

      Kapłan rozdaje własne Ciało? A przecież jest tak samo człowiekiem jak my. Chodzi o bycie narzędziem..

      Dla wyjaśnienia, żeby tu mnie nie miano za potwora, dodaję, że mam w wielkiej czci Kapłanów Kościoła. W sobotę wybieram się na Święcenia do mojej katedry, w niedzielę do znajomych Kapłanów na prymicje, a po wakacjach, być może nawet sam do Seminarium Duchownego jako alumn…

      Oczywiście jako człowiek, mogę się mylić, natomiast wydaje mi się, że mam spore nabożeństwo do Najświętszego Sakramentu..
      Oczywiście nie mnie to oceniać, tylko samemu Panu Bogu, którego o wzrost czci proszę.

      Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

      • MarekO said

        Drogi Feroxie

        Z tego co wiem To Chrystus dziala tylko przez rece wyswieconego Kaplana czy Diakona i ON ofiarowuje siebie. Szafarz nie ma swiecen Kaplanskich dlatego nie ma w nim Chrystusa jak w Kaplanach w danej chwili.
        Do momentu przemiany stoi Kaplan przed oltarzem w imieniu wiernych i blaga Boga o przebaczenie i laski. Dopiero w momencie przemiany wstepuje w niego Jezus Chrystus i sie nim posluguje….
        Tyle wiem ja….

        Jezeli chodzi o nasz Swiety Kosciol, to z przykroscia przeczytalem, ze Papiez Pawel VI wkrotce po II Soborze stwierdzil, ze „dym szatana wdarł sie do Kosciola”. Z tego to powodu powinnismy byc szczegolnie ostrozni z wszelkiego rodzaju nowosciami i w razie watpliwosci trzymac sie tradycji. Tradycja Kosciola siega 2000 lat, a nadurzyc szafarzy 50 lat.

        Jezeli chodzi o mnie, to dostalem specjalne blogoslawienstwo i zlecenie naszego Biskupa i bylem tez na szkoleniu przygotowawczym szafarzy. Juz tam bylem zaskoczony, gdy mi powiedziano, ze mam podawac Chrystusa kazdemu, nawet innowiercom.
        Po pewnym czasie poslugi zaczely sie dziac dziwne rzeczy:
        – swietokradzkie albo nienabozne Komunie na moich oczach, ktorym nie moglem zapobiedz
        – Komunia satanistki, ktora sparalizowalo
        – kolejka wiernych przedemną mimo, ze inni (nawet ksieza) byli „wolni”.
        Nastepnie otrzymalem dar łez. Zblizajac sie do Tabernakulum zaczynały mi leciec łzy. Z poczatku były to zwilzone oczy. Z czasem łzy nie do pochamowania. Płakalem jak małe dziecko i rozdawałem Chrystusowe Ciało, a kolejka rosła i rosła.
        Modliłem sie o zrozumienie.
        Moja zona zachorowala na raka mozgu. Zaczela chodzic do głeboko wiezacego lekarza. Ma nawet kapliczke w swojej przychodni. Wszystkich chorych poswieca Maryi i ich zdjecia wiesza na specjalnie do tego przygotowanej tablicy u ktorej gory jest wizerunek Jezusa i Maryi. To tam uslyszała moja zona o mszach Trydenckich u Bractwa Piotra. Byłem na pierwszej Mszy Świetej i widziałem jej Świętosc moimi marnymi oczami.
        Postanowilem zrerygnowac. Proboszcz i znajomi, ktorzy sie udzielaja w Kosciele prosili mnie, zebym nie rezygnował. Probowałem byc posłusznym, ale nie dało sie bo szlochalem w placzu. Od momentu gdy przestałem byc szafarzem, zaczęła sie moja „przygoda z Chrystusem”, a moja miłosc do Niego stale wzrasta.
        To dlatego mnie boli, gdy widze z jak malym szacunkiem sie do NIEGO ludzie odnosza i uzywaja GO poto, zeby byc „kims” w naszym spoleczenstwie i zeby „cos” znaczyc. Niestety rola szafarza, czy lektora temu sprzyja.

        PS:
        Od dzisiaj zaczynam modlic sie za Pana, zeby Wola Boza znalazla w Panu spelnienie.

        • Ferox said

          na początku podziękuję za modlitwę! Jest to dla mnie bardzo ważne, bo mocno biję się z myślami.
          Jeśli to Pana interesuje, jutro wybieram się na adorację, na której będę prosił o ostateczne rozeznanie Woli Pana Boga, mam nadzieję że mi odpowie, a ja to odczytam.

          Rozumiem. Jeśli powiem że ja wiem inaczej, to chyba źle to zabrzmi, więc powiem że mnie od zawsze uczono, że po to jest specjalne miejsce przewodniczenia, aby w obrzędach wstępnych Chrystus uwidocznił się w Kapłanie, później w Słowie Bożym a następnie w Najświętszych postaciach. (dlatego nie zaczyna Mszy od Ambony, bo to specjalne miejsce na podwyższenie Słowa Boga, ani od Ołtarza, bo to specjalne miejsce do złożenia Ofiary).

          Kapłan od początku do końca jest in Persona Christi, ale też od początku do końca jest człowiekiem. Ofiarę składa Bogu Ojcu Chrystus (samego siebie) za swój lud i jako Kapłan (Chrystusa umęczonego na Krzyżu) za powierzoną sobie trzodę.

          to będzie takie trochę duchowe, więc nie wszystko umiem wyrazić, proszę o wyrozumiałość: Ofiarowanie Chrystusa, który „umarł podczas przemienienia”, następuje właśnie po Przemienieniu – Chrystus (jak pisze niezwykle pięknie kard. Ratzinger) w Wieczerniku przeżywał wewnętrzną śmierć, a dopiero potem złożył siebie w Ofierze na Krzyżu.
          Dlatego Kapłan zwraca się do Ojca jako człowiek – np podczas Modlitwy wiernych powtarza Wysłuchaj nas Panie, ale np nie czyta intencji, bo to modlitwa Wiernych, a Kapłan przewodniczy modlitwie do Boga..

          Ja akurat słyszałem na wszystkich stronkach, że powiedział to Święty Ojciec Pio, ale możliwe, że to powielany przez wszystkich błąd i że powiedział to właśnie Sługa Boży Papież Paweł VI…

          co to znaczy innowiercom? Bo jeśli np grekokatolikom, to przecież wszystko jest ok – Oni tylko Ryt mają inny, wiarę jak my.. Jeśli natomiast np kalwinom itp to musiała to prowadzić niekompetentna osoba, z całym dla Niej szacunkiem. PO PROSTU NIE WIEDZIAŁA, ŻE MÓWI ŹLE. Tak bym założył, mając nadzieję że trafnie. Ale przecież Pan wie, że nie powinien Pan i to byłby już grzech, gdyby Pan podał osobie nieochrzczonej.

          Problem jest np – przepraszam za prywatną dygresję.. – zastanawiałem się czy podałbym Ciało Pańskie (jako Kapłan) naszemu prezydentowi.. Przecież, za namawianie do aborcji, jest ekskomunika… nie powinienem..no ale jeśli On się zmienił? w końcu potrzeba mniej niż myśl, aby Pan dał Mu łaskę nawrócenia… Powinienem podać? czy najpierw spytać, czy już porzucił stare życie i się nawrócił? co z tym? ale to takie moje dywagacje..

          Myślę, że nie powinniśmy uogólniać, że wszyscy szafarze są źli i chcą na pewno po prostu się pokazać…
          Gdyby nie było lektorów, czytałby celebrans.. A to nie jest Jego rola. On składa ofiarę i przewodniczy modlitwom…

          Myślę, że każdy ma swoje miejsce w Kościele, trzeba je tylko odkryć i zgłębiać.
          raz w miesiącu, w czwartek, jestem na pięknie odprawionej Mszy Świętej w rycie po reformie. W Bożym Ciele, jest świątobliwy kapłan, dość młody, który widzi jak ważna jest liturgia, że to jest prawdziwy kult Boga i trzeba do tego podchodzić poważnie.
          Gdyby ktoś chciał przeżyć taką Mszę, zapraszam w czwartki do Bożego Ciała we Wrocławiu. Msza na 19.00..

          Jeszcze raz dziękuję za modlitwę!

      • mir masej said

        Wpisuję jeszcze raz, gdybyś, Forexie przeoczył, bo to szczególnie do Ciebie:

        Kilka cytatów dot. posługi tzw. szafarzy nadzwyczajnych:

        Św. Tomasz z Akwinu podaje 3 powody, dla których szafarstwo Eucharystii jest właściwe kapłanom:
        1) Tak jak Chrystus konsekrował swoje Ciało podczas Ostatniej Wieczerzy, a następnie udzielił Apostołom Komunii św., tak też do posługi kapłana należy konsekrowanie, a następnie udzielanie Komunii.
        2) Kapłan jest pośrednikiem między Bogiem a ludźmi (zgodnie ze słowami Listu do Hebrajczyków 5,1): skoro składa on Bogu ofiary ludu, tak też przekazuje ludowi dary przez Boga uświęcone.
        3) Cześć i szacunek wobec Najświętszego Sakramentu wymaga, by stykał się on tylko z tym, co poświęcone. Jak poświęcone są przedmioty i naczynia, z którymi styka się Ciało i Krew Chrystusa, tak jedynie poświęcone (duchowo przemienione) ręce kapłana mogą dotykać Najświętszy Sakrament.

        A w “Sumie teologicznej” pisze: Ciało Chrystusa należy do kapłanów;nie może być dotykane przez tego kto nie jest wyświęcony.Nikt poza kapłanami nie może tego uczynić chyba że w stanie wyższej konieczności.SYNOD w Saragosie 380r.eskomunikował tych którzy pozwolili sobie traktować eucharystie jak w czasach prześladowań. (cz.II art.13)

        Sobór Trydencki
        W sakramentalnym zaś pożywaniu zawsze był ten zwyczaj w Kościele Bożym, że świeccy otrzymywali komunię od kapłanów, a kapłani, odprawiając Mszę św., sami sobie jej udzielali, który to zwyczaj pochodzący z Tradycji Apostolskiej jak najsłuszniej powinien być zachowany.

        List bł. Jana Pawła II „O tajemnicy i kulcie Eucharystii (Dominicae cenae)”
        Dotykanie Świętych Postaci, podejmowanie ich własnymi rękami jest przywilejem tych, którzy mają święcenia, co wskazuje na czynny udział w szafarstwie Eucharystii. […] pasterze winni także czuwać nad tym, by nie wprowadzać „sytuacji wyjątkowych” lub „sytuacji koniecznego zastępstwa” tam, gdzie nie ma ku temu obiektywnych podstaw, lub gdzie można tego uniknąć, stosując bardziej racjonalne planowanie pracy duszpasterskiej.

        Papieska Komisja do spraw Autentycznej Interpretacji Kodeksu Prawa Kanonicznego
        […] zawsze, gdy są w kościele szafarze zwyczajni — diakoni lub kapłani – którzy nie mają jakiejś przeszkody, szafarze nadzwyczajni nie mogą wykonywać swojej zastępczej funkcji, bez względu na to, w jaki sposób zostali do tej funkcji wyznaczeni, czy to na sposób stały, jak to jest w przypadku akolitów, czy też ad hoc zgodnie z kan. 230 § 3.
        Odpowiedź na wątpliwości udzielona na posiedzeniu plenarnym 20.02.1987r.

        Instrukcja „Redemptionis Sacramentum” (25.03.2004)
        88. […] Zgodnie z przepisami prawa nadzwyczajni szafarze mogą wspomagać kapłana celebrującego jedynie w przypadku konieczności.
        89. Przy sprawowaniu liturgii do pomocy nadzwyczajnych szafarzy należy się uciekać jedynie w sytuacji prawdziwej konieczności. Pomoc ta bowiem nie jest przewidziana w celu zapewnienia pełniejszego uczestnictwa świeckich, lecz z natury swojej jest dodatkowa i tymczasowa.
        90. Jeśli w sytuacji zwyczajnej obecna jest wystarczająca liczba wyświęconych szafarzy, również do rozdawania Komunii świętej, nie należy wyznaczać nadzwyczajnych szafarzy Komunii świętej. W takich okolicznościach ci, którzy byliby wyznaczeni do tego rodzaju posługi, nie powinni jej wykonywać. Należy potępić postępowanie tych kapłanów, którzy, choć sami uczestniczą w celebracji, powstrzymują się jednak od udzielania Komunii, powierzając to zadanie świeckim258.
        91. Nadzwyczajny szafarz Komunii świętej będzie bowiem mógł udzielać Komunii jedynie w przypadku braku kapłana lub diakona, albo kiedy kapłan napotyka trudności z powodu choroby lub podeszłego wieku lub innej ważnej przyczyny albo gdy jest tak wielka liczba wiernych przystępujących do Komunii, że sama celebracja Mszy zbytnio by się przeciągnęła. 259. Należy to jednak rozumieć w ten sposób, że w żadnym przypadku wystarczającą przyczyną nie będzie nieznaczne przedłużenie, oceniane w świetle zwyczajów i kulturowego kontekstu miejsca.

        ===
        Prawo kanoniczne jest nagminnie łamane, od 1990 r. także w kościele polskim pomimo ewidentnego braku przesłanek do ustanawiania NSzKŚ w Polsce.
        A pasterz diecezji katowickiej, w której doszło do tragedii uważa, że “Nadzwyczajni szafarze Komunii świętej powinni być w każdej parafii” (http://ekai.pl/wydarzenia/x8007/bp-skworc-szafarze-eucharystii-w-kazdej-parafii/).

Przepraszamy, możliwość dodawania komentarzy jest obecnie wyłączona.

 
Obserwuj

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Dołącz do 379 obserwujących.

%d bloggers like this: